Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Dla myślących

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 372 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dla myślących
PostNapisane: 25 sie 2010, 18:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
LOGIKA CYTATÓW

motto | …Powoli… – rzekł książę [Janusz Radziwiłł] … – Temu staremu szlachcicowi… temu ryczącemu diabłu […] zapisałem śmierć w duszy. On to pierwszy nazwał mnie zdrajcą […] Pierwej śmierci, pierwej końca świata bym się spodziewał, niż żeby kto mnie […] śmiał do oczu zakrzyknąć: „Zdrajca!” Do oczu wobec ludzi! Nie ma takiej śmierci, nie ma takich mąk, których by dość było za taką zbrodnię… [Henryk Sienkiewicz, Potop]

- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -

A. GRUZINI TO TERRORYŚCI | Gruzińscy nieludzie masakrują niewinnych. Micheil Saakaszwili to wspierany przez Zachód ludobójca. Nasze czołgi to jedyny ratunek dla niewinnych ofiar – taki obraz wojny prezentują Rosjanom media i politycy. [tekst: Wacław Radziwinowicz, „Gazwybor” z 12 VIII 2008]

B. TERRORYSTÓW SIE ZABIJA | „Le Nouvel Observateur” […] w zeszłym miesiącu ujawnił przebieg konwersacji między Putinem a Sarkozym. – „Powieszę Saakaszwilego za jaja” – miał wówczas powiedzieć premier Rosji. – „Powiesi go pan?” – zapytał Sarkozy. – „Czemu nie?” – odparł Putin. [tekst: „Gazwybor” 4 XII 2008]

C. KACZYŃSKI JEST WSPÓLNIKIEM TERRORYSTÓW | „Jesteśmy tutaj – przywódcy pięciu państw: Polski, Ukrainy, Litwy , Łotwy i Estonii. Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę – powiedział na wiecu w Tbilisi prezydent Lech Kaczyński. Podkreślił, że przywódcy regionu są dziś w Tbilisi, by powiedzieć „nie” rosyjskiej dominacji. […] Przyznał, że gdy zainicjował przyjazd przywódców regionu do Gruzji „niektórzy myśleli, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał, wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców” – podkreślił Kaczyński – „Chciałbym to powiedzieć nie tylko wam, ale i Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem” – dodał. [tekst: „Gazwybor” 12 VIII 2008]

D. WSPÓLNIKÓW TERRORYSTÓW NALEŻY WYELIMINOWAĆ | Rosyjscy liderzy ostrzegli w ubiegłym miesiącu, że organizatorzy ataków zostaną „zniszczeni” […] „Ci którzy wykazują opór muszą być wyeliminowani. Nie można im okazywać litości” – powiedział Miedwiediew w rozmowie z Bortnikowem. [tekst: „Gazwybor” 13 V 2010]

http://www.fronda.pl/jacek_kowalski/blog/logika_cytatow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 30 sie 2010, 12:53 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
WSPÓLNIKÓW TERRORYSTÓW NALEŻY WYELIMINOWAĆ | Rosyjscy liderzy ostrzegli w ubiegłym miesiącu, że organizatorzy ataków zostaną „zniszczeni” […] „Ci którzy wykazują opór muszą być wyeliminowani. Nie można im okazywać litości” – powiedział Miedwiediew w rozmowie z Bortnikowem. [tekst: „Gazwybor” 13 V 2010]


A kim byli polscy oficerowie w lesie katyńskim w kwietniu 1940 roku? Czy byli terrorystami, których należało zniszczyć bez litości?
Mimo upływu lat, zmian ustrojowych, demokratyzacji(?), humanizacji(??) mentalność widać ta sama.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 13 wrz 2010, 04:58 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2009, 23:02
Posty: 1580
Lokalizacja: Henderson-NV, Spring-TX

_________________
All the war-propaganda, all the screaming and lies and hatred, comes invariably from people who are not fighting. http://swobodnadyskusja.myfreeforum.org/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 30 wrz 2010, 09:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Przed i po Smoleńsku

Miałem ostatnio ciekawą rozmowę ze znajomym z zagranicy na temat katastrofy smoleńskiej. Człowiek ten od wielu lat interesuje się ruchami antykomunistycznymi w bloku państw sowieckich. W czasach Związku Sowieckiego wspomagał dysydentów rosyjskich. W okresie pierwszej Solidarności był w Polsce. Pisuje na temat Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Oto jego opinia dotycząca sytuacji przed i po katastrofie smoleńskiej.

1.Związek Sowiecki nie upadł, lecz transformował. Bolszewicy uznali po prostu, że model państwa zamkniętego wyczerpał swe możliwości trwania i że blokuje on możliwości dalszej ekspansji.

2.Po okresie pozornej utraty wpływów w bloku państw posowieckich nadszedł czas otwartej rozprawy z tymi, którzy nie chcą się podporządkować zarówno w Rosji jak i w państwach satelickich.

3.Celem bolszewików nie było i nie jest utrzymanie wpływów w Europie Środkowej i na terytorium dawnego Związku Sowieckiego, lecz podbój świata.

4.Dziś Sowiety skoncetrowane są na opanowywaniu Europy, pomaga w tym silna i liczna agentura w państw satelickich i w państwach Europy Zachodniej, która od lat pracuje usilnie nad kulturowo-instytucjonalną transformacją społeczeństwa.

5.Sowieckimi agentami są liczni zachodni politycy, ludzie kultury, nauki i biznesu (nie powinno więc dziwić w związku z tym przemilczanie np. archiwum Mitrochina).

6.Prezydent Lech Kaczyński i towarzysząca mu w drodze do Katynia elita polskich polityków, urzędników i wojskowych została zgładzona z kilku powodów; powód główny to oczywiście oczyszczanie przedpola do otwartej, brutalnej ekspansji. Sowieci wysłali jasny sygnał – Europa jest nasza i wara wam (anglo-amerykańskim kołom polityczno-wojskowo-biznesowym) od niej.

7.Po zamachu w Smoleńsku Sowieci przeprowadzili niezwykle intensywną akcję domykania interesów gazowych – Putin i Miedwiediew odwiedzili w kwietniu w ciągu zaledwie kilku, kilkunastu dni Austrię, Włochy, Turcję i Norwegię. Oczywiście robią również wszystko, co mogą, by zablokować wejście do Polski amerykańskich firm zajmujących się wydobyciem gazu łupkowego, budowę gazoportu i realizację projektu Nabucco. Oczkiem w putinowskiej głowie jest też umowa gazowa wiążąca Polskę z Rosją na lata.

8.Sowieci zdobyli najprawdopodobniej kody natowskie (szyfrant Zielonka, polski tupolew).

9.Zachodnie wywiady zakładają, że groźba wybuchu wojny światowej jest realna, jednak w rzeczywistości Sowietom chodzi o zastraszenie Ameryki i zmuszenie jej do wycofania się z Europy (a nie, jak niektórzy sądzą, tylko o zablokowanie wprowadzenia amerykańskich wojsk np. do Polski) i z bliskiej zagranicy (Azja Środkowa, Kaukaz). Jest to możliwe do osiągnięcia m.in. z tego powodu, że na czele USA stoi dziś człowiek, który może być sowieckim agentem i który działa destrukcyjnie na USA.

10.Sowieci starają się w ostatnich latach opanować zachodnie i środkowo-europejskie media (w tym internet), sektor energetyczny i telekomunikacyjny.

11.Możemy się spodziewać wszystkiego, w tym globalnego kryzysu gospodarczego, a nawet wojny, o ile apetyty sowieckich bandytów nie zostaną na jakiś czas zaspokojone. Jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydarzeń jest rozłożone w czasie dalsze opanowywanie Unii Europejskiej przez sowieciarzy. Oczywiście nie można również wykluczyć zdecydowanej kontrakcji zachodnich sił (w świecie zachodnim istnieje pewien balans pomiędzy ludźmi zdecydowanymi bronić wartości zachodniej demokracji a sowiecką agenturą; która grupa weźmie w najbliższym czasie górę, trudno rozstrzygnąć).

http://kisiel.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 27 lip 2011, 06:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Pożywne złudzenia i prawicowy ekstremizm

Ponieważ seriale, które emitują wszystkie telewizje świata stają się już ciut nudnawe można spokojnie założyć, że to co się stało w Norwegii jest początkiem nieznanych dotychczas przygód całkiem nowych bohaterów. Świat będzie śledził ich perypetie z uwagą, a wierni widzowie zaczną sami dopisywać kolejne wątki, które uczynny reżyser z pewnością wplecie do głównego wątku o ile oczywiście będzie to zgodne z jego intencjami.

Mamy oto mordercę, który jest zarysowany przez reżysera tak tandetnie, że już bardziej chyba nie można. Mason, templariusz, prawicowy ekstremista, chrześcijański ekstremista, nazista, i cholera wie jeszcze kto. Wszystko jak w filmie. Przykrojone w sam raz dla widza wychowanego na komiksach, serialu „The Lost” i newsach z TVN24. Emocje jak nie wiem co. Facet postanawia zlikwidować swoich politycznych przeciwników, ponieważ jego życie podporządkowane jest prawicowym ideom, którym zagrażają zgromadzone na wysepce dzieci socjalistów. Co za napięcie. Lepsze niż w tym odcinku „Archiwum X” kiedy Mulder i Scully poznali faceta, który potrafił siłą woli zmieniać pogodę.

W londyńskim metrze ludzie nie czytali niczego innego tylko doniesienia o tym zwyrodniałym mordercy. W kraju, w którym wszystko jest poukładane, uporządkowane, sensowne, wszystko działa, a ludzie są dla siebie mili i życzliwi ludzie czytają informacje o prawicowym ekstremiście zabijającym dzieci. Czy coś z tego rozumieją? Nie wiem. Ich kraj, choć akurat teraz zarządzany przez socjalistów był i jest nadal kojarzony ze wszystkimi wartościami, do których przypiąć można prawicową łatkę. Jest tam monarchia, są policjanci, ludzie modlą się w kościołach, fakt, że nie podlegających papieżowi, ale jednak, na ulicach widać mnóstwo matek z dziećmi. Białych matek z białymi dziećmi, żeby było jasne. Kolorowi i muzułmanie tłumnie odwiedzają muzea wraz z żonami i dziećmi, żeby pokazać im jak wygląda wieloryb naturalnej wielkości, malarstwo Degasa i lokomotywa zbudowana dawno temu przez Stephensona. Nie rzucają bomb, nie wygłaszają przemówień o upadku cywilizacji i nie złorzeczą białym diabłom, którzy wymyślili cywilizację. Świetnie się w tej cywilizacji odnajdują. Żyją i dają żyć innym.

Myślę, że podobnie ma się sytuacja w Norwegii. Tam także jest król, rządzą socjaliści, a kolorowi spacerują po parku Vigelanda i podziwiają jego rzeźby. Bo niby dlaczego nie. I nagle w tym wszystkim pojawia się facet, który ma w głowie sieczkę nasypaną tam ewidentnie przez kogoś sprytniejszego. Facet, który gada jak świr, morduje ludzi i udaje, że nic go to nie obchodzi. Takie rzeczy nie były widziane na świecie od czasu kiedy Charlie Manson zamordował Frykowskiego. Nie wiem, czy jest na tym świecie ktoś kto wierzy jeszcze w to, że Manson to morderca naturszczyk, który kierując się nienawiścią do ludzi o innych poglądach zabijał ich i czerpał z tego frajdę, ale jeśli jest ktoś taki, to chciałbym go z tego miejsca pozdrowić. I pozdrawiam.

Tak więc od kiedy skończył się serial o Mansonie, nie mieliśmy w światowym kinie postaci tej klasy co ten gość z Norwegii. Były różne świry, religijne i polityczne, ale tak malowniczej i skrojonej na miarę swojego czasu postaci nie było. No, ale właśnie się pojawiła.

Będziemy śledzić przygody tego pana, przynajmniej dopóki ktoś nie postanowi, że trzeba zakończyć jego karierę aktorską i nie skłoni go do widowiskowego samobójstwa. Może nie nastąpi to szybko i będziemy mogli się jeszcze chwilę pocieszyć przemowami naszego nowego bohatera. Londyńczycy w metrze z drżeniem sięgać będą po nowy numer „Evning Standard”, ciekawi co też tam nawywijał złotowłosy zbrodniarz i będą mieli fan. Tak samo my, my wszyscy, którzy nie mieszkamy w Londynie, metrem nie jeździmy, ale lubimy się pozastanawiać nad tym jak urządzony jest ten świat.

Kiedy usłyszeliśmy o zbrodni w Norwegii, od razu pomyśleliśmy o rosyjskich służbach specjalnych. I nie trzeba nam było do tego inspiracji Aleksandra Ściosa. Dlaczego tak pomyśleliśmy? Ano dlatego, że w Norwegii jest ropa, która stanowi konkurencję dla ropy rosyjskiej. A Rosjanie mają ambicję by być na rynku monopolistą. Norwegia ma poza tym interesy w Arktyce, a także bazy wojskowe na północy, gdzie stacjonują siły NATO. To są szalenie ważne rzeczy, które interesują premiera Putina i prezydenta Miedwiediewa. Wiadomo, że czas wojskowych interwencji w krajach bliskiej zagranicy póki co odszedł w przeszłość i póki NATO nie osłabnie jeszcze bardziej nikt nie będzie po takie metody sięgał. Są jednak inne metody, czas pokaże czy skuteczniejsze. Różnie bowiem być może. Państwo polskie jak wiadomo zdało po 10 kwietnia 2010 roku swój najważniejszy egzamin. Teraz podobny egzamin zdaje państwo norweskie. Być może zda go równie dobrze, albo nawet lepiej. Być może nie zda go wcale. Zobaczymy. Okaże się już wkrótce, a całej prawdy dowiemy się z oficjalnego komunikatu pomieszczonego również w londyńskim „Evning Standard”. Będzie to ważny komunikat, bo jego treść dotyczyć będzie w równym stopniu Norwegii i Wielkiej Brytanii. My już możemy się nie przejmować, egzamin mamy zdany. Teraz oni. Ich kolej. Mają dwa wyjścia – targować się z reżyserem o obsadę i honoraria w nowym serialu, albo przerwać emisję, wywalić na zbity łeb ekipę, a reżysera otłuc po łbie i pogrozić mu rewolwerem. Jeśli zaś nie wierzycie mi, że mamy do czynienia z serialem przyjrzyjcie się jak mocno ten facet jest podobny do aktora nazwiskiem Chavy Chase, a potem przypomnijcie sobie wszystko co słyszeliście o przekazach podprogowych. Na koniec zaś zajrzyjcie na moją stronę www.coryllus.pl i kupcie sobie książkę Toyaha pod tytułem „O siedmiokilogramowym liściu i inne historie”.

http://coryllus.salon24.pl/327638,pozyw ... ekstremizm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 30 lip 2011, 17:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
JEST O CO WALCZYĆ. Michnik daje nam nadzieję

Adam Michnik: Dziś to jedne Węgry. Ale takie Węgry plus taka Polska oznacza koniec Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie.

To już parę dni temu się stało. Adam Michnik udzielił krzepiącego wywiadu, na samym początku stawiając się na pozycjach faszystowskich. W jaki sposób? Ot, w taki, iż stwierdził, jakoby „jedna czwarta naszego społeczeństwa po prostu uległa jakiejś hipnozie”. To twierdzenie odniósł „do teorii spiskowych dotyczących katastrofy smoleńskiej.”

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nozie.html



Doceniam delikatność Adama Michnika, który dopowiedział jeszcze, że polskie społeczeństwo ogarnęła „gorączka, która mija” – więc jest dobrej myśli, bo Polakom to minie i ozdrowieją . Zdaje się, że uniknął tutaj słowa „sen”, zastępując go wpierw „hipnozą”, a potem „gorączką”; zsumujmy to w „malignę”. Gdyby był jednak synonimicznie użył słowa „sen”, musiałby także powiedzieć – zamiast o mijaniu gorączki – o „budzeniu się” Polaków z tego snu… krótko mówiąc, rzecz zdumiewająca! Michnik zastosował kalkę z wypowiedzi typu „obudź się, Polsko!”, padających z kręgów PiSowskich! Użył zatem kalki wypowiedzi, które sam mistrz Stefan Bratkowski opisał niedawno jako rzekomo ściśle faszystowskie, bo nawiązujące do podobnych niemieckich haseł z lat 30.



Ja wiem, że to oczywiście bzdura (i pierwsze zdanie mego tekstu jest, deklaruję na wszelki wypadek, żartem – a jeszcze by mnie kto…), bo podobnych wezwań do „obudzenia się” mieliśmy w europejskiej i polskiej historii sporo, a nikt nie posiada na nie prawa wyłączności (przypomnę choćby znaną pieśń „Ockni się, Lechu”, pisaną w obliczu inwazji tureckiej na Rzeczpospolitą). Szkoda, że nie wiedzą tego inni… (no, Adam Michnik pewno wie, tylko tego głośno nie mówi).



Ale ważne jest co innego. Raz, że w tej sytuacji diagnoza generowana przez obie strony sporu staje się podobna. Obie strony określają siebie wzajemnie jako pogrążone we śnie, malignie czy jak to inaczej określić. I dwa, to, że strona tuskowa nagle zaczyna przyznawać, że w wypadku tych pogrążonych w malignie (do których mam zaszczyt się zaliczać) nie chodzi o jakiś margines, paru ludzi porażonych posmoleńskim snem, fobią… Adam Michnik powiedział wręcz, że to aż jedna czwarta Polaków trwa w tej „gorączce”. Parę milionów ludzi!



To cieszy, bo ujawnia chyba fakt, że dotychczasowe sondaże były chyba troszkę przekłamywane. Zdradza też bezradność autora wypowiedzi wobec zbuntowanego społeczeństwa. On przyjmuje dziś do wiadomości, że triumfalne otrąbienie sukcesu w wyborach prezydenckich nie załatwiło sprawy. I że teraz PiS może wygrać wybory! Czyżby to tylko znów taki „straszak” na leniwych i zobojętniałych wyborców Platformy?… Czy szczera rachuba?



Ale choćby straszak, jest to straszak w nowym wydaniu i z nowymi perspektywami. Michnik mówi:



Dziś to jedne Węgry. Ale takie Węgry plus taka Polska oznacza koniec Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie - twierdzi dziennikarz i tłumaczy, że to jest oczywiste, bo wtedy będziemy mieć do czynienia z Europą dwóch prędkości, czyli taką, która zmierza w dwóch kierunkach.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nozie.html


A zatem, panie i panowie, Adam Michnik daje nam nadzieję! Jest o co walczyć, a perspektywa zdaje się bliska. Walczmy więc, panie i panowie, walczmy o drugie Węgry! (i żeby było jasne: nie tyle o PiS jako taki, co o dobrą Polske, w której prawica znajdzie dobre miejsce – nie tylko pod postacią PiSu, choć obecnie tylko PiS zdaje się być motoryczną stroną polskiej prawej strony).

Jacek Kowalski

http://www.kresy.pl/publicystyka,feliet ... m-nadzieje


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 06 sie 2011, 01:32 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Wojna światowa

Tagi: Hamid Karzai, Robert Young Pelton, Saddam Hussein

Robert Young Pelton, to dziennikarz i podróżnik – człowiek, który wąchał proch i kurz bitewny na wszystkich kontynentach. Jest on korespondentem wojennym i pisarzem podróżującym często samotnie do najniebezpieczniejszych, ogarniętych konfliktem miejsc na ziemi. Poniżej kilka notatek z jego oceny obecnej sytuacji politycznej na świecie.

Wg. Peltona armia amerykańska prowadzi w mediach niezwykle precyzyjną kampanię PR po to, aby pokazać wolę opuszczenia Iraku raz na zawsze. W korsespondencjach z Iraku można zobaczyć jak szturmowe Strykery pod rozwianym gwiaździstym sztandarem opuszczają Bagdad. Zdjęcia do złudzenia przypominają te na których Afganistan opuszczali Rosjanie, rownież pod rozwianymi sztandarami przejeżdżając przez „Most Przyjażni” i głośno informując świat, że ich misja została zakończona. Tymczasem tak naprawde przeprowadzana jest relokacja wojsk do Afganistanu. W Iraku wciąż pozostanie 50 tys. amerykańskich żołnierzy aktywnie wspierających wojska rządowe walczące z partyzantką.

Zanim wybuchła wojna w Iraku, wojska Sadama Husseina liczyły sobie 400 tys. żołnierzy. Kraj ten jest religijnie podzielony na dwie zwalczające się odmiany Islamu: szyitów i sunnitów. Jednak Saddam trzymający kraj żelazną ręką nie dopuszczał do eskalacji problemu, brutalnie tłumiąc w zarodku wszelkie przejawy takich waśni. Wszystko zmieniło się wraz z amerykańską inwazją. Nieoczekiwanie z dnia na dzień mieszkańcy Iraku sami dla siebie stali się śmiertelnymi wrogami – w zależności od tego, do jakiej sekty religijnej należeli. Oliwy do ognia dolewają sąsiedzi Iraku i konflikt co chwila wybucha z nową siłą. Tradycyjny wróg Iraku – Iran aktywnie popiera irackich szyitów, którzy dzieki irańskiej broni i pieniądzom, są w stanie dokonywać niezliczonych atakow terrorystycznych na w większości sunnicką administrację rządową. Iracki chaos dodatkowo komplikuje cicha wojna jaka trwa na północy kraju, gdzie mieszkają Kurdowie, którzy także marzą o własnym państwie. Wojna jest cicha bo nie trafia na czołówki gazet, ale jest niezwykle zajadła, bo oprócz dumy, chodzi tam także o wielkie pieniądze. Na terenach zamieszkiwanych przez Kurdów znajdują się wielkie złoża ropy naftowej. Kurdowie nie mogą także zapomnieć zbrodni Sadama Husseina na swoim narodzie, dokonanych pod flagą Iraku, co dodatkowo zwiększa chęć aby wybić się na niepodległość. I jakby tego było mało, w Iraku wciąż aktywnie działa Al-kaida, która ma swój własny, globalny cel i intensywnie pracuje nad nieustannym podgrzewaniem konfliktów, współpracując ze wszystkimi przeciwko wszystkim. Co ciekawe przed atakiem na WTC w Nowym Jorku, Al-kaida była niewielką i małoznaczącą organizacją w Iraku. Ilość jej członków szacowano maksymalnie na jakieś 300 osób. Po inwazji Iraku przez wojska amerykańskie (a także polskie) organizacja ta momentalnie zyskała na popularności i stała się poważnym graczem politycznym w środkowej Azji.

Konflikt w Azji Środkowej może dziś osiągnąć nieprzewidywalne rozmiary, bo wraz z irańskimi ambicjami nuklearnymi atak Izraela na instalacje produkujące wzbogacony uran w tym kraju wydaje się być nie do uniknięcia. Nawet jeśli taki atak nie wywoła wojny na pełną skalę jest raczej pewne, że Iran spuści ze smyczy stacjonującą w Libanie szyicką partyzantkę Hezbollah, doskonale przygotowaną do działalności terrorytycznej (o czym Izrael przekonal sie już wielokrotnie). Liban graniczy z Izraelem i stąd Hezbollah ma bezpośredni dostęp do terytorium Izraela. Sam Iran nie jest prawdopodobnie zainteresowany przerowadzeniem inwazji wojskowej na Izrael i odwrotnie: Izrael – nawet przy wsparciu Amerykanów nie będzie okupował choćby części Iranu. Jednak atak bombowy Izraela na Iran wywola reakcje łańcuchową w postaci prawdopodobnie długiej i śmiercionośnej serii ataków terrorystycznych przeciwko obu tym krajom na zasadzie starego prawa Hammurabiego: oko za oko, ząb za ząb.

W przypadku konfliktu z Iranem z pewnością aktywna stanie sie Al-kaida, która wiele razy udowodniła z jaką łatwością jest w stanie rekrutować chętnych do samobójczych ataków terrorytycznych. Jesli przyjrzeć się bliżej temu skąd wywodzą się chetni do takich ataków kamikadze – to zazwyczaj zawsze należą oni do radykalnych sekt religijnych i dlatego chętnie oddają swoje życie w imię swej religii. Dodatkowe umiejętne pranie mózgów pozwala usunąć instynkt samozachowaczy, który nakazuje ratować własne życie i samobójcy decydują sie na śmierć bez cienia obaw.

Sytuacja w Afganistanie (gdzie walczy najsilniejszy w powojennej historii Polski oddział wojskowy poza granicami kraju) też nie wygląda zbyt różowo. Kraj ten nie tylko nie zdołał się zjednoczyć lecz także stworzyć silnej instytucji państwowej. Wpływy Talibów, których los wydawał się parę lat temu przesądzony – wciąż rosną i mimo wielu lat wojny nadal są oni poważnym przeciwnikiem, którego nie sposób jest pokonać raz na zawsze. Po ewentualnym wyjściu z tego kraju wojsk NATO, niemalże natychmiast wybuchnie tam wojna domowa, bo z całą pewnościa mieszkańcy północnego Afganistanu nie zechcą dzielić się władzą z talibskimi, pusztuńskimi mułłami. Chazarscy, Uzbeccy i Tadżyccy szyicibędą chcieli prawdopodobnie podzielic kraj i stworzyc własną administrację na pólnocy Afganistanu. Obecny – wybrany w demokratycznych wyborach – prezydent Afganistanu Hamid Karzai posiada władzę niemalże dyktatorską i nic nie zapowiada że odda ją łatwo. Afgańska konstytucja napisana przez Amerykanów dodatkowo umacnia jego pozycję. Demokratyczne wybory w afgańskiej rzeczywistości mają znaczenie symbolicznie, bo każdy głosuje tak, jak nakazuje mu naczelnik jego plemienia, dlatego każde wybory wygrywa tam Karzai. Po wyborach Karzai osobiście decyduje kto ma zostać burmistrzem miast, sołtysem w wioskach, mianuje szefów policji i dowodców wojskowych. Oczywiscie wszyscy oni są mu z wdzięczności ślepo posłuszni i dokładają wszelkich starań aby kolejne wybory znów zakończyły się zwycięstwem ich dobrodzieja. Karzai przewidując, źe któregoś dnia NATO opuści Afganistan już teraz doskonale dogaduje się z niektórymi ugrupowaniami Talibów, widząc w nich przyszłych partnerów i sojuszników w rządach krajem.

Kolenym poważnym graczem w regionie jest niewątpliwie Pakistan, który usiłuje prowadzić własną politykę w regionie. Pakistan posiada broń nuklearną i dzięki sporej ludzkiej populacji jest w stanie wystawić poważne siły zbrojne. Jednak Pakistan nie jest wolny od własnych wewnętrznych problemów. W jego granicach żyje wiele rożnorodnych plemion, które widzą rząd w Islamabadzie jako opresję i dążą do własnej niezależności. Powódz o biblijnych rozmarach jaka nawiedziła ostatnio ten kraj, dodatkowo podgrzewa te problemy. W zeszłym roku armia pakistańska wkroczyla do Doliny Swat, gdzie przez lata rządziły górskie plemiona nawykłe do swobody. Pakistan zazwyczaj przymykal oko na to co dzieje się w dolinie wiedząc, że ewentualna wojna z plemionami będzie długa, kosztowna i krwawa. Jednak kiedy pakistańscy Talibowie zaczęli czynnie uczestniczyć w konflikcie afgańskim, Amerykanie postawili ultimatum: albo Pakistan sam zrobi porządek w Dolinie Swat albo Amerykanie zrobią tam porządek sami. Pakistańczycy wybrali pierwszą opcję, zwłaszcza, źe do kasy tego kraju idą miliardy dolarów amerykanskich podatnikow, które mają być wydane na wojnę z terrorystami. Wojnę tą Pakistan jednak przegrywa a powódź dodatkowo zwiększa liczbę fundamentaistów rwących się do walki z rządem pakistańskim. Ta nienawiść do rządu w Islamabadzie spowodowana jest tym, że niewiele on sobie robi z nieszczęścia ludzi, którzy stracili w powodzi swój dobytek i pomoc jaka dociera jest symboliczna. Tymczasem radykalne organizacje islamskie oranizuje skutecznie działające obozy dla uchodźców, gdzie z łatwością rekrutuje sie ludzi do walki z pakistańską armią, widzianą tu jako oprawca i źrodło nieszczęść. W takiej sytuacji wszystko jest możliwe: nawet i to, że Pakistan jest w stanie rozpaść się na kawałki, zwłaszcza, źe jest on i tak tworem sztucznym, zbudowanym na bazie tego co pozostalo po podziale Indii na cześć hinduską i muzułmańską.

Powstaje wiec pytanie: czy niepokoje w Azji są w stanie wywolać III Wojnę Światową? Odpowiedź wydaje się być jednak zaskakująco prosta, bo wojna światowa trwa już od dobrych paru lat…. Konflikt jest w Azji ale bierze w nim udział dziesiątki innych państw, włączając w to Polskę. Wojna w Azji przypomina do złudzenia Wyprawy Krzyżowe w Średniowieczu, bo dziś taj jak kiedyś buduje sie na terenie Afganistanu czy Iraku gigantyczne bazy wojskowe, ktore na wzór zamków mają kontrolować okolicę. To co napędza tą wojnę to z pewnościa ekonomia. Z jednej strony kraje muzułmańskie posiadają bogate złoża ropy, ale zyski z niej płyną tylko do nielicznych. Pozostaje więc armia młodych ludzi bez żadnych perspektyw na przyszłość, dlatego umiejętnie przerabia się ich na mięso armatnie w wojnie I-go z III-cim światem.

Wyliczając wszystkich ważnych graczy w azjatyckim konflikcie nie sposób pominąć Chin i Rosji. Chińczycy, którzy szybko stają się najpotęźniejszą gospodarką świata już teraz zachowują się jak światowe mocarstwo i są dosłownie wszędzie. Wszedzie też szukają sposobu na powiekszenie własnego bogactwa, niekoniecznie angażując się w konflikt militarny, który jest im ogromnie nie na rękę. Rosja z kolei nie robi nic poza odgrażaniem się i straszeniem wszystkich swoją niknącą w oczach potęgą. Rosja wplątuje sie także w wojenki, które nic jej nie dają jak choćby ta z Gruzją i nieustający konflikt w Czeczenii. Aby pokazać swoje znaczenie Rosja przywłaszczyła sobie dno niemalże całego Morza Arktycznego, ktore jest bogate w złoża mineralne. Rosja wciąż marzy o mocarstwie jakie miał pod swoimi rozkazami Breżniew jednak kraj ten ekonomicznie żyje wyłącznie z wydobycia ropy naftowej. Wszystko jest dobrze gdy ropa ma na rynku wysoką cenę – jednak kiedy spada w dół, kraj niemalże natychmiast wpada w tarapaty. Chińczycy z kolei dzialają zuplnie na odwrót. ich polityka przypomina troche taichi gdzie panuje zasada, ze aplikowana energia zawsze powraca w identycznej ilosci. Dlatego czasem lepiej jest zamiast zmagać sie z problemem – obejść go dookoła. Dzięki olbrzymiej populacji Chiny mają tanią siłę roboczą i są wstanie produkowac niemalże wszystko znacznie taniej niż inni. Dlatego cierpliwie i powoli Chińczycy po kolei opanowywują coraz wiecej światowych firm, przejmują złoża minerałów i wzmacniają konsekwentnie swoją potęgę gospodarczą. W Chinach panuje totalna dyktatura proletariatu i chińscy włodarze są w stanie zmusić naród aby posłusznie wykonywal polecenia partii komunistycznej. Podobny model jest niemożliwy do powtórzenia w żadnym innym zakątku swiata. Chiny łakomym wzrokiem patrzą na rosyjską pustą Syberię i w przypadku ewentualnego konfliktu pomiędzy tymu krajami, wydaje się że Rosja nie wyjdzie z tego konfliktu zwycięsko.

Zanim jednak dojdze do jakiegokolwiek konfliktu z Rosją, Chińczycy z pewnością będą chcieli przyłączyć do macierzy wyspę Tajwan. To co Chiny powstrzymuje przed tym ruchem to USA i z pewnością Chińczycy bardziej od amerykańskich Marines obawiają się utraty gigantycznych inwestycji w Ameryce i upadku dolara, od którego są uzależnieni.

Sama Ameryka oprocz dwoch spektakularnych wojen w Iraku i Afganistanie od dwóch lat prowadzi regulaną wojnę w Jemenie a wciągu kilku następnych lat spodziewana jest kolejna wojna w Somalii. Jednak potrząsanie szabelką jest coraz slabsze, bo kraj ten jest w powaźnych tarapatach gopodarczych i nie jest w stanie finansowac tylu wojen. Oznacza to, że Amerykanie będą zmuszeni w końcu wycofac wojsko z rozmaitych zakątkow świata i zając sie własną upadającą gospodarką, co wg Peytona ma zaowocować nowym amerykańskim renesansem, bo kraj ten nie raz udowodnił, że znakomicie potrafi się dostosować do nowej sytuacji i wyciągnąć z niej maksimum korzyści.

Obrazek

http://nowaatlantyda.com/2010/08/23/wojna-swiatowa/

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 11 sie 2011, 14:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Ulice i parkiety

W zwiazku z tym co dzieje się na rynkach finasowych oraz na ulicach angielskich miast, postanowiłem uzupełnić swój tekst z maja tego roku.
Jest oczywistym dla mnie, że to, co dzieje sie dzis w Anglii ma swoje przyczyny również w kryzysie, który opanował swiat.
Erozja postaw, neoliberalne podejscie do panstwa, powszechne zezwolenie na demontaż tradycyjnej rodziny, odwrócenie zasad liberalizmu klasycznego, opartego na wartosciach cywilizacji europejskiej, globalizacja powiększajaca przepaść pomiędzy kontynentami i wreszcie niekontrolowany rozrost instytucji finansowych w tak zwanym sektorze usług, to główne przyczyny dzisiejszych niepokojów tak na parkietach jak i na ulicach.
Tak lansowane społeczeństwa konsumpcyjne, wyzbyte zasad, tolerujace bezkrytycznie wielokulturowość, wspieraną bezzasadnie finansowo, oduczające odpowiedzialnosci za siebie, a posrednio za panstwo, stały się wrzodem cywilizacji europejskiej.

Rynki finansowe, czyli o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Zastrzegam, że ten tekst to duże uproszczenie. Moim zamiarem jest jednak, w sposób przystępny przybliżyć czytelnikom fenomen owych „Rynków Finansowych” -tworu, który odpowiada zdecydowanie za sprokurowanie obecnego, ogólnoświatowego kryzysu finansowo-gospodarczego.

Przyjrzyjmy się więc „rynkom finansowym”, uznawanym jako opodatkowana sfera usług , nazwana potocznie „sektorem finansowym”.
System finansowy (rynek) pełni rolę usługową dla gospodarki. Przynajmniej powinien. Wartość dodana, rozwój, nie bierze się z operacji finansowych – jest przez te operacje co najwyżej ułatwiana. Tylko tyle i aż tyle. Jest więc segmentem „Sektora Usług”.

Sektor finansowy nic nie produkuje, chociaż sprzedaje produkty finansowe, które w istocie są długiem.

Tak, piszę o toksycznym sektorze usług, którego fundamentalnym składnikiem jest dziś sektor finansowy.
Przez dwie ostatnie dekady system finansowy najzwyczajniej w świecie przerósł gospodarkę globalną. Wartość transakcji zawieranych na rynku kapitałowym setki razy przekracza globalny PKB.
Usługi wytwarzane przez korporacje finansowe stanowiły coraz większą i większą część gospodarki. W końcu bańka prysła.

W roku 2007 - 40 % PKB ( w Polsce 21 %) w Stanach Zjednoczonych wypracowały firmy z sektora „rynków finansowych”. Dodając do tego pozostałą część sfery usług, wychodzi na to, że sektor usług dał USA co najmniej 50 % udziału w PKB.
To jednak jest patologia. Rynki finansowe nie mogą odgrywać roli decydującej w gospodarce. Nie mogą też być głównym elementem strategii jakiegokolwiek państwa, a tym bardziej światowej potęgi, jaką jest USA.
Odzwierciedleniem przerostu sektora finansowego była pozycja jaką spółki z tego sektora zaczęły zajmować w szerokim indeksie amerykańskiego rynku akcyjnego . Udział sektora finansowego zwiększył się trzykrotnie w latach 1990-2006, od 7.5% do 22.3%.

Czyli co najmniej, co piąta firma w USA niczego nie produkowała. Krach musiał nastąpić. Zwalono na banki i łatwe kredyty. Nie do końca tak jednak było.
Temat rynków finansowych jest niewygodny. Umaczani są wszyscy ze świecznika. Tak w USA, jak i w Europie.
W Polsce, podobnie jak w innych państwach regionu Europy Środkowej i Wschodniej, inwestorzy zagraniczni kontrolują krajowe systemy finansowe i bankowe.

Według stanu na koniec 2008 r. w Polsce są to 42 banki komercyjne oraz 18 oddziałów instytucji kredytowych, które razem stanowią około 72,3 proc. aktywów systemu bankowego (z czego inwestorzy z obszaru UE kontrolują około 65 proc.). Zachowanie tych grup finansowych ma kluczowe znaczenie dla stabilności, jak i dalszego rozwoju polskiego systemu bankowego. Dodatkowo, mając na uwadze, że banki pochodzące z 5 państw UE (Włochy, Holandia, Niemcy, Belgia, Irlandia) oraz USA kontrolują ponad 50 proc. aktywów polskiego sektora bankowego, oznacza, że kluczowe znaczenie ma sytuacja finansowa nie tylko tych banków, ale i gospodarek oraz zachowanie regulatorów ( giełdy) na rynku dla nich macierzystym.
Polski Rząd stracił więc tak de facto kontrolę nad rynkami finansowymi. Stracił w dużym stopniu sterowność finansową Państwa. Trudno tu winić do końca rząd PO-PSL, ale obowiązkiem jest wytknąć tej koalicji skandaliczny brak reakcji i działań na rzecz zmiany stanu rzeczy.

Na koniec warto jednak odnotować fakt, że jesteśmy krajem zbyt biednym, by budzić zainteresowanie wszelkiej maści imigrantów. Jesteśmy też za biedni, żeby młodym ludziom po szkole fundować zasiłki w wysokości 2000 tys. zł "na rekę" miesięcznie.
I ja nie wiem, czy to dobrze, czy też źle. Wiem za to, że o ile w Anglii, Niemczech czy też we Francji jest z czego "ciąć", to w Polsce nie ma tak naprawdę komu cokolwiek odbierać.

Neoliberałom do rozmyślań.

http://andromeda.salon24.pl/332090,ulice-i-parkiety


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 20 sie 2011, 09:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Aresztować rynki!

Agencje prasowe rozpisały się dziś o kolejnym „tąpnięciu” na globalnych rynkach finansowych. Onet.pl donosi:

Amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła w piątek ranking wiarygodności kredytowej rządu USA z maksymalnej oceny AAA do AA+. Po raz pierwszy w historii agencja ratingowa zdegradowała w ten sposób obligacje skarbowe USA.

Czy decyzja ta jest wynikiem katastrofalnej sytuacji finansowej Stanów Zjednoczonych? Taka sytuacja jest faktem od wielu już lat. Coraz bezczelniejsze zachowanie kliki finansistów z Wall Street nie dbających już nawet o pozory praworządności podczas nieprzerwanego rabunku światowego bogactwa, ukazuje amerykańską katastrofę w jaskrawszym świetle, ale nie zmienia tych faktów.

Racjonalnym krokiem było dzisiejsze oświadczenie Chin (Xinhua news agency) domagające się poddania kontroli międzynarodowej amerykańskiego systemu finansowego, lub zaadoptowania nowej globalnej waluty rezerwowej. Można to interpretować jako poważne ostrzeżenie w stosunku do USA, a raczej rządzącej nim kliki finansistów z Wall Street, że ich największy wierzyciel stracił już cierpliwość.

Zupełnie coś innego oznacza dzisiejsza decyzja Standard & Poor's, prywatnej organizacji, która jest jedną z oficjalnych „tub medialnych” finansjery, eufemistycznie określanej mianem „rynków”.

Standard & Poor's tak jak i inne agencje rankingowe nie można traktować jako profesjonalne organizacje ekonomiczne. Merytoryczna strona ich „rankingów” jest bezwartościowa. W tym kontekście warto przypomnieć, że przed kilku zaledwie laty agencje te dawały AAA rating wszystkim bezwartościowym instrumentom finansowym (junk bonds, derivatives, CDO, CDS, etc.) odpowiedzialnym za katastrofę finansową z 2008 roku. Zamiast ich likwidacji i podjęcia śledztwa w sprawie kryminalnej działalności tychże, wspięły się one na kolejny poziom prominencji, stając się czymś w rodzaju oficjalnego szantażysty lichwiarskiej międzynarodówki w stosunku do reszty świata.

Wspomnianych rankingów nie można bowiem lekceważyć. Obniżenie rankingu sygnalizuje bowiem niezadowolenie „rynków” z działań rządów poszczególnych państw. „Niezadowolenie” to materializuje się w formie wyższych procentów od zaciąganych kredytów, co jest sprawą krytyczną dla każdego dłużnika. Katastrofalnych rezultatów tego niezadowolenia doświadczyła niedawno Grecja, zostając praktycznie odcięta od środków kredytowych i rzucona na łaskę IMF (Międzynarodowego Funduszu Walutowego), który z kolei wypełnia funkcję komornika egzekwującego bezwzględnie należne „rynkom” zaległości finansowe dłużników. Procedura ta polega na udzielaniu „pakietów kredytów ratunkowych” dla dłużnika, w zamian za „prywatyzację” jego aktywów. Przedstawiając to obrazowo, jest to proces analogiczny do exemplum zajmowania przez komornika mebli dłużnika. W przypadku osób fizycznych zajęcia takie mogą jednak następować po zapadnięciu prawomocnego wyroku sądowego. W strukturach funkcjonowania „społeczności międzynarodowej”, wyrok taki nie jest wymagany.

Tak więc dzisiejsza decyzja Standard & Poor's stanowi ostrzeżenie dla władz amerykańskich, że ich program „zaciskania pasa” obywateli nie jest dla „rynków” wystarczający. Ma to zobligować władze do dalszych cięć socjalnych i wtrącenia kolejnych milionów w strefę nędzy. A więc USA ma powielać scenariusz wprowadzany już w takich krajach jak Grecja czy Irlandia.

Ponieważ społeczeństwo polskie od z górą dwu dekad poddawane jest takiej niemiłosiernej terapii, a jej katastrofalne efekty nie wywoływały nigdy odruchów solidarnościowych ze strony społeczeństw zachodu, a wręcz przeciwnie, stymulowały jedynie działania mające na celu wykorzystywanie krytycznego położenia wschodnich nędzarzy, nie widzę powodu do jakiegokolwiek współczucia w stosunku do tych, którzy dziś mają zasmakować owoców globalizmu w jego najbardziej wyuzdanej formie.

Warto jednak skonkludować całą sprawę stwierdzeniem, że rozwiązanie tego problemu jest niezwykle łatwe. Należy po prostu aresztować „rynki” i wytoczyć im proces o zbrodnie przeciw ludzkości przed niezależnym trybunałem międzynarodowym. W całej swej istocie „rynki” te to kilkanaście rodzin bankierskich, których nazwiska i adresy dostępne są w publicznej domenie. Zgromadzony przez nie gigantyczny kapitał pozwala im odgrywać rolę „bogów” i swobodnie sterować światowymi rynkami. A ponieważ nie ma żadnej racjonalnej przyczyny, dla której miliony mają niepotrzebnie cierpieć z powodu zachłanności i pychy kilkuset członków jednego plemienia, takie radykalne rozwiązanie jest w pełni uzasadnione.

http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/ ... owac-rynki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 03 lut 2012, 08:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Iran ma dwie rakiety (pingpongowe) i trzy (choinkowe) bombki

Decyzje są już podjęte. Nie ma odwołania. Nic nie uchroni Iranu.

Zostanie zaatakowany choćby Irańczycy oddali Amerykanom obydwie rakiety (pingpongowe) i trzy (choinkowe) bombki. Choćby zdemontowali wszystkie reaktory jądrowe, wszystkie wyrzutnie rakietowe, wszystkie łuki, strzały, akumulatory i bateryjki-paluszki... To nic nie da. Wojennej machiny nic już nie powstrzyma.


--------------------------------------------------------------------------------

Tymczasem, medialna zabawa trwa w najlepsze. Dziennikarze na całym świecie straszą Iranem.

Jak przedstawiani są uczestnicy przyszłego konfliktu (egzekucji)? Grubą, wyrazistą kreską... Z jednej strony miłujące pokój, bezbronne kraje demokratyczne. Z drugiej perscy zbrodniarze. Zboczeńcy podnieceni wizją zniszczenia świata.

Wiadomości wiodących mediów nie mogą mylić... Zbrodniarze zaatakują w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Iran gotowy do ataku terrorystycznego w USA

Iran rozważa atak w USA

Mogą mieć cztery bomby atomowe

Wizja atomowego piekła

http://chlodnyzolw.salon24.pl/387486,ir ... owe-bombki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 03 lut 2012, 11:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Mogą mieć cztery bomby atomowe

Wizja atomowego piekła

Te bolszewickie psychole do wszystkiego są zdolne - mogą nawet zdetonować atomówkę, np. w centrum Chicago, by mieć pretekst do ataku na Iran.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 08 lut 2012, 10:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Rewolucja Islandzka

Dziś gdy Grecji przedstawiono drugie ultimatum, coraz głośniej mówi się o już przesądzonym wyjściu tego kraju ze strefy euro.
Dwa tygodnie temu Niemcy próbowali ustalić swoisty protektorat ekonomiczny nad Grecją w postaci komisarza, z uprawnieniami weta w stosunku do decyzji greckiego parlamentu. Dziś zaś zaproponowali, by pomoc finansowa dla Grecji była lokowana na osobnym koncie, z którego byłyby spłacane wierzytelności tego kraju wobec banków. Obie propozycje są dla Greków nie do przyjęcia chociażby z tego powodu, że istotnie ograniczają suwerenność państwa greckiego. Widać więc wyraźnie, że ewentualne bankructwo Grecji oraz związane z tym wyjście jej ze strefy euro dotarło do świadomości Niemiec i Francji. Te dwie propozycje noszą znamiona „propozycji nie do odrzucenia” rodem z sagi „Ojciec Chrzestny”.

Tymczasem mainstreamowe media milczą od dłuższego czasu w temacie pierwszego europejskiego bankruta, którym w 2008 roku stała się Islandia po ogłoszeniu nacjonalizacji największego banku ( Glitnir Bank), co spowodowało zawieszenie funkcjonowania giełdy. Wynikiem było ogłoszenie bankructwa państwa. W styczniu 2009 na skutek protestów społecznych, socjaldemokratyczny rząd premiera Geira Haarde podaje się do dymisji.
Parlament przedstawia ustawę stanowiącą, że dług prywatnych banków (brytyjskich i holenderskich ) wynoszący 3,5 miliarda euro ( oprocentowanie 5.5%) spłacą Islandczycy w ciągu 15 lat. W odpowiedzi na to następuje drugi etap swoistej pokojowej rewolucji.
Na początku 2010 roku Islandczycy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
W lutym 2010 prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 % głosujących opowiada się za niespłacaniem tego zadłużenia.Islandia wydaje też swoje własne , nowe obligacje, które o dziwo, przyjęte są przez giełdy z dużą dozą zaufania.
Równocześnie też toczą się prokuratorskie dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, których spora część przezornie, odpowiednio wcześniej opuściła Islandię.

Zostaje także powołane swoiste „ zgromadzenie” , mające spisać tezy do nowej konstytucji uwzględniającej złe doświadczenia z minionych kilku lat. Wybrano 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy spełniali określone kryteria związane głównie z ich bezpartyjnością.
Owa rada konstytucyjna ( zgromadzenie) rozpoczęła prace w tym miesiącu i ma je zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią „propozycji” konstytucyjnej dotyczącej bezpieczeństwa ekonomicznego kraju.
Podstawą nowej konstytucji, ma być jej przejrzystość. Izba Ustawodawcza zamieszcza co tydzień na swojej stronie internetowej główne założenia projektu. Zachęca się obywateli do dzielenia się pomysłami na tejże stronie lub na portalach społecznościowych.

Parlament jest również obecny na Facebooku i na Twitterze, regularnie przesyła materiały wideo do YouTube.
Posiedzenia Izby są otwarte dla publiczności i transmitowane na żywo na jej stronie internetowej oraz na Facebooku. Coraz większym powodzeniem cieszy się ostatnio formuła „crowdsourcing” polegająca na powierzeniu rozmaitych zadań jakiejś grupie ludzi. Po raz pierwszy użyto jej do wspomnianego wyżej celu. Pomysł spotkał się na Facebooku z gorącym poparciem, także międzynarodowym.
Ponad połowa Islandczyków ma konto na Facebook’u, ci, którzy go nie mają, mogą uczestniczyć w dyskusji na stronie Izby Ustawodawczej.
Ale sprawa nie kończy się tylko w internecie. Pozostałe media też są żywotnie zainteresowane podjętymi działaniami.
Przed wejściem w życie, nowa konstytucja będzie musiała być zatwierdzona w drodze referendum.
Islandczycy budują nowe państwo. I to dosłownie nowe państwo.
W projekcie konstytucji zawarte są też zalecenia w sprawie ochrony środowiska i narodowych zasobów. Kładzie się w nim również akcent na prawa przyszłych pokoleń, co stanowi bez wątpienia pewne novum w tego rodzaju dokumencie.

Islandia jest krajem małym i niezbyt licznym. To takie wojewódzkie, polskie miasto.
Warto jednak przyglądać się temu co tam się dzieje.
Może właśnie stamtąd przybędzie ożywczy wiatr ?
Wszak oni pierwsi zbankrutowali...

http://andromeda.salon24.pl/388781,rewolucja-islandzka

Cytuj:
Dziś zaś zaproponowali, by pomoc finansowa dla Grecji była lokowana na osobnym koncie, z którego byłyby spłacane wierzytelności tego kraju wobec banków.

Okradziono Grecje i Greków, wielu Grekom zniszczono szanse, życie. Odebrano im możliwości rozwoju. Naród zepchnięto do głębokiego kryzysu, a tym wspaniałym i dobrodusznym demokratom rządzącym dziś światem jedno tylko w głowie, aby banki nie straciły ani grosika.
Odsetki bankowe są tu priorytetem.
Największa część światowego pieniądza jest wessana przez bankierów do ich sejfów. Ludziom zostawili tyle, aby trzymać ich w stanie apatii ekonomiczno - społecznej, zwanej kryzysem.
Światowe lichwiarstwo człowieka, ludzi, społeczeństwa, narody stawia poniżej własnych lichwiarskich zysków. Ludzie są im potrzebni jedynie po to aby oni mogli się jeszcze bardziej bogacić.
Kłania się więc nam niewolnictwo, przymusowe obozy pracy i coś co eufemistycznie można nazwać globalną eutanazją.... a wszystko to..... dla dobra banksterów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 20 lut 2012, 10:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Fikcja ekologicznej niezależności

Organizacje działające na rzecz ochrony środowiska, które w coraz większym stopniu wpływają na regulacje prawne Unii Europejskiej, są na tyle uzależnione od unijnych funduszy, że podważa to ich niezależność.
Rozmaite organizacje ekologiczne należą do najbardziej wpływowych lobby w Brukseli. Opiniują w zasadzie większość strategicznych regulacji dotyczących przemysłu, energetyki, a także dopuszczania na rynek unijny konkretnych produktów.
Ekolodzy od 20 lat promują walkę ze zmianami klimatu. Doprowadzili do przeforsowania rewolucyjnych w swojej skali projektów, takich jak protokół z Kioto, europejski system handlu emisjami czy pakiet klimatyczny. Projektów, które w swoim postulacie dekarbonizacji wywracają do góry nogami gospodarki takich krajów jak Polska, od lat bazujących w energetyce na swoich zasobach naturalnych. Organizacje zielonych popierały wprowadzenie regulacji REACH, nakładającej na firmy chemiczne rygorystyczne obowiązki związane z dopuszczeniem ich produktów na rynek. Ekolodzy w ramach polityki "zrównoważonego rozwoju" wspierają nakładanie protekcjonistycznych ceł na produkty importowane, np. papier czy biopaliwa, które, ich zdaniem, nie spełniają kryteriów arbitralnie rozumianej ochrony środowiska. Wytwarza się także system oznakowania produktów, w tworzeniu którego kluczowy udział biorą oczywiście ekolodzy, decydując, które produkty mogą być sprzedawane, a które nie w krajach UE. W Brukseli funkcjonuje już termin, który określa te praktyki mianem "zielonego protekcjonizmu".
Skoro organizacje zajmujące się rzekomo głównie działaniami na rzecz ochrony środowiska naturalnego osiągnęły tak gigantyczny wpływ na funkcjonowanie pogrążonej w kryzysie europejskiej gospodarki, zasadne jest postawienie pytania, czy są to rzeczywiście niezależne organizacje pozarządowe.
Światło na sprawę rzuca opublikowana niedawno lista organizacji, które dostały bezpośrednie wsparcie finansowe z Unii Europejskiej w ramach programu LIFE+. Został on utworzony przez Komisję Europejską w 1992 r. na rzecz finansowania "innowacji ekologicznych, ochrony przyrody i możliwości rozwoju". W 2011 r. bezpośrednie wsparcie finansowe otrzymało 27 organizacji na łączną kwotę ok. 9 mln euro, czyli ok. 38 mln złotych. Dotacje wyniosły od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 770 tys. euro. Rekordzista - europejska gałąź organizacji Friends of the Earth - otrzymał prawie 778 tys. euro, ClientEarth - 748 tys. euro, a WWF - 594 tys. euro. Jak nietrudno zauważyć, są to kwoty, o których przeciętna organizacja pozarządowa może tylko pomarzyć.
Jeszcze bardziej szokujący od kwot jest fakt, że dla większości organizacji publiczne dotacje (a więc takie, na które składają się europejscy podatnicy) są podstawą status quo. Innymi słowy, gdyby nie przychylność Komisji Europejskiej, straciłyby one rację bytu, nie mając pieniędzy na dalsze funkcjonowanie w założonej przez siebie skali.
Jak obliczył brytyjski think-tank International Policy Network, aż 9 z 10 największych organizacji ekologicznych w Europie, tworzących koalicje Green 10 otrzymały w latach 1998-2009 aż 66 mln euro bezpośrednich dotacji z UE. Dla pięciu z nich dotacje stanowią ponad 50 proc. rocznego budżetu. Przeciętny roczny budżet wynosi kilka milionów euro, z czego pokaźny procent wydawany jest na lobbing w instytucjach europejskich.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Komisja Europejska i organizacje zrzeszające aktywistów oraz ideologów ekologizmu funkcjonują w doskonałej symbiozie. Komisja Europejska może zawsze liczyć na poparcie wdrażanych przez siebie regulacji pod hasłami ochrony środowiska. Organizacje ekologiczne mogą zaś polegać na szczodrości Brukseli. Dochody z publicznych dotacji najbardziej "przedsiębiorczych" organizacji, takich jak Birdlife Europe, Friends of the Earth czy WWF, wzrosły od 270 do 900 procent.
Powstaje zatem pytanie, czy organizacje ekologiczne, których działalność zależy od przyznawanych przez brukselskich urzędników pieniędzy, są rzeczywiście "pozarządowe" czy "prorządowe".

Tomasz Teluk,
prezes Instytutu Globalizacji

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my05.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 20 lut 2012, 21:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek
Eko-nazi: stałe i niezmienne cechy to buta, pycha i pogarda


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 23 lut 2012, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30851
Unijni wyciskacze soków

Szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso wymyśla coraz to nowe dowcipy na temat Grecji. - Dla Grecji nie ma innej alternatywy niż sukces. (...) Nikt nie powierza krajowi takiej ilości pieniędzy, jeśli nie wierzy, że to zadziała - zażartował Barroso po zatwierdzeniu przez ministrów finansów państw strefy euro pakietu pomocowego dla Grecji o wartości 130 miliardów euro. Rzecz jasna, władcy naszego kontynentu zdają sobie sprawę z faktu, że Grecja nigdy nie będzie w stanie spłacić swego zadłużenia. Akcja "pomocowa" stanowi dla nich jedynie wygodny pretekst do przekazywania bankom pieniędzy zabranych europejskim podatnikom. Na razie unijne instytucje wykupiły ledwie połowę obligacji "skazanego na sukces" bankruta.
Naprzemienne pompowanie i wyciskanie greckiej cytryny musi jeszcze trochę potrwać.

Piotr Tomczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 23&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 372 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /