Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 210 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 23 mar 2017, 10:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.stefczyk.info/wiadomosci/gos ... 9634650575

Nowe odwierty geotermii w Polsce
22.03.2017

Obrazek

Nowe odwierty geotermii w Polsce
Sześć nowych odwiertów geotermalnych służących do ogrzewania domów lub produkcji energii może powstać w Polsce w najbliższym czasie. Na odwierty badawcze Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przeznaczył 200 mln zł.
O planach inwestycyjnych poinformowało kierownictwo NFOŚiGW w Zakopanem, podczas wyjazdu studyjnego do Geotermii Podhalańskiej, który odbył się we wtorek i środę.
"Musimy inwestować w takie źródła odnawialnej energii, które są akceptowalne przez społeczeństwo i odbierane pozytywnie. Taką energią jest geotermia - niewyczerpalne źródło energii, które nie ingeruje w krajobraz i przyrodę" - powiedział wiceprezes Funduszu Artur Michalski.
Nowe ciepłownie geotermalne, wzorowane na pionierskiej, ogrzewającej Zakopane od końca lat 90-tych, mają szansę powstać w Sieradzu, Kole, Koninie czy Sochaczewie. W Szaflarach, niedaleko istniejących odwiertów zasilających Geotermię Podhalańską, ma powstać odwiert o głębokości pięciu kilometrów. Eksperci spodziewają się, że woda w tym miejscu może mieć odpowiednie parametry do produkcji energii elektrycznej. Była by to pierwsza tego typu elektrownia w Polsce.
Jak zaznaczył Michalski, odwierty, które mają służyć poznaniu budowy geologicznej kraju, są w całości finansowane z budżetu państwa.
Z wiedzy ekspertów wynika, że źródła geotermalne występują w pasie od województwa zachodniopomorskiego po Zamojszczyznę.
Na eksploatację źródeł geotermalnych i wykorzystanie zasobów geotermalnych NFOŚiGW przeznaczył 500 mln zł. O te środki mogą starać się zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy. Nabór wniosków trwa do końca czerwca tego roku.
Prezes Funduszu Kazimierz Kujda poinformował, że na odnawialne źródła energii oraz finansowanie wytwarzania źródeł geotermalnych w korelacji z rozbudową i modernizacją sieci ciepłowniczych jest 1,4 miliarda euro, czyli ponad 5 miliardów złotych z funduszy unijnych. "Uważam, że potencjał wód geotermalnych w Polsce jest niewykorzystany i w tym względzie możemy wzorować się na Islandii. W najbliższych latach zrobimy duży postęp w tym zakresie" - powiedział.
Wyjaśnił, że inwestycje związane z ogrzewaniem wodami geotermalnymi w pierwszej kolejności będą realizowane w miastach, gdzie jest gęsta zabudowa i gdzie istnieje już sieć ciepłownicza. Na obszarach wiejskich natomiast dochodzi problem budowy od podstaw sieci ciepłowniczych.

ak/PAP

[fot. Pixabay]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 23 mar 2017, 10:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niedziela.pl/artykul/27813/Dotacje-na-geotermie

Dotacje na geotermię
2017-03-22 08:37

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej stawia na programy dofinansowujące poszukiwania źródeł geotermalnych oraz realizację odwiertów i inwestycji ciepłowniczych.

Obrazek
Fot. M. K.


W sumie na projekty geotermalne przeznaczy 700 mln zł. Oprócz tego w ramach środków unijnych na geotermię jest do wykorzystania w sumie ok. 100 mln zł. - Dzięki wsparciu finansowego oraz środkom unijnym inwestycje geotermalne będą bardziej opłacalne i łatwiej będzie można je wdrożyć w życie - podkreśla wiceprezes NFOŚiGW Artur Michalski.

Podczas konferencji prasowej w Zakopanem poinformował on, że w ramach unijnego programu Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 do 1 marca wpłynęło sześć wniosków dotyczących energii geotermalnej. Jeśli zostaną one pozytywnie ocenione, otrzymają dofinansowanie i za kilka lat na terenie Polski będą mogły powstać kolejne inwestycje geotermalne m.in. w Sieradzu, Szaflarach, Kole, Koninie czy Sochaczewie.

- Środki publiczne mają służyć takim przedsięwzięciom, które przez społeczeństwo są przyjęte jako pozytywne, a taka jest właśnie geotermia - mówił Michalski. Podkreślił, że NFOŚiGW wraca do finansowania odnawialnych źródeł energii. - Zwłaszcza tych, które są najlepsze pod względem ekologicznym: bezemisyjne, bezodpadowe, nie ingerują w krajobraz, nie są społecznie kontrowersyjne. To źródło, którego trzon jest w Ziemi i nie widać jego efektów poza dalszą instalację, która rozprowadza podziemną energię - zaznaczył.
Reklama

Fundusz finansuje tak zwany pierwszy odwiert, będący poznaniem budowy geologicznej kraju i umożliwiający rozpoznanie możliwości wykorzystania zasobów geotermalnych. Budżet tego programu to 200 mln zł. Środki przyznawane są w formie bezwrotnej. Głównymi beneficjentami są samorządy, ale niewykluczani są również przedsiębiorcy. Nabór wniosków został zakończony do listopada ubiegłego roku, jednak jeszcze w tym roku planowany jest kolejny. W pierwszym etapie rozpatrzono 11 wniosków. Trafiły one do Głównego Geologa Kraju, który podejmie ostateczną decyzję.

Kolejny program w ramach środków krajowych, będący kontynuacją wyżej wspomnianego, obejmuje dofinansowanie m.in. budowy nowej lub rozbudowy i modernizację istniejącej ciepłowni geotermalnej. Jego celem jest poprawa jakości powietrza. Fundusz przeznaczył na niego pół miliarda środków zwrotnych, program adresowany jest do przedsiębiorców.

- Energia geotermalna jest dostępna przez całą dobę i przez cały rok. Można ją również magazynować - tłumaczy prezes NFOŚiGW Kazimierz Kujda. W Polsce jest ogromny potencjał geotermalny, wystarczyłoby jej na ogrzanie całego kraju, ale wykorzystywany jest w małym procencie. - Dlatego uruchomiliśmy programy wspierające finansowanie otworów badawczych z Funduszu Geologicznego oraz finansowanie programów energetyki odnawialnej na bazie zasobów geotermalnych - wyjaśnia prezes NFOŚiGW.

Energia geotermalna to wewnętrzne ciepło Ziemi nagromadzone w skałach oraz w wodach wypełniających pory i szczeliny skalne. Złoża wody geotermalnej znajdują się na różnych głębokościach, najczęściej od 1 km do 4,5 km. Wydobywane są na powierzchnie ziemi przy pomocy specjalnych odwiertów. Ich temperatura może osiąga nawet ponad 100 stopni Celsjusza.

Pierwszą instalacją wykorzystującą odnawialne zasoby geotermalne w Polsce do celów ciepłowniczych była Geotermia Podhalańska. To nie tylko jeden z najstarszych obiektów, ale największy producent energii geotermalnej, która dociera dziś do 1473 odbiorców. Ma największą moc i ponad 104 km długości sieci ciepłowniczej. - Obecnie działamy na terenie na czterech gmin: Szaflar, Poronina, Białego Dunajca, Poronina i Zakopanego. W najbliższym czasie planujemy również współpracę z Nowym Targiem, Kościeliskiem oraz wspomnianą gminą Szaflary - mówi „Niedzieli” Wojciech Ignacok, prezes Zarządu Geotermia Podhalańska S.A. Podkreśla, że ci, którzy podłączyli się do sieci geotermalnej namawiają do tego innych, aby również zdecydowali się na ten krok. Użytkownicy sieci geotermalnej argumentują to bezpieczeństwem, stabilnością oraz brakiem szkodliwych pyłów, a także konkurencyjną ceną.

Nakłady inwestycyjne w latach 1998-2016 Geotermii Podhalańskiej wyniosły 248,5 mln zł, w tym z NFOŚiGW 10,6 mln zł.

Magdalena Kowalewska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 27 mar 2017, 19:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wgospodarce.pl/informacje/34868- ... podarce.pl)

Są pieniądze na nowe geotermie. I na poszukiwania
opublikowano: 26 marca 2017 roku, 9:21 | autor: Marek Siudaj

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej chce dopomóc w rozwoju geotermii w Polsce. Temu mają służyć konkursy, w ramach których można dostać pieniądze na poszukiwania gorącej wody w Polsce oraz na wprzęgnięcie ciepła z wnętrza ziemi do ogrzewania istniejących już sieci ciepłowniczych
W ostatnim czasie geotermia nie była modnym tematem. Większe wsparcie ze strony państwa szło m.in. na stawianie wiatraków. Tyle że te instalacje nie produkują energii w sposób ciągły, na dodatek są dość uciążliwe dla okolicznych mieszkańców.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wraca do finansowania odnawialnych źródeł energii, które są bezodpadowe, nie ingerują w krajobraz i nie pozostawia po sobie śladów poza instalacją do produkcji i dystrybucji ciepła – powiedział Artur Michalski, wiceprezes NFOŚiGW.
Obecnie trwają dwa konkursy, w ramach którego można uzyskać środki na geotermię. Jeden zorganizowany przez Fundusz, przeznaczony jest na dofinansowanie badań geologicznych, które mają na celu rozpoznanie możliwości wykorzystania wód termalnych ewentualnie możliwości wykorzystania do produkcji ciepła energii suchych skał.
Do wzięcia jest 200 mln zł w formie bezzwrotnej. Z pomocy mogą korzystać samorządy (w ich przypadku dofinansowaniem można objąć 100 proc. kosztów) oraz firmy. W tym ostatnim przypadku wielkości dofinansowania to 50 proc. kosztów kwalifikowanych, choć jeśli firma prowadząca odwierty zaliczana jest do kategorii średnich, może dostać jeszcze 10 pkt. proc., a jeśli do małych i mikrofirm – to wartość dofinansowania może sięgnąć łącznie 70 proc. kosztów.
Do uzyskania dofinansowania konieczne jest spełnienie kilku warunków, jak choćby pozytywna opinia głównego geologa kraju i NFOŚiGW, posiadania tytułu prawnego do gruntów itp. W ramach tego konkursu jak na razie wpłynęło 30 wniosków, choć planowane jest ogłoszenie nowego naboru.
Drugi konkurs, ogłoszony przez NFOŚiGW, o wartości 500 mln zł, dotyczy budowy, rozbudowy lub modernizacji instalacji do wytwarzania ciepła, w tym również tych wykorzystujących energię geotermalną. Warunkiem jest jednak wykorzystanie istniejących sieci ciepłowniczych. To efekt doświadczeń z działania Geotermii Podhalańskiej, gdzie największa część nakładów – ponad 200 mln zł z całej kwoty 248 mln zł – to właśnie koszty budowy sieci. Znacznie taniej jest zbudować ciepłownię geotermalną, która będzie wykorzystywać już istniejące rozprowadzenie ciepła.
W tym konkursie o wsparcie mogą ubiegać się przedsiębiorcy – czyli np. firmy ciepłownicze – i jest to wsparcie zwrotne. Ale istnieje także możliwość wejścia kapitałowego NFOŚiGW do spółki, budującej ciepłownię geotermalną. To także efekt doświadczeń z Podhala, jako że w PEC Geotermia Podhalańska Fundusz ma prawie 90 proc. udziałów. Osoby ze spółki przyznają, że jej rozwój bez wsparcia kapitałowego funduszu byłby niemożliwy.
Jest jeszcze konkurs z udziałem środków unijnych, z którego pieniądze w formie dotacji przeznaczone są na inwestycje w wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. W tym przypadku geotermia jest jednym z możliwych rozwiązań. Łączna wartość środków przeznaczonych na konkurs to 210 mln zł.
Tu zgłoszenia zostały już zebrane, wiadomo, że 6 wniosków dotyczy właśnie geotermii. Nie oznacza to jednak, że powstanie tyle nowych instalacji, wykorzystujących geotermię do produkcji ciepła. Jeden z wniosków został złożony przez PEC Geotermia Podhalańska, który za środki z dotacji chce przyłączyć do swojej sieci miasto Nowy Targ.
Nową lokalizacją jest bez wątpienia Sieradz, o czym mówił burmistrz tego miasta. Pozostałe miejscowości nie są znane, jako że z warunków konkursu wynika, że nie można ich upublicznić przez zakończeniem oceny, aby nie wpływać na wynik. A ocena wniosków nadal trwa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 09 kwi 2017, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wzzw.wordpress.com/2017/04/08/■■-polska-geotermia-to-unikat-w-skali-swiata-■/

Polska geotermia – to unikat w skali świata! ■
różne by Maciejewski Kazimierz on 8 Kwiecień 2017

Obrazek
Profesor Jan Szyszko


„Polskie zasoby geotermalne są unikatowe w skali świata. Zasoby geotermalne według szkoły prof. Juliusza Sokołowskiego przewyższają kilkadziesiąt razy nasze potrzeby ciepłownicze. Równocześnie geotermia jest tym odnawialnym źródłem energii, które jest nieinwazyjne w układ przyrodniczy, bo go prawdę powiedziawszy nie widać. Z drugiej strony jest stabilne – obojętnie czy jest zimno, czy jest ciepło, czy wiatr wieje, czy pada deszcz – cały czas można odkręcić kurek i pozyskiwać ciepłą wodę”
– powiedział na antenie Telewizji Trwam prof. Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie Beaty Szydło.
Szyszko przypomniał, że za czasów PO-PSL robiono wielkie trudności toruńskiej fundacji Lux veritatis, chcącej rozwijać ekologiczną energię geotermalną.
„Daliśmy koncesję, rozpoczęto nawet budowę, ale wtedy rząd PO-PSL zerwał tę umowę i z tego, co wiem, fundacja Lux Veritatis została wówczas postawiona w bardzo trudnej sytuacji, dlatego że budowa została rozpoczęta, natomiast nie było pieniędzy”
– mówił Szyszko.
„Dzięki wsparciu, dzięki społeczeństwu udało się ten otwór badawczy uruchomić. Jest to jeden z większych rekordów, dlatego że potencjalnie z jednego otworu można pozyskiwać ponad 1000 ton wody o temperaturze powyżej 60 st. Celsjusza na godzinę”
– dodawał.

radiomaryja.pl, fronda.pl

fot. MEDIA WNET, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr, zdj. edytowane


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 13 kwi 2017, 09:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://m.wysokienapiecie.com/energetyka ... y-chemikow

To straszne - w Puławach zamiast elektrowni gazowej będzie elektrownia na węgiel kamienny. To zdaniem autorów dowód nieracjonalności ekonomicznej rządów PiSu.

Kopia artykułu:

Elektrownia Puławy czyli dylematy chemików

Po kilku latach przygotowań do budowy elektrowni gazowej puławskie Azoty zdecydowały, że postawią dużo mniejszą siłownię węglową. Jaka strategia kryje się za tą decyzją?

O nowej jednostce wytwórczej w Puławach mówi się już w zasadzie od dekady, ale przygotowania do budowy bloku gazowo-parowego trwały od 2012 r. Przypomnijmy, że wówczas zakładano budowę dwóch bloków o łącznej mocy 750-800 MW. Przetarg unieważniono już raz pod koniec 2014 r., uzasadniając to brakiem stabilnego wsparcia dla wysokosprawnej kogeneracji.
Jednak już w kolejnym roku temat powrócił, tym razem w postaci bloku gazowego klasy 400 MWe. W połowie 2015 r. spółka Elektrownia Puławy podpisała z BGK list intencyjny co do sfinansowania kogeneracyjnego bloku a otoczenie – głównie nieustannie spadające ceny gazu – pozwalały ówczesnemu zarządowi ZA patrzeć na inwestycję z optymizmem.
- Prognozy dla cen gazu są znakomite – mówił nam wtedy ówczesny prezes Elektrowni Puławy Zygmunt Kwiatkowski. Dodając, że gaz można już kupić na rynku za mniej niż 300 dol. za 1000 m sześc. Porównując to do dzisiejszych cen i prognoz trudno nie przyznać, że prezes Kwiatkowski miał całkowitą rację. - Dzięki blokowi nie musielibyśmy kupować rocznie na rynku ok. 1 TWh energii – mówił ówczesny wiceprezes Grupy Azoty Wojciech Kozak. Dodajmy dla porządku, że w zdecydowanej większości produkowanej z węgla. Mało tego, jak szacował ówczesny zarząd, 400 MWe blok w Puławach ograniczyłby o połowę – z ok. 700 do 350 tys. ton rocznie – zapotrzebowanie całej grupy na węgiel.
Parę miesięcy później wybory wygrało PiS, a w spółkach Skarbu Państwa zagościły nowe ekipy, które literalnie wdrażały rządowe hasła o priorytecie dla węgla. Jednak ta ofensywa wydawała się omijać Puławy. W marcu 2016 r. reaktywowano postępowanie przetargowe, i mimo powracających co jakiś czas pogłosek o zwrocie w kierunku węgla, udało się je doprowadzić niemal do końca. W lutym 2017 r. ostateczne oferty cenowe złożyły Siemens i GE, i chociaż oficjalnie ich nie ujawniano, to nieoficjalnie wiadomo było, że obie mieściły się w budżecie inwestora wynoszącym 1,12 mld zł. Na przykład oferta Siemensa opiewać miała na 951,9 mln zł, a co więcej - za te same pieniądze możliwe było postawienie bloku o mocy elektrycznej 500 MW, produkującego też 310 MW ciepła. Przy bardzo wysokiej sprawności – rzędu 78 proc., - emisja CO2 tej instalacji miała wynosić 250 g/kWh, co jest wartością nieosiągalną dla bloku na węgiel, nawet pracującego w skojarzeniu.

Takie parametry wskazywały że w Puławach postanie najbardziej efektywny kosztowo blok gazowo-parowy w kraju. Odpowiednie tereny, dobre warunki kontraktowe oraz fakt, że zakłady w Puławach i tak kupują wielkie ilości gazu, co pozwala zbić cenę – wszystko to obniżało koszty.
Jednostka trafiła na listę tzw. planu Junckera – czyli Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych. W ramach planu Europejski Bank Inwestycyjny kredytuje kluczowe projekty na preferencyjnych warunkach. Jeszcze 17 marca 2017 r. Ministerstwo Rozwoju opublikowało najświeższą listę projektów, wciąż była na niej elektrownia gazowa, a wniosek o kredyt miał trafić do EBI w drugim kwartale 2017 r. Już wiadomo, że nie trafi, a kolejna inwestycja energetyczna z planu Junckera wypadnie, bo EBI nie finansuje w ogóle siłowni węglowych.

Elektrownia nie miała być jednostką systemową, ale ok. 60 proc. nadwyżka mocy miała zasilić krajowy system energetyczny, w dodatku w momencie (ok. 2020 r.) najwyższego przewidywanego deficytu mocy wytwórczych. To jednak także i obciążenie, bo Azoty nie są odpowiedzialne za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Zatem nadwyżka energii musiałaby być sprzedawana na wolnym rynku. Jednak już w 2014 r. ze spółki wycofało się PGE GiEK, co oznacza, że Elektrownia Puławy nie miałaby żadnej rezerwy na wypadek awarii itp., swojego bloku, zatem ponosiłaby całkowite ryzyko niedotrzymania kontraktów. W dodatku kolejnych nakładów wymagałaby integracja bloku z istniejącą ciepłownią.
Obecny zarząd miał na stole gotowe oferty i teoretycznie mógł szykować się do rozstrzygnięcia przetargu. Jeszcze na początku marca, w odpowiedzi na interpelację poselską, wiceminister rozwoju Paweł Chorąży potwierdzał, że projekt w Puławach dotyczy bloku gazowo-parowego 400 MW elektrycznych, że wpłynęły ostateczne oferty GE i Siemensa, a „zakończenie analizy ofert oraz ogłoszenie wyników przetargu planowane jest na drugą połowę marca b.r.” Zamiast tego szykowany od 5 lat projekt zamknięto, a 5 kwietnia okazało się, że w Elektrowni Puławy ma powstać blok na węgiel kamienny o mocy 90MW elektrycznych i 240MW cieplnych. Najpewniej do elektrowni będzie wykorzystywany węgiel z Bogdanki, która jest najbliżej, a Puławy są jej dużym klientem.
Tak na prawdę nie będzie to budowa nowej jednostki wytwórczej, ale modernizacja istniejącej ciepłowni - mówi nam osoba z poprzedniej ekipy, znakomicie znająca sprawę. Zmiana nie ma żadnego, ekonomicznego ani w ogóle racjonalnego uzasadnienia - dodaje. Jedyne możliwe powody, które wskazuje nasz rozmówca, to przedwyborcze obietnice miejscowych kandydatów PiS. Wszystkie procedury środowiskowe dla nowej koncepcji będą musiały być wykonane od nowa, co oznacza kilka lat opóźnienia.

Jednocześnie rząd zawęża rynek zbytu gazu o co najmniej pół miliarda metrów sześc. rocznie, z których z grubsza licząc ok. połowy miało dostarczać PGNiG. W okolice Puław miały trafić nowe drogi przesyłu gazu z terminala LNG w Świnoujściu i z Danii (opcjonalnie z drugiego gazoportu w Zatoce Gdańskiej). Prawdopodobnie więc plany rozwoju gazociągów będą musiały ulec modyfikacji. Ale też ciśnie się pytanie, po co rząd przedstawia jako swój priorytet zbudowanie trasy przesyłu gazu z Norwegii, jeżeli jednocześnie ogranicza jego zużycie w kraju. Innymi słowy, po co nam ten cały gaz, skoro wszystko ma być na węgiel?

Justyna Piszczatowska
Wojciech Krzyczkowski
Rafał Zasuń


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 19 kwi 2017, 10:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wysokienapiecie.pl/wiatraki/2210 ... ansze-o-90

Zielone certyfikaty tańsze o 90%
Bartłomiej Derski 18 kwietnia 2017

Cena zielonych certyfikatów, a więc dotacji do odnawialnych źródeł energii, spadła do najniższego poziomu w historii. Stało się to niedługo po tym, jak Ministerstwo Energii przedstawiło w Sejmie swoje stanowisko inwestorom.

Na Towarowej Giełdzie Energii cena zielonych certyfikatów spadła do zaledwie 24,82 zł/MWh. To najmniej w dwunastoletniej historii tego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii (OZE) w Polsce i niespełna jedna dziesiąta tego, na co producenci ekologicznego prądu mogli liczyć w szczytowym 2011 roku. Wówczas świadectwa pochodzenia energii z OZE wyceniano na giełdzie powyżej 285 zł, a w kontraktach dwustronnych nawet po 310 zł.

Zgodnie z obowiązującymi od 2005 roku przepisami certyfikaty są przyznawane za każdą kilowatogodzinę „zielonej” energii, a obowiązek ich zakupu przez spółki energetyczne i przemysł reguluje rozporządzenie. Przepisy przewidują też de facto cenę maksymalną za certyfikaty ─ to mniej więcej poziom tzw. opłaty zastępczej (ok. 300 zł/MWh), której uiszczenie zwalnia od obowiązku zakupu (a ściślej rzecz biorąc umarzania) certyfikatów. Tak wykreowany rynek miał służyć dwóm celom ─ zachęcić do rozwoju OZE, pokrywając przynajmniej część nakładów inwestycyjnych i podtrzymywać produkcję „zielonej” energii tak, aby Polska osiągnęła swoje cele rozwoju OZE na 2020 rok.

Certyfikaty z nawiązką spełniły pierwszy cel ─ zachęciły do inwestycji w OZE. Z nawiązką, bowiem produkcja „zielonej” energii po kilku latach zaczęła znacznie przekraczać regulowany popyt. Co więcej, część inwestorów i spółek energetycznych zaczęła gromadzić certyfikaty zamiast na bieżąco je umarzać. W efekcie po dwunastu latach góra nieumorzonych certyfikatów wystarczyłaby już na formalne wypełnienie ustawowego obowiązku przez niemal dwa lata bez żadnej realnej produkcji energii z OZE.
Błędy kolejnych rządów i inwestorów

System nie został zaprojektowany idealnie. Obowiązek umarzania certyfikatów można było bez przeszkód zamienić na kosztowniejszą, ale prostszą opłatę zastępczą, zaś same certyfikaty przechowywać w nieskończoność. Opłata zastępcza, a wiec górna cena certyfikatów od początku została ustalona na bardzo wysokim poziomie i nigdy nie była weryfikowana. Ustalony przez ministra gospodarki obowiązek zakupu certyfikatów rósł przez kilka lat, aby przez następne trzy lata stanąć w tym samym miejscu, kompletnie bez uzasadnienia. Brakowało także udostępnianej na bieżąco szczegółowej sytuacji rynku, która pomogłaby w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych zwłaszcza drobnym przedsiębiorcom.

System do jednego worka wrzucił technologie, które żadnego wsparcia już nie potrzebowały (stare duże elektrownie wodne), potrzebowały jedynie wsparcia operacyjnego (współspalanie biomasy) i te, gdzie inwestorzy ponieśli znaczne nakłady inwestycyjne (spalanie biomasy i biogazu, czy wiatraki). O ile druga grupa inwestycji może reagować na zmiany zachodzące na tym sztucznym rynku, o tyle technologie z dużym koszem inwestycyjnym stają się zakładnikami decyzji rządu ─ będą produkować bez względu na ceny certyfikatów aż do bankructwa, bo nie mają innego wyjścia.

Do sytuacji na koniec przyłożyli się także ci inwestorzy, którzy postanowili zaryzykować i przed ubiegłoroczną zmianą systemu wsparcia na tzw. aukcje OZE i wejściem w życie tzw. ustawy antywiatrakowej dokończyli swoje inwestycje (głównie farmy wiatrowe). Najprawdopodobniej liczyli, że rząd jakoś zajmie się problemem nadpodaży certyfikatów i doprowadzi do wzrostu ich cen lub umożliwi im migrację do nowego systemu wsparcia.
Niewidzialna ręka rynku

Rząd nie ma jednak takiego zamiaru, zwłaszcza w stosunku do wiatraków, o czym poinformował dwa tygodnie temu w Sejmie dyrektor Departamentu OZE w Ministerstwie Energii. Andrzej Kaźmierski zapewnił jednak, że do nowego, stabilnego systemu wsparcia systematycznie przenoszone będą inne technologie, co mogłoby rozładować nadpodaż certyfikatów, o ile taka będzie wola polityczna. Bogdan Warchoł ze Stowarzyszenia Producentów Polska Biomasa chłodno przyjął jednak te deklaracje. ─ Mamy ten sam problem, co producenci energii z wiatru. Możemy nie doczekać końca roku. Tymczasem od dwóch lat robimy dokładnie to samo ─ rozmawiamy i końca tego nie widać, a branża dłużej nie przetrwa ─ przekonywał posłów i resort energii.

O ile ani rząd PO-PSL, ani PiS nie wykazywali się do tej pory wielkim zamiłowaniem do swobodnej gry rynkowej, czy to na rynku usług bankowych, ubezpieczeniowych, czy węglowym, o tyle ich przedstawiciele deklarują nadspodziewanie silną wiarę w działanie sił rynkowych w przypadku zielonych certyfikatów, gdzie popyt, cena maksymalna, a częściowo i podaż zależą od decyzji politycznych. Wiara w niewidzialną rękę rynku w tym przypadku jest tak silna, że sami swojej ręki nie chcą już przykładać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 21 kwi 2017, 11:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.wyszperane.info/2017/04/20/j ... nac-wegla/

Co mówił największy mendrzec Europy o piasku, komunizmie i Saharze? Ano, że gdyby komunizm panował na Saharze, to piasku by tam zabrakło. A co powie na temat państwa leżącego na węglu, w którym węgla brakuje? Co w takim państwie panuje?

Kopia artykułu:

Jeszcze w tym roku w Polsce może zabraknąć węgla

[To nie jest proste do zrobienia:
Mieć największe złoża węgla na kontynencie i nie mieć węgla. J.B.]
Karolina Baca-Pogorzelska

Polska Grupa Górnicza jeszcze przed połączeniem z Katowickim Holdingiem Węglowym wydobyła ponad 1 mln ton węgla mniej niż zakładały jej plany na I kw. 2017 r. Wygląda na to, że deficyt czarnego złota na ten rok może sięgnąć kilku milionów ton – pisze Karolina Baca-Pogorzelska z Dziennika Gazety Prawnej.
Jeszcze w pełni sezonu grzewczego ok. 40 proc. ciepłowni skarżyło się na niedobory paliwa. A trzeba przypomnieć, że spora część z nich opiera się nie tylko na surowcu krajowym, ale także importowanym. Inaczej jest w przypadku elektrowni należących do koncernów kontrolowanych przez Skarb Państwa. PGE, Enea, Energa i Tauron, czyli „wielka czwórka” po prostu nie mogą kupować paliwa za granicą. Oczywiście zakaz ten nie jest sformalizowany, jednak przekaz jest prosty – macie się opierać na polskim węglu, bez względu na cenę. Teraz zresztą jest to jeszcze bardziej uzasadnione, ponieważ wszystkie te spółki zostały powiązane kapitałowo z kopalniami węgla kamiennego. Tauron ma w grupie trzy zakłady wydobywcze (jako Tauron Wydobycie). Z kolei pozostałe firmy zostały zaangażowane w Polską Grupę Górniczą – najpierw, gdy powstawała w 2016 r. i teraz, gdy przejmowała Katowicki Holding Węglowy. Ponadto Enea jeszcze w 2015 r. kupiła kontrolny pakiet Lubelskiego Węgla Bogdanka. Efekt? Zakup paliwa za granicą w tej sytuacji byłby już dla firm energetycznych totalnym strzałem w stopę.
Sęk w tym, że o ile jeszcze dziś elektrownie są w stanie utrzymać wymagane ustawą 30-dniowe zapasy „czarnego złota”, to za kilka miesięcy może się okazać, że będą mieć z tym problem. PGG zapewnia, że odbudowuje swoje moce produkcyjne.
„W roku 2016 spółka niezwłocznie podjęła decyzję o odbudowie frontów wydobywczych. Jeszcze w tym roku uruchomione zostaną dwie dodatkowe ściany wydobywcze w kopalni zespolonej Ruda oraz okresowo ściana w kopalni Bolesław Śmiały. Spółka dostrzega problem związany z wielkością wydobycia i na bieżąco reaguje na sytuację. Należy jednak pamiętać, że efekty podjętych działań będą w pełni widoczne za ok. 2,5 roku, bo taki jest czas potrzebny na zrealizowanie pełnego cyklu inwestycyjnego” – czytamy w piątkowym komunikacie PGG. W czwartkowym „Dzienniku Gazecie Prawnej” napisałam bowiem, że produkcja węgla w PGG pozostawia – delikatnie mówiąc – wiele do życzenia. Dotyczy to zresztą całej „dużej PGG”, czyli połączonych sił Grupy i Holdingu. Patrząc na zakładane wydobycie wszystkich kopalń już po fuzji, dobowa produkcja węgla powinna wynosić ok. 140 tys. ton paliwa. Przy dobrym dniu wychodzi ok. 100 tys. To zdecydowanie za mało.
Niepokojące jest to, że PGG przyznaje, że efekty podjętych działań będą widoczne dopiero za 2,5 roku. Przypomnę, że PGG w 2016 r. obcięła zakładany CAPEX (czyli zaplanowane wydatki inwestycyjne) o 36 proc., czyli o ponad 300 mln zł. A wszystko po to, by koniecznie pokazać, że jej strata będzie mniejsza od przewidywanej. Udało się. Zamiast 370 mln zł było niespełna 330 mln zł pod kreską. Faktycznie gra warta świeczki? Patrząc na niewydobyte ilości węgla – raczej nie. Bo takie działania będą się odbijać czkawką nie tylko kopalniom, ale i elektrowniom, a w konsekwencji nam – odbiorcom prądu. Weźmy bowiem pod uwagę, że Bogdanka nie jest w stanie zwiększyć aż tak wydobycia, by pokryć śląskie braki. Z kolei Jastrzębska Spółka Węglowa ma znacznie mniej węgla energetycznego po zamknięciu kopalni Krupiński (JSW skupia się na produkcji węgla koksowego, czyli bazy do produkcji stali, jego udział w wydobyciu ma wynieść 80 proc.).
Co dalej? Opcje są dwie. Albo państwo przeprosi się z PG Silesia, prywatną kopalnią należącą do czeskiego koncernu energetycznego EPH, albo zgodzi się na import. Przy czym Silesia produkująca ok. 1,7 mln ton węgla rocznie zaopatruje w paliwo m.in. elektrownię w Rybniku – jeszcze należącą do francuskiego EDF (aktywa EDF ma odkupić narodowe konsorcjum energetyczne na czele z PGE, bo polski rząd zablokował EPH możliwość kupna rybnickiej siłowni).
Wygląda na to, że decyzje dotyczące planowania produkcji czarnego złota w Polsce w perspektywie średnio i długoterminowej pozostają piętą achillesową menedżerów z branży. Oby tylko jedyną…

Tekst wzięty z http://biznesalert.pl/baca-pogorzelska- ... nac-wegla/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 22 maja 2017, 08:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kresy.pl/wydarzenia/repolonizacj ... francuzow/

Repolonizacja energetyki – PGE przejmie polskie elektrociepłownie od Francuzów
21 maja 2017 Przez Piotr Łapiński

PGE odkupi osiem elektrociepłowni które należały do francuskiego, państwowego koncernu EdF.

Będąca największym producentem energii elektrycznej w Polsce, należąca do Państwa, Polska Grupa Energetyczna, podpisała także w piątek, z również EdF, a konkretnie jej spółkami zależnymi, umowę nabycia aktywów EdF w Polsce. Wartość transakcji wyceniono na około 4,51 mld zł.

Informacja o umowach została dobrze przyjęta przez graczy giełdowych, a kurs PGE poszedł w górę o 3,5 proc.

Według komunikatu firmowego. na mocy umowy, PGE przejmie osiem elektrociepłowni znajdujących się w Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Toruniu, Wrocławiu, Zielonej Górze, Czechnicy i Zawidawiu jak również sieci dystrybucji ciepła w Toruniu oraz w Elektrowni Rybnik.

Przejęcie polskich aktywów EdF to strategiczna transakcja dla grupy kapitałowej PGE, dzięki której realizujemy świadomą ekspansję – oświadczył Henryk Baranowski, prezes PGE. Przede wszystkim pozwala nam ona na ugruntowanie pozycji lidera na rynku energetycznym i daje pierwsze miejsce na rynku ciepła. Transakcja buduje wartość grupy, a także pozwala z optymizmem patrzeć na rozwój w segmencie regulowanej działalności ciepłowniczej na bazie przejmowanych aktywów – dodał.

Wartość całkowita transakcji kupowanych od EdF kosztuje 4,51 mld zł, z czego 2,45 mld zł stanowi wartość kapitałów własnych, a 2,06 mld zł na zadłużenie netto. Kupno aktywów EdF zostanie sfinansowane ze środków własnych spółki.

kresy.pl / money.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 18 lip 2017, 11:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://energetyka.salon24.pl/794118,plo ... ukonczenia

Płocka elektrociepłownia gazowa bliska ukończenia

Budowa gazowych elektrowni to jawna zdrada, uzależnianie Polski od obcych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 18 lip 2017, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wgospodarce.pl/informacje/38596- ... podarce.pl)

LW Bogdanka złożyła wniosek o koncesję na złoże „Ostrów”
opublikowano: 17 lipca 2017 roku, 12:20 | autor: Zespół wGospodarce.pl

Lubelski Węgiel Bogdanka złożyła do ministra środowiska wniosek o udzielenie koncesji na wydobycie węgla kamiennego ze złoża "Ostrów" w obszarze górniczym "Ludwin", podała spółka. Bogdanka liczy na pozyskanie koncesji w 2017 roku.
Pozyskiwanie nowych zasobów operatywnych i ich podwojenie w ramach obowiązującej do 2025 roku obecnej perspektywy strategicznej to jeden z priorytetów Bogdanki. Po uzyskaniu dostępu do złoża 'Ostrów', zasoby spółki wzrosną o ok. 186 mln ton. Dodatkowo planowane jest rozszerzenie zasobów pola 'Bogdanka' o ok. 33 mln ton. W sumie spółka zwiększy więc poziom zasobów z ok. 227 mln ton obecnie do ok. 446 mln ton, co przy wydobyciu węgla na poziomie około 9 mln ton rocznie, oznacza przedłużenie żywotności kopalni do ok. 50 lat (obecnie jest to ok. 25 lat), czyli do ok. 2067 roku - czytamy w komunikacie.
LW Bogdanka spodziewa się pozyskania koncesji wydobywczej na złoże Ostrów w 2017 roku. Jednocześnie spółka nadal rozważa obszary K-6 i K-7 oraz Orzechów jako potencjalne dalsze obszary eksploatacji.
Eksploatacja złoża Ostrów może być rozpoczęta w oparciu o obecną infrastrukturę i bez kapitałochłonnej budowy nowych szybów. W perspektywie po 2025 roku w polu "Ludwin" planowane jest udostępnienie pionowe złoża i budowa niezbędnych obiektów i infrastruktury technicznej. Łączne wstępnie szacowane nakłady w wartościach realnych związane z budową takiej infrastruktury wynoszą 1,2-1,3 mld zł, podano także.
Złożenie wniosku o koncesję wydobywczą zostało poprzedzone przeprowadzeniem m.in. badań hydrogeologicznych, geologiczno-inżynierskich, realizowanych w ramach koncesji rozpoznawczej udzielonej Spółce w czerwcu 2014 roku. LW Bogdanka sporządziła także raport oddziaływania na środowisko i uzyskała decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia Ostrów w granicach projektowanego obszaru i terenu górniczego "Ludwin". W kilkuletni proces przygotowywania wniosku koncesyjnego zaangażowanych było kilkudziesięciu pracowników Bogdanki, czytamy dalej.
Górnictwo węgla kamiennego to branża, w której zarządzanie wymaga dalekowzroczności i planowania z wieloletnim wyprzedzeniem. Dlatego już dziś składamy wniosek o udzielenie koncesji wydobywczej na wydobycie ze złoża Ostrów - zgodnie z ogłoszoną na początku roku strategią planujemy podwoić nasze zasoby operatywne w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Przy wydobyciu węgla na poziomie około 9 mln ton rocznie, będzie to oznaczało przedłużenie żywotności kopalni do około 50 lat. Zwiększenie bazy naszych zasobów operatywnych ma na celu zabezpieczenie rozwoju kopalni i stabilnego zaplecza surowcowego dla Grupy Enea. To z kolei oznacza zapewnienie stabilności zatrudnienia dla kolejnych pokoleń górników, a także wsparcie Bogdanki dla rozwoju społeczności lokalnych i Lubelszczyzny w perspektywie kolejnych kilkudziesięciu lat - powiedział prezes Krzysztof Szlaga, cytowany w komunikacie.
LW Bogdanka na koniec 2016 r. miała 15,9 proc. udziałów w rynku węgla energetycznego w Polsce i 25,4 proc. w rynku węgla sprzedanego do energetyki zawodowej. Od października 2015 r. należy do grupy kapitałowej Enei. Spółka jest notowana na GPW od 2009 r.

Na podst. ISBnews


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 06 wrz 2017, 10:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://polska-gospodarka.salon24.pl/80 ... lskie-rece

Energetyka wraca w polskie ręce
Opublikowano: 05.09.2017 09:05.

Obrazek Francuska firma energetyczna EDF wycofuje się z Polski. Fot. edf.pl

Po spodziewanym w tym miesiącu przejęciu przez PGE aktywów od francuskiej EDF zagraniczni inwestorzy w polskiej energetyce będą stanowić margines.

Jeszcze w tym miesiącu może zostać sfinalizowana transakcja sprzedaży firmy energetycznej EDF Polska. Jej nabywcą będzie – jeśli zgodę na to wyda Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – Polska Grupa Energetyczna, już teraz największa firma energetyczna w Polsce. PGE wejdzie w posiadanie 9 obiektów, w tym elektrowni w Rybniku o łącznej mocy 1,8 GW i elektrociepłowni w Gdańsku, Gdyni, Krakowie, Toruniu i Zielonej Górze. PGE odkupi też od EDF spółkę ZEC Kogeneracja, będącej właścicielem czterech elektrociepłowni – dwóch wrocławskich i jednej w Siechnicach pod Wrocławiem. Wartość transakcji ma wynieść 4,5 mld zł. Moce cieplne w posiadaniu Grupy PGE wzrosną z 3,55 GWt do 7,57 GWt. Moce elektryczne obiektów należących do grupy zwiększą się o jedną czwartą do 15,95 GWe.
Pierwszy był Vattenfall

Wyjście EDF z Polski wpisuje się ciąg transakcji, w wyniku których inwestorzy zagraniczni działający w polskiej energetyce stopniowo wycofują się z naszego kraju. Wcześniej spośród dużych graczy na europejskim rynku swoje polskie aktywa wyprzedali szwedzki Vatenfall i Engie. Z działalności w Polsce zrezygnowała też hiszpańska Iberdrola, która chciała u nas budować farmy wiatrowe. Pierwszy wycofał się szwedzki Vatenfall, który w 2000 roku przejął pakiet kontrolny spółki Elektrociepłownie Warszawskie, których głównymi składnikami majątku były elektrociepłownie Żerań i Siekierki. W styczniu 2012 roku PGNiG odkupił wszystkie te aktywa wraz ze spółką Vattenfall Heat Poland za 3 mld zł. W 201 roku decyzję o wyjściu z Polski podjęła hiszpańska Iberdrola.
Połaniec z powrotem w skarbie państwa

W kwietniu tego roku kontrolowana przez skarb państwa Enea sfinalizowała zakup od francuskiej firmy Engie elektrowni Połaniec. Cena zakupu Połańca jest równa zsumowanej cenie zakupu kolejnych pakietów akcji nabywanych przez Electrabel (firmę później przejęła Engie) od kwietnia 1996 roku do lutego 2003 roku. Tego, czy Electrabel rzeczywiście nic nie zarobił przez okres blisko 17 lat, kiedy posiadał wszystkie akcje Połańca nie wiemy. Do tego, żeby to ocenić musielibyśmy znać wartość wszystkich transferów między Połańcem i inwestorem tej spółki. Możemy co najwyżej przypuszczać, że wzorem wielu innych inwestorów zagranicznych nabywających polskie firmy także Electrabel, a później Engie zadbał o to, żeby inwestycja zwróciła się jak najszybciej.
Prywatni, ale państwowi

Krytycy procesu prywatyzacji polskich firm energetycznych z udziałem inwestorów zagranicznych podkreślali, że ma ona w większości przypadków fikcyjny charakter, gdyż w miejsce właściciela jakim wcześniej był skarb państwa stawały się nim firmy kontrolowane przez władze ich państw macierzystych. Vattenfall do dziś jest własnością szwedzkiego skarbu państwa. Podobnie jest z EDF, w której państwo kontroluje ponad 80 proc. akcji. Nieco inaczej wyglądała sytuacja z elektrownią Połaniec, która w pierwszej kolejności trafiła pod kontrolę firmy Electrabel, ale w wyniku fuzji i przejęć ostatecznie stała się ona własnością francuskiej firmy Engie, której największym akcjonariuszem, posiadającym ponad 32 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy jest… francuski skarb państwa.

Krytycy procesu prywatyzacji polskich firm energetycznych z udziałem inwestorów zagranicznych podkreślali, że ma ona w większości przypadków fikcyjny charakter, gdyż w miejsce właściciela jakim wcześniej był skarb państwa stawały się nim firmy kontrolowane przez władze ich państw macierzystych. Vattenfall do dziś jest własnością szwedzkiego skarbu państwa. Podobnie jest z EDF, w której państwo kontroluje ponad 80 proc. akcji. Nieco inaczej wyglądała sytuacja z elektrownią Połaniec, która w pierwszej kolejności trafiła pod kontrolę firmy Electrabel, ale w wyniku fuzji i przejęć ostatecznie stała się ona własnością francuskiej firmy Engie, której największym akcjonariuszem, posiadającym ponad 2 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy jest… francuski skarb państwa.
Fortum nie rezygnuje z inwestycji

Spośród liczących się inwestorów zagranicznych działających w branży energetycznej w Polsce pozostały jeszcze fińska firma Fortum oraz spółka Innogy, czyli dawne RWE, będąca dystrybutorem energii w Warszawie. O planach dalszej ekspansji Innogy w Polsce nie słychać. Nie rezygnuje z nich Fortum, która przymierza się do budowy w Polsce nowych elektrociepłowni. Część z nich stoi jednak pod znakiem zapytania. Firma jeszcze niedawno zamierzała wybudować trzy nowe elektrociepłownie – w Płocku, Wrocławiu i Zabrzu. Inwestycja w Płocku jest niepewna, gdyż swoją elektrociepłownię wybudował w tym mieście PKN Orlen, a część wytwarzanego przez obiekt ciepła i prądu ma trafić do sieci.

Z innych powodów Fortum wycofało się z budowy elektrociepłowni we Wrocławiu. Plany zakładały budowę obiektu spalającego różne paliwa, w tym również odpady i to właśnie było powodem protestów okolicznych mieszkańców. Firma deklaruje jednak, że elektrociepłownię we Wrocławiu nadal chce wybudować, choć konkurencyjna Kogeneracja, należąca jeszcze do innego inwestora zagranicznego EDF, twierdzi, że budowa nowej elektrociepłowni we Wrocławiu spowodowałoby nadwyżkę energii w tym mieście. W trakcie realizacji jest budowa elektrociepłowni w Zabrzu, której koszt ma wynieść 870 mln zł. Zakończenie budowy jest planowane na koniec przyszłego roku.

AB

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 27 wrz 2017, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wpolityce.pl/gospodarka/359550- ... +Najnowsze)

Minister Szyszko: "Mamy ogromne zasoby geotermalne. To centralne ogrzewanie, do którego wystarczy się podłączyć"
opublikowano: 2017-09-26 14:52:37+02:00


autor: PAP/Paweł Supernak


Mamy ogromne zasoby geotermalne; to centralne ogrzewanie, do którego wystarczy się podłączyć - mówił minister środowiska Jan Szyszko. We wtorek podpisano umowy ws. poszukiwania wód geotermalnych w kilku gminach w Polsce; koszt tych odwiertów to ok. 100 mln zł.
We wtorek w siedzibie ministerstwa zostały podpisane umowy z przedstawicielami czterech samorządów: Sochaczewa, Sieradza, Lądka Zdrój i Szaflar. Kolejny otwór geotermalny ma powstać także w gminie Koło. Wartość wszystkich inwestycji to ok. 110 mln zł, z czego 107 mln zł pochodzi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - wyjaśnili na konferencji przedstawiciele Funduszu.
W ramach ogłoszonego przez NFOŚiGW konkursu na poznanie budowy geologicznej oraz gospodarkę zasobami złóż kopalin i wód podziemnych w Polsce wpłynęło 30 wniosków, z czego 17 uzyskało pozytywną ocenę Funduszu. Pięć pierwszych, czyli właśnie Szaflary, Koło, Lądek Zdrój, Sochaczew i Sieradz zostało zaakceptowanych przez Głównego Geologa Kraju. Pozostałe wnioski czekają na jego decyzję. Wartość wszystkich 30 inwestycji to ok. 500 mln zł.
Blisko 110 mln zł trafi na: poszukiwanie wód termalnych w Lądku Zdroju; rozpoznanie możliwości wykorzystania zasobów geotermalnych do celów ciepłowniczych koło Sochaczewa; poszukiwanie i rozpoznawanie zasobów wód termalnych na terenie Sieradza; wykonanie otworu poszukiwawczo-rozpoznawczego w Chojnach gm. Koło oraz otworu badawczo-eksploatacyjnego w gminie Szaflary.
Podczas konferencji prasowej wiceprezes Funduszu Artur Michalski ocenili, że wykonanie otworów w tych pięciu gminach może potrwać rok.
Minister Jan Szyszko podkreślił na konferencji, że według szacunków profesora Juliana Sokołowskiego, polskie zasoby geotermalne mogą wielokrotnie zaspokoić nasze potrzeby energetyczne.
Pod nami, na głębokości od 2 do 3 km, są ogromne zasoby gorącej wody. Siedzimy na piecu centralnego ogrzewania, po prostu trzeba się tylko podłączyć infrastrukturą na tę głębokość
— mówił minister.
Szef resortu środowiska zwrócił uwagę, że rozwój energetyki geotermalnej to szansa na sprostanie globalnym wyzwaniom klimatycznym, ponieważ taki rodzaj pozyskania energii jest bezemisyjny.
To wielka szansa dla rozwoju gospodarczego Polski. To wielka szansa dla rozwoju naszej gospodarki w kierunku neutralności klimatycznej (zrównanie emisji CO2 z jego pochłanianiem np. przez zasoby przyrodnicze)
— powiedział Szyszko.
Prezes NFOŚiGW Kazimierz Kujda ocenił, że źródła geotermalne są „właściwie niewyczerpalne, to najczystsze źródeł energii”. Dodał, że geotermia to też ważny element walki ze smogiem, ponieważ może ona zastąpić źródła węglowe. Na przykładzie Szaflar wskazał, że otwory geotermalne będą miały nawet 5 km głębokości.
Dodał, że Fundusz spodziewa się, że w przypadku niektórych inwestycji, oprócz energii cieplnej da się również produkować energię elektryczną.
Michalski poinformował, że niedługo zostaną podpisane też umowy z wybranymi beneficjentami w ramach rozstrzygniętego programu m.in. na przyłączenie instalacji OZE do sieci dystrybucyjnej.
W ramach tego konkursu na 14 wniosków pozytywną opinię uzyskało dziewięć, w tym budowa ciepłowni geotermalnej w Toruniu (19,5 mln zł). Pieniądze mają też trafić do: Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Olsztynie na budowę instalacji wykorzystującej biomasę; G-TERM ENERGY na wykonanie odwiertów geotermalnych w Stargardzie (40,1 mln zł). Geotermia Podhalańska w Zakopanem ma dostać środki na rozbudowę systemu geotermalnego (9,1 mln zł), a spółka BANIA z Białki Tatrzańskiej - 2,1 mln zł na budowę ciepłowni geotermalnej w zarządzanych przez firmę kompleksie turystycznym.
Ministerstwo informuje, że na terenie Polski udokumentowanych jest 26 złóż wód termalnych oraz 30 złóż wód o charakterze leczniczym i termalnym. Działa też kilka ciepłowni geotermalnych: Bańska, Pyrzyce, Mszczonów, Uniejów, Stargard.

wkt/PAP

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 10 lis 2017, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nauka.wiara.pl/doc/4300415.Paliw ... osci-Wodor

Paliwo przyszłości? Wodór
dodane 09.11.2017 10:51

Postawienie na wodór jako paliwo przyszłości może okazać się szansą dla Polski. Pozwoli nie tylko rozwiązać problem z wydobyciem węgla, ale też zwiększy bezpieczeństwo energetyczne kraju - ocenia w rozmowie z PAP prezes Toyoty na Europę Środkową Jacek Pawlak.
Reklama

"Wodór możemy otrzymywać w różny sposób, co ciekawe, Polska już dzisiaj jest jednym z większych jego producentów - powstaje u nas ok. miliona ton rocznie. (...) Można go pozyskiwać m.in. z metanu, biomasy. Jednak bardzo ciekawym pomysłem i ogromną szansą dla naszego kraju jest to, że w Australii opracowano technologię pozyskiwania wodoru z węgla. Jak wiemy, mamy tego surowca bardzo dużo, a w przemyśle wydobywczym zatrudnienie znajduje nadal wiele osób, których przyszłość cały czas pozostaje pod znakiem zapytania" - podkreślał Pawlak, odnosząc się do gazyfikacji węgla.

Główne źródło produkcji wodoru w Polsce to zakłady chemiczne np. wytwarzające nawozy sztuczne. Oprócz tego na produkcję wodoru składają się rafinerie, koksownie, przemysł spożywczy. Pawlak przypomniał równocześnie, że wodór jest coraz częściej wykorzystywany jako paliwo dla samochodów elektrycznych."Ten milion ton (produkowany w Polsce - PAP) wystarczyłby do zasilenia 5 mln samochodów w skali roku" - podkreślił prezes Toyoty w Europie Środkowej.

"Gazyfikacja węgla to nie tylko niskie emisje szkodliwych gazów cieplarnianych, ale również możliwość czystego pozyskiwania wodoru. Australijczycy już korzystają z tego rozwiązania, a wyprodukowany wodór sprzedają do Japonii, gdzie samochodów wodorowych jest coraz więcej. Wydaje się, że jest to doskonały pomysł dla Polski, która nigdy nie miała szans stać się potęgą naftową, ponieważ nie ma u nas ropy. Jednak pojawia się zupełnie nowe paliwo, a do tego czyste i dużo lepsze od ropy naftowej, które możemy produkować z surowca, jakiego mamy pod dostatkiem, czyli z węgla. Z niego można otrzymać całkiem dużo wodoru - z tony można wyprodukować wodór, który pozwoli przejechać samochodem 18 tys. km" - dodał rozmówca PAP.

Prezes Toyoty na Europę Środkową powiedział też, że "wszystkie do tej pory analizy, które prowadzono w Polsce pokazały, że produkcja wodoru z węgla jest rentowna". Jednak do tej pory brakowało impulsu potrzebnego do popularyzacji zarówno tej technologii, jak i samego wodoru.

"Pojawienie się popytu na wodór, wywołanego wprowadzeniem na rynek zasilanych wodorem samochodów z ogniwami paliwowymi, diametralnie zmienia sytuację. Może się okazać, że będziemy go potrzebować bardzo dużo, dużo więcej niż do tej pory. (...) Nawet dzisiaj przy małym popycie na wodór przejechanie 100 km na tym paliwie kosztuje praktycznie tyle samo, co na benzynie. Więc można założyć, że przy znacznym zwiększeniu produkcji uzyskalibyśmy spadek kosztów wytworzenia wodoru i wtedy moglibyśmy mieć paliwo, które jest nie tylko czyste, ale też dużo tańsze od ropy naftowej" - zaznaczył Pawlak.

Odnosząc się do sytuacji w Polsce Pawlak podkreślił, że pojazdy wodorowe powinny w pierwszej kolejności znaleźć zastosowanie w transporcie publicznym. Szczególnie, że polscy producenci autobusów już je produkują. "Wtedy nie mielibyśmy tego problemu co dziś, że pojazdy na baterie nie mogą przejechać całej trasy i muszą zjeżdżać do zajezdni. Autobusy elektryczne zasilane wodorem mają duży zasięg, a w sytuacji awaryjnej mogą szybko być dotankowane. Do tego autobusy elektryczne na baterie nie zmniejszają nam emisji, ponieważ energia elektryczna potrzebna do ich zasilania powstaje w wysokoemisyjnych elektrowniach węglowych" - tłumaczył.

Pawlak zwraca też uwagę na stopniowy rozwój infrastruktury wodorowej na świecie. "W tej chwili w Japonii buduje się tysiąc takich stacji, powstają też w Europie: w Niemczech, Danii czy Wielkiej Brytanii. Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale w Niemczech stacje wodorowe buduje polski koncern - Orlen" - wyliczał Pawlak.

Z danych udostępnionych przez Toyota Motor Europe wynika, że koszt budowy stacji wodorowej w Europie to ok. 1-1,5 mln euro. W 2016 roku na Starym Kontynencie było ok. 100 instalacji, jednak według prognoz japońskiego koncernu w 2020 roku ma być ich 520. Pięć lat później ta liczba ma wzrosnąć do ok. 2 tys. stacji.

Czyste technologie węglowe mają służyć minimalizowaniu negatywnego wpływu spalania węgla na otoczenie. Pod tym pojęciem kryją się np. innowacyjne instrumenty technologiczne, pozwalające na produkcję paliw płynnych w procesie gazyfikacji węgla. W kwietniu br. Tauron oraz Azoty podpisały list intencyjny, by zbudować wartą 400-600 mln euro inwestycję umożliwiająca zgazowanie węgla. Uruchomienie instalacji w Zakładach Azotowych Kędzierzyn (ZAK) jest planowane na 2020-2021 rok.

Z opracowań naukowych wynika, że Polska ma węgiel, który świetnie nadaje się do procesu zgazowania, a przemiana węgla w gaz może być wykorzystywana do produkcji czystej energii czy tanich substancji chemicznych. Główne zalety tego procesu to jego przyjazność dla środowiska oraz możliwość wielokierunkowego wykorzystania gazu syntezowego: zarówno do produkcji energii elektrycznej, jak i dla sektora chemicznego.

Rozmawiał Łukasz Marciniak

PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 22 lis 2017, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/11/2 ... wiatrowej/

Nie dość, że zapaskudziliśmy nasz piękny polski krajobraz ohydnymi potworami, to teraz jeszcze przyjdzie nam płacić kary. A energii z tych paskudztw tyle co nic.

Kopia artykułu:

Polska obiektem roszczeń amerykańskiej firmy wiatrowej
Posted by Marucha w dniu 2017-11-20 (poniedziałek)

W październiku amerykański koncern energetyczny Invenergy, rozwijający u nas farmy wiatrowe, powołując się na dwustronne umowy o wzajemnej ochronie i popieraniu inwestycji – tzw. BIT oraz Traktat Karty Energetycznej (TKE) – poinformował władze polskie o zamiarze wkroczenia na arbitrażową ścieżkę.
Jego roszczenia wobec Skarbu Państwa opiewają na 700 mln dolarów. Wśród zarzutów pojawia się ten o „domniemanych niezgodnych z prawem i zorganizowanych działaniach, równoznacznych z wywłaszczeniem”. [Rozpoznajemy bez trudu język żydowskich prawników – admin]
Już w lipcu Amerykanie pozwali Tauron – łącznie na 1,2 mld zł – za zerwane przed laty przez spółkę zależną umowy na odkup tzw. zielonych certyfikatów, stanowiących wsparcie dla odnawialnych źródeł. W sierpniu zażądali zaś 32 mln zł odszkodowania od Energi. Teraz chcą przenieść spór na grunt międzynarodowy pozywając państwo.
Ministerstwo Energii uważa zarzuty Invenergy za bezpodstawne. Tłumaczy, że to nie rząd polski jest stroną umów.
– Spór dotyczy relacji handlowych między spółkami prawa handlowego. Bezpośrednia ingerencja w ich działalność operacyjną byłaby niezgodna z prawem – słyszymy w ME.
Zgodnie z informacjami Agencji Rynku Energii w 2016 roku 70 proc. farm wiatrowych w Polsce wygenerowała straty. Saldo działalności energetycznej wszystkich farm wiatrowych w Polsce było ujemne i wyniosło niemal 3 mld zł brutto.
Fatalne wyniki to przede wszystkim efekt spadających cen zielonych certyfikatów, czyli dopłat do produkcji „zielonej” energii. Jeszcze kilka lat temu właściciele farm wiatrowych otrzymywali nawet po 280 zł dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh. W 2017 roku dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh spadły do poziomu zaledwie 23-28 zł za 1 MWh.

Źródło:
http://wysokienapiecie.pl/oze/2337-70-f ... sla-straty
http://www.rp.pl/Biznes/310179893-Polsc ... trazy.html

Mark Epigon

http://www.prawica.net/9073

Idiotyczny pomysł zakładania farm wiatrowych musiał ponieść klęskę. Ale kto by tam słuchał ekspertów…
Admin



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszej energetyce
PostNapisane: 02 lip 2018, 09:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Złota passa Orlenu

PKN Orlen jest najlepszym przykładem na to, jak duży potencjał tkwi w naszych wspólnych srebrach rodowych – największych spółkach Skarbu Państwa. Koncern właśnie przebudził się niczym olbrzym i prawie nie ma dnia, by w świat nie szedł komunikat o jego kolejnych sukcesach i nowych planach rozwoju.

Orlen to sześć rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie, dających łącznie 35 mln ton ropy mocy przerobowych. To 581 stacji benzynowych pod marką Star w Niemczech, 401 pod marką Benzina w Czechach, 1776 w Polsce i 25 na Litwie. To 3,8 tys. km sieci rurociągów, 47 baz magazynowych i terminali oraz inwestycje nawet na drugiej półkuli, jak w kanadyjskiej Albercie, Nowym Brunszwiku i Nowej Szkocji. Do tego wydobycie krajowe, kolej, cysterny itd. Słowem – największy koncern paliwowo-energetyczno-petrochemiczny w Europie Środkowo-Wschodniej. A na horyzoncie widać już przecież długo wyczekiwane połączenie z gdańskim Lotosem.

By przekonać się, jakiej dynamiki nabierają działania Orlenu, wystarczy prześledzić wydarzenia z ostatnich kilku tygodni. 12 czerwca – ogłoszenie inwestycji w petrochemię na kwotę ponad 8 mld zł. 19 czerwca – Stop Cafe i O!Shop wyróżnione godłem „Teraz Polska”. 20 czerwca – zgoda Czeskiego Banku Narodowego na wykup przez PKN akcji Unipetrolu należących do mniejszościowych akcjonariuszy. 21 czerwca – przyznanie Orlenowi nagrody gospodarczej Polskiego Radia „Skarb Narodowy”. 22 czerwca – otwarcie bazy paliwowej z nowoczesnym terminalem na lotnisku w Katowicach. 25 czerwca – zakończenie przed czasem zapisów na obligacje detaliczne emitowane przez PKN. 26 czerwca – akceptacja przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy rekomendacji Zarządu Orlenu dotyczącej wypłaty dywidendy za rok 2017 w wysokości 3 zł na akcję. 29 czerwca – oddanie do komercyjnej eksploatacji najnowocześniejszego bloku energetycznego w Polsce, napędzanego gazem.

Te dokonania, obiektywnie imponujące, powinny być przykładem dla zarządów innych publicznych podmiotów, a Polakom powinny przypominać, że jeszcze kilkanaście lat temu nad płockim koncernem wisiała groźba wrogiego przejęcia przez kapitał ze wschodu. Na szczęście polska polityka jest już zupełnie inna i dziś, pod bezpośrednim nadzorem premiera, Orlen rozwija skrzydła, w pojedynkę wnosząc niemałą kontrybucję nie tylko do wzrostu gospodarczego kraju, ale i naszego narodowego bezpieczeństwa.

Dr Marian Szołucha

https://naszdziennik.pl/ekonomia-gospod ... rlenu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 210 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /