Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 18 kwi 2012, 09:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Unia jeży

Po prostowaniu bananów, zaliczeniu marchwi do owoców czy zakwalifikowaniu ślimaków do gatunku ryb przyszedł czas na kolejne dyrektywy z Brukseli. Zgodnie z unijnymi wytycznymi, które wkrótce mogą wejść w życie, fryzjerki mają otrzymać zakaz noszenia w pracy butów na obcasach i biżuterii. Ograniczona ma zostać także liczba wykonywanych przez nie fryzur. Wszystko w trosce o wygodę fryzjerek, a także bezpieczeństwo klientek, które korzystają z usług salonów. Przyglądając się poczynaniom kompletnie oderwanych od rzeczywistości i sowicie wynagradzanych unijnych urzędników, trzeba przyznać, że nie tylko klientom zakładów fryzjerskich włos się jeży na głowie.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 18&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 02 cze 2012, 07:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
W potopie nihilizmu

Z Bernardem Antonym, publicystą, autorem książek m.in. na temat islamizacji Europy, masonerii, przewodniczącym stowarzyszenia AGRIF czuwającym nad poszanowaniem tożsamości francuskiej i chrześcijańskiej, rozmawia Anna Bałaban

Francuzi wybrali Fran÷ois Ho- llande´a na swojego prezydenta. Czego można się spodziewać po kadencji socjalisty?
- Z pewnością niczego dobrego. Poprzedni rząd niesamowicie nas zawiódł, wiele obiecywał, ale tych obietnic nie spełnił. Poza tym zezwolił na to, aby ugrupowania lewicowe i skrajnie liberalne przejęły monopol, jeśli chodzi o kulturę i media. W konsekwencji mamy dziś republikę Fran÷ois Hollande´a, tj. bardzo pewnej siebie ideologicznej lewicy. Dopiero co mianował ministrem sprawiedliwości Christiane Taubira, która pod względem ideologicznym reprezentuje skrajnie antyfrancuskie podejście. Dość wspomnieć jej aktywność jeszcze w Gujanie, gdzie promowała separatyzm, była związana z jawnie antyfrancuskim ruchem "Moguidé", który w latach 80. dopuszczał się licznych zamachów. Naprawdę mamy się czego obawiać. Poza tym nazwisko Vincenta Peillona w resorcie edukacji nie wróży niczego dobrego, a Jean-Marc Ayrault jako premier to dla Francji prawdziwe zagrożenie. To ktoś w rodzaju sankiuloty, człowiek skrajnej lewicy. Nie wierzę, by obecny rząd dokonał czegokolwiek, co byłoby dobre dla gospodarki, nie wspominając już o płaszczyźnie związanej z prawami podstawowymi. Można się spodziewać, że jeśli chodzi o szacunek wobec prawa naturalnego, wobec rodziny, w tych kwestiach będzie jeszcze gorzej. To właśnie dlatego przed drugą turą wyborów, nakłaniając do głosowania na Nicolasa Sarkozy´ego, użyłem sformułowania "mniejszego pogorszenia", a nie "mniejszego zła", bo zło zawsze jest złem, nie da się go stopniować. Bardzo często "mniejsze zło" pojmowane jest jako dobro. A trzeba stanowczo podkreślić, że poprzedni rząd nie wniósł niczego dobrego. Mimo to była jeszcze jakakolwiek możliwość w miarę wolnej wypowiedzi, i to pomimo konformistycznych mediów, które w 90 procentach są marksistowskie.

A jakie aktywa reprezentuje francuska prawica?
- We Francji prawica nie ma swojej reprezentacji. Nawet gdy chodzi o Front Narodowy. Przez pewien czas byłem w kadrze kierowniczej FN, ale musiałem się stamtąd wycofać. Oczywiście Marine Le Pen ma odwagę, waleczność, ale kiedy wyszła jej książka "Niech żyje Francja", byłem zmuszony napisać do niej komentarz. Otóż w swojej książce Marine Le Pen wychwala lewicę, widoczne są u niej akcenty jakobińskie, rewolucyjne. Poza tym z jednej strony twierdzi, że nie chciałaby, żeby aborcja była refundowana, ale z drugiej strony mimo wszystko jest zwolenniczką aborcji. Bardzo daleko jej do prawicy pragnącej państwa zgodnego z prawem naturalnym, czyli de facto zgodnego z Dekalogiem.

Sądzi Pan, że wraz z wyborem Hollande´a kształt Unii Europejskiej ulegnie zmianie?
- Nie, w ogóle uważam, że Unia Europejska była i jest pomyłką. Kiedy byłem w kierownictwie Frontu Narodowego - jeszcze przed wszystkimi tymi zmianami, które się tam dokonały - nawoływałem do porzucenia Unii Europejskiej. Nie Europy, ale Unii Europejskiej. Bo nie można podważyć istnienia wymiaru europejskiego, cywilizacji europejskiej i to właśnie w tym wymiarze uważam się za patriotę zarówno francuskiego, jak i europejskiego. Kiedy jadę do Krakowa czy Torunia - cóż za piękne miasta! - to czuję się u siebie, w Europie. Także w tym sensie uważam, że rzeczywistość tożsamości europejskiej jest czymś niepodważalnym. Czym innym od takiego rozumienia rzeczy są natomiast instytucje europejskie, które w swojej istocie są antyeuropejskie, tj. zabójcze dla tego wymiaru Europy, o jakim wspomniałem. Bo instytucje te są w rękach ideologicznych lobby, gwałcone są podstawowe zasady funkcjonowania polityki. Nie będę wchodził tutaj w szczegóły, bo wymagałoby to dłuższej analizy, ale gołym okiem widać, że zasada subsydiarności - zgodna ze społeczną nauką Kościoła - została całkowicie odwrócona. Bo przecież zasada ta określa, że Unia Europejska powinna zajmować się jedynie tym, co państwa członkowskie zdecydują się powierzyć jej kompetencjom. Dzisiaj natomiast mamy taką sytuację, że suwerenne państwa mogą zajmować się jedynie tym, co zdecyduje się im powierzyć Unia Europejska, czy raczej tym, co im Unia narzuci. Europa w takim kształcie jest Europą na opak i dotyczy to już samych jej podstaw organizacyjnych, nie wspominając o kwestii szerzonych przez nią ideologii.

Wydaje się, że nowy prezydent Francji wiele zawdzięcza muzułmanom?
- Tak, to wydarzenie bez precedensu, niesamowicie niepokojące. Po raz pierwszy w dziejach Francji jej prezydent został wybrany dzięki głosom muzułmanów. I to nie ja tak twierdzę. Liczby wskazują na to jednoznacznie. Hollande wyprzedził Sarkozy´ego o niewiele ponad milion głosów, czyli różnica nie była aż tak ogromna. A jak się okazuje, imamowie w całej Francji nawoływali do tego, by muzułmanie szli do wyborów i głosowali na Hollande´a. I to nie ja mówię o tej islamskiej mobilizacji, ale sondaże i oficjalne dane. Według nich, 90 proc. głosujących muzułmanów wskazało Hollande´a jako swojego faworyta. Islam we Francji stanowi autentyczny problem polityczny. Niestety, Francja nie chciała tego dostrzec. Wraz z przyjaciółmi, byłymi muzułmanami, staramy się pokazywać, że islam to ideologia totalitarna. Kochamy muzułmanów jako ludzi, ale naszym obowiązkiem jest sprzeciwiać się islamowi. Zarówno we Francji, jak i w całej Europie mamy dwa główne wyzwania: dekadencję i islam. Francja stała się krajem muzułmanów. Dane demograficzne w tym zakresie są przerażające. Muzułmanie we Francji tworzą grupy, które w dalszym ciągu są bardzo mocno związane z krajami, z jakich się wywodzą, i przesiąknięci są tymi samymi ideami, co muzułmanie z Algierii, Maroka czy Pakistanu. To bardzo poważne zjawisko, coraz bardziej widoczne w naszym kraju. Zresztą widać to również w strukturze rządu. Otóż jego rzecznikiem jest Najat Vallaud-Belkacem, kobieta o podwójnej narodowości - marokańskiej i francuskiej. Co istotne, w przeszłości z nominacji samego króla Maroka była ona członkiem rady reprezentującej Marokańczyków żyjących poza granicami kraju. Oczywiście zanim została mianowana rzecznikiem francuskiego rządu, musiała zrezygnować z rady, co nie zmienia faktu, że na tak znaczącym rządowym stanowisku Francuzi mają muzułmankę z Maroka.

Jak to się dzieje, że Francuzi, niegdyś katolicy, dziś głosują przeciwko życiu, przeciwko Kościołowi?
- Niestety, już od bardzo dawna Francja nie jest katolicka. Chociaż trzeba zaznaczyć, że od pewnego czasu widoczne są pewne zwiastuny odrodzenia, które wlewają odrobinę nadziei. Niedawno na falach niewielkiej, choć dość szeroko słuchanej rozgłośni Radio-Courtoisie rozmawiałem z trzema kobietami, niegdyś muzułmankami, które przyjęły chrześcijaństwo. Ale ich droga do nawrócenia była drogą przez mękę. W bardzo młodym wieku zostały zmuszone do zamążpójścia, właściwie całe życie przebywały w zamknięciu, co jest niejako naturalną rzeczywistością rodzin muzułmańskich. Jakoś niechętnie w mediach zwraca się uwagę na to, że islam propaguje największy system niewolniczy, z jakim mieliśmy do czynienia od początków ery nowożytnej. I to potwierdzają w zasadzie wszyscy, którym uda się wymknąć z tego systemu. Ale wróćmy do naszych muzułmanek i ich nawrócenia. Otóż wszystkie one były bardzo pobożne, autentycznie zgłębiały słowa proroka zapisane w Koranie i doszły do wniosku, że prawda leży gdzie indziej. I tak oto krok po kroku zaczęły odkrywać chrześcijaństwo.

Ich przypadek chyba nie jest odosobniony?
- Oczywiście, że nie. Niedawno miałem okazję być w Rzymie z racji organizowanego tam przepięknego Marszu dla Życia. Spotkałem tam mojego przyjaciela Magdiego Cristiana Allama, wspaniałego dziennikarza, obecnie deputowanego do Parlamentu Europejskiego, który miał odwagę porzucić swoje islamskie pochodzenie i z rąk Benedykta XVI przyjął chrzest. Jego przykład potwierdza pewne pozytywne zjawisko. W islamie jest zbyt wiele znaków zapytania i naprawdę wystarczy pochylić się nad tym, co jest napisane w Koranie, by przejrzeć. I na tym między innymi polega również nasza walka, walka, która absolutnie nie wynika z postawy nienawiści czy rasizmu, ale z chęci pomocy tym, którzy pragną uwolnić się z islamu. Bo ich sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Magdi Cristiano Allam bardzo często zwraca na to uwagę, że w Europie panuje ogólne zobojętnienie na wchodzenie islamu na nasz kontynent, co więcej - podejmuje się nawet działania sprzyjające temu procesowi. Natomiast osoby, które wychodzą z islamu, przez co nierzadko znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nie mogą liczyć na pomoc. Trzeba to powiedzieć, że w Europie prześladowania chrześcijan, w tym tych, którzy nawrócili się z islamu, są lekceważone.

Pięć lat temu był Pan w Polsce i odwiedził m.in. Radio Maryja i Telewizję Trwam. Jak Pan wspomina ten pobyt?
- Do dziś wspominam tę wizytę! Byłem tam razem z przyjaciółmi i naprawdę byliśmy pod niesamowitym wrażeniem całego przedsięwzięcia - radia, telewizji, szkoły kształcącej dziennikarzy i ludzi mediów. To miejsce łączące nowoczesność z katolickością. Byłem rzeczywiście wzruszony, bo zostaliśmy przyjęci wręcz po królewsku, mimo że przecież byliśmy tam po raz pierwszy. To niesamowite wspomnienie. A chciałbym przypomnieć, że w czasie kiedy byłem w Radiu, trwała akurat kampania wyborcza i mieliśmy okazję uczestniczyć w doskonale prowadzonej debacie wyborczej. Poza tym sam mogłem zabrać głos zarówno w Radiu, jak i w Telewizji i muszę powiedzieć, że zarówno pytania, jakie mi stawiano, jak i sposób prowadzenia dyskusji były naprawdę profesjonalne. Być gościem w takim środowisku to zaszczyt! Z chęcią przyjechałbym jeszcze raz! Tym bardziej że we Francji trudno znaleźć media, które prezentowałyby tak wysoki poziom.

A mimo to media te są stale atakowane. Dlaczego tak się dzieje?
- Myślę, że to nie jest nic nowego, w świecie panuje niesamowita nienawiść do Kościoła katolickiego. Podejrzewam, że w grę wchodzą potężne siły, także te ekonomiczne, które zwalczają wszystko, co nosi znamiona katolicyzmu, co zgodne jest z nauką Chrystusa. To bardzo przykre, że do tego rodzaju sytuacji dochodzi właśnie w Polsce, bo co do Francji, no cóż... To kraj, który zrodził potworną rewolucję francuską, której "owoce" niestety zbieramy do dziś.

Czy we francuskich mediach można usłyszeć, przeczytać cokolwiek na temat Radia Maryja?
- Bardzo niewiele, oczywiście wszystkiego nie czytam, na bieżąco śledzę krajowe dzienniki. Od kilku miesięcy tematem numer jeden jest u nas sytuacja bieżąca, tj. nowa prezydentura. Czasem, głównie przy okazji wyborów w Polsce, coś gdzieś można przeczytać o Radiu, ale to przeważnie w prasie konformistycznej, tzn. tej marksistowskiej. Rzecz jasna nie są to artykuły, które ukazywałyby to Radio w sposób odzwierciedlający prawdę. A co do Telewizji Trwam i afery koncesyjnej, to dopiero niedawno się o niej dowiedziałem i bardzo mnie ta sytuacja niepokoi.

W najbliższy wtorek w Parlamencie Europejskim odbędzie się publiczne wysłuchanie w sprawie dyskryminacji Telewizji Trwam. Niektóre media w kraju już nazywają tę inicjatywę skandalem.
- A jakie to są media? Podejrzewam, że nie te, którym bliskie są wartości katolickie. Jeśli pisma antykatolickie piszą w ten sposób, to w pewnym sensie można się z tego cieszyć. Bo przynajmniej wiadomo, kto ma rację.

Walec postmodernizmu miażdży też katolików we Francji. Odwracane są podstawowe pojęcia, rozmyciu ulega tożsamość chrześcijańska.
- Jeśli ktoś mówi, że kocha swoją ojczyznę, że jest patriotą - co przecież wcale nie oznacza, że nienawidzi ludzi innych narodowości - to paradoksalnie przyczepia mu się łatkę "rasisty". Jeśli ktoś mówi, że dumny jest z naszej kultury, z naszej cywilizacji - w tym przypadku mówię o kulturze łacińskiej, cywilizacji chrześcijańskiej - również potępiany jest za rasizm. Jeśli ktoś ośmieli się powiedzieć, że społeczeństwa, w których praktykuje się np. kanibalizm, niewolnictwo, są cywilizacjami niższymi, to oczywiście też rasizm... To nieprawdopodobne. To tak jakby ludzie, instytucje państwowe kierowały się instynktem śmierci, kulturą śmierci, o której mówił i przed którą przestrzegał Jan Paweł II, a teraz Benedykt XVI. Instynkt śmierci przejawia się w relatywizmie, w postawie, która mówi, że wszystko jest równe. Bardzo widoczne jest to chociażby w sztuce współczesnej, w jej upadku. To, co dziś nazywane jest sztuką, jest czymś uwłaczającym, wstrętnym. Dzisiaj niedopuszczalnym byłoby stwierdzenie, że np. Chopin jest subtelniejszy od jakiejś piwnicznej rąbanki. Bo przecież wszystko jest równe. Stąd uważam, że niezbędna jest walka przeciwko instynktowi śmierci, jaką podejmujemy wszyscy - zarówno środowiska w Polsce skupione wokół Radia Maryja, jak i my, we Francji. Stajemy wobec zjawiska skrajnego nihilizmu, wielkimi krokami zbliża się perspektywa gejowskich układów określanych mianem "małżeństw", adoptowanie przez nich dzieci. To zresztą paradoksalne - z jednej strony nikt już dzisiaj nie chce mówić o małżeństwie, bo to niby takie nienowoczesne, odbierające wolność, a z drugiej strony aktywiści gejowscy domagają się legalizacji ich "małżeństw". Jesteśmy w fazie radykalnego przewrotu. Chyba nawet większego, niż to miało miejsce w zbrodniczym systemie komunizmu, który przecież tak bardzo was doświadczył i zniewolił. Ale wtedy chociaż starano się utrzymać pozory, że przestrzegane są jakieś wartości obywatelskie. Teraz postąpiono o krok dalej. Do tandemu Jan Jakub Rousseau - Karol Marks dołączył markiz de Sade, chyba najbardziej odrażający autor w dziejach literatury. Ta radykalna rewolucja, której jesteśmy świadkami, jest rewolucją antropologiczną, wymierzoną przeciwko człowiekowi, przeciwko jego godności. Stąd tak wielka potrzeba solidarnego działania przeciwko tym zmianom.

Można coś zrobić, by wpłynąć na zatrzymanie szerzących się w Europie tendencji wrogich chrześcijaństwu, godzących w wartość małżeństwa, życia, tożsamości narodowej?
- Tak! Jako Polacy sami daliście i w dalszym ciągu dajecie tego przykład swoją nieugiętą postawą sprzeciwu wobec śmiercionośnych ideologii. Przykład niegasnącej nadziei, mimo że po ludzku wydawałoby się, że tej nadziei już być nie powinno. Dlatego dzisiaj naprawdę nie wolno ustawać w walce, trzeba się organizować, tworzyć grupy, ruchy społeczne, dzielić się doświadczeniami z podobnymi ugrupowaniami działającymi w innych państwach Europy. Często borykamy się z podobnymi problemami, więc warto się konsolidować i nawzajem wspierać. Na swoim polu staramy się to realizować, ale niestety to, czego brakuje nam najbardziej, to środki materialne. Raczej nie jestem za tym, aby tworzyć partie katolickie z nazwy, ale partie, których członkami są katolicy - jak najbardziej. Nie może być mowy o separacji polityki od religii, od chrześcijańskich wartości. Pismo Święte, jak zresztą we wszystkich innych kwestiach, jest tu najlepszym doradcą: "Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga". Nie chodzi tu o rozdział między jednym a drugim, ale o rozróżnienie. Doskonale rozumieją to niektórzy nasi biskupi, którzy dostrzegają niebezpieczeństwa obecnego kształtu Europy i nie boją się o nich mówić. Podsumowując, sądzę, że konieczne jest organizowanie się ruchów, które broniłyby podstawowych wartości wypływających z nauki Kościoła katolickiego, podnoszenie świadomości społecznej, odpowiednie kształcenie dzieci i młodzieży. Zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym ważna jest współpraca prawdziwie europejskich, tj. katolickich środowisk, twórcza wymiana między nimi. Stąd też myślę, że Polska i Francja miałyby sobie dużo do zaoferowania.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my11.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 13 cze 2012, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
"Okna życia" przeszkadzają ONZ

Przyzwolenie na anonimowe pozostawianie dzieci w "oknach życia" łamie Konwencję o Prawach Dziecka ONZ, ponieważ uniemożliwia ustalenie ich tożsamości. Takie absurdalne stanowisko przedstawił zespół ekspertów tworzących Komitet Praw Dziecka.

ONZ jest zaniepokojona upowszechnianiem się w Europie "okien życia", czyli miejsc, gdzie matka, która z różnych przyczyn nie czuje się na siłach, by wychowywać dziecko, decyduje się je anonimowo pozostawić. Według doniesień brytyjskiego dziennika "The Guardian", 18 międzynarodowych ekspertów tworzących Komitet Praw Dziecka zarzuca procedurze związanej z funkcjonowaniem "okien życia" łamanie prawa dziecka do poznania swoich rodziców i bycia przez nich wychowywanym. Członkowie komitetu wyrażają niepokój, że w ciągu ostatnich 12 lat, a więc odkąd w Europie przywrócono znaną już w średniowieczu działalność "okien życia", ich liczba sięgnęła niemal dwustu. Takie fakty, że dzięki ich istnieniu od śmierci ocalono już ponad 400 noworodków, ich wyraźnie nie interesują. Jak przypominają inicjatorzy powrotu do praktyki "okien życia" wprowadzonej przez św. Gwidona z Montpellier, to właśnie mnożące się w Europie przypadki porzucania nowo narodzonych dzieci na śmietnikach, w miejscach, które skazywały je na pewną śmierć, stały się podstawą do rozpowszechnienia obecnie na nowo tej inicjatywy troski o ludzkie życie.

Ze stanowiska oenzetowskich urzędników wynika, że jeszcze przed prawem do życia dziecko musi mieć zagwarantowany dostęp do informacji o swoich biologicznych rodzicach. Co ciekawe, artykuł 7 konwencji, na jaki powołują się członkowie komitetu, wyraźnie zaznacza, że "(...) dziecko od momentu urodzenia będzie miało prawo do otrzymania imienia, uzyskania obywatelstwa oraz, jeśli to możliwe, prawo do poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką". Dość istotne w tym kontekście wydaje się więc sformułowanie "jeśli to możliwe" - najwyraźniej pominięte przez oenzetowskich stróżów prawa.

Maria Herczog, członek komitetu, potępiając istnienie "okien życia", zauważa, że nie ma dowodów, iż chronią one przed dzieciobójstwem. Ta węgierska psycholog twierdzi, że powinny one zostać zastąpione lepszą polityką państwa, jeśli chodzi o planowanie rodziny, oraz udzielaniem wsparcia dla kobiet "z niechcianymi ciążami". Herczog nie wyjaśnia jednak, co rozumie przez wymieniane "planowanie rodziny" i "wsparcie", możemy się tylko tego domyślać. W ubiegłym roku Komitet Praw Dziecka skierował pismo do czeskiego rządu z żądaniem zamknięcia funkcjonujących tam "okien życia". Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Kwestię tę podjęli politycy z różnych krajów, w tym także prezydent Węgier Viktor Orbán. Zauważył, że "okna życia" stanowią rozwiązanie dla kobiet, które niestety ukrywają swoją ciążę i boją się konfrontacji z oficjalnymi procedurami. Z kolei fińska poseł do PE z frakcji Chrześcijańskich Demokratów zwróciła uwagę na hipokryzję. Ten sam komitet, który przesadnie zabiega o przestrzeganie konwencji, nie zauważa sytuacji, gdzie przykładowo w świetle prawa niektóre kraje zgadzają się na to, by dwie lesbijki mogły anonimowo udać się do banku nasienia i bez znajomości tożsamości dawcy zająć w ciążę. W tej sytuacji nikt nie alarmuje, że łamana jest konwencja i prawo dziecka do tego, by mogło poznać swojego ojca. Członkowie komitetu domagają się zamknięcia "okien życia", twierdząc, jakoby dzieci były porzucane, dlatego że jest taka możliwość. A jeśli jej nie będzie - przekonują - nie będzie też porzuconych dzieci. Na przewrotność tego rodzaju argumentacji wskazuje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. dr Franciszek Płonka, dyrektor Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka w Bielsku-Białej Lipniku, przy którym działa "okno życia". - Przecież to Kościół jako pierwszy wychodzi z założenia, że dziecko w perspektywie cywilnej należy do rodziców, że najlepszym środowiskiem do prawidłowego wzrostu dziecka jest jego rodzina. Wmawianie więc, że "okna życia" są zachętą do porzucania dzieci, to ogromna przewrotność. Niech ktoś poda na to dowody! - mówi ks. Płonka. Dodaje również, że gdyby tak było, to byłyby one pełne dzieci, a przecież rzeczywistość jest taka, że w wielu z nich nigdy nie była potrzebna interwencja. Co ważne, jeżeli zdarzy się sytuacja, że matka będąca w silnym szoku poporodowym zostawi dziecko w "oknie życia", a po jakimś czasie zorientuje się, że popełniła błąd, ma prawo przyjść i o tym powiedzieć. - Hipokryzją jest również stawianie tezy, że to jest przeciwko prawu - wskazuje ks. Płonka. Prawo zostało stworzone po to, by służyć człowiekowi, a nie na odwrót. Warto również zwrócić uwagę, że solą w oku dla przeciwników "okien życia" jest to, że najczęściej są one prowadzone przez instytucje kościelne i popierane przez - jak to mówią - "lobby pro-life". W Polsce są one już w każdej diecezji.

Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi05.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 11 lip 2012, 07:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Globalizacja niesie globalne załamanie

Małe jest piękne, a różnorodność stanowi o sile natury. Tych prostych reguł, które od zarania rządzą światem, nie wzięli pod uwagę ojcowie globalizacji.

Nową ideologię, która miała chronić interesy firm i instytucji finansowych krajów wysoko rozwiniętych, ukuto ad hoc na początku lat 90. ubiegłego wieku - po upadku komunizmu i rozpadzie imperium sowieckiego.

W zamian za kapitał i know-how ponadnarodowe korporacje chciały sięgać po coraz to wyższe zyski, oszczędzając więcej i więcej na kosztach pracy. Lokowały zakłady produkcyjne w krajach o jak najtańszej sile roboczej. Strategia okazała się krótkowzroczna, ponieważ wraz z przenoszoną za granicę produkcją pomniejszano sferę realnej gospodarki i przyszłe przychody podatkowe macierzystych krajów. Zastąpić ją miał rozrastający się w zamian sektor usług finansowych.

Rozziew między realną gospodarką, która za granicą wytwarza dobra użytkowe, a wirtualną gospodarką, która wie najlepiej, co robić z kapitałem, narastał szybko.

Pękają kolejne absurdalne bańki spekulacyjne. Przykładowo, w USA wiarygodność kredytową zyskał nowy typ klienta banków, osławiany NINJA (No Income, No Job, No Assets), któremu, choć bez pracy, majątku, a nawet dochodów, dane było przez chwilę spełnić "american dream" o własnym domu.

Z kolei w Hiszpanii pod kredyty wybudowano 1,5 miliona mieszkań, które stoją dziś puste. W Polsce wpychano na lewo i prawo opcje i kredyty hipoteczne we frankach i euro, nabijając klientów w ryzykowne spekulacje walutowe.

Dramatyczne skutki nie dały na siebie długo czekać. Oto globalna gospodarka znalazła się na krawędzi przepaści. Od pół roku systematycznie spada światowy handel, a kolejne kraje popadają w recesję bądź doświadczają ostrego spowolnienia.

Stan świadomości

Przed dwoma tygodniami ogłoszono pakiet pomocy dla hiszpańskiego sektora bankowego w wysokości 100 mld euro. Deklaracja wywołała chwilową euforię. Po sześciu godzinach na rynki powróciły spadki.

W zeszłym tygodniu skoordynowana obniżka stóp procentowych w Europie i Chinach oraz kolejny dodruk pieniądza w Wielkiej Brytanii podtrzymały giełdy na plusach przez niespełna godzinę.

W tych okolicznościach następny pakiet pomocowy czy stymulacyjny może wywołać "na dzień dobry" sceptyczną reakcję graczy rynkowych, a co gorsze, klientów europejskich banków. Bo za mało. Za późno. Bo nie ulega wątpliwości, że politycy, jak i instytucje finansowe tracą wiarygodność i możliwości manewru.


Jednocześnie narasta fala natrętnej propagandy. Czym gorzej w realnej gospodarce, tym media szprycują nam coraz większe dawki znieczulenia, kierując naszą uwagę to na igrzyska, to znowu kreując spory ideologiczne.

Polska jest tego świetnym przykładem. Nic to, że rząd przewłaszczył sobie składki OFE w zeszłym roku, poszukał oszczędności w systemie refundacji leków na początku tego roku, właśnie podwyższa wiek emerytalny czy traktuje podatnika jak dojną krowę na postronku. Bo kryzysu przecież nie ma. Mamy za to coraz więcej Europy, Palikota, Niesiołowskiego i medialnych harcowników wmawiających, że Belka, Rostowski i Rosati ochronią nas od... złego Tuska.

Powróćmy do realnych kłopotów w systemie bankowym. W niepełna cztery lata po upadku Lehman Brothers następuje kolejna czarna seria. Nie przebrzmiały jeszcze straty za zeszły rok rzędu 9 mld euro włoskiej Grupy UniCredit, a tu amerykański JP Morgan ogłasza, że w ciągu kwartału zgubił na rynku derywat ponad 2 mld dolarów.

Jakby i tego było mało, brytyjski bank Barclays przyznaje się do manipulacji stawką LIBOR i ot, grzecznie płaci 400 mln dolarów kary. Banki "zbyt duże, by upaść", są dziś "jeszcze większe, by upaść", a ich zarządy pozostają bezkarne pomimo popełnianych błędów.

Mnożą się konflikty interesów, narasta ryzyko systemowe. Co dalej? Gdy piszę te słowa, euro zaczyna tydzień poniżej poziomu 1,23 za dolara, rynki azjatyckie dołują o 1 proc., a pieniądz szuka... bezpiecznej przystani. Może w najbliższym czasie usłyszymy o kolejnej interwencji banków centralnych? Bo rentowności hiszpańskich i włoskich obligacji wróciły odpowiednio na poziom 7 i 6 procent. Bo Instytut Gallupa ogłosił, że statystyki o bezrobociu na całym świecie są drastycznie zaniżone.

Podobno w Polsce bez pracy pozostaje 33 proc. kobiet i 30 proc. mężczyzn! Pytam, jak wyliczyć z 33 i 30 proc. średnią 12,5 procent? Jasne, jasne - wszystko zależy od sposobu liczenia - tego nauczył nas minister Rostowski. Angela Merkel i Francois Hollande prowadzą swoje kraje w braterskim uścisku. Ogłosili razem plany wprowadzenia jednolitego europejskiego nadzoru finansowego i unii bankowej z końcem tego roku mimo różnicy zdań co do podatku bankowego, paktu fiskalnego i euroobligacji.

Oczywiście ustępstwa Niemiec dotyczące unii bankowej mogą okazać się najbardziej kosztowne, ponieważ największe zobowiązania w bilansach banków stanowią gwarancje wypłacenia depozytów. A te w samej Hiszpanii wynoszą ponad 1 bln 600 mld euro! Dziwi, że obietnice pani kanclerz partnerzy europejscy biorą za dobrą monetę, gdy ta dawno utraciła mandat podejmowania znaczących decyzji wraz z dotkliwą przegraną w kolejnych wyborach do landów. Tak naprawdę na straży niemieckiego interesu stoi dziś prezydent, Trybunał Konstytucyjny i Bundestag.

Niepewne jutro

W ostatnich tygodniach Rumunia, Finlandia, Wielka Brytania i inne kraje zaczęły rozważać scenariusze rozpadu strefy euro, a nawet wyjścia z Unii Europejskiej.

Złą sytuację potęgują wydarzenia na świecie, np. potencjalna zapaść gospodarcza w Indiach i Brazylii, do niedawna liderów wzrostu i członków ekskluzywnego klubu BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny). Rynki z napięciem śledzą dane o stopniu spowolnienia w Chinach, a nawet biorą pod uwagę ryzyko... deflacji w tym kraju! Indeks cen dosłownie zleciał w ciągu miesiąca o 2,1 proc. do poziomu 2,2 proc. rok do roku w tempie, które jeży włosy na głowach chińskich decydentów.

Okazuje się również, że zamówienia przemysłowe w Japonii spadły w maju aż o 14 proc. (najwięcej w historii od czasu, gdy wskaźnik ten jest w domenie publicznej), co potwierdza słabnący popyt w Chinach.

Gwałtowny upadek chińskiego smoka dopełniłby najczarniejszy ze scenariuszy ekonomicznych, trudno bowiem spodziewać się znaczącego impulsu rozwoju z jakiegokolwiek innego obszaru gospodarczego. Amerykański FED po złych danych z rynku pracy i zatrważających doniesieniach z Azji w najbliższym czasie z pewnością zasygnalizuje możliwość luzowania monetarnego tzw. QE 3. Jak zareagują rynki, czy aby nie odwrotnie niż chciałby FED?

Powróćmy na koniec do spraw polskich. Wydaje się, że tak jak przed rokiem wakacje polityczne w sierpniu i tym razem zostaną odwołane. Co więcej, skala problemów stojących przed gospodarką narodową wzrosła w międzyczasie po wielekroć. Kolejne firmy budowlane ogłaszają upadłość. Samorządy w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku przekroczyły ustawowy próg zadłużenia i muszą ciąć wydatki budżetowe.

Wpływy podatkowe spadają. Wbrew zapewnieniom ministra Rostowskiego rzeczywisty dług państwowy dalej gwałtownie rośnie. Najwyższa pora zająć się stabilizacją finansów publicznych, uszczelnić system podatkowy, by w drugiej kolejności nakreślić strategię ochrony miejsc pracy i podtrzymania wzrostu gospodarczego.

Globalizacja, nie mam co do tego wątpliwości, przyniosła ze sobą realną groźbę załamania w światowej gospodarce, która może zmaterializować się już w najbliższych tygodniach i miesiącach. Ze zwielokrotnioną siłą ujawnią się skutki zaniechania reformy systemu finansowego po upadku Lehman Brothers w 2008 roku.

Jedno jest pewne: mamy oto do czynienia z defragmentacją globalnych rynków finansowych i odejściem od nieskrępowanego przepływu kapitału. Czy politykom starczy odwagi, by wbrew finansjerze powrócić do rozwiązań podobnych do tych zawartych w Pakcie Glass Seagall, który wprowadzono w USA jako remedium na Wielki Kryzys, lub nakreślić nowe ramy wymiany walut na miarę konferencji Bretton Woods pod koniec zawieruchy wojennej. Inaczej przy załamaniu globalnego łańcucha dostaw skala niedostatku na świecie może przyćmić biedę kryzysu lat 30. ubiegłego wieku.

Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek"

http://www.naszdziennik.pl/mysl/3603,gl ... manie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 20 sie 2012, 07:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Strzelał z nienawiści do "homofobów"

Działacz największej amerykańskiej organizacji promującej homoseksualizm (LGTB) otworzył ogień do osób pracujących w instytucie ds. rodziny Family Research Council (FRC) w Waszyngtonie. Mężczyzna ciężko zranił ochroniarza budynku, który próbował go obezwładnić.

Sprawcę ataku policja zidentyfikowała jako 28-letniego Floyda Lee Corkinsa z miejscowości Herndon, absolwenta College´u George´a Masona. Obecnie mężczyzna przebywa w areszcie pod nadzorem FBI. Do tej pory nie postawiono mu zarzutów.

Postrzelony przez niego ochroniarz FRC to Leo Johnson. Według szefowej miejscowej policji Cathy L. Lanier, pocisk trafił mężczyznę w ramię.

Jak powiedziała Lanier, swoją postawą Johnson zapobiegł prawdziwej jatce, do jakiej mogłoby dojść, gdyby uzbrojonemu zamachowcy udało się dostać na wyższe piętra, gdzie urzędują pracownicy instytutu.

- Pracownik ochrony jest prawdziwym bohaterem. Tego jestem pewna - chwaliła strażnika Lanier. - Bardzo dobrze wykonał swoją pracę. Dzięki niemu sprawca nie przekroczył progu firmy. Najprawdopodobniej zapobiegł tym samym masakrze - dodała w rozmowie z dziennikarzami przed wejściem do siedziby FRC.

Szefowa policji poinformowała również, że Johnson przebywa obecnie w szpitalu, jego stan jest stabilny, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Oprócz niego żadna inna osoba nie odniosła obrażeń. FBI informuje, że trwają przesłuchania Corkinsa, służby przeszukują jego mieszkanie w Herndon. Wcześniej przesłuchano osoby z jego rodziny i znajomych.

Mowa nienawiści

Jak informuje anonimowo jeden z pracowników firmy, zaraz po wejściu do środka budynku mężczyzna wygłosił krótką, ale bardzo obraźliwą przemowę na temat działalności FRC, tradycyjnych wartości i konserwatyzmu społecznego, później zaś zaczął strzelać.

Family Research Council jest organizacją zajmującą się promowaniem tradycyjnych wartości, wiary, rodziny i wolności. Sprzeciwia się aborcji i eutanazji, akcentuje, że czyny homoseksualne są grzechem.

Jak podkreślił były szef FRC, a obecnie przewodniczący innego konserwatywnego instytutu American Values, atak jest przejawem "niepokojąco rosnącego poziomu nietolerancji i nienawiści, wymierzonych w osoby podzielające tradycyjne wartości". - Mężczyźni i kobiety wiary nie mogą być jednak zastraszani, by milczeć - stwierdził Bauer.

LGTB: To była "miła osoba"

Władze LGTB (zrzeszenia lesbijek, gejów, transseksualistów i biseksualistów) potwierdzają, że Corkins był wolontariuszem w ich organizacji od pół roku.

David Mariner, dyrektor wykonawczy organizacji, opisał zamachowca jako osobę "miłą, uprzejmą i skromną". Atak potępiły zarówno władze FRC, jak również organizacje homoseksualne.

W bardzo ostrych słowach na ten temat wypowiedział się także republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney.

- Nie może być miejsca w naszym społeczeństwie na taką przemoc - stwierdził.

- Moje modlitwy wędrują teraz do rannego strażnika i jego rodziny, a także wszystkich ludzi w Family Research Council, którzy czują, że ich poczucie bezpieczeństwa zostało poważnie naruszone przez to straszne wydarzenie - dodał.

Według relacji świadków, zamachowiec wszedł do wnętrza budynku, trzymając w ręku torebkę z logo restauracji Chick-fil-A. W ostatnim czasie prezes sieci tych fast foodów oficjalnie opowiedział się przeciwko legalizacji układów jednopłciowych. Wypowiedź ta wywołała wzburzenie w środowiskach homoseksualnych, które wezwały do bojkotu restauracji.

- Dzisiejszy atak jest jasnym sygnałem, że etykietowanie zwolenników tradycyjnego małżeństwa mianem "nienawistników" musi się skończyć - apelował Brian Brown, przewodniczący Krajowej Organizacji na rzecz Małżeństwa.

Dziennik "Washington Post" przytacza wypowiedź Allana Chana, znajomego Crokinsa z czasu studiów. Chan opisał go jako osobę skrytą i nieco dziwną. Jak zauważył, jego profil na popularnym portalu społecznościowym nie zawierał żadnych zdjęć, nawet jego samego, poza jedną informacją - że interesuje się XIX-wieczną filozofią niemiecką.

- Był fanatykiem Nietzschego - zauważył Chan. Tych informacji nie komentuje policja, podkreślając, że nie wiadomo jeszcze, jakie były motywy działań sprawcy.

- Nie wiemy o nim zbyt wiele ani o jego motywach. Nie znamy także jego stanu psychicznego. Nie wiemy, czy wiedział, co robi lub co myślał, że robi - odpowiada lakonicznie szef waszyngtońskiego oddziału FBI James McJunkin.

- Teraz staramy się to wszystko zebrać i ułożyć w całość, dopiero wtedy będziemy udzielali wywiadów - podsumował. Wątpliwości co do intencji zamachowca nie ma m.in. Fox News. Stacja donosi na swoim portalu, że zamachowiec miał tuż przed oddaniem strzału powiedzieć do ochroniarza: "Tu nie chodzi o ciebie. Tu chodzi o to, czego broni ta organizacja".

Łukasz Sianożęcki

http://www.naszdziennik.pl/swiat/7708,s ... fobow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 25 sty 2013, 10:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Lokalne wariatkowo, to konsekwencja globalnego wariatkowa. Taki świat, kto nie świruje, a pragnie jedynie godnie żyć, to wróg. Tym światem rządzą kacyki z cesarskimi (a może nawet z boskimi) aspiracjami. Takie jest według nich nasze prawo. Kajać się i dopraszać.

Odpowie przed sądem za Marsz Wolności

Obchody 150. rocznicy Powstania Styczniowego w Wilnie będą miały finał w sądzie. W dniu 20 lutego wymiar sprawiedliwości rozpatrzy sprawę ks. Dariusza Stańczyka za nielegalne zorganizowanie Marszu Wolności.

„Szykowałem pismo o zgodę, pozwolenie do Samorządu m. Wilna, jak czyniłem przez 18 lat Sztafety Niepodległości, szanując prawo i urzędy. Gdy jednak usłyszałem, że zatwierdzono >Paradę Równości<, to serce moje zapłakało nad Litwą - >dokąd idzie naród<. Łamie się Prawo Boże i kulturę chrześcijańskiej Ojczyzny Litwy!" – napisał w wyjaśnieniu dla policji ks. Dariusz Stańczyk, komendant Hufca Maryi. Treść pisma podał portal kresy.pl. Kapłan zaznaczył, że to był powód, dla którego postanowił władzom miasta "tym razem Marszu Wolności nie zgłaszać pisemnie, bo i tak parę minut idziemy z modlitwą i pieśnią".

Ks. Stańczyk 22 stycznia zorganizował w Wilnie obchody 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. W uroczystościach na Łukiszkach i w pochodzie aleją Giedymina na Górę Zamkową licznie uczestniczyła młodzież. Obchody wzbudziły zainteresowanie policji, która wkroczyła do akcji na Górze Trzykrzyskiej, gdzie trwała Msza św. polowa. Prośby wiernych spowodowały, że funkcjonariusze zgodzili się zaczekać na dokończenie Liturgii, po której organizator obchodów, ks. Stańczyk, został zabrany na komisariat.

Powodem interwencji był brak zgody na zorganizowanie imprezy masowej. Ks. Stańczyk w rozmowie z "Wilnoteką" przyznał, że z rozmysłem nie zwrócił się do samorządu miasta Wilna z prośbą o pozwolenie, by o jej losie nie decydował ten sam urzędnik, który przed tygodniem wydał zezwolenie na zorganizowanie w Wilnie Parady Równości, o którą ubiegały się środowiska homoseksualne.

Na komisariacie kapłan tłumaczył przez trzy godziny policjantom rolę Powstania Styczniowego w dziejach Polski i Litwy. Opowiadał o wadze tego zrywu wolnościowego dla pojednania polsko-litewskiego. Policjanci otrzymali pamiątkowe nalepki. "Protestuję, że ojcowie miasta Bożego Miłosierdzia godzą się na demoralizację rodzin, młodzieży. Tolerancja tak, ale nie rujnowanie fundamentalnych wartości Ojczyzny Litwy – Narodu" – napisał następnie w wyjaśnieniu na komisariacie, odnosząc się w ten sposób do zgody miasta na Paradę Równości. Po spisaniu protokołu, w którym postawiono zarzut zorganizowania ponad 50-osobowej niesankcjonowanej imprezy publicznej, kapłana zwolniono. Sąd administracyjny rozpatrzy jego sprawę 20 lutego o godz. 8.30.

JD

http://www.naszdziennik.pl/polska-kresy ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 30 gru 2013, 21:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Jaki ten na lewacką modłę świat mundry. Ino podziwiać.
Ci oto ludzie budują nam podstawy naszej egzystencji. A my potulni, bezwolni czekamy, a może nam odpuszczą.
Nie odpuszczą. Zagryzą jak wściekłe bestie rodem z horrorów. Lewactwo to koniec normalności.



Absurdy 2013

Rok temu opublikowaliśmy listę absurdów Anno Domini 2012 mając nadzieję, że w kolejnym roku będzie ich mniej. Jednak, gdy podsumowujemy ten rok, okazuje się, że świat nadal stoi na głowie, zaś terror politycznej poprawności cały czas nabiera rozpędu. Szkoda jedynie, że absurdy AD 2013 rzadziej są śmieszne, a znacznie częściej straszne.

Styczeń:

- Unia Europejska chce cenzurować bajki. Te niepoprawne politycznie oraz sprzeczne z modelem społeczeństwa unijnego mogą zostać zakazane. Co wydało się podejrzane eurokratom? Na przykład fragment z bajki o Pippi Langstrump, w którym jest mowa o jej ojcu jako o "królu czarnych", a także rodzajnik męski w sformułowaniu „dobry Bóg”.

- Jedno z angielskich małżeństw domaga się odszkodowania w wysokości 300 tys. funtów od szpitala, którego lekarze podczas badań prenatalnych nie wykryli choroby ich niedawno urodzonego dziecka. Argumentują, że gdyby wiedzieli o chorobie, zdecydowaliby się zabić nienarodzonego jeszcze potomka.

- Wydawca książki dla dzieci „Malutka czarownica” niemieckiego pisarza Otfrieda Preusslera uznał, że jest ona niepoprawna politycznie i postanowił ją ocenzurować, wykreślając z niej takie słowa jak: „Murzyn”, „Murzynek”, „chińska dziewczynka” czy „Turek”.

- Prezydent Francji Francois Hollande wezwał katolickie szkoły, w których uczy się jedna piąta uczniów w kraju, do „zachowania neutralności” w debacie dotyczącej legalizacji tzw. małżeństw jednopłciowych. Szkołom tym nie wolno dopuszczać do nieprzychylnych wypowiedzi nauczycieli lub uczniów na temat homoseksualnej ofensywy legislacyjnej.

- Na stronie internetowej Białego Domu, pojawiła się petycja wzywająca do uznania Kościoła za organizację przestępczą i nawołującą do nienawiści z powodu krytyki homoseksualizmu. Inicjatorzy petycji, oskarżyli papieża Benedykta XVI o „poniżanie i dezawuowanie osób homoseksualnych”.

- Publiczny uniwersytet w stanie Missouri zamierzał zaoferować studentom kurs pt. „Kazirodztwo w teorii i literaturze”. Zajęcia miała poprowadzić prof. Stefani Engelstein, koncentrując się na „kazirodztwie rodzeństwa”.

- Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że linie lotnicze British Airways dyskryminowały pracownicę z powodu przekonań religijnych, ponieważ nie pozwalały jej na noszenie krzyżyka w pracy. Jednocześnie Trybunał uznał jednak, że nie wolno nosić krzyża na szyi w... szpitalu!

- Duńscy strażnicy równości wszelkiej orzekli, że różnicowanie stawek za ostrzyżenie kobiety i mężczyzny jest nielegalne. Skargę na nierówne traktowanie złożyła klientka salonu fryzjerskiego, w którym strzyżenie kobiet oferuje się za 528 koron (94 dol.), a strzyżenie mężczyzn za 428 koron - plus specjalny dodatek, jeśli klient jest długowłosy. Strzyżenie mężczyzn wszędzie na świecie kosztuje mniej (na razie), ponieważ jest zabiegiem znacznie mniej (w większości przypadków) skomplikowanym i czasochłonnym.

- Francuski obrońca życia stanął przed sądem. Aborcjoniści oskarżyli go o… „świadome wywieranie presji moralnej i psychologicznej” na matkach planujących zabić swoje nienarodzone dzieci.

- Minister finansów Japonii, Taro Aso wyraził ubolewanie obciążeniem, jakie osoby starsze stanowią dla budżetu państwa. Stwierdził, że „pozwolenie chorym emerytom na śmierć" byłoby z punktu widzenia finansowego lepszym pomysłem niż ich leczenie.

Luty:

- W katolickiej (sic!) szkole Matki Boskiej z Saint-Mihil w jednym z miast Lotaryngii wymaga się od uczniów trzeciej klasy nauki na pamięć wersetu Koranu. Dzieje się to w ramach lekcji poświęconych islamowi. Dzieci, które - na przykład dlatego, że są chrześcijanami - odmawiają wykonania łamiącego sumienie zadania, są karane.

- W dobie szalejącego kryzysu finansowego europosłowie wymyślili, by przeznaczyć ponad 2 mln euro na „monitoring Internetu”. Chodziło o to, by przed wyborami w 2014 roku śledzić dyskusję w sieci na temat Unii Europejskiej.

- Szkoły powinny dołączyć do kampanii informacyjnej organizacji, która telefonicznie i przez Internet udziela porad młodym ludziom, zadającym pytania o tożsamości płciową i orientację seksualną – zaapelował francuski minister edukacji Vincent Peillon.

- Biuro Prokuratora Generalnego Stanu Oregon wszczęło śledztwo przeciwko cukierni, której właściciele, odwołując się do zasad wiary chrześcijańskiej, odmówili wykonania tortu „weselnego” parze homoseksualistów. Za tego typu „przestępstwo” grozi w Oregonie kara pozbawienia wolności!

- Małpy człekokształtne mogą czuć się w Hiszpanii bardziej bezpieczne niż dzieci nienarodzone. Tamtejszy parlament przyjął prawo chroniące orangutany, szympansy czy goryle od... chwili poczęcia.

Marzec:

- W szkole średniej w Portland powstaną specjalne toalety przeznaczone dla uczniów obydwu płci. Powód? 10 uczniów jest transseksualistami i nie mogą czuć się „niekomfortowo”. Takie same toalety, ale już nie w szkołach, powstały w angielskim Brighton i berlińskiej dzielnicy Friedrichshain – Kreuzberg.

- W Kanadzie w prowincji Jukon szkoły kościelne nie mogą prezentować uczniom katolickiego poglądu na homoseksualizm. Zakazał tego minister edukacji tej prowincji.

- W Malezji, w której żyje około miliona katolików, wyznawcy islamu zabronili mniejszościom religijnym używania słowa „Allah”. W języku malajskim służy ono do określenia Boga.

- Czołowy urzędnik ONZ wydał raport, według którego odmawianie aborcji dzieciom stanowi przykład tortur i złego traktowania kobiet. Potępione zostało także utrudnianie zmiany płci w dokumentach tożsamości.

- Trzech posłów lewicy, których iloraz inteligencji nie jest póki co powszechnie znany, zaapelowało do minister edukacji narodowej o cenzurowanie nauki religii. Lewakom przeszkadza uczenie dzieci o śmierci Pana Jezusa. Ma być to „zbyt brutalne”.

- Krajowy Instytut Zdrowia (NIH) przyznał 1,5 mln dol. na badania biologicznych i społecznych czynników, mających wpływ na otyłość lesbijek. Uczeni zamierzają dowiedzieć się, dlaczego „trzy czwarte” kobiet przyznających się do homoseksualizmu, posiadana znaczącą nadwagę.

Kwiecień:

- W wieku 9 lat Cannon został adoptowany przez dwójkę pederastów. Jego „opiekunowie” okazali się być
pedofilami. Opieka społeczna, mimo informacji płynących od dziecka, nie dawała wiary doniesieniom. Urzędnicy nie chcieli bowiem psuć reputacji „homoseksualnych rodziców”.

- Władze Dublina zezwoliły na budowę islamskiego kompleksu religijnego. Warte 40 milionów euro „Centrum Kultury Islamskiej” stanie na przedmieściach stolicy. W Dublinie mieszka blisko 60 proc. wszystkich muzułmanów zamieszkujących Irlandię.

- W książce „Kamienie na szaniec” znajdują się fragmenty o homoseksualnej relacji między głównymi bohaterami, nie brakuje też w niej pochwały dla antysemityzmu i naiwnego patriotyzmu – to zarzuty, jakie postawiła słynnej książce Aleksandra Kamińskiego Elżbieta Janicka, pracownik Instytutu Slawistyki PAN.

- Po ogłoszeniu informacji, że była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher nie żyje, przeciwnicy jej polityki zorganizowali nocne festyny, świętując i ciesząc się z jej śmierci.

- Departament Obrony w wewnętrznym dokumencie sklasyfikował katolików jako „ekstremistów”. Bezkompromisowa postawa wyznawców Chrystusa porównana została do radykalizmu islamistów z Al Kaidy czy rasistów z Ku Klux Klan.

- Policja zatrzymała podczas pikniku w Paryżu mężczyznę, który miał na sobie bluzę z wizerunkiem kobiety i mężczyzny z dziećmi. Dlaczego? Podobne koszulki nosili przeciwnicy „homomałżeństw”, którzy wcześniej demonstrowali na ulicach Paryża.

- W siedzibie ONZ w Nowym Jorku z inicjatywy rządu izraelskiego i unitarian z ONZ odbył się panel pt. „Bycie gejem, lesbijską, biseksualistą i transseksualistą we wspólnotach religijnych”. Przedstawiono własną (homo)interpretację stanowiska świętych ksiąg rozmaitych religii w sprawie praktyk sodomskich.

- W Berlinie grupa zoofilów protestowała przeciw uchwalonym w zeszłym roku przepisom o ochronie zwierząt. Znowelizowane prawo przewiduje karę do 25 tys. euro za jakąkolwiek formę „stosunków seksualnych” ze zwierzętami.

- Grupa wykładowców z Uniwersytetu w Buffalo zaatakowała studentów pro-life porównując ich do „linczującego motłochu”. Jedna z wykładowczyń została nawet aresztowana po tym, kiedy zaczęła ciskać
obelgi i wulgaryzmy pod adresem młodych obrońców życia.

- Hiszpański z czerwonym okrutnikiem i piewcą komunizmu w jego najradykalniejszej odmianie? Okazuje się, że tak. W jednej z krakowskich szkół językowej auli patronuje argentyński komunista i rewolucjonista Che Guevara.

- Lewacki polityk Daniel Cohn-Bendit, który chwalił się w autobiografii pedofilskimi zachowaniami, wziął udział w debacie na temat przyszłości Unii Europejskiej w warszawskiej siedzibie Agory, wydawcy „Gazety Wyborczej”. A z polskiej Wikipedii, ze strony głównej usunięto pedofilski fragment z jego książki.

- Niemieckiej rodzinie, która uciekła do Stanów Zjednoczonych, aby móc uczyć dzieci w domu, grozi deportacja. Nasi zachodni sąsiedzi nie tolerują bowiem nauczania domowego.

Maj:

- Matka z Moskrzyna (woj. Dolnośląskie) przyniosła dziecku do szpitala kołderkę, co nie spodobało się szpitalnemu personelowi. Stało się to przyczyną sądowej batalii o opiekę nad dzieckiem. Troskliwa kobieta została bowiem uznana za „dziwną i trudną matkę”.

- Mieszkający w Kanadzie Polak, mimo dobrych wyników w pracy, został zwolniony. W newsletterze, jaki wysłał do swoich klientów, zamieścił bowiem informację o wynikach badań obnażających szkodliwość homozwiązków.

- Szwedzcy posłowie z regionu Sodermanland postanowili złożyć projekt nakazujący korzystanie z toalety jedynie na siedząco. Ma to rzekomo chronić kobiety przed dyskryminacją.

- Mieszkający w Szkocji Polak, pracownik dużego banku, został zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Powodem utraty pracy było cytowanie w rozmowach opinii ks. prof. Dariusza Oko nt. pedofilii. Polak „naraził” się również wyrażając swoje negatywne zdanie o żądaniach muzułmańskiej mniejszości mieszkającej w Szkocji.

- Minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz patronuje podręcznikowi wydanemu przez Kampanię przeciw Homofobii. Książka zaleca organizowanie w szkołach spotkań z osobami o nieuporządkowanych skłonnościach seksualnych. Całość jest przesiąknięta ideologią gender, czego dobitnym przykładem jest wykazywanie m.in. „homofobicznego” charakteru... tradycyjnego poloneza tańczonego przez maturzystów.

- Antypolski serial „Nasze matki, nasi ojcowie” ukazujący AK jako formację antysemicką otrzymał nagrodę specjalną Bayerischer Fernsehpreis.

- Amerykańscy skauci długo opierali się lobby homoseksualnemu. Jednak ulegli. 61 proc. członków Krajowej Rady Boy Scouts of America zagłosowało za przyjęciem uchwały znoszącej ponad stuletni zakaz przyjmowania w szeregi harcerzy jawnych pederastów.

- Po raz kolejny aktywiści ruchu homoseksualnego przeprowadzą promocję ich ideologii na terenie Walt Disney World w Orlando - obiektu przeznaczonego głównie dla dzieci. Podobna impreza będzie mieć miejsce także w Las Vegas.

- Ksiądz Pascal Vesin, 43-letni proboszcz parafii św. Anny w Megève we Francji, przestał kierowa
parafią w popularnym regionie narciarskim. Nie chciał bowiem zrezygnować z przynależności do masonerii.

- Tuż po barbarzyńskim morderstwie brytyjskiego żołnierza przez dwóch muzułmanów, tamtejsza policja aresztowała czterech mężczyzn za… antymuzułmańskie komentarze na Facebooku i Twitterze.

Czerwiec:

- Sklepikarz z Newport (Wielka Brytania) został zmuszony przez policję do usunięcia z witryny koszulki z napisem: „Przestrzegaj naszych praw, szanuj nasze wyznania lub opuść nasz kraj”. Zdaniem policji hasło to „może podżegać do nienawiści rasowej”.

- Karl Lagerfeld (77 l.), światowej sławy niemiecki projektant mody, oświadczył, że… jest zakochany w swojej kotce. Projektantowi marzy się wystawny ślub ze zwierzęciem.

- Szkocki rząd zaproponował ustawę, w myśl której każde dziecko w kraju od momentu urodzenia będzie miało przydzielonego opiekuna rządowego.

- Sąd Najwyższy Nepalu zobowiązał rząd do dodania w paszportach trzeciej kategorii płci dla osób transpłciowych.

- Nora Timmerman podczas Kongresu Nauk Humanistycznych i Społecznych zorganizowanego w Wiktorii, wyraziła zaniepokojenie w związku z prezentowaniem w mediach oraz czytaniem dzieciom bajek z udziałem małych zwierzątek. Jej zdaniem promują one tradycyjny model rodziny, a tym samym dyskryminują inne.

- „Manifest komunistyczny” Karola Marksa i Fryderyka Engelsa oraz „Kapitał” Marksa znalazły się na liście „Pamięć Świata” UNESCO. Zdecydowali o tym eksperci obradujący w południowokoreańskim Gwangju.

Lipiec:

- Senat stanowy w New Jersey przyjął projekt zakazujący terapeutom leczenia homoseksualizmu u nieletnich. Teraz ustawa czeka na podpis gubernatora Chrisa Christie.

- Wielka Brytania będzie pierwszym krajem na świecie, który zezwoli na nową metodę sztucznego zapłodnienia. Dziecko powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego będzie miało DNA od trzech rodziców. Rząd zajmie się ustawą w 2014 roku.

- W południowo-zachodnim Londynie policja aresztowała ulicznego kaznodzieję z powodu rzekomo „homofobicznych” treści zawartych w jego nauczaniu. Mężczyzna spędził siedem godzin w obskurnej celi. Przedstawiciele organizacji prawniczej Christian Legal Centre przestrzegają, że po wejściu w życie w Wielkiej Brytanii ustawy o homomałżeństwach należy się spodziewać więcej takich aresztowań.

- Holenderski Sąd Apelacyjny uznał, iż nie można zakazać działania fundacji, która promuje pedofilię. W opinii Sądu Apelacyjnego teksty i zdjęcia na stronie internetowej fundacji nie naruszają prawa. Sąd stwierdził że fakt, iż niektórzy członkowie klubu zostali skazani za przestępstwa seksualne, nie powinien być łączony z pracą samej Fundacji.

- Nauczyciel w szkole podstawowej w Portsmouth zakazał dziecku picia wody w upalny dzień. Dlaczego? Jak uważał, zaspokojenie pragnienia mogłoby urazić innych 10-latków - wyznawców islamu, przeżywających w tym czasie ramadan.

- Według zaleceń Parlamentu Europejskiego i Rady Europy wszystkie państwa Unii będą musiały w swoim PKB uwzględnić również szarą strefę i czarny rynek. W tym także prostytucję i handel narkotykami.

- Zwolennicy ideologii gender skrytykowali stwierdzenie, że dziecko, które narodziło się w książęcej rodzinie, jest... chłopcem. Ich zdaniem dziecko, gdy dorośnie, samo powinno zdecydować o swojej płci.

- Słownikowe znaczenie pojęcia małżeństwa zmienił popularny francuski słownik Larousse'a, uznając, iż jest to „uroczysty akt między osobami tej samej bądź różnych płci, decydujących się na zawarcie związku”.

- Prezydent Barack Obama podkreślił znaczenie islamskiego ramadanu przez przewodniczenie piątej już kolacji iftar w Białym Domu. Gościło na niej m. in. dwóch kongresmenów wyznających islam.

- Samotnej matce z Warszawy odebrano dwójkę dzieci. Jak uzasadnił sąd, wszystko dlatego, że w domu znajdowały się nieumyte naczynia, a dzieci pozostawały bez opieki.

Sierpień:

- W Japonii wydano zgodę na kolejne ohydne eksperymenty naukowe. Jeden z tamtejszych naukowców planuje wyhodować chimerę zwierzęco-ludzką, stworzoną z genów świni i człowieka.

- Dwaj milionerzy, Berrie Drewitt-Barlow i jego „partner” Tony, ogłosili, że będą się procesować ze wspólnotą anglikańską w sprawie możliwości udzielenia im homoślubu

- W Seligenstadt (kraj związkowy Hesja) zostało zawarte pierwsze - w protestanckiej wspólnocie w Hesji-Nassau - „małżeństwo” pary jednopłciowej. „Ślub Christopha i Rüdigera Zimmermann niewątpliwie przejdzie do historii” – napisał portal „tagesschau.de.

- Szkocki sąd skazał mężczyznę na karę 40 tys. funtów (około 62 tys. USD) grzywny za wpisy na Twitterze, w których określał „małżeństwa” osób tej samej płci jako „zagrożenie dla dzieci”. Sprawę przeciwko antykwariuszowi Davidowi Shuttletonowi wniosła jedna z lokalnych homo-aktywistek.

- Urząd Skarbowy nawet po 20-30 latach może upomnieć się o pieniądze przywiezione z zagranicy. Podatek, jaki może nałożyć Urząd Skarbowy, może wynieść nawet 75 proc.

- Okazuje się, że sos cygański, czy placek cygański, oprócz tego, że stanowią dla wielu osób smakołyk, mogą być rasistowskie. Tak twierdzą przedstawiciele jednej z organizacji skupiającej Romów w Niemczech.

- W szwajcarskim Zurychu wcielono w życie kolejny „nowoczesny” pomysł – postawiono budki dla kierowców, w których „swobodniej” będzie można korzystać z usług prostytutek.

- Fotoradary przestają już być oczkiem w głowie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD). Urząd stawia na odcinkowy system pomiaru prędkości, śledzący samochód od momentu wjazdu na dany odcinek drogi do jego opuszczenia.

- Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeznaczy ponad 120 tys. zł na odnowę mauzoleum wietnamskiego króla – krwawego prześladowcy chrześcijan.

- W środku lata, na kilka miesięcy przed rozpoczęciem Adwentu, w mieście Solingen (kraj związkowy Nadrenia Północna-Westfalia) zadecydowano o zmianach w tegorocznym oświetleniu miasta w okresie bożonarodzeniowym. „Oświetlenie adwentowe zastąpi koncepcja tzw. światła zimowego bez symboli chrześcijańskich” – napisał portal „kath.net”.

- Sąd Okręgowy stanu Massachusetts rozpoznaje pozew wniesiony przez organizację aktywistów homoseksualnych Sexual Minorities Uganda. Pastor Scott Livel ma być sądzony za „zbrodnię przeciwko ludności” bo... krytykował homoseksualizm!

Wrzesień:

- Mariusz Drozdowski – zdeklarowany transseksualista, lider środowisk homoseksualnych i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, przyznał się do pedofilii. „I nie obchodzi mnie to, komu się to podoba lub kto uważa to za wymysł” – deklaruje po przyznaniu się do obrzydliwych skłonności.

- Polska armia zrezygnuje z części planowanych ćwiczeń, w tym z tych najbardziej kosztownych, czyli… strzelania – w ten sposób resort obrony zaoszczędzi 300 mln zł.

- Sąd Najwyższy stanu Nowy Meksyk uznał, że firma fotograficzna Elane Photography ma obowiązek obsługiwać „ceremonie ślubne” homoseksualistów, gdyż nakazuje to prawo tego stanu, zakazujące dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.

- Lokalne władze Wenecji uchwaliły prawo zakazujące używania określeń „matka” oraz „ojciec”. Nowe prawo będzie miało zastosowanie tylko w niektórych przypadkach, m.in. podczas zapisów dziecka do przedszkola.

- Kurator sądowa zamierzali odebrać 5-letniego Maćka z dolnośląskich Kokorzyc opiekującym się nim dziadkom, z powodu... otyłości dziecka. Sąd zdecydował jednak o pozostawieniu dziecka przy dziadkach.

- Niezależnie od tego, czy naukowcy mylą się w sprawie „globalnego ocieplenia”, Unia Europejska realizuje odpowiednią politykę energetyczną, nawet jeśli skutkuje ona podwyżką cen - stwierdził Komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard.

- W polskim prawie nie istnieje jeszcze postulowany przez lewicę przepis o tzw. „mowie nienawiści”, ale sądy już wydają wyroki na jego podstawie. Przykład? Białostocki sąd podtrzymał wyrok więzienia w zawieszeniu za wznoszenie okrzyku: „Nie przepraszam za Jedwabne”.

- Kontrolerzy NIK wykryli nagminne korzystanie w sposób nieuprawniony z przenośnych fotoradarów przez straże samorządowe. Stawiano je w miejscach nieuzgodnionych z policją, ale za to gwarantujących wysokie wpływy z mandatów.

- Rodzice muzułmańskich dzieci pozwali do sądu jedną z berlińskich szkół podstawowych pod zarzutem dyskryminacji rasowej. Ich zdaniem, dzieci nie zdały egzaminu z niemieckiej gramatyki i w konsekwencji nie ukończyły pierwszej klasy tylko dlatego, że w ich klasie był zbyt duży odsetek tureckich dzieci.

- Głośna w USA sprawa zabójstwa homoseksualisty Mathew Shepard'a miała być koronnym argumentem do walki z "homofobią". Homolobby jednak znów strzeliło sobie w stopę. Okazało się, że Shepard nie został zabity przez homofoba, ale przez... partnera.

Październik:

- Minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz przeznaczy z pieniędzy podatników pół miliona złotych na szkolenie urzędników. Szkolenie oczywiście z zakresu… „równości” i „tolerancji”. Edukowani będą pełnomocnicy wojewodów, kuratorzy i pracownicy wydziału ds. cudzoziemców.

- W Argentynie matka sześcioletniego Manuela przeforsowała… zmianę płci dziecka. Odtąd oficjalnie Manuel nosi imię Luany i jest dziewczynką. Jak podkreślała matka, jej syn od początku prezentował „dziewczęce” zainteresowania i uważał się za dziewczynkę.

- Europarlamentarzyści postanowili zakazać popularnych „mentoli” i jeszcze powiększyć ogromne ostrzeżenia znajdujące na paczkach papierosów. Delegalizacja papierosów mentolowych wejdzie w życie po 8-letnim okresie przejściowym.

- W 2018 roku Paryż gościć będzie dziesiąte „Gay Games” – homoseksualne igrzyska, o których organizację zabiegała cała francuska klasa polityczna. Równocześnie „Gay Games” zostały wpisane w formułę paraolimpijską – homoseksualizm zatem został potraktowany na równi z niepełnosprawnością.

- Biskup Franz-Josef Overbeck (ordynariusz diecezji Essen) zaproponował w ramach programu „naprawy” Kościoła, by odtąd „stosować Boże miłosierdzie na miarę XXI wieku”. Pomysł sprowadza się do formuły „miłosierdzia rozumianego nie jako „zostały ci odpuszczone grzechy, idź i nie grzesz więcej”, ale „grzechy zostały ci odpuszczone, idź i grzesz dalej”.

- W stanie Kolorado uczeń-transseksualista regularnie molestował uczennice korzystające tak jak i on z damskich szatni. Mimo licznych skarg rodziców władze szkoły stwierdziły, że nie mogą nic zrobić.

- Pod patronatem Włoskiego Związku Dziennikarzy ukazały się nowe „tolerancyjne” wytyczne dla dziennikarzy. Autorzy podkreślają, że słowa „lesbijka” i „lesbijski” są już passé i nie należy ich używać. Zalecono za to używanie słów „gej” i „gejowski” przy równoczesnym unikaniu określenia „rodzina gejowska”, które ma rzekomo trącić wstecznictwem.

Listopad:

- Honorowa Komisja Weryfikacyjna Akademii Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych dokonała zmian w rocie przysięgi kadetów. Z inicjatywą wprowadzenia zmiany wystąpili „świeccy humaniści”, którym przeszkadzała dotychczasowa formuła kończąca się słowami „tak mi dopomóż Bóg”. Odtąd formuła ta ma mieć charakter opcjonalny.

- Amerykanie uwierzyli, że pierwsze w Stanach amerykańskie miasto przyjęło szariat. Informację taką podał satyryczny serwis „National Report”, tuż obok doniesień o odnalezieniu skarbów narodowych na posesji Nicolasa Cage’a (odtwórcy głównej roli w filmie „Skarb Narodów”) i rozmowy z Sethem Nussbaumem skarżącym się, że został wykluczony przez współwyznawców z udziału w globalnym spisku finansowym.

- Katherina Fritzsch otrzymała wyróżnienie niemieckiego episkopatu za najlepszy reportaż. Fritzsch, zadeklarowana zwolenniczka aborcji, odbierając wyróżnienie podkreśliła, że każda kobieta posiada „prawo do decydowania o własnym ciele”. Zapowiedziała, że nagrodę w wysokości 5 tysięcy euro przekaże na konto… Sojuszu Wolności Seksualnej.

- Szwedzi postanowili wprowadzić nowy równościowy system oceny filmów. Aby film mógł uzyskaćdobrą ocenę, powinny występować w nim przynajmniej dwie postaci kobiecie, które rozmawiają ze sobą i w ich dialogu nie pojawia się temat mężczyzn. Genderowego testu oczywiście nie zdały najpopularniejsze produkcje ostatnich lat. Szkodliwe stereotypy ma m. in. promować „Władca Pierścieni”.

- W niemieckim Laubach jarmark Bożonarodzeniowy odbył się już w dniach od 1 do 3 listopada. Sprzeciw mieszkańców nie odniósł skutku.

- Australijski homoseksualny aktywista zawyrokował w trakcie telewizyjnego programu, iż aborcja powinna by
przymusowa i to przynajmniej przez kolejnych 30 lat. Nie był to żart. W 2011 roku mężczyzna przyciągnął uwagę mediów wyrzucając chrześcijańskich licealistów ze spotkania w szkole, do której został zaproszony, i życząc śmierci amerykańskim republikanom.

- Każdy student Colorado College w Colorado Springs może sobie wybrać jedną spośród czterech płci. Wśród oczywistych opcji znalazły się także możliwości uznania się za osobę queer i transgender.

- 8 listopada w warszawskim kościele pw. św. Augustyna odbył się pokaz mody. Towarzyszyła mu muzyka z filmów „Dziecko Rosemary" i „Tajemnica Brokeback Mountain”. Za przebieralnię posłużyła kaplica, skąpo odziane modelki maszerowały po wybiegu urządzonym w głównej nawie świątyni.

- Jeden ze zborów luterańskich w niemieckim Remscheid postanowił zaangażować się w zbiórkę pieniędzy na budowę meczetu. Jak tłumaczyli protestanci, tolerancji nauczył ich okres reformacji.

- Siv Kristin Saellmann była do niedawna jedną z najpopularniejszych dziennikarek norweskiej publicznej telewizji NRK. Straciła pracę, gdy podczas jednego programu zaprezentowała się szerokiej publiczności w łańcuszku z krzyżykiem.

- Szwedzki ambasador w Polsce - Staffan Herrström – złożył kwiaty pod pozostałościami tęczy spalonej podczas Marszu Niepodległości w Warszawie. Podobny akces do tęczowej „religii” zgłosiła wcześniej Edyta Górniak. Promowana przez „Gazetę Wyborczą” akcja miała rzekomo mieć spontaniczny charakter.

Grudzień:

- Polska unijnymi funduszami stoi, a zdobycze integracji wymagają odpowiedniej promocji. Wzięli to sobie do serca rzeszowscy radni, którzy postanowili podreperować społeczny wizerunek Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki… wydając sto tysięcy złotych na zabawę andrzejkową. Jak tłumaczą urzędnicy, przed rokiem na ten sam cel przeznaczono kwotę dwukrotnie wyższą.

- Mniejszość islamska w Norwegii domaga się kamieniowania za apostazję i cudzołóstwo. To żądanie zostało wyartykułowane w jednym z najważniejszych centrów islamskich w Oslo, w trakcie Konferencji Pokojowej Scandinavia zorganizowanej przez Sieć Islamu.

- Gruzińska cerkiew domaga się rehabilitacji najbardziej znanego Gruzina – Józefa Stalina. To właśnie dzięki cerkwi pomniki dyktatora wracają do gruzińskich miast. 85-letni patriarcha Eliasz II publicznie przekonywał, że Józef Wissarionowicz Stalin był… osobą wierzącą!

- Niemieckie media odnotowały wyrok polskiego sądu, który uznał, iż namaszczenie nieprzytomnego chorego bez jego zgody narusza prawa sumienia. „Berliner Zeitung” zauważa, że wypłata odszkodowania to pomysł „nieco absurdalny”.

- Prokuratura w Wałbrzychu zatrzymała osoby oskarżone o wywieszenie w obecności rosyjskiego ambasadora transparentu „Za Wilno, za Katyń, za Grodno, za Lwów zapłaci czerwona hołota”. Prokuratura tropi mocodawców zatrzymanych, którzy zostali oskarżeni o… nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

- Wykład „Gender – dewastacja człowieka i rodziny” ks. prof. Pawła Bortkiewicza w Poznaniu został zakłócony przez agresywnych tolerancjonistów. Musiała interweniować policja. Według relacji świadków, jeden z nie dość tolerancyjnych studentów został pogryziony przez napastników.

- Ideologia gender – mimo pompowania w jej promocję olbrzymich środków - nie przestaje borykać
się z poważnymi problemami. Norweski komik Harald Eia postanowił przyjrzeć się sukcesom lokalnych genderystów zadając „specjalistom” pytania typowe dla laika. Odpowiedzi na te same pytania, udzielane przez zagranicznych naukowców nie należących do forpoczty postępu, skompromitowały gender w Norwegii. W tej sytuacji rząd zadecydował o cofnięciu państwowej dotacji dla Instytutu Gender Studies na Uniwersytecie Oslo.

- Sąd Najwyższy Grecji uchylił testament greckiego obywatela wyznającego islam, sporządzony zgodnie z obowiązującymi w tym kraju przepisami. Majątek zmarłego ma zostać rozdzielony zgodnie z regułami szariatu.

- Władze hrabstwa Bulloch - w amerykańskim stanie Georgia – postanowiły walczyć z bożonarodzeniowym charakterem kartek świątecznych. Zgodnie z wydanymi dyrektywami, z klas muszą zniknąć wszelkie przedmioty o religijnej wymowie a sami nauczyciele nie mogą uczestniczyć w ewentualnych modlitwach uczniów.

- Prokuratura w Wołominie nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w reklamie aborcyjnego środka. Zdaniem prokuratury, reklamowanie środków służących zabijaniu nienarodzonych dzieci, nie ma nic wspólnego z samych zachęcaniem do zabijania!

PCh24.pl

http://www.pch24.pl/absurdy-2013,19965,i.html

W Księdze absurdów: viewtopic.php?f=7&t=1314&p=93911#p93911 mamy listę z 2012r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 31 gru 2013, 00:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Lewactwo to koniec normalności.


Podpisuję się pod tym obiema rękami.
Lewactwo nie ma nic w sobie z prawdy. Lewactwo jest przeciwieństwem prawdy, stąd owocami lewactwa są same absurdy.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 18 sty 2014, 10:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Korekta inwigilacji

ŁS, PAP

Barack Obama przedstawił zmiany w programach elektronicznej inwigilacji prowadzonej przez wywiad USA.

Amerykański prezydent już kilka miesięcy temu zapowiedział reformę, by zapewnić Amerykanów, że stosowane przez wywiad USA metody nie są nadużywane. W tym celu powołał grupę niezależnych ekspertów, która w grudniu przedstawiła 46 rekomendacji. Zmiany nie będą jednak daleko idące. Prezydent Obama nie przyjmie najbardziej radykalnych propozycji swych ekspertów. Chce, by o bardziej ambitnych zmianach zdecydował Kongres. Ponieważ parlamentarzyści są w sprawie wywiadowczej inwigilacji bardzo podzieleni, nie będzie to łatwe zadanie.

Reforma to odpowiedź na burzę, jaką wywołały ujawniane stopniowo od pół roku przez byłego konsultanta NSA Edwarda Snowdena przecieki o tym, że NSA zbiera na masową skalę dane telefoniczne i internetowe zarówno obywateli USA, jak i obcokrajowców, w tym liderów państw sojuszniczych.

Wczoraj prezydent USA Barack Obama przeprowadził rozmowę telefoniczną z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem, w czasie której poruszył temat zmian w tajnych programach dotyczących inwigilacji elektronicznej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/65639,kor ... lacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 07 lut 2014, 14:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/mcdonalds-przeciwko- ... c-od-dzis/

No i jak się okazuje, dziś Boże Narodzenie robi przy okazji za wykrywacz organizacji satanistycznych.

Kopia artykułu:

McDonald’s przeciwko Bożemu Narodzeniu. (Wiem czego nie robić od dziś)
Informację zamieścił MarkD

Restauracje McDonald’s we Francji dołączyły do grona chrystianofobów. Swoje teksty reklamowe podpisują: „Ratunku, Boże Narodzenie nadchodzi”.

McDonald’s w swojej ostatniej reklamowej broszurce „Air for Kids” w artykule zatytułowanym: „Prezenty, choinka, indyk SOS Mamusie” przypomina wprawdzie o francuskich tradycjach związanych ze świętami Bożego Narodzenia, takimi jak: „choinka, listy do św. Mikołaja, rodzinna kolacja wigilijna, dobre mięso i wino”, ale nieco dalej stwierdza, że „można się bez tego wszystkiego obejść”.

Broszurka rozdawana jest bezpłatnie co miesiąc. W artykule czytamy dalej: „Kalendarze sprzedawane w adwencie, szopka, prezenty dla rodziców, bracia, siostry, kuzyni, ciotki i wujkowie, indyk z kasztanami, rolady na deser i pasterska to nie wszystko!” – pisze McDonald’s. Ironizuje również z „niezdarnych harcerzy”, którzy we francuskich supermarketach opakowują prezenty pod choinkę. Artykuł kończy się stwierdzeniem: „Ratunku, Boże Narodzenie nadchodzi!”.

Dziennik „Wiadomości Francji” stawia pytanie: czy McDonald’s pozwoli sobie kiedyś na napisanie: „Ratunku, Ramadan nadchodzi”?

FLC

Za www.pch24.pl
http://www.pch24.pl/mcdonalds-przeciwko ... z2nSCIO2Dn


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 28 cze 2014, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Gospodarcze gry światem

Krzysztof Losz

Król Hiszpanii Juan Carlos I abdykował. Oficjalnie z powodu złego stanu zdrowia i potrzeby „odnowienia monarchii”. Ale wielce prawdopodobne jest, że król ustąpił, bo był obciążeniem dla planów pogłębiania europejskiej integracji. Nie on pierwszy i nie ostatni byłby ofiarą zakulisowych, globalnych gier politycznych i ekonomicznych.

Przeszkadzał integrować Europę
W oficjalnym przekazie stary król ustąpił miejsca następcy tronu, księciu Filipowi, bo miał problemy zdrowotne, a ponadto stracił zaufanie Hiszpanów na skutek skandali politycznych, finansowych i obyczajowych, jakie dotknęły rodzinę królewską. Chodziło więc i o uratowanie monarchii, bo nowy król cieszy się zaufaniem 2/3 Hiszpanów. Ale gra mogła iść o coś o wiele poważniejszego: Juan Carlos odszedł, bo był już zbędny, a nawet przeszkadzał w realizacji procesów integracyjnych w Europie.

– Pozycja króla w Hiszpanii przez wiele lat była o wiele ważniejsza, niż wynika to z konstytucji – mówi dr Cezary Mech, były wiceminister finansów. – On był inspiratorem wielu działań zmierzających do umacniania pozycji Hiszpanii w Europie, wspierał także ekspansję hiszpańskich firm w Ameryce Południowej czy współpracę z krajami Bliskiego Wschodu – wyjaśnia.

Teraz jednak stał się obciążeniem dla polityków i kół gospodarczych i publiczną tajemnicą jest to, że na Juana Carlosa I wywierano z różnych stron naciski, żeby ustąpił. Były one skuteczne. Nowy król ma dać nowy „impuls rozwojowy”.

Ten przypadek nie jest niestety niczym wyjątkowym, bo na świecie mamy wiele przykładów działań podejmowanych przez różne siły, o których przeciętny obywatel nie ma najmniejszego pojęcia. I to nie wyborcy i ich przedstawiciele w parlamentach – jak by się wydawało w demokracji – ale różne silne grupy interesów decydują o tym, jaką politykę prowadzi państwo. Polacy zresztą o robieniu prawdziwej polityki sporo teraz się dowiedzieli dzięki aferze podsłuchowej, ale wiele spraw jest wciąż przed nami ukrytych.

Wpływ ponadnarodowych instytucji na bieg wydarzeń w wielu państwach widać zwłaszcza na przykładzie Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego czy Europejskiego Banku Centralnego. Te organizacje potrafią obalać rządy, zmieniać ministrów. Często ich działania wyglądają jak brutalny szantaż wobec rządów, ostatnie tego przykłady to choćby wymuszenie dymisji premiera Silvio Berlusconiego we Włoszech czy ostra terapia finansowa w Grecji.

Skutki polityki MFW i BŚ boleśnie odczuły też takie kraje jak Argentyna, Meksyk, Mali czy państwa azjatyckie: na ludzi spadały ogromne koszty społeczne reform w postaci wysokiego bezrobocia, znaczącego spadku dochodów, obniżenia poziomu usług publicznych, a różnej maści „inwestorzy i finansiści” zarabiali krocie na prywatyzacji i spekulacjach giełdowych.

Soros reformuje Polskę
Reform prowadzonych pod dyktando międzynarodowych instytucji finansowych doświadczyła też Polska pod nazwą „programu Balcerowicza”, który został opracowany z inicjatywy George’a Sorosa, założyciela Fundacji Batorego, kreowanego w Polsce na czołowego filantropa, a w rzeczywistości jednego z bardziej znanych spekulantów finansowych na świecie.

Soros ściągnął do Polski Jeffreya Sachsa, profesora Harvardu, który dopracował plan, a potem został głównym doradcą wicepremiera Balcerowicza przy wdrażaniu „terapii szokowej”.

Efekty tego programu były bardzo dotkliwe dla społeczeństwa. Nie spełniły się obietnice o błyskawicznym zdławieniu inflacji. W 1990 r. ceny wzrosły o ponad 600 proc., a płace realne spadły o 25 proc., zaś dochody rolników aż o 60 procent. Ludzie masowo byli wyrzucani z pracy na bruk, a prywatyzacja spowodowała, że straciliśmy bezpowrotnie wiele firm, które były wykupywane za bezcen głównie przez zagraniczne spółki.

Wdrażanie w Polsce kapitalizmu odbywało się w atmosferze wielu skandali i afer gospodarczych, do dziś niewyjaśnionych. Publiczną tajemnicą jest to, że wiele z nich było efektem działań zagranicznych bankierów, przemysłowców oraz nowej i starej polskiej nomenklatury i służb specjalnych. To oni w praktyce współrządzili państwem, nie obywatele.

Profesor Witold Kieżun podkreśla, że Polska została potraktowana przez międzynarodowych decydentów finansowych jak kraj postkolonialny. Zaznacza, że utraciliśmy bezpowrotnie wiele gałęzi przemysłu, czego skutki odczuwamy do dziś w postaci wciąż wysokiego bezrobocia i przez to dużej emigracji zarobkowej. Zbytnio też uzależniliśmy się od obcego kapitału.

Trzeba zwrócić uwagę na to, że posłowie i senatorowie, którzy przegłosowali program Sorosa – Sachsa – Balcerowicza tak naprawdę w zdecydowanej większości nie wiedzieli, za czym głosują. Nie wiemy też, ile na polskiej transformacji zarobił sam George Soros, bo przecież nie robił tego wszystkiego bezinteresownie. I ile zarobili jego koledzy spekulanci. Mogli oni uzyskiwać miliardowe dochody dzięki sztywnemu kursowi dolara i bardzo wysokim stopom procentowym.

Opłacało się bowiem np. wziąć kredyt w banku w USA, Kanadzie czy Niemczech, przywieźć do Polski pieniądze, kupić złotówki – za 1 dolara płacono 9,5 tys. zł – i złożyć je w polskim banku. Po paru miesiącach lokata była likwidowana, „inwestor” kupował za złotówki dolary – znowu po 9,5 tys., choć inflacja była przez ten czas bardzo wysoka – i na czysto mógł zarobić przynajmniej kilkaset procent.

Kryzys i rozwój
W światowej gospodarce występują na przemian okresy hossy i bessy. Przeciętny człowiek jest przekonany, że takie falowanie jest istotą wolnego rynku, że kryzys to takie „oczyszczenie” gospodarki. Ale ten pogląd jest coraz częściej podważany. Naukowcy z austriackiej szkoły ekonomicznej przyczyny wielu takich negatywnych zjawisk upatrują w decyzji z 1971 r., gdy USA zniosły parytet złota. Dolar stał się walutą płynną, co ułatwiło działalność spekulantom. Austriacka szkoła twierdzi wprost, że wszystkie okresy hossy po 1971 r. były w rzeczywistości bańkami spekulacyjnymi, które napędzał tani kredyt.

Ostatni taki scenariusz miał miejsce przy bankructwie banku Lehman Brothers w 2008 roku. Wcześniej gwałtownie rosła bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości. W dużym stopniu rękę do tego przyłożyły amerykańskie władze, bo zarówno prezydent Bill Clinton, jak i George W. Bush prowadzili politykę luzowania wymagań wobec kredytobiorców. I gdy nagle ludzie przestali masowo spłacać pożyczki, rozpoczął się krach.

Profesor Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej zwraca uwagę, że źródłem kryzysu jest podejmowanie spekulacji przez międzynarodowe instytucje finansowe. A ponieważ działają one na całym świecie, kryzys nie ograniczył się do jednego kraju czy regionu.

Eksperci wskazują, że to rządy ułatwiały działalność spekulantom i publiczną tajemnicą jest, że „inwestorzy finansowi” skutecznie wpływali na władze, aby te tak poluzowały przepisy prawne, żeby ułatwić im robienie interesów.



Wywołać kryzys
Część amerykańskich ekonomistów wskazuje, że kryzys u nich mógł być wywołany celowo. Bo jednocześnie z rozszerzaniem się bańki kredytowej z USA do Azji (głównie do Chin) wyprowadzało się coraz więcej firm, co powodowało wzrost bezrobocia. Co więcej, to właśnie „inwestorzy finansowi” wymuszali na spółkach giełdowych przenoszenie produkcji, aby jeszcze więcej zarabiali akcjonariusze, czyli oni sami.

Profesor Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, wskazuje, że największe korzyści z kryzysu wyniosły banki. Bo ogromne straty, jakie ponieśli, zostały im zrekompensowane przez podatników, których nikt o zgodę nie pytał, zlekceważono nawet ogromne protesty społeczne przeciwko wspieraniu banków, do których doszło zwłaszcza w USA. Dlatego Rybiński często mówi o narzuconych ludziom rządach „banksterów”, którzy od kilkudziesięciu lat sterują rynkami finansowymi. I nie ma nad nimi żadnej demokratycznej kontroli. To wręcz oni trzymają rządy za gardło.

Spekulanci mają ogromne pole do popisu. Przykładem jest tu znowu George Soros, który „światową sławę” zyskał w 1992 roku, gdy jego spekulacje osłabiły brytyjskiego funta. Podobno zarobił w krótkim czasie 1 mld dolarów, choć część ekspertów mówiła o kwocie wiele razy wyższej.

Ludzie pokroju Sorosa prowadzą swoją działalność spekulacyjną, nie oglądając się na rządy, parlamenty. I mało który rząd odważa się też odkryć ich machinacje, wiedząc, że stoi za nimi „potężna siła”. Jednym z nielicznych był premier Malezji Mohathir Mohammed, który w 1997 r. otwarcie oskarżył Sorosa o wywołanie w kraju kryzysu gospodarczego przez doprowadzenie swoimi spekulacjami do załamania krajowej waluty – ringgita.

Podobne operacje spekulacyjne George Soros prowadził też na innych azjatyckich „wschodzących rynkach”. Teraz wieszczy rychły kryzys w Chinach z powodu m.in. wysokiego długu publicznego i zacofanego systemu bankowego. Eksperci zastanawiają się, czy to już początek nowej gry finansowej Sorosa i jego przyjaciół.

Rządy oligarchów
Przy okazji różnych gospodarczych zawirowań jesteśmy świadkami procesu likwidacji klasy średniej, która najwięcej straciła na kryzysie. Profesor Piotr Jaroszyński podkreśla, że to właśnie ta grupa ludzi była dotąd najbardziej dynamiczną warstwą w społeczeństwach zachodnich, miała ogromny wpływ na politykę.

– Klasę tę stać na dobre wychowanie i wykształcenie dzieci, na promowanie wartościowej sztuki, respektowanie podstawowych zasad moralnych w życiu prywatnym i publicznym –przekonuje prof. Jaroszyński.

A skoro traci ona swoje znaczenie, to jesteśmy świadkami choćby erozji demokracji zachodniej, która staje się coraz bardziej ustrojem oligarchicznym. Taka oligarchizacja sprzyja też budowaniu różnych ponadnarodowych struktur.

Politycy przez kilkadziesiąt lat położyli już solidne podwaliny pod federalizację UE, dokonując istotnych zmian w funkcji państwa narodowego. Z instytucji, której podstawowym celem powinno być zapewnienie wszystkim obywatelom bezpieczeństwa, współczesne europejskie państwo stało się czymś na kształt dystrybutora różnych dóbr. A ponieważ współczesne państwa kiepsko sobie radzą z tymi zadaniami – Polska jest tego dobrym przykładem – spada też zaufanie do rządów, rośnie wręcz wrogość do państwa. A ponieważ życie nie znosi próżni, to kontrolę nad tym czy innym krajem zaczynają przejmować częściowo różne grupy nacisku, lobby, wielki biznes. Obywatele zaś zaczynają nadzieje pokładać nie we własnym rządzie, ale w tej czy innej międzynarodowej instytucji.

Coraz częściej i całkowicie otwarcie ideologowie, architekci i realizatorzy integracji europejskiej opowiadają się za rządami elitarnymi, a nie demokratycznymi. Wymyślono nawet nową nazwę na ich określenie: rządy kompleksowe. Bo tylko rządy elit będą w stanie zbudować federalną Europę. Lud do rządów nie może być dopuszczony, bo jest nieprzewidywalny, jak choćby podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdy bardzo duże poparcie otrzymały partie wzywające wręcz do rozwalenia UE albo przynajmniej ograniczenia jej władzy nad państwami narodowymi.

Dolar upadnie?
Przełom XX i XXI wieku przyniósł prognozy, że rychło amerykański dolar przestanie być walutą światową, bo USA tracą stopniowo prymat w globalizującej się gospodarce. Raz po raz możemy przeczytać poważne analizy ekonomistów, że dolar słabnie. Eksperci wskazywali, że taka kampania dyskredytująca dolara miała być podsycana przez Unię Europejską, Chiny, Rosję, bo słaby dolar miał też obniżyć pozycję polityczną USA. W tej sytuacji kwestie ekonomiczne miały drugorzędne znaczenie, bardziej liczyła się geopolityka.

Taki polityczny projekt przyświecał twórcom euro. Decyzja o wprowadzeniu tej waluty tak naprawdę zapadła w wąskim gronie eurokratów, a Europejczyków mamiono korzyściami, jakie odniosą dzięki temu, że UE będzie miała jedną walutę. Jedną z nich miała być detronizacja dolara, który na razie trzyma się mocno.

Zdaniem dr. Cezarego Mecha, w krótkiej perspektywie czasowej niemożliwe jest zdegradowanie dolara i pozbawienie go funkcji waluty światowej. Przesądził o tym światowy kryzys finansowy, który co prawda wybuchł w USA, ale o wiele mocniej dotknął państwa UE, zwłaszcza te ze strefy euro.

Pozycja euro byłaby na pewno inna, gdyby do strefy euro weszła Wielka Brytania, ale Wyspiarze ani myślą pozbywać się funta. Euro zagrażałoby też dolarowi, gdyby wprowadzono wspólne europejskie obligacje. Jednak oba te warunki nie zostały spełnione.

– Euro nie jest walutą porównywalną do dolara, nie może go zastąpić w transakcjach handlowych – mówi Cezary Mech.

Jednak w dłuższej perspektywie czasu sytuacja może się zmienić, głównie za sprawą Chin. Teraz Pekin prowadzi politykę umacniania dolara, bo Chińczycy mają w swoich rękach amerykańskie obligacje rządowe o wartości około 4 bilionów dolarów. Ale już w tym roku Chiny mogą wyprzedzić USA i staną się największą gospodarką na świecie. Cezary Mech wyjaśnia, że przypomina to sytuację z 1872 r., gdy to USA stały się największą gospodarką świata, dystansując imperium brytyjskie. Jednak funt wciąż był najważniejszą walutą na świecie.

– Dopiero ponad 40 lat później, po I wojnie światowej, funt utracił swoją pozycję. Możemy więc zakładać, że za jakieś 40 lat juan będzie mógł zastąpić dolara i stać się walutą rozliczeniową w transakcjach międzynarodowych – mówi Cezary Mech.

Oczywiście nikt nie zakłada, że stanie się to również po jakimś globalnym konflikcie zbrojnym, ale proces rugowania dolara na pewno wywoła niejedną wojnę handlową.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83468,gos ... iatem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 08 gru 2018, 16:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Chocholi taniec u bram piekła

Stopień i tempo degradacji zachodnich społeczeństw jest wprost proporcjonalne do agresywności państw nimi reprezentowanych na arenie międzynarodowej.
Narastający gwałtownie chaos, wojny oraz inne różnorakie napięcia i kryzysy, znajdują swe zwierciadlane odbicie w stopniu społecznej degrengolady, w swej masie wierzące niezłomnie propagandzie mediów głównego nurtu, obarczających winą za ten stan rzeczy Rosję i Chiny, a personalnie prezydenta Putina. Przy czym absurdalność propagandowych zarzutów jest także wprost proporcjonalna do społecznego zidiocenia. „Ujednolicenie” poglądów społeczeństwa jest tak wielkie, że stanu takiego nie udałoby się osiągnąć w żadnym totalitarnym systemie w przeszłości. Szczegółowe dywagacje na ten temat można znaleźć między innymi w tym artykule: https://russia-insider.com/en/pathetic- ... th/ri25604.
Dr Paul Craig Roberts w swym najnowszym artykule (https://www.paulcraigroberts.org/2018/1 ... n-society/) zwie ten fenomen “Western Brainwashed Civilization” (zachodnią odmóżdżoną cywilizacją). Twierdzi on między innymi, że „only a handful of people exist who are capable of differentiating the real from the created reality in which all explanations are controlled and kept as far away from the truth as possible. Everything that every Western government and “news” organization says is a lie to control the explanations that we are fed in order to keep us locked in The Matrix”.
Tylko niewielka liczba osób jest zdolna do odróżnienia rzeczywistości od wykreowanej rzeczywistości, w której wszystkie konkluzje są kontrolowane i utrzymywane jak najdalej od prawdy. Wszystko co mówią zachodnie rządy i organizacje medialne jest kłamstwem obliczonym na utrzymanie nas w stanie psychologicznej niewoli.”
Niestety powyższa ocena pasuje idealnie do społeczeństwa III RP, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami.
Przy czym otwartym pozostaje pytanie, w jakim stopniu obywatele autentycznie wierzą w absurd medialnych bredni i łajdackiej propagandy, a w jakim udają ową łatwowierność. Jak jest, wie tylko nasz Pan, który rozliczy w odpowiednim momencie stopień udziału tychże w zbrodni wspierania swą postawą Zachodniego Imperium Zła.
Jak na razie jednak perspektywy rozliczenia i ewentualnej sanacji są znikome. Jeśli nie uda się rządzącej oligarchii finansowej wepchnąć świata w otchłań globalnego konfliktu zbrojnego, to alternatywę stanowi dalsze pogrążanie się w szatańskiej „rzeczywistości” degenerującego się coraz szybciej zachodniego modelu cywilizacyjnego.

Ignacy Nowopolski

http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-pub ... ram-piekla


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 13 lut 2019, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31346
Eksplozja obłędu, czyli „Katalog zasad do walki z antysemityzmem"

Jak łatwo zwyczajny lęk zmienić w obłęd.
Edyta Bartosiewicz

Istnieje niezła kapela o wdzięcznej nazwie „System of a Down”. Tworzą ją Amerykanie pochodzenia ormiańskiego. Bardzo często podkreślają swą narodową tożsamość i podczas wywiadów z wielkim przejęciem opowiadają o tragicznych losach swych przodków. Sposobem na propagowanie pamięci o doświadczeniach Ormian z drugiej dekady XX w. (kiedy to zamordowano ich ok. 1,5 mln) oraz niezgody na totalną przemoc jest według nich muzyka, gdyż trafia do ludzkich serc bez względu na to jakim językiem posługuje się odbiorca. Chcą by ludzie słuchali i słyszeli. Niczego więcej nie pragną. Żadnych reparacji, żadnych hołdów, żadnych peanów…

W lutym 2018 r. odbyła się konferencja, w której uczestniczyli przedstawiciele Europejskiego Kongresu Żydów oraz uniwersytetów z Nowego Jorku, Tel Awiwu i Wiednia. Siedem miesięcy później w oparciu o wygłoszone referaty i przeprowadzone dyskusje powstał dokument zatytułowany „Koniec antysemityzmu! Katalog zasad do walki z antysemityzmem”. W pierwszej części opracowania autorzy uszczypnęli Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Francję a także wychłostali Węgry i Polskę (za kolaborację w procesie Holokaustu!). Prócz tego swoje dostali Cyceron, Tacyt, św. Augustyn i cesarz Justynian, jak również muzułmanie i chrześcijanie; wszyscy jak leci. No i aktualny wróg nr 1, czyli Iran. Taki – można powiedzieć – rytuał.

Dopiero druga część opracowania jest naprawdę ciekawa. Trzeba dodać, że nie jest ono jednym z mnóstwa podobnych produktów zalegających zwykle półki różnych organizacji i stowarzyszeń, których przedstawiciele z walki o „różnorodność, równość i tolerancję” uczynili sobie wygodny sposób na życie. O nie! „Katalog…” został stworzony na wzór poważnej dyrektywy, a jego autorzy wyraźnie zaznaczają, że będą dążyć do przyjęcia zawartych w nim wskazań przez rządy, parlamenty, zarządy, prezesury i rady nadzorcze. Co ważne, wydaje się, iż mają po temu potencjalne możliwości. A cóż takiego w nim zapisano? Pozwolę sobie przywołać kilka wybranych punktów:

1. Walka z antysemityzmem powinna znaleźć się w legislacji każdego państwa, najlepiej jako zapis w konstytucji.
2. Ze względu na umiędzynarodowienie mediów tradycyjnych i internetowych, walka z antysemityzmem może być skuteczna jedynie wtedy gdy stanie się kluczowym elementem polityki zagranicznej oraz polityki organizacji międzynarodowych takich jak Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych.
3. Każde państwo i organizacja międzynarodowa powinny mianować swojego przedstawiciela do walki z antysemityzmem.
4. W zależności od wielkości, każde państwo powinno mieć przynajmniej jeden lub nawet więcej, instytut do studiów nad antysemityzmem.
5. Każde państwo powinno wesprzeć finansowo walkę z antysemityzmem roczną kwotą w wysokości 0,02% swojego produktu krajowego brutto.
6. Każda grupa, organizacja i instytucja powinna przeznaczyć rocznie kwotę w wysokości 1% swojego budżetu na walkę z antysemityzmem w kontekście własnej działalności.
7. Osoby, które głoszą lub mają poglądy antysemickie, nie powinny mieć prawa do zajmowania znaczących stanowisk ani też do sprawowania funkcji umożliwiających wywieranie wpływu na polu kultury, religii i edukacji.

To jeszcze nie wszystko. Autorzy sformułowali konkluzje mówiące m.in. o: konieczności nauczania o antysemityzmie na wszystkich poziomach nauczania (od przedszkoli po uniwersytety!), przetłumaczenia jak największej ilości książek o judaizmie i… rozdawania ich nieodpłatnie, opatrywania komentarzami wszelkiego dorobku kulturowego zawierającego nieprzychylne odniesienie do Żydów i judaizmu, kultywowania obyczajów i tradycji żydowskiej przez władze poszczególnych państw oraz ich społeczeństwa. Hmm… Przyznam, że niektórzy mogą uznać powyższe za humbug lub – jak to obecnie zgrabnie się określa – fake news. Sam tak pomyślałem. Niestety, krótka kwerenda w sieci pozwoliła na dotarcie do dokumentu źródłowego, do którego link zamieszczam poniżej.

Postanowiłem nie komentować przywołanych „zasad”. Podobnie nie chcę wykorzystywać sytuacji i rozbudowywać notki o szerszy kontekst. Jedynym co w tej sytuacji warte jest poruszenie, to pytanie: która z postaw jawi się jako racjonalna i wzbudza sympatię – ta ormiańska, czy ta żydowska?

Linki:
https://www.123rf.com/photo_12222107_ce ... stamp.html
https://www.youtube.com/watch?v=u13SJt3MH0k
https://anendtoantisemitism.univie.ac.a ... _short.pdf

https://www.salon24.pl/u/bazyli1969/934 ... semityzmem


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /