Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 26 maja 2012, 07:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Czy jest plan B?

Ostatni szczyt Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz to, co dzieje się w Unii Europejskiej, pokazuje bezdroża dotychczasowych aksjomatów polityki zagranicznej III RP. Przynależność Polski do NATO i równolegle do UE to były główne cele i program polskiej aktywności na arenie międzynarodowej po przemianach 1989 roku. Pakt Północnoatlantycki miał być gwarancją naszego bezpieczeństwa, a przynależność do struktur europejskich - receptą na rozwój cywilizacyjny i gospodarczy oraz certyfikatem naszej europejskości.
Dziś gołym okiem widać, że NATO, które przez lata było skutecznym paktem obronnym, obecnie ewoluuje w stronę struktury polityczno-militarnej będącej instrumentem globalnej polityki USA i narzędziem do rozwiązywania konfliktów regionalnych przede wszystkim w interesie Stanów Zjednoczonych. W tej chwili automatyzm artykułu 5 traktujący każdą agresję na którykolwiek kraj członkowski jako równoznaczny z atakiem na cały Pakt i zobowiązujący wszystkich sygnatariuszy do udzielenia odpowiedniej pomocy jest iluzoryczny i nie gwarantuje bezpieczeństwa Polski.

Unia Europejska po pakcie fiskalnym zamieniła się w strukturę czterech prędkości: 1. twarde jądro (przede wszystkim Niemcy i Francja); 2. strefa euro - 17 krajów; 3. strefa paktu fiskalnego - 25 krajów; 4. strefa UE - 27 krajów. Strefa wspólnej waluty znalazła się w strukturalnym kryzysie i jest realnie zagrożona rozpadem. Kraje członkowskie przeżywają kryzys gospodarczy stawiający pod znakiem zapytania dotychczasowy dobrobyt i model państwa opiekuńczego z szerokimi gwarancjami socjalnymi. Europa doświadcza nie tylko kłopotów gospodarczych, ale trawi ją także zapaść demograficzna i wszelkie negatywne skutki starzejących się i wymierających społeczeństw. Nawet euroentuzjaści przyznają, że tak źle jeszcze nie było. Wyraźnie są widoczne katastrofalne skutki niszczenia chrześcijańskich korzeni naszego kontynentu. Co gorsza, UE została podporządkowana niemieckiej dominacji i obecnie przeżywamy rekonfiguracje układów. A gdy okręt tonie, każdy ratuje się na własną rękę, a idea "europejskości" i "solidarności" jest propagandową fikcją. I tak wracamy do punktu wyjścia. Okazuje się, że problem zdefiniowany w 1907 r. przez Romana Dmowskiego jako "Niemcy, Rosja i kwestia polska" jest jednak - choć w innych warunkach i realiach - nadal uniwersalnie obecny. Po ponad 100 latach i tragicznym doświadczeniu dwóch wojen światowych jakże oczywiste i aktualne jest spostrzeżenie Dmowskiego, że głównym celem polityki niemieckiej jest zdobycie hegemonii w Europie. W dzisiejszych realiach odbywa się to już nie przez kaisera Wilhelma czy Adolfa Hitlera, ale przy wykorzystaniu instrumentu pod nazwą Unia Europejska. Spostrzeżenia co do Rosji w dużej mierze pozostają ponadczasowe i putinowska Moskwa usiłuje odbudować imperialną pozycję Rosji, lecz w tej koncepcji nie ma miejsca dla niepodległej Polski. Czy sternicy nawy państwowej mają plan B i strategię, co robić w sytuacji rozmydlenia NATO i możliwości rozpadu w niezbyt odległej perspektywie Unii Europejskiej w obecnym kształcie? Odpowiedzią na to pytanie niech będzie kolejne zasadnicze pytanie. Czy obecny rząd uprawiający wasalną politykę wobec Niemiec i spolegliwą wobec Rosji jest w stanie realnie dbać o polski interes narodowy?

Jan Maria Jackowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 26&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 03 cze 2012, 10:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Śmiech na sali. Didaskalia geopolityczne


Teraz już piszą o Unii Europejskiej: coraz mniej zrozumiała, coraz bardziej pozbawiona demokratycznej kontroli.

I kto to mówi? Te same euromądrale, które w mediach głównego nurtu przez lata zachęcały Polaków do śmiałego otwarcia się na Europę, do porzucenia zaściankowych uprzedzeń, irracjonalnych obaw. Ci sami – pozyskiwani grantami, podróżami studyjnymi do Brukseli, stypendiami, europejskimi nagrodami etc. – którzy wtedy bez najmniejszej, choćby zdroworozsądkowej refleksji – nęcili nas tanią i zdrową żywnością z UE (śmiech na sali). Zachęcali do udziału w ewangelizacji laicyzującej się starej Europy (śmiech na sali). Przestrzegali przed pozostaniem w strefie wzorowanego na białoruskim autorytaryzmu (śmiech na sali). Nie chcieliście Łukaszenki, macie Euro-Tuska.

Część tamtych piewców unijnoeuropejskich uroków, no bo jednak zdecydowanie nie wszyscy, uważa się dziś za autorów niepokornych i dziarsko przed Unią ostrzega… Ale przecież ci sami euromądrale prawdziwych eurosceptyków mieli za oszołomów, z którymi się nie dyskutuje. Szkoda, że nie byli równie przezorni np. na łamach dawnej Rzepy, która owszem, kulturalniej (bez takiej chamówy jak Gazownia), ale przecież konsekwentnie Polaków do integracji zaganiała. To były czasy, przez moment nawet z Ryszardem Czarneckim jako instytucjonalnym integratorem na czele (śmiech na sali). I wszystko to całkiem bezwstydnie z hasłami głoszącymi korzystne przybliżenie władzy do obywatela (śmiech na sali). Tak jakby kiedykolwiek w dziejach ludzkości władza cesarska była blisko obywatela. Coś takiego nie występuje przecież w naturze.

Dlaczego niby władza cesarska? No, a jak, jeśli nie cesarstwem, czyli imperium nazwać twór państwowy o scentralizowanej, całkowicie niedemokratycznej władzy, z niepodlegającą kontroli i bezkarną kastą urzędniczą, wchłaniający kolejne kraje, obejmujący terytorialnie (z grubsza) cały kontynent, i dysponujący zwierzchnością, o coraz bardziej totalizującym charakterze, nad przeszło pół miliardem ludzi (502,5 miliona w 2011). A uwzględniwszy kraje stowarzyszone jeszcze więcej. Bagatela.

W nieużywanej konstytucji Związku Sowieckiego były przynajmniej zapisane procedury „występowania z Sojuza” (śmiech na sali). W traktatach ustanawiających UE nie ma już takich zapisów. Ukryta siła, czyli towarzystwo totalniaków (używając formuły nieocenionego Stanisława Michalkiewicza) dwa razy tego samego błędu nie popełnia. Dlatego Unii nie grozi już samorozwiązanie, tak jak to stało się z imperium sowieckim. Kres UE może się dokonać jedynie przez dekapitację uzurpatorskiej władzy.

Pytanie, czy stanie się to w ramach eksplozji (rewolucyjnej, wojennej) czy (oby) poprzez relatywnie łagodną implozję. Tak czy inaczej, epoka „śmiechu na sali” przechodzi do historii. Będzie ciężko, będzie dramatycznie, będzie gorzko, bo za społeczną niefrasobliwość i brak narodowej jedności, za nieprzezorność polityków i przefrymarczenie szansy na niepodległość Rzeczypospolitej, jaka pojawiła się w roku 1989, przyjdzie nam drogo zapłacić. I to już nie będzie „śmiech na sali”, lecz raczej „płacz i zgrzytanie zębów”.

http://san.quentin.tarantino.salon24.pl ... polityczne


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 13 cze 2012, 13:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Rewolucja w strefie euro. Pierwszy krok w stronę federacji?

Najważniejsze instytucje unijne kończą opracowywać prawdziwą rewolucję w strefie euro. Państwa nie będą mogły już bezkarnie się zadłużać bez zgody Brukseli. Do tego znacznie potężniejsze kompetencje dostaną unijne instytucje. Zdaniem ekspertów to pierwszy krok do stworzenia federacji.

W prace zaangażowani są przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso, Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, szef eurogrupy Jean-Claude Juncker oraz prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi. Już na szczycie UE pod koniec czerwca chcą oni przedstawić swoje pierwsze propozycje, zaś do jesieni opracować plan reform, który usunąłby "wrodzone wady" unii walutowej i pomógł uniknąć krachu strefy euro. Pomysły, które kursują między Brukselą, Luksemburgiem a Frankfurtem, nie są jeszcze gotowym planem, ale wyłania się z nich koncepcja, która dla Europy będzie oznaczać ni mniej, ni więcej jak rewolucję - ocenia tygodnik. Szefowie czterech unijnych instytucji chcieliby bowiem przebudować strefę euro w unię polityczną, w której państwa członkowskie musiałyby oddać strukturom UE istotną część swych narodowych kompetencji.

Centralnym punktem rozważań jest prawdziwa unia fiskalna. Państwa członkowskie nie mogłyby suwerennie zaciągać nowych długów. Rządom wolno byłoby dysponować jedynie tymi środkami, które mają pokrycie we własnych dochodach państw - relacjonuje "Spiegel". Ten, kto potrzebowałby więcej pieniędzy, niż sam wypracowuje, musiałby zgłosić takie zapotrzebowanie grupie ministrów finansów strefy euro. Ci decydowaliby wspólnie, czy żądania finansowe i w jakiej wysokości są uzasadnione, a następnie emitowaliby wspólne euroobligacje, aby te długi sfinansować. "Spiegel" zaznacza, że chodzi o uwspólnotowienie tylko nowych długów. Za stare długi państwa członkowskie odpowiadałyby indywidualnie.

Grupą ministrów finansów miałby kierować przewodniczący, który ostatecznie mógłby pełnić funkcję europejskiego ministra finansów. Grupa ta podlegałaby kontroli nowego europejskiego gremium, złożonego z przedstawicieli narodowych parlamentów. Pomysł brukselskich eurostrategów oznacza, że rządy unikałyby zaciągania nowych długów, aby zachować suwerenność nad polityką wydatkową. Taki model jest zbyt piękny, aby stać się rzeczywistością. Dotychczas nawet Niemcy nie radzą sobie bez nowych długów - dodaje tygodnik. Dlatego - jak pisze - w stolicach krajów strefy euro rozważany jest również złagodzony model reformy unii walutowej, zgodnie z którym grupa ministrów finansów udzielałaby zezwolenia tylko na zadłużenie przekraczające 3 procent PKB.

Propozycje reform przewidują również m.in. bezpośrednie wybory przewodniczącego Komisji Europejskiej, połączenie funkcji szefów KE i Rady Europejskiej, jak również stworzenie silnego europejskiego nadzoru bankowego, który kontrolowałby wszystkie banki, a nie tylko te największe. Jak ocenia "Spiegel", plan zreformowania strefy euro może okazać się jedyną szansą na zapobieżenie upadkowi wspólnej waluty, ale jednocześnie oznacza umocnienie się tzw. Europy dwóch prędkości oraz może być pierwszym krokiem w kierunku europejskiej federacji. Wdrożenie proponowanych reform wymagałoby przeprowadzenia referendum w państwach członkowskich.

Już w zeszły czwartek niemiecka kanclerz Angela Merkel zasygnalizowała, że UE stoi przed wielkimi zmianami. W wywiadzie telewizyjnym powiedziała, że potrzebne jest stworzenie unii fiskalnej, a przede wszystkim unii politycznej. To oznacza, że krok po kroku musimy oddawać Europie kompetencje i przyznać jej zdolności kontrolne - dodała. Jej zdaniem na szczycie UE, planowanym na 28 i 29 czerwca, może zostać przyjęty "plan pracy" dotyczący budowania unii politycznej.

Źródło: PAP

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/art ... racji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 02 lip 2012, 12:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Czy Wielka Brytania opuści UE? Cameron proponuje referendum

Premier David Cameron zapowiedział, że Brytyjczycy, gdy będzie ku temu właściwy czas, będą mieć „rzeczywisty wybór” w sprawie UE. Tym samym furtka do planów rozpisania referendum na temat modelu przyszłego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE została otwarta. Cameron zauważył, że Wielkiej Brytanii zagraża "unijne ustawodawstwo i biurokracja która ją pogrąża". Zdaniem premiera jakiekolwiek dalsze zmiany podążające w tym kierunku będą wymagać będą pełnego poparcia Brytyjczyków.

W artykule opublikowanym w tygodniku „Sunday Telegraph” premier podkreśla, że wybór nie sprowadza się do tego, czy Wielka Brytania ma być w Unii, czy poza nią, lecz do tego, jakiej Unii chcą Brytyjczycy i jaki ma być model brytyjskiego członkostwa. - Bycie poza strefą euro (dla krajów takich, jak W. Brytania) nie oznacza, że Europy jest w nich za mało. Przeciwnie jest jej za dużo. Kraje takie ponoszą zbyt wysokie koszty członkostwa, mają do czynienia z nadmierną unijną biurokracją i zbyt daleko idącą ingerencją w prerogatywy narodowych państw, społeczeństw lub osób prywatnych - zaznaczył.

- Całe dziedziny dotyczące zagadnień społecznych, czasu pracy i spraw wewnętrznych nie powinny być elementem unijnego ustawodawstwa i powinno się je z niego wyłączyć - dodał premier.

Komentatorzy uważają, że artykuł powstał w reakcji na nasilające się żądania eurosceptycznego skrzydła w jego partii, które chce referendum. Zdaniem brytyjskich eurosceptyków integracja europejska idzie za daleko i szkodzi brytyjskim interesom. Szczegónie dotyczy to planów zmierzających w kierunku powstania unii fiskalnej, bankowej i gospodarczej.

Podobnego zdania jest brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague. Oświadczył on, że przed rozpisaniem ewentualnego referendum brytyjski rząd będzie starał się renegocjować warunki członkostwa w Unii. - To, czego chcemy, to poprawienie naszych stosunków z Europą, w tym "przywrócenia pewnych kompetencji na poziom narodowy - powiedział w BBC.

Zdaniem „Sunday Telegraph” głosy krytyczne wobec brytyjskiego członkostwa w UE i domagające się renegocjacji jego warunków będą się nasilać. A apele o przygotowanie ram prawnych dla referendum w sprawie modelu członkostwa W. Brytanii w UE, jak ten pod którym podpisało się blisko stu posłów z partii Camerona, będą się mnożyć.

Jesienią podczas dorocznej konferencji torysów Cameron ma przedstawić listę kwestii, które chce wyłączyć spod prerogatyw Brukseli i przekazać parlamentowi i rządowi. Takie stawianie sprawy, choć popularne w partyjnych dołach, może spowodować wzrost napięcia między konserwatystami a ich koalicyjnymi partnerami - liberalnymi demokratami.

W czerwcu 1975 r. w ogólnonarodowym referendum rozpisanym przez laburzystowski rząd Harolda Wilsona 67 proc. Brytyjczyków poparło obecność w UE (wówczas EWG). W. Brytania należy do UE od stycznia 1973 r.

Źródło: "Rzeczpospolita"

http://www.pch24.pl/czy-wielka-brytania ... 886,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 17 lip 2012, 17:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Dokąd zmierzasz, Europo

Pod takim tytułem, na stronie internetowej pravoslavie.ru, został opublikowany ciekawy artykuł przedstawiający dzieje chrześcijańskiej Europy. Autorem artykułu jest prawosławny duchowny z Londynu Andrzej Fillips. Wobec ogromnej ilości komentarzy do artykułu, uznałem za celowe przybliżenie tego opracowania czytelnikom polskojęzycznym. Ze względu na objętość artykułu przetłumaczyłem tylko ostatnią jego część dotyczącą XX wieku, która podejmuje próbę odpowiedzi na postawione w tytule pytanie.

Sens wieku negacji Wcielenia

Jak mogło do tego dojść Drugie tysiąclecie dosłownie zawróciło bieg historii, a chrześcijański świat XX wieku powrócił do czasów sprzed Konstantyna, czasów męczeństwa. Nastała więc epoka negacji Wcielenia. Było to wynikiem filozofii racjonalnej, izolacji człowieka od Boga. Podstawowa wiedza chrześcijańska o Wcieleniu i wszystko co z niej wynika, zostało w tym okresie stopniowo zapomniane.

Przede wszystkim, została utracona wiara w Boskość Chrystusa, a cała uwaga została skoncentrowana na Jego człowieczeństwie. Chrystusa zaczęto przedstawiać jako biedaka, samotnego cierpiącego człowieka. Z utratą wiary w Jego Boskość utracona została również wiara w Jego Królestwo Niebieskie. W wyniku tych strat nastąpił zwrot ku światu doczesnemu i jego prawidłom. Chrystusa oddzielono od człowieka, stał się Bogiem „dalekim, zamkniętym w niepoznawalnych” niebiosach.

Chrystusa zastąpiono„wikariuszem”(„namiestnikiem”). Człowieka pozostawiono samemu sobie aby żył tak jak chce, według rozumu i prawa, racjonalnej filozofii i legalizmu, dokładnie tak jak było do Wcielenia Syna Bożego. Chrystus stał się „nieznanym” Bogiem filozofów. Idea o Bogu jako wyższej Istocie zachowała się, lecz Jego natura Boska nie połączyła się z naturą ludzką w jednej osobie. Na ziemi żył Jezus-człowiek, którego ukrzyżowano. Na niebie był daleki Bóg, Jezus Chrystus, od Którego, jak zaczęto twierdzić „pochodzi Duch Święty”. Lecz ten Duch Święty i Bóg – „Istota Wyższa”- pozostały niepoznawalne, bowiem nie mogły zstąpić na człowieka. Przebóstwienie człowieka okazało się niemożliwym, a cały świat materialny przestał mieć związek z sacrum – dlatego bez obawy można było go niszczyć. Oddzielenie natury Boskiej Chrystusa od natury ludzkiej w duchowej i moralnej myśli Zachodu miało wiele następstw. Zachwyt ofiarą Chrystusa – Człowieka zaowocował chrześcijańskim humanizmem, a następnie humanizmem ateistycznym. Izolacja od Boga doprowadziła do nowej wizji świata braku poszanowania świata widzialnego, desakralizacji przyrody, podczas gdy w epoce Wcielenia i świętych – świat widzialny był postrzegany jako zbiór znaków i symboli obecności Boga pośród ludzi na ziemi. Nowy światopogląd stał się powodem ogromnego przywiązania człowieka do wszystkiego co ziemskie - dziś nazywamy to nacjonalizmem.

Z drugiej strony, brzmi to paradoksalnie, od momentu negacji Wcielenia, Bóg w pojęciu ludzkim tak i nie pozostał człowiekiem. Ludzkość poczuła się pozbawioną korzeni i zdolną poświęcić siebie, nie posiadającym bazy, monolitycznym, totalitarnym strukturom – tym samym, które tak kultywował pogański Rzym.

W podobny sposób nauka o Trójcy Świętej zamieniła się w abstrakcyjną, suchą formułę. Żywy Bóg został zastąpiony Bogiem racjonalnie myślących filozofów, abstrakcyjnym Bogiem książek, sylogizmu i spekulatywnej, scholastycznej hipotezy. To nie był Bóg poznawalny doświadczalnie, Który żył na ziemi w wieku Wcielenia – był to Bóg wyobraźni. A gdy wyobraźnia przestała potrzebować Boga dla potwierdzenia swoich hipotez, wtedy odrzucono Go jako Boga „martwego”. Niewiedza o Bogu Żywym oznaczała, że pojęcie o Nim jako o Trójcy w trzech hipostazach połączonych miłością – było utracone. A z nim przepadła i wiedza o realnej jedności w hipostazach, utracono pełne postrzeganie chrześcijaństwa, jakim było ono w epoce Wcielenia, epoce świętych.

Drugie milenium umownie zostało nazwane epoką negacji Wcielenia, dlatego że w epoce tej wartości chrześcijańskie zostały utracone, wyeliminowane z życia powszedniego.

Wstępując do trzeciego tysiąclecia, spróbujmy odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie Dokąd zmierzasz, Europo

III tysiąclecie Apokalipsa czy przedłużenie historii

Po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej niektórzy mówili, że Europa już uratowana dla realizacji swojego przeznaczenia. Jednakże nie było jasne o jakie przeznaczenie chodzi, bowiem po 1945 roku Europa duchowo nie podniosła się, a przeciwnie opuściła się.

Na przestrzeni wieków Europa przeciwstawiała zwykłych ludzi Chrystusowi. Pytano Chrystus czy papież Chrystus czy Arystoteles Chrystus czy Luter Chrystus czy Darwin Chrystus czy Marks Chrystus czy Froid A teraz, gdy „przesuwamy się do przodu”, w epoce pełnej wad i negacji Wcielenia, aborcji (co może być bardziej charakterystycznym dla tej epoki jak nie aborcje), upadku moralnego, wymieszania krwi, wróżb, czyli praktyk, o których nawet nie było mowy zaledwie kilkadziesiąt lat temu, – dziś stają się normalnością, i wygląda na to, że Europa już zmierza do całkowitego odrzucenia Chrystusa. Dziś Europa już pyta Chrystus czy antychryst A antychryst to pełna negacja Wcielenia, bowiem oznacza to, że ludzkość już bezpowrotnie oddaje się Lucyferowi – upadłemu, bezcielesnemu aniołowi.

Czy sądzone jest Europie znowu rozpocząć wiek historii, czy też wypadnie ona z historii w wiek apokalipsy Czy powróci do chrześcijaństwa, ustanowienia chrześcijańskich wartości – do epoki świętości, czy też zacznie oddawać pokłon szatanowi. Czy powróci do epoki odrodzenia, przywrócenia chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia, czy też przystąpi do ostatecznego jego odrzucenia Czy będzie uratowana Wcieleniem Syna Bożego i Trójcą Świętą, czy też unicestwiona starożytnymi demonami, od dawna oczekującymi na swój powrót, po tym jak byli stąd przepędzeni świętymi starożytności Czy będzie zwycięstwo po stronie pogańskiego Rzymu z adoracją cesarza-antychrysta i panteonu demonów, czy też nastąpi prawdziwe odrodzenie, prawdziwe przebudzenie Europy epoki Wcielenia, epoki świętych Krzyż i zmartwychwstanie – czy śmierć duchowa. Religijne mocarstwo – czy ekonomiczna unia Jerozolima – czy Babilon Jedność w Chrystusie - czy jedność w antychryście

Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na żadne z tych pytań, lecz będąc chrześcijanami, staramy się żyć bez strachu, wiedząc, że ostatnie słowo w historii ludzkości zawsze należy do Boga.


A oto podobna opinia na temat odchodzenia Europy od chrześcijaństwa („Russkij wiestnik „202009)

Od samego początku chrześcijaństwo Europy zderzyło się z judaizmem. Z końcem pierwszego tysiąclecia naszej ery – cywilizację chrześcijańską zaczynają toczyć sekty i tajne ugrupowania żydowskie. Chrześcijańska ideologia w krajach Zachodniej Europy jest stopniowo zatruwana żydowskim światopoglądem. W miejsce chrześcijańskiej cywilizacji Zachodu na przestrzeni XI – XVIII w. początkowo niezauważalnie, jak straszliwa opuchlizna rakowa, rozwija się cywilizacja judejsko-masońska, negująca duchowe wartości Nowego Testamentu, zamieniająca je na judejską adorację złotego cielca, kult przemocy, zła, cielesną satysfakcję życia. Na wiele wieków zachodnie chrześcijaństwo znalazło się za kurtyną, za którą tworzyła się cywilizacja judejsko-masońska. Na samym początku, chyba najciekawszą częścią tej zasłony, był Renesans, który pod protekcją rzymskich papieży i kardynałów i ich pseudochrześcijańską osłoną, faktycznie odrzucił duchowe wartości Nowego Testamentu. Renesans ogłosił epokę radości życia, a przede wszystkim odrodzenie tradycji pogańskich starożytnej Grecji i Rzymu. Propaganda żydowska ogłosiła, że cała epoka chrześcijańskiej duchowej cywilizacji – była okresem upadku i ciemnoty szatańskiej, zaś Renesans nazwała okresem odrodzenia najlepszych tradycji starożytności. Można przypuszczać, że chodziło o niespotykaną rozpustę i sodomię późnego antycznego społeczeństwa, dobrobyt którego opierał się na okrutnym wyzysku niewolników z całego świata.

Kryzys Kościoła Zachodniego i chrześcijańskich monarchii w Europie, zapoczątkowany odpadnięciem Rzymu od Prawosławia, przeistoczył się w połowie II tysiąclecia w powszechną katastrofę zachodnio-chrześcijańskiej cywilizacji. Z tego momentu następuje rozwój i wcielenie ducha zła, etapami którego był kapitalizm i socjalizm, zwycięski marsz żydowskich rewolucji po Europie.

Dziś chrześcijaństwo na Zachodzie dożywa swoich dni. Niegdyś bastion chrześcijaństwa – Francja – praktycznie wyrzekła się Boga. Początki upadku wiary dała Rewolucja Francuska. To jej uczestnicy mordowali duchowieństwo, likwidowali klasztory i kościoły. Dziś w kraju tym pojęcie Bóg zniknęło z literatury, chyba że w negatywnym tego słowa znaczeniu. Na liście krajów, które oficjalnie deklarują swój ateizm, znalazła się niemal cała zachodnia Europa. Stan ten znajduje m.in. wyraz w niedopuszczeniu do preambuły konstytucji Unii Europejskiej odniesienia o chrześcijańskich korzeniach Europy. Europa, właśnie teraz wydaje się być wewnętrznie pusta, w pewnym sensie sparaliżowana; jest to kryzys wystawiający na ryzyko nawet jej życie. Dawne cywilizacje chrześcijańskie opanowuje dziś agnostycyzm i zaślepienie dobrobytem. Jest to droga prowadząca do nikąd, a ściślej – do wyniesienia na tron króla zła – antychrysta.

Komentarze

Oleg Chlestow.

We Francji przechowywane są chrześcijańskie świętości – Chusta Matki Bożej, znajduje się w miejscowości Chartres (pod Paryżem) w ogromnej świątyni – perle europejskiej architektury. Tłumy turystów. Fotografują słupy, ściany, witraże itp. Przechodzą obok Chusty Matki Bożej, nie wykazawszy żadnego zainteresowania. Po prostu nie ciekawe. Wyobrażam sobie co działoby się w Rosji. Podeszliśmy do księdza – stróża z zapytaniem, czy możemy oddać pokłon (pocałować). Stary ksiądz ożywił się. Od razu zapytał – czy nie jesteśmy z Rosji Powiedział, że Chustę przyjeżdżają zobaczyć tylko prawosławni z Rosji, Ukrainy. Katolików to w ogóle nie interesuje.

Inny przykład, również z Francji. W mieście Amiens (na północ od Paryża) przechowywana jest głowa Jana Chrzciciela. Widok smutny w ścianie soboru niewielka nisza z kratą grubości palca, za nią leży głowa Jana Chrzciciela. Od czasu do czasu podchodzą ciekawscy, zaglądają i idą dalej. Wspominam, co działo się w Moskwie, gdy przywieziono palec św. Jana.

Diak. Oleg

Jednym z dowodów odrzucenia Wcielenia przez Europę jest sprzedaż katolickich kościołów na aukcji, zamiana ich na hotele, mieszkania, kluby itp. lub nieodpłatne przekazywanie prawosławnym. A Anglia – tu dzisiaj być chrześcijaninem po prosu niebezpiecznie. Ciebie od razu zwolnią, osądzą, posadzą… Wymuszanie tolerancji homoseksualizmu, pedofilii. Certyfikaty o anulacji chrztu za 5 funtów. Obraz współczesnej Europy, niestety – w ciemnych barwach i im dalej tym straszniej.

Przykłady można mnożyć, jest ich wiele. Dostarcza ich nawet zwykła codzienność.

Jan Pielgrzym

http://prawoslawnypartyzant.wordpress.c ... #more-4119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 20 lip 2012, 14:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Masońska wizja Europy

Jest to fragment mojej książki pt. „Masoneria polska 2009”.

W 1993 r. jeden z masonów polskich rytu szkockiego – Witold Markiewicz, nota bene założyciel loży w Jerozolimie, powiedział w swoim referacie programowym, tzw. desce lożowej „Czyżby nasz kraj potrzebował jakiejś moralnej Gwiazdy płomienistej Zapewne tej gwiazdy, która jeszcze przed końcem wieku będzie reprezentować Polskę na sztandarze Unii Europejskiej. Wolnomularstwo polskie (...) winno być jednym z ważnych ośrodków stabilizacji i postępu w tym kierunku.” (Ars Regia nr 21993).

W tym samym czasie anonimowy polski mason obrządku francuskiego napisał „Godzi się przypomnieć raz jeszcze, iż w bieżącym roku obchodzimy 265-lecie masonerii polskiej, która od samego początku zaliczała się do krzewicieli idei wspólnoty duchowej o charakterze ogólnoeuropejskim. (...) Poprzez utworzenie loży Europa na Wschodzie Warszawy pragniemy mieć swój skromny udział w budowaniu Europy...” (Wolnomularz Polski nr 2, bez daty wydania).

Kilka lat później przewodniczący Uniwersalnej Ligi Masońskiego, Odział Polska Adam Witold Wysocki stwierdza w rozmowie, która odbyła się w redakcji krakowskiego „Czasu” „Jeżeli chodzi o realne wpływy wolnomularstwa to faktem jest, że Liga Narodów została założona przez ludzi w większości należących do masonerii. Masoni uczestniczyli także przy pracach związanych z powstaniem ONZ”. Redaktor Witold Gadowski prowadzący tę rozmowę mówi w pewnym momencie „Unia Europejska Jest bez wątpienia pomysłem masonerii”. A. W. Wysocki udziela tu typowo masońskiego wyjaśnienia „Trudno stwierdzić, czy rzeczywiście była to inspiracja masońska, można natomiast powiedzieć, że idea Stanów Zjednoczonych Europy czy też Wspólnoty Europejskiej jest zbieżna z celami masonerii zawartymi w konstytucji Andersona.” (za Wolnomularz Polski nr 5, bez daty wydania).

Ten sam mason wydał w 1996 roku swego rodzaju odezwę do „braci masonów” zatytułowaną „Masoni i polityka”. W odezwie tej napisał że masoni, którzy obecni są w różnych partiach politycznych powinni to wykorzystywać przede wszystkim do jak najszybszego wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej. „Idea europejska jest przecież – czytamy w tej ulotce – osią tradycji wolnomularskiej”

Jaka jest masońska wizja Europy, czy raczej tego, co nazywane jest Unią Europejską Czy różni się czymś od tworu, który powstał w latach dziewięćdziesiątych

Po pierwsze trzeba zauważyć i podkreślić, że dla masonów europejskie superpaństwo jest tylko etapem na drodze zjednoczenia światowego, utworzenia jednego państwa na święcie. Polscy masoni przyznali się do tego w 1993 r. drukując w „Ars Regia” (nr ¾ ) pochodzący jeszcze z lat czterdziestych dokument programowy polskiej masonerii pt. „Przesłanki i wytyczne ustrojowe”, w którym taka koncepcja jest zarysowana.

Zbigniew Gertych jeden z liderów polskiej i światowej masonerii będący między innymi członkiem masońskiego Tymczasowego Parlamentu Świata (przedtem członek PZPR, wicemarszałek sejmu w PRL-u i wiceprezes Rady Ministrów) mówi, że idea ta rozwinęła się i zaczęła być realizowana na początku drugiej połowu XX w. „W latach sześćdziesiątych idea światowego Rządu, Parlamentu i Konstytucji otrzymała poparcie od noblistów, byłych prezydentów, premierów, ministrów, światowej sławy naukowców, finansistów oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych...(...) W 1968 roku Konwent Światowej Konstytucji obradujący w Szwajcarii i w Niemczech podjął pracę nad konstytucją Świata. W 1977 roku opracowany projekt Konstytucji dla Federacji Świata podpisało kilkuset uczestników. Od tego czasu miały miejsca międzynarodowe spotkania, które przemieniły się w Tymczasowy Parlament Świata.” (Wolnomularz Polski nr 5).

Kiedy masoni wpadli na ten pomysł

Można powiedzieć, że od samego początku istnienia masonerii. Masoni wyznają przecież tzw. prareligię, religię wywodzącą się z żydowskiej kabały głoszącą, że wybrani będą wprost i dosłownie bogami i jako takim należy im się władza nad ziemią i zamieszkującymi ją ludźmi. Wykładnikiem takiej władzy musi być władza polityczna skupiona w rękach Światowego Rządu.

W 1997 r. wyszła książka Andrzeja Nowickiego pt. „Filozofia masonerii”, w której zasygnalizowane są masońskie koncepcje zjednoczenia Europy i utworzenia następnie jednego państwa na świecie..

Andrzej Nowicki jest Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Polski, a więc masonerii rytu francuskiego. Tak przy okazji warto podkreślić, że był on jednym z czołowych ideologów PZPR. To on, między innymi odpowiedzialny był za formację liderów polskiego komunizmu. W jego dorobku znaleźć można takie prace jak „Papieże przeciw Polsce. Doświadczenia dziesięciu stuleci naszych dziejów”, (Warszawa 1949); „Kłopoty rodzinne papieży. Informacja o dzieciach, bratankach i kochankach Ojców Świętych” (Warszawa 1950); „Watykański bank Pacellich i jego udział w imperialistycznej ekspansji Włoch”, (Warszawa 1952); „50 lat radzieckiej ateografii” (Warszawa 1967); „Sens tekstu filozoficznego w świetle historyzmu Lenina” (Warszawa 1971); ”Czy Związek socjalizmu z demokracją jako tradycja Polskiej Partii Socjalistycznej” (Lublin 1981) Uzasadniając swoje wstąpienie do masonerii powiedział kiedyś „Można powiedzieć, że w świecie masońskim przebywam już kilkadziesiąt lat, a moje wstąpienie do loży Europa w 1994 roku było tylko formalnością. Potwierdzającą moją działalność na rzecz wolnej myśli, tolerancji, świeckości państwa oraz wierności zasadom wolności, równości i braterstwa narodów. Czyli ideom, na których opiera się działalność masonerii.” („Sukces”, kwiecień 1998).

W książce „Filozofia masonerii” Nowicki zarysowuje masońską koncepcję „świata niedokończonego”, świata, który jest co prawda jakoś zapoczątkowany przez Boga ale cechuje go swoiste, niemałe „niedorobienie”. Bóg musi być zatem uzupełniany i poprawiany przez człowieka (czytaj masonów), który podejmując się tej roli zajmuje zarazem Jego miejsce (s. 21-23). Nowicki prezentuje w książce doktryny największych masońskich ideologów. I tak np. dowiadujemy się z niej, że już Helvetius, członek paryskiej loży pisał w XVIII w. o...szkodliwości patriotyzmu. „Jeżeli sprzeczne interesy narodów – twierdził – utrzymują je w stanie wojny to wina patriotyzmu. Aby była miłość do ludzkości narody musiałyby za pomocą praw i wzajemnych układów zjednoczyć się niby rodziny wchodzące w skład państwa; interes poszczególnych narodów musiałby być podporządkowany dobru bardziej ogólnemu i miłość ojczyzny wygasając w sercach musiałaby rozpalić w nich miłość całej ludzkości.” (s.37)

Na początku XIX w. inny mason – Filip Buchez głosił, że „jest jedno tylko prawdziwe społeczeństwo, którym jest ludzkość. Ma się ona zjednoczyć w jedno państwo eliminując nacjonalizmy i posuwać się naprzód poprzez postęp, który jest rozwojem mocy, inteligencji i dobrobytu” (s. 119).

Jego kolega Giordano Bovio, który poświęcił życie na zwalczanie Kościoła katolickiego mówił o zwycięstwie Religii Myśli, która „domaga się tylko tolerancji wszystkich doktryn, wszystkich kultów”. Realizacja wskazań tej religii miała doprowadzić do powstania Stanów Zjednoczonych Europy, a następnie ogólnoświatowego „Państwa Człowieka” (ewidentnie jest to przeciwstawienie Państwa Bożego św. Augustyna). Państwo Człowieka będą budować i je zamieszkiwać jedynie prawdziwi ludzie. Nie każdy bowiem człowiek jest, według tego masona, człowiekiem. Ludźmi są wyłącznie istoty wolne, myślące w sposób nieskrępowany. Pozostali są na „przedludzkim stopniu ewolucji”. Tych przedludzi należy przekształcić w ludzi lub, zapewne, wyeliminować „z gry”. Jedynymi, według Bovia, normami „Państwa Człowieka” będą prawa człowieka (s. 216).

Jak należy przekształcać „przedludzi” w „prawdziwych ludzi” Ano za pomocą „wychowania”. Nowicki podaje tu, między innymi, zasady wychowania Franza Henricha Ziegenhagena niemieckiego masona początku XIX w.

Po pierwsze więc należy usunąć z kultury wszelkie nazwy i symbole, które dzielą ludzi na żydów, chrześcijan, pogan, mahometan itd.

Po drugie należy odrzucić metafizykę, a w szczególności „wymysły kapłanów i mnichów na temat istoty Boga, jego atrybutów, na temat Trójcy Świętej, (...) złych i dobrych duchów (...) Opatrzności”.

Po trzecie doprowadzić do tego, by ludzie nie uczestniczyli w „ceremoniach religijnych, procesjach, modłach, postach”.

Po czwarte, „należy odrzucić charakterystyczną dla religii nietolerancję”, a więc w istocie odrzucić kierowanie się w myśleniu i postępowaniu pojęciami dobra i zła, prawdy i fałszu.

Po piąte, należy odrzucić „wymysły” dotyczące wiecznych kar czyli piekła.

Po szóste, usunąć ze szkół i nauczania domowego wszystko to, co jest związane z religią.

Po siódme, wyeliminować wszelkie próby godzenia rozumu i religii i wylansować tezę, że człowiek rozumny nie może być religijny.

Po ósme, doprowadzić do tego, by słowa religia używano tylko dla określenia „splotu urojeń, przesądów i zabobonów”.

Po dziewiąte, treści charakterystyczne dla religii powinny być w świadomości ludzkiej zastąpione treściami wypracowanymi przez nauki „o stosunkach społecznych”.

Po dziesiąte, ludzie powinni odrzucić wszelkie religijne dogmaty i prawdy wiary, które należy zastąpić przez „to, co prawdziwe i trafne w pismach dzisiejszych filozofów”.

Po jedenaste, doprowadzić do tego, by ludzie za najważniejsze uznawali prawa człowieka.

Po dwunaste, „powalić” religię i „towarzyszące temu potworowi furie nacjonalizmu i nienawiści narodowej”.

Po trzynaste, usunąć wszelkie wychowanie patriotyczne i na jego miejsce wprowadzić wychowanie, które będzie wpajać „miłość do Ojczyzny Światowej”.

Aby tego wszystkiego dokonać trzeba, mówi Ziegenhagen, gospodarkę narodową przekształcić w „gospodarkę światową”. (s. 61-63).

Swoją prezentację „filozofii masońskiej” Nowicki podsumowuje w sposób następujący „Istotną rolę w praktycznej realizacji idei Braterstwa Narodów może i powinna odegrać masoneria popierając dążenie do integracji Europy oraz działalność Organizacji Narodów zjednoczonych jako najszerszej płaszczyzny procesów integracyjnych w skali całego świata. Chodzi o integrację gospodarczą i kulturalną” (s. 321).. Napisał też wiele artykułów, między innymi „Watykan nur fur Deutsche - o papieskim dziele pomocy (hitlerowcom)”, („Żołnierz Wolności” z 27.01.1951”); „Watykan - patron wyzyskiwaczy imperialistycznych, wróg wolności i pokoju”, („Wojsko Ludowe” nr 12 z 1952); „Watykan - ośrodek dywersji” („Żołnierz Wolności” z 26-27.09. 1953) czy choćby „Dlaczego jesteśmy przeciwnikami religii”, („Fakty i Myśli” nr 1 z 1958).

Podsumowując. Odpowiedzmy na kilka fundamentalnych pytań.

Czy Unia Europejska przekształca się w coraz większym stopniu w coraz bardziej jednolite takie jakiego chcą masoni superspaństwo, swego rodzaju Stany Zjednoczone Europy

Nie da się tego ukryć. Oczywiście, że tak. Świadczy o tym choćby zaprowadzony w niej jednolity, coraz bardziej szczegółowy system prawny tworzony przez instytucje ponadnarodowe, któremu muszą być podporządkowane prawa w państwach członkowskich, idące za tym ujednolicenie wszystkich dziedzin życia społecznego od gospodarki po szkolnictwo i wreszcie najbardziej widomy tego zewnętrzny znak – od stycznia 2002 jedna waluta.

Czy to superpaństwo jest tylko swoistym wstępem do powstania masońskiego Państwa Światowego

Wszystko wskazuje na to, że zdecydowanie tak. Zajrzyjmy choćby do wydanej nakładem WAM, dotowanej przez Przedstawicielstwo Wspólnot Europejskich w Polsce, posiadającej „wsparcie Pana Ambasadora Unii Europejskiej Rolfa Timansa” książki pt. „Chrześcijaństwo a integracja europejska”

Jeden z jej autorów Norbert Brieskorn SJ odpowiadając na pytanie „Jak powinniśmy patrzeć na proces zjednoczenia Europy” pisze „Zjednoczenie to ma znaczenie jako ważny krok dla dalszych integracji albo w kierunku ich pogłębienia w Europie, albo w innych regionach. Nie znamy przyszłości. Ale każdy późniejszy projekt zjednoczeniowy będzie czerpał naukę z tego, który odbywa się w końcu naszego stulecia; stan obecny będzie zawsze stanem wstępnym. Każde znoszenie granic czy rezygnacja z wymiany walut będzie krokiem pozytywnym, od którego nikt nie będzie pragnął odstąpić. Ta nowa otwartość i otwieranie się nie może być spostrzegane jako zagrożenie.(s. 326)

Inny jej autor Jef Van Gerwen SJ stwierdza „Nie ulega wątpliwości, że pojęcie obywatelstwa europejskiego może odgrywać coraz istotniejszą rolę pośrednika pomiędzy naszą tożsamością lokalną, w tym narodową, a naszym wspólnym, kosmopolitycznym powołaniem obywateli globalnej wspólnoty.” (s. 369).

„Nie powinniśmy bronić – pisze w innym miejscu – europejskiego modelu społecznego w interesie zbiorowego egoizmu...(...) Europa powinna posłużyć jako model i etap wstępny do stworzenia podobnego porządku społecznego w skali globalnej. Takie organizacje jak Międzynarodowa Organizacja Pracy, Międzynarodowy Fundusz walutowy, Bank Światowy i Światowa Organizacja Handlu będą w najbliższych dziesięcioleciach pełniły role platform negocjacyjnych w procesie stopniowej realizacji tego ponadnarodowego porządku prawnego. (...) Nie będziemy mogli jednak skutecznie uczestniczyć w negocjacjach prowadzących do stworzenia globalnego systemu korygowania rynku, jeśli nie przystąpimy do nich jako polityczna jedność obdarzona sprawną władzą ponadnarodową. Unia Europejska jest odpowiednim środkiem prowadzącym do tego celu.” (s. 359-360).

„Jedynym sposobem na to – stwierdza też – by uniknąć obniżenia społecznych standardów dobrobytu, jest przeniesienie władzy korygowania rynków ze szczebla narodowego na ponadnarodowy. Tu kryje się właśnie podstawowa przyczyna istnienia i sukcesu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. W braku skutecznego, ogólnoświatowego rządu i sieci międzynarodowych trybunałów, które sankcjonowałyby sprawiedliwy porządek ekonomiczny, rynek europejski wyposażony w wystarczające zabezpieczenia prawne i polityczne pełni niemal tę sama rolę.” (s. 355)

Czy Unia Europejska podejmuje działania „udoskonalające świat” Czy poprawia się tam Pana Boga

Oczywiście, że tak. Przykładem, który bije po oczach jest rolnictwo Unii, które przekształciło się w łamiącą wszelkie prawa przyrody produkcję żywności, co doprowadza, między innymi do takich skutków jak epidemia choroby szalonych krów.

Czy masoński postulat uczynienia z praw człowieka jedynego kodeksu moralnego został zrealizowany w Unii Europejskiej

Oczywiście, że tak.

Czy prawa te traktowane są w Unii tak jakby już nie było żadnych innych praw, jakby nie było prawdy, dobra i ludzkiej natury, nie mówiąc już o prawie Bożym

Oczywiście, że tak. W interpretacji unijnej człowiek ma takie prawa jakie dotąd przypisywano tylko Bogu.

Czy, wreszcie ,postulaty „wychowawcze” Ziegenhagena są realizowane przez struktury Unii, czy skutki tej realizacji nie stanowią codzienności życia społecznego, kulturalnego, intelektualnego i moralnego Europy

Zdecydowanie tak. Nie ma tu, niestety, miejsca na to, by przeprowadzić szczegółowe analizy. Każdy z nas, jeśli się jednak tylko trochę zastanowi, dojdzie szybko do wniosku, że wszystkie praktycznie postulaty Ziegenhagena zostały już zrealizowane.

Ideolodzy masońscy zarysowali w poprzednich wiekach, podobnie zresztą jak Marks i Engels, pewną utopijną wizję Europy i świata, wizję tzw. Nowego Wspaniałego Świata, takiego porządku gospodarczego, społecznego, światopoglądowego, który św. Augustyn nazwał w swoim czasie Państwem Szatana. Nie na darmo Kościół nazywa masonerię w swoich dokumentach „pomocnikiem szatana na ziemi”. Wizja ta w znacznej mierze została już zrealizowana w postaci Unii Europejskiej i innych ponadnarodowych struktur, w postaci tego, co nazywane jest dziś globalizmem i polityczną poprawnością.

Jako katolicy, ludzie powołani do tego, by budować Królestwo Chrystusowe na ziemi powinniśmy to nie tylko wyraźnie widzieć ale również z całą mocą się temu przeciwstawiać.

A oto spis treści tej książki

I jedna uwaga To nie jest tak, że gdy ukazuje się moja książka pt. „Masoneria polska 2012”, to nie ma już co sięgać po moją książkę „Masoneria polska 2009”, bo się zdezaktualizowała lub jej treści są powtórzone w nowej książce. W każdej z tych książek jest zupełnie co innego. Razem stanowią pewną całość.

http://krajskiomasonerii.nowyekran.pl/p ... zja-europy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 04 wrz 2012, 15:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
“Los Europy zawisł od losu Kościoła w Polsce.” Aktualność przesłania św. Piusa X

Dziś w tradycyjnym kalendarzu liturgicznym wspomnienie św. Piusa X, świętego papieża XX wieku. Warto sięgać do jego dziedzictwa.

„Bez Kościoła stałaby się ziemia jedną wielką knieją, pełną drapieżnych zwierząt, pożerających się nawzajem. Zbyt słabe jest prawo świeckie, aby mogło okiełznąć złość ludzką.”
Teodor Jeske-Choiński, „Tiara i korona”

Pora bardziej zdecydowanie zacząć rozprzestrzeniać Kontrrewolucję. Przy bierności rzesz ludzi dobrych, przy letargu pasterzy Kościoła, przy obojętności nas samych na nasze własne słabości i grzechy dogorywa cywilizacja chrześcijańska. Nie pozostało z niej prawie nic. Nie ma chrześcijańskich instytucji, chrześcijańskiego prawa, zanikają chrześcijańskie rodziny, obyczaje, moralność. Nawet Święta nie są już chrześcijańskie: Boże Narodzenie kojarzy się z brodatymi krasnalami, Wielkanoc z żółtymi pisklętami, a główne celebracje tych świąt przeniosły się do hipermarketów. Dogorywa cywilizacja chrześcijańska. Dogorywają nie z natury zmienne formy i akcydentalia, ale dogorywają same zasady, które przez tyle wieków ożywiały narody i społeczności, dając tworzącym je osobą możliwość wzrostu do pełni człowieczeństwa.

Czy uda się utrzymać istotne znaczenie tych zasad? O tym wie Opatrzność. Czy warto starać się i walczyć o to, by stanowiły ożywczą siłę – odpowiedź zna każdy, kto zna wagę tych zasad.

Mam tu na myśli zasady, jakie wprowadziło wspomagając się grecką filozofią i rzymskim prawem, chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo, które przesyciło wymiarem nadprzyrodzonym wszystkie dziedziny życia: politykę, życie rodzinne, naukowe dociekania, prawo, obyczaje – wszystko, czym człowiek się zajmował. Z czasem, na skutek procesów historyczno-kulturowych zaczęły zasady chrześcijańskie ustępować laickim. Postępowała sekularyzacja wszystkich dziedzin życia. Zanikała w umysłach ludzkich świadomość nadprzyrodzoności. Wydaje się, że dziś sekularyzacja osiąga swe apogeum. Czy świat jest tak ekspansywny, czy Kościół, strażnik Cywilizacji chrześcijańskiej, przestał być ofensywny, przestał być „znakiem sprzeciwu” wobec profanum, a stara się dostosować swoje istnienie do życia w zgodzie ze „światem”, który zaprzecza boskiemu pochodzeniu i wiecznemu powołaniu człowieka?

Obserwując dokumenty i praktykę dzisiejszych duszpasterzy i hierarchów Kościoła ma się nieodparte wrażenie jakby nieważne, nic nie znaczące były wypowiadane jeszcze tak niedawno przez Namiestnika Chrystusowego słowa: „Dobro i zło w duszach, zależy od formy posiadanej przez społeczność, od jej zgodności lub niezgodności z prawem Boskim. Zależy od tego, czy ludzie –bez wyjątku powołani, by ożywiała ich łaska Chrystusa – oddychają zdrowym i ożywiającym powietrzem prawdy i cnoty moralnej, czy zgubnymi, a niejednokrotnie śmiercionośnymi bakcylami błędu i deprawacji.”1Smutna to konstatacja, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu duszpasterzom, z różnych stopni hierarchii jest rzeczywiście obojętne, jakim powietrzem oddychają ich owieczki. Biorąc choćby za przykład nasze polskie doświadczenie – widzieliśmy czasem milczącą zgodę biskupów, czasem wręcz zapał w popieraniu wchodzenia Polski w polityczno – prawne struktury UE, które, dziś widać to już wyraźnie, są zabójcze dla ładu moralnego.

Wielu Papieży, by wspomnieć tylko bł. Piusa IX, Leona XIII, św. Piusa X, Piusa XI, Piusa XII – ostrzegało przed wrogami Kościoła pozostającymi wewnątrz Kościoła. Sięgnijmy do Pascendi Dominici Gregis: „A wyznać musimy, że szczególniej w ostatnich czasach wzrosła liczba takich nieprzyjaciół krzyża Chrystusowego, którzy za pomocą nowych a podstępnych środków usiłują paraliżować ożywcze działanie Kościoła, a nawet, gdyby się udało, doszczętnie wywrócić samo nawet królestwo Chrystusowe. (…)

Zwlekać nam dłużej nie wolno. Wymaga tego przede wszystkim ta okoliczność, iż zwolenników błędów przybywa nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.

Będziemy więc mówić nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością do Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła i rozzuchwaleni liczbą swych zwolenników, napadają nawet na to, co tylko jest najświętszego w dziele Chrystusowym (…).

(…) przeprowadzają oni swe zgubne dla Kościoła plany nie poza tym Kościołem, lecz w nim samym: stąd też niebezpieczeństwo ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła, ku tym pewniejszej szkodzie, im lepiej oni go znają. Nadto, przykładają siekierę nie do gałęzi i latorośli, lecz do samych korzeni, to znaczy do wiary i do jej żył najgłębszych.”2

O wrogach Kościoła działających na szkodę Kościoła w jego wnętrzu mówiło się do czasu Vaticanum II. Później, po Soborze, przestało się o nich mówić, a do wiadomości wiernych, zwłaszcza za żelazną kurtyną z rzadka docierały odgłosy sporów pomiędzy Ojcami Soborowymi (może to i dobrze?). Są trzy możliwości wyjaśnienia tej zmowy milczenia wokół wewnętrznych wrogów: albo Papieże, którzy o tym mówili, cierpieli na manię prześladowczą, albo wrogowie Kościoła „z dnia na dzień” wymarli, albo… osiągnęli, do czego dążyli. Dwie pierwsze możliwości wolno od razu wykluczyć. Trzecia jest wielce prawdopodobna.

Trzeba dziś na nowo stawiać pytanie, a raczej postawić je po raz pierwszy bardzo mocno: na ile poważne są ostrzeżenia Papieży sprzed Soboru Watykańskiego II? Na ile poważnie należy traktować choćby encyklikę „Pascendi…”? Czy tylko jako świadectwo tamtego, z początku XX wieku, czasu, tamtej mentalności? Czy też jak profetyczne ostrzeżenie Namiestnika Chrystusowego? Nie wolno od tych pytań uciekać, nie wolno dawać zbywających odpowiedzi. Tym, co utrudnia odpowiednią postawę wobec owych spraw kluczowych jest – jak trafnie to określił Dietrich von Hildebrand w swym dziele „Spustoszona winnica” – letarg strażników. To stan, który jest dla nas, świeckich w ten czy inny sposób zaangażowanych w sprawy Kościoła, czymś wielce znamiennym acz niezrozumiałym. „(…) fakt, że choroba ta [letarg] wdarła się także do Kościoła, jest jednym ze strasznych objawów zastąpienia walki przeciw duchowi świata pod hasłem aggiornamento – uległością wobec ducha czasu.” Ów letarg to chyba jedna z istotnych przyczyn kryzysu Kościoła i galopującej sekularyzacji społeczeństw.

Zagadnieniem bezpośrednio z tym związanym jest zagadnienie doktryny katolickiej, sposobu nauczania i kształcenia w seminariach duchownych, a także pośród elit intelektualnych Kościoła. Raz jeszcze zajrzyjmy do encykliki „Pascendi…”: „Trzy są główne przeszkody, które w swych dążeniach [moderniści] spotykają na drodze: filozofia scholastyczna, powaga Ojców Kościoła i Tradycja i urząd nauczycielski Kościoła. Przeciwko temu walczą najzawzięciej. Toteż filozofię i teologię scholastyczną gdzie tylko mogą ośmieszają i nią pogardzają”.3 I jeszcze jeden cytat: „Ze swej strony wielokrotnie podkreślałem znaczenie formacji filozoficznej dla tych, którzy w praktyce duszpasterskiej będą musieli się zmagać z problemami współczesnego świata i rozumieć przyczyny określonych zachowań, aby właściwie na nie reagować.

Jeżeli w różnych sytuacjach Magisterium zmuszone było interweniować w tej materii. Między innymi po to, by potwierdzić wartość intuicji Doktora Anielskiego i silnie zalecać studiowanie jego myśli, to dlatego, że zalecenia te nie zawsze były realizowane z pożądaną gorliwością. W okresie po Soborze Watykańskim II w wielu szkołach katolickich można było zauważyć pewien regres w tej dziedzinie, co było wyrazem mniejszego poważania nie tylko dla filozofii scholastycznej, ale w ogóle dla studium filozofii jako takiej. Ze zdziwieniem i przykrością muszę stwierdzić, że wielu teologów podziela ten brak zainteresowania filozofią.”4

Mało zauważalny, a wielce istotny fakt: brak należytego, filozoficznego wykształcenia pośród duchowieństwa i katolickich elit. Często spotykam się z wypowiedziami czy to kleryków, czy księży pracujących już w duszpasterstwie, czy, i to chyba najsmutniejsze, wykładowców seminariów duchownych, w których filozofia jest traktowana z jakimś nonszalanckim lekceważeniem. Dla jednych jest to lub była przeszkoda do kapłaństwa, inni narzekają na jej „wzniosłość”, jakże nieprzydatną w codziennej, żmudnej pracy duszpasterskiej. Są tacy, którzy z lubością opowiadają o niej niewybredne dowcipy.

Fakt takiego stosunku do formacji intelektualnej, zwłaszcza filozoficznej, jest przyczyną tego, że wielu ludzi Kościoła nie rozumie zjawisk cywilizacyjnych, nie jest w stanie dostrzegać ich źródeł, przewidywać konsekwencji. Ów brak klasycznego filozoficznego wykształcenia, niechęć do niego, o której z przykrością i troską mówili Papieże powoduje również i to, że kapłani, biskupi, profesorowie w seminariach z wielką łatwością poddają się cywilizacyjnym i intelektualnym nowościom, które są duchowymi truciznami, doprowadzającymi do tego, że coraz częściej w życiu społecznym i indywidualnym Bóg staje się „Wielkim Nieobecnym”. Innni jeszcze, przyjąwszy za swoją ”filozofię przetrwania”, tkwią w letargu.

Ci zaś, którzy próbują się kształcić w innych dziedzinach, np.społecznych, dotyczących nauczania społecznego Kościoła, rzadko sięgają wstecz poza Sobór Watykański II. Czytając wykazy prac dotyczące Magisterium społecznego Kościoła można odnieść wrażenie, jakby rozpoczęło się ono wraz z VS, a swoje apogeum osiągnęło w myśli Jana Pawła II. Konsekwencją tego jest fakt, że mamy wielu biskupów i księży prezentujących tradycyjne poglądy moralne w kwestii np. aborcji, antykoncepcji, wychowania, innych szczegółowych zagadnień z dziedziny etyki, a jednocześnie nie widzą, że kryzys przez nich piętnowany ma swe źródło właśnie w osłabieniu wyrazistości doktryny Kościoła jakie nastąpiło w czasie VS.

Trudno powstrzymać gorycz, gdy czyta się takie słowa, napisane w 1928 roku przez Feliksa Konecznego: ”A dokąd rwały się serca i ręce polskiej inteligencji, jeśli nie do tego, by z Polski zrobić państwo chrześcijańskie. Zapał jest potężną dźwignią czynu i nie godzi się lekceważyć go. Gdy wybija godzina Etosu, zapał jego koroną. Chodzi jednak o to, by do czynu być dobrze przygotowanym, by Logos wypełnił się wszechstronnie przedtem. (…)

Przygotowanie umysłów do trafnego wyboru środków, ażeby ziścić wielkie pomysły, należy przede wszystkim do Kościoła (…).”5

Chodziło Konecznemu o podkreślenie, że Kościół w Polsce, po latach zaborów, jest jedyną siła, zdolną do intelektualnego określenia, jakie konieczne warunki musi spełniać państwo chrześcijańskie, tylko Kościół jest w stanie wolitywny i emocjonalny zapał społeczeństwa odzyskującego niepodległość, wprowadzić na właściwe tory, dać właśnie ów Logos.

Czy dzisiaj byłby do tego zdolny? Raczej nie. Intelektualne ośrodki Kościoła, proszę wybaczyć uproszczenie, to wciąż Tygodnik Powszechny, Znak i Więź. Rząd dusz nad umysłąmi katolików przejmuje też Gazeta Polska, promująca raczej jakobińsko-nacjonalistyczna wizję życia społecznego, niż zasady sformułowane przez papieży. Niestety, ośrodki te grupują raczej tych, którzy w swych działaniach odpowiadają opisowi z Pascendi, którzy, „wiedzeni pozorną miłością Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, zarozumiale siebie mianują odnowicielami Kościoła…” etc. Ośrodki inspirowane klasyczną myślą filozoficzną, polityczną, cywilizacyjną wciąż pozostają małymi enklawami, choć coraz częściej można obserwować ich ruchy ekspansywne, coraz mocniej zadzierzgają się nici współpracy. Mam tu na myśli środowisko „Christianitas”, Instytut im. Ks. Piotra Skargi i Centrum Kultury i Tradycji. Z kolei inne ośrodki, nazwijmy je „antypostępowe”, nawet jeśli mają jakąś siłę medialną czy społeczną, bezrefleksyjnie promują socjalizm od strony polityczno-cywilizacyjnej, zaś jeśli chodzi o relację do nurtu „postępowego”, zadowalają się groźnym pohukiwaniem, ewentualnie jeszcze „własną pieszczą się boleścią” – tą teraźniejszą i tą z przeszłości. Jak dotąd nie okazują zrozumienia dla konieczności zmasowanej integralnej Kontrrewolucji. Uderzają w zjawiska, nie w istotę. Są defensywne, nie ekspansywne.

Pora bardziej zdecydowanie rozprzestrzeniać Kontrrewolucję. Raz jeszcze oddajmy miejsce Feliksowi Konecznemu: „W Polsce toczy się walka o przyszłość Europy. (…) los Europy zawisł od losu Kościoła w Polsce.

W Polsce okaże się – i to stosunkowo w czasie krótkim – czy Kościół nie przestanie na kilka pokoleń być czynnikiem życia publicznego, czy też stanie na czele nowego okresu dziejów.

Tu chodzi o grę tak wielką, jak rzadko w historii. (…). Chcąc zwyciężyć, trzeba zwyciężyć w tym boju w Polsce. Tu pole chwały, lub tu rozłogi klęski. Tu, u nas rozstrzygnie się wszystko”6

W obliczu innego nieco zagrożenia pisał te słowa Feliks Koneczny, inna była też nasza sytuacja kulturowa. Po części spełniły się słowa Konecznego, i pole walki zaczyna przypominać rozłogi klęski. Ale starcie Rewolucji i Kontrrewolucji wiąż trwa.

Arkadiusz Robaczewski

1 Pius XII, Orędzie radiowe La solennita della Pantacoste z 1 czerwca 1941 roku., cyt za „Krzyżowiec XX wieku”, s.219

2 Pascendi Dominici Gregis, s.4-5, Warszawa 1996

3 Tamże, s. 63

4 Fides et Ratio, pkt. 60-61

5 F. Koneczny, Kościół w Polsce wobec cywilizacji, w: Obronić cywilizację łacińską!,,s.139, Lublin 2002

6 Tamże, s. 141

http://www.bibula.com/?p=60531


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 21 lis 2012, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Islamizacja Europy w toku

George Soros - ateista, który sam przedstawia się jako "bóg", "sumienie świata", człowiek, który otwarcie wojuje z katolicyzmem, promując tzw. społeczeństwo otwarte, tym razem przeznaczył swoje środki na kampanię promującą islam. Jej pomysłodawcą jest Zrzeszenie przeciwko Islamofobii we Francji (CCIF), które najwyraźniej stawia sobie za cel przekształcenie Francji w kraj islamski.

Marwan Muhammad, rzecznik Zrzeszenia przeciwko Islamofobii we Francji, tak oto niedawno wyłożył swoją naukę w meczecie w Orly: "Kto ma prawo twierdzić, że Francja za trzydzieści czy czterdzieści lat nie będzie krajem muzułmańskim? Kto ma takie prawo? Nikt w tym kraju nie ma prawa nam tego odmawiać. Nikt nie ma prawa odbierać nam tej nadziei. Nadziei na globalne społeczeństwo wierne islamowi. Nikt w tym kraju nie ma prawa definiować nam, czym jest tożsamość francuska".

Wypowiedź Muhammada przez jakiś czas była dostępna na stronie internetowej związanej z meczetem w Orly, ale ze względu na kontrowersje, jakie zdołała wzbudzić, redaktorzy strony ją usunęli. Sam Muhammad wypiera się tego, co powiedział, i przekonuje, że celem jego organizacji jest walka z rzekomą islamofobią we Francji.

Środkiem do tego ma być specjalna kampania przedstawiająca pozytywny obraz muzułmanina we Francji. Zaprojektowano trzy billboardy. Pierwszy jasno odwołuje się do historii Francji i jest trawestacją obrazu Jacques´a-Louisa Davida przedstawiającego "Przysięgę w sali do gry w piłkę".

Różnica polega na tym, że tymi, którzy mają reprezentować uciskanych, są przede wszystkim muzułmanie, którzy mówią: "My (również) jesteśmy narodem".

Drugi billboard ukazuje małżeństwo typowych Francuzów z dwojgiem dzieci: ona ma na głowie chustę, on zaś jest rzeźnikiem (oczywiście nieoferującym wieprzowiny). Trzeci to kompilacja zdjęć osób z różnych środowisk.

Billboardy początkowo miały pojawić się zarówno na ulicach Paryża, jak też na stacjach metra, ale ostatecznie paryskie przedsiębiorstwo komunikacyjne odmówiło im miejsca ze względu na ich ewidentny przekaz propagandowy.

Prócz ogromnych plakatów promotorzy islamizacji Francji przewidzieli również spoty telewizyjne i radiowe oraz uruchomili specjalną stronę internetową. Jak informują, szczodrym sponsorem projektu okazał się nie kto inny, tylko właśnie George Soros i jego fundacja Open Society.

Jak wyjaśniał w jednym z wywiadów radiowych rzecznik CCIF, fundacja Sorosa była jedyną, która pozytywnie odpowiedziała na apel zrzeszenia o wsparcie finansowe. Może więc i Fran÷ois Hollande, na którego głosowała większość muzułmanów mieszkająca we Francji, pójdzie w ślady Bronisława Komorowskiego i również odznaczy amerykańskiego spekulanta za "wybitne zasługi we wspieraniu budowy społeczeństwa obywatelskiego i instytucji demokratycznych we Francji"? Takiej decyzji z pewnością przyklasnęłaby lewicowa prasa francuska i media głównego nurtu.

Z sympatią przedstawiają one poczynania "młodego, nowoczesnego i tolerancyjnego muzułmanina, który walczy przeciwko rasizmowi i nieznośnej islamofobii" i kiedy tylko mogą, udzielają mu głosu.

Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.pl/mysl/15642,i ... -toku.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 27 gru 2012, 15:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Brodner Przeżywamy ostatnie dni Europy Zagraża wolności i demokracji

Henryk M. Broder to jeden z najbardziej opiniotwórczych publicystów w Niemczech „Unia zagraża wolności i demokracji, jest jak Titanic, który płynie ku katastrofie. „.....”Unia Europejska czci sama siebie tak, jak czcił siebie Komitet Centralny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego.”......”Zdaniem Brodera, Unia Europejska nie rozwiązuje żadnego z problemów dzisiejszych mieszkańców Europy, co więcej, jak pokazuje m.in. kryzys w strefie euro, sama jest problemem. Podkreślił, że od upadku realnego socjalizmu UE jest najbardziej zmasowaną próbą ubezwłasnowolnienia obywateli i odebrania społeczeństwom zdobyczy demokracji. I czeka ją rychła katastrofa, tak jak słynnego Titanica. - Życzę państwu miłej podróży „......” reaguję alergicznie na słowo „pokój”. Nie dlatego, żebym był za wojną, ale dlatego, że „pokój” stał się uniwersalnym alibi, z pomocą którego można usprawiedliwić każde barbarzyństwo. Także wzniesienie muru berlińskiego prezentowano nam jako środek w celu wprowadzenia bądź zachowania pokoju, w każdym razie jako coś nieuchronnego, dziś byśmy powiedzieli – bezalternatywnego”.....(źródło )

Buttiglione”Faszyzm i komunizm to dwaj wrogo do siebie nastawieni bliźniacy – wrodzy sobie, ale jednak bracia. Stąd przejście od faszyzmu do komunizm było tak łatwe”......”Zachodni intelektualista żył w przeświadczeniu, że zna sens historii, wyobrażając sobie, żehistoria ma swój bieg i że prowadzi do komunizmu. Komunizm można było krytykować, ale tylko z pozycji lewicy. Taka krytyka zaczynała się od stwierdzenia, że potrzeba nowego, lepszego komunizmu.”....”Zachodni intelektualista, który odrzucił Boga i wyrzekł się porządku moralnego i naturalnych praw, ma dzisiaj wielkie trudności, aby powiedzieć: NIE. Brak mu punktu oparcia, by przeciwstawić się złu. Nie mając jasno określonego systemu wartości, jesteśmy w sytuacji patowej, w której działanie nie jest możliwe.”...(więcej )


Brodner oskarża Unie o zniewalanie ludzi , o obieraniu im wolności i praw politycznych , bo do nich odnosi się termin demokracja. Oskarżenia Rydzyka w Parlamencie Europejskim pod adresem Tuska i ferajny z PO są kulturalne, eleganckie i wyważone w porównaniu do oskarżeń Brodnera. Profesor Ferguson napisał że „religią państwową Europy jest polityczna poprawność . Pisałem ,że polityczna poprawność jest ideologią totalitarną , socjalistyczną. Brodner tak opisał do czego dąży m co jest istota systemu polityczny, ustroju Unii Europejskiej

Brodner „ Unia Europejska zagraża wolności i demokracji „....”nie rozwiązuje problemów mieszkańców, sama jest problemem „...”od upadku realnego socjalizmu UE jest najbardziej zmasowaną próbą ubezwłasnowolnienia obywateli i odebrania społeczeństwom zdobyczy demokracji.”

Proszę zwrócić uwagę na słowa profesora Buttiglione. Są uzupełnieniem dla opinii Brodnera .

Tutaj warto zadać sobie pytanie . Czy nie dlatego właśnie ,że Unia w której hegemonem są Niemcy ubezwłasnowolnia ludzi , zwalcza i niszczy demokracje , a raczej resztki demokracji fasadowej ,że pozbawia ludzi wolności nie jest tak atrakcyjna dla Tuska, Sikorskiego , Komorowskiego , całej tej nomenklatury II Komuny. Brodner zapomniał powiedzieć o ucisku podatkowym , i likwidacji wolności gospodarczej .

Europejczycy nie zdają sobie sprawy za ich również za kilka lat czeka taka sama nędza jak miliony Polaków pod okupacją II Komuny , bandyckiego państwa podatkowego .

Nie tylko Tusk i nomenklatura II Komuny podporządkowuje się Niemcom . To samo robi oligarchia grecka , hiszpańska, włoska . Niemcy budują Unie Europejską , IV Rzeszę jako państwo niedemokratyczne , państwo , które podatkami rabuje ogromne bogactwa ciężko pracującym ludziom . Jest o co walczyć , jest za co się sprzedać . Niemcy i ich pomagierzy likwidując reszki wolności i pozbawiając ludzi demokracji , czyli kontroli politycznej nad oligarcha nomenklaturą stają się warstwa nowego chłopstwa pańszczyźnianego , które łatwo będzie rabować .

Tutaj pozwolę sobie na przytoczenie opisu Michalkiewicza „nie tylko starzy szubrawcy, ale już druga, a nawet trzecia generacja wściekłych psów, szykuje się do ponownego przejęcia przewodniej roli w budowie socjalizmu - tym razem już prawdziwego. „....(więcej)

Na koniec warto przypomnieć sobie prorocze słowa Kaczyńskiego o współczesnej formie niewolnictwa w jarzmie którego Polacy pracują nadla II Komuny Tusk domaga się od Polaków jeszcze cięższej pracy

Kaczyński „Warto być Polakiem dobrze zorganizowanym i wydajnym, ale nie traktowanym w pracyjak niewolnik. Bo już jesteśmy bardzo pracowici. Jest znamienne, że wedle danych OECD przeciętnyPolak pracuje aż2015 godzin w roku (pracowitsi są od nas Koreańczycy -2074 godziny), a daleko za nami są uznawani za bardzo pracowitych Japończycy (1733 godziny), Niemcy (1309 godzin) czy Holendrzy (1288 godzin „...(więcej )

Pod spodem video z profesorem Jaroszyńskim o fundamentalnych historycznych różnicach kulturowych pomiędzy barbarzyńskimi Niemcami a tolerancyjna Polską

Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz

Rydzyk i sprawa nieposłuszeństwa obywatelskiego „Jeśli państwo nie chce realizować naszych praw,”....”to naturalną jest odpowiedź w postaci obywatelskiego nieposłuszeństwa - przekonywał dziś w radio Zet Jacek Sasin (PiS). „To absolutnie przyjęte w cywilizowanym świecie, kiedy państwo godzi w prawa obywatela - dodał.Częściowo zgodził się z nim Tadeusz Cymański (Solidarna Polska):”...”Katolicy powinni przestać płacić podatki, bo utrzymują tych, którzy niszczą Polskę „ ...”ogłosił przed tygodniem w Radio Maryja o. Tadeusz Rydzyk.”.....”- Pierwsza osoba która nie zapłaci podatków, w uzasadnieniu powoła się na PiS w urzędzie skarbowym. Potem odwoła się do izby skarbowej i tam zostanie to odpowiednio potraktowane. Zobaczymy - wtórował mu Marek Siwiec (SLD)„ „...(więcej)


Brodner „.....”"Przyznanie nagrody Nobla Unii Europejskiej obudziło we mnie wspomnienie czegoś głęboko zakorzenionego w mojej pamięci. A ponieważ byłem zmęczony, potrzebowałem chwili, aby wydobyć to wspomnienie na zewnątrz. I w końcu zrozumiałem! Dokładnie tak samo Komitet Centralny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego czcił sam siebie! Przyznawano sobie na wzajem ordery i utwierdzano się w przekonaniu o swoim niezwykle ważnym wkładzie w pokój i bezpieczeństwo w Europie i na świecie.Jako ktoś, kto pierwsze lata swojego życia spędził w Polsce, reaguję alergicznie na słowo „pokój”. Nie dlatego, żebym był za wojną, ale dlatego, że „pokój” stał się uniwersalnym alibi, z pomocą którego można usprawiedliwić każde barbarzyństwo. Także wzniesienie muru berlińskiego prezentowano nam jako środek w celu wprowadzenia bądź zachowania pokoju, w każdym razie jako coś nieuchronnego, dziś byśmy powiedzieli - bezalternatywnego. „....(źródło)


Kowalczuk „Dzisiaj francuski filozofBernard-Henry Lévy, podobnie jak cała lewica intelektualna, przestrzega przed faszyzmem na Węgrzech. Dlaczego żaden z nich nie potępia sytuacji na Białorusi czy w Korei Płn.?
Buttiglione „Dlatego, że nie ma już intelektualistów. Zachodni intelektualista żył w przeświadczeniu, że zna sens historii, wyobrażając sobie, że historia ma swój bieg i że prowadzi do komunizmu. Komunizm można było krytykować, ale tylko z pozycji lewicy. Taka krytyka zaczynała się od stwierdzenia, że potrzeba nowego, lepszego komunizmu. W tej perspektywie upadek komunizmu oznacza, że historia w ogóle nie ma żadnego sensu albo raczej, że historia ma taki sens, jaki jej nadajemy przez własne moralne decyzje. To nie historia jest źródłem moralności, to moralność leży u podstaw historii. Stajemy więc wobec pytania: co stanowi podstawę moralności, w imię jakich kryteriów mogę ferować sądy i krytykować. Zachodni intelektualista, który odrzucił Boga i wyrzekł się porządku moralnego i naturalnych praw, ma dzisiaj wielkie trudności, aby powiedzieć: NIE. Brak mu punktu oparcia, by przeciwstawić się złu. Nie mając jasno określonego systemu wartości, jesteśmy w sytuacji patowej, w której działanie nie jest możliwe. Często więc dla uproszczenia zakładamy, że zysk w relacjach handlowych jest najważniejszy. Co więcej, dziś bardzo silne są nastroje antychrześcijańskie. Na Węgrzech popełniono pewne błędy, ale wiele kontrowersji wynika z faktu, że przywołanie zasad chrześcijańskich w konstytucji węgierskiej niektórzy poczytują sobie za zniewagę.”...mieliśmy długi, po części zresztą jeszcze trwający okres hegemonii kulturowej komunistów lub ich sojuszników. Włoska kultura za Mussoliniego była faszystowska, a zaraz po wojnie zdominował ją komunizm, mimo że nie wszyscy radykalnie zmienili poglądy. Opozycja wobec Kościoła katolickiego połączyła się z opozycją wobec demokracji. Dlaczego? Faszyzm i komunizm to dwaj wrogo do siebie nastawieni bliźniacy – wrodzy sobie, ale jednak bracia. Stąd przejście od faszyzmu do komunizm było tak łatwe”......(więcej)

Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz


video z profesorem Jaroszyńskim o fundamentalnych historycznych różnicach kulturowych pomiędzy barbarzyńskimi Niemcami a tolerancyjna Polską



http://mojsiewicz.salon24.pl/474802,bro ... ci-i-demok


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 06 lut 2013, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Rozmontować Europę

Laicyzacja Europy postępuje. W konsekwencji tego ruguje się Kościół z życia publicznego, a chrześcijaństwo sprowadza do roli jednej z wielu ideologii.

Wyraża się zgodę na prawne zrównanie układów jednopłciowych z małżeństwem, adoptowanie przez nich dzieci, wprowadza się eutanazję, aborcję na życzenie. To przyspiesza rozpad Unii Europejskiej, a także cywilizacji Zachodu. A przyczyną erozji są żądania osób tej samej płci i przemiany gospodarcze oraz światopoglądowe Europy. To powolna degradacja systemu wartości, która jednak przyspiesza, a lewicowi politycy intensywnie ten proces wspomagają. Jakby ktoś im za to płacił, majstrują od wielu lat przy jednym z najgenialniejszych wytworów ludzkości – cywilizacji zachodniej.

Jednym z ostatnich etapów jej rozwoju była Wspólnota Europejska. Nie mówi się już o ojcach założycielach Unii Europejskiej: Robercie Schumanie (którego proces beatyfikacyjny obecnie trwa), Konradzie Adenauerze i Alcide De Gasperim, którzy budowali zjednoczoną Europę w oparciu o Dekalog. Dowodem tego miała być flaga Wspólnoty, nawiązująca do aureoli wokół głowy Matki Bożej.

To tamten twór polityczny przyniósł pokój między narodami Europy. Ale europejskim politykom nie przyświecają już żadne wartości, które łączyłyby w dostateczny sposób kraje Unii. Nie ma dziś w Europie fundamentalnej siły. Istnieje europejska biurokracja, a nie wspólnota. Od początku egzystencji w tej formie prawnej, czyli od 1993 roku, Unia Europejska cieszyła się z wyjątkowego okresu dobrobytu. To przysłoniło potrzebę wspólnej, przewodniej idei. Dobrobyt, złudne bezpieczeństwo i nieskrępowana swoboda obyczajowa stały się celem moralnym. Zabrakło natomiast podstaw dla retoryki politycznej, która skłoniłaby do walki o pierwotne ideały Wspólnoty. Potrzeba, aby dobrobyt materialny i cel moralny szły w parze.

Jednym z przykładów niszczenia Europy przez lewicę jest wmawianie Polakom, że wybór transseksualisty na wicemarszałka Sejmu przybliża Polskę do krajów otwartych i tolerancyjnych. To manipulacja, bo Polska jest krajem tolerancyjnym. Nikt nie odbierał prawa Krzysztofowi Bęgowskiemu do zażywania hormonów. Organy państwa zarejestrowały zmianę płci i nazwiska oraz wydały stosowne dokumenty w postaci nowego dowodu osobistego dla Anny Grodzkiej. Nie ma się do czego przyczepić. Ale Grodzka oraz jej promotorzy idą dalej. Żądają od Polaków zmiany sumień, zmiany mentalności. To światopoglądowa kandydatura na wicemarszałka. Ci, którzy głoszą hasła tolerancji, nie mają jej dla tych, którzy są zwolennikami tradycji.

Tak jak w Europie, tak i w Polsce trwa kampania nietolerancji wobec rodziny. Żądają, by wszyscy przyklaskiwali tym pseudonowoczesnym przemianom, jakie chcą zaserwować nam politycy lewicy z Platformą Obywatelską na czele. Chcą zmieniać sumienia za pomocą ustaw. Ale tego nie da się zrobić. Bez względu na to, jak daleko przesunięta zostałaby granica światopoglądowa i tak można będzie powiedzieć, że Polska nie jest krajem dostatecznie otwartym oraz tolerancyjnym, że jeszcze nie wszystkich się usatysfakcjonowało.

Łamiąc sumienia Europejczyków, Stary Kontynent degeneruje się i kończy. Rosną w siłę inne podmioty na arenie międzynarodowej, a bezideowa Unia Europejska angażuje mechanizmy władzy do zajmowania się żądaniami małych grup społecznych.
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest dyrektorem Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego.

Filip Frąckowiak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... urope.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 12 lut 2013, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Pusty Tron

Św. Benedykt to patron Europy. Ale Europa postanowiła popełnić samobójstwo - moralne, religijne, gospodarcze, być może to cena za to, że nie ma wojny.

Wszyscy to widzą. Patron ze smutkiem stwierdził, że nie poradzi sobie z tą
krnąbrną pięknością, niegdyś zakochaną duchowo w Chrystusie.

Kościół patrzy z nadzieją na Afrykę. Ale i tak wszyscy od dawna oczekują, że
następny papież będzie czarny.

A co będzie z nami?

http://prawica.net/33152


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 18 lut 2013, 19:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Jeszcze letarg w Polsce.Czy Europa się już budzi?

W kraju

Pan profesor Nałęcz z oburzeniem przyjął informacje o premiach dla marszałków Sejmu. Jako podwładny dobrotliwego Ojca, BulKomorowskiego nie mógł postąpić inaczej. „Tomasz Nałęcz kilka dni temu stwierdził w Radiu Zet, że suma nagród odebranych przez prezydium Sejmu – chodziło o 245 tys. zł – jest „szokująca”. Samo przyznanie premii nazwał zaś „wpadką i „błędem”.

Dwukrotnie wyższy wydatek na identyczny cel własnego szefa, Komorowskiego na premie dla doradców i ministrów w kwocie ponad 500 tys. uznał wyraźnie za właściwy. Być może uznał, że marszałkowie nie muszą się wcale wysilać, za to praca dla prezydenta wymaga niezwykłych, dodatkowych wysiłków. Czyżby intelektualnych?

Lotnisko w Modlinie – otwarte z pompą i szybko zamknięte. Podobno zamkniecie może potrwać do końca roku, a zarząd szuka innego wykonawcy. Kto zapłaci za te niedoróbki?

W gminie zbudowano nową drogę i most, łączący dwie miejscowości (Gorczyce i Orliska). Droga wiedzie przez międzywale przeciwpowodziowe.I jest notorycznie zalewana z jednej strony, bo nie uwzględniono tego oczywistego faktu w projekcie.

Co i rusz słyszymy o drogach budowanych donikąd, jak w podwarszawskiej Wesołej *. O brakujących metrach autostrady, o przekrętach przetargowych itp.

Nikt za to wyrzucanie pieniędzy w błoto nie odpowiada. Włada jest bezkarna i przyznaje sobie premie za to, ze jest i ma wypełniać swoje obowiązki. Choćby je wypełniała byle jak. Im się należy.

Często słychać o nieuzasadnionych egzekucjach komorniczych. Zabrano 30 tys. z konta chorej kobiety- sady nie dopatrzyły się działań niezgodnych z prawem, mimo że dług dotyczył innej osoby. Rozebrano i sprzedano halę stalową właściciela gruntu za długi zapewne dzierżawcy….. Właściciel dostanie pieniądze ze sprzedaży. Na pewno nie starczą na zbudowanie hali. Państwo jest sprawne w wyciąganiu pieniędzy od szarego obywatele i bardzo sprawne w rozdawnictwie dla siebie. I kolesi.

Historia LOTu jest dobrym tego przykładem. I wiele innych spółek SP. Z odszkodowaniami za odejścia, przyjmowaniem z powrotem i urządzaniem się przez cwaniaczków z kast partyjnych na lata, jak nie na całe życie. Chociaż to ostatnie raczej wykluczam, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dlatego warto być u samego koryta.

Od blisko trzech lata obserwujemy skandaliczne łamanie praw człowieka w sposobie traktowania rodzin Ofiar Smoleńskich przez Komisje Millera i prokuraturę. I tych wszystkich Polaków, dla których wyjaśnienie przyczyn tej tragedii narodowej jest równoznaczne z racją stanu. Oczywiście jest spora grupa tych, dla których jedyną racją stanu jest dorwać się do jakiegoś pomniejszego korytka i z hasłem wolności na ustach utożsamianym : rób ta co chceta” -używać życia. Doskonale to wiedza odpowiedzialni za skandal.

Jak można nie określić skandalem, ze przez blisko miesiąc Polacy byli świadomie wprowadzani w błąd co do godziny samej katastrofy ? Jak można spokojnie przyjmować , że 3 lata są potrzebne na obmiary brzozy , która był podobno decydującym momentem i dla skutków katastrofy? Prze blisko dwa lata obowiązywała wysokość 5, 1 –prokuratorzy którzy zmierzyli brzozę podczas ostatniego pobytu dodali 1, 5 metra. Z protokołu rosyjskich oględzin z dnia katastrofy czytamy o 11 metrach… Teraz czeka nas kolejna korekta…** jest jasne, ze Polacy nawet brzozy samodzielnie nie mierzyli.Za to pewnie budowali na danych z rosyjskiego raportu tezy o trajektorii lotu TU 154 M.

Póki co propaganda sukcesu Tuska zaczyna zawodzić. Planowane roszady na stołkach zapewne nic w tej materii nie zmienią. Potrzebne byłoby gruntowne sprzątanie w spółkach SP, instytucjach , kierownictwach ministerstw, w rzeszach doradców których jedynym zajęciem jest rozwalanie propozycji poprzedników bez wizji długofalowego rozwoju podległych im instytucji. Zdarzyła się jedna długofalowa Boniego , teraz przepracowana w dokładnie przeciwnym kierunku. Jest lepsza dla Polski od poprzedniej. Ale ta zmiana oznacza, że władza działa na zasadzie budowy eksperymentów. Na żywym organizmie jakim jest naród.

Za granicą

Rosja zbroi się na potęgę. Odnawia i rozbudowuje potencjał marynarki wojennej z okrętami atomowymi zdolnymi do wystrzeliwania pocisków z głowicami jądrowymi na odległość 1, 5 tys. km. Ogromne nakłady ponosi na rozwój sił lądowych i powietrznych. Te fakty zaczynają niepokoić nawet dowództwa krajów znanych ze swojej neutralności.

„W wypadku zbrojnej napaści, Szwecja będzie w stanie bronić się najwyżej przez tydzień. Takie oświadczenie głównodowodzącego szwedzkich sił zbrojnych generała Sverkera Göransona tamtejsze media nazywają "polityczną bombą". Generał opiera się na wynikach przeprowadzanej przez Sztab Generalny tak zwanej gry wojennej. Okazało się w dodatku, że Szwedzi mogą stawiać samodzielnie opór tylko na fragmentach swojego terytorium.” (…)Szwecja nie należy do żadnego bloku obronnego. Jej przywódcom wydawało się, że po upadku Związku Radzieckiego świat pozostanie jednobiegunowy, z hegemonem jakim są Stany Zjednoczone. Teraz przychodzi otrzeźwienie, głównie w wyniku systematycznego zbrojenia się Rosji.”

W sferze poglądowej o konieczności powrotu do korzeni europejskości głośno mówił do tej pory Wiktor Orban. Nie krył swojego eurosceptycyzmu prezydent Czech Klaus. Ostatnio do krytyków kierunku w jakim idzie UE dołączył Thorbion Jagland sekretarz Rady Europy. Mówi wprost o konieczności posprzątania Europy „dostrzega jednak bardziej niepokojący trend - kryzys wartości.”(…)"Kryzys i rozczarowanie obecnymi systemami politycznymi odbija się eskalacją radykalizmu, mowy nienawiści, nowego nacjonalizmu, szkalowania imigrantów oraz innych mniejszości" - uważa.”. Stanowcza postawa Camerona żądającego zmniejszenia brukselskiego molocha biurokracji może spowodować konsolidację różnych członków na tym celu.

Czy Europa powoli się budzi?


* Ulica Nowoborkowska, która do tej pory była zwyczajną, piaszczystą drogą prowadzącą do lasu, której często do wycieczek do Międzylesia używali głównie rowerzyści, niedawno zaczęła przechodzić przemianę. Obecnie na całej długości został położony asfalt, a po bokach chodniki z kostki wraz z szerokimi ścieżkami rowerowymi. Przy ulicy postawiono też latarnie. Powstały nawet zatoczki dla przyszłych przystanków autobusowych.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że droga prowadzi donikąd. W pewnym momencie dosłownie się urywa – kończy się asfalt i kostka, a dalej mamy przed sobą piaszczystą drogę przez dość gęsty las. Jeszcze niedawno na tej dalszej części drogi były wyłożone betonowe płyty, które widać na wielu drogach na osiedlu Stara Miłosna. Jednak niedawno ktoś się ich pozbył i ustawił enigmatyczną tabliczkę „Teren prywatny”.

**W Smoleńsku rozpocznie się dziś kolejny etap prac polskich ekspertów i prokuratorów. Tym razem skoncentrują się na pomiarach drzewa, o które zawadził skrzydłem prezydencki samolot. Ekipa biegłych i prokuratorów będzie pracować w Rosji do 8 marca. Część ekspertów zajmie się pomiarami pnia brzozy, rosnącej na obrzeżach lotniska Siewierny w Smoleńsku. Chodzi o dokładne ustalenie, na jakiej wysokości skrzydło Tupolewa ścięło brzozę. Początkowo Naczelna Prokuratura Wojskowa podała, że na wysokości 770 centymetrów, a następnie sprostowała, że na wysokości 666 centymetrów. Według ekspertów, ta różnica jest istotna dla ustalenia trajektorii lotu Tu-154M. Pozostali prokuratorzy udadzą się do Moskwy, gdzie mają przejąć dowody rzeczowe zabezpieczone na miejscu katastrofy. Wszystkie czynności będą odbywały się pod nadzorem rosyjskiego Komitetu Śledczego.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju, ... 02375.html

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/ar ... /130209892

http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/wa ... omosc.html

http://www.tvn24.pl/prosto-z-polski,18, ... 06748.html

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/art ... dzien.html

http://fakty.interia.pl/new-york-times/ ... 91562,6806

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... &_ticrsn=3

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 91555.html

http://fakty.interia.pl/polska/news/nal ... ta,1894142

http://1maud.salon24.pl/487516,jeszcze- ... -juz-budzi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 06 mar 2013, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Grecja: panika z powodu braku leków. Koncerny wstrzymały dostawy

W Grecji narasta panika z powodu braku leków. Międzynarodowe koncerny farmaceutyczne wstrzymały dostawy. Niektóre środki nie są dostarczane szpitalom publicznym, które dotychczas nie spłaciły ogromnego zadłużenia. Firmy farmaceutyczne domagają się, by rząd podwyższył ceny leków, które są najtańsze w całej Europie.

Grecki urząd odpowiedzialny za obrót lekami alarmuje, że dramatycznie zmniejszyły się zapasy podstawowych medykamentów. Urząd zarzucił 50 firmom farmaceutycznym celowe wstrzymanie dostaw, z powodu niskich cen w kraju.

W aptekach zaczyna brakować leków wykorzystywanych w leczeniu zapaleń stawów, zapalenia wątroby typu C i nadciśnienia. Brakuje środków obniżających poziom cholesterolu, leków przeciwpsychotycznych, antybiotyków, środków znieczulających i immunomodulatorów stosowanych w leczeniu chorób jelit. Nawet szwajcarski Czerwony Krzyż wstrzymał dostawy krwi do Grecji. Zdesperowani Grecy chodzą od apteki do apteki, by móc zrealizować recepty otrzymane w szpitalu.

Rząd oskarża wielkie koncerny o celowe wstrzymanie dostaw leków. Na liście firm podejrzanych o stosowanie nagannych praktyk znalazły się m.in. koncerny Pfizer, Roche, Sanofi, Glaxo Smith Kline i Astra Zeneca. Pfizer, Roche i Sanofi potwierdziły, iż wstrzymały wysyłkę niektórych produktów. GSK i Astra Zeneca zaprzeczyły.

Szef Krajowej Organizacji ds. Leków, prof. Yannis Tountas twierdzi, że „firmy zaprzestały dostaw, ponieważ grecki rynek nie jest korzystny dla nich. Koncerny są zaniepokojone tym, iż ich produkty są wywożone przez handlarzy do innych krajów i tam odsprzedawane hurtownikom po wyższych cenach”.

Organizacja ds. Leków już przekazała ministerstwu zdrowia dane dot. firm, które celowo wstrzymałydostawy. Mogą one zostać ukarane.

Panhelleńskie Towarzystwo Farmaceutyczne, reprezentujące środowisko farmaceutówpotwierdziło niedobory niektórych medykamentów. - Powiedziałbym, że zapasy leków skurczyły się o 90 proc. – mówił Sekretarz Generalny organizacji, Dimitris Karageorgiou. Dodał, że ludzie są przerażeni i agresywni. Klienci boją się utraty dostępu do leków w ogóle. W wielu szpitalach zaczyna brakować medykamentów dla chorych na raka i osób cierpiących z powodu depresji klinicznej.

Farmaceuci w Atenach i Salonikach twierdzą, że ludzie desperacko poszukują podstawowychleków ratujących życie. Są wściekli i zrozpaczeni.

Grecki fundusz zdrowia winny jest firmom farmaceutycznym około 2 mld euro. Jeszcze w tym miesiącu koncerny domagają się spłaty ponad 500 mln euro. Koncerny chcą także, aby rząd skorygował ceny leków, by uniknąć gwałtownego wzrostu wywozu. Leki w Grecji są średnio tańsze o 20 proc. w porównaniu z innymi krajami w Europie.

W tym miesiącu Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny wraz z przedstawicielami greckiego ministerstwa zdrowia będą ustalać poziom wydatków budżetowych na dopłaty do leków. W 2011 r. wynosił on 3.7 mld euro i spadł do 2.44 mld euro w 2012 r. W tym roku dopłaty mogą spaść do 2 mld euro.

Źródło: businessinsider.com, AS.

http://www.pch24.pl/grecja--panika-z-po ... 925,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 14 mar 2013, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Pluralizm bezobjawowy

Lewacki przechył Unii Europejskiej, czyli tak zwany pluralizm bezobjawowy, zaczyna być coraz bardziej kłopotliwym obciążeniem dla jedności europejskiej. Elity unijnej władzy, jak choćby szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso oraz przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz coraz powszechniej wkurzają Europejczyków promowaniem "nowodemokracji".

Węgierski intelektualista indagowany przez Gazetę Wyborczą na okoliczność przyrodzonej nikczemności premiera Viktora Orbana nie miał dobrych wiadomości dla intelektualistów z Czerskiej. Według niego Węgrzy są zachwyceni, że ich przywódca opiera się presji Zachodu, a już wpadają w prawdziwą ekstazę, kiedy Orban zapowiada, że nie ma zamiaru poddawać się dyktatowi brukselskich biurokratów.

To jest efekt rozczarowania Unią, jakiemu ulegli nie tylko Węgrzy. Ktoś mi niedawno opisywał wściekłość austriackiego gospodarza, który pokazywał gościowi olbrzymią, nowoczesną oborę, lecz niewykorzystaną nawet w jednej trzeciej z powodu unijnych zakazów i restrykcji. Cytował owego farmera nie będę ze względu na możliwość obrazy boskiej, a także moralności publicznej.

Zaledwie kilkanaście dni temu Włosi w wyborach parlamentarnych spektakularnie pogonili kota pupilowi Brukseli, premierowi Monti`emu. Włoski technokrata, bardzo ozdobny Europejczyk, został dosłownie ośmieszony w głosowaniu właśnie dlatego, że był uważany przysłowiowe „przynieś, podaj, pozamiataj” na usługach kanclerz Merkel oraz Komisji Europejskiej. Włosi dobitnie powiedzieli, że wolą swoich błaznów niż cudzych agentów. O Grekach to nawet nie ma co wspominać, tam Unia Europejska postrzegana jest mniej więcej podobnie, jak znana skądinąd Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partia Pracy.

Przy okazji tej wzmianki o "nowodemokracji" przypomniały mi się niedawne słowa Grzegorza Schetyny, który udzielał wywiadu na temat swojego startu w wyborach partyjnych. Oczywiście, pal sześć Schetynę z jego planami udziału w komedii zwanej wewnątrzpartyjnymi wyborami powszechnymi, ale padło wtedy znamienne stwierdzenie, które zaczyna stawać się uniwersalnym przesłaniem unijnej nowomowy i nowodemokracji.

Otóż Schetyna, który jest wyraźnie przestraszony perspektywą, iż padnie na niego nawet najlżejszy cień podejrzenia o chęć rywalizacji z Tuskiem na serio, wymawiał się od stanowczej deklaracji. Przyciśnięty nieco przez nieodpowiedzialnych dziennikarzy, podał rozbrajające usprawiedliwienie swojej rozterki co do kandydowania: - „Nie chcę tworzyć żadnych konfliktów i dzielić Platformy”.

To jest właśnie kwintesencja tendencji, którą lansuje unijne lewactwo – jakakolwiek rywalizacja, czy to o przywództwo, czy przeforsowanie własnego poglądu, ma rzekomo prowadzić do podziałów. Ba! Mało tego, samo głosowanie, istota demokracji, staje się niepożądane z tego samego powodu. Tuż przed wyborami do parlamentu europejskiego w 2009 roku w Warszawie odbyła się konferencja EPL, partii, do której należą europosłowie Platformy Obywatelskiej. Przy okazji wybierano przewodniczącego i największą uciechę oraz ulgę rzecznikowi polskiego rządu sprawił fakt,że udało się uniknąć głosowania w tej sprawie. Zdaniem ministra Grasia głosowanie mogłoby doprowadzić do podziału. Okazuje się bowiem, że głosowanie oznacza szkodliwy rozłam.

I to jest właśnie niezamierzone i bezwiedne wyrażenie przekonania, które obowiązywało w PRL, że jedynie słuszna jest jednomyślność. Na naszych oczach odchodzi więc do lamusa stare powiedzenie, że tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, to właściwie nikt nie myśli. Można się spodziewać, że jeśli te wysiłki unijnego lewactwa na rzecz pluralizmu bezobjawowego uwieńczone zostaną powodzeniem, to wkrótce będziemy się cieszyć stuprocentową frekwencją wyborczą, a partia przewodnia będzie miała wyniki także zbliżone do tej liczby.

To jest właśnie esencja lewackości, która zawsze jest ta sama - bez względu na to, czy oni bronią klasy robotniczej przed kapitalistami, czy homoseksualistów przed klasą robotniczą, to zawsze są przeciwko tajnemu głosowaniu i za jedną, ale za to słuszną partią. Kiedyś byli za cenzurą i dyktaturą, dzisiaj są za homozwiązkami, homoparytetami, homorównością oraz wszekimi innymi homogadżetami, ale zawsze wiedzą lepiej, czego trzeba ludowi i gorliwie spijają miody i nektary władzy w jego imieniu.

Jak to pięknie ujęła sztandarowa feministka Magdalena Środa – nie każdy może mieć równy głos w sprawach dotyczących fundamentów demokracji. Także Adam Michnik zbulwersowany niegdyś odrzuceniem traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków, odsądził demokrację plebiscytarną od czci i wiary.

Jeśli chodzi o to, komu tak właściwie sprzyja unijne lewactwo, to można sparafrazować biblijny werset – po reakcjach ich poznacie. Orban na Węgrzech usiłuje odbudować gospodarkę rozkradzioną przez socjalistów, umknąć spod gilotyny gigantycznego długu publicznego sprokurowanego przez socjalistów, zmusić zagraniczne koncerny i banki do partycypacji w odbudowie, odwrócić fatalną tendencję demograficzną, ustalić warunki do uczciwej konkurencji.

Czyli chodzi o zwyczajną zwyczajność w kraju postkolonialnym, który chce wybić się na normalność. Wrzeszczą z tego powodu wniebogłosy węgierscy socjalistyczni złodzieje, którzy państwo zrujnowali, a wtórują im Barroso, Schulz, Ashton, Merkel i reszta dobranej kompanii, którzy się rozkradaniu Węgier z aprobatą przyglądali.

Warto przyglądać się ciernistej drodze do normalności dzisiejszych Węgrów, bo jeśli ma być normalnie i u nas, to możemy słusznie się spodziewać podobnej hecy ze strony orędowników pluralizmu bezobjawowego.

http://seaman.salon24.pl/493054,pluralizm-bezobjawowy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Quo vadis Europo?
PostNapisane: 27 mar 2013, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31524
Ucieczka ślepca – czyli Unia, euro oraz ideologia

Prof. Włodzimierz J. Korab-Karpowicz

Wprowadzenie wspólnej waluty euro doprowadziło do kryzysu gospodarczego w kilku krajach członkowskich UE. Wielu polityków twierdzi jednak, że starych błędów nie da się naprawić, że od euro nie można już odejść i że jedyną drogą, jaką ma obecnie Europa, jest ucieczka, a tą ucieczką ma być dalsze pogłębienie integracji Unii – stworzenie unii gospodarczej i fiskalnej, a w końcu politycznej – Stanów Zjednoczonych Europy. Ta ucieczka wydaje mi się drogą ślepca.

Władza ekonomiczna Brukseli
Jednym z kamieni milowych obecnej Wspólnoty w Europie było utworzenie w 1958 roku wspólnego rynku. Jest różnica między wspólnym rynkiem a obecnym jednolitym rynkiem. Wspólny rynek był obszarem wolnego handlu. Jego ustanowienie pozwoliło przekształcić protekcjonistyczne i podzielone gospodarki państw Europy Zachodniej w gospodarki ściśle ze sobą współpracujące. Utworzenie wspólnego rynku w wyniku zawiązania się Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej okazało się wielkim sukcesem. Europa Zachodnia stała się potęgą gospodarczą. Skutecznie potrafiła potem wygrać w konkurencji z RWPG i Europą Wschodnią.

W porównaniu ze wspólnym rynkiem, który był wyrazem pragmatyzmu polityczno-ekonomicznego, jednolity rynek, funkcjonujący od roku 1986, jest tworem ideologicznym. Powodem przekształcenia wspólnego rynku w jednolity rynek nie była chęć osiągnięcia konkretnych efektów gospodarczych, lecz dążenie do pogłębienia integracji europejskiej. Zamiast zmniejszenia barier w handlu, jednolity rynek ma na celu centralizację wszystkich regulacji rządowych na szczeblu UE. Oznacza to, że ogranicza możliwości regulacyjne poszczególnych rządów oraz daje Brukseli olbrzymią władzę ekonomiczną. Tak jak inne twory ideologiczne, w tym wspólna waluta, jednolity rynek okazał się jednak w konsekwencji zgubny dla Europy.

To, co powiem, jest dobrze znane ekonomistom. Unia walutowa była projektem politycznym, a nie ekonomicznym. Z punktu widzenia gospodarczego bez wcześniejszego zbudowania zintegrowanego obszaru walutowego nie było żadnych racji dla wprowadzenia euro jako wspólnej waluty. Wspólna waluta i jednolity rynek wynikają z tego samego trendu, jakim jest pogłębienie integracji, a ona z kolei polega na postępującej regulacji, unifikacji i centralizacji. Ich wyrazem jest niezliczona liczba coraz to nowych unijnych przepisów, pouczeń i zaleceń, które na poziomie gospodarczym osłabiają indywidualną inicjatywę, ograniczają zdrową konkurencję oraz hamują rozwój gospodarczy. Trend do pogłębienia integracji wynika więc z błędnej ideologii. Tak jak dowiodły tego centralnie sterowane gospodarki socjalistyczne, które w końcu nie wytrzymały konkurencji z EWG, żyjemy bowiem obecnie w świecie zbyt złożonym i zbyt mobilnym, aby unifikacja i centralne sterowanie mogły być skuteczne.

Wynaradawianie
Ideologia to, mówiąc najprościej, zespół idei opartych na założeniach dogmatycznych, służących osiągnięciu określonych celów politycznych. Obecność dogmatu odróżnia ideologię od filozofii, która, podobnie jak nauka, jest z zasady niedogmatyczna. Jednym z głównych dogmatów integracji europejskiej jest przekonanie, że nacjonalizm prowadzi do wojny, a pokój między państwami osiągnie się tylko wówczas, gdy zrezygnują one z własnej suwerenności na rzecz struktur ponadnarodowych. Pogłębienie integracji ma więc na celu osłabienie poczucia przynależności do danego narodu, co dokonuje się na wielu poziomach – od uzależnienia ekonomicznego państw członkowskich od europejskich władz centralnych, czemu służą wszystkie trzy składniki polityki gospodarczej: jednolity rynek, polityka spójności oraz wspólna waluta – do zastąpienia tożsamości narodowej tożsamością europejską. Działania te nie są akceptowane przez znaczną część mieszkańców Unii, gdyż są sprzeczne z silnymi, wielonarodowymi tradycjami Europy. Następuje zatem coraz bardziej widoczne zmęczenie projektem europejskim, zarówno wśród obywateli, jak i polityków, które pogłębiane jest przez obecny kryzys gospodarczy.

U podstaw konstrukcji Unii Europejskiej tkwi błąd. Po pierwsze, aby jakikolwiek twór polityczny był udany, nie może być zbudowany w sposób sztuczny. Musi zaś wypływać z określonych wiekowych tradycji. Dlatego próba zastąpienia narodowości nową tożsamością europejską może tylko prowadzić do reakcji negatywnych w postaci powiększającego się niezadowolenia społecznego, zaostrzenia tendencji nacjonalistycznych i wzrostu popularności narodowych ugrupowań radykalnych. W końcowym rozrachunku Unii Europejskiej grozi więc taki sam rozpad jak innych sztucznych tworów: ZSRS czy byłej Jugosławii. Po drugie, pokój osiąga się nie tylko poprzez budowę struktur ponadnarodowych, ale również dzięki tworzeniu tzw. społeczności międzynarodowej, a taka nie wymaga wcale dalszej pogłębionej integracji.

Jakie można wysnuć z tego wnioski? Aby rzeczywiście było „więcej Europy” w Europie, Unia Europejska musi porzucić ideologię integracji. Przecież nie jest ważne to, abyśmy mieszkali w Stanach Zjednoczonych Europy, ale byśmy jako Europejczycy czuli się silni, zamożni i wolni. Ostatecznie chodzi o zwykłą jakość życia, na którą składają się zarówno czynniki materialne, jak i duchowe. Historia Europy dowodzi jednak, że – przynajmniej w naszych europejskich warunkach – pomyślność osiąga się w ramach decentralizacji oraz istnienia niezależnych, współpracujących ze sobą państw – państw akceptujących wspólne normy i wartości, przyjmujących określone zobowiązania wobec siebie. To właśnie ich istnieniu Europa zawdzięcza swą niesamowitą wręcz różnorodność kulturową. I wbrew temu, co twierdzi Jürgen Habermas, różnorodności tej nie zachowa się przez dalszą integrację, czyli centralizację i unifikację, ale odwrotnie – przez utrzymanie Europy narodów.

Złotówka czy euro?
Spotyka się obecnie opinie, że Polska powinna wejść do strefy euro, aby w większym stopniu uczestniczyć w decydowaniu o przyszłości Unii Europejskiej. Można by więc zapytać retorycznie, czy Grecja, Portugalia, Hiszpania, czy też Irlandia lub Estonia, kraje, które przyjęły wspólną walutę, mają jakikolwiek poważniejszy wpływ na to, co się obecnie dzieje w Europie? Siłę decyzyjną państwo zyskuje nie przez podporządkowanie, ale wyłącznie w oparciu o własną siłę. Taką zaś Polska zyska nie dzięki przyjęciu euro, gdyż utraci wtedy ważne instrumenty stymulowania wzrostu gospodarczego, lecz wtedy, gdy stanie się potężnym ośrodkiem rozwoju nauki i nowych technologii oraz kiedy będzie prowadzić własną, niezależną politykę gospodarczą.

Tak jak to udowodniła przez wieki, Polska jest wartością i tę wartość może utrzymać jako niezależne państwo. Dla własnego dobra i dobra przyszłej Europy powinna współpracować w ramach Unii, zachowując jednocześnie jak największą niezależność. Powinna stronić od projektów ideologicznych, a w szczególności bronić się przed ideologiczną wspólną walutą, jaką jest euro.

Ideologia zaślepia. Kiedyś pięknie wyraził to Cyceron: „Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare” (Cechą każdego człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać). Ideologowie integracji europejskiej są tak przywiązani do swych teorii, że nie potrafią dostrzec i właściwie ocenić faktów. Nie chcą zauważyć, że znaczna część mieszkańców Unii Europejskiej jest przeciwna dalszemu pogłębianiu integracji i zwiększa się przepaść między prointegracyjnymi elitami a głosem szerokiej opinii publicznej. Stronią od referendów, gdyż – tak jak wcześniej pokazały referenda konstytucyjne we Francji i w Holandii oraz referenda w sprawie wprowadzenia euro w Danii – mogłyby one zatrzymać realizację ich europejskiego projektu. Chociaż namawiają do dyskusji publicznej, osoby myślące inaczej uznają za populistów lub prawicowych radykałów, wierząc ślepo we własną nieomylność. Choć prą do euro, nie zauważają, że w strefie euro panuje recesja, a konsekwencjami przyjęcia tej waluty mogą być dla Polski, miast rozwoju, stagnacja gospodarcza i wzrost cen, co potwierdzają dotychczasowe doświadczenia krajów wprowadzających euro. Nie dostrzegają także, że wbrew zapewnieniom strategii lizbońskiej Unia Europejska nie stała się potęgą mogącą konkurować ze Stanami Zjednoczonymi i państwami Dalekiego Wschodu, lecz wręcz odwrotnie, staje się gospodarczo coraz słabsza i coraz mniej konkurencyjna.

Czy możliwe jest myślenie polityczne, które nie jest ideologiczne? Tak, jest to myślenie otwarte: nie dogmatyczne, lecz pragmatyczne. Jeżeli prześledzimy bieg historii, również tej najnowszej, zrozumiemy, jak wiele krajów zawdzięcza swój rozwój odważnym decyzjom przywódców, którzy nie zawahali się wykroczyć poza wcześniej ustalone wzory i wyznaczyli swoim państwom nowe śmiałe kierunki strategiczne. Dla dalszego rozwoju i dla swej przyszłej potęgi, takich właśnie przywódców, rozumiejących dobrze swój własny kraj oraz wyznaczających śmiałą wizję jego rozwoju, Polska potrzebuje – a nie usłużnych naśladowców Unii, sprowadzających całą politykę państwa do procesu integracji.

Oświecenie to według Kanta „uwolnienie się człowieka z jego własnej samemu narzuconej niepełnoletności”. Ta niepełnoletność to brak samodzielnego myślenia, to zezwolenie na to, aby myśleli i decydowali za nas inni. Hasło oświecenia to „Sapere aude!” (Miej odwagę, aby myśleć samemu!). Uwalniając się szczęśliwie od dominacji modelu homo sovieticus, znaleźliśmy się pod kolejnym wpływem ideologicznym, jakim jest model homo unionis europeisticus. Czas otrząsnąć się z tej ideologii. Bo przecież w rewolucji Solidarności – a była ona jednym z największych osiągnięć Polski w dwudziestym wieku – o to głównie chodziło „aby Polska była Polską”, a także o to, „aby było normalnie” i żeby nie było „nic bez nas”. To są proste hasła, ale jakże głębokie myśli i jakie ważne!

Ideologia zaślepia. Filozofia zaś jest uprawą ducha. Żyć – to myśleć.

Autor jest profesorem na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Meliksah w Kayseri, Turcji oraz na Anglo-Amerykańskim Uniwersytecie w Pradze. Po studiach na Politechnice Gdańskiej (elektronika) wyjechał za granicę i w 1987 r. ukończył studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie. W 1999 r. obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Oksfordzkim. Od 2000 r. wykłada na zagranicznych uczelniach. Jest autorem wielu prac naukowych, w tym czterech książek z zakresu filozofii politycznej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/28007,uci ... logia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /