Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 03 lip 2010, 23:04 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 cze 2010, 20:05
Posty: 432
" ... Gdy po agresji na Polskę 17 września 1939 roku oddziały radzieckie wkroczyły do niewielkiej miejscowości Żółkwia, leżącej 30 kilometrów od Lwowa pierwsze, co uczyniły, to wysadziły w powietrze pomnik hetmana Stanisława Żółkiewskiego i jego syna Jana.

Skąd ta nienawiść do kamiennej figury? Odpowiedź daje historia, którą niestety w tym przypadku lepiej znają Rosjanie niż Polacy. Hetman Żółkiewski był symbolem klęski Rosjan i ich wielkiego upokorzenia. Był pierwszym Europejczykiem, który zdobył Moskwę i jedynym, który okupował stolicę Rosji. ..."

wiecej pod linkiem

http://nidzica.wm.pl/9821,400-rocznica- ... znica.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 04 lip 2010, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Napoleon też okupował Moskwę, ale nie ze względu na odniesione zwycięstwa, ale taktykę spalonej ziemi Kutuzowa. Ponadto w tym okresie Moskwa nie była stolicą Rosji - stolicą był wtedy Petersburg. A i okupacja była bardzo krótka, a Napoleon ostatecznie poniósł klęskę i za okupację Moskwy Rosja odpłaciła Francji okupacją Paryża. Polska natomiast utrzymała się w Moskwie 2 lata, dokonując tego, w odróżnieniu od Napoleona, bez pomocy jakichkolwiek sojuszników (to Rosja była sprzymierzona ze Szwecją). Później, choć Rosjanie Moskwę uwolnili, jednak wojnę jako całość przegrali, oddając Polsce m.in. Smoleńszczyznę (wraz ze Smoleńskiem)., a królewicz Władysław zachował tytuł cara.

Dodajmy jeszcze, że pierwszy i jedyny raz w dziejach ludzkości, car Rosji (Wasyl Szujski) dostał się do niewoli i musiał klękać przed polskim królem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 03 sie 2010, 07:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
„Polnische Banditen”

W latach niemieckiej okupacji, każda akcja państwa podziemnego, czy to zbrojna, propagandowa lub tylko małego sabotażu była według okupanta dziełem Polnische Banditen.
Po wojnie w czasie drugiej okupacji, tym razem sowieckiej, przeciwko światłej władzy, która sfałszowała wybory mogli być tylko imperialistyczni agenci, leśni bandyci, zaplute karły reakcji, wrogowie ludu miast i wsi.
Z biegiem czasu w miarę jak władza krzepła, a socjalizm się umacniał w wiecznym sojuszu ze Związkiem Radzieckim, przeciwników na zdrowy rozum nie powinno już być. No, bo jak to, skoro na głównych placach miast i miasteczek gdzie bawiła się na świeżym powietrzu klasa robotnicza, widniały przestrzenne wykresy ze stalowych kątowników gdzie ten pomalowany na czerwono przecinał w pewnym momencie ten czarny kapitalistyczny i szybował niemal pionowo do komunistycznego nieba.
Oczywistym stało się, że przeciwko takiej wspaniałej elicie z jej dygnitarzami protestować mógł tylko jakiś niespełna rozumu szkodnik, któremu władza ludowa powinna od razu poodcinać dłonie na nią podniesione.
I tak dawni Polnische Banditen ewoluowali ciągle, przedzierzgając się w warchołów, złodziei okradających sklepy na wybrzeżu w 1970 roku czy w końcu solidarnościową ekstremę i księży urządzających „seanse nienawiści”, którzy udawali się czwórkami do nieba wysłani tam przez „nieznanych sprawców”, podkomendnych Jaruzelskiego i Kiszczaka.
A co mamy dzisiaj? Dzisiaj znowu mamy jedyna słuszną władzę i niemal codziennie słyszymy jak to Polacy nie ufają PiS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu jednocześnie bojąc się ich panicznie i nie śpiąc po nocach miotając się w mokrej pościeli.
Dorobiliśmy się nowych Polnische Banditen i zaplutych karłów reakcji. Mamy na początku XXI wieku takie dwa w jednym jak na nowoczesne czasy przystało.
Wczoraj obchodziliśmy kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego i według mediów w uroczystościach uczestniczyli byli powstańcy, Warszawiacy, przyjezdni patrioci i wspaniała młodzież z harcerzami na czele. Jednym słowem Polacy.
Kiedy jednak odezwały się gwizdy niezadowolenia i buczenie na widok Bronisława Komorowskiego i Władysława Bartoszewskiego, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki magików z Czerskiej z Polaków przepoczwarzyli się nagle w zwolenników PiS-u.
Zastanawiam się jak Gazeta Wyborcza, TVN24 czy TOK FM potrafili tak bezbłędnie wskazać winnych? Z tego, co wiem nie noszą jeszcze obowiązkowo brunatnych koszul czy ryngrafów z sercem gorejącym?
Myślę, że z pomocą musieli im przyjść ci sami fachowcy od rozpoznawania warchołów i ekstremy solidarnościowej w czasach PRL-u.
Wszak to takie postaci jak Urban, Jaruzelski, Kiszczak i cała plejada pomniejszych gości Moniki Olejnik z różnymi Kurnikami, Sasinami, Czempińskimi i Dukaczewskimi na czele, robi dzisiaj w III RP za ludzi honoru, wyrocznie i ekspertów od wszystkiego.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 08 sie 2010, 17:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
N.Davies - zmowa historyków?

W zasadzie staram się unikać komentarzy na bieżące tematy lub wydarzenia. Jednak tym razem postanowiłem skomentować wczorajszą wypowiedz angielskiego historyka N.Daviesa
------------------------------------------------------------------------------------------

"PiS to sekta z guru i własnymi świętymi"

PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - mówi w rozmowie z „Newsweekiem” wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies. Zdaniem historyka, fenomen wojny polsko-polskiej to bańka mydlana, która za jakiś czas pęknie.
– Każda partia ma swoich „krzykaczy”, którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim zdaniem źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 roku - kontynuuje Davies.

Uważa on, że formacja ta rzuca najboleśniejsze zarzuty na przeciwników i równocześnie narzeka, że ona sama jest ofiarą „brutalnego ataku”. - Nie wolno określać dawnych kolegów z Solidarności jako tych, którzy stoją „tam gdzie stało ZOMO” i jeszcze mieć pretensje do uczciwej debaty politycznej - dodaje.
Dalej profesor wspomina: "11 kwietnia staliśmy już z żoną godzinami przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. To właśnie ja, w kolejnych wywiadach dla CNN, BBC i innych anglojęzycznych stacji, mówiłem światu o wspaniałej solidarności narodu polskiego w żałobie. BBC World Service pokazywał te moje analizy co godzinę, chyba przez dwie doby. Bardzo mnie więc rani ostatni widok z tego samego miejsca, gdzie grupka fanatyków uderza w tę solidarność, forsując swoje dziwaczne poglądy i starając się wpływać na resztę Polaków – opowiada brytyjski historyk profesor Norman Davies.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,121994,titl ... &_ticrsn=3

------------------------------------------------------------------------------------------

Jestem przerażony tym co pisze N.Davies.

Jestem socjologiem z wykształcenia i takie słowa z ust historyka to dla mnie brak profesjonalizmu i uważam, że można je analizować tylko jako jego prywatna opinia. Historyk jest głównie od przedstawiania i badania faktów historycznych a nie od oceny jaką zaprezentował N.Davies. Ocena faktów historycznych w nawiązaniu do bieżącej sytuacji politycznej zawiera wiele poziomów analizy i znacznie wykracza poza kompetencje historyka.

To co napisał N.Davies wykracza poza jego kompetencje i według moich analiz uwzględniając moje kompetencje zawodowe N.Davies zupełnie nie ma racji i to co napisał nie ma pokrycia w zdrowej naukowej analizie. Można napisać więcej, że jego słowa przeczą faktom historycznym, które bada.

Ale czego można się spodziewać po historyku, który 7 kwietnia 2010 roku był z D.Tuskiem na spotkaniu z W.Putinem. W końcu biorąc pod uwagę, że oficialne uroczystości były 10 kwietnia to wybór daty wylotu może mieć podłoże inne niż zainteresowanie polską historią.

Swoją drogą prywatnie mogę się zastanawiać również czy zapanowała jakaś zmowa historyków i czy jego słowa nie są pewnego rodzaju niezdrową próbą lojalności ze środowiskiem historyków.
W końcu N.Davies to historyk, D.Tusk to historyk a B.Komorowski też historyk, no może prawie bo B.Komorowski pracę magisterską pisał przez 11 dni przy pomocy żony i teścia.

http://www.tvs.pl/informacje/24549/

http://ndb2010.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 09 mar 2011, 21:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
JAK PIEŃ I TOPÓR KATA

Zazwyczaj nie zajmuję się prymitywnymi działaniami propagandowymi, ale robię wyjątek dla „ułaskawień”. To, co przetacza się przez niektóre media, niektóre blogi, to już szczyt sowieckiej bezczelności, odchody z ust, przy których Goebbels to opowiadacz bajek dla dzieci.

To również dowód na „profesjonalizm” i „pochodzenie społeczne” ludzi władzy, która nie mogąc z jednej strony wykazać się jakimikolwiek sukcesami oprócz rozmontowania państwa, armii i przyszłości, wraca do stalinowskich praktyk używając do ich wykonania niezawodnych cyngli – mikrogoebbelsiątek systemu.

Metodami właściwymi dla kryminalistów, którymi ludzie władzy (rozumianej bardzo szeroko) w swojej olbrzymiej liczbie są.

Pozytywem tego „wydalania ustami” jest wzrastająca odporność na atakujące odchody mentalne oraz dowód, że poprzednie sesje pogardy i seanse nienawiści nie odniosły pożądanego rezultatu.

Jak kiedyś pisałem jest w Polsce cała klasa ludzi nienawidzących, szczerze choć interesownie, wszystkiego co Polskie.

Dla nich polska tragedia z 10 kwietnia mogła skutkować jedynym możliwym łańcuchem stanów emocjonalnych: natychmiastowym aktem łaszenia się do pułkownika KGB, rozkazodawcy, podobnie jak po mordzie katyńskim polska szumowina nie ustawała w łaszeniu się do Stalina.

Wykorzystaniem tragedii do bezczeszczenia wojska i munduru, symboli i historii Polskiej, a to ostatnie przy użyciu znanych byłych agentów-bajkopisarzy.

Naruszaniem żałoby narodu i napuszczaniem żulii na żałobników.

Napuszczaniem hien i żulii medialnej na rodziny, co miało je skłócić, poróżnić, rozbić i upokorzyć.

Sowieta nie odpuści rodzinie, po to by inne nie pozwoliły ojcu się sowietom przeciwstawiać.

Teraz „mordy wy moje” realizują wrzutkę służb o „ułaskawieniach”.

Wrzutkę, która wybucha już po tym, jak jeden z jej bohaterów oskarżył ABW i prokuraturę o poważne przestępstwa, których celem było zniszczenie medialnego wizerunku jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich.

ABW, która usiłowała nakłonić obywatela polskiego do składania fałszywych zeznań, co miało się stać podstawą do wyrażenia przez sąd zgody na założenie podsłuchu wśród osób związanych rodzinnie z kandydatem.

Podsłuchu, które ABW lubi i zakłada z gorliwością tych pierwszych, prawdziwych czekistów.

ABW, która obok BOR-u zostanie rozwiązana jako pierwsza służba w wyciągniętej z szamba Polsce, i której funkcjonariusze zostaną szczegółowo prześwietleni, a los tych biorących udział w przestępstwach, kierujących nimi, będzie przykładowo żałosny.

A w sprawie „ułaskawień”.

Ułaskawienie – akt łaski głowy państwa, to prerogatywa prezydencka. Prezydent jest w wykonaniu aktu łaski całkowicie suwerenny.

Akt łaski nie są publikowane i nie ma od nich odwołania.

Akty łaski są niekiedy upubliczniane przez media i podlegają ocenie społecznej.

Za naganne należy uznać (sowieci mogą czuć się zwolnieni z wysiłku uznawania) obdarzanie łaską partyjnego kolegę, który popełnił umyślne przestępstwo polegające na przekazaniu kryminalistom danych o środkach podjętych przeciw nim przez policję państwową, co dodatkowo stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia policjantów rozpracowujących szajkę „od środka”.

Za naganne należy uznać ułaskawienie skazanego za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem współpracownika komunistycznych służb specjalnych.

Za naganne należy uznać ułaskawienie przywódcy jednego z najgroźniejszych polskich gangów, który po tym akcie powrócił do działalności przestępczej.

Za naganne należy uznać zbyt szczodre korzystanie z prawa łaski.

Nie widzę nic zdrożnego w fakcie ułaskawienia przestępcy skazanego na stosunkowo łagodny wyrok w zawieszeniu; przestępcy który przyznał się do fikcyjnego zatrudniania osób niepełnosprawnych (cała sprawa wykazuje absurdy regulacji prawa pracy, ale to inna rzecz), współpracował z organami ścigania, zwrócił kwotę o wyłudzenie której był oskarżony i poddał się karze.

Cała ta sprawa nie ma zresztą żadnego innego celu jak uderzenie w rocznicę obchodów smoleńskich i katyńskich.

Temu również będzie służyła kolejna prowokacja sowieckich funkcjonariuszy medialnych wycelowana w zniszczenie wizerunku poległych pilotów tuż przed 10 kwietnia.

Ta władza, ci funkcjonariusze medialni zrobią wszystko, by niszczyć pamięć o zmarłych, bo oni się boją, tak jak ich mocodawcy.

Boją i zawsze się bali. Jest to lęk sprawców przed pamięcią o mordzie założycielskim. Mordzie, który ich spaja, łączy i dyscyplinuje.

Katyń i Smoleńsk to dla nich jak pień i topór kata.

Swój Wielki Post będę wykonywał również w intencji przywrócenia właściwego porządku rzeczy. Pień i topór niech też znajdą się na swoim miejscu.

http://hekatonchejres.salon24.pl/285739 ... topor-kata


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 24 wrz 2011, 17:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Człowiek który w geście desperackiego protestu dokonał sapopodpalenia, to właśnie ta Polska, która niszczona, ciemiężona, wyszydzana i pogardzana przez współczesnych jaśnieoświeconych politykierów, mediopaplarzy i urządasów, która próbuje zaprotestować, zawalczyć o siebie samą.

Dwie rzeczywistości

1. Takie dramatyczne wydarzenie jak wczoraj, ostatni raz miało miejsce w 1968 roku kiedy w akcie protestu przeciw interwencji polskich wojsk w Czechosłowacji na Stadionie Dziesięciolecia samospalenia dokonał Ryszard Siwiec.

Ten sam sposób zwrócenia uwagi na swoje i swojej rodziny problemy, wybrał człowiek, który podpalił się pod Kancelarią Premiera Tuska.

Mimo dezinformacji mainstreamowych mediów, które przez pierwsze dwie godziny nie reagowały na to dramatyczne wydarzenie, a później w sposób uzgodniony pomijały najważniejsze wątki dotyczące rządów Donalda Tuska jakie zawarł w swoim liście do Premiera niedoszły samobójca, już dzisiaj możemy powiedzieć, że to co się stało było także wyrazem utraty jego zaufania do rządzącej Platformy.

2. Istotny fragment tego listu opublikował portal niezależna. pl i brzmi on następująco: „W kampanii wyborczej jeździ Pan po kraju i opowiada obywatelom co zrobiliście i co zamierzacie zrobić dla ich dobra. Mam do Pana prośbę, niech Pan pojedzie do miejscowości Tokarnia w powiecie myślenickim i wyjaśni mojej żonie i dzieciom, które tam przebywają, dlaczego nie mają już ojca i powie im patrząc przy tym głęboko w oczy, że to moja wina ,a wy zrobiliście wszystko dobrze, zgodnie z prawem oraz poczuciem sprawiedliwości społecznej. Pozdrawiam Pana i życzę dobrego samopoczucia z tego co zrobiliście dla obywateli tego kraju, szczególnie dla mnie i mojej rodziny”.

Słowa te bardzo mocno uderzają w to co od wielu miesięcy robi rząd Tuska przy udziale mainstreamowych mediów. Propaganda nazywana teraz PR-em zastępuje coraz częściej rzeczywistość, a człowiek który przez 4 lata interesował się losem zwykłych ludzi tylko w telewizji, teraz bez żenady wsiada do klimatyzowanego autobusu i jeździ po kraju na ustawione spotkania, które zabezpieczają oddziały policji , ministerialnych i lokalnych urzędników aby poznać troski Polaków.

Czasami przez te kordony przedrze się jakiś zwykły człowiek, który zapyta Tuska „ jak żyć” i Premier pochyli się nad nim z troską ale generalnie wizyty składają się tylko z ładnych obrazków śniadanek z zadowolonymi członkiniami Kół Gospodyń Wiejskich i strażakami z Ochotniczych Straży Pożarnych i szczęśliwych ludzi z „ Polski w budowie”.

3. Jednak coraz więcej ludzi mimo wysiłków zaprzyjaźnionych mediów zaczyna dostrzegać inną rzeczywistość, tą prawdziwą wyzierającą zza rogu.

Elementem tej rzeczywistości jest zegar długu publicznego wyświetlający z coraz większą szybkością rząd wielu cyfr, które w ostatnich dniach zbliżyły się do 820 mld zł i pokazujący, że co sekunda przybywa już 650 zł tego tego długu.

Ta rzeczywistość to blisko 2 mln bezrobotnych z tego 1 mln to ludzie do 34 roku życia i w takiej sytuacji rząd decyduje o zmniejszeniu aż o 2/3 środków na aktywne formy ograniczania bezrobocia.

Ta rzeczywistość to 2,2 mln ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie ( z tego ponad 1 mln to dzieci), a aż 6,5 mln w niedostatku a jednocześnie od 2007 roku nie są waloryzowane progi dochodowe uprawniające do korzystania z różnych form pomocy społecznej.

Wreszcie ta rzeczywistość to zatrudnienie młodych ludzi aż w 60% w oparciu umowy czasowe, umowy zlecenia lub umowy o dzieło czyli tzw. umowy śmieciowe, które uniemożliwiają im jakiekolwiek usamodzielnienie.

4. To właśnie te dwie rzeczywistości ta kreowana przez rząd ,a dokładnie przez zatrudnionych za publiczne pieniądze watahy PR-owców i prezentowana przez zaprzyjaźnione media i ta za oknem dla milionów ludzi będąca codziennością, powoduje narastającą frustrację i coraz liczniejsze przejawy buntu.

Wyrazem tej frustracji była także jak wynika z zacytowanego fragmentu listu dramatyczna decyzja o samospaleniu przez człowieka, który słał najpierw listy do rządzących, a kiedy nie doczekał się żadnej reakcji, zdecydował się na ten desperacki krok zwrócenia uwagi na swój los.

Jak doniosły media Premier Tusk przerwał objazd kraju i wczoraj wieczorem wrócił do Warszawy aby za wszelką cenę przykryć ogromnie negatywny dla niego i jego formacji politycznej, wydźwięk tej sprawy.

Panie Premierze, ponieważ przez 4 lata nie zrobił Pan nic w sprawach sytuacji finansów publicznych, rynku pracy, pomocy społecznej, sytuacji ludzi młodych, to właśnie takie są skutki Pana niefrasobliwego rządzenia.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/34598 ... zywistosci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 06 paź 2011, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Pompowana afera

Ależ się zrobił rwetes, gdy okazało się, że Jarosław Kaczyński w swojej książce poświęcił kilka zdań kanclerz Niemiec Angeli Merkel. A zwłaszcza że jego zdaniem, "kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności". Najpierw do ataku na prezesa PiS przystąpiły krajowe media, które niemal przy każdej okazji pytały Kaczyńskiego o Merkel. Ale jakoś trudno było z tego zrobić sensację. Prezes PiS pozwolił sobie nawet na stwierdzenie, że jest zdziwiony tym zainteresowaniem tematem Merkel, wszak rozmawia z polskimi, a nie niemieckimi dziennikarzami. I trudno było się nie zgodzić z byłym premierem, bo rzeczywiście jakoś gazety i inne media znad Łaby i Renu nie wykazały zainteresowania książką lidera opozycji.

Ale nie trzeba było długo czekać, aby sytuacja się zmieniła. Oto nagle wczoraj niemieckie dzienniki zamieściły obszerne materiały na temat opinii Kaczyńskiego o Angeli Merkel. Oczywiście w bardziej negatywnym świetle przedstawiając Jarosława Kaczyńskiego, który w kampanii wyborczej ma według nich znowu "grać niemiecką kartą", bo ma to mu pomóc w zwycięstwie. I oczywiście zaraz przypomniano sprawę z 2005 roku. Zaraz też polskie stacje telewizyjne, radiowe, portale internetowe zaczęły szeroko omawiać te artykuły, dodając od siebie komentarze, że znowu Kaczyński nas kompromituje za granicą, że znowu dojdzie do pogorszenia relacji polsko-niemieckich, dla poprawy których tak ciężko pracował rząd Donalda Tuska.
Czy to zbieg okoliczności, że niemieckie gazety zajęły się sprawą dopiero kilka dni po tym, jak "aferę" próbowały bezskutecznie rozdmuchać nasze media? Raczej trudno w to uwierzyć, bo przecież niemieccy korespondenci pracujący w Polsce nieraz już dawali dowody swojego "obiektywizmu", gdy sprawy dziejące się w Polsce opisywali tylko przez pryzmat tego, co przeczytali w "Gazecie Wyborczej" albo obejrzeli w TVN.
Zresztą dla Niemców jest to bardzo wygodne, aby znowu przykleić Kaczyńskiemu gębę antyniemieckiego czy szerzej - antyeuropejskiego polityka. Bo jeśli to prezes PiS zostałby szefem rządu po wyborach, to w razie wystąpienia konfliktu interesów między Polską a Niemcami całą winę można będzie zrzucić na niego. To nieuniknione, choćby przy okazji negocjacji nad unijnym budżetem czy w kwestiach polityki zagranicznej. Berlin będzie mógł rozpętać propagandową burzę, że to "antyniemiecki" Kaczyński stawia przeszkody na drodze do osiągnięcia porozumienia w jakiejś newralgicznej sprawie. Trzeba będzie bowiem od razu wytrącić Polakom z ręki argumenty, że walczą o interesy swojego kraju, a gdy w Unii znowu zacznie się mówić o antyeuropejskim Kaczyńskim, to mainstreamowe media z chęcią rozpętają taką samą kampanię w kraju. Po prostu Berlin przygotowuje się na każdy scenariusz: także ten, gdy do władzy w Polsce wróci opozycja.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 13 lut 2012, 17:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
„W cieniu religii moskiewskiej”

Znowu będzie o Michniku i Gazecie Wyborczej, jednak na samym początku muszę coś wyjaśnić. Zawsze, kiedy piszę coś o Czerskiej czy Wiertniczej spotykam się często z komentarzami typu:

Jak się panu chce to czytać i oglądać, ja już od dawna tego nie robię?”

Odpowiem tak.
Niestety, ktoś musi w końcu wykonywać tą niewdzięczną robotę, więc proszę mnie traktować jak salowego wynoszącego oraz myjącego kaczki i baseny, albo może lepiej, analityka medycznego analizującą próbki kału czy moczu.
Wracamy jednak do Gazety Wyborczej.
Otóż Michnik w swoim artykule „W cieniu religii smoleńskiej” ogłosił wszem i wobec tej religii zmierzch.
W końcu postanowił z triumfem to obwieścić:

Ostatnie dni pokazały, że młode pokolenie wychodzi z cienia religii smoleńskiej. Co więcej, to pokolenie wychodzi na ulice naszych miast w sprawie bezpłatnego i niekontrolowanego internetu, a nie w sprawie wyjaśnienia, kto i kiedy znajdował się w kokpicie samolotu podczas tragicznego lotu. Religia smoleńska przeżywa swój zmierzch.”

Ja rozumiem tę radość, okazaną po niemal dwóch latach od smoleńskiego zamachu, bo pamiętam również jak w trakcie żałoby, Michnikowi i spółce drżały struny głosowe i trzęsły się nogawki na widok gromadzących się tłumów. Skąd taka reakcja? Przecież patriotyzmu i jednoczenia się Polaków może obawiać się jedynie okupant czy zaborca, a nie dawny opozycjonista-wyzwoliciel?
No cóż, jeżeli na Czerskiej nie dostrzegają palącego się ciągle smoleńskiego lontu i odtrąbili zmierzch „smoleńskiej religii” to ich sprawa.
Mnie wydaje się jednak, że „procesy pokazowe” wytoczone wspólnie przez oś Moskwa-Warszawa, poległemu prezydentowi, generałowi Błasikowi i załodze samolotu nie odniosły jednak takiego efektu, jak te z lat 40-tych i 50-tych, choć propagandowe przygotowanie nie odbiegało od wypróbowanych wzorców.
Czas pokaże, kto miał słuszność.
Dalej czytamy:

Kto z ludzi myślących będzie wciąż wierzył w tezę o wspólnej winie Putina i Tuska za katastrofę smoleńską czy w oświadczenie, że Polska jest kondominium rosyjsko-niemieckim, zaś nasza polityka zagraniczna to rezygnacja z niepodległości państwa? Kto bez uśmiechu politowania będzie czytał, że prezydent Polski to "Komoruski"?”

Rozumiem, że ludzie myślący i rozumni to w dużym skrócie wyznawcy „tytanowej brzozy” i raportu Millera, a głupcy to ci od profesora Biniendy i Antoniego Macierewicza.
Jednym słowem po stronie głupców jedynym i miałkim argumentem jest wynik badań naukowych eksperta NASA, a po stronie ludzi mądrych z Michnikiem na czele są „badania” polskiego akredytowanego przy MAK, Edmunda Klicha, brzmiące: „Jak walnęło to się urwało”.
Jak widzimy mądrość chadza czasami dziwnymi ścieżkami.

To, co dalej czytamy w tekście Michnika to już jest kompletny odjazd i wprost komedia:

Fascynacja dokonaniami rządu Victora Orbána i obietnice powtórzenia tych sukcesów w Warszawie unaocznia, że ta retoryka zwolenników Jarosława Kaczyńskiego służy walce o władzę w państwie; także o kształt tego państwa

Ja proponuje ten fragment rozpropagować w całej Unii Europejskiej i demokratycznym świecie, jako przestrogę wybitnego polskiego intelektualisty.
Oto w Polsce istnieje partia opozycyjna, której celem jest przejęcie władzy i zmiana kształtu państwa.
Słyszał ktoś kiedyś o podobnym skandalu i to w „demokratycznym państwie prawa”? Jakaś opozycja walczy o władzę. Skandal.
Przypomnę jednak redaktorowi Michnikowi, że to, co robi PiS i Kaczyński to w dzisiejszej Polsce już groźna recydywa.

W latach 2005-2007 „zafascynowany dokonaniami rządu” Irlandii, niejaki Tusk i jego partia, Platforma Obywatelska, „obietnicami powtórzenia tych sukcesów w Warszawie unaoczniła, że ta retoryka służyła jej w walce o władzę w państwie.”

Aż wstyd przyznać, że wspierał ich wtedy dziennik Gazeta Wyborcza, którego redaktorem naczelnym był i jest nim dzisiaj, niby ten sam, a jednak, jak widzimy odmieniony, Adam Michnik.
To jeszcze nie koniec. Kiedy niemal codziennie na światło dzienne wychodzą kolejne kłamstwa i fałszerstwa dotyczące „Smoleńska”, szykują się kolejne ekshumacje, Michnik stwierdza:

Jestem zdania, że były dwie istotne przyczyny katastrofy. Pierwsza: ten samolot nie powinien wystartować z Warszawy; po drugie - nie powinien lądować na lotnisku w Smoleńsku.”

Mamy do czynienia z wiekopomnym odkryciem, w wyniku którego światu nie grożą już nigdy katastrofy lotnicze.
Jeżeli, jak udowodnił polski myśliciel i geniusz, samoloty nie będą startować, a co z tego wynika i lądować to już nigdy nic złego się w ruchu lotniczym nie wydarzy.
Ja bym rozciągnął ten pomysł na transport samochodowy, kolejowy i morski, a może i poszedłbym jeszcze dalej?
Gdyby tak na przykład zlikwidować górnictwo wszelkiej maści to unikniemy raz na zawsze górniczych katastrof…i tak dalej…i tak dalej.

Śmiać się czy płakać, czytając „myśliciela” objuczonego przez lewactwo orderami „za mądrość” jak ruski generał?

Wybór należy do Ciebie Czytelniku.

Źródło:
http://wyborcza.pl/1,75968,11079359,W_c ... z1lVzv5pMD

http://kokos.salon24.pl/390461,w-cieniu ... skiewskiej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 22 lut 2012, 17:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
„Autorytet” Kutz i „szkodnik” Macierewicz

Przez media przemknęły niemal niezauważone dwa wydarzenia.
Oto Zbigniew Ziobro wytoczył proces sądowy Kazimierzowi Kutzowi za wypowiedziane przez tegoż Kutza słowa: „Oni zamordowali niewinna kobietę”, oskarżające Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro o mord na Barbarze Blidzie.
„Bohater” Kutz plujący zza barykady immunitetu stwierdził: "Nie widzę powodu, by rezygnować z immunitetu, bo tak się panu Ziobrze podoba".
16 lutego, Senatorowie III RP w głosowaniu ochronili Kutza przed utratą immunitetu 59 głosami przeciwko 27, sześciu senatorów wstrzymało się od głosu.
Ulubieniec salonu może dalej uprawiać bezkarnie swoje polityczne hobby polegające na rzucaniu oszczerstw i obrażaniu ludzi.

A teraz drugie wydarzenie.
Antoni Macierewicz sam zrzekł się immunitetu po tym jak zdjęcie z fotoradaru wykonane w marcu 2011 roku w miejscowości Julianów koło Tomaszowa Mazowieckiego, wykazało, że należący do niego samochód przekroczył dopuszczalną prędkość.
Oto dwóch parlamentarzystów i dwie postawy.
Pierwszy z nich jest celebrytą kreowanym przez media na „autorytet”.
Drugi to najbardziej znienawidzona przez media postać przedstawiana, jako „szkodnik”, pozbawiony czci i honoru.

http://kokos.salon24.pl/393177,autoryte ... acierewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 14 kwi 2012, 07:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Pokażmy, że nam zależy

Z Andrzejem Jaworskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Adam Kruczek

Wokół warszawskiego Marszu w obronie Telewizji Trwam zaplanowanego na 21 kwietnia br. były pewne niejasności. Czyli kto jest jego organizatorem?
- Różne media przedstawiały na ten temat różne informacje. Natomiast prawda wygląda tak, że organizatorem marszu, na który wszystkich serdecznie zapraszamy, są katolicy świeccy z różnych ruchów, organizacji katolickich, w tym oczywiście politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski, którzy nie tylko nie wstydzą się, że są katolikami, ale którzy realizują nauczanie Jana Pawła II w zakresie odpowiedzialności polityków katolickich.

Jakie hasła przyświecać będą manifestacji organizowanej w przyszłą sobotę w Warszawie?
- Będzie to marsz w obronie wartości katolickich i katolickiej Telewizji Trwam. Oczywiście będziemy też mówili o wolności mediów, o tym, że przekaz medialny musi być obiektywny, ale też pluralistyczny. Bo tak naprawdę tylko katolicy i prawica mają problemy z przekazem i dostępem do informacji, zwłaszcza w mediach publicznych. I musimy bronić tych jedynych mediów, które są niezależne, obiektywne i dają możliwość zapoznania się z informacjami, o których nigdy byśmy się z innych mediów nie dowiedzieli.

Dlaczego media katolickie, a zwłaszcza Telewizja Trwam, są solą w oku obecnej władzy?
- Te media jako już jedyne zakłócają pewien skrzętnie domykany dziś system przekazu informacji. Proszę zauważyć, że o wartościach katolickich mówi się expressis verbis tylko w tych mediach. To one występują z pozycji polityka katolika, tak jak namawiał nas do aktywności publicznej Ojciec Święty Jan Paweł II, mówiąc o tym, że katolicy muszą aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym, że są za to odpowiedzialni. To jest prawda bardzo niewygodna dla środowisk sprawujących dziś władzę w Polsce, które usiłują zmusić katolicką opinię publiczną do milczenia i poddania się poprawnemu publicznie libertynizmowi dominującemu na zachodzie Europy. My się na to nie godzimy, a nasi przeciwnicy usiłują doprowadzić do likwidacji możliwości wypowiadania się na ten temat. Bez Telewizji Trwam, Radia Maryja i "Naszego Dziennika" byłoby to zupełnie niemożliwe. Podam tu może najświeższy przykład. W tym tygodniu na pierwszej stronie "Naszego Dziennika" wybijała się fikcja przeprowadzenia przez KRRiT konsultacji społecznych przy rozdziale miejsc na multipleksie cyfrowym. O tym, że przewodniczący KRRiT Jan Dworak publicznie kłamał, nie było wzmianki w żadnych innych mediach. Gdyby nie było tych mediów katolickich, opinia publiczna nigdy by się o tym nie dowiedziała. I o to im chodzi.

W czasie gdańskiego marszu powiedział Pan, że skończył się czas, gdy katolicy o coś prosili, teraz już żądają. Czego żądają dziś katolicy?
- Należnych im praw. W każdym demokratycznym kraju struktura, która ma za sobą duże poparcie społeczne, jest decydentem, a nie petentem. Doszło u nas do absurdu polegającego na tym, że mniejszość ma wszystko, co chce, a większość musi nieustannie o wszystko prosić. Nie może być tak, że my, katolicy, zmuszeni jesteśmy do zabiegania o środki służące naszym wartościom i naszemu funkcjonowaniu, a - przykładowo - pewne mniejszości stworzyły w Polsce rodzaj dyktatu i ich przekonania stały się nieformalną, ale obowiązującą wersją świadomości w życiu publicznym.

Na przykładzie medialnej obecności tych mniejszości widać chyba najjaskrawiej dysproporcję w traktowaniu przez dominujące media różnych środowisk.
- Najnowszy i najbardziej ujawniający tę patologię przykład to sprawa relacjonowania przez media naszych marszów. Przecież wystarczy, żeby zamanifestowało kilka osób przeciwko religii katolickiej, a natychmiast jest to nagłaśniane bez liczenia się z czasem antenowym. A tymczasem Marsze w obronie Telewizji Trwam, w których wzięło już udział kilkaset tysięcy osób, zostały przez te media w zasadzie przemilczane.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po23.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 18 kwi 2012, 09:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Jeśli nie my, to kto zadba o Polskę?

Z Andrzejem Cichoniem, słuchaczem Radia Maryja i widzem Telewizji Trwam z North Port na Florydzie w USA, rozmawia Mariusz Bober

Zamierza Pan przylecieć na sobotni marsz poparcia dla Telewizji Trwam aż z USA. Zabierze Pan ze sobą rodzinę?
- Wybieram się do Polski na marsz solidarności z Telewizją Trwam razem z żoną. Przyjedziemy do naszej rodziny w Warszawie i razem planujemy wyruszyć na manifestację.

Na tak ważny marsz warto przyjechać aż zza oceanu?
- Naturalnie! Jeśli ktoś żyje Polską i nosi ją w sercu, to trudno zachować się inaczej. Oglądam i czytam katolickie media w Polsce, więc mam orientację, co się dzieje w kraju. Dzięki nim mam informacje, jak niszczone jest państwo. Gdy pierwszy raz usłyszałem o decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o odmowie przyznania Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie i zrozumiałem skutki jej decyzji, zdałem sobie sprawę, że podejmuje ona działania antypolskie, antychrześcijańskie i antykatolickie. Uznaliśmy wraz z żoną, że czas powiedzieć: dość, i trzeba jechać do Warszawy.

I poprzez udział w sobotnim marszu podkreślić znaczenie i rolę Telewizji Trwam w zapewnieniu wolności słowa w naszym kraju...
- Oczywiście! Dla mnie Radio Maryja i Telewizja Trwam pełnią rolę uniwersytetów w domu. Pogłębiają one naszą świadomość, wiarę, wiedzę religijną i poszerzają wiedzę o świecie. Są one najlepszą propozycją dla nas na dzisiejsze czasy. Bez nich żylibyśmy w jakimś medialnym matriksie, zakłamaniu i ułudzie. Bowiem wiele mediów zniekształca przekaz o rzeczywistości, w której żyjemy. Dlatego ludzie, którzy chcą żyć w prawdzie, powinni stanąć w obronie Telewizji Trwam. Co prawda od ponad 30 lat mieszkam aż 8 tys. km od Polski, ale tu, w USA, zachowujemy pamięć o naszej Ojczyźnie na co dzień, nosimy ją w swoich sercach. Nad Wisłą pozostała natomiast nasza rodzina, znajomi i o nich również pamiętamy.

Mieszkając w USA, ma Pan możliwość porównania stanu wolności słowa w tym kraju i w Polsce. Jak obecnie wypada nasza Ojczyzna?
- W Stanach Zjednoczonych mimo wszystko jest lepsza sytuacja niż nad Wisłą. Co prawda tam również nie jest całkiem dobrze, bo media są zdominowane przez opcję liberalną, która wtłacza ludziom bajki do głów i papkę bylejakości, ale działa wiele mediów zarówno o zasięgu lokalnym, jak i tych ogólnokrajowych, chrześcijańskich, które zapewniają większą swobodę i wybór programowy. Nie ma też takiego szykanowania mediów chrześcijańskich i ludzi o takich poglądach jak w Polsce. W dodatku my, mieszkający w USA Polacy, jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że możemy odbierać Radio Maryja i Telewizję Trwam.

Jednak odmowa przyznania Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie może zagrozić przyszłości tej stacji...
- Dlatego tak ważna jest obrona Telewizji Trwam. Jeśli my nie będziemy walczyć o tę telewizję, to kto to zrobi? Nie ma innej opcji, która wyręczyłaby nas w tym. Może nas najwyżej wyręczyć w taki sposób, że już nie będziemy mieli Polski... Mój ojciec urodził się pod koniec XIX w., pamiętał jeszcze Rosję carską i stosowane przez nią represje wobec Polaków. Gdy zobaczyłem, jak potraktowano krzyż i modlących się ludzi przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, przypomniały mi się jego opowiadania o czasach zaborów. Niby Polska jest wolna, ale gdy się obserwuje takie sytuacje, to mam wrażenie, że to jest wolność w cudzysłowie. Dla wierzących Polaków, zwłaszcza tu, na obczyźnie, jest nie do pomyślenia, że w wolnej Polsce, w Warszawie ktoś mógł znieważać krzyż.

Takie właśnie sytuacje mobilizowały Polonię również do składania podpisów pod protestami do KRRiT?
- Gdy tylko "Nasz Dziennik" zaczął pisać o potrzebie zbierania podpisów pod protestami do tej instytucji, włączyliśmy się wraz z żoną w tę akcję. Pomogło nam jeszcze kilka mieszkających tu Polek i na trudnym obszarze, tu, na obczyźnie, zebraliśmy 197 podpisów w obronie Telewizji Trwam. Myślę, że uzupełnimy jeszcze tę listę, gdy przyjedziemy do Polski. Nie było łatwo, część ludzi trzeba było przekonywać, a do niektórych niestety żadne argumenty nie dotarły. "Barachołka" TVN oddziałuje także tutaj i niektórzy nie wiedzą, na jakim świecie żyją.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po17.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 20 kwi 2012, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Dlaczego prowokują? (rzecz o nadchodzącej wojnie domowej)

Bo to ich jedyna szansa.

Nie chcą aby ktokolwiek próbował szukać prawdy. Nie chcą, bo nawet oni nie wierzą w swoje bajeczki. Oszukiwali od samego początku. A może nie oszukiwali? W takim razie.... (dla przykładu)

1) Kto i dlaczego informował świat, że Tupolew cztery razy podchodził do lądowania (mimo, że do lądowania nie podchodził)?

2) Kto i dlaczego tłumaczył, że Tupolew przez dwie godziny krążył nad lotniskiem (mimo, że lot trwał mniej niż dwie godziny)?

3) Kto i dlaczego podawał błędną godzinę katastrofy (mimo, że wszystkie nagrania, relacje i zegarki wskazywały na inny czas)?

4) Kto i dlaczego podawał informacje o pilotach-żółtodziobach, którzy nie znają języka rosyjskiego?

5) Kto i dlaczego wymyślił słynne zawołanie "patrzcie jak lądują debeściaki!"?

Gdzie dziś są autorzy tych wszystkich bzdur? Gdzie są teraz bezimienni naukowcy, którzy podpisaliby się pod tezą, że brzoza rozcięła skrzydło Tupolewa?

--------------------------------------------------------------------------------

Prowokowali od samego początku. Poniżej coś dla przypomnienia medialnego klimatu sprzed dwóch lat.

--------------------------------------------------------------------------------
Elity są zniesmaczone.

"Katastrofa samolotu pod Smoleńskiem obudziła polskie demony", "to bezrefleksyjne rytuały" - oceniał w telewizji zbulwersowany postawą rodaków reżyser.

"Jak ludzie pierwotni tańczący wokół starych totemów, ignorujemy żywych i potrafimy docenić tylko umarłych" - wytłumaczyła obrzydliwe zachowanie Ludu znana pisarka.

"Niewielu to przyzna, ale to była głupia i niepotrzebna katastrofa" - dodał inny intelektualista, zwolennik katastrof mądrych i potrzebnych.

http://chlodnyzolw.salon24.pl/410397,dl ... ie-domowej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 24 maja 2012, 19:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Wdzięczność utrzymanka

Jest sobie w Warszawie taki przystanek autobusowy, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dwóch ważnych ministerstw, pod którymi często coś się dzieje. Dlatego też, chcąc nie chcąc, zapamiętuje się przynajmniej niektóre twarze urzędników...
Przystanek ktoś ostatnio podniszczył - część tablicy informacyjnej jest osłonięta plastikiem, z części został on zdarty. Rozkład ocalał. Tuż przy nim znajduje się (była tam przynajmniej wczoraj i przedwczoraj) znana czytelnikom Niepoprawnych zwłaszcza, naklejka z krzyżykiem smoleńskim i napisem "Pamięci nie zgasicie". Przyklejona tak sprytnie, że chroni ją pozostała część plastikowej osłonki.
Przedwczoraj czekałem tam na autobus. Przystanek był w zasadzie pusty. W pewnym momencie zobaczyłem znajomą twarz - pana z ministerstwa, który często, z zatroskaną miną, stoi w bramie i przygląda się rozmaitym protestom.Czasami nawet udziela jakiejś informacji. Pan przechodzi, zapewne spieszy się po pracy, już, już ma minąć przystanek... Czujne oko wypatrzyło naklejkę! Mężczyzna podchodzi do tabliczki przystankowej, wykonuje jakiś ruch... Nie dało rady, odchodzi. Naklejka wisi.

Coś ten obrazek nam jednak mówi. Facet jest po pracy. Nic go to w sumie nie obchodzi, nie podejrzewam, by zainteresowała go jakaś inna naklejka. Raczej nie chodzi i nie zabija wolnego czasu oczyszczaniem przystanków autobusowych. No, ale "Pamięci nie zgasicie"? To jednak niedopuszczalne. Prosty urzędnik Ministerstwa, który pracę i comiesięczny dochód zawdzięcza partii-matce, na pewne rzeczy nie może pozwolić. A jednak i dziś urzędnicy państwowi mają swój etos!

http://budyn78.salon24.pl/420132,wdziecznosc-utrzymanka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 09 lip 2012, 14:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Emigracja. Jacek

Nasz rząd chyba coraz mniej lubi środowiska polskiej emigracji. Marszałek Borusewicz coś tam jeszcze bąka pod nosem, ale jak na dłoni widać już, że rządzący najchętniej pozbyliby się polonijnych problemów.

Na dobrą sprawę nie mają już czego szukać w Kanadzie, USA czy Australii, a ostatnie wyniki badań przekonują, ze także najświeższa, unijna emigracja nie jest już wdzięcznym klientem rządowych partii.

Badania przeprowadzone ostatnio, przy współudziale firmy Western Union, pokazują, że pieniądze emigrantów, płynące wielkim strumieniem do Polski, w dużej mierze ratują poziom gospodarki i rynku wewnętrznego w naszym kraju. Według cytowanego opracowania w ciągu ostatnich kilkunastu lat do Polski trafiło ponad 160 miliardów złotych pochodzących od emigrantów. Pieniądze zostały wydane w kraju i miały swój niemały udział w fastrygowaniu mitu „zielonej wyspy”.

Nie pieniądze jednak zaprzątają mi teraz myśli.

Jak wiadomo wyrzucanie ludzi na przymusową emigrację, wyrzucanie tam patriotów i osób myślących było standardową polityką zaborców i komunistów (czyli także zaborców) w Polsce.

Dzieje Wielkiej Emigracji wkuwamy (mam nadzieję, że jeszcze) w szkołach.

Komuniści czynili to chyba jednak w sposób najbardziej przemyślany, oni działali podle bardzo prostej strategii: im dalej udało się delikwenta wyrzucić, tym lepiej.

Wraz z kolejnymi falami emigracji PRL wysyłał na Zachód także przeszkolonych agentów i dywersantów. Mieli rozbijać spójność środowisk polonijnych na miejscu i działać na rzecz zaprowadzenia wielkiego, bolszewickiego łagru na całej planecie.

Komuniści wszak (podobnie jak profesor Środa i Feliks Edmundowicz) nie maja ojczyzny i jest im dobrze wszędzie tam, gdzie uda się intrygować, szczuć i napuszczać jednych na drugich.

Polscy sowieciarze wyrzucali z Polski wszystkich, którzy...myśleli po polsku.

Preteksty były różne. A to Jaruzelski z Moczarem ubzdurali sobie, że Polacy pochodzenia żydowskiego to niepolacy i należy ich wyrzucić do Izraela, albo gdziekolwiek byle dalej, a to znów Jaruzelski z Urbanem uznali, że solidarnościowcy to także niepolacy (niezhomogenizowani komunopolacy) i znów sprawili, że Polska upuściła sobie najlepszej krwi.

Junta Jaruzelskiego, Waltera i Urbana czyniła to jednak zmyślnie. Ludzi wyrzucano z kraju tak daleko, aby całkowicie oderwać ich od polskiego kontekstu.

Solidarnościowcy lądowali więc przeważnie w Nowym Świecie – Stanach Zjednoczonych, Australii i Kanadzie. Z czasem coraz bardziej tracili więzi z ojczyzną i tym samym solidarnościowa emigracja nigdy nie odegrała w kraju roli do jakiej była predestynowana.

Spryt komunistów zapewnił im więc miękkie lądowanie w 1989 roku. Głosy oburzenia, płynące zza oceanu, nad Wisłą nie miały żadnej mocy sprawczej.

UrbanoMichnikowskiej propagandzie znakomicie udało się wyciszyć głos solidarnościowej emigracji i okazało się, że taktyka Jaruzelskiego i jego junty znakomicie zdała praktyczny egzamin.

Od momentu powstania gabinetu pana Donalda Tuska także mamy do czynienia z przemyślaną taktyką wyrzucania najbardziej niezadowolonych i potencjalnie niebezpiecznych „elementów” za granicę. Młodzi ludzie, którzy kiedyś głosowali na pana Tuska, gremialnie „zawijają kiecę i lecą” na emigrację. Tym sposobem najbardziej niezadowoleni i zdeterminowani, ci którzy nie widzą dla siebie perspektyw, zasuwają dziś na londyńskich zmywakach, na norweskich budowach i w irlandzkich farmach.

Ich energia została skierowana na zarabianie pieniędzy. Gdyby ten milion młodych, nie mających nic do stracenia, ludzi był dziś w Polsce – bez pracy, bez satysfakcji, bez możliwości awansu i utrzymania rodziny – pewnie place warszawskie przypominałyby dziś plac Tahrir z Kairu, a rząd pana Tuska i jego pustosłownych pomocników chwiałby się w posadach bądź też upadłby już w odmęty rewolty.

Brak, nieobecność najbardziej niezadowolonych i zdesperowanych obywateli w kraju przedłuża zatem żywot miękkiej, bezkształtnej grupie, która zawłaszczyła państwo i nie za bardzo wie co z nim dalej począć.

Jeżeli więc grupa Tuska, bądź wspierające ją w ciszy „think tanki” (celowo stosuję w tym miejscu cudzysłów, nie wiem bowiem czy służby specjalne spełniają podręcznikową definicję think tanku) , podobnie jak ongi komuniści, stosują dziś strategię eliminacji ze współczesnej Polski najbardziej aktywnych i potencjalnie niebezpiecznych grup społeczeństwa – młodzi, sprawni, zdeterminowani – to jednak operacja „emigracja” została, tym razem, przygotowana dużo mniej przenikliwie niż dawne działania Jaruzelskiego.

Większość współczesnych emigrantów z Polski ląduje jednak w Europie, co najwyżej dwa tysiące kilometrów od kraju,

To zbyt mało, aby ich całkiem wykorzenić, oderwać od krajowych nastrojów i emocji.

Nowa emigracja jeszcze się urządza, jeszcze walczy o swoje, buduje podwaliny przyszłego życia, potrwa to pewnie przez kilka lat.

Przyjdzie jednak taki moment kiedy głos nowej emigracji, nawykłej do standardów życia w normalnych krajach, w dużej mierze robiącej karierę w sceptycznej wobec UE Wielkiej Brytanii, zabrzmi.

Ci ludzie, a przynajmniej elity nowej emigracji, zapragną powracać – ekonomicznie, politycznie czy choćby tylko mentalnie, do starego kraju, do swojej ojczyzny.

Ich nie uda się tak zagenturyzować, zatomizować i rozczłonkować jak emigracji solidarnościowej.

Upatruję w tym pewnej nadziei.

Nie wszystko co dziś jest dla kraju klęską i cierpieniem (nowa emigracja) może w rezultacie przynieść tylko złe owoce.

Nowa emigracja kiedyś przemówi, na niej nie zrobią żadnego wrażenia propagandowe sztuczki kolejnego nieuczciwego (wobec swoich obywateli) rządu.

Będzie tak z dwóch powodów – po pierwsze propaganda działa skutecznie jedynie wtedy, gdy człowiek jest w niej nieustannie zanurzony, nieustannie kąpany w otaczających go zewsząd propagandowych oddziaływaniach – a oni tego na co dzień nie słyszą i nie widzą, po drugie nowa emigracja żyje teraz w rzeczywistości prawdziwego rynku, na którym postkomunistyczne powiązania nie odgrywają tak dewastującej roli jak u nas. To wszystko musi zadziałać.

http://wgadowski.salon24.pl/432499,emigracja-jacek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed Polską
PostNapisane: 16 sie 2012, 13:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31448
Atak faszyzmu w biały dzień

Jak słyszę, grono odznaczonych przez Prezydenta (pierwszego nie- agenta i pierwszego wykształconego) Lecha Kaczyńskiego postanowiło zajątrzyć i podzielić Polaków, prowokacyjnie i nikczemnie zaciągając wartę przed Pałacem? Oczywiście, pobudki były jak najniższe, jak z pewnością wykryją cyngle ze Świątyni Antypisa z Czerskiej. Jak wiadomo, opozycyjność i demonstrowanie swego przywiązania do pamięci do Kaczyńskiego jest na samym górze listy najbardziej popłatnych zajęć w III RP, zaraz za posiadaniem nazwiska Tusk i Kalemba w dowodzie osobistym. Zatem, robią to dla kasy. Dziurawy, obdarzony ośmioma stygmatami- dziurami po łódzkich kulach w piersiach Stefan doda, ze to lizusy, obrzydliwe, załgane lizusy. Cyngle z Wyborczej wyjaśnią, że to pożałowania godne grono planuje serię chałtur po pisowskiej prowincji, w remizach, a jak im (słusznie) odmówią ze względów przeciwpożarowych, albo dla zachowania apolityczności remiz i klas szkolnych, to w parafiach, albo, jeśli pogoda pozwoli, na pobliskich łąkach i w sadach.

Blumsztajn z Polrewkomu przyjdzie z torbą gwizdków, na wypadek, gdyby było komu rozdać, bo w końcu takiego zgromadzenia faszyzmu na metr kwadratowy zostawić bez reakcji nie sposób. To jeszcze jeden dowód na perfidię kaczystów, nie potrafili uszanować bólu ( czy bulu, Panie Prezydencie, poradź!) bojowników ruchu rewolucyjnego w trzecim pokoleniu i potomków krasnoarmiejców przywiezionych w Studebakerach „na pace”, w dniu, gdy tylu dobrych rewolucjonistów padło w walce o lepsze jutro i rewolucję światową. Niestety, Polski nacjonalizm i katofaszyzm chwilowo zwyciężył i trzeba było budować socjalizm w jednym kraju. No, ale chwilowo, bo, na szczęście udało się w 1945 zainstalować dziadziusiów i tatusiów dzisiejszego Polrewkomu Mk2, co nie wyszło w roku 1920.

Na uwagę zasługuje alarmujący fakt, ze grono jątrzycieli z roku na rok rośnie zaczęło się od 5, potem przyszło 50, teraz 80. No, Pani Prezydent powinna za rok udzielić zezwolenia na zgromadzenie stowarzyszenia weteranów ORMO, albo zwolenników pozycji kolanowo – łokciowej, czy komukolwiek innemu, a, jak wiadomo nie można dawać zezwoleń kilku zgromadzeniom w jednym miejscu i czasie. No i Państwo Polskie tym sposobem znowu zda egzamin.

Swoja drogą, ciekawe, czy za rok o tej porze będzie ta sama Pani Prezydent, ten sam Pan Prezydent i ten sam Pan Premier, bo może się okazać, że prawda rzeczywiście jest „arcyboleśnie prosta”, jak profetycznie stwierdził pan Prezydent Komorowski, oby żył wiecznie, choć niekoniecznie na stanowisku wymagającym reprezentowania czegokolwiek, publicznych wypowiedzi, a już, uchowaj Boże, wypowiedzi na piśmie. Ale słuchać uważnie trzeba, bo on od czasu, do czasu powie coś, co się potem niespodziewanie sprawdza, tak, jakby powtarzał zasłyszane na jakiś naradach frazy.

A tak na poważnie, to kłaniam się wszystkim uczestnikom tej prawdziwie honorowej warty odznaczonych przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do samej ziemi. Wielki, wielki szacunek i podziękowanie!

Chciałem zebrać na gorąco opinie z forum Wyborczej pod artykułem o tym zdarzeniu, bo to prawdziwy samograj, takiego pandemonium chamstwa, prostactwa, kretynizmu, jak tam, to zwyczajnie nie da się wymyśleć, nawet po wciągnięciu lekarstw sposobem na senatora Piesiewicza, czyli w proszku przez nozdrze, ale nie mogę tego uczynić, bo takiego artykułu nie znalazłem. Na razie, o co jestem spokojny.

http://www.niepoprawni.pl/blog/1489/ata ... ialy-dzien


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /