Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 14 sty 2012, 12:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Śmiej się..Polaku! Dymisja Grasia?

Albo: Krótki szkic o zabijaniu.Rozumu- rzecz jasna. Czyli kpina z Polaków w pełnej krasie.

Polski Prokurator Generalny jedzie na rocznicowe obchody do zaprzyjaźnionej prokuratury rosyjskiej. Bo wypada. W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy z sąsiadami, którzy nie widzą potrzeby oddać tego, co do nich nie należy. (wrak, czarne skrzynki).Którzy nie dosłali do dzisiaj bardzo istotnych dokumentów wymienionych w uwagach polskich prokuratorów do raportu MAK! Jechać w miejsce w którym morderstwa na tle politycznym to błahostka.( Ciekawe, czy pojechali Brytyjczycy w ramach obowiązującej mody na wybaczanie win wszelakich - casus morderstwa Litwinienki i ochrona sprawców).

Polski Prokurator Generalny wyraża zadowolenie z powodu kolejnej deklaracji Rosjan o ich woli wyjaśnienia do końca przyczyn Tragedii Smoleńskiej, co powtarzają zresztą od pierwszego momentu gdy bez jakichkolwiek badań ogłosili winę polskich pilotów w godzinę po katastrofie.

Teraz dołożyli polskiemu prokuratorowi zapewnienie, ze już niedługo wybudują stalową wiatę dla wraku Tu 154 M, stanowiącego polską własność. To znaczy dla tego co tam zgromadzili, bo co tam jest tak naprawdę –nie wie nikt. W normalnym państwie układa się szczątki w obrysie samolotu, a czyż mogliby mieć wolę układać to ci, którzy na wszelki wypadek cięli stal i wybijali szyby?

I prokurator się cieszy. Za kilka lat być może Rosjanie dołożą w ramach współpracy ogrzewanie, w kolejnych doprowadzą do wiaty gaz. A na 300 lecie rzeczonej prokuratury oddadzą nam np. obudowę telefonu Pana Prezydenta Rzeczpospolitej.

Seremet uznaje zapewnienia strony rosyjskiej za „cenne”- mimo że wola stworzenia stałej zabudowy dla wraku nie rokuje szybkiego zwrotu…* Czy ktoś w Polsce pamięta już jak to w lipcu 2011 roku rozpowszechniano wrzutki o zwrocie wraku? **

Seremet wpisuje się miękko w styl pracy tego rządu.Którego rzecznik uważa za stosowne przepraszać za posądzenie rosyjskich służb o niewątpliwy fakt kradzieży kart płatniczych śp. Andrzeja Przewoźnika „Izvinite, eto byla prosta aszybka” A rodzinom poległych pod Smoleńskiem ma czelność powiedzieć „"Nie ma znaczenia, czy w kokpicie Tupolewa był generał Błasik, czy nie - ofiarom katastrofy nie przywróci to życia" -powiedział rzecznik rządu w rozmowie z reporterem RMF FM Piotrem Glinkowskim.”

Po takiej wypowiedzi, jawnie świadczącej o tym, ze wedle rzecznika nie jest ważna tzw. prawda materialna o najtragiczniejszej w dziejach Polski katastrofie –premier powinien wyrzucić go natychmiast z pełnionej funkcji.

Czy jednak nie za wiele oczekuję od premiera, który sam wprowadzał w błąd i Sejm i opinię publiczną mówiąc o możliwości korekty rosyjskiego raportu poprzez odwołanie do ICAO ***?

Mieszkamy w takim kraju w którym nie wolno urażać sąsiadów (Rosja, Niemcy), nie wolno urażać mniejszości (vide rekcja na żart Suskiego podczas wystąpienia Biedronia), za to wolno odbierać bezkarnie honor własnym obywatelom, publicznie kłamać i nie ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.

Demokracja pajaców dla pajacyków.

*– Jest to niezwykle cenne zapewnienie – podkreślił Seremet po spotkaniu z szefem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Bastrykinem. Seremet usłyszał też deklarację, że intencją strony rosyjskiej także jest dotarcie do rzetelnej, pełnej i obiektywnej prawdy.


Prokurator generalny RP przekazał również, że otrzymał informacje, iż wrak polskiego Tu-154M został zabezpieczony na tyle, na ile jest to możliwe. Do końca stycznia tego roku władze Smoleńska wspólnie z ministerstwem transportu Federacji Rosyjskiej dokonają zabezpieczania w sposób trwały przez budowę stalowej wiaty nad samolotem – powiedział.

**– Tak, Tu-154M zostanie przetransportowany przez naszą firmę do Polski, jednak bez harmonogramu prac nie mogę podać więcej szczegółów – taki cytat zamieścił portal radom24.pl.

Gdy jednak sprawą zainteresowały się ogólnopolskie media, pracownicy firmy nie chcieli już jednak potwierdzić informacji, jakoby w środę miały do Rosji wyruszyć samochody radomskiego ZTE, które miały przywieźć nad Wisłę wrak prezydenckiego tupolewa.

Od katastrofy pod Smoleńskiem, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku, maszyna znajduje się na terenie Rosji, gdzie była badana przez tamtejszą prokuraturę.

***Graś”Jak dodał, w zależności od odpowiedzi strony rosyjskiej na to formalne wystąpienie, rozważane i opracowywane są przez rząd polski dalsze scenariusze działań. – Nie wyłączając tego, o czym mówił już na konferencji prasowej pan premier, czyli zwrócenia się do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO), celem dalszego rozpatrywania naszych wątpliwości i naszych uwag do przedstawionego przez Rosjan raportu– zaznaczył.”



http://www.fakt.pl/Zamieszanie-z-wrakie ... 673,1.html

http://www.tvn24.pl/-2,1659775,0,1,gras ... omosc.html

http://tvp.info/informacje/polska/polsk ... ak/3803731

http://1maud.salon24.pl/381222,smiej-si ... sja-grasia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 09 lip 2016, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Opozycja gra z Putinem w jednej lidze

Z gen. dyw. Romanem Polką, byłym dowódcą jednostki specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Warszawie rozpoczął się w piątek szczyt NATO...
– W moim odczuciu jest to przełomowy szczyt NATO. Sojusz Północnoatlantycki w końcu uświadomił sobie, że koncepcja strategiczna z Lizbony jest już dawno nieaktualna i że sielankowe postrzeganie współczesnej rzeczywistości jako tej, w której już nie będzie konfliktów, co szczególnie jest widoczne w dokumentach Unii Europejskiej, jest myśleniem tylko życzeniowym, dalekim od realiów. Wierzę, że ten szczyt NATO, który został poprzedzony – wreszcie – realnymi ćwiczeniami wojskowymi, a nie tylko pokazem dla mediów, zostanie zwieńczony decyzją o rozmieszczeniu, co prawda rotacyjnie, ok. 4-5 tysięcy żołnierzy na wschodniej flance, że będzie to pod tym względem przełom. Aczkolwiek trzeba mieć też świadomość, że jest to pierwszy krok i że nie możemy na tym poprzestać. Takie podejście jest oczywiście znaczącą zmianą w geopolityce wschodniej flanki NATO. Warto jednak pamiętać, że są także zagrożenia dla ustaleń tego szczytu, które słychać z ust byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera czy też obecnego szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera. Pytanie też – jak będzie wyglądała polityka Stanów Zjednoczonych po zbliżających się wyborach prezydenckich w tym kraju i kto zasiądzie w Białym Domu. Stąd bardzo ważne jest, żeby decyzje podjęte na szczycie w Warszawie jednoznacznie pokazywały, że NATO będzie się solidarnie angażować na wschodniej flance, a nieobliczalna, imperialna polityka Putina nie będzie bezkarna.

W jednym ze swoich wystąpień poprzedzających szczyt w Warszawie prezydent Andrzej Duda powiedział, że cieszy się, iż NATO zachowuje politykę otwartych drzwi. Czy jednak nie musieliśmy tych drzwi wyważać?
– Rzeczywiście dotychczasową politykę NATO trudno nazwać polityką otwartych drzwi. NATO wewnętrznie bardzo się dzieliło i ofensywa dyplomatyczna zarówno prezydenta Dudy, jak i ministrów Waszczykowskiego czy Macierewicza oraz nasze pozytywne podejście do wyzwań na flance południowej w Basenie Morza Śródziemnego to wszystko sprzyja odbudowaniu spójności NATO. Ta spójność jest prawdziwym gwarantem kolektywnej obrony. Polska o to usilnie zabiegała i to, że szczyt NATO odbywa się w Warszawie, że takie decyzje zostały podjęte i to jak jesteśmy w tej chwili postrzegani w strukturze Sojuszu Północnoatlantyckiego, że nasz głos jest poważnie brany pod uwagę, co było potrzebą chwili, to wszystko jest bardzo istotne i na tym polega ofensywa dyplomatyczna. My, wojskowi, już dawno wskazywaliśmy na zagrożenia i dobrze, że w końcu udało się do tego przekonać polityków. Miejmy nadzieję, że ten szczyt nie będzie tylko przełomowym w gestach i słowach, ale że polityka wspólnej obrony będzie mocno i konsekwentnie realizowana i nie będzie tylko słowno-papierową deklaracją.

Te, jak Pan to określił, słowno-papierowe deklaracje wzmocnienia wschodniej flanki NATO padały na szczycie w Newport. Czy spodziewane teraz decyzje oznaczają, że sposób myślenia NATO w ciągu tych dwóch minionych lat się zmienił i na ile?
– Ma pan rację, na szczycie w Newport NATO zaprezentowało się jako papierowy tygrys. Zapowiedzi odbudowy sił natychmiastowego reagowania, na które musieliśmy czekać, bo nic w tym zakresie tak naprawdę się nie działo, bardzo marginalne potraktowanie Ukrainy i udawanie, że właściwie nie ma problemu aneksji Krymu i tego, co za sprawą Rosji się dzieje w Donbasie, to rzeczywiście nie napawało optymizmem. W tej chwili retoryka NATO się zmieniła i nie są to już tylko słowa. Działania podjęte przed samym szczytem, ćwiczenia Anakonda-16 z udziałem ponad 30 tysięcy żołnierzy, a nie tylko demonstracyjny przejazd kolumny żołnierzy przez Polskę, jak to wcześniej miało miejsce, czy chociażby działania podejmowane w cyberprzestrzeni to wszystko pokazuje, że dzisiaj NATO jest zdolne do reagowania na współczesne zagrożenia i że jest również zdolne do prowadzenia wojny hybrydowej, nieprzewidywalnej, z wieloma elementami zaskoczeń. To wszystko pozwala mi pozytywnie patrzeć na ten szczyt w Warszawie mimo głosów również z Polski, które próbują dyskredytować to, co się dzieje, że wiele spraw zostało zrealizowanych po szczycie w Newport, ale to nieprawda, bo z prawdziwym przełomem mamy do czynienia dopiero teraz. Wcześniej niestety tylko udawaliśmy, że wszystko jest dobrze, ale w rzeczywistości wcale tak nie było. O te wspomniane przeze mnie decyzje bardzo trudno było się dobić.

Czy do realnego odstraszania Rosji wystarczą siły oficjalnie proponowane przez NATO na wschodniej flance?
– Oczywiście te cztery bataliony wojsk czy brygada pancerna nie są realną siłą, która odstraszy Rosję jako potencjalnego agresora. Natomiast to, co przede wszystkim będzie odstraszało, to spójność NATO. Mam na myśli wspólne ćwiczenia, systematycznie realizowane manewry i nie tylko pozorowane, ale rzeczywiste ruchy, z którymi dopiero teraz mamy do czynienia, co pokazuje, że na wypadek zagrożenia będziemy razem, wspólnie reagować. To, co w niedawnych ćwiczeniach Anakonda-16 przeraża Rosję, to nie to, że się one w ogóle odbyły, ale to, że braki ujawnione podczas tych manewrów dotyczące przerzutów wojsk i sprzętu, logistyki, komunikacji, o których Rosja doskonale już wcześniej wiedziała, a my również zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że te luki czy braki nie są zamiatane pod dywan, ale rzeczywiście zostaną podjęte prace, żeby je zniwelować. Rosja w tej chwili poprzez media próbuje sobie zakpić ze szczytu w Warszawie, z tych „batalioników”, które będą stacjonowały w państwach nadbałtyckich, które w istocie nie stanowią zagrożenia. W tej retoryce słychać też, że Rosja jest bardzo pokojowo nastawiona i nigdy w granice sojuszu nie wychodziła, ale jak to się ma do faktów, kiedy wojskowi rosyjscy ćwiczą taktyczne uderzenie jądrowe na Warszawę. Ta broń nie jest w gestii polityków, tylko wojskowych i jeżeli w takim duchu się ich wyszkoli i wykształci, to bez większego oporu czy bez zahamowań będą w stanie nacisnąć przycisk i spowodować nieobliczalne w skutkach konsekwencje. Dlatego tym bardziej ważne jest konsekwentne trzymanie się razem w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i przedkładanie własnego bezpieczeństwa nawet nad doraźne interesy ekonomiczne, po to żeby móc żyć i funkcjonować w Europie, która jest Europą pokojową z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko deklarowana jako oaza bezpieczeństwa.

Zaraz po szczycie w Warszawie odbędzie się szczyt NATO – Rosja. Czy chodzi tu tylko o utrzymanie kanałów komunikacyjnych?
– Komunikacja i wzajemne relacje są bardzo ważne. Nawet w trudnych warunkach, kiedy istnieją napięcia między stronami, należy i trzeba ze sobą rozmawiać i komunikować się. Myślę, że ta komunikacja jest potrzebna również po to, aby Rosji przekazać, jaki sygnał płynie ze strony wszystkich państw członkowskich NATO. Jest potrzebna także po to, żeby w rozmowach poufnych pokazać bariery, poza które Rosja nie może wyjść, a w przeciwnym wypadku będzie się musiała liczyć z poważną odpowiedzią czy reakcją. W związku z tym planowanym szczytem NATO – Rosja nie dopatrywałbym się jakichś zakulisowych prób dogadywania się za plecami Polski, ale uważam, że jest to element otwartej gry w postaci jasnego komunikatu, który zostanie Rosji przekazany. NATO nie ma nic na sumieniu, nigdy nie planowało wykraczania czy podejmowania działań ofensywnych poza granice sojuszu w stronę Rosji. I sądzę, że taka otwarta deklaracja NATO w stosunku do Rosji, że z jednej strony działamy w granicach sojuszu, a jednocześnie oczekujemy tego samego ze strony przeciwnej i jakiekolwiek próby ingerowania w strefę wpływów NATO spotkają się z reakcją, takie deklaracje i taki jasny przekaz owszem powinny mieć miejsce. Takie wzajemne kontakty należy utrzymywać. Oczywiście nie może to być na zasadzie, że utrzymuje się takie relacje z Rosją, a nie rozmawia się np. ze stroną ukraińską, pomijając fakt, iż Rosja pogwałciła traktaty chociażby w odniesieniu do Ukrainy.

Tuż przed szczytem NATO w Sejmie odbyła się debata i akcja opozycji przeciwko szefowi MON. Czy w jakimś sensie cała ta sprawa podważa nasz autorytet w związku z tym ważnym dla Polski wydarzeniem?
– Byliśmy świadkami próby podważenia autorytetu ministra obrony narodowej. Załóżmy nawet, że taki wniosek zyskałby aprobatę i udałoby się go odwołać, to pojawiają się dwa pytania: po pierwsze za co…? Tak naprawdę trudno znaleźć jakikolwiek racjonalny, merytoryczny argument. Antoni Macierewicz jest dobrym ministrem obrony, który w przeciwieństwie do poprzedników np. znalazł miejsce w wojsku żołnierzom, którzy zdobyli duże doświadczenie w Afganistanie i mogą się nim dzielić. Czy miałby zostać odwołany za to, że dba o rozwój zdolności bojowej naszej armii, czy może za to, że prowadzi działania zmierzające w kierunku zacieśnienia kolektywnej współpracy z NATO także poprzez uczestnictwo czy udział w misji w walce z tzw. Państwem Islamskim? Te wszystkie działania w istocie zmierzają do zacieśnienia i wzmocnienia struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego i są przejawem patrzenia nie tylko przez pryzmat czubka własnego nosa. W istocie próba odwołania ministra obrony była próbą osłabienia pozycji Polski w rozmowach z NATO i to w tak newralgicznym momencie, w jakim znajduje się świat. Z dyplomatycznego punktu widzenia mielibyśmy wyjątkowo trudną sytuację podczas tego przełomowego szczytu NATO. Takie działania opozycji świadczą o niedojrzałości politycznej i trudno je nazwać inaczej niż piątą kolumną albo dywersją.

Czy Pana zdaniem opinia międzynarodowa, która patrzy z boku na wewnętrzne wydarzenia w Polsce i na takie działania opozycji, ma świadomość, że jest to tylko akcja polityczna?
– Myślę, że obserwatorzy sceny politycznej w Polsce zdają sobie doskonale sprawę, że jest to pewna gra. Jeżeli ktokolwiek mógłby się cieszyć z tego typu akcji, to przede wszystkim Putin. Zresztą trudno, żeby się nie cieszył, skoro opozycja w Polsce takimi działaniami w pewnym sensie wspiera jego strategiczny cel, jakim jest rozbijanie spójności NATO, ale także rozbijanie spójnego myślenia o bezpieczeństwie samej Rzeczypospolitej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lidze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 11 lip 2016, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Czekam na Polexit

Izabela BRODACKA

Wiele lat temu, gdy dzięki Kuroniowi wprowadzono zasiłki dla bezrobotnych pewien mój znajomy, doktor ichtiologii zresztą, otrzymał propozycję zarządzania wielkim gospodarstwem rybnym. Pobierał wówczas zasiłek w wysokości tysiąca złotych a proponowano mu pensję powiedzmy 2500 złotych . Nie będę pracował za 1500 oświadczył, odejmując zasiłek od pensji. „ Czy nie widzisz, że rozumujesz jak klasyczny menel?” powiedziałam mu rozwścieczona. „Poważny człowiek nie wlicza zasiłku do dochodów. To tak jakbyś planował oprzeć swój byt na żebraniu pod kościołem.” Chyba podziałało, bo znajomy ostatecznie zdecydował się zostać dyrektorem Gospodarstwa Rybackiego.

Zwolennicy członkostwa w UE rozumują na ogół podobnie do mego znajomego. Obliczają ile unia daje na inwestycje, rolnikom, szpitalom. Wydają się nie rozumieć, że jak mówią Brytyjczycy: „There's no such thing as a free lunch”. Wielka Brytania była zawsze dla UE płatnikiem netto .To znaczy, że wpłacała więcej niż otrzymywała. To ułatwiło obywatelom GB ich rozsądną decyzję.
W Polsce rzadko kto zastanawia się jak naprawdę wygląda nasz bilans korzyści z członkostwa w UE. Polska jest podobno płatnikiem brutto, to znaczy wpłaca do kasy unijnej mniej niż otrzymuje. Jeżeli nawet to prawda pieniądze otrzymujemy wyłącznie na projekty zgodne z ideologią i praktyką biurokratycznej machiny UE. Dotacje na infrastrukturę oznaczają między innymi najdroższe stadiony świata, baseny w małych miejscowościach, których utrzymanie przekracza możliwości samorządów, zupełnie zbędne orliki ze śmierdzącą brudnymi skarpetami sztuczną trawą, powstające obok zwykłych, od lat używanych, tradycyjnych boisk.

Podnosi się zwykle argument znaczenia unijnych dotacji dla rolników. Tymczasem powinniśmy rozumieć, że dotacje niszczą rolnictwo zamiast je rozwijać. Przede wszystkim likwidowana jest konkurencja produktów i usług prowadząca do poprawy ich jakości. Pomijając takie idiotyzmy jak wymagana przepisami unii krzywizna banana czy zaliczanie ślimaków do ryb dotacje unijne są nieracjonalne, wymuszane najczęściej przez grupy nacisku.

Dam przykład z dziedziny, na której się znam, z hodowli koni. Dotacje na hodowlę hucułów spowodowały rozpowszechnienie się tej sympatycznej lecz mało użytecznej i prymitywnej rasy na nizinach. Miejscem hucułów są bieszczadzkie połoniny. To koniki silne, wytrzymałe, mało wymagające, nie mają jednak żadnego znaczenia sportowego ani tym bardziej wyścigowego. Poważny jeździec nie wybierze sobie hucuła do konkursu skoków. Nadają się wyłącznie dla dzieci i turystów. Populacja hucułów była dotąd regulowana w naturalny sposób przez użyteczność tej rasy. Hodowane w nadmiernych ilościach, po zniesieniu dotacji powędrują do rzeźni.

Nasze prawdziwe „korzyści” z przynależności do UE to haracz płacony za emisję CO2, likwidacja naszych stoczni, bezprawne interwencje w sprawy wewnętrzne naszego kraju, narzucanie nam uchodźców. Ukoronowaniem tego bezprawia jest bezczelna propozycja płacenia przez nas 250 tysięcy euro za każdego uchodźcę nieprzyjętego.

Jak dotąd propozycje zreformowania tego upiornego eurokołchozu jakim jest UE przypominały rewizjonistyczne projekty reformowania socjalizmu. Unia tak - wypaczenia nie, a wypaczenia to unijna biurokracja, oraz jej interwencje w sprawy państw narodowych.

Jednak jak się okazuje Niemcy i Francja chcą zarządzać kryzysem wywołanym przez Brexit przyspieszając i pogłębiając integrację czyli praktycznie likwidując państwa narodowe. Ku memu zdumieniu politycy polscy jednym głosem wyrażają troskę o przyszłość unii zamiast korzystając z okazji iść za przykładem Anglików.

Szczytem hipokryzji jest zachwalanie korzyści z utworzenia unijnej straży granicznej, która skutecznie będzie bronić państw Unii przed imigrantami, a jednocześnie zapominanie, że to przecież Niemcy wywołały ten kryzys zapraszając ich do Europy.

Wartości, którym hołduje UE to wartości czysto lewackie. W dodatku wprowadzane są w życie (jak to zawsze w przypadku lewackich wartości bywało) zdecydowanie wybiórczo. Niemcy futrując na przykład stocznię w Rostoku jednocześnie nakazywały likwidację stoczni polskich. Hołdowanie tym utopijnym wartościom sprowadziło na unię potworny kryzys imigracyjny. Spowodowało rakowaty rozrost unijnej biurokracji. Pewien brytyjski polityk powiedział: „Unia to szlachetna idea, ale nie nadaje się do zastosowania w życiu”. Komunizm też był podobno szlachetną ideą, ale jak wiemy sprowadził na świat same nieszczęścia. Nie wątpię, że komunizm był bardzo korzystny dla partyjnych notabli. Dla zwykłego człowieka oznaczał jednak zniewolenie, rabunek i ucisk. Jak mawiali Rosjanie : „всē для народа, но ты не получишь”.

W 1985 roku gdy konstytuowała się idea zjednoczonej Europy byłam w Paryżu. Obracałam się w środowisku emigracyjnym. Pewien prominentny znajomy z kręgu paryskiej „Kultury” przedstawił mi wówczas swoją wizję przyszłości Polski. „W Polsce nic nie nadaje się do użytku, wszystko trzeba zburzyć do fundamentów: rolnictwo, przemysł, nawet szkolnictwo. Polska może przetrwać jedynie jako kraj tranzytowy. Europa chce współpracować z Rosjanami ale jej instytucje są niekompatybilne z rosyjskimi. Nie pasują do siebie jak rura nowej firmy do starego odkurzacza. Wtedy jak wiadomo stosuje się złączkę. Polska jest taką złączką pomiędzy Europą i Rosją. Europa zaprowadzi tu swoje porządki, przemysł, banki i media. Natomiast Polacy będą pracować w szeroko rozumianych usługach. Mogą sprzątać, myć naczynia w restauracjach, a nawet kible przy autostradach”.

Byłam zdumiona, że wydawał się akceptować takie perspektywy dla swego kraju, ale nie traktowałam jego wynurzeń zbyt poważnie. Uważałam, że na emigracji stracił kontakt z rzeczywistością.

[takie poglądy swego brata Wojciecha, czy brylującego "na salonach" w Paryżu Adama M. wyśmiewał wtedy Jakub Karpiński. Niestety - oni byli bliżej ośrodka decydentów... MD]

Jak się okazało był dobrze poinformowany i taki plan został zrealizowany. Po blisko 30 latach częściowej niepodległości nic już nie powinno mnie gorszyć ani dziwić. A jednak wiernopoddańcza postawa polityków polskich wobec UE jest dla mnie nie do przyjęcia.

Jestem za opuszczeniem unii. Czekam na Polexit.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 13 lip 2016, 07:13 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7508
Lokalizacja: Podlasie
http://www.pch24.pl/tv,zbrojna-neutraln ... rodu,44476

Zbrojna neutralność albo śmierć narodu

„Gazeta Wyborcza” i spółka Agora zbankrutowały podwójnie. Nie odnoszą sukcesu finansowego, ale zbankrutowały też ideowo. Ich projekt wynarodowienia Polaków i przemienienia nas w bezbożnych eurokołchoźników się nie powiódł – mówi w rozmowie z PCh24.pl Grzegorz Braun. Reżyser z radością obserwuje patriotyczne przebudzenie i coraz poważniejszą refleksję nad polskością wśród młodych ludzi. Na tym polu dostrzega zasługi m.in. Portalu PCh24.pl, magazynu „Polonia Christiana” oraz Instytutu im. Ks. Piotra Skargi. Zdaniem dokumentalisty nie można popadać jednak w tryumfalizm, gdyż wpływy ośrodków międzynarodowych oraz „złych ludzi” na Polskę nie zostały do końca zlikwidowane. Czy doprowadzą do wojny, w której zginie kwiat polskiej młodzieży patriotycznej?

Dlaczego potrzebujemy własnego państwa? - mówi portalowi PCh24.pl Grzegorz Braun


_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 27 gru 2016, 08:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Polska się zbroi, a Rosja krytykuje

Podpisanie przez USA i Polskę umowy na dostarczenie jej manewrujących pocisków rakietowych wpłynie bardzo negatywnie na bezpieczeństwo europejskie –oświadczył ambasador Rosji przy NATO Aleksandr Gruszko w trakcie telemostu Moskwa – Bruksela.

– Będzie to miało bardzo negatywny wpływ, to zrozumiałe – powiedział rosyjski dyplomata w odpowiedzi na zadane mu w tej sprawie pytanie.

Podkreślił, że Moskwa pilnie śledzi plany zakupów. – Zakup przez Polskę rakiet powietrze-ziemia to nowy, znaczący czynnik, który będziemy musieli uwzględnić w naszym planowaniu militarnym – oznajmił ambasador Gruszko.

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało w sobotę, że Polska i USA podpisały umowę gwarantującą dostarczenie Polsce rakiet JASSM-ER o zasięgu blisko 1000 km; kontrakt opiewa na 940 mln zł. Zakup takich pocisków zapowiadał szef MON Antoni Macierewicz m.in. w połowie listopada w wystąpieniu na podsumowanie roku rządów PiS.

AGM-158B Joint Air-to-Surface Standoff Missiles Extended Range (JASSM-ER) będą stanowić uzbrojenie polskich samolotów F-16. Producentem jednych i drugich jest koncern Lockheed Martin. Polska jest pierwszym krajem spoza USA podpisującym umowę na zakup JASSM-ER.

W grudniu 2014 roku MON podpisało umowę na pociski JASSM w podstawowej wersji AGM-158A o zasięgu do 370 km i mogących przenosić głowice o masie 450 kg. Kontrakt był wart ok. 250 mln dolarów.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/173105 ... ykuje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 19 cze 2018, 21:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
D. SOBKÓW: PRZYJAZD TIMMERMANSA POKAZUJE, ŻE UE TRAKTUJE POLSKĘ PODRZĘDNIE

„Kolejny przyjazd Fransa Timmermansa to próba ustawienia się Unii Europejskiej w roli nadzorcy, który da pieniądze, pod warunkiem, że >>zrobicie tak, jak my chcemy<<. Przede wszystkim jest to traktowanie Polski jako kraju podrzędnego” – zaznaczył Dariusz Sobków, były ambasador tytularny przy Parlamencie Europejskim we wtorkowych „Aktualnościach dnia” Radia Maryja.

Frans Timmermans po raz kolejny przyjechał wczoraj do Polski, by przedyskutować z prezydentem niezawisłość sądów. Chodzi o reformę sądownictwa przeprowadzoną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Były ambasador tytularny przy Parlamencie Europejskim ocenił w Radiu Maryja, że to szantaż i czegoś takiego Komisja nie zrobiłaby innym państwom.

– Kolejny przyjazd Fransa Timmermansa to próba ustawienia się UE w roli nadzorcy, który da pieniądze, pod warunkiem, „że zrobicie tak, jak my chcemy”. Zupełne zapomnienie o tym, kto wygrał wybory w Polsce i jakiego rządu oczekują Polacy. Przede wszystkim jest to traktowanie Polski jako kraju podrzędnego. Na coś takiego absolutnie nie zdobyłaby się Komisja w stosunku do innych państw – stwierdził Dariusz Sobków.

Zaznaczył, że Komisja Europejska zapomniała o wkładzie Polaków w UE.

– To traktowanie Polaków jako społeczeństwa, które jest niemalże na garnuszku Komisji – Komisja decyduje, czy damy pieniądze czy nie, a tak nie jest. To Polacy wypracowują majątek, zasilają kasę wielu firm zagranicznych i to 3 mln Polaków wyjechało zagranicę, bo tam potrzebowano ich do pracy – tłumaczył były ambasador tytularny przy Parlamencie Europejskim.

Dodał, że Polska nie może sobie pozwolić na takie traktowanie, a echo przyjazdu Fransa Timmermansa już dociera do mediów zagranicznych, szkodząc naszemu państwu.

– Media te biorą stronę jednoznacznie KE. Przedstawiają Polskę jako prawie że „czarny lud”. My oczywiście wiemy, że tak nie jest, bo każdy, kto przyjeżdża do Polski, wyjeżdża z pozytywnym nastawieniem. Jesteśmy krajem dynamicznym, mamy ogromny kapitał społeczny. Natomiast urabia nam się opinię. Jednym z elementów tego są właśnie negocjacje Timmermansa – zaakcentował Dariusz Sobków.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/ty ... odrzednie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 28 cze 2018, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Rząd „przehandlował” zmiany w IPN za „izraelskie innowacje”?

Polski rząd zdecydował się na zmianę ustawy o IPN w ekspresowym tempie, ponieważ izraelski minister współpracy regionalnej postawił sprawę jasno: nie będzie żadnej umowy gospodarczej z Polską, dopóki prawo nie zostanie zmienione.

Relacje między Izraelem a Polską nie powrócą do normalności, dopóki nie zostaną wprowadzone zmiany w kontrowersyjnej polskiej ustawie o IPN - powiedział 19 czerwca minister współpracy regionalnej Tzachi Hanegbi. Słowa te padły podczas spotkania, które żydowski minister odbył z polską minister ds. przedsiębiorczości i technologii Jadwigą Emilewicz. Po spotkaniu Hanegbi potwierdził na Twitterze, że uwypuklił oczekiwania Izraela dotyczące zmian w prawie, które już zostało uchwalone, ale jest obecnie rozpatrywane przez polski Trybunał Konstytucyjny.

„Wyjaśniłem, że dopóki zmiany nie zostaną wprowadzone do prawa, nie będziemy w stanie przywrócić normalnych stosunków między tymi dwoma państwami” – stwierdził.

Pomimo komentarzy Hanegbiego, że ustawa utrudnia normalne stosunki między dwoma krajami, Izrael w poniedziałek podpisał Memorandum of Understanding z krajami tworzącymi Grupę Wyszehradzką, tzn. z Polską, Węgrami, Czechami i Słowacją (kraje te służą jako ekspozytura interesów żydowskich w UE i w ONZ) - o szkoleniu i współpracy w dziedzinie innowacji.

W oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Izraela czytamy: „Współpraca z krajami wyszehradzkimi umożliwi synergię, która przyniesie wzrost, szczególnie w dziedzinach, w których Izrael ma względną przewagę, jak w przemyśle motoryzacyjnym. Doceniamy to wotum zaufania państw wyszehradzkich dla przewagi Izraela i uznanie naszych znaczących osiągnięć”.

Chociaż oświadczenie to nie brzmi jak słowa odzwierciedlające ochłodzenie relacji z Polską, minister spraw zagranicznych Izraela również zapowiedział, że zmiana w polskim prawie pozostaje warunkiem powrotu normalnych stosunków między oboma krajami. Warto jednak pamiętać, że już po uchwaleniu ustawy o IPN Polska udzieliła Izraelowi wydatnej pomocy dyplomatycznej, wstrzymując się od głosu na sesjach Rady Bezpieczeństwa w sprawach dotyczących Izraela i Palestyny. Pozostałe kraje UE głosowały przeciwko Izraelowi.

We wtorek Międzynarodowe Stowarzyszenie Żydowskich Prawników (IAJLJ) przedłożyło opinię do polskiego Trybunału Konstytucyjnego dokonującego przeglądu ustawy, stwierdzając, że nałożenie „ograniczeń karnych na wolność wypowiedzi nie tylko narusza standardy konstytucyjne i międzynarodowe, ale także szkodzi samej Polsce i jej relacjom z narodem żydowskim”. IAJLJ uznało, że „nowelizacja poważnie i nieproporcjonalnie narusza wolność wypowiedzi chronioną przez międzynarodowe i europejskie traktaty (której Polska jest stroną) i jest niezgodna z postanowieniami samej Konstytucji RP, chroniącej wolność słowa i wolność prasy - i już spowodowała wzrost antysemityzmu w Polsce”. Trybunał Konstytucyjny nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy w sprawie ustawy o IPN.

Izraelski minister współpracy regionalnej wyraźnie zapowiedział gazecie „The Jerusalem Post”, że „żadne nowe umowy nie zostaną zawarte z Warszawą do czasu zmiany prawa”. Czyżby więc sytuacja gospodarcza Polski była tak dramatyczna, że jesteśmy całkowicie uzależnieni od umów z Izraelem i musimy kompromitować się uchwalaniem ustaw na życzenie innego państwa, w dodatku w przeciągu kilkunastu godzin?

Źródło: jpost.com.
AS

https://www.pch24.pl/rzad-przehandlowal ... 225,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy Polska ma szanse zachować suwerenność?
PostNapisane: 06 lip 2018, 21:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30852
Trzeba wytrzymać napór

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą KUL i WSKSiM w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Profesorze, jak należy ocenić wczorajsze wystąpienie premiera Morawieckiego w ramach debaty o przyszłości Unii Europejskiej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu?
– Przemówienie premiera Mateusza Morawieckiego na forum Parlamentu Europejskiego przypadło w gorącym politycznie momencie, mianowicie dzień po wejściu w życie budzącej w niektórych środowiskach europejskich kontrowersje ustawy o Sądzie Najwyższym i kilka dni po wszczęciu wobec Polski przez Komisję Europejską procedury związanej bezpośrednio z tą ustawą, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w zachowaniu niektórych europosłów i zadawanych polskiemu premierowi pytaniach. Przemówienie premiera Morawieckiego miało charakter pewnej kontynuacji tego, co kiedyś na forum europarlamentu starała się przekazać ówczesna premier Beata Szydło. Jak wspomniałem, nie doszło do kompromisu z Komisją Europejską. Frans Timmermans wspierany przez totalną opozycję ten temat przeciąga i to wszystko spowodowało, że wczorajszy spektakl przerodził się w polityczną ofensywę wobec polskiego premiera, który miał i mówił o przyszłości, o pewnej wizji Unii Europejskiej, polskiej wizji, która jest o wiele bardziej realna i realistyczna niż wizja rysowana przez eurokratów. Doskonale to widać na przykładzie chociażby polityki migracyjnej, gdzie wizja narzucana przez Niemcy, a osobiście przez kanclerz Angelę Merkel, zupełnie się zdewaluowała i dzisiaj przestaje istnieć. Wiadomo też, że skoro nic się nie zmieniło w układzie sił, a presja na polski rząd inicjowana przez totalną opozycję w Warszawie i realizowana przez Brukselę cały czas ma miejsce, stąd nic dziwnego, że ten wczorajszy spektakl wyglądał tak, a nie inaczej.

Brukseli nie znudził się ten spektakl, w którym – jak widzimy – występują w roli oskarżycieli Polski te same osoby, jak chociażby Guy Verhofstadt?
– To, co obserwujemy, to powtórki z przeszłości. Myślę, że powoli staje się to nudnawe nawet dla samych odtwórców głównych ról, którzy poza powtarzaniem utartych frazesów właściwie nie mają nic nowego do powiedzenia. Tu nie ma żadnych nowych argumentów poza atakowaniem Polski.

A może to nie tylko spektakl, ale wręcz pewna wojna ideologiczna z Polską, która chce opierać swój byt i przyszłość na wartościach?
– Premier, który mówił o wizji Europy, o propozycjach, jak wyjść z problemów bieżących jak chociażby Brexit, kryzys bankowy, kryzysy zewnętrzne, jak np. migracyjny – o dziwo – spotkał się z ostrą krytyką. Natomiast jeśli chodzi o wartości, to jest to bardzo szerokie pojęcie, bo najpierw należałoby określić, co to faktycznie znaczy. Wartości w naszym klasycznym rozumieniu oznaczają oparcie się na zasadach chrześcijańskich, przynajmniej w pewnym zakresie, bo byłbym tu daleki od idealizowania Polski, w której też mamy kryzys w sferze moralnej. Natomiast wojna ideologiczna czy kulturowa ma miejsce niezależnie od tego, czy są na nas ataki w europarlamencie czy ich nie ma, bo to, co się tam dzieje, jest tylko politycznym uzewnętrznieniem nastrojów panujących w Brukseli. I stąd bierze się zacietrzewienie niektórych europosłów – godne lepszej sprawy, tymczasem chodzi tu o jedno, mianowicie o upokorzenie Polski. Dziwi też fakt, że zabierający głos nie mają żadnych polskich doświadczeń, bo są daleko, jak chociażby wspomniany już wiceprzewodniczący Frans Timmermans, politycy belgijscy czy inni, u których widać to zacietrzewienie, ale to wszystko jest tylko pochodna ideologii.

Ustępstwa z naszej strony też nie przyniosły rezultatów, też nie zmieniły nastawienia wobec Polski…
– Myślę, że trzeba wytrzymać ten napór, konsekwentnie robić swoje i iść do przodu. Innej drogi nie ma. Owszem, wszystkie sygnały, propozycje z naszej strony, żeby zawrzeć kompromis, zostały niestety odrzucone. Z tego wynika jedno, że nade wszystko chodzi tu o zmianę władzy w Polsce, a nie o żadne sądy, które są tylko zasłoną dymną. Sądy to jest tylko pewien segment władzy, który utrzymał się w wyniku starego pookrągłostołowego układu, więc cały czas ma miejsce wspieranie swoich i obrona tego, co było – jak mówi klasyk – aby było tak, jak było. Nic zatem dziwnego, że trwa wspieranie totalnej opozycji, która chce odzyskać władzę, wspieranie totalnej opozycji także w sądach. To tłumaczy brak reakcji, kiedy byli sędziowie na telefon, bo to wszystko robili swoi, swoi w sensie ideologicznym. Teraz, kiedy obecna władza próbuje reformować ten chory, skostniały, niereformowany od blisko 30 lat system, to pojawia się krzyk i bunt. Fakty są takie, że polityka jest podzielona na swoich i nie swoich, a argumentację można sobie darować, bo ona jest tylko zasłoną dymną dla tego całego układu, a nie powodem tych ataków, które dzisiaj mają miejsce wewnątrz i na zewnątrz.

Po co Unii Europejskiej jest cała ta wojna z Polską, skoro problemów piętrzących się przed Wspólnotą jest bardzo dużo?
– To jest mniej więcej tak jak z posłańcem, który niesie złe wiadomości. I kiedy Polska przestrzega Unię przed zgubnymi działaniami jak chociażby w kwestii imigrantów, kiedy przestrzega i mówi, że nie można likwidować państw narodowych i iść bezrefleksyjnie w kierunku centralizacji, bo wywołałoby to gigantyczne konflikty, a być może nawet rozpad Unii Europejskiej w dotychczasowych kształcie itd., kiedy zatem mówimy prawdę, to stajemy się niepopularni i szykanowani. Łatwiej jest bowiem szykanować tego, który mówi naprawdę w oczy, niż dokonać refleksji u siebie, skonfrontować się z tą prawdą i zmienić to, co złe. Tak to dzisiaj wygląda. Polska w tych sporach z Unią zasadniczo stoi na gruncie interesów europejskich i taka Polska – silna w Europie Centralnej – jest całej Europie bardzo potrzebna. Jest – jak wiemy – parcie ze Wschodu, a my jesteśmy tym przedmurzem Europy i w tej sytuacji zamiast nas wspierać, to mamy osłabianie Polski i próby sprowadzania nas do kategorii krajów wasalnych. Polska, która mówi o potrzebie Europy narodów i chrześcijańskiej Europie, broni tej wizji, która jako jedyna ma szansę przetrwania i rozwoju. Europa multikulturalna, Europa ateistyczna nie przetrwa próby czasu. Każdy rozsądny człowiek, który patrzy trzeźwo na to, co się dzieje od strony demograficznej, powinien to widzieć. Tak czy inaczej, czegokolwiek nie dotkniemy łącznie z takimi projektami jak Nord Stream, to zauważymy, że to Polska ma pomysł, jak ten problem rozwiązać czy raczej jak go uniknąć, a nie Unia Europejska czy Niemcy, którzy pchają Europę w objęcia Rosji. To, co w tej materii robią Niemcy i wspierająca je Unia, to są działania antyeuropejskie, tylko ubrane w retorykę unijną, która wydaje się nie dostrzegać piętrzącego się problemu. Dlatego, że jesteśmy wyrzutem sumienia dla nich, prawdopodobnie dlatego też jesteśmy poddawani tak ostrym atakom.

Premier Morawiecki w swoim przemówieniu wskazał też potrzebę rozwijania relacji transatlantyckich i sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi…
– Unia Europejska, Niemcy czy Francja oczywiście są w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, tylko rozumieją je w bardzo specyficzny, wygodny dla siebie sposób. W tej chwili, kiedy w Ameryce rządzi Donald Trump, to wiadomo, jaki jest stosunek elit europejskich do tej prezydentury. I tutaj Polska – zdaje się – próbuje się wbić klinem między te dwie siły zachodnie i z Amerykanami zrobić interes, co oczywiście się nie podoba ani w Brukseli, ani w Berlinie, ani w Paryżu. Chodzi o to, żebyśmy stali się trybem w maszynie i prowadzili taką politykę jak Berlin, Paryż czy Bruksela. I to jest też powód niesnasek oraz ataków na Polskę, ale nie główny. Główną przyczyną atakowania – jak już wspomniałem – jest zmiana władzy w Polsce na taką, która będzie posłuszna Brukseli i głównym graczom rozdającym karty w Unii Europejskiej, tak jak to było za rządów Platformy i PSL.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... napor.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /