Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 619 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 38, 39, 40, 41, 42
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Unia Europejska
PostNapisane: 05 gru 2017, 16:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Unia zmierza ku upadkowi

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, w jakim miejscu – biorąc pod uwagę sytuację po wrześniowych wyborach i problemy ze stworzeniem rządu – są dzisiaj Niemcy?
– Mówiąc wprost, Niemcy są dzisiaj na ostrym historycznym wirażu. Pytanie tylko, jak z tego zakrętu wyjdą. Taką sytuację Niemcom zafundował nie kto inny, jak kanclerz Angela Merkel. I wybiegając nieco w przyszłość, może ją spotkać to, co na początku swej kariery politycznej zafundowała swojemu promotorowi Helmutowi Kohlowi, który otworzył jej drogę do politycznej kariery w zjednoczonych Niemczech, którego Merkel wysadziła z władz partii, zajmując jego miejsce na fotelu kanclerza. Teraz – może nie dzisiaj, ale na przestrzeni roku czy dwóch – bardzo możliwy jest podobny scenariusz wydarzeń. Od wyborów mija już blisko dwa i pół miesiąca, a Niemcy wciąż nie są w stanie sformułować rządu. Układ CDU/CSU – SPD, który rządził w Niemczech, poniósł klęskę, tracąc ok. 16 proc. głosów. Najwięcej stracili socjaliści z Martinem Schulzem na czele, który miał wrócić z Brukseli do Niemiec na białym koniu, być alternatywą dla Angeli Merkel i zająć jej miejsce, tyle tylko, że ten plan nie wypalił. Ale to jest problem Niemców, nad czym specjalnie nie ubolewam.

Chyba naiwnością było sądzić, że próba stworzenia egzotycznej koalicji w Niemczech się powiedzie?
– Po rezygnacji zawiedzionego wynikiem wyborów Martina Schulza i zapowiedzi przejścia SPD do opozycji Angela Merkel – chcąc utrzymać się przy władzy, musiała szukać koła ratunkowego. Tym wyjściem awaryjnym miała być egzotyczna programowo koalicja „jamajska”, czyli CDU/CSU, liberałowie z FDP i Zieloni. Dziś widać, że sformowanie rządu w oparciu o taką konstrukcję polityczną raczej nie jest możliwe. Niemcy mają problem, bo od jakiegoś czasu są rządzone przez gabinet komisaryczny, który formalnie ma takie same uprawnienia jak rząd z wyboru, ale w praktyce jego możliwości podejmowania decyzji są znacznie ograniczone.

Jak ten polityczny kryzys w Niemczech może się odbić na Unii Europejskiej?
– Głosy, jakie dochodzą z Niemiec, są bardzo niepokojące. Jak bowiem nazwać publiczne stanowisko Schulza – bodajże z piątku – który wezwał Republikę Federalną Niemiec z Angelą Merkel do odnowy Europy. Tym samym poparł on francuskie propozycje reform Unii Europejskiej. Nie trzeba być historykiem, żeby sobie przypomnieć, kiedy Niemcy wzywały do odnowy Europy i jak się to skończyło.

I tu Schulzowi naprzeciw wychodzi prezydent Francji Emmanuel Macron, który sugeruje Schulzowi zaangażowanie się w tworzenie niemieckiego rządu…
– Emmanuel Macron odezwał się dopiero po wypowiedzi Martina Schulza, przekonując, by ten wszedł do koalicji rządowej z blokiem chadeckim CDU/CSU Angeli Merkel. Dzięki temu mógłby on mieć wpływ na reformowanie Unii Europejskiej. Trudno zrozumieć postawę Macrona, którego uważałem za podnóżek Angeli Merkel, a tu nagle wzywa do stworzenia rządu chadeków z socjalistami. Rozsądne reformy Unii są potrzebne i możliwe, ale przy mądrej i rozsądnej polityce Niemiec i Francji. Tyle tylko, że o ten rozsądek jest trudno.

Skąd ta aktywność Macrona na forum europejskim?
– Emmanuel Macron ma poważne problemy wewnątrz własnego kraju, podobnie jak Angela Merkel u siebie. Zważając na to, należy mieć obawy o przyszłość UE, bo innego poza obecnym kształtem ten niemiecko-francuski tandem nie jest w stanie skonstruować. Reforma UE staje zatem pod znakiem zapytania, tymczasem zmiany w polityce fiskalnej, gospodarczej, a przede wszystkim w sferze moralnej, etycznej i społecznej są wręcz niezbędne.

Zabiegi Merkel o utworzenie koalicji z liberalną FDP i Zielonymi zakończyły się niepowodzeniem i wiele wskazuje na to, że na wiosnę mogłyby się odbyć przedterminowe wybory. Pytanie tylko, czy z Angelą Merkel w roli głównej?
– Być może dojdzie do rozpisania wyborów. Póki co, nie bardzo wiadomo, w co do końca gra Martin Schulz. Jemu jako przywódcy Socjaldemokratycznej Partii Niemiec koalicja z blokiem chadeckim CDU/CSU Angeli Merkel nie przyniesie żadnych politycznych korzyści. Świadom tego, być może też będzie dążył do rozpisania nowych wyborów, upatrując w nowym rozdaniu szansę dla siebie. Jednak nie jestem pewien, czy w sytuacji, jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów, na czele CDU/CSU nadal będzie stała Angela Merkel. Stąd prawdopodobnie już dzisiaj zaczyna się rozglądać za intratną posadą w strukturach UE.

Taki scenariusz kreśli włoski dziennik „Corriere della Sera”, który nie wyklucza, że Angela Merkel mogłaby za dwa lata zastąpić na stanowisku szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Co Pan o tym sądzi?
– Według mnie, jest to czysta spekulacja, która niekoniecznie musi znaleźć odzwierciedlenie w faktach. Dwa lata to dość długi okres – zwłaszcza w polityce – i przez ten czas dużo może się zmienić. Za dwa lata Europa będzie po wyborach i za dwa lata, mam nadzieję, ten kierunek, który dzisiaj niestety wytyczają przywódcy europejscy czy kierownictwo Parlamentu Europejskiego – wreszcie się zmieni. Wtedy, na co liczę, kształt polityczny 27 państw Unii, już po wyjściu Wielkiej Brytanii, nie będzie się opierał o socjalistów, komunistów, Zielonych czy inne ugrupowania z niejasnymi poglądami. Mam nadzieję, że po wyborach Parlament Europejski będzie miał nie tylko inny skład, ale będzie też odpowiednikiem nowych poglądów, kierunków czy trendów obowiązujących w zmieniającej się Europie. Z takim wyznaczonym kierunkiem, jaki obowiązuje w tej chwili – kierunkiem narzuconym głównie przez kanclerz Merkel – Europa daleko nie zajdzie. Taki kierunek forsowany przez Niemcy, Francję, wspierany przez brukselskie elity, oznacza koniec Europy. Według mnie, bardzo prawdopodobne jest to, że za dwa lata była już kanclerz Angela Merkel będzie podróżować po świecie z wykładami na uniwersytetach czy w środowiskach, które ją zaproszą.

Tymczasem coraz mocniej na nogach staje Emmanuel Macron, którego jeszcze nie dawno Angela Merkel wprowadzała na europejskie salony polityczne…
– Nie podzielam tego poglądu, że Macron staje się politycznym liderem. Daleko mu jeszcze do pozycji wytrawnego, skutecznego polityka. Stan wyjątkowy we Francji wprawdzie z dniem 1 listopada został zniesiony, ale niepokoje społeczne związane chociażby z zagrożeniem terrorystycznym pozostały. Macron rządzi dekretami, a francuski parlament toleruje tego typu politykę. Macron próbuje zreformować kodeks pracy na swoją modłę, ale francuskie społeczeństwo czy związki zawodowe są z nim na stopie wojennej. Polityka Macrona nie podoba się Francuzom, jego popularność jest coraz niższa, a poparcie dla niego sięga 15 proc. Jeśli popularność obecnego prezydenta Francji będzie spadać w takim tempie, jak dotychczas, to do końca kadencji zabraknie mu skali. Biorąc to wszystko pod uwagę, podejrzewam, że obserwujemy rozpaczliwe podrygi człowieka, który coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że zapędził się w ślepy zaułek i nie ma pomysłu, jak z tego wyjść. W związku z tym, nie mogąc sobie poradzić na francuskiej scenie politycznej, próbuje zaistnieć w roli europejskiego polityka z wizją.

To chyba sposób działania wszystkich polityków europejskich, którzy gasną we własnych krajach, a próbują błysnąć w Europie, dyktując innym warunki. Merkel, Macron to pierwsze z brzegu przykłady, o czym to świadczy…?
– To jest próba odwrócenia uwagi od potężnych problemów, których są autorami. Refleksja czy też próba przyznania się do błędu nie jest w ich stylu, więc idą w zaparte. Przecież Macron, zanim zechce radzić czy dyktować warunki innym przywódcom, najpierw powinien pokazać, co zrobił u siebie we Francji z kryzysem gospodarczym. Fakty są takie, że od ośmiu czy dziewięciu lat stan finansów Francji ani na chwilę nie zatrzymał spadku i stale się pogarsza. Na dobrą sprawę od ośmiu lat UE powinna wdrożyć wobec Francji procedurę nadmiernego zadłużenia, tymczasem, ponieważ w Unii są równi i równiejsi, tego się nie robi. Komisja Europejska wydaje się być ślepa wobec galopującego wręcz zadłużenia Francji, co wykracza poza wszelkie traktatowe zasady. Za to mamy próby odwrócenia uwagi od faktycznych problemów wewnętrznych unijnych lokomotyw i stąd pohukiwania na takie państwa – dobrze się rozwijające – jak Węgry i Polska, czy to ze strony Angeli Merkel, Martina Schulza czy Emmanuela Macrona. Tego nie da się już ukryć. Natomiast to, że europejskie elity usiłują to ukryć, świadczy, w jakim są one stanie. Jeśli wspomniany wcześniej przeze mnie Martin Schulz apeluje o odnowienie Europy, a jednocześnie krytykuje Węgry czy Polskę, stawiając jako alternatywę wybór pomiędzy Europą reformowaną według zasad polskich i węgierskich czy zasad niemieckich, to brzmi to bardzo niebezpiecznie. Jeśli sprawy stawiane są w ten sposób, to za takimi stwierdzeniami stoi albo głupota, albo paniczny strach.

Jak tę politykę oceniają europosłowie do PE z innych państw?
– Właściwie nikt tego nie komentuje. Podobnie jak się nie mówi o zamieszaniu w aferę Paradise Papers znanego ze szkalowania Polski europosła Guya Vershofstadta, który powinien zostać pozbawiony immunitetu posła. To zastanawiające, jak taki człowiek może być twarzą europarlamentu w negocjacjach z Brytyjczykami w sprawie Brexitu. Nie mogę zrozumieć, dlaczego przewodniczący PE Antonio Tajani, w którym wcześniej pokładałem nadzieję, ale się zawiodłem, nabiera wody w usta i milczy. Mam nieodparte wrażenie, że ci wszyscy ludzie są ulepieni z tej samej gliny. Krótko mówiąc, jaki europarlament ta,kie jego twarze. Niestety.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dkowi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Unia Europejska
PostNapisane: 08 mar 2018, 22:17 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Historia antykultury

CZĘŚĆ I: WPROWADZENIE POJĘCIA PRZYCZYNY, ŹRÓDŁA, CEL ANTYKULTURY
CZĘŚĆ II: NARODZINY I OKRES POSZUKIWAŃ FREUDOMARKSIZM TEORIA KRYTYCZNA STYGMATYZACJA KULTURY
CZĘŚĆ III: RESTYLING ANTYKULTURY REWOLUCJA KONTRKULTUROWA ZWROT MARSZ PRZEZ INSTYTUCJE
CZĘŚĆ IV: EUROKOMUNIZM UNIA EUROPEJSKA

UNIA EUROPEJSKA 2009

NA TEJ STRONIE:
MANIFEST Z VENTOTENE
ŹRÓDŁA I CELE INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ
CZYM NAPRAWDĘ JEST UNIA EUROPEJSKA
DO CZEGO NAPRAWDĘ POTRZEBNA JEST PEŁNA INTEGRACJA
KRÓTKA HISTORIA INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ

Niniejszy tekst nie jest skierowany przeciw idei integracji europejskiej - Europa od dawna jest zintegrowana bardziej niż myślimy.

Tekst ten ma na celu przedstawienie procesu przekształcania europejskiej wspólnoty suwerennych państw w jedno państwo totalitarne.

Wiara w to, że jakakolwiek sfera życia, w tym przede wszystkim kultura i jej sztuka może być niezależna od polityki, jest naiwnością.

STAN WYJŚCIOWY

Unia Europejska istnieje już 5 lat i znajduje się w ostatniej fazie jej przekształcania w totalitarne państwo federalne likwidujące całkowicie suwerenne państwa narodowe. Próby radykalnego połączenia suwerennych państw w jedno państwo podejmowane były już dwukrotnie – w 1984 i 2004 r. - ale kończyły się fiaskiem z powodu oporu państw członkowskich i ich społeczeństw. Wobec niepowodzeń tych prób, w 1992 i w 2007 r. dokonano bezprawnych, ponieważ sprzecznych z negatywnymi wynikami ważnych referendów, przekształceń częściowych, realizujących cel odrzucony w poprzednich latach. W rezultacie powstała istniejąca obecnie organizacja ponadnarodowa, która zlikwidowała prawną suwerenność państw członkowskich, zachowując ich zewnętrzne, czysto fasadowe znamiona suwerenności.

MANIFEST KOMUNISTYCZNY Z VENTOTENE

Podstawą programową nowego, europejskiego państwa totalitarnego nie jest – wbrew twierdzeniom propagandy – tzw. Plan Schumana z 1950 r., ani Deklaracja Europejska z 1951 r., ale napisany w 1941 r. przez włoskiego komunistę Altiero Spinelliego „Manifest z Ventotene” oraz opracowany na jego bazie w 1984 r. tzw. Plan Spinelliego, czyli pierwszy projekt konstytucji nowego, komunistycznego państwa.
Od 1993 r. Plan Spinelliego stał się oficjalnym programem Wspólnoty Europejskiej i Unii Europejskiej. Również od tego czasu imię Altiero Spinelliego nosi główny budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Trudno o bardziej jednoznaczny symbol znaczenia postaci Spinelliego i jego programu dla kierunku rozwoju Unii Europejskiej.

W 2010 r. przy Parlamencie Europejskim powstała działająca pod kierownictwem lewicowych aktywistów Daniela Cohn-Bendita i Joschki Fischera i przy udziale m.in. polskich posłanek Róży Thun i Danuty Hubner tzw. Grupa Spinelli. Jest to najaktywniejsza z organizacji prowadzących lobbing i propagandę na rzecz całkowitej politycznej integracji Unii.

W 2011 r., podczas uroczystości z okazji 25-tej rocznicy śmierci Altiero Spinelliego polski przewodniczący Parlamentu Europejskiego, chrześcijański demokrata Jerzy Buzek stwierdził, że Manifest ten jest wiecznie żywym źródłem idei europejskiej integracji. Dlatego warto przeczytać z uwagą kilka jego fragmentów.

„Dwadzieścia pięć lat po śmierci Altiero Spinelli ciągle nadaje siłę i wyznacza kierunek europejskiego projektu. Jego europejski entuzjazm pozostaje niezrównany – jego oddanie sprawie coraz ściślejszej integracji jest dzisiaj inspiracją dla wielu Europejczyków. Altiero Spinelli wiedział, że trwały pokój można osiągnąć tylko przez prawdziwą integrację, a nie przez współpracę między państwami. Integracja europejska musi być nieodwracalna, w przeciwnym razie zawsze istnieć będzie ryzyko konfliktu i dyktatury. Spinelli wiedział to najlepiej, gdy w więzieniu, wraz z Ernesto Rossim pisał Manifest z Ventotene – jedno z najbardziej żywych uzasadnień konieczności zjednoczenia Europy”.

FRAGMENTY MANIFESTU Z VENTOTENE

Poniżej przedstawiam kilka fragmentów z Manifestu z Ventotene, czyli ideowego programu Unii Europejskiej, z tłumaczeniem okrągłego języka propagandowych haseł na język faktów:

„Pierwszym zadaniem, bez rozwiązania którego wszelki postęp będzie tylko złudzeniem, jest ostateczne zlikwidowanie granic dzielących Europę na suwerenne państwa”,

/tłumaczenie/ Istnienie suwerennych państw jest sprzeczne z ideą "postępu", a ich likwidacja nie jest celem, a jedynie warunkiem wprowadzania postępu. Po to, żeby postęp był trwały, państwa suwerenne muszą być zlikwidowane "ostatecznie", to znaczy w taki sposób, żeby nigdy nie mogły się odrodzić. Ponieważ podstawą suwerennych państw są wspólnoty narodowe, ostateczną likwidację suwerennych państw umożliwi tylko likwidacja wspólnot narodowych.

„Wolna i zjednoczona Europa jest niezbędnym warunkiem dla wprowadzenia nowoczesnej kultury, której rozwój powstrzymał epokę totalitaryzmu. Jeśli tylko zostanie osiągnięty ten cel, będzie można podjąć znowu historyczny proces przeciwko społecznej niesprawiedliwości i przywilejom.”,


/tłumaczenie/ Dopiero po likwidacji suwerennych państw narodowych będzie można zlikwidować tradycyjną kulturę europejską i wprowadzić nowoczesną kulturę marksistowską (która powstrzymała rozwój faszyzmu), a dopiero po wprowadzeniu kultury marksistowskiej będzie można powrócić (podjąć) do wprowadzania system komunistycznego (przeciwnego niesprawiedliwości i przywilejom).

„Europejska rewolucja musi być socjalistyczna, żeby mogła sprostać naszym potrzebom; musi opowiedzieć się za emancypacją klasy robotniczej i stworzeniem ludzkich warunków życia.”,

/tłumaczenie/ Europejska rewolucja ma sprostać potrzebom "naszym", czyli potrzebom zwolenników rewolucji. Jeżeli musi być socjalistyczna, to jej skutkiem musi być państwo socjalistyczne realizujące socjalistyczną gospodarkę planową. Dla realizacji "naszych potrzeb" rewolucja musi "opowiedzieć się" za emancypacją klasy robotniczej i stworzeniem ludzkich warunków życia. Rewolucja musi "opowiedzieć się" za emancypacją klasy robotniczej i stworzeniem ludzkich warunków pracy, co wcale nie oznacza, że klasa robotnicza musi się koniecznie wyemancypować.

„Zgodnie z podstawową zasadą socjalizmu - wobec której ogólna kolektywizacja była tylko pospiesznym i błędnym wnioskiem – siły wytwórcze nie powinny panować nad człowiekiem, ale tak, jak wcześniej siły natury, zostaną one podporządkowane człowiekowi, racjonalnie kierowane i kontrolowane, żeby zapobiec niebezpieczeństwu, że szerokie masy staną się ich ofiarą.”

/tłumaczenie/ Zgodnie z podstawową zasadą socjalizmu nowe państwo prowadzić będzie socjalistyczną gospodarkę planową (kierowaną i kontrolowaną przez super-władzę super-państwa), żeby zapobiec niebezpieczeństwu, że szerokie masy staną się ofiarą gospodarki wolnorynkowej, czyli nieludzkich praw prywatnej własności, wolnej konkurencji i konsumpcjonistycznej pogoni za dobrobytem.

„Własność prywatna musi być – w zależności od sytuacji – zniesiona, ograniczona, skorygowana albo rozszerzona i to nie według jakichś dogmatycznych zasad.”

/tłumaczenie/ Prawo własności nie może wynikać z jakiejś dogmatycznej zasady, czyli z przepisów bezwzględnie obowiązującego prawa, albo dogmatycznych "praw człowieka", ale będzie dowolnie znoszone (wywłaszczanie), ograniczane (dzierżawa terminowa), korygowane (państwowa redystrybucja - zabrać tym, którzy mają i dać tym, którzy chcą mieć), albo rozszerzane (nadanie) według zasad ustalanych w zależności od sytuacji przez super-władzę super-państwa.

„Adekwatność i realizacja każdego pojedynczego punktu programowego musi być badana pod względem jego zgodności z bezdyskusyjnym warunkiem europejskiej jedności.”

/tłumaczenie/ Jedność europejska, czyli likwidacja suwerennych państw jest "bezdyskusyjna", a więc jakiekolwiek działania, które mogłyby zahamować lub uniemożliwić proces integracji są niedopuszczalne. Jednym kryterium oceny działań jest ich przydatność dla likwidacji suwerennych państw, a nie przydatność dla realizacji jakichkolwiek innych celów, gdyby uniemożliwiały one europejską jedność.

„Partia rewolucyjna nie może powstawać w decydujących chwilach w wyniku amatorskiej improwizacji, ale musi już teraz wypracować przynajmniej podstawowe stanowisko polityczne, sformułować linie kierunkowe własnej działalności i stworzyć własne kadry. Partia nie może opierać się na masie heterogenicznych elementów, których wspólnym celem – z uwagi na antyfaszystowskie korzenie – była negacja i załamanie totalitarnego reżimu, a które po osiągnięciu celu podążyły własnym drogami.”

/tłumaczenie/ Partia rewolucyjna jest partią kierowaną przez awangardowe kadry, realizującą sformułowane przez te kadry stanowisko polityczne i działająca według wyznaczonych linii kierunkowych, a nie partią masową, kompletowaną spontanicznie, wypracowującą swój program w wyniku ścierania się stanowisk jej członków. Europejska partia rewolucyjna jest leninowską partią rewolucyjnej awangardy realizującą zasadę centralizmu demokratycznego.

„Ze stale rosnącej grupy sympatyków partia powinna wciągać do współpracy tylko tych, którzy europejską rewolucję uczynili głównym celem swojego życia, którzy z dnia na dzień świadomie wypełniają swoje zadanie i dbają o interes ruchu, również w najtrudniejszych warunkach nielegalności (pisane w 1941 r.) i tworzą stabilną sieć wspierającą płynną sferę ruchu sympatyków.”


/tłumaczenie/ Kadrę partii typu leninowskiego tworzą rewolucjoniści zawodowi, dla których europejska rewolucja socjalistyczna stanowi najwyższy cel życiowy i którzy dla realizacji tej idei gotowi są podjąć działania sprzeczne z prawem.

„Nasz ruch czerpie pewność co do celów i kierunków działania nie z rozpoznania jakiejś nie istniejącej jeszcze woli ludu, ale ze świadomości reprezentowania najgłębszych potrzeb nowoczesnego społeczeństwa. Dzięki niej nasz ruch wyznacza linie kierunkowe nowego porządku, narzucając jeszcze nieuformowanym masom pierwszą społeczną dyscyplinę. Nowe państwo powstanie dzięki dyktaturze rewolucyjnej partii i dla nowej, prawdziwej demokracji.”

/tłumaczenie/ Ciemny, nieuformowany, reakcyjny (bo nienowoczesny) europejski motłoch (czyli wszyscy eurosceptycy bez względy na narodowość, rasę, światopogląd, wyznanie i posiadaną wiedzę oraz stopnie naukowe) nie jest w stanie ani zrozumieć, ani wyrazić potrzeb nowoczesnego społeczeństwa. Potrzeby te rozumie i reprezentuje kadrowa partia zawodowych rewolucjonistów. Dlatego partia, czerpiąc pewność co do celów i kierunków działania z poczucia swej historycznej misji (zapewne wynikającej z teorii i kultury marksistowskiej), ma prawo do narzucenia temu ciemnemu motłochowi społecznej dyscypliny, stosując rewolucyjną dyktaturę, czyli terror.

„Nieprzydatni starzy zostaną wyeliminowani, a wśród młodych trzeba obudzić nową energię.”

/tłumaczenie/ Ludzie mający psychikę skażoną tradycyjną, reakcyjną kulturą będą eliminowani przynajmniej z życia publicznego (istnieją różne metody eliminacji, od wyrzucania ze stanowisk kierowniczych, przez zamykanie w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych, aż po eutanazję prewencyjną). Siłą nowej rewolucji jest młodzież, czyli nowy proletariat - pisane w 1941 r., gdy na miejsce starego proletariatu przemysłowego wyznaczono nowy proletariat młodzieżowy, zastąpiony w latach 70-tych jeszcze nowszym proletariatem, czyli mniejszościami seksualnymi - próbowano również do nowego proletariatu dokooptować pedofilów, ale próby nie powiodły się i czasowo je zawieszono.

I na koniec najważniejszy, bo najszczerszy cytat:

„Chodzi o stworzenie państwa federalnego, które stoi na własnych nogach i dysponuje europejską armią zamiast armiami narodowymi. Trzeba ostatecznie skończyć z gospodarczą samowystarczalnością, która stanowi kręgosłup totalitarnych reżimów. Potrzeba wystarczającej ilości organów i środków, żeby w poszczególnych państwach związkowych wprowadzić zarządzenia wydane w celu utrzymania porządku ogólnego.”

/tłumaczenie/ Ponieważ jest oczywiste, że europejskie państwo socjalistyczne likwidując wolny rynek i motywację do pracy tworzy warunki do korupcji i nepotyzmu, więc popaść w ekonomiczną nędzę i doprowadzić do wybuchu niepokojów społecznych. Dlatego musi ono dysponować sprawnym aparatem terroru umożliwiającym zmuszanie państw związkowych i ich ludności do posłuszeństwa (utrzymanie porządku ogólnego). Ponieważ władza państwa socjalistycznego nie może liczyć na lojalność armii państw związkowych ani ich dowództw, armie te muszą być zlikwidowane i zastąpione jedną, lojalną wobec władzy centralnej armią europejską (w sprzyjających warunkach historycznych armia ta może również zanieść sztandar rewolucji na inne kontynenty).
Konieczna jest również likwidacja samowystarczalnych gospodarek państw związkowych, ponieważ nawet w przypadku, gdyby pozbawione armii społeczeństwa tych państw próbowały stawiać opór brukowcami, sztachetami kosami, a nawet gołymi rękami, zawsze można wziąć je głodem i chłodem, wstrzymując dostawy zaopatrzenia, odcinając dopływ energii elektrycznej lub zakręcając kurek z gazem.


TAKA JEST OFICJALNA PODSTAWA PROGRAMOWA UNII EUROPEJSKIEJ

Napisany niemal sto lat po publikacji w 1848 r. Manifestu Komunistycznego Karola Marksa i Fryderyka Engelsa Manifest z Ventotene jest niemal dokładnym powtórzeniem ich programu, uzupełnionym o główne idee leninizmu (kadrowa partia zawodowych rewolucjonistów centralizm demokratyczny).
Wiedza o Manifeście z Ventotene, jego autorze i jego ideowych spadkobiercach jest ogólnodostępna. Bezpośredni związek Manifestu z ideą pełnej integracji europejskiej przez likwidację suwerennych państw jest oczywisty i potwierdzany przez najwyższe unijne osobistości. Właściwie nie jest to więc jakaś specjalna tajemnica, a mimo to w europejskich stolicach każdego roku młodzież urządza (a raczej urządza się dla młodzieży) tzw. parady Schumana utrudniające dotarcie do świadomości młodego pokolenia wiedzy o celach europejskiej integracji.

Pytania:

1. Czy w którejkolwiek polskiej lub europejskiej szkole podczas zajęć poświęconych Unii Europejskiej (a jest takich mnóstwo) przedstawiono młodzieży którykolwiek z cytowanych wyżej fragmentów i podjęto próbę jego interpretacji?

2. Czy w którymkolwiek z podręczników i materiałów propagandowych stwierdzono jasno, że – niezależnie od deklarowanych celów i możliwych skutków - bezpośrednim celem Unii jest likwidacja suwerennych państw narodowych?

3. Czy którykolwiek z polskich parlamentarzystów przeczytał pełny tekst Manifestu z Ventotene i zna postać Altiero Spinelliego bliżej, niż tylko z nazwiska i krótkich, panegirycznych notek?

4. Czy posłanki Danuta Hubner i Róża Thun w swoich kampaniach wyborczych chwaliły się przed szerszym gronem polskich wyborców udziałem w pracach Grupy Spinelli i czy wyjaśniały praktyczne skutki federalizacji Europy?

5. Czy kiedykolwiek, na jakimkolwiek polskim forum były polski premier Jerzy Buzek chwalił się przed polskimi wyborcami swoim entuzjazmem dla Manifestu z Ventotene i idei likwidacji suwerennego państwa polskiego?

6. Czy oficjalna działalność polskich polityków na forach międzynarodowych, zmierzająca do całkowitej likwidacji tej suwerenności Polski, jest zgodna z Konstytucją RP?

W dalszej części opracowania przedstawiona jest krótka historia integracji europejskiej, ale dla ułatwienia odczytania jej prawdziwych celów i skutków poprzedza ją kilka informacji uzupełniających.

ŹRÓDŁA I CELE INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ

ŹRÓDŁO MYŚLI INTEGRACYJNEJ

Źródłem wszystkich koncepcji integracji europejskiej było przekonanie, że przyczyną wojen są interesy suwerennych państw posiadających własne siły zbrojne. Teoretycznie siły zbrojne służą do obrony interesów swoich państw, ale ponieważ interesy te mogą być sprzeczne, a decyzja użycia sił zbrojnych jest suwerenną decyzją tych państw, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że siły te zostaną użyte nie do obrony, ale do agresji jednego państwa przeciwko innemu państwu po to, żeby realizować swój interes ze szkodą dla jego interesów. Wojna jest więc środkiem do realizacji interesów jednego państwa kosztem interesów innego państwa, a więc interesów z definicji niesprawiedliwych, ale wiąże się również z zabijaniem ludzi.
O ile kwestie ekonomiczne, szczególnie w skali makro, są trudne do zrozumienia, a i samo pojęcie interesu rozumianego w kategoriach czysto ekonomicznych jest dyskusyjne (bo np. wiele państw kolonialnych znacznie podwyższało w wyniku kolonizacji swój ogólny poziom cywilizacyjny), to kwestia zabijania ludzi dotycząca losu każdego człowieka w elementarnym wymiarze jest prosta i zrozumiała. I ten ludzki aspekt ma decydujące znaczenie w społecznym odbiorze samej idei integracji. Nikt nie chce umierać, a już szczególnie za Gdańsk.

DEKLAROWANY CEL INTEGRACJI

Deklarowanym celem wszystkich koncepcji integracji europejskiej jest uniknięcie wojen i uniemożliwienie realizacji interesów jednych państw kosztem interesu innych państw - jednym słowem uniknięcie społecznej niesprawiedliwości w skali kontynentalnej. Zasadnicza różnica między dwiema głównymi koncepcjami integracyjnymi polega na tym, że jedna przewiduje likwidację przyczyn wybuchu konfliktów zbrojnych, druga zaś likwiduje w ogóle możliwość wybuchu konfliktów zbrojnych. Oznacza to, że dla osiągnięcia pozornie tego samego celu przedstawiane są zupełnie różne środki.

ŚRODKI I SKUTKI

Do realizacji celów wyznacza się środki. Użycie środków powoduje skutki. Trafnie wyznaczony środek powoduje skutki zgodne z założonym celem. Jednak każdy środek powoduje jednocześnie różne skutki (tak jak każde lekarstwo powoduje skutki uboczne) i czasami trudno jest ustalić, który z nich był celem. Ten sam narkotyk może być środkiem uśmierzającym ból, wehikułem eksploracji meandrów szamańskiej mistyki Carlosa Castanedy albo środkiem skutecznego ogłupiania i okradania nastolatków. Czasami skutki uboczne są tak negatywne, że ich stosowanie traci sens. Zbyt osłabionemu organizmowi nie można aplikować intensywnej radioterapii, bo wprawdzie umożliwi ona leczenie nowotworu, ale zabije osłabiony organizm jako całość.

Jednym słowem - trudno jest ustalić, który ze skutków użycia wskazanych środków jest prawdziwym celem idei, czy ten, który realizuje jej hasła czy ten, który przynosi praktyczną korzyść tym, którzy je głoszą.

DWIE KONCEPCJE INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ

Pierwsza z wymienionych koncepcji, którą można nazwać koncepcją integracji ograniczonej dąży do tego, żeby zlikwidować sprzeczności interesów różnych suwerennych państw przez takie ich powiązanie, żeby wystąpienie któregokolwiek państwa przeciwko innemu państwu było po prostu nieopłacalne. Z logicznych i praktycznych względów wynika, że sens takiej integracji ogranicza się tylko do tych dziedzin, w których może pojawić się konflikt. Podstawowym obszarem, ma którym może pojawić się poważny konflikt jest ekonomia, na której wynik ma wpływ wielkość terytorium, majątek trwały, surowce naturalne i potencjał siły roboczej. Istnieją natomiast sfery, w których niebezpieczeństwo konfliktu interesów jest niewielkie, albo żadne (chyba że te konflikty roznieca sią świadomie). Nikomu w Londynie nie przeszkadza to, że w Edynburgu mężczyźni grają na kobzach i chodzą w spódniczkach, ale to, że Szkoci chcą na własną rękę eksploatować własne złoża ropy i gazu ma już istotny wpływ na interes Londyńczyków.
Jednym słowem - koncepcja integracji ograniczonej przewiduje przede wszystkim połączenie interesów państw w podstawowych dziedzinach konfliktogennych, nie naruszając ich prawa do suwerenności i posiadania narzędzi obrony swoich interesów, czyli armii. Ma to również tę konsekwencję, że państwa suwerenne zachowują prawo samodzielnej oceny, czy wspólnota interesów nie jest przypadkiem realizowana - wbrew hasłom - ich kosztem, czyli czy na tym wspólnym interesie nie tracą. Wspólny interes może przestać się opłacać bez złych zamiarów "wspólników", np. w przypadku, gdy jakieś państwo odkrywa na swoim terytorium złoża ropy lub gazu i dochodzi do wniosku, że udział we wspólnym interesie węglowym lub "wiatrakowym" w ogóle nie ma sensu. W takim przypadku powraca groźba konfliktu zbrojnego, o ile państwa dysponują bronią i mogą jej użyć wg własnego uznania.

Druga z koncepcji, którą można nazwać koncepcją integracji głębokiej albo totalnej przewiduje likwidację nie przyczyn konfliktów, ale możliwości ich rozwiązywania z użyciem broni. Wymaga to likwidacji odrębnych sił zbrojnych jako takich, oraz ośrodków decyzyjnych, które mogłyby podjąć decyzję o ich użyciu. We współczesnym świecie oznacza to likwidację armii suwerennych państw oraz likwidację samych tych suwerennych państw jako ośrodków decyzyjnych.
Mogłoby się wydawać, że jeśli zlikwiduje się siły zbrojne jako takie, likwidacja ośrodków decyzyjnych jest zbędna, bo i tak nie mogą one decydować o użyciu czegoś, czego nie ma. Nie jest to prawdą, ponieważ to, że jakiś ośrodek decyzyjny broni nie ma nie oznacza, że nie może jej zdobyć, kupić lub zbudować.
W rzeczy samej - integracja głęboka likwiduje możliwość wybuchu konfliktu zbrojnego między zintegrowanymi państwami.

SKUTKI INTEGRACJI OGRANICZONEJ

Wadą integracji ograniczonej jest to, że sprzyja ona likwidacji lub ograniczeniu przyczyn konfliktów zbrojnych, a jedynie ogranicza prawdopodobieństwo ich wybuchu, ponieważ nie likwiduje państw i ich armii. W rzeczywistości mechanizm ten działa zupełnie inaczej.

Integracja ekonomiczna przynosi pozytywne skutki, jeśli wszystkim uczestnikom przynosi mniej więcej podobne korzyści. Korzyść polegająca na ograniczeniu groźby wojen jest jedną z tych korzyści, ale liczy się przede wszystkim rachunek ekonomiczny, a w interesach założenie, że wszyscy będa pracować zgodnie dla "dobra wspólnego" i nikt nie będzie ciągnął obrusa w swoją stronę jest naiwnością. Bogactwa naturalne nie są na Ziemi rozłożone równomiernie, różne wspólnoty mają różne potencjały i cele, a poza tym - czego nie można pomijać - na świecie żyją nie tylko aniołowie, ale i zorganizowani przestępcy, a w powietrzu fruwają nie tylko gołąbki pokoju, ale i sępy.
Tym, co naprawdę mobilizuje wspólników do uczciwej współpracy jest nie tylko dobra wola, ale i możliwość, że każdy ma prawo wypowiedzieć współpracę, a w przypadku rażącego naruszenia jego interesu dochodzić swoich praw - przed trybunałami międzynarodowymi, a w ostateczności i z bronią w ręku. Jednak niebezpieczeństwo, że jedno z państw mogłoby użyć swojej siły zbrojnej nie do obrony, ale do agresji przeciwko innemu państwu jest bardzo małe, o ile integracja nie jest fikcją. Jeśli integracja rzeczywiście spełnia swoje zadanie, a więc jest opłacalną współpracą (a nie zakamuflowaną formą wyzysku), związki zintegrowanych państw są tak silne, że próba agresji jednego państwa na drugie spowoduje solidarną obronę wszystkich uczestników wspólnoty.
Oznacza to, że ograniczona integracja ekonomiczna opiera się na dwóch czynnikach działających w tym samym, integrującym kierunku - wspólnocie interesów i groźbie nawet nie tyle agresji, co wystąpienia suwerennego wspólnika ze wspólnego, korzystnego dla wszystkich biznesu.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli integracja jest dla wszystkich korzystna, to po pierwsze występowanie z niej nie ma sensu, po drugie, występowanie w celu podjęcia agresji również nie ma sensu, bo agresor napotka na solidarny opór, po trzecie, nawet jeśli jeden ze wspólników się wycofa, pozostali nie poniosą straty istotnej. Zupełnie inaczej wygląda bilans, jeśli ze wspólnoty chce wystąpić państwo, które (w swojej ocenie) jest przedmiotem wyzysku, lub innej formy agresji. To, czy taka ocena jest uzasadniona jest odrębną sprawą. Istotne jest to, czy takie państwo ma w ogóle możliwość obrony swojego interesu przez wyjście ze wspólnoty.

FORMA ORGANIZACYJNA INTEGRACJI OGRANICZONEJ

Formą organizacyjną integracji ograniczonej jest organizacja międzynarodowa powstająca na podstawie umowy międzyrządowej. Taka umowa musi być zgodna z prawem międzynarodowym co powoduje, że kwestie sporne rozstrzygane są przez trybunały międzynarodowe. Musi być również ratyfikowana w państwach członkowskich, a więc nie może być sprzeczna z prawem krajowym tych państw. Organizacja międzyrządowa ma przynajmniej jeden wspólny organ zarządzający, ale wszystkie decyzje podejmowane przez ten organ wymagają zgody wszystkich państw i skutkują na ich terytoriach dopiero po ich wprowadzeniu do prawa krajowego. Nawet, jeśli umowa jest bezterminowa, musi przewidywać zasady jej wypowiedzenia.
Ani do udziału w takiej wspólnocie ani do pozostania w niej suwerennego państwa nie można zmusić, a gdyby podjęto taką próbę, fakt ten w świetle prawa międzynarodowego traktowany jest jako pogwałcenie suwerenności i upoważnia do obrony (prawo międzynarodowe odróżnia wojny obronne od zaborczych), co wbrew pozorom ma ogromne skutki praktyczne nawet po wielu latach (np. prawo żądania zwrotu zagarniętego terytorium).

Koncepcja integracji ograniczonej była realizowana do 1993 r. w ramach Wspólnot Europejskich. Od 1979 r. rozpoczął się proces przekształcania tych wspólnot w jedną strukturę polityczną według koncepcji integracji głębokiej.

METODA MAŁYCH KROKÓW

Mówiąc precyzyjniej, do 1993 r. w Europie nie była realizowana opisana koncepcja integracji ograniczonej jako ostateczny cel, ale tzw. "integracja małych kroków" zmierzająca do pełnej unii politycznej. Jej twórcą był francuski przemysłowiec Jean Monnet, autor tzw. Planu Schumana (więcej w historii integracji poniżej). Jednak w integracji małych kroków unia polityczna miała być tylko naturalnym zwieńczeniem stopniowego (małe kroki) procesu integracji ograniczonej prowadzonej w różnych dziedzinach, mającej w założeniu doprowadzić do powstania rzeczywistej, a nie teoretycznej wspólnoty interesów. W koncepcji integracji głębokiej unia polityczna jest warunkiem wstępnym integracji we wszystkich pozostałych dziedzinach.

SKUTKI INTEGRACJI GŁĘBOKIEJ

Integracja głęboka zakłada pełną integrację polityczną ze wszystkimi jej konsekwencjami, czyli likwidację suwerenności państw, ich granic, samodzielnych gospodarek i armii, oraz stworzenie w ich miejsce jednego państwa unitarnego (czyli jednolitego) albo państwa federalnego składającego się z niesuwerennych państw związkowych i wprowadzenie zasady pierwszeństwa prawa federalnego przed prawem związkowym.

Pierwszym, najbardziej czytelnym i atrakcyjnym propagandowo skutkiem jest to, że integracja głęboka likwiduje całkowicie groźbę konfliktu zbrojnego między państwami związkowymi (landami, stanami), ponieważ likwiduje armie i suwerenne ośrodki, które mogłyby podjąć decyzję o agresji. Integracja głęboka nie likwiduje jednak źródła konfliktów, czyli sprzecznych interesów grup tworzących europejskie społeczeństwo.

Drugim skutkiem jest to, że integracja głęboka likwidując możliwość zbrojnej agresji, likwiduje również możliwość zbrojnej obrony przed agresją, a raczej przed różnymi możliwymi formami agresji. Ma to ogromne znaczenie dla państw związkowych położonych na obrzeżach federacji. O ile dla suwerennych państw posiadanie własnego terytorium jest kwestią "życia i śmierci", to dla państwa federalnego posiadanie terytorium konkretnego państwa związkowego nie jest aż tak istotne, ponieważ decyduje tylko o wielkości jego całego terytorium. Z kolei graniczne państwa związkowe są najbardziej narażone na agresję innego państwa sąsiadującego z federacją (np. w przypadku Unii Europejskiej Polska i republiki bałtyckie są narażone na agresję Rosji). Federacja uniemożliwia konflikt zbrojny między państwami związkowymi, ale nie wyklucza konfliktów federacji z jej sąsiadami. Konflikty zbrojne najczęściej wybuchają o terytoria i jednym ze sposobów ich zażegnywania są ustępstwa terytorialne. W obliczu zewnętrznego konfliktu zbrojnego państwo federalne może pójść w swoim, czyli "wspólnym interesie" na ustępstwa i oddać przeciwnikowi część swojego terytorium. Dokładnie taki rodzaj "handlu" doprowadził po II wojnie światowej do oddania przez aliantów zachodnich Europy wschodniej pod władzę Związku Radzieckiego. Celem było uniknięcie III wojny światowej, ceną - terytoria niepodległych narodów poddane oddane pod komunistyczną dominację. Różnica polega na tym, że Roosevelt i Churchill złamali wówczas zobowiązania podjęte wcześniej wobec Polski, a w zintegrowanej Europie taki handel byłby zgodny z unijnym prawem.

Trzecim skutkiem jest to, że integracja głęboka powołuje do życia nowy byt polityczny jakim jest struktura ponadnarodowa, która ma prawo podporządkowywać siłą interes państw związkowych i reprezentowanych przez nie wspólnot bliżej nie określonemu "interesowi wspólnemu".

Ogólnym skutkiem głębokiej integracji politycznej jest to, że realizuje ona wszystkie interesy grup rządzących zintegrowanym państwem i daje im prawo do użycia siły wobec pozbawionych niezależności i środków obrony społeczeństw tworzących państwa związkowe, a zatem umożliwia tym grupom rządzącym ekonomiczną eksploatację tych społeczeństw

Najistotniejsze jest jednak to, że jedyna, pozornie niewątpliwa zaleta integracji głębokiej, czyli uniemożliwienie agresji między państwami związkowymi, dotyczy wyłącznie agresji militarnej, która nie jest ani jedyną, ani najgroźniejszą formą agresji.

AGRESJA ZBROJNA JAKO NAJDROŻSZA FORMA AGRESJI EKONOMICZNEJ

Agresja zbrojna bardzo rzadko ma na celu zabijanie ludzi. Czasami w trakcie wojny dochodzi do ludobójstwa jako formy odwetu, albo w wyniku realizacji jakiejś ideologii, ale nawet u źródeł Holokaustu istotnym elementem była chęć pozbycia się grupy uważanej za ekonomicznego konkurenta i przejęcie jej majątku. Zbrodnia wołyńska była potęgowana nienawiścią do Polski i Polaków, ale jej celem było zlikwidowanie skupisk Polaków uważających się (i uznanych przez społeczność międzynarodową) za właścicieli tego terytorium. Jeśli Niemcy i Rosjanie rozpoczęli wojnę od wymordowania polskiej inteligencji i kadry oficerskiej to dlatego, że stanowiły one ogniska narodowej kultury i patriotyzmu umożliwiające skuteczny opór. Skoszarowanie ponad 20 tysięcy młodych, sprawnych mężczyzn w jakimś kołchozie lub przy wyrębie lasów byłoby o wiele bardziej opłacale, ale i bardziej ryzykowne. Celem eksterminacji ludności jest więc zwykle przełamanie lub uniemożliwienie oporu wobec agresji, ale głównym celem agresji jest grabież. Jednak agresja zbrojna nie jest ani jedyną, ani najskuteczniejszą metodą grabieży.

Istnieje wiele metod przejmowania cudzego majątku wbrew woli właściciela. Organizm ekonomicznie silniejszy może bez problemu doprowadzić do bankructwa organizm ekonomicznie słabszy i wykupić go za bezcen. Celem takiej agresji ekonomicznej może być nie tylko przejęcie majątku, ale i jego zniszczenie, np. dla pozbycia się konkurencji. Niezależnie od tego, kto i w jakim celu zniszczył polski przemysł stoczniowy, w oczywisty sposób zyskał na tym przede wszystkim stoczniowy przemysł niemiecki, a wiara w to, że proces na taką społeczną i ekonomiczną skalę mógł być dziełem przypadku, błędu lub niewiedzy jest śmieszna.

Agresja ekonomiczna jest najbardziej opłacalna, ponieważ nie powoduje strat, a przynosi korzyści, ale można się jej łatwo przeciwstawić, jeśli potencjalna ofiara ma wolę oporu i środki obrony własnych interesów. Najprostszym sposobem jest ustanowienie prawa określającego ograniczenia w legalnym przejmowaniu własności na określonym terytorium i taki jest właśnie rodowód granic międzypaństwowych. Można powiedzieć, że granice mają cel wyłącznie obronny, ponieważ ich likwidacja ułatwia najprostszą i najskuteczniejsza agresję. Ponieważ każde prawo wymaga posiadania środków jego egzekwowania, państwo suwerenne może zastosować w tym celu różne środki. Jednym z nich jest całkowite zamknięcie granic, a w przypadku ich bezprawnego przekroczenia zastosowanie siły fizycznej do usunięcia agresora.

Agresja zbrojna jest najmniej opłacalną metodą grabieży, ponieważ powoduje straty własne agresora i w ogóle zmusza do ponoszenia kosztów zbrojeńi jest konieczna tylko wtedy, gdy ofiara ma środki i wolę obrony. Nieuchronność strat po stronie agresora i ich przewidywana skala może spowodować, że w ogólnym bilansie agresja przestaje się opłacać. Jednym słowem - jeśli już ktokolwiek podjął myśl o agresji w jakimkolwiek celu, istnieje tylko jeden czynnik, który może go powstrzymać przed agresją - perspektywa napotkania skutecznego oporu i strat większych niż spodziewane zyski.
Możliwość stawienia oporu w obronie własnego interesu ma tylko suwerenne państwo posiadające własne siły zbrojne jako ostateczny środek egzekwowania prawa.

PODZIAŁ JAKO METODA UNIKANIA KONFLIKTÓW

Cele ekonomiczne nie są jedynymi celami, jakich broni suwerenne państwo. Specyficznym celem państwa jest zabezpieczenie możliwości rozwoju wspólnoty kulturowej, jaką stanowi naród. Większość współczesnych państw to suwerenne państwa narodowe reprezentujące interesy wspólnot narodowych, ale historia tych państw jest dłuższa niż historia nowoczesnych narodów, które w większości ostatecznie uformowały się w XIX wieku, a niektóre z nich formują się nawet współcześnie - jak np. naród ukraiński.
Geneza wspólnot narodowych jest skomplikowana, ponieważ wspólnota narodowa nie jest prostą sumą ekonomicznych interesów jej uczestników (tym różni się naród od np. spółki prawa handlowego), a nawet zachowuje ona swoją siłę, gdy interesy te są sprzeczne. Tym samym sformułowanie, że państwo narodowe reprezentuje interesy wspólnoty nie musi oznaczać, że reprezentuje ono interesy wszystkich członków wspólnoty w równym stopniu, czyli "sprawiedliwie".

Mówiąc w największym skrócie kulturowa wspólnota narodowa powstaje w długim procesie, gdy jakaś grupa ludzi zagospodarowuje jakieś terytorium, buduje na nim wsie i miasta, w tych wsiach i miastach buduje domy, stodoły i fabryki, a między nimi ustawia symbole wspólnej kultury (świątynie, muzea, pomniki) i grzebie swoich zmarłych. Buduje więc materialną bazę cywilizacyjną zapewniającą życie wygodne, oraz materialną bazę kulturową, umożliwiającą życie sensowne. Ta materialna baza, szczególnie baza kulturowa, wiąże wspólnotę z terytorium. Ponieważ każdy dorobek kusi potencjalnych grabieżców, wspólnota o wystarczającym potencjale ekonomicznym i demograficznym umożliwiającym samowystarczalność dla obrony swojego dorobku ustanawia granice i tworzy środki do obrony swojego stanu posiadania i odrębności własnej kultury. O ile dorobek cywilizacyjny niewiele różni wspólnoty narodowe, bo zaspokaja potrzeby "fizjologiczne" (a tu różnic między ludźmi nie ma) to bardzo różni je dorobek kulturowy, ponieważ istotą kultury jako manifestacji wyjątkowości "duchowej" i wspólnotowej tożsamości wspólnotowej jest odrębność. Ta odrębność nie jest z natury antagonistyczna, o ile może realizować się na odrębnych terytoriach, jednak nawet z czysto technicznych względów dwie kultury zmuszone do współistnienia na jednym terytorium mogą popaść w konflikt.

Jednym słowem - podział i wyznaczanie wyraźnych granic nie tylko umożliwia obronę przed agresją grabieżczą, ale likwiduje ogniska konfliktów, które pojawiają się tylko wtedy, gdy odrębne wspólnoty skazane są na współistnienie w konfliktogennych warunkach.

INTEGRACJA GŁĘBOKA JAKO ŹRÓDŁO KONFLIKTÓW

Jeśli podsumujemy dotychczasowe rozważania, łatwo dojdziemy do wniosku, że o ile tzw. integracja ograniczona, zachowująca suwerenne państwa i czerpiąca swoją skuteczność z rzeczywistej wspólnoty interesów oraz z woli unikania nieopłacalnej agresji, jakkolwiek całkowicie nie eliminuje niebezpieczeństwa konfliktu zbrojnego, to czyni go mało prawdopodobnym, natomiast zabezpiecza prawo wspólnot reprezentowanych przez państwa narodowe do samodzielnego rozwoju, a więc w ogóle umożliwia rozwój. Aspektem problemu, który jest notorycznie pomijany jest fakt, że prawo do samodzielnego rozwoju związane jest z ryzykiem i odpowiedzialnością, jaką się za wynik tego rozwoju ponosi, działa więc tak samo w skali wspólnot, jak wolna konkurencja na wolnym rynku. Tylko w marksistowskiej wizji rzeczywistości konkurencja jest źródłem konfliktów, podczas gdy w rzeczywistości jest ona siłą stymulująca rozwój.

Integracja głęboka całkowicie pozbawia państwa członkowskie zarówno prawa do samodzielnego określania własnych interesów (czyli interesów odrębnych wspólnot narodowych) jak i wszelkich środków obrony tych interesów, z prawem posiadania i użycia sił zbrojnych. Tym samym otwiera drogę do całkowicie bezkarnej i bezpiecznej agresji ekonomicznej. Jednym słowem - daje możliwość eksploatowania państw i wspólnot słabszych ekonomicznie w chwili integracji przez państwa i wspólnoty ekonomicznie silniejsze.

Ponieważ zasady wewnętrzne państwa federalnego określają struktury i gremia będące pochodną potencjału ekonomicznego i demograficznego państw związkowych, skutkiem nieuchronnym jest dominacja interesów państw ekonomicznie silniejszych.

Ponieważ prawo stanowione na terytorium państwa federalnego przez gremia dominujące ma pierwszeństwo przed prawem krajowym, może ono regulować wszystkie sfery życia w państwach członkowskich, również te, które z natury nie są konfliktogenne, jak np. w polityce kulturowej. Oznacza to, że państwo takie z definicji musi generować konflikty, zamiast je ograniczać.

ROLA SIŁ ZBROJNYCH PAŃSTWA FEDERALNEGO

Unia Europejska nie ma jeszcze własnych sił zbrojnych, ale Manifest z Ventotene jasno określa konieczność ich posiadania i wskazuje cel ich użycia. Z oczywistej logiki integracji wynika, że po likwidacji suwerennych państw siły takie powstać muszą, a zatem będą służyć jakiemuś celowi. Cytowany na wstępie ostatni fragment Manifestu świadczy o tym, że głównym celem sił zbrojnych będzie tłumienie oporu i zmuszanie do posłuszeństwa państw związkowych wobec decyzji ponadnarodowego rządu.
Jeśli można wskazać jakikolwiek inny cel, to może nim być tylko albo agresja zbrojna przeciwko innemu państwu zewnętrznemu, albo obrona przed agresja takiego państwa. W rezultacie "pokojowy" cel integracji okazuje się całkowitą fikcją, ponieważ groźbę konfliktów lokalnych (zwykle konwencjonalnych) zastępuje groźbą konfliktu globalnego, prawdopodobnie nuklearnego.

CZYM NAPRAWDĘ JEST UNIA EUROPEJSKA

Od wejścia w życie Traktatu w Lizbonie powołana tym traktatem do życia Unia Europejska, nie będąc jeszcze formalnie suwerennym państwem federalnym jest organizacją ponadpaństwową, znacznie potężniejszą niż państwo federalne, mogącą sobie pozwolić na całkowicie jawne łamanie prawa formalnie suwerennych jeszcze państw narodowych i to prawo "zgodnie z prawem" łamiące, a co najważniejsze - nie podlegającą prawu międzynarodowemu. Fakt ten wynika ze specyficznej roli, jaką spełnia w Unii tzw. wspólnotowa metoda stanowienia prawa i specjalny charakter tego prawa.

Prawo obowiązujące w Unii Europejskiej powstało w wyniku długiego i żmudnego procesu jego przekształcania, a ze względu na skomplikowaną materię i fakt, że dla większości obywateli, a nawet polityków nie będących wytrawnymi prawnikami i prawników nie będących wytrawnymi politykami jest to dziedzina "trudna i nudna", skutki tego procesu nie dotarły nie tylko do szerokiej opinii publicznej, ale nawet do gremiów tak ważnych jak posłowie do Parlamentu Europejskiego.

Obowiązujące w Unii Europejskiej prawo nie jest prawem międzynarodowym, ani nawet obowiązującym do niedawna tzw. "prawem wspólnotowym", ale jest autonomicznym prawem nazywanym "prawem unijnym". Jedyną strukturą, która posiada równie autonomiczne prawo całkowicie równorzędne z prawem unijnym jest obok Unii Europejskiej tzw. EUROATOM, czyli Europejska Wspólnota Energii Atomowej.
Poniżej przedstawiam najważniejsze zasady prawa unijnego, ponieważ to one decydują o totalitarnym charakterze Unii i odsyłam do dostępnych nawet w internecie źródeł.

ZASADY PRAWA UNIJNEGO

Zasada pierwszeństwa prawa unijnego

tzn. że prawo unijne ma pierwszeństwo przed prawem krajowym państwa członkowskiego. Oznacza to, że w każdej dziedzinie, która została lub będzie uregulowana przez prawo unijne parlamenty krajowe mogą sobie uchwalać co chcą, a i tak nie ma to najmniejszego znaczenia.

Zasady bezpośredniej skuteczności, bezpośredniego obowiązywania i bezpośredniego stosowania prawa unijnego

Zasady te powodują, że normy prawa unijnego:
- zobowiązują nie tylko organa państwowe, ale wszystkie jednostki na obszarze państw członkowskich, ich instytucje, organizacje, przedsiębiorstwa, stowarzyszenia, obywateli itp., a przede wszystkim sądy,
- zaczynają obowiązywać w krajach członkowskich z chwilą ich wejścia w życie w Unii i nie wymagają żadnych procedur opóźniających ich stosowanie,
- stają się częścią porządku prawnego w państwach członkowskich (z zachowaniem zasady pierwszeństwa) bez konieczności włączania ich do tego prawa. Oznacza to, że nawet jeśli prawo krajowe nie zostało zmienione zgodnie z prawem unijnym, jest z nim sprzeczne i z jakichkolwiek przyczyn nie zostało "unieważnione", to i tak rozstrzygające jest prawo unijne.

JAKIE SĄ SKUTKI OBOWIĄZUJĄCYCH OBECNIE ZASAD PRAWA UNIJNEGO

Najważniejszym skutkiem przedstawionych zasad jest to, że prawo unijne faktycznie likwiduje suwerenności państw członkowskich. Jeśli suwerenność państwa polega m.in. na posiadaniu prawa do samodzielnego stanowienia prawa obowiązującego na jego terytorium i służącego realizacji jego interesów, to suwerenność państw zobowiązanych do przestrzegania prawa, które może być sprzeczne z ich interesem jest fikcją.

Drugim ich skutkiem jest to, że prawo unijne może obowiązywać w państwach członkowskich w sposób niejawny, to znaczy, że w społecznej świadomości może jeszcze bardzo długo funkcjonować dość dobrze znane prawo krajowe, ale w kwestiach istotnych rozstrzygające jest słabo znane, lub zupełnie nieznane prawo unijne. Jeśli w społecznej świadomości funkcjonuje znane prawo krajowe, a w rzeczywistości nieznane prawo unijne, daje to możliwość prowadzenia manipulacji, której mechanizm przedstawia przykład ideologii gender i całkowicie jałowej na jej temat społecznej dyskusji.

PRZYKŁAD GENDEROLOGICZNEJ MANIPULACJI

Od dawna toczy się w Polsce coraz bardziej emocjonalna dyskusja na temat zasadności i skutków wprowadzania do systemu oświaty i wychowania ideologii gender. Zapewne zarówno jej przeciwnicy jak i większość zwolenników wyobraża sobie, że jest to dyskusja, z której może cokolwiek wyniknąć. Jest to sytuacja tragikomiczna, bo sprawa jest poważna, a wydaje się, że takie złudzenia mają nawet biorący w tej dyskusji udział naukowcy. Tymczasem każdy powinien wiedzieć, że jest to dyskusja całkowicie przesądzona, ponieważ niezależnie od przytaczanych argumentów kwestia wprowadzania tej ideologii do wszystkich sfer życia społecznego została już dawno rozstrzygnięta i jest obowiązującym nakazem, którego niewykonanie grozi odpowiedzialnością karną. Na przykład wychowawcę sprzeciwiającego się ideologii gender można zgodnie z prawem wyrzucić z pracy (o tym, dlaczego się tego jeszcze nie robi - w dalszej części).
Stało się to w 1999 r., kiedy wszedł w życie podpisany w 1997 r. Traktat Amsterdamski, mocą którego (artykuł 2) tzw. gender mainstreaming" stał się oficjalną strategią kulturową Unii Europejskiej (wówczas jeszcze Wspólnoty Europejskiej).

O znaczeniu tych przepisów, a nawet o ich istnieniu nie wie większość rodziców i wychowawców, na dodatek nie wiedzą oni o obowiązujących zasadach prawa unijnego, które powoduje, że nawet jeśli jakiegoś przepisu nie ma w prawie krajowym, to nie oznacza, że przepis taki nie istnieje albo nie obowiązuje. Wiedzą o tym natomiast nieliczni aktywiści antykulturowi pracujący w instytucjach państwowych i w ośrodkach akademickich i oni spokojnie robią swoje tworząc fakty dokonane monnetowską metodą "małych kroków".
W rezultacie w niektórych przedszkolach przebiera się chłopców za dziewczynki, a dziewczynki za chłopców, w innych nie i prowadzi fasadowe dyskusje, z których nic nie wynika. Podobnie np. przy Instytucie Literackim PAN funkcjonują sobie spokojnie Podyplomowe Gender Studies im. Konopnickiej i Dulębianki założone przez zasłużoną prof. Marię Janion, których witrynę internetową ozdabia hasło „Nikt nie rodzi się sobą”.

DO CZEGO NAPRAWDĘ POTRZEBNA JEST PEŁNA INTEGRACJA

Jeśli przedstawione do tej pory fakty są prawdziwe i jeśli prawdziwe są przedstawione tezy, jeśli prawo krajowe nie ma już żadnego znaczenia, prawo unijne naprawdę obowiązuje, a Unia ma już podstawy do jego egzekwowania, to można postawić rozsądne pytania - dlaczego to unijne prawo nie jest egzekwowane, do czego w ogóle potrzebna jest dalsza integracja, jeśli suwerennych państw i tak już nie ma, no i czemu służy tak intensywna propaganda pełnej integracji politycznej. Po co przeprowadzać coś, co wcale nie jest potrzebne.

Właśnie ta nachalność i brutalność propagandy, to nieustanne opluwanie i mieszanie z błotem jej przeciwników, te ciągłe nazywanie ich nacjonalistami, szowinistami i faszystami świadczy o tym, że pełna integracja nie jest tylko idee fixe federalistów, ale jest z ich punktu widzenia konieczna, a jest konieczna, ponieważ...

Unia Europejska "ma prawo" do egzekwowania prawa, ale nie jest w stanie go egzekwować.

DLACZEGO PRAWO UNIJNE NIE JEST EGZEKWOWANE

Wszelkie prawo działa dlatego, że istnieją mechanizmy psychologiczne, które temu sprzyjają (np. zgodność przepisów prawa z obowiązującymi normami moralnych i szacunek dla prawa jako instytucji), ale również dlatego, że istnieje strach przed karą za jego lekceważenie, a więc istnieją środki przymusu służące egzekwowaniu prawa. Jednak nawet istnienie środków przymusu umożliwia egzekwowanie prawa tylko wtedy, gdy te środki (a właściwie ludzie, którzy tworzą siły przymusu) są lojalni albo dyspozycyjni wobec władzy. Powodzenie stanu wojennego w Polsce zależało od tego, czy milicja, ZOMO i wojsko będą w razie potrzeby strzelać do społeczeństwa, czy odmówią wykonania rozkazu. Siły porządkowe mogą pacyfikować społeczeństwo, ale mogą również obalić władzę, której służą. Wielu rzymskich cesarzy traciło władzę, bo opuszczała ich własna gwardia. Rozwój wypadków na współczesnej Ukrainie zależy w dużej mierze od tego, po której stronie opowiedzą się ukraińska policja i armia, a decyzje takie zależą od wielu czynników. Zdarzały sie w historii przypadki, kiedy dowódcy wojskowi popełniali samobójstwo, jeśli nie mogli jednocześnie dochować danej przysięgi i nie sprzeciwić się swoim przekonaniom, albo zwrócić się przeciwko swojemu narodowi. Nigdy nie można mieć całkowitej pewności co do dyspozycyjności aparatu przymusu, ponieważ poza organizacjami genetycznie zbrodniczymi (są to zwykle organizacje polityczne, jak UB, NKWD, SS) tworzonymi przez przestępców, w takich strukturach jak np. armie, a nawet policje zawsze oprócz czynnika interesu działają takie "psychologiczne skamieliny", jak więź narodowa, honor itp.

Katastrofalne cywilizacyjne i kulturowe skutki głębokiej integracji europejskiej są łatwe do przewidzenia i gdyby dotarły do powszechnej świadomości, uczyniłyby dalszy proces integracyjny wykluczonym. Gdyby np. chrześcijanie naprawdę zdali sobie sprawę z tego, że jeśli proces integracji zostanie zakończony, to niedługo potem komuniści będą znowu wyrzucać ich z pracy, a nieco później po prostu zabijać, prawdopodobnie już dziś stawiliby zorganizowany opór, a większość policjantów i żołnierzy nie będących ideowymi komunistami odmówiłaby udziału w zbrodni (wiem, wiem, wydaje się to niemożliwe. Tak, jak wielu Niemcom głosującym w 1933 r. na Hitlera wydawało się niemożliwe, że można budować piece do przemysłowego spalania ludzi, albo produkować z nich mydło i pergamin. I o to chodzi - żeby wydawało się to niemożliwe).

Unijne prawo nie jest jeszcze egzekwowane, ponieważ gdyby byłoby egzekwowane, bardzo szybko obudziłoby świadomość jego skutków i zorganizowany opór, tymczasem Unia nie ma jeszcze własnego aparatu przymusu, a przede wszystkim nie zostały jeszcze zlikwidowane strukturalne i materialne podstawy umożliwiające w skrajnych przypadkach stawienie najskuteczniejszego, bo zorganizowanego oporu na poziomie państw narodowych.

Dopóki istnieją - nawet w formie fasadowej - takie struktury, jak niezależne policje i armie, oraz przynajmniej formalnie suwerenne rządy, konsekwentne egzekwowanie unijnego prawa siłą nie jest ani możliwe, ani potrzebne, ani nawet wskazane. Struktury mają bowiem to do siebie, że wypełniane są przez konkretnych ludzi o różnych poglądach i postawach. Skorumpowany rząd nie przestaje być rządem i jeśli ludzi skorumpowanych zastąpią ludzie nieskorumpowani, taki rząd może organizować życie wspólnoty zgodnie z jej interesem. Jeśli rząd przestanie istnieć, wspólnota prędzej czy później zaniknie, bo utraci możliwość obrony swych interesów.
Jednak stawienie skutecznego oporu w warunkach skrajnych jest możliwe, jeśli nie zostaną zlikwidowane materialne podstawy tego oporu. Tworzenie własnych sił zbrojnych z ich ludźmi, organizacją, bronią, systemem łączności to proces długotrwały, kosztowny i skomplikowany, a ich największą siłą jest tzw. morale i wyszkolenie, których tworzenie trwa jeszcze dłużej. Siły zbrojne raz zlikwidowane są bardzo trudne do odtworzenia nawet z sprzyjających warunkach.

ELASTYCZNA EGZEKUCJA PRAWA

Elastyczne stosowanie prawa unijnego prowadzone "pod przykryciem" fikcyjnego prawa krajowego umożliwia stopniowe przekształcanie społecznych postaw i całej "przestrzeni społecznej" metodą tworzenia precedensów tam, gdzie jest to możliwe. Gender mainstreaming obowiązuje w Unii i w Polsce, ale w Polsce ludziom wydaje się, że najważniejszym aktem prawnym jest Konstytucja. Urzędnicy wprowadzający gender w polskich przedszkolach działają zgodnie z prawem unijnym, chociaż łamią polskie prawo likwidując w dokumentacji pojęcie matki i ojca i wprowadzając pojęcie "rodzica". Ma to głębokie, dalekosiężne skutki kulturowe, ale nie powoduje natychmiastowych, specjalnie dotkliwych i zrozumiałych skutków praktycznych. Do zaakceptowania takiej niewielkiej zmiany wystarczy niezbyt silna porcja ogłupiającej propagandy, nieco wzniosłych haseł, niewielkie przekupstwo w postaci "dotacji" i lekki terror (nikt nie chce być nazywany faszystą), albo nieco silniejszy terror "społecznościowy" w postaci bojówek lesbijek i homoseksualistów, żeby w wielu miejscach skłonić ludzi do pogodzenia się ("dla świętego spokoju") z tą niewielka zmianą. Tam, gdzie to nie pomaga, stosuje się terror silniejszy, a tam, gdzie on nie skutkuje i grozi obudzeniem nie tylko oporu ale i społecznej świadomości, zmian się jeszcze nie wprowadza., stosując metodę "jeszcze drobniejszych kroków". Umożliwia to istniejące w obiegu, chociaż fikcyjne prawo krajowe, które przecież "też obowiązuje".

ŁAMANIE PRAWA W UNII EUROPEJSKIEJ

W historii integracji europejskiej łamanie prawa polega najczęściej na łamaniu "ducha" prawa, albo na wprowadzaniu społeczeństw w błąd przez fałszowanie nazewnictwa (odwracanie pojęć, czyli "detournement" jest główną techniką tzw. communication guerrilla). Przykładem jest nazwanie Parlamentem Europejskim grupy ludzi zebranych "w zależności od sytuacji" w czasach, gdy było to jeszcze ciało doradcze wspólnot europejskich i nie miało nawet pozornych związków z idea parlamentaryzmu. W tej chwili Parlament Europejski również nie jest parlamentem, czyli organem stanowiącym prawo, ponieważ nie ma takich kompetencji, a tylko przyjmuje lub odrzuca projekty przedstawione przez Komisję Europejską (no i stwarza pozory parlamentaryzmu). Było jednak kilka przypadków, w których łamanie prawa miało charakter ten sam, jawny i otwarty charakter.
Chodzi o powtarzanie ważnych referendów, które odrzucały projekty traktatów w procesie ratyfikacji.

Referendum to głosowanie powszechne, w którym na jakiś temat wypowiadają się wszyscy uprawnieni do głosowania. Jest więc ono najbliższe idei demokracji i o ile wynik nie jest sfałszowany, wyraża rzeczywistą wolę społeczeństwa w konkretnej sprawie (nawet biorąc poprawkę, że wpływ na te wole ma propaganda). Referenda krajowe organizuje się bardzo rzadko i tylko w sprawach najważniejszych dla państwa, takich jak zmiana konstytucji, czy ograniczenie suwerenności w wyniku traktatu międzynarodowego.

Jedynym przypadkiem, w którym referendum może być powtórzone jest jego nieważność, to znaczy zaistnienie okoliczności powodujących, że wynik referendum nie wyraża rzetelnie woli społeczeństwa. W każdym innym przypadku wynik jest wiążący i powoduje skutki prawne. O tym, czy jakieś referendum jest powtórzeniem poprzedniego, a nie innym już referendum decyduje to, czy rozstrzygają one tę samą, czy dwie inne sprawy. Nawet zmiana pytania nie powoduje zmiany rozstrzyganej sprawy, bo o tę samą sprawę można zapytać w różny sposób (kwestia tzw.tośamości sprawy to odrębny problem prawniczy).
Jeśli np. w ważnym referendum dotyczącym ratyfikacji traktatu międzynarodowego zapadł wynik negatywny, to znaczy, że społeczeństwo odrzuciło traktat i nie może on wejść w życie.

W 1992 r. podpisany został Traktat z Maastricht ustanawiający Wspólnotę Europejską. W przeprowadzonym 2 czerwca 1992 r. w Danii referendum traktat został odrzucony. 18 maja 1993 r. referendum powtórzono i traktat zdobył poparcie większości, ponieważ na mocy tzw. porozumienia edynburskiego poczyniono na rzecz Danii pewne ustępstwa.

Oczywiście negocjowanie warunków traktatów jest rzeczą oczywistą, ale w fazie negocjacji, natomiast jest czymś zupełnie innym kwestionowanie wyniku ważnego referendum tylko dlatego, że nie odpowiada on organizatorom. W ramach takiej logiki powinno się powtarzać również referenda z wynikiem pozytywnym, bo wszystko zależy od punktu widzenia i od interesu partykularnego, a nie od przyjętej zasady. Podobnie mecze piłkarskie powinno się kończyć dopiero wtedy, gdy wygrywa drużyna gospodarzy, ale ani wcześniej, ani później. Nawet w Totolotku nieograniczona ilość prób daje pewność trafienia. Powtarzanie referendum na każdym poziomie, a tym bardziej na poziomie krajowym zmienia prawo w teleturniej.

Z powodu powtórzenia referendum doszło w Danii do demonstracji, w trakcie których rannych zostało 90 policjantów, a policja oddała do demonstrantów 113 strzałów. 11 demonstrantów odniosło rany postrzałowe (tylu udzielono oficjalnej pomocy medycznej).

W 2000 r. podpisany został Traktat z Nicei. W maju 2001 r. podczas głosowania ratyfikacyjnego w Irlandii traktat został odrzucony. Decyzją irlandzkiego rządu głosowanie powtórzono w październiku 2002 r. i przyniosło pozytywny wynik po półrocznej kampanii prania mózgów prowadzonej przez zwiezione do Irlandii unijne autorytety, m.in. przez Vaclava Havela.

W 2007 r. podpisany został Traktat z Lizbony ustanawiający Unię Europejską w dzisiejszym kształcie i porządku prawnym. Traktat wprowadził "bocznymi drzwiami" większość postanowień Traktatu Ustanawiającego Konstytucję Europejską z 2004 r., odrzuconego w 2005 r. w referendach w Holandii i Francji. Referendów nie powtórzono, ponieważ prawdopodobnie oceniono, że może to wywołać rozruchy znacznie poważniejsze, a poza tym istotniejsze propagandowo niż w Danii czy Irlandii.

W referendum ratyfikacyjnym zorganizowanym w 2008 r. traktat został odrzucony w Irlandii. Decyzją tym razem Rady Europejskiej referendum powtórzono, m.in. przywracając pełną reprezentację wszystkich krajów członkowskich w Komisji Europejskiej (Komisja w powiększonej Unii miała być zmniejszona, co samo w sobie streszcza cel zmian). Głównym tematem kampanii przed drugim referendum był zarzut, że kampania negatywna, która doprowadziła do odrzucenia traktatu była finansowa przez amerykański przemysł zbrojeniowy i CIA. Argumentu, że stonkę zrzucały zaplute karły reakcji nie wytoczono, bo drugie referendum przyniosło wynik pozytywny.

Wszystkie wymienione traktaty nie miały prawa wejść w życie. Mimo to weszły.

PODSUMOWANIE

Europa od dawna jest zintegrowana i znakomicie spełnia swoją podstawową rolę - uniemożliwia zbrojny konflikt między państwami członkowskimi. Od pół wieku taki konflikt nie wybuchł i w samej Europie nie ma żadnych konfliktów terytorialnych grożących takim konfliktem, z wyjątkiem hegemonistycznej polityki Niemiec, która musi doprowadzić do prób odzyskania polskich ziem zachodnich i północnych, oraz polityki imperialnej Rosji, która musi prowadzić do ekspansji terytorialnej (realizowanej w Gruzji i na Ukrainie).

Całkowita integracja polityczna Europy ostatecznie zlikwiduje suwerenne, narodowe państwa europejskie i ich potencjał obronny, a zatem zlikwiduje możliwości ich obrony zarówno przed zagrożeniem zewnętrznym, jak i przed ekonomiczną agresją dokonywaną w samej Unii. Przejęcie polskich ziem zachodnich i północnych przez Niemcy odbędzie się bezkonfliktowo, ponieważ kwestie własności będą w Unii rozwiązywane "w zależności od sytuacji" przez rząd centralny, a społeczeństwo polskie (jak wszystkie inne) będzie pozbawione ostatniego środka obrony, jakiego mogłoby użyć w sytuacji zagrożenia podstaw jego egzystencji.
Jednocześnie zlikwidowana zostanie możliwość oporu przed wprowadzeniem "nowoczesnej kultury", której istota sprowadza się właśnie do likwidacji podstaw tego oporu, czyli kulturowej tożsamości.
...

Altiero Spinelli, doświadczony komunista (później oczywiście - humanista), doskonale wiedział, dlaczego domagał się jako wstępnego i bezdyskusyjnego warunku federalizacji likwidacji suwerennych państw, suwerennych rządów, suwerennych armii i samowystarczalnych gospodarek. Jeśli to wszystko zniknie, nie trzeba będzie wielkich sił, żeby zaprowadzić "ogólny porządek" w państwach związkowych i "narzucić jeszcze nieuformowanym masom pierwszą społeczną dyscyplinę".

Właśnie do tego jest potrzebna i do tego zmierza Unia Europejska

KRÓTKA HISTORIA INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ

w opracowaniu

Koncepcje integracji europejskiej formułowali i amerykańscy prezydenci George Waszyngton i Beniamin Franklin i francuski cesarz Napoleon i polski naukowiec Wojciech Jastrzębowski i włoski nacjonalista Giuseppe Mazzini i francuski pisarz Victor Hugo i zjednoczyciel Włoch Giuseppe Garibaldi i twórca utylitaryzmu John Stuart Mill i przywódca anarchistów Michaił Bakunin i komunista Lew Trocki zapowiadający jeszcze przed rewolucją bolszewicką utworzenie proletariackiej Federacyjnej Republiki Europejskiej – Stanów Zjednoczonych Europy. Ponieważ każdy z wymienionych (i wielu innych) wskazywał odmienne powody i cele integracji europejskiej, oznacza to, że pojęcie to samo w sobie nie znaczy nic, a raczej że znaczy tylko jedno – istnienie suwerennych państw narodowych jest przyczyną zła, a ich likwidacja warunkiem realizacji najróżniejszych, czasami całkowicie wykluczających się, ale zawsze chwalebnych celów.
Wszystkie koncepcje integracji europejskiej, z wyjątkiem marksistowskiej, przewidującej od początku jako cel integrację globalną, zawierają w sobie (formułowane wprost, albo logicznie z nich wynikające) założenie, że integracja dotyczyć ma sfery politycznej, gospodarczej i militarnej. Oznacza to, że wojna jako metoda rozwiązywania konfliktów nie jest wykluczona w ogóle, a tylko między państwami europejskimi, jeśli natomiast pojawi się taka konieczność, zjednoczona armia europejska podejmie wojnę. Z kim ma być ta wojna prowadzona – to problem odrębny.

INTEGRACJA MARKSISTOWSKA

Pierwszą, częściowo skuteczną próba integracji globalnej była rewolucja bolszewicka w Rosji (o przyczynach fiaska rewolucji światowej jest szczegółowo mowa w historii antykultury). W jej wyniku powstało pierwsze państwo komunistyczne i Komintern, czyli organizacja koordynująca przygotowania do rewolucji światowej. Pojawienie się komunistycznego państwa dysponującego siłą militarną i otwarcie głoszącego swoje ekspansjonistyczne cele nadało konkretne i nowe znaczenie pojęciu integracji europejskiej w Europie zachodniej.

KONSERWATYWNA UNIA PANEUROPEJSKA

W 1923 r. austriacko-japoński pisarza Richard von Coudenhove-Kalergi opublikował książkę pt. „Pan-Europa”, w której przedstawił ideę Stanów Zjednoczonych Europy – wizję Europy zjednoczonej politycznie, gospodarczo i militarnie. Zdaniem Coudenhove-Kalergi Europa stanęła przed alternatywą „integracja albo katastrofa” (Zusammenschluss oder Zusammenbruch) i grozi jej wojna prowadząca do podziału między „sowiecką kolonię” i „amerykański protektorat” – co było przepowiednią proroczą. Pomysł Coudenhove-Kalergi zyskał uznanie w środowiskach postępowych polityków i intelektualistów, takich jak np. Albert Einstein, Heinrich i Thomas Mannowie, Charles de Gaulle, Aristide Briand, Konrad Adenauer, Kurt Schuschnigg, Franz Josef Strauß, Bruno Kreisky, Raymond Barre, Georges Pompidou, Paul Claudel, Paul Valéry, Stefan Zweig, Gerhart Hauptmann, Rainer Maria Rilke, Franz Werfel, Arthur Schnitzler, Zygmunt Freud, Jose Ortega y Gasset, Salvador de Madariaga, Richard Strauß i In.
W 1926 r. odbył się w Wiedniu pierwszy kongres paneuropejski, a w 1929 r. premier Francji Aristide Briand przedstawił ideę paneuropejską w Lidze Narodów, gdzie znalazła ona poparcie m.in. angielskiego ekonomisty Johna Keynesa. Wielki Kryzys osłabił jednak tendencje integracyjne, a po przejęciu władzy w Niemczech przez Hitlera idea paneuropejska utraciła poparcie intelektualnej lewicy, która nadzieje na powstrzymanie Niemiec coraz bardziej wiązała ze Stalinem. Potencjalne zagrożenie komunizmem z dalekiej Rosji (o której systemie niewiele wówczas wiedziano) było mniejsze niż bezpośrednie zagrożenie ze strony centralnie położonych Niemiec. Integracja europejska stawała się więc nie kwestią odległej i abstrakcyjnej idei, ale kwestią bezpośredniego zagrożenia interesów realnie istniejących państwa narodowych.

INTEGRYŚCI BRYTYJSCY

W 1938 r. w Anglii powstała Unia Pokoju (Pax Union) i przez kilka lat to Brytyjczycy byli orędownikami zjednoczenia, jednak bardzo dziwnego, ponieważ obejmującego Europę kontynentalną bez Wielkiej Brytanii, która miała swoje ogromne imperium i interesy odmienne od interesów państw kontynentalnych. W 1940 r., a więc po wybuchu II wojny światowej Unia Pokoju przekształciła się w Unię Federalną (Federal Union), a angielski adwokat R. W. G. Mackay opracował pierwszy projekt konstytucji europejskiej. Jednak kolejne lata wojny zdominowane były przez konieczność walki z Niemcami a polityka państw zachodnich, z których niezależność zachowała jedynie Wielka Brytania, coraz bardziej skłaniała się do współpracy – nawet jeśli taktycznej - ze stalinowską Rosja.

INTEGRYŚCI WŁOSCY I FRANCUSCY W OKRESIE WOJNY

Na początku wojny we Francji komuniści współpracowali z Niemcami aż do wybuchu wojny rosyjsko niemieckiej w 1941 r. i dopiero po tej dacie komunistyczny ruch oporu stał się wyraźnie antyniemiecki. Jednak celem tego ruchu było wprawdzie pokonanie Niemiec, ale i wprowadzenie we Francji systemu komunistycznego. Podobne cele przyświecały komunistom włoskim, których głównym przeciwnikiem byli współpracujący z Niemcami faszyści. Dla jednych i drugich główną ideą pozostawała idea integracji komunistycznej, a ich programem stał się Manifest z Ventotene.

KOMUNISTYCZNY MANIFEST Z VENTOTENE

Autorem koncepcji komunistycznej integracji europejskiej był włoski komunista Altiero Spinelli (1907-1986). Spinelli wstąpił do Włoskiej Partii Komunistycznej jako nastolatek, w 1927 r., po delegalizacji włoskiej opozycji został aresztowany i kolejnych 10 lat spędził w więzieniu. W wyniku prowadzonych w Rosji czystek opowiedział się przeciwko stalinizmowi i w 1937 r. został usunięty z partii pod zrzutem trockizmu (czyli leninowskiego komunizmu internacjonalistycznego). W 1940 r. Spinelli został internowany na wyspie Ventotene, gdzie wspólnie z Ernesto Rossim napisał tzw. Manifest z Ventotene, czyli sformułowany jeszcze w rewolucyjnym języku marksistowskim projekt zjednoczonej Europy antykapitalistycznej.
Istota integracji zawarta w Manifeście sprowadza się do dwóch punktów.
Pierwszy przewidywał sposób zjednoczenia Europy - powinna ono powstać w wyniku wykorzystania krótkiego okresu powojennego chaosu, gdy „dobrze zorganizowany ruch rewolucyjny” wprowadzi przygotowaną wcześniej konstytucję. Oznacza to, że zanim ukonstytuuje się nowy, powojenny ład polityczny i zanim określa się państwa narodowe, powinno powstać jedno nowe państwo europejskie (konstytucję może mieć tylko państwo).
Drugi przewidywał stworzenie „instytucji i środków”, które zdolne byłyby zapewnić skuteczność działania tego nowego państwa, czyli policja, armia, służba bezpieczeństwa i cenzura, które siłą, ale już zgodnie z narzuconą wcześniej konstytucją zdolne będą tłumić tendencje separatystyczne, czyli niepodległościowe dążenia narodów do samostanowienia. Rola wyznaczona w tym schemacie dla aktywistów federalistycznych jest dokładnie taka sama, jaką Karol Marks wyznaczył komunistom w Manifeście Komunistycznym – dbanie o to, żeby globalny cel rewolucji dominował nad partykularnymi interesami proletariatów w poszczególnych krajach.
Ponieważ wszystkie narodowości z definicji stają się w państwie federacyjnym mniejszościami, zasada interesu większości jest zgodna z zasadą demokratyzmu – co jest istotą leninowskiego centralizmu demokratycznego.
Napisany w 1941 r. Manifest został przemycony na kontynent, krążył w środowisku włoskiego ruchu oporu i stał się programem założonego przez Spinelliego w 1943 r. ruchu pn. Movimento Federalista Europeo (MFE).

INTEGRACJA PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ

W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej w Europie formował się nowy ład polityczny. Już w 1946 r. po przemówieniu Stalina wykluczającym współistnienie systemów kapitalistycznego i komunistycznego i przemówieniu Churchilla w Fulton o żelaznej kurtynie dzielącej Europę od Szczecina do Triestu koncepcje integracji całej Europy utraciły aktualność. Istotniejszy od podziałów narodowych stał się ideologiczny podział na komunistyczny blok wschodni i demokratyczny blok zachodni.
Twórca Unii Paneuropejskiej Richard von Coudenhove-Kalergi powrócił do Europy w 1946 r. i w nowej powojennej sytuacji początkowo nadzieje federalistyczne związał z Winstonem Churchillem. Słynna stała się mowa Churchilla o Stanach Zjednoczonych Europy wygłoszona w 1946 r. na Uniwersytecie w Zurychu, ale mało kto wie, że mowę tę napisał jego ówczesny doradca Coudenhove, czyli federalista chrześcijański. Jednak Churchill prowadził własną politykę w interesie Wielkiej Brytanii i w końcowych fragmentach tej mowy wyraźnie zaznaczył izolacjonistyczne stanowisko Wielkiej Brytanii (czyli zjednoczona Europa kontynentalna) i opowiedział się za Unią jako związkiem państw, a którym wspólne organa spełniają funkcję doradczą, a nie za jednym państwem federalnym.
W 1947 r. rozczarowany Coudenhove zorganizował w Austrii kongres założycielski Europejskiej Unii Parlamentarnej. Winston Churchill natomiast skoncentrował się na organizowaniu Ruchu Europejskiego.

Koncepcja Stanów Zjednoczonych Europy Winstona Churchilla nie była koncepcją integracji Europy, ale koncepcją integracji Europy kontynentalnej z wyłączeniem Wielkiej Brytanii, która wraz ze swoim światowym imperium miała stać się jednym ze światowych mocarstw obok USA, Rosji, Europy i Chin. W tej koncepcji faktycznego podziału, a nie integracji Europy siły odwiecznych konkurentów Anglii - Francji i Niemiec zostałyby zneutralizowane, bo uwikłane w wewnętrzny konflikt europejski.

W grudniu 1946 r. Altiero Spinelli założył międzynarodową Unię Europejskich Federalistów (Union of European Federalists (UEF). W jej skład weszły – oprócz MFE - założona w 1934 r. szwajcarska Europa-Union, związaną z francuskim ruchem oporu grupa Combat i angielską Federal Union. Podstawą ideową stał się tzw. Programu z Hertenstein, a jego cele wyjaśnia pierwsza z dwunastu tez:
„Oparta na federacyjnych podstawach wspólnota europejska jest koniecznym i podstawowym warunkiem każdej rzeczywistej unii światowej.”
Program ten reprezentował w ONZ założony w 1947 r. World Federalist Movement (Ruch światowego Federalizmu).

W maju 1948 r. w Hadze odbył się zorganizowany z inicjatywy Winstona Churchilla tzw. Kongres Haski, na którym omawiano ramy przyszłej integracji europejskiej. Wynikiem kongresu było postanowienie o utworzeniu Rady Europy i ośrodka akademickiego (College of Europe) promującego ideę integracji i kształcącego jej kadry, oraz powołanie Międzynarodowego Ruchu Europejskiego (European Movement International). W jego skład weszły brukselska Ligue Européenne de Coopération Economique (LECE), Union Européenne des Fédéralistes (UEF) Altiero Spinelliego, francuski Mouvement Socialiste pour les États-Unis d’Europe (MSEUE), United Europe Movement (UEM) Buncana Sandysa i Winstona Churchilla i międzynarodowa, chadecka Nouvelles Equipes Internationales (NEI). Początkowo od udziału w ruchu wstrzymała się Europejska Unia Parlamentarna Coudenhove’go, przystępując do niego dopiero w 1952 r., jednak wpłynęła ona na kształt Rady Europy.

AMERYKAŃSKI KOMITET DLA ZJEDNOCZONEJ EUROPY

W listopadzie 2000 r. Daily Telegraph ujawnił kulisy finansowania europejskich ruchów integracjonistycznych.
W 1948 r. w USA powstała organizacja wspierająca ideę „wolnej i zjednoczonej Europy”, czyli Amerykański Komitet dla Zjednoczonej Europy (American Committee for a United Europe - ACUE). Komitet powstał z inicjatywy Coudenhove’go, a jego pierwszy skutkiem było finansowe wsparcie USA dla Kongresu Haskiego. Komitet aż do lat 60-tych współfinansował działalność zarówno Ruchu Europejskiego Winstona Churchilla jak i Unii Europejskich Federalistów Altiero Spinelliego i w całości finansował młodzieżówkę Spinelliego o nazwie Kampania Młodzieży Europejskiej (European Youth Campaign). W prawdzie inicjatorem powstania Komitetu był Europejczyk, ale był on organizacją amerykańską, w której główną rolę odgrywali amerykańscy politycy, a sam Komitet sprzyjał utworzeniu europejskiego bloku zachodniego przeciwstawnego blokowi sowieckiemu.
Prawdopodobnie dzięki udziałowi w tej amerykańskiej inicjatywie Coudenhove’mu udało się spowodować, że Rada Europy pomyślana początkowo jako „rada ministrów”, czyli organ konsultacyjny przedstawicieli rządów europejskich, rozbudowany został o „parlament”, czyli doradcze zgromadzenie przedstawicieli krajowych parlamentów.
Ta właśnie parlamentarna przybudówka Rady Europy stała się początkiem europejskiego parlamentaryzmu.

INTEGRACJA GOSPODARCZA MONNETA-SCHUMANA

Na drodze do pełnej integracji politycznej Europy stanął podział na dwa bloki polityczne, ale problem ten wiązał się z innym problemem - z problemem przyszłości Niemiec. Jeśli Europa zachodnia miała stanowić blok zdolny przeciwstawić się - również militarnie - rosnącym wpływom komunizmu, to prędzej czy później podzielone na strefy okupacyjne Niemcy musiały zostać włączone do współpracy już nie jako pokonany wróg, ale jako suwerenny uczestnik gry politycznej. Oznaczało to, że będą one mogły określać i realizować swoje własne interesy, a realistycznie myślący politycy rozumieli, że wspólnota interesów politycznych głównych państw narodowych - Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Niemiec pozostanie fikcją, jeśli nie stanie się wspólnotą interesów ekonomicznych.
Koncepcja integracji gospodarczej pojawiła się w 1943 r., gdy członkowie francuskiego rządu emigracyjnego Charles de Gaulle, Jean Monnet i René Mayer przygotowywali „plan zachodnioeuropejskiej integracji”. Jednym z podstawowych celów planu było połączenie przemysłów ciężkich państw przyszłej wspólnoty, decydujących o potencjale zbrojeniowym. Wspólnota ekonomiczna tworzyła wspólnotę interesów, a wspólne zarządzanie umożliwiało wspólną kontrolę.

Integracja ekonomiczna nie była pomyślana dla samej siebie i miała prowadzić w końcu do integracji politycznej, jednak zakładała odwrotną kolejność. Przy integracji politycznej powstaje wspólny rząd, który narzuca integrację gospodarczą, natomiast przy integracji ekonomicznej integracja polityczna jest naturalnym wynikiem stapiania się interesów ekonomicznych.
Jean Monnet, który był przedsiębiorcą a nie politykiem, został po wojnie francuskiego Urzędu Planowania i opracował plan modernizacji i rozwoju francuskiego przemysłu ciężkiego, do którego miały być włączone wrogie dotychczas Niemcy – właśnie w celu związani ich polityki wspólnotą interesów ekonomicznych. W 1950 r. ten rozszerzony na inne państwa pomysł został oficjalnie przedstawiony przez francuskiego ministra spraw zagranicznych Roberta Schumana i od tej pory jest on nazywany Planem Schumana.
Jeanowi Monnetowi przypisywane jest wypowiedziane po latach zdanie, że gdyby miał zaczynać proces integracji europejskiej jeszcze raz – zacząłby nie od gospodarki, ale od kultury.

EUROPEJSKA WSPÓLNOTA GOSPODARCZA

Plan Schumana stał się podstawą kolejnych faz europejskiej integracji ekonomicznej, z których najważniejsze to:
W 1951 r. powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali – (Belgia Niemcy, Francja, Włochy, Luxemburg, Holandia). Organem EWWiS była tzw. Wysoka Władza, czyli komisja zarządzająca.
W 1958 r. podpisano Traktat Rzymski powołujący do życia Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG) i Europejską Wspólnotę Energii Atomowej (EUROATOM). Celem EWG było stworzenie europejskiego wspólnego rynku w ciągu 12 lat (czyli do 1970 r.), jednak realizacja projektu opóźniła się znacznie i w 1960 r. powstała Europejska Strefa Wolnego Handlu (EFTA) skupiająca kraje nie będące członkami EWG. Każda z tych organizacji miała własną komisję zarządzającą.
W 1965 r. w Brukseli podpisano Traktat Fuzyjny, który połączył te trzy odrębne komisje i trzy odrębne rady w jedna komisję i jedną radę dla trzech odrębnych organizacji.

EUROSKLEROZA

W połowie lat 60-tych proces integracji ekonomicznej właściwie został zakończony i dalsza integracja musiałaby mieć już charakter polityczny, ale akurat w tym okresie zachodnie gospodarki zaczynały tracić impet, jaki dały im z jednej strony determinacja powojennej odbudowy i Plan Marshalla, z drugiej zaś rządy chrześcijańskiej demokracji. W połowie lat 60-tych do głosu dochodziło wychowane już po wojnie i w znacznym dobrobycie pokolenie kontrkulturowe. To pokolenie wychowywanie już w „postawie krytycznej” miało coraz większe aspiracje ekonomiczne, ale coraz mniejsze kwalifikacje do wydajnej pracy. W państwach zachodnich władze traciła chadecja na rzecz socjaldemokracji coraz bardziej rozbudowującej programy socjalne. Wprawdzie jeszcze nie to pokolenie określało kształt życia politycznego, ale ono coraz bardziej narzucało styl życia publicznego. To pokolenie, a raczej jego aktywiści wzniecając nieustanne rewolty tworzyło zagrożenie lewicową rewolucją i wymuszało na wybranych przez siebie rządach coraz większe ustępstwa. Trwał już proces finansowania pasożytnictwa opisany dokładniej w historii antykultury. Dołączył się do tego kryzys paliwowy i kryzys walutowy początków lat 70-tych, co spowodowało z jednej strony wyhamowanie rewolucji antykulturowej, z drugiej zaś ostudziło entuzjazm integracji ekonomicznej. Okazało się, że w warunkach ekonomicznego kryzysu hasła przestają obowiązywać i na pierwszy plan wysuwają się interesy poszczególnych państw.
Okres lat 70-tych i początków lat 80-tych był okresem wyhamowania tendencji integracyjnych i określany jest w literaturze zachodniej jako okres „eurosklerozy”. Nie oznaczał on jednak braku aktywności głównego ideologia współczesnej Unii, Altiero Spinelliego. Do tego wątku powrócę nieco dalej.

NOWA LEWICA

< Późniejszy minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer i europarlamentarzysta Daniel Cohn-Bendit ("Czerwony Dany") w czasach, gdy jeszcze kontestowali zachodni establishment

Gospodarczy sukces powojennej odbudowy i powszechny dobrobyt na Zachodzie z jednej strony, a agresywna polityka komunistycznej Rosji i brutalne tłumienie kolejnych powstań w bloku wschodnim spowodowało utratę przez zachodnią lewicę społecznego poparcia, ale również znaczne zmiany w taktyce samej lewicy. Od 1960 r. za Zachodzie powstaje zupełnie nowe zjawisko nazywane Nową Lewicą, odchodzącą od dogmatycznego marksizmu w kierunku marksizmu antykulturowego. Jej ideologiczne podstawy tworzy zlepek teorii krytycznej, sytuacjonistycznego antykonsumpcjonizmu i wczesnych koncepcji anarchizującego komunizmu „spontanicznego” spod znaku Róży Luksemburg. Te zmiany dotyczyły nie tylko lewicy zachodniej, ale i wschodniej i związaną była ze zmianą komunistycznych pokoleń. Środowiska komunistyczne w państwach bloku wschodniego nie były tak izolowane od Zachodu, jak większość społeczeństwa. Zachodnie partie komunistyczne były finansowane przez Moskwę, a lewicowi intelektualiści odwiedzali wschodnie stolice i uczelnie, występując tam jako przedstawiciele „Zachodu”, a nie zachodniego marksizmu. Jednym słowem – zmiany w marksizmie zachodnim wywierały wpływ na świadomość młodych komunistów wschodnich i wywoływały konkretny skutek.

< Polski marksista Jacek Kuroń aresztowany w 1965 r. za "list otwarty do Partii" domagający się wprowadzenia "prawdziwego komunizmu".

Jednym z takich skutków był słynny „List otwarty do Partii” napisany w 1964 r. przez młodych polskich komunistów Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. List ten przez większość społeczeństwa został odebrany jako „opozycyjny” w rozumieniu „antykomunistyczny” i stworzył mit młodych komunistów jako reformatorów systemu (tym skuteczniejszy, że do dzisiaj niemal nikt tego długiego i ciężkiego tekstu nie czytał w całości). Tymczasem list ten nie był wystąpieniem antysystemowym ani antykomunistycznym, ale propozycją wprowadzenia skutecznej formy komunizmu „prawdziwego”. W istocie chodziło o zastąpienie leninowskiego komunizmu biurokratycznego anarchistycznym komunizmem „radzieckim”, czyli komunizmem opartym na systemie rad (nie mylić z komunizmem sowieckim, czyli leninowsko-stalinowskim). Ponieważ w praktyce system ten miałby cechować się większym demokratyzmem, został w lewicowej mitologii nazwany „socjalizmem z ludzką twarzą” iw takiej postaci próbowano go wprowadzić w 1968 r. w Czechosłowacji. I tu dochodzimy do sedna sprawy.
O ile pierwsze powstania w bloku wschodnim (Berlin 1953, Poznań i Budapeszt 1956) były powstaniami robotniczymi i antykomunistycznymi, to tzw. „Praska Wiosna” była powstaniem komunistycznej Nowej Lewicy przeciwko komunistycznemu „betonowi” (czyli komunistycznych dzieci przeciwko ich komunistycznym rodzicom). Jednak jej celem nie była likwidacja komunizmu, ale jego reforma. Stłumienie Praskiej Wiosny przez wojska Układu Warszawskiego nie było więc kontratakiem komunistów przeciwko antykomunistycznej rewolcie, ale „kłótnią w rodzinie”, a jednocześnie zahamowaniem przemian, jakie zachodziły w środowiskach komunistów zachodnich.
To dlatego zachodnie partie komunistyczne, które spokojnie popierały kolejne wolty Moskwy, łącznie z paktem Ribbentrop- Mołotow i Budapesztem 1956 tak stanowczo zareagowały na interwencję w Pradze 1968 r. To nie był atak na społeczeństwa, których los nigdy komunistów nie obchodził, ale atak na własne nowe komunistyczne pokolenie.

EUROKOMUNIZM

Stłumienie przez Moskwę nowo-lewicowych tendencji w partiach bloku wschodniego spowodowało protest zachodnich komunistów przeciwko rosyjskiej centrali (chociaż w dalszym ciągu brały one z Moskwy pieniądze). Zachodni, a przede wszystkim włoscy komuniści doszli do wniosku, że po latach dominacji komunistów rosyjskich nadszedł czas, żeby centrum światowego ruchu komunistycznego powróciło na Zachód. Trzeba przy tym pamiętać, że Rosja stała się centralą ruchu komunistycznego tylko dlatego, że rewolucja zwyciężyła tylko tam i nie udało się jej rozszerzyć na cała Europę.
Próba usamodzielnienia się komunizmu zachodniego od Moskwy dała w rezultacie zjawisko nazywane eurokomunizmem. Jego ośrodkiem stała się Włoska Partia Komunistyczna Enrico Berlinguera i Hiszpańska Partia Komunistyczna Santiago Carrillo. Przyczyny, dla których właśnie ten region stał się centrum eurokomunizmu wynikał z faktu, że w Hiszpanii żywe były tradycje anarchokomunizmu, a więc nurtu bardzo bliskiego komunizmowi „radzieckiemu” (nie sowieckiemu), we Włoszech natomiast coraz silniejszy wpływ zdobywały teorie włoskiego komunisty Antonio Gramsciego uważanego za jednego z teoretyków rewolucji kulturowej (temat omówiony bliżej w HA).
Eurokomuniści odrzucali marksistowską teorię walki klas i leninowski centralizm demokratyczny, negowali kierowniczą rolę KPZR w światowym komunizmie, opowiadali się za demokracją i pluralizmem. Wynikiem takiej polityki był zawarty w 1973 r. tzw. „historyczny kompromis”, czyli porozumienie włoskich komunistów z socjalistami i chrześcijańskimi demokratami. Porozumienie to miało nieco podobny charakter do niemieckiej Wielkiej Koalicji z 1966 r., gdy powstał rząd kanclerza Kissingera z CDU z udziałem SPD. Wielka Koalicja zmarginalizowała wpływy radykalnej lewicy i doprowadziła do powstania tzw. opozycji pozaparlamentarnej i ruchu terrorystycznego. Podobnie stało się we Włoszech - „historyczny kompromis” zakończył się fiaskiem, gdy lewackie Czerwone Brygady zamordowały włoskiego premiera, chadeka Aldo Moro.

MARSZ PRZEZ INSTYTUCJE

W końcu lat 60-tych niemiecki neomarksista Rudi Dutschke sformułował hasło „marszu przez instytucje”. Nowatorstwo idei polegało na tym, że lewica miała objąć władzę nie w wyniku rewolucyjnego przewrotu, niszczenia instytucji starego systemu i tworzenia instytucji nowych, ale przejmowaniu instytucji starych i zmiany ich charakteru. Jednym słowem – stary system ze swoimi tradycyjnymi instytucjami miał stać się w istocie systemem komunistycznym. Pojęcie „instytucji” należy przy tym rozumieć szeroko – jako instytucje społeczne, a nie tylko jako ich formy organizacyjne. Jedną z takich najważniejszych instytucji uniemożliwiających budowę systemu komunistycznego była religia, a jedną z najważniejszych „ścieżek” marszu przez instytucje stało się rozmiękczenie zarówno chrześcijaństwa jako doktryny jak i jego politycznej reprezentacji, czyli chrześcijańskiej demokracji. Ten wątek jest omówiony bliżej w HA w rozdziale „Blatowanie chadecji.
Ta nowa taktyka lewicy odpowiadała celowi prowadzonych nieustannie, chociaż mało spektakularnych działań znanego nam już Altiero Spinelliego.

JEDNOCZENIE PRZEZ PODZIAŁ, CZYLI DZIEL I RZĄDŹ

Chociaż trudno jest wskazać jeden przełomowy moment, od którego ruszył proces jednoczenia Europy, to chyba najważniejszą jakościową zmianą było przeprowadzenie w 1979 r. pierwszych odrębnych wyborów do Parlamentu Europejskiego.
O ile wcześniej do tego organu, który nie był ani nie jest do tej pory parlamentem w ścisłym rozumieniu, swoich przedstawicieli desygnowały parlamenty krajowe, to od wyborów w 1979 r. te same społeczeństwa miały innych przedstawicieli w parlamentach krajowych i innych w Parlamencie Europejskim. Ponieważ o układzie sił i wynikach głosowań w PE decyduje nie przynależność państwowa, ale partyjna, w rezultacie inne reprezentacje formalnie tych samych wyborców mogą podejmować inne decyzje w tych samych sprawach na płaszczyźnie krajowej i na płaszczyźnie europejskiej. Oznacza to, że - z uwagi na system unijnego prawa - paramenty krajowe mogą uchwalać jedno prawo, a Parlament Europejski może uchwalać zupełnie coś innego, ale "rację" ma z definicji Parlament Europejski. Każdy system, w którym istnieje dwuwładza i pomieszanie kompetencji jest systemem chaosu.

Odrębne wybory do Parlamentu Europejskiego w 1979 r. rozpoczęły proces rozbijania spójności systemów prawnych państw europejskich i wyprowadzania kompetencji ich władz poza ich granice.

NOWY PROGRAM ALTIERO SPINELLIEGO

Powojenna współpraca Spinelliego z Winstonem Churchillem nie przyniosła satysfakcjonujących rezultatów i dalsza integracja europejska ograniczała się do integracji ekonomicznej. W połowie lat 60-tych do głosu dochodziła Nowa Lewica, Herbart Marcuse tworzył ideologiczne podstawy terroryzmu (esej „Tolerancja represywna” z 1965 r.), a Rudi Dutschke dojrzewał do programu marszu przez instytucje.
W 1965 r. Altiero Spinelli zorganizował tzw. think-tank pn. Istituto Affari Internazionali - IAI (Instytut Spraw Międzynarodowych) finansowany m.in. przez Fundację Olivetti i Fundację Forda. W kolejnych latach, mając bazę finansową i organizacyjną Spinelli brał czynny dział w działaniach struktur europejskich. W 1970 r. został przedstawicielem rządu włoskiego w Komisji Europejskiej, a w 1976 r. posłem do Parlamentu Europejskiego. Było to w szczytowym okresie eurokomunizmu, a Spinelli - były komunista a potem „trockista” i antyfaszysta – dostał się do PE jako delegat parlamentu włoskiego wybrany jako kandydat niezależny, ale z listy Włoskiej Partii Komunistycznej. W Parlamencie Europejskim Spinelli został przewodniczącym Frakcji Komunistów i Zbliżonych (poprzedniczka dzisiejszej GUE/NGL (czyli zjednoczonej europejskiej lewicy i lewicy zielonej). Posłem do PE został Spinelli również w wyniku pierwszych bezpośrednich wyborów w 1979 r.
Znaczenie wyborów z 1979 r. było przełomowe, ponieważ wcześniej posłami do PE stawali się przedstawiciele parlamentów krajowych, tak więc istniała pewna „hierarchia posłowania”. Od czasu, gdy wprowadzono odrębne wybory bezpośrednie do PE powstała sytuacja, w której inni posłowie z tego samego państwa obradowali w parlamentach krajowych stanowiąc prawo krajowe, inni zaś. obradowali w Parlamencie Europejskim stanowiąc prawo europejskie. Możliwa stała się więc sytuacja, w której posłowie PE stanowią prawo sprzeczne z prawem krajowym, ale mające legitymację nadaną przez posłów wybranych wolnych wyborach krajowych – tyle, że innych wyborach. Od tego momentu jedynym warunkiem całkowitej marginalizacji prawa krajowego stało się ustanowienie nadrzędności prawa unijnego nad prawem krajowym. Dzięki temu parlamenty krajowe mogą sobie uchwalać co chcą, a i tak nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ obowiązuje prawo ustanowione w Brukseli. Parlamenty krajowe w sprawach istotnych stają się fikcją.
Wiem, że takie szczegóły wydają się nudne, ale w nich tkwi istota systemu współczesnej Unii.

KLUB KROKODYLA

< Jak każdy zawodowy rewolucjonista, również Spinelli przeszedł więzienie, ale projekt Konstytucji Europejskiej tworzył już jako europoseł w Strassburgu, w przytulnej restauracji "Au Crocodile"

Z chwilą wprowadzenia bezpośrednich wyborów do PE stał się on organem uprawnionym do ustanowienia europejskiej konstytucji, czyli do realizacji plany przedstawionego w Manifeście z Ventotene. W 1980 r. Spinelli zorganizował spotkanie grupy posłów do PE w strasburskiej restauracji „Au Crocodile” nazwaną później Klubem Krokodyla. Grupa ta opracowała plan, zgodnie z którym PE miałby ustanowić europejską konstytucję podlegająca później ratyfikacji w parlamentach krajowych, ale bez udziału krajowych rządów.
W 1981 r. członkowie Klubu zgłosili wniosek o utworzenie w PE nowej „Komisji do spraw Instytucjonalnych” mającej przygotować projekt konstytucji i w 1982 r. komisja taka powstała. Jej szefem był wprawdzie włoski socjalista Mauro Ferri, ale Spinelli został jest „sprawozdawcą”, czyli osoba odpowiedzialną za opracowanie szczegółów projektu. Projekt taki powstał w 1984 r. i został przez Parlament Europejski przyjęty. Warunkiem wejścia w życie Konstytucji było jego przyjęcie przez 2/3 ludności w europejskim plebiscycie, ale do plebiscytu nie doszło, ponieważ projekt został odrzucony przez wszystkie paramenty krajowe. Była to oczywista klęska idei komunistycznego Manifestu z Ventotene, ale dzięki interwencji Francois Mitteranda sprawa nie uległa całkowitemu zakończeniu, a jedynie odesłano ją do dalszych prac w ramach konferencji przedstawicieli rządów krajowych do spraw reform europejskich. Mitterand na prośbę Spinelliego zabrał głos w PE popierając jego ideę, czym odszedł całkowicie od polityki de Gaulle’a nastawionej na integrację nie wykraczająca poza związek suwerennych państw.
Tekst pierwszego projektu Konstytucji Europejskiej http://www.spinellisfootsteps.info/treaty/

JEDNOLITY AKT EUROPEJSKI

W wyniku inicjatywy Mitteranda powstała kolejna Komisja, której efektem było podpisanie w 1986 r. Jednolitego Aktu Europejskiego stanowiącego pierwszą zasadniczą reformę Traktatów Rzymskich z 1957 r. ustanawiających integrację ekonomiczną (EWG). Głównym elementem Jednolitego Aktu było porozumienie w sprawie Europejskiej Współpracy Politycznej.

EUROPEJSKA EUFORIA I TRAKTAT Z MAASTRICHT

Ten kierunek był kontynuowany po śmierci Spinelliego w 1986 r. i doprowadził do wprowadzenia wielu zapisów z Planu Spinelliego również do Traktu z Maastricht ustanawiającego w 1992 r. dzisiejszą Unię Europejską.
Traktat z Maastricht podpisano w atmosferze euforii, jaka opanowała Europę po „jesieni ludów” 1989 r., przyłączeniu NRD do Niemiec Zachodnich (uwaga: nie było „zjednoczenia” dwóch państw niemieckich, ale przyłączenie NRD do RFN, co było w sensie prawnym czymś zupełnie innym, ponieważ nie powstało żadne „nowe” państwo niemieckie) i formalnym rozpadzie Związku Radzieckiego. Naiwność i bezpodstawność tej euforii najlepiej kwituje deklaracja o „końcu komunizmu”. Nie zmienia to faktu, że nawet najbardziej bezpodstawna euforia kształtuje ludzkie postawy i uniemożliwia racjonalne myślenie. To, że na pewien czas zniknął polityczny i militarny twór w postaci Związku Radzieckiego wyposażonego w głowice atomowe wycelowane w Europę nie oznaczał, że przestał istnieć i rozwijać się marksizm jako ideologia i utracił aktualność komunizm jako jej cel. Wypowiedź Habermasa z 1985 r. o teorii krytycznej jest tu symptomatyczna.
Euforia europejskiej transformacji skutecznie przesłoniła fakt, że sformułowania traktatu z Maastricht były tak ogólne, że nie mogły być podstawą umowy międzynarodowej i umożliwiła forsowanie dalszej integracji z regularnym pogwałceniem prawa – również prawa unijnego. Wymaga to wyjaśnienia.
W preambule traktatu stwierdza się, że utworzenie Unii Europejskiej przenosi proces integracji europejskiej na nowy poziom, a jego celem jest „coraz ściślejsza Unia narodów Europy”. Oznacza to, że rządu podpisujące traktat nie wyznaczały sobie konkretnego celu, za który mogły brać odpowiedzialność, ale jakiś bliżej nieokreślone cel, jakim – logicznie rzecz biorąc – musi być całkowita „unia narodów Europy” (bo finałem coraz ściślejszej unii może być tylko unia całkowita). Jednym słowem traktat z Maastricht formułował jedyny logiczny cel , jakim było utworzenie jednego państwa europejskiego likwidującego suwerenne państwa narodowe, ale robił to w taki sposób, że właściwie nikt, nawet podpisujący ten traktat rządy nie musiały mieć pełnej świadomości jego skutków. W sensie prawnym było to wystawienie organizacjom kierującym Unią przez rządy krajowe swoistej carte blanche na dalszy proces integracji – niezależnie od jego kierunku i skutków. Takie umowy nie ma prawa podpisać żaden rząd żadnego państwa, szczególnie, jeśli zwiąże się to z przekazaniem na zewnątrz części kompetencji określających suwerenność państwową.

TRAKTAT AMSTERDEMASKI

Traktat z Maastricht - zgodnie z treścią preambuły - dał początek stopniowemu przekształcaniu Unii w kierunku, który określano jako „demokratyzacja”, ale który bardzo trudno było zidentyfikować. Przykładem jest zawarty w 1997 r. Traktat Amsterdamski. Wprowadzono w nim – obok bardzo szczegółowo omawianych – bardzo mało precyzyjny zapis w artykule 2:
„Zadaniem Wspólnoty jest, przez ustanowienie wspólnego rynku, unii gospodarczej i walutowej oraz urzeczywistnianie wspólnych polityk lub działań określonych w artykułach 3 i 4, popieranie w całej Wspólnocie harmonijnego, zrównoważonego i stałego rozwoju działalności gospodarczej, wysokiego poziomu zatrudnienia i ochrony socjalnej, równości mężczyzn i kobiet, stałego i nieinflacyjnego wzrostu, wysokiego stopnia konkurencyjności i konwergencji dokonań gospodarczych, wysokiego poziomu ochrony i poprawy jakości środowiska naturalnego, podwyższania poziomu i jakości życia, spójności gospodarczej i społecznej oraz solidarności między Państwami Członkowskimi.”
W innych miejscach traktatu mówi się o „stosowania zasady równości szans i równości traktowania mężczyzn i kobiet w dziedzinie zatrudnienia i pracy, w tym zasadę równości wynagrodzeń za taką samą pracę lub pracę takiej samej wartości”. Oznacza to, że „równość mężczyzn i kobiet” nie jest tożsama z „równością szans i równością traktowania mężczyzn i kobiet w dziedzinie zatrudnienia i pracy”, ale ma jeszcze jakiś inny wymiar.

EUROPEJSKA EUFORIA I PROJEKT KONSTYTUCJI EUROPEJSKIEJ

W 2003 r. podpisany został w Atenach traktat o przystąpieniu do Unii Europejskiej kilku państw Europy wschodniej (w tym Polski) oraz Malty i Cypru. Wszedł on w życie w maju 2004 r. Waga tego przystąpienia była ogromna, ponieważ poszerzał on granice Unii do tzw. linii Curzona i jej obszar po uzupełnieniu w 2007 r. miał objąć właściwie cała Europę z wyjątkiem Rosji i jej satelitów, czyli Białorusi i Ukrainy. Kolejna fala entuzjazmu umożliwiła przyjęcie we wrześniu 2004 r. przygotowanego wcześniej projektu Traktatu o Konstytucji Europejskiej. Projekt konstytucji został przygotowany przez powołany w 2001 r. konwent pod kierownictwem byłego francuskiego prezydenta Valerego Giscarga d’Estaigne i był kolejną próbą realizacji Manifestu z Ventotene i Planu Spinelliego, ale samo powołanie konwentu i powrót do idei komunistycznego państwa europejskiego były wynikiem przemówienia, jakie w 2000 r. wygłosił Joschka Fischer - ówczesny niemiecki minister spraw zagranicznych, ale wcześniejszy lewacki aktywista, polityczny towarzysz Daniela Cohn-Bendita („Czerwony Dany”) i organizator uzbrojonych band rozbijających demonstracje, a potem aktywny polityk Zielonych (genealogia elit politycznych antykultury przedstawiona jest w HA).
Pewność siebie europejskich integrystów była tak wielka, że po podpisaniu Traktatu o Konstytucji w Rzymie w październiku 2004 r. (co miało nawiązywać do tradycji Traktatów Rzymskich z 1957 r., których konstytucja była zaprzeczeniem) zarządzono referendum nawet w karach, w których nie było ono wymagane przez prawo. Chciano w tej sposób uzyskać pełną legitymację do politycznego zjednoczenia Europy. Ku zaskoczeniu inicjatorów Traktat został odrzucony w 2005 r. w referendach we Francji i Holandii. Był to absolutny szok, ponieważ akurat we Francji popularność idei integracyjnej była tradycyjna – okazało się jednak, że nie każdej idei integracyjnej. Ponieważ we Francji przewaga głosów na „nie” wyniosła ok. 5%, a w Holandii ponad 10% nie można było załatwić sprawy powtórzeniem referendum i koncepcja wspólnej europejskiej Konstytucji znowu upadła. Jednak ponownie zastosowano taktykę „przeczekiwania” nastrojów.
W Radzie Europejskiej (nie mylić z Radą Europy) zarządzono „przerwę na refleksję” i sprawę konstytucji wyciszono, prowadząc jednocześnie uporczywą propagandę „proeuropejską”. W 2007 r. z okazji 50-lecia Traktów Rzymskich wydano tzw. Deklarację Berlińską. Jej celem było utożsamienie w społecznym przekonaniu idei integracji europejskiej jako takiej z integracją ekonomiczną ew. integracją konfederacyjną , nie naruszającą suwerenności państw narodowych. Ponieważ jednak przywiązanie do tradycji narodowej i suwerenności było trwałym elementem europejskiej kultury nawet na Zachodzie (nie mówiąc o państwach po-komunistycznych), Rada Europejska postanowiła zrezygnować z forsowania projektu Konstytucji, natomiast wprowadzić jego zapisy w życie przez zmianę istniejących traktatów.

TRAKTAT Z LIZBONY

Większość zapisów projektu konstytucji europejskiej została wprowadzona do Traktatu Lizbońskiego, chociaż już bez kłującej w oczy nazwy „Konstytucja”. Został on podpisany w 2007 r. w Lizbonie, ale w życie wszedł dopiero w 2009 r., ponieważ w jednym kraju Unii, w którym oprócz ratyfikacji traktat konieczne było przeprowadzenie referendum – czyli w Irlandii, traktat został odrzucony. Rada Europejska wyznaczyła na 2008 r. ponowne – chociaż całkowicie bezprawne - referendum (każde wybory można powtarzać w nieskończoność aż do uzyskania wymaganego wyniku, podobnie jak w ruletce w końcu każdy numer kiedyś wygra).
Histeryczna nagonka, jaką rozpętano w mediach przeciwko Irlandii, a właściwie przeciwko Irlandczykom przejdzie do historii totalitaryzmu europejskiego i przypominała ona organizowane „za komuny” spontaniczne zebrania robotniczo-chłopskie, w których lub popierał kierowniczą rolne partii i budowę socjalizmu. W jej trakcie pojawiły się nawet zarzuty, że kampania przeciwko ratyfikacji Traktatu finansowana była przez CIA (czego oczywiście nie można wykluczyć), co przypominało komunistyczne kampanie w sprawie stonki ziemniaczanej zrzucanej na socjalistyczne pola prze „zaplute karły reakcji”. W rezultacie drugie referendum przyjęło Traktat, a po tym referendum został on ratyfikowany przez Polskę jako ostatni kraj.

GRUPA SPINELLI

Traktat Lizboński umożliwił wprowadzenie w życie wielu zapisów z projektu Konstytucji, ale nie wprowadził samej konstytucji, a więc w sensie formalnym nie zmienił jeszcze Unii będącej wynikiem umowy międzynarodowej (czyli nawet nie konfederacji) i zrzeszającej formalnie suwerenne państwa w jedno państwo likwidujące państwa uczestniczące.
Najważniejszym argumentem za pełną integracją Unii jest teza, że Unia w pełni zintegrowana, tzn. mająca jeden rząd, wspólną politykę zagraniczną i jedną armię będzie działała skuteczniej. Bezzasadność tej tezy wykazał w pełni kryzys ukraiński. Stanowisko Unii wobec Rosji określały państwa dominujące, które i tak określać będą politykę zagraniczną Unii w przypadku jej zjednoczenia, a mimo to nawet w warstwie werbalnej nie sprzeciwiły się one oczywistej agresji Rosji wobec Ukrainy, która to agresja niczym nie różni się od agresji Niemiec wobec Polski w 1939 r. Nie chodzi tu przy tym o jakiekolwiek „racje stanu”, ale o sam fakt, czy zbrojny napad akceptuje się jako formę rozwiązywania konfliktów międzynarodowych. Unia nie zastosowała wobec Rosji nawet sankcji ekonomicznych, ale nie mogła zabronić np. Polsce zajęcia stanowiska bardziej krytycznego(i jakiegokolwiek). W przypadku jednego rządu unijnego regionalny rząd (a właściwie zarząd) polski nie będzie miał prawa zająć własnego stanowiska wobec wydarzeń rozgrywających się w bezpośrednim sąsiedztwie Polski. Oznacza to, że zjednoczona Unia będzie realizować interesy tylko najsilniejszych państw i mieć na dodatek prawo tłumienia siłą wszelkich prób realizacji interesów innych państw, o ile będą one sprzeczne z tym dominującym „interesem wspólnym”.
Jednym słowem – dopóki Unia nie będzie całkowicie zintegrowana formalnie, a więc dopóki nie stanie się jednym państwem, dopóty będzie istniało niebezpieczeństwo niesubordynacji „regionów drugiego gatunku” i nie będzie narzędzi umożliwiających tłumienie tej niesubordynacji.
To jest właśnie sens tych fragmentów Manifestu z Ventotene i wszelkiej propagandy unijnej, które mówią o „narzędziach zapewniających skuteczność Unii”. Chodzi m.in. o środki przymusu ekonomicznego, które będą służyć „subordynowaniu” regionów nieposłusznych wobec mainstreamu, oraz środki przymusu bezpośredniego, które umożliwią zamykanie do więzień ludzi sprzeciwiających się temu mainstreamowi. Tylko temu bowiem służyć mogą przepisy umożliwiające np. niemieckiej policji już teraz, a unijnej policji w przyszłości ściganie różnych osób na całym obszarze Unii bez względu na uprawnienia policji miejscowych.
Ponieważ proces integracji nie został zakończony, w 2010 r. przy Parlamencie Europejskim powstała Grupa Spinelli, czyli grupa zagorzałych zwolenników całkowitej integracji, kierowana m.in. przez Daniela Cohn-Bendita i Joschkę Fischera, byłych lewackich wywrotowców z pokolenia ’68, których podstawowa wiedza polityczna polega na umiejętności sporządzania koktajli Mołotowa. Jej celem jest doprowadzenie do zakończenia procesu integracyjnego i wprowadzenia Konstytucji likwidującej suwerenne państwa. Grupa ta ma własną stronę internetową, na której publikowane są materiały propagandowe. Ich podstawowym tematem jest walka z „nacjonalizmem i antysemityzmem”, czyli dwie antykulturowe pałki służące tłumieniu każdej merytorycznej krytyki polityki integrystów. W grupie tej czynny udział biorą polscy parlamentarzyści, m.in. Róża Thun i Danuta Hubner. Oznacza to – dosłownie - że osoby te prowadzą na terenie Parlamentu Europejskiego działalność zmierzającą do pozbawienia Polski suwerenności, a więc wartości strzeżonej przez zapisy Konstytucji RP.
Wiedza o działalności Grupy Spinelli jest w Polsce niewielka albo żadna. Również żadna z wymienionych parlamentarzystek nie chwali się w Polsce przynależnością do tej grupy.
Polski entuzjazm dla idei komunistycznej Europu Altiero Spinelliego wykracza poza kręgi neomarksistowskiej lewicy. W 2011 r. polski przewodniczący Parlamentu Europejskiego, przedstawiający się jako i uważany za chadeka Jerzy Buzek wygłosił podczas uroczystości 25 rocznicy śmierci Alitero Spinelliego mowę, w której uznał Manifest z Ventotene za wiecznie aktualne źródło integracji europejskiej. Podkreślam – polski chadek Jerzy Buzek określił komunistyczny projekt totalitarnej Europy zapisany w 1941 r. za źródło europejskiej integracji na początku XXI wieku. Jerzy Buzek również nie chwali się w Polsce tym wystąpieniem, ale jest ono dostępne na stronach internetowych Unii Europejskiej.

Daniel Cohn-Bendit, Róża Thun, Danuta Hubner z Grupy Spinelli
działającej przy Parlamencie Europejskim na rzecz likwidacji suwerennych państw narodowych


BUDYNEK ALTIERO SPINELLIEGO

O tym, jaki jest polityczny profil współczesnej Unii Europejskiej świadczy fakt, że główny budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli nosi imię Altiero Spinelliego (ASP). Nadano je w 1993 r., a więc w chwili, gdy wprowadzający Plan Spinelliego Traktat w Maastricht unieważnił leżący u podstaw Traktatów Rzymskich Plan Schumana. Robert Schuman, którego ustawicznie ogłupianej młodzieży europejskiej przedstawia się jako jednego z ojców Unii nie został w Brukseli jakoś specjalnie uhonorowany.

Obrazek
Główny budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli im. Altiero Spinelliego.


KOMISJA EUROPEJSKA

Najważniejsze zapisy w projekcie Konstytucji z 2004 r., z których częściowo zrezygnowano, a które stopniowo są wprowadzane „bocznymi wejściami” do unijnego systemu dotyczą składu i kompetencji Komisji Europejskiej. Chodzi o to, że:

- przedstawiciele Komisji Europejskiej są zobowiązani do realizacji „wspólnego interesu unijnego” i nie mają prawa reprezentować interesów krajów swego pochodzenia. Oznacza to, że z chwilą mianowania na stanowisko Komisarza, przedstawiciel np. Polski w świetle prawa unijnego przestaje być przedstawicielem Polski w Unii, a staje się reprezentantem interesów Unii wobec Polski. Ten zakaz reprezentowania interesów państwowych jest jednoznaczny.

- Komisja Europejska ma jako jedyne ciało prawo tzw. inicjatywy ustawodawczej. Oznacza to, że Parlament Europejski może uchwalić tylko takie przepisy, jakie przedstawi do zatwierdzenia Komicja Europejska. Parlament ma prawo zgłaszania poprawek, może również apelować do Komisji Europejskiej o przedstawienie projektu, ale do niczego to Komisji nie zobowiązuje i Parlament może uchwalić lub nie tylko te przepisy, jakie do zatwierdzenia otrzyma. Jednym słowem – Parlament jest tylko i wyłącznie maszynką do głosowania i ew. korygowania projektów ustaw, ale sam prawa nie unijnego nie tworzy, a taka przecież jest podstawowa funkcja parlamentu w demokracji. Wcześniejsze prawo unijne dopuszczało wyjątkowo inicjatywę ustawodawczą Rady Europejskiej, ale projekt konstytucji liczbę tych wyjątków bardzo ograniczył.

- w projekcie Konstytucji wprowadzanej (bezskutecznie) w 2004 r., kiedy już wiadomo było, że Unia będzie znacznie poszerzona, zaproponowano ograniczenie składu Komisji Europejskiej. Wcześniej każde z państw miało swojego przedstawiciela w Komisji, a więc ich liczba powinna wynosić 27. Już w Traktacie z Nicei ustalono, że skład Komisji nie może przekraczać 25 (dlaczego?). Konstytucja przewidywała zmniejszenie liczny komisarzy do 18 do 2014 r. i wprowadzała zasadę rotacji przedstawicieli, która prowadzi do zaoszczędzenia kilku krzeseł, ale system zarządzania Unia czyni zupełnie nieprzejrzystym (niektóre źródła mówią o zmniejszeniu liczby komisarzy do 15, czyli do „starej Unii” ale znalezienie wiarygodnych tekstów traktatów jest obecnie już niemożliwe).
Co oznacza taka pozycja Komisji Europejskiej, która jest organem wykonawczym Unii, a więc sprawuje rzeczywista władzę?
Otóż w połączeniu z przedstawionymi wyżej zasadami prawnymi realizuje ona dokładnie leninowską zasadę centralizmu demokratycznego, czyli system, w którym ciało przedstawicielskie jakim jest Parlament zatwierdza skład Komisji Europejskiej, ale gdy już go zatwierdzi, może sobie obradować bardzo intensywnie i burzliwie, ale nie ma to żadnego wpływu na to, co robi Komisja. Komisja Europejska, podobnie jak wybrane demokratycznie Biuro Polityczne Komitetu Centralnego partii komunistycznych, od chwili wyboru staje się ciałem nadrzędnym, nie podlegającym żadnej kontroli, ale mającym prawo wydawania poleceń realizowanych bez dyskusji przez niższe instancje.
Wyjątek stanowią takie rażące przypadki, jak działająca w latach 1995-1999 r. Komisja pod przewodnictwem Jacquesa Santera, rozwiązana w całości pod zarzutem korupcji i nepotyzmu, ale utworzone w 1999 r. biuro antykorupcyjne swatało ocenione w 2008 r. przez audytora, który ujawnił aferę Santera jako „nie działające”.

ANTYKULTURA

Najistotniejszą zmianą proponowaną przez projekt Konstytucji było usunięcie z jej preambuły jakiegokolwiek odwołania do chrześcijańskiej tradycji kultury europejskiej. W skorygowanej wersji preambuła stwierdza, że konstytucja „czerpie z kulturowego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy, z którego wywodzą się niezbywalne prawa człowieka… „ itd. itp. Tego tematu nie będę rozwijał, ponieważ jest on omówiony w HA. Warto wspomnieć o innym aspekcie preambuły.

Pierwsze zdanie pierwotnej wersji preambuły zawierało cytat z Tukidydesa brzmiący: „Porządek, jaki ustanawiamy nazywa się demokracją, ponieważ państwo służyć ma nie nielicznym, ale większości.”
Cytat ten usunięto pod pozorem „kontrowersyjności” postaci Tykidydesa. Zniknęła więc – niezależnie od jej słuszności – klasyczna definicja współczesnej demokracji, która rzeczywiście sprowadza się do uprawnienia wszystkich obywateli do udziału w głosowaniu, ale i do stosowania zasady większości w podejmowaniu wiążących decyzji. Natomiast wśród wartości podstawowych wymienia się szacunek dla ludzkiej godności, wolności, demokracji, równości, zasad prawa i praw człowieka – w tym osób należących do mniejszości.
Ponieważ klasyczna definicja demokracji z jej zasadą większości zniknęła, a pojawiła się zasada przestrzegania bliżej nie określonych praw mniejszości – i to wyjątkowo podkreślona, bo w krótkim punkcie poświęconym podstawowym wartościom Unii - nieuchronnie pojawia się pytanie, co ta ostatnia zasada oznacza.

Otóż, odsyłając Czytelników do historii antykultury i rozdziałów poświęconych Herbertowi Marcuse i Serge’owi Moscovici, wyjaśniam, że chodzi tu o system, w którym mniejszość ma prawo do narzucania swoich zasad większości, ponieważ większość – zgodnie z teorią krytyczną – jest zawsze reakcyjna, a więc nigdy nie ma racji, natomiast mniejszość jest zawsze postępowa i zawsze ma rację. Ponieważ najbardziej widoczne, a zatem najbardziej uciskane są mniejszości seksualne (nawet bardziej niż mniejszości etniczne), są one jednocześnie najbardziej postępowe, a więc to one mają prawo do narzucania większości zasad życia społecznego.

TERAZ ALBO NIGDY
< Emma Bonino

Ostatnie zdanie ostatniego akapitu nie jest żartem, ale praktyczną wykładnią neomarksistowskiej teorii tolerancji represywnej. Jest ona oczywiście sprzeczna z zasada demokracji, ale przede wszystkim z zasadą zdrowego rozsądku. Nie zmienia to faktu, że jest obecnie teorią realizowaną w praktyce. Jednak jej skutki budzą coraz większe zastrzeżenia i to nie ze względów ideologicznych, ale praktycznych – zasada ta prowadzi do całkowitej dezorganizacji życia publicznego. Ponieważ świadomość tych skutków staje się coraz powszechniejsza, propaganda prointegracyjna w wersji komunistycznej i działalność takich gremiów jak Grupa Spinelli staje się coraz agresywniejsza, a to z tego względu, że nowe „pokolenie krytyczne”, całkowicie nieczułe już na ideologie odrzuci antykulturę tak, jak pół wieku temu pokolenie wystylizowanych hipisów odrzuciło kontrkulturę lat 60-tych. To właśnie dlatego w 2013 r. włoska minister spraw zagranicznych Emma Bonino stwierdziła, że integracja europejska zostanie dokończona „teraz albo nigdy”.
Emma Bonino jest aktywistką feministyczną, językoznawcą (większość współczesnych feministek to językoznawcy, co jest wytłumaczone w HA) i byłym (do 2014 r.) ministrem spraw zagranicznych Włoch. W latach 1995-1999 należała do wspomnianej Komisji Santera, zdymisjonowanej za korupcję i nepotyzm. Emmie Bonino zarzucono „kreatywna księgowość” w rozdysponowywaniu funduszy na pomoc humanitarną. W 2005 r. współzakładała radykalną partię pod nazwą „Różą w Pięści”. W 2013 r. w wywiadzie dla Corriere della Sera z dumą podkreślała swój „radykalny, Spinelli’ański i federalistyczny kod genetyczny” i otwarcie stwierdziła, że należy do „małej grupy europejskich wizjonerów, których celem jest uparta promocja stanowiska mniejszości”.
Problem nie w mniejszościach, które chroni zasada tolerancji. Problem w tym, że te mniejszości wykorzystywane są przez marksistowskich aktywistów do promocji nowej formy totalitaryzmu.

DOKTRYNA BREŻNIEWA – DOKTRYNA SPINELLIEGO

W 1968 r. w Rosji opublikowano tzw. doktrynę Breżniewa, czyli doktrynę „ograniczonej suwerenności”. Na V Zjeździe PZPR Breżniew przedstawił ją polskim towarzyszom słowami:

„Wspólnota socjalistyczna jako całość ma prawo do interwencji na terytorium każdego państwa członkowskiego bloku socjalistycznego w sytuacji, gdy wewnętrzne lub zewnętrzne siły, wrogie wobec socjalizmu, usiłują zakłócić rozwój tego kraju i przywrócić ustrój kapitalistyczny”.

Związek Radziecki, rozjeżdżając czołgami w 1968 r. Praską Wiosnę, zastosował „instytucje i środki”, o których marzył zachodni komunista Spinelli. Wówczas zachodni demokraci potępili tę doktrynę. Teraz doktryna ta, reprezentowana przez komunistów zachodnich, jest doktryną europejskiej integracji.

http://www.historiasztuki.com.pl/strony ... YSTEM.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Unia Europejska
PostNapisane: 02 maja 2018, 19:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Nie po to założono ten moloch zwany UE, aby wszystkie państwa do niego przynależne miałyby być jednakowo traktowane.
Gadanie o równych prawach, to był jedynie wstępny bełkot na zachętę. Teraz jest już inny etap zacieśniania więzi i umacniania się silniejszych nad słabszymi.
Taka mafijna podległość...., ot.


Niech w Unii będą przestrzegane zasady, ale wszystkie i przez wszystkich jednakowo

(artykuł opublikowany w Naszym Dzienniku z 30 sierpnia 2017 r., opracowany na podstawie wyników kontroli Europejskiego Trybunału Obrachunkowego nr 10/2016, dotyczącej nadmiernego zadłużenia niektórych państw)

Janusz Wojciechowski

Przedstawiciel Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym
były Prezes Najwyższej Izby Kontroli


Dużo się mówi ostatnio o potrzebie przestrzegania europejskich zasad, zwłaszcza Polskę stawia się dziś na cenzurowanym pod niezbyt jasnym zarzutem naruszania praworządności – a ja chciałbym dziś napisać o problemach z przestrzeganiem w Unii innych zasad – zasad gospodarczych.

Zasady są jasne – deficyt budżetowy nie więcej niż 3 procent, dług publiczny nie więcej niż 60 procent PKB

Są w Unii Europejskiej twarde zasady, zapisane w fundamentalnym dla Unii Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, że państwa członkowskie muszą trzymać w ryzach swoje finanse publiczne. Deficyt budżetowy (czyli różnica między wydatkami i dochodami każdorocznego budżetu państwa) nie może być wyższy niż 3 % PKB (produktu krajowego brutto) a dług publiczny, czy suma wszystkich długów państwa w kraju i za granicą - nie wyższy niż 60 % PKB. Wynika to z oczywistej potrzeby utrzymania w całej Unii ładu finansowego i gospodarczego, bo Unia to jeden organizm gospodarczy i i jak trzeszczą finanse jednego państwa, zwłaszcza dużego, to cała Unia skrzypi. A zatem tak jak dla Niemiec nie jest obojętne ile ma długów państwo polskie, tak dla Polski niemiecki dług też nie jest obojętny. Na jednym rynku wszak jesteśmy i na jednym wózku gospodarczym wszyscy jedziemy.

Na straży przestrzegania zasad gospodarczych stoi Komisja Europejska. Zgodnie z Traktatem, jeśli którekolwiek z państw Unii tych zasad nie przestrzega, jeśli kroi swój budżet z deficytem ponad 3 % albo generuje dług publiczny ponad 60 % PKB, wtedy Komisja Europejska ma obowiązek interweniować, objąć finanse zadłużonego państwa ścisłą kontrolą i wymusić zmniejszenie deficytu lub długu. A jeśli napomnienia, reprymendy i nakazy, nałożone na państwo nie odniosą skutku, Komisja powinna nałożyć na takie państwo finansowe sankcje, a ściślej wystąpić do Rady UE, by takie sankcje nałożyła. To jest wszystko opisane w Traktacie i nazywa się procedurą nadmiernego deficytu.

Uspokoję czytelników, że Polska nie ma z tym problemu i tych zasad przestrzega. Polski deficyt budżetowy jest poniżej 3 %, a dług publiczny poniżej 60 % PKB. Pod względem jesteśmy bez zarzutu i nic nie wskazuje, by się to miało pogorszyć, wręcz przeciwnie, choćby z ostatnie analizy wykonania budżetu państwa sporządzonej przez NIK dowiadujemy się, że budżet państwa jest w coraz lepszym stanie. Zresztą trzeba wspomnieć, że w Polsce Konstytucja nakazuje wprost trzymanie finansów państwa w ryzach wymienionych wyżej 3 i 60 procent.

Dług publiczny Francji, Włoch i Niemiec grubo powyżej dopuszczalnych w Unii granic

Są w Unii państwa z poważnymi problemami z ich budżetem. Europejski Trybunał Obrachunkowy (czyli znany już czytelnikom unijny NIK, w którym reprezentuję Polskę) przeprowadził w ubiegłym roku kontrolę, która dotyczyła tego, jak Komisja Europejska (czyli unijny rząd, niegdyś z Panem Barroso, a obecnie z Panem Junckerem na czele) reaguje na przypadki nadmiernego zadłużania się niektórych państw Unii. Kontrola dotyczyła postępowania Komisji wobec szczęściu państwa, w tym trzech z grona dużych – Niemiec, Francji i Włoch (pozostałe państwa objęte kontrola to Czechy, Malta i Cypr).

Wyniki kontroli opublikowane są w sprawozdaniu specjalnym nr 10/2016 i dają wiele do myślenia.

Okazuje się, że dług publicznych wymienionych trzech dużych państw już w roku 2008 był znacznie przekroczony ponad dopuszczalne 60 procent PKB. Dług Niemiec wynosił 65 procent, dług Francji 68 procent, a dług Włoch 102 procent. Po siedmiu latach, w 2015 roku, mimo prowadzenia przez Komisję Europejską procedury nadmiernego deficytu wobec tych państw (czyli mimo swoistej lustracji i nadzoru Komisji nad finansami tych państw) – dług Niemiec wzrósł do 71 procent, dług Francji do 96 procent, a dług Włoch do 133 procent. A dopuszczalna wielkość, zapisana w Traktacie wynosi – przypomnijmy – 60 procent.

Owszem był kryzys gospodarczy, który miał wpływ na wzrost zadłużenia, ale na przykład wobec Francji Trybunał jasno stwierdził, ze wzrost jej długu w co najmniej 2/3 wynikał z braku dyscypliny budżetowej. No a poza tym kryzys dotykał wszystkich, a zadłużały się wbrew europejskim zasadom tylko niektóre państwa, więc kryzys tego zadłużenia nie tłumaczy.

I co spotkała państwa, które łamiąc europejskie zasady zadłużyły się ponad miarę?

Niewiele albo nic.

Komisja Europejska pobłażliwa dla łamania zasad gospodarczych

Państwo zadłużone ponad miarę powinno reformować swoje finanse, ale jak stwierdził Trybunał” “...Reformy strukturalne nie są ani wiążące ani możliwe do wyegzekwowania, w związku z czym państwa członkowskie mogą uzależnić je od programu politycznego rządu. Komisja nie jest w stanie wpłynąć na ich wdrażanie ani przyśpieszać tego procesu...”

Komisja Europejska z jednej strony prowadzi procedurę nadmiernego deficytu, ale – jak stwierdza Trybunał - “...Komisja nie monitoruje ich wdrażania bardziej rygorystycznie niż w przypadku państw członkowskich nieobjętych procedura nadmiernego deficytu...”

A oto co stwierdził Trybunał odnośnie postepowania Komisji Europejskiej wobec Włoch:

„Włochy zostały objęte PND w listopadzie 2009 r. Procedurę uchylono w maju 2013 r. Od tego czasu przez trzy lata Włochy miały stosować się do przepisów przejściowych w odniesieniu do kryterium długu. W lutym 2015 r. Komisja przeprowadziła ocenę i uznała, że w przypadku tego państwa członkowskiego doszło do naruszenia prima facie kryterium długu.

Niemniej po uwzględnieniu istotnych czynników i pomimo tego, że relacja długu do PKB ciągle rosła, Komisja oceniła, że Włochy spełniają kryterium długu.

Czyli konkluzja Komisji taka: wprawdzie Włochy maja dług publiczny ponad 130 procent, ale Komisja uznaje, że spełniają kryterium długu, wynoszące 60 procent. Jak się chcę, można uznać, że 130 jest mniejsze niż 60.

A oto jak w świetle ustaleń Trybunału Komisja postępowała wobec Francji, która – przypomnijmy – w latach 2008-2015 zwiększyła swój dług publiczny z 68 do 96 procent PKB:

„Trybunał uznał, że analiza uzasadniająca przedłużenie PND dla Francji w marcu 2015 r., opierająca się na prognozie z zimy 2015 r., nie była w pełni przejrzysta. W szczególności zmienione zalecenie było oparte na ocenie oddolnej, która głosiła, że „w ujęciu ogólnym na podstawie dostępnych dowodów nie można stwierdzić, iż zalecany wysiłek nie został osiągnięty w latach 2013–2014”43. Stwierdzono tak, mimo iż w wyliczeniach wysiłku strukturalnego uwzględniono skutki działania dyskrecjonalnego po stronie dochodów, które, jako działanie tymczasowe nie powinno być brane pod uwagę.”.

Zwracam uwagę na frazę, przy pomocy której Komisja Europejska rozgrzesza Francję z nadmiernego długu, z zastosowaniem podwójnej negacji – nie można stwierdzić iż zalecany wysiłek nie został osiągnięty. Pomijając już semantykę, ze wysiłek to można podjąć, a nie osiągnąć.

Wspomniany raport Europejskiego Trybunału obrachunkowego jest pełen bardzo poważnych zarzutów o nieprzejrzystość i brak konsekwencji w działaniach Komisji Europejskiej wobec państw nadmiernie zadłużonych. Krótko mówiąc zarzuca Komisji pobłażliwość wobec jawnego łamania europejskich zasad gospodarczych.

Komisja nie chce karać państw łamiących zasady zadłużenia

Europejski Trybunał Obrachunkowy wydał Komisji Europejskiej wiele zaleceń, między innymi zwiększyć przejrzystość poprzez zastosowanie jasnych definicji, ujawnienie wszystkich danych dotyczących obliczeń, skupić się na ograniczaniu długu publicznego, zwłaszcza w państwach członkowskich o wysokim poziomie zadłużenia, wzmocnić monitorowanie wdrażania uzgodnionych reform strukturalnych, wykorzystując w pełni swe uprawnienia, tak by zagwarantować, że państwa członkowskie będą wypełniać zobowiązania, bardziej rygorystycznie egzekwować zasady dotyczące sprawozdawczości państw członkowskich,

a ponadto zalecił, by stosownych przypadkach korzystać z opcji zalecania Radzie, by ta podjęła bardziej zdecydowane działania i nałożyła sankcje.

To bodaj jedyny przykład z ostatnich lat, że Europejski Trybunał Obrachunkowy pisze wprost o potrzebie sankcji, które powinny być nakładane na państwa, które lekceważą unijne zasady gospodarcze i zadłużają się ponad miarę.

Komisja Europejska przyjęła do wykonania większość zaleceń Trybunału, z wyjątkiem tego jednego – właśnie tego dotyczącego sankcji. Tu Trybunał usłyszał twardo – Komisja nie przyjmuje tego zalecenia!

---

Nie jest dziś moją rzeczą wygłaszanie politycznych komentarzy, więc zamiast nich ograniczę się do apelu, zgodnego zresztą z konkluzjami i wnioskami Europejskiego Trybunału Obrachunkowego – niech w Unii Europejskiej zaczną być przestrzegane zasady, ale wszystkie i przy równym traktowaniu wszystkich państw!

https://naszdziennik.pl/wpis/4129,niech ... akowo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Unia Europejska
PostNapisane: 12 wrz 2018, 20:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Wyjść z Unii Europejskiej, by pozostać w Europie

Niedługo będziemy mieć okrągłą, dziesiątą rocznicę przeczołgania Vaclava Klausa, prezydenta Czech, przez grupę unijnych biurw (Martin Schulz, Cohn--Bendit - tak, ten pedofil) i jeszcze kilka innych osób w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Kulturalny jak zawsze prezydent Klaus dyskusję podsumował w ten sposób: "Ja nie porównywałem Was ze Związkiem Sowieckim, słowo Związek Sowiecki nie wypowiedziałem. Powiedziałem natomiast, że takiej atmosfery i stylu negocjacji, jak dzisiejszy, nie doświadczyłem doprawdy przez minionych 19 lat w Republice Czeskiej. Dziękuję Panom za możliwość spotkania z Wami, jako posłami PE. Jest to doświadczenie odmienne od tych, które mam ze spotkań z prezydentami i premierami krajów członkowskich UE.".

Niestety, ale przywództwo UE to banda bezczelnych, aroganckich, tępych biurw, bez specjalnego wykształcenia, inteligencji ani kultury. I bez znajomości historii. Mafia, która poucza wszystkich wokół o "wartościach unijnych", a sama najbezczelniej w świecie, w biały dzień, gwałci prawo i zasady cywilizacji rzymskiej. Hipokryzja cuchnąaca pod niebiosa to najmniej, co mnożna o tych groźnych pajacach powiedzieć. Niemcy ostatnio przyznali, że INWIGILUJĄ OPOZYCJĘ - bo jest to opozycja "skrajnie prawicowa". Bo to trzeba sobie wreszcie powiedzieć głośno i otwarcie: Unia to po prostu nowy Związek Sowieceki, totalitarny i zamordystyczny. Polsce i Węgrom grozi się art. 7 "łamanie praworządności", podczas gdy sama UE ostentacyjnie łamie demokrację, narzucając państwom członkowskim - pozatraktatowo - swoją wolę.

Nic dziwnego, że Unia idzie pod rękę z Putinem, choć oficjalnie nakłada się na Rosję jakieś tam sankcje, ale tam, gdzie to ważne (interesy energetyczne), idąc Putinowi na rękę. Warto też dodać, jak nieskończenie głupi są włodzarze UE, skoro - za ciężkie pieniądze - przekazali Erdoganowi klucz do Europy tuż przed tym, jak pokazał, na co go stać (podczas, gdy inteligentni maturzyści efekty przewidzieli natychmiast).

No to dajmy wreszcie nogę z tego zbiorowiska bandytów, póki jest jeszcze na to czas!

https://www.salon24.pl/u/polityka-od-ku ... -w-europie


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 619 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 38, 39, 40, 41, 42

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /