Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Gospodarka

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 588 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 40  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Gospodarka
PostNapisane: 19 lip 2009, 19:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Oto, jak wygląda bilans 20-lecia rozwoju gospodarczego Polski:
przemysł węglowy zniszczony pod pozorem braku rentowności. Kopalnie nie tylko zamknięto, ale i zalano, by ewentualny proces ponownego uruchomienia był możliwie najbardziej kosztowny. Dziś Polska węgiel kamienny pierwszy raz w swych dziejach musi importować
Energetyka zagrożona przez szalone projekty walki z emisją CO2 - grozi to likwidacją resztek górnictwa węgla kamiennego oraz górnictwa węgla brunatnego
Banki w 70% w obcych rękach
przemysł stalowy zniszczony
przemysł cementowy zniszczony
cukrownictwo na wykończeniu
niegdyś potężna polska flota handlowa na wykończeniu
rybołóstwo leży
stocznie wykończone
itd. itp.
Z perspektywy czasu trzeba to ocenić jako bardzo przemyślaną robotę, mającą na celu pozbawienie Polski przemysłu wytwórczego. Każdy sobie może dowolnie spekulować, dlaczego?
Jednocześnie kwitną supermarkety i rosną śmietniska.
Zamiast dróg i autostrad wyrosły potężne fortuny UB-magnatów, natomiast ludzie naprawdę przedsiębiorczy są tępieni administracyjnie.
Wolny rynek jest fikcją - naszą gospodarką nie rządzą prawa ekonomii, ale UB-biznesmeni. Zapewnili sobie monopol na robienie fortun, a każdy, spoza ich grupy, który okaże się zbyt rzutki, jest tępiony. W tym celu stworzono zagmatwany system prawny tak, by jakakolwiek aktywna działalność narażała człowieka na naruszenie prawa. Wówczas jeśli ktoś zanadto wyrośnie, a nie ma "właściwego pochodzenia", jest tępiony w majestacie prawa (jak np. Kluska). Gospodarczo mamy więcej luzu niż w PRL-u, ale jak komuś biznes za dobrze pójdzie i zacznie zarabiać dziesiątki milionów rocznie, to może bardzo gwałtownie zetknąć się z "nieistniejącym układem".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 19 lip 2009, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Jan Wyganowski

Suwalskie złoża warte więcej niż złoto całego świata...

Debatę na temat kopalni rud polimetalicznych w Szurpiłach k. Suwałk w ramach dyskusji nad strategią dla tzw. Ściany Wschodniej proponuje Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna. – Pospierajmy się na argumenty, a nie wyobrażenia – przekonuje przewodniczący.

Jak bumerang powraca (przynajmniej w kręgach naukowców oraz mieszkańców Suwalszczyzny) w ostatnich miesiącach sprawa złóż polimetalicznych na Suwalszczyźnie. Spierają się ze sobą zwolennicy i przeciwnicy ich wydobywania. Jedni widzą wielką szansę gospodarczą nie tylko Polski północno-wschodniej, ale całej Rzeczypospolitej. Inni snują księżycowy krajobraz, gdyby nie daj Bóg – ktoś odważył się wbić kilof w piękną ziemię suwalską.



Droższe od złota

W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2,3 tys. metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych! Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad – jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt – magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD! A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że „... zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata...”.

A mimo to nie tylko tych skarbów nikt nie wydobywa, ale w „Bilansie zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce” z 2002 roku, wydanym przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, w dziale „Rudy żelaza, tytanu i wanadu” zapisano: „dla złóż rud magnetytowo-ilemitowych występujących w suwalskim masywie zasobowym zostały opracowane i przyjęte w 1996 roku kryteria bilansowości zatwierdzone przez ministra OŚZNiL. Zasoby złóż Krzemianka i Udryń zostały zatwierdzone jako pozabilansowe. W tym stanie, w Polsce, praktycznie brak jest rud żelaza... głównym dostawcą rud i koncentratów tytanowych jest Norwegia oraz Kanada, Wielka Brytania i Niemcy...”.
Sformułowanie „pozabilansowe” oznacza, iż „... zasoby złoża posiadają takie cechy, które powodują, iż ich eksploatacja nie jest możliwa obecnie, ale przewiduje się, że będzie możliwa w przyszłości w wyniku postępu technicznego, zmian gospodarczych itp...”.


Schylić się po skarb

Grupa naukowców, która wiosną 2004 roku powołała nawet konsorcjum ds. dalszego zbadania złóż (wchodzą w jego skład przedstawiciele Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Państwowego Instytutu Geologicznego) oraz działacze Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna uważają, że właśnie nadszedł najwyższy czas, by schylić się po suwalski skarb.

Kopalnia miała ruszyć już pod koniec lat 70. Za Gierka wzięto od rządu RFN 750 mln marek pożyczki. Zbudowano w Suwałkach fabrykę domów, duże osiedle mieszkaniowe, powołano do życia kopalnię. Rocznie miano wydobywać metodami z lat 60. 8 mln ton rud. Gród nad Czarną Hańczą, szalenie wówczas (obecnie też) opóźniony w rozwoju, stał się stolicą województwa. Planiści zakładali, iż z 30-tysięcznego miasteczka stanie się 130-tysięczną aglomeracją.
Od samego początku protestowali ekolodzy. Kto był w okolicach Suwalskiego Parku Krajobrazowego, ten bez wątpienia „zaraził się” arcypiękną przyrodą: polodowcowymi jeziorkami, wzgórzami, lasankami, czystym jak kryształ powietrzem. Ale to nie bunt miłośników przyrody, lecz kryzys gospodarczy spowodował, że w latach 80. rząd przesunął termin rozpoczęcia budowy kopalni na koniec wieku. Potem były ważniejsze sprawy na głowie. I gdy wydawało się, że wszyscy o suwalskim tytanie i wanadzie zapomnieli, koncepcję najpierw odkurzył Jerzy Ząbkiewicz. Jeszcze głośniej zrobiło się o niej, gdy wyszła sprawa amerykańskiego offsetu w ramach zakupu F-16. Wydobywaniem rud zainteresowała się bardzo konkretnie jedna z amerykańskich firm. Jako że oficjalnie były one wciąż „pozabilansowe”, znalazła już inne miejsce na świecie. A konsorcjum otrzymało wówczas negatywną odpowiedź na swój wniosek o dofinansowanie dodatkowych badań złóż. Resort nauki, podpierając się opinią Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, uznał, że nie ma ekonomicznego i ekologicznego uzasadnienia dla „drążenia" sprawy suwalskich skarbów.



Nowe możliwości

Innego zdania są zwolennicy kopalni. – Jest XXI wiek – tłumaczy Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia i górnik oraz ekonomista w jednej osobie. – Są technologie pozwalające pogodzić górnictwo z ochroną środowiska. Wystarczy pojechać w rejon Kiruny w Szwecji czy też zwiedzić fińskie kopalnie. Suwalskie złoża znajdują się w górotworze składającym się ze skał krystalicznych wytrzymałych na tyle, by podczas urabiania rudy, nie zachodziła potrzeba stosowania nawet obudowy dla zapewnienia bezpieczeństwa górników, zaś temperatura na poziomach eksploatacyjnych stwarza właściwy klimat pracy dla przyszłych górników. Nie ma tu nawet zagrożeń gazowych! Ruda zalega bowiem w bezwonnym i bezgazowym złożu. Wydobycie byłoby zatem i bezpieczne, i ekologiczne, gdyż proces wstępnej obróbki surowca miałby miejsce wewnątrz kopalni. Po co dziesiątki tysięcy mieszkańców Śląska ma jeździć do pracy aż np. do Finlandii (m.in. do Turku), że o Niemczech nie wspomnę, skoro mogliby przenieść się wraz ze swoją wiedzą, kwalifikacjami, doświadczeniem na Suwalszczyznę. No i po co nasze huty mają importować za grube miliony rudy z innych krajów? – przekonuje Ząbkiewicz.

Natomiast Stanisław Palka w swym obszernym uzasadnieniu potrzeby zajęcia się wydobywaniem suwalskich rud, jakie skierował już przed kilkoma laty do Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, pisał m.in. „... zakłada się zastosowanie technologii bezodpadowej, a więc nie będą powstawały hałdy... Istnieją wiarygodne dane pozwalające sądzić, że złoża norweskie są na wyczerpaniu, a wiadomo, że złoża fińskie zostały już wyczerpane... Kopalnie w Finlandii były użytkowane w latach 1949-1985 i były to kopalnie typu głębinowego o wydajności l,4 mln ton rudy rocznie. Nie było żadnych problemów ekologicznych...".



Małymi krokami

Jerzy Ząbkiewicz proponuje, by ze względu na różne jeszcze niewiadome oraz koszty rozpocząć wydobywanie małymi krokami, np. od jednej soczewki na 50 tys. ton wydobycia rocznie, co by pozwoliło użytkować suwalskie skarby przez... kilkaset lat! Pilotażowy odwiert mógłby powstać w miejscu nieczynnej już żwirowni w Potaszni k. Suwałk. Znajduje się tam obecnie... dzikie wysypisko śmieci, bo tyle pozostało z nie mającej nic wspólnego z ekologią żwirowni o mocy przerobowej 5 mln ton rocznie. Ale zostało też zaplecze techniczne w postaci torów kolejowych, linii energetycznej itp. Rudy byłyby transportowane tam tunelem z głębi ziemi. W dodatku kilka kilometrów dalej są tereny Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz Parku Naukowo-Technologicznego Polska-Wschód. W strefie ma nawet zakład jeden z potencjalnych odbiorców bieli tytanowej.

Przy okazji dyskusji o suwalskich rudach światło dzienne ujrzała informacja, że tutejsza ziemia kryje i inne skarby. W Tajnie w pobliżu Augustowa zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Jak twierdzi J. Pałka, te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów Unii Europejskiej! Jerzy Ząbkiewicz proponuje zatem: - Skoro tyle obaw co do celowości wydobywania rud, to niech spotkają się w Suwałkach zwolennicy i przeciwnicy koncepcji. Niech podyskutują, tak jak to miało miejsce w połowie lat 70. za pierwszego wojewody suwalskiego, nieżyjącego niestety już Eugeniusza Złotorzyńskiego, niech pospierają się na argumenty, a nie wyobrażenia. Skoro znani z wielkiej troski o środowisko Finowie wydobywali rudy, skoro następne co do wielkości złoża tytanu znajdują się aż w Australii, skoro w ślad za tymi pierwiastkami mogłaby przyjść na kresy Rzeczypospolitej nowoczesna myśl techniczna i technologia, to może jednak warto podebatować, nim cokolwiek zbudujemy lub uznamy, że nie warto budować. Tylko wówczas trzeba też odpowiedzi na inne pytanie: co w zamian? Z rolnictwa na górzystych, kamienistych suwalskich polach trudno wyżyć. Turystyka może zaś być tylko dodatkiem, a nie głównym źródłem dochodu. Suwalszczyzna to nie piaski Hiszpanii czy Francji. Tu sezon trwa 2-3 miesiące – przekonuje szef Samorządnej Suwalszczyzny, dodając: - rozpoczęcie wydobywania rud polimetalicznych dałoby pracę około 10.000 ludzi. Trzy tysiące pracowałoby w samej kopalni, pozostali w jej otoczeniu.
Przypomnijmy, że obecnie na Suwalszczyźnie bez pracy pozostaje około 9 tys. mieszkańców. Po 2013 roku – przekonuje J. Zubkiewicz – Unia Europejska swoją pomoc finansową ukierunkuje na innowacyjność, nowe technologie, zamiast – jak obecnie – dawać pieniądze na budowę dróg, wodociągów, kanalizacji. Zmienią się zatem priorytety. Pierwszeństwo będą miały inwestycje w wiedzę, innowacje. Może warto zatem, m.in. za te pieniądze rozpocząć przynajmniej badania nad m możliwościami wydobywania rud polimetalicznych spod pięknej ziemi suwalskiej.

http://www.gigawat.net.pl/article/articleview/1404/1/94


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 20 lip 2009, 09:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
http://www.niezalezna.pl/index.php/article/show/id/884

PATRIOTYZM KLUCZEM DO DOBROBYTU

Najnowsze badania amerykańskich naukowców dowodzą, że patriotyzm popłaca. Szacunek do własnego kraju i dbałość o jego dobro przełożyły się na świetne rezultaty gospodarcze m.in w USA, Japonii, Australii, Irlandii czy Norwegii. Niestety Polska jest daleko z tyłu, wstydzimy się swojego kraju - pisze Gazeta Polska.
Kraje pielęgnujące postawy obywatelskie notują dynamiczny wzrost gospodarczy i największy dochód brutto na mieszkańca - wynika z badań przeprowadzonych przez prestiżowy, amerykański magazyn „Foreign Policy”. W większości gospodarczych potęg świata silna więź z ojczyzną jest rzeczą pożądaną i ma wpływ na dobrobyt społeczeństwa. W poszczególnych krajach stopień patriotyzmu przekłada się na stosunek ludzi do pracy. W porównaniu do USA, Nowej Zelandii, Anglii czy Norwegii gdzie wskaźnik zatrudnienia sięga 70% prezentujemy się kiepsko uzyskując tylko 50 proc. Jako jeden z krajów gdzie poziom patriotyzmu jest najniższy wymieniana jest Polska.

Polacy unikają pracy i chętnie wyjeżdżają za granicę. Analitycy przewidują, że taka postawa może stać się przyczyną katastrofy demograficznej i załamania systemu socjalnego. Między 1996 a 2006 rokiem zatrudnienie spadło aż o 5 proc. Utrzymanie tego trendu spowoduje, że w 2050 roku liczba emerytów wyniesie 80 proc. Zabraknie rąk do pracy a osoby po 65 roku życia mogą nie otrzymać należnych świadczeń.

Osobnym problemem jest wszechobecna korupcja. Polska pod tym względem jest w światowej czołówce. Brak odpowiedzialności za pełnione stanowiska i wypaczone przez lata komunizmu postawy obywateli, skutkują nagminnym łamaniem prawa. Sytuacji nie poprawiają niektórzy politycy. Kierowani kompleksami, szukają za wszelką cenę akceptacji na zachodzie zapominając o polskim interesie. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest odrodzenie poczucia własnej wartości wśród Polaków


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 25 sie 2009, 21:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2009/08/25 ... w-europie/

Na Dolnym Śląsku odkryto największe złoże złota w Europie zawierające 80 ton złota.

Kopia artykułu:

W Polsce znajdują się najbogatsze złoża złota w Europie
Opublikował/a Marucha w dniu 2009-08-25 (wtorek)
Znalezione na http://marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=1314&start=1380
Źródło: Parkiet
Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Niestety, u jubilera jeszcze długo nie będzie można kupić biżuterii z kruszcu spoczywającego pod ziemią na Dolnym Śląsku. Co gorsza, w tym roku prezenty ze złota są znacznie droższe niż w zeszłym. Wszystkiemu winne niepewne czasy.
Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord.
- Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane – mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM.
Sięgnięcie do skarbów ziemi nie jest jednak łatwe. Wydobywanie złota z dużej głębokości jest po prostu drogie.
KGHM zwiększy jednak produkcję tego kruszcu w tym roku.
- Będzie to głównie efekt wyższej produkcji miedzi – wyjaśnia Dariusz Wyborski.
Koncern odzyskuje złoto w procesie wytwarzania miedzi elektrolitycznej. W 2001 r. KGHM sprzedał 349 kg czystego kruszcu (18 kg mniej niż rok wcześniej). Gdyby kiedyś skorzystał z niedawno odkrytego złoża, mógłby zasilać rynek znacznie większą ilością pożądanego metalu.
Jest tylko pytanie: Czy eksploatacja będzie miała ekonomiczne uzasadnienie. Pod koniec 2000 r. lubińska spółka zrezygnowała z działki złotonośnej w Złotym Stoku (byłe woj. wałbrzyskie). Uznała, że odzyskiwanie złota z rud miedzi, występujących w rejonie Lubina i Polkowic jest bardziej efektywne.
W Polsce żółty kruszec występuje głównie w Sudetach i Karkonoszach. Do najbardziej znanych od wieków ośrodków górnictwa należą: Złotoryja, Lwówek Śląski, Legnickie Pole, Złoty Stok i Głuchołazy. Na złoto natrafiono również w rejonie Tatr, Pienin oraz Gór Świętokrzyskich. W 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne (każda ma ok. 96 km kw.). Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, Australii i Ameryki Północnej.
Od pewnego czasu rośnie popyt na złoto. Kruszec ten w niepewnych czasach jest zawsze traktowany jako bezpieczna inwestycja. Jego cena od początku tego roku zwiększyła się o 25%. Jest to najwyższy roczny wzrost od 1979 r. Jedna uncja (31,103 grama) w poniedziałek kosztowała około 344 USD. Cena była więc najwyższa od maja 1997 r.
Największymi producentami złota na świecie są: RPA (394 t w 2001 r.), USA (335 t) Australia (285 t), Indonezja (183 t), Chiny (173 t), Rosja (165 t), Kanada (157 t) i Peru (134 t).
Dariusz Wieczorek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 18 wrz 2009, 06:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Artykuł z 2008-10-07
Cezary Mech: w finansach już nikt nikomu nie ufa

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... &_ticrsn=3

Spowolnienie, które i tak nadchodziło z powodu błędnej polityki gospodarczej, teraz zostanie uznane za "obiektywny skutek kryzysu za granicą" i będzie eksploatowane jako wystarczające usprawiedliwienie dla braku właściwych działań - twierdzi w obszernym wywiadzie dla "Naszego Dziennika" doradca prezesa NBP dr Cezary Mech.

Rozmówca gazety zastrzega, że przedstawione poglądy wyrażają jego osobiste stanowisko i nie odzwierciedlają stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo.

Mech ocenia, że Polska jest krajem, który - w porównaniu z innymi - swój rozwój w niewielkim stopniu opiera na kredycie. Kredyty w Polsce stanowią zaledwie 37%. PKB, podczas gdy w USA 172%. Nasze kredyty hipoteczne to zaledwie 10% PKB w porównaniu z 80% PKB w USA. Również depozyty w pełni pokrywają zapotrzebowanie kredytowe, podczas gdy w USA relacja kredytów do depozytów wynosi 360%. Banki w Polsce są bardzo zyskowne i mają niewielki udział złych kredytów w swoim portfelu.
Niestety, mówi Mech, błędna polityka gospodarcza doprowadziła do sytuacji, w której polski system finansowy jest opanowany przez zagraniczny kapitał, który przeżywa obecnie poważne problemy finansowe. To sprawia, że - niezależnie od sytuacji polskich instytucji finansowych - mogą one znaleźć się pod presją, by przekazywały środki zagranicznym ośrodkom przeżywającym obecnie kłopoty.

Mech przewiduje, że niezależnie od deklaracji o wstąpieniu do strefy euro, która zachęca do spekulacji walutowych wzmacniających złotówkę, nacisk będzie tak silny, że złotówka będzie podlegała osłabieniu. O ile dotychczas była presja, aby bank centralny nie interweniował na rynku walutowym, to obecnie może wystąpić zachęta do interwencji podtrzymujących wartość złotego, po to aby wycofując kapitały, inwestorzy uzyskiwali większy wolumen euro.

Konieczność spłaty zadłużenia będzie potęgowała problemy z płynnością polskich instytucji finansowych, co będzie przekładało się na spowolnienie akcji kredytowej. Bez akcji kredytowej polskie przedsiębiorstwa nie tylko będą rezygnowały z inwestycji, ale również będą miały problem z rolowaniem dotychczasowych kredytów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 18 wrz 2009, 09:22 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Cytuj:
Suwalskie złoża warte więcej niż złoto całego świata..


W swoim czasie będą wydobywane, ale przez... Rosję i koncerny niemieckie, unijne (jakoś ekologia wtedy nie będzie przeszkadzać, ochrona środowiska jak przy gazociągu bałtyckim) po przesunięciu granic. Mam przeczucie że zbudują korytarz przez Polskę z Królewca do Białorusi i Królewca do Berlina. Powstanie naprawdę Przywiślańskij Kraj między Warszawą, a Krakowem na wschód od Wisły.

Za PRL kiedy odkryto ropę, to też sowieci przesunęli granice dając nam w zamian kawałek z Ustrzykami Dolnymi itd gdzie niczego nie ma. Polska powinna wydobywać złoża, ale też te surowce przetwarzać, wtedy jest dużo miejsc pracy, wzrost PKB, kraj surowcowy, to kraj kolonialny. Zatem nie tylko rozwój górnictwa kopalin, ale wysokie technologie żeby ten tytan nie sprzedawać w blachach, ale w formie części do samolotów itd

I ten bilans energetyczny, naprawdę ani deko surowców energetycznych nie powinno opuszczać polski w eksporcie, skoro aż tyle importujemy. Nam się opłaci przetwarzać SWÓJ węgiel na gaz, paliwa ciekłe, to nie jest kwestia ceny, ale samowystarczalności. Ta zasada powinna obowiązywać we wszystkim, na Islandii rolnictwo mają w szklarniach, my też możemy mieć cytrusy swoje ogrzewane wodami geotermalnymi.

Czy żal mi przyrody? Żal i nie żal. Człowiek ma swoje potrzeby, nasze domy, mieszkania też stoją na przyrodzie kiedyś dzikiej. Mamy jej dosyć nawet gdyby na połowie cennych obszarów miały powstać kopalnie, huty. Człowiek przetwarza krajobraz, na miejscu kopalni powstają w końcu jeziora, wyrasta nowy las jak nad Rospudą. Mamy bezrobocie, biedę, musimy inwestować w nowy przemysł, nie ma wyboru innego, mitem jest tzw gospodarka turystyczna w Polsce. Cały ruch skupia się w kilkunastu miejscach, reszta dostaje 10% obłożenia całkowitego. Liczy się jako turystów zwykłych pracowników ze wschodu, przemytników, armię prostytutek.

Przemysł, trzeba stawiać na przemysł, a ciężki jest królem przemysłu, dlatego tak atakują kopalnie, huty, walcownie, stocznie, zakłady taboru kolejowego, w końcu uduszą nawet mostostale, tego typu firmy na których miejsce wejdą zagraniczne...

Obawiam się że kraj liberalny nie ma szans. Należy tworzyć przemysł narodowy jak za PRL, ma to być własność narodu, państwa, ale lepsze zarządzanie niż kiedyś. Prywatny inwestor nie będzie dbał o ludzi, o przyrodę, interes małych ojczyzn i kraju. Tym bardziej koncerny zagraniczne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 03 paź 2009, 15:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
O kwiatkach, ptaszkach i motylkach

Głupia sprawa – prezes NBP Sławomir Skrzypek uznany został w rankingu pisma Global Finance za jednego z trzech najlepszych szefów banków centralnych w Europie.

Oceniono go nawet wyżej, niż szefa amerykańskiej rezerwy federalnej. Pismo Global Finance uchodzi w kręgach finansowych za bezstronne i opiniotwórcze, liczne jego analizy i rankingi brane są poważnie pod uwagę, wychodzi jednocześnie w czterech zachodnich stolicach, a biura ma w kilkudziesięciu innych – ciężko utrzymywać, że to, jak zwykł syczeć marszałek Niesiołowski, „pisowskie lizusy”. Dlatego piszę „głupia sprawa”.

„Głupia” oczywiście nie dla mnie, ale dla komentatorów „Polityki” czy „Gazety Wyborczej”, którzy z wyżyn swej wiedzy o ekonomii i finansach wielokrotnie pisali o Skrzypku jako o ignorancie, niedouczonym politycznym mianowańcu, którego nominacja do NBP stanowi krzyczący dowód niekompetencji rządów PiS i w ogóle jedną ze zbrodni „kaczyzmu”. Nie spodziewam się oczywiście, aby pani Paradowska albo ktokolwiek inny z jej towarzystwa zdobyli się na wykrztuszenie jakichś przeprosin, ale dobre i to, że pewnie zamilkną w tej sprawie na głucho, przynajmniej na jakiś czas.

Swoją drogą, mają już tyle spraw, o których muszą, biedacy, milczeć, że Bogu dziękuję, że jestem ze wsi, a nie ze WSI. Trudno by to było spamiętać. Nie wspominać nic o kontaktach Bronisława Komorowskiego z pułkownikiem Lichockim i dziwnie zmieniających się w kolejnych zeznaniach datach owych kontaktów. Nie pamiętać o dotacji dla ITI na stadion Legii, a zwłaszcza nie pamiętać o tym teraz, gdy pogłoska dotąd szerzona przez hołdujących spiskowej wizji dziejów oszołomów − że Stadion Narodowy nie zostanie ukończony na 2012 i nie będzie innej rady, niż w przenieść mecze wraz ze związanymi z nimi apanażami na drugą stronę Wisły − nagle zaczęła, w świetle informacji z budowy, nabierać prawdopodobieństwa. Nic nie mówić o sprzedaży krakowskiego szpitala Biernackiego, tuszowaniu sprawy sopockiej, o interesach Bondaryka czy Grasia, o studentach wspierających ze swych skromnych stypendiów Palikota czy tegoż Palikota „zracjonalizowaniu podatków”. O tym ostatnim gęba w kubeł tym bardziej, że niepostrzeżenie wraca on właśnie na stanowisko przewodniczącego komisji sejmowej, tak, jak pewnie za jakiś czas wróci na swoje i Chlebowski, gdy tylko specjaliści od wizerunku nauczą go zręczniej kłamać i mniej się przy tym pocić. Nie przypominać zwłaszcza o istnieniu jakichkolwiek służb specjalnych, a zwłaszcza o tym, że ludzie z nimi powiązani mogliby mieć jakiekolwiek interesy, cokolwiek załatwiać, a już szczególnie współzakładać rządzącą partię i jeszcze się tym chwalić. Ani o obiecanej w wyborach „prawdziwej walce z korupcją”, polegającej na oznajmianiu po każdym kolejnym skandalu, że minister Pitera zażądała od odpowiedniej osoby wyjaśnień i „pisze raport”. Ktoś jeszcze zapyta, gdzie jest którykolwiek z tych chyba już kilkunastu zapowiedzianych raportów, i dlaczego napisana przez Piterę ustawa antykorupcyjna leży od miesięcy w sejmowej zamrażarce, a za to w robocie jest ustawa jak najbardziej prokorupcyjna, ułatwiająca legalne ukrywanie nielegalnych dochodów.

Lista spraw, o których nie wypada pisać, wydłuża się z każdym dniem. Ministerstwa sportu lepiej w ogóle nie tykać, poza ogólnikowym przypisywaniem mu sukcesu siatkarzy. Nie należy zauważać wielomiesięcznej kontroli w SKOK-u, jako żywo przypominającej praktyki Putina – instytucja finansowa sponsorująca antyrządowe imprezy musi być kontrolowana aż do skutku, aż się na nią coś znajdzie. A jak się nie znajdzie, to się napisze specjalną ustawę biorącą ją za pysk. O tej ustawie przynajmniej można popisać, oczywiście w tonie zachwytu. Władza wreszcie robi ze SKOK-ami porządek, tak, jak zrobiła go z „bandziorami z KDT”, jak nazwał ich niespełniony dostarczyciel prorządowych wstępniaków Tomasz Lis.

No, ale chwalić rządu też nie można. Napisać, że to dobry rząd i ma sukcesy, to zabrzmi, jakby sobie dziennikarz robił z władzy jaja, jak Gałczyński z tą Moskwą tonącą w pomarańczach.

A przecież sprawy centralne to nie wszystkie sprawy, o których odpowiedzialny dziennikarz musi milczeć, jeśli chce pozostać dziennikarzem odpowiedzialnym – odpowiedzialnym według zasady, którą środowiskowe autorytety otwarcie ogłosiły w piśmie „Press” u zarania rządów Tuska, że, mianowicie, dziś misja dziennikarstwa to pilnowanie, aby nigdy nie powrócił do władzy Kaczyński ani żaden inny prawicowy oszołom. Trzeba też uważać, by nie informować o sprawach drobniejszych, jeśli mogłyby one naruszyć przekonanie czytelników bądź widzów, że żyjemy w kraju wielkiego historycznego sukcesu, a nie w jakimś rywinlandzie. Nie należy więc pisać o urzędach państwowych na usługach mafii, niszczących uczciwych biznesmenów i nawet duże firmy fałszywymi oskarżeniami, kontrolami czy absurdalnymi decyzjami administracyjnymi. O degrengoladzie prokuratur. O stawiających włosy na głowie orzeczeniach sądów. O loterii, jaką jest dochodzenie przed owymi sądami sprawiedliwości − o ujawniających dysfunkcjonalność systemu przypadkach takich, jak Stanisława Remuszki, który w ośmiu identycznych sprawach uzyskał cztery wyroki takie, a cztery owakie, albo o skardze wyborczej UPR, kiedy to na cztery jednobrzmiące pozwy cztery sądy w czterech miastach orzekły w majestacie rzeczpospolitej każdy co innego. Czy o uczynieniu martwym prawem zakazu obrażania uczuć religijnych bo prawo prawem, a sędzia sądzi podług swego widzimisię. Jeden sąd pozwala, w sensie nie tylko przenośnym, ale i najzupełniej dosłownym, wieszać chuje na krzyżu, a drugi w tym samym czasie orzeka, że nie wolno potępiać aborcji, choć zgodnie z literą polskiego prawa wciąż pozostaje ona, teoretycznie, przestępstwem.

I najlepiej w ogóle nie wymieniać takich słów jak „Katar”, „Peru”, „autostrady” czy „służba zdrowia”.

O rany, jak sobie teraz pomyślałem, o ilu jeszcze sprawach trzeba pamiętać, żeby nie pamiętać − jak im się to udaje? Trzeba by mieć przy sobie jakąś błękitną książeczkę walterowca i co chwila wertować, czy dany temat jest poprawny, czy lepiej go nie ruszać. A jeszcze to się na dodatek ciągle zmienia. Taki Czuma na przykład jeszcze wczoraj był be i wypadało podśmiewać się z jego chicagowskich długów, ale oto stanął na wysokości zadania i teraz już jest świetny.

No tak, można oczywiście i trzeba stale przypominać, jakim to zagrożeniem dla demokracji były rządy PiS… Chociaż, cholera, może i tego lepiej nie robić, gdy Aleksander Kwaśniewski zapowiada możliwość współpracy z antydemokratycznym PiS przeciwko gwarantującej trwałość i niezmienność demokracji Platformie, i gdy Kwiatkowski z Czarzastym właśnie z PiS pod rękę wracają do mediów publicznych. Jeszcze niedawno było prosto, złe Kaczory i dobra reszta, ale nagle w sprawie takiej na przykład afery hazardowej SLD i PiS mówią dokładnie to samo. I co tu myśleć, żeby nie okazać się „osobą starszą, gorzej wykształconą i z mniejszego ośrodka”?

Najlepiej byłoby pisać o kwiatkach, ptaszkach, motylkach. I o radości ze wspólnej Europy.

http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 19 paź 2009, 14:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po31.txt

Zdarzają się też optymistyczne informacje, jak ta o dobrej kondycji zakładów lotniczych w Mielcu. Szkoda, że to nie jest polska myśl techniczna, ale lepszy rydz niż nic.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 19 paź 2009, 20:50 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Właśnie napisałem też o Mielcu w wątku o zbrojeniówce, ale tam pozbieramy więcej dobrych i jeszcze więcej BARDZO ZŁYCH wieści. To mała produkcja Asindziej, manufaktura. Na dodatek akurat jest już nowa wersja tych śmigłowców... a my cóż... poprzednia generacja. Dostajemy 40 letnie Herkulesy żeby kusić wypadki dużych grup żołnierzy i takież śmigłowce technologicznie z USA do produkcji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 19 paź 2009, 20:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Jan-V RP napisał(a):
Właśnie napisałem też o Mielcu w wątku o zbrojeniówce, ale tam pozbieramy więcej dobrych i jeszcze więcej BARDZO ZŁYCH wieści. To mała produkcja Asindziej, manufaktura. Na dodatek akurat jest już nowa wersja tych śmigłowców... a my cóż... poprzednia generacja. Dostajemy 40 letnie Herkulesy żeby kusić wypadki dużych grup żołnierzy i takież śmigłowce technologicznie z USA do produkcji.

No cóż..ważne chociaż że zakład istnieje chociaż w tej przetrwalnikowej formie. Może przetrwa do lepszych czasów, kiedy będzie mógł się rowinąć. Bo na odbudowę stoczni trzeba będzie teraz wydać dziesiątki miliardów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 28 paź 2009, 12:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Polska systematycznie krok po kroku odsuwana jest od morza. Polacy tak się zachowują jakby tego w ogóle nie dostrzegali. Obecni rządzący korzystając z uśpienia narodu postanowili całkowicie zamknąć Polsce dostęp do Bałtyku.

Nasz Dziennik, 2009-10-28

Jak odzyskać konkurencyjność nad Bałtykiem

Szansą dla polskich stoczni jest postawienie na innowacyjność i produkcję statków z wykorzystaniem nowoczesnych technologii - tylko taki produkt będzie bowiem w stanie konkurować z produktami azjatyckimi. Myśląc o przyszłości, nie wolno dopuścić do rozgrabienia majątku postoczniowego, a więc zniszczenia tych aktywów, które wykorzystywane są do budowy statków, ani do rozproszenia wykwalifikowanej kadry naukowej i technicznej. Trzeba za to doprowadzić do rozwoju produkcji, na którą będzie zapotrzebowanie. Prywatyzacja nie musi być jedyną drogą.

W Szczecinie politycy i specjaliści z dziedziny przemysłu okrętowego dyskutowali wczoraj na temat możliwości naprawy polskiej gospodarki morskiej. Konferencja pod hasłem "Przyszłość polskiego przemysłu stoczniowego" została zorganizowana przez europosłów z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. - Losy przemysłu stoczniowego ilustrują swego rodzaju doktrynerstwo ekonomiczne, które stało się bez specjalnej dyskusji publicznej wykładnią pozwalającą nam interpretować zjawiska ekonomiczne, a także na te zjawiska wpływać. Mówię tu o takim doktrynerstwie, w wyniku którego cała polska gospodarka miała stać się przede wszystkim gospodarką usług - mówił prof. Ryszard Legutko, poseł do PE. Jak zauważył, taki sposób myślenia towarzyszył nam od początku Polski niepodległej, a także znalazł reprezentację w traktacie akcesyjnym. - Odchodzenie od doktrynerstwa przysłuży się Polsce. Nie ma lepszego sposobu, by to dostrzec i opisać, niż właśnie sprawa przemysłu stoczniowego - dodał Legutko.
By ratować nie tylko polskie stocznie, ale i całą rodzimą gospodarkę morską, niezbędne jest odejście od polityki transakcyjnej i podjęcie polityki celów. Potrzeba też dobrej koordynacji działań, dużych inwestycji w infrastrukturę drogową i kolejową, także z wykorzystaniem środków unijnych - uważa Jarosław Kaczyński, prezes PiS. W swoim wystąpieniu zauważył, iż sprawa stoczni, oprócz wymiaru gospodarczego, ma także wymiar symboliczny, gdyż zakłady te są ważnym symbolem polskiej drogi do wolności. - Dlatego utrzymanie stoczni, obok tych wszystkich elementów, które są związane z ich pracą, ze sferą ekonomiczną, ma także wartość w tej dziedzinie. Zaniechanie odnoszące się do stoczni jest zaniechaniem odnoszącym się do naszej tożsamości, naszej historii. Jest rezygnacją z szacunku do niej - powiedział. W ocenie Kaczyńskiego, aspekt historyczny ma duże znaczenie i był on przyjmowany przez partnerów europejskich z dobrymi skutkami. - Udało się w rokowaniach (które zaczęły się w roku 2006) na wiosnę 2007 r. uzyskać decyzję, która sprowadzała się do tego, że polskie stocznie mają prawo do istnienia, w formule ograniczonej, na pewno niesatysfakcjonującej, ale jednak mają prawo do istnienia - mówił prezes PiS. Kaczyński podniósł też kwestię upadku polskiej gospodarki morskiej. Jak ocenił, był to nie tylko wynik doktrynerstwa, ale i tzw. polityki transakcyjnej, czyli odejścia w polityce gospodarczej od realizacji celów i zdania się na relacje różnych grup nacisku, które prowadziły do podejmowania często dla nas złych decyzji, m.in. w sprawie stoczni. Podkreślił, że rezygnacja z tego rodzaju polityki jest koniecznością, jeśli chcemy być w stanie podejmować wielkie wysiłki zbiorowe, takie jak odbudowa polskiej gospodarki morskiej. To wymaga także daleko idącej koordynacji różnych przedsięwzięć, także tych, które możemy przeprowadzić dzięki środkom z UE. - Odbudowywać gospodarkę morską nie oznacza tylko odbudowy stoczni, to oznacza robić wszystko, by odżywały polskie porty, by ta konkurencja, która ma miejsce nad Bałtykiem, była konkurencją z naszym udziałem. Myśmy właściwie z niej zrezygnowali, bo jeśli nie budujemy dróg i linii kolejowych przeznaczonych dla szybko jeżdżących i ciężkich pociągów, które prowadzą do portów, nie podejmujemy innych działań infrastrukturalnych, nie mamy planu, to w istocie z niej rezygnujemy - dodał. Kaczyński zauważył, iż w kontekście rozwoju polskiej gospodarki morskiej niepotrzebnie zrezygnowano z utworzonego przez rząd PiS Ministerstwa Gospodarki Morskiej, które koordynowało działania związane z rozwojem Pomorza.
Uczestnicy konferencji podkreślali znaczenie przemysłu stoczniowego dla polskiej gospodarki. Jak ocenił Marek Gróbarczyk, europoseł PiS, jedno miejsce pracy w stoczni generuje od 4 do 6 miejsc pracy w firmach kooperujących. W tym kontekście chodzi więc o blisko 80 tys. miejsc pracy. To kolejny powód, by ratować stocznie, szczególnie - jak pokazują doświadczenia zachodnich sąsiadów - że jest to możliwe.
W ocenie prof. Leonarda Rozenberga z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, europejskie stocznie, by sprostać konkurencji koreańskiej, muszą obecnie myśleć o budowie nowoczesnych statków opartych na innowacyjnych technologiach. To wymaga jednak dużych nakładów finansowych i czasu. Procesu z pewnością nie ułatwi kryzys, który powoduje, że zainteresowanie budową nowych statków jest obecnie znikome. Ta tendencja może ulec zmianie dopiero za kilka lat. Myśląc o przyszłości polskich stoczni, w tym czasie nie wolno dopuścić do zniszczenia tych aktywów, które wykorzystywane są do budowy statków, oraz rozproszenia wykwalifikowanej kadry zarówno naukowej, jak i technicznej. Trzeba więc doprowadzić do rozwoju produkcji, na którą będzie w tym czasie zapotrzebowanie. Prywatyzacja nie musi być jedyną drogą. W ocenie prof. Rozenberga, dziś trzeba przede wszystkim uniemożliwić rozgrabienie majątku postoczniowego oraz postawić na rozwój na terenach stoczniowych parku technologicznego połączonego z inkubatorem przedsiębiorczości. Na tej bazie, z wykorzystaniem środków unijnych, należy rozwinąć innowacyjne zaplecze przemysłowe dla stoczni i dopiero taki produkt zaproponować inwestorom zainteresowanym budową statków. W całym procesie nie można też zapomnieć o kształceniu kadr innowacyjnych inżynierów.

Marcin Austyn

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=101356


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 28 paź 2009, 12:54 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Nie ma szans w konkurowaniu z Dalekim Wschodem mającym zarówno tańszą i wydajniejszą siłą roboczą (kult ciężkiej pracy za grosze) jak coraz nowsze technologie, urządzenia. W Zachodniej Europie, w USA zaś wysokie płace równoważy się supernowoczesnymi stoczniami. Trudno sobie u nas wyobrazić produkcję krążowników, lotniskowców, wielkich wycieczkowców, największych okrętów świata, a tam robią je niczym samochodziki w kilka miesięcy sztuka.

Trzeba u nas nacjonalizacji takich całych gałęzi przemysłu i planowych, sztywnych połączeń między nimi. Konkretnie - PŻM kupuje statki w Polsce i koniec po cenie rentowności produkcji stoczni. Idea taka żeby cała morska gospodarka polska, bandera była... polska. To nie socjalizm, to solidaryzm, nacjonalizm gospodarczy, samowystarczalność, autarkia.

Przemysł ma być jednak rentowny, nie może do niego podatnik dokładać - przeciwnie - mamy na przemyśle, państwowej gospodarce zarabiać. Tak to widzę, niech więc nasze firmy państwowe zamawiają polskie statki, czy to takie trudne towarzyszu Pawlak i Grad?

Cytuj:
PŻM
Witryna POLSKIEJ ŻEGLUGI MORSKIEJ w Szczecinie - największego armatora polskiego, zajmującego się przewozami ładunków masowych w światowej żegludze


Cytuj:
26 września w chińskiej stoczni New Times Shipyard niedaleko Szanghaju, odbyło się wodowanie najnowszego statku Polskiej Żeglugi Morskiej – m/s „Giewont”.

Statek o nośności 80.000 ton będzie największym masowcem w historii Polskiej Marynarki Handlowej (choć mieliśmy już większe tankowce). Jeśli flota PŻM powróci pod biało-czerwoną banderę, będzie to więc okręt flagowy PMH. Oddanie do eksploatacji jednostki spodziewane jest na początku przyszłego roku. Budowy statku, ze względu na brak opłacalności, nie chciała podjąć się żadna z polskich stoczni.

M/s „Giewont” ma 230 metrów długości i ponad 32 metry szerokości. Jak duży jest to statek najlepiej obrazuje porównanie z transportem lądowym : ładunek jaki może przewozić odpowiada pociągowi złożonemu z ok. 1330 węglarek o łącznej długości 32 kilometrów.
Samo wodowanie miało nieco odmienny przebieg od tego, które mogliśmy oglądać np. w Stoczni Szczecińskiej Nowej. Zamiast zjazdu po slipie, jednostka była wodowana w sposób „łagodny", poprzez wypełnienie suchego doku, w którym budowany jest statek.

M/s „Giewont” jest klasycznym masowcem i będzie przewoził takie ładunki jak węgiel, zboża, rudę żelaza itd. W fachowej nomenklaturze ta grupa tonażowa (wielkość) określana jest jako Kamsarmax, czyli największy statek, jaki może wpłynąć do portu Kamsar w Gwinei. Nie oznacza to jednak, że „Giewont” będzie odwiedzał ten port. Ze względu na wielkość i zanurzenie na pewno nie wpłynie do Szczecina.

M/s „Giewont” jest pierwszym z czterech tego typu masowców, które w latach 2010-2011 mają powstać dla PŻM w stoczni New Times Shipyard. Kolejne będą również nosić nazwy polskich szczytów górskich : m/s „Jawor”, m/s „Ornak” oraz m/s „Rysy”.
Budowa statku to jeden z elementów realizowanego obecnie programu odnowy tonażu Polskiej Żeglugi Morskiej. Przewiduje on powstanie do końca 2013 roku łącznie 34 masowców. Wartość tego programu inwestycyjnego przekracza miliard dolarów.
Krzysztof Gogol, 2009-09-25

http://polsteam.com.pl/wodowanie-ms-giewont

Czy PŻM jako spółka skarbu państwa nie mogła zapłacić więcej naszym stoczniom żeby budowa masowców tej klasy była dla nich OPŁACALNA?

Cytuj:
* Nowe statki dla PŻM

19 czerwca w chińskiej stoczni Xingang w Tianjin odbyło się przekazanie Polskiej Żegludze Morskiej kolejnego statku o nośności 37 700 dwt. Tym razem jest to m/s „Orawa” – szósty masowiec z serii zapoczątkowanej w ubiegłym roku przez m/s „Podlasie” i dziesiąty, włączając cztery statki z serii oddanej przez stocznię Xingang PŻM w 2005.

Matką chrzestną m/s „Orawa” została pani Elżbieta Woszczyk z pionu finansowego PŻM a jednostkę poświęcił – zwyczajowo już – o. Ireneusz Dampc z misji Oblatów w Hong Kongu (misja pomaga biednym i chorym na AIDS). M/s „Orawą” w jej dziewiczym rejsie dowodzić będzie kpt. ż. w. Andrzej Tłusty.

Stocznia w Tianjin oddaje planowo do eksploatacji wszystkie zamówione przez PŻM statki.

Dzień wczesniej (18.06.) odbyły się uroczystości wodowania siódmego z serii masowca– m/s „Kurpie”, oraz położenia stępki – ósmego – m/s ‘Kociewie”. Cała seria liczyć będzie dziesięć statków, a ostatnim będzie – planowany na wiosnę 2010 roku – m/s „Wadowice II”.

M/s „Orawa” to typowy masowiec, uzbrojony we własne dźwigi, przeznaczony do przewodu ładunków takich jak zboże, węgiel, fosforyty itd. Jego załogę stanowi 20 osób

http://polsteam.com.pl/nowe-statki-dla-pzm

Cytuj:

Polska Żegluga Morska posiada 72 jednostki o łącznej nośności 2,1 mln DWT.

Są to masowce w grupach: Handy-size /od 11 700 DWT do 41 200 DWT/ oraz Panamaxów /73 500 DWT/. Poza masowcami PŻM posiada 4 siarkowce /jeden z nich m/t „Aurora” w zarządzie/ a także promy m/f „Polonia”, m/f „Gryf”, m/f „Wolin”, m/f „Skania” zarządzane przez peżetemowską spółkę Unity Line.

Aktualnie PŻM realizuje program inwestycyjny, zakładający wejście do eksploatacji do 2015 roku 34 nowych statków.

W 2008 roku flota PŻM powiększyła się o następujące jednostki : m/s „Podlasie” /oddany w lipcu/, m/s „Pomorze” /sierpień/, m/s Roztocze /październik/ oraz m/s Kaszuby /grudzień/. Wszystkie te statki zbudowane są w stoczni chińskiej Xingang i posiadają nośność 38.000 DWT każdy. W 2009 roku do eksploatacji wejdzie 8 statków, w tym 5 masowców o nośności 38.000 DWT ze stoczni Xingang / „Mazowsze”, „Orawa”, „Kurpie”, „Kociewie”, "Polesie" / oraz 3 „jeziorowce” /"Miedwie", "Drawsko", "Gatno"/, czyli masowce o nośności 30.000 DWT każdy, przystosowane do żeglugi na Wielkich Jeziorach Amerykańskich. Statki te wykona chińska stocznia Mingde.

http://polsteam.com.pl/flota

Polska Żegluga Morska ma status przedsiębiorstwa państwowego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 28 paź 2009, 13:33 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
http://www.pol-euro.com.pl
http://www.portalmorski.pl/firma_506.php

Pożal się Boże "armator" z trzem statkami, jak się to stało, dlaczego ma tylko trzy statki i 100 dyrektorów, kierowników itd itp? Jeden z bandery cypryjskie, drugi maltański, trzeci panamski. Polskich brak. Ups, mają "już" tylko dwa okręty...

Cytuj:
W 1969 flagowym statkiem spółki przestał być MS Batory, którego zezłomowano w 1971. Jego miejsce zajął nowocześniejszy TSS Stefan Batory.

Lata 70. stanowiły okres dalszego wzrostu tonażu floty PLO. Tonaż ten pod koniec dekady wynosił ok. 1,2 mln DWT przy 176 statkach, noszących znak armatorski PLO. Zatrudnienie wynosiło ok. 10.000 osób, z czego blisko 80 % stanowiła kadra pływająca. Przewozy sięgały 5 mln ton.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Linie_Oceaniczne
http://www.plo.com.pl/

Tak było w PLO, a teraz? 12 nomenklaturowych spółek towarzyszy, a gdzie okręty, ile ocalało z 176? Połowa? Trochę mniej...

Cytuj:
POL-LEVANT dysponuje 3 statkami typu RO-RO (''ŻERAŃ'', ''TYCHY'', ''CHODZIEŻ'').

http://www.pol-levant.com.pl/index.php? ... ia&limit=0

Mógłbym tak dalej szperać, ale na płacz się już zbiera po tym przykładzie. Oni świadomie zniszczyli stocznie, zamordowali je przy przyzwoleniu władz III RP każdej kadencji.

Cytuj:
Polscy armatorzy

* POL-Euro Linie Żeglugowe
* Polskie Linie Oceaniczne
* Polska Żegluga Bałtycka
* Polska Żegluga Morska
* Euroafrica Linie Żeglugowe
* Polskie Ratownictwo Okrętowe
* Unity Line

http://pl.wikipedia.org/wiki/Armator

Łączy ich jedno - nienawiść do Polski, unikają jak ognia polskiej bandery i polskich stoczni zarówno w zakresie budowy nowych statków, jak modernizacji, remontów starych wraków z wczesnego PRL.

Należałoby powiesić odpowiedzialnych ludzi za upadek polskiej gospodarki morskiej i cofnięcie nas do lat 40-tych za Bieruta, albo do lat 20-tych z II RP z początków Gdyni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 28 paź 2009, 14:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Przypomnijmy, że za PRLu polska flota handlowa należała do najpotężniejszych na świecie. W wolnej Polsce powinna rozwinąć się jeszcze bardziej - los naszej floty handlowej jest wskaźnkiem naszego zniewolenia. Polska w ciągu 20 lat została brutalnie odrzucona od morza i teraz jest tak, jabyśmy byli Austrią albo Czechami. Polacy teraz mają dziś z morza tyle, co i te narody - mogą przyjechać do Kołobrzegu, za grube pieniądze opłacić noclegi i jedynie pospacerować wzdłuż plaży.

Może chodzi o to, by za ileś tam lat Niemcy mogli zgłosić, że Polska tak naprawdę nie korzysta z morza i że całe Pomorze od Szczecina po Gdańsk powinno zostać przyłączone do Niemiec, które potrafią korzystać z morza. Będzie to miało racjonalne uzasadnienie i cała Europa poprze taką wewnetrzną reformę administracyjną.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gospodarka
PostNapisane: 14 lis 2009, 16:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Wśród oceanu ponurych wieści znadują się też bardziej optymistyczne jaskółki.

Z Naszego Dziennika:

Większy Zelmer
Rzeszowski Zelmer, nie zrażając się kryzysem, planuje budowę nowego zakładu produkcyjnego. Na jego powstanie przeznaczono 45 mln złotych. W ocenie zarządu spółki, o budowie nowego zakładu zadecydowały dobre wyniki finansowe i wzrost sprzedaży. Firma chce zwiększyć produkcję głównie na eksport, podnosząc jednocześnie wymogi jakościowe. Trwają też prace nad wprowadzeniem na rynek nowych produktów. Nowy zakład Zelmeru ma być gotowy w 2011 roku. Zelmer istnieje od 1951 r. i jest uznanym w Europie i świecie producentem m.in. odkurzaczy, mikserów, sprzętu kuchennego oraz silników komutatorowych małej mocy. Spółka zatrudnia ok. 2,4 tys. pracowników.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 588 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 40  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /