Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 08 sie 2010, 21:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=25352

Przedsiębiorstwo Holokaust to organizacja łupieżcza - można by rzec, że to finansowi piraci albo terroryści. Mnożąca się liczba ich zbójeckich czynów powoduje, że coraz trudniej ludziom tym udawać obrońców mienia ocalałych z holokaustu Żydów.

Szwajcarskie miliardy ofiar Holocaustu okazały się zupełnym mitem- jak pisze Times w wydaniu sobotnim z 13 października 2001 r., odsłaniając kulisy jednego z najbardziej groteskowych i niesmacznych dramatów, jakim zawsze pozostaje kryminalny akt wyłudzenia i rabunku.

Już nawet sami Żydzi przekonali się o wyjątkowym łotrostwie swoich ziomków.

Amerykańskie organizacje ocalonych z Holocaustu rozpoczęły walkę z “własnymi” przywódcami. Domagają się oni od Konferencji ogłoszenia list publicznych, zarówno nieruchomości, jak i uprawnionych do nich. Zamierzają sądzić zarówno Niemcy, jak i Szwajcarię i Włochy, jak i inne kraje o to, że w jakiś tajemny sposób przyjęły ową średniowieczną ideę żydostwa i żydowskiej własności. Mówię oni, że własność może być tylko przynależna indywidualnej osobie, a nie jakiejś “własności żydostwa”!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 17 gru 2010, 17:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Fałszywi świadkowie

Świadkowie istnienia i funkcjonowania komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych przez dziesiątki lat korzystali ze szczególnego immunitetu, polegającego na tym, że nie poddawano ich przesłuchaniu, które określamy terminem „krzyżowy ogień pytań”.
window.google_render_ad();

Wbrew temu co się powszechnie sądzi nie było ich zresztą nigdy zbyt wielu. Powiem więcej - przekonanie o licznym zastępie „naocznych swiadków” jest (lub raczej było) „pewnikiem” z gatunku wirtualnej rzeczywistości. Byli, ponieważ musieli być... Wraz z pojawieniem się w latach siedemdziesiątych rewizjonistów Holocaustu musiano jednak - acz niechętnie - użyć ich świadectw przeciwko twierdzeniom ludzi kwestionujących między innymi istnienie komór gazowych. Ta chwila prawdy okazała się dla świadków wydarzeniem ponurym, co postaram się przedstawić na kilku przykładach.

roku 1981 rozpoczął się proces czołowego rewizjonisty francuskiego, Roberta Faurissona. Ciągnął się on aż do roku 1983 (apelacja) i zakończył wyrokiem skazującym, gdyż inny werdykt nie wchodził w rachubę. Podczas tego procesu nie odważył się wprawdzie wystąpić osobiście ani jeden świadek zagłady, niemniej jednak przedstawiono pisemne świadectwo Szmula Fajnzylberga, więznia Auschwitz, wcześniej komunisty walczącego w Brygadach Międzynarodowych w Hiszpanii. Fajnzylberg (alias Feinsilber, St. Jankowski, Kaskowiak) utrzymywał, że pracując w auschwitzkim krematorium („Altes Krematorium” lub Krematorium I) spędzał wiele naznaczonych grozą chwil w koksowni, gdzie zamykali go wraz z kolegami z Sonderkommando SS-mani na czas gazowania więzniów. Dopiero po dokonaniu morderstwa Sonderkommando zabierało się do tragicznej czynności wyciągania i spalania zwłok. Innymi słowy Fajnzylberg, podobnie jak inni Żydzi, nie uczestniczył w gazowaniu, ale był władny rozpoznać jego skutki! Stawał się więc... niewygodnym świadkiem morderstwa, któremu Niemcy pozwolili przeżyć. Zaiste brak zbrodniczej logiki w postępowaniu SS-manów jest porażający. Ważniejszym jednak od zupełnie nieprzekonywującego wywodu Fajnzylberga było swoiste podsumowanie procesu Faurissona przez Simone Veil (była Minister Sprawiedliwości Francji i Przewodniczącą Europejskiego Parlamentu), która 2 tygodnie po zakończeniu sprawy stwierdziła, że wprawdzie brak jest dowodów, śladów, a nawet świadków istnienia i funkcjonowania komór gazowych, jednakże łatwo to wyjaśnić, ponieważ „Wszyscy wiedzą [argument „wszyscy wiedzą” w prawie nic jeszcze nie oznacza - DR], iż naziści zniszczyli komory gazowe i systematycznie eliminowali wszystkich świadków [gdybym był złośliwy, powiedziałbym: wszystkich, z wyjątkiem Szmula Fajnzylberga - DR]”.

Dwa lata pózniej w Toronto odbył się pierwszy z procesów kanadyjsko-niemieckiego rewizjonisty - Ernsta Zuendela. W czasie jego trwania po raz pierwszy poddano „krzyżowemu ogniowi pytań” eksperta strony skarżącej - dra Raula Hilberga oraz świadka „numer 1” - dra Rudolfa Vrbę. Hilberg, autor książki „The Destruction of European Jews”, dzień po dniu był miażdzony przez obronę i wyraźnie miał wszystkiego dosyć. Nie dziwi więc, że odmówił udziału w II procesie Zuendela odbytym w roku 1988. Natomiast Vrba - podobno świadek wyjątkowy, przekaz którego był jedną z podstaw słynnego „War Refugee Board Report on the German Extermination Camps - Auschwitz and Birkenau” opublikowanego w roku 1944, ponadto współautor książki „I Cannot Forgive”1 - skompromitował się totalnie. Przede wszystkim przyznał, że w swojej książce uciekał się do „licencia poetarum”. Na pytanie zaś prokuratora Griffitha, czy również jego świadectwo zawiera ową „licencia poetarum”, próbował wprawdzie ripostować, lecz w chwilę pózniej udzielił zupełnie nonsensownej odpowiedzi dotyczącej liczby zagazowanych ludzi. Zrezygnowany prokurator, zamierzający pierwotnie zadać kolejne pytanie, wreszcie poddał się oświadczając: „Nie mam więcej zapytań do doktora Vrby.”

Kwestionowanie wiarygodności „naocznych świadków” (nie tylko funkcjonowania komór gazowych) nie jest oczywiście upowszechnianiem, czy propagowaniem tzw. kłamstwa oświęcimskiego. Przyznają to nawet zdeklarowani antyrewizjoniści w rodzaju Jean-Claude Pressaca, którzy swój spór z „zaprzeczaczami” Holocaustu przenieśli na tory dyskusji (to prawda, prowadzonej w osobliwych okolicznościach) stricte naukowej, z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć nauk ścisłych - na przykład chemii2. „Naocznych swiadków” natomiast skrywa głęboki, coraz głębszy cień.

Dariusz Ratajczak

http://dariuszratajczak.blogspot.com/20 ... kowie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 08 maja 2013, 18:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.autonom.pl/?p=5559

Teraz szkocka młodzież tresowana będzie w religii holokaustu. Czy w przyszłości będzie ktokolwiek na Ziemi, kto ośmieli się choć przez sekundę pomyśleć krytycznie o Żydach?

Kopia artykułu:

Szkocja będzie finansować wycieczki uczniów do Auschwitz
dodano dnia: 2013-05-03

500 tysięcy funtów w okresie dwóch lat – taka kwota zostanie przeznaczona na sfinansowanie wycieczek maturzystów do muzeum w Auschwitz–Birkenau przez autonomiczny rząd Szkocji.
Beneficjentem będzie organizacja Holocaust Educational Trust (HET), wdrażająca program “Lekcje z Auschwitz”, którego celem jest “uświadomienie młodzieży szkolnej, do jakich skutków prowadzą uprzedzenia wobec mniejszości i czym jest rasizm”.
Według Alexa Salmonda, rząd zdecydował się na dofinansowanie, bo nie chce dopuścić, by szkockie społeczeństwo stało się nieczułe na “niebezpieczeństwa uprzedzeń, nietolerancji, dyskryminacji i nienawiści”.
Do tej pory ok. 1 tys. szkockich uczniów zwiedziło Auschwitz. Nie jest to novum na Wyspach Brytyjskich – w angielskich szkołach program działa na większą skalę, a HET otrzymał pieniądze jeszcze za rządów Tony Blaira.
Wysyłanie uczniów do Auschwitz za pieniądze podatników jest dla HET niewystarczające – o działania tej organizacji doprowadziły do wprowadzenia wiedzy o holokauście jako obowiązkowego przedmiotu dla maturzystów.
W czasach, kiedy społeczeństwu każe się zaciskać pasa i pozbawia je wszelkich świadczeń socjalnych, zmniejsza się kwoty przeznaczane na oświatę, wydaje się lekką ręką pieniądze wygenerowane przez zwykłych obywateli na edukację o holokauście, zakładając tym samym zasłonę milczenia na holokaust, którego Palestyńczycy doświadczają każdego dnia z rąk żydowskich okupantów.

na podstawie: PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 04 sty 2017, 11:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/43766-zydowski-tygodnik ... o-polskie/

Żydowskie megakłamstwa na temat holokaustu przekonują, że holokaust to mit i że nie było żadnego masowego mordowania żydów przez hitlerowców. Zatem w obozach zagłady głównie mordowano Słowian, a przede wszystkim Polaków. Inaczej przecież żydzi swoimi kłamstwami nie kpili by z własnych ofiar.

Kopia artykułu:

Żydowski tygodnik twierdzi, że Polacy to spadkobiercy niemieckich nazistów, a obozy śmierci były niemiecko-polskie
Anna Wiejak Opublikowano 3 stycznia 2017

Obrazek

Portal internetowy tygodnika The Jewish Press adresowany przede wszystkim do ortodoksyjnych żydów, kierujących się zasadami Talmudu, w sposób szokujący a zarazem skandaliczny relacjonował wydarzenia, do których doszło po zabójstwie 21-letniego mężczyzny w Ełku, dokonanego przez muzułmańskich imigrantów.
„[…] w niedzielę, 1 stycznia, informuje policja, budynek kawiarni [?] został otoczony przez 200-300 miejscowych, którzy wykrzykiwali nazistowskie hasła. Rzucali w lokal petardami i kamieniami, wybijając okno, zniszczyli wyposażenie a w końcu podłożyli ogień.” napisał autor artykułu, który jednak nie podpisał się pod tekstem z imienia i nazwiska.
Później przeszedł do nakreślenia fragmentarycznej i przekłamanej historii Ełku. Pisze tak:

Przed II wojną światową Ełk (ówcześnie Lyck) oraz jego przyległości zamieszkiwali w 95 proc. luteranie. Po tym, jak wysiedlono stamtąd większość populacji niemieckiej, religią większości w Ełku stał się katolicyzm.
Lyck był miastem, gdzie wydawano pierwszy tygodnik w języku hebrajskim, HaMagid założony w 1856 r. przez rabina Eliezera Lipmanna Silbermanna. Gazeta ostatecznie przeniosła się do Berlina. Lokalna żydowska populacja została skazana nawet zanim naziści przejęli władzę w 1933 roku. W 1932 r. został zaatakowany lokalny farmaceuta Leo Frankenstein – do jego domu wrzucono granat ręczny.
Fala antysemickich ataków zintensyfikowała się po 1933 i wielu lokalnych kupców i intelektualistów o żydowskich korzeniach zostało aresztowanych. W czasie Nocy Kryształowej, żydowskie sklepy i synagogi w Lycku zostały splądrowane i zniszczone. Wielu żydów opuściło Lyck, niektórzy z nich trafili aż do Szanghaju. Spośród tych, którzy pozostali, 80 zostało zamordowanych w niemiecko-polskich obozach śmierci.
Z powyższego tekstu wynika jednoznacznie, że zdaniem autora Polacy współpracowali z Niemcami w okresie II wojny światowej – sformułowanie „niemiecko-polskie obozy śmierci” można bowiem odczytać tylko w jeden sposób.
Warto dodać, że redakcja tej syjonistycznej gadzinówki mieści się w Nowym Jorku, czyli dokładnie tym samym mieście, ze społecznością żydowską którego spotkał się w zeszłym roku prezydent Andrzej Duda. Od spotkania nie minęło nawet pół roku, a już naród Polski znów jest przez lokalną diasporę żydowską szkalowany w oczach świata. Ciekawe, czy władze Polski zamierzają pociągnąć gazetę do odpowiedzialności karnej?

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 08 lut 2017, 12:47 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7481
Lokalizacja: Podlasie
Religia Holocaustu, a „polskie obozy śmierci”

Obrazek

Proces sekularyzacji sprawił, że wśród Żydów zaczął coraz częściej pojawiać się sceptycyzm a wraz z nim pytanie: czy powinniśmy wierzyć, że Morze Czerwone się rozstąpiło i tak dalej? Potrzeba jest matką wynalazków i naprzeciw potrzebie wynikłej z narastania nastrojów sceptycznych w środowiskach żydowskich, wyszła religia holokaustu – mówi w rozmowie z portalem PCH24.pl redaktor Stanisław Michalkiewicz.

Kiedy po raz pierwszy zaczęto przerzucać odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie na Polaków?
Trudno jednoznacznie wskazać precyzyjną datę. Gdybym chciał odtworzyć sekwencję wydarzeń, która do tego doprowadziła, to wskazałbym na spotkanie Dawida Ben Guriona z Konradem Adenauerem w Nowym Jorku w roku 1961 podczas którego premier Izraela obiecał kanclerzowi Niemiec, że Żydzi nie będą już przeklinać „Niemców”. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się wykładnia, że sprawcami II Wojny Światowej byli „naziści” a nie Niemcy. Wcześniej nikt nie używał słowa „naziści”. Wszyscy wiedzieli, że zbrodni dokonali Niemcy.

Drugie wydarzenie, jakie doprowadziło do eskalacji obwiniania Polski i Polaków za zbrodnie II Wojny Światowej, to przemówienie Gerharda Schrӧdera w roku 2000 po objęciu przez niego w roku 1998 urzędu kanclerza Niemiec. Powiedział on, że „okres niemieckiej pokuty dobiegł końca”. Oznaczało to, że Niemcy nie będą przyjmowały żadnych suplik odszkodowawczych z powodu II Wojny Światowej.

Deklaracja kanclerza Schrӧdera stawiała stronę żydowską w obliczu konieczności podjęcia zasadniczych decyzji. W efekcie doszło wówczas do koordynacji niemieckiej polityki historycznej, która jest obliczona na stopniowe zdejmowanie odpowiedzialności z Niemiec i narodu niemieckiego, z żydowską polityką historyczną, która jest nakierowana na materialne eksploatowanie Holocaustu. Zdecydowano, że w tych warunkach żydowska polityka historyczna może mieć szanse powodzenia, jeśli wytypuje się „winowajcę zastępczego” i do niego zacznie się kierować pretensje odszkodowawcze. Ze względu na to, że spora część zbrodni niemieckich została dokonana na naszym obecnym terytorium państwowym zdecydowano, że to Polska zostanie wykreowana na winowajcę zastępczego.

Proces zdejmowania odpowiedzialności z Niemców pomogła z pewnością wypowiedź papieża Benedykta XVI, który 28 maja 2006 roku przemawiając w obozie zagłady w Brzezince powiedział, że Niemcy były pierwszym krajem okupowanym przez nazistów. Dzięki tej figurze retorycznej Niemcy ze sprawców II Wojny Światowej jednym susem przeskoczyły do pierwszego szeregu ofiar.

Jaką rolę w procesie tworzenia „religii Holocaustu” odegrało zjawisko sekularyzacji?
W przypadku niemal wszystkich narodów świata istnieje wiele bardzo różnych elementów identyfikacji. W przypadku narodu żydowskiego, który żył w diasporze, głównym elementem identyfikacji była dotychczas religia, zbudowana na bardzo traumatycznym przeżyciu, jakim było wyjście z niewoli egipskiej. Proces sekularyzacji sprawił, że wśród Żydów zaczął coraz częściej pojawiać się sceptycyzm a wraz z nim pytanie: czy powinniśmy wierzyć, że Morze Czerwone się rozstąpiło - i tak dalej?

Potrzeba jest matką wynalazków i naprzeciw potrzebie wynikłej z narastania nastrojów sceptycznych w środowiskach żydowskich, wyszła właśnie religia holokaustu.

Żydzi stwierdzili, że w procesie identyfikacji nie warto już powoływać się na niepewne wydarzenia głębokiej starożytności. Lepiej eksploatować traumatyczne wydarzenie będące w zasięgu ręki. Masakra Żydów europejskich w czasie II Wojny Światowej była idealnym „czynnikiem” jednoczącym i arcyważnym elementem żydowskiej tożsamości. Nie trzeba w nią „wierzyć”, trzeba ją tylko ciągle przypominać.

I tutaj dochodzimy do najważniejszej sprawy. Najważniejszym warunkiem „religii Holocaustu” nie jest uznanie przez naród żydowski masakry Żydów europejskich za wydarzenie bez precedensu. Istotą sprawy jest, aby cały świat uznał, że jest to wydarzenie bez precedensu w dziejach. Cała praca „duchownych i wyznawców religii Holocaustu” jest właśnie na to nakierowana. Przy pomocy piekielnej triady, czyli państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego, środowiska żydowskie próbują narzucić światu tę opinię.

Dlaczego akurat w ostatnim czasie obserwujemy tak silne ataki na Polskę i Polaków prowadzone przez największe media m.in. w Niemczech, Włoszech i USA?
Większość tych środowisk to w istocie środowiska żydowskie. Żydzi żyją w wielu krajach, co może stwarzać wrażenie, że nie tylko Żydzi, ale i inni też uważają Polaków za naród zbrodniarzy. Ale są to żydowskie media, a jeśli nawet nie, to jednak są inspirowane przez żydowskie organizacje.

Celem tej nagonki jest obrabowanie Polski pod pretekstem tzw. roszczeń majątkowych. Naciski żeby Polska te tzw. roszczenia zrealizowała są przynajmniej od 1996 roku, kiedy to miała miejsce słynna deklaracja ówczesnego sekretarza Światowego Kongresu Żydów Israela Singera. Oświadczył on w Buenos Aires, że jeśli Polska nie zadośćuczyni tym roszczeniom, to będzie „upokarzana” na arenie międzynarodowej.

Niestety część polskich osobistości czy to z tchórzostwa, czy to z łajdactwa, czy to z głupoty podłączyła się do tej operacji. Mam tu na myśli przede wszystkim byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który 10 lipca 2001 roku w Jedwabnem przeprosił za winy Polaków. Była to forma oskarżenia narodu polskiego za zbrodnie niepopełnione. Mam nadzieję, że Aleksander Kwaśniewski, jeśli poczucie sprawiedliwości w Polsce do końca nie zaniknie, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej za to łajdactwo, za to sprzeniewierzenie się przysiędze prezydenckiej, którą składał dwukrotnie, więc mógłby się jej nauczyć na pamięć.

W konstytucyjnej rocie tej przysięgi jest zobowiązanie, że prezydent będzie niezłomnie strzegł godności narodowej. Nie da się pogodzić obietnicy niezłomnego strzeżenia godności narodowej z jednoczesnym oskarżaniem narodu o zbrodnie niepopełnione.

To tylko jeden z przykładów. Naciski strony żydowskiej, które przyjmują różną formę nie ustają. Dowodem była publikacja gazety „ The Jerusalem Post” podczas ostatniej wizyty w Izraelu pana prezydenta Andrzeja Dudy. „ The Jerusalem Post” poruszył sprawę roszczeń stwierdzając, że „jeśli nie teraz, to kiedy?” Widać było, że ta publikacja jest obliczona na efekt w postaci rozmiękczenia polskiego oporu. Na szczęście prezydent nie ma konstytucyjnych uprawnień, żeby w imieniu państwa składać jakieś zobowiązania finansowe, ale ta intencja była bardzo widoczna.

Jarosław Kaczyński przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku zapowiedział w Klubie Ronina, że Polska nie będzie wypłacała Żydom żadnych odszkodowań. Patrząc jednak na realną politykę ciężko nie odnieść wrażenia, że była to tylko „przedwyborcza obietnica”…
Miejmy nadzieję, że Jarosław Kaczyński dotrzyma tej obietnicy. Coś jednak jest na rzeczy. Przypomnę spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy w konsulacie polskim w Nowym Jorku z przedstawicielami organizacji żydowskich. Z tego spotkania nie ukazał się żaden polski komunikat. Informacje o przebiegu spotkania musieliśmy czerpać z wypowiedzi szefa Żydowskiej Ligi Antydefamacyjnej Abrahama Foxmana dla mediów amerykańskich.

Wiemy m.in., że pan prezydent Andrzej Duda zobowiązał się do walki z antysemityzmem zapowiadając odpowiednią legislację w tej sprawie, co jest bardzo niepokojące. Wiadomo bowiem, że to ani prezydent, ani żaden inny czynnik polski nie decyduje o tym, co jest antysemityzmem. Zawsze decyduje o tym strona żydowska. Gdyby taka legislacja pojawiła się, wówczas mielibyśmy do czynienia z amputacją kolejnego fragmentu polskiej suwerenności państwowej.

Powtórzę raz jeszcze: miejmy nadzieję, że Jarosław Kaczyński dotrzyma złożonej obietnicy i nie ugnie się przed żadnymi naciskami.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Tomasz Kolanek

http://www.pch24.pl/religia-holocaustu- ... 308,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 20 lut 2017, 12:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 11 lip 2017, 17:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/09/0 ... -stulecia/

Elie Wiesel – oszust stulecia?
Posted by Marucha w dniu 2016-09-07 (środa)

2 lipca 2016 roku świat obiegła wiadomość o śmierci Elie Wiesela, żydowskiego szowinisty, twórcy terminu Holocaust, jednocześnie laureata Pokojowej Nagrody Nobla, którą otrzymał w 1986 roku, znanego również z wprowadzanych w swoich książkach kłamliwych wersji wydarzeń II Wojny Światowej.

[Zarówno gajowy i jak i inni źli ludzie od dawna podawali w wątpliwość brednie, jakie wypisywał żydowski psychopata i histeryk, Elie Wiesel. Jedną ze słynniejszych jest opis Babiego Jaru w Kijowie, gdzie Niemcy dokonali masowej egzekucji Żydów: „Później dowiedziałem się od jednego ze świadków, że miesiąc za miesiącem ziemia nie przestawała drżeć i od czasu do czasu wytryskiwały z niej gejzery krwi„.
Admin]


„Urodził się 1928 roku w Rumunii w ortodoksyjnej rodzinie chasydów. W czasie II wojny światowej – pisze dale „Onet” – był więźniem obozów koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau i Buchenwald. W Auschwitz zginęły jego matka i najmłodsza z trzech jego sióstr. Po wojnie wyjechał do Francji, gdzie studiował na Sorbonie i rozpoczął pracę dziennikarską, jako współpracownik czasopism francuskich i izraelskich. Był również przewodniczącym amerykańskiej Komisji ds. Holokaustu przy prezydencie USA i inicjatorem budowy Muzeum Holokaustu w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej znanym dziełem Wiesela jest powieść „Noc”. To napisana prostym językiem relacja z tego, co działo się w Auschwitz-Birkenau”.
Wszystkie relacje i wspomnienia pośmiertne podkreślają, że Elie Wiesel był więźniem obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Buchenwaldzie. Czy rzeczywiście Elie Wiesel był więźniem obozów koncentracyjnych?
Wątpliwości, co do prawdziwości relacji Elie Wiesela zgłaszają sami Żydzi, którzy przebywali w tym samym czasie w Auschwitz, i którzy trafili tam w 1944 roku z terenu Węgier. Jednym z nich jest Miklos (Nikolaus) Gruner. Miklos Grüner, były więzień Auschwitz i Buchenwaldu, twierdzi, że książka Elie Wiesela „Noc” jest „w 87 procentach słowo-w-słowo plagiatem” książki pt. „Milczenie świata”, wydanej w jidysz w Paryżu w 1956 r., której autorem był jego przyjaciel z obozu w Auschwitz, Lazar Wiesel. Ale to nie wszystko. Miklos Gruner twierdzi również, że Wiesel nie tylko skradł książkę, ale i tożsamość jego przyjaciela. Aby dobrze to zrozumieć poświęcić musimy kilka zdań pobytowi w obozie samego Miklosa Grunera.
Kiedy Miklos Grüner miał 15 lat został w maju 1944 r. deportowany z Węgier do Auschwitz-Birkenau wraz z matką i ojcem oraz dwoma braćmi. Matka i młodszy brat po przybyciu do obozu zostali natychmiast zagazowani, a jemu, starszemu bratu i ojcu wytatuowano numery i skierowano do katorżniczej pracy w fabryce paliw syntetycznych IG Farben. Ojciec zmarł sześć miesięcy później, a starszego brata wysłano do Mauthausen. Miklos został sam. Spotkał tam dwóch starszych żydowskich więźniów, również z Węgier, którzy przyjaźnili się z jego zmarłym ojcem. Byli to bracia Wiesel – Lazar i Abraham, którzy otoczyli 15-letniego Grunera swoją opieką. Miklos nigdy nie zapomniał wytatuowanego numeru Lazara – A-7713.
W styczniu 1945 r., kiedy nadchodziła armia sowiecka, więźniów wypędzono z Auschwitz i po dojściu do dworca w Gliwicach załadowano do wagonów i przewieziono do Buchenwaldu. W czasie tej zimowej ewakuacji obozu zginęła ponad połowa więźniów, wśród nich Abraham, starszy brat Lazara Wiesela. W kwietniu (8.4.1945 r.) armia USA wyzwoliła Buchenwald, a Miklos Gruner i Lazar Wiesel byli wśród tych, którzy przeżyli obóz. Po wyzwoleniu drogi obu przyjaciół rozeszły się.
W 1986 roku w Sztokholmie w hotelu „Savoy” odbyło się spotkanie z laureatem Nagrody Nobla, Elie Wieselem. Szwedzka gazeta „Syd-Svenska Dagbladet” skontaktowała się z Grünerem i zaprosiła go na spotkanie z dawnym przyjacielem o nazwisku Elie Wiesel, gdyż obaj byli ponoć na słynnym zdjęciu z Buchenwaldu. Miklos Gruner miał wątpliwości i powiedział gazecie, że nie zna nikogo o tym imieniu (Elie). Wtedy gazeta poinformowała go, że to ten sam, którego znał w obozie o imieniu Lazar, z wytatuowanym numerem A-7713.
Ponieważ Miklos dobrze pamiętał ten numer, był zatem przekonany, że spotka swojego starego przyjaciela Lazara. Przyjął zaproszenie na spotkanie w hotelu „Savoy”, które miało miejsce w dniu 14.12.1986 r. Lazar Wiesel, który urodził się w 1913 r., na spotkaniu w 1986 r. miałby 73 lata, natomiast Elie Wiesel urodzony w 1928 roku, miał wtedy 58 lat.
Miklos wspomina: „Byłem bardzo szczęśliwy na myśl o spotkaniu z Lazarem, ale kiedy stanąłem naprzeciwko tzw. „Eli Wiesela”, byłem oszołomiony tym, że widzę człowieka, którego w ogóle nie rozpoznałem, i który nawet nie mówił ani po węgiersku, ani jidysz (Gruner i bracia Wieselowie byli przywiezieni z Węgier – przp.aut.), ale po angielsku z silnym francuskim akcentem. Dlatego nasze spotkanie skończyło się po około dziesięciu minutach. Jako pożegnalny prezent mężczyzna dał mi książkę zatytułowaną „Noc” i stwierdził, że jest jej autorem. Przyjąłem książkę, której wtedy nie znałem, ale wszystkim obecnym powiedziałem, że ten człowiek nie jest tym, za kogo się podawał!“
Miklos stanowczo podkreśla, że podczas tego spotkania, Elie Wiesel odmówił pokazania wytatuowanego numeru, stwierdzając, że nie chce pokazywać swojego ciała. Miklos wspomina, że Elie Wiesel miał pokazać swój wytatuowany numer izraelskiemu dziennikarzowi, którego Miklos spotkał i dziennikarz powiedział mu, że nie miał czasu, by zidentyfikować numer, ale … był pewien, że to nie był tatuaż.
Miklos mówi: „Po tym spotkaniu z Elie Wieselem spędziłem 20 lat na poszukiwaniach i dowiedziałem się, że mężczyzna nazywający się Elie Wiesel nigdy nie był w obozie koncentracyjnym, gdyż nie było go na żadnej oficjalnej liście zatrzymanych”.
Efektem tych poszukiwań jest książka autorstwa Grunera pt. „The stolen identity. Auschwitz number: A-7713”. Co zawiera ta książka?
1. Miklos Gruner ustalił i uzyskał z Muzeum Auschwitz-Birkenau potwierdzenie wpisu do ewidencji obozowej Lazara Wiesela ur.4.09.1913 r. nr. obozowy A-7713. Podobne poszukiwania czyniła p. Ewa Kor z USA i otrzymała z Państwowego Muzeum Oświęcim-Brzezinka potwierdzenie, że pod numerem A-7713 wpisany był Lazar Wiesel ur. 4.09.1913. (Pismo z dnia 15.05.1987 nr. IV-8520-104/1241/87-podpisane przez Dyrektora mgra Kazimierza Smolenia).
2. Nie znaleziono w żadnym spisie więźniów nikogo o nazwisku Elie Wiesel urodzonego w 1928 roku. Nie było tego nazwiska również w spisie więźniów młodocianych.
Trudno przyjąć, że skrupulatni Niemcy mogli Elie Wieselowi wpisać datę urodzenia o 15 lat wcześniej. Ponadto mamy słynne zdjęcie z Buchenwaldu. Otóż Miklas Gruner jest nas tym zdjęciu pierwszy z lewej na dolnej pryczy. Miał wówczas 16 lat, a Elie Wiesel twierdził, że jest także na tym zdjęciu i wskazał w środkowym rzędzie siódmą osobę. Szkopuł w tym, że osoba ta jest o wiele lat starsza niż mający wówczas 17 lat Elie Wiesel.
Czyżby to była kolejna mistyfikacja żydowska dotycząca Holocaustu? Nie jest to nic nowego, bo znamy nazwiska mistyfikatorów takich jak: Misha Defonseca, Benjamin Wiłkomirski, Jan Tomasz Gross czy Herman Rosenblat, autor książki „Anioł przy płocie”.
Stale powiększa się grupa żydowskich i nie tylko żydowskich fałszerzy historii, którzy korzystając ze społecznej aury nadawanej tzw. ocalałym z Holokaustu, piszą książki, jeżdżą z pogadankami, występują w radio, telewizji i opowiadają najczęściej zmyślone historie o czasach wojny i swoim w niej udziale. Ich działalność jest nagłaśniana przez Przemysł Holokaustu, który nie interesując się prawdziwym przebiegiem II Wojny Światowej, ale dąży do całkowitej kontroli nad debatą historyczną i do czerpania różnego rodzaju korzyści, w tym roszczeń finansowych. Jako że temat mistyfikatorów Holocaustu jest powszechny postaram się przybliżyć go w szerszym zakresie czytelnikom.

Ireneusz T. Lisiak

Myśl Polska, nr 37-38 (11-18.09.2016)

http://mysl-polska.pl/1003


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 19 lut 2018, 11:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Fałsze i niedopowiedzenia holokaustu

W całej dyskusji i żydowskiej hucpy dotyczącej holokaustu pomija się niektóre kwestie.

Narracja holokaustu pomija niektóre wątki - takie jak choćby element ekonomiczny z tym związany.


Pierwszą kwestią,którą należy zaznaczyć, jest prośba obecnego na konferencji w Wannsee przedstawiciela GG, aby "proces eliminacji" zacząć od GG, gdyż żydowska ludność w GG nie nadaje się do wykorzystania do pracy na rzecz Niemiec, a jest problem z zapewnieniem jej wyżywienia.

Druga sprawa, że Żydzi mają hierarchiczną strukturę społeczną i najbardziej cenią bogatych. Bogaci - byli przeznaczani do likwidacji w ostatniej kolejności; mogli sobie to kupić.

Trzecia sprawa, że zupełnie pomija się sprawę zaopatrzenia w żywność przechowywanych Żydów. Znakomita część tych przechowywanych płaciła za to i to dużo. To dlatego, że przecież żywność nie była dostępna i trzeba było ją kupować na "czarnym rynku".
Najwięcej donosów o ukrywaniu Żydów wynikało z obserwacji zwiększonych zakupów żywności. A to w ówczesnych warunkach było bardzo łatwym "zadaniem wywiadowczym".
Jeśli zatem ukrywanie Żydów miało miejsce, to trzeba było organizować całą sieć nabywania i dostarczania żywności, a do tego i tak wszyscy sąsiedzi mieli świadomość tego faktu.

Także pomijanym elementem są warunki i okoliczności ukrywania Żydów. Oni musieli przebywać w pomieszczeniach czasami gorszych niż te dla zwierząt. Do tego nie mogli wychodzić na zewnątrz.
Zdarzały się przypadki chorób psychicznych na tym tle i nawet oddawania się w ręce niemieckie - takie życie wydawało się gorsze od śmierci.

Kolejna kwestia. Ukrywającym Żydom kończyły się pieniądze. Co w takim razie mieli robić Polacy ich ukrywający? Przydziały żywności były głodowe dla nich samych.
Owszem, część pomocy organizowała Żegota, ale to nie obejmowało wszystkich przypadków .
(Państwo Polskie przekazywało na ten cel pieniądze - długi jakie z tego tytułu powstały musiało spłacać to państwo już po wojnie; Żydzi nie kwapili i nie kwapią się do uregulowania należności).

I sprawa ostatnia.
W gettach można było sobie kupić prawo do odsunięcia w czasie transportu do obozu śmierci. Opłaty przyjmowały Judenraty i różne grupy mające wpływ na decyzje w tej sprawie. Część majątków była gromadzona poprzez zwyczajny rabunek. Ci, którzy zgromadzili dostatecznie dużo - załatwiali sobie też przejście na "stronę aryjską" i mieli środki na opłacanie kosztów ukrywania się.

I tu jest dylemat.
Polacy ukrywający takich Żydów zdawali sobie sprawę z pochodzenia ich bogactwa. Spora ich część robiła to dla pieniędzy i traktowała ukrywających z pogardą. Nie było zbyt silnych więzi emocjonalnych o charakterze humanitarnym.
Może dlatego też i reakcja w drugą stronę była podobna (pomijając żydowski element raczej najgorszego sortu, który w tym uczestniczył). Zapewne to mogło być powodem, że Żydzi nie okazywali w takich przypadkach zbytniej wdzięczności, a jeszcze mieli zastrzeżenia o złe traktowanie. Należy jednak pamiętać, że za tak zarabiane pieniądze - groziła kara śmierci ze strony Niemców, a Żydzi to pomijają.

I ostatnia kwestia.
Na tych Żydach, którzy przetrwali, ciąży odium pytania o ich postawę moralną względem pobratymców; w jaki sposób i jakim kosztem uzyskali środki i możliwość przetrwania?
Często było tak, że przekazywali do transportów nawet własne rodziny.

Jest więc pytaniem do tego Żyda z NYT, który indagował PMM o kwestie interpretacji nowelizacji ustawy o IPN, w jaki sposób udało się przetrwać jego przodkowi, skoro znaczna część rodziny zginęła w Polsce?
Byłoby istotnym wyjaśnienie tego w świetle zadanego pytania. Bo może to jego przodek powinien stanąć przed sądem. I nie w Polsce, a w Izraelu.

Opublikowano: 19.02.2018 11:13.

https://www.salon24.pl/u/brakszysz/8457 ... holokaustu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przedsiębiorstwo Holokaust
PostNapisane: 29 kwi 2018, 17:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Szlamowanie zewnętrzne i wewnętrzne

Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 29 kwietnia 2018

No i stało się; 24 kwietnia Izba Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych przyjęła ustawę nr 447 JUST, która zobowiązuje sekretarz stanu USA do monitorowania tempa i zakresu realizacji żydowskich roszczeń majątkowych przez państwa-sygnatariuszy deklaracji terezińskiej z czerwca 2009 roku. Polska też deklarację tę podpisała niechybną ręką Władysława Bartoszewskiego, który został tam delegowany przez Księcia-Małżonka, czyli Radosława Sikorskiego, podówczas wystruganego akurat na ministra spraw zagranicznych w rządzie premiera Tuska. Okazało się, że lobbing działaczy Polonii Amerykańskiej, którzy zresztą nie otrzymali wsparcia ze strony głównych władz Kongresu Polonii Amerykańskiej, nie mówiąc już o konstytucyjnych władzach Polski, które zachowywały się tak, jakby ta sprawa w ogóle ich nie obchodziła, okazał się nieporównanie słabszy od naporu zorganizowanego przez żydowskie organizacje przemysłu holokaustu. W rezultacie 30-letni plan wyszlamowania Polski właśnie zbliża się do finału – ale na naszych Umiłowanych Przywódcach nadal nie robi to żadnego wrażenia. Pobożny wicepremier Jarosław Gowin poinformował publicznie, że uchwalona właśnie przez Kongres USA ustawa „nie ma znaczenia prawnego”. Niby drobiazg – ale czyż nie miło dowiedzieć się, że nie tylko polski Sejm uchwala ustawy pozbawione znaczenia prawnego, jak np. nowelizacja ustawy o IPN, ale Kongres Stanów Zjednoczonych też? Oczywiście pobożny wicepremier Gowin zarówno w tej sprawie, podobnie jak we wszystkich innych, może się mylić, ale co to szkodzi, skoro jest człowiekiem Renesansu, z którego – jak pisała Kazimiera Iłłakowiczówna - „można wszystko zrobić i w każdą formę ulepić”? Ciekawe, że „Gazeta Wyborcza” tym razem nie popisała się żadnym wybuchem uczuć narodowych redakcyjnego Judenratu – jak to było przy okazji włączenia przez Kneset jakichś resztek obszaru Jerozolimy do terytorium państwowego Izraela. „Gazeta Wyborcza” opatrzyła relację z tego wydarzenia triumfalnym tytułem: „Jerozolima nasza!”- co przekonało mnie ostatecznie, że jest to żydowska gazeta dla Polaków. Ale na triumfy przyjdzie jeszcze czas, kiedy żydowskie organizacje przemysłu holokaustu będą przejmowały nieruchomości w Polsce. Ciekawe, czy pan prof. Jan Grabowski, co to i w Kanadzie i w Polsce uwija się wedle oskarżania Polski i Polaków o współudział w holokauście, dostanie jakąś ładną posiadłość z dworkiem i fornalami, czy też będzie musiał kontentować się tytułem „historyka światowej sławy” - do spółki z Janem Tomaszem Grossem? Jeśli Nasz najważniejszy Sojusznik każe przekazać Żydom mienie o wartości szacowanej na ponad 300 mld dolarów – a taka kwota pojawiła się w liście, jaki Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego w Nowym Jorku napisała do Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie – to każdy Żyd będzie mógł liczyć na posiadłość z dworkiem i fornalami – jak przystało na szlachtę jerozolimską.

Toteż, skoro siekiera została już do pnia przyłożona, pan prezydent Andrzej Duda nie ma większych zmartwień, jak wysondowanie opinii publicznej, czego by życzyła sobie mieć w nowej konstytucji. W tym celu na Stadionie Narodowym odbył się „Kongres Wspólnie o Konstytucji”. Udział w Kongresie wzięli: „Szanowny Pan Marszałek, Szanowni Państwo Ministrowie, Szanowna Pani Prezes, Szanowny Pan Przewodniczący, Szanowni Państwo Prezesi, Szanowni Państwo Profesorowie, Posłowie, Senatorowie, Droga Młodzież oraz Wszyscy Dostojni Przybyli Goście”. Ponieważ z żadnej relacji nie można się dowiedzieć, jacy to suwerenowie wzięli w tym Kongresie udział, odtwarzam prawdopodobne audytorium z powitania, jakie do uczestników skierował pan prezydent. Można powiedzieć, że na Stadionie Narodowym zebrała się elita suwerenów, co pokazuje, że po hekatombie elit w następstwie katastrofy smoleńskiej nasz mniej wartościowy naród tubylczy dorobił się nowej elity, której pan prezydent przedstawił pomysł na „konstytucję XXI wieku”. Jak zauważył prezydencki minister pan Mucha, referendum powinno przynieść rozstrzygnięcie w szalenie doniosłej kwestii, czy konstytucja ma pierwszeństwo przed prawem Unii Europejskiej, czy nie. Kwestia rzeczywiście jest doniosła, z tym jednak, że została rozstrzygnięta jeszcze w roku 1964, kiedy jeszcze pana ministra Muchy nie było na świecie, przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, którego orzeczenia mają dla państw członkowskich UE charakter źródeł prawa. W sprawie Flaminio Costa przeciwko ENEL (C-6/64) Trybunał orzekł, że prawo unijne ma pierwszeństwo przed prawem państwa członkowskiego bez względu na rangę ustawy. W tej sytuacji równie dobrze w referendum mogłoby paść pytanie, czy obywatele chcieliby, żeby w nocy było jasno, a w dzień ciemno, czy woleliby, żeby wszystko zostało po staremu. Ale co to komu szkodzi, skoro nie wiadomo, czy to całe referendum w ogóle się odbędzie? Warto bowiem przypomnieć, że zgłoszenie pomysłu z referendum konstytucyjnym było pierwszą samowolką pana prezydenta Dudy, po której przyszły kolejne, jeszcze gorsze. Toteż nic dziwnego, że zarówno Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, jak i pozostali pretorianie z PiS, pomysł ten przyjęli kwaśno, a teraz pan minister Sasin expressis verbis podał w wątpliwość celowość urządzania go. Referendum wprawdzie zarządza prezydent, ale – za zgodą Senatu, w którym na 100 senatorów, 65 pochodzi z PiS. Prezes Kaczyński jest pamiętliwy, więc nie ma specjalnych szans, by jakiś senator wyłamał się z dyscypliny, nawet gdyby formalnie nie była zarządzona, bo w przeciwnym razie musiałby kandydować jako niezależny, a potem siorbać cienką herbatkę, słuchając w dodatku szyderstw małżonki, pokazującej mu nieubłaganym palcem sytych, szczęśliwych i zadowolonych sterników nawy państwowej.

Podczas gdy na Stadionie „sztab wesoły łyka” w Sejmie, który wskutek tego wygląda jak jakiś polowy lazaret, koczują rodzice wraz ze swoimi niepełnosprawnymi dziećmi. Walczą oni o „kroczące” zasiłki, które w roku 1019 osiągnęłyby poziom 500 złotych, no i o zrównanie rent socjalnych z najniższymi rentami ZUS. Rząd chyba pluje sobie w brodę, że tak się chwalił finansowymi sukcesami, bo jeśli nawet jakoś ukontentowałby tych rodziców, to nie trzeba będzie długo czekać na wtargnięcie do Sejmu kolejnej grupy pokrzywdzonych, a po niej następnej – i tak dalej. Pokrzywdzonych bowiem u nas nie brakuje. Toteż pani minister Rafalska kombinuje na boku jakieś kompromisy, ale rodzice z Sejmu nie dają za wygraną tym bardziej, że wspiera ich nieprzejednana opozycja

i demonstranci na zewnątrz, którzy tylko patrzeć, jak założą pod Sejmem miasteczko. „Nie znałeś litości panie i my nie znajmy litości” - pisał Adam Mickiewicz – toteż opozycyjni dziennikarze z mściwą satysfakcją przypominają wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego, który ówczesnemu rządowi zarzucał brak empatii. Sytuacja wydaje się patowa, bo nawet podczas długiego weekendu, kiedy to większość obywateli będzie sobie popijać i zakąszać, nikt nie odważy się podnieść ręki na dzieci niepełnosprawne, żeby je pod osłoną nocy z Sejmu wynieść. I tylko Janusz Korwin-Mikke zauważył, że skoro ci rodzice dotychczas żyli bez tych zasiłków, to znaczy, że jest to możliwe. Z punktu widzenia logiki niczego tej opinii zarzucić nie można, ale polityka, zwłaszcza demokratyczna, z logiką nie ma nic wspólnego, toteż nic dziwnego, że świat wygląda tak, jak wygląda.

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4204


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /