Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 704 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 42, 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 05 lip 2016, 07:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Mira Modelska-Creech: Pan Schetyna, Kijowski i Petru to są "cudzoziemcy".
Dla nich liczy się globalizm i dotacje pana Sorosa.


Obrazek

Unia Europejska dla anty-globalisty to euro-kołchoz, który jest częścią konstelacji globalnej, w tej formie w jakiej obecna EU istnieje. Jest chyba oczywistym że skoro konstytucja EU jest dokumentem istniejącym ponad konstytucjami narodowymi, to śmiało stwierdzić można iż kraje narodowe utraciły swoją suwerenność na rzecz tej międzynarodowej konstelacji


— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Mira Modelska-Creech, wieloletnia tłumaczka w administracji Białego Domu, wykładowca Georgetown University w Waszyngtonie.

wPolityce.pl: Spędziła Pani wiele lat w Stanach Zjednoczonych, pracując m.in. jako tłumacz przy Białym Domu. Współpracowała Pani również z Pentagonem, Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Doskonale zna Pani realia polityki wewnętrznej i zewnętrznej USA. Jak by Pani scharakteryzowała relacje na linii Polska – Stany Zjednoczone?

Prof. Mira Modelską-Creech: Mówiąc o relacjach amerykańsko – rosyjsko – polskich posługuję się pewnym przykładem, który doskonale obrazuję jaką pozycję zajmuję Polska między dwoma mocarstwami – Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Jesteśmy krajem, który przypomina pinczerka posyłanego raz to przez Rosjan, raz to przez Amerykanów, aby gryźć za nogawkę państwo Putina bądź Obamy. Nie od dziś te dwa supermocarstwa wykorzystują swoje satelickie państwa, do rozgrywania polityki między sobą. Nie zawsze wynika to z wzajemnej niechęci, często jest spowodowane wyłącznie przerostem ambicji. Ta wzajemna rywalizacja nie jest jednak totalna. Pośród wielu wzajemnych uderzeń jest także czas na zgodę.

Trzeba pamiętać o tym, że w polityce rządzi siła. Geopolitycznie kraje muszą być między sobą na pewnych płaszczyznach równorzędne np. w kwestii armii, gospodarki czy kultury. Politycy nie powinni nas kokietować wmawiając nam, że możemy ugrać coś w relacjach z większym państwem.

Przenieśmy się na polskie podwórko. Jak ocenia Pani przeszło już pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości?

Zacznę od tego, że moim zdaniem Polacy czekali na tę zmianę, nawet jeżeli nie rozumieli tego co się dookoła ich działo, instynktownie wyczuwali potrzebę zmiany. Społeczeństwo zrozumiało, że rządzi Polską międzynarodowe lewactwo libertyńskie. Obecny rząd doszedł do władzy dzięki zaprezentowaniu swojego planu i swoich intencji jako rząd narodowy. Polacy są katolikami i narodowcami w sensie kochania i bycia dumnymi ze swojej Ojczyzny i chęci pozostania w niej. Wygania nas z kraju wyłącznie bieda, ponieważ nasz majątek narodowy został rozgrabiony przez kapitał światowy. Naród polski od zmienionego rządu oczekuje „wypędzenia globalistów, którzy nami rządzili”. PiS obiecywał stworzenie programu makroekonomicznego polegającego na stopniowym przejmowaniu zakładów pracy przez polskie podmioty gospodarcze oraz na tworzeniu nowych przedsiębiorstw których właścicielami będą Polskie podmioty. To samo miało dotyczyć bankowości.

Z nadzieją patrzę na działania rządu, które póki co mają głównie charakter socjalny a nie makroekonomiczny taki jak: rodzina 500+ i Mieszkanie+. W Chicago poznałam człowieka, którego ojcem był Stanisław Waszak - statystyk, któremu udało się przeżyć wojnę. Jest on wymieniany przez Główny Urząd Statystyczny jako jeden z dwunastu największych polskich statystyków. Obliczył on, że w roku 2000 w Polsce powinno być blisko 80 mln Polaków. Obecny katastrofalny stan demograficzny spowodowany bolszewicką promocją aborcji w celu niszczenia narodu Polskiego dał potężne żniwo, albowiem stanowimy dziś połowę tej liczebności jaka być powinna, minus około 5 milionów Polaków na emigracji na skutek transformacji po 1989 r. Osobiście jestem świadkiem, iż w szkole uczono nas, że aborcja jest mniej bolesna i skomplikowana niż wyrwanie zęba. Dlatego z optymizmem patrzę na starania rządu, który chce ratować demografię w Polsce.

Wygrane wybory to wielka decyzja narodu i carte blanche dla rządu PiS-u do przeprowadzenia zmian polegających przede wszystkim na: unarodowieniu przemysłu, unarodowieniu bankowości, unarodowieniu handlu oraz utrzymaniu ziemi w Polskich rękach. Oraz obiecane zmiany personalne, szczególnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, które od zakończenia II Wojny Światowej było bezpieczną przystanią dla dyplomatów o korzeniach stalinowskich, NKWD-owskich, UBeckich. A ponieważ Stalin w ujarzmianiu etniczności Polskiej posługiwał się mniejszością narodową żydowską, naród Polski do tej pory za granicą w wielkim stopniu reprezentowany jest przez potomków tzw. Żydo-Komuny. Przykładem tego zjawiska jest bardzo antypolski ambasador z Waszyngtonu, Sznepf, którego ojciec jako NKWDzista uczestniczył w „Obławie Augustowskiej”. W tym temacie polecam doskonałą lekturę pt. „MSZ Polski czy Antypolski?”, autorstwa pana Krzysztofa Balińskiego, a wydanej przez wydawnictwo “Bollinari publishing house”. W celu utrzymania się na stanowiskach ta „komunistyczno-internacjonalna” elita dyplomacji Polskiej przeszła transformację w tzw. „dekomunizatorów”, ale trudno w prawdziwość tej transformacji uwierzyć i dlatego właśnie naród który wybrał program PiSu oczekuje fundamentalnych zmian w tej dziedzinie. Póki co tych zmian jeszcze nie widać, ale wszyscy wierzymy iż wkrótce nastąpią.

W tym co Pani mówi widać wyraźny podział na narodowców i globalistów. Kim są jedni i drudzy?

Globaliści walczą o swój interes, czyli o interes symbolicznie rzecz ujmując 355 rodzin kierujących światem, będących członkami grupy Bilderberga, różnych lóż masońskich, osłabionego globalisty George’a Soros’a z jego „latającymi uniwersytetami” i Fundacją Batorego. Wymieniałam tylko te, bo są najbardziej znane. Organizacji im podobnych w każdym kraju działa bardzo wiele. W Polsce dla przykład będą to KODziarze, Nowoczesna, oraz niektórzy przedstawiciele PO.

Po przeciwnej stronie mamy wszystkich, tych którzy wierzą w zasadność „państwa narodowego”. Państwo narodowe, jak udowadniał to Koneczny, Dmowski, a nawet Ignacy Jan Paderewski to niemalże bogiem ustanowiony naturalny porządek świata, w którym wszystkie narody powinny mieć w tym świecie własne miejsce, kierując się miłością do własnej ojczyzny i chęcią kooperacji ze wszystkimi innymi narodami. Globaliści, chcąc wypaczyć idee narodowe w sposób przewrotny, upodabniają je do nazizmu. Jest to oczywiście oszustwo na skalę światową, albowiem nazizm i komunizm były globalizmami. Zarówno nazizm jak i komunizm, nie postrzega możliwości kooperacji różnych narodów rządzących się różnymi systemami, a widzi jedynie świat podporządkowany tylko i wyłącznie własnej ideologii.

355 rodzin wymieniłam za Profesorem Kieżunem, który pisze o tym w swojej doskonałej książce pt. „Patologie Transformacji”. Teraz oczywiście ta grupa się mocno zawęziła. Spójrzmy np. na Rockefellera, który kupił Kissingera i Brzezińskiego. Dla nich świat jest globalny. Nie istnieje żadna płaszczyzna, na której oni i zwykli ludzie mogą się spotkać. Wystarczy spojrzeć na zamknięte spotkania grupy Bilderberga, na które udało się dostać jedynie Alexowi Jonesowi (człowiekowi spoza grupy). Redaktor Michalkiewicz bardzo często używa wyrażenia „moja ulubiona teoria spiskowa”. Oczywiście że ma rację, albowiem każda sprawa dyplomatyczno-polityczna ma tzw. pierwsze dno, drugie dno, trzecie dno itd. w zależności od tego jak bardzo pogłębia się problem. Soros oficjalnie przyznał kilkanaście dni temu że prowadzi jawną walkę z „państwem narodowym”, podobnie jak tak dobrze znane nam osoby jak Donald Tusk i Radosław Sikorski, itd.

Globaliści dążą do zatomizowania społeczeństw, kiedy ludzie są podzieleni łatwiej jest nimi rządzić, nikt nie ma oparcia w nikim, a rozbitej rodzinie zamiast jednego telewizora sprzedać można ich aż 5 co jest dobre dla handlu globalnego, wyrażonego za pomocą tzw. NAFTY która powstała w Waszyngtonie za czasów Clintona. Oprócz NAFTY, wielkim zagrożeniem są również umowy TPP, które wspólnie z NAFTĄ zniewalają wszystkie narody i wkładają je w szpony globalizmu. Pracując kilkanaście lat dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, siedząc przy stolikach globalnych decydentów, ujrzałam jakimi są oni cynikami. Nie skłamię jeśli powiem iż żyjąc na ich poziomie abstrakcji, żyjąc gdzieś na szczycie wirtualnego świata strata kilkuset milionów czy śmierć tysięcy osób gdzieś na świecie jest praktycznie niezauważalna.

Za kilka miesięcy Amerykanów czeka podjęcie ważnej decyzji. Miliony osób pójdą do urn wybrać nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak Pani ocenia Hilary Clinton i Donalda Trumpa?

To co się dzieje obecnie w Ameryce jest podobne do tego, co mamy w Polsce. Z jednej strony mamy Hilary Clinton, która jest syjonistką dążącą do wojny i całkowitego wyeliminowania niebezpieczeństwa arabskiego na Bliskim Wschodzie i komunistę pana Sandersa. Mówiąc o Sandersie mówię to symbolicznie. W 1920 roku kiedy szła armia bolszewicka to masowo wstępowali do niej lewaccy Żydzi. Również dziadek Sandersa wstąpił do niej mając 16 lat. Po przegranej bitwie udało mu się uciec do Ameryki jako jeden z tych, którzy bardzo mocno sympatyzowali z bolszewią. Większość Żydów stanęła wtedy po stronie koncepcji lewicowych, o czym się w Ameryce powszechnie mówi, tylko w Polsce jest to przemilczane. Sanders przedstawia siebie jako socjalistę, mówiąc, że wszystko o co kiedyś walczyła rewolucja październikowa będzie za darmo, czyli szpitale, szkoły itd. Po drugiej stronie mamy narodowca – Donalda Trumpa. Obserwując kampanię w USA widzę jak media wylewają na niego niezliczone ilości pomyj. Mimo to, ma on jednak silne poparcie stojącej przy nim twardo klasy średniej, która widzi w nim osobę spoza układu.

Patrząc przez pryzmat polskiego interesu, kto według Pani byłby lepszym prezydentem USA?

Z punktu widzenia interesu polskiego moim zdaniem, będzie lepiej kiedy wybory w Stanach Zjednoczonych wygra Donald Trump. Jego słabością jest z pewnością brak przygotowania politycznego, ale za to ma umiejętność logicznego myślenia. Tak jak reszta amerykańskiego narodu uważam, że dzięki temu, że Donald Trump jest spoza układu, to jest szansa, że odmieni oblicze amerykańskiej polityki. Pamiętajmy, że kiedykolwiek słyszymy słowa: rasista, antysemita, szowinista to natychmiast powinna nam się zapalać lampka „oho, to może być pic na wodę”. Są to słowa, które mają prowadzić prosto do ukrzyżowania.

Obywatele Wielkiej Brytanii zadecydowali w referendum o wyjściu z Unii Europejskiej. Jak Pani ocenia obecny stan europejskiej wspólnoty, do której należy również Polska?

Unia Europejska dla anty-globalisty to euro-kołchoz, który jest częścią konstelacji globalnej, w tej formie w jakiej obecna EU istnieje. Jest chyba oczywistym że skoro konstytucja EU jest dokumentem istniejącym ponad konstytucjami narodowymi, to śmiało stwierdzić można iż kraje narodowe utraciły swoją suwerenność na rzecz tej międzynarodowej konstelacji.

Globaliści uznali, że globalizm będzie urządzony według kontynentów i mamy tutaj: Europę - to jedna komórka, Stany Zjednoczone i Kanada to druga komórka, następną komórką jest Ameryka Południowa, Azja i Afryka. Putin starał się stworzyć swoją własną unię – BRICS, do której miały należeć Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki. Unia Europejska jest częścią układu globalnego, dlatego pan Soros wydaje instrukcje pani Merkel, a ona je realizuje.
Przyznaję, że nie jestem wielką zwolenniczką Unii Europejskiej. Szczególnie polityki Angeli Merkel, która idzie noga w nogę z Sorosem. Kiedy słyszę, że do Niemiec ma zjechać 2 miliony Arabów i to ma to pomóc niemieckiej gospodarce, to trzeba wiedzieć, że są to ogromne kłamstwa. Globalistom w ogóle o to nie chodzi. Oni chcą wykorzystać Arabów, którzy są materiałem wybuchowym przeznaczonym do zniszczenia Europy i Chrześcijan. W zamyśle globalistów całkowite wyniszczenie białej rasy i cywilizacji europejskiej jest zaszczytnym celem.

Wspomnę tutaj, iż koncepcja globalizmu za swego ojca poczytuje Richarda Coudenhove Kalergi, który ze swoimi wspólnikami walczył z koncepcją państw narodowościowych. To jest to samo co mówił ostatnio Soros, który przyznał że na przeszkodzie stoją mu państwa narodowe i Kościół Katolicki.

Polityka Unii Europejskiej może być tylko jedna… walka z państwem narodowym. Rządy PO i PSL realizowały interes Unii, a nie Polski. Poprzednia władza niewiele różniła się w sensie rozumienia globalizmu od stalinowców po II wojnie światowej w Polsce. Pamiętajmy, że tzw. pomoc Unijna to finansowanie tego co jest ważne dla Unii a nie koniecznie naszego narodu. Brytyjczycy określili to jasno: „tak, sfinansowali wiele projektów, ale nie to co byśmy chcieli i nie w taki sposób w jaki byśmy chcieli projekty te realizować”. Polscy politycy mający doświadczenia osobiste jak również swoich ojców i dziadków wywodzące się z kraju zniszczonego II Wojną światową i komunizmem, każdą pomoc finansową postrzegają jako Polską rację stanu, podczas gdy zamożni Brytyjczycy odróżniają iż Unia Europejska w ich kraju finansowała nie to na czym zależało Brytyjczykom a to na czym zależało Unii. Dlatego też nie chcąc, aby obce siły gospodarcze i polityczne „szarogęsiły się” w ich kraju, zagłosowali o wyjściu.

Wspomniała Pani o rządach koalicji PO-PSL. Dzisiaj te partie są totalną opozycją, która chyba nie pogodziła się jeszcze z tym, że przegrała wybory.

Pan Schetyna, Kijowski, Petru to są „cudzoziemcy”. To są ludzie, o których można powiedzieć, że w najlepszym wypadku są „polskojęzyczni”. Oni w ogóle nie znają ani kultury, ani historii, ani religii narodu Polskiego.

Dla nich liczy się globalizm i dotacje pana Sorosa. Ponoć za ostatnią zadymę KODowców pan Soros zapłacił 150,000 dolarów. Sami państwo widzicie jaki jest stosunek Unii Europejskiej, czyli naszego Europejskiego globalisty do narodu Polskiego jeżeli, ignorując wole narodu Polskiego, który wybrał bardziej narodowy program niż PO, a mianowicie program PiS. Instytucje te przyjmują jakiegoś faceta z ogonkiem, co nie płaci alimentów a nie liczą się z wolą narodu Polskiego.

Za kilka tygodni szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Uważa Pani, że Polacy mogą czuć się bezpiecznie nie tylko w perspektywie zbliżających się lipcowych wydarzeń?

Jeżeli ktoś mówi że jesteśmy bezpieczni bo mamy zawarte odpowiednie sojusze, to jest to nadinterpretacja bezpieczeństwa. Kraj jest bezpieczny tylko wtedy jeżeli może liczyć na swoją armię, swoją policję, i swoje służby porządkowe. Wszystko inne to polityczna retoryka telewizyjna. Uważam że w jakimś stopniu jesteśmy bezpieczni, ale w głębszym sensie owe bezpieczeństwo musimy dopiero zbudować.

Jakie powinny być kolejne ruchy rządu PiS?

Narodowy Bank Polski. Czy on jest polski? Pierwszą kwestią powinno być wygonienie zagranicznego kapitału bankowego z Polski. Gdyby to ode mnie zależało to ogłosiłabym, że nie mamy żadnego długu wobec nikogo, ponieważ ani Niemcy, ani Rosja, ani Ameryka, ani Wielka Brytania, które nas wydały najpierw w czasie wojny, a później po wojnie nie powinny mieć do nas żadnych roszczeń finansowych. Gdyby jednak do tego doszło, bylibyśmy narażeni na „bratnią pomoc” armii unijnych, które przyszłyby pomagać ponownie ustanawiać nam w kraju demokrację. Ja stawiałabym jednocześnie na dwie sprawy. Departament Inwestycyjny Narodowego Banku Polskiego, własny przemysł, własna armia, własna zbrojeniówka, własna policja.

Uprościć całą strukturę zakładania firm prywatnych, zminimalizować podatki od handlu rodzinnego i rodzimego. Dużo więcej wolności gospodarczej dla przedsiębiorców, przy jednoczesnej kontroli nad przestępczością gospodarczą. Wciąż wierzę, że wolność wyzwala w ludziach inicjatywy pozytywne. Uważam, że należałoby zwrócić „kościołowi”, a więc parafiom oraz zakonom żeńskim i męskim ich przedwojenne posiadłości, a przede wszystkim te które pochodzą z darowizn, nie wiem czy kiedykolwiek do tego dojdzie, ale to byłoby uczciwe. Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiał Kamil Kwiatek

autor : Zespół wPolityce

http://wpolityce.pl/polityka/299368-mir ... asz-wywiad

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 14 lip 2016, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/300446-sko ... jnowsze%29

Skowroński we "wSieci": Polska ma piękną twarz. "Program 500+ to wielki sukces, to coś, co przywraca wielu rodzinom po prostu godność"
opublikowano: 2016-07-12 22:52:57+02:00


Fot. Fratria


Zło zawsze atakuje to, co prawdziwe, co najpiękniejsze, co się zaczyna odradzać i emanować duchową siłą. Tak też jest z naszym krajem
— mówi Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, twórca Radia Wnet w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi na łamach nowego wydania tygodnika „wSieci”.
Krzysztofem Skowroński, twórca Radia Wnet mówi w wywiadzie udzielonym Jackowi i Michałowi Karnowskim o swoich obserwacjach na temat Polaków. Refleksjami dzieli się po wyprawie w Polskę, tym razem z pielgrzymką kaszubską na Jasną Górę.
W Polakach jest niesamowita energia i ogrom życzliwości. Jest dokładnie odwrotnie, niż nam wmawiają, malując obraz złych, egoistycznych ludzi bez umiejętności współdziałania
– stwierdza rozmówca. Zauważa również:
Pozytywnie zadziwia mnie to, jak wiara jest mocno obecna w życiu ludzi. […] W starszych pokoleniach tak. Młode pokolenie jest wciąż pytaniem. Jeszcze znają swoje korzenie, jeszcze wiedzą, skąd są, ale już często nie biorą tego do siebie, nie wymagają od siebie tej tradycji, nie uważają, by musieli to nieść dalej. Są bardzo zagubieni i to jest bardzo niebezpieczny moment. Jeśli chcemy, by ci ludzie dostrzegli, jak wielką wartością i potęgą jest nasza wiara, musimy mocno wziąć się do pracy, dotrzeć do nich. Inaczej wejdą w zabobon. Takie mam wrażenie po kilku spotkaniach, ale wiem, że to oczywiście zbyt mała próbka, by wyciągać wnioski.
Krzysztof Skowroński komentuje również zmiany, które zaszły w mediach publicznych.
Media publiczne wymagały zasadniczego wstrząsu i ten wstrząs nastąpił. A teraz trzeba iść dalej. Telewizji Polskiej i Polskiemu Radiu potrzebne są stabilne finansowanie oraz zasady działania, a ludziom je tworzącym należy się oddech, jasno zarysowana perspektywa. Czy nowa ustawa o Radzie Mediów Narodowych i jej władze, czy nowy skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zapewnią to wszystko? Szansa jest. We wrześniu to wszystko ruszy i wtedy zobaczymy, czy zwycięży mądrość i otwarcie, czy będzie górą świadomość, że media nie mogą służyć propagandzie, ale muszą służyć prawdzie. […] Polska debata publiczna jest chyba najbardziej otwarta w Europie na różne punkty widzenia. A dobra zmiana w mediach publicznych przywraca elementarną równowagę w systemie medialnym. Sytuacja, w której wszystkie największe media grają jedną i tę samą melodię, nie była bowiem normalna.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich mówi także, w jakim kierunku zmierza – jego zdaniem - Polska.
Gdyby Polska była odizolowaną wyspą, byłbym optymistą. Program 500+ to wielki sukces, to coś, co przywraca wielu rodzinom po prostu godność, zmienia ich życie w sposób niewyobrażalny dla ludzi bogatych. Nawet sobie nie potrafimy wyobrazić, jaką zmianę to niesie. Ale musimy też pamiętać, że duże siły, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, pracują, by zdestabilizować Polskę. Świat generalnie wchodzi w czas poważnych zawirowań. Prognoza jest więc jednak burzowa.
Krzysztof Skowroński na koniec rozmowy zauważa także:
Polska ma dzisiaj wiele do powiedzenia światu. Nie musimy szukać żadnego nowego logo, żadnych nowych sztandarów. Mamy piękne narodowe logo, mamy św. Jana Pawła II, mamy św. Faustynę. To powinno być naszą siłą, dumą, naszym motorem.
Więcej o Polsce widzianej oczyma Krzysztofa Skowrońskiego we „wSieci”, w sprzedaży już od 11 lipca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Zdjęcie "wSieci" - Największy konserwatywny tygodnik w Polsce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 30 sie 2016, 07:58 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Polska została podzielona przez czterech oprawców

Obrazek

Prawdą jest ciągłe pragnienie żydów przywrócenia na terenie Polski Judeopolonii. Projekt sprzed pierwszej wojny światowej, stale rozbrzmiewa w żydowskich uszach.

Jednak nie bądźmy naiwni. Nie tylko żydzi chcą przejąć władzę nad Polakami.

Do niedawna byliśmy pod rosyjskim butem, teraz przechodzimy pod amerykańskiego buta. Od lat dziewięćdziesiątych jesteśmy pod butem korporacji farmaceutycznych, kolejny niewolniczy but to ekonomia i system międzynarodowej finansjery. W mediach od dekad ponad 80% prasy jest w rękach niemieckich.

Wdeptywanie Polaków w ziemię trwa od wieków. Nasz kraj to prostytutka, która przekazywana jest z rąk do rąk.

Jeżeli policzymy tylko duże grupy wpływu, to rozbiór naszego państwa został dokonany przez czterech zaborców:

* Pierwszy to system finansowo-kredytowy międzynarodowego żyda, czyli przejęcie kontroli nad złotówką, NBP, podażą pieniądza, finansowaniem gospodarki, monopolem nad nowym pieniądzem wrzucanym jako kredyt w gospodarkę, kreacją kredytów, odsetkowością. To jest powód olbrzymiego zadłużenia kraju. Polska gospodarka dochodzi do ściany. Rząd PiS-u ma coraz mniej możliwości zdobycia dodatkowych dochodów, bez których dokona zapaści ekonomicznej. Cały czas musi klękać przed bankierami, aby ich instytucje wykupywały obligacje skarbowe. Wcześniej poszczególne partie rządzące klękały przed bankierskimi: MFW i Bankiem światowym. Teraz jest czas obligacji. Kompletnie nie widać nawet za gęstą mgłą nadziei nad wdrożeniem nowej ekonomii. Wiąże się to walką z banksterką. Prezydent próbował, jednak poniósł całkowitą porażkę we wdrożeniu ustawy frankowej. Bankierzy górą!

* Drugi but to firmy farmaceutyczne. Na wzór amerykańskiego systemu wdrożono metody leczenia Polaków. Całkowicie wykluczono i zabroniono używania tanich, skutecznych, naturalnych metod leczenia. W szkołach medycznych narzucono korporacyjną medycynę, do tego stopnia, że lekarze nie mają wiedzy o naturalnych terapiach. Przez buta firm farmaceutycznych niepotrzebnie umiera setki tysięcy Polaków. Gdyby dopuszczono do gabinetów lekarskich i szpitali naturalne terapie, to bylibyśmy najzdrowszym narodem świata. Budżet państwa zaoszczędziłby miliony złotych na super drogie leki i szczepionki farmaceutyczne. Firmy farmaceutyczne górą!

* Trzeci but to amerykański. Bankierzy muszą zniszczyć Rosję i Chiny, aby wdrożyć system NWO. Bez niego całkowicie polegną. Dlatego na terytorium Polski instalują bazę antyrakietową, która może posłużyć do bezpośredniego ataku na Rosję. Polacy mogą być użyci, jak tarcze w wojnie pomiędzy bankierami, a Rosją i Chinami. Chwilowo but amerykański wpłynie pozytywnie na Polskę. Dzięki temu odrzucimy destrukcyjne wpływy rosyjskie z polskiej gospodarki i polityki. To jest powód odsunięcia SLD i PO od koryta rządowego. Teraz czas na amerykańską partie – PiS. Niewolnictwo polityczne górą!

* Czwarty but to media niemieckie. Politycy pozwolili na zagrabienie rynku medialnego w Polsce. To jest powód tak długiego wychodzenia z kłamstw: historycznych, religijnych, medycznych, politycznych, ekonomicznych. Media niemieckie górą!


Polacy zostali oślepieni pisowską nadzieją. Politycy tej partii walczą tylko na jednym polu. Na obszarze, na którym dostali amerykańskie pozwolenie, czyli eliminują wpływy rosyjskie z polityki i gospodarki. Jest to bardzo ważna batalia, ale niezastopowanie jej w dogodnym momencie, zakończy się wojną na terenie Polski. Nie będzie to wojna światowa, tylko regionalna.

Uważajmy na to co robi obecny rząd. Można powiedzieć, że walczą o suwerenność Polski. Grupa Wyszehradzka całkiem dobrze funkcjonuje.

Jednak musimy rozumieć, że jest to mikroskopijna walka o niezależność Polski. Współczuję ludziom, którzy nie mają dostępu do prawdy lub nie chcą ją przyjąć. Są zmuszeni żyć w złudnej nadziei.

Musimy to wykrzyczeć w internecie. Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, rząd Szydło nie walczą, a pielęgnują niewolnictwo: bankierskie, medyczne, medialne. Być może coś ruszyło w niemieckim bucie, jest jakiś optymizm, ale to wszystko jest takie ślamazarne, niespójne, że tylko niepoprawni optymiści dostrzegą światełko w tunelu.

Jarosławowi Kaczyńskiemu polecam kupić duży budzik, aby obudził się, otrząsnął i dał sygnał do prawdziwych zmian. W końcu oni zamordowali mu brata.

Brzoza Robert RobertBrzoza.pl – Polski Portal Informacyjny

https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/pols ... -oprawcow/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 30 sie 2016, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Do niedawna byliśmy pod rosyjskim butem, teraz przechodzimy pod amerykańskiego buta.

Tylko że w obu przypadkach jest to wciąż ten sam żydowski but. Poprzednio używał podbicia rosyjskiego w postaci ZSRR, a teraz używa podbicia amerykańskiego w postaci USA. NATO dziś pełni tą samą rolę, co kiedyś Układ Warszawski - jest militarnym narzędziem sowietyzacji ludzkości.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 26 wrz 2016, 09:39 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Przypomnijmy sobie jak to było 5 lat po upadku reżimów komunistycznych ...
Warto o tym pamiętać i to wiedzieć. To oni rozpoczęli plan grabieży Polski i demontaż Państwa Polskiego..



PRZYPADEK POLSKI

Pięć lat po upadku reżimów komunistycznych, bilans zmian w uwolnionych państwach ujawnił niespodziewany zamęt. Mamy już dostateczny dystans, żeby wyprowadzić pierwsze konkretne wnioski. Gdy tylko ogloszono wybór terapii szokowej Jeffreya Sachsa, rozwiniętej przez Balcerowicza, usiłowałem poinformować Cie pisemnie, i to kilkakrotnie, o mojej pewności popełnienia wielkiej pomyłki i fatalnych skutkach, które niezawodnie z tego wynikną.24 lutego 1990 r. pozwoliłem sobie przedstawić Ci opinie dalekowzrocznego analityka Webstera Tapleya, który miał już okazję przestudiować system Sachsa o metodycznej destrukcji ekonomii w Boliwii. Wsród tematów poruszanych tego dnia, Webster Tarpley akcentował potrzebę pilnego wzięcia pod uwagę nie tylko rozpadu ZSRR, ale także upudku ekonomicznego USA. Te analizy, rozśmieszyły aroganckich polityków będących u władzy, a cały świat im przeczył, w okresie dobrej koniunktury. On także zapowiedział krach finansowy na kwiecień (patrz p. 197). Uprzedził o przygotowaniach do wojny w Meksyku albo w rejonie Iran–Irak–Izrael. Miejsce nie było jeszcze dokładnie określone. Wkrótce były groźby wobec Iraku, a operacja Pustynna Burza byla przeprowadzona 11 miesięcy później…

GOSPODARKA RABUNKOWA TRWAŁA NADAL Z CZASÓW MAZOWIECKIEGO

Dzięki publikacji ze stycznia 1990 r. „RWPG — czarna dziura w ekonomii Polskiej” mojego przyjaciela Edmunda Krassowskiego, byłego posła z Elbląga i z Olsztyna, udowodnione jest, że ta instytucja miała za główny cel utrzymać Polskę i inne kraje członkowskie w stanie uzależnienia finansowego i ekonomicznego. Było to przedłużenie polityki Kaisera, cesarza i cara. Ci ostatni oceniali na zasadzie obowiązującej geopolityki, że rozwój ekonomiczny Polski groził im osłabieniem i stanowił dla nich niebezpieczeństwo…

Na koniec planu sześcioletniego (1955) wielkość transakcji pomiędzy Polską, ZSRR i innymi krajami RWPG wynosiła już 68% całości produktu narodowego brutto Polski. Od tej chwili sytuacja się jeszcze bardziej zaostrzała z roku na rok, aby osiągnąć w 1987 r. niewyobrażalny wskaźnik 80%. Podczas spotkania Busha z Gorbaczowem na Malcie, Bush odmówił pomocy w wys. 20 milionów dolarów, o które ubiegał się ZSRR. To jasne, że kraj który przeznaczał 35% swego budżetu na wydatki wojskowe nie był godny takiej manny. Ależ po co ten wysiłek? Można się było spodziewać, że sprawy będą się zmieniały po powołaniu nowego rządu pochodzącego z Solidarności. Twego ruchu. Wręcz przeciwnie! Niemcy ofiarowali Rosji 8 miliardów dolarów i opuszczenie byłej NRD przez wojska rosyjskie, a Polska zajmuje się pozostałym uzupełnieniem, jak za dobrych czasów RWPG. Solidarność, jako ruch społeczny, dokonała niesamowitego dzieła wobec historii i nie ponosi odpowiedzialności za sytuację gospodarczą Polski. Komunistyczny rząd premiera Rakowskiego przygotował wspólnie z „amerykańskimi przyjaciółmi” wprowadzenie systemu ekonomii liberalnej opartej na lichwie. Solidarność została oszukana przez Zachodnią centralę związkową AFL-CIO, która radziła wprowadzenie w Polsce wariackiej polityki monetarnej, narzuconej przez MFW w osobie Jeffreya Sachsa a opłaconej przez Georgesa Sorosa.

ROLA RUBLA TRANSFEROWEGO

Na rok 1990 umowa rządowa przewidywała eksport maszyn do ZSRR za ogólną sumę 1,4 miliarda rubli po kursie preferencyjnym 2100 zł za rubla, czyli z dotacją od państwa 1100 zł do każdego rubla. Oficjalny, maksymalny kurs handlowy wynosił 1000 zł za rubla.

Firmy polskie, kierowane przez starą nomenklaturę, znacznie przekroczyły zawartą umowę (patrz książka Mariana Rajskiego „W rękawicach”), Doszły do 6,8 miliarda rubli „transferowych”, po arbitralnym kursie, narzuconym przez Moskwę, 1,56 dolara za l rubla. Sprzeniewierzenie wobec budżetu państwa wynosiło 10 miliardów 608 milionów dolarów!!! Dotyczyło to tylko „tej małej sprawy”.

Tu praktyki nie były niewinne. „Pomyłki” ekonomiczne tego rodzaju kumulowały się. Sumując je, dochodzimy do niewiarygodnych sum 10–12 miliardów dolarów rocznie, niewykorzystanych okazji do zysku z powodu ułomnych reguł handlu z RWPG!!! Te kolosalne sumy trafiły przecież do czyjejś kieszeni. Naród ma przecież prawo wiedzieć, komu to przyniosło zysk. Z 12 miliardów dolarów sprzeniewierzonych w 1990 r., nie mniej niż 9 miliardów zostało przejętych jako zysk bezpośredni przez ZSRR.

Dlaczego premier Mazowiecki chciał zataić te liczby za wszelką cenę? W dniu utworzenia Unii Demokratycznej w Teatrze Operetki w Warszawie odmawiał mi publicznej debaty… Pytałem go, dlaczego? Poczuł się osobiście zaatakowany, wpadł we wściekły gniew. W tym dniu ujrzałem w jego spojrzeniu coś, o czym filozof Valery jeden z najulubieńszych autorów Twojego Przyjaciela Francois Mitterranda pisał: „Jeśli spojrzenie mogłoby zabijać i płodzić, to ulice byłyby pełne trupów i grubych kobiet.” Odmówił mi prawa do publicznego wystąpienia. Widocznie nie chciał o tym publicznie dyskutować. Można by negocjować system wymiany kompensacyjnej lub barterowej, ale nie zrobiono tego, Polska więc eksportowała swoje produkty, a w statystyce ujmowano to jako działalność ekonomiczną. Ale Polska robiła to „za nic”, jakby chodziło o dar dla ZSRR … Oprócz tego Związek Radziecki, który miał niewiele do sprzedania, odmawiał sprzedaży nawet tego za swoje ruble transferowe!!! Pan Eysymont, były prezes GUS, potwierdził, że polskie firmy kupowały towary: komputery, wideo, telewizory, tkaniny luksusowe w Europie Zachodniej, w Korei Południowej, Tajlandii i w wielu innych krajach. Płaciły w dolarach, a sprzedawały bezpośrednio do ZSRR za ruble, aby odnieść „korzyści” wynikające z wyjątkowego kursu rubla. Najczęściej te produkty nawet nie przechodziły tranzytem przez Polskę. A Bank Handlowy wymieniał rubla po 2100 zł, kiedy kurs oficjalny był 320–340 zł za rubla! W takim obłędnym systemie wystarczyło wystawiać fałszywe rachunki i jeden rubel rodził 6 rubli. KGB skwapliwie korzystało z takiej możliwości, jak twierdzi płk Rajski. W ten sposób Polska była rabowana i pozbawiona środków żywności, stawała się z dnia na dzień coraz biedniejsza, wzbogacając swoich upadających panów na zewnątrz i wewnątrz kraju. Ogołociła się z pożyczonych dewiz, aby mogła wzbogacić się nomenklatura, była zmuszona obniżyć wydatki społeczne do poziomu zagrażającego funkcjonowaniu własnej ekonomii, oszczędzając na sektorach tak istotnych, jak edukacja i lecznictwo publiczne. Niektórym szpitalom zabrakło lekarstw i chorzy musieli przynosić je ze sobą, również środki znieczulające, a czasem nawet żywności. A tymczasem nowi kierownicy przedsiębiorstw, „socjaldemokraci”, dawni komuniści czekali spokojnie, aby kryzys pogłębił się jeszcze bardziej i wykorzystując sprzyjający system wyborczy oraz cierpienia narodu, mogli się spodziewać, że sytuacja ta przywróci im władzę!!!

A więc, jak mogło do tego dojść? Kto pozwolił na ten autentyczny sabotaż? 13 lutego 1991 roku komisja Senatu zgromadziła reprezentantów komisji: Stosunków Gospodarczych z Zagranicą, Gospodarki Morskiej, Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, Spraw Zagranicznych oraz Międzykomisyjnego Zespołu ds. Zadłużenia Gospodarczego. Poseł Krassowski poprosił wicepremiera Leszka Balcerowicza o wyjaśnienia zwłaszcza podstawowej kwestii, co będzie znaczyła dla budżetu ta suma 6,5 miliarda rubli transferowych. W swojej wspaniałej, konkretnej i udokumentowanej książce pt.: Afery, UOP, Mafia Elżbieta Isakiewicz opowiada, jak Balcerowicz zgodził się odpowiedzieć przy zamkniętych drzwiach. Kiedy dziennikarze wyszli z sali, powstało zamieszanie i wszystko skończyło się na gadulstwie: ani Balcerowicz, ani Janusz Sawicki, wiceminister finansów, ani Andrzej Budzyński wiceminister współpracy z zagranicą, nie byli w stanie odpowiedzieć na tak bardzo istotne dla Polski pytanie!!! Sawicki przyznał, że NBP musiało dodrukować 10 bilionów zł, bez żadnego zezwolenia i bez pokrycia, aby uregulować te fikcyjne długi… No i w tym momencie przewodniczący posiedzenia profesor Geremek zdecydował się zakończyć debatę !!! Te 10 bilionów zł kosztowało Polaków ponad l miliard dolarów, to znaczy ponad dwa razy tyle, co „pomoc” międzynarodowa otrzymana w tym czasie, aby nagrodzić psy polskie za ich wytrwałość i ich troskę o powrót demokracji w Europie.

W latach 1991-1995 ZSRR wymagał od Polski zaopatrzenia równowartości 7,8 miliarda rubli w produktach konsumpcyjnych w zamian za surowce. Negocjatorzy polscy podpisali umowę wartości 6 milionów rubli transferowych po cenach ustalonych przez ZSRR. Wiedzieli dokładnie, że nie będą w stanie tego wykonać. Ale pod szlachetnym pretekstem utrzymania poziomu zatrudnienia, rząd Mazowieckiego ponownie pozwolił na przedłużenie rabunku, „dekapitalizację” ekonomii, utrzymanie Polski pod batem sowieckim i pod władzą rubli transferowych. Za każdym razem, gdy poseł Krassowski chciał to udowodnić w parlamencie, odbierano mu głos, a w Komisji Współpracy z Zagranicą, kierowanej przez Bieleckiego, po prostu nie dopuszczano do dyskusji; szło się na obiad, a temat zasadniczy nie wracał już do porządku dziennego… Nie można uwierzyć w taki stopień niekompetencji negocjatorów polskich. Tylko współwinni w najwyższych sferach decyzyjnych rządu mogli pozwolić na takie zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu (patrz s. 142). Bo przecież, jakież to firmy mogły spisać owoce pracy Polaków na straty, sprzedając wyroby po cenach tak dalekich od ich realnej wartości. Kim są odpowiedzialni za to? Kto pozwolił na wywóz np. obrabiarek za 10% ich rzeczywistej wartości, czyli z 90% stratą?

SMUTNA RZECZYWISTOŚĆ

Decyzje i dekrety nie zawierają naturalnych dróg wyjścia z danego systemu, mimo że dają Polakom możliwości rozwoju, paraliżowanego od 45 lat przez system dyktatu państwowego. Żadne głębsze reformy nie były przeprowadzone. Na odwrót, usuwało się i te dobre resztki, które pozostały po komunizmie: protekcję dla produkcji wewnętrznej. Odtąd kryzys ogólny, ekonomiczny i społeczny, mógł się tylko pogłębić. Bezrobocie stawało się masowe, siła nabywcza pieniądza obniżała się, inflacja galopowała, a ceny wzrastały ku rozpaczy polskich bojowników o wolność, którzy nie rozumieli już sensu ich walki, jaką prowadzili w przeszłości. Plan Balcerowicza, ten plan — który chciałeś zwalczać ubiegając się o prezydenturę, doprowadził społeczeństwo do takiej biedy, że ryzyko wojny domowej nie jest wykluczone. Poza prawem do pracy, co pozostało z tych 21 postulatów, które podpisałeś w Gdańsku w sierpniu 1970 r.? Zimna krew Polaków była i jest nadzwyczajna aż do dziś. Pan Balcerowicz, uparł się, że nie opuści niczego ze swojego planu, chwalił się tym, którzy chcieli go słuchać, że chce zniszczyć 50% firm polskich, „aby je uzdrowić”. Jego postawę można dokładnie przyrównać do postawy lekarza, który zabija 50% swoich pacjentów, aby ich wyleczyć. nikt się temu nie sprzeciwiał! Tu dogonił filozofię „niszczycielskiego tworzenia Europy” dawniej tak drogą Jacquesowi Delorsowi i klasie współczesnych burzycieli, których koncepcja była inspirowana przez poganina Fryderyka Nietzsche wg którego z chaosu ma się wyłonić światło. Rezultaty do 1989 r. są nam dobrze znane:

— Inwestycje przemysłowe były robione na korzyść czy na rachunek firm zagranicznych, które przebiegle legalnie wywoziły większość zysków,

— Inwestycje rolne spadły o ponad 70%,

— Produkcja krajowa spadla o 70%, oświadczyłeś w kwietniu 1992 roku byłbym chętnie poznał dokładne dane na ten temat na dzień dzisiejszy. Ale nawet jakby była niższą, czy jest tak wielki powód na pocieszenie po ogłoszeniu o 3,8% wzroście w roku 1993 lub nawet 6% na rok 1994. Oczywiście lepsze to niż nic,

— Budżet na badania i rozwój spadł,

— Zyski przedsiębiorstw obniżyły się o 50–90%,

— Wskaźnik obowiązkowej składki ubezpieczeniowej (ZUS) płaconej przez przedsiębiorstwa osiągnął 48,5% plac brutto,

— Wskaźnik rentowności banków polskich, który osiągnął zdaje się 73% w roku 1990, obniżył się do 31% w roku 1991, 25% w roku 1992 i do 21% w roku 1993. A bankructwo, w którym roku? Dziesiątki tysięcy Polaków naiwnych, ale w dobrej wierze, brało pożyczki lichwiarskie, wierząc, że uda im się zrealizować swoje przedsięwzięcia. Dzisiaj są zrujnowani lub wywłaszczeni… Niektórzy z nich popełnili samobójstwo. Tylko bankowcy i adwokaci zarobili na tym…

— Budownictwo mieszkaniowe, które było już bardzo deficytowe w czasach komunistycznych, teraz stało się niedostępne dla młodych małżeństw, 20–50% lokatorów ma problemy z regulacją czynszu,

— Poziom życia, większości pracujących obniżył się ogólnie o 50% i to nawet jeśli oficjalnie statystyki mówią o obniżeniu plac realnych o 33%… A na dodatek 22–23% wynagrodzeń płaconych jest na podstawie umowy zlecenia. W Łodzi wskaźnik ten doszedł do 34% rynku pracy. Bezrobocie, które miało mieć charakter przejściowy wg „profesora” Balcerowicza, przekracza liczbę 15% ludności zawodowo czynnej, a 30% w tak bogatym regionie jak Śląsk, czyli oficjalnie liczbę 2.840.000 osób do której należy dodać ponad 2.000.000 ludzi, którzy przeszli na wcześniejszą emeryturę. Liczba ta jeszcze będzie rosnąć.

Pani Suchocka utrzymując tradycje komunistycznego kłamstwa oświadczyła, że oddaje Polskę swoim następcom w dobrym stanie, stanie w pełnym rozwoju i mającą dobrą opinię za granicą, co nie jest poważne. Rywalizując z taką ilością bezrobotnych jak we Francji, kraju 56 milionów ludzi, lepiej „oszczędziłaby tych stów”!!! Jest to proporcja nie do przyjęcia, jest to sygnał bardzo ciężkiej porażki.

— Raport UNICEF — z listopada 1994, stwierdza wzrost beneficjentów pomocy społecznej o 60%, podczas gdy prawdopodobnie ponad 60% bezrobotnych nie ma już prawa do zasiłku,

— Spożycie mięsa gwałtownie spada,

— 72% (38,5 miliona) czynnej zawodowo ludności nie może znaleźć pracy,

— Według innych źródeł, które zgubiłem, liczba inwalidów, którzy stanowili 9,7% ludności wg ostatniego spisu powszechnego z 1984 roku, znacznie się zwiększyła. Liczba rencistów i emerytów osiągnęła stan 45% w roku 1990 i 53% w roku 1993! Fiskus zabiera z nich 21% świadczeń, suma ta pobierana jest od emerytury wynoszącej śmiesznych 1.5 miliona zł miesięcznie,

— 2/3 polskich rolników utrzymuje się z renty, zaledwie polowa może wykazać zyski,

— Przyrost naturalny spadł do 12,5%,

— Życie staje się coraz bardziej cięższe,

— Liczba alkoholików podwoiła się. Polska ma 300 tys. narkomanów i zbliża się do 100 tyś. nosicieli wirusa AIDS

— Bezpieczeństwo publiczne staje się problemem numer jeden,

— Starzy ludzie umierają z braku pomocy medycznej, niedożywienia, stresów lub zimna!

Studia profesora Brunona Góreckiego z Instytutu Badań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego mówią, („Polityka” z 8 października 1994) o dochodach niższych od 1,5 miliona zł dla 21% rencistów i emerytów, dla 45% rodzin z dwojgiem dzieci, 56% rodzin z trojgiem dzieci, 90% rodzin z czworgiem i więcej dzieci.

Profesor Janusz Czapliński cytuje również w Rzeczypospolitej (nr 217/1944) raport UNICEFU: 33% emerytów i rencistów i 58% dzieci w Polsce żyło w roku 1992 poniżej progu ubóstwa; ten próg jest określony jako 45% dochodów realnych w 1989.

PRYWATYZACJA

Priorytetem absolutnym było „wyleczenie” polskiego potencjału produkcyjnego: fabryk małych i średnich przedsiębiorstw, małego i średniego przemysłu, gospodarki rolnej. Trzeba było je zmodernizować, wyposażyć, i użyć wszelkich środków będących w dyspozycji dla polepszenia produkcji krajowej, dla polepszenia technologii wykończeniowej. Trzeba to było pozostawić w rękach Polaków, chronić od nieopanowanej zagranicznej konkurencji odmawiając otwarcia swoich granic dla wolnego rynku (Free Trade), (patrz s. 50–54) i reagując ostro na akcje paskarzy. W roku 1989 wartość robocizny w cenie kosztów produkcji polskiej nie przekraczała 5% ogólnie, 3,7% w przemyśle motoryzacyjnym i 3% w Stoczni Gdańskiej. Gwiazda dał mi do zrozumienia, że nie mogła być nierentowna skoro w Europie Zachodniej sięgała 30%, a w Stanach Zjednoczonych 40% tego co w Stoczni Gdańskiej. W takim wypadku gdyby nawet wszystkie pensje w Polsce były dwa razy większe, wliczając w to także place nieproduktywne, różnica w cenach nie powinna przekraczać 11–15%. Więc, jak tłumaczyć podwyżki cen o pareset procent bez rekompensaty? Jest tu coś niewytłumaczalnego.

Polscy ministrowie koalicji komunistycznej i postsolidarnościowej, jak ich nazywa prof. Balcerek, zgodzili się, aby im podawano bzdurną logikę instytucji międzynarodowych z MFW i Bankiem Światowym na czele, która polega na „uzdrowieniu ekonomii polskiej poprzez przyśpieszoną prywatyzację”. Jest rzeczą jasną, że większość Polaków, którzy rzadko zarabiali ponad 30 dolarów miesięcznie w roku 1989, nie była w stanie odkupić majątku narodowego. Polityka prywatyzacji skierowana była do kapitałów zagranicznych. Pewne dokumenty nie były nawet redagowane po polsku. W gruncie rzeczy chodziło o wyprzedaż, organizowaną na licytacji, w celu umożliwienia odkupienia krajowych sil produkcyjnych, najbardziej rentownych, przez kapitał międzynarodowy po niższych cenach.

Sprzedaż dóbr produkcyjnych Polski kupcom zagranicznym zawiera w sobie autentyczne sprzeniewierzenie bogactw narodowych, a więc nowych źródeł finansowych, dla finansowania międzynarodowej polityki ekonomicznej. Jest to prawdziwe samobójstwo.

Słabe rezultaty prywatyzacji powinny nam otworzyć oczy. Całość zachodnich inwestycji ledwo przekroczyła 4 miliardy dolarów. Komentarz polityczny w „Biuletynie Ekonomicznym” nr. 33 (111) z końca czerwca 1994 r. odkrywa, że do momentu, „gdy w roku 1990 zaczęło funkcjonować prawo o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, 2711 z nich zostało przekształconych lub znajduje się w trakcie przekształceń — czyli prawie 32% z 8400 przedsiębiorstw państwowych, zarejestrowanych przed końcem 1990 r. W tej liczbie 579 było przekształconych w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, 115 stanowi przedmiot sprzedaży akcyjnej, a 2132 były w stanie likwidacji lub oddane do bilansu.”

Prywatyzacji dokonuje się czasem po cenach niezwykle niskich i ze skandalicznymi koncesjami. Np. firma Wedel, której właścicielem było państwo zapłaciła 153 miliardy zł podatków w 1991 r., czyli ponad 15 milionów dolarów. Za radą Bank of Boston (patrz s. 185) Ministerstwo Przekształceń Własnościowych zdecydowało sprywatyzować Wedla, wypuszczając 40% akcji dla Pepsico za drobną sumę 25 milionów dolarów. Trudno zrozumieć dlaczego, skoro Nestle dawało 40 milionów dolarów, ale mniejsza o to: Pepsico otrzymało jako premię zwolnienie z płacenia podatków na 3 lata!!! To znaczy, że fiskus daje możliwość amortyzacji zdobyczy w ciągu 4 lat, utrzymując produkcję na poziomie 1991 r. !!! Polityka prywatyzacji staje się często prostym i czystym oszustwem, mimo przejęcia większości akcjonariatu, nie ma on rzeczywistego wkładu kapitału. Zyski wynikające z produkcji tych prywatyzowanych firm, które są włączone z tytułu wkładu kapitałów po wyeksploatowaniu z Polski, wykorzystują wewnętrzną wymienialność złotówki. To pozwala rabować i rujnować jeszcze bardziej zdolności produkcyjne Polaków. Poseł Krassowski wymienia fabrykę w przemyśle cukrowniczym, gdzie pięciu mianowanych „ekspertów” zarabia więcej niż 700 robotników. Polityka „prywatyzacyjna” bez skrupułów umożliwia usunięcie ludzi z zajmowanych stanowisk, skazując w jednej chwili na „kuroniówkę”. Budowa Huty Warszawa „kosztowała” ponad 3 miliardy dolarów. Została ona odstąpiona za sumę 18,64 miliona dolarów, czyli za 0,061%, ale minister przemysłu i handlu w rządzie Hanny Suchockiej miał powód do zadowolenia, został bowiem przewodniczącym zgromadzenia wspólników. Ministerstwo prywatyzacji powierzyło londyńskiej firmie konsultingowej Rotschild & Sons zadanie opracowania planu prywatyzacji firmy Orbis, tak jakby polskie firmy nie były w stanie wykonać tej pracy same. Według „Gazety Wyborczej” z grudnia 1991 r., Rotschild & Son pobrał jeden milion dolarów za te czynności, to znaczy 9,5 biliona zł hojnie zapłaconych przez Fundusz PHARE, państwom w Europie Wschodniej. A jeśli ich plan zostałby przyjęty, otrzymałby jeszcze 2,5% od sumy prywatyzacji. Ostatni przykład. Otwarcie Polskiego Rynku Importowego i pospieszne zniesienie istniejącej sieci dystrybucyjnej, umożliwiło danie preferencji dla produktów importowanych. Firma Podhale, która zatrudniała około 10.000 osób, musiała zwolnić połowę swojego personelu i o tyle zmniejszyć produkcję butów. Dzięki temu spadkowi produkcji, firma znana z wysokiej jakości na całym świecie, dostawca dla wielkich firm zachodnich jak Puma, Adidas, Royce, będzie odkupiona za bezcen… wg tego, co wiem, cena butów nie obniżyła się. Po wykupieniu przez firmy amerykańskie zakładów papierniczych w Kwidzyniu, cena produkowanego tam papieru wzrosła trzykrotnie. Sytuacja ta zmusiła mnie do 50% obniżenia nakładu tej książki. Dowiedziałem się ostatnio o grupie „zaradnych bankowców z woj. Koszalińskiego, którzy to przypisali sobie 80% kredytów, przeznaczonych dla ich banków. Dzięki temu ci „biznesmeni” mogli wykupić okoliczne hotele i fabryczki, a dzięki powiązaniom z lokalnymi władzami (pochodzącymi jeszcze z nomenklatury), nie musieli spłacać odsetek od kredytów. W efekcie skarb państwa musiał wyłożyć około 100 miliardów zł, aby pokryć powstałe straty. Chciałbym zadać pytanie: czy aktualny v-ce prezes NBP nie był dyrektorem tego spółdzielczego banku? Oto jest właśnie prywatyzacja! Chyba to tłumaczy, co chce powiedzieć Ernst & Young oceniając w październiku 1992 r., że Polska jest najlepszym krajem dla inwestycji! Nigdy Polska nie była tak rabowana od odzyskania niepodległości w roku 1918.

Budżet Polski liczy na zainkasowanie 1,17 miliarda dolarów w 1995 r. Odstąpi za bezcen w 1995 r. m.in. Orbis, LOT, a nawet sieć dystrybucji RUCH. Przypuszczam że, dlatego, aby Zachód mógł jeszcze łatwiej sprzedawać tu swoje produkty. To szaleństwo będzie twardo prowadzone przez wicepremiera Kołodkę. Znowu Polska jest w niebezpieczeństwie. Utrzymywanie prywatyzacji przez rządy liberalne, postsolidarnościowe i komunistyczne jest dowodem braku zdolności do sprawowania rządów w Polsce… Nawet komuniści nie prowadzili takiej aberacyjnej polityki ekonomicznej. Firmy międzynarodowe prowadzą do prostego i czystego kolonializmu ekonomii Polskiej. Prywatyzacja w Polsce jest to etap budowy wolnego rynku globalnego Getta (patrz s. 50–54) przed ostateczną delokalizacją firm polskich. W krajach jeszcze tańszych dla zysku koncernów ponadnarodowych. Sir James Goldsmith, który nie ma tych samych koncepcji ekonomicznych i filozoficznych, które rozwijam w swoim opracowaniu, mimo że mamy bardzo wiele wspólnego. 17 lipca 1995 r. dał on wspaniałą radę na TV SAT najwyższej wartości. „Odrzućcie koncepcję zachodu (…) Nasi politycy są słabi oni są raczej kontrolowani przez grupy biznesu niż grupy społeczne. Jest pomiędzy nimi korupcja jakiej historia nigdy nie znała.” !

PRZYPOMNIENIE PARU SPRAW

Tylko 3 lata potrzeba było (1945–48) polskim komunistom, aby podkopać zdrową bazę ekonomii narodowej. Ustawa z 27 września 1948 r. pozwoliła im przywłaszczyć sobie wszelkie mechanizmy produkcji i dystrybucji. Polska wpadła w mechanizm machlojek i niskiej produktywności ekonomii marksistowskiej. Przez trzy pierwsze lata liberalizmu Polska stadła chyba więcej swojej substancji produkcyjnej niż przez 44 lata rabunku komunistycznego. Nawet nie jest w stanie wykorzystać kredytów, oddanych do jej dyspozycji, ani nawet nadwyżek rezerw finansowych.

Parę razy o tym przypominałeś, kochany Lechu, ale kto może płacić tak ogromne oprocentowanie jak 80%, 50%, a teraz 42% –38%! Fakt, że Polacy się na to oburzają oznacza, że zrozumieli, iż nigdy nie byliby w stanie tego zwrócić, że to był sposób na ich wywłaszczenie. Ostateczna to faza odkupienia terytorium Polski po pospiesznej polityce prywatyzacji. Aby dojść do takiego rezultatu, nie postępowałoby się inaczej. Najpierw komuniści uchylili prawo lichwy z XIX wieku, ustalone na 12% , maksymalnie, i oddali do dyspozycji nowe prawo dewizowe z 15 marca ! 1989 r. Pozwoliło to na sprzeniewierzenie dochodu narodowego przez ludzi wtajemniczonych, a następnie na zniszczenie siły roboczej przez inflację, spowodowaną przez narzucenie polityki MFW i Banku Światowego. A wprowadzenie funduszu stabilizacyjnego pozwoliło utrzymać i pogłębić tę sytuację. Owszem, w 1989 roku można było się spodziewać odbudowy Polski w ciągu paru lat na zdrowych podstawach. Dramatem jest to, że Polska nie wybrała drogi swoich interesów. Decyzje były powzięte przez stałych drapieżców, którzy ograbiają Trzeci Świat, podtrzymują ubóstwo i wykorzystują trudności innych państw. Odrzuciłeś te fakty, o których Ci pisałem w 1988 roku. Fakty teraz stoją przed Tobą. Parę osób mogło to wypowiedzieć w Telewizji Polskiej. Sam o tym mówiłeś, sam wymieniałeś jawnie odpowiedzialnych za to: MFW i Bank Światowy… Było to w kwietniu 1990 roku po II Zjeździe Solidarności. Jak to się stało, że zmieniłeś później zdanie?…

(…)

„AFERY” SĄ ODPOWIEDZIALNE ZA PUSTE KASY PAŃSTWA, A WIĘC ZA BIEDĘ SPOŁECZEŃSTWA POLSKIEGO

W biednym sklepie w Polsce można znaleźć alkohole, papierosy, produkty wytwarzane po cenach dużo niższych od cen realnych, gdyby podatki i opłaty celne byłyby uregulowane. Kto mógłby ignorować fakt, że 90% papierosów sprzedawanych na polskim rynku pochodzi z przemytu? Kto mógł pozwolić sobie na to, żeby państwo straciło 80% wpływów podatkowych za każdą butelkę alkoholu wwiezionego do Polski i 50% na każdej paczce papierosów? Odpowiedź jest prosta. Ministrowie koalicji liberalnokomunistycznej popierali układy mafijne i kryli wszystko, aby przywłaszczyć sobie władzę ekonomiczną, jako etap przygotowawczy do odzyskania władzy politycznej. Minister finansów Leszek Balcerowicz, minister Jerzy Osiatyński, wiceminister finansów, minister Andrzej Milczanowski czy szef Urzędu Ochrony Państwa (UOP) Jerzy Konieczny — czy ci ludzie byli pozbawieni wiadomości na ten temat, a jeśli tak, to kto był za to odpowiedzialny? Trzeba przeczytać i jeszcze raz przeczytać opracowanie Elżbiety Isakiewicz: Afery? UOP? Mafia? Edmund Krasowski ujawnia. Wydawnictwo Antyk, Warszawa 1993. Można z niego się dowiedzieć, jak minister Balcerowicz, uczeń Jeffreya Sachsa wykonał rozporządzenia przygotowane przez Ireneusza Sekułę, byłego wiceministra komunistycznego rządu pod przewodnictwem M. F. Rakowskiego. To rozporządzenie miało kontrasygnatę premiera Mazowieckiego, wywodzącego się z „okrągłego stołu”, oraz komunistycznego ministra do spraw współpracy gospodarczej z zagranicą, wielkiego piewcy Wolnego Rynku, Marcina Święcickiego, obecnego prezydenta Warszawy.

Aby wprowadzić mafię lub kartel alkoholowy do Polski, należy zwolnić obcokrajowców od podatków i opłat za te towary. A to właśnie „genialny” Balcerowicz ofiarował im na tacy. Nie przyszło mu ani na moment do głowy, że polscy rolnicy sami mogli dać surowce na wyprodukowanie tego alkoholu. Na pewno nie ,,wiedział”, że na początku naszego wieku przemysł spirytusowy zajmował 3 miejsce w świecie pod względem produkcji. Nie będę robił przeglądu wszystkich skandali finansowych, ukrywanych przez tych ,,niezdolnych inteligentów”, którzy kierują Polską. Znani są przez wszystkich Polaków w mieście i na wsi. Ograniczę się do cytowania ogromnych szkód, jak to ocenił poseł Edmund Krasowski

ZESTAWIENIE SPRZENIEWIERZEŃ UDOWODNIONYCH MIĘDZY 1990-1991

Afera Rublowa 15 bilionów zł

Afera Rublowa, import z NRD

Ruble wymienione w Polsce na bazie

wymienialności wewnętrznej 14 bilionów zł

Afera paliwowa 2 biliony zł

Afera spirytusowa 10 bilionów zł

Afera papierosowa 15 bilionów zł

Afera składów celnych 3 biliony zł

Afera „ART-B” 6 bilionów zł

Afera FOZZ 10 bilionów zł

Razem 75 bilionów zł

Z powodu braku oficjalnych danych dotyczących zalegalizowanych oszustw nie można się dziwić, że w tych liczbach mogły się pojawić niedokładności, tak jak np. w aferze FOZZ, gdzie pewne sumy były zwrócone. Osobiście chwalę posła Edmunda Krasowskiego i pułkownika Mariana Rajskiego ze rekonstytuowanie tych danych, za wkład ogromnej pracy i pokonywanie przeszkód stawianych przez rządzących Polską.

OSZUSTWO I NIEKOMPETENCJA SĄ OPŁACALNE

Wszystkie te machlojki zrujnowały Skarb Państwa i nadziej milionów Polaków skazanych dzisiaj na nędzną wegetację. Te 75 bilionów zł, czyli 75 tysięcy miliardów zł, to była równowartość rocznego deficytu narodowego. Państwo już nie jest w stanie skutecznie interweniować. Oszustwa celne, za które winę ponosi korupcja administracji, wynoszą prawdopodobnie jeszcze kilka kolejnych dziesiątek bilionów zł. Liberalizm jest odpowiedzialny za rozhulaną spekulację finansową i odpływ kapitału narodowego, jakiego nie było nigdy w całej historii Polski. Ciekawą sprawą jest to, że te pieniądze, które cichcem „wymknęły” się za granicę, tylko w części były czysto polskie, reszta pochodziła z pożyczek zaciągniętych od MFW, Banku Światowego lub innych źródeł. Efektem jest deficyt finansowy, którego Polacy nigdy nie będą w stanie zwrócić. Nie będą nawet w stanie utrzymać dóbr nabytych w okresie komunizmu. Heroiczna rewolucja w Polsce, Twoja rewolucja Lechu rozpływa się !!!

Kto to był, kto tak żarliwe bronił Balcerowicza na sesji parlamentu maja 1993 roku i przekonywał o niewielkich skutkach jego potknięć: To nic. on nam wyświadczył tyle przyslug. Przysługi? Jakie? Dla kogo? Dla ludzi? Czy dla spekulantów? Dla kumpli? Dla uczniów. „Doświadczenie i przyszłość” dla Okrągłego Stołu? Aha! To był Mazowiecki! Stopień demoralizacji Polski mierzy się częstością ataków ze wszystkich stron przeciwko odważnemu posłowi z Elbląga i Mazur.

Za to tak ważne odkrycie, jak i wiele jeszcze innych, które nie mieszczą się w połowie, jak to określał p. Pańko, były prezes NIK, i za to, że chciał wyjaśnić, co się działo w Polsce, kampania oczerniania i kalumni padła na mojego przyjaciela Edmunda Krasowskiego, człowieka odważnego, wytrzymałego, człowieka prawdy. W efekcie tych działań stracił swój mandat poselski. Historia lubi się powtarzać, „nikt nie jest prorokiem w swoim kraju.”

Owszem, jest to jednak lepsze niż być rozerwanym przez bombę jak Dimitri Kołodow, ankieter dziennika moskiewskiego „Komsomolec” 17 października 1994 r. w Rosji!!! Kołodow prowadził śledztwo w armii rosyjskiej na temat afer …

Jest już udowodnione, ze niekompetencja opłaca się. Krzysztof Horodyński, wiceinspektor odpowiedzialny za błędy popełnione w związku z oplotami celnymi, został zwolniony z piastowanej funkcji w następstwie dochodzenia NIK. A zaraz potem otrzymal nominację na radcę handlowego w randze ministra w Ambasadzie R. P. w Brukseli.

Inspektor generalny Urzędu Ceł Witold Marczuk, który tak skutecznie potrafił organizować represje przeciwko przemytowi papierosów, wartości paruset miliardów zł, został zwolniony z funkcji przez ministra Arendarskiego z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Na jego miejsce został mianowany Maciej Lubik, były pracownik służb specjalnych (SB), z 32-letnim stażem w tej organizacji… Niekaralność odpowiedzialnych to przykład porażki, ponieważ przekonuje ludzi, że każdy może robić co chce. W rzeczywistości można się założyć, że mali przestępcy będą zajmować dość miejsca i czasu w sądach, aby „grube ryby” mogły ; spokojnie sprzeniewierzać ,,hurtowo” publiczne fundusze. I jest to niemożliwe, żeby KGB, GRU czy ministerstwo finansów i współpracy gospodarczej z zagranicą nie były zorientowane w tych operacjach.(…)

Byli tacy, co na długo przed wejściem do uni „czuli pismo nosem”. Warto sprawdzic daty wpisów …..
Dziwnym trafem „bohaterowie” afer są dziś medialnymi autorytetami. Wałęsa, Balcerowicz, Mazowiecki, Kwaśniewski, Bielecki zapraszani są do mediów w glorii sław, a nie ZDRAJCÓW. W tym zestawie różnych ludzi trzeba pamietać o roli dzisiejszego premiera i prezydenta. Ten owczesny „drugi garnitur” był ciągle obecny w życiu politycznym, do wyjaśnienia jest przez kogo sterowani, przez kogo przygotowywani do przejęcia władzy.

https://wirtualnapolonia.com/2011/05/12 ... o-gniazda/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 27 wrz 2016, 09:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/12/2 ... mi-rzadzi/

Prof. Artur Śliwiński: Kto nami rządzi?
Posted by Marucha w dniu 2015-12-21 (poniedziałek)

Obrazek

Gdy chcemy zrozumieć złożoną i niejasną rzeczywistość określaną enigmatycznie mianem „globalizmu” nie możemy ignorować istnienia od lat 80’ ubiegłego wieku i rosnących wpływów tzw. „elity światowej”.
Oczywiście miano „elity” w tym przypadku nie nobilituje jej członków, toteż bardziej krytyczni analitycy sceny światowej wolą posługiwać się bardziej konkretnymi określeniami tego fenomenu społecznego, podkreślając istnienie fuzji wpływów finansowych i politycznych („światowa oligarchia finansowa”), ambicje hegemonistyczne („rząd światowy”), różnice etniczne („żydokracja”) albo wolą eksponować mechanizm wpływów o zasięgu globalnym („sieci globalne”).
Taka różnorodność etykietek nie jest rzeczą przypadkową. Wynika przede wszystkim z trudności związanych z posługiwaniem się dotychczasową terminologią polityczną i ekonomiczną, w której nie tylko brakuje określeń adekwatnych do zjawiska „elity światowej”, lecz nawet nie dopuszcza się myśli o jej istnieniu.
Jednak pierwsze bariery zostały przełamane. Najbardziej trudną do przełamania barierą było kwestionowanie zainteresowania tym widocznym i odczuwalnym zjawiskiem jako wykraczającym poza ramy badań naukowych (podobnie jak kwestionowanie zjawisk paranormalnych), a nawet sprzecznym ze zdrowym rozsądkiem (zarzut „teorii spiskowych”).
Jednak dzięki kilkunastu poważnym badaniom empirycznym, których wartości poznawczej nikomu nie udało się zakwestionować, fenomen „elity światowej” został wydobyty na światło dzienne. W książce „Ekonomia sieci. Jak globalne sieci opętały świat” (Wyd. Iota Unum, Warszawa 2015) wykorzystuję najważniejsze raporty badawcze dotyczące oligarchii finansowej, jej hegemonistycznych dążeń, rozległych powiązań (architektury sieci globalnych). Szczególnie rzuca się w oczy niska wiarygodność powszechnie uznawanych „pewników” politycznych i ekonomicznych, w tym przekonania o nadrzędnej funkcji wolnego rynku i konkurencji.
Jedną z następnych barier, której przełamanie jest tylko kwestią czasu, stanowi niechęć do podważania schematycznych poglądów o władzy politycznej. Dotyczy to zwłaszcza rozważań geopolitycznych, w których „elity światowe” nie są uwzględniane. Chodzi o to, że w latach 1980-2010 „elity światowe” utorowały sobie drogę do sprawowania władzy politycznej degradując lokalną władzę polityczną. Lokalna władza polityczna nadal istnieje, a nawet jest w pewnym sensie nieodzowna, ale nie jest to władza znajdująca się w rękach miejscowej elity politycznej. Jest to władza menagerów wypełniających zlecenia „elity światowej”. Przypisywanie lokalnej władzy politycznej istotnego znaczenia stało się czymś absurdalnym, a mimo to powszechnym.
Toteż ponownie pojawia się problem, kim jest elita narodowa. Jeśli dziesiątki tysięcy menadżerów pracuje w zagranicznych instytucjach finansowych, sieciach handlowych oraz finansowanych przez „elitę światową” organizacjach non-profit, to z pewnością nie stanowią oni elity narodowej. Jeśli partie polityczne są końcówkami sieci globalnych, ich przywódcy i aktywiści również nie tworzą elity, nawet w wąskim znaczeniu elity politycznej. Podobnie jak w przypadku „elity światowej” trudno osoby sprawujące taką władzę obdarzyć mianem elity politycznej, a tym bardziej – elity narodowej.
To oznacza brak elity narodowej lub zepchnięcie jej na margines życia politycznego; zdegradowanie jej i upokorzenie. W Polsce obydwie tendencje krzyżują się i uzupełniają. Nawet nie precyzując pojęcia „elity narodowej” dobrze wiemy, że została ona w znacznym stopniu wymordowana w czasie II Wojny Światowej, a następnie – w latach komunizmu. Wiemy także, chociaż bardziej intuicyjnie, że po II. Wojnie Światowej jej znaczna część została wypchnięta z kraju, represjonowana, ubezwłasnowolniona i sprowadzona do roli „przegranych”.
Oznacza to, że są także „wygrani”, którzy do elity narodowej nadal odnoszą się wrogo lub lekceważąco; występują z pozycji wygranych. Innymi słowy, nadal funkcjonuje anty-elita narodowa, której rola jest niewątpliwie znacząca. Nadal elita narodowa jest dla niej zagrożeniem, z którym energicznie walczy.
To tylko sygnał, iż niewiele jeszcze rozumiemy o powojennych przeobrażeniach społecznych w Polsce. Opór przeciwko odrodzeniu i przywróceniu elicie narodowej należnego w strukturze społecznej miejsca jest niezwykłe silny i nie można się spodziewać, że zostanie on łatwo pokonany, nawet w skrajnie niebezpiecznej sytuacji.
Problem elity narodowej jest problemem centralnym, bowiem bez jej istnienia i aktywności, a tym bardziej w warunkach wrogości do elit narodowych żaden kraj, żaden naród, żadna gospodarka narodowa nie ma żadnych szans rozwoju. Tej istotnej kwestii powinniśmy poświęcić więcej uwagi. Wymaga to jednak przypomnienia, czym jest elita narodowa.

Rozwój i egalitaryzm
Przeciwstawiając komunizm liberalizmowi trudno było zauważyć, że łączy je jedno istotne ogniwo: egalitaryzm. Dotyczy on nie tylko doktryn politycznych i oficjalnych nurtów politycznych. Również większość wymierzonych przeciwko rządom komunistycznym, a następnie rządom liberalnym ruchów społecznych miało jednoznacznie egalitarny charakter. Na przykład „Solidarności” w Polsce również była ruchem egalitarnym.
Dominująca obecnie w Europie (anglosaska) formuła demokracji parlamentarnej stanowi przełożenie teoretycznej koncepcji egalitaryzmu na praktykę polityczną. Prawa człowieka wyrażają skrajną formę egalitaryzmu, i tak dalej.
I oto wskutek dojścia do głosu „elity światowej” ten egalitarny nurt współczesnej myśli społecznej i praktyki politycznej został niepostrzeżenie wywrócony. Okazało się bowiem, że współczesny egalitaryzm państwowy stanowi żyzną glebę dla patologicznej elitarności (nie można inaczej traktować „elit światowych”). Z jednej strony egalitaryzm państwowy okazał się zabójczy dla elit narodowych, ale z drugiej strony stał się „manną z nieba” dla antynarodowych, antydemokratycznych i antyludzkich „elit światowych”.
Nie ma potrzeby wyjaśniać, że nowe „elity światowe” w niczym nie przypominają elit narodowych. Jeszcze gorzej jest z ich krajowymi ogniwami wykonawczymi, które muszą funkcjonować poza ramami kultury narodowej, co odbiera im kartę wstępu do elity narodowej. Bo to właśnie stosunek do kultury narodowej definiuje autentyczne elity narodowe, o czym jeszcze napiszemy.
Jednak już teraz można pokrótce rozważyć, na czym polega różnicą między „elitą światową” i jej przedłużeniem krajowym, a elitą narodową. Nietrudno zauważyć, że między tymi przeciwstawnymi sobie elementami hierarchii społecznej stale tli się i wybucha silny antagonizm. To jednak nie tłumaczy tej różnicy, tym bardziej, że opinia publiczna postrzega ją słabo i skłonna jest te elementy utożsamiać. Nie wystarczy stwierdzenie, że pracują one na rzecz skrajnie przeciwstawnych interesów (z jednej strony własnych, z drugiej strony społecznych, narodowych). Nie wystarczy również konstatacja, że są one zróżnicowane pod względem poziomu kultury narodowej. Istotny jest fakt, że każda z nich kieruje masy społeczne w innym kierunku. Dla „elity światowej” głównym problemem jest ubezwłasnowolnienie tych mas.
Dla elity narodowej głównym problemem jest otwarcie masom drogi autentycznego awansu społecznego, polegającego na wyznaczeniu celów i etapów dochodzenia do elity narodowej. Pierwsze są zamknięte, drugie otwarte. W pierwszym przypadku masy ulegają degradacji społecznej, ekonomicznej oraz moralnej, zaś w drugim przypadku – odwrotnie.
Nie można przy tym pominąć problemu nierówności ekonomicznej. W koncepcji neoliberalnej nawet skrajnie duże nierówności ekonomiczne nie „zakłócają” fałszywego wyobrażenia, iż funkcjonuje system egalitarny. Egalitaryzm rozciąga się na „równość wobec kultury”, co jest istotą tolerancji.
Natomiast w przypadku rządów elity narodowej świadomość niedostatków kultury masowej jest najbardziej bolesnym ograniczeniem rozwoju narodowego, które należy przezwyciężać. Takie przeciwstawienie nie zdaje się jednak na nic, jeśli nie uwzględnimy procesów historycznych. Chodzi o to, że te rzekomo „subtelne różnice” z czasem urastają do niszczących życie narodowe aktów wandalizmu, grabieży, nędzy ekonomicznej i moralnej, aż w końcu do programowego ludobójstwa.
Likwidacja bezpieczeństwa socjalnego jest przede wszystkim wyrazem postawy skrajnie aspołecznej. Warto więc zastanowić się nad stosunkiem do polityków i ekonomistów, którzy z jednej strony publicznie demonstrują patriotyzm i przywiązanie do wartości narodowych, a z drugiej strony ostro sprzeciwiają się „państwu opiekuńczemu”, chociaż takiego państwa w Polsce z pewnością nie ma (pod względem usług socjalnych i zdrowotnych Polska znajduje się na jednym z ostatnich miejsc w Europie). Patriotyzm plus skrajny liberalizm ekonomiczny, to największe oszustwo. Wszak nie chodzi o wyrażanie liberalnych poglądów, lecz o niszczenie żywych ludzi.
Skrajny liberalizm ekonomiczny jest współczesną postacią darwinizmu społecznego, który wymaga zniesienia wszelkich udogodnień społecznych, które gwarantowałyby harmonijne współżycie silnych i słabych. Ale pod fasadą skrajnego liberalizmu kryje się nie tylko wiara w mechanizm doboru naturalnego. Z ekonomicznego punktu widzenia dostrzec można, że jest on uzasadnieniem grabieży („niepotrzebnej”) infrastruktury socjalnej państwa, czyli przejmowania własności narodowej przez „elitę światową”, a jednocześnie tworzenie warunków do otwarcia „komercyjnych” usług socjalnych z wysokim, monopolistycznym poziomem zysków.
Dla ludzi naiwnych i ogłupionych sprokurowano „teorię ekonomiczną” prywatyzacji, w której jakoby beneficjentami grabieży majątku narodowego są prywatni przedsiębiorcy wolnorynkowi, a nie światowe fundusze inwestycyjne i wielkie koncerny ponadnarodowe.
Najważniejsze jest jednak to, że anty-elita nie ma wiarygodnej legitymacji do rządzenia, a tym bardziej do ingerencji politycznej w różne obszary życia duchowego, społecznego i ekonomicznego. Wybory parlamentarne są parodią demokracji. To oczywiście stanowi ciągłe i nieodwracalne zagrożenie dla kontr-elity, wiec musi ona z konieczności polegać na „elicie światowej”. Jej zerwanie z wcześniejszym statusem suwerenności narodowej nie jest kwestią poglądów czy serwilistycznych zachowań, lecz ma charakter systemowy.
A co najważniejsze, problem polega na tym, że ponieważ anty-elita nie otrzymała tej legitymizacji, stanowiący ją nuworysze są stale zagrożeni możliwością buntu społecznego. Dlatego anty-elita poszukuje intelektualistów gotowych do radykalnego zerwania z ich wcześniejszym statusem narodowym.

Istota elity narodowej
Przede wszystkim musimy przypomnieć, że nie zastanawiamy się nad abstrakcyjnymi pojęciami „elity narodowej” czy „narodu”, lecz nad funkcjonowaniem konkretnych podmiotów społecznych. Zbrodnia, której dokonano na elicie narodowej i narodzie polskim nie polega tylko na niszczeniu tych bytów społecznych, ale również na podważeniu ich podmiotowości, a ściślej biorąc, na uznaniu ich za dowolne zbiory jednostek mniemających o sobie, że są „elitą” albo dowolne uznających się za członków „narodu”.
Nietrudno zauważyć, na czym polega rozróżnienie między realną elitą narodową i narodem jako ważnymi podmiotami społecznymi a poglądami, wedle których są to zbiory ludzi zjednoczonych wspólnym wyobrażeniem o sobie. Elita narodowa oraz naród są żywymi podmiotami, zaś wspomniane zbiorowości są martwymi zestawieniami statystycznymi. Oznacza to, że przejście od podmiotowości do braku podmiotowości nie tylko podważa wolną wolę elity narodowej, czy narodu (czyli powoduje ich ubezwłasnowolnienie), lecz pozwala na ich lekceważenie, eliminowanie z życia publicznego, a w konsekwencji – na ich unicestwienie.
Jeśli zgodzimy się z tym, że elita narodowa jest nieodzownym elementem bytu narodowego, łatwiej nam będzie zrozumieć znaczenie tej elity. Fakt, że została ona wyparta z życia społecznego i zdegradowana nie ma tutaj nic do rzeczy. Z jednym ważnym wyjątkiem, że fakt ten zahamował rozwój społeczny i gospodarczy.
Wyparcie tej elity z życia publicznego oznacza, że naród jest pozbawiony widocznego przywództwa duchowego, politycznego i ekonomicznego. Ale taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie, a więc albo nastąpi odrodzenie elity ponowne objecie przez nią roli przywódczej albo naród po prostu zginie.
Niestety, po 1989 roku w Polsce nie doszło do rehabilitacji elity narodowej. Oznaczało to, że wielki dorobek kulturowy elity narodowej nadal pozostaje w archiwach oraz w coraz bardziej słabnącej pamięci narodu. Związane z tym olbrzymie straty duchowe i materialne zostały przesłonięte ideologią neoliberalizmu, która okazała się globalnym oszustwem. Toteż potrzeba określenia, czym jest elita narodowa nie jest bynajmniej wyważaniem otwartych drzwi, lecz koniecznym warunkiem otrzeźwienia ogłupiałych mas ludzi.
Po pierwsze, elita narodowa nie jest elitą polityczną, lecz tę elitę kształtuje i kontroluje. Anty-elita jest zawsze „elitą polityczną”, chociaż przypisuje sobie wiele innych cech. Przypomnijmy sobie, że kierowniczą rolę w okresie komunizmu pełnili sekretarze i egzekutywy PZPR. Władza polityczna rozciągała się na niemal całe życie publiczne, czyli miała charakter totalitarny.
Po drugie, elita narodowa jest ściśle związana z kulturą narodową. Przed wieloma ludźmi pojawia się więc przeszkoda: dzisiaj nie jest już jasne czym jest kultura narodowa, także zepchnięta na margines życia narodowego. Wybitna rola elity narodowej polega na tym, że jest ona producentem kultury narodowej; kultura narodowa wymaga bowiem reprodukcji i produkcji. W porównaniu z elitą narodową anty-elity wyglądają nędznie; nie przyczyniają się do wzbogacenia kultury, lecz zadowalają się jej popularnymi namiastkami lub imitacją.
Po trzecie, wytwarzanie kultury narodowej wymaga zdolności osobistych, świadomego i konsekwentnego zaangażowania, dobrego wychowania, a przede wszystkim postawy społecznej i moralnej. Otwartość elity narodowej nie polega na tym, że wszyscy mogą do niej wchodzić i z niej wychodzić jak z autobusu. Polega ona sprostaniu wysokim wymaganiom społecznym i moralnym. Po co to wszystko? To są nieodzowne warunki uzyskania zaufania społecznego, a tylko na zaufaniu społecznym można budować autentyczne przywództwo duchowe.
Naród jest organizacją opartą na zaufaniu społecznym, a nie na przymusie fizycznym, ekonomicznym czy prawnym.
Jakże mizerne i żenujące są przedwyborcze starania kontr-elity podejmowane w celu zdobycia zaufania społecznego. To nie jest dla kontr-elity zasadniczy problem, gdyż jej władza nie opiera się na zaufaniu społecznym. Nikt raczej nie spodziewa się po niej realizacji głoszonych haseł czy podejmowanych zobowiązań.
Nadal jesteśmy przekonani, że egalitaryzm jest niepodważalną wartością, gdy tymczasem egalitaryzm nie istnieje jako realny system społeczno-ekonomiczny, lecz jest ideą lub hasłem wykorzystywanym przez demagogów politycznych.
Niebezpieczeństwo związane z egalitaryzmem polega głównie na tym, że najsilniej przemawia do ludzi niewykształconych i pozbawionych kultury narodowej, stawiając w niekorzystnej sytuacji wszystkich, którzy tworzą elitę narodową. Zarazem jest nieodzownym warunkiem zdobywania władzy przez kontr-elity, ponieważ egalitaryzm daje fałszywe poczucie jedności, w tym nawet fałszywie pojmowanej jedności narodowej. Jest to pułapka, w którą Polacy wpadali wielokrotnie.
Możemy założyć, że w każdym społeczeństwie dążenia egalitarne są na ogół słabe. Ale mogą być rozniecane przez politycznych demagogów, którzy wskazują tłumom iluzoryczną drabinę awansu i ich koniecznie wroga. Pozorny awans jest orędziem demagogów politycznych. Przewrotność demagogów polega na tym, że obiecują awans bezwarunkowy społecznie, to znaczy bez konieczności osiągnięcia wysokiego poziomu wiedzy, kultury i moralności. Jedynym warunkiem jest wymóg dyscypliny politycznej: podporządkowanie kreatorom „egalitarnego systemu”. Temu służy zwłaszcza wskazywanie wroga.
W istocie rzeczy jest to dla większości „awansujących” degradacja, gdyż taki układ wymusza zerwanie z tradycją rodzimą (np. ludową), ale przede wszystkim wymusza akceptowanie zachowań prymitywnych i przestępczych anty-elity. Drabina społeczna jest więc odwrócona do góry nogami. A na szczycie nie znajduje się wówczas elita narodowa, która została powalona na ziemię. Na szczycie znajduje się tylko jej przeciwieństwo; anty-elita.
Nie mówimy o czasach komunistycznych. Mówimy o dniu dzisiejszym, w którym proces degradacji elity narodowej osiągnął apogeum. Wielu więc zastanawia się, czy ona jeszcze istnieje, a jeśli nawet, to co może w tej sytuacji zrobić?
Drugim uwarunkowaniem mobilizacji mas jest kreowanie wroga. Jest to niekiedy jedyny sposób utrzymania jedności mas. Przykładu nie trzeba daleko szukać. Proszę zauważyć, jak sprawnie wykreowano w ciągu niespełna roku wroga Polski: współczesną Rosję, w trudnych do ukrycia celach: pchnięcia Polaków do wojny przeciw Rosji po stronie Stanów Zjednoczonych z jednej strony, a także wprowadzenia do Polski amerykańskich wojsk okupacyjnych z drugiej strony. Ofiarą tego i podobnych nadużyć dążeń egalitarnych są właśnie masy.
Nie ma to nic wspólnego z poszanowaniem demokracji i prawami socjalnymi. Przeciwnie, funkcjonowanie i zapewnienie bezpieczeństwa kontr-elicie podporządkowanej „elicie światowej” wymaga stworzenia mechanizmów blokujących dążenia demokratyczne (podobnych do tych, które w komunizmie określano mianem „centralizmu demokratycznego”) albo raczej ich dalszego wykorzystania (wraz z regulacją prawną, instytucjami państwowymi, propagandą, służbami specjalnymi, itd.).
Jak niedawno zauważył grecki ekonomista Vasilis Viliardos, tym zjawiskom towarzyszy „negatywny populizm”, polegający na demonstracyjnym odrzucaniu przez polityków drażliwych i niekorzystnych dla społeczeństwa zobowiązań międzynarodowych (realizowanych w interesie „elity światowej”) z pełną świadomością, że nie są w stanie tego osiągnąć. „Negatywny populizm” wydaje się być obecnie główną metodą prowadzenia kampanii wyborczych.
Jesteśmy świadkami również deformacji mechanizmów demokracji na użytek „elit światowych”. Ten proces wypiera instytucje demokratyczne do sfery fałszywej świadomości społecznej, systematycznie karmionej odpowiednią propagandą polityczną i ekonomiczną. Równolegle dokonuje się proces faszyzacji ustroju politycznego i gospodarczego.
Podobnie przebiega proces ograniczenia praw socjalnych, kamuflowany neoliberalnymi argumentami przeciwko „państwu opiekuńczemu”. Każdy rozsądny człowiek musi przyznać, że bezpieczeństwo socjalne w racjonalnie określonych granicach jest nieodzowne. W warunkach rosnącego ubóstwa materialnego ludności bezpieczeństwo socjalne nabiera większego znaczenia i zakresu; tymczasem jest odwrotnie. W tych warunkach zwijanie bezpieczeństwa socjalnego staje się narzędziem niszczenia społeczeństwa, a nawet – w połączeniu z innymi agresywnymi elementami polityki ekonomicznej – ludobójstwa.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński
Autor jest wiceprezesem zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... mi-rzadzi/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 03 paź 2016, 10:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kierunki.info.pl/2015/12/maria-p ... -kapitalu/

Maria Pilarczyk: „Komitet Obrony Kapitału”
25 GRUDNIA 2015 O 23:37 / KOMENTARZY (4)

Od wielu lat niezmiennie na polskiej scenie politycznej reprezentowane są wyłącznie interesy wąskiej części społeczeństwa, części która poprzez posiadane środki zdobyła niewyobrażalną przewagę nad resztą ludności naszego kraju.
Od systemowej prawicy do systemowej lewicy panowała jedna uprawniona retoryka, monolog klasy posiadającej. Zaistniała sytuacja, usankcjonowany wyzysk tak silnie wrósł w zbiorową świadomość Polaków, że powstały marazm wydawał się zupełnie normalną i pełnoprawną częścią rzeczywistości, tak silną że powszechnie zaakceptowaną i niewzbudzającą buntu nawet w środowisku okołonarodowym. Z tego też powodu obserwowaliśmy od wielu lat zwrot w stronę liberalizmu w naszym szeroko pojętym środowisku narodowym, który na szczęście się kończy, miejmy nadzieję że bezpowrotnie. Stałe warunki panowania neoliberalnej zarazy, która dosięgnęła czegoś znacznie większego niż świat polityki, sprawiła że partie polityczne stały się tylko poddanymi światowego kapitału, a ludzie, obywatele, łatwą do manipulowania masą, do czego zostały wytoczone najcięższe działa medialnej propagandy. Sieć wpływów wąskiej grupy najzamożniejszych oplotła niezauważalnie całe społeczeństwo. Kosmopolityczna „elita” przez wieloletnie inwestowanie zasobów finansowych w minioną ekipę rządzącą uzyskała ogromne wpływy, a co za tym idzie przywileje. Rząd PO umożliwiał swoim działaniem prowadzenie rabunkowej gospodarki na terenie naszego kraju, niszczenie początkowo dobrze prosperujących przedsiębiorstw ( np. kopalnie). Co więcej, obciążenie polskich małych i średnich przedsiębiorców wysokimi podatkami przy jednoczesnym bardzo niskim opodatkowaniu wielkiego kapitału i przyznawaniu zagranicznym inwestorom wielomilionowych subwencji spowodowało nie tylko zubożenie Polaków, ale również zdestabilizowało rynek i osłabiło więzi społeczne. Kontrolowana demokracja wyślizgnęła się jednak z rąk figurantom siedzącym bezpośrednio w kieszeni zachodnich banksterów, co wywołało słuszny popłoch w ich szeregach. Władzę objęła po wielu latach nowa, stara partia, która choć ideowo jak i funkcjonalnie bardzo odległa od ideałów które głosimy, która choć przez lata dużo nie różniła się od innych systemowych partii, dziś ma szanse dość dużo zmienić, namieszać i pozbawić wielu podejrzanych ludzi wpływów.
Najbliższe lata rządów PIS-u są dla nich jak nigdy dotąd sprawdzianem, pokażą kim są w rzeczywistości, czy partią prospołeczną, stojącą na straży poszanowania prawa i chroniącą obywateli przed wyzyskiem, czy kolejną ekipą reprezentującą interesy plutokracji. Osobiście nie mam wielkich nadziei co do rządów PIS-u, zastąpienie jednej koterii inną grupą wpływów nie jest tym o czym marzymy, ale z drugiej strony osłabienie tych którzy od wielu lat czuli się zbyt pewnie na swoich lukratywnych stanowiskach i zbyt łatwo wyzyskiwali naszych rodaków na pewno przyniesie pewne korzyści.
Bezprecedensową sytuacją jest powstanie komitetu, przewrotnie nazwanego Komitetem Obrony Demokracji. KOD wspierany przez polskojęzyczne niemieckie media, światłe „autorytety” i finansowany przez świat wielkiego biznesu, jak np. banki, od początku próbował uchodzić za głos zwykłych ludzi, spontanicznego tłumu, choć również od początku nie miał z nim nic wspólnego.
Komitet nie protestuje w imię demokracji, obywatelskiej wolności, ale w imię ochrony wpływów wąskiej elity finansowej od lat wyzyskującej polskie społeczeństwo. Przed tygodniem jedna z systemowych stacji podczas podawania wiadomości wyemitowała krótki materiał opatrzony krzykliwym tytułem „ile utracili Polacy za rządów PIS” . Materiał odnosił się do spadków polskich notowań na giełdzie. Pytanie jednak brzmi czy te pieniądze rzeczywiście utracili Polacy czy może jednak międzynarodowi kapitaliści, dla których Polska jest niczym innym jak tylko jedną z wielu podobnych kolonii, z której można czerpać zyski niewspółmierne do ponoszonych kosztów? Notowania giełdowe i inne spekulacje finansowe próbuję się uczynić częścią życia i problemów szarego obywatela. Na giełdowych zawirowaniach stracą przede wszystkim ci, którzy przez poprzednie lata czerpali z tego tytułu ogromne korzyści, a spadek zagranicznych inwestycji, którym tak jesteśmy straszeni, może się przyczynić do rozwoju przedsiębiorczości w naszym kraju.
W ubiegłą sobotę miałam okazję przyglądać się poznańskiej manifestacji zorganizowanej przez KOD. Pierwszą rzeczą, która zapadła mi w pamięci była bardzo wysoka średnia wieku uczestników wydarzenia, tak bardzo odległa od tej jaką zwykliśmy oglądać na narodowych manifestacjach. Jest to bardzo wymowne i napawające nadzieją, młodzi ludzie po raz kolejny wbrew temu co kreują media i „autorytety” udowadniają, że nie są pokoleniem straconym. Natomiast „obrońcami demokracji” są osoby o mętnej przeszłości, które całym swoim życiem udowadniają, że ich idee są warte dokładnie tyle co ich czyny. Niestety skutki rządów Platformy będą odczuwalne jeszcze przez wiele lat, miejmy nadzieję, że historia się nie powtórzy i ludzie tego pokroju nigdy już nie zajmą żadnego z ważnych stanowisk w naszym państwie.

Maria Pilarczyk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 22 paź 2016, 09:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.ekspedyt.org/izabela-brodack ... atyzm.html

Współczesny sarmatyzm
Autor: izabela brodacka falzmann, 26 grudnia 2015

Każdemu kogo niepokoi stan świadomości europejskiej musi przyjść do głowy słynny wiersz „Niemoc” , którego autorem jest Paul Verlaine.

Je suis l’Empire à la fin de la décadence,
Qui regarde passer les grands Barbares blancs
En composant des acrostiches indolents
D’un style d’or où la langueur du soleil danse.

Co w tłumaczeniu Zenona Przesmyckiego- Miriama brzmi
Jam cesarstwo u schyłku wielkiego konania,
Które, patrząc, jak idą barbarzyńce białe,
Układa akrostychy wytworne, niedbałe,
Stylem złotym, gdzie niemoc sennych słońc się słania
(——)
Wszystko wypite! Ty tam, nie śmiej się z mych żali!
Wszystko, wszystko wypite! zjedzone! – Cóż dalej?

Wprawdzie Verlaine pisał w tym wierszu o sobie, a „barbarzyńce białe” były to raczej prześladujące go białe myszki niż barbarzyńcy pobijający starożytny Rzym, jednak zapominając przez chwilę o tragicznej biografii tego skandalizującego poety możemy potraktować ten wiersz jako wspaniałą metaforę współczesnej nam świadomości europejskiej.
Europa to cesarstwo u schyłku wielkiego konania, pozbawione idei, pozbawione wartości, o które warto byłoby walczyć , pozbawione élan vital (siły życiowej). „Wszystko, wszystko wypite zjedzone!- Cóż dalej?”
Cesarstwo to ufundowało sobie obecnie ożywczy pochód barbarzyńców. Wprawdzie czarnych nie białych ale jeżeli zgodnie z obowiązująca schyłkową ideologią nawet płeć człowieka jest kwestią wyboru( jest kwestią kulturową a nie biologiczną) kolor skóry nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Polska różni się bardzo od swoich unijnych kompanów. Przede wszystkim nie wszystko w Polsce zostało już „wypite i zjedzone”. Bezspornym faktem , wbrew nachalnej propagandzie sukcesu uprawianej przez PO, jest zapaść cywilizacyjna Polski , którą mierzy się liczbą ludzi nie mających dostępu do cywilizacyjnych zdobyczy, do leczenia, a czasami po prostu głodujących i bezdomnych.
W Polsce liczba ludzi wykluczonych, zbędnych, którzy do niczego nie byli potrzebni rządzącemu establishmentowi i jego przybudówkom jest porażająca. „ Zagospodarowanie” tych ludzi , czyli sprawienie aby znaleźli właściwe miejsce w społeczeństwie jest ogromnym wyzwaniem ale jednocześnie i wielką szansą dla nowej ekipy rządzącej.
Jednym z istotnych elementów programu sprzątania tej stajni Augiasza, jaką zostawiło nam PO jest ustalenie naszego stosunku do świata zewnętrznego a przede wszystkim do Europy. Europa to nasza zawiedziona miłość. Nieustanne odnoszenie się do wartości i rozwiązań europejskich było siłą napędową wieloletniej walki o wyzwolenie naszego kraju spod dominacji wschodniego hegemona narzucającego nam nie tylko swoje rządy lecz i sowiecki styl życia. Fakt, że to właśnie z Zachodu przyszły do Polski wszelkie przejawy (nazwijmy to delikatnie) dekadencji, to znaczy rozpasanie obyczajowe połączone z totalitarnym wtrącaniem się w osobiste życie jednostki i sprawy rodziny (odbieranie dzieci niezamożnym rodzicom, przymus edukacyjny czy przymus szczepień) wielu z nas traktuje jako kolejną zdradę Zachodu albo przejaw jego agonii, niezdolności do opierania się lewactwu i jego wzorcom. Sprzyja to przypisywaniu Polsce jakiejś szczególnej w Europie roli, oczekiwaniu od niej wyzwolenia Europy spod lewackiej dominacji.
To nic nowego pod słońcem. Polska zawsze oscylowała pomiędzy rolą „pawia i papugi” i rolą „mesjasza narodów”. Takie schizofreniczne rozdwojenie świadomości narodowej nie jest zbyt korzystne. Również niekorzystne jest stałe stawianie w opozycji Zachodu i Wschodu, zaniedbywanie relacji z najbliższymi sąsiadami i pogarda okazywana ich kulturze. Tym zagadnieniom poświęcone było seminarium zorganizowane przez profesora Krasnodębskiego we Lwowie i Przemyślu w październiku bieżącego roku. Najciekawszy był dla mnie referat profesora Jana Kieniewicza, który wystąpił z obroną sarmatyzmu. Profesor Kieniewicz definiuje sarmatyzm jako synkretyczną kulturę społeczeństwa przekonanego o swej wartości i pewnego swego miejsca w świecie, które bez żadnych uprzedzeń i kompleksów potrafi czerpać z innych kultur wszystko to to co mu się po prostu podoba. Fascynacja Orientem stanowiła tylko jeden ze składników kultury sarmackiej, łączącej w sobie pierwiastki Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Zainteresowanie Wschodem miało jednak w Rzeczypospolitej inny charakter niż na zachodzie Europy, gdzie kultura Orientu była traktowana raczej jako źródło egzotycznych ciekawostek niż faktyczna inspiracja kulturowa. Wpływy sarmatyzmu rozciągały się na Mołdawię, Wołoszczyznę, częściowo Siedmiogród, Moskwę w XVII wieku, Inflanty i Kurlandię, Prusy Wschodnie, a także na Śląsk i Pomorze Środkowe. Tak szerokie rozpowszechnienie sarmackiego stylu życia oznacza, że akceptowali go ludzie dalecy od przypisywanego sarmatyzmowi stereotypowego wizerunku zadufanego w sobie szlagona. Gustom sarmackim hołdowało mieszczaństwo, wojsko, oficjaliści dworscy a nawet bogaci Żydzi. Wszyscy którzy aspirowali do warstw wyższych społecznie.
Sarmacki stosunek do rzeczywistości nie oznaczałby w naszych czasach postulowania powrotu do jakkolwiek rozumianych podziałów klasowych ani kultywowania mitu arystokracji jako warstwy słusznie uprzywilejowanej ze względu na jej wyjątkową rolę w życiu społecznym. Nieprawdą jest również, że sarmatyzm oznacza zaściankowość. Wręcz przeciwnie sarmacka Rzeczpospolita była wyjątkowo otwarta na wpływy innych kultur, z których czerpała pełnymi garściami. Brała z tych kultur jednak tylko to co uważała za stosowne. Sarmatyzm to samostanowienie, niezależność, pewność siebie i swoich racji.
Nasze społeczeństwo od lat poddawane pedagogice wstydu, przyzwyczajane do myśli, że polskość to nienormalność potrzebuje sarmackiego oddechu jak zwiędnięty kwiat wody. Musimy przestać wstydzić się naszego patriotyzmu i nie pozwolić się szantażować moralnie, szczególnie Niemcom, którzy nie rozliczyli się jeszcze ze swej totalitarnej przeszłości, a teraz chcą odgrywać rolę sumienia Europy. To my i tylko my mamy decydować o wszystkim co nas dotyczy.

Tekst drukowany w Warszawskiej Gazecie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 28 paź 2016, 08:05 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Jak bankierzy podbili Polskę i świat

Kiedy zaczęła się tzw. transformacja ustrojowa (89/90 r.) strona opozycyjna układu okrągłostołowego zadecydowała w sposób ostateczny o jej kierunku nie mając najczęściej żadnych ku temu kompetencji, polegając na suflerach podesłanych przez międzynarodowego lichwiarza Geoge’a Sorosa, który uprzednio dogadał się już z ekipą Jaruzelskiego i Rakowskiego.

Obrazek

Teraz należało tylko przekonać ludzi koncesjonowanej przez władzę komunistyczną opozycji do kontynuacji planu. Zadanie nie przysporzyło praktycznie żadnych problemów, ponieważ ekipa nowych decydentów nie myślała w kategoriach patriotycznych lecz lewicowych i kosmopolitycznych. Miała zresztą rodowód komunistyczny a nawet stalinowski. Jej czołowymi przedstawicielami byli: Geremek, Kuroń i Michnik.
Obecnie jedynie 0,2 % ogółu wyemitowanego pieniądza służy obsłudze realnej gospodarki (zakup towarów i usług, produkcja). Reszta jest narzędziem spekulacji na walutach, towarach, surowcach. Ta dysproporcja daje obraz skali patologii, która dotknęła globalną gospodarkę. Stała się ona kasynem zarządzanym przez oligarchię finansową, w którym na z góry przegranej pozycji są państwa, narody, przedsiębiorcy i obywatele.


Jak bankierzy podbili Polskę i świat

(uwagi na marginesie rozprawy prof. Richarda A. Wernera, Stracone stulecie w ekonomii)*

Autor: Piotr Robert Jankowski

Jednym z motywów podjęcia przeze mnie studiów historycznych w 1984 r., była świadomość zakłamania wiedzy o dziejach. Jednak szybko przekonałem się, że jeszcze większe i groźniejsze jest zakłamanie ekonomii, o czym zdecydowanie rzadziej zdawano sobie sprawę. A mimo to dopiero dziś widzę, że poziom zmanipulowania ekonomii okazał się być znacznie głębszy i trwalszy niż wydawało się nam w czasach PRL i socjalistycznej gospodarki planowej. Okazało się bowiem, że wypaczenie wiedzy ekonomicznej ma źródła nie tylko w komunizmie, ale również w nauce zachodniej, a historię najnowszą należało by napisać na nowo. Prawdę tę wykładam na studiach podyplomowych, z dziedziny nowej ekonomii, Nawigatorzy Jutra w Warszawskiej Szkole Zarządzania – Szkole Wyższej.

Kiedy zaczęła się tzw. transformacja ustrojowa (89/90 r.) strona opozycyjna układu okrągłostołowego zadecydowała w sposób ostateczny o jej kierunku nie mając najczęściej żadnych ku temu kompetencji, polegając na suflerach podesłanych przez międzynarodowego lichwiarza Geoge’a Sorosa, który uprzednio dogadał sie już z ekipą Jaruzelskiego i Rakowskiego. Teraz należało tylko przekonać ludzi koncesjonowanej przez władzę komunistyczną opozycji do kontynuacji planu. Zadanie nie przysporzyło praktycznie żadnych problemów, ponieważ ekipa nowych decydentów nie myślała w kategoriach patriotycznych lecz lewicowych i kosmopolitycznych. Miała zresztą rodowód komunistyczny a nawet stalinowski. Jej czołowymi przedstawicielami byli: Geremek, Kuroń i Michnik.

Tak bezbronna Polska wydana została na łup międzynarodowej oligarchii finansowej, czego pierwszym przejawem był tzw. plan Balcerowicza (Sorosa). Jego istota polegała na wykorzystaniu długu jako narzędzia przejęcia najcenniejszych składników majątku narodowego i likwidacji zbędnej z punktu widzenia zagranicznych korporacji konkurencji, jak również wyssaniu z Polski, za pomocą arbitrażu finansowego (sztywny kurs wymienialnego dolara przy równoczesnym oprocentowaniu lokat złotowych dochodzącym do 100%/rok), wielu miliardów dolarów oszczędności obywateli.

W archiwum po Michale Falzmannie (odkrywcy afery FOZZ) zachował się dokument potwierdzający układ zawarty między Sorosem a rządem PRL. Jest to list Sorosa do ministra finansów Andrzeja Wróblewskiego datowany na 31 maja 1989 r., a więc na kilka dni przed kontraktowymi wyborami 4 czerwca. Autor listu kreśli projekt przejęcia polskiego przemysłu i państwowej infrastruktury za długi poprzez powołanie specjalnej instytucji – Agencji Likwidacyjnej. Ten nadrzędny plan był realizowany przez cały okres III RP w nieco innej formie, która była wymuszona przez nieoczekiwany przez komunistów wynik wyborów, a w konsekwencji powołanie rządu Mazowieckiego. Fakt ten spowodował, że trzeba było bardziej liczyć się z tzw. stroną opozycyjno – solidarnościową, której znaczenie od czasu obrad okrągłostołowych znacznie wzrosło.

Niedługo później, 2 lipca 1989 r., w tygodniku Forum ukazał się przedruk z datowanego na 22 czerwca artykuł opublikowanego w dzienniku Financial Times autorstwa E. Mortimera, J. Lloyda, P. Riddella i L. Barbera. Tekst, który przeszedł bez echa, informował o wstępnej aprobacie wyrażonej przez ekspertów rządu Rakowskiego i Solidarności dla planu George’a Sorosa, który przewidywał reformę gospodarczą opartą o drastyczne oszczędności, wymienialność złotówki i przede wszystkim prywatyzację poprzez przekazanie wszystkich przedsiębiorstw państwowych Agencji Likwidacyjnej, która zreorganizowałaby je w spółki akcyjne, a następnie przekazała 25 – 30% akcji funduszom powierniczym obsługującym zadłużenie kraju. Zarządzający tymi funduszami (z prawem dysponowania akcjami) mieli być mianowani przez wierzycieli. Przejęcie pozostałych 75% – 70% akcji najwartościowszych przedsiębiorstw nie byłoby szczególnie trudne ze względu na gigantyczne przeszacowanie wartości dolara i innych walut w stosunku do złotówki, wynoszące nawet 10 – krotność (nową politykę walutową zainicjował rząd Rakowskiego wprowadzając w marcu 1989 r. prawo dewizowe) oraz postponowanie polskiego kapitału tkwiącego w majątku narodowym i zasobach ludzkich.

Ostatecznie pierwotny projekt powołania Agencji Likwidacyjnej nie został zrealizowany. Jej funkcję w pewnej mierze spełnił kilka lat później Program Powszechnej Prywatyzacji.

Sam G. Soros w swojej książce Underwriting democracy, oprócz opisu założenia w 1988 r. Fundacji Batorego oraz spotkań z Jaruzelskim i Rakowskim, stwierdza, że zaproponował wówczas „swego rodzaju makroekonomiczną wymianę długu na akcje polskich przedsiębiorstw”.

Latem 1989 r. po uprzednim przygotowaniu przez Sorosa gruntu do Polski przyjeżdżają jego emisariusze: Jeffrey Sachs i David Lipton. Zwłaszcza pierwszy z nich odegra znaczącą role we wdrożeniu i uszczegółowieniu planu, który zostanie przedstawiony nowemu premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu i dzięki Waldemarowi Kuczyńskiemu (jedynemu ekonomiście, który rekomendował plan) będzie szybko zaakceptowany. Kuczyński również zaproponuje Leszka Balcerowicza na stanowisko ministra finansów a zarazem twarz i wykonawcę nowej polityki gospodarczej.

Plan Sorosa/Sachsa/Balcerowicza był elementem szerszej koncepcji realizowanej w krajach rozwijających się. Był zgodny z kluczowymi założeniami tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który odzwierciedlał filozofię neoliberalną prowadzącą do neokolonialnej eksploatacji krajów rozwijających się przez globalny kapitał.

Podstawowym celem Konsensusu było narzucenie krajom rozwijającym się (blok postsowiecki i tzw. kraje Południa) otwarcia własnych rynków na przepływ kapitału, towarów i usług z państw Zachodu. Oznaczało to zniesienie ograniczeń w handlu i swobodę działalności banków, ubezpieczycieli, funduszy inwestycyjnych i innych instytucji finansowych. Dzięki temu międzynarodowy kapitał otrzymał niepowtarzalną szansę na ekonomiczny podbój krajów nieprzygotowanych na stawienie czoła nasilającej się globalizacji. Narzucenie zasad Konsensusu nie było trudne, gdyż kraje wchodzące w orbitę wpływów Zachodu były bardzo zadłużone i dług ten stał się narzędziem szantażu: jeśli nie spełnicie naszych surowych warunków, nie możecie marzyć o jakichkolwiek ulgach w spłatach, a tym bardziej o nowych pieniądzach z MFW czy BŚ. Tak więc warunkiem przyznania nowych, pilnie potrzebnych budżetowi, kredytów było wasalne posłuszeństwo. Hipokryzja tej sytuacji polegała na tym, że kraje zachodnie równocześnie chroniły swój rynek i subsydiowały część gałęzi produkcji (np. rolnictwo), a odmawiały tego samego krajom podporządkowanym. Ta asymetria powodowała zalew rynku importowanymi towarami, uderzała w rodzimą produkcje, tworząc bezrobocie. Z kolei w 1989 r. (po uwolnieniu przez rząd Rakowskiego cen żywności i wprowadzeniu nowego prawa walutowego), ze względu na ogromne przeszacowanie wartości walut, nastąpił wykup części towarów rodzimej produkcji, co skłoniło producentów do podnoszenia cen i napędziło inflację wpychając w sferę ubóstwa dużą część społeczeństwa (ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w 1989 r. o 351%). W 1990 r. średnia inflacja wyniosła 600% (wskaźnik jednocyfrowy został osiągnięty dopiero w 1999 r.), przeciętne płace spadły o 24,6%, realna wartość rent i emerytur o 19%, a dochody netto z rolnictwa na jednego pracującego o 63%. W 1993 r., po kliku latach wprowadzania „reform”, co najmniej 40% społeczeństwa znalazła się poniżej socjalnego minimum egzystencji (w 1989 r. było to 16,6%).

Konsekwencją wdrażania zasad Konsensusu, w następnych latach, było stopniowe oddawanie kontroli nad finansową, produkcyjną, handlową i medialną infrastrukturą państw oraz utrwalanie systemowych mechanizmów wyzysku. Dotyczyły one zwłaszcza pasożytniczego sektora bankowego. Pierwszym aktem tego zjawiska było wprowadzenie horrendalnego oprocentowania kredytów, również tych udzielonych wcześniej, co pogwałciło podstawową zasadę, według której prawo nie działa wstecz. Nastąpiło uderzenie w rolnictwo i państwowy przemysł. Polskie firmy upadały lub płaciły gigantyczny odsetkowy haracz, który następnie poprzez lokaty zamieniane na dolary były wywożone z Polski. Było to pierwsze zastosowanie finansowej broni masowego rażenia i pierwszy spekulacyjny atak na III RP. W takiej sytuacji kapitał zagraniczny mógł z łatwością przejmować polskie przedsiębiorstwa (oblicza się , że średnia cena zakupu stanowiła ok. 10% wartości). Nie rzadko były to wrogie przejęcia celem likwidacji.

Innym czynnikiem ułatwiającym przejmowanie majątku narodowego była walka z inflacją, która umożliwiała duszenie popytu wewnętrznego, co dodatkowo osłabiało polskie, głównie, państwowe firmy i otwierało rynek na import obcych towarów, obniżając konkurencyjność polskiej produkcji. Właśnie pod hasłem walki z inflacją wprowadzono tzw. popiwek, podatek od wypłat ponadnormatywnych wynagrodzeń, który osiągnął stopę 400 -500%. Był on potężnym ciosem zadanym państwowemu przemysłowi, który z założenia był przeznaczony pod młotek. Miał też charakter demoralizujący i sprzyjał wzrostowi bezrobocia, a w szerszej perspektywie był symbolem zaciskania pasa, czyli pierwszej operacji uspołecznienia kosztów przy jednoczesnym sprywatyzowaniu zysków.

Pod hasłami prywatyzacji, liberalizacji i deregulacji dokonywała się akumulacja poprzez wywłaszczenie, przejmowanie aktywów, sfinansowanych częściowo przez kredyty epoki Gierka, a wypracowanych przez kilkadziesiąt lat pracy kilku pokoleń. Przypomina to sytuację kredytobiorcy hipotecznego, któremu bank zabrał częściowo spłacone mieszkanie, które musi dalej spłacać.

Konsensus Waszyngtoński zatem nie był receptą na tworzenia dochodu i bogactwa, lecz sposobem jego redystrybucji.

Konsekwencją procesu zapoczątkowanego tzw. planem Balcerowicza był nie tylko upadek polskiego przemysłu i wyprzedaż najcenniejszych jego składników, przejęcie banków oraz mediów, ale przede wszystkim narastające zadłużenie, w znacznej części wobec wierzycieli zagranicznych. Dług odziedziczony po PRL (w połowie umorzony) został spłacony dopiero jesienią 2012 r. Jednak znacznie wcześniej zadbano, żeby kraj wpadł w nowe sidła zadłużenia, tym razem o charakterze systemowym. Dawało to gwarancję pogłębiającego się z roku na rok uzależnienia od wierzycieli. W 1997 r. uchwalono Konstytucję, prawo bankowe i ustawę o NBP. Stworzyły one ramy nowej architektury finansowej opartej na oprocentowanym pieniądzu dłużnym emitowanym przez prywatne banki komercyjne. Odtąd państwowy bank centralny nie miał prawa emitować pieniądza na potrzeby gospodarki, która zaczęła się podnosić po hekatombie pierwszych lat transformacji. To prawo otrzymały (w większości niepolskie) prywatne banki komercyjne, które zaczęły nakręcać spiralę długu wewnętrznego. Państwo nie mogąc korzystać z emisji własnego pieniądza zostało zmuszone do kredytowania się w zagranicznych bankach i międzynarodowych instytucjach finansowych (podobnie jak za czasów Gierka).

Naturą narzuconego Polsce w 1997 r. systemu jest wykładniczy przyrost długu, który staje się szczególnym problemem, gdy tempo rozwoju gospodarki nie dorównuje wzrostowi zadłużenia. W chwili obecnej (oficjalny) publiczny dług Polski jest wielokrotnie większy niż u schyłku PRL. Zadłużenie sektora finansów publicznych osiągnęło 990 mld zł, z czego 80% to dług zagraniczny. 30% całości stanowi dług denominowany w walutach obcych, co generuje potężne ryzyko walutowe. Koszty obsługi zadłużenia (spłaty odsetek) stanowią mniej więcej równowartość rocznych wpływów budżetu państwa z tytułu podatku PIT (w zależności od roku: 30 – 40 mld zł). Roczne koszty braku emisji własnego pieniądza, czyli przyczyny zadłużania się, są natomiast obliczane na kwotę 150 – 200 mld zł, czyli równowartości kilku dziur budżetowych. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie prowadzenie jakiejkolwiek suwerennej polityki gospodarczej czy zagranicznej, a zwłaszcza polityki niezgodnej z interesami wierzycieli. Gdy nie będziemy dyspozycyjni i posłuszni, wystarczy obniżenie ratingu i wyprzedaż polskich obligacji skarbowych, żeby zachwiać popytem na nowe papiery (potrzeba rolowania długu) i spowodować problemy z płynnością finansową państwa. Taka groźba wisi na głowami każdej ekipy rządowej w Warszawie niczym miecz Damoklesa.

Program wicepremiera Morawieckiego może jedynie sytuację uzależnienia pogłębić, ponieważ zakłada zwiększenie „ubankowienia”, czyli długu, zwolnienie z podatku bankowego obligacji skarbowych, wprowadzenie e-paragonu, wyeliminowanie z obrotu gotówki, poparcie dla umów TTIP i CETA czy zwiększenie fiskalizmu (jednolity podatek i jednolity plik kontrolny). Zwiększenie zadłużenia zawsze, prędzej czy później, skutkuje przykręceniem śruby podatkowej, która ma wycisnąć pieniądze potrzebne do spłaty wierzytelności. Szczególnie absurdalny jest pomysł budowania polskiego kapitału przemysłowego w oparciu o zagraniczny kredyt. Plan Morawieckiego, z pozoru oparty na patriotyzmie gospodarczym, jest logiczną kontynuacją planu Balcerowicza, a przeciwstawianie ich sobie jest grubym nieporozumieniem.

Praktyka polityczna i historia III RP pokazuje, że dług jest podstawowym narzędziem zniewolenia i ekonomicznej dominacji. Fakt ten nie miał do tej pory potwierdzenia i opisu naukowego i był niestety tematem tabu a nie poważnej refleksji. Dopiero rozprawa prof. Richarda Wernera unaoczniła za pomocą dowodu empirycznego, jak ten system funkcjonuje od strony wewnętrznych, ukrytych, mechanizmów; wyjaśniła, jak pracuje silnik systemu.

Przyjrzyjmy się więc, czym jest, a czym nie jest pieniądz dłużny. Werner w swojej pracy przeanalizował trzy teorie bankowości opisujące mechanizm powstawania kredytu: teorię rezerwy cząstkowej, pośrednictwa finansowego oraz kreacji kredytu. W sposób doświadczalny sfalsyfikował dwie pierwsze i potwierdził prawdziwość trzeciej. Eksperyment Wernera został przeprowadzony za pomocą rzeczywistego oprogramowania księgowego używanego w banku Raiffeisen. Polegał na ręcznym wprowadzeniu do oprogramowania sprawozdawczo – audytorskiego kredytu w kwocie 200 tys. euro, jakby był pomyłkowo pominięty (przez oprogramowanie bieżące) w ostatnich dniach roku, i sprawdzeniu rachunkowych konsekwencji tego faktu. Ponieważ rejestrowana była tylko jedna transakcja, test gwarantował, że wynik nie będzie zakłócony przez inne operacje bankowe. Eksperyment wykazał, że żadne inne standardowe procedury ani operacje nie były potrzebne, aby zakończyć księgowanie kredytu i sfinalizować zapisy na kontach. Inaczej mówiąc, bank do udzielenia kredytu nie potrzebował pozyskania depozytu czy posiadania rezerw. Wymagania kapitałowe i odpowiednie rezerwy muszą być bowiem zapewnione jedynie w określonych okresach pomiaru i nie są warunkiem wstępnym udzielenia kredytu. Do tego potrzebny jest przede wszystkim podpis klienta na umowie, która warunkuje dalsze operacje rachunkowe: dopisanie kwoty kredytu do aktywów, a następnie stworzenie na taką samą kwotę depozytu kredytobiorcy w pasywach. W ten sposób zwiększa się bilans banku. Nie następuje redukcja żadnych kont, nie następuje transfer środków, co miałoby miejsce w przypadku, gdyby pieniądze rzeczywiście pochodziły z depozytu innego klienta. Depozyty wchodzą w bilans banków, są ich własnością. Deponenci są jedynie wierzycielami. Tak więc teorie pośrednictwa finansowego i rezerwy cząstkowej są błędne.

Najważniejsze ustalenie Wernera polega na tym, że pojedyncze banki kreują pieniądz poprzez udzielanie kredytu. Nie są żadnym pośrednikiem pomiędzy deponentem a kredytobiorcą, jak twierdzą obydwie odrzucone i sfalsyfikowane teorie. W przypadku prawdziwego pośrednictwa pieniądze klientów stanowią odrębną masę majątkową poza bilansem zarządzającego (np. domy maklerskie, TFI). Fałszywa jest również teza, występująca w teorii rezerwy cząstkowej (mnożnikowa teoria pieniądza), że pieniądz jest kreowany nie przez pojedynczy bank, ale przez cały system bankowy. Twierdzenie takie jest całkowicie nielogiczne, ponieważ jeśli pojedynczy bank nie kreuje pieniądza (jest jedynie pośrednikiem), to tym bardziej nie może tego robić cały system. Dodatkowe potwierdzenie niesłuszności teorii rezerwy cząstkowej stanowi fakt, że w związku z brakiem skuteczności stosowania stopy rezerwy cząstkowej w polityce monetarnej, niektóre banki centralne odstąpiły w ogóle od jej stosowania (Bank Anglii, Riksbank).

Podobnie iluzoryczne jest stosowanie wymogów współczynnika wypłacalności jako hamulca akcji kredytowej. Bank bowiem (Werner podaje przykład Credit Suisse) może tworzyć pieniądze celem powiększenia własnego kapitału. Skoro bank tworzy pieniądz w postaci kredytu lub własnego kapitału, to oznacza, że jest on elementem gry rynkowej, czyli towarem. Nie jest więc neutralną infrastrukturą niezbędną do prawidłowego funkcjonowania rynku. Zakłóca to podstawową zasadę stanowiącą o uczciwości wolnego rynku – równość stron uczestniczących w wymianie gospodarczej. Rynek staje się w ten sposób iluzją, fałszywką, która odznacza się głęboką nierównowagą w stosunkach gospodarczych premiując banki kosztem pozostałych uczestników gospodarki rynkowej, a właściwie pseudorynkowej. Bank tworzący swój własny kapitał jest wyjątkowo groźny dla systemu, ponieważ może skutecznie obchodzić rygory narzucone przez regulatora i tworzyć pieniądz kredytowy bez ograniczeń.

Towarowa postać pieniądza tworzy nową, nieznaną wcześniej, jego funkcję – spekulację, która jest obecnie dominująca w stosunku do opisanych dawno przez ekonomię trzech innych funkcji: transakcyjnej, wartościującej i tezauryzacyjnej. Dlatego właśnie we współczesnym świecie jedynie 0,2 % ogółu wyemitowanego pieniądza służy obsłudze realnej gospodarki (transakcje handlowe: zakup towarów i usług, produkcja). Reszta jest narzędziem spekulacji na walutach, towarach, surowcach czy z wykorzystaniem instrumentów pochodnych. Ta dysproporcja daje obraz skali patologii dotykającej globalną gospodarkę, która stała się kasynem zarządzanym przez nieliczną oligarchię finansową. W kasynie tym na z góry przegranej pozycji znajdują się państwa, narody, przedsiębiorcy i obywatele.

W kasynie tym „produkuje” się bańki spekulacyjne, cykle koniunkturalne, inflację, deflacje, bankructwa i bezrobocie. Nieodłącznie towarzyszy im transfer zysków i realnych dóbr do właścicieli pieniądza i ubożenie większości populacji. Współczesne niewolnictwo polega na pracy przymusowo wynagradzanej imitacją pieniądza, który jest najbardziej wyrafinowanym narzędziem wyzysku i eksploatacji w dziejach ludzkości. W systemie tym, niczego nieświadomy, niewolnik opłaca swojego pana, bo jest zmuszony do posługiwania się oprocentowanym pieniądzem dłużnym. Pasożyt dla większości jest niewidzialny. Odczuwalne są za to skutki jego działalności, fałszywie definiowane przez ekonomię jako naturalne zjawiska występujące w gospodarce wolnorynkowej (np. cykl koniunkturalny, inflacja). Narzędziem i ofiarą pasożyta jest również państwo, które aby spłacać ciągle powiększający się dług, dociska obywateli podatkami i daninami, lądującymi na końcu w kieszeniach bankierów.

W tym kontekście należy sobie zadać pytanie o sens istnienia giełd papierów wartościowych, które z założenia powinny dawać wiarygodne wyceny aktywów, głównie akcji. Jednak nie jest to możliwe, kiedy pieniądz jest „produkowany” (przez prywatne banki) jak każdy inny towar; z tą różnicą, że praktycznie bez żadnych ograniczeń, bo bezkosztowo (metodą księgową). W ten sposób akcje stają się oderwanym od rzeczywistości przedmiotem hazardu i spekulacji.

W tym świetle należy inaczej spojrzeć na przemiany, które dokonywały się w Polsce od 1989 r. Dowód Wernera pokazuje bezsens zewnętrznego zadłużania się krajów rozwijających się, którym wmówiono, że oszczędności są konieczne dla inwestycji i rozwoju gospodarczego. Oszczędności na początku transformacji było w Polsce, swoją drogą, sporo. Niestety zostały one wydrenowane przez plan Balcerowicza (poprzez rabunek dewiz i inflację) otwierając pole dla kapitału zagranicznego. Pojawił się więc argument o potrzebie finansowania rozwoju długiem zewnętrznym. Ta filozofia pokutuje niestety do dzisiaj, skazując kraj na archaiczne i przeciwskuteczne modele wzrostu (plan Morawieckiego). Nieporozumienie polega na tym, że kredyt i kapitał pochodzący z Zachodu jest pieniądzem fikcyjnym, wykreowanym w sektorze bankowym (również ten kreowany przez zachodnie banki w Polsce). Spełnia jednak swoją funkcję transakcyjną, ponieważ brak jest suwerennego, emitowanego w kraju, środka płatniczego. Niesie to wiele negatywnych konsekwencji ekonomicznych:

Utrwala patologiczną sytuację istnienia 40% luki nabywczej, która zmusza społeczeństwo do zadłużania się. Luka nabywcza to dysproporcja między wielkością PKB a popytem wynikającym głównie z dochodów generowanych w kraju. Dochody osiągane przez obywateli nie wystarczają na wykupienie owoców ich własnej pracy – 40% dóbr i usług powstających w Polsce.
Skazuje państwo, społeczeństwo i przedsiębiorców na dźwiganie garba odsetkowego (pieniądz jest długiem).
Podnosi znacząco ceny w różnych segmentach rynku (np. w budownictwie mieszkaniowym udział odsetek w cenie metra kw. dochodzi do 70%).
Wzmaga fiskalizm, ponieważ państwo musi spłacać odsetkowy dług, a jedynym źródłem środków na spłaty są podatki.
Powoduje drenaż krajowych zasobów i bezustanną ucieczkę realnego kapitału za granicę (transfer odsetek i dywidend banków, funduszy inwestycyjnych oraz zysków innych firm zagranicznych w Polsce).
Stwarza poważne zagrożenie kursowe, ponieważ zagraniczne długi są w znacznej części denominowane w walutach obcych, a na rynku wewnętrznym sprzedawane są kredyty indeksowane do walut i instrumenty pochodne dla przedsiębiorstw, np. opcje walutowe. Można więc bez żadnej przesady stwierdzić, że wszyscy jesteśmy „frankowcami”.

Zadłużenie jest „…okrutnym podstępem wobec krajów rozwijających się: w wielu, jeśli nie w większości przypadków, sytuacja tych krajów byłaby lepsza, gdyby w ogóle nie brały pożyczek z zagranicy.”* Podstęp ten polegał m.in. na tym, że pieniądze, które stworzyły problem globalnych długów nigdy nie weszły na rynki krajów rozwijających się. Podobny mechanizm występuje, gdy NBP emituje pieniądz bazowy. Następuje to w oparciu o rezerwy walutowe, za które równocześnie kupuje obligacje dolarowe czy eurowe (obligacje stanowią ponad 80% rezerwy). W ten sposób waluty wracają do miejsca pochodzenia. Innym przykładem są dotacje unijne. Za brukselskie euro również dokonuje się zakupu obligacji państw zachodnich. Więc i w tym przypadku waluta wraca do miejsca pochodzenia, a w oparciu o aktywa w postaci obligacji emituje się złotówkę. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy rząd sprzedaje obligacje denominowane w walutach. Efekt jest taki, że aby emitować (z resztą w bardzo ograniczonej ilości) własny pieniądz należy zostać, na bardzo niekorzystnych warunkach, wierzycielem państw zachodnich. Różnica w oprocentowaniu polskich i zagranicznych papierów skarbowych powoduje, że rocznie tracimy z tego tytułu ok. 10 mld zł. Można powiedzieć, że waluty, poprzez instytucję rezerwy banku centralnego, spełniają funkcję swego rodzaju kagańca emisji suwerennego pieniądza.

„Dolary, które stworzyły problem długów Trzeciego Świata, nigdy nawet nie weszły na rynek tych kredytowanych krajów. Gdy te waluty są wymieniane przez kraje rozwijające się na krajowe waluty, skutkuje to jedynie wzrostem kredytu tworzonego przez krajowy system bankowy, denominowanego w walucie narodowej. Jest to jednak coś, co kraj rozwijający się może zorganizować bez konieczności pożyczania z zagranicy w ogóle.

Tak więc rada, aby pożyczać z zagranicy była udzielana głównie przeciwko interesom krajów rozwijających się: naraziła ona te kraje na ryzyko kursu walut zagranicznych, co często prowadziło do wzrostu długu i nadmiernego odpływu odsetek od wszelkich otrzymanych pożyczek. Doprowadziło to do takich „rozwiązań” tego problemu, jak zamiana długu na akcje, i przekazywanie majątku narodowego zagranicznym kredytodawcom.”*

Dodajmy, że ta zamiana, co widać na historycznym przykładzie Polski, nie była tylko logiczną konsekwencją wpadnięcia w spiralę długu, ale celowym i zaplanowanym z premedytacją działaniem.

Możny w tym miejscu zapytać: dlaczego o dłużnym neokolonializmie tak niewiele się mówi i pisze? Dlaczego tak mało ludzi ma jego świadomość? Dlaczego społeczne rozumienie kwestii pieniądza uległo pogorszeniu, a nauki ekonomiczne nie tylko nie zrobiły postępu, ale w ostatnim stuleciu uwsteczniły się? Pierwsze wyjaśnienie dotyczy obszaru metodologii w naukach ekonomicznych – „Ekonomia klasyczna i neo – klasyczna, które dziś dominują, wykorzystują metodę dedukcyjną: nieprzetestowane aksjomaty i nierealistyczne założenia są tu podstawą do formułowania teoretycznych światów, które są wykorzystywane do przedstawiania określonych „wyników”. … Metodologia dedukcyjna wyjątkowo nadaje się do manipulacji poprzez to, że bazuje na aksjomatach i założeniach, które można zmieniać w dowolnym momencie w celu uzyskania wstępnie określonych, pożądanych rezultatów i w celu uzasadnienia faworyzowanych politycznie zaleceń.”* W ten sposób dochodzimy do drugiego, zdecydowanie donioślejszego, wyjaśnienia, które dotyczy obszaru wielkich interesów i polityki. Werner sugeruje wyraźnie, że mamy tu do czynienia ze świadomym działaniem wielu ekonomistów. Szukając źródeł takiego stanu rzeczy, należy wskazać na międzynarodowe banki, banki centralne czy prywatnie finansowane think tanki. Nie przypadkiem temat kreacji pieniądza kredytowego stał się prawdziwym tabu. Zwłaszcza publikacje banków centralnych należy uznać za tendencyjne i zaciemniające obraz, a tzw. Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii (faktycznie nagroda Riksbanku im. Alfreda Nobla – bardzo sprytny zabieg PR) nie jest przyznawana zwolennikom bankowej teorii kreacji kredytu. Wręcz przeciwnie, wielu laureatów nagrody szwedzkiego banku centralnego było aktywnie zaangażowanych w ukrywanie prawdy o kreacji pieniądza.

Mimo kategoryczności swych tez Werner nie odrzuca metody kreacji pieniądza ex nihilo. Nie potępia jej moralnie. Stwierdza jedynie, że kredyt powinien być tworzony przez rodzime banki celem wspomagania produkcji i realnej gospodarki, aby osiągnąć bezinflacyjny, nie obarczony cyklicznością, stabilny rozwój pozbawiony kryzysów. Dlatego banki centralne powinny prowadzić politykę regulacyjną ukierunkowaną na ograniczanie kredytu, który nie przyczynia się do wzrostu PKB (tzw. wytyczne kredytowe) oraz kontrolować ilość i jakość kredytu w gospodarce. Werner przewiduje również możliwość pożyczania pieniędzy przez rządy od banków centralnych (analogicznie jak w koncepcji emisji suwerennego pieniądza). Taki sposób finansowania wydatków budżetowych umożliwi zwiększenie podaży pieniądza, wzrost PKB i wynikające z tego zwiększenie wpływów podatkowych. Nowy pieniądz da bowiem możliwość wykorzystania niespożytkowanych zasobów produkcyjnych, materiałowych, ludzkich oraz zaspokojenie wielu uśpionych potrzeb. Pozytywnym przykładem podanym przed autora są Niemcy, gdzie ukształtowała się korzystna struktura sektora bankowego: wiele rodzimych banków, które działają niezarobkowo. Są to głównie, będące własnością gmin, banki komunalne. Takie rozwiązanie mogło by również przysporzyć wiele korzyści polskiej gospodarce. Jednak, jak do tej pory nad Wisłą nie powstał ani jeden tego typu bank!

_________________________________________________________________________

*Richard A. Werner, Stracone stulecie w ekonomii: trzy teorie bankowości i niezbity dowód, Wydawca – Fundacja Jesteśmy Zmianą, Warszawa 2016 r.

Źródło: http://www.ekspedyt.org/niss/2016/10/16 ... swiat.html

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/banki ... at-2016-10

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 13 lis 2016, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.usopal.pl/publicystyka/5606- ... kiej-mafii

Polska ma szansę tylko wtedy, gdy pozbędzie się okrągłostołowej, żydowskiej mafii
sobota, 12 listopada 2016 12:51 Jerzy Truchlewski

W 1989 r. władzę w Polsce przechwycili Żydzi i szabesgoje dzięki pomocy i przy finansowym, ogromnym wsparciu zachodu a w szczególności kół finansowo korporacyjnych USA. Nie chodziło o żadną demokrację, o żadne wyzwolenie się Polski spod wpływów ZSRR i ucieczki przed komunizmem. Podstawowym celem było rozszerzenie własnych wpływów na ówczesne kraje socjalistyczne aby móc je ograbić, ciągnąć finansowe korzyści poprzez likwidację konkurencji jak i powiększeniem rynków zbytu na swoją nadprodukcję. Nie był to jednak jedyny cel. Ważniejszym było podporządkowanie sobie tych krajów oraz Rosji, która miała stać się kolonią USA tak jak inne kraje socjalistyczne, pozbywając się zarazem największego konkurenta militarnego.
Stało się to możliwe dzięki zainstalowaniu na Kremlu Gorbaczowa a następnie pijaka Jelcyna, za rządów których Rosja straciła znaczenie jako mocarstwo. Po ZSRR i Układzie Warszawskim pozostały tylko wspomnienia a ekspansja na następne kraje świata w celu ich podporządkowania i skolonizowania mogło się odbywać bez przeszkód UW. Czyniono to pod hasłem globalizacji i wyzwalania narodów, niesienia amerykańskiej demokracji, równouprawnienia kobiet, swobód zboczeńców i tworzenie nowego człowieka. Należy tu wspomnieć, że nie kto inny jak prymityw ’’Bolek’’ jeździł po świecie i propagował globalizację na polecenie żydowskiej mafii z Waszyngtonu.
Po rozpadzie ZSRR, Ameryka i cały zachód byli zachwyceni Rosją. Nie było dnia aby nie chwalić Rosji i jej przywódców za pierestrojkę. W tym samym czasie Rosja stacza się po równi pochyłej ku niechybnemu upadkowi. Majątek Rosji jest rozdrapywany jest przez Żydów i szabes-goi zarówno rosyjskich jak i ściśle związanych z międzynarodową mafią. Kwitnie przestępczość zarówno gospodarcza jak i ta pospolita. Rosja przeistacza się w kupę złomu a armia rosyjska nie ma w świecie większego znaczenia. Międzynarodowa mafia finansowo korporacyjna zaciera ręce bo już tylko krok dzieli Rosję od ostatecznego upadku. Gdy wydaje się, że odwieczne marzenie zachodnich sępów zostało spełnione, do gry wkracza W.W. Putin, który hamuje proces rozkładu Rosji a co więcej , w bardzo krótkim czasie stawia kraj na nogi a z leżącej na łopatkach armii tworzy jedną z najsilniejszych armii świata, mogących stanąć w szranki z każdym wyzwaniem. Teraz Rosja i jej przywódcy a zwłaszcza jej prezydent jest postrzegany przez międzynarodową mafię jako wróg nr 1. Rosja i jej przywódcy stają się wrogami nie dlatego, że chcą zniszczyć któryś z krajów zachodnich ale dlatego, że pojawiła się w świecie siła, która może zagrozić w realizacji planów żądnym panowania nad całym światem, w którym wszyscy mają być podporządkowani jedynie słusznej sile składającej się z wąskiego, mafijnego grona psychopatów.
Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców. Takim bezdyskusyjnym dowodem współpracy wszystkich opcji politycznych niech będzie m.in. włączenie Polski do UE i NATO, zmiana Konstytucji napisanej na potrzeby międzynarodowej mafii, przyjęcie Traktatu Lizbońskiego czy ostatnio zgoda na podporządkowanie się Polski wraz z pozostałymi krajami UE międzynarodowej mafii korporacyjnej – wg. Umowy CETA. Polska została zdradzona przez tych psychopatów w każdym względzie. Polska nie posiada własnego przekazu medialnego a jedynie propagandę mającą na celu ogłupienie Polaków i zafałszowanie rzeczywistości. Media obce, wrogie Polsce stanowią 75% a pozostałe 25% to media narodowe – naroduwybranego przez szatana. Natomiast celem najważniejszym dla mediów i pseudo polityków w ostatnich latach jest ukierunkowanie społeczeństwa polskiego przeciwko Rosji. Należy zadać sobie zasadnicze pytanie : czy „Smoleńsk 2010” miał właśnie być narzędziem dla w/w psychopatów aby osiągnąć odpowiednio wysoki stopień wrogości do Rosji i jej przywódców a może nawet do bezpośredniej konfrontacji? Bezpośrednia konfrontacja po 10 kwietnia 2010 roku nie wyszła, ale jastrzębie wojny w Polsce robią wszystko w tym celu, aby plan ten zrealizować. Antoni Macierewicz /następca i pacjent Klicha/ usilnie dąży wraz ze swoją hołotą do wykonania tego haniebnego zadania nadanego im przez amerykańskich jastrzębi wojny.
JEŚLI ZDRAJCY POLSKI NIE ZOSTANĄ W ODPOWIEDNI SPOSÓB ROZLICZENI TO BĘDZIE OZNACZAŁO TYLKO JEDNO, ŻE NARÓD POLSKI NIE ZASŁUGUJE ABY MIEĆ WŁASNE PAŃSTWO–PAŃSTWO SUWERENNE I NIEPODLEGŁE
Żyjemy w najniebezpieczniejszym okresie od czasu znanych zapisków historycznych, w okresie początkowych działań III wojny światowej, która obecnie rozgrywana jest na Bliskim Wschodzie a w szczególności w Syrii. To, że Syria jeszcze się broni przed psychopatami zachodu a głównie przed USA to zasługa jedynie Rosji i jej przywództwa, które stanowczo powiedziało NIE dla międzynarodowych kanalii. W chwili gdy piszę te słowa do Syrii dopływa armada rosyjskich okrętów i samolotów na czele z lotniskowcem Admirał Kuzniecow. Jest to stanowcza odpowiedź przywódców Rosji imperialistycznym hienom tego świata. Nazistowska Ameryka w ostatnich dniach wypuściła swych jastrzębi na czele z obłąkaną Hilary Clinton aby w jednoznacznych słowach zagroziły Rosji wojną. Natomiast zdecydowane stanowisko Rosji pokazuje, że Rosja nie ugnie się przed zdegenerowaną watahą zachodu chcącą władać całym światem, chcącą maksymalnie dużej depopulacji ludności oraz chcących posiąść wszystkie dobra ziemi na własność. Sojusz - Rosja, Chiny, Indie - gdzie Rosja wiedzie prym w arsenale nuklearnym nie ugnie się. Biorąc pod uwagę, że Rosja jest naszym sąsiadem a zarazem stanowimy tę samą rodzinę słowiańską to pomyślna przyszłość polski może być jedynie u boku Rosji, która powinna być naturalnym sojusznikiem wszystkich państw słowiańskich. Nie po raz pierwszy w naszej historii jest tak, że rządzący Polską za sojuszników wybierają wrogie nam kraje, odrzucając jednocześnie współpracę ze Słowianami – głównie z Rosją. Działo i dzieje się tak dlatego, że we władzach Polski byli wówczas oraz obecnie agenci zachodu i zawsze w takich przypadkach Polacy wychodzili jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Oby tak nie było i tym razem należy jak najszybciej odsunąć zdrajców od wpływu na losy Polski. To nie Polska jest dla nich oczkiem w głowie a interesy ich mocodawców, czy to z Waszyngtonu, Tell Awiwu, Berlina czy z Brukseli. Tego dłużej tolerować nie można. Przekaz dla mafii trzymającej obecnie władzę w Polsce musi być jednoznaczny.

Jerzy Truchlewski

USOPAŁ informuje, iż rozsyła teksty różnych autorów, tak „z pierwszej ręki” jak i przedruki, traktujące o najistotniejszych problemach Polski i Świata. Kluczem doboru treści, nie jest zgodność poglądów Autorów publikacji z poglądami USOPAŁ, lecz decyduje imperatyw ważności tematu. Poglądy prezentowane przez Autorów tekstów, nie zawsze podzielamy. Uznając jednak, że wszelka wymiana poglądów i wiedzy, jest pożyteczna dla życia publicznego - prezentujemy nawet kontrowersyjne opinie, pozostawiając naszym czytelnikom ich osąd.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 19 lis 2016, 09:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/co-to-jest-niepodleglosc

Co to jest niepodległość?
Napisano 18.11.2016

Do roku 1937 nie mieliśmy oficjalnego święta niepodległości, ale corocznie uroczyście obchodziliśmy umowną rocznicę odzyskania niepodległości.
Różnica zatem w stosunku do dnia dzisiejszego jest taka, że przed wojną nie mieliśmy święta niepodległości, ale mieliśmy prawdziwą niepodległość, a dzisiaj mamy święto tylko że z tą niepodległością jest znacznie gorzej. Jak sięgam pamięcią, czyli do lat dwudziestych ubiegłego wieku to zawsze 11 listopada były uroczystości z capstrzykiem w dniu 10 listopada wieczorem, nabożeństwami kościelnymi różnych wyznań i obowiązkową defiladą.
Jak pamiętam to Piłsudski przyjmował defilady przynajmniej dwa razy w roku – 3 maja, kiedy wojsko występowało w samych mundurach i 11 listopada w płaszczach.
Ten zwyczaj był kontynuowany po jego śmierci i ogłoszenie w 1937 roku 11 listopada, jako święta państwowego w niczym tych uroczystości nie zmieniało.


Sama data 11 listopada jest oczywiście bardzo umowna, a przez jej wybór Polska została włączona w ogólnokoalicyjne święto z racji zakończenia działań wojennych na zachodnim froncie i przyznaniem się Niemców do porażki.
Tylko że postanowienia z Compiegne nie obowiązywały na wschodnich obszarach niemieckiej okupacji i dlatego Polacy musieli własnymi siłami bez wsparcia aliantów oczyścić polskie ziemie z niemieckich wojsk.
Najpierw Warszawa i najbliższe okolice, a później powstanie wielkopolskie i powstania śląskie wystąpiły przeciwko znacznym jeszcze i przynajmniej w dużej części nie zarażonym bakcylem rewolucji – siłom niemieckim.
W tych warunkach za najbardziej słuszną datę odzyskania niepodległości należałoby uznać datę oswobodzenia Warszawy od Niemców.
Piłsudski po przybyciu do Warszawy 10 listopada w następnym dniu otrzymał od Rady Regencyjnej dowództwo wojska, a dopiero 14 listopada przejął pełnię władzy.
Jako naczelnik państwa ogłosił fakt powstania niepodległego państwa polskiego uznany zarówno przez państwa centralne jak i aliantów.
Mamy zatem różne daty do wyboru, spośród których 11 listopada oznaczało jedynie rozpoczęcie akcji rozbrajania Niemców, ale formalne zgłoszenie powstania niepodległego państwa polskiego nastąpiło 16 listopada 1918 roku.
Niezależnie od tych wszystkich rozważań jedno jest pewne, że państwo, które powstało było niepodległym państwem polskim.
Państwo, które powstało w wyniku decyzji okrągło stołowych i „kontraktowych” wyborów 4 czerwca 1989 roku było tylko przekształceniem PRL zarówno pod względem formalnym jak i praktycznym.
Zostało ono sankcjonowane aktem zwanym konstytucją RP chociaż w jej preambule zaznaczono, że jest to „III Rzeczpospolita Polska”.
Takie sformułowanie jest oczywistym kłamstwem gdyż nigdy ani formalnie ani nawet w potocznym pojęciu nie istniała „II Rzeczpospolita”, co można zresztą wyczytać w obu przedwojennych konstytucjach i całym przedwojennym piśmiennictwie.
Kontynuacja PRL stanowi kontynuację bezprawia, na którym fundowano to państwo.
Zależność od Sowietów była wpisana w jego konstytucję, ale i tak najważniejsza była zależność faktyczna poza wszelkim prawem pisanym.
Jest to stan prawny, a jak wygląda stan faktyczny?
Po pierwsze do udziału w tworzeniu „III Rzeczpospolitej” nie zostali dopuszczeni przedstawiciele Polski niepodległej zarówno z emigracji jak i z kraju.
Po drugie PRL i jej przestępcze, a nawet zbrodnicze organy nie zostały osądzone do dnia dzisiejszego.
Utrzymano stan przywilejów dla przedstawicieli „resortów siłowych” podtrzymujących reżim PRL.
W rządzeniu „III Rzeczpospolitą” uczestniczą przedstawiciele formacji politycznych odpowiedzialnych za przestępstwa PRL.
Podstawą stosunków międzynarodowych państwa stanowią traktaty z agresorami lub ich prawnymi następcami sankcjonujące skutki agresji i zrównujące stan ofiary i agresora.
Omówione przeze mnie poprzednio pozbawienie w konstytucji atrybutów niepodległości znajduje wyraz nie tylko w formalnych stosunkach z UE, ale także i w stanie faktycznej zależności od czynników zewnętrznych.
Znajduje to wyraz szczególnie w stosunkach z naszymi wielkimi sąsiadami – Niemcami począwszy od uprzywilejowanej sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce przy równoczesnej dyskryminacji Polaków w Niemczech, którym nawet nie przywrócono praw zlikwidowanych przez Goeringa aż po zależność gospodarczą i polityczną, której objawem jest stan nieukrywanego niezadowolenia w Niemczech z odejścia od władzy posłusznego im rządu w Warszawie. Zależność od Rosji nie jest tak widoczna jak od Niemiec, ale dotyczy istotnych dla państwa czynników. Trzeba pamiętać, że Rosja współczesna jest prawną spadkobierczynią Związku Sowieckiego i odziedziczyła ciężar stalinowskiej zbrodni zadania zdradzieckiego ciosu w plecy walczącej Polski i współudziału z Niemcami w podziale, grabieży i mordowaniu Polaków, których do dziś się nie przyznała i nie uczyniła niczego dla chociażby cząstkowego zadośćuczynienia.
Wykorzystując poparcie niemieckie wymusza na Polsce dyskryminacyjne warunki importu gazu szykanując bezkarnie polski eksport do Rosji, oskarża Polskę o chęć agresji wobec Rosji i rozmieszcza w królewieckiej enklawie broń zaczepną skierowaną przeciwko Polsce bez jakiejkolwiek reakcji ze strony polskiej.
Dążenie naszych sąsiadów do redukowania polskiej pozycji ma swoje wielowiekowe tradycje i nie należy się temu dziwić tylko aktywnie przeciwdziałać. Niestety w ciągu ostatnich 27 lat tylko momentami polskie rządy usiłowały przeciwstawić się temu procesowi zmierzającemu w ostatecznym rezultacie do wyeliminowania Polski, jako państwowego podmiotu.
Jeżeli chcemy przetrwać nie tylko jako państwo, ale nawet jako naród to musimy sami stworzyć możliwości obronne, czyli uzyskać warunki niezawisłego działania.
I to jest podstawowy powód, dla którego potrzebujemy niepodległego państwa będącego w stanie zapobiec sąsiedzkim zagrożeniom.
Jako pierwszy warunek wymagane jest stworzenie podstaw prawnych, co jak pisałem niejednokrotnie może być dokonane w trybie zgodnym z obecnie stosowanym prawem, albo potwierdzając bezsporny fakt bezprawności konstytucji z 1997 roku odwołać się do głosu narodu w celu przywrócenia porządku prawnego będącego podstawą niepodległego państwa.
Punktem wyjścia jest nie obalona nigdy konstytucja z 1935 roku wraz z zapisami konstytucji z 1921 roku, daje to podstawę do zachowania ciągłości państwa i jego praw, a także do tworzenia spójnej organizacji państwowej służącej dobru narodowemu.
Ironia losu nie pozwala na niezbędną, gruntowną przebudowę państwa na zasadzie poszanowania obecnie stosowanej / podkreślam – bezprawnie/ -konstytucji.
Mając na względzie grozę polskiego położenia i potrzebę jak najszybszych zmian pozostaje jedynie droga odwołania się do woli narodu.
Trzeba tylko uświadomić wszystkim Polakom, w jakim położeniu prawnym i faktycznym znajdujemy się i dlaczego potrzebne są zasadnicze zmiany.
Obok podstaw prawnych państwo polskie potrzebuje stworzenia stosownej siły gospodarczej i militarnej zdolnej do stawienia czoła narastającym wyzwaniom.
Najważniejsze jest jednak wyrobienie postawy narodowej solidarnej i gotowej do działania i poświęcenia na rzecz naszej wolności i niezawisłości.
Na tym tle należy odnotować jak wielkie spustoszenia w mentalności narodu polskiego poczyniły i PRL i „III Rzeczpospolita”, wyrazem tego są nawet niektóre wpisy w portalach internetowych obrazujące stan zniewolenia duchowego.
Pomijam zwykłych sprzedawczyków czerpiących profity ze służby na rzecz wrogów Polski, ale chodzi o ludzi, którzy ciągle jeszcze nie są w stanie pojąć, że troska o codzienny byt nie może przesłaniać sprawy perspektyw egzystencji i rozwoju całego narodu gdyż w nim są zawarte i nasze własne losy, a szczególnie najmłodszych i przyszłych pokoleń.

Andrzej Owsinski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 25 lis 2016, 11:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/ ... /8004-8004

Krzysztof Baliński: WASZE ULICE, NASZE KAMIENICE
Opublikowano: środa, 23, listopad 2016 21:35

W rok od powołania rządu jest co oceniać. Cieszy, że zaprzaństwo nie jest przepustką do kariery, że w rządzie nie ma złodziei. Rząd przejął kraj w ruinie i izolacji w świecie, wiele robi dla jej przełamania, wzmocnił Grupę Wyszehradzką, naprawił zdradziecki postępek Kopacz wobec Węgier, ale Polska w świecie nadal jest poniżana i atakowana, przy bierności i indolencji ambasad. Przełomowa była wizyta prezydenta RP w Chinach i zapowiedź wszechstronnego partnerstwa z tym krajem, ale klęską odrzucenie chińskich inwestycji. Rząd zabrał się za umacnianie kontaktów z Polakami na Wschodzie, ale nic nie robi dla dyskryminowanej mniejszości polskiej w Niemczech. Nie kłania się w pas Niemcom, ale spiskuje z Foxmanem. Były chwile podniosłe, ale i żenujące - przemówienie nad grobem Inki i chanukowe świeczniki w prezydenckim pałacu.

Dziwna nominacja w MSZ
Stosunki międzynarodowe to obszar nieustannej rywalizacji między państwami, a lojalność dyplomatów podstawowym narzędziem obrony interesu narodowego. Kim jest dżentelmen o swojsko brzmiącym nazwisku Robert Grey? To wiceministrem spraw zagranicznych Rzeczypospolitej. Czy będzie kierował się polskim interesem, czy nie dojdzie u niego do konfliktu lojalności, gdy okaże się sprzeczny z interesami jego ojczyzny? Grey nie jest człowiekiem przypadkowym, całe życie i zawodową karierę spędził w USA, do swej nowej roli został starannie sformatowany na Wschodnim Wybrzeżu. Będzie prowadził polską politykę wobec Ameryki, będzie nadzorował polską dyplomację ekonomiczną w czasie negocjowania porozumienia z USA, gdzie w grę wchodzi gigantyczny pieniądz i los całych sektorów gospodarki, będzie negocjował kontrakty zbrojeniowe z USA i Izraelem. Nominacja Greya to posunięcie dziwne, a pomysłowość Waszczykowskiego przy obsadzaniu stanowisk nie zna granic. A my nigdy nie wątpiliśmy, że Polska rządzona przez PiS jest państwem normalnym, i że normalne państwo na ministrów powołuje własnych obywateli.
Poseł Robert Winnicki zapytał: Kiedy ostatni raz cudzoziemiec pełnił wysoką funkcję w polskim rządzie? Na myśli miał Konstantego Rokossowskiego. A my na myśli mamy zagadkową obecność w kilku polskich rządach Radka Sikorskiego, obywatela brytyjskiego, który dyplomację uprawiał przy obcej pomocy, któremu przemówienia pisał (za 250 tysięcy) człowiek brytyjskiego wywiadu. Ale nie dziwmy się naszym sojusznikom - jak często można wzywać Waszczykowskiego do Waszyngtonu. Toż to człowiek z nadwagą i niemłody, i łatwiej zainstalować w MSZ stałego rezydenta. Jednego tylko nie możemy pojąć: MSZ to najbardziej kosmopolityczne ministerstwo, Waszczykowski to dobry kumpel Schnepfa, rzeczywistego, ponadkadencyjnego ministra spraw zagranicznych, po co więc jeszcze Grey, czyżby nie mieli do ministra zaufania? Jest i podobieństwo z czasami Rokossowskiego - w PRL nakazywano nam przyjaźń z Moskwą jako jedynie słuszną, a myślących inaczej pałowano, dziś nie jest przestępcą ten, kto realizuje politykę obcego państwa na terytorium Polski. A co do Rokossowskiego to uczciwości każe przyznać, że nasi poprzedni protektorzy mieli na tyle wyczucia, by swoim namiestnikiem mianować kogoś, kto uchodził za Polaka, a nawet się za niego uważał. Ale to były inne czasy, dzisiaj nikt nie bawi się z Polską w takie ceregiele. Ale to dopiero początek. Mamy złe wiadomości, będzie gorzej, ministrem obrony ma być Jan Parys.

Murzyńskość dla zaawansowanych
PiS od lat mówi o układzie, obiecuje twardą walkę z patologiami, rozbijanie sitw, karanie winnych. Tymczasem gigantyczna mafia działała w sercu Warszawy, kradła miliardy, a PiS jej nie widział (nie widział też Lech Kaczyński, gdy był szefem NIK i prezydentem Warszawy). W sprawie złodziei kamienic jest dziwnie bierny, jakby miał coś na sumieniu, oddaje pola „Wyborczej” (która wcześniej, gdy kradziono, stała na czatach) oraz szefowi młodzieżówki warszawskiej gminy żydowskiej, który podobno „wykrył” aferę w internecie. Czy sprawa ma związek z przekrętami na przedwojennym mieniu gmin żydowskich i z transferem do Nowego Jorku pieniędzy za sprzedane synagogi, mykwy, szpitale i teatr? Dlaczego mówi się tylko o kamienicach pożydowskich i szmalcownikach polskich? „Jeśli potwierdzi się, że chodzi o kamienicę przejętą przez szmalcowników od Żydów w czasie okupacji, sprawa jest nie do obrony - powiedział mąż wnuczki Szurmieja. „Za 20 lat to wszystko będzie wasze” - powiedział przy Pałacu Kultury przewodnik wycieczki izraelskiej młodzieży. Czyli jak dawniej: „wasze ulice, nasze kamienice”.
„Zaczyna się kręcenie lodów w służbie zdrowia” - zwierzyła się kiedyś agentowi Tomkowi posłanka PO. I rzeczywiście od pierwszych dni rządów Tuska zaczęło się na naszych oczach (lub raczej oczach pacjentów) pospieszne uwłaszczanie majątku służby zdrowia. Wiceminister Jakub Szulc mówił: „Rząd liczy, że nawet 40 proc. publicznych szpitali będzie działać w nowej formule”. Sprawy uległy przyspieszeniu po rozmowach Tuska w Izraelu, gdzie, oprócz spraw wojskowych, omawiano... sytuację w służbie zdrowia. Czy oba segmenty rozmów dotyczyły tego samego? Tego nie wiemy, chociaż pojawiły się spekulacje, że zakupiona broń do Polski nie trafi, trafi za to zapłata za nią, ale na konta mafii „przemysłu holocaustu”, a roszczenia mafii zaspokoją także szpitalne budynki. O czym Prezydent rozmawiał w N. Jorku? Co ukrywa przed opinią publiczną? „Rozmawiliśmy na temat roszczeń majątkowych” - zdradził Abraham Foxmana. Ich wielkość szacowana jest na 65 miliardów dolarów - zdradził Szewach Weiss.
Metody gangsterów są coraz bardziej wymyślne. W ubiegłym miesiącu przekazali światu komunikat: Rozpoczęły się wypłaty z zarządzanego przez Stany Zjednoczone funduszu odszkodowawczego dla osób deportowanych do nazistowskich obozów zagłady francuskimi kolejami. Stuart Eizenstat, specjalny doradca sekretarza stanu ds. Holocaustu poinformował, że USA administrują zasilany przez Francję fundusz i wypłacają odszkodowania Amerykanom, Izraelczykom, innym obcokrajowcom oraz ich małżonkom i prawnym spadkobiercom. W zamian chronią Francję przed pozwami sądowymi dotyczącymi deportacji francuskich Żydów. Każdy poszkodowany otrzyma 204 tysiące, a jego małżonek 51 tysięcy dolarów. Przypomnijmy tu: przy okazji szokujących antypolskich słów szefa FBI, rzecznik Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie napisał: „kiedy Niemcy zabijali Żydów, korzystali z polskich instytucji, takich jak polska policja i pracownicy kolei. Pracownicy tych instytucji pomagali w pilnowaniu i transportowaniu Żydów do obozów śmierci”.

Co dobre dla lichwiarzy – dobre dla Polski
Mateusz Morawiecki po powrocie z Waszyngtonu ujawnił: rząd RP zaciągnie kredyty w Banku Światowym i Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a w celu stałego nadzoru nad ich wykorzystaniem przybędą do Polski przedstawiciele tych instytucji. W pierwszym rzędzie chodzi o zwiększenie ściągalności podatków. Zaprezentowany w lutym na forum Sejmu „plan Morawieckiego” planujący inwestycje za 1,5 biliona, o pomocy lichwiarzy nic nie mówił. Zapowiadał za to „narodowy” charakter działań i „polonizację” gospodarki. Innymi słowy, „narodowy” plan realizowany będzie pod nadzorem cudzoziemców (czyli brygady Marriotta z czasów Balcerowicza) i polegać będzie na „polonizacji” gigantycznych kredytów. Tylko w przyszłym roku wicepremier chce pożyczyć 59 miliardów, co przy jego entuzjastycznym podejściu do CETA i TTIP oznacza wydanie Polski na żer lichwiarskiej międzynarodówki. I nijak ma się to do zaklęć o „patriotyzmie gospodarczym” i „budowaniu polskiego kapitału”. Wszystko w dodatku gmatwa Waszczykowski. Dla niego CETA to ekonomiczne NATO, a za protestami wobec niego stoi Rosja. Zgodnie z narracją rządu państwo traci rokrocznie na oszustwach i przekrętach podatkowych 100 mld. Z tego połowa to wyprowadzane z Polski zyski zagranicznych banków i sieci handlowych. Czy nie lepiej wzmocnić budżet pieniędzmi skradzionymi przez zagranicznych gangsterów, 1,5 mld wyprowadzonym ze SKOK Wołomin, 1 700 milionami dolarów, wyasygnowanych w ramach FOZZ przez państwo na wykup długów (wykupiono 60 mln)? Po wojnie cały Naród żył w biedzie i niedoli. Zdominowanemu przez żydokomunę rządowi PRL nie przeszkadzało to wypłacić lichwiarzom odszkodowań w ramach tzw. umów indemnizacyjnych z państwami Zachodu. W przypadku USA za 10 500 nieruchomości, z czego 90 % stanowiło mienie pożydowskie (w tym mienie na Ziemiach Zachodnich przejętych od Niemiec), równowartości dzisiejszych 50 miliardów dolarów. I dziś zgłaszanie przez kogokolwiek roszczeń do spłaconego majątku jest przestępstwem, i z mocy prawa oraz z urzędu powinno być ścigane. Przy okazji przypomnijmy, że państwo, do którego trafiło gros pieniędzy, nie zwróciło Polsce 18 ton złota zrabowanego przez Niemców. W czasach PRL pod pretekstem: nie chcemy oddać komunistom. A dziś? Dziś o złoto rząd się nie upomina.
Konfucjusz mawiał: „Kto nie myśli daleko, ma kłopoty blisko”. Chiny w ciągu ostatniego ćwierćwiecza przeżyły cud gospodarczy, wydobyły z nędzy setki milionów obywateli, stały się największą gospodarką świata. Poziom chińskich rezerw walutowych wzrósł 57 razy, do 4 bilionów dolarów. Uwolniają się od amerykańskiej kurateli nad morskimi szlakami handlowymi, otwierają kontynentalne. Taka jest istota projektu Xi Jinpinga, zakładająca budowę jedwabnych szlaków, z których jeden miał prowadzić przez Polskę do Europy. Chiny, udzielając kredytów, nie stawiają warunków politycznych, nie narzucają Chińczyków na stanowiska rządowe, nie wymuszają umów handlowych, nie mają w Warszawie chińskiego lobby, ani chinokomuny!

Ci durnie w MSZ
Niezmienne uzależnienie pozycji Polski od relacji z jednym państwem, wiara że od wsparcia zza Oceanu zależy nasze bezpieczeństwo, jak i prestiż międzynarodowy; nasza pozycja względem Niemiec, jak i Rosji, a nawet 500+, budzi niepokój. Ta „genialna” w swej prostocie strategia oznacza wyzbywanie się wszelkich narzędzi uprawiania racjonalnej dyplomacji, oddawanie za darmo wszystkich politycznych avoirów. Każde państwo, nawet najsilniejsze, potrzebuje sojuszników. We współczesnym świecie polityczna autarkia jest mrzonką. Wszystko jednak sprowadza się do tego, czy sojusznik naszą siłę uzupełnia, czy pełni rolę nadzorcy. Niegdyś Dmowski w liście do hr. Skarbka pisał: pokolenie obecne dochodzi do posiadania wielkiego Państwa, ale psychologii dziedzica wielkiego państwa nie posiada. Jeszcze trwa psychologia niewolników. Pan gdy ma dwóch wrogich sąsiadów szuka zbliżenia ze słabszym, bo celem jego jest silniejszego położyć. Niewolnik szukający dla siebie Pana, wybiera silniejszego licząc, że w służbie u większego pana będzie lepiej. Ta psychologia niewolnicza jest właściwą zwłaszcza ludziom, którzy życie w służbie obcych państw spędzili, a tacy ludzie dziś są duszą MSZ (...) Ci durnie w MSZ wyobrażają sobie, że mogą wybierać między Rosją a Niemcami, że Niemcy z Polską pójdą przeciw Rosji. Nic dodać, nic ująć, tylko obok lub zamiast Niemiec wpisać „USA”.

Dyplomatyczny jasyr
Nadgorliwość władz, która dorównuje, a czasami nawet przerasta nadgorliwość Tuska wobec Berlina, miałaby jakiś sens, gdyby Polska coś dzięki niej zyskała. Realne zyski trudno jednak dostrzec, bo cóż dostajemy w zamian? Naciski ws. odszkodowań za mienie pożydowskie, wizy amerykańskie i 4 miliardy polskiego kredytu dla Ukrainy. Cieszyliśmy się naiwnie jak dzieci, że już nigdy nie będziemy oglądać polityków wiernopoddańczo spoglądających w oczy kanclerz Niemiec. Tymczasem obraz prezydenta RP kajającego się przed Foxmanem i Waszczykowskiego zgiętego w pałąk przed Greyem szybko sprowadził nas na ziemię. Okazuje się, że w tym procederze nie są gorsi od Tuska, a nawet w pewnych sprawach Tusk nie dorasta im do pięt. Stawiają wszystko na jedną kartę, oddają się w swoisty „dyplomatyczny jasyr”, bo co zrobią, gdy Ameryka będzie się na nich dąsać? Zaspokoją posłusznie roszczenia jej obywateli. A to spory pieniądz - 65 miliardów. Rzecz także w tym, że dowodem tej ślepej lojalności jest też lojalność wobec Tel Awiwu, i certyfikat koszerności wystawiony w Jad Waszem. A to oznacza, że decyzje kadrowe należą do tych, którzy ustalają, kto jest, a kto nie jest antysemitą. A propos Izraela. Wiele się w ciągu ostatniego roku zmieniło, Komorowski zaszył się w Ruskiej Budzie, a Radek w Chobielinie, ale jedno jest stałe – frazesy o strategicznych relacjach z Izraelem, regularne wizyt komisarzy ze Światowej Organizacji Restytucji i wzmacnianie bezpieczeństwa Polski w konkurencji z Putinem o tytuł wzorowego filosemity – nasz minister obrony mówi w Tel Awiwie o „wspólnych wyzwaniach, jakim razem zdołamy sprostać”, a Putin o „bezwarunkowym sojuszu w walce z terroryzmem”.
Ofensywa gangsterów spod znaku „przemysłu holocaustu” nasila się. Niepokoi sekwencja wydarzeń: nowy prezes NBP; kapitulacja ws. kredytów we frankach; dymisja ministra finansów; zgoda na CETA i na Greya; przyjmowanie narracji suflowanej przez nowojorską mafię zniesławiającą Polaków; żądanie dymisji ministra obrony przez tych samych, którzy pertraktowali z Prezydentem. Ale nie dlatego, że wierzy w „Protokoły Mędrców Syjonu”, lecz dlatego że ubzdurał sobie odbudowę polskiej armii, a nawet utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej, składającej się na dodatek z „faszyzującej” młodzieży. Niepokoi, bo może chodzić o pewien plan: pieniądze na odbudowę armii przeznaczyć na spłatę roszczeń, wytransferować pod przykrywką kontraktów zbrojeniowych do Izraela, a stojącego temu na przeszkodzie podmienić. Dewizą brytyjskiej dyplomacji jest – państwa nie mają przyjaciół, państwa mają tylko interesy. A w interesach przeciwnikami są wszyscy, nawet najlepsi przyjaciele. Polityka zagraniczna to realny ogląd sytuacji międzynarodowej, to gra realnych interesów, a nie wiara w dobre intencje sojusznika. Witold Waszczykowski tego nie rozumie i właśnie dlatego powinien odejść.

Krzysztof Baliński


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 28 lis 2016, 11:42 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
w ramach rozważań o Polsce,warto sięgnąć do nie tak dawnych zdarzeń
Czy za te słowa zabito Andrzeja Leppera?

michael, pon., 28/11/2016 - 01:08
http://telewizjarepublika.pl/czy-za-te- ... 41217.html

https://www.youtube.com/watch?v=0ObHuvqpJrU
nie tak dawno padały pytania te pytania w Sejmie,a dzisiaj ?: dzisiaj nie żyje już pytający a sprawy związane z pytaniami,wciąż nierozwiązane...
WSI sPOkojna,WSI wesoła... no może ostatnio niezbyt wesołą,bo zagrożona zmniejszeniem ubeckich emerytur,ale już im w sukurs pobiegł Schetyna,tworząc gabinet "CIENI" i tu się kłania semantyka,kto z naszego pokolenia,pamięta "cienie" ?
bo smutnych panów,to chyba każdy
pozdr z drogi do Celu :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 28 lis 2016, 11:47 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Rozważania o Polsce,c.d
serdecznie polecam filmik "Tajne komplety" w podobnym temacie jak wyżej
ciekawy wywiad z panem Sumlińskim
https://www.youtube.com/watch?v=uuhViPfPkKM
fragment korowodu śmierci ?
i jeszcze ten kolejny "zawał serca "u serdecznego przyjaciela pana ś.p A>Leppera za jakiś czas inny człowiek w innej sprawie,zatańczy się na śmierć i tym samym nie będzie mógł zeznawać w sprawie kolejnego prezydenta,teraz już nie Kwaśniewskiego,lecz Komorowskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o Polsce
PostNapisane: 18 gru 2016, 20:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.augustynski.eu/unia-slowian- ... pospolita/

UNIA SŁOWIAN CZY RZECZPOSPOLITA
LUTY 15, 2016

Zmiany kroczą ku nam wielkimi skokami. Parę lat wcześniej, ba, nawet miesięcy, było nie do pomyślenia aby Polska zmierzała w innym kierunku niż Unia Europejska, że liderzy polscy będą stawiać Europie, a zwłaszcza Niemcom i Rosjanom warunki, takie kurioza wyśmiano by szczerym śmiechem. Obecnie zaś dzięki nowemu rządowi, dzięki formacji PIS, Polska z dnia na dzień staje się krajem dumnym, niezależnym i dążącym ku mocarstwowości i staje się to bardzo szybko. Cuda panie, cuda, a w tym wszystkim rodzi się pytanie, czy powstanie …

UNIA SŁOWIAN CZY RZECZPOSPOLITA?
Cywilizacja Słowian okazuje się być starszą od egipskiej. Absurd – krzykną niedouki, rewelacja – krzykną patrioci, prawda – powiedzą ludzi mądrzy, rządni wiedzy i dociekliwi. A rzeczywistość kreuje zupełnie inny scenariusz od zamierzonego. To dzięki Węgrom, którzy bezwarunkowo wierzą w Polskę, dzięki Orbanowi, objawia się prawda o Unii, a także Rosji. Polska jednoczy się z Czechami, Słowacją, Węgrami, Białorusią, etc., aby budować silną grupę państw o tej samej tożsamości, kulturze i tradycjom. Teraz musi upaść wszystko co znamy, całe zniewolenie korporacyjne i bankowe. Ale stać się to musi bezkrwawo, pokojowo, bez wojen religijnych czy innych, bez absurdów ekonomicznych, bez iluzji zagrożenia terroryzmem, bez manipulacji zewnętrznych. Wiele zależy od samych Polaków i ich pojmowania rzeczywistości. Wspólnota Europy Środkowej i Wschodniej jest naszym status quo. Dojść musi do tego przychylność Rosji i Chin, która została już zapoczątkowana i jest w fazie rozwoju. Wschodnie bezpieczeństwo, bez wojen i pożogi, zagwarantuje budowę nowej przestrzeni, której przebłyski widzieli już ludzie mądrzy jak Lech Kaczyński i wielu znanych jasnowidzów. Warunkiem jest zjednoczenie Słowian. Wówczas bez żalu i tęsknoty będziemy patrzyć na upadek cywilizacji zachodniej i Europy, jako uwolnienie od kredytów, korporacji i chorego systemu.
Mamy jeszcze czas na zrozumienie i przemyślenia, ale w tym czasie musimy zrobić porządki, tak aby przysłowie „mądry Polak po szkodzie” zamienić na „mądry Polak”. Oczywiście korporacje, banki i sługusy zachodu będą się bronić, wiele zależy od naszej solidarności, jedności i współdziałania, bo w masie siła, a masa świadoma to potęga. Zatem wyjście z Unii Europejskiej to podstawa uwolnienia się od korporacji, banksterów i sępów czekających na nasz upadek. Zapewne nie obejdzie się bez wrzasków – jakie prezentuje KOD, skarg i próśb o zewnętrzną interwencję – jaka pokazują Nowoczesna i PO, ale to cena którą musimy ponieść. Być może pojawią się również inne formy nacisków typu embargo na polskie produkty, powrót do systemu wiz, krzyki oburzenia i straszenie nas końcem świata :D. Ale nic większego nas nie czeka. Za to zyskamy świetlaną przyszłość naszą i naszych dzieci, powrót wielu rodzin emigrantów do Polski, stabilizację gospodarczą i rozwój w doborowym towarzystwie ludzi myślących podobnie jak my, którzy są nam bliscy kulturowo i pałamy wzajemnie do siebie sympatią. Nie chcemy upaść jak Grecja, Francja, Włochy, Hiszpania, czy Portugalia – prawda?

PS. Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 704 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 42, 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /