Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 13 gru 2011, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Jak pan mógł?

"Piątkowy szczyt Unii Europejskiej nie przyszedł z żadnym planem rozwiązania głębokiego kryzysu zadłużeniowego" - powiedział Vaclav Klaus. Prezydent Czech stwierdził także, że Praga nie powinna się przyłączać do umowy międzyrządowej w sprawie nowego pakietu fiskalnego w sprawie ochrony euro. Jak pan mógł, panie prezydencie? W dzisiejszych czasach mówić takie rzeczy? W tej sytuacji europejscy przywódcy muszą jak najszybciej odbyć z prezydentem Czech pogadankę ideologiczną.

Hipolit Wzdręga

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 13&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 14 gru 2011, 20:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
MFW zawsze odda?

Trwa intensywna kampania na rzecz przekuwania Międzynarodowego Funduszu Walutowego w opokę wiarygodności i zaufania, na której opiera się światowy system finansów. Poprzednia opoka, czyli strefa euro wyczerpała bowiem swoje możliwości. W polskich mediach prorządowych słowo MFW liczy się jak niegdyś Zawiszy Czarnego. Analitycy finansowi, politycy rządowi oraz ekonomiści gazetowi prześcigają się w zapewnieniach, że fundusz jest w pełni wypłacalny; że jest stabilny; że u MFW słowo droższe od pieniędzy, jakby powiedział stary Jasiek Pawlak.

Polska ma pożyczyć funduszowi na razie nieznaną dokładnie sumę euro, mówi się o 10 mld. Już sama ta fraza, że kraj zadłużony po uszy pożycza kasę MFW, brzmi groteskowo. W dodatku kasa ma być przeznaczona na ratowanie zagrożonej bankructwem finansowym i politycznym strefy euro, do której nie należymy. Nasza chwiejna i chimeryczna strefa złotówkowa ma ratować strefę euro przed upadkiem! Na tym tle dochodzi do przezabawnych skojarzeń i wręcz zderzeń przeszłości z teraźniejszością w wypowiedziach graczy biorących udział w tej kampanii.

Polski minister do spraw europejskich Mikołaj Dowgielewicz skwapliwie podkreśla, że MFW „jest najbardziej stabilną instytucją finansową świata”. A przecież całkiem niedawno uważano, że słaniające się dzisiaj euro jest najstabilniejszą walutą świata. Pamiętam, jak się uśmiałem kilka lat temu z wypowiedzi posła PO i szefa Komisji Sprawa Zagranicznych Andrzeja Halickiego, który kiedyś w radio powiedział, że ta najstabilniejsza waluta euro powinna zachęcać USA do otwarcia na Unię Europejską.

Ale co tam Halicki! Ekspert Wolfgang Muenchau z Eurointelligence, ośrodka analizy makroekonomicznej strefy euro, dzisiaj wróży upadek Unii z powodu kłopotów euro. A to jest ten sam gość, co kilka lat temu napisał, że euro „jest najbardziej stabilną walutą w dziejach świata”. Spsiał nam ten świat, nie ma dwóch zdań. A czy MFW nie podlega tym samym procesom, co reszta instytucji finansowych? Czy nie rządzą tam ci sami „wybitni specjaliści” ze Stanów Zjednoczonych i strefy euro, którzy sprokurowali nam obecny kryzys?

Pocieszne jest tłumaczenie polskiego wiceministra finansów, że nie pożyczamy pieniędzy Grecji czy Włochom, lecz „udostępniamy środki” MFW. Zabawne jest twierdzenie komentatora z Gazety Wyborczej, że ryzyko straty tej pożyczki jest bliskie zera. To dlaczego w takim razie MFW sam nie może pomóc takim Włochom, przecież dwa tygodnie temu była mowa o bezpośredniej pożyczce 600 miliardów dla tego kraju. A skoro MFW może pożyczyć, to MFW wie, co robi – Włochy są w posiadaniu aktywów, które mogą zagwarantować kredyt. Pisał dzisiaj o tym Krzysztof Rybiński.

Po co w takim razie „udostępniamy” funduszowi nasze papiery z rezerwy banku centralnego, jeśli nie mają być gwarancją dla pożyczki w naszym imieniu, której fundusz udzieli strefie euro? Czy fundusz jest głupszy od Chin, które nie zgodziły się kupić europejskich euroobligacji? Nie chce się zabezpieczyć? Przecież mało prawdopodobne, że fundusz będzie rozrzucał nad zagrożonym krajem banknoty z helikoptera, raczej będzie to obwarunkowana pożyczka.

Do tej pory MFW słynął z surowości zasad, wymagał reform i drakońskich cięć w budżetach krajów-beneficjentów pożyczki, kontrolował wydawani pieniędzy. Jeśli te pieniądze zostaną użyte na ratowanie bankrutującego członka strefy euro, to bardzo prawdopodobne, że w przypadku niepowodzenia zostaną bezpowrotnie stracone. I co wtedy?

Otóż wspomniani przeze mnie analitycy finansowi, politycy rządowi oraz ekonomiści gazetowi rysują nam na tę okoliczność bajkę w stylu tej o złotej rybce, oraz o stoliczku co się sam obficie nakrywał. Według tej bajki, fundusz jest szlachetną instytucją (w stylu Zawiszy Czarnego – też wspomniałem) i powie tak: - No, trudno, zdarza się, forsa nam przepadła, ale słowo się rzekło, bierzcie Polacy i inni te swoje papiery.

Tylko jest pytanie, po co fundusz w ogóle ma brać od nas te papiery, skoro nie mają one być gwarancją? Sorry, można uwierzyć, że fundusz z czystej życzliwości odda nam papiery, ale pod jednoczesnym warunkiem, że uzna się Międzynarodowy Fundusz Walutowy za instytucję dobroczynną typu non profit. Wtedy tak. Z tym że trzeba od razu zmienić nazwę na Międzynarodowy Fundusz Dobroczynny, żeby nie łudzić poważnych klientów kredytowych. To już o wiele bardziej wiarygodnie brzmi bajka o żelaznym wilku. Który wył z niemiecko-francuskim akcentem.

http://www.rp.pl/artykul/13,768566-Dowg ... -rzad.html

http://niezalezna.pl/20211-eksperci-wieszcza-koniec-ue

http://wyborcza.pl/1,75248,10805292,Kot ... niamy.html

http://wyborcza.pl/1,75968,10799129,Ile ... lska_.html

http://seaman.salon24.pl/373327,mfw-zawsze-odda


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 16 gru 2011, 09:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Mityczna kraina zwana Zewnątrz

Włoska kultura jest bardzo inspirująca, ale także sami Włosi potrafią człowieka natchnąć, jak mało kto. Mnie dzisiaj soczyście zainspirował włoski minister rozwoju gospodarczego, który jako pierwszy zauważył, że jego kraj jest w recesji. Hiobowa wieść dla narodu, a dla wyborców przede wszystkim. Jednak minister natychmiast pocieszył rodaków: - Sytuacja, w jakiej znalazły się Włochy, nie jest ich winą. Przyczyny pochodzą z zewnątrz.

Jednym zdaniem Włosi są niewinni barankowie. Jedli sobie po pracy te swoje pasta i popijali chianti; żmudnie spłacali kredyty; pieczołowicie regulowali podatki; na mecze „Serie A” chodzili albo w telewizorze śledzili rozgrywki. Z Berlusconiego się pośmiali czasami. Normalne, do znudzenia monotonne dolce vita. Aż tu nagle z zewnątrz przyszły do Włochów jakieś przyczyny i wpadli w recesję. Naród jak człowiek, też nie zna dnia ani godziny.

Najgorsze, że nie bardzo wiadomo, gdzie jest to Zewnątrz i co ono tam jeszcze knuje. Przecież nie może być to strefa euro - skoro cała strefa ma kłopoty, to ona nie może być Zewnątrz. Ona jest wewnątrz razem z Włochami. Tym Zewnątrz mogłaby być część UE nie należąca do strefy euro jak na przykład Polska ze swoją siermiężną złotówką. Czyli strefa złotówkowa. Ale tę hipotezę już kilka miesięcy temu obalił premier Tusk na spotkaniu Rady Gospodarczej, które zostało zwołane ze względu na "nadzwyczajne zewnętrzne okoliczności dotyczące światowej gospodarki". Z naciskiem na zewnętrzne.

Nasz premier oświadczył stanowczo na tym spotkaniu, że źródła zamieszania finansowego są poza Polską. Zatem my Polacy złote ptacy też jesteśmy niewinni barankowie. Hasaliśmy sobie po naszej zielonej wyspie; napawaliśmy się perspektywą trzeciej fali nowoczesności, co to już, już miała na nas spłynąć; śledziliśmy perypetie Franka Smudy w Tefauenie albo w Tej Drugiej Telewizji. I kiedy niemal dopełniała się czara naszego szczęścia, kiedy w strefie euro już budowali łuk tryumfalny na nasze przyjęcie, ktoś z Zewnątrz wyłączył nam prąd. Wykluczamy zatem całą Unię Europejską – ona nie jest krainą Zewnątrz.

Owszem, przez jakiś czas były pewne podejrzenia co do Grecji jako czarnej owcy europejskiej. Jednakże były grecki premier Papandreu już chyba półtora roku temu zdecydowanie odparł te insynuacje. Według niego winę za kryzys zadłużeniowy w Grecji ponoszą banki amerykańskie i powinny także ponieść odpowiedzialność. To nawet logiczne, trzeba przyznać.

Grecy spokojnie sobie pałaszowali dorsza po grecku i popijali uzo (nawiasem mówiąc dość obrzydliwe), masowo budowali baseny przy domach i wynajmowali pokoje niemieckim turystom. Czasami po otrzymaniu czternastej pensji, kiedy podchmielili nieco, to odtańczyli nad ranem ten grecki taniec na plaży. Zresztą też dla turystów. A potem odchodzili na wczesne greckie emerytury. No i znienacka dowiadują się, że amerykańskie banki coś zachachmęciły z kredytami. No, bo niby skąd Grecy mogli wiedzieć, że tyle nabrali? To spadło na nich jak grom z błękitnego greckiego nieba. Stanowczo, oni również są niewinni barankowie.

Jednak grecki trop wydaje się obiecujący, gdyż prowadzi nas poza Europę, do Ameryki. Tam może być ta mityczna kraina Zewnątrz. Jednak jak porozmawiać z prawdziwymi Amerykanami z Ameryki, to oni też są zaskoczeni tym całym kryzysem i utrzymują, że nie są jego źródłem ani nawet kontaktem operacyjnym. Ot, żenili się, kupowali te swoje domy, krążowniki szos i jachty za tanie kredyty, ale przecież kredyty w Ameryce zawsze były tanie. I nikomu to do tej pory nie przeszkadzało.

A kiedy już się Amerykanie pobudowali i rozmnożyli, to zamawiali telefonicznie hamburgery w hamburgerowniach, wyciągali Colę z lodowni, a potem włączali CNN i oglądali różne katastrofy na świecie. Oraz mecze futbolu amerykańskiego. Tyjąc w międzyczasie. No i nagle pokazuje się ten pasek na ekranie i tam biegnie napis, że są niewypłacalni.

•Czy ty słyszałaś, Mary?! - John zerwał się z wersalki. - Oni tu piszą na pasku, że nie jestem w stanie spłacać kredytu za dom. Dopiero teraz mi to mówią. To nie wiedzieli tego, jak mi dawali kredyt?!

•Oni chyba powariowali! Co oni w ogóle tam robią w tych bankach ? – odpowiada Mary swoim melodyjnym, zmysłowym głosem.

Tak, Amerykanie to niewinni barankowie. Politycy oczywiście także. Nie czują się odpowiedzialni światowej sławy analitycy finansowi. Nobliści-ekonomiści nie mają sobie nic do zarzucenia. Znaleźliśmy jednakże mityczną krainę Zewnątrz. To banki. Kto siedzi w tych bankach? - zastanawia się Włoch, Polak, Grek, Amerykanin i Rusek. To byłby nawet dobry początek dowcipu. Tylko że to jest koniec.

http://www.ekonomia24.pl/artykul/706292 ... cesje.html

http://seaman.salon24.pl/373668,mityczn ... a-zewnatrz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 31 gru 2011, 11:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Banki kreują się na ofiary

Propagowany szeroko pogląd, jakoby obecny kryzys był głównie kryzysem finansowym, jest ewidentnie fałszywy, jest raczej sposobem zaopatrywania ludzi w "końskie okulary". Elementarna wiedza o cyklach koniunkturalnych każe respektować dwa istotne punkty widzenia. Po pierwsze, w początkowej fazie kryzys silnie uderza bezpośrednio w konsumentów i przedsiębiorstwa, czyli - patrząc z bankowego punktu widzenia - w dłużników. To jest właśnie najistotniejszy aspekt kryzysu, gdyż dotyczy gospodarki i społeczeństwa. Lekceważenie społecznych i egzystencjalnych konsekwencji kryzysu, takich choćby jak bezrobocie, bezdomność, niedożywienie dzieci itd., wynika z założenia, że kryzys sprowadza się do kryzysu globalnego systemu finansowego. W drugiej fazie kryzysu, gdy konsumenci i przedsiębiorstwa (a obecnie nawet całe kraje) stają się niewypłacalne, kryzys uderza w banki oraz pozostałe instytucje finansowe. To jest jednak wtórny i drugorzędny aspekt kryzysu. Warto więc zastanowić się, dlaczego doszło do odwrócenia ról: banki stały się głównymi "ofiarami" kryzysu, zaś ich ratowanie odbywa się kosztem dalszego pogorszenia sytuacji konsumentów i przedsiębiorstw, a nawet kosztem utraty suwerenności państwowej. Odpowiedź wydaje się jednoznaczna: wielkie korporacje (centra) finansowe mają przemożny wpływ na rządy i media, także w tym sensie, że niejako stają "po obydwu stronach lady". Przykładów nie trzeba szukać daleko. W grudniu 2011 r. Komisja Nadzoru Finansowego zezwoliła bankom na żądanie dodatkowych (czyli pozaumownych) zabezpieczeń kredytów walutowych, co jest jaskrawo stronnicze. Komisja powinna stać na straży bezpieczeństwa finansowego Polski i jej obywateli.
Staje się oczywiste, że banki i MFW ustawiały dominujący obecnie pogląd na istotę kryzysu, wedle którego banki są ofiarami, więc nie powinny partycypować w ryzyku wynikającym z pogorszenia się sytuacji gospodarczej. Otrzymujemy takie oto śmieszne tłumaczenia, że "banki są zbyt duże, aby upaść" albo że nałożenie na nie podatków jest niedopuszczalne.
Po drugie, finansowe aspekty kryzysu nie są poddane poważnym analizom ekonomicznym. Bardzo łatwo sprowadzono dyskusję do drukowania pieniędzy i rozrzutnego stylu życia Greków. Do takich dyskusji nie miałbym zastrzeżeń, gdyby nie to, iż spychają one gruntowną wiedzę ekonomiczną na margines, podstawiając na jej miejsce opinie fragmentaryczne, dotyczące spektakularnych decyzji czy wydarzeń. To oczywiście daje szerokie pole popisu różnym komentatorom, zwłaszcza politykom, ale nie przyczynia się do zrozumienia kryzysu i jego przyczyn. W tym sensie podobne dyskusje są bezpłodne.
Z ekonomicznego punktu widzenia współczesny kryzys śmiało może i powinien być ujmowany zgodnie z teorią wielkich cykli Kondratiewa. To oznacza, że jest to kryzys o charakterze systemowym. Jednak przymiotnik "systemowy" jest zbyt abstrakcyjny; lepiej posługiwać się bardziej konkretnym określeniem kryzysu "ustroju społeczno-gospodarczego". Z tego podejścia płynie wniosek, że przezwyciężanie obecnego kryzysu dzięki dotychczasowym zabiegom stabilizującym światowy system finansowy nic nie da (co już widać). Jednoczenie podejście to jest - można śmiało powiedzieć - antyrozwojowe i antyludzkie. Czuje się zapach darwinizmu społecznego.
Konieczna jest gruntownie przemyślana reforma ustroju społeczno-gospodarczego, który dziś - co widać na przykładzie Polski - przypomina raczej zdziczały krajobraz postsocjalistyczny, aniżeli przemyślany ład społeczny i gospodarczy. Mówiąc o ustroju, mam właśnie na myśli ład, czyli porządek (instytucjonalny, społeczny, przestrzenny etc.), a nie żywioł i chaos błędnie utożsamiany z wolnym rynkiem.
W kształtowaniu nowego ładu społeczno-gospodarczego istotne znaczenie będzie miało przezwyciężenie współczesnego korporacjonizmu, ograniczenie ekspansji wielkich grup interesów oraz ich wpływu na rządy i opinię publiczną. Chodzi nie tylko o ograniczenie wielkich korporacji finansowych, ale również wielkich sieci handlowych, koncernów wydobywczo-przetwórczych, kompleksów militarno-przemysłowych itp. Ich działanie przypomina zachowanie Frankensteina. Są to siły destrukcyjne.

Prof. Artur Śliwiński wydawca "Europejskiego Monitora Ekonomicznego"

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po06.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 06 sty 2012, 21:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Rick Santorum, konserwatywny polityk z Pensylwanii ubiegający się o nominację prezydencką w Partii Republikańskiej, powiedział w swoim wystąpieniu w New Hampshire, że największym zagrożeniem dla USA są Iran, egipscy islamiści i… Polska. W ostatni wtorek ultraprawicowy polityk Rick Santorum okazał się największym zaskoczeniem prawyborów w Iowa – zdobył tam niemal 25% głosów, chociaż prowadzi tanią kampanię wyborczą polegającą na bezpośrednich spotkaniach z wyborcami. Teraz chce powtórzyć ten sukces w stanie New Hampshire i odwiedza tam kolejne miasta. Na wczorajszym wystąpieniu w Northfield stwierdził, że to Polska, obok Iranu i islamskich terrorystów, jest największym zagrożeniem dla Ameryki, o czym donosi Norweska Agencja Prasowa NTB. Polska, Węgry a może Pakistan? Nie wiadomo, jakie dokładnie zagrożenie Rick Santorum utożsamia z Polską. Ponieważ zapytano go, dlaczego USA powinno jego zdaniem obawiać się Iranu, wyjaśnił, iż Irańczycy robią bomby, które zabijają amerykańskich żołnierzy w Afganistanie i Iraku. Na pytanie o terrorystów oparł, że Bractwo Muzułmańskie, które zdobywa coraz więcej wpływów w Egipcie, można porównać do terrorystycznej siatki Al-Kaidy. Niestety, nikt z sali nie zainteresował się, w czym zagraża Stanom Zjednoczonym obecność Polski na arenie międzynarodowej i Santorum nie miał okazji tego bliżej wyklarować. Norwescy dziennikarze, którzy dziś piszą o sprawie w artykule dziennika "VG" zatytułowanym "Santorum obawia się Polski", podejrzewają, że amerykański polityk pomylił Polskę z Węgrami. A może chodziło o Pakistan, zaczynający się na tę samą literę co Polska? - Zapewne zarówno dla Polaków, jak i ich przyjaciół w Unii Europejskiej oraz na świecie, musi to być szokiem, że Polskę postawiono w tym samym szeregu co Al-Kaidę – napisał norweski dziennik „VG”. Nie dla gejów, aborcji i teorii ewolucji Obawiający się Polski Rick Santorum jest z zawodu prawnikiem. To były senator z Pensylwanii, ojciec sześciorga dzieci. Zdecydowanie sprzeciwia się aborcji, uznając, że powinna być niedopuszczalna nawet w przypadku gwałtu. Jest zagorzałym przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych, jego zdaniem ich legalizacja może „przynieść zagładę Stanom Zjednoczonym”. W 2003 roku w wywiadzie, którego udzielił Associated Press, porównywał homoseksualizm do molestowania dzieci i poligamii. Sugerował, że „co prawda nie ma nic do homoseksualistów”, ale zbliżeń fizycznych tego rodzaju można by prawnie zakazać. Reporterka Lara Jordan przeprowadzająca ten wywiad użyła wtedy określenia, iż jej rozmówca ją „przeraża”. Również na wczorajszym spotkaniu w New Hampshire, Santorum porównał homoseksualizm do poligamii, o czym pisze dzisiejszy Washington Post. Polityk z Pensylwanii kwestionuje też zasadność teorii ewolucji, mówiąc, że wierzy w nią jedynie „na poziomie mikro”. Przyjaciel czy wróg? Jak dotąd Rick Santorum nie wyjaśnił prasie, co miał na myśli nazywając Polskę zagrożeniem dla USA. Przypomnijmy, że podczas niedawnej wizyty w naszym kraju prezydent Barack Obama powiedział, iż przyjechał do Polski by „podziękować Polakom za przyjaźń i zapewnić, że są miliony Amerykanów, którzy rozumieją, że Polska jest jednym z naszych najbliższych i najmocniejszych sojuszników". Wszystko wskazuje na to, iż już wkrótce senator z Pensylwanii będzie musiał wytłumaczyć sens swojej czwartkowej wypowiedzi i przeprosić za pomyłkę.

http://wiadomosci.wp.pl/title,Najwieksz ... domosc.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 06 sty 2012, 22:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Rick Santorum [...] Na wczorajszym wystąpieniu w Northfield stwierdził, że to Polska, obok Iranu i islamskich terrorystów, jest największym zagrożeniem dla Ameryki, o czym donosi Norweska Agencja Prasowa NTB.


W Egipcie, Libii i Tunezji USA wsparło islamskich terrorystów - więc chyba sztama.
Iran - wiadomo, zagraża Izraelowi, czyli zwierzchnikowi USA.
Polska - wiadomo, kto budował obozy koncentracyjne... naziści. A cała światowa prasa pisze "polskie obozy koncentracyjne". Jasne więc, kto są ci naziści - Gross to potwierdza, tak samo GW, a za nią reszta mediów na Ziemi. A ileż to Amerykanie musieli się namęczyć, by wyzwolić Europę od tych nazistów - Rick Santorum oglądał zapewne niejeden film, jak np. parszywa trzynastka, gdzie dzielni Amerykanie walczyli dzielnie z nazistami. Ileż wysiłku - Normandia, Monte Cassino, Ardeny, ilu dzielnych Amerykanów musiało zginąć, by powstrzymać nazizm. Nie dziwota, że nazistowskie państwo senator uważa za zagrożenie dla Ameryki. Na pewno z przerażeniem oglądał traumatyczne sceny, jak dzielna antifa próbowała powstrzymać pochód nazistów 11 listopada 2011 roku. I wyobraził sobie, jak ten pochód idzie na Nowy Jork, na Waszyngton, na Houston, a potem na Dziki Zachód. I jak senator ma się teraz nie bać Polski?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 07 sty 2012, 09:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Tajemniczy wierzyciele

"Cały świat tonie w gigantycznych długach!" - alarmują media.
Z wyliczeń ekonomicznych ekspertów wynika, że dług rządów na całym świecie wynosi już ok. 33 bilionów euro. Ponad jedna trzecia wartości zadłużenia przypada na kraje europejskie, ale sytuacja finansowa innych kontynentów jest niewiele lepsza. Systematycznie rośnie dług obu Ameryk, Afryki, a nawet Azji. Ziemska cywilizacja nie przetrwałaby nawet tygodnia, gdyby nie... dobrotliwi wierzyciele, którzy zaopatrują światowych przywódców w fundusze o nieograniczonej wartości. Kim są tajemniczy filantropi utrzymujący ze swych pieniędzy cały świat? Jak udało im się uzyskać dostęp do niewyczerpanych źródeł kapitału... Czyżby więc kosmici podrzucali gotówkę w transzach?

Tomasz Tobolski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 07&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 07 sty 2012, 10:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Łamanie demokracji socjalistycznej na Węgrzech

Spośród czynów zabronionych przeciwko Unii Europejskiej, które miały ostatnio miejsce, o wiele bardziej szkodliwe dla unijnej władzy jest przewinienie węgierskie niż greckie. Grecy bowiem popełnili zwyczajny kryminał, czyli wyłudzenie kredytów, a to jest sprawka tuzinkowa, żeby nie rzec – fraszka. W hierarchii czynów przestępczych przeciwko fasadowej władzy kryjącej się pod płaszczykiem idei zjednoczonej Europy, którą ucieleśniają osobnicy w rodzaju van Rompuy`a, Barroso, czy Buzka, te praktyki są o wiele mniej groźne.

Powiedzmy sobie bez owijania w bawełnę – z takim procederem w Unii Europejskiej mamy do czynienia na co dzień. Grecki przypadek to jedynie ostry czubek góry lodowej, której potężny korpus ukryty jest pod wodą. Owszem, gdyby te unijne wyłudzenia, malwersacje i niefrasobliwe marnotrawstwo środków zsumować, to mielibyśmy odpowiedź na pytanie, dlaczego Unia tkwi w notorycznym kryzysie.

Jednak tego rodzaju szwindel jak grecki jest dla Unii fundamentalny - w końcu nie po to traktat lizboński liczy sobie czterysta stron z okładem, żeby wszystko było proste, jasne i przejrzyste. Takie tomiszcza się pisze po to, „żeby ludzie nie wiedziały, gdzie pieniądze się podziały”. Dzisiejszym rozhisteryzowanym politykom, którzy załamują ręce nad grecką niegodziwością i zgrywają się na Katonów, można zadać pytanie, gdzie byli, gdy zatwierdzano te szemrane zasady. Widziały gały, co brały.

Z Węgrami kwestia jest o wiele groźniejsza, gdyż według unijnego kodeksu czynów karalnych, proceder premiera Orbana kwalifikuje się jako próba obalenia ustroju siłą. To rzecz jasna determinuje siłę, z jaką węgierski przywódca jest zwalczany w zjednoczonej Europie pod patronatem ideowym takich zasłużonych towarzyszy jak Barroso, Cohn-Bendit, Schultz, Ashton, oraz inne indywidua z lewacką przeszłością lub teraźniejszością. Albo z jednym i drugim.

Największym przestępstwem Orbana, który podpada pod paragraf obalania demokracji socjalistycznej, jest oczywiście faktyczna delegalizacja partii socjalistycznej. To jest mniej więcej ta sama waga zbrodni, co za komuny w Polsce było podważanie sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Nieco niżej plasowało się wówczas kwestionowanie kierowniczej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Już to porównanie wskazuje, że Orban dopuścił się czynu, którego towarzysze nie wybaczają z samej definicji.

Na Węgrzech zatwierdzono poprawkę do konstytucji, która uznaje opozycyjną Węgierską Partię Socjalistyczną za organizację przestępczą, która ponosi odpowiedzialność za zbrodnie reżimu komunistycznego. Według tej poprawki, Węgierska Partia Socjalistyczna, który w 1989 roku zmieniła jedynie nazwę z Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, jest spadkobierczynią zbrodniczego reżimu komunistycznego. Gdyby pokusić się o analogię w Polsce, to padłoby na SLD.

Nie dziwota więc, że natychmiast rozdarli się wniebogłosy tacy bojownicy o wolność i demokrację jak Ryszard Kalisz i Marek Siwiec, którym groza tego czynu podniosła resztki włosów na głowach. Przy czym podzielili się rolami w ten sposób, że Kalisz napomina rząd za milczenie w sprawie „łamania standardów demokratycznego państwa prawnego” na Węgrzech. Natomiast Siwiec biada, że polska prawica zachowuje „milczenie owiec”, gdy bliski nam kraj brnie w ślepą uliczkę. Ciekawe jak ci dwaj towarzysze partyjni komentowali sytuację, gdy ci sami węgierscy socjaliści, których dzisiaj bronią, zaślepieni lewacką ideologią rujnowali kraj, kłamiąc o każdej porze dnia i nocy na temat stanu państwa? Czy to się kwalifikuje do delegalizacji partii?

Węgrzy popełnili także inne śmiertelne grzechy przeciwko demokracji socjalistycznej w wersji unijnej, jak choćby krnąbrna postawa wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który pełni dla Unii funkcję analogiczną do Komitetu Wykonawczego III Międzynarodówki Komunistycznej, czyli stalinowskiego Kominternu. Za podważanie kierowniczej roli MFW grozi unijna anatema albo nawet banicja. Także rząd amerykański pod postępowym kierownictwem Obamy i Clinton nie może powstrzymać oburzenia na widok kwestionowania jedynie słusznych zaleceń inspektorów MFW.

Orban bowiem – cóż to za nieludzka perfidia! - pragnie państwowy bank centralny podporządkować bardziej państwu niż do bólu niezależnym ekonomistom i bankowcom. To się po prostu w głowie nie mieści żadnemu szczeremu demokracie miłującemu państwo prawa. Poza tym – słuchajcie, słuchajcie! - żona jednego z polityków partii rządzącej stanęła na czele nowej rady sądownictwa. Te wredne praktyki przekraczają możliwości pojmowania każdego Polaka, ale nie tylko, budzą także niepohamowany wstręt i obrzydzenie w całej Unii Europejskiej.

Czy można się zatem dziwić, że Kalisz, Siwiec, Barroso, Cohn-Bendit, Schultz, Ashton podnoszą lament?! Nie można. Jak człowiek raz przywyknie do najwyższych standardów demokracji socjalistycznej, to już żadna inna demokracja go nie usatysfakcjonuje.

http://seaman.salon24.pl/378969,lamanie ... a-wegrzech


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 24 sty 2012, 08:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Homofobia po fińsku?

U nas zima, a tym bardziej w niedalekiej przecież od nas Finlandii. Mimo przenikającego zimna Finowie wybierali - na razie w pierwszej turze - prezydenta. - Cieszę się, że mój homoseksualizm nie przeszkadza Finom. Kiedy rozmawiałem z wyborcami na prowincji, mówili mi, że bardziej przeszkadza im to, że jestem z Partii Zielonych, niż moja orientacja seksualna - stwierdził Pekka Haavisto, który wszedł do finałowej tury wyborów prezydenckich w Finlandii. Czy jeśli jednak Finowie w drugiej turze poprą konserwatywnego kandydata Sauli Niinistoe, to okażą się... homofobami?

Hipolit Wzdręga

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 24&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 28 sty 2012, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Wolność słowa po francusku

Francuskie władze i media, które z taką łatwością krytykują "zamach na wolność słowa" na Węgrzech, same nie są dobrym przykładem przestrzegania tej wolności.

Ostatni roczny raport dotyczący wolności prasy opracowany przez organizację Reporterzy bez Granic umieszcza Francję na 38. miejscu na 178 wszystkich krajów. Również grupa ekspertów Komisji Europejskiej wskazuje na istnienie nacisków na francuskich dziennikarzy, którzy zajmują się sprawami dotyczącymi kręgów władzy. Krytykują oni również zwyczaj mianowania dyrektora telewizji publicznej - France Télévision - przez prezydenta republiki. Takiego prawa domagał się w 2008 r. Nicolas Sarkozy, mówiąc: "Nie wiem, dlaczego główny akcjonariusz France Télévision, jakim jest państwo, nie miałby mianować jej dyrektora?". I podał przykład państwowych koncernu EDF (energia), kolei i metra, gdzie takie praktyki nikogo nie dziwią. Dla Brukseli to jednak żadne tłumaczenie, bo KE wskazuje, że "we Francji istnieje ewidentna koncentracja władzy w jednym ręku, co nie jest dobrym przykładem dla Europy".
- Oczywiście, że środki masowego przekazu mają duże ograniczenia - komentuje politolog Reynard Secher. I wskazuje na to, że takim ograniczeniem jest niepisana, ale obowiązująca w mediach poprawność polityczna. Jej istnienie oznacza autocenzurę: dziennikarz wie, o czym i co może pisać, a o czym nie. Dlatego nikt się nie odważy zakwestionować "świętej" zasady laickości państwa czy krytykować aborcji, uznanej we Francji za podstawowe prawo kobiety. - Tych, którzy występują przeciw tym zasadom, należy nazywać "katolickimi fundamentalistami" i "fanatykami" - podkreśla Secher. Politolog wskazuje na to, że dotyczy to wszystkich francuskich gazet, od uważanego za prawicowy "Le Figaro" do komunistycznej "L´Humanité". - A kiedy zmienia się władza, dochodzi do wymiany dziennikarzy i prezenterów dzienników telewizyjnych - zauważa Reynard Secher.

Franciszek L. Ćwik

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw19.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 08 lut 2012, 10:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Meteorologiczna dialektyka

Naukowcy już znają przyczynę mrozów panujących w Europie. Dlaczego marzniemy? Z powodu globalnego ocieplenia klimatu! "Przenikliwy mróz w Europie wynika z kurczenia się powłoki lodowej pokrywającej Ocean Arktyczny, gdzie skutki globalnego ocieplenia są najbardziej widoczne" - poinformował brytyjski dziennik "The Independent", omawiając najnowsze odkrycia naukowców z Niemiec, USA i Rosji. W miarę postępu w budowie meteorologicznego postępu walka klimatyczna się zaostrza.

Piotr Tomczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 08&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 14 lut 2012, 10:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Droga donikąd

Z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem, ekonomistą, posłem PiS, rozmawia Marta Ziarnik

Jak ten nowy, drakoński program oszczędności przyjęty przez grecki parlament wpłynie na dalsze losy tego kraju i jego obywateli?
- Nie ulega wątpliwości, że te kolejne drastyczne cięcia o charakterze socjalnym i podwyżki obciążeń podatkowych to jest droga donikąd. Jeżeli bowiem rezultatem tych wszystkich pakietów oszczędnościowo-podatkowych jest obniżanie wzrostu gospodarczego, to cały czas ta relacja długu do PKB, czyli wskaźnika, który jest brany pod uwagę przez rynki finansowe, cały czas się pogarsza. Co więcej, jeżeli rezultatem tych wszystkich pakietów oszczędnościowych, a także nawet umorzenia 100 mld euro długu, o którym się mówi, ma być w roku 2020 relacja długu do PKB w wysokości 120 proc. PKB, czyli sytuacja, od której dwa lata temu zaczął się grecki kryzys, to nie można tego nazwać inaczej, jak właśnie wspomnianą przeze mnie drogą donikąd. Niestety, kraje strefy euro, które wybrały taki sposób załatwienia tej sprawy, próbują całemu światu udowodnić, że jednak temu sprostają. Wszystkie jednak liczby wskazują, że będzie inaczej. Już ktoś nawet policzył, że te wszystkie pakiety pomocowe razem z umorzeniem będą kosztowały 480 mld euro, czyli prawie 200 proc. greckiego PKB, podczas gdy wyprowadzanie Argentyny z kryzysu w roku 1998 kosztowało samych Argentyńczyków, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz USA około 48 mld dolarów, czyli 17 proc. ówczesnego PKB Argentyny. Zestawienie tych dwóch liczb pokazuje, jaką drogą powinno się pójść i w tym przypadku. Natomiast obecne decyzje polityczne, podejmowane przez Niemcy i Francję, które nie chcą przyznać się do poważnych błędów sprzed kilkunastu lat, kiedy wprowadzono walutę euro - powodują właśnie takie gigantyczne koszty, bez wizji dobrego rezultatu na końcu tego procesu. I oczywiście ogromnym kosztem społecznym, który ponoszą i będą musieli jeszcze ponieść Grecy.

Dlaczego więc strefa euro zdecydowała się na takie właśnie rozwiązanie?
- To jest decyzja polityczna, że Grecja nie opuści strefy euro.

Czyli chodzi tylko o utrzymanie eurostrefy bez zmian?
- Tak. Bronimy Grecji za wszelką cenę, a tak naprawdę nie bronimy tego kraju (bo widzimy, jaką cenę za to płaci), tylko bronimy wprost swoich banków, które pożyczyły jej te duże sumy. I wszystko, co dzieje się dalej, to są konsekwencje tego stanu rzeczy.

Dlaczego Grecja postępuje wbrew swoim interesom?
- Dla Grecji to też jest decyzja polityczna, gdyż tej drogi jeszcze nikt nie pokonywał. Nikt jeszcze nie pozbywał się jakiegoś wspólnego pieniądza i nie wracał do własnej waluty. Dlatego, jak rozumiem, Grecy także boją się tego rodzaju operacji. To oczywiście nie byłaby operacja bezbolesna, bo wprowadzenie własnej waluty oznacza jej natychmiastową dewaluację. Co więcej, to jest także cios dla całego systemu bankowego...

...jednak ten cios byłby tylko chwilowy i po nim dużo szybciej, niż to proponuje UE, kraj ten byłby w stanie podnieść się z kryzysu...
- Właśnie dlatego podałem wcześniej przykład Argentyny i koszty z tym związane. Ale jak już mówiłem, to, co się dzieje, jest konsekwencją pewnych decyzji politycznych i Niemcy nigdy nie przyznają się publicznie, że wprowadzając wspólną walutę, widzieli gdzieś na końcu tego procesu to, co się w tej chwili dzieje. Bo przecież te nierównowagi, które powstały po wprowadzeniu euro, że co wydajniejsze gospodarki będą sprzedawały towary tym mniej wydajnym, a tam będą likwidowane miejsca pracy: taki rezultat był dla ekonomistów rzeczą jasną. Ale pomimo tego zdecydowano się wówczas na euro i teraz próbuje się - poprzez przymuszenie krajów południa do gigantycznych wyrzeczeń - udawać, że to się jednak uda uratować. Otóż bez odbudowania tzw. równowagi tego uratować się nie da. Bo zawsze będzie tak, że wydajniejsza gospodarka będzie miała przewagę nad tą mniej wydajną i w związku z tym zawsze w bilansie płatniczym Niemiec będą gigantyczne nadwyżki, a w bilansach płatniczych takich krajów jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia będą deficyty. I bez drastycznych oszczędności tego wyrównać się nie da. Natomiast gdyby były własne waluty, to one by się zdewaluowały, konkurencyjność tamtych gospodarek by wzrosła i po jakimś czasie równowaga nastąpiłaby w sposób rynkowy.

Dlaczego premier Lucas Papademos tak bardzo obawia się być prekursorem takich rozwiązań?
- Próbował to robić jego poprzednik. Ten akurat premier tego nie zrobi, bo tak naprawdę po co innego został wyznaczony przez Komisję Europejską, choć wybrany został niby w demokratyczny sposób. Bo przecież w Grecji i we Włoszech doszło w zasadzie do przewrotów pod osłoną demokracji. Premierów wyznaczyła KE, a precyzyjniej rzecz ujmując, Niemcy i Francuzi.

To dlatego premierowi nie zależy na poparciu społeczeństwa?
- No tak. On jest niby fachowcem i do tego apolitycznym. Jednak strasząc greckie społeczeństwo, ramię w ramię z Niemcami i Francją, brnie donikąd.

Tymczasem za kilka tygodni w Grecji odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne, a z tego, co widzimy, niezadowolenie obywateli zdaje się już sięgać zenitu. Papademos będzie więc musiał pożegnać się ze stanowiskiem. Co wtedy?
- Są partie, które będą się dystansowały od tych rozwiązań, i to pewnie one odniosą w wyborach sukces. A później dopiero zobaczymy, jaki ostatecznie rezultat to przyniesie.

Partia, która wygra wybory, będzie musiała postąpić już zgodnie z wolą obywateli. Ci zaś faktycznie mają dość Unii i euro...
- Wszystko przed nami. Za kilka tygodni zobaczymy, jak to wszystko się rozegra. Dziś naprawdę trudno jest mi zgadywać. Jedno jest pewne, a mianowicie, że Grekom nie można zazdrościć tej sytuacji. Niezależnie od sposobu postępowania i tak czekają ich pot i łzy.

Po niedzielnych demonstracjach zorganizowanych przeciw forsowanemu przez rząd programowi oszczędności doszło do poważnych starć z policją. Nie obawia się Pan dalszej destabilizacji?
- Choć przed dwoma dniami na ulice Aten wyszło około 100 tys. ludzi, to jednak i tak widać, że Grecy słabną w tych protestach. Oni widzą, że to jest taki walec, który gniecie wszystko równo. Natomiast rzeczywiście jest gdzieś ta bariera wytrzymałości ludzkiej. I jeżeli w ciągu najbliższych trzech lat ma dojść do redukcji administracji publicznej o 150 tys. osób, to jak na Grecję są to bardzo głębokie redukcje.

Na przyjęcie przez parlament Grecji programu oszczędnościowego rynki zareagowały raczej umiarkowanym entuzjazmem. Jak to więc się przeniesie na pozostałe kraje, które są w podobnej sytuacji co Grecja, czyli m.in. na Portugalię, Hiszpanię i Włochy?
- Teraz zdaje się, że klucze ma szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi i na razie jego polityka sie sprawdza. W styczniu udostępnił pół biliona euro kredytu dla banków komercyjnych i to one kupują obligacje włoskie czy hiszpańskie. Z tego, co słyszę, w marcu ma być druga taka edycja. I te zastrzyki z EBC podtrzymują to wszystko. Gdyby ich nie było, to byśmy już mieli problem Hiszpanii i Włoch na pierwszych stronach gazet. A to są dopiero poważne problemy, bo dług Włoch wynosi 2 bln euro.

Na jak długo takie drukowanie pieniędzy przez EBC może pomóc?
- Na razie w styczniu wystarczyło na dwa miesiące. Obecnie wszyscy kupują czas. Tylko nie bardzo wiem, czy do wyborów francuskich, czy jeszcze dłużej - do niemieckich w następnym roku. I te rozwiązania proponowane przez polityków są rozwiązaniami idącymi pod prąd racjonalnego myślenia ekonomicznego.

Taka sytuacja nie może trwać wiecznie...
- Dopóki tego typu rozwiązania polegające na dodrukowywaniu pieniądza będą akceptowalne przez wszystkich uczestników rynku, to może to trwać i trwać. Ale czym to się skończy, dziś trudno mi powiedzieć.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw17.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 14 lut 2012, 11:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Dlaczego Grecja postępuje wbrew swoim interesom?
- Dla Grecji to też jest decyzja polityczna, gdyż tej drogi jeszcze nikt nie pokonywał.

Jak to decyzja polityczna? Polityka do działalność dla dobra rządzonych - tutaj to nie jest decyzja polityczna, ale zwyczajna zdrada ojczyzny, ewidentne działanie zarówno na szkodę Grecji jak i na szkodę całej Europy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 20 mar 2012, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
Bruksela to nie Moskwa!

Węgrzy zaatakowali Unię Europejską. "Nie potrzebujemy też niechcianej pomocy obcych, którzy chcą sterować naszymi poczynaniami. Dobrze znamy naturę nieproszonej pomocy towarzyszy. Umiemy ją rozpoznać nawet wtedy, gdy skrywa się nie za postawnym mundurem, ale dobrze skrojonym garniturem" - stwierdził podczas obchodów 164. rocznicy węgierskiej Wiosny Ludów premier Viktor Orbán. Odpowiedź unijnych biurokratów była natychmiastowa. "Ci, którzy porównują Unię Europejską do ZSRR, wykazują kompletny brak zrozumienia, czym jest demokracja" - skomentowała wypowiedź Orbána rzecznik szefa KE Pia Ahrenkilde Hansen. Unijni komisarze mają rację. Dawni komunistyczni aparatczycy nie mieli prawa nie zgodzić się z rozkazami płynącymi z Moskwy. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Przywódcy każdego z krajów UE mają prawo zgodzić się z rozkazami Brukseli.

Piotr Tomczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 20&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Globalne wariatkowo
PostNapisane: 06 kwi 2012, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31404
O nowych technologiach w przemyśle

Wprawdzie w dzisiejszych czasach nie ma już wojen - co zresztą już dawno przewidziało Radio Erewań, odpowiadając słuchaczowi, że wojen już nie będzie, bo rozgorzeje taka walka o pokój, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu - ale operacje pokojowe i misje stabilizacyjne też są kosztowne. A właśnie świat jest w przededniu operacji pokojowej, jaką miłujący pokój, bezcenny Izrael montuje przeciwko złowrogiemu Iranowi. To znaczy - nie "przeciwko", skądże by tam znowu; Izrael szykuje Iranowi "bratnią pomoc" - taką samą, jaką w swoim czasie miłujący pokój Związek Sowiecki zaaplikował Afganistanowi. Obecnie "bratnią pomoc" w Afganistanie kontynuują państwa NATO, wśród nich również nasz nieszczęśliwy kraj, na każde skinienie starszych i mądrzejszych dostarczający askarisów, gdzie tylko trzeba. Nie tylko dostarcza, ale jeszcze do interesu dopłaca; w latach 2007-2011 na operację pokojową w Afganistanie Polska wydała co najmniej 2 miliardy złotych. Ale to prawdopodobnie drobiazg w porównaniu z orientacyjnymi kosztami "bratniej pomocy" dla Iranu - więc zanim padnie pierwsza salwa, trzeba rozejrzeć się za jakimiś źródłami finansowego zasilania tej operacji.
Dlatego nie zaskakuje wiadomość, że senator Karol E. Schumer wniósł do Kongresu USA projekt ustawy "Holocaust Rail Justice Act", przewidującej wyszlamowanie kolei niemieckich i francuskich pod pretekstem przewożenia Żydów do obozów na terenie okupowanej Polski. "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że senator Schumer jest "potomkiem Żydów z Polski i Rosji". Nawiasem mówiąc, do Kongresu Stanów Zjednoczonych coraz częściej trafiają projekty ustaw dotyczących innych krajów członkowskich ONZ, co może budzić wątpliwości, czy jest to praktyka zgodna z art. 2 Karty Narodów Zjednoczonych, stwierdzającym w punkcie 1, że ONZ "opiera się na zasadzie równości suwerennej wszystkich jej członków". Wspominam o tym m.in. dlatego, że w swoim czasie jakieś organizacje przemysłu holokaustu wniosły przed niezawisłe amerykańskie sądy pozwy przeciwko naszemu nieszczęśliwemu krajowi - ale jakiś niezawisły sąd w samą porę przypomniał sobie o tej zasadzie Karty ONZ i wielkodusznie przyznał naszemu nieszczęśliwemu krajowi immunitet państwa suwerennego, co uchroniło nas przed wyszlamowaniem. Tym razem jednak może być inaczej, bo - jak zauważył Franciszek Maria Arouet używający pseudonimu "Voltaire" - "kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku". Kto by tam się przejmował jakimiś zapisami Karty Narodów Zjednoczonych, kiedy idzie walka o pokój?

Dlatego nie jest wykluczone, że "światowej sławy historyk" Jan Tomasz Gross wkrótce ogłosi kolejny bestseller pod tytułem "Złote tory", któremu w naszym nieszczęśliwym kraju prawdziwy festiwal urządzi krakowskie Wydawnictwo "Znak" - bo nowym technologiom w przemyśle holokaustu muszą przecież towarzyszyć nowe pozory moralnych uzasadnień. Bo wprawdzie z pozoru roszczenia tym razem kierowane są do kolei niemieckich i francuskich, ale zgodnie z zasadą Murphy´ego, jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie. Rzecz w tym, że 26 października 1939 roku, razem z Generalnym Gubernatorstwem, utworzona została też, wydzielona z Deutsche Reichsbahn, Generalna Dyrekcja Kolei Wschodniej z siedzibą w Krakowie, której majątek po wojnie przejęły Polskie Koleje Państwowe. Nie jest zatem wykluczone, że wszystkie roszczenia wynikające z ustawy zaprojektowanej przez "potomka Żydów z Polski i Rosji" prędzej czy później spłyną do naszego nieszczęśliwego kraju - bo wiadomo, że na pochyłe drzewo... i tak dalej. Polecam to szczególnej uwadze pana mecenasa Romana Giertycha, który - jak się wydaje - po traumatycznych przeżyciach próbuje teraz dobrego fartu już nie po ciemnej, tylko po jasnej stronie Mocy.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 06&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /