Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 05 lip 2012, 09:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Ja, Donek

Motto: „Niczego nie żałuję i niczego bym nie zmienił. Skład był optymalny, nie mam pretensji do żadnego z piłkarzy. Nie mam powodu, by przepraszać kibiców. Gdybyśmy dostali lanie 0:6, to mógłbym przeprosić”. Franciszek Smuda, trener futbolowy.

Nieraz pusty śmiech mnie ogarnia, jak słyszę tych politologów, filozofów prawa albo innych historyków idei, tych mądrali, co niby zęby zjedli na polityce. Ile ja się na swój temat naczytałem wyrafinowanych analiz, jakie wymyślne metody i teorie stosuję w praktyce, ile ksiąg przewertowałem i uczonych wywodów wysłuchałem. Tymczasem jeden poczciwy Franek Smuda ma większe pojęcie o ludziach niż oni wszyscy razem wzięci. Tak właśnie trzeba i nie ma w tym żadnej tajemnicy, przynajmniej od czasów Goebbelsa. Kłamstwo musi być co najmniej na miarę prawdy, którą chce się przykryć, wtedy nabiera cech wiarygodności. Im porażka jest bardziej ewidentna, tym mocniej należy iść w zaparte. Można powiedzieć, że Franek to moja bratnia dusza pod tym względem. Przegrał przecież z kretesem - tu go odsądzają od czci i wiary, wręcz plują mu w oczy jacyś kibice, a on spokojniutko i bez drgnięcia powieki: że niby ciepły deszcz kropi; nie ma sobie nic do zarzucenia, a nawet załapał się na skromny sukces, bo nie przegrał sześć do zera. I to jest kwintesencja.

Rzecz jasna, propaganda to jest przypadłość mojego sukcesu, istota tkwi w czym innym, to wiadomo. Najpierw trzeba było przekonać odpowiednich ludzi, że potrafi się okiełznać demokrację, czyli, prawdę mówiąc, skołować ciemny lud telewizyjny. Być przekonujący, gładki, wiarygodny i zadbany, jak urodziwa gospodyni domowa w reklamie proszku do prania. Bo do tego się w gruncie rzeczy sprowadzał ten mechanizm – przekonałem ich, że się nadaję. A oni już zatroszczyli się o resztę, o siły i środki; o nabór redaktorów i celebrytów; o życzliwość autorytetów moralnych oraz koncesjonowanych. Bez żadnych problemów się odbył ich akces - zbiór akt zastrzeżonych, a także inne postronne i prywatne zbiory działały jak magnes. A czasem jak bat. A poza tym nic tak ludzi nie łączy, jak wspólny interes.

Dzisiaj, kiedy się to już wszystko poskładało, dotarło i zgrało, to ja właściwie mogę wszystko. Nie ma chyba takiego przekrętu czy obietnicy albo obciachu, których nie zaznałem i wszystko uszło na sucho. Drzewiecki nie przeczytał, co podpisuje, Schetyna nie wiedział, Chlebowski nie pamięta, Graś nie podpisywał. Grad chciał dobrze, Boni chciał jeszcze lepiej, Palikot wziął się znikąd, Nowak odnowił oblicze autostrady A2. Mnie zresztą przy tym nie było. Tam, gdzie różne rykoszety latają, z zasady nie bywam. Tak to działa. W ogóle nic nie muszę robić, wystarczy mówić. Wymyślają na mój użytek różne grepsy, które nic nie znaczą, a rozdziawione ludziska aż gulgoczą z ukontentowania. Czego ja nie naplotłem, jakich bzdur nie wciskałem, aż mnie samemu zęby cierpły i skóra się na plecach macerowała od poruty. Przyjazne państwo, jedno okienko, druga Irlandia, trzecia fala nowoczesności. Polska w budowie, Schetyna w rezerwie, woda w kranie. Cztery płaszczyzny rozwoju, siedem dźwigni czegoś tam, zielona wyspa, nie róbmy polityki, stawiajmy stadiony. Tarcza antykorupcyjna, ofensywa legislacyjna, obywatel kultury, przejezdność ustawowa. Włos mi się normalnie jeżył, kiedy te brednie wygadywałem, a tu nic, lemingi wciągały ten pokarm niczym tuczne gęsi.

Redaktorów podręcznych i ekspertów dyżurnych mam już tak oswojonych, że z ręki mi jedzą. A do kogo innego oni mieliby zresztą pójść? Powiedziałem wczoraj mediom: Niechaj nadal trwa sukces Euro! I co powiecie na to, że nie zdążyłem jeszcze drzwi zamknąć za sobą, gdy Kolenda - Zaleska rozmazała się szlochem, że opozycja nie pozwala jej się radować. Koordynacja, jak nie przymierzając w szwajcarskim zegarku. Zresztą po kilku latach wspólnego puszczania pary w mój gwizdek redaktorzy nie mają już innego wyjścia. Można się czasami uśmiać, jak mnie te pluszaki podszczypują dla niepoznaki, że to niby patrzą na ręce, krytyka konstruktywna ma miejsce i czwarta władza czuwa. Elektorat też musi mieć swoje zadowolenie, że demokracja działa. Tak stoi w scenariuszu tego przedstawienia.

Oczywiście, mam jakieś problemy. A to z głupkami, co się pożrą o stołki albo nakradną za dużo i miarka się przebierze. Komuś się zamarzy, że się nadaje lepiej ode mnie do tej roboty. Kogoś się po drodze stratuje. Jeden z drugim miele ozorem bez umiaru. Ktoś się powiesi ni stąd, ni zowąd; ktoś się zastrzeli jakoś tak z głupia frant. Ale to w gruncie rzeczy normalka, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Trzeba potem odkręcać, kombinować jakieś alibi tym bałwanom, że to nieudolna asertywność, czy też minister z nawału roboty zapomniał przeczytać, co podpisuje. Gorzej jest trochę, gdy dzieje się coś poza mną, na co nie mam wpływu, gdy pożrą się założyciele i sponsorzy. Ale też można wytrzymać. Bo ja właściwie również nie mam wyjścia, chcąc nie chcąc ten wózek muszę ciągnąć. I już nie mogę nawet zawrócić. Jakoś tak wyszło, chociaż trochę inaczej sobie wszystko obmyśliłem.

Zaczęło się w 2005 po przegranych wyborach. Byłem nieludzko zdołowany i gotów na dużo, jeśli nie wszystko. Sami do mnie wtedy przyszli, stare sowieckie wycieruchy, współpracownicy tajni, pracownicy jawni i sympatycy dwupłciowi. Ze strachu przed Kaczorami przyszli. Nadajesz się nam Donek, powiedzieli. Oczywiście nie tak dosłownie, ale w tym stylu. A ja poza wszystkim chciałem się odbić, ludzka rzecz, gula mi po tamtych wyborach taka rosła dniem i nocą, że wytrzymać nie szło. Więc wszedłem w ten interes bez wahania. Każdy na moim miejscu by wszedł, nie licząc oczywiście jakichś propaństwowców-popaprańców. Trzeba przyznać, że generały paktów dotrzymały i głównego Kaczora udało się już dwa lata później zwekslować na boczny tor. Od początku kadencji mi dobrze żarło, nie powiem. Co konferencja prasowa, to sukces albo dwa naraz. Owszem, ci moi aferałowie wycinali takie numery, że co drugi dzień musiałem latać do telewizji i ściemniać na potęgę. Ale w sumie na dobre mi wyszło. Przy okazji tak się wyrobiłem, że nawet obudzony w środku nocy mogę bez zająknienia łgać na dowolny temat. A co mam robić? Dać się zjeść Kaczorowi bez popitki?

Rzekłem kiedyś: Niech się stanie pojednanie, bo wyginiecie jak dinozaury. No i nie minęło wiele, gdy wsie pagibli. A co ja za to mogę, że się tak nadzwyczajnie sprawdziło? Nie ma nic za darmo, także pojednanie ma swoją cenę. To nie ja zresztą powiedziałem, że na ołtarzu pojednania z kagiebistą warto złożyć każdą ofiarę. A jak już ofiara złożona, to wtedy wybrzydzają. Dzisiaj każdy mądry co do śledztwa smoleńskiego, ale kiedy 10 kwietnia leciałem tam na miejsce, to żadnego profesora nie było. A co ja niby miałem zrobić z Grasiem i Arabskim naprzeciw prawników Putina? Co mi tam, zresztą. Jakieś głupoty o zdradzie wygadują, że to niby polski premier wszedł w konszachty z rosyjskim premierem, żeby zmarginalizować polskiego prezydenta. A przecież pojednanie nie zna granic ani nie ma narodowości. Podobnie jak gaz i ropa. Cała elita zginęła, mówią. A ja z Bronkiem i Pawłem, to co niby jesteśmy? Z ulicy nas wzięli? Przez te parę lat zrobiło się już sporo uczyneczków, za które powinien był grom z politycznego nieba trzasnąć, ale jakoś do tej pory nie trzasnął. Niczego nie żałuję i nic bym nie zmienił. I taka jest właśnie moja filozofia.

http://seaman.salon24.pl/431551,ja-donek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 25 lip 2012, 15:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Tusk – mistrz obłudy

Jak pamiętamy notowania Platformy Obywatelskiej na samym początku jej istnienia trudno nazwać rewelacyjnymi. Po odejściu z PO Macieja Płażyńskiego szykował się rozłam, a ugrupowanie znalazło się w dołku.

Wszystko zmieniło się po wybuchu „afery Rywin-Michnik”, za sprawą Jana Marii Rokity, zasiadającego w sejmowej komisji śledczej. To w zasadzie tylko dzięki niemu powstał fałszywy obraz ugrupowania uczciwego i zdeterminowanego do walki z takimi patologiami jak nepotyzm i korupcja.

I dlatego pod takim sztandarem partia Tuska startowała do wyborów w 2005 roku będąc bardziej pisowska niż sami PiS i nawołująca do budowy IV RP.

Warto o tym pamiętać, kiedy dzisiaj Halicki, Olszewski czy Niesiołowski na planach budowy IV RP nie pozostawiają suchej nitki.

Warto też przypomnieć historię usuwania z PO Zyty Gilowskiej tylko po to by na czele lubelskich struktur partii umieścić Palikota.

Na tle dzisiejszych skandali ujawniających nepotyzm i kolesiostwo, ówczesne zarzuty, jakie wytoczono wobec Gilowskiej wyglądają zabawnie.

Otóż dziewczyna zatrudniona w jej biurze poselskim już podczas pacy w tym biurze poznała syna pani profesor i w ten oto sposób młodzi stali się parą, a później małżeństwem. Wiedziała o tym cała wierchuszka PO z Tuskiem na czele.

Jednak by odwdzięczyć się Palikotowi za zasługi dla partii (książka Tuska wydana w trakcie kampanii wyborczej) i powierzeniu mu lubelskich struktur PO, posunięto się do niebywałej wprost podłości. Zycie Gilowskiej zarzucono nepotyzm polegający na tym, że zatrudniła w biurze poselskim swoją synową. Przypominam, doskonale wiedziano, że kiedy kobieta była zatrudniana nie znała w ogóle syna pani profesor.

Oczywiście całą tę operację, dzięki wsparciu wiodących mediów, przedstawiono, jako niezwykłą wprost uczciwość Tuska i jego wyczulenie na przestrzeganie standardów ze szczególnym naciskiem na nepotyzm i korupcję.

Jeżeli spojrzymy na to wszystko z dzisiejszej perspektywy i prześledzimy drogę jaką przeszedł Palikot i do jakich zadań został wykorzystany, można stwierdzić, że Tusk w PO pełni role słupa, który z jakiejś tajemniczej centrali otrzymuje nakazy (promowanie Palikota) lub zakazy (rezygnacja ze startu w wyborach prezydenckich).

Ja wiem, że wyborcy mają krótką pamięć, ale ci, którzy przypominają sobie tamtą akcję zamiany „nieuczciwej Zyty” na „kryształowego Palikota” mogą dzisiaj boki zrywać ze śmiechu, szczególnie po ujawnianych w ostatnich dniach skandalach, o dorobku błazna z Biłgoraja i „wpłacających” na jego kampanię emerytach i studentach już nie wspominając.

Dlaczego dzisiejszy Tusk nie jest już tak zdecydowany i radykalny w krzewieniu standardów etycznych w polityce?

Czemu nie piętnuje Ewy Kopacz po ujawnieniu historii z zatrudnianiem narzeczonego jej córki? Dlaczego premier nie reaguje na podróże żony ministra Zdrojewskiego? Dlaczego milczał, kiedy jego syn dziś specjalista od lotnictwa zatrudniony obecnie w państwowej spółce, robił sobie na nasz koszt wycieczki do Chin, wówczas, jako specjalista od szybkich kolei mknących po chińskim murze?

Dlaczego nie reagował, kiedy najbliżsi Żelichowskiego, Kłopotka czy Kalinowskiego od lat zatrudnieni są w spółce, która dzisiaj dzięki „taśmom Serafina” znalazła się na tapecie? Dlaczego nikt nie protestował, kiedy sąsiad Pawlaka pełniący funkcję sołtysa zasiadł w radzie nadzorczej Orlenu?

Tusk jest obłudnikiem, kłamcą i intrygantem na niespotykaną wprost skalę, a jego bezkarność i bezczelność to w dużej mierze zasługa „zaprzyjaźnionych mediów”, które rozpościerają nad nim parasol ochronny.

Na koniec fragment z jego expose. Uwaga będzie zabawnie:

„Chciałbym także zapewnić państwa, że zaufanie do władzy odbudować można likwidując także zagrożenia korupcyjne. Doceniam determinację naszych poprzedników, przynajmniej, jeśli chodzi o deklaracje, determinację w opisywaniu i w próbach zwalczania korupcji, korupcji we władzach każdego szczebla. Stwierdzam, że walka z korupcją będzie dla mojego rządu i dla tej koalicji celem nadrzędnym, będziemy z korupcją walczyć bezwzględnie i równie bezwzględnie będziemy chcieli tej korupcji przeciwdziałać.

Obiecuję państwu, że nasze działania, a patrzę tu znacząco na panią minister Julię Piterę, której nasz rząd zlecił przygotowanie harmonogramu skutecznego przeciwdziałania korupcji, że inaczej niż do tej pory, w odwrotnej proporcjonalności będą decyzje i działania antykorupcyjne do ilości konferencji prasowych (…)”

„Podkreślam, podobnie jak poprzednicy, uznajemy korupcję za jedną z najpoważniejszych chorób życia publicznego. Uczciwie mówiliśmy o tym, że bez żadnej wątpliwości wiemy, że korupcja, jako choroba dotknąć może każdego środowiska politycznego i zawodowego. Ale wiemy chyba jakoś tak głębiej, że kluczowym zadaniem władzy publicznej jest zapobieganie, likwidacja przyczyn powstawania korupcji, a nie tylko efektowne jej ściganie. (…)”


Myślę, że już wtedy, kiedy Tusk wypowiadał te słowa, z trudem powstrzymywali się od wybuchu śmiech koledzy „Miro”, „Zbychu” i „Rycho”, że o PSL, czyli spadkobiercach Wycecha, Gucwy i Malinowskiego z ZSL już nie wspomnę.

http://kokos.salon24.pl/436345,tusk-mistrz-obludy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 07 sie 2012, 06:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Młody Tusk też się wkurzył!

To chyba taka cecha rodzinna w rodzinie Tusków, łatwo się wkurzają. Tato Tusk też się strasznie wkurza, jak się okaże, że ci źli urzędnicy czegoś znowu nie upilnowali, albo mu nie powiedzieli, albo powiedzieli, ale nie podkreślili i przeoczył w natłoku innych zajęć. Haratania w gałę, konkretnie. Albo oglądania Eurosportu. Albo bawienia się laleczką voo doo Prezydenta Kaczyńskiego na biurku, choć może tej już nie ma, już niepotrzebna, teraz może tam się kolebie inna, bardzo podobna, ba, bliźniacza. Albo obijania piłką rośliny, której winą było to, że została kupiona przez Leszka Millera. Ja nie wiem, ale jak trzeba mieć narąbane we łbie, żeby robić takie rzeczy? Nikt mi nie powie, że to robi normalny facet. Ba, robić to wszystko, jak jakiś psychiczny, a potem wychodzić do kamer i nawoływać wszystkie strony sporu do zaprzestania gorszących sporów i nie używania języka nienawiści? W dzień po tym, jak się spuściło z łańcucha najobrzydliwsze bydlę polskiej polityki.

Za każdym razem, gdy wychodzi na jaw jakiś przekręt, kompromitacja, któryś z nadwornych grasiów wychodzi do dziennikarzy i zdradza im w największym sekrecie, że pan premier Tusk „się wkurzył”, a nawet, och, och, jeszcze mu drżą kolanka, „dał burę”. W przypadku młodego Tuska ten tylko się wkurzył, ale nie dał bury, tylko przeliczył kasę, zgadzało się. Bo wkurzył się z bardzo szczególnego powodu, przyszły pieniądze z firmy OLT, choć już wtedy było wiadomo, że plajtuje, że pasażerowie zostają na lodzie, a raczej na lotniskach, że pracownicy nie dostają pieniędzy. No, niektórzy, jak widać dostają. Tusk przewidująco się wkurzył, że nikczemnicy wykorzystają to przeciw niemu. I patrzcie, sprawdziło się, nikczemnik Siłólf wykorzystuje, z mściwym, a rozbawionym błyskiem w oku. Ciekawa prawidłowość, ta firemka od ocieplania budynków, co, w życiu nie widziała na oczy nie tylko autostrady, ale i drogi dla rowerów, która ni stąd, ni zowąd dostała kontrakt, że paluszki lizać na budowę autostrad, zbankrutowała, pieniądze wyparowały, ale 60 tysięcy Atrakcyjnemu Kazimierzowi wypłaciła, co do grosza, będzie Izabel miała na waciki.

Rozczulenie bierze, jakie straszne męki, cierpiał młody Tusk, taki Werter może się schować, jego cierpienia przy młodotuskowych to śmiech na sali. Jeszcze niedawno, oficjalna wersja była taka, że port lotniczy imienia TW Bolek dał ogłoszenie, Tusk przeczytał, zgłosił się, ogłoszeniodawcy zaklaskali z zachwytem w dłonie, nawet nie patrząc na nazwisko, przeczytawszy w CV o „bziku” na temat transportu i o znajomości Excela, nie mówiąc już o kolekcji samolotów w skali 1: 72 ( przy wycieczce do Chin na rachunek kolei wstawił zapewne do CV kolejkę PIKO, „bzik” pozostał ten sam, jako ogólnotransportowy). Teraz jednak w wersji uaktualnionej ( sprawa jest rozwojowa, to, jak wersje wspomnień Żukowa, coś chyba z siedemnaście ich było) okazuje się, że go „przez rok prosili”, nękali, w końcu się zgodził. No toż to przecie typowy mobbing! Nie doczytałem, czy to lotnisko tak go molestowało, czy Amber, a może obie firmy, w końcu taki brylant, każdy by się bił, podsyłał headhunterów, a w końcu porwał, zawinął w koc i uwiózł do działu kadr.

Nawiasem mówiąc, jak usłyszałem, że owa piramida finansowa „Amber” finansuje film Wajdy o Bolku to od razu wiedziałem, że sprawa śmierdzi, a już jak teraz doszedł premierowicz zatrudniony w OLT, sprawa stała się jasna, jak w Monty Pytonie, gdy zastanawiano się, kto zabił, aż Pan Bóg, zniecierpliwiony, pokazał wielkim palcem z nieba, „To ten w sweterku!!”. Pieniądze pochodzące z oszustwa poszły na zakłamany film o kapusiu, pięknie, pięknie! Wszystko do siebie pasuje, jak klocki Lego, klik, klik, klik! Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Nawiasem mówiąc ci nieszczęśnicy, którzy dali pieniądze p. Plichcie, powinni zażądać udziałów we wpływach w owym filmie, jeśli takowe będą. Tak oto dziatwa szkolna spędzona przymusowo zwróci cześć utopionych pieniędzy. Happy End.

Oczywiście, Pan Premier Tusk za to wszystko nie odpowiada, zresztą, skoro za nic w kraju nie odpowiada, to niby, czemu miałby za syna. Nawet ponoć też się „wkurzył” i „dał burę” synowi, ale na tym się skończyło, jak zawsze zresztą. Państwo Polskie, państwo Tusków, zauważamy dużo podobieństw. Dziwne afery, dziwne pieniądze, a Tusk nic nie wie, za nic nie odpowiada, nic nie może. To znaczy, może się „wkurzyć”. Taka alegoria. Kot śpi, myszy tańcują na stole, jak mawia przysłowie.

http://niepoprawni.pl/blog/1489/mlody-t ... ie-wkurzyl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 07 sie 2012, 13:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
geniusz Tuska (seniora)

„Gazeta Wyborcza” przynosi dziś ciekawy wywiad z Tuskiem. Tyle, że nie jest to wywiad z Donaldem Tuskiem, a z jego synem Michałem... Z wywiadu wyłania się taka historia: w marcu 2012, po 7 latach pracy Tusk-junior opuszcza lokalny odprysk „GW” i (bodajże od połowy kwietnia)zatrudniony jest w gdańskim porcie lotniczym... Trudni się tam „analizami ekonomicznymi i marketingiem” za co (jak twierdzi) dostaje 3300 zł „na rękę”... Nie są to może oszałamiające pieniądze, ale.... Ale porzucenie dziennikarstwa ma pewien skutek uboczny... Otóż, młody Tusk może teraz założyć „jednoosobową działalność gospodarczą”, czyli firmę, w której będzie mógł zajmować się czymś, czym nie mógłby się zajmować jako dziennikarz, albowiem stawiałoby go to w sytuacji „konfliktu interesów” - idzie o pracę „dla firm z branży transportowej”. I tu mamy osobliwą koincydencję – oto „wiosną tworzy się linia OLT”, a więc dzieje się to jak raz wtedy, gdy Tusk-junior zmienia zawód i uwalnia się od ograniczeń nakładanych nań przez pracę w mediach... I owszem zgadli państwo – OLT zapragnęła skorzystać właśnie z usług firmy Tuska. Za 5500 zł miesięcznie (plus VAT). Oczywiście nie jesteśmy tak cyniczni, by twierdzić, że mieliśmy tu do czynienia z realizacją jakiegoś planu (że niby Tusk rzucił robotę w „GW” i założył biznes wiedząc, że zgłosi się doń pewna firma, a praca w porcie lotniczym to tylko taka przykrywka za grosze...). 3300 plus 5500 (plus VAT), to może już jest jakaś sumka, ale czy na miarę syna premiera? Aż tak nisko arystokracji III RP nie cenimy, tym bardziej, że OLT uchodziło ponoć w branży za firmę od początku szemraną... Stojąca za nią Amber Gold (w swojej branży) takoż... No chyba, że wszystkiego o tej sprawie nie wiemy... Wiemy za to, że Donald Tusk to prawdziwy geniusz -przynajmniej według własnego syna. Oto premier dowiedziawszy się, że jego latorośl pracuje dla OLT z miejsca orzekł, że jest to współpraca „niemądra”. A w tej rodzinie, to przecież Michał Tusk ma „fizia na punkcie transportu” i specjalizuje się w rynku lotniczym. Słyszało się o przywódcach, którzy znali się a to na językoznawstwie, a to na krytyce literackiej, ale nie słyszano dotąd o przywódcy mającym taką intuicję gdy idzie o lotnictwo pasażerskie...

http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/438 ... ka-seniora


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 11 sie 2012, 07:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Dziwne powiązania Michała Tuska

Dziesiątki tysięcy Polaków nie zostało ostrzeżonych przez państwo, że na polskim rynku działa firma, która jest mało wiarygodna. A wręcz przeciwnie. Jeszcze nie tak dawno prominentny polityk PO zachwalał Amber Gold, która doprowadziła do tego, że kilkadziesiąt tysięcy osób może stracić majątek swojego życia. Jak się okazało, z firmą tą mógł być powiązany także syn premiera - Michał Tusk.

Przed nominacją Stanisława Kalemby na stanowisko ministra rolnictwa premier Donald Tusk powiedział, że jego syn zrezygnuje z pracy. - Ja nie rozumiem tej wypowiedzianej przez pana Tuska wojny przeciwko nepotyzmowi. Jak można być wiarygodnym i prowadzić wojnę przeciwko nepotyzmowi, kiedy własny syn bez jakiegokolwiek konkursu obejmuje stanowisko w państwowo-samorządowej spółce? – pytał poseł PiS Marcin Mastalerek, gość „Polskiego punktu widzenia” w Telewizji Trwam, komentując zatrudnienie Michała Tuska na gdańskim lotnisku.

Dodał, że kilka dni później, kiedy okazało się, że także OLT Express oszukał kilka tysięcy pasażerów, to syn premiera Tuska, Michał Tusk w „Gazecie Wyborczej” przedstawił opinii publicznej wiedzę, że współpracował również z OLT Express. - Wtedy nikt z dziennikarzy mainstreamowych mediów nie zaczął zadawać żadnych trudnych pytań - mówił poseł. W jego opinii, ten wywiad miał służyć Michałowi Tuskowi tylko po to, żeby sam podał niewygodne dla niego i jego ojca fakty, m.in. fakt współpracy z OLT Express. Okazało się także, że szef państwowo-samorządowej spółki, jaką jest Port Lotniczy w Gdańsku, pośredniczył w załatwieniu pracy dla Michała Tuska w konkurencyjnej firmie, jaką jest OLT Express, korzystająca z usług portu.

To dla posła niejasna sytuacja i dlatego wystosował do Michała Tuska, premiera Donalda Tuska, szefa Portu Lotniczego w Gdańsku, szefa OLT Express oraz do szefa Amber Gold 45 pytań w celu ustalenia podstawowych faktów. - Niestety, o te fakty nie zapytał dziennikarz „Gazety Wyborczej” - stwierdził Mastalerek.

Jak poinformował, jedno z najważniejszych wystosowanych pytań dotyczy spotkań pomiędzy Michałem Tuskiem a Marcinem Plichtą, kilkakrotnie skazanym właścicielem firmy Amber Gold. - Ja o tę współpracę pytam, bo musimy o tym pamiętać, że przecież Amber Gold był właścicielem OLT Express - mówił. Dodał, że sam syn premiera przyznał, że ojciec odradzał mu współpracę z OLT Express. - Skoro odradzał, to czy miał już jakąś wiedzę, dlaczego odradzał? – pytał poseł.

- Dziś premier próbuje wmówić Polakom, że nic nie wiedział o problemach firmy Amber Gold, że nic nie wiedział o problemach firmy OLT Express, no ale przecież jest szefem rządu, który ma pod sobą urzędników, któremu podlegają służby specjalne. To kto w tym państwie ma mieć taką wiedzę? To kto ma ostrzegać Polaków przed tak nieuczciwymi firmami, jak Amber Gold i OLT Express? - pytał poseł.

Zaznaczył, że dziś mamy taką sytuację, że dziesiątki tysięcy Polaków nie było ostrzeganych przez państwo o tym, że na polskim rynku działa firma, która jest mało wiarygodna. A wręcz przeciwnie, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jeszcze niedawno zachwalał Amber Gold. – Nie tak dawno, bo 7 maja br., na konferencji prasowej poświęconej realizacji filmu o Lechu Wałęsie działacz PO Paweł Adamowicz mówił tak: „Czujecie ten moment, czujecie innowacyjność. Wałęsa też był innowacyjny dla swoich czasów. Bardzo wam dziękuję”. Tak mówi prezydent Gdańska, członek PO, o firmie Amber Gold, która za kilka miesięcy doprowadza do sytuacji, że kilkadziesiąt tysięcy osób może stracić majątek swojego życia - mówił Mastalerek, dodając, że Amber Gold była sponsorem filmu o Lechu Wałęsie. Sponsorowała także różne przedsięwzięcia samorządu Gdańska.

Poseł zaznaczył, że żadne media nie podały informacji o wystosowaniu tych pytań. Dlatego podkreślił, jak ważny jest w Polsce pluralizm mediów. – Takie pytania pojawiają się w Telewizji Trwam, takie pytania pojawiają się w Radiu Maryja i to się wielu osobom z obozu rządowego nie podoba. Gdyby nie było Telewizji Trwam, to nie byłoby takich pytań. Dlatego tak ważna i istotna jest walka o to, aby Telewizja Trwam znalazła się na multipleksie - skonkludował Mastalerek.

AN

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tuska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 14 sie 2012, 17:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Premier nam zdziadział

Z Donaldem Tuskiem dzieje się coś bardzo złego. Nie wiem czy jego koledzy z drużyny również zauważyli osłabienie jego formy refleksu oraz orientacji na boisku, ale poza nim widać już jak na dłoni, że nie bardzo on wie gdzie znajduje się piłka.

Można nawet posunąć się do postawienia odważnej tezy, że premier przed futbolówką ucieka do szatni i w niej się zamyka.

Gdzie się podział dawny Donald Tusk kastrujący pedofilów, puszczający w skarpetkach lobby hazardowe i wypalający rozżarzonym żelazem dopalaczowych karłów reakcji?

On zatracił już nie tylko instynkt rasowego napastnika, ale zanikł u niego nawet instynkt tacierzyński.

— Dla Boga, Panie Premierze! Larum grają! Wojna! Pohańcy w granicach syna twego biorą w jasyr! A ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że w żalu jeno i trwodze swego pierworodnego zostawiasz?

Jednak dla tych bystrzejszych obserwatorów pierwsze symptomy utraty formy premiera, a także prezydenta były widoczne już na początku 2011 roku.

To właśnie podczas ogłaszania raportu MAK, generalicy Anodiny, Donald Tusk zaszył się w Dolomitach, a Bronisław Komorowski doznał nagłej infekcji gardła, tak silnej, że nie mógł wykrztusić ani słowa.

I tym sposobem nieoprotestowana rosyjska wersja „Smoleńska” poszła w postępowy świat i obowiązuje do dziś.

http://kokos.salon24.pl/440537,premier-nam-zdziadzial


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 16 sie 2012, 07:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Tusk kunktator

Tysiące osób nie może odzyskać swoich pieniędzy od firmy Amber Gold, tymczasem Donald Tusk deklaruje, że służby państwowe zadziałały w tej sprawie jak należy. Premier wziął także w obronę swojego syna, mówiąc, że ma do niego pełne zaufanie. Zaufanie, które wyraził po kilku dniach milczenia

- Premier zastosował stare, sprawdzone prawo Donalda Tuska mówiące, że jeżeli dzieje się coś dla Donalda Tuska niedobrego i niewygodnego, trzeba się ukryć i schować, co sam zresztą doradzał także swojemu synowi, aby się nie wypowiadał, aż sprawa przyschnie - komentuje poseł Marcin Mastalerek (PiS), który od kilku tygodni bada sprawę.

Jak podkreśla, aż 17 dni minęło od momentu, gdy wyszło na jaw, że w państwowo-samorządowej spółce, a więc gdańskim porcie lotniczym, pracuje syn premiera, a 9 dni od momentu, gdy ujawniona została jego współpraca z OLT Express, kiedy premier Tusk wreszcie zabrał głos w sprawie afery.

Afery wywołanej upadkiem piramidy finansowej Amber Gold. W trakcie ujawniania jej kulis okazało się, że jego syn Michał był zatrudniony w liniach lotniczych OLT Express. I jak zawsze w takiej sytuacji Tusk udawał, że nic złego się nie stało, a nakaz wycofania się syna ze współpracy z przewoźnikiem miał być tylko jego ojcowską poradą. Mastalerek nie ma wątpliwości: Donald Tusk chce za wszelką cenę chronić syna. - To była próba opowiedzenia łzawej historii o dzieciach - dodaje.


Wersja premiera

Wersja premiera jest taka: "Mówiłem mu: uważaj, chłopie, to nie jest dobry pomysł, aby wchodzić w kontakty z takimi ludźmi, którzy mieli kłopoty z prawem". Według słów Tuska, o pracy w OLT Express rozmawiał z synem dwa razy.

- Pierwszy raz, gdy pojawił się pomysł, że mój syn rezygnuje z pracy w gazecie i przenosi się na lotnisko. Wtedy nie miał powodów, aby sądzić cokolwiek złego o firmie OLT. Oczywiście ze względu na reputację rodziny i dla jego własnego bezpieczeństwa uznałem za stosowne powiedzieć mu, że nie robiłbym tego na jego miejscu - tłumaczył premier.

O tym, że jego syn, pracując na lotnisku w Gdańsku, jednak współpracuje z liniami OLT, Donald Tusk miał dowiedzieć się w czerwcu. Miał wówczas powtórzyć przestrogę, bo jak podkreślił: "W międzyczasie pojawiło się kilkadziesiąt artykułów pokazujących przeszłość i niepewności wokół przedsięwzięć związanych z OLT Express i Amber Gold". Syn jednak nie posłuchał.


Łzawa historia

Jak oceniać te wyjaśnienia?

- To łzawa historia o premierze i jego synu, któremu - jak zapewnia - bezgranicznie ufa. Zastanawiam się tylko, któremu z nich ufa, temu, który mówi dziś, czy temu, który relacjonował tydzień temu, bo są to dwie różne wersje, a może bardziej ufa "Józefowi Bąkowi", bo takim nazwiskiem podpisywał się Michał Tusk? - komentuje poseł PiS.

W ocenie Mastalerka, obaj Tuskowie mówią co innego.

- Gdy premier mówił, że jego ostrzeżenie było nieskuteczne, kłamał. To nieprawda. Sam Michał Tusk przyznał się, że po rozmowie z ojcem poszedł do OLT Exspress "rozluźnić współpracę". W mojej ocenie, afera Donalda i Michała Tusków to afera rozwojowa, o której dowiemy się z czasem znacznie więcej - ocenia poseł Mastalerek.

Szef rządu poinformował we wtorek o działaniach, jakie nakazał w związku z upadkiem spółki Amber Gold i obawami klientów o swoje pieniądze. Jeszcze tydzień temu właściciel firmy Marcin Plichta po kilkudniowej zwłoce zwołał konferencję prasową, podczas której zapewniał, że spółka posiada niezbędne środki finansowe na wypłatę pieniędzy należących do jej klientów.

Jednak po kilku dniach firma ogłosiła likwidację i zamknęła wszystkie swoje oddziały rozsiane po całej Polsce. Dlatego szef rządu zwrócił się do ministra finansów o zwołanie Komitetu Stabilności Finansowej.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała, że w prowadzonym postępowaniu dotyczącym spółki na razie nie stwierdziła przestępstwa. Komitet ma się zebrać dzisiaj, wezmą w nim udział przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego, NBP, ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, szefowej UOKiK i rzecznika praw obywatelskich. Tusk mówił, że podczas spotkania KSF chce się dowiedzieć, jak reagują sądy i prokuratura w sytuacji, gdy wychodzi na jaw, że instytucje parabankowe narażają na szwank lokaty klientów.

- Chodzi o to, na ile prokuratura i sądy mogą być elementem zapobiegającym takim nieszczęściom, a nie tylko tym elementem państwa, które ściga, gdy już wszystko jest z punktu widzenia obywateli w dramatycznym stanie - powiedział premier.

Uczestnicy spotkania mają ocenić, czy istnieją obecnie przepisy i instytucje chroniące przed naciągaczami. To dość dziwna zapowiedź, bo jak wskazuje Mariusz Błaszczak, szef Klubu Parlamentarnego PiS, to właśnie koalicja PO - PSL usunęła z kodeksu spółek handlowych przepis o działalności na szkodę spółki, czemu przeciwne było PiS.

- Świadczy to o podejściu obecnej władzy do spraw związanych z obrotem gospodarczym. Za to wszystko płacą obywatele, którzy w dobrej wierze składali pieniądze w tej instytucji - dodaje Błaszczak. Co więcej, szef rządu oświadczył, że w przypadku Amber Gold służby państwowe, w tym KNF, zadziałały zgodnie z procedurami, donosząc do prokuratury o zagrożeniach i przede wszystkim informując opinię publiczną o dużym ryzyku związanym z lokowaniem pieniędzy w tej spółce.

- To, co jest bezpośrednio zależne od instytucji rządowych, działało sprawnie. Co nie znaczy, że mogło zapobiec temu procederowi, póki nie ma twardego przekonania, że mamy do czynienia z przestępstwem - dodał premier.

Innego zdania jest szef Klubu Parlamentarnego PiS, którego zdaniem to raczej kolejny przykład atrofii instytucji państwowych.

- Prokuratura mimo informacji przekazanych przez KNF nie podjęła żadnych działań w tej sprawie. Sam fakt, że człowiek, na którym ciążyły liczne wyroki, otrzymał możliwość prowadzenia dalszej działalności, jest dowodem tego, że państwo pod rządami Donalda Tuska jest w zaniku - dodaje poseł Błaszczak.


Zawinił kurator?

Premier zapowiedział również, że zwróci się do prokuratora generalnego o szczegółową informację dotyczącą postępowania i tempa pracy prokuratury po zawiadomieniu przez KNF o problemach firmy Amber Gold. Powiedział też, że według ministra sprawiedliwości kurator sądowy, który zajmował się sprawą właściciela Amber Gold, nie dopełnił swoich obowiązków.

Jednak zdaniem posła Mastalerka, najistotniejsze w wystąpieniu premiera Tuska jest wzięcie w obronę syna. W jego ocenie, jest to równoznaczne z wysłaniem do prokuratury i służb badających sprawę czytelnego sygnału: "Mój syn jest czysty i nie powinniście go ruszać".

- W mojej ocenie, wielu prokuratorów może tak to odebrać - podkreśla Mastalerek. Jego zdaniem, to, co ujawnił Marcin Plichta, prezes Amber Gold, na temat współpracy Michała Tuska z OLT Express to jedynie część informacji.

- On swoją wiedzę traktuje teraz jako swoistą polisę ubezpieczeniową. Może ją ujawnić w wypadku, gdy będzie działa mu się krzywda, a organy państwa będą go ścigały. Wówczas może jej użyć - dodaje.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tator.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 20 sie 2012, 10:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Genetyczna uczciwość Tusków

Donald Tusk swoją uczciwość pokazuje na poziomie najwyższym – władzy państwowej. Przykładowo, uczciwie zachwala zalety rosyjskiego śledztwa smoleńskiego. Uczciwość Michała Tuska przypomina tę w wykonaniu działaczy Kongresu Liberalno-Demokratycznego z początku lat 90. Obecnym liderom PO łza się w oku kręci, gdy patrzą na aferę Amber Gold. To przecież ich młodość!

Wiem, że niektóre z poniższych cytatów już były, ale nic nie poradzę – jestem w nich zakochany. „Gazeta Wyborcza” pisała w latach 90. o młodym działaczu Kongresu Liberalno-Demokratycznego Mirosławie Drzewieckim następującymi słowy:

1 lutego 1992 r.: „Mirosław Drzewiecki, młody, elegancki, lekko zacinający się mężczyzna, jest posłem z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Postawił warunek, że będzie kandydować, jeśli Kongres da mu pierwsze miejsce na liście. Pieniądze i energia pozwalają mu stawiać warunki”.

8 lipca 1992 r.: „Mirosław Drzewiecki (produkcja i eksport odzieży, poseł, Kongres Liberalno-Demokratyczny) polską zawiść nazywa destruktywną, a Nina Drzewiecka (żona) opowiada, że po jej bmw ludzie najczęściej rysują gwoździami”.

4 listopada 1998 r.: „Mirosław Drzewiecki, łódzki poseł UW, oświadczył wczoraj na posiedzeniu klubu Unii [Wolności], że nie wiedział, iż w hafciarni, której jest współwłaścicielem, podrabiano znaki firmowe Adidasa i Nike”.

Niepowtarzalna prezentacja rozmówcy „produkcja i eksport odzieży, poseł, Kongres Liberalno-Demokratyczny” mówi wszystko o tym, z czym obecni liderzy PO, wówczas trzydziestoparoletni, szli do polityki. Chodziło o interesy i w ówczesnej atmosferze wcale nie widzieli oni potrzeby, by to ukrywać.

Zbyt dużo chlapie ozorem

Po aferze Amber Gold Donald Tusk ogłosił, że jego syn jest uczciwy, a nawet „zbyt szczery”. To ostatnie określenie powszechnie zrozumiane zostało jako „zbyt dużo chlapie ozorem”. Ale czemu niby miałby nie chlapać, skoro nie ma się czego wstydzić?

„Uczciwy człowiek po to żyje, aby mieć wrogów” – pisał Fiodor Dostojewski. Pojawienie się zawistnych wrogów młodego Tuska to właśnie efekt jego uczciwości. Jest ona, gdy chodzi o ocenę jego osoby, kwestią zupełnie zasadniczą, fundamentalną.

Wyjaśnia np., dlaczego postanowił jednocześnie pracować dla Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy i konkurencyjnej spółki OLT Express. Oszustowi taki układ mógłby umożliwić przekazywanie tajemnic jednej spółki władzom drugiej. Ale w wypadku osoby uczciwej problem odpada.

Wprawdzie Marcin P. stwierdził, że młody Tusk przekazał mu konkretną informację – „ile port lotniczy w Gdańsku bierze od naszej konkurencji, konkretnie od Wizz Air, za obsłużenie jednego pasażera”. Nawet jeśli przekazał, to także wynikało to z jego uczciwości. Skoro wiedział, to jako osoba brzydząca się oszustwem nie potrafił zbyć swojego rozmówcy kłamstewkiem, że nie ma pojęcia, o czym mowa.

A zarzut, że młody Tusk jako dziennikarz „Gazety Wyborczej” przeprowadził wywiad z dyrektorem OLT Express, pisząc zarówno pytania, jak i odpowiedzi? Przecież właśnie dlatego wywiad musiał być szczególnie dociekliwy! Przez to, że Michał Tusk znał dobrze firmę OLT Express, w tym jej słabości, uczciwość nakazywała mu wykorzystać tę wiedzę i zadać szczególnie dociekliwe pytania. A potem – uczciwie i bez uników oraz wykrętów – w imieniu szefa tejże firmy na nie odpowiedzieć.

Życie rodzinne debili

Także w wypadku zatrudnienia Tuska w porcie lotniczym jego zapewnienia, że nie łączyło się to z powiązaniami politycznymi, nie powinny budzić wątpliwości. „Od półtora roku kuszono mnie tą propozycją. W końcu się zgodziłem” – wyjaśniał syn premiera. Wiarygodność tych zapewnień jest tym większa, że w radzie nadzorczej portu zasiadają wyłącznie apolityczne osoby zaufania publicznego, znane z niepodważalnej uczciwości. Jak choćby prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Podobnie rzecz wygląda, gdy chodzi o wiedzę młodego Tuska, że pracuje dla osoby skazanej za oszustwa. Wyjaśnił on uczciwie: „Nie będę robił z siebie kretyna. Debil nie uwierzy, że nie wiedziałem. Wiedziałem o jednym wyroku karnym P[…] i zastrzeżeniach KNF wobec Amber Gold. Co mam powiedzieć? Głupota i tyle. Napiszcie, że jestem debilem”.

Nigdy nie odważylibyśmy się użyć tego sformułowania, ale skoro taka jest dyspozycja władzy, nie mamy wyjścia. Przy okazji zaglądamy do podręczników medycznych, by przeczytać, jak zachowują się osoby obciążone debilizmem: „Osoby takie są samodzielne i zaradne społecznie, nie powinny jednak wykonywać zawodów wymagających podejmowania decyzji, ponieważ nie osiągnęły etapu myślenia abstrakcyjnego w rozwoju poznawczym. Życie rodzinne przebiega bez trudności”.

Człowiek roku – przyjaciel kolei

Dowody swojej uczciwości Michał Tusk dawał już wcześniej. Jak ujawniły media w grudniu 2010 r., syn premiera został zabrany wraz z oficjalną delegacją do Chin na Światowy Kongres Kolei Dużych Prędkości. Za przelot zapłaciła spółka PKP SA. Na miejscu pobyt Tuska juniora opłacili chińscy organizatorzy imprezy.

Spółka tłumaczyła, że został on w ten sposób nagrodzony jako laureat dorocznego konkursu „Człowiek Roku – Przyjaciel Kolei” za najlepszy tekst dziennikarski związany z problematyką kolejową. Tusk był wtedy dziennikarzem trójmiejskiego dodatku „Gazety Wyborczej”. Kilka dni później okazało się, że PKP kłamie, ponieważ syn premiera nigdy nie był laureatem konkursu, a jedynie brał w nim udział.

Michał Tusk dał wówczas bezlitosny odpór tym, którzy chcieli zarzucić mu nieuczciwość. Oświadczył: „Nie odpowiadam za to, że po fakcie kolej tłumaczyła zaproponowanie mi wyjazdu moim rzekomym zwycięstwem w konkursie »Człowiek Roku – Przyjaciel Kolei«”. Z kolei „Gazeta Polska” ustaliła, że współorganizatorem i sponsorem kongresu była firma China Railway Group Limited, do której należy przedsiębiorstwo Covec, budujące w Polsce autostradę A2, oraz Bank of China, udzielający Covecowi gwarancji bankowych przy przetargu na budowę autostrady.

Gdyby Michał Tusk był cynicznym oszustem, nie dałby się nabrać na związki z nieuczciwymi firmami. Zgubiła go prostolinijność. Zresztą czy na pewno nieuczciwymi? Ojciec Michała rzecz przedstawił następująco: „Covec bardzo przecenił swoje możliwości, ale nie robimy z tego tragedii”. Dodał też: „Wygląda na to, że Covec nie wytrzymał konkurencji i specyficznego dla niego otoczenia”.

Może więc Chińczycy dlatego chcieli mieć u siebie syna premiera, że zakładali iż jest skorumpowany i w zamian za to zapewni im poparcie „specyficznego otoczenia”? A potem okazało się, że przez jego uczciwość Covec nie dał sobie rady? Taka lokalna specyfika...

Pogróżki za publikacje o Wałęsie

Nawiasem mówiąc nie sposób nie zauważyć, jak często w tej historii pojawia się nazwisko Lecha Wałęsy. To on powołał do życia w 1991 r. rząd Kongresu Liberalno-Demokratycznego. To jego imię nosi lotnisko, które zatrudniło młodego Tuska. To wreszcie film o nim wsparła firma Amber Gold. Jakże inaczej brzmią w tej sytuacji pogróżki Tuska z 2009 r., po publikacjach IPN na temat związków Wałęsy z SB: „Chcę zaapelować do pracowników Instytutu Pamięci Narodowej i historyków, aby nie nadużywali środków publicznych, bo nie będą mogli ich w przyszłości używać”.

http://niezalezna.pl/32034-genetyczna-uczciwosc-tuskow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 31 sie 2012, 20:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Tylko oczko mu odpadło, temu Tusku?

Ilekroć w telewizji widzę stary archiwalny film, na którym fanki zespołu The Beatles rzucają się w jakimś amoku na ogrodzeniową siatkę, wyrywają sobie własne włosy, histerycznie płaczą z uwielbienia i na koniec mdleją to natychmiast przychodzi mi na myśl elektorat Platformy Obywatelskiej.

Jeżeli na chłodno ocenimy „dorobek” tej anty-polskiej ekipy z tymi wszystkimi przekrętami, aferami, którym na oczach tej ogłupionej platformerskiej gawiedzi ukręcano łeb. Jeśli przyjrzymy się dekapitacji dowództwa polskiej armii i niepodległościowych elit i dodamy do tego ostatnie podniesienie kurtyny, za którą w kotle wrze ten rosół pod nazwą III RP, a na jego powierzchni kłębią się nieodłowione szumowiny z tymi „Mirami”, „Zbychami”, „Rychami”, Wajdami, Wałęsami i Plichtami puszczającymi „Bąki” to zastanawiam się gdzie leży granica głupoty sporej części tego narodu?

Nawet, jeżeli sondaże uważamy za zmanipulowane to nie ulega żadnej wątpliwości, że ludzi popierających Tuska i jego ferajnę jest nadal całkiem sporo. Co jeszcze musi się stać, aby ci ludzie przejrzeli na oczy?

Czy John Tusk musi zejść ze sceny i napluć im prosto w twarz, a Paul McKomorowski osobiście wymierzyć kopniaka w tyłek? Czy George Michnik ma zaśpiewać na stadionie narodowym „Jesteście bandą głupców”, a Ringo Dukaczewski wystukać im pałami na grzbietach rytm hymnu Rosji?

Czy to by wystarczyło, zwłaszcza, że jesteśmy dzisiaj po pewnej historycznej deklaracji dyrektora programowego TVN, Edwarda Miszczaka, który bez zbytnich ceregieli przyznał, że widzowie tej stacji to najzwyklejsi zmanipulowani idioci? Oto jak usprawiedliwił rozstanie się z Szymonem Majewskim, który ponoć nie chciał już dłużej walić w „kaczory”, jak w bęben:

„On się sprawdzał, kiedy emocje leżały na ulicach. A lemingi nie chcą, żeby się specjalnie śmiano z Platformy Obywatelskiej”

Oto jedna z najbardziej wpływowych w TVN postaci ogłasza na całą Polskę, że jego stacja telewizyjna to tuba propagandowa rządu, a jej widzowie to lemingi, czyli mówiąc najdelikatniej ta część Polaków, która nie potrafi myśleć samodzielnie.

Co na to, te nazwane i wskazane przez Wiertniczą palcem lemingi? Jak wygląda ich honor?

Przejrzałem reakcje na słowa Miszczaka na internetowych portalach i w zasadzie nie jestem zaskoczony poziomem głupoty i stopniem odmóżdżenia tuskowego elektoratu.

Oto wiodący przekaz wychowanków Salonu III RP i reakcja na słowa dyrektora programowego TVN, który tak naprawdę przyznał, że są oni stadem głupich zmanipulowanych baranów:

„Skoro mohery mają swoją telewizję, gdzie nikt nie śmieje się z PiSu, gdzie zapraszani są jedynie przedstawiciele tej partii, gdzie trwa codzienna antyrządowa propaganda, to i PO chyba też może mieć jakieś przychylne sobie media, prawda?”

Jednym słowem napluto im w twarz, a oni najzwyczajniej uważają, że deszcz pada i nadal podążają za juhasem Miszczakiem, który pędzi to stado baranów na rzeź.

I jeszcze pal licho gdyby był to ubój rytualny, czyli tak zorganizowany, że jeden baran nie widzi podrzynania gardła drugiemu baranowi. Oni lezą stadnie pod ten nóż z radosnym beczeniem na ustach. Oni nie są w stanie nawet dostrzec, że w TV Trwam nikt nie obraża, nie poniża i nie drwi z własnych widzów.

Dla nich Tusk nadal "To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony, i to nie jest nasze ostatnie słowo!"

Jedynie, co, to może jedynie po ostatnich wpadkach i aferach „Oczko mu odpadło, temu misiu”

Czy zwolennicy Platformy Obywatelskiej nazwani lemingami przez ich ukochaną telewizję z ulicy Wiertniczej są w stanie wydorośleć i zrozumieć, że stanowią jedynie wyborcze mięso armatnie sterowane przez zaprzyjaźnione z Wajdą, PO oraz Salonem III RP, media?

Kiedy zdejmą w końcu z oczu te przytwierdzone im różowe okulary i zrozumieją, że Tusk to:

„Miś! Miś! Świńska rura nie miś! Pińcet złotych! Pińcet złotych dla mnie nie ma, a sam forsą sra!”

Źródła:

http://niezalezna.pl/32139-niecodzienne ... -miszczaka

http://lubczasopismo.salon24.pl/adam128 ... a-lemingow

http://kokos.salon24.pl/444335,tylko-oc ... temu-tusku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 06 wrz 2012, 06:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Co wiedział Tusk?

Opozycja zarzuca premierowi bierność, wprowadzenie opinii publicznej w błąd i podejrzewa go o złamanie tajemnicy państwowej. Chodzi o fakt, że w sprawie Amber Gold, dzięki ABW, Donald Tusk miał wiedzieć o działaniach oszusta.

Klub Parlamentarny PiS domaga się odtajnienia przez ABW notatki dotyczącej firmy Amber Gold, skierowanej do premiera Donalda Tuska 24 maja. Stosowny wniosek kierowany do szefa "Agencji" Krzysztofa Bondaryka został wczoraj złożony w jej siedzibie przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie.

- Apelowaliśmy o to, by premier Donald Tusk doprowadził do odtajnienia i upublicznienie tej notatki. Dziś składamy pismo do pana Krzysztofa Bondaryka, żeby zgodnie z art. 6 ust. 2 i 5 ustawy o ochronie informacji niejawnych odtajnił i upublicznił tę notatkę - powiedział poseł Marcin Mastalerek (PiS) na konferencji prasowej w Sejmie.

Pismo w tej sprawie złożył w siedzibie ABW. Jak przekonuje, już w czasie prac komisji śledczej ds. Orlenu ówczesny szef Agencji Wywiadu Andrzej Ananicz ujawnił dwie podobne notatki, robiąc to w taki sposób, by chronić tożsamość funkcjonariuszy.

- Wygląda więc na to, że Tusk zrobi wszystko, by jej nie odtajnić, bo będzie tam jasno napisane, jaką miał wiedzę na ten temat i że nie podjął żadnych działań w tej sprawie - dodaje poseł.

Odtajnienie i upublicznienie notatki ma pomóc w wyjaśnieniu wątpliwości związanych z działaniami organów państwa w sprawie Amber Gold. A w szczególności zachowaniem premiera w tej sprawie. Szef rządu po ujawnieniu afery i informacji o współpracy z OLT Express jego syna Michała przez wiele dni milczał. Potem oświadczył, że nie miał szczegółowej wiedzy na temat Amber Gold przekazywanej przez ABW. Zapewniał, że wszystko, co wiedział na temat prezesa spółki Marcina P., było powszechnie dostępnymi informacjami publikowanymi w gazetach. Ostatecznie jego partia i koalicjant nie zgodzili się na powołanie w tej sprawie sejmowej komisji śledczej.

Dzisiaj PiS złoży zawiadomienia do prokuratora generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa przez Donalda Tuska. Chodzi o zarzut niedopełnienia obowiązków i nieostrzeżenie Polaków przed Amber Gold. PiS złożyło także ponownie wniosek o powołanie komisji śledczej.

- To jest prawie ten sam wniosek, który zostanie rozszerzony o zbadanie kwestii notatki otrzymanej przez premiera w sprawie Amber Gold. Z relacji ministra Cichockiego, jaką złożył w Sejmie, wynika, że w sierpniu Donald Tusk po prostu kłamał. Miał wiedzę dużo większą, niż mówił dziennikarzom - zaznacza poseł Mastalerek.

W trakcie czwartkowej debaty w Sejmie szef MSW Jacek Cichocki nadzorujący ABW poinformował, że 24 maja Agencja przygotowała tajną notatkę dotyczącą działalności spółki. Trafiła ona m.in. na biurko Tuska. Według relacji Cichockiego, Agencja informowała o swoich podejrzeniach wobec Amber Gold, że firma jest prawdopodobnie piramidą finansową, a pieniądze, którymi dysponowała, mogły być wyprowadzane, niezgodnie z zasadą funkcjonowania spółki, m.in. na działalność grupy OLT.

13 września sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych wysłucha informacji szefów ABW i CBA oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej na temat działań podjętych wobec Amber Gold.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -tusk.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 11 wrz 2012, 14:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Tusk bardziej niemiecki niż Schultz?

Kiedy u nas nagle pojawiał się medialny news o tym, że któryś z polskich polityków ma szansę na jakieś wysokie stanowisko w instytucjach międzynarodowych czy Unii Europejskiej to niemal od razu „najwyżej cenieni dziennikarze” stosowali swego rodzaju szantaż.

Polegał on na wymuszaniu wśród przedstawicieli wszystkich partii politycznych deklaracji poparcia kandydata, gdyż jak twierdzono bez znaczenia jest opcja polityczna, jaką on reprezentuje. Obowiązkiem i powinnością polityków od prawa do lewa oraz wszystkich Polaków jest popieranie rodaka. Jednym słowem cała Polska wspiera Kwaśniewskiego, jako przyszłego szefa ONZ, Radka Sikorskiego, jako szefa NATO, Balcerowicza, jako ekonomicznego noblistę czy szefa MFW i Jerzego Buzka, jako szefa PE.

Oczywiście tylko temu ostatniemu udało się przez połowę kadencji przewodzić PE zaś pozostałe kandydatury można określić „kaczkami dziennikarskimi”, gdyż nikt poza Polską nie traktował Olka, Radka czy Leszka poważnie.

Jako dodatkowy argument podawano, że tak postępują wszystkie poważne państwa członkowskie.

No i dzisiaj mamy problem. Okazuje się, że dla kanclerz Merkel Tusk jest bardziej niemiecki niż Martin Schultz, i lepiej będzie dbał o interesy Berlina niż polityk niemiecki.

Dlaczego każdy piłkarski kibic potrafi zauważyć, że Łukasz Podolski gra od dawna dla reprezentacji Niemiec, a w przypadku Tuska ta „oczywista oczywistość” nie jest powszechnie dostrzegana?

http://kokos.salon24.pl/446771,tusk-bar ... iz-schultz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 13 wrz 2012, 06:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Nagroda za klientyzm

Doniesienia "Der Spiegel", jakoby Donald Tusk był kandydatem niemieckiej chadecji na szefa Komisji Europejskiej, mogą być kaczką dziennikarską schyłku sezonu wakacyjnego. Premier słabo mówi po angielsku i nic nie wiadomo o jego francuskim, a bez znajomości tych dwóch języków trudno koordynować prace instytucji unijnych.

Jeśli jednak jest to prawda, projekt taki może być próbą rozstrzygnięcia gry politycznej prowadzonej przez kanclerz Angelę Merkel na trzech polach jednocześnie: na wewnątrzniemieckiej arenie politycznej, na forum UE i w dziedzinie polityki zagranicznej RFN, a konkretnie jej stosunków z Polską. CDU/CSU, która w Parlamencie Europejskim (PE) tworzy dominującą grupę posłów w jego największej frakcji - Europejskiej Partii Ludowej (EPL), ma siłę i interes, by taki zamiar przeprowadzić.

Interes Niemiec, interes Merkel

Niemiecka scena polityczna jest wielopartyjna, ale szanse na rządzenie, często z mniejszym koalicjantem u boku, mają w RFN jedynie dwie partie zdolne do desygnowania kanclerza. Są to chrześcijańsko-demokratyczna koalicja ogólnoniemieckiej CDU z katolicką bawarską CSU oraz socjaldemokratyczne SPD. CDU/CSU jest więc głównym konkurentem SPD, choć zdarzały się w ubiegłych latach tzw. wielkie koalicje - tzn. wspólne rządy obu dominujących partii.

Głównym kandydatem drugiej co do wielkości frakcji Parlamentu Europejskiego - Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) - jest jej lider - eurodeputowany z ramienia SPD i obecny przewodniczący PE Martin Schulz. Jego zwycięstwo w wyścigu o fotel przewodniczącego Komisji Europejskiej byłoby zatem triumfem rywali pani kanclerz z wewnątrzniemieckiej sceny politycznej. Odebranie im tego sukcesu i wypromowanie kandydata EPL zdominowanej przez CDU/CSU byłoby więc pokonaniem socjaldemokratów w dwóch rozgrywkach jednocześnie - ukazywałoby ich niemieckiej opinii publicznej jako niezdolnych do promowania niemieckich pomysłów politycznych na forum UE z równą skutecznością, z jaką czynią to chadecy, i osłabiałoby ich wpływ na instytucje unijne.

CDU/CSU i SPD to nie PO i PiS

Rozumowanie to jest jednak zbyt dosłownym przeniesieniem natury polskiej sceny politycznej na scenę niemiecką. Tymczasem CDU/CSU i SPD wprawdzie konkurują ze sobą o głosy niemieckich wyborców, jednak ich konflikt nie przypomina starcia PO z PiS.

Celem rządzącej chadecji niemieckiej nie jest eliminacja opozycji z życia politycznego. Polityka zagraniczna obu głównych partii niemieckich różni się zaś co do metod i akcentów, a nie co do strategicznych celów. Martin Schulz jako przewodniczący KE zapewne nie zapominałby o interesach RFN i ukazanie go niemieckiej opinii publicznej jako gorszego kandydata na to stanowisko niż obecny premier Polski nie musi być, z punktu widzenia Angeli Merkel, skutecznym chwytem wyborczym wobec elektoratu niemieckiego. Z drugiej strony, Niemiec na fotelu szefa Komisji Europejskiej (obojętnie z CDU/CSU czy z SPD) raczej utrudniłby unijną politykę Berlina, wzmacniając kierowane pod adresem RFN oskarżenia o dominację.

Niemiecka opinia publiczna zapewne to rozumie. Instytucje UE nie są też przedmiotem tak "nabożnego kultu" ze strony niemieckich partii politycznych i mediów, jak ma to miejsce w przypadku ich odpowiedników w Polsce. Bycie przewodniczącym KE nie jest szczytem kariery dla polityka RFN, a swej silnej pozycji w UE Niemcy nie muszą potwierdzać w taki właśnie sposób. Kandydatura Tuska może być zatem wygodna, także z ogólnoniemieckiego, a nie tylko z partyjnego - chadeckiego - punktu widzenia.

Gra z Polską

Jeśli zatem doniesienia "Der Spiegel" są prawdziwe, istotnym celem całej operacji jest raczej oddziaływanie na Polskę niż rywalizacja między CDU/CSU a SPD.

Jakie są szanse jej skutecznego przeprowadzenia, jaki jest jej cel i co oznaczałaby ona w praktyce dla Polski?

Wybory do Bundestagu odbędą się w Niemczech jesienią 2013 r., zaś elekcja przewodniczącego KE dopiero wiosną/latem 2014 roku. Nie ma zatem pewności, kto wtedy będzie kanclerzem RFN i jakiego kandydata będzie popierał. W lipcu br. sondaże dawały CDU/CSU 36 proc. poparcia, a SPD 30 procent. W warunkach kryzysu strefy euro i składania na barki niemieckich podatników coraz to nowych ciężarów związanych z jej "ratowaniem" na niemieckiej scenie politycznej do tego czasu wiele jeszcze może się wydarzyć.

Zakładając jednak prawdopodobne przecież zwycięstwo chadecji, a zatem kolejną kadencję Angeli Merkel jako szefowej rządu RFN, promowanie przez Niemcy Donalda Tuska na przewodniczącego KE ma sens z niemieckiego punktu widzenia i mogłoby być skuteczne.

"Pilnowanie żyrandoli"

Traktat lizboński zredukował rolę Komisji Europejskiej, a szczególnie pozycję polityczną jej szefa. Nie jest on już jedynym tej rangi urzędnikiem wspólnotowym i tym samym jedynym partnerem do rozmów z szefami rządów państw członkowskich. Obecnie, gdy dodano mu Hermana van Rompuya - przewodniczącego Rady Europejskiej, i Catherine Ashton - jako "szefową unijnej dyplomacji", znaczenie przewodniczącego KE spadło. Jest on już "jednym z trzech", a nie "jedynym" najwyższym urzędnikiem UE.

Kryzys strefy euro przeniósł zasadnicze decyzje dotyczące losów UE poza jej struktury traktatowe (do tandemu francusko-niemieckiego i grupy frankfurckiej) lub do ciał, w których reprezentowani są tylko członkowie strefy euro (Eurogrupa - rada ministrów finansów państw tej strefy). Spowodowało to dalsze osłabienie roli Komisji Europejskiej, a więc i jej przewodniczącego. Trwający kryzys zapewne pogłębi to zjawisko, wzmacniając rolę rządu RFN, od którego decyzji finansowych zależy podtrzymanie chwiejącej się waluty unijnej.

W tej sytuacji zapewne niewielu poważnych polityków europejskich zechce wystartować do wyścigu o fotel szefa KE. Urząd ten będzie bowiem w najbliższym czasie nabierał coraz bardziej pozornego - teatralnego charakteru, a rzeczywiste decyzje będą zapadały poza nim. Okoliczność ta zwiększa prawdopodobieństwo opisywanego przez "Der Spiegel" scenariusza. Stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej "od pilnowania żyrandoli" jak najbardziej nadaje się na nagrodę polityczną dla szefa rządu polskiego, który sprowadził swój kraj do roli klienta Niemiec w polityce europejskiej.

Polityka zagraniczna Polski á la PO

Polityki zagranicznej rządu PO - PSL nie da się wytłumaczyć inaczej, jak tylko założeniem, że jej rzeczywistym celem jest zdobycie intratnych stanowisk dla jej kierowników. Cel taki był zresztą wielokrotnie formułowany publicznie, oczywiście w formie wyznacznika pozycji i prestiżu Polski w Europie.

Dość przypomnieć projekt pozyskania dla Włodzimierza Cimoszewicza fotela przewodniczącego Rady Europy (nie mylić z Radą Europejską ani z Radą UE), stanowiska sekretarza generalnego NATO dla Radosława Sikorskiego czy zrealizowany właśnie dzięki poparciu Niemców w EPP projekt uzyskania fotela przewodniczącego PE dla Jerzego Buzka oraz operacja wypromowania Mikołaja Dowgielewicza, sekretarza stanu ds. europejskich w polskim MSZ, na wicegubernatora Banku Rozwoju Rady Europy, a Jana Truszczyńskiego (dawnego negocjatora wejścia Polski do UE) na atrakcyjne finansowo dla samego zainteresowanego, ale politycznie nieistotne dla interesów Polski, stanowisko dyrektora generalnego ds. edukacji, szkoleń, kultury i młodzieży w odnośnej Dyrekcji Generalnej KE. Ten personalny wymiar polskiej polityki zagranicznej jest skutecznie ukazywany wyborcom w Polsce jako miernik pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej.

Za co ta nagroda?

Polska, która w ramach paktu fiskalnego popartego przez rząd Donalda Tuska została odsunięta od decyzji unijnych i na dodatek zapłaciła za to rozwiązanie przekazaniem 6,5 mld euro, która sprowadziła własną politykę wschodnią do teatralnego w swej istocie Partnerstwa Wschodniego, nieprzeszkadzającego współpracy niemiecko-rosyjskiej, pozbawionego pieniędzy i uwagi liczących się państw europejskich (dość przyjrzeć się liście nieobecnych na szczytach PW w Pradze i w Warszawie), która nie protestuje przeciw transferowi niemieckiej i francuskiej technologii wojskowej do Rosji, która dystansuje się od USA i nie próbuje konsolidować swych mniejszych sąsiadów, jak Czechy czy Węgry, opierających się uprzedmiotowieniu ich przez rdzeń unijny, lecz chętnie przyjmuje rolę politycznego klienta Berlina, popierając w ciemno wszelkie jego inicjatywy (od dystansowania się od NATO w wojnie libijskiej, po pakiet Euro-Plus z zawartym w nim ujednoliceniem podatków korporacyjnych w całej UE) - warta jest tej niewielkiej zapłaty, jaką byłby fotel przewodniczącego Komisji Europejskiej. Tym bardziej że stanowisko to, jak wskazano wyżej, jest cieniem dawnej mocy tego urzędu.

W tych poczynaniach rządu i premiera Tuska trudno doszukać się obrony interesów Rzeczypospolitej. Interes własny jego i jego współpracowników jest zaś jasny.

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/9797,na ... ntyzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 06 paź 2012, 14:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Artykuł ten ocenzurowano na Salonie24

Tusk – podły kłamca bez honoru i zasad

Ten podniosły, spokojny i piękny sobotni marsz uzmysłowił mi pewną smutną prawdę. Siły okupujące od 1989 roku nasz kraj już nigdy nie będą w stanie pojąć tych wartości, jakie nieśli na transparentach i sztandarach polscy patrioci.

Wiemy także po sposobie relacjonowania marszu i po wypowiedziach tak zwanych autorytetów, że duch polskości unoszący się 29 września nad Warszawą jest dla nich nie tylko czymś całkowicie obcym i niezrozumiałym, ale i traktowanym, jako śmiertelne zagrożenie.

Oni nie są już nawet w stanie wykrzesać z siebie kolejnych kłamliwych haseł w stylu „Zielona wyspa”, czy „Druga Irlandia” by porwać nimi swoich zwolenników.

Po to by przetrwać muszą ten swój strach o własne tyłki zaszczepić innym i przedstawić Konfederację Otwartych Serc, zawiązaną 29 września, jako zagrożenie.

Po jednej stronie mamy, więc świadomą część narodu połączoną hasłem Bóg Honor Ojczyzna, a po drugiej wynarodowionych renegatów, dla których spoiwem jest strach przed odpowiedzialnością i odstawieniem od konfitur.

Tylko czy ta piękna manifestacja Wolnych Polków mogła kogokolwiek przerazić?

Kogo tak naprawdę powinni się bać zwolennicy Tuska i ferajny? Czy ludzi domagających się wolności słowa, godnej pracy, prawdy i uczciwości?

Myślę, że oni zaczną wkrótce się bać swojego dotychczasowego idola Tuska, cynicznego zimnego drania i manipulatora oraz jego pomagierów i tej całej medialnej sprzedajnej klaki służącej establishmentowi III RP.

Oto „Król Kłamstwa” nagi:

Donald Tusk z trybuny sejmowej 2012-09-27:

„Chcę także powiedzieć, że od pierwszych dni i dziś też mamy z tym do czynienia: polityka brutalnie wdarła się w tę tragedię. Dziś też słyszymy słowa z ust polityków PiS, których celem nie jest pomoc rodzinom, ale utwierdzenie pewnej tezy w kontekście katastrofy. Groźnym, z punktu widzenia nie tylko osób zaangażowanych w ten dramat, jest założenie pewnej tezy, a ona pojawiła się już w pierwszych godzinach po katastrofie – o zamachu, zabójstwie i spisku.”

Oto treść sms-a rozesłanego tuż po tragedii do polityków PO z „założoną pewną tezą”:

"Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił"

Donald Tusk z trybuny sejmowej 27-09-2012:

„ Być może jest tak, że część polityków prawicy używa tej katastrofy, bo nie chciało postawić sobie prawdziwych pytań na temat katastrofy. Przez te dwa lata byłem osobą najostrzej atakowaną w tej kwestii. Każdego dnia powtarzałem sobie i swoim współpracownikom: jest cierpienie, ktoś ma poczucie większej straty, musimy to wytrzymać. Musimy uszanować emocje.”

Oto jak owe cierpienie i emocje uszanowali zgodnie z poleceniem, wierni współpracownicy Tuska:

Niesiołowski - - Były trzy ekshumacje, myślę, że te rodziny zapłacą za to, Gosiewskiego, Kurtyki i Wassermanna. Niepotrzebnie, jak się okazuje. Mam nadzieję, że te rodziny zapłacą za to, bo nie może być tak, że będą obciążały skarb państwa tego rodzaju żądania rodzin

Palikot: „Kaczyński to największy wilk polskiej polityki i trzeba go zastrzelić i wypatroszyć”

„Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż”

„Borsuk wylazł z nory i nie zawiódł; już sam zapach przyprawiał o mdłości, a do tego mlaskanie, chrząkanie, syczenie i popierdywanie czyniło odpowiednią, dziką i pełną nieoczekiwanej przyszłości atmosferę”

„Gosiewski żyje. Widziano go na peronie we Włoszczowej”

"Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę"

Dzisiaj, kiedy rodziny smoleńskie nie wiedzą, kto tak naprawdę leży w grobach, na których składają kwiaty i palą znicze. Kiedy już niemal trzy lata nie mamy wraku, kamizelek kuloodpornych i broni zabitych borowców. Kiedy do dziś nie wrócił z Rosji telefon satelitarny prezydenta, a wiadomo, że z telefonów ofiar ktoś korzystał jeszcze długo po katastrofie, a z telefonu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego korzystano kilkakrotnie, ostatni raz aż 24 godziny po tragedii smoleńskiej, przypomnijmy jak wyglądała, ta zdaniem Tuska „wzorowa współpraca ze strona rosyjską?:

15-11-2010r., Donald Tusk:

"Nie było w historii dużych katastrof lotniczych postępowania tak transparentnego. A biorąc pod uwagę niedyskrecję niektórych urzędników i pełnomocników rodzin, jest to procedura wyjątkowo wręcz transparentna."

Krzysztof Parulski trzy doby od tragedii:

„Panie premierze, chciałbym wyrazić swoją opinię i opinię swoich kolegów - znajdujemy się pod wrażeniem dobrej organizacji i doświadczenia specjalistów, profesjonalizmu rosyjskich prokuratorów, którzy prowadzą to śledztwo, jak również służb, które z nimi współdziałają. Dobrze rozumiemy, że to bogate doświadczenie rosyjska strona nabyła w procesie rozpatrywania przyczyn i okoliczności innych katastrof, które kiedyś miały miejsce. (...) Pan, panie premierze, pytał, czy są jakieś trudności przy prowadzeniu śledztwa. Muszę powiedzieć, że nie mamy żadnych trudności. Ta współpraca, która nas łączy, daleko przekracza ustalony porządek konwencji o wzajemnej pomocy prawnej. Jest ona związana z głębokim udziałem strony rosyjskiej. Chciałbym jeszcze raz podziękować za to, że nas tak gościnnie przyjęto, za to, że okazuje się nam wszelką pomoc w śledztwie. Jestem przekonany, że bez takiej aktywnej współpracy nigdy nie moglibyśmy ustalić wszystkich przyczyn".

16 marca 2012 roku Tusk cynicznie o ekshumacji ciała śp. Przemysława Gosiewskiego:

„To bardzo delikatny temat, nie powinienem komentować determinacji niektórych rodzin na rzecz ekshumacji zwłok, nawet, jeśli nie rozumiem tej determinacji, bo nie rozumiem. Ale widocznie jest jakaś potrzeba, która tkwi w zranionych uczuciach rodzin ofiar”

Czy dzisiaj panie Tusk, po odnalezieniu ciała Anny Walentynowicz przeszło 300 kilometrów od grobu, w którym rzekomo miała spoczywać, zrozumiał pan tę „determinację niektórych rodzin” i dotarło do pana, kto jest winny „zranionym uczuciom rodzin ofiar”?

Paweł Graś:

- „Rosyjscy i polscy prokuratorzy wraz z przedstawicielami ABW i SKW zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, m.in. telefony, znalezione na miejscu smoleńskiej katastrofy. Po identyfikacji został on natychmiast przekazany do Polski”

Donald Tusk podczas konferencji prasowej 28 kwietnia 2010 roku powiedział:

- „Muszę też uspokoić opinię publiczną, bo spotykałem się z pytaniami, czy nie przedostały się w niepowołane ręce ewentualne tajemnice z nośników elektronicznych, jakie były na pokładzie samolotu. Chcę wszystkich uspokoić, że laptopy, telefony ofiar, w tym komórkę prezydenta, oraz inne tego typu urządzenia zostały zabezpieczone przez polskie służby specjalne i wszystkie przekazano do polski drogą dyplomatyczną. Są teraz w dyspozycji polskiej prokuratury.”

29 kwietnia 2010 roku Jacek Cichocki zapewniał:

- „Służby ochrony państwa przeprowadziły również stosowne działania w celu zablokowania terminali BlackBerry, jeżeli chodzi o wojskowych, czy też kart SIM, zwracając się do operatorów kart SIM używanych w telefonach, żeby one nie mogły być w żaden sposób wykorzystane. To się działo w pierwszych godzinach po katastrofie”, zapewniając również, że „nie ma podstaw, by stwierdzić, że strona rosyjska podjęła jakiekolwiek działania, aby mieć samodzielny dostęp do tych materiałów”

To tylko garstka naprędce zebranych kłamliwych wypowiedzi zimnego drania Tuska i jego pomagierów.

Oto na czele polskiego rządu już od pięciu lat stoi cyniczny kłamca pozbawiony honoru i zasad.

W ten oto sposób polskie państwo Tuska „zdało egzamin”, a pomylone ciała, okradanie zwłok na miejscu tragedii, znajdowane tam już po „przekopaniu i przesianiu ziemi na metr w głąb”, szczątki ludzkie, dokumenty należące do ofiar i fragmenty samolotu to tylko „drobne błędy”, podobnie jak zaszywane w zwłokach śmieci ze stołów sekcyjnych w postaci kawałków drewna, szmat, gumowych rękawic i grud ziemi.

Sądzę, że kiedyś prawdziwie polskie państwo zda naprawdę egzamin, a to oznaczało będzie, że nie wywiniecie się od odpowiedzialności za to bezprzykładne łajdactwo i narodową zdradę.

Premierze Tusk, ci, którzy do tej pory widzieli w panu szanowanego Dr Jekylla dostrzegają w nim dzisiaj coraz częściej Mr Hyda, czyli ucieleśnienie zła i jako ucieleśnienie zła zagości pan w podręcznikach historii. To już przesądzone.

Artykuł opublikowany w już ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://naszeblogi.pl/32758-tusk-podly-k ... ru-i-zasad


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 20 paź 2012, 12:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Dar przebłagalny premiera Tuska

No i co ja poradzę, skoro sytuacja w naszym nieszczęśliwym kraju co i rusz skłania do przypominania złotej myśli Chestertona z opowiadania „Złamana szabla” z cyklu „Przygody księdza Browna”? Jak pamiętamy, chodzi o to, gdzie mądry człowiek ukryje liść. Ksiądz Brown odpowiada, że w lesie. No a jeśli nie ma lasu? To mądry człowiek zasadzi las, żeby ukryć w nim liść.

Czy premier Donald Tusk jest mądry? Zaprzeczanie byłoby niegrzeczne, a kto wie - może nawet niebezpieczne, bo skoro nawet Umiłowani Przywódcy drobniejszego płazu próbują dodawać sobie prestiżu przy pomocy niezawisłych sądów, to cóż dopiero premier? Co prawda orzecznictwo niezawisłych sądów w takich sprawach podlega ewolucji i raz można lekce sobie ważyć nawet prezydenta, a innym znowu razem próba wykorzystania wizerunku prezydenta w grze komputerowej pociąga za sobą wyrok skazujący. Czy zależy to od osoby prezydenta, czy od instrukcji - Bóg jeden wie, no i oczywiście - oficerowie prowadzący - ale zwłaszcza w takiej sytuacji nigdy nie dość jest przezorności. Więc na wszelki wypadek załóżmy, że premier Donald Tusk jest mądry tym bardziej, że ostatnie wydarzenia pokazują iż zachował się zgodnie z przewidywaniami Chestertona.

Mam oczywiście na myśli inicjatywę wygłoszenia przemówienia nazwanego „drugim expose”, czemu towarzyszył wniosek o votum zaufania w momencie, gdy pojawiło się wiele sygnałów wskazujących na zwijanie parasola ochronnego zarówno nad nim, jak i całym koalicyjnym rządem. Warto przypomnieć, że podobna sytuacja miała miejsce podczas tzw. afery hazardowej, kiedy to premier Tusk musiał z rządowej pirogi wyrzucić na pożarcie murzyńskich chłopców w osobach posła Chlebowskiego i ministra Drzewieckiego. Afera hazardowa była pierwszą wymierzona w rząd premiera Tuska - tymczasem teraz rządem wstrząsnęły aż trzy afery naraz; taśmowa - z udziałem ministra Sawickiego i aż dwie afery trumienne: jedna związana z zamianą nieboszczyków, a druga - z zakupem trumien.

Mówiąc o aferach trumiennych nie mogę się opędzić od wspomnienia z dzieciństwa, pokazującego przekładanie się wielkiej polityki na towarzyskie nieporozumienia. Byłem mianowicie świadkiem awantury między dwoma kawalerami, z których jeden był synem stolarza zajmującego się m.in. wyrobem trumien. W pewnym momencie jego przeciwnik wytknął go palcem z okrzykiem: „Truman! W trumnie umarł!” Ciekawe, czy premier Tusk uznałby taki okrzyk za zaszczytne porównanie, czy przeciwnie - za obraźliwy epitet? Więc nie tylko trzy kolejno następujące po sobie afery, ale i sondaże pokazujące przewagę PiS nad Platformą Obywatelską, które „syna Przymierza”, czyli pana prof. Jana Hartmana skłoniły do wydania okrzyku „Tusku, k... zrób coś!”

Na takie dictum trudno nie zareagować i nie jest wykluczone, że tym „czymś”, co postanowił zrobić premier Tusk, było właśnie wspomniane exspose. Było ono podobne do wcześniejszego manifestu programowego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w którym zapowiedział on nie tylko niebywałe dobrodziejstwa, ale w dodatku wszystkie one miały zostać uzyskane bez pieniędzy. Expose premiera Tuska wyglądało podobnie, bo o ile na początku zauważył, że chociaż kryzysu nie wpuści za bramę, to przecież tak czy owak da on o sobie znać, to w drugiej, optymistycznej części, nakreślił gigantyczny program inwestycyjny, wymagający wydania co najmniej 800 mld złotych. Skłoniło to niektórych komentatorów do dociekań, w jaki sposób premier Tusk zdołał przez noc zebrać tak wielką sumę pieniędzy - ale wiadomo, że te wszystkie inwestycje, te „obwodnice w Markach” i inne wynalazki, to był tylko las, w którym pan premier próbował przemycić listek w postaci „Inwestycji Polskich”.

Te „Inwestycje Polskie” to ma być nowa instytucja, coś w rodzaju Ministerstwa Inwestycji z budżetem rzędu 40 mld złotych, na który mają złożyć się spółki z udziałem Skarbu Państwa, a także - dochody z prywatyzacji - oczywiście jeśli pozostanie jakaś nadwyżka po pokryciu kosztów obsługi długu publicznego. Dzięki temu Inwestycje Polskie będą inwestowały, a właściwie nie tyle może inwestowały, co przede wszystkim - koordynowały inwestowanie państwowych pieniędzy - tych co najmniej 800 mld złotych. Pomijam już okoliczność, że najpierw te 800 miliardów złotych rząd będzie musiał jakoś wydrenować z porażonej kryzysem gospodarki - bo wiadomo, że wydrenuje tyle, a nawet jeszcze więcej - ponieważ ważniejsze jest coś innego.

Otóż podejrzewam, że „Inwestycje Polskie”, to jest przebłagalny dar dla bezpieczniackich watah w postaci dodatkowego żerowiska dla ubowniczków młodych, dzięki czemu przed okupującymi nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackimi dynastiami otworzą się perspektywy świetlanej przyszłości, z możliwością założenia mnóstwa nowych starych rodzin, które zagwarantują im ciągłość. Za taką cenę razwiedka z pewnością może odroczyć premieru Tusku moment egzekucji - bo skoro tak sobie to wykombinował, to niech tam będzie tym premierem, co to w końcu komu szkodzi? 40 miliardów to ani dużo, ani mało, ale raczej dużo, zwłaszcza, że być w perspektywie może być dziesięć razy więcej, bo wprawdzie premier Tusk mówił o 800 miliardach, ale wiadomo, że dlatego, żeby było ładniej, bo tak naprawdę, to dobrze, jak wygospodaruje połowę. W końcu Polska to nie wyspa skarbów!

Wnioskując o votum zaufania dla swojego rządu premier Tusk uzyskał 233 głosy poparcia przeciwko 219, osiągając w ten sposób dwa cele propagandowe. Po pierwsze pokazał opozycji, że konstruktywne votum nieufności nie ma szans powodzenia, po drugie - przeczołgał wicepremiera Pawlaka, który chyba już zaniecha wszelkich rozmów z opozycją, a po trzecie - również stronnikom pobożnego ministra Gowina pokazał, że w naszym nieszczęśliwym kraju nie można być skutecznym politykiem nie będąc niczyim agentem. No to chyba jest mądry, a w każdym razie - sprytny, no nie?

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2644


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tusk - ????????
PostNapisane: 20 paź 2012, 13:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/10/19 ... erennosci/

Tusk: europejskie państwa muszą zrezygnować z części suwerenności

Dlatego Palikot wciąż apeluje, by Polacy wyrzekli się swej polskości. Idealnie współdziałający tandem niemiecko-żydomasoński.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /