Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Brednie
PostNapisane: 30 cze 2011, 08:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Przyjrzyjmy się drugiej stronie jak ona widzi tę samą rzeczywistość którą my postrzegamy tak jak ona do nas dociera i tak jak nam nasza świadomość ją tłumaczy.

Tymczasem manipulujacy mniej świadomymi lemingami salonowy matrix też ma swoje uzasadnienia dla zachowań, które my postrzegamy jako sprzeczne z demokracją.
A więc zapraszam wszystkich chętnych do zapoznania się z praktyczną stroną orwellowskich idei.


Cześć. Giniemy.

Polska leksykologia posiada od kilku dni nowego celebrytę. Jest nim wyraz „totalitaryzm” – odmieniany przez wszystkie przypadki i liczby. Korzystając ze swoich przysłowiowych pięciu minut, pojawia się wszędzie, gdzie się da i pełni w wypełnionych banalną afektacją wypowiedziach bardzo różnorakie funkcje – od podmiotu, po przydawkę, przez orzecznik, dopełnienie i okolicznik.

Dość celowo zwracam uwagę na funkcje językowe tego nieprzyjemnego słowa. Bo o jego znaczeniu semantycznym, ci tak często nim szafujący, najwyraźniej nie mają pojęcia.

O definicji totalitaryzmu wypowiadać się nie będę, bo to temat rozległy. Uczone głowy ukuły już dlań kilka w miarę zunifikowanych określeń i tego być może warto się trzymać. Mówi się o monopolu, monopartyjności, serwilizmie, terrorze i propagandzie.

Jednak uczone głowy wypełnione są ścisłymi umysłami. I dlatego zapominają o zupełnie ludzkim charakterze i znaczeniu naszego celebryty z przypadku. Bo totalitaryzm jest przede wszystkim pogardą dla jednostki. A konkretnie, dla jej życia. Jest upiorną agorą, na której handluje się ludzkimi losami. Cena potrafi być bardzo wysoka lub też śmiesznie niska. Jednak transakcja zawsze dochodzi do skutku.

Dość znamienną cechą przedstawicieli totalitaryzmu jest to, iż usiłują wmówić otoczeniu, że są męczennikami i ofiarami. Zawsze walczą o wspólne dobro. I że gdyby nie oni, świat byłby naprawdę zły. Naprawdę.

W dzisiejszej polskiej rzeczywistości politycznej, ofiarami prześladowań samookreślają się członkowie, zwolennicy, fani i wyznawcy Prawa i Sprawiedliwości. Wieszczą powrót do zarządzania krajem w oparciu o totalitarne metody. Które w rzeczywistości sami jednak stosują.

Mniej więcej od 11 kwietnia zeszłego roku środowisko PiS neguje demokratycznie wybraną władzę. Czymże jest to innym, niż tylko godzeniem w demokrację? Załatwianie partykularnych interesów kosztem wypracowanych w ostatnim trzydziestoleciu wartości – czy to nie jest powrót do totalitaryzmu?

Głównym czynnikiem sprawczym takiego zachowania jest oczywiście katastrofa w Smoleńsku. I na PiS należy patrzyć przez pryzmat tejże właśnie. Jeśli się to zrobi z uwagą, to można dostrzec wiele niepokojących zjawisk, zachodzących w tej formacji. Ja opowiem o jednym z nich.

Zwolennicy wspomnianego środowiska twierdzą – ba, nie tylko twierdzą, ale są do tego stopnia przekonani, iż usiłują nawet (wbrew logice) argumentować swą tezę – że katastrofa w Smoleńsku jest największą katastrofą w historii Polski. Wystarczy poczytać wypowiedzi takich blogerów jak Mesko („Jasno napisałem dlaczego Smoleńsk był NAJWIĘKSZĄ KATASTROFĄ W HISTORII POLSKI”) czy 1maud („Dzięki sondażowniom wiemy, że największa katastrofa w dziejach Polski jest niewarta pomnika w stolicy”). Retoryka taka świadczy o zupełnej pogardzie dla zwykłego człowieka.

Polska historia zna dużo dotkliwsze tragedie. Bo jak nie nazwać katastrofą obu wojen światowych? Rozbiorów, które odebrały nam nasz kraj? Wojen szwedzkich i z krzyżakami? Cóż w żadnej z nich nie zginął Kaczyński…

Oczywiście, można tezę uściślić i zaznaczyć, że chodzi o katastrofę lotniczą. Tak czyni jeden z większych pianobijców salonowej pisowskiej gawiedzi – wspomniany już przeze mnie funkcjonariusz Mesko („największa katastrofa samolotu w powojennych dziejach Polski.”)

Dziwne, jak szybko zapomina się o tragicznym losie zwykłych, przysłowiowych Kowalskich. 9 maja 1987 roku, w samym centrum Polski, na podejściu do stołecznego lotniska – pasa 33 konkretnie, rozbił się Ił-62M Tadeusz Kościuszko, realizujący lot nr LO5055 do Nowego Jorku. Zginęli wszyscy na pokładzie. 183 osoby. Prawie dwa razy więcej, niż w Smoleńsku.

Sformułowanie „największa” charakteryzuje się pełną wymiernością. Policzalnością – inaczej mówiąc. Każdy wie, że największą katastrofą lotniczą na świecie, była kolizja dwóch 747 na pasie lotniska Los Rodeos – 583 ofiary. Największą katastrofą pojedynczego samolotu był wypadek JAL123 w Japonii – 520 ofiar. A największym wypadkiem w Polsce – katastrofa LO5055. Wypadkowi smoleńskiemu znacznie bliżej do drugiej największej polskiej katastrofy, która miała miejsce w marcu 1980 roku na Okęciu w Warszawie (Ił-62 Mikołaj Kopernik). Zginęło 87 osób. I fakt – ta smoleńska jest większa. Mam pytanie, czy ktoś widział w jakim stanie jest krzyż upamiętniający to zdarzenie - mowa o katastrofie Kopernika? A czy ktoś w ogóle wie, gdzie on się znajduje? A może ktoś wytłumaczy, gdzie leży Otłoczyn? Miejsce największej polskiej katastrofy kolejowej, z 67 ofiarami? A może ktoś zlokalizuje na mapie Kokoszki, gdzie rozbił się autobus PKS, zabierając z tego świata 32 osoby – najwięcej spośród wszystkich wypadków drogowych w kraju. O statkach, pożarach i powodziach nawet nie wspomnę. Dość powiedzieć, że powódź tysiąclecia w 1997 roku zabiła 114 osób, z czego 54 w Polsce. O stratach finansowych nie wspomnę. Gdzie krzyże? Gdzie pomniki?

Wracając do głównego wątku: skoro niektórzy twierdzą, że katastrofa w Smoleńsku była większa, niż ta na Kabatach, to znaczy, że życie funkcjonariusza państwowego, w stosunku do życia przeciętnego Kowalskiego wyceniają na 2:1. Czyli życie Kaczyńskiego warte było życia dwóch innych obywateli. Czy to nie jest jawna pogarda dla ludzkiego życia? Czy to nie jest totalitaryzm najczystszej wody?

Mesko bredził coś o aspekcie państwowym. O wadze i znaczeniu pasażerów dla losów Polski. Tym usiłował wybronić swej tezy. Mesko zapomina jednak (i nie tylko zresztą on) o najistotniejszej zasadzie demokracji. W tym systemie rządzą ludzie. Poprzez swych przedstawicieli. Ergo: politycy nie rządzą obywatelami. Oni im służą. I nie mam pojęcia od kiedy to życie służącego jest ważniejsze od życia tego, komu się służy. Ktoś zna odpowiedź na to pytanie?

Są również blogerzy, którzy nieco rozsądniej dobierają słowa. W ich tezach wypadek w Smoleńsku jawi się jako „najważniejsza katastrofa” lub tez „najbardziej znacząca katastrofa” w Polsce. Często dodają również „lotnicza katastrofa”. Jednak i to nie jest prawdą. Bowiem smutna prawda jest taka: wypadek w Smoleńsku nie miał praktycznie żadnego znaczenia dla losów Polski. Ot, ciekawostka dla przyszłych historyków, którzy napiszą kiedyś, że w 2010 roku polski prezydent zginął w wypadku lotniczym. Kraj nam się nie wysypał. Nie odnieśliśmy – jako państwo – żadnej poważniejszej straty, prócz jedynie symbolicznej. Kilka miesięcy po kwietniu 2010 Kaczyński i tak opuszczałby pałac prezydencki – w niesławie, po przegranych z kretesem wyborach. Do tego nikt nie ma wątpliwości. Zaoszczędził sobie jedynie wstydu. Owszem, w wypadku zginęli funkcjonariusze wojskowi, ale nie mamy akurat żadnej wojny, a luki w głównym dowództwie szybko wypełniono. Dlaczego więc miał by to być „najbardziej znaczący” wypadek? Dużo ważniejszy był ten, w którym zginęło ledwie 10 osób – wypadek Liberatora II z generałem Sikorskim na pokładzie. W czasie trwania II Wojny Światowej. I to była niepowetowana strata. Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych zginął w najtragiczniejszym dla Polski okresie XX wieku. Katastrofa w Smoleńsku to przy tym jedynie materiał do zmianki w codziennej prasie. Na dwóch modułach którejś ze środkowych szpalt. Tyle.

Wniosek jest prosty. PiS dąży do zmiany pojęcia demokracji. Tworzy kult jednostki. Ustala cenę i znaczenie ludzkiego życia. Od tego już zaledwie krok do niebezpiecznego totalitaryzmu. A w dodatku wmawiają nam, ludziom którzy ich idee mają w głębokim poważaniu, że to my gwałcimy demokrację i mordujemy opozycję. Tak, w rzeczy samej. Bardzo się Kaczyńskiemu przyda to badanie psychiatryczne. Podobnemu powinno się poddać 2/3 Salonowiczów, z Mesko na czele.

http://g.host.salon24.pl/319751,czesc-giniemy

Cóż. Wywód solidnie przygotowany do wlania nam do mózgu kilku orwellowskich konkluzji.
To PiS i Kaczyński morduje, okrada, niszczy, zadłuża, kręci lody, rujnuje Polskę i oddaje ją w obce łapy.
Jacy to oni totalitaryści, tylko trzymać się Tuska aby przetrwać te trudne czasy. Oj lemingi, ale z wami lecą w bambuko.


A na deser jeden z komentarzy:

A nie zauwazyl pan, ze legalnie i demokratycznie wybrana wladza byla kompletnie negowana przez pana Donalda Tuska i PO?

Tusk grozil wyprowadzeniem 'ludzi na ulice',

Geremek opowiadal bzdury na forum europejskim duzo powazniejszym glosem niz Rydzyk.

Bronislaw Komorowski komentowal bezczelnie rezultat demokratycznych wyborow prezydenckich w RP uwaga 'szkoda Polski'.

Wiec prosze nie opowiadac dyrdymalek, ze Pis dazy do zmiany pojecia demokracji, ze tworzy kult jednostki i innych smiesznych a raczej zalosnych rzeczy.

Panstwo Tuska pokazalo, ze jest slabe i niezdolne do samodzielnego rzadzenia.

Tusk z ekipa pograzyli finanse kraju, nie zadbali o bezpieczenstwo glowy panstwa, generalicji, parlamentarzystow, oddali sledztwo obcemu, nieprzyjaznemu mocarstwu.

Demokracja jest systematycznie zabijana w panstwie Tuska codziennie od czterech lat. Mamy dziennikarzy aresztowanych i skazywanych, mamy donosy na Polakow do innych krajow, mamy miliony podsluchow - wiecej niz Bialorus, mamy szefow sluzb specjalnych ktorzy robia wszystko, tylko nie swoja robote i maja zero odpowiedzialnosci, a nawet sa awansowani za kompletne zaniedbania obowiazkow, mamy wchodzenie o 6 rano do domu internauty, bo krytykowal Komorowskiego. Tusk zamyka stadiony, bo kibice maja go w dupie, sady szykanuja przywodce opozycyjnej partii badaniami psychiatrycznymi, rzad podbiera pieniadze z emerytur, zeby podtrzymac budzet, drogi lkeza i kwicza, tak samo sluzba zdrowia, tak samo armia, kolej.

Rosja nawet pietruszki nie chce od nas kupowac...

Wiec powiem krotko: nie pierdol pan glupot.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 08 lip 2011, 21:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Brednie to delikatne określenie zaprzańskiego ślinotoku salonowców.

Poczytajmy i odczytajmy jakich mądrych argumentów używa przedstawiciel salonu w walce na śmierć i życie z.... konkurencją polityczną.


Euro-wieśniaki poszalały w Parlamencie

Naczelny Eurowieśniak z PIS niejaki Zbigniew Ziobro postanowił skompromitować swój kraj w Europarlamencie i zaprezentował populistyczny słowotok machając przy tym nieskoordynowanie łapami, co jak zapewne ktoś mu kiedyś wbił do łba ma zapewnić większy i lepszy odbiór. PIS jak na narodowo-patriotyczą partię przystało za nic ma odbiór Polski w Europie, dla Kaczyńskiego liczy się tylko dowalenie konkurencji, a że może to zaszkodzić Polsce ma głęboko w poważaniu. Eurowieśniak Ziobro powinien powstrzymywać się od wycieczek dalszych poza obramowania swojej obory, bowiem słoma trzaskająca mu w butach wyraźnie upośledza funkcje myślowe. Nie mam jednak wątpliwości, że pisowskie myślenie jest odporne na jakiekolwiek argumenty i po eurowieśniakach tej partii należy się spodziewać kolejnych przedwyborczych bredzeń.

http://felicjanki.salon24.pl/

Konkludując, zastanawiam się czy jest, czy też nie ma o czym podyskutować z autorem po przeczytaniu jego tekstu? Może o poziomach agresji i sposobie jej wyrażania, albo ... o języku nienawiści? Hm?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 09 lip 2011, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Słowa te były głęboko przemyślane i skierowane zostały do najgłupszej części ludności Polski - ta najgłupsza część jest głównym filarem na którym opiera się władza zdrajców i zaprzańców. Ci najgłupsi na pewno zapłonęli jeszcze większą nienawiścią do PiSu, który dla swoich politycznych rozgrywek tak strasznie szkodzi Polsce, psując ten wspaniały wizerunek, jaki wypracowała w ciężkim trudzie Platforma. Z ich punktu widzenia nie ma dość obelżywych słów, którymi można by określić takie szkodzenie. Natomiast zniszczenie stoczni czy zablokowanie portów lub superceny gazu z Rosji to racjonalna dbałość o dobrobyt Polski, bo do stoczni trzeba było dopłacać, bo portów nie potrzebujemy, gdyż możemy korzystać z portów naszych przyjaciół Niemców, a gazu Rosja mogłaby wcale nie sprzedać i zamarzlibyśmy w zimie. Ale na szczęście rządzi Platforma i mamy pojednanie z Rosją, więc dostajemy gaz po najlepszej możliwej cenie. Gdyby nie ten PiS i Rydzyk już dawno żylibyśmy w raju, ale psują wizerunek i mamy teraz inflację i bezrobocie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 17 lip 2011, 08:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Brednie rodem z krainy nienawiści:

"Wygrana PiS w wyborach byłaby tragedią dla Polski"

- Zawsze to samo: kłamstwo, nienawiść, agresja i głupota - w taki sposób w "Kropce nad i" skomentował niedzielną pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę Stefan Niesiołowski. - Biskup Mokrzycki mija się z prawdą, taki biskup, który popiera zachowanie Rydzyka, jest kompromitacją Kościoła - podkreślił wicemarszałek Sejmu. - Niech sobie znajdzie inne zajęcie. Po co biskup, który kłamie. Ten biskup jest szkodliwy dla Kościoła - mówił polityk.

- Wygrana PiS w wyborach byłaby tragedią i nieszczęściem dla Polski - ocenił.

http://wiadomosci.wp.pl/gid,13584115,ti ... leria.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 17 lip 2011, 15:45 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lip 2009, 23:02
Posty: 397
Na Niesiolowskiego jest tylko jedna metoda i powinna byc elementem PRu PIS, nalezy traktowac go w kategoriach psychiatrycznych , klinicznych (to jest chory z nienawisci czlowiek) i tak konczyc ten watek. Bledem jest traktowanie powaznie jego wypowiedzi i komentowanie oraz wszelka proba dyskusji..



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 20 lip 2011, 17:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/50325

Sądziłem, że zamordyści wypowiedzieli już tyle alogicznych bzdur, że większych nikt nie zdoła wymyśleć. A jednak padają tu wciąż nowe rekordy.

Kingi Dunin hołd dla przymusu

Pani Kinga Dunin napisała ostatnio, że podatki są fajne. Bo „obniżanie podatków jest działaniem wspierającym egoistyczny indywidualizm, a ich podnoszenie, szczególnie dla najbogatszych, jest prowspólnotowe”. Czyli – zdaniem Pani Kingi – im mniej podatków, tym mniej wspólnoty, a więcej egoistycznego indywidualizmu. I odwrotnie – im więcej podatków, tym więcej wspólnoty, a mniej egoistycznego indywidualizmu. Idąc [...]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 17 sie 2011, 13:40 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Bankowość zamiast religii

Platforma Obywatelska jako partia obywatelska wyszła naprzeciw obywatelom i zaproponowała im zgłaszanie własnych postulatów programowych. Wśród nich znaleźliśmy i taki oto kwiatek: "Rozszerzenie wymiaru godzin przedmiotu "Podstawy Przedsiębiorczości" do 6 godzin w programie nauczania ponadgimnazjalnego (zamiast obecnych 2, często traktowanych po macoszemu w klasach maturalnych). Materiał powinno się poszerzyć o podstawy ekonomii, bankowości, mechanizmy rynkowe. Młodzież zamiast uczyć się religii, powinna zdobywać podstawową wiedzę makro- i mikroekonomiczną oraz nabyć umiejętność właściwego lokowania i pomnażania kapitału". Rzeczywiście, po co bankowcom religia? Tylko by im przeszkadzała w pracy - mieliby za dużo skrupułów. Bankowiec nie musi znać Pisma Świętego, ma tylko umieć liczyć.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 17&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 09 wrz 2011, 19:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Polska najlepsza w walce z kryzysem, bo nie jest konkurencyjna

Przeczytałem sobie na Salonie24 notkę "Polska najlepsza w walce z kryzysem" napisaną przez Forum Ekonomiczne (cóż za oryginalne imię autora!). Gdy zobaczyłem jej tytuł, to się bardzo ucieszyłem. Ale gdy zobaczyłem, że podstawą do jej napisania był raport PriceWaterhouseCoopers, napisany przez prof. Witolda Orłowskiego, to mina mi zrzedła. Ten człowiek ma o ekonomii bardzo blade pojęcie. Zasłynął choćby stwierdzeniem, że budowanie małych dworców kolejowych takich jak słynny peron we Włoszczowie nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Trudno wymyślić większą brednię!

Z powodu braku zaufania do wiedzy prof. (?) Orłowskiego, poszukałem innych informacji ekonomicznych. No i od razu natrafiłem na raport o globalnej konkurencyjności 2011-2012 przygotowany przez World Economic Forum (WEF). W tym rankingu Polska zajmuje dopiero 41 miejsce na świecie (na 142 klasyfikowane kraje). W porównaniu z ubiegłym rokiem spadła o 2 pozycje. Raport współtworzył Narodowy Bank Polski, który przeprowadził badania ankietowe wśród szefów ponad 200 firm.

Polska obsuwa się w rankingu wskutek tego, że rząd nic nie robi, żeby ułatwić życie przedsiębiorcom. Krępuje ich zły, nieprzejrzysty system podatkowy. Przedsiębiorcy muszą zmagać się z coraz bardziej rozbudowywaną biurokracją. Narzekają oni także na sztywne przepisy dotyczące rynku pracy. Przeszkodą w rozwoju gospodarczym naszego kraju jest fatalny stan infrastruktury. Inną barierą jest słaba dostępność finansowania na prowadzenie biznesu (tu akurat sytuacja się poprawiła, ale w minimalnym stopniu). Jednym z nielicznych pozytywów dotyczących polskiej gospodarki wymienionych w raporcie WEF jest wielkość rynku. Natomiast do największych słabości należy bardzo niska innowacyjność.

Autorzy raportu piszą, że konkurencyjność gospodarki światowej rośnie. Kraje, które dokładają starań, żeby ułatwić życie przedsiębiorcom szybko się rozwijają i skutecznie radzą sobie z kryzysem. Jeśli chodzi o kraje środkowoeuropejskie, to pozytywnym przykładem świeci Łotwa. Duży awans w rankingu zanotowała Finlandia. W ubiegłym roku była 7, a w tym już 4. Znalazła się w ten sposób przed Stanami Zjednoczonymi. Trzy pierwsze miejsca zajmują: Szwajcaria, Singapur, Szwecja. Nic zatem dziwnego, że w ostatnim okresie nastąpiło tak duże umocnienie walut tych krajów.

Mamy zatem dwa sprzeczne z sobą raporty. Któremu wierzyć? Ja nie mam wątpliwości, bo współautorem jednego z nich jest pseudonaukowiec Witold Orłowski a drugiego - szef NBP Marek Belka.

http://prawdawoczykole.salon24.pl/34055 ... kurencyjna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 06 paź 2011, 17:47 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Próbka bredni lemingów:

Będzie wojna!

Oto apel jednego z moich znajomych z LO:

"Kochani Rodacy. Apeluje do Was najgoręcej jak tylko można. Idżcie na wybory w najbliższą niedzielę i uchrońcie naszą ojczyznę przed kolejną wojną, a możecie to zrobić jedynie przez oddanie swojego głosu na Platformę Obywatelską"

I jak do czegoś takirgo podejśc? Znajomy ten jest gorącym zwolennikiem PO i nie rozumie, iż partia ta może w jakikolwiek sposób się mylić czy nawet szkodzić Polsce.

Zaczęliśmy więc pisać. Chłopak boi się tych chuligańskich band staruszków. Obawia się o własne życie. W pwenym momencie opowiada :



"Któregos dnia byłem z rodzicami na starym mieście, juz po tym jak ten krzyz przenieśli tam gdzie jego miejsce. Potem postawili drugi. Ja sie odzywam "Miejsce krzyża jest w kościele" "Pałac prezydencki to nie Mauzoleum" i podlatuje do nas 20 ludzi i zaczynają psioczyć i opluwac nas. Co, to jest dobre? Nie"

na co ja:

"No... 1000 osób się rzuciło... A policja pewnie kibicowała pisowcom, nie?

ZNAJOMY: "Oj Janek nie chce mi sie juz pisac z Toba. Mysłałem że jestes rozsądniejszy ale się pomyliłem"

J.D: Słucham? Gdy proszę o fakty to się wykręcasz. Gdy chcę dyskusji to się wykręcasz. Odwagi

Nie przekonał mnie specjalnie o prawdziwości tego zdarzenia. Ja mu na to:

J.D: Mam propozycję: chodźmy razem pod pałac w poniedziałek. To będzie 10. Możemy nawet zrobić reportażogarnę kamerę i aparat.
ZNAJOMY: Coś Ci powiem. Gdy jestem w otoczeniu PISOWCÓW nigdy nie mam odwagi. Tak się boje zawsze że nie wiem. I teraz mówię to na serio, a za reportaz dziękuje.
J.D: A myślisz że ja w LO miałem łatwo? Cisnęli mi że jestem za PiSem... I co? Miałem to dupie. w Możemy potem wrzucic filmik na Kontakt24. Widzisz... wycofujesz się a mi zarzucasz niewiadomo co.
ZNAJOMY: Ja zrobie reportaż będe chodził każdego 10 dnia miesiąca na wiecie PISu i wtedy zobaczymy jakie plugawce wypowiada Pan Prezes i te stare ludzieCiekaw jestem czy w poniedziałek będzie marsz.
J.D: No to chodźmy we dwóch. Mogę załatwić sprzęt. Będzie. to już 1,5 roku. dobra okazja na reportaż
ZNAJOMY: Nie nie wolę sam.
J.D: Przecież Ciebie pobiją... A mnie nie ruszą.
ZNAJOMY: Ja kończę ide spać bo jutro pracuję. To przynajmniej będe ofiarą PIS-u.

Tak kończą się próby weryfikacji historyjek o pisowskich bandach staruszków palących samochody, wybijających szyby w oknach, gwałcących i podpalających banki oraz siedziby instytucji państwowych. Bo nie można przecież w duecie PiSowiec (ja określam siebie jako PiSudczyk) - Platformers stworzyć reportażu o Marszu Pamięci. Nie, bo... Bo... Bo... Yyy... Nie!

PS. Kolorowe fragmenty zostały przepisane z okienka czatowego na Facebook'u i nie są wynikiem mojej fantazji.

http://myslacysamodzielnie.salon24.pl/3 ... dzie-wojna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 07 lis 2011, 07:36 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Brednie człowieka, ba nawet "polityka", który sam jeszcze niedawno zachowywał się jak idiota naśladująć prześmiewczo Jana Pawła II:

Partia złych ludzi.

Marek Siwiec wie, co mówi. Ma porównanie. "PIS to partia złych ludzi". Tak miała czelność powiedzieć ta flanela. Człowiek , który spędził swe życie w partii, która odziedziczyła tradycje, a , co znacznie ważniejsze, pieniądze PZPR, partii zdrajców Polski, partii odpowiedzialnej za mordowanie ludzi na ulicach i w katowniach, jawnie i skrycie, przy użyciu morderców umundurowanych i odznaczonych, tudzież anonimowych, pozostających skromnie w cieniu do dzisiaj, odpowiedzialnej za pracę na rzecz obcego mocarstwa, od tysiąca lat wrogiego Polsce. Człowiek całe życie służący partii, która u swego zarania, czyli przepoczwarzenia sie z PZPR w kolejne mutacje, miała grzech pierworodny- powstała przy użyciu pieniędzy KGB, jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji w dziejach świata. Człowiek pracujący z człowiekiem, który te brudne pieniądze fizycznie otrzymał w swoje ręce i który powinien siedzieć bardzo, bardzo cicho i codziennie się cieszyć, że nie słyszy nad swoją głowa skrzypienia suchej gałęzi, ma dziś czelność określać ludzi z innej partii w ten sposób.

Może i tak jest, jesteśmy partią złych ludzi, jak jednak zatem określić partię Siwca, przy zachowaniu najbardziej elementarnych proporcji? Partią bandytów, zwyrodnialców, zdrajców, potworów, zboczeńców, katów, mutantów? No, bo jakiś punkt odniesienia musi być zachowany. Jeśli zgodzimy się, ze Siwec należy do takiej właśnie partii, to możemy kiwnąć głowa i przyznać, że ma rację, na tym tle, jesteśmy „zaledwie źli”

Właściwie, to nawet mi się nie chce pastwić nad tą ludzką flanelą. Stracił okazję, by siedzieć cicho i nie rzucać się w oczy, zresztą, to u niego stan chroniczny, facet koniecznie musi się od czasu, do czasu ośmieszyć i skompromitować, jak wtedy, gdy całował ziemię kaliską. Nic na to nie poradzimy.

I pomyśleć, że w 45 roku hitlerowcy mogli postąpić tak samo, jak komuniści w 89. Mogli zaprosić do rozmów cześć antyfaszystowskiej opozycji, oddać im 35% mandatów w parlamencie, zalegalizować partie inne , niż NSDAP, a tąże NSDAP przekształcić, potępiwszy błędy i wypaczenia (i to nawet nie Adolfa Hitlera, ale Ernsta Roehma), zachowujac wszystkie aktywa, lokale i struktury na demokratyczną partię Demokratische Allianz, albo jakoś tak, wysuwając młodego, wyszczekanego i sympatycznego aktywistę Hitlerjugend na stanowisko przewodniczącego. Po kilku latach, po gorszących kłótniach w obozie zwycięzców i w momencie nasilenia się skutków reform gospodarczych demokratycznie i legalnie owe odnowione DA wróciłoby do władzy, a człowiek honoru i przyjaciel szarej eminencji nowych Niemiec, redaktora „Elektion Zeitung”, największej gazety niemieckiej ( miała być gazetą całej opozycji, ale wyszło inaczej, z opozycji wykluczono środowiska opanowane nienawiścią, chęcią odwetu na nazistach i „zwierzęcym antyfaszyzmem”, jak to określił ów redaktor) Heinrich Himmler, architekt demokratycznych zmian i miłośnik gry na skrzypcach, dożywałby swoich dni na sowitej emeryturze, którą by mu, ewentualnie nieco zmiejszono w roku 1964, po 20 latach. Swój czas umilałby wywiadami w telewizjach , będących własnością dawnego współpracownika Abwehry z jednej strony i Gestapo z drugiej, w których wspominałby swój wkład w demokratyzację Niemiec.

Fundamentem jego bezpiecznej pozycji byłaby wiedza, który z przywódców opozycji ile sobie wział z alianckich zrzutów i gdzie to schował. Uśmiech uznania budziłby młody bojownik z partyzantki, który wyjechał z lasu flotyllą 100 ciężarówek Studebaker, ale i inni nie byli od macochy. Inwestycja w człowieka, które te zrzuty organizował i adresował okazałaby się najważniejszą decyzją w życiu Heinricha Himmlera. A właściwie jedną z najważniejszych, na równi z wsadzeniem swego szpicla, uwikłanego we współpracę z Gestapo, rozpoznawanie kolegów z wydziału, donoszenia na współbojowników z grupy Stauffenberga na stanowisko przywódcy spisku. Stary i schorowany już Himler z dumą patrzyłby w mały, czarno- biały ekran TV, na którym młody niegdyś drużynowy Hitlerjugend, dzisiaj polityk Demokratische Allianz z odraza mówił o antyfaszystowskiej, chadeckiej partii, jako o partii złych ludzi.

http://seawolf.salon24.pl/361048,partia-zlych-ludzi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 16 lis 2011, 14:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Tego należało się spodziewać:

Żakowski: To Niemcy zostali napadnięci

Jacek Żakowski stwierdza, że nie czuje kaca moralnego po piątkowych zamieszkach w Warszawie. - Po stronie Kolorowej przemocy nie było. Media mają nawyk szukania winy po obu stronach. Ale nie zawsze tak jest - wyznaje z robrajającą szczerością.

Jacek Żakowski
Żakowski ma jednak kaca jako dziennikarz, bo – i tu nie sposób się z nim nie zgodzić - „media powszechnie dezinformowały ludzi o tym, co się stało”. - W sensie wydarzeń. Zadziwiające, że próbuje się budować symetrię między zatrzymanymi działaczami z Niemiec a tabunami rozszalałych polskich bandytów – wyznaje dziennikarz.

- Wygląda na to, że Niemcy z Antify zostali napadnięci i zatrzymani na długo przed demonstracją. Na swoich stronach kibice Śląska Wrocław opisują, że wysiedli w okolicach Nowego Światu, zobaczyli niemieckich antyfaszystów i ich napadli. Piszą to z dumą. Trudno mieć do Niemców pretensję, że zostali napadnięci. Nie jestem kibolem, ale nie mam powodu nie ufać relacjom kiboli – przyznaje z rozbrajającą szczerością Żakowski.

- Sami antifowcy mówią, że w zamieszaniu ktoś z grupy rekonstrukcyjnej uderzył kogoś kolbą... Pierwsze relacje mediów były zaś takie, że "Niemcy napadli polskich rekonstruktorów". Stawianie na równi kilkudziesięciu zatrzymanych Niemców i tysięcy polskich chuliganów jest niepoważne. Polska Antifa uchroniła zaś pokojowy wiec przed masakrą ze strony kiboli. I wypadałoby im podziękować. Policja nie ma do nich uwag, byli zdyscyplinowani i spokojni – dodaje publicysta.

Żakowski nie widzi też żadnej roli „Gazety Wyborczej” i podobnych jej mediów, które szeroko reklamując „blokadę” Marszu, doprowadziły do takiej mobilizacji kibiców. - Jarosław Kaczyński nie mówił o kibolach terroryzujących miasto. Mówił o Niemcach, a oni nie zdążyli nic zrobić. Może wcale nie chcieli? Władze nie zauważają rosnącego problemu. Niestety, nie chcą zauważać też media. Pan by wolał, żeby taki brunatny pochód, jak trzy lata temu, przeszedł przez Warszawę, demolując miasto bez żadnego sprzeciwu? - pyta dziennikarz.

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/ ... eci__16891




Można się było tego spodziewać - naziści, dla niepoznaki przebrani za rekonstruktorów zaatakowali spokojne bojówki niemieckie, które przyszły sobie pooglądać paradę historyczną. A takie mieli nadzieje! Jechali z Berlina, z Dortmundu specjalnie aby zobaczyć dawne polskie mundury (zapewne czekali na te z 1939 i Powstania Warszawskiego - cóż sentymenty)!

Co więcej, zapewne, polscy naziści wetknęli Niecom w ręce pałki, kastety itp/ "na chwilę, dla popilnowania", po czym biedni Niemcy nie wiedzieli, co z tym zrobić. Na szczęście czujni użytkownicy lokalu Krytyki Politycznej dostrzegli zakłopotanie zagranicznych turystów oraz rewolucyjnym okiem wyczuli niebezpieczeństwo i postanowili zabrać od Niemców broń i bezpiecznie zdeponować ją w zakamarkach swego "Centrum Kultury". Do przyjazdu policji oczywiście.
http://forum.fronda.pl/forum/pokaz/id/76732


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 17 lis 2011, 22:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Komuna, a wraz z nią logika bolszewicka wróciła znów do naszej Polski. Ona raczej nigdy stąd nie odeszła, a teraz, w czasach Tuska ma się aż nadto dobrze. Tak dobrze, że znów zaczyna tę swoję narrację przeznaczoną dla...idiotów.

Olewnik zabił się sam

Po ponad dziesięciu latach od uprowadzenia (?) i zabójstwa Krzysztofa Olewnika badający sprawę śledczy doszli do niesamowitego wniosku: porwanie mogło zostać sfingowane przez samą rodzinę. Innymi słowy, Olewnik uprowadził się sam, a natchniona tym faktem prokuratura i Policja wpadła wreszcie, bo raptem po dziesięciu latach, na ten trop.

Nie brzmi to niestety sensownie. W informacji wyczytanej na portalu tvn24.pl (z obszernej notki)dowiaduję się, że w zeznaniach świadków są (zacytuję, bo pewnie mało kto mi uwierzy) „fundamentalne sprzeczności”. O jakież to „fundamentalne sprzeczności” chodzi naszym zaradnym śledczym (i zaprzyjaźnionym dziennikarzom)? Przytoczmy więc: „W piątek, 26 października około godz. 18 Włodzimierz Olewnik wraz z zięciem Lechem M. i Jackiem K., przyjacielem jego syna, zaczęli pić wódkę z policjantami z komendy w Płocku. Impreza odbywała się w domu Krzysztofa Olewnika. Przedsiębiorca parokrotnie zmieniał wersję o tym kto, kogo zaprosił. Zeznając tuż po zniknięciu Krzysztofa stwierdził, że »mój syn (…) zrobił kolację dla grona kolegów (…)« i wymienił m.in. nazwiska płockich policjantów. Zaś matka Krzysztofa zeznawała w 2002 roku: »Z tego co wiem, to głównym organizatorem był Kęsicki (Wojciech, policjant – red.)«. Później, m.in. przed sejmową komisją przedsiębiorca zmienił swoją pierwszą wersję i też twierdził, że pomysłodawcą był Kęsicki. Natomiast część świadków, w tym zaproszeni policjanci z Płocka twierdziło, że zaprosił ich Włodzimierz Olewnik. Do dzisiaj nie ma pewności kto był pomysłodawcą niecodziennej imprezy lokalnej policji z przedsiębiorcą i jego synem”.

Nie, too nie ja to wymyśliłem. Tak podaje stacja, chlubiąca się hasłem „cała prawda, całą dobę” (co za zbieg okoliczności, że hasełko rymuje się z maksymą: „same kłamstwa, całą dobę”). Czyli po dziesięciu latach od zdarzenia policja doszła do tego, że są rozbieżności co do okoliczności, kto zorganizował feralną imprezę. No pogratulować refleksu. Rzeczywiście są to „fundamentalne rozbieżności”!

To jednak nie koniec „sensacji”: „Jedna z największych luk w oficjalnej wersji to brak śladów błota i piasku, który powinni nanieść porywacze. Wchodzili oni bowiem do domu Krzysztofa, przechodząc przez pole kukurydzy. Z policyjnych oględzin wynika, że ktoś musiał posprzątać w domu Krzysztofa po imprezie, która się tam odbyła. Zmyto m.in. podłogę. Policjanci z kolei nie zabezpieczyli śladów ze stołu, które mogły dać odpowiedź, kto faktycznie był na przyjęciu. W śledztwie tłumaczyli, że Włodzimierz Olewnik powiedział im, że nie ma takiej potrzeby, bo on pamięta wszystkich biesiadników. Prokuratura wciąż wyjaśnia czy policjanci mówią prawdę. Rodzina Olewników twierdziła, że porywacze musieli zatrzeć ślady”. Włodzimierz Olewnik powiedział policjantom, aby Ci nie zabezpieczali śladów. A Ci przystali na propozycję. Robota nie zając, nie ucieknie. Co nie? A tak na marginesie, to jaki przestępca zaciera za sobą ślady? Przecież nikt rozsądny nie dopuszcza się takiego nierządu, bo za to grozi „wyższy wymiar kary”.

Następny fragment jest niemniej smakowity: „Rozbieżne są też powody zorganizowania tego przyjęcia. Na początku Włodzimierz Olewnik przedstawiał wersję, że zaproszeni zostali policjanci z lokalnej drogówki, których miał urazić Krzysztof złapany w trakcie kontroli drogowej. Jednak żaden z zaproszonych policjantów nie pracował w drogówce. Byli to funkcjonariusze z Wydziału Postępowań Administracyjnych, zajmujący się m.in. wydawaniem pozwoleń na broń. Goście dopytywani przez prokuraturę mylili się w zeznaniach, wycofywali z wcześniejszych stwierdzeń i nie potrafili jednoznacznie powiedzieć, jak przebiegała impreza, kto i po co ich na nią zaprosił oraz co ostatecznie wydarzyło się w domu”. Można powiedzieć, że są to śledcze pryncypia. Ustalenie po 10 (słownie: dziesięciu!) latach, z jakiego wydziału pochodzili biesiadujący u Olewników policjanci. Ja bym to nazwał wątkiem pobocznym. Ale to ja.

Oczywiście na koniec wisienka na torcie: „Byli też inni świadkowie, którzy zeznali, iż wiedzieli mężczyznę podobnego do Krzysztofa swobodnie chodzącego po działce herszta porywaczy. Jedna z sąsiadek Franiewskiego zeznała, że latem 2002 roku na tej działce widziała młodego mężczyznę koszącego trawę. Policjanci okazali jej zdjęcia Krzysztofa i jego znajomych. Kobieta rozpoznała bliskiego kolegę Olewnika – Dariusza C., który jest łudząco podobny do Krzysztofa. Prokuratura wciąż bada, co tak naprawdę działo się z Krzysztofem”. Pojawia się świadek, który widzi (jakoby) młodego Olewnika koszącego trawnik w spiekocie letniego słońca. I cóż się później dzieje? Opalony Olewnik postanawia wrócić jednak do piwnicy oprawców i dać się zamordować? Czy ma być to sugestia, że porywacze Krzysztofa zapewniali mu wikt i opierunek, a w zamian ten kosił im trawę? Czy jeśli w sprawie chodziłoby o spisek samego zamordowanego (co jest absurdalne o tyle, że zakończyło się to jego śmiercią), to czy ryzykowałby on na tyle, aby pokazywać się z kosiarką na otwartej przestrzeni!?

Na zajęciach z kryminalistyki nasz profesor powtarzał, że w zeznaniach świadków siłą rzeczy mogą pojawiać się rozbieżności, z których należy wyciągać uśredniony obraz. Poza tym, gdy od zdarzenia mija prawie dekada (!), nie należy się dziwić, że świadkowie nie wszystko są w stanie sobie przypomnieć, bądź odtworzyć w szczegółach. Ale ten profesor (wieloletni policjant) zwracał również uwagę na coś jeszcze. Na sprawę fundamentalną (ale nie tak fundamentalną, jak „fundamentalne [są] sprzeczności” według TVN-u). Że każde śledztwo powinno mieć sporządzony swój plan, wedle którego badający zdarzenie powinni założyć kilka wersji śledczych. Od najbardziej prawdopodobnych, do tych zupełnie odjechanych. I że każda z nich powinna być sukcesywnie badana, sprawdzana i kolejno odrzucana lub akceptowana. Policyjne statystki wskazują, że dla sprawy najważniejsze jest 48 godzin następujących po przestępstwie. Jeśli w tym czasie sprawa zostanie skierowana na właściwe tory, to szanse na jego rozwikłanie są największe (i przeciwnie: zrzucenie na tory niewłaściwe powoduje zatrzymania śledztwa w martwym punkcie). W przypadku Olewnika ktoś nie wykonał swojej elementarnej roboty, a Policja spartaczyła śledztwo na całej linii.

A teraz – nie chcąc znaleźć winnych – próbuję się zrzucić winę na samych pokrzywdzonych.

Warto w tej całej sprawie przypomnieć również jeszcze jedno – aspekt polityczny. Przypomnijmy, że od 19 października 2001r. MSWiA (organ centralny w stosunku do Policji) było już kontrolowane przez SLD. Gdy w 2004r. rodzina Olewników interweniowała w sprawie śledztwa u samego ministra Kalisza, ten odpowiedział jej wzgardliwe, że „to normalne, że ludzie się gubią”. A wspominam o tym głównie z tego powodu, iż Ryszard Kalisz – co raz krzyczący o zagrożeniu dla państwa prawa przez wiszący krzyż i chcący stawiać Kaczyńskiego i Ziobrę przed Trybunałem Stanu – sam przed laty pokazał, ile dla niego znaczy prawo, praworządności i społeczne poczucie sprawiedliwości.

Wydaje mi się, że sprawa Olewniaka nie przez przypadek w takiej formie jest wywlekana teraz przez media. Podejrzenie „samouprowadzenia" to wątek w sprawie istniejący od 2011r., czyli od niedawna. Myślę, że w interesie zarówno obecnej władzy (PO i PSL), jej przystawek (SLD), jak i medialnych patronów (TVN) jest to, aby odwrócić negatywny mit III RP. Mit państwa, w którym niewielkie układy na styku biznesu, polityki i służb, trzymane w rękach lokalnych watażków, były w stanie bezkarnie przeprowadzić tak morderczą i bezwzględną akcję. Obalić narrację, dzięki której PiS i Lech Kaczyński – opisujący rzeczywistość postkomunistycznego kraju bezprawia – zostali wyniesieni do władzy. Teraz jest najlepsza pora, aby ją zweryfikować, a najlepiej utrącić. Dlatego tak ochoczo (po dziesięciu latach!) Policja wałkuje wersję o przyczynieniu się rodziny do śmierci Krzysztofa Olewnika (w sprawie Smoleńska jak na razie to tylko piloci winni są katastrofy… i jeszcze gen. Błasik, bo wszedł do kabiny i Prezydent Kaczyński – bo nie naciskał na odejście).

Nie wiem co musi dzisiaj czuć waleczna siostra Krzysztofa Olewnika i zmordowani śmiercią syna rodzice, atakowani takimi oskarżeniami. Chyba tylko nadzieję, że sprawy ich bliskich w podobny sposób nie będzie rozwiązywać ktoś taki, jak polska Policja.

1. "»Fundamentalne sprzeczności«" i luki w wersji rodziny Olewników” (tvn24.pl),

2. "Prokuratura szukała taśm z monitoringu domu Krzysztofa" (tvn24.pl),

3. ">Przyszli o 6 rano<. Zabezpieczyli m.in. listy Olewnika" (tvn24.pl).

http://sed3ak.salon24.pl/365134,olewnik-zabil-sie-sam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 19 lis 2011, 18:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Polska pod rządami oprychów stała się jednym wielkim skansenem samoobsługi - świadkowie seryjnie sami się zabijają, ludzie sami się porywają, politycy sami się wieszają, szyfranci sami się ćwiartują i wrzucają do wody, samoloty i helikoptery same spadają.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 24 cze 2012, 15:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Gdyby zapytać Magdalenę Środę…

Guru lewicowej etyki Magdalena Środa oznajmiła wszem i wobec, co myśli o sondażu przeprowadzonym na zlecenie Agnieszki Kozłowskiej, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Jasno wynika z niego, że prawie dwie trzecie Polaków opowiada się przeciwko zalegalizowaniu związków jednopłciowych. Magdalena Środa dochodzi więc do wniosku, że… w pewnych sprawach Polaków pytać o zdanie nie warto!

Gdyby zapytać Magdalenę Środę czy jest demokratką, pewnie odpowiedziałaby, że tak. Trudno mi sobie wyobrazić, by była ona zwolenniczką na przykład dyktatury proletariatu, choć kto wie? Jednak lud - który rzekomo w demokracji jest suwerenem i w głos którego apologeci tego systemu pilnie się wsłuchują - też może się mylić. Jego pomyłki, oczywiście, dostrzega pani etyk tylko w sprawach, które szczególnie leżą jej na sercu. Pomyłki owe wynikają z głęboko zakorzenionego konserwatyzmu i tradycjonalizmu Polaków, który nie daje im wypłynąć na otwarty przestwór lewackiego oceanu. Zatem, kiedy spodziewamy się uzyskać odpowiedź zbieżną z kanonem lewicowej wrażliwości, to i owszem, taka zbiorowa mądrość jest godna pochwały. Gdyby jednak wskazywała na poglądy tradycyjne, konserwatywne, wówczas biada takim sondażom - ich wartość jest żadna. Ewentualnie, można ich wyniki wykorzystać do postraszenia ciemnym i nietolerancyjnym społeczeństwem światłej elity młodych wykształconych, czytelników „Gazety Wyborczej”, itp.

Faktorem, który decyduje, czy warto zajmować się sondażem, czy go odrzucić, jest jego zgodność „ze standardami naszej cywilizacji, w której kara śmierci, chłosta i tortury należą do minionego – barbarzyńskiego-okresu”. Jak zatem określić „naszą” cywilizację, dla której życie bezbronnych, nienarodzonych, starszych, chorych jest często nic nie warte? Popierane przez salonowych mędrców tzw. aborcja i eutanazja nie stanowią dla nich wyznacznika degeneracji współczesnej cywilizacji. Są jej dobrodziejstwem i realizacją „prawa wyboru”.

Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/gdyby-zapytac-magda ... 601,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Brednie
PostNapisane: 29 sie 2012, 09:01 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Konstruktywne wotum w wirtualnym świecie

Dochodzę do przekonania, że cała nasza klasa polityczna funkcjonuje już w wirtualnym świecie Donalda, gdzie wyborcę można traktować, jak idiotę. W wirtualnym świecie Komorowski mógł więc zapowiedzieć, że już wkrótce zbudujemy własną tarczę anty-rakietową, tak jak Tusk mógł przez dwa lata spokojnie bredzić o Zielonej Wyspie. Nie zdziwi mnie już żadna zapowiedź, wypływająca z tego świata, nawet o wystrzeleniu w kosmos pierwszej polskiej kosmonautki Kidawy- Błońskiej...

Niestety, do tego wirtualnego świata przyłączył się i PIS, mówiąc ustami rzecznika Hoffmana, że na pięciolecie rządów premiera Donalda Tuska PiS złoży wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Wg. rzecznika PIS, kandydat na szefa nowego gabinetu ma być spoza partii politycznych. Czyżby i PIS doszedł do wniosku, że wśród 460 posłów, żyjących w wirtualnym świecie Sejmu III RP nie ma jednego fachowca, który mógłby zderzyć się ze światem realnym, jako premier III RP ?…

A przecież parę dni temu, dyskutowaliśmy na niezależnych portalach o informacji Wprost o „politycznym trzęsieniu ziemi”, czyli o odwołaniu Tuska przez „koalicję” PIS, SLD i Ruchu Palikota oraz o powołaniu przez tę koalicję rządu „fachowców”, pod kierownictwem prof. Kleibera. W swoim blogu z 26 sierpnia br. pt. Jak uratować Donalda Tuska i jego partię ? ( http://niepoprawni.pl/blog/705/jak-uratowac-dona...) - napisałem, że najlepszym sposobem na uratowanie PO i Tuska, byłoby powołanie takiego rządu. Pomijając nawet fakt aliansu PIS z SLD i Ruchem Palikota oceniłem, że „większego debilizmu politycznego trudno byłoby się spodziewać !”

Uratowany Tusk, rozsiadł by się bowiem w ławach sejmowych, nadal dyrygując koalicją PO-PSL, która w tym sejmie ma „maszynkę do głosowania”, złożoną z 235 głosów, podczas gdy PIS ma zaledwie 157 głosów. Skoro jednak rzecznik Hoffman na poważnie mówi o konstruktywnym wotum nieufności złożonym przez partię, która ma o 78 głosów mniej, niż rządząca koalicja, to rozumiem, że do PIS wkrótce przejdzie 78 posłów, co pozwoli PIS-owi powołać nowy rząd. Bo jeśli ta zapowiedź pomija realia matematyki, to już nie wiem czemu ma ona służyć: samo-ośmieszeniu się PIS przed wyborcami, czy też wykazaniu że koalicja PO-PSL jest nie do ruszenia ?

Ale to wie każdy, kto jeszcze lekko kontaktuje, gdyż wszystkie głosowania w tym sejmie już dawno wykazały, że koalicji, która ma większość w sejmie nie da się przegłosować. Wynika to, ze zdawałoby się prostej zasady braku 12 głosów do przegłosowania koalicji PO-PSL, skoro PIS ma 157 głosów, SLD 27, zaś Ruch Palikota – 40.

Ja rozumiem, że w wirtualnym świecie polskiej polityki żadne zasady logiki już nie obowiązują, jak i elementarna matematyka. Ja jestem w stanie zrozumieć, że walka polityczna jest w istocie wojną w czasach pokoju. Ale nigdy nie słyszałem, aby przeciwnik ( w dodatku mający znacznie mniejszą armię ) ogłaszał klęskę swojego wroga w określonym miejscu i czasie: w tym przypadku – w Sejmie RP w pięciolecie rządów Tuska! Ja mogę się z każdym założyć o duże pieniądze, że PIS tę bitwę przegra, podczas gdy już dzisiaj mógłby osiągnąć duże sukcesy, prowadząc wojnę z silniejszym przeciwnikiem na zasadach partyzantki.

Partyzantka - to jest w sposób, który my tutaj – na niezależnych portalach uprawiamy od lat. Zwłaszcza teraz, w okresie mega- afery, poza europosłem Januszem Wojciechowskim – nie widzę jednak żadnego z grupy 157 posłów PIS, którzy by dzień po dniu nękali Platformę za nepotyzm, kolesiostwo, korupcję, gigantyczny deficyt, rozszerzającą się biedę i politykę pro-rodzinną. Czyżby wszyscy posłowie PIS wyjechali na wczasy poprzez biuro podróży, które w międzyczasie zbankrutowało i nie mogą powrócić do kraju ? Czyżby tylko jeden rzecznik Hoffman tutaj został, informując wyborców o następnej, przegranej bitwie z koalicją PO-PIS ?

Ja bym w tej sytuacji zrozumiał rzecznika Hoffmana, który na wakacje nie wyjechał, gdyby w dniu 28 sierpnia br. ogłosił wielką demonstrację w Warszawie na pięciolecie rządów Tuska, gdzie będą mile widziani demonstranci z taczkami. Wtedy Tusk już by narobił w gacie, Jego Ekscelencja nagle wyjechał z wizytą do Putina, a redaktor Michnik walnął by artykuł o odradzającym się faszyzmie. A tak, pozostaną tylko drwiny i uśmieszki z poważnej w końcu partii, która nie potrafi wrócić z letnich wakacji.

http://niepoprawni.pl/blog/705/konstruk ... ym-swiecie


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /