Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 888 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 56, 57, 58, 59, 60
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Felietony .... na bieżąco.
PostNapisane: 24 lis 2018, 21:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Czasy

Szanowni Państwo!

Czasy mamy takie, że wreszcie można mówić o historii najnowszej, jeśli się nie jest w układach wykluczających mówienie prawdy. W 1945 kacapy (dla poprawnych politycznie – dżentelmeni radzieccy)wyzwalali nas ze wszystkiego, co jeszcze nam ocalało po poprzednim okupancie. Szczególnie upodobali sobie zegarki.

Okrzyk: „dawaj czasy!” był najczęstszym ich zawołaniem. Mołodiec „wyzwalający” Berlin dał się sfotografować z całą kolekcją zegarków na przegubie ręki. To czego nie mogli zrabować, niszczyli też ze szczególnym upodobaniem. Potomkowie „wyzwolicieli” przejawiają podobne upodobanie, zwłaszcza do drogich zegarków, najwyraźniej przetrwało im to w genach.

Czasy się zmieniły, ale mentalność potomków czerwonoarmistów pozostała. Co im Stalin podarował, to Polakom od tego wara. Opanowali wszelkie możliwe urzędy, ich klany i oligarchie są nie do ruszenia.

Widać to dobrze na przykładzie kultury. Od dwudziestu paru lat scenarzystką wszystkich prawie seriali telewizyjnych jest ta sama osoba.

Monopole rodzinne przeszły gładko z socjalizmu do kapitalizmu, niosąc stale komunistyczny sztandar. W tej sytuacji trudno się dziwić, że projekty związane z rozbiórką, lub choćby przebudową PKiN im. Stalina, napotykają ostry sprzeciw.

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Felietony .... na bieżąco.
PostNapisane: 22 lut 2019, 16:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Za kulisami brawury

Rząd „dobrej zmiany” aż się zachłysnął własną odwagą, wzywając do MSZ panią ambasadoressę bezcennego Izraela w Warszawie i odmawiając udziału w rendez-vous, jakie akurat w Izraelu wyznaczyli sobie członkowie Grupy Wyszehradzkiej. To oczywiście bardzo ładnie, że rząd „dobrej zmiany” jest zdolny do takiej brawury, o którą nigdy bym nie posądzał pana premiera Mateusza Morawieckiego. Ale – powiadają – jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści – więc dlaczego pan premier Mateusz Morawiecki nie miałby być mężny? Nu, dlaczego on nie miałby być mężny? Inna rzecz, że zanim premier Beniamin Netanjahu i izraelski minister spraw zagranicznych Izrael Kac, nie zaczęli nam wymyślać i szkalować Polski, to pan premier nie miał nic przeciwko temu, by – po pierwsze – spotkanie Grupy Wyszehradzkiej odbyło się akurat w Izraelu, a po drugie – by tam skwapliwie pogalopować. Co mu się zatem stało, że teraz odegrał przez nami takie przedstawienie?

Myślę, że główną przyczyną było to, co zarówno rząd „dobrej zmiany”, jak i sam Naczelnik Państwa, a także pan prezydent Andrzej Duda, od co najmniej dwóch lat starannie ukrywają przed polską opinią publiczną – że potajemnie zgodzili się na realizację żydowskich roszczeń majątkowych, szacowanych – jak wiadomo – na ponad 300 miliardów dolarów. Powiem więcej; obawiam się, że obietnica takiej zgody była główną przyczyną podmianki, jaką na polskiej scenie politycznej przeprowadzili pierwszorzędni fachowcy przy niejakiej pomocy trzech kelnerów. Poszlaką uprawdopodabniającą te podejrzenia jest apel, a właściwie żądanie, z jakim podczas warszawskiej konferencji 14 lutego br. poświęconej stworzeniu pozorów moralnego uzasadnienia dla wojny z Iranem, wystąpił amerykański sekretarz stanu Michał Pompeo. Jak wiadomo, wezwał on naszych Umiłowanych Przywódców do niezwłocznego przeforsowania „kompleksowego ustawodawstwa” które bezpodstawnym i hucpiarskim roszczeniom żydowskiego przemysłu holokaustu nadałoby pozory legalności. Najwyraźniej pan Pompeo wie już coś, czego opinia publiczna w Polsce jeszcze nie wie – mianowicie to, że tubylczy rząd „dobrej zmiany” w podskokach podpisał stosowne cyrografy, no a skoro słowo się rzekło, to kobyłka u płotu – jak powiada popularne przysłowie. Ale jakże tu całować kobyłkę w podogonie na oczach całej Polski, w której przecież jest tylu wyznawców Jarosława Kaczyńskiego i jego trzódki? Zbytnia ostentacja mogłaby zrobić złe wrażenie i nawet zachwiać wiarą w patriotyzm Naczelnika Państwa, na którym jedzie on nieprzerwanie bodajże od roku 1990, kiedy to wylansował na prezydenta naszego i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwego kraju naszego Drogiego Bolesława, co tak się złości, kiedy nazywają go „Bolkiem”. Co prawda, nieprzejednana opozycja, co to miesiącami nie zdejmuje z siebie przepoconych i zarobaczonych koszulek z napisem „Konstytucja”, nie jest bynajmniej lepsza. Uważam, że to są też sprzedawczykowie, tylko, zdaje się, głupsi od Jarosława Kaczyńskiego, bo wiadomo nie od dzisiaj, że charakterystyczną właściwością idiotów jest szczerość. Najwyraźniej nie pamiętają oni o przestrodze, jakie jeszcze za głęboki komuny udzielał Janusz Wilhelmi, by wystrzegać się pierwszych odruchów, „bo mogą być uczciwe”, to znaczy w tym przypadku nie tyle „uczciwe”, bo skąd u nich uczciwość, tylko po prostu prawdziwe i szczere.

Ale mniejsza z tymi dygresjami. Wróćmy a nos moutons, czyli do sposobów uniknięcia zbytniej, a nawet wszelkiej ostentacji w przygotowaniu „kompleksowego ustawodawstwa” otwierającego drogę do rabunku Polski pod pretekstem realizowania hucpiarskich „roszczeń”. Najprostszym sposobem jest odwrócenie uwagi opinii publicznej, nie tylko poprzez skierowanie jej uwagi na zupełnie inna sprawę, a w dodatku takie, które rządowi „dobrej zmiany” i samemu Naczelnikowi Państwa będzie mogło przysporzyć paru listków do wieńca sławy. Przypuszczam tedy, że Nasz Najważniejszy Sojusznik, być może nawet na prośbę naszych Umiłowanych Przywódców zwrócił się do izraelskiego premiera i jego ministra spraw zagranicznych, żeby Polsce splunęli w twarz. A kiedy oni to – jak przypuszczam – nie bez satysfakcji uczynili, zarówno rząd „dobrej zmiany”, jak i nieprzejednana opozycja stanęły na nieubłaganym gruncie godności narodowej, której będą bronić własną piersią aż do ostatniej kropli krwi. Taka postawa zawsze wywołuje życzliwość sporej części opinii publicznej, bo – jak to jeszcze w XVIII wieku zauważył rosyjski ambasador w Warszawie Otto Magnus von Stackelberg w liście do Katarzyny, o przyzwyczajeniu Polaków do kultu działań pozornych. Toteż kiedy nawet poniewczasie wszyscy się dowiedzą, że rząd „dobrej zmiany” przekazał Żydom Polskę w arendę, to wielu ludzi z przekonaniem będzie dowodziło, że to nie jego wina, że po prostu „tak musiał” – podobnie jak to było z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim, który „musiał” ratyfikować traktat lizboński, bo inaczej ktoś starszy i mądrzejszy przełożyłby go sobie przez kolano i wsypał mu na sempiternę porcję solidnych klapsów.

Więc kiedy ta ustawka z izraelskimi obelgami w tle spełniła swoje zadanie i rząd „dobrej zmiany” złożył dowody brawury w obronie Polski, nasz Najważniejszy Sojusznik wezwał bezcenny Izrael oraz władze naszego bantustanu, by już się nie przezywały, tylko się pogodziły, jak przystało na sojuszników Naszego Najważniejszego Sojusznika. I na pewno tak będzie i jeszcze zobaczymy pana premiera Morawieckiego, jak galopuje na spotkanie Grupy Wyszehradzkiej do Jerozolimy, a może tylko do Tel Aviwu – ale dopiero wtedy, gdy „kompleksowe ustawodawstwo” będzie już uchwalone przez Sejm i Senat oraz podpisane przez pana prezydenta Andrzeja Dudę, który po to właśnie został postawiony tak wysoko, by każdy mógł zobaczyć jego małość.

Bo oto kiedy tutaj rząd „dobrej zmiany” staje na zadnich nogach, boksując się z bezcenny Izraelem, właśnie w Paryżu odbywa się konferencja o nowej szkole holokaustu, z udziałem utytułowanych propagandystów w służbie przemysłu holokaustu: „światowej sławy historyka” Jana Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego, Barbary Engelking-Boni, Jacka Leociaka, Joanny Tokarskiej-Bakir, Agnieszki Haskiej i Anny Bikont. To może nie zasługiwałoby na uwagę, bo nikt nie może zabronić urządzania konferencji nawet w Paryżu i nawet łajdakom – ale na mieście uporczywie krąża fałszywe pogłoski, jakoby ta konferencja odbywała się również za pieniądze Polskiej Akademii Nauk! Być może pogłoski te są fałszywe, ale niby dlaczego miałyby takie być, skoro rząd „dobrej zmiany” frymarczy pieniędzmi polski podatników na rozmaite żydowskie cmentarze, czy centrum antypolskiej propagandy, dla zmylenia przeciwnika nazwane „Muzeumem Historii Żydów Polskich”? Akompaniują tej konferencji tacy osobnikowie, jak zasuspendowany w swoim czasie przewielebny ksiądz Lemański, który dla przypodobania się Sanhedrynowi, do spółki z Judaszem sprzedałby nawet Pana Jezusa, czy doradca pana Roberta Biedronia. Wprawdzie jeden osobnik nie czyni jeszcze „Wiosny”, ale myslę, ze takich osobników jest tam więcej, a być może stare kiejkuty delegowały tam wszystkich swoich konfidentów – oczywiście z wyjątkiem tych, którym wyznaczyły inne zadania – na przykład w Polskiej Akademii Nauk, albo rządzie „dobrej zmiany”.

Stanisław Michalkiewicz

https://www.magnapolonia.org/za-kulisami-brawury/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Felietony .... na bieżąco.
PostNapisane: 12 maja 2019, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Na drugim brzegu tęczy

Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 12 maja 2019

Cóż mogą robić polityczni ambicjonerzy, kiedy uprawianie prawdziwej polityki mają surowo zakazane? Ano, muszą wynajdować sobie tematy zastępcze, które w dodatku powinny ułatwiać im prezentowanie „różnic”, chociaż wiadomo, że chodzi o to, by wypić i zakąsić. Toteż gdy emocje towarzyszące poprzednio katastrofie smoleńskiej już się wypaliły i – podobnie jak zgasłe lampy naftowe – wydzielają tylko swąd, kiedy sprawa reparacji wojennych od Niemiec nie potrafi wprawić w euforię nawet klientów pana mecenasa Andrzeja Mularczyka, który na „dążeniu” do uzyskania tych reparacji ma nadzieję uzyskać mandat poselski na następne 4 lata, kiedy wreszcie nieprzejednana opozycja skwapliwie korzysta z okazji, by „siedzieć cicho” w sprawie amerykańskiej ustawy 447 i nawet nie komentuje buńczucznych deklaracji Naczelnika Państwa, premiera Morawieckiego i ministra Brudzińskiego, którzy na wiecach wykrzykują, że nie oddadzą „ani guzika” - w tej sytuacji nie ma rady, jak wrócić do starej recepty „gryzienia proboszcza” - jak to robili francuscy lewacy na przełomie XIX i XX wieku. Przezorniej było nie ekscytować w ówczesnych „żółtych kamizelkach” jakichś pragnień finansowych, więc rzucono im na pożarcie właśnie proboszczów – i tak zaczęła się walka z Kościołem, prowadzona pod wodzą niejakiego Combesa, byłego księdza, z którego – podobnie jak w innych byłych duchownych - wstąpiło siedmiu diabłów, co to wcześniej błąkały się po „miejscach bezwodnych”. Wracając na chwilę do reparacji wojennych, to warto odnotować, że kiedy pan poseł Mularczyk dopiero „dąży” do ich uzyskania, dla Polski niedawno wygrał je w wysokości ponad 800 miliardów dolarów pan Jan Zbigniew hrabia Potocki, twierdzący, że jest prezydentem Polski. Te 800 miliardów tytułem reparacji wojennych od Niemiec zasądził na rzecz Polski Europejski Sąd Arbitrażowy, Sąd Polubowny w Ciechanowie, utworzony przez regionalne Stowarzyszenie Biznesu w Opinogórze.

Skoro tedy rozkaz „gryzienia proboszcza” nie jest sprzeczny z celami komunistycznej rewolucji, toteż niejaki pan Jażdżewski, który w cywilu jest redaktorem Magazynu Liberte, sponsorowanego przez korporację Lewiatan na fasadzie z panią Henryką Bochniarz, co to w rządzie tzw. „aferałów” sprawowała stanowisko ministra przemysłu i handlu, przez niemiecką Fundację Naumanna, która oprócz magazynu pana Jażdżyńskiego futruje też partię „Nowoczesna” z pulchną panią Lubnauer na fasadzie. Co niemiecka fundacja z tego ma, to znaczy – co w zamian pani Lubnauer Niemcom świadczy – tego oczywiście nie wiem, bo takie sprawy osłania mgła tajemnicy i to w najlepszym gatunku, podobnie jak i korzyści, jakie z popierania idei „społeczeństwa otwartego” w mniej wartościowych narodach tubylczych, jaką stręczy im Fundacja Batorego, też sponsorująca pana Jażdzewskiego. Warto zwrócić uwagę, że etniczny matecznik Fundacji Batorego, czyli bezcenny Izrael, żadną ideą „społeczeństwa otwartego” się nie przejmuje, a nawet chyba nią ostentacyjnie pogardza, skoro całkiem niedawno oświadczył słodszymi od malin ustami posłów do Knesetu, że Izrael jest „państwem żydowskim”, a nie żadnym „otwartym”. Tymczasem na hasło „Polska dla Polaków” oburzają się wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to rozpoznają się po zapachu, podobnie jak pan Adam Bodnar, piastujący operetkową posadę „rzecznika praw obywatelskich”.

Pan Jażdżyński, przemawiając z okazji inauguracji kampanii prezydenckiej Donalda Tuska, zaprezentował się w charakterze tęgiego specjalisty od Chrystusa. Skrytykował bowiem Kościół w Polsce, że się Chrystusa „wyparł”, podobnie, jak „wyparł się” Ewangelii, którą pan Jażdżyński oczywiście zna na wyrywki. Widać wyraźnie, że transformacja ustrojowa – transformacją, że odwrócenie sojuszy politycznych i wojskowych – swoją drogą – ale UB po staremu walczy z Kościołem, tak samo, jak za Stalina, którego musi dobrze pamiętać „stwór podeszły wiekiem, co kobietą być już przestał, a nigdy nie był człowiekiem”, czyli pani profesorowa Magdalena Środzina. Donald Tusk najwyraźniej takiego nadmiaru szczęścia i takiego poparcia chyba się nie spodziewał, ale skoro ktoś nastręczył mu takiego impresaria i konsyliarza, to trudno - więc po namyśle stanął w obronie pana Jażdżyńskiego, który – kto wie - może już niedługo zastąpi go w charakterze faworyta Naszej Złotej Pani? Grzegorz Schetino, który chyba nie spodziewa się, że zostanie czyimś faworytem, był wobec pana Jażdżyńskiego bardziej krytyczny, ale prawdopodobnie dlatego, że – po pierwsze – nie wszystko mu mówią, a po drugie – taki on już jest.

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć ze zdumienia po występie pana Jażdżyńskiego, a tu nowa sensacja. Oto w wielu miejscach w Płocku niewidzialna ręka poprzyklejała plakaty z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, na których złote aureole wokół głowy Madonny i Jezusa, zostały zastąpione aureolami w kolorach tęczy, która zarówno w naszym bantustanie, podobnie jak w innych bantustanach świata, uchodzi za barwę sodomitów i gomorytów, to znaczy osób spółkujących z osobami tej samej płci. Kto te plakaty wydrukował i za czyje pieniądze – tego jeszcze nie wiadomo. Na razie policja zidentyfikowała tylko niewidzialną rękę. Okazało się, że jest ona częścią starzejącego się organizmu pani Elżbiety Podleśnej, „psycholożki, psychoterapeutki i aktywistki”. Pani Podleśna ma lat 51, co w przypadku kobiet stanowi wiek niebezpieczny, bo nie tylko krew, ale i inne rzeczy uderzają im do głowy, wskutek czego w panujących tam ciemnościach odbywa się burzliwa fermentacja, niczym u Kukuńka, który co i rusz puszcza bąbelki w postaci tzw. „koncepcji”. Pani Podleśna była trochę zaskoczona, kiedy policja złożyła jej poranną wizytę, bo – jak twierdzi – nie mogła włożyć biustonosza, czy też może musiała go zdjąć, słowem – tak czy owak były tam jakieś niedyskrecje, chociaż ograniczone, bo o majtkach pani Podleśna nie wspomina – czy miała je na sobie, czy też nie.

Ta policyjna wizyta wywołała wstrząs nie tylko w środowisku „aktywistów”, czyli mówiąc entre nous – konfidentów, ale również wśród tak zwanych katolików postępowych, skupionych wokół dwóch czasopism: „Tygodnika Powszechnego” i „Więzi”. Myślałem, że ta cała „Więź” już dawno przestała wychodzić, ale okazuje się, że „postawa służebna” z której zasłynął Tadeusz Mazowiecki, nadal jest w cenie. Kto na tę „Więź” daje pieniądze i co z tego ma – tajemnica to wielka, chociaż choćby na podstawie skwapliwego poparcia, jakie obydwa środowiska udzieliły pani Podleśnej, też niejedno można wydedukować. W tym towarzystwie nie mogło oczywiście zabraknąć pana Adama Bodnara, który musi sobie przecież zapewnić jakieś miękkie lądowanie, kiedy już skończy mu się okres dobrego fartu na operetkowej posadzie „rzecznika praw obywatelskich”, więc nic dziwnego, że się uwija.

Niestety „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności”. Kiedy już protest podpisany przez mnogich sygnatariuszów został opublikowany, podobno zanim jeszcze trafił do Episkopatu, który był jego adresatem, zdarzyła się szalenie nieprzyjemna siurpryza. Jak pamiętamy, król Stanisław August, kiedy tylko udało mu się uzyskać jakąś pożyczkę u lichwiarzy, z upodobaniem cytował św. Pawła, że „zbawienie przychodzi od Żydów”. Już mniejsza o to, czy od Żydów przychodzi „zbawienie”, czy coś zgoła innego - ale na pewno przychodzą też niespodzianki. Oto bowiem Komitet Żydów Polskich nie tylko nie stanął w obronie pani Podleśnej, ale nawet ją skrytykował i to na gruncie biblijnym. Takiego noża w plecy ani „Tygodnik Powszechny”, ani „Więź” pewnie się nie spodziewały. Co się stało, dlaczego właśnie tak? Tego oczywiście nie wiem, ale nie wykluczam, że nóż wbity w plecy „judeochrześcijan” też stanowił element tresury. „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie” - powiada przysłowie, o którym sygnatariusze protestu w podnieceniu musieli zapomnieć. Tymczasem stanowisko Komitetu Żydów Polskich oznacza, że nie będzie on tolerował żadnych samowolek, żadnego wyskakiwania przed szereg. Owszem – możecie sobie protestować ile dusza zapragnie – ale dopiero wtedy, kiedy my wam pozwolimy. Oczywiście wprost czegoś takiego nie można było powiedzieć, ale od czego Biblia, w której można znaleźć wszystko i każdą okazję?

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4472


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 888 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 56, 57, 58, 59, 60

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /