Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 705 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 22 gru 2016, 10:42 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
„Zacofany” kraj bohaterów

Niemieckie media poinformowały, że sekcja zwłok Polaka, który był ofiarą zamachu w Berlinie, dowiodła, że nasz rodak został zastrzelony w momencie, gdy ciężarówka już się zatrzymała, a więc po morderczej jeździe. Pomimo że Polak został wielokrotnie raniony nożem, cały czas walczył z zamachowcem, a jego postawa mogła wpłynąć na to, że ofiar nie było więcej.

Śmierć każdej osoby sprawia ból. A jeżeli ktoś umarł, a mógł żyć nadal, to taka śmierć boli podwójnie. Gdyby informacja podana przez niemieckie media została potwierdzona przez instytucje państwowe, byłoby to coś wyjątkowego. Mamy do czynienia z najwyższym przejawem bohaterstwa. Człowiek ten, mimo odniesionych ran, walczył o życie innych. Niewielu ludzi potrafiło by zachować się równie przytomnie i bohatersko.

Angela Merkel ma ogromny problem. Wydaje się jednak, że kanclerz go nie zauważa. Od dawna w Europie dochodzi do zamachów, w których ginął ludzie, a Merkel nie potrafi wykonać skutecznych ruchów. Taką samą nieporadność wykazują inni prominentni politycy UE: Donald Tusk, Franςois Hollande czy Jean-Claude Juncker.

Ginął chrześcijanie, giną Europejczycy. Wygłasza się płomienne przemówienia, a na ulicach Europy nie jest bezpieczniej. Każdego miesiąca na terytorium Unii Europejskiej przybywają tysiące islamskich migrantów. Nie mówię, że trzeba się przed nimi całkowicie zamknąć. Uważam, że powinniśmy okazać pomoc wszystkim tym, którzy tego potrzebują. Ale w tym muzułmańskim marszu na Europę ile jest kobiet i dzieci? Dlaczego uchodźcami są mężczyźni w sile wieku? Dlaczego nie bronią swoich ojczyzn? Europa ich przyjmuje, a między nimi ukrywają się terroryści.

Nie można też zapominać o tysiącach chrześcijan, którzy cierpią prześladowania. Europa nie słyszy ich głosu. Wyznawcy Chrystusa umierają na Bliskim Wschodzie, a jedyne, co słyszymy, to „otwórzmy się na islamskich gości”. To przeraża. Tak nie powinno być.

W przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne w Niemczech. Liczę, że Angela Merkel będzie musiała zmienić swoją politykę. Popularność zyskują partie opozycyjne, które wprost mówią o fiasku polityki multikulti. Niemcy nie chcą żyć w atmosferze strachu i oglądać policjantów na każdym rogu ulic. Chcą wreszcie czuć się domownikami we własnym kraju. Merkel, choć ignoruje pragnienia swoich obywateli, w końcu będzie musiała ich usłyszeć, bo jej oponenci polityczni mocno zyskują w sondażach. I tak od jej decyzji zależy życie i zdrowie milionów Europejczyków.

Chwała Bogu, że żyjemy w Polsce. Udało się nam obronić przed zalewem islamistów, a policja i służby specjalne dobrze wykonują swoje obowiązki. Dzięki temu jesteśmy jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy. I choć śmieją się z nas na Zachodzie, że jesteśmy „zacofani”, że jesteśmy „zaściankiem Europy”, że z nas „katole”, to ja jednak wolę żyć tutaj, nad Wisłą. Bo tu się szanuje kulturę, historię, religię i naszą ziemię. Bo na tej ziemi przez 1050 lat wyrosło wielu bohaterów i jak pokazują współczesne wydarzenia, ciągle pojawiają się nowi.

Stanisław Kogut

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... terow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 02 sty 2017, 10:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/co-nam-zostanie-po-obc ... ztu-polski

Co nam zostanie po obchodach 1050-lecia Chrztu Polski?
01.01.2017

Rocznica Chrztu Polski w roku 2016 nie była ani okrągła, ani półokrągła. 1050-lecie nie musi być oczywiście okazją do wielkiego świętowania, bo to przecież ani 1000-lecie, ani 1100 lecie. Ale dla licznych Polaków to właśnie obchodzony w kończącym się roku jubileusz był jedyną okazją do wspominania wydarzeń z roku 966 i możliwością uświadomienia sobie, co one znaczyły. Co więc zapamiętamy z tych obchodów?

Spróbujmy pokusić się o podsumowanie dorobku tej rocznicy. Jak zachowali się politycy, co w związku z jubileuszem zorganizował Kościół hierarchiczny, oraz – co zapewne najważniejsze – co uczyniliśmy z Chrztem Polski my, polscy katolicy?

Państwo
W przeddzień rocznicy 1050-lecia Chrztu Polacy wybrali nowe władze. Zdecydowanie odrzucili ludzi wyraźnie pragnących odciąć nas od chrześcijańskich korzeni i włączających się w promocję relatywistycznego stylu życia. Uwierzyli, że nowa władza, mająca usta pełne deklaracji o Panu Bogu, szacunku do Kościoła i poszanowaniu chrześcijańskich wartości, będzie podejmowała decyzje z tymi deklaracjami zbieżne.
I rzeczywiście w sferze symbolicznej zmieniło się bardzo wiele. Przedstawiciele władz wzięli czynny udział w uroczystościach 1050-lecia Chrztu. Podczas najważniejszych aktów tych obchodów – a więc w czasie obchodów w Gnieźnie i Poznaniu – z radosnym niedowierzaniem obserwowaliśmy, jak Zgromadzenie Narodowe, a więc wszyscy posłowie i senatorowie, biorą udział w uroczystościach religijnych. Wiele pięknych gestów w stronę Kościoła uczynił w tym roku prezydent Andrzej Duda, wiele mądrych słów w obronie Chrystusowej Owczarni padło z ust szefa partii rządzącej i premier rządu.
Tego brakowało nam przez ostatnie lata. Szkoda tylko, że w wielu wypadkach, na słowach się skończyło. Najbardziej spektakularnym tego dowodem stało się oczywiście postępowanie posłów PiS w sprawie ustawy aborcyjnej. W skutek ich działań wynikających z lęku przed czarno-marszowymi czarownicami, zginęły i ginąć będą w łonach matek kolejne polskie dzieci. Czy to nie zakłóca spokoju katolickich sumień tych polityków? Wydaje się, że ta zdrada jednak dokonała w ich sumieniach spustoszenia – może stąd nagłe wycofanie się większości przedstawicieli partii rządzącej z listopadowych uroczystości ogłoszenia Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana?
Mimo tego przedstawiciele polskiego państwa, być może właśnie dla tych sumień uspokojenia, przeznaczyli trochę pieniędzy na zorganizowanie różnorakich wydarzeń związanych z rocznicą Chrztu Polski. Narodowe Centrum Kultury dwoiło się i troiło w wymyślaniu i patronowaniu różnorakim imprezom, zarówno lokalnym jak i centralnym. Żadna z nich jednak nie była na tyle silnie promowana, by przebiła się na pierwsze strony gazet czy telewizji, zarządzanych przez ludzi bardzo przyjaznych władzy i rzekomo bardzo przyjaznych chrześcijaństwu.
Do indywidualnej oceny pozostaje również oczywiście jakość tych wydarzeń. O ile publikowane w ramach NCK filmy dokumentalne mogły być stworzone z większym rozmachem, o tyle trudno nie pochwalić chociażby licznych wystaw tematycznych otwieranych w małych miejscowościach.

Obchody „Kościelne”
Oprócz oczywistej „nieokrągłości” rocznicy 1050-lecia Chrztu Polski, od rocznicy sprzed 50 lat odróżnia ją bardzo wiele mniej i bardziej oczywistych aspektów. Gdy bowiem polscy biskupi szykowali się do obchodów Millenium, Polska opanowana była przez komunistów, które obchody te skrajnie utrudniali. Z pewnością katolicka gorliwość Polaków – zewsząd otoczonych czerwoną zarazą– była wówczas większa niż dziś, w czasach rzekomej wolności, powszechnego rozpasania i konsumpcjonizmu. Inni byli też przywódcy polskiego Kościoła. Odizolowany od świata prymas Stefan Wyszyński wiedział, że aby dobrze przeżyć obchody pod względem duchowym, należy się do nich przygotować. Tak jak Mieszko przygotowywał się do chrztu, tak jak przygotowujemy dzieci do pierwszej Komunii Świętej, czy wchodzących w dorosłość nastolatków do bierzmowania. To właśnie podczas internowania kardynał Wyszyński stworzył ideę Wielkiej Nowenny, mającej przygotować naród do wielkiej rocznicy.
Na czym polegała Nowenna? Przez dziewięć lat (tak, to nie pomyłka, narodowe przygotowania do tamtej rocznicy trwały DZIEWIĘĆ LAT) Kościół starał się wprowadzić w codzienne życie Polaków treść Ślubów Jasnogórskich. Przez te lata po kraju peregrynował najdroższy sercu ówczesnych katolików obraz Matki Bożej Częstochowskiej, a w każdym kolejnym roku rozważano kolejne ustępy złożonych na Jasnej Górze ślubów.
A jak wyglądało przygotowanie obchodów w tym roku? Owszem, należy zachować wszelkie proporcje wyraźnie rozróżniając Millenium od 1050-lecia, ale nie sposób nie zauważyć, że do rocznicy, której przeżywanie przypadło w udziale naszemu pokoleniu, nie byliśmy przygotowywani… w ogóle. A tyle się przecież w międzyczasie zmieniło.
Mimo tego, wielkim organizacyjnym sukcesem polskiego Kościoła okazała się pielgrzymka papieża Franciszka połączona ze Światowymi Dniami Młodzieży. W porównaniu bowiem z młodzieżowymi imprezami z poprzednich lat, wszystko odbyło się po prostu godnie, a do użycia na chwilę powróciła nawet łacina – odwieczny język Kościoła. Szkoda tylko, że kilka miesięcy wcześniej najwyraźniej postanowiono, że Kościół będzie zwracał się już chyba wyłącznie do młodzieży, gdyż w kraju Chopina, Paderewskiego i Kilara kościelne obchody rocznicy 966 roku podsumowywał wystawiony na stadionie… musical „Jesus Christ Superstar”.
Nie sposób jednak nie zauważyć pewnej „dobrej zmiany” w postawie tych biskupów, którzy do tej pory byli skrajnie niechętni wszelkim inicjatywom związanym z intronizacją Chrystusa na Króla Polski. Do intronizacji takiej wprawdzie nadal nie doszło, ale polscy hierarchowie mimo wszystko uznali, że to właśnie akt dotyczący królewskiej godności naszego zbawiciela powinien zakończyć obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski. Powodów tej nagłej zmiany optyki nie przedstawiono, ale faktem pozostaje, że w krakowskich Łagiewnikach w listopadzie 2016 roku doszło do rzeczy niezwykłej w skali światowej. Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana komentowano pod każdą szerokością geograficzną. Wielu Polaków zaś, pozostaje za akt ów naszym biskupom po prostu wdzięcznymi.

Wierni
A my? Cośmy uczynili z rocznicą naszego Chrztu jako wierni katolicy? Byli tacy, którzy postanowili ponowić śluby Ojców złożone Matce Bożej na Jasnej Górze. Aż sześćdziesiąt pięć tysięcy osób podpisało się pod rotą ślubowania, złożoną u stóp Królowej Polski przez przedstawicieli Instytutu Ks. Piotra Skargi. To piękna inicjatywa.
Byli i tacy, którzy uznali, że jako naród, w rocznicę Chrztu Polski powinniśmy również pokutować za grzechy. Fundacja Solo Dios Basta zorganizowała więc w Częstochowie „Wielką Pokutę” – a więc wydarzenie, którego główną osią pozostawało niezbyt popularne w dzisiejszym świecie przyznanie się do grzechów i próba przebłagania za nie. To wielce symptomatyczne, że za organizacją tej narodowej pokuty stali właśnie świeccy, niejako podświadomie wyczuwający, że Pan Bóg nadal potrzebuje naszego żalu za grzechy, że w tej sprawie – mimo wielu zmian w Kościele – nic się nie zmieniło. Widok stu tysięcy ludzi przepraszających Boga za złe uczynki i zaniedbania, zarówno własne jak i narodowe, robił piorunujące wrażenie. Tym bardziej, że odbyło się to tuż po czarcich marszach.
Prócz duchowej walki pojawiały się też inne inicjatywy, jak chociażby publikowanie książek o wpływie Kościoła na cywilizację, o Mieszku I, oraz o Chrzcie Polski. W wielu z nich co prawda powtórzono tezy PRL-owskiej propagandy, mające świadczyć o tym, że przyjęcie wiary katolickiej przez władcę sprzed tysiąca lat było jedynie efektem politycznych kalkulacji i nie miało nic wspólnego z religijnością Mieszka, ale w wielu innych publikacjach pojawiały się odpowiednie dementi, czego w popularyzatorskich publikacjach ostatnich lat brakowało.
Nie sposób oczywiście ocenić dziś jak obchody Chrztu Polski, w tym przede wszystkim Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana, wpłyną na naszą duchową postawę. Można mieć jednak poczucie, że uroczystości rocznicowe nie były dla dzisiejszego statystycznego Polaka wystarczająco „atrakcyjne”, by się w nie aktywnie włączyć. To zapewne znak czasów, na którego udowodnienie dobrym przykładem pozostaje promowana przez wiele instytucji świeckich i kościelnych ciekawa idea oddolnej organizacji 1050 Mszy Świętych „w intencji Polski i o wierność przyrzeczeniom chrztu”. W Polsce istnieje niemal dziesięć tysięcy parafii, ale wiernych którzy chcieli i potrafili skłonić swoich proboszczów do odprawienia Mszy w tej intencji udało się znaleźć w… 776 miejscach. To chyba jednak mało.

Świat się dziwi
Po obchodach zorganizowanych w roku 2016 można więc czuć niedosyt. Ale zanim popadniemy w pesymistyczne nastroje, warto zdać sobie sprawę, że praktycznie żadna ze wspominanych wyżej inicjatyw, nie byłaby możliwa do zrealizowania w innych częściach Europy. Podczas Kongresu Społecznego organizowanego między innymi przez NCK i Ministerstwo Kultury, na którym rozmawiano o roli chrześcijaństwa w Polsce i Europie, gościł Holender Gerard van der Aardweg. Zwrócił uwagę, że jeśli w jego kraju którykolwiek urzędnik wpadłby na pomysł organizacji takiej imprezy za państwowe pieniądze, Unia Europejska prawdopodobnie rozważyłaby interwencję zbrojną. To oczywiście przerysowanie, które jednak zmusza do zastanowienia:
czy prezydent któregoś z europejskich państw gotów byłby w świetle kamer przyjąć Chrystusa za Króla, choćby deklarował, że robi to wyłącznie na użytek osobisty?
czy Zgromadzenie Narodowe jakiegoś innego państwa mogłoby zebrać się na spotkaniu z biskupami i uroczyście proklamować wdzięczność za akt Chrztu?
czy biskupi innych krajów mają na tyle odwagi, by ogłosić akt królowania Chrystusa?
czy w innych krajach Europy funkcjonują organizacje katolickie, potrafiące zmobilizować kilkadziesiąt tysięcy sympatyków?
Odpowiedź na te pytania jest oczywiście jednoznacznie negatywna. Chcemy czy nie, jesteśmy wyjątkowi.
I może to właśnie ta wyjątkowość to nasz największy dar dla Kościoła powszechnego w 1050 lat po tym, jak staliśmy się Jego dziećmi?

Krystian Kratiuk

Napisane przez: Wiadomosci 3obieg.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 05 sty 2017, 11:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/01/0 ... -hozjusza/

A może rok Hozjusza?
Posted by Marucha w dniu 2017-01-03 (wtorek)

Obrazek
Sługa Boży kardynał Stanisław Hozjusz. Źródło: hosianum.edu.pl


Gdy po raz kolejny usłyszymy, że rok 2017 jest „rokiem pamiątki reformacji” albo „rokiem Marcina Lutra”, pamiętajmy, że jako katolicy mamy własnych bohaterów. I to, w pewien sposób, związanych z Marcinem Lutrem.
Może więc katolicką odpowiedzią na „rok reformacji” mógłby być, szczególnie w Polsce, rok wielkiego kontrreformatora, kardynała Hozjusza?
Protestanci sposobią się do świętowania w roku 2017 okrągłej, 500. rocznicy antypapieskiego wystąpienia Marcina Lutra. Dało ono, w dalszej konsekwencji, początek heretyckiej rewolucji na sporym obszarze Europy.
Tymczasem współczesny Kościół coraz cieplej spogląda na ojca antykatolickiego ruchu i przyłącza się do celebracji rocznicy gorszących wydarzeń. Czy „rok reformacji” to godna dla katolików forma uczczenia roku 2017? Gdyby dzisiaj żył Stanisław kardynał Hozjusz, z pewnością polemizowałby nie tylko z protestantami, ale także ze sporą częścią katolików. Tak właśnie, z miłości do Kościoła, czynił przez całe swoje życie. Dzisiaj jest kandydatem na ołtarze.
Wybitny XVI-wieczny polski hierarcha katolicki, znany jest przede wszystkim ze sprowadzenia nad Wisłę zakonu Jezuitów. To jednak nie jedyne jego zasługi dla Kościoła i Ojczyzny. Już samo zaistnienie na arenie polskiej historii dzieła życia świętego Ignacego Loyoli wywarło wpływ nie tylko na duchowość naszego narodu, ale również na poziom wykształcenia polskich elit.
Z całą stanowczością można stwierdzić, że to właśnie Stanisław kardynał Hozjusz umożliwił rozpowszechnienie argumentów dla intelektualnej obrony polskich katolików przed heretykami i ich tezami. Wszak Jezuici stanowili w owych czasach najwybitniejszą kadrę nauczycielską i dali światu najprzedniejszych intelektualistów.
Nie inaczej było w Polsce, gdzie do szkół zakonu zapisywali się nawet protestanci. Przyciągała ich jakość nauczania, która szła w parze z jednoznacznym potwierdzaniem katolickich dogmatów. Mowy o dialogowej manii prześladowczej nie było.
Nie było jej również w życiu Stanisława Hozjusza. I to pomimo faktu, że był on człowiekiem epoki renesansu, dzięki wsparciu biskupa krakowskiego Piotra Tomickiego kształcił się na włoskich uczelniach i znał wielu, również zachodnich, humanistów. Szeroka wiedza o świecie nie przeszkadzała jednak polskiemu duchownemu w zachowaniu zasad wiary prawdziwego, bo jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła rzymskiego.
Co więcej, wywodzący się z mieszczańskiej rodziny niemieckiego pochodzenia purpurat był jednoznacznym przeciwnikiem herezji i dbał, by naród polski – jego naród – nie popadł w „niemieckie” błędy doktrynalne.
A było z czym walczyć. W XVI wieku luteranizm i kalwinizm zaczęły coraz gwałtowniej rozprzestrzeniać się po terenie Rzeczypospolitej, docierając do Małopolski i na Litwę. Szczególnie butnie poczynali sobie jednak protestanci w zamieszkałych przez niemieckojęzyczne mieszczaństwo ośrodkach miejskich tzw. Prus Królewskich, czyli Pomorza i Warmii.
Tymczasem kardynał Hozjusz, który po powrocie z Włoch do kraju przyjął pełne święcenia kapłańskie, wkrótce zaczął pełnić posługę biskupią właśnie na tym trudnym i niespokojnym terenie. Został biskupem chełmińskim, następnie zaś warmińskim.
Polski Sługa Boży, od czterech stuleci czekający na wyniesienie na ołtarze, nie odpowiedział na zagrożenia duchowe swojego ludu ciepłymi, acz pustymi gestami wobec protestantów. Zamiast tego rozpoczął sumienną i rzetelną pracę duszpasterską i teologiczną, wydając wiele dzieł broniących prawdziwej Wiary przed „biesową wiarką” – jak określał reformowane społeczności. Prace pióra kardynała Hozjusza chwalił m.in. św. Karol Boromeusz i Jerónimo Osório.
Ojciec Święty w roku 1561 wyróżnił Hozjusza kapeluszem kardynalskim. Następnie Polak został delegatem na ostatnią sesję Soboru Trydenckiego. Bronił tam przed heretycką napastliwością zasad świętej Wiary, hierarchicznej organizacji Kościoła z papieżem jako przewodnikiem i języka łacińskiego w liturgii. W roku 1574 został Wielkim Penitencjarzem i w Rzymie, gdzie pełnił swoją funkcję, dokonał żywota.
– Zasnął na zawsze człowiek uczony, nad wszystkich cnotliwy, chluba najznakomitsza, ozdoba stolicy papieskiej. Nam pozostawił smutek, a sobie radość zapewnił, za swe ogromne zasługi przyjęty do chwały niebieskiej. Tam wyjednuje nam łaskę u Boga, a wy, drodzy słudzy, rzecznikowi swojemu oddajcie należne honor – powiedział na pogrzebie kardynała Hozjusza w roku 1579 papież Grzegorz XIII.
Może warto rok 2017 przeżyć właśnie jako rok Sługi Bożego Stanisława kardynała Hozjusza, zamiast bawić się w zupełnie niezrozumiały „rok reformacji”?

Michał Wałach

http://www.pch24.pl/a-moze-rok-hozjusza ... z4Uh4aYVMr

Jest rzeczą iście szatańsko upokarzającą dla katolika widzieć głowę swego Kościoła podnoszącą zasługi Marcina Lutra, twórcy gnoju intelektualnego, kłamcy, jednego z największych szkodników, jakich zna ludzkość.
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 07 sty 2017, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.eczyzo.com/2017/01/zacznijmy ... olsku.html

Zacznijmy żyć w Polsce po polsku
Thursday, 5 January 2017

Z Bożą pomocą,
prawdą, dobrem, pięknem,
mądrością i odwagą
można pokonać każde zło
i zbudować Wielkie Dobro,
Wspaniałą i Silną Polskę!

Mam wreszcie w ręku książkę wydaną przez Białego Kruka „Repolonizacja Polski”, ale nie o niej chcę tutaj pisać, za wcześnie, przeczytałem dwa pierwsze teksty dopiero. Chociaż już ten pierwszy tekst p. prof. Witolda Modzelewskiego p.t. „Biznes legislacyjny uniemożliwia funkcjonowanie demokracji”, to szok, to skandal. Czy wiesz, jak tworzy się prawo, ustawy w Polsce? Ja nie wiedziałem. Ale teraz już wiem. To skandal.
Dodam tylko, że autorką drugiego tekstu w tej książce p.t. „Niech wolni Polacy sami napiszą Konstytucję dla wolnej Polski!” jest …, no zgadnij, kto, no …. Tak, p. prof. Krystyna Pawłowicz!
Ale wróćmy do naszego tematu.


Wiele już na ten temat pisałem wcześniej, zob. np. http://www.eczyzo.com/2017/01/nie-tylko-niedziela.html, ale teraz chcę zwrócić uwagę na inne dziedziny naszego polskiego życia. Powodem, że o tym piszę jest tekst umieszczony w blogpress.pl p.t. „Nie kupujcie produktów niemieckich, nie czytajcie ich prasy, nie pracujcie tam u nich!”, zob. http://blogpress.pl/node/23541
Zgadzam się w wielu miejscach z autorem tego tekstu.
Oczywiście Polka i Polak zatroskani o losy Polski i Polaków, Polak-patriota nie powinien brać do rąk tych szmatławców, gadzinówek, poczynając od „GW”. Ale to jeszcze nie wystarczy. Stanowczo za dużo zła jest także w tzw. naszych mediach. Dzisiaj, 6 stycznia 2017 roku, w tzw. naszych mediach najważniejsze są tylko dwa tematy, dwa problemy, dwie osoby, chyba więc, dwaj wielcy Polacy, … p. Kijowski i p. Petru!
Innych problemów nie ma schodzą na plan dalszy. A przecież nie trudno się domyśleć, że te wszystkie ‘zawieje’ i ‘zamiecie śnieżne’ ostatnich dni starego roku i pierwszych dni Nowego Roku są właśnie po to, aby państwo, naród i władze zajmowały się nie tym co trzeba.
Media również są wodzone za nos, zamiast poszerzać obszary dobra, sieją zamęt i naświetlają zło. Tego zła jest niestety ciągle w nich więcej niż dobra. Jak tak dalej będzie, to odwrócimy się plecami i do ‘naszych mediów’ i będziemy czytać tylko „Nasz Dziennik” i „Niedzielę”, bo na razie tylko tam jest dużo dobra.
‘nie pracujcie tam u nich’. Ja bym odniósł to również do naszych wybitnych sportowców, piłkarzy, siatkarzy, czy koszykarzy. Wracajcie do kraju, grajcie tylko w polskich drużynach. Rozwijajcie sport w Polsce. Nie wspomagajcie naszych odwiecznych … sąsiadów.
Chyba nie jest wielkim odkryciem, jeśli powiem, że np. p. Robert Lewandowski ma ogromny wpływ nie tylko na wyniki drużyn niemieckich, w których gra, ale również i na podniesienie poziomu piłki nożnej w Niemczech.
Dlaczego nie robić tego w Polsce i dla Polski i Polaków?
Czy tylko pieniądze mają wartość dla polskiego sportowca?
Byłbym również za tym, aby w polskich drużynach zawodnikami i trenerami, a przede wszystkim na początku, aby trenerami reprezentacji Polski w każdej dziedzinie sportu mogli być i byli tylko Polacy. Żeby Legia nie była Legią Cudzoziemską, tylko rzeczywiście Legią Warszawską.
Będę również namawiał polskie kobiety, polskie dziewczyny, aby zaprzestały uprawiać boks i zapasy. To okropny widok oglądać takie kobiece bijatyki, szczególnie, gdy uczestniczą w nich Polki.
Niech cały świat zdziczeje, zwyrodnieje, ale my, Polki i Polacy, nie musimy iść za ich przykładem. Róbmy wszystko, aby to oni szli za naszym przykładem, w każdej dziedzinie nie tylko w sporcie.
Poprzestanę na tym sportowym przykładzie, bo już zaczytałem się we wspomnianej wyżej książce Białego Kruka. Zachęcam do jej lektury.
Rodzina, dom, szkoła, kościół, uniwersytet, media, praca wychowują i kształtują nie tylko człowieka, ale po prostu cały naród. To dlatego, aby ten naród był polskim narodem, każdy z tych elementów wychowawczych też musi być polski.


Przestańmy już szukać wzorów w innych narodach i naśladować inne narody. Zacznijmy żyć w Polsce po polsku. Dajmy odpocząć innym narodom. Niech uczą się od jutra od nas.
Autor: Emanuel Czyzo o 18:26


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 08 sty 2017, 09:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawapolityka.pl/2017/01/pilka-c ... -niemcami/

Albo Amerykanie zamierzają bronić Niemiec przed Rosją olewając obronę Polski, albo będą przeszkodą dla ewentualnej niemieckiej inwazji na Polskę. Dla mnie wygląda to tak, jakby Amerykanie pod pozorem obrony Polski przed krwawym Putinem zabezpieczali tak naprawdę Polskę przed Niemcami. Nerwowe reakcje Niemców zdają się to potwierdzać.

Kopia artykułu:

Piłka: Czemu służy rozlokowanie amerykańskich żołnierzy wzdłuż granicy z Niemcami?
Paweł Kubala 7 stycznia 2017

Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej Marian Piłka zauważył, że żołnierze amerykańscy, którzy będą stacjonować w Polsce (pierwsza grupa przybyła dziś do Wrocławia), zostaną rozlokowani wzdłuż granicy polsko-niemieckiej. – Jeżeli dobrze rozumiem ten manewr, takie ich rozlokowanie może służyć tylko obronie naszej niepodległości przed niemieckim zagrożeniem. Chyba że to rozlokowanie ma służyć szybkiej ewakuacji w razie rosyjskiego zagrożenia – skomentował za pośrednictwem mediów społecznościowych.
– Żołnierze amerykańscy lądują w Polsce. MON ogłasza to wydarzenie jako wielki sukces polskiej polityki bezpieczeństwa. I dlatego postanowił ich umieścić w bazach wzdłuż granicy niemieckiej. Jeżeli dobrze rozumiem ten manewr, takie ich rozlokowanie może służyć tylko obronie naszej niepodległości przed niemieckim zagrożeniem. Chyba że to rozlokowanie ma służyć szybkiej ewakuacji w razie rosyjskiego zagrożenia. Inaczej nie potrafię zrozumieć intencji ministra Macierewicza umieszczenia amerykańskich jednostek wzdłuż niemieckiej, a nie wschodniej granicy – napisał Marian Piłka.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 10 sty 2017, 11:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/76651

Przed 11 stycznia - G. Soros, USA, CIA i kilka reflesji o sytuacji w Polsce
Krzysztofjaw, pon., 09/01/2017 - 12:08

W swoim tekście "Nowa geopolityka: nasze stosunki z Kremlem (1)" [1] napisałem m.in.:

"Polska - po Brexicie - jest dziś tak naprawdę newralgicznym krajem UE, która może doprowadzić do zmiany kierunku rozwoju UE i eliminacji z niej dotychczasowych elit. To nie są małe i oddalone od centrum Węgry. Stąd też jest taki atak zniemczonej starej UE na nowe władze polskie, bowiem Polska buduje wokół krajów Grupy Wyszehradzkiej alternatywę politycznego oblicza UE. Po nominacji D. Trumpa kraje te (w tym Polska) zostaną znacznie wzmocnione, co bardzo nie podoba się dotychczasowym elitom UE a najbardziej Niemcom".

Jako pewien suplement do tego tekstu - który jest zapowiedzią tematu 2 części moich geopolitycznych rozważań, która dotyczyć będzie naszych stosunków z USA oraz ze względu na szybko zbliżający się 11 stycznia - pragnę naprędce podzielić się z Szanownymi Czytelnikami kilkoma niepogłębionymi refleksjami na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce.

Otóż chyba ktoś mało obyty politycznie i naiwny (delikatnie mówiąc) może sądzić, że afera taśmowa (podsłuchowa) u Sowy i tam jeszcze gdzieś to była "robota" jakichś kelnerów napuszczonych przez jakiegoś Falentę. To jest po prostu niemożliwe.

Więc kto mógłby być i pewnie był kreatorem tejże afery?

Moim zdaniem w momencie zakończenia w 2013 roku tzw. resetu USA z Rosją dla USA rządy PO-PSL, które ten reset aprobowały, stały się już niepotrzebne a nawet przeszkadzające w nowej sytuacji skonfliktowania z Rosją. Trzeba więc było zrobić wszystko, aby zmienić władze w Polsce, zmienić na proamerykańskie i w sumie antyrosyjskie.

I wedle mnie cała ta afera podsłuchowa była wykreowana właśnie przez służby USA (CIA) i odniosła zamierzony skutek, bo PiS i A. Duda wygrali wybory. A przy okazji wszyscy Polacy dowiedzieli się jak antypolskie i antypaństwowe były rządy PO-PSL, dla których Polska była "dojonym" przez nich "teoretycznym państwem", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Ponadto dodatkowym pozytywnym skutkiem było pozbycie się z Polski wielkiego sprusaczonego szkodnika i psuja D. Tuska, który uciekł pod skrzydła krajanki A. Merkel.

Wybory w USA wygrał D. Trump, co rozwścieczyło lewacko-demoliberalne światowe elity a najbardziej chyba żydowskiego grandziarza (jak to określa S. Michalkiewicz) G. Sorosa i oczywiście - jak wspomniałem - Niemców i samej kanclerzyny. Podobnie zresztą jak rozwścieczyły tych lewaków i G. Sorosa raz Niemców wybory w Polsce i wygrana A. Dudy i PiS-u (ZP). A jak mocna to była wściekłość widzieliśmy przez cały rok po zachowaniach totalnej opozycji spod znaku .N, PO, KOD i częściowo PSL.

Po wyborach w USA (pomimo rozpaczliwych działań G. Sorosa i spółki) D. Trump uzyskał akceptację elektorów i już 20 stycznia zostanie prezydentem USA. Jednak do tego czasu panuje w USA jakby bezkrólewie. Stąd właśnie do owego 20 stycznia elity lewacko-demoliberalne, nasi totalni zdrajcy, G. Soros, Niemcy (w tym BND oraz niemieckie media w Niemczech i w Polsce)) i spółka chcieli doprowadzić do zamachu stanu w Polsce [2], aby D. Trumpa postawić przed faktem dokonanym.

Na szczęście próba się nie udała, ale PiS zapewne o niej wiedział... bo skąd od razu były przygotowane przenosiny obrad do Sali Kolumnowej i "wymuszenie" przez marszałka sejmu na totalno-radykalnej opozycji rozpoczęcia przygotowanego wcześniej scenariusza destrukcji państwa i działań zmierzających do zamachu stanu? Musieli mieć to przygotowane wcześniej, a więc jakieś służby musiały też o tym wiedzieć i sądzę, że też raczej - oprócz polskich - przede wszystkim CIA.

G. Soros co jakiś czas robi sobie odprawy swoich żołnierzy z całego świata (co pięć, sześć lat), ale sytuacja stała się poważna bo zamach stanu w Polsce się nie udał więc żydowski finansowo-polityczny grandziarz G. Soros wpadł w złowieszczą panikę i w trybie pilnym wezwał sobie na przełomie roku R. Petru do siebie. Co ustalili? Nie wiem, ale musieli coś ustalić, stąd CIA "odpaliła" aferę Petru i Kijowskiego (KOD to też G. Soros ze Smolarami i Michnikiem).

Reasumując. Wydaje się, że obecnie CIA jest jakby w konflikcie z D. Trumpem, ale ja w to nie wierzę, bo byliby samobójcami, więc chyba CIA znów zainterweniowała w Polsce i pokazała Polakom jak śmieszna, płytka, hipokrytyczna i antypolska jest obecnie totalna opozycja w postaci .N, KOD czy części PO oraz części PSL. Być może dzięki temu uda się zapobiec kolejnemu zamachowi stanu w Polsce planowanemu przez grandziarza, polskich zdrajców i elity lewacko-demoliberalne na 11 styczna 2017 roku. I jeżeli dotrwamy - jako Polska - do 20 stycznia i zaprzysiężenia D. Trumpa na prezydenta USA to PIS może liczyć na długie rządy, tym bardziej, iż naprawdę dla Polaków zrobił więcej niż wszystkie rządy od 1989 roku i Polacy naprawdę to widzą. a różnica intelektualna oraz osobowościowa obecnych kadr rządzących Polską jest wprost nieporównywalna do imbecylskich i prymitywnych kadr totalnej opozycji.

I jeszcze to przyśpieszenie wejścia do Polski wojsk amerykańskich z ciężkim sprzętem bojowym...

G. Soros oczywiście w swoim starczym umyśle lamentuje, że odradza się na świecie faszyzm i ludzie odwracają się od totalitarnych lewackich idei i tychże elit oraz unicestwiają tym samym chore zamierzenia zbudowania przez nich czegoś na kształt NWO i Jednego Rządu Światowego. Musimy się więc na pewno spodziewać, że będzie próbował jeszcze raz w Polsce, być może właśnie 11 stycznia dokonać przewrotu. Mam mam nadzieję, że mu i lewackim międzynarodowym elitom oraz naszym totalniackim targowickim zdrajcom się to nie uda. Liczę tu na mądrość Polaków, polskie władze, polskie i też nam sojusznicze służby specjalne i na wykazaną śmieszność, i intelektualną oraz osobowościową pustkę radykalnej opozycji, ale trzeba naprawdę uważać, bo oni są zdolni do wszystkiego, nawet do przelania polskiej krwi.

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/0 ... nki-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/1 ... nania.html

Krzysztofjaw - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 14 sty 2017, 08:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wiernipolsce.wordpress.com/2017 ... oldateska/

Po co Polakom amerykańska soldateska?
13 Styczeń 2017 in Polityka.

Nasi politycy, nasza elita polityczna i najbardziej światli obywatele III i IV i pół RP z pewnością nie są głupcami, wiedzą więcej niż my, choćby z tej racji że stykają się także z innymi politykami z Rosji Niemiec USA, rozumieją więcej niż my i są w stanie przewidywać więcej niż my.
Bo co możemy my wiedzieć, skromny ludek, to oczywiście co nam ci światli powiedzą, co napiszą nam w mediach, albo co wydumają ci co próbują coś wydumać. Ci ostatni działają za pośrednictwem internetowego przekazu i ich wydumanie najczęściej sprowadza się do tego że stwierdzają, że rządzą Żydy, że Polski już nie ma, że mamy Polin.
Ale wróćmy do naszych politycznych elit.
Mówią nam że mamy zagrożenie ze strony Rosji, że Rosja odbudowuje swoją imperialną potęgę i nabiera imperialnych apetytów nie tylko na dawne republiki ZSSR ale także na Polskę. Mamy zatem według nich zagrożenie ze strony Rosji. Stąd potrzeba nam obecności amerykańskiej armii, amerykańskich żołnierzy i amerykańskich czołgów.
Tylko czy oni w to wierzą, w to ruskie zagrożenie?
Coś mi się zdaje że nie wierzą, że raczej żywią obawy i to potężne w stosunku do naszego najbliższego i najnowszego sojusznika zza Odry i Nysy Łużyckiej. Te obawy żywią oczywiście nie wszyscy i nie w jednakowym stopniu, bo taki Tusk czy Schetyna, czy ci wszyscy co mieli dziadków w Wermachcie, a takich w Polsce może być co najmniej kilka jeśli nie kilkanaście milionów.
Gdyby wierzyli w zagrożenie ze strony Rosji, a konkretnie ze strony Kaliningradu no to by oczywiście powiększyli stan osobowy polskiej armii, jej szybkie dozbrojenie i po strachu. Mamy przecież pod bronią jak nam mówią i piszą 150 tysięcy doskonale wyszkolonych ( już chyba zawodowych ) żołnierzy wiec jesteśmy w stanie odeprzeć ewentualny atak ruskich.
Mamy 150 tysięcy, tylko tak mi się zdaje że na papierze, na wykresach w MON w Warszawie bo kto wie czy faktycznie nie ma ich wiecej lub może mniej niż 150 tysięcy chłopa.
Czemu tak myślę? Otóż było dawno temu w Olsztynie sześć jednostek wojskowych i sztab piętnastej DZ (dywizji zmechanizowanej) ( jako dzieciak chodziłem tam na filmy radzieckie jakie wyświetlano dla oficerów tego sztabu). Była też oficerska szkoła.
To na terenie tej szkoły była hala sportowa gdzie miałem okazję startować w zawodach miedzy szkolnych bodaj w klasie siódmej i także grywać w zawodach w koszykówkę, także w okresie mego do szkoły podstawowej uczęszczania.
Tak więc było sześć jednostek wojskowych, sztab DZ i wyższa szkoła oficerska.
Gdyby polska armia liczyła jak podają 150 tysięcy żołnierzy to z poprzedniej trzystutysięcznej armii, połowa, to znaczy co najmniej trzy jednostki mielibyśmy dalej na terenie miasta, a faktycznie nie ma ani jednej.
Przy budynku administracyjnym wyższej szkoły wojskowej widuje się kilkanaście samochodów osobowych, co b oznaczało że jednak kilkanaście osób tam jednak pracuje, pełni służbę.
W okresie rządów Tuska pojawiały się informacje, że ma tam powstać szkoła NATo–wska dla Bundeswery, ale są jakieś sprzeciwy, wątpliwości….
Wyobraźcie sobie państwo 500 uzbrojonych niemieckich żołdaków z zapleczem na którym są niby do ćwiczeń czołgi, moździerze, rakietnice, miotacze ognia, ciężkie karabiny maszynowe.
No i jak pisałem mamy tu sporo tych co mieli dziadków w Wermachcie, bo trzeba wiedzieć, że o ile z miast dawnych Prus wschodnich Niemcy w większości wyjechali, to już na terenach wiejskich w większości pozostali. Kiedy po ślubie zamieszkałem z teściami na wsi, ale bardzo blisko miasta, to jadąc do pracy w autobusie słyszałem jak sobie miejscowi tak zwani chłopo robotnicy szprechają po niemiecku. I to było normą.
500 żołdaków niemieckich w dawnej szkole wojskowej i na urzędzie miasta taki potomek co miał dziadka w Wermachcie czy w gestapo i mamy znowu Prusy wschodnie.
Ponoć w Szczecinie są już jednostki mieszane polsko Niemieckie.
I tego zapewne się obawiają polscy politycy, a nie inwazji Putina.
Stąd amerykańscy żołnierze to jakby zamknięcie furtki dla dalszego posuwania się Niemiec na tereny rzekomo w tymczasowej administracji Polski.
W takim układzie pomysł Macierewicza na stworzenie oddziałów obrony terytorialnej wydaje się być także na czasie.
Bo dziś Mamy Kaczyńskiego niechętnego Niemcom ale Tuska i tusko podobnych na zapleczu.
A tak na marginesie. Mamy szczęście, że Niemcy bez przerwy mają jakieś problemy, a to z integracją Unii, a to z jej traktatami, a to z kryzysem w Grecji a to znowu z falą emigrantów z z krajów arabskich.
To nam dało czas na dotarcie się w nowych warunkach po katastrofie transformacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 15 sty 2017, 09:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/76700

Strategii J. Kaczyńskiego ciąg dalszy. Z. Ziobro zaskarża wybór sędziów TK!
Krzysztofjaw, sob., 14/01/2017 - 13:50

Wielokrotnie pisałem, że Jarosław Kaczyński nie jest tylko taktykiem, ale też i strategiem. I to politycznym strategiem, któremu liderzy obecnej totalnej opozycji nie dorastają nawet do pięt. W sumie to niedobrze dla polskiej demokracji, bo silna merytoryczna opozycja jest zawsze potrzebna i służy dyskusji oraz kontroli określonej władzy.

Sądzę, że tak idiotycznej totalnej opozycji nawet sam lider PiS-u się nie spodziewał. Ci antypolscy zdrajcy stanu przegrywają wszystko i tylko potwierdzają, że sterują nimi ludzie, którzy ich wykreowali i dają im zapewne pieniądze na wszelkie działania. A ten, który daje pieniądze wymaga i wymagał obalenia rządów obecnej władzy, nawet z prezydentem na czele.

I być może by się to w końcu udało, gdyby PiS (ZP) dał się sprowokować do bieżących kłótni i tak naprawdę nie rządził a... było to możliwe. A rząd po prostu robił swoje i nie zważając na totalną obstrukcję opozycji niemal do każdej nowej ustawy spokojnie ją uchwalał i dokonywał realnych rządowych działań. I to działań dla dobra Polaków. Realizował po prostu i realizuje obietnice wyborcze i ludzie to widzą. Stąd taki mały odzew na rozpaczliwe prośby totalnej opozycji o miliony ludzi na ulicach. Stąd nikły - oprócz zafiksowanych lemingów, ludzi dawnych komunistycznych służb specjalnych i beneficjentów III RP - udział Polaków w procesie obalania nowej władzy. Przez ten jeden rok PiS (ZP) zrobił więcej niż PO-PSL przez osiem lat, przy czym PO-PSL marnowała pieniądze i antypolsko - mówiąc brzydko i kolokwialnie - doiła nasz kraj i wszystkich Polaków.

Polacy naprawdę nie są tacy głupi jak wydaje się to T. Lisowi - są o wiele mądrzejsi, co napawa frustracją antypolaków spod znaku A. Michnika, D. Tuska, R. Petru, M. Kijowskiego, Smolarów, L. Balcerowicza, Hartmana, G. Schetynę, G. Sorosoa i wszelkie lewacko-demoliberalne elity w Europie i na świcie. Nie wymieniłem wszystkich antypolaków w Polsce, ale każdy może ich wskazać "na pęczki", począwszy od samorządów aż do władz centralnych, mediów, artystów.

I chyba nie ulega wątpliwości, że tak naprawdę najważniejszym obecnie strategiem politycznym obecnych władz jest J. Kaczyński. To naprawdę twardy facet. Przez dziesięciolecia był atakowany "poniżej pasa", niejednokrotnie prognozowano mu niebyt polityczny, stracił brata, był szykanowany i wyśmiewany a jednak przetrwał i w końcu wypromował i doprowadził do zwycięstwa zarówno A. Dudę, B. Szydło jak i cały PiS. To polityk ukształtowany od lat i wiemy o nim niemal wszystko. To zupełnie inna jakość niż jakieś naprędce wystrugane figurki typu R. Petru czy M. Kijowski.

J. Kaczyński uczy się na swoich błędach, choćby z lat 2005-2007. Zresztą PiS będąc przez tyle lat w opozycji był opozycją merytoryczną. Zgłaszał ustawy, organizował kongresy merytoryczne politycznie i gospodarczo. Nigdy nie był opozycją totalną i przez myśl nie przeszło J. Kaczyńskiemu, aby działać tak bezprawnie i antypolsko jak czyni to dziś totalna opozycja. Dziś to daje rezultaty w postaci wielu świetnych ministrów, którzy rządzą dla Polski i Polaków a pani premier B. Szydło okazuje się być najlepszym premierem od 1989 roku. Podobnie jest z prezydentem... porównajcie choćby klasę pijaka A. Kwaśniewskiego i infantylnego B. Komorowskiego z klasą A. Dudy i jego małżonki... To jakiś kosmos odległości wykształceniowo-intelektualno-osobowościowej.

Można prześledzić wiele działań PiS-u (ZP) i J. Kaczyńskiego, które były strategicznie przemyślane. W takiej analizie zacząć by wypadało od samego składu Konwentu Seniorów (Prezydium Sejmu), gdzie PiS przeforsował swoją większość kosztem PSL. A to oznaczało i oznacza, że to PiS kontroluje charakter i treść obrad Sejmu... Wyobraźmy sobie sytuację, gdyby była równowaga lub przewaga opozycji. Byłaby dywersja totalnej opozycji rozkładająca i niwelująca w ogóle możliwość normalnych obrad Sejmu. Podobnie było z TK, jak też z niemal wszystkimi działaniami, w tym z ostatnią kompromitacją totalnej opozycji i zapobieżeniu przez PiS (ZP) i prezydenta siłowego zamachu stanu, który w grudniu - przy pomocy m.in. zdrajcy D. Tuska - chciała dokonać totalna antypolska opozycja.

Ale wojna trwa nadal i sądzę, że J. Kaczyński wyprzedza totalną opozycję o kilka długości. Wie dobrze, że antypolacy z zewnątrz i z wewnątrz będą dalej próbowali obalić obecne władze.

Teraz wymyślili sobie budżet jako obszar ataku na PiS (ZP). Sprawa jest zamknięta bo prezydent A. Duda już podpisał ustawę budżetową i w poniedziałek będzie ona wydrukowana w Dzienniku Ustaw. Dyskusji nad budżetem nie było i sama totalna opozycja z niej zrezygnowała zaślepiona wykonywaniem rozkazów obalenia za wszelką cenę obecnych władz. Przegrali całkowicie: budżet uchwalony mimo wyciągniętej do zgody ręki J. Kaczyńskiego. Sądzę, że on wiedział, że półgłówki z totalnej opozycji nie zaakceptują żadnego kompromisu, stąd szybkie i bez poprawek uchwalenie przez Senat budżetu i równie szybkie podpisanie go przez prezydenta.

Teraz totalna opozycja będzie chciała zapewne zaskarżyć sposób uchwalenia budżetu w Sali Kolumnowej, choć było wymagane kworum a nigdzie nie jest zapisane prawnie, że ustawy muszą być uchwalane jedynie na sali plenarnej Sejmu. Sejm tworzą wybrani przez naród posłowie a nie budynki czy też określone sale obrad. Problem w tym, że TK nie ma kompetencji oceniania sposobu uchwalania ustaw a jedynie może oceniać zgodność ich treści z Konstytucją RP. A sama treść ustawy budżetowej w żadnym punkcie nie jest niezgodna z Konstytucją RP, więc TK nie podstaw do uznania jej za niekonstytucyjną.

Wszystko więc jest jasne, ale trzeba wiedzieć, że w TK przewagę 8 do 7 mają dzisiejsi totalniacy opozycyjni i naprawdę nie wiadomo, co mogłoby przyjść im do głowy... bowiem za czasów A. Rzeplińskiego TK dokonywał ekwilibrystycznych cudów, aby tylko pogrążyć obecne władze i usprawiedliwiać posunięcia władz odeszłej w niesławie III RP.

Więc co sobie strateg J. Kaczyński wraz ze współpracownikami obmyślił? Otóż nagle - po zwycięstwie i neutralizacji próby siłowego zamachu stanu - prokurator generalny Z. Ziobro zaskarżył sposób wyboru w 2010 roku trzech sędziów TK, reprezentujących dzisiejszą totalną opozycję, t.j.: Stanisława Rymara, Piotra Tulei i Marka Zubika. Z. Ziobro miał ku temu jakieś prawne podstawy, bowiem owi sędziowie wybrani zostali blokowo a nie indywidualnie, co nakazuje prawo.

Ale znów... TK nie ma kompetencji do oceniania sposobu uchwalania decyzji Sejmu a jedynie zgodności treści ustaw czy uchwał z Konstytucją RP, o czym zresztą - nawet ganiąc Z. Ziobrę - mówi wprost J. Kaczyński. Więc tak naprawdę TK nie może zajmować się sprawą wyboru sędziów w 2010 roku, które zaskarżył Z. Ziobro. TK musi wydać taką opinię a jeżeli ją wyda (za czym oczywiście będą głosować zagrożeni utratą stanowisk wskazani przez Z. Ziobro sędziowie TK) to również TK nie będzie mógł zajmować się sposobem uchwalania budżetu. I sprawa budżetu jest załatwiona w TK... Nie genialne? Owszem, ale świadczy to tylko o tym, że J. Kaczyński jest genialnym strategiem a dodatkowo przełożenie obrad Sejmu na 25 stycznia (po zaprzysiężeniu już D. Trumpa - 20 stycznia) całkowicie stawia totalna opozycje w odwrocie i przynajmniej daje obecnym władzą rządzenie co najmniej przez dwie kadencje.

Pozdrawiam

Krzysztofjaw - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 21 sty 2017, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=28125

Ronald Lasecki: Bez megalomanii i kompleksów – o polską politykę bezpieczeństwa
20 stycznia 2017 16:33

Zainstalowanie w Polsce amerykańskich baz wojskowych obnażyło zabawną niekonsekwencję w argumentacji ich neokonserwatywnych zwolenników, przedstawiających się zazwyczaj jako polscy patrioci. Zdaniem tych środowisk, Polska powinna zabiegać o rozmieszczenie na swoim terytorium jak największej liczby amerykańskich żołnierzy i sprzętu wojskowego, równocześnie zabiegając o rolę przywódcy państw środkowoeuropejskich, czy wręcz regionalnego mocarstwa i hegemona. Niekonsekwencja kryje się w skontaminowaniu w tej narracji dwóch wykluczających się ról, które Polska miałaby równocześnie odgrywać w stosunkach międzynarodowych: roli regionalnego mocarstwa i roli amerykańskiego protektoratu w wymiarze bezpieczeństwa.

Czym jest mocarstwo?
Koniecznym atrybutem państwa jest samowładność i całowładność, tak więc zdolność samodzielnego organizowania i prowadzenia swoich spraw wewnętrznych i szeroko rozumianego obrotu zewnętrznego. Mocarstwo od zwykłego państwa różni się większą siłą, pozwalającą mu decydować o stanie rzeczy również poza swoimi granicami – inne państwa, kształtując swoją politykę wewnętrzną i obrót ze środowiskiem zewnętrznym, zmuszone są uwzględniać zmienną w postaci istnienia i postawy mocarstwa, gdyż jest ono w stanie wywierać na nie wpływ niezależnie od ich woli.
By być regionalnym mocarstwem, Polska musiałaby zatem być nie tylko państwem podmiotowym wewnętrznie i zewnętrznie, lecz również zdolnym do efektywnej projekcji siły w określonym regionie. W wersji minimalistycznej zwolennicy mocarstwowej Polski przypisują jej taka rolę wobec Grupy Wyszehradzkiej, czasem postulując jej poszerzenie również o Chorwację. W wersjach bardziej ambitnych chcą widzieć mocarstwowe oddziaływanie Polski również wobec państw bałtyckich i Ukrainy oraz Białorusi.
Żeby faktycznie spełniać wobec tych państw rolę mocarstwa i przywódcy, Polska musiałaby być w stanie na przykład efektywnie wspomóc Węgry wobec niedawnego naporu cudzoziemskich najeźdźców na południowe granice tego państwa. By występować w roli „starszego brata” wobec Chorwacji, musiałaby na przykład być w stanie wysłać wojskowy kontyngent ekspedycyjny dla wspomożenia tego państwa w wojnie z Serbią lub realizacji misji typu „peace-keeping” lub nawet „nation-building” w Bośni i Hercegowinie.
Nietrudno zauważyć, że ani obecnie ani w dającej się przewidzieć przyszłości Polska nie będzie w stanie występować wobec państw środkowej Europy w roli przywódcy, mocarstwa, ani tym bardziej hegemona. Rojenie takich wizji to polityczna mitomania godna gimnazjalistów kolorujących w atlasach różne państwa na biało-czerwono lub pokrzykujących na ulicach o „polskim Lwowie” i „polskim Wilnie”lub granicy polsko-chińskiej na Uralu.
Rzeczywistość powinna nastrajać nas w dużo mniejszym stopniu do samozadowolenia, w dużo większym zaś do wytężonej pracy nad zwiększeniem politycznej mocy własnej wspólnoty, bo dziś, nawet w aspekcie moralnym i ideologicznym, wzorem i przywódcą dla sił patriotycznych w państwach Europy środkowej – również w naszym kraju (vide: hasła „drugiego Budapesztu”) – nie jest Polska rządzona przez PiS, lecz Węgry rządzone przez Viktora Orbána.
Nie jednak o krytykę naszej megalomanii narodowej mi w tym miejscu chodzi; to tylko spostrzeżenie poczynione na marginesie. Zwrócić chciałem raczej uwagę na coś, co jest oczywiste, od czego jednak odwraca się naszą uwagę: że państwo niekontrolujące własnej polityki bezpieczeństwa lecz zdające się w tej dziedzinie na zewnętrznego protektora samo nie może występować w roli protektora wobec państw trzecich. Polska nie może być równocześnie amerykańskim protektoratem wojskowym i liczyć, że inne państwa Europy środkowej będą opierać się na niej jako na swoim opiekunie i przywódcy.

Czym jest protektorat?
Protektorat to państwo, które nie jest zdolne lub nie chce spełniać na całości lub części swojego terytorium rdzeniowych funkcji państwa i przekazuje te funkcje innemu państwu – swojemu protektorowi. Polityka bezpieczeństwa należy do rdzeniowych funkcji państwa; bez niej państwo niezdolne jest zabezpieczyć się przed presją środowiska zewnętrznego. Państwo cedujące na swojego protektora zadania z zakresu bezpieczeństwa zewnętrznego to państwo, którego rozwój i samo istnienie zależne są od zmiennej pozostającej poza kontrolą jego władz – od dobrej woli państwa-opiekuna. Państwo takie nie może być wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa ani twórcą strategii atrakcyjnej dla państw trzecich, gdyż nie jest w stanie lub nie chce być gwarantem bezpieczeństwa dla samego siebie.
Pseudopatriotyczna paplanina atlantystów jest zatem pozbawiona elementarnej spójności i konsekwencji. Próbują nas oni przekonać, że jedyną gwarancją bezpieczeństwa Polski było przekształcenie jej w protektorat wojskowy USA i że zarazem tak zdegradowana geopolitycznie Polska stać się powinna promotorem uzależnienia od Stanów Zjednoczonych innych państw środkowoeuropejskich i ich regionalnym przywódcą z namaszczenia Waszyngtonu. Nie ma jednak powodu, by rządy z Wilna, Pragi, Zagrzebia lub Budapesztu obrały drogę do Waszyngtonu prowadzącą przez Warszawę. Dużo łatwiejsze i bardziej obiecujące jest dla nich nawiązanie połączenia bezpośredniego – z pominięciem Warszawy która nie ma im nic do zaoferowania.

Jak nie być protektoratem?
W geopolitycznej narracji atlantystów paradoksalnie łączą się motywy narodowej megalomanii i kompleksu narodowej niższości – nie wiedzieć czemu Polska ma być tam uznawana za „naturalnego przywódcę” państw zachodniosłowiańskich i nie być zdolna do samodzielnego zapewnienia sobie trwania i rozwoju. Obydwa te twierdzenia są fałszywe, przy czym pierwsze jest dowodem kompleksu wyższości, drugie zaś – kompleksu niższości. Polska polityka bezpieczeństwa powinna zaś być układana i prowadzona w myśl przesłanek realizmu, to jest w sposób wolny od wszelkich kompleksów, trzeźwy, w oparciu dogłębną znajomość i zrozumienie rzeczywistości – ale też w sposób odważny, innowacyjny i elastyczny.
Tak jak nie ma powodów by oczekiwać że inne państwa środkowoeuropejskie uznają w Polsce „naturalnego przywódcę” tylko z racji tego, że kraj nasz przewyższa je pod względem powierzchni i wielkości zaludnienia, tak nie ma powodu by z racji ustępowania przez Polskę pod tymi względami innym państwom, skazywać z góry na porażkę wszelką samodzielną strategię Polski wobec nich. Własną politykę bezpieczeństwa od lat efektywnie prowadzą państwa od Polski mniejsze jak Szwajcaria, Szwecja, Finlandia, Turkmenistan, Korea Północna, od niedawna zaś także Filipiny pod rządami Rodrigo Duterte.

Zewnętrzny wymiar polityki bezpieczeństwa
Polityka bezpieczeństwa może mieć bowiem charakter ofensywny lub defensywny. W pierwszym przypadku zakłada neutralizację zagrożenia przez atak i likwidację go poza granicami państwa. W drugim przypadku opiera się na odstraszaniu państwa mogącego być źródłem zagrożenia groźbą zadania mu już na terytorium państwa odstraszającego tak wysokich strat i podniesienia kosztów ewentualnego zwycięstwa do tak wysokiego poziomu, że wszelkie poczynania agresywne czyni to nieopłacalnymi. W ten sposób państwo o mniejszym potencjale, choć prowadzące odważną, realistyczną i sprężystą politykę bezpieczeństwa, jest w stanie zabezpieczyć się przed państwem silniejszym. Dzięki temu władza w dotychczasowej historii stosunków międzynarodowych nie uległa koncentracji, państwa silniejsze zaś nie pochłonęły państw słabszych jak błędnie prognozował że się stanie Friedrich Ratzel.
W wymiarze zewnętrznym strategię odstraszania skutecznie realizowała ją w latach 1960. Francja pod rządami de Gaulle’a. Państwo to dysponowało wówczas potencjałem broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia ustępującym liczebnie amerykańskiemu i sowieckiemu, lecz wystarczającym dla zniszczenia w przypadku wojny największych miast obydwu mocarstw światowych. Jak zauważył de Gaulle, Francji nie był potrzebny potencjał wystarczający do „wielokrotnego zabicia” jej przeciwników: by skutecznie odstraszyć ich od ataków na Francję, wystarczyło, że Francja będzie w stanie „zabić ich raz”. Podobną strategię „kosztownego dla agresora odwetu” z powodzeniem prowadzi również Korea Północna a próby w tym kierunku podejmuje wiele zbrojących się w broń strategiczną państw azjatyckich jak Iran i Pakistan.

Wewnętrzny wymiar polityki bezpieczeństwa
W zakresie strategii odstraszania realizowanej na własnym terytorium państwowym Polska posiada bogate tradycje organizacji konspiracyjnych, terroryzmu i działalności powstańczej. Idea „narodu pod bronią” powstającego powszechnie w obronie ojczyzny żywa była już w instytucji szlacheckiego pospolitego ruszenia czasów monarchii jagiellońskiej. Strategie wojny partyzanckiej i „wojny ludowej” tworzyli XIX-wieczni rewolucjoniści jak Wojciech Chrzanowski, Karol Stolzman, Henryk Kamieński, Karol Hoffman, Kazimierz Duch i inni. Praktycznych doświadczeń w tej dziedzinie dostarczyły walki partyzanckie pozbawionych broni i walczących w odosobnieniu leśnych oddziałów Powstania Styczniowego w latach 1860. i antykomunistycznego podziemia zbrojnego („żołnierzy wyklętych”) lat 1940.
Warto przyjrzeć się też metodom walki innych ludów zamieszkujących dawniej na ziemiach polskich; na przykład ukraińskiej taktyce wykorzystania obozów warownych na płaskim terenie – od bronienia się przez kozacką piechotę przed silniejszym przeciwnikiem wśród spiętych w okrąg i okopanych taborów w XVII w. po nawiązujący do tej tradycji kijowski „Majdan” w 2014 r. Inspirujących wniosków dostarcza też żydowskie powstanie w getcie warszawskim w 1943 roku; z powodzeniem wykorzystał je rodzący się Izrael w defensywnej fazie wojny 1948 r. (strategicznie poległszy zarazem w 2006 r. wobec zastosowania podobnej strategii przez libański Hezbollah).

Ramy dla wewnętrznego wymiaru polskiej polityki bezpieczeństwa
Prawdziwym gwarantem bezpieczeństwa Polski byłoby zatem rzetelne przygotowanie strategii odstraszania zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. W tym pierwszym przypadku znaczenie będzie miała – zgodnie z zaleceniami Ignacego Prądzyńskiego i Józefa Bema – koordynacja działań jednostek regularnych i nieregularnej wojny ludowej. Ta druga powinna być prowadzona przez wojska obrony terytorialnej, które nawiązywać powinny swym etosem do powstańców styczniowych i „żołnierzy wyklętych”oraz czerpać z doświadczeń walk z silniejszym przeciwnikiem prowadzonych w mieście przez powstańców żydowskich z Warszawy 1943 r.
Umiejętnie przygotowana strategia odstraszania w wymiarze wewnętrznym pozwoliłaby w zupełności zneutralizować najbardziej dziś prawdopodobne zagrożenia dla bezpieczeństwa naszego kraju: groźbę sprowokowanej i wspieranej przez USA i/lub UE „kolorowej rewolucji” (jest to scenariusz o wiele bardziej prawdopodobny niż groźba rosyjskiej agresji konwencjonalnej, którą nieustannie straszą nas atlantyści); groźbę amerykańskiej „interwencji w obronie demokracji”poprzez bombardowania NATO i/lub amerykańską inwazję na wybrzeże Bałtyku i konwencjonalny atak na Polskę z baz amerykańskich w Niemczech z możliwym współudziałem jednostek niemieckich; groźbę inwazji pozaeuropejskich imigrantów lub uchodźców z ogarniętej konfliktami etnicznymi zachodniej Europy lub z ogarniętej wojną lub rewolucją Ukrainy lub Białorusi; groźbę irredentystycznych rajdów ukraińskich nacjonalistów na ziemie polskie i/lub zamieszek z udziałem ukraińskich emigrantów w Polsce; groźbę konwencjonalnej wojny z Rosją i Białorusią; groźbę konwencjonalnej wojny granicznej z nacjonalistyczną Ukrainą.

Najpewniejsza gwarancja bezpieczeństwa
W wymiarze zewnętrznym, najpewniejszym gwarantem bezpieczeństwa i środkiem odstraszania jest dziś broń atomowa. Żadne z państw atomowych nie stało się dotychczas przedmiotem agresji zewnętrznej, te zaś państwa które pozbyły się broni masowego rażenia – na przykład Libia, Irak i Syria broni chemicznej – zostały zniszczone. Dowodzi to, że opracowany w czasie Zimnej Wojny reżym NPT jest już przestarzały i nie odpowiada współczesnym zagrożeniom dla bezpieczeństwa międzynarodowego.
W warunkach rywalizacji USA-ZSRS czynnikiem sprzyjającym pokojowi była nieproliferacja broni atomowej, jednak w warunkach załamania się równowagi światowej i zastąpienia jej systemem koncentrycznym z zajmującym w nim centralną pozycję agresywnym i nieograniczanym niczym supermocarstwem amerykańskim, to równoważąca na powrót stosunki międzynarodowe proliferacja broni nuklearnej stałaby się czynnikiem pokojowym i stabilizującym.
Polska tożsamościowa powinna postulować i działać na rzecz zapewnienia międzynarodowej równowagi i umocnienia pokoju światowego poprzez dążenie pozyskanie dla siebie broni atomowej. W tym celu należałoby oczywiście wystąpić z reżymu NPT, czego precedens stworzyła w Korea Północna w 2003 r. Sama powszechna akceptacja NPT jest dość świeżej daty i nastąpiła równolegle z przekształceniem biegunowego układu międzynarodowego (USA-ZSRS) w układ koncentryczny (z USA jako centrum) po zakończeniu Zimnej Wojny (np. RPA przystąpiła do NPT w 1991 r., Francja i Chiny – w 1992 r.).
Wnioskiem stąd zatem jest, że przekształcenie koncentrycznego systemu stosunków międzynarodowych w system policentryczny oznaczać będzie również rewizję podejścia do proliferacji broni masowego rażenia. Polska w okresie Zimnej Wojny posiadała własny program nuklearny (dokonano syntezy jądrowej i termojądrowej, wysoki poziom osiągnęły prace gen. Sylwestra Kaliskiego) i powinno się przygotować grunt dla powrotu do niego.

Wielka strategia
Zasadnicza różnica pomiędzy narzędziami odstraszania w wymiarze wewnętrznym i w wymiarze zewnętrznym to różnica kosztów. Odstraszanie kosztowną do przełamania obroną na własnym terytorium i trudną do stłumienia wojną partyzancką – w sprzyjających okolicznościach przeradzającą się w wojnę ludową, możliwe jest przy niewielkich nakładach materialnych do jakich zdolna jest dzisiejsza Polska. Odstraszanie w wymiarze zewnętrznym (odwetowego ataku na państwo-agresora) wymaga kosztownych środków materialnych (broń ABC, rakietowe środki jej przenoszenia) .
W przypadku gaullistowskiej Francji, zwiększenie własnej force de frappe dzięki broni A możliwe stało się po wpisaniu jej w bardziej kompleksową strategię państwową obejmującą wzmocnienie władzy państwowej, suwerenność walutową i stworzenie gospodarki opartej na nowoczesnych gałęziach przemysłu, deproletaryzację warstw robotniczych i uspołecznienie kapitalizmu oraz politykę wielkości narodowej (la grandeur nationale). W przypadku Polski również wymagałoby to prowadzonej pod śmiałym przywództwem globalnej odnowy (1) w duchu statokratycznym, patriotycznym i tożsamościowym. Jest to więc zadanie dalekosiężne, konieczne jednak do realizacji, jeśli chcemy naprawdę zapewnić bezpieczeństwo, stabilność i warunki pokojowego rozwoju zarówno naszej własnej wspólnocie politycznej, jak i naszym sąsiadom.

Ronald Lasecki

1. „Odnowa” to tytuł pierwszego tomu niedokończonych powojennych wspomnień de Gaulle’a. Zob. Ch. De Gaulle, Pamiętniki nadziei, Warszawa 1974


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 23 sty 2017, 10:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2017/01/22/s ... ralizmowi/

Św. Tomasz z Akwinu przeciwko multikulturalizmowi
Ostatnia aktualizacja: 22 stycznia 2017 | Komentarzy | 220 Odsłon

Święty Tomasz z Akwinu, Akwinata, łac. Thomas de Aquino (ur. ok. 1225, zm. 7 marca 1274) – filozof scholastyczny, teolog, członek zakonu dominikanów, jeden z Doktorów z Kościoła. Był jednym z najwybitniejszych myślicieli w dziejach chrześcijaństwa. To na jego dorobku bazuje w dużej mierze katolicka nauka społeczna, a także powstałe w XX wieku alternatywy dla kapitalizmu i socjalizmu – korporacjonizm oraz dystrybucjonizm. W dyskusji nad kwestią masowej imigracji i multikulturalizmem warto pamiętać o jego zdroworozsądkowych słowach:
Państwo powinno raczej składać się z jednego narodu, ponieważ jeden naród posiada jeden obyczaj i jedną moralność, które z racji swego podobieństwa wzbudzają wśród obywateli przyjaźń. Stąd też państwa, które składają się z różnych narodów, z powodu nieporozumień dotyczących różnicy obyczajów, uległy zniszczeniu, ponieważ jakaś część takiej społeczności przez nienawiść żywioną ze strony innej części przyłączała się do wrogów.
Ojciec Jacek Woroniecki, wybity tomista, komentując stanowisko św. Tomasza z Akwinu pisał:
Doświadczenie pokazuje, że państwa narodowe dzięki wewnętrznej jednorodności cieszą się większą zgodą oraz jednością i radzą sobie lepiej zarówno w sprawach zewnętrznych, jak i wewnętrznych.

Na podstawie: Summa Teologiczna/nacjonalista.pl

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 01 lut 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/zetjot/dlacz ... tzw-iii-rp

Dlaczego zaorałbym całkowicie ustrój tzw. III RP
zetjot - 31 Stycznia, 2017 - 10:56

Nie mam najmniejszych predyspozycji do prowadzenia praktycznej polityki i zajmowania jakichkolwiek stanowisk publicznych, więc proszę potraktować moją niżej przedstawioną propozycję z pewnym dystansem. Tu, z pełną świadomością,że to zabieg czysto teoretyczny, idę znacznie dalej od Korwina, ale ta propozycja, być może skrajna, jest niezbędna, żeby uświadomić sobie skalę aktualnych problemów i ich absurdalności.

1. Zlikwidowałbym przede wszystkim obecne, postkomunistyczne sądownictwo, ponieważ taka Nadzwyczajna Kasta Ludzi jest zagrożeniem dla społeczeństwa. Instytucje te zawiesiłbym na okres kilku lat, dokonałbym głębokiej weryfikacdji kadr, większość bym wywalił, i część bym dopuścił a część bym rekrutował z nowych absolwentów prawa przygotowanych wg innych programów uniwersyteckich do innego trybu działania. Społeczeństwo wezwałbym do mobilizacji i wzmożonej ostrożności przez określony okres czasu we wszelkiego rodzaju kontaktach związanych z potrzebą obsługi prawnej i dla wzmocnienia tej moblilizacji powołał bym konfederację obywatelską, która służyłaby lokalnie pomocą. Sądownictwo nie zostało zdekomunizowane i znajduje się w stanie głębokiej demoralizacji. Szkody jakie by powstały z tytułu braku przez jakiś czas sądów, zrekompensowane zostałyby przez brak kontaktu z tak zdemoralizowaną warstwą. W sądownictwie wprowadziłbym mechanizmy je demokratyzujące.

2. Zlikwidowałbym Sejm w obecniej postaci, redukując jego wielkość, z uwagi na konieczność ograniczenia roli prawodawstwa, które uważam, w obecnej postaci, za sztuczne, zbędne i szkodliwe. Te tony i kilometry ustaw są zupełnie zbędne i szkodliwe, jako że prowadzą do unieważnienia roli moralności i obyczaju, a z państwa demokratycznego tworzą państwo prawników. Zamiast prawodawstwa związanego z legislacyjną biegunką, uchwaliłbym dobrze przemyślaną konstytucję przeznaczoną do bezpośredniego stosowania i dostosowałbym do tego inne instytucje państwa. Sejm, w ograniczonej obsadzie, służyłby tylko do uchwalania podatków i do uchwalania i nowelizowania konstytucji oraz do monitorowania realizacji prawa we wszystkich instytucjach, włącznie z sądami.

3. Wziąłbym za twarz media, bo te stały się domeną oligarchii i dezinformacji w interesie grup nimi zarządzających. Wziąłbym pod uwagę w konstytuowaniu nowego ładu medialnego, po pierwsze, badania naukowe przestrzegające przed puszczaniem mediów samopas, a po drugie, zasadniczą technologiczną niekompatybilność trybu pracy mediów z trybem procesów spoleczno-politycznych.
A doskonalego przykładu na tę niekompatybilność dostarczyła nam reakcja na dziennikarską prowokację zainscenizowaną przez Macieja Pawlickiego w TVPInfo w sobotę. Po trzecie wykluczyłbym udział dużych grup kapitałowych w tworzeniu mediów, bo to prosta ścieżka do ich oligarchizacji.

Krótko mówiąć, zamordystów, jacy się ujawnili w strukturach społecznych w ostatnich paru dziesiątkach lat, należy wziąć za twarz, przy pomocy środków zmiany ustrojowej.

zetjot - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 10 lut 2017, 10:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/aty/bron-jad ... -wiadomosc

Broń jądrowa. Dobra i zła wiadomość.
aty - 9 Lutego, 2017 - 12:25

Wiadomość dobra jest taka, że wreszcie ktoś u władzy zaczyna o tym myśleć i mówić. Można to uznać za baloniki próbne i nieznaczące nic przebąkiwanie, ale karta pojawiła się na stole. Wreszcie! …... No i to niestety koniec dobrych wieści.. bo propozycje jakie się przy okazji wyłaniają, nijak się mają do budowania naszej pozycji geopolitycznej, naszej siły, ani do obrony..
Ale żeby to lepiej ogarnąć.. proszę, rozróżnijmy na początek dwa pojęcia: cel i narzędzie. Odpowiedzmy sobie na pytania: Do czego dążymy? Jakich środków używamy?
Czy celem jest kupienie sobie (bombowej) zabawki? Dodajmy jeszcze, że za przyzwoleniem jakiegoś nadzorcy czy choćby starszego brata. No chyba nie! Nie jest też naszym celem pełnienie roli mięsa armatniego (ups.. jądrowo-rakietowego, czy jak to nazwać) dla jakiegoś mocarstwa. Nie chcemy chodzić na smyczy z bombą pod pachą i potupywać w zagraniczne rytmy. Nie chcemy też w żadnym wypadku być pierwszym celem do zniszczenia w ewentualnej wojnie mocarstw. Bomba atomowa jest nam po to, by właśnie nie chodzić na tej smyczy. By nie realizować polityki innych tylko swoją.. A jeśli już prowadzić wojnę (oby nie) to też swoją..
Czyli jeszcze raz kawa na ławę: Bomba jest narzędziem. Celem jest niepodległość!
Nijak więc nie mogę zrozumieć tych, co chcą „..włączenia Polski w amerykański system obrony atomowej. *)” Nie! Nie! Nie! To jest odwrócenie pojęć. Zamiana celów i narzędzi. Odwrócenie kierunków. To jest działanie przeciw niepodległości! Niepodległość polega na tym, że żadne mocarstwo (Ameryka też) nie „włącza” nas w swój system i nie dyktuje nam, co mamy robić. Że nie potrzebujemy niczyjej zgody na posiadanie broni jakiejkolwiek chcemy. Że nie uznajemy niczyjej zwierzchności w tym zakresie.. A już w szczególności sami nie pchamy się w zależność od jakiegoś pryncypała.. Że nie zakładamy sami sobie obroży..
Obcy żołnierz, nawet jeśli stacjonuje w Polsce, zawsze (!) wykona rozkaz obcego rządu, nie naszego. Rakieta kupiona od innych zawsze (!) poleci tam gdzie chce jej producent i rzeczywisty dysponent, a nie ten co nacisnął spust. Czy możliwe jest, by wyprodukowany w Izraelu system rozpoznania obcy-swój rozpoznał izraelski samolot jako obcy? ..przecież to już nawet na rzeczywistym polu walki zostało przetestowane :)
I proszę, nie uświadamiajcie mi, jacy to jesteśmy słabi, biedni i skazani na innych. Jak to niczego nie mamy i nie potrafimy. Tego nasłuchaliśmy się od poprzedniej władzy. Teraz jest czas i szansa na inne myślenie. Teraz jest czas na budowanie siły. Własnej siły.
A żeby mieć broń jądrową (lub jakąkolwiek inną) trzeba mieć własny potencjał do tego by ją zaprojektować, zbudować, składować i w końcu użyć. Trzeba mieć bazę naukową i techniczną, surowce (kanały ich pozyskiwania) oraz różnoraką infrastrukturę. O to trzeba się zatroszczyć! Trzeba to wszystko zorganizować samemu, od podstaw i (nie miejmy złudzeń) wbrew wszystkim.
A ponieważ będzie to działanie „wbrew wszystkim” musimy zadbać także o kamuflaż, na przykład w postaci cywilnych projektów energetycznych. Na ich bazie można tworzyć i rozbudowywać potencjał...
I tu niestety mamy złą wiadomość. Polski rząd wycofuje się właśnie (po raz kolejny) z energetyki jądrowej **)..

*) http://niezalezna.pl/93471-jaroslaw-kac ... a-polska...
**) http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-elekt ... inister-...

PS
A przykładem na to, że się da i że można mieć własną broń jądrową jest wspomniany wcześniej Izrael, który jak wiemy broni jądrowej nie ma...

aty - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 21 lut 2017, 11:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Niedługo kres antypolskiej histerii...

Pragnę podzielić się ze wszystkimi Dobrą Nowiną – bo szeroko rozumiana partia zagranicy ostatecznie przegra po 12 latach zajadłych ataków na Polskę, Polaków oraz polską rację stanu, gdyż wiosna roku 2018 powinna położyć kres jej antypolskiego wzmożenia (wygląda na to, że jej sponsorzy pogodzą się wtedy z odzyskaniem przez Polskę suwerenności).

Obrazek

Urażone ambicje i mściwość Donalda Tuska sprawiły, że w 2005 roku przeszedł on na ciemną stronę mocy, rozpętując masę negatywnych emocji, otwarcie stając po stronie sił pasożytujących na Polsce i ściągając swą formację w otchłań współczesnej targowicy.



Atakowano odgórnie fundamenty naszej wspólnoty, podważając wszystko co nas łączy i dzieląc nas na skłócone grupki, bez zapamiętanie napuszczane na siebie wzajemnie.
A przyczyną była bezpardonowa walki z polską racją stanu i chęć spacyfikowania polskiego ducha, poprzez stłamszenie (a najchętniej - wyeliminowanie) ludzi obozu patriotycznego – bo przecież ”polskość to nienormalność”…?

Jeszcze niedawno strach było włączyć telewizor, bo wylewały się z niego strumienie antypolonizmu i bolesnych oszczerstw.

Obrazek

Obrazek

Władze przyzwalały też na oskarżanie nas o "antysemityzm" i "polskie obozy zagłady", a polska armia w praktyce została zlikwidowana.

Tak wyglądał prymat Mitteleuropy nad Międzymorzem w Polsce...


bo ceną za przynależność do niemieckiej strafy wpływów zawsze jest wasalizacja oraz utrata godności i suwerenności, atak na polskiego ducha i groźba zagłady naszej gospodarki.

Obrazek

Obrazek

http://hotpoland.pl/polska-na-dwudziest ... ek-swiata/

Obrazek

Obrazek

To nie była żadna ”wojna polsko-polska”, jak bezczelnie nadal usiłują to przedstawiać ”zaprzyjaźnione redakcje”, zachowujące się jakby w swym DNA miały antypolonizm i dezinformację.

Bo to ledwie kolejna odsłona trwającej już 300 lat z okładem wojny partii zagranicy z obozem patriotycznym – czyli nowe rozdanie w tradycyjnym sporze polskojęzycznych z Polakami.

Obrazek

Na szczęście polskojęzyczni będą nam bruździli jeszcze tylko przez kilkanaście miesięcy – kwestionując wyniki wyborów i prowadząc bezustanną wojną podjazdową przeciw legalnym władzom Rzeczypospolitej – ale to będzie ich łabędzi śpiew – bo wielkimi krokami zbliża się chwila, kiedy nieuchronnie utracą poparcie swoich sponsorów.

Obrazek

Bo trudno liczyć na to, że sz-KOD-nicy będą się dalej na ulicach wygłupiać ”za friko”, bez milionów "filantropa". A czym jest PO i .nowoczesna bez wsparcia Brukseli i Berlina? A i "wielkiej przyjaciółki Polski" może wkrótce zabraknąć…

A Kukiz? No cóż, w momentach przełomowych niestety zawsze zachowuje się jak czystej wody obca agentura.

Obrazek

W herbach oraz w godłach i flagach państwowych zwykle zakodowane jest ezoteryczne przesłanie, z natury rzeczy niedostępne niewtajemniczonym.

I nie oszukujmy się – naród polski nigdy nie stanowił monolitu – czego najlepszym dowodem jest nasz symbol narodowy składający się przecież z dwóch oddzielnych pasów.

Obrazek

Nas zawsze cechowała dwoistość – wtedy gdy Korona i Litwa razem tworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów, jak i wtedy, gdy w czasach nowożytnych Polacy gościli największą na świecie diasporę żydowską. A i wcześniej w I Rzeczypospolitej naród szlachecki i stan chłopski żyły jakby na innych planetach, oddzielone murem wzajemnych uprzedzeń i przywilejów stanowych...

Tak jest też i dzisiaj, gdy Polacy z dziada pradziada dzielą kraj z polskojęzycznymi, często ludźmi wykorzenionymi, dla których kultura i tradycja polska z różnych względów stanowi balast.

A w roku 2015 szansę na suwerenność odzyskaliśmy w taki oto sposób:

Obrazek

Obrazek

A Polska może funkcjonować i rozwijać się jedynie wtedy, gdy jej części składowe są w stanie względnej równowagi.

A ponieważ polskojęzyczni dominowali w naszym kraju od roku 1944 – najpierw brutalnie, a potem w coraz bardziej wyrafinowany sposób - z wyjątkiem dwóch epizodów (rok 1992 oraz lata 2005-2007) - to dla przywrócenia równowagi potrzeba nam wszystkim kilka kadencji polskich rządów w Polsce, bo kraj zbyt długo obywał bez gospodarza... co widać na każdym kroku.

Obrazek

"Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą,

Pawiem narodów byłaś i papugą;

A teraz jesteś służebnicą cudzą"

Juliusz Słowacki, Grób Agamemnona


Los - a może Opatrzność Boska? – wydaje się jednak do nas uśmiechać, ponieważ wraz z wygaszeniem tych potępieńczych swarów od roku 2018 zaczyna się dla nas okres prosperity, czas rozwinięcia skrzydeł i uwolnienia naszego potencjału – a potrwa on mniej więcej do roku 2030.

Kłopoty przytrafiające się wtedy innym państwom nas będą raczej omijać, a ew. czarne prognostyki nie będą się spełniać. ;-)

Dlatego jest nam dziś potrzebna jak najszersza publiczna debata jak rozumieć i jak realizować POLSKA RACJE STANU w XXI wieku - tak by nie przespać tej koniunktury.

Pamiętajmy, że nic nie trwa wiecznie, bo ”fortuna kołem się toczy”…

Obrazek

http://prognozydocenta.salon24.pl/74124 ... j-histerii

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 21 lut 2017, 13:01 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
do rozważań o Polsce pozwalam sobie dodać kolejny wiersz pana Kazimierza

KUNDLI JAZGOT SŁYCHAĆ W HOSPICJUM OJCZYZNY...
Lwow47 - 21 Lutego, 2017 - 07:40
Obrazek użytkownika Lwow47
Kraj
los narodu


jesteśmy znowu krwawą kartą w grze o jutro

poligonem dla wrogów z zachodu i wschodu

nie może być przyszłości spokojnej i wolnej

dla rozdartego sporem chorego Narodu



i który pozwala obcym kupczyć polską krwią

który swą wolność zawierza politycznym graczom

a dla których jesteśmy od lat parobkami

i dla których umowy i słowa nic nie znaczą



służymy w czerwonym czy niebieskim kołchozie

i już nie pamiętamy bezpiecznego domu

pogubieni po świecie tracimy swą pamięć

chorzy na samotność niepotrzebni nikomu



a wolność nasza leży od wieków nad Wisłą

przywalona gruzem domu i podstępem wrogów

zadeptana zawiścią prywatą i pychą

bluźniąca Honorowi Ojczyźnie i Bogu!



i kundli jazgot słychać w hospicjum Ojczyzny

Matka Polska się zmaga w śmiertelnej chorobie

w tle Oda do radości i mamona dzwoni

i trwa chocholi taniec lichwiarzy przy żłobie



więc znowu krzyż wyrośnie kolejną ofiarą

Piłaci i Judasze zostawią przesłanie

czy jeszcze cud się zdarzy gdy nastanie ciemność

i rozpaczliwe pytanie o…zmartwychwstanie?!



wiersz znaleziony na stronie Niepoprawni.pl

dlaczego akurat dzisiaj ten wiersz,odpowiedż prosta
spektakl obrazoburczy "KŁĄTWA"
na deskach warszawskiego teatru za nasze,podatników pieniądze...
kolejny Krzyż,tym razem na scenie i wrzeszczące stado judaszów sprzedających za srebniki Boga Naszą Wiarę i Moralność...
Ten Krzyż na scenie i dzicz ,jest POrażająca,bo podobne zachowania obserwujemy na polskich ulicach
Obrażono mnie śmiertelnie,obrażono moje uczucia i wiare,a wiersz pana Kazimierza jest jakby ostrzeżeniem przed Wielkim Niebezpieczeństwem dlaPolski
marzy się Egzorcyzm i słowa św Archanioła Michała KTÓZ,jak Bóg
Bóg Honor Ojczyzna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 21 lut 2017, 13:17 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
KLĄTWA" i pewna posłanka agitująca na rzecz tego rynsztokowego spektaklu
Nie sądziłam,ze doczekam dnia,w którym na scenie warszawskiego teatru za publiczne pieniądze dojdzie do takiej Obrazy Ciekawa jestem co by się działo,gdyby tak obrażono Zydów,czy Koran..jedni żądali by kosmicznych odszkodowań,drudzy ścinali by głowy obrazoburcom...STOLYCO ,wstydż się i bój Kary Bożej
Czekam na Wielki nasz protest i obronę Krzyża i Ojca Swiętego
Polsko,będzie bolało...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 705 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /