Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 117 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 11 lut 2016, 19:48 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
a ja codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Złego,mam gdzieś...:)Trzy i pół roku schetynoPodobnych jak Bóg da ,też wytrzymam ,:)
Jezu,ufam Tobie
wieczorne pozdrowienia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 23 lut 2016, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ue-w- ... kiej-skory

Tak wyglądają wartości europejskie, gdy Europą rządzą naziści.

Kopia artykułu:

UE w szoku - brytyjska firma rozwija sprzedaż produktów, wykonanych z ludzkiej skóry
tallinn, pon., 2016-02-22 11:45

Obrazek
http://www.humanleather.co.uk/faqs.html


Brytyjska firma Human Leather jest znanym producentem naturalnej skóry ludzkiej. Human Leather oferuje swoim klientom luksusowe i ekskluzywne produkty, które pozwalają ludziom wyróżniać się z tłumu, manifestować swoje bogactwo i ekstrawagancję, donosi Politoff.

Firma działa jako sklep internetowy, w którym można przeglądać katalog produktów zrobionych z ludzkiej skóry. Na świecie nie ma więcej firm, zajmujących się podobnym procederem. Dlatego też nie ma konkurencji, a wszystkie produkty mogą być sprzedawane po bardzo zawyżonych cenach. Firma nie ukrywa, że istnieją duże trudności z dostępem do surowców…

Co ciekawe, firma komunikuje się z klientami wyłącznie za pośrednictwem poczty e-mail. Nie ma stałej ekspozycji, a nawet siedziby. Na swojej stronie internetowej podano informacje, że wszystkie produkty są wykonane ręcznie. Skóra pochodzi od ludzi, którzy przepisali swoje ciała do dyspozycji brytyjskich przedsiębiorców. Oczekiwanie na śmierć dawcy jest bardzo długotrwałe, a firma musi opłacać swoich pracowników. W ogóle, to wszystko wygląda bardzo dziwnie.

Biorąc pod uwagę liczbę zgonów w Libii, Syrii i innych krajach w wyniku wszystkich wojen i rewolucji, można przypuszczać, w jaki sposób firma pozyskuje ludzką skórę. Najwyraźniej brytyjscy biznesmeni czerpią wzorce ze ścieżki, którą kroczyli twórcy Trzeciej Rzeszy, gdzie ludzi unieszkodliwiano pod pretekstem naukowych eksperymentów (np. produkcja mydła).

https://www.youtube.com/watch?v=bZoUt1W ... r_embedded


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 04 maja 2016, 06:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Skoro UE stosuje metody gangsterskie na podporządkowanie sobie narodów i państw europejskich, to trudno jest jej postępowanie nazwać polityką. Przemoc to nie dialog, to nie ustalanie, to nie rozumienie problemów innych krajów, to w końcu totalny brak szacunku dla innych narodów i ich kultury.
Przemoc to nawiązanie do czasów hitleryzmu i stalinizmu, gdzie wszystkie podległe państwa musiały żyć pod dyktatem jednego mafijnego rządu psychopatów lewackich.


Haracz zamiast tzw. uchodźców

Komisja Europejska zaproponuje w środę reformę zasad azylowych, która wprowadzi stały system dystrybucji uchodźców, uruchamiany w kryzysowej sytuacji. Ma też umożliwić krajom niechętnym przyjmowaniu migrantów „wykupienie się” z tego obowiązku na pewien czas.

Według unijnych źródeł, projekt reformy zakłada, że cena za możliwość nieuczestniczenia w relokacji uchodźców byłaby bardzo wysoka; mówi się o 250 tys. euro za jednego uchodźcę, który nie zostanie przyjęty z puli przypadającej na dany kraj. Odstąpienie od udziału w programie relokacji mogłoby być tylko tymczasowe. Rozwiązanie to dotyczyłoby przyszłych programów dystrybucji migrantów.

Celem zapowiadanej reformy unijnej polityki azylowej jest sprawiedliwsze i solidarne rozłożenie między państwa UE ciężarów w przypadku dużego napływu migrantów. Aktualnie obowiązujące rozporządzenie dublińskie przewiduje, że odpowiedzialność za rozpatrywanie wniosków o azyl spoczywa na państwie, w którym uchodźca przekroczył granicę UE. W konsekwencji największy ciężar w sytuacji fali migracyjnej ponoszą kraje położone przy zewnętrznych granicach UE. W ostatnich latach są to przede wszystkim Włochy i Grecja, przyjmujące migrantów przeprawiających się do Europy przez morze.

Dlatego KE zaproponuje uzupełnienie rozporządzenia dublińskiego o mechanizm korekcyjny. Jeżeli napływ uchodźców do jakiegoś kraju członkowskiego przekroczyłby o 150 proc. pewien próg, oszacowany dla każdego państwa na podstawie m.in. liczby ludności i poziomu zamożności, to wówczas uruchamiano by system relokacji, w którym poszczególne państwa miałyby przejąć kwotę uchodźców, ustalaną z góry według takich kryteriów, jak wielkość PKB czy liczba ludności.

Zasady tego systemu podobne są do tych, jakie przyjęto we wrześniu ubiegłego roku w nadzwyczajnym programie dystrybucji 160 tysięcy uchodźców, docierających do Włoch i Grecji. Na każdy kraj członkowski przypadała wówczas z góry ustalona liczba uchodźców, których należy przejąć, a udział w programie był obowiązkowy i nie przewidywał możliwości odstąpienia od niego za rekompensatą finansową. Program okazał się jednak mało skuteczny i trudny do przeprowadzenia głównie ze względów organizacyjnych. Według danych KE, od jesieni ubiegłego roku do 28 kwietnia br. przesiedlono jedynie 565 uchodźców z Włoch i 876 z Grecji.

Już w trakcie wstępnych dyskusji o wariantach reformy polityki azylowej polski rząd wypowiadał się przeciwko rozwiązaniom, które zakładają obowiązkową dystrybucję uchodźców między państwa unijne. – Polskie stanowisko jest konsekwentne i jednoznaczne. Uważamy, że stały system relokacji (uchodźców) jest złym mechanizmem, że przyciąga kolejne fale uchodźców, a nie rozwiąże problemu, z którym Europa ma do czynienia – mówił szef MSWiA Mariusz Błaszczak na spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych w Luksemburgu 21 kwietnia.

Reforma polityki azylowej UE wymaga decyzji państw członkowskich, podejmowanej większością kwalifikowaną, a także Parlamentu Europejskiego.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/157163 ... dzcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 12 maja 2016, 10:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/05/0 ... -bruksela/

Szef KE wezwał europejskich premierów, aby przestali zwracać uwagę na wolę wyborców i robili to co każe Bruksela
Posted by Marucha w dniu 2016-05-07 (sobota)

Obrazek
Tak wygląda europejski ch. Z rodziny nazistów.


[No i to jest uczciwe i jasne postawienie sprawy: głosujcie sobie, goje, jak chcecie, a my i tak to mamy w dupie na samym dnie – admin]
Jak zwykle, lewactwo [lewactwo czy prawactwo, nie gra roli: to zwykłe psychopatyczne szumowiny – admin] rządzące Unią Europejską, ma gęby pełne frazesów na temat demokracji i praworządności, ale tylko wtedy gdy jest mu to na rękę. Gdy okazuje się, że demokracja staje się przeszkodą do realizacji jakiś obłąkanych idei, ci sami ludzie wzywają do zignorowania jej rezultatów.
Jak donosi brytyjski dziennik Daily Telegraph, tak właśnie zasugerował szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.
Zwykle zatroskany o stan demokracji w Polsce eurokrata, stwierdził, że zbyt wielu polityków wsłuchuje się w opinie własnych narodów zamiast „pracować nad historycznymi projektami”. Za taki miał zapewne na myśl trwającą islamizację Europy nazywaną „kryzysem migracyjnym”
„Premierzy muszą przestać słuchać swoich wyborców, a zacząć się zachowywać jak pełnoetatowi Europejczycy” – powiedział szef KE
Dodatkowo Jean-Claude Juncker stwierdził, że nie dostrzega już ducha europejskiej wspólnoty, który dał początek Traktatowi z Maastricht. Jego zdaniem teraz za bardzo skupiamy się na tym, aby wyciągnąć dla swojego kraju jak najwięcej z UE zamiast ochoczo włączyć się w realizację planu rozwodnienia chrześcijaństwa w islamie oraz budowy Nowego Porządku Świata.

Za: http://www.telegraph.co.uk/news/2016/05 ... s-juncker/

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szef- ... wyborcow-i


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 13 maja 2016, 11:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7480
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
„Premierzy muszą przestać słuchać swoich wyborców, a zacząć się zachowywać jak pełnoetatowi Europejczycy” – powiedział szef KE
Dodatkowo Jean-Claude Juncker stwierdził, że nie dostrzega już ducha europejskiej wspólnoty, który dał początek Traktatowi z Maastricht. Jego zdaniem teraz za bardzo skupiamy się na tym, aby wyciągnąć dla swojego kraju jak najwięcej z UE zamiast ochoczo włączyć się w realizację planu rozwodnienia chrześcijaństwa w islamie oraz budowy Nowego Porządku Świata.


Tak, tak, budujmy Nowy Wspaniały Świat - świat bez Boga, bez religii (w końcu wyraźnie oznajmił, że chrześcijaństwo ma być zniszczone), świat rządzony przez sługi szatana, czyli przez żydomasonerię. A jedyną dozwoloną religią będzie kult szatana.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 15 cze 2016, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Problem, którego nie widzi Unia

Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego Komisji Gospodarki i Rozwoju, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Rozpisano przetarg na ułożenie rur Nord Stream II. Dzieje się to mimo sankcji nałożonych na Rosję. Wydaje się, że powstanie rurociągu jest przesądzone. Dyplomatyczna porażka Europy Środkowej i Wschodniej?
– To bardziej porażka Unii Europejskiej. Solidarność energetyczna, deklarowana jako jeden z fundamentów bezpieczeństwa gospodarczego Europy, pozostaje w sferze deklaracji unijnych polityków. Tłem tych zdarzeń jest łamanie prawa międzynarodowego przez Rosję. Mówię tu o aneksji Krymu, a także o działaniach wojennych na wschodzie Ukrainy. Krótko mówiąc – Unia Europejska charakteryzuje się moralnością, którą można określić jako „moralność wielobiegunowa”. Ciężko w niej znaleźć odniesienie do jakiegokolwiek realnego punktu, który będzie wzorem do podejmowania działań albo granicą, której strona rosyjska nie może przekroczyć.

Ale czy stanowisko Niemiec nie jest zrozumiałe? Na tym projekcie mają zyskać ekonomicznie.
– Niewątpliwie kwestie ekonomiczne były istotnym impulsem dla naszych sąsiadów. Ale część komentatorów zajmujących się oceną efektywności ekonomicznej całego projektu zgłaszało wątpliwości co do relacji nakładów do potencjalnych korzyści dla Europy. Dotyczy to także kwestii coraz śmielszego wkraczania podmiotów związanych z Rosją do sfery nie tylko kierunku dostaw, ale także prowadzenia przesyłów.

Nord Stream II grzebie nasze marzenia o uniezależnieniu dostaw gazu z Rosji?
– Myślę, że nie. Ten brak konsekwencji europejskich polityków wymusza na nas działania na innych poziomach. W sprawie Nord Stream II Polska szykuje się na różne scenariusze łącznie z wygaszaniem podziemnych gazociągów. Wtedy ciężar odbioru gazu wziąłby na siebie terminal w Świnoujściu. To tylko jedna z możliwości.

O innej niecały miesiąc temu mówił minister Piotr Naimski. Otóż poinformował o politycznym „zielonym świetle” dla dostaw gazu z Norwegii. Na ile ta opcja jest możliwwa?
– Piotr Naimski jest ekspertem cenionym nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Jego osoba może być gwarancją na to, że jest to poważna deklaracja rządu. Mogę więc przypuszczać, że opcja norweska jest już w fazie zaawansowanego studium opłacalności i możliwości technicznych prowadzenia takiej operacji. Dlatego uważam, że z wielkim zainteresowaniem powinniśmy patrzeć na północ.

Wydaje się, że Rosjanie nie są zbyt chętni do pomniejszania swojej pozycji w europejskiej energetyce. Spodziewa się Pan ofensywy dyplomatycznej ze Wschodu?
– To bardzo możliwe, że Rosjanie zdecydują się na nową ofensywę. Mówię o nowej, bo jedna w sprawie Nord Stream II już trwa i zbiera żniwo. Zarówno przy pierwszej, jak i drugiej nitce gazociągu na dnie Bałtyku objawiała się w pozyskiwaniu znaczących europejskich polityków. Przykład Gerharda Schrödera, który po karierze kanclerza rozpoczął działalność biznesową w spółkach wokół gazociągu jest tego dobitnym przykładem. Europa powinna zadać sobie pytanie, czy solidarność energetyczna i uniezależnienie się od dostaw z jednego kierunku są jej potrzebne. Drugie pytanie, to czy energetyczne uzależnienie od Rosji nie będzie środkiem do wywierania presji najpierw ekonomicznych, a potem politycznych.

Solidarność energetyczna może jeszcze wyjść poza sferę mitów?
– Utarło się mówić, że „solidarność energetyczna leży na dnie Bałtyku i nazywa się Nord Stream”. Wypowiedź ta w krytyczny sposób opisuje sytuację wewnątrz Unii. Pana pytanie ma drugą stronę, a więc czy Donald Tusk, którego niektóre środowiska wykreowały na prezydenta Europy, ma jakąkolwiek moc sprawczą. Czy jego plany w sprawie solidarności energetycznej Europy ktokolwiek traktował poważnie? Europa potrzebuje naprawy i mam nadzieję, że uda się to zrobić bez gwałtownych wstrząsów.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... -unia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 27 cze 2016, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Brexit czyli meteoryt na łby dinozaurów

Brexit: il meteorite sulla testa dei dinosauri

Giampaolo Rossi 25 czerwiec 2016 tłum. RAM
http://blog.ilgiornale.it/rossi/2016/06 ... dinosauri/

Jaszczury i inne gady

Rozwścieczeni i wstrząśnięci − Juncker z fioletową gębą, lodowaty Schulz i sadystyczny Tusk – z trudem powstrzymują gniew. Od czasu do czasu wydają z siebie pomruki i syki rozpaczy albo też nasilają typową dla nich arogancję, wynikającą z ich urojonych wyobrażeń o byciu twórcami ostatniego etapu ewolucji, tj. tej, która przekształciła homo europaeus w homo globalis.

Przyjrzyjcie się dobrze brontozaurom eurokracji, żarłocznym drapieżnikom, którzy zniszczyli marzenia ojców założycieli Europy, przeobrażając ją w durnowatą ideologię na służbie lichwiarskiej elity finansowej.

Przyjrzycie się tym bezmyślnym gadom, pseudo-intelektualistom podporządkowanym siłom z zewnątrz, idiotom.

Jedynie obrzydliwi i konformistyczni manipulatorzy prawdy mogą uważać ich za "mistrzów myśli" i porównywać Brexit do nadejścia nazizmu. (...)

To ci zimnokrwiści technokraci i nic nieznaczący lokaje wysługujący się ukrytym siłom, rządzą nami z Brukseli i z Frankfurtu − tacy jak Mario Monti, który bezwstydnie określił Brexit jako "nadużycie demokracji" – choć to oni demokrację pogwałcili i stratowali, zapewniając sobie władzę kosztem cierpień obywateli.

Tacy jak Giorgio Napolitano, ich kolaborant definiujący brytyjskie referendum "nikczemnym hazardem" – który będąc prezydentem Republiki nie zawahał się przed konspiracją przeciwko własnemu krajowi i przeciwko prawowitemu i demokratycznemu rządowi, deptając suwerenność narodu, tę samą, której powinien był bronić.

To oni zniszczyli Europę

Europa umiera nie z winy obywateli Wielkiej Brytanii, którzy wybrali własny los, ale z powodu polityków, technokratów, bankierów i oświeceniowych intelektualistów, którzy narzucili wszystkim nam gigantyczne kłamstwo – a mianowicie ich ekumeniczne marzenie o kontynencie zredukowanym do dominacji niepraworządnej oligarchii.

To oni narzucili nam niewolnictwo długu, przy pomocy którego ujarzmili naszą przyszłość.

Ich także jest oszustwo zmuszania Europejczyków do akceptacji imigracji stworzonej celowo i potajemnie przez budujących nowy porządek świata.

To oni zmieniają Europę w Eurabię, nie licząc się z konsekwencjami.

To oni są gotowi do unicestwienia religii, tradycji i historii w imię globalizmu podporządkowanemu systemowi ekonomicznemu i finansowemu.

Jakoże o wiele łatwiej jest zdominować narody pozbawione tożsamości (więc tym samym nieświadome siebie) niż te, które pamiętają o własnej przeszłości (tym samym zabezpieczając sobie przyszłość).

Jest także wygodniej zarządzać kontynentem dręczonym konfliktami społecznymi, wojnami religijnymi, bankructwem polityki wielokulturowej, ponieważ w takim kontekście będą oni mogli uzurpować sobie rolę gwarantów porządku, bezpieczeństwa i pokoju oraz wmówić, że jedynie taka wizja jest słuszna. Mechanizm ujarzmiania realizuje się zawsze poprzez manipulację rzeczywistością.

Wyjaśnił to Aldous Huxley w słynnym wykładzie na Uniwersytecie w Berkeley, kiedy powiedział, że ta ostatnia rewolucja pozwoli "dominującej oligarchii na stworzenie sytuacji, w której ludzie będą kochali własne niewolnictwo".

Aldous Huxley: The Ultimate Revolution
https://pulsemedia.org/2009/02/02/aldou ... evolution/


Arka Noego

Dziś strażnicy zoo są zaniepokojeni. Jedynym ich sposobem na trzymanie nas w klatkach jest obezwładnienie terrorem. Będą usiłować wmówić nam, że gdy zburzymy klatki i wyjdziemy z nich − nie przeżyjemy.

Już zaczynają to robić. Ich gazety i ich telewizje opowiadają o nadchodzącym końcu świata, o zbliżającym się Potopie Uniwersalnym, po którym nie będzie Europy.

Tylko patrzeć jak złom, nazwany przez nich Unią Europejską przekształcą w Arkę Noego i będą mówić, że jeżeli nie pozostaniemy na pokładzie dryfującego przez historię wraku, zginiemy wszyscy.

Już rozpoczęli narrację, twierdząc, że powrócą wojny w Europie; że Prusacy napadną na Francję a Włochy podbiją Grecję i Albanię.

Głupcy bez honoru, którzy zapomnieli, że w ostatnich 30 latach, wojny − tak w Europie jak i na całym świecie − wywołali właśnie oni przy pomocy ich sztucznych "wiosen arabskich" i "kolorowych rewolucji".

Powiedzą wam, że bez Unii Europejskiej upadnie gospodarka, tak jakby ta potworność – melanż feudalizmu z komunizmem − już dziś nie niszczyła naszego systemu ekonomicznego, naszych przedsiębiorstw, naszej gospodarki realnej – przy pomocy narzuconego, stworzonego przez szalonych alchemików z niczego pieniądza oraz obciążeń podatkowych despotycznych i o charakterze konfiskacyjnym.

Głosowanie przeciwko elitom

Jednakże kurs historii pozostaje zawsze nieprzewidywalny, nawet dla najchytrzejszych planistów. Z tego powodu brytyjskie głosowanie nie jest absolutnie przeciwko Europie, ale przeciwko elitom które ją zdominowały.


Dlatego też, stare i wściekłe dinozaury – mam nadzieję, że Brexit jest pierwszym meteorytem z rozpoczynającej się ich ulewy, która wytępi was całkowicie, restytuując nam w ten sposób nasz los.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=47


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 28 cze 2016, 07:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Niemiecki model integracji dzieli Unię

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do Parlamentu Europejskiego z PiS, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan to, że po Brexicie szefowie sześciu państw założycielskich Unii Europejskiej spotykają się we własnym gronie, aby ustalać strategię, ale bez Polski?
– To jest jeden z symboli tego, co doprowadziło do Brexitu a w szerszym znaczeniu do zniechęcenia wielu państw przed integracją z Unią Europejską. Proszę zwrócić uwagę, że skrajnie centralistyczny model integracji europejskiej – zaproponowany przez Niemcy – doprowadził już wcześniej do odstąpienia od negocjacji akcesyjnych przez kilka państw zachodniej Europy, które uprzednio aspirowały do członkostwa we Wspólnocie, jak przykładowo Islandia. W tej chwili dochodzi do tego, że kolejne państwa nie są zainteresowane obecnym kształtem i modelem funkcjonowania UE, która jest berlinocentryczna. I to powoduje, że decyzje o „rozwodzie” z Unią podejmują także państwa członkowskie, w tym wypadku Wielka Brytania, która chciała być członkiem organizacji międzynarodowej, a nie częścią składową strefy wpływów ubranej jedynie we wspólnotowe szaty. Według mnie mamy do czynienia z sytuacją, gdzie istotniejszy jest może nie tyle sam fakt, że spotykają się ministrowie spraw zagranicznych państw założycielskich EWG, ale to, gdzie się spotykają. Fakty są takie, że to Niemcy wzywają do Berlina wybranych przez siebie partnerów – według klucza, który zapewnia im zgodność i to, że nikt z tych wybranych nawet nie wspomni, że to niemiecki model integracji dzieli Unię i doprowadza do tego, że powoli odpadają państwa niezainteresowane takimi zasadami wzajemnego współistnienia.

Czy to oznacza, że Unia nie jest w stanie wyciągnąć wniosków z tego, co się stało, a Niemcy wykorzystają to do zwiększenia swojej dominacji?
– Komunikat, jaki płynie z tego spotkania, jest jasny, że właściwie to nic się nie stało. Wielka Brytania odchodzi, ale my dalej będziemy rozwijać UE. I tak to wygląda. Oczywiście jest pewna obawa, że Niemcy będą chciały teraz dominować w znacznie większym stopniu niż dotychczas, dlatego tym bardziej potrzebne jest porozumienie się z innymi państwami członkowskimi co do tego, jak w przyszłości ma wyglądać UE.

Traktaty regulujące funkcjonowanie Unii Europejskiej powinny ulec zmianie?
– Zmiany traktatowe po wyjściu Wielkiej Brytanii są potrzebne, czy wręcz konieczne, chociażby z tego prostego powodu, że należy zmienić system głosowania. I bez zmian traktatowych się nie obędzie, choćby nawet Berlin zapierał się rękami i nogami. Negocjacje muszą zostać otwarte. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, a mianowicie w komunikacie po spotkaniu szefowie MSZ sześciu państw założycielskich EWG oświadczyli, co mają i co dalej będą robić wszystkie 27 państw członkowskich. Taki dyktat nie mieści się w klasycznej formule funkcjonowania organizacji międzynarodowych. Oczywiście można to przynajmniej po części wytłumaczyć szokiem, który w jakimś stopniu opanował niemieckich polityków, którzy wypowiadają różnego rodzaju stwierdzenia, bardziej lub mniej krytyczne wobec Wielkiej Brytanii, narzucając swoją wolę pozostałym państwom członkowskim. Tak czy inaczej taka retoryka najpełniej oddaje ducha, który przemawia przez Niemcy. W mojej ocenie należy do tego podejść w sposób rozważny, nie ulegać przekazom polityczno-medialnym wychodzącym z Berlina, a jednocześnie nie zapominać, co doprowadziło do tej sytuacji.

No właśnie, czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że jedność UE rozbiła kanclerz Angela Merkel, pozwalając na niekontrolowany napływ imigrantów muzułmańskich, a tym samym budząc obawy o bezpieczeństwo w poszczególnych państwach?
– Do Brexitu doprowadziła arogancja, imperialna polityka narzucania swojej woli innym przez Niemcy. To przejawiało się m.in. w żądaniach etnicznego samobójstwa przez narody Europy poprzez niekontrolowanie i niepohamowane przyjmowanie imigrantów z innych, obcych nam kręgów kulturowych, którzy w żaden sposób nie chcą asymilować się z miejscowym społeczeństwem. Co więcej, nie chcą też podporządkować się prawu, które obowiązuje w kraju, do którego przybywają jako goście. Narzucają swoje prawo i swoje zwyczaje, prezentując jednocześnie postawę bardzo roszczeniową. To jest to, co powoduje, że Unia jest osłabiona, aczkolwiek jest pewna obawa, granicząca z pewnością, że – jak wspomniałem – Niemcy będą chciały wykorzystać tą sytuację dla wzmocnienia swej pozycji w krajach UE.

Czy Brexit nie wynika też ze słabego przywództwa w UE i czy największym wrogiem trwałości Unii nie są jej obecne władze, elity biurokratyczne w Brukseli?
– No właśnie, spróbujmy się przyglądnąć poszczególnym aktorom tej brukselskiej sceny. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker to luksemburski polityk z niemieckojęzycznego państwa, które zawsze było poddane woli Niemiec, było w przeszłości wręcz jednym z niemieckich księstw, dawało też Niemcom wielu cesarzy. Z kolei Donald Tusk już jako premier Polski okazał się politykiem proniemieckim i po objęciu fotela szefa Rady Europejskiej nic się w tej materii nie zmieniło. W strukturach unijnych nie ma żadnego silnego przywództwa, a poszczególne funkcje piastują osoby wyznaczone przez Niemcy, osoby, które już wcześniej w słowach i czynach wykazały się uległością wobec Berlina.

Mamy ponaglenia o jak najszybsze opuszczenie szeregów Unii przez Brytyjczyków, a więc znów dyktat. Czy teraz bez zmian, bez refleksji UE jest w stanie przetrwać?
– Ze strony rządu niemieckiego mamy próbę wykorzystania tego, co się wydarzyło do posunięcia naprzód swoich spraw w kierunku pogłębienia integracji. Mamy też demonstrację wobec innych państw: Francji, czy Holandii, jak przegania się tego, kto się ośmielił nie pozostawać dłużej w szeregach zjednoczonej niemieckiej Europy. Natomiast jak to będzie wyglądać w praktyce i czy Unia przetrwa i w jakiej formule, to pokaże czas.

Wspomniał Pan, że Niemcy próbują wykorzystać sytuację do zwiększenia swojej dominacji, ale czy może to być także okazja dla nas, aby zwiększyć rolę Polski w UE?
– Polska po Brexicie jest już nie szóstym, a piątym państwem Unii i jak sądzę, możemy tu odegrać pewną rolę w procesie odpowiedniego wyważenia tego, jak ma wyglądać UE. I tak też odbieram inicjatywę zaproszenia przez min. Waszczykowskiego do Warszawy przedstawicieli państw, które nie zostały „zaproszone” do Berlina. Mamy zatem do odegrania ważną rolę. Unia jest wartościowym mechanizmem, organizacją bardzo nam potrzebną, natomiast kilkanaście ostatnich lat pokazało, że jedno państwo próbuje zdominować pozostałe i całą tą organizację międzynarodową. Przejawia się to chociażby w nawet tak banalnych kwestiach jak nominacje urzędnicze w instytucjach unijnych, gdzie szereg najwyższych stanowisk obejmują ostatnio obywatele jednego państwa – można się łatwo domyśleć jakiego. Mamy zatem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego z Niemiec, sekretarza generalnego PE również z Niemiec i to te osoby doprowadziły do powołania na stanowisko zastępcy sekretarza generalnego PE, bez wymaganego co do zasady konkursu, zresztą również Niemca. Ten model UE nie jest z pewnością optymalny i to trzeba zmienić.

Czy decyzja Wielkiej Brytanii może spowodować w Europie efekt domina i czy gdyby takie referenda odbyły się w innych krajach, to czy wynik mógłby być podobny?
– Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wiemy natomiast, że gdyby takie referenda odbyły się we Francji czy w Holandii, to dałyby taki sam wynik, a być może nawet przyjęty jeszcze bardziej znaczącą większością. We Francji niedługo odbędą się wybory prezydenckie i mogą one zaowocować dojściem do władzy sił opowiadających się za wystąpieniem tego kraju z szeregów UE. Z kolei w Holandii istnieje prawo, które pozwala określonej grupie obywateli zażądać referendum w sprawach dotyczących umów międzynarodowych, w tym także umów związanych z członkostwem w UE. Ostatnie takie referendum odbyło się nad traktatem stowarzyszeniowym UE z Ukrainą i wynik tego plebiscytu w Holandii był negatywny. Przeprowadzone badania poglądów Holendrów pokazały, że jest to wyraz negatywnej oceny nie tyle samego traktatu UE z Ukrainą, ale w ogóle co do dalszego członkostwa Holandii we Wspólnocie na obecnie obowiązujących zasadach. Pamiętajmy, że nie każdy w Europie jest Niemcem i nie każdemu podoba się to, co prezentuje obecnie UE podporządkowana woli Berlina.

Wielka Brytania jako członek UE zawsze była krajem, który ma równy dystans wobec Niemców i wobec Rosji. Co oznacza wystąpienie Brytyjczyków ze Wspólnoty właśnie z tego geostrategicznego punktu widzenia?
– Wielka Brytania jest mocarstwem nie tylko na skalę europejską, ale też w wymiarze ogólnoświatowym. I jeśli którykolwiek kraj może pretendować do tego miana – poza Stanami Zjednoczonymi, to właśnie Wielka Brytania. Jest ona również stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ obok Stanów Zjednoczonych, Rosji, Francji i Chin. I tak jak wspomniałem wcześniej, rozwód Londynu z UE oznacza wzmocnienie pozycji Niemiec w Unii poprzez to, że nie będą prezentowane odpowiednio mocno poglądy odmienne na integrację europejską i politykę zewnętrzną UE. Chciałbym też podkreślić, że nie jestem przeciwko integracji europejskiej czy przeciwko UE jako całości, i co do tego podobne jest także stanowisko wyrażone przez Brytyjczyków, natomiast wynik referendum pokazuje dezaprobatę wobec obecnego kształtu integracji europejskiej.

Coraz więcej państw wyraża pogląd, że nie jest to już ta sama Unia, do której wstępowali…
– Zgoda, w sposób oczywisty nie jest to też ta sama UE, do której w 1973 r. wstępowała Wielka Brytania. I tutaj musi nastąpić pewna refleksja. Jeśli zaś chodzi o nasze bezpieczeństwo międzynarodowe w wymiarze politycznym, militarnym i gospodarczym, to jest ono zabezpieczane przez UE, ale także w o wiele większym stopniu przez nasze członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim, który ma się dobrze. Niebawem odbędzie się szczyt NATO w Warszawie, ponadto obserwujemy rozmieszczanie oddziałów amerykańskich w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym na terytorium Polski, i to jest to, co w znacznie większym stopniu zabezpiecza nam bezpieczeństwo niż zakotwiczenie w UE.

Czy to oznacza, że Unia to już zgrana karta?
– Oczywiście nie. Nie oznacza to też, że nie musimy dbać o wzmocnienie naszego członkostwa w Unii czy o rozwój tej organizacji. Są to mechanizmy wzajemnie się uzupełniające i wspomagające. Prezes Jarosław Kaczyński zaproponował, aby przyjąć nowy traktat unijny, który w sposób oczywisty musi być rozważany po Brexicie chociażby z uwagi na to, że konieczna jest nowa alokacja głosów w instytucjach unijnych. Daje to także możliwość dyskusji na inne tematy oraz uczynienia z UE organizacji międzynarodowej działającej na równoprawnych zasadach. Niemcy wprawdzie środkami pokojowymi, ale chcą zdominować Europę, a prawem innych jest nie akceptować takiego modelu działania i podejmować odpowiednie ku temu środki zaradcze. UE powinna być silna siłą swoich suwerennych państw członkowskich i to jest kierunek, w którym powinniśmy zmierzać. Unia ma sens pod warunkiem, że będzie organizacją równoprawną. Niestety, odpadają z niej poszczególne, wysoce rozwinięte państwa najpierw wspomniana już wcześniej Islandia, która definitywnie zamknęła procedurę akcesyjną, a teraz przenosi się to także na państwa członkowskie. Może to spowoduje otrzeźwienie naszego zachodniego sąsiada, który uświadomi sobie w końcu, że dopychanie wszystkiego na siłę kolanem czy wywieranie presji krzykiem nie zawsze daje dobre efekty.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -unie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 28 cze 2016, 09:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://konserwatyzm.pl/artykul/22130/wi ... ultimatum/

Wielomski: Ultimatum (po Brexicie Niemcy stawiają Polsce i Grupie Wyszechradzkiej ultimatum!)
By adamwielomski on 27 czerwca 2016 Publicystyka, Sprawy międzynarodowe

Media donoszą, że w dniu dzisiejszym, w trakcie spotkania Grupy Wyszechradzkiej w Pradze, minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier – w imieniu Niemiec i Francji – ma postawić państwom „nowej Unii” ultimatum w sprawie budowy europejskiego „superpaństwa”. Polskie ministerstwo spraw zagranicznych potwierdza, że tekst tegoż ultimatum już dotarł do Polski.

Wedle Onet.pl ultimatum zawiera następujące treści:

kraje członkowskie takiego superpaństwa faktycznie nie miałyby prawa do własnej armii, własnych służb specjalnych, odrębnego kodeksu karnego, odrębnego systemu podatkowego – w tym wysokości podatków, własnej waluty, czy banku centralnego zdolnego do realnej obrony interesów finansowych państwa narodowego. Ponadto kraje członkowskie faktycznie straciłyby kontrolę nad własnymi granicami oraz procedurami wpuszczania i relokowania uchodźców na ich terenie. Projekt zakłada również wprowadzenie jednolitego systemu wizowego oraz prowadzenie wspólnej polityki zagranicznej względem innych państw oraz organizacji międzynarodowych. Z dokumentu może wynikać również, że ograniczeniu musiałaby ulec rola NATO na kontynencie europejskim.

Niestety, oznacza to potwierdzenie moich najgorszych przypuszczeń – którymi kilkakrotnie dzieliłem się z Czytelnikami naszego portalu – że Niemcy tylko czekały na Brexit, aby po pozbyciu się Wielkiej Brytanii, hamulcowego w Unii Europejskiej, natychmiast zbudować kontynentalne państwo europejskie ze swoją niekwestionowaną rolą przywódczą. Niemcy dążą w tej chwili do odrobienia strat z II wojny światowej i stworzenia tego, co w niemieckiej geopolityce określano mianem „Grossraum” (Wielka Przestrzeń), gdzie wszystkie kraje europejskie stanowić by miały zaplecze konsumenckie, surowcowe i źródło taniej siły roboczej.

Jestem także zdolny, w zaistniałej krytycznej dla Państwa Polskiego sytuacji, zweryfikować moje tradycyjnie opozycyjne stanowisko względem PiS i tworzonego przez tę partię rządu. Jeśli Jarosław Kaczyński powie na niemieckie ultimatum NIE (a jego działania praktyczne będą wyrazem tego NIE), to jestem gotów ogłosić go katechonem niepodległości Polski. W stosunku do obecnego rządu definiuję się jako opozycja pro-państwowa, czyli taka, która lojalność wobec Państwa stawia ponad niechęć do partii rządzącej. Jeśli rząd ten i partia rządząca będą bronić Polski, to uzyskają moje całkowite poparcie. Gdy Państwo Polskie dostaje ultimatum, to obowiązkiem moralnym każdego Polaka jest poprzeć rząd w jego obronie, jakikolwiek by on nie był.

Adam Wielomski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 28 cze 2016, 09:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://parezja.pl/chcemy-iv-rp-nie-iv-rzeszy/

Na takie zbrodnicze projekty reaguje się powszechną mobilizacją.

Kopia artykułu:

Chcemy IV RP, nie IV Rzeszy
Przez Paweł Kubala - 27 czerwca 2016

Na berlińsko-paryski projekt superpaństwa UE, de facto IV Rzeszy, Polska powinna odpowiedzieć adekwatnie: Panie i Panowie, wychodzimy. I trzasnąć drzwiami. Takie idiotyczne koncepcje pokazują, że ta unia już nie ma najmniejszego sensu.

Jeżeli ktoś się zastanawiał, dlaczego Brytyjczycy podjęli taką a nie inną decyzję i już niektóre kraje chcą pójść za ich przykładem, to berlińsko-paryska inicjatywa daje odpowiedź. Właśnie dlatego.

Bardzo ciekawe jest to, że koncepcję de facto IV Rzeszy, postanowiono przedstawić w Pradze. Przed laty mieliśmy dyktat monachijski państw wielkiej czwórki, wymierzony przeciwko suwerenności i nienaruszalności granic Czechosłowacji. Teraz postanowiono jednak wybrać się do stolicy Czech. Ale założenia są podobne.

W obliczu coraz bardziej absurdalnych pomysłów liderów UE, polskie władze powinny wyjść z UE trzaskając drzwiami. Wszelkie negocjacje mogą się skończyć co najwyżej czymś w stylu Traktatu Lizbońskiego, tj. dokumencie o dawnych założeniach, ale pod inną nazwą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 01 lip 2016, 12:40 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7480
Lokalizacja: Podlasie
UE jak III Rzesza

Obrazek

Przyglądając się bardziej szczegółowo polityce prowadzonej przez III Rzeszę, wyraźnie dostrzegamy znaczne podobieństwa do rozwiązań serwowanych nam przez Unię Europejską czy też rodzimą lewicę.

Często nazizm nazywa się faszyzmem bądź skrajną prawicą, tymczasem nazizm nie był ani jednym, ani drugim. To Józef Stalin rozpowszechnił w swojej propagandzie pogląd, że nazizm jest faszyzmem. Osoby, które dziś tak twierdzą, po prostu kontynuują stalinowską propagandę. Sami naziści byliby zaś obrażeni, gdyby ich nazwać faszystami. Nazizm nie był także ruchem skrajnie prawicowym, jak twierdzą różnej maści lewacy. Nazizm to przecież skrót od „narodowy socjalizm” – a czy ktoś słyszał o skrajnie prawicowym socjalizmie? Sam Adolf Hitler opisywał nazizm jako ideologię, która nie jest ani prawicowa, ani lewicowa, a w Mein Kampf zbrodniarz ten atakował zarówno niemieckich polityków lewicowych, jak i prawicowych. W roku 1927 powiedział: Jesteśmy socjalistami, jesteśmy wrogami dzisiejszego kapitalistycznego systemu gospodarczego (…) i jesteśmy zdeterminowani, aby zniszczyć ten system w jakikolwiek sposób. Podobnie Józef Goebbels, minister propagandy III Rzeszy, podkreślał socjalistyczny charakter nazizmu – w latach dwudziestych dwudziestego wieku napisał wręcz, że jeśli miałby wybierać pomiędzy bolszewizmem a kapitalizmem, wybrałby bolszewizm.

W takim razie, jaki system gospodarczy obowiązywał w III Rzeszy? Niby większość firm była własnością prywatną, ale w rzeczywistości – jak w UE czy w Polsce – właściciel niewiele mógł zrobić, gdyż tak ograniczały go przepisy i regulacje, że musiał wykonywać nakazy państwa. Narodowi socjaliści, podobnie jak socjaliści rządzący w Warszawie i w Brukseli, zwiększali kontrolę państwa nad gospodarką i sektorem prywatnym. W Polsce istnieje czterdzieści instytucji, które mogą sprawdzać przedsiębiorców – w III Rzeszy przedsiębiorców kontrolowały i nadzorowały Niemiecki Front Pracy oraz Izba Gospodarcza. Hitler uważał, że rząd powinien mieć moc regulowania sposobu użytkowania własności prywatnej dla dobra narodu. W Polsce przedsiębiorca jest ubezwłasnowolniony przez państwo, a tego, kto nie bierze dotacji, uważa się za dziwaka.

Narodowi socjaliści, podobnie jak urzędnicy z Brukseli oraz ci rodzimi z Warszawy, uprawiali planowanie gospodarcze. W unijnym przypadku są to wieloletnie perspektywy finansowe zawierające różnorakie plany inwestycyjne ze środków publicznych (dotacje), na podstawie których władze krajowe różnych szczebli tworzą własne plany gospodarcze (na przykład, Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka). Hitler zalecał wywłaszczenie tych przedsiębiorców, którzy nie popierają nazizmu. W UE też mamy do czynienia z nacjonalizacjami, takimi jak wykupywanie udziałów w bankach podczas kryzysu bądź kradzież oszczędności z OFE czy nabycie udziałów w zbankrutowanych firmach budujących autostrady. Formą nacjonalizacji jest także niesłuszne nakładanie na firmy przez urzędników podatkowych, celnych i innych gigantycznych kar finansowych, które potem są poparte wyrokiem sądowym. W III Rzeszy istniała też – podobnie jak w III RP – szeroka reglamentacja dostępu do zawodów, a licznymi licencjami ograniczano możliwość rozwijania działalności gospodarczej.

Hitler argumentował, że aby utrzymać bezpieczeństwo gospodarcze, trzeba mieć bezpośrednią kontrolę nad surowcami, a nie polegać na handlu światowym. W efekcie Niemcy zrezygnowały z polityki częściowo wolnego handlu na rzecz polityki samowystarczalności ekonomicznej. Próbowano ograniczać liczbę partnerów handlowych, a tam, gdzie było to możliwe, handlować tylko z krajami niemieckiej strefy wpływów. W latach trzydziestych podpisano co prawda kilka dwustronnych porozumień handlowych z krajami Europy południowej i wschodniej, ale władze niemieckie mocno zniechęcały do handlu z innymi państwami. Podobnie UE (wewnątrz której prawie nie ma granic celnych) na zewnątrz zasłania się murem celnym, a negocjowanie kolejnych umów wolnohandlowych, na przykład, z USA, Japonią czy Indiami, idzie jak przysłowiowa krew z nosa. Polska w związku ze wstąpieniem do UE musiała renegocjować 190 umów bilateralnych, w tym podnieść wiele ceł na towary sprowadzane ze Wschodu.

Keynesizm Hitlera i Tuska

W ramach zwalczania Wielkiego Kryzysu nazistowskie Niemcy zastosowały politykę keynesizmu. Realizowano projekty wielkich robót publicznych, takich jak budowa sieci autostrad w celu stymulowania gospodarki i redukcji bezrobocia. W roku 1933 wprowadzono program Reinhardta, który zawierał między innymi bezpośrednie inwestycje publiczne w drogi lądowe, wodne i koleje. I o ile w roku 1933 państwowe inwestycje stanowiły mniej niż połowę wszystkich inwestycji w Niemczech, to w roku 1938 odsetek ten sięgał 90 procent. To państwo decydowało o przeznaczeniu konkretnych inwestycji, tak samo jak dziś, gdy urzędnik z Brukseli, ministerstwa czy urzędu marszałkowskiego wyrokuje, na co można wydać unijne dotacje.

Podobnie, po kryzysie finansowym Europejski Bank Centralny drukował pusty pieniądz, a upadające gospodarki Grecji, Irlandii czy Portugalii „ratowano” miliardami euro, do tego Komisja Europejska, aby zmniejszyć bezrobocie, szczególnie wśród osób młodych, zaproponowała nawet roboty publiczne, zupełnie jak w III Rzeszy. Na polskim gruncie identyczną politykę keynesizmu prowadził rząd Donalda Tuska – państwowa spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe ma inwestować między innymi w budowę elektrowni węglowych i gazowych, gazociągów, magazynów gazu, dróg, kolei i portów. PiS jest zwolennikiem podobnej polityki. Jarosław Kaczyński ogłosił konieczność publicznych inwestycji o wartości 1,4 biliona złotych.

W III Rzeszy gospodarstwa rolne były oficjalnie prywatne, ale jakiekolwiek działania rolnika nie były możliwe bez szczególnych pozwoleń władz. Tworzono specjalne rady kontrolujące produkcję i ceny systemów kontyngentowych. To wykańczało zwłaszcza właścicieli niewielkich gospodarstw. Podobnie UE – ze swoją Wspólną Polityką Rolną oraz Wspólną Polityką Rybołówstwa ustala limity na produkcję różnych towarów rolnych, jak na przykład mleko, cukier, len, konopie, pomidory czy ryby pochodzące z połowów – za przekroczenie tych limitów płaci się wysokie kary. Oczywiście, unijne rolnictwo, podobnie jak w III Rzeszy, „chroni” przed zagraniczną konkurencją potężny mur celny.

Hitlerowska Rzesza była – podobnie jak współczesne państwa – krajem opiekuńczym. Istniały obowiązkowe składki na Niemiecki Front Pracy, Narodowosocjalistyczną Pomoc Społeczną, ubezpieczenia: od bezrobocia, emerytalne, rentowe i zdrowotne. Już dwudziestopięciopunktowy program NSDAP z roku 1920 zawierał konieczność zwiększania na dużą skalę wypłat emerytur, a także rozszerzania programu państwowej edukacji, w szczególności żądano dużego wsparcia dla najinteligentniejszych dzieci z rodzin ubogich. W programie tym pisano również o konieczności ochrony zdrowia, zwłaszcza matki i dziecka (w tym także o zakazie pracy dzieci i obowiązkowych zajęciach sportowych). W III Rzeszy istniał też państwowy system ubezpieczeń zdrowotnych, a kobiety poddawano regularnym badaniom w celu wczesnego wykrycia raka piersi. Wprowadzono także zakaz palenia w miejscach publicznych.

Podobnie jak dzisiaj rządzący socjaldemokraci, tak i Hitler rozbudowywał ustawodawstwo „chroniące” robotników, którzy otrzymywali płatne urlopy, a 1 maja był Świętem Pracy (w Polsce SLD nadal organizuje pierwszomajowe pochody). Już w roku 1933 utworzono potężną organizację o nazwie Narodowosocjalistyczny Dobrobyt Ludowy, która zajmowała się charytatywną pomocą socjalną, a także Nazistowski Program Pomocy Zimowej, który stał się największą instytucją socjalną na świecie. Z kolei częścią Niemieckiego Frontu Pracy była państwowa organizacja Kraft durch Freude (Siła przez radość) zajmująca się przygotowywaniem masowych imprez kulturalnych, turystycznych i sportowych, która w latach trzydziestych stała się największą agencją turystyczną na świecie. W roku 1934 z państwowych wakacji skorzystało 2,3 mln Niemców, a w roku 1938 już 10,3 mln.

Hitlerowska Konfederacja Europejska

W efekcie prowadzenia powyższej polityki (i istnienia dwudziestu jeden ustalanych przez rząd federalny podatków) III Rzesza szybko popadła w tarapaty finansowe. Wysokim deficytem budżetowym finansowano między innymi roboty publiczne i zbrojenia. W latach 1933–1939 całkowite dochody państwa wyniosły łącznie 62 mld marek, podczas gdy wydatki przekroczyły 101 mld marek. Sytuacji nie poprawiły astronomiczne podatki sięgające od 60 do nawet 98 procent nakładane na zyski przedsiębiorstw. W rezultacie w roku 1939 zadłużenie publiczne Niemiec sięgnęło 38 mld marek. Oznacza to, że dług wzrósł z 12 procent PKB w roku 1933 do 46 procent PKB w roku 1939. Czy nie przypomina to polityki zadłużania prowadzonej przez polskie rządy po roku 1989? W efekcie, chociaż w Niemczech zmniejszono bezrobocie (także poprzez naginanie statystyk, z których wyłączono między innymi kobiety i Żydów), poziom płac realnych w latach 1933–1938 spadł o jedną czwartą. Prawdopodobnie w krajach unijnych panuje podobna tendencja, ale się o tym nie mówi (dodatkowo ukrywając rzeczywiste wskaźniki inflacji).

Nazizm wprowadzał w życie typowe dla lewicy zasady kolektywizmu, a sam Hitler na łamach „Völkischer Beobachter” w roku 1938 określił siebie jako (uwaga!) arcydemokratę. Podobnie jak UE stara się włączać w swoją strefę wpływów kolejne państwa, narodowi socjaliści domagali się włączenia do Niemiec nowych terenów, by uzyskać Lebensraum, czyli przestrzeń życiową. Podobnie jak Bruksela próbuje zmieść z powierzchni ziemi państwa narodowe, wypłukując resztki suwerenności, promując euroregiony i tworząc federację, naziści nienawidzili państw narodowych, próbując zniszczyć wszelką różnorodność. Podobnie jak lewacka UE robi wszystko w imię źle pojętej równości (równanie w dół), w III Rzeszy tworzono solidarność narodową mającą przekroczyć różnice klasowe.

Przy tym wszystkim to nikt inny jak Adolf Hitler w roku 1943 zalegalizował po raz pierwszy na ziemiach polskich aborcję – tak mocno dziś propagowaną przez unijne instytucje; a nieuleczalnie chorzy byli poddawani eutanazji (wielu zabito w ten sposób w okupowanej Polsce), tak jak obecnie w krajach Beneluksu.

Celem walki hitlerowców było utworzenie zjednoczonej Europy w miejsce podziału – pisze John Laughland w książce Zatrute źródła Unii Europejskiej – bo ich zdaniem koncepcja państwowej suwerenności jest po prostu przestarzała. W roku 1940 Herman Göring wydał rozkaz, w wyniku którego powstał projekt ekonomicznego zjednoczenia Europy na wielką skalę – oczywiście, pod kierownictwem Berlina. Z kolei minister spraw zagranicznych III Rzeszy, Joachim von Ribbentrop opowiadał się za utworzeniem Konfederacji Europejskiej, która polegałaby na unii celnej i walutowej, wspólnym planowaniu gospodarczym, wspólnej polityce rolnej i przemysłowej oraz podniesieniu i harmonizacji standardów dotyczących warunków pracy i spraw socjalnych, której celem miał być, oprócz zapewnienia trwałego pokoju, wzrost zamożności, sprawiedliwość społeczna i bezpieczeństwo socjalne (…), aby ustrzec europejską gospodarkę przed kryzysami i ekonomicznymi zagrożeniami z zewnątrz. Czy to nie przypomina jakże znajomych głosów płynących dziś z Brukseli, w której decydujący głos mają nie unijni urzędnicy, lecz kanclerz Niemiec?

Tomasz Cukiernik – publicysta i podróżnik, ekspert Instytutu Globalizacji, autor książki Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa.

http://www.pch24.pl/ue-jak-iii-rzesza,40423,pch.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 02 lip 2016, 09:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/unia-europejska-czy-gr ... ch-ameryki

Unia Europejska – czy grozi nam wojna „secesyjna” taka, jaka miała miejsce w Stanach Zjednoczonych Ameryki?
01.07.2016

Pytanie zawarte w tytule na pierwszy rzut oka może wydawać się absurdalne. Jednak, kiedy prześledzimy historię świata dojdziemy do stwierdzenia, że historia lubi się powtarzać. Zanim postaramy się odpowiedzieć na to pytanie powinniśmy sprawdzić, czym jest Unia Europejska. Pierwotnie, na samym początku swojego rozwoju Unia była znana pod nazwą Wspólnoty Węgla i Stali, później ewoluowała w EWG (Europejska Wspólnota Gospodarcza), by 1 listopada 1993 na mocy podpisanego 7 lutego 1992 traktatu z Maastricht stać się Unią Europejską. Początkowo Unia opierała się tylko na współpracy gospodarczej, która miała stworzyć wspólny rynek w celu wzbogacenia upadłych po II wojnie światowej europejskich gospodarek. Jednak z wiekiem ewoluowała w stronę politycznego tworu na bazie liberalno-lewicowej ideologii.



Unia Europejska z zamierzenia miała być unią niezależnych i suwerennych państw prowadzących wspólną politykę

Obrazek
Juncker – przewodniczący Komisjii Europejskiej


gospodarczą. Jednak obecnie brukselskie elity kierują UE na tor federalistyczny.

Więc jak moglibyśmy porównać UE do USA, skoro w obiegowej opinii przeciętnego Europejczyka kraj ten jest silnym państwem z władzą centralną, silną armia itp., a UE jest tylko luźną federacją suwerennych państw.

Jednak, kiedy cofniemy się do początków państwowości USA, zobaczymy pewne podobieństwa. Po zakończonej wojnie o niepodległość amerykańskie kolonie stworzyły Unię. Była to Unia inna od obecnej, była to Unia niezależnych państw, podobna do tej obecnej w Europie.

Do czasów wybuchu wojny secesyjnej, każdy mieszkaniec poszczególnych stanów traktował swój stan, jako swoją ojczyznę, tak jak teraz np. my Polacy będący obywatelami UE traktujemy Polskę.

Powinniśmy pamiętać, co dokładnie oznacza skrót USA. Mówimy Stany Zjednoczone Ameryki. Jednak dokładne tłumaczenie powinno brzmieć Państwa Zjednoczone Ameryki. Na samym początku „państwowości” USA, wiele stanów podpisując dokumenty ratyfikujące powstanie Unii zastrzegło sobie w konstytucji możliwość wystąpienia z Unii, np., gdy członkostwo w Unii przestanie być opłacalne lub ze względu na łamanie prawa. Podobnie jest w traktacie Europejskim znanym pod nazwą „Traktat Lizboński”, który usankcjonował prawnie, istnienie UE, a który również daje możliwość opuszczenia Unii przez państwo członkowskie.

Obrazek
Abraham Lincoln


Dla wielu współczesnych powód wybuchu wojny secesyjnej wydaje się jasny. Większość myśli, że powodem była chęć zniesienia niewolnictwa. Jest to jednak wielka mistyfikacja rozpropagowana przez zwycięzców. Nie bez powodu mówi się, że historię tworzą zwycięzcy. Częściowym potwierdzeniem, że powód był inny mogą być słowa prezydenta Abrahama Lincolna – „Jeśli wyzwolenie niewolników ocali Unię to ich wyzwolę, ale jeśli ocali ją zachowanie niewolnictwa to je zachowam”.

Więc jeśli nie abolicja była powodem wybuchu konfliktu, to co nim było? Odpowiedź jest prosta, kasa.

Idąc dalej, zwróćmy uwagę jak wyglądały USA pod względem gospodarczym. Północne Stany zostały silnie zindustrializowane, silnie przeżywały rozkwit przemysłowy i konkurowały z karmiącym je południem, gdzie dominowała gospodarka rolna. Jednocześnie władze federalne w większości były zdominowane przez zajadłych federacjonistów dążących do jak najbardziej scentralizowania władzy. Podobnie dzisiaj w Europie widzimy silnie zindustrializowane Niemcy czy Francję, oraz pozostałe kraje sprowadzane do roli peryferii z niezbyt konkurencyjną gospodarką. Widzimy to na przykładzie Polski, gdzie przemysł został zniszczony a dominującą gałęzią jest przemysł spożywczy, czy państwa południa, które całkowicie zostały zamienione w bananowe republiki. Równocześnie, jak było w USA tak i dzisiaj Brukselsko-Berlińskie elity dążą do jak największej integracji kontynentu w celu scentralizowania władzy w Brukseli wchodząc na drogę budowy super państwa europejskiego, próbując przy tym pozbawić kraje członkowskie własnej tożsamości, wolności, tradycji, kultury i suwerenności.

Federalizację USA starano się przeprowadzić przez coraz większe uzależnienie południa od północy, uniemożliwiając Stanom południa na większy rozkwit i rozwój. Biedniejszy zawsze będzie klientem bogatszego. Chcąc tego dokonać wprowadzono cła, które blokowały sprzedaż produktów południa z pominięciem władz federalnych. W przybliżeniu wyglądało to tak, że cały handel odbywał się przez porty morskie północy z powodu wysokich ceł nałożonych na porty południa, co prowadziło do całkowitej kontroli handlu przez północ. Więc cały handel np. bawełny przechodził przez północne porty. Dodatkowo południe było obciążone dużymi podatkami.

Podobnie widzimy dzisiaj w Europie. Widzimy np. jak Komisja Europejska za zamkniętymi drzwiami forsuje niekorzystne dla nas porozumienie handlowe TTIP (http://3obieg.pl/unia-europejska-powoln ... nym-handlu), widzimy jak wschodnio europejscy farmerzy są gorzej traktowani. Również w sferze energetyki nie możemy wykorzystać swojego potencjału, chociaż moglibyśmy być samowystarczalni. Podobnie jak w przypadku amerykańskiego południe tak samo krajom Europy Środkowo-Wschodniej ogranicza się możliwości rozwoju. Staliśmy się, co najwyżej montowniami i filiami zachodnich korporacji ze względu na tanią siłę roboczą.

Impulsem do secesji południa Ameryki było powołanie nowego Prezydenta, Abrahama Lincolna, który był znanym federacjonistą, dążącym do ograniczenia kompetencji władz poszczególnych Stanów. Jego polityka zmierzała do odebrania całej suwerenności wszystkim Stanom będących w Unii. Jednym słowem inaczej rozumiał konstytucję USA niż inni, doprowadzając do secesji południa i powstania nowego państwa pod nazwą Skonfederowanych Stanów Ameryki.

Tak i dzisiaj widzimy, co mówią niemieccy i francuscy politycy, chcący budować pogańskie imperium. Wysuwają

Obrazek
Angela Dorothea Merkel


plany likwidacji narodowych armii, służb, narodowych regulacji prawnych. Wszystkie państwa, które zgodzą się na takie propozycje pozbawią się atrybutów suwerennego organizmu państwowego, staną się tylko Teksasem czy Nowym Meksykiem Europy.

Podobnie jak w Europie, gdzie Traktat Lizboński zezwala państwom członkowskim opuścić Unię, tak i Stany południowe miały zagwarantowane 10 poprawką konstytucji USA możliwość secesji. Jednak Abraham Lincoln nie chciał uznać legalności posunięć niezadowolonych siedmiu Stanów południa, uznając to za bunt. Takie działanie spowodowało reakcje innych stanów, które przyłączyły się do secesji, widząc łamanie prawa przez władze w Waszyngtonie. Wartą podkreślenia ciekawostką jest fakt, że również w czasach współczesnych są Stany, które posiadają zapis w swojej konstytucji możliwość secesji z USA. Takim przykładem może być Stan New Hampshire.

Obecnie, po niepodległościowym referendum w Zjednoczonym Królestwie można już dostrzec rysę na starym kontynencie. Z jednej strony widzimy sześć państw skupionych wokół Wielkich Niemiec oraz pozostałe państwa UE.

Amerykańska secesja spowodowana była zbyt dużymi obciążeniami podatkowymi, oraz chęcią przeciwstawienia się tyrani. Południe nie godziło się na skupieniu całej władzy w ręku jednego człowieka i jego garstki wiernych palatynów.

Więc nie jest prawdą, że wojna była spowodowana chęcią zniesienia niewolnictwa. Kiedy prześledzimy historię naszej cywilizacji, zobaczymy, że inne kraje niewiele wcześniej zabroniły instytucji niewolnictwa. Był to okres, w którym

Obrazek
Robert Edward Lee


rasizm nie był postrzegany na całym świecie za coś złego. Jednak na południu USA dostrzeżono w niewolnictwie anachronizm i opracowano plan jego zniesienia. Planowano proces ten rozłożyć na okres do 15 lat z powodów pragmatycznych. Nie można było z dnia na dzień rozpuścić wszystkich ludzi zatrudnionych przy pracach polowych by nie dopuścić do totalnego załamania gospodarki. Trzeba by było również tym ludziom zapewnić domy i płatną pracę. Jednym słowem trzeba było przestawić całą gospodarkę Stanów południowych, a wszystko to miało miejsce zanim wybuchła wojna secesyjna. Liczba niewolników od czasu zapoczątkowania zmian regularnie zmniejszała się, co dobitnie wskazuje o zmianach zachodzących na południu. Równocześnie były cztery stany północne gdzie również obowiązywało niewolnictwo, a co ciekawe po ustanowieniu abolicji przez Abrahama Lincolna, stany te, które niby walczyły przeciwko południu w celu zniesienia niewolnictwa, nie zastosowały się do nowego prawa. Z tego powodu to właśnie na północy instytucja niewolnictwa trwała dłużej niż na południu.

W tym samym czasie na północy była grupa ludzi, która obawiała się zniesienia niewolnictwa przez południe. Byli to kapitaliści, właściciele fabryk. Bali się, że uwolniona ludność z południa ruszy falą na północ w celu poszukiwania pracy w tamtejszym przemyśle, wzniecając jednocześnie niepokoje społeczne, wśród tamtejszych robotników, którzy mogliby się obawiać o swoje miejsca pracy na rzecz jeszcze tańszych pracowników z południa.

Tak i dziś swobodny przepływ ludzi w Europie zaczyna doprowadzać do niepokojów w śród bogatszych społeczeństw

Obrazek
Ulysses Grant


zachodu. Dobrym przykładem może być ponownie Wielka Brytanie, gdzie jednym z kluczowych postulatów dotyczących referendum było powstrzymanie migracji na wyspy brytyjskie.

Widzimy, do jakich niepokojów społecznych doprowadza migracja ludzi do Europy z krajów Bliskiego Wschodu.

W powszechnym przekonaniu społeczeństw Europy i nie tylko wojna secesyjna była wojną z panującym na południu niewolnictwem. Jednak jest to tylko lewacka propaganda, gdyż trudno jest uwierzyć, że w czasach, gdy na całym świecie panował rasizm, żołnierze Unii chcieli walczyć o wolność czarnoskórych, którzy byliby po uwolnieniu konkurencyjną tanią siłą roboczą. Również wysokiej rangą urzędnicy czy dowodzący armią północy posiadali niewolników w czasie tzw. wojny o zniesienia niewolnictwa. Dobrym przykładem jest Ulysses Grant głównodowodzący armii Unii, u którego przez całą wojnę pracowali niewolnicy. Przeciwnikiem Granta był Robert E. Lee dowodzący armią południa, był on przeciwnikiem niewolnictwa a swoich niewolników uwolnił na długo przed wybuchem wojny. W 1856 r. napisał „W tej oświeconej epoce jest niewielu, którzy nie przyznają, że niewolnictwo, jako instytucja jest politycznym i moralnym złem”. O tym głośno się nie mówi by nie zburzyć wykreowanej przez północ wersji historii.

Jak widzimy historię piszą zwycięzcy.

Więc powinniśmy uczyć się na cudzych błędach i w zarodku dusić pomysły likwidacji armii narodowych na rzecz armii UE, dowodzonej z Brukseli. Należałoby również zintensyfikować naciski na polityków w celu anulowania ustawy o tzw. „bratniej pomocy”. Niezbyt zachęcająco wygląda wizja wkraczających żołnierzy pod niebieską flagą na terytorium Rzeczpospolitej w celu przywracania „demokracji”. Nie powielajmy cudzych błędów, bądźmy mądrzejsi i uczmy się na podstawie cudzych i swoich porażek.

Piotr G. Żurek
Materiał pochodzi z mojego bloga crusader1973.blogspot.co.uk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 07 lip 2016, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portalmorski.pl/info/wydarze ... zybrzeznej

Parlament poparł plan utworzenia wspólnej europejskiej straży granicznej i przybrzeżnej
ŚRODA, 06 LIPCA 2016 13:38 AL / REL

Obrazek

Agencja będzie miała kompetencje i sprzęt, żeby pomoc każdemu państwu członkowskiemu UE, które odnotuje nadzwyczają presje migracyjną na swoich granicach (Fot.: PE)
Plan ustanowienia unijnego systemu kontroli granicznej, obejmującego europejską agencję Frontex i krajowe organy zarządzania granicami, został w środę przyjęte przez Parlament. Jego wprowadzenie oznacza, że władze krajowe, jak dotychczas, będą na bieżąco zarządzać swymi granicami, ale jeśli presja na granice zewnętrzne UE wzrośnie, będą mogły zwrócić się o pomoc do utworzonej z Frontexu europejskiej agencji straży granicznej i przybrzeżnej.
- Rozporządzenie powołujące Europejską Straż Graniczną i Przybrzeżną sprawi, że granice zewnętrzne Unii będą bezpieczniejsze i lepiej zarządzane. To nie jest panaceum na kryzys migracji, z którym boryka się dziś UE, nie wystarczy by całkowicie przywrócić zaufanie do strefy Schengen, ale jest to bardzo potrzebny pierwszy krok - powiedział poseł sprawozdawca Artis Pabriks (EPP, LV). Rozporządzenie poparło 483 posłów, 181 głosowało przeciw, 48 wstrzymało się od głosu.
Szybkie interwencji na granicy w sytuacjach kryzysowych
W przypadkach zwiększonego napływu imigrantów na granicach danego państwa, które są jednocześnie granicami zewnętrznymi Unii, lub wzrostu zagrożenia przestępczością transgraniczną, Agencja EBCG będzie mogła skierować na miejsce zespoły szybkiej interwencji na wniosek państwa członkowskiego lub decyzją Rady.
- Po złożeniu wniosku przez państwo członkowskie powinien zostać opracowany, w uzgodnieniu z Agencją plan operacyjny, który umożliwi oddelegowanie rezerwy szybkiego reagowania w terminie pięciu dni roboczych.
- W przypadku, gdy państwo członkowskie nie podejmie się środków proponowanych przez Agencję albo gdy presja migracyjna stanowi zagrożenie dla funkcjonowania obszaru odprawy granicznej zgodnej z zasadmi Schengen, Komisja Europejska może przedłożyć Radzie plan działania. Rada zdecyduje wówczas czy wysłanie zespołu szybkiego reagowania jest konieczne. Plan działania powinien zostać uzgodniony przez zainteresowane państwo członkowskie i Agencję zanim dojdzie do rozmieszczenia straży granicznej.
- W przypadku, gdy państwo członkowskie sprzeciwia się decyzji Rady, inne państwa UE będą mogły wprowadzić tymczasowe kontrole na granicach z tym państwem.
"Interwencje powrotowe"
EBCG będzie odgrywać większą rolę niż obecnie agencja Frontex również w operacjach odsyłania imigrantów o nieuregulowanym statusie do kraju pochodzenia, ale wyłącznie realizując decyzje podjęte przez państwa członkowskie. Przepisy dotyczące tzw. "interwencji powrotnych" zostały opatrzone dodatkowymi klauzulami gwarantującymi przestrzeganie praw podstawowych. EBCG Agencja nie będzie brała udziału w operacjach powrotu realizowanymi między państwami spoza UE.
Zasoby kadrowe i sprzęt
Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej nie będzie zatrudniała własnych strażników, ale będzie miała do dyspozycji interwencyjną rezerwę 1500 funkcjonariuszy straży granicznej z państw członkowskich, w tym 100 Polaków.
Państwa członkowskie powinny zapewnić swoim funkcjonariuszom rezerwy interwencyjnej niezbędne wyposażenie techniczne nie później niż 10 dni po uzgodnieniu planu operacyjnego.
Odpowiedzialność i informacja
Agencja odpowiada przed Parlamentem Europejskim i Radą. Agencja będzie przedstawiała Parlamentowi regularne sprawozdania i zapewni posłom dostęp do informacji.
Współpraca z innymi agencjami
Kompetencje Europejskiej Agencji Kontroli Rybołówstwa (EFCA) i Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego (EMSA) zostaną dostosowane do zakresu zadań i uprawnień Europejskiej Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej Współpraca w taki sposób, aby umożliwić koordynacje działań między nimi, ale bez naruszania ich autonomii i niezależności przy realizacji powierzonych im pierwotnie zadań.
Następne kroki
Przyjęty przez Parlament tekst będzie jeszcze musiał zostać zaakceptowany przez Rade. Rozporządzenie powinno wejść w życie jesienią.

rel (Parlament Europejski)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 29 sie 2016, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpiecz ... mpaign=rss

Równie dobrze mogliby oboje powiedzieć: zniszczmy Węgry i Polskę. To znaczy dokładnie to samo.

Kopia artykułu:

Orban i Szydło: zbudujmy europejską armię
Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Sobota, 27 sierpnia 2016 o godz. 23:11:35

Premier Węgier Viktor Orban opowiada się za tym, że priorytetem dla UE powinny być kwestie bezpieczeństwa i apeluje o tworzenie wspólnego wojska europejskiego. Analogiczny postulat wysunęła premier Szydło podczas swojej wizyty w Rumunii.

Podczas spotkania przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej i Niemiec w Warszawiwe, węgierski premier Viktor Orban stwierdził, że odpowiedzią na problemy UE powinno być utrzymywanie rygorystyczną polityki budżetowej opartej na wzroście gospodarczym, a także kwestia budowy wspólnego wojska europejskiego.

– Drugim priorytetem, a może nawet pierwszym, powinny być sprawy bezpieczeństwa. Zacznijmy tworzenie wspólnego wojska europejskiego – zaapelował Orban.

Zdaniem szefa węgierskiego rządu, kwestie bezpieczeństwa powinny znaleźć się na pierwszym miejscu. Wezwał też instytucje unijne, by powróciły do właściwych sobie zadań.

Przeczytaj: Szczyt przywódców V4 i Niemiec w Warszawie. „Trzeba szukać rozwiązań wzmacniających UE”

Do kwestii budowy europejskiej armii odniosła się także premier Beata Szydło, podczas swojej wizyty w Rumunii:

„Chcemy, żeby były równo traktowane interesy wszystkich państw członkowskich. Trzeba rozmawiać o bezpieczeństwie. W tym kontekście pada i pojawia się propozycja wspólnej armii europejskiej, wzmocnienia granic”.

Polskieradio.pl / Kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 11 paź 2016, 16:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
W Unii są równi i równiejsi

W tych dniach ukazał się raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego w Luksemburgu dotyczący pomocy publicznej w latach 2010-2014 udzielanej przez poszczególne kraje członkowskie funkcjonującym w nich przedsiębiorstwom.

Pomoc publiczna to różnego rodzaju dotacje, subwencje, ulgi podatkowe, umorzenia podatków udzielane przez władze publiczne (a więc zarówno rząd, jak i organy samorządu terytorialnego) na rzecz przedsiębiorstw.

Okazuje się, że tak określona pomoc publiczna wyniosła we wspomnianym wyżej okresie przykładowo: w Niemczech aż 97 mld euro, we Francji – 74 mld euro, a w Polsce – 17 mld euro (w Polsce chodzi głównie o pomoc publiczną na rzecz firm powstających w specjalnych strefach ekonomicznych).

Oczywiście przedstawione wyżej kraje mają zróżnicowane co do wielkości gospodarki (dwa pierwsze po wyjściu W. Brytanii, mają największe gospodarki w Europie), ale przecież nie są one odpowiednio 5-krotnie czy 4-krotnie większe od gospodarki naszego kraju.

Co więcej, mimo tak ogromnych rozmiarów pomocy publicznej w Niemczech czy we Francji nie było specjalnie przypadków, w których firmy funkcjonujące w tych krajach miałyby zwracać na podstawie decyzji Komisji Europejskiej taką pomoc publiczną.

W tym miejscu wypada przypomnieć najbardziej chyba spektakularną decyzję Komisji Europejskiej z 2009 roku, na podstawie której stocznie w Gdyni i w Szczecinie musiały pomoc publiczną zwrócić, co niestety skończyło się ich upadłością.

Przypomnijmy także, że sprawa stoczni w Gdyni i Szczecinie została przesądzona już w momencie, kiedy Komisja Europejska zażądała zwrotu wcześniej udzielonej im pomocy publicznej, a nie było sprzeciwu ówczesnego premiera rządu Donalda Tuska wobec tej decyzji, czego wyrazem mogłoby być jej zaskarżenie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Donald Tusk, mimo tego, że swoją karierę polityczną zawdzięczał w jakimś sensie stoczniowcom Wybrzeża Gdańskiego, wtedy kiedy pojawiły się kłopoty z przyjęciem przez KE programów restrukturyzacyjnych stoczni, w gronie swoich najbliższych współpracowników stwierdził: „Niech szlag trafi te stocznie”.

Później, kiedy zaczął się już proces ich ostatecznej likwidacji, w jednym z wywiadów radiowych pytany o sukcesy swojego rządu powiedział, że jednym z nich jest to, że nie dopłacamy już do stoczni.

Wtedy także rząd Tuska przyjął tzw. specustawę stoczniową, na podstawie której zwolniono w obydwu stoczniach ponad 8 tysięcy pracowników (wypłacając im odszkodowania), firmy związane z Platformą zarobiły spore pieniądze na ich przekwalifikowaniach (w dużej mierze nieskutecznych), a majątek został podzielony na niewielkie składniki i zbyty w trybie przetargowym.

Do tej pory po terenach stoczniowych w Gdyni i w Szczecinie hula wiatr (dopiero rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął, a Sejm uchwalił ustawę o odbudowie przemysłu stoczniowego).

Teraz, niejako „na deser”, dowiedzieliśmy się, że komisarz, która podejmowała w tej sprawie decyzję, czyli Neelie Kroes w tym samym czasie łamała unijne prawo i kierowała spółką zarejestrowaną w raju podatkowym.

Te olbrzymie kwoty pomocy publicznej z lat 2010-2014 wpompowane w niemiecką i francuską gospodarkę okazały się w całości zgodne z unijnym prawem i nie naruszały zasad konkurencji na unijnym rynku.

W przypadku Polski wprawdzie w okresie, którego ten raport nie obejmuje, udzielona stoczniom pomoc publiczna opiewająca na znacznie mniejsze kwoty środków była z prawem unijnym niezgodna i przy aprobacie ówczesnego rządu zakończyła się ich upadłością.

Potwierdza to niestety stosowanie przez unijne instytucje niepisanej zasady, że w UE 28 krajów jest wprawdzie równych, ale kilka z nich jest jednak równiejszych.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/168139 ... iejsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 117 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /