Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 03 lip 2012, 10:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Już dwudziesty przełomowy szczyt UE

1. Wczoraj zakończył się już dwudziesty antykryzysowy szczyt 27 krajów UE w Brukseli, który zdaniem jego uczestników, ma przynieść przełom w ratowaniu tym razem Hiszpanii i Włoch.

Do tej pory w zasadzie po każdym posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli, opinia publiczna otrzymywała ten sam komunikat: kryzys został zażegnany i nie będzie się już rozlewał po Europie.

Także premier Tusk i minister Rostowski za każdym razem po powrocie do kraju ogłaszali, że realizacja ustaleń z Brukseli już na trwale rozwiąże problemy krajów strefy euro, a wtedy i my odetchniemy z ulgą.

2. Do tej pory takich zasadniczych porozumień, które miały być ratunkiem dla strefy euro, a w konsekwencji dla wszystkich krajów UE było aż sześć.

Najpierw po ujawnieniu kłopotów Grecji były to tzw. pakiety pomocowe MFW, EBC i KE w zamian za podwyżki podatków i cięcia wydatków oraz prywatyzację całego majątku państwowego. Tą metodę zastosowano także w odniesieniu do Irlandii i Portugalii.

Drugim pomysłem było powołanie funduszy Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF), a teraz także Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS - ma zacząć działać od 1 lipca tego roku), które miały zapobiec rozlaniu się tego greckiego pożaru na inne kraje strefy euro. Ale pożar się rozlał, ba rozprzestrzenia się dalej objął już Hiszpanię i Włochy.

Trzeci pomysł to interwencje EBC na rynku wtórnym obligacji i wykup przez ten bank papierów krajów, które z coraz większym trudem są w stanie wykupować swoje obligacje w terminach ich zapadalności. Mimo wydatkowania setek milionów euro, rentowność obligacji hiszpańskich i włoskich trochę się obniżyła ale ostatnio zbliżyła się do 7%.

Czwarty to udzielanie pożyczek przez EBC tym razem bankom krajów strefy euro na 3 lata i przy bardzo niskim oprocentowaniu, wynoszącym zdecydowanie poniżej 1 pkt. procentowego. Wartość tych pożyczek w dwóch transzach wyniosła około 1 bln euro (1000 mld euro) a mimo to jak słyszymy europejskie banki mają coraz większe kłopoty.

Piąty to pakt fiskalny to prawda, że jeszcze nie wszedł w życie ale już teraz słychać że to za mało i zasadzie trzeba go zastąpić tzw. unią polityczną i oddaniem kolejnych ważnych prerogatyw państw narodowych administracji brukselskiej.

Szósty to wykorzystanie funduszy pomocowych UE wspomaganych przez Bank Światowy i Europejski Bank Inwestycyjny do stymulowania wzrostu gospodarczego w krajach unijnych.

3. Wczoraj ustalono, że środki dla mających kłopoty finansowe banków hiszpańskich, a być może i włoskich będą bezpośrednio pochodziły z EFSF i EMS i nie będą obciążały finansów publicznych Hiszpanii i Włoch.

Z kolei kraje, które będą chciały skorzystać z obydwu funduszy, muszą tylko przestrzegać zasad budżetowych UE i nie będą obciążane żadnymi dodatkowymi restrykcjami fiskalnymi.

Wreszcie niewykorzystane środki z budżetu UE na lata 2007-2013 w kwocie 120 mld euro, mają być wykorzystane na dokapitalizowanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI -około 10 mld euro), oraz na przedsięwzięcia, które wzmocnią wzrost gospodarczy w krajach południa strefy euro.

Kraje strefy euro wyraziły zgodę na przygotowanie przez EBC i KE koncepcji wspólnego nadzoru bankowego, który ma być pierwszym krokiem do utworzenia forsowanej przez Niemcy tzw. unii bankowej.

Gołym okiem więc widać, że żadnego przełomu z tego być nie może i po raz kolejny przy pomocy dużych pieniędzy, odsunięto na zaledwie parę tygodni widmo wypchnięcia Hiszpanii i Włoch z rynkowego obsługiwania swoich sięgających łącznie prawie 3 bln euro długów.

We wrześniu trzeba będzie pewnie zwoływać kolejny szczyt UE, bo potrzebne będą jeszcze większe pieniądze do uspokojenia rynków finansowych.

I tak się będzie toczyć do wielkiego przesilenia, które będzie polegało albo na wypchnięciu kliku krajów Południa Europy z tej strefy albo do jeszcze poważniejszych turbulencji i wręcz rozpadu strefy euro.

http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Juz-dwudzie ... 77193690,n


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 15 paź 2012, 14:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
PE zbada kopalnię odkrywkową w Polsce

Unia Europejska upodabnia się do Korei Północnej. Pod koniec października przyjechać ma do Polski misja śledcza Parlamentu Europejskiego, która będzie miała za zadanie przyjrzeć się planom budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego na złożu Legnica. Owa „misja” jako żywo przypomina „wskazówki gospodarskie”, jakich udzielał zmarły nie tak dawno Kim Dzong Il, jeżdżąc po całym kraju.

Wysłannicy Parlamentu Europejskiego mają zbadać, czy rząd nie łamie prawa przygotowując nowe zagłębie węgla brunatnego. Stanowisko, jakie wypracują, może mieć precedensowy charakter dla planowania podobnego rodzaju kopalni odkrywkowych w innych regionach kraju, przeciw czemu niezmiennie protestują okoliczni mieszkańcy. Nie wiadomo jednak, na jakiej podstawie prawnej „misja śledcza” PE mogłaby zmusić polski rząd do zmiany postępowania. Charakter spraw, w jakich europejski parlament może się decydująco wypowiadać, oscyluje ciężarem gatunkowym wokół ustalania procentowej zawartości tłuszczu w jogurcie.

Mieszkańcy spodziewają się, że przedstawiciele PE zwrócą uwagę na skalę zniszczeń, jakie kopalnia odkrywkowa dokona. – Niech zobaczą co zostanie zniszczone, jeśli na terenie naszych gmin stanie kopalnia odkrywkowa – stwierdziła Irena Rogowska, wójt gminy Lubin i przewodnicząca komitetu „Stop odkrywce”. Odkrywka miałaby objąć teren sześciu podlegnickich gmin: w Kunicach, wiejskiej gminie Lubin, Miłkowicach, Prochowicach, Rui i Ścinawie. Z kolei dla branży energetycznej zagospodarowanie legnickiego złoża to projekt strategiczny. Tu znajdują się największe w Europie, liczące 35 miliardów ton zasoby węgla brunatnego, w dodatku o bardzo wysokiej wartości energetycznej. Rząd zaplanował cały kompleks produkcyjny: kopalnię, a także elektrownię, która byłaby zasilana wydobywanym tu węglem. Przystąpił też do realizacji planów, choć mieszkańcy sprzeciwili się temu w referendum.

Przedstawiciele branży węgla brunatnego, że odkrywki można rekultywować, czego przykładem mają być tereny po byłych kopalniach rejonu Konina czy Adamowa. Na miejscu odkrywek powstały tam zbiorniki wodne z ośrodkami rekreacyjnymi, a na byłych zwałowiskach - pola uprawne. Górnicy podkreślają także, że rozwój wydobycia tego surowca to ważny element bezpieczeństwa energetycznego Polski. Węgiel brunatny to tanie źródło energii, nie wymaga takich nakładów na eksploatację jak węgiel kamienny. Przy tym, złoża położone są poza terenami zurbanizowanymi i przemysłowymi. Największy kompleks wydobywczy związany z Kopalnią Węgla Brunatnego Bełchatów (eksploatuje rocznie 33 mln ton węgla, połowę krajowego wydobycia) oraz Elektrownią Bełchatów (wytwarza prawie 60 proc. całej energii pochodzącej z węgla brunatnego). Nie trzeba też wspominać, że kopalnie i elektrownie to potencjalne miejsca pracy, o którą w niektórych gminach jest bardzo trudno.

Tomasz Tokarski

Źródło: www.ekologiairynek.pl

http://www.pch24.pl/pe-zbada-kopalnie-o ... z29M7mM4NS


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 19 paź 2012, 07:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Co oznacza "więcej Europy"

Kanclerz Niemiec Angela Merkel proponuje utworzenie nowego funduszu, przeznaczonego na wsparcie reform służących poprawie konkurencyjności krajów strefy euro oraz państw, które zamierzają do niej przystąpić
Piotr Falkowski Bruksela

W Brukseli rozpoczął się wczoraj wieczorem szczyt Unii Europejskiej, czyli formalne posiedzenie Rady Europejskiej pod przewodnictwem Hermana Van Rompuya. To najważniejszy organ decyzyjny Wspólnoty, podejmujący zasadnicze i strategiczne decyzje, złożony z prezydentów lub premierów państw Unii. Podczas obrad, które zakończą się dziś po południu, jest dyskutowany dokument na temat przyszłości strefy euro i przekształcenia jej "w kierunku rzeczywistej unii gospodarczej i walutowej". Ostateczne decyzje zapadną na kolejnym szczycie w grudniu. Jeżeli starczy czasu, politycy będą rozmawiać także o aktualnych problemach relacji zewnętrznych UE i ogólnej sytuacji międzynarodowej.

Polskę reprezentuje premier Donald Tusk. Przed rozpoczęciem obrad szczytu odbył krótkie spotkanie z szefami rządów państw Grupy Wyszehradzkiej oraz z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem.

Obrady rozpoczęły się dość lekko. Van Rompuy zaprosił przywódców wszystkich państw UE do Oslo na wręczenie przyznanej Unii Pokojowej Nagrody Nobla. Wkrótce jednak musiano przystąpić do rzeczy poważniejszych: propozycji unii bankowej i budżetowej.

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej w czerwcu przedstawiciele państw członkowskich zlecili przewodniczącemu Rady Hermanowi Van Rompuyowi oraz przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Manuelowi Barroso przygotowanie kompleksowej propozycji reformy Unii, a przede wszystkim strefy euro. Obaj politycy odbyli szereg konsultacji z reprezentantami poszczególnych krajów, organizacji międzynarodowych, zrzeszeń banków itp. Owocem jest plan, który można nazwać ustrojową reformą strefy euro. Tak głęboką, że konieczna będzie zmiana traktatów europejskich, co - jak wiadomo - jest procesem długotrwałym, wymaga długich negocjacji, a następnie skomplikowanej procedury ratyfikacyjnej w 28 państwach. Jakkolwiek jednak długo trwałoby wcielenie zaproponowanych rozwiązań i na ile jest realne ich przeprowadzenie w takiej skali, jak to obecnie sformułowano, to dokument Rady i Komisji pokazuje kierunek przemian narzucany całej Unii, głównie z powodu niepowodzeń projektu unii walutowej.

Zacieśnić integrację
Kierunek obierany przez czynniki decydujące o kształcie Wspólnoty to jeszcze silniejsza integracja w strefie euro.

Tak zwana unia bankowa oznacza centralny, "europejski" nadzór nad bankami, promowanie dużych banków międzynarodowych, wspólne zasady tworzenia, łączenia, restrukturyzacji i upadłości (nazywanej "kontrolowaną likwidacją") banków. EBC będzie ustalał zasady ubezpieczeń depozytów i polityki bezpieczeństwa kredytów.

To, co banki, spotka też budżety państw. "Kryzys wyraźnie pokazał wysoki stopień współzależności między krajami strefy euro, a nawet poza tą strefą. Pokazał, że krajowe polityki budżetowe są kwestią wspólnego zainteresowania o podstawowym znaczeniu. Wskazuje to na potrzebę uzupełnienia obecnych ram nadzorowania i koordynowania polityk budżetowych" - piszą unijni eksperci. Państwom, które wejdą do tego programu, zostaną narzucone ramy podstawowych wskaźników budżetowych. Jest to znaczne rozszerzenie dotychczasowych rozwiązań (sześciopak, pakt fiskalny, tzw. mechanizmy stabilizacyjne). Dojdą wspólne podstawy polityki podatkowej i jeszcze bardziej zaostrzone normy zarządzania deficytem budżetowym.

Będą one tworzyły swoisty budżet eurolandu. Pozostaje do rozstrzygnięcia, jak go zasilać. Czy częścią ogólnych składek do UE krajów euro, czy z innych dochodów tych państw.

Część propozycji Rompuya i Barroso dotyczy kwestii politycznych. W ramach "poprawy legitymizacji" instytucji unijnych ma zostać zwiększona rola parlamentów krajowych, a jednocześnie utworzony nowy parlament dla strefy euro. Pomysł wpisujący się w separację krajów z europejską walutą nie podoba się oczywiście pozostałym. Minister ds. europejskich Piotr Serafin ocenia, że "bez wątpienia nie jest to dobry pomysł dla Polski". Złagodzona wersja tego pomysłu polega na tym, że w pracach niektórych komisji PE braliby udział tylko deputowani ze strefy euro. Nie rozstrzygnięto, jak wówczas wyglądałyby głosowania podczas sesji plenarnych. Rozważa się też powołanie osobnej instytucji składającej się z wydelegowanych posłów parlamentów krajowych państw strefy euro.

Skutki dla Polski
Wprawdzie nie należymy do strefy euro, ale to, co się w niej dzieje, ma wpływ na naszą gospodarkę w wymiarze stosunków gospodarczych z krajami eurozony, a przede wszystkim na nasze funkcjonowanie w Unii. Pogłębiająca się integracja samej strefy spycha nas bowiem na margines. Mamy do wyboru kilka wariantów. Jeden to wejście do tego grona, ale oznacza to rezygnację z jakiejkolwiek suwerenności monetarnej i poświęcenie polskiego wzrostu gospodarczego na ratowanie Grecji i innych bankrutów. Można też wstąpić do niektórych programów takich jak unia fiskalna czy bankowa bez przyjmowania euro, ale to oznacza przyjmowanie regulacji i ingerencji bez prawa decydowania o czymkolwiek. Inne rozwiązanie to pozostanie w dotychczasowym układzie. Skutkiem tego będzie jednak to, że ujawnią się w całej mocy wszystkie wady naszej przynależności do Unii, a zalety (na przykład fundusze na modernizację infrastruktury) zmaleją do poziomu symbolicznego.

Odpowiedzią premiera Donalda Tuska jest europejski idealizm wyrażany hasłem "Więcej Europy". Tuż przed szczytem Tusk twierdził, że negocjacje w sprawie nadzoru bankowego zmierzają w pożądanym dla Polski kierunku. Mamy mieć w przypadku wejścia do unii bankowej "równe prawa i równe obowiązki", takie same "dla państw ze strefy euro i spoza strefy euro". Istniałby też mechanizm zapewniający równość krajów, w których banki mają swoje siedziby (spółki macierzyste) oraz filie (spółki-córki). - Myśmy wyraźnie mówili, że w innym przypadku Polska nie będzie zainteresowana uczestniczeniem w tym projekcie - podkreślił. Podobne deklaracje wygłosił też premier Szwecji Fredrik Reinfeldt. Głos Sztokholmu musiał być zdecydowanie bardziej dobitny, gdyż podczas konferencji w przerwie szczytu przewodniczący PE Martin Schulz wspomniał jedynie o obiekcjach Szwecji.

Premier Tusk podkreślił polskie stanowisko w sprawie "budżetu strefy euro". - Dzisiaj nie ma wśród nas nikogo, kto traktowałby budżet strefy euro jako alternatywę dla części środków z prawdziwego budżetu europejskiego. To, że był taki pomysł, jednak trochę krwi psuje - stwierdził Tusk.

Nowy fundusz Merkel
Tematem najbardziej ożywionej dyskusji były słowa Angeli Merkel wygłoszone wczoraj tuż przed wylotem do Brukseli. Niemiecka kanclerz zaproponowała utworzenie nowego funduszu, przeznaczonego na wsparcie reform służących poprawie konkurencyjności krajów strefy euro i państw, które zamierzają do niej przystąpić. Jej zdaniem, mechanizm ten mógłby być zasilany np. dochodami z podatku od transakcji finansowych. Państwa Unii zawierałyby z Brukselą coś w rodzaju umowy na przeprowadzenie reform, z których byłyby rozliczane i mogłyby liczyć na wsparcie finansowe. - Wyobrażamy sobie, że państwa członkowskie zawierałyby ze szczeblem UE wiążące porozumienia odnośnie do reform, które następnie byłyby akceptowane przez parlamenty narodowe. W ten sposób zapewniono by demokratyczną legitymację. Aby umożliwić wszystkim krajom realizację takich zobowiązań, proponuję, byśmy wprowadzili nowy element solidarności: fundusz, z którego można uzyskać środki w ograniczonym czasie i na konkretne projekty. Nie wszystkie kraje będą bowiem w stanie przeprowadzić jednocześnie konsolidację budżetów i dokonać koniecznych inwestycji w przyszłość - powiedziała.

Przeciw temu rozwiązaniu wystąpił unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski. Uważa on wszelkie modyfikacje oryginalnej propozycji Rady i KE za zagrożenie dla stabilności rynków finansowych.

Prezydent Francji Fran÷ois Hollande jest też przeciwny reformom wymagającym zmian traktatów, co nie jest przeszkodą dla Berlina. - Najlepszą metodą na przezwyciężenie kryzysu, który - jak sądzę - jest bliski końca, jest zrealizowanie już przyjętych przez nas postanowień - oświadczył przed rozpoczęciem obrad.

Niemiecka kanclerz (jej macierzysta CDU też należy do Europejskiej Partii Ludowej) opowiedziała się również za przyznaniem instytucjom UE większych kompetencji do kontroli i interwencji w narodowe budżety państw członkowskich. Niemcy będą forsować to stanowisko, mimo że zdają sobie sprawę z małej akceptacji idei europejskiego nadzoru wśród krajów członkowskich.

Optują jednak za pewnymi modyfikacjami i spowolnieniem zmian. Propozycje Merkel można traktować jako formę urealnienia pomysłów technokratów z unijnej centrali.

Nieco inne zdanie ma Francja. Wraz z Hiszpanią i innymi krajami południa kontynentu oraz z KE naciskają na przyspieszenie wprowadzenia nowych zasad nadzoru bankowego. Tym krajom tak na tym zależy, gdyż unia bankowa to warunek konieczny do bezpośredniego dokapitalizowania banków z ratunkowego funduszu strefy euro. Niemcom, którzy są największym płatnikiem do tej puli, naturalnie się aż tak nie spieszy.

Pewien głos rozsądku słychać z Wielkiej Brytanii. "Financial Times" twierdzi, że plan utworzenia wspólnego nadzoru bankowego w strefie euro jest niezgodny z prawem. Gazeta powołuje się na tajną opinię prawną dla ministrów finansów UE. Według niej, pomysł Brukseli wykracza poza dopuszczalne prawem możliwości zmian w zasadach zarządzania w Europejskim Banku Centralnym. Przedstawiciele Komisji Europejskiej odżegnują się jednak od tej opinii.

http://www.naszdziennik.pl/wp/12754,co- ... uropy.html

"Więcej Europy", takie sobie hasełko, a jak brzmi zachęcająco… dla umysłu wytresowanego na pozytywne reagowanie, na tego typu zlepki wyrazów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 25 paź 2012, 06:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
"Za starzy" na dziecko

MBZ, PAP

Sąd Apelacyjny w Turynie utrzymał wczoraj w mocy decyzję o oddaniu do adopcji dwuletniej dziewczynki odebranej rodzicom, których uznano za "zbyt starych". Matka dziecka ma 59, a ojciec 71 lat. Dziewczynka przyszła na świat wskutek metody in vitro, której para poddała się za granicą. Ogłaszając swoją decyzję, sąd apelacyjny podkreślił, że została ona podjęta na podstawie ekspertyzy "zdolności rodzicielskich" małżeństwa. Jak argumentowali sędziowie, taki jest rezultat realizacji pragnienia posiadania dziecka "za wszelką cenę", bez liczenia się z "prawami natury" i przyszłością córki.

Dziewczynka została odebrana rodzicom na mocy wyroku sądu w Piemoncie z września 2011 roku. Stwierdzono w nim, że dziecko jest "owocem wypaczonego wykorzystania możliwości oferowanych przez postęp w dziedzinie genetyki". Sprawa trafiła do sądu w rezultacie doniesienia sąsiada małżeństwa De Ambrosis, którego zdaniem rodzice w nieodpowiedni sposób zajmowali się maleńkim dzieckiem, np. zostawiając je samo w samochodzie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/13276,za- ... iecko.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 19 lis 2012, 09:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Komisja Europejska walczy z krzyżami i aureolami

Słowacja chce upamiętnić przybycie na Morawy świętych Cyryla i Metodego, którzy przynieśli tam Dobrą Nowinę. Z tej okazji ma zostać wybita okazyjna moneta o nominale 2 euro. Komisja Europejska uznała jednak, że z monet mają zniknąć krzyże i aureole świętych w imię „neutralności religijnej”.

W przyszłym roku wypada 1150. rocznica przybycia na Morawy świętych Cyryla i Metodego. Misjonarze ci nieśli Słowianom Dobrą Nowinę, szerząc wśród nich naukę Pana Jezusa. Z tej okazji Narodowy Bank Słowacki postanowił wybić okazyjną monetę o nominale 2 euro.

Projekt monety autorstwa Miroslava Hrica zakładał pierwotnie, że, obok godła Słowacji (podwójny krzyż), mają się na niej znaleźć wizerunki świętych z aureolą i krzyżami na ornatach.

Jak się jednak okazało, aureole i krzyże musiały zniknąć z wizerunków świętych. Dlaczego? To żądanie Komisji Europejskiej, której zdaniem monety powinny być „neutralne religijnie”.

- Komisja Europejska, przychylając się do „propozycji niektórych krajów Wspólnoty” zaleciła usunięcie wspomnianych atrybutów z pierwotnego projektu monety. Ponieważ moneta zostanie dopuszczona do obiegu we wszystkich krajach strefy euro, projekt powinien respektować zasady „neutralności religijnej” - wyjaśniła Petra Pauerova, rzecznik Narodowego Banku Słowackiego.

Decyzją Komisji Europejskiej oburzony jest słowacki episkopat, który w specjalnie wydanym oświadczeniu użył słowa „hańba” na określenie tej kompromitującej dla Unii Europejskiej sprawy.

- Rezygnację z podstawowych atrybutów towarzyszących wyobrażeniom świętych Cyryla i Metodego uznajemy za brak respektowania chrześcijańskich tradycji Europy - stwierdził z oburzeniem rzecznik episkopatu ks. Jozef Kovaczik.

- W roku 1988, przed aksamitną rewolucją, wierni na Słowacji ryzykowali życiem, głosząc naukę obu świętych. Czy naprawdę żyjemy w państwie prawa, czy w systemie totalitarnym, gdzie dyktują nam, jakimi atrybutami mamy się posługiwać? – pytał duchowny.

Św. Cyryl (926-869) i św. Metody (815-885) prowadzili w IX wieku misje chrystianizacyjne, m.in. na ziemiach zamieszkanych przez Słowian. To właśnie im słowiańska część Europy zawdzięcza przyjęcie wiary chrześcijańskiej i jej zakorzenienie w kulturze.

Źródło: dziennik.pl
Ged

http://www.pch24.pl/komisja-europejska- ... z2CedPKjLO


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 23 lis 2012, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Trawa zamiast zboża

Nowe przepisy UE zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu Europy.

Reforma Wspólnej Polityki Rolnej, nad którą intensywnie pracujemy w Parlamencie Europejskim, ma przed sobą trzy główne cele. Po pierwsze - zapewnienie dostaw żywności dla 500 milionów mieszkańców Unii Europejskiej, żeby nie zabrakło im chleba. Po drugie - ochronę środowiska przed nazbyt intensywnymi metodami uprawy. I po trzecie - utrzymanie równowagi terytorialnej mającej zapobiec migracji ze wsi do miast.

Przybliżę nieco drugi z tych celów - ochronę środowiska. Już od dawna rolnicy europejscy, w tym polscy, są obowiązani do spełniania różnych wymagań środowiskowych w ramach tak zwanych programów rolno-środowiskowych, które dotyczą na przykład instalacji płyt gnojowych czy też spełniania warunków dobrostanu zwierząt.

W polityce rolnej planowanej na lata 2014-2020 wymogi środowiskowe mają się zasadniczo zwiększyć. Komisja Europejska proponuje wprowadzenie tak zwanego zazielenienia Wspólnej Polityki Rolnej (ang. greening), polegającego na uzależnieniu dopłat bezpośrednich dla rolników od spełnienia specjalnych warunków w zakresie ochrony środowiska.

7 procent nieużytków i co najmniej 3 uprawy
W ramach zazielenienia szczególne znaczenie (według projektu Komisji) mają dwa obowiązki.

Pierwszym z nich są tak zwane obszary ekologiczne. Każdy rolnik otrzymujący dopłaty ma obowiązek wyłączenia spod produkcji rolnej co najmniej 7 procent powierzchni swoich gruntów. Mają to być wszelkiego rodzaju nieużytki, zalesienia, zakrzaczenia, rowy i inne temu podobne obszary nieuprawiane. Chodzi o to, żeby na europejskich polach monotonię upraw przerywały tu i ówdzie jakieś fragmenty na wpółdzikiej przyrody.

Drugim istotnym obowiązkiem ma być dywersyfikacja upraw. Każdy rolnik pobierający dopłaty będzie się musiał wykazać co najmniej trzema uprawami rolniczymi w swoim gospodarstwie, przy czym największej uprawy nie może być więcej niż 70 procent, a najmniejszej nie mniej niż 5 procent.

Chodzi tu o przeciwdziałanie monokulturom, aby na wielkich połaciach ziemi kilometrami nie ciągnęły się plantacje tej samej uprawy.

Wszystko to wydaje się słuszne, wszyscy rozsądni ludzie chcą rolnictwa, które dla środowiska jest przyjazne, a jednak obie te propozycje wzbudzają w Parlamencie Europejskim wielkie wątpliwości.

Także moje, a wyrażam je w czasie prac nad projektem rozporządzenia dotyczącego systemu dopłat bezpośrednich, w czasie których to prac reprezentuję grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, czyli frakcję polityczną, do której należy Prawo i Sprawiedliwość.

Jedno lekarstwo na różne choroby
Zasadniczą wątpliwość budzi idea wyłączenia 7 procent gruntów na tak zwane obszary ekologiczne. To przede wszystkim ogromny ubytek ziemi uprawnej, czego konsekwencją będzie zmniejszenie produkcji roślinnej w Europie, głównie zbóż; szacuje się, że o około 20 milionów ton rocznie. Tę brakującą ilość trzeba będzie sprowadzić ze świata. Istnieje podejrzenie, że być może o to właśnie chodzi lobby handlowemu mającemu w UE ogromne wpływy, by wyprodukować mniej zboża w Europie i zarobić na jego imporcie z krajów trzecich.

W debatach nad tym pomysłem podnoszę argument, że Komisja, proponując owe 7 procent, zachowuje się tak, jakby aplikowała jedno lekarstwo na zupełnie różne choroby. Zapewne we Francji czy Niemczech może pojawić się problem braku tych obszarów ekologicznych. Zwłaszcza we Francji, gdy jedzie się wzdłuż autostrady, kilometrami ciągną się te same uprawy kukurydzy czy pszenicy. Tam przydadzą się jakieś przerwy stanowiące obszary ekologiczne.

W Polsce tego problemu nie ma, u nas obszary ekologiczne rozwijają się dynamicznie same. Piszę to z sarkazmem, mam na myśli coraz liczniejsze w Polsce nieużytki, powstające na skutek porzucania uprawy ziemi przez rolników, czy raczej częściej przez właścicieli ziemi niebędących rolnikami. Po prostu uprawa staje się nieopłacalna.

Zbyt niskie dopłaty
Przyczyną tego stanu rzeczy są zbyt niskie dopłaty. W ciągu zaledwie 5 lat powierzchnia ziemi uprawnej w Polsce skurczyła się z 16 do 14 mln hektarów. W błyskawicznym tempie straciliśmy 2 mln ha ziemi. To tak, jakbyśmy utracili dwa rolnicze województwa. Na Litwie, gdzie dopłaty są jeszcze niższe niż w Polsce, odłogi stanowią już prawie jedną trzecią całej ziemi.

Widoczna jest prosta zależność: tam, gdzie dopłaty są wysokie (Niemcy, Holandia, Dania, Belgia) nieużytków prawie nie ma, a tam gdzie dopłaty są niskie (Polska, kraje bałtyckie, Słowacja) obszary nieużytków rosną w zastraszającym tempie.

W Parlamencie Europejskim czynione są próby, aby to wymagane minimum obszarów ekologicznych zredukować do 5 czy nawet 3 procent. Opowiadam się za 3 procentami. Ostatecznego wyniku jeszcze nie znamy, zdecyduje o tym Komisja Rolnictwa, a potem cały parlament pewnie dopiero wiosną przyszłego roku.

Podobne wątpliwości wzbudza obowiązkowa dywersyfikacja. W małych gospodarstwach będzie to obowiązek uciążliwy, stąd pomysły, by z obowiązkowej dywersyfikacji wyłączyć gospodarstwa do 15 ha, a także by obowiązkową dywersyfikację ograniczyć do 2 upraw, a jedynie w największych gospodarstwach powyżej 50 ha byłyby to 3 uprawy. Pojawiła się również koncepcja, aby do jednej z tych trzech wymaganych upraw zaliczyć trwałe użytki zielone, a także by z obowiązkowej dywersyfikacji wyłączyć gospodarstwa ekologiczne stosujące przecież naturalne i bezpieczne dla środowiska metody uprawy i produkcji.

W tej sprawie ostateczne decyzje będą także głosowane najpewniej po Nowym Roku.

Zbyt duże koszty
Rolnicy generalnie chcą uprawiać ziemię w sposób przyjazny środowisku, nie bronią się przed tą ideą, ale bronią się przed jej kosztami. Środowisko jest wspólnym dobrem wszystkich ludzi, trzeba je chronić, ale dlaczego koszty tej ochrony mają ponosić tylko rolnicy?

Pytanie to jest tym bardziej zasadne, że na rynek europejski wpływają produkty rolnicze z całego świata, w tym z krajów, gdzie żadnych warunków się nie przestrzega, producenci nie ponoszą dodatkowych kosztów i dzięki temu mogą wypierać z rynku rolników europejskich.

Dlatego tak ważne jest ustanowienie zasady, że skoro na rolników w UE nakłada się podwyższone wymagania środowiskowe, to takie same wymagania powinny być warunkiem dopuszczenia eksportu do Europy. W przeciwnym razie europejskie rolnictwo, a także najważniejsze dla nas rolnictwo polskie, upadnie w nierównej konkurencji, a do tego nie wolno dopuścić.

Reasumując, popieramy zazielenienie, chcemy zielonej Europy, chcemy widzieć wokół siebie naturalne krajobrazy, naturalną i całkiem dziką przyrodę, ale musimy też coraz bardziej uważać, by w tych działaniach na rzecz środowiska nie zapomnieć o tym, że przede wszystkim nie może zabraknąć nam chleba.

A chleb będzie nie tylko w Europie, ale i na świecie coraz droższy, bo ludzi jest coraz więcej, a ziemi pod uprawę coraz mniej.

Janusz Wojciechowski członek Parlamentu Europejskiego

http://www.naszdziennik.pl/mysl/15906,t ... zboza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 30 lis 2012, 08:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Zakonnica wyrzucona z lekcji

Marcin Austyn

Podczas wizyty w partnerskiej szkole w Genewie s. Zuzanna Filipczak wraz z uczniami miała uczestniczyć w warsztatach o prawach człowieka. Została z nich jednak wykluczona ze względu na... habit. Jak usłyszała, w szkole nie wolno manifestować wiary za pomocą zewnętrznych znaków. Chyba że jest się muzułmaninem.

W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" s. Zuzanna akcentuje swoje ogromne zaskoczenie sytuacją, z którą się zetknęła w genewskiej szkole. Jak przyznaje, gdyby nie fakt, że była uczestnikiem tych wydarzeń, historia wydałaby się jej niewiarygodna. - Nie chciałabym oceniać tej sprawy w szerszym kontekście, ale wydaje mi się, że przynajmniej w tym miejscu, które odwiedziliśmy, sprawy zaszły za daleko - dodaje. Pytana o szczegóły odsyła do relacji z wyjazdu zamieszczonej na portalu Gosc.pl, który jako pierwszy opisał tę sprawę.

Wróćmy więc do początku. Uczniowie Zespołu Szkół Urszulańskich w Rybniku w ramach programu Comenius 11 listopada br. wyjechali z wizytą do partnerskiej szkoły w Genewie. Towarzyszyła im nauczycielka języka angielskiego oraz s. Zuzanna Filipczak, dyrektor szkoły. Nazajutrz goście zostali oprowadzeni po placówce. Wówczas okazało się, że zakonnica nie będzie mogła wejść z grupą na lekcje. Jak jej powiedziano, w szkole nie wolno manifestować swojej wiary za pomocą zewnętrznych znaków (strój zakonny, krzyż). Siostra nie protestowała i udała się do hotelu. Jednak po powrocie do szkoły została wezwana do gabinetu dyrektora w celu wyjaśnienia sprawy. Z jego ust usłyszała, że w prawie szwajcarskim, a szczególnie genewskim, restrykcyjnie podchodzi się do kwestii manifestowania religijności w szkole, w związku z czym zakonnica nie będzie mogła też uczestniczyć w warsztatach na temat praw człowieka.

Gość w dom...
- Słuchałam tego z szeroko otwartymi oczami. Powiedziałam temu panu: "Ja byłam rok temu w Turcji i tam byłam nastawiona na tego typu sytuacje, tymczasem nic takiego mnie nie spotkało. Przeciwnie - tam różnorodność, przynajmniej ze względu na to, że byliśmy gośćmi, była uszanowana. Mogliśmy dzielić się różnicami swojej wiary i nikt nikomu nie zaszkodził". To jest absurd, zwłaszcza w kontekście tematu praw człowieka - relacjonuje s. Zuzanna w rozmowie z portalem Gosc.pl. Dyrektor genewskiej szkoły najwyraźniej nie był świadom, że dyrektorem rybnickiej placówki jest zakonnica. Jednak dla siostry zrobił w końcu "wyjątek" i wystarał się o pozwolenie u wyższych władz. Tyle że zakonnica, uczestnicząc w warsztatach, nie mogłaby rozmawiać z uczniami szwajcarskimi.

- Powiedziałam, że w takim razie nie chcę być niemiłym gościem, nie będę szkodzić szwajcarskim uczniom, ale muszę poinformować moich uczniów i nauczycielkę, żeby wiedzieli, dlaczego mnie z nimi nie ma. Dodałam, że moi uczniowie mają swoje poglądy i będą potrafili je jasno wypowiadać - relacjonowała s. Zuzanna.

Decyzji władz nie rozumieli polscy uczniowie, którzy poczuli się dyskryminowani. Siostra ostatecznie zrezygnowała z udziału w warsztatach, ale powód jej nieobecności wzburzył uczestników ze szkół partnerskich z Francji, Niemiec i Włoch, którzy rozważali nawet bojkot warsztatów. Spotkanie się odbyło. Jednak gdy jedna z polskich uczennic wspomniała o swojej katolickiej szkole, odebrano jej głos. Kiedy zaś uczniowie z Polski zgłosili zastrzeżenia przy temacie adopcji dzieci przez układy homoseksualne, wybuchła burza, bo przecież chodziło o prawa człowieka.

Całą sprawę próbował jeszcze załagodzić dyrektor genewskiej placówki, który listownie (na papierze firmowym z herbem Genewy - orzeł i klucz św. Piotra na tarczy - i monogramem "IHS") przeprosił siostrę, zapewniając, że szanuje jej przekonania. Ale nadal tłumaczył się obowiązującym prawem. Niestety, pobyt w Genewie udowodnił, że prawa chrześcijan nie są traktowane na równi z prawami innych wyznań. Okazało się bowiem, że angielska grupa z muzułmańską nauczycielką i pięcioma uczennicami tego wyznania, z charakterystycznymi chustami na głowach przebywała na terenie szkoły. I nikt nie zgłaszał zastrzeżeń.

http://www.naszdziennik.pl/wp/16523,zak ... ekcji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 03 sty 2013, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Wiatr w żagle lewicy

Małgorzata Goss

Pomimo trzech lat zaciskania pasa nie ma nadziei, że w 2013 roku dojdzie do poprawy sytuacji gospodarczej krajów eurostrefy. Pogarszające się nastroje społeczne próbuje skanalizować lewica, która zapomniała już, że sama doprowadziła do powstania unijnej waluty.

Lewica zamierza utworzyć wspólny front przeciwko narzuconej przez Niemcy polityce cięć budżetowych. Bo to Berlin kieruje polityką finansową eurostrefy. – Rok 2013 może być dla strefy euro trudniejszy niż poprzedni – oceniła kanclerz Niemiec Angela Merkel w noworocznym wywiadzie dla dziennika „Bild”. – Kryzys zadłużeniowy jest daleki od zakończenia, chociaż podjęte reformy zaczynają przynosić owoce – powiedziała, apelując do Niemców o cierpliwość. Kanclerz przypomniała też współobywatelom, że w okresie kryzysu zadłużenia w eurostrefie bezrobocie w Niemczech spadło do najniższego poziomu od czasu zjednoczenia, a liczba pracowników zatrudnionych w gospodarce niemieckiej osiągnęła nienotowany dotychczas rekordowy poziom. – Musimy ustanowić równowagę pomiędzy naszą prosperity i naszą solidarnością – podkreśliła Angela Merkel.

Kluczowym problemem strefy euro jest obecnie kwestia, jak dalece Niemcy, którzy korzystają na kryzysie, będą gotowi przyjąć współodpowiedzialność za zadłużenie wspólnego obszaru walutowego. Nierównowagi w bilansach krajów Południa UE powstały bowiem w wyniku objęcia wspólną walutą krajów o nazbyt zróżnicowanych potencjałach gospodarczych i różnej konkurencyjności.

Według ośrodka badawczego OpenEurope, zasadnicze wady konstrukcji eurostrefy nie zostały dotąd usunięte. To powoduje, że rok 2013 będzie dla obszaru wspólnej waluty czwartym już rokiem stagnacji gospodarczej i niepewności politycznej. Czynnikiem ryzyka będą duże potrzeby finansowe Włoch, Hiszpanii i Francji, które łącznie będą musiały pożyczyć w tym roku blisko 800 mld euro. Hiszpania – zdaniem analityków ośrodka – znajdzie się w tak trudnej sytuacji, że może wystąpić o wsparcie z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego lub o interwencyjny skup jej krótkoterminowych papierów dłużnych przez Europejski Bank Centralny. Ponownie może też dojść do niedoboru środków finansowych w Grecji. Niepewności gospodarczej w eurostrefie będzie towarzyszyć ryzyko polityczne związane z przypadającymi na ten rok wyborami we Włoszech, w Austrii oraz w Niemczech.

W krajach euro dotkniętych kryzysem zadłużenia pogarszają się nastroje społeczne. Grecy i Portugalczycy przywitali nowy rok strajkiem w komunikacji. Rośnie napięcie w Hiszpanii trapionej bezrobociem i falą eksmisji oraz na Cyprze, który w związku z zapaścią banków i finansów publicznych będzie prawdopodobnie wymagał większego wsparcia finansowego, niż szacowano. W gremiach politycznych Europy rosną obawy przed niekontrolowanym wybuchem społecznym. Nastroje te usiłuje skanalizować europejska lewica, która miała jednak w przeszłości decydujący udział w utworzeniu jednego obszaru walutowego. Sekretarz generalny hiszpańskiej partii socjalistycznej Alfredo Rubalcaba przesłał list do wszystkich liderów socjaldemokratycznych w Europie z propozycją podjęcia dyskusji nad zmianą kursu gospodarczego forsowanego przez Niemcy. Próby pokonania kryzysu za pomocą ostrej redukcji deficytu – jego zdaniem – zakończyły się fiaskiem. – Po trzech latach cięć socjalnych, podwyżek podatków i braku inwestycji nie nastąpiło ożywienie gospodarcze – skonstatował Alfredo Rubalcaba. Złożył też na ręce przewodniczącego Partii Europejskich Socjalistów Siergieja Staniszewa wniosek o zorganizowanie konferencji partii socjaldemokratycznych na temat zmiany obecnej polityki. Spotkanie ma się odbyć w styczniu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/19790,wia ... ewicy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 12 sty 2013, 11:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
5-latka "aresztowana" w przedszkolu. Rodzice nie zapłacili za jedzenie

Skandal we Francji. 5-letnia dziewczynka została "aresztowana" w przedszkolu, bo jej rodzice nie zapłacili za stołówkę. Dochodzenie w tej sprawie wszczął Rzecznik Praw Człowieka.

Na rozkaz mera miejscowości Ustaritz straż miejska przyszła do miejscowego przedszkola, by zatrzymać i doprowadzić na posterunek 5-letnie dziecko za "nielegalne spożywanie obiadu".

Związek funkcjonariuszy straży miejskiej broni się, że to wina merostwa, które wydało takie polecenie. Mer twierdzi natomiast, że to wina rodziców, którzy - choć dostawali upomnienia - od ponad roku nie płacili za posiłki dziecka. Chodzi o kwotę 142 euro. Merostwo broni się przy tym, że zaproponowało nawet rodzicom rozłożenie tej kwoty na raty, ale nie dostało żadnej odpowiedzi. Rodzice zrzucają winę na siebie, bo się rozwodzą.

Biuro francuskiego Rzecznika Praw Człowieka Dominique’a Baudisa przyznaje, że merostwo ma prawo w takiej sytuacji odmówić wydania dziecku posiłku w przedszkolnej stołówce. Podkreśla jednak, że zgodnie z prawem musi się to odbyć w taki sposób, by nie narażać dziecka na problemy psychologiczne.

Źródło: RMF FM

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/art ... biadu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 07 mar 2013, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Bankowcy o premie się nie boją

Unia Europejska chce ograniczyć premie bankowców. To polityczna zagrywka, która i tak nic nie da, bo bankowcy będą sobie po prostu podnosić pensje, aby nie stracić dotychczasowych ogromnych dochodów.

Banki są uważane za głównych winowajców kryzysu finansowego, jaki dotknął kraje unijne, głównie w strefie euro. Stąd powszechne oburzenie wywołują informacje o tym, że rządy muszą wydawać setki miliardów euro na ratowanie zagrożonych bankructwem banków, a jednocześnie prezesom wypłacane są sowite premie liczone w milionach euro. Dlatego od dawna podnoszony jest postulat uzdrowienia unijnego systemu bankowego i ograniczenia finansowego rozpasania bankowców.

I te kwestie były omawiane na posiedzeniu unijnych ministrów finansów w Brukseli, gdzie większość krajów UE poparła kompromis z Parlamentem Europejskim w sprawie zwiększenia wymogów kapitałowych stawianych europejskim bankom oraz ograniczenia premii bankowców. Ambasadorowie krajów członkowskich mają jeszcze uzgodnić z PE szczegóły techniczne porozumienia.

– Chodzi o ochronę europejskich podatników, za których pieniądze w czasie kryzysu finansowego państwa musiały ratować banki, które nie dysponowały wystarczającym kapitałem – wyjaśnił irlandzki minister finansów Michael Noonan.

Według dyrektywy banki będą musiały utrzymywać 8-procentowy kapitał własny, z czego 4,5 proc. ma stanowić tzw. kapitał wysokiej jakości (wykładany przez akcjonariuszy). Rezerwy banków będą bardziej elastyczne.

Te rozwiązania mają zapewnić, że w razie kryzysu banki będą w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań przez co najmniej 30 dni. Dyrektywą objętych zostanie 8,5 tysiąca europejskich banków. Do wprowadzenia nowych wymogów kapitałowych zobowiązuje Unię porozumienie Bazylea III będące odpowiedzią krajów G20 na doświadczenia wynikające z kryzysu finansowego.

Najbardziej sporną kwestią w rozmowach nad dyrektywą okazała się sprawa premii zarządów banków. Kompromisowa wersja regulacji przewiduje, że ich wysokość nie może przekraczać stałej pensji.

Wyższe premie, do dwukrotności stałej pensji, będą mogły być przyznawane tylko za zgodą większości udziałowców banku. Ograniczenia mają obowiązywać od przyszłego roku. Przeciwna temu jest Wielka Brytania, która uważa, że skutek tego przepisu będzie odwrotny do zamierzonego.

– Propozycje w tym kształcie doprowadzą do podniesienia stałych pensji bankowców. Należałoby raczej stworzyć prawne możliwości odbierania bankowcom premii w razie pojawienia się problemów w bankach – wyjaśnił zastrzeżenia Londynu brytyjski minister finansów George Osborne.

Także zdaniem wielu ekonomistów, bankowcy nie przestraszą się projektowanych sankcji.

– Jeśli nie ściga się winnych kryzysu, przestępstw finansowych i upadłości banków i nie wprowadza klarownych regulacji sektora bankowego chroniących pieniądze podatnika, to gest, jakim jest ograniczenie premii bankowców, należy oceniać jako cyniczną „zagrywkę pod publiczkę” – komentuje dr Cezary Mech, były wiceminister finansów i przedstawiciel rządu PiS w organach nadzoru nad bankami.

Obcięcie premii – i to tylko na papierze – ma uspokoić, zdaniem finansisty, wzburzenie ludzi na Zachodzie spowodowane ratowaniem prywatnych banków przez rządy za pieniądze podatników.

Współczesny sektor bankowy funkcjonuje na zasadzie: zyski należą do właścicieli banków, straty spadają na podatnika. Nowe wymogi kapitałowe wprowadzone dyrektywą UE bynajmniej tej zasady nie przekreślają. Wkład kapitałowy właścicieli banków, czyli ich akcjonariuszy (tzw. kapitał wysokiej jakości), nadal będzie utrzymywany na minimalnym poziomie 4,5 proc., podczas gdy cała reszta kapitału, tj. 95,5 proc., będzie pochodzić z wkładów depozytariuszy oraz udzielonych kredytów.

Taki skład kapitału powoduje, że właściciele posiadający 4,5 proc. kapitału ciągną zyski ze 100 proc. kapitału banku, zaś w razie strat za 95,5 proc. zobowiązań banku odpowiadają podatnicy. Jak widać, na tle innych przedsiębiorstw banki znajdują się w szczególnie uprzywilejowanej sytuacji.

Gdyby zgłosił się w banku po kredyt przedsiębiorca, który dysponuje kapitałem złożonym tylko w 4,5 proc. ze środków własnych, a w pozostałej części – z kredytu, bank po prostu by go wyśmiał. Taki przedsiębiorca musiałby mieć co najmniej 50 proc. środków własnych, aby otrzymać kredyt na kolejne przedsięwzięcie.

Problem z podniesieniem wymogów kapitałowych w bankach do np. 20 proc. polega jednak na tym, że niezwykle trudno jest zmusić akcjonariuszy do wzięcia na siebie większego ryzyka poprzez dokapitalizowanie banku ze środków własnych. Niechętnie też przystają na „rozwodnienie” kapitału przez pozyskanie go z rynku w drodze dodatkowej emisji akcji, ponieważ zmniejsza to ich wpływ na wybór zarządu, rady nadzorczej i kierowanie bankiem.

Najtańszym dla właścicieli sposobem, by sprostać wyższym wymogom kapitałowym, jest w tej sytuacji ograniczenie akcji kredytowej, czyli zmniejszenie tej części kapitału, która jest wyrażona w postaci pożyczonych pieniędzy.

Dlatego każda próba podniesienia wymogów kapitałowych stawianych bankom spotyka się z groźbami ze strony akcjonariuszy i wyłonionego przez nich managementu, że ograniczą kredyty, siądzie popyt i gospodarka przestanie się rozwijać. Politycy muszą się z tym liczyć.

– Banki powinny stać się instytucjami opartymi na ryzyku akcjonariuszy. Podniesienie wymogów kapitałowych to mały kroczek w dobrym kierunku – ocenia dr Mech. Należy także, jego zdaniem, wzmocnić nadzór nad bankami. – Nie może być tak, że instytucje same się kontrolują i same dobierają sobie nadzorców. Silny nadzór jest konieczny do tego, aby ustalił płaszczyznę konkurencji. Jeśli chcemy uniknąć patologii, banki muszą być poddane prawom rynku, a nie same ustawiać rynek – podkreśla finansista.

Na rynku działają obecnie globalne banki, „zbyt duże, aby upaść”, które przed kryzysem były niedokapitalizowane i nadmiernie zlewarowane. Dzięki takiej strukturze kapitałowej akcjonariusze i szefowie banków osiągali ogromne zyski, sami niewiele ryzykując.

Gdy jednak pojawiły się straty na ryzykownych operacjach i instrumentach, które trzeba było pokryć, okazało się, że kapitał akcjonariuszy stanowi zaledwie kroplę w morzu strat. Jednocześnie upadek tak wielkich banków groził zapaścią całego światowego systemu finansowego. Wtedy banki wyciągnęły rękę do rządów, a te – do podatników. Nowa dyrektywa tylko nieznacznie koryguje ten patologiczny mechanizm.

Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... -boja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 19 kwi 2013, 19:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
UE dba o obywateli. Chce okrągłych TIRów


Administracja Unii Europejskiej zdaje się wymyślać coraz to nowe formy uzasadnienia swojego istnienia. Jako, że urzędnicy muszą się czymś zajmować, wymyślili, że nakażą zaokrąglać ciężarówki.

Ciężarówki mają być zaokrąglone, zarówno kabiny, jak i klapy z tyłu. Bruksela przekonuje, że to… zmniejszy zużycie paliwa i poprawi widoczność w bocznych lusterkach. To z kolei zwiększyć ma bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów – donosi Interia.pl.

Komisarz do spraw transportu Siim Kallas twierdzi, że dzięki zaokrągleniu będzie można zaoszczędzić 5 tysięcy euro rocznie na paliwie przy dystansie 100 tysięcy kilometrów. A to daje 7,8 ton emisji dwutlenku węgla mniej.

Jeśli pomysł Komisji Europejskiej zaakceptuje parlament i kraje członkowskie obowiązkowo okrągłe TIRy pojawią się na drogach za około 5 lat. Żadne źródła nie podają, jak intensywnie w KE działało lobby branży motoryzacyjnych, które najwidoczniej nie mają już na czym zarabiać. Być może producenci potrzebują przepisów, zmuszających właścicieli firm przewoźniczych do kupowania nowego sprzętu?

Źródło: Interia.pl
kra

http://www.pch24.pl/ue-dba-o-obywateli- ... 196,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 05 wrz 2013, 18:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Dewianckie zmory próbują uczynić z nas bezwolną i bez charakteru masę idiotów i w tym celu deprawują od najmłodszych lat wszystkie te dzieci, których rodzice nie są w stanie, bądź nie potrafią uchronić swoich pociech przed degeneratami.
Świat oferowany nam przez zwyrodnialców jest coraz bardziej obrzydliwy i każe się zastanowić, gdzie podziała się nasza zwykła ludzka godność. Obsrywają nas na każdym kroku i każą nam to zlizywać. Postępowcy zlizują, a "antysemici", "ksenofoby", "faszyści", wymiotują obrzydzeniem.
Kto nad tym czuwa i komu, i na co to ma służyć?


Ala jest chłopcem, a Jaś dziewczynką.

W 86 przedszkolach na terenie Polski wprowadzony został nowy program w ramach projektu "Równościowe Przedszkole". Autorkami projektu, o którym pisał także portal wPolityce.pl są wojujące feministki.

Scenariusz zajęć zakłada, że chłopcy będą odgrywać rolę dziewczynek, a dziewczynki chłopców. Autorki zalecają nauczycielom przedszkoli, by chłopców podczas zajęć przebierać w spódniczki, pantofelki, blond peruki z różowymi wstążeczkami, namawiać do zabawy lalkami oraz do czesania sobie loków, zaplatania warkoczy. Oczywiście nie należy zapominać,że powinni malować sobie usta czy paznokcie i parzyć kawkę po uprzednim upieczeniu ciastek.

Dziewczynki natomiast, w kraciastych koszulach i ogrodniczkach mają się wcielać w rolę "twardych facetów", ojców rodziny, majsterkować i zajadać te przygotowane przez "żony" frykasy. Zalecenia dotyczą również "zmiany" płci bohaterów bajek, także Kopciuszek nie jest już dziewczynką a Wyrwidąb chłopcem. Mało tego, to Królewna ratuje Śpiącego Królewicza z opresji w towarzystwie siedmiu karlic.

Czemu ma służyć nowy program?

Autorki chcą,żeby dzieci odeszły od stereotypów i zmieniły swoją rolę społeczną. Oczywiście w skrócie chodzi o to, by chłopcy przestali być "macho" a dziewczynki polepszyły swoją pozycję w środowisku.

Na projekt przeznaczono pokaźną sumę pieniędzy z UE, mianowicie 1 mln 400 tys.zł. Kwota, decyzją rządu Tuska, została przekazana fundacji w ramach Narodowej Strategii Spójności.

Niestety, ostatecznie, to nie rodzice decydują, czy chcą dla swoich dzieci w przedszkolach, takich eksperymentów, ponieważ z góry założono (nie po raz pierwszy), że rodzice nie posiadają fachowej wiedzy na temat "równości" i sami często kierują się stereotypami, przypisując dzieciom od początku określone funkcje społeczne. Może należy najpierw edukować rodziców, zanim się dzieciom pozamienia ubranka?

Jasne jest, że chodzi o propagowanie ideologii gender, a tym samym redefiniowanie małżeństwa, rodziny, zacieranie różnic między płciami i "promocję homoseksualizmu". Najgorsze jest to,że wszystko odbywa się pod "płaszczykiem" tolerancji, równych praw dla mniejszości i walki z przemocą.

Socjolożka Gabriele Kuby w "Gościu Niedzielnym" powiedziała:

Pod pozorem walki o równouprawnienie zrównuje się mężczyznę z kobietą, zaciera się tożsamość płciową. (...) pornografia jest normą.

Sprawę skomentował również dla "Gazety Polskiej Codziennie” Profesor Andrzej Waśko, wykładowca literatury w Instytucie Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz profesor Instytutu Kulturoznawstwa Wydziału Filozoficznego Akademii "Ignatianum".

To skandal. Część rewolucji kulturowej jest realizowana rękami urzędników Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ten urząd nie ma żadnej strategii rozwoju polskiej szkoły i polskiego systemu wychowania.

Dziś edukację "równości" będą pobierały dzieci już w przedszkolu. Jako rodzice mamy prawo wiedzieć, jakie programy realizuje przedszkole, czego nasze dzieci będą się tam uczyły. Mamy przecież prawo do sprzeciwu, nie chcemy by dzieci wychowano na bezpłciowych dewiantów. Dlaczego wciąż ktoś za nas uzurpuje sobie prawo do edukowania naszych dzieci, niezgodnie z naszymi przekonaniami i etyką. Uczmy dzieci tolerancji a nie dewiacji.

Odpowiedzialność za dziecko jest naturalnym prawem rodzica. Konstytucja RP gwarantuje nam prawo do określania rodzaju nauczania i wychowania dzieci

Art. 48. 1. Rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Art. 53. 3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej jakoś inaczej interpretuje artykuły, czy zwyczajnie pozbawia nas naszych zagwarantowanych praw?

Katarzyna Kawlewska/GPC, Gość Niedzielny

http://www.wykop.pl/ramka/1637614/ala-j ... iewczynka/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 05 wrz 2013, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej jakoś inaczej interpretuje artykuły, czy zwyczajnie pozbawia nas naszych zagwarantowanych praw?


Ci zbrodniarze jak taran realizują swe zbrodnicze plany i żadne artykuły ich nie interesują, tak jak wkraczających 1 września 1939 do Polski Niemców nie obchodziła nasza Konstytucja. Jest to po prostu otwarta agresja przeciwko Polsce, a powstrzymać to może tylko zdecydowany opór całego narodu, choć i to już nie jest takie pewne. Bo demonstracje wyśmieją, nawet wielomilionowe. Ostrzejsze wystąpienia spacyfikują z pomocą policji, którą od lat tak modelowali, by było w niej jak najwięcej zwyrodnialców zdolnych do najbardziej potwornych czynów. Na powstanie zbrojne też są gotowi - mają uzbrojenie i grupy ludzi potrafiących obchodzić się z bronią, podczas gdy większość Polaków nawet nie wie, którą stroną karabinu się strzela. Po to właśnie znieśli przymusowy pobór, by nie było wyszkolonej wojskowo młodzieży. W ostateczności wspomogą ich Niemcy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 06 wrz 2013, 11:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
Ci zbrodniarze jak taran realizują swe zbrodnicze plany i żadne artykuły ich nie interesują, tak jak wkraczających 1 września 1939 do Polski Niemców nie obchodziła nasza Konstytucja. Jest to po prostu otwarta agresja przeciwko Polsce, a powstrzymać to może tylko zdecydowany opór całego narodu, choć i to już nie jest takie pewne. Bo demonstracje wyśmieją, nawet wielomilionowe. Ostrzejsze wystąpienia spacyfikują z pomocą policji, którą od lat tak modelowali, by było w niej jak najwięcej zwyrodnialców zdolnych do najbardziej potwornych czynów. Na powstanie zbrojne też są gotowi - mają uzbrojenie i grupy ludzi potrafiących obchodzić się z bronią, podczas gdy większość Polaków nawet nie wie, którą stroną karabinu się strzela. Po to właśnie znieśli przymusowy pobór, by nie było wyszkolonej wojskowo młodzieży. W ostateczności wspomogą ich Niemcy.


Czarno to widzę. Jest tak jak pisze Asindziej. Polaków nie stać na jakikolwiek opór. W każdym razie nie na taki, aby móc bez problemu obalić komunę, sorry rząd PO chciałem napisać. Wszystko jest pod pełną kontrolą. Każdy opór bedzie niszczony w zarodku.

A co gorsza, to nie mamy już pokolenia Żołnierzy Niezłomnych, AK, Szarych Szeregów, Kolumbów. Nie mamy już żołnierzy pokroju rotm. Pilecki, mjr Łupaszka czy gen. Nil Fieldorf. Trzeba najpierw wychować nowe pokolenie Polaków, dla których wartości takie jak "Bóg, Honor, Ojczyzna" będą programem całego życia.

Oni to wszystko z łatwością zniszczyli.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 06 wrz 2013, 13:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Dlatego tępią kibiców i narodowców, bo to jedyne środowiska, które są zorganizowane i jednocześnie kultywują cnotę męstwa. Bez tej cnoty naród nie ma cienia szansy, by wyzwolić się ze zniewolenia.

Tępią też Kościół Katolicki, bo wiara czyni ludzi skłonnymi do poświęceń. Dzięki wierze człowiek jest w stanie poświęcić swoje wygody, a w ostateczności nawet zdrowie i życie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /