Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 17 gru 2011, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Fałszywe alternatywy Tuska

Wystąpienie ministra Radosława Sikorskiego w Berlinie, a także czwartkowa debata w Sejmie obnażyły mechanizm działania tej części polskiej sceny politycznej, która uparcie dąży do bezwzględnego i bezwarunkowego "ratowania strefy euro" kosztem naszej państwowej suwerenności. Gdy przed 2004 r. przeróżni propagandyści namawiali Polaków do głosowania za przystąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej, twierdzili, że "nie ma dla niej alternatywy". "Albo Europa, albo Białoruś", czyli - jak można było się domyśleć - podporządkowanie Rosji. Wielu Polaków dało się nabrać na te argumenty. Wielu też zapewne zmyliła retoryka ówczesnej propagandy prounijnej, zgodnie z którą Polska w Unii to kraj suwerenny, a sama UE to stowarzyszenie niepodległych państw.
Apologeci Unii Europejskiej twierdzą obecnie, zresztą zgodnie z prawdą, że zrzekliśmy się jakiejś części suwerenności, przystępując do UE w 2004 r., bo już w traktacie z Maastricht napisano, że każdy kraj wstępujący do Wspólnoty musi wcześniej czy później przyjąć euro. Twierdzą także, że podpisując traktat lizboński, Polska zgodziła się na to, że UE uzyskuje osobowość prawną na arenie międzynarodowej i w gruncie rzeczy staje się quasi-państwem. Czyli wszystko było już wiadomo - zdają się mówić minister Radosław Sikorski czy Dariusz Rosati. Trzeba było czytać traktaty - sugerują. Nie wspomina się jednak o tym, że przez ostatnie lata poszczególne państwa UE, zwłaszcza te z tzw. strefy euro, notorycznie łamały prawa, które same uchwaliły, a które dotyczyły chociażby poziomu dopuszczalnych deficytów budżetowych, roli Europejskiego Banku Centralnego czy innych państw strefy euro w stosunku do popadających w tarapaty krajów Południa. Czy za błędy Włoch, Grecji i Hiszpanii musi teraz płacić Polska? Czy w naszym interesie nie leżałoby raczej stworzenie np. strefy wolnego handlu składającej się z krajów leżących w naszej części Europy, czyli mówiąc wprost - żywej i dynamicznej alternatywy dla umierającej i popadającej w stagnację strefy euro? Niestety, te koncepcje, choć niepozbawione podstaw, mogą liczyć jedynie na ironiczne reakcje ze strony rządzących. Jakby klamka już zapadła.
Premier Tusk w czwartek w Sejmie wyraził wielką troskę o portfele Polaków. "Czekam, bo wtedy jeszcze bardziej będzie jasna oś tego sporu i poziomu odpowiedzialności za Polskę, za Polaków i ich portfele" - mówił do tych, którzy nie widzą tragedii w ewentualnym rozpadzie strefy euro. Jak dotąd wiadomo, że ta troska podszyta jest olbrzymią hipokryzją. Premier Tusk rzeczywiście już zatroszczył się o nasze portfele. Wzrost podatków od nowego roku, podwyżka składki rentowej, rozszerzenie obszaru działania "podatku Belki", podwyżki cen gazu i energii itp. najdobitniej o tym świadczą.

Paweł Sztąberek
--------------------------------------------------------------------------------

Członek Zarządu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego PAFERE.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po11.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 26 sty 2012, 22:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Donald „Równiacha” Tusk

Z zasady nie oglądam propagandowego jarmarku pod tytułem „Lis na żywo”. Uważam po prostu, że tanie, wręcz chamskie, chwyty retoryczne czy formalne, stosowane przez wyżelowanego politruka urągają mej inteligencji. Nie oglądałem więc żadnego z przeprowadzanych na kolanach wywiadów tego tzw. dziennikarza z obecnym tzw. premierem. Dzisiaj jednak w porannej audycji Radia Wnet dowiedziałem się, że niedawno goszczący u Lisa Donald Tusk na dosyć ciekawe (a jak na Lisa – wręcz odważne) pytanie „Jak chciałby pan zapisać się w historii?”, odparł: „Chciałbym być zapamiętany jako równy gość.”

Trudno nie uznać takich słów, padających z ust człowieka stojącego na czele sporego państwa, za przygnębiające czy wręcz zatrważające. Mnie kojarzą się one z człowiekiem z mojej najbliższej rodziny, którego życiowe motto brzmiało zdaje się dokładnie tak samo jak motto szefa PO – „być równiachą”. Jak to się objawiało w praktyce? Stałym, systematycznym opowiadaniem się po stronie silniejszego, również wówczas - a może zwłaszcza wtedy – gdy racja była po stronie słabszego. To nic, że tym słabszym były często własne dzieci czy żona – „równiacha” gotów był popełnić każde hańbiące świństwo, aby tylko zasłużyć na sympatię silniejszych czy liczniejszych. „Równiacha”, co chyba jasne, nie był nigdy w stanie nikomu się „postawić”, oczywiście z wyjątkiem znacznie słabszych od siebie, co również zapewniało poklask ze strony mocniejszych. No i leczyło wręcz chorobliwy kompleks niższości. Asertywność „równiachy” była znacznie poniżej zera. Bo, co wiem już od dawna, aby umieć odmawiać, trzeba mieć twarde i duże „cojones”. A jak przywoływany tu „równiacha” skończył? Ano gigantycznym zadłużeniem siebie samego – co jeszcze byłoby do zniesienia. Ale zadłużenie dotknęło również jego najbliższą rodzinę, która zmuszona była/jest owe długi spłacać. Równiacha, mimo podeszłego już wieku, ukrywa się przed coraz bardziej zniecierpliwionymi wierzycielami, żyje w biedzie i strachu, pod wciąż zmienianymi adresami.

Ale nie łudźmy się, że „równego gościa” stojącego na czele tzw. rządu spotka podobny los – on na pewno nie będzie klepał biedy z powodu zaciąganych przez siebie długów, ani nie będzie musiał ukrywać się jak szczur. Natomiast my, jego poddani (nie wyłączając lemingów, które go do władzy wyniosły) będziemy za jego niefrasobliwość, lekkomyślność, niekompetencję, niedojrzałość i niegodziwość płacić przez kilka pokoleń. Jeśli w ogóle będziemy mieli z czego. A jeśli nie będziemy mieli? No cóż, wtedy przyjdzie nam oddawać w naturze.

http://daredevil.salon24.pl/384897,dona ... iacha-tusk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 30 sty 2012, 09:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
DONALD TUSK - ZARYS SYLWETKI

Dziesiątki tysięcy młodych ludzi krzyczy na polskich ulicach, że już nie chce Tuska.

Jako że się z nimi zgadzam w całej rozciągłości, zastanawiałem się, jak w najkrótszych słowach scharakteryzować sylwetkę Premiera..

Pisałem, kreśliłem, odkładałem zmięte kartki i próbowałem od nowa. Ale zawsze czegoś brakowało.

Aż mnie nagle olśniło:

Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
Obszar gnuśności zalany odmętem;
To ziemia!
Patrz. Jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;
Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
To SAMOLUBY!
...

Młodości! Ty nad poziomy
Wylatuj! a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przyniknij z końca do końca.



Krzysztof Pasierbiewicz
(Krzysztof Pasierbiewicz)

http://salonowcy.salon24.pl/386121,dona ... s-sylwetki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 03 lut 2012, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Premier się zepsuł czy został popsuty?

Wielbiciele premiera Tuska, a nawet zawodowi cmokierzy wychwalali u niego przede wszystkim umiejętność – jak to nazywali – „wyczuwania nastrojów”. Gdy tylko w opinii publicznej zaczynał dominować jakiś nastrój, to premier Tusk myk – jednym susem wskakiwał nie tylko do „głównego nurtu”, ale nawet płynął na jego czele. Taka gimnastyka trwała przez całą poprzednią kadencję, aż tu nagle od początku następnej coś się popsuło i premier Tusk jakby zupełnie tamtą umiejętność zatracił. Jest to o tyle dziwne, że tego rodzaju umiejętności niepodobna zatracić, podobnie jak nie można zapomnieć umiejętności jazdy na rowerze. Chyba że nigdy się jej nie miało, a wrażenie jej posiadania brało się z protekcji tajnych służb, które najpierw za pośrednictwem rozbudowanej agentury w różnych, a zwłaszcza w opiniotwórczych środowiskach społecznych takie nastroje wywoływały, a potem za pośrednictwem agentów w otoczeniu premiera Tuska suflowały mu, kiedy i w jaki sposób powinien wskoczyć do „głównego nurtu”. Zatem kiedy dzisiaj nawet TVN – w poprzedniej kadencji bezwarunkowo wspierająca Tuska – zaczyna ostentacyjnie zastanawiać się nad przyczynami utraty przez niego umiejętności „wyczuwania nastrojów”, również i my, biedni felietoniści, możemy zwrócić uwagę, że gwałtowne zanikanie u premiera tej umiejętności zbiegło się w czasie z zatrzymaniem przez CBA gen. Gromosława Czempińskiego. Zatrzymanie go oznaczało bowiem, że między okupującymi Polskę w imieniu państw trzecich bezpieczniackimi watahami rozpętała się wojna o lepszy dostęp do żerowiska – a wskutek tego agenturalne zaplecze, dotychczas zgodnie wspierające zarówno premiera Tuska, jak i Platformę Obywatelską, teraz zaczęło wykonywać zlecane przez swoje watahy zadania bojowe – co w efekcie spowodowało nie tylko gwałtowne zanikanie u premiera Tuska umiejętności „wyczuwania nastrojów”, ale również coraz bardziej widoczne podziały w środowisku samej Platformy. W takiej wojnie orężem może być wszystko, a przede wszystkim informacje o świństwach, łajdactwach, a zwłaszcza zbrodniach popełnionych przez poszczególne watahy i ich konstytucyjne ekspozytury. Warto tedy zwrócić uwagę, że wprawdzie media głównego nurtu, a także Salon ze skoszarowaną tam trzodą autorytetów moralnych uradziły, że nie tylko ostentacyjnie „nie wierzą” w ekspertyzy dotyczące katastrofy w Smoleńsku przedstawione przez posła Antoniego Macierewicza, ale z góry odmawiają im wszelkiej wartości – jednak jednocześnie rozpoczęło się wyrzucanie za burtę na pożarcie krokodylom murzyńskich chłopców. Na pierwszy ogień poszli funkcjonariusze BOR, że dopuścili się „zaniedbań” w przygotowaniu lotów premiera i prezydenta do Katynia – chociaż prezydent Komorowski na znak, że „państwo zdało egzamin”, szefa tegoż BOR po katastrofie awansował na wyższy stopień. Inaczej, jak wojną na górze, tego wyjaśnić nie można, podobnie jak odczytania dotychczas nieczytelnych zapisów kopii nagrań czarnych skrzynek. Jak pamiętamy, te odczyty najpierw ogromnie skonfundowały autorów raportu komisji Millera, a potem zmusiły do zrewidowania poglądu na rolę gen. Błasika w spowodowaniu katastrofy. Podobnie nikt nie ośmielił się zauważyć spostrzeżenia posła Macierewicza, że skrzydło tupolewa zostało rozerwane OD TYŁU, a zatem mogło odpaść po zderzeniu z pancerną brzozą smoleńską tylko wtedy, gdyby pilot lądował tyłem do przodu. Takiego błędu pilota jednak nikt jeszcze nie stwierdził, ale – niezależnie od tego, że poseł Olszewski z Platformy Obywatelskiej buńczucznie świadczył, iż „nikt” nie traktuje posła Macierewicza poważnie – członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych właśnie złożyli kolejny wniosek o odwołanie Edmunda Klicha z funkcji przewodniczącego, zaś prezydent Komorowski „podjął decyzję” o zmianie szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Nic więc dziwnego, że niektórych zaczyna opuszczać nie tylko szczęście, ale nawet bezcenne umiejętności. m

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=dd13.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 03 lut 2012, 18:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 03 lut 2012, 21:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/22838-tusk-wycofuje-sie-z-acta

Tusk wycofuje się z ACTA?

Premier Donald Tusk poinformował, że podjął definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy ACTA - co najmniej do końca 2012 roku. Przyznał, że konsultacje w sprawie ACTA nie były pełne; nie wykluczył też braku akceptacji dla tej umowy


I znowu Tusk oszwabia Polaków.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 10 mar 2012, 20:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Jeden olbrzymi sukces i dwie bomby atomowe

My tu w Polsce już dawno przywykliśmy, że podpis Donalda Tuska jest niczym przysłowiowe ucho od śledzia. Dzisiaj może być ważny i celebrowany z wielką pompą, jutro zaś niekoniecznie, a nawet wcale. Europa jednak jest daleko w polu, jeśli chodzi o materię Tuskowego sukcesu i może się wiele od nas nauczyć. Najlepiej, gdyby odbyli praktykę u rzecznika Grasia, ale to już kwestia wyboru mentora. W każdym razie europejskie lewactwo mogłoby sobie oszczędzić nerwów i nie targałyby nimi dzisiaj paroksyzmy wściekłości, gdyby zechcieli wcześniej poznać, z kim mają nieprzyjemność.

W roku 2008 Donald Tusk postanowił przyjąć pakiet klimatyczny, chociaż mógł go zawetować. Namawiano go do tego usilnie, ale jak się sam wówczas wyraził – "weto to jest bomba atomowa". Wtedy bowiem nade wszystko pragnął się odróżnić od braci Kaczyńskich. Ach, jak on bardzo pragnął Unii Europejskiej pokazać, że jest postępowym Europejczykiem, że polskość to nienormalność, że on osobiście płynie po szyję zanurzony w głównym nurcie! I właśnie dlatego, w grudniu 2008 nasz szczery przywódca zaakceptował pakiet klimatyczny, który został natychmiast ogłoszony jako „olbrzymi sukces” premiera. Tymczasem efekt końcowy jest taki, że w czerwcu 2011 roku Tusk po raz pierwszy ów pakt zawetował, a wczoraj zrobił to po raz drugi.

Dzisiaj każdy przyzna, że wetowanie własnego sukcesu to wyczyn zgoła błazeński, ale w grudniu 2008 mało kto wierzył, że za premiera mamy piarowską wydmuszkę. Trzeba sprawiedliwie Tuskowi oddać, że w tamtym błazeństwie nie był osamotniony. Sekundowali mu dzielni ministrowie Sikorski i Dowgielewicz, którzy w euforii nawet przebili szefa rządu. Najbardziej merytorycznie wygłupił się Dowgielewicz, który nie chciałby zestawiać dzisiejszej rzeczywistości z własnymi słowami z grudnia 2008: - Uzyskaliśmy najbardziej elastyczny wyjątek w ramach pakietu. Wyjątek, który pozwoli zrealizować dwa kluczowe cele: ograniczyć wzrost cen prądu, a także zmodernizować naszą energetykę. Gdyby coś takiego powiedział dzisiaj, mało kto odmówiłby mu miana skończonego błazna.

Z kolei minister Sikorski zachłysnął się najbardziej efektownie, zaślinił się nieprzytomnie, a oczy przymykał z rozkoszy, gdy mówił: - Wydaje się, że premier osiągnął olbrzymi, osobisty sukces. Jak do państwa przyjdzie, będzie mógł powiedzieć "yes, yes yes" i jeszcze więcej, bo środki, które tu osiągnęliśmy, są jeszcze większe. Jest wysoce prawdopodobne, że minister Sikorski przeżył w tamtych dniach coś w rodzaju politycznego orgazmu.

No i teraz klops, bo premier zamiast podtrzymać to „yes, yes, yes!” musiał zakrzyknąć „no, no, no!” Właściwie to można powiedzieć, według jego własnego określenia, że zrzucił na pakiet klimatyczny dwie bomy atomowe. Plajta, klapa, kryzys, krach, jak pisał klasyk. I na dodatek europejskie lewactwo dostało wścieklizny i nawołuje do sankcji finansowych wobec Polski, która nie chce uszanować globalnego ocieplenia. A przecież sponsorowane lewactwo z tego właśnie żyje, czyli z ideologicznego uzasadniania biznesu zwanego globalnym ociepleniem. Jeśli nie są w tym skuteczni, to wyschnie im źródło finansowania. Czego jak czego, ale pozbawienia dostępu do kasy Tuskowi nie wybaczą.

Donalda Tuska dopadła bowiem jego własna propaganda i tym bardziej jest to dlań bolesne, że ponosi stuprocentową odpowiedzialność. No, bo na kogo można zrzucić winę za osobiście przez siebie ogłoszony sukces? Mój Boże, wyobrażam sobie, co by to się działo w protuskowych mediach, gdyby weto w tej kwestii postawił Jarosław Kaczyński. Tymczasem przyjazne Platformie media (z wyjątkiem ekologicznego lewactwa żyjącego z przekrętu globalnego ocieplenia) komentują oczywistą głupotę polityki Tusk oględnie, jakby to była oczywistość, że najpierw się coś podpisuje, a potem wetuje. Chociaż z drugiej strony mają trochę racji, w państwie Tuska to już faktycznie normalność. Po sprawie ACTA i ustawie refundacyjnej wszyscy wiemy, że ten człowiek nie czyta papierów, które podpisuje.

Regułą w postępowaniu naszego szczerego przywódcy jest zgoda na wszystko, co może mu pomóc w zdobyciu przychylności głównych rozgrywających w Unii Europejskiej i nie tylko. Przypomina mi się karteluszek, którym Tusk wymachiwał z okazji wizyty kanclerz Merkel. Na tym świstku było ponoć zapewnienie, że Niemcy głębiej zakopią rurę gazową, gdyby się okazało, że przeszkadza na torze wodnym w Świnoujściu. Od premiera Putina polski premier przyjął bez wahania ustne zapewnienie rzetelnego śledztwa. Przy podpisywaniu paktu klimatycznego w 2008 roku polski premier prężył się z dumy od pochwał francuskiego prezydenta. Donald, jesteś najbardziej skutecznym negocjatorem, jakiego znam – Sarkozy poklepał po plecach naszego europejskiego prymusika.

I to jest Donald Tusk w całej piarowskiej okazałości. Im bardziej spektakularny sukces odnosi, tym większej bomby atomowej potrzeba, żeby ograniczyć jego skutki. Niech się zatem lewactwo nie czepia polskiego węgla. Sukces i bomba, a kto Tuskowi uwierzył, ten trąba.

http://seaman.salon24.pl/398248,jeden-o ... by-atomowe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 12 mar 2012, 22:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... -na-tuska/

Autor wymienił liczne tuskowe cnoty - ale na pewno Tusk ma takich cnót dużo, dużo więcej.

Kopia artykułu:

Ja głosuję na Tuska
12 Marzec 2012

Kochani, zapraszamy do wspólnego wyliczania powodów, dla których powinniśmy dalej głosować na Donalda Tuska! Oczywiście, pół żartem, pół serio ;-) Czekamy na wasze propozycje. Artykuł w finałowej wersji należy rozpowszechniać, kopiować, powielać, wklejać na fora, czy choćby w komentarzach na polskojęzycznych – mainstreamowych portalach. Można go także wydrukować, zostawić w pracy na stołówce kolegom i koleżankom do przeczytania, wrzucić sąsiadowi do skrzynki na listy, przekazywać dalej jak się da, nawet i poprzez komunikator gg czy skype. Pomysłów jest masa. Tyle pomysłów, co głów. Liczymy na wspólną mobilizację i wspólny projekt.
Rodacy i rodaczki, którzy/które wiedzą dlaczego zagłosują na Tuska: wMordechaj, Polonuska
Pora na Twoją cegiełkę.

*******************
Głosuję na Tuska, ponieważ wierzę, że to jedyny mąż stanu, który wyprowadzi nasz kraj z kryzysu, a wprowadzi go w katastrofalny kryzys. Myślę, że nie ma w Polsce człowieka, który byłby bardziej myślący, utalentowany i rozgarnięty.
Głosuję na Tuska dlatego, że wierzę w jego obietnice. Tyle ich złożył swojemu narodowi, że sam już nie pamięta, co obiecywał.
Głosuję na Tuska dlatego, że w okresie poprzednich 4 lat piastowania najważniejszego urzędu w państwie zrozumiał, co jest dla Polaków najważniejsze. Głosuję na Tuska dlatego, że uważam, iż w ciągu kolejnych 4 lat zrozumie to jeszcze lepiej.
Głosuję na Tuska dlatego, że jedyny kolor, jaki zna nasz premier, to kolor zielony, kolor nadziei, nadziei na zbliżającą się nieuchronnie katastrofę.
Głosuję na Tuska dlatego, że kieruje partią obywateli, dla obywateli i interesy wszystkich obywateli obchodzą go tak samo, jak jego własne.
Głosuję na Tuska dlatego, że uwielbiam, gdy z ekranu telewizora słyszę kłamstwa o swoim życiu.
Głosuję na Tuska dlatego, że nadaje najwyższe odznaczenia państwowe oczywistym zdrajcom i ludziom, którzy pogardzają moją ojczyzną.
Głosuję na Tuska dlatego, że jeszcze dzisiaj są w Polsce nazwy ulic i pomniki bandytów, którzy mordowali Polskich patriotów.
Uwielbiam Tuska, ponieważ dzięki jego wytężonej pracy z mojego kraju za granicę wyjeżdżają ludzie w poszukiwaniu pracy i kawałka chleba.
Głosuję na Tuska dlatego, że wyjątkowo troszczy się o przyszłość naszych dzieci.
Głosuję na Tuska dlatego, że ludzie z dyplomami coraz częściej nie potrafią napisać prostego dyktanda.
Glosuję na Tuska,bo chcę być zniewolonym obywatelem, bez prawa do wolności słowa.Vivat towarzysz Tusk, vivat cenzura !
Głosuję na Tuska dlatego, że dzięki niemu zatrudnienie w urzędach państwowych i samorządowych rośnie corocznie o 15 %.
Głosuję na Tuska dlatego, że stworzył w Polsce nową rasę hodowlaną – święte krowy, dzięki czemu możemy kontemplować kulturę Indii.
Głosuję na Tuska dlatego, że nie pozwala sklepikarzom i małemu biznesowi kraść obywatelom ostatniego grosza, za to pozwala rozwijać się bankom i hipermarketom.
Głosuję na Tuska dlatego, że nie zapomina o emerytach i rencistach, podwyższając im wypłaty z ZUS co roku o 1 zł 50 gr.
Głosuję na Tuska dlatego, że cena benzyny niedługo uplasuje nasz kraj na 1 miejscu w Europie.
Głosuję na Tuska dlatego, że nie widzę, jak wielu ludzi w moim kraju nie ma mieszkań i nigdy nie będzie mieszkać we własnym mieszkaniu.
Glosuję na Tuska, ponieważ chce być dumnym Europejczykiem, a nie Polakiem!
Glosuję na Tuska, bo wiem, że Polskę przemieni w Judeopolonie, w której nam Polakom będzie się żyło dobrze i dostatnio przy śmietniku, na ulicy.
Głosuję na Tuska dlatego, że pluję na to, co się z stanie z moim krajem i moimi dziećmi.
W ogóle kocham ten świat bajek, pluje na wszystko i mi to zwisa. Dlatego, że ja głosuję na Tuska.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 19 mar 2012, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
DONALD TUSK, CZYLI PAN NIKT

„Tusk obecny pozostaje tym samym prostym, niedojrzałym emocjonalnie, społecznie i politycznie dziewczynkowatym chłopaczkiem, jakim był w roku 1989. To nastroje elektoratu zindoktrynowanego medialnie na akceptację politycznej tandety, łatwizny i podróbki wyniosły go na polityczne wyżyny. Balon łatwo wzniósł się w górę właśnie dlatego, że jest lekki, bo pusty” – z Krzysztofem Wyszkowskim rozmawiają Anita Gargas i Paweł Paliwoda.
Zna Pan Donalda Tuska osobiście od niemal 30 lat.
Kiedy zaczął przejawiać predyspozycje i aspiracje przywódcze?

Muszę przyznać, że zdumiewa mnie rozwój politycznej kariery obecnego premiera. W głośnym wywiadzie dla „Gazety Gdańskiej” z 1991 r. Tusk mówił o sobie, że woli być „macherem z zaplecza” niż pełnić rolę publiczną.
Kiedy byłem doradcą Jana Krzysztofa Bieleckiego, Tusk często pojawiał się w Kancelarii Premiera właśnie jako cichy pośrednik. Kiedy Bielecki, nieco zirytowany tymi zabiegami, zaproponował mu przyjęcie jakiejś funkcji państwowej, która umożliwi mu jawne działanie we własnym imieniu – Tusk stanowczo odmówił. W tym czasie Bielecki nawet mnie ostrzegał przed Tuskiem i jego grupą – „Uważaj na nich”, co było dla mnie zdumiewające, bo byłem przekonany, że sam jest jednym z nich i dopiero wówczas dowiedziałem się, że nie jest członkiem KLD.
To utwierdziło mnie w przekonaniu, że Tusk do eksponowanych funkcji politycznych się nie nadaje, wie o tym
i na roli machera poprzestanie.
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa. W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej nieznany wówczas dziennikarz katolicki, ale w tym przypadku decydowało podjęcie przez niego, jak tłumaczy obecnie – na prośbę ministra Bronisława Komorowskiego – tajnej współpracy z WSI jako „Muzyk”. Jakie gwarancje dał Tusk, nie wiemy, ale biorąc pod uwagę skalę majątku, jakim dysponował choćby tylko na Wybrzeżu, musiały być to gwarancje dające układowi pewność jego pełnej służebności.

W jaki sposób ten człowiek zaplecza stał się szefem rządu?

Mam poczucie, że nie jest to skutek charakterologicznej i mentalnej ewolucji Tuska, a raczej radykalnego spłycenia świadomości społecznej. Istnieje taka zupa, mleko z ubitym białkiem, nazywana „zupa nic”. Tusk jako polityk to taka zupa nic – „Pan Nikt”. Tusk obecny pozostaje tym samym prostym, niedojrzałym emocjonalnie, społecznie i politycznie dziewczynkowatym chłopaczkiem, jakim był w roku 1989. To nastroje elektoratu zindoktrynowanego medialnie na akceptację politycznej tandety, łatwizny i podróbki wyniosły go na polityczne wyżyny. Balon łatwo wzniósł się w górę właśnie dlatego, że jest lekki, bo pusty. Po ujawnieniu się fałszu mitu Wałęsy z jednej strony, a z drugiej po planowej i metodycznej akcji niszczenia przez dominujące środowiska medialno-polityczne postaci prawdziwych mężów stanu, takich jak Jan Olszewski i Lech Kaczyński, szeroka publiczność została wytresowana do traktowania polityki jako elementu rozrywki telewizyjnej, obok „Tańca z gwiazdami” czy innego show. W tym second-handzie nie szuka się męża stanu, człowieka powagi, odpowiedzialności, patriotyzmu i ofiarności. Kariera Tuska może być miarą miałkości politycznej znacznej części Polaków. Pan Nikt doskonale komponuje się z intelektualną i moralną pustką swoich wielbicieli.

Kto tę pustkę wytworzył?

To jest trwanie dziedzictwa PRL. III RP tylko formalnie jest nowym państwem, bo choć wiele struktur uległo „transformacji”, to mentalność sowietyzmu przetrwała i nadal triumfuje. Nadal podstawową strukturą, decydującą o kształcie i wpływach wszystkich innych, jest zbudowany przy Okrągłym Stole układ postkomunistyczno-postsolidarnościowo-liberalny, który wartości i postawy państwowotwórcze zwalcza z całą siłą, jako fundamentalne zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. Sojusz byłych właścicieli PRL z agenturą komunistycznych służb specjalnych i wszelkiego autoramentu złodziejami jest układem tak silnym, że postawę służby Bogu, Honorowi i Ojczyźnie potrafi prezentować Polakom jako śmieszność, „moherowość”, kołtuństwo i „obciach”.

Czy ten układ miał wpływ na karierę obecnego premiera?

Wiem, że Tusk, choć od lat powtarza, że na służbach specjalnych się nie zna, bardzo szybko zorientował się w roli tajnych służb w podmienieniu PRL na III RP. On się nie odważył na nich poznać, bo się im całkowicie podporządkował. Gdy zrozumiał zasadniczą rolę w tym procesie komunistycznych służb specjalnych i ich agentury, dokonał fundamentalnego wyboru – sprzymierzył się z nimi, uznając, że sprzeciw skazałby go na przegraną. Publicznym objawem takiego wrogiego dobru Polski pragmatyzmu było hasło – nie możemy pozwolić, żeby nomenklatura rozkradła wszystko. Tyle że nie chodziło o walkę z postkomunizmem, lecz o przyłączenie się do nomenklatury w uwłaszczaniu na mieniu społecznym. Ponieważ to nomenklatura nadal kontrolowała banki i pole gry, więc uwłaszczanie się było jednocześnie podporządkowaniem się dominacji służb specjalnych. Dlatego Tusk, choć osobiście nie jest złodziejem, to szukając pieniędzy „na partię”, przyjął ofertę Wiktora Kubiaka, czyli eksponenta tych służb. Trzeba przyznać, że ułatwił to sobie, uznając, że łączy go z tym człowiekiem serdeczna osobista przyjaźń. Kiedy teraz prawi publice o miłości, warto pamiętać, że on umie tak kochać, żeby obie strony obrastały w żywy pieniądz – KLD jako partia, a Kubiak jako pełnomocnik ministra prywatyzacji. Choć przyjaciel Tuska ścigany listem gończym musiał na pewien czas uciekać z Polski, to obecnie znowu może tu robić interesy. Nic dziwnego, bo jego zeznania, np. przed komisją sejmową, mogłyby mieć równie znaczące konsekwencje, jak utworzenie IPN.

Jakie służby reprezentował Kubiak?

Z badań dr. Sławomira Cenckiewicza wynika, że Kubiak był agentem Departamentu II MSW. Zarejestrowano go w kategorii tajny współpracownik pod pseudonimem „Witek”. Ponieważ FOZZ był operacją wspólną MON i MSW, Kubiak współpracował z dyrektorem generalnym, Grzegorzem Żemkiem, który był współpracownikiem Zarządu II o ps. „Dik”. W latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W porozumieniu z Żemkiem i pod parasolem służb prowadził też interesy na terenie Wiednia. Niewątpliwie ludzie ze „stajni” Kubiaka i służb przyczynili się do sukcesu KLD – partii młodej, ale w pełni establishmentowej.

W jaki sposób Kubiak przeniknął do środowiska tej partii?

Po Okrągłym Stole Kubiak pojawił się w Polsce jako powracający z Zachodu biznesmen zainteresowany popieraniem antykomunistycznych środowisk politycznych. Nie znamy szczegółów tego planu, ale wiadomo, że komunistyczne służby specjalne przystąpiły wówczas do systemowego organizowania „demokracji”, tak aby zabudować scenę polityczną swoimi kreaturami i zablokować możliwość rozwoju środowisk niezależnych. Kubiak zaproponował pomoc finansową m.in. Michałowi Falzmannowi z radykalnie antykomunistycznego solidarnościowego środowiska CDN, który jako inspektor kontroli skarbowej wpadł na trop FOZZ. Gdy później, pracując w NIK, Falzmann pogłębił swą wiedzę do tego stopnia, że służby poczuły się zagrożone, został nagle odsunięty od wszelkich czynności kontrolnych, a dwa dni później znaleziono go martwego. Że sprawa dotyczyła kośćca układu, wskazuje fakt, że wkrótce potem w wypadku samochodowym zginął też prezes NIK Walerian Pańko, a następnie znaleziono zwłoki jego kierowcy, który wypadek przeżył, oraz policjantów, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce katastrofy.

Falzmann był człowiekiem uczciwym i odważnym – w swoim notesie, po próbie zwerbowania go do UOP przez „starych fachowców” z SB, zapisał: „władza w Polsce jest nadal w rękach KGB. Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo, szans na sukces nie widzę żadnych”. Wyczuł, z kim ma w Kubiaku do czynienia i pogardził prowokatorem wraz z jego workami złota. Za to Tusk i jego środowisko ten złoty deszcz przyjęli jak wyschnięta beczka. Za moment podjęcia współpracy można zapewne przyjąć wprowadzenie się nieśmierdzących groszem działaczy KLD do nowych biur z eleganckim wyposażeniem i przeobrażenie się organu liberałów, „Przeglądu Politycznego”, z wydawanego metodami podziemnymi skromnego biuletynu w drukowany na kredowym papierze elegancki żurnal.

Ktoś może powiedzieć, że to była ze strony Kubiaka tylko ideowa sympatia i zwykła życzliwość – „mam wolny lokal, nie znoszę postkomuny, proszę skorzystać”.

Kiedy odwiedziłem nowy lokal partii, zapytałem Tuska: „Donald, skąd to wszystko?”. Odpowiedział: „Od sponsora. Zaraz tu będzie”. Okazało się, że tym sponsorem jest Kubiak. Traktowano go w KLD nie tylko jako faceta, który na każde żądanie wyciąga forsę z kieszeni, ale także osobistego przyjaciela. Dał pieniądze na drogą operację za granicą naszego ciężko chorego kolegi, pożyczał nawet na kupno mieszkania i nie wiem, czy był takim sknerą, żeby domagać się zwrotu… Był też cenionym partnerem politycznym i uczestniczył w wewnętrznych posiedzeniach partii – np. na Helu, dokąd przyleciał helikopterem.

Nie było to niemożliwe i nie musiało być od razu podejrzane.

Jeżeli Tusk rzeczywiście cały czas w to wierzył, musiałbym powiedzieć, że jest umysłowo ociężały. Przecież w sprawie FOZZ miał swoją cząstkę odpowiedzialności również Balcerowicz, a to właśnie Tusk przeforsował go na szefa Unii Wolności, gdy KLD „zlał się” z Unią Demokratyczną. Brałem udział w spotkaniach KLD organizowanych w zajmującym całe piętro biurze Kubiaka w hotelu Marriott i jasne było, że przyznanie mu „żup solnych” z państwowej kasy przez posadzenie go w fotelu pełnomocnika ministra prywatyzacji było rewanżem za jego hojność jako sponsora. Firma Kubiaka „Batax”, której służby używały do operacji na Zachodzie, cieszyła się pełnym zaufaniem Tuska. Rzecz w tym, że te służby – wojskowe i cywilne – nie były suwerenne, ale stanowiły praktyczną ekspozyturę GRU i KGB. O kulisach tych operacji wiedzieli również Sowieci, tym bardziej że część interesów związanych z FOZZ realizowali ludzie związani z Moskwą. „Opieka” i „pomoc” świadczone młodym, obrotnym politykom, którzy szybko znaleźli się w elicie władzy III RP, była wielkim sukcesem tych służb.

Pamiętam, jak podczas naszych wielogodzinnych rozmów Tusk uporczywie, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wysuwał coraz to nowe, najprymitywniejsze argumenty, aby tylko czymś uzasadniać swój sprzeciw wobec uzdrawiania Polski przez dekomunizację i lustrację. Nie przypadkiem właśnie on odegrał ważną rolę w obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Podczas „nocnej zmiany” z pełnym zaangażowaniem wypełniał obowiązki obrońcy agentury, który dzięki kontaktom z SdRP był w ten spisek zaangażowany głębiej niż inni, histerycznie apelując w kuluarach do Wałęsy, Moczulskiego, Geremka, Pawlaka i Kwaśniewskiego – „panowie, policzmy głosy”. Na rozwiązanie WSI też zgodził się dopiero wtedy, gdy ich obrona nie była dłużej możliwa, bo nawet część SLD skupiona wokół Siemiątkowskiego była skłonna poświęcić Dukaczewskiego et consortes. A dzisiaj ci ludzie znowu wrócili na pozycje partnerów „dużego i małego pałacu”.

Jak jest dzisiaj, czy Donald Tusk i jego rząd działają w sposób w pełni autonomiczny?

Po przejęciu rządów przez ekipę Tuska niewątpliwie doszło do reesbekizacji służb specjalnych i innych ważnych struktur państwowych. Nastąpił powrót dawnych współpracowników i funkcjonariuszy na wysokie stanowiska – choćby w MSZ. Okres rządów PO–PSL kontynuuje proces budowy III RP, którego zasadą było zachowanie filarów PRL wraz z ich zakorzenieniem w służbach specjalnych – podporządkowanych do dziś służbom sowieckim. Jednym z tego objawów jest twarda postawa tej ekipy wobec USA. Wystarczy poczytać ujawnione przez portal WikiLeaks amerykańskie dokumenty dyplomatyczne (ok. 250 tys.), wśród których znalazło się ok. 970 depesz z Polski. Wynika z nich na przykład, że Tusk demonstracyjnie unikał spotkań z czołowymi politykami amerykańskimi. Z woli Tuska storpedowano program „Tarczy antyrakietowej” – przygotowana przez PiS ustawa nie została ratyfikowana. Odwrotowi od USA służy „reset” wobec Moskwy. To tu narodziły się przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Zauważmy, że wolą Tuska było, żeby z ustawy deubekizacyjnej wyłączyć ludzi wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Ustawa obejmowała tylko cywilów z SB. I ktoś tu może bajać o autonomii władzy? Czym tłumaczyć skandaliczną uległość wobec Rosji w sprawie smoleńskiej – bezbrzeżną naiwnością i bezgraniczną głupotą Tuska i całego aparatu władzy? Taką wiarę ci ludzie przyjęliby z pocałowaniem ręki. Wszyscy Polacy to wiedzą, ale nawet główny doradca dyplomatyczny prezydenta Sarkozy’ego, wedle jednego z dokumentów WikiLeaks, też wie, że „Dla Rosji dobrzy sąsiedzi, to całkowicie ulegli podkomendni”. Jeden biedny Tusk nie zdaje sobie z tego sprawy? Nie powiedziałbym tego, co mówią niektórzy komentatorzy, że Tusk cieszy się z chodzenia na pasku Kremla. Myślę, że tak, jak podobny do niego premier Babiuch, wolałby mieć nieco większe pole manewru. Ale jest przede wszystkim cyniczny i niezdolny do walki o Polskę, a tylko o własny interes. Rozsmakował się we władzy i nie podejmuje żadnych działań, które mogłyby tej władzy zaszkodzić. Próba rozbicia układu służb specjalnych albo ujawnienie zasięgu ich wpływów mogłyby w krótkim czasie położyć kres jego rządom. Tuskiem rządzi strach.

Napisał Pan w związku z tragedią smoleńską, że „Rosjanie plują Tuskowi w twarz”. Co Pan miał konkretnie na myśli?

Po występie generał Anodiny, mając nadzieję, że Putin pozwoli mu przynajmniej na pusty gest na użytek propagandy krajowej, Tusk skrytykował raport MAK. Ale Rosjanie odpowiedzieli mu po swojemu, czyli kopnięciem w twarz artykułem, w którym dziadkowi Tuska przypisano służbę w SS, przy okazji obarczając Polaków masową współpracą z nazistami i zaprzeczając winie NKWD za Katyń. Wobec takiego pokazu obłędnej wrogości i pogardy, tak samo jak wówczas, gdy rosyjscy generałowie grozili eksterminacją narodu polskiego – Tusk nie zrobił rabanu w Unii i NATO, a zachował się tak samo jak kacyki z PZPR – gdy z Kremla lecą joby, to powinnością Polaków jest milczeć i „ruki pa szwam”. Ale gdy rzecznik Tuska popełnił nieznaczący błąd w nazwie jakiejś rosyjskiej służby, musiał natychmiast pokajać się publicznie i w polskiej telewizji przepraszać w języku rosyjskim. Tusk przestraszył się, że jeżeli mruknie choćby słowem, to Rosjanie rzucą następne rewelacje. Dlatego potem wszystko przebiegało już według relacji cara i raba. Rosjanie kłamali, zatajali fakty, bezczelnie upokarzali stronę polską, a Tusk wszystko pokornie łykał. Potrafił być chamsko agresywny wobec braci Kaczyńskich, bo miał w tym poparcie Rosji i Niemiec. Ale poparcie Kaczyńskiego w ewentualnym sporze z Putinem nie ma żadnej wartości, bo dla człowieka, który wyparł się obrony ofiar Katynia, interes Polski, jeżeli nie jest tożsamy z jego interesem, nic nie znaczy. Dlatego woli ganiać za piłką niż podejmować najważniejsze dla Polski wyzwania. Premier RP w swoim gabinecie ma odwagę kopać piłką po ścianach, ale boi się stanąć do walki w obronie własnego państwa i narodu.

Sport to zdrowie. Byle nie strzelał samobójów.

Właśnie. Choć okres rządów Tuska oceniam jako pasmo działań pozorowanych i niespełnionych obietnic, najpoważniejsze niebezpieczeństwo widzę w sytuacji, gdy pojawiłaby się perspektywa rozliczenia politycznego
i osądzenia jako kryminalisty. Obawiam się, że moglibyśmy wówczas stanąć w obliczu zagrożenia tym,
co w odniesieniu do ogółu społeczeństwa sam dość czytelnie wyraził w żałosnym i tchórzliwym przemówieniu
na Westerplatte, a jego minister finansów w odniesieniu do elit tej władzy przekazał, mówiąc o ucieczce
na drugą stronę oceanu. Gdy będzie ciężko, ci ludzie Polskę i Polaków pozostawią samym sobie.

Anita Gargas, Paweł Paliwoda • panstwo.net

http://wzzw.wordpress.com/2011/11/06/do ... -pan-nikt/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 24 mar 2012, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Euroemerytura Donalda Tuska

Donald Tusk w ubiegłym roku złowieszczo oświadczył: "Nasz rząd nie będzie klękał przed księdzem". I rzeczywiście po raz pierwszy w tym roku parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej nie mają swoich rekolekcji wielkopostnych, a lider tej partii zabrał się za wprowadzanie w Polsce czegoś na kształt zapateryzmu. Żeby sprawie dodać pikanterii, do rozprawy z finansami Kościoła zatrudnił Michała Boniego, w czasach PRL tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Znak". Jak powszechnie wiadomo, komunistyczna bezpieka programowo i bezwzględnie zwalczała Kościół.
Sprawę agenturalnej przeszłości Boniego ujawniono w 1992 r., ale wówczas o jego niewinności przekonywali Zbigniew Bujak i Zbigniew Janas. W końcu października 2007 r., gdy miał objąć funkcję ministerialną w rządzie Tuska i było wiadomo, że będzie musiał złożyć oświadczenie lustracyjne, które zostanie zweryfikowane przez IPN, Boni jednak przyznał się oficjalnie do współpracy z SB. No cóż, lepiej późno niż wcale, lecz czy w rzekomo wolnej Polsce musi być ministrem ktoś z takim bagażem mrocznej przeszłości?
Kościół jest łatwym chłopcem do bicia. Antyklerykalizm jest modny i popierany przez "obóz postępu i demokracji", tak zwane autorytety moralne oraz najsilniejsze media. Za to Donald Tusk bałwochwalczo klęka przed tak zwanymi rynkami finansowymi i pod ich dyktando usiłuje narzucić Polakom przymusową pracę niemalże do śmierci. Nie chce się zgodzić na racjonalne i jak najbardziej uzasadnione propozycje, by powiązać zmiany w systemie emerytalnym z wprowadzeniem rozwiązań wzmacniających rodzinę i przyjaznych rodzeniu dzieci. Ten sprzeciw świadczy o tym, że w propozycjach Tuska nie chodzi o uzdrowienie systemu emerytalnego i ratowanie Polski przed katastrofą demograficzną, a w konsekwencji gospodarczą, a przede wszystkim o korzyści dla rynków finansowych.
Skąd ta spolegliwość wobec "możnych tego świata"? 22 grudnia ubiegłego roku w oświadczeniu senatorskim kierowanym do prezesa Rady Ministrów pytałem: "Czy trwają jakiekolwiek zabiegi formalne lub nieformalne ze strony polskiej lub innej, które dotyczą objęcia przez Pana w perspektywie najbliższych lat ważnego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej? Czy zamierza Pan ubiegać się o ważne stanowisko w strukturach Unii Europejskiej do 2015 r.? Czy stanowisko polskiego rządu w kwestii federalizacji Unii Europejskiej jest elementem strategii pozyskania dla Polski ważnego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej?". 7 lutego otrzymałem odpowiedź, w której zaprzeczono staraniom o ważną funkcję w UE dla Donalda Tuska.
Obecnie mniej lub bardziej oficjalnie słyszymy, że jednak trwają zabiegi o fotel szefa Komisji Europejskiej w 2014 r. dla polskiego premiera. Eurokraci, którzy arbitralnie narzucają Europejczykom, co mają myśleć i robić, a także kiedy mają przejść na emeryturę, mają na swój użytek specjalny uprzywilejowany system emerytalny. Urzędnicy Komisji Europejskiej z reguły przechodzą na emeryturę w wieku 63 lat, ale możliwe jest to też wcześniej, już w wieku 55 lat. Panie premierze, przed księdzem się nie klęka - tylko przed Panem Bogiem. Za to nie należy klękać przed tymi, przed którymi pan nabożnie klęczy, najwyraźniej licząc dla siebie na euroemeryturę w wysokości 40 tys. zł miesięcznie, a więc świadczenie wcześniejsze i wielokrotnie wyższe niż Pan proponuje Polakom.

Jan Maria Jackowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 24&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 24 mar 2012, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2012/03/22/ ... ez-dzieci/

Tusk: dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 17 kwi 2012, 11:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Smoleńskie sprzężenie zwrotne

Nawet jeśli założyć, że katastrofa smoleńska nie była zamachem, to trudno nie przyznać, że Rosjanie zrobili wszystko, żeby przynajmniej wyglądała na rezultat spisku. I to nie piszę ja, zakamieniały zwolennik Jarosława Kaczyńskiego, lecz Gazeta Wyborcza, która już niemal seryjnie zamieszcza teksty sugerujące, żeby rozmawiać z „Krakowskim Przedmieściem”- ludźmi gromadzącymi się tam w rocznice i miesięcznice Smoleńska.

Ba, na Czerskiej dochodzi już do takich heretyckich pomysłów, że warto czytać raport komisji Antoniego Macierewicza. Koniec świata! Gorzej jeszcze, pisze się półgębkiem (półgarstkiem?!), że Donald Tusk, chociaż wyduszenie od Rosjan zgody na wspólne śledztwo było rzekomo ponad jego ludzkie możliwości, powinien był przynajmniej spróbować. No właśnie, przypomina się stara anegdota o ojcu, co bił syna za upodobanie do hazardu – jednak nie z powodu przegranej, lecz dlatego, że chciał się odegrać. Analogicznie jest z Donaldem Tuskiem, do którego Krakowskie Przedmieście żywi wrogie uczucia nie za to, że nic od ruskich nie uzyskał, ale za to, że nie próbował.

W tym tkwi istota protestów przeciwko rządowi Tuska w kontekście tragedii smoleńskiej, że państwo najpierw nie zdało egzaminu, a potem opuściło bezradnie ręce. A było nawet więcej niż bezradne, bo przecież to państwo w osobie premiera Tuska i jego wiernego rzecznika Grasia wręcz usprawiedliwiało rosyjski proceder, żeby nie drażnić bestii. Doszło już do tego, że nasze państwo przepraszało, że pomyliło uniformy tamtejszych hien cmentarnych.

A bestia w tym czasie się nie krępowała i drażniła nas ile wlezie, nie bacząc na przyzwoitość. Ginące taśmy ze smoleńskiego klepiska, fałszywy czas katastrofy, unieważnienie pierwotnych zeznań kontrolerów z baraku kontrolnego zwanego wieżą, pijany generał w kokpicie, kretyńskie analizy psychologiczne stanu umysłu kapitana Tupolewa, sekcje zwłok wykonane wyłącznie na papierze, niszczenie koronnego dowodu-wraku, brak dostępu do oryginałów czarnych skrzynek i wiele innych numerów. Wreszcie umycie wraku jak na kpinę z naszych wątpliwości, co akurat celnie punktuje Ewa Milewicz: skoro go myją, to dla nich nie jest dowodem rzeczowym, dlaczego więc go Polsce nie oddają? A jeśli nie oddają, bo jest dowodem rzeczowym, to dlaczego go myją?

I w tym kontekście zadziwiająca mimo wszystko jest postawa polskiego premiera, który powinien był wykorzystać ten haniebny ruski proceder (piszę celowo ruski, a nie rosyjski, żeby wyraźnie oddzielić pierwiastek azjatycki od europejskiego) dla odbudowania własnego wizerunku. Tak na zdrowy rozum to jest lepsza opcja niż pójście w zaparte niczym pośledni opryszek, co zademonstrował w piątek w Sejmie. Wydawać by się mogło, że wobec oczywistych błędów rządu, to jest dla niego jakieś wyjście: wiecie, rozumiecie, zaufałem Rosjanom, a oni mnie zawiedli, tak to jest, gdy porządny człowiek sądzi innych według siebie, etc, etc.

Tymczasem Tusk krzycząc, że na siłę wraku sprowadzał nie będzie i mamiąc kolejny raz jakimiś obiecankami Miedwiediewa, w zasadzie spalił za sobą mosty w tym sensie, że opcja „złych ruskich” to była dla niego raczej ostatnia realna szansa. Jeśli bowiem szef rządu niemal bezkrytycznie przyjmuje liczne informacje o skandalicznym śledztwie, a właściwie milczy przez dwa lata, to staje się odpowiedzialny za niszczenie dowodów i liczne fałsze, i za całokształt.Jaka może być przyczyna tej postawy Tuska, dlaczego bardzo zręczny polityk (albo politykier, ale to nie zmienia jego oceny jako gracza) nie wykorzystał tak prostej ścieżki do ucieczki od fatalnego zarzutu o zdradę racji stanu? That is the question!

Odrzucam w tym przypadku jego rzekomo wrodzoną niechęć do krętactwa ze względów oczywistych - Tusk, jaki jest, każdy widzi. Nie ma mowy również, że przeoczył, czy zaniedbał taką możliwość, jest na to zbyt kuty na wszystkie cztery kończyny. Pamiętać należy także, co wspomniałem na początku – w zasadzie Gazeta Wyborcza i całe protuskowe środowisko właściwie ciągną Tuska w tę stronę – żeby zaczął rozmawiać z Krakowskim Przedmieściem. Nawet Aleksander Smolar już nawołuje, żeby zacząć szanować „Polskę smoleńską”. Na tych samych łamach profesor Kleiber mówi o konieczności powołania międzynarodowej komisji.

Nic z tego, a nawet wręcz przeciwnie. Tusk odwraca kota ogonem w worku, oponentów wobec kłamstwa rosyjskiego wyzywa od kłamców, krzyczy na demonstrujących, że nie zakrzyczą prawdy. A przecież prawda będąca w dyspozycji rządu jest racjonowana przez Anodinę, MAK i Putina. Mało brakowało, żeby premier Tusk wzorem klasyka (rosyjskiego, nomen omen) zdjął kamasz i zaczął walić w mównicę. Tusk w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości zdecydowanego ponaglenia czy nacisku na Rosję. Nawet nie próbuje odegrać takiego scenariusza na użytek opinii publicznej, co często robił w innych spektaklach, jak na przykład z inwestorem katarskim w roli głównej. Nie można się oprzeć wrażeniu, że obawia się ujawnienia kompromitującego go faktu ze strony Rosjan, za wszelką cenę chce uniknąć podrażnienia bestii.

Pamiętać należy, że konszachty Tuska z Putinem trwały od września 2008, że wspólnie z rosyjskim premierem ustalali rozdzielenie wizyt w Katyniu. A nade wszystko, że rozdzielenie wizyt marginalizowało polskiego prezydenta, co było politycznie korzystne zarówno dla polskiego premiera, jak i dla rosyjskiego. Musiało tam paść wiele zdań, które po Smoleńsku wydają się dzisiaj być niczym gwoździe politycznej trumny Tuska. Jeśli ktoś widzi inną przyczynę postępowania naszego szefa rządu, to bardzo proszę o komentarz.

Moim zdaniem Rosjanie dlatego mogą sobie pozwolić na kpinę w żywe oczy, bo mają pewność, że polski rząd nie ruszy palcem w bucie, żeby się chociaż minimalnie odwinąć. Przy czym zachodzi tu pewna paradoksalna korzyść dla nich z tych wszystkich teorii i hipotez smoleńskich, szczególnie tych zamachowych. I to bez względu na to, czy zamach ze strony Rosji miał miejsce, czy nie miał. Jeśli tak, to co bardziej szalone scenariusze są dla nich korzystne, bo skutecznie sprowadzają tę hipotezę do absurdu, a polski rząd pomaga w tym, wyrzekając się międzynarodowej komisji śledczej. Jeśli zaś zamachu nie było, tylko typowo ruskie dziadostwo, to hipoteza zamachu również absorbuje większość uwagi jako przykrywka dla ich zaniedbań. A w obu przypadkach od strony polskiej gwarancję powodzenia zapewnia premier Tusk.

http://seaman.salon24.pl/409306,smolens ... ie-zwrotne


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 21 kwi 2012, 10:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
„Krzesło Roku”

Dzisiaj zgadywanka znana z lat szkolnych, co autor miał na myśli? Konkretnie, co miał na myśli Pan Premier Donald Tusk, mówiąc, że „żarty się skończyły” i że jego priorytetem będzie „zapewnienie poczucia bezpieczeństwa” Polakom. Co charakterystyczne, nie powiedział „bezpieczeństwa”, tylko „poczucia bezpieczeństwa”. Dokładnie tak to wygląda, nieważne, jak jest naprawdę, ważne, jak się to przedstawi i jakie ludzie mają poczucie. Ta , dość dziwna wypowiedź padła w czasie wręczenia nagrody "Krzesło roku" przyznawaną przez tygodnik "The Warsaw Voice". Jak mówił redaktor naczelny tygodnika Andrzej Jonas, premier otrzymał nagrodę "za danie Polakom poczucia spokoju i bezpieczeństwa".

Być może to „Krzesło Roku” to aluzja do tego, że niedługo Pan Premier może usiąść i trochę posiedzieć, z paragrafu 129 Kodeksu Karnego. Z tego paragrafu na poczatek, bo wszystko wskazuje, że będzie ich więcej. Byłobyż to „Krzesło 10 lat”, w takim razie? A może ma to związek ze znanym z Monty Pytona Panem Krzesło, choć do tej pory wiązało się to raczej w powszechnym odbiorze z Red. Wołkiem? Mam nadzieję, że red. Jonas doprecyzuje, bo zdania są podzielone.

Nieważne, że państwo polskie doznało dramatycznej klęski, kompletnego rozkładu i zostało opanowane przez służby i agentury wpływu państw ościennych bez użycia jednego plutonu czołgów, czy jednej eskadry samolotów, czy jednego głupiego kutra rakietowego. Nieważne, że Tarczy nie ma, a za to w obwodzie kaliningradzkim stacjonują Iskandery mogące bez problemu złożyć sąsiedzką, przyjazną wizytę w dowolnym miejscu w promieniu 400 kilometrów. Jak się o tym nie mówi, a się nie mówi, i słusznie, bo po co jątrzyć i dzielić, to nawet nie przeszkadza, a „poczucie bezpieczeństwa” jest niezakłócone. Trochę to przypomina podróżnika znalezionego w buszu po 10 latach , z dzidą na wylot. Pytają go, „no, a ta dzida?”. „Ach, ta, no, trochę mi przeszkadza, zwłaszcza, gdy sie śmieję”. Do wszystkiego można przywyknąć, byle stopniowo. Tak, jak z tą żabą, co to sie ją stopniowo gotuje, a ona jest wdzięczna, że Pan Gospodarz taki dobry, tak dba, że nawet gorącą kąpiel przygotował.

Bardzo tanio to wyszło, jeśli się zauważy, jakie korzyści już odniesiono, z pewnością już się zwróciły te stypendia, nagrody, honoraria i pensje, inwestycje w prasę i portale, hodowanie śpiochów i pożytecznych idiotów, czy choćby kampania propagandowa przeprowadzona w 2007 roku przez fundację finansowaną przez fundację, finansowaną przez fundację , finansowaną przez rzad ościennego państwa, wspierana przez tysiące ogłupionych durniów.

Podejrzewam, że jeden rok funkcjonowania takiej umowy gazowej zwrócił z czubem wszystkie nakłady na agenturę poniesione w ostatnim dwudziestoleciu, a przecież wszystko dopiero przed nami. Albo te 6.7 miliardów wyskrobanych, niczym wdowi grosz z Narodowego Banku Polskiego, na jeden procent, czyli poniżej inflacji, żeby akcjonariusze banków niemieckich i francuskich nie musieli sie aż tak bardzo martwić utratą dywidend, gdy Grecja, czy Włochy pokażą im środkowy palec i będą utrzymywać swój standard życia ze 3-4 razy większy, niż polski.

Czy agentura kosztowała więcej, niż 6.7 miliardów? Na pewno nie, prawdą jest bowiem i to, że Polacy sie szmacą niedrogo, albo wręcz za darmo, za same dusery i pochwały, jakieś groszowe nagrody i dyplomy, nieraz z samej, czystej nienawiści do PiS, Kościoła, z obawy przed „demonami” narodowymi, czy endeckimi, czy czym tam jeszcze. Oprócz tego związania Polski umową uzależniającą od rosyjskiego gazu na dziesięciolecia przy cenie najwyższej (lub prawie) w Europie, mamy zablokowanie toru podejściowego do Świnoujścia przy pomocy rurociągu Nordstream,, który sam Radosław Sikorski, gdy jeszcze był pogrążony w pisowskich miazmatach , niebu obrzydłych, nazwał całkiem trafnie rurociągiem „Ribbentrop- Mołotow” przy braku jakiegokolwiek przeciwdziałania naszych służb, a wręcz życzliwej pomocy i przykryciu medialnym prorządowych mediów. Zresztą, słowo „prorządowych mediów” jest nieco mylące. Zaryzykowałbym raczej nowo utworzony , specjalnie na użytek Donalda Tuska, „promedialny rząd” , co lepiej oddaje wzajemne stosunki. A jeszcze dokładniej, rząd i media podlegają temu samemu centrum decyzyjnemu, które sobie steruje tym wszystkim z zaplecza, ingerując od czasu, do czasu, ot, na przykład delegując tego, czy owego oficera , jako doradcę politycznego partti politycznej, sponsora, czy „polonijnego inwestora” finansującego niezależny tygodnik, czy portal, żeby sobie biedni dziennikarze, czy blogerzy mogli pisać do woli, co chcą, byle mu mówili „szefie”i by budowali mu publiczność, która może się kiedyś przydać.

Oczywiście, ten Nordstream, to tylko przykład, nikt nie mówi, że zbudowali go za ciężkie pieniądze wbrew jakimkolwiek kalkulacjom ekonomicznym, żeby zdławić Świnoujście, oczywiście, nic podobnego, położyli tą rurę, żeby można było szantażować Polskę i Ukraine zakręceniem kurka bez narażania na niedogodności Niemiec i reszty Europy, a ten nieszczęsny tor podejściowy, to zupełnie przy okazji i od niechcenia, obejrzeli się, ach, rzeczywiście, naturlich, pogłębimy, pogłębimy, jak trzeba będzie, mein Liebe Radoslaw, keine Angst. Oczywiście, pogłębić, czyli wkopać w dno można było tylko do chwili, gdy rura była pusta, potem jest to niemożliwe technologicznie, ale po co podnosić takie rzeczy w czasie rautu, gdy wszyscy są tacy mili, klepią po pleckach, robią zdjęcia i są pełni życzliwości, no, trzeba być zupełną świnią, by psuć atmnosferę.

Za to na użytek wewnętrzny, ooooo, tutaj większego nie ma zucha, jak Stefek Burczymucha, ileż to groźnego nadymania się, niczym żaba i jej pęcherze pławne, rech, rech, że będziemy się domagać, namawiać, stanowczo domagać, zadawać stanowcze pytania i tak dalej. Za to, jak ma się przed sobą kogoś zupełnie bezbronnego, jak to Wdowy Smoleńskie, na przykład, o, tu można się dopiero wykazac szaleńczą odwagą, przy kórej Ilia Muromiec to mięczak i śmiech na sali. A jak jeszcze Wierny Graś u boku, to już nikt niestraszny. Nawet taki bezwzględny wróg, jak generałowa Błasik, czy Pani Wasserman.

Ostatnio widzimy , jak Donald Tusk udaje transformersa z japońskich kreskówek dla średnio inteligentnych dzieci, przepoczwarzając się na naszych zdziwionych oczach w skrzyżowanie Traugutta i Emilii Plater, wzywając pomsty niebios na zdrajców i zaprzańców z PiS, co to adresy do cara piszą, podważając państwową wersję wydarzeń, sformułowaną przez komisję bajkopisarzy pod przewodnictwem ministra Millera. No i tutaj musimy sobie powiedzieć, na szczęscie, zbyt wielkich możliwości, by „zakończyć żarty” i „przywrócić poczucie bezpieczeństwa” to Tusk nie ma, bo jak będzie chciał wyprowadzić na ulice jakieś czołgi, to rychło odkryje, że dzięki zgodnym działaniom ministra- pacyfisty Klicha i rozpaczliwym cięciom ministra Rostowskiego jedyne pojazdy polskiej armii, jakie są zdolne poruszać się o własnych siłach jeżdżą w prowincji Ghazni, a przywieźć ich nie ma czym, chyba, że szlakiem Marco Polo. W częściach, wielbłądami.

http://seawolf.salon24.pl/410551,krzeslo-roku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 17 maja 2012, 16:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Germańskie piórka Donalda

Polski premier zostanie nagrodzony [nagrodą imieniaWalthera Rathenaua] za zasługi na rzecz integracji europejskiej. Donald Tusk odbierze nagrodę w Berlinie, gdzie niemiecka kanclerz Angela Merkel wygłosi pochwałę dla polskiego szefa rządu.
(...)
polskiego premiera wyróżniono także za jego rolę w procesie pojednania między Polską a Niemcami. Jego osobiste zaangażowanie w konstruktywny dialog obu krajów sąsiedzkich świadczy o godnym wielkiego Europejczyka dalekowzrocznym podejściu do polityki zagranicznej
- podkreśliła fundacja w komunikacie prasowym.


--------------------------------------------------------------------------------

Świetnie, świetnie, znakomicie!

Czyli nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Ale u sąsiadów to już coś innego. Chyba że cukier pożyczy i nie odda. Albo Kreml...

Bardzo jesteśmy ciekawi treści laudacji i lamentacji pani kanclerz - w końcu ktoś powie całą prawdę (i tylko prawdę) o jednej z najwybitniejszych postaci epoki (brązu), o umiłowanym przy wódce, premierze, pierwszym prymusie inter paruś.

Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że nie jest to ostatnia niemiecka nagroda jaka czeka na Donalda w tym życiu i tylko starają się je rozkładać w czasie (coś jak wypłatę emerytur - by cieszyły aż do grobowej deski).

Kolejną w kolejności będzie:

Nagroda imienia Barona Münchausena

Za wybitny wkład w światową fantastykę i political fiction.

Obrazek
Nagroda: Miałeś Chamie Złoty Róg


http://lozaszydercow.salon24.pl/416095, ... ka-donalda



Te wszystkie zaszczyty i nagrody świadczą jak WNUK podtrzymuje tradycje DZIADKA zasłuzonego dla WERMACHTU....Niedaleko pada jabłko od jabłoni...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 06 cze 2012, 11:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Do czego przyznaje się Tusk przyjmując nagrodę Waltera Rathenau?=

1. W poprzednim tygodniu Tusk odebrał już trzecią niemiecką nagrodę w ciągu blisko 5 lat swojego premierowania, tym razem im. Waltera Rathenau za zasługi na rzecz pogłębienia integracji europejskiej podczas polskiego przewodnictwa w Radzie UE w II połowie 2011 roku.
Rok wcześniej został wyróżniony „Złotą Wiktorią dla Europejczyka Roku”, a dwa lata temu uhonorowano go także niemiecką nagrodą im. Karola Wielkiego.
W ostatni czwartek laudację na cześć Tuska wygłosiła sama kanclerz Angela Merkel, co jeszcze mocniej podkreśliło jak zasługi naszego premiera, są doceniane w sąsiednich Niemczech.

2. W bezpośrednich transmisjach telewizyjnych wszystkich trzech telewizji informacyjnych, komentatorzy prześcigali się w poszukiwaniu określeń jak znakomity musi być nasz premier skoro kanclerz Niemiec tak go docenia.
Nikt z komentatorów jednak nawet się nie zająknął, jakie poglądy na Polskę i jej przyszłość w latach 30 poprzedniego stulecia miał patron wyróżnienia, które z taką ochotą przyjął premier Tusk.
Walter Rathenau był niemieckim ministrem spraw zagranicznych ówczesnych Niemiec, głównym architektem sowiecko-niemieckiego układu z Rapallo, który zresztą podpisał osobiście 16 kwietnia 1922 roku.

3. Niemcy od początku naszej państwowości po I wojnie światowej traktowały nasz kraj z wyraźną niechęcią czego najdobitniejszym dowodem było nazywanie Polski „państwem sezonowym”.
Ówczesny kanclerz Niemiec Josef Wirth, oświadczył że Polskę trzeba wykończyć i do tego będzie zmierzać jego polityka. Niemcy domagały się wówczas rewizji naszej granicy zachodniej, a województwo pomorskie nazywano „korytarzem który oddziela Niemcy od Prus Wschodnich.
Tego rodzaju polityka zbliżyła Niemcy do ZSRS, a na mocy układu z Rapallo obydwa państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne, zrzekły się wzajemnie roszczeń z tytułu kosztów wojny i odszkodowań, a także przyznały sobie klauzule najwyższego uprzywilejowania w handlu.
Oprócz tego zawarto tajną umowę wojskową, na mocy której Niemcy zobowiązały się do zaopatrzenia Armii czerwonej w broń i amunicję, zapewnienia pomocy w rozbudowie sowieckiego przemysłu zbrojeniowego oraz wsparcia przy pomocy instruktorów wojskowych.
Układ ten został odebrany w ówczesnej Polsce z najwyższym niepokojem, a rząd polski skrytykował go w specjalnym oświadczeniu.

4. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby premier Tusk przecież historyk, tych faktów nie znał.
Tym bardziej zastanawiające jest, że w momencie kiedy obdarowanie go taką nagrodą było na wiele miesięcy wcześniej, konsultowane z polską stroną, od tej propozycji się nie zdystansował.
Nagroda, której patronuje człowiek z takimi poglądami na Polskę, nie powinna być przyjęta przez premiera naszego kraju, chyba że ma on za nic patriotyczne postawy milionów Polaków.

I nic tutaj nie zmienia fakt, że patron nagrody żył blisko 100 lat temu, a teraz razem z Niemcami jesteśmy razem w Unii Europejskiej i NATO.
W ostatnich latach bowiem Niemcy i Rosja coraz częściej współpracują ze sobą ponad naszymi głowami, czego najbardziej wymownym przykładem, jest godzący w interesy wielu członków Unii Europejskiej w tym Polskę, Gazociąg Północny, nazwany zresztą przez Radosława Sikorskiego w 2006 roku (wtedy ministra w rządzie Prawa i Sprawiedliwości) gazociągiem Ribbentrop – Mołotow.

Rosja i Niemcy doprowadziły do realizacji tej inwestycji, choć godziła w unijną solidarność energetyczną i była 4- krotnie droższa od alternatywnej inwestycji przebiegającej drogą lądową.

Zbigniew Kuźmiuk

http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Do-czego-pr ... 72807095,n


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /