Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 138 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 10 lis 2012, 08:51 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
Aerolit napisał(a):
Zasłonięte okna Tu-154

Wiele mówi się o zamieszczonym przez " Gazetę Polską " domniemanym ostatnim zdjęciu śp. Lecha Kaczyńskiego. Pomijam dywagację na temat koszuli i mankietów. Co jest istotne ? Zdjęcie przedstawia Prezydenta na pokładzie TU-154 przy zasłoniętych oknach samolotu i pełnym oświetleniu pokładu.

Jak się trochę orientuję, zasłonięcie okien i pełne oświetlenie przestrzeni pokładu samolotu jest stosowane przy lotach w nocy. Skoro TU-154 wystartował 10 kwietnia 2010 jak podają raporty po godzinie 7-ej, to w jaki sposób wyjaśnić zasłonięcie okien samolotu ?

Przy uwzględnieniu zmiany czasu na letni 10 kwietnia 2010 w Warszawie wschód słońca nastąpił o godzinie 5:52 przy prognozie pogody duże zachmurzenie.

Czy jest jakieś logiczne wytłumaczenie faktu zasłonięcia okien samolotu, jeżeli start samolotu odbył się po wschodzie słońca ?

Zdjęcie z " Gazety Polskiej " :

Obrazek

http://panama.salon24.pl/424381,zasloniete-okna-tu-154


Porzućmy ten wątek. Zdjęcie pokazuje jedynie wnęki nad oknami a nie same okna. Dla porównania:

Obrazek

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 17 lis 2012, 08:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Spektrometry nie "wariują"

Z mjr. rez. Robertem Terelą, pirotechnikiem, byłym funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Pracował Pan ze sprzętem, którym polscy biegli badali wrak?
- Na modelach urządzeń, którymi dysponowali polscy biegli badający wrak Tu-154M, nie pracowałem, ale używałem innych detektorów wykorzystujących technologię IMS, czyli technologię zwaną spektrometrią przepływów jonów.

Na czym polega wykorzystanie technologii IMS w tych spektrometrach?
- Jeden ze sposobów polega na umieszczeniu próbki, tj. membrany, z badanym materiałem między grzałką - elementem "odrywającym" cząstki z membrany - a wlotem do układu IMS. W czasie procesu badana próbka jest podgrzewana w celu odparowania składników. Cząstki po odparowaniu, przy pomocy gorącego, czystego i suchego powietrza, dostają się do detektora IMS. Opary próbki zostają zjonizowane za pomocą emitera promieniowania beta. W wyniku zderzenia z cząstkami beta uzyskujemy zarówno dodatnie, jak i ujemne jony. Materiały wybuchowe zazwyczaj po zderzeniach z cząstkami beta zmieniają się w jony ujemne, tworząc jony lub ich grupy. W czasie przemieszczenia się jonów tzw. siatka bramkująca pozwala jonom o właściwej polaryzacji przejść do strefy przepływu jonów, gdzie zostają "zogniskowane" i przyspieszone w polu elektromagnetycznym, przyłożonym wzdłuż tunelu przepływu tych jonów. Tak uformowana wiązka jonów dociera do kolektora w czasie kilkunastu milisekund. Wytworzony prąd, przepływający przez elektrodę kolektora, który stanowi amplitudę funkcji czasu proporcjonalną do liczby jonów dochodzących w określonej jednostce czasu, stanowi o rozdzielczości detektora IMS, wykorzystując różne czasy przepływu jonów, które są typowe dla konkretnych związków. W następstwie operator urządzenia otrzymuje plasmagram z pikami związków, które zostały zidentyfikowane. Oczywiście zakres identyfikacji jest uzależniony od zawartej bazy danych w urządzeniu i warunków otoczenia, w jakich jest używany.

Jaka jest wiarygodność odczytu tych urządzeń?
- Spektrometry, z którymi pracowałem, były przystosowane do pracy na wolnym powietrzu, w normalnych warunkach. Przez normalne warunki należy rozumieć, że spektrometry pracują w dodatnich temperaturach, tj. od 3-4 do 35 stopni Celsjusza, i wilgotności względnej do 95 procent. Oczywiście te urządzenia najlepiej pracują w pomieszczeniach zamkniętych. Progi minimalnych ilości wykrywanych materiałów są to wielkości rzędu kilkuset nanogramów. W czasie wykonywania swoich analiz ich możliwości oceniałem pozytywnie co do identyfikacji związków.

Z jaką dokładnością pracują te aparaty?
- Wykonanie analizy przy pomocy spektrometru polega na zebraniu cząstek, a następnie ich analizie. Próbki są zbierane m.in. przy pomocy przenośnego zasysacza próbek na filtr membranowy lub pobierania ręcznego na membranę. Oczywiście podczas pobierania próbek zachodzi prawdopodobieństwo zbierania "zanieczyszczeń", jak wcześniej bowiem wskazałem, zakres pracy jest ograniczony temperaturą otoczenia. Jeśli stworzymy odpowiednie warunki pracy urządzenia i zachowamy odpowiednią metodykę pracy - analizy będą dokładne.

Jak Pan rozumie informację prokuratora Szeląga, że na wraku znaleziono cząstki wysokoenergetyczne?
- Nie słyszałem wypowiedzi prokuratora, ale jeśli stwierdził, że na elementach wraku zostały znalezione cząsteczki wysokoenergetyczne, rozumiem, że chodzi o związki wysokoenergetyczne lub ich mieszaniny, które są zdolne do wykonania pracy poprzez wybuch. Tak ten przekaz rozumiem jako pirotechnik.

Prokurator stwierdził, że pobrane próbki z namiotów z PCV będą dawały taki sam wynik pozytywny, jak próbki z materiałem wysokoenergetycznym.
- Niejednokrotnie zbierałem próbki z różnych tworzyw, w tym także z PCV, i nie miałem wtedy pozytywnych wyników, czyli takich, jak w przypadku materiałów wybuchowych. Gdy nie było w próbce określonych cząstek, to ich po prostu nie było. Próbki z PCV w żaden sposób nie dawały wyników pozytywnych.

Czy takie urządzenie może "zwariować", przekraczając swoją skalę od nadmiaru śladu pewnych materiałów w próbkach?
- Nie ma czegoś takiego jak przekroczenie skali. Spektrometr nie bada wartości ilościowych związku. Stwierdzenia o przekroczeniu skali są nieprawdziwe. Urządzenie może się co najwyżej - jeżeli będzie zbyt duża próbka danych cząstek czy w ogóle jakichkolwiek cząstek - "zapchać". Jeżeli próbki pobrane do badania spektrometrem dają wynik pozytywny, świadczy to o tym, że rzeczy, elementy, z których pobrano próbki, miały kontakt ze wskazanymi związkami. Co do zabezpieczenia innych materiałów dowodowych do badania adresatem pytania jest prokurator, to on pozna wyniki ekspertyzy biegłego.

Możliwe jest, by ślady pochodziły z wylotów tupolewa do strefy działań wojennych m.in. do Afganistanu?
- Przed startem samolotu, w ramach prowadzenia rozpoznania pirotechnicznego na pokładzie, dokonuje się rozpoznania również z użyciem psa służbowego do wyszukiwania materiałów wybuchowych. Gdyby na tych fotelach pasażerskich były ślady trotylu, pies by te miejsca zaznaczył. Takie wydarzenie powinno zostawić ślad w dokumentacji Biura Ochrony Rządu.

Pochodzenie cząstek wysokoenergetycznych na wraku będzie trudne do ustalenia?
- Jestem przekonany, że badanie przeprowadzali pracownicy Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego i specjaliści od katastrof lotniczych. Wszystko zależy od tego, co tam na miejscu mogli zrobić i jaki materiał mogli zabezpieczyć do badania. To pytanie należy skierować do badających.

Dziękuję za rozmowę.
Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... riuja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 23 lis 2012, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Smoleńsk: kto wyłączył radiostacje ratunkowe

Miesiąc przed katastrofą w Tu-154 wyłączono radiostacje ratunkowe, stałą i przenośną, które w chwili katastrofy wysyłają sygnał odbierany przez stacje ratownicze na całym świecie. – Jeśli w Tu-154 miała miejsce eksplozja, uaktywniłaby ten sygnał, a moment jego wysłania, odnotowany w wielu krajach, odzwierciedlałby faktyczny czas katastrofy – mówi „Gazecie Polskiej” specjalista ratownictwa lotniczego.

– Gospodarzami całego światowego systemu ratunkowego lotniczego i morskiego są trzy kraje: USA, Rosja i Francja. Jeśli w polskim Tu-154 byłaby aktywna radiostacja ratunkowa, czyli inaczej boja lokalizująca, wówczas państwa, które odebrały sygnał tej boi, znałyby czas wypadku co do sekundy. Sygnał polskiego samolotu w momencie katastrofy odebrałyby wówczas m.in. Rosja, Białoruś, Estonia, Litwa, Finlandia, oczywiście Polska, ale także inne państwa położone daleko od Smoleńska. W Polsce centrum ratownictwa, które odebrałoby ten sygnał, znajduje się w Gdyni – dodaje nasz ekspert.

Jak tłumaczy, sygnał emitowany przez boję ratunkową (czyli lokalizator) zawiera dane identyfikujące statek powietrzny i określa jego położenie według GPS. Drogą satelitarną trafia on do jednostek ratownictwa.

Boje posiada każdy samolot, nie tylko wykonujący loty HEAD, jak Tu-154M 101. Są niezbędnym wyposażeniem wszystkich samolotów, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Kiedy samolot uderzy w wodę lub ziemię albo nastąpi w nim na przykład wybuch, boja ratunkowa automatycznie włącza sygnał nadawczy.

Zamiast naprawić lokalizatory – wyłączono je

W Tu-154, jak napisała w swoim raporcie komisja Millera, radiostacje zostały wyłączone, bo… zakłócały pracę innych urządzeń. Chodzi o dwie radiostacje, zamontowane podczas remontu w Rosji w 2009 r.: przenośną ARM – 406 AC 1 oraz ARM – 406P, zamontowaną na stałe w samolocie. Jak napisała komisja: „Zabudowana radiostacja awaryjno-ratownicza była wyłączona z powodu zakłóceń, jakie wprowadzała do pracy innych urządzeń pokładowych. Decyzję taką podjął Szef Sekcji Techniki Lotniczej 36 SPLT. Decyzję o wyłączeniu ELT [ELT to skrót od nazwy lokalizatora lotniczego – Emergency Locator Transmitter – przyp. red.] podjęto po stwierdzeniu zakłócania przez tę radiostację pracy odbiorników GPS1 i GPS2 w systemie UNS-1D podczas lotu z Krakowa do Warszawy w dniu 28.02.2010 r.” – stwierdziła komisja.

Pilot Grzegorz Pietruczuk też zeznał w tej sprawie w prokuraturze, że po remoncie w Samarze, dokładnie podczas ww. lotu z Krakowa na Okęcie, stwierdzono w Tu-154 przerwy we wskazaniach odbiorników satelitarnych GPS-1 i GPS-2. Zdaniem Pietruczuka – powodem tych przerw mogła być praca radiostacji ratowniczych ARM, zamontowanych przez Rosjan podczas prac remontowych w Samarze. Według naszych informatorów, Pietruczuk powiedział, że „zakłócenie pracy GPS-1 i GPS-2 mogą mieć bardzo duże znaczenie w nawigowaniu przy podejściu do lądowania”.

– To bardzo poważna sprawa. W takim przypadku przed ponownym dopuszczeniem samolotu do użytku powinny zostać przeprowadzone badania zgodności elektromagnetycznej, które wykazałyby, czy zamontowane w Samarze radiostacje ratownicze faktycznie zakłócały działanie GPS-1 i GPS-2. Nie wyobrażam sobie, by takich badań nie wykonano – skomentował to Krzysztof Zalewski, redaktor branżowego miesięcznika „Lotnictwo”.

Naprawienie radiostacji trwa pół godziny

Nasz ekspert od ratownictwa lotniczego wyjaśnia, na czym powinny polegać takie badania.

– Sprawdzenie, czy radiostacja ratownicza zakłóca działanie pokładowego GPS, trwa około pół godziny. Samolot, co do którego istnieje podejrzenie takiej usterki, kieruje się na tzw. płytę kompensacyjną, czyli specjalnie wydzielone miejsce na lotnisku do kalibrowania przyrządów nawigacyjnych. Na warszawskim lotnisku Okęcie są dwa takie miejsca. Te wydzielone place są oddalone od miejsc, w których znajdują się inne samoloty, obiekty i anteny, mogące zakłócić przebieg kalibracji – wyjaśnia nasz ekspert. – W Warszawie na Okęciu przeprowadza się zazwyczaj około dwóch takich kalibracji w miesiącu. Dlaczego nie zrobiono tego w przypadku maszyny rządu RP, którą prezydent i elita państwa wybierali się w zagraniczną delegację?

– To tak jakby np. w spadochronie pilota samolotu turystycznego przed startem stwierdzono zepsutą sprzączkę i zamiast ją wymienić lub naprawić, usunięto cały spadochron, pozbawiając pilota szansy uratowania życia w razie katastrofy – mówi nasz specjalista. – Ktoś tego w przypadku Tu-154M 101 zaniechał. Dlaczego? Przecież to elementarz – dodaje.

Co innego w raporcie, co innego w załączniku

Do końca jednak nie wiadomo, czy to rzeczywiście wyłączenie lokalizatora z powodu zakłócania przez niego GPS, o czym pisze w raporcie komisja Millera, było powodem, że sygnał ratunkowy nie został z Tu-154M 101 wyemitowany. Jak zauważył w swoim wpisie bloger Martynka, w załączniku nr 5 do ww. raportu Komisji Millera w punkcie „Opis uszkodzeń samolotu”, na stronie 24 eksperci napisali, że urządzenia te nie zadziałały, gdyż… zostały uszkodzone w czasie katastrofy. Oto fragment, w którym eksperci to stwierdzają: „Zabudowane podczas ostatniego remontu radiostacje awaryjne typu ARM-406AC1 nr 7523242494 i ARM-406P nr 7524241208 oraz ich systemy antenowe zostały uszkodzone w chwili wypadku w stopniu uniemożliwiającym ich zadziałanie. Radiostacja ARM-406P (uruchamiana automatycznie wyłącznikiem przeciążeniowym) – oberwany przewód antenowy i zasilający, zgnieciona obudowa radiostacji. Radiostacja ARM-406AC1 – niewielkie uszkodzenia obudowy (użycie radiostacji wymaga podłączenia anteny i jej uruchomienia przez obsługę)”.

Jaka jest więc prawda: czy radiostacje nie zadziałały, bo zostały wyłączone, czy z powodu uszkodzeń, których doznały w chwili katastrofy?

Czy Rosjanie manipulowali czasem katastrofy?

W przypadku katastrofy smoleńskiej sygnał lokalizatora nie był potrzebny do odnalezienia wraku, ale jego brak uniemożliwił nam ustalenie bezspornego, bo odebranego w wielu krajach, dokładnego czasu katastrofy.

– Nadajnik boi lokalizującej wydaje po uruchomieniu sygnał, który trwa, w zależności od typu, niespełna minutę i pozwala na wyłączenie go w tym czasie przez człowieka. Chodzi o to, by zapobiec wysłaniu niezamierzonego ratunkowego wołania w świat. Niewyłączony, przechodzi w stan nadawania, wysyłając sygnał alarmowy do satelitów, który przekierowany jest do stacji naziemnych, z których informacja o lokalizacji nadajnika wędruje do centrum operacyjnego. Jedno z takich najbliższych okolicy Smoleńska centrów znajduje się w Moskwie. Ten sygnał to zakodowana informacja o samolocie, który wzywa pomocy. Co ważne, nadajniki ratownicze wysyłają informacje także przy zaniku zasilania z samolotu – mówi nasz ekspert.

Czas wyemitowania sygnału przez boję miałby również przełożenie na czas rozpoczęcia akcji ratowniczej, byłby wymiernym odniesieniem do szybkości działań ratowniczych Rosjan.

Komisja Millera stwierdziła w swoim raporcie, że przebieg akcji ratowniczej znany jest jej tylko z Raportu końcowego MAK. Powołując się na ten raport, komisja pisze, że pierwszy zespół ratownictwa medycznego przybył na miejsce 17 minut po katastrofie, a siedem zespołów pogotowia ratunkowego dotarło po 29 minutach od wypadku.

Eksperci Millera napisali w raporcie: „Wyłączenie radiostacji nie miało wpływu na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczej w dniu 10.04.2010 r.” Dodali jednak w przypisach, że „w przypadku zaistnienia wypadku tego samolotu w trudno dostępnym terenie lub nad akwenem brak radiostacji ratowniczej automatycznie wysyłającej sygnał pozwalający na jego lokalizację mógłby poważnie utrudnić lub wręcz uniemożliwić prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczej”.

– Jeśli katastrofa została spowodowana celowo, czego nie wyklucza przecież polska prokuratura, być może Rosjanie w Samarze zepsuli radiostacje, aby mogli potem manipulować czasem katastrofy. Przecież najpierw przekonywano nas, że tragedia miała miejsce o godz. 8:56 czasu polskiego, potem podano, że jednak wydarzyła się o 8:41. Dziś już nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy sygnał lokalizatora nie wskazałby jeszcze innego czasu – mówi nasze źródło.

Całość artykułu w tygodniku „Gazeta Polska”

http://niezalezna.pl/35088-smolensk-kto ... -ratunkowe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 25 lis 2012, 10:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Tropy prowadzą do Samary?

Tu-154M z nieczynną radiostacją awaryjno-ratowniczą nie powinien zostać dopuszczony do lotu HEAD - twierdzą piloci
Marcin Austyn

Problemy z radiostacją awaryjno-ratowniczą z pokładu Tu-154M "101" wskazują, że podczas remontu samolotu na terenie Federacji Rosyjskiej mogło dojść do błędu. Chodzi o urządzenie, które w chwili przeciążenia powinno emitować sygnał pozwalający na lokalizację samolotu. Według raportu komisji Jerzego Millera, radiostacja automatyczna została wyłączona po tym, jak 28 lutego 2010 r. stwierdzono, że zakłóca pracę odbiorników GPS1 i GPS2 w systemie UNS-1D. Decyzję taką podjął szef Sekcji Techniki Lotniczej 36. SPLT. Czy usterka została naprawiona? Tego na pewno nie wiadomo, bo komisja pominęła ten szczegół. Jedynie w załączniku technicznym do raportu znajduje się informacja, że "zabudowane podczas ostatniego remontu [w Samarze - red.] radiostacje awaryjne typu ARM-406AC1 nr 7523242494 i ARM-406P nr 7524241208 oraz ich systemy antenowe zostały uszkodzone w chwili wypadku w stopniu uniemożliwiającym ich zadziałanie". Wiadomo też, że sygnał radiostacji awaryjnej nie został odnotowany w chwili katastrofy.

W ocenie pilotów, z którymi rozmawiał "Nasz Dziennik", samolot z nieczynną radiostacją awaryjno-ratowniczą nie powinien i nie mógł zostać dopuszczony do lotu HEAD. - Gdyby na pokładzie samolotu były dwa takie urządzenia i jedno byłoby niesprawne, sprawa wyglądałaby inaczej, bo takie sytuacje pod pewnymi warunkami są dopuszczane, ale jeśli odbywa się lot, a jedyna na pokładzie automatyczna radiostacja awaryjno-ratunkowa jest wyłączona, to jest to niedopuszczalne - twierdzą nasi rozmówcy. Zdaniem lotników, nie można bazować wyłącznie na uruchamianej ręcznie radiostacji, która była na pokładzie, bo może dojść do sytuacji, że nikt nie przeżyje katastrofy lub osoby żyjące nie będą na tyle świadome, by uruchomić urządzenie ręcznie.

- Bazowanie na ręcznej obsłudze to niedorzeczność. To automatyczne urządzenie, tak jak czarne skrzynki, powinno przetrwać katastrofę właśnie po to, by emitować sygnał umożliwiający zlokalizowanie samolotu. Jeśli podczas katastrofy uszkodzony został przewód zasilający, antenowy radiostacji, to może należałoby wrócić do remontu samolotu i sprawdzić, czy elementy te zostały właściwie zamontowane - ocenia jeden z pilotów. Jak wyjaśnia, na to, że podczas remontu mogło dojść do błędu, może wskazywać fakt, iż radiostacja zakłócała pracę odbiorników GPS. To dziwne, bo radiostacja awaryjna w czasie lotu nie działa, uruchamia ją dopiero włącznik reagujący na przeciążenia.

- Skąd więc brały się te zakłócenia od radiostacji? Ona nie mogła emitować sygnału w czasie lotu, bo jest to sygnał ratunkowy. Jest jeszcze jedna kwestia. Skoro były jakieś zakłócenia sygnału GPS, to samolot nie był sprawny i nie mógł latać - podkreśla lotnik. Jak dodaje, decyzja o wyłączeniu radiostacji i ominięcie problemu, a następnie dopuszczenie takiego samolotu do lotu stanowiłyby poważne złamanie procedur. Pozostaje jednak jeszcze kwestia, czy wyłączona z użytku radiostacja została jednak przed lotami z VIP-ami zreperowana i włączona. To jednak i tak nie tłumaczy faktu, że urządzenie w chwili wypadku nie zadziałało właściwie. - Wiemy, że czarna skrzynka nie została zniszczona. Ta radiostacja to urządzenie, które też ma przetrwać wypadek i emitować sygnał. Takie jest jej przeznaczenie. Widać zatem, że gdzieś, być może podczas remontu samolotu, popełniono błąd - ocenia nasz rozmówca.

http://www.naszdziennik.pl/wp/16010,tro ... amary.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 17 gru 2012, 22:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Polskie oględziny miejsca katastrofy –relacja naocznego świadka

Tej relacji nie znaliście. To lektura obowiązkowa. Dla tych którzy analizują przyczyny oraz bacznie obserwują przebieg śledztwa. Także dla tych którzy wierzą w to, że ekipy polskich śledczych w Smoleńsku działali w sposób gwarantujący możliwość niezależnych analiz na miejscu zdarzenia.

Mimo, ze Wojciechowski opisuje szczegóły po ponad dwóch latach od zdarzenia jego pamięć utrwalona została przez materiały, które służyły mu do realizacji programów ze Smoleńska. Dlatego może to być dobry materiał do analiz.

Przemek jako jeden z niewielu dziennikarzy podstępem dostał się na teren katastrofy i mógł naocznie przekonać się jak wyglądały „osobiste oględziny miejsca” prze ekipę z Polski.

Relacja L..)„Pierwsze zdjęcia z tego terenu, które trafiły do Polski były efektem właśnie tego blefu.(..) Operator zaczął kręcić a ja rozejrzawszy się poszedłem w miejsce, gdzie znajdowali się przedstawiciele naszych i rosyjskich służb. Były to teren, na którym rozbito duże wojskowe namioty a przed nimi ustawiono kilka długich stołów. Namioty i stoły odgrodzone były od reszty terenu rozpiętą na drewnianych palikach kolorową taśmą. Na stołach układano to, co znaleziono w rumowisku. Śledczy krzątali się przy stołach segregując przedmioty należących do ofiar.(…) Kilkadziesiąt metrów za namiotami ciężki sprzęt budowlany szarpał wrak Tupolewa.(…) Kiedy przyglądałem się temu wszystkiemu, do jednego z naszych przedstawicieli ( był w mundurze z polską flagą na ramieniu) podszedł ktoś z rosyjskich służb. Prokurator? Ubrany był w zwyczajne, cywilne ciuchy. Towarzyszyła mu jeszcze jedna osoba. Mężczyzna. Stałem może 20 metrów od nich. Rosjanin wyjął teczkę spod pachy a z niej kilka kartek. Część zapełniona drukiem, cześć zapisana pismem odręcznym. Zainteresowany podszedłem bliżej. Szybko zrozumiałem się, że trzecia osoba ta to tłumacz. Wszyscy usiedli przy jednym ze stołów przed namiotem. Rosjanin odczytywał tłumaczowi kolejne zdania a ten, po polsku dyktował jej naszemu przedstawicielowi, który z kolei skrupulatnie wszystko notował.”

A zanotował także takie sformułowanie (..)Rosjanin odczytał tekst mówiący o tym, że z oględzin, których dokonano na miejscu katastrofy wynikało jasno, że w kabinie pilotów nie było osób trzecich.(..) Ten sam Rosjanin odczytał fragment dotyczący obecności alkoholu we krwi ofiar katastrofy. Jasno wynikało z niego, że żadna z osób będących w kabinie pilotów nie piła alkoholu w dniu katastrofy. Nikt nie był także pod wpływem substancji odurzających. Nikt, to znaczy, że generał Błasik także.

Polecam wszystkim całość wpisu. Przemek relacjonuje w nim szereg innych, ważnych szczegółów z dnia 11 kwietnia 2010 roku. Zadaje w związku z nimi ważne pytania do prokuratury, które zapewne powinny znaleźć się w oficjalnych wnioskach pełnomocników rodzin.

Kilka dni wcześniej autor zamieścił na swoim blogu krótki film obrazujący akcję ratowniczą (a raczej jej brak).A oględziny polskich śledczych wyglądały bardziej na „przyględziny”.

http://przemekwojciechowski.blogspot.co ... basik.html

http://przemekwojciechowski.blogspot.co ... results=15 analiza akcji ratunkowej i film

http://1maud.salon24.pl/472680,polskie- ... go-swiadka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 16 sty 2013, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
ANATOMIA UPADKU i uciekające SZCZURY Z TITANICA smoleńskiego

Jestem świeżo po obejrzeniu kolejnego filmu (Pani Anita Gargas „Anatomia upadku”)o wydobywaniu z błota smoleńskiego coraz więcej okruchów prawdy o śmierci naszej delegacji lecącej uczcić ludobójczą śmierć dokonaną przez Rosjan na naszych elitach.

http://niezalezna.pl/37293-premiera-ana ... ity-gargas

„Film "Anatomia upadku", który od dziś(Przypis mój : Tylko: tj.od 16.01 do 22.01. 2013 )można nabyć wraz z"Gazetą Polską", zawiera wiele wypowiedzi nieznanych dotąd świadków katastrofy smoleńskiej.

Jednym z nich jest Nikołaj Szewczenko - kierowca, który prowadząc autobus, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą samolotu Tu-154. Szewczenko zapewnia, że tupolew przeleciał nad ulicą w Smoleńsku nie w pozycji odwróconej (kołami w górę), jak twierdzą raporty MAK i komisji Millera, lecz w normalnej - kołami w dół.”

źródło:

http://niezalezna.pl/37296-anatomia-upa ... katastrofy

Wnioski i wrażenie po filmie:

1.Obecnie rządzący to gromada panicznie wystraszonych „szczurów” szukających ukrycia przed najmniejszą nawet próbą zmierzenia się z PRAWDĄ o smoleńskiej tragedii.

2.Alergiczna reakcja „szczurów” na PRAWDĘ to agresja, arogancja i "g(ł)ównomadialne" zacieranie śladów.

3.Kompletna bezradność, zaniechania podejmowania działań ,kreowana naiwność, ignorancja ,cynizm polskiej prokuratury wobec FAKTÓW jakie zaczęły ją otaczać i otaczają obecnie w tej tak ważnej dla Polaków sprawie.

Ten film to przełom i przywrócenie rozumu nawet LEMINGOM!

Po blisko 3 latach przeciętny Polak już domyśla się ,że :

! Ekipa Donaldinia „wsadziła na minę” całe przedsięwzięcie tj. wizytę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w dn.10.04.10 zresztą zgodnie wzorcem wcześniejszych zachowań rządu "zabierania prezydentowi krzesła w Brukseli" i rechotu medialnego nad osiągnięciami Prezydenta w kwestiach polskiej racji stanu.

! Dyplomacja ruska wykorzystała tą sytuację do własnej gry w Europie. Prowokowali ,sprowadzali samolot w warunkach zadymienia terenu ukrywając świadków, zmieniając do dziś zeznania kontrolerów z „wieży szympansów”

! Samolot przyziemiał - lądował (patrz wypowiedź świadka w filmie),bo świadczy o tym równo wycięta przesieka drzew a nie w żadnym pochylonym locie ,bo wtedy wyciąłby wąski korytarz skrzydłem i na końcu miałby jedno miejsce rozbicia.

! W czasie lądowania dokonano wewnątrz samolotu kontrolowane wybuchy(ogromna ilość rozrzuconych drobnych kawałków wzdłuż trasy lądowania ) ,które sparaliżowały sterowanie i kontrolę nad Tu-154.

! Po rozbiciu przeprowadzono akcję dezinformacyjną i nie przeprowadzono akcji ratowniczej.

! Bezczelnie zabroniono przeprowadzać autopsje zwłok w Polsce i sprofanowano je w Rosji.

! Wrak rozrzucono po lotnisku tj. kawałki wyprzedano na złomie a większe kawałki wymyto do czysta i dziś ogranicza się do nich dostęp i nie zwracając go właścicielowi przedłuża się farsę improwizowanego śledztwa w nieskończoność.

!Zmanipulowano treści czarnych skrzynek tak aby wywołać medialny szum informacyjny przez który miały przebić się tylko "PRAWDY" pożyteczne dla utrzymania sowiecko-polszewickiej propagandy a nie wynikające z rzeczowo przeprowadzonego śledztwa.

!Następstwem tej propagandy oraz wypuszczeniem w świat raportu Anodiny w wersji angielskiej jest powstały propagandowy film, który ma być wyemitowany w National Geographic Chanal "Śmierć prezydenta" nie oparty kompletnie na żadnym dowodzie a na domysłach.Ewenement na skalę światową i miarę globalno propagandową kolejnego "pudła rezonansowego".

Koniec z dotychczasowym muleniem mózgów POLAKOM!

http://42nolas.salon24.pl/479485,anatom ... olenskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 06 kwi 2013, 06:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
2 listy - 2 samoloty

Notka wyszła mi dłuższa, więc znów jest do pobrania:


http://fymreport.polis2008.pl/wp-conten ... ty-FYM.pdf

http://freeyourmind.salon24.pl/497905,2 ... 2-samoloty


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 25 wrz 2013, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
CZY W SMOLEŃSKU ROSNĄ BAOBABY?

Każdy z nas słyszał o pewnym egzotycznym gatunku drzewa, który jest spotykany głównie w Afryce oraz Australii, a który, jak sądzę rośnie sobie dotąd niezidentyfikowany w okolicach Smoleńska na terenie Rosji. Mam tu na myśli drzewo o wdzięcznej nazwie baobab, charakteryzujące się przede wszystkim dość grubym pniem osiągającym nawet 11 metrów średnicy.

Skąd się u mnie wzięło domniemanie, że oto w tej części świata pojawił się ów egzotyczny gatunek? Otóż jedynie takich rozmiarów drzewo jest w stanie wyjaśnić nie tylko tragiczny finał lotu TU 154 M, którego los miał się wypełnić po zahaczeniu lewym skrzydłem o pień, ale przede wszystkim tłumaczy niebywałe wprost obrażenia lewego skrzydła.

Patrząc na jedno z ostatnio opublikowanych w Internecie zdjęć przedstawiających rekonstrukcję lewego skrzydła na płycie lotniska w Smoleńsku (patrz: fot. 2) bez trudu można dostrzec, ze konstrukcja lewego skrzydła de facto przestała istnieć i trudno uwierzyć, że dokonała tego brzoza o około 40 cm średnicy pnia, gdyż realne zniszczenia dotyczą nie kilkudziesięciu centymetrów, ale kilkunastu metrów. Oderwana 6 metrowa końcówka skrzydła, którą wielokrotnie prezentowano, zbyt wiele nam nie mówi, jedynie tyle, że w wyniku jakiegoś zdarzenia skrzydło ułamało się i odpadło. Komisja rządowa powiada, że ta destrukcja dokonała się w wyniku zderzenia z drzewem. Jednak spojrzenie z lotu ptaka, na które pozwalają niedawno opublikowane w sieci zdjęcia, daje zupełnie inną perspektywę. Cóż bowiem widać na tym zdjęciu?
Środkowa część skrzydła o długości około 7 metrów, dochodząca do miejsca oderwania się jego końcówki, wygląda tak, jakby ktoś, mówiąc obrazowo, pociął je wzdłuż nożyczkami, przy okazji niszcząc newralgiczne dla konstrukcji skrzydła elementy. Takiego stopnia dewastacji nie można wytłumaczyć zderzeniem z drzewem. Co interesujące, oprócz zadziwiających zniszczeń na tak dużej powierzchni, uderza brak śladów zgniatania i przecinania konstrukcji w wyniku kontaktu z przeszkodą znajdującą się na kierunku lotu samolotu. W miejscu rzekomego zetknięcia się z drzewem slot, co już było wielokrotnie podkreślane, nie nosi śladów uderzenia, a odłamana końcówka musiała wyłamać się „do góry”.

Co mogło zniszczyć w takim stopniu skrzydło i jakie to mogło spowodować skutki dla dalszego lotu?

Hipotezę na ten temat przedstawił w swoim raporcie dla Zespołu Parlamentarnego dr inż. Grzegorz Szuladziński, który wyróżnił dwa kluczowe momenty, przesądzające o losie TU 154 M, z których jeden dotyczył lewego skrzydła. Według eksperta w okolicy TAWS # 38 doszło do gwałtownego wydarzenia - wybuchu, które spowodowało destrukcję skrzydła. W wyniku eksplozji i utraty części skrzydła samolot gwałtownie zmienił kurs, a jednocześnie wystąpił skok przyspieszenia pionowego ok. 0,27 g (wstrząs). System podwozia samolotu zareagował tak, jakby nastąpiło lądowanie (uruchomiły się czujniki umieszczone w goleni) i wówczas zapisał się TAWS#38 Event Landing.
Ciekawe są też konkluzje z analiz duńskiego inżyniera G. Jorgensena, współpracującego z ZP, których trafność zdaje się potwierdzać wyżej zamieszczone zdjęcie. Według niego po oderwaniu się końcówki lewego skrzydła w jednej trzeciej długości (ok. 6 m), tak jak to przyjęły komisje rosyjska i polska, samolot utraciłby zaledwie 5% siły nośnej, co skutkowałoby jedynie przechyleniem w lewą stronę o około 30 stopni, a nie jak stoi w raporcie KBWLLP - 150, czy jak chce MAK - 210. Maszyna z powodzeniem kontynuowałaby lot , przelatując nad miejscem katastrofy na wysokości około 40 metrów, a zarazem 30 metrów na północ od niego. Sytuacja uległaby diametralnej zmianie w chwili, gdyby samolot stracił nie 1/3, ale 2/3 skrzydła, czyli nie 6 metrów, a około 12 metrów. Wówczas pilot nie miałby już szans na wyprowadzenie samolotu, który rozpocząłby gwałtowny obrót w lewo.

Czy doktor Szuladziński trafił w punkt ze swoją hipotezą? Na dzień dzisiejszy, szczególnie po zapoznaniu się z nowymi zdjęciami, nie ma innej hipotezy całościowo wyjaśniającej przyczynę zniszczenia lewego skrzydła. Wydaje się, że to właśnie eksplozja w środkowej części skrzydła, a nie drzewo, przesądziła o losie samolotu. Można sobie wyobrazić, że powstała w wyniku wybuchu fala rozchodziła się wzdłuż skrzydła, na co wskazują charakterystyczne obrażenia widoczne na zdjęciu, i najprawdopodobniej przyczyniła się do oderwania jego końcówki w wyniku działania sił aerodynamicznych.
Oczywiście można nadal snuć opowieści o gigantycznych drzewach smoleńskich, które mają specyficzne właściwości, jednak to, co widać na zdjęciach nie przemawia za takim scenariuszem.

http://martynka78.salon24.pl/536233,czy ... na-baobaby


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 05 lis 2013, 12:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
„Kompendium smoleńskie” – Spis treści z linkami do artykułów

Publikujemy spis treści do "Kompendium smoleńskiego". Docelowo będzie się ono składało z pięciu rozdziałów, w sumie ok. 30 tekstów. Spis treści będzie na bieżąco aktualizowany wraz z publikacją kolejnych części "Kompendium".
[UWAGA! kliknięcie na niebieski tytuł automatycznie przekierowuje do artykułu!]

Wstęp

1. Po co dalej drążyć temat katastrofy?

Często można spotkać się ze stwierdzeniem, że katastrofa smoleńska jest już przeszłością, wszystko zostało dawno wyjaśnione. Równie często temat zamachu jest zbywany, jako coś sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem. W tym rozdziale mierzymy się z tego typu opiniami.

1.1 Motyw

1.2 „Okazja czyni złodzieja”

1.3 Morderstwo na oczach całego świata?

1.4 Raport pisany „na kolanie”

1.5 Naiwne raporty

1.6 Eksperci już wszystko wyjaśnili?


2. Konsekwencje katastrofy smoleńskiej

W tym rozdziale postaramy się odpowiedzieć na pytanie, kto zyskał na katastrofie. Prowadzi to również do obserwacji, że ma ona wpływ na nasze życie „tu i teraz” – nie możemy potraktować wyjaśniania katastrofy wyłącznie jako zagadki historycznej.

2.1 NATO wobec katastrofy smoleńskiej

2.2 Zbliżenie z Rosją cz. 1

2.3 Zbliżenie z Rosją cz. 2

2.4 Bezpieczeństwo energetyczne


3. Mataczenie i utrudnianie śledztwa

W śledztwie smoleńskim można spotkać się z ogromną ilością kłamstw, brakiem dobrej woli ze strony władz, czy też zaniechaniami prowadzącymi do utraty istotnych dowodów. W tym rozdziale opiszemy niektóre takie działania.

3.1 Matactwa

3.2 Aspekty medyczne

3.3 Brak dobrej woli ze strony władz

3.4 Aspekty prawne – podstawa prawna badania katastrofy

3.5 Kłamstwa cz. 1

3.6 Kłamstwa cz. 2

3.7 Aspekty techniczne

http://solidarni2010.pl/15499-8222kompe ... kulow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 30 lis 2013, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Coś te puzzle nie dają się jednoznacznie ułożyć. Trudno jest wielu "ekspertom" rządowym opisać fakt, który najprawdopodobniej nigdy nie zaistniał. Każdy z "ekspertów" doda coś od siebie i powstaje rządowa Wieża Babel na temat przyczyn tragedii.
Gdyby to była katastrofa i zdarzyła się w Smoleńsku naprawdę, rząd nie musiałby zatrudniać tylu mącicieli, aby po dokładnym zbadaniu miejsca katastrofy, wraku i innych elementów powstała jednoznaczna, niepodważalna wersja tego nieszczęsnego zdarzenia.
Ale gdy się ma coś do ukrycia to ... trzeba użyć wielu, a może nawet wszystkich możliwych środków (w tym morderstw) by powstrzymać docieranie do prawdy tych, którzy mają szerzej otwarte oczy i widzą więcej niż głoszą oficjalne raporty.


Grająca szafa Laska

Wśród zadań stawianych uczniom szkół podstawowych znajduje się odpowiadanie na pytania na podstawie krótkiego tekstu. Nie potrzeba do tego żadnej wiedzy, umiejętności wnioskowania czy pięknego wypowiadania się. Należy tylko przeczytać uważnie tekst i wybrać cytaty.

Ten komentarz nie dotyczy jednak obniżającego się poziomu szkolnictwa, ale prostackiego, bezczelnego i bałamutnego manipulowania prawdą przez ludzi, którzy skończyli już wcale nie najgorsze szkoły, zajmują intratne stanowiska, co więcej – każą się nazywać ekspertami.

Oto, jak rozwiązali prosty test na zrozumienie. Zacznijmy od tekstu.

Raport Millera, załącznik 2, strona 5: „Na miejscu wypadku 10.04.2010 r. zostały odnalezione następujące rejestratory samolotu Tu-154M: katastroficzny MŁP-14-5, eksploatacyjny KBN-1-1, kaseta pamięci ATM-MEM15 (odnaleziona w szczątkach rejestratora ATM-QAR). Rejestrator K3-63 nie został odnaleziony na miejscu wypadku. Informacje zapisane przez ten rejestrator znajdują się w całości w zapisach rejestratorów systemu MSRP oraz ATM-QAR”.

A teraz pytanie, które zadał sam sobie zespół Macieja Laska: „Czy to prawda, że według raportu Millera, cztery rejestratory rządowego Tu-154M znaleziono na wrakowisku 10 kwietnia 2010 roku?”.

No więc spokojnie policzmy. MŁP-14-5 – raz, KBN-1-1 – dwa, ATM-QAR – trzy, K3-63 – nie znaleziono, więc nie liczymy, MARS-BM – cztery. Czyli wszystko się zgadza: cztery rejestratory znaleziono, a jednego nie znaleziono. Zaznaczamy więc odpowiedź „tak”.

Jednak w odpowiedzi na artykuł „Naszego Dziennika” z 28 listopada br. na ten temat zespół Laska na swojej stronie internetowej usilnie chce odpowiedzieć „nie”. W tym celu anonimowy autor wylicza różne fragmenty raportu i załączników do niego, w których mowa jest o rejestratorach, ale nie ma daty ich znalezienia. Albo jest data, ale otwarcia i skopiowania zawartości. A potem stwierdza, że zapis rejestratorów jest wiarygodny, co w ogóle nie stanowi tu przedmiotu sporu.

Szanowni eksperci, jedyni i najlepsi, mogę panom zacytować fragmenty raportu, w których nie tylko nie ma „podejrzanej” daty, ale w ogóle nie ma mowy o rejestratorach. Czy to dowodzi, że ich nie znaleziono?

Pozwolę sobie zauważyć, że na wielu stronach jest mowa o panów komisji, jednak w kilku miejscach nie ma nazwiska „Lasek”. Może więc nie był on członkiem komisji albo taki ktoś nie istnieje. Niemniej jednak „Nasz Dziennik” preferuje fakty, a pewien działający przy kancelarii premiera zespół – mydlenie oczu.

Problem w tym, że grupa ta została powołana, by coś społeczeństwu „wyjaśniać”. Tymczasem dialog z byłymi członkami komisji Millera coraz bardziej przypomina rozmowę z szafą grającą. Niestety, monety do niej wrzucane są z naszych podatków.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... laska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 30 lis 2013, 09:48 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Ale gdy się ma coś do ukrycia to ... trzeba użyć wielu, a może nawet wszystkich możliwych środków (w tym morderstw) by powstrzymać docieranie do prawdy tych, którzy mają szerzej otwarte oczy i widzą więcej niż głoszą oficjalne raporty.[/color]


Dobrze powiedziane ! Gdy się ma coś do ukrycia ...

Naszym zadaniem więc jest dojść prawdy - czyli co ukrywa tzw. "polski" rząd ?

Przydałby się jakiś porucznik Colombo czy inspektor Poirot ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 30 lis 2013, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Przydałby się jakiś porucznik Colombo czy inspektor Poirot ...


W Polsce jest tylko porucznik Borewicz z "07 zgłoś się" - ale ten po bolszewickiej stronie barykady stoi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 15 lut 2014, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Co naprawdę widzieli archeolodzy

„Nasz Dziennik” ujawnia:

W jaki sposób archeolodzy pracujący w Smoleńsku tłumaczą stopień rozdrobnienia szczątków maszyny i osmalenia elementów kadłuba.

„Nasz Dziennik” publikuje w całości załączony do prokuratorskich akt dokument o skomplikowanym tytule „Prospekcja terenowa miejsca katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem z użyciem metod stosowanych w archeologii”.

Autorzy materiału, pracujący pod kierunkiem prof. Andrzeja Buki, szefa Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, diagnozują, skąd wzięły się osmalenia na znalezionych szczątkach: powstały w wyniku zasysania fragmentów konstrukcji samolotu przez gorące wirniki turbin łopatek pracujących silników.

Opatrzone pokaźnym pakietem map i schematów kilkusetstronicowe końcowe sprawozdanie to efekt dwutygodniowej pracy grupy archeologów i dwóch geodetów, do której w razie potrzeby dołączano patologa lub technika kryminalistycznego.

Prokuratura zastrzega, że to zaledwie jeden z materiałów włączonych w sposób procesowy do akt śledztwa smoleńskiego, na podstawie którego nie można formułować rozstrzygających wniosków. I ordynuje ostrożność w ocenie.

Od 13 do 27 października 2010 r. ekipa specjalistów przeszukiwała półtorahektarowy teren na przedmieściach Smoleńska, gdzie pół roku wcześniej rozbił się polski Tu-154M z 96 osobami na pokładzie.

Pierwotnie obszar prospekcji miał objąć powierzchnię 6 hektarów. Okazało się jednak, że teren wymagający badań jest mniejszy, niż wcześniej zakładano. Ale i trudniejszy. Prace utrudniały bujna roślinność i ślady intensywnych prac ziemnych w postaci nitki betonowej drogi dojazdowej ciągniętej do wrakowiska i przesunięcia dużych mas ziemi.

Koniec końców obszar podzielono na dwie strefy. Pierwsza z nich, oznaczona jako sektor A, to półhektarowa strefa centralna, czyli miejsce bezpośredniego zderzenia samolotu z ziemią. Druga, czyli sektor B, to niemal hektarowa zewnętrzna strefa rozrzutu przedmiotów związanych z katastrofą. To teren otaczający ze wszystkich stron sektor A, rozciągający się wzdłuż trajektorii końcowego odcinka lotu maszyny.

Raport archeologów drobiazgowo opisuje charakterystykę postępowania badawczego, narzędzia pomiarowe, a nawet warunki pogodowe towarzyszące prowadzonym obserwacjom.

Sektor A – miejsce zderzenia samolotu z ziemią – został ujęty w siatkę kwadratów o wielkości 10 na 10 metrów. W strefie B przyjęto siatkę 10 na 10 metrów i 20 na 20 metrów (na obrzeżach po stronie wschodniej). Grupa 3-6 archeologów prowadziła prospekcję przede wszystkim w obrębie strefy A i w mniejszym stopniu – strefy B. Ekipa ta rozpoczęła pracę w środkowej części sektora A.

Badacze przyznają, że mieli „mocno ograniczone” możliwości zastosowania metod geofizycznych w badaniu terenu katastrofy. Powód? Zmiany w warstwach powierzchniowych podejmowanych przez Rosjan bezpośrednio po katastrofie. „Czynniki te powodują, że odróżnienie skutków procesów zachodzących w tym miejscu wcześniej od tych będących bezpośrednim skutkiem samej katastrofy za pomocą większości metod geofizycznych jest praktycznie niemożliwe” –piszą autorzy raportu.

Badanie z użyciem detektorów prowadziły w Smoleńsku dwie dwuosobowe ekipy, stosujące dwie różne metody pracy i posługujące się dwoma typami detektorów metali (statyczny w strefie A i dynamiczny w B). W strefie A do rozpoznania morfologii gruntu wykorzystano też ręczną sondę geologiczną. Za jej pomocą archeolodzy próbowali ustalić głębokość warstw przekształconych na skutek katastrofy i właściwości chemiczne ziemi, chcąc uchwycić dolną granicę zalegania materialnych pozostałości tragedii.

Wszystkie znaleziska podzielono na pięć kategorii: szczątki kostne, rzeczy pasażerów i załogi, samolot, nieokreślone, związane z katastrofą i niezwiązane z katastrofą. Przedmioty „wyróżnione” numerowano, namierzano i pakowano indywidualnie. Odmienny sposób postępowania obrano wobec szczątków kostnych. Wszystkie były fotografowane in situ i metrykowane. Każdą metryczkę z opisem sygnował polski prokurator (ppłk Tomasz Mackiewicz) i jeden z rosyjskich śledczych.

Dokumentację elementów metalowych prowadził, równolegle do prac terenowych, ten sam dwu- lub trzyosobowy zespół, z udziałem rosyjskiego inżyniera, specjalisty w zakresie konstrukcji samolotów. Wynikiem tych prac jest pełny, w większości przypadków bardzo szczegółowy opis wszystkich znalezisk, w tym przedmiotów o charakterze osobistym i elementów wyposażenia ruchomego samolotu. Odrębne katalogi stworzono dla szczątków ludzkich i rzeczy ofiar.

30 tysięcy znalezisk
Na miejscu katastrofy odnaleziono w sumie 38 szczątków kostnych, ich ekspertyz za każdym razem dokonywał wzywany ze Smoleńska rosyjski anatomopatolog, który odsyłał je do rosyjskiego laboratorium, gdzie miały być identyfikowane metodą DNA. Z analizy ich rozprzestrzenienia wynika, wbrew temu, co napisała „Gazeta Polska”, że fragmenty tkanek ludzkich odnaleziono w strefie zderzenia samolotu z ziemią, a rejony dwóch głównych skupisk pokrywały się z miejscem bliższym tylnej części kadłuba tupolewa oraz kokpitu. Archeolodzy zwracają uwagę na znaczące różnice w stanie ich zachowania w zależności od tego, czy były rozproszone, czy w dużej odległości od siebie.

Najliczniejszą grupę rzeczy podjętych przez ekipę polskich archeologów w trakcie dwutygodniowych prac na miejscu katastrofy stanowią jednak elementy stałe samolotu oraz kategoria znalezisk zdefiniowanych jako „nieokreślone”, ale będące najprawdopodobniej elementami maszyny i jej wyposażenia – 84,9 proc. wszystkich znalezisk.

W sumie na wrakowisku zlokalizowano ok. 30 tys. znalezisk, z czego 10 tys. zebrano, 20 tys. to sygnały z detekcji w strefie A. Średnia liczebność rzeczy odnajdywanych w kwadracie 1 ara to 85. Rejony ich najsilniejszych koncentracji leżą w strefie zderzenia samolotu z ziemią, strefie A. Dotyczy to zarówno fragmentów samolotu, jak i rzeczy należących do ofiar. Elementy stałe maszyny to dominująca pod względem liczebności grupa 6334 znalezisk, rozrzuconych na obszarze 106 arów, zarówno w obszarze strefy A, jak i B.

Szczątki pod betonem
Autorzy raportu zastrzegają jednak, że część rzeczy mogła zostać rozrzucona w wyniku znacznych przekształceń terenu po 10 kwietnia 2010 r., dlatego spostrzeżenia na temat ich dyspersji należy traktować z dużą dozą ostrożności. Nie mają wszak wątpliwości, że obszar największej koncentracji fragmentów rozbitej maszyny odpowiada miejscu jej upadku, a mniejsze zagęszczenie, ale o czytelnym zarysie, pokrywa się z trasą ostatniego odcinka lotu tupolewa.

Badacze, co ciekawe, wskazują też na zjawisko nienaturalnej, sztucznej południowej granicy badanego obszaru, poza którą nie ma żadnych znalezisk. Wiążą to z przykryciem tej części terenu drogą z betonowych płyt, który stał się przez to niedostępny dla jakichkolwiek badań.

W bezpośrednim sąsiedztwie nasypu i drogi betonowej namierzono „wyjątkową koncentrację sygnałów detektora”. Na tej podstawie – twierdzą archeolodzy – można uznać, że pod drogą oraz warstwą piasku i żwiru usypaną przez rosyjskie służby wokół brzozy, o którą miał zawadzić Tu-154M, znajduje się wiele elementów metalowych.

„Wydaje się, że koncentracja ta może być skutkiem uderzenia samolotu w tę właśnie brzozę, w wyniku czego nastąpiło dodatkowe rozdrobnienie jego elementów i rozrzut w kierunku południowo-zachodnim”, piszą badacze.

Detekcja w strefie B, czyli zewnętrznej strefie rozrzutu (między szosą Kutuzowa a miejscem upadku), ujawniła trasę ostatnich sekund lotu. W ocenie ekipy badawczej, na podstawie zniszczeń w drzewostanie i analizy rozrzutu szczątków poszycia tupolewa można wnioskować, że maszyna „musiała lecieć po lekkim łuku”. W tym miejscu nie odnajdywano prawie żadnych przedmiotów mogących być fragmentami wyposażenia samolotu czy rzeczy osobistych załogi i pasażerów. Spoczywające tu elementy konstrukcyjne odrzutowca były silnie rozdrobnione, a niektóre z nich pogięte i osmolone. Większość rzeczy odnalezionych we wschodniej części tego sektora leżała bezpośrednio na powierzchni ziemi lub na głębokości 5 centymetrów. Większość elementów duraluminiowej konstrukcji zalegała w nienaruszonej pozycji, natomiast te odnalezione w sektorach bliskich miejscu uderzenia maszyny w ziemię były wbite skośnie w grunt na głębokości około 5 centymetrów. Fragmenty odnajdywane między miejscem uderzenia w ziemię a szosą do Smoleńska mają krawędzie obrobione, farba na nich jest nieregularnie porysowana. W innych sektorach miejsca katastrofy duraluminiowe części nie noszą takich cech.

Efekt zaorania
Wydaje się, że archeolodzy w racjonalny sposób tłumaczą stopień rozdrobnienia szczątków maszyny i osmaleń elementów kadłuba. W ich ocenie, duży promień rozrzutu i fragmentacji maszyny to efekt m.in. prac ciężkiego sprzętu gąsienicowego na miejscu katastrofy. „Istotny wpływ na układ warstwy przemieszanej i rozprzestrzenienie znajdujących się w niej depozytów wywarły też prace związane z usuwaniem pozostałości wraku oraz porządkowaniem terenu”, piszą uczestnicy ekspedycji. Te same czynności miały, ich zdaniem, wpływ na znaczący stopień rozdrobnienia przedmiotów i stan ich zachowania, a raczej zniszczenia – ciężki sprzęt rozjeżdżał elementy lub wpychał je głęboko w ziemię.

Gorące wirniki turbin łopatek pracujących silników zasysały fragmenty konstrukcji – stąd osmalenia.

Diagnoza archeologów jest pesymistyczna: pierwotny układ powierzchni terenu i układ szczątków samolotu mógł się zachować jedynie pod betonowymi płytami drogi dojazdowej i usypaną warstwą żwiru.

--------------------------------------------------------------------------------

Załączony do prokuratorskich akt dokument można pobrać tu:

Prospekcja terenowa miejsca katastrofy Tu-154M

Katarzyna Orłowska-Popławska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lodzy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 08 kwi 2014, 12:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/polska/9427-katastrofa-smolenska

Prokuratura: nie ma groźby przedawnienia śledztwa smoleńskiego
Opublikowano: poniedziałek, 07, kwiecień 2014 13:56

Obrazek

Wojskowy prokurator okręgowy w Warszawie płk Ireneusz Szeląg poinformował, że nie widzi groźby przedawnienia karalności ścigania w śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej.

Na konferencji prasowej powiedział, że wie, iż rosyjski komitet śledczy przedłużył własne śledztwo do 10 lipca.

Dziennikarze pytali płk. Szeląga o możliwość zakończenia polskiego śledztwa bez sprowadzenia wraku samolotu do Polski. Szef WPO w zaznaczył, że wrak ten jest własnością Polski i powinien tu powrócić.

Dodał jednak, że przedwczesna jest odpowiedź na pytanie, czy polska prokuratura może skończyć śledztwo bez powrotu wraku, bo strona rosyjska nigdy nie powiedziała, że go nie odda.


Podejmujemy wszelkie starania, aby wrak powrócił do Polski - powiedział Szeląg.

Przyznał zarazem, że teoretycznie jest możliwe zakończenie śledztwa bez sprowadzenia wraku do Polski - o ile biegli przeprowadziliby wszystkie niezbędne badania.

Zarazem płk Szeląg oświadczył, że prokuratorzy nie odbierają jako nacisku wypowiedzi ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego, który uznał, że śledztwo należy już zakończyć, jak i wypowiedzi innych polityków.


To powinno być przyczynkiem do dyskusji, czy zasadne jest oddzielenie prokuratury od ministerstwa - ocenił szef WPO i dodał, że prokuratura będzie nadal prowadzić śledztwo w oparciu o Kodeks postępowania karnego, który nie przewiduje żadnego udziału w tym postępowaniu ministra sprawiedliwości, niezależnie od poglądów polityków czy publicystów.

Maria Gondek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Śledztwo - zestaw puzzli do ułożenia
PostNapisane: 02 gru 2014, 17:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31522
Rządowe puzzle, czy MAK-owe puzzle ni w ząb nie pasują do siebie. Nic sensownego nie da się z nich ułożyć.

Doradca Putina sugeruje: w Smoleńsku mógł być zamach. Echa w mediach nie milkną

Nadal bardzo głośno jest o słynnym już wywiadzie jakiego doradca prezydenta Władimira Putina, Andriej Iłłarionow udzielił programowi śniadaniowemu w TVN. „Żadne drzewo, żadna brzoza nie jest w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu” – powiedział Rosjanin o katastrofie smoleńskiej.

Iłłarionow mówił w TVN o wątpliwościach dotyczących wydarzeń ze Smoleńska, z 10 kwietnia 2010 roku. „Nadal nie wiemy dlaczego samolot, który spadł z wysokości 50 metrów, rozpadł się na tak małe kawałki, na tak dużym terytorium” – mówił o katastrofie smoleńskiej Iłłarionow.

Ku zdziwieniu rozmawiających z nim dziennikarzy, wyraził wątpliwość, czy w Smoleńsku faktycznie doszło do katastrofy. „Żadne drzewo, żadna brzoza nie jest w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu, to jest absolutnie jasne i poza wątpliwością” – powiedział Rosjanin.

Dodał przy tym, że „oficjalny raport MAK zawiera pewne odpowiedzi, elementy, które nie odnoszą się do rzeczywistości”. Iłłarionow zwrócił również uwagę na fakt, że Rosjanie nie zwracają nam wraku a także na aktywność rosyjskich służb przed katastrofą. „Polsce nie oddano wraku rządowego samolotu. – Po tej tragedii pojawiali się tzw. świadkowie tej sytuacji i okazało się, że byli to agenci służb specjalnych, a nie prawdziwi świadkowie. Dlatego musimy zrozumieć dlaczego to się stało” – powiedział były doradca Putina.

Źródło: fronda.pl/niezależna.pl

Read more: http://www.pch24.pl/doradca-putina-suge ... z3KlCeTd5P

http://www.pch24.pl/doradca-putina-suge ... 488,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 138 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /