Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 13 wrz 2013, 06:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Ratuje dzieci zza krat

Apel o uwolnienie z więzienia Mary Wagner, katoliczki skazanej za namawianie matek do rezygnacji z aborcji, skierowali wczoraj do premiera Kanady posłowie PiS: Arkadiusz Czartoryski, Jan Dziedziczak i Artur Górski.

38-letnia Kanadyjka została skazana ponad rok temu za to, że chodziła do centrów aborcyjnych w Toronto i napotkanym tam kobietom mówiła o skutkach zabijania poczętych dzieci, próbując nakłonić je do zmiany decyzji.

W uzasadnieniu wyroku sędzia S. Ford Clements podkreślił, że Mary Wagner nie respektuje prawa obowiązującego w Kanadzie i kieruje się „jakimś wyższym prawem”.

„Zarówno Pani, jak i Pani Bóg mylicie się. Nie możecie swoim postępowaniem dokładać dodatkowych cierpień innym ludziom” – usłyszała w sądzie. Wagner mogła wyjść na wolność za kaucją, jednak postanowiła, że teraz więzienie będzie miejscem, w którym chce głosić swoją wiarę i mówić o wartości życia. Odsiaduje wyrok w Vanier Center for Women w Milton (Ontario).

Taka sytuacja jest nie do zaakceptowania, toteż z całego świata do Kanady płyną protesty przeciwko uwięzieniu za obronę dzieci. Z inicjatywą w tej sprawie wystąpiło wczoraj trzech posłów PiS.

W liście do premiera Stephena Harpera zaznaczają, że jedyne „przestępstwo” skazanej miało polegać na tym, że zgodnie ze swoim sumieniem i wiarą pikietowała w sposób pokojowy przed prywatnym centrum aborcyjnym, broniąc w ten sposób życia niewinnych dzieci. Nie robiła nic więcej ponad to, że modliła się i rozmawiała z wchodzącymi tam kobietami. Według polskich posłów, przekonywanie matek, aby odstąpiły od zamiaru uśmiercenia poczętych dzieci, nie kwalifikuje się jako łamanie prawa. Przeciwnie, jest postawą wspaniałą, godną naśladowania. Pod apelem, przekazanym do wiadomości ambasadora Kanady w RP pani Alexandry Bugailiskis, podpisali się: Arkadiusz Czartoryski, Jan Dziedziczak i Artur Górski.

Świadectwo życia

„Sędzia, który skazał Panią Wagner na więzienie, nie uznał jej racji moralnych, odrzucił argumenty sumienia, nie wziął pod uwagę dogmatów religii katolickiej, które ukształtowały jej poglądy. Stwierdził, że narażała ’pacjentki’ kliniki na dodatkowy stres. Tymczasem ta niezłomna kobieta, broniąc życia dzieci nienarodzonych, broniła zarazem fundamentów cywilizacji łacińskiej, tej cywilizacji, która ukształtowała także Kanadę” – przypominają w swoim liście parlamentarzyści.

„Jest dla nas – polskich posłów – niezrozumiałe, że w Kanadzie, kraju, dla którego ważna jest wolność, demokracja i pluralizm, są więźniowie sumienia. Wiemy, że zgodnie z obowiązującym w Kanadzie prawem można zabijać poczęte dzieci, ale nie możemy zrozumieć, dlaczego w wolnym kraju odmienny pogląd i jego publiczne wyrażanie są uważane za przestępstwo karane więzieniem. Jest to bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące, szczególnie dla Pani Wagner, która daje świadectwo, że piękny kraj – Kanada nie musi podążać drogą cywilizacji śmierci” – czytamy dalej.

Na koniec przedstawiciele PiS zwracają się do premiera Harpera jako lidera Partii Konserwatywnej, aby podjął starania o uwolnienie Mary Wagner. „Mamy nadzieję, że wstawi się Pan za tą dzielną kobietą i podejmie działania, które przywrócą jej nie tylko wolność, ale także godność” – apelują polscy posłowie.

Ten list to nie jedyny wyraz wsparcia dla Kanadyjki. W ostatnim czasie w więzieniu odwiedził ją m.in. ks. kard. Oswald Gracias. Ten indyjski kardynał, który należy do grona ośmiu najbliższych współpracowników Papieża, powiedział po spotkaniu z Wagner, że jest pod wrażeniem jej ogromnej wiary, a zarazem prostoty i bijącego od niej pokoju.

Kardynał podziwia i popiera bezkompromisową obronę prawa do życia niewinnych dzieci, które same nie mają głosu. Przy okazji wizyty ks. kard. Graciasa, kapelan kanadyjskiego więzienia poinformował, że kilka kobiet postanowiło zrezygnować z planowanej aborcji. Zmieniły decyzję po tym, gdy dowiedziały się, że Mary Wagner za swoje wystąpienia na rzecz ochrony życia została skazana na więzienie.

Łukasz Sianożęcki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -krat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 09 paź 2013, 18:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Czy we Francji dochodzi do zbiorowego opętania?

Gdyby w którymś z europejskich krajów atakowano obce tu przecież meczety, wrzask mediów przerażonych ksenofobią mieszkańców Starego Kontynentu byłby tak przeraźliwie głośny, że nie słyszelibyśmy własnych myśli. Gdy jednak każdego tygodnia w samym sercu niegdyś chrześcijańskiej Europy dochodzi do napadów na kościoły, w mediach panuje głucha cisza. A przecież nie chodzi o zwykłe napady rabunkowe, tylko o profanacje z - często w ogóle nieukrywanym - podtekstem satanistycznym.

Największy ukazujący się w Polsce dziennik załkał ostatnio rzęsistymi łzami nad sesją fotograficzną zorganizowaną na jednym z żydowskich cmentarzy. Ten sam dziennik kilka miesięcy wcześniej opublikował artykuł, w którym dworowano sobie z Polaków oburzonych faktem… sesji fotograficznej na katolickim cmentarzu. W obu przypadkach chodziło o bardzo podobne zdjęcia – nie do końca ubranych modelek. Fakt ten pokazuje dobitnie, o co chodzi w głównym nurcie „europejskiego myślenia” – frasować mogą nas jedynie głupawe akty braku szacunku dla innych niż chrześcijańska religii. Profanacjami katolickich cmentarzy czy świątyń nie ma sobie co natomiast zawracać głowy, bo są one niemodnym reliktem „ciemnej” przeszłości.

Standardy tej nowej „haute couture” wyznaczane są w stolicy światowej mody – nad Sekwaną. Tam również każdy akt agresji skierowany przeciwko miejscom kultu wyznawców Mahometa jest piętnowany przez światłe umysły. Dziennikarze telewizyjni zabierają ze sobą operatora i dźwiękowca, jadą pod meczet i udostępniają czas antenowy oburzonym muzułmanom. Echa takich zachowań docierają poza granice kraju i spotykają się z oczywistym potępieniem. Dzieje się tak nawet w przypadku medialnych relacji z Egiptu, w których niezwykle rzadko słyszymy o dramacie tamtejszych chrześcijan, ale z wielu programów dowiedzieliśmy się już od oburzonych komentatorów o usunięciu członków Bractwa Muzułmańskiego z dwóch egipskich meczetów.
Stacje telewizyjne i radiowe nie zajmują się natomiast faktami, które napawają przerażeniem francuskich katolików. Od października ubiegłego roku doszło w tym kraju do kilkudziesięciu ataków na katolickie kościoły, kaplice i cmentarze. Czy to rzeczywiście temat zbyt mało atrakcyjny dla mediów?

Pod koniec ubiegłego roku na francuskiej wyspie Reunion doszło do satanistycznej profanacji sanktuarium bł. Frère Scubiliona. Na sarkofagu zakonnika wyniesionego na ołtarze przez Jana Pawła II czerwoną farbą namalowano krzyż i napis „szatan”. Sprawców nie wykryto. Miesiąc później wrócili oni na wyspę i zdewastowali nagrobek księży pracujących w tamtejszej parafii.

Kilka dni później miał miejsce napad na kościół św. Eugenii w Soissons. Tam, co prawda, policja dopatrzyła się kradzieży pieniędzy i dokumentów, jednak wątek rabunkowy nie wyjaśnia otwarcia przez bandytów tabernakulum, zabrania konsekrowanych hostii i profanacji Najświętszego Sakramentu. W tym samym tygodniu nieznani sprawcy wdarli się do dwóch kościołów w departamencie Mayenne, kradnąc nie kosztowności, ale modlitewniki, świece i figurę Matki Bożej, pozostawioną później na pobliskim rondzie.

Wandale-sataniści kilka dni później włamali się – w biały dzień - do kościoła Saint–Cornély w Carnac. W tym samym miejscu pół roku wcześniej wokół ołtarza ktoś namalował wychwalające diabła napisy. Za drugim razem skończyło się na rozbiciu krzyża znajdującego się nad tabernakulum.

Miesiąc później w kościele świętego Grzegorza w Périgueux zniszczono tabernakulum, rozrzucono konsekrowane hostie, zniszczono świecę paschalną. Gdy zachodni świat czcił nowe świeckie święto „Halloween” zaatakowany został kościół pod wezwaniem Matki Bożej Czystości w Sanilhac. Drzwi zakrystii obsypano mąką, a drzwi świątyni oblano czerwoną farbą. Nie wiadomo co miał oznaczać ten dziwaczny gest. Tej samej nocy wandale zniszczyli kilka grobów na katolickim cmentarzu w Bages d’Aude w departamencie Aude. Tydzień później runął zrobiony z kamienia dziewiętnastowieczny krzyż stojący koło kościoła św. Trójcy w Corcelles-en-Beaujolais. Sprawców tych ataków nie udało się namierzyć. Listopad był miesiącem wyjątkowego natchnienia dla wandali – zniszczyli też Drogę Krzyżową w Pérignat-les-Sarliève, oraz ponad 40 grobów na cmentarzu w Sainte-Pazanne.

Antykatolicka motywacja profanatorów jest wyjątkowo silna – nie przestraszyli się bowiem nawet wojskowych, mieszkających w bazie w Tulonie. Doszło tam do zdewastowania kaplicy marynarki wojennej, w której rozrzucono hostie, rozbito chrzcielnicę i ambonę, podeptano Biblię.

Długo można by jeszcze wymieniać przypadki bluźnierczych napadów. Tylko w tym roku celem kipiących z nienawiści do wszystkiego, co katolickie wandali padły katedra w Agen, kościół św. Katarzyny w Hautes-Alpes, który próbowano podpalić, świątynie w miejscowościach Hauture, Martigues i Fos-sur-Mer, kościół w Naintré gdzie doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu i katedra Notre Dame w Paryżu (tu bluźnierczy występ zorganizowały aktywistki grupy Femen). Nie oszczędzono również katedry w Nantes. Zniszczono tam ołtarz, a na ścianach świątyni pojawiły się napisy i znaki nazistowskie, satanistyczne i związane z ruchem homoseksualnym. Hasła zrównujące katolików z faszystami pojawiły się też na ścianie katedry w Limoges – policja ustaliła, że za zniszczenia odpowiedzialni są aktywiści „Antify”.

Kilka tygodni temu nieznani sprawcy próbowali podpalić także siedemnastowieczny kościół pod wezwaniem św. Ludwika w Ferrières. Na szczęście spłonęły tylko modlitewniki, śpiewniki i obrus.

Niech nie zmylą nas mało znane nazwy wymienionych tutaj miejscowości – to nie jest jeden region, do profanacji dochodzi jak Francja długa i szeroka. Wszystkie te sprawy łączy natomiast brak okazywania przez policję zbytniej troski o odnalezienie sprawców. Dość powiedzieć, że w ciągu pięciu tygodni cmentarz Saint-Claude w Besançon został sprofanowany trzykrotnie, za każdym razem niszczono kilkadziesiąt katolickich grobów, ale sprawcy do dziś pozostają nieznani.

Na początku września napadnięto na katolicki cmentarz w La Mothe Saint-Héray w departamencie Deux-Sèvres. Wandale zniszczyli kamieniami obiekty cmentarne, głównie kamienne i porcelanowe tablice. Zdewastowano ponad 40 grobów. Także we wrześniu w Bretanii w diecezji Vannes zniszczono grafitową Drogę Krzyżową z XIX w. W Sotteville-lès-Rouen w Górnej Normandii nieznani sprawcy zniszczyli figurę Świętego Józefa z Dzieciątkiem Jezus. Odbito głowę figurze, po czym umieścili ją na ręku Pana Jezusa. W Puig Rodon w Pirenejach Wschodnich podpalono odrestaurowaną kaplicę z XI wieku. Już w październiku w miejscowości Villecien w departamencie Yonne, wandale w barbarzyński sposób znieważyli 61 katolickich nagrobków.

Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w jednym z najbardziej „tolerancyjnych” krajów Europy. We Francji mieszka wielomilionowa społeczność muzułmańska, zalegalizowano tzw. małżeństwa homoseksualne a każde złe słowo skierowane w kierunku tych mniejszości jest natychmiast nagłaśniane i przykładnie piętnowane. Dziwnym trafem nie dotyczy to obrzydliwych profanacji największych katolickich świętości. Czyżby wyznawcy Chrystusa we Francji stanowili wciąż zbyt liczną mniejszość?

Warto zastanowić się też, czym spowodowany jest ten narastający atak na katolickie miejsca kultu? Człowiekowi wierzącemu, wszystkie barbarzyńskie akty opisane w tym tekście ciężko wytłumaczyć inaczej niż czymś w rodzaju zbiorowego opętania. Czym się ono skończy?

Krystian Kratiuk

http://www.pch24.pl/czy-we-francji-doch ... 260,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 10 paź 2013, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Życie między terrorem a dyskryminacją

Dr Tomasz Korczyński

Zamach w Peszawarze był najkrwawszym aktem antychrześcijańskim od wielu lat. W jego wyniku zginęło niemal 100 osób, w tym kobiety i dzieci, a setki zostało rannych. Zrozpaczeni krewni zabitych poszukiwali w zgliszczach kościoła pw. Wszystkich Świętych szczątków swoich najbliższych. W akcie desperacji wyrazili poruszający protest przeciwko opieszałości, bezradności i obojętności władz, układając ciała zabitych w poprzek ruchliwej ulicy miasta.

Cel terrorystów miał charakter symboliczny. Kościół prowadził w tym miejscu dialog międzyreligijny, szukał porozumienia i współpracy pomiędzy różnymi denominacjami chrześcijańskimi oraz innymi religiami. Terroryści dali jasny sygnał, że zabiją każdego, kto będzie próbował porozumieć się z „niewiernymi”. Zastraszają tym samym umiarkowanych muzułmanów, odradzając im przyjaźń i jakiekolwiek stosunki z chrześcijanami. Przemoc narasta.

Międzynarodowe dzieło chrześcijańskie Open Doors donosi, że katolicki arcybiskup z Karaczi potępił zamach i ostrzegł, że w kraju „religijna nietolerancja osiągnęła alarmujące rozmiary”. Zaapelował również o natychmiastową ochronę kościołów przez policję. Z kolei biskup diecezji anglikańskiej w Peszawarze Humphrey Peters wypowiedział ostre słowa potępienia pod adresem rządu, który „dotychczas całkowicie zawiódł w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa religijnym mniejszościom w Khyber Pakhtunkhwa”.

Władze Pakistanu a terror islamski
Mam wrażenie, że władze Pakistanu są zakładnikiem talibów i innych paramilitarnych grup ekstremistów islamskich. Z każdym rokiem jest tu coraz gorzej. Ponadto zamachy i ataki dotykają wszystkich; oprócz chrześcijan giną też urzędnicy państwowi, żołnierze, policjanci, lekarze, intelektualiści, prawnicy, dziennikarze, przedstawiciele mniejszości religijnych i etnicznych, umiarkowani muzułmanie. Władze współpracują z antytalibskimi milicjami, które walczą z terrorystami na pograniczu z Afganistanem. To wywołuje akty odwetu.

3 października br. dwaj samobójcy-zamachowcy z grupy Tehrek-e-Taliban (TTP) przeprowadzili zamach na lidera antyislamskiego ruchu Nabiego Hanfiego. Zginęło 15 jego ludzi, dowódca nie był obecny w czasie zamachu na tym obszarze. W styczniu 2011 r. zamachowcy zamordowali gubernatora Pendżabu, muzułmanina Salmaana Taseera (zabił go jego ochroniarz). W marcu tego samego roku w Islamabadzie w biały dzień talibowie rozstrzelali z broni maszynowej pozbawionego wszelkiej ochrony (przypadek?) ministra ds. mniejszości religijnych, katolika, Shahbaza Bhattiego. Te morderstwa religijno-polityczne wskazują, jak Al-Kaida i inne ugrupowania islamskie opanowały struktury władzy, że są niemal wszechobecne i jak trudno z nimi walczyć. W pewnym momencie będzie trzeba wreszcie powiedzieć głośno, że w Pakistanie toczy się wojna domowa.

Terroryzm to nie jedyny problem chrześcijan pakistańskich
Jednak to tylko jedna odsłona dramatu. Ważna, ale nie jedyna. Przy tłumaczeniu zjawiska prześladowań chrześcijan w Pakistanie, i nie tylko w tym kraju, media zrzucają odpowiedzialność wyłącznie na terrorystów. Ekstremiści i fanatycy zaczęli wystarczać jako jedyne wyjaśnienie źródeł prześladowań wyznawców Chrystusa, a nie jest to prawda.

Istnieje jeszcze kolejna, trudno nawet powiedzieć druga, bo ma swoje liczne odnogi, smutna odsłona dramatu chrześcijan, jaki rozgrywa się w Pakistanie, i to z nim przede wszystkim powinny się uporać władze USA, Unii Europejskiej, w tym Polski. Chrześcijanie w Pakistanie są obywatelami drugiej kategorii, jako mniejszość poddawani są najbrutalniejszej presji, a prześladowania skierowane przeciwko nim są planowe i systemowe, to znaczy zgodne z prawem. Mam tu na myśli przede wszystkim słynne prawo antybluźniercze, gdzie zgodnie z kodeksem karnym z 1986 r., w nawiązaniu do art. 295 b i 295 c, odpowiednio karze się śmiercią lub dożywotnim więzieniem własnych obywateli, jeśli udowodni się im, że obrazili osobę Mahometa lub zbezcześcili Koran.

Poprzez to sekciarskie i zdehumanizowane prawo fałszywe oskarżenia są plagą w Pakistanie, wykorzystywane pod byle pretekstem, ponieważ aby sprawa ruszyła, wystarczy oskarżenie dwóch męskich świadków. Jeśli nawet Sąd Najwyższy uniewinni oskarżonych, fanatycy dokonują samosądu.

Innym dramatem, którego nie można przemilczeć, jest handel ludźmi, kobietami i dziećmi, głównie dziewczynkami zmuszanymi następnie do małżeństwa z muzułmanami. Proceder zmuszania do przechodzenia na islam chrześcijan rozwija się w tym kraju dynamicznie, mowa jest już nawet o 700 przypadkach przymusowych konwersji każdego roku.

Kobiety w świecie islamu mają określony status społeczny, poddańczy, niekiedy wręcz niewolniczy, jednak to chrześcijanki nie posiadają właściwie żadnych praw. Otrzymują zazwyczaj głodowe pensje, jeśli w ogóle dostaną którąś z najgorszych prac fizycznych. Nie mają prawa dopominać się u pracodawcy o wynagrodzenie, ponieważ może się to dla nich skończyć pobiciem, gwałtem, niekiedy zabójstwem. Milczą w swoim pohańbieniu i degradacji. Nieprzypadkowo pierwszą w historii Pakistanu kobietą oskarżoną i skazaną na śmierć za obrazę osoby Mahometa jest katoliczka, Asia Norin Bibi, matka pięciorga dzieci, która od 2009 r. przebywa w celi śmierci. Jedyną osobą Zachodu, która odważnie i publicznie wstawiła się za nią, był Ojciec Święty Benedykt XVI. Dla reszty świata najważniejszy jest układ polityczny.

Dlaczego świat Zachodu milczy?
Pakistan jest ważnym partnerem strategicznym dla Stanów Zjednoczonych w walce z talibami, na pograniczu z Afganistanem, chociaż to w Pakistanie miejsce schronienia znalazł Osama bin Laden, gdzie zresztą także zginął. Wybór pobytu terrorysty nr 1 jest jednoznaczny, kraj ten umożliwia rozwijanie się islamskiego ekstremizmu. Ponadto Pakistan posiada arsenał nuklearny, ma zatem mocną kartę przetargową w prowadzeniu rozmów na arenie międzynarodowej.

Kolejnym czynnikiem jest stałe napięcie pomiędzy Pakistanem a jego odwiecznym wrogiem, Indiami. To sprawia, że mediacja dyplomacji państw Zachodu spycha na dalszy plan obronę praw człowieka. Nie można także zapominać, że to państwo Trzeciego Świata jest terenem inwestycji Zachodu, przede wszystkim USA i Wielkiej Brytanii (branża odzieżowa, tkaniny, bawełna, ropa naftowa).

W końcu, niemniej ważny powód, produkcja, dystrybucja i handel narkotykami. Pakistan należy do tzw. Złotego Półksiężyca, jak nazywany jest obszar najważniejszych nielegalnych producentów opium, obok Afganistanu i Iranu.

Kogo broni Zachód?
Nie musi to wcale oznaczać porażki, jeśli Zachód podjąłby realne i racjonalne rozmowy z krajem, któremu zależy na wsparciu z zewnątrz. Niestety, jedynym obrońcą pięciomilionowej mniejszości religijnej na arenie międzynarodowej jest Kościół katolicki. Bez pomocy politycznej i finansowej trudno będzie polepszyć jej kondycję. To obszar nie tylko nędzy egzystencjalnej, terroru, dyskryminacji, ale także licznych katastrof naturalnych, trzęsień ziemi, powodzi.

Jak jednak reagować w sytuacji, gdy konserwatywny, z nazwy, premier Wielkiej Brytanii David Cameron zaszantażował Pakistan, że nie otrzyma on dotacji i funduszy wspierających rozwój, jeśli nie upora się z kwestią nietolerancji wobec… gejów?

Cameron nawet słowem nie zająknąłby się o sytuacji krwawo i brutalnie prześladowanych chrześcijan, gdyby nie presja międzynarodowego dzieła katolickiego Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Walka o prawa gejów i chrześcijan zostały ze sobą zrównane. Jeśli takich obrońców z Europy mają mieć pakistańscy wyznawcy Chrystusa, ich los nie przedstawia się w różowych barwach.

Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ekspertem badającym prześladowania chrześcijan na świecie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/56325,zyc ... nacja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 19 paź 2013, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
BIZNES NA DZIECIACH

Beata Falkowska

Z Jörgiem Großelümernem, z niemieckiej organizacji Netzwerk Bildungsfreiheit (Sieć Wolnej Edukacji), rozmawia Beata Falkowska

Ile dzieci zostało odebranych rodzicom w Niemczech w ubiegłym roku?

– Jugendamty, czyli urzędy ds. młodzieży, odebrały w 2012 roku 40 tys. 200 dzieci. To o 5 proc. więcej niż w 2011 roku. Liczba odbieranych dzieci w Niemczech od kilkunastu lat stale wzrasta.

Jakie są główne powody tych decyzji?

– W pewnych przypadkach mamy do czynienia z zaniedbywaniem dzieci, z przemocą w rodzinie, przemocą psychiczną – tu pewne rzeczy mogą być ciężkie do weryfikacji. Jednak w bardzo wielu sytuacjach odebranie dziecka jest wynikiem konfliktów pomiędzy rozwodzącymi się rodzicami, którzy walczą o prawo do opieki nad potomkiem. Jeśli któreś z rodziców jest obcokrajowcem, jest to wykorzystywane jako negatywny argument w walce o dziecko. Czasami nastoletni, młodociani rodzice stają przed problemami, które Jugendamty uznają za przerastające ich. W kilku przypadkach proceder odbierania dzieci dotknął rodziców uczących dzieci w domu, bo homeschooling [nauczanie domowe – przyp. red.] w Niemczech jest nielegalny. Prawo nie zezwala na nieposyłanie dzieci do szkoły z przyczyn związanych z sumieniem, ze względu na obiekcje moralne czy religijne. W 2006 roku niemiecki sąd najwyższy orzekł, że rząd może odebrać takim rodzicom prawo do opieki nad dziećmi.

Polską opinię publiczną najbardziej zelektryzowała sprawa rodziny Romeike, która uciekła z Niemiec do USA z pięciorgiem dzieci, gdy z powodu edukacji domowej zagrożono jej utratą praw rodzicielskich.

– Wymierzono jej także horrendalnie wysoką grzywnę, ich dzieci do szkoły eskortowała policja. Rodzina w 2006 r. wyjechała do USA, poprosiła o azyl polityczny z powodu dyskryminacji i otrzymała go, gdyż sąd imigracyjny uznał, że w ich przypadku niemieckie władze naruszyły podstawowe prawa człowieka. Obecnie także z takich samych powodów, jak rodzina Romeike, Thomas i Marit Schaumowie starają się o azyl w USA. W sierpniu br. ekipa 20 osób: pracowników socjalnych, policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych, wtargnęła do domu Dirka i Petry Wunderlichów w Darmstadt, którzy uczyli w domu czworo swoich dzieci w wieku od 7 do 14 lat. To po prostu był atak. A powód był tylko jeden: nielegalny homeschooling. Dzieci zostały zabrane w nieznane miejsce, a przedstawiciele władz biorący udział w akcji poinformowali Wunderlichów, że w najbliższym czasie nie zobaczą swoich dzieci.

Aż nie chce się wierzyć, że jedyną przyczyną była edukacja domowa.

– W nakazie sądowym wydanym przez sąd rodzinny mowa jest tylko o odmowie przez Wunderlichów wypełniania obowiązku szkolnego. Sędzia zezwoliła także na użycie środków przymusu, czyli po prostu przemocy wobec dzieci, argumentując, że dzieci mogły przejąć poglądy rodziców na temat homeschoolingu i policja może spodziewać się braku współpracy zarówno ze strony rodziców, jak i dzieci. Wunderlichowie kilka lat przebywali za granicą, gdzie mieli warunki do edukacji domowej, ale gdy Dirk stracił pracę, powrócili do Niemiec.

Dzieci wróciły do rodziców?

– Obecnie pod presją władz i całej tej sytuacji rodzice zgodzili się na uczęszczanie dzieci do publicznej szkoły (jak nakazał sąd), gdyż oczywiście najważniejszy był powrót dzieci do domu. Pod presją międzynarodowych organizacji wróciły one do domu. Dodam, że Jugendamty różnią się między sobą w zależności od regionu, miejscowych władz, samego lokalnego Jugendamtu, sytuacji rodziny. Są na przykład rodziny prowadzące nauczanie domowe, które w ogóle nie mają problemu z Jugendamtem. Niektóre urzędy oceniają, że nauczanie domowe to nie problem i nie stwierdzają zagrożenia dla dziecka. Przede wszystkim sąd rodzinny ma decydować w tej sprawie, ale w przypadkach, gdy Jugendamt postanawia zwrócić się do sądu rodzinnego, ten staje po stronie urzędu. Nieposyłanie dziecka do szkoły jest w całych Niemczech uznawane za wykroczenie administracyjne, tylko w Hesji jest to przestępstwo zapisane w kodeksie karnym. W sytuacji, gdy rodzina jest otwarta, to znaczy Jugendamt może ją obserwować, a dzieci mają zewnętrzne relacje, to nie wymusza odebrania opieki. Rodzi to jednak pole do nadużyć, zachęca do składania donosów. Kilka tygodni temu pojawił się przypadek odebrania dzieci na podstawie nagrania z ukrytej kamery, która zarejestrowała dyscyplinowanie dzieci.

Jakie są losy rodziców aresztowanych w Niemczech z powodu nauki dzieci w domu? Czy mieli wsparcie takich organizacji jak Pańska?

– Obecnie w więzieniu nie przebywa żaden z rodziców uczących dzieci w domu. W większości przypadków musieli oni zapłacić grzywnę lub też wytoczono im sprawę sądową z wolnej stopy. HSLDA, największa organizacja homeschoolingowa z USA, bardzo angażowała się w te sprawy. Netzwerk Bildungsfreiheit, niemieckie stowarzyszenie rodziców wybierających edukację domową, jest niewielkie i ogranicza swą pomoc do porad prawnych. Nasze środki i możliwości działań prawnych są bardzo ograniczone, gdyż przegraliśmy wszystkie sprawy sądowe w ostatnich latach.

Co Pan osobiście sądzi o działalności Jugendamtów?

– Sądzę, że są niebezpieczne dla wielu rodzin, gdyż generują możliwość szeregu nadużyć. Jeżeli rodzina jest w jakiś sposób inna, to bywa oskarżana o rzeczy, które nie są istotą sprawy. Pojawiają się fałszywe oskarżenia i nie można się przed nimi bronić, a poza tym Jugendamt działa w ścisłej współpracy z sądem rodzinnym. Naprawdę rzadko zdarza się możliwość wygrania z ich połączonymi siłami. Obie te instytucje mają prawie nieograniczoną władzę. Kiedy sąd stwierdza, że dobro dziecka jest narażone na niebezpieczeństwo, to skutkuje to nakazem odebrania dziecka, a jedyną bazą do tego wyroku jest wiara w to, co mu przedkłada Jugendamt. W większości przypadków, nie wszystkich, sąd nie prowadzi dokładnego dochodzenia, ale wierzy Jugendamtowi. Rodzice nie mają możliwości zrobienia niczego, poza odwołaniem się do sądu wyższej instancji, ale w większości przypadków to nie pomaga.

Podziela Pan tezę, że za procederem tak masowego odbierania dzieci stoi żyjąca z tego armia urzędników, pracowników socjalnych, psychologów?

– Tak, myślałem o tym. Nie mogę tego udowodnić, ale w wielu przypadkach sądzę, że tak jest. Istnieje stojący za tym przemysł ciągnący zyski. Na przykład rodziny zastępcze, domy opieki. To wszystko są konkretne pieniądze dla konkretnych ludzi. Na przykład państwo Wunderlichowie musieli zapłacić 4 tys. euro miesięcznie za każde dziecko z tytułu pobytu w rodzinie zastępczej, chociaż wcale nie chcieli ich oddawać. Nie każdy jest w stanie tyle zapłacić. Sądzę, że są osoby i instytucje, które na tym korzystają.

Niemcy bezkrytycznie akceptują działalność Jugendamtów?

– Myślę, że ogół społeczeństwa to akceptuje, ponieważ nie ma głębszego wglądu w strukturę i pracę Jugendamtów. Widzą tylko, że są dzieci zaniedbywane, a Jugendamt nie reaguje, bo są też takie przypadki (ale są też przypadki zabierania dzieci z tego powodu), albo występują jakieś nadużycia czy przemoc i Jugendamt nie reaguje. Większość opinii publicznej uważa, że konieczne jest reagowanie, żeby chronić dzieci. Przypadki, gdy Jugendamt krzywdzi rodzinę, nie są tak oczywiste dla opinii publicznej. Tylko pojedyncze rodziny mają takie problemy, a społeczeństwo jako całość tego nie odczuwa. Uważa, że to, co robi Jugendamt, jest w porządku.

Więc nie ma na ten temat debaty publicznej, politycznej, nie tworzy się ruch sprzeciwu?

– Niestety, w większości nie. Z wyjątkiem kręgów bardziej osobiście zaangażowanych, świadomych. Ludzie raczej nie widzą problemu.

A skrzywdzone rodziny jakoś się łączą?

– Te grupy są bardzo małe i nie mają takiego wpływu, jaki chciałyby mieć. Stąd niewielkie ich oddziaływanie.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/57287,biz ... ciach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 19 gru 2013, 08:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Współcześni niewolnicy

Europa ośrodkiem handlu ludźmi, a Niemcy jej „domem publicznym”

Dr Tomasz M. Korczyński

Na świecie ok. 29 mln ludzi służy jako przymusowi robotnicy. 25 mld euro pochodzi z handlu ludźmi, najwięcej wpływów uzyskiwanych jest z prostytucji. Spośród 880 tys. przymusowych robotników pracujących w Unii Europejskiej 270 tys. wykorzystywanych jest w celach seksualnych, ofiarami są w tym przypadku głównie kobiety. Między rokiem 2008 a 2010 – 23 tys. 632 osoby w UE stały się ofiarami handlu.

Przymusowi robotnicy pozyskiwani są z Europy Wschodniej, Afryki, Azji oraz Ameryki Łacińskiej. Dzieci, które także są ofiarami handlu ludźmi, wykorzystywane są w prostytucji, przymuszane do niewolniczej pracy, zmuszane do żebractwa, popełniania drobnych przestępstw. Oprócz wspomnianych okrucieństw do tego procederu zalicza się także handel narządami. Wśród państw Unii Europejskiej najwięcej ofiar pochodzi z Rumunii i Bułgarii, natomiast ofiary zidentyfikowane spoza Europy to obywatele Nigerii oraz Chin.

Opaczna interpretacja UE
Handel ludźmi to proceder skomplikowany i rozbudowany, w który zaangażowane są setki przeróżnych „funkcjonariuszy”. Niestety, Komisja Europejska skonstatowała, że pomimo 18-procentowego wzrostu zjawiska całkowita liczba osób podejrzanych o handel ludźmi w państwach członkowskich UE w okresie 2008-2010 spadła o ok. 17 procent. Natomiast, co jeszcze smutniejsze, całkowita liczba wyroków skazujących w sprawach dotyczących handlu ludźmi spadła o 13 proc. w tym samym okresie.

Definicję handlu ludźmi w polskim prawie określa art. 115 § 22 kodeksu karnego, według którego do tego przestępstwa należą: werbowanie (nakłanianie, zjednywanie, zaciąganie), transport (przemieszczanie, przewożenie z zastosowaniem środków komunikacji), dostarczanie (umieszczanie w innym miejscu), przekazywanie (powierzanie, dawanie w celu dysponowania), przechowywanie (zatrzymywanie w jednym miejscu, przetrzymywanie w ukryciu) lub przyjmowanie osoby (zatrzymywanie przekazanej osoby). Aby móc sprawnie dokonywać uprowadzeń, bo właściwie tak można określić pierwszy moment pozyskiwania „niewolnika”, potrzebna jest sprawnie działająca infrastruktura.

Jak wskazują doświadczenia i relacje osób wykorzystanych w tym przestępstwie, po uprowadzeniu ofiary doświadczyły gróźb, szantażu, przemocy, wielokrotnych gwałtów, pobić, bezprawnego przetrzymywania, odurzania alkoholem i narkotykami. Zdarzają się także morderstwa.

W tytule wspomniałem, że Niemcy są „domem publicznym” Europy. Nagłówki gazet niemieckich i wypowiedzi komentatorów niemieckojęzycznych są znacznie dosadniejsze. Niemcy nazywane są „burdelem Europy”. W RFN liczba prostytuujących się osób szacowana jest na 400 tysięcy!!! Wiele ofiar nie robi tego dobrowolnie, ale jest zmuszana do okrutnego procederu.

Warto podkreślić, że w RFN od 2002 r. funkcjonuje prawo o prostytucji wprowadzone przez koalicję SPD i Zielonych, które chroni pracowników w branży seksbiznesu. Jednak zamiast powstrzymać ten proceder, prawo przyczyniło się do jego drastycznego wzrostu. Zamiast chronić ofiary, przynosi profity handlarzom ludźmi, stręczycielom.

Czy można jakoś temu przeciwdziałać?
Ojciec Święty Franciszek wskazuje na zagrożenie tym współczesnym niewolnictwem, m.in. w swoim orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2014 roku. Papież pisze: „Niepokój budzą przede wszystkim sytuacje, w których migracja jest nie tylko przymusowa, ale wręcz urzeczywistniana poprzez różne formy handlu ludźmi i ich zniewalania. ’Praca niewolnicza’ jest dziś chlebem powszednim!”.

W Polsce także występuje to ponure zjawisko. W kwietniu br. szczecińska prokuratura apelacyjna oskarżyła czterech mężczyzn o handel ludźmi. Podejrzani mieli przetrzymywać w Berlinie 53 osoby, które zwerbowali do rzekomej pracy, a w rzeczywistości stały się one ich więźniami, ubezwłasnowolnionymi, pozbawionymi dokumentów, nielegalnie przetrzymywanymi w izolacji.

Aby poszerzyć jeszcze bardziej optykę tego zjawiska i nie ograniczać go wyłącznie do procederu prostytucji, warto przypomnieć o sprawie dwóch przestępców z Polski oferujących dobrze płatną pracę, którzy zwabili do Wielkiej Brytanii ok. 95 mężczyzn. Zamieszczali w polskich mediach ogłoszenia, w których oferowali stałą pracę, m.in. w Sheffield i Manchesterze. Oszukując w ten sposób swoich rodaków, zwabiali ich w pułapkę. Pracę wprawdzie im umożliwiali, ale oprócz pobranych opłat za tzw. pośrednictwo nie wypłacali im później wynagrodzeń.

W naszym kraju rośnie na szczęście świadomość tego problemu. Na pewno ważnym czynnikiem jest większa świadomość tego zjawiska, którego nie wolno bagatelizować. Zaniedbanie obowiązków rodzicielskich, stracenie z oczu form spędzania wolnego czasu dzieci, przeoczenie nietypowych sytuacji zaistniałych w ich życiu, np. pojawienie się nowego towarzystwa, nieznane miejsca spędzania czasu, nieoczekiwane decyzje o wyjeździe z kraju w towarzystwie obcych osób. Każdego roku policja w Polsce odnotowuje 17 tys. zaginięć obywateli polskich w kraju i za granicą. Spośród wszystkich zgłoszeń rocznie około 320 zaginięć to dzieci do 6. roku życia, około 800 zaginięć to dzieci w wieku 7-13 lat i około 5340 zaginięć to dzieci w wieku 14-17 lat. Czy wszystkie te przypadki dotyczą handlu ludźmi? Nie, ale dane na temat tego zjawiska i tak są bulwersujące.

W latach 1995-2005 w naszymkraju handel ludźmi dotykał 15 tys. osób rocznie. Nasza Ojczyzna to głównie kraj tranzytowy, istotny, obok Albanii, Bułgarii, Węgier, Włoch i Tajlandii. Ofiary handlu ludźmi najczęściej trafiają do Niemiec, Holandii, Belgii, Hiszpanii, Szwecji, Francji i Wielkiej Brytanii. Do Polski natomiast przemycane są ofiary pochodzenia ukraińskiego, bułgarskiego, rumuńskiego, mołdawskiego, białoruskiego, wietnamskiego i rosyjskiego.

Około 10 proc. ofiar handlu ludźmi w Polsce to dzieci, 80 proc. to kobiety. Z biegiem lat ten proceder według najnowszych raportów Rady Europy się zmniejszył. W 2008 r. było 315 ofiar handlu ludźmi, w 2009 r. 611, w 2010 r. 323, a w 2012 r. 181. Trzy czwarte wykrytych przypadków dotyczyło obywateli Polski. Właśnie… przypadków wykrytych. Problemem jest precyzyjne oszacowanie prawdziwej liczby ofiar. Jaka ona jest? Tego nie wie nikt, oprócz samych ofiar.

Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

http://www.naszdziennik.pl/wp/62881,wsp ... lnicy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 02 lut 2014, 12:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gosc.pl/doc/1808053.Papiez-To-swiatowy-skandal

Papież: To światowy skandal

Papież Franciszek nazwał "światowym skandalem" to, że miliard ludzi cierpi z powodu głodu. "Nie możemy odwrócić głowy w drugą stronę i udawać, że ten problem nie istnieje" - powiedział w przesłaniu wideo w związku z kampanią Caritas na rzecz walki z głodem.


Jeszcze większy skandal to to, że głód i nędza panują w świecie powszechnej obfitości, zatem są ta zjawiska dziś nienaturalne, tworzone w rozmyślny sposób przez grupę rządzących światem zbrodniarzy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 29 mar 2014, 22:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/europa-i-swiat/890 ... formacjami

Jak zachodnie media manipulują informacjami
Opublikowano: środa, 29, styczeń 2014 13:41

Podczas ostatniej wizyty lidera węgierskich nacjonalistów, Gabora Vony, grupka ortodoksyjnych żydów protestowała przeciwko syjonizmowi. Tymczasem BBC przedstawiło ich jako przeciwników szefa Jobbiku.

Obrazek

Członkowie Neturei Karta, którzy brali udział w proteście, tak napisali na swoim Facebooku: demonstrowaliśmy przeciwko agresywnym syjonistycznym działaniom wymierzonym w pana Vonę. Rabini Neturei Karta mieli ze sobą baner z jasnym przesłaniem - "autentyczni żydzi są przeciwko syjonistycznej agresji".

BBC zignorowało ten fakt i przedstawiło ich jako przeciwników Gabora Vony. Zdjęcie to zostało jednak po kilku godzinach zdjęte z portalu, bez jakichkolwiek przeprosin za wprowadzenie tysięcy czytelników w błąd.

http://narodowcy.net/images/ort-jews.jpg

źródło: BBC/hungarianambiance.com

WNdz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 31 mar 2014, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Ideologiczna godzina

Krzysztof Losz

W sobotę już po raz ósmy odbyła się światowa akcja „Godzina dla Ziemi”, której celem jest walka z globalnymi zmianami klimatycznymi, a zwłaszcza z ociepleniem. Polega ona na wyłączeniu światła na jedną godzinę w domach, przedsiębiorstwach, firmach, budynkach publicznych. Z tego powodu mniejsza ma być produkcja prądu na świecie, a więc i emisja gazów cieplarnianych do atmosfery. I podobno w ponad 7 tysiącach miast na całym świecie taka akcja odbyła się z dużym sukcesem. Przy ogromnym medialnym wsparciu – co jednak nie świadczy o tym, że wyłączanie światła na komendę jest dobrym i rozsądnym pomysłem.

„Godzina dla Ziemi” to ideologiczna akcja, która nie ma nic wspólnego z racjonalnym korzystaniem z energii, a na pewno nie przyczynia się do uratowania planety przed klimatycznymi zmianami. To taka światowa pokazówka, dzięki której wiele osób ma okazję zademonstrować swoją troskę o środowisko. Tymczasem jak tłumaczą eksperci, praktyczne znaczenie takiej akcji jest co najmniej dyskusyjne. Bo oczywiście w jakimś niewielkim stopniu przez tę godzinę maleje zużycie prądu, ale jak tylko „Godzina dla Ziemi” mija, następuje wzrost zapotrzebowania na energię, bo przecież ci wszyscy ekolodzy – chcąc się przekonać, jak im się powiodło – włączają światło, telewizory, laptopy, bo nadrabiają stracony wcześniej czas, gdy zawiesili swoją działalność na portalach społecznościowych.

Na szczęście dla gospodarki ta akcja mimo wszystko za bardzo się nie rozwinęła. Ludzie na szczęście zachowują zdrowy rozsądek. Gdyby bowiem nagle, w ciągu jednej godziny prąd wyłączono w większości mieszkań i budynków w jakimś kraju, np. w Polsce, to jego mieszkańcy mieliby totalną awarię systemu energetycznego. Prądu nie da się bowiem zmagazynować, nie da się też nagle zmniejszyć mocy wytwórczych elektrowni, ograniczyć na godzinę przesyłu prądu. Gdybyśmy więc posłuchali wezwań takich ekologów, to potem przez jakiś czas – nie wiadomo, jak długo trwałoby usuwanie awarii – w ogóle nie mielibyśmy w swoich domach prądu.

Tak to niestety jest, gdy ideologia i chęć przeprowadzenia widowiskowych spektakli propagandowych biorą górę nad racjonalnymi działaniami. Dlatego trzymajmy się od takich akcji jak najdalej. Zamiast raz do roku wyłączać na godzinę światło, lepiej oszczędzać je przez cały rok. Żeby płacić niższe rachunki – taki argument lepiej działa na ludzi w każdym kraju niż ideologiczna troska o klimat.

http://www.naszdziennik.pl/wp/73055,ide ... dzina.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 14 maja 2014, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Ład społeczny i ład moralny to najwięksi wrogowie instalującego się na naszych oczach systemu dewianckiej patologii.

Zamach na kanony

Obrona Watykanu przed ingerencją świeckich instytucji w prawo kanoniczne może skutkować próbą wykluczenia Stolicy Apostolskiej z ONZ
Piotr Falkowski

Działający przy ONZ Komitet przeciwko Torturom szykuje raport krytykujący Stolicę Apostolską i zawierający zalecenie modyfikacji prawa kanonicznego.

Podstawą mają być zapisy Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 1984 roku (CAT). Zarzucenie Watykanowi łamania zakazu tortur jest absurdalne. – Watykan nie ma nawet swojego więzienia, tylko dwie cele dla aresztantów – tłumaczył ks. abp Silvano Tomasi, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy agendach ONZ w Genewie. – Stolica Apostolska jest zaangażowana w zwalczanie tortur w obronie nienaruszalnych praw osoby ludzkiej – oświadczył ks. abp Tomasi, przemawiając podczas majowej sesji Komitetu przeciwko Torturom.

Żadne przepisy obowiązujące w Państwie Watykańskim nie zezwalają na tortury, a obowiązujący na terenie enklawy kodeks karny zawiera kary za stosowanie przemocy, w tym molestowanie itp. Większość przestępstw popełnianych na terenie Watykanu to drobne wykroczenia podczas zgromadzeń na placu św. Piotra – Gwardia Szwajcarska i Żandarmeria Papieska najczęściej przekazują sprawy z tym związane włoskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

Oenzetowskiemu komitetowi nie chodzi jednak o tego rodzaju sprawy. Zdaniem jego ekspertów, Stolica Apostolska odpowiada za przypadki nadużyć wobec dzieci, do których dochodzi na terenie kościelnym lub których sprawcami są osoby duchowne.

Kampania oskarżeń podsycanych przez media mocno odbiła się na wizerunku Kościoła katolickiego w USA – niemal każda publiczna wzmianka o katolikach prędzej czy później zahacza o temat molestowania. Niektórzy prawnicy próbowali oskarżać też Stolicę Apostolską czy wręcz papieży o współudział w przestępstwach przeciwko dzieciom, co bardzo mocno wspierały różne ośrodki antykatolickie i antychrześcijańskie (np. organizacje skupiające walczących ateistów, środowiska feministyczne i aborcyjne, różne sekty, loże masońskie itd.). Kroki te były jednak nieskuteczne.

Jednocześnie Stolica Apostolska wydawała normy dla biskupów w sprawie postępowania w przypadku podejrzenia popełnienia przez duchownych oraz osoby zatrudniane przez Kościół przestępstwa molestowania nieletnich. Obecnie obowiązuje w tej sprawie motu proprio św. Jana Pawła II „Sacramentorum sanctitatis tutela” z 2001 roku.

Laickim środowiskom w organizacjach międzynarodowych to jednak nie wystarczy. Próbują uciekać się do absurdalnie naciągniętej interpretacji ratyfikowanych przez Stolicę Apostolską konwencji międzynarodowych, które jako takie, odczytywane zgodnie z ich literą i intencjami sygnatariuszy, są pożytecznym instrumentem ochrony praw człowieka. Tym razem próbuje się je stosować do łamania wolności religijnej katolików i ingerencji w wewnętrzne sprawy Kościoła.

Jako pretekst wykorzystano podwójny status Stolicy Apostolskiej. Sprawuje ona jednocześnie władzę o charakterze religijnym i duchowym nad Kościołem katolickim, czyli obecną na całym świecie wspólnotą wyznaniową, oraz sprawuje władzę polityczną i świecką nad mikroskopijnym państwem-miastem Watykan.

Arcybiskup Silvano Tomasi za błędne uznał potoczne utożsamianie Stolicy Apostolskiej z całym Kościołem. Wyjaśnił, że nie sprawuje ona jurysdykcji nad każdym członkiem Kościoła katolickiego. Osoby takie „mieszkające w konkretnym państwie podlegają jurysdykcji uprawnionych władz tego państwa” – zaznaczył ks. abp Tomasi cytowany przez KAI. Jak dodał, Stolica Apostolska ma taką władzę jedynie nad mieszkańcami Państwa Watykańskiego.

http://www.naszdziennik.pl/wp/77175,zam ... anony.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 15 maja 2014, 07:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Jedną z największych patologii jest totalne zakłamanie świata. Co innego się wydarza, dzieje, a co innego wybrzmiewa na ten temat z mediów.
Dlaczego media tworzą ludziom inny od prawdziwego obraz świata? Komu to jest potrzebne, kto z tego procederu czerpie korzyści?
Nie można żyć godnie, normalnie, uczciwie, (z klasą), bez próby zrozumienia tego mechanizmu i celu jego istnienia. To jest wyzwanie dla nas wszystkich, zrozumieć czemu nas okłamują i oszukują.


W krzywym zwierciadle

Debata o mediach

Media analogowe i cyfrowe czynią z niektórych wydarzeń fakty medialne, inne zaś pomijają milczeniem. Dlaczego tak się dzieje? Istnieje pewien proces transformacji czy też „tłumaczenia” tego, co dzieje się na świecie, na język mediów.

W debacie publicznej i w badaniach naukowych dotyczących sposobu funkcjonowania mediów i ich wpływu na odbiorcę znajduje swoje właściwe miejsce teoria agenda-setting, której odkrywcą był Walter Lippman (1922), a potwierdziły ją badania naukowe Maxwella McCombsa i Donalda Shawa w latach 60. XX wieku. W największym skrócie teoria ta wskazuje, że mass media odgrywają decydującą rolę w ustalaniu hierarchii ważności wydarzeń. Do najważniejszych etapów teorii agenda-setting zaliczyć można: wydarzenie (coś istotnego zdarzyło się na świecie, np. konflikt zbrojny, katastrofa lotnicza, wybory prezydenckie etc.), selekcję informacji, wybór medium, określenie stopnia ważności newsa i emisję w mediach.

Kreowanie newsów
W moim przekonaniu, drugi z wyżej wymienionych czynników odgrywa kluczową rolę w procesie obrazowania świata przez media. To selekcja informacji tworzy pewien obraz rzeczywistości u odbiorcy, staje się pewnego rodzaju „okularami”, poprzez które odbiorca patrzy na świat. Wiele wydarzeń natury społecznej, religijnej czy politycznej, jakkolwiek ważnych, nie staje się integralną częścią serwisów informacyjnych. Przyczyny mogą być np. natury politycznej. W epoce PRL-u odpowiedzialni za radio i telewizję proponowali słuchaczom i widzom audycje przesiąknięte ideologią socjalistyczną i kreowali obraz Polski Ludowej będącej na najlepszej drodze do dobrobytu, z drugiej strony przemilczano tematy „niewygodne”, jak np. temat Żołnierzy Wyklętych, mord w Katyniu. Przyczyny zainteresowania dziennikarza jakimś tematem wynikają także z profilu medium, np. w telewizji rozrywkowej odpowiedzialni za selekcjonowanie faktów pod kątem „co się nadaje na newsa” z pewnością pominą wydarzenia historyczne i patriotyczne.

Właściwa formacja uniwersytecka i zawodowa zasadniczo powinny gwarantować wypełnienie podstawowych obowiązków moralnych i profesjonalnych przez dziennikarza, do których można zaliczyć m.in. odpowiedzialność za przekazywane treści, obiektywizm, wierność prawdzie, poszanowanie wartości ogólnoludzkich i moralnych, obowiązek sprostowania w przypadku nieścisłości.

Od początku 2014 r. mass media skierowały naszą uwagę na dramatyczne wydarzenia na Krymie, na zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi, na zmianę ekipy rządzącej we Włoszech. Częstotliwość pojawiania się tych tematów w mediach była wysoka. To wpływa na opinię publiczną, która dany temat uważa za ważny. Bywa jednak, że tematom trzeciorzędnym, wydarzeniom nieistotnym nadaje się rangę newsa, informacji doniosłej.

Może zajść również sytuacja przeciwna, że o pewnych wydarzeniach, problemach w mass mediach w ogóle się nie mówi, np. o nieustannie napiętej sytuacji w Syrii, o licznych inicjatywach Caritas. To pokazuje, że funkcja tzw. gatekeeperów jest kluczowa dla odbiorcy przekazu. Niewłaściwa selekcja proponuje wizję świata w krzywym zwierciadle. Odpowiedzialni za selekcję wydarzeń zwykle dokonują pewnego osądu, na ile dana wiadomość może być interesująca dla odbiorcy. Zdarza się, że stosują tzw. gatekeeping ukryty, tzn. celowo pomijają niektóre wydarzenia, a eksponują inne.

Ramy interpretacji
Zjawiskiem pokrewnym gatekeepingu jest tzw. news-framing, który nazywany jest także obramowywaniem wiadomości, czyli przedstawianiem wiadomości w jakiejś określonej perspektywie. Jest on gotową propozycją określonego sposobu interpretowania wydarzenia. Profesor Diego Contreras zwraca uwagę, że poprzez stosowaną technikę framingu nadajemy niejako sens informacji, kładąc nacisk na pewne elementy i wykluczając inne. To obramowanie informacji dostrzegalne jest już zazwyczaj w tytułach tekstów prasowych i w pierwszych akapitach informacji.

Niedawna kanonizacja dwóch wielkich Papieży ukazała, że media w różną perspektywę wpisały pamiętny dzień 27 kwietnia br. Przywołam w tym miejscu kilka przykładów. W numerze 17/2014 „Polityki” wyniesienie do chwały ołtarzy Jana XXIII i Jana Pawła II Adam Szostkiewicz określa terminem „Polityka świętości”, a na początku tekstu wyjaśnia, że bez kultu świętych nie ma masowej pobożności. Z kolei tygodnik „W Sieci” na okładce w numerze 17/18/2014 obok fotografii Jana Pawła II umieścił enigmatyczny napis „Papież Polak byłby wściekły na III RP”. Te dwa przykłady wskazują, że uroczystości kanonizacyjne mogą być umiejscowione w pewnym kontekście politycznym, a nie religijnym. Okazuje się, że można kanonizację Papieża Polaka niejako „wpisać” w kontekst polityki i w żaden sposób nie powiązać jej z wiarą, ze Świętem Miłosierdzia Bożego, z Ewangelią. Znakomita jednak większość dziennikarzy starała się powiązać postać Jana Pawła II ze świętością i z miłosierdziem, które głosił całym swoim życiem.

Siła stereotypu
Powtarzanie techniki framingu w interpretowaniu określonego wydarzenia czy przedstawianiu jakiejś osoby prowadzi do powstawania stereotypów. Jest to konsekwencja tego, w jaki sposób dziennikarz rozumie świat, odczytuje wydarzenia i „tłumaczy” je na język informacji. Różny też jest sposób wypowiadania się o danej sprawie czy instytucji, na przykład w spojrzeniu dziennikarza na Kościół można dostrzec pozytywny, negatywny, a także neutralny (a może lepiej powiedzieć – obojętny) ton wypowiedzi.

Profesor Contreras w dziennikarskim ujmowaniu Kościoła wylicza trzy postawy: postawę obojętności, pozytywną oraz negatywną. Postawa obojętności czy też pewnego dystansu wobec Kościoła mogłaby wyrazić się w dziennikarskim przedstawieniu Kościoła jako organizacji bez dokonywania jego charakterystyki lub też przedstawianiu nauki społecznej Kościoła, jego nauczania w konkretnych kwestiach, bez podejmowania jednak dyskusji czy komentarza. Uramowienie w przypadku tonu pozytywnego o Kościele ujawnia się w następujących stwierdzeniach: „Kościół jako organizacja czyni dobro ludzkości” (bez odnoszenia się do nadprzyrodzonej misji Kościoła) czy też: „Kościół jako rzeczywistość duchowo-ludzka wypełnia swój apostolat w odniesieniu do Słowa Bożego i dokumentów Magisterium Kościoła” (tu widoczne jest odniesienie do natury duchowej Kościoła).

Z kolei dziennikarski ton negatywny wyraża się np. w następujących tezach: „Kościół jako instytucja nie jest tym, czym wyraża się w swoich deklaracjach” (podważa się tu autorytet Kościoła, pokazuje się go jako instytucję mało wiarygodną, zakłamaną, próbującą zakryć „ciemne karty” swojej historii), „Kościół jako struktura niekompatybilna ze współczesnym i demokratycznym społeczeństwem, niekompatybilna z postępem i tolerancją” (niektórzy dziennikarze ukazują Kościół jako dyskryminujący kobiety, Kościół jako strukturę niedemokratyczną etc.), „Kościół jako instytucja, której członkowie postępują niezgodnie z duchem Ewangelii” (pojedyncze przypadki przedstawiane są tak, jakby dotyczyły wszystkich duchownych, zaś postawy wielkoduszne pomijane są milczeniem), „Kościół odseparowany i daleki od problemów zwykłych ludzi” (w tym ujęciu Kościół zamyka się w pewnego rodzaju „getcie” i ukazuje się, że jest tak „bardzo duchowy”, iż sprawy społeczne ludzi są dla niego nieistotne), „Kościół to zwykła instytucja ludzka” (w tym ujęciu wskazuje się tylko konflikty wewnętrzne, walkę o władzę, albo utożsamia się Kościół ze zwykłą firmą, w której dokonuje się bilansu wydatków i przychodów, sukcesów i błędów etc.).

Powyższe przykłady dowodzą, że rację ma Erving Goffman, który twierdzi, że uramowienie stanowi pewien schemat interpretacji. Ramy wpływają na to, w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość. Zdaniem Roberta Entmana, proces framingu sugeruje określone spojrzenie na problem, interpretację przyczynową, ocenę moralną.

Medioznawcy wskazują, że różnego rodzaju media effects mogą doprowadzić do narzuconego sposobu percepcji rzeczywistości, ale również do uzależnienia od mediów, a nawet do zniewolenia medialnego. Warto zatem poznawać procesy powstawania informacji i być świadomym ogromnej roli mediów w kształtowaniu opinii publicznej dziś, aby dobrze odczytywać rzeczywistość i konfrontować ją z rzeczywistością medialną. Nie bez przypadku medioznawcy podejmują gruntowne badania nad relacjami między agendą medialną, publiczną i polityczną.

Ks. dr Rafał Leśniczak

Autor tekstu jest kapłanem archidiecezji łódzkiej, kierownikiem Biura Prasowego Kurii Metropolitalnej Łódzkiej, doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o poznaniu i komunikacji społecznej. Prowadzi zajęcia zlecone w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/77242,w ... iadle.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 13 cze 2014, 11:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-sw ... glodu.html

Dawniej głód wynikał z braku pożywienia. Dziś nie ma on uzasadnienia, bo
miliard dzieci głoduje, błąkając się pośród wielkich gór żywności.

Kopia artykułu:

842 mln ludzi na świecie cierpi z głodu
12.06.2014 20:50, aktualizacja 12.06.2014 20:58

Obrazek
(fot. united_nations_photo / flickr.com)


842 mln ludzi cierpi na całym świecie z niedożywienia. Prawie połowa zgonów dzieci jest wynikiem braku wystarczającego i odpowiedniego pożywienia, rocznie z tego powodu umiera prawie 7 mln dzieci.

Niemal 100 mln dzieci jest niedożywionych. Te dramatyczne dane zaprezentowano na międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa FAO, która ma siedzibę w Rzymie. Spotkanie poświęcone jest bezpieczeństwu żywnościowemu. Uczestniczy w nim obserwator Stolicy Apostolskiej przy tej organizacji, abp Luigi Travaglino.

- Odkąd FAO ma siedzibę w Rzymie, Stolica Apostolska ściśle wspiera tę organizację, z którą podziela te same ideały służby bliźniemu i pomocy najuboższym. My mówimy o bliźnich. FAO, która jest organizacją świecką, mówi o osobie ludzkiej - podkreśla abp Travaglino.

- Musimy pamiętać o ogromnych wysiłkach podejmowanych także przez Kościół na rzecz walki z głodem na świecie. Znam doskonale Afrykę i Amerykę Łacińską i mogę zaświadczyć, że wszędzie, gdzie tylko to jest możliwe, przedstawiciele Kościoła wspierają potrzebujących. Trzeba te wysiłki kontynuować, stawiając zawsze w centrum naszym prac człowieka i jego godność.

Dyrektor dyrektor generalny FAO José Graziano da Silva przypomniał, że w listopadzie siedzibę organizacji odwiedzi Papież Franciszek. Związane to będzie ze światową konferencją o wyżywieniu. Spotkanie zaplanowane jest w dniach 19-21 listopada. Papież będzie gościem drugiego dnia obrad.

Radio Watykańskie slo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 11 sie 2014, 07:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
To obraża Boga i ludzkość

Nie można prowadzić wojny w imię Boże! – podkreślił wczoraj Ojciec Święty podczas niedzielnej modlitwy „Anioł Pański”. W dramatycznych słowach Franciszek po raz kolejny zaapelował do społeczności międzynarodowej o pomoc wyznawcom Chrystusa w Iraku, brutalnie prześladowanym przez bojowników islamskich. Zwrócił uwagę na zmarłe z pragnienia i głodu dzieci, a także dramat kobiet.

– Napawają nas niedowierzaniem i przerażeniem wiadomości nadchodzące z Iraku. Tysiące ludzi, w tym wielu chrześcijan, wypędzonych w brutalny sposób ze swoich domów. Dzieci zmarłe z pragnienia i głodu podczas ucieczki, schwytane kobiety, wszelkiego rodzaju przemoc, niszczenie dziedzictwa religijnego, kulturowego i historycznego – mówił Ojciec Święty w czasie spotkania z wiernymi na modlitwie „Anioł Pański” w Watykanie. – Wszystko to ciężko obraża Boga i ludzkość. Nie można rozsiewać nienawiści w imię Boga! Nie można prowadzić wojny w imię Boże! – podkreślił Franciszek. Podziękował jednocześnie tym, którzy z odwagą i nadzieją niosą pomoc prześladowanym braciom i siostrom w Iraku. – Mam nadzieję, że skuteczne rozwiązanie polityczne na szczeblu międzynarodowym i lokalnym zdoła powstrzymać te zbrodnie i przywrócić prawo – zaznaczył Franciszek.

Ojciec Święty powiedział, że aby lepiej zapewnić o swojej bliskości z tymi „drogimi mu ludźmi”, jako jego osobisty wysłannik w poniedziałek uda się do Iraku ks. kard. Fernando Filoni. Prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów ma przekazać w imieniu Papieża „wyrazy duchowej bliskości cierpiącej ludności oraz zanieść jej solidarność Kościoła”.

W wypowiedzi dla Radia Watykańskiego ks. kard. Fernando Filoni przyznał, że jest to trudna misja. Zapewnił jednak, że nie jest to gest jedynie symboliczny. – Chcę nie tylko zapewnić ich o trosce Papieża, ale także zobaczyć wraz z patriarchatem, co możemy zrobić jako Kościół powszechny. Niestety, nie po raz pierwszy chrześcijanie tego regionu muszą uciekać i doświadczać niewysłowionych cierpień. W takiej sytuacji żyją już od niemal stu lat. Powtarzało się to wielokrotnie. Ci ludzie noszą zatem w sobie wiele cierpień i rozumiem też obawy patriarchy Sako, który ostrzega przed ludobójstwem – powiedział prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.

W wypowiedzi dla Radia Watykańskiego ks. abp Giorgio Lingua określił sytuację irackich chrześcijan jako „katastrofalną”. Nuncjusz apostolski w Iraku zwrócił uwagę, że „w najcięższym stanie są starcy i dzieci”. – Widziałem zdjęcia dzieci śpiących na gołej ziemi, dzieci wycieńczonych, z pokaleczonymi stopami. Trzeba się zapytać, co można w takiej sytuacji zrobić. Amerykanie rozpoczęli bombardowania. Jest to jakiś środek zaradczy, ale trzeba się też zapytać, dlaczego tak się stało. Czy wywiad nie wie, kto daje uzbrojenie bojówkom państwa islamskiego, dlaczego są tak dobrze uzbrojeni? Już dawno trzeba było się tym zająć – podkreślił ks. abp Lingua.

W sobotę na Twitterze Ojciec Święty zaapelował do katolików o solidarność z zagrożonymi chrześcijanami z Iraku. Zachęcił „wszystkie parafie i wspólnoty katolickie, by w sposób szczególny modliły się w tym końcu tygodnia” w ich intencji. „Proszę wspólnotę międzynarodową, by chroniła wszystkie ofiary przemocy w Iraku” – napisał Franciszek.

W czasie wczorajszego spotkania na modlitwie „Anioł Pański” Ojciec Święty zwrócił też uwagę na sytuację w Strefie Gazy, gdzie „po okresie rozejmu wznowiona została wojna, która zabija niewinne ofiary i jedynie pogarsza konflikt między Izraelczykami i Palestyńczykami”. Prosząc o modlitwę w intencji pokoju w tym rejonie, zachęcił też, aby polecać Bogu ofiary wirusa Ebola.

Sebastian Karczewski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... zkosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 11 sie 2014, 09:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Nie można prowadzić wojny w imię Boże! – podkreślił wczoraj Ojciec Święty podczas niedzielnej modlitwy „Anioł Pański”. W dramatycznych słowach Franciszek po raz kolejny zaapelował do społeczności międzynarodowej o pomoc wyznawcom Chrystusa w Iraku, brutalnie prześladowanym przez bojowników islamskich. Zwrócił uwagę na zmarłe z pragnienia i głodu dzieci, a także dramat kobiet.

– Napawają nas niedowierzaniem i przerażeniem wiadomości nadchodzące z Iraku. Tysiące ludzi, w tym wielu chrześcijan, wypędzonych w brutalny sposób ze swoich domów. Dzieci zmarłe z pragnienia i głodu podczas ucieczki, schwytane kobiety, wszelkiego rodzaju przemoc, niszczenie dziedzictwa religijnego, kulturowego i historycznego – mówił Ojciec Święty w czasie spotkania z wiernymi na modlitwie „Anioł Pański” w Watykanie...


Warto tu zwrócić uwagę na fakt, iż obalenie Saddama Husajna nie przywróciło ładu społecznego w Iraku, a wręcz przeciwnie : ład społeczny został obalony. A efektem obalenia "dyktatora" Saddam Husajna stała się nie kończąca się wojna domowa oraz prześladowanie chrześcijan.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia w Libii. Tam również po obaleniu "dyktatora" Muammara Kaddafiego został zniszczony ład społeczny, a efektem obalenia "dyktatora" stała się wojna domowa. Kaddafi rządził Libią 42 lata, i doprowadził Libię do fantastycznego rozwoju i niezależności gospodarczej. Nowe władze ogłosiły, że śmierć dyktatora to koniec wojny w Libii. A jak jest dzisiaj ? Komuś bardzo zależało na tym, aby to wszystko zniszczyć, oraz zasiać w Libii chaos i anarchię.

Czyż nie podobna sytuacja jest teraz na Ukrainie ? W wyniku rebelii zwanej Majdanem obalono "dyktatora" Janukowycza, i na Ukrainie została rozpętana wojna domowa. Że w krajach arabskich to jeszcze możemy zrozumieć. Ale że na Ukrainie ??? :shock:

Na tych trzech przykładach widać, iż komuś bardzo zależy na rozpętaniu wojny światowej. A komu może najbardziej zależeć ? Oczywiście psychopatom. I to takim psychopatom, którzy dysponują ogromnymi pieniędzmi, i są w stanie wszędzie rozpętać rebelię, oraz zmusić USA do działań zbrojnych. Jednym słowem ktoś pociąga za sznurki.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 27 sie 2014, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Nowy zaciąg dżihadystów

Morderstwo z zimną krwią amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya zostało dokonane przez obywatela Europy. Dopuścił się go Brytyjczyk. Ostatniego samobójczego zamachu w Kirkuku (Irak) dokonali obywatele Niemiec. Islamiści dysponują bronią niezwykle niebezpieczną, którą przygotowują i hartują, by zastosować ją do kolejnych zniszczeń. Tym razem na naszej ziemi. Mogą teraz dokonywać aktów terroru w całej Europie.

Islamiści jako międzynarodowa siła polityczno-religijna dzięki rekrutowaniu w swoje szeregi obywateli Okcydentu otworzyli nowy rozdział terroru. Pytanie dzisiaj nie brzmi, czy użyją tej broni w walce z Zachodem, ale kiedy jej użyją. Dziś tym samobójcą może być każdy, kto przyjmie islam w Europie i dołączy do terrorystów. Granica, którą islamiści chcą za wszelką cenę przekroczyć, byłaby ich wielkim sukcesem. Fałszywa doktryna ideologiczna zwana poprawnością polityczną, rozwijana z powodzeniem w tak zwanej epoce powszechnej tolerancji, poważnie ogranicza w Europie wolność słowa. Każdy, kto ośmieli się skrytykować islamistów, nazywany jest przez lewaków islamofobem i dyskusja na poważny temat w tym miejscu kona.

Przypomnę, że zamachów w Londynie dokonali także obywatele Wielkiej Brytanii. Owi obywatele brytyjscy mieli pochodzenie pakistańskie i jamajskie, morderca katolika Jamesa Foleya – egipskie. Niebezpieczeństwo sytuacji, gdy zamachowcami islamskimi będą rodowici Europejczycy, którzy przyjęli islam, nie jest hipotezą. To zagrożenie zapowiada 22-letnia Brytyjka Chadidżah Dare, która chce iść śladem zabójcy Jamesa Foleya i zabijać Brytyjczyków oraz Amerykanów krytykujących dżihadystów z Państwa Islamskiego. Tego nie można ignorować. Chadidżah Dare walczy w Syrii, podobnie jak ponad pół tysiąca Brytyjczyków. Oni pewnego dnia wrócą do swoich domów… wyszkoleni w obsłudze broni i w mordowaniu ludzi.

Oblicza terroru
Działalność Państwa Islamskiego, znanego niegdyś jako ISIS, budującego z powodzeniem kalifat na podporządkowanych sobie obszarach Syrii i Iraku, wzbudza lęk nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Kiedy rozmawiałem w ubiegłym roku z patriarchą Syrii Grzegorzem IIILahamem, stwierdził on wówczas, że Zachód powinien się wreszcie obudzić, ponieważ wojna w Syrii prowadzona przez terrorystów i islamistów nie jest wyłącznie sprawą Syrii czy państw ościennych, ale całego Zachodu. Nie tylko z tego powodu, że działania wojenne destabilizują rzeczywistość polityczno-ekonomiczno-społeczną, zaburzając przy okazji intratne interesy, ale ponieważ w oddziałach terrorystów i rebeliantów walczą obywatele Unii Europejskiej. Potężna fala dżihadystów dociera tu m.in. z Francji, Holandii, Niemiec, Austrii, Belgii, Hiszpanii.

W ostatnich dniach media austriackie obiegła elektryzująca wiadomość, że na terenach Austrii dokonano zatrzymania dziewięcioosobowej grupy bojowników islamskich udających się do Syrii na „świętą wojnę”. Wśród terrorystów byli głównie młodzi ludzie w wieku od 17 do 27 lat, w tym 19-letnia dziewczyna. Podzieleni na dwie bandy zostali aresztowani w Arnoldstein i Nickelsdorf. Organizator akcji ma obywatelstwo austriackie, ale tureckie pochodzenie. Pozostali ochotnicy pochodzą z Czeczenii (mieli przyznany status uchodźców) oraz z Tunezji. Jak podaje raport służb bezpieczeństwa, w Syrii i Iraku walczy obecnie 130 Austriaków (jest to wzrost o połowę w porównaniu z kwietniem bieżącego roku).

Zresztą islamiści pokazują swoją siłę także w innych krajach Europy. Terroryzują co piątek dzielnice Paryża, demonstracyjnie modląc się na ulicach stolicy Francji, pomimo prawnego zakazu laickiego państwa o niemanifestowaniu swojej religii w miejscach publicznych. Cóż, chrześcijanie dostosowali się do dyskryminującego prawa nietolerancyjnego państwa świeckiego. Muzułmanie nie.

W Niemczech ataki ekstremistów muzułmańskich na wyznawców innych religii zaniepokoiły polityków Bundestagu. Szef CDU/CSU Volker Kauder powiedział ostatnio, że nie może być tak, że chrześcijanie oraz reprezentanci innych grup religijnych muszą żyć w tym w kraju w strachu przed atakami. Konflikty religijne nie mogą być przenoszone na teren Niemiec. Stwierdził także, że organizacje i muzułmańskie związki wyznaniowe powinny zająć jednoznaczne stanowisko i definitywnie odciąć się od działań fanatyków islamskich w Niemczech. – One również ponoszą odpowiedzialność za pokojowe współżycie wszystkich obywateli w RFN – podkreślił. Zdaniem „Die Welt”, w Niemczech coraz silniej do głosu dochodzą radykalne siły islamskie, które kierują ataki przede wszystkim w stronę konwertytów z islamu na chrześcijaństwo. Według niemieckich ekspertów, ryzyko bycia ofiarą obrażania i aktów fizycznej agresji wzrosło o 100 procent. Prawo szariatu działa przecież także w Europie, ono nie ma granic geopolitycznych. Apostazja w islamie karana jest śmiercią.



Dżihad w Europie
Fakt, że dżihadyści w Europie rosną w siłę, jest przede wszystkim wynikiem poprawności politycznej lewicy, która zarządza nieudolnie Europą i z premedytacją zdradza chrześcijan. Otwartość i tolerancja górują w ideologii lewackiej nad rozsądkiem i bezpieczeństwem obywateli Unii Europejskiej i pewnego dnia wszyscy poniesiemy tego konsekwencje. Państwa UE mają ponadto swój współudział w rosnącej nietolerancji przeciwko chrześcijanom. Mało które media zachodnie podają informacje, że w krajach europejskich palone są kościoły, dewastowane cmentarze, dochodzi do pobić duchownych i świeckich wiernych.

Rozmawiałem niedawno z szefem organizacji Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie dr. Martinem Kuglerem, który stwierdził, że gdy tylko zostanie zaatakowany meczet albo synagoga, wówczas przez cały dzień w mediach mainstreamowych wiadomość ta nie schodzi z czołówek serwisów informacyjnych. Gdy zaś zostanie podpalony albo zdewastowany kościół lub cmentarz chrześcijański, wówczas zapada głuche milczenie. Mało tego, każdy taki akt nie jest definiowany zgodnie z prawem jako akt nienawiści na tle religijnym, ale jako „zwykły” akt chuligański czy akt wandalizmu.

Ponadto polityka emigracyjna dogorywa. Liczba przyjmowanych muzułmanów przestała być kontrolowana. Pytanie, którego się dotąd jeszcze nie stawia, jest zatem następujące: kiedy wyszkoleni na wojnach w świecie „arabskiej wiosny” dżihadyści zawieszą kurs na zewnątrz Europy i ogłoszą świętą wojnę wewnątrz Unii Europejskiej? Nowy Jork, Londyn, Madryt były tylko przystawką w wielkim planie islamskiej międzynarodówki.

Dr Tomasz M. Korczyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl/93739,n ... ystow.html

Komuś to jednak jest potrzebne. Odpowiedzmy sobie sami ... Komu?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 13 paź 2014, 14:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30912
Fałszerstwo wirusa Ebola-Obola ?

Pojęcie grzechu strukturalnego.

dr J. Jaśkowski

To jest ciągłość nauki: Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą.
Joseph Goebbels

Kto nie zna prawdy, ten jest tylko głupcem. Ale kto ją zna i nazywa kłamstwem, ten jest zbrodniarzem. Bertolt Brecht

Od 1976 roku media karmią nas istnieniem niezwykle groźnego wirusa Ebola w Ameryce, coraz częściej nazywanego Obola.

Przypomnę historię tego wynalazku.
http://wirtualnapolonia.com/2014/10/10/artur-zukow-212
Jak oświadczył wysokiej rangi urzędnik WHO, 17 września w Sudanie odkryto nieznaną chorobę nazwaną Ebola. W tym samym roku choroba wystąpiła w Kongo tj. Zairze. Wygasła samoistnie 13 października, bez żadnej szczepionki. Oczywiście, o tym, że to nieznana choroba, wiedział odkrywca, czyli biedny lekarz z placówki w dżungli. Zdziwienie budzi fakt utajnienia nazwiska tego odkrywcy. Przewidujący urzędnicy WHO, nieznani z nazwisk, byli na miejscu tego genialnego odkrycia.

1977 - ogłoszono JEDEN przypadek w Sudanie.

1979 - ogłoszono 32 przypadki w Sudanie.

Zachorowania wystąpiły w tych samych obszarach, co poprzednio. Jak zwykle, urzędnicy WHO BYLI NA MIEJSCU.
Nazwisk ich także do dnia dzisiejszego nie podano.

1994 - zanotowano 52 zachorowania w Gabonie. „Epidemia”, podobnie jak poprzednie, wygasa samoistnie, tj. jest bez pomocy urzędników WHO. W jaki sposób rzekomy wirus przewędrował 5 000 km, przez terytoria kilku państw, nie zarażając nikogo po drodze, do dnia dzisiejszego nie wyjaśniono.

1995 - kolejna ”epidemii” w Zairze zachorowało 315 osób. Dodatkowa informacja WHO - wirus rozprzestrzenia się w obszarach leśnych. A od pracowników leśnych przechodził rzekomo na pracowników służby zdrowia. Nie wyjaśniono, co robili w lesie nieznani z nazwisk pracownicy medyczni.
Jak zapewne wiesz, Szanowny Czytelniku, w obszarach leśnych Konga pracownicy służby zdrowa siedzą na każdym drzewie i tylko czekają na chorych. Opowiadał mi kolega, który z różnych powodów pracował w Afryce, że ośrodki zdrowia znajdują się średnio kilka - kilkanaście dni drogi od wiosek. W przypadku gwałtownego przebiegu choroby Ebola, jak twierdzi WHO, żaden chory nie doszedłby do żadnego punktu medycznego. Nie wspominając o tym, że pielęgniarka w takim punkcie nie mogłaby zrobić testów, ponieważ ich nie było, ani określić choroby. To samo mówią misjonarze znający te kraje.
Innymi słowy, WHO ma „szczęście” być w tym miejscu, w którym powinno być, na wysuniętej placówce, czekając na chorobę. Podobnie było z epidemią cholery na Haiti. Przypomnę, że epidemia cholery, która pochłonęła ponad 5000 istnień ludzkich, została spowodowana przez ONZ.

2000 - kolejna „epidemia” tym razem w Ugandzie. Zachorowało 425 osób. Znowu dziwnym trafem epidemia wygasła samoistnie.

2001 - epidemia w Gabonie, znowu bez nazwisk.

2002 - epidemia w Zairze. Podobnie, jak wszystkie w okresie tych 30 lat, wygasła samoistnie.

2007 - cisza z Ebolą przez 5 lat. Nowa epidemia w Ugandzie, parę tysięcy km dalej. Zmieniono nazwę i nazwano ją epidemią Bundubungo. Lepiej brzmi.

2014 - kolejna epidemia prasowa po 5 latach ciszy medialnej. Zmieniono na wszelki wypadek nazwę, obecnie figuruje to to jako EVD
Co to jest wirus? Do dnia dzisiejszego obowiązuje tzw. postulat Kocha, mówiący, że za wirusa można uznać coś, co po wyizolowaniu z materiału zakaźnego, rozmnożone na specjalnych pożywkach i wstrzyknięte do innego organizmu, powoduje takie same objawy choroby.
Za naukowe odkrycie natomiast uważa się fakt potwierdzenia tego zjawiska przez co najmniej dwa inne niezależne ośrodki. Jak wiadomo, USA zabezpieczyło się przed konkurencją, patentując tego rzekomego wirusa już w 2007 roku. Innymi słowy, nikt na świecie nie może potwierdzić jego istnienia, z wyjątkiem wyznaczonych przez Rząd USA ośrodków. Wirus ten jest pod specjalną opieką Departamentu Obrony słynnego DoD, czyli wojska. Wojsko przeznaczyło 140 milionów dolarów na badania tego tworu przez inne ośrodki, np. KANADYJSKĄ PRYWATNĄ FIRMĘ TEKMIRA, dając jej 140 milionów dolarów na opracowanie szczepionki. Pracodawca płaci i wymaga. Wszelkie wyniki badań należą do DoD. Czyli dziwnym trafem cała prasa trąbi o Ebola, a nikt, żaden inny ośrodek naukowy nie powiązany z armią, nie potwierdził jego istnienia!
Słyszymy co rusz o jakiś dziwnych zachorowaniach, rzekomo wywołanych przez Ebola, ale rozpoznania są na podstawie testów dostarczonych przez DoD. Czyli łańcuszek się zamyka. Ostatnio ogłoszono, że ponad 70 % testów jest fałszywie dodatnich. Podała to ta sama dr M.Chan z WHO, ta która podawała naciągane prognozy dotyczące świńskiej grypy. Jeżeli z jej prognozowanych 20 milionów zgonów na świecie, a 100 000 w USA, naprawdę na świńską grypę zmarło w USA tylko 18 osób, to możecie sobie Państwo wyobrazić, jak bardzo naciągany to obraz, albo co faktycznie się kryje pod pojęciem EBOLA - Obola.
W handlu chorobami nie jest to nic dziwnego. Chęć szybkiego wzbogacenia się i łatwość łapówkarstwa doprowadziła do sytuacji wprowadzania tzw. testów, które fałszywie podają dodatnie wyniki. W ten sposób producenci, poprzez użytecznych trolli, zwiększają strach w społeczeństwie. A ten strach ułatwia skoki na kasę publiczną. Po to mamy żółtych dziennikarzy.
Typowym przykładem z 2009 roku jest tzw. świńska grypa. CDC - czyli amerykański odpowiednik „naszego” Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego [Jakiego narodu? Polska zawsze była wielonarodowa], po zmianie definicji pojęcia epidemii i pandemii, wprowadził testy na rzekomego wirusa AH1N1, znanego lekarzom od 1976 roku, kiedy to „wyciekł” z Fortu Detrick - bazy broni biologicznej.
Już po 3 miesiącach wycofano się z pomysłu dalszego testowania chorych, ponieważ wszystkie wyniki były ujemne.
Podobnie postąpiła p. mgr prof. Lidia Brydak, najpierw podnosząc cenę badania wirusa o 50%, a potem [czy to na zlecenie CDC ?] rezygnując z badań.

To, że rzekome testy są nic niewarte, najlepiej świadczy decyzja prezydenta Sierra Leone, który już w lipcu 2014 roku, zakazał nad nimi dalszych badań. Oczywiście, aby badać testy trzeba stworzyć chorych. Tak więc nie ma żadnych niezależnych dowodów na to, że istnieje coś takiego, jak wirus Ebola. Jest to tylko deklaracja wojska.
Brak jakiejkolwiek teorii, w jaki sposób ten rzekomo groźny wirus 35 lat wędruje sobie skacząc po 5000 km przez kilka krajów i nikogo po drodze nie zaraża. „Epidemie” kilkuosobowe występują tylko w państewkach, w których znajdują się siły USA.
I istnieją dowody, że testy są fałszywie dodatnie.
Oczywiście, odpowiedni specjaliści dezinformują społeczeństwo na łamach masmediów, pod takimi tytułami, jak:
„Walka z ebolą nie przynosi oczekiwanych efektów”, „Liczba zachorowań na ebolę wzrasta”, itd itp. Zupełnie zabawnie brzmią informacje podawane przez prof. Włodzimierza Guta z Narodowego itd..., na temat zakażenia pielęgniarki hiszpańskiej i związku tego zakażenia z procedurami. Jak widać, pranie mózgów sięga tak głęboko, że myślenie zanika [ MP 09.10.14].
Pierwszym, znanym jeszcze z Biblii, postępowaniem z chorobami zakaźnymi jest izolacja, czyli kwarantanna. Jest to jednocześnie najtańszy sposób profilaktyki. W tej sytuacji mamy co najmniej dziwne postępowanie władz USA. Nie tylko nie stosują kwarantanny dla podróżnych, ale wręcz zachęcają do podróży. Przykładem jest przewożenie chorego z Sierra Leonne do Atlanty, kiedy to w Sierra Leonne istnieje wybudowany olbrzymim kosztem specjalny szpital wojskowy, prowadzący badania nad chorobami gorączki tropikalnej. Dlaczego akurat w tym przypadku nie mogli podjąć się leczenia? Nie wyjaśniono.

Rzekomy przypadek pielęgniarki hiszpańskiej. Według 35-letniego doświadczenia, rzekomy wirus przenosi się tylko drogą krwi. To w jaki sposób zaraziła się pielęgniarka pracująca w specjalnym zakaźnym szpitalu, stosującym wszelkie środki ochronne? Jest to co najmniej dziwne.
Podawane przez prasę rzekome dotknięcie czegoś tam nie uzasadnia zachorowania.
Również armia zakupiła ponad 160 000 specjalnych, nadciśnieniowych strojów ochronnych. W jakim celu? Do Sierra Leone wysłano tylko 3000 marines. Jeden komplet odzieży ochronnej kosztuje u DuPonta od 120 do 350 dolarów. Proszę pomnożyć te dwie liczby, ile to się chce wyciągnąć pod pretekstem ratowania zdrowia...
Jest to bezpośredni dowód na to, że całe to Publiczne Zdrowie służy tylko i wyłącznie przelewaniu pieniędzy podatnika do prywatnych kieszeni. Pisałem o tym wielokrotnie. Oczywiście, po drodze tego handelku są pośrednicy. Jak podała prasa, już FBI zainteresowało się łapownictwem wśród urzędników Służby Zdrowia.

Ostatnio aresztowano w Polsce Barbarę W. [lat 46], dyrektora Departamentu Gospodarki Lekami Centrali NFZ, pełniącej jednocześnie funkcję członka Komisji tzw. Rady Przejrzystości AOTM. Tak, tak, tej samej, która namawia samorządowców do szczepienia dzieci przeciwko rzekomemu rakowi szyjki macicy, choć takie działanie szczepionki nigdy nie zostało udowodnione. Pisałem o tym kilkakrotnie. W tym samum czasie CBA zatrzymał 3 kolejne osoby z Białostockiego NFZ. Medexpress 3.10.2014.

Zauważyliście Państwo, jak szybko znikły z gazet te informacje? Czyżby to byli sami swoi?
Czyli mamy fikcyjnego wirusa i fikcyjną akcję ratunkową. Gdyby Stany Zjednoczone naprawdę były zainteresowane likwidacja „tej choroby”, to na okres 3-6 miesięcy zerwałyby wszelki transport z Sierra Leone. Jest to kraik, który „handluje” tylko diamentami, a te się nie psują. Nie tylko tego nie zrobiono, ale zwiększono liczbę personelu USA w tym kraju. Czyli potencjalnie zwiększono możliwość transportu wirusa. Także w żaden sposób nie uszczelniono granicy z Meksykiem i jak to podaje prasa amerykańska, samych nielegalnych dzieci przewieziono do USA w ciągu 6 miesięcy ponad 60 000. Transporty były zorganizowane i nie mogły się obejść nie tylko bez zgody, ale i finansów rządowych. Dzieci były rozwożone po dużych miastach bez kwarantanny.
Jak wygląda sytuacja w Sierra Leone? W kraju tym wybuchły zamieszki, ponieważ JUŻ W LIPCU zastrajkował personel medyczny, żądając zakazu prowadzenia eksperymentów przez szpital wojskowy USA. Wszyscy wiedzieli, że nie chorują wieśniacy, tylko ludzie leczeni w tym ośrodku. Kulminacją było ukamienowanie 3 lekarzy tego szpitala i kilku osób z personelu towarzyszącego. W odpowiedzi, prezydent Obama skierował korpus 3000 marines do Sierra Leonne. W stolicy ogłoszono 4 dniowy zakaz opuszczania mieszkań. Patrole wojskowe, pod pretekstem szukania chorych, aresztowały prowodyrów zamieszek. Ostatnio prasa podała, że prezydent Obama wysyła kolejne 1000 marines na 6 miesięcy do Sierra Leone.

Jak wiemy z doświadczenia w Afganistanie, czy Iraku, te 6 miesięcy może przeciągnąć się do 10 lat. Obciąży te 6 miesięcy podatnika kolejnymi 750 milionami dolarów. Ale co tam, FED jest doskonale przygotowany do druku nowych papierków. Ludność Sierra Leone należy do najuboższych w Afryce. PKB wynosi poniżej 500 dolarów/os. Nikt nie posiada żywności w domu na 4 dni. Powodowało to nowe zamieszki i zajścia. Podobnie byłoby w Polsce, ponieważ 95 % ludności miast posiada żywność na najwyżej dwa dni.
A tak naprawdę o co chodzi, oprócz siania paniki w USA? Sierra Leone jest jednym z największych producentów diamentów. Dokładnie pokazuje to film ”Krwawe Diamenty”. W Sierra Leone znajdują się także olbrzymie plantacji naturalnego kauczuku. Dodatkowo w szelfie odkryto olbrzymie pokłady ropy i gazu. Jest więc o co się bić.

Tą panikę nakazaną z góry rozsiewa także polskojęzyczna prasa. Jak wiadomo od 2009 roku, kiedy to podano do publicznej wiadomości poprzez niemieckiego generała wywiadu, Niemcy zostały zarejestrowane jako spółka akcyjna. Nikt nie wie, kto zasiada w Radzie Nadzorczej tej spółki. Praktycznie sprowadza się to do tego, że od 1949 roku do 2099 roku cała oświata i masmedia „niemieckie” są pod kontrolą USA.
Jak podał to natomiast Nasz Dziennik, prawie 100 % prasy w Polsce jest kontrolowane przez Niemcy [z wyjątkiem 6 dzienników lokalnych]. W Niemczech nadal jest 58 000 żołnierzy USA i liczne placówki wywiadu. Stąd polskojęzyczne media straszą rzekomym wirusem Ebola.
Najwięcej zamieszania czyni Medycyna Praktyczna, strasząc PT Lekarzy przy pomocy użytecznych trolli. Jak udowodniono, głównym chlebodawcą tej reklamówki jest GSK, zainteresowany bezpośrednio sprawą tej rzekomej epidemii Ebola. Jak podała prasa zagraniczna, wyżej wymienione firmy zarobiły na szczepionkach odpowiednio: Pfizer w 2-12 roku 4miliardy 100 milionów dolarow, GlaxoSmithKline 5miliardów 260 milionów, Novartis 1 miliard 180 milionów, Merck oraz Sanofil łącznie 5 miliardów 270 milionów. Są to łącznie kwoty większe, aniżeli całoroczne wydatki Polski na służbę zdrowia. A to tylko te 5 firm zarobiło na jednym preparacie, wcale nie będącym lekiem. I to jest liczbowa miara ogłupiania społeczeństwa.

Nie mogłoby się to dokonać bez zaangażowania intelektualnych eunuchów, zatrudnianych na tzw. wyższych uczelniach. Proszę spojrzeć na tzw. ptasią grypę z 2007 r. Żadna uczelnia nie zaprotestowała przeciwko temu fałszerstwu. 2009 rok tzw. świńska, czy też meksykańska grypa. Znowu żadna uczelnia, żaden profesór uczelniany nie zaprotestował przeciwko temu fałszerstwu. Nie lepiej jest z tzw. uczonymi z politechnik. 2010 r - tzw. katastrofa smoleńska. Znowu żadna uczelnia nie zaprotestowała przeciwko fałszerstwom.
To jest ewidentny dowód braku elit w Polsce. Wszystko sprowadza się do turańszczyzny: „tisze jedziesz dalsze budiesz”. I tutaj widać to zniszczenie polskich elit najbardziej. Gensek Jaruzelski alias Wolski, alias Słuckin, wiedział doskonale co robi, rozdając 1320 nominacji profesorskich tylko w pierwszym roku stanu wojennego.

Pomimo deklaracji różnych gremiów, że Polska jest krajem w ponad 90% katolickim, pozostaje to pustym sloganem. Katechizm kościoła katolickiego zna pojęcie grzechu strukturalnego. Grzechu ciężkiego, istniejącego od czasów Pana Jezusa. Doskonale wykłada to ks. prof. Edward Staniek.
Jak widzimy to w życiu codziennym, przeważa u nas cywilizacja turańska, bizantyjska w wydaniu pruskim oraz chazarska - azjatycka. O grzechu lepiej nie wspominać. A jedynym sposobem walki z takim grzechem jest szukanie i głoszenie prawdy.
Brak takiej reakcji w ośrodkach akademickich mówi z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością o przynależności tych ludzi do wymienionych cywilizacji. W takiej sytuacji dalsze losy Narodu są niestety przekreślone. A tyle rozmaitych wydmuszek pisuje o konieczności walczenia o Polskę. Żaden natomiast nie angażuje się w protestowanie przeciwko kłamstwu. Każdy uważa się za uczciwego w tej sieci grzechu strukturalnego.

http://www.jankowice.rybnik.pl/staniek/r1.html
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 2068984626
http://vistafit.manifo.com/dr-jerzy-jaskowski-–-kongres-wakcynologow-czesc-
http://www.polishclub.org/2014/10/02/dr ... -czesc-ii/
http://gloria.tv/?media=524822
http://odkryj.wolnemedia.net/story.php? ... z-ii-fluor
http://www.frech.org.pl/medycyna/76-cuk ... z-iii.html
http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=53
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53
http://portal.bioslone.pl/zanim_pozwoli ... ic_dziecko
http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=12471
http://www.polishclub.org/2014/04/04/dr ... zesc-ii-2/
http://wolnemedia.net/zdrowie/grypa-czy ... -polsce-1/
http://www.wicipolskie.org/index.php?op ... ew&id=8126
https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/ ... jaskowski/
http://www.polishclub.org/2014/08/11/dr ... czesc-iii/
http://educodomi.blog.pl/2014/09/08/okragla-rocznica/
http://hipokrates2012.wordpress.com/201 ... epieniami/
http://www.dakowski.pl/index.php?option ... &Itemid=53
http://wolnemedia.net/zdrowie/jak-zdoby ... nologow-1/
http://alexjones.pl/pl/aj/aj-nwo/aj-kar ... roryzm-broń-biologiczna-ochrona-środowiska
Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.
kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /