Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 118 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 21 cze 2017, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Napór superpaństwa

Komisja Europejska przystępuje do działań, których celem jest przekształcenie Unii Europejskiej w federalistyczne superpaństwo.

Bruksela wyczuła dogodny moment do rozpoczęcia takiej ofensywy, alarmuje prof. Mirosław Piotrowski, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego. Wśród jej ofiar może być Polska.

Polityk dostrzega szereg symptomów świadczących o tym, że Komisja Europejska prowadzi coś więcej niż lobbing w celu zacieśnienia unijnej integracji. Działania Brukseli nabrały impetu po wyborach w Holandii i Francji oraz po brytyjskim Brexicie, gdyż unijni decydenci uznali, że eurosceptycy ponieśli klęskę i teraz trzeba się zająć „przyszłością Unii”.

Komisja Europejska natychmiast wróciła do federalistycznych pomysłów, które zostały swego czasu zawieszone. To m.in. powołanie unijnego superrządu, ustanowienie odrębnego Parlamentu Europejskiego dla krajów ze strefy euro, a docelowym planem KE jest wprowadzenie wspólnej waluty we wszystkich państwach członkowskich. Ten postulat ma wsparcie George’a Sorosa, a o politycznej pozycji tego miliardera świadczy fakt, że był on głównym mówcą podczas konferencji na temat euro, która w tym miesiącu odbyła się w Brukseli.

KE chce też wcielić w życie projekt powołania Prokuratury Europejskiej, która prowadziłaby śledztwa w państwach członkowskich bez nadzoru miejscowych prokuratur w sprawie wydawania funduszy unijnych. I to z możliwością stosowania podsłuchów oraz kontroli korespondencji.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 21 cze 2017, 09:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Napór superpaństwa

Komisja Europejska przystępuje do działań, których celem jest przekształcenie Unii Europejskiej w federalistyczne superpaństwo.


To już będzie definitywny koniec suwerenności ...

Chyba po to są te wszystkie zamachy islamskie, gwałty, morderstwa, aby przekonać ludność Europy, że utworzenie superpaństwa jest dziejową koniecznością ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 21 cze 2017, 09:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Coltrane napisał(a):
Chyba po to są te wszystkie zamachy islamskie, gwałty, morderstwa, aby przekonać ludność Europy, że utworzenie superpaństwa jest dziejową koniecznością ...

Bardzo prawdopodobne jest, że w tych psychopatycznych głowach bosów lewackich mafii, taki scenariusz powstał i jest realizowany.
Oby życie napisało swój własny scenariusz i pokrzyżowało plany pomyleńców unijnych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 13 wrz 2017, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wprawo.pl/2017/09/12/parlament-e ... ec-kobiet/

Ot, co sobie wydumali rządzący dziś w UE potomkowie SSmanów, by zaspokoić swe pragnienie mordów i rzezi. Zakazywanie mordowania ludzi to przemoc, a mordowanie to miłość. Im okrutniej morderca morduje, tym mocniej kocha wedle szwabskich pojęć.

Kopia artykułu:

Parlament Europejski uznał zakaz aborcji za formę przemocy wobec kobiet
Przez Last updated Wrz 12, 2017

Parlament Europejski przyjął we wtorek sprawozdanie okresowe, w którym wzywa państwa członkowskie, które nie ratyfikowały Konwencji Stambulskiej, czyli tzw. Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, do przyspieszenia działań w tym zakresie. Jedną z deklaracji zawartych w sprawozdaniu ma być postulat uznania zakazu aborcji za formę przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Tym samym Parlament Europejski jednoznacznie wskazał, iż będzie zwalczał działania na rzecz wprowadzenia ochrony prawnej dziecka przed urodzeniem.
– Przyjęte sprawozdanie służyło będzie propagowaniu aborcji jako rzekomego prawa. Lewicowe środowiska prezentują zabójstwo prenatalne jako wyraz troski o zdrowie kobiet. Nie daje do tego podstaw żaden wiążący dokument międzynarodowy. Co więcej, takie podejście stoi w jaskrawej sprzeczności z wiedzą medyczną, co podkreślają specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa z całego świata podpisani pod tzw. Deklaracją Dublińską, która podkreśla, że zakaz aborcji nie ogranicza w żaden sposób dostępu kobiet do niezbędnej im opieki – podkreśla dr Joanna Banasiuk, wiceprezes Ordo Iuris.
W sprawozdaniu przyjętym przez PE zapowiedziano także zwalczanie seksizmu i stereotypowych ról genderowych oraz forsowanie w mediach języka „neutralnego genderowo”.

Źródło: tvp.info


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 09 gru 2017, 09:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/marti ... narodowych

Martin Schulz chce Stanów Zjednoczonych Europy i likwidacji państw narodowych!
autor: John Moll (2017-12-08 09:45)

Wygląda na to, że kwestia przekształcenia Unii Europejskiej w federalne superpaństwo stanie się w najbliższych latach priorytetem. Znany ze swojej nienawiści do Polski Martin Schulz, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego powiedział, że Stany Zjednoczone Europy mają powstać do 2025 roku. Wtedy nastąpi likwidacja państw narodowych, które będą zarządzane bezpośrednio z Brukseli.

Przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec opowiedział o planach utworzenia europejskiego traktatu konstytucyjnego, który będzie fundamentem dla przyszłego superpaństwa. Gdy powstanie ten dokument, zostanie on przedstawiony wszystkim członkom obecnej Unii Europejskiej. Wtedy każdy kraj będzie musiał podjąć bardzo ważną decyzję o swojej przyszłości - chodzi o dobrowolną rezygnację z niepodległości i suwerenności na rzecz Stanów Zjednoczonych Europy. W przeciwnym wypadku państwa, które sprzeciwią się traktatowi zostaną po prostu wyrzucone z Unii.

I want a new constitutional treaty to establish the United States of Europe. A Europe that is no threat to its member states, but a beneficial addition.
— Martin Schulz (@MartinSchulz) 7 grudnia 2017
Martin Schulz ponownie wskazał palcem na Polskę i Węgry, które rzekomo podkopują europejskie wartości. Bibliotekarz groził kiedyś użyciem siły przeciwko Polsce, która nie chce przyjmować muzułmańskich imigrantów i zaczęła domagać się reparacji wojennych od Niemiec za II wojnę światową. Wczoraj Schulz dał do zrozumienia, że w przyszłych Stanach Zjednoczonych Europy może zabraknąć miejsca dla Polski i Węgier.

Obrazek
Martin Schulz - źródło: © European Union 2014 - European Parliament


Przeobrażenie się komunistycznej UE w państwo federalne jest równoznaczne z porzuceniem niepodległości i suwerenności. Bruksela stanie się de facto stolicą nowego tworu i będzie miała jeszcze większą kontrolę nad innymi państwami, natomiast wraz z powołaniem europejskiej armii będzie mogła np. siłą ulokować dodatkowych tzw. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz zaprowadzać porządek. Natomiast rządy poszczególnych państw staną się podmiotem zależnym od Brukseli.

Stany Zjednoczone Europy mają przyjąć formę Stanów Zjednoczonych Ameryki. Każde państwo będzie jedynie stanem zależnym od rządu federalnego. Co więcej, wyjście z SZE nie będzie już możliwe, w przeciwieństwie do obecnej Unii Europejskiej. Dlatego Polska już dziś stoi przed ważnym wyborem - czy chce pozostać niepodległa, czy też zechce przekształcić się w wielokulturowy stan zależny od przyszłego superpaństwa i po raz kolejny w historii zniknąć z map świata.

Źródło:
https://www.politico.eu/article/spds-ma ... f-europe...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 11 gru 2017, 09:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/europ ... -2-2017-12

„Europejska” wojna z gotówką to zagrożenie dla wolności
Opublikowano Grudzień 10, 2017 Przez a303 W Świat

Komentarz: Artykuł z perspektywy ekonomicznej ocenia zapędzanie gojów do elektronicznego konc-łagru, ale my pamiętajmy, że istotą tej i każdej innej walki z żydowskimi lucyferianami jest, przede wszystkim, wymiar duchowy:

I sprawia (Bestia), że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć. Ap. św. Jana.

************************

Władze centralne w Europie właśnie rozpoczęły swoją najważniejszą ofensywę w ramach wielopłaszczyznowej Wojny z Gotówką. Ten nowy ruch ma swoje źródło w organie wykonawczym Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej, która ogłosiła zamiar „zbadania zasadności wprowadzenia górnych limitów płatności gotówkowych” w celu wdrożenia ponadregionalnych mechanizmów w roku 2018.

Maksymalne limity transakcji gotówkowych już istnieją w większości europejskich państw i panuje ogólna tendencja do ich dalszego obniżania. W ubiegłym roku do Francji dołączyła Hiszpania, ustalając limit płatności gotówką na 1000 euro. Grecja poszła jeszcze dalej, obniżając swój próg dla transakcji gotówkowych z 1500 do 500 euro. Mówiąc prościej, jakikolwiek legalny zakup towaru bądź usługi o wartości powyżej 500 euro będzie musiał być dokonany za pomocą karty albo urządzeń mobilnych.

W niektórych krajach maksymalna granica transakcji gotówkowych jest znacznie wyższa. Na przykład w największej gospodarce Europy, czyli w Niemczech, niedawne próby rządu ustanowienia progu 5000 euro wywołały ostry publiczny sprzeciw. Niemiecki tabloid Bild opublikował zjadliwy list otwarty zatytułowany „Ręce precz od naszej gotówki”, po czym wiele partii politycznych potępiło proponowane zmiany jako atak na bezpieczeństwo danych i ludzką prywatność.

„Gotówka pozwala nam zachowywać anonimowość podczas codziennego obrotu. W warunkach demokracji konstytucyjnej jest to wolność, której należy bronić” – napisał na Tweeterze poseł z Partii Zielonych Konstantin von Notz.

Nawet prezes Bundesbanku, dr Jens Weidmann, skrytykował propozycje rządu, mówiąc Bildowi: „Byłoby fatalnie, gdyby obywatele mieli wrażenie, że gotówka jest im stopniowo odbierana”.

Niemiecki sąsiad z południa, Austria, ma podobne zastrzeżenia do unijnych planów ograniczenia gotówki. Dr Harald Mahrer, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki, Badań i Gospodarki, powiedział, że Austriacy powinni mieć konstytucyjne prawo do ochrony swojej prywatności.

„Nie chcemy, aby ktoś mógł cyfrowo śledzić, co kupujemy, co jemy i pijemy, jakie książki czytamy i jakie filmy oglądamy” – oznajmił Mahrer w austriackiej publicznej rozgłośni radiowej Ól.

– „Będziemy walczyć z każdymi ograniczeniami, w tym z limitami transakcji gotówkowych”.

Innymi słowy, każda próba Komisji Europejskiej ustanowienia obowiązującego na całym kontynencie limitu z pewnością spotka się ze stanowczym oporem przynajmniej niektórych państw (raczej teatrzykiem oporu. Decyzje już zapadły/ Red. W-P). Inni są już tak daleko na ścieżce ku społeczeństwu bezgotówkowemu, że prawie nie zauważą różnicy.

Konsultant finansowy A.T. Kearney przewiduje, że do roku 2022 w Europie będzie więcej transakcji bezgotówkowych niż z użyciem gotówki.

Według raportu Fung Global Retail & Technology 9 z 15 najbardziej „cyfrowych” krajów leży w Europie. Szwecja mocno przoduje na drodze do stania się pierwszą całkowicie bezgotówkową gospodarką świata. Może do tego dojść już w roku 2030.

Część ekspertów obawia się powstania dystopijnego „dwutorowego zurbanizowanego świata”, w którym najbiedniejsi zostaną odcięci od głównego nurtu obrotu gospodarczego poprzez swoje nieustające uzależnienie od tradycyjnych walut i będą zdolni do wymiany tylko między sobą. Jak wyjaśnia publicysta finansowy Dominie Frisby, „piękno gotówki polega na tym, że umożliwia bezpośrednią i prostą wymianę handlową między różnymi grupami ludzi, niezależnie od poziomu ich bogactwa”.

Co więcej, nie potrzeba żadnych pośredników. Jedna strona płaci drugiej stronie wspólnie akceptowaną walutą i odbywa się to przy zachowaniu pełnej dyskrecji. Czy w tej sytuacji dziwi kogokolwiek, że banki, firmy z branży technologii finansowej, producenci kart kredytowych, banki centralne, krajowe i ponadnarodowe rządy oraz agencje ONZ chcą położyć kres fizycznemu pieniądzowi?

Już mają kluczowe technologie i tendencje pokoleniowe po swojej stronie, w wyniku czego dni gotówki jako powszechnie używanej metody płatności mogą być policzone. Mają również ułatwienie w postaci publicznej ignorancji, apatii i braku zainteresowania. Mimo to starają się przyśpieszyć ten proces, wprowadzając kolejne przepisy, które coraz bardziej utrudniają przykładnym obywatelom płacenie gotówką.

Obecnie najczęściej przytaczanym pretekstem dla tego nasilającego się ataku na fizyczną walutę jest Wojna z Terrorem, ale są też takie znajome dyżurne tematy, jak przestępczość zorganizowana, uchylanie się od płacenia podatków i szara strefa.

Te uzasadnienia służą jedynie zaciemnieniu prawdziwego celu, którym jest całkowita lub prawie całkowita technokratyczna kontrola podaży pieniądza. W świecie, w którym każda transakcja musi być elektroniczna (tzn. namierzalna) i systemy identyfikacji biometrycznej stają się normą, wpływ wielkich banków, korporacji, firm technologicznych i rządów na nasze życie będzie praktycznie nieograniczony.

Inną niezwykle ważną zaletą gotówki jest to, że ogranicza ona zdolność banków centralnych do prowadzenia prawdopodobnie największego finansowego przekrętu współczesnej ery, to znaczy polityki ujemnych stóp procentowych (negative interest rate policy; w skrócie NIRP).

Dopóki istnieje gotówka, nie ma sposobu na powstrzymanie jej posiadaczy przed robieniem logicznej rzeczy – wyjmowaniem pieniędzy z banku i wkładaniem ich tam, gdzie szkodliwe efekty NIRP nie mogą ich dotknąć.

Źródło: https://wolfstreet.com/2017/01/28/europ ... r-on-cash/

Tłum. Nexus


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 27 gru 2017, 09:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/matrix-unii-europejskiej

Matrix Unii Europejskiej
Napisano 1 dzień temu | Brak komentarzy

Czy dziennikarze mają występować przeciw wolności słowa? Zdaniem Judith Bergman tak dzieje się w Europie.


Poniższy tekst opublikowany został 7 listopada 2017 roku.

Europa: dziennikarze przeciwko wolności słowa
.
Europejska Federacja Dziennikarzy (EJF), „największa organizacja dziennikarzy w Europie, reprezentuje ponad 320 tysięcy dziennikarzy w 71 stowarzyszeniach dziennikarzy w 43 krajach”, jak piszą na swojej stronie internetowej. EJF, jest potężną instytucją, która prowadzi także w całej Europie kampanię pod nazwą „Media przeciwko nienawiści”.
.
Kampania „Media przeciwko nienawiści” ma na celu:
.
„przeciwdziałanie mowie nienawiści [1] i dyskryminacji w mediach, zarówno on – jak offline… media i dziennikarze odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu … polityki … dotyczącej migracji i uchodźców. Ponieważ mowa nienawiści i przesądy na temat imigrantów szerzą się w całej Europie…Kampania #MediaAgainstHate ma na celu: ulepszenie relacji mediów w sprawach migracji, uchodźców, religii i marginalizowanych grup… przeciwdziałanie mowie nienawiści, nietolerancji, rasizmowi i dyskryminacji… ulepszenie stosowania ram prawnych regulujących mowę nienawiści i wolność słowa…”
.
Znikają wszystkie pozory, że dziennikarstwo jest informowaniem o faktach. To są cele gracza politycznego.
.
Bardzo duży gracz polityczny jest istotnie zaangażowany w kampanię „Media przeciwko nienawiści”. Ta kampania jest jednym z kilku programów medialnych wspieranych przez UE pod auspicjami Programu Prawa, Równość i Obywatelstwo (REC). W programie REC na 2017 r. Komisja UE, organu wykonawczego UE pisze:
.
„DG Sprawiedliwości i Konsumentów [departament Komisji Sprawiedliwości UE] zajmie się niepokojącym wzrostem przestępstw nienawiści i mowy nienawiści przez przyznanie funduszy na akcje mające na celu zapobieganie i zwalczanie rasizmu, ksenofobii i innych form nietolerancji… włącznie z poświęceniem pracy w dziedzinie przeciwdziałania mowie nienawiści on-line (wdrażanie Kodeksu Zachowania w przeciwstawianiu się nielegalnej mowie nienawiści on-line)… DG Sprawiedliwości finansuje także organizacje społeczeństwa obywatelskiego walczące z rasizmem, ksenofobią i innymi formami nietolerancji”.
.
Ten gracz polityczny, Unia Europejska, największy gracz w Europie, działa otwarcie na rzecz wpływania na „wolną prasę” własnymi programami politycznymi. Jednym z tych programów jest kwestia migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy. We wrześniowym przemówieniu o stanie Unii Europejskiej przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, powiedział wyraźnie, że niezależnie od tego, co mogą myśleć Europejczycy – sondaże raz za razem pokazują, że większość Europejczyków nie chce więcej imigrantów – UE nie ma zamiaru zatrzymania migracji. „Europa – powiedział Juncker – wbrew temu, co mówią niektórzy, nie jest fortecą i nie wolno pozwolić, by kiedykolwiek nią się stała. Europa jest i musi pozostać kontynentem solidarności, gdzie ci, którzy uciekają przed prześladowaniami, mogą znaleźć schronienie”.
.
Program REC Unii Europejskiej opublikował niedawno informator z wytycznymi dla dziennikarzy, jak mają pisać o migrantach i migracji. Te wytyczne tworzą część projektu RESPECT WORDS – także finansowanego przez UE — który „ma na celu promowanie wysokiej jakości informowania o migrantach i mniejszościach etnicznych i religijnych jako nieodzownego narzędzia w walce przeciwko nienawiści”. Nowe wytyczne mają „podnieść jakość relacjonowania mediów o migrantach i mniejszościach etnicznych i religijnych”. Promocję informatora 12 października zorganizował Międzynarodowy Instytut Prasy (IPI) – „stowarzyszenia profesjonalistów medialnych”, którzy reprezentują wiodące media cyfrowe, drukowane i elektroniczne w ponad 120 krajach. IPI chwali się, że „broni wolności prasy od 1950 r.”. (Zaprzedanie się unijnej biurokracji liczy się w dzisiejszych czasach jako „wolność prasy”.) W projekcie uczestniczyło siedem innych mediów europejskich i grup społeczeństwa obywatelskiego z Europy i prezentowano go na imprezie w Parlamencie Europejskim w Brukseli, w której uczestniczyli posłowie do Parlamentu Europejskiego i eksperci grup społeczeństwa obywatelskiego. Według komunikatu prasowego, wytyczne są „uzupełnieniem standardów, jakie już obowiązują w mediach”.
.
W wytycznych czytamy, że „dziennikarstwo nie może i nie powinno ‚rozwiązać’ samotnie problemu mowy nienawiści”, ale może pomóc w zapobieżeniu, jej „normalizacji”. Jednak „uporanie się z tym wyzwaniem wymaga zaangażowania wielu czynników, w szczególności Unii Europejskiej, która musi wzmocnić istniejące mechanizmy i poparcie dla nowych narzędzi zaprojektowanych do zwalczania mowy nienawiści…”
.
Dlaczego dziennikarze, którzy twierdzą, że walczą o wolność prasy, apelują teraz do UE, by pomogła w położeniu kresu wolności słowa w Europie?
.
Według wytycznych, dziennikarze powinni, między innymi:
.
„Dostarczać właściwego wachlarza opinii, włącznie z opiniami migrantów i mniejszości, ale… nie ekstremistyczny punkt widzenia tylko po to, żeby ‚pokazać drugą stronę’… Unikać bezpośredniego przytaczania mowy nienawiści; kiedy jest warta opublikowania, łagodzić ją przez… kwestionowanie takiej mowy i demaskowanie fałszywych przesłanek, na jakich się opiera. Należy pamiętać, że wrażliwa informacja (np. rasa i pochodzenie etniczne, poglądy religijne lub filozoficzne, przynależność do partii lub związku zawodowego, informacja o zdrowiu i seksualności) powinna być wspominana tylko wtedy, kiedy jest niezbędna dla publicznego zrozumienia wiadomości„.
.
Czy to dlatego w doniesieniach zawsze mówi się o sprawcach gwałtu lub terroryzmu jako po prostu „mężczyznach”?
.
Konkretnie w sprawie muzułmanów, wytyczne zalecają:
.
„Kwestionujcie istniejące anty-muzułmańskie stereotypy, które stały się powszechne w publicznym dyskursie… Podnieście widzialność muzułmańskich mężczyzn i kobiet w ogólnych wiadomościach… Uważajcie, by nie stygmatyzować określeń takich jak ‚muzułmanin’ lub ‚islam’ przez wiązanie ich z poszczególnymi czynami… Nie pozwólcie, by twierdzenia ekstremistów o działaniu ‚w imię islamu’ pozostały niezakwestionowane. Podkreślajcie… różnorodność społeczeństw muzułmańskich… kiedy jest niezbędne i warte opublikowania donoszenie o nienawistnych komentarzach przeciwko muzułmanom, łagodźcie tę informację. Kwestionujcie wszystkie fałszywe przesłanki, na jakich opierają się takie komentarze„.
.
Nawet Orwell by tego nie wymyślił.
.
Judith Bergman: Izraelska autorka, publicystka i badaczka. Studiowała nauki polityczne oraz prawo na The London School of Economics.
.
____________________
[1] Kampania Media against Hate nie definiuje, co rozumie przez „mowę nienawiści”. Najbliżej definicji tego, co kampania rozumie przez ten zwrot, pokazuje rozdział o mowie nienawiści z raportu „Ethics in the News” autorstwa European Journalism Network (EJN) – brytyjskiej organizacji, która twierdzi, że jest „niezależną, międzynarodową instytucją non-profit, poświęconą najwyższym standardom w dziennikarstwie – który ‚Media against Hate’ przytoczyły na swojej witrynie internetowej. EJN definiuje mowę nienawiści jako „… każdy wyraz, który oczernia dającą się zidentyfikować grupę – na przykład, rasę, społeczność religijną lub mniejszość seksualną — i w ten sposób powoduje krzywdę” jej członkom, np. „podżeganie do… negatywnej dyskryminacji i przemocy” oraz „wyrazy, które ranią uczucia społeczności, włącznie z obrażaniem wiary”. Podczas gdy podżeganie do przemocy jest karalne w prawie, ranienie uczuć społeczności nie jest, ale według EJN „ograniczenia prawne nie powinny określać granic zachowania profesjonalnego… dziennikarze muszą rozwinąć swój etyczny potencjał, by reagować na realne niebezpieczeństwo promowania poważnej krzywdy”.
.
https://pl.gatestoneinstitute.org/11325 ... nosc-slowa
.
Tymczasem w Polsce „totalitarna” oPOzycja lansuje tezę o Unii, której fundament stanowią wolna prasa, wolne sądy i wolne wybory.
.
Tymczasem…
.
Wolna prasa (szerzej – media) w kontekście cytowanego artykułu wydaje się wolna w podobnym zakresie jak w PRL za czasów Macieja Szczepańskiego stojącego na czele Radiokomitetu (era Gierka) były wydawane u nas gazety i czasopisma, radia i TV nie wyłączając.
.
O wolności wyborów świadczą demonstracje przeciw ich wynikom, i to praktycznie zaraz po ich ogłoszeniu. Nie tylko w Polsce, ale też w Niemczech i Austrii.
.
Aż strach pomyśleć, że tak samo wygląda „wolność” sądów.
.
Żyjemy w politycznym MATRIXIE, pełnym udawanych instytucji na dodatek?
.
„Wolne media” zamiast informowania społeczeństwa mają za zadanie kształtować je wg wzorca określonego na szczeblu decyzyjnym (Soros? Jego prawdziwi mocodawcy?).
.
wybórWybory są dobre i demokratyczne tak długo, jak wygrywa (z machlojkami lub bez) właściwa opcja. Odsunięcie od władzy ludzi lewicy oznacza triumf populizmu i faszyzmu, do walki z którym usiłuje się powołać nowy „front ludowy”.
.
clause-569511_960_720„Wolne sądy” pilnują porządku w państwie i zachowania status quo. Szczególnie mocno widać było to w Polsce dnia 22 września 2006 roku, kiedy to Trybunał Konstytucyjny orzekł, że Komisja śledcza do zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego w okresie od 4 czerwca 1989 r. do 19 marca 2006 r. w obecnej formie nie może dalej działać, wzywać na przesłuchanie ani podejmować żadnych innych czynności prawnych.
.
Był to pierwszy tak wyraźny sygnał ze strony władzy sądowniczej pod adresem teoretycznie równej jej władzy ustawodawczej, że pewne tematy stanowią tabu.
.
W ten sposób zaprzepaszczono próbę wyjaśnienia i zapobieżenia wielu aferom, jakie miały miejsce w tym sektorze tak przed, jak i po tej dacie.
.
Wydaje się niemal pewne, że postawienie banków ponad prawem (tak bowiem należy w praktyce tłumaczyć wyrok TK) dało im „zielone światło” do rozpoczęcia kolejnej akcji „dojenia” polskiego społeczeństwa, jakim były kredyty zwane umownie frankowymi.
.
Matrix na razie jeszcze jest subtelny.
.
Silny jedynie naszą słabością.
.
Na razie…
.
social-media-2528410_960_720.

25.12 2017

Napisane przez: Humpty Dumpty


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 07 sty 2018, 22:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Imperialne zakusy Niemiec

Za decyzją o uruchomieniu wobec Polski artykułu 7 stoją interesy Berlina

Mniej więcej za trzy miesiące będziemy wiedzieli więcej o tym, jak trwałe są podstawy „niemieckiej Mitteleuropy” w wersji 2.0.

Uruchomienie przez Komisję Europejską artykułu 7 Traktatu Unii Europejskiej jest „znakiem potwierdzającym paraimperialne ambicje kierownictwa Unii Europejskiej, narzucenia politycznej kontroli państwom Europy” (Marek Jurek). Jak mówią nasi zachodni sąsiedzi, jest to więc „Machtfrage” – „kwestia władzy”, a nie – jak słyszymy w oficjalnych komunikatach – kwestia troski KE o stan praworządności i demokracji w Polsce.

Pozostając przy temacie władzy i naszych zachodnich sąsiadów: gdy mowa o kierownictwie Unii Europejskiej, nie należy go mylić ani z panem Junckerem, ani tym bardziej z panem Timmermansem. A już najmniej z Donaldem Tuskiem. Właściwy mechanizm przywództwa to słynna oś francusko-niemiecka. Zwana tak tylko dla pozoru, bo co najmniej od kryzysu finansowego strefy euro i sposobu jego rozwiązywania (por. sprawę Grecji) dla wszystkich obserwatorów europejskiej polityki jest jasne, że w tym tandemie to Niemcy są głównym rozgrywającym. Nad Sprewą wprost, i to nie w niszowych pisemkach tzw. skrajnej prawicy, ale na kartach dzieł uznanych politologów (por. Herfried Münkler), pisze się o Bundesrepublice jako o „państwie środka” (Reich der Mitte). Nie tylko w znaczeniu geograficznym, ale także w znaczeniu „bycia w środku” wszystkich najważniejszych dla Starego Kontynentu spraw.

Za co należy Polskę ukarać
W takim stanie rzeczy Niemcy nie mogą bezczynnie przyglądać się, jak za ich wschodnimi granicami uszczelniany jest system podatkowy (dziesiątki miliardów złotych, które pozostały w polskim bud-żecie, nie trafiły do dotychczasowych odbiorców – z pewnością nie tylko w Niemczech), odbudowywany przemysł stoczniowy czy opracowywany projekt stworzenia Centralnego Portu Lotniczego, który w razie realizacji oznaczać będzie poważne straty finansowe dla lotnisk w Berlinie.

Do tego dochodzą plany tzw. dekoncentracji na rynku medialnym w Polsce, co bezpośrednio uderzy w niemieckie koncerny medialne.

Takie rzeczy nie pozostają bez kary. Podobnie jak stały sprzeciw rządu polskiego wobec Nordstream 2 z tym irytującym odwoływaniem się przez Warszawę do zasad „europejskiej solidarności energetycznej” oraz powiązane z tym wybijanie się przez Polskę na niezależność od jednego dostawcy gazu ze Wschodu, który chciał surowcowo uzależnić nasz kraj za pomocą wspólnego przedsięwzięcia z Niemcami (przesył rosyjskiego gazu przez niemiecką sieć gazociągów do Polski).

Instrumentem służącym do złamania tego nadciągającego rosyjsko-niemieckiego monopolu energetycznego w Europie Środkowej mają być dostawy do gazoportu w Świnoujściu skroplonego gazu z USA. Dochodzimy w ten sposób do kolejnego aspektu – typowo już „para-imperialnego” – decyzji o uruchomieniu wobec Polski artykułu 7, czyli do niemieckiego uderzenia w amerykańskie interesy w naszym regionie Europy.



Gra z Waszyngtonem
W niemieckich mediach Donald Trump bardzo szybko urósł do roli symbolu „nowego populizmu”, „niebezpiecznego izolacjonizmu”, „braku zrozumienia współczesnego świata” etc. Klasyczna zasłona dymna, analogiczna do wzmożonej troski Komisji Europejskiej o „stan praworządności” w Polsce. W rzeczywistości bowiem chodzi o zapowiedzi amerykańskiego prezydenta „przeglądu” stosunków handlowych amerykańsko-niemieckich, który może oznaczać dla firm niemieckich straty idące w dziesiątki miliardów dolarów. Tyle bowiem wynieść może zredukowanie amerykańskiego deficytu handlowego w relacjach z Niem-cami, do czego dąży prezydent Trump.

Ale chodzi nie tylko o to, również o wypchnięcie niemieckich firm albo zmuszenie ich do „posunięcia się” w naszym regionie Europy. Na przykład w kontekście dostępu do surowców energetycznych. Wobec USA nie można jednak zastosować żadnego artykułu 7 ani jego ekwiwalentu. Uderzenie jest więc pośrednie – w najbliższego sojusznika Waszyngtonu w Europie Środkowej.

Niemieckie typy –- gospodarcze i nie tylko
Uruchomienie artykułu 7 wobec Polski to także „wielkie sprawdzam” wobec całego Międzymorza. Wobec jego trwałości (w tym zwłaszcza Grupy Wyszehradzkiej), ale i wobec siły niemieckich wpływów w tym regionie Europy.

W ciągu kilku najbliższych miesięcy będziemy mogli przekonać się, jaki jest związek między decyzjami w sprawie „ochrony praworządności” w Polsce a kształtem nowej perspektywy budżetowej w odniesieniu do takich państw jak Rumunia czy Bułgaria. Jaki wpływ na swobodę manewru politycznego w tej samej kwestii ma fakt przynależności do strefy euro państw bałtyckich i Słowacji? Czy zdominowanie gospodarki tego ostatniego kraju przez niemiecki przemysł samochodowy będzie miało przełożenie na decyzję Bratysławy w sprawie artykułu 7?

Gra toczy się o wielką stawkę, czyli o architekturę „niemieckiej Mitteleuropy”, w której – jak pisał przed stu laty twórca tej koncepcji Friedrich Naumann – chodzi o „dominację niemieckiego typu gospodarczego” w obszarze między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Mocne usadowienie się w sensie gospodarczym (choć, jak widzimy, chodzi również w coraz większym stopniu o obecność militarną) Waszyngtonu w Europie Środkowej zniweczy te plany w zarodku. Jeśli do tego dodać wyjście Wielkiej Brytanii z UE, przestrzeń gry dla USA wobec Starego Kontynentu znacznie się powiększa. To zaś – wcześniej czy później – oznacza uszczuplenie wpływów nowego „państwa środka”.

Dlatego Berlin zdecydował się na interwencję, mimo że ciągle trwają nad Sprewą negocjacje w sprawie stworzenia nowego rządu. Bo rzecz dotyczy nie interesów partyjnych, ale państwowych. To rozróżnienie elity polityczne u naszych zachodnich sąsiadów dobrze sobie przyswoiły.

Interwencja jest prowadzona bardzo zręcznie. Po pierwsze, nie bezpośrednio, tylko „przez przedstawiciela” (Komisja Europejska). Po drugie, z umiejętną kombinacją „soft power” („bronimy praworządności i demokracji, czyli wartości europejskich”) i „hard power” (twarde interesy). Po trzecie wreszcie, stwarza się wrażenie „bratniej pomocy”, której domagają się nasi rodzimi „obrońcy demokracji”.

Prof. Grzegorz Kucharczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/193339, ... emiec.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 18 sty 2018, 11:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Rządzona przez lewackich cyników Europa przemienia się na naszych oczach w Genderię, albo patrząc jeszcze głębiej w Belzebubię. Oprócz promowania degrengolady seksualnej, w UE nasila się islamizacja, a to oznacza, że połączone patologie czyli gender plus multi-kulti mogą doprowadzić do takiego zdziczenia, że tylko określenie w rodzaju Belzebubia będzie oddawało charakter tego potwora wyrosłego na gruncie dawnej i systematycznie, i konsekwentnie wygaszanej kultury Europy.
Patologia niczym czarna dziura wsysa dorobek duchowy Europy, podsuwając w zamian relatywizm i nihilizm.
Tak podstępnie działa tylko szatan, lub ludzie będący na jego usługach.


Wspólnie w Europie można zrobić więcej

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Bułgaria objęła przewodnictwo w Unii Europejski, a hasło tej prezydencji brzmi: „Razem mamy siłę”. Jak zbudować jedność coraz bardziej podzielonej Europy?
– To hasło doskonale wpisuje się w ostatnie uzgodnienia państw Grupy Wyszehradzkiej. Sądzę, że Bułgarzy – zresztą – nieprzypadkowo wybrali to hasło jako symbol swojej prezydencji, uznając, że razem, czyli w Grupie Wyszehradzkiej, w Europie można zrobić więcej. Tym hasłem – i nie tylko – Sofia apeluje o jedność w Unii Europejskiej. To jest oczywiste, że wspólnota może cementować, umacniać różne państwa z różnymi problemami gospodarczymi i nie tylko gospodarczymi. Natomiast próba podziału Europy, próba wprowadzania destrukcji pomiędzy narodami, pomiędzy autonomicznymi państwami – czego aktualnie jesteśmy świadkami – to nie jest żadna metoda. Nic zatem dziwnego, że ten projekt i działania elit zmierzających do federacji rozmija się z demokratyczną wolą społeczeństw Unii Europejskiej. Oczywiście są potrzebne reformy, bez których Unia się rozpadnie, ale próba dzielenia na silniejszych i słabszych zniszczy tę wspólnotę państw.

Mówił o tym podczas noworocznego spotkania z korpusem dyplomatycznym prezydent Andrzej Duda, podkreślając, że Unia jest i powinna być silna wolą swoich narodów, a instytucje wspólnotowe powinny tej woli służyć…
– Słowa prezydenta Andrzeja Dudy są ważne, bo wskazują kierunek, w jakim powinna iść Wspólnota. Wcześniej podkreślał to nasz wielki Rodak – św. Jan Paweł II, mówiąc od dwóch płucach Europy, o wspólnocie, i nawołując do zacieśnienia wspólnoty. Uzasadniał to tym, że tylko we wspólnocie, w jedności Europa może przetrwać lata kryzysu. Wkład św. Jana Pawła II w scalanie i budowanie duchowej jedności Europy jako duchowej wspólnoty kultury, religii, tradycji zakorzenionej w chrześcijaństwie jest nie do przecenienia.

Tymczasem słowa Polaka Papieża trafiają dziś w próżnię, a w Europie trwa bojkot państw narodowych, piętnowanie i dzielenie…
– Nawoływanie przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona do reformy Europy, do rozbicia Unii i stworzenia federalnego państwa – Stanów Zjednoczonych Europy, gdzie preferowane byłyby kraje strefy euro, to nic innego jak dalsze dzielenie Europy. Głębsza integracja Europy i likwidacja państw narodowych jako polityczne cele Unii Europejskiej to droga donikąd.

Premier Bułgarii Bojko Borisow dość wyraźnie wypowiedział się na temat politycznej aktywności Donalda Tuska w stosunku do Polski. Jak ta nadaktywność Tuska wobec Polski jest postrzegana w innych państwach Europy?
– W Europie często pada pytanie: Kto to jest Tusk…? Jeśli się do tego doda, że jest to przewodniczący Rady Europejskiej, to wtedy dopiero jest rozpoznawalny. Natomiast w Parlamencie Europejskim bardziej postrzegany jest jako ten, który unika obecności na sali plenarnej, kiedy jest prezentowany przebieg szczytów czy też plan działań na przyszłość. Powiedzmy to jasno, że Donald Tusk nie ma żadnego autorytetu w Unii Europejskiej, co więcej – w tej chwili – widać, że czuje się bardzo osierocony, wręcz zdruzgotany, dlatego że jego protektorka – kanclerz Angela Merkel, ma problemy wewnątrz własnego kraju. Ale chyba nie to jest głównym powodem nadaktywności Tuska wobec własnej Ojczyzny, ale raczej próba wysondowania sytuacji w Polsce, a więc, czy i na ile jego powrót do polskiej polityki byłby możliwy.

Bułgaria siłą rzeczy będzie nadzorowała uruchomioną wobec Polski procedurę art. 7. Czy to oznacza, że obok Węgier możemy liczyć także na wsparcie Bułgarii?
– Jestem przekonany, że tak. Zresztą Bułgaria, która też dokonuje zmian w swoim prawodawstwie, wkrótce sama może się znaleźć w sytuacji podobnej do Polski. Natomiast nie ograniczałbym poparcia dla Polski – w tej kwestii – tylko do Węgier czy Bułgarii. Jak wiadomo Litwini określili – jak się wydaje – w sposób dość jednoznaczny stanowisko w tej sprawie. Podobnie – myślę – możemy też liczyć na Hiszpanów czy na Austrię, a możliwe również, że na Danię. W moim przekonaniu, nie znajdzie się 22 podpisów państw członkowskich, aby ciąg dalszy tej haniebnej procedury przeciwko Polsce był realizowany.

Są jednak tacy – jak chociażby Martin Schulz, którzy idą dalej i chcą karać Polskę, ograniczając nam fundusze strukturalne. Czy to realne?
– Znany z wrogości wobec Polski Martin Schulz owszem głosi takie hasła, ale to skandaliczne zachowanie nie przejdzie. Nie kto inny jak Martin Schulz, który był przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, powinien wiedzieć o tym, że kwestia funduszy jest zapisana w traktatach o Unii Europejskiej, a budżet przyjmowany jest jednomyślnie. Można się zatem zastanawiać, o czym ten chorobliwie złośliwy człowiek i jemu podobni opowiadają. Tak czy inaczej bez otwarcia traktatów, bez zmian zapisów traktatowych jest to niemożliwe.

Na ile realne jest to, że Europarlament wycofa się z wniosku o wszczęcie wobec Polski procedury art. 7 traktatu unijnego, skoro Komisja Europejska też uruchomiła taką procedurę?
– Póki co taka decyzja oficjalnie jeszcze nie zapadła, ale niewykluczone, że sprawa ta będzie dyskutowana w najbliższy czwartek podczas posiedzenia tzw. konferencji przewodniczących, i to liderzy frakcji ostatecznie o tym zdecydują. Oczywiście jest taka możliwość, dlatego że nie tylko w Komisji Europejskiej, ale w ogóle w Europie zaczyna dominować przekonanie, że cała ta sprawa – sztucznie podsycana – jest de facto kompromitacją samej Komisji, a wdrożenie procedury wynikającej z art. 7 traktatu unijnego przeciwko Polsce jest niezgodne z unijnym prawem. Tak czy inaczej, nawet jeśli liderzy frakcji zdecydują o wycofaniu wniosku o wszczęcie wobec Polski procedury art. 7, to Parlament Europejski i tak będzie musiał głosować wniosek Komisji Europejskiej w sprawie uruchomienia wobec Polski procedury art. 7. Tyle tylko, że nastąpi to dopiero po tym, jak najpierw zielone światło dadzą ministrowie ds. europejskich. Tu, aby poprzeć wniosek Komisji, wymagana jest zgoda 22 ministrów państw członkowskich. W przypadku uzyskania takiej większości, kolejnym etapem będzie głosowanie w Parlamencie Europejskim. Żeby ten wniosek mógł być dalej procedowany, potrzeba będzie 2/3 głosów europosłów. Ale tak jak wspomniałem, jest to ostateczność. Wszystko wskazuje na to, że będzie się szukać w miarę łagodnej metody, aby z tej niezręcznej i ośmieszającej Komisję Europejską sytuacji próbować wybrnąć.

Są jednak głosy, że Europarlament może rozpocząć prace nad kolejną rezolucją dotyczącą praworządności w Polsce. Na ile jest to realne?
– Takiego działania nie wykluczałbym. Bowiem postawienie takiego wniosku przez najliczniejsze frakcje Europarlamentu jest możliwe. Temat Polski – mimo pewnego przesilenia czy nawet zmęczenia – ciągle jest tematem, którym próbuje się odwracać uwagę od spraw najistotniejszych, które trapią Unię Europejską. Dopóki tak będzie, to nicnierobienie i brak odpowiedzialności ze strony Unii Europejskiej i Europarlamentu stwarza zapotrzebowanie na tematy zastępcze, a takim wygodnym tematem jest Polska. Zmiany w rządzie oraz zmiana optyki i funkcjonowania polityki zagranicznej, to – jak sądzę – może złagodzić nastawienie wobec Polski, ale mimo to nie wykluczałbym kolejnych działań przeciwko Polsce.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iecej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 18 sty 2018, 12:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Rządzona przez lewackich cyników Europa przemienia się na naszych oczach w Genderię, albo patrząc jeszcze głębiej w Belzebubię. Oprócz promowania degrengolady seksualnej, w UE nasila się islamizacja, a to oznacza, że połączone patologie czyli gender plus multi-kulti mogą doprowadzić do takiego zdziczenia, że tylko określenie w rodzaju Belzebubia będzie oddawało charakter tego potwora wyrosłego na gruncie dawnej i systematycznie, i konsekwentnie wygaszanej kultury Europy.
Patologia niczym czarna dziura wsysa dorobek duchowy Europy, podsuwając w zamian relatywizm i nihilizm.
Tak podstępnie działa tylko szatan, lub ludzie będący na jego usługach.


I to celowa robota szatana. On doskonale wie, że tylko w ten sposób może zniszczyć chrześcijańską Europę. A na jej gruzach założyć burdel rządzony przez islamistów.
Szatan już z pomocą Lutra zniszczył chrześcijański Zachód Europy. I wciąż systematycznie niszczy, z pomocą różnych dewiantów i opętańców.
Teraz nawet wykorzystuje do swoich niecnych celów samego Bergoglio ....

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 21 sty 2018, 12:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
ZSRE

Dziesięć przykazań ma 279 słów. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych 300 słów. Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie przewozu cukierków karmelkowych 25 911 słów!

Co z tego wynika? Czy tylko śmieszność unijnych biurokratów? Obawiam się, że nie. Nie od dziś wiadomo, że ideologia komunistyczna przyświeca brukselskim poczynaniom. Dla osiągnięcia ideologicznego celu, trzeba było jednak odstąpić od brutalnego terroru, na rzecz metod bardziej wyrafinowanych. Mnożenie absurdalnych przepisów jest jedną z tych metod.

Przekonać się o tym można nawet w najbliższym sklepie spożywczym. Za PRL-u stało się najpierw w długiej kolejce po koszyk, który upoważniał do zajęcia miejsca już we właściwej kolejce. Trzeba było być wyposażonym w kartki upoważniające do zakupu odpowiedniego towaru i pieniądze o odpowiednich nominałach. Nie daj Boże, gdyby pani sklepowa nie miała wydać, a w pobliskim kiosku nie chcieli rozmienić!

Zdawać by się mogło, że takie zwyczaje przeszły do lamusa. Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek kasjer w Anglii domagał się drobnych od klienta. Ale okazuje się, że to my, bardziej niż konserwatywni Anglicy, hołdujemy tradycji. Obecnie w poperlowskim sklepie nie tylko pozostał zwyczaj, że klient nigdy nie ma racji. Nadal psim jego obowiązkiem jest mieć drobne. Taki obowiązek nakłada podobno pięćset pięćdziesiąty któryś paragraf jakiegoś rozporządzenia, czy może dyrektywy unijnej.

O co tu tak naprawdę chodzi? A no, o to, żeby zniechęcić nas do używania gotówki. Płacąc kartą, jesteśmy na krótkiej smyczy, pod czujnym okiem „wielkiego brata”. On przecież zawsze musi dokładnie wiedzieć, gdzie?, co?, i za ile?, kupujemy.

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich korzysta z wypróbowanych wzorców.

Małgorzata Todd

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 14 cze 2018, 09:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Dokąd UE zmierza?
Jest tylko jedna odpowiedź. Do sowietyzacji Europy.
Tak jak "Marks i Lenin są nieśmiertelni" w lewackich zidiociałych głowach, tak pomysł na jednorodną, homogeniczną, zbolszewizowaną Europę jest też "nieśmiertelny" w zideologizowanych móżdżkach lewackich.
Ten etap sowietyzacji trochę się różni od poprzedniego. Poprzedni "walczył o sprawiedliwość społeczną", a obecny "walczy o prawa człowieka".
Ta różnica to tylko pozory, gdyż oba sposoby dojścia do wydumanej utopii są jedynie drogą do upodlenia i zniewolenia, do stworzenia Wielkiego Europejskiego Gułagu dla Europejczyków.


Dokąd zmierza Komisja Europejska

Z prof. Karolem Karskim, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Parlamencie Europejskim odbędzie się w środę kolejna debata o Polsce. Jakie jest zainteresowanie tym tematem w Brukseli?
– Tego typu debaty to ciągłe przywoływanie Polski do porządku, co nie ma już dzisiaj większego znaczenia. Takich jałowych dyskusji na temat różnych krajów odbywa się wiele, ale nikt specjalnie się tym nie emocjonuje. Jak to jest w zwyczaju, poszczególne grupy w Parlamencie Europejskim otrzymują limit czasu wynikający z ich wielkości, a kolejni przedstawiciele tychże grup wypowiadają swoje – zazwyczaj jednominutowe – opinie. W tego typu debatach frekwencja jest zazwyczaj mocno ograniczona, a głos zabierają zarówno ci, którzy chcą coś powiedzieć, jak i ci, którzy chcą sobie podreperować statystykę wypowiedzi. Podczas takich debat na sali plenarnej obecna jest garstka osób. Co również ciekawe, zabierający głos po wykonaniu zadania najczęściej wychodzą z sali, nie słuchając nawet, co inni mają w danej kwestii do powiedzenia. Tak to wygląda z perspektywy Brukseli. Natomiast nam w Polsce tego typu wydarzeniom – zupełnie niepotrzebnie – towarzyszą emocje sprytnie podsycane przez część mediów. Jednak to wszystko nie ma większego znaczenia, bo ten temat zwyczajnie umiera śmiercią naturalną. Dlatego powinniśmy do tego wszystkiego przyłożyć odpowiednią rzeczy miarę – mianowicie będzie to jedna z wielu debat poświęcona jednemu z wielu wyróżnianych w ten sposób państw członkowskich Unii Europejskiej.

Czy mimo wszystko Parlament Europejski, czy szerzej Unia Europejska nie ma ważniejszych problemów, którymi powinna się zająć?
– Oczywiście, Unia Europejska ma cały szereg realnych problemów: migracje, terroryzm, wzrastający rasizm i deficyt demokracji w państwach zachodnich, do tego dochodzi jeszcze dysfunkcja strefy euro, ale jak widać – zamiast rozwiązywać te kwestie, woli uciekać się do stygmatyzowania poszczególnych państw, odwracając tym samym uwagę od spraw ważnych. Od strony technicznej chodzi tu też o wypełnienie porządku obrad europarlamentu. Tak czy inaczej tego typu wnioski wychodzą lub są wspierane przez Europejską Partię Ludową (EPP), której członkiem jest nasza totalna opozycja, tj. Platforma Obywatelska, i to właśnie temu środowisku zależy – zresztą kolejny już raz – na atakowaniu Polski. Przy miałkości tego typu debat nic z tego jednak nie wynika. Na to wszystko nakłada się postać wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który wykonał ruch wręcz histeryczny. Mianowicie jednego dnia Komisja Europejska ogłasza decyzję, że w tej chwili nie będzie się zajmować Polską i nie będzie podejmować żadnych decyzji na temat Polski, a następnego dnia Timmermans, żeby przykryć swoją absolutną porażkę, korzystając z wcześniej udzielonych mu ogólnych pełnomocnictw, w imieniu tejże Komisji deklaruje przejście do kolejnego etapu procedury art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli występuje przeciwko organowi, który jest jego mocodawcą. To jest przejaw histerii, ale jak wspomniałem, z tego już nic nie wynika. To już nie jest, ani uciążliwe, ani też szkodliwe, ale zważając na rangę, jaką przypisuje sobie Komisja Europejska, jest to po prostu śmieszne. Trzeba się jednak przyzwyczaić do tego i zaakceptować, że momentami tkwimy w tak specyficznym środowisku.

Z jednej strony Jean-Claude Juncker spotyka się z premierem Mateuszem Morawieckim – mówi się nawet, że efekty tych rozmów są pozytywne, a z drugiej strony pojawia się Frans Timmermans, który wydaje się przeczyć wcześniejszym ustaleniom?
– W mojej ocenie to, z czym mamy w tej chwili do czynienia, jest kompromitacją zarówno Junckera, jak i Timmermansa. Jak wiadomo, strona polska rozmawiała z przewodniczącym Jean-Claude'em Junckerem, który zaciągnął pewne zobowiązania. Tymczasem okazuje się, że jego zastępca Frans Timmermans nieposiadający żadnych własnych kompetencji poza tymi, jakie mu przekaże bądź to Komisja Europejska, bądź to jej przewodniczący, podejmuje działania odwrotne. Oczywiście w ogólnym odbiorze wygląda to tak, jakby Timmermans urwał się Junckerowi ze sznurka, tak czy inaczej kompromituje to obu tych polityków.

Czy zatem różnice zdań między Junckerem a Timmermansem nie są jakąś grą?
– To, co się dzieje w Brukseli w tej sprawie, jest po prostu żałosne. Widać też, że obaj wspomniani politycy nie są ludźmi zdolnymi do podejmowania zobowiązań, z których się trzeba rozliczyć.

Dojdzie do głosowania art. 7 w sprawie Polski?
– Takie debaty jak ta o Polsce odbywają się na forum Parlamentu Europejskiego nie pierwszy raz i nikt sobie nie życzy, żeby to się przekładało na innych. W europarlamencie nie ma większości, która mogłaby podjąć taką decyzję, a przypomnę, że potrzeba tu decyzji europarlamentu i Rady Europejskiej. Już raz na forum Parlamentu Europejskiego próbowano podjąć sławetną rezolucję w sprawie uruchomienia procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej przeciwko Polsce, kiedy europosłowie Platformy głosowali za wszczęciem postępowania, które na końcu miało na celu nałożenie sankcji na nasz kraj. Zdecydowano się na przeprowadzenie takiego głosowania na forum europarlamentu, żeby Komisja Europejska nie musiała angażować się w coś, co gołym okiem widać było, że nie wyjdzie. W związku z tym próbowano w te buty ubrać Parlament Europejski i przegłosowano rezolucję, która zlecała europarlamentarnej komisji LIBE (ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych) przygotowanie raportu o Polsce, który następnie miał być podstawą do sięgnięcia po artykuł 7. I ta rezolucja owszem przeszła, ale zwykłą większością głosów, tymczasem w Traktacie o Unii Europejskiej jest mowa o tym, że aby jakąkolwiek procedurę z art. 7 uruchomić i dalej ją prowadzić, potrzeba zgody 2/3 posłów Parlamentu Europejskiego. Tym samym cały ten plan spalił na panewce, w związku z tym na następnej sesji plenarnej cichcem się z tego wycofano. Widać było, że w Parlamencie Europejskim nie ma aż tylu złych ludzi, którzy chcieliby zaszkodzić Polsce.

Dlatego sama Komisja Europejska przystąpiła do działania, które też nie musi zakończyć się po myśli przeciwników Polski…?
– Komisja Europejska z Timmermansem w roli głównej zabrnęła tak daleko, że uruchomienie tej procedury było w zasadzie dla niej wizerunkową koniecznością. Co ciekawe, wcześniej próbowała tego dokonać cudzymi rękoma, ale – jak wiadomo – się nie udało. Europarlament też dał wyraz, że nie chce zajmować się sprawą Polski, że nie ma wymaganej traktatami większości, żeby uruchamiać czy dalej prowadzić czynności wynikające z art. 7.

Jak długo może jeszcze potrwać to grillowanie Polski?
– Prawdę mówiąc, nie bardzo wiem, czy w tej chwili trwa grillowanie Polski, czy Komisja Europejska sama siebie grilluje. A ci, którzy wołają „grillujemy” – Timmermans, totalna opozycja et consortes – sami de facto skaczą po rozgrzanym ruszcie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... ejska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ZSRE, IV Rzesza, czy poprostu Eurobolszewia?
PostNapisane: 26 cze 2018, 13:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
UE, ZSRE, IV Rzesza, Eurobolszewia, czy po prostu Genderia to twór cofający cały dorobek kulturowy Europy do poziomu jaki osiągnęły w swoim czasie Sodoma i Gomora.
Trudno jednak tym personom, które z lewa zarządzają bajzlem zwanym UE, zrozumieć że świadomość ludzka, która rozwinęła się ponad poziom medialnych manipulacji, nie chce skorzystać z oferty destrukcji proponowanych przez nich i wciąż pragnie się rozwijać, a nie zwijać.
Ot UE ma problem.
Stąd stara się siłowo (na razie delikatnie, ale stanowczo) zmusić nas wszystkich abyśmy ulegle zdziczeli na wzór lansowany medialnie.


UE chce uruchomienia art. 7 wobec Węgier. "Za" głosowali europosłowie PO


Komisja Parlamentu Europejskiego poparła uruchomienie art. 7 wobec Węgier.

W przegłosowanym przez nią dokumencie podkreślono, że na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności. Z tego powodu eurodeputowani chcą, by Parlament Europejski zwrócił się do Rady UE, czyli krajów członkowskich, o uruchomienie wobec Węgier art. 7.

Podczas głosowania projekt raportu w tej sprawie poparło 36 eurodeputowanych, a 19 było przeciw. Głosowanie na sesji plenarnej ma się odbyć we wrześniu. Na tym forum przyjęcie rezolucji będzie wymagało 2/3 głosów. Przyjęcie dokumentu będzie oznaczało, że PE rekomenduje Radzie UE rozpoczęcie procedury art. 7 wobec Węgier.

Z przyjęcia propozycji zadowolenie wyraziło kilka frakcji w PE, w tym liberałowie. - Ostatnie wydarzenia na Węgrzech doprowadziły do poważnego pogorszenia się praworządności, demokracji i praw podstawowych - wskazała frakcja w komunikacie. Choć powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd premiera Viktora Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, lista zarzutów w ostatnim czasie się wydłużyła.

W ubiegłym tygodniu węgierski parlament przyjął poprawkę do konstytucji przewidującą, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się. Przegłosowano też pakiet ustaw antyimigracyjnych, nazwany przez rząd "Stop Soros" w nawiązaniu do amerykańskiego finansisty, któremu władze Węgier zarzucają działania na rzecz sprowadzenia do Europy milionów imigrantów.

Zgodnie z nowelizacją kodeksu karnego, wprowadzoną w ramach tego pakietu, za wspomaganie bezprawnej imigracji będzie uchodziło np. umożliwienie wszczęcia postępowania o uzyskanie statusu uchodźcy komuś, kto nie jest narażony na prześladowania w swoim kraju lub w państwie, przez które przejeżdżał. Regulacje zostały skrytykowane m.in. przez Komisję Wenecką, której zdaniem nadmiernie ograniczają one prawa grup obywatelskich.

Sprawozdawczyni projektu rezolucji PE Judith Sargentini (Zieloni) podkreśliła, że nastał czas, by UE przeciwstawiła się premierowi Węgier i broniła wspólnych wartości, wolności słowa oraz rządów prawa. Ugrupowanie Fidesz premiera Orbana należy do Europejskiej Partii Ludowej (EPL, do tej samej partii należy PO), która w powszechnej opinii roztacza w Brukseli i Strasburgu parasol ochronny nad Budapesztem.

- Jest jasne, że demokracja i praworządność są na Węgrzech zagrożone. EPL, choć mówi o czerwonych liniach, dała swoim posłom wolną rękę w głosowaniu nad tym raportem. Węgierski rząd postanowił ignorować wszystkie międzynarodowe ostrzeżenia i rekomendacje mające chronić najbardziej podstawowe elementy demokracji liberalnej - zaznaczył w specjalnym oświadczeniu szef liberałów Guy Verhofstadt.

Również socjaliści w PE wezwali EPL do "powstrzymania dryfu (premiera Węgier) w stronę autorytaryzmu". - Przez ostatnie siedem lat Viktor Orban dokonywał erozji podstawowych zasad demokracji na Węgrzech. Atakował niezależne media, organizacje pozarządowe, a teraz bierze na cel niezależność sądownictwa - oświadczył szef grupy socjalistycznej w PE Udo Bullmann.

Art. 7 Traktatu o UE stanowi, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednak jednomyślności państw UE.
źródło: PAP

KJ

Opublikowano: 26.06.2018 09:10.

https://www.salon24.pl/newsroom/876812, ... oslowie-po


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 118 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /