Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 16 kwi 2011, 18:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=36406

Wreszcie Niemcy, Francja i Rosja pozbyły się Ameryki z Europy - znika kolejna przeszkoda i można teraz żwawiej przystąpić do realizacji projektu Wielkiej Europy.

Kopia artykułu:

USA wycofują się, a Europa niegotowa do własnej obrony
Aktualizacja: 2011-04-15 9:50 pm

Stany Zjednoczone nie postrzegają już Europy jako centralnego punktu swych geostrategicznych interesów. Europę przywykłą do amerykańskiego parasola obronnego czeka terapia szokowa – pisze w piątek publicysta „Financial Timesa” Philip Stephens.
Przypomina on, że USA mają w Europie cztery brygady bojowe o łącznej sile 80 tys. żołnierzy. Jedna z nich jest w trakcie wycofywania, a w jej ślady może wkrótce pójść druga. Nieoficjalne doniesienia sugerują, że plany antyrakietowej tarczy w Europie stoją pod znakiem zapytania. Europejscy członkowie NATO chcieliby ją mieć, ale nie chcą ponieść kosztów.
„Łatwo się domyśleć, dlaczego europejscy przywódcy są mocno przestraszeni. Już teraz mają trudności w egzekwowaniu strefy zakazu lotów nad Libią, w konflikcie, który z trudem uznać można za konflikt na średnią skalę” – zauważył Stephens.
„Waszyngton ma inne pilne priorytety – we wschodniej Azji, Pakistanie, Afganistanie i na Bliskim Wschodzie. W Europie zapomniano o Iraku, ale USA wciąż są tam mocno zaangażowane. Innym priorytetem Amerykanów jest redukcja deficytu idącego w tysiące miliardów. Jeśli rządy europejskie nie chcą płacić za własne bezpieczeństwo, to dlaczego miałby to robić podatnik USA?” – pyta.
Tymczasem zagrożenia dla europejskiego bezpieczeństwa są oczywiste: Libia to chaos na progu Europy, rejon Bałkanów Zachodnich to „zbrojna niestabilność”, była Jugosławia to „ośrodek dowodzenia i kontroli” przemytu narkotyków i nielegalnej imigracji, a na wschodzie Rosja skorzysta z wycofania się Amerykanów do utwierdzenia hegemonii na obszarze postsowieckim i poza nim.
Wśród europejskich państw NATO zwiększenie wydatków na obronę ma w planach tylko Dania. Inne państwa zamrażają je, lub obcinają. Niektóre wydają mniej na obronę niż 2 proc. PKB wymagane przez NATO.
Parasol ochronny USA nad Europą długie lata umożliwiał rządom obejście sprzeczności między rosnącym poziomem zagrożeń dla bezpieczeństwa, a zmniejszaniem wydatków na obronę.
Wojskowa obecność amerykańska w Europie pozwalała europejskim przywódcom tkwić w błędnym przeświadczeniu, że są bezpieczni. Teraz, gdy Jankesi wracają do siebie, nadszedł czas, by Europa wydoroślała – podsumował swoje refleksje Stephens.
PAP

Za: Kurier Wileński (" „FT”: USA wycofują się, a Europa niegotowa do własnej obrony")


Autor niepotrzebnie troska się o bezpieczeństwo Europy - Rosja gwałtownie rozbudowuje swą armię, a Niemcy są jednym z największych eksporterów broni na Ziemi, co świadczy o tym, jak potężny mają przemysł zbrojeniowy przygotowany na długotrwałą wojnę toczoną na światową skalę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 06 maja 2011, 19:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portal.arcana.pl/Rosja-ue-pi ... paign=atom

Szwabsko-moskiewska pajęcza sieć zniewolenia coraz gęściej oplata Europę Środkową, a szczególnie Polskę.

Kopia artykułu:

Rosja – UE: pierwsza nitka „Nord Stream” już leży
06-05-2011 16:26

Jak informuje spółka Nord Stream AG w swoim oficjalnym oświadczeniu, na dnie Morza Bałtyckiego już leży pierwsza nitka Gazociągu Północnego.

Pierwszą rurę gazociągu położono w kwietniu 2010 roku. Ostatni jego fragment został położony 674 km od punktu początkowego na rosyjskim brzegu. Gaz zacznie nim płynąć, zgodnie z założeniami spółki, w czwartym kwartale 2011 r. Również wtedy cały system przejdzie próbę techniczną.
Ogólna długość gazociągu wyniesie 1224 km. Po zakończeniu budowy drugiej nitki moc gazociągu osiągnie 55 mld metrów sześciennych na rok. Przepustowość pierwszej nitki wyniesie 27,5 mld metrów sześciennych na rok.
Zgodnie z przypuszczeniami ekspertów, Gazociąg Północny, który połączy Rosję z Niemcami przez Bałtyk może obniżyć koszty dostawy rosyjskiego gazu do UE, gdyż nie przechodzi on przez tereny krajów – pośredników.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 06 maja 2011, 21:12 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3279
Niech sobie kładą Asindziejaszku...
Przyjdzie mamusia natura, trochę pobuja, to im się niteczki pozrywają jak babie lato :)

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 16 cze 2011, 17:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/content/berlin-zg ... w-moldawii

Wielka Europa tworzona jest z żelazną konsekwencją.

Kopia artykułu:

BERLIN zgadza się na wojska ROSYJSKIE w Mołdawii!
portal.arcana, 16 czerwca, 2011 - 11:51

Artykuł Sprawa nie jest bez znaczenia, znawca tematu, dr hab. Krzysztof Szczerski wskazał sprawę, która umożliwi Rosjanom destabilizację naszego regionu, a w której Niemcy idą na rękę Kremlowi w sposób niewidziany od dawna:

http://www.portal.arcana.pl/Alarm-molda ... ,1318.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 18 cze 2011, 14:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portal.arcana.pl/Francja-spr ... paign=atom

Państwa osi wspomagają się przy rozbudowie swych sił zbrojnych.

Kopia artykułu:

Francja sprzedała Rosji „Mistrale”
18-06-2011 09:46

Dwa francuskie śmigłowcowce (rodzaj okrętów desantowych) typu „Mistral” trafią do Rosji.

Umowę w tej sprawie, po trwających niemal dwa lata negocjacjach, podpisali 17 czerwca szefowie rosyjskiego przedsiębiorstwa zbrojeniowego „Rosoboroneksport” oraz francuskiej kompanii DCNS. Wydarzenie miało miejsce w trakcie odbywającego się w Petersburgu forum ekonomicznego, a obecni byli przy nim m.in. prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew oraz francuski sekretarz stanu ds. handlu zagranicznego Pierre Lellouche.
Wartość kontraktu wynosi ok. 1,1-1,2 mld euro. Pierwszy okręt trafić ma do Rosji z francuskiej stoczni w Saint-Nazaire w 2014 r. (możliwy jest też rok 2013), a drugi w roku 2015. Wcześniej media informowały, iż kontrakt dotyczyć ma zakupu dwóch okrętów typu „Mistral” wyprodukowanych przez stocznie francuskie oraz budowy dwóch kolejnych w stoczniach rosyjskich, pod okiem ekspertów z Francji.
Pierwszy z dostarczonych „Mistrali” wzmocnić ma flotę Federacji Rosyjskiej w Dalekowschodnim Okręgu Wojskowym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 17 lip 2011, 20:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/13355-witajcie-w-kondominium

Niemcy i Rosja biorą w energetyczne kleszcze nie tylko Polskę, ale całą UE. Pająki tkają swe sieci nieustannie.

Kopia artykułu:

Witajcie w kondominium!

„Znaleźliśmy się w rosyjsko-niemieckich kleszczach”, „Polska w objęciach Gazpromu” - to tylko niektóre tytuły depesz dotyczące podpisanego rosyjsko-niemieckiego memoradum. Rosyjski monopolista gazowy i niemiecki koncern energetyczny RWE właśnie zostały strategicznymi partnerami.

Memorandum w tej sprawie podpisali w Rzymie szefowie obu koncernów: Aleksiej Miller i Juergen Grossmann. Zapowiedzieli oni połączenie w spółkę joint venture już istniejących i projektowanych elektrowni węglowych i gazowych w: Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii i Luksemburgu.

Dla rosyjskiego giganta paliwowego taka współpraca otwiera drogę do europejskich rynków, w tym polskiego bowiem RWE jest właścicielem warszawskiej spółki energetycznej Stoen.

”Rozmowy dotyczą wejścia Gazpromu jako głównego udziałowca do RWE. Rozmowy odbywają za cichym przyzwoleniem rządu Angeli Merkel więc wygląda na to, że jeżeli dojdzie do porozumienia to Gazprom nie będzie miał problemów z zaakceptowaniem tej transakcji przez niemiecki Urząd Antymonopolowy. Rozmowy nie są zaskoczeniem, od kilku lat bowiem Gazprom stara się bowiem wejść kapitałowo na rynek niemiecki, ale wcześniej wejście to było blokowane politycznie przez niemiecki rząd. Polityczne przyśpieszenie w tej sprawie wynika - jak się wydaje - z wyjątkowo dobrego klimatu politycznego w relacjach rosyjsko-niemieckich, ale także coraz głębszych powiązań ekonomicznych. Niemcy, sprzedając więc udziały w RWE Gazpromowi, realizują bezwzględnie własne interesy, a że łamie to unijną solidarność energetyczną i stwarza to zagrożenie dla sąsiadów, z którymi jest się razem w Unii Europejskiej, to o to już mniejsza. Gazprom, który coraz mocniej jest obecny w Polsce, tym ruchem nas jeszcze dodatkowo oskrzydla ale rządowi Tuska, to jak widać po działaniach naszego kraju wobec Rosji, wcale nie będzie przeszkadzało” – skomentował porozumienie między RWE a Gazpromem Zbigniew Kuźmiuk, polityk PiS.

Zdaniem części komentatorów podpisane memorandum jest wstępem do przejęcia przez rosyjski koncern polskiego sektora energetycznego. Gazprom już zapowiedział, że jest zainteresowany kupnem „Lotosu” - polskiego paliwowego giganta. Rząd Donalda Tuska nie widzi przeszkód w takiej transakcji, o czym świadczą słowa premiera z marca 2011 r.: „Nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie "nie" inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji. Nasi sąsiedzi są również od tego, abyśmy robili z nimi wspólne interesy".

Nie jest wykluczone, że pierwsze decyzje w tej sprawie zapadną jeszcze przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 20 lip 2011, 22:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=113002

Niemcy i Rosja żyć bez siebie nie mogą, a my nie możemy żyć z nimi.

Kopia artykułu:

Bez Rosji nie damy rady
Nasz Dziennik, 2011-07-20

Do takiego wniosku doszli niemieccy komentatorzy - relacjonując przebieg niemiecko-rosyjskich konsultacji międzyrządowych odbywających się w ramach "Dialogu Petersburskiego". Wymiana handlowa pomiędzy nimi osiągnie w tym roku rekordową kwotę 70 miliardów euro. Angela Merkel zadeklarowała, że w przyszłym roku przedstawi konkretne rozwiązania mające na celu złagodzenie prawa wizowego dla Rosjan.

Podczas spotkania z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem w Hanowerze kanclerz Angela Merkel obiecała, że doprowadzi do ułatwienia wjazdu na teren Unii Europejskiej Rosjanom. - Mam nadzieję, że już w przyszłym roku coś będziemy mogli przedstawić w tej sprawie - powiedziała Merkel, dodając, że prace nad odpowiednimi rozwiązaniami prawnymi są bardzo zaawansowane.
Rzecznik polskiej prezydencji Konrad Niklewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" nie chciał komentować słów niemieckiej kanclerz, przypominając jedynie, że od dawna sprawa ruchu granicznego z Rosją znajduje się na wokandzie UE. - Nie chcę komentować słów Angeli Merkel co do treści tej konkretnej wypowiedzi - powiedział Niklewicz. Dodał, że decyzje dotyczące reżimu wizowego zapadają na forum Rady Unii Europejskiej.
Bez Rosji niemiecka gospodarka nie da rady - szczerze przyznaje w komentarzu prywatna stacja telewizyjna NTV, w podobnym tonie piszą pozostałe niemieckie media. Nie tylko gospodarcze stosunki na poziomie obydwu rządów wyglądają bardzo dobrze. "Miedwiediew i Merkel demonstrują przed kamerami jedność i porozumienie" - czytamy na stronach internetowych telewizji ARD.
Polityka międzynarodowa i sprawy gospodarcze to główne kwestie omawiane w ramach niemiecko-rosyjskich konsultacji, w których oprócz szefów obydwu krajów udział bierze także po dziewięciu ministrów. Podczas tegorocznego spotkania ma zostać podpisanych dwanaście niemiecko-rosyjskich projektów. W tym roku wzajemna wymiana handlowa ma osiągnąć rekordową kwotę 70 miliardów euro. Tylko w pierwszym kwartale niemiecki eksport do Rosji wzrósł o 42 procent. Obecnie na terenie Federacji Rosyjskiej działa ponad sześć tysięcy niemieckich przedsiębiorstw.
Nie tylko rosyjski gaz i jego dostawy za Odrę zaprzątają głowy przywódców Rosji i Niemiec, omawiane były także inne wielkie wspólne projekty. Jednym z nich jest budowa gigantycznej linii kolejowej na Syberii. Otóż Deutsche Bahn będzie współuczestniczył w tym projekcie. Chodzi o 700 km torów w rejonie Workuty, z czego 300 kilometrów będzie modernizowanych, a 400 budowanych od nowa.
Coraz głośniej akcentowana jest kwestia budowy trzeciej nitki Gazociągu Północnego. Prasa rosyjska, ale także niemiecka, twierdzi, że prezydent Miedwiediew na spotkaniu z Merkel podnosił możliwość jej budowy. Konieczność tej inwestycji tłumaczona jest zwiększonym zapotrzebowaniem na gaz w Europie, w tym najbardziej w Niemczech. Rosjanie przyznają, że rozmowy Miedwiediewa na ten temat mają być czymś w rodzaju sondażu, jak do tego projektu podejdzie niemiecki rząd. Po katastrofie w japońskiej elektrowni atomowej Fukushimie Niemcy radykalnie zmienili politykę energetyczną i postanowili odejść od energii atomowej.


Waldemar Maszewski, Hamburg


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 21 lip 2011, 20:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/50352

Niemcy, Francja i Rosja starają się uniemożliwić wydobycie gazu łupkowego na obszarze UE.

Kopia artykułu:

Traderzy GAZPROM. Parlament Europejski zamawia ekspertyzy u zdeklarowanych przeciwników łupków
Maryla, czw., 21/07/2011 - 12:18

Europoseł PiS Konrad Szymański alarmuje w sprawie raportu nt. wpływu wydobycia gazu łupkowego na środowisko naturalne oraz zdrowie ludzi, przygotowanego na zlecenie Komisji ds. Środowiska, Zdrowia Publicznego oraz Bezpieczeństwa Żywnościowego Parlamentu Europejskiego.
Portal wpolityce publikuje :
Przypomnijmy: kilka dni temu europosłowie dostali raport ostrzegający przed wpływem wydobycia gazu z łupków na środowisko.
Wyjątkowo krytyczny dokument o skutkach prac poszukiwawczych przygotował niemiecka instytucja Ludwik-Bölkow Systemtechnik. W dokumencie znalazło się żądanie, by KE nie tylko dokładnie kontrolowała przebieg prac, ale też opracowała przepisy dotyczące wydobycia surowca, szczególnie pod kątem technologii szczelinowania. Instytut argumentuje, że przepisy są zbyt liberalne.
Raport kwestionuje też zasadność szczelinowania ze względu na toksyczne substancje, które wraz z wodą trzeba w tym procesie wpompować w ziemię. Według dokumentu płyn szczelinujący, który potem wraca na powierzchnię, jest skażony metalami ciężkimi i substancjami radioaktywnymi.
W liście do szefa Komisji ds. Środowiska, Zdrowia Publicznego oraz Bezpieczeństwa Żywnościowego Parlamentu Europejskiego Jo Leinena Konrad Szymański zwraca uwagę, że raport jest jednostronny, a chwilami oparty na danych nieaktualnych w odniesieniu do technologii wykorzystywanych dziś w dziedzinie wydobycia gazu łupkowego.
Szymański opisuje także niemiecką instytucję Ludwik-Bölkow Systemtechnik, która - jak już wspomnieliśmy - dokument przygotowała.
Nie jest to instytucja akademicka, ale firma komercyjna. Według własnej strony internetowej LBST, jest to firma "ekspercka firma konsultacyjna zajmująca się energią odnawialną oraz mobilnością". Jednym z dwóch partnerów LBST jest Hinicio, kolejny "konsultant specjalizujący się w energii odnawialnej". Według własnych oświadczeń, firma "specjalizuje się w doradzaniu przedsiębiorcom, korporacjom, organizacjom pozarządowym i władzom publicznych w sprawie projektów dotyczących energii odnawialnej i strategii".
Konrad Szymański podkreśla:
Ponieważ gaz i energia odnawialna są konkurentami na rynku energii, wybór ekspertów do tej konkretnej analizy jest naznaczony wyraźnym konfliktem interesów.
Europoseł PiS zwraca również uwagę, że jedynym członkiem zespołu pracującego nad raportem który nie pracuje w LBST jest Stefan Lechtenboehmer. Pracuje on jednak w Wuppertalskim Instytucie na rzecz Klimatu, Środowiska i Energii, którego źródłem finansowania jest niemal wyłącznie niemiecki land Nadrenia Północna-Wesfalia. Również rada nadzorcza tej instytucji składa się niemal wyłącznie z członków władz landu.
Landu, dodaje Konrad Szymański, rządzonego przez koalicję SPD i Zielonych.
Nadrenia Północna - Westfalia to także jedyny land niemiecki, zwraca uwagę europoseł, który wprowadził moratorium na wydobycie gazu łupkowego.
Szymański domaga się w liście do Jo Leinena wyjaśnienia powodów i kryteriów na podstawie których to właśnie niemiecki Ludwik-Bölkow Systemtechnik został poproszony o przygotowanie raportu na temat gazu łupkowego dla Parlamentu Europejskiego.
W wypowiedzi dla portalu wPolityce.pl Konrad Szymański tak skomentował całą sprawę:
"Ostatnio bardzo dużo mówimy w Parlamencie Europejskim o problemie konfliktu interesów i niedozwolonym lobbyingu. Ekspertyza zamówiona przez Komisję Środowiska jest jaskrawym przykładem takiego konfliktu interesów. O gazie niekonwencjonalnym piszą w niej osoby zaangażowane w konkurencyjną wobec gazu energię odnawialną. Jeden z nich był doradcą Zielonych, którzy doprowadzili do zakazu wykorzystania tego gazu w Nadrenii-Westfalii."

Obrazek

http://wpolityce.pl/view/15335/Zobacz__ ... liwa_.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 24 sie 2011, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Polska między historią a geopolityką

Układ Niemcy - Rosja

"Polska wie z przeszłości, co znaczy porozumienie się dwóch jej sąsiadów. (...) Marzeniem Niemiec jest doprowadzenie do kooperacji z Rosją. Do tego dopuścić nie można. Mimo ogromnych różnic w systemach i kulturze Niemiec i Rosji trzeba stale pilnować tej sprawy. Na świecie powstawały już dziwniejsze sojusze. Jak przeciwdziałać? Gra będzie trudna przy paraliżu woli i krótkowzroczności Zachodu". Te prorocze, ponadczasowe słowa wypowiedział Józef Piłsudski w 1934 roku w Belwederze do najważniejszych polityków i wojskowych II Rzeczypospolitej. Pięć lat później został zawarty na Kremlu w Moskwie układ niemiecko-rosyjski, nadal niesłusznie nazywany przez niektórych układem Ribbentrop-Mołotow, a to w celu pomniejszenia jego znaczenia w duchu historycznej poprawności politycznej.
23 sierpnia 1939 roku Niemcy, zwane wówczas III Rzeszą, i Rosja, nazywana wtedy Związkiem Sowieckim, zawarły oficjalny, formalny układ międzypaństwowy. Układ był tajny, skierowany przeciwko Europie, a przeciwko Polsce w pierwszej kolejności. Dzielił Europę na strefy wpływów Berlina i Moskwy, a na Polskę zapadł wyrok IV rozbioru. Bez tego układu Hitler i Stalin nie rozpętaliby II wojny światowej z wszystkimi jej straszliwymi konsekwencjami, które mimo upływu tylu lat odczuwamy jeszcze do dzisiaj. Minęła nie epoka, ale kilka epok i oto stosunki niemiecko-rosyjskie nigdy od 23 sierpnia 1939 nie były tak dobre jak obecnie.
Rosja Władimira Putina prowadzi politykę odbudowy imperium. Jednym z jej elementów są działania skierowane przeciwko Polsce, w tym szantaż energetyczny, próby izolacji oraz neutralizacja Polski na arenie międzynarodowej. Niemcy są naszym sojusznikiem w NATO, a także partnerem w Unii Europejskiej, a jednak mają z Rosją dużo lepsze stosunki niż z Polską, a w ostatnim czasie obserwujemy szczególne ich ożywienie. Niemcy budują pod Niżnym Nowogrodem ogromne, supernowoczesne centrum szkolenia dla armii rosyjskiej! Przed miesiącem zakończyły się kolejne konsultacje Rosji i Niemiec, którym przewodniczyli kanclerz Angela Merkel i prezydent Dmitrij Miedwiediew. Niedługo zostanie zakończony Nord Stream, co jest szczególnie istotne zwłaszcza teraz, gdy Niemcy wycofują się z energetyki atomowej. Tak przyjacielskich stosunków nie było od czasów, kiedy 23 sierpnia 1939 r. Stalin na Kremlu wznosił toast "za mojego przyjaciela Adolfa Hitlera!". Największym przyjacielem obecnego premiera Władimira Putina jest Gerhard Schroeder - kanclerz Niemiec (1998-2005). Jako przyjaciel premiera Rosji, członek zarządu kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum zajmującego się budową Gazociągu Północnego, Schroeder w krajach UE, a szczególnie w Niemczech i oczywiście w samej Rosji prowadzi działalność skierowaną przeciw Polsce. Oto niektóre z jego wypowiedzi, a nie są to wypowiedzi jakiegoś publicysty:
"Unia Europejska powinna odrzucić te prymitywne interesy nacjonalistyczne, gdyż przeszkadzają one integracji europejskiej i rozwojowi stosunków UE z Rosją. (...) sprzeciw Polaków wobec Gazociągu Północnego nie opiera się na merytorycznych przesłankach, lecz podyktowany jest bardzo egoistycznymi motywami, (...) rząd w Warszawie traktuje Unię Europejską jak zakładnika swojej nacjonalistycznej i antyrosyjskiej polityki. (...) Jest to szkodliwe dla integracji europejskiej. Dla dobra Europy należy niekiedy zapominać o interesach poszczególnych krajów".
Zarzuty, że Polacy są egoistami i nie chcą zrezygnować dla dobra Europy z nacjonalistycznych interesów, są szokujące. To, co głosi obecnie były kanclerz Schroeder, w podobnym tonie w sierpniu 1939 r. mówił o Polsce kanclerz Adolf Hitler!

Józef Szaniawski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 24&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 26 sie 2011, 21:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=113640

Berlin umacnia rosyjski monopol

Pakt Ribbentrop-Mołotow realizowany jest zgodnie z harmonogramem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 05 wrz 2011, 14:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/4542/stany-z ... one-europy

Schroeder otwarcie ogłosił plan utworzenia tzw. Wielkiej Europy od Atlantyku po Pacyfik - ma zostać zrealizowane wielkie marzenie Adolfa Hitlera. Co oznacza to dla narodów Europy Środkowej - oznacza to powolną śmierć w hańbie, gnoju i nędzy. Może nawet, dla przyspieszenia realizacji celu, ponownie uruchomione zostaną obozy koncentracyjne z Oświęcimiem i Majdankiem na czele. Światu ogłosi się, że w obozach tych dokonana zostanie sprawiedliwość dziejowa, gdyż zgodnie z powszechną w świecie wiedzą, to Polacy byli nazistami budującymi obozy koncentracyjne. Cały świat o tym grzmi - pisze tak prasa w USA, w Europie Zachodniej, w Niemczech i w Rosji. Ludzkość więc na pewno ucieszy się, że twórcy tych makabrycznych obozów na własnych skórach doświadczą tych samych cierpień, jakie zadawali Żydom w holokauście.

Kopia artykułu:

Stany Zjednoczone Europy
falcon1958, 5 września, 2011 - 00:19

Przed chwilą przeczytałem na jednym z portali wypowiedź byłego kanclerza Niemiec,a obecnie jednego z szefów rosyjsko-niemieckiego Gazpromu,SCHROEDERA. I oniemiałem. Schroeder nawołuje do rezygnacji z suwerenności państw UE na rzecz powstania Stanów Zjednoczonych Europy stowarzyszonych z Rosją.Ma to rzekomo uchronić Europę od ekspansji Azji i Ameryki na naszym kontynencie.Jak tłumaczy dalej-jest to konieczność i mniejsze kraje Europy musza sie z tym pogodzić. Uważam takie poglądy za zdradę.Zdradę nie tylko Niemiec i Europy,ale takze zdradę idei Europy jako wspólnoty małych ojczyzn.To idea niezwykle szkodliwa i w moim przekonaniu służaca dalszemu pogłębianiu rozwarstwienia społeczeństw europejskich:bogaci będą jeszcze bogatsi,a biedniejsi zostaną zepchnięci na skraj ubóstwa i skazani na współczesną odmianę euroniewolnictwa we własnych krajach.Oczywiście będzie to prowadzić w prostej linii do rosnącej fali protestów a nawet nowej eurorewolucji,w której przeleje się zapewne mnóstwo krwi.Oczywiście w Polsce nieudolny do granic absurdu nierząd POtuskokracji będzie robił wszystko,by zamydlić oczy polskiemu społeczeństwu ślepo podążajac za swym niemieckim mentorem.Apeluję w tym miejscu o odrzucenie zdradzieckiej POlityki POtuskokracji już w najbliższych wyborach.Mam nadzieję,że polskie społeczeństwo,w swej ogromnej większości nastawione PATRIOTYCZNIE,odpowie pozytywnie na ten apel.CZAS HONORU NADCHODZI...

falcon1958 - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 06 wrz 2011, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info.wiara.pl/doc/936918.Chca-St ... ych-Europy

Były premier Polski, Marek Belka, pragnie zagłady państwa i narodu polskiego. Oto, jacy ludzie nami rządzili i rządzą. Oto, dlaczego nie możemy się dziwić, że Polska została niemal w całości pozbawiona własnych banków, własnego przemysłu wytwórczego oraz armii. I nie ma co się dziwić, że teraz z pomocą podatku katastralnego chcą Polaków pozbawić nawet tych nędznych resztek co jeszcze mają. Polacy pariasami we własnym kraju - taki był zawsze cel i jest on już prawie osiągnięty. Polskie przepierzenie zostało tak poszatkowane, że materialnie nie jest już prawie żadną przeszkodą dla zgubnej dla narodów Europy Środkowej idei Wielkiej Europy od Atlantyku po Pacyfik. I dlatego już dziś światowi zbrodniarze mogą jawnie ogłaszać główny cel swych zbrodniczych działań.

Kopia artykułu:

Chcą "Stanów Zjednoczonych Europy"
DODANE 2011-09-05 20:17

Byli szefowie rządów UE, w tym Niemiec - Gerhard Schroeder, Belgii - Guy Verhofstadt i Polski - Marek Belka, przyjęli w poniedziałek apel o głębszą integrację europejską w kierunku federalizmu, unię gospodarczo-fiskalną strefy euro, a także o euroobligacje.

Oświadczenie pt. "Europa jest rozwiązaniem, a nie problemem" zostało przyjęte w Brukseli przez "Radę dla przyszłości Europy", powołaną z inicjatywy Nicolas Berggruen Institute. Do Rady weszło kilkunastu znanych polityków, w tym kilku byłych szefów rządów w większości z rodziny socjaldemokracji. Oprócz Schroedera, Verhofstadta czy Belki także były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, Finlandii - Matti Vanhanen, Hiszpanii - Felipe Gonzalez, a także były szef Komisji Europejskiej Jacques Delors oraz ekonomiści jak Nouriel Roubini czy laureat nagrody Nobla Robert Mundell.
"Europa jest na rozdrożu. Nadszedł moment wyboru zarówno dla 17 państw strefy euro, jak i 27 państw UE. Strefa euro musi zdecydować, czy pójdzie w kierunku większej unii podatkowej i gospodarczej czy zaryzykuje rozpad i zagrozi całej integracji europejskiej" - brzmi przyjęte oświadczenie. Jego sygnatariusze przekonują, że sama unia walutowa, "bez pewnej formy federalizmu i skoordynowanych polityk gospodarczych", nie działa. Przyznają, że kraje będą musiały stracić pewną suwerenność na rzecz centralnych europejskich instytucji. Ponadto opowiedzieli się za emisją wspólnych papierów dłużnych - euroobligacji. Euroobligacje, zastrzegli, muszą być obwarowane skutecznym mechanizmem kontroli, który zapobiegnie ciągłemu dużemu zadłużaniu się.
Pomysł euroobligacji jak dotąd kategorycznie odrzucały Niemcy. Schroeder wyraził jednak przekonanie, że nastąpi w tej sprawie ewolucja stanowiska. "Partie konserwatywne i liberałowie byli przeciwni każdej formie rządu gospodarczego. Teraz zrozumieli, że to niezbędne, by utrzymać unię walutową" - powiedział na konferencji prasowej, wskazując na szczyt francusko-niemiecki z połowy sierpnia, podczas którego kanclerz Angela Merkel opowiedziała się wraz z prezydentem Nicolasem Sarkozym za zarządzaniem gospodarczym strefy euro. "Więc jestem pewny, że i dla euroobligacji nastąpi ostatecznie zrozumienie. Trzeba tylko trochę czasu" - dodał.
Pytany o opieszałość Niemiec w przyjmowaniu środków ratunkowych od początku kryzysu strefy euro, Schroeder zauważył, że "szczyt Merkel-Sarkozy pokazał, że początkowe podejście rządu niemieckiego zostało zrewidowane". "Mam nadzieję, że teraz socjaldemokraci i Zieloni poprą nowy pakiet (w głosowaniu w Bundestagu dla Grecji)" - dodał polityk SPD.
Pytany o udział Wielkiej Brytanii, która dotychczas sprzeciwiała się dalszemu zacieśnianiu gospodarczemu strefy euro, Schreoder jednoznacznie stwierdził, że "kraj, który chce współtworzyć unię gospodarczo-fiskalną, musi należeć do unii monetarnej", czyli eurolandu.
Członkowie Rady nie przedstawili propozycji instytucjonalnych dla takiej nowej gospodarczo-fiskalnej unii. W przeciwieństwie do Merkel i Sarkozy'ego, którzy zaproponowali, by rząd gospodarczy powstał w ramach odbywających się dwa razy w roku szczytów przywódców państw euro (w ramach Rady Europejskiej, przy której miałby powstać w tym celu specjalny sekretariat), byli premierzy położyli duży nacisk na udział Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w zarządzaniu gospodarczym. Włączenie PE jest niezbędne, tłumaczył Verhofstadt, by proces dalszej integracji europejskiej był demokratyczny i korzystał z prawdziwej parlamentarnej kontroli.
Matti Vanhanen zdecydowanie sprzeciwił się natomiast wymogowi stawianemu przez obecny rząd fiński, by udział Finlandii w drugim pakiecie pomocy strefy euro dla Grecji uzależnić od zabezpieczenia pożyczki (tzw. collateral) przez Ateny. "Jestem przeciw, i to jeden z powodów, dla których tutaj jestem" - powiedział były premier Finlandii.
Plany członków "Rady dla przyszłości Europy" sięgają dalej niż tylko unia gospodarcza strefy euro. W przyjętym oświadczeniu mówią o federacji ze wspólną polityką bezpieczeństwa, energii, imigracji i polityką zagraniczną. "Te wyzwania dotyczą wszystkich 27 krajów UE" - zastrzega tekst.
Marek Belka, obecnie prezes Narodowego Banku Polskiego, też osobiście brał udział w Brukseli w posiedzeniu nowej grupy, ale nie uczestniczył w konferencji prasowej. Jak powiedzieli PAP organizatorzy - na razie jest on jedynym w "Radzie dla przyszłości Europy" przedstawicielem Europy środkowo-wschodniej, a także unijnego kraju spoza strefy euro.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 16 paź 2011, 22:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawica.net/opinie/27470

A oto jeden z antypolskich agentów ma czelność propagować w Polsce, w polskim języku, hitlerowską ideę Wielkiej Europy. Te bydlaki nie mają już żadnych zahamowań dla swych hucpiarskich poczynań - proponują bez ogródek Polakom, by zniszczono ich ojczyznę w imię idei, która ewidentnie jest straszliwym zagrożeniem dla całej ludzkości. Bo jakiż świat mogą urządzić ludziom Niemcy i Rosja - dwa najbardziej zamordystyczne narody Ziemi. Ano jaki - taki, jak dziś mamy w Polsce - pełen chamstwa, przemocy, zakłamania, obrzydliwości. Niemcy wykupili u nas 90% mediów i taki świat nam urządzili, a teraz taki łotr proponuje nam, by taki model życia ofiarować innym narodom. Nie po to Polska istnieje, by wspierać zbrodnicze plany Niemców i Rosjan. Polska istnieje po to, by wspierać plany dokładnie przeciwne, bo taki jest sens istnienia Polski. Nie niewolę, a wolność, nie zakłamanie, a życie w prawdzie, nie zwyrodnienia, a czystość moralną, nie chamstwo, a kulturę - taka jest różnica między Polską a Niemcami i Rosją. Dlatego nie może być nigdy zgody z tymi zbrodniczymi nacjami, dopóki te nacje będą hołdować zbrodni. To, że hołdują zbrodni, dowodzi choćby fakt, że wspomagają wszelkie zbrodnie na obszarze Polski, że robią wszystko, by zbrodnia królowała w Polsce tak samo, jak to jest u nich. Choć to im się udaje, to nie znaczy, że mamy się z tym godzić. Zniewolone państwo polskie wspiera ten proces, ale żaden Polak tej ohydy nie wesprze. A ten, kto takie coś propaguje, jest najgorszym z łotrów.

Kopia artykułu:

Od Trójkąta Kaliningradzkiego do Wielkiej Europy

Artykuł wskazuje na główne – zdaniem autora – procesy geopolityczne, zachodzące na naszym kontynencie, stawia pytania o przyszłość i kształt Europy oraz miejsce Polski w nowym układzie sił. Postuluje odejście od szablonowego, konfrontacyjnego spojrzenia na relacje Polski z jej największymi sąsiadami. Kreśli wariant zacieśnienia relacji politycznych, gospodarczych i militarnych z Berlinem i Moskwą, a także – w przyszłości – rozszerzenie regionalnego sojuszu niemiecko–rosyjsko–polskiego o najważniejszych graczy południowo-wschodniej Europy – Rzym i Ankarę. Zdaniem autora wyzwaniem przyszłości jest konfederacja Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej – stworzenie Związku Europy, który pozwoli na bardziej efektywną integrację kontynentu – od Lizbony po Władywostok.

Policentryzacja świata
Dynamiczne przemiany geopolityczne, zachodzące na świecie od ponad dwóch dekad, prowadzą w sposób nieuchronny do krystalizacji nowego porządku międzynarodowego. Z układu monocentrycznego, z jednym dominującym supermocarstwem, kształtuje się układ policentryczny, oparty na hegemonii mocarstw regionalnych. To co charakterystyczne dla obecnej epoki, to fakt, iż prawdziwie niezależne, suwerenne stają się tylko „wielkie przestrzenie”. Tylko rozległe pod względem geograficznym, suwerenne w zakresie ideologicznym i zróżnicowane pod względem etnicznym jednostki polityczno-przestrzenne są w stanie kreować samodzielnie swoje pole geopolityczne.

Obserwujemy coraz silniejsze tendencje integracyjne nie tylko w sferze gospodarczej, ale także politycznej, zarówno w skali kontynentalnej, jak i pankontynentalnej. Z punktu widzenia geopolityki, widoczna jest także silna tendencja do globalnej integracji politycznej. Gospodarczo-polityczne procesy zjednoczeniowe wiążą się nieuchronnie z deterytorializacją świata. Granice nie znikają, lecz zmieniają swój charakter, podobnie jak pojęcie suwerenności, czy roli państw narodowych. Słowem, zmianie ulegają desygnaty tych pojęć.

Formowanie się nowego porządku międzynarodowego wymusza m.in. tworzenie nowej architektury bezpieczeństwa tak w skali globalnej, jak i regionalnej. Podział świata sprzed dwudziestu lat, zasadzający się na równowadze między dwoma blokami geostrategicznymi, stał się już historią. Podobnie na naszych oczach przechodzi do lamusa dominacja jednego bloku polityczno-militarnego – NATO. Sojusz ten wyczerpał dostępne formuły swojego istnienia i stał się całkowicie bezużytecznym instrumentem tworzenia sfery bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Od początku lat dziewięćdziesiątych NATO stało się wyłącznie instrumentem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Istotą nowych wyzwań stojących przed Europą jest potrzeba regionalizacji strategicznego reagowania. Wynika to zarówno z zasady policentryzacji świata, jak i specyfiki zagrożeń asymetrycznych, które jawią się jako jedno z najważniejszych strategicznych wyzwań najbliższych dekad. Regionalizacja ta musi się jednak opierać na szerszych podstawach, takich chociażby jak kontynentalny system obrony przeciwrakietowej. Propozycja amerykańska nie stanowi realnej oferty dla Europy, ponieważ jest przedłużeniem awanturniczej polityki Waszyngtonu i ma na celu umocnienie hegemonii mocarstwa atlantyckiego. Nasz kontynent staje przed wyzwaniem budowy nowego systemu bezpieczeństwa, który nie powinien opierać się na sztucznych granicach politycznych, czy etnicznych. Musi uwzględniać dynamikę procesów integracyjnych w Eurazji.

Integracja (pan-)kontynentalna w sposób naturalny determinuje odchodzenie od nacjonalizmów do supranacjonalizmów. Jak słusznie stwierdził Federico Mancini, główną więzią łączącą mieszkańców, obywateli państwa europejskiego stają się wielopłaszczyznowe pragmatyczne interesy, nie zaś więzi etniczne . Patrząc przez taki pryzmat, można zauważyć, że następuje pewnego rodzaju przesunięcie desygnatu ojczyzny. Używając niemieckich kategorii semantycznych, państwo narodowe można określić jako Heimat, zaś termin Vaterland zarezerwować już dla Europy jako politycznej całości. Trendy te oddziałują także na kwestię supranacjonalizacji bezpieczeństwa energetycznego , o czym jeszcze poniżej.
Szereg wyzwań, jakie stoją przez naszym kontynentem, wymaga ponadnarodowego współdziałania i szerokiej integracji, niekończącej się ani na Bugu, ani na Dnieprze, ani na Kaukazie. Wyzwania XXI wieku stawiają nas w obliczu konieczności skierowania się ku integracji pankontynentalnej – od Atlantyku do Pacyfiku. Tylko wówczas będziemy – jako Europejczycy – zdolni do sprostania takim wyzwaniom jak szeroko pojęta modernizacja, obejmująca najważniejsze działy gospodarki i nauki: od technologii komputerowych, poprzez biotechnologię, fizykę kwantową, na technologiach kosmicznych skończywszy. Jedynie wtedy będziemy w stanie osiągnąć cele przekraczające ciasny horyzont partykularnych interesów jak np. stworzenie skutecznego systemu obrony powietrzno-kosmicznej, budowa pankontynentalnej autostrady informacyjnej, zapewnienia całej Europie bezpieczeństwa energetycznego, eksploracji zasobów Arktyki i Antarktydy, skuteczne przeciwdziałania proliferacji BMR, walka z terroryzmem na całym kontynencie, czy eksploracja przestrzeni kosmicznej. Stworzenie w ten sposób jednego z kilku najważniejszych „technobiegunów” współczesnego świata stanie się olbrzymią szansą, ale i wyzwaniem dla obywateli nowej Europy.
Oś Paryż–Berlin–Moskwa - początek Wielkiej Europy
„Konkurentem Europy nie jest Rosja, lecz Ameryka i Azja.
Warunkiem sukcesu Unii Europejskiej w globalnej konkurencji
jest sojusz z Moskwą”.
(Gerhard Schröder)

W ciągu ostatniego roku Rosja poczyniła szereg kroków w kierunku geopolitycznego otwarcia się na Europę. Dobrym przykładem zacieśnienia relacji paneuropejskich jest sektor militarny, który od wieków był dobrym probierzem temperatury geopolitycznej.

9 lutego 2011 r. minister obrony Federacji Rosyjskiej Anatolij Sierdiukow podpisał umowę z niemieckim koncernem Rheinmetall, reprezentowanym przez dyrektora generalnego Klausa Eberhardta. Umowa dotyczy budowy nowoczesnego wojskowego centrum szkoleniowego w miejscowości Mulino, niedaleko Niżnego Nowogrodu. Rheinmetall to jeden z największych i najnowocześniejszych koncernów zbrojeniowych w Europie, mający bogatą tradycję, założony jeszcze w 1889 r. Mulino to z kolei największy poligon artyleryjski w Rosji, stworzony w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Obecnie służy do testowania nowoczesnej broni przed wdrożeniem jej do jednostek.

Budowany przez niemiecki koncern ośrodek szkoleniowy ma dysponować najnowocześniejszym wyposażeniem i oprogramowaniem do symulacji działań bojowych od szczebla drużyny do szczebla brygady. Rheinmetall ma dostarczyć nowoczesne wyposażenie informatyczne oraz specjalną amunicję przyjazną dla środowiska. W przyszłości nie wyklucza się wspólnych ćwiczeń sił zbrojnych obu państw. Warto podkreślić, że Rheinmetall jest pierwszym zagranicznym koncernem dopuszczonym do budowy infrastruktury wojskowej na terenie Federacji Rosyjskiej .
3 grudnia 2010 r., Anatolij Serdiukow poinformował, że Moskwa zakupi od Rzymu dziesięć lekkich samochodów wielozadaniowych (LMV M65). Ma to być preludium do zakupu technologii oraz stworzenia rosyjsko-włoskiej spółki (Iveco-Rostechnologie), która będzie w Rosji produkować te pojazdy (w perspektywie mówi się o ok. 1000 sztuk). Nie wykluczone, że LMV trafią do innych resortów siłowych FR i będą wykorzystywane do działań antyterrorystycznych na Kaukazie .

17 czerwca br. w Sankt Petersburgu przedstawiciele rosyjskiego Rosooboroneksportu popisali umowę z francuskim koncernem DCNS w sprawie zakupu dwóch okrętów desantowych klasy Mistral. Kontrakt ma być zrealizowany do 2015, a jego wykonawcą będzie francuska stocznia w Saint-Nazaire. Wartość kontraktu to ponad miliard euro. Jeden z okrętów trafi na pewno do Dalekowschodniego Okręgu Wojskowego FR. Jednostki klasy Mistral to nowoczesne okręty projekcji siły, o wyporności 21 tys. ton, z bardzo zaawansowanymi systemami dowodzenia i łączności, mogące zabrać na pokład batalion piechoty zmechanizowanej lub batalion czołgów, albo w razie konieczności do 35 śmigłowców .

Powyższe umowy, a zwłaszcza zacieśnienie relacji niemiecko-rosyjskich zostały zdemonizowane przez część polskich rządowych ośrodków analitycznych . Są one jednak zbieżna z długofalowymi interesami Europy, w tym także Polski. Stają się ogromną szansą na zacieśnienie współpracy koncernów zbrojeniowych, instytutów naukowo-badawczych, wspólnego szkolenia dowództw i wojsk, a także na stabilizację całego regionu.

Polska dyplomacja (także ta wojskowa) powinna dążyć do włączenia się naszego kraju do inicjatywy niemiecko-rosyjskiej. Zamiast straszyć obywateli ćwiczeniami „Zachód” czy „Łagoda”, warto ściśle współpracować na niwie militarnej z Niemcami i Rosją. O wiele korzystniejsze (i z dyplomatycznego, i z czysto wojskowego punktu widzenia) byłoby uczestnictwo Sił Zbrojnych RP w ćwiczeniach na poligonach artyleryjsko-rakietowych w Rosji, czy Kazachstanie, niż udział w okupacji Afganistanu.

Rzut oka na tych kilka kontraktów zbrojeniowych pokazuje wyraźne trendy geostrategiczne, z jakimi mamy do czynienia już od dawna. Histeryczna reakcja Waszyngtonu (vide: zeszłoroczna rozmowa Roberta Gatesa z ministrem obrony Francji Hervé Morinem) potwierdza tylko fakt tworzenia się nowego wektora geopolitycznego w Eurazji.

Jak wskazano wyżej, procesy kształtowania nowego układu sił przez głównych graczy europejskich – na czele z osią Paryż–Berlin–Moskwa – są niezwykle korzystne z punktu widzenia procesów integracyjnych na obszarze Eurazji. Dziś prawdziwą przeszkodą na drodze ku pełnemu zjednoczeniu sił naszego kontynentu jest powielanie dziewiętnastowiecznego stylu myślenia o polityce, kurczowego trzymania się etnicznych nacjonalizmów, partykularnych interesów, widzących „drzewo”, a nie dostrzegających całego „lasu”. W prowadzeniu polityki na miarę XXI w. nie pomaga na pewno podatność na przyswajanie kodów geopolitycznych obcych kontynentalnej racji stanu, takich jak wizje „mocarstwa nad Wisłą” (dr Friedman zapomina zawsze dodać, że chodzi o mocarstwo amerykańskie) .
Europa Centralna

Regionem szczególnie ważnym dla integracji kontynentalnej jest obszar Europy Centralnej, będący spoiwem Europy Południowej z Północną i Wschodniej z Zachodnią. Łączy on zlewiska Atlantyku i Pacyfiku. Stabilizacja polityczno-gospodarcza na tym obszarze wpłynie w sposób znaczący na tempo i stopień intensyfikacji współpracy w Europie.

Patrząc na Europę przez geostrategiczne okulary, można wyodrębnić z niej kilka regionów, które nie zawsze pokrywają się z podziałem polityczno-geograficznym. Dla potrzeb niniejszego artykułu użyto określenia Europa Centralna, nie zaś Europa Środkowa, czy Środkowo-Wschodnia. Taki podział podyktowany jest chęcią wyraźnego odróżnienia polityczno-geograficznego regionu Europy Środkowej od geostrategicznego regionu Europy Centralnej. Poprzez ten ostatni rozumiemy obszar leżący między pomostem bałtycko-adriatyckim a pomostem bałtycko-czarnomorskim (rys. 1).
Region ten, określany z literaturze polskiej akronimem ABC (w literaturze francuskiej i iberyjskiej – ABN), stanowi strefę centralną subkontynentu europejskiego, od której stabilności w bardzo dużej mierze zależy równowaga sił w Europie.
Strefa Centralna to dziś aż 25 państw (członkowie ONZ + 2 państwa nieuznawanie – Republika Naddniestrzańska i Kosowo), obszar ponad 4 mln km kw. z populacją liczącą kilkaset milionów mieszkańców (bez ludności Federacji Rosyjskiej, włączając tylko obszar Obwodu Kaliningradzkiego, to ponad 310 milionów).

Polska „w uścisku” czy „w sąsiedztwie” Niemiec i Rosji?
Polska polityka zagraniczna po 1989 r. stała się funkcją fałszywych kodów geopolitycznych. Ich cechą wspólną jest wskazywanie na rzekome zagrożenia dla polskiej niepodległości, płynące ze strony jednego lub obu naszych wielkich sąsiadów (Niemiec i Rosji). Tworzony obraz Polski „w kleszczach” niemiecko-rosyjskich stał się wygodnym i – niestety – skutecznym narzędziem kształtowania (czyt. psucia) polityki wewnętrznej oraz zewnętrznej RP.
Brak trzeźwego oglądu kategoriami wielkoprzestrzennymi i długookresowymi jest wynikiem przyjęcia – zdaniem autora – przeciwnej polskiej racji stanu – acz bardzo konsekwentnie realizowanej, polityki ścisłego sojuszu polityczno-militarnego ze Stanami Zjednoczonymi. Zupełnie na odwrót starej, naczelnej zasady geopolityki, której przypominania nigdy dość: „przeciwników szukaj daleko, sojuszników blisko”.
Współcześnie jednym z czołowych zagranicznych propagatorów kodu geopolitycznego, zawartego w stwierdzeniu: „Polska w uścisku Niemiec i Rosji” , jest amerykański geopolityk i szef ośrodka analitycznego STRATFOR, przywołany już wyżej, George Friedman. W swoim wystąpieniu w Carnegie Council w styczniu 2009 r. mówił m.in. „jeśli spytasz Polaka, czy woli Rosjanina, czy Niemca, on odpowie: Amerykanina. Poprzednio był to Francuz. Oni wolą kogokolwiek innego” . Wybór scenariusza, podsuwanego przez suflerów zza Atlantyku, prowadzi do przyjęcia przez nasz kraj roli „kontynentalnego szlabanu”. Ustawia nas w konfrontacji z największymi potęgami geostrategicznymi Europy. Żadne relacje, z największym nawet mocarstwem świata, nigdy nie zrekompensują fatalnych stosunków z najbliższymi, silniejszymi od nas sąsiadami. A warto przy tym zauważyć, że Stany Zjednoczone są krajem, z którym wiążą nas nieduże obroty handlowe i trudno pod tym kątem uznać ten kraj za strategicznego partnera RP, w odróżnieniu choćby od Niemiec czy Rosji (tab. 1. /grafika dostępna wyłącznie w biuletynie/)
Usilne forsowanie przez Waszyngton sztucznej alternatywy: „albo sojusz z USA, albo podział przez Niemcy i Rosję” jest typowym graniem na polskich nastrojach i historycznych kompleksach oraz wykorzystywaniem nieznajomości podstaw uprawiania geopolityki przez polskie elity. Polityka pozycjonowania Warszawy w opozycji do Berlina i Moskwy skończyć się musi tragicznie.

Charakterystycznym przykładem wdrażania szkodliwego „syndromu postmocarstwowego” w polskiej polityce zagranicznej jest tzw. „Partnerstwo Wschodnie”. Zamiast koncentrować się na realnej modernizacji krajów nim objętych, stało się niepostrzeżenie instrumentem awanturniczej polityki, mającej na celu integrację części obszaru poradzieckiego i zwróceniu go przeciw Rosji. Temu samemu celowi ma służyć nawiązywanie relacji z Białorusią, w oderwaniu od stosunków z Rosją, co jest jawnym anachronizmem. Relacje z Mińskiem, należy każdorazowo rozpatrywać przez pryzmat relacji z konfederacją, jaką jest Państwo Związkowe Rosji i Białorusi (PZRB).

Nieodłączną częścią promocji takich i podobnych mitów jest upowszechnianie w tzw. wiodących mediach (mainstream) szkodliwego obrazu naszych wschodnich partnerów. Określenie PZRB prawie zupełnie zastąpił nieuprawniony akronim „ZBiR”, który nie ma swojego lingwistyczno-prawnego desygnatu. Pozwala za to na przemycenie i utrwalenie w (pod)świadomości opinii publicznej negatywnego obrazu: Rosja + Białoruś = „zbir”, czyli wróg. W ten sposób otrzymuje się obraz naszych wschodnich sąsiadów jako „złoczyńców”, „barbarzyńców”, czy po prostu geopolitycznych rywali, nie zaś potencjalnych sojuszników.
Geopolityczne uzależnienie Warszawy od Waszyngtonu dotyka także sfery informacyjnej. Dobrą ilustracją tego faktu jest choćby zamówienie dla polskiego MSZ zewnętrznej bazy danych w zakresie międzynarodowych stosunków politycznych i gospodarczych („Analityczna baza danych nr 1”) od amerykańskiego potentata informacyjnego Economist Intelligence Unit. Kierownictwo polskiego resortu chciało, aby materiały były przygotowywane przez „niezależnych ekspertów” i „rozwiniętą sieć współpracowników”. Kiepsko to jednak świadczy o polskich, rządowych ośrodkach analitycznych, skoro Biuro Archiwum i Zarządzania Informacją MSZ stwierdza, że jedyną instytucją, który sprosta wymogom informacyjnym polskiego ministerstwa jest nowojorska firma .

Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w państwowych ośrodkach analitycznych nie są wyciągane właściwe wnioski z obserwacji „zwrotu kontynentalnego”, jaki dokonuje się w geopolityce europejskiej. Jest to problem złożyny, warto jednak zauważyć, że kierunek pisania wielu analiz z zakresu stosunków międzynarodowych jest kopią wizji świata, kreowanej za Atlantykiem. Stanowi to bardzo niebezpieczną formę oszukiwania rzeczywistości.
Strategicznym partnerem dla Warszawy nie jest ani Waszyngton, ani Kijów. Są nimi Berlin i Moskwa. Z tymi stolicami Polska powinna zacieśniać relacje na wszelkich możliwych płaszczyznach, od politycznej i militarnej, po gospodarczą i kulturalną. Należy odejść od szkodliwych stereotypów i retoryki o Polsce „w kleszczach Rosji i Niemiec”, jak również od fałszywych stwierdzeń o strategicznym partnerstwie Kijowa i Warszawy.

Trójkąt Kaliningradzki – Kaliningradzka Strefa Bezpieczeństwa
Istotnym postępem w relacjach Polski z naszymi najważniejszymi sąsiadami było zeszłoroczne wspólne posiedzenie Sejmu RP i Dumy FR (27 maja 2010 r.), oraz tegoroczne wspólne posiedzenie trzech izb niższych parlamentów Polski, Niemiec i Rosji w Kaliningradzie (21 lutego 2011 r.). To ostatnie spotkanie powinno stać się zalążkiem regionalnego forum współpracy, ściślejszego forum współpracy, ochrzczonego już przez niektóre środowiska polityczne mianem Trójkąta Kaliningradzkiego (analogia do m.in. Trójkąta Weimarskiego) .
Kaliningrad jest bardzo dobrym miejscem na rozpoczęcie nowego rozdziału sąsiedzkiej historii. Miasto – symbol, w przeszłości we władaniu każdego z trzech krajów, może stać się doskonałym symbolem pojednania trzech narodów: polskiego, niemieckiego i rosyjskiego.

Polska powinna podążać drogą pojednania z sąsiadami, na wzór pojednania francusko-niemieckiego i niemiecko-rosyjskiego. Warto zastanowić się, czy do Polsko-Rosyjskiej Komisji do Spraw Trudnych nie zaprosić partnerów niemieckich i francuskich, w charakterze doradców, lub obserwatorów.
Trójkąt Kaliningradzki powinien stać się początkiem nowego etapu budowania partnerstwa regionalnego. Polska, Niemcy i Rosja powinny dążyć do utworzenia Kaliningradzkiej Strefy Bezpieczeństwa, regionalnego forum dyplomatyczno-militarnego, którego głównymi zadaniami powinno wypracowywanie szczegółowych rozwiązań w zakresie współpracy transgranicznej, profilaktyki antyterrorystycznej, czy bezpieczeństwa energetycznego. Osiągnięcia te w przyszłości będą mogły także procentować w procesie integracji Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej. W obręb tej strefy można w przyszłości włączyć inne państwa regionu.

Nowa struktura współpracy powinna się zatem przede wszystkim koncentrować na takich szczegółowych polach jak:
• liberalizacja reżimu wizowego,
• uproszczenie procedur readmisji,
• intensyfikacja współpracy ośrodków naukowych (w tym naukowo-technicznych przemysłu zbrojeniowego),
• realizacja wspólnych programów zbrojeniowych (np. stworzenie wspólnego systemu obrony powietrznej),
• stymulowanie rozwoju wymiany handlowej,
• implementacja nowych reguł i systemów regulacji dla biznesu,
• prawne ułatwienia dla inwestycji między UE a Rosją (m.in. uregulowanie spraw związanych z zamówieniami publicznymi, ochroną konkurencji, ochroną własności intelektualnej),
• intensyfikacja współpracy przygranicznej,
• wspólne dążenie do zwiększenia konkurencyjności gospodarek państw członkowskich,
• praca nad standaryzacją produkcji wybranych towarów,
• pogłębienie współpracy w zakresie zwalczania przestępczości transgranicznej (handel narkotykami, „żywym towarem”, zwalczanie prania „brudnych pieniędzy”, itp.)
• wspólna ochrona przed zagrożeniem terrorystycznym i proliferacją BMR.
• Stworzenie wspólnej strefy bezpieczeństwa energetycznego.

Państwa Trójkąta powinny zacząć ściśle współdziałać w zakresie walki z zagrożeniami asymetrycznymi (włącznie z powołaniem wspólnego centrum antyterrorystycznego). Warto pomyśleć o stworzeniu wspólnej wielonarodowej jednostki wojskowej, o czym jeszcze poniżej. Stworzenie Kaliningradzkiej Strefy Bezpieczeństwa pozwoliłoby Polsce na pełnienie roli geopolitycznego łącznika między Wschodem i Zachodem kontynentu.
W tym kontekście warto, aby Warszawa nie tylko starała się przyspieszyć proces objęcia Obwodu Kaliningradzkiego unijnymi przepisami o ruchu przygranicznym, ale także stała się adwokatem sprawy ruchu bezwizowego między Unią Europejską, a powstającą Unią Eurazjatycką. Trójkąt Kaliningradzki może stać się prawdziwą awangardą dążeń ku pełnej integracji kontynentalnej.

Jednym z ważniejszych obszarów współpracy państw Trójkąta powinna być problematyka bezpieczeństwa energetycznego. W tej sprawie Polska popełniła szereg istotnych błędów i zaniechań. Jednym z nich było kurczowe trzymanie się roli adwokata Ukrainy, podkradającej gaz eksportowany do Europy. Odpowiedzią na próbę prowadzenia przez Warszawę polityki mocarstwowej, włącznie z budową swojej strefy wpływów w regionie, była budowa Nord Stream . Mimo takich skutków prowadzenia fatalnej polityki zagranicznej, dodatkowym błędem Warszawy był brak jakiejkolwiek próby włączenia PGNiG do konsorcjum tworzonego przez E.ON Ruhrgas, BASF, Gazprom i N.V. Nederlandse Gasunie.

Należy podkreślić, że – z punktu widzenia geopolityki – najpełniejszą formą zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego dla Polski jest utrzymywanie przez Warszawę przyjaznych, dobrosąsiedzkich stosunków z Berlinem i Moskwą, pogłębionych dwu- i trójstronnymi umowami w zakresie współpracy gospodarczej, politycznej, wojskowej oraz kulturalnej.

Warto rozważyć pomysł, aby gospodarczym uzupełnieniem Trójkąta Kaliningradzkiego, byłoby doprowadzenie do prawnej możliwości rewersu w magistrali przesyłowej „Jamał-Europa”. Chodzi o możliwość odwrócenia kierunku przepływu gazu. Dawałoby to możliwość kupowania rosyjskiego gazu z Niemiec, od spółki Wingas (przyszły odbiorca gazu z rurociągu Nord Stream). Teoretycznie istnieje możliwość nawet trzykrotnego rewersu, bowiem „Jamałem” może popłynać nawet 30 mld m sześc. gazu, podczas gdy Polska importuje zaledwie ok. 10 mld m sześc. błękitnego paliwa. Przy okazji warto rozważyć projekt demonopolizacji polskiego rynku paliwowego, który pozwoliłby na obniżenie cen paliw w naszym kraju.

Jednym z przyszłościowych wspólnych projektów w ramach Kaliningradzkiej Strefy Bezpieczeństwa powinno stać się powołanie polsko-niemiecko-rosyjskiego konsorcjum (na wzór Nord Stream), które zajęłoby się poszukiwaniem, wydobyciem i dystrybucją gazu łupkowego w Europie Centralnej. Konsorcjum energetyczne Trójkąta Kaliningradzkiego pozwoli na stworzenie odpowiedniego lobbingu dla tego przedsięwzięcia na forum Unii Europejskiej, także zapewni odpowiedni poziom technologiczny oraz niezbędną osłonę geostrategiczną.
Ciekawym pomysłem na rozwój dobrosąsiedzkich kontaktów i zacieśnienie relacji między krajami Kaliningradzkiej Strefy Bezpieczeństwa jest propozycja, jaką wysunął we wrześniu ubiegłego roku Wiktor Jakunin, prezes Kolei Rosyjskich (RŻD). Wskazał na przyszłe perspektywy budowy magnetycznej linii kolejowej (maglev), łączącej Berlin z Moskwą (przez Warszawę i Mińsk).
Maglev (skrót od: magnetyczna lewitacja) jest systemem transportu kolejowego, w którym pociągi są napędzane układem elektromagnesów. Pociąg jest unoszony (nie ma kontaktu z torami) dzięki polu magnetycznemu, przez co eliminowane jest tarcie. Dzięki temu jest szybszy i cichszy.
Trasę ze stolicy Niemiec do stolicy Rosji maglev pokonywałby w 3,5 godziny! Kolej magnetyczna Berlin-Moskwa jest olbrzymią szansą także dla Warszawy. Polska wzbogaciłaby się o infrastrukturę na miarę XXI wieku, otrzymując doskonałe połączenie z naszymi najważniejszymi partnerami. W przyszłości ważną linią do budowy powinno stać się połączenie Berlin-Kaliningrad-Sankt Petersburg. Warto będzie także wybudować szybką magistralę kolejową Warszawa – Kaliningrad.
W zakresie współpracy militarnej warto dążyć także do ścisłej kooperacji koncernów zbrojeniowych Polski, Niemiec i Rosji. Niewypałem należy nazwać współpracę wojskową RP ze Stanami Zjednoczonymi. Dobrym przykładem bezużytecznej pomocy amerykańskiej jest przekazanie Polsce dwóch fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry („rakietowych” tylko z nazwy). Koszt ich pozyskania i wdrożenia do służby i eksploatacji wyniósł ponad 350 mln zł (wraz ze śmigłowcami pokładowymi Kaman SH-2G PZ). Sam koszt transferu to 55,5 mln USD. Na usługi serwisowe w stoczniach amerykańskich wydaliśmy ponad 10 mln USD. Oba okręty nadają się do generalnego remontu (powinny być wycofane ze służby najpóźniej w 2015 r.), którego koszt wyniósłby ponad 200 mln USD (!) .

Sztandarowy projekt modernizacyjny Sił Powietrznych RP, związany z zakupem amerykańskich samolotów F-16 był decyzją polityczną i jest perpektywicznie całkowicie nieopłacalny. Realną modernizację zapewniłby naszym siłom zbrojnym udział w programie Eurofighter i dokonanie dzięki temu skoku technologicznego.
Już dziesiąty rok trwa – niekończąca się – budowa jednej korwety („Gawron”, proj. 621) w rodzimej stoczni. Całkowity koszt realizacji tego projektu wyniesie ok. 1,5 mld zł, czyli przekroczy sześciokrotnie cenę planowaną. Nikt już chyba nie ma złudzeń co tego, że na dziś realnym planem ratunkowym dla tonącej Marynarki Wojennej RP są zamówienia w stoczniach niemieckich. Za powyższą kwotę polska flota mogłaby zamówić kilka okrętów podobnej klasy, otrzymawszy je w czasie o połowę krótszym.
Ścisła kooperacja z koncernami niemieckimi, rosyjskimi i włoskimi pozwoliłaby na dostarczenie naszym siłom zbrojnym nowoczesnych samolotów szkolno-bojowych (LIFT), inwestycję w kolejny skok technologiczny w Siłach Powietrznych, czyli projekty europejskich samolotów bezzałogowych, zakup śmigłowców dla Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych oraz stworzenie – w oparciu o rodzimy przemysł – nowoczesnego systemu obrony powietrznej.

Regionalne Centrum Antyterrorystyczne – projekt
Rozszerzenie regionalnej współpracy w zakresie polityki bezpieczeństwa powinno objąć w przyszłości także Włochy i Turcję, dwa silne, newralgicznie położone kraje. Rzym oddziałując strategicznie na Adriatyk, Morze Śródziemne i Bałkany, Turcja zaś na Morze Czarne i wschodnią część Morza Śródziemnego zabezpieczają stabilność regionu ABC. Sojusz z Ankarą dodatkowo otwiera nowej Europie drzwi do Bliskiego Wschodu oraz stanowi doskonałą okazję do wzmocnienia relacji ze świeckim, stabilnym i przewidywalnym państwem muzułmańskim. Powstała w ten sposób regionalna pentarchia pozwoli na zapewnienie pokoju i równowagi politycznej między basenem Morza Śródziemnego i Czarnego, a morzami Północnym i Bałtyckim.

W ramach nowego sojuszu militarnego warto stworzyć Regionalne Centrum Antyterrorystyczne, do którego zadań należeć powinno:
• wspomaganie międzypaństwowych procesów decyzyjnych w razie realnego zagrożenia atakiem terrorystycznym,
• koordynacja międzypaństwowych działań operacyjno-rozpoznawczych w zakresie zwalczania terroryzmu,
• zadania analityczno-informacyjne, pozwalające na dostarczaniu strukturom państwowym krótko- i długookresowych prognoz i analiz związanych z zagrożeniem terrorystycznym, udział w opracowywaniu procedur regionalnego reagowania kryzysowego oraz wsparcia po ewentualnym zamachu.
• monitoring poziomu stabilności państw regionu; mediacja w razie sytuacji kryzysowych, pomoc w uregulowaniu ew. konfliktów.
Integralną częścią nowego sojuszu powinno być sformowanie wielonarodowego związku taktycznego (taktyczno-operacyjnego), opartego głównie na formacjach powietrznodesantowych i desantowo-szturmowych oraz specjalnych. W interesie Polski jest, aby dowództwo takiej struktury umieść w Krakowie. Jest to doskonała lokalizacja, mająca takie atuty jak rozbudowana infrastruktura administracyjno-sztabowa 2 Korpusu Zmechanizowanego, fakt, iż 2 KZ nie jest „korpusem natowskim” (na czas „W” nie zostaje podporządkowany dowództwu sojuszniczemu), lokalizacja Dowództwa Wojsk Specjalnych, 8. Bazy Lotnictwa Transportowego oraz Krakowski Węzeł Kolejowy.

Ukraina – strategiczny partner Polski?
Jednym z najbardziej szkodliwych kodów geopolitycznych, kreujących polską politykę zagraniczną po 1989 r. stało się stwierdzenie, podniesione wręcz do rangi dogmatu: „nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”. Mit o współzależności interesów, czy nawet wolności, oba krajów słychać zarówno w Warszawie, jak i Kijowie i jest on zresztą ochoczo podsycany i utrwalany przez amerykańskich teoretyków stosunków międzynarodowych jak George Friedman, czy Zbigniew Brzeziński.
Kijów jest dla Warszawy marginalnym partnerem gospodarczym. Porównajmy wskaźniki. Ukraina znajduje się obecnie na 17. miejscu wśród partnerów handlowych Polski (1,78 proc).
Polska zajmuje dopiero 12. miejsce na liście największych inwestorów zagranicznych na Ukrainie (945,6 mln USD). Dla porównania Niemcy mają udział 15,6%, Holandia – 10,1%, a Rosja – 7,2. Ukraina znajduje się dopiero na 19. miejscu wśród głównych dostawców towarów do Polski .

W kontekście rokowań integracyjnych Kijowa z Brukselą trudno wyobrazić sobie w UE kraj, który po 1991 r. wybudował ponad tysiąc pomników i tablic pamiątkowych poświęconych nazistowskim zbrodniarzom wojennym z Ukraińskiej Powstańczej Armii (np. Stefan Bandera czy Roman Szuchewycz) i jednostki SS Galizien. Dopóty dopóki na Ukrainie trwa nieustanna gloryfikacja sprawców ludobójstwa na Polakach (zbrodnia wołyńska), a jej sprawcy są podnoszeni do rangi „bohaterów narodowych”, państwo to nie powinno być traktowane jako partner ani przez Warszawę, ani Brukselę. Szowinizm ukraiński stanowi jeden z czynników zagrożenia w regionie i stanowi barierę w integracji europejskiej.
Z punktu widzenia całej Unii Europejskiej i bezpieczeństwa energetycznego kontynentu nie wolno także zapominać o wydarzeniach z początku stycznia 2009 r., kiedy Ukraina dokonała kradzieży 50 milionów metrów sześciennych gazu (tego połowę stanowiły dostawy dla różnych krajów UE).

Ukraina jest państwem niestabilnym, któremu grozi widmo państwa upadłego. Od początku swojego istnienia jako kraj niepodległy (1991) przeżywa katastrofę demograficzną. Obecnie z oficjalnych danych wynika, że mieszka tam ok. 45,7 mln ludzi . To prawie pięć milionów mniej niż w roku 2000. Prognozy mówią, że w roku 2015 r. obywateli Ukrainy będzie już tylko ok. 43 mln, w 2025 r. – 39,5 mln, zaś w połowie tego wieku jedynie 29,9 mln .

Państwo to jest poważnie podzielone wewnętrznie, językowo, religijnie, etnicznie, pod względem rozwoju gospodarczego. Można właściwie mówić o dwóch narodach ukraińskich wschodnim i zachodnim. Warto także pamiętać o ponad 17 mln Rosjan, będących obywatelami Ukrainy. Niepewny jest status prawny ukraińskich granic, spór o Wyspę Wężową stanowi casus ich ewentualnej rewizji . Nie dziwi zatem fakt, że na Zachodzie kreślenie scenariuszy rozpadu Ukrainy nie jest tematem tabu, tylko częścią publicznej dyskusji licznych środowisk, także naukowych. Włoskie prestiżowe czasopismo geopolityczne „Limes” w czerwcu 2008 r. przedstawiło propozycje podziału Ukrainy na trzy części . W lutym 2010 r. Ethan S. Burger z Georgetown University Law Center w głośnym artykule pt. Czy podział może rozwiązać problemy Ukrainy? zastanawiał się nad perspektywa defragmentacji tego państwa . A ostatnio nawet na samej Ukrainie w tak poważnych mediach jak „Ukraińska Prawda” rozważane są alternatywy rozpadu tego kraju .

Błędem jest twierdzenie, że Rosji zależy na podziale Ukrainy. W głęboko pojętym rosyjskim interesie geopolitycznym jest zachowanie integralności terytorialnej tego państwa. Podobnie jak w geopolitycznym interesie Cesarstwa Rosyjskiego było zachowanie odrębnego bytu politycznego I Rzeczypospolitej. Historia ma jednak to do siebie, że czasem płata figle nawet geopolityce… Warto wziąć to pod uwagę analizując geopolityczną przyszłość naszego regionu. W każdym razie przyszłość Ukrainy rozstrzygnie się w Berlinie i Moskwie. Z punktu widzenia geopolitycznego najbardziej optymalnym wyjściem dla Kijowa na dziś jest przystąpienie do Unii Eurazjatyckiej. Jest to najpewniejsza szansa na zachowanie całości terytorialnej tego państwa.

Unia Eurazjatycka
3 października br. premier Władimir Putin na łamach „Izwiestii” ogłosił, że z dniem 1 stycznia 2012 r. powstanie Wspólny Obszar Gospodarczy, obejmujący Federację Rosyjską, Białoruś i Kazachstan. Realną podstawę ku temu stworzyła Unia Celna, obejmująca trzy ww. kraje, która weszła w życie w lipcu br. Obie te struktury integracyjne stanowić mają wprowadzenie do powstania Unii Eurazjatyckiej (UEA) . Jest to wyraźny krok naprzód w integracji pankontynentalnej i naturalna konsekwencja ewolucji i wyciągania doświadczeń z funkcjonowania WNP, OUBZ, czy EaWG.

Nowy podmiot geopolityczny stanie się jednym z najważniejszych ośrodków siły na świecie, obok m.in. Unii Europejskiej, ChRL, USA, ASEAN. Jego powierzchnia wynosić będzie 20 007 860 km², liczba ludności zaś ok. 168 mln. UAE powinna zainaugurować swoje funkcjonowanie w 2013 r.
Obok niezwykle istotnych czynników gospodarczych, jakie stoją u podstaw stworzenia UEA, warty podkreślenia jest fakt, że planowana jest także szeroka współpraca w zakresie wzmocnienia bezpieczeństwa państw członkowskich nowej wspólnoty. Ma powstać m.in. wspólna przestrzeń obronna, której centrum znajdować się będzie w Moskwie, stworzone mają być wspólne siły zbrojne i powstać ma wspólne centrum rozbrojenia jądrowego. Włączenie do UEA Kazachstanu powinno się ponadto walnie przyczynić do wzmocnienia suwerenności ideologicznej nowej unii.

Unia Europejska + Unia Euroazjatycka = Związek Europy
Postawą do pogłębionej współpracy Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej powinno stać się stworzenie wspólnego kontynentalnego rynku. Już dziś partnerstwo Rosji, Niemiec i Francji stanowi bardzo pozytywny element dialogu ogólnoeuropejskiego . Jednak naczelnym wyzwaniem integracji pankontynentalnej powinno być stworzenie wielkiego obszaru bezpieczeństwa i pokoju. Tylko wówczas stanie się możliwa demilitaryzacja polityki europejskiej.
W zeszłym roku rosyjski analityk i politolog prof. Siergiej Karaganow w swoim głośnym artykule pt. Związek Europy: ostatnia szansa bardzo trafnie wskazał na szereg wspólnych interesów Unii Europejskiej i Federacji Rosyjskiej, postulując stworzenie konfederacji obu podmiotów, którą nazwał Związkiem Europy . O wiele jednak korzystniejszym wariantem dla zjednoczonej Europy będzie jeszcze szersza integracja, nie tylko z Rosją, ale i całą Unią Eurazjatycką.

Nie ulega wątpliwości, że przed konfederacją pankontynentalną (Wielką Europa, czy też Związkiem Europy – nazwa jest sprawą trzeciorzędną) stoi szereg wyzwań, którym oba podmioty (UE i UAE) samodzielnie nie są w stanie podołać. Wspólnym dążeniem powinno być stworzenie Paneuropejskiej Strefy Bezpieczeństwa, Wolności i Sprawiedliwości. Współpraca powinna rozpocząć się od „najmniej politycznych” sfer związanych z nauką, edukacją, kulturą, by stopniowo przejść do sfery gospodarczej, a następnie politycznej i militarnej.
Bardzo istotnym wyzwaniem dla Związku Europy powinna być modernizacja polityczna, rozumiana jako głęboka reforma, usprawnienie i poprawa jakości funkcjonowania instytucji państwowych. Powinna ona być ściśle powiązana z modernizacją gospodarczą. W tym kontekście Związek Europy można rozumieć także jako ponadnarodowe Porozumienie dla Modernizacji.

Najważniejsze cele i pola integracji Związku Europy to m.in.
• strefa wolnego handlu;
• wspólny system przepisów celnych i wspólnego systemu regulacji taryf;
• swoboda przepływu ludzi, towarów i kapitału;
• pankontynentalny system transportowy, wraz z niezbędną ku temu infrastrukturą (pankontynentalna autostrada i infostrada, magistrala kolei magnetycznej Lizbona-Władywostok);
• wspólny rynek energii (integracja polityki energetycznej);
• europejski system obrony powietrzno-kosmicznej;
• integracja wiodących centrów naukowo-badawczych i rozpoczęcie wielkich projektów naukowo-technicznych, opartych na najlepszych kadrach kontynentu;
• europejski program eksploatacji zasobów naturalnych Arktyki i Antarktydy;
• europejski program kosmiczny;
• wspólny system nawigacji satelitarnej;
• równe prawa w zakresie edukacji i opieki zdrowotnej od Atlantyku do Pacyfiku;
• wspólna waluta;
• wspólna przestrzeń prawna;
• ochrona środowiska naturalnego;
• związkowe siły odpowiedzi zbrojnej;
• ochrona związkowej cyberprzestrzeni;
• walka z terroryzmem, przestępczością transnarodową i proliferacją BMR.
Integracja kontynentu europejskiego od Lizbony po Władywostok pozwoli na rozszerzanie strefy bezpieczeństwa, stabilizacji, wolności i dobrobytu. Stanie się gwarantem pokoju na olbrzymim obszarze ok. 25 mln km kw. i z populacją liczącą ok. 700 mln ludzi. Powstanie największy ośrodek siły na Ziemi zarówno pod względem terytorium, jak i potencjału gospodarczego oraz czołowy „technobiegun”, wytyczający nowe drogi rozwoju cywilizacyjnego.

Podsumowanie
Autor jest przekonany, że młode pokolenie Polaków, wzrastające już w nowym otoczeniu geopolitycznym, jest wolne od dwudziestowiecznych przesądów i mitów. Potrafi myśleć samodzielnie, dalekie jest od demonizowania geopolityki, jak i zastępowania polityki realnej myśleniem życzeniowym, mitami, czy historycznymi uprzedzeniami. Pozwala to mieć nadzieję, że jako Polska, mamy olbrzymią szansą na odwrócenie dziejowej bessy. Czas rozpocząć nową drogę…
SUMMARY
“From the Kaliningrad Triangle to the Alliance of Europe”.
Integration from Lisbon to Vladivostok - the challenge of the XXI century
Author calls for political, economic and military strengthening of relations between Berlin, Warsaw and Moscow (“Kaliningrad Triangle”). The new alliance should become one of the key factors of European integration – from Lisbon to Vladivostok. The author sees the need to create a new, regional military alliance in Central Europe (Regional Anti-terrorist Center). Its core should become Germany, Poland, Russia, Italy and Turkey. In the future stabilization of Central Europe will help in the integration of the European Union and the Eurasian Union in one geopolitical subject – the Alliance of Europe.

ZUSAMMENFASSUNG
„Von dem Kaliningrad Dreieck nach Europäischer Allianz“
Integration von Lissabon bis Wladiwostok - die Herausforderung des 21. Jahrhunderts
Der Autor fordert politische, wirtschaftliche und militärische Stärkung der Beziehungen zwischen Berlin, Warschau und Moskau ("Kaliningrad Dreieck"). Die neue Allianz soll einer der wichtigsten Faktoren der europäischen Integration – von Lissabon bis Wladiwostok – werden. Der Autor sieht die Notwendigkeit, ein neues, regionales Militärbündnis in Zentraleuropa (Regionales Anti-Terror-Zentrum) zu schaffen. Sein Kern sollte Deutschland, Polen, Russland, Italien und die Türkei bilden. In Zukunft wird die Stabilisierung der Zentraleuropa bei der Integration der Europäischen Union und der Eurasischen Union in einem geopolitischen Körper (der Europäischen Allianz) helfen.

РЕЗЮМЕ
«От Калининградского треугольника к Союзу Европы»
Интеграция от Лиссабона до Владивостока – вызов ХХI века
Автор требует политические, экономические и военные укрепление отношений между Берлином, Варшавой и Москвой («Калининградский треугольник»). Новый альянс должен стать одним из ключевых факторов европейской интеграции – от Лиссабона до Владивостока. Автор видит необходимость создания тоже нового, регионального военного альянса в Центральной Европе («Региональный антитеррористический центр»). Ее ядром должны быть: Германия, Польша, Россия, Италия и Турция. В будущем, стабилизация Центральной Европы поможет в интеграции Европейского союза и Евразийского Союза в один геополитический субект – Союз Европы.

Leszek Sykulski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 28 paź 2011, 21:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1139835

No i mamy powtórkę z historii - znów Rosja użycza Niemcom swej ziemi, by mogli ćwiczyć metody zabijania ludzi.

Kopia artykułu:

Militarne partnerstwo Moskwy i Berlina
Nasz Dziennik, 2011-10-28

Niemiecki kontrakt na budowę gigantycznego centrum szkolenia taktycznego w Mulino pod Niżnym Nowogrodem może być świetnym argumentem dla tych, którzy wierzą, że historia się powtarza, a jedną z przyczyn tej powtarzalności jest geopolityczna trwałość rozumianych w egoistyczny sposób narodowych interesów. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z tym twierdzeniem, musi to być dla nas sygnał alarmowy.

W lutym br. Rheinmetall, jedna z czołowych firm niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, zawarł kontrakt na budowę centrum szkolenia i symulacji taktycznej dla wojsk lądowych (do poziomu brygady, a więc kilku tysięcy żołnierzy naraz) na jednym z czołowych rosyjskich poligonów w Mulino. Wraz z tym kontraktem dyskutowano także inne opcje wspólnej współpracy technicznej, w tym usługi w dziedzinie modernizacji i serwisu sprzętu.
Efekty rozmów niemieckiego ministra obrony Thomasa de Maiziřre w ubiegłym miesiącu z jego rosyjskim odpowiednikiem Anatolijem Serdiukowem w Moskwie rozwiewają ewentualne supozycje, iż wspomniany kontrakt był tylko i wyłącznie komercyjnym, niszowym przedsięwzięciem prywatnej firmy. Dano bowiem wystarczająco wyraźnie do zrozumienia, iż ma to być jeden z elementów wspieranej przez rządy obu krajów ekspansji niemiecko-rosyjskiej współpracy obronnej i zbrojeniowej. Na razie jej najbardziej konkretnym wymiarem ma być nie tylko transfer technologii wspierającej szkolenie w warunkach współczesnego pola walki wojsk, ale także wspólne inicjatywy szkoleniowe armii rosyjskiej i Bundeswehry w obydwu krajach.

Rosja goni Zachód
Niemieckie kontrakty trzeba widzieć na tle szerszego trendu w rosyjskiej strategii zbrojeniowej. W lipcu br. ostatecznie potwierdzono kontrakt dla francuskich stoczni na budowę i transfer technologii francuskich supernowoczesnych okrętów "projekcji siły" typu Mistral (razem z kluczowymi technologiami dowodzenia, łączności i nawigacji). Inne francuskie firmy, takie jak Sagem i Safran, zawarły bądź negocjują umowy sprzedaży systemów i transferu technologii dotyczące lotniczej awioniki pokładowej, optoelektroniki i informatycznego "żołnierza przyszłości". Wspomnieć też należy rozwijającą się współpracę z włoskim Iveco, owocującą przekazaniem technologii wysoko mobilnych pojazdów opancerzonych, a także podobną współpracę z przemysłem Izraela w zakresie bezzałogowych statków powietrznych.
W większości z tych przypadków celem Rosjan jest pozyskanie dwóch niezwykle ważnych rodzajów nowoczesnych technologii militarnych. Pierwszym rodzajem jest będący wizytówką "zachodniej sztuki prowadzenia wojny" zakres technologii dowodzenia, łączności, rozpoznania i naprowadzania celów. Drugim są systemy zwiększające mobilność i zdolność przerzutu wojsk.
Aby zrozumieć źródła tego trendu, należy się cofnąć nie tylko do niedawnej wojny w Gruzji, ale także do lat 80. zeszłego stulecia. Wielu analityków twierdzi, że skutkująca przegraną zimnej wojny decyzja Michaiła Gorbaczowa o pierestrojce i odprężeniu była spowodowana systemową niemożnością sprostania narzuconemu przez Ronalda Reagana wyścigowi zbrojeń. Kluczowymi polami technologicznego zwycięstwa Stanów Zjednoczonych były nie tylko programy wojen gwiezdnych i dyslokacja w Europie Zachodniej taktycznej broni jądrowej na samonaprowadzających pociskach typu Cruise. Dzięki wyścigowi zbrojeń także konwencjonalne wojska NATO, po raz pierwszy w trakcie zimnej wojny, uzyskały potencjalną przewagę nad liczniejszymi wojskami Układu Warszawskiego. Stało się to dzięki wprowadzeniu w armiach zachodnich zinformatyzowanych i sprzężonych ze sobą systemów dowodzenia, łączności, rozpoznania i naprowadzania celów - w połączeniu z nowoczesną manewrową doktryną użycia wojsk. Skostniały nakazowo-rozdzielczy sowiecki system ekonomiczny okazał się niezdolny do wyścigu w dziedzinie nowoczesnej innowacji w zakresie informatyki i elektroniki z rynkowymi, opartymi na wiedzy gospodarkami. Doniosłość tej kolejnej po blitzkriegu i wynalezieniu broni nuklearnej rewolucji w dziedzinie wojskowości, szybciej niż jej autorzy na Zachodzie, bo już na początku lat 80., dostrzegł ówczesny szef sztabu armii sowieckiej Nikołaj Ogarkow. Był to jeden z ważniejszych sygnałów skłaniających sowieckie przywództwo do zmiany strategii politycznej.
Późniejsze długoletnie załamanie gospodarcze będące efektem niewydolności sowieckiej gospodarki oraz fiasko kontrolowanej konwersji systemu polityczno-ekonomicznego spowodowały spadek wydatków obronnych, w tym drastyczne obniżenie wielkości inwestycji w badania i rozwój w przemyśle zbrojeniowym. Ten zły dla rosyjskiej zbrojeniówki okres zakończył się wraz z dojściem do władzy Władimira Putina, który doprowadził do ponownego wielokrotnego wzrostu wydatków obronnych. Ogromne pieniądze zaczęły ponownie trafiać do rosyjskiego kompleksu przemysłowo-zbrojeniowego, który zdołał przeżyć poprzednie chude lata jedynie dzięki eksportowi. Długoletnia przerwa w inwestycjach w badania i rozwój sprawiła jednak, że skądinąd całkiem nowoczesne rosyjskie uzbrojenie, które trafia znów w coraz większych ilościach do jednostek, bazuje jedynie na rozwinięciu ostatnich ambitnych programów zbrojeniowych ZSRS. Rosja próbuje nadrobić opóźnienia w dziedzinie klasycznych systemów uzbrojenia, takich jak choćby samoloty wielozadaniowe. Dzieje się to jednak z dyskusyjnym skutkiem oraz znacznym opóźnieniem w stosunku do państw zachodnich. Według analizy firmy doradztwa strategicznego McKinsey, rezerwy modernizacji tak rozwijanych rosyjskich technologii militarnych osiągną swój kres w połowie obecnej dekady. Jednocześnie jednak największą piętą achillesową Rosji pozostają te same technologie konwencjonalne, które zdecydowały o przegranej w wyścigu zbrojeń. Potwierdziła to wojna w Gruzji w 2008 roku. Dzięki długotrwałym przygotowaniom i koncentracji logistyki oraz masy sprzętu bojowego Rosjanom udało się pokonać wojsko gruzińskie. Nie była to jednak operacja tak błyskawicznie, precyzyjnie i elastycznie przeprowadzona jak choćby amerykańska ofensywa w Iraku w 2003 roku. W konsekwencji być może wymusiło to na Rosji rezygnację z ostatecznego celu tej operacji, jakim prawdopodobnie miało być obalenie niewygodnego prezydenta Micheila Saakaszwilego.
Podobne wnioski, wskazujące na niewystarczającą szybkość i elastyczność działania oraz brak efektywnego współdziałania różnych rodzajów broni, miały - zdaniem niektórych analityków - być efektem zorganizowanych u granic Polski i państw bałtyckich gigantycznych manewrów Zapad i Ładoga 2009.
Te doświadczenia wpłynęły na priorytety ambitnych reform Anatolija Serdiukowa i kształt nowej rosyjskiej strategii obronnej przyjętej w 2010 roku. Bezpośrednie bezpieczeństwo Rosji ma być zapewnione dzięki strategicznym siłom nuklearnym, przy czym Rosja nie odżegnuje się od użycia tej broni jako pierwsza, w razie zagrożenia swoich najbardziej egzystencjalnych interesów. Siły konwencjonalne zostają dzięki temu odciążone w zadaniu obrony kraju. Mają zaś stać się sprawnym i precyzyjnym narzędziem, pomocnym w utrzymaniu spoistości terytorialnej Rosji, ale służącym także do wpływania na sytuację poza jej granicami, zwłaszcza w tzw. bliskiej zagranicy. Zdaniem amerykańskich i brytyjskich analityków (wynikającym także z oficjalnych ekspertyz Kongresu i Izby Gmin) oznacza to zwiększoną gotowość Rosji do użycia siły militarnej w różnych aspektach relacji międzynarodowych.

Cień Republiki Weimarskiej
Zagraniczne zakupy nowoczesnych technologii i przeniesienie ich produkcji do Rosji mają umożliwić przeskoczenie słabości rosyjskiego kompleksu przemysłowo-zbrojeniowego i realizację celów reformy Serdiukowa. Sam transfer technologii nie jest jednak wystarczającym rozwiązaniem. Aby armia rosyjska była w stanie w pełni wykorzystać tkwiący w nich potencjał, konieczna jest zmiana filozofii prowadzenia działań wojennych. Aby to osiągnąć, zaplanowano szereg zmian, jak choćby spłaszczenie i uelastycznienie struktur, a także zwiększenie gotowości jednostek. Postanowiono jednocześnie zaadaptować wzorowaną na amerykańskiej doktrynę militarną. Doktryna ta cechuje się położeniem nacisku na mobilność, zaskoczenie i przewagę informacyjną. Wcielenie tych zamysłów w życie nie jest jednak prostym zadaniem, gdyż wymaga wyrugowania typowej dla Rosji kultury mikrozarządzania i braku oddolnej inicjatywy.
W mojej ocenie, temu właśnie celowi służyć ma niemiecko-rosyjskie porozumienie. Znaczenie tego przedsięwzięcia można więc porównywać z korzyściami, jakie Związek Sowiecki wyniósł z prowadzonych na przełomie lat 20. i 30. zeszłego stulecia wspólnie z Republiką Weimarską projektów szkoleniowych i badawczych. Projekty te umożliwiły obydwu stronom rozwój technologii i doktryny zarówno w zakresie broni pancernej, jak i wielu innych rodzajów nowoczesnej broni.
Warto jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego Niemcy znów zyskują tak ważną rolę w dziele przeobrażenia sił zbrojnych Rosji. Odpowiedź ma, moim zdaniem, dwa aspekty. Pierwszy, automatycznie się nasuwający, dotyczy odradzającej się wspólnoty strategicznych interesów obydwu państw. Jej najbardziej znaczącym wymiarem był do tej pory Gazociąg Północny omijający Polskę i państwa bałtyckie, i w efekcie wystawiający nas na groźbę rosyjskiego szantażu energetycznego. Symboliczne jest to, że prawie równolegle z wizytą niemieckiego ministra obrony podpisano w Moskwie porozumienie o wejściu czołowych francuskich (EDF) i niemieckich (BASF) firm do konsorcjum budującego wraz z Gazpromem Gazociąg Południowy. Ta decyzja w praktyce może uniemożliwić budowę gazociągu Nabucco, poprzez który, niezależnym od Rosji przesyłem, miał od południa do Europy Środkowej popłynąć kaspijski gaz. W efekcie uniemożliwi to ostatecznie dywersyfikację dostaw gazu do Europy Środkowo-Wschodniej poprzez klasyczne drogi dostaw gazu, czyli rurociągi.
Drugi aspekt ma charakter doktrynalny i techniczny. Bundeswehra jest dziś w cieniu potężniejszych od niej sił zbrojnych Francji czy Wielkiej Brytanii. Jednocześnie jednak niemiecka doktryna militarna, bardziej niż jakakolwiek inna doktryna dużego zachodniego państwa, pasuje do realiów kontynentu europejskiego. Wykazuje ona najlepszą pod tym względem relację pomiędzy kontynuacją a innowacyjnością. Niemcy inwestują w technologie informatyczne, ale nie zapominają o rozwoju takich klasycznych broni, jak czołgi czy ciężka artyleria. Nawet odległe od realiów europejskich kampanie w Iraku czy Afganistanie pokazują, że to Niemcy mieli więcej racji niż wieszczący niedawno "zmierzch pancerza" Amerykanie. To podejście pasuje do potrzeb i wyzwań bogatej w 20 tysięcy czołgów armii rosyjskiej. Jednocześnie niemiecka kultura militarna wykazuje inne pożądane przez rosyjskich modernizatorów cechy. Od XIX wieku jedną z jej osi pozostaje zasada Auftragstaktik - dowodzenia zadaniowego, czyli przejmowania inicjatywy przez nawet najniższe szczeble hierarchii dowódczej w celu najlepszego i elastycznego wykonania postawionych celów. Dla warunków rosyjskich może być też ważne, że Bundeswehra była ostatnią dużą armią w Europie, która zrezygnowała z poboru. Niemieccy poborowi byli jednocześnie czasem lepiej wyszkoleni niż zawodowi żołnierze innych armii NATO. Przeszczepienie takiego zestawu cech stworzy odpowiedni grunt dla wykorzystania potencjału implementowanych przez Rosję technologii. Proces zmiany kultury rosyjskiego wojska będzie jednak wymagał od Serdiukowa i jego następców bardzo dużej determinacji, bez której jego powodzenie będzie wątpliwe.

W kleszczach sąsiadów
Dla polskiej polityki bezpieczeństwa opisywany przeze mnie trend oznacza dwie niewesołe konstatacje. Pierwsza z nich każe powątpiewać w tezy tych ekspertów i polityków, którzy próbują uśpić niepokój powodowany rosyjskimi zbrojeniami, wskazując na niski poziom wyszkolenia i małą gotowość bojową armii rosyjskiej. Jak widać, Rosjanie z dużą determinacją i z pomocą najlepszych ekspertów zaczynają pracować nad tymi słabościami. W efekcie, należy założyć, że w przyszłości ewentualna niekorzystna dla nas zmiana rosyjskich intencji politycznych może się w zaskakującym tempie zmaterializować w akcji militarnej.
Po drugie, stopień zaawansowania niemiecko-rosyjskiej współpracy strategicznej, także na polu militarnym, każe przemyśleć wiarygodność planów obrony Polski bazujących na mechanizmach sojuszniczych, których częścią są Niemcy.
Niemiecko-rosyjskie zbliżenie było niewątpliwie jedną z przyczyn braku entuzjazmu Berlina wobec aktualizacji NATO-wskich planów sojuszniczej pomocy Polsce w razie zagrożeń militarnych (tzw. planów ewentualnościowych). Dzięki silnemu wsparciu ze strony Pentagonu udało się ostatecznie te plany zatwierdzić, ale ich ewentualna egzekucja nie jest automatyczna i zależy od każdorazowej zgody członków NATO. W efekcie nie możemy być pewni ani zgody Niemiec na bardzo ważny dla Polski transport sojuszniczego wsparcia przez ich terytorium, ani też tym bardziej udziału niemieckich jednostek w ewentualnej operacji obronnej. Reakcją Polski nie powinno być jednak porzucenie NATO, które dzięki procedurom, kulturze współdziałania militarnego i zakotwiczeniu Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwie europejskim jest wartością samą w sobie. Polska powinna jednak zrewidować własną politykę obronną, w tym plany reformy Sił Zbrojnych i wziąć pod uwagę większy stopień przygotowania na wypadek nagłego zagrożenia militarnego w bezpośrednim sąsiedztwie. Niezależnie od inicjatyw wynikających z członkostwa w NATO i Unii Europejskiej władze Polski powinny także rozwijać bilateralne i regionalne więzi z państwami o zbieżnych interesach i podobnym postrzeganiu zagrożeń. Pozytywnym krokiem w tym kontekście są decyzje o zacieśnianiu współpracy wojskowej w ramach Unii Europejskiej i NATO z państwami Grupy Wyszehradzkiej. Błędem jest jednak ignorowanie przez polski rząd nabierającej rumieńców brytyjsko-nordycko-bałtyckiej współpracy militarnej.


Tomasz Szatkowski
ekspert ds. bezpieczeństwa i obronności

Autor jest doradcą ds. bezpieczeństwa i obronności Grupy Politycznej EKR w Parlamencie Europejskim. W latach 2005-2006 był doradcą ministra koordynatora ds. Służb Specjalnych Zbigniewa Wassermanna oraz członkiem komisji weryfikacyjnej WSI. W latach 2006-2007 pełnił funkcję dyrektora Sekretariatu Wiceprezesa Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Oś Paryż-Berlin-Moskwa
PostNapisane: 02 lis 2011, 21:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portal.arcana.pl/Litwe-niepo ... paign=atom

Litwę niepokoi plan stworzenia Unii Eurazjatyckiej

I słusznie, że niepokoi, bo projekt Wielkiej Europy to zagłada dla wszystkich narodów środkowoeuropejskich. Ale Polacy tym się nie niepokoją - wierzą szwabsko-żydowskim mediom że wszystko będzie dobrze. Żydzi idący do komór gazowych też tym samym Niemcom wierzyli święcie, że idą tylko do łaźni, odświeżyć się po męczącej podróży.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /