Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Dla myślących

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 372 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 01 lut 2018, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Żydzi są "good guys" a Polacy "bad guys". Tak ma pozostać.

Czasami, aby lepiej poznać naturę zjawisko warto się zbliżyć z okiem uzbrojonym w mikroskop. Czasami jednak warto jest się oddalić, aby spojrzeć na nie ze znacznie szerszej perspektywy.

Nie wnikając teraz w detale jest prawdą historyczną, że w okresie XII - XV w. Żydzi w poszczególnych państwach europejskich byli intensywnie zachęcani do emigracji lub też poddawani eksterminacji np. w czasie od maja do lipca w roku 1096 w nadreńskich miastach śmierć spotkała 12 tysięcy wyznawców judaizmu.

Koniec końców większość z nich, niechcianych już nigdzie w Europie Zachodniej, znalazła swoje miejsce do życia w Królestwie Polskim a potem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Miejsce nie tylko życia - otoczenie polskie było przyjazne dla rozwoju kultury, praktykowania religii, samorządności, autonomii. Działał Sejm Czterech Ziem. W połowie XVII wieku 5% mieszkańców I Rzeczpospolitej stanowili Żydzi. To była największa diaspora w Europie. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku prawie 10% mieszkańców nowego państwa stanowili Żydzi.

Pomyślmy przez chwilę nad tym pytaniem - czy w 1939 roku w Polsce Żydom zagrażało istotne niebezpieczeństwo? Niebezpieczeństwo porównywalne w skutkach z tym, co się stało później w wyniszczającym ogniu II wojny światowej?

Moim zdaniem nie ma nawet jednej poważnej przesłanki mogącej wskazywać na to, że Polacy byliby zdolni przygotować plan ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej a następnie wcielić go życie. Gdyby nie II wojna światowa Żydzi nadal stanowiliby istotną część populacji państwa polskiego.

To jest właśnie ta szersza perspektywa - Żydzi znaleźli w Polsce dom i nadal Polska byłaby ich domem.

Czy jednak zrobiliśmy dobry geszeft robiąc to, co robiliśmy?

Moim zdaniem nie - to była wyjątkowo zła inwestycja: głównym propagatorem intensywnego, agresywnego antypolonizmu są właśnie Żydzi. Wszyscy? Nie. Ale wystarczająco wielu. Nie wnikam w powody takiej postawy. Nie interesuje mnie to od dawna. Nie jestem pierwszym z tych, która ta postawa dziwi - wielu z tych, którzy pracowali na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości przed 1918 roku było nie tylko zniesmaczonych agresywną, pełną kłamstw, antypolską kampanią w USA jak i w Europie. To nie było tylko zniesmaczenie - to było zaskoczenie, że aż tak można ignorować fakty i aż tak można nienawidzić np. Polakom przypisywano pogrom Żydów mieszkających w Kiszyniowie na Mołdawii, który miał miejsce w 1903 roku. Naturalnie, prawdziwe źródło zaskoczenia jest inne - Polacy, koniec końców jednak naiwny naród, liczyli na wdzięczność, gdyż przez wieki byli najbardziej przyjaznym Żydom narodem europejskim.

Gdy patrzymy na lata, które upłynęły Polsce pod zaborami i widzimy w nich krew płynącą w każdym pokoleniu w imię odzyskania utraconej wolności to ile w tej rzece krwi płynie krwi żydowskiej? Tyle, że jej ilość była proporcjonalna do liczby Żydów zamieszkujących dawne ziemie polskie? Nie ma prawie żadnej daniny krwi w walce o jakąkolwiek wspólną sprawę i nie ma szczególnie wspólnych spraw - na początku jest tylko maleńki strumyk, który szybko wysycha. To wszystko. Jesteśmy rozdzieleni. Odseparowani. To, co łączy - to tylko terytorium na którym tubylcy przyjęli uchodźców. Nie jest to zbyt dużo.

Mimo wszystko jednak nawet w czasach tak ciemnych, że człowieczeństwo było luksusem znaleźli się tacy Polacy, którzy podjęli się próby, czasem skutecznej a czasem nie, ratowania obcych. Czy było ich wielu? W skali statystycznej - nie. W skali tego, czym jest człowiek w obliczu grozy wojny i bezwzględności okupanta - ogrom. Bowiem bycie dobrym, bycie gotowym do narażania siebie, aby uratować inne dobro nawet w czasie pokoju jest luksusem. Ilu z nas stanęłoby w obronie skrzywdzonego kolegi z pracy, jeżeli to tylko mogłoby negatywnie wpłynąć na naszą karierę lub narazić nas na drobne nieprzyjemności? Moje doświadczenie podpowiada, że niewielu. A przecież w tym przykładzie nie chodzi o sprawy ostateczne.

Niemniej jednak wielu z nas odczuwa to żydowskie rozczarowanie, że umarło lub było gotowych umrzeć tak mało Polaków za Żydów. Cóż można na to powiedzieć? Cóż mądrego? A niejako z tą nutą rozczarowania, że nie zrobiliśmy więcej współbrzmi nuta pretensji, że tak wielu z nas przyczyniło się do zagłady Żydów. Tak wielu czyli konkretnie ilu w skali statystycznej i jaki stanowi to udział % w eksterminacji prowadzonej przez Niemców? Pozwolę sobie na drobną uwagę - większość ludzi jest przeciętnych: nie są szczególnie dobrzy i szczególnie skłonni do zła - ta większość w czasie wojny nie robi nic. Nic złego ani nic dobrego. Stara się, co jest do szpiku kości ludzkie, po prostu przeżyć, bo życie jest na tyle unikatowe, niepowtarzalne, że chce się je ocalić. Kto tego nie rozumie - ten rozumie niewiele z tego z jakiego tworzywa został zrobiony człowiek.

Kończąc ten wątek - aby zrozumieć, że postawa ratowania obcych jest wyjątkiem a nie regułą, że postawa unikania nieprzyjemności jest standardem - wystarczy spojrzeć na Żydów po II wojnie światowej w komunistycznej Polsce. Ilu z nich odważyło się w tych, ciemnych a jednak nie aż tak, czasach ratować, w miarę posiadanych możliwości, tych z Polaków, którzy znaleźli się w machinie terroru? Nie znam żadnego takiego przypadku. Piszę to serio. Żadnego.

Z mojego punku widzenia po uwzględnieniu tego, co można zobaczyć niejako z lotu ptaka, w skali makro, patrząc na dzieje Żydów w Polsce i tego jak niewiele łączyło nas w tych dziejach poza terytorium dobrze się stało jak się stało. Dobrze, że jest ta cała hucpa z nowelizacją ustawy o IPN. Ta cała hucpa pozwala nam odrobić zapomnianą powtórkę z historii. U progu 1918 roku, gdy nasi przodkowie chcieli przywrócić Polsce niezależny byt na mapie Europy najbardziej zajadłymi wrogami tej opcji byli właśnie Żydzi. W 2018 roku podobnie: oto chcemy wreszcie z siebie zrzucić garb fałszu historii i podjąć aktywną, na gruncie prawa karnego, walkę z nic nie mającymi wspólnego z prawdą twierdzeniami o "polskich obozach śmierci". Rozpatrując wspólny los - Polaków i Żydów, którzy ponieśli wielką ofiarę z rąk państwa niemieckiego - mogłoby się wydawać, że w walce o prawdę mamy po swojej stronie Żydów. Tak mogłoby się wydawać a to, co naprawdę to jest naprawdę. Z jakich powodów tak się dzieje? Nie wiem. Na pewno nie z takich, że istnieje obawa przed odpowiedzialnością karną tych, którzy będą mówić lub pisać w oparciu o fakty, że jakiś Kowalski lub Nowak ze Szczebrzeszyna popełnił przestępstwo wobec Żydów w czasie II wojny światowej. To jest zbyt absurdalne - można być głupim, ale aż nie tak.

O powodach mogę powiedzieć tylko tyle na dziś i sądzę, że to jest lepsze niż mówienie o 65 miliardach dolarów - przesłanie Żydów jest dla nas oczywiste: wiemy, że nie było żadnych polskich obozów śmierci. Tak samo jak Wy. Ale inni nie wiedzą i jest wygodniej, aby tak pozostało. Wygodniej dla nas. Role w spektaklu pt. Kto jest największą ofiarą II wojny światowej? zostały już rozdane. Jak mówił w jednym z wywiadów historyk amerykański Richard Lucas* (autor "Zapomnianego Holokaustu") - Żydzi są "good guys" a Polacy "bad guys" a dopytywany o rolę Niemców w tym wszystkim ujął rzecz i trafnie i lapidarnie - Niemcy są w tej sprawie abstrakcją. Nie ma więc w sprawie żadnych Niemców - są tylko Naziści z Nazi State. To się dzieje naprawdę :)

W gruncie rzeczy, jeżeli nazwy mówią aż tak mało o przedmiocie i nie niosą ze sobą aż tak negatywnej konotacji, jak to wrażliwym Polakom zdawać się może to używajmy naprzemiennie wyrażeń "polskie obozy śmierci" i "żydowskie obozy śmierci". W pierwszym wypadku przecież chodzi tylko i wyłącznie o skojarzenie geograficzne a w drugie o skojarzenie z tym narodem, który poniósł największą ofiarę w zarządzanej przez Niemcy maszynie śmierci. Skojarzenie jest przecież trafne.

Myślę, że skoro to nie ma znaczenia i nie ma żadnego związku z odpowiedzialnością za uruchomienie i prowadzenie obozów śmierci i jednocześnie nie przeklasyfikowuje ofiary na kata lub odwrotnie to taki zabieg jest dopuszczalny i w gruncie rzeczy nieszkodliwy skoro wszyscy wiemy jak było naprawdę.

Czyż nie?

* Richard Lucas z powodu pozytywnej książki o Polakach i tragedii, która ich spotkała w trakcie II wojny światowej miał sporo nieprzyjemności a po prostu napisał prawdę. Tylko, że ona - bo z tej strony było najwięcej krytyki - nie jest wielu Żydom do niczego potrzebna a już najmniej potrzebne jest propagowanie prawdy. Nikt nie krytykuje ani warsztatu autora ani bazy faktograficznej - ot, książka jest zbyt propolska, choć ten sam autor wcześniej otrzymał wręczaną przez żydowską organizację nagrodę im. J. Korczaka za inną książkę (po publikacji "ZH" została mu jednak odebrana przez tą samą organizację). Podobną historię miał wcześniej w USA Norman Davies - jemu zdarzyło się napisać "Boże igrzysko" a ponieważ książka też została odebrana jako zbyt propolska to i etat na Uniwersytecie Stanforda przepadł.

PS. Gdy używam zwrotów - Polacy, Żydzi nie dodając jakiegokolwiek kwantyfikatora to nie znaczy, że myślę, iż dotyczy to wszystkich Polaków, wszystkich Żydów. Tych, co dotyczy to dotyczy a tych co nie to nie.

https://www.salon24.pl/u/zamkinapiasku/ ... a-pozostac


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 03 lut 2018, 15:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Polska i Izrael, czara goryczy

Środek zimy, a tu raptem w Polsce robi się przeraźliwie gorąco synoptycy zapowiadają , że z Bliskiego Wschodu nadciąga niebezpieczna anomalia zmieniająca klimat w stosunkach polsko-żydowskich, zapowiadają opady oszczerstw i pomówień. Wnuczek i syn polskiego Żyda, premier Izraela w towarzystwie innych polityków w ramach wewnętrznych walk o władzę otworzył pełną niespodzianek puszkę Pandory. Zakomunikowano nam, że Polacy i Polska nie mają prawa dbać o swoje dobre imię, uprzednio nie zwracając się o pozwolenie i akceptację do Żydów i państwa Izrael. Dlaczego? Ponieważ Polacy są współwinni zagłady Żydów. Przypomnijmy, że polska ustawa, którą oprotestowali Żydzi przez 2 lata była konsultowana z rządem Izraela.
Auschwitz
Nie wystarczy już Polakom, że w nasze sprawy wtrąca się Unia Europejska. Teraz dowiadujemy się, że podobne ambicje ma Izrael. Przez jakiś czas wydawało się, że pielęgnowane ognisko w relacjach polsko-żydowskich da obydwu stronom wiele ciepła i zachęci do dalszej bliskości. Kiedy jednak dym zaczął nas dusić z niepokojem ożywieni samozachowawczym instynktem powstajemy szukając konturów realnego świata, który nas otacza. Niestety Netanyahu mając do wyboru sojusznika, albo szansę na forsę: wybrał forsę! Nasi “starsi bracia” w wierze niespodziewanie się zbiesili!
Zawsze trzeba pamiętać prawdy pierwsze, narody nie mają wiecznych przyjaciół, jedynie mają wieczne interesy. Druga prawda mówi: jeżeli powstaje zamieszanie, w którym trudno powiedzieć o co tak naprawdę chodzi, to z pewnością chodzi o pieniądze (o całe $65 mld)… Można odnieść wrażenie, że tak jak dla Hitlera i jego Niemiec nie było miejsca na Ziemi na dwa narody wybrane, tak teraz dla pewnego kręgu Żydów nie może być miejsca na dwa narody ofiar, które nie w równym stopniu, ale poniosły straszliwe straty z rąk niemieckich oprawców w II w.ś.
Niestety, trzeba zacząć od tego, że III RP jest spadkobierczynią założonego przez Stalina PRL-u, a nie II RP. Więc kto przez ostatnie pół wieku miał dbać o polską politykę historyczną? Ideowi gołodupce szli do państwowej biurokracji, aby się dobrze przykleić i utuczyć. Cwańsi i resortowi wspinali się na klamki oddziału zakaźnego Geremka i ich droga nie prowadziła do honorowej służby niepodległej Polsce.
Dziś w takiej absurdalnej sytuacji zagrożenia Polacy reagują z niedowierzaniem i odrazą. Nie jest tajemnicą, że w porównaniu do krajów zachodnich w okupowanej przez Niemcy Polsce za wspomaganie, dożywianie, przechowywanie, czy jakąkolwiek pomoc Żydom groziła śmierć całej polskiej rodziny, a mimo to Polacy z narażeniem swojego życia i swoich najbliższych w tysiącach przypadków pomagali prześladowanym przez Niemców Żydom. Gdzie jest wdzięczność uratowanych?
Wydaje się, że to obelżywe i poniżające traktowanie próby obrony dobrego imienia Polski i Polaków może być odpowiedzią na podniesienie sprawy niemieckich odszkodowań za bestialskie zniszczenia Warszawy i ogólnie Polski przez Państwo Niemieckie zwane III Rzeszą. W USA lobby żydowskiego przemysłu Holocaust szybko napisało na kolanie (senator Marco Rubio, Kubańczyk z pochodzenia) i przepycha ustawę 447 odnośnie zobowiązania rządu USA do wymuszania w krajach, które podpisały konferencję praską- teresińską (2009 r., 46 krajów) spłacenia roszczeń żydowskich organizacji nawet za mienie (tzw. plemienne) ludzi, którzy nie pozostawili spadkobierców. W podobnych sytuacjach w cywilizowanych krajach majątek takiej osoby przechodzi na skarb państwa.
Nadciągają ciemne chmury w stosunkach polsko-żydowskich, co być może inspirowane jest przez walki przedwyborcze między partiami w Izraelu, ale ten powstający bałagan najbardziej cieszy naszych tradycyjnych przyjaciół cara Putina i Angelę Merkel. Spiera się dwójka sojuszników USA, które są bardzo silnie powiązane (przez lobbystów, biznes i sympatie religijne) z interesami państwa Izrael. Tak się składa, że Bibi złożył właśnie wizytę w Moskwie, więc może się pochwalić Wołodi z blokowania Polski. Z drugiej strony szef niemieckiego MSZ, Gabriel udał się z wizytą do Izraela...
Znaczenie Polski w wachlarzu amerykańskich światowych interesów jest dużo mniejsze, ale istotne w konsekwencji rysującego się rosyjsko-niemieckiego zbliżenia, a co za tym idzie próbą wypchnięcia USA z Europy. W tej sytuacji Polska, obok Rumunii nabiera istotnego znaczenia dla POTUS-a Trumpa jako nie tylko klin między Niemcami i Rosją, ale także ze względu na znaczenie ekonomiczne dla intensywnego rozwoju amerykańskiej energetyki.
Zwykle Polacy uważali, że złą krew powodują Niemcy chcący przenieść część oskarżeń o zagładzie Żydów na Polaków i dlatego rocznie w mediach całego świata pojawia się tysiące określeń typu “polskie obozy śmierci”. Podejrzewano też, że chciwi cwaniacy z Ameryki, żydowscy prawnicy i pracownicy przedsiębiorstwa Holocaust drenujący forsę z każdego możliwego źródła w imię ocalenia pamięci i zadośćuczynienia ofiarom zagłady napierają i oczerniają skrwawione cierpieniem dobre imię Polski. A tu masz babo placek: to premier rządu izraelskiego przyznał, że Żydzi właśnie tak myślą.
Wieczory z menorą, przy szabasowych świecach i kolacjach w komnatach prezydenckich powoli gubią swój blask. To ma być ten strategiczny sojusznik. Żydzi nienawidzą i gardzą Polakami, którzy w historii dali im schronienie, autonomię i prawa do godnego życia. Mam wrażenie, że oczerniając miłosiernych i życzliwych Polaków przy następnym zagrożeniu nie będą mogli liczyć na nasza pomoc. W kręgu polskiej polityki z powodzeniem porusza się były sierżant armii izraelskiej urodzony w Anglii PR-owiec i izraelski lobbysta Jonny Daniels. Dziś gra on w znanym skeczu “good cop, bad cop” rolę dobrego przyjemnego oficera prowadzącego. Polscy politycy garną się do niego zapominając, że jest on izraelskim lobbystą i do jego zadań nie należy wspomaganie polskich interesów...
Żydzi na obronę swoich tez o polskich zbrodniach powołują się na jednostkowe historie Polaków, którzy zabijali, bądź wydawali ukrywających się Żydów w niemieckie ręce i winą tych szmalcowników obarczają cały Naród Polski. Oburzeni Polacy przypominają im, że getta żydowskie miały własną okrutną czarną policję i administrację, które gorliwie współpracowały z Niemcami. Przykładem może być tu bezwzględny i obleśny żydowski “król” w łódzkim getcie Rumkowski, który wykorzystywał swoją władzę w getcie w drakoński sposób z całym oddaniem służąc Niemcom. Kierując swoich rodaków do pociągów (i do gazu w Auschwitz) z minimalnym nadzorem niemieckim, aż do ostatniego transportu w którym znalazł się sam! Po wojnie historię czasów zagłady pisali ci co przeżyli, również żydowscy policjanci z judenratów. W powstałym państwie Izrael w 1950 r. Kneset przyjął ustawę, którą zapewniła im bezkarność, gdyż oni pomagając Niemcom w zagładzie innych Żydów ratowali swoje żydowskie życie...
Na zdziwienie Polaków: jak to, wy współpracowaliście w zagładzie swoich braci z Niemcami, a zarzucacie Polakom, że pozwolili na zagładę Żydów wiedząc, że za pomoc Żydowi w Polsce niemieckie prawo karało śmiercią? Tak, odpowiadają, ale Żydzi pomagając Niemcom (judenrat, policja żydowska, obozowi kapos) ratowali swoje życie. Hmm… A co z życiem Polaków, czy było mniej warte, dlaczego je mieli narażać? Więc według jakiej miary ich życie było mniej warte? A jednak uratowali tysiące Żydów, czasem tracąc własne życie… Dobrze, ale co z oddziałami żydowskiego gestapo, które pracując dla Niemców tropiło i dekonspirowało ukrywających się Żydów po aryjskiej stronie?
Jeszcze jedno, niemiecka Żydówka, filozof Hannach Arendt wyznała: "Kolaboranci wśród Polaków rekrutowali się z marginesu społecznego, mętów, natomiast wśród Żydów na kolaborację poszły żydowskie elity".
Są zdjęcia z terenów wschodnich II RP środowisk żydowskich budujących bramy triumfalne ozdobione godłami komunistycznego Związku Sowieckiego i nazistowskich Niemiec witające armie najeźdźców i wiwatujące tłumy. Na polskich ziemiach zagarniętych przez Sowiety dość powszechnie Żydzi denuncjowali polską inteligencję, były aparat państwowy i kler siepaczom z NKWD, w ten sposób skazując ich na śmierć, bądź deportację całych polskich rodzin w głąb czerwonego imperium. O tym Żydzi dziś milcza i nie chcą słyszeć.
Wiadomo, że dla Żydów gehenna zakończyła się z końcem wojny, ale nie dla Polaków. Również po zajęciu ziem polskich zwycięski nie ufający nawet polskim komunistom Stalin polegał w znacznej części na Żydach, aby trzymać za twarz Polaków ciągle marzących o wolnej Polsce. Polskie elity państwowo twórcze zostały zamordowane przez Niemców i Sowietów, bądź odsunięte od życia publicznego. Już po wojnie zginęło wielu wspaniałych i posiadających bohaterską kartę walki Polaków jak rtm. Witold Pilecki, czy gen. Fieldorf “Nil”. Polacy pamiętają, że często na śmierć skazywali ich staliniści będący Żydami. Część z nich umierało na “zasłużonej” emeryturze w Izraelu, którą płacił im polski podatnik.
Dziś przyjeżdżają do Auschwitz wycieczki z młodzieżą z Izraela, z dostępnych filmów widać, że ich opiekunowie utrzymują ich w atmosferze ciągłego zagrożenia metodycznie “osłaniając” ich od Polaków. Już wcześniej wychowują ich w przekonaniu, że Polacy są im wrodzy i dziś grozi im niebezpieczeństwo, tak jak groziło ich przodkom z czasów zagłady. Promują przekazy w których ich przodków zabijali naziści na ziemiach polskich, więc pewnie Polacy. Jeśli ta sytuacja nie ulegnie zmianie, to rząd polski winien zażądać zaprzestania wychowywania młodzieży Izraela w bezzasadnej nienawiści do Polaków przez wstrzymanie, bądź zmian w informowaniu żydowskiej młodzieży zgodnie z historyczną prawdą.
Jakoś w TV nie widzę dr Ewy Kurek, która napisała wiele książek na ten temat, które Polacy (i Żydzi też) powinni przeczytać aby zrozumieć istotę dyskutowanego tu zagadnienia. Dobrze, że od czasu do czasu pokażą wywiad z dr Markiem Janem Chodakiewiczem, który również nie ma problemu z wyjaśnieniem odbiorcy zawiłości i złożoności tamtych lat.
To dobrze, że w tej nieprzyjemnej atmosferze wychodzi na jaw agenda wielu kłamliwych i antypolskich ośrodków. Trzeba skorzystać z okazji aby się z nią zapoznać, zmierzyć i przypomnieć tym niedouczonym krzykaczom, że pobici przez Niemców Polacy byli tak naprawdę jedynymi współczującymi okrutnemu losowi Żydów zgotowanym im przez niemieckie bestialstwo.
Zacznijmy od tego, że przegraliśmy wojnę i pewne obszary ziem polskich zostały wcielone do III Rzeszy, z części Niemcy utworzyli Generalną Gubernię. Resztę podbitego Państwa Polskiego połknął Związek Sowiecki, natomiast ustawicznie tropione i prześladowane siły patriotyczne stworzyły podziemne siły zbrojne i zręby administracji podlegające rządowi na wychodźstwie w Londynie. Rząd ten za pomocą swoich organów w okupowanym Kraju zbierał i przekazywał rządom sprzymierzonych informacje o nasilającej się akcji zagłady Żydów apelując (emisariusz Jan Karski) do prezydenta Roosevelta i premiera Churchilla o jakąkolwiek formę pomocy. Spotkało się to z głuchą ciszą, choć alianci bombardowali fabryki niemieckie dosłownie kilka kilometrów od obozu koncentracyjnego w Auschwitz.
Zdającemu raport i apel o pomoc od podziemnych przywódców polskich Żydów (Leon Feiner-Bund, Adolf Berman- syjonista) na ręce Felixa Frankfurtera (sędzia Sądu Najwyższego USA) Janowi Karskiemu lider amerykańskich Żydów szczerze powiedział, że mu nie wierzy. Niemcy nie mogą popełniać takich przestępstw wobec Żydów i cały ten raport pachnie mu polską propagandą… Prezydent Roosevelt cierpliwie wysłuchał raportu i na koniec zadał interesujące pytanie: A jaka jest sytuacja koni w okupowanej przez Niemcy Europie?
Nawet Żydzi reprezentujący interesy swoich pobratymców przy polskim rządzie w Londynie zrozumieli, że tak cały świat jak i wpływowi amerykańscy Żydzi mają gdzieś umęczonych przez Niemców Żydów i nie chcą im pomóc. W tej sytuacji przywódca żydowskiego Bundu Szmul Zygelbojm po upadku powstania w warszawskim getcie popełnił samobójstwo, zostawiając list do prezydenta II RP Wł. Raczkiewicza i premiera gen. Wł. Sikorskiego:
“Nie mogę pozostać w spokoju. Nie mogę żyć, gdy resztki narodu żydowskiego w Polsce, którego jestem przedstawicielem, są likwidowane. Moi towarzysze w getcie warszawskim polegli z bronią w ręku w ostatnim bohaterskim boju. Nie było mi sądzonym zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich i do ich grobów masowych. Śmiercią swoją pragnę wyrazić najsilniejszy protest przeciw bierności, z którą świat przygląda się i dopuszcza zagłady ludu żydowskiego”
Polski rząd na wychodźstwie powołał w okupowanym Kraju organizację pomocy Żydom “Żegota”. Ścigani byli ludzie, którzy szkodzili Żydom, niejednokrotnie podziemie wykonywało wyroki śmierci w takich przypadkach. W Europie zachodniej, czy w Izraelu ludzie przeważnie nie wiedzą, że w okupowanej Polsce za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła Polakom i ich rodzinom kara śmierci. A mimo to Polacy uratowali z narażeniem swojego życia i swoich najbliższych ok. 100,000 Żydów! Dla porównania w takiej Francji trwały łapanki na Żydów i przekazywanie ich Niemcom, a ci z kolei pakowali ich w pociągi kierowane do Auschwitz!
Stosunki polsko-żydowskie to temat ogromny. Wiadomo, że ongiś wojownicze plemię żydowskie po przegraniu kolejnego powstania w I-szej połowie II wieku AD, straciło szansę na swoją polityczną podmiotowość na korzyść Imperium Rzymskiego. Jednak Żydzi dostosowali się do swojej nowej sytuacji osiągając w świecie ogromne wpływy w ówczesnym handlu i bankowości, a przez to i w polityce. Wielokrotnie jednak wpadali w wielu państwach w tarapaty będąc nawet niejednokrotnie z nich wypędzeni. Polska była tym krajem w Europie, który często otwierał szeroko ramiona również dla wypędzanych Żydów, ofiarując im prawa i autonomię niedostępne dla nich w innych krajach, dzięki czemu mogli prosperować. Po rozbiorach w wyniku powstań narodowych uczestnicząca w nich polska szlachta traciła swoje majątki, które czasem zaborca przekazywał w ręce polskich Żydów. Trzeba przyznać, że w polskich powstaniach brał też pewien (co prawda mały) procent polskich Żydów.
Tuż przed I wojną światową część Żydów biorąc przykład z parcia w kierunku tworzenia państw narodowych połknęła bakcyla syjonizmu, inni zauroczyli się ideą socjalizmu, komunizmu i rewolucji, niejako na boku swoje życie wiedli religijni Żydzi. W rewolucyjnym ferworze lat 1904/05 pod rosyjskim zaborem dochodziło do spięć między polskimi narodowcami niosącymi w pochodach wizerunki Orła Białego, a żydowskimi socjalistami szydzącymi: “Precz z Białą Gęsią!”.
Powiedzmy, że Żydzi nie byli entuzjastami odbudowy Państwa Polskiego. Jeszcze w czasie I wojny światowej wpływowi Żydzi wystąpili wobec jeszcze zwycięskich na wschodzie Niemiec o utworzeniu administrowanego przez nich państwa “Judeopolonii”. Podobne konsultacje prowadzili z Imperium Brytyjskim domagając się utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Państwo Polskie po zwycięskiej wojnie obronnej z bolszewikami przyjęło ok. 800,000 Żydów (Piłsudski) uciekających z kraju powszechnej szczęśliwości. Również przed II wojną światową Polska przyjęła kilkadziesiąt tysięcy Żydów (z polskim obywatelstwem ok. 40,000) wydalonych przez Hitlera.
Liczba Żydów w II RP dochodziła do 3,5 mln (10% mieszkańców) i była największym ich skupiskiem poza USA. I tak w Warszawie mieszkało ok. 355,000 Żydów (ponad 30% mieszkańców), czyli więcej niz mieszkało w całej Palestynie. W Łodzi Żydzi stanowili 33% mieszkańców (ok. 205,000), więcej niż w całej Francji. W Krakowie stanowili 26% mieszkańców (ok. 60,000) więcej niż w całych Włoszech. Polski rząd przed wojną wspierał wyjazdy Żydów do Palestyny i pomagał w szkoleniu syjonistycznych bojówek, walczących następnie z Arabami i brytyjskim mandatem w Palestynie. Polacy sprzyjali syjonistycznej koncepcji żydowskiego państwa w Palestynie.
Po pokonaniu przez Niemcy Polski w 1939 r. elity żydowskie odrzuciły propozycje wspólnej konspiracyjnej walki z najeźdźcą i podjęły osobne rokowania z Niemcami (Warszawa) w sprawie autonomii i żydowskiego samorządu w powstających gettach. Pierwszymi ofiarami tworzonych obozów koncentracyjnych w podbitej Polsce byli Polacy, a konkretnie polska inteligencja państwowo twórcza i kler. Zaprzyjaźniony z Hitlerem drugi totarytarysta Stalin podobnie eliminował polską inteligencję na zagrabionym przez siebie obszarze II RP.
Hitler zamierzał wydalić Żydów z Europy przy współpracy z Mussolinim. Jednak przeszkadzała temu blokada morska aliantów i fakt, że żadne państwo nie chciało przyjąć Żydów. Po ataku na Sowiety Hitler wydał rozkaz rozstrzeliwania Żydów, gdyż wiedział, że byli oni często oficerami politycznymi w armii Stalina. Następnie dopiero 20 stycznia 1942 r. Niemcy przyjęły koncept ostatecznego rozwiązania problemu żydowskiego, co oznaczało ich zagładę. Teraz dochodzimy do sytuacji w której autonomiczne władze gett ze swoją administracją i policją na wniosek niemieckich władz okupacyjnych zmuszone były dostarczać swoich współziomków do kolejowych transportów kierowanych do obozów koncentracyjnych i obozów zagłady. Przypomnijmy też, że w armii niemieckiej Hitlera służyło ok. 150,000 Żydów (historyk Bryan Mark Rigg), w tym ok. 20 generałów!
Teraz zajmijmy się opiniami panującymi w światowych mediach na temat sytuacji Żydów skazanych na zagładę przez Niemców okupujących zbrojnie podbite ziemie polskie. Polska zdradzona przez swoich sojuszników przegrała wojnę z Niemcami. Dodatkowo od wschodu uderzyła na nas stalinowska Rosja, aby zgodnie z porozumieniem z Niemcami pomóc Niemcom w dobiciu walczącej samotnie Polski. Przypomnijmy, że część polskich Żydów znalazła się pod władzą komunistów Stalina, również część Żydów przedostała się do tejże strefy.
Dziś nakarmieni tanią propagandą lewicowi dziennikarze z zachodu wychowani na sowieckiej propagandzie o polskich faszystach (Armia Krajowa) przy cichym poparciu niemieckiej polityki historycznej oskarżają Polaków o nazizm i rolę sprawczą w zagładzie Żydów. Na dalszym planie widać wyciągane ręce pracowników pogrzebowego przemysłu holocaust, domagających się od polskich ofiar II w. ś. dodatkowych odszkodowań. Nie chodzi to o uregulowane już w latach 60-tych odszkodowania wypłacone przez polskiego podatnika rządom państw, w tym USA zamykające tenże temat odszkodowań dla polskich obywateli i ich spadkobierców. Teraz chodzi o własność, która nie ma spadkobierców, która wszędzie tak w Polsce, jak i w USA zgodnie z prawem przechodzi na własność danego państwa.
Nie wiem, czy naprawdę Żydzi mają prawo moralne do szkalowania Polaków. Dziś państwo żydowskie postanowiło wydalić tysiące uchodźców gdyż naruszyli by oni charakter państwa narodowego. Podobnie chciał postąpić Hitler w stosunku do nich, w przedwojennej Polsce Żydzi stanowili ok. 10% populacji i było OK. Więc Polacy nie mają się czego wstydzić, niech wstydzą się pouczający nas Żydzi.
Wiemy, że Żydzi i państwo żydowskie przez lata przyjmowało wysokie odszkodowania (i słusznie) od rządu niemieckiego, który jakiś czas temu ustami swojego kanclerza zapowiedział koniec tego procederu.
Oficjalnie odszkodowania za mienie żydowskich ofiar obywateli polskich, którzy zmarli bez spadkobierców według ustawy przygotowanej w Kongresie USA # 447, jej autorzy chcą przeznaczyć na edukację o Holokauście. Aż strach bierze, kiedy sobie wyobrazimy jak środowiska żydowskie edukują swoją młodzież w temacie, tę przyszłość Izraela, która przyjeżdża rokrocznie do Polski!
Przypomnijmy, nie jest to tajemnicą, że w całej Europie narasta dziś antysemityzm powodowany tak napływem antyżydowsko nastawionych muzułmanów, jak i izraelskim traktowaniu Palestyńczyków. Od dawna izraelskie media grzmiały o tym, że Polska jest najbardziej tolerancyjnym i bezpiecznym krajem europejskim dla Żydów. A teraz co? Czy dla wyobrażonych finansowych korzyści (roszczenia) chcą zepchnąć Polaków w ramiona krajów o rosnącym antysemityzmie?
Polska młodzież odkrywa swój patriotyzm, czerpie z niego dumę i siłę, jeśli ktoś zaatakuje jej święte wartości zapewne stanie do walki w ich obronie. Konsekwencją takich ataków będzie przesunięcie się centrum polskiej polityki na prawo. Jeśli koalicyjny rząd PiS-u wyraźnie nie stanie w obronie zagrożonego dobrego polskiego imienia i rozpocznie taniec wokół rozmydlenia zagrożeń, Polacy zrobią więcej miejsca na politycznej scenie dla narodowców.

Jacek Matysiak
absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma "Nowsze Drogi", internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor "Wiadomości", 1986-89).

Głos z dyskusji:

Arogancja Żydów
Trudno zrozumieć "postawę roszczeniową" i arogancję z jaką oceniają nie Żydów. Żądają i uważają to za sprawę oczywistą że inne narody powinny stawać w ich obronie poświęcając własne życie a tego nie wymagają od członków własnej społeczności. W okresie II-ej w.ś. sami nie potrafiliśmy obronić się przed Niemcami a Żydzi potępiają nas że nie obroniliśmy Żydów. Postępowanie niegodne należy potępiać ale od nikogo nie wolno żądać heroicznej postawy, za wyjątkiem żołnierzy, żeby ryzykować własnym życiem a tym bardziej własnej rodziny w obronie biżniego. Ponadto w tamtych mrocznych czasach społeczność żydowska jako całość zachowała się nadzwyczaj podle, przykład to Judenraty i policja żydowska, może tej prawdy się boją.
„W ustawie Knesetu z 1950 roku, zgodnie z którą Żyd ratujący siebie ma prawo wydać na śmierć swoją rodzinę! Żyd nie może także narażać swojego życia w obronie drugiego człowieka”. Dlatego żadne tłumaczenie się i dogadywanie nie ma sensu, to są inni ludzie, inna moralność.

Czesław

http://www.prawica.net/9610


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 04 lut 2018, 20:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Annie Azari do ogródka... (i nie tylko). Część druga.

O konflikcie polsko- izraelskim wynikającym z nowelizacji ustawy o IPN napisano już chyba wszystko, ale rzadko w licznych komentarzach pojawia się kluczowy - moim zdaniem - wątek dotyczący "zachodniego" punktu widzenia na holokaust i rolę Niemiec w tym haniebnym przedsięwzięciu - zwłaszcza w odniesieniu do Polski. Przecież to właśnie w państwach szeroko rozumianego zachodu ukuto termin "polskich obozów koncentracyjnych", to tam jest źródło kłamstw i przeinaczeń, z których pełnymi garściami czerpie izraelski obłęd rzekomego antysemityzmu Polaków. Nie da się rozwiązać spraw polsko -izraelskich, bez zdeptania mitów historycznych, którymi nakarmiona jest Europa zachodnia i Stany zjednoczone.

Podstawowym problemem w postrzeganiu holokaustu przez mieszkańców różnych części świata zachodniego są zupełnie inne doświadczenia. Mieszkańcy zachodniej Europy nie doświadczyli całego spektrum potworności, jakie w Polsce zgotowali nam Niemcy. Tutaj okupacja niemiecka była nad wyraz brutalna, wręcz barbarzyńska, zupełnie inna w porównaniu niemieckiego podejścia do Francuzów, Holendrów czy Norwegów. Różnica jest jeszcze bardziej oczywista, gdy tylko przyjrzy się samej nazistowskiej ideologii. Niemiecka „rasa panów” poczuwała się do pewnego pokrewieństwa ze skandynawskimi „Nordykami”, postrzegała ich jako „nieco tylko gorszych” Francuzów czy Holendrów. Żydzi, Rosjanie i Polacy byli dla Niemców podludźmi – stanowiącymi zagrożenie, nadającymi się jedynie do zniewolenia lub eksterminacji. W pierwszej kolejności wymordowani mieli zostać Żydzi i Romowie, ale my - Polacy - byliśmy następni na liście. Czy byli na tej liście Francuzi, Holendrzy, Norwegowie, Duńczycy? Nie! Ciężko zatem na Zachodzie zrozumieć, że w okupowanej Polsce nie było żadnych lokalnych struktur władzy współpracujących z Niemcami i tym samym uwikłanych w morderczy proceder. U nich przecież takowe były! Wszak kolaboracja na zachodzie była zjawiskiem powszechnym. Przykłady można by mnożyć – Francja Vichy, Vidkun Quisling, przeróżne ochotnicze oddziały waffen-SS.

W związku z tym w krajach zachodnich (rozumianych jako punkt widzenia przeciętnego obywatela ) niemożliwym wręcz do pojęcia staje się fakt, że te wszystkie obozy śmierci ulokowane przez Niemców na terytorium II Rzeczypospolitej, powstać mogły bez wiedzy i przynajmniej milczącej aprobaty ludności polskiej. Ten przeciętny obywatel zachodu albo nie wie, albo wiedzieć nie chce, że Polacy pod niemiecką okupacją nie mieli nic do powiedzenia, a za wszelką formę sprzeciwu groziła kara śmierci. Trzeba też wiedzieć, że w krajach zachodnich ilość ofiar cywilnych – w tym także ofiar zbrodni wojennych – liczy się w tysiącach, natomiast Polska w wyniku II Wojny Światowej straciła miliony mieszkańców. Na zachodzie często to I Wojna Światowa, określana jako „Wielka Wojna”, stanowi ciągle narodową traumę i symbol wszelkich okropieństw wojny – nic dziwnego, bo właśnie wówczas także te państwa poniosły wielomilionowe straty w ludziach.

Wniosek nasuwa się jeden - punkt widzenia na II Wojnę Światową przeciętnego Polaka, od punktu widzenia przeciętnego np. Holendra, dzieli przepaść. Niestety - sporo w tym naszej winy, bo skuteczna - ba, praktycznie żadna - polityka historyczna w powojennej Polsce nie istniała, bez względu na to, czy dotyczy to rządów komunistycznych czy pedagogiki wstydu elit III RP.

Jeżeli dziś rząd Prawa i sprawiedliwości w praktyce podejmuje się pionierskiej misji budowy polityki historycznej Rzeczpospolitej, to nie ma się co dziwić, że w Polakach rośnie poczucie niesprawiedliwości, zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi do wszelkiego rodzaju wojennych rozliczeń. Nie bez znaczenia jest przecież fakt, że nasz kraj po II Wojnie Światowej znalazł się pod niechcianym przez Polaków ustrojem, narzuconym nam siłą przez Stalina, przy aprobacie mocarstw zachodnich. Tak samo wola Stalina przesądziła chociażby o pozbawieniu PRL możliwości ubiegania się o pomoc w ramach planu Marshalla czy reparacje wojenne od Niemiec. Problem w tym, że nasze poczucie niesprawiedliwości czołowo zderza się z kompletnie fałszywym punktem widzenia na Zachodzie.

Nieco inaczej rzecz się ma wobec punktu widzenia Żydów. W II Rzeczpospolitej mieszkało ich przeszło trzy miliony, czyli około 10% populacji całego kraju. Działały żydowskie partie polityczne, kluby piłkarskie, wydawnictwa, czasopisma. Ciężko przecenić wkład tych obywateli Rzeczypospolitej w rozwój także polskiej kultury. Każdy, na przykład, zna Jana Brzechwę czy Juliana Tuwima – nie każdy jednak wie, że mieli oni żydowskie pochodzenie. Nie oznacza to jednak, że stosunki polsko-żydowskie były sielankowe. Największe problemy pojawiały się na początku istnienia niepodległego państwa polskiego, zwłaszcza w okresie Wojny Polsko-Bolszewickiej, oraz po śmierci Józefa Piłsudskiego. W Polsce antysemityzm jak najbardziej był realnym problemem. Najczęściej utożsamia się go z obozem narodowym, jednak to sanacyjny Obóz Zjednoczenia Narodowego w maju 1938 r chciał „rozwiązać kwestię żydowską poprzez jak najbardziej wydatne zmniejszenie liczby Żydów w Państwie Polskim”. Chodziło o przymusową emigrację, na przykład, na Madagaskar. Nic dziwnego, że Żydzi niekoniecznie najlepiej wspominają ten okres naszej wspólnej historii.

Dziś - i słusznie - przywołujemy przykład Witolda Pileckiego, Ireny Sendlerowej i naszych Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Problem polega jednak na tym, że czynimy to dopiero teraz, zapominając o skutkach skrajnie złych rządów komunistycznych, które w relacjach polsko - żydowskich narobiły tyle zła, że więcej się chyba nie dało. 12 czerwca 1967 roku PRL zerwała stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Co prawda, taki rozkaz przyszedł z Moskwy dla wszystkich krajów bloku komunistycznego, ale komunistyczna władza zamierzała tym posunięciem rozprawić się z „syjonizmem” i „imperializmem” w Polsce. Czy mogło stać się jeszcze coś gorszego dla obrazu Polski w Izraelu?

Doszło do antysemickich czystek w partii i instytucjach państwowych. Wiele osób zostało zmuszonych do emigracji. Tych, które się na ten krok zdecydowały dodatkowo pozbawiano obywatelstwa polskiego. Nie trzeba dodawać, jak fatalnie skończyło się to dla reputacji Polski wśród Żydów na całym świecie. Z całą pewnością smród po tamtych wydarzeniach ciągnie się za nami do dzisiaj – wszak ci ludzie mieli rodziny, dzieci, wnuki. I na pewno nie zapomnieli, co ich spotkało. Stosunki dyplomatyczne między Polską a Izraelem zostały wznowione dopiero 7 lutego 1990 roku.

Kto wie, czy te wydarzenia dla naszych relacji z Żydami nie są ważniejsze niż obłędne mity dotyczące wydarzeń wojennych. Z mitami można i trzeba walczyć, można je obalić i wrzucić w otchłań niebytu. Z historią już tak prosto nie jest.

Opublikowano: 04.02.2018 10:31.

https://www.salon24.pl/u/okop/841688,an ... zesc-druga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 12 lut 2018, 15:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Niemcy biją się fałszywie w pierś

Niemcy biją się ostatnio w pierś na potęgę, za własne obozy na terenie Polski, za Holocaust, za to że rozstrzeliwali i gazowali Polaków. Pierwszym, który się publicznie pokajał był jak wiemy minister Gabriel, a teraz sama kanclerz Angela Merkel. Wszyscy w Polsce są oczywiście zadowoleni z tego niemieckiego gestu. Ja natomiast nie. Nadal nie ufam szkopom i uważam że bezczelnie kłamią. Dopiero co trzeba było ogólnoeuropejskiej akcji bilbordowej pt. Nazi Camp in Poland aby przeprosili oni za kłamstwa- a teraz udają że już nie będą kłamać? Dziwne. Bo ZDF dotąd nie przeprosiła za swoje słowa. Poparzony nasz rodak, który doznał jako pięciolatek ciężkich poparzeń, bo SS spaliło jego wieś w akcji pacyfikacyjnej, za swoje ogromne cierpienie nie dostał złamanego euro od niemieckiego rządu, który to ma dzisiaj wielką ochotę wypłacać bodaj po 3000 euro odszkodowania na głowę... Żydom algierskim z dawnym francuskim obywatelstwem (?), którzy mieszkali podczas wojny na terenie państwa Vichy i ucierpieli z powodu antysemityzmu hitlerowskich Niemiec i kolaborantów Francuzów. Tymczasem polskiemu dziecku ani grosza...A dzisiaj walą się gromko łapakmi po piersiach jacy to oni są przekonani o własnych winach. Żałosne pajacowanie.

Bo nie o żadne winy tutaj chodzi a o zwykły polityczny blef. Mamy się dzięki takiemu zachowaniu odwrócić od sojuszu z USA i zwrócić pod skrzydełka do Berlina. Berlin mówi na tym swoim pseudo kajaniem, mniej więcej tak: " Polacy widzicie jak podli są dla was ci Jankesi i ta ich jankeska żydowska horda? Oni chcą was wydoić za nasze zbrodnie. A my dajemy wam jasny znak, że was popieramy w tym byście im złamanego centa nie zapłacili. Oni mówią że to wy, Polacy, jesteście winni zbrodni Holocaustu, a my Niemcy jak widzicie całą winę za Holocaust bierzemy na siebie".

Nawet gdyby, to uwierzyć Niemcom jest jak iść ślepo pod niemiecki topór i lagę. Zresztą o to im właśnie chodzi. Kadzą nam tym swoim samobiczowaniem celowo, bo mają plan, chcą nas wyalienować z sojuszu z USA aby później nas przejąć, pochwycić w swoje szpony, jakbyśmy tak zechcieli przypadkiem ulec ich szwabskiej narracji i odseparować. Wiadomo, jak się zgodzimy, to będzie u nas rządził po frankowemu Berlin, a zaraz obok pojawi się też i Putin. Dlatego lepiej być przebiegłym jak ta kózka Bebe z bajki Mickiewicza, która nie będąc pewna powiedziała sprytnie do chcącego ją pożreć wilka: "Pokaż mi na znak kopytko".

Opublikowano: 12.02.2018 12:07

https://www.salon24.pl/u/zefirek/843897 ... ie-w-piers


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 13 lut 2018, 14:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Kryzys związany z nowelizacją ustawy o IPN na tle geopolityki

Jak wiadomo, po zwycięskiej dla USA/Zachodu tzw. zimnej wojnie, dokonano ustanowienia nowego porządku w Europie, zmieniającego porządek jałtański z 1945 roku na korzyść USA/Zachodu.

Tzw. „Demoludy” czyli kraje z Europy Środkowo Wschodniej(w tym Polska) należące po umowie jałtańskiej do sowieckiej strefy wpływów, przeszły do strefy wpływów USA/Zachodu a od 1994 roku, po wejściu w życie umowy stowarzyszeniowej Polski z UE, Polska została poddana pod bezpośrednią kuratelę Niemiec/niemieckiej UE(USA traktowało wtedy Niemcy jako najważniejszego sojusznika w Europie).

Dalszym, wyższym etapem tej kurateli było formalne wstąpienie Polski w struktury UE 1.05.2004 roku.

W tym czasie polityka USA wobec Rosji nazywana była „polityką przyciągania Rosji do Zachodu” a zaczęła się po 9/11, gdy Putin zaoferował prezydentowi współpracę w ogłoszonej przez niego tzw. „wojnie z terroryzmem”.

Polityka Zachodu wobec Rosji w tym czasie była „polityką marchewki i kija”; „marchewką” była polityka Zachodu i OPEC wysokich i ciągle rosnących cen ropy naftowej i powiązanych z nimi cenami gazu, z których zyski były głównymi elementami rosyjskiego budżetu, w dużej części przeznaczanego na zbrojenia i budowanie rezerw a „kijem” gwałtowne obniżenie tych cen, gdy Rosja zachowywała się wbrew interesom i polityce USA/Zachodu.

„Kija” wobec Rosji użyto po rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku i wtedy w ciągu kilku miesięcy ceny ropy spadły ze 144.42 $ za baryłkę w dniu 4.07.2008 do 36.61 $ za baryłkę w dniu 24.12.2008 roku. Polityka resetu ogłoszona przez Obamę po objęciu urzedu w dniu 20.01.2009 spowodowała znowu zadziałanie „marchewki” i ceny ropy poszybowały w górę do 125.14 $ za baryłkę w dniu 27 kwietnia 2011 roku i z powodu „dotarcia” tzw. „Arabskiej Wiosny” w marcu 2011 roku, Rosja jako sojusznik Syrii, zaczyna się przeciwstawiać polityce USA podpalania Syrii i od tego czasu ceny ropy podlegają wahaniom z tendencją malejąca, by od czerwca 2014 roku(sankcje nałożone na Rosję) gwałtownie spadać

Ze 112.61 $ za baryłkę w dniu 12.06.2014 roku, do 32.51$ za baryłkę w dniu 2.02.2016 roku, gdy zaczęła się już kampania wyborcza w USA i pojawiła się nadzieja na poprawę wzajemnych stosunków USA-Rosja w związku z kandydaturą D.Trumpa i od tej pory ceny mają tendencję wzrostową ale tylko do poziomu opłacalności wydobycia ropy w Rosji(dziś 12.02.2018 – 63.05$ za baryłkę).

Po zaangażowaniu się militarnym Rosji w Syrii po stronie Assada pod koniec września 2015 roku, dla Izraela jest coraz mniej czasu by załatwić podstawowy problem dla którego USA zaczęło politykę resetu z Rosją czyli zlikwidowanie irańskiego programu nuklearnego, który jest możliwy do realizacji tylko drogą wojny z Iranem.

W latach 2010-2012 Izrael trzy razy chciał rozpocząć wojnę z Iranem, ale Obama ich powstrzymywał, bo ciągle nie był dogadany z Rosją.



W roku 2014, kiedy po Majdanie na Ukrainie USA i Izrael straciły nadzieję na rozwiązanie problemu irańskiego programu nuklearnego przy pomocy działań wojennych za zgodą Rosji, postanowiono realizować nowy plan, w którym centralną rolę miała odegrać Polska.

Do realizacji tego celu trzeba było zastąpić rządzącą w Polsce proniemiecką i prorosyjską koalicję PO-PSL, proamerykańskim i proizraelskim PIS-em.

W styczniu 2014 roku izraelski Kneset na wyjazdowym posiedzeniu w Krakowie, namaścił A.Dudę jako kandydata PIS-u na prezydenta a Obama naciskami na J.Kaczyńskiego, wymusił jego zgłoszenie, co się stało w listopadzie 2014 roku., o czym J.Kaczyński mówił ogólnie w wywiadzie dla PR w Katowicach w styczniu 2017 roku.

Już w 2014 roku podsunięto J.Kaczyńskiemu Pana Mateusza Morawieckiego z którym prowadził rozmowy(wg słów J.K., bardzo dobrze mu się z nim rozmawiało), by po wyborach w 2015 roku powierzyć mu w rządzie B.Szydło funkcję superministra a grudniu 2017 roku premiera.

To w 2014 roku Jonny Daniels, były żołnierz armii Izraela, zarejestrował w KRS 12 maja 2014 r. pod numerem 0000508351 fundację From The Depth, której jest prezesem.

Aby stworzyć warunki dla wojny USA i Izraela z Iranem, wbrew stanowisku Rosji, potrzeba było przygotować dla Żydów z Izraela, którzy podczas takiej wojny narażeni byliby na wielkie niebezpieczeństwo i być może w dużej części zagładę, bezpieczne miejsce schronienia i tym miejscem ma być m.inn. Polska.

Przejęcie władzy przez PIS umożliwiła afera podsłuchowa przygotowana przez służby związane z CIA i Mossadem a potem po zwycięstwie D.Trumpa w 2016 roku, ogłoszono projekt Trójmorza z Polską jako POLIN(„Republika Przyjaciół”)

Obecny operacja izraelskiego lotnictwa w sobotę(10.02.2018) , czyli zakrojony na szeroką skalę atak z powietrza wymierzony w syryjski system obrony przeciwlotniczej oraz irańskie cele w Syrii, podczas którego trafiono 12 obiektów, może być prowokacją dla skłonienia Iranu do zaatakowania celów w Izraelu, co z kolei mogłoby być pretekstem do ataku Izraela i USA(jako sojusznika Izraela) na instalacje nuklearne Iranu.

Dla zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom Izraela, którzy nie byliby potrzebni w Izraelu w sytuacji kryzysowej, przygotowano plany ich ewakuacji np. do Polski.

W tym celi PLL LOT na początku 2017 roku zapowiedział uruchomienie od czerwca 2017 roku pięć połączeń z polskich miast takich jak: Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław, Kraków a od grudnia 2017 roku jeszcze dodatkowo z Rzeszowa.

Taki bum w połączeniach lotniczych z Izraelem, nie mógł być spowodowany nagłym wzrostem turystyczno wypoczynkowych upodobań Polaków, tylko potrzebami podróży Żydów z Izraela do Polski.

Aby nie było w Polsce w takiej sytuacji, antysemickich reakcji na dużą skalę, urządzono Polakom pranie mózgów, wykorzystując pedagogikę wstydu(oskarżeniami Polaków o współsprawstwo w realizacji holocaustu) w postaci awantury o nowelizację ustawy o IPN.

Sprawy ustawy reprywatyzacyjnej i reparacji wojennych od Niemiec, też wpisują się w ten przedstawiony scenariusz.

Opublikowano: 12.02.2018 20:25.

https://www.salon24.pl/u/stan35/843994, ... eopolityki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 23 mar 2018, 12:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Gdy literatura staje się rzeczywistością

Przeczytałem wczoraj w „Die Welt” jak również we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” wstrzasającą przepowiednię a raczej diagnozę. Diagnozę, której najedzone społeczeństwa upychają gdzieś w zakamarkach podświadomości. Otóz jak donosi die Welt, dwie trzecie ankietowanych mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej (miliard sto milionów mieszkańców) chce wyruszyć do raju w Europie lub w Ameryce. Wg analityków optymistyczne i ostrożne założenia mówią, że marzenie zrealizuje „tylko” 10%. A więc należy przygotować się na sto dziesięć milionów przybyszów. W najlepszym razie. W najgorszym „sky is the limit”

Popatrzmy: około miliona uchodźców w 2015 roku zmieniło Europę nie do poznania. Nie wiadomo na czym stoimy, polityka przypomina improwizację bardziej niż kiedykolwiek, a gra na tzw. wielu fortepianach zamieniła się w kakofonię. Zachodnie społeczeństwa są tchórzliwe, zastraszone i wycofane. Ostatnia debata w niemieckich mediach pt.: „czy Islam należy do Niemiec” jak i jakakolwiek poważna rozmowa o zagrożeniach i wyzwaniach współczesności spotyka się z taką reakcją jak reakcja otyłego palacza, któremu sugeruje się by zbadał cholesterol, prześwietlił płuca i poszedł do lekarza. Nie ma sensu powtarzać o tzw. incydentach, ponieważ to raczej dzień bez złych wiadomości związanych z kryzysem migracyjnym staje się incydentalny.

A teraz wróćmy do wariantu optymistycznego i przemnóżmy te nasze kłopoty a.d. 2018 przez 110. Czyli w najlepszym razie zamieszkuje u nas wspomnianych sto dziesięć milionów przybyszów. Tak na początek. I wtedy paradoksalnie kończą się nasze kłopoty. Wchodzimy bowiem do cudownej krainy literatury. Mam tu na myśli co prawda „Obóz Świetych" Raspaila, ale cóż. Pewien płodozmian po „Nibylandii” w której żyjemy może się do czegoś przyda?

https://www.salon24.pl/u/anddna/853774, ... ywistoscia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 09 kwi 2018, 06:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Turecki podbój

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan od kilku lat oficjalnie świętuje dzień 29 maja, rocznicę zdobycia Konstantynopola przez Mehmeda II w 1453 roku, oraz dzień 26 sierpnia, kiedy to w 1071 roku Turcy Seldżucy Alp Arslāna zadali klęskę armii bizantyńskiej pod Mantzinkertem i założyli pierwsze tureckie państwo w Anatolii.

Wyobraźmy sobie, że Unia Europejska proponuje uroczyste obchody rocznicy zwycięstwa pod Lepanto w 1571 roku czy odrzucenia Turków spod Wiednia w 1683 roku. Środki społecznego przekazu na całym świecie, kontrolowane przez „silne władze”, które kierują polityką światową, z całą mocą zaprotestowałyby przeciwko takiemu prowokacyjnemu i islamofobicznemu aktowi. Unia Europejska nigdy jednak nie podjęłaby podobnej inicjatywy, gdyż w swoim akcie konstytucyjnym, traktacie lizbońskim z 13 grudnia 2007 roku, ostatecznie zrezygnowała z wszelkich odniesień do własnych historycznych korzeni. I podczas gdy Erdoğan butnie walczy o tożsamość osmańską, która określiła się w opozycji do chrześcijańskiej Europy, Unia Europejska zastępuje odwołanie do chrześcijańskich korzeni ideologią multikulturalizmu i przyjmowania migrantów.

Rzecznicy tureckiego stulecia
W ciągu wieków ofensywa islamu przeciwko Europie rozwijała się w dwóch wiodących kierunkach i była prowadzona przez dwa różne ludy: Arabów od południowego zachodu i Turków od południowego wschodu. Podbiwszy północną Afrykę, Arabowie najechali Hiszpanię i przekroczyli Pireneje, po czym w 732 roku zatrzymał ich Karol Młot w bitwie pod Poitiers. Od tamtej pory stopniowo się wycofywali, aż ostatecznie zostali wyrzuceni z Półwyspu Iberyjskiego w 1492 roku. Turcy zawładnęli Cesarstwem Bizantyńskim i częścią Imperium Habsburskiego, po czym w 1683 roku zatrzymał ich Jan III Sobieski pod Wiedniem, a w 1717 roku Eugeniusz Sabaudzki pod Belgradem.

Dzisiaj islam naciera, podążając tymi samymi drogami. Na południowym zachodzie jego pochód jest wspierany przez takie kraje jak Arabia Saudyjska i Katar, które finansują Bractwo Muzułmańskie i budowę gęstej sieci meczetów w całej Europie. Na południowym wschodzie Turcja domaga się wejścia do Unii Europejskiej, grożąc, że w przeciwnym razie zaleje nasz kontynent milionami migrantów.

Bardziej niebezpieczny jest plan Erdoğana, który pragnie stać się „sułtanem” nowego Imperium Osmańskiego, rozwijającego całą swą potęgę od Bliskiego Wschodu po Azję Środkową. W latach 1299-1923 tureckie imperium objęło rozległe terytorium, które sięgało od wybrzeży północnej Afryki po Kaukaz oraz bramy Italii i Austrii. Celem Erdoğana jest uczynienie z Turcji kraju-przywódcy jeszcze rozleglejszego obszaru, rozciągającego się na wschód od Morza Kaspijskiego, gdzie pięć nowych republik powstałych po rozpadzie Związku Sowieckiego – Azerbejdżan, Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan i Kirgizja – tworzy rdzeń wspólnoty, w której religia islamska łączy się z etniczno-językową tożsamością turkofońską. Od lat 90. zaś Turcy zaczęli przedstawiać „200 milionom swoich rodaków” z państw turkofońskich na wschodzie konieczność zbudowania „wspólnoty państw od Adriatyku po Wielki Mur Chiński”, jak to ujął ówczesny prezydent Halil Turgut Özal (1927-1993), który lubił mówić o nadejściu „tureckiego stulecia”. Erdoğan podjął te idee, które w ciągu ostatnich dziesięciu lat rozwinął jego minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoğlu, aż do swojej dymisji w 2016 roku. Założyciel świeckiej i zsekularyzowanej Turcji współczesnej Mustafa Kemal Atatürk widział w islamie czynnik destabilizacji. Jego następcy, od Özala po Erdoğana, utrzymują przeciwnie, że islam może stanowić element skupiający i spajający społeczeństwo. Filarem projektu Erdoğana jest system edukacji mający zarówno szerzyć szariat także poza granicami Turcji, poprzez Urząd do spraw Religijnych (Diyanet), jak i narzucać poprzez Ministerstwo Oświaty tożsamość językową zniesioną przez rewolucję Kemala. Reislamizacja tych terenów poprzez budowę meczetów i ofiarowaną pomoc w utrzymaniu imamów towarzyszyła inwestycjom kulturalnym mającym wprowadzić na nowo do szkół i uniwersytetów nauczanie kultury osmańskiej. Odwołując się do czasów Imperium Osmańskiego, Erdoğan stwierdził: „Jeśli ktoś myśli, że zapomnieliśmy o ziemiach, które sto lat temu opuszczaliśmy we łzach, to jest w błędzie. Zawsze mówimy, że pojawia się okazja, by Syria, Irak i inne miejsca na mapie geograficznej naszych serc nie różniły się od naszej ojczyzny. Walczymy o to, by żaden obcy sztandar nie powiewał w żadnym miejscu, gdzie recytowany jest adhan [islamskie nawoływanie do modlitwy w meczetach]. To, co uczyniliśmy do tej pory, to nic w porównaniu z jeszcze większymi atakami, jakie planujemy na najbliższe dni, in sza’ Allah [jeśli Allah tak chce]”.

Samobójcza uległość
Pierwszym celem oznajmionym przez Erdoğana jest przyłączenie greckich wysp na Morzu Egejskim. Turecki przywódca powiedział, że w 1923 roku Turcja „wyprzedała” greckie wyspy, które „były nasze” i na których „nadal są nasze meczety, nasze miejsca święte”. Jako termin Erdoğan wskazał rok 2023, setną rocznicę powstania Republiki Turcji i zawarcia traktatu lozańskiego wytyczającego granice, których rewizji teraz się domaga. To nie są tylko słowa. W 1974 roku Turcja zajęła manu militari część Cypru, a dzisiaj, pod pretekstem „wojny wydanej terroryzmowi”, podbiła szeroki pas terytorium Syrii, wzdłuż granicy między obydwoma krajami.

Poważniejsze groźby dotyczą jednak przyszłości Europy, którą Erdoğan wyobraża sobie jako podporządkowaną jego imperium. „Europa będzie muzułmańska, jeśli tak chce Allah”, stwierdził deputowany jego partii (AKP) Alparslan Kavaklioglu, powtarzając to, co otwarcie oświadczył sam Erdoğan: „muzułmanie są przyszłością Europy”. „Majątek i bogactwo świata przenoszą się z Zachodu na Wschód. Europa przechodzi okres, który można uznać za nadzwyczajny. Jej ludność kurczy się i starzeje. Jest w bardzo podeszłym wieku. Toteż przyjeżdżają tam za pracą ludzie z zewnątrz. Ale Europa ma ten problem, że wszyscy nowi przybysze są muzułmanami. Przyjeżdżają z Maroka, Tunezji, Algierii, Afganistanu, Pakistanu, Iraku, Iranu, Syrii i Turcji. Ludzie pochodzący z tych krajów są muzułmanami. Doszliśmy do punktu, w którym najczęściej spotykanym imieniem w Brukseli, w Belgii, jest Mohammed. Drugie najpopularniejsze imię to Melih, a trzecie – Aisza”.

Erdoğan wie, że Bruksela, stolica Unii Europejskiej, to miasto, w którym już dzisiaj pierwszą religią jest islam, co trzeci obywatel jest muzułmaninem, a najczęstszym imieniem nowych mieszkańców, rejestrowanym w księgach stanu cywilnego, jest Mohammed. Jego bronią, tak jak bronią Bractwa Muzułmańskiego, jest demograficzny podbój Europy w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Już teraz jednak, gdyby Turcja weszła do Europy, byłaby pierwszym narodem w Unii ze względu na liczbę ludności, obejmując także swoich obywateli już zamieszkałych na kontynencie europejskim. Przypomina się bowiem, że pod względem liczebności Turcy stanowią drugą wspólnotę w Niemczech, Holandii, Austrii, Danii, i Bułgarii, a Erdoğan nakłania ich, by nie utracili swojej tożsamości. „Turcy za granicą powinni pozostać Turkami niezależnie od posiadanego obywatelstwa”, oświadczył sułtan, posuwając się do nazwania asymilacji „zbrodnią przeciwko ludzkości”.

Wobec arogancji Erdoğana Europa nie tylko nic nie robi, ale milczy. Milczy na temat gwałcenia praw człowieka w Turcji, milczy wobec inwazji na syryjski Kurdystan, milczy wobec blokowania przez turecką flotę wojenną poszukiwania podmorskich złóż gazu ziemnego przez włoski koncern ENI na Cyprze, milczy wobec gróźb pod adresem greckich wysp. A wobec zapowiedzi rychłej islamizacji naszego kontynentu milczy Unia Europejska. Siłą Erdoğana jest to karygodne milczenie.

Prof. Roberto de Matteitłum. Agnieszka Kuryś

https://naszdziennik.pl/mysl/196203,turecki-podboj.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 26 kwi 2018, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Francja wzmacnia swą pozycję

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, jakie geopolityczne znaczenie ma trwająca oficjalna wizyta prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Stanach Zjednoczonych?
– Należy pamiętać, że dla Stanów Zjednoczonych w euroazjatyckiej rozgrywce Europa zawsze będzie odgrywała fundamentalne znaczenie. I w tych geostrategicznych kategoriach należy rozpatrywać także relacje amerykańsko-francuskie. Francja w Unii Europejskiej, obok oczywiście Niemiec, ma bardzo duże międzynarodowe wpływy. Nabiera to szczególnego znaczenia zwłaszcza w sytuacji różnych, widocznych napięć między prezydentem Donaldem Trumpem a kanclerz Angelą Merkel. W tym względzie wszystkie gesty Waszyngtonu świadczące o dobrych relacjach z Paryżem mają szczególną wagę, i to nie tylko dla obu stron, ale także dla całej skomplikowanej i dynamicznie się zmieniającej układanki geopolitycznej na świecie.

Oba państwa mają też podobną ocenę co do działań wielkomocarstwowych czy wręcz konfrontacyjnych zapędów Rosji Putina…
– Niemcy ze względu na korzystny dla nich polityczny projekt Nord Stream tylko pozorują ostrą politykę w stosunku do Rosji, ale Francuzi w tej materii też nie są nazbyt ostrzy. Sytuacja Francji – kraju położonego bardziej na zachód Europy, przy dość niepewnej wewnętrznej sytuacji politycznej i gospodarczej – też nie jest za wesoła. Nic zatem dziwnego, że dla ambitnego prezydenta Emmanuela Macrona, który chce odgrywać rolę lidera, kreatora polityki w Unii Europejskiej, wszystkie przyjazne gesty, jakich doświadcza ze strony Donalda Trumpa, bądź co bądź, przywódcy największego światowego mocarstwa, są bardzo ważne. Z kolei dla prezydenta Trumpa znaczenie ma to, żeby w grze nakierowanej na osłabienie Rosji mieć poważnych, solidnych partnerów, zwłaszcza że – jak wspomniałem – nie wszystkie państwa zachowują się tutaj solidarnie. Ponadto Francja jest strategicznym, obok Wielkiej Brytanii, sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w operacji w Syrii, czego dowód mieliśmy niedawno.

Czy i jak w tej grze – postrzegany jako globalista – Emmanuel Macron jest w stanie skutecznie wpływać na konserwatywnego Trumpa, a co za tym idzie, czy jego wizyta w Białym Domu nie jest też próbą „urobienia” amerykańskiego prezydenta przed spotkaniem z kanclerz Merkel?
– Bardzo możliwe, że tak jest, zwłaszcza że pierwsze spotkanie Donalda Trumpa z Angelą Merkel w Białym Domu było dalekie od oczekiwań przede wszystkim kanclerz Niemiec, przyzwyczajonej do tego, że to ona zazwyczaj dyktuje warunki. I tutaj należy rozróżnić dwa porządki czy też dwie przestrzenie. Chodzi o pewne interesy poszczególnych państw w tej geopolitycznej układance, które bez względu na ideologie czy nurty polityczne są względnie stare, a z drugiej strony, mamy do czynienia z kwestiami ideowymi. I tak Emmanuel Macron to jednak człowiek lewicy, z kolei Donald Trump, który dba przede wszystkim o interesy własnego kraju, to można powiedzieć konserwatysta. Jeśli więc spojrzeć przez ten pryzmat, to mogłoby się wydawać, że drogi obu polityków się rozchodzą. Jednak w efekcie prowadzonych taktycznych rozgrywek relacje tych dwóch – mimo wszystko – nieszablonowych polityków mogą się układać korzystnie. Natomiast jeśli chodzi o Angelę Merkel, to jest ona uwarunkowana swoją wewnętrzną polityką, jej działania muszą uwzględniać fakt, że po ostatnich wyborach do Bundestagu na niemieckiej scenie politycznej pojawiła się nowa partia: Alternatywa dla Niemiec (AfD), z którą nie można się nie liczyć. W tej sytuacji centralistyczne projekty prezydenta Macrona, które jego zdaniem miałyby uratować francuską gospodarkę i cały projekt, w którym on uczestniczy, niestety nie są już tak wspierane przez kanclerz Merkel, która musi się liczyć z głosem AfD. W tej sytuacji im bardziej prezydent Francji pokaże, iż ma możliwości gry partnerskiej ze Stanami Zjednoczonymi, tym jego karta negocjacyjna może być silniejsza. Tak czy inaczej, widzimy, że w różnych aspektach interesy międzynarodowe, przynajmniej w niektórych aspektach, się schodzą, w innych się rozchodzą, ale to dowód, że toczy się naturalna gra poszczególnych państw o własne interesy.

Wizyta Macrona w Waszyngtonie odbywa się w szczególnym czasie, kiedy wciąż trwa konflikt w Syrii, który – trzeba mieć nadzieję – kiedyś się jednak zakończy. Jaką rolę mogą odegrać Stany Zjednoczone i Francja po zakończeniu konfliktu i budowaniu nowego państwa syryjskiego?
– Historia pokazuje, że obalić nawet władze reżimowe jest stosunkowo łatwo – tak było praktycznie w przypadku wszystkich dyktatur, szczególnie w tym regionie świata. Oczywiście w tej chwili gra ma na celu osłabienie prezydenta Baszszara al-Asada, tylko że ci, którzy się pojawiają jako alternatywa, nie zawsze spełniają oczekiwania. W tym wypadku taka alternatywa w postaci tzw. Państwa Islamskiego w niczym nie była lepsza, a wręcz gorsza od reżimowych władz Asada. W Syrii jest wielu graczy, którzy mają swoje interesy i chcą jak najwięcej ugrać dla siebie. Są zatem interesy rosyjskie, interesy francuskie, a więc zadawnione kwestie kolonialne, są wreszcie interesy amerykańskie, szczególnie w perspektywie terenów roponośnych, swoje interesy ma tam także Izrael. Oczywiście porozumienie jest potrzebne, i dobrze, że nastąpiło niedawno między Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Francją. Stało się to 14 kwietnia podczas odwetowych ataków na trzy ośrodki produkcji i magazynowania broni chemicznej w Syrii, czym Francuzi niejako weszli w anglosaski układ. Wydaje się zatem, że prezydent Trump w jakiś sposób stara się spłacić Emmanuelowi Macronowi to zaangażowanie militarne Francji. Natomiast jeśli chodzi o to, jaki ład może nastać w Syrii po ewentualnym obaleniu Baszara al-Asada, to tutaj nie jestem optymistą. To, że się osłabia Asada, wcale nie oznacza, że się wzmacnia pokój, a wręcz przeciwnie.

27 kwietnia Angela Merkel ma się spotkać z Donaldem Trumpem. Jak podaje amerykański dziennik „Wall Street Journal”, władze w Berlinie będą zabiegać, aby administracja amerykańska wyłączyła niemieckie firmy z nowych sankcji wobec Rosji. Czemu miałoby służyć to specjalne traktowanie Niemiec?
– Pamiętajmy, że – jak wspomniałem wcześniej – Niemcy grają razem z Rosją i starają się na tym zbić jak największy interes. Tymczasem im większe sankcje, tym ekskluzywność różnych kontaktów z Rosjanami staje się bardziej wyjątkowa, co pociąga za sobą większe zarobki. W związku z czym konieczny jest czynnik równowagi, czyli Niemcy absolutnie powinny respektować wszystkie sankcje nakładane na Rosję przez wspólnotę międzynarodową.

Merkel ma rzekomo ostrzec Trumpa przed możliwymi konsekwencjami gospodarczymi polityki handlowej Stanów Zjednoczonych…
– Choć Niemcy są niewątpliwie potężną gospodarką, jedną z największych na świecie, to jednak Donald Trump ma mocniejsze narzędzia i możliwości nacisku na Berlin niż odwrotnie. Owszem, Niemcy mogą próbować, przekonywać, ale ostateczna decyzja zależy od Stanów Zjednoczonych, które z całą pewnością chcą i będą grać przede wszystkim o swoje interesy. Jak już wspomniałem, wszystkie niezbędne narzędzia w tej konfrontacji są po stronie Waszyngtonu.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/swiat/196765,fr ... zycje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 07 lip 2018, 18:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
USA krytykują Niemcy

Na tydzień przed szczytem NATO prezydent USA Donald Trump skrytykował Europę za jej politykę handlową i wydatki na obronność. Na wiecu w stanie Montana ocenił, że Amerykanie są „głupcami”, że płacą za ochronę Niemiec, i skrytykował Berlin za umowę gazową z Rosją.

W czwartkowym przemówieniu Trump oznajmił, że „powie NATO, by zaczęło spłacać swoje rachunki”. „USA nie będą zajmowały się wszystkim” – zaznaczył. Przypomniał, że jego państwo wydaje ok. 4 proc. PKB na obronność; to próg, od którego daleko są przeznaczające na ten cel ok. 1,5 proc. PKB Niemcy.

Powiedziałem niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, że „chronimy was i to oznacza o wiele więcej dla was”, gdyż „nie wiemy, ile ochrony otrzymujemy (...)” – mówił Trump.

„[Niemcy] zawierają umowę na ropę i gaz z Rosją, gdzie płacą miliardy USD Rosji. Chcą ochrony przed Rosją, a płacą miliardy USD Rosji” – mówił. „I my jesteśmy głupcami, którzy za to wszystko płacą” – dodał.

Stany Zjednoczone są przeciwne budowie Nord Stream 2. Gazociąg ten ma biec po dnie Bałtyku równolegle do uruchomionego w roku 2011 rurociągu Nord Stream i pozwolić na bezpośrednie przesłanie z Rosji do Niemiec w sumie do 110 mld m sześc. gazu rocznie.

W przemówieniu Trump odniósł się również do sporów handlowych między Unią Europejską i USA, zwracając uwagę na deficyt handlowy jego państwa ze Wspólnotą. „Zabijają nas w handlu, zabijają nas w innych sprawach. Uniemożliwiają nam prowadzenie biznesu w Europie, ale sprzedają nam swoje mercedesy i bmw” – ocenił.

Administracja amerykańska 1 czerwca wprowadziła cła na wyroby ze stali i aluminium. Mimo wielu rozmów Komisji Europejskiej nie udało się przekonać Waszyngtonu do wyłączenia UE z tych restrykcji. 22 czerwca na terenie Wspólnoty wprowadzono cła odwetowe wobec USA.

Szczyt NATO w Brukseli zaplanowany jest na środę i czwartek. 16 lipca w Helsinkach ma dojść natomiast do spotkania Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

RP

https://naszdziennik.pl/swiat/199081,us ... iemcy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 05 sie 2018, 01:24 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Obrazek

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 06 sie 2018, 09:40 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
No i niestety, ale taka jest prawda.
A rządzące szumowiny tylko w tym procederze pomagają...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dla myślących
PostNapisane: 09 sie 2018, 15:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Cokół bez króla

Zniknęła tablica z cokołu pomnika Jana III Sobieskiego w Wiedniu. Los monumentu też nie jest pewny.

Monument miał stanąć na wzgórzu Kahlenberg 12 września, w 335. rocznicę bitwy pod Wiedniem. Tablica przedstawiała jego wizualizację z informacjami o projekcie i jego historii, w języku polsku i niemieckim. Ustawiono ją trzy lata temu. Konstrukcja zniknęła między 13 a 16 lipca. Sprawę zgłoszono policji. Do dziś nie ma odpowiedzi na zawiadomienie.

Obrazek

– Tablica miała znaczenie informacyjne i dla Polaków, i dla turystów, utrwalała kult Sobieskiego na Kahlenbergu. Polacy z Wiednia sygnalizowali nam, że jej nie ma. Nie mieliśmy żadnej informacji, więc zgłosiliśmy sprawę na policję – mówi „Naszemu Dziennikowi” Piotr Zapart z krakowskiego Bractwa Kurkowego, przewodniczący komitetu budowy pomnika.

Monument ma zostać ustawiony w oparciu o porozumienie między władzami Krakowa i Wiednia. W 2013 r. wmurowano kamień węgielny pod pomnik. Sama rzeźba jest już gotowa. Zbudowano też na miejscu półmetrowy cokół, a teren jest przygotowany do nowej roli.

Polacy z Wiednia łączą zniknięcie tablicy z zamieszaniem, jakie wywołały zmiany w planach ze strony władz miasta. Pomimo zawartych uzgodnień, gdy wszystko jest gotowe do odsłonięcia pomnika, wiedeński magistrat miał dojść do wniosku, że jednak nie chce tego upamiętnienia. I usiłuje przekonać stronę polską, by wycofała się z pomysłu. Tymczasem na pomnik wydano ok. 1,5 mln zł, na które złożyły się wpłaty osób prywatnych, dotacje oraz nieodpłatne wsparcie polskich firm. Na przykład KGHM podarował miedź na użyty brąz, polscy przedsiębiorcy zagospodarowali teren itd. Co więcej, wiele grup zainteresowanych udziałem w odsłonięciu już zaplanowało swój pobyt, zarezerwowano transport i noclegi.

Piotr Falkowski

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/200 ... krola.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 372 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /