Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 16 maja 2010, 20:54 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2009, 23:02
Posty: 1580
Lokalizacja: Henderson-NV, Spring-TX
Jak kiedys wmawiali nam ze nic nie potrafimy, ze dlatego potrzebni inwestorzy strategiczni aby rozkrasc nasz kraj, wiec nie ma juz co rozkradac zbudowanego poprzez generacje Polakow wiec okradaja nas z mineralow, a wiekszosc milczy i wszystko akceptuje.

zajeci wyborami , znowu niezauwaza jak zostana okradzeni, a pare glosow rozsadku zagluszonych.

Wmawiaja nam ze nie mamy technologi ludzi fachowcow etc.

Co innego twierdzi:

WIEMY JAK WYDOBYWAĆ GAZ Z TYCH SKAŁ Z prof. dr.
hab. inż. ...

WIEMY JAK WYDOBYWAĆ GAZ Z TYCH SKAŁ

Z prof. dr. hab. inż. Ryszardem H.
Kozłowskim z Instytutu Inżynierii
Materiałowej Politechniki Krakowskiej, współtwórcą
projektu geotermii
toruńskiej, rozmawia Marcin Austyn

Menedżerowie największych światowych firm
paliwowych konsultują z
Państwowym Instytutem Geologicznym i stroną
rządową strategię wydobywczą
gazu ziemnego z formacji łupkowych.
- O zasobach tzw. gazu, w tym łupkowego,
szacowanych w Polsce na
poziomie ponad 1800 mld m sześc. dowiedziałem się
już w roku 1985, kiedy
poznałem wybitnego geologa śp. prof. dr. hab. inż.
Juliana Sokołowskiego,
który referował wyniki 16-letniego programu badań
geologicznych w Polsce.
Już wtedy dane dotyczące gazu łupkowego, ale też
ropy były znane i mamy je
dokładnie udokumentowane. Znamy struktury
geologiczne, w których występują
gaz, ropa oraz wody geotermalne. Zakupiono wówczas
pięć amerykańskich
zestawów wiertniczych nowej generacji, ale już
wtedy widoczne było pierwsze
przekłamanie. Na zakup z Banku Światowego pobrano
kredyt w wysokości 400 mln
USD, tymczasem te zestawy mogły kosztować
maksymalnie 100 mln USD. W tej
chwili wszystkie polskie przedsiębiorstwa
poszukiwawcze są obciążone tytułem
spłaty tego kredytu, a co za tym idzie - usługi
wiertnicze są drogie. Moim
zdaniem, ten przypadek powinna bliżej zbadać
prokuratura: dlaczego i na co
ktoś wydał tyle pieniędzy?

Więc wszystko o gazie łupkowym już dawno
wiemy i przez lata nic z tą
wiedzą nie zrobiono?
- Jednoznacznie pisaliśmy, także na łamach
"Naszego Dziennika", o
gazowych zasobach, podobnie jak o zasobach węgla,
ropy czy wód
geotermalnych. Nic nie zrobiono z tą wiedzą.
Tymczasem cały obszar Polski,
począwszy od południa kraju, po rejony położone
głęboko w Bałtyku, to
obszar, który już wtedy nazwaliśmy
"gazo-ropo-geotermalnonośny". Jak już
wspomniałem, wiemy dokładnie, w jakich strukturach
szukać tych złóż.
Wielokrotnie informowaliśmy rządy różnych opcji o
tych wynikach. Przyznam,
że ze zdziwieniem przyjęliśmy decyzję rządu Hanny
Suchockiej o zakupie
rosyjskiego gazu w ramach tzw. kontraktu stulecia.
Działo się to już w
czasie, gdy mieliśmy nasze zasoby ściśle
określone.

Panuje opinia, że wydobycie gazu ziemnego z
łupków to nie lada
wyzwanie...
- Zbierają się różne gremia, ściąga się
światowych ekspertów, a my
mamy własnych ekspertów w tej dziedzinie. Nad
zagadnieniem wykorzystania
gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych pracował
prof. Bohdan Żakiewicz, z
którym od lat współpracuję. Wszystko można
załatwić we własnym zakresie.
Technologia wydobywania gazu z łupków jest nam
znana. Wystarczy zastosować
specjalne materiały wybuchowe (propyleny), które
udrożniają ten gaz. My to
wszystko wiemy, a prof. Żakiewicz może to
dokładnie wytłumaczyć współczesnym
politykom.

Polskie zasoby gazu są bardzo atrakcyjne...
- Obecnie roczne zużycie gazu ziemnego w
Polsce sięga 14 mld m
sześciennych. Mając to na uwadze, można
stwierdzić, że zasoby gazu łupkowego
wystarczą nam na ponad sto lat. Wspomnę tu jeszcze
o jednym szczególe. W
latach 80. odkryto też zasoby węgla w Rowie
Lubelskim, mówiono wówczas o 60
mld ton. W tej chwili dysponujemy mapami
satelitarnymi i wiemy, że jest go
tam znacznie więcej. Określamy jego ilość na
"multiset miliardów ton".
Wprawdzie te złoża zalegają głęboko, ale my mamy
technologię i sposób na ich
wykorzystanie (procesowanie węgla w złożu).
Wracając do gazu, dodam, że w
tamtym czasie powstała też koncepcja budowy - na
bazie gazu, w tym
łupkowego - fabryki nawozów azotowych. To wynikało
z faktu, że pewna partia
gazu na Niżu Polskim zawiera dużo azotu.
Chcieliśmy go pozyskiwać. Niestety,
z planu inwestycyjnego wycięto ten pomysł.

W Polsce ma nastąpić prawdziwy boom
poszukiwawczy, a koncesje
otrzymało już kilkanaście firm, głównie
zagranicznych.
- Ci, którzy mają decydujące zdanie w
procesie wydawania koncesji na
poszukiwania m.in. gazu w Polsce, powinni podlegać
osądowi Trybunału Stanu.
Przypomnę, że w prawie geologicznym wciąż pokutuje
zapis, że podmiot
otrzymujący koncesję na poszukiwania (choć one nie
są potrzebne, bo my mamy
ściśle określone miejsce, gdzie ten gaz występuje)
ma pierwszeństwo do
dysponowania tym gazem. Może więc dojść do
sytuacji, że nasz własny gaz
będzie nam sprzedawany po cenie takiej, jaką
płacimy za ten surowiec z
importu. Samo wydobycie gazu łupkowego z pewnością
będzie znacznie tańsze.
Podkreślę to jeszcze raz: technologia jest nam
znana, a sięgając po
zagraniczne firmy, Polska będzie traciła ogromne
pieniądze. Wypadałoby
skierować Głównego Geologa Kraju do archiwum
Instytutu Geologicznego, gdzie
można znaleźć dokumenty, które wskazują miejsca i
struktury geologiczne, w
których występuje gaz, ropa naftowa i inne
bogactwa przyrodnicze Polski.

Wydobycie gazu łupkowego jest skomplikowane
i drogie?
- Nic podobnego. Moją wiedzę opieram na
współpracy z prof.
Żakiewiczem, który przez lata pracował w USA w
przemyśle naftowym i
siarkowym i wprowadzał tam polską myśl
technologiczną. Jak mówi stare
porzekadło: "Cudze chwalicie, swego nie znacie".
Sposób wydobycia gazu
łupkowego jest nam znany i nie ma powodów, by
oddawać koncesje zagranicznym
firmom. Wszystko można zrobić we własnym zakresie.
Mamy polską myśl
techniczną, ale mamy też marnych polityków, i to
jest nasze nieszczęście.

Skąd bierze się obecne zainteresowanie
wydobywaniem gazu z łupków?
Czyżby amerykański sukces tak mocno zadziałał?
- Ten rząd nie ma żadnych sukcesów i odnoszę
wrażenie, że mamy do
czynienia z socjotechniką - nagle możemy być
drugim Kuwejtem czy Teksasem.
My o tym wiedzieliśmy od roku 1985 i wielokrotnie
o tym mówiliśmy i
pisaliśmy.

_________________
All the war-propaganda, all the screaming and lies and hatred, comes invariably from people who are not fighting. http://swobodnadyskusja.myfreeforum.org/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 28 lip 2010, 19:08 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2009, 23:02
Posty: 1580
Lokalizacja: Henderson-NV, Spring-TX
Jak byle komuszki z pod opieki KGB, teraz czuje sie wspaniale pod opieka CIA okradjac Polske.


WROCŁAW - FALZMANN, BALCEROWICZ - CEL WIELKIEJ FINANSJERY - JEDEN RZĄD ŚWIATOWY Z JEDNĄ ŚWIATOWĄ WALUTĄ

W piątek, 4 czerwca 2010, w 21 Rocznicę Historycznego Zwycięstwa jeden z głównych jego autorów, Profesor Leszek Balcerowicz, przybył do Wrocławia, aby odebrać kolejną zasłużoną nagrodę, jakich deszcz spada na niego nieustannie przez 21 lat. Tym razem była to Nagroda im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i w związku z tym cały rocznicowy Wrocław został postawiony na nogi. Były mowy, wstęgi i akademie, zarówno w Akademiach jak i na Ratuszu.

Ta podniosła i historyczna wizyta uzmysłowiła mi, że Wrocław jest jedynym miastem, w którym znajduje się ulica Michała Tadeusza Falzmanna i może warto w kilku słowach przypomnieć o kim mowa, minęło już bowiem całe pokolenie od czasu złożenia do grobu tego młodego człowieka i niebawem, 17 lipca, minie 19 rocznica tej smutnej uroczystości.

A co ma Falzmann do Balcerowicza? Otóż główny specjalista Najwyższej Izby Kontroli Michał Falzmann, dosłownie na kilka miesięcy przed swoją śmiercią, w czasie gdy Leszek Balcerowicz był wicepremierem i ministrem Finansów, został skierowany na kontrolę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - instytucji, która zarządzała całym, ponad 40-miliardowym długiem zagranicznym Polski. W czasie tej kontroli natychmiast wykrył, że pod przykrywką tej najważniejszej instytucji finansowej państwa, funkcjonuje mechanizm spekulacyjny, który dzisiaj jest często określany terminem „carry trade”, ale wtedy nikt jeszcze w Polsce nie wiedział, jak to nazwać. Ten mechanizm spekulacyjny, już wcześniej stosowany w krajach tzw trzeciego świata, umożliwiał gigantyczny drenaż finansów publicznych i wyprowadzanie tą drogą miliardów dolarów, które sobie, po cichutku - via bank - nie zwracając niczyjej uwagi, wypływały z Polski w różnych kierunkach. Od czasu do czasu, część tych pieniędzy wracała do Polski pod czułą opiekę ludzi, którzy potem, w książce Gabryela i Zieleniewskiego „Piąta władza czyli kto naprawdę rządzi Polską?”, zostali nazwani „imperatorami III RP”.

Niesłychana, w historii rabunku finansowego niedorozwiniętych krajów, wydajność tego procederu była możliwa dzięki zamrożeniu, na wiele miesięcy, bankowego kursu wymiany dolara i wysokiemu oprocentowaniu bankowych lokat złotówkowych, sięgającemu 36% w stosunku miesięcznym! Innymi słowy: dzięki genialnym reformom finansowym ich autorów, do dzisiaj chodzących dumnie w chwale i glorii.

Michał Falzmann, człowiek dobrze wykształcony, ale naiwny i prostolinijny, chodził ze swoim odkryciem i z kontrolnym pełnomocnictwem od Annasza do Kajfasza, wypytując, wykazując i przekonując. Co, naturalnie, nikomu się nie mogło podobać, o czym, po jego śmierci, wyznał jego bezpośredni przełożony w NIK, że „ilość skarg na Michała Falzmanna przekraczała ludzkie wyobrażenie”. Próbował temu postawić kres ówczesny Prezes NIK, ale to na niewiele mu się zdało, bo w kilka miesięcy po Falzmannie sam też musiał odejść na Wieczną Wartę. Oczywiście, Falzmann próbował wypytać i Najważniejszą Osobę w Dziedzinie Finansów, ale nie spotkało go specjalnie życzliwe przyjęcie, o czym zdajemy relację w naszej książce „Via bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski” (M. Dakowski i J. Przystawa, „Antyk”, Warszawa 1992).

My również (mam na myśli Mirosława Dakowskiego i siebie), jako ludzie naiwni, usiłowaliśmy chodzić po wszystkich korytarzach władzy i eksperckiej mądrości, opowiadając o dochodzeniu Falzmanna, przedstawiając dokumenty i analizy. Po jego śmierci napisaliśmy książkę, która, rzecz jasna, nie mogła zostać życzliwie przyjęta. Wkrótce po jej opublikowaniu wytoczono nam proces, który trwał, bagatela, 14 lat, aż jeden z głównych „imperatorów III RP” i „operatorów FOZZ”, nie wiadomo dlaczego, opuścił potajemnie Polskę i jest nawet poszukiwany listami gończymi. Jak słyszymy, spod dziurawych skrzydeł KGB ukrył się pod bardziej bezpiecznymi skrzydłami CIA i dzisiaj, za Oceanem, pożywa owoców swojej błyskotliwej działalności.

Mirosław Dakowski i ja odebraliśmy nieodpowiednie wykształcenie, które utrudnia nam wiarę w cuda i z tego powodu nasze życie w Polsce jest mało komfortowe. Kraj nasz bowiem jest najlepszym miejscem dla cudów i cudownych transformacji, nigdzie w świecie niespotykanych. Niesłusznie uważając, że również w ekonomii nie ma skutku bez przyczyny, chodziliśmy, podobnie jak Falzmann, kołacząc od drzwi do drzwi, odwiedzając praktycznie całą elitę polityczną III RP. Wprawdzie proces sądowy zakończył się naszym sukcesem, ale nie przywróciło nam to wiary w mądrość i kompetencję elit politycznych naszego kraju. Dlatego wysunęliśmy postulat zasadniczej reformy sposobu generowania elit, jakim jest ordynacja wyborcza do Sejmu i od tamtej pory przekonujemy ludzi nam podobnych do konieczności jednomandatowych okręgów wyborczych. Prawdę mówiąc, udało nam się przekonać nawet samego Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który, na krótko przed śmiercią, sformułował 5-cio punktowy Program dla Polski, w którym na pierwszym miejscu znalazł się postulat JOW.

Kiedy dzisiaj Dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich wręcza Leszkowi Balcerowiczowi Nagrodę im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, to tłumaczymy to sobie tak, że dr Adolf Juzwenko jest historykiem, a dla historyka cuda, to rzecz najzupełniej normalna.

Prof. Jerzy Przystawa

http://www.jerzyprzystawa

_________________
All the war-propaganda, all the screaming and lies and hatred, comes invariably from people who are not fighting. http://swobodnadyskusja.myfreeforum.org/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 03 gru 2012, 13:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://michaeljournal.org/Celekonomii.htm

Cel ekonomii:
powiązanie produktów z potrzebami
Więcej od ekonomii nie żądajmy. Tego się jednak od niej domagajmy


Ekonomia

Obrazek
Louis Even


Niektórym ludziom słowo ekonomia kojarzy się z oszczędzaniem. Często się słyszy: „Oszczędzajcie siły, oszczędzajcie pieniądze”. Wyraźnie się nam radzi: „Oszczędzajcie; nie wydawajcie”.

Czasem się mówi: „Ekonomia, która nie jest ekonomiczna”. Tak więc ludzie, którzy nie są dobrze zapoznani z subtelnościami słownika, słowu ekonomia przypisują szersze znaczenie.

Ekonomii domowej naucza się dziewczynki już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Przejście od ekonomii domowej do ekonomii politycznej to już tylko kwestia szerszego zakresu.

Słowo ekonomia pochodzi od dwóch słów greckich: oikia – dom; nomos – reguła. Sama nazwa wskazuje, że chodzi tu o dobre zarządzanie domem, o wprowadzenie porządku w używaniu dóbr znajdujących się w domu.
W ekonomii domowej chodzi o dobre zarządzanie sprawami domu. Ekonomia polityczna troszczy się o dobre zarządzanie sprawami wielkiego, wspólnego domu – państwa.

Kiedy możemy nazwać dobrym zarządzanie sprawami małego czy dużego domu, rodziny czy narodu? Gdy osiąga swój cel.
Jakaś sprawa jest dobra, gdy prowadzi do wyników, dla których się nią zajęliśmy.


Cel ekonomii

Rozmaite czynności prowadzą do osiągnięcia różnych celów, w różnej kolejności, w różnych dziedzinach.

Moralność zajmuje się celem ostatecznym człowieka.

W dziedzinie kulturalnej dąży się do intelektualnego rozwoju człowieka, do udoskonalenia jego umysłu i formowania charakteru.

Uczestnicząc w powszechnej pomyślności społeczeństwa ludzie angażują się w działalność społeczną.

Działalność ludzi na polu gospodarczym ma na celu zaspokajanie ich doczesnych potrzeb, odnosi się więc do bogactw ziemskich. Celem aktywności ekonomicznej jest zatem używanie dóbr ziemskich dla zaspokojenia potrzeb doczesnych człowieka. Ekonomia osiąga swój cel, jeżeli dobra ziemskie służą potrzebom człowieka.
Doczesne potrzeby towarzyszą nam w ciągu całego naszego życia. Jedne z nich są zasadnicze, inne nie są aż tak ważne.

Głóg, pragnienie, zmienność pogody, zmęczenie, choroby, niewiedza – kreują ludzkie potrzeby jedzenia, picia, ubierania się, poszukiwania schronienia, ocieplenia, odświeżania się, odpoczynku, troski o swoje zdrowie i uczenia się.
Są to wszystko ludzkie potrzeby.

Żywność, napoje, odzież, mieszkania, drewno, węgiel, woda, łóżko, lekarstwa, nauczanie przez nauczyciela – są to wszystko czynniki, które muszą być obecne, żeby spełnić te potrzeby.

Celem życia ekonomicznego jest połączenie dóbr z potrzebami.

Jeżeli tak się dzieje, życie ekonomiczne osiąga swój cel. Jeśli tak nie jest, albo jest niecałkowicie lub odwrotnie, życie ekonomiczne nie spełnia swego zadania lub spełnia je tylko niedoskonale.

Celem jest połączenie produktów z potrzebami, a nie tylko ustawienie ich blisko siebie.

Innymi słowy, ekonomia jest dobra i osiąga swój cel, gdy jest tak zorganizowana, że żywność napełnia żołądek, który odczuwa głód; gdy ubranie okrywa ramiona, którym jest zimno; gdy buty wchodzą na nogi, które są nagie; gdy ogień ogrzewa mieszkanie zimą; gdy lekarz przychodzi z wizytą do chorego; gdy się spotykają nauczyciele i uczniowie.

To jest dziedzina ekonomii. Jest to dziedzina bardzo doczesna. Jej celem jest zaspokojenie ludzkich potrzeb. Ostatecznym celem człowieka nie jest zaspokojenie głodu; jest to tylko środek pomagający mu w osiągnięciu jego celu ostatecznego.
Jeśli zaspokojenie ludzkich potrzeb jest tylko środkiem w odniesieniu do celu ostatecznego, jeśli w ogólnym porządku jest to tylko cel pośredni, to jest to niemniej cel właściwy ekonomii.

Jeżeli ekonomia osiąga ten właściwy jej cel, to jest pozwala dobrom połączyć się z potrzebami – jest doskonała. Więcej od niej nie żądajmy. Tego się jednak od niej domagajmy. Celem ekonomii jest bowiem osiągnięcie tego doskonałego końca.


Moralność a ekonomia

Nie żądajmy od ekonomii, by osiągała cele moralne, ani od moralności, by osiągała cele ekonomiczne. Byłoby to tak samo niewłaściwe, jak na przykład chcieć przepłynąć statkiem z Montrealu do Vancouver albo udać się koleją z Nowego Jorku do Hawru we Francji.

Człowiek nie nasyci głodu odmawiając różaniec, lecz posilając się. Taki porządek ustanowił Bóg i odstępuje od niego tylko w wypadku cudu. Tylko Bóg ma prawo złamać ten porządek. O nasycenie głodnego ma się więc troszczyć ekonomia, a nie moralność.

I podobnie człowiek, który ma splamione sumienie nie może go oczyścić jedząc dobry posiłek lub uczestnicząc w sutych libacjach. Potrzebuje on za to konfesjonału.
W tym miejscu powinna interweniować religia; sprawa podlega bowiem dziedzinie moralności, a nie ekonomii.

Zresztą człowiek w swojej działalności zawsze powinien kierować się poczuciem moralnym, a więc również w dziedzinie ekonomii. Moralność nie zastępuje jednak ekonomii. Prowadzi nas ona w wyborze celów i nadzoruje słuszność środków, lecz nie spełnia tego, co musi spełniać ekonomia.

Jeżeli więc ekonomia nie osiąga celu, jeżeli produkty zalegają w magazynach, albo wcale ich nie ma, a ludzkie potrzeby nie są zaspokojone, szukajmy przyczyny w porządku ekonomicznym.

Wińmy o to oczywiście tych, którzy dezorganizują porządek ekonomiczny lub tych, którzy pełniąc misję kierowania nim, pozostawiają go w anarchii. Ale nie wypełniając swoich obowiązków, są oni oczywiście moralnie odpowiedzialni i podlegają sankcjom etycznym.

Zatem moralność i ekonomia są to dwie całkiem różne sprawy, obie jednak dotyczą tego samego człowieka i jeżeli jedną z nich się zaniedba, druga na tym ucierpi. Do obowiązków moralnych człowieka należy zadbać o to, żeby ustrój gospodarczy, doczesny porządek społeczny, osiągnął swój cel.

Chociaż ekonomia jest odpowiedzialna tylko za zaspokojenie doczesnych potrzeb człowieka, duszpasterze wielokrotnie podkreślali wielkie znaczenie dobrego ustroju gospodarczego, gdyż człowiekowi jest potrzebne minimum dóbr doczesnych, by móc się ćwiczyć w cnotach.

Papież Benedykt XV wyraził się, że „zbawienie dusz jest najbardziej zagrożone na polu ekonomicznym”.

Papież Pius XI:
„130. A właśnie śmiało można powiedzieć, że obecny ustrój społeczny i gospodarczy stanowi dla ogromnej liczby ludzi niezmiernie wielką przeszkodę w trosce o to jedno, co jest konieczne, o zbawienie.” (encyklika Quadragesimo anno, 15 maja 1931 r.)
A więc wszędzie należy zachować porządek: w hierarchii celów i w doborze środków.

Pius XI w tej samej encyklice pisze:
„Myślimy o tym doskonałym ustroju, który Kościół głosi z siłą i wytrwałością, którego domaga się sam zdrowy ludzki rozum; wszystko powinno się zwracać ku Bogu jako pierwszemu i ostatecznemu celowi wszelkiego działania, wszystkie dobra stworzone należy uważać jedynie za środki, a używać ich tylko w takiej mierze, w jakiej prowadzą do celu ostatecznego.”
I zaraz potem Ojciec Święty dodaje:

„Nie należy sądzić, że ten pogląd obniża wartość działalności zarobkowej i że ją czyni niegodną człowieka; przeciwnie, pogląd ten uczy nas odnajdywać w niej i czcić wyraźną wolę Boskiego Stwórcy, który postawił człowieka na ziemi, aby przez pracę uczynił ją użyteczną dla swoich rozliczeń i potrzeb.”

Stwórca umieścił człowieka na ziemi, od której ma się on domagać zaspokojenia wszystkich potrzeb swojej natury. Nie ma prawa skracać swojego życia pozbawiając się dóbr, które Stwórca dla niego umieścił na ziemi.

Uczynić, by ziemia, ziemskie dobra, służyły wszystkim doczesnym potrzebom ludzkości jest właściwym celem ekonomicznej działalności człowieka: dostosowanie produktów do potrzeb.


Cechy gospodarki ludzkiej

Ludzie z natury są skłonni do życia we wspólnocie. Gospodarka zasługująca na miano gospodarki ludzkiej musi więc być społeczna, czyli powinna służyć wszystkim członkom społeczeństwa. Można by ją nazwać gospodarką nieludzką, gospodarką wilków, gdyby członkowie społeczeń-stwa nie mogli z niej w pełni korzystać, gdyby przydzielała im tylko minimum dóbr, traktując ich raczej jako wrogów, których trzeba uspokoić, niż jako pełnoprawnych członków.

W dżungli rozgrywa się walka o życie; silny ją przetrzymuje, a słaby w niej ginie. Jest to nie do pomyślenia wśród ludzi, którzy są istotami rozumnymi i społecznymi. Walka o życie wśród ludzi może być rozumiana tylko jako zbiorowa walka ze wspólnym wrogiem, z dzikimi zwierzętami, z nieuctwem, z zagrażającymi siłami przyrody. Gospodarka zasługująca na miano gospodarki ludzkiej powinna polegać na współdziałaniu na rzecz utrzymania życia.

Istoty ludzkie, ponieważ są istotami społecznymi, są też wolne. Zatem gospodarka naprawdę ludzka, a więc troszcząca się o zaspokojenie podstawowych potrzeb wszystkich ludzi, nie może utrudniać im swobodnego rozwoju.

Gospodarka nie powinna utrudniać ludziom zrzeszania się, do czego są skłonni z natury; nie powinna również ograniczać ich wolności. Społeczeństwo ludzi nie jest stadem. Jeżeli prawo do życia uzależnia się od zapisywania się do partii, taki ustrój gospodarczy można nazwać naprawdę nieludzkim, gdyż sprzeciwia się ludzkiej naturze.

Chcąc więc uzdrowić gospodarkę, należy przedsięwziąć takie środki, które w największym stopniu uszanują ludzką wolność.


Hierarchia

Cel ekonomii, będąc celem doczesnym, jest również celem społecznym. Można go więc osiągnąć w tylko sposób społeczny. Zatem ekonomia, której zadaniem jest zaspokojenie doczesnych potrzeb człowieka, powinna zaspokoić doczesne potrzeby WSZYSTKICH ludzi.

Dotyczy to wszystkich szczebli hierarchii społecznej, zgodnie z obecną jurysdykcją.
Gospodarka rodzinna, gospodarka domowa powinna dążyć do zaspokojenia potrzeb wszystkich członków rodziny.

Gospodarka prowincjonalna [lub wojewódzka] musi zaspokajać, zgodnie z prowincjonalnym prawodawstwem, potrzeby doczesne wszystkich mieszkańców prowincji.

Gospodarka narodowa powinna, w swoim zakresie, dążyć do zaspokojenia doczesnych potrzeb całego narodu.

To samo odnosi się do gospodarki światowej. Powinno się ustanowić jakiś organizm jednoczący narody, uwzględniający ich odrębność. Organizacja taka dbałaby o to, żeby gospodarka światowa zaspokajała doczesne potrzeby wszystkich ludzi. Ziemia bowiem została stworzona dla całego rodzaju ludzkiego.

Gospodarkę społeczną można nazwać dobrą jeżeli potrafi zadbać o zaspokojenie potrzeb WSZYSTKICH ludzi, i to w stopniu możliwym do osiągnięcia, w zakresie organizacji będących w bezpośrednim kontakcie z jednostkami, na wszystkich poziomach.

Zatem zamiast zastępować rodzinę państwo, by pomóc ubogim, uczyniłoby znacznie rozsądniej, gdyby ustanowiło i zorganizowało porządek ekonomiczny w taki sposób, by rodziny mogły same, tak doskonale jak tylko to możliwe, zaspokoić potrzeby wszystkich swoich członków.

Zatem zamiast zastępować prowincję, pod pretekstem, że skarbnica prowincjonalna jest pusta i niezdolna do zaspokojenia niezbędnych potrzeb, rząd państwowy pracowałby o wiele skutecznej, gdyby prowincje posiadały środki finansowe odpowiadające ich rzeczywistemu bogactwu.

Tego wszystkiego domaga się filozofia Kredytu Społecznego, która jest zgodna z duchem prawdziwej demokracji. Kredyt Społeczny decentralizuje system finansowy, gdyż centralizacja, kontrola państwowa, stanowi zaprzeczenie demokracji.

Cel ustroju gospodarczego, który byłby społeczny i zarazem bardzo ludzki, został określony przez Piusa XI następująco:
„Dopiero wtedy gospodarstwo społeczne będzie dobrze zorganizowane i osiągnie swój cel, kiedy wszystkim poszczególnym jednostkom udostępni te wszystkie dobra, których dostarczenie umożliwiają mu skarby i pomoc przyrody, technika przemysłowa i prawdziwie społeczna organizacja życia gospodarczego.” (encyklika Quadragesimo anno)

WSZYSCY i KAŻDY musi być zabezpieczony przy pomocy wszystkich dóbr, jakie przyroda i przemysł mogą dostarczyć.
Celem ekonomii jest więc zaspokojenie potrzeb WSZYSTKICH konsumentów. Celem jest konsumpcja, produkcja jest tylko środkiem.
Zatrzymać ekonomię na produkcji, to znaczy ją okaleczyć.
Pozwolić na to, by zaspokajała potrzeby tylko części społeczeństwa, podczas gdy magazyny są przepełnione dobrami, jest absurdalne i nieludzkie.
Pozostawić ekonomię przypadkowi, działaniu sił często sobie przeciwnych, to znaczy haniebnie skapitulować i zdać słabszych na łaskę silniejszych.

Louis Even

Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — maj-czerwiec-lipiec 2000.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 19 paź 2013, 22:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/ ... -narodowa/

Co dla nas lepsze: globalny kapitał czy gospodarka narodowa?
Posted on 13 Wrzesień 2013 - autor: paziem

Europa, a konkretnie system Unii Europejskiej i wspólnej waluty euro, są typowymi wymysłami strategii globalizmu. Polska ma dwa wyjścia: albo pójdzie dalej droga ekonomii neoliberalnej, albo zacznie rozwijać własną gospodarkę narodową.
Kto rządzi w Korei Południowej?
Otóż, pomimo, że jest to kraj demokratyczny, z parlamentem wybieranym w powszechnych wyborach, to odpowiedź nie jest wcale oczywista. Rządzi ten, kto decyduje o pieniądzach.
W kraju tym 80% PKB tworzonych jest przez 10 konglomeratów (tzw. czeboli). Wśród nich najsilniejszy jest Samsung, którego wkład w PKB sięga aż 23%! Wydaje się, że jest to firma koreańska, a tymczasem ponad 50% udziałów jest własnością zagranicznych inwestorów. Podobnie jest zresztą z innymi firmami, „koreańskimi” tylko z nazwy. Jeżeli spojrzeć na system bankowy, to 7 głównych, banków operujących na terenie Korei Południowej, także opiera się na kapitale zagranicznym. Te globalne przedsiębiorstwa corocznie notują zyski, które płynnie dystrybuowane są w kierunku udziałowców zagranicznych.
Budżet Korei Południowej praktycznie w całości opiera się tylko na 10 firmach. Daje to im nieprawdopodobną siłę „perswazji” w rozmowach z rządem. Polski, czy nawet amerykański lobbing, to przy tym pestka! Dlatego koreański rząd zmuszony jest do współpracy z tymi gigantami i na ich życzenie, przyjmuje ustawy korzystne dla konglomeratów. Gigantyczne firmy bardzo skutecznie wywierają presję na rząd Korei, strasząc go możliwością przeniesienia swoich fabryk za granicę. A ponieważ te fabryki to 80% PKB, rząd nie ma wyboru i obniża im na przykład podatki dochodowe (CIT). Mniej pieniędzy płynie do budżetu państwa, to rząd obniża wydatki budżetowe na cele społeczne: edukacji, ochrony zdrowia itp. Korporacje zyskują, a społeczeństwo traci.
Oczywiście, dzięki tym posunięciom, firmy notują wzrost zysku netto, który… wycieka z Korei Południowej jako dywidenda dla zagranicznych akcjonariuszy. Dochód, wypracowany przez jeden naród, przenoszony jest do innego kraju.
Jest to mechanizm funkcjonujący powszechnie we współczesnym świecie. System taki powstał na gruncie ekonomii neoliberalnej i idei globalizmu.
Podałem przykład Korei Południowej, ale czy w Polsce dzieje się inaczej?
A co zdziałał neoliberalizm w Japonii? Jeden z poprzednich premierów tego kraju, Junichiro Koizumi, był zaprzysiężonym zwolennikiem neoliberalizmu i promował globalizm. Dlatego aktywnie wprowadzał w Japonii ustawy prowadzące do deregulacji, liberalizacji rynku i wzrostu „mobilności” zatrudnienia. Dodatkowo był także zwolennikiem ostrożnej polityki fiskalnej (oszczędności). Gospodarka japońska na ten pakiet „reform” zareagowała silną tendencją spadkową. Co gorsza, po latach okazało się, że w dotychczas zamożnym japońskim społeczeństwie, pojawiło się drastyczne rozwarstwienie. Znacznie rozszerzyła się luka pomiędzy bogatymi, a biednymi Japończykami.
Jednak trzeba przyznać, że premier Koizumi cieszył się dużym poparciem społecznym. Społeczeństwo japońskie dało się nabrać na piękne hasła, jak: „liberalizm”, „wolny rynek”, „deregulacja”, „oszczędności wydatków rządowych”, „zmniejszenie kosztów opieki zdrowotnej”. Ile osób w Polsce z pełnym przekonaniem poparłoby powyższe rezultaty? Myślę, że bardzo wiele…
Niestety, umiejętnie żonglując tymi hasłami, media – przecież zależne od globalnego kapitału – nadal oszukują społeczeństwo.
Japonia już się „obudziła” i rozpoczęła walkę o odzyskanie gospodarki narodowej. Obecna administracja jest zdeterminowana w realizacji strategii rozwoju gospodarczego – Abenomics. Chociaż, na pewno nie obejdzie się bez problemów i zajmie to dużo czasu.
Kto jest przeciwnikiem tej strategii? Wszyscy ci, którzy czują, że ich interesy są zagrożone. A więc beneficjenci gospodarki globalnej i neoliberalnej. Globalni inwestorzy i akcjonariusze – dla nich nie istnieje pojęcie „gospodarki narodowej”. Nie interesuje ich stan kraju, liczy się dla nich własny zysk. Niestety, z racji posiadanego kapitału i wpływu na media, są to bardzo wpływowe środowiska.
Europa, a konkretnie system Unii Europejskiej i wspólnej waluty euro, są typowymi wymysłami strategii globalizmu.
Polska ma dwa wyjścia: albo pójdzie dalej droga ekonomii neoliberalnej, albo zacznie rozwijać własną gospodarkę narodową.
W tym pierwszym przypadku Polska zawsze będzie jedynie fabryką podwykonawcy dla globalnej korporacji. I będzie współzawodniczyć w obniżaniu kosztów pracy (wynagrodzeń, ubezpieczeń, itp.) na równi z najbiedniejszymi społeczeństwami. A z drugiej strony będzie nęcić globalnych inwestorów niskimi podatkami i wykształconymi pracownikami, których w każdej chwili można się pozbyć. Bo przecież, globalne firmy inwestują tylko tam, gdzie się im to opłaca.
Ale jest też druga droga, droga rozwoju przemysłu krajowego. Czy nie byłaby korzystna sytuacja, gdy Polacy pracują w fabryce w Polsce i kupują wyprodukowane tam rzeczy? To rynek wewnętrzny powinien być podstawą gospodarki narodowej! Nie oparcie się na zagranicy, czy na eksporcie. I nie ma to nic wspólnego z socjalizmem, czy wynaturzeniami rodem np. z Białorusi.
W życiu i w gospodarce nie ma ideałów, ani „jedynie słusznych” rozwiązań. Niemniej warto rozważać i otwarcie krytykować błędy każdego systemu. Również tego aktualnie „obowiązującego”. Ludzie, mający właściwą wiedzę, będą mniej podatni na manipulację i populistyczne hasła polityków. Wymagająca opinia publiczna może wreszcie wykształci i wybierze elity polityczne, które poprowadzą Polskę w dobrym kierunku.

za:http://ja.samuraj.neon24.pl/post/98790,co-dla-nas-lepsze-globalny-kapital-czy-gospodarka-narodowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 22 sty 2014, 13:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2013/11/30/p ... ach-pracy/

Profesor SGH obala tezy liberałów o „wysokich kosztach pracy”
Ostatnia aktualizacja: 30 listopada 2013 | 3 Komentarzy | 446 Odsłon

Członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej, prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak w znakomitym artykule „Płaca godziwa” obala tezy głoszone przez neoliberałów i lobby biznesowe, jakoby w Polsce koszty pracy były zbyt wysokie. Przypomina, iż udział kosztów związanych z zatrudnieniem w produkcie krajowym brutto roku wynosił w Polsce w 2011 roku tylko 36% i był niższy niż na Słowacji (37,5% PKB), w Czechach (42,0% PKB) czy w Estonii (46,7% PKB). Daleko nam w tej dziedzinie do Niemiec (51,2% PKB), Szwecji (57,6% PKB), Francji (53,5% PKB) i Belgii (55,4% PKB). Średni udział kosztów związanych z zatrudnieniem w PKB dla całej Unii Europejskiej wynosił w 2011 roku 50%. Profesor dodaje, iż obciążenie PKB kosztami związanymi z zatrudnieniem spadło w Polsce w latach 2000-2011 z 40% do 36% PKB, a zatem jednostkowe koszty pracy obniżyły się. Stało się tak dlatego, że w tym okresie szybciej rosła wydajność pracy. Średnia (statystyczna) płaca w III RP wynosi ok. 3500 zł brutto, w Niemczech ok. 10 100 zł brutto, pomimo tego bezrobocie jest dwukrotnie wyższe u nas, niż u zachodniego sąsiada. 16% polskich rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa. Z danych GUS wynika, że ponad 800 tysięcy osób zarabia tylko pensję minimalną, około 70% z ogólnej liczby pracujących zarabia mniej niż średnia krajowa.

Czytaj cały tekst TUTAJ
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dziwa.html

Na podstawie: naszdziennik.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 24 sty 2014, 15:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/12/01/placa-godziwa/

Płaca godziwa
Posted by Marucha w dniu 2013-12-01 (niedziela)

Najnowszy wpis prof. dr. hab. Andrzeja Kaźmierczaka opublikowany na blogAID

Nieustannie słyszymy opinie środowisk biznesu, że płace w Polsce są zbyt wysokie. Wysokie koszty pracy mają rzekomo być powodem niskiej opłacalności działalności gospodarczej i w konsekwencji przyczyną wysokiego bezrobocia. Niższe wynagrodzenia mogłyby według tej logiki poprawić wyniki finansowe przedsiębiorstw, a to skłaniałoby przedsiębiorców do zwiększenia ofert pracy.
Powyższą tezę pracodawcy powtarzają jak mantrę zgodnie z zasadą, że stale powielana nieprawda utrwali się w świadomości obywateli. Faktycznym celem tego zabiegu propagandowego jest zniechęcanie do starań o podwyżki płac. Wsłuchując się w wypowiedzi ludzi biznesu, można dojść do wniosku, że płace zawsze są zbyt wysokie. Taką opinię można było usłyszeć nawet wówczas, gdy rząd obniżył w 2007 roku pracowniczą składkę rentową płaconą przez pracodawców. A przecież to rozwiązanie w sposób oczywisty obniżało koszty pracy.
Pogląd o zbyt wysokich kosztach pracy w Polsce jest nieprawdziwy. Udział kosztów związanych z zatrudnieniem w produkcie krajowym brutto roku wynosił w Polsce w 2011 roku tylko 36% i był niższy niż na Słowacji (37,5% PKB), w Czechach (42,0% PKB) czy w Estonii (46,7% PKB). Daleko nam w tej dziedzinie do Niemiec (51,2% PKB), Szwecji (57,6% PKB), Francji (53,5% PKB) i Belgii (55,4% PKB). Średni udział kosztów związanych z zatrudnieniem w PKB dla całej Unii Europejskiej wynosił w 2011 roku 50%.
Co więcej, obciążenie PKB kosztami związanymi z zatrudnieniem spadło w Polsce w latach 2000-2011 z 40% do 36% PKB, a zatem jednostkowe koszty pracy obniżyły się. Stało się tak dlatego, że w tym okresie szybciej rosła wydajność pracy. Owoce wzrostu produktywności pracowników przejęli więc pracodawcy. Nic dziwnego, że zyski przedsiębiorstw rosły znacznie szybciej niż fundusz wynagrodzeń pracowników.
Niekorzystne tendencje w podziale dochodu narodowego potwierdzają dane Eurostatu odnośnie do kształtowania się średnich miesięcznych wynagrodzeń brutto w Unii Europejskiej w 2011 roku. Ze średnią miesięczną pensją 3500 zl brutto wyprzedzamy tylko Łotwę, Litwę, Rumunię, Bułgarię i Albanię. Wśród europejskich krajów postkomunistycznych wyprzedzają nas Węgry (3550 zł), Estonia (3600 zł), Słowacja (3750 zł) i Czechy (4100 zł). Bardzo daleko nam do poziomu płac w starej Unii Europejskiej. Średnia płaca w Niemczech wynosi bowiem 10 100 zł, w Wielkiej Brytanii 10 800 zł, we Francji 11 000 zł, w Szwecji 12 430 zł, a w maleńkiej Danii aż 15 870 zł. Różnice wynagrodzeń są więc rażące na niekorzyść polskich pracowników.
Mimo że płace w Polsce są trzykrotnie niższe niż w Niemczech, to bezrobocie w Polsce jest dwukrotnie wyższe niż u naszego zachodniego sąsiada. Problem konkurencyjności polskiej gospodarki nie wiąże się zatem z różnicami w poziomie wynagrodzeń. Źródeł poprawy międzynarodowej pozycji konkurencyjnej trzeba upatrywać gdzie indziej aniżeli w utrzymywaniu niskich płac.
Rozwój oparty na wysokiej konkurencyjności płacowej nie prowadzi ku nowoczesności. Niskie płace zachęcają sektor prywatny do wyboru przedsięwzięć inwestycyjnych pracochłonnych, kapitałooszczędnych a więc do preferowania rozwoju w niewielkim stopniu innowacyjnego i technologicznie zaawansowanego. Nie zachęcają do postępu technicznego. Wprost przeciwnie, zachęcają do rozwoju ekstensywnego, do preferowania rozwiązań nienowoczesnych, gdzie wysiłek fizyczny jest dominującym czynnikiem wzrostu produkcji.
Niskie płace nie zachęcają do podnoszenia wydajności pracy. Pracownik źle opłacany jest mało wydajny. Godziwe wynagrodzenia zachęcają do zwiększania produktywności pracy. Jeżeli wydajność pracy rośnie szybciej niż płace, to spadają jednostkowe koszty pracy. W ten sposób gospodarka może konkurować niskimi cenami. Niskie płace są antywzrostowe. Są powodem olbrzymiej emigracji zarobkowej młodych Polaków ze wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami ekonomicznymi.
Niskie płace ograniczają popyt w gospodarce. Przedsiębiorstwa mają bowiem trudności ze zbytem wytworzonych dóbr z braku dostatecznej liczby nabywców. Popyt kreuje konsumpcję i w dalszej kolejności dynamizuje sprzedaż towarów. Bez konsumpcji nie ma produkcji i inwestycji przedsiębiorstw. Niskie płace są więc hamulcem wzrostu zatrudnienia, są źródłem bezrobocia. Dodajmy, że niskie płace negatywnie wpływają też na kulturowy i zawodowy poziom kapitału ludzkiego.
Aż 16% polskich rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa. Prawie 31% Polaków przyznaje, że z trudnością udaje im się przetrwać za otrzymaną pensję cały miesiąc. Z danych GUS wynika, że ponad 800 tysięcy osób zarabia tylko pensję minimalną, około 70% z ogólnej liczby pracujących zarabia mniej niż średnia krajowa. Niskie płace są źródłem zastoju gospodarczego i przyczyną finansowej zapaści Polski. Niskie dochody generują przecież niskie wpływy podatkowe do budżetu państwa i powodują jego deficyt.
Pilną potrzebą ożywienia naszej gospodarki jest wzrost siły nabywczej gospodarstw domowych. Nie można upatrywać sukcesu gospodarczego w upowszechnianiu niskich płac. Już Jan Paweł II w swej encyklice „Laborem exercens” z 1981 roku upominał się o płacę sprawiedliwą. Pisał, że tylko wówczas ekonomia może się rozwijać, gdy produkujący są równocześnie konsumentami. Jedynie to może zapewnić przedsiębiorstwom długoterminowy zbyt. Płaca sprawiedliwa jest więc dla Jana Pawła II postulatem zdrowej ekonomii, postulatem leżącym też w interesie pracodawców. Według Jana Pawła II, płaca sprawiedliwa to taka, która wystarcza na godziwe utrzymanie rodziny, ale także na zabezpieczenie jej przyszłości. Pracownik powinien zatem mieć możliwość oszczędzania, czyli materialnego zabezpieczania się na przyszłość.
Płaca sprawiedliwa zatem to coś znacznie więcej aniżeli płaca minimalna. Koncepcja płacy sprawiedliwej przypomina ideę płacy godziwej. W warunkach polskich za płacę godziwą można by uznać zarobki dwojga dorosłych osób pracujących w ustawowym czasie pracy, pozwalające wznieść się ponad granicę ubóstwa w warunkach wychowywania trojga dzieci. Praktyczne wyliczenie tak zdefiniowanej płacy godziwej nie nastręcza trudności w świetle dobrze rozpoznanych danych statystycznych o poziomie cen i dochodów ludności. Idea pracy godziwej powinna być elementem programu wyborczego partii politycznych. Można by w programach wyborczych zawrzeć zobowiązanie, że państwo nie będzie powierzać zamówień rządowych firmom, które nie zagwarantują swoim pracownikom przynajmniej płacy godziwej. Konieczność wydatkowania ogromnych środków unijnych do 2020 roku w ramach nowej perspektywy budżetowej będzie sprzyjać realizacji powyższego postulatu.
Nie da się realizować koncepcji płacy godziwej bez ograniczenia niepohamowanego pędu biznesu do maksymalizacji zysków. Na spotkaniu z Papieżem Franciszkiem w Watykanie przedstawiciele świata spółdzielczego wyjaśniali, że po to, aby stawić czoło kryzysowi, zmniejszyli margines swych zysków. Dzięki temu udało im się utrzymać zatrudnienie na przedkryzysowym poziomie. Powyższe rozwiązanie byłoby szczególnie pożądane w polityce finansowej korporacji międzynarodowych generujących ogromne zyski. Dotyczy to także Polski. Jak pokazują bowiem statystyki, tempo wzrostu zysków przedsiębiorstw jest u nas wyższe aniżeli tempo wzrostu płac.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dziwa.html

E tam, po prostu Polacy nie mają kultury pobierania pensji, poza tym wolą kupować chińskie badziewie czy wręcz grzebać po śmietnikach, niż iść do sklepu z markowymi produktami. Potwierdzi to każdy liberalny ch…
Admin




http://gosc.pl/doc/2146155.Poboznosc-tworzy-dobrobyt

Pobożność tworzy dobrobyt
DODANE 2014-09-04 16:42

Prezes Wincor Nixdorf Polska Mirosław Janik mówił o tym, jak istotną rolę w gospodarce odgrywa religijność.

Obrazek
HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ Miejsce Forum Ekonomicznego w Krynicy


Manager międzynarodowej korporacji brał podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy udział w panelu o sukcesie gospodarczym Sądecczyzny. – Ludzie z tego regionu są bardzo kompetentni, pracowici, dobrze zorganizowani, i co więcej, pobożni, co jest bardzo istotne. Są bardzo religijni, w związku z czym można mieć do nich bardzo wysoki poziom zaufania. Nigdy nic nie ukradną, nigdy nie oszukają – mówił Mirosław Janik, który jest prezesem zarządu Wincor Nixdorf Polska, odpowiedzialnym także za interesy firmy w Rosji.
- Pieniądze szczęścia nie dają, ważne są także wyższe wartości. Ponadto ludzie mają naturę relacyjną, chcą ze sobą współpracować, realizują się we wspólnocie i tak naprawdę w działalności gospodarczej najważniejsze jest dobro drugiego człowieka – dodał w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.
Wincor Nixdorf to niemiecka firma dostarczająca sprzęt, oprogramowanie, i usługi dla banków oraz sieci sklepów detalicznych, m.in. bankomaty. Posiada oddziały w 130 krajach na całym świecie.

Stefan Sękowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 23 kwi 2015, 21:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://glosulicy.pl/aktualnosci/czy-gra ... potrzebne/

Jeśli skutecznie zażądacie pieniędzy na pokrycie kosztów wychowania dzieci, nie starczy ich na finansowanie zabijania dzieci na wojnie.
Marzec 16, 2015

Czy gratyfikowanie (publiczne docenienie, płacenie) pracy domowej Matek jest potrzebne?
Tak. Ale raczej nie „gratyfikacja” tj. płacenie za coś, lecz płacenie na coś. Ekonomiści powtarzają – za noblistą Miltonem Friedmanem – jakby mantrę, że „Nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad”. Zawsze ktoś zań płaci. Ileż słuszniejsze jest to stwierdzenie w odniesieniu do domowej pracy i innych kosztów, związanych z wychowywaniem dzieci. Czy odpowiedzialność za to można traktować jako sprawę prywatną rodziców? Czy w ogóle istnieje jakakolwiek działalność ludzka ściśle prywatna, nie mająca wpływu na społeczeństwo? Prywatna praca jest przecież tylko myślową abstrakcją; pożyteczną, ale często bardzo mylącą; co dopiero, gdy chodzi o wychowywanie dzieci. Mało, która praca może się z tym równać pod względem znaczenia społecznego. Ten wydatek energii trzeba podtrzymywać. Jakoś nikt nie liczy, że samochód pojedzie bez paliwa i zabiegów konserwacyjnych. Praca nie jest możliwa bez zużywania energii. Nawet jeśli pracę wychowawczą w rodzinie traktować jako wolontariat, to przecież każdy wolontariat wymaga podstawowego podtrzymania, jeśli ma się utrzymać. Działalność charytatywna też nie jest możliwa, na dłuższą metę, bez pokrycia podstawowych kosztów. Nie powinna tylko być nastawiona na zysk. Podtrzymanie energetycznych wydatków może być dokonywane realnymi dobrami na zaspokojenie potrzeb w naturze, lub za pośrednictwem pieniędzy, stanowiących uprawnienie do pobierania z rynku dóbr według własnego wyboru, z poszanowaniem ludzkiej godności.
Dlaczegóż by kosztów wychowywania w domu nie miało pokrywać społeczeństwo? Takich wątpliwości nie mamy w przypadku instytucji wychowawczych. Czy efektywność pracy rodziców, choćby tylko fizycznie opiekuńczej, nie jest z reguły większa niż instytucji i pracowników instytucjonalnych? Czy rodzicielskie uwarunkowania fizjologiczne i psychologiczne nie są często pewniejsze niż same dyplomy pedagogicznych kwalifikacji? Można chyba mówić wręcz o „mnożnikowym efekcie” właśnie rodzicielskich postaw w stosunku do nakładów. Wprawdzie u rodziców zdarzają się patologie, ale przecież trafiają się one także u zawodowych pedagogów..

Co jest najważniejsze: emerytury, pensje, odpisy podatkowe z wyraźnym wskazaniem, że to za pracę domową, czy jakieś inne formy wynagradzania?
Najważniejsze jest, moim zdaniem, potraktowanie serio przede wszystkim fizycznego nie zaś prawnego aspektu pracy. Samochodowi nie „wynagradza się” za jazdę. Paliwo wlewa się na czas jazdy. Myślę, że prawdziwym wynagrodzeniem rodziców jest zaspokojenie ich rodzicielskich impulsów. Dlatego mówienie o wynagrodzeniu nie wydaje mi się w tym przypadku właściwe, podobnie jak wspieranie dzieł charytatywnych nie jest wynagradzaniem wolontariuszy, lecz fizycznym umożliwieniem im skutecznego działania. I tutaj znów „mnożnik emocjonalny” zapewnia efektywność często większą niż w przypadku instytucjonalnym. Dlatego sądzę, że rodzic wychowujący dzieci nie powinien otrzymywać „pensji”, lecz bez podatkowe pokrycie niezbędnych kosztów; zatem przynajmniej w wysokości minimum socjalnego na głowę, wliczając jego osobę, ilość dzieci, z uwzględnieniem ich ewentualnego inwalidztwa. W koszty te trzeba by wliczyć ubezpieczenie zdrowotne i emeryturę rodzica. W ostatecznym rozrachunku powinno to być chyba bardziej efektywne niż opiekuńczość instytucjonalna.
Oszczędności budżetowe polegałyby, między innymi, bezpośrednio na uznaniu gospodarstwa domowego za już istniejące miejsce pracy, zasadniczo z bardzo małymi kosztami inwestycyjnymi. Rynkowy koszt inwestycyjny miejsca pracy wytwórczej czy usługowej wynosi od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Ponadto można by zapewne uzyskać bez inwestycyjnie prawie drugie tyle miejsc pracy zwolnionych przez osoby decydujące się poświęcić parę lat na wychowanie dzieci, jeśli taki proces zmiany warty na istniejących pozadomowych miejscach pracy byłby podtrzymywany. Oba te działania powinny dać, moim zdaniem ostrożnie licząc, około milionową redukcję bezrobocia, mniejszym kosztem pieniężnym i społecznym niż w przypadku rozwiązań instytucjonalnych. Pytanie „co ważniejsze – emerytura, pensje, odpisy podatkowe?” czyni wrażenie troski o jeden aspekt bardzo złożonej, nierozdzielnej całości. Uważam, że wynika to z natury myśli, która nie umie sobie radzić z całościami inaczej niż fragmentarycznie. Ta fragmentaryczność jest ze swej natury abstrakcyjna. Pomaga myśleć, lecz myślenie jest tylko małym fragmentem egzystencji. Konieczność pokrycia energetycznego kosztu pracy jest realnością fizyczną, a nie abstrakcją myślowo-finansowo-prawną.
Trzeba zauważyć, że żyjemy nie dzięki pieniądzom, lecz dzięki obecności pracy i dóbr na zaspokajanie potrzeb egzystencjalnych, przede wszystkim wyprodukowanych w Kraju, lub importowanych za krajowe usługi i towary.
W obecności rezerwowego, gospodarczo martwego nadmiaru produktów i możliwości produkcyjnych, uruchamianego jedynie kosztownym bankowym kredytem, tworzonym z powietrza, ograniczanie produkcji i konsumpcji podstawowych dóbr z powodu braku pieniędzy, wydaje mi się polityczno-teoretyczną fikcją. Mając takie rezerwy nie trzeba by przecież zabierać z talerza Jana, żeby dać Pawłowi. Dlatego konieczne było by nie tyle zwiększanie podatków na „wydatki socjalne”, ile dobrze przemyślane przekierowanie części z nich na ten rodzinny cel, wraz z uruchomieniem rezerw przez ich bezprocentową państwową monetyzację, przeznaczoną, między innymi, na zwiększenie efektywnego popytu na rodzinne potrzeby wychowawcze, moim zdaniem nieinflacyjne.

Co trzeba zrobić najszybciej, żeby Matki wychowujące dzieci nie żyły w poczuciu, że są nic niewarte?
Potrzeba, by rodzice wychowujący dzieci, przeważnie Matki, uświadomiły sobie swoją godność, pierwszorzędną ważność swej pracy domowej i zażądały uznania jej przez społeczeństwo. Dowodem faktycznego uznania jest dostarczanie im energii potrzebnej na jej wykonywanie. Trzeba, aby Mamy uświadomiły sobie, że są do dyspozycji, wciąż nie wykorzystane, marnowane, krajowe rezerwy dóbr i produkcyjne, na pokrycie co najmniej ich podstawowych realnych potrzeb i należy tylko wyrazić je w pieniądzu. To stanowi już problem techniczny, możliwy do rozwiązania jeśli będzie odpowiednia wola polityczna.
W Anglii roczny budżet na zbrojenia jest tylko około 9% wyższy niż roczny koszt pracy domowej Matek. Czy Matka musi współtworzyć bombę, aby móc dać dzieciom i sobie chleb?
Czy trzeba ograniczać produkcję mleka i zbierać od społeczeństwa datki na kubek mleka dla każdego dziecka, płacić hurtowe ceny za owoce znacznie poniżej kosztów produkcji?
Trzeba, aby Matki zdały sobie sprawę, że brak możliwości fizycznych poza podatkowego zaspokojenia ich energetycznych potrzeb jest mitem. Mit niemożności realizacji czegoś całkiem możliwego paraliżuje nawet podstawowe odruchy obrony własnej biologicznej egzystencji.
Trzeba, aby Panie wyzwoliły się z hipnozy niższości i niemożności. Jeśli tylko Panie wezmą się za to na serio…
Jeśli skutecznie zażądacie pieniędzy na pokrycie kosztów wychowania dzieci, nie starczy ich na finansowanie zabijania dzieci na wojnie.

Zrobione-Zapłacone. Kampania informacyjna i edukacyjna na rzecz docenienia pracy domowej kobiet. Raport. http://www.inspro.org.pl/doc/RAPORT_PracaKobiet.pdf

Na pytania odpowiada: dr n. przyr. mgr fiz. Szczęsny Zygmunt Górski. Studiował fizykę, medycynę nuklearną i termografię medyczną. Prywatnie zgłębia strukturę i funkcjonowanie Służby Zdrowia, zagadnienia gospodarki pozarynkowej i systemu finansowego. Interesuje się zasadniczo korzeniami i głównymi konarami badanych spraw. Nade wszystko studiuje ustawicznie samego siebie, szczególnie w relacjach z bliźnimi i z wszystkim, z czym się spotyka. Prowadzi profil na Facebooku Sedno sprawy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 29 kwi 2015, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.aferyibezprawie.org/index.ph ... a&Itemid=2

Dziś, gdy Polacy zostali wyzuci ze swej własności jedyny dochód Narodu Polskiego to suma płac + to, co wydębią rolnicy od żydomasońskich kontraktorów i + to, co wydębią polscy drobni wytwórcy od zagranicznych bądź żydomasońskich firm.

Kopia artykułu:

Średnia płaca w Polsce - manipulacja czy prawda.
sobota, 25 kwietnia 2015 09:53

W Polsce często pojawiają się pytania o sposób obliczania średniej pensji, czy jest to płaca brutto czy netto i skąd biorą się dane podawane przez GUS.

GUS publikuje obwieszczenie, w którym podaje jest:
1.wartość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw - raz na miesiąc

2. średniej miesięcznej pensji dla całej gospodarki narodowej raz na trzy miesiące

Są to dwie zupełnie różne warości, przy czym wynagrodzenie w przedsiębiorstwach jest wyższe jak w całej gospodarce narodowej i podaje płacę brutto z umów o pracę a nie płacę netto to jest tą którą pracownik otrzymuje w dniu wypłaty.
Do obliczania średnich wynagrodzeń w gospodarce narodowej, w przeciwieństwie do sektora przedsiębiorstw, wlicza się pensje zatrudnionych w administracji publicznej, co niewątpliwie wpływa na zróżnicowanie tych wartości.
Do obliczania średnich wynagrodzeń w gospodarce narodowej, w przeciwieństwie do sektora przedsiębiorstw, wlicza się pensje zatrudnionych w administracji publicznej, co niewątpliwie ma duży wpływ na zróżnicowanie tych wartości. W badaniu nie biorą udziału mikrofirmy oraz firmy jednoosobowe co znacząco zmienia średnią.

Miara statystyczna GUS to średnia. Jednak nie jest ona miarodajna bo nie podaje jaka część badanych zarabia powyżej/poniżej tej wartości np. pracownik ma 600 zł. a dyrektor banku 600 000. Średnia to 330 000.
Posługując się więc średnią, można powiedzieć, że każdy z nas jest bogaczem. Dlatego też w statystyce używa się pojęcia mediana, jako wartość dzieląca na pół badaną populację. Jest więc naukowo bardziej miarodajna. W Polsce, a także w innych krajach, średnia wynagrodzeń jest zdecydowanie wyższa od mediany. Oznacza to, że zdecydowana większość społeczeństwa zarabia poniżej średniej.


Wykres 2. Rozkład wynagrodzeń osób, które zarabiały poniżej średniej (w PLN, brutto) /wynagrodzenia.pl


W przypadku rozkładu pensji w Polsce załączonej na wykresie wg mediany poniżej średniej zarabia ponad 66% zatrudnionych. Połowa pracujących w gospodarce narodowej zarabia poniżej 3 115 PLN.

Tymczasem średnie wynagrodzenie wyniosło 3 896 PLN, jednak sama ta wartość nie odzwierciedla tego, że tylko 34% zatrudnionych zarabia powyżej tej kwoty. Okazuje się również, że co dwudziesty pracujący zarabia powyżej 8 643 PLN, a co pięćdziesiąty - powyżej 12 368 PLN.

Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/news-cala-prawd ... ign=chrome


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 03 sie 2015, 09:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... monetarna/

NACJONALIZACJA PIENIĘDZY- walka o suwerenność monetarną
JACEK ROSSAKIEWICZ 1 SIERPNIA 2015

Profesorowi Witoldowi Kieżunowi
w podziękowaniu za jego życiową postawę,
będącą dla mnie źródłem nieustającej inspiracji.
J. A. Rossakiewicz
.
Obrazek

W przededniu 71 rocznicy Powstania Warszawskiego przypominamy rozmowę z Profesorem Witoldem Kieżunem, opublikowaną na stronie Klubu Inteligencji Polskiej dnia 9 listopada 2013 roku: PROFESOR WITOLD KIEŻUN O SUWERENNOŚCI EKONOMICZNEJ POLSKI
Tak jak wówczas – przed Świętem Niepodległości – prof. Witold Kieżun mówił o tym Jak Odbudować Suwerenność Polski zagrożoną podległością ekonomiczną, tak dzisiaj powiemy o tym, jak odzyskać suwerenność finansową i monetarną, które są warunkiem suwerenności ekonomicznej i politycznej Rzeczpospolitej Polskiej. Polacy – Lechici, mają suwerenność we krwi przynajmniej od trzech tysięcy lat. Bierze się ona z ich siły Ducha, niebywałej odwagi, honoru, miłosierdzia i bezprzykładnego lekceważenia przeciwności losu. Im bardziej dynamiczna osobowość człowieka tym mniej realistyczny obraz świata – pisał twórca cybernetyki Marian Mazur, doskonale ujmując znaczenie wyobraźni i siły kreacji dla realizacji lepszego świata. Kto walczy, ten wygrywa! – mówi Witold Kieżun, zaś Fiodor Dostojewski dodaje: Samodzielność i poczucie własnej godności można osiągnąć tylko pracą i tylko w walce.
O suwerenność finansową i monetarną trzeba się dzisiaj bić z najpotężniejszymi siłami współczesnego świata: z prywatną, lichwiarską oligarchią finansową.Trzeba to robić, nie wolno chować głowy w piasek. Siłę plemienia mierzy się siłą jego wrogów – mawiali amerykańscy Indianie. Przed siłą i podstępem lichwiarzy skapitulowali Anglosasi, Frankowie i Germanie, którzy dzisiaj już niemal nie pamiętają o tym, co to jest narodowy pieniądz, wolny od długu i odsetek.
Najbardziej szlachetni pośród nich zwracają się w stronę Polski z nadzieją na uratowanie Europy przed trucizną rzekomych długów i lichwiarskicego procentu. Patrz choćby: Gilbert Keith Chesterton lub Carl Bederman. Wystarczy rzut oka na współczesne problemy Grecji, państw bałkańskich czy Ukrainy, aby widzieć jak ważna jest to kwestia dla przetrwania Narodu. Na tych przykładach widać doskonale patologię lichwy wspieranej siłą militarną. Ale los Amerykanów, Anglików, Francuzów czy nawet Niemców nie jest lepszy – tam siły destrukcyjne obecne s ąjuż od wieków i są lepiej zorganizowane oraz skuteczniej zamaskowane. Zatem do dzieła:

NACJONALIZACJA PIENIĘDZY
ETAPOWA ZMIANA USTROJU MONETARNEGO.
WYZWOLENIE Z NIEWOLI RZEKOMYCH DŁUGÓW [1]
uporządkowanie pojęć
wyprowadzenie definicji
I. Definicje pojęć używanych w opracowaniu
A. Ustrój monetarny – zbiór zasad: obyczajów oraz przepisów prawnych dotyczących prowadzenia rozliczeń finansowych we wspólnocie (państwo, naród, społeczeństwo)
Ustrój monetarny dotyczy szczególnie celów i zasad funkcjonowania pieniądza, w tym jego:
emisji
prawa własności
pokrycia w dobrach konsumpcyjnych
zasady dystrybucji w społeczeństwie
regulacji zależności ilościowych:
operacje dostrajające: zwiększanie lub zmniejszanie ilości pieniądza na rynku: kontrola inflacji i deflacji
operacje aprecjacyjne: zwiększanie wartości pieniądza w stosunku do innych walut (lub dóbr obecnych na rynku)
deprecjacja i dewaluacja: zmniejszanie wartości pieniądza w stosunku do innych walut (lub dóbr obecnych na rynku – ułatwienie exportu, ochrona rynku przed importem blokującym rozwój krajowej gospodarki)
.
B. Cele ustroju monetarnego i cele ekonomii są określane przez metaekonomię.[2]
Uznajemy, iż pożądanym celem metaekonomicznym jest zaspokojenie ludzkich potrzeb na poziomie wynikającym z pracy i potrzeb całej wspólnoty. Tak rozumiany cel warunkuje ograniczenie dysproporcji majątkowych w zgodzie z zasadą sprawiedliwości społecznej zapisaną w art. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.[3]
Cele metaekonomiczne charakterystyczne dla ekonomii obywatelskiej, w Polsce są zapisane w Konstytucji. Nie są to cele promowane w ekonomii liberalnej i neoliberalnej sformułowane przez nieudolnych ekonomistów z Adamem Smithem na czele: dbałość o własny zysk jako podstawa bogactwa powszechnego. Koncepcja „drop down” – skapywania bogactwa od najbogatszych do najbardziej ubogich, w obecnym systemie monetarnym nie ma miejsca. Wręcz przeciwnie ludzie gorzej sytuowani składają się na bogactwo ludzi zamożnych. Dzieje się tak z powodu oprocentowania i wadliwej polityki podatkowej, szczególnie w zakresie podatku VAT, podatku dochodowego i zwolnień od opodatkowania).
Właściwe cele metaekonomiczne to realizacja dostępu każdego obywatela do dóbr cywilizacyjnych w tym do: czystego powietrza, czystej wody, pełnowartościowego wyżywienia, odzienia, lokum (dachu nad głową), ziemi, energii, pracy, pieniędzy, godnego życia rodziny, godnego życia jednostki, bezpłatnej edukacji, bezpłatnej opieki zdrowotnej, emerytury, godnej starości i godnej śmierci. Są to cele wynikające z natury wspólnoty ludzkiej, ze wspólnego doświadczenia i losu ludzi, ich współzależności, współpracy i wzajemnego wspierania się, a nie z rywalizacji, konkurencji, dbałości wyłącznie o swój indywidualny zysk kosztem innych członków wspólnoty.[4] Warunkiem realizacji dostępów cywilizacyjnych dla wszystkich obywateli jest całkowita, prowadzona etapami, zmiana systemu finansowego. Opartecie go na potencjale pracy ludzkiej.

C. Definicja pieniądza
obowiązująca obecnie definicja jest nieprecyzyjna:
Pieniądz – akceptowalny środek płatniczy w transakcjach handlowych, płaceniu podatków, rozliczaniu długów. Występuje w formie bilonu i banknotów, a także w postaci depozytów tworzonych przez banki komercyjne.
Definicja ta jest błędna, chociaż pochodzi od Frosti Sigurjonssona[5], gdyż przemilcza istotną różnicę pomiędzy naturą pieniądza a naturą depozytów tworzonych przez banki komercyjne. Depozyty te za swoją podstawę mają dług: oprocentowany kredyt. Stanowią ponadto samowolne naruszenie zasadnego prawa własności do emitowanych pieniędzy. Współcześnie, oprocentowany dług kreowany przez banki prywatne jest dominującą formą środków rozliczeniowych. Prywatne banki centralne i komercyjne nie emitują pieniądza, ale jego substytut: oprocentowany dług wynikający ze stosowania tzw. rezerwy częściowej.
Rezerwa częściowa to samowolnie ustalony i realizowany „przywilej” banków prywatnych, które same przypisały sobie prawo do emisji środków rozliczeniowych w sumarycznej kwocie przekraczającej ilość posiadanych depozytów. Obecnie wartość „dopuszczalnej” rezerwy częściowej to ok. 3,5% co daje bankom rzekome „prawo” do emisji długów (udzielenia kredytów) przekraczających 27–krotnie zasób depozytów. Banki od tych wykreowanych przez siebie samowolnie „pieniędzy” pobierają odsetki, tak jakby te środki rozliczeniowe były ich własnością. W istocie banki nie posiadają prawa własności do tych środków rozliczeniowych, a jedynie je sobie milcząco przypisują. Pobieranie odsetek od tych środków jest dodatkową samowolą i oszustwem.
właściwa definicja pieniądza to:
Pieniądz – pełnowartościowy, niebędący długiem i nieoprocentowany środek płatniczy, mający pokrycie w wytworzonych dobrach konsumpcyjnych, uprawniający do ich nabywania, płacenia podatków i innych należności, emitowany zgodnie z zasadami monetyzacji gospodarki. Występuje w formie bilonu, banknotów i depozytów tworzonych przez suwerenny, narodowy bank centralny.
D. Definicja różnicy pomiędzy emisją a kreacją w systemie monetarnym.
Termin emisja dotyczy pieniędzy. Jest to właściwa forma monetyzacji gospodarki i powinna być oparta na parytecie gospodarczym pieniądza[6]
Termin kreacja dotyczy środków płatniczych tworzonych (kreowanych) podczas udzielania oprocentowanego kredytu-długu. Kreacja oprocentowanych długów (kredytów i pożyczek) prowadzi ostatecznie do hiperzadłużenia i deflacji.
Obecnie terminy te są używane wymiennie, co sprzyja zamieszaniu i dezinformacji. Dodatkowo wielu ekonomistów słowa emisja używa do określenia emisji obligacji, a nie pieniędzy. Jest to następny sposób eliminacji pojęcia emisji pieniędzy i zastępowania jej kreacją długu.
E. Definicja monetyzacji
Monetyzacja (ew. monetaryzacja) to praktyka emisji pełnowartościowego pieniądza, mającego pokrycie w towarach lub usługach obecnych na rynku, czyli prowadzona na podstawie parytetu gospodarczego pieniądza.
Podstawowa funkcja emisji/monetyzacji to wyrażanie wartości towarów i usług poprzez pieniądz
Zasada emisji. Majątek wytworzony i przyrost ilości dóbr konsumpcyjnych może, i powinien, zostać zmonetyzowany zgodnie z ogólną ilościową teorią pieniądza: ΔM=P(ΔT) 1/V co można zapisać także w postaci równania: ΔM=ΔPKB/V (gdzie: symbol M – pieniądz, P – ceny, T – towary i dobra konsumpcyjne, V – szybkość obiegu pieniądza, Δ – przyrost)
Potrzeba emisji wynika z powiększania majątku narodowego oraz rozwoju ludzkiej populacji.
Celem monetyzacji w gospodarce towarowo-pieniężnej jest umożliwienie ludziom konsumpcji a przedsiębiorcom produkcji dóbr.
Monetyzacja prowadzi do opłacalności pracy i produkcji. Jest najważniejszą operacją dostrajającą. Sprzyja zachowaniu stabilności cen. Wynika z przyrostu dóbr i uwzględnia szybkość obrotu pieniądzem oraz jej zmiany. Pozwala dostosować realny popyt do poziomu produkcji. Warunkuje dopływ pieniędzy do producentów tworzących wartościowe towary, (zaspokajające potrzeby ludzi) a tym samym uzyskanie przez przedsiębiorców należnego im zysku. Emisja pełnowartościowego pieniądza ogranicza potrzebę konkurowania producentów o rynek zbytu oraz zaciągania kredytowych długów przez konsumentów (zarówno przez przedsiębiorców jak i pracowników).
*
uporządkowanie koncepcji ekonomicznych
emisja i prawo własności do emitowanego pieniądza
obliczenia ilościowe
etapy realizacyjne
.

II. Prawo własności i NACJONALIZACJA PIENIĘDZY wykreowanych w formie długu.
Prawo własności do emitowanego pieniądza przysługuje szeroko rozumianej wspólnocie ludzkiej, która produkuje dobra konsumpcyjne.
Jest to naród lub społeczeństwo – ogół jego członków: mężczyzn, kobiet, dzieci i ludzi starszych – ogół rodzin i jednostek, w tym ludzi, którzy osiedlili się w danym kraju, pracują lub przebywają w nim, pełniąc społecznie pozytywne role.
Prawo to jest podstawą suwerenności danej wspólnoty. Jest niezbywalne i nie może być anulowane. Jest to prawo naturalne, nie będące efektem arbitralnie tworzonego prawa stanowionego, ale prawidłowością wynikającą z porządku rzeczy – tutaj z naturalnego związku przyczyny i skutku, spostrzeganego w perspektywie całości życiowych uwarunkowań wspólnoty: zaspokojenie potrzeb, rodzenie i wychowywanie dzieci, opieka nad ludźmi starszymi i niepełnosprawnymi.
Samowola bankierska polegająca na kreacji środków płatniczych wraz z przypisywaniem im bankierskiego prawa własności jest naruszeniem tego prawa naturalnego: dublowaniem prawa własności do kwot kredytu. Taka praktyka niezgodna z duchem prawa powinna zostać zakończona a jej skutkiem powinien być prawny nakaz anulowania wszelkich zobowiązań kredytowych przekraczających poziom stosowanej rezerwy częściowej. Dotyczy to kwoty długu oraz pobranego oprocentowania. Kwota wykreowana, zapisana na koncie producenta kredytowanych towarów i świadczonych usług, zostałaby natomiast prawnie zalegalizowana jako forma monetyzacji gospodarki. Na tym właśnie polegałaby NACJONALIZACJA PIENIĘDZY (nie banków!) wykreowanych samowolnie przez banki komercyjne. Nacjonalizacja pieniędzy pozbawiłaby banki nienależnych im zysków: kwot kredytów wraz z ich oprocentowaniem. Taki „kredyt” realizowany z tzw. rezerwy częściowej jest długiem bezprawnym. Bank nie posiada na niego pokrycia w pieniądzu i kreuje depozyt dopiero na prośbę kredytobiorcy.[7]. Nacjonalizacja pieniędzy to uznanie tych depozytów za legalny pieniądz wraz z automatyczna likwidacją zadłużenia. Przedsiębiorcy, producenci usługodawcy i inni obywatele nie ponoszą żadnej straty w efekcie nacjonalizacji pieniędzy!
Likwidacja bezpodstawnych długów kredytowych dla części społeczeństwa powinna zostać uzupełniona powszechną, bezwarunkową abolicją podatkową, tak aby zubożeni Polacy, (nie tylko ci spłacający fikcyjne zobowiązania kredytowe, ale wszyscy udręczeni długiem) mogli przeznaczyć swoje dochody na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
W efekcie nacjonalizacji pieniędzy banki zachodnie mogą zrezygnować z aktywności finansowej i wycofać swoje udziały. Należy zadbać o to, aby banki te rozliczyć według rzeczywiscie zainwestowanych przez nie kosztów, począwszy od chwili założenia, zakupu lub prywatyzacji polskiego banku i dokonać repolonizacji banku wówczas gdy jest to potrzebne lub uzasadnione.
Firmom zagranicznym, zwolnionym przez cały okres transformacji, do chwili obecnej z płacenia podatków, działającym w Polsce trzeba przerwać ponad dwudziestoletnie „wakacje podatkowe” i położyć w ten sposób kres (patrz: Węgry) nieuczciwej konkurencji z firmami polskimi, które były i nadal są niszczone metodą nadmiernego opodatkowania. Niewspółmierność opodatkowania przy braku cel doprowadziła do destrukcji polskiej gospodarki.
Obecna olbrzymia dysproporcja dochodów i majątku, która powstała w wyniku walki z inflacją poprzez wprowadzanie deflacji (tzw. „cel inflacyjny”) nie może być kontynuowana. Nie należy bronić patologicznej struktury dochodów i rozkładu majątku, poprzez utrzymywanie stabilnej sytuacji finansowej. Stabilność ma wielką wartość, ale tylko w państwie o sprawiedliwym ustroju monetarnym i politycznym. Obecnie znacznie ważniejszym zadaniem jest likwidacja deflacji, braku pieniędzy u ludzi ubogich oraz niedostateczne wynagradzanie osób o najniższych dochodach. Taka operacja zwiększy popyt, co może skutkować wzrostem cen do czasu wzrostu podaży dóbr.
Niebezpieczeństwo ewentualnej zbyt wysokiej inflacji, jaka mogłaby się zrodzić na skutek takich działań zostałoby ograniczone poprzez stworzenie zachęt do inwestowania w rozwój gospodarki realnej jako jedynej dziedziny przynoszącej zysk, (o czym będzie mowa w dalszej części opracowania)
III. Pokrycie pieniędzy w dobrach konsumpcyjnych
Oczywistym jest, iż pieniądz czerpie swoją wartość z tego, że można go użyć do zakupu konkretnego towaru lub usługi. Równie oczywistym jest fakt, iż przyrost produkcji potrzebuje monetyzacji czyli emisji pieniądza właściwej ilościowo (w odpowiedniej proporcji). Pozwala to osiągnąć harmonię produkcji i popytu wyrażającą się m. in. stabilnością cen. Dawna tzw. „nadprodukcja” to nic innego jak pokredytowe zadłużenie i pokredytowa deflacja wynikająca z niewłaściwej monetyzacji gospodaki: monetyzacji długiem.
Tak zwany „dodruk pieniądza” bez wzrostu ilości lub jakości dóbr konsumpcyjnych to produkcja „pustego pieniądza”. Ta oczywistość od 300 lat służy nieuczciwym bankierom do forsowania wygodnej dla nich tezy, iż „emisja zawsze prowadzi do inflacji”. Termin emisja jest przez nich utożsamiany z dodrukiem. Pogląd ten jest świadectwem błędu lub raczej złych intencji. Od czasu Davida Ricardo bankierom chodzi o wstrzymanie emisji pieniądza pełnowartościowego i zmuszenie ludzi do zaciągania oprocentowanych długów (kredytów). Dlatego ustanowili oni 1. parytet złota wstrzymujący emisję pieniądza oraz 2. bankową rezerwę częściową systematycznie obniżaną aż do 0 (zera) dla uprzywilejowania działań banków oferujących oprocentowane „pożyczki” i kredyty bankowe. Wynikiem jest prywatny bankowy monopol na kreację środków rozliczeniowych, hiperzadłużenie, zapaść finansowo-gospodarcza i cywilizacyjna
Wprowadzenie emisji pieniądza naturalnego i pełnowartościowego opartego na parytecie gospodarczym zmienia radykalnie patologiczną „monetyzację długiem” i wraz z promocją autentycznej wiedzy (w miejsce ideologii bankierskiej), stanowi przesłankę przekroczenia zapaści cywilizacyjnej, edukacyjnej, finansowo-gospodarczej i demograficznej.

IV. Zasady dystrybucji nowoemitowanego pieniądza w społeczeństwie.
A. Zasada pierwsza. Likwidacja biedy i wykluczenia społecznego.



Oto schemat, który ukazuje efekt obecnej dystrybucji pieniądza. Schemat ukazuje w sposób przybliżony strukturę dochodów w społeczeństwie (liczoną dla jednostek lub rodzin). Gdyby sporządzić precyzyjny wykres prawa strona krzywej byłaby znacznie bardziej wydłużona, a na końcu przestałaby ona mieć charakter linii, przeszłaby w pojedyncze punkty ukazujące stan posiadania miliarderów i multimiliarderów. W opracowaniach statystycznych zróżnicowanie majątkowe jest często ukazywane w podziale na decyle (dziesięć grup). Górny decyl, czyli najbogatsze dziesięć procent ludności posiada ponad 50% majątku narodowego. Do wiadomości ludzi media podają chętnie jedynie średnią dochodu, która jest zawyżona poprzez „kominy płacowe” ludzi najwyżej sytuowanych. Średnia stanowi w istocie rzeczy dezinformację. Bardziej precyzyjnym wskaźnikiem jest mediana, ale najważniejszym wskaźnikiem jest dominanta, czyli wartość dochodu (majątku), która występuje najbardziej powszechnie.
Chcąc realizować właściwe cele metaekonomiczne zapisane w cytowanym 1 i 2 art. Konstytucji R.P. powinniśmy skoncentrować się na poprawie położenia ludzi ukazanego na krzywej w jej części lewej. Taki cel ma zmiana ustroju monetarnego w Państwie Polskim.
Obecny system finansowy i jego założenia oparte na kłamstwie, magii niewidzialnej ręki rynku i cynizmie decydentów, sprawiają, że tego systemu nie da się uzdrowić ani twórczo rozwinąć. Dążymy do całkowitej zmiany ustroju monetarnego, w zgodzie z zapisami konstytucyjnymi. Zmiana ta ma podstawy w prawie naturalnym oraz w najważniejszym akcie prawa stanowionego w Polsce – Konstytucji. R. P. Zmiana ta jest możliwa, a także konieczna do przeprowadzenia, o ile chcemy zachować suwerenność i godność jaką mieli Polacy – Lechici od czasu drugiego tysiąclecia p.n.e. Nowy ustrój monetarny jaki powstanie w Polsce może być inspiracją dla wielu narodów zniewolonych finansowo, przede wszystkim dla Greków i narodów zamieszkujących Bałkany. Zmiana opiera się na powrocie do prawdy, wiedzy i etyki.
Pierwszy cel zmiany to likwidacja najbardziej dramatycznych skutków obecnego systemu – zubożenia ludzi i deflacji. Temu celowi może służyć powołanie funduszu konsumpcyjnego wydzielonego z kwoty emisji.
Jak wiadomo pieniądza w Polsce jest coraz więcej – zarówno tego płatnego na żądanie: gotówki, jak i depozytów na kontach rozliczeniowych (agregat M1), a także pieniądza na wkładach terminowych (agregaty M2 i M3). Jednak ponieważ pieniądze te są jednocześnie długiem dlatego obserwujemy ich brak na rynku. Obecny wskaźnik inflacji -0.8 oznacza, że mamy już de facto deflację. Pieniądze znajdują się w gestii wąskiej elity: właścicieli i akcjonariuszy banków, oraz stosunkowo nielicznych bardzo zamożnych polskich przedsiębiorców. Zgodnie z hasłem p. Balcerowicza „Im więcej pieniędzy, tym ich mniej” – co należy rozumieć: im więcej pieniędzy w społeczeństwie tym ich mniej na naszych kontach, pan ów, wicepremier i minister finansów w latach 12.09.1989 – 23.12.1991 prowadził operacje schładzania gospodarki poprzez restrykcyjną politykę finansową, ustalając wysokie stopy procentowe np. stopę odsetek ustawowych: z poziomu 8,5 w roku 1998 podniósł do 192 % w 1990 roku, ponad 100% w 1991 r. [8] zaś stopę odsetek za zwłokę odpowiednio z 11,8 do 212% i 106% w stosunku rocznym[9]. Oprocentowanie kredytów wzrosło w tym czasie z 7-8% do 84-96%. Pozostałe patologie zostały dobrze opisane w cytowanym artykule dr Ryszarda Ślązaka W ten sposób gospodarka dramatycznie kurczyła się. Niewypłacalne firmy upadały i były sprzedawane za kilka procent ich wartości. Oligarchia partyjna a szczególnie przyjezdni spekulanci finansowi pomnażali swoje majątki wielokrotnie, korzystając z cynicznie prowadzonej antypolskiej polityki finansowej.
Zasada oprocentowania pieniądza na rachunkach rozliczeniowych i oszczędnościowych także prowadzi do powiększania dysproporcji majątkowych w społeczeństwie. Nawet równy dla wszystkich procent jest takim mechanizmem. Ten kto ma miliony dostaje setki tysięcy, ten kto ma jedynie tysiące dostaje tylko setki złotych, zaś ten kto ledwo wiąże koniec z końcem z bieżących zarobków i nie ma żadnej kwoty na koncie oszczędnościowym – nic nie dostaje!
Oprocentowanie wkładów i lichwa to najbardziej patologiczny mechanizm monetyzacji gospodarki i pomnażania ilości środków rozliczeniowych we wspólnocie. Lichwa była od początku istnienia cywilizacji ludzkich ograniczana i zwalczana, określana mianem grzechu, a jej destrukcyjny charakter spostrzegany jako bardziej zagrażający wspólnocie niż kazirodztwo. Obrona lichwy i jej upowszechnianie to promocja wadliwej ideologii monetarnej, chciwości osiągającej rozmiar irracjonalny, która ostatecznie staje się formą finansowej eugeniki. (Bardzo skuteczna, bo trudno zauważalna metoda depopulacji: ograniczanie dzietności metodą ekonomiczną).
Z tych powodów odrzucamy oprocentowanie wkładów i lichwę. Odrzucamy także kreację substytutu pieniądza, która z natury nie jest związana z racjonalnymi potrzebami gospodarczymi. Rodzące społeczną patologię oprocentowanie zastępujemy racjonalną emisją/monetyzacją wytworzonego majątku realnego. Dystrybucja emitowanego pełnowartościowego pieniądza będzie się odbywać poprzez dodawanie konkretnych sum na konta ludzi i przedsiębiorstw, a nie na zasadzie mnożenia ich przez wartość stopy procentowej. Dodawanie pieniędzy na konta zaczniemy od wspierania najuboższych, co zostało przedstawione na Schemacie nr 2.



Następnym celem zmiany ustroju monetarnego jest zbliżanie się do pożądanego stanu struktury własności w społeczeństwie. Jest to znany ze statystyki rozkład normalny, w którym średnia, mediana i dominanta pokrywają się ze sobą. Taki rozkład majątku nie likwiduje dynamizmu społeczeństwa. Jest podstawą sprawiedliwości społecznej a nie wyzysku zorganizowanego i „uzasadnionego” wadliwym prawem stanowionym. W tak zorganizowanym społeczeństwie uczciwa praca prowadzi do uzasadnionego bogacenia się, brak pracy, brak zdolności lub nawet niechęć do wysiłku nie skutkuje skrajnym ubóstwem, bankructwem ani wykluczeniem społecznym, ale pozwala żyć na poziomie godnym człowieka.



Efektywna praca, postęp technologiczny Budowanie pomyślności wszystkich ludzi we wspólnocie będzie sprawiać, że krzywa schematu lub wykresu opartego na rzeczywistych danych, będzie stopniowo przesuwać się na prawo. Proporcjonalny podział efektów pracy, dzielenie się pracą i zyskiem może sprawić, że podstawa krzywej będzie się zwężać, czyli dysproporcje majątkowe mogą ulegać dalszemu zmniejszeniu. Powstanie stabilna klasa średnia, której dochody i wydatki będą wyznaczać i stabilizować ceny. Postęp technologiczny prowadzi do likwidacji stanowisk pracy i dezaktualizacji tradycyjnej zasady uzyskiwania dochodu z wynagrodzenia za pracę. Praca stanie się w przyszłości (już się staje w epoce automatyzacji) zasobem deficytowym. Rozwiązaniem jest dzielenie się pracą, poprzez ograniczenie czasu pracy każdego pracownika i zatrudnianie większej ilości osób z jednoczesnym przechodzeniem na zasadę wypłacania dochodu gwarantowanego wszystkim członkom danej wspólnoty (społeczeństwa). Dzielenie się pracą: dostęp do pracy, pozwala na budowanie poczucia wartości ludzi, a ograniczenie czasu pracy bez umniejszania wynagrodzenia (czemu będzie zapobiegał dochód gwarantowany) sprzyja budowie rodziny i poświęcaniu wolnego czasu dzieciom, co jest podstawą wartościowego wychowania i satysfakcji rodziców.
.
B. Zasada druga. Dofinansowanie budżetu.
Wydawałoby się, iż jest to najprostszy sposób dystrybucji pieniądza, ale w nowym ustroju monetarnym zasada ustalania budżetu ulega radykalnej zmianie. Przemiana polega na tym, iż budżet zamknięty do tej pory na emisję pieniędzy i monetyzację wytworzonej w procesie pracy wartości dodanej, zostaje zastąpiony teorią budżetu otwartego na emisję/monetyzację. Emisja staje się podstawą budżetu bez względu na relacje kwoty emisji do pozostałych wpływów budżetowych. Podatki zaczynają pełnić jedynie funkcję pomocniczą w obliczaniu i uchwalaniu kwoty budżetu. Znaczna emisja uzasadniona wzrostem produkcji i niezaspokojonymi potrzebami społecznymi może prowadzić do obniżania świadczeń podatkowych, a w przypadku granicznym do likwidacji pewnych podatków (szczególnie podatku od emerytur) lub w ogóle opodatkowania obywateli, co jest bezpośrednio związane z efektami ich pracy, np. wzrostem wydajności lub racjonalizacją konsumpcji ze względu na zachowanie zdrowia własnego oraz środowiska (ekologia).
Odrzucamy koncepcję budżetu wypracowaną przez Davida Ricardo dwieście lat temu, opartą na pięciu zasadach wprowadzających uprzywilejowanie banków:
Każda działalność ma być oparta o bilans kosztów.
Działalność rządu ma być pokrywana z podatków.
Wszelkie rozliczenia powinny być prowadzone za pośrednictwem banków
Emisja pieniądza także powinna być prowadzona za pośrednictwem banków.
Każda pożyczka pociąga za sobą oprocentowanie.
Zasady te są anachroniczne i już dawno uległy degeneracji stając się strukturalnym źródłem chronicznego deficytu budżetowego, warunkując tzw. „potrzeby pożyczkowe państwa”, czyli finansowe oszustwo oraz odsetkowy wyzysk obywateli. Wartość pracy jest od dwóch stuleci, przekazywana najzamożniejszym bankierom i akcjonariuszom banków, w formie zwrotu długu wraz z odsetkami, a często wraz z odsetkami od odsetek.[10]
Odnośnie zasad Ricardo rozliczania budżetu można i trzeba zakwestionować wszystkie punkty:
ad 5. Oprocentowanie – do całkowitej likwidacji,
ad 4. Narodowy bank centralny, który (powinien być) własnością społeczeństwa ma wyłączny przywilej emisji pieniądza i prowadzenia polityki finansowej, i jest emitentem pieniędzy stanowiących także własność całego społeczeństwa
ad 3. Pośrednictwo banków prywatnych – nie jest konieczne bezwarunkowo.
ad 2. Działalność rządu może i powinna być pokrywana przede wszystkim z emisji/monetyzacji, kwoty uzyskane z podatków to wpływy dodatkowe, które mogą ulegać ograniczeniu.
ad 1. Nie każda działalność może i musi być oparta o bilans kosztów. (Punkt najtrudniejszy do zrozumienia).
Po pierwsze: bilans kosztów w budżecie i wynikająca z niego nadwyżka lub deficyt budżetowy zależy od sposobu liczenia, od rodzaju przyjętych w obliczeniach kursów walutowych i oczywiście od celu tych obliczeń, np. obecnym celem urzędników odpowiedzialnych za deficyt budżetowy jest minimalizacja zadłużenia, co przebiega często ze stratą dla gospodarki.
Po drugie: nie dysponujemy pełną listą właściwych wskaźników kosztów, zysków i strat w prowadzonej działalności gospodarczej. Niektóre dziedziny ludzkiej aktywności nie są monetyzowane lub są monetyzowane niewłaściwie, np. wypłacanie zasiłków pielęgnacyjnych dla matek lub dodatek rodzinny jest liczony jako koszt, a w rzeczywistości narodzenie każdego dziecka to wielki zysk dla narodu, trudno go wyliczyć i zmonetyzować, ale on wcale nie musi być monetyzowany, a nawet nie powinien, gdyż nie na pieniądzu ani zysku finansowym polega sens rodzenia dzieci, Wystarczy, kiedy wydatki państwa na rozwój dzieci nie będą rozliczane po stronie kosztów, skoro nie liczymy zysków. Rozumie to bardzo mało ekonomistów, a sens takiego podejścia określił bardzo dobrze, choć metaforycznie, Profesor Ladislau Dowbor mówiąc iż: „chcąc łowić najpierw trzeba zarybić”.
Po trzecie w dominującej ekonomii liberalnej i neoliberalnej została utracona właściwa hierarchia celów metaekonomicznych. Liberalizm ekonomiczny zawiera w sobie redukcjonizm etyczny. Kategoria zysku oparta na prawach matematycznych wydaje się liberałom bezwzględnym usprawiedliwieniem wszelkiego działania, zasadnym i bezdyskusyjnym powodem naruszania prawa naturalnego oraz powszechnie obowiązujących norm etycznych. Tendencja do takiego działania została dostrzeżona zanim liberalizm formalnie powstał i bardzo dobitnie sformułowana już przez twórców chrześcijaństwa i islamu: „Chciwi chcieliby chciwość pomiędzy ludźmi ustalić”.[11] W efekcie redukcjonizmu etycznego zapanował w ekonomii fikcyjny obraz „człowieka racjonalnego” dążącego zawsze do swojego zysku (tzw. homo economicus) a to oznacza niezdolność nie tylko różnicowania postaw etycznych, ale także właściwego zastosowania praw matematycznych. Przykładem może być tutaj powiedzenie Konfucjusza: W dobrze rządzonym kraju wstyd być biednym, w źle rządzonym hańbą jest być bogatym. Przykładem zamieszania etycznego jest wprowadzony w miejsce metaekonomii, termin ordoliberalizm. Termin ten to humbug[12] mający imitować racjonalność dążenia do własnego zysku, kosztem ogółu społeczeństwa. Racjonalizm nie ma nic wspólnego z preferencją indywidualnego zysku kosztem innych ludzi, czy też z chciwością – to są zachowania irracjonalne. Racjonalne jest kierowanie się poczuciem harmonii i dążenie do dobra powszechnego.
Generalnie; uniwersalizacja praw matematycznych jest błędem w analizie polityki finansowej i gospodarczej. Taka postawa to nawet nie tyle błąd, co zła intencja. Oto przykład: Otaczamy nasz rząd, całym szlabanem ekonomistów. […] Będzie nas okrążała cała plejada bankierów, przemysłowców i kapitalistów, a przede wszystkim milionerów, bowiem w istocie wszystko będą rozstrzygały cyfry.[13] Obecnie stosowana formuła budżetu jest efektem tych starań. W istocie rzeczy pieniądz jest narzędziem i nie ma mocy determinowania ludzkich zachowań, o ile człowiek posiada rozwiniętą prawidłowo umysłowość. Życia ludzi i ich potrzeb nie można sprowadzać do pojęcia „opłacalności” oraz „cyfry”, a tendencję taką dostrzegał i piętnował już Fiodor Dostojewski pisząc: Ja – 1/10. Oto do czego dążymy.
Stosowanie budżetu, liczenie deficytu lub nadwyżki ma sens tylko w przypadku rozliczeń podmiotów, które nie mają zdolności emisji i monetyzacji gospodarki. Zamknięty budżet jest zasadny w przypadku jednostki ludzkiej lub rodziny, ale nie jest to koncepcja zasadna w przypadku samodzielnego organizmu państwowego, który ma zdolność emisji pieniędzy. Rozwiązaniem stosowanym w tym przypadku może być otwarta zasada budżetu oparta na emisji. Podaż pieniądza podąża za wzrostem gospodarczym: fundusz konsumpcyjny lub wyprzedza go w przypadku funduszu inwestycyjnego. Wzrost społeczeństwa jest związany ze wzrostem ilości środków płatniczych. Jest to zależność dwukierunkowa. Wykorzystując często stosowaną metaforę porównania systemu finansowego do krwioobiegu, łatwo w uzasadniony sposób ukazać właściwą zasadę budżetu, który wzrasta wraz z organizmem społecznym. Niemowlę ma ok. 0.5 l krwi, zaś człowiek dorosły 5,5 l a jego organizm o ile jest zdrowy i sprawny sam tworzy ten życiodajny płyn, od nikogo go nie pożycza, ani nikomu go nie jest winien. Problem pojawia się dopiero w czasie poważnej choroby. Dlatego trzeba dbać o zdrowie własne oraz organizmu społecznego – powinien to robić każdy dorosły obywatel.
Nowa koncepcja budżetu nie oznacza eskalacji wydatków a wręcz odwrotnie ich racjonalizację[14]. Celowym jest zmniejszenie liczby urzędników, rozrost biurokracji powinien zostać wstrzymany, a nawet zastąpiony tendencją spadkową. Nie potrzebujemy prawie pół-milionowej rzeszy biurokratów. Zwolnieni urzędnicy znajdą pracę w gospodarce realnej lub będą otrzymywali dochód gwarantowany.
Dofinansowanie budżetu ma sens jedynie wówczas, kiedy społeczeństwo posiada instrumenty kontroli pracy rządu, posłów i urzędników, np. poprzez referendalne odwoływanie urzędników źle wykonujących swoją pracę.
C. Zasada trzecia Rozproszenie emisji poprzez gospodarkę.
Zasada ta dotyczy ustawowego dofinansowywania przedsiębiorstw na ustalonym poziomie. Może to być realizowane jako wydatek budżetowy lub bezpośrednio poprzez utworzenie funduszu inwestycyjnego ukierunkowanego na cel gospodarczy.
W tym zakresie warto i trzeba uwzględnić także finansowe oddziaływanie na gospodarkę i jej promocję w świecie.[15]
Innym tematem jest wsparcie finansowe dla spółek właścicielsko-pracowniczych jako poszerzenia partnerskiego modelu stosunków przemysłowych. Szczegóły tego ostatniego rozwiązania zawarte są w opracowaniu Józefa Kamyckiego i Aleksandra Kisila[16].

D. Wybór sposobu rozproszenia emisji
Rozproszenie emisji może być realizowane w każdy opisany powyżej sposób. Może także być prowadzone na dwa lub trzy sposoby. W tym ostatnim przypadku – polecanym – będzie obejmowało całe spectrum regulacji: popyt, produkcję (w tym dofinansowanie nowopowstałych firm i spółek pracowniczych) oraz poziom finansowania takich dziedzin jak powszechna edukacja, służba zdrowia, administracja, wojsko i policja.


V. Zasady regulacji zależności ilościowych

A. Poniżej znajduje się wykres ukazujący obecny stan deregulacji gospodarki i życia społeczeństwa, który wynika z panującego obecnie systemu finansowego.

Wykres nr 1


Opr. J. A. Rossakiewicz, na podstawie danych NBP, GUS, IPSIS


Wykres został sporządzony na podstawie wielu wskaźników m.in.: wzrost PKB dla Polski, Agregaty pieniężne: M0 (do 2009 roku), M1, M3, zadłużenie zagraniczne Polski, wewnętrzne zadłużenie sektora finansów publicznych, statystyczna średnia wielkość obrotu V (liczona jako V=PKB/M1) oraz wskaźnik ubóstwa absolutnego o dziwnym przebiegu zafałszowanym pseudonaukową manipulacją metodologiczną przy ustalaniu sposobu jego obliczania. Zmiana kryteriów liczenia wskaźnika ubóstwa pozwoliła w latach 2005-2008 obniżyć jego wartość na papierze z 12,3% ludności do 5,6 % oraz utrzymywać go na stałym poziomie 6,8%, w latach 2011-1013. Tymczasem zastosowanie starych metod obliczania dało wynik ok. 13% w latach 2012-1013. Znacznie bliższe prawdy jest, moim zdaniem — biorąc za podstawę tempo wzrostu krzywych w poprzednich latach, a tendencja ta nie zmieniła się wcale – oszacowanie tego wskaźnika w czasie obecnym na ok. 20% ludności.
Wykres ukazuje dramatyczny wzrost zadłużenia Państwa Polskiego. Nie jest to zaskoczeniem kiedy pamięta się o tym, iż pieniądz dłużny emitowany przez banki zagraniczne dominuje a monopol na kreację środków rozliczeniowych mają obecnie właśnie te banki a nie NBP. Pseudo-polskie elity oddały bankom zagranicznym monopol emisyjny należący do Narodu Polskiego i NBP.
Wzrost znaczenia operacji bankowych ukazuje spadek szybkości obiegu pieniądza, co jest efektem spłacania zaciągniętych kredytów przy stałym wzroście zadłużenia. Banki jawią się więc jako instytucje tworzące hiperzadłużenie i utrudniające obrót pieniądzem, a nie jako instytucje ułatwiające obrót i gospodarowanie. Mit użyteczności banków traci swoją wiarygodność w konfrontacji z obliczeniami statystycznymi wielkości obrotu.

B. Regulacje ilościowe
Najważniejszym elementem – operacji dostrajających – regulujących ilość pieniądza jest emisja pieniądza. To ona podążając za wzrostem gospodarczym i będąc precyzyjnie obliczana, zapobiega deflacji i inflacji, a jeżeli się te niekorzystne zjawiska pojawią, mogą być niwelowane poprzez zwiększenie emisji, ograniczenie jej lub czasowe wstrzymanie. Regulacje prowadzone powinny być na bieżąco – np. kwartalnie – co poprawia skuteczność odziaływania.
Podstawowym i pozytywnym lekarstwem na inflację, jest wzrost gospodarczy, rozwój technologii, wzrost populacji przyczyniający się do zwiększenia potencjału wytwórczego społeczeństwa. Tzw. cel inflacyjny, czyli neoliberalna walka z inflacją za pomocą podnoszenia stóp procentowych, to jedynie odsuwanie inflacji w przyszłość oraz dławienie sił wytwórczych społeczeństwa. Działalność ta według niniejszego opracowania ulega likwidacji razem z oprocentowaniem. Nie jest potrzebna.
Także procedura zwiększania podatków nie jest lekarstwem na inflację – raczej utrudnia ona osiągnięcie równowagi. Taka praktyka może być zasadna tylko w obliczu klęsk żywiołowych, lub w czasie zagrożenia militarnego i odbudowywania zniszczeń, ale takie cele można realizować poprzez dobrowolne daniny i pożyczki na odbudowę – jak było np. po II wojnie światowej.

Tabela 1. Wielkość podstawowych agregatów pieniężnych i PKB w latach 1996-2013.



Tabela 2. Wielkość współczynnika szybkości obrotu V=PKB/M1 oraz niedokonanej emisji Pro Publico Bono w latach 1996-2013.


Tabela nr 2, w kolumnie 6. ukazuje wielkość należnej emisji naturalnego pieniądza pełnowartościowego. Nazwiemy ją Emisją Pro Publico Bono. Emisja ta została wypracowana i obliczona według równania ΔM=ΔPKB/V, ale pieniądze te nie zostały dotąd wyemitowane. Są należnym nam, Polakom, wynagrodzeniem za wydajną pracę, Zaniechanie emisji i wypłaty tego wynagrodzenia powinno być ścigane i nie może ulec przedawnieniu. Pieniądze te stanowią fundusz konsumpcyjny i powinny pomóc zlikwidować biedę, która bez tej emisji powstała.


Kwota obliczonej emisji jest kwotą szacunkową i inną być nie może, gdyż w równaniach posługujemy się danymi z obecnego systemu finansowego, a emisja Pro Publico Bono prowadzona regularnie (choćby corocznie) od 1996 zmieniłaby sukcesywnie wszystkie dane. Pomimo tych ograniczeń kwota ta jest zasadna. Kwota tej emisji jest stosunkowo mała, mniejsza niż M3 i M1, ale należy pamiętać, że jest to pieniądz pełnowartościowy, którego nie trzeba zwracać wraz z odsetkami, nie prowadzi on do hiperzadłużenia i nie obniża wielkości obrotu V, która może pozostawać na tym samym poziomie albo wzrastać, co przyczynia się do powiększenia obrotu i lepszego funkcjonowania gospodarki. Tak więc nawet mniejsza kwota przyniosłaby znacznie większe korzyści społeczeństwu niż wysokie kwoty oprocentowanego pieniądza dłużnego.
Emisja pieniądza narodowego pozwala ochronić krajową walutę przed niekorzystną dla gospodarki aprecjacją złotówki. W istocie obecnie polski złoty jest nadwartościowy względem innych walut, co niekorzystnie wpływa na krajową gospodarkę. Dzięki emisji pieniądza narodowego można łatwo zadbać o deprecjację waluty lub skutecznie przeprowadzić dewaluację – co pozwala uprzywilejować rodzimą gospodarkę i ułatwić eksport.


VI. Sposób realizacji Reformy monetarnej.

Etap pierwszy.
Podstawową przesłanką (sposobem) przeprowadzenia zasadniczej zmiany systemu finansowego jest powrót do zapisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i ich realizacja w monetarnej praktyce. Opisane wyżej zmiany nie wymagają zmiany Konstytucji R.P. Opinie przeciwne tej prawdzie – rozpowszechniane przez ludzi czerpiących korzyści z wadliwego niekonstytucyjnego systemu finansowego lub przez ludzi naiwnych – są pozbawione podstaw i opierają się na niewłaściwych interpretacjach Konstytucji czasami zawartych w ustawach np. Ustawa o NBP. Wystarczy zatem zmiana interpretacji Konstytucji R. P. i zmiana Ustaw.
Konieczny jest w praktyce monetranej powrót do. art. 227. § 1. Konstytucji RP:
Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.
W Ustawie o NBP monopol banku centralnego Rzeczypospolitej Polskiej na emisję pieniądza (Art. 227. § 1. zdanie drugie) został zastąpiony: wyłącznym prawem emitowania znaków pieniężnych (patrz: Art. 4. ustawy). W ten sposób uchylono konstytucyjny, faktyczny monopol NBP na emisję pieniądza, gdyż gotówka; monety i banknoty, stanowią jedynie 13% środków rozliczeniowych funkcjonujących w polskim systemie finansowym, (stan: maj 2014, wg NBP).
Nie ma wątpliwości, iż konstytucyjny zapis dotyczący monopolu na emisję PIENIĄDZA, odnosi się do pieniądza rozumianego jak najszerzej, szczególnie zaś powinien uwzględniać emisję pieniądza w formie elektronicznej. Rzeczywisty monopol oznacza także wyłączne prawo do kreacji kredytu, który powinien być w pełni kontrolowany przez NBP, jako część składowa narodowej emisji pieniądza i polityki finansowej.
Zdanie trzecie Art. 227. C 1. konstytucji zostało natomiast – nie wiadomo dlaczego – zinterpretowane w Ustawie o NBP jako dbałość o utrzymanie stabilnego poziomu cen i nazwane podstawowym celem działalności NBP. (Art. 3. § 1. ustawy). Tak oto rzeczywiście podstawowy, konstytucyjny cel NBP jakim jest emisja pełnowartosciowego pieniądza dla Polaków, został zamieniony w Ustawie o NBP na działania stabilizujące ceny. Warto zaznaczyć, iż działalność NBP mająca na celu stabilizację cen – bez monopolu na emisję pieniądza – jest ograniczona i nieskuteczna.
NBP jest zobowiązany do emisji polskiego pieniądza, zaniechał tego i wbrew Konstytucji R.P. oddał przywilej emisji (nazywając to „kreacją”) bankom prywatnym. Uzasadnieniem dla takiej praktyki jest nadużywanie możliwości jakie daje art. 87, §1. art. 88 § 3. a szczególnie art. 90 § 1. oraz art. 91. § 2. i 3. Konstytucji:
Art. 90, §1 Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.
Art. 91
Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.
Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.
Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

Jednak art. 89. § 1. Konstytucji R.P. daje możliwość wypowiedzenia ratyfikowanej umowy międzynarodowej.
Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy:
[…]
4) znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym,
Obecnie powinniśmy to właśnie uczynić według wskazań, art. 89. § 1, pkt. 4.
Zapis artykułu 220. § 2 przed którym kapitulują najbardziej zagorzali zwolennicy zmian:
Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.
można skorygować poprzez zmianę koncepcji budżetu: z zamkniętego na otwarty jak zostało to opisane powyżej.
Zasada monetyzacji wartości dodanej (wytworzonych dóbr konsumpcyjnych) nie ma nic wspólnego z pokrywaniem deficytu budżetowego.
Próg 3/5 deficytu budżetowego zapisany w artykule 216 § 5. Konstytucji RP utraci wówczas swoją dolegliwość.
Nowa koncepcja budżetu potwierdzona w ustawie eliminuje zjawisko nieuchronnego powstawania deficytu budżetowego, jak to się dzieje obecnie.
Te zapisy konstytucyjne są z zasady absurdalne i powstały na skutek działań międzynarodowych bankierów i uległości ówczesnych polskich pseudo-elit politycznych. Mają stanowić gwarancję konieczności zaciągania zagranicznych pożyczek. Nie powinniśmy ulegać sugestiom zawartym w tych zapisach. Trzeba je będzie zmienić w dogodnym czasie. Zmiana ustawy budżetowej, zasadna w swojej istocie, stanowi łatwiejsze obejście tych szkodliwych społecznie zapisów.
Posumowanie: Nie ma potrzeby zmiany Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dla realizacji Reformy monetarnej. Ustawa zasadnicza jest podstawą reformy.

Etap drugi
Przeprowadzenie zaległej emisji Pro Publico Bono za lata 1996-2014 i rozdysponowanie jej w celu zwalczenia biedy (fundusz konsumpcyjny). Zwiększenie zasiłków dla osób żyjących poniżej oraz na poziomie ubóstwa absolutnego. Zweryfikowanie metod liczenia ubóstwa absolutnego.
Przeprowadzenie powszechnej abolicji podatkowej podmiotów krajowych. Obciążenie podatkiem przedsiębiorstw zagranicznych od dwudziestu lat zwolnionych z opodatkowania w Polsce.
Dofinansowanie polskich zadłużonych przedsiębiorstw, tak aby mogły one produkować towary coraz lepszej jakości – dodatkowa emisja PPB na fundusz inwestycyjny.
Odbudowa pozytywnych funkcji banków poprzez wprowadzenie bankowości bezodsetkowej, która zapewnia bankom dochód godziwy w formie udziału w zysku wypracowanym w sferze gospodarki realnej. Prawo do zysku wynika z solidarnego dzielenia ryzyka pomiędzy bankiem a kredytobiorcą. Wszystkie toworzone w Polsce banki, także te repolonizowane powinny powstawać w formie banków bezodsetkowych.

Etap trzeci
Walka z bankowym długiem rzekomym
Dług rzekomy zrodził się w bankierskiej praktyce jako fałszywe zaświadczenie o posiadaniu kruszcu, głównie złota. Dług rzekomy zawsze był oprocentowany biowiem udawał dług rzeczywisty, a spłata papierowego weksla (wystawionego nawet bez kruszcowego pokrycia – pierwowzór bankowej rezerwy cząstkowej) miała być dokonana w złocie.
W XX wieku po demonetyzacji złota przez MFW (1976 r.) dług rzekomy zdobył światowy monopol, jako „pieniądz” fiducjarny oparty na złudnej wierze w uczciwość i użyteczność banków prywatnych, w tym FED i EBC.
Likwidacja rzekomego długu może odbyć się poprzez uznanie substytutu pieniądza za pełnoprawny, narodowy środek płatniczy. NACJONALIZACJA PIENIĘDZY[17] to jednocześnie zachowanie ich na kontach przedsiębiorców (rzeczywistych kredytodawców) w komercyjnych bankach bezodsetkowych lub w Narodowym Banku Centralnym. Przedsiębiorcy nic nie tracą!
Natomiast bankowy tytuł własności do kwot bezpodstawnego rzekomego długu wykreowanego przez banki prywatne ulega likwidacji.
Niespłacone zobowiązania kredytobiorców wobec banków są anulowane w części przekraczającej poziom rezerwy obowiązkowej
Kwoty kredytów spłacone do tej pory przez kredytobiorców pozostają własnością banków, na zasadzie umorzenia należności banku wobec jego klientów, z wyjątkiem sytuacji w których kredytobiorca, utracił mieszkanie (m.in. na skutek stosowania BTE). W tym przypadku bank jest zobowiązany do zwrotu należnych kwot wpłaconych przez klienta do banku tytułem spłaty kredytu, wraz z jego oprocentowaniem oraz z uwzględnieniem ustawowych odsetek, płatnych kredytobiorcy przez bank, w celu naprawienia wyrządzonej szkody.
Anulowaniu długów kredytowych towarzyszy powszechna abolicja podatkowa.
Odbudowa pozytywnych funkcji banków poprzez wprowadzenie bankowości bezodsetkowej, która zapewnia bankom dochód godziwy w formie udziału w zysku wypracowanym w sferze gospodarki realnej. Prawo do zysku wynika z solidarnego dzielenia ryzyka pomiędzy bankiem a kredytobiorcą.
Prywatne zobowiązania ludzi żyjących w biedzie i ubogich, wobec ludzi zamożnych i bogaczy, powinny być anulowane z mocy obyczaju lub prawa, co siedem lat ­– m.in. dla uszanowania tradycji roku siódmego i oraz tradycji babilońskich, egipskich i greckich obecnych w starożytności[18].
Prawo do suwerenności politycznej i finansowej jest chronione prawem międzynarodowym, m. in. ustaleniami II Konwencji Haskiej z 1907 roku, do której włączono doktrynę Calvo-Drago. Doktryna ta opracowana i wysunięta przez Argentyńczyków w czasie interwencji państw europejskich w Wenezueli, w latach 1902-1903, zakłada niedopuszczalność uprzywilejowanej pozycji wierzyciela zagranicznego w państwie dłużnika, jak również zakaz interwencji państwa, którego obywatelem jest podmiot będący jednocześnie wierzycielem, w państwie dłużnika, w celu ściągnięcia jego wierzytelności. Cudzoziemcy podlegają prawu danego państwa tak samo jak jego obywatele i spory ich dotyczące muszą być załatwiane przez lokalny system sprawiedliwości.
W 1990 roku powstał Komitet na rzecz Anulowania Długu Trzeciego Świata (CADTM). Międzynarodowa sieć złożona z aktywnych członków i komitetów w trzydziestu krajach Europy, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji.[19]
Działalność Komitetu przede wszystkim polega na wypracowaniu radykalnych rozwiązań alternatywnych nastawionych na zaspokajanie potrzeb, zapewnienie swobód i poszanowanie podstawowych praw człowieka. CADTM działa na styku walk prowadzonych przez ludowe ruchy społeczne, ruchy na rzecz edukacji ustawicznej, związki zawodowe, komitety solidarności międzynarodowej i organizacje pozarządowe działające na rzecz rozwoju. W ciągu 20 lat istnienia. CATDM stał się specjalistą w dziedzinie zadłużenia publicznego – zarówno analizy, jak i rozwiązań alternatywnych.
Długi rzekome jako dublowanie prawa własności do wypracowanego majątku, (czyli oczywiste oszustwo) nie muszą być spłacane.
Podobnie sprawę długów traktuje CADTM oraz Eric Toussaint – ekonomista, rzecznik CADTM i koordynator Komisji Audytu Greckiego Długu (od 24 marca 2015 roku), który wyróżnia cztery kategorie długów, które nie muszą być spłacane:
dług bez legitymacji: to dług. który został zakontraktowany nie respektując interesu ogólnego i tylko dla korzyści określonej wąskiej grupy ludzi.
dług nielegalny: dług, który został zaciągnięty bez stosowania reguł prawnych przewidzianych ustawami.
dług ohydny: dług, który powoduje, że jego spłacenie doprowadzi do łamania podstawowych praw ludzkich.
dług nie do zniesienia: dług, który powoduje, że władza danego kraju nie może już respektować podstawowych praw ludzkich. [20]
Wszystkie cztery kategorie długu wyróżnione przez Erica Toussaint to pochodne długów rzekomych – wg naszej nomenklatury. Dług rzekomy to określenie szerokie, które dotyczy struktury obecnego systemu finansowego. System tem może być zmieniony wraz ze zmianą wadliwego ustroju monetarnego, narzuconego narodom przy użyciu podstępu.
Uwolnienie Polski i świata od długów rzekomych powinno być celem elit intelektualnych wszystkich narodów. Polski wkład w to dzieło już jest znaczący, gdyż to właśnie w Polsce sformułowane zostały zasadnicze tezy ekonomii obywatelskiej oraz właściwe uwarunkowania ekonomii pozytywnej[21]

Jacek Andrzej Rossakiewicz Warszawa, 31 lipca 2015 r.

Licencja Creative Commons, CC BY-SA 4.0 PL
Możliwość publikacji wraz z podaniem tytułu i autora. W wersji 4.0 licencji należy także zaznaczyć, czy materiał został zmodyfikowany i w jaki sposób.

https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/

Obrazek
Piotr Rzeczkowski, Pomnik Powstania Warszawskiego – do tej pory niezrealizowany



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 05 sie 2015, 14:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jak-p ... dz-2015-05

Jak płynie pieniądz?
OPUBLIKOWANO MAJ 9, 2015PRZEZ RXW DZIENNIKARSTWO ŚLEDCZE

Kochany Wnuczku!
O tym, że światem rządzą banki, dla osób zorientowanych było rzeczą wiadomą od dawien dawna. Cezara nie zamordowano dlatego, że komuś nie podobała się jego twarz, ale dlatego, że samodzielnie zaczął bić monetę. Jego zwycięstwa zapewniały mu 50% łupów. A to z kolei pozwalało na przetapianie tych łupów na brzęczące monety, niezbędne do opłacenia wojska. Bez pośrednictwa banksterów.

Obrazek

Z podobnego powodu 2000 lat później zamordowano J.F. Kennedy’ego, prezydenta USA, ponieważ odważył się tworzyć rządowe, czyli własne dolary, a nie te drukowane przez FED, czyli prywatny bank. W historii Ameryki jeszcze kilku prezydentów zapłaciło życiem za próby wydawania własnych pieniędzy. Od czasów historii pisanej, czyli około 5000 lat, samodzielność władcy i państwa polegała na prawie bicia pieniądza. Dawnej było to łatwe, ponieważ pieniądz był złoty, lub srebrny, a ilości tego metalu zawsze były ograniczone i stosunkowo łatwe do kontroli. Z 800 książąt niemieckich, samodzielność miało tylko kilkunastu, posiadających prawo bicia własnej monety. Z polskich władców także nie wszyscy posiadali takowe prawo. W dodatku większość spośród nich nie posiadała elementarnej wiedzy w tym zakresie i wydzierżawiała mennice obcym przybyszom, którzy łupili skarb państwa, trzymając go zawsze w zadłużeniu. Pozwalało to na dowolne manipulowanie takim władcą. Dobrym przykładem są tutaj ostatni Jagiellonowie. I proszę zauważyć, że historia pieniądza jest tematem dziwnie pomijanym przez „polskich historyków”.
Do XIX wieku poszczególne kraje miały własne banki, czasami nawet po kilka. Ale w drugiej połowie XIX wieku banki te zaczęły się konsolidować i w poszczególnych krajach powstawały tzw. Banki Centralne, rzekomo zajmujące się stabilizacją pieniądza. Nie mogła taka konsolidacja być przypadkiem. Czyli w każdym kraju powstawała grupka ludzi, mająca nieograniczony wpływ na gospodarkę danego kraju. Oczywiście, taka grupa ludzi była starannie selekcjonowana. Problem polega na tym, że nie byli to ludzie wybierani w wyborach powszechnych, tylko typowani przez bliżej nieznane gremia. Sam musisz sie domyśleć, jakie to gremia miały największy wpływ na te wybory. Dalszym etapem konsolidacji były konsorcja bankowe. Taki na przykład minister policji jawnej i tajnej w Cesarstwie Pruskim, Max Warburg, miał swojego brata w USA, jako szefa banku centralnego FED-u. Oczywiście braterska miłość nie miała żadnego znaczenia przy planowaniu rozmaitych akcji. Oni przecież mieszkali gdzie indziej, a w dodatku ich kraje toczyły wojny. Ale tak się dziwnie złożyło, oczywiście całkiem przypadkowo, że to właśnie jeden z braci nasłał na Cara Rosji Lenina-Goldmana z 500 zbirami, a drugi, w tym samym czasie oczywiście, Trockiego–Bronsteina z 10 000 najemników, łącznie z murzynami. Efekt jest znany.
A kto na tych wojnach zarabiał? Poniżej opowiem o jednym takim tajemniczym banku, który praktycznie ma możliwości rządzenia światem. Oczywiście skład ludzi wchodzących w ścisłe grono tego tworu jest dokładnie analizowany i właściwie wybierany. Żadnych takich głupot w rodzaju głosowania demokratycznego. A swoją drogą, jak to ogłupia się ludzików. Demokracja, to w starożytnej Grecji „przepis prawny”, pozwalający na wybory bezpośrednie, czyli coś w rodzaju dzisiejszego referendum. U Słowian takie prawo bezpośrednich wyborów istniało do XIV wieku w Nowogrodzie Wielkim. Podobne było w Polsce podczas wyborów nowego króla, gdzie w elekcji mógł brać udział każdy szlachcic. Zdarzało się więc, że na polu elekcyjnym stawało 70 000 wyborców.
Natomiast wybory poprzez swoich przedstawicieli, czyli posłów nazywano oligarchią. Innymi słowy, systemy wprowadzone w Europie po II wojnie światowej to typowy system oligarchiczny, nie mający nic wspólnego z demokracją. W XX wieku, po 1945 roku, pojęcie oligarchia zamieniono z pojęciem demokracja i ileś tam milionów obywateli połknęło taką zamianę bez mrugnięcia oka.
Tym Bankiem przez duże B, jednym z najważniejszych na świecie, jest Bank Rozrachunków Międzynarodowych, czyli BIS, utworzony w Bazylei w kwietniu 1930 roku przez Niemcy. Za „twórcę” BIS uważa się Pera Jacobssena, szwedzkiego ekonomistę i doradcę BIS od 1931 roku do 1956 roku. W 1956 roku Jacobssen przeszedł do MFW. W latach 1930. BIS był zdominowany przez Normana i Schachta. W czasie II wojny światowej BIS był de facto Bankiem Rzeszy, przejmując zdobyte złoto i waluty, a potem przelewając je do wybranych krajów. Nie należy zapominać, że były pracownik Rothschilda, Nattan Dulles, późniejszy szef CIA, był kilkakrotnie w latach 1942-44 w Szwajcarii na spotkaniach „towarzyskich”. W 1945 roku pięciu dyrektorów BIS oskarżono o zbrodnie wojenne, ale nic się dalej nie stało. Można spokojnie powiedzieć, że Niemcy przegrały działania wojenne, ale wygrały pokój gospodarczy, właśnie dzięki BIS. Początkowo siedziba Banku mieściła się w skromnym budynku w Bazylei.
Przez pierwsze 47 lat BIS miał swoje biura w hotelu, w pobliżu głównego dworca kolejowego w Bazylei. Wejście do banku było zamaskowane przez sklep z czekoladą. Dyrekcja twierdziła, że ten kto miał wiedzieć, trafiał do banku bez problemu, a pozostałym osobom ta wiedza nie była potrzebna.
Poniżej podam trochę ciekawostek na temat tego banku, na podstawie artykułu, który ukazał się 13 kwietnia 2015 r. w Thelibe… Wypada to wiedzieć każdemu wykształconemu człowiekowi i znać zasady działania największego na całym świecie Państwa – Banku. Bank Rozrachunków Międzynarodowych jest jakby czapką nad wszystkimi bankami centralnymi na świecie. Raz na dwa miesiące spotykają się w Bazylei prezesi lokalnych banków centralnych. Tworzą oni Konsultacyjny Komitet Ekonomiczny ECC – BIS. Od 2013 roku członkami ECC są m.in. Ben Bernanke, prezes Rezerwy Federalnej USA, Sir Mervyn King, prezes Banku Anglii, Mario Draghi – reprezentujący Europejski Bank Centralny, Zhou Xiaochuan z Banku Chin, oraz prezesi banków centralnych Niemiec, Francji, Włoch, Szwecji, Kanady, Indii, Brazylii. Dyrektorem Generalnym BIS jest Jaim Caruana, były prezes banku Hiszpanii. Bank prowadzi działalność w 3 komisjach: globalnego systemu finansowego, systemów płatności i komisji rynków międzynarodowych – IMK. Komisje przygotowują „propozycje” dla polityków światowej gospodarki i programy działania. Spotkania zaczynają się w poniedziałek o 9.30. Uczestniczą w nich przedstawiciele 30 banków centralnych, na przykład Indonezji, PRA, Hiszpanii, Turcji. Prezesi 15 mniejszych krajów, takich jak Węgry, Izrael, Nowa Zelandia, mogą siedzieć w drugim rzędzie w charakterze obserwatorów, bez możliwości zadawania pytań. W trzecim rzędzie znajdują się prezesi mniejszych krajów, takich jak Macedonia, czy Słowacja, nie mogą oni uczestniczyć w spotkaniach rannych.
Budynek banku został specjalnie zaprojektowany. Znajduje się przy granicy Francji i Niemiec. Do tego nowego budynku BIS przeniósł się w 1977 roku. Mieści się on obecnie przy Centralbanhnplatz 2.
Uczestników spotkań przewozi z lotniska w Zurychu do Bazylei specjalna flota limuzyn. BIS posiada wszelkie uprawnienia samodzielnego państwa. Jego korespondencja jest zamykana w workach niepodlegających kontroli celnej, ani żadnej innej. Budynek, jak i osoby tam pracujące, objęte są taką samą ochroną jak ambasady, czy dyplomaci największych państw. Dokumenty zarówno urzędników, jak i osób zapraszanych na spotkania, są nietykalne, a torby nie mogą być przeszukiwane. Siedziba jest eksterytorialna i nie podlega prawu szwajcarskiemu. Zarówno BIS, jak i jego pracownicy, są zwolnieni z płacenia podatków szwajcarskich, jak i jakichkolwiek dochodowych od wynagrodzenia, czyli brutto równa się netto. W 2011 roku kierownictwo główne otrzymywało wynagrodzenie rzędu ponad 760 000 franków szwajcarskich, a kierownicy działów rzędu 587 000 franków. Oczywiście do tego dochodzą premie, nagrody etc.
Mało tego, wszyscy pracownicy Banku mają immunitet według prawa szwajcarskiego, związany z zakresem ich pracy. Czyli praktycznie są bezkarni i nie mogą być za nic karani. Obecnie bank zatrudnia ponad 600 pracowników. Aktywa BIS nie podlegają roszczeniom cywilnym na mocy prawa szwajcarskiego i nigdy nie mogą być zajęte. BIS ściśle strzeże tajemnicy bankowej i żadne dokumenty, listy obecności ze spotkań, nie mogą być wydawane. Nawet wykonywanie notatek nie jest mile widziane. Pomimo obracania miliardami, nie ma żadnych umów papierowych i żadnych podpisów. Słowa uczestników były wystarczającym zabezpieczeniem i w dotychczasowej historii nigdy nie było rozczarowania. Co ciekawsze, koszty delegacji tych pracowników lokalnych banków centralnych, są pokrywane z pieniędzy lokalnego podatnika, podobnie jak pensje, emerytury. Teoretycznie wszystkie banki centralne mają zagwarantowaną konstytucyjnie ochronę i mogą swobodnie kontrolować politykę pieniężną w danym kraju. Podobno obecnie tylko 4-6 banków na świecie nie jest jeszcze pod kontrolą BIS. Innymi słowy, cały ten cyrk z wyborami nie ma żadnego znaczenia dla gospodarek poszczególnych krajów, ponieważ gospodarka „finansowa kraju” ma centralę w Bazylei, a nie w Warszawie, Moskwie, itd. Dlatego jeżeli jesteś poważnym człowiekiem, musisz się zastanowić, czy warto brać udział w cyrku. W cyrku, gdzie to Ty jesteś clownem i to z Ciebie się śmieją. Zdziwienie musi budzić również fakt tak gorącego namawiania do brania udziału w wyborach przez Episkopat Kościoła Katolickiego. Przecież na tym poziomie wykształcenia powinno być wiadomym, co jest prawdą.
BIS – jego specjalny Komitet d/s trendów rynkowych – IMK, co dwa miesiące ustala ceny złota, po przejęciu roli London Gold Pool. Obecnie w „tym temacie” jest zaangażowanych tylko 21 banków na świecie. BIS kontroluje 4/5 światowej produkcji, czyli światowego PKB. BIS jest najważniejszym bankiem na świecie, wyprzedza MFW, czy Bank Światowy. Jego głównym celem jest prowadzenie „zrównoważonej gospodarki światowej” – czyli promowanie współpracy banków centralnych oraz zapewnianie dodatkowych udogodnień dla międzynarodowych operacji finansowych. A przypominam, że prezesi i zarządy lokalnych, czyli krajowych banków centralnych, nie są wybierani w głosowaniu powszechnym. I nie mogą być odwoływani przez referendum. BIS posiada biuro regionalne w Hongkongu. BIS kupuje i sprzedaje złoto i dewizy dla swoich klientów, czyli innych banków centralnych. Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego oparty na BIS, reguluje wymogi kapitałowe banków komercyjnych i ich płynności. Wymóg rezerwy to 8% kapitału, czyli jeżeli bank udzielił kredytów na przykład na 200 milionów, to musi w sejfie trzymać 16 milionów. Jak możemy sami stwierdzić, bez względu na sytuacje polityczne, BIS cały czas niezmiennie działa i żadne kryzysy mu nie grożą. Dlatego lokalne banki wprowadzają ograniczenia wypłat na przykład do 5000 euro, czy nawet mniej.
BIS jest trzecią na świecie instytucją pod względem posiadanego złota. Zgromadził około 119 ton. To jest więcej, aniżeli Katar, Brazylia, czy Kanada. Przynależność do BIS jest przywilejem i byle kogo tam nie wpuszczają. Rosja, Chiny, Arabia Saudyjska weszły do BIS dopiero w 1996 roku, a taki Pakistan, 169 milionów ludzi, do dnia dzisiejszego nie został dopuszczony. Nawet Kazachstan, od 20 lat motor napędowy gospodarki w Azji Centralnej, nie został zaproszony. Podobnie Nigeria, pomimo posiadania drugiej co do wielkości gospodarki w Afryce, nie ma przywileju zasiadania w BIS, nawet w trzecim szeregu.
Sam musisz pomyśleć, dlaczego.
Niestety większość młodych ludzi nie rozumie, że nadmiar informacji także jest dezinformacją. W Polsce np. szeroko dyskutuje się o gender, o pedofilach, a nikt nie pyta co się stało z polskim złotem tym po 1939 roku? Ile tego wywieziono, ile i na co poszło? Albo jeszcze bardziej tajemnicza sprawa złota FON było tego ponad 5 ton. Ile i kiedy wróciło do Kraju? Kto je przywiózł? Co się z tymi ludźmi stało? Jaki to ma związek z procesem komisji Tatara i Utnika? Umieszczenie jakiejkolwiek informacji w internecie nie ma znaczenia żadnego. Przypadkowe trafienie jest nieprawdopodobne w związku z całkowitą ilością danych. Najlepszy przykład: pomimo, że trzęsienie ziemi w tzw. katastrofie fukishimskiej nie przekraczało 5 stopni a wysokość fali była mniejsza od 5-6 metrów, prasa głównego nurtu dezinformacji i użyteczni naukowcy nadal plota bajki o trzęsieniu ziemi 9,9 stopnia w skali Richtera i fali wysokości nawet 15 metrów. Świadczą o tym wpisy rozmaitej maści trollów. To jest siła internetu. Tylko kto rozpowszechnia te właściwe adresy i kto je nagłaśnia?

Autorstwo: dr Jerzy Jaskowski

Za: http://wolnemedia.net/gospodarka/jak-plynie-pieniadz/

Data publikacji: 8.05.2015


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 11 wrz 2015, 06:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30910
Bunt już dawno powinien nastąpić

Jak wiemy, polskie firmy działające w naszym kraju mogą tylko pomarzyć o warunkach do prowadzenia biznesu, jakie rząd RP stworzył ich zagranicznej konkurencji. Dlatego też coraz głośniej mówi się o buncie polskich przedsiębiorców w celu wymuszenia na władzy zrównania pozycji wszystkich podmiotów działających na rynku.

Na ten problem wyraźnie zwracały raporty Najwyższej Izby Kontroli. Zauważono, że fiskus w sposób preferencyjny traktuje podmioty zagraniczne. Nie radzi sobie także ze ściąganiem podatków od wielkich koncernów i dużych zagranicznych banków. To jest fakt. To wskazuje raport. I to jest oczywiste dla przeciętnego Kowalskiego.

Warto przypomnieć, że duże sieci handlowe przy obrotach rzędu 120-130 mld zł płaciły w ostatnich latach raptem 550 mln podatku CIT. Niektórym sieciom hipermarketów nawet zwracano podatek. To jest opodatkowanie na poziomie poniżej 1 proc. Każdy polski przedsiębiorca chciałby mieć takie.

To samo dotyczy sektora finansowego zdominowanego przez zagraniczne banki. Zauważmy, że nierentowne kopalnie węgla zapłaciły w zeszłym roku prawie 7 mld zł opłat różnego rodzaju. A z kolei sektor bankowy około 4 mld zł podatku CIT. A więc te niedochodowe kopalnie płacą więcej podatków niż fantastyczne i dochodowe banki zagraniczne, które w zeszłym roku zarobiły na czysto 16 mld zł.

Widać, jak potężne lobby mają zagraniczne podmioty w polskim rządzie. Pojawiają się także twierdzenia, że w wielu sytuacjach rząd zachowuje się jak marionetka lobby lichwiarsko-bankowego w Polsce. Skandalem było już powołanie i powierzenie resortu finansów Mateuszowi Szczurkowi, który w CV ma wpisaną pracę na rzecz holenderskiego banku. Nie możliwe byłoby, żeby w Niemczech za finanse państwa odpowiadał przedstawiciel banków amerykańskiego czy chińskiego. To dowód na to, że jesteśmy półkolonią.

Nic dziwnego, że Polsce przedsiębiorcy zaczynają się buntować. Wreszcie uświadomili sobie, że rządząca koalicja Platformy i PSL preferuje kapitał zagraniczny, broniąc przy tym obcych interesów. To rząd odsuwa od siebie jak najdalej pomysły opodatkowania sektora bankowego czy wielkich sieci handlowych. Szantażuje i straszy przy tym polskich konsumentów podniesieniem cen i wyższymi marżami.

Polscy profesjonalni przedsiębiorcy wiedzą, że nie da się tak dłużej funkcjonować. Inaczej zostaną zdominowani przez obcych i znikną z rynku. Doprowadzi to do monopolu obcego kapitału. A obcy kapitał robi wszystko, aby do tej sytuacji doprowadzić. Przecież z chwilą wejścia na rynek stosują ceny dumpingowe, żeby zniszczyć konkurencję.

Przy tym korzystają z preferencyjnych kredytów bankowych. Nie tak dawno niemieckie Lidl i Kaufland otrzymały atrakcyjny kredyt od Banku Światowego na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej na kwotę 900 mln dolarów. Po co? Aby wykończyć miejscową konkurencję i przejąć rynek.

Bunt już dawno powinien nastąpić. Tylko że polscy przedsiębiorcy dali się nabrać i omamić Platformie Obywatelskiej, która obiecywała złote góry, a prawie wszystkie jej rozwiązania były niekorzystne dla polskich podmiotów.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... tapic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 19 wrz 2015, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30910
Rząd powinien uczyć się patriotyzmu gospodarczego

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik, jednym z inicjatorów obywatelskiego projektu ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rozpoczyna się zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej. Skąd taki pomysł?
– Obywatelski projekt ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej nie jest przedsięwzięciem politycznym, ale inicjatywą przedstawicieli związków zawodowych w PZL Świdnik podjętą wspólnie z samorządowcami z naszego miasta. Założenie jest takie, aby w naszym porządku prawnym do uregulowań, które dotyczą zamówień sprzętu na potrzeby Wojska Polskiego, został wprowadzony obligatoryjny wymóg terytorialności produkcji. Chodzi o to, że wojsko w pierwszej kolejności powinno zamawiać sprzęt u krajowych dostawców, a dopiero kiedy polski przemysł nie jest w stanie spełnić wymagań wojska, wówczas można dopuścić do realizacji zamówień u podmiotów zagranicznych. Przy czym warunek jest taki, że producent zagraniczny musi najpierw uruchomić taką produkcję w Polsce. Jednym słowem, nawet jeśli sami – jako polskie firmy – nie jesteśmy w stanie wyprodukować sprzętu zgodnie z zapotrzebowaniem wojska, to może nam taki sprzęt dostarczyć producent zagraniczny, ale w kooperacji z polskimi podmiotami.

Czy te, wydawałoby się oczywiste kwestie, trzeba regulować ustawą?
– Przykład przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii pokazuje, że nie tylko trzeba, ale jest to konieczność. Nie mamy innego wyjścia, bo pomimo że pewne zapisy, które teoretycznie zobowiązują rząd do wspierania polskiego potencjału obronnego w polskim porządku prawnym, istnieją – o czym mówi chociażby Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP podpisana przez prezydenta Komorowskiego w 2014 r. – ale nie jest to wymóg obligatoryjny, który w praktyce byłby brany pod uwagę przy zakupach sprzętu obronnego. I nie chodzi tu tylko o przetarg śmigłowcowy, ale także głośną ostatnio sprawę przetargu na wyposażenie polskiej armii w bezzałogowe roboty, gdzie wygrywa handlująca izraelskim sprzętem mało znana spółka, mieszcząca się w szeregowcu na warszawskim Mokotowie, a nie doświadczony polski producent z zapleczem naukowo-badawczym, Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP w Warszawie, który od 20 lat zajmuje się podobną produkcją. Co ciekawe, PIAP otrzymywało dotacje z MON na badania i rozwój, a jak przyszło do zakupu, to wygrywa pośrednik, który chce dostarczyć wojsku sprzęt produkowany za granicą.

Polski rząd trzeba dopingować, tak jakby nie miał poczucia obowiązku?
– Powiem uczciwie, że my również byliśmy zaskoczeni takim obrotem sprawy. Wydawało się, że takie uregulowania w Polsce istnieją, ale przetarg śmigłowcowy, gdzie została wybrana oferta francuskiej firmy Airbus Helicopters i śmigłowiec Caracal, a nie śmigłowce produkowane w Świdniku czy Mielcu, uzmysłowił nam, że zapisy niby są, ale rząd niekoniecznie musi się do nich stosować. Inna sprawa, że mamy taki, a nie inny rząd. To doświadczenie pokazuje, że w każdej sprawie potrzebny jest zdrowy rozsądek i kierowanie się patriotyzmem gospodarczym.

Można powiedzieć, że wyciągacie wnioski z przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii, którego rozstrzygnięcie wciąż budzi wiele pytań…
– To prawda, kontrowersje wciąż istnieją i na dobrą sprawę nie wiadomo, jak to się ostatecznie zakończy. Wciąż mamy nadzieję na sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Wnioski trzeba jednak wyciągać zawsze i wszędzie. Ustawa o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej jest potrzebna także po to, aby w przyszłości do podobnych sytuacji nie dochodziło. Chodzi o rozwój całego polskiego przemysłu obronnego i wszystkich firm, które w tym obszarze działają w Polsce.

Mają Państwo świadomość, że do tej pory wszystkie inicjatywy obywatelskie poparte milionami podpisów były ignorowane przez koalicję PO-PSL…
– Owszem, pamiętamy o tym. Mamy jednak nadzieję, że z jednej strony wybory parlamentarne, jakie się zbliżają, a z drugiej obietnice, jakie płyną praktycznie z każdej strony sceny politycznej o tym, że wszyscy chcą się wsłuchiwać w głos narodu i chcą być otwarci na inicjatywy obywatelskie, uda się wykorzystać. Mamy nadzieję zebrać wymaganą liczbę stu tysięcy podpisów i wierzymy, że w odróżnieniu od dotychczasowych inicjatyw nasza się przebije ponad politycznymi sporami.

Kiedy i jak można się włączyć w akcję zbierania podpisów?
– W akcję zbierania podpisów można się włączyć w każdej chwili. W tym tygodniu spełniliśmy ostatni formalny warunek, czyli podanie do publicznej wiadomości, a Komitet inicjatywy ustawodawczej po decyzji marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej otrzymał podmiotowość prawną. Tym samy biegnie czas trzech miesięcy, jakie mamy na zebranie stu tysięcy podpisów. U nas w Świdniku zbiórka podpisów już się rozpoczęła. Mamy również wsparcie i zapewnienie central związkowych NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych, które włączają się w akcję. Są z nami także Sekcja Krajowa Przemysłu Zbrojeniowego Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, od której dzisiaj otrzymaliśmy informację o wsparciu inicjatywy z jednoczesnym apelem do wszystkich pracowników przemysłu zbrojeniowego o włączenie się w zbiórkę podpisów. Podpisy będą zbierane zarówno podczas lokalnych otwartych akcji mamy też nadzieję, że samorządy, na terenie których działają firmy zbrojeniowe, włączą się w akcję. Uruchomiliśmy również stronę www.przemyslobronny.pl, gdzie można pobrać odpowiednie dokumenty, m.in. listy do zbierania podpisów. Tym samym każdy może włączyć się w inicjatywę, zebrać podpisy, a następnie przesłać je pod wskazane adresy czy to Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, czy Komisji Zakładowej NSZZ „S” w PZL Świdnik, ewentualnie na adres Urzędu Miasta w Świdniku. Jeżeli ktoś chce pomóc, to serdecznie zapraszamy. Prosimy o poparcie pracodawców, związków zawodowych, ludzi nauki czy samorządowców, słowem – wszystkich, którym na sercu leży przyszłość i rozwój polskiego przemysłu obronnego.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... czego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 12 lis 2015, 17:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://glosulicy.pl/aktualnosci/wolnosc ... a-polakow/

Wolność finansowa dla Polaków
RedakcjaListopad 10, 2015Listopad 10, 2015

Program nie zawiera żadnych punktów burzących dotychczasowy porządek. Jest to program, budowy nowych struktur obok istniejących. Dotychczasowych struktur naprawić się nie da, wszystkie proponowane przez partie polityczne zmiany mają jedynie charakter kosmetyczny, jest to malowanie fasady domu o zmurszałych fundamentach. Program dotyczy budowy nowego fundamentu bowiem fundamentem gospodarki jest pieniądz.
Twórcami programu są absolwenci I edycji studiów podyplomowych Nawigatorzy Jutra.
WYBRANE ZAGADNIENIA PROGRAMU POLITYCZNEGO DLA POLAKÓW
Proponowane punkty programu nie wymagają dużych zmian prawnych krajowych i umów międzynarodowych.
Wprowadzenie waluty równoległej o zasięgu krajowym, niewymienialnej
i bezodsetkowej,
Wprowadzenie wypłat dywidendy narodowej wypłacanej w walucie równoległej, przysługującej wszystkim obywatelom w równych kwotach,
Utworzenie sieci banków komunalnych finansujących głównie spółki komunalne, roboty publiczne,
Wprowadzenie zakazu sprzedaży majątku narodowego.
Wprowadzenie waluty równoległej niewymienialnej i bezodsetkowej o zasięgu krajowym
Żyjemy w erze planowego trwałego niedoboru pieniądza w obiegu, pieniądza realnego emitowanego przez bank centralny. Dowodem na to jest niewspółmierność krajowego PKB
i sumy dochodów osiąganych przez społeczeństwo. W wielu krajach także w Polsce ta nierównowaga sięga 50 %. Niedobór ten wyrównywany jest poprzez pieniądz dłużny emitowany przez banki komercyjne.
Skutkiem niedoboru pieniądza realnego jest kulejąca gospodarka i zniewolenie finansowe Polaków. Zastąpienie pieniądza dłużnego walutą równoległą (patrz raport rządu Islandii) oddłuży obywateli i gospodarkę.
Pieniądz równoległy jako waluta całkowicie suwerenna podlegał będzie kreowaniu
w ilościach i wartościach zgodnych z wolą emitenta. Pieniądz równoległy o zasięgu krajowym powinien być emitowany przez NBP. Przyjęcie opcji o stopniowym wprowadzaniu waluty równoległej, czyli waluty lokalnej upoważniałoby do emisji władze samorządowe.
Korzyści płynące z wprowadzenia waluty równoległej to:
rozwój krajowego przemysłu i handlu,
możliwość wypłaty dywidendy narodowej każdemu obywatelowi w tej właśnie walucie,
możliwość prowadzenia robót publicznych finansowanych z tego źródła,
i co najważniejsze – wzrost poczucia dobrostanu każdego obywatela.
Wprowadzenie waluty równoległej wpłynie na wzrost wskaźnika PKB, ale przede wszystkim na wzrost poczucia dobrostanu każdego Polaka.
Znane są w XX-wiecznej historii przykłady tzw. cudów gospodarczych. Plan Marshalla pozwolił na odbudowę i rozkwit gospodarczy Niemiec po II wojnie światowej w przeciągu trzech lat, uwolnienie pieniądza przez cesarza Japonii i zezwolenie na swobodną emisje pieniądza przez bank centralny pozwoliło Japonii przed II wojną światową osiągnąć pozycje potęgi gospodarczej i militarnej w przeciągu kilku lat.
Wiedzę o tym, iż hamulcem rozwoju jest brak pieniądza posiadało wiele prominentnych osób, polityków i naukowców. Jednakże wykorzystanie tej wiedzy w praktyce lub próby jej upowszechnienia kończyły się tragicznie.
Upowszechnienie wiedzy o planowym niedoborze pieniądza ochroni decydentów przed zagrożeniami. Pomimo, iż żyjemy w erze planowego trwałego niedoboru pieniądza, równocześnie żyjemy w erze obfitości dóbr i prawa ekonomiczne właściwe dla ery niedoboru wygasły. W erze obfitości zagrożenie inflacją nie ma związku z prawem podaży i popytu, i wymaga zupełnie nowego podejścia naukowego.
2. Wprowadzenie wypłat dywidendy narodowej wypłacanej w walucie równoległej, przysługującej wszystkim obywatelom w równych kwotach.
Dywidenda społeczna jest to zysk wypłacany każdemu członkowi społeczeństwa z tytułu współposiadania majątku narodowego tj. zasobów naturalnych, technologii, własności intelektualnej odziedziczonej po przodkach itp.
Korzystanie z tych dóbr powinno łączyć się z wnoszeniem opłat przez przedsiębiorstwa narodowe, państwowe, spółki z udziałem Skarbu Państwa, pozostałe przedsiębiorstwa, jak również instytucje i osoby fizyczne. Oprócz opłat źródłem dywidendy byłyby także zyski osób prawnych będących własnością państwa w całości lub w części.
Dotychczasowa praktyka, w której tylko niewielka część kosztów ponoszona była przez przedsiębiorców, a szkody ponoszone przez środowisko pokrywało całe społeczeństwo (tzw. zasada „zyski prywatne- koszty społeczne”) powinna ulec zmianie. Wpływy budżetowe z tytułu korzystania ze wspólnego majątku narodowego stanowić powinny źródła finansowania wypłat.
Pierwszym krokiem wprowadzającym zasadę powszechnej wypłaty dywidendy byłaby emisja pieniądza równoległego w kwocie wyliczonej w oparciu o istniejącą lukę nabywczą
i prognozowanego wskaźnika rotacji tego pieniądza.
Luka nabywcza jest to różnica pomiędzy sumą rocznych zakupów ludności a sumą wszystkich dochodów ludności. Dotychczas lukę tę pokrywają zaciągane przez konsumentów kredyty.
Wskaźnik rotacji pieniądza mówi, ile razy średnio w ciągu roku „dana złotówka” zmieniła właściciela, czyli ile razy uczestniczyła w transakcji kupna – sprzedaży.
3. Utworzenie sieci banków komunalnych finansujących głównie spółki komunalne, roboty publiczne.
Banki komunalne kluczem do dobrobytu i pomyślności Polaków
Utworzenie banków komunalnych we wszystkich województwach (tak, żeby ich działalnością pokryć cały kraj) da sposobność skorzystania z dopuszczalnej przez obecny system prawny kreacji pieniądza kredytowego w stosunku do gotówki w proporcji ok. 12 do 1. Oznacza to, że polskie samorządy będą mogły kreować potrzebny pieniądz same bez płacenia haraczu zagranicznym bankom, które transferują zyski za granicę. Dlaczego zagraniczne instytucje finansowe mają odnosić gigantyczne korzyści z kreacji pieniądza wysysając jednocześnie z rynku pieniądz realny, a obywatele mają ponosić tego koszt płacąc wyśrubowane podatki (koszt obsługi i spłaty długu)?
Aby funkcjonowanie banków komunalnych miało znamiona rozwiązania systemowego, należałoby zainicjować ich powstanie ustawowo. Skarb państwa mógłby posiadać w takich bankach 49% kapitału założycielskiego. Rozwiązanie takie przyśpieszyłoby proces powstawania banków nie naruszając równocześnie ich autonomii i niezależności od rządu. Banki komunalne powinny być zrzeszone (na wzór banków spółdzielczych) w jednej organizacji, która zapewniałaby wzajemną asekurację kapitałową obniżając równocześnie wymogi finansowe, które trzeba spełnić w procesie rejestracji banku.
Utworzenie sieci banków komunalnych może być też naturalną i praktycznie bezkosztową formą repolonizacji sektora bankowego. Przejęcie przepływów pieniężnych polskich gmin, średniego i małego biznesu oraz mieszkańców przez takie banki doprowadzi do znaczącego spadku wartości rynkowej banków zagranicznych, co jest szczególnie istotne
w kontekście ich uwikłania w toksyczne kredyty walutowe.
Powstanie banków komunalnych da możliwość oddłużenia polskich samorządów, a ich sytuacja pod tym względem jest dramatyczna. Powstanie sieci takich banków pomoże również wdrożyć program likwidacji bezdomności i da możliwość powrotu Polaków z emigracji. Za pomocą emitowanego przez te banki pieniądza będzie można wykupić ogromną ilość pustostanów zbudowanych przez deweloperów i oddać je praktycznie po kosztach (wynajem lub długoterminowy wykup) w ręce ludzi (zwłaszcza młodych), co nakręci koniunkturę gospodarczą. To samo robią obecnie komercyjnie banki zagraniczne. Dlatego należy odebrać
z rąk firm komercyjnych (banków i deweloperów) rynek nieruchomości, który jest kurą znoszącą złote jaja, wywożone następnie z Polski. Proceder ten jest możliwy dlatego, że państwo i samorząd pozbył się kontroli nad narodowym pieniądzem, który nie funkcjonuje pro publico bono. Dlaczego zagraniczne komercyjne przedsiębiorstwa mają mieć władzę nad dobrem podstawowym dla pomyślności i dobrobytu obywateli, jakim jest mieszkanie, czerpać z tego nieograniczone zyski, blokować rozwój, zawyżając ceny i zmuszając Polaków do emigracji lub pozbycia się marzeń o posiadaniu szczęśliwej rodziny oraz potomstwa?!
Korzyści wynikające z powołania banków komunalnych:
ewolucyjna i tania repolonizacja sektora bankowego;
możliwość dystrybucji waluty równoległej emitowanej przez NBP za pośrednictwem banków komunalnych;
oddłużenie samorządów przez wykup długów (kredyty, obligacje) z rąk banków komercyjnych;
możliwość oddłużenia najbardziej poszkodowanych przez transformację grup społecznych, np. emerytów i rencistów, których nie stać na leki bez zadłużania się
w firmach lichwiarskich;
likwidacja szeroko rozumianej bezdomności oraz wykluczenia społecznego (program mieszkanie dla każdego);
szansa na zahamowanie emigracji i zainicjowanie procesu reemigracji;
aktywizacja ekonomiczna społeczności lokalnych, wykorzystanie nieujawnionych zasobów oraz zaspokojenie ukrytych potrzeb;
ułatwione inwestowanie w społecznie pożyteczną infrastrukturę lokalną;
przyspieszony rozwój gospodarczy.
Punkt 3. opracowany został przez Nawigatora Jutra Piotra Jankowskiego
4. Wprowadzenie zakazu sprzedaży majątku narodowego.
Pojęcie majątku narodowego powinno być pojmowane bardzo szeroko, powinno obejmować zarówno dobra naturalne (powietrze, woda, grunty, kopaliny, lasy, itp.) jak
i infrastrukturę (drogi kołowe i szynowe, lotniska, sieć wodnokanalizacyjna, energetyczne linie przesyłowe, elektrownie, itp.), dobra kultury i dziedzictwa narodowego, dobra intelektualne (odkrycia, wynalazki, patenty). Zastosowana definicja ma inny zakres niż powszechnie uznany, ponieważ wyłącza własność prywatną.
Wszelkie opłaty ponoszone przez użytkowników majątku narodowego po pokryciu kosztów zasilać powinny budżet państwa. Wysokość opłat związana z korzystaniem z majątku narodowego dyktowana będzie potrzebami związanymi z zachowaniem w dobrym stanie majątku narodowego oraz potrzebami budżetowymi.
Kwoty płynące od użytkowników majątku narodowego stanowić będą podstawę wypłat dywidendy narodowej, ponieważ majątek narodowy stanowi wspólne dziedzictwo całego narodu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 06 gru 2015, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2015/12/05/k ... acja-pola/

Kupuj polskie produkty – pomoże w tym aplikacja „Pola”
Ostatnia aktualizacja: 5 grudnia 2015 | Komentarzy | 129 Odsłon

Masz dość masówki globalnych koncernów? Szukasz lokalnych firm tworzących unikalne produkty? 11 listopada miała miejsce premiera aplikacji „Pola” stworzonej w partnerstwie społeczności Koduj dla Polski, Klubu Jagiellońskiego oraz Instytutu Logistyki i Magazynowania Politechniki Warszawskiej. Za jej pomocą możemy sprawdzić m.in., czy dany producent opiera się na polskim kapitale, czy produkty powstają w naszym kraju, czy tworzy wykwalifikowane miejsca pracy i czy jest częścią zagranicznego koncernu. Aby skorzystać z aplikacji trzeba zeskanować kod kreskowy za pomocą urządzenia mobilnego.
Każdemu producentowi „Pola” przypisuje od 0 do 100 punktów. Pierwsze 35 punktów przyznaje proporcjonalnie do udziału polskiego kapitału w konkretnym przedsiębiorstwie. Dalsze 10 punktów otrzymuje ta firma, która jest zarejestrowana w Polsce, a kolejne 30, o ile produkuje w naszym kraju. Dalsze 15 punktów zależy od tego, czy zatrudnia w naszym kraju w obszarze badań i rozwoju. Wreszcie ostatnie 10 punktów otrzymują firmy, które nie są częścią zagranicznych koncernów.
Twórcy aplikacji stworzyli podstawową bazę produktów, ale liczą na to, że użytkownicy będą zgłaszać do nich kolejne firmy, których wciąż nie ma w bazie. „Polę” można pobrać na chwilę obecną na Androida oraz system IOS i jest w pełni darmowa.

Na podstawie: portalspozywczy.pl/tvn24bis.pl

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekonomia to tez patriotyzm. Nie dajmy sie okrasc!!!!!!
PostNapisane: 14 gru 2015, 13:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... mpaign=rss

PKB to suma wszystkich dochodów na obszarze Polski, czyli także żydomasońskich koncernów i banków. Do dochodów zalicza się także zaciągane długi, co jest absurdem, ale tak liczony jest PKB. Dochód narodowy to jest dochód wszystkich Polaków. Ponieważ polski przemysł został zniszczony, a wszystkie większe zakłady przemysłowe należą do obcych i im dają zysk, dlatego dochód naszego narodu opiera się głównie na wielkości pensji, jakie nam wypłacają. Do tego dodać należy zyski małych polskich przedsiębiorstw, jak zakłady rzemieślnicze, drobne sklepiki, fryzjerzy itp. Z tego powodu by zwiększyć nasz dochód narodowy, należy domagać się wyższych płac. Chodzi tu o podział zysków między Polakami a żydomasonerią. Im wyższe płace, tym więcej dla Polaków, a mniej dla żydomasonów. Czasy rządów PO to był ciągły wzrost PKB oraz spadek dochodu narodowego Polaków. Czyli w tym okresie zyski żydomasonów na obszarze Polski rosły, a dochody Polaków malały.

Kopia artykułu:

Połowa Polaków zarabia realnie mniej niż 2359 złotych
Dodane przez Zyga
Opublikowano: Niedziela, 13 grudnia 2015 o godz. 09:09:49

Tak wynika z opracowania przez Główny Urząd statystyczny wybranych zagadnień z dziedziny rynku pracy. Ponad milion ludzi na umowach śmieciowych. Porównywalna liczba na "samozatrudnieniu".

Jak wyliczył GUS w zeszłym roku mediana zarbków wzrosła tylko o 176 złotych brutto czyli 122 zło netto i wynosiła 3291 zł brutto czyli 2359 zł wypłacanych z rękę. Oznacza to, że połowa Polaków zarabiajacych na umowie o pracę w w podmiotach zatrudniających powyżej 9 pracowników znalazła się poniżej tej kwoty.

Jeśli chodzi o dominante, czyli kwotę wynagrodzenia najczęściej pojawiającą się wśród innych kateogrii dla zeszłego roku było to 2469 zł brutto, a więc 1786 zł netto. 10% najgorzej opłacanych pracowników otrzymało wynagrodzenie ogółem brutto do 1718 zł (1263 zł netto), 10% zarabiających najlepiej otrzymywało nie mniej niż 6917 zł brutto, czyli 4886 zł netto.

Arytemtyczna przeciętna z wynagrodzeń wyniosła 4107 zł brutto (2927 zł netto). Jednak na taką płacę lub większą mogło liczyć jedynie 44%.

1,36 miliona Polaków pracowało w ubiegłym roku na umowach cywilno-prawnych, a 1,1 miliona stosowało tak zwane "samozatrudnienie".

bankier.pl/kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /