Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 18 sie 2014, 15:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
„Platforma może się uratować tylko bez Tuska”

„Platforma może się uratować tylko bez Tuska” Prof. Krasnodębski o sytuacji w PO i swoim starcie w wyborach prezydenckich: „To fantastyka”.

Stefczyk.info: - Roman Giertych zaproponował niewielkie przesunięcie wyborów parlamentarnych, by odbyły się razem z prezydenckimi. Jak pan ocenia ten pomysł?
Prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, europoseł Prawa i Sprawiedliwości: - To jest chyba związane z tym, że z jednej strony uważa się, iż Bronisław Komorowski zostanie – co nie jest wcale pewne – ponownie wybrany na prezydenta, a z drugiej wszystko wskazuje na to, że Platforma Obywatelska poniesie porażkę w wyborach parlamentarnych. Połączenie tych dwóch elekcji mogłoby poprawić wyniki PO, a jednocześnie bardziej wzmocniłoby pozycję Komorowskiego jako przywódcy platformerskiego obozu.


Czyli upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Ale co miał na celu Giertych wysuwając taką propozycję? To jakiś balon próbny, przeciek kontrolowany przez duży bądź mały pałac?

Nie można tego wykluczyć. Z krążących po Warszawie plotek jasno wynika, że pan Giertych czuje się blisko związany z panem Komorowskim, więc możemy mieć do czynienia nawet z próbą budowy jakiegoś szerszego obozu prezydenckiego. To jest oczywiście jakieś testowanie możliwości, by zorientować się, jaka będzie reakcja opinii publicznej.


Można się spodziewać, że jest ona rozważana bardzo poważnie, tak w kręgach prezydenckich, jak i rządowych. Bo Giertych jest związany również z panem premierem – jako adwokat rodziny Tusków czy z ministrem spraw zagranicznych. A czy takie zabiegi realnie mogą pomóc Platformie, która chwieje się coraz bardziej? Nawet Kazimierz Marcinkiewicz czy Andrzej Olechowski, dotychczas sprzyjający w mediach PO, wieszczą jej porażkę w wyborach samorządowych i szybkie staczanie się po równi pochyłej, a nawet rozpad.

Po pierwsze afera, którą już w gruncie rzeczy zamieciono pod dywan, zignorowano, jednak ciągle oddziałuje. Nie widać co prawda, aby usiłowano choćby dociec, kto dokonywał tych nagrań, lecz już cala sprawa dużo Platformę kosztowała. Widać słabnięcie tej partii, a zwłaszcza premiera i ludzi z nim związanych. On jest już chyba bardzo osamotniony. Coraz częściej pojawia się taka idea, że Platforma może się uratować bez Tuska, tylko w jakiejś nowej formie. I tutaj Komorowski jako ten posiadający urząd i popularność mógłby przy sobie skupić grupę ludzi, którzy taką sanację w PO by przeprowadzili, lub choćby nadali partii nową twarz, zastosowali nowy PR. Na tym ten zabieg polega – teraz ci coraz bardziej krytyczni w PO będą się skupiać wokół pałacu prezydenckiego.


A z drugiej strony – w Prawie i Sprawiedliwości – mamy atmosferę sukcesu, budowaną po niezłym wyniku w eurowyborach i w obliczu znakomitych sondaży. Największym zmartwieniem dla PiS będą przygotowania do wyborów prezydenckich. Ryszard Czarnecki w nowym numerze tygodnika „wSieci” mówi, że są możliwe prawybory w partii mające wyłonić kandydata. To dobra metoda na start do rywalizacji z Bronisławem Komorowskim?

Nie wydaje mi się to najlepszym pomysłem. Prawybory, jakie pamiętamy w Platformie, były jednak rodzajem widowiska przy jednoczesnym łagodnym jego traktowaniu przez media. Nie sądzę, żeby ten eksperyment można było zaliczyć do udanych. Nie widzę też, kto mógłby stanąć w szranki. Kandydata trzeba poszukać raczej w procesie wewnętrznego kształtowania woli politycznej i wówczas starać się wizerunek i popularność konkretnego człowieka.


A czy widzi pan siebie jako czynnego uczestnika tego procesu? Pana nazwisko jest wymieniane na giełdzie w „scenariuszu profesorskim” – obok m.in. prof. Piotra Glińskiego, prof. Andrzeja Nowaka czy prof. Mirosława Piotrowskiego.

Nie wiem, dlaczego jest wymieniane. Nigdy nie aspirowałem do tego rodzaju funkcji. Zresztą dopiero co zostałem wybrany do Parlamentu Europejskiego i zamierzam się skoncentrować na tym zadaniu, które powierzyli mi wyborcy. Jak pan wie, rozmawiamy o bardzo skomplikowanych procesach wewnątrz partii, której ja nie jestem członkiem. Powtórzę: nie miałem takich ambicji i planów.


A czy mogą się takowe pojawić czy wyklucza pan start w wyborach prezydenckich?

Jest to bardzo mało prawdopodobne.


Jak mało?

Bardzo mało.


Ale nie powie pan dziś: na pewno nie wystartuję w wyborach prezydenckich?

Powiedziałbym: na 99,9 procent nie wystartuję w wyborach.


A co musiałoby się stać, żeby przeważyła ta 0,1 proc.?

Musiałaby zajść jakaś dramatyczna sytuacja. Ale mówimy zupełnie hipotetycznie, bo jest wielu wspaniałych kandydatów, których PiS może wystawić, o podobnym profilu, profesorów – np. Ryszarda Legutkę, Andrzeja Nowaka, Piotra Glińskiego. Jest wiele osób, które ja z chęcią poprę i będę pracował, aby zwyciężyły w tych wyborach. A tylko w sytuacji jakiejś bezwzględnej konieczności czy zagrożenia, mógłbym sobie wyobrazić swój start. Lecz takiej sytuacji nie ma. To czysta fantastyka. Jestem przekonany, że Prawo i Sprawiedliwość wystawi bardzo godnego kandydata, którego ja będę wspierał.

Rozmawiał Marek Pyza

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... z3AkiUtSVk

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 1453344558


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 01 wrz 2014, 15:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
1000 szkół na 1050. lecie Polski

Nie wiem, czy „Syzyfowe prace” są dzisiaj lekturą obowiązkową, ale nie ulega wątpliwości, że być nią powinny. Do dziś doskonale jeszcze pamiętam dwie sceny opisane w powieści Stefana Żeromskiego.
Jest połowa XIX wieku, zabór rosyjski i gimnazjum w Klerykowie gdzieś na Kielecczyźnie, w którym odbywa się lekcja historii prowadzona przez zagorzałego rusyfikatora Kostriulewa. Kiedy nauczyciel powołując się na wyssane z palca rzekome sensacyjne odkrycia szkaluje katolickie zakonnice, z ławki podnosi się uczeń Tomek Wałecki zwany „Figą” i w imieniu całej klasy protestuje przeciwko posługiwaniu się kłamstwami na lekcji historii i w ten sposób poniżaniu odwiecznej wiary Polaków.
Scena druga to chyba najbardziej poruszający fragment „Syzyfowych prac”. W szkole pojawia się relegowany z warszawskiego gimnazjum za czytanie patriotycznej polskiej literatury, uczeń Bernard Zygier. Od samego początku jest on bacznie obserwowany przez dyrekcję i nauczycieli starających się izolować go od reszty klasy. Nauczycielem języka polskiego, przedmiotu nieobowiązkowego jest profesor Sztetter. Podczas prowadzonych lekcji ze strachu unika on używania języka polskiego, gdyż obarczony liczną rodziną nie chce narazić się zaborcy i pragnie jedynie spokojnie dotrwać do emerytury, przez co nie cieszy się szacunkiem młodzieży.
Po wywołaniu do odpowiedzi Zygiera ten zaczyna wspominać jak to w poprzedniej szkole uczniowie potajemnie czytali polską literaturę. Wystraszony nauczyciel chcąc zakończyć niebezpieczny temat każe powiedzieć Zygierowi jakiś wiersz. Ten w patriotycznym uniesieniu pięknie recytuje „Redutę Ordona”. Klasa nieruchomieje i w milczeniu podziwie ze szklistymi wilgotnymi oczyma wsłuchuje się w mickiewiczowskie strofy, a po chwili także spod zamkniętych powiek nauczyciela Sztettera zaczynając spływać łzy.
Nieprzypadkowo chyba w moją pamięć wryły się akurat te dwa fragmenty książki. Nieprzypadkowo też w dzisiejszej Polsce podobnie jak w czasach zaborów czy sowieckiej i niemieckiej okupacji na muszce naszych odwiecznych wrogów jest polski patriotyzm, wiara katolicka i chrześcijańskie wartości.

Data pierwszego września, czyli rozpoczęcia nowego roku szkolnego to dobry moment by zastanowić się nad tym, jak obronić dzisiejszą młodzież przed współczesnymi Kostriulewami i znacznie liczniejszymi Sztetterami, dla których patriotyzm i polskie obowiązki zeszły na dalszy plan ustępując miejsca koniunkturalizmowi i ukochaniu tak zwanego świętego spokoju. Jak dziś ocalić młodych ludzi przed demoralizacją, z jaką do szkół wkraczają środowiska homoseksualnych dewiantów i oszalałe feministki? Jak uwolnić się od wspieranej przez władze i antypolskie media dyktatury zdegenerowanych i wynaturzonych mniejszości?
Jakby na dzisiejszą sytuacje Polski nie patrzyć, odwaga i patriotyzm nie kosztują już tyle, co w czasach opisywanych przez Żeromskiego. Oczywiście cel naszych wrogów jest ciągle ten sam. Polacy mają być całkowicie pozbawieni prawdziwych patriotycznych elit i stać się społeczeństwem moralnie i etycznie wykastrowanym, odciętym od katolickich korzeni, zakompleksionym, skłóconym, zdegenerowanym i pozbawionym ambicji tak jak tego chcieli Hitler i Stalin.


Symbolami tych antypolskich poczynań przynajmniej dla mnie są środowiska skupione wokół Gazety Wyborczej, TVN oraz tacy sztandarowi przedstawiciele antypolonitów jak tytułowani profesorami Magdalena Środzina z domu Ciupak czy żałosny Jasio Hartman. Nie wspomnę już nawet o rządzącej koalicji czy komuchach z SLD i hołocie skrzykniętej przez Palikota.
Może w łagodniejszej i bardziej dostosowanej do współczesności formie to jednak w III RP ciągle obowiązują te słowa wypowiedziane bez owijania w bawełnę podczas „Procesu Szesnastu” w Moskwie przez prokuratora Rudenkę: „Cała konspiracja, cały ruch oporu musi być uznany za agenturę; wszystko, co polskie i krajowe znajdzie się za kratami”

Warto też ku przestrodze pamiętać o wizjach publicysty Gazety Wyborczej, Konstantego Geberta vel Dawida Warszawskiego, syna zdrajcy i agenta NKWD, Bolesława Geberta, który w 1998 roku w wychodzącym w USA miesięczniku „Moment” tak przewidywał: Antysemityzm w Polsce został zmarginalizowany do księżycowych peryferii. Zarazem całe połacie tożsamości narodowej i tradycji zostały zapomniane […] w roku 2010 żydowscy profesorowie zdominują wydziały polskiej historii i tradycji na uniwersytetach […] polskie lobby żydowskie wkrótce wzrośnie w siłę

Dla polskiego szkolnictwa wybiła właśnie godzina „W”. Nadszedł czas, aby skończyć wreszcie z ogólnopolskim biadoleniem i wypłakiwaniem sobie nawzajem w rękawy żalów na temat tego, jacy to jesteśmy biedni i prześladowani, a ze szkół chcą nam pozdejmować krzyże. Zróbmy na złość lewakom oraz komuchom i hasło towarzysza Kuronia, „Nie palmy komitetów zakładajmy własne” zastąpmy naszym „Nie palmy szkół, zakładajmy własne katolickie”, a PRL-owskie „1000 szkół na 1000-lecie Polski” przemieńmy na „Tysiąc nowych katolickich szkół na 1050. lecie Polski”, które obchodzić będziemy w 2016 roku.
Takich katolickich szkół jest dzisiaj w Polsce kilkaset. Zakładanie ich nie jest czymś niezwykle skomplikowanym. Już najwyższy czas znowu wykorzystać sale i salki katechetyczne, do których młodzież w PRL-u uczęszczała na lekcje religii. Zapewniam, że na owoce nie przyjdzie nam długo czekać i na pewno nie będą to syzyfowe prace, na co najlepszym dowodem są dzieła ojca Tadeusza Rydzyka, który już dawno temu zrozumiał gdzie leży klucz do ocalenia Polski.
Nie czekajmy, że oto będą wybory, przyjdzie nowa władza i nagle wszystko się zmieni. Zmieni się niewiele albo i nic.
To my musimy wychować i wykształcić tych, którzy w przyszłości będą tworzyć ten prawdziwie polski rząd wspierany przez autentyczne elity.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Jan Zamoyski

http://kokos.salon24.pl/603417,1000-szk ... cie-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 14 lip 2015, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wierzę w Boga i Polskę niepodległą

Sławomir M. Kozak [ z Warszawskiej Gazety md]

Jestem państwowcem, Polakiem chcącym pokoju, rozwoju Ojczyzny, szczęścia przyszłych pokoleń. Wierzę w Boga i Polskę niepodległą. Nie nawołuję do walki z nikim, nie jestem agentem ruskim, pruskim, eskimoskim, ale też nie mogę udawać, że jestem ślepy na zło pleniące się wokół. Dlatego jestem przeciwny dalszemu tolerowaniu w takim wydaniu tego substytutu patriotyzmu, sprawiedliwości i wiary.

Sławomir M. Kozak wyjaśnia dlaczego zdecydował się wydać książkę, która z pewnością wywoła wiele kontrowersji. Książkę „Prawicowe dzieci czyli Blef IV RP” autorstwa Leszka Misiaka.

Do tych, co mają tak za tak – nie za nie –

Bez światło-cienia...

Tęskno mi, Panie...

„Moja piosnka”, C. K. Norwid (fragment)


- Już sam fakt, że edycji tej podjęło się wydawnictwo, którego właścicielowi bliskie są wartości głoszone powszechnie przez opisywane w niej postaci, może niektórych dziwić. Z tego też powodu zamieściłem słowo wstępu, aby wyjaśnić przyczyny takiego działania tym wszystkim, którzy poczuć się mogą zdezorientowani. Otóż wyjaśnienie kryje się właśnie w głoszeniu wartości, a najwłaściwiej byłoby rzec, poprzestawaniu na deklaracjach nie mających przełożenia na czyny. Idee szczytne, hasła piękne … A przecież, po owocach ich poznacie?


Przez wiele lat dawałem wiarę w tak zwane obiektywne trudności, konieczność politycznej elastyczności, dyplomatycznego współdziałania opozycji z ideowymi przeciwnikami - dla dobra Polski. Jednak efekty tych poczynań, a w ogromnej większości zaniechań, widzimy aż nadto wyraźnie. Zaniechanie jest również grzechem. W sprawach podstawowych, grzechem nierzadko dużo większego kalibru, aniżeli popełnione wprost zło.

Z czasem przestawałem mieć nadzieję, że to środowisko zmieni cokolwiek, dziś jestem już pewien, że nie zmieni niczego, co wpłynęłoby w sposób zdecydowany na lepszą przyszłość naszego kraju i jego mieszkańców. Na fali tragicznych wydarzeń roku 2010, mogli wziąć władzę „bez jednego wystrzału”. Woleli jednak patrzeć, jak dzika tłuszcza, pod osłoną służb państwowych, bezcześci krzyż, niszczy znicze, atakuje wiernych. Wiedzieli przecież, że „nic się nie stało”, bo ci prawdziwie zatroskani, w większości emeryci, o żebraczych emeryturach i rentach, i tak pójdą do urn, by na nich głosować w terminie dogodnym dla przywódców partyjnych. Wtedy znów się nie uda i będzie można spokojnie zasiąść w opozycyjnej loży. Działania największej partii „opozycyjnej” są szczególnie dobrze widoczne w czasie głosowań sejmowych nad sprawami dla Polski żywotnymi.

Wystarczy sięgnąć do źródeł i sprawdzić. Ale wiadomo, że mało komu chce się szukać i analizować, czego „nasi” reprezentanci chcą dla Ojczyzny, a czego nie chcą. A to przecież prosty sprawdzian, nie wymagający szczególnego przygotowania. Każdy może i powinien, choćby dla spokoju swego sumienia, taką kwerendę przeprowadzić. Łuski spadną z oczu najzagorzalszym wielbicielom tej cynicznej opozycji, której wygodnie jest trwać na szańcach rzekomego tylko patriotyzmu, udawanej sprawiedliwości i wiary na pokaz.


Dziś, coraz większa już rzesza dziennikarzy, publicystów i historyków, w artykułach, książkach, podczas wykładów, wskazuje na ułomność tego bezbożnego tworu, jakim jest Unia Europejska. Na tragiczne skutki dla polskiej gospodarki, rodzin polskich i polskiej przyszłości, jakie są jej udziałem. Wielu zwykłych ludzi ostrzegało przed tym monstrum na długo przed akcesją, w tym niżej podpisany. Czyż wytrawni politycy mogli nie dostrzegać tych zagrożeń równie wcześnie? A może i wcześniej?

Wolne żarty, musieli wiedzieć czym skończy się nasze nawracanie Europy, do którego nawoływali pospołu z niektórymi hierarchami Kościoła. To oni doprowadzili do zalegalizowania aborcji, sodomii, gender, przygotowania podglebia dla eutanazji, do degenerowania naszych dzieci, do postawienia wszelkich wartości na głowie. Kłamstwo globalnego ocieplenia uznali za obowiązujący dogmat, a na pola i do naszych spiżarni wprowadzili niszczące życie organizmy modyfikowane genetycznie. Stoją na straży niewydolnego systemu ubezpieczeń społecznych i są wspólnikami usankcjonowanych prawnie rekieterów ściągających coraz większy haracz podatkowy. Są współodpowiedzialni za haniebny stan sądownictwa i wymieranie upokorzonych pacjentów czekających latami na leczenie. Podczas ich współrządzenia nie zaprzestano haniebnej wyprzedaży za bezcen polskich przedsiębiorstw, przeszeregowania setek tysięcy robotników z pozycji współwłaścicieli dorobku wielu pokoleń do roli żebrzących o zasiłek, zbieraczy złomu i bezdomnych, drenujących osiedlowe śmietniki. Pozwolili wyemigrować milionom najzdolniejszych, wykształconych Polaków, których dzieci i wnuki budować będą potęgę innych państw, a nie potrafili przyjąć Polaków marzących o powrocie na łono ojczyzny z ziem odebranych.

Tym pierwszym otworzyli szeroko bramy, dla których przekroczenia wystarczy zwykły kawałek plastiku, drugim każą płacić za wizy po upokarzającym czekaniu w kolejce do własnego domu. Czasu mieli wystarczająco dużo. Są winni tak samo, albo i bardziej, jak ci, przeciw którym dziś nawołują językiem pełnym frazesów i chwytliwych haseł. Zdrada i zaprzaństwo ewoluują, namnażając się na chorych komórkach przeszłości, których nie odcięto, gdy był na to jeszcze czas.

Zło się nie zmienia w dobro, wręcz przeciwnie - rozrasta się, potężnieje i prowadzi do coraz większych patologii. Jeśli nasi polityczni i duchowi przywódcy nie zdają sobie z tego sprawy, to znak, że nie powinni mieć dłużej prawa do reprezentowania Narodu, do dalszego prowadzenia nas w przyszłość.


Egzamin z patriotyzmu oblali sromotną zgodą na podpisanie, dla zmylenia społeczeństwa celowo tak nazwanego, Traktatu Lizbońskiego. Traktatu, będącego de facto konstytucją nowego kołchozu, w którego granicach znaleźliśmy się bez własnej woli, godności i prawa do samostanowienia. Utraciliśmy tę skromniutką ułudę suwerenności, na którą szansę mieliśmy przez krótką chwilę, jeszcze nie tak dawno. Jeszcze zanim późniejsi „wybrańcy narodu” usiedli przy okrągłym meblu, przy którym podpisali „umowę przedwstępną” do tego późniejszego o piętnaście lat aktu kapitulacji. Prawdziwi negocjatorzy siadają do stołu rokowań naprzeciw siebie, po przeciwnych, równymi liniami wyznaczonych stronach, twarzą w twarz. Przy okrągłym siadają sami swoi, niczym Arturowe bractwo. Warto przypomnieć, że już w roku 1891 niejaki Cecil Rhodes, mason loży „Apollo”, założył tajne stowarzyszenie „Round Table”, czyli właśnie „Okrągły Stół”, którego głównym celem było poszerzenie dominacji Imperium Brytyjskiego. To przecież ta hydra odegrała niebagatelną rolę w budowaniu i utrwalaniu rewolucji bolszewickiej w Rosji, rękami swoich przedstawicieli udzielając w roku 1917 ogromnych kredytów Trockiemu i Leninowi z pieniędzy Morganów, Lazardów i Rothschildów. Od tamtych czasów przedstawicielstwa „Okrągłego Stołu” funkcjonują nieprzerwanie w USA, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Afryce Południowej, Indiach i Australii. Powołana przez realizatorów idei globalizmu marksistowska London School of Economics rozsyła do dziś na cały świat kolejnych członków masońskich lóż, Komisji 300, Council on Foreign Relations, czy Bilderberg Group, tworzy sitwę naczyń połączonych biznesu, mediów i polityki. Zgodnie z wytycznymi swoich fundatorów przez całe lata formowała „kadry przyszłego państwa socjalistycznego”. W roku 1989 ta trójgłowa bestia objawiła się nieprzypadkowo i w naszym nieszczęśliwym kraju. Dlatego, zarówno dla siadających przy tym okrągłym meblu, jak i dobrze zorientowanych obserwatorów zewnętrznych, od początku czytelna była główna idea przyświecająca tym „obradom”. Owych „polskich” kapitulantów ująłem w cudzysłów, bo przecież nikt po polsku myślący nie podejmie się próby udowodnienia, iż byli oni reprezentantami tego, polskiego narodu i państwa. Już przecież we wrześniu 1986 roku Wałęsa, całkowicie wbrew stanowisku rzeczywistych działaczy ruchu społecznego, wybranych podczas zjazdu w roku 1981, powołał do życia tak zwaną Tymczasową Radę „Solidarności”, do której weszli ludzie „jedynie słusznej” opcji. Skład owej Rady nie miał nic wspólnego z twardym jądrem opozycji lat 80., nie chcącym ugody z czerwonymi, a zdelegalizowanym dekretem stanu wojennego. Był to element esbeckiej akcji o kryptonimie „Brzoza”, typowej ustawki, zakładającej partnerski dialog z tymi działaczami „Solidarności”, którzy w oczach sterników transformacji mieli być „konstruktywni”. Takie „tuzy” aparatu, jak Urban, Ciosek i Pożoga meldowały Jaruzelskiemu, że dało to „doniosły, dodatkowy czynnik powodujący rozkład podziemia”. Sam Kuroń przyznawał później, że powołanie do życia Rady „spowodowało niezamierzoną korzystną sytuację dla władz” oraz „wytworzyło rozdźwięki w szeregach opozycji”. Niezamierzoną?


Przez wiele dziesiątków już lat wmawia się opinii publicznej, że pośród nich nie było przedstawicieli dzisiejszej opozycji, że ci, którzy się tam wówczas znaleźli, to wszystko ludzie z partii i rządów przeciwnych obecnym kontestatorom czasów współczesnych. A przecież był pośród nich, w towarzystwie późniejszych premierów, jak Czesław Kiszczak, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Miller, Jan Olszewski, także Jarosław Kaczyński. Był, obok kolejnych prezydentów Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego, również Lech Kaczyński. Byli niestety i księża. Bronisław Dembowski, Alojzy Orszulik, biskup Janusz Narzyński. Uwiarygadniali ową ustawkę.

Sprawiedliwość też się zbytnio „prawicowym dzieciom” nie udała. Najlepiej chyba świadczyć o tym może przerwanie wszelkich prac ekshumacyjnych w Jedwabnem, kiedy okazało się, że mogłyby wykazać wersję odmienną od powszechnie obowiązującej. Zapisy judaizmu stanęły ponad polskim prawem. Prawem i obowiązkiem państwa do poznania prawdy, wskazania winnych i sprawiedliwego ich osądzenia. Skandalem jest to, że dziś, w „polskiej” Wikipedii pod hasłem „Jedwabne” czytamy: „miasto stało się miejscem mordu co najmniej 340 Żydów przez Polaków”. Pokłosiem (!) tej antypolskiej hucpy okazało się być już w roku 2015 przyznanie zakłamanemu filmowi „Ida” (przez co rozumniejszych okrzykniętemu „gnIdą”) „Oscara”. Filmowi, którego reżyser nazywa w wywiadzie prasowym polskich patriotów „kołtunami”, a o pierwowzorze filmowej Wandy, w rzeczywistości zbrodniarce Wolińskiej-Brus, która skazywała na śmierć ich ojców i dziadów, mówi „fajna pani”. Przyznanie tej nagrody w przeddzień rocznicy śmierci jednego z zamordowanych przez „fajną panią” bohatera narodowego, zastępcy Komendanta Głównego Armii Krajowej, Generała Augusta Fieldorfa „Nila”, stanowi jeszcze jeden policzek wymierzony Narodowi Polskiemu. To nie przypadek. Jak mawiał świętej pamięci ksiądz Bronisław Bozowski – „nie ma przypadków, są tylko znaki”. Oto, do czego prowadzi grzech zaniechania! Wielka to szkoda, że grzechu tego hierarchowie Kościoła przez wszystkie te lata nie potrafili wytknąć ówczesnemu ministrowi sprawiedliwości. Ale, jakżeby mieli wytykać, skoro najświętszego znaku Męki Pańskiej, krzyża, także na sławetnym Żwirowisku bronić musieli świeccy?

I w ten sposób doszliśmy do Wiary. Jak w tym obszarze wyglądają nasze, prawicowe elity? Cóż można powiedzieć o tych, którzy niespełna dziesięć lat temu rzucali kalumnie na Arcybiskupa metropolitę warszawskiego? Którzy Go zniszczyli, a przy okazji podzielili wiernych dla wypełnienia doraźnego zamówienia politycznego? Cóż o tych, którzy później bili brawo skacząc radośnie w świątyni, kiedy ów pasterz rezygnował z ingresu? I, którzy przywracali do życia, w tym samym 2007 roku, zdelegalizowaną blisko 70 lat wcześniej przez Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego żydowską lożę, której jednym z głównych celów w Polsce miało się stać „rozwiązanie kwestii związanych z Radiem Maryja i TV Trwam”?

Niektórym los cynicznie dopisał zakończenie udziału w operacji „Brzoza”, innym, jak dotąd, pozwala wpędzać nas w absurdalną wojnę nie do wygrania. Wojnę nie sprawiedliwą, bo nie obronną. Wojnę, która nie tylko zdegraduje do reszty nasze biedne państwo, ale być może na zawsze unicestwi biologicznie. Jestem państwowcem, Polakiem chcącym pokoju, rozwoju Ojczyzny, szczęścia przyszłych pokoleń. Wierzę w Boga i Polskę niepodległą. Nie nawołuję do walki z nikim, nie jestem agentem ruskim, pruskim, eskimoskim, ale też nie mogę udawać, że jestem ślepy na zło pleniące się wokół. Dlatego jestem przeciwny dalszemu tolerowaniu w takim wydaniu tego substytutu patriotyzmu, sprawiedliwości i wiary. I dlatego wydałem tę książkę.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 25 lip 2015, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Europa Zachodnia – przyjaciel czy wróg?

Autor: CzarnaLimuzyna, 23 lipca 2015

„Komunizm, który następnie wyrodził się w bolszewizm – nie jest osiągnięciem Azji, ale Zachodu, a ściślej – Europy Zachodniej. Trzeba otwarcie przyznać, że dotychczas żaden naród europejski nie walczył przeciw bolszewizmowi tak zaciekle jak naród rosyjski”. /Józef Mackiewicz /

Aktualne sprowadzenie zagrożenia Polski jedynie do „kwestii rosyjskiej”, co ma w zwyczaju robić sojusz propagandowy pełniący po prawej stronie obowiązki patriotyczne, jest bulwersującym przykładem trzymania Polaków po ciemnej stronie niemocy, z istotnym zastrzeżeniem, że określenie „ciemnej” w tym przypadku oznacza mroki głupoty. Budzi to skojarzenia z tzw. efektem Michnika polegającym na wybiórczości, która w sposób obsesyjny przerysowuje tylko jeden aspekt kosztem innych równie ważnych lub ważniejszych elementów sytuacji.

Zagrożenie putinowsko-duginowską Rosją, a także działalność rosyjskiej agentury w Polsce jest faktem, lecz ów fakt wyabstrahowany z geopolitycznej sytuacji, przy jednoczesnej cenzurze innych zjawisk i zdarzeń, podany w propagandowym sosie, który serwuje od dłuższego czasu „patriotyczny koncern medialny” – to wszystko razem fałszuje rzeczywistość w podobny sposób, jak ma w zwyczaju czynić to od lat mainstream, czyli niepolskie media dla Polaków.

Nadszedł czas przełomu, podczas którego od świadomych Polaków będzie zależeć, czy staniemy się po raz kolejny nawozem historii, czy jej świadomym podmiotem. Żyjąc w świecie ułudy i mitów, w papierowych sojuszach z państwami i organizacjami, które od długiego czasu działają na naszą niekorzyść, nigdy nie odzyskamy możliwości realnej oceny i autonomicznej zmiany rzeczywistości. Oddanie w depozyt polskiej racji stanu – w formie politycznego weksla – mniej lub bardziej dominującym zagranicznym ośrodkom decyzyjnym i metropoliom skazuje Polskę na polityczny i gospodarczy niebyt.

Na geopolitycznej szachownicy trwa rozgrywka z wieloma potencjalnymi wariantami rozwoju sytuacji. Większość tzw. polityków w Polsce nie zadaje sobie trudu analizy aktualnego stanu gry, nie mając przy tym żadnej wizji, strategii dla Polski poza konformistyczną ambicją realizacji mądrości etapu ogłaszanej raz na jakiś czas w ościennych metropoliach.

Tematy tabu

Wydaje się, że w ostatnim okresie, pod naciskiem opcji systemowego i niesystemowego „patriotyzmu” w polityce polskiej powinno dojść do zasadniczej zmiany, polegającej przede wszystkim na sporządzeniu realnego bilansu zaniechań i błędów popełnionych w ciągu minionych 26 lat. Polska bowiem w tym okresie została pod względem politycznej autonomii, potencjału gospodarczego, demograficznego i militarnego zdegradowana do poziomu kolonii. Tymczasem większość polityków sprawia wrażenie jakby rzeczywiście wierzyła w wykreowany przez media matriks.

Uświnienie, bo nie można chyba ująć tego delikatniej, a więc uświnienie w relacjach z Unią posteuropejską, która jest bytem politycznym czerpiącym w sposób jawny z ideologii komunistycznej, faszystowskiej i nazistowskiej świadczy o tym, że utracili oni (politycy) moralne prawo do pełnienia publicznych funkcji. Realnie rzecz ujmując państwo polskie jest zarządzane przez zdegenerowanych brukselskich biurokratów, a także przez zagraniczne ośrodki mające w kraju swoje ekspozytury w postaci instytutów, mediów, fundacji, think tanków zasilanych z pieniędzy grabionych polskiemu podatnikowi.

Polityka zagraniczna

Każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie zauważa, że m.in. z powodu wieloletnich zaniedbań Polska nie ma w obecnej chwili wiarygodnych sojuszników. Niepodległość Polski nie leży także w sferze zainteresowań USA. Rosja dla odmiany nie jest przeznaczona przez amerykańskich strategów do zniszczenia, bo jest postrzegana jako potencjalny sojusznik w grze z Chinami. USA nigdy nie potraktuje Polski jako swojego Pearl Harbor, bo mają w zwyczaju wykorzystywać Polaków jako spolegliwych idiotów, zdolnych do najbardziej nieopłacalnych (dla Polski) dywersji w interesie USA lub Izraela.

Jeden z pesymistycznych scenariuszy zakłada, że Rosja w obawie przed dalszym procesem swojej marginalizacji i rozkładu, decydując się zweryfikować zdolności sojusznicze NATO, dokona spektakularnego ataku na Polskę, nie wywołując przy tym wojny, lecz prowokując przesilenie w formie nowej, „lokalnej Jałty” negocjowanej z USA i Niemcami. Scenariusz ów spełni się także przy wykorzystaniu polskich „użytecznych idiotów” w eskalacji konfliktu ukraińskiego.

Do polskiej racji stanu, na przyszłość, należy pośrednia marginalizacja Rosji, dokonana w trakcie rozłożonego w czasie procesu kalkulacji własnego wkładu w procesy geopolityczne przy maksymalnym zysku spożytkowanym dla uratowania naszej państwowości, a w dalszym biegu wydarzeń – do stworzenia własnego – polskiego i całkowicie autonomicznego, gospodarczego i militarnego potencjału. Wówczas wykorzystując wyjątkowe położenie geograficzne, być może staniemy się najważniejszym krajem w Europie na nowym chińskim Jedwabnym Szlaku, kontestowanym notabene przez USA. Wydaje mi się, że bez ambicji stania się państwem całkowicie niepodległym, nie uzyskamy potrzebnego dynamizmu w działaniu i nie ocalimy naszej państwowości.

Oczywiście, aby stworzyć szansę na pomyślny wynik walki o Polskę, trzeba sięgnąć do źródła wszystkich najważniejszych i inspirujących wartości, ale do tego politycy „prawicy” na razie nie są zdolni, a niemała ich cześć czytając te słowa, nie wiedziałby nawet o co chodzi.

http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/ ... -wrog.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 06 wrz 2017, 21:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
środa, 6 września 2017

Minęło parę tygodni (I)

Brawa dla Beaty Szydło!

Wielkie brawa dla Beaty Szydło, zasłużenie wybranej Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy za rok 2017 !. Brawa dla uczestników Forum, którzy zagłosowali na właściwą kandydatkę, tak wiele robiąca dla Polski. I za to, że nie zdecydowali się na wybór kierującego gospodarką wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Wicepremiera M. Morawieckiego, który ma wielkie umiejętności pijaru i pięknie mówi o przedsiębiorczości i innowacyjności. Jak dotąd jednak - w przeciwieństwie do Węgier, gdzie od razu obniżono podatki średnich i małych przedsiębiorców do 10 proc. - nic nie zrobił większego dla przedsiębiorców, a nawet ciągle manipuluje przy podatkach. W przeciwieństwie do Węgier Morawiecki nic nie zrobił też dla ukrócenia ogromnej biurokracji, a nawet - wg. Romana Kluski ją nawet powiększył (tzw. ustawa lodówkowa). Wyraźnie ciąży na Morawieckim to, że wywodzi się spośród bankierów i jest nazbyt podatny na sugestie bankowego lobby. Niedawno słusznie krytykował Morawieckiego jeden z liderów partii Jurka Marian Piłka - za politykę wspierania wpływowych grup interesów, która często nazywa się kontynuacją planu Balcerowicza. Dodajmy do tego też nominacje na liczące się stanowiska ludzi z kręgów Balcerowicza. (Szerzej napiszę o tym w przygotowywanym przez mnie od paru miesięcy rankingu ministrów). Przypomnijmy też bardzo niebezpieczne, wręcz nieodpowiedzialne słowa Morawieckiego o potrzebie ściągnięcia do Polski dalszych kilku milionów Ukraińców (jest ich już 1,5 do 2 milionów). Morawiecki w swym poszukiwaniu taniej siły roboczej wyraźnie nie widzi, że napływ takiej ilości Ukraińców byłby politycznym zagrożeniem dla Polski, bo groziłby powstaniem wielkiej siły politycznej, mogącej stać się języczkiem u wagi w polskiej sytuacji wewnętrznej. Utworzyliby własną partię polityczną, a przypuszczalnie podejmowaliby roszczenia terytorialne w celu oderwania Przemyśla, Chełma ,etc. od Polski.

O M. Morawieckim bez taryfy ulgowej

Dodajmy przy tym, że wicepremier Morawiecki jest bardzo słabym politykiem. Z pół roku temu zasłużył na pałę z polityki wypowiedzią, że różnica między Clintonową a Trumpem jest jak różnica miedzy dżuma a cholerą. Wicepremier RP tą skrajnie niedyplomatyczną wypowiedzią za jednym zamachem zraził do siebie oboje pretendentów do urzędu prezydenta USA. A poza tym każdy mądrzejszy obserwator tego, co działo się w USA wiedział, że wybór Clintonowej, wciąż popierającej bezprawne roszczenia żydowskie wobec Polski (na sumę 65 mld dolarów), byłby dla nas strasznym ciosem. Nie mówiąc o jej niechęci do katolicyzmu i popieraniu antywartości. Wyobraźmy sobie tylko, co byłoby, gdyby Clintonowa była dziś prezydentem USA i na pewno wsparłaby Francję ,Niemcy i luminarzy UE w ich antypolskiej polityce. Możemy tylko się cieszyć, że właśnie Trump jest prezydentem USA. W sprawie pomysłu Morawieckiego na rzecz sprowadzenia kolejnych milionów Ukraińców warto pochylić się nad krytycznymi uwagami świetnego, a dziś niestety marginalizowanego ekonomisty Cezarego Mecha (b. twórcy programu gospodarczego PiS w 2005 r. i początkowo wiceministra finansów w rządzie PiS-u w 2005 r., usuniętego przez nieszczęsna liberałkę Z. Gilowską. Mech ostrzega właśnie na łamach „Rzeczpospolitej”, że sprowadzenie milionów Ukraińców do Polski doprowadziłoby do zaniżenia poziomu wynagrodzeń w kraju, co fatalnie odbiłoby się na stanie naszej gospodarki. (Por. C. Mech: Plan Balcerowicza zepsuł polska gospodarkę, „Rzeczpospolita” 30 sierpnia 2017).

Warto przypomnieć, co mówił o Morawieckim już 1 grudnia 2016 r. najciekawszy dziś polski publicysta Witold Gadowski: „Coraz mniej podoba mi się program Mateusza Morawieckiego, dużo w nim pięknych haseł, a mało konkretów. (…) Podniesiono ostatnio kwotę wolną od podatku, ale kto wyżyje w Polsce za 6 tys. rocznie? Wiem, że są tacy ludzie. Większość z nas, jednak zarabia odrobinę więcej. W myśl solidarności społecznej możemy się na to zgodzić. Dlaczego jednak mamy się zgadzać, że posłowie mają kwotę wolną od podatku w wysokości 30 tys. złotych. Czy w myśl klasyka Orwella są „zwierzęta równe i równiejsze, a świnie najrówniejsze?” Czy tak to wygląda? (…) Plan Morawieckiego to tylko zestaw pobożnych życzeń". Morawiecki ma oczywiście i swoje zasługi, np. skuteczną walkę z okradaniem budżetu państwa przy zwrotach VAT-u. Bilansując jednak w ostatecznym rankingu ministrów Morawieckiemu dam tylko słabą trójczynę na tle piątek dla Szydło czy Ziobry. Dobrze się stało również, że uczestnicy Forum Ekonomicznego w Krynicy wybrali Człowiekiem Roku premier B. Szydło, a nie daj Boże prezydenta A. Dudę. Prezydenta, który swymi działaniami w sferze gospodarki tylko jej zaszkodził. (Vide złamanie pod wpływem doradców z lobby bankowego obietnic korzystnych rozwiązań dla frankowiczów i żałosne projekty uregulowań w tej kwestii , jakie wyszły z kancelarii prezydenckiej ).

Nasila się niechęć do Sorosa nawet w USA

Najnowsza wiadomość z 5 września. Okazuje się, że coraz więcej osób ma dość działań George’a Sorosa nawet w kraju, w którym mieszka - w USA. Jak pisze Wiktor Młynarz w „Gazecie Polskiej codziennie”: „Do prezydenta Donalda Trumpa trafiła petycja wzywająca Departament Sprawiedliwości do uznania George’ a Sorosa za terrorystę i skonfiskowania jego majątku. Jej autorom udało się zebrać wymaganą liczbę 100 tys. podpisów w mniej niz dwa tygodnie (...) Autorzy petycji uważają, że George Soros (...) próbuje zdestabilizować amerykański rząd i wznieca niepokoje społeczne (...) Amerykańska prawica oskarża Sorosa o poważniejsze przestępstwa, jak na przykład opłacanie lewicowych bojówkarzy z „antyfaszystowskiej” Antify czy organizacji Afroamerykanów Black Lives Matter, by wywoływali zamieszki (...)”. (Por. W. Młynarz: Chcą uznania Sorosa za terrorystę, „Gazeta Polska codziennie”, 5 września 2017 r.). Przypomnę tu, że bandziory z Antify, ściągnięte przez swych lewackich kamratów z Polski, parę lat temu próbowały rozbijać polski Marsz Niepodległości.

A więc nawet w USA poznano się na faktycznej roli sławetnego żydowskiego spekulanta Sorosa., Spekulanta, którego w Polsce lansuje się jako rzekomego wielkiego filantropa. Spekulanta, którego „Gazeta Wyborcza” w 2000 r. uhonorowała tytułem „Człowieka Roku”. Spekulanta, niszczyciela narodowości i Kościołów chrześcijańskich, któremu Bronisław Komorowski, tak niegodnie w 2012 r. nadal Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi. Pytanie - jak długo będziemy czekać na odebranie przez Polskę tego orderu, na który faktyczny wróg Polski Soros nie zasłużył. Jedno jest pewne: nigdy nie zdobędzie się na to największy, wręcz fanatyczny, polski filosemita Andrzej Duda!.

Polski bastion wolności

W najnowszej „Do Rzeczy” (nr z 4 września 2017 r.) jeden z najlepszych artykułów wstępnych naczelnego redaktora tego tygodnika Pawła Lisickiego „Polski bastion wolności”. Odpowiadając na antypolską nagonkę głupawych luminarzy Unii Europejskiej i wspierającą ją polską „piątą kolumnę” - targowiczan z opozycji Lisicki napisał expressis verbis o podstawowej przyczynie tej nagonki:

„W tej chwili Polska jest największym państwem Europy, w którym nie udało sie jeszcze przeprowadzić skutecznej lewicowej rewolucji obyczajowej. To ostatni, a na pewno największy bastion starej, zachodniej cywilizacji, nie poddany jeszcze tresurze feminizmu, genderyzmu, multikulturalizmu i antyrasizmu. Ostatnie duże państwo, gdzie panuje wolność słowa, a ideolodzy politycznej poprawności za pomocą ustaw o walce z mową nienawiści nie byli w stanie zakneblować ust zwolennikom Tradycji. Rzadkie miejsce, gdzie można krytykować otwarcie i publicznie islam, małżeństwa homoseksualistów oraz nazywać po imieniu aborcję. Dlatego, niezależnie od tego, czy rząd polski zawsze sobie radzi dobrze, czy nie, obrona polskiej suwerenności jest tym samym, co obrona klasycznego rozumienia wolności i cywilizacji Zachodu”. (Podkr.-JRN). Pięknie napisane, nieprawdaż?

Rumunia wspiera Polskę

Przedstawiciele totalnej opozycji i ich sojuszniczka A. Applebaum wrzeszczą wciąż o tym, jakoby Polska była izolowana w świecie, że nikt nas nie wspiera poza Węgrami. Banialuki. Niedawno dostaliśmy przejawy wspaniałego wręcz poparcia ze strony nowego prezydenta największego mocarstwa świata - USA Donalda Trumpa, który na dodatek jest konsekwentnie antyniemiecki. Poza państwami Wyszehradu w sprawie oporu przeciw ulokowaniu u nas imigrantów wspiera nas Hiszpania i Chorwacja. A teraz zdecydowanie wsparła Rumunia w wywiadzie rumuńskiego ministra spraw zagranicznych Teodora Melescaniu dla „Rzeczpospolitej” z 28 sierpnia 2017. (Por. wywiad Jędrzeja Bieleckiego z T. Melescanu : Rumunia obroni nas w Brukseli”). Melescanu przypomniał: „Powiedzieliśmy jasno prezydentowi Macronowi, że Rumunia nie chce, aby w ramach reformy konwencji dublińskiej został wprowadzony obowiązkowy system podziału uchodźców”. Co więcej Melescanu ostro sprzeciwił się naciskom Komisji Europejskiej na Polskę w sprawach wewnętrznych, m.in. w sprawie reform w wymiarze sprawiedliwości. Jak powiedział Melescanu : „Od samego początku Rumunia ma bardzo duże zaufanie do tego, co robią polskie władze w tym obszarze. Każdy rząd ma prawo ulepszać system prawny, gospodarczy i obronny swego kraju”. Minister Melescanu zaakcentował również, że Rumunia nie chce, aby temat polityki polskiej trafił pod obrady Rady UE.

A. Applebaum z USA wspiera polską Targowicę

Żona niechlubnej pamięci ministra spraw zagranicznych PO Radka Sikorskiego Anna Applebaum wspiera rozwalający się obóz polskiej totalnej opozycji vel Targowicy w kolejnych tekstach, zafałszowujących obraz sytuacji wewnątrz Polski., Szczególnie mocno wypłakuje się nad rzekomym izolowaniem Polski w świecie na skutek Polityki PiS-u. (Por. wręcz kompromitujący jej inteligencję tekst wywiadu A. Applebaum dla „Rzeczpospolitej” z 24 sierpnia 2017 pt. „Pentagon martwi się o Polskę” i podobny w wymowie tekst Applebaum z dość głupawym tytułem: „My. Was. Pokonamy. WY. NIE zwyciężycie” na łamach „Gazety Wyborczej” z 26 sierpnia 2017. Oba teksty odnotowuję z czysto kronikarskiego nawyku, ale nie chcę się zniżać do bardziej szczegółowego omawiania treści o tak miernym poziomie. A pani Applebaum szczerze radzę, by zamiast wypisywania bzdur o rzekomych zmartwieniach Pentagonu szczerze zamartwiła się o swego męża - Radka S., raz na zawsze skończonego jako polityka w Polsce. Po prostu nikt go nie chce, nikt go nie lubi, nawet we własnej partii!

Chamowaty ksiądz - lewak, który kompromituje sutannę

Nagle odezwał się z dawna umilkły i wyrzucony na margines ksiądz -lewak Wojciech Lemański. Tak , to ten, który przez parę lat, z poparciem „Wyborczej” bruździł przeciw ks. arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi, aż nadto tolerancyjnego wobec tego szkodliwego patałacha w sutannie. Przy okazji przypomnę, że Lemański, jako prożydowski fanatyk, sporo lat temu zaatakował mnie w obskurny sposób w katolewicowej „Więzi”, stając po stronie katolikożercy i polakożercy J. T. Grossa. Kilka lat temu wreszcie, choć ze zbyt wielkim opóźnieniem, Lemański za swe bezprzykładne wyskoki przeciw ks. abp. Hoserowi został wreszcie odsunięty od kapłaństwa i dostał też zakaz odprawiania Mszy Św. W ostatnich paru latach ten żałosny niby-ksiądz nader aktywnie uczestniczył w manifestacjach KOD-u. Teraz tenże Lemański wystąpił z obrzydliwym atakiem na Facebooku przeciw znakomitej polskiej premier Beaty Szydło , stwierdzając m.in. „Tu powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie słowami byłego marszałka Dorna - „łże jak suka”. (Por.AKA: Nieporadna i łże „SuperExpress” z 31 sierpnia 2017 r.).

Pytam jak długo Kościół katolicki w Polsce będzie tolerował w swych szeregach tak zacietrzewionego politycznie fanatyka i oszczercę? Kiedy wreszcie pozbawią Lemańskiego sutanny i wyrzuca na zbity łeb z Kościoła, który kala ku zgorszeniu tak wielu wiernych? Ciekawe, co sądzą o tym patafianie jego byli parafianie ?

Antypolski skandal teatralny w Warszawie

„Żydowska gazeta dla Polaków” „Gazeta Wyborcza” skutecznie naciskała na parę nieudolnych ministrów : W. Waszczykowskiego (na rzecz usunięcia z kręgu doradców MSZ M. Tyrmanda, żydowskiego pochodzenia publicysty za rzekomy „antysemityzm”) i P. Glińskiego (na rzecz cofnięcia dotacji dla patriotycznej księgarni Podgórskich w Łodzi za rzekomy „antysemityzm”). Ta sama „Wyborcza” skutecznie nacisnęła na marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika na rzecz zablokowania mego referatu nieznanych jeszcze treści w Muzeum Historii Ruchu Ludowego za potencjalny antysemityzm. (Por. na ten temat dwa nagrania w internecie). A tymczasem w centrum Warszawy odbywa się przedstawienie oparte na pełnym nienawiści do Polski paszkwilu żydowskiego hochsztaplera Jerzego Kosińskiego. (Por. tekst Sylwii Krasodębskiej: Teatralna propaganda w sercu Polski, „Gazeta Polska Codziennie” 29 sierpnia 2017).

I jakoś dziwnie milczą organy, które powinny się tym zająć. I milczy Reduta Dobrego Imienia, kierowana przez pana M. Świrskiego. A propos tego pana, zapytałem go juz ponad pół roku temu w kuluarach konferencji w Dolinie Kłodzkiej, co się dzieje z tak dawno podjętym słusznie przez te forum postulatem odebrania orderu czołowemu polakożercy J. T. Grossowi. Pan Świrski nie zdobył się na żadną próbę odpowiedzi. Szczególnie zabawne było zaś to, jak się zachował, gdy zadałem mu kolejne pomocnicze pytanie: czy jego forum zaprotestuje przeciw nominacji na ambasadora RP w Kijowie p. J. Piekło, proukraińskiego fanatyka, przepełnionego nienawiścią do kresowian i ich szkalującego. Zamiast odpowiedzi zobaczyłem niebywale kwaśną minę p. Świrskiego - zupełnie jakbym go zmusił do wypicia litra octu! Jak widać ten pan nie ma po prostu za grosz odwagi, tak potrzebnej do kierowania stworzonym przez niego forum. Skąd taka bierność władz wobec jadowitego antypolonizmu? Czy to jest Polska, czy już JudeoPolonia?

Czy postawimy przed sąd antypolskiego fałszerza?

Z artykułu Macieja Marosza : Fałszerze historyczni z Amsterdamu )”Gazeta Polska Codziennie” z 26 sierpnia 2017 r.) dowiedziałem się o publikowanym w międzynarodowym wydawnictwie „The Dictionary of Jewish Biography” tekście antypolskiego fałszerza , przypadkiem rabina - niejakiego Dana Cohn Sherboka. Użył on tam obrzydliwego zwrotu o „polskich obozach pracy”. Prawdziwym skandalem jest fakt, że zrobił to rabin żydowski, a więc członek nacji, którą tak strasznie zdziesiątkowali Niemcy wraz z milionami Polaków. Umieszczenie tak haniebnego zwrotu w słowniku biograficznym było szczególnie podłe. Przypomnę, że rzucający na nas oszczerstwo szmondak Dan Cohn Sherbok nie jest zwykłym rabinem, lecz byłym profesorem zachodniego uniwersytetu, autorem i wydawca 90 książek, swoistym „autorytetem”. (Vide nader obszerna jego nota biograficzna w „Wikipedii”).. Przypomnę, że wiele lat temu w 2000 r. potępiłem czołowego izraelskiego badacza Holocaustu- profesora Yehudę Bauera, przyjaciela B. Geremka, za zwrot „polnische Vernichtungslager Chelmno” (polski obóz zagłady Chełmno ), użyty w niemieckim (!) tygodniku „Der Spiegel”, w nr 10 z 2000 r. Jak widać w tym szaleństwie jest metoda. Niektórzy Żydzi z zapałem odwdzięczają się Niemcom za ogromne odszkodowania poprzez przerzucanie winy za Holocaust z Niemców na Polaków. Czy polski MSZ zdecyduje się wreszcie na wytoczenie procesu antypolskiemu szmondakowi, przypadkiem Żydowi i wydawnictwu, które jego tekst publikowało?. Czas skończyć z pobłażliwością wobec antypolskich łajdaków, którzy przyczyniają się do wznoszenia muru nienawiści miedzy Żydami a Polakami. I zrobić to, choć niebywale uległy wobec Żydów pan Duda dalej milczy jak grób o antypolonizmie!

Właśni synowie donieśli na oszusta Kijowskiego

Coraz bardziej rozsypuje się kopiec z kłamstw wznoszony przez wiele miesięcy na cześć b. autorytetu -i b. szefa KOD-u Mateusza Kijowskiego. Po udowodnieniu mu okradania własnego KOD-u z pieniędzy tam wznoszonych coraz więcej mówi się o jego haniebnych zaleganiach z płaceniem alimentów. Zaległości liczą wielkie sumy (około 160 tysięcy złotych), mimo, że jak stwierdził syn Kijowskiego, oskarżający dziś ojca, Kijowski „żyje na tzw. wysokiej stopie, ma 400 metrowy dom, użytkuje dwa samochody”.(Wg. SR: Synowie donieśli na Kijowskiego, „Super Express” 4 września 2017 r.) Według „SuperExpressu” od stycznia 2017 r. prowadzone było śledztwo przeciw Kijowskiemu w sprawie zaległych alimentów, a wniosek w tej sprawie złożyła zarówno była żona Kijowskiego jak i dwaj jego synowie. Niestety w czerwcu zostało ono umorzone. Strasznie dziwię się tej pobłażliwości prokuratury wobec oszusta, który dawno już powinien siedzieć w małej celi zamiast w 4oo -metrowym domu.

Nikczemny błazen K. Marcinkiewicz atakuje prezesa J. Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński nie ma szczęścia do decyzji personalnych, poza świetnym wyborem w przypadku B. Szydło. Dość przypomnieć wyraźną kompromitację Andrzeja Dudy, jakże niefortunnie wytypowanego na prezydenta RP, a teraz tak niewdzięcznego wobec PiS-u i osobiście J. Kaczyńskiego. Ostatnio zaś znów odezwał się z atakiem na prezesa PiS-u inny jego były niefortunny nominat Kazio Marcinkiewicz (przypomnę tym, którzy o nim zapomnieli - to ten od Isabel) Ograniczony umysłowo Marcinkiewicz być może był dobrym na prostego nauczyciela fizyki, ale nic poza tym. Po usunięciu go z nieudanego premierostwa Marcinkiewicz stopniowo wpada w falę coraz bardziej bezgranicznej fobii wobec PiS-u i Kaczyńskiego,. Ostatnio pojawił się wręcz patologiczny tekst Marcinkiewicza na Facebooku: „Znałem dobrze Lecha Kaczyńskiego. Uważam, że był dobrym człowiekiem. (...) W myśl katolickiej nauki pewnie - nie mnie to rozstrzygać - jest w niebie. Jarosław Kaczyński jest -moim zdaniem - do szpiku złym człowiekiem. Pełnym nienawiści wobec innych ludzi (...) Czy jest szansa, by w myśl katolickiej nauki spotkał się jeszcze z bratem, czy raczej ich drogo rozeszły się już całkowicie ?” .(Por. AKA : Krytykuje prezesa, „SuperExpress” z 1 września 2017 r.)

O miejscu samego Marcinkiewicza po śmierci trudno już dziś prorokować, bo być może za parę dziesięcioleci otrzeźwieje i odbędzie ciężką pokutę za swe nikczemne działania. I gruntownie wyspowiada się przed śmiercią jak słynny ateusz Wolter. Co do jego ziemskiego życia jedno już jest pewne - zapomniany Marcinkiewicz wyląduje na śmietniku historii. I nie uratuje go od tego nawet znajomość z poetessą Isabel. Szkoda tylko, że taki nikczemny i niewdzięczny palant był kiedyś premierem Polski! Głupawe zachowanie Kazia M. omówiła Kamila Baranowska w „Do Rzeczy” z 4 września 2017 r. w tekściku „Kaz teolog”. Nawiązując do jego dywagacji o o tym, czy Jarosław spotka się w niebie z Lechem, czy też nie, szyderczo przypomniała, ze sam Kazio jest to swoisty „wzór katolickiej moralności i cnót wszelakich” (jak wiadomo porzucił schorowaną starszą żonę z dziećmi dla dużo młodszej Isabel- JRN). I dodała: „ A myśleliśmy, że mistrzem w robieniu z Kaza błazna jest Isabel, a tu proszę, on sam bije ją na głowę w tej konkurencji!”.

Czy serial z Misiewiczem się wreszcie skończy

Zdawało się, ze dzięki jakże słusznej, acz zbytnio opóźnionej, decyzji J. Kaczyńskiego z usunięciem Misiewicza skończą się wreszcie dziwne przygody z tą osobą. Niezupełnie. Oto najnowszy „Fakt” ( z 29 sierpnia 2017 r.) informuje : „Misiewicz wydal 651,5 tysięcy zł na filmiki”. Jak pisze MAR w „Fakcie : „Okazuje się, że słynny były już rzecznik i szef gabinetu MON nieźle narozrabiał. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że Misiewicz zaszalał w resorcie i podpisał dwie umowy na kwotę ponad 651 tys. zł, choć w budżecie resortu nie było na to pieniędzy (...) Podpisanie takich umów bez wcześniejszego ujęcia ich w planie finansowym może być naruszeniem dyscypliny finansów publicznych (...) wyjaśnia Zbigniew Matwiej, (szef wydziału prasowego NIK-JRN) (...) A co realnie grozi Misiewiczowi? Okazuje się, że niewiele, bo w MON już nie pracuje - w najgorszym razie może dostać zakaz pełnienia funkcji związanych z finansami publicznymi”.

Autor: Jerzy Robert Nowak o 18:36:00

http://jerzyrnowak.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przeczytajmy..... podumajmy. Co dalej?
PostNapisane: 16 wrz 2018, 21:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
30 lat pokory za 30 lat pychy. Wystarczy?

W wielu przemówieniach liderów Prawa i Sprawiedliwości można usłyszeć sformułowanie „w czasach III RP”, co może sugerować, że III RP to czasy minione, a dziś to już tak naprawdę budujemy Niepodległą. I to, w zasadzie, można uznać za twierdzenie prawdziwe, ponieważ minione 30 lat było zaledwie przymiarką do stworzenia samodzielnego, silnego państwa w środku Europy. Kiedy w 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory prezydenckie i parlamentarne, Jarosław Kaczyński miał do wyboru dwie drogi. Pierwsza, za którą opowiadała się część radykalnego elektoratu, to jak najszybsze rozliczenie Platformy Obywatelskiej za okradanie państwa oraz poddanie go dyktatowi Brukseli i Niemiec. To oczywiście bardzo umowne określenia, które w realiach ekonomicznych oznaczają na przykład stratę co najmniej 140 miliardów złotych w aferze vatowskiej. Dlaczego właśnie tyle? Choćby dlatego, że tak zwana dziura vatowska jest obecna we wszystkich gospodarkach Zachodu. Była także za pierwszych rządów PiS, w 2007 roku stanowiła 0,7 % PKB. Nie można więc liczyć skali oszustwa za rządów PO od zera, tylko od owych 0,7% PKB w górę. W 2015 roku dziura była już na poziomie blisko 3% PKB. To daje realną i niepodważalną stratę 140 mld złotych. I żadne zaklęcia ani zaprzeczenia nie uwolnią tamtej ekipy od odpowiedzialności za wyprowadzenie tak gigantycznej kwoty z budżetu państwa.

Droga do rozliczeń okazała się, jak wiemy, dość kręta. Można powiedzieć, że wszystko przed nami. Także rozliczenie oszustwa tak zwanej powszechnej prywatyzacji i bezmyślnej wyprzedaży majątku, albo oddawania go wprost w ręce konkurencji, która błyskawicznie doprowadzała przejmowane przez siebie firmy do ruiny. Jednak bilans dokonań III RP nie jest ujemny, i nie jest to oczywiście zasługą polityków, ale samych Polaków. Nas. Tyle o tej pierwszej drodze, której Jarosław Kaczyński nie wybrał i uczynił to z wielu powodów bardzo świadomie i odpowiedzialnie.

Wybrał bowiem drugą drogę, która najogólniej można nazwać programem pozytywnym dla państwa i jego obywateli, programem dużych transferów finansowych do tych wszystkich Polaków, którzy najciężej pracowali na sukcesy III RP, ale nie dostali w zamian nic, albo stracili wprost na transformacji ustrojowej. Reforma sądownictwa, o którą toczy się obecnie tak wielki bój, łączyła w sobie i łączy te dwie drogi: pozytywnych zmian i możliwości rozliczenia się z systemem postkomunistycznym, który w sądach przetrwał jak nigdzie indziej. Można powiedzieć nawet, że okopał się, dając zielone światło dla setek afer w całej historii III RP. W aferze vatowskiej także, jeśli ktoś ma wątpliwości.

Dlaczego tak ważna i rozsądna była decyzja Jarosława Kaczyńskiego? Program pozytywny, program zadośćuczynienia milionom Polaków za ich lata wyrzeczeń, a czasami i zwykłej biedy, zbudował wysokie, stabilne poparcie dla obozu Zjednoczonej Prawicy. Niech więc ci, którzy tak krytykują brak rozliczeń, zbyt łagodny kurs wobec Zachodu, zastanowią się, jaki byłby bilans 3 lat rządów PiS, gdyby ekipa Beaty Szydło zaczęła od rozliczeń i totalnej wojny z opozycją. Przy tak rozbudowanej machinie antypolskich mediów, wsparciu Zachodu, pohukiwaniach, że trzeba w Polsce siłą wymusić „demokrację” (Martin Schulz), jest więcej niż prawdopodobne, że udałoby się podzielić elektorat PiS, a środki „przymusu”, które stosuje wbrew prawu europejskiemu Bruksela, zostałyby wprowadzone o wiele szybciej. To, co dziś jest tak bezcenne dla Prawa i Sprawiedliwości, to sukces wprowadzenia w życie programu pozytywnego skierowanego do większości Polaków, a nie do garstki uprzywilejowanych beneficjentów III RP. Bruksela, choć ma gdzieś w ogóle demokrację i rządy większości, musi liczyć się na razie z faktem, że większość wyborców popiera Prawo i Sprawiedliwość. To są kluczowe fakty polityczne, a nie jazgot opozycji, zupełnie oderwanej od życia, myślącej jedynie od odzyskaniu władzy i spodziewanej nagrodzie od Zachodu za „powrót do demokracji liberalnej”.

To prawda, że wybory samorządowe mają dla wszystkich stron sporu olbrzymie znaczenie, ale jaki nie był ich wynik opozycja i tak ogłosi, że je wygrała albo stwierdzi, że PiS je sfałszował. Nie ma już żadnych hamulców po stronie partii, które jawnie deklarują (choć nie wprost), że nie chcą budować niepodległej Rzeczpospolitej, że wystarcza im w zupełności jakaś hybryda niepodległości sterowanej z Berlina i Brukseli. Wybór drogi pozytywnej, co więcej, wybór w zasadzie nieustającej pozytywnej narracji politycznej ekipy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego przekonał wielu Polaków, że krok po kroku możemy odzyskiwać państwo, zawłaszczone przez tak zwane elity III RP.

W przededniu szczytu Trójmorza i spotkania Duda- Trump, warto kibicować Polsce. Wiele wskazuje na to, że Niemcy chcą zmusić PiS do „kapitulacji”, że w żaden sposób nie dopuszczą do budowy wolnej od ich dyktatu Europy Środkowej, mając przy tym cały czas wsparcie Rosji. Jest na razie nieduża, ale realna szansa, że dotychczasowy układ geopolityczny zbudowany na Jałcie zaczyna pękać. Jest więcej niż oczywiste, że w takim momencie nie możemy być sami. To się rozjaśni i to bardzo już za dwa dni. I w kolejnych tygodniach, miesiącach. I w tym całym wielkim geopolitycznym zamieszaniu czas najwyższy przestać już przejmować się wyborcami, drącymi się, że Konstytucja, że dyktatura, że wyjadą, że nie da się żyć. 30 lat młotkowania po głowie przez środowisko „Gazety Wyborczej”, dodajmy młotkowania profesjonalnego, przyniosło skutki nieodwracalne. Pozostaje tym wyborcom, tym najbardziej zgorzkniałym, 30 lat pokory za 30 lat pychy.

https://www.salon24.pl/u/benevolus/8955 ... -wystarczy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /