Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Witamy w świecie Orwella
PostNapisane: 16 sie 2012, 13:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Chip RFID – nadzieja czy droga do zniewolenia?

„On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy, otrzymują znamię na swojej prawej ręce lub na czole (…)”
Znamię na prawej ręce lub na czole… Czy św. Jan Apostoł, pisząc swoją Księgę Objawienia miał wizję miniaturowego chipa RFID i z braku lepszego określenia nazwał go „znamieniem Bestii”? Być może… Tak przynajmniej twierdzę liczni pasjonaci religijni, badacze biblijni, wierzący tropiciele teorii spiskowych, którzy w nowoczesnej technologii szukają potwierdzenie dla prawdziwości przepowiedni swoich proroków. Ale zostawmy im te metafizyczne rozważania i zejdźmy na ziemię. Niezależnie od apokaliptycznych wizji starożytnych myślicieli, nowożytne chipy RFID istnieją i to od wielu lat. Czy są one zagrożeniem dla wolności? A może to kolejny nieuzasadniony strach przed nowoczesną technologią – tak jak kiedyś ludzie bali się pociągów, albo uważali komputer za narzędzie szatana (cokolwiek przez to rozumieć)?

Chip RFID to właściwie nic wyjątkowego. RFID (Radio-frequency identification) jest to metoda przesyłania danych do układu przy pomocy fal radiowych, umożliwiająca odczyt oraz zapis. Technologia znana od dawna, stosowana niemal na każdym kroku: przy znakowaniu towarów, zwierząt, w różnych dokumentach (od przyszłego roku RFID będą posiadać nowe dowody osobiste w Polsce) – jest to zwyczajnie miniaturowy nadajnik (wielkości 2-3 ziaren ryżu obok siebie), na którym można zapisać dowolne informacje (np. dane personalne, numery identyfikacyjne, stan konta bankowego, itp), z którym można się komunikować na określoną odległość i który, przy odpowiedniej sile sygnału, można namierzyć i śledzić.

O co ten cały hałas? Żeby wyciągać starożytne przepowiednia i głosić apokaliptyczne wizje? O pewien, wcale nieoryginalny pomysł, polegający na wszczepieniu człowiekowi tego urządzenia pod skórę. Technologicznie nie jest to żaden problem – już dzisiaj robi się to kotom i psom, aby właściciele mogli je szybko odnaleźć. Nic więc dziwnego, że szybko pomyślano, że chip może służyć w ten sposób również człowiekowi. Byłaby to swego rodzaju wygoda: chip mógłby pełnić funkcję dowodu osobistego czy karty płatniczej, praktycznie wykluczając ryzyku zgubienia bądź kradzieży (chyba, że przy pomocy ataku hakerskiego).

Jest tylko jeden mały problem: ktoś musiałby mieć nad tym wszystkim kontrolę. Gdyby wprowadzić chipy na skalę masową, władza mogłaby wiedzieć o nas wszystko. Gdzie chodzimy, co robimy, jakie transakcje przeprowadzamy. Praktycznie rzecz biorąc już teraz posiadają taką wiedzę. Mamy przecież telefony komórkowe, które można namierzyć w prawie dowolnym miejscu na Ziemi, coraz częściej płacimy kartami kredytowymi, zostawiając po sobie ślady, używany systemu GPS, logujemy się na portale społecznościowe, większe miasta są w całości objęte monitoringiem, a cały glob obserwowany przez dziesiątki satelit okołoziemskich. Czy jeden chip, w te czy wewte robi tu jakąś różnicę? A może też będzie czynnikiem, który przepełni czarę goryczy, sprawi, że ludzie zaczną się buntować przeciw powszechnej inwigilacji?

„(…) i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia (…)”

Ludzie, którzy we wszystkim widzą „Orwella”, roztaczają ponurą wizję przyszłości, w której cały glob stanie się państwem totalitarnym, a władza, złożona głównie z bankierów, siłą i pod przymusem wszczepi każdemu miniaturowy nadajnik. Wszystko będzie kontrolowane, każdy nasz ruch nadzorowany, każda transakcja handlowa zapisywana. Ludzkość będzie stanowić jedno wielkie mrowisko, w którym każda jednostka będzie przebywać w ciągłej interakcji z systemem, będzie niewiele znaczącą częścią wielkiego kolektywu, odłamem centralnie sterowanego komputera. Będzie nic nie znaczącym zerem, a te zera będą składać się na miliony. I wbrew znanemu – wyjątkowo idiotycznemu aforyzmowi – jest to poważny powód do zmartwień. Te miliony będą do kogoś należeć, a zero zawsze pozostanie zerem. Nigdy nie stanie się jedynką.

Jednak przejście do „fazy RFID” wcale nie musi odbywać się w wyniku przymusowej akcji „szczepień”, prawdopodobnie można zrobić to o wiele prościej i bezboleśnie. W Internecie od dawno rekordy popularności bije dramatyczny, apokaliptyczny filmik „Znamię bestii”. Oprócz przykładu zastosowania chipa w praktyce (klub nocny w Barcelonie) i pesymistycznej końcówki pochodzącej z filmu „Zeitgeist”, clou programu stanowi fragment rozmowy Aarona Russo z Nickiem Rockefellerem:

A.R: Po co to robicie? Jaki jest cel? Macie władzę… krzywdzicie ludzi… to nie jest dobra rzecz.
N.R: Dlaczego się martwisz o ludzi? Martw się o siebie i o swoją rodzinę.
A.R: Jakie są ostateczne cele?
N.R: Ostateczny cel, to każdemu na tej planecie włożyć chip RFID. I aby wszystkie pieniądze były na tym chipie i żeby wszystko tam było. I jeżeli ktokolwiek będzie protestował przeciwko nam, po prostu wyłączymy mu chip.

Fakt, że władza równa się pieniądze, a pieniądze równa się władza, jest dla każdego oczywisty. Pieniądzom równa się też egzystencja. Już dziś są naciski, aby stopniowo eliminować pieniądz papierowy i zastępować go cyfrowym. Większość ludzi nie ma nic przeciwko takiego rozwiązaniu. Wskazują na zalety: wygoda, szybkość obsługi, oszczędności i utrudnienia działalności czarnorynkowej, która w takie sytuacji musiałaby przejść do systemu barterowego (jak zapłacić kartą za działkę marihuany albo usługę ulicznicy?), a przynajmniej łatwiej by ją było wykryć – wszystko byłoby zapisane czarno na białym w komputerze. A teraz wystarczy znieść karty kredytowe i zastąpić je podskórnymi chipami. Nawet najwięksi idealiści dadzą się zachipować, jeśli będzie to jedyny sposób, aby kupić chleb. A jak będą protestować? Po prostu wyłączymy im chipa.

W ten sposób przechodzimy do świata, w którym władza będzie miała wszystko, a my pozostaniemy bezbronni. Każdy opór, każda rebelia, każda konspiracja i niezależna działalność stanie się praktycznie niemożliwa. Tak, wiem, że umysł ludzki jest wstanie zawsze się uratować. Pewnie hakerzy wymyślą jak oszukać ten system, szulerzy wykombinują, jak handlować bez „znamienia”, buntownicy stworzą sobie jakieś podziemie lub leśną partyzantkę. Niemniej jednak, nie jest to wesoła wizja. A może my sami ją przyspieszymy? Może zwyczajnie tego chcemy?

„(…) Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jemu posągowi, i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego (…)”

„Zawsze lubiłem koty. Te zwierzęta są sprytne, dumne i niezależne. Nigdy nie dały się do końca udomowić. Mimo to, żyją wspólnie z człowiekiem i wykorzystują go, jeśli leży to w ich interesie. Jedzą mięso, którym je częstuje i piją mleko, które im daje. Śpią na jego kanapie i chronią się przed zimnem w jego mieszkaniu. Ale odchodzą kiedy chcą i wracają, jak przyjdzie im ochota. Czasem nigdy nie wracają. To psy zawsze wracają. Pies przybiega na każde zawołanie, pada panu do stóp, daje się wiązać na łańcuchu. Jest zbyt tchórzliwy, żeby odejść – straciłby wtedy opiekę i strawę. Woli dać się zamknąć na małej przestrzeni i być posłusznym właścicielowi. Do końca życia. Kota nigdy się nie uda tak spętać, jest na to zbyt dumny. Woli się włóczyć po nocach i głodować, niż pozostać wierny komukolwiek. Dlatego większość ludzi woli psy niż koty. Ja wolę koty”.

Banałów Thomasa Jeffersona o tym, że: „Kto oddaje swoją wolność za bezpieczeństwo…” i tak dalej, nie ma co powtarzać – każdy je zna. Czy każdy się do nich stosuje? Cóż, zobaczmy jak to jest na przykładzie chipów RFID.

W wyżej wymienianym filmie widzimy „nowoczesną” matkę z Florydy, która „po 9/11 jest poważnie przejęta bezpieczeństwem swoim i swojej rodziny”; mamy fana baseballu, który twierdzi, że „jeśli przez terrorystów nie będzie mógł pójść na mecz Gigantów, to znaczy, że oni wygrali (terroryści rzecz jasna – Autor)”, a ponieważ do tego nie można dopuścić, więc „nie ma nic przeciwko, aby nosić to na stałe w swojej ręce. To będzie go identyfikowało”. Mamy fanów dobrej zabawy w nocnych klubach, gdzie „królują skąpe stroje, więc portfel może zawieruszyć się tańcu”, dlatego też „płacenie przy pomocy podskórnego chipa jest wiele wygodniejsze”. Mamy statystyki, które mówią, że w Wielkiej Brytanii co dwudziesty dorosły i co dziesiąty nastolatek chce mieć chip wszczepiony pod skórę. Czy obawiają się czegoś? Nie, gdyż jak zapewnia młoda dziewczyna: „To nie jest bolesne, czuć tylko ucisk, jak przy zwykłym zastrzyku”. Mamy reklamę firmy Heath Link, która „jest zawsze przy Tobie, gdy liczy się każda sekunda”; w której uśmiechnięci, pełni ciepła i pokoju, starzy i młodzi klienci (tak, już zaczipowani!) cieszą się, że: „coś tak małego łączy mnie ze wszystkim co kocham”, że „Bob nie musi już pamiętać wszystkich swoich leków”, że „kocham dzieci swoich dzieci”, że „nie stracę panowania nad swoim samochodem”, „mam cukrzycę, ale ona nie ma mnie” i „próbuję ratować Twoje życie”.

Wystarczy? Nie, gdyż to tylko maleńka próbka możliwości wspaniałych chipów. Technologia ta ma duże szanse rozwinąć się w przyszłości, a chipy (niekoniecznie proste RFID-y, także o wiele bardziej wyrafinowane technologicznie) mogą pełnić o wiele szerszą funkcję niż tylko zwykłego, przechowującego dane nadajnika. Pracują nad nimi obecnie niemal wszystkie największe koncerny farmaceutyczne, wydając miliony na dokonanie przełomu. Co takiego może nas czekać w przyszłości? Jak wyznaje Moncef Slaoui, szef działu badań i rozwoju w GlaxoSmithKline: „wyzwaniem jest integracja pracy – w interfejsach mózg-komputer, materiałoznawstwie, nanotechnologii, mikro-energetyce – w celu zapewnienia korzyści terapeutycznych” (cytat za PrisonPlanet). Konkretniej, GlaxoSmithKlin chodzi o wszczepianie urządzeń do naszego mózgu, które to mogłyby się z nim komunikować. W ten sposób, chip przy pomocy wysyłania odpowiednich sygnałów, mógłby stymulować mózg w celu leczenie różnorakich chorób jak cukrzyca, padaczka, otyłość, a nade wszystko – depresja i choroby psychiczne. Inaczej mówiąc, chip sterowałby naszym mózgiem, aby ten w ściśle określony sposób zarządzał organizmem. Można by dzięki temu ułatwić leczenie; chip sam mógłby monitorować stan organizmu oraz ingerować w jego gospodarkę (np. pobudzać narządy do produkcji przeciwciał lub hormonów), dzięki czemu zastąpiłby badania kontrolne, lekarstwa, a nawet operacje chirurgiczne.

Wydaje się to cudowne i przełomowe, prawda? Kto nie zdecyduje się na przyjęcie urządzenia, które może mu uratować życie lub oszczędzić bolesnych zabiegów. Ta futurystyczna technika zbliża się wielkimi krokami – testy takich stymulacji mózgowych przeprowadzono już z powodzeniem na szczurach. Ale jeśli wyżej opisana technologia wydaje się fantastyczna, to co powiedzieć o rewolucji, którą chce wprowadzić Intel i IBM. Naukowcy komputerowych gigantów od wielu lat intensywnie pracują nad połączeniami typu mózg-komputer, dzięki którym ludzki mózg będzie mógł przy pomocy samej myśli korzystać ze wszystkich zasobów zawartych w podłączonym komputerze oraz wydawać mu polecenia. W praktyce będzie to oznaczać, że komputer stanie się przedłużeniem, udoskonaleniem naszego mózgu. Według Computer Work UK (tł. PrisonPlanet): “Do roku 2020, nie będziesz potrzebował klawiatury i myszy aby kontrolować komputer, mówią badacze Intela. Zamiast tego, użytkownicy będą otwierać dokumenty i surfować po internecie używając jedynie własnych fal mózgowych. Naukowcy z laboratorium badawczego Intela w Pittsburghu pracują nad znalezieniem sposobów czytania i wykorzystania ludzkich fal mózgowych do obsługi komputerów, telewizorów i telefonów komórkowych. Fale mózgowe mogłyby być wykorzystane poprzez zaawansowane czujniki Intela wszczepiane do mózgu ludzi. Naukowcy twierdzą, że plan nie jest częścią filmu science-fiction, Wielki Brat nie będzie osadzał chipów w mózgu wbrew twojej woli. Naukowcy oczekują, że konsumenci będą pożądali wolności, którą pozyskają za pomocą implantu”.

Możliwości są niemal nieograniczone. Cały zasób danych zapisanych na chipie (lub urządzeniu z którym będzie się on kontaktował) będzie cały czas dla naszej dyspozycji. W dowolnej chwili, przy pomocy samej myśli będziemy mogli wydobyć dowolną informację z zasobów Internetu lub zapisanych na dysku plików. Praktycznie nie będziemy się musieli uczyć niczego na pamięć, gdyż wszystko co potrzebujemy, będzie zapisane w chipie. Chip będzie mógł też aranżować pracę mózgu w zależności od naszych potrzeb: zwiększać czujność, koncentrację, wywoływać podniecenie, stymulować emocje, wyciszać lub zwiększać aktywność, powodować agresją lub spokój. Według Science Channel możliwe będzie też przyspieszenie przepływu informacji do szarych komórek. Naukowcy spekulują, że „zwiększenie transferu” w mózgu do 50 Mbps (maksymalna prędkość łącza internetowego w USA) oznaczałoby możliwość przeczytania średniej grubości książki w dwie dziesiąte sekundy.

Nie ulega wątpliwości, że upowszechnienie takiej technologii stworzyłoby swego rodzaju „nadczłowieka”, istotę, której potencjał i jego konsekwencje trudno w tej chwili nawet określić. Jak wielką władzę dałoby to człowiekowi, jakie nowe możliwości otworzyłyby się przed nim? Czy ktokolwiek zdołałby się oprzeć pokusie sięgnięcia po owy „kamień filozoficzny” biocybernetyki? I czy będzie to dla nas bezpieczne?

„(…) oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat.”

Nie ma wynalazków złych. Ani dobrych. Dobrzy i źli mogą być ludzie oraz to, w jaki sposób te wynalazki wykorzystują. RFID, podobnie jak każda inna technologia może być użyta do dobrych jak i złych celów. Chyba każdy staje przed dylematem i wątpliwością: czy będzie to przełom w historii ludzkości i krok ku lepszym czasom, czy może też prosta droga do zniewolenia? I czy przypadkiem nie jest to o jeden krok za daleko, krok do wyzbycia się swojego człowieczeństwa, kiedy to zanikną różnice między człowiekiem a maszyną?

I jak patrzeć na to z wolnościowego punktu widzenia? Można potraktować przecież problem wolnorynkowo: „Skoro mnie do tego nie zmuszają, to wszystko ok – niech ci, co chcą to nosić, niech sobie mają, ważne, żeby mnie zostawili w spokoju”. Ale czy na pewno jest to takie proste? Przecież już dzisiaj mało kto wyobraża sobie życie bez dostępu do Internetu, telefonu lub konta w banku – a przecież nikt nas nie zmusza do posiadania ich. Nawet jeśli założymy, że posiadanie chipów nie będzie obowiązkowe (jak dziś dowodów osobistych) i że będzie można kupować bez nich (jak dziś bez karty kredytowej), to jeśli zdecydowana większość społeczeństwa zechce je mieć, to czym stanie się ta garstka idealistów, którzy postanowią żyć bez nich („Nikt mnie nie będzie kontrolować!”, „Nikt niczego nie wprowadzi do mojego ciała!”, „Niech bydło znakują, nie mnie!”, „Nie jestem bułką z Tesco, żeby mnie skanować!”), jeśli nie zwykłym marginesem społecznym? I jak można sobie wyobrazić życie w społeczeństwie, w którym jedni będą posiadać nadludzkie zdolności, a inni zwyczajne? Oczywiste jest, że ci, którzy postanowią żyć bez chipa staną się niewolnikami pozostałych (mądrzejszych, bystrzejszych, zdrowszych, silniejszych, itp.). Więc technologia, mimo całego dobrodziejstwa jakie ze sobą niesie, staje się też swego rodzaju zniewoleniem, każdy nowy wynalazek wpływa na nasze życie, czy tego chcemy czy nie i w jakiś, większy lub mniejszy sposób, ogranicza nam wolność. Chyba, że zdecydujemy się żyć niczym H.D. Thoreau, pustelniczo i z dala od cywilizacji, choć dziś i to jest trudne do wykonania. Być może z czasem technologia całkiem nas zniewoli; staniemy się sługami komputerów i robotów? A może już dziś nimi jesteśmy, tylko tego nie zauważyliśmy? Żyjemy w złudzeniu, że mamy nad czymkolwiek kontrolę. Przecież już dziś praktycznie nie jesteśmy wstanie funkcjonować bez elektroniki, telekomunikacji, transportu, a nawet idąc ulicą, setki elektronicznych urządzeń mówi nam co mamy robić i jak się zachowywać; sygnalizacja świetlna decyduje, kiedy wolno iść, a kiedy trzeba stać. Większości z nas to w niczym nie przeszkadza – lubimy, jak coś lub ktoś podejmuje za nas decyzje. Czy tak może być zawsze i czy wyjdzie nam to na dobre, kiedy naszym życie całkowicie zawładną komputery, albo co gorsza (gorsza, lepsza?), ludzie sprawujący nad nimi kontrolę?

Być może rację miał Ted „Unabomber” Kaczyński, twierdząc że: „System industrialno-technologiczny może przetrwać lub ulec załamaniu. Jeżeli przetrwa, może ostatecznie osiągnąć niski poziom fizycznego i psychologicznego cierpienia, lecz jedynie po przejściu przez długi i dotkliwy okres przystosowawczy i jedynie za cenę trwałego zredukowania istot ludzkich oraz wielu innych żywych organizmów do ról sterowanych produktów i trybików społecznej machiny. Ponadto, jeżeli system przetrwa, konsekwencje będą nieuniknione: nie istnieje żaden sposób zreformowania bądź zmodyfikowania systemu bez pozbawienia ludzi ich godności i autonomii”.

A może zwyczajnie przesadzam i demonizuję? Może swoim sceptycyzmem wykazuję irracjonalizm, zacofanie, brać otwartości umysłu, nieuzasadnioną fobię, paranoję? Bo czyż strach przed technologią, bez której zapewne byłbym martwy już w wieku dziecięcym, nie jest wyrazem niedojrzałości, jakiegoś prymitywnego romantyzmu, pragnieniem powrotu do stanu pierwotnego? Tęsknoty za innym światem, za wolnością, która nigdy nie istniała i nie może istnieć? Być może… Niemniej jednak, bez względu na wszystko, pragną zadeklarować, że nigdy nie pozwolę sobie wszczepić żadnego chipa, ani innego urządzenia. Wolę umrzeć w pełni człowiekiem, bez obcych ciał w sobie, bez mózgu nafaszerowanego elektroniką. A tym bardziej, nie oddam pieczy nad swoim życiem innym ludziom. Wolę być kotem, włóczącym się w ciemnościach.

Wojciech Mazurkiewicz
http://libertarianin.org

http://marucha.wordpress.com/2012/08/15 ... iewolenia/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wiamy w świecie Orwella
PostNapisane: 24 sie 2012, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Zachodnie (poprawne) demokracje też się do czegoś mogą przydać. Nawet do szkolenia totali, jak zwą na Zachodzie rząd w Białorusi. ....i kto tu wariat?

Niemieccy policjanci szkolili białoruskich funkcjonariuszy

Niemieccy policjanci szkolili przez lata funkcjonariuszy białoruskich służb bezpieczeństwa, w tym oficerów wzbudzającej strach wśród obywateli milicji.

Co najmniej stu funkcjonariuszy białoruskich sił bezpieczeństwa wzięło udział w latach 2008 - 2011 w szkoleniach na terenie Niemiec - czytamy niemieckim dzienniku "Der Tagesspiegel".

Ponadto blisko 400 żołnierzy straży granicznej, milicjantów na kierowniczych stanowiskach i techników kryminalnych szkolonych było przez niemieckich fachowców na Białorusi.

Ministerstwo spraw wewnętrznych w Berlinie potwierdziło informacje podane przez gazetę.

W listopadzie 2010 roku białoruscy esbecy mogli oglądać działania niemieckich policjantów skierowane przeciwko demonstrantom, usiłującym zatrzymać kolejowy transport pojemników z radioaktywnymi odpadami w Dolnej Saksonii.

Jak twierdzi niemieckie MSW, celem współpracy było "zapoznanie białoruskich kolegów z policyjnymi standardami obowiązującymi w niemieckiej policji" podczas masowych imprez sportowych. Białoruś będzie gospodarzem mistrzostw świata w hokeju na lodzie w 2014 roku.

Rzecznik MSW zaznaczył, że współpraca jego resortu z Mińskiem miała na celu wspieranie demokratycznych tendencji na Białorusi, widocznych we wschodnioeuropejskim kraju od 2008 roku. Decyzja o kooperacji została podjęta na długo przed falą represji wobec demokratycznej opozycji po wyborach prezydenckich w grudniu 2010 roku.

Jak podkreśla jednak "Der Tagesspiegel", współpraca z białoruskimi służbami była kontynuowana także po zaostrzeniu przez władze w Mińsku kursu wobec opozycji. Dopiero w końcu 2011 roku kontakty uległy całkowitemu zawieszeniu.

MM, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/8092,n ... iuszy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witamy w świecie Orwella
PostNapisane: 05 sty 2013, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Zbiegły się te dwa tytuły, a że Polska to też świat.......

Witamy w świecie Orwella

- „Wniosek o wotum nieufności dla rządu i wykorzystanie pana prof. Piotra Glińskiego jako parapremiera to farsa. Skoro PiS ma parapremiera, to za chwilę przedstawi pararząd, paraprezydenta i paramarszałka Sejmu. Mam wrażenie, że politycy partii Kaczyńskiego codziennie modlą się o jakąś katastrofę dla Polski, która dałaby im władzę – powiedziała w rozmowie z Onetem Ewa Kopacz

Wywiad opublikowany na dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia przeprowadzał redaktor Jacek Nizinkiewicz i jak to bywa z dziennikarzami w III RP ugryzł się zapewne w język, by nie sprawić tej największej kłamczyni w polskiej polityce jakiegoś kłopotu czy dyskomfortu zwłaszcza tuż przed świętami.

Bo jeśli chodzi o opozycyjne pararządy zwane w cywilizowanych państwach gabinetami cieni to jest to norma szczególnie w krajach anglosaskich.

13 stycznia 2006 roku właśnie taki „pararząd” powołał będący w opozycji „parapremier” Jan Maria Rokita, a w tym przedsięwzięciu nazywanym dzisiaj przez Ewę Kopacz „farsą” sama ona wzięła ochoczo udział wychodząc na wybieg i prezentując się przed kamerami, jako „paraminister” zdrowia.

Wydarzeniem tym przez kilka dni żyły wszystkie media, a „autorytety” z wypiekami na zakłamanych gębach wygłaszały „achy” i „ochy” nad profesjonalizmem opozycyjnej Platformy Obywatelskiej.

Przypomnijmy skład tego „pararządu”:

Koordynator gabinetu cieni - Jan Rokita. Sprawy wewnętrzne i służby specjalne - Marek Biernacki. Administracja - Waldy Dzikowski. Sprawy zagraniczne - Bronisław Komorowski. Obrona narodowa - Bogdan Zdrojewski. Sprawiedliwość - Julia Pitera. Sprawy europejskie - Anna Zielińska-Głębocka. Finanse - Zbigniew Chlebowski. Gospodarka - Adam Szejnfeld. Skarb państwa - Jan Wyrowiński. Infrastruktura - Tadeusz Jarmuziewicz. Rozwój regionalny - Tomasz Szczypiński. Edukacja i nauka - Krystyna Szumilas. Rolnictwo i rozwój wsi - Aleksander Grad. Kultura - Arkadiusz Rybicki. Zdrowie - Ewa Kopacz . Środowisko - Stanisław Gawłowski. Polityka społeczna - Sławomir Piechota. Sprawy kobiet i rodziny - Elżbieta Radziszewska. Sport - Mirosław Drzewicki. Szef frakcji PO w Parlamencie Europejskim - Jacek Saryusz-Wolski. Sekretarze gabinetu - Sławomir Nitras oraz Tomasz Lenz.

Gdyby redaktor Nizinkiewicz z Onetu był rasowym dziennikarzem to przypomniałby hipokrytce Kopaczowej tamtą „farsę” parodiującą zapowiedź niemal bokserskiego pojedynku o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej i wprawiłby ją w zakłopotanie.

Było bowiem tamtego zimowego styczniowego dnia 2006 roku mnóstwo kamer, błyskające flesze i po każdym wyczytanym nazwisku na „ring” wychodzili kolejni bohaterowie z Platformy Obywatelskiej, a wśród nich a jakże, Ewa Kopacz.

Na pierwszej konferencji prasowej ów gabinet cieni PO, rządzącą kilka tygodni „pisowską juntę” oskarżył o brak medali polskich sportowców podczas odbywającej się właśnie zimowej olimpiady w Turynie. Pech chciał, że w trakcie owej konferencji prasowej brązowy medal w biegu na 30 km techniką dowolną zdobyła Justyna Kowalczyk, co wprowadziło „pararząd” w zakłopotanie, a rumieńcem wstydu spłonął sam „paraminister” sportu „Miro” Drzewiecki, zwłaszcza, że po kilku dniach srebro zdobył w biatlonie również Tomasz Sikora.

Jak więc widzimy „pararząd” opozycyjnej PO to mistrzostwo świata zaś „pararząd” PiS to „żałosna farsa”.

To tylko kolejny przykład marnej kondycji i fatalnego stanu etyki polskiego dziennikarstwa służącego rządzącym i różnego rodzaju szemranym sitwom.

Kolejnym przykładem orwellowskiego świata, w który wdepnęliśmy już na całego było spotkanie Janusza Palikota i Leszka Millera pod gmachem warszawskiej „Zachęty” gdzie 16 grudnia w 90 rocznicę zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza ci dwaj polityczni wyrwikufle wezwali do…uwaga…”powstrzymania mowy nienawiści”.

Proponowałbym tej bandzie zgromadzonej 16 grudnia pod „Zachętą” marsz na kolanach pod łódzką siedzibę PiS gdzie członek PO, nie 90 lecz zaledwie 2 lata temu zamordował Marka Rosiaka, a Pawłowi Kowalskiemu próbował poderznąć gardło.

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim
George Orwell, Folwark zwierzęcy

Źródło:

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html

http://kokos.salon24.pl/476922,witamy-w-swiecie-orwella


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wiamy w świecie Orwella
PostNapisane: 12 sty 2013, 11:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Unia Europejska zakaże transakcji gotówkowych o wartości ponad 500 euro

W samym środku okresu ferii zimowych, gdy główne media nie pracują na pełnych obrotach, Ministerstwo Finansów Unii Europejskiej ogłosiło, iż transakcje gotówkowe w wysokości ponad 500 euro zostaną wkrótce zakazane.

Jedyną możliwością dokonywania takich transakcji będzie użycie kart kredytowych, debetowych lub czeków. Co więcej, granica 500 euro może zostać jeszcze obniżona w ciągu tego roku. Celem podjętych kroków jest walka z uchylaniem się od płacenia podatków (“tax evasion”).

W pierwszym kwartale tego roku wszystkie firmy, a także niektóre z samozatrudniających się osób, będą musiały zaopatrzyć się w terminale do obsługi kart płatniczych.

Wg. ministra finansów Giorgosa Mavraganisa, planowane zmiany mają “zachęcić obywateli do używania elektronicznych środków płatniczych w celu uzyskania większej przejrzystości transakcji oraz walki z uchylaniem się od podatków”.

Komentarz gajowego:

Oczywiście chodzi przede wszystkim o co innego:
1. Dokonanie kolejnego kroku w stronę globalnego, zmonopolizowanego, wirtualnego i nieuchwytnego pieniądza.
2. Uzyskanie jeszcze większej kontroli nad każdym krokiem gojskiego bydła… pardon, “obywateli Unii”, poprzez śledzenie ich zakupów, miejsc w których przebywają, ich zwyczajów itd. Nic nie przeszkadza, aby w karcie płatniczej umieścić mały czip RFID, identyfikujący właściciela bez jego wiedzy w miejscach, których by o to nie podejrzewał.

Orwell był optymistą.

Za http://dprogram.net/2013/01/09/european ... 500-euros/

http://marucha.wordpress.com/2013/01/11 ... -500-euro/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wiamy w świecie Orwella
PostNapisane: 02 lut 2013, 12:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Zbieractwo

Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście program telewizyjny o ludziach uzależnionych od zbierania odpadów? Problem dawniej nieznany lub widziany w całkiem innym wymiarze. Gromadzenie dóbr jest odruchem naturalnym i nie warto by dopatrywać się w tym czegoś nagannego, gdyby nie konieczność wciskania nam przez producentów kolejnych niepotrzebnych przedmiotów. Na czym więc polega różnica? A no na tym, że w czasach bezpowrotnie minionych zbierano przedmioty cenne, dzisiaj zaś śmiecie.

Zastanówmy się, skąd się to wzięło. Oto prosty przykład. Dawniej cenny przedmiot – na wykonanie którego ktoś musiał poświęcić wiele godzin i środków finansowych do jego wyprodukowania – pakowano w szary papier i przewiązywano sznurkiem. Osoba obdarowana cieszyła się cennym przedmiotem, a papier wyrzucała lub używała go ponownie. O ekologii nikt wówczas nie rozprawiał, za to stosowano ją powszechnie.

Teraz jest dokładnie odwrotnie. Otrzymujemy przepiękną paczkę, a po jej rozpakowaniu znajdujemy przedmiot, który już z samego założenia nie ma zachwycać, a co najwyżej szokować. Naturalnym więc odruchem jest zatrzymanie tego co piękne, czyli opakowania i wyrzucenie tego co szpetne.

Oto do czego doprowadza zasada: kup i wyrzuć. Po prostu nie wszystkim ona odpowiada.

Małgorzata Todd www.mtodd.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wiamy w świecie Orwella
PostNapisane: 26 lut 2013, 19:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Odebrać gojom wodę

[Przypominam artykuł i filmik sprzed czterech lat, bo to właśnie się realizuje w Polsce, w Warszawie. MD]

Posted by Marucha w dniu 2009-05-05 (wtorek)

Po obejrzeniu poleconego przez jednego z dyskutantów fragmentu filmu “The Corporation”, pod tytułem “Expansion Plan”, normalny człowiek może w pierwszej chwili mieć trudności, by uwierzyć w to, co słyszy i widzi:

Bolivia, riots after privatization of water

Otóż pewni biznesmeni wpadli na pomysł… sprywatyzowania zasobów wody, tłumacząc to, pozornie logicznie, iż skoro wszystkie zasoby gruntów na kuli ziemskiej są już czyjąś własnością i ziemi bez właściciela nie ma, to dlaczego niby inaczej mamy traktować wodę?

Prywatny właściciel na pewno lepiej i bardziej racjonalnie zadba o zasoby wody, niż anonimowy właściciel, jakim jest całe społeczeństwo (rozumowanie typowe dla Janusza Korwina-Mikke), a więc wszyscy na tym dobrze wyjdziemy.

Jako poletko doświadczalne ponadnarodowi biznesmeni wybrali sobie Boliwię. Sprywatyzowana miała zostać cała woda, włącznie z tą, której dostarczają deszcze – prawo zabraniało by mieszkańcom nawet zbierania deszczówki.
Średni dzienny dochód na głowę ludności wynosi 2 dolary. Jedna czwarta tego dochodu poszła by na opłacanie rachunków za wodę. Na skutki nie trzeba by długo czekać: niezapłacone rachunki, popadanie w długi, odbieranie dłużnikom ich własności – poletek ziemi, domków, lepianek… I o to przecież między innymi chodzi. Zwłaszcza o ziemię.

Mieszkańcy Boliwii gwałtownie zaprotestowali; rządowa policja broniąc interesów gigantycznego przedsiębiorstwa “Bechtel” (bo ono to wpadło na pomysł grabieży tego, co zawsze było wspólną własnością) użyła gaz łzawiący, kule, pałki. Wiele osób zostało rannych, niektórzy inwalidami na całe życie. Jedna osoba zginęła.

Zastanawiamy się, jakim łotrem być trzeba, aby w ogóle wpaść na zbrodniczy pomysł “prywatyzacji” zasobów wody? W jak niezmiernej pogardzie trzeba mieć odwieczne zwyczaje, które znalazły również swe odbicie w wielkich religiach światowych? Czy istnieją jakieś granice bezczelności?

Czy po prywatyzacji ziemi i wody nadejdzie czas na prywatyzację ognia i powietrza? Kto nie płaci, niech się dusi?

Tylko jedną cywilizację stać na takie potworne, wynaturzone, bandyckie wręcz “plany biznesowe”. Tylko jedna cywilizacja ma w pogardzie wszystkich innych i uważa ich za bydło, które z definicji nie posiada nic na własność, a zatem można im wszystko odebrać. Tylko jedna cywilizacja uważa, że okradanie innych, oszukiwanie ich dla własnej korzyści, a nawet zabijanie – nie jest jakimś grzechem.

Walka o przejęcie kontroli nad najbardziej podstawowym, najważniejszym zasobem naturalnym na kuli ziemskiej, jakim jest woda – dopiero się zaczęła. Znając stopień skorumpowania rządów i działalność “lobbystyczną” ponadnarodowych korporacji, patrzymy w przyszłość bez szczególnego optymizmu.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wiamy w świecie Orwella
PostNapisane: 28 lut 2014, 23:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7565
Lokalizacja: Podlasie
W USA zaczęli chipowanie ludności

Obrazek

W USA zaczęli chipowanie ludności. Okręg Hanna (stan Wyoming) rozpoczyna chipizację obywateli. Na razie akcja prowadzona jest wśród pracownków instytucji państwowych i wśród tych ludzi, którzy otrzymują zasiłek od państwa.

Chip (MINIRFID) jest nośnikiem informacji i ma pojemność 100 GB, gromadzone są w nim dane o ubezpieczeniach, kredytach, o historii chorobowej i terapii, o kolizjach z prawem, o kontach, rachunkach, itp. Jakakolwiek by nie była odległa perspektywa tego zjawiska to widać, że ono nabiera przyspieszenia w jednym ze stanów Ameryki.

Mowa jest o implantacji ludziom specjalnych chipów w których przechowywane są wszystkie dane osobowe człowieka. Trzeba powiedzieć, że ludzie mają zróżnicowany stosunek do chipów. Dla pewnych ludzi oczywista jest wygoda MINIRFID. Można nie nosić ze sobą dokumentów, pieniędzy, dowodu tożsamości. Ale wielu ludziom, oczywiście, trudno jest przyzwyczaić się do myśli, że są „pod kloszem”. Nigdy nie wiadomo jak wpłynie to na zdrowie.

Nawet nowoczesnemu człowiekowi trudno będzie zaakceptować noszenie na sobie chipa z którego będzie można sczytać wszystkie, o nim, informacje. Przeciwko występują także wierzący. Chip, w ich opinii, to znamię diabła i bezpośredni bilet do piekła. Są skargi na pogorszenie stanu zdrowia po implantacji chipów, ale naukowych dowodów nie ma.

Za: http://3rm.info/43403-v-ssha-pristupili ... eniya.html

Data publikacji: 11.02.2014

Przekład: RX

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/usa-z ... ci-2014-02

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witamy w świecie Orwella
PostNapisane: 19 cze 2017, 16:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Sprowadzamy do Europy ludzi, wśród których są poukrywani zbrodniarze.
Czy ktoś z nas poczęstowałby się cukierkiem, jeżeli wiedziałby, że co dziesiąty cukierek jest zatruty?
Ale w świecie zidiociałym poprawnością polityczną, zredukowaną do zera tożsamością, i wymóżdżonym umysłem, są ludzie, którzy sięgają po te cukierki, bo im powiedziano że większość cukierków nie jest zatruta.
Gdy któryś z częstujących się umiera, to pozostali rysują coś kolorowymi kredkami po chodnikach, ulicach, albo tatuują sobie pszczółki i ... wszystko wraca do normy. W domu wariatów wszystko da się naprawić. Lekarze dyżurni z wierchuszki UE mają stany umysłowe swoich pacjentów pod kontrolą.
UE to jeden wielki dom wariatów i ich psychiatrów.


Co? Pod meczetem naszych

Teresa May wybełkotała sentencje mówiąca o braterstwie, tolerancji i że nikt tego nie zniszczy. Tu się muszę zgodzić. TEGO braterstwa muzułmanów do Brytyjczyków zniszczyć nie da rady, bo go nie ma. No, ale zaklinać rzeczywistość można. Kiedyś do tych celów używano druidów co byłoby bardzo logicznym i dzisiaj. Pani Teresa zapytałaby druida. Ten z wnętrzności ofiary wygłosiłby akt strzelisty dla braterstwa muzułmanów i Brytyjczyków i efekt byłby dokładnie taki sam.

Ktoś zaatakował muzułmanów pod meczetem. Nie wiadomo czy z zemsty za utratę bliskiej osoby, czy chory psychicznie. To dla zaatakowanych nie ma większego znaczenia. Ważny jest fakt ataku na wiernych przez psa niewiernego. Allach oddaje muzułmanom ziemię wszędzie tam gdzie oni są. Oddaje im w służbę narody, które wcześniej karze utratą rozumu a tu jakiś giaur ośmielił się sprzeciwić Allachowi i zabił jednego oraz ranił wielu wiernych. To nie może ujść płazem. To musi być pomszczone tysiąckrotnie. Wszelkie tłumaczenia i przeprosiny niewiernych nic nie znaczą. Wszak każdy wierny wie, że dla sprawy należy kłamać. Można nawet udawać, że się jest psem niewiernym. Muzułmanin nie uwierzy w te przeprosiny i tłumaczenia, że chory psychicznie zaatakował. Muzułmanin wie swoje i odda tak jak nakazuje Allach i rodowe zwyczaje.

Będzie eskalacja terroru. Nawet bez tego byłaby. Teraz jednak przyspieszy to bardzo. Czy Brytyjczycy są w stanie nad tym zapanować? Uważam, że nie. Sami się ubezwłasnowolnili, podobnie jak i inne narody Europy Zachodniej i nie będą w stanie nagle zmienić swojej mentalności. Zdarzy się pojedynczy desperat jak ten ostatnio, co tylko będzie napędzać zwielokrotniony odwet, ale całość to owce. Żałośnie pobeczą jak ich pani premier i będą wychwalać tolerancję oraz multi kulti. Wychowali już sobie społeczeństwo wg politycznej poprawności zdolne tylko rysować kredą na chodnikach i chodzić w marszach przeciw przemocy. Pozwolili na potężną imigrację muzułmanów a ci utworzyli państwa w państwie. Muzułmanie nigdy nie zmienia się baranki. Islam im tego zabrania a imamowie czuwają, aby wierny muzułmanin był nim zawsze.

Aby zakończyć terror i aby Wielka Brytania ponownie stała się najbardziej spokojnym państwem świata konieczne byłoby wyrzucenie wszystkich muzułmanów poza granice i zakaz islamu. Ale to nawet dla nas brzmi absurdalnie, choć nawołuje do tego od lat osoba, która jak nikt zna islam. Zna go z własnego doświadczenia i wie jak zbrodnicza jest ta ideologia.

Opublikowano: 19.06.2017 14:35.

http://pesymizm.salon24.pl/787230,co-po ... em-naszych


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witamy w świecie Orwella
PostNapisane: 25 kwi 2019, 15:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Trzeba na to spojrzeć szerzej, niż się nam to w mediach przedstawia.
Jest tylko jedna racja (choć prawda po lewacku jest względna i każdy z nas ma swoją prawdę) i tylko jedna racja obowiązuje.
Pod pretekstem walki z wyimaginowaną "mową nienawiści" zamyka się usta widzącym szerzej i głębiej, dostrzegającym więcej niż głosi medialny komunikat, czy lewacka opinia.


Rada Europy ograniczy wolność słowa. Tak wygląda walka z „mową nienawiści”

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (PACE) uchwaliło kilka kontrowersyjnych rezolucji dotyczących Celów Zrównoważonego Rozwoju, tzw. mowy nienawiści oraz mediów społecznościowych. Przyjęte rozwiązania mogą doprowadzić do ograniczenia wolności słowa i debaty publicznej oraz dyskryminacji kobiet.

Jak informuje Instytut Ordo Iuris, jedna z rezolucji dotyczy tzw. mowy nienawiści w debacie politycznej. Jej zapisy w praktyce mogą doprowadzić do ograniczenia wolności słowa. Państwa członkowskie wzywane są bowiem do cenzurowania treści w mediach społecznościowych oraz wprowadzenia regulacji prawnych zakładających sankcje karne za tzw. mowę nienawiści.

„W świetle nieostrej definicji tego pojęcia może to doprowadzić do wyciszania i usunięcia z debaty politycznej treści niewygodnych, o dużym społecznym znaczeniu. Mogą to być zagadnienia dotyczące m.in. antyrodzinnych postulatów ruchu LGBT, imigracji czy aborcyjnego zabijania dzieci. Uchwalone prawo może zatem dawać przyzwolenie i narzędzia do wprowadzenia cenzury i ograniczenia wolności słowa w debacie politycznej” – podkreśla Ordo Iuris.

Przykładem tego jest przyjęta rezolucja określająca mechanizmy służące do blokowania treści „niewłaściwych” w mediach społecznościowych. Jej przepisy są niedoprecyzowane i w łatwy sposób mogą być wykorzystywane do ograniczania swobody dyskusji i pluralizmu w debacie publicznej.

Parlament uchwalił również rezolucję wzywającą państwa członkowskie do podjęcia działań służących do walki z mową nienawiści w sporcie. „Doprowadzi to do braku możliwości wyrażenia sprzeciwu wobec wprowadzanej do sportu ideologii gender, która powoduje powstanie takich absurdów jak start mężczyzny podającego się za kobietę w żeńskich zawodach sportowych. Prowadzi to do realnego dyskryminowania dziewcząt w sportowej rywalizacji, ograniczenia ich równych szans w dostępie do stypendiów oraz wzmożenia poczucia zagrożenia przemocą seksualną z powodu współdzielonych szatni z osobami prowadzącymi transseksualny styl życia” – podkreśla Ordo Iuris.

Inne istotne rezolucje uchwalone przez Zgromadzenie dotyczyły Celów Zrównoważonego Rozwoju. Cele określone w Agendzie 2030 przyjętej przez ONZ są programem politycznym a nie prawnie wiążącym instrumentem prawa międzynarodowego. Jednakże przyjęte rezolucje dotyczące Celów zmierzają w kierunku nadania im de facto charakteru prawnego.

Jak podał Instytut, Zgromadzenie uznało też, że Cele Zrównoważonego Rozwoju powinny być kierunkiem działań wszystkich rządów, parlamentów oraz społeczeństwa obywatelskiego. W praktyce oznacza to, że rządy państw Rady Europy mają być rozliczane z ich realizacji przez organizacje międzynarodowe, oraz społeczeństwo obywatelskie. Zgromadzenie podkreśliło również potrzebę zintegrowania założeń Celów Zrównoważonego Rozwoju z już istniejącymi zobowiązaniami wypływającymi z traktatów Rady Europy. Takie działania mogą doprowadzić do bezpodstawnej zbyt szerokiej interpretacji traktatowych zobowiązań, oraz nadużywaniu ich treści.

W wiosennej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, podczas głosowań nad rezolucjami brało udział tylko 4 członków polskiej delegacji z 24–osobowej delegacji narodowej. Jednak żaden z nich nie był obecny na wszystkich głosowaniach.

- O ile rezolucje dotyczące tzw. mowy nienawiści, w szczególności w sporcie, budzą wiele wątpliwości w związku z możliwością szerokiej interpretacji informacji zwodniczych, niewłaściwych i fałszywych, to jednak nie mniej istotną obawę powinny budzić rezolucje dotyczące Celów Zrównoważonego Rozwoju. Mechanizm wprowadzania Agendy 2030 na całym świecie w tym w Radzie Europy ukazuje, że pewne polityczne cele zaczynają funkcjonować jako prawnie wiążące normy, którym ma zostać podporządkowany cały świat - komentuje Rozalia Kielmans–Ratyńska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Źródło: Ordo Iuris
MA

https://www.pch24.pl/rada-europy-ograni ... 793,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witamy w świecie Orwella
PostNapisane: 05 paź 2019, 20:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31622
Dyktatura patologii.

Więzienie za krytykę ideologii LGBT

We francuskim parlamencie trwają prace na projektem prawa, które radykalnie ograniczy wolność wypowiedzi na temat środowisk LGBT. Parlamentarzyści z partii Macrona chcą zakazem objąć m.in. skłanianie homoseksualistów do czystości, a na tym polega dziś misja Kościoła w tym środowisku.

Zdaniem Laurence Vanceunebrock-Mialon, głównej pomysłodawczyni nowego prawa, kiedy ktoś sugeruje osobom homoseksualnym życie w czystości, to mówi im tym samym, że ich czyny nie są dobre. A to jest już przemoc psychologiczna – dodaje cytowana przez Famille Chrétienne działaczka prezydenckiej partii Naprzód Republiko. Z tego względu na celowniku władz znalazła się działająca w Paryżu katolicka wspólnota Odwaga. Należą do niej wierzący homoseksualiści, którzy chcą żyć zgodnie z nauczaniem Kościoła.

Projektem nowego prawa zaniepokojony jest francuski Kościół. Zdaniem wikariusza generalnego paryskiej archidiecezji, argumenty parlamentarzystów są absurdalne. – Jeśli bowiem zachęcanie homoseksualistów do życia w czystości jest przejawem przemocy psychologicznej, to to samo trzeba by powiedzieć o zachowaniu spowiednika, który w konfesjonale przekonuje żonatego mężczyznę, by nie zdradzał swej żony. W ten sposób trzeba by skończyć z wszelkim duszpasterstwem – dodaje ks. Benoist de Sinety.

Projekt nowego prawa ma trafić do parlamentu na początku przyszłego roku. Przewiduje się w nim kary 2 lat więzienia i 30 tys. euro grzywny.

RP, KAI

https://naszdziennik.pl/swiat/213649,wi ... -lgbt.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /