Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 06 maja 2010, 06:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 08 cze 2010, 12:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Ministerstwo Prawdy

Nie ma i nie będzie takiego bicia, które zdolne byłoby uderzyć w przyjaźń polsko-radziecką!




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 08 cze 2010, 12:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Kapitalne, dzięki Panie Aerolicie!

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 11 lip 2010, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Rosyjska prasa: J. Tusk ochotnikiem Wehrmachtu

„Niezawisimaja Gazieta” informuje, że dziadek premiera Polski Donalda Tuska – Józef Tusk, był wśród ochotników, którzy w latach II wojny światowej zaciągnęli się do Wehrmachtu i SS.

Rosyjski dziennik, który przekazuje tę wiadomość w swoim cotygodniowym dodatku wojskowym „Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije”, nie podaje źródła tej informacji.

„Polscy nacjonaliści uczynili z Katynia niemal podstawę polityki zagranicznej Polski. Za to Polaków zupełnie nie interesują losy ich rodaków, którzy w czerwcu 1941 roku okazali się w czterech łagrach Wiaziemłagu. Polacy budowali tam autostradę Moskwa-Mińsk i kilka lotnisk. Większości nie zdołano ewakuować w związku z przerwaniem frontu przez niemieckie wojska zmechanizowane” – pisze moskiewski dziennik.

„Warszawę nie interesuje też los 60 277 Polaków, którzy dostali się do radzieckiej niewoli w latach 1941-45. Chodzi o panów ubranych w mundury Wehrmachtu i jednostek SS. Do Wehrmachtu i SS wstąpiło łącznie około pół miliona polskich ochotników. Wśród nich był Józef Tusk – dziadek obecnego premiera Polski Donalda Tuska” – podkreśla (wytłuszczonym drukiem) „Niezawisimaja Gazieta”.

„Polskie władze w ogóle nie chcą mówić o tym pół milionie swoich rodaków. Gdy przypiera się ich (do ściany), twierdzą, że to ‘źli Niemcy przymusowo zmobilizowali nieszczęsnych Polaków’. Niestety – żadnej mobilizacji ani do Wehrmachtu, ani do SS Niemcy nie prowadzili nie tylko wśród Polaków, ale także wśród Rosjan, Francuzów i innych (narodów)” – zaznacza dziennik.

„Do SS Polacy zaciągali się dobrowolnie. W wypadku Wehrmachtu schemat był nieco inny. Najpierw pan prawdą i nieprawdą musiał udowodnić, że nie jest Polakiem, lecz Niemcem z urodzenia. Przy czym – niemieckie władze nie tylko nie popierały takiej metamorfozy, ale nawet czyniły panom różne przeszkody” – pisze „Niezawisimaja Gazieta”.

Dziennik krytykuje także władze Rosji za to, iż te „udają, że nie słyszą głosów milionów swoich rodaków, wątpiących w polską wersję katyńskiego incydentu”. „Podobnie, jak i głosów 800 tys. Polaków, którzy podają się za krewnych 4 tys. jeńców wojennych i żądają dzisiaj ogromnych odszkodowań” – dodaje „Niezawisimaja Gazieta”.

Dziennik pyta, „po co Kreml ukrywa zbrodnie niemieckich faszystów?”

„Niezawisimaja Gazieta” informuje też, że „masowe mordowanie jeńców miało miejsce we wszystkich wojnach ostatnich dwóch stuleci”. Jako przykład wymienia „zamordowanie i zamęczenie” przez Polaków w latach 1920-21 od 30 do 70 tys. radzieckich jeńców wojennych.

„O ile stalinowskie represje zostały potępione jeszcze w 1956 roku na XX Zjeździe (KPZR), o tyle marszałek (Józef) Piłsudski, odpowiedzialny za masowe mordy na dziesiątkach, jeśli nie na setkach tysięcy Rosjan, Ukraińców i Niemców, został wykreowany na bohatera narodowego Rzeczypospolitej” – konstatuje dziennik.

„Niezawisimaja Gazieta” zauważa zarazem, że „o radzieckich jeńcach, wymordowanych przez Polaków w latach 1920-21″ Rosjanie dowiedzieli się dopiero na początku lat 90., gdy „Polacy mocno dopiekli” Rosji Katyniem.

Dziennik przypomina również, że w marcu 2011 roku minie 400 lat od spalenia Moskwy i wymordowania dziesiątków tysięcy moskwian przez Polaków, a w czerwcu 2011 roku – 400 lat od zdobycia przez nich Smoleńska. „Ciekawe, jak Rosja odniesie się do tych dwóch rocznic 2011 roku?” – pyta „Niezawisimaja Gazieta”.

http://lukrecja.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 11 lip 2010, 11:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Rosja oczywiście nie może tak zmasowanej ilości krzywd i niesprawiedliwości nie pomścić. I tak wykazywała anielską cierpliwość, a gdy już dzięki rządom PO Polacy nie mają armii, nadeszła pora odpłaty - i oto w taki sposób wyborcy Komorowskiego mogą dostać swój wymarzony święty spokój, ale na cmentarzach, bo tylko tam jest on na tym świecie możliwy.

Rosja będzie się mścić za krzywdy doznane od Polski, a Niemcy przyjdą z "bratnią" pomocą i wyzwolą Polskę do linii Wisły. Na moście uścisną sobie dłonie mściciel i wyzwalacz, a potem będzie w Warszawie defilada, w której przemaszerują wspólnie wojska mścicieli i wyzwalaczy. Na koniec ustalona zostanie granica - na wschód od Wisły obszary, których nie udało się wyzwolić, a na zachód od Wisły ziemie przyznane wyzwolicielom jako nagroda za wyzwolenie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 18 lip 2010, 14:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Pojednanie polsko-ruskie pod flagą opuszczoną

Później w Berkeley dostatecznie zapoznałem się z myśleniem stadnym lewicowców i z jego nabytkiem w postaci political correctness. Ale również w Warszawie lat 1990 powiedzieć, że komunizm rosyjski był równie zbrodniczym systemem jak nazizm, powodowało odruch takiej furii, że należało podejrzewać całe złoża nieświadomego przywiązania do idola.

Czesław Miłosz nie jest bohaterem mojej politycznej bajki, ale trzeba przyznać, że miał przebłyski geniuszu nie tylko w twórczości literackiej. Te słowa noblisty („Inne abecadło”, Wyd. Literackie, Kraków 1998) przychodzą mi do głowy, kiedy czytam sprawozdania z ponad trzymiesięcznego śledztwa w sprawie tragedii smoleńskiej. Tyle samo czasu minęło również od dziękczynnych adresów wystosowanych do Rosji.

Adresów skierowanych bezpośrednio do braci Moskali, życzliwych władz w Smoleńsku i Moskwie, grzecznych milicjantów, wzruszonego Putina i współczujących pracowników jego ochrony. W dziękczynieniach oraz apelach nie zapomniano również o państwie rosyjskim, szczerze współczujących rosyjskich mediach. Gwoli prawdy trzeba powiedzieć, że wymieniono także kierowców, prawosławnych duchownych, kwiaciarki i zwykłych mieszkańców Rosji.

Pamiętać należy koniecznie, że ta erupcja groteskowego zachwytu opublikowana została dwa dni po katastrofie tupolewa, 12 kwietnia, a zatem napisano te słowa dzień wcześniej, czyli niemal w dniu tragedii. Właśnie ta natychmiastowość reakcji, zasługująca wręcz na miano warunkowego odruchu oraz równie skwapliwe oddanie śledztwa premierowi rosyjskiemu przez premiera polskiego, dowodzi jak celna i aktualna jest obserwacja Czesława Miłosza. Co wiemy o śledztwie prowadzonym pod nadzorem premiera Putina po trzech miesiącach z górą od spontanicznego wybuchu pojednania ?

Wiemy na pewno, że żołnierze rosyjscy okradali zwłoki; że po kilkunastu dniach od katastrofy nawet teren nie został zabezpieczony; że rosyjskie władze ignorują wnioski polskiej prokuratury; że nie mamy protokołów sekcji zwłok ani wielu innych materiałów śledztwa ; że mamy tylko kopie nagrań z czarnych skrzynek, a wątpliwości przybywa, zamiast ubywać.

Dlatego właśnie, żeby nie obrażać narodu rosyjskiego, ja nazywam to ruskim, a nie rosyjskim śledztwem. Bo to jest ruski skądinąd znajomy proceder na podobieństwo rabowania zegarków i rowerów w czasie wojny, jak wypieranie się przez dziesiątki lat zbrodni katyńskiej, jak przyjaźń polsko-radziecka zapisana w naszej konstytucji. Jeśli ktoś nie widzi analogii i upiera się, że wszystko jest w porządku, nie ma zastrzeżeń do tak prowadzonego śledztwa, to znaczy, że o nim właśnie pisał Miłosz zacytowany przeze mnie na początku postu.

Dlatego tę samą wartość co owo śledztwo ma ogłoszenie niemal w dniu katastrofy deklaracji pojednania i to jest pojednanie polsko-ruskie, a nie polsko-rosyjskie. Bo to jest pojednanie zadeklarowane na zasadzie odruchu warunkowego, czyli obfitego ślinienia na bodziec kluczowy, co opisał rosyjski ( nie ruski!) noblista Pawłow. Chyba nie jest przypadkiem, że określenie „pojednanie” jest również semantycznie bardzo bliskie określeniu „poddanie”.

Pojednanie polsko-ruskie w wykonaniu ludzi opisywanych przez Miłosza jest właśnie na zasadzie opuszczenia flagi; to jest rezygnacja, czyli opuszczenie rąk w geście uniżonego poddaństwa, to jest zachowanie feudalne na podobieństwo wasala wobec seniora.

To jest cały czas to pojednanie polsko-ruskie, które ćwiczyliśmy od roku 1945. Jak kto nie wierzy, niech sprawdzi, jakie kroki prawne poczyniła Rosja w kwestii uznania swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. To jest wiernopoddańcze pojednanie ludzi bardzo przywiązanych do spadkobiercy swojego dawnego idola.

http://wyborcza.pl/1,86117,7760672,Dzie ... skale.html

http://tygodnik.onet.pl/30,0,44315,artykul.html

http://seaman.salon24.pl/209257,pojedna ... opuszczona


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 20 lip 2010, 08:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Powtórka z historii?

Moskwa chce nam szkolić oficerów

Cytuj:
Obecnie polscy wojskowi są szkoleni na studiach i kursach specjalistycznych głównie w państwach NATO oraz w Szwajcarii, Szwecji i Izraelu.


http://www.rp.pl/artykul/2,511105_Moskw ... erow_.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 20 lip 2010, 16:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Powtórka z historii?

Moskwa chce nam szkolić oficerów

Cytuj:
Obecnie polscy wojskowi są szkoleni na studiach i kursach specjalistycznych głównie w państwach NATO oraz w Szwajcarii, Szwecji i Izraelu.


http://www.rp.pl/artykul/2,511105_Moskw ... erow_.html

Rosja zauważyła, jak poważne straty poniosła Polska w kadrze oficerskiej w okresie rządów PO i zatroskana o nasz los postanowiła wyciągnąć pomocną dłoń, byśmy jak najszybciej mogli uzupełnić braki.

Ciekawe, czy znana już jest data reaktywacji Układu Warszawskiego?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 04 sie 2010, 12:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Testowanie Polski

"Dusza Rosjanina, jeżeli nie każdego, to prawie każdego, jest przeżarta bakcylem nienawiści i niepokoju w stosunku do każdego wolnego Polaka i do idei wolnej Polski (...). Oni są łatwi do uczucia wielkiej nawet przyjaźni i będą was kochać szczerze i serdecznie, jak rodzonego brata, do chwili, nim nie poczują, że w sercu swoim jesteście wolnym człowiekiem i boicie się ich miłości, w której dominującym pierwiastkiem jest żądza opieki nad wami, inaczej mówiąc - władzy".

Autorem tej zwartej, ale uderzająco wnikliwej analizy jest nie byle kto, tylko Józef Piłsudski. Marszałek rozbił 90 lat temu nad Wisłą nawałę Armii Czerwonej, która dokonała agresji pod złowieszczym hasłem: "Naprzód na Zachód! Przez trupa Polski do serca Europy!". Piłsudski jak żaden polityk w Polsce i Europie znał Rosję, rozumiał Rosjan i widział wszystkie zagrożenia, jakie mogły nadejść dla Polski ze strony Kremla. Ten cytat przypomniał mi się w kontekście osławionego pojednania z Rosją, które proklamowali Donald Tusk, Bronisław Komorowski, rzecznik rządu Paweł Graś oraz liczni politycy i dziennikarze związani z Platformą Obywatelską, na czele z "Gazetą Wyborczą". Zaskakujące, że nastąpiło to natychmiast po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia. Równie zastanawiające było wielokrotnie pokazywane czułe obejmowanie się premiera Donalda Tuska i premiera Władimira Putina na pobojowisku pod Smoleńskiem, w miejscu tragicznej polskiej katastrofy narodowej.

To widzieli wszyscy. Nie wiemy, o czym rozmawiali, nie tylko wtedy, ale także kilka dni wcześniej tuż obok Smoleńska w Katyniu. Kwestia ujawnienia przebiegu dwukrotnych rozmów Tuska i Putina jest kluczowa dla wyjaśnienia tajemnic katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Prawda bywa niewygodna, prawdzie trudno nieraz spojrzeć w jej zuchwałe oczy, ale prawda jest niezbędna. Tymczasem od 10 kwietnia przez ostatnie cztery miesiące Polacy otrzymują jakieś strzępy informacji, które w sumie stanowią jedną wielką manipulację. To są jakieś półprawdy, a zawsze warto pamiętać, że pół prawdy to całe kłamstwo.

Premier polskiego rządu Donald Tusk osobiście zrezygnował z suwerennego polskiego śledztwa w sprawie katastrofy w Rosji, w której zginęli prezydent i elita Rzeczypospolitej. Oczywiście śledztwo, które prowadzi polska prokuratura wojskowa, jest śledztwem jedynie formalnym. Polska jest poddawana szczególnemu testowi politycznemu. Jeżeli zrezygnowała z suwerennego śledztwa w takiej sprawie, to jaka będzie w przyszłości reakcja rządu polskiego, kiedy Kreml powróci do swej tradycyjnie antypolskiej polityki?! Przecież Rosjanie narzucili Polakom swoją wersję wydarzeń już kilka minut po katastrofie 10 kwietnia. Dlaczego na czele komisji rosyjskiej stoi osobiście premier Rosji, a polski premier dał się zepchnąć zupełnie na ubocze?! Przecież to właśnie jest dobrowolne zrzeczenie się suwerenności przez Polskę, na razie jedynie tylko w kwestii katastrofy narodowej pod Smoleńskiem. Ale to test, to próba, na ile Polska jest odporna na presję Moskwy, w czym jeszcze można zmusić Polaków do ustępstw. Testowanie Polski, a premiera Donalda Tuska w szczególności, rozpoczęło się w Moskwie wkrótce po tym, kiedy został on premierem. Żadna to dla mnie satysfakcja być Kasandrą, ale przecież pisałem wtedy w "Naszym Dzienniku": "'Odzyskaliśmy wzajemne zaufanie' - oświadczył po spotkaniu z Putinem na Kremlu premier Donald Tusk. Prezydent Rosji przypomniał zaś, że 'Polska jest dla Rosji jednym z większych partnerów w Europie. Wiemy, że mamy w Polsce wielu przyjaciół'. Rosyjska prasa napisała wręcz o Tusku jako o 'naszym człowieku w Warszawie'. Te cytaty komplementami mogą być tylko w Moskwie. W Warszawie ocena tych wypowiedzi zbliża się niebezpiecznie do granicy naruszenia racji stanu albo nawet do czegoś jeszcze bardziej groźnego, bo bezpieczeństwa narodowego (...)" (12.02.2008 r.). Gazety moskiewskie zachwalały Tuska jako odpowiedzialnego polityka, który chce dobrych stosunków z Rosją. Równolegle Lech Kaczyński obrzucany był wręcz epitetami jako bezwzględny wróg Rosji. Czyżby Rosjanie ustawili sobie Tuska, tak jak kanclerza Gerharda Schroedera oraz premiera Silvio Berlusconiego? Premier Tusk już raz został przez Rosjan ustawiony. To nie był przypadek, że premier rządu Rzeczypospolitej dał się ustawić Putinowi do wspólnej fotografii na Kremlu akurat pod pomnikiem Piotra I zwanego przez Rosjan Wielkim. To właśnie Piotr I był nieubłaganym wrogiem Polski, to właśnie on odebrał Polsce suwerenność, to on wprowadził sołdatów armii rosyjskiej na ziemie Rzeczypospolitej. A premier Tusk dał się ustawić Putinowi dokładnie pod wizerunkiem cara!

Pisałem o tym wcześniej. Dlatego dzisiaj mam prawo zapytać głośno: czy genezy katastrofy smoleńskiej nie należy szukać wcześniej niż 10 kwietnia 2010 roku? Czy należy domagać się od premiera Donalda Tuska, aby wyjawił, o czym rozmawiał z premierem Putinem w ciągu ostatnich dwóch lat?!

Józef Szaniawski

http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 9&Itemid=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 07 sie 2010, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
O Rosji tylko dobrze

No i mamy w końcu najbardziej sensowną hipotezę na temat słabej współpracy rosyjskiej strony w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej.
„Za dużo się u nas źle mówi o postawie Rosjan ws. Katastrofy”- powiedział minister Jerzy Miller po powrocie z Moskwy gdzie przyjął do sam…. Zgadnijcie?.....MINISTER TRANSPORTU.
Coś w tym jest. Szkoda, że do takich wniosków nie doszły swego czasu Rodziny Katyńskie, przez co naraziły nas na 70-letnie „śledztwo”.
Jak wiemy do momentu powołania „zespołu Macierewicza”, przynajmniej werbalnie, współpraca przebiegała znakomicie.
Powinniśmy dokonać szczerego rachunku sumienia i powrócić do „mówienia źle” czy wręcz plucia wyłącznie na mundury polskich lotników, na nieżyjącego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i wziąć się ostro i bez ociągania za pozostałych pasażerów.
Od Putina, Anodiny, MAK-u i prokuratorów „demokratycznego” państwa, jakim jest Rosja-WARA.
„Odpieprzcie się od Rosji” – napisze zapewne niedługo redaktor Michnik i z Andrzejem Wajdą ponowią spektakularną akcję palenia świeczek na grobach czerwonoarmiejców.
Wracamy szybkim krokiem do czasów, w których nie tylko nie wolno było mówić o Rosji „za dużo źle”, ale wolno było mówić wyłącznie dobrze.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 14 sie 2010, 13:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Rosyjskie znaki na niebie i ziemi...

Rosyjska agentura i dyplomacja praktykuje pewne rutynowe metody konsekwentnie stosowane od ponad 500 lat. W Polsce wewnętrzna agentura zdrajców stosuje je od lat siedemdziesięciu.
Gdy król Jan Kazimierz nie radził sobie z ogarniętą powstaniem Chmielnickiego Rzeczpospolitą, a w tym samym czasie trwały negocjacje polsko – szwedzkie mające odwlec wojnę (późniejszy „potop”) trzeba było zabezpieczyć flankę rosyjską. Podczas negocjacji z wysłannikami cara dyskutowano nad tytulaturą władców, nad przedłużeniem rozejmu, nad zwrotem tych czy tamtych twierdz. I oto Moskale zażądali nagle spalenia jakichś litewskich ksiąg, wydanych w Rzeczypospolitej, bo w tych księgach znaleziono nieżyczliwy carowi zapis. Podkreślam – była to zwyczajna, ówczesna książka, wydana przez – jak byśmy to dziś powiedzieli – prywatnego wydawcę. Z początku polscy posłowie nie widzieli potrzeby rozmawiania o tym, ale królewskiej dyplomacji zależało na ugodzie z Moskwą, więc zmieniono podejście do „antycarskiej” księgi. „Co tam jedna księga? Spalmy ją, jak chcą Moskale i będzie spokój”. Tak też zrobiono. Krótko po tym wydarzeniu na naradzie carskich dyplomatów już wiedziano: „Rzeczpospolita jest słaba, skoro ustępuje w takich sprawach”. Niedługo później rozpoczęła się trzynastoletnia wojna z Moskwą, w której wschodni sąsiad trwale zajął Smoleńsk i Kijów, a jego wojska dotarły aż do Lublina. Metoda rosyjskiej dyplomacji okazała się słuszna.
Później już się Polacy nie nabierali na ten numer. Za Sobieskiego Moskale domagali się ukarania hetmana litewskiego, za to, że w liście do bojara w Smoleńsku pominął jeden z carskich tytułów.
- Sami go ukarajcie, to jego sprawa – wzruszyli ramionami Polacy
- No to nam go wydajcie!
- On nie żyje od kilku lat.
Wniosek dla rosyjskiej dyplomacji był prosty – aroganccy Polacy muszą mieć pewność swej siły, lepiej jest więc ich nie ruszać.
Sowiecka agentura usystematyzowała takie i inne metody i zdecydowanie je udoskonaliła. Z pozoru mało istotne elementy negocjacji okazywały się formą „sondowania siły” przeciwnika. Jakże naiwny był Roosevelt ustępując Stalinowi w wyborze miejsca spotkania w sprawie kształtu powojennej Europy. Jakim sygnałem dla Sowietów była zgoda niepełnosprawnego prezydenta USA na podróż przez pół świata do rezydencji czerwonych carów na Krymie – do Jałty? Ano był to czytelny znak, że karty może rozdawać wujaszek Jo – jak zwano Stalina.
A może pamiętacie państwo jak podczas spotkania Putina z Merkel do pomieszczenia wszedł pies prezydenta Rosji?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,3...
gazeta.pl pisze, że pies wszedł „niespodziewanie”, ale niektórzy dziennikarze w Polsce dotarli do faktu, że kanclerz Niemiec boi się psów, w wyniku pewnych przeżyć z dzieciństwa. Jeśli polscy dziennikarze dotarli, to wywiad rosyjski o tym nie wiedział? Czy więc wejście psa na spotkanie było naprawdę dla wszystkich „niespodziewane”? Putin zwyczajnie zademonstrował, że z nikim nie musi się liczyć, a grzeczna kanclerz Niemiec pokazała, że jest do dyspozycji Rosji.
Krzyż przed Pałacem to reduta w wojnie polsko - polskiej
No to przenieśmy się do własnego podwórka. W walce o Krzyż wiele prawicowców mięknie. Nawet Terlikowski uznał, że sprawa nie ma sensu. Widać św. Piotr wpuści do nieba, jak usprawiedliwimy się przed nim słowami:
- Wie, św. Piotr, to był Krzyż PiSowski, jego nie było sensu bronić. A poza tym specjaliści od Public Relations odradzali…
I pomijając większość aspektów tej obrony chciałbym wskazać, że prawdopodobnie sprawa Krzyża była tylko przygrywką do czegoś większego. Była ordynarną sondą, czy władza może posunąć się dalej i np. przenieść ciało Lecha Kaczyńskiego z Wawelu. Na twitterze, na domniemanym lub prawdziwym koncie Andrzeja Wajdy pojawił się wpis o usunięciu trumny. Bez względu na to czy to faktycznie był Andrzej Wajda – sam wpis nie jest przypadkiem i był zapewne kolejną sondą. Dzięki inicjatywie kilku blogerów sprawa trafiła do jednej z krakowskich gazet i na pierwszej stronie pytano „Kto się podszywa pod Andrzeja Wajdę?”. Z tego co wiem odpowiedzi nie było. Konto wciąż istnieje pod tym nazwiskiem, choć teraz nie jest dostępne dla wszystkich.
http://polskijuzniema.salon24.pl/204036,lech-kac...
Dziękujmy więc Obrońcom Krzyża, bo w myśl wskazówek dla Polaków z 1920 roku stosowali motto „nam twierdzą będzie każdy próg” i broniąc Krzyża walczyli, by marsz władzy w głąb polskiej tożsamości zatrzymał się jak najwcześniej.Albo, żeby go przynajmniej opóźnić. Gdyby nie oni, to musielibyśmy dziś przykuwać się do Wawelu. Każdy opór jest więc wskazany. Gra toczy się o Polskę, a nie tylko o rolę Kościoła Katolickeiego czy o pamięć o Lechu Kaczyńskim.
Oni zwyczajnie sprawdzają naszą determinację.
Po przeczytaniu tekstu Kokosa26 oczywiście uświadomiłem sobie, że w powyższym tekście zabrakło odniesienia do tego, że Komorowski odsłania pomnik bolszewikom z 1920 roku i że to też jest sonda naszej bierności. Z wpisem Palikota jest podobnie. I ze wszystkimi "spontanicznymi" prowokacjami.


http://polskijuzniema.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 14 sie 2010, 14:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Pojednanie polsko-rosyjskie wg Komorowskiego i Tuska

1. Gwałtownie przyśpiesza pojednanie polsko- rosyjskie. Właśnie w najbliższą niedzielę w 90 rocznicę wielkiego polskiego zwycięstwa nad bolszewikami zwanego Cudem nad Wisłą, najwyższe polskie władze będą uczestniczyć w odsłonięciu pomnika żołnierzy Armii Czerwonej pod Ossowem.
Pomnik to wyłaniający się z poziomu mogiły 22 żołnierzy armii bolszewickiej, duży prawosławny krzyż, z tyłu tej mogiły wyłaniają się 22 małe bagneciki. Pomnik powstał z inicjatywy Rady Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa kierowany po katastrofie smoleńskiej przez Andrzeja Kunerta członka polsko -rosyjskiej Komisji do spraw trudnych. Żeby umożliwić dotarcie do pomnika władze samorządowe Wołomina wybudowały blisko kilometrową drogę i most przez rzeczkę, a także uporządkowały otoczenie pomnika.

Żeby było jasne, zdaję sobie sprawę, że jako cywilizowany kraj położony w środku Europy , mamy obowiązek upamiętniania grobów żołnierzy nawet jeżeli to byli agresorzy ale jak się patrzy na okazałą mogiłę sowieckich żołnierzy dużych rozmiarów krzyż i zestawi z mogiłami polskich żołnierzy poległych w pod Ossowem i Radzyminem, a wszystkie one mają nader skromny charakter, to ta różnica aż razi.
Co więcej czy tego rodzaju gestów powinniśmy dokonywać akurat w 90 rocznicę zatrzymania przez Polaków bolszewickiej nawały, która na bagnetach miała zanieść rewolucję proletariacką do Europy Zachodniej?
2. Jeszcze bardziej rażą różnice w podejściu do spraw polskich przez Rosjan i obecnej władzy w Polsce do spraw rosyjskich. W 70 rocznicę zbrodni katyńskiej po deklaracjach zarówno Prezydenta Miedwiediewa jak i Premiera Putina, śledztwo w sprawie katyńskiej miało być wznowione a Prezydent Miedwiediew wspominał o rehabilitacji ofiar.
W tej sprawie od kwietnia nie wydarzyło się nic oprócz przekazania stronie polskiej kolejnych akt zbrodni katyńskiej, z których większość już do tej pory była znana polskim historykom. Śledztwo w sprawie mordu katyńskiego jest w Rosji już prawomocnie umorzone sądy w dwóch instancjach odrzuciły skargi rodzin pomordowanych na decyzję o umorzeniu nie uznając ich za strony w tej sprawie.
Także w procesie toczącym się przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu na skutek kilku już pozwów rodzin ofiar Katynia, rosyjska prokuratura stoi od kilku miesięcy na stanowisku, ze w Katyniu miało miejsce przestępstwo przekroczenia uprawnień przez organy ówczesnej władzy sowieckiej, a to przestępstwo przedawnia się po 5 latach.
Na przełom w tej sprawie więc nie ma co liczyć mimo kilkakrotnie składanych obietnic i to przez najwyższych dostojników rosyjskich, chyba że przed Trybunałem w Strasburgu Rosja za jakiś czas ostatecznie przegra.
3. Równie opornie ze strony rosyjskiej idzie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Najpierw było pełne zaufanie Premiera Tuska i Prezydenta Komorowskiego do śledztwa prowadzonego przez Rosjan, ale po 4 miesiącach kiedy nie da się już przykryć rosyjskiej niechęci do jego wyjaśnienia, także Premier wyraził zaniepokojenie powolnym tempem przekazywania materiałów do Polski przez rosyjską prokuraturę.
W tym śledztwie prowadzonym przez stronę rosyjską zresztą widać było pewne postępy do momentu kiedy eksponowana ,a w zasadzie przesądzana była wina polskich pilotów w doprowadzeniu do tej katastrofy. Od momentu kiedy zaczęły się pojawiać w tej sprawie coraz większe wątpliwości i coraz wyraźniej widać zaniedbania i błędy strony rosyjskiej ochota do szybkości działania, stronie rosyjskiej wyraźnie przeszła.
4. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie namawiam naszego rządu do zaogniania stosunków z Rosją. Niektóre gesty szczególnie te zaadresowane do rosyjskiego społeczeństwa wręcz uważam za bardzo dobre (jak ten z wysłaniem naszych strażaków do gaszenia szalejących pod Moskwą pożarów ).
Ale nasze działania w stosunku do Rosji powinny zawierać elementarną równowagę. Pojednanie z Rosją być może jest możliwe ale dopiero wtedy kiedy kraj ten będzie krajem demokratycznym szanującym prawa innych narodów do samostanowienia, nawet wtedy kiedy narody te zamieszkują państwa graniczące z Rosją.
Nasz kraj powinien wykonywać gesty wobec Rosji ale pod warunkiem, że i z tamtej strony będą wykonywane także konkretne działania wychodzące naprzeciw polskim oczekiwaniom. Naprawdę rządzącym w Polce nie powinny już wystarczać ze strony rosyjskiej tylko ciepłe słowa i poklepywanie po plecach.

Zbigniew Kuźmiuk

http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 4&Itemid=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 14 sie 2010, 21:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Pomnik dla bolszewików

W Ossowie miejscu walk w 1920 r. wojsk polskich z Armią Czerwoną stanął pomnik przedstawiający prawosławny krzyż i 21 lub 22 bagnety. Pomnik ma upamiętniać 21 lub 22 bolszewików poległych w walkach pod Ossowem, których ciała znaleziono dwa lata temu. Nie wiem po co tam prawosławny krzyż, przecież bolszewicy zwalczali Cerkiew i szczycili się swym ateizmem. Przypuszczam nawet, że ten symbol religijny obraża uczucia ateistyczne poległych. Odsłonięcia pomnika ma dokonać, stojący na czele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert „W uroczystości udział weźmie także nowy ambasador Rosji, przedstawiciele władz miejscowych, wojewody mazowieckiego i Sejmu. Od początku zainteresowanie tym przedsięwzięciem wykazywał także pan prezydent, który poparł pomysł i parku historycznego i pomnika” – powiedział następca Andrzeja Przewoźnika.

Bardzo zdegenerowane musi być państwo i jego przywódcy, aby stawiać pomniki tym, którzy chcieli likwidacji niepodległej Polski i dokonać rzezi grup społecznych określanych przez Włodzimierza Lenina jako klasy wyzyskujące: ziemian, inteligencji, bogatszych chłopów, przemysłowców, księży itd. oraz przebudowy państwa i społeczeństwa zgodnie z założeniami ideologii komunistycznej. W 1944 r. komunizm m. in. z powodów uwarunkowań międzynarodowych, niezależnie jak strasznie to zabrzmi, był wprowadzany w Polsce w sposób łagodny. W 1920 r. byłoby bardziej krwawo. Zasady działania CzeKa po zadekretowaniu w 1918 r. „czerwonego terroru” tak tłumaczył wchodzący w skład ścisłego kierownictwa Nadzwyczajnej Komisji Martin Łacis: „Nie trzeba szukać dowodów rzeczowych na to, że oskarżony występował czynnie lub słowem przeciwko władzy sowieckiej. Pierwsze pytania, jakie należy mu postawić: do jakiej klasy należy? Jakie jest jego pochodzenie, wykształcenie, zawód? Te pytania powinny przesądzić o losie oskarżonego”. Po co ten cytat? A to dlatego, że za bolszewikami, również tymi uczczonymi pomnikiem w Ossowie szli czekiści. Oczywiście zbrodnie popełniali nie tylko oni, również Armia Czerwona ma ich wiele na koncie. A co do Kunerta. Zawsze łatwiej wysługiwać się władzom, stawiać pomniki bolszewikom w Polsce ku zadowoleniu Moskwy i Pałacu Prezydenckiego niż zadbać o to, żeby godnie upamiętnić ofiary rzezi zgotowanej Polakom przez Ukraińców na Wołyniu czy, aby napis na Cmentarzu Orląt Lwowskich był taki, jak w okresie międzywojennym.

Pomnik bolszewików w Ossowie to z pewnością oznaka nowych stosunków z Rosją. Takich, gdzie przedstawiciele Polski są na kolanach przed Włodzimierzem Putinem. Angela Merkel, nasza Katarzyna II, jak pisze najwybitniejszy publicysta w Polsce, Stanisław Michalkiewicz, życzy sobie dobrych stosunków Polski z Rosją. Życzenie pani kanclerz premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski spełniają w podskokach. A skoro oni potrafią tylko podlizywać się i czekać na polecenia więc jest to, co widzimy. Żeby chociaż Komorowski uciułał ze swojej niemałej pensji na ten pomnik, ale gdzie tam! Wszystko z naszych podatków. Następnym etapem pojednania polsko-rosyjskiego będzie pewnie budowa pomnika samego Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego w Zakopanem, Radomiu i Krakowie, gdzie przebywał szef CzeKa, albo Michaiła Tuchaczewskiego, dowodzącego Armią Czerwoną pobitą w bitwie pod Warszawą. Pomnik tegoż mógłby stanąć np. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Ale to wszystkiego jeszcze nie wyjaśnia. Warto podrążyć jeszcze temat wybudowania pomnika bolszewikom walczącym z Polską w 1920 r. Chyba chodzi o to, że sporo ludzi, tych co tak naprawdę rządzą obecnie Polską (zgadzam się ze Stanisławem Michalkiewiczem, że premier, prezydent, ministrowie, itd., to tylko atrapy, a główny ośrodek decyzyjny znajduje się poza konstytucyjnymi władzami) czuje wdzięczność do tych żołnierzy bolszewickich, którzy już w 1920 r. chcieli wprowadzić w Polsce komunizm i zapewnić ich przodkom dopchanie się do koryta. Musieli komuniści na taki moment czekać aż do 1939 r. na Kresach, do 1944 r. na terytoriach na wschód od Wisły i do 1945 r. w zachodniej Polsce. Nie napisze oczywiście, że taki Ozjasz Szechter mógłby dwadzieścia lat wcześniej oddychać swobodnie pełną piersią, zasiąść na stołku może nawet komisarza, zamiast spiskować przeciwko Polsce w szeregach Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i trząść czterema literami przed aresztowaniem, że choćby mały Jacuś Kuroń mógłby od małego służyć w pionierach, mieć za wzór Pawlika Morozowa i hołdy składać samemu Józefowi Stalinowi. Tego oczywiście nie napisze. Napiszę tylko, że podobno istnieją dynastie w partii komunistycznej, która teraz nie nazywa się komunistyczna, w UB i Informacji Wojskowej, które teraz nazywają się inaczej. Dynastie te były zakładane za życia Stalina, gdy wreszcie po II wojnie światowej wychowankowie Kominternu i „krajowcy” dopchali się do koryta. Ich potomkowie i ideowi uczniowie do dziś służą jeśli nie w bezpieczeństwie albo partii, to na odcinku mediów i biznesu. I mają więcej do powiedzenia w państwie niż jakiś premier, prezydent czy Sejm. Z ich punktu widzenia pomnik należy się bolszewikom, bo przecież nie Piłsudskiemu.

Michał Pluta

http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 0&Itemid=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 17 sie 2010, 16:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Rosyjskie znaki na niebie i ziemi...

Rosyjska agentura i dyplomacja praktykuje pewne rutynowe metody konsekwentnie stosowane od ponad 500 lat. W Polsce wewnętrzna agentura zdrajców stosuje je od lat siedemdziesięciu.
Gdy król Jan Kazimierz nie radził sobie z ogarniętą powstaniem Chmielnickiego Rzeczpospolitą, a w tym samym czasie trwały negocjacje polsko – szwedzkie mające odwlec wojnę (późniejszy „potop”) trzeba było zabezpieczyć flankę rosyjską. Podczas negocjacji z wysłannikami cara dyskutowano nad tytulaturą władców, nad przedłużeniem rozejmu, nad zwrotem tych czy tamtych twierdz. I oto Moskale zażądali nagle spalenia jakichś litewskich ksiąg, wydanych w Rzeczypospolitej, bo w tych księgach znaleziono nieżyczliwy carowi zapis. Podkreślam – była to zwyczajna, ówczesna książka, wydana przez – jak byśmy to dziś powiedzieli – prywatnego wydawcę. Z początku polscy posłowie nie widzieli potrzeby rozmawiania o tym, ale królewskiej dyplomacji zależało na ugodzie z Moskwą, więc zmieniono podejście do „antycarskiej” księgi. „Co tam jedna księga? Spalmy ją, jak chcą Moskale i będzie spokój”. Tak też zrobiono. Krótko po tym wydarzeniu na naradzie carskich dyplomatów już wiedziano: „Rzeczpospolita jest słaba, skoro ustępuje w takich sprawach”. Niedługo później rozpoczęła się trzynastoletnia wojna z Moskwą, w której wschodni sąsiad trwale zajął Smoleńsk i Kijów, a jego wojska dotarły aż do Lublina. Metoda rosyjskiej dyplomacji okazała się słuszna.
Później już się Polacy nie nabierali na ten numer. Za Sobieskiego Moskale domagali się ukarania hetmana litewskiego, za to, że w liście do bojara w Smoleńsku pominął jeden z carskich tytułów.
- Sami go ukarajcie, to jego sprawa – wzruszyli ramionami Polacy
- No to nam go wydajcie!
- On nie żyje od kilku lat.
Wniosek dla rosyjskiej dyplomacji był prosty – aroganccy Polacy muszą mieć pewność swej siły, lepiej jest więc ich nie ruszać.
Sowiecka agentura usystematyzowała takie i inne metody i zdecydowanie je udoskonaliła. Z pozoru mało istotne elementy negocjacji okazywały się formą „sondowania siły” przeciwnika. Jakże naiwny był Roosevelt ustępując Stalinowi w wyborze miejsca spotkania w sprawie kształtu powojennej Europy. Jakim sygnałem dla Sowietów była zgoda niepełnosprawnego prezydenta USA na podróż przez pół świata do rezydencji czerwonych carów na Krymie – do Jałty? Ano był to czytelny znak, że karty może rozdawać wujaszek Jo – jak zwano Stalina.
A może pamiętacie państwo jak podczas spotkania Putina z Merkel do pomieszczenia wszedł pies prezydenta Rosji?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,3...
gazeta.pl pisze, że pies wszedł „niespodziewanie”, ale niektórzy dziennikarze w Polsce dotarli do faktu, że kanclerz Niemiec boi się psów, w wyniku pewnych przeżyć z dzieciństwa. Jeśli polscy dziennikarze dotarli, to wywiad rosyjski o tym nie wiedział? Czy więc wejście psa na spotkanie było naprawdę dla wszystkich „niespodziewane”? Putin zwyczajnie zademonstrował, że z nikim nie musi się liczyć, a grzeczna kanclerz Niemiec pokazała, że jest do dyspozycji Rosji.
Krzyż przed Pałacem to reduta w wojnie polsko - polskiej
No to przenieśmy się do własnego podwórka. W walce o Krzyż wiele prawicowców mięknie. Nawet Terlikowski uznał, że sprawa nie ma sensu. Widać św. Piotr wpuści do nieba, jak usprawiedliwimy się przed nim słowami:
- Wie, św. Piotr, to był Krzyż PiSowski, jego nie było sensu bronić. A poza tym specjaliści od Public Relations odradzali…
I pomijając większość aspektów tej obrony chciałbym wskazać, że prawdopodobnie sprawa Krzyża była tylko przygrywką do czegoś większego. Była ordynarną sondą, czy władza może posunąć się dalej i np. przenieść ciało Lecha Kaczyńskiego z Wawelu. Na twitterze, na domniemanym lub prawdziwym koncie Andrzeja Wajdy pojawił się wpis o usunięciu trumny. Bez względu na to czy to faktycznie był Andrzej Wajda – sam wpis nie jest przypadkiem i był zapewne kolejną sondą. Dzięki inicjatywie kilku blogerów sprawa trafiła do jednej z krakowskich gazet i na pierwszej stronie pytano „Kto się podszywa pod Andrzeja Wajdę?”. Z tego co wiem odpowiedzi nie było. Konto wciąż istnieje pod tym nazwiskiem, choć teraz nie jest dostępne dla wszystkich.
http://polskijuzniema.salon24.pl/204036,lech-kac...
Dziękujmy więc Obrońcom Krzyża, bo w myśl wskazówek dla Polaków z 1920 roku stosowali motto „nam twierdzą będzie każdy próg” i broniąc Krzyża walczyli, by marsz władzy w głąb polskiej tożsamości zatrzymał się jak najwcześniej.Albo, żeby go przynajmniej opóźnić. Gdyby nie oni, to musielibyśmy dziś przykuwać się do Wawelu. Każdy opór jest więc wskazany. Gra toczy się o Polskę, a nie tylko o rolę Kościoła Katolickeiego czy o pamięć o Lechu Kaczyńskim.
Oni zwyczajnie sprawdzają naszą determinację.
Po przeczytaniu tekstu Kokosa26 oczywiście uświadomiłem sobie, że w powyższym tekście zabrakło odniesienia do tego, że Komorowski odsłania pomnik bolszewikom z 1920 roku i że to też jest sonda naszej bierności. Z wpisem Palikota jest podobnie. I ze wszystkimi "spontanicznymi" prowokacjami.


http://polskijuzniema.salon24.pl/

I to jest prawda podstawowa - Moskwa zawsze stosowała takie metody. A przejęła je od swych nauczycieli ze Złotej Ordy, których podbiła ich własną bronią. Ulegać Moskalom to tak jakby prowokować ich do ataku, to jak ucieczka przed psem. Gdy człowiek nie ucieka, pies warczy, szczeka, ale nie zaatakuje. Dopiero ucieczka stawia psa w znanej sytuacji - ofiara ucieka, to ja atakuję. To samo z Moskwą - ofiara okazuje słabość, więc można uderzać. Komorowski i cała moskiewska agentura stosuje te same metody na nas, badając, dokąd może się posunąć nie natrafiwszy na opór. Jeśli ustąpimy w przypadku krzyża, zajmą się Wawelem. Ustąpimy w sprawie Wawelu, pójdą dalej i spróbują wystawić pomnik mordercom katyńskim. Nigdy nie spoczną, nacisk nigdy nie zelżeje, a ci co marzą o spokojnym życiu bez politycznych napięć nigdy tego nie doczekają, dopóki rządzi w Polsce Platforma i dopóki media szwabsko-żydowskie z GW na czele będą miały u nas przewagę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pojednania, z pamięcią, czy bez pamięci?
PostNapisane: 20 sie 2010, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Czerwone gwiazdy na pomniku Jan Pietrzak Felieton



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /