Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 18 sty 2013, 12:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Emerytury – prawda po latach

Piotr Tomczyk

Przed przeprowadzeniem „reformy emerytalnej” wśród przedstawicieli medialnych elit w Polsce panował entuzjazm. Politycy, ekonomiści, aktorzy, piosenkarze, akwizytorzy… wszyscy z zapałem przekonywali, że otwarte fundusze emerytalne zapewnią nam w przyszłości finansowe eldorado. Dziś telewizja nie emituje już filmików pokazujących beztroskich emerytów wypoczywających pod palmami na egzotycznych plażach, zaś eksperci coraz częściej sugerują, że zamiast znacznego wzrostu świadczeń emerytalnych czekają nas głodowe emerytury. Czy rząd okłamywał Polaków, zapewniając o cudownych skutkach reformy? – Oczywiście, że kłamał. Nie tylko ten rząd, ale również i poprzednie rządy. O tym, że będzie katastrofa, wiedzieliśmy w 1999 roku, ale próbowaliśmy ludzi oszukać. Chcieliśmy zmniejszyć emerytury – to się udało – czyli tak zwaną stopę zastąpienia, ale wmawialiśmy ludziom, że będzie na odwrót – że emerytury będą mieli większe – przyznał w jednym z wywiadów Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. Adama Smitha, były szef Rady Nadzorczej ZUS. A co na to nasi najwięksi „reformatorzy”?

http://www.naszdziennik.pl/wp/21271,eme ... atach.html

Jak by nie patrzeć, rządzą Polską nie tyle politycy, co gangsterzy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 26 sty 2013, 20:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Kto zadzierzgnął pętlę na szyi Leppera?

Gdyby nie kilkunastu dziennikarzy dla których śledzenie działań różnych służb specjalnych, a dla których pozyskana wiedza stała się późniejszym źródłem do rzetelnej oceny dziwnych wydarzeń w Polsce - moglibyśmy żyć w błogiej nieświadomości tego, że de facto mamy w Polsce od lat transformacji do czynienia z podwójnym życiem. Jedno- serwowane nam przez mainstremowe przekaziory mające na celu kreowanie obrazu i ocen pożądanych. I tu trzeba przyznać (po analizie komentarzy w necie i obserwacji wyników wyborów osobowych), ze ów obraz wykreowany znakomita większość utożsamiała z życiem realnym. Reagujemy zgodnie z przewidywaniami mistrzów od kreowania obrazów: zauważamy dokładnie to, co chcą abyśmy widzieli, ignorując to drugie, podskórne życie. Mimo, że to ono właśnie wpływa (często boleśnie) na naszą rzeczywistość. Czyli życie w realu.

Które podobnie jak życie w pięknych lasach deszczowych toczy się pod ściółką. Którego nie zauważamy dopóki idziemy ścieżką wskazaną nam przez przewodnika. Ba, przewodnik zapewnia nas, że na tej ścieżce nic nam nie zagraża.. Ścieżka jest jednak bardzo śliska - spróbuj się poślizgnąć i na moment spaść w obręb ściółki … I nagle okazuje się, że gorsze od spotkania z agresywną pumą jest spotkanie z mieszkańcami niewidocznych dla nas rezydentów owego podłoża, na który ów piękny las wyrasta. Bez którego by nie istniał. W tej podściółce też trwa walka o dominację. Nas jednak jej wynik nie interesuje – nieważne kto wygra, tam zawsze będzie niebezpiecznie.

Skąd takie przemyślenia? Bo pokazuje nam się bardzo dziwne wydarzenia. Amber Gold i OLT Express przez kilkanaście tygodni zajmowało opinię publiczną. Wypłynęła z podściółki afera z synem Tuska. Dziennikarze śledczy Stanisław Janecki odkrywa nam pewną warstwę podskórną, która warto poznać, żeby nie dać się powieźć li tylko na oficjalne komentarze. *

Wczorajsza volta w Sejmie grupy konserwatystów Gowina podczas głosowania nad ustawą o związkach partnerskich niekoniecznie musi być dowodem na wewnętrzny rozdźwięk w PO. Może opłacać się samemu Tuskowi ( u nas w partii jest pluralizm poglądowy) i jego niewidocznym akolitom. Może być częścią gry grupy skupionej wokół Pałacu i jego ”podściółki”.

Niedawno podano oficjalne wyniki śledztwa w sprawie śmierci Andrzeja Leppera. Uznano, że stracił życie w wyniku samobójstwa. 7 śladów obuwia znalezionych w pomieszczeniach gdzie stracił życie- nie zostało zidentyfikowane i nie przeszkodziło w ostatecznym orzeczeniu.**

Inny dziennikarz śledczy, Przemysław Wojciechowski (zajmujący się relacjami służb z polityką i biznesem w Polsce) pisze tak: „Andrzej Lepper ostatecznie i nieodwołalnie popełnił samobójstwo. Do takiego wniosku doszedł prokurator prowadzący sprawę. Zaraz później umorzył dochodzenie i sprzątnął biurko. Tak więc Lepper powiesił się na sznurku od snopowiązałki w warszawskim biurze Samoobrony, bo miał długi, był przegrany jako polityk i, w ogóle miał kiepski okres. Mniemam więc, że umarzając sprawę prokurator nie zapuścił się zbyt daleko w kwestie podejrzanych kontaktów A. Leppera na Białorusi, prawdopodobnie istotne dla sprawy irackie kontakty szefa Samoobrony pozostaną niewyjaśnione, także fakt zainteresowania działalnością szefa polskiej partii przez austriackie (niemieckie?) Służby, prawdopodobnie pozostanie niewyjaśniony. Prokurator zrobił to, co potrafił, zrobił to, co mógł.

Rolą dziennikarzy nie jest wyręczanie prokuratury, więc nie zamierzam tego robić. Chcę jedynie opisać pewną historię, która dotyczy zmarłego wicepremiera a która wpisuje się w szerszy kontekst działań służb specjalnych w Polsce. Niestety, opowieść wymaga kilku dłuższych zdań wstępu.”
Nie będę tutaj relacjonować całej wiedzy dziennikarza. Ujawnię tylko, że tropy wiodą do adwokata Leppera. Adwokata, który był wcześniej postacią znaną z mafii paliwowej i który nieco wcześniej od swojego mocodawcy z Samoobrony tez popełnił samobójstwo. A w „podściółce” walka służb.

I podobnie jak w przypadku pierwszego z dziennikarzy śledczych ślady wiodą do groźnej wiedzy będącej w ich posiadaniu. Janecki pisze o taśmach Marcina P. , Wojciechowski o wiedzy na temat działalności mafii paliwowej pod egidą służb. W jednym i drugim przykładzie chodzi o niebotyczną kasę. I stąd ta walka o władzę. My widzimy tylko kukiełki. Decydenci w podściółce.

W każdym przypadku walka służb objawia nam się jako przeciek na temat znanych osób. Losy tychże znanych są później różne. Albo trafiają na chwilę do aresztu, innym stawia się zarzuty. De facto cicha walka na papiery i wiedzę kończy się najczęściej albo serią seryjnego samobójcy, umorzeniem albo wyrokiem analogicznym jak w przypadku dr G (porównanie tylko co do wymiaru kary, a nie okoliczności): winny, ale tak naprawdę to wini byli śledczy, którzy do skazania doprowadzili.

Skandaliczne uzasadnienie Tulei i ostatnio ujawnione przez Gmyza okoliczności w jakich klimatach sędzia był wychowany pięknie rozjaśniają obraz. Podściółka wie w który stół można uderzyć aby odpowiednie nożyce się odezwały. Bo przecież nie można dopuścić aby w wyniku gry służb ta perfidna IV RP uosabiana z PiS, a głównie Kaczyńskim i Macierewiczem, którzy jako pierwsi po 1989 zadali cios WSI i próbowali zdemontować maszynki do robienia pieniędzy naszych kosztem i kosztem interesu Polski. Walczą, ale dbają, aby w odprysku tej walki nie wygrał nieumoczony. Bo wtedy kranik z kasą może zostać skutecznie zamknięty. Czego nikt z podściółki sobie nie życzy.

Póki co jeszcze niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak barwne jest życie w podściółce. Dzięki dziennikarzom i raportowi z likwidacji WSI coraz więcej osób zaczyna patrzeć nie tylko na ekran telewizora ale też pod nogi…

P.S.

Wojciechowski razem z Witoldem Gadowskim celnie rozpracowywali afery z handlarzami bronią, szkoleń w Polsce dla arabskich terrorystów, powiązań z morderstwami kapłanów, afery, FOZZ, mafii paliwowej itp. Ostatni wpis Wojciechowskiego to lektura obowiązkowa!

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/7-taje ... 99201.html

*http://obserwator.com/obserwacje/ludzie-wojskowki-dokonuja-wlasnie-miekkiego-zamachu-stanu

** http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/7-taje ... 99201.html

***http://przemekwojciechowski.blogspot.com/search?updated-min=2013-01-01T00:00:00-08:00&updated-max=2014-01-01T00:00:00-08:00&max-results=2

http://1maud.salon24.pl/481789,kto-zadz ... yi-leppera


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 01 lut 2013, 08:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Oto skutki mafijnych układów III RP.

Między młotem a kowadłem

Malgorzata Goss

Komisja Europejska zdecydowała o wstrzymaniu wypłaty 4 mld zł dotacji na projekty drogowe. Powód? Zmowa kartelowa na najwyższych szczytach, tj. na linii szefostwo GDDKiA – management firm budowlanych. Deweloperzy, pod ciepłym skrzydłem wysokiego urzędnika, mieli umawiać się między sobą, kto który przetarg wygra, aby uniknąć wzajemnej konkurencji i konieczności obniżania cen. Słowem – nic nowego, jedna z licznych patologii, które nieodłącznie towarzyszą przetargom publicznym. Już 11 osób postawiono w stan oskarżenia. Szeroko zakrojone śledztwo prowadzi ABW pod nadzorem prokuratury. Komisja Europejska, podejrzewając, że trzy odcinki drogowe, których dotyczy postępowanie, to tylko wierzchołek góry lodowej, domaga się rozszerzenia dochodzenia i sprawdzenia wszystkich przetargów drogowych dotyczących projektów realizowanych z udziałem środków europejskich. W grę wchodzą kwoty niebagatelne – ponad 30 mld złotych. Zbadanie wszystkich przetargów może zająć całe lata i będzie wymagało zaangażowania armii prokuratorów. Potem sąd będzie miesiącami czytał setki tomów akt, przesłuchiwał tysiące świadków, wyznaczał odległe terminy i przerywał ze względów formalnych rozprawy. A gdy już orzeknie, obrońcy skazanych odwołają się od wyroków, sprawa trafi do drugiej instancji itd. Wszyscy wiemy, jak to się odbywa. Młyny sprawiedliwości mogą mleć dziesięć lat i więcej.

Korupcja, zmowy monopolistyczne, kartele muszą być zwalczane, jako że zaburzają wolną konkurencję na rynku. Problematyczne jest jednak nagłe wstrzymanie wypłaty pieniędzy przez Brukselę, gdy jeszcze daleko do osądzenia sprawy. Ofiarą przestępstw na szczytach znowu padną niewinne firmy podwykonawcze, które w żadnych zmowach nie brały udziału: zrobiły swoje za niewielkie pieniądze, a teraz zbankrutują lub latami będą czekać na zapłatę. Komisja Europejska zablokowała środki. Mogła sobie na to pozwolić, bo któż ją rozliczy? Polska nie należy do grona płatników netto, którzy dyktują warunki w UE. Jako odbiorca unijnych funduszy skazani jesteśmy raczej na proszenie niż stawianie żądań. Na to nakłada się miękka postawa polskich urzędników, z których wielu marzy o unijnych stołkach. Ta słabość naszego państwa i rządu sprawia, że Bruksela może wobec Polski bezkarnie żonglować miliardowymi funduszami, dając i odbierając je pod byle pozorem. Na to nakładają się krajowy nierząd, korupcja, kolesiostwo, przewlekłość śledztw i procesów sądowych. Skutki owej wewnętrznej i zewnętrznej słabości Polski najsilniej odczuwa polski biznes. Kiedy Bruksela uderza w skorumpowany układ krajowy, odbierając obiecane fundusze, przedsiębiorcy lądują między młotem a kowadłem.

Warto też zauważyć moment zamrożenia funduszy. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nagłe wstrzymanie wypłat dla Polski podyktowane zostało rosnącymi wydatkami Brukseli na walkę z kryzysem strefy euro. Śledztwo w sprawie zmowy kartelowej, któremu daleko do końca, zostało po prostu wykorzystane jako wygodny pretekst.

http://www.naszdziennik.pl/wp/22634,mie ... adlem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 16 mar 2013, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Szara strefa polityki

Prof. Mieczysław Ryba

Służby specjalne stanowiły od wieków niezwykle ważną dziedzinę życia państwowego, świadczącą o możliwościach danego kraju w zakresie ochrony własnych interesów. Można śmiało powiedzieć, że w dzisiejszych czasach państwo bez skutecznych służb specjalnych jest po prostu bezbronne.

Niepodległość naszego państwa w okresie międzywojennym zależała nie tylko od naszej gotowości militarnej. Ogromną rolę odegrały polskie służby, nieustannie zmagające się z obcymi wywiadami (warto wspomnieć sukcesy wywiadu wojskowego, tzw. dwójki). Druga wojna światowa, oprócz zmagań militarnych, kojarzy nam się jednoznacznie z potężną rywalizacją służb wywiadowczych walczących państw. Trudno sobie wyobrazić zwycięską wojnę Brytyjczyków z hitlerowskimi Niemcami bez skutecznego wywiadu. Wojna wywiadów to cały czas dość „naturalny” stan w różnorakich zmaganiach międzynarodowych.

W czasach sowieckich bezwzględna rywalizacja służb moskiewskich i amerykańskich w dużej mierze stanowiła o wyniku zimnej wojny. Wystarczy wspomnieć „sukcesy” służb sowieckich w zakresie pozyskania informacji do produkcji broni nuklearnej, czy znaczenie informacji dla CIA pułkownika Kuklińskiego (kwestia stanu wojennego w Polsce).

Polakom od ponad dwustu lat działalność służb kojarzy się bardzo źle. Wystarczy wspomnieć działalność rosyjskiej Ochrany w czasach zaborów. Bardzo trudno było wówczas prowadzić patriotyczną działalność polityczną, przy nieustannej inwigilacji służb państw zaborczych.

Szczególną brutalność i bezwzględność w zakresie wykorzystania służb specjalnych przejawiały państwa totalitarne. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z bardzo cyniczną grą na arenie międzynarodowej. Można tu wspomnieć o wpływaniu na polskie życie polityczne w okresie II Rzeczypospolitej przez wywiad sowiecki, czy aranżowaniu różnorakich procesów rewolucyjnych (przykład wojna domowa w Hiszpanii). Z drugiej strony przywódcy państwa totalitarnego używali służb do zniewolenia własnego społeczeństwa. Taką rolę spełniały wszystkie służby w państwach komunistycznych, w tym w PRL. Wielka gra przeciwko Kościołowi katolickiemu, w szczególności przeciwko księdzu Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu – to przykład bezwzględnego wykorzystania służb przeciwko własnemu społeczeństwu. Można zatem powiedzieć, że państwa totalitarne to po prostu państwa służb.

Właśnie tutaj mamy dzisiaj największy problem, gdyż III Rzeczpospolita jest bezpośrednim dziedzicem układów z czasów PRL. Mówi się wszak, nie bez słuszności, że po stanie wojennym sterowność w kraju wymknęła się spod kontroli PZPR, przejęły ją całkowicie służby. Wystarczy wspomnieć najważniejsze postaci tamtych wydarzeń – generała Jaruzelskiego i Kiszczaka, by jasno stwierdzić, że na czele PRL stanęli zasłużeni dla Moskwy ludzie służb. Dodajmy, że ci sami decydenci byli architektami Okrągłego Stołu w 1989 r., a więc stali u podstaw III RP. Ponieważ ludzie komunistycznych służb posługiwali się nie tylko niemoralnymi metodami (zjawisko dość powszechne w tej profesji), ale jawnie zbrodniczymi. Skala mordów totalitaryzmu komunistycznego jest wręcz porażająca. Mało tego – ludzie komunistycznych służb służyli zbrodniczej ideologii, występując przeciwko własnemu Narodowi.

I tu pojawia się problem ujawnienia działalności takich instytucji i takich ludzi. Z natury rzeczy państwa wystrzegają się ujawnienia czegokolwiek z działalności swoich służb. Jednakże gdy mamy do czynienia z dziedzictwem państwa totalitarnego, takie ujawnienie wydaje się wręcz koniecznością. Tak zrobiły np. RFN czy Czechosłowacja. Uznano, że jest to niezbędne, by służby nie zaczęły realnie rządzić w państwie, podporządkowując życie publiczne swoim celom.

Widzimy zatem, że nie da się postawić tezy, iż jedyną zasadą porządkującą działalność służb jest zasada skuteczności. Nie ulega wątpliwości, że konsekwentne trzymanie się tej zasady musi prowadzić do usprawiedliwienia wszelkiej zdrady i zbrodni. Ludzie zdemoralizowani przez taki system bardzo łatwo są w stanie zdradziecko znaleźć się również w nowej rzeczywistości. Trudno wszak oczekiwać po ludziach służb PRL usługujących Sowietom, aby w nowej rzeczywistości z równą łatwością nie poszukali sobie nowego, zewnętrznego chlebodawcy. Oczyszczenie zatem życia publicznego z wpływów postkomunistycznych wydaje się niezbędne, by służby znowu pracowały dla obrony interesów narodowych. Oczywiście winno to dotyczyć nie tylko sfer rządowych i parlamentarnych, ale również samorządowych, naukowych i dziennikarskich. W przeciwnym razie państwo takie w różnorakich grach służb na arenie międzynarodowej staje się bezbronne, nie posiadając najmniejszej wiedzy o obcych wpływach w swoim aparacie. Państwo takie staje się nieskuteczne tak na poziomie ochrony własnych władz (przykład katastrofy smoleńskiej), jak i działań zaczepnych na arenie międzynarodowej. Brak przejrzystości w tej materii powoduje, że przez nasz kraj przetaczają się całe tabuny żołnierzy obcych służb, poruszających się jakoby po „ziemi niczyjej”.

Nie do przyjęcia jest, by służby specjalne przejmowały sterowność nad życiem partyjno-politycznym. Walka o pełną suwerenność Rzeczypospolitej wiązać się dziś musi również z walką o oczyszczenie i uporządkowanie środowiska polskich służb specjalnych.

Autor jest kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/26952,sza ... ityki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 17 kwi 2013, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Janusz Szewczak: OFE to największy przekręt III RP !

Reforma OFE z 1999 r. to jeden z największych skandali współczesnej Europy i na pewno największy przekręt w III RP, skutecznie przeprowadzony przez dobrze zorganizowaną grupę, na czele z L. Balcerowiczem, J. Buzkiem, M Bonim, J Hausnerem, E. Lewicką, przedstawicielem Banku Światowego M. Rutkowskim itd.

W świetle jupiterów dokonano oszukańczej prywatyzacji systemu ubezpieczeń emerytalnych. Tym wielce kosztownym i kompletnie nieprzydatnym szwindlem, nazywanym systemem kapitałowym, tzw. II filarem ubezpieczeń kapitałowych, powinna się zająć zarówno komisja śledcza, jak i Trybunał Stanu. Polscy emeryci, wsparci przez polskie państwo, powinni zaś wystąpić z pozwem zbiorowym i w trybie cywilnym z roszczeniami odszkodowawczymi wobec twórców tej tzw. reformy. Ta niby-reforma polskiego systemu emerytalnego od początku bazowała na kłamstwie, chciejstwie, braku rzetelnej, ekonomicznej kalkulacji i opłacalności tego przedsięwzięcia.

Dla co uczciwszych ekspertów już 13 lat temu było oczywiste, że jest ona skazana na niepowodzenie. W rzeczywistości okazała się niesłychanie kosztowna dla budżetu (ok. 260 mld zł zadłużenia), bardzo zyskowna dla właścicieli OFE (16 mld zł) i całkowicie nieprzydatna, bo niegwarantująca godziwych świadczeń dla przyszłych emerytów, bo za takie trudno uznać średnio 80 zł wypłacane pierwszym beneficjentom po 13 latach inwestowania. Na początku tego ryzykownego eksperymentu nie powiedziano też Polakom prawdy, że kapitałowy system OFE oznacza obniżenie emerytur, mniej więcej o połowę w stosunku do starego systemu ZUS-owskiego. Oczywiście nikt nie pytał Polaków, czy zgadzają się na obniżkę emerytur.

Przy pomocy setek milionów złotych i kolorowych telewizyjnych reklam, wciskano Polakom przysłowiowy kit o szczęśliwej starości pod palmami. Dziś II filar okazuje się filarem, ale pod mostem Poniatowskiego, a z palm pozostaje wyłącznie ta na placu de Gaulle’a. To gigantyczne oszustwo odbyło się w blasku kamer i umożliwiło stworzenie kolejnych elit finansowych, olbrzymiej sieci wpływów i uzależnień oraz powstanie potężnego lobby finansowego, politycznego i medialnego. Ci, którzy dziś – tak jak wielki promotor i obrońca 14 OFE, prof. L. Balcerowicz, uważają, że w OFE są realne pieniądze, a w ZUS tylko wirtualne zapisy – dramatycznie się mylą, i to po raz kolejny.

Dziś już nawet premier D. Tusk i jego główny doradca J.K. Bielecki twierdzą, że gwarantem bezpiecznych emerytur jest ZUS i polskie państwo. Jak widać, stała się jasność, niebiosa przemówiły i rząd polski oświeciły. Dzisiaj OFE, ponieważ swoje już zarobiły – dywidendy popłynęły za granicę – najchętniej zrezygnowałyby w ogóle z obowiązku wypłacania emerytur. Proponują jedynie wypłatę świadczenia przez 10 lat, a ponieważ obecna władza kazała pracować Polakom do 67 lat, zaś polski mężczyzna żyje raptem średnio 71 lat, to realnie mógłby korzystać z tej niby-emerytury zaledwie około 5 lat. Najwyższy więc czas na dyktat OFE mówiący 3 x NIE, w tym NIE dla dobrowolności uczestnictwa w OFE, NIE dla likwidacji OFE i NIE dla przenoszenia środków do ZUS, w trosce o przyszłość polskich emerytów i elementarną prawdę w życiu publicznym powiedzieć 3 x TAK.

Czas najwyższy zlikwidować OFE w obecnej formie, czas umożliwić dobrowolność inwestowania w różnego rodzaju fundusze emerytalne, a przede wszystkim zadeklarować, że zostanie cofnięta decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat. Dziś OFE pokazują nam słynny gest Kozakiewicza i przemawiają do Polaków słowami ze słynnego, kultowego filmu „Miś”: „Nie oddamy panu palta, i co nam pan zrobi?”. W 2008 r. OFE straciły ok. 24 mld zł naszych pieniędzy, w maju 2012 r. ok. 5 mld zł.

Obecny, rozpaczliwy i kolejny już skok na OFE ze strony rządu, a więc środowiska twórców tej szkodliwej reformy, ukazuje jedynie absolutnie dramatyczny stan budżetu i finansów oraz realne zagrożenie bankructwem całego sektora finansów publicznych, który został zaatakowany w ostatnich latach przez niszczący „tajfun Vincent”.

To już wiadomo, że zarówno emerytalna pańszczyzna w OFE, jak i hazardowa rozgrywka w kasynie rynku kapitałowego nie zdały egzaminu. Zarobił tylko krupier, a stracone miliardy ciężko będzie odzyskać. Na naszych oczach z bankrutowała zasada II filara – wiesz, ile musisz zapłacić, nie wiesz, ile otrzymasz w zamian i czy w ogóle coś otrzymasz. Okazuje się, że ostatnią deska ratunku na starość i tak mają być środki publiczne.

Propozycja PiS dobrowolności składki i wyboru ubezpieczyciela, przedstawiona w formie projektu ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, jest warunkiem niezbędnym, choć spóźnionym i niewystarczającym na obecną chwilę. Polskie społeczeństwo było już kilkakrotnie okradane ze swych emerytalnych oszczędności. Lepiej, żeby nasze emerytury pochodziły nie tyle z kasyna lub zaciągania nowych długów w formie obligacji Skarbu Państwa, ale z polskiego banku. Niestety polskie banki zostały prawie w całości wyprzedane na rzecz kapitału zagranicznego. Dziś to one głównie są właścicielami OFE w Polsce.

Dlatego trzeba natychmiast zrobić to, co proponuję nieustannie od 1999 r. – mianowicie utworzyć Państwowy Bank Emerytalny, który przejąłby środki trafiające do ZUS i FUS i który inwestowałby na zasadach komercyjnych, rywalizując i konkurując z innymi prywatnymi funduszami emerytalnymi.

Szwedzcy emeryci mogą wybierać spośród 500 takich funduszy. Bizantyjski, pałacowy i biurokratyczny moloch, czyli ZUS, należałoby zlikwidować w dotychczasowej formie, a środki pochodzące z jego sprzedaży, aktywów – przeznaczyć na fundusz założycielski, kapitał Państwowego Banku Emerytalnego. Taki właśnie bank mógłby inwestować nie tylko na rynku kapitałowym, ale przede wszystkim stopniowo odzyskiwać na GPW polską własność, tanio i głupio wyprzedane w ramach tzw. prywatyzacji – banki i wielkie dochodowe firmy. Bo kto nie ma majątku, ten z reguły nie ma dochodów, a z nisko płatnej pracy nigdy nie będzie wysokiej emerytury.

Państwowy Bank Emerytalny mógłby również udzielać zarówno długoterminowych kredytów inwestycyjnych, jak i obrotowych dla małych i średnich przedsiębiorstw – to rozwiązanie już dziś funkcjonuje w Kanadzie i jest poważnie rozważane w Wielkiej Brytanii. W przypadku pogłębienia się kryzysu w sektorze bankowym to właśnie fundusze emerytalne mogą zastąpić banki, wypełniając powstałą lukę, stając się nowymi, lepszymi bankami. W przypadku więc likwidacji OFE, Państwowy Bank Emerytalny mógłby skutecznie uratować polską giełdę, bo bez pieniędzy polskich emerytów GPW nie tylko nie odniosłaby obecnych sukcesów, ale już dawno przestałaby istnieć.

Dopóki Polska i polskie państwo nie odzyska dla Polaków, w tym polskich emerytów, takich strategicznych firm jak PZU SA, KGHM, PKO BP, Orlen itp. dopóty z żadnej wielkiej poprawy w poziomie i pewności otrzymywania godziwych emerytur nie będzie. Obecny wielki kryzys wokół OFE i rządowy skok na pieniądze polskich emerytów dobitnie pokazuje, jak wyczuloną wrażliwość społeczną i wyczucie w tej mierze miał prezydent Lech Kaczyński, który skutecznie wetował rozwiązania w sferze systemu emerytalnego znacząco pogarszające sytuację polskich emerytów, o czym dziś niewielu pamięta.

Czas więc na nowo podjąć reformę emerytalną, mając tym razem na względzie nie tyle dobro zagranicznych firm i krajowych elit politycznych, ile dobro zwykłych polskich emerytów. W innym bowiem wypadku należałoby znów przywołać słowa wieszcza: „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.

źródło: Blog Janusz Szewczaka

za: wpolityce.pl/artykuly/51200-ofe-to-najwiekszy-przekret-iii-rp-lepiej-zeby-nasze-pieniadze-pochodzily-nie-z-kasyna-ale-z-polskiego-banku

http://ewastankiewicz.wordpress.com/201 ... et-iii-rp/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 04 lis 2013, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Nie ma sprawy?

Wybory władz Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku nie zostaną powtórzone. Będzie za to rozprawa z tymi działaczami, którzy nagrali składane im przez partyjnych kolegów propozycje szczególnego wynagrodzenia za głosowanie w lokalnych wyborach na popieranego przez Donalda Tuska kandydata.

Wyniki obrad środowego posiedzenia zarządu Platformy Obywatelskiej wskazują, że premierowi musiała przyświecać koncepcja jak najszybszego zamknięcia tematu politycznej korupcji w Platformie Obywatelskiej. Donald Tusk ma już bogate doświadczenie w kwestii radzenia sobie z aferami w swoim ugrupowaniu.

Z pomocą zaprzyjaźnionych mediów przedstawiających kolejno wybuchające afery – w których mniejszy bądź większy udział miały osoby związane z PO – jako walkę z polityczną konkurencją, w znacznym stopniu udało się ograniczyć szkody dla Platformy wynikające choćby z afery z Beatą Sawicką w roli głównej, aferą hazardową czy aferą Amber Gold.

Szef Platformy nie zdobył się na przeforsowanie złożonego wniosku w sprawie powtórki wyborów na Dolnym Śląsku ani na radykalne rozprawienie się z działaczami PO, którzy – na co wskazują ujawnione nagrania – w zamian za poparcie popieranego przez Tuska kandydata na szefa dolnośląskiej Platformy kupczyli obietnicami załatwienia posad w spółkach zależnych od Skarbu Państwa.

Afera wokół wyborów w dolnośląskiej PO rzuca przy okazji nowe światło na sprawę finansowania partii politycznych. Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, dlaczego partia Donalda Tuska rzekomo tak troszczy się o budżetowe pieniądze, po raz kolejny forsując w Sejmie likwidację finansowania partii politycznych z budżetu państwa, już chyba je stracił. Traktując państwowe środki jak wręcz prywatny, partyjny folwark, jest w stanie wyżywić siebie i swoich działaczy – w przeciwieństwie do ugrupowań opozycyjnych – bez budżetowych subwencji.

Uznanie wyborów na Dolnym Śląsku za ważne pozwoli na wyciszenie medialnych doniesień w sprawie okoliczności prowadzenia powtórnego wyboru, a samo ich powtórzenie byłoby przyznaniem, że problem politycznej korupcji w Platformie faktycznie istnieje.

Zdecydowano natomiast – na wniosek rzecznika dyscypliny PO – że w prawach członków partii na trzy miesiące zawieszeni zostaną działacze PO, zarówno ci, którzy agitowali za kandydatem Tuska, Jackiem Protasiewiczem: Norbert Wojnarowski, Michał Jaros oraz Tomasz Borkowski, jak i ci, którzy składane propozycje nagrali: Edward Klimka i Paweł Frost. Wszyscy mają zostać osądzeni przez partyjny sąd koleżeński. Jednocześnie posłów Wojnarowskiego i Jarosa nie zawieszono w prawach członka klubu PO.

Wcześniej rzecznik dyscypliny w Platformie Obywatelskiej w osobie Pawła Grasia faktycznie dyscyplinował działaczy Platformy ujawniających czy też mających stać za ujawnieniem nagrań ilustrujących – w domyśle Grzegorz Schetyna – w jaki sposób pozyskiwane są głosy w wewnątrzpartyjnych wyborach, grożąc wcześniejszymi wyborami w przypadku „rozhuśtania sytuacji w Platformie” w wyniku ujawnienia opinii publicznej „partyjnej kuchni”.

Co to znaczy dla działaczy PO należących do obozu Schetyny, jest jasne – trudności z dostaniem się na wyborczą listę, a przy spadku poparcia dla partii rządzącej – także w wyniku kolejnych doniesień w sprawie politycznej korupcji w Platformie, mniejsze szanse na skuteczne ubieganie się o mandat parlamentarzysty.

Już dziś zresztą wszyscy w Platformie muszą zdawać sobie sprawę, że 41 proc. poparcia i 9-punktową przewagę nad kolejną w sondażu partią to ugrupowanie Donalda Tuska może mieć, ale co najwyżej w sondażu dla telewizji publicznej, podanym w zeszłym tygodniu chyba jako substytut zlikwidowanej dobranocki.

Można jednak już przyjąć, że niezależnie od tego, kiedy wybory się odbędą, stronnicy Grzegorza Schetyny i tak łatwej drogi do parlamentu polskiego czy też europejskiego na pewno mieć nie będą. Afera z korupcją polityczną w Platformie zdaje się trochę pokrzyżowała szyki Donalda Tuska. Już było bowiem tak dobrze – udało się w miejsce Grzegorza Schetyny umieścić na czele dolnośląskich struktur PO Jacka Protasiewicza, a premier zdążył nawet tuż przed ujawnieniem nagrań wystąpić na konferencji prasowej, chwaląc się Polakom, że w jakiejś światowej klasyfikacji zanotowaliśmy spektakularny awans, mający rzekomo świadczyć, jak niezwykle poprawiły się warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. A lada tydzień miał ogłosić zapowiadane na listopad „nowe otwarcie”.

Do przygotowywanego na kolejne tygodnie scenariusza należało więc wprowadzić pewne poprawki. W ramach zamiatania pod dywan kolejnej afery nagrywający zostaną przykładnie ukarani, podejrzani o stanie za ujawnieniem taśm rozliczeni. A już wkrótce media zajmą się propagowaniem nowych obietnic premiera, a może nawet sprezentowanych, na potrzeby propagandy, roszad w składzie rządu. Sprawy znowu nie ma.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... prawy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 16 gru 2013, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Niezgoda wśród gangsterów?

Schetyna na trybunach

Losz Krzysztof

Jeszcze niedawno Grzegorz Schetyna wzbudzał strach wśród członków Platformy Obywatelskiej. Od jego jednego słowa zależała ich polityczna przyszłość i byt. Nic dziwnego, że teraz wielu z nich z satysfakcją przygląda się upadkowi i upokorzeniu byłego wicepremiera. Bo nie można inaczej nazwać tego, że Schetyna stracił nie tylko stanowisko pierwszego wiceprzewodniczącego Donalda Tuska, ale nawet nie wszedł do ścisłego zarządu partii, przegrywając sromotnie głosowanie na posiedzeniu Rady Krajowej. Można powiedzieć, że potężny niegdyś Grzegorz „ja cię zniszczę” Schetyna stał się zwykłym członkiem Platformy, bo wcześniej przecież stracił stanowisko szefa PO na Dolnym Śląsku. Zostało mu jeszcze stanowisko szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, ale to w jego przypadku czysto dekoracyjna funkcja, bez większego znaczenia. Używając piłkarskiej terminologii, można powiedzieć, że Tusk nie widzi Schetyny nawet w rezerwie i zwyczajnie odesłał go na trybuny, aby z nich oglądał mecz.

Upadek tego polityka był do przewidzenia, było tylko kwestią czasu, kiedy Donald Tusk odstawi go na boczny tor. Skoro bowiem wcześniej były marszałek Sejmu zgłaszał aspiracje do przejęcia sterów w PO, to było wiadomo, że ta wojna może mieć tylko jednego zwycięzcę i albo Schetyna wytnie Tuska, albo Tusk Schetynę. Ponieważ premier swoje przywództwo w Platformie umocnił, „grillowanie” Schetyny weszło w decydującą fazę i na nic się zdały gesty poddaństwa z jego strony, wręcz korzenia się przed szefem rządu, czego przejawem była choćby rezygnacja ze startu w wyborach na szefa PO.

Teraz na usta ciśnie się pytanie, czy Tusk doprowadzi do usunięcia Grzegorza Schetyny z partii, czy też pozwoli mu w niej pozostać i działać jako szeregowemu posłowi. Bardziej prawdopodobna wydaje się ta pierwsza możliwość, bo Donald Tusk nie zadowala się półśrodkami, w przeszłości – razem ze Schetyną – najpierw osłabiał konkurentów do władzy, a potem zmuszał ich albo do dobrowolnego odejścia z PO, albo usuwał ich z partii. Więc i teraz premier będzie chciał definitywnie pozbyć się problemu pod nazwą „Grzegorz Schetyna”, bo przecież gdy Platforma wciąż będzie w kryzysie i w oczy zajrzy jej widmo utraty władzy, Schetyna mógłby spróbować odzyskać wpływy w partii jego kosztem. Poza tym Tusk ma już nowy dwór, któremu nawet bardziej niż szefowi rządu zależy na zniszczeniu Schetyny – po to, aby nikt nie mógł pozbawić ich tak z trudem wywalczonych pozycji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/62596,sch ... unach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 07 lut 2014, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Psychuszki dla Umiłowanych Przywódców

Stanisław Michalkiewicz

W ostatnich dniach, dzięki Umiłowanym Przywódcom, którzy w Sejmie stworzyli pozory legalności dla obrabowania obywateli, Zakład Ubezpieczeń Społecznych przelał sobie z kont otwartych funduszy emerytalnych 153 miliardy złotych. Wprawdzie pan prezydent, który to swoim podpisem zatwierdził, dla zachowania pozorów skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale – jak sam zauważył – „nie sądzi, by Trybunał zakwestionował istotę ustawy”. No pewnie, gdzieżby się tam odważył, skoro wiadomo, że padł rozkaz, by „ratować budżet”? Ciekawe, że chociaż ZUS przejął 153 miliardy, dług publiczny zmniejszył się tylko o 134 miliardy. Gdzie się podziało 19 miliardów? Zazwyczaj bardzo pewna siebie i elokwentna, posągowa pani Małgorzata Kidawa-Błońska nie tylko nie potrafiła wyjaśnić tej zagadki, ale sprawiała wrażenie, jakby zapomniała języka w gębie. Ale bo też są sprawy, o których bezpieczniej jest nie wiedzieć, pamiętając o rosyjskim przysłowiu, że „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie, tego wiodą w łańcuchach”. Więc jak tam było, tak tam było; zawsze jakoś było, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było – mawiał dobry wojak Szwejk. Skoro zniknęło bez śladu 15 milionów dolarów napiwku, jaki CIA wypłaciła tubylczym razwiedczykom za usługi kuplerskie i stanie na świecy w Kiejkutach, to dlaczego nie miałoby zniknąć 19 miliardów złotych, zwłaszcza że rozpoczęła się kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego? Więc chociaż dzięki pozorom legalności dług publiczny zmniejszył się o 134 miliardy, to i tak w najbardziej optymistycznej wersji już przekroczył bilion złotych, a według wersji prawdziwszej – ok. 200 procent produktu krajowego brutto, czyli około 3 bilionów 400 miliardów. Jaki jest naprawdę – tego chyba nikt dokładnie nie wie, ale przynajmniej znane są koszty jego obsługi. W ciągu ostatnich 6 lat wzrosły one o 100 procent: w 2008 r. wyniosły 25,1 mld zł, w 2009 – 32,2 mld, w 2010 – 34,1 mld, w 2011 – 38,4 mld, w 2012 – 43 mld, w 2013 – ponad 50 miliardów. W ustawie budżetowej na rok bieżący Umiłowani Przywódcy wprawdzie zaklepali tylko 36 miliardów, ale już teraz, tzn. 3 lutego, zegar długu publicznego pokazuje, że koszty obsługi długu dochodzą do 52 miliardów. Dla porównania – za 38 mld zł można by wybudować 900 km autostrady, zaś nasza niezwyciężona armia ma być zmodernizowana do ostatniego guzika kosztem 130 mld, czyli kosztem zaledwie 2,5-krotnej wysokości aktualnych kosztów obsługi długu publicznego. Tak to wygląda.

Tymczasem kampania wyborcza już się rozpoczęła, więc zgodnie z przewidywaniami amok gwałtownie narasta. Wszystko wskazuje na to, że ogniskiem epidemii jest Sejm. Oto pan premier Tusk wśród innych obietnic, m.in. po 10 tys. dla „młodych”, zapowiedział też ufundowanie podręcznika dla pierwszoklasistów. Natychmiast został przelicytowany przez dziwnie osobliwą trzódkę posła Palikota, która domaga się darmowego podręcznika dla uczniów podstawówek, gimnazjów i liceów oraz ciepłych posiłków. O piwie czy pół litra do tego posiłku jeszcze nie mówią, ale przecież kampania dopiero się zaczyna, więc nie można tak od razu wystrzelać całej amunicji. Środki na te wszystkie dobrodziejstwa mają się znaleźć z likwidacji nauki religii w szkołach. Oczywiście rząd nie pozostał dłużny i pani Joanna Dębek z Ministerstwa Edukacji oznajmiła, że prace nad tym podręcznikiem już trwają – co z kolei szalenie niepokoi panią poślicę Małgorzatę Prokop-Paczkowską z trzódki dziwnie osobliwej – czy w tym podręczniku będzie aby należycie zabezpieczona linia genderactwa, a konkretnie – czy będzie tam wyraźnie napisane, że dziewczynki mogą być kosmonautami, a chłopcy – pielęgniarkami. Jak powiadają Rosjanie: „każdy durak po swojemu s uma schodit”. Widać tedy wyraźnie, że amok – swoją drogą – ale pacjenci próbują też – jak to za pierwszej komuny ujął Józef Ozga-Michalski – „uwędzić swoje półgęski ideowe”. Czyż nie są to „osoby stwarzające zagrożenie”, które na podstawie „lex Trynkiewicz” powinny być izolowane w psychuszce w Gostyninie?

http://www.naszdziennik.pl/wp/67501,psy ... odcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 11 kwi 2014, 18:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/luksus-urzedniczy

Luksus (urzędniczy)
Napisano 22 godziny temu | Ilość komentarzy 2

W 2013 r. w Polsce mieszkało już 786 tys. osób zamożnych i bogatych (zarabiają powyżej 85 tys. zł rocznie). To kolejny rok, w którym grono to powiększa się. W ostatnim roku aż o 18 tys. osób – donosi bankier.pl. Okazuje się, że jeszcze w 2008 r. było w naszym kraju tylko ok. 574 tys. bogaczy, dwa lata później 661 tys., a w 2011 r. już 736 tys.



W 2016 r. liczba Polaków zarabiających powyżej 85 tys. zł rocznie powinna zbliżyć się do 1 mln – podaje serwis. Według firmy badawczej KPMG, w 2013 r. osoby bogate i zamożne dysponowały w sumie rocznym dochodem netto rzędu 130,9 mld zł. W 2016 r. będzie to już 170 mld zł. Zmienia się również liczba najbogatszych konsumentów (posiadają płynne aktywa o wartości przekracza­ją­cej 1 mln dolarów). Z raportu Global Wealth Databook wynika, że w Polsce mieszka około 45 tys. takich osób.
Autor: TM
http://www.sfora.biz/gospodarka/Polacy- ... ych-a66131
1.
Oto granica, jaka dzieli przeciętnego Kowalskiego od Kowalskiego zamożnego – ten drugi zarabia przynajmniej 85.000,- zł rocznie, podczas gdy przeciętne wynagrodzenie za trzeci kwartał 2013 roku wynosiło 3.651,72 zł (w skali roku daje to niespełna 43,821 zł – Komunikat
Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 13 listopada 2013 r. w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w trzecim kwartale 2013 r. – M.P.2013.904).Czyli zamożny Polak zarabia minimum 7083,33 zł miesięcznie.
1,94 razy więcej niż średnia.
Poszukajmy więc tych zamożnych tam, gdzie być ich raczej nie powinno…
2.
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gliwicach. Dyrektor Barbara Terlecka – Kubicius podaje, że ze stosunku pracy w 2012 roku osiągnęła… 111.423,84 zł.
Czyli w skali miesiąca…9.285,32 zł. Aż 31% wyżej niż próg zamożności!
http://pzgliwice.peup.pl/eurzad.seam?eu ... &cid=44450
Ośrodek Pomocy Socjalnej w Pszczynie. Dyrektor Sonia Marekwa podaje w swojej deklaracji, że ze stosunku pracy w 2012 roku otrzymała niewiele mniej, bo 107.752,54 zł, czyli 8.979,38 zł miesięcznie. 26,76% wyżej od progu zamożności!
http://www.bip.pszczyna.pl/dokument.php ... dmp=48&r=r
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Koszalinie. Dyrektor Bogumiła Iwona Szczepanik podaje w swojej deklaracji, że z tytułu zatrudnienia w MOPS od 1 stycznia 2012 r. do 31 grudnia 2012 roku otrzymała 99.364,12 zł, czyli 8280,34 zł miesięcznie. 16,90% powyżej progu zamożności!
http://bip.koszalin.pl/?p=document&acti ... r_id=16049
Ośrodek Pomocy Społecznej Dzielnicy Wola m. st. Warszawy. Dyrektor Bogusława Biedrzycka podaje, że w 2012 roku zarobiła w OPS 159.857,56 zł. Czyli 13.321,46 zł miesięcznie. O 88,07% wyżej, niż próg zamożności!
http://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/000 ... rzycka.pdf
3.
Okazuje się, że pośród tak doświadczonych i wszechstronnych fachowców możemy odnaleźć również emerytów.
W 2011 roku dyrektorką Miejskiego Centrum Pomocy Rodzinie w Zamościu była Halina Rycak. Jak podaje w deklaracji z tytułu zatrudnienia osiągała znacząco mniej niż w/w, bo tylko 83.283,73 zł (miesięcznie więc 6.940,31 zł – a więc aż o 143 zł niżej, niż wynosi próg zamożności), ale za to od Państwa dostaje emeryturę – całe 1873,18 zł miesięcznie. A to już czyni z niej osobę zamożną!
http://archiwumbip.zamosc.um.gov.pl/dat ... 23_img.pdf
4.
Popatrzmy na deklaracje majątkowe z innego końca Polski.
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Jeleniej Górze. Dyrektor Wojciech Waldemar Łabun za 2012 rok otrzymał 107.693,77 zł, czyli miesięcznie 8.974,48 zł. 26,69% wyżej, niż wynosi próg zamożności.
http://www.bip.um-jeleniagora.dolnyslas ... mp=187&r=o
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie. Jego dyrektorka Józefa Grodecka podaje, że z tytułu umowy o pracę w 2012 roku otrzymała kwotę 146.217,77 zł. Czyli miesięcznie 12.184,14 zł. 72% wyżej od progu zamożności!
http://www.bip.krakow.pl/oswiadczenia/osw_9788.pdf
5.
Jak wielka jest armia ludzi, kierujących ośrodkami pomocy społecznej w Polsce?
Struktura pomocy społecznej w Polsce:
ośrodki pomocy społecznej działające w każdej gminie, udzielające pomocy w formie pracy socjalnej, świadczeń pieniężnych, przyznając wsparcie usługowe i rzeczowe oraz kierujące do ośrodków wsparcia;
powiatowe centra pomocy rodzinie (w miastach na prawach powiatu – miejskie centra pomocy rodzinie); powiaty prowadzą domy pomocy społecznej, zapewniają opiekę nad dziećmi w placówkach opiekuńczo-wychowawczych (tj. domach dziecka, pogotowiach opiekuńczych) i w rodzinach zastępczych;
regionalne ośrodki polityki społecznej (przy urzędach marszałkowskich) – zajmują się koordynacją polityki społecznej w zakresie pomocy na terenie województw samorządowych;
w urzędach wojewódzkich wydziały polityki społecznej – kontrola i nadzór nad realizacją zadań samorządu gminnego, powiatowego i województwa, w tym nad jakością działalności jednostek organizacyjnych pomocy społecznej (jednak tylko w zakresie zadań zleconych);
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej – zajmuje się koordynacją polityki społecznej na obszarze całej Polski oraz przygotowywaniem zmian w obowiązującym prawie.
(wikipedia)
Tylko samych powiatów jest w Polsce 380. W każdym z nich jest więc dyrektor jakiegoś PCPR zarabiający około 10.000,- zł miesięcznie.
Czyli miesięcznie biurokratyczny system pochłania na stanowiska dyrektorskie circa 38.000.000 zł w samych tylko powiatowych centrach pomocy. Drugie tyle to miejskie. I jeszcze gminne. Razem 100, może 150 mln zł. I do tego jeszcze ZUS.
Jednocześnie tak wysoko opłacani, a więc wedle sfory „pławiący się w luksusie” urzędnicy zawiadują instytucjami, które nierzadko przydzielają kilkudziesięciozłotowe zapomogi celowe!
Całej rodzinie!
6.
Prawie cztery lata temu Rzeczpospolita pisała o kompletnym niedostosowaniu naszego modelu „pomocy społecznej” do realiów.
Jest coraz więcej gmin, w których z pomocy państwa żyje nawet co drugi mieszkaniec, a korzystanie z pomocy społecznej dla wielu tysięcy Polaków stało się niemal zawodem – wynika z najnowszego raportu GUS, do którego dotarł “Dziennik Gazeta Prawna”.
Są regiony, w których 80 proc. korzystających z pomocy społecznej pobiera ją nieprzerwanie od kilkunastu lat. Od 20 lat nikt nie zmienił zasad przyznawania pomocy społecznej i wiele osób się od niej uzależniło.
Taki kliencki sposób życia z zasiłków jest już dziedziczony przez dzieci, a nawet wnuki – powiedział gazecie autor opracowania dr Krzysztof Jakubik, dyrektor krakowskiego oddziału GUS.
Potwierdzają to cytowani przez gazetę specjaliści – polska pomoc społeczna zamiast aktywizować, utrwala biedę.
http://www.rp.pl/artykul/173943,464309.html
7.
Bo tak naprawdę nasza pomoc społeczna ma na celu, aby ludziom żyło się coraz lepiej i dostatniej.
Niestety, tylko tym, którzy już i tak dobrze i dostatnio żyją.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 17 cze 2014, 06:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Ależ Donek kręcił po pytaniu o kasę "pod stołem"

Nasz dziennikarz docisnął Tuska

[Przypominam: Michał Tusk, synek, pracował dla OLT głównie zdalnie. Pseudo z tej konspiry: „Józef Bąk”. MD]

16.6.2014 niezalezna

"Kto dotuje prywatne linie lotnicze pod stołem" - pytał premiera kilka razy Samuel Pereira, dziennikarz portalu niezalezna.pl i "Gazety Polskiej Codziennie". Chodzi o zdumiewającą wypowiedź ministra Bartłomieja Sienkiewicza. Tusk próbował najpierw te słowa przypisać Markowi Belce, a później tłumaczył się w sposób niezrozumiały.

- Na jakiej podstawie pański rząd "dotuje pod stołem" prywatne linie lotnicze, takie jak WizzAir i RyanAir - zapytał na koniec dzisiejszej konferencji Samuel Pereira.

- Ta uwaga dotycząca lotnisk jest dość obiegowym poglądem, że lotniska regionalne, które nie są dotowane w żaden sposób przez rząd, wszyscy chyba państwo też o tym wiecie, że yyy... lotniska regionalne nie są dotowane z pieniędzy rządowych. Jest taki wyścig, konkurencja między lotniskami regionalnymi, żeby zwabić do siebie jak najwięcej lotów - kluczył Donald Tusk w irytujący sposób próbując "uciec" od pytania.

Nic dziwnego, że Pereira docisnął premiera.
- Kto dotuje pod stołem? Gdzie jest ten stolik?

Tusk dalej nie chciał odpowiedzieć, ale pogubił się w zeznaniach.
- Trzeba pytać autora tych słów, to chyba jest prezes Belka, jeśli dobrze pamiętam
- Nie, to minister Sienkiewicz mówi "dotujemy ich pod stołem". Gdzie jest ten stół, kto dotuje - nie rezygnował nasz dziennikarz.
- Nie ma żadnego stołu, nie ma żadnych dotacji - wykrztusił Tusk.
- Czyli minister Sienkiewicz kłamał?
- To jest problem, ze charakter i styl przeprowadzonej rozmowy pozwalał dżentelmenom używać pewnych brutalnych skrótów, które sprawiają wrażenie dość paskudne, ale w żadne sposób nie są adekwatne do rzeczywistości - stwierdził Tusk.

A TUTAJ FRAGMENT STENOGRAMU Z PODSŁUCHANEJ ROZMOWY

MAREK BELKA: Kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa. Poważniejsza dlatego, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express, że będzie jakaś awantura z tym OLT Expressem, ale przeszło na tematy związane... ja nie wiem... czy on myślał sobie że ja wiem?
SŁAWOMIR CYTRYCKI: Nie skąd, on nie wiedział o tym...
MAREK BELKA: To bardzo prawdopodobne. Natomiast wiesz, tu jest inna gra np. moje lotnisko im. Reymonta, czyli w Łodzi, malutkie lotnisko, ch… wie komu potrzebne, ale jest. Ale jeszcze nie aż tak bardzo niepotrzebne jak lotnisko w Gdyni, otóż to lotnisko, to lotnisko w Łodzi wisiało na tym OLT *).
BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ: No tak, tak jak wisi na WizzAir, RyanAir, wisi przecież... Dlatego my ich dotujemy pod stołem, żeby w ogóle był jakiś ruch lotniczy.

*) [Przypominam: Michał Tusk, synek, pracował dla OLT Express (czyli grupa Amber Gold) głównie zdalnie. Pseudo z tej konspiry: „Józef Bąk”. MD]

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 03 lip 2014, 11:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
tak zupełnie nie do rzeczy !

Szanowny Panie Profesorze, tak zupełnie nie do rzeczy!

W koncu lat siedemdziesiątych, pewien wloski adwokat, nazwijmy go Giorgio Ambrosoli, niczym specjalnie sie nie wyróżniający, bez wątpienia dobry, skrupulatny prawnik, zostal wytypowany przez Ministra Finansow Republiki Wloch do przeprowadzenia lagodnej i nie rzucajacej sie w oczy upadłości „Banco Privata“, jednego ze znanych mediolanskich bankow prywatnych, przez ktory m.in. plynely srodki publiczne Banku Italia dla ugrupowan politycznych kontrolowanych przez mafie. Juz w kilka tygodni po objeciu urzadu Likwidatora Banku Ambrosoli zorientowal sie, jakie zadanie mu przypadlo.

Wykonujac nader sumiennie swoje obowiazki, wspomagany przez funkcjonariuszy policji finansowej, zaczal stopniowo odkrywac poklady powiazan mafijnych, w ktorych relatywnie sredniej wielkosci instytut finansowy, wyniesiony nagle do pozycji jednego z najwiekszych bankow prywatnych Wloch, reprezentowany przez zaufanego Wytykanu Michele Sindona, spelnial role lacznika pomiedzy Bankiem Italii i poszczegolnymi ministerstwami a siecia mafijnych firm, rozrzuconych od Szwajcarii, po przez Niemcy i inne solidne panstwa europejskie do jak zawsze uporzadkowanych Stanow Zjednoczonych Ameryki Polnocnej.

Inaczej mowiac dokonal odkrycia, ktore mogloby posluzyc takze za opis powiazan NBP z okresu Balcerowicza i HGW z kilkudziesiecioma firmami reprezentujacymi np. tzw. mafie paliwowa. O tym zeznawalem przed Sejmowa Komisja Sledcza ds PKN Orlen SA i roznymi prokuraturami. Oszczedzajac dalszych szczegolow, te mozna przesledzic w publikacjach opisujacych „Fall Sindona“, czy „Franklin National Bank“ lub przezyc jeszcze raz ogladajac film pod takim samym tytulem, wystarczy przypomniec, ze mec G.Ambrosoli po wykonaniu znakomitej pracy, ktora w normalnych warunkach powinna byc zadaniem prokuratury, zlozyl takze zeznania przed komisja sledcza amerykanskiego Kongresu i urzedem, ktory w skrocie okreslany jest jako DEA.

Tego juz bylo za wiele. Nie dosc, ze mec. G.Ambrosoli sprzeniewierzyl sie duchowi zlecenia, bowiem nie zakończył w przewidzianym terminie i w oczekiwany sposob powierzonego mu zaufaniu zadania, to jeszcze, przejmujac niejako metody mafii ustalil, przekazujac rownoczesnie uzyskana wiedze innych zagranicznym instytucjom sledczym, ze na czele tej finansowej konstrukcji, odprowadzajacej rocznie z Banku Italia na konta mafii miliardy publicznych pieniedzy, stoja ramie w ramie najwyżsi przedstawiciele Rzadu Wloch, bardzo renomowanych bankow i towarzystw ubezpieczeniowych, takze tych arcykatolickich, sluzb specjalnych zrzeszonych P 2 i znanych z komunikatow DEA rodzin mafijnych.

Mocno zaniepokojeni postepowaniem Adwokata zleceniodawcy i przelozeni pozbawili wiec pracowitego i coraz bardziej samodzielnego Adwokata z dnia na dzień ochrony policyjnej, a jego znajomi musieli uznac, niektorym przytrafily sie nagle postepowania karne, wzglednie o takich zaczeto mowi, ze „wpadli w oko“ wszystko mogacym „sluzbom“.

Poniewaz Adwokat dalej byl pracowity i wyraznie nie pojmowal czego od niego oczekiwano, w trakcie specjalnie zwolanego zebrania, ale nie w „Wierzchowni“, osob liczacych sie w sferach rzadowo-finasowo-mafijnych podjeto decyzje o niezwlocznej likwidacji fizycznej stwarzajacego problemy prawnika. Po kilku nieudanych „podejsciach“, ktore byly utrudniane przez funkcjonariuszy policji finansowej, podejmujących sie prywatnie i na wlasny rachunek ochrony przeznaczonego do likwidacji Adwokata i po „odsunieciu“ od niego osob, wyraznie sympatyzujacych z nim na niwie prywatnej i zawodowej, np. jednego z urzednikow panstwowych aresztowano, a innym dano do zrozumienia, ze nie beda mogli dalej korzystac z finansowego wsparcia projektow naukowych, nad ktorymi wlasnie pracowali, zostal Giorgio Ambrosoli, opuszczany przez przyjaciół i krewnych, w pewien letni czerwcowy wieczor 1979 r. przed drzwiami do swojego mieszkania zastrzelony.

Giulio Andreotti, ktorego ciekawe rozmowy telefoniczne poprzedzajace mord zostaly przez policje nagrane, mogl uspokajajaco zameldowac swoim partyjnym kolegom z DC (Chrzescijanskiej Partii Demokratycznej), ze moga dalej i w zaufaniu do stabilnosci instytucji panstwa prawa, zajmowac sie ratowaniem narodowej waluty. Co czynia zreszta do dzisiaj i juz z „konieczności" w szeregach innych partii.

Pozdrawiam Pana b. serdecznie i życzę Spokojnych Swiat i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.

Andrzej M. Czyżewski

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 16 lip 2014, 14:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Mafijne praktyki teoretycznego państwa

Strach przed prawem i sprawiedliwością jest spoiwem każdej mafii. Każdy szef mafii dobrze wie, że umiejętność zarządzania strachem jest gwarantem trwania zorganizowanej grupy przestępczej, ale także gwarantuje poparcie społeczności w której mafia działa. Można więc powiedzieć, że im będzie większy strach, tym większe będzie miała poparcie mafia – w tym także w mediach. Bo kto zaryzykuje utratę intratnego stanowiska żurnalisty, gdy zadrze z mafią?

Nie inaczej jest w naszym teoretycznym państwie, opanowanym przez koalicyjną – dobrze zorganizowaną grupę trzymającą władzę, która uzyskała w ostatnim czasie liczące się poparcie oraz dalsze zaufanie mediów. Wyrazem tego poparcia jest ostatni sondaż teoretycznie państwowego centrum badania opinii publicznej, który wykazał, że koalicyjna grupa trzymająca władzę ma większe poparcie niż przed ujawnieniem nagrań, z których wynika, że koalicyjna grupa trzymająca władzę jest de facto zorganizowaną grupą przestępczą. Wystarczyło zatem by szef tej grupy (ps. Rudy) postraszył sejm zamachem na teoretyczne państwo przez grupę kelnerów – agentów posługujących się cyrylicą, by strach jeszcze bardziej zespolił koalicyjną grupę trzymającą władzę oraz wszystkich żurnalistów. W tym także tak odważnych jak Morozowski i Sekielski, którzy zainstalowali kiedyś mikrofony i kamery w pokoju sejmowej posłanki, która miała „kurwiki w oczach”. Dzisiaj – dzięki umiejętnemu zastosowaniu strachu przez szefa zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającej władzę – udało się uratować teoretyczne państwo, oraz to co z niego pozostało. Czyli ch…, d… i kamieni kupę.

Majstersztykiem szefa grupy koalicyjnej trzymającej władzę była jednak obrona „Pisarza”, który w nagranej rozmowie dobijał targu z szefem teoretycznie Narodowego Banku, ujawniając najbardziej skrywane tajemnice teoretycznego państwa. Jak wiemy – targ dotyczył dodrukowania pieniędzy w celu utrzymania władzy przez zorganizowaną grupę koalicyjną. Aby dobić targu z szefem teoretycznie Narodowego Banku, „Pisarz” musiał więc ujawnić prawdziwy stan teoretycznego państwa, z którego pozostał tylko „ch…, d… i kamieni kupa”. „Pisarz” musiał więc powiedzieć szefowi teoretycznego banku, że teoretyczne państwo, które okradło przyszłych emerytów, musi teraz okraść i biznesmenów, żeby utrzymać wysoki poziom popularności w społeczeństwie zamieszkującym teoretyczne państwo. Czyli utrzymać „syf”, z którego chce uciec sam szef zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającej władzę….

Choć w normalnym państwie taki „Pisarz” wyleciał by na bruk w parę godzin, to przecież nie dotyczy to teoretycznego państwa, opanowanego przez zorganizowaną grupę koalicyjną trzymającej władzę! Każdy szef mafii działającej w państwie, które toleruje mafię dobrze wie, że pozbawienie immunitetu członka mafii może poruszyć lawinę, która zmiecie całą mafię ! Zatem strach przed lawiną, która zmiecie mafię – jest argumentem nie do odrzucenia dla każdego członka mafii, który korzysta z mafijnego koryta…

Wystarczyło zatem by Rudy nasłał na Burego agentów, którzy zaczęli czesać mieszkania Burego w poszukiwaniu kompromitujących Burego dowodów, by złamać opór tych, którzy chcieli pozbawić „Pisarza” immunitetu. Wszyscy bowiem zdali sobie sprawę, że po pozbawieniu „Pisarza” immunitetu, kolejnym do odstrzału będzie Bury i na Burym „czesanie” zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającej władzę się nie zakończy ! Na nic więc się zdały żale pana Waldka, że obronę „Pisarza” Rudy zorganizował przy pomocy szantażu – wysyłając agentów do mieszkań Burego. Sam przecież Bury nie pożalił się na brawurową akcję Rudego zdając sobie sprawę, że w tej sytuacji jedność zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającej władzę pozwoli mu nie tylko utrzymać immunitet, ale i dostęp do koryta teoretycznego państwa ! A nieograniczony dostęp do koryta to jest przecież podstawowy cel zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającej władzę ! Wiedzą o tym także działacze WSI, kosząc i młócąc jak popadnie zacofane chłopstwo. A swoją drogą, sceny rewizji mieszkań Burego w tym samym czasie, gdy Rudy nakłania chłopów ze WSI do obrony „Pisarza” – godne byłyby najlepszych filmów Martina Scorsese… Jest zatem prawdopodobne, że wśród słów które przekonały chłopstwo z WSI znalazło się zdanie, zapożyczone z dyplomatołecji teoretycznego państwa: „Jak nie obronicie „pisarza” to wszyscy zginiecie!”

I tak, dzięki umiejętnemu zastosowaniu strachu, Rudy dwukrotnie obronił zorganizowaną grupę koalicyjną trzymającą władzę przed odcięciem grupy od koryta. Bo za utrzymaniem się przy korycie głosował nawet sam Bury wiedząc, czym grozi utrata immunitetu koalicyjnej grupy trzymającej władzę.

Przekonali się o tym dwaj maturzyści, którzy – podobnie jak „Pisarz” ujawnili tajemnicę teoretycznego państwa. Gdyby byli członkami zorganizowanej grupy koalicyjnej trzymającą władzę, nie stanęli by dzisiaj przed sądem za znieważenie premiera Donalda Tuska. Niezorganizowani przestępcy – po włamaniu się do komputera sterującego elektronicznym billboardem w centrum Kielc – wyświetlili zdjęcie opatrzone podpisem "Tusk dziwka Putina". Za takie przestępstwo maturzystom grozi w teoretycznym państwie grzywna, kara ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności do dwóch lat….

Kapitan Nemo

źródło: niepoprawni.pl

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-polska/aj- ... ycznego-państwa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 28 lip 2014, 05:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
WSI jako pretekst do mafijnej rozprawy gangu PO, SLD, PSL i palikociarni z nadziejami i aspiracjami Polaków.

Pod rękę z WSI

Platforma Obywatelska pod rękę z Januszem Palikotem, postkomunistami i byłymi funkcjonariuszami WSI forsuje komisję śledczą w sprawie likwidacji tej służby. To patologiczna i zwierzęca nienawiść do konkurencji politycznej i strach przed utratą władzy – oceniają politycy PiS

W imieniu Twojego Ruchu wniosek przedstawił poseł Artur Dębski. Jego dość bełkotliwe wystąpienie było chaotyczne, słabo przygotowane pod względem merytorycznym i ujawniło brak kompetencji Dębskiego do zajmowania się problemami prawnymi. A to głównie kwestie związane z interpretacją ustawy o likwidacji WSI, procesem weryfikacji funkcjonariuszy tej służby oraz wyrokami w sprawach sądowych, jakie toczyły się po zakończeniu likwidacji i ogłoszeniu raportu, mają być polem sporu.

Zanim jednak Dębski zaczął przedstawiać swoje argumenty, już w piątej minucie swojego wywodu nazwał posłów PiS „dziczą”. Wspólnik Palikota odgryzł się w ten sposób za storpedowaną przez Prawo i Sprawiedliwość próbę powołania w Sejmie zespołu parlamentarnego, który miał się zajmować likwidacją i weryfikacją Wojskowych Służb Informacyjnych. – Słowo „dzicz” jest jak najbardziej właściwie w kontekście tego, jak wielu was przyszło na to posiedzenie i jak się zachowaliście – mówił, kierując słowa do prawej strony sali sejmowej. – Proszę używać języka, który nie będzie prowokował do tego typu sytuacji – upomniała Dębskiego wicemarszałek Sejmu.

Dębski manifestacyjnie tryumfował, mówiąc, że teraz to większość sejmowa zdecydowała o debacie parlamentarnej na temat komisji śledczej. Po wielu miesiącach partia Donalda Tuska, od której zależą losy każdej ustawy, zdecydowała o poparciu wniosku partii Palikota o powołanie komisji śledczej. Jej najgorętszymi zwolennikami oprócz Twojego Ruchu są oczywiście ludzie ze środowiska byłych WSI oraz postkomuniści. Komisja ma charakter wyłącznie polityczny, pewnego rodzaju podlizywania się Władimirowi Putinowi i rehabilitacji ludzi, którzy stanowią zagrożenie dla państwa polskiego – ocenia Antoni Macierewicz, likwidator WSI i twórca Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Strach Platformy
Dokładnie tak, jak to opisał Radosław Sikorski w nagranej rozmowie z Jackiem Rostowskim, komisja śledcza jest dla PO narzędziem ataku na PiS. Dlatego – jak mówił Witold Waszczykowski – to patologiczna i zwierzęca nienawiść do konkurencji politycznej i strach Platformy przed utratą władzy i rozliczeniem błędów politycznych stoją za tą inicjatywą.

– To wrzutka dla odwrócenia uwagi m.in. od sprawy podsłuchów – mówił Waszczykowski, wskazując, że WSI „były formacją patologiczną, nie zweryfikowaną przez nową Polskę”. – Funkcjonariusze WSI współpracowali z rosyjskimi służbami wojskowymi GRU. Rok Rosji w Polsce miał się podobno skończyć, a okazało się, że trwa – kpił były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Zgodnie z projektem komisja miałaby zbadać okoliczności likwidacji WSI, weryfikacji ich funkcjonariuszy oraz działalności odpowiedzialnego za całe przedsięwzięcie Antoniego Macierewicza. Miałaby ocenić m.in. jakość uchwalonego prawa dotyczącego likwidacji służby, materialne i niematerialne szkody wyrządzone osobom, których nazwiska znalazły się w raporcie z weryfikacji WSI, zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa w wyniku opublikowania informacji o pracy wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, koszty funkcjonowania Komisji Weryfikacyjnej pod przewodnictwem Macierewicza i Jana Olszewskiego, materialne i niematerialne straty ponoszone przez Polskę w wyniku opracowania raportu przez Macierewicza i jego upublicznienia przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Dębski mówił o rzekomym łamaniu praw obywatelskich, przyzwoitości, górnolotnie argumentował, że przy weryfikacji kadr WSI górę wzięła zasada odpowiedzialności zbiorowej. Przekonywał o rzekomym profesjonalizmie ludzi szkolonych w Związku Sowieckim, doświadczeniu i uznaniu, jakim mieli się cieszyć wśród sojuszników z NATO. Przekonywał, że weryfikacja była narzędziem w politycznej grze, zemstą, próbował dowodzić, że weryfikacja oficerów była niezgodna z Konstytucją, a ustawa o likwidacji WSI bublem prawnym.

Klapa ZEN
Odnosząc się do historii operacji ZEN, nazwał PiS współpracownikami terrorystów. Chodziło o ujawnienie części informacji na temat tej operacji w raporcie z likwidacji WSI, w tym roli, jaką przy tej okazji pełnił Aleksander Makowski, były funkcjonariusz SB, wówczas działający jako współpracownik wojskowego wywiadu.

– Można wygłosić opinię, że wszyscy odpowiedzialni za przer- wanie tej operacji biorą odpowiedzialność za to, co potem zrobił pan… terrorysta zwany Ayman al-Zawahiri. Czyli mogą być traktowani jako wspólnicy Al-Kaidy – mówił Dębski, mając trudności z wymówieniem nazwiska terrorysty. Witold Waszczykowski (PiS) prezentujący w trakcie sejmowej debaty stanowisko klubu PiS w sprawie komisji śledczej mówił, że zasadne będzie pytanie o rolę Radosława Sikorskiego jako osoby nadzorującej prowadzenie tej operacji. – Czy oznacza to, że minister Sikorski kierował antyamerykańską mistyfikacją, by pozyskać od Amerykanów pieniądze, których nie potrafił zdobyć w ramach negocjacji tarczy antyrakietowej? – pytał poseł.

Antoni Macierewicz udowadniał, że operacja ZEN została jednoznacznie negatywnie oceniona przez sojusznicze służby i byłego szefa Agencji Wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego. Podkreślił, że polskie i zagraniczne służby były w jej trakcie wprowadzane w błąd, nad czym nie mógł przejść do porządku dziennego. Waszczykowski uzupełniał, że raport likwidacji WSI nie tylko nie naraził polskiego zaangażowania w Afganistanie na niebezpieczeństwo, ale pozwolił odzyskać wiarygodność w oczach sojuszników. – Operacja ZEN nie została w raporcie ujawniona, bo zmieniono jej kryptonim, była też negatywnie oceniana przez CIA, była bowiem mistyfikacją dla pozyskania amerykańskich pieniędzy – dowodził były wiceszef MSZ.

Nowo powołana komisja miałaby wykazać, czy w trakcie prac Komisji Weryfikacyjnej i tworzenia raportu przestrzegano procedur dotyczących postępowania z informacjami niejawnymi i czy treść raportu przed opublikowaniem udostępniano osobom nieupoważnionym, czy były przecieki do mediów, a także skutki opublikowania raportu w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Polski. Chodzi o powielanie w prasie i przez stronników WSI zarzutów zagubienia przez likwidatorów WSI rosyjskiego tłumaczenia dokumentu. – Ten dokument zaginął. Nie ma go z prostej przyczyny, według naszej opinii – treść dokumentu wskazałaby wyraźnie na moment, w którym dostarczano poszczególne fragmenty tłumaczenia. To jest nasza teza – mówił Dębski.

Antoni Macierewicz wystąpienie Dębskiego nazwał bzdurnym.

– Może szokować, że jedyne dwa przykłady działań, które według wnioskodawcy są naganne w związku z raportem WSI, to jest sprawa akcji ZEN i tłumaczenia raportu z likwidacji WSI. Dalej idącego pomysłu na kompromitację instytucji komisji śledczej, PO, rządu i Sejmu nie widziałem – skwitował likwidator WSI.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... z-wsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 21 sie 2014, 10:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Czy lewaccy politycy są bardziej gangsterami, czy bardziej politykierami?
Gangsterami są na pewno, a politykami to raczej nie są, ale są za to rezydentami obcych państw sprawującymi, z ich nadania, władzę nad Polakami.


Dowody „niewystarczające”

Nie ma „wystarczających dowodów” na udział Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena, w zabójstwie komendanta głównego policji Marka Papały. Dlatego śledztwo w tym wątku zostało umorzone.

Łódzka prokuratura apelacyjna umorzyła śledztwo wobec polonijnego biznesmena, któremu zarzucano zlecenie, niewyjaśnionego do dziś, zabójstwa szefa policji. Mazur miał proponować za 40 tys. USD zabójstwo płatnemu zabójcy Arturowi Zirajewskiemu. Gangster zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach kilka lat temu.

Jak podkreśla rzecznik prokuratury Jarosław Szubert, decyzja ta została poprzedzona „szczegółową analizą zgromadzonego materiału dowodowego”. Istotna jego część została uzyskana przez śledczych dopiero w połowie 2013 r., chociaż były to materiały operacyjne policji zgromadzone w KGP do połowy 2010 roku. Docierały do śledczych także zeznania świadków.

– Ostatnie z tego rodzaju czynności procesowych, mających pozwolić na ocenę wiarygodności zeznań jednego ze świadków, który przedstawił posiadaną wiedzę dopiero w końcu 2013 r., zostały zakończone 25 lipca – zaznaczył prokurator. I dopiero wówczas można było kompleksowo ocenić dowody.

– Wypracowane oceny utwierdziły prokuratorów prowadzących sprawę w przekonaniu, że zebrane dowody – wśród których są dowody korzystne dla podejrzanego, ale także dowody obciążające – nie są wystarczające do przyjęcia, iż Edward Mazur nakłaniał inne osoby do dokonania zabójstwa nadinsp. Marka Papały, a przez to nie dają podstaw do kontynuowania śledztwa wobec wskazanego podejrzanego – stwierdza Szubert.

Właśnie wniosek o nikłej wiarygodności bądź wręcz niewiarygodności części dowodów zadecydował o umorzeniu śledztwa. Uchylono również zabezpieczenie majątkowe wobec Mazura. Uzasadnienie umorzenia liczy ponad 100 stron. Postanowienie nie jest prawomocne.

Ale obrońca Mazura mec. Piotr Kruszyński zapowiedział, że będzie namawiał swojego klienta do domagania się od państwa polskiego odszkodowania za „niewątpliwie niesłuszne aresztowanie”. W ocenie Kruszyńskiego, „śledztwo trzeba było umorzyć już w 2007 r., gdy sędzia Keys ’rozjechał’ polski wniosek o ekstradycję i podważył wartość zeznań Zirajewskiego”. Dodał, że niepotrzebnie postępowanie trwało jeszcze 7 lat.

Zaskoczony decyzją prokuratury jest były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W okresie, kiedy pełnił on tę funkcję, wystosowano wniosek o ekstradycję Mazura.

– Skoro tak wielu prokuratorów i tak wiele sądów na przestrzeni długiego czasu uznawało, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że w tej sprawie ta wersja była prawdziwa, że są ku temu podstawy, to znaczy, że coś musiało być na rzeczy, że były dowody – zwraca uwagę Ziobro.

– I rzeczywiście, takie dowody były przedstawiane wszystkim po kolei prokuratorom generalnym, panu Kalwasowi, za czasów rządów SLD, później mnie, przez tych samych prokuratorów, jak i potem kolejnym, panu Ćwiąkalskiemu, Czumie i następnym – zaznacza były minister sprawiedliwości. – Rolą prokuratora generalnego jest popierać zgodne stanowisko prokuratorów, wspierane decyzjami niezawisłych sądów w sprawie tymczasowych aresztowań i dążyć do tego, żeby sprawa się wyjaśniła, m.in. poprzez sprowadzenie osoby do kraju po to, aby miała możliwość odnieść się do tych zarzutów –mówi Ziobro. Zaznacza, że nie może oceniać dowodów zgromadzonych w ostatnich latach.

– Prokuratorzy przyszli do mnie z konkretnym materiałem dowodowym, nie miałem wyjścia, nie miałem prawa ich kwestionować – podkreśla Ziobro.

W jego ocenie, śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały jest tym postępowaniem, w którym państwo polskie poniosło fiasko.

– Przyczyny tego niepowodzenia należy się doszukiwać w pierwszych dniach, tygodniach śledztwa, które zostało fatalnie przeprowadzone – uważa Ziobro.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ajace.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gangsterka i polityka
PostNapisane: 26 sie 2014, 08:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31297
Lewaccy gangsterzy z PO, SLD, PSL i Palikociarni walczą o przedłużenie swojego czasu w polityce.
Nadal chcą niszczyć Polskę i Polaków. "By żyło się lepiej".


Komisja ds. walki z PiS

Maciej Walaszczyk

Platforma Obywatelska poprze powstanie sejmowej komisji śledczej ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Być może jej zadania przejmie sejmowa speckomisja, której koalicja planuje nadać uprawnienia śledcze.

Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała wczoraj, że klub Platformy Obywatelskiej poprze najprawdopodobniej powołanie komisji śledczej ds. likwidacji WSI. W tej sprawie mieli się spotkać wczoraj przedstawiciele koalicji rządowej, ale ostateczną decyzję odnośnie do komisji śledczej klub PO podejmie podczas dzisiejszego posiedzenia. Wniosek partii Palikota jest popierany również przez SLD, ale żeby przeszedł przez głosowanie w Sejmie, musi zostać zaakceptowany przez Platformę. Na rozpoczynającym się jutro pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu posłowie mają zagłosować nad wnioskiem PiS o odrzucenie propozycji Twojego Ruchu.

Sikorski już o tym mówił
Temat powołania komisji śledczej ds. likwidacji WSI pojawił się w potajemnie nagranej w styczniu rozmowie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego z ówczesnym ministrem finansów Jackiem Rostowskim. Celem prac takiej komisji miało być pognębienie opozycji, a dokładnie Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Wczoraj rzecznik rządu, pytana, dlaczego PO wraca do tej sprawy na rok przed wyborami i ponad siedem lat po publikacji raportu z likwidacji WSI, odpowiedziała, że „każdy czas byłby niedobry, a kiedyś trzeba tę sprawę zamknąć”. Zdaniem posła Marka Opioły (PiS) z sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, Platforma Obywatelska realizuje to, co zapowiadał Sikorski, mówiąc o „z… PiS”. – To scenariusz, jaki usłyszeliśmy na „taśmach prawdy” Sikorskiego i Rostowskiego. PO kontynuuje plan „festiwalu” powołania komisji śledczych, którego celem jest gnębienie Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla Opioła.

Małgorzata Kidawa-Błońska nie ukrywa, że powodem poparcia Platformy dla powstania takiej komisji mogą być ostatnie publikacje prasowe, a więc temat rzekomych przecieków dokumentów, które miały służyć do opracowania aneksu do raportu z likwidacji WSI. Tydzień temu ta kwestia została podjęta przez tygodnik „Wprost”. – Wokół tego dzieje się coraz więcej spraw, są przecieki do prasy, trzeba to wyjaśnić – oświadczyła rzecznik rządu. Przypomnijmy, że tygodnik opublikował znane już od dawna informacje, które mają pochodzić z aneksu, a ściślej z dokumentów, których komisja likwidacyjna WSI użyła do sporządzenia aneksu. Co ciekawe, te publikacje w fatalnym świetle przedstawiają Bronisława Komorowskiego. Obecny prezydent, a w przeszłości minister obrony narodowej, jawi się w dokumentach jako polityk wspierany i wspierający działania wojskowych służb specjalnych, w tym ich ciemne interesy.

Aneks do raportu z likwidacji WSI tuż po katastrofie smoleńskiej został przejęty z Biura Bezpieczeństwa Narodowego przez ludzi Bronisława Komorowskiego. Nigdy nie ujrzał światła dziennego i jest materiałem niejawnym. Tygodnik porusza kilka spraw. Chodzi m.in. o domniemane związki Komorowskiego z fundacją Pro Civilia, która miała wyłudzić od Wojskowej Akademii Technicznej kwotę ok. 400 mln złotych. Z materiałów opisywanych przez dziennikarzy wynika, że Komorowski jako szef MON „prowadził działania osłonowe” dla działalności tej instytucji. Zdaniem tygodnika Komorowski jako minister obrony wykorzystywał materiały WSI do gier w resorcie i miał robić to zawsze w obronie interesów ludzi ze służb wojskowych lub z ich inspiracji. Miał m.in. przy pomocy WSI zdobyć nagranie z telefonu swojego współpracownika, który krytycznie wyrażał się o jego działaniach w sprawie fundacji Pro Civilia, by potem zwolnić go z pracy.

Kolejny wątek to handel bronią i rzekome kontakty obecnego prezydenta z przedstawicielami firmy, której działania m.in. krytykowali przedstawiciele rządu USA, oskarżając ich o sprzyjanie terrorystom. Gdyby więc doszło do powołania komisji śledczej, posłowie musieliby podczas posiedzeń otwarcie mówić na temat wielu niejawnych informacji i spraw często niewygodnych dla rządzącego Polską od 25 lat establishmentu polityczno-wojskowego.

Co znamienne, wcześniej bardzo wstrzemięźliwie lub krytycznie wypowiadali się na temat powołania komisji śledczej ministrowie rządu Donalda Tuska i sam premier. – PO brnie w to, choć zastanawia przecież negatywne stanowisko ministra Bartłomieja Sienkiewicza, a także szefa MON Tomasza Siemoniaka. Wątpliwości miał sam Tusk. Ich zdaniem przecież taka komisja nie powinna powstać – przypomina poseł Opioła.

Jak powołać komisję?
Powołanie komisji śledczej nie jest jednak sprawą prostą, możliwości jej prac ogranicza Konstytucja. Dlatego padła propozycja dokonania zmian w prawie i regulaminie Sejmu, żeby można było przekształcić speckomisję w quasi-komisję śledczą. – Chodzi o to, by speckomisji dać uprawnienia śledcze. Jeden projekt zawierał już pomysły zmian w regulaminie Sejmu, ale został ostro skrytykowany przez konstytucjonalistów, którzy uważają, że takich kwestii nie można zmieniać regulaminem Sejmu i nadawać takiemu organowi jak stała komisja sejmowa uprawnień śledczych – informuje Marek Opioła. Dlatego z inicjatywy PSL w Sejmie znalazł się jeszcze inny projekt, aby w ustawie zapisać paragrafy, które nadawałyby Komisji ds. Służb Specjalnych uprawnienia śledcze poprzez umożliwienie jej korzystania z większości przepisów ustawy o komisji śledczej z 1999 roku. Poseł Opioła wskazuje, że to pokazuje, iż koalicja chce urządzić polityczny spektakl kosztem interesów państwa. – To może być oręż do notorycznego uderzania w PiS, ale przede wszystkim taka komisja w ogóle przestałaby nadzorować służby specjalne – dodaje poseł Opioła.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93509,kom ... z-pis.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 24 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /