Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 17 lut 2016, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Grupa Wyszehradzka irytuje Niemców

Od momentu powołania rządu Beaty Szydło zmieniły się priorytety polityki zagranicznej, a jednym z nich znowu została bliska współpraca Polski z Czechami, Słowacją i Węgrami w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Rząd Ewy Kopacz zostawił relacje z tymi krajami w stanie mocno zrujnowanym, a ostatnim akcentem „współpracy” Polski z pozostałymi państwami Grupy Wyszehradzkiej było odwrócenie się od nich plecami i głosowanie razem z Niemcami za tzw. kwotami rozdziału imigrantów pomiędzy poszczególne kraje członkowskie.

Węgry, Czechy i Słowacja głosowały przeciw temu rozwiązaniu, co więcej, w związku z podjęciem decyzji przez Radę większością głosów zdecydowały się ją zaskarżyć do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Teraz Grupa Wyszehradzka uzyskała swoisty wiatr w żagle. Spotkania szefów rządów w jej ramach odbywają się dosyć często, a wczoraj w Pradze odbyło się kolejne poświęcone między innymi tzw. Brexitowi.

Przypomnijmy tylko, że premier Wielkiej Brytanii David Cameron zabiegał o zmiany w prawie europejskim w czterech obszarach: wypracowania zasad współpracy pomiędzy krajami strefy euro a krajami członkami UE, posługującymi się walutami narodowymi, wzmocnienia konkurencyjności, rynku wewnętrznego i ograniczenia ciężarów regulacyjnych oraz zachowania suwerenności państw i zwiększenia roli ich parlamentów narodowych, wreszcie pomocy socjalnej dla imigrantów przybywających do Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Grupy Wyszehradzkiej, trzy pierwsze postulaty Camerona adresowane do Rady leżą w dobrze pojętym interesie krajów Europy Środkowo-Wschodniej, więc starając się o zmiany w prawie europejskim, premier Wielkiej Brytanii pracuje także dla naszego regionu.

Wszystko wskazuje na to, że Polska, Węgry i Czechy (Słowacja jest w strefie euro, ale godzi się na takie stanowisko pozostałych członków Grupy) będą posługiwały się własnymi walutami jeszcze przez długie lata, więc wynegocjowanie porozumienia, że tego typu kraje nie będą dyskryminowane przez rozwiązania przyjmowane dla krajów strefy euro, jak najbardziej służy naszym interesom.

Podobnie jest z dążeniem Wielkiej Brytanii do ograniczenia ciężarów regulacyjnych (nowe pomysły regulacyjne rodzą się w głowach tysięcy urzędników Komisji Europejskich bardzo często), co powinno służyć poprawie funkcjonowania rynku wewnętrznego UE, a tym samym wzmocnieniu konkurencyjności poszczególnych gospodarek krajów członkowskich.

Trzeci postulat Camerona zachowania suwerenności państw narodowych i zwiększenie roli parlamentów krajowych w unijnych decyzjach to także rozwiązanie służące interesom wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Najbardziej drażliwe z punktu widzenia interesów państw Grupy Wyszehradzkiej są oczekiwania Camerona co do redukcji pomocy socjalnej dla imigrantów ze względu na blisko milion Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii.

Wprawdzie Cameron zgodził się już, że ograniczenia, jakie chce wprowadzić w zakresie pomocy socjalnej, będą dotyczyły tylko nowo przybywających imigrantów, ale redukcje miałyby dotknąć zasiłków dla dzieci, które przebywają na przykład w Polsce, a ich rodzic albo rodzice pracują w Wielkiej Brytanii.

W takim przypadku Brytyjczycy gotowi byliby je dalej wypłacać, ale tylko w takiej wysokości, jakie obowiązują w danym kraju członkowskim.

Zawieszenie pomocy socjalnej Wielkiej Brytanii dla nowych imigrantów (ale maksymalnie na cztery lata) zostało także obwarowane formułą sytuacji nadzwyczajnej, czyli takiej, w której napływ imigrantów zarobkowych destabilizuje system zabezpieczeń społecznych albo prowadzi do poważnych trudności na rynku pracy czy zakłóceń w funkcjonowaniu służb publicznych.

Gdyby taka sytuacja nastąpiła, Wielka Brytania (albo każdy inny kraj członkowski) informuje o tym fakcie Komisję i Radę, a ta ostatnia na wniosek Komisji kwalifikowaną większością głosów przyjmuje akt wykonawczy, który pozwala danemu krajowi członkowskiemu na wprowadzenie ograniczeń we wsparciu socjalnym nowych imigrantów.

Wczoraj kraje Grupy Wyszehradzkiej dodatkowo porozumiały się, że to, czy w danym kraju członkowskim mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną, ustalane byłoby na postawie analizy makroekonomicznej przeprowadzanej przez ekspertów Komisji Europejskiej, tak aby było pewne, że mamy właśnie taką sytuację, a nie tylko jej wyobrażenie.

Ale Niemcy zirytowały wcale nie ustalenia Grupy Wyszehradzkiej w sprawie Brexitu, ale zaproszenie do Pragi premierów Bułgarii i Macedonii, aby z nimi rozmawiać o ochronie zewnętrznych granic Unii.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej obawiają się, że zawiedzie niemiecki plan ochrony granic Grecji, a także że Turcja będzie pozorowała uszczelnienie swojej granicy i w związku z tym na wiosnę UE zaleje kolejna fala imigrantów.

W tej sytuacji należy wesprzeć właśnie Bułgarię i Macedonię, aby to na granicy tych krajów dokonać oddzielenia uchodźców od imigrantów ekonomicznych i tych ostatnich nie wpuszczać na teren UE.

Niemcom ten plan się nie podoba i stąd próba przywołania krajów Grupy Wyszehradzkiej do porządku, ale po zmianie rządu w Polsce te połajanki już nie działają i nasi zachodni sąsiedzi muszą się przyzwyczaić, że te cztery kraje (a być może jeszcze kilka innych) będą teraz występowały ze wspólnymi propozycjami na unijnym forum.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/152409 ... emcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 22 lip 2016, 08:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Jednym głosem

Polska, Czechy, Słowacja i Węgry przygotują wspólne stanowisko na wrześniowy szczyt unijny w Bratysławie, poświęcony m.in. przyszłości Unii Europejskiej w obliczu opuszczenia Wspólnoty przez Wielką Brytanię.

„Wynik referendum w Wielkiej Brytanii tworzy nową sytuację dla Unii Europejskiej. Nie możemy nadal odwracać głowy, mając nadzieję, że kryzys rozwiąże się sam. Musimy przybliżyć ideę europejską obywatelom i zmniejszyć istniejący rozdźwięk pomiędzy działaniami instytucji europejskich a oczekiwaniami obywateli” – napisali we wspólnym oświadczeniu szefowie rządów: Polski, Czech, Słowacji i Węgier.

Premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej spotkali się wczoraj w Warszawie na pierwszym szczycie od objęcia przez nasz kraj z dniem 1 lipca rocznego przewodnictwa w Grupie. W tym półroczu natomiast przewodnictwo w Unii Europejskiej objęła Słowacja.

Premierzy rządów zadeklarowali, że przygotują wspólne stanowisko odnoszące się m.in. do nowej organizacji pracy w ramach Unii Europejskiej. Chodzi m.in. o to, aby więcej do powiedzenia na unijnym forum miały parlamenty narodowe poszczególnych członków oraz Rada Europejska skupiająca szefów państw UE, kosztem silnie umocowanej dzisiaj Komisji Europejskiej. Najbliższy szczyt państw Unii Europejskiej zaplanowano na 16 września w Bratysławie.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... losem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 07 sie 2016, 07:27 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Budujmy wspólnotę strachu

Obrazek

Co sprawia, że w Europie Środkowo-Wschodniej mniej chętnie niż za Odrą wita się imigrantów? Dlaczego w ten właśnie rejon pompuje się największe pieniądze mające zachęcić społeczeństwa do popierania Unii Europejskiej? Z jakiego powodu częściej niż na Zachodzie upadają tu rewolucyjne projekty ideologiczne? Jeśli chcemy budować porozumienie narodów żyjących między Niemcami a Rosją, musimy najpierw odpowiedzieć na tak postawione pytania.

Prezydent Andrzej Duda rozpoczął swą kadencję od wizyty w Estonii. Decyzja ta zaskoczyła wielu obserwatorów życia publicznego, jednak nie tych, którzy znali intelektualną formację środowiska zajmującego się kształtowaniem polityki zagranicznej prezydenta. Środowisko to bowiem od lat promuje koncepcję budowy „międzymorza” – pasu państw od Bałtyku po Morze Czarne, ściśle współpracujących ze sobą pod względem ekonomicznym, politycznym i militarnym. Oczywiście nikomu nie trzeba przypominać, że koncepcja ta nie jest nowa – wynika z tradycji I Rzeczypospolitej, do której w zniekształconej formie planował powrócić Józef Piłsudski.

Koncepcja promowana dziś przez obóz rządzący polega więc na próbie budowy swoistej unii środkowoeuropejskiej, tworzącej przeciwwagę dla wyniszczającego od wieków te ziemie i zamieszkujące je narody dualistycznego hegemonium Moskwy i Berlina. W dzisiejszych czasach politycy, powołujący się na spuściznę Piłsudskiego, zamierzają jednak poszerzyć jego koncepcję o niemożliwą do zrealizowania przed osiemdziesięcioma laty ścisłą współpracę euro‑atlantycką. Taki pomysł na politykę zagraniczną podoba się licznym kręgom nazywanym dziś prawicowymi, gorąco zaś sprzeciwiają się mu przedstawiciele poprzedniej ekipy rządzącej, twierdząc, że jest to wizja oparta wyłącznie na myśleniu życzeniowym i niemożliwa do zrealizowania. Ludzie skupieni wokół „ideałów III RP” nie mogą sobie bowiem wyobrazić innej polityki środkowoeuropejskiej niż realizowana do tej pory, a polegająca na totalnym uzależnieniu od woli niemieckiego kanclerza.

Potrzeba dobrego strachu

Wydaje się, że dziś przed Polską i innymi krajami naszego regionu otwiera się realna szansa na budowę osi współpracy – w kontrze zarówno do zdziczałego Zachodu, jak i do krwiożerczego Wschodu. Świadczą o tym coraz częściej wysyłane z państw Grupy Wyszehradzkiej (oraz innych państw regionu) sygnały o potrzebie ściślejszej współpracy z Polską. Warto je zatem czym prędzej zdyskontować, a narody potencjalnie zainteresowane budową silnej unii środkowoeuropejskiej skłonić do entuzjastycznego jej poparcia. Na naszych oczach rozpoczyna się bowiem epoka, w której znacznie łatwiej niż dotychczas będzie można zbudować środkowoeuropejską wspólnotę.

W czasach wszechobecnej demokracji wszystkie najbardziej spektakularne decyzje polityczne muszą się cieszyć silnym poparciem społecznym. To właśnie dlatego, gdy Polska miała się stać członkiem Wspólnot Europejskich, przez kilkadziesiąt miesięcy katowano nas propagandą skutkującą takim, a nie innym wynikiem referendum. Od kilkunastu lat jesteśmy zakładnikami tamtego głosowania, a przecież prounijna agitacja z dniem naszego wejścia w struktury europejskie wcale nie straciła na sile. Miażdżąca większość przedstawicieli dzisiejszej klasy politycznej na każdym kroku podkreśla swe przywiązanie do Unii, powołując się przy tym na badania opinii publicznej, które wskazują, że Polacy nadal darzą tę strukturę ogromną sympatią.

Jak zatem zachęcić Polaków oraz niewiele mniej euroentuzjastycznych Węgrów, Czechów czy Słowaków do budowy bloku państw działającego wbrew postrzeganym jako dobroczyńcy Niemcom? Jak przekonać narody od Estonii po Rumunię do mitycznej już niemal koncepcji „międzymorza”, biorąc na siebie ryzyko pożegnania z dwoma głównymi korzyściami kojarzonymi z członkostwem w kierowanej przez Berlin Unii Europejskiej – a więc z dotacjami finansowymi i swobodą podróżowania?

Aby odpowiedzieć na te pytania, spróbujmy najpierw znaleźć odpowiedź na inne: co, oprócz położenia geograficznego i niewielkiej indywidualnej mocy politycznej, łączy narody naszego regionu? W pierwszej kolejności mentalność – mimo wszystko inna niż zachodnia, w znacznie mniejszym stopniu niż w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii zbudowana na żyznej glebie politycznej poprawności. W wielu regionach dawnego bloku wschodniego komunizm zakonserwował przywiązanie do dawnych obyczajów i niechęć do zachodnich nowinek (choć czerwona zaraza pozostawiła owe obyczaje nierzadko w wypaczonej formie). W innych miejscach, jak choćby w rozlicznych regionach Polski, stosunkowo silny Kościół trwał na straży moralnych przyzwyczajeń, czego skutki szczęśliwie widzimy do dziś. Dlatego zatrute ziarno politycznej poprawności nie padło tu na tak podatny grunt jak na Zachodzie, dzięki czemu coraz częściej rodzą się w naszym rejonie konserwatywne inicjatywy. Kwitną z powodu rozsądnej obawy o przyszłość własnego kraju i własnych rodzin. Wystarczy bowiem spojrzeć chociażby na mapę Europy przedstawiającą sukcesy homolobby. Są jeszcze kraje, w których homozwiązki nie zostały prawnie zrównane z małżeństwem. Jakie? Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Polska, Serbia, Słowacja i Ukraina. Przypadek?

Cnota roztropności

Wyniki powyższego zestawienia wskazują na rozsądek narodów wciąż odrzucających homopropagandę, stanowiącą dziś główny towar eksportowy Zachodu. Ale od niedawna Zachodnia Europa stała się również eksporterem nachalnej promocji osiedlania na naszych ziemiach islamskich „imigrantów” w imię rzekomego miłosierdzia, tolerancji i „otwartości na innych”. Kto wyraził najgłośniejszy sprzeciw wobec tego rozwiązania? Kraje Europy Środkowo‑Wschodniej. To także nie wydaje się przypadkiem.

Państwa Grupy Wyszehradzkiej jednogłośnie sprzeciwiają się zaproponowanemu przez Komisję Europejską mechanizmowi automatycznej relokacji uchodźców. Przedstawiciele państw naszego regionu chcą też, by kraje zachodniej Europy, stanowiące główny cel nielegalnych imigrantów, zrewidowały swoją politykę azylową. To w końcu w naszej części Europy do władzy doszedł Orban oraz Prawo i Sprawiedliwość. To z Czech wywodził się największy w historii eurosceptyk na stanowisku prezydenta państwa członkowskiego – Vaclav Klaus. To wreszcie nie kto inny, jak premier Słowacji powiedział w kontekście horrendalnej polityki otwarcia na muzułmanów, że jeżeli Unia Europejska ma odtąd opierać się na przyjmowaniu pod naciskiem większością głosów bzdurnych i niebezpiecznych pomysłów, to nie warto w niej pozostawać. I to nie przypadek.

Na takie reakcje przedstawicieli Europy Środkowej składa się kilka czynników. Nie tylko wspomniana już wcześniej niechęć do rewolucji moralnej, ale także rozsądna troska o własne państwo, którą po raz pierwszy od dawna ludzie odczuwają tak wyraźnie. Mimo iż strach pada także na coraz liczniejsze rzesze Niemców, Francuzów czy Włochów, w większości nie pamiętają oni (lub nigdy nie doznali) życia pod obcą okupacją, wojsk na ulicach czy groźby obcej interwencji. W naszej części Europy pamiętamy to doskonale – bo skończyło się ponad pół wieku później niż na Zachodzie.

Nie sposób, oczywiście, pominąć także czynnika ekonomicznego. Wielu Polaków czy Węgrów obawia się nie tyle najazdu obcych kulturowo muzułmanów, co konieczności wypłacania im zasiłków socjalnych, organizowania miejsc pracy i tym podobnych.

Nie ma się czego wstydzić – strach przed obcym i nieznanym jest przecież całkowicie naturalny. Tylko że w powojennej Europie Zachodniej nie może on dyktować decyzji politycznych – to dziś przecież wprost niewyobrażalne! Jednak w naszej części Europy zarówno masy, jak i politycy coraz rzadziej widzą w nim coś złego. Przeciwnie, uzasadniają swój strach najszczerzej jak potrafią – troską o własny dom. Kościół od wieków określał taką postawę mianem cnoty roztropności.

Wolne media przeciw europropagandzie

Można domniemywać, że ośrodki rządzące Unią Europejską tak mocno pragnęły zjednoczenia ze Wschodem Europy, gdyż przewidywały rozwój technologiczny ze szczególnym uwzględnieniem wolnego internetu. Przywódcy rządzącej Europą kliki musieli wiedzieć, że pozostający wówczas jeszcze w powijakach rewolucyjny proces komunikowania się może ruszyć z posad bryłę znanego im świata i dlatego tak ochoczo zapraszali do siebie „ubogich krewnych”. Dlatego też tak ogromne pieniądze wyłożono na europropagandę. Społeczeństwa żyjące na wschód od Odry nie dały się jednak zmanipulować w takim stopniu, w jakim pozwolili się oszukać mieszkańcy Zachodu (choć oczywiście znaczna, opiniotwórcza i ważna część tych społeczności chciałaby nawiązywać do tragicznej tradycji papugi narodów). Skala społecznego rozsądku w starej i nowej Unii zdaje się jednak nie wytrzymywać prób porównania.

Rozwój wolnych mediów elektronicznych sprawił, że jednak i na Zachodzie zaczyna się rozumieć, o co tak naprawdę toczy się gra.

W Niemczech, we Francji i Wielkiej Brytanii zaczyna kiełkować strach o własną rodzinę i dobytek (bo na razie jeszcze nie o tradycję). Świadczą o tym: rosnąca popularność PEGIDY czy AfD, wyniki wyborcze Frontu Narodowego oraz przygotowywane referendum na temat wyjścia Zjednoczonego Królestwa ze struktur Unii. Również we Włoszech narasta strach przed imigrantami – ale i dewiantami: wielkie wrażenie wywarła kilkusettysięczna manifestacja w Rzymie, podczas której Włosi domagali się odwołania planów legalizacji homomałżeństw. Czas pokaże, w jaki sposób na powyższy trend zareagują włodarze Europy.

Pewne jest jedno, jeśli Polska i kraje naszego regionu będą potrafiły zbudować wspólnotę zabezpieczającą rodzinę i własność, to wkrótce mogą stanąć w obliczu innej fali uchodźców: imigrantów z zachodniej Europy, niepoznających już własnych krajów. A to może stworzyć podstawę do budowy nowej Rzeczypospolitej, już nie „obojga”, ale znacznie liczniejszych narodów. Bruksela i Berlin (jeśli w ogóle przetrwają), a być może także i Moskwa, będą ją wykpiwać jako „republikę strachu”. Ale my nazwiemy ją „Rzeczpospolitą roztropności”. Prawdziwą Unią Europejską.

Krystian Kratiuk

http://www.pch24.pl/budujmy-wspolnote-s ... 4,pch.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 27 sie 2016, 09:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Wyszehrad gościł Merkel

Bezpieczeństwo i wzrost gospodarczy to tematy, które należy podjąć w UE w ramach dyskusji o przyszłości Wspólnoty – zgodzili się w piątek w Warszawie kanclerz Niemiec i premierzy Wyszehradu. W ich ocenie, piątkowe rozmowy powinny doprowadzić do zbliżenia stanowisk.

Liderzy podczas wspólnych oświadczeń dla prasy podkreślali, że rozmowy w Warszawie mają na celu przygotowanie do nieformalnego szczytu liderów 27 państw członkowskich 16 września w Bratysławie poświęconego sytuacji Wspólnoty wobec Brexitu. Jak mówili, spotkanie w słowackiej stolicy rozpocznie dyskusję na unijnym forum o przyszłości UE i jej reformie.

– Szczyt w Bratysławie ma być początkiem długotrwałego procesu. Mamy ambicję, żeby zdefiniować w Bratysławie stan, w jakim znajduje się obecnie UE, i wskazać obszary, nad którymi powinniśmy dalej pracować na kolejnych spotkaniach – mówił Robert Fico, premier Słowacji, która pełni obecnie rotacyjne przewodnictwo w Radzie UE. Według Fico, podsumowanie tej dyskusji mogłoby nastąpić w 2017 r., w 60. rocznicę podpisania Traktatów Rzymskich. Bratysława nie będzie szczytem decyzji, lecz początkiem prac – wtórowała mu kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Przywódcy podczas oświadczeń wskazywali, że dwiema kluczowymi kwestiami podczas rozmów w Bratysławie powinna być współpraca na rzecz poprawy bezpieczeństwa oraz wzrost gospodarczy. Liderzy Węgier i Czech zaproponowali rozpoczęcie dyskusji o armii europejskiej. Premier Węgier i kanclerz Niemiec w kontekście wzrostu gospodarczego mówili o potrzebie podjęcia współpracy w zakresie cyfryzacji.

Premier Czech Bohuslav Sobotka wyraził oczekiwanie, że Grupa Wyszehradzka jeszcze przed spotkaniem w Bratysławie uzgodni wspólne priorytety.

Premier Beata Szydło podkreślała, że po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE nastąpią zmiany, z którymi musimy się zmierzyć. – Naszym zadaniem jest podtrzymanie UE jako silnego podmiotu, który daje gwarancje bezpieczeństwa swoim obywatelom – mówiła. – Musimy wyciągnąć wnioski z decyzji Wielkiej Brytanii i zastanowić się nad tym, jakie reformy UE są konieczne, żeby mogła ona lepiej funkcjonować. (...) Musimy przywrócić obywatelom poczucie, że Unia naprawdę im służy i że to oni są jej gospodarzami – podkreśliła.

– Chcemy, żeby pozostałe państwa, które tworzą UE i chcą budować naszą wspólną przyszłość, były ze sobą jeszcze bardziej związane, jeszcze silniej współpracowały – zaznaczyła. Według Szydło, w UE „musimy poszukiwać tych projektów, które nas łączą, a nie tych, które nas dzielą”. W jej ocenie, „tych drugich jest ostatnio całkiem sporo”; premier wymieniła m.in. propozycję zmian w dyrektywie o delegowaniu pracowników oraz projekty zmian w systemie azylowym. Jako najważniejsze obszary współpracy wskazała na rynek wewnętrzny.

Mówiła też, że należy podjąć dyskusję na temat bezpieczeństwa. – Będziemy rozmawiać o tym, jak skutecznie reagować na wyzwania związane z terroryzmem i kryzysem migracyjnym – zapowiedziała. – Polska jest orędownikiem poszukiwania kompromisu. Chcemy, by budowany on był w oparciu o zwiększenie pomocy humanitarnej dla państw i regionów, w których toczą się w tej chwili wojny – zadeklarowała. Podkreśliła, że należy również zwiększać nakłady na ochronę granic zewnętrznych, pomoc rozwojową oraz na współpracę z krajami trzecimi w obszarze przeciwdziałania terroryzmowi.

Szefowa polskiego rządu mówiła, że niepokój wywołują informacje dot. „pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa na Ukrainie”, co – w jej ocenie – ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo całej UE. – Inspirowane z Moskwy zwiększenie napięcia nie służy budowaniu zaufania i przewidywalności w Europie – dodała.

– My, 27 państw unijnych, musimy ponieść konsekwencje brytyjskiego referendum i zastanowić się nad tym, w jakich dziedzinach UE musi być silniejsza – mówiła z kolei kanclerz Merkel. Według niej, Unia musi się skupić na kwestiach wspólnych. Jak zaznaczyła, Brexit jest cezurą w historii integracji europejskiej. – Ważne jest, byśmy opracowali staranną odpowiedź na tę cezurę – zaznaczyła.

W ocenie niemieckiej kanclerz, zasadnicze znaczenie w Bratysławie będzie mieć temat bezpieczeństwa. – Pod kątem bezpieczeństwa i obronności możemy więcej zrobić. Traktat lizboński daje nam tu więcej możliwości, żeby zainicjować i planować wspólne działania – mówiła. Według niej, wciąż nie został zrealizowany m.in. projekt rejestracji osób wjeżdżających do strefy Schengen.

– Podejmiemy także temat migracji i kwestię odpowiedzialności humanitarnej, z której musimy się wywiązać, w kontekście czy to współpracy z krajami afrykańskimi, czy porozumienia UE – Turcja, w jaki sposób można zwalczać nielegalność, jednocześnie pomagając tym, którzy są w potrzebie – podkreśliła.

Drugim istotnym tematem w Bratysławie – jak wskazała Merkel – będą kwestie gospodarcze. – Ludzie tylko wtedy zaakceptują Europę, jeżeli Europa zapewni im dobrobyt – podkreśliła. W jej ocenie, Europa ma wiele do zrobienia w kwestii cyfryzacji i nowoczesnych technologii. Jak zaznaczyła kanclerz, wyzwaniem jest przekonanie młodych ludzi do Europy.

Premier Węgier Viktor Orban mówił, że decyzja Brytyjczyków o wyjściu z UE jest efektem sytuacji europejskiej. W jego ocenie, UE mierzy się z dwoma problemami: utratą zdolności adaptacyjnych w trudnych sytuacjach, takich jak kryzys finansowy, zagrożenia terrorystyczne, migracja, kryzys na Ukrainie oraz nieprzestrzeganiem ustalonych zasad dotyczących m.in. strefy Schengen i kwestii budżetowych.

Orban zaprezentował cztery propozycje Węgier: utworzenie wspólnej europejskiej armii, utrzymanie dyscypliny finansowej, ustanowienie nowej polityki unijnej w obszarze cyfryzacji oraz powrót unijnych instytucji do „podstawowych zadań”. – Niech europejskie instytucje powrócą do swoich właściwych działań. Rada Europejska niech prowadzi Unię, Komisja niech zakończy zabawę w politykę i powróci do swoich podstawowych zadań. Ona nie odgrywa politycznej roli, ale jest strażnikiem traktatu – podkreślił.

W ocenie premiera Węgier, potrzebę zmiany unijnych traktatów pokażą kolejne etapy dyskusji i rozmów.

Fico podkreślał, że są ogromne oczekiwania wobec nieformalnego szczytu w Bratysławie, ale także stosunkowo duże różnice poglądów. Według niego, są kraje, które oczekują od szczytu bratysławskiego rozpoczęcia głębokich zmian, w tym unijnych traktatów, ale są też kraje, które nie widzą takiej potrzeby; część opowiada się za znalezieniem złotego środka. Apelował o zbliżenie stanowisk w gronie V4 i niemieckiej lider. – Zawiedzione nadzieje wobec szczytu byłyby najgorszą możliwością – mówił słowacki premier.

Podkreślił, że dla Słowacji kluczowa jest kwestia migracji i związana z tym kwestia bezpieczeństwa, także w wymiarze ekonomicznym.

W ocenie Sobotki, z dotychczasowego przebiegu spotkania wynika, że rysują się punkty, co do których nastąpi zgoda na szczycie w Bratysławie.

Jako priorytety Czech wskazał odbudowę zaufania obywateli do procesu integracji europejskiej i poprawę bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego. Czeski premier opowiedział się za rozpoczęciem dyskusji nad budową wspólnej armii europejskiej. – Ten proces nie będzie łatwy, niemniej jednak jestem przekonany, że Europa potrzebuje lepszej współpracy w dziedzinie obronności i polityki bezpieczeństwa w zakresie przede wszystkim obrony granic zewnętrznych – podkreślił.

W jego ocenie, wzmacnianie jednolitego rynku powinno służyć także wyrównywaniu poziomu życia w całej UE.

Przed spotkaniem Grupy Wyszehradzkiej niemiecka kanclerz rozmawiała z premier Beatą Szydło. Rozmowy w gronie V4 z niemiecką lider były kontynuowane po oświadczeniach dla prasy.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/165207 ... erkel.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 05 wrz 2016, 09:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Nie ma mowy o przekazaniu Brukseli nowych kompetencji

Nie może być mowy o przekazaniu Brukseli nowych kompetencji – oświadczył w niedzielę w Radiu Kossuth minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto.

– Nie może być nawet mowy o przekazaniu Brukseli nowych kompetencji, bo dobre odpowiedzi na niewątpliwie poważne wyzwania minionego okresu zrodziły się na poziomie państw członkowskich. Dlatego jest coraz istotniejsze, by utrzymać kompetencje decyzyjne na szczeblu państw członkowskich – oznajmił Szijjarto.

Ocenił też, że z punktu widzenia przyszłości UE konieczne jest kontynuowanie procesu jej poszerzenia, odnowienie pragmatycznych kontaktów z Rosją z uwagi na interesy gospodarcze oraz poszukiwanie zewnętrznych sojuszów.

Minister powtórzył swą opinię wyrażoną 29 sierpnia na spotkaniu szefów dyplomacji państw Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie, że V4 jest obecnie najściślejszym sojuszem w UE. Jak zaznaczył, współpraca wyszehradzka przyniosła regionowi historyczny pokój, co potwierdzają gesty dyplomatyczne ostatnich lat.

– To pokazuje, że sojusz wyszehradzki jest obecnie w najlepszym stanie w swej historii – ocenił, dodając, że właśnie teraz istnieje potrzeba współpracy państw środkowoeuropejskich, m.in. ze względu na wyzwania stojące przed Unią Europejską.

Zaznaczył też, że według Grupy Wyszehradzkiej silną integrację europejską można oprzeć tylko na silnych państwach członkowskich.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/165815 ... encji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 08 wrz 2016, 09:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Skuteczność V4

Rządy PO – PSL doprowadziły do zamrożenia polskiej aktywności na forum Grupy Wyszehradzkiej. Wprawdzie spotkania się odbywały, podejmowano jakieś ustalenia w sprawie wspólnych działań w ramach UE, ale kiedy przychodziło do podejmowania decyzji, Polska zawsze wspierała propozycje Niemiec, nie zważając na wcześniejsze uzgodnienia w ramach V4.

Najbardziej spektakularnym zachowaniem – według tego schematu – była decyzja premier Ewy Kopacz na unijnym szczycie w Brukseli we wrześniu 2015 roku, żeby poprzeć niemiecką propozycję tzw. kwot imigrantów przypadających poszczególnym krajom członkowskim, wbrew stanowisku pozostałych krajów grupy V4.

Zresztą po podjęciu decyzji przez Radę Europejską o ustanowieniu tzw. kwot właśnie Węgry, Czechy i Słowacja zdecydowały się ją zaskarżyć do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Po wyborach nowo utworzony rząd premier Beaty Szydło zdecydował o zmianie polityki w ramach Grupy Wyszehradzkiej, a sprawy uległy dalszemu przyśpieszeniu, po objęciu przez Polskę przewodnictwa w tej grupie z początkiem stycznia tego roku.

Od tej pory spotkania w różnych formatach Grupy V4 (ministrowie, premierzy, prezydenci) odbywają się wręcz w każdym miesiącu, a wypracowywane wspólne stanowiska głównie w sprawach unijnych są zgodnie prezentowane w Brukseli.

I o dziwo, nie tylko nie ma w związku z tym jakiegoś ostracyzmu wobec wyszehradzkiej czwórki ze strony wiodących krajów unijnych, ale wręcz przeciwnie – jest wsłuchiwanie się w jej głos, czego dobitnym wyrazem było przybycie na posiedzenie V4 do Warszawy pod koniec sierpnia kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Właśnie w Warszawie kanclerz Merkel usłyszała, że kraje V4 uważają, iż przeciwdziałanie nadmiernej imigracji powinno się obywać poprzez znaczące wzmocnienie ochrony granic zewnętrznych UE, a także zwiększenie pomocy udzielanej uchodźcom w pierwszych krajach nieobjętych wojną, do których dotrą.

Usłyszała także, że ze względu na zagrożenie terrorystyczne i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa własnym mieszkańcom nie będą one przyjmowały imigrantów przebywających w obozach dla uchodźców w Grecji i we Włoszech.

Wreszcie dowiedziała się, że nad wyjściem Wielkiej Brytanii z UE pozostałe 27 krajów członkowskich nie może przejść do porządku dziennego, ponieważ trzeba ustalić przyczyny, dla których Brytyjczycy zdecydowali się wykonać ten krok obarczony przecież ogromną niepewnością.

Jeżeli przyczyny wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie zostaną dokładnie wyspecyfikowane i omówione, a polityka unijna nie ulegnie zmianie, to może się okazać, że bardzo szybko pojawiają się kolejne kraje, które będą chciały pójść tą samą drogą.

W tych dniach na Forum Ekonomicznym w Krynicy doszło do kolejnego spotkania Grupy V4 (jej gościem był także premier Ukrainy), podczas którego wypracowywano wspólne stanowisko na nieformalne posiedzenie Rady Europejskiej, które odbędzie się 16 września w Bratysławie (Słowacja w tym półroczu przewodniczy w Radzie).

Podczas Forum doszło także do spektakularnej debaty premiera Viktora Orbana (otrzymał w Krynicy tytuł „Człowieka Roku” właśnie za jasne stanowisko dotyczące rozwiązania kryzysu imigracyjnego w Europie, które przestawiał od początku jego wystąpienia) i byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego o przyszłości UE. Z jej przebiegu i poglądów wyrażonych przez obydwu uczestników niezbicie wynika, że to właśnie z grupy V4 wyjdą propozycje niezbędnych zmian w UE, które zapobiegną jej dalszemu osłabianiu albo wręcz rozpadowi.

Choćby te przykłady wspólnych działań krajów Grupy V4 w sprawach europejskich w tym niezwykle gorącym czasie dla UE pokazują, jak ważne było jej uaktywnienie przez Polskę i wypracowywanie wspólnych stanowisk.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/166103 ... sc-v4.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 15 paź 2016, 12:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Razem zawsze możemy więcej

Wystąpienie Andrzeja Dudy inaugurujące I sesję plenarną szczytu prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej.

Szanowni Panowie Prezydenci!

Szanowni Państwo!

Serdecznie dziękuję za obecność Ekscelencji na szczycie głów państw Grupy Wyszehradzkiej, którego mam zaszczyt być gospodarzem tutaj, w Polsce, w czasie polskiej prezydencji w grupie, na ziemi podkarpackiej w pięknym zamku w Łańcucie. Ale zanim rozpocznę oficjalnie to nasze spotkanie, wygłoszę swoje tradycyjne powitalne wystąpienie rozpoczynające Szczyt Prezydentów Grupy Wyszehradzkiej. Chciałbym Panów prosić o powstanie i chciałbym, żebyśmy uczcili minutą ciszy pamięć pana prezydenta Michala Kovača, którego pożegnaliśmy wczoraj w Bratysławie, który był pierwszym po 1989 roku prezydentem Słowacji.

Bardzo dziękuję! Tym bardziej że pan prezydent Michal Kovač reprezentował Słowację wśród prezydentów Grupy Wyszehradzkiej 20 lat temu. To było w latach 1993-1998, kiedy sprawował urząd prezydenta Słowacji. Bardzo dziękuję za to, że mogliśmy uczcić jego pamięć razem.

Spotykamy się tu, Panowie Prezydenci, po to, aby rozmawiać o wspólnych dla nas sprawach, szczególnie zaś by zastanowić się, jak zwiększyć naszą rolę i znaczenie w Unii Europejskiej. Jednocześnie pamiętamy, że w tym roku obchodzimy też 25-lecie współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Myślę, że przede wszystkim to 25-lecie to dobra okazja do tego, by podsumować dotychczasowe osiągnięcia, a także aby wskazać te zagadnienia i obszary współpracy, które wymagają naszego szczególnego zainteresowania w obecnej sytuacji europejskiej, w obecnej sytuacji bezpieczeństwa, w obecnej sytuacji także i naszych społeczeństw, przede wszystkim w ramach Unii Europejskiej, ale także i w tym świecie geopolitycznym. Dynamiczny rozwój, większe bezpieczeństwo i świadomość naszej roli w ramach wspólnoty euroatlantyckiej – oto kwestie, które w mojej ocenie wymagają nie tylko naszej refleksji, ale także i aktywnego zaangażowania.

Kiedy 25 lat temu przywódcy naszych krajów rozpoczynali współpracę wyszehradzką, ich zasadniczym celem była integracja naszych państw i narodów ze strukturami euroatlantyckimi. Ten cel udało się osiągnąć. Dziś wszyscy jesteśmy członkami Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Doświadczenie tej wspólnej drogi do UE i NATO pokazało, że razem zawsze możemy więcej. Jest to w moim przekonaniu podstawowe przesłanie, które płynie z 25-letniej historii współpracy naszych państwa w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

To bowiem wspólna wola dołączenia przez nasze państwa i narody do euroatlantyckiej przestrzeni bezpieczeństwa i dobrobytu pozwoliła na fundamentalną zmianę w układzie geopolitycznym naszego regionu. Tak realne na początku lat 90. zagrożenie utknięcia naszych państw w „szarej” strefie bezpieczeństwa, pomiędzy zachodnią i wschodnią częścią naszego kontynentu, ustąpiło miejsca realizacji naszych narodowych ambicji, zarówno tych na poziomie politycznym, jak i tych na poziomie gospodarczym, społecznym i kulturalnym. I trzeba powiedzieć, że bez Grupy Wyszehradzkiej, która budowała wiarygodność Europy Środkowej w oczach zachodnich sojuszników, zmiana naszego strategicznego położenia byłaby zdecydowanie trudniejsza.

Rozpoczynając naszą współpracę na początku lat 90., tworzyliśmy razem wspólnotę aspiracji i adaptacji. Celem naszych działań było przede wszystkim przecież zniwelowanie dysproporcji na linii wschód – zachód, zbudowanie silnych i nowoczesnych gospodarek oraz dogonienie rozwiniętych państw Europy Zachodniej.

Jestem przekonany, że dzisiaj jako członkowie Unii Europejskiej oraz NATO stanowimy również wspólnotę afirmacji i aktywizacji: wspólnotę afirmacji naszej tożsamości kulturowej, naszych wartości i tradycji oraz wspólnotę aktywizacji naszego potencjału politycznego, gospodarczego i społecznego na rzecz zwiększenia roli naszych państw w strukturach europejskich.

Szanowni Panowie Prezydenci!

Nasza jedność – jedność krajów Grupy Wyszehradzkiej – jest dziś bardzo potrzebna. Europa stoi bowiem przed szeregiem wyzwań, z których chyba najpoważniejszym jest perspektywa wzmagających się podziałów. Tak, chcemy realizować nasze narodowe cele i aspiracje, chcemy jednak czynić to we wspólnej, zjednoczonej Europie. Nie chcemy Unii krajów lepszych i gorszych, silniejszych i słabszych. Właśnie dlatego Grupa Wyszehradzka musi być dziś aktywnym i zdeterminowanym rzecznikiem jedności europejskiej.

Ekscelencje!
Program tegorocznego szczytu głów państw Grupy Wyszehradzkiej pokazuje wyraźnie, jak wielka jest różnorodność tematów, na które możemy – i powinniśmy – ze sobą rozmawiać. Jako prezydenci krajów V4 mamy ten przywilej, by podejmować nie tylko bieżące kwestie, które zajmują miejsca pierwszych stron gazet, ale przede wszystkim koncentrować naszą uwagę na zagadnieniach o znaczeniu długofalowym, definiującym rolę i pozycję naszych krajów w perspektywie kilkunastu, a być może nawet kilkudziesięciu lat. Do takich zagadnień należą właśnie tematy, którym poświęcone są kolejne sesje naszych spotkań i rozmów podczas tego szczytu Grupy Wyszehradzkiej.

Pierwsza z nich, którą za chwilę przyjdzie mi oficjalnie otworzyć, poświęcona jest sytuacji młodych pokoleń w Europie Środkowej, w naszych krajach. Dynamiczny rozwój naszego regionu w ramach UE wymaga zdecydowanej poprawy perspektyw młodych Czechów, Węgrów, Słowaków i oczywiście moich rodaków, Polaków. Przede wszystkim tej zarobkowej, ale również w zakresie możliwości rozwojowych. To zatem dyskusja nie tylko o rynku pracy oraz wsparciu państwa dla rodzin, lecz również o innowacyjnej gospodarce, badaniach naukowych, edukacji, a także sporcie, o turystyce. Dużą rolę w tej debacie zachowuje kwestia wsparcia dla tzw. start-upów, innowacyjnych firm tworzonych często przez młodych ludzi, które niewielkim kosztem podnoszą poziom rozwoju rodzimych gospodarek.

Musimy powstrzymać falę emigracji, która dotyka nasze społeczeństwa, która porywa do wyjazdu tak wielu zdolnych i kreatywnych młodych ludzi. Musimy zrobić wszystko, by stworzyć im perspektywę godnego i atrakcyjnego rozwoju w ich własnych ojczyznach. Realizacja tego zadania ma dziś podstawowe znaczenie dla wzrostu roli naszych państw w Europie.

Druga sesja poświęcona jest kwestii tożsamości kulturowej Wspólnoty Europejskiej. W dobie poważnych rozstrzygnięć aksjologicznych, dokonywanych na poziomie UE, a tak często wywołujących kontrowersje i napięcia na poziomie narodowym, konieczne jest dziś postawienie pytania: Czym jest Europa, do której chcemy należeć i której chcemy bronić? Co leży u podstaw tożsamości europejskiej i decyduje o jej szczególnym charakterze. To zarazem kwestia przypomnienia fundamentów cywilizacji europejskiej, których zachowanie ma decydujące znaczenie dla pomyślnego rozwoju europejskiej Wspólnoty.

Zagadnienie kultury i tożsamości mieści w sobie również kwestię wizerunku historycznego naszych państw, który musimy nieustannie pielęgnować. Bardzo się zatem cieszę, że będziemy mieli okazję wspólnie odwiedzić Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, w otwarciu którego miałem zaszczyt w tym roku uczestniczyć. I z dumą pokażę dziś Panom tę niezwykle poruszającą, ale zarazem piękną i nowoczesną placówkę.

Wreszcie sesja trzecia poświęcona będzie bezpieczeństwu energetycznemu naszych państw. Chciałbym postrzegać tę kwestię jako szczególnie zbliżającą nasze perspektywy i stanowiska – chodzi przecież o bezpieczeństwo regionu Europy Środkowej jako całości. Naszym priorytetem w tym zakresie powinno być przeprowadzenie realnej dywersyfikacji dostaw nośników energii, tak by zapewnić stabilny rozwój naszych gospodarek, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa naszych obywateli. Staje więc przed nami pytanie, jak ten proces skutecznie pogłębiać i z których narzędzi powinniśmy przy tym korzystać. O tym właśnie będziemy rozmawiać.

Ekscelencje! Panowie Prezydenci!

Na tle tych trzech powyższych obszarów refleksji prowadzona jest dyskusja na temat pozycji i znaczenia naszego regionu we wspólnocie euroatlantyckiej. Jesteśmy jej istotną częścią, zarówno w wymiarze Unii Europejskiej, jak i NATO. Chcemy współpracować i rozwijać się z korzyścią i pożytkiem dla tej Wspólnoty, realizując przy tym także nasze narodowe cele i aspiracje. Również i o tym będziemy mieli okazję porozmawiać podczas niniejszego Szczytu.

Szanowni Panowie Prezydenci!
Raz jeszcze serdecznie dziękuję za przybycie do Polski, na Podkarpacie. Bardzo serdecznie dziękuję za tę obecność tutaj, w Łańcucie. Chciałbym życzyć nam wszystkim owocnej dyskusji. Otwieram tym samym I sesję Szczytu Prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, poświęconą strategicznym wyzwaniom polityki na rzecz młodych pokoleń w naszych krajach.

Dziękuję bardzo!
www.prezydent.pl

http://www.naszdziennik.pl/swiat/168363 ... iecej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 22 paź 2016, 13:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Zapewne ten podział jest bardziej życzeniowy, niż rzeczywisty, bo skoro lewacki onet o tym rzecze....

Podział wśród sojuszników Polski. Zagrożenie dla planu Kaczyńskiego i Orbana

Podział w Grupie Wyszehradzkiej może pogrzebać koncepcję "kulturowej kontrrewolucji" w UE lansowaną przez Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana. Tego planu najprawdopodobniej nie poprą Czechy i Słowacja. - Nie widzę powodu, by mój kraj miał wspierać ten pomysł; potrzebujemy czegoś odwrotnego – deklaruje słowacka europosłanka Monika Flasikova-Benova. - Między Czechami i Polską nie ma zgody – przyznaje eurodeputowana Dita Charanzova.

Obrazek

Czy Grupa Wyszehradzka przechodzi wewnętrzny kryzys? W ostatnich tygodniach media informowały o rozbieżnych stanowiskach Polski, Czech, Słowacji i Węgier, jeśli chodzi o politykę na forum Unii Europejskiej. Takie doniesienia pojawiły się po spotkaniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Węgier Viktora Orbana, w czasie którego ogłoszono koncepcję "kulturowej kontrrewolucji" w UE. Niezbyt chętni temu pomysłowi są jednak Czesi i Słowacy, którzy nie chcą narażać na szwank relacji z państwami Europy Zachodniej.

Z drugiej jednak strony, państwa V4 podtrzymują swój sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców i imigrantów, rozważają także możliwość zacieśnienia współpracy energetycznej. W ubiegłym tygodniu w Rzeszowie i Łańcucie odbyło się dwudniowe spotkanie prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, podczas którego sprzeciwili się oni planom budowy gazociągu Nord Stream 2. Pytaniem pozostaje jednak, jak w najbliższym czasie będą wyglądać relacje państw V4 i czy obecne rozdźwięki nie pogłębią różnic między sojusznikami.

Co z "magią" Grupy V4? "Czasem między nami nie ma zgody"
Tym niemniej, rozbieżności są faktem. - W Grupie Wyszehradzkiej zawsze były różnice. Biorąc pod uwagę stanowisko polskiego rządu wobec polityki europejskiej jest jasne, że między Czechami i Polską czasami nie ma zgody – potwierdza Dita Charanzova, europosłanka frakcji ALDE. – Ale nie powiedziałabym, że odwracamy się od Polski plecami i że nasza współpraca ulega rozpadowi – zaznacza czeska polityk w rozmowie z Onetem. Jak dodaje, chodzi przede wszystkim o "realistyczne oczekiwania" poszczególnych państw V4.

W podobny sposób sprawę rozdźwięków komentował Evzen Tosenvsky, czeski eurodeputowany z frakcji ECR, do której należą także europosłowie PiS. Polityk w rozmowie z Onetem przyznał, że "magia Grupy V4" działa tylko w ograniczonym zakresie, w takich kwestiach jak imigracja. Ale, jeśli chodzi o przyszły kształt Unii Europejskiej Tosenovsky zadeklarował, że jego poglądy są bliskie stanowiska polskiego rządu. Pojedyncze sygnały mogą jednak zwiastować kolejne pęknięcia w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

"Nie widzę powodu, by Słowacja miała poprzeć »kulturową kontrrewolucję«"
Kolejne kłopoty mogą pojawić się już wkrótce – w związku z planami zacieśnienia integracji w UE, na co naciskają Francja, Niemcy i Włochy. Polska i Węgry lansują własne koncepcje, ale dystansują się od nich Praga i Bratysława. – Naprawdę, nie widzę żadnego ważnego powodu, dla którego Słowacja miałaby wspierać coś takiego jak "kulturowa kontrrewolucja". Nie ma znaczenia, jaki kraj promuje takie pomysły, bo one są reakcyjne w swoim charakterze – mówi Monika Flasikova-Benova, polityk partii Smer, która rządzi Słowacją.

Słowacka europosłanka ocenia, że "kulturowa kontrrewolucja" ma być odpowiedzią na rozwój populistycznych i ekstremistycznych ruchów w państwach UE. – Ale to nie jest właściwy sposób, by je pokonać. Potrzebujemy czegoś zupełnie odwrotnego – postępowych liderów, którzy nie boją się promować postępowych pomysłów. Musimy położyć nacisk na pogłębianie integracji, bo to jedyny sposób, by wzmocnić Europę w skali globalnej – tłumaczy Flasikova-Benova w rozmowie z Onetem.

Jak podziały wpłyną na sojuszników? "Nie będzie katastrofy"
Pomimo kłopotów, Grupa Wyszehradzka nadal pozostaje użytecznym forum współpracy w Europie Środkowo-Wschodniej. Twierdzenia o możliwym rozpadzie Grupy V4 są przesadzone, nawet w obliczu pogłębiania się różnic między jej członkami. – Nie ma powodu, by sądzić, że katastroficzny scenariusz wieszczący upadek Grupy jest realny. Nie powinniśmy rezygnować z tego projektu, nawet jeśli czasami oddalamy się od siebie, a współpraca pozostaje tylko w sferze deklaracji – podkreśla Dita Charanzova.

- Jedność Grupy powinna być oparta na wspólnych wartościach, które określa nasza przynależność do instytucji euroatlantyckich – NATO i UE. Nie obawiam się, by nasza jedność doznała uszczerbku, bo współpraca jest ważna dla nas wszystkich – deklaruje Monika Falsikova-Benova. – Już wcześniej dzieliły nas różne kwestie, dlatego też obecnych różnic nie traktuję w kategorii "problemu". Najważniejsze, że nasi przywódcy są w stanie rozmawiać – zauważyła w rozmowie z Onetem.

Czechy i Słowacja nie podważą siły UE. Nie będzie jednolitego stanowiska
Czesi i Słowacy są gotowi współpracować z Polską i Węgrami w rozwoju infrastruktury, co może stanowić punkt wyjścia do przezwyciężenia podziałów. Wydaje się jednak wysoce nieprawdopodobne, by Praga i Bratysława poparły "kulturową kontrrewolucję" Kaczyńskiego i Orbana. Brak jednolitego stanowiska Grupy V4 osłabia szanse na realizację tej koncepcji na forum UE. Trudno byłoby zresztą spodziewać się innego scenariusza – po wybuchu wojny na Ukrainie państwa europejskie podkreślają rolę silnej Unii (obok silnego NATO) jako gwaranta ich niepodległości i bezpieczeństwa.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... na/1x8hm3x


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 11 mar 2017, 19:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Wyraźna dyrektywa z Berlina

Zderzyliśmy się, wydaje się, z dużą dozą nielojalności, a nawet kłamstwa – powiedział szef MSZ Witold Waszczykowski pytany o przebieg negocjacji przed szczytem UE ws. wyboru szefa Rady Europejskiej. Według niego, w tej sprawie „z Berlina poszła jasna, wyraźna dyrektywa”.

– Zderzyliśmy się, wydaje się, z dużą dozą wręcz nielojalności, a nawet kłamstwa, dlatego że na wiele dni przed szczytem – nie chcę wskazywać palcem na kraje – ale mieliśmy zapewnienia, że niektóre kraje inaczej się zachowają. Mieliśmy zapewnienia, iż absolutnie popierają nasze stanowisko i że zakładają, że państwo narodowe, państwo członkowskie ma prawo decydować, kto jest jego kandydatem – powiedział szef dyplomacji w piątek w TVP.

Pytany, czy można to odczytywać jako presję ze strony Niemiec na kraje członkowskie, Waszczykowski stwierdził: „Jeśli wczoraj rano w Bundestagu, czyli w parlamencie niemieckim, pani kanclerz na pół dnia przed rozpoczęciem szczytu wygłasza publicznie opinię: »Cieszę się z wyboru Donalda Tuska i cieszę się, że będę mogła z nim przez następne lata pracować«, to znaczy, że z Berlina poszła jasna, wyraźna dyrektywa do tych państw, które słuchają”.

Szef MSZ, pytany o szanse na współpracę z wybranym na drugą kadencję Tuskiem, podkreślił, że do tej pory ta współpraca z przewodniczącym RE „nie wyglądała, bo to Donald Tusk nie chciał współpracować”.

– To wszystko będzie zależało od niego, czy będzie przejmował jakąkolwiek inicjatywę, czy będzie te swoje inicjatywy chciał konsultować z państwami członkowskimi, w tym z Polską, na co jesteśmy otwarci. Rada Europejska jest tym ciałem, które chcielibyśmy umocnić, żeby było organem decydującym, a nie Komisja Europejska – stwierdził.

Waszczykowski deklarował, że m.in. w sprawie kierunków reformy Unii z pewnością trzeba będzie szukać dialogu i wsparcia różnych państw.

– Funkcjonujemy w wielkim turnieju [...], nie udał się pewien etap czy może pewna potyczka – mówił.

– Trzeba zapomnieć w pewnym momencie o sytuacjach, jakie miały miejsce, i wrócić do normalnego dialogu, normalnej współpracy. Szukać różnych konfiguracji do realizacji różnych interesów, również i Polski. Unia po to powstała, żeby narody nie prowadziły wojny, ale nie jest to klub altruistów i trzeba się tam sporo narozpychać, żeby polskie narodowe interesy zrealizować – zaznaczył minister.

Szef polskiej dyplomacji ocenił, że w pewnych kwestiach lojalność Grupy Wyszehradzkiej zniknęła, „ale są inne kwestie, które w dalszym ciągu łączą”.

– Te łączące sprawy to wspólne stanowisko w sprawie imigrantów i uchodźców, podobny pogląd co do integracji naszej części Europy pod względem strukturalnym, ekologicznym czy na problemy wschodnie – wyliczał.

– Mimo pewnych utyskiwań tych czy innych krajów Grupy Wyszehradzkiej, sankcje wobec Rosji, która napadła na Ukrainę, są przestrzegane i popierane przez wszystkie kraje grupy – zaznaczył szef MSZ.

Jego zdaniem, kraje V4 łączy też wspólna polityka obronna i uczestnictwo w NATO.

– Płaszczyzn współpracy jest wiele, to nie jest jednak stuprocentowa jedność – dodał Waszczykowski.

W czwartek na unijnym szczycie przywódcy, przy sprzeciwie Polski, ponownie wybrali Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Będzie on pełnić tę funkcję do 30 listopada 2019 roku. Polski rząd zarzucał Tuskowi brak neutralności i angażowanie się po stronie polskiej opozycji.

W wyniku sporu o wybór szefa Rady Europejskiej polska premier nie poparła dokumentu końcowego szczytu UE, który dotyczył też m.in. migracji, sytuacji w krajach Bałkanów Zachodnich czy bezpieczeństwa. Wobec odmowy poparcia wniosków szczytu przez Polskę przyjęto „konkluzje przewodniczącego Rady Europejskiej” poparte przez 27 państw. Premier Szydło jeszcze przed zakończeniem szczytu mówiła dziennikarzom, że według niej nieprzyjęcie wniosków przez wszystkie państwa UE będzie oznaczać, że szczyt UE będzie nieważny.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/177973 ... rlina.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W jedności siła. Grupa Wyszehradzka
PostNapisane: 18 maja 2018, 14:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30918
Razem z Węgrami jesteśmy mocniejsi

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami wizyta premiera Viktora Orbána w Warszawie, pierwsza zagraniczna podróż po wyborach na Węgrzech. Czy to był tylko symboliczny gest?
– Owszem, ta wizyta to był symboliczny gest, przy czym każdy symbol coś znaczy. Tak jest również w tym wypadku. Zresztą wybrzmiało to w sposób jasny już w exsposé premiera Orbána w węgierskim parlamencie, kiedy nakreślił plan swoich rządów, wskazując również na Polskę jako głównego sojusznika, główny podmiot, z którym chce być w relacji i prowadzić europejską politykę.

Zważywszy, że premier Orbán to polityk pragmatyczny, który współpracuje nie tylko z Polską, ale także z Rosją, to na ile ten sojusz z Polską jest trwały?
– Między Węgrami a Rosją nie ma żadnego sojuszu, natomiast w relacjach Orbána z Putinem jest pewien zakres wspólnych interesów, zwłaszcza w polityce energetycznej. Węgry nie mają dostępu do morza, co więcej, są atakowane przez Brukselę, dlatego z punktu widzenia Viktora Orbána kwestie dotyczące energetyki są jak najbardziej naturalne. Proszę też pamiętać, że dzisiaj definiowanie w polityce tylko jednorodnego sojuszu, sojuszu tylko z jednym partnerem, niestety nie rokuje na przyszłość i z reguły nie kończy się zbyt dobrze. My, trzymając się wektora amerykańskiego, też musimy pamiętać, że z chwilą uchwalenia jednogłośnie przez amerykański Senat i podpisanej przez prezydenta Trumpa ustawy Just Act zwanej też ustawą 447 mamy całą sferę spraw, które będą nas różnić, a niektóre nawet bardzo będą nas różnić. Stąd należy myśleć w kategoriach rozróżnienia pewnych działań, w różnych aspektach – tak jak robi to Viktor Orbán. Polska jest strategicznym sojusznikiem Węgier i to nie dlatego, że łączą nas sentymenty, ale dlatego, że nasze kraje łączy najwięcej wspólnych interesów, zwłaszcza jeśli bierzemy pod uwagę naszą politykę w stosunku do Unii Europejskiej. Dlatego, w tym sensie, mieć pretensje do premiera Orbána, że próbuje się ratować w perspektywie energetycznej – zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wspomniane wcześniej okoliczności – byłoby to, delikatnie rzecz ujmując, bardzo nieroztropne.

Polska i Węgry nie zgadzają się – jak Pan Profesor zauważył – na finansowanie polityki migracyjnej i uzależnianie unijnego budżetu od kwestii praworządności. Czy ta wspólna linia może się okazać skuteczna i czy to wzmacnia naszą siłę negocjacyjną?
– Oczywiście, że w sojuszu z Węgrami jesteśmy mocniejsi. Pamiętajmy też, że w sporze o praworządność z Komisją Europejską, który trwa w tej chwili, bez Węgier bylibyśmy absolutnie osłabieni, a nasze argumenty byłyby dużo słabsze. To z kolei potęgowałoby siłę szantażu płynącego z Brukseli. Natomiast w sytuacji, kiedy Węgry deklarują, że nie poprą ewentualnych sankcji na Polskę, jesteśmy silniejsi. Jest to zatem pewna oś, sojusz polsko-węgierski, wokół którego należy sobie dobierać kolejnych sojuszników. W tym znaczeniu ten sojusz dla Polski, ale również dla Węgier, które też mogą być zagrożone procedurą art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, jest to z całą pewnością bardzo duża wartość.

Premier Orbán w Warszawie wypowiedział bardzo ważne zdanie, mianowicie, że Węgry będą się skupiać na zabezpieczeniu swoich granic, dodając, że Węgry bronią Europy od strony Bałkanów. Czy te słowa są w stanie wywrzeć wrażenie na brukselskich elitach?
– Ta retoryka Viktora Orbána jest adekwatna do tego, co obiecywał w kampanii wyborczej. Proszę pamiętać, że to zdecydowane zwycięstwo partii Fidesz w wyborach do węgierskiego parlamentu kwalifikowaną większością jest skutkiem właśnie tej retoryki, a premier Orbán stara się realizować to, co obiecał. Natomiast zdaje sobie sprawę, że Unii Europejskiej i elit brukselskich nie przekona, stąd chce tylko zamanifestować swoje stanowisko. Tymczasem Unia w tej chwili bardziej skupia się wokół Karola Marksa, co było widoczne chociażby ostatnio w Trewirze, niż wokół europejskich tradycji narodowych.

Czy Polska i Węgry są przeszkodą na drodze zaorania chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej, do czego dąży Bruksela i liberalne rządy szczególnie zachodnich państw Unii?
– Oczywiście ten problem nie dotyczy tylko imigrantów, ale pewnego modelu, na którym jest budowana cała wspólnota europejska. Trewir i odsłonięcie pomnika Marksa – notabene z Chin – pokazało dobitnie, że komunizm w nowoczesnej formie jest akceptowalny w ramach rewolucji kulturalnej. Z kolei ideologia Spinellego, zakładająca likwidację suwerennych państw narodowych, ma pozwolić na zlikwidowanie tradycyjnej kultury europejskiej i stać się wykładnią ideową Europy, a nie chrześcijaństwo. Wszyscy, którzy sprzeciwiają się tej neomarksistowskiej wizji, w której nie ma miejsca dla narodu, są określani jako niepraworządni, stawiani pod pręgierzem, bo rzekomo działają wbrew tzw. wartościom europejskim. Natomiast Polska i Węgry, ale nie tylko te kraje, starają się podążać w poprzek tej chorej wizji, nawiązując do klasycznej Europy.

Cywilizacja europejska oparta jest na filozofii greckiej, prawodawstwie rzymskim i religii chrześcijańskiej. Komu zależy, żeby te fundamenty burzyć?
– W Europie mamy dzisiaj potężny kryzys filozofii, a zarazem kryzys religii. Warto też pamiętać, że rewolucja zawsze ma to do siebie, że jest destrukcyjna. Powiedzmy sobie uczciwie, że klasyczny marksizm był również zaprzeczeniem wszystkich odniesień dotyczących wartości. Pamiętamy katastrofalne zagrożenie ze strony Sowietów, później były wojny oraz Cud nad Wisłą w 1920 roku. Gdyby nie zwycięstwo Polaków, środkowa Europa stałaby otworem przed komunistyczną propagandą i sowiecką inwazją. Marksizm także podważa chrześcijańskie korzenie Europy, a komu zależy, żeby burzyć tradycyjne fundamenty? – no właśnie, ideologom, utopistom, którzy uwierzyli w tę neomarksistowską wizję i starają się realizować te utopijne plany oraz utopijną wizję stworzenia świeckiego raju na ziemi, co w istocie sprowadzi katastrofę cywilizacyjną.

Czy Polska, Węgry i inne państwa, które wyznają tradycyjne wartości, są w stanie wspólnie powstrzymać tę katastrofę cywilizacyjną i obronić świat wartości przed zapaścią?
– Warto pamiętać, że zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech te procesy destrukcyjne też się dokonują, toczy się wewnętrzna, bardzo silna batalia w tym zakresie. I na tym wewnętrznym polu rozgrywa się główna walka. Pytanie brzmi, czy uda się, choćby w sensie większościowym, utrzymać zdrowy rozsądek i tradycyjne zasady życia społecznego. Czy to się uda, tego póki co nie wiemy, bo o tym będą decydować konkretni ludzie i konkretne pokolenia. Na pewno jest szansa, choć trzeba też powiedzieć, że wielkich nadziei, zwłaszcza w Europie Zachodniej, nie ma. Tam nie widać ani ożywienia religijnego, ani na płaszczyźnie unijnej jakiegoś odniesienia, a więc czegoś, co moglibyśmy nazwać zdrowym rozsądkiem. Odwoływanie się do Marksa, co mogliśmy zaobserwować ostatnio chociażby w Trewirze, nie ma nic wspólnego z tym, co zwiemy klasyczną Europą.

Tym bardziej gdy peany na cześć Marksa płyną z ust szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera…
– Jeśli takie słowa padają z ust urzędującego szefa Komisji Europejskiej – jednej z najważniejszych instytucji w Unii Europejskiej – to znaczy, że ten człowiek wypowiada je w imieniu grupy, która dziś rządzi Europą. Dlatego słowa wypowiedziane przez Junckera w Trewirze podczas uroczystości 200-lecia urodzin Marksa, określające autora „Manifestu komunistycznego” mianem wizjonera „patrzącego w przyszłość filozofa z aspiracjami”, nikogo tam nie zszokowały. Te słowa są natomiast szokujące dla nas.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/197 ... iejsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /