Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Tusk - ????????

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 01 wrz 2014, 18:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Donald Tusk będzie przewodniczącym niczego…

… a nawet gdyby był przewodniczącym czegoś i tak by nic dla Polski nie zrobił….

Media głównego nurtu w Polsce od kilku dni przedstawiają Donalda Tuska, który obejmie urząd Przewodniczącego Rady Europejskiej 1 grudnia, jako nowego „papieża” Unii Europejskiej, który będzie w stanie przewrócić Alpy, zmienić lewostronny ruch w Wielkiej Brytanii czy też zabronić Włochom produkcji Chianti. Tymczasem funkcja ta – tak naprawdę – oznacza wyłącznie symboliczną „władzę” czy wręcz ma charakter marionetkowy.

Wskazuje na to nie tylko prawo UE, ale dotychczasowa, dość groteskowa 5-letnia aktywność obecnego Przewodniczącego Rady Europejskiej, Belga Hermana Van Rompuy’a. Podkreślić należy, iż – jak to zwykle w UE bywa – nawet te realne kompetencje Przewodniczącego w pewnej mierze stoją w sprzeczności z tym, czym ma się zajmować tzw. Wysoki Przedstawiciel ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, którym została b. włoska komunistka Federica Mogherini, uległa wobec Kremla. Zastąpi ona Brytyjkę (także o lewicowych poglądach) Catherine Margaret Ashton.

Uprawnieniem Przewodniczącego Rady ma być bowiem reprezentowanie Unii Europejskiej na zewnątrz w sprawach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale „bez uszczerbku w stosunku do Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa”. Inaczej mówiąc UE będzie miała dwóch „ministrów spraw zagranicznych.

Funkcja, którą obejmie Tusk 1 grudnia, niektórzy próbują nazywać stanowiskiem „Prezydenta Unii Europejskiej”, co brzmi groteskowo, gdy się weźmie pod uwagę faktyczne uprawnienia Przewodniczącego, a dokładniej mówiąc, ich brak. Jego kompetencje określa art. 15 ust. 6 Traktatu o Unii Europejskiej. Przewodniczący Tusk będzie więc przewodniczył Radzie Europejskiej i prowadził jej prace, zapewniał przygotowanie i ciągłość prac Rady Europejskiej we współpracy z przewodniczącym Komisji, przedstawiał Parlamentowi Europejskiemu sprawozdanie z każdego posiedzenia Rady Europejskiej.

Rada Europejska składa się z głów państw lub szefów rządów państw członkowskich i – na mocy Traktatu z Lizbony – jest instytucją mającą za zadanie wyznaczanie ogólnych kierunków rozwoju Unii. Zbiera się tylko dwa razy w ciągu półrocza i podejmuje decyzje zazwyczaj w drodze konsensusu, czasem – w drodze głosowania. Przewodniczący Rady Europejskiej nie bierze udziału w takim głosowaniu, co także określa jego słabą pozycję.

Tak naprawdę Unią rządzą szefowie państw najsilniejszych, np. Niemiec, a nie marionetkowy Przewodniczący Rady Europejskiej, którym od 1 grudnia będzie Donald Tusk.

Jeśli już upatrywać gdzieś poza Angelą Merkel jakiegoś ośrodka realnej władzy, to jest nią Komisja Europejska, która pełni funkcję europejskiego quasi rządu, organu wykonawczego, odpowiedzialnego za bieżącą politykę. Niektórzy mówią, iż tak naprawdę rządzi Komisja Europejska z całą administracją, w której pracuje aż 25 tysięcy urzędników, co oczywiście paraliżuje sprawne działanie i prowadzi do korupcji, nepotyzmu, niegospodarności etc. ( np. już w 1999 roku wszczęto w tego typu sprawach śledztwo).

Tak więc cały medialny jazgot w Polsce, który ma nam wmówić, że nasz kraj spotkało wielkie szczęście i teraz wszechmocny Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk będzie dla Polski robił „cuda”, to kolejna seria kłamstw.

Nieco wcześniej wmawiano nam, że Jerzy Buzek jako Przewodniczący Parlamentu Europejskiego będzie naszym potężnym lobby w UE. Szybko okazało się, że to nieprawda. Także teraz funkcja Tuska ma charakter symboliczny.

Tusk został po prostu osobiście nagrodzony przez Angelę Merkel za uległość wobec UE (czytaj Niemiec) i to wszystko. To jemu ma być teraz dobrze, a nie Polakom. Gdyby nawet stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej wiązało się z jakimiś konkretnymi kompetencjami, Tusk nic by dla nas nie zrobił, gdyż jako premier udowodnił już, iż po pierwsze nie umie, po drugie – nie chce i po trzecie – i najważniejsze – nie może….

Marek Ciesielczyk
www.marekciesielczyk.com

http://oburzeni.pl/donald-tusk-bedzie-p ... m-niczego/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 26 wrz 2014, 07:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Wyszło niemieckie butne i gardzące szydło z worka....

Donald T. zakodowany

Wasz nowy „rzeźnik prasowy” Andrzej Rosiewicz

Były premier Donald T., który był często wygwizdywany na stadionach piłkarskich, korzystając z mistrzostw świata w siatkówce odbywających się w naszym kraju, wybrał się na mecz naszej reprezentacji. Niestety historia się powtórzyła: po zapowiedzi przez konferansjera obecności Donalda T. cała sala wybuczała i wygwizdała byłego premiera.

Podobno Donald T. tak się tym zdenerwował, że zabronił spółkom państwowym (między innymi PKN Orlen) sponsorowania Polsatu, który miał wykupione prawa do transmisji mistrzostw. Fakt ten poświadczył jeden z pracowników Polsatu. To spowodowało zakodowanie przez Polsat transmisji meczów naszej reprezentacji. Był to więc kolejny „prezent” byłego premiera dla naszego społeczeństwa, które kiedyś już nazwał: „wy, Polacy”. Donaldzie T., dziękujemy!

Po sensacyjnym zwycięstwie naszych siatkarzy na mistrzostwach świata rozradowany rezydent Bronisław K., który przedtem uprosił właściciela Polsatu, żeby odkodował dla Narodu finał z Brazylią (w ten sposób został ojcem Narodu), pogratulował naszym piłkarzom mistrzostwa świata. Siatkarze podobno się nie obrazili, a piłkarze wreszcie zostali docenieni.

A może rezydentowi wszystko kojarzy się z Ewą Kopacz, która wkrótce da nam takiego „kopa”, że ho, ho! PS

Jolanta K., żona byłego prezydenta Aleksandra K., uczyła nas w telewizji, jak jeść bezę.

Jej mąż Aleksander K. nauczył nas ostatnio, jak zachowywać się na Ukrainie:

Zaśpiewać z kartki hymn rosyjski, po rosyjsku.

http://www.naszdziennik.pl/wp/99717,don ... owany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 28 lut 2017, 17:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Komu potrzebny jest Tusk?

Obserwując polskie media, można odnieść wrażenie, że cała Europa dyskutuje dzień po dniu tylko o tym, czy Donald Tusk będzie dalej "Prezydentem Europy" i oczywiście nie może ona za nic zrozumieć, jak to się dzieje, że Polska najpewniej go nie poprze, choć to Polak i to jaki wielki - o czym śnił na żywo przed kamerami TVP INFO poseł PO Jerzy Fedorowicz. Rzadki odlot. Komu tak naprawdę potrzebny jest Donald Tusk na tym wielce "dekoracyjnym" stanowisku a zdecydowanie mało decyzyjnym, i jak wiele jest gotów uczynić, by król Europy nie musiał wracać do "zasr...... kraju", jak to pięknie ujęła pewna pani "rezyserka"? Jak zwykle, pełen troski o nasz kraj jest były prezydent Bronisław Komorowski, który posiadł poufne zapewne informacje, że przez ten spór o Donalda patrzą na Polskę jak na dom wariatów. Ciekawe jak na niego patrzyli Japończycy. Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest dość prosta. Zatrzymanie fotela szefa RE dla Tuska jest wygodne dla Niemców i dla lewicowo - liberalnej biurokracji brukselskiej. Dla Polski, w żadnym wypadku. Można to łatwo udowodnić. Nie kto inny, tylko Angela Merkel umieściła byłego premiera na tym intratnym stanowisku i oczywiście pozostawienie na nim swojego "dłużnika" jest dla niej wygodne, tym bardziej, że jej wybranek z Polski jest posłuszny jak nikt inny. Taki Timmermans czy inny lewak może by i chciał, żeby na drugą część kadencji zasiadł tam jakiś własny (czystej rasy zachodniej) socjalista lub trockista, ale prawdę mówiąc, przecież Donald Tusk gra z nimi w tej samej drużynie, czyli przeciw Polsce.



Słaba Polska, Polska kulturowo spacyfikowana, podporządkowana Brukseli i Berlinowi, z wyrugowaną z niej polskością - nienorlmalnością i z Drzewkiem Radości zamiast świąt Bożego Narodzenia to ich marzenie, jeden z ważnych celów, bo jest nas blisko 40 milionów, bo jesteśmy dużym państwem w środku kontynentu, jednym słowem krnąbrny kraj, a ludzie "nie stali się tacy jak my" - co ze smutkiem zauważył Frans Timmermans. Merytorycznie, Tusk niczym, dosłownie niczym się nie wyróżnił, co więcej, grał dokładnie tak, jak mu kazano: atakował własny kraj i polski rząd, popierał sankcje dla Polski, nie zrobił nic sensownego w sprawie Brexitu, zresztą, niech jego obrońcy wskażą choć jeden konkretny sukces Tuska w Brukseli. Poza tym, nikt nie będzie za niego umierał. Prawda jest taka, że Bruksela chce mieć na razie ze stanowiskiem szefa Rady Europejskiej święty spokój, nie ma zbyt wielu zwolenników nowego rozdania, bo sypie się cała konstrukcja Unii Europejskiej. A polityk z Gdańska już się sprawdził jako wyjątkowo dyspozycyjny i bez jakiejkolwiek własnej wizji sprawowania urzędu szefa RE. Nie może być w każdym razie poparcia Polski dla Donalda Tuska, bo on zapomniał, że jest Polakiem, zapomniał też, z drugiej strony, że nie wolno mu ingerować w politykę wewnętrzną krajów członkowskich. Woda sodowa tak mu uderzyła do głowy, że tryska już mu uszami, skoro uważa, że nie musi zabiegać o poparcie we własnym kraju.



Donald Tusk jest jeszcze być może potrzebny Platformie Obywatelskiej, ale w bardzo ograniczonym zakresie, czyli: siedź w Brukseli, sław nasze peowskie imię i nie wracaj. Będziemy Cię chwalić nad Wisłą do upadłego- zdaje się mówić zgodnie cała totalna opozycja. Ale czy Tusk w ogóle chce wracać do Polski, babrać się w tych konfliktach, zadymach, w myśleniu o kraju, który średnio interesował go, gdy był premierem, a już w ogóle przestał być jego ojczyzną w Brukseli? No i czekające go zarzuty kryminalne, których tak czy inaczej nie uniknie, no i ewentualnie Trybunał Stanu. Sporo tego. Niech więc Bruksela i Berlin zamartwiają się, kto jeśli nie Tusk, albo co zrobić, żeby to był właśnie Tusk. Naszym polskim zmartwieniem jest jedynie to, by na jego miejscu nie zasiadł ktoś jeszcze bardziej niechętny Polsce i zachodzącym u nas zmianom. Puszczona w obieg informacja o możliwym poparciu polskiego rządu Polski Jacka Saryusza - Wolskiego na stanowisko Przewodniczącego RE może być balonem próbnym, nie wiadomo do końca przez kogo puszczonym, w jakim celu, może być nawet nieoficjalną propozycją PiS... Za mało danych, by wyjść poza mgliste spekulacje. Że Saryusz - Wolski jest o kilka półek wyżej od swojego byłego szefa partii to truizm, ale nic z tego na razie nie wynika. Takie "newsy" podgrzewają jednak temat Tuska, który jest jednym ze stu pięciu innych tematów, o których dyskutuje się dziś w Europie. To komu potrzebny jest tak na ostro, tak na mus Donald Tusk? Z ludzkiego punktu widzenia najbardziej potrzebny jest Pawłowi Grasiowi.

28 lutego 2017 r.

http://benevolus.salon24.pl/759918,komu ... -jest-tusk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 09 mar 2017, 12:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Sam Tusk nie jest wart tego, aby o nim aż tak wiele rozważać, ale sytuacja z wyborem Tuska, bądź Saryusza Wolskiego na szefa RE, daje już dużo do myślenia, o tym jake mamy te demokracje w UE.

Kto boi się powrotu Donalda Tuska?

ARTUR STELMASIAK

Wystawienie Jacka Sariusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej już jest politycznym zwycięstwem PiS. Choć nie wiemy, jak sytuacja dalej się potoczy, to jednak pewne jest, że powrotu Donalda Tuska najbardziej boi się Grzegorz Schetyna

Debata wokół wyborów szefa Rady Europejskiej obrońcom Donalda Tuska przysparza wiele problemów, bo sam fakt, że najwyższe stanowisko w Unii Europejskiej piastuje Polak, jest argumentem mało przekonywującym. Może działać tylko na niskie uczucia zakompleksionej części społeczeństwa, która w szefie Rady Europejskiej widzi swoje osobiste dowartościowanie. W tym miejscu trzeba zadać zasadnicze pytanie: Co Prezydent UE Donald Tusk konkretnie zrobił dla Polski?

Na plus jego kadencji zaliczyłbym jego wrażliwość wobec Ukrainy, której niepodległość bez wątpienia jest w interesie Polski. Można spodziewać się, że polityk z Zachodniej Europy będzie patrzył na wojnę pomiędzy Ukrainą i Federacją Rosyjską w bardziej obojętny sposób. Z ponad 2-letniej kadencji przychodzi na myśl także forsowana przez Tuska tzw. unia energetyczna. Bez wątpienia byłby to polski sukces, gdyby nie fakt, że z tego zapisu wyłączono wspólne zakupy gazu. Efekt jest taki, że bezpieczeństwo energetyczne Polski nie wiele na tym może skorzystać, bo i tak główne europejskie zakupy gazu będą negocjowane pomiędzy Berlinem i Moskwą, z pominięciem Warszawy. Moskwa nadal będzie mogła więc dzielić państwa UE na równe i równiejsze.

Niestety, Donald Tusk podczas swojej kadencji wykazywał się poczynaniami, które stawiają go w roli opozycyjnej wobec polskiego rządu. - Chciałbym wam gorąco podziękować i wyrazić słowa najwyższego uznania. Jesteście dziś najlepszymi strażnikami polskiej reputacji w Europie i na świecie – mówił 17 grudnia 2015 r., czyli kilka godzin po tym, gdy zwolennicy KOD nielegalnie zablokowali wyjazd z Sejmu. Na tym jeszcze nie koniec, bo w Parlamencie Europejskim oficjalnie mówił o tym, że procedura wobec Polski, która może ewentualnie skończyć się sankcjami jest optymalna. Polski polityk dosyć jednoznacznie opowiedział się więc za karaniem Polski, co może odbić się negatywnie na naszej kondycji gospodarczej.

Bezpieczeństwo Polski też nie jest mocną stroną Donalda Tuska. W ramach swojej kampanii wyborczej na kolejne 2,5 roku szefa Rady Europejskiej wystosował on list do 27 państw członkowskich, w których nie szczędzi cierpkich słów wobec powyborczej sytuacji w USA. Polak, który krytykuje administrację nowego Prezydenta Donalda Trumpa, gdy nad Wisłą montowane są amerykańskie bazy wojskowe, działa tak, jakby robił wszystko na poczet swojej reelekcji, a zapominał o bezpieczeństwie militarnym Ojczyzny. Krytyka USA nie jest w interesie Polski, a zwiększenie dystansu pomiędzy Brukselą i Waszyngtonem obniża bezpieczeństwo całej UE.

Moim zdaniem Donald Tusk ciężko zapracował sobie na to, aby Polska go nie poprała. Początkowo wydawało się, że Warszawa będzie się biernie przyglądać jego wyborom – czyli nie wyrazi poparcia, ale nie będzie też głosu sprzeciwu. Sytuacja zmieniła się po oficjalnym zgłoszeniu kandydatury Jacka Syriusz-Wolskiego. Może nie ma on doświadczenia w kierowaniu rządem, ale kuluary europejskiej polityki zna znacznie lepiej od Tuska, bo z Brukselą współpracuje od połowy lat 90. Gdy został oficjalnie zgłoszonym kandydatem oświadczył, że wysiada z „Platformy na przystanku Polska”.

Zgłoszenie innego kandydata, niż wcześniej sobie wybrały europejskie salony, jest wydarzeniem bez precedensu. Nominacja jest również testem dla europejskiej demokracji – czy przywódcy państw kandydaturę potraktują poważnie, czy też wybiorą Polaka wbrew stanowisku władz Polski. Trudno dziś przewidzieć dalszy scenariusz, ale wydaje się, że polskie władze wiedzą co robią.

Posunięcie polityczne PiS trzeba rozpatrywać na dwóch płaszczyznach – międzynarodowej i wewnętrznej. Jeśli chodzi o politykę międzynarodową, to PiS może zyskać jako twardy gracz. Istniej również realna obawa, że przewodniczący Donald Tusk podczas drugiej kadencji nie będzie miał już nic do stracenia, a więc nic go nie powstrzyma przed jeszcze większą krytyką Warszawy i wspieraniem opozycji w Polsce. W takich okolicznościach trudno sobie wyobrazić, że politycy PiS będą popierać opozycję wobec samych siebie. Nawet, gdy dojdzie do wyboru polityka spoza nominacji dwóch Polaków, to wydaje się, że nowy przewodniczący będzie starał się tak prowadzić politykę, aby nadmiernie nie drażnić Polski.

Jednak najwięcej do ugrania PiS ma w polityce krajowej. Popierając Donalda Tuska rząd popierałaby nie tylko krajową opozycję, ale także stałby się współodpowiedzialny za jego unijną politykę. W następnej kampanii wyborczej PiS byłby atakowany za to, że pozornie różni się od PO, bo przecież wspierał jej lidera. Jeżeli Donald Tusk zostanie przewodniczącym na kolejną kadencje, to PiS będzie mogło krytykować jego poczynania, jako nie swojego, a nawet nie polskiego kandydata. Gdyby jednak lider Platformy nie został wybrany na drugą kadencje, to powróci do kraju na tarczy, jako przegrany. Oczywiście opozycja i spora część mediów będzie wmawiała opinii publicznej, że straciliśmy ważne stanowisko w UE, ale nawet przeciętny obserwator życia politycznego doskonale wie, że Prezydent Europy niewiele zrobił dla Polski.

Szybki powrót do Polski Donalda Tuska jest więc na rękę partii rządzącej. Mam też wrażenie, że ucieszyliby się z tego niektórzy politycy PO, którzy po przegranych wyborach zostali wyrzuceni za burtę lub odstawieni na boczny tor. Dlatego największym orędownikiem drugiej kadencji Tuska, jest przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Jednak to poparcie nie jest powodowane sympatią do Tuska i poparciem jego dotychczasowej polityki, ale strachem przed powrotem największego wroga. Kolejnej wojny domowej Platforma może już nie przetrzymać i wiadomo, kto na tym najbardziej skorzysta.

http://www.niedziela.pl/artykul/27546/K ... alda-Tuska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 10 mar 2017, 20:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Pytanie, czy Tusk był kiedykolwiek lojalny wobec Polski, bo wobec Niemiec jest zawsze?
Nie dziwi jednak to, gdyż Niemiec z polskim obywatelstwem nie ma obowiązku lojalności wobec Polski.
Ale dlaczego tak się stało, że Niemiec przez tyle lat był premierem Polski?


Nielojalny wobec własnego kraju

Wczoraj w Brukseli 27 krajów członkowskich zdecydowało się głosować za wyborem Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej, premier Beata Szydło była przeciw.

Polski rząd nie mógł poprzeć kandydatury Donalda Tuska na to stanowisko co najmniej z dwóch powodów.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy nie był on bowiem neutralny w stosunku do rządu premier Beaty Szydło (tak jak zgodnie z unijnymi zasadami powinien być wysoki urzędnik europejski) i niestety jest zagrożeniem dla przyszłości UE.

Wobec Polski nie tylko nie był neutralny, ale wręcz szkodził naszemu krajowi, o czym świadczy jego zaangażowanie, a w zasadzie wręcz skłanianie Komisji Europejskiej, aby rozpoczęła wobec nas procedurę badania praworządności.

W momencie kiedy KE badała, czy może rozpocząć wobec Polski tę procedurę, służby prawne Rady kierowanej przez Tuska zgłosiły poważne zastrzeżenia, między innymi takie, że Komisja wychodzi w ten sposób poza swoje kompetencje.

Po interwencji Tuska zastrzeżenia te zostały wycofane i od tamtej pory procedura ta jest wobec Polski prowadzona (w tej chwili trwa II jej etap), a sam przewodniczący Rady, przemawiając na ten temat w PE pod koniec grudnia 2015 roku, powiedział, że procedura, która formalnie może się skończyć odebraniem Polsce głosu na posiedzeniach Rady, jest – jak to zgrabnie ujął – „optymalna”.

Był on także zwolennikiem wprowadzenia relokacji imigrantów (wpłynął na ówczesną premier Kopacz, aby zagłosowała na Radzie za tym rozwiązaniem), choć wcześniej w ramach Grupy Wyszehradzkiej uzgodniliśmy, że będziemy głosowali przeciw niemu.

Konsekwencją wprowadzenia tego mechanizmu (ze 160 tysięcy imigrantów Polsce przypadło 12 tysięcy) i niechęci wielu krajów do jego realizacji było ogłoszenie przez KE w maju 2016 r. systemu kar za nieprzyjmowanie wyznaczonej liczby imigrantów (250 tys. euro za każdego nieprzyjętego), co mogło nas kosztować nawet 3 mld euro.

Dobrze, że w ostatnich miesiącach Grupa Wyszehradzka pod przewodnictwem naszego kraju zgłosiła w sprawie problemów imigracyjnych koncepcję tzw. elastycznej solidarności (zdecydowana ochrona granic zewnętrznych UE i pomoc dla uchodźców w pierwszym bezpiecznym kraju) i tamto rozwiązanie nie jest realizowane, ale niestety prawnie obowiązuje, ponieważ przegłosowała je kwalifikowana większość, w tym niestety rząd Ewy Kopacz.

Wczorajszy wybór Donalda Tuska został jednak dokonany przez większość przywódców państw należących do UE ze złamaniem zasady wyboru na wysokie unijne stanowisko człowieka, który nie miał poparcia rządu kraju, z którego pochodzi.

Co więcej, on wcale o to poparcie się nie ubiegał, można nawet stwierdzić, że wręcz ostentacyjnie obnosił się z tym, że go nie ma, ba, że zostanie wybrany, bo ma poparcie swojej największej promotorki kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Tusk zgodził się kandydować mimo tego, że polski rząd zgłosił swojego kandydata europosła Jacka Saryusz -Wolskiego, co oznacza, że niestety wybrał nielojalność wobec własnego kraju.

Jeżeli Donald Tusk będzie chciał po kolejnej kadencji wrócić do krajowej polityki, jak przepowiada wielu polityków obecnej opozycji, to ta wczorajsza nielojalność wobec własnego kraju będzie odbijać mu się czkawką.

Mówiąc wprost, wręcz trudno sobie wyobrazić, żeby Donald Tusk mógł wystartować choćby w wyborach prezydenckich w 2020 roku w sytuacji, kiedy będzie miał w życiorysie sprawowanie ważnej unijnej funkcji z poręczenia Niemiec, podczas gdy jego własny kraj był temu przeciwny.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/177889 ... kraju.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 10 mar 2017, 22:41 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Kundel Angeli Merkel znowu został wybrany ...

Pasował im w tej roli, to go znowu wybrali.

Europejscy populiści, globaliści, sprzedawczyki, wybrali Donalda Tuska na drugą kadencję.

Przez kolejne dwa i pół roku będzie przewodniczącym Rady Europejskiej.

Wszyscy oprócz Polski głosowali za kandydatem czerwonych, za osobą,

która jest w stanie sprzedać wszystko i wszystkich.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 30 kwi 2017, 22:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Pogróżki Tuska wobec Polski z powodu konsul z Ohio ośmieszają szefa RE

Nie służą także jego pozycji w Europie. Rozdmuchiwanie tej drobnej sprawy pokazuje nie tylko małostkowość ale także mściwość w sprawach jednak prywatnych. A także skłonność do wytaczania ciężkich armat z błahego powodu. Może także spowodować upowszechnienie znienawidzonego przez szefa RE jego wizerunku w niemieckim mundurze, który nawet jeśli nie zostanie skomentowany głośno przez najwyższe europejskie gremia, to mniejszym graczom może dostarczyć satysfakcji i umocnić w przekonaniu, że wszyscy brukselscy urzędnicy to jednak ludzie Berlina

Wiemy wszyscy jak Trump został potraktowany przez media a także polityków w USA i w Europie. Podobnie traktowana jest Merkel, której Grecy czy Turcy jeszcze bardziej nie żałują ostrej karykatury. Karykatury nie raz obrzydliwej i wulgarnej. Nie mamy jednak żadnej wieści o pogróżkach czy wytaczanych z tego powodu procesach. Politycy skrzętnie tego unikają. Teraz wściekłość Tuska może się również za oceanem rozpowszechnić.

Konsul honorowa stanu Ohio oczywiście nie powinna zrobić tego co podobno zrobiła (albo i nie zrobiła i wtedy mamy sytuację zagadkową) bo reprezentuje Państwo Polskie. Ale się zdarzył taki incydent i trzeba go szybko załatwić lub wyjaśnić. Natomiast incydenty z ambasadorem RP, Sznepfem, wobec polskich władz przeszły jakoś prawie bez echa choć słusznie jego misja nie została przedłużona.

„- Mogę z przykrością stwierdzić, że do tej pory prokuratura nie wykazywała gorliwości, żeby ścigać z urzędu te ewidentne wykroczenia, czy przestępstwa, dlatego tym razem postanowiliśmy - bo to jest oczywiście za moją zgodą - jednak skłonić prokuraturę do działania"- powiedział Tusk dziennikarzom w Brukseli. Dodał, że "skandal ten będzie też kosztował Polskę", bo - jak przekonywał - cała sprawa fatalnie wpływa na reputację naszego kraju zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie”

Jak widać Tusk nie dostrzega śmieszności swojego zachowania. Ani też nieprzyzwoitości swoich słów. Liczy na jakąś międzynarodową akcję w obronie swego naruszonego wizerunku. Polonia, która nie jest ani zbyt odważna ani też aktywna w porównaniu do innych nacji, w jednym sprawdza się nieźle - w patriotycznych protestach. Natomiast pani Maria Szonert - Binienda ma opublikowany swój życiorys w Wikipedii, z którego wiele się dowiadujemy o jej losach gdy w stanie wojennym opuściła kraj i po trudach asymilacji doszła do pozycji naukowej na uniwersytecie w Akron, i z takiej kariery Polska jest dumna. Pani ta zaangażowała się w badanie katastrofy smoleńskiej i być może ten wątek stał się okazją do takiej złości Tuska.

Pozostaje otwartym pytanie czy człowiek tak jednak uwikłany w niewyjaśnione sprawy w Kraju powinien być szefem Rady Europejskiej? Po sprawie niejasnej współpracy z FSB otwiera się niewyjaśniona katastrofa smoleńska.

30 kwietnia 2017 r.

http://bratbrata.salon24.pl/775043,pogr ... a-szefa-re


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 16 cze 2017, 16:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Tuszczyna usłużność wobec niemieckiego kolonizatora Polski już nie jest ukrywana, ani przez niego, ani przez Niemców.

To nie dlatego Tusk zaszczekał.

Ludz
Lud
LuTo nie dlatego tusk zaszczekał.
Ludzie dali się Tuskowi wkręcić i patrzą na to, co im pokazuje.
Taka anegdotka:
Jakiś facet codziennie przejeżdżał przez granicę dziecinnym wózkiem wypełnionym piaskiem. Celnicy codziennie gmyrali w tym piasku i nigdy nic nie znaleźli. Facet przemycał wózki.

(Opłakując dziś ofiary, pamiętamy o odwadze tych, którzy z oddaniem i narażeniem swojego życia i swoich rodzin nieśli im pomoc. Warto przypomnieć, że podczas II Wojny Światowej tylko w Polsce karą za pomoc udzielaną Żydom była śmierć, a w związku ze stosowaną przez niemieckich okupantów zasadą odpowiedzialności zbiorowej ofiarą represji padały całe rodziny, a niekiedy także całe lokalne społeczności )

Nie po to Niemcy od lat próbują zamazać to słowo, gdy towarzyszy negatywnym konotacjom, by teraz znowu świat je usłyszał, a Beata od ostatniego występu staje się nieco za bardzo popularna i jej słowa zbierają coraz więcej przychylności, by tego nie chcieć zagłuszyć. Prawda, że głośno jest o czym innym? Angela się obruszyła, szarpnęła za smycz, Tusk zaszczekał.
Fajny komentarz widziałam do tematu: Zobaczycie, że Tusk z Niemcami niedługo napadnie na Polskę!

http://gerda.salon24.pl/786519,to-nie-d ... zaszczekal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 10 lip 2017, 15:17 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Wrogowie Polski robią wszystko, aby odzyskać władzę. Pozycja PO jest coraz słabsza, .N się skompromitowała totalnie, KOD także - trzeba więc tworzyć coś nowego, coś na wzór Platformy Obywatelskiej z roku z 2002 roku, kiedy to "ojcami chrzestnymi" byli : Olechowski, Tusk, Płażyński. Tyle że teraz Tusk jako "chrzestny ojczulek" raczej nie odegra takiej roli jak ta trójka w 2002 roku. Sam jest skompromitowany i ma coraz mniejsze poparcie. Bądź co bądź próby powołania nowej formacji, która zdolna byłaby powalczyć z PiS-em o władzę, będą przez wrogów Polski podejmowane.


Jego wrogiem liderzy PiS i PO. Czy Donald Tusk zostanie „ojcem chrzestnym” nowej partii?

Obrazek

Czy na polskiej scenie politycznej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku dojdzie do „aksamitnej rewolucji”? Tak! – przekonuje dziennik „Rzeczpospolita”. Wszystko za sprawą Donalda Tuska, byłego premiera i obecnego szefa Rady Europejskiej, który „sonduje możliwość budowy nowej partii”.

Zdaniem redaktorów Zuzanny Dąbrowskiej i Michała Kolanko, autorów artykułu pt. „Czy Tusk wróci z nową partią”, Platforma Obywatelska, partia rządząca w Polsce w latach 2007-2015, a obecnie największa siła opozycyjna, „pod obecnym kierownictwem nie ma już ani energii, ani pomysłów, by realnie powalczyć o władzę”. Dowodami potwierdzającymi tę tezę są: „mocno nieudane dla partii Grzegorza Schetyny starcie z PiS przy okazji kongresu w Przysusze” oraz kolejne wypowiedzi polityków PO i ich pomysły związane z kwestią przyjmowania przez Polskę uchodźców, czemu sprzeciwia się zdecydowana większość Polaków.

Publicyści podkreślają, że pozycja Grzegorza Schetyny słabnie z każdym dniem i coraz mniej osób wierzy, że będzie on w stanie poprowadzić PO do zwycięstwa z PiS. „A to sprawia, że wzmacnia się nacisk na utworzenie alternatywy” – czytamy w dzienniku.

Decyzje w tej sprawie zapadną najprawdopodobniej po wyborach samorządowych zaplanowanych na październik 2018. „Papierkiem lakmusowym” będzie przede wszystkim wybór kandydata na prezydenta Warszawy. Na chwilę obecną brani są pod uwagę dwaj politycy – Andrzej Halicki, przedstawiany jako „człowiek Grzegorza Schetyny” oraz Rafał Trzaskowski kojarzony z grupą Ewy Kopacz wspierającą „powrót Tuska”.

Autorzy zaznaczyli, że fakt zastanawiania się przez przewodniczącego Rady Europejskiej nad powołaniem nowej partii nie oznacza, że będzie jednocześnie jej przewodniczącym, a co najwyżej „ojcem chrzestnym”.

Najbardziej prawdopodobna na chwilę obecną wydaje się opcja zaprezentowana w programie „Jeden na Jeden” przez Michała Kamińskiego z Unii Europejskich Demokratów. – Niech pan sobie wyobrazi taką sytuację, że oto byli prezydenci Polski – Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski – proszą Władysława Frasyniuka o stworzenie komitetu obywatelskiego, tak jak komitet obywatelski pokonał komunistów w 1989 roku, i mówią mu: Władku, stwórz taki komitet wszystkich partii opozycyjnych i wygraj wybory z PiS-em – powiedział.

O tym, że sytuacja jest „nieciekawa” poinformował „Rzeczpospolitą” jeden z bliskich współpracowników obecnego lidera PO, który chciał zachować anonimowość. – Już kiedy w kwietniu (Donald Tusk – przyp.) przyjechał pociągiem na przesłuchanie w prokuraturze, w Platformie zaczęło się mówić o tym, że to już są dwie odrębne grupy, że Donald nie spotkał się wtedy z Grzegorzem nie dlatego, że nie miał czasu, tylko dlatego, że już nie mają o czym rozmawiać – powiedział dziennikowi.

„Perspektywa rozłamowa” jest bardzo możliwa i dlatego Grzegorz Schetyna przesunął „prezentację samorządowych kandydatów PO z lipca na koniec roku”. Tym zabiegiem przewodniczący byłej partii rządzącej chce „scementować” środowisko Platformy i „upewnić się co do lojalności wszystkich ważnych kandydatów”, a także obronić struktury partii przed „charyzmą Donalda Tuska”.

Źródło: „Rzeczpospolita”

TK

https://www.pch24.pl/jego-wrogiem-lider ... 966,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 12 lip 2017, 13:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Projekt „Tusk” bardzo niepewny

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Donald Tusk podobno sonduje możliwość budowy nowej formacji politycznej. Czy to oznacza, że rozważa powrót na krajową scenę polityczną?
Nie wykluczałbym tego manewru. Nie sądzę, żeby ta informacja była przypadkowa. Co by nie powiedzieć Donald Tusk po zakończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej musi sobie znaleźć swoje miejsce na ziemi, musi mieć gdzieś wrócić. Polityka – zwłaszcza, kiedy się było na szczytach władzy – działa jak narkotyk. Z uwagi na to, co dzisiaj wyprawia Platforma, nie jest to najlepsze miejsce do powrotu do łagodnego lądowania dla byłego premiera.

Pytanie tylko, czy bardziej będzie się mu opłacało powrócić do Polski – na niepewny grunt, czy może znaleźć sobie spokojną, bez większej odpowiedzialności i – co istotne –dobrze płatną posadkę w Brukseli?
– Donald Tusk ma jeszcze dużo czasu, żeby podjąć decyzję, co do swojej przyszłości, ale przypomnę to, co już niejednokrotnie mówiłem, że z tego parlamentu wyjdą jeszcze – przynajmniej – dwie siły polityczne. I jak widać te moje przewidywania powoli zaczynają przybierać realne kształty. Nie chce mi się wierzyć, że Platforma przetrwa na scenie politycznej w dotychczasowej formie. Również Nowoczesna, która miała wielkie ambicje, aby przejąć stery partii wiodącej w opozycyjnym nurcie, dziś dryfuje po bezkresnych sondażowych morzach i coraz bardziej dochodzi do ściany. W praktyce oznacza to, że zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku trzeba będzie podjąć jakąś decyzję: co dalej i ewentualnie z kim.

Jakie są szanse powodzenia inicjatywy Donalda Tuska?
– To jest tak jak w dowcipie o zającu i wilku, a mianowicie – nie jest ważny temat pracy magisterskiej, ale istotne, kto jest promotorem! Jeśli – w tym wypadku – promotorem ma być Donald Tusk, to nie ma co ukrywać, że środowisko osób mu bliskich czy przychylnych jest ciągle dosyć silne, co więcej – ma parcie na władzę. Ponadto – paradoksalnie – im mniej Tuska w Polsce, im ciszej o nim nad Wisłą, tym bardziej jego notowania rosną. W tym aspekcie należałoby się zastanowić: czy podawanie jego nazwiska do wszystkich przeprowadzanych sondaży prezydenckich jest przypadkiem, czy może zamierzonym, przemyślanym działaniem. Ten mechanizm polega na tym, że z jednej strony nie wymazuje się człowieka z pamięci czy świadomości obywateli, potencjalnych wyborców, a z drugiej strony – mimo, iż jest w Brukseli, to ciągle jedną nogą jest obecny w życiu politycznym Polski.

Może – jak Pan zauważył – to sondowanie nastrojów społecznych ma na celu perspektywę startu Tuska w wyborach prezydenckich?
– Dokładnie tak jest. Sponsorzy czy promotorzy Nowoczesnej doskonale wiedzą, że kapitał zainwestowany w ten projekt, który okazał się niewypałem, tak czy inaczej musi się im zwrócić. Z całą pewnością beneficjentem nie jest tu ani Ryszard Petru, ani Grzegorz Schetyna. Politycy, którym się wydawało, że będą rządzić wiecznie, pamiętają i tęsknią do tłustych ośmiu lat przy władzy, a Donald Tusk kojarzy się im jako ten, który uosabia w nich czas władzy, za którą spoglądają z utęsknieniem. Należy się zatem spodziewać, że będziemy mieli wariant czy też próbę powtórki z historii i dążenie do tego, co było przez osiem lat, aby było tak, jak było. Czy to się uda…? Pokaże czas.

Ale czy na polskiej scenie politycznej jest miejsce dla nowej partii?
– To jest pytanie o pieniądze, jakie w ten projekt zostaną zainwestowane. Polska scena polityczna jest trochę jak worek bez dna i jest w stanie wchłonąć wszystko. Poza tym w polskim parlamencie nie mamy dziś formacji lewicowej, nie ma też formacji liberalno-europejskiej, jest zatem obszar do zagospodarowania. I Donald Tusk jako cwany lis sprytnie może przygotować nośne hasła i powalczyć, a przynajmniej spróbować powalczyć o nowe polityczne szczęście.

Kto mógłby zasilić nową ewentualną formację polityczną?
– To jest pytanie bardziej do polityków z Platformy i Nowoczesnej. Jednak z całą pewnością w tych szeregach jest całe grono osób, które z chęcią zmieni barwy i przyklei się do nowej formacji, a wszystko po to, aby powrócić do czasów rządów Donalda Tuska.

Tylko czy Polacy kupią te same mocno zgrane nazwiska pod nowym szyldem?
– A jakże…?! Przecież Donald Tusk dzisiaj na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej, z dala od Polski, na obczyźnie przechodzi polityczny czyściec. Proszę zwrócić uwagę, że nikt o nim – poza wplataniem jego nazwiska do sondaży – głośno nie mówi. Nikt też – póki co – nie stawia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu, o czym jeszcze nie tak dawno się mówiło, a jego polityczni koledzy z Platformy skrzętnie bronią dobrego imienia swego dawnego szefa. Mamy zatem hasła o pasmach sukcesów i wielkich dniach chwały dla Polski, które rzekomo miały miejsce podczas ośmiu lat rządów tej politycznej formacji. Tym sposobem buduje się mit. Niestety, pamięć ludzka jest ulotna, a łaska wyborców na pstrym koniu jeździ i wbrew pozorom możemy się zdziwić, kiedy nagle się okaże, że Donald Tusk jest bohaterem narodowym. W tym kierunku to wszystko zmierza.

Nawet zakładając ten – moim zdaniem – czysto teoretyczny scenariusz, czy tacy politycy jak Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz mają przed sobą polityczną przyszłość?
– A kto mówi, że Donaldowi Tuskowi chodzi o tych wspomnianych przez pana redaktora polityków…? Tusk to spryciarz, który dobrze wie, że stawianie na zgrane karty nie ma sensu. On nie postawi na osoby, które dzisiaj usiłują się wybić na niepodległość albo uzyskać polityczną niezależność, którzy zapomnieli o nim albo robią wszystko, żeby to samo zrobili potencjalni wyborcy. Donald Tusk doskonale pamięta, kto wyszedł mu na spotkanie na Dworzec Centralny w Warszawie, kto go witał, kiedy zmierzał na przesłuchanie do prokuratury. Grzegorz Schetyna nie był w tym tłumie, bo nie wszyscy w Platformie płaczą po Donaldzie Tusku, i on o tym wie, co więcej, z całą pewnością zapamięta tych, którzy się od niego odcinają.

Programowo, wokół czego można skupić uwagę Polaków, bo straszenie PiS-em jak widać się nie sprawdza?
– To jest problem Donalda Tuska i kolegów z Platformy oraz z Nowoczesnej. Proszę wybaczyć, ale nie mam zamiaru im podpowiadać gotowych scenariuszy, jak przejąć wadzę w Polsce. Niech sami próbują coś wymyśleć. Póki co, kiepsko im to wychodzi i wszyscy, którzy obserwują wydarzenia na polskiej scenie politycznej, to widzą.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... pewny.html

Wydaje mi się, że PO takich dokonaniach, za które w czasie wojny byłaby kula w łeb, to w czasie pokoju jest tylko jedna możliwość.
Tusk jedyną partię jaką mógłby jeszcze założyć to tylko wśród współwięźniów. Jeżeli tam się jednak nie znajdzie to powtórzę za Pograbkiem z filmu "Pograbek" ..."nie ma sprawiedliwości na tym świecie"....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 03 paź 2017, 18:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Aktualne problemy byłego herszta bandy PO.

Co zanika u Tuska, a co wzrasta...

W Brukseli dar jasnowidztwa zaczął u niego zanikać....
Jeszcze niedawno Donald Tusk wahał się, czy może sam oceniać cele i intencje polskiej prokuratury. I na tej podstawie podejmować decyzje, ignorujące interes państwa. Jeżeli założymy, że prokuratura jak i np. sądy należą do najważniejszych instytucji, regulujących życie społeczne w imieniu państwa. O tej niepewności świadczył przyjazd miesiąc temu na przesłuchanie w sprawie umowy zawartej między tajnymi wojskowymi służbami rosyjskimi a polskimi.

Od dziś się już nie waha. - Państwo to ja – zdecydował w swoim najnowszym oświadczeniu, ogłoszonym w zaprzyjaźnionym obrazkowym medium TVN. Jednocześnie ustanowił siebie jako jednoosobowe ciało, zwane „Komisją do spraw rozstrzygania, czy oni, aby nie przesadzają”. Oni – to znaczy prokuratura. – Bo jeśli tylko oni przesadzą, to mnie nigdy nie zobaczą – mówi Donald Tusk, obywatel Polski, pełniący tymczasowo, a dokładnie jeszcze dwa i pół roku, funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej.
- Po prostu, muszę im to powiedzieć, aby nie mieli złudzeń, że zgodzę się na to, żeby przesadzali.
- Tu już nie chodzi tylko o zasłanianie się immunitetem, kiedy wezwania na przesłuchania przeszkadzałaby w mojej szczytnej i ważnej pracy, bez której Unia Europejska by się rozpadła. Choć w takich przypadkach też musiałbym skorzystać z immunitetu. Chodzi o coś bardziej podstawowego. O przesadę. Mogą mnie wzywać, pytać nawet mogą, byle by nie przesadzali. A wszystko na to wskazuje – ja to dość jasno widzę – że mają ochotę przesadzać – komunikuje prokuraturze za pośrednictwem TVN Donald Tusk.

- A ja na to godzić się nie będę. Lojalnie ostrzegam, jakiem przewodniczący - dodaje.
W tej sytuacja prokuratura jest bezradna i bezbronna. Myślała sobie, że potrafi ukryć to, iż ma ochotę przesadzić. Może wobec innych ta sztuka by się jej udała. Ale nie wobec naszego premiera jasnowidza. Przykład tego niezwykłego daru. Proszę bardzo. Już latem 2014 miał widzenie, że od grudnia będzie mieszkał w Brukseli. Mógł więc w Sejmie spokojnie zapewniać, że najpóźniej w ciągu kilku miesięcy wyświetli aferę podsłuchową z restauracji „Sowa i Przyjaciele” oraz „Amber Room”. Dzięki temu widzeniu miał znośne ostatnie miesiące w Polsce.
W Brukseli ten dar jasnowidztwa zaczął u niego zanikać. Wszyscy w Polsce wiedzą, bo wszędzie o tym piszą, że prokuratura chce zapytać Tuska, dlaczego w Polsce po sprowadzeniu zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, władze nie zgodziły się na przeprowadzenie ich sekcji? A on jeden mówi, że nie wie.

Za to wzrósł poziom ignorowania własnego państwa.

http://www.stefczyk.info/blogi/sprawy-w ... 0118637130


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 11 lis 2017, 22:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
"Nocna zmiana" znów jawnie węszy w naszej Ojczyźnie. Nie chcą dać nam pożyć po ludzku i po naszemu. "Sprzedam Polskę" próbuje tym razem inną drogą. Nie poprzez nienormalność polskości, ale poprzez granie patriotyzmem.

TW Oskar walczył kiedykolwiek o niepodległość Polski?

Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków; żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm - powiedział dzisiaj rano Donald Tusk, który przyleciał do Polski, aby wziąć udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości.

Prezydent Andrzej Duda - jak co roku - wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich b. prezydentów i b. premierów; Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy.

W sobotę po wylądowaniu na warszawskim lotnisku Tusk mówił dziennikarzom, że tegoroczne obchody Święta Niepodległości to ważne preludium dla roku stulecia niepodległości.

"Tej niepodległości, którą Polacy wywalczyli wspólnie, mimo wszystkich dzielących ich różnic i tak samo dzisiaj, wzajemne zrozumienie, wzajemny szacunek i solidarność to warunki utrzymania naszej niepodległości, nie mam co do tego żadnych wątpliwości" - oświadczył b. premier.

Ale były szef Platformy Obywatelskiej nie wytrzymał - i wykorzystał okazję do wtrącenia się w wewnętrzną politykę, a przede wszystkim ataku.

"To jest święto wszystkich Polaków. Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków, a nie jednej partii. Żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm. Jestem przekonany, że to święto można obchodzić z uśmiechem na ustach i z radością w sercu, bo naprawdę jest z czego się cieszyć, z czego być dumnym. Bez wrogich okrzyków i bez zaciśniętych pięści" - podkreślił.

"Dlatego przyjechałem po to, żeby powiedzieć wszystkim pozytywnie myślącym rodakom: nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny" - zaznaczył.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

................................................................................

""Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń?
Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.
Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać...

Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej.
I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."
Donald Tusk (Tygodnik Znak, nr 11–12/1987)


"Zdrajco, zdrajco, po trzykroć zdrajco !"

https://www.salon24.pl/u/spike/821643,t ... osc-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 14 lis 2017, 14:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Donald, o którego za dużo. Szkice do portretu

Obrazek

Pamięć wyostrza, uskrajnia, ale dokonuje również selekcji, gubi szczegóły. Tymczasem Donalda Tuska bardziej od emocjonalnych epitetów i pokrzykiwań pogrążają fakty, wypowiedzi, właściwe mu zachowania. Dlatego warto je przypomnieć.

W sieci najczęściej wypomina się dziś byłemu premierowi wypowiedź głoszącą, że polskość to nienormalność. Na poziomie emocjonalnej sprzeczki, ideowej awantury w internecie zarzut odnoszący się do problemów tożsamościowych Donalda Franciszka T. wydaje się młodym Polakom najważniejszy, najbardziej obciążający.

Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu – brzmi najczęściej cytowany jej fragment.

Łatwo zrozumieć, dlaczego wyrwana z kontekstu, raczej szpanerska, niż przemyślana, nieudolnie wzorowana na Gombrowiczu wypowiedź młodego Tuska w ankiecie miesięcznika „Znak”, z roku 1987, budzi emocje wśród przedstawicieli pokolenia, które po ćwierćwieczu zohydzania polskości triumfalnie wraca do przeżywania patriotyzmu w jego nowej, odświeżonej formie.

Trudno jednak podzielać przekonanie, że werbalne kwestionowanie polskości przez trzydziestoletniego gdańszczanina, to coś najgorszego, co Rzeczpospolitą i jej obywateli od Donalda Tuska spotkało.

Landyzacja pod maską samorządności

Znacznie większy ciężar gatunkowy ma polityczna wymowa referatu wygłoszonego przez Tuska pięć lat później, w czerwcu 1992, podczas II Kongresu Kaszubskiego. Trzydniowa impreza zorganizowana w Gdańsku przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie pod hasłem „Przyszłość kaszubszczyzny” rozpoczęła się zaledwie w tydzień po nocnym odwołaniu premiera Jana Olszewskiego, w którym – co poświadcza „Nocna zmiana”, jeden z najważniejszych dokumentów filmowych epoki – wziął również udział rezolutny Donald Tusk.

35-letni wówczas poseł i od roku przewodniczący Kongresu Liberalno-Demokratycznego, w wystąpieniu, zatytułowanym „Pomorska idea regionalna jako zadanie polityczne”, sformułował strategię i taktykę dekompozycji Polski jako państwa unitarnego na rzecz państwa regionalnego, z wyraźnym położeniem nacisku na odrębny od polskiego interes Pomorza i Kaszub.

Trzeba przyznać, że zrobił to zręcznie. Wbrew temu, co sugerowano, a sprawa była swego czasu w sieci dość głośna, tekst upubliczniony w materiałach pokonferencyjnych nie zawiera postulatów utworzenia pełnej autonomii z własną walutą czy wojskiem, ale i bez tego jest całkiem przejrzysty oraz niepokojący.

Przywołując nazwisko zasłużonego dla idei regionalizmu, ale także dla Solidarności pisarza Lecha Bądkowskiego i szermując kategorią ‘samorządności’, nie jakiejś tam autonomii, rytualnie pomstując na peerelowski centralizm oraz biurokrację, a także oczywiście na polskie „nacjonalistyczne resentymenty i ksenofobie” Tusk m.in. powiedział podczas kongresu:

Tak więc pierwszym etapem wybijania się Pomorza na samorządność (podobnie jak innych aspirujących do tego regionów) będzie nie bunt prowincji przeciw centrum, ale aktywne uczestnictwo w reformowaniu centrum. (...) Konieczne jest uczestnictwo regionalistów w debacie konstytucyjnej i w pracy nad innymi aktami legislacyjnymi. Tak długo bowiem, jak trwać będzie w Polsce centralistyczny model władzy, jak długo większość decyzji zapadać będzie w Warszawie – marzenie o państwie regionalnym pozostanie utopią. [podkr. wż]

Ten fragment, mimo użycia terminu ‘bunt’, nie brzmi jeszcze zbyt alarmistycznie. Ale w połączeniu z frazą: nie będzie samorządnego regionu pomorskiego – i żadnego innego – bez zasadniczych zmian ustrojowo-gospodarczych w skali całego kraju. Ich zdynamizowanie i ukierunkowanie to jeden z głównych postulatów regionalistów – powinien zapalić światełka ostrzegawcze.

Przekładając z kongresowo-kaszubskiego na polski: młody jeszcze wtedy polityk Tusk pod osłoną idei samorządności i regionalizmu sformułował postulat przeprowadzenia zmian, które – gdyby udało się je w pełni zrealizować – skutkowałyby rozbiciem unitarnego państwa i podziałem jego terytorium. Postulowana landyzacja terytorium kraju wychodziła (oczywiście przypadkiem) naprzeciw lansowanemu wtedy przez Berlin/Brukselę konceptowi transgranicznych euroregionów.

Pomorski taktyk i technolog władzy

Szukając skutecznej taktyki, która prowadziłaby do celu, Donald Tusk, w latach 80. zarabiający na życie w Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych „Świetlik”, podczas czerwcowego kongresu zalecał Kaszubom metodologiczną dyskrecję poczynań: Wiele wskazuje na to, że inteligentnie prowadzona kampania antybiurokratyczna podnosząca walory samorządności, także w wymiarze finansowym (podatki) powinna być dobrze przyjęta przez szerokie grupy społeczne. Przesadne podkreślanie kaszubskości ruchu regionalnego nie będzie sprzyjało powodzeniu tej kampanii.

Analizował również polityczno-organizacyjny charakter wyzwań: Doświadczenie ostatnich lat pokazuje wyraźnie, że każda zmiana nawet fragmentu rzeczywistości wymaga przyłożenia odpowiedniej siły. Stąd moje przekonanie o konieczności przekształcenia ruchów regionalnych w skuteczne ruchy polityczne. Skuteczne, a więc z powodzeniem ubiegające się o władzę. (...) Chodziłoby przede wszystkim o stworzenie źródeł finansowania, skuteczną akcję edukacyjną, budowę przyszłościowego, ale realnego programu gospodarczego dla Kaszub i Pomorza, inspirowanie zmian legislacyjnych z przygotowaniem projektu nowej konstytucji włącznie.

Przyszły technolog władzy wskazywał na istotną rolę kontaktów z działaczami z innych regionów: Podjęcie ściślejszej współpracy z innymi związkami regionalnymi i pomaganie nowopowstającym (np. Liga Warmińsko-Mazurska). Ogólnopolski charakter naszych przedsięwzięć, obok innych walorów, oddali zarzut etnicznej irredenty. Doświadczenia wielu z nas dowodzą, że w polskim społeczeństwie wciąż silne są nacjonalistyczne resentymenty i ksenofobie, a regionalizm często obarczany jest publicznie najprzeróżniejszymi grzechami, wśród których antypolskość i filogermanizm pojawiają się najczęściej.

Pewne wyobrażenie, jak wyglądałoby to dzisiaj, gdyby „Pomorską ideę regionalną” udało się wtedy Tuskowi przeprowadzić do końca, dają jawnie uzurpatorskie praktyki prezydentów kilku większych polskich miast np. w sprawie migrantów, bez żadnych skrupułów adresowane politycznie do Berlina, a nie do Warszawy. Ale warto również dodać, że z czołobitnością obecnego prezydenta Gdańska Adamowicza wobec wskazań niemieckiej polityki historycznej niewielu „regionalistów” jest w stanie skutecznie konkurować.

Na szczęście, ani przedstawiciele Śląska, ani Wielkopolski nie podchwycili wtedy propozycji kolejnego rozbicia dzielnicowego Polski. Waldemarowi Pawlakowi nie udało się sformować gabinetu, rząd Hanny Suchockiej przetrwał tylko 16 miesięcy, a w wyborach jesienią 1993 roku ugrupowanie, któremu przewodził Tusk, dostało od wyborców tylko niespełna 4 proc. głosów. Polacy już się na tzw. Kongresie Liberałów Aferałów poznali, co oznaczało pilną potrzebę jakiejś kolejnej metamorfozy.

Tusk na kominie

Z pewnego punktu widzenia, referat na kaszubskim kongresie był majstersztykiem ideologicznej perswazji oraz politycznej kuchni, aż chciałoby się wykrzyknąć z podziwu: Autor! Autor! Co wszakże kontrastuje nieco z wizerunkiem, jaki wczesnemu Tuskowi wystawiali koledzy posłowie z innych ugrupowań. Ekipa liderów Kongresu Liberalno-Demokratycznego miała, raczej zasłużenie, opinię mocno zabawowej. Nawet wiceprezesowanie w Unii Wolności, hybrydzie politycznej, która powstała z połączenia Unii Demokratycznej oraz KL-D, nie wskazywało jeszcze na ujawnioną później przez pogromcę Grzegorza Schetyny wielką zręczność i determinację w korzystaniu z profesjonalnego marketingu. Zwolennicy urodzonego w Gdańsku polityka z Sopotu chętnie nazwą to charyzmą, jego przeciwnicy – uzależnieniem od wizerunku.

Emblematycznym dowodem niekiedy wręcz ekstrawaganckiej dbałości o sposób zaprezentowania się współczesnemu audytorium pozostaje dla mnie słynna fotka już z brukselskich czasów Donalda Tuska. Nasz były premier, nieodrodne dziecko globalnej wioski – o tym, co udało mu się zrobić z Polską w latach 2007–2015, napiszę innym razem – brawurowo połączył praktykowanie modnego trybu życia z potrzebą oddania czci dwudziestu ofiarom terrorystycznego zamachu na brukselskiej stacji metra Maelbeek.

To zdjęcie mówi o nim więcej niż niejeden doktorat z politologii. Zgrabna sylwetka (wie o tym), t-shirt ze stosownym napisem, strój w barwach polskich, opalone nogi, modne stópki... I to nie była żadna złośliwość wścibskich paparazzich, król Europy (EUC President) sam ‘zapolował na okazję’, po czym wywiesił fotkę na swym oficjalnym twitterowym koncie. Świetne dopełnienie do znanego już wcześniej rytualnego ‘haratania w gałę’, ale także ‘znikania na trzy dni w szafie’, gdy coś poważnego się działo.

Tak, znikanie z pola widzenia to ważny przymiot Donalda Tuska. Podobno był taki czas w jego życiu, że sprzedawał chleb w przejściu podziemnym. Dopiero później nastał okres malowania kominów w spółdzielni „Świetlik”. Są jednak tacy, którzy twierdzą, że nigdy Tuska na kominie nie widzieli. Ciekawa sprawa, ale już raczej dla profesjonalistów.

https://www.salon24.pl/u/piszesie/82211 ... o-portretu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 13 sty 2018, 18:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
To nic nowego, dla ludzi nie zdeformowanych przez fałszywą propagandę medialną, że Tusk nie czuje związku z Polską i z Polakami. Jego serce bija dla Niemiec i umysł również pracuje dla Niemiec.
Dlatego tak łatwo mu obszczekiwać Polskę wybijającą się na niepodległość, na niezależność od kolonizatorów i uwalniającą się od mafii partyjnych typu PO, SLD, PSL, itp.


Czy na pewno w interesie Polski?

Z prof. Karolem Karskim, posłem do Europarlamentu z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Podczas, gdy w Brukseli przewodniczący Juncker rozmawia z premierem Mateuszem Morawieckim, Donald Tusk w rozmowie z jednym z tygodników straszy Europę Polską, porównując działania rządu do polityki Kremla...
– Donald Tusk to zły człowiek. Widać to choćby w sytuacji, kiedy polski premier Mateusz Morawiecki – pełen dobrej woli – przyjeżdża do Brukseli, kiedy są też pozytywne, pojednawcze sygnały ze strony przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera i kiedy w związku z tym widać – gołym okiem, że te relacje będą się poprawiać, to Donald Tusk wyraża niezadowolenie z tego faktu. Czy to normalne, kiedy polityk, były premier wykazuje niezadowolenie z faktu, że poprawiają się relacje jego kraju z instytucjami unijnymi? W ostatnich wyborach parlamentarnych Polacy wystawili ocenę polityce Donalda Tuska, pokazując Platformie, a więc również jemu, czerwoną kartkę. Podobnie jest na forum unijnym, gdzie Tuskowi – póki co – żółtą kartkę pokazał nie kto inny jak Jean-Claude Juncker, który stwierdził, że stanowisko, jakie zajmuje Tusk, powinno zostać zlikwidowane. Tym samym dał do zrozumienia, że obecny szef Rady Europejskiej nie spełnia oczekiwań, jakie w nim pokładano, a ocena jego pracy jest negatywna. Nic zatem dziwnego, że Donald Tusk na salonach brukselskich czuje się coraz gorzej.

Z czego wynika to jego złe samopoczucie?
– Wbrew oczekiwaniom Donalda Tuska Polska się coraz bardziej rozwija, i to pod każdym względem. Ten trend ma miejsce od momentu, kiedy Polacy zrzucili z siebie pozostałości rządów koalicji PO –PSL i samego Donalda Tuska. To – jak widać – nie poprawia nastroju przewodniczącego Rady Europejskiej. Tym bardziej, kiedy przewodniczący Komisji Europejskiej jeszcze przed przyjazdem premiera Morawieckiego do Brukseli wysyła pozytywne sygnały, co dobrze rokuje na przyszłość, a przy tym – jak wspomniałem – krytycznie ocenia samego Donalda Tuska. Generalnie widać, że wszyscy w Brukseli mają złe zdanie na temat Tuska, a jego protektor – kanclerz Angela Merkel, jest na najlepszej drodze do zejścia ze sceny politycznej. To wszystko powoduje, że samopoczucie Donalda Tuska jest złe, zresztą trudno, żeby było inne. Choć z drugiej strony każdy cieszyłby się, że jego kraj się rozwija, że są dobre perspektywy na przyszłość, ale widać nie dotyczy to Tuska.

Czemu ma służyć porównywanie Jarosława Kaczyńskiego do Władimira Putina?
– Ktoś, kto wypowiada takie słowa, ma płytką wyobraźnię. Wszystko wskazuje na to, że sam Donald Tusk oraz Platforma nie mają lepszego pomysłu. Ich repertuar – jak widać – jest bardzo skromny, więc pozostają im tylko tego typu bezsensowne porównania. Szkoda tylko, że posługując się tą retoryką, nie patrzą na siebie i swoje wcześniejsze bratanie się z Putinem. Tak czy inaczej porównanie użyte przez Tuska jest bardzo płytkie intelektualnie.

Pana zdaniem, czy to przypadek, że wywiad z Donaldem Tuskiem pojawia się w takim a nie innym czasie?
– Nie sądzę, żeby czas publikacji tej rozmowy był przypadkowy. Nikt przecież nie zrobiłby tego wbrew woli Donalda Tuska. W końcu to on się wypowiada, to on formułuje takie a nie inne zdania, stawia tezy, trudno też, żeby nie miał wpływu na czas publikacji. Dlatego z całą pewnością nie jest to żaden przypadek. Skądinąd ciekawe, ile Donald Tusk jeszcze tego typu granatów przeciwko własnemu państwu skonstruował, czyli co powiedział, czy napisał, i zdeponował w zaprzyjaźnionych mediach, i kiedy te ładunki będą odpalane.

Tusk stwierdza, że w Brukseli nie jest na emigracji i wciąż działa w interesie Polski, tak jak to czynił w Warszawie. Czy to zapowiedź powrotu do polskiej polityki?
– Trudno powiedzieć, jakie myśli krążą po głowie Donalda Tuska. Nie rokuję dobrze przyszłości politycznej tego człowieka, zwłaszcza kiedy nie będzie już jego protektor – Angeli Merkel, albo gdy jej pozycja będzie bardzo osłabiona. W tym wypadku – jak wszyscy wiedzą – zachodzi relacja Pani – klient. W związku z tym pozycja Donalda Tuska jest funkcją pozycji jego mocodawczyni, dzięki której piastuje funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej. Słowa „działam w interesie Polski” przywołują mi parę nazwisk z historii Polski sprawujących funkcje publiczne, którzy też mówili, że działają w interesie czy w imieniu Polski, a robili dokładnie to, czego chcieli ościenni władcy.

Wracając do Donalda Tuska i jego ewentualnych planów powrotu do Polski, może warto się zastanowić, co ten człowiek dobrego zrobił dla swojej Ojczyzny?
– To, co Donald Tusk robił jako premier przez siedem lat, ocenili Polacy, natomiast tym, co robił i nadal robi na forum Unii Europejskiej też sam sobie wystawia negatywną ocenę. Wystarczy tylko przypomnieć groźby wobec Polski, kiedy straszył nas „nieuchronnymi konsekwencjami”, czyli sankcjami za nieprzyjmowanie imigrantów, straszył swój kraj konsekwencjami za reformowanie i działania usprawniające państwo. Ponadto nic pozytywnego nie wniósł swoim działaniem ani dla Unii Europejskiej, ani dla Polski, co więcej – Polska nic nie zyskała ani wtedy, gdy był premierem, ani teraz, kiedy sprawuje funkcję szefa Rady Europejskiej, i – jak sądzę – już nie zyska. Tusk to jest człowiek, który na salonach europejskich jest dla własnej kariery. Tak należy to postrzegać. Na pewno nic dobrego dla Polski z funkcji sprawowanej przez Donalda Tuska nie wynika. Niektórzy o swoich politykach zajmujących wysokie stanowiska na europejskiej czy światowej scenie mówią: nasz człowiek. My, Polacy, o Donaldzie Tusku tego nie możemy powiedzieć. Niestety.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /