Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Perfidia

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 413 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 07 lut 2017, 08:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Zbijanie kapitału politycznego na sierotach

Pomoc dla uchodźców wymaga rozwiązań systemowych i powinna być udzielana na miejscu konfliktu; sierot z Aleppo używa się dla celów propagandowych, choć takiego tematu nigdy nie było – powiedział sekretarz stanu w kancelarii premiera Paweł Szefernaker.

W radiowych „Sygnałach dnia” poruszono doniesienia, że rząd odmówił przyjęcia dzieci z Aleppo. Pytany, kto się boi sierot z Syrii, odparł, że „nikt się nie boi; pytanie jest, kto chce grać tematem sierot z Syrii”.

Szefernaker podkreślił, że temat, który pojawił się w dyskusji publicznej, nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Zaznaczył, że w pismach, które były wymieniane między ministerstwem spraw wewnętrznych i administracji a władzami Sopotu, „nigdy nie było tematu dziesięciu sierot”.

– W liście z Sopotu była gotowość przyjęcia uchodźców, to dokładny cytat. Oczywiście pod warunkiem, że rząd zorganizuje całą operację. Była później odpowiedź rządu, że nie ma możliwości zorganizowania takiej ewakuacji z miasta ogarniętego wojną, tym bardziej że potrzebne są rozwiązania systemowe – wskazał Szefernaker.

Rozwiązania te – jak dodał – muszą zostać wypracowane także na poziomie innych krajów Unii Europejskiej, „nie na linii miasto ogarnięte wojną i jedna gmina w Polsce”.

– Potrzebne są rozwiązania systemowe. Unia Europejska nie potrafi poradzić sobie z tym problemem od dwóch lat, a w tej chwili dla celów propagandowych używa się dzieci z kraju ogarniętego wojną, mówi się o sierotach – argumentował.

Podkreślił, że na pomoc humanitarną na Bliskim Wschodzie w 2016 r. Polska wydała cztery razy więcej niż w 2015 r.

Szefernaker dodał, że polski rząd od dawna stoi na stanowisku, że pomoc powinna być udzielana uchodźcom na miejscu konfliktu. – Dziś słyszymy, że coraz więcej państw Unii Europejskiej po szczycie na Malcie mówi językiem polskiej dyplomacji, naszego środowiska politycznego – dodał.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... otach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 18 mar 2017, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Psychopatyczne lewactwo wartościuje ludzi pod względem ich przydatności dla własnych planów władzy nad światem. I tak zdziczałych morderców z ISIS nagradza pokaźnym majątkiem za niewyobrażalne zbrodnie, porównywalne do zbrodni niemieckich z czasów II wojny św., czy sowieckich z czasów ZSRS. viewtopic.php?f=4&t=638&p=133645#p133645 "Kalifat za morzem*".
A człowieka dbającego o ład prawny i o ład moralny, mimo lewackiej tendencji do niszczenia tego ładu, ciąga po sądach i skazuje niczym przestępcę kryminalnego.
W jakim świecie żyjemy, w realnym, czy abstrakcyjnym?
A przecież jeszcze tak wiele zależy od nas. Być może niedługo już nie będziemy mieli żadnego wpływu na świat wokół nas.
Być może też już niedługo nie będziemy mieli wpływu na nasz osobisty los i los naszych najbliższych.
Już mamy znikomy wpływ na nasz ekonomiczny i prawny status. Już też wielu z nas nie ma wpływu na los swoich najbliższych (jako przykład podam kradzież dzieci rodzicom, często pod byle jakim pretekstem).
A co będzie dalej, gdy nie zareagujemy za wczasu?


Apel o ułaskawienie

Czy prezydent Andrzej Duda ułaskawi posła Witolda Tomczaka, który stanął w obronie godności Ojca Świętego Jana Pawła II?

„Kieruję do Pana wniosek o zastosowanie prawa łaski wobec prawomocnego wyroku sądowego, jakiemu podlegam w związku z obroną godności Ojca Świętego Jana Pawła II znieważonego w Galerii Narodowej Zachęta w 2000 r.” – zwraca się Witold Tomczak do prezydenta Andrzeja Dudy w liście otwartym. „Choć wyrok sądowy nie jest wprost skazujący, to jednak pozostawia prawny i moralny cień na moim postępowaniu i obciąża mnie piętnem winy” – podkreśla.

„Nie poczuwam się do żadnej winy. Jako Polak i poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej broniłem czci Ojca Świętego oraz nietykalności uczuć religijnych moich rodaków i moich własnych, bezczelnie obrażanych w chwili, w której państwo polskie odmówiło tej obrony, choć jest do tego zobowiązane” – zaznacza Tomczak.

Przypomina, że „skandaliczna, tzw. instalacja włoskiego pseudoartysty Maurizio Cattelana wywołała wielkie oburzenie wśród Polaków” i niestety „mimo pism, apeli i protestów moich oraz wielu środowisk kierowanych do najwyższych władz państwowych o przerwanie tej ekspozycji, obrażającej Największego z Polaków i Głowę Państwa Watykańskiego, premier i ministrowie polskiego rządu zachowali postawę bierną i wyczekującą”.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 28 mar 2017, 17:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Oszalałe lewactwo sądowe nie potrafi uniewinnić człowieka, ponieważ śmiał bronić kultury, prawości, godności i robił to nie po lewacku, ale tak jak robiono to z dziada pradziada, po polsku. Przeciwstawił się kołtunowi lewackiemu, jak śmiał?
Postawił się opojom lewackim, szargającym Jana Pawła II, więc trzeba go gnębić.
Swoich pijaków lewactwo tak nie traktuje, ale tu nawet domaga się kontroli, czy pije, czy nie pije.


Tropiony jak chuligan

Sąd nakazał sprawdzić, czy poseł Witold Tomczak, który stanął w obronie Jana Pawła II, nie nadużywa alkoholu

Obrazek

– To dokument obrazujący sądowe nękanie za obronę godności Ojca Świętego Jana Pawła II – ocenia Witold Tomczak postanowienie sądu.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nakazał kuratorowi przeprowadzenie wywiadu środowiskowego dotyczącego osoby byłego posła. Jak wskazują prawnicy, jest to efekt uznania go za winnego zniszczenia rzeźby uwłaczającej godności Papieża w 2000 r. Sąd odstąpił od skazania Tomczaka, ale określił tzw. okres próby, który trwa rok. – Jest to konsekwencja zastosowania pewnej instytucji w prawie – przyznaje mec. Maciej Kryczka, jeden z obrońców Tomczaka. – To niestety zgodne z prawem, nawet jeżeli można by to traktować jako jakieś nękanie – mówi mec. Krzysztof Wąsowski, inny obrońca posła.

Tyle że sędzia Łukasz Grylewicz, przewodniczący X Wydziału Karnego, wydając postanowienie o wywiadzie środowiskowym, powołał się na przepis kodeksu karnego wykonawczego, który nie musi być obligatoryjnie stosowany. – Sąd nie musi, to zależy od praktyki w sądach – wskazuje mec. Wąsowski. Zdumienie budzi zakres wywiadu środowiskowego, który miał przeprowadzić kurator sądu w Kępnie. Grylewicz nakazał zwrócenie „szczególnej uwagi” na: „miejsce pobytu i pracy; źródło utrzymania i stan majątkowy; sytuację rodzinną; czy nadużywa alkoholu; czy wywiązuje się z nałożonych obowiązków; czy zapłacił świadczenie pieniężne/nawiązkę; czy naprawił szkodę”.

Były poseł, z zawodu lekarz, został w ten sposób potraktowany na równi ze zwykłymi chuliganami czy wandalami.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ligan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 23 maja 2017, 20:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Opozycja traktuje PiS jak pochyłe drzewo

Tragiczna wiadomość z tej nocy o zamachu bombowym w Wielkiej Brytanii ponownie zapełniła serwisy stacji telewizyjnych i Internet, ale żyjemy tu i tutaj, mamy swoją – można powiedzieć – wewnętrzną „wojnę”, która przybiera kolejne odsłony, a ostatnia to oczywiście Opole. Dla jednych banał i hej do przodu, na pohybel lewakom i ich gwiazdom, dla drugich narodziny nowego ruchu społecznego, za którym pójdzie wielka fala młodych wyborców - fanów zbuntowanych artystów, tak brutalnie odrzuconych przez Jacka Kurskiego. W przekazie społecznym dotyczącym bojkotu festiwalu nie liczą się żadne fakty ani argumenty oparte na faktach, sprawy nie ratuje też wczorajsze, telewizyjne wystąpienie prezesa TVP. Prawo i Sprawiedliwość i jego pisowska telewizja niszczą wspaniały festiwal, wprowadzają cenzurę, mamy znowu stan wojenny, więc Prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski, w obliczu kneblowania wolności artystycznej, zrywa umowę z TVP, żeby ratować polską piosenkę. W tle słychać o zakusach przejęcia festiwalu przez stacje komercyjne. No dobrze, oni odpalą swój festiwal jesienią, co już zapowiedział Arkadiusz Wiśniewski, my się nie damy i pokażemy polską piosenkę „pisowską” już niebawem w innym mieście. Świat się nie zawali, utrwali się jedynie obraz rządu, który wprowadza w Polsce zamordyzm w kolejnych dziedzinach życia społecznego, utrwali się nie tylko wśród zwolenników PO.


Kiedy tydzień temu pojawiła się w „GW” informacja, że Jacek Kurski zablokował występ Kayah, którą zaprosiła na swój jubileusz Maryla Rodowicz, nie było natychmiastowej oficjalnej reakcji TVP. A jak jej nie było, to temat rozkręcono do granic absurdu w kilkadziesiąt godzin, czyli słynne „po moim trupie” to najprawdziwsza prawda, mamy skandal. A wystarczyłby błyskawiczny komunikat rzecznika TVP, dementujący to kłamstwo, chyba, że było inaczej. Nie zatrzymałoby to zapewne przygotowanej już wcześniej akcji rozwalenia TVP festiwalu w Opolu, bo przecież „wykluczono” jeszcze zespół DrMisio. W teledysku tej kapeli bardzo sugestywnie pokazano odpychającego biskupa pakującego do walizek miliony złotych od wiernych, niczym gangstera mafii ściągającego haracze a nie duchownego. Telewizja publiczna ma obowiązek dbać o to, by nie obrażano w niej uczuć religijnych widzów, niezależnie od tego jaką wiarę wyznają, więc zaliczenie teledysku jako „nieemisyjnego” było jak najbardziej uprawnione. Gdyby w zbliżonej roli wystąpił Żyd, wredny lichwiarz, mielibyśmy na głowie pół świata. Ale to i tak próżne dywagacje, bo przecież naruszono wolność artystyczną, zakneblowano wyrazisty przekaz o pazerności księży. A poza tym, uczucia religijne katolików w Polsce można obrażać do woli.


W tej nadętej historii o Opolu niepokój budzi coś innego: PiS albo nie reaguje wcale na atak, albo reaguje za późno, albo reaguje chaotycznie. To PiS rządzi w Polsce, a opozycji jak to opozycji wolno wszystko. Wolno mówić co się chce, wolno drwić ze wszystkiego co robi rząd, wolno kłamać dzień w dzień. Dodatkowo PiS ma na karku Sorosa, liberalne elity Zachodu i jej media, jednym słowem, ma dookoła prawie samych wrogów i to się nie zmieni tak długo jak długo będzie rządził. Być może Prawo i Sprawiedliwość ma jakiś zespół ekspertów, który analizuje otaczającą nas rzeczywistość, ale nawet jeśli taki zespół istnieje to jest nieudolny. Wołanie o profesjonalny przekaz PiS-u wychodzi od wielu publicystów i blogerów identyfikujących się z tak zwaną prawą stroną. Prawica nie rządzi w Polsce w dialogu z opozycją tylko jest z nią w stanie medialnej wojny, na której to wojnie ma do swojej dyspozycji znacznie mniejsze siły i środki. Musi więc tym bardziej zadbać o to, by każdy przekaz był perfekcyjny, by reagowano natychmiast celnie na każdy "fake news" czy manipulację. Tak się niestety nie dzieje, a jedyną udaną ostatnio ofensywą rządu były cztery pytania do opozycji. Dziś walka z PiS toczy się przede wszystkim w sferze medialnej, bo chodzi o to, kto zapanuje nad emocjami Polaków, nad ich poglądami na rząd i na Prezydenta RP. Póki co, innej drogi jak wygranie wyborów parlamentarnych i prezydenckich do przejęcia władzy w Polsce przez tak zwane elity III RP nie ma. Dlatego powracam na koniec tego tekstu do idei zespołu analitycznego PiS, który będzie odpowiedzialny za monitoring działań opozycji, także tych potencjalnych i planowanych, za jednolity przekaz, za analizę politologiczną i socjologiczną sytuacji w Polsce. Nie po to, żeby ktoś słał SMS-y z przekazem dnia tylko po to, żeby zapobiegać wpadkom, błędom, a realne potknięcia szybko i profesjonalnie naprawiać. Nie ma tego, a przynajmniej takich działań nie widać, co może nie wróży jeszcze porażki Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, ale irytuje i to bardzo wielu zwolenników PiS, którzy widzą, że opozycja coraz częściej traktuje rządzących jak pochyłe drzewo.

23 maja 2017 r.

http://benevolus.salon24.pl/780550,opoz ... yle-drzewo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 30 maja 2017, 08:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Miliony na usługach zła

Feministki próbują tylnymi drzwiami umożliwić kobietom zakup tabletki „dzień po”. Kluczem ma być recepta europejska dostępna drogą internetową – wystawiona przez lekarza z zagranicy. Każda kobieta – za pomocą specjalnego portalu – będzie mogła ją wydrukować, a potem zakupić preparat. Takie rozwiązanie jest niestety legalne.

Według informacji Ministerstwa Zdrowia w całym 2016 r. sprzedano w Polsce 227 tys. tabletek „dzień po”. Rok wcześniej było to 166 tys. Załóżmy, że każda z nich kosztowała około 100 zł. Mówimy więc o milionach, które rokrocznie trafiały na konta propagatorów aborcji.

Grupy te, walcząc o tzw. prawo kobiet do swobodnego zabijania dziecka, de facto dążą do powiększania swoich zysków. Stać ich więc na wynajmowanie zepsutych prawników i lekarzy, którzy będą wynajdować kruczki prawne, aby tylko szerzyć w Europie cywilizację śmierci.

To pokazuje, jak nierówną walkę toczą z nimi obrońcy życia. Staramy się edukować społeczeństwa, tłumaczymy, czym jest aborcja i jakie niesie skutki. Organizujemy pikiety i wystawy, trwa akcja „Szpitale bez aborterów”, powstają filmy pro-life. Robimy wszystko, co w naszej mocy. Niestety, nie jesteśmy w stanie poświęcić tylu sił i środków na szukanie luk w prawie jak zwolennicy zabijania.

Potrzebujemy więc pomocy mądrych głów, które cenią wartości i wiedzą, w jaki sposób wykorzystać wiedzę tak, aby prawo stało się przyjazne ludziom.

Ministerstwo Zdrowia musi stanąć do walki z internetowymi receptami. Inaczej nie będzie sensu kształcić farmaceutów. Po co mają funkcjonować klasyczne apteki, kiedy każdy będzie mógł ściągnąć lipną receptę i truć się? Bez względu na to, ile ma lat. Bo jak sprawdzić, czy użytkownik po drugiej stronie komputera to nie np. 12-letnia dziewczynka?

Farmakologiczna aborcja jest tak samo szkodliwa jak mechaniczna. W sieci można znaleźć tysiące rzeczowych artykułów, z których dowiadujemy się, że po zażyciu tabletki w organizmie kobiety wybucha hormonalna bomba atomowa.

Jak więc skutecznie walczyć z tą tabletką? Trzeba zakazać jej sprzedaży. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł nie powinien obawiać się negatywnych komentarzy. Człowiek, który piastuje urząd ministra, powinien wykazywać się odwagą i powinien postawić się wszelkim grupom, które dążą do niszczenia Polski. Rozwój Polski, wzrost dzietności i zdrowe społeczeństwo to powinien być nadrzędny cel każdego ministra zdrowia.

A szatan cieszy się z każdego zabitego dziecka. Dla niego nie ma znaczenia, czy ludzie giną rozrywani szczypcami, czy zatruci chemią. I tak podsuwa pomysły aborterom, dla których najważniejsze są pieniądze.

Jacek Kotula

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... h-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 08 cze 2017, 18:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Nie kłam, Ewka, bo tu miejsca brak... Fakty jakoś nie chcą się do tych kłamstw dostosować

Obrazek

Pierwsza wolontariuszka III RP przystąpiła do ofensywy. Udziela wywiadu za wywiadem. Uaktywniła się w mediach społecznościowych. Szukając dla siebie ratunku wali na oślep, nie zważając na słowa. I ma nas wszystkich za półgłówków, którzy wbrew faktom, wbrew dokumentom, wbrew zdjęciom i wbrew relacjom wielu świadków uwierzą właśnie jej.

W tefałenie opowiadała, że rodziny miały możliwość uczestniczenia w składaniu szczątków ofiar do trumien i zamykaniu ich. Tyle że nie znalazła się jeszcze rodzina, która by to potwierdziła. Wiele natomiast przeczy tej zaskakującej informacji.
CZYTAJ WIĘCEJ: Co Kopacz sądzi o skandalu z ciałami ofiar 10/04? „Oczywiście, że to jest karygodne, jeżeli rzeczywiście tak było”
Mówiła też, że przyczyn skandali wychodzących na jaw po ekshumacjach trzeba szukać… na pokładzie tupolewa:
Nie byłoby tego kłopotu i rozczłonkowanych ciał, gdyby nie to, że ta katastrofa miała miejsce w wyniku właśnie złej decyzji podjętej w ekstremalnych warunkach. (…) Ktoś musiał zdecydować, że lądują w tak ekstremalnych warunkach. Jeśli w nagraniu z czarnej skrzynki słyszymy, że nie podjęta jest decyzja, to ktoś tę decyzję podjął. Ktoś zdecydował, by w tych trudnych warunkach lądować.
Być może pani premier (za jakie grzechy Polaków?!) jeszcze o tym nie słyszała, być może przez lata była zbyt zarobiona pomaganiem ludziom i nie docierały do niej wieści o sprawie najbardziej poruszającej jej rodaków. Poinformujmy więc: nikt nie podjął decyzji o lądowaniu, załoga TU-154M wykonywała próbne podejście do lądowania, które z lądowaniem nie ma nic wspólnego. Przeciwnie – pilot podjął decyzję o odejściu na drugi krąg. Dowodem na to jest nagranie z czarnej skrzynki. Natomiast wypowiedź szefa protokołu dyplomatycznego, do której pije Kopacz, iż „nie ma jeszcze decyzji prezydenta, co robimy” odnosiła się do informacji załogi o braku warunków do lądowania i kwestii do rozważenia: czekamy na poprawę pogody, czy kierowaniu się na lotnisko zapasowe.
Jeszcze dziwniejsze rzeczy wygadywała w rozmowie z Radiem Plus.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nerwy Kopacz po pytaniu o sekcje zwłok po 10/04: „Pan chce wiedzieć, że ktoś jest winien! Ja wiem, że to wygodniejsze!”
Nie potrafiła odpowiedzieć, jak to możliwe, że w dokumentach ministerstwa zdrowia czytamy, iż była odpowiedzialna za koordynację procesu identyfikacji zwłok, skoro – jak twierdzi – pojechała do Moskwy tylko po to, by pomagać rodzinom przetrwać ten trudny czas.
Radio Plus: - Jeśli MZ informuje, że pani odpowiada za proces koordynacji, to jak to rozumieć?
Ewa Kopacz: Każda ta osoba miała bezpiecznie dojechać… Rodziny narzekały, że zbyt długo to trwa. Pozostali czekali w nieskończoność. Szybka moja reakcja - by tych punktów uruchomić więcej. Trzeba było, tak uważam, że jeśli ktoś chce włożyć do trumny osobistą rzecz… Postawiłam się, by można było to zrobić.
Postawiła się! Ona się postawiła! W jakiej jeszcze sprawie stanęła na wysokości zadania?
Radio Plus: Czy cokolwiek ma Pani sobie do zarzucenia?
Kopacz: Jeśli ktokolwiek z rodzin powie, że chodził głodny, że czegoś im zabrakło, to jestem w stanie powiedzieć tak: zadbaliśmy o wszystko - i o to, by nie byli głodni…
I wreszcie na pytanie, dlaczego (jako pomoc dla polskich rodzin) uczestniczyła w spotkaniu z Putinem odpowiada:
Nie pojechałam tam jako minister zdrowia. Nie rozmawiałam tam o stanie uzębienia czy wymianie studentów na akademiach medycznych.
Elegancko powiedziane…
Pani Kopacz ma coraz większy problem. Wymyśla coraz bardziej absurdalne historyjki, albo powiedzmy wprost: coraz gęściej kłamie. A fakty jakoś nie chcą się do tych kłamstw dostosować.
Jak ulał pasują tu słowa kończące drugą zwrotkę piosenki trawestowanej w tytule.
Zdrada płynie z ust…
CZYTAJ TAKŻE:
„wSieci” ujawnia szokujące relacje i zdjęcia z sekcji zwłok po 10/04: makabra w moskiewskim prosektorium! „Ładowali, co i jak popadnie”
TYLKO U NAS! Makabra w moskiewskim prosektorium. „Polski rząd nie przypilnował niczego. Ani identyfikacji ciał, ani sekcji zwłok”. NOWE

Zdjęcie Marek Pyza
autor: Marek Pyza

http://wpolityce.pl/smolensk/343395-nie ... dostosowac


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 18 cze 2017, 19:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Komu wolno straszyć faszystami bądź "faszystami"

Kto straszy, od dziesięcioleci, lud faszyzmem ? A raczej “faszyzmem”.
No, kto ?
Kto tu kiedyś widział ów mityczny “faszyzm” ?
Środowiska lew-lib.
Co robili faszyści ? Organizowali obozy takie jak Auschwitz.
To wiemy wszyscy doskonale. Nie wszyscy jednak pojmują jaki jest dalszy ciąg tej historii, ale także nie znają jej początku.

Nie mam zamiaru komentować bzdur wymyślanych przez opozycję totalną, totalnie wolną od rozumu, chciałbym tylko wskazać na modele manipulacji, bo tylko tym warto się zajmować, bo tylko prawda jest ciekawa, a po prawdzie - model manipulowania prawdę tę przeinaczający.

I co się oto stało gdy pani premier ostrzegła przed powtórką wydarzeń takich jakie miały miejsce w czasie wojny, m.in. w Auschwitz ?

Okazało się, że jej nie wolno ostrzegać przed powtórką z Auschwitz.
Tym samym obnażona została manipulacyjna rola hasła “ uwaga, faszyści”.
Hasło to zostało przywłaszczone przez środowiska lew-lib po to by mogło być używane jako poręczna pałka na przeciwników, do ich stygmatyzowania.
Środowiska te zmonopolizowały prawo do używania tego hasła w celach zupełnie instrumentalnych, zupełnie nie związanych z pierwotnym znaczeniem.

Jednym więc wolno używać tego narzędzia, innym – wara.

Ale możliwa jest jeszcze inna dalsza interpretacja tego modelu pałowania. Chodzi o zawłaszczenie tego hasła tak, by uniemożliwić, zablokować innym użycie go w sytuacji pojawienia się realnej grożby ruchów faszystowskich. Mamy tu właśnie do czynienia z przypadkiem, gdy to sami użytkownicy tego hasła demonstrują cechy ruchu prawdziwie faszystowskiego.
Dlatego nie podoba im się użycie przez panią premier ostrzeżenia przed powtórką z historii, bo nie daj Boże elektorat zacznie kojarzyć. A to jest, drodzy Państwo, stary model taktyki “Łapaj złodzieja”.

Warto się zastanowić nad genezą popularności hasła “faszyzmu” ?
Skąd się wzięli “faszyści”? “Faszyści” właśnie, a nie faszyści.
Sowieci uznali, że “faszyści” dają większe pole do popisu niż “naziści”, bo naziści to, wiadomo, socjaliści, tyle że narodowi, więc ten socjalizm był słowem niewygodnym dla socjalistów internacjonalnych czyli bolszewików. Faszyści wydawali się bardziej mgliści i uniwersalni jako obiekt takiego hasła.

Tak więc “faszyści” to spadek po wujku Joe.
Wujek Joe głupi nie był i by zasłonić swoje gigantyczne zbrodnie gorsze od zbrodni nazistów, na sztandarach sprytnie umieścił hasło “walki z faszyzmem”, które mogło mu przysporzyć sojuszników na Zachodzie. Wujek Joe miał też jeden dodatkowy plus w porównaniu z Adolfem – zamordował mniej Żydów, więc hasło zrobiło propagandową karierę i zostało odziedziczone przez lewicę służąc po dziś dzień jako pałka na przeciwników lewicy.

Skoro jesteśmy przy hasłach, to lewica znalazła kolejne użyteczne hasło, mające tyle samo sensu co “faszyści”. To “uchodźcy”. Prawdziwych uchodźców jest wprawdzie tylko niewielki procent, bo przygniatająca większość to imigranci ekonomiczni, ale nie o fakty tu chodzi, ale o poręczną pałkę na przeciwników, którym można teraz, oprócz skłonności faszystowskich, zarzucać rasizm, nietolerancję i ksenofobię. “Uchodźcy” więc jakby spadli lewicy z nieba, albo raczej wręcz przeciwnie. Uchodźców można przecież uznać za “odmieńców' a wszelcy odmieńcy to baza zwolenników lewicy, o czym pisałem w innej notce.
http://zetjot.salon24.pl/786806,lewica-i-islam

Lewica jest irracjonalna, antyintelektualna – nie zajmuje się całością obrazu i nie interrpretuje jego części jako części całości. Po prosu wyrywa element z kontekstu i tak rozdyma jego rangę, że element przesłania obraz. Nie rozumie procesów społecznych i struktury spolecznej, bo to wymaga refleksji, a naprawa wadliwych elementów wymagałaby racjonalnej diagnozy i racjonalnego programu naprawy. Lewicę charakteryzuje wyrywkowość, szum i doraźny efekt.

Żaden człowiek przeżywający chwilowe trudności osobiste nie jest w stanie zachować dystans i zdolność do racjonalnej refleksji. Tym bardziej nie jest do tego zdolna trapiona trwałymi neurozami lewica. Byłem tego świadkiem oglądając sobotni program “Studio Otwarte – Polska” w TVPInfo, poświęcony imigrantom, w którym studio po zażartej dyskusji opuścilli, poczywszy się obrażeni, reprezentanci lewicy.

W efekcie pewnych procesów społecznych doszło do zabawnego, zabawnego dla analityka oczywiście, swojego rodzaju meczu między dwoma rodzajami straszaków: “faszyści” kontra “uchodźcy”. Najzabawniesz jest w tym to, że nie są to strachy realne, lecz fantomy, a realne strachy znajdują się w nieco innych miejscach.

Opublikowano: 18.06.2017 15:17.

http://zetjot.salon24.pl/787017,komu-wo ... faszystami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 22 cze 2017, 21:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Sztuka przepraszania wg RPO

Słowa padły, mleko się wylało, kapusta się zakwasiła. Stało się. Nie da się cofnąć. Nie można już zapobiec ale można próbować stosownie zareagować.

O czym piszę?

O tym samym, o czym wszyscy myślą i intensywnie komentują na TT: o słowach RPO dotyczących odpowiedzialności narodu polskiego za Holokaust.

Żądanie dymisji pana Bodnara ogarnęło całą sferę medialno-internetową. Jeżeli o mnie chodzi, to nie miałbym nic przeciwko aby pan Bodnar przestał pełnić tę zaszczytną funkcję. Tyle tylko, że niekoniecznie z powodu wypowiedzianych słów a z tytułu jego (Bodnara) reakcji na to co się wydarzyło. Co do samej nagannej wypowiedzi nie mam wątpliwości: nie powinno jej być. A propos, czy pan Donald Tusk zamieścił stosownego tweeta o treści: „te słowa nigdy nie powinny paść…”? No nie, bo i po co. Tusk ma ważniejsze tweety do wysłania.

Mnie zaskoczył sposób reakcji samego pana Bodnara. Chociaż, czy ja wiem, czy zaskoczył? W dzisiejszych czasach nie powinno mnie to oburzać a jednak.

Otóż RPO zamieścił na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich oświadczenie, w którym zapisał:

Pragnę przeprosić wszystkie osoby, które mogły poczuć się dotknięte formą mojej wypowiedzi na antenie TVP Info 20 czerwca 2017 r. w programie „Minęła dwudziesta”.
źródełko: RPO.GOV.PL


Zanim powiem o co mi chodzi – słowo wstępu.

Człowiek nie jest nieomylny i zdarza mu się zrobić lub powiedzieć coś mniej lub bardziej niestosownego. Ważne, jak sam się zachowa po takim „incydencie”. Człowiek, szczególnie mężczyzna, który słyszał coś o honorze i ma tzw. zdolność honorową powiedziałby:

Przepraszam wszystkich, których uraziłem (obraziłem, dotknąłem swoją wypowiedzią / swoim zachowaniem, działaniem itp.).
Tak powiedziałby lub napisał człowiek (mężczyzna) honorowy.

Proszę zwrócić uwagę, co się stało na przestrzeni ostatnich lat. Mało kto, kto znalazł się z własnej winy w sytuacji mało komfortowej próbuje przeprosić ogłaszając to expressis verbis – wprost, jednoznacznie i bez niedomówień. Co najczęściej słyszymy w takich sytuacjach?

Przepraszam tych, którzy poczuli się urażeni…
Jak się ktoś nie poczuł, to go nie przepraszamy. Bo i po co. Jeżeli ktoś nie wie, że został spostponowany to go nie przepraszamy – bo i po co. Nie ma świadomości urazy – nie ma potrzeby go przepraszać. Nie ma znaczenia to, co my zrobiliśmy a tylko świadomość obrażonego (poszkodowanego).

Proszę zwrócić uwagę na filozofię takiej formy (i treści) przeprosin. To czy przepraszamy nie zależy od nas, od naszego postępowania, od naszej woli wyrażenia skruchy ale od świadomości postponowanych. Ciężar przeprosin jest przeniesiony niejako na obrażonego:

Chcesz być przeproszony, to sam sobie weź moje przeprosiny…
Mnie to wnerwia.

Ale pan Bodnar poszedł jeszcze dalej. Proszę zwrócić uwagę:

Pragnę przeprosić wszystkie osoby, które mogły poczuć się dotknięte formą …
Z tego wynika, że aby być (zostać) przeproszonym, trzeba w ogóle móc poczuć się dotkniętym. „Mogły” oznacza mające zdolność rozpoznania niesprawiedliwości.

Nie masz tej zdolności – spadaj na drzewo; trudno, ciebie przeprosiny nie dotyczą. I tu powinno paść pytanie: a co z tymi, którzy się po prostu wk….li? Bez poczucia wk….nia i bez możliwości poczucia wk….nia. Im się nie należy?

Podobnie ze słowem „pragnę”. Skoro pragniesz to zrób to! Po prostu, zrób to! Przeproś!

Czy pan Rzecznik Bodnar nie mógł napisać tak:

Przepraszam wszystkich, których dotknąłem treścią(!) i formą mojej wypowiedzi…
albo, po prostu:

Przepraszam wszystkich, których obraziłem swoją wypowiedzią…
Mógł, ale tak nie zrobił. Kto wie, może uznał, że taka forma przeprosin byłaby niezgodna z Konstytucją. Kto go tam wie, co mu się przyśniło.


Reasumując, mam przeświadczenie, że pan Rzecznik Bodnar do odważnych i honorowych nie należy. Może zatem powinien poważnie rozważyć swoją dymisję.


Tekst pierwotnie opublikowany w Muzeum Tortur Intelektualnych.

Tamże notka - nie publikowana tutaj - o tym, że "uwielbiam program Platformy Obywatelskiej"

Opublikowano: 22.06.2017 19:32.

http://starywrocek.salon24.pl/788036,sz ... nia-wg-rpo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 29 lip 2017, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Wszystko co śmierdzi lewactwem jest z gruntu fałszywe i roznosi, niczym zarazę, fałsz po całym świecie.

Haniebne kłamstwa

Dlaczego wolno mi aż tak negatywnie zatytułować moją odpowiedź na – jak się okazuje – nie jedną, a dwie wersje „Listu otwartego w sprawie szkalującej wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza” do Ks. Rektora KUL prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego, przy czym jeden „List…” jest datowany na maj 2017 r., a drugi na maj/czerwiec 2017 r.?

Zamiana jednego kłamstwa na inne racją dwóch wersji „Listów otwartych…”

Autorzy „Listu…” majowego (I wersja) „nie rozumieją” moich rzekomo „fałszywych, ostrych i niesprawiedliwych sformułowań” i piszą w punkcie nr 3: „Wystąpienie ks. prof. Guza zbiega się z nagrodą Człowiek Roku 2016 Polskiej Ekologii przyznaną ojcu Stanisławowi Jaromiemu, franciszkaninowi, kierującemu od czasów komunizmu ważnym Ruchem Ekologicznym Św. Franciszka z Asyżu. Wobec tego, co powiedział ks. prof. Guz, ojciec Jaromi i jego Ruch też dostali etykietę ’zielonych nazistów’”. Nie dziwię się, że Sygnatariusze, a pośród nich także niektórzy ze stopniami naukowymi „doktora” czy „doktora habilitowanego”, a nawet tytułem naukowym „profesora”, nie mogli tego zrozumieć, ponieważ ja ani w Toruniu, ani nigdzie indziej takich słów nie wypowiedziałem ani nawet nie pomyślałem. Włożenie mi w usta tych określeń jest kłamstwem – także dla samego Ojca dr. Stanisława Jaromiego i dlatego się pod nim świadomie nie chciał podpisać, bo by zdradził swój rozum i osobistą wiarę chrześcijańską w Boga jako Prawdę absolutną i wybrałby opcję „ojca kłamstwa”, czyli diabła.

W II wersji „Listu…”, czyli majowo/czerwcowej, Sygnatariusze pozostali wierni opcji kłamstwa, ale w innej postaci. Oto jej brzmienie w punkcie nr 3: „W Kościele Katolickim, tak jak i w Prawosławnym czy w Kościołach protestanckich, jeżeli pozostaniemy w świecie chrześcijaństwa, również są ekolodzy i zieloni, nawet wśród duchownych. Niektórzy są znani i zasłużeni dla ruchu ekologicznego – oni też najwyraźniej dostali etykietę ’zielonych nazistów’”. Otóż zaświadczam, iż o żadnym duchownym Bracie z wnętrza Kościoła św. ani z jakiejkolwiek innej wspólnoty religijnej w Toruniu nie przemawiałem, tak jak nie mówiłem o żadnym „ruchu ekologicznym”, lecz wyłącznie o ideologach ekologizmu, którzy – wbrew porządkowi stworzenia Bożego w interpretacji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła – redukują ludzi do zwierząt, a zwierzęta usiłują „humanizować”, co jest absurdem i to, ale tylko to, nazwałem faktycznie „zielonym nazizmem”, ponieważ ekologizm jest pokrewny ideologicznie socjalizmowi rasistowskiemu, co przebadałem naukowo i opublikowałem pierwszą w historii Nauki Polskiej monografię o syntezie prawa III Rzeszy Niemieckiej.

Obydwa „Listy…” hołdują dewizie: „Na początku było kłamstwo”
Unisono rozpoczynają Sygnatariusze zakłamywanie mojego toruńskiego wystąpienia z dnia 13 maja br., a mianowicie słowami: „Ksiądz prof. Tadeusz Guz z KUL sformułował i uzasadniał tezę, że ’ekolodzy są gorsi niż naziści’”. Nie tylko w Toruniu, ale nigdy nie pomyślałem i nie wypowiedziałem takich słów. Ta szatańska strategia, mająca u swoich podstaw kłamstwo, napędza się jednym „paliwem”, pochodzącym od „złego ducha”, bo tylko on jest „kłamcą od początku”.

Kłamstwo kłamstwem popędza…
Nie mogłem nazwać, wbrew kłamstwu Sygnatariuszy „Listów…”, „ekologów” „marksistami”, „komunistami”, „ateistami” i „nazistami”, ponieważ ja w Toruniu o „ekologach” nie mówiłem. To nie był mój temat, lecz wyłącznie o ideologach ekologistach i ich manipulacjach godnością człowieka jako „obrazu i podobieństwa Bożego” oraz o manipulacjach na bytowości zwierząt i drzew, czyli o tych, którzy deformują zgodne z prawdą rozumienie przyrody i zgodne z przesłaniem biblijnym „czynienie jej sobie poddaną”, o czym zadecydował Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie jako Stwórca wszechświata. Nawet przywołanie przez Sygnatariuszy prawdziwego cytatu z mojego wystąpienia nie zmienia kursu kłamstwa jako treści, metody i celu obydwu „Listów…”. Otóż prawdą jest, iż powiedziałem: „Ci ideolodzy, którzy tworzą tę ideologię ’zielonych’”, a więc jednoznacznie usytowałem moje wypowiedzi, ale okazuje się, iż Sygnatariusze nie potrafią odróżniać pomiędzy nauką a ideologią, na co wskazałem w mojej odpowiedzi na kłamstwa „Gazety Wyborczej” i „Gazeta.pl”, gdzie napisałem: „Kardynalne błędy albo świadome paktowanie z kłamstwami ’Gazety Wyborczej’ byłego Posła i Wiceministra środowiska za premiera Jerzego Buzka Radosława Gawlika (Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA). Czyżby Radosław Gawlik w swojej racjonalności nie odróżniał pomiędzy nauką a ideologią (Sokrates nauczył nas tego już przed ok. 2400 lat temu!) oraz pomiędzy ekologami (faktycznie stróżami i miłośnikami przyrody) a ideologami (ewidentnymi niszczycielami przyrody). Przecież ja w moim przemówieniu rozprawiałem się krytycznie negatywnie tylko z ideologami i ideologiami, które niszczą środowisko, a nie z ekologami. Jeżeli Pan Gawlik ma odrobinę trzeźwego patrzenia na świat, to widzi, co wyprawiają ideolodzy, którzy domagają się aborcji na życzenie czy zabijanie myśliwych klasyfikują jako moralne dobro, a zabijanie zwierząt, na co sam Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie zezwolił, jako moralne zło. Czyż takie postawy nie są prawdziwymi skandalami? Fałszywy wniosek wyciągnął Pan Gawlik, sądząc, że moja interpretacja ochrony środowiska jako daru Bożego, z którego należy korzystać, jak Boski Stwórca w Piśmie św. i poprzez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego przykazał ludziom, jest ’kompletnym zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa’! Wprost przeciwnie, moją wolą i konkretną działalnością naukową pragnę stale wcielać w życie naukowe i dydaktyczne cudowną pełnię nauczania Boga chrześcijańskiego i Jego Kościoła św. Prawie 500 publikacji naukowych i popularnonaukowych (także w obcych językach), wydanych w kraju i za granicą, i tysiące wykładów, przemówień, homilii, seminariów i debat z przeróżnymi środowiskami oraz tysiące godzin dyskusji na wielu kontynentach świadczą same za siebie”.

Stanowisko „ekologów” jako „diaboliczne” – akt samoświadomości intelektualnej i być może moralnej Sygnatariuszy „Listów…”
Postawienie mi zarzutu utożsamienia „stanowiska” „ekologów” z „diabolicznością” jest kłamstwem, ponieważ ani konkretnym słowem, ani też nawet kontekstem mojej wypowiedzi nie zestawiłem takich pojęć. Po prostu ja nie mówiłem o ekologach, stąd nie mogłem ich stanowisk nazwać „diabolicznymi”. Dlaczego zatem sami Sygnatariusze użyli tego pojęcia? Nasuwa się jeden i zasadniczo trudny do podważenia wniosek, iż skoro ja także tego nie wypowiedziałem, to jest to samoartykulacja tożsamości duchowej Sygnatariuszy, którzy sięgnęli po kłamstwo jako pierwsze i najważniejsze narzędzie zdyskredytowania mojej osoby i moich dokonań naukowo-dydaktycznych. A przecież wiemy, kto kłamie!

Tyle jest kłamstw w „Listach…”, że spontanicznie chciałbym z duchowej litości względem rozmiaru zakłamania Sygnatariuszy przynajmniej niektóre z nich potraktować jako Ich błąd…

Piszą Oni o moim myśleniu: „Dostrzegamy rażącą sprzeczność z naukami papieży na temat ekologii, przyrody, roli obrońców natury i Ziemi – od Jana Pawła II po obecnego Papieża Franciszka. Ks. prof. Guz stawia się ponad i poza nauczaniem najważniejszych hierarchów Kościoła Katolickiego, w tym samego Papieża Franciszka”. Po pierwsze, Sygnatariusze stawiają tę tezę bez jakiegokolwiek odniesienia do nauczania Następców św. Piotra oraz bez zacytowania moich wypowiedzi: pisemnych badź ustnych, tzn. że postulowana „sprzeczność” jest natury wirtualnej, czyli zmyślonej na użytek zapędu ideologicznego samych jej Autorów. O radosna twórczości Państwa Sygnatariuszy, która zowiesz się fałszem, a niewykluczone, że i w tym przypadku jesteś obiektywnie kłamstwem! Dlaczego?

W wystąpieniu toruńskim upomniałem się wraz z Dostojnymi Organizatorami, Celebransami, Prelegentami i Uczestnikami o „transcendentnego Boga” jako „Stwórcę”, o człowieka jako „obraz i podobieństwo Boże” oraz o właściwą dla zwierząt i roślin pozycję bytową, przypominając, że posiadają one także dusze, ale inne aniżeli ludzie.

Jeżeli Sygnatariusze „Listów…” kwestionują moją ortodoksyjność w wymiarze afirmacji i głoszenia nauki Papieży, to skoncentrujmy się zaledwie na kilku aspektach tego wielkiego i dla nas, katolików, istotnego nauczania chrześcijańskiego, bo opartego na dziedzictwie apostolskim, czego nie posiadają inni chrześcijanie i inne religie. Oczywiście chodzi o temat, który omawiałem w Toruniu, bo te nadmienione w „Listach…” zagadnienia jak np. „ekologia…, rola obrońców natury i Ziemi” nie były przedmiotem mojego wystąpienia w Toruniu i dlatego też nie mogły być naturalnie „sprzecznymi z naukami papieży”. Wprost przeciwnie, zaświadczam, iż z pieczołowitością ducha dbam o przekazywanie nauczania Papieży i sam staram się nim żyć jako człowiek, kapłan i uczony. Święty Jan Paweł II, za Nim Papież Franciszek, wzywają wszystkich zideologizowanych do „nawrócenia ekologicznego”, aby nigdy nie odrzucać Pana Boga jako Kreatora, którego każdy człowiek może poznać mocą swojego naturalnego rozumu, o czym pisze Papież Polak w encyklice „Fides et ratio”: „Niektóre ważne teksty, rzucające dodatkowe światło na to zagadnienie, znajdujemy w Księdze Mądrości. Autor święty mówi w nich o Bogu, który pozwala się poznać także poprzez przyrodę. W rozumieniu starożytnych badania przyrodnicze miały wiele wspólnego z wiedzą filozoficzną. Stwierdziwszy najpierw, że dzięki rozumowi człowiek jest w stanie ’poznać budowę świata i siły żywiołów, […] obroty roczne i układy gwiazd, naturę zwierząt i popędy bestii’ (7,17.19-20) – jednym słowem jest zdolny do myślenia filozoficznego – tekst biblijny stawia bardzo ważny krok naprzód. Przypominając tezę filozofii greckiej, do której zdaje się nawiązywać w tym kontekście, autor stwierdza, iż właśnie przez rozumowe poznawanie przyrody można dotrzeć do Stwórcy: ’Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę’ (Mdr 13,5). Zostaje tutaj dostrzeżony pierwszy stopień Bożego Objawienia, czyli właśnie wspaniała ’księga natury’: odczytując ją przy pomocy narzędzi właściwych ludzkiemu rozumowi, można dojść do poznania Stwórcy. Jeżeli człowiek mimo swej inteligencji nie potrafi rozpoznać Boga jako Stwórcy wszystkiego, to przyczyną jest nie tyle brak właściwych środków, co raczej przeszkody wzniesione przez jego wolną wolę i grzech”. Także Papież Franciszek kontynuuje w encyklice „Laudato si” tamto nauczanie swojego Poprzednika i poddaje krytyce „odrzucanie idei Stwórcy”, upominając się w naszych czasach zranionych przez ideologię „ekologizmu” o akceptację Słowa Bożego Biblii jako także „Ewangelii stworzenia”, abyśmy jeszcze głębiej zrozumieli, że my, ludzie, „nie jesteśmy Bogiem” i nie jesteśmy stwórcami kosmosu, lecz to „Miłość Boga” jest „przyczyną” „wszechświata”. Stąd apel Papieża Franciszka, aby nie ulegać ideologii ekologizmu w postaci: „ubóstwiania rynku” czy „deifikacji ziemi”, co jest według Ojca Świętego Franciszka przejawem głębokiego „kryzysu ekologicznego”, sprowadzającego prawdziwą troskę człowieka o przyrodę i świat do bezsensownych „walk ideologicznych”, z czego należy ludzkość wyzwolić.

Święty Jan Paweł II zakazuje „używać i zużywać” życia ludzkiego, co właśnie czyni ideologia ekologizmu. Dlatego też Papież Franciszek w encyklice „Laudato si” trafnie diagnozuje oblicza „kryzysu ekologicznego” względem „człowieka” i „kosmosu”, twierdząc, iż mamy do czynienia dzisiaj z „odrzucaniem” chrześcijańskiej, tj. prawdziwej nauki o człowieku i dlatego Papież Franciszek apeluje do naszych sumień: „nie ma ekologii bez właściwej antropologii”, tzn. że m.in. „nie da się pogodzić obrony przyrody” z „usprawiedliwieniem aborcji” oraz nazywa wiele ideologicznych trendów we współczesności jako zagrażających człowiekowi i całej przyrodzie, które należy według Papieża Franciszka przezwyciężyć. Benedykt XVI naucza bowiem, iż taka „wolność ludzka”, która „nie ma granic”, „nie uznaje żadnej istancji ponad sobą”, tzn. nie uznaje Pana Boga nad sobą, wynaturza się i łatwo przemienia się w brutalny i tragiczny despotyzm – także w odniesieniu do Bożych dzieł przyrody. Ideologie czynią to świadomie i dlatego są zakwalifikowane przez Papieża Franciszka jako „grzech”, a ten jest świadomym i wolnym „niszczeniem” „harmonii” człowieka z „Bogiem”, „innymi” ludźmi i „przyrodą”. Poprzez rozwijanie „cnót ekologicznych” można temu negatywnemu procesowi z pewnością zapobiec. A zatem jak poprzez kłamstwo jako antycnotę człowiek nieprawy niszczy siebie, innych i wszechświat, tak poprzez „cnotę” odradza się i odnawia każda osoba ludzka i jako taka staje się dzięki „duchowości ekologicznej” szlachetnym miłośnikiem i „obrońcą dzieła Bożego” (Papież Franciszek).

http://www.naszdziennik.pl/mysl/186399, ... mstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 02 paź 2017, 16:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Liberalna gospodarka, wolny rynek i inne frazesy, a tymczasem gospodarka jest sterowana, mafijna i bezwzględna wobec mniejszych, lub wobec takich jak my, którzy po 1989r. uznaliśmy się sami za niemieckiego wasala.
To "uznaliśmy się sami" jest powiedziane na wyrost. Tak uznali okrągłostołowi geszefciarze i się na tym wzbogacili ponad nasze wyobrażenia o bogactwie.


Po tym jak Niemcy zlikwidowali większość cukrowni w Polsce, Bruksela znosi limity na produkcję cukru w Unii

Obrazek
foto; niewygodne.info.pl


W 2001 roku na terytorium Polski funkcjonowało 78 cukrowni. W krótkim okresie czasu większość z nich została przejęta przez trzy niemieckie spółki: Pfeifer & Langen Polska, Suedzucker Polska i Nordzucker Polska. Okazało się, że przejmowane przez Niemców cukrownie bardzo często były likwidowane. W ten sposób w 2013 roku liczba działających w Polsce cukrowni spadła do zaledwie 18. Co ciekawe - w tym samym 2013 roku UE podjęła decyzję o reformie wspólnotowej polityki rolnej, której jednym z efektów jest obecnie zniesienie funkcjonujących od 50 lat limitów na produkcję cukru!

Odnotujmy - Polska jest obecnie trzecim, po Francji i Niemczech, producentem buraków cukrowych w Unii. Buraki w naszym kraju uprawia 36,6 tys. gospodarstw rolnych, na powierzchni 206 tys. hektarów (dane za 2016 rok). W porównaniu z 2004 rokiem powierzchnia uprawy buraków zmniejszyła się o 31 proc., a w stosunku do połowy lat 70. spadła ponad dwukrotnie (wówczas wynosiła ok. 500 tys. ha).

Duży wpływ na powyższy stan rzeczy miało przejmowanie przez niemiecki kapitał polskich cukrowni, a następnie ich stopniowa lecz konsekwentna likwidacja. W 2001 roku na terytorium Polski działało 78 cukrowni. W ciągu kolejnych 12 lat ich liczba spadła do zaledwie 18.

Co ważne - niemiecki kapitał niejednokrotnie likwidował nowoczesne i dobrze prosperujące cukrownie. Znane są historie dopiero co zmodernizowanych zakładów produkcyjnych, które decyzjami swoich właścicieli zza Odry były nagle zamykane. Demontowane maszyny i całe moduły były często wywożono z Polski do innych cukrowni, będących własnością niemieckich firm, zwiększając ich moce produkcyjne. Puste budynki po zamkniętych cukrowniach były następnie sprzedawane firmom zajmującym się rozbiórką i wyburzaniem obiektów przemysłowych oraz zajmującym się przygotowywaniem terenów pod nowe inwestycje.

Wszystko wskazuje na to, że Niemcy wiedzieli co robią. W 2013 roku Unia Europejska podjęła decyzję o reformie wspólnej polityki rolnej. W jej efekcie od 1 października tego roku przestały obowiązywać narzucane odgórnie przez Brukselę limity dotyczące produkcji cukru. Innymi słowy - od wczoraj dany kraj może produkować tyle cukru, na ile pozwolą moce przerobowe i aktualne potrzeby rynkowe.

Jednego należy być pewnym - moce produkcyjne polskiego przemysłu cukrowniczego byłyby znacznie większe, gdyby w naszym kraju wciąż działało 60-70 cukrowni, a nie 18. W warunkach zniesienia limitów produkcyjnych polskie cukrownie byłyby wówczas o wiele bardziej konkurencyjne od tych zlokalizowanych w Niemczech i Francji. Niestety, większość polskich cukrowni - tuż po przejęciu przez niemiecki kapitał - została zlikwidowana, a konkurencja z ich strony najzwyczajniej w świecie przestała istnieć.

Źródło: Po pół wieku Unia znosi limit produkcji cukru (businessinsider)
Źródło: Jak Niemcy wykończyli polski przemysł cukrowniczy? (Salon24.pl)
Źródło: Od października nie będzie w UE limitów produkcji cukru
(Bankier.pl)

http://niewygodne.info.pl/artykul8/0402 ... Polsce.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 05 paź 2017, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Czego broni? Ano tego, aby wszystko pozostało tak jak było. Polska kolonią niemiecką, mafia pookrągłostołowa naczelną władzą w Polsce, a Polacy tanią, niedouczoną, zmanipulowaną, cherlawą, zastraszoną, przedmiotową siłą roboczą ... aż do śmierci.
Wtedy byłaby demokracja, praworządność, zielona wyspa i liczylibyśmy się w świecie.


Czego broni Bodnar?

Nie pierwszy raz rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar występuje przeciwko polskiemu porządkowi konstytucyjnemu.

Aktywnie działa na rzecz prób instytucjonalizacji związków partnerskich, co jest sprzeczne z art. 18 Konstytucji. Występuje przeciwko swobodzie działalności gospodarczej oraz zasadzie swobody umów. Kwestionuje prawo rodziców do wychowania dzieci oraz opowiada się za niekonstytucyjnymi ograniczeniami wolności sumienia i religii. Wszystkie wymienione działania inspirowane są ideologicznymi poglądami politycznej lewicy.

W piśmie z 25 września 2017 r. rzecznik praw obywatelskich wystąpił do ministra zdrowia w związku z powzięciem informacji o powstawaniu aptek nieprowadzących sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów na „klauzulę sumienia”. Z treści pisma wynika, że Adam Bodnar wybiórczo powołuje się na obowiązujące w Polsce prawo oraz konsekwentnie ignoruje orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. Przede wszystkim uwadze rzecznika Bodnara umyka ciągle, że Trybunał Konstytucyjny 7 października 2015 r. wydał wyrok (sygn. akt K 12/14), w którym przypomniał: „Wolność sumienia musi bowiem przejawiać się także w możliwości odmowy wykonania obowiązku nałożonego zgodnie z prawem z powołaniem się na przekonania naukowe, religijne lub moralne” oraz „Wolność sumienia – w tym ten jej element, którym jest sprzeciw sumienia – musi być więc respektowana niezależnie od tego, czy istnieją przepisy ustawowe ją potwierdzające”. Adam Bodnar konsekwentnie ignoruje i de facto kwestionuje to orzeczenie. Okoliczność, że ustawa Prawo farmaceutyczne nie reguluje wprost klauzuli sumienia i nie posługuje się terminem „sprzeciw sumienia” nie może być argumentem za nierespektowaniem konstytucyjnej wolności sumienia, na której straży stoi klauzula sumienia. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w ogóle nie odnosi się jednak do argumentacji konstytucyjnej, która w istocie niweczy wszystkie wywody zawarte w rzeczonym piśmie i we wcześniejszych wystąpieniach w tym temacie – wyjaśnia dr Marcin Olszówka, analityk Instytutu Ordo Iuris.

Powołując się na kontrowersyjne stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN z 2013 r. w sprawie klauzuli sumienia – które spotkało się z krytyką przedstawicieli nauki prawa oraz dezaprobatą ze strony Trybunału Konstytucyjnego – rzecznik Bodnar insynuuje, że trudno wskazać normę moralną, która miałaby zostać naruszona w wyniku sprzedaży produktów antykoncepcyjnych. Tymczasem ta norma moralna jest oczywista – to zakaz brania udziału w zabijaniu człowieka (tu: poprzez dostarczanie środka temu służącemu) na najwcześniejszych etapach jego rozwoju prenatalnego, czyli w pierwszych dniach życia. Nie ulega wątpliwości, że wiedza medyczna i profesjonalna znajomość działania konkretnego preparatu medycznego pozwala farmaceucie stwierdzić, czy jego użycie zagraża życiu oraz zdrowiu dziecka w początkowych fazach jego rozwoju prenatalnego (działanie antynidacyjne i wczesnoporonne).

RPO przekonuje, że farmaceuta nigdy nie wie na pewno, w jakim celu jest nabywany środek antykoncepcyjny. Tyle tylko, że w świetle art. 96 ust. 5 pkt 1 i 2 Prawa farmaceutycznego aptekarz może odmówić wydania produktu leczniczego, jeśli jego wydanie może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjenta lub w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że produkt leczniczy może być zastosowany w celu pozamedycznym. Przepisy ustawy są jednoznaczne – farmaceuta nie musi mieć pewności, że środek antykoncepcyjny będzie użyty w celu pozbawienia życia dziecka w pierwszych dniach po zapłodnieniu lub w celu pozamedycznym, jakim jest zapobieganie ciąży, wystarczy, że jest to możliwe – stwierdza dr Olszówka. I dodaje: Niezależnie od bezwzględnie obowiązujących gwarancji na poziomie konstytucyjnym, również na poziomie ustawowym odnaleźć można szereg przepisów pozwalających farmaceucie odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Przypomnieć także należy, że w świetle obowiązującego prawa życie ludzkie jest chronione od momentu poczęcia na mocy preambuły oraz art. 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Adam Bodnar mija się z prawdą także wtedy, gdy kwestionuje fakt, że normy deontologiczne, skodyfikowane w Kodeksie Etyki Aptekarza RP, nie przewidują możliwości powołania się na sprzeciw sumienia. Jest to nieprawda, ponieważ art. 3 kodeksu wyraźnie stwierdza, że aptekarz jest „wolny w podejmowaniu swoich zachowań, zgodnie ze swym sumieniem i współczesną wiedzą medyczną”. Z kolei obowiązek przestrzegania zasad etyki i deontologii zawodowej wynika wprost z art. 21 ustawy z 19 kwietnia 1991 r. o izbach aptekarskich.

Reasumując, raz jeszcze należy przypomnieć, że prawo do sprzeciwu sumienia wynika wprost z Konstytucji RP z 1997 r. i żadna ustawa nie może tego prawa przekreślić. Co więcej, wiele przepisów obowiązujących ustaw pozwala farmaceutom odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Niestety rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar po raz kolejny występuje na rzecz ograniczenia praw i wolności konstytucyjnych.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... odnar.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 05 lis 2017, 17:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Dzieci podpisały cyrografy na balu hallowenowym w Bytomiu

Wojciech Teister

Współwłaścicielka: To była nieprzemyślana zabawa i nieumyślny błąd.

Do wątpliwej formy balu z okazji Halloween doszło w jednej z bytomskich sal zabaw. Jednym z pomysłów organizatorów było podpisanie przez dzieci regulaminu zabawy w formie cyrografu. Zdjęcie podpisanego przez dzieci oświadczenia zamieszczono na fejsbukowym profilu sali zabaw. Pod jakim tekstem podpisały się dzieci? We wprowadzeniu do zasad zabawy czytamy:

Ja, niżej własnoręcznie podpisany wampir/czarownica niniejszym zgodnie i bez protestu ofiarowuję swoją duszę diabłu w zamian za udaną zabawę, zobowiązuję się jednocześnie do przestrzegania ustalonych niżej zasad:

Dalej wypisane są zdrowe zasady wspólnej zabawy, m.in. brak tolerancji zachowań agresywnych i pomoc młodszym dzieciom.

Na pytanie czy o tym, że dzieciom będzie zaproponowana taka forma "zabawy" zostali poinformowani wcześniej rodzice, pani z obsługi odpowiedziała, że nie ma obowiązku udzielać mi takich informacji, bo moje dziecko nie brało udziału w tej zabawie. Z rozmowy dowiedziałem się również, że to była zwykła zabawa - forma uatrakcyjnienia podpisania regulaminu balu.

Na ogół takie zasady zabawy są podpisywane przez uczestników balu, jako swoisty kontrakt.

AKTUALIZACJA: Bardzo szybko skontaktowała się z nami współwłaścicielka sali zabaw, która poinformowała, że taka forma regulaminu nie była zrobiona umyślnie, nieświadomie popełniono błąd, a rodzice wchodząc na salę byli poinformowani, jakie zabawy będą przeprowadzane podczas tej imprezy, m.in. podpisanie cyrografu. Sama też przyznaje, że przeoczyła tekst regulaminu-cyrografu, był to jednorazowy incydent i nie ma związku z jakością świadczonych na sali zabaw usług, a obiekt od lat cieszy się dobrą opinią. Zdaniem współwłaścicielki nie wszystkie dzieci podpisały cytowane zasady i nikt nie musiał tego robić, a regulamin był podpisywany w trakcie zabawy, a nie na początku.

Przypadek z Bytomia pokazuje jak istotne jest, by rodzice przed zostawieniem dziecka na różnego rodzaju zabawach czy balach, dowiedzieli się, jakie rozrywki będą proponowane.

Obrazek
Zdjęcie cyrografu-regulaminu podpisanego przez dzieci na początku zabawy w bytomskiej sali zabaw


http://gosc.pl/doc/4293724.Dzieci-podpi ... -w-Bytomiu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 06 lis 2017, 00:22 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Dzieci podpisały cyrografy na balu hallowenowym w Bytomiu


Tragedia !
Biada tym, którzy do tej sytuacji dopuścili ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 25 gru 2017, 09:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Dlaczego żywność drożeje?

Opinia publiczna w Polsce jest bardzo wrażliwa na wzrosty cen żywności. Informacje o tegorocznym skoku cen masła o 79 proc., a jaj o 68 proc., na równi z ubiegłorocznym podrożeniem cukru sprawiają wrażenie wszechogarniającej spekulacji.

Pragnąc spojrzeć na zagadnienie z dystansu, sięgnąłem do swojej pracy magisterskiej sprzed 35 lat („Polityka rolna państw Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej”) i ze zdziwieniem zauważyłem, że mimo iż praca została napisana w czasie głębokiego komunizmu na SGPiS (dzisiejszy SGH), to okazało się że nie tylko problemy trapiące rynek żywności się nie zmieniły, ale i nauka ekonomii w tej dziedzinie nie wymyśliła nic nowego. Dzieje się to dlatego, że rynek produkcji rolnej jest przykładem najbardziej rynkowego segmentu – z miliardami producentów, jak i odbiorców, gdzie nie klęski nieurodzaju, ale państwo zakłóca swobodne kształtowanie się cen, wpływa na decyzje uczestników wymiany.

Spekulanci na rynku
Mimo że rola funduszy hedgingowych i spekulacyjnych w generowaniu wzrostu cen jest przesadzona, to jednak w okresach kryzysu to one odpowiadają za przetwarzanie informacji dotyczących zakłóceń rynkowych, wpływając na kształtowanie się popytu i podaży produktów rolnych. Często podawanym przykładem efektywności rynku kapitałowego jest przykład cen kawy, która lepiej odzwierciedla zmiany temperatury w Brazylii niż prognozy pogody ogłaszane w mediach tego kraju. W tym kontekście należy podkreślić, że światowe kryzysy, zaczynając od naftowego z lat siedemdziesiątych, ostatniego z lat 2008-2009, jak i strefy euro sprzed pięciu lat, wiązały się jednak z przestrzelonymi spekulacjami co do skali wzrostu cen żywności jako konsekwencji pokryzysowej zmiany relacji cen. Jednocześnie odpowiedzialność za dbanie o bezpieczeństwo żywnościowe obywateli sprawia, że z państwa nikt nie zdejmie odpowiedzialności za tworzenie antykryzysowych zapasów i właściwego uregulowania rolnictwa, nawet gdyby w efekcie było ono źródłem zakłóceń rynkowych.

Inflację kosztową na świecie mierzy Indeks Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), który jest miarą zmiany cen koszyka artykułów rolnych. Składa się ze średniej pięciu indeksów cen grup towarowych, ważonych średnimi udziałami eksportowymi każdej z grup w latach 2002-2004. Wzrost dochodów producentów rolnych, niezależnie od istnienia procesów modernizacyjnych, spowodował, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat światowe ceny produktów rolnych na świecie rosły w przeciętnym tempie 2,6 proc. rocznie. O ile w latach 2011-2016 zanotowano 30-procentowy skumulowany spadek, to w przytaczanym 2008 r. ceny wzrosły o 25 procent. W czasie kryzysu spekulacje co do przyszłych cen surowców wywindowały ceny produktów rolnych na giełdach, a indeks FAO osiągnął w czerwcu 2008 r. poziom 225,8 pkt. W obliczu wielomiesięcznego spadku cen akcji inwestorzy przerzucili się na rynek rolny, inwestując w zapasy towarów, zawyżając ceny żywności. Jednocześnie wystąpił wzrost popytu ze strony Indii i Chin, którym udało się uniknąć kryzysu. W Chinach antykryzysowa interwencja państwa przyspieszyła proces wyrywania się setek milionów obywateli z biedy, co skutkowało wyższą konsumpcją żywności, przejściowo zakłócając równowagę na jego rynku.

Podobnie światowy wzrost cen w 2011 r. wynosił 22 proc., a indeks FAO w lutym osiągnął historycznie najwyższy poziom 240,1 pkt. Według danych Banku Światowego, ceny pszenicy wzrosły wtedy ponad dwukrotnie. Ceny kukurydzy, cukru i oleju jadalnego również przyspieszyły. Na kryzys strefy euro nałożyły się rozległe pożary w Rosji w 2010 r., podbijając ceny pszenicy, a susza w południowej części Stanów Zjednoczonych ograniczyła pogłowie kur niosek, podnosząc ceny drobiu i jaj. Z drugiej strony ceny owoców morza wzrosły częściowo z powodu redukcji możliwości połowów po trzęsieniu ziemi w Japonii. Kryzysowe wzrosty cen żywności sprawiły, że w krajach biednych wybuchły zamieszki wśród ludności dotkniętej głodem. Zamieszki głodowe miały miejsce zarówno w 2008 r., jak i w 2011 r. po gwałtownych skokach cen. Część analityków uważa, że bunty w tamtym okresie na tym tle miały wpływ na zradykalizowanie ludności, prowadząc do Arabskiej Wiosny, analogicznie jak nieurodzaje we Francji doprowadziły do rewolucji, a podwyżki cen w Polsce do powstania „Solidarności”.

Podaż w górę, podaż w dół
Obecnie na rynku światowym obniżyły się ceny większości artykułów rolnych. Spadek ich cen był związany głównie ze wzrostem światowej produkcji niektórych z nich, zwłaszcza nabiału i ziemniaków. W listopadzie indeks FAO wynosił średnio 175,8 pkt i w ciągu miesiąca spadł o 0,5 proc., ale jest nadal prawie o 4 pkt (2,3 proc.) powyżej analogicznego okresu roku ubiegłego. Listopadowy spadek był spowodowany 4,9-procentową obniżką indeksu cen nabiału (nadal o 6,1 proc. wyższy niż przed rokiem), na co złożyły się obniżki cen masła, serów oraz mleka w proszku. W poprzednim cyklu produkcja masła na rynku globalnym spadła, prowadząc do spadku jego zapasów, a w warunkach wysokiego popytu na ten towar nastąpił znaczący 76-procentowy wzrost cen produktów mleczarskich w okresie kwiecień 2016 – wrzesień 2017.

W Polsce pomimo spadku cen surowców rolnych na rynkach światowych dynamika wzrostu cen żywności utrzymywała się jako efekt lokalnej specyfiki. W odniesieniu do niektórych produktów, w tym zwłaszcza masła, wzrost cen światowych oddziaływał na podwyżki cen w kraju. Generalnie należy jednak uznać, że wyższa dynamika cen żywności jest efektem wzrostu popytu w kraju jako konsekwencji zwiększenia dochodów rodzin, w szczególności pozytywnego oddziaływania programu „500+”. Na to nałożył się efekt podażowy spadku o 1/3 zbiorów owoców, wynikający z niekorzystnych warunków pogodowych panujących wiosną 2017 r.

Krótkoterminowa zmienność cen żywności jest konsekwencją wahań popytu i podaży w czasie trwania cyklu produkcyjnego. Zachowaniem masowym milionów farmerów, którzy zarówno na niskie, jak i wysokie ceny reagują zmianą struktury produkcji, a to dopasowanie ma różny czas od podjęcia decyzji o wzroście produkcji do jej realizacji. W przypadku produkcji roślinnej jest to zwykle rok, w przypadku zwierząt różnie – najbardziej znany tzw. cykl świński trwa 9 miesięcy. Po stronie podażowej do najistotniejszych należą również czynniki pogodowe, choroby zwierząt, jak i katastrofy naturalne, a po stronie popytowej załamania walutowe istotnego importera światowego.

Oprócz tego występują strukturalne czynniki, które podnoszą ceny żywności w dłuższej perspektywie. Wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwo konsumuje więcej mięsa, przez co zmienia się struktura spożycia w kierunku droższego koszyka. Gdyż po zaspokojeniu „głodu energetycznego” ludzie starają się uniknąć „głodu specyficznego” typowego dla diety wegetariańskiej. Taki proces 35 lat temu bez obciążeń poprawności politycznej tak można było opisać: „Białko zwierzęce zawiera w optymalnej ilości wszystkie podstawowe aminokwasy (białko roślinne nie zawiera głównie lizyny i metioniny) i jest dlatego lepiej przyswajalne przez organizm ludzki. Jednakże w procesie przerabiania przez zwierzęta masy roślinnej na tłuszcz i białko występuje strata części kalorii. Przeciętnie trzeba przeznaczyć 6 jednostek kalorii roślinnych na jedną kalorię zwierzęcą. To powoduje, że produkty spożywcze pochodzenia zwierzęcego są droższe i na nie zwiększa się popyt efektywny po zaspokojeniu podstawowych potrzeb żywnościowych, wraz ze wzrostem dochodów. Spadkowi popytu ludności na produkty pochodzenia roślinnego często towarzyszy wzrost popytu na te artykuły na cele paszowe”.

Polska podwójnie stratna
Ponadto po stronie kosztowej wzrost cen ropy zwiększa koszty transportu, a także w konsekwencji koszty produkcji nawozów sztucznych. W sumie przekłada się to na 20 proc. kosztów uprawy zbóż. W latach 2007-2014 wysokie ceny ropy naftowej zwiększyły o 40 proc. koszt uprawy kukurydzy, pszenicy i soi. Innym czynnikiem są subsydia państwowe nakierowujące uprawę roślin w celu przeznaczenia na biopaliwa, co zmniejsza podaż żywności, podnosząc jej cenę.

Przykładowo USA wykorzystują 40 proc. zbiorów kukurydzy do produkcji etanolu. Subsydia rolne, jak i silna regulacja produkcji rolnej w UE i Polsce sprawiają, że zmiany cen żywności charakteryzują się mniejszą zmiennością. Stabilność cen ma jednak swoją cenę, sprawiając, że z jednej strony rolnicy w Polsce nie w pełni mogą wykorzystać swój potencjał produkcyjny, a z drugiej strony bariery dostępu do rynku Wspólnoty powodują, że według raportu Bena Ramanauskasa ceny produktów rolnych są o 17 proc. wyższe od tych na rynku światowym.

Podsumowując, specyfiką polskiej obecności w UE jest konieczność ponoszenia znaczących kosztów regulacji unijnych, w sytuacji kiedy subsydia rolne są na wyższym poziomie u naszych zachodnich sąsiadów, którzy jednocześnie przez sieć supermarketów sprzedają nam swoje dofinansowane produkty. Niemniej niezadowolenie z panującej drożyzny ma głównie swoje źródło w tym, że o ile koszty żywności w supermarketach są porównywalne, o tyle zarobki są trzykrotnie niższe. I wzrastają powoli jako efekt świadomej polityki bycia tanim poddostawcą zachodnich koncernów, w którym to celu agencje sprowadzają miliony imigrantów, obecnie z Ukrainy.

Dr CezaryMech

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... ozeje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Perfidia
PostNapisane: 06 lut 2018, 17:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Międzynarodówka nazistowska raz jeszcze

W natłoku medialnego szumu z przewagą zwykłego bełkotu należałoby pochylić się przynajmniej nad dwoma przecudnej jakości jautorytetami środowisk walczących od co najmniej dwóch lat o wolność i demokrację w naszym nieszczęśliwym kraju.

Kilka dni temu dał głos pewien Frans, zauważając przytomnie, że „przecież wszyscy wiemy, że obozy zagłady zbudowali naziści”. Niestety w natłoku zajęć i obowiązków imć pan Timmermans nie raczył doprecyzować któż to byli ci enigmatyczni „naziści”, skąd przylecieli swym latającym spodkiem i kiedy postanowili się na powrót ewakuować na swą macierzystą planetę. Najprawdopodobniej na owo doprecyzowanie nie pozwoliła imć panu Timmermansowi wrodzona delikatność, nabyta politpoprawność oraz krótka smycz, na której pod czujnym okiem pewnej nienazistowskiej frau zwykł dumnie obwąchiwać zakamarki wydzielonego sobie wybiegu.

Nasuwa się tu pewna refleksja. Czy naprawdę jakikolwiek postgoebbelsowski aparat propagandowy, choćby nie wiem jak silny, byłby w stanie wmówić ludziom na świecie, że mityczni „naziści” mają tyle wspólnego z dzisiejszymi Niemcami co Żmudzini z Hannibalem? Sądzę, że to nie o to w tym sposobie narracji się rozchodzi. Rzecz we wtłoczeniu w świadomość społeczeństw zupełnie innego zlepka narracyjnego.

Trudno by nawet najbardziej niedouczonym imbecylom udało się wmówić, że II WŚ wywołał inny naród niż Niemcy. Jednak dużo prościej można zbudować przekaz, na mocy którego zło Holocaustu zostało zbudowane przez ogólnoeuropejski, a może i ogólnoświatowy klimat niechęci do narodu wybranego, który po prostu w pewnych rejonach Europy trafił na wyjątkowo podatny grunt w postaci hord nieokrzesanych miejscowych dzikusów. I w tym kontekście można zrozumieć także intencje działań wielu środowisk, rozgrywających swoje partie wbrew naszym żywotnym interesom.

Naziści to przecież nie tylko Niemcy, ale również wszystkie państwa z nimi współpracujące – nie tylko militarnie, ale również politycznie, ekonomicznie itp. Co więcej – nie tylko państwa, ale również międzynarodowe koncerny, organizacje, czy chociażby związki sportowe którym zdarzała się taka czy inna współpraca z Niemcami lat 30-tych i 40-tych. Wraz ze wszystkimi ludźmi w nich zatrudnionymi czy też zrzeszonymi. Bo czyż chociażby II RP nie wydelegowała swojej reprezentacji na olimpiadę w Berlinie? I czy występujący tam w swoich dyscyplinach Polacy nie legitymizowali tym samym nazistowskiego reżymu? No i co z tego, że o Holocauście wtedy nikt nie myślał? Ale mógł pomyśleć! Czy dostrzegacie państwo już teraz tą jasną i przejrzystą sieć powiązań?

Nazizm sam w sobie jest pojęciem egalitarnym jeszcze bardziej niż komunizm, nazistę możemy wytropić zawsze i wszędzie i naprawdę w tym celu nie musi się on chować w wodzisławskich lasach. W tym kontekście żałosne próby rządu polskiego by poprzez jak słyszymy „zakłamywanie historii” oddalić od naszego nieszczęśliwego narodu odium nazistów, zasługują na jeszcze większe potępienie niż potencjalne wypiekanie kiełbasek w komorach gazowych. Bo dodatkowo w sposób niesłychany w cywilizowanym świecie utrudnia szereg procedur mających na celu sprawiedliwe zadośćuczynienie ofiarom Holocaustu, ich potomkom, pociotkom lub też po prostu braciom i siostrom w wierze (czyż bracia i siostry to nie krewni =spadkobiercy?).

W pełni zrozumiałym jest również fakt, że zagłada Żydów była jedyną tego rodzaju tragedią w dziejach cywilizacji (jedyne przystające do niej wydarzeniem mogłaby stanowić ewentualnie fala średniowiecznych pogromów inspirowanych rzecz jasna przez zacofany Kościół katolicki), a narody/plemiona, które na przestrzeni dziejów znikały z kart historii czyniły to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Z nieco nowszych dziejów furda tam jakaś rzeź wołyńska (o czym najlepiej zaświadczą talmudyści stanowiący większość w poprzedniej kadencji naszego parlamentu, z taką zaciekłością odmawiający tejże zbrodni miana ludobójstwa), furda Katyń, na który pogardliwie raczy prychnąć red. Węglarczyk, my tutaj mamy monopol na bycie ofiarą i wara innym od takich niestosownych porównań! Może jedynie epizod między Tutsi i Hutu można by jakoś pod definicję „real genocide” przyporządkować, ale kto by tam sobie jakimiś Afroafrykanami zawracał gitarę.

W tej trudnej i skomplikowanej sytuacji wyjaśniania Polakom ich rzeczywistej roli (skoro nawet szwajcarskie banki przyznały się do udziału w tym żydożerczym procederze i wypłaciły sute odszkodowania, to w czym wy rodacy wrażego Dmowskiego próbujecie być od nich lepsi, hę?) na arenie dziejów, istotnym są również świadectwa z samego oka cyklonu, z samego serca (neo)nazistowskiego piekła. I oto wśród innych bezstronnych komentatorów otaczającej nas reżymowej rzeczywistości głos postanowił również zabrać nasz as przestworzy, tytan intelektu, krynica uczciwości i nieomylności, legendarny Orzeł, który sam sobie zwykł wypłacać ekwiwalenta za odbyte i nieodbyte urlopy, profesor nauk wszelakich, od czasu nastania mrocznych czasów, w których kaczystowscy krwiopijcy prześladują m. in. Bogu ducha winnych czyścicieli kamienic, robiący w świadomości lepszej części obywateli RP jednoosobowo za Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu, a w przypadku chwilowej niedyspozycji sędziny Gersdorf również za Sąd Najwyższy, KRS i jeszcze kilka innych znamienitych instytucji, niezmiennie godnie reprezentujący światlejszą część społeczeństwa, niezastąpiony przez nikogo ze swojej licznej świty JWCMTKM Andrzeeeej Rzeeeeplińskiiiiii!!!

I cóż takiego mógł rzec ów ostatni autorytet naszych jelit (za całkowicie już zesklerotyczałym M. Opanią)? Otóż nikogo chyba nie zaskoczy ostateczne i nienaruszalne orzeczenie tegoż z mocy powagi oblicza wcielonego nienaruszalnie w tryb jednoosobowy wysokiego sądu, w swym nie podlegającym najmniejszym wątpliwościom orzeczeniu uznającego w pełni autorytatywnie kolejny wykwit radosnej myśli twórczej obrzydliwych kaczystowskich lizusów (za innym profesorem) w postaci nowelizacji ustawy o IPN za oczywiście całkowicie niekonstytucyjny. Czy ktoś tutaj jest jeszcze zdziwiony toczonym praktycznie od początku tej kadencji parlamentarnej wielomiesięcznym bojem toczonym z towarzystwem wzajemnej adoracji występującym w śmiesznych przebraniach? Przecież bez tego nie odbyłoby się literalnie nic. Tak jak zablokowali lustrację za pierwszych rządów PiSu, tak teraz blokowaliby wszystko i wszystkich gdyby jedynie im na to pozwolić, powołując się na tą cudowną, uświęconą wielowiekową tradycją, niczym kamienne tablice przez Boga Ojca zesłaną przez O. Kwaśniewskiego Konstytucję, jakże wiele pozostawiającą pola dla uczonej interpretacji, absolutnie w żadne układy tudzież zależności nieuwikłanych badaczy pisma zwanych też nieco złośliwie leśnymi dziadkami TK (nie mylić z wrażą leśną młodzieżą, która ostatnim czasem swą świeżo nabytą sławą nieco przyćmiła starszych kolegów rodem z leśnych ostępów) .

Należy przy tym pamiętać, że ten czy ów krajowy jautorytet z lubością występując na notorycznie ponawiane zaproszenia w takich czy innych mediach, rzecz jasna z pozycji postępu, podstępu, tudzież potępienia dla kaczystowskich siepaczy ośmielających się ku zgrozie wielu wpływowych środowisk tworzyć jakieś ustawy, bezczelnie zmieniać prawo i kraj, który winien już przecież po wieczne czasy pozostać w tychże jedynieoświeconych środowisk niepodzielnym władaniu, tudzież dla wyczyniających co i rusz podobne brewerie wiernych pretorian mściwego Kaczora, który na domiar złego okazał się ostatnim czasem być wojującym antysemitą, otóż taki jautorytet, niczym owi starotestamentowi ostatni sprawiedliwi odkupując przynajmniej częściowo przewiny swych nazistowskich rodaków (o ile sam nie pochodzi z plemienia jedynie słusznych ofiar, co często gęsto się wśród owych dyżurnych medialnych występowaczy dziwnym trafem przydarza), wypisuje się tym samym z szeregów genetycznych nazistów jakże licznie zamieszkujących nasz nieszczęśliwy kraj.

A przede wszystkim winni pamiętać o tym właśnie wszyscy ci, którzy swoich nieprzebranych przewin nie są w stanie tym sposobem wykupić, wciąż niezmiennie trwający w swym uporze i nie wyrzekający się dążenia do realnej, a nie papierowej suwerenności, znający dobrze pojęcie polskiej racji stanu i gardzący nomen omen judaszowymi monetami z wiadomego kruszcu. A więc pamiętajmy.

https://www.salon24.pl/u/teutonick/8423 ... az-jeszcze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 413 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /