Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 25 maja 2012, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Po dwudniowym szkoleniu można uśmiercać dzieci

Według postępowców, zabijanie dzieci musi być dostępne dla każdego, więc jak najwięcej osób powinno umieć dokonać tej zbrodni. W Kalifornii uruchomiono właśnie pilotażowy program dla osób nieposiadających wykształcenia medycznego - dzięki szkoleniu będą one mogły przeprowadzać aborcję w pierwszym trymestrze ciąży za pomocą próżnociągu.

Program prowadzony jest za pieniądze podatników i prywatnego sponsora, którego tożsamość nie została ujawniona. Szkolenia organizowane są na uniwersytecie kalifornijskim i trwają zaledwie dwa do pięciu dni. Pilotażowy program wdrożyło Bixby Center for Global Reproductive Health, które odmówiło ujawnienia listy uczestników szkolenia.

Fundacja Life Legal Defense złożyła pozew w sądzie przeciwko Centrum, które odmawia podania informacji dotyczącej darczyńcy, który przekazał na realizację projektu darowizny w wysokości 3.5 mln dolarów. Centrum odmówiło również ujawnienia nazwisk uczestników szkolenia.

Fundacja argumentowała, że ujawnienie nazwisk szkolonych osób jest konieczne m.in. ze względu na obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa kobietom, które będą korzystać z usług nieprofesjonalnych aborcjonistów. Tacy „nieprofesjonalni” mordercy dzieci są odpowiedzialni za 80 proc. powikłań, powstałych w następstwie aborcji.

Szacuje się, że z pomocy osób, które poddały się szkoleniu, skorzystało już co najmniej 8 tys. kobiet. W projekt zaangażowane są m.in. organizacje powiązane z Planned Parenthood.

Źródło: wnd.com, AS, KK

http://www.pch24.pl/po-dwudniowym-szkol ... 767,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 21 cze 2012, 07:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Moda na chrystianofobię

Nowy antykatolicyzm staje się jedynym dopuszczalnym obecnie w świecie uprzedzeniem, zwraca uwagę międzynarodowa agencja informacyjna Zenit, komentując sytuację dyskryminacji Telewizji Trwam w Polsce. W tym tygodniu agencja obszernie podsumowuje w kilku językach dotychczasowe zmagania tej katolickiej stacji o przestrzeganie zasad demokracji w naszym kraju w związku z procesem cyfryzacji.

Katolicka agencja Zenit, z której informacji korzystają media z całego świata, już po raz kolejny publikuje tekst analizujący kondycję pluralizmu w Polsce i sytuację Telewizji Trwam, "szanowanej i o ugruntowanej pozycji". Zwraca uwagę, że historia tego, "jak siły polityczne i ideologiczne dominujące w Polsce ograniczają wolność informacji, próbując ograniczyć nadawanie jedynej katolickiej telewizji w kraju", jest mało znana międzynarodowej opinii publicznej. "Niestety chrystianofobia wydaje się być modna w liberalnych mediach" - komentuje Zenit, zwracając uwagę, że mimo bardzo poważnej sytuacji tzw. obrońcy wolności dostępu do informacji wydają się nie widzieć problemu, a co więcej - "przyklaskują" decydentom.
Zenit przypomina międzynarodowej opinii publicznej historię walki Telewizji Trwam o możliwość nadawania w naziemnym systemie cyfrowym, nieprzyznanie koncesji, a także szybką reakcję Rady Stałej KEP, niezależnych dziennikarzy, władz samorządowych, wielu organizacji w Polsce i poza Ojczyzną. Zwraca także uwagę na ponad 2 miliony protestów wysłanych przez Polaków w kraju i za granicą do KRRiT. Niestety, jak wskazuje agencja, członkowie Rady powinni służyć społeczeństwu, a zamiast tego "cynicznie odpowiadają, że protesty się dla nich nie liczą".
Zenit wspomina publiczne wysłuchanie, jakie odbyło się 5 czerwca br. na forum Parlamentu Europejskiego, gdzie pytano, co można zrobić w sprawie przejrzystości w procesie przyznawania koncesji na nadawanie w systemie cyfrowym i poszanowania równości podmiotów. Cytuje też wypowiedzi dyrektora Radia Maryja, o. dr. Tadeusza Rydzyka, który zwraca uwagę na znaczenie obecności mediów katolickich w świecie i na ich rolę w ewangelizacji i przekazywaniu nauczania papieskiego.

Agnieszka Gracz

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi11.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 30 cze 2012, 19:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
W Holandii oficjalnie działa już partia, która domaga się legalizacji pedofilii i zoofilii. Nazywa się Dobroczynność, Wolność, Różnorodność. Nie zrealizowała jeszcze swojego celu, poparcie ma marginalne, ale już to, że istnieje na scenie politycznej, oznacza, że władze dają jej zielone światło na prowadzenie propedofilskiej agitacji. To absolutny przełom w polityce.
Stron propagujących pozytywną pedofilię są w Internecie setki, jeśli nie tysiące. Jedne są przeznaczone dla boy­loverów (takich, którzy wolą chłopców), inne dla girlloverów (ci wolą dziewczynki), a jeszcze inne dla childloverów (te są bardziej uniwersalne; skupiają pedofilów obu wyżej wymienionych orientacji, a także tych, którzy po prostu chcą "kochać dzieci, ich płeć nie ma znaczenia"). Pedofilki, choć jest ich znacznie mniej, też znajdą coś dla siebie bez względu na płeć.

http://www.upadeknarodu.cba.pl/falsz-histor.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 01 lip 2012, 00:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
W Holandii oficjalnie działa już partia, która domaga się legalizacji pedofilii i zoofilii. Nazywa się Dobroczynność, Wolność, Różnorodność. Nie zrealizowała jeszcze swojego celu, poparcie ma marginalne, ale już to, że istnieje na scenie politycznej, oznacza, że władze dają jej zielone światło na prowadzenie propedofilskiej agitacji. To absolutny przełom w polityce.
Stron propagujących pozytywną pedofilię są w Internecie setki, jeśli nie tysiące. Jedne są przeznaczone dla boy­loverów (takich, którzy wolą chłopców), inne dla girlloverów (ci wolą dziewczynki), a jeszcze inne dla childloverów (te są bardziej uniwersalne; skupiają pedofilów obu wyżej wymienionych orientacji, a także tych, którzy po prostu chcą "kochać dzieci, ich płeć nie ma znaczenia"). Pedofilki, choć jest ich znacznie mniej, też znajdą coś dla siebie bez względu na płeć.

http://www.upadeknarodu.cba.pl/falsz-histor.htm


Jednym słowem - kwitnie miłość do dzieci. Niedługo będą zabierać dzieci rodzicom, a dawać pedofilom, bo tylko pedofile potrafią dzieci "kochać", a rodzice tylko krzyczą, dają klapsy i stawiają wymagania. Sadyści.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 09 sie 2012, 10:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Zyski z "pandemicznych" szczepionek

Prof. D. M.

„W ciągu ostatnich dwóch dekad przemysł farmaceutyczny daleko odszedł od oryginalnego celu wynajdywania i produkowania nowych użytecznych leków. Teraz, będąc głównie maszyną marketingową do sprzedawania leków wątpliwej użyteczności, przemysł ten wykorzystuje swoje bogactwo i siłę do korumpowania każdej instytucji, która może stać na jego drodze, włącznie z Amerykańskim Kongresem, FDA, medycznymi centrami akademickimi, i samą profesją medyczną.„ http://therefusers.com/category/refusers-newsroom/

Oto słowa wypowiedziane przez amerykańską lekarkę, uprzednią zasłużoną redaktor naczelną bardzo prestiżowego czasopisma medycznego „New England Journal of Medicine” z siedzibą w Uniwersytecie Medycznym Harvarda. One najlepiej opisują okoliczności przyjęcia w Polsce totalitarnej ustawy o przymusowych szczepieniach.

Przemysł farmaceutyczny stał się dziś tak pazerny i zdegenerowany, że uznał, iż nie opłaca się produkować leków dla ludzi naturalnie chorych, bo jest ich zbyt mało. Lepiej zatruwać szczepionkami ludzi zdrowych i zamieniać ich w chronicznie chorych. A jeśli przy okazji zabije się miliony, to należy to uznać za koszty biznesowe.

Wystarczy zrobić proste obliczenie. Jeśli firma wyprodukuje szczepionkę na wymyśloną pandemię i przekupi decydentów do ich zakupienia za publiczne pieniądze i do podania ich miliardom ludzi, to zarobi na tym dziesiątki miliardów $. (Np. jeśli sprzeda 5 miliardów bezużytecznych „pandemicznych” szczepionek po 20$ za sztukę, to zarobi 100 miliardów). Nawet jeśli potem zapłaci za te przekręty kary wielkości 5 czy 10 miliardów , to i tak na czysto zostanie jej ok. min. 90 miliardów. I pomnóżmy to przez dziesiątki różnych szczepionek. Te gigantyczne zarobki dają temu biznesowi totalitarną władzę nad światem, która może okazać się znacznie bardziej zbrodnicza i ludobójcza niż nazizm i stalinizm razem wzięte. To też w znacznym stopniu tłumaczy przyczyny obecnego kryzysu światowego.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 30 sie 2012, 10:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Vermont: homoseksualna tyrania gospodarcza

Konserwatywni przedsiębiorcy w Stanach Zjednoczonych zaniepokojeni są homoseksualnym terrorem gospodarczym. Okazuje się bowiem, że ci którzy nie tolerują dewiacji, nie mogą swobodnie prowadzić biznesu.

Kilka dni temu doszło do zawarcia ugody między właścicielami pensjonatu Wildflower Inn w Lyndonville w stanie Vermont a dwiema lesbijkami z Nowego Jorku, które chciały zorganizować przyjęcie weselne w tymże pensjonacie.

Gdy kobiety zaczęły zabiegać w 2005 r. o zorganizowanie „wesela” na terenie pensjonatu należącego do chrześcijańskiego małżeństwa - Jima i Mary O’Reily - spotkały się z odmową. Informację taką przekazał recepcjonista, powołując się na uczucia religijne właścicieli niewielkiego hotelu znanego z dobrego gustu i doskonałej lokalizacji w całym kraju.

Lesbijki postanowiły ukarać „niesfornych” właścicieli, wykorzystując przepisy antydyskryminacyjne przyjęte przez stanową legislaturę. O incydencie powiadomiono stanową komisję praw człowieka i organizację prawniczą ACLU, szczególnie zaangażowaną w obronę interesów homoseksualistów. W 2011 r. wniosła ona sprawę do sądu.

Małżeństwo w celu ratowania biznesu zdecydowało się kilka dni temu na zawarcie ugody. Jim i Mary O'Reilly zgodzili się zapłacić karę 10 tys. dol. na rzecz komisji praw człowieka w Vermont i przekazać 20 tys. dol. zadośćuczynienia na rzecz fundacji utworzonej przez lesbijki. Właściciele pensjonatu nie będą już mogli odmawiać pederastom i lesbijkom organizacji imprez na terenie swojej nieruchomości. Kobiety, które skarżyły pensjonat zrzekły się wszelkich roszczeń wobec właścicieli pensjonatu.

W oświadczeniu wydanym po zawarciu ugody Jim OReily podkreślił, że jego głębokie przekonania na temat małżeństwa nie uległy zmianie. Jednak w celu zachowania biznesu, z którego utrzymuje się rodzina, zdecydował się zawrzeć ugodę.

Przypadek małżeństwa O'Reilly pokazuje, że jeśli ktoś chce postępować zgodnie ze swoim sumieniem właściwie nie ma żadnego wyboru. Jedyną alternatywą jest zaprzestanie działalności.

Sprawa ta uzmysłowiła także drobnym przedsiębiorcom z Vermont, że mogą spodziewać się lawiny pozwów i być dotkliwie ukarani przez sądy, o ile sprzeciwią się homoseksualnej agendzie. Wystarczy jeden telefon pederasty, by zniweczyć dzieło życia niejednego biznesmena.

Źródło: tfp.org, christianpost.com., AS.

http://www.pch24.pl/vermont--homoseksua ... z250s6ju6d


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 04 wrz 2012, 09:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Ukryte miliardy Grecji i Włoch

W krajach południa kwitnie szara strefa lokująca nielegalne miliardy w zagranicznych bankach

Co czwarte euro wypracowane w ubiegłym roku we Włoszech pochodzi z nielegalnego obiegu włoskiej gospodarki – wynika z danych opublikowanych przez EURISPES, prestiżowy instytut studiów politycznych, gospodarczych i społecznych.

W zeszłym roku włoski „oficjalny" PKB osiągnął 1540 miliardów euro. Ale drugi nielegalny obieg gospodarki wyprodukowal dalsze 530 mld euro, czyli dodatkowe 35 proc. 530 mld euro to o 150 mld więcej niż cały polski PKB albo łączny Finlandii, Portugalii, Rumunii i Węgier.

Na imponujące 530 mld euro dodatkowego PKB składa się w 53 proc. praca na czarno, w 30 proc. nielegalna działalność firm, a w 17 proc. – nielegalna uboczna działalność gospodarcza, na przykład wynajem mieszkań czy pokoi na czarno.

Mafia ma się dobrze

EURISPES szacuje PKB wypracowany przez organizacje mafijne na 200 mld euro, przy czym zaznacza, że mafijne profity zasilają i legalny, i nielegalny obieg gospodarki. Raport podkreśla, że kryzys finansowy pomógł mafijnemu biznesowi, ponieważ mafia posiadająca stały dopływ gotówki, głównie z handlu narkotykami, nie ma problemów z płynnością finansową. Te natomiast są teraz chlebem powszednim uczciwych włoskich przedsiębiorców, którzy na dodatek mają ogromne trudności w otrzymaniu i tak drogiego kredytu bankowego.

Ale tylko o połowę mniej PKB od włoskich organizacji mafijnych wytworzyli Włosi w drugiej, nielegalnej pracy, wykonywanej po lub w trakcie pierwszej legalnej (90,9 mld euro). Zdaniem instytutu dotyczy to aż 35 proc. z 17 mln włoskich pracowników najemnych. Niewiele mniej, bo 87 mld euro wytworzyli, nie zgłaszając fiskusowi pracujący na własny rachunek ludzie wolnych zawodów. Zupełnie nieźle na nielegalnej pracy zarobili emeryci – 43 mld euro. Do emerytury w ten sposób dorabia sobie 2,3 mln osób.

Ratunkiem szara strefa

EURISPES ostrzega, że drugi, nielegalny obieg gospodarki w czasach kryzysu stale rośnie, co jest również niejako fizjologiczną odpowiedzią na rosnącą presję fiskalną. Kryzys postawił wielu włoskich przedsiębiorców pod ścianą. W zeszłym roku zbankrutowało 150 tysięcy firm. Wiele staje przed wyborem – oszukać fiskusa albo zbankrutować. Zdaniem wielu komentatorów Włochom udaje się w miarę spokojnie przetrwać kryzys właśnie dzięki szarej strefie. O skutecznej walce ze zjawiskiem, biorąc pod uwagę jego rozmiary, sporą akceptację społeczną, a też zupełnie w tej sytuacji nieadekwatne siły i środki policji skarbowej, nie może być mowy.

Miliardy w Szwajcarii

Szara strefa jest w pełnym rozkwicie w Grecji. Wygenerowane w niej zyski trafiają często za granicę. Rząd Grecji zamierza dobrać się do tych pieniędzy przygotowując porozumienie ze Szwajcarią. Zdaniem Global Financial Integrity, pozarządowej organizacji monitorującej przepływ kapitałów, z Grecji wypłynęło w latach 2003–2011 ponad 261 mld dolarów pochodzących z nielegalnych źródeł, jak: korupcja , działalność przestępcza i oszustwa podatkowe.

Z ostatnich ocen greckiego banku centralnego wynika, że od 2009 roku wartość depozytów w greckich bankach zmniejszyła się o jedną trzecią, co oznacza spadek o ok. 70 mld euro. Nie wiadomo, ile z tych pieniędzy spoczywa w szwajcarskich bankach i czy są to pieniądze legalne.

Niemiecki przykład

Jak słychać w Atenach, jeszcze w tym miesiącu ma zostać podpisane odpowiednie porozumienie szwajcarsko-greckie. Wzorcem ma być porozumienie szwajcarsko-niemieckie. Zgodnie z nim szwajcarskie banki zostały zobowiązane do przekazania niemieckiemu fiskusowi 19–34 proc. podatku od depozytów obywateli niemieckich w zależności od czasu trwania depozytu. Na ten temat rozmawiał kilka dni temu w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel premier Antonis Samaras.

Chodzi mu nie tylko o zasilenie greckiego fiskusa miliardami ze Szwajcarii, ale i udowodnienie, że rząd realizuje energicznie reformy, co jest warunkiem dalszej pomocy międzynarodowych wierzycieli dla zbankrutowanego kraju. – Porozumienie ze Szwajcarią nie przyniesie spodziewanych korzyści, gdyż przychodzi zbyt późno – tłumaczy „Rz" George Tzogopoulos z ateńskiego think tanku Eliamep. Negocjacje toczą się już dwa lata i nieuczciwi obywatele mieli już sporo czasu, aby przetransferować swe pieniądze do Singapuru czy też do niektórych krajów Bliskiego Wschodu. Zdaniem Tzogopoulosa rząd Samarasa czyni przy tym niewiele w walce z oszustami podatkowymi w samej Grecji , co podważa jego wiarygodność w oczach wierzycieli.

Co powie trojka

Wszystkie te sprawy znajdą zapewne odzwierciedlenie w raporcie trojki reprezentującej wierzycieli w postaci przedstawicieli: UE, Europejskiego Banku Centralnego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ujrzy światło dzienne pod koniec tego miesiąca i stanie się podstawą dyskusji na temat dalszych losów Grecji w czasie zapowiadanego na połowę października szczytu UE. Jeszcze przed publikacją raportu rząd Samarasa zamierza przedstawić program drastycznych cięć budżetowych na lata 2013–2014 sięgających 11,5 mld euro. Spowoduje to kolejną falę strajków, demonstracji i innych przejawów niezadowolenia społecznego.

Nie wpłynie ono pozytywnie na wizerunek Grecji. Stąd ostatnia ofensywa premiera Samarasa w niemieckich mediach, poczynając od „Bild Zeitung", a na renomowanych dziennikach skończywszy. Z ostatnich badań wynika jednak, że zaledwie jeden z czterech obywateli RFN pragnie dalszej obecności Grecji w strefie euro. Wielu Niemców nie jest w stanie zrozumieć, że ich rząd angażuje miliardy w ratunek kraju, którego wielu obywateli unika płacenia podatków jak zarazy i nic im z tego powodu nie grozi.

Piotr Jendroszczyk, Piotr Kowalczuk

http://www.rp.pl/artykul/930084-Ukryte- ... Wloch.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 21 paź 2012, 16:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Strefa władzy, strefa nędzy

Ewa Polak-Pałkiewicz

Czym kierują się państwa ekonomicznego sukcesu oraz najbogatsze instytucje gospodarcze w swojej polityce wobec krajów dotkniętych nędzą i klęskami żywiołowymi? Czy istnieje coś takiego, jak „opłacalność pomocy humanitarnej”? Czy ta pomoc nie okazuje się najczęściej podejrzaną transakcją wiązaną? Te pytania muszą cisnąć się na usta po informacji z Forum Ekonomicznego w Davos, gdzie najbogatsi, jak twierdzą media, zmienili front: zamiast umacniania swojego imperium wyciągają rękę do najbiedniejszych. Ta ręka nie ma już wyrażać pustego gestu, to skierowana ku ludziom zamieszkującym obszary głodu, wojen, kataklizmów propozycja realnej pomocy. Dziennikarze ogłaszają „rewolucję w Davos”. Tony Blair nawoływał tam do pomocy krajom Afryki, która jest kontynentem nędzy pogłębiającej się z roku na rok. (Nie należy jednak zapominać, że w 2005 r. Wielka Brytania przejmuje przewodniczenie grupy G8 i tu właśnie priorytetem będą dla niej działania w Afryce oraz te, które są związane ze zmianami klimatycznymi na ziemi). Rozwój międzynarodowych korporacji nie zdominował tym razem bez reszty dorocznego spotkania najbogatszych. Rozmowy w Davos toczyły się także wokół nowych dla świata problemów – problemów, jakie wywołują oprócz biedy, klęski żywiołowe i degradacja środowiska naturalnego.

Czyżby możni tego świata usłyszeli wreszcie głos Przywódcy Kościoła katolickiego? Jan Paweł II od lat apeluje o międzynarodową solidarność z najuboższymi, wzywa do umorzenia długów krajom najbiedniejszym, przekonuje, że nie może panować na świecie pokój tam, gdzie ludzie cierpią głód, gdzie nie istnieją szkoły, bo z powodu nędzy nikt do nich nie chodzi, gdzie armie strzelają do dzieci ulicy, by nie psuły widoku wspaniałych metropolii. Czyżby najbogatsi – ludzie skupiający w swoich rękach władzę polityczną i gospodarczą skojarzoną z największymi mediami – poczuli niepokój sumienia? Czy może strach, że wszystko stracą, jeżeli nie zapobiegną w porę konfliktom, które rodzi nędza?
Komentator Gazety Wyborczej nie ma wątpliwości: „Liderzy najbogatszych krajów powoli zaczynają rozumieć, że taniej jest pomóc wyjść z biedy, niż wysyłać wojsko w regiony ogarnięte konfliktami” – pisze w swojej analizie. A więc jednak nie chodzi o los człowieka, tylko o los „naszych pieniędzy”? To nie głos Papieża został usłyszany przez wielki świat, lecz głos rozsądku, głos czystej ekonomiki, która zestawia i bilansuje, ustala strategię opłacalności. Co jest w tym złego? – mógłby ktoś zapytać. Co złego jest w tym, że bogaci zaniepokojeni o los swoich fortun wysyłają samolot z żywnością zamiast kontyngentu wojska, by tłumiło rozruchy? Na tym przecież polega nowoczesny kapitalizm. To dlatego Wielka Brytania proponuje „plan Marshalla” dla biednych – podwojenie pomocy do 100 mld dolarów rocznie, a prezydent Jacques Chirac apeluje o „opodatkowanie transakcji finansowych na świecie (tzw. podatek solidarności) na rzecz biednych i walki z AIDS”. Pomaganie biednym nie tylko dlatego, że zmusza do tej pomocy moralna powinność wobec bliźniego, ale także, żeby nie stracić samemu – to nowe hasło ery globalizmu. Cały problem w tym, jak ta pomoc będzie wyglądać w konkretach. Czy wagon z mlekiem i ryżem nie będzie podczepiony do wagonu ze środkami antykoncepcyjnymi i ekipą sanitarną, która w ramach „sprzątania brudów świata” będzie przeprowadzała kolejną masową egzekucję nienarodzonych, aplikowała sterylizację jako lekarstwo na biedę? Jak może wyglądać „walka z AIDS” w wykonaniu ludzi wysłanych przez prezydenta Chiraca?

Być może polityka ludnościowa wyda się zachwyconym „rewolucją w Davos” tylko szczegółem wielkiej światowej kampanii na rzecz walki z biedą. Tymczasem Ojciec Święty w liście do narodów objętych skutkami trzęsienia ziemi i falą tsunami prosi „o Bożą pociechę dla rannych, pogrążonych w żałobie i bezdomnych”. Prosi, by solidarność społeczności międzynarodowej „była źródłem otuchy, wytrwałości i nadziei” dla wszystkich, którzy próbują żyć na gruzach swoich dawnych dokonań.
Czy zatem sławne aktorki zbierające na Forum w Davos wśród lwów międzynarodowych organizacji finansowych datki dla ofiar klęski w Azji – to tylko folklor wielkiego świata czy obraz nowej nadziei? Czy widok straszliwej fali i łez osieroconych dzieci obudziły uśpioną, ale autentyczną potrzebę ludzkiej solidarności? Kryterium oceny będzie – jak zawsze – stosunek do życia, pomoc matkom oczekującym dzieci, opieka nad rodzinami.

Jako rzecz nową warto natomiast odnotować dochodzące do głosu argumenty ekonomiczne, ukazujące światowy system kredytowy jako wielką lichwę ubraną w kostium „humanitarnej” czy jakiejkolwiek innej pomocy. W ciągu 30 lat kraje Afryki pożyczyły 540 mld dolarów. Następnie spłaciły je, ale odsetki złożyły się na nowy gigantyczny dług – 295 mld dolarów. Czy trzeba było aż trzęsienia ziemi, by najbogatsi przyznali, że taka jest tożsamość systemu kredytowego i przyjęli prawdę głoszoną od lat przez Jana Pawła II, że umorzenie długów krajom Trzeciego Świata to nie tylko wspaniałomyślny gest, ale zwykła ludzka uczciwość?

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 0507&nr=27


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 02 lut 2013, 12:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Pazerność, chapanie, fałszerstwa, oszustwa na niewyobrażalną dotąd skalę. Mamy globalizm, mamy więc i globalną degrengoladę.
Komu dziś wolno wszystko, a komu dziś trzeba żyć według globalnych wytycznych w chomoncie nałożonym przez ponad światową mafię.


Fałszywe złoto, zatruta ekonomia efektem talmudycznej moralności

Ostatnie szokujące informacje, zupełnie przemilczane przez światowe media wskazują, że pewne kręgi w Stanach Zjednoczonych sfałszowały miliony sztabek złota, których wartość ocenia się na zawrotną sumę 600 miliardów dolarów (ang. billion).

Sprawa wyszła na jaw w październiku 2009 roku kiedy to Chiny, zakupiwszy około 5700 sztabek złota, każda o wadze 400 uncji, nabrały podejrzeń co do prawdziwej ich jakości. Po zbadaniu sztabek, które według oficjalnych dokumentów zostały wysłane bezpośrednio z amerykańskiego skarbca złota w Fort Knox (United States Bullion Depository), okazało się, że ich rdzeń wcale nie zawiera złota, lecz w sumie jest to sztaba wolframowa – wolfram jest metalem o wadze niemal równej złotu – jedynie pokryta zewnętrzną warstwą prawdziwego złota. Informację na ten temat przekazał przed kilkoma dniami jeden z największych pakistańskich dzienników Pakistan Daily, i choć jest ona niezwykłej wagi, pominięta została przez, tak niby różnorodne, choć w sumie mówiące jednym-słusznym głosem media.

Dochodzenie w tej sprawie ujawniło, że najwyraźniej fałszerstwem na tak wielką skalę zajął się sam rząd USA, a przynajmniej za jego wiedzą i zgodą dokonano tego procederu w centralnych czynnikach tzw. Banku Rezerw Federalnych. Okazało się, że przed około 15 laty, w czasie administracji prezydenta Clintona (a chodzi tutaj o najbardziej wpływowe postaci tego okresu, czyli Roberta Rubina, Alana Greenspana i Lawrence’a Summers – nota bene wszyscy trzej są wyznawcami judaizmu, proizraelskimi i prosyjonistycznymi fanatykami, dla których prawdziwe dobro Ameryki zawsze ustępuje przed priorytetem Izraela i diaspory żydowskiej), w jednej z nowoczesnych fabryk na terenie USA, zużywając do tego celu 16 tysięcy ton wolframu, dokonano fałszerstwa w postaci wyprodukowania od 1,3- do 1,5-miliona odpowiednich sztabek wolframu. Sztabki wolframowe pokryto następnie warstwą złota, po czym około 640 tysięcy takich wolframowo-złotych falsyfikatów przesłanych zostało do skarbca w Fort Knox. Jak twierdzą źródła chińskie, pozostałe z tak wyprodukowanych sztabek, czyli nawet do 860 tysięcy, zostało upłynnionych na globalnych rynkach złota i światowych giełdach.

Dlaczego wolfram?

Tak jak do doskonałego podrobienia pieniędzy papierowych potrzebny jest papier maksymalnie zbliżony w swoich własnościach fizyko-chemicznych do oryginalnego, tak i w przypadku próby podrobienia sztabek złota konieczne jest znalezienie takiego materiału, który sprawi, że fałszywa sztabka nie będzie się niczym różniła od oryginału. Potencjalni fałszerze natrafiają w przypadku złota na wielką trudność: złoto bowiem jest metalem bardzo ciężkim i znalezienie substytutu, który przy zbliżonych własnościach kosztuje dużo mniej, jest bardzo trudne. Z tego względu można brać pod uwagę jedynie dwa metale: zubożony uran, który jest stosunkowo tani (przynajmniej dla odbiorcy rządowego), lecz niestety cechuje się wykrywalną promieniotwórczością, oraz właśnie wolfram. Wolfram jest metalem bardzo tanim (30 dolarów za funt, w porównaniu do funta złota sięgającego 12 tysięcy dolarów) i różnica pomiędzy kosztem doskonale podrobionej sztabki wolframowo-złotej a złotą jest jak jeden do ośmiu: 400 uncjowa sztabka wolframowa kosztuje około 50 tysięcy dolarów, zaś złota – 400 tysięcy dolarów. Wolfram posiada również niemal identyczną jak złoto gęstość, co sprawia, że sztabka złota i wolframu waży niemal tyle samo. W przypadku zastosowania na przykład zwykłej stali, sztabka o tych samych wymiarach ważyłaby prawie 3 razy mniej niż prawdziwa sztabka złota. Przekonał się o tym niedawno centralny bank Etiopii, gdy w 2008 roku próbował sprzedać złoto rządowi Południowej Afryki – dostawa została zwrócona gdy okazało się, że zawiera sztabki złota wykonane ze stali, jedynie pokryte warstwą złota. O znalezieniu w zasobach bankowych Niemiec sfałszowanej sztabki wolframowo-złotej doniosła również niemiecka stacja telewizyjna ProSieben.


Sztabki złota przekazane z amerykańskiego skarbca bankowi Chin, były właśnie w praktyce sztabkami wolframu pomniejszonymi o około 3 milimetry z każdej strony i z nałożoną 1,5-milimetrową warstwą złota. Tak wykonana podrobiona sztabka niemal we wszystkim przypomina oryginalną sztabkę złota: wagowo zgadza się perfekcyjnie, można ją obstukiwać uzyskując pożądany dźwięk, można ją poddać testom chemicznym, a nawet prześwietlić promieniami Rentgena, bez uzyskania negatywnych wyników. Jedynym sposobem na sprawdzenie czy sztabka w całości wykonana jest ze złota, jest wywiercenie małych otworów wgłąb sztabki. Złoto jest materiałem bardzo, bardzo miękkim (czyste złoto można niemalże modelować palcami), natomiast wolfram jest niezwykle twardy. Już pierwsza próba zrobienia otworu w takiej sztabce, kończy się złamaniem wiertła. I widocznie wiele wierteł Chińczycy połamali sobie.

Rotschild wycofał się z handlu złotem?

W świetle tak ewidentenego fałszerstwa sztabek przysłanych do Chin, nowego znaczenia nabrały dotąd tajemnicze fragmentaryczne informacje pojawiające się tu i ówdzie w ostatnich latach. Śledztwo oraz tzw. biały wywiad wskazują np. na ciekawą wiadomość z 2 lutego 2004 roku, kiedy to prokurator na Manhattanie aresztował Stuarta Smitha, jednego z najwyższych przedstawicieli giełdy New York Mercantile Exchange – NYMEX. Interesujące, że po nalocie na biura wice-prezydenta NYMEX i po praktycznym zniknięciu tej osoby, nie ukazała się na ten temat żadna wzmianka i nic nikomu nie wiadomo o losach sprawy, a do dnia dzisiejszego biuro prokuratora milczy na ten temat nie wyjaśniając motywów akcji. Co jest jednak najstotniejsze i co może rzucać światło na prawdziwe przyczyny tej akcji, to fakt, że biuro owego prezydenta giełdy miało szczególne zadanie: przechowywało ono szczegółowe informacje o każdej transakcji każdej sztabki, wraz z miejscem pochodzenie, numerem seryjnym sztabki, kupcem, itp. Pomimo, że nadal nie wiadomo jaka grupa – rządowa, para-rządowa, bankowa, reprezentująca obcy wywiad – kontroluje ten sektor, to monopol na informację o każdej przeprowadzonej bądź zamierzonej transakcji jest niezbędny dla grupy chcącej kontrolować dystrybucję złota.

Niemal w tym samym czasie, w kwietniu 2004 roku w sieci Reutersa pojawiła się równie tajemnicza informacja: oto londyński bank inwestycyjny NM Rothschild & Sons, Ltd znienacka oznajmił, że wycofuje się z transakcji złota na giełdzie londyńskiej. Komentatorzy nie znając prawdziwych przyczyn tak nieprawdopodobnej decyzji uznali, że albo “coś jest nie tak”, albo “wiedzą oni [tj. bank Rotschilda] o szykowaniu się jakiegoś wielkiego skandalu” związanego z handlem złotem, i nie chcą oficjalnie brać w tym udziału bądź też nie chcą być z tym skandalem kojarzeni.

Fed nie chce ujawnić informacji

Jednym z komentatorów finansowych podejmująch te tematy był Bill Murphy, założyciel organizacji Gold Antitrust Action Committee (GATA), mającej na celu ukazywanie opinii publicznej nieprawidłowości w handlu złotem. Organizacja ta postawiła sobie za cel zdobycie od władz amerykańskiego federalnego systemu bankowego informacji o transakcjach złotem, gdyż wszelkie przesłanki wskazywały na trwającą dziesiątki lat manipulację cenami złota na rynkach światowych dokonywaną przez amerykański Bank Federalny. GATA, powołując się na prawo Freedom of Information Act (FOIA) upoważniającą do dostępu do informacji, złożyło wniosek do Federalnego Banku o ujawnienie wszystkich informacji o przeprowadzonych i zamierzonych transakcjach złota, począwszy od 1990 roku.

5 sierpnia 2009 roku Bank Federalny odpowiedział przekazując dokumenty liczące 173 stron, na których dokonano jednak wielu ocenzurowań zamazujących tekst. Poinformowano również, że nie ujawniono dodatkowych 137 stron. Gdy GATA odwołała się żądając wyjaśnień dlaczego nie ujawniono całości dokumentacji, w miesiąc później nadeszła odpowiedź od jednego z dyrektorów Systemu Rezerwy Federalnej, Kevina M. Warsh. W liście tym już w pierwszym paragrafie przyznano, że żądane informacje “dotyczące zamiany z innymi bankami zagranicznymi dokonywane przez System Rezerwy Federalnej, nie jest tym rodzajem informacji, którą zwykliśmy przekazywać opinii publicznej.”

Kto rządzi systemem monetarnym?

Oczywiście nie wiadomo na razie w jaki sposób i kto dokonał próby oszukania i poważnej destabilizacji światowego systemu zasobów złota, lecz nie mogło się to odbyć bez udziału tzw. federalnego banku Stanów Zjednoczonych. Czym zatem jest System Rezerwy Federalnej (zwany często pieszczotliwie Fed-em)? Jest to instytucja bankowa zawiadująca emisją pieniądza amerykańskiego i całkowicie go kontrolująca. Jest instytucją prywatną zarządzającą amerykańskim systemem finansowym, działającym wbrew literze Konstytucji, która wyraźnie mówi, że prawo do emisji pieniądza ma Kongres. Tak więc pomimo zwodniczej nazwy, na próżno szukać adresu tej instytucji w książkach telefonicznych na tzw. Blue Pages, czyli stronach wyliczających instytucje rządowe, bowiem “Bank Federalny” nie jest ani instytucją rządową ani federalną, jest natomiast instytucją prywatną i właśnie jako instytucja prywatna jest wymieniona na stronach żółtych, czyli na Yellow Pages, obok takich biznesów jak np. “Federal Express”.[1] Ta prywatna firma o celowo zwodniczej nazwie “Federal Reserve System”, nadzorowana jest przez pięciu członków wchodzących w skład Zarządu, czyli “Federal Reserve Board of Governors”. Może wymieńmy po kolei nazwiska dzisiejszych członków zarządu. Są to: Benjamin S. Bernanke, Donald L. Kohn, Kevin M. Warsh, Elizabeth A. Duke i Daniel Tarullo. Przed tymi dwiema ostatnimi osobami, funkcję sprawowali: Randall S. Kroszner i Frederic S. Mishkin.

Może przyjrzyjmy się teraz sylwetkom tych osób, które – przypomnijmy – w sposób niemal absolutny zawiadują systemem monetarnym w Stanach Zjednoczonych i dodajmy ich pochodzenie etniczne, a otrzymamy interesujący obrazek:

Benjamin S. Bernanke – żydowskie
Donald L. Kohn – żydowskie
Kevin M. Warsh – żydowskie (najmłodszy w historii dyrektor Fed-u, mianowany w wieku 35 lat)
Elizabeth A. Duke – w biografii nie ujawniono – ani na stronach Banku Federalnego, ani w encyklopediach
Daniel Tarullo- w biografii nie ujawniono – ani na stronach Banku Federalnego, ani w encyklopediach

Poprzedni dyrektorzy:
Randall S. Kroszner – żydowskie
Frederic S. Mishkin – żydowskie

Gdyby jednak dalej penetrować skład osobowy Fed-u, to oprócz pięciu dyrektorów (dzisiaj: trzech jest pochodzenia żydowskiego, do tej pory było ich pięciu, czyli 100%), mamy również dwunastu regionalnych prezydentów. Uwzględnijmy zatem i tych dyrektorów i zobaczmy jak tutaj rozkłada się ta etniczna przynależność. Otóż okazuje się, że i tutaj mamy do czynienia z nieprawdopodobną nadreprezentacją etniczno-religijną pewnej grupy, która jednak oburza się gdy próbuje się wskazywać na jej oczywiste korelacje z systemem finansowym. Dla pełnego obrazu wymieńmy zatem nazwiska prezydentów poszczególnych oddziałów i ich etniczno-religijną przynależność:

Oddział Boston: Eric S. Rosengren – żydowskie
Filadelfia: Charles I. Plosser – żydowskie
Richmond: Jeffrey M. Lacker – żydowskie
St. Louis: James B. Bullard – żydowskie
Kansas City: Thomas M. Hoenig – żydowskie
Dallas: Richard W. Fisher – żydowskie
San Francisco: Janet L. Yellen – żydowskie
Minneapolis: Narayana R. Kocherlakota – w biografii nie ujawniono – ani na stronach Banku Federalnego, ani w encyklopediach (zastąpił Gary H. Sterna – żydowskie )
Nowy Jork: William C. Dudley – goj
Cleveland: Sandra Pianalto – goj
Atlanta: Dennis P.Lockhart – goj
Chicago: Charles L. Evans – goj

Tak więc z grupy pięciu członków Zarządu, trzech stanowią Żydzi, czyli 60 procent. Z grupy 12 regionalnych prezydentów, mamy dzisiaj 6 zadeklarowanych Żydów, czyli 50 procent. W sumie, na 17 najważniejszych stanowiskach zasiada 9 Żydów (dotychczas było ich 12), choć cały czas nie wiemy czy wobec reszty nie chodzi o zakonspirowanych Marranos. Wobec 2% populacji Żydów w USA, zjawisko to oznacza ponad 25-krotną nadreprezentację Żydów w zarządzie głównym i oddziałach Banku Federalnego (dotychczas była to nadreprezetacja ponad 35-krotna). Podobna sytuacja jest Departamencie Skarbu (U.S. Treasury Department), gdzie na 11 najważniejszych stanowiskach, w pięciu zasiadają zadeklarowani Żydzi.

Manipulacja

Szefem Departamentu Skarbu jest dzisiaj jak wiadomo Timothy Geithner, którego jednak trudno jest zakwalifikować do którejkolwiek grupy, gdyż przed jego nominacją przez Baraka Obamę na to stanowisko, figurował on w Wikipedii jako Żyd, lecz później zmieniono go na członka “kościoła anglikańskiego (Episcopalian)”, a dzisiejsze wydanie Wikipedii nie informuje nawet o tym. Jaka jest “prawdziwa prawda” – nie wiadomo, ale czy to zmienia tak wiele? Nie aż tak bardzo, chociaż stanowi znakomity przykład tego, że o osobach zajmujących kluczowe stanowiska w państwie i organach wpływających na zasadnicze aspekty życia publicznego, tak w zasadzie to nic nie wiemy, poza dziesięcio-zdaniowym Resume publikowanym na oficjalnych stronach. Wiemy jaką szkołę ten i ów delikwent skończył, wiemy częściowo gdzie pracował, dowiadujemy się niekiedy, że np. lubi grać w golfa, ale o etnicznym pochodzeniu, o duchowej afiliacji, o wzorcach ideowych, z reguły nie wiemy nic. A przecież warto wiedzieć czy ktoś współuczestniczący w najważniejszych decyzjach państwa rzutujących na całe życie obywateli, adoruje Freuda, Marksa, Engelsa i innych bożków żydowskich. Warto wiedzieć, bo adoracja ta zawsze przynosiła jak najgorsze skutki.

Z obecnym Sekretarzem Skarbu wiążą się też i inne ciekawe zjawiska. Oto na wieść o mianowaniu przez prezydenta-elekta Baracka Obamę na stanowisko Sekretarza Skarbu, giełda amerykańska “zareagowała” wzbijając się o 500 punktów, przełamując kilkudniowy spadek i marazm “inwestorów”. Mamy wreszcie wybawiciela – krzyczano – oto przyszedł na pokład nowego, wspaniałego, lśniącego “s/s Obama” nowy guru mający uzdrowić gospodarkę – obwieściły wszystkie media, finansowe stacje i portale. Wskaźniki akcji brazylijskich kopalń, chińskich firm budowlanych, amerykańskich gigantów poszybowały w górę, bo oto przyszedł ktoś, kto “zmieni to wszystko”, “uporządkuje bałagan”, “przebuduje gospodarkę”. Zaczęło się więc intensywne budowanie “nowego wspaniałego świata”, chociaż, jak ostrzegł swoistym bełkotem prezydent-elekt: “Będzie jeszcze gorzej zanim będzie lepiej”. Pomóc miał w tym procesie Timothy Geithner – “nowy” człowiek, przyjęty przez “inwestorów” niemalże jako “wybawiciel”. No cóż, przy takim poziomie medialnego kwiku można przeforsować każdą, nawet najbardziej absurdalną tezę, również i tą, że Geithner pochodzi spoza układu, jest “nowym” człowiekiem, no i że naprawi rozstrojoną gospodarkę. Przykład Geithera pokazuje przy okazji jak bardzo zmanipulowane są media, które potrafią na zawołanie wytworzyć efekt eurofii czy przygnębienia.

Z uwagi na skomplikowane powiązania współczesnych instrumentów ekonomicznych, stosowany żargon finansowy graniczący z nowomową oraz to, że ekonomia jako tzw. nauka społeczna czyli w gruncie rzeczy pseudonauka jest w stanie wyprodukować sprzeczne ze sobą odpowiedzi, przeciętnemu obywatelowi można wmówić niemal wszystko. Wyspecjalizowane w nowoczesnej inżynierii socjotechniczej wszechwładne media, nie tylko na poziomie treści, ale nawet doboru towarzyszącej oprawy muzycznej stwarzają “klimat dnia” – a to totalnej klęski, a to zwycięstwa w bitwie o “lepszą przyszłość”, a to chwilowego zawieszenia. Wystarczy przez kilka dni posłuchać dajmy na to takiego National Public Radio, czyli tzw. publicznego radia amerykańskiego, by gołym okiem dostrzec, raz to prymitywaną, raz niezwykle wyrafinowaną manipulację. Aby sprostać zapotrzebowaniu na “kozła ofiarnego”, media te wyszukują też kolejnych “winnych” obecnego kryzysu by na nich chwilowo skupić wzbierającą się złość, a stają się nimi a to brokerzy i spekulanci z Wall Street, a to szefowie największych korporacji, a to oszuści mniejszego kalibru, których zresztą zawsze niemało.

Najmniej winni okazują się być jednak ci, którzy od lat nieprzerwanie dzierżą władzę w poszczególnych rządowych bankach różnych państw, w amerykańskim “federalnym” banku rezerw i różnego rodzaju radach nadzorczych niezliczonych ciał finansowych, doradczych i “pozarządowych organizacji”. Osobników tych nie eksponuje się zbytnio w mediach, nie ukazuje się ich jako sprawców dzisiejszej klęski czy – broń Boże – jako złoczyńców. Wręcz przeciwnie – pokazywani są jako kolejni wybawcy. Jako jednego z takich wybawicieli przedstawiono Timothy Geithner’a, człowieka który pomimo stosunkowo młodego jak na wyjadaczy finansowego establishmentu wieku, był doskonale znany w kręgach finansowych i od lat zaangażowany w budowę systemu określanego już nawet oficjalnie jako “nowy porządek finansowy”, czyli elementu masońskiego Nowego Porządku Światowego, w którym wszystkim będzie żyło się dobrze, a niektórym jeszcze lepiej. Geithner to ten sam, pod którego bacznym okiem doprowadzono do kryzysu, który tak “niespodziewanie wybuchł” w czasie kampanii prezydenckiej. Geithner zatem to nie żaden człowiek spoza układu, lecz właśnie skuteczny wykonawca konkretnego Planu globalizacji. Jak pisze finansowy portal CNN.Money (listopad 2008):

“Geithner dzierżył przez ostatnie pięć lat jedno z najbardziej wpływowych, choć mało znanych stanowisk w tym kraju – jako prezydent New York Federal Reserve. Jego pozycja polegała w gruncie rzeczy na nadzorowaniu Wall Street. Jest również członkiem federalnego komitetu ‘otwartego rynku’ (Federal Open Market Commitee), który ustanawia politykę monetarną kraju”.

Jakże to więc: przez pięć ostatnich lat był tym, który “nadzorował” Wall Street, którego ekscesy wskazuje się dziś jako przyczyny kryzysu, współustanawiał politykę monetarnę, która zawiodła w całej rozciągłości, był również członkiem Rady Stosunków Międzynarodowych (Council on Foreign Relations – CFR), wpływowego ciała dbającego o podbudowę teoretyczną imperialnego ekspansjonizmu USA i pryncypialność wobec “największego sojusznika” USA, czyli Izraela – i pomimo tego uważa się jego kandydaturę jako idealną i mającą przynieść Ameryce zbawienie? Otóż, nie “pomimo”, lecz właśnie dlatego.

Konsekwencje

"Jesteście plemieniem żmijowymi i złodziejami. Mam zamiar wyplenić was, i z pomocą Boga, wyplenię was. Ach, jeśli tylko naród amerykański zrozumiałby poziom niesprawiedliwości w naszym systemie monetarnym i systemie bankowym, to nim nastałby jutrzejszy dzień, wybuchłaby rewolucja."
Manipulacja medialna, nadreprezentacja Żydów na kluczowych stanowiskach systemu finansowego, brak otwartości, a najczęściej zupełna tajność wielkich operacji finansowych, ukrywanie przed społeczeństwem bieżących działań kluczowych instytucji, nie dopuszczanie do poznania historycznych danych, ścisłe strzeżenie planów na przyszłość, przyzwolenie na tworzenie nowych i funkcjonowanie nieetycznych instrumentów finansowych, przede wszystkim lichwy – to tylko kilka przyczyn obecnego kryzysu. Thomas Jefferson przestrzegał, że “Instytucje bankowe są bardziej niebezpieczne dla naszej wolności niż czynna armia.” Prezydent Andrew Jackson, który już przed 180 laty sprzeciwiał się próbom utworzenia przez żydowskich bankierów “Banku Narodowego” (Bank of the United States), za co przeprowadzono na jego życie trzy zamachy, o bankierach mówił bez ogródek: “Jesteście plemieniem żmijowymi i złodziejami. Mam zamiar wyplenić was, i z pomocą Boga, wyplenię was. Ach, jeśli tylko naród amerykański zrozumiałby poziom niesprawiedliwości w naszym systemie monetarnym i systemie bankowym, to nim nastałby jutrzejszy dzień, wybuchłaby rewolucja.” Również i przedsoborowy Kościół, którego nie ogarnął jeszcze wtedy demoniczny obłęd “dialogów” i “ekumenizmów”, rozumiał przyczyny zła i jasno się na ten temat wypowiadał. Jak pisało w 1890 roku jezuickie wydawnictwo Civilta Cattolica: “Jeśli jakiś kraj oddala się od Boga, poddaje się rządom Żydów.”

Dzisiejsza Ameryka i cały świat nie tylko oddaliły się od Boga, lecz pogrążyły w masońskiej i talmudycznej ideologii. Wcielane przez wrogów porządku społecznego plany totalnej kontroli nad wszystkim i wszystkimi oraz dążenie do dewastacji dusz każdego człowieka, stają się wzorcem funkcjonowania instytucji rządowych i społecznych. Równie głęboka dewastacja spotkała sferę gospodarczo-kapitałową, którą masońscy ideolodzy wraz ze światowymi lichwiarzami doprowadzili do sytuacji niemal bez wyjścia: pieniądz fiducjarny stał się bezwartościowym śmieciem, jedynie tymczasowo podtrzymywanym przy życiu za pomocą różnego rodzaju tricków i interwencji, a teoretyczna możliwość powrotu do partytetu złota została przekreślona również przez wprowadzenie do obiegu fałszywych sztabek złota. Piszę “również”, ponieważ i bez tego wołanie o powrót do tej formy monetarnego porządku już dawno utraciło racjonalne podstawy w wyniku przejęcia kontroli nad zasobami złota przez prywatne banki, w większości w rękach zaledwie kilku rodzin spod “czerwonego”, “zielonego” czy innego herbu. W rezultacie takiego stanu rzeczy, bez radykalnego uporządkowania sfery bankowości z likwidacją lichwy i systemu frakcyjnego; bez bezwzględnego powrotu do fiskalnego konserwatyzmu; bez jak najszerszego zastosowania etyki w stosunkach społeczno-gospodarcznych, tak doskonale wyrażonej w encyklikach papieży Leona XIII i Piusa IX; bez powrotu do sprawdzonych, średniowiecznych metod autonomii lokalnych, rzemieślniczych, cechowych, stanowych; bez zastosowania zdrowej wizji dystrybucjonizmu i zasad solidarności społecznej; wreszcie, bez całkowitej przemiany mentalności społeczeństw z odrzuceniem cywilizacji śmierci, z milionami ofiar nienarodzonych dzieci, zgubnej również z ekonomicznego punktu widzenia – jedyną drogą dla ludzkości będzie pogłębiający się chaos, a w konsekwencji totalna zapaść i powrót do wymiany barterowej.

Lech Maziakowski
Washington, DC | 13 marca 2010 | http://www.bibula.com
- – -

[1] Sytuacja z wyszczególnianiem firm (Yellow Pages) i instytucji rządowych (Blue Pages) zaciera się w dobie Internetu, gdyż obie te grupy wylistowane są w jednej wyszykiwarce domeny http://www.yellowpages.com. “Federal Reserve System” jest tam zakwalifikowany jako “instytucja rządowa”. Jeśli jednak wrócimy do drukowanych w latach wcześniejszych osobnych książek telefonicznych, zjawisko to stanie się czytelniejsze.

http://www.bibula.com/?p=19304

Nie zapominajmy o jednym, że za oszustwa "na górze', płacą "doły", czyli my


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 03 kwi 2013, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Szef MFW sowieckim szpiegiem

Twórca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego Harry Dexter White był sowieckim szpiegiem i agentem wpływu.

Pomysłodawca międzynarodowej globalnej architektury finansowej sam wierzył głęboko w komunizm i gospodarkę planową – ujawnia ekspert think tanku CFR Benn Steil.

White (1892-1948) był niezwykle wpływowym urzędnikiem Departamentu Skarbu, twórcą podwalin pod istniejący do dziś globalny ład finansowy zwany „systemem z Bretton Woods” od miasta, gdzie w 1944 r. odbyła się konferencja, w efekcie której powołano do życia Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Od lat znane są oskarżenia, że White był jednocześnie szpiegiem na rzecz ZSRS.

Dotychczas jednak tajemnicą dla historyków była jego motywacja. Nie umiano pogodzić jego publicznie deklarowanych poglądów polityczno-gospodarczych z tajną działalnością dla Sowietów, o którą oskarżyła White’a FBI.



Wierzył w komunizm
Dopiero niedawno Ben Steil, dyrektor ds. gospodarki międzynarodowej w Radzie Stosunków Międzynarodowych (CFR), amerykańskim think tanku, dotarł do nieznanego wcześniej eseju autorstwa Whita z 1944 r., w którym ujawnia swoją głęboką wiarę w komunizm i gospodarkę socjalistyczną.

– Byłem niezwykle zdumiony, czytając ten esej. White napisał go, kiedy był u szczytu swej kariery w Departamencie Skarbu USA i pewne jest, że nie chciał, aby dokument ujrzał światło dzienne – mówi Steil.

W odnalezionym w rodzinnym archiwum eseju White pisał, że Zachód demonizuje Związek Sowiecki i opowiedział się za sojuszem wojskowym USA z ZSRS, by zapobiec ponownej agresji ze strony Niemiec i Japonii.

Ubolewał, że taki sojusz jest niemożliwy ze względu na „szerzący się imperializm USA”. O torpedowanie sojuszu z ZSRS oskarżał „bardzo silną katolicką hierarchię”. „Rosja to pierwszy przykład socjalistycznej gospodarki w akcji. I to działa!” – tymi słowami kończy się odnaleziony dokument.

Zdaniem eksperta, dowodzi to, że White wierzył w sukces sowieckiego eksperymentu z socjalizmem. Za najbardziej przekonujący przykład ślepego uwielbienia ekonomisty dla ZSRS Steil wskazuje jego udane zabiegi, by udostępnić Sowietom kopie amerykańskich matryc do produkcji waluty w powojennych Niemczech.

Choć inni ostrzegali, że Rosjanie będą drukować pieniądze dla siebie, White miał przekonywać kolegów w rządzie, że „USA niewystarczająco doceniły Związek Sowiecki i jeśli skorzysta on na tych matrycach, to będzie to oznaką uznania ich wysiłków”.

Rzeczywiście Sowieci wydrukowali ogromną ilość pieniędzy o wartości przewyższającej ponad osiem razy te wydrukowane przez aliantów. Lwią część wymieniono po sztywnym, wynegocjowanym przez White’a kursie na dolary, ze stratą dla USA szacowaną na 4-6,5 mld USD, według obecnej wartości. – To była bardzo „hojna” oznaka wdzięczności dla ZSRS „na koszt amerykańskich podatników” – ocenia Steil.

Ekspert uważa jednak, że praca White’a z ZSRS nie miała wpływu na jego udział w powstaniu międzynarodowych instytucji finansowych, bo Sowieci nie mieli wtedy definiowanej doktryny w odniesieniu do polityki monetarnej w świecie kapitalistycznym. W negocjacjach White wspierał różne sowieckie żądania, nie udało mu się jednak załatwić dla ZSRS pożyczki na odbudowę kraju po wojnie o bardzo niskim oprocentowaniu (trzy razy niższym niż dla Wielkiej Brytanii). W efekcie ZSRS ostatecznie nie przystąpił ani do MFW, ani do Banku Światowego.



Hoover zablokował nominację
Prezydent Harry Truman mianował White’a w 1946 r. pierwszym dyrektorem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nominację musiał jednak wycofać pod presją raportu szefa FBI Edgara Hoovera, który wskazywał na działalność White’a na rzecz Sowietów.

Truman wprawdzie nie wierzył Hooverowi, ale by uniknąć skandalu, zdecydował się na Belga Camille Gutta. White został dyrektorem wykonawczym, co jest stanowiskiem znacząco niższym. Nie jest jasne, czy był świadom podejrzeń, jakie pod jego adresem wysunęła FBI.

Zrezygnował z pracy w Funduszu wiosną 1947 roku. Rok później, na krótko przed śmiercią, Whittaker Chambers, zdekonspirowany łącznik między sowieckim wywiadem a źródłami w rządzie USA, publicznie oskarżył White’a o szpiegostwo na rzecz ZSRS od 1935 roku. Zeznał, że White regularnie udostępniał mu do sfotografowania dokumenty z Departamentu Skarbu, a także pisał co tydzień lub dwa noty z informacjami użytecznymi dla ZSRS.

White pod przysięgą zaprzeczył w Kongresie tym oskarżeniom. Przekonał o swej niewinności, ale nazajutrz przeszedł zawał serca i dwa dni później zmarł. W 1950 roku republikański kongresman Richard Nixon (późniejszy prezydent) ujawnił, że jest w posiadaniu otrzymanych od Chambersa not szpiegowskich dla Sowietów napisanych przez White’a, co później potwierdzili eksperci.

Pod koniec lat 50. Amerykanom udało się odczytać zaszyfrowane depesze wychodzące z USA do Moskwy w poprzednim dziesięcioleciu. Wiele z nich odwoływało się do White’a. Sowieci byli szczególnie zainteresowani jego informacjami z międzynarodowej konferencji w San Francisco z 1945 r., której rezultatem była Karta Narodów Zjednoczonych.

White był wówczas doradcą rządu USA. Przekazał sowieckiemu szpiegowi informację o pozycji negocjacyjnej swojego kraju. Biały Dom „chciał sukcesu konferencji za wszelką cenę” i dlatego był gotowy przyznać Moskwie prawo weta w ONZ, co też się stało. Oceniając te depesze 50 lat później, senacka komisja uznała, że współudział White’a w szpiegostwie „wydaje się ustalony”.

Zdaniem Steila, inne informacje dostarczane przez White’a Sowietom nie były bardzo ważne w porównaniu z działaniami szpiegów, którzy przekazywali informacje o programie nuklearnym USA. – Ważne w przypadku White’a było to, że mieli oni stały dostęp do osoby w rządzie, która była w stanie umieszczać w administracji innych ludzi sympatyzujących z Sowietami. I są dowody na to, że rzeczywiście miał na to wpływ – ocenia ekspert.

O działalności White’a dla ZSRS cały czas wiedziała jego żona, nie ma natomiast żadnych dowodów na to, że był on przez ZSRS opłacany. Przyjął jedynie w prezencie od ZSRS cenny uzbecki dywan, a także pomniejsze podarki. – On naprawdę wierzył w komunizm –uważa Steil.

Piotr Falkowski, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/28585, ... egiem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 25 cze 2013, 06:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Przebudzenie Europy

prof. Roberto de Mattei, Uniwersytet Europejski w Rzymie

Światowe media szumnie ogłosiły na początku 2011 roku nadejście „arabskiej wiosny”, a w zasadzie nadejście nowej ery demokracji, wolności, rozwoju ekonomiczno-społecznego na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Ktoś nawet zadeklarował, że „Morze Śródziemne stało się morzem całkowicie demokratycznym”, ignorując fakt, że od Libii po Syrię, od Egiptu po Tunezję rewolucje arabskie spowodowały kryzys ekonomiczny, niestabilność polityczną, wzrost ruchów islamskich i represyjną przemoc antychrześcijańską. Nie była to więc wiosna, ale ciężka zima dla tych nieszczęsnych regionów.

Łacińska wiosna

O ile jednak „arabska wiosna” – dokładnie przygotowana przez zachodnie ośrodki władzy i przez Bractwo Muzułmańskie – zakończyła się żałośnie, o tyle w Europie rozwija się zupełnie nowa wiosna – możemy ją określić jako „wiosnę łacińską”. W Rzymie Trzeci Narodowy Marsz dla Życia zgromadził 12 maja czterdzieści tysięcy ludzi, którzy przeszli od Koloseum do placu św. Piotra, gdzie otrzymali błogosławieństwo Ojca Świętego Franciszka. Ten marsz nie ma charakteru kościelnego, nie jest procesją ani spotkaniem modlitewnym: uczestniczą w nim katolicy i chrześcijanie innych Kościołów, przedstawiciele innych religii, wierzący i niewierzący, w klimacie wielkiej wolności. W ten sposób marsz jest autonomiczny i niezależny od partii politycznych i hierarchii kościelnych, a to wymyka się ograniczeniom, kompromisom i wewnętrznej cenzurze.

We Francji po legalizacji układów homoseksualnych, do której doszło 23 kwietnia br., tzw. manifestacje dla wszystkich (Manifs pour tous) jednoczą setki tysięcy osób, które kontynuują protesty przeciwko rządowi. Inwencja, z jaką działają, zaskoczyła media. Mobilizacja odbywa się poprzez Twitter, są spontaniczne zgromadzenia na ulicach, spotkania przed Zgromadzeniem Narodowym, akcje „poranne przebudzenie” przed domami i mieszkaniami ministrów, transparenty na mostach i autostradach. Jest również sieć „veilleurs” (tych, którzy obserwują, pilnują), a także „mères veilleuses” (matek, które czuwają). Są też inne grupy, które wyrażają swoje oburzenie i protestują przeciwko rządowi. Ostatnia wielka manifestacja, 26 maja, zgromadziła w Paryżu ponad milion osób.

W jednym i w drugim przypadku chodzi o spontaniczny ruch, którego źródło tkwi w podstawach świata katolickiego. To, co się dzieje, jest czymś więcej niż manifestacją – jest odbudową tkanki społecznej, oznaką powolnego powrotu do zdrowia chorego organizmu. Jeśli dyktatura relatywizmu jest przyczyną rozkładu społeczeństwa, to kultura pro-life i antyhomoseksualna rewitalizuje wspólnotę.

Prawo w sercu człowieka

Międzynarodowi potentaci, którzy kontrolują lub dyktują warunki rządom państw narodowych, z niepokojem obserwują to nieoczekiwane przebudzenie. Ich strach wiąże się z tym, iż pojawią się nowe formy obecności politycznej i społecznej oraz nowe grupy rządzące, które będą zdolne wywołać społeczny sprzeciw wobec systemu władzy i kultury w Europie, ustalonego od epoki rewolucji francuskiej. Ale za „łacińską wiosną”, poza nieuchwytnym działaniem Opatrzności Bożej, kryje się również koncepcja świata, która ma swoje korzenie w łacińskim fundamencie kultury zachodniej. W Grecji narodziła się koncepcja humanitas, idea, która wskazuje na istnienie natury ludzkiej, określonej przez stałe i uniwersalne prawa rozpoznane przez filozofię. Humanitas nie jest tylko przedmiotem współczesnego humanizmu, ale świadomością istnienia uniwersalnych praw natury ludzkiej.

Absolutne i uniwersalne zasady prawa naturalnego zostały wyłożone w Dekalogu i wraz z filozofią grecką uznane przez prawo rzymskie. Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina słowa Cycerona, według których „istnieje oczywiście prawdziwe prawo: to znaczy prawo prawego rozumu, zgodne z naturą, które znajduje się we wszystkich ludziach. Jest niezmienne i wieczne, nakazując, wzywa nas do wypełnienia powinności, a zakazując, powstrzymuje od występków”. (Marek Tuliusz Cycero, „De republica”, 3, 22, 33, cyt. za: Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1956). Święty Tomasz z Akwinu przypomina nam, że prawo ustanowione przez parlamenty i przez każdą inną ludzką instancję legislacyjną nie może stać w sprzeczności z prawem Bożym. Prawo naturalne rzeczywiście „nie jest niczym innym jak światłem rozumu wlanym w człowieka. Dzięki niemu rozpoznajemy to, co trzeba uczynić i to, czego trzeba unikać. To światło, czyli to prawo, Bóg dał stworzeniu” (św. Tomasz z Akwinu, „In duo praecepta caritatis et in decem Legis praecepta expositio”, c. 1).

Jan Paweł II w swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość” wskazał na palącą kwestię „legalnej eksterminacji poczętych istnień ludzkich jeszcze przed ich narodzeniem (…). Również i to jest eksterminacja zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości. Tu – jak mówi Papież – nie brak innych poważnych form naruszania prawa Bożego. Myślę na przykład o silnych naciskach ze strony Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba zapytać się, czy tu nie działa również jakaś inna ’ideologia zła’ w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie. Dlaczego to wszystko się dzieje? Jaki jest korzeń tych ideologii pooświeceniowych? Odpowiedź jest jednoznaczna i prosta: dzieje się to po prostu dlatego, że odrzucono Boga jako Stwórcę, a przez to jako źródło stanowienia o tym, co dobre, a co złe. (…) Jeżeli sensownie chcemy mówić o dobru i złu, musimy powrócić do św. Tomasza z Akwinu, to jest do filozofii bytu”.

Marsz dla Życia we Włoszech i tzw. manifestacje dla wszystkich we Francji bazują na tej właśnie „filozofii bytu”, od której współczesny świat odwrócił się plecami, efektem czego są tragiczne wydarzenia rozgrywające się na naszych oczach. Za „łacińską wiosną” stoi mocne przekonanie, że prawo Boskie i naturalne nie może pozostać zepchnięte na margines życia prywatnego, ale musi być obecne w sferze publicznej i powinno być podstawą chrześcijańskiego porządku społecznego, który jest jedynym możliwym rozwiązaniem dramatycznych problemów obecnej chwili.

http://www.naszdziennik.pl/wp/36713,prz ... uropy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 30 lip 2013, 06:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Czas prześladowań

Wolność chrześcijan drastycznie zmniejsza się na całym świecie. Na Bliskim Wschodzie, w Afryce i w Azji systematycznie wzrasta liczba ataków na wspólnoty chrześcijańskie.

Ksiądz arcybiskup Silvano M. Tomasi, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, w przemówieniu do Rady Praw Człowieka przytoczył wstrząsające dane, według których każdego roku ponad 100 tys. chrześcijan zostaje zamordowanych z powodów związanych z wiarą.

Do tej sytuacji odniosła się także austriacka naukowiec Gudrun Kugler, która w raporcie Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan, zaprezentowanym w Tiranie podczas konferencji OBWE, udokumentowała, w jak porażająco szybkim tempie na kontynencie europejskim narasta ograniczanie wolności religijnej i wyrażania wiary przez chrześcijan.

Klauzula sumienia, która dotyczy lekarzy w przypadku prośby o tzw. aborcję, farmaceutów w przypadku sprzedaży środków aborcyjnych, ale i urzędników wobec układów homoseksualnych, jest systematycznie ograniczana. Poza tym w wielu państwach chrześcijanie nie mogą głosić prawdy o prawdziwej naturze homoseksualizmu, nawet powołując się na Biblię, ponieważ ich wypowiedzi są uznawane za „mowę nienawiści”.

Dziennikarz Ernesto Galli della Loggia tak opisał tę sytuację: „Wielka rewolucja cicho osiąga swój finał w Europie. Rewolucja mentalności i zwyczajów społecznych jest ogromna w porównaniu z przeszłością: to rewolucja antyreligijna. Uderza w religijność samą w sobie, niezależnie od tego, o jakie wyznanie chodzi.

Z powodów historycznych w Europie mówi się o rewolucji zasadniczo antychrześcijańskiej. Teraz już nie tylko Kościoły chrześcijańskie są stopniowo wykluczane z pokaźnej części przestrzeni publicznej, ale nie przyznaje się religii żadnej znaczącej roli w określaniu kierunków spraw publicznych na naszym kontynencie.

Utwierdza się bezwzględna tendencja do zredukowania chrześcijaństwa do religii mającej wyłącznie charakter prywatny. W odróżnieniu od wszystkich innych religii pod adresem chrześcijaństwa wolno dziś kierować najbardziej brutalne oszczerstwa, najgorsze obelgi, i jest to dozwolone, słuszne i godziwe”.

Dokumentacja potwierdzająca tę tendencję jest wstrząsająca (można ją znaleźć również na stronach www.intoleranceagainstchristians.eu i www.nocristianofobia.org).

Antychrześcijański potop

W Irlandii kościoły są zobligowane do wynajmowania należących do nich pomieszczeń na uroczystości gejowskie, w tym zawierania układów homoseksualnych. 1 maja w Rzymie podczas koncertu jeden z piosenkarzy naśladował obrzęd konsekracji Hostii podczas Eucharystii, trzymając w dłoni prezerwatywę.

W Danii parlament zaaprobował prawo, które zobowiązuje Kościół luterański do prowadzenia uroczystości zawierania związków homoseksualnych, mimo że jedna trzecia ministrów była przeciwna jego wprowadzeniu.

W Szkocji dwie katolickie położne wyrokiem sądu zostały zmuszone do asystowania przy aborcjach dokonywanych przez ich koleżanki. Angielscy lekarze ustalili, że medycy muszą być gotowi do odłożenia na bok swojej wiary i osobistych przekonań w przypadku tzw. kontrowersyjnych sytuacji.

Kolejny przykład to materiał wideo, w którym jeden z celebrytów muzyki rockowej, David Bowie, jest ubrany w sposób przypominający Jezusa. Scena przedstawia księdza, który mijając żebraka, wchodzi do domu publicznego i tam spotyka siostrę zakonną, u której po chwili na dłoniach ukazują się stygmaty.

W Anglii pielęgniarka otrzymała zakaz noszenia krzyżyka na szyi w godzinach pracy, a jedna z małych drukarni została zmuszona do walki na drodze prawnej, ponieważ odmówiła drukowania materiałów o charakterze wyraźnie erotycznym dla jednego z gejowskich czasopism.

Z kolei we Francji na mocy istniejącego prawa chrześcijanom odbiera się wolność słowa, zakazując głoszenia, że relacje między osobami tej samej płci są – zgodnie z wiarą katolicką – grzechem.

Przykłady tej narastającej fali można mnożyć. Wzbiera ona niemal we wszystkich państwach europejskich, które wprowadziły praktyczny zakaz jakiejkolwiek dyskryminacji, wyłączając z niego instytucje chrześcijańskie. Podobnie usuwa się klauzulę sumienia dla lekarzy i personelu medycznego, nie licząc już wielu przypadków dotyczących np. zmiany nazwy Świąt Bożego Narodzenia na neutralne „wakacje zimowe” czy innych.

Walczymy dla Chrystusa

W tym roku przypada 1700. rocznica edyktu mediolańskiego, którym cesarz Konstantyn po trzech wiekach prześladowań przyznał pełną wolność wyznania chrześcijanom. Dzięki temu wydarzeniu prawo moralne Ewangelii weszło do prawa rzymskiego, przemieniając instytucje i mentalność. Kościół zyskał osobowość prawną i stał się podmiotem prawa publicznego. Narodziła się cywilizacja chrześcijańska Zachodu.

Dziś, 1700 lat po „przełomie konstantyńskim”, musimy znów walczyć o przestrzeń publiczną dla chrześcijaństwa, atakowanego przez nowych prześladowców. Niektórzy katolicy marzą o chrześcijaństwie antykonstantyńskim, które pozbędzie się ducha chrześcijańskiego, wielu świeckich popiera to marzenie, ponieważ wie, że koniec cywilizacji chrześcijańskiej nieuchronnie prowadzi do końca chrześcijaństwa.

Kto w imię źle pojmowanej „wolności religijnej” odrzuca reżim ochrony przyznany chrześcijaństwu w epoce konstantyńskiej, rozbraja Kościół, ignorując fakt, że w całej swojej historii był on zawsze prześladowany przez nieprzyjaciół, którzy unikali konfrontacji kulturowej i moralnej, by uderzyć w niego za pomocą środków politycznych, sądowych i zbrojnych.

W przeszłości, kiedy Kościół walczył, znajdował obrońców nie tylko na płaszczyźnie apologetycznej, ale także politycznej, prawnej i militarnej. Nie chodzi o narzucanie nikomu jakiegoś aktu wiary, która z definicji jest wolna. Chodzi jedynie o obronę prawdy chrześcijańskiej wewnątrz i na zewnątrz chrześcijaństwa. Pod tym względem nie ma żadnego zerwania ciągłości, wręcz przeciwnie – jest zachowane iunctim i rozwój między Kościołem katakumb a Kościołem konstantyńskim.

Męczennicy uwierzyli w prawdę Ewangelii i umiłowali ją aż do ofiarowania za nią swojego życia. Imperatorzy, królowie, przywódcy chrześcijańscy umiłowali prawdę chrześcijańską, broniąc prawem, ale i orężem prawa do krzewienia i niesienia wiary aż po krańce ziemi. To prawo dał Kościołowi sam Jezus Chrystus, Jego założyciel, i właśnie dla Chrystusa i przeciw Niemu toczy się dziś prawdziwa walka na świecie.

Prof. Roberto de Mattei, Uniwersytet Europejski w Rzymie tłum. Agnieszka Gracz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/49459,c ... dowan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 10 sie 2013, 06:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Samobójstwo zachodu

Z JEm. ks. kard. Robertem Sarahem, przewodniczącym Papieskiej Rady Cor Unum, rozmawia Agnieszka Gracz

Obserwujemy, jak szybko rozszerza się ideologia gender. Gdzie Eminencja widzi źródło tak dynamicznej ekspansji tego destrukcyjnego prądu?

– To prawda, że w ostatnich latach, powiem nawet, że szczególnie w ostatnich miesiącach, zauważamy lawinę wydarzeń stanowiących przejaw szybszego szerzenia się w świecie śmiercionośnej wizji antropologicznej negującej nasz status stworzenia, a zwłaszcza naszą tożsamość. Widzimy to w zmianach ustaw, projektach reformy edukacji i w podręcznikach edukacyjnych, w dyskusjach polityków. Jesteśmy synami i córkami bardzo kochanymi przez Boga, naszego Ojca. Jesteśmy wezwani do przyjmowania od Boga wszystkiego na sposób synowski, w wielbieniu i działaniu łaski: naszego jestestwa, naszego powołania, naszego istnienia, naszej misji i przeznaczenia. Gender proponuje naszemu pokoleniu iluzję samokreacji, rozpoczęcia od zera, aby stać się absolutnymi panami naszej egzystencji, aby uznać się za niezależnych i wolnych od Boga, który stworzył każdego z nas z miłości w swym ojcowskim zamyśle, odkupił nas za darmo i zaprosił do osobistej komunii z Nim – Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Istnieją polityczne i socjologiczne przyczyny przyspieszenia ekspansji tej ideologii. Ale chrześcijanin jest szczególnie wezwany do patrzenia oczami wiary na rozwój społeczeństw. Objawienie i jego perspektywa eschatologiczna dają nam światło w kwestii nasilania się tajemnicy zła w ciągu historii. Globalizacja gender jest znakiem czasu. To nie przypadek, że Papież Franciszek, którego Bóg dał dziś Kościołowi, nie waha się mówić o diable, ojcu kłamstwa, zabójstwa, pierwszym sprawcy buntu przeciw Bogu i zamysłowi odnoszącemu się do mężczyzny i kobiety. Zły wykorzystuje utratę wiary, aby posuwać się coraz szybciej i dalej w swoim planie negacji i niszczenia ludzkiej godności i świętości więzi mężczyzny i kobiety w małżeństwie w procesie prokreacji.

Jakie skutki dla człowieka i społeczeństwa niesie ideologia gender? Dokąd zaszliśmy, próbując negować i zmieniać porządek ustanowiony przez Stwórcę?

– Niestety, utrata wiary charakteryzująca rozległe obszary cywilizacji zachodniej i poważny kryzys rodziny, który nasilił się od lat 70. ubiegłego wieku na Zachodzie, sprawiły, że młodzi ludzie stali się łatwą zdobyczą propagandy progenderowej, której działacze są szczególnie dynamiczni w szkołach, miejscach kształcenia i rozrywki młodych ludzi. Wielu z nich, zranionych na skutek niezgody bądź rozwodu rodziców, na skutek sytuacji w nowych rodzinach daje się pociągnąć tym, którzy oferują im swój projekt. W rozpaczy, nie dowierzając głosowi sumienia, akceptują podążanie drogą nieszczęścia. Nie wiadomo, jak głęboko może sięgnąć antropologiczna dekonstrukcja w negowaniu naszej płciowości, tak jak to czyni gender.

Ideologia „płci kulturowej”, pochodząca z Zachodu, usiłuje podbić inne kontynenty. Czy Eminencja widzi tę ekspansję w krajach Afryki? Z jaką spotyka się reakcją?

– Słowo „gender” jest niestety silnie obecne w Afryce na wszystkich płaszczyznach i wprowadza w nich ogromnie dużo zamieszania. W niektórych krajach afrykańskich istnieją nawet ministerstwa ds. płci. To wydaje się dziwne i głupie! Słowo to jest narzucane przez mocarstwa i rządy światowe, ale jego ideologiczna treść nie jest zauważana bezpośrednio przez ludzi: sądzą oni często, że chodzi o wspieranie kobiety. Jednak jak pokazuje pani Marguerite Peeters w swojej książce, gender ma podwójne pochodzenie, feministyczne i homoseksualne. Logika procesu rewolucyjnego wyraża się w przechodzeniu od negacji macierzyństwa, kobiecości do homoseksualizmu. Projekt ideologiczny nie jest zawsze od razu zauważany w Afryce, a jeśli jest zauważany, „dzięki” takim wydarzeniom na Zachodzie jak ustawa Taubira we Francji [legalizacja i zrównanie związków jednopłciowych z małżeństwem], jest szybko odrzucany. Szefowie państw zachodnich przybywający do Afryki, aby mówić o gender według interpretacji homoseksualnej, nie są dobrze przyjmowani. Prezydent Ghany sprzeciwił się kategorycznie naciskom prezydenta USA Baracka Obamy, który chce, aby ludzie byli traktowani równo, „niezależnie od płci, orientacji seksualnej, rasy”. 27 czerwca 2013 r. w Dakarze Obama przemawiał w tym języku na korzyść homoseksualistów. Prezydent Senegalu Macky Sall odpowiedział mu szczerze i stanowczo: „Nie zamierzamy depenalizować homoseksualizmu. Mówiłem już o tym Radzie Ministrów i taki jest wybór Senegalu. Na razie nie jesteśmy skłonni uchylać tego przepisu ustawy traktującego homoseksualizm jako przestępstwo w Senegalu”. Prezydent USA sam twierdzi, że „homoseksualizm i lesbijstwo to kwestie kontrowersyjne w wielu regionach Afryki”. „Każdy kraj ma swoje zwyczaje, tradycje i przekonania religijne, z których należy korzystać w odniesieniu do homoseksualizmu”. Trzeba, aby Afryka stanowczo i radykalnie podtrzymała swoje stanowisko i kategorycznie odmawiała przyjęcia tej dekadenckiej spuścizny kulturalnej i moralnej Zachodu, jeżeli chce pozostać „duchowym płucem ludzkości”, jak powiedział Papież Benedykt XVI.

Na Zachodzie ideologia gender szerzy się za pośrednictwem różnych uniwersytetów. Jakie zadania widzi Jego Eminencja w tym zakresie dla katolickich naukowców?

– Obowiązkiem intelektualistów katolickich jest obranie Objawienia i nauczania Kościoła jako punktów wyjściowych i docelowych ich prac. Mają oni obowiązek ukierunkowania swoich badań w taki sposób, aby mogły one służyć rozeznaniu. Muszą aktywnie starać się służyć dobru człowieka, a nie zaspokajaniu własnej ciekawości intelektualnej i dostosowywaniu się do trendów epoki. Jeżeli badania nad gender pomogą w rozeznaniu i właściwym postrzeganiu antropologii chrześcijańskiej, jeżeli przyczynią się do ujawnienia perwersji i upadku moralności seksualnej Zachodu, sądzę, że mogą okazać się bardzo użyteczne i cenne.

W wielu krajach ideologia ta przenika do szkół, obejmując coraz to młodsze dzieci. Na przykład w Szwajcarii, Niemczach już czteroletnie dzieci muszą brać udział w zajęciach z tzw. edukacji seksualnej. W Kanadzie sąd nakazał „zmianę płci” kilkuletniego dziecka. Jakie skutki pociągają za sobą te decyzje dla dzieci i ich rozwoju?

– Jest rzeczą oczywistą, że najbardziej niepokojącym aspektem aktualnych zmian jest chęć stworzenia nowego społeczeństwa poprzez reformę edukacji. To ogromne wyzwanie dla rodziców, pierwszych i głównych wychowawców dzieci. Jeżeli miłość i wiara panują w rodzinach, dzieci mające sumienie, w którym Bóg przemawia bezpośrednio, będą umiały odróżnić prawdę od kłamstwa. Trzeba nam prosić Boga o coraz silniejszą miłość, aby umieć przeciwstawić się, dawać świadectwo, kochać. Odpowiedzialni za programy szkolne oraz ci, którzy niszczą dzieci, zaciągają poważną odpowiedzialność, deprawując umysł i sumienie słabych i maluczkich. Jezus jest surowy wobec tych, którzy odwodzą dzieci i maluczkich od prawdy i zbawienia. „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18, 6).

W przypadku, gdy rodzice nie zgadzają się, aby ich dzieci uczęszczały na zajęcia gender, mogą nawet trafić do więzienia lub pozbawia się ich prawa wychowywania swoich dzieci.

– Motyw męczeństwa był często przywoływany w przemówieniach ostatnich Papieży. Przede wszystkim musimy stanąć ze wszystkim przed Bogiem z wielką ufnością, ponieważ przyszłość należy do Niego i On jest Wszechmocny oraz Miłością miłosierną. Mur berliński runął w taki sposób, w którym była widoczna Boża interwencja, a wasz drogi kraj odegrał historyczną i opatrznościową rolę w złamaniu marksizmu i leninizmu. Nie wiemy, jak rzeczy się rozwiną. Trzeba nam wybrać Boga, mieć bardzo mocną wiarę. I modlić się, modlić się, modlić się! Bóg ma Serce zwrócone ku naszemu człowieczeństwu znajdującemu się w głębokim kryzysie. Będzie nam w stanie przyjść z pomocą i wyzwolić nas ze szkodliwego zła, które dusi nasz świat.

W homilii podczas Niedzieli Palmowej Papież Franciszek w bardzo mocnych i jasnych słowach przypomniał, że nie „możemy słuchać diabła, gdy nam mówi, że jesteśmy bezbronni wobec rzeczywistości przemocy, niesprawiedliwości i grzechu”. Eminencjo, jak możemy bronić samych siebie i przyszłe pokolenia przed wpływem ideologii gender?

– Nie możemy wrócić do prawdy o mężczyźnie i kobiecie, nie wracając do Boga. „Dzisiejszym dramatem jest cywilizacja zachodnia, która organizuje się i żyje tak, jakby Boga nie było” – powiedział błogosławiony Jan Paweł II. A Benedykt XVI wypowiedział to samo bolesne twierdzenie podczas konferencji w Subiaco na miesiąc bądź dwa miesiące przed objęciem Stolicy Piotrowej: „Europa – mówił – rozwinęła kulturę, która w sposób dotychczas nieznany ludzkości wyklucza Boga ze świadomości publicznej. Bóg jest albo zupełnie negowany, albo Jego istnienie uznaje się za nie do udowodnienia, a więc należące do subiektywnej sfery, krótko mówiąc, za mało znaczącą rzecz dla życia publicznego”. Sądzimy, że to wykluczenie Boga ze świadomości publicznej, które nie stanowi niestety tylko dziedzictwa Europy, jest także niebezpieczeństwem zagrażającym innym kulturom z powodu nacisków kolonialnych Zachodu. Jeżeli odwrócimy się od Boga, nasza postmodernistyczna cywilizacja zniszczy człowieka i przyczyni się do rozkładu rodziny. Zachód jest na drodze samobójstwa i chce doprowadzić cały świat do tego samobójstwa. Ale jest nam ciągle proponowany czas nawrócenia dzięki miłosiernej cierpliwości Boga.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Gracz, tłum. WL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/50502,s ... chodu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 22 sie 2013, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Największą patologią dzisiejszego świata są despotyczni dewianci usadowieni w strukturach decyzyjnych, realizujący swoje psychopatyczne wizje i orzekający o losach świata i o losach ludzi, czyli o naszych losach. Miejmy świadomość, że o naszym losie decydują ludzie chorzy umysłowo, czyli ludzie niepełnosprawni umysłowo, ludzie nieużyteczni społecznie.

Obyczajowy przewrót sterowany

Alfred Kinsey swoje pseudobadania prowadził z potężnym wsparciem wywiadu i aparatu propagandy USA.
Rodzina Rockefellerów w latach 40. sponsorowała działalność Alfreda Kinseya, który przyznał, że celem jego badań była chęć kontroli nad ludźmi. Twarz Kinseya trafiła na okładkę magazynu „Time”, wówczas głównego organu amerykańskiego ministerstwa propagandy. Kinsey był wspierany przez CIA i wpływowe media, a jego badania zostały wykorzystane by zdeprawować moralnie Amerykanów i w ten sposób przejąć nad nimi kontrolę – mówi w rozmowie z PCh24.pl Eugene Michael Jones, autor wydanej w Polsce książki Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej.

Co skłoniło Pana do przyjrzenia się życiorysom liderów rewolucji seksualnej, od oświecenia po współczesność?

- Około roku 1987 przeczytałem biografię Jean Paula Sartre’a, filozofa egzystencjalisty, którego poglądy były wpływowe w latach 60. XX wieku, kiedy byłem studentem, ale stały się passé w latach 80. Odkryłem, że niektóre elementy jego filozofii, które były dla mnie niezrozumiałe, nagle zaczęły być jasne w świetle jego życia osobistego. Choć nie opisywałem go w Libido dominandi, ostatecznie napisałem książkę Degenerated Moderns… (Zdegenerowani nowocześni), a potem kolejne: Dionysos Rising (Wschodzący Dionizos) i Living Machine (Żyjąca maszyna). Tezą wszystkich tych książek było stwierdzenie, że nowoczesność przyniosła zracjonalizowanie złych zachowań seksualnych. Dopiero po napisaniu tych książek zdecydowałem się na opisanie historii seksualnego wyzwolenia jako politycznego narzędzia kontroli - tezy Libido dominandi…

Z Pańskiej analizy wynika, że behawioryzm, inżynieria społeczna czy reklama w głównej mierze używane były, czy wręcz powstały i rozwijały się po to, by w świecie dokonany został przewrót obyczajowy. Jakie wpływowe siły i osoby stały za tym procesem?

- Inżynieria społeczna była tworem białych Anglosasów wyznania protestanckiego (WASP), rządzących w Stanach Zjednoczonych. A konkretnie, została stworzona przez rodzinę Rockefellerów, poprzez założony przez nich Uniwersytet Chicago, który zatrudniał wielu sławnych praktyków i teoretyków, takich ludzi jak John B. Watson (psycholog behawiorysta - przyp. red) czy Louis Wirth (amerykański socjolog - przyp. red.).

Dlaczego rodzina Rockefellerów była tak zaangażowana w kontrolę liczby ludności na świecie, czyli promocję antykoncepcji i aborcji? Choć William (“Bill”) Rockefeller Senior (twórca Standard Oil) miał jednocześnie kochankę, dwie żony, był więc bigamistą i był oskarżony o gwałt, wydaje się, że kolejne generacje Rockefellerów mogły mieć też inne motywacje niż libertyński styl życia...

- Rodzina Rockefellerów uważała, że liczba urodzeń wśród niechcianych grup etnicznych czy religijnych, takich jak katolicy bądź Murzyni, powinna został ograniczona, ale nie wśród rządzącej klasy WASP-ów. Arthur Packard, szef Fundacji Rockefellerów, w liście, który cytuję w „Libido dominandi”, uczynił ten pogląd jasnym. Nie zgadzał się z tym, że Planned Parenthood zajmowała się dystrybucją antykoncepcji nie rozróżniając tych grup, gdyż sądził, że ludzie, którzy będą w stanie z niej skorzystać, będą tymi, którzy - według niego - powinni mieć liczne potomstwo.

W biografiach ludzi, którzy stawiali kolejne kamienie milowe seksrewolucji można doszukać się wielu wspólnych wątków: własne nieuporządkowane życie, hedonizm, niewierność, często ukryte obsesje, czy wręcz dewiacje. Jakie czynniki złożyły się na to, że tym zatrutym duszom udało się zainfekować swoją zarazą cały zachodni świat?

- Ludzie ci zostali wypromowani przez potężne siły, które były zainteresowane wykorzystaniem seksu jako siły do kontrolowania ludzi. Tak jak powiedziałem, najpotężniejszą z tych sił w tym okresie była rodzina Rockefellerów. W latach 40. sponsorowali działalność Kinseya, który - jak to napisałem w „Libido dominandi”- sam stwierdził, że celem jego badań była chęć kontroli nad ludźmi. Przyznał to w liście do lokalnej komisji poborowej, w którym prosił o zwolnienie z wojska swojego współpracownika Paula Gebharta. Twarz Kinseya trafiła na okładkę magazynu „Time”, który był głównym organem amerykańskiego ministerstwa propagandy w tamtych czasach. Henry Luce (wydawca wielu wpływowych magazynów - przyp. red.) ściśle współpracował z C. D. Jacksonem z CIA w celu promocji Kinseya, którego badania zostały wykorzystane aby zdeprawować moralnie Amerykanów i w ten sposób przejąć nad nimi kontrolę.

W swojej książce napisał Pan, że rewolucjoniści seksualni zarażali uniwersytety i kongregacje katolickie promocją antykoncepcji i aborcji, aby w ten sposób spowolnić wzrost ludności katolickiej. Czy mógłby Pan pokrótce opisać ten proces i jego mechanizmy?

- John D. Rockefeller III opłacił serię dotyczących antykoncepcji tajnych spotkań, które odbyły się w latach 1962-65 na Uniwersytecie Notre Dame. Teolodzy, którzy brali w nich udział, wydali w 1965 r. oświadczenie, w którym stwierdzili, że nie uznają już za przekonywujące nauczania Kościoła w sprawie antykoncepcji. Oświadczenie to zostało użyte, aby podkopać wsparcie dla nauczania Kościoła, aż w końcu w 1968 r. doprowadziło do rewolty przeciwko encyklice Humanae Vitae. Uniwersytet Notre Dame użył pieniędzy Rockefellera aby wypełnić swoimi ludźmi papieską komisję ds. antykoncepcji, która również opowiadała się za zmianami w nauczaniu Kościoła. Ojciec Hesburgh, który w owym czasie był rektorem tego uniwersytetu, latem 1965 r. zaaranżował spotkanie Johna D. Rockefellera III z papieżem Pawłem VI, podczas którego Rockefeller zgłosił, że może za papieża napisać encyklikę na temat antykoncepcji. Współpraca Uniwersytetu Notre Dame i Rockefellerów miała niszczący wpływ na seksualną moralność katolików w Stanach Zjednoczonych.


Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał RoM



Seksrewolucja obnażona

Eugene Michael Jones z detaliczną starannością prezentuje dzieje rewolucji seksualnej, od jej oświeceniowych początków aż po czasy nam współczesne. Zagląda do życiorysów, prześwietla słabo znane dokumenty i fakty, odsłania nabierający z biegiem lat coraz większego rozpędu proces rozpadu tradycyjnych społeczeństw – bynajmniej nie spontaniczny, lecz inspirowany i sterowany przez inżynierów dusz chcących być „jako bogowie”.

Jako oręża używają oni siły tkwiącej w popędzie płciowym, wpisanym przez Stwórcę w ludzką naturę. Gdy jest on jednak nieuporządkowany i niepoddany Bożemu zaleceniu: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, może stać się instrumentem zniewolenia. Doskonale wiedzą o tym również rewolucjoniści, tym skuteczniej wcielający w życie swoje szatańskie zamysły, im doskonalsza staje się socjotechnika, wraz z rozwojem nauki i mediów zdolna do programowania zarówno jednostek, jak i całych społeczeństw.

Badający spiskową praktykę dziejów znajdą dla siebie w Libido dominandi… wiele frapujących informacji, bowiem Eugene Michael Jones prześwietla życiorysy i ideowe ewolucje kolejnych koryfeuszy przewrotu, spośród których wielu to iluminaci, wolnomularze i członkowie innych tajnych stowarzyszeń. Przeważnie jednak kobiety i mężczyźni niezdolni do opanowania własnej sfery seksualnej, bezwzględnie raniący najbliższe osoby, usiłujący ubierać swe uzależnienie w ideologiczne łachmany bądź czyniący z ułomności ludzkiej natury oręż do zniewalania innych. Weishaupt, de Sade, Wollstonecraft, Shelley, Freud, Sanger, Kołłontaj, Hirschfeld, Reich, Röhm, Kinsey, Kerouac – te nazwiska, nieodłącznie już przypisane panteonowi światowej lewicy łączą nie tylko upiększone najczęściej w oficjalnej literaturze życiorysy, z których wymazano wstydliwe wątki świadczące choćby o seksualnych dewiacjach bądź przyświecających im rzeczywistych intencjach. Bez wyjątku byli to również wrogowie Boga i Kościoła, bowiem idea upowszechnienia zepsucia obyczajów miała za pierwszy cel właśnie zniszczenie społecznego ładu opartego na spójnej z Dekalogiem hierarchicznej władzy ziemskiej. Uczelniane katedry, prądy ideologiczne, wynalazki psychologii, reklama, media, stały się z biegiem lat rozsadnikami ideologii panseksualizmu, zniewalającej w imię rzekomej wolności.

W XX wieku do walki o palmę pierwszeństwa w niechlubnej sztafecie liderów obyczajowej rebelii z totalitarną Rosją sowiecką i III Rzeszą stanęły Stany Zjednoczone, którym nie bez powodu poświęca Jones końcową, bardzo obszerną część swojej monumentalnej pracy. Rządząca w USA elita WASP ów – białych anglosaskich protestantów (akceptująca zarówno antykoncepcję, jak i aborcję) podchwyciła i zaczęła skutecznie wcielać w życie ideę tzw. kontroli urodzin – oficjalnie, oczywiście, w imię wolności, w praktyce zaś po to, by zatrzymać demograficzną ekspansję katolików. Nie wiadomo jednak, czy zamiar ten powiódłby się – mimo użycia najdoskonalszych nawet środków i olbrzymich pieniędzy, głównie Fundacji Rockefellera – gdyby nie słabość amerykańskiego Kościoła i jawna zdrada wielu jego przedstawicieli. Dzisiaj, gdy ideologia gender wdziera się w Polsce na katedry już nie tylko świeckich uniwersytetów, nie ma lepszego momentu, by na własne oczy się przekonać do czego alians z seksrewolucjonistami doprowadził za Oceanem katolickie uczelnie, za dotacje z federalnych funduszy wyrzekające się prawowiernego nauczania. Przy okazji warto zauważyć ciekawy wniosek Jonesa – jego zdaniem antykatolicki w swej istocie przewrót obyczajowy w Stanach był – obok oczywistego wpływu moskiewskiej agentury – jednym z powodów, dla których Stolica Apostolska zainicjowała niesławnej pamięci Ostpolitik.

Roman Motoła

Eugene Michael Jones, Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej. ¬Wektory, Wrocław 2013.

Recenzja ukazała się w 33. numerze dwumiesięcznika "Polonia Christiana" (lipiec-sierpień 2013 r.)

http://www.pch24.pl/obyczajowy-przewrot ... z2ce6dSIHR


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologie dzisiejszego świata
PostNapisane: 05 wrz 2013, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Terror dewiantów to jedna z najgroźniejszych chorób niszczących ludzi, społeczeństwa i narody.

Kosztem najsłabszego

Pseudomałżeństwo homoseksualne w krajach, w których zostało narzucone, było na ogół poprzedzone dwoma towarzyszącymi mu ustawami: uznaniem praw par gejowskich oraz wprowadzeniem przestępstwa homofobii.

Nie brakuje, także wśród katolików, takich, którzy łudzą się, że uchwalenie tych ustaw umożliwi złagodzenie skrajnych żądań oraz zapobiegnie „większemu złu”, czyli tzw. małżeństwom gejowskim. Prawda jest jednak taka, że jeśli przyzwoliło się na mniejsze zło, to przyzwoliło się już na wszystko, także dlatego, że w przypadku ustawy o homofobii między nią a pseudomałżeństwem gejowskim nie jest łatwo określić, które z nich stanowi większe zło.

We włoskim parlamencie dyskusja nad ustawą przeciw homofobii i transfobii została przełożona na pierwsze dni września. Aby projekt ustawy stał się prawem obowiązującym w państwie, powinien być przyjęty najpierw w Izbie Deputowanych, a następnie przez Senat.

Gdyby tak się stało, rząd Enrica Letty „szerokiego porozumienia”, skupiający dwie główne partie włoskie: Partito Democratico (Partię Demokratyczną, PD) oraz Popolo della Libertà (Lud Wolności, PdL), przeszedłby do historii z tytułu wprowadzenia do prawodawstawa ustawy, której żaden z lewicowych rządów nie zdołał dotąd ogłosić.

Bez poszanowania praw osoby

Główne jej założenie polega na karaniu każdego, kto okaże się winnym „dyskryminacji” z powodu „orientacji seksualnej”. Jednak pojęcia „dyskryminacji” i „orientacji seksualnej” są pozbawione wartości prawnej, a nade wszystko logicznego sensu. Dyskryminować oznacza traktować jedną osobę w sposób gorszy od innej. Ale zasada dyskryminacji reguluje stosunki społeczne.

Dyskryminacja sama w sobie może być de facto dobrym lub złym wyborem w zależności od kategorii odniesienia: przy udziale w konkursach publicznych bądź prywatnych, podczas naboru do oddziałów wojskowych albo na zawody sportowe, jak również przy przyjmowaniu do seminarium katolickiego. Zmieniają się kryteria wyboru, ale dyskryminacja jest ciągle obecna. Dlaczego nie powinno być dozwolone choćby poszanowanie podstawowych praw osoby?

Tak samo niejednoznaczne jest pojęcie „orientacji seksualnej” definiowane przez ustawę jako „pociąg wobec osoby tej samej płci, płci przeciwnej albo obydwu płci”. Ta definicja jest zbyt szeroka i ogólnikowa, aby dało się udowodnić dowolny wybór rodzący się z pragnienia jednostki.

To samo można by powiedzieć o „tożsamości płci” zdefiniowanej przez tekst ustawy jako „postrzeganie przez daną osobę samej siebie jako należącą do płci żeńskiej lub męskiej nawet w opozycji do własnej płci biologicznej”.

Jednak to, co jest poważniejsze, to fakt, że ustawodawca domaga się przyznania tej swobodzie wyboru tzw. orientacji seksualnej „statusu”, tj. sytuacji subiektywnej stanowiącej nośnik praw jako takich z pominięciem jakiegokolwiek odniesienia do obiektywnego systemu wartości.

Jeżeli afirmuje się nieograniczoną wartość wolności wyboru, negując prawo naturalne i moralne stanowiące jej granicę, zmienia się w konsekwencji pojęcie dewiacji i naruszenia norm. Po zanegowaniu prawa naturalnego i przyjęciu zasady absolutnej swobody w wyborze tzw. orientacji seksualnej życie w pedofilii, w kazirodztwie i w każdej innej formie płciowej uważanej dziś za dewiację staje się sprawą otwartą. To, co dziś jest nienormalne, będzie normalne jutro. I odwrotnie – to, co dziś wydaje się normalne, jutro zostanie potępione jako coś nienormalnego.

Wszystko jest dozwolone, ponieważ wszystko jest następstwem wolnego wyboru człowieka, który nie może być ograniczany absolutnymi normami niezależnymi od jego woli. Normy niezależne od woli człowieka to normy, które nazywamy prawami moralnymi. Fundamentem moralności jest rozróżnienie między pojęciem dobra i zła.

Wynikają z niego normy wskazujące dobro, które należy czynić, oraz zło, którego należy unikać. Jeżeli nie istnieje porządek moralny, to nie istnieją zbrodnie, ponieważ pojęcie zbrodni ma wymiar moralny, który zostaje usunięty przez absolutny relatywizm oparty na prymacie absolutnej wolności człowieka do wyrażania i zaspokajania własnych pragnień.

W ustawach o homofobii, tak jak w tej dyskutowanej we Włoszech, absolutny libertynizm pokrywa się w sposób nieunikniony z maksymalnym totalitaryzmem. Przy braku moralności i obiektywnego prawa społeczeństwo jest redukowane de facto do miejsca konfliktów, w którym prawa najsłabszego są zdominowane przez egoizm najsilniejszych. Nie jest to koniecznie siła indywidualnego stosunku wobec drugiego człowieka, jak to jest w przypadku matki i abortowanego dziecka. Może to być siła zorganizowanych grup, potęg medialnych, interesów finansowych. Homoseksualiści nie są obywatelami bezbronnymi wobec prawa tak jak ofiary aborcji, ale stanowią oni grupę władzy – lobby.

Dziś to lobby narzuca przestępstwo homofobii, jutro może nakazać wyeliminowanie przestępstwa pedofilii w imię swobodnej orientacji seksualnej jednostki chcącej zdecydować o zaspokojeniu własnego pragnienia seksualnego z dzieckiem. Z artykułu 1 ustawy przeciw homofobii wynika, że wymyślonym i chronionym dobrem prawnym jest nie tylko homoseksualizm, lecz także wolność wyboru nieograniczonego seksu co do formy i współuczestników.

Dlaczego wykluczyć zeń małoletnich jako możliwy obiekt? Skoro dziecko nienarodzone może być zabite w imię wymogów spełnienia się psychologicznego matki, dlaczego dziecko żywe nie może stać się obiektem pragnień seksualnych osoby dorosłej czy grupy dorosłych, którzy zdecydowaliby o tym większością głosów w sposób demokratyczny? Istota totalitaryzmu nie leży w pojęciu granicy czy w użyciu siły jako takiej, ale w nieuporządkowanym użyciu siły, która staje się ślepą przemocą, ponieważ jest uwolniona z odniesień moralnych.

Krótko mówiąc, korzeniem totalitaryzmu jest nieporządek, pomieszanie dobra i zła, tego, co można, a czego nie można czynić. Natomiast pojęcie istnienia absolutnego porządku wartości stanowi obiektywną granicę samowoli i przemocy totalitarnej.

Nie ma praw tam, gdzie nie ma obowiązków

Wprowadzając przestępstwo homofobii, pozbawia się rodzinę ochrony, która się zawsze nią cieszyła na przestrzeni wieków, i zapewnia się ją homoseksualistom uznanym za osoby posiadające prawa. Do osiągnięcia tego celu konieczny jest logiczny przeskok: przejście od praw człowieka do praw homoseksualistów.

Homoseksualiści podobnie jak osoby heteroseksualne, będąc ludźmi, korzystają z praw właściwych dla wszystkich osób, jednak nie istnieją w rzeczywistości prawa homoseksualistów, podobnie jak nie istnieją abstrakcyjne prawa związane z płcią czy wiekiem kobiet lub mężczyzn.

W istocie nie ma praw tam, gdzie nie ma obowiązków. Istnieją prawa matek, ponieważ istnieją nade wszystko obowiązki matek (i ojców), ale nie istnieją prawa kobiet, ponieważ nie istnieją, ani w sposób abstrakcyjny, ani konkretny, obowiązki związane ze statusem kobiety, a tym bardziej ze statusem homoseksualisty. Jedyne możliwe prawa opierają się na prawie naturalnym i na instytucjach naturalnych takich jak rodzina.

Do tej pory obowiązywał chrześcijański porządek rodziny, w którym homoseksualizm nie był dopuszczalny jako zjawisko niemoralne. Nowe ustawodawstwo chce radykalnie zmienić sytuację, narzucając to, co było uważane za dewiację jako nowy model społeczny, i kwalifikując jako zbrodnię, a więc jako dewiację i nienormalność afirmację zasad chrześcijańskich.

Możliwość określania homoseksualizmu mianem dewiacji i zjawiska nienormalnego jest zniesiona przez ustawę, ponieważ jakakolwiek krytyka bądź rezerwa wobec osób homoseksualnych, ich działań i stylu życia zostałaby uznana za formę niesłusznej dyskryminacji. Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, ale w XXI wieku, także w Europie, rozpoczął się czas prześladowań obrońców porządku naturalnego i chrześcijańskiego.

tłum. WL

Prof. Roberto de Mattei, Uniwersytet Europejski w Rzymie

http://www.naszdziennik.pl/mysl/53005,k ... szego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /