Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 28 cze 2016, 08:05 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Żegnaj Merkel – Brexit początkiem końca IV Rzeszy

Ciao ciao Merkel, la Brexit è l'inizio della fine del Quarto Reich

Mario Giordano 25 czerwiec 2016 tłum. RAM
http://www.liberoquotidiano.it/news/est ... tica-.html
http://www.stopeuro.org/la-merkel-piang ... rto-reich/

Żegnaj Merkel. Mamy cię dość. Dość gotowości na twoje rozkazy, dość stania na baczność przed tobą – nie chcemy być już więcej niewolnikami IV Rzeszy w sosie brukselskim. Krzyk, który podnosi się z angielskich urn, rozbrzmiewa po całej Europie narodów, które nigdy nie zaakceptowały zamaskowanego Anschlussu, germańskiej dominacji przebranej za Junckera, miażdżącej pięty finansowego Wermachtu, który ukrywa się za grisaille i dyrektywy UE. Pan Bóg nie stworzył nas niewolnikami Berlina.

Dlatego patrzymy z nadzieją na zwycięstwo Anglików, to jak to było za czasów bohaterskiego RAF−u. Również Radio Londyn wraca do roli głosu wolności.

23 czerwca w Wielkiej Brytanii pokonano Europę. A mówiąc dokładniej – pokonano błędną koncepcję Europy, stworu absurdalnego i celowo sfałszowanego. Zdobyto twierdzę, która miała być spełnieniem marzeń, ale stała się jedynie więzieniem. Dla nas w jeszcze większym stopniu niż dla Anglików, ponieważ musimy znosić dodatkowo najbardziej znienawidzone jarzmo dyktatury − euro.

"Unia walutowa nie została zaprojektowana aby zadowolić wszystkich: została zaprojektowana by uszczęśliwić Niemcy" – mówił noblista Paul Krugman.
A i leaderzy włoscy, którzy podpisali te nikczemne traktaty wiedzieli o tym dobrze. "Dzięki euro Niemcy są jeszcze potężniejsze" – przyznał szczerze w roku 2011 Romano Prodi. Osąd potwierdzony zresztą przez samego Helmuta Kohla, niemieckiego ojca Unii Europejskiej, który na wiosnę roku 2013 wyznał: "Postępowałem jak dyktator by wprowadzić euro".

Na szczęście, wcześniej czy później narody buntują się przeciwko dyktatorom. Wątpliwości co do stabilności UE wyraził w roku 2011 francuski dziennik Le Monde, pisząc: "Czy koniec Europy będzie taki jak Związku Sowieckiego?"

W roku 2011 wydawało się to dość niemożliwe. Dziś natomiast sytuacja uległa zmianie. UE jest zarządzana przez biuro polityczne złożone z ludzi, których na ich stanowisko nikt nie wybierał, dokładnie tak samo jak było w ZSSR; Parlament Europejski traktowany jest jedynie jako miejsce do pogadania sobie; UE obiecuje równość, ale zamiast równości ciągle rosną różnice.

"Przez prawie 50 lat – powiedział Włodzimierz Bukowski, rosyjski dysydent i pisarz – żyliśmy w nieustannym niebezpieczeństwie, którym była dyktatura Związku Sowieckiego. Następnie zostaliśmy świadkami śmierci potwora. Ale zamiast bycia szczęśliwymi z tego faktu, stworzyliśmy następnego, nadzwyczaj podobnego do tego, co tylko pogrzebaliśmy" . Dla tych, którzy mu się sprzeciwiają nie ma miejsca. "Moskwa bolszewików miała Armię Czerwoną" – dodaje Bukowski – w przypadku Europy natomiast, do tłumienia buntów używa się sektora finansowego".

Unia Europejska, podobnie jak Związek Sowiecki jest wewnętrznie dogłębnie antydemokratyczna. I należy dodać, że została skonstruowana w ten sposób celowo aby móc narzucać rozwiązania „kontrowersyjne”, których żaden parlament wybrany przez obywateli nie byłby w stanie przeforsować we własnym kraju. W ten sposób staje się możliwe obciążanie pracowników i emerytów kosztami kryzysów, przy jednoczesnym ratowaniu banków i innych struktur finansjery.

Dlatego ograbia się państwa. Pozbawia się je pieniędzy i władzy, kompetencji decyzyjnych i możliwości interweniowania, przemysłu i waluty a także perspektyw. Rzuca się je na kolana w łańcuchach fiscal compact i zmusza do posłuszności Berlinowi używając do tego Brukseli. W ten to sposób każda austerity, wszystkie cięcia płac, czy inne posunięcia mogą być wprowadzone w życie.

Tak wygląda nowa Unia Sowiecka. Albo – jeżeli wolicie Czwarta Rzesza w sosie brukselskim. Taka jest antydemokratyczna i represyjna konstrukcja Europy, którą wynik dzisiejszego głosowania w Anglii zachwiał.

Europa, w której naród przestał być suwerenny, jakoże suwerenny jest jedynie dług. Europa abstraktów, pochłonięta tylko i wyłącznie rachunkowością, ignorująca życie realne, Europa w której ważna jest długość bananów a nie emeryci, którzy umierają z głodu. Europa zajmująca się wielkością groszku i pozostawiająca samym sobie zrujnowanych deponentów−samobójców.

Europa – ofiara szalejącego rasizmu zwanego rating, niepomna swych wartości, swej historii, swej cywilizacji, gotowa na unicestwienie różnic między narodami w imię rygorystycznego egalitaryzmu, zdecydowana na sponiewieranie swych korzeni w imię odsetków jakich wymaga Bundesbank, zdolna do masakrowania swych dzieci. Dokładnie tak samo jak IV Rzesza niemiecka, dokładnie tak samo jak ZSSR. (…)

To, co stworzyliśmy to nie Europa marzeń, to nie jest nawet Europa pokoju: to jest twór rodem z piekła, często wręcz bandycki, który głodzi, ciemięży, rozszarpuje i niszczy przyszłość. I przeciwko takiej Europie należy się buntować, tak jak to zrobili Anglicy w imię życia i wolności.

Czy koniec Europy będzie taki jak Związku Sowieckiego? Jest rzeczą prawdopodobną, że Le Monde miał rację.

Ponieważ jak pisał 4 lata temu profesor Alberto Bagnai w swej książce "Upadek euro":
Alberto Bagnai - profesor akademicki, ekonomista, blogger, muzyk, przeciwnik eurokołchozu i euro https://it.wikipedia.org/wiki/Alberto_Bagnai

"Jestem zmęczony dyskutowaniem korzyści i niekorzyści wspólnej waluty. Ale jeżeli nawet po zrezygnowaniu z euro miałaby czekać na nas otchłań ekonomiczna, nawet gdyby wyjście ze strefy wspólnej waluty miało sprowadzić na nas siedem plag egipskich − jak są o tym przekonani najrozmaitsi cudaczni blagierzy − to i tak jest obowiązkiem moralnym i obywatelskim każdego Włocha przeciwstawienie się symbolowi reżymu, który z kryzysu ekonomicznego uczynił metodę rządzenia i który wybrał i żąda świadomej i jednoznacznej likwidacji debaty demokratycznej".

Odnosi się to do euro, odnosi się jeszcze bardziej do Unii Europejskiej. Dotyczy to symbolu reżymu, a jeszcze bardziej samego reżymu.

Dlatego więc, kiedy wszyscy dyskutują o krachach na giełdzie i katastrofalnych skutkach ekonomicznych Brexitu (których nie będzie), mnie przychodzi do głowy jedynie wyzwalające:
− "Żegnaj Merkel, żegnaj IV Rzeszo!"


"Sherlock Holmes i Dr. Watson jadą na kemping" – profesor Alberto Bagnai
http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=47

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=47


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 17 lip 2016, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/34190-zamach-w-nicei-na ... nia-broni/

Zamach w Nicei nastąpił wkrótce po pracach nad ograniczeniem prawa do posiadania broni
Anna Wiejak Opublikowano 16 lipca 2016

Zakrawa na swoisty paradoks, że tuż przed zamachem w Nicei, konkretnie w środę Komisja ds. Rynku Wewnętrznego Parlamentu Europejskiego wprowadzała poprawki do projektowanych regulacji, mających jeszcze bardziej niż dotychczas ograniczyć obywatelom dostęp do broni, chociaż i tak owego dostępu już w zasadzie nie mają.
Sprawa jest o tyle skandaliczna, że francuski wywiad, uchodzący za jeden z najlepszych w świecie, oraz inne służby nie były w stanie zapewnić bezpieczeństwa bawiącym się Francuzom. Jakie zatem poczucie bezpieczeństwa mogą mieć obywatele krajów, w których służby są mniej sprawne niż we Francji?
Okazuje się, że można wjechać w tłum ciężarówką i taranować ludzi bez narażania się na interwencję służb. Gdyby w tłumie była osoba uzbrojona, to zapewne napastnik zostałby zastrzelony zanim zdążyłby zabić tyle osób. Tymczasem UE chce wprowadzić dodatkowe obostrzenia do… posiadania nawet broni hukowej, ponieważ mogłaby ona w niektórych przypadkach zostać przerobiona na broń na ostrą amunicję. Obywatel zostaje w zasadzie wystawiony jako potencjalny cel ataku, jako że nie może liczyć ani na służby ani na siebie, gdyż nie posiada broni.
Biorąc pod uwagę rosnące zagrożenie ze strony islamistów to już nie jest nawet absurd, ale polityka, która doprowadzi do tego, że obywatele poszczególnych państw będą mogli być wystrzelani jak kaczki.
W tej sytuacji postulat Janusza Korwin-Mikkego, aby ograniczyć dostęp do ciężarówek, gdyż jest on zbyt powszechny to już śmiech przez łzy. Niemałą zgryzotę mają również myśliwi, ponieważ wiele z broni używanej legalnie przez myśliwych oraz strzelców sportowych zostanie dodanych do „Kategorii A” czyli broni, której cywile używać nie będą mogli. Do „Kategorii A” zostaną także zaliczone półautomatyczna broń, a także karabiny wyposażone w lunetę.
Jeżeli do tego dodamy obowiązkowe „przydziały” islamistów, to każdy kraj będzie „wyposażony” w dostateczną liczbę terrorystów, aby ludności ubywało w zamachach proporcjonalnie do wielkości kraju. „Biedni uchodźcy” będą mogli bez przeszkód mordować kogo i gdzie będą chcieli. Żywieni z pieniędzy podatników, uprzywilejowani, ruszą z chwilą, kiedy ich religijny przywódca rzuci hasło do ataku. A później już będzie tylko kalifat brukselski i zgliszcza niedawnej, kwitnącej Europy…

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 24 lip 2016, 10:48 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Kompletna MIAZGA.

TELAWIW OnLine: Najbardziej uderzające wczoraj w Monachium było potworne zamieszanie towarzyszące wydarzeniom, na które Niemcy powinni byli być przygotowani. W ostatnim sondażu ponad 75% Niemców przyznała otwarcie, że boi się aktów terroru mogących nastąpić już w najbliższym czasie, ale Berlin skomentował to lakonicznie: nie ma powodów do paniki.

@

Wczoraj okazało się znowu, że ekipa Merkel nie chce używac nawet w przybliżeniu określenia „terror islamski”, co pogłębiło jeszcze bardziej ogólny chaos. Momentami zdawało się, że policja więcej energii poświęca na podporządkowywanie się tym rygorom niż opanowaniu sytuacji w sterroryzowanym mieście. W rezultacie panika była jeszcze większa, jak zawsze, gdy nie wiadomo dokładnie, co nam zagraża. Dziś dla odmiany daje się odczuć wyraźna ulga, z jaką przyjmowane są komunikaty, że zamachowiec nie był w żaden sposób związany z dżihadystami IS. To z kolei wynikać może z przekonania, że Niemcy są kompletnie nieprzygotowani do walki z terrorem islamskim, którego nawet nie chcą zdefiniować.

https://youtu.be/_Tqpv2VVQ6g

@

TELAWIW OnLine: 9 zabitych (+ terrorysta) i 16 rannych, w tym 3 w stanie krytycznym - ostateczny bilans ofiar wczorajszego zamachu samobójczego w Monachium. Sprawca, niemiecko-irański 18-latek palnął sobie w łeb osaczony przez policję na parkingu. Tylko francuski prezydent Hollande mówi o tym ataku, jako o „zamachu terrorystycznym”. Niemcy nadal bełkoczą jak potłuczeni, że „motywy nieznane”... Naga prawda jest prosta jak drut: sterroryzowna kolejna wielka metropolia europejska, zaś odpowiedzi znikąd brak. Bylem wczoraj autentycznie zszokowany tym, co obserwowałem za pośrednictwem różnych mediów w Monachium i przekazywałem zaraz na TT i FB. Oto, jak anatomia tego tragicznego chaosu wygląda choćby tylko w moich fleszach...

@

TELAWIW OnLine: Uwaga – terrorysta otworzył ogień w centrum handlowym Olympia w Monachium; są ofiary śmiertelne – napastnik zastrzelony.

UPDATE: Drugi incydent ogniowy w Monachium – nie wiadomo, czy jest związek z zamachem w Olympii.

UPDATE: W monachijskim centrum handlowym Olympia 10-15 zabitych.

UDATE: Wg niemieckich mediów – w Olympii „ponad 15 zabitych”.

UPDATE: Wg policji terrorysta w Olympii chyba nie był sam...

UPDATE: Monachium – zamachowcy chyba uciekli z Olympii; antyterroryści na ulicach; komunikacja wstrzymana; Policja: nie wychodzić z domów!

UPDATE: Monachium – drugi zamach w centrum na Stachus; nieoficjalnie: w sumie ponad 20 zabitych.

UPDATE: Monachium – policja potwierdza: jest wielu zabitych; sprawcy chyba uciekli do metra; miasto sparaliżowane.

UPDATE: Policja - „przypuszczalnie było 3 sprawców” (nadal nie nazywają ich terrorystami). MSW nie chce potwierdzić liczby ofiar.

UPDATE: Policja monachijska - „niewykluczone, że chodzi o zamach terrorystyczny” i dalej na policyjnym FB: była tez strzelanina na pobliskich ulicach.

UPDATE: Policja niemiecka nadal tylko „podejrzewa”, że zamach miał charakter terrorystyczny, choć przyznaje, że napastników było kilku...

UPDATE: Monachium – trwa polowanie na zamachowców; sprzeczne dane o liczbie ofiar; teraz z kolei - „6 zabitych”. Wg USA – napastników było 3.

UPDATE: Antyterroryści lecą z Bonn do Monachium...Wg Bilda jeden z terrorystów zastrzelony. Policja: sam palnął sobie w łeb.

TLV OnLine: Trudno uwierzyć, ale wg jednej z wersji zamachy monachijskie mają „uczcić” przypadającą dziś 5 rocznicę masakry Breivika (77 zabitych).

TLV OnLine: Obama wyznał, że „serce wyrywa mu się do niemieckich przyjaciół, choć nie wie jeszcze zgoła nic o wydarzeniach w Monachium”...

TLV OnLine: Monachium – według CNN terrorysta w Olympii wył „Allah akbar” i celował głównie do dzieci (w McDonaldzie, gdzie najpierw zaczął strzelać – eb). Wychodzi na to, że nawet zlewaczona sieć CNN jest dużo lepiej poinformowana od Obamy, który oznajmił, że nic mu jeszcze nie wiadomo o okolicznościach zamachu... UPDATE sprzed chwili: bilans ofiar wg policji monachijskiej – 8 zabitych.

TELAWIW OnLine: Merkelowa idzie w zaparte; zapodała przez jednego ze swych ludzi, że nadal nie ma podstaw, by twierdzić, że „atak był terrorystyczny”.

http://lubczasopismo.salon24.pl/alexy/p ... tna-miazga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 05 wrz 2016, 14:18 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Unia musi wrócić do korzeni

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak odbiera Pan fakt, że w agendzie spotkań szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska z przywódcami państw przed planowanym na 16 września nieformalnym szczytem 27 państw Unii Europejskiej w Bratysławie nie ma Polski?
– Trudno mówić o dobrym przygotowaniu do zbliżającego się szczytu w Bratysławie, jeżeli urzędujący przewodniczący Rady Europejskiej nie spotyka się ze wszystkimi członkami państw Wspólnoty. Polska to jedno z najważniejszych państw Unii Europejskiej, które nie może być pomijane w rozstrzyganiu kluczowych problemów dotykających obecnie Europę. Tym bardziej jest to dziwne, gdy stanowisko szefa Rady Europejskiej piastuje osoba z Polski.

Wygląda na to, że po Brexicie Niemcy, Francja i Włochy budują nową UE, jednocześnie krytykując państwa narodowe, które – ich zdaniem – są zagrożeniem dla pokoju na świecie. W jakim kierunku zmierza dziś UE i czy jej przetrwanie w obecnej formie jest możliwe?
– Wynik brytyjskiego referendum pokazał dobitnie, że obrany przez UE kierunek rozwoju prowadzi donikąd. Reakcją na ten kryzys powinna być głębsza refleksja nad przyszłością integracji europejskiej i powrót do jej pierwotnych założeń, w których kluczową rolę odgrywać powinny państwa narodowe. Pomysły budowania „unii wewnątrz Unii” i pogłębiania integracji w mniejszym gronie mogą zagrozić istnieniu UE w jej obecnym kształcie.

Czy i na ile przeciwwagą dla polityki głębszej integracji narzucanej przez Niemcy i Francję może być Grupa Wyszehradzka i czy jedność tych państw jest trwała i na ile?
– Grupa Wyszehradzka ma do odegrania ogromną rolę w powstrzymaniu procesu dezintegracji UE. Oczywiście każde z państw należących do tego grona ma własne interesy, ale także wspólny punkt widzenia na takie kwestie jak Brexit czy kryzys imigracyjny. Nasze wspólne doświadczenia historyczne sprawiają, że budowanie jedności mimo oczywistych różnic jest możliwe. Moim zdaniem, Grupa Wyszehradzka może stworzyć przeciwwagę dla pomysłów pogłębiania za wszelką cenę integracji europejskiej.

Jak ocenia Pan niedawną wizytę kanclerz Niemiec w Warszawie i czy zdecydowane stanowisko szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej, jakie usłyszała, zmieni postawę Angeli Merkel w kwestii polityki migracyjnej?
– Dobrze, że kanclerz Merkel przyjechała do Warszawy. Rozwiązanie kryzysu imigracyjnego bez udziału Niemiec jest niemożliwe i co do tego nie powinno być wątpliwości. Z kolei Grupa Wyszehradzka zaprezentowała jasne stanowisko, którego nie można zignorować. Mam nadzieję, że sygnały wysyłane przez Angelę Merkel, takie jak przyznanie się do błędu w sprawie skali napływu nielegalnych imigrantów do Europy w wywiadzie dla „Suddeutsche Zeitung”, są dowodem na wpływ, jaki Polska, Czechy, Węgry i Słowacja wywierają na politykę Unii w tym zakresie.

Jaka powinna być rola Polski w UE po wyjściu Wielkiej Brytanii?
– Myślę, że na razie powinniśmy się skupić na ograniczeniu negatywnych skutków Brexitu dla Polski i jej obywateli mieszkających i pracujących na Wyspach Brytyjskich. Czas na odnalezienie się w nowych realiach politycznych przyjdzie, kiedy Brexit stanie się faktem. Z pewnością Polska będzie nadal bronić idei integracji europejskiej opartej na współpracy państw narodowych.

Polityka unijnych decydentów na czele z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem nie sprawi, że szeregi Wspólnoty opuszczą kolejne państwa?
– Niestety, poglądy i polityka prowadzona przez przewodniczącego Jean-Claude'a Junckera to jedna z bezpośrednich przyczyn wyniku referendum w Wielkiej Brytanii. Jego obecność na tym stanowisku stanowi ogromne zagrożenie dla jedności UE. Europejskie elity nie dostrzegają, że same są największym zagrożeniem dla przyszłości naszego kontynentu.

W wymiarze geopolitycznym ostatnio obserwujemy ocieplenie w relacjach rosyjsko-tureckich. Czy mamy do czynienia z tworzeniem się nowej osi?
– Współpraca rosyjsko-turecka w ostatnich latach przeżywała wzloty i upadki. Wojna w Syrii i izolacja Rosji na arenie międzynarodowej doprowadziły do ocieplenia stosunków na linii Moskwa – Ankara. To pewne, że Europa musi troszczyć się o dobre relacje z Turcją, aby zapobiegać budowaniu takiej osi.

Turcja po ostatnich wydarzeniach w tym kraju, a także po widocznym zbliżeniu Ankary z Moskwą wciąż jest wiarygodnym partnerem dla UE i dla NATO, którego jest członkiem?
– Turcja to jedno z niewielu państw w tym regionie świata, które można uznać za sojuszników Zachodu. Oczywiście bieżąca polityka prowadzona przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana sprawia, że relacje te są dzisiaj trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nie zmienia to jednak faktu, że Ankara wciąż jest kluczowa dla rozwiązania kryzysu imigracyjnego, który dotyka Europę.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rzeni.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 14 lis 2016, 15:54 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Amerykanie wywołali lawinę

Szefowa prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen oceniła w wywiadzie dla BBC, że zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA sprawiło, że wybór jej samej na prezydenta Francji w 2017 roku stał się bardziej prawdopodobny.

Trump „sprawił, że to, co wcześniej przedstawiano jako niemożliwe, stało się możliwe” – powiedziała Le Pen w wyemitowanym w niedzielę, lecz nagranym z wyprzedzeniem wywiadzie.

Zapytana, czy jej zdaniem sama ma obecnie większe szanse na urząd prezydencki, szefowa FN odpowiedziała: „Tak, liczę na to, że ludzie we Francji wywrócą do góry nogami stół, przy którym elita dzieli między siebie to, co powinno trafiać do Francuzów”.

Jak podkreśliła, wyborcy powinni mieć wybór między wielokulturowym społeczeństwem, „naśladującym model ze świata anglojęzycznego, gdzie rozwija się fundamentalny islam”, a „niezależnym narodem, w którym ludzie mają kontrolę nad swoim życiem”. – Uważam, że każdy kraj ma prawo bronić swoich interesów – dodała.

Unię Europejską określiła jako „opresyjny model”, który zostanie zastąpiony przez „Europę wolnych narodów”, za którą „wielu Europejczyków tęskni”.

Zapytana o zagrożenie ze strony Rosji, która w 2014 roku dokonała aneksji ukraińskiego Krymu, a w ubiegłym roku zaangażowała się militarnie w wojnę domową w Syrii, Le Pen przekonywała, że „nie ma powodu do strachu”. – Rosja to kraj europejski, więc jeśli chcemy wpływowej Europy, powinniśmy z Rosją negocjować – zaznaczyła.

Z uznaniem wypowiedziała się także o „rozważnym protekcjonizmie” stosowanym w tym kraj pod rządami prezydenta Władimira Putina. W jej ocenie, Putin „dba o interesy swojego kraju i broni jego tożsamości”.

W kwestii imigracji Le Pen powiedziała: „Nie będziemy przyjmować więcej ludzi, koniec, nie mamy już miejsca”. Na pytanie o stosunek do francuskich muzułmanów zapewniała, że „nie ocenia ludzi na podstawie ich wyznania”, zastrzegła jednak, że państwo będzie „odpowiednio postępować” z ludźmi, którzy nie chcą „dostosować się do naszych przepisów, wartości, francuskiego stylu życia”.

BBC przypomina, że we Francji mieszka największa w Europie społeczność muzułmanów, a dżihadystyczne ataki w tym kraju na przestrzeni ostatnich dwóch lat przyczyniły się do nasilenia antyimigracyjnych resentymentów.

Przywódczyni FN zaprzeczyła, jakoby jej partia kierowała się pobudkami rasistowskimi. – Nie uważam, żeby rasistowskie było mówienie, że nie możemy przyjąć całej biedy świata, zająć się setkami tysięcy przybywających tu ludzi. Naszym obowiązkiem jest chronienie Francuzów – powiedziała.

Według sondaży, Le Pen niemal na pewno wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji w maju przyszłego roku. Jej eurosceptyczna, antyimigrancka partia zdobyła ponad 27 proc. w wyborach regionalnych w grudniu ubiegłego roku, ale w żadnym regionie nie przejęła władzy, bo sprzymierzyły się przeciw niej ugrupowania mainstreamowe. Analitycy spodziewają się, że także w przypadku przejścia Le Pen do drugiej tury wyborów prezydenckich pozostałe partie opowiedzą się wspólnie za jej rywalem.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/170205 ... awine.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 14 lis 2016, 17:13 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
no to czekają nas "ciekawe czasy" i nowe otwarcia na rzeczywistość jak np
"Przywódczyni FN zaprzeczyła, jakoby jej partia kierowała się pobudkami rasistowskimi. – Nie uważam, żeby rasistowskie było mówienie, że nie możemy przyjąć całej biedy świata, zająć się setkami tysięcy przybywających tu ludzi. Naszym obowiązkiem jest chronienie Francuzów – powiedziała."

i pomyśleć,ze za takie powiedzenie jeszcze nie dawno rozszarpali by Węgrów i Polskę :lol:
pozdr wieczorne


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 15 lis 2016, 09:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Czas najwyższy zamknąć już okres ubóstwa moralnego jaki zapanował w zachodnim świecie. Europejczycy będziecie mieli czego się wstydzić przed swoimi potomkami za ten czas miernoty duchowej, umysłowej i moralnej, jaki was obezwładnił.
Ludzkość resztkami normalności, jaka pozostała jeszcze u części ludzi zaczyna powstawać i prostować swój kręgosłup moralny.
Prawdziwy postęp to konserwatyzm, to tradycja, gdyż jest on dorobkiem niezliczonych pokoleń ludzkich.
Postemp lewacki to jedynie miraż postępu zrodzony w patologicznych głowach i medialnie, prawnie, i edukacyjnie narzucony ludziom.
Postęp tworzył się wieki, tysiąclecia.
Postemp wyrodził się nagle w chorych umysłach odczłowieczonych ludzi i stał się szatańsko - lewackim narzędziem ogłupienia i zniewolenia ludzi.


Po Trumpie Marine Le Pen?

Wygrana Donalda Trumpa z pewnością zwiększa szanse Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji. Partie głównego nurtu muszą teraz przedstawić kandydatów, którzy pociągną za sobą wyborców i określą warunki politycznej debaty – ubolewają lewicujące gazety.

„Financial Times” w poniedziałkowym artykule redakcyjnym zaznacza, że „stawka jest olbrzymia”. „UE może przetrwać Brexit i znajdzie sposób, aby przezwyciężyć wstrząs, jeśli Austria wybierze skrajnie prawicowego prezydenta. Marine Le Pen obaliłaby wszystko, co reprezentuje UE, w jednym z jej największych krajów założycielskich”, a przeprowadzenie zgodnie z zapowiedzią referendum w sprawie członkostwa w Unii „zagroziłoby przetrwaniu bloku” – ocenia „Financial Times”.

„Przywódczyni skrajnie prawicowego Frontu Narodowego celebrowała wynik (Trumpa) jako odrzucenie status quo i potwierdzenie jej własnego antyimigranckiego, antyglobalizacyjnego i antyestablishmentowego stanowiska” – ocenia brytyjski dziennik.

Zauważa, że prezydentura Le Pen w dalszym ciągu wydaje się mało realna, ponieważ zgodnie z sondażami w drugiej turze przegrałaby z każdym z prawdopodobnych rywali, z wyjątkiem skrajnie niepopularnego François Hollande'a.

Jednak po ostatnich wyborczych doświadczeniach „nikt zapewne nie znajdzie zbyt wiele pocieszenia w tych przewidywaniach”, a „Le Pen zbija kapitał na tych samych niepokojach – związanych z imigracją, islamistycznymi atakami i końcem tradycyjnego przemysłu, które napędzają partie populistyczne na całym rozwiniętym świecie” – komentuje brytyjski dziennik.

Jak ostrzega, można wyobrazić sobie scenariusz, w którym w drugiej turze francuskich wyborów Le Pen zostanie skonfrontowana „z kandydatem tak nieciekawym albo równie ekstremalnym, że umiarkowani wyborcy zdecydują się zostać w domu”.

A dotychczas „zarówno rządzący socjaliści, jak i centroprawicowa opozycja z wysiłkiem starają się sformułować odpowiedź” na tę sytuację – pisze „Financial Times”. Wśród kontrkandydatów Le Pen wymienia m.in. obecnego prezydenta François Hollande'a, którego notowania są katastrofalnie niskie, a także – na prawicy – Alaina Juppé i Nicolasa Sarkozy'ego.

Jak ocenia „FT”, Juppé ucieleśnia establishment, a wybory w USA „wykazały skalę niezadowolenia z tych, którzy są postrzegani jako część skompromitowanego systemu”. Z kolei Sarkozy, który sam siebie sytuuje w roli alternatywy wobec Le Pen, „jest postacią budzącą głębokie podziały, która z trudem zjednoczyłaby elektorat”.

„Financial Times” wyraża nadzieję, że tradycyjne partie „zjednoczą się wokół kandydatów oferujących raczej pozytywną alternatywę wobec skrajnej prawicy niż rozwodnioną wersję jej własnej polityki”. Mimo swojej popularności Marine Le Pen „nie zapewnia odpowiedzi i nie można jej pozwolić na dyktowanie warunków debaty” – podkreśla na koniec.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/170245 ... e-pen.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 04 lut 2017, 12:32 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Wypowiedzi Tuska szkodliwe i nierozważne

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Szczyt na Malcie odbywa się w cieniu listu Donalda Tuska do szefów państw i rządów Unii Europejskiej, który wskazuje szereg zagrożeń dla UE, do których zalicza m.in. działania administracji Donalda Trumpa. Jak należy ocenić tę „diagnozę” Tuska?
– Wymienianie amerykańskiej administracji wśród zagrożeń dla Europy obok m.in. terroryzmu i radykalnego islamu jest kompletnym nieporozumieniem. Mijają zaledwie dwa tygodnie od zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych, nowa amerykańska administracja dopiero rozpoczyna swoją pracę i na takie oceny jest zdecydowanie za wcześnie. Nie mówiąc już nawet o tym, że są nietaktowne i niegrzeczne. Z całą pewnością wypowiedzi Donalda Tuska nie przyczyniają się do budowania dobrych relacji transatlantyckich – są po prostu szkodliwe i nierozważne.

Donald Tusk i elity unijne chcą zrzucić, a przynajmniej oddalić od siebie, odpowiedzialność za kryzys w UE?
– Z pewnością tak, jest to próba odwrócenia uwagi od szeregu kryzysów, które trawią Unię Europejską od wielu miesięcy i lat, a które w mniejszym bądź większym stopniu są bagatelizowane. Zdecydowanie łatwiej jest włączyć się w chór krytyków nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który pokazywał już, iż reprezentuje odmienne poglądy niż brukselskie elity, niż myśleć i działać na rzecz budowania dobrych relacji. Nie mam wątpliwości, że atakując prezydenta Trumpa, Tusk liczył na zainteresowanie i pochwałę ze strony liberalnych mediów. Dziennikarze niestety dali się złapać w tę pułapkę.

List Tuska można odczytywać także jako zapewnienie sobie reelekcji na stanowisku szefa Rady Europejskiej – z jednej strony, ale z drugiej – czy ten egoizm nie kompromituje nie tylko samego Tuska, ale także Europę i Polskę?
– Znajdujemy się obecnie w kluczowym momencie, jeśli chodzi o przyszłość Donalda Tuska w Brukseli, więc każde jego działanie jest obliczone na zapewnienie sobie reelekcji. Jeszcze przed wyborami w Stanach Zjednoczonych przewodniczący Tusk próbował zaskarbić sobie przychylność zachodnich polityków, opowiadając się po stronie Hillary Clinton i zamieszczając na Twitterze, tuż przed rozstrzygnięciem wyborów, wypowiedź swojej żony mówiącą o tym, że „Jeden Donald w polityce wystarczy”. Trzeba jednak wyraźnie stwierdzić, że teraz posunął się stanowczo za daleko, używając relacji z naszym najważniejszym światowym partnerem jako karty przetargowej w swojej kampanii wyborczej.

Starania Tuska o reelekcję mogą być skuteczne?
– Po wyborach przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, którym został Włoch Antonio Tajani, europejska układanka przybrała dla Donalda Tuska niekorzystny kształt. Obecnie więcej zależy od tego, czy pojawi się poważny kontrkandydat, który będzie w stanie zdobyć poparcie zarówno socjalistów, jak i europejskiej chadecji, niż od działań samego Tuska. Zresztą on sam już wielokrotnie udowodnił, że funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej go przerosła. Fakty mówią same za siebie: nie poradził sobie z kryzysami, z którymi boryka się UE, takimi jak kryzys migracyjny czy kryzys strefy euro, a jego przewodnictwo w Radzie zostanie zapamiętane przede wszystkim przez pryzmat Brexitu, któremu nie zapobiegł.

Wracając jednak do listu, jakie mogą być jego konsekwencje, jeśli chodzi o relacje UE – Stany Zjednoczone, i czy polityk na tak wysokim szczeblu jak Tusk ma tego świadomość, a może zwyczajnie nie dorósł do pełnienia tej funkcji?
– Gdyby taką diagnozę postawił ważny niemiecki, francuski czy brytyjski polityk, skutki dla sojuszu łączącego Stany Zjednoczone i Unię Europejską mogłyby być opłakane. Nawet wobec państw znacznie mniej nam przyjaznych i stanowiących prawdziwe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa używa się łagodniejszych słów niż te, którymi posłużył się Donald Tusk. Na szczęście nie jest traktowany jak lider czy przywódca Europy, za którego on sam się uważa, więc jego słowa mogą zostać – i miejmy nadzieję, że zostaną – zignorowane.

Czy UE czeka katastrofa, jak to zresztą diagnozuje Donald Tusk?
– Unia stoi wobec wielu wyzwań i zagrożeń. W tej sytuacji rolą przewodniczącego Rady Europejskiej powinno być proponowanie działań i rozwiązań, ale także wyciąganie wniosków z popełnionych błędów. To świadczy o poziomie i skuteczności polityka. Na przykładzie Brexitu widać jednak, że nic takiego nie nastąpiło, co tylko pokazuje, że środowiska decyzyjne UE mają ograniczoną zdolność do refleksji. Zamiast straszyć i pisać czarne scenariusze, Donald Tusk powinien zaproponować konkretne pomysły na walkę z nielegalną imigracją czy poprawę bezpieczeństwa w UE. To jest obowiązek przewodniczącego Rady Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wazne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 10 mar 2017, 10:30 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
W Unii ważna jest tylko poprawność polityczna

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy była szansa na przeforsowanie kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego, czy wszystko już było ustalone?
– W mojej ocenie, jest mało istotne, kto będzie przewodniczącym Rady Europejskiej. Żeby pokazać, że jest to niewiele znaczące stanowisko, powiem, że równie dobrze szefem Rady Europejskiej mógłby zostać Koziołek Matołek czy Miś Uszatek i na jedno by wychodziło. Ponadto w Polsce prowadzimy dyskusję w taki sposób, jakby wybór nowego przewodniczącego zależał od nas i jakby to była sprawa życia i śmierci. Tak nie jest. Nie łudźmy się, bo nie jest to sprawa ani ważna, a tym bardziej nie mamy wpływu na ostateczny werdykt większości, która i tak – niestety – przytaknie Niemcom i Francji.

Skoro – jak Pan twierdzi – jest to mało istotne, fasadowe stanowisko, to kim tak naprawdę jest szef Rady Europejskiej?
– Tak naprawdę pozycję szefa Rady Europejskiej można przyrównać do funkcji woźnego, który w rękach dzierży dzwoneczek, którym otwiera i zamyka posiedzenia szefów państw członków Wspólnoty. Wobec tego odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. Nastąpiło przewartościowanie tego stanowiska i realnych możliwości osoby, która je piastuje. Poza tym jako Polska nie mamy żadnego realnego wpływu na to, kto będzie piastował to stanowisko przez następne dwa i pół roku. Powtórzę raz jeszcze – czy to będzie Donald Tusk, czy ktokolwiek inny, to i tak będzie to tylko człowiek od dzwoneczka, a decyzje tak jak dotychczas będą zapadały w Berlinie i w Paryżu. Dlatego nie przesadzajmy i nie budujmy wokół tej mało istotnej sprawy wielkiej ideologii.

Co można powiedzieć o samej procedurze wyboru szefa Rady Europejskiej?
– Procedura wyboru jest wyjątkowo nieprzejrzysta, bo tak naprawdę wybór na to stanowisko odbywa się według kryteriów gabinetowych. Natomiast to, co dziś przy okazji wyboru szefa Rady obserwujemy, tylko obnaża niejasne kryteria funkcjonowania całej Unii Europejskiej. Struktura funkcjonowania Unii jest dziurawa, wadliwa i wewnętrznie pusta. To przyczyniło się do stworzenia całego dworu wokół Parlamentu Europejskiego, szeregu tytularnych stanowisk, które piastującym je, owszem, dają niemałe profity, ale tak naprawdę nie przekładają się na żadną realną władzę.

Jaka była intencja zgłoszenia przez Polskę niemal w ostatniej chwili kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na stanowisko szefa Rady Europejskiej?
– Ta cała historia ma jeden kontekst, mianowicie pokazuje Polskę jako kraj nieprzewidywalny, jako kraj, który jest wewnętrznie politycznie rozchwiany i niestabilny. I to według mnie jest cała kwintesencja tego sporu.

W jakim świetle stawia Donalda Tuska fakt, że nawet nie zwrócił się do Polski o poparcie?
– To oczywiście stawia w bardzo złym świetle Donalda Tuska. Donald Tusk – rodem z Polski, bo polski paszport, mam nadzieję, wciąż jeszcze posiada polityk, który rozmawia ze wszystkimi, a nie spotyka się z polskim rządem, aby zabiegać o poparcie swojej kandydatury, to wszystko wygląda bardzo niedobrze. To jednocześnie świadczy, że Tusk z góry uznał, że reelekcję ma zaklepaną i zdanie polskiego rządu nie ma żadnego znaczenia. Natomiast to, co my w tej chwili robimy, co robi rząd, próbując zablokować ten wybór, wystawiając kandydata Jacka Saryusz-Wolskiego, tak naprawdę nie ma absolutnie żadnego znaczenia i jest pozbawione większego sensu.

Czy w takim układzie należało potulnie zaakceptować z góry narzuconą kandydaturę forsowaną przez Berlin i Paryż?
– Według mnie, daliśmy się wkręcić w grę, na którą nie mamy najmniejszego wpływu. W Unii Europejskiej karty rozdają wielcy. Proszę zwrócić uwagę, że obecnie nawet ekonomia nie ma żadnego znaczenia, bo w Wersalu i tak spotyka się Europa pierwszej prędkości, czyli Niemcy, Francja oraz bankrutująca Hiszpania, czy będące w katastrofalnym stanie gospodarczym Włochy. I dla tych wielkich nie liczy się to, że obecnie polska gospodarka bije na głowę Hiszpanię i Włochy. To jednocześnie pokazuje, że dzisiaj nikt już nie patrzy racjonalnie, a ważna jest tylko poprawność polityczna i umiejętność płynięcia w głównym nurcie. Podobnie rzecz ma się z Grecją, która jest bankrutem, tylko nikt jeszcze tego nie ogłosił, bo najpierw pieniądze musi odzyskać światowa finansjera. I choć Grecy nie mają prawa zasiadać w strefie euro, to wciąż tam tkwią, podobnie jak wiele innych państw, które nie spełniają kryteriów. To świadczy o jednym, że cały ten system, ponad miarę rozbudowany instytucjonalnie, jest mocno naciągany. Wielcy robią interesy, a mali za to wszystko płacą w ostatecznym rozrachunku. Taka to jedność europejska.

To, w takim układzie, po co komu taka „kulawa” Unia Europejska?
– Cała rzecz polega na tym, że dzisiaj Unia – mówiąc kolokwialnie – sama sobie strzela w kolano, sama się doprowadza do rozłamu. Paradoks tej sprawy polega na tym, że nikt tego nie widzi, a przynajmniej udaje, że nie widzi, natomiast w Polsce szuka się winnego, na którego będzie można zrzucić całą odpowiedzialność za niekompetencje wysokich unijnych urzędników. Jesteśmy świadkami polowania na Polskę, którą próbuje się przedstawiać jako sprawcę wszystkich nieszczęść. Tymczasem Unia Europejska jest na etapie ostrego pikowania w dół. Takie są smutne konsekwencje tej nieudolnej polityki brukselskiej sterowanej z Berlina czy Paryża. Wielkie aspiracje gospodarcze, wielkie aspiracje polityczne Unii Europejskiej zostały już dawno przekreślone. Ich już nie ma. Jest szara rzeczywistość, która coraz bardziej trzeszczy.

Wracając do Donalda Tuska, prezes Kaczyński twierdzi, że Niemcy jeszcze jakiś czas temu w nieoficjalnych rozmowach deklarowali, że Tusk nie zostanie wybrany wbrew protestom Polski. Co takiego się stało, że Niemcy zmieniły zdanie?
– Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy i jakiego rodzaju były to ustalenia czy deklaracje. Póki co, mamy słowo przeciwko słowu. Niemcy prowadzą swoją politykę, swoje interesy i nie łudźmy się, że forsując swoje projekty, będą na nas zwracać uwagę. Czas najwyższy zacząć patrzeć pragmatycznie. Dbajmy o własne narodowe interesy, a strażnik dzwonka... No cóż, nie jest osobą numer jeden, której należałoby poświęcać zbyt wiele uwagi.

Czym Donald Tusk zaskarbił sobie przychylność i dlaczego jest tak bardzo na rękę unijnym decydentom?
– Donald Tusk to miałki polityk, bez wizji co do przyszłości Europy, za to posiada jedną ważną cechę, a mianowicie gwarantuje status quo. Osiem lat rządów Platformy, z czego większość pod przewodnictwem Tuska, i to, co się w tym czasie działo z polską gospodarką, z inwestycjami, przemysłem, z zamykaniem kopalń, stoczni i de facto zwijaniem polskiego państwa, to nie był przypadek. To było zaplanowane działanie. Co więcej, to nie poszło w próżnię, ale skoro ktoś zyskał, to ktoś wcześniej musiał stracić. Straciła Polska. Reguły ekonomii są jasne. Natomiast dzisiaj Donald Tusk jest beneficjentem swoich wcześniejszych posunięć jako premier Polski i po prostu odcina kupony.

W jaką fazę wchodzi Unia Europejska, zwłaszcza po spotkaniu czwórki „wielkich” w Wersalu?
– Mam nieodparte wrażenie, że Unia Europejska zaczyna się sama wewnętrznie rozkładać. Ten rozkład powoduje cała ta zgnilizna polityczna, którą obserwujemy. Unia nie ma spoiwa, które mogłoby scalić rozpadający się coraz bardziej tylko pozorny monolit.

Czy coś jest jeszcze w stanie zahamować ten rozpad Unii?
– W mojej ocenie, będzie to bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Przede wszystkim nie widać woli zmian, naprawy, brakuje refleksji wśród największych państw Wspólnoty. Tymczasem trzeba powrócić do źródeł. Święty Jan Paweł II, mówiąc o Unii Europejskiej, podkreślał rolę jedności. Ale ta jedność Europy nie może się sprowadzać tylko do jedności instytucjonalnej, ekonomicznej i materialnej, a tak to niestety wygląda. Nie o to chodziło Papieżowi Polakowi. Niestety, stworzono byt tak nieprzejrzysty, tak wewnętrznie sprzeczny, że na dłuższą metę – w obecnej formie – nie jest on w stanie przetrwać. Trzeba zacząć wszystko od początku, na nowo, zacząć od zera. Pytanie brzmi: kto będzie w stanie podjąć to wyzwanie i przeprowadzić ten niewątpliwie trudny, długi, ale konieczny proces? Osobiście nikogo takiego nie dostrzegam na horyzoncie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... yczna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 16 mar 2017, 15:04 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Niszczyciele europejskich marzeń

Wczoraj w Parlamencie Europejskim odbyła się tzw. debata priorytetowa poświęcona konkluzjom posiedzenia Rady z 9-10 marca w Brukseli, ale i tzw. deklaracji rzymskiej, która będzie ogłoszona 25 marca w 60. rocznicę Traktatów Rzymskich.

W debacie uczestniczył Donald Tusk, Jean Claude Juncker, ale także premier Włoch Gentilioni (w związku ze zbliżającym się szczytem w Rzymie) i wicepremier Malty, która w tym półroczu przewodniczy Radzie.

Przebiegała ona jednak w minorowych nastrojach ze względu na bieżącą sytuację w Holandii i konflikt z Turcją, który może spowodować odstąpienie tego kraju od umowy z Unią w sprawie imigracji.

Donald Tusk podziękował jeszcze raz za wybór na przewodniczącego, a następnie poruszył najważniejsze problemy omówione na szczycie Brukseli (sprawy imigracyjne, Brexit, sytuację gospodarczą w UE, sprawę przyszłych umów handlowych z krajami trzecimi – w tym przypadku z Japonią, a także próby destabilizacji sytuacji na Bałkanach Zachodnich).

W sprawach imigracyjnych ostrzegł, że zbliżająca się wiosna i lato mogą być znowu sporym wyzwaniem dla UE, mówił o poprawie sytuacji gospodarczej w strefie euro, choć po wyłączeniu danych niemieckich sytuacja krajów Południa tej strefy jest gorsza niż była w roku 2009, a więc przed wybuchem kryzysu.

W odniesieniu do tzw. deklaracji rzymskiej opowiedział się wprawdzie za jednością 27 krajów UE, tyle tylko, że jednocześnie nie odciął się od przesłania z Wersalu, przekazanego przez nową wielką czwórkę (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania), która opowiedziała się za Unią różnych prędkości.

O wystąpieniu Junckera nie wypada nawet wspominać, mówił o swoich 5 scenariuszach i dla Europy, które przedstawiał już po wielokroć, i zaatakował Turcję za oskarżenie Holandii o nazizm i faszyzm, co źle rokuje utrzymaniu porozumienia imigracyjnego z tym krajem.

Widać jednak było, że nie jest w formie, która pozwalałaby mu na wygłaszanie długich przemówień, witał się wylewnie ze swoimi komisarzami (szczególnie paniami), przed rozpoczęciem posiedzenia, a po zabraniu głosu, wędrował po sali obrad i jak to ma w zwyczaju, klepał po twarzach spotkanych na swojej drodze posłów.

Zresztą przed zakończeniem tego punktu obrad wyszedł z sali, ciągnąc za sobą wielką walizę, co wzbudziło ogólną wesołość, a do zabrania głosu podsumowującego debatę z ramienia Komisji upoważnił jednego ze swoich komisarzy.

Przedstawiciele największych frakcji Weber i Pittella w swych wystąpieniach raczej o unijnych poważnych problemach nie mówili, zachęcali do świętowania 60-lecia Traktatów Rzymskich, natomiast przedstawiciel mojej frakcji ECR, Włoch Fitte, ujął obecną sytuację UE bardzo dosadnie: „ta łódź się topi, więc mówienie o jakichś nowych prędkościach jest zaklinaniem rzeczywistości”.

Jeszcze mocniej wystąpił przedstawiciel frakcji ENF, Włoch Salvini, który adresując swoją wypowiedź do Tuska i Junckera, stwierdził: „to wy zniszczyliście prawdziwe europejskie marzenie, zostawcie Europę obywatelom”.

W debacie przeważały minorowe nastroje, niepewność co do wyników wyborów Holandii, napięcia z Turcją, niepewność co do tego, jak zakończy się Brexit, czy też zbliżająca się nowa fala imigrantów tym razem przez Morze Śródziemne, a być może znowu także przez Morze Egejskie, rzeczywiście nie nastrajają optymistycznie co do przyszłości UE.

O dziwo, mimo tego, że w debacie wystąpiło kilkudziesięciu mówców, o problemach demokracji w Polsce nie było ani słowa, okazuje się, że nie są one takie istotne, jak opowiadano wcześniej, w sytuacji, kiedy unijnemu establishmentowi „sufit” wali się na głowy.

Podsumowując debatę już pod nieobecność Junckera, Donald Tusk pozwolił sobie na kąśliwą uwagę pod adresem Jarosława Kaczyńskiego związaną z wyborem na przewodniczącego Rady, stwierdzając, „że jeżeli jesteś w tragicznej sytuacji, to zawsze możesz liczyć na rodaków”, ale w związku z jego postrzeganiem w Polsce jako kandydata silnie popieranego przez Niemcy zabrzmiało to niezwykle dwuznacznie.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/178273 ... arzen.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 08 kwi 2017, 18:06 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Unia też ma swojego Palikota

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, kwestorem Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Przewodniczący frakcji i liberałów w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt na łamach austriackiego dziennika „Die Presse” wezwał do ostrych sankcji wobec Polski. Mamy do czynienia z kolejną próbą ingerowania w wewnętrzne sprawy Polski?
– Guy Verhofstadtto to osoba dość ekscentryczna, a zarazem wrogo nastawiona do Polski. Może on formułować takie czy inne swoje przemyślenia, które i tak nie mają żadnej mocy sprawczej. Przykre jest tylko to, że do tego typu zachowań zachęca go, nawet w formie publicznych listów, nasza polska lokalna opozycja. Mam tu na myśli sfrustrowanego pozostawaniem w ogonie za Platformą Obywatelską lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru.


Verhofstadt uważa, że Unia Europejska powinna rozważyć, czy nie uzależnić przyszłych wypłat funduszy strukturalnych od przestrzegania zasad praworządności, co więcej – pozbawić Polskę prawa głosu w Radzie. Czy to realne?
– To oczywiście jest nierealne, tym bardziej że – jak już zapowiadano w 2014 r. przy ustalaniu obecnej perspektywy finansowej Unii na lata 2014-2020 – w przyszłym siedmioletnim budżecie funduszy strukturalnych zapewne w ogóle już nie będzie. Nie dotyczy to tylko funduszy dla Polski, ale dla wszystkich państw członkowskich. Zaś co do odebrania Polsce prawa głosu w Radzie Europejskiej, to już od dawna wszyscy wiedzą – co zresztą publicznie potwierdza nawet sam wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, którego trudno posądzać o sprzyjanie Polsce – że nie jest to możliwe.


Czy mimo wszystko nie jest to próba ingerencji i zamachu na suwerenną politykę państwa członkowskiego?
– Jest, ale tego typu ludzie nie potrafią żyć inaczej, a tym bardziej wyzwolić się od formułowania tez, które pozwalają im trwać w przestrzeni publicznej. Dla posła Guya Verhofstadta jest to sposób na zaistnienie na forum Parlamentu Europejskiego i oczywiście w mediach. Można powiedzieć, że to taki Palikot, tyle że rangi europejskiej.


Mamy wezwania do protestów ulicznych przeciw polskiemu rządowi z obietnicą poparcia unijnych władz. Spodziewa się Pan, że KE czy PE odetną się od tego typu zachowań?
– Trudno powiedzieć. Z całą pewnością jedynym trafnym komentarzem do tego typu zachowań jest stare przysłowie, które mówi, że kogo Pan Bóg chce ukarać, temu rozum odbiera.


Guy Verhofstadt jest w gronie osób, które mają negocjować warunki opuszczenia UE przez Wielką Brytanię. Czy znając jego niechęć do Polski, możemy się spodziewać uzgadniania warunków niekorzystnych dla Polski?
– Warunki opuszczenia szeregów Unii przez Wielką Brytanię z całą pewnością będą korzystne dla Niemiec. Natomiast czy będą niekorzystne dla kogokolwiek innego, to myślę, że dla negocjatorów – zwłaszcza takich jak europoseł Verhofstadt – jest obojętne.

Po wyborze szefa Rady Europejskiej i szczycie w Rzymie Komisja Europejska wraca do „normy”. Znów pojawia się temat przymusowej relokacji imigrantów i sankcje za odmowę. Czy to tylko straszenie i czy te groźby mogą być realne?
– Powracają zobowiązania do przyjęcia przez Polskę kilkunastu tysięcy imigrantów z Bliskiego Wschodu. To konsekwencja uległej decyzji ówczesnej premier Ewy Kopacz, która uczyniła to pod presją Donalda Tuska. Teraz musimy odkręcać ustalenia, jakie poczynił rząd Platformy.

Podczas wyborów na szefa RE kraje Grupy Wyszehradzkiej nie stanęły po stronie Polski. Czy w sprawie uchodźców będą mówić jednym głosem?
– We wrześniu wygasa przyjęty przed dwoma laty program relokacji, w którym kraje UE zobowiązały się do przejęcia od Grecji i Włoch w ciągu dwóch lat co najmniej 98 tysięcy uchodźców. Do każdego kraju przypisano kwotę uchodźców, którzy mają zostać przyjęci. Unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos oświadczył niedawno, że do września kraje członkowskie powinny przejąć w ramach programu relokacji jeszcze przynajmniej 26 tysięcy uchodźców przebywających w Grecji i we Włoszech. Oczywiście nie obyło się bez gróźb pod adresem tych państw, które nie chcą ulec tym naciskom. Tymczasem Komisja Europejska stoi na stanowisku, że program relokacji powinien być kontynuowany również po wrześniu br., jeśli do tego czasu nie uda się przemieścić z Grecji i Włoch wszystkich uprawnionych do tego uchodźców. Przypomnę, że Słowacja i Węgry zaskarżyły decyzję KE o relokacji imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu do Trybunału Sprawiedliwości UE. Polska formalnie wsparła te wnioski.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/swiat/179685 ... ikota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 30 kwi 2017, 22:28 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Szczyt szczytów, czyli Unia Europejska

Dzisiaj [29.04.2017] znowu mamy szczyt Unii Europejskiej. Tym razem jakoby w sprawie Brexitu. To już stało się rodzajem magicznego rytuału. Co kilka tygodni ogłasza się [formalny lub nieformalny] szczyt UE, zjeżdzają się premierzy i/lub prezydenci państw członkowskich tej organizacji, wygłaszają jakieś mowy, prowadzą dyskusje i przedstawiają na koniec mniej lub bardziej napuszony dokument, o którym nie pamięta się nawet przez te kilka tygodni, jakie upłyną do nastepnego szczytu.

Nikt już chyba nie wierzy, że na owych spędach podejmuje się ważne decyzje i rozwiązuje jakieś problemy. Było już chyba kilkanaście szczytów w sprawie "uchodźców" i co? I nic. We wrześniu 2015 uroczyście uchwalono rozlokowanie 160 tys. "uchodźcow" w różnych państwoach UE. Po półtora roku rozmieszczono niecałe 10% z nich. Nie wiadomo zresztą, czy owi "rozlokowani uchodźcy" nadal przebywają w krajach, do których ich skierowano, czy też większość z nich jest już w Niemczech, Austrii, czy Szwecji.

Zwoływanie co kilka tygodni owych szczytów ma po prostu ukryć fakt, że UE jest sparaliżowana. Kiedy rzeczywiście się chce coś załatwić, to dyskutuje się z poszczególnymi państwami, np. z Niemcami i Francją w sprawie Ukrainy [porozumienia mińskie]. W kwestii "uchodźców" najwięcej wniosły rozmowy niemiecko-tureckie.

Najlepiej byłoby pogodzić się z rzeczywistością, porzucić mrzonki o scentralizowanych Stanach Zjednoczonych Europy i przekształcić UE w luźną konfederację państw narodowych. To przynajmniej będzie mogło w miarę sprawnie funkcjonować.

29 kwietnia 2017 r.

http://emerytka.salon24.pl/774859,szczy ... europejska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 18 maja 2017, 21:32 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Brukselka odlatuje. Wprawdzie to nic nowego, ale już jest mocno oderwana od ziemi i stosunkowo wysoko, jak spadnie to.... ... już nikt jej nie pozbiera. Nie będzie co zbierać, zostaną dla potomnych ino same dyrektywy.
Nie wiem, czy ktoś w przyszłości uwierzy, że politycy mogli być aż tak porąbani. Raczej gdy archeolodzy w przyszłości odkopią te dyrektywy, to pewnie pomyślą że to jakiś scenariusz widowiska kabaretowego z XXI wieku.
A tu nic z tego. Tu się ujawni w calutkiej pełni majestat libertyńsko - lewackiej władzy, tej od poprawności politycznej i od zwalczania mowy nienawiści (szczególnie gdy mówią o Orbanie, Kaczyńskim, czy Le Pen).
My z kolei mieliśmy speca od "polityki miłości", co to tak pokochał szabrowanie, że bez tego ani on ani jego kompanija żyć już nie mogą i co dzień pletą to co im ślina dostarcza na języki, a każdy plecie swoje, jak to już kiedyś było w okolicach Wieży Babel.
Tak, tak, taka jest władza gdy wyłania się z lewej strony dziejów.


Chcą zabrać dzieciom matki

Komisja Europejska przedstawiła kontrowersyjny projekt dyrektywy unijnej, zgodnie z którym cztery miesiące urlopu rodzicielskiego będzie musiał wykorzystać ojciec dziecka – w przeciwnym razie prawo do płatnej opieki nad dzieckiem z tego tytułu przepadnie. W polskich warunkach oznacza to, że matki będą zmuszone do powrotu do pracy już po niecałych 9 miesięcy po porodzie.

Projekt dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów to kolejny pomysł Unii Europejskiej, który mając na celu aktywizację zawodową kobiet, jednocześnie może przyczynić się do destabilizacji rodziny i więzi matki z dzieckiem oraz odebrania rodzicom prawa wolności wyboru odnośnie do życia rodzinnego i pracy zarobkowej.

Dokument przedstawiony przez KE przewiduje m.in. redefinicję unijnego urlopu rodzicielskiego. Ma on być płatnym urlopem przysługującym każdemu pracownikowi indywidualnie w wymiarze co najmniej 4 miesięcy, bez możliwości przeniesienia go na drugiego rodzica. Jeśli zatem rodzic go nie wykorzysta – urlop przepadnie. Bruksela argumentuje pomysł dążeniem do aktywizacji zawodowej kobiet i do równego podziału obowiązków domowych i rodzinnych między kobietami i mężczyznami jako realizację równouprawnienia płci.

Przy obecnie obowiązujących przepisach polskiego kodeksu pracy powyższe zmiany oznaczają, że matka miałaby prawo maksymalnie do niecałych 9 miesięcy płatnego urlopu związanego z opieką nad nowo narodzonym dzieckiem. Pozostałe 4 miesiące w pierwszym roku życia dziecka musiałby wykorzystać ojciec – w przeciwnym razie prawo do płatnego urlopu rodzicielskiego przepadnie. Jeśli Polska chciałaby utrzymać prawo matki do rocznej, płatnej opieki nad dzieckiem, ustawodawca musiałby wydłużyć prawo do płatnego urlopu do 16 miesięcy lub wprowadzić zasiłek za część urlopu wychowawczego.

W opinii Magdaleny Olek, analityka Ordo Iuris: „projekt nowej dyrektywy regulującej urlopy rodzicielskie, który zaproponowała Komisja Europejska w oczywisty sposób ingeruje w życie rodzinne Europejczyków, odbierając im prawo do swobodnego kształtowania relacji rodzinnych, zmuszając ich do przyjęcia określonego przez Brukselę modelu funkcjonowania oraz narażając na szwank więź matki z dzieckiem”.

Proponowane zmiany stanowią wyraz prowadzonej od lat przez Unię Europejską polityki mającej na celu osiągnięcie równouprawnienia płci, którego wskaźnikiem ma być wysoki odsetek zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy kobiet (zgodnie z obowiązującą Strategią Europa 2020 – 70%) – nawet wbrew woli tych kobiet. Aktywizacja zawodowa kobiet ma również być doraźnym panaceum na problemy demograficzne Unii, borykającej się z niedoborem pracowników. Tymczasem we Francji jako główną przyczynę wzrostu dzietności w drugiej połowie lat 90. wskazuje się wprowadzenie świadczenia finansowego dla rodzin z minimum dwojgiem dzieci, którego warunkiem uzyskania była osobista opieka rodzica nad dzieckiem.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

http://www.naszdziennik.pl/swiat/182063 ... matki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 28 maja 2017, 22:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Wielka Syria

Nadchodzi lato, na Morzu Śródziemnym sezon dobrej pogody żeglugowej, a z nim kolejna fala zjawiska, w euronowomowie zwanego eufemistycznie „kryzysem migracyjnym”. Ujawnione niedawno analizy niemieckiego wywiadu (BND) mówią o około 6,5 miliona oczekujących – potencjalnych klientach przemytników ludzi. Hasłem pro-migracyjnych grup interesu jest nadal kwestia pomocy dla nieszczęsnych Syryjczyków, uciekających przed okropnościami wojny domowej. Skoro przed wybuchem walk kraj ten zamieszkiwało 18,5 miliona, zaś do Europy napłynęło w ostatnich latach nie mniej niż 2 mln przybyszy, a w Turcji i Libanie znajduje się kolejne 3 miliony uciekinierów z tego kraju, nasuwa się pytanie – kto jeszcze kontynuuje walki? Zwłaszcza, gdy na ekranach telewizorów przesuwają się kolejne grupy młodych, zdrowych mężczyzn, opisywanych przez natchnionych reporterów jako kobiety z dziećmi. Wyjaśnienie tej zadziwiającej kwestii jest stosunkowo proste. Jak wygląda aktualne weryfikacja przybyszów, jak więc chronione są zewnętrzne granice Unii Europejskiej każdy chcący widzieć – widzi. Misje polskich oficerów łącznikowych do Włoch i Grecji, mające otworzyć drogę dla 100 osób, wskazanych jako zweryfikowane przez miejscowe służby dały efekty wręcz szokujące. Po kilka paszportów na różne nazwiska w rękach jednego migranta, kilkadziesiąt fotografii tej samej osoby w różnych paszportach, różnice między wiekiem, wynikającym z dokumentów a tym, który można stwierdzić na przysłowiowe „oko”... Nowy standard, nowa świecka europejska tradycja.
W masie migrantów ekonomicznych prawdziwi uchodźcy nikną niemal bez śladu. Przestaje więc dziwić nawet sytuacja, w której Syryjczykiem mianuje się przed niemieckim urzędem oficer Bundeswehry, rdzenny Niemiec, nie władający nawet żadnym egzotycznym językiem. Wyrywkowe dane, które (na podstawie oświadczeń i ankiet) usiłują sporządzać zajmujące się problemem agencje niektórych krajów wskazują jako miejsce pochodzenia największej liczby migrantów następujące kraje (w kolejności alfabetycznej): Afganistan, Albania, Bangladesz, Erytrea, Gambia, Irak, Kosowo, Libia, Nigeria, Pakistan, Syria, Zambia. Generalnie, procent rzeczywistych Syryjczyków w tej masie niektóre ośrodki oceniają na 15% - Syrię więc naszą widzimy ogromną. Komentarz wydaje się zbędny, na temat kwestii statusu uchodźcy oraz charakteru aktualnej wędrówki ludów powiedziano już chyba wszystko. Jak na dzisiaj, jedynymi krajami UE poważnie traktującymi swoje obowiązki graniczne pozostają Węgry, Chorwacja i w pewnym stopniu Hiszpania. Włochy i Grecja postanowiły być terytoriami zupełnie otwartymi dla nielegalnej imigracji, a ich władze zdają się harmonijnie współpracować z gangami przemytników ludzi. Na podstawie dotychczasowej praktyki, biorąc pod uwagę kompletne zaplątanie się czynników politycznych Niemiec, kryzys wydaje się nie do rozwiązania. I rzeczywiście takim będzie, skoro znaczna część polityków kontynentu woli wdychać opary utopii, niż zmierzyć się ze skrzeczącą rzeczywistością.
W tej sytuacji nie dziwi sposób, w jaki o problemie zechcieli się wypowiedzieć przywódcy państw grupy G7. Przytoczę tu fragment relacji z RMF24, dobrze oddający charakter tej części dokumentu końcowego spotkania.

„Trwający ruch migrantów i uchodźców na wielką skalę jest tendencją globalną i, biorąc pod uwagę jego implikacje dla bezpieczeństwa i praw człowieka, wymaga skoordynowanych wysiłków na poziomie narodowym i międzynarodowym
Uznajemy, że zarządzanie napływem migrantów i jego kontrola, przy rozróżnieniu między uchodźcami i migrantami, wymaga zarówno pilnego, jak i dalekowzrocznego podejścia" - oświadczyli przywódcy siedmiu potęg gospodarczych świata. Zapewnili, że rozumieją potrzebę "wspierania uchodźców tak blisko ich krajów ojczystych, jak to możliwe, i umożliwienia im bezpiecznego powrotu oraz zapewnienia im pomocy w odbudowie ich wspólnot"
Uznając, że prawa człowieka przynależą wszystkim migrantom i uchodźcom, potwierdzamy jednocześnie suwerenne prawa państw, indywidualnie i zbiorowo, do kontrolowania własnych granic i ustalania polityki zgodnie z własnym interesem narodowym oraz narodowym bezpieczeństwem".

Dla każdego coś miłego, albo raczej w praktyce róbta, co chceta.
W ramach czegoś miłego dla rodzimych zwolenników otwarcia na migrantów nowina - Polska staje się także krajem graniczącym z nieszczęsną Syrią, a wiec kolejny argument za otwarciem granic! Odwiedził mnie właśnie stary znajomy, wysokiego szczebla urzędnik administracji słowackiej, specjalista od kwestii etnicznych. Z tego co mówił, nasi południowi sąsiedzi zauważają znaczący spadek populacji męskiej w romskich osiedlach, głównie w północno-wschodniej części kraju. Monitorują zjawisko obserwując grupy przestępcze. Właśnie lojalnie przekazali stronie niemieckiej zdobyte operacyjnie dane kilkudziesięciu panów, którzy zakupili paszporty w pewnej dużej wytwórni na południu Europy.
Syria sięga już po Tatry.

28 maja 2017 r.

http://tedyiowedy-otryt.salon24.pl/781740,wielka-syria


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Europejski Dom Wariatów
PostNapisane: 10 cze 2017, 12:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Incydent - czyli na zachodzie bez zmian

Najpierw incydent w Londynie w tamtym tygodniu, a teraz kolejny incydent pod katedra Notre Dame. Nie mam zamiaru pisać tutaj o zachowaniu „zachodnich elit”, które ciągle próbują wmawiać ludziom, że nic takiego się nie dzieje i w imię obłędnej idei politycznej poprawności przeczą faktom.

Warto jednak się przyjrzeć temu co już wiemy. Jak na razie za zorganizowane akty terroru nie w dużej mierze nie są odpowiedzialni „nachodźcy”, ale wciąż nie wiemy ile wśród nich jest uśpionych agentów ISIS, a ile posunie się do jakiś czynów z powodu frustracji i rozczarowania (miało być mieszkanie, socjal i europejskie nałożnice, a jest obóz dla uchodźców).

Za najbardziej spektakularne zamachy w Zjednoczonym Królestwie odpowiadają „Brytyjczycy”, którzy urodzili się i wychowali w UK, ale jednak odrzucili tak popularną idee multikulti (kochajmy się). Stają się radykałami bo islam w świecie libertyńskich wartości daje im jakąś odpowiedź (siłą rzeczy chrześcijaństwo ich nie interesuje), więc zamiast nihilizmu wybierają radykalizm. Wielu z nich wcześniej raczej nie prowadziło też konstruktywnego życia (klienci opieki społecznej, słabo wyedukowani, często z kartoteką w policji i dodatkowo uzależnienia), najbardziej jednak przeraża, że służby specjalne miały o nich wiedze i byli na ich listach, ale pewno terror politycznej poprawności nie pozwolił im ich porządnie „przetrzepać”. Choć ostatnio można zauważyć, że ataki odbywają się za pomocą ciężarówek i broni ostrej, a zatem kontrola nad handlarzami bronią została nałożona.

Kraje takie jak Francja i Wielka Brytania stoją przed nie lada problemem pod własnym nosem wyrośli im terroryści, którzy są obywatelami tych krajów i nie można ot tak ich deportować. Przykręcanie społeczności muzułmańskiej też nie wchodzi w grę bo przecież to wbrew temu co wierzą obecne elity. Oczywiście jeszcze kilka takich niespodzianek i do władzy mogą dojść ugrupowania obiecujące, że radykalnie rozwiążą ten problem, ale szkoda tylko przyszłych ofiar i tego, że to może wróżyć konfliktu a nawet coś na kształt wojny domowej, jeśli jeszcze społeczeństwa tych krajów będą miały na to dość odwagi.

Opublikowano: 08.06.2017 21:25.

http://hrabiaeryk.salon24.pl/784556,inc ... -bez-zmian


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /