Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 06 mar 2018, 06:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
W cywilizacji łacińskiej, czyli naszej tak by było. Ale w tym zlepku cywilizacyjnym skażonym z lewa (wschodu) i z prawa (zachodu), oraz od południa już tak nie jest.
Choćby tylko na tym przykładzie widać jak wiele musimy zrobić, aby odbudować to co najpiękniejsze i najszlachetniejsze w nas, czyli kulturę opartą na cywilizacji łacińskiej.


Sędziowie winni służyć Ojczyźnie

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W jakim celu zostało zwołane nadzwyczajne posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa?
– Tak jak można było przypuszczać, było to posiedzenie, na którym sędziowie – członkowie Krajowej Rady Sądownictwa zainicjują akcję protestacyjną wobec reformy wymiaru sprawiedliwości. I rzeczywiście posypały się projekty uchwał, których – jako członkowie KRS – wcześniej w ogóle nie znaliśmy. Byliśmy więc zaskoczeni, tym bardziej że nie znaliśmy nawet porządku obrad, a tym samym nie dysponowaliśmy żadnymi materiałami, które winniśmy mieć w swej dyspozycji przed posiedzeniem.

Jak ocenia Pan projekty uchwał, ostatecznie przyjęte przez KRS?
– Mówiąc krótko: są to uchwały kompromitujące środowisko, które je przygotowało, a więc sędziów KRS. W szczególności zaś uchwała, w której stwierdza się, że każdy sędzia jest także sędzią europejskim.

To nowe pojęcie. Po co zatem, na co i dlaczego ten zwrot – jak pytał sędzia Wiesław Johann?
– To oczywiste, że nie ma żadnych podstaw prawnych, ażeby używać stwierdzenia „sędzia europejski”. Ale to też odkrywa pewną mentalność i pokazuje, że twórcy czy autorzy tej ustawy utożsamiają się nie tylko z Polską. Dlatego zabierając głos, przypomniałem, co jest w ślubowaniu, gdzie jest mowa o tym, że sędziowie winni służyć Ojczyźnie. „Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej” – tak brzmi teks ślubowania, w którym nie ma mowy o żadnej Europie.

Skąd zatem słowo „europejski”?
– Nie wiem. Być może jest to przejaw pewnych kompleksów niektórych środowisk. Bycie Polakiem to być może za mało, więc wielu chce czuć się europejsko, stojąc na stanowisku, że europejskość dodaje splendoru. Tym samym widać, że dobro swojej Ojczyzny traktują nieco po macoszemu. To z kolei może rodzić pewną wątpliwość, a mianowicie, że skoro jest się sędzią polskim i europejskim, to ma się dwóch panów, a skoro tak, to pytanie, któremu z nich lepiej służyć. Nie mówiąc już o tym, że takie podejście godzi w ślubowanie, na które zresztą w tej uchwale sędziowie KRS się powołują. Paradoksalne jest to, że powołują się na ślubowanie, z którego nic takiego nie wynika, a wręcz odwrotnie.

Czemu ma służyć sformułowanie użyte w uchwale, w którym „KRS dziękuje wszystkim sędziom, którzy wierni złożonej przysiędze godnie dbają o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję władzy sądowniczej”?
– Pytanie brzmi: Niby z czego takie kompetencje KRS mają wynikać? W przysiędze nie ma przecież mowy o tym, ażeby zadaniem sędziów było dbanie o dobro wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie mają służyć Rzeczypospolitej, mają służyć obywatelom, sumiennie wypełniać obowiązki, zgodnie z przepisami i własnym sumieniem, bezstronnie. Tymczasem z przyjętej dzisiaj uchwały wynika, że mają dbać o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję władzy sądowniczej. Tyle że nie takie jest zadanie sędziów w Polsce. Wręcz powiedziałbym, że tego rodzaju sformułowania pozostają w sprzeczności z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym. O ustroju wymiaru sprawiedliwości decydować ma – zresztą zgodnie z Konstytucją RP – władza ustawodawcza, a nie sędziowie.

W czasie posiedzenia zwracał Pan uwagę na passus, że KRS apeluje, aby każdy sędzia dbał o utrzymanie zasady trójpodziału władz. Czy to oznacza, że środowiska sędziowskie i tzw. totalna opozycja uciekają od konstytucyjnego zapisu o równowadze władz?
– Konstytucja – jak Pan zauważył – brzmi zupełnie inaczej, ale niestety w tych środowiskach – jak widać – przemilcza się rzeczywiste brzmienie Konstytucji RP. W Ustawie Zasadniczej nie ma bowiem zapisu, że ustrój państwa polskiego opiera się na trójpodziale władz, tylko w art. 10 wyraźnie jest mowa, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy. A zatem pojęcie „podział” nie występuje samoistnie, natomiast występuje w koniunkcji z równowagą. Każdy prawnik wie zatem, że muszą być spełnione te obydwa elementy: podział i równowaga. Nie istnieje konstytucyjna zasada samego tylko podziału władzy. W grę muszą zatem wchodzić dwa elementy: podział i równowaga władz. Środowiska sędziowskie i tzw. totalna opozycja rzeczywiście uciekają od konstytucyjnego zapisu „równowaga”. Co więcej, nie chcą tego dostrzegać. Tymczasem równowaga to nie tylko nic nieznaczący zapis, ale skoro wedle Konstytucji ma być zachowana równowaga między władzami, to muszą istnieć instrumenty prawne, które tę równowagę zapewniają.

Skoro analizujemy w szczegółach treść uchwały KRS, to proszę powiedzieć, czemu ma służyć zapis, że jednym z warunków niezawisłości wewnętrznej sędziego jest brak poczucia wdzięczności w stosunku do osób powołujących na stanowisko sędziego?
– Żaden sędzia nie powinien się kierować wdzięcznością – i to zarówno wdzięcznością wobec tego, kto go powołuje, jak i wdzięcznością płynącą np. od stron procesowych. Można zatem powiedzieć, że to sformułowanie użyte przez KRS jest kompromitujące. Skoro jednak taki apel występuje, wygląda to tak, jakby dopiero po tej odezwie miały nastąpić takie skutki. Jaką zatem wizytówkę KRS wystawia środowisku sędziowskiemu? Niedopuszczalne jest także inne sformułowanie, mianowicie „KRS, w związku z końcem działalności Rady, w składzie ukształtowanym zgodnie z Konstytucją RP…”. Pytanie brzmi: Czy KRS ma prawo wypowiadać się na temat, co jest, a co nie jest zgodne z Konstytucją? Odpowiedź jest oczywista. Co więcej, kompromituje tych, którzy w tej Radzie zasiadają, a którzy są inicjatorami tejże uchwały. Wszak o tym, czy przepisy ustawy są zgodne czy nie z Konstytucją, decyduje Trybunał Konstytucyjny, a nie sędziowie. Tymczasem niezadowoleni obecni sędziowie uznali, że dopóki oni są w KRS, dopóty jest przestrzegana Konstytucja. Natomiast jeśli oni odejdą, a w ich miejsce przyjdą inni sędziowie, to Konstytucja zostanie pogwałcona i KRS de facto nie będzie. Myślę, że jest to ciekawe zjawisko, także z socjologiczno-psychologicznego punktu widzenia. Pokazuje bowiem, że jeśli ci państwo są u władzy, to wszystko jest w porządku. Zresztą podobne stanowisko prezentuje tzw. totalna opozycja, że dopóki oni byli u władzy, to wszystko było w porządku, a więc Konstytucja i demokracja, natomiast kiedy odeszli od władzy, to już niczego nie ma, a świat się zawalił.

Ciekawe podejście prezentują ludzie poprzedniej władzy oraz część środowisk sędziowskich…
– Ale tak to wygląda. Zresztą takie twierdzenie byłoby uprawnione wtedy, kiedy w Polsce byłby rząd uzurpatorski, a nie wyłoniony w demokratycznych wyborach. Myślę, że takie podejście kompromituje i ośmiesza środowiska sędziowskie, które są inicjatorami takich uchwał oraz kładą się cieniem na całą totalną opozycję.

Czemu ma służyć zniesienie medalu „Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości”?
– Niestety nie dowiedzieliśmy się, jakie jest uzasadnienie zniesienia tego medalu, mimo że wprost o to pytaliśmy. Długo trzeba było indagować, żeby się w końcu dowiedzieć, kto w ogóle jest autorem projektu uchwały, bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Wydawało się, że powinno to być raczej pożegnalne posiedzenie KRS. Tymczasem mamy do czynienia z kolejną akcją protestacyjną, której celem ma być wywarcie presji na kandydatów do nowej KRS.
– KRS istnieje i będzie istnieć. Tymczasem sędziowie chcieli stworzyć wrażenie, że świat się kończy. W jakiej zatem roli postawiła się sama przewodnicząca KRS prof. Małgorzata Gersdorf, która w tejże Radzie pozostaje? W dalszym ciągu na mocy Konstytucji RP w KRS pozostają również prezesi najważniejszych sądów, a więc I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, pozostaje minister sprawiedliwości, pozostają też senatorowie, posłowie, ponadto przedstawiciel prezydenta. Natomiast sędziowie, którzy odchodzą, zachowują się niczym dzieci w piaskownicy. Ciekaw jestem, jak się zachowa prof. Gersdorf, która w dalszym ciągu, nawet po wyborze nowych sędziów do KRS, pozostaje jako członek tej rady i do czasu wyboru nowego przewodniczącego – jeśli taki nastąpi – również na stanowisku przewodniczącego Rady. Powiem więcej, że to na pani profesor spoczywa obowiązek – po wyborze przez Sejm sędziów do KRS – zwołania posiedzenia kolejnej Rady. Zobaczymy, jakie w tym wszystkim zajmie stanowisko.

W styczniu KRS zaapelowała do sędziów, aby nie kandydowali do składu nowej KRS, a rzecznik KRS sędzia Żurek nawet teraz uważa, że wciąż jest jeszcze czas, żeby się wycofać z kandydowania i zachować się przyzwoicie…
– Słowa sędziego Żurka, które nawiązują czy może przypominają słowa wielkiej polskiej bohaterki i patriotki Danuty Siedzikówny „Inki”, są zdecydowanie nie na miejscu. Sędzia Żurek niestety bardziej stawia się na pozycji sędziego europejskiego niż sędziego polskiego, dlatego tak mocno zabiegał, aby w uchwale KRS pojawił się zapis, że sędziowie są sędziami europejskimi. Danuta Siedzikówna była przede wszystkim Polką, wspaniałą patriotką, tymczasem sędzia Żurek nawołuje do nieprzestrzegania prawa. Sędziowie chcą decydować o ustroju wymiaru sprawiedliwości, chcą decydować, co jest, a co nie jest zgodne z Konstytucją, a tak na dobrą sprawę bronią własnego interesu i własnej uprzywilejowanej pozycji. Zresztą nawet w tej uchwale nawołują – o czym już wspomniałem – do dbania o ustrojową pozycję władzy sądowniczej. Tyle tylko że ustrój władzy sądowniczej zależy od władzy ustawodawczej. I to w Konstytucji jest zapisane, że ustrój władzy sądowniczej określi ustawa, czyli parlament. Wobec powyższego sędzia Żurek swoimi działaniami nawołuje do nieprzestrzegania istniejącego w Polsce porządku prawnego. Jest to tym bardziej skandaliczne, że czyni to prawnik, sędzia, czyni to przedstawiciel konstytucyjnego organu, jakim jest KRS. Używa przy tym gróźb pod adresem sędziów, którzy będą kandydować do KRS, a więc będą realizować obowiązującą ustawę. Jego zdaniem, w tej sytuacji muszą się liczyć z tym, że w przyszłości, kiedy dojdzie do zmiany władzy w Polsce, to tacy sędziowie oraz wszyscy inni sędziowie ich popierający poniosą konsekwencje, będą rozliczeni i wykluczeni z zawodu, a nawet pozbawieni emerytury, a więc stanu spoczynku. To są skandaliczne rzeczy.

Kiedy możemy się spodziewać głosowania w Sejmie w sprawie kandydatów do KRS?
– Myślę, że jutro Sejm podejmie w tej sprawie decyzję. Sprawa nie jawi się jako skomplikowana z tego względu, że z ustawowego uprawnienia skorzystały tylko dwa kluby parlamentarne: klub Prawa i Sprawiedliwości oraz klub Kukiz’15. Każdy miał prawo zgłosić dziewięciu kandydatów do KRS. PiS zgłosiło dziewięciu kandydatów, a Kukiz’15 sześciu. Inne kluby zbojkotowały proces i nie wzięły w nim udziału. Przypomnę, że prawnie, ustawowo każdy klub opozycyjny miał zagwarantowane prawo umieszczenia na liście co najmniej jednego kandydata. Lista ma obejmować piętnastu kandydatów spośród zgłoszonych przez kluby. Można zatem powiedzieć, że sprawa jawi się jako klarowna, a komisja nie powinna mieć z tym większego problemu.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/195 ... yznie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 20 cze 2018, 15:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Przed reformą sądownictwa się nie cofniemy

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Za nami kolejna wizyta Fransa Timmermansa w Polsce. Mogliśmy usłyszeć, że trwa dialog i że obie strony są otwarte na argumenty. Czy taka retoryka nie oznacza jednak, że Polska zwalnia tempo i uznaje, iż dalsze poważne rozmowy z Komisją Europejską wobec braku postępów i odporności na argumenty Brukseli po prostu nie mają sensu?
– W początkowej fazie dialogu z Komisją Europejską uważaliśmy, że liczy się prawo, liczą się argumenty i liczą się fakty. Przebieg rozmów wykazał jednak, że nie o prawo i nie o fakty tu chodzi, ale o ideologię i realizację zupełnie innych interesów, niżby się mogło wydawać. Gdybyśmy na początku rozmów z Brukselą postawili sprawy jasno i prosto wyartykułowali, że po pierwsze kwestie reformy wymiaru sprawiedliwości należą wyłącznie do kompetencji suwerennych państw wchodzących w skład Unii Europejskiej, gdybyśmy stwierdzili – co zresztą jest prawdą – że reforma wymiaru sprawiedliwości pozostaje w zgodzie z Konstytucją RP i ponadto powiedzieli wprost Fransowi Timmermansowi, że nie ma on żadnych kompetencji, by nas w tym napominać, to zarzucono by nam brak dobrej woli, brak otwartości na dyskusję. Oczywiście wykorzystano by to również przeciwko nam, że jest to przyczynek do tego, ażebyśmy zrealizowali wyjście z Unii Europejskiej.

Przecież to nonsens…
– Dokładnie tak, dlatego przy każdej okazji podkreślamy, że Polska chce być w Unii Europejskiej. Jednak opozycja i tak cały czas rozpowszechnia nieprawdę, jakobyśmy podejmowali działania zmierzające do opuszczenia przez Polskę szeregów Unii. Jednak wracając do zasadniczego tematu, gdybyśmy od początku tak asertywnie postawili sprawy, to zarzuty opozycji mogłyby się wydawać co niektórym prawdopodobne. Wykazanie cierpliwości i dobrej woli w dłuższym dialogu myślę, że obnażyło prawdziwe oblicze biurokratów europejskich. W szczególności rozmowy te pozwoliły na pokazanie ich ignorancji prawnej, i to zarówno w odniesieniu do prawa unijnego, jak i w odniesieniu do prawa polskiego.

Mam tu na myśli ignorancję co do postanowień Konstytucji RP i jednocześnie pokazanie, że dla brukselskich biurokratów demokracja tak naprawdę nic nie znaczy. Jeśli bowiem wiceprzewodniczący Timmermans żąda, aby prawo zostało w Polsce zmienione, to tak na dobrą sprawę próbuje wywierać presję na parlament, a więc wywierać nacisk na przedstawicieli narodu suwerennego państwa. Swoją drogą ciekawe, jak on to sobie wyobraża, że co – porozmawia z premierem, a ten wskaże parlamentowi, co ma uchwalić? Przecież zgodnie z Konstytucją RP te relacje mają wyglądać dokładnie odwrotnie. To parlament kontroluje rząd, to parlament uchwala ustawy i kontroluje władzę wykonawczą. W związku z tym widać, jak dygnitarze brukselscy pojmują demokrację. Trudno się jednak temu dziwić, skoro większość elit brukselskich sprawuje swoje funkcje nie na skutek umocowania demokratycznego.

Czy to oznacza, że pole kompromisu się zamyka?
– Myślę, że przyszedł najwyższy czas, żeby pokazać Brukseli, iż Polska jest państwem suwerennym i o tym, jak będą przebiegały reformy, decyduje naród, a więc suweren i jego przedstawiciele. To oni decydują o tym, jak reformy będą wyglądać, tym bardziej że reforma wymiaru sprawiedliwości pozostaje poza sferą unormowań unijnych. Trzeba podkreślić, że wszystkie ustawy dotyczące wymiaru sprawiedliwości, które dotychczas zostały przyjęte, pozostają poza prawem unijnym. I to jest nie tylko moje zdanie, ale opinia Biura Analiz Sejmowych, które ma obowiązek opiniować każdy projekt ustawy – nie tylko dotyczący wymiaru sprawiedliwości. Konkluzja takiej opinii zawsze jest taka sama: czy projektowana ustawa wchodzi w zakres prawa unijnego, czy też pozostaje poza zakresem tego prawa? W przypadku ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości wszystkie projekty ustaw pozostawały poza zakresem prawa unijnego.

Komisja Europejska tak wiele uwagi poświęca praworządności. Czym jest owa praworządność, którą szafuje się na lewo i prawo, atakując Polskę? Cóż ona oznacza?
– Jedno jest pewne: że urzędnicy brukselscy interpretują sobie ten termin bardzo dowolnie, jak się komu podoba i jak komu w danej chwili pasuje. Przecież praworządność nie została nigdzie zdefiniowana. W mojej ocenie, praworządność to przede wszystkim pozostawanie ustaw w zgodzie z Konstytucją danego państwa – to pierwsza zasadnicza rzecz. Po drugie, w sprawach uregulowanych w traktacie o Unii Europejskiej ustawy winny również pozostawać w zgodzie z uregulowaniami traktatowymi. Przy czym proszę zwrócić na to uwagę, że nikt się tutaj nie odwołuje do niezgodności z rozwiązaniami unijnymi, nikt nie wskazuje też, w którym momencie przyjęte rozwiązania ustawowe pozostają w niezgodzie z Konstytucją. Takiej argumentacji nikt nie przedstawia, bo z góry jest bez szans, nie dysponując dowodami na to, aby polskie rozwiązania pozostawały w sprzeczności z unormowaniami unijnymi.

Gdyby tak było, to z pewnością już dawno wykorzystywano by ten fakt. Wówczas wykazywano by również, że polskie ustawy pozostają w zgodzie z Konstytucją RP, ale też nie ma na to żadnych dowodów. W związku z tym złapano się ostatniej deski ratunku, czyli bliżej nieokreślonej i niezdefiniowanej zasady praworządności. Tymczasem – jak powiedziałem już wcześniej – praworządność to zgodność z polską Konstytucją. Jeśli zatem brukselscy dygnitarze chcą być konsekwentni, to dlaczego nie pokażą, w którym miejscu przyjęte rozwiązania są niezgodne z Konstytucją RP. Widać wyraźnie, że nie chcą schodzić na ten grunt, bo wówczas pozostaliby nadzy, bez argumentów.

Czy nie jest trochę tak, że polski rząd dał się „złapać” na tzw. dialog, którego tak naprawdę Komisja Europejska nie chce? Bo jak inaczej rozumieć słowa Timmermansa, który mówi jasno, że nie będzie żadnego targowania się z Polską?
– Tak jak wspomniałem, gdybyśmy od początku prezentowali nasze stanowisko, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie wchodzi w zakres prawa unijnego, że reforma ta pozostaje w zgodzie z Konstytucja RP, że reformowanie tego obszaru to wewnętrzna sprawa Polski i koniec kropka, nie mamy o czym rozmawiać. To byłoby, owszem, słuszne stanowisko, tylko czy nie zostałoby ono wykorzystane przeciwko nam? Już słyszę te komentarze płynące z Brukseli, że z polskim rządem nie ma żadnych rozmów. Ponadto ilu ludzi w Polsce uwierzyłoby nie rządowi, a opozycji totalnej? Natomiast przedłużające się rozmowy z Komisją pozwoliły na po pierwsze – wykazanie dobrej woli polskiego rządu, a po drugie – na obnażenie prawdziwej twarzy i intencji unijnych biurokratów, zwłaszcza że nie o praworządność im chodzi, a o maczugę, przy pomocy której można by okładać Polskę.

Przy okazji wyszło również i to, że Bruksela spiskuje razem z Platformą i innymi partiami opozycyjnymi. Z jednej strony, jest to, owszem, bardzo bolesne, że taki spisek ma miejsce, ale z drugiej strony ważne jest, że spisek ten został ujawniony, a życie coraz bardziej dostarcza dowodów na to, że niektóre partie opozycyjne spiskują poza granicami Polski przeciwko własnemu państwu. Jednakże z tego zła, paradoksalnie, wynika też pewne dobro. Mianowicie społeczeństwo polskie mogło zobaczyć, że ci, którzy wywijają pięknymi hasłami typu: praworządność, Konstytucja, prawa i wolności obywatelskie, tak na dobrą sprawę nie to mają na celu, ale wiernie służą nie polskim, lecz obcym interesom. I to jest pozytyw tego całego zła.

Widać, że droga – jeśli chodzi o art. 7 traktatu o Unii Europejskiej –nie wypaliła, choć 26 czerwca w Luksemburgu ma być jeszcze dyskusja ministrów spraw europejskich w sprawie wysłuchania Polski. Ale czy mimo wszystko swoją otwartością nie stworzyliśmy Brukseli przestrzeni do ingerowania w sprawy polskie, nie tyko w sferę prawną, ale także w każdą inną?
– Dlatego teraz przyszedł czas, żeby w sposób twardy, zdecydowany prezentować polskie stanowisko w tej i innych sprawach. Pewna elastyczność wcześniej z naszej strony pozwoliła na wykazanie braku dobrej woli drugiej strony. My również jesteśmy bogatsi o pewne argumenty. Co by nie powiedzieć, wywieranie presji przez Brukselę na Polskę otworzyło oczy również w innych państwach Wspólnoty, które teraz zwracają się w stronę Polski. Fakty są bowiem takie – i wszyscy mają tego świadomość – że jeśli teraz Polska ulegnie dyktatowi, to kto w Europie będzie następny w kolejce do wywierania presji.

Jeśli słynny już art. 7 stanie się wobec Polski bezprzedmiotowy, to kolejną bronią na drodze zahamowania reform wymiaru sprawiedliwości ma być skarga do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Czy nie wstrzyma to reform, jak chce opozycja totalna i część władzy sądowniczej?
– Z całą pewnością wciąż będą podejmowane takie próby. Ale trzeba mieć świadomość, że zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym oponentom reformowania wymiaru sprawiedliwości i w ogóle reformowania Polski nie chodzi o żadną praworządność, tylko o trzymanie Polski w pewnej uległości. Wszystko po to, żeby oś francusko-niemiecka dominowała nad Europą. Oczy w poszczególnych krajach otwierają się coraz szerzej i myślę, że również pewnym przyczynkiem do tego jest tzw. grillowanie Polski przez Brukselę.

Proces tzw. dialogu z Polską również otworzył oczy innych stolic europejskich na zagrożenie, jakie może się stać także ich udziałem. Jeśli zaś chodzi o skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, to mogę powiedzieć jedno: że przed reformą się nie cofniemy. Reforma wymiaru sprawiedliwości jest sprawą kluczową w Polsce i to musi być bardzo jasno wyartykułowane. A to dlatego, że sądy to ostatnia flanka, która miała nie dopuścić do tego, aby w Polsce po dojściu Prawa i Sprawiedliwości do władzy cokolwiek się zmieniło. Chodziło o to, żeby było tak, jak było, ale tak nie będzie.

Komu na tym szczególnie zależy?
– Proszę zwrócić uwagę na to, że dopiero teraz, kiedy przystąpiliśmy do reformowania sądów, uaktywnili się ci, którzy dobrze się mieli w poprzedniej epoce. Wydawałoby się, że tamci ludzie dawno odeszli już w niebyt… Jeżeli byli tacy, co tak myśleli, to bardzo się mylili. Ci ludzie siedzieli cicho, ale teraz uwierzyli, że ich prawa – jak to określają: prawa nabyte – w zakresie przywilejów zostaną obronione przez sądy, które miały m.in. takie zadanie. Gdy zaś zobaczyli, że reforma sądów postępuje, wówczas powychodzili z ukrycia, wyszli na ulice. Również wielu z nich torpeduje spotkania, jakie odbywają się w Polsce z parlamentarzystami PiS.

To widać, a niektórzy nawet w swoich wrzaskach wykrzykują to, że byli funkcjonariuszami aparatu bezpieczeństwa PRL i że obniżono im uposażenia. Krzyczą, że jest to łamanie Konstytucji i demokracji, że jest to lekceważenie nabytych przez nich praw. Widać, że ci ludzie mieli nadzieję, że sądy nie dopuszczą do tego, ażeby stracili oni swoje przywileje. Dlatego uaktywnili się, wyszli z ukrycia, pokazali swoje twarze dopiero wtedy, kiedy się okazało, że reforma sądów jednak będzie, że nie da się jej zatrzymać.

Czy podczas swoich spotkań z wyborcami przed jesiennymi wyborami spotyka się Pan z takimi przypadkami agresji ze strony byłych funkcjonariuszy PRL?
– Odbyłem już ponad 30 spotkań na terenie całej Polski i muszę powiedzieć, że w zasadzie wszędzie, na każdym spotkaniu są bojówkarze, bo tak to trzeba określić. Są to ludzie, których nie interesuje rozmowa i argumenty. Oni nie przyjeżdżają po to, żeby dyskutować, pytać, żeby skorzystać z wolności słowa i móc się wypowiedzieć w różnych kwestiach, ale przyjeżdżają po to, żeby te prawa odebrać tym, którzy przyszli na spotkania w dobrej wierze. Tym samym ci bojówkarze nie realizują swojego prawa do wolności, tylko przybywają na spotkania, aby ograniczyć wolność innym. I na to zgody być nie może.

Wśród tych zadymiarzy są także funkcjonariusze byłych służb. Podczas jednego z ostatnich moich spotkań jeden z panów wprost przedstawił się, że jest majorem, którego pozbawiono emerytury, a właściwie nie pozbawiono, tylko obniżono mu emeryturę. Czuł się bardzo skrzywdzony i mówił, że pozbawiono go praw nabytych. Oczywiście mówił też, że jest byłym majorem Milicji Obywatelskiej. Skądinąd wiem, że musiał być wcześniej także funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, bo milicjantów i policjantów ta ustawa nie obejmuje. Natomiast obejmuje tych milicjantów i policjantów, którzy mieli również lata pracy w SB. Oczywiście ten pan o tym nie wspominał, bo widocznie nie starczyło odwagi. Zresztą zebrani na tym spotkaniu wyrazili, co o tym myślą.

Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... niemy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 04 lip 2018, 20:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Kasta. Niezawisłość, hedonizm, makiawelizm czy dychotomia nieudaczników

"Wszystko, co zgadza się z naszymi życzeniami, jest prawdą. Wszystko inne doprowadza nas do wściekłości. „Andre Maurois

Żeby móc stać się autorytetem w jakiejś dziedzinie, należy być niekwestionowanym znawcą materii. Tak myślałam. Dopóki autorytetami nie zaczęto nazywać ludzi niegodnych tego miana. A wysyp pseudo-autorytetów przypomina urodzaj na szatańskie „prawdziwki”

Wrzawa wokół obecnych zmian kadrowych w SN w związku z nową ustawą doprowadza do kompletnego pogmatwania pojęć. Tak naprawdę, obie strony (ustawodawca przez marny marketing polityczny, a sędziowie i wielu prawników przez wybiórcze interpretacje) mogą na długo pogmatwać właściwe rozumienie prawa pośród zwykłych śmiertelników. Czyli przeciętnych obywateli RP.
Prawo jest materią skomplikowaną – przeciętny obywatel chciałby, aby było dla niego czytelne. Okazuje się jednak, że nie tylko dla zwykłego obywatela właściwą interpretację przepisów stanowi problem. Mają go sędziowie różnych instancji, czego dowodem są różne rozstrzygnięcia w kolejnych instancjach. Mają także rozstrzygający ostatecznie sprawę- sędziowie Sądu Najwyższego. Podam przykład: „UCHWAŁA Z DNIA 5 LIPCA 2002 R. SNO 22/02 Wyrażenie przez sąd dyscyplinarny zgody na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej sadowej otwiera drogę do stosowania wszystkich instytucji kodeksu postępowania karnego, w tym również tymczasowego aresztowania. Zatem wyjednywanie wobec takiego sędziego jeszcze dodatkowej zgody na zastosowanie tego środka zapobiegawczego, nie ma uzasadnienia. Przewodniczący: sędzia SN Jerzy Steckiewicz (sprawozdawca). Sędziowie SN: Tadeusz Domińczyk, Lech Walentynowicz. A tutaj mamy inną interpretację: UCHWAŁA Z DNIA 12 WRZEŚNIA 2006 R. SNO 40/06 Wyrażenie zgody na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej nie powoduje automatycznie zezwolenia na zatrzymanie sędziego lub tymczasowe aresztowanie, gdyż wymaga to odrębnej decyzji sądu dyscyplinarnego, który rozstrzygając w przedmiocie wniosku w tym zakresie musi zbadać istnienie na tym etapie przesłanek pozwalających na zastosowanie wobec sędziego tych środków. Przewodniczący: sędzia SN Wiesław Kozielewicz (sprawozdawca).Sędziowie SN: Marian Baliński, Iwona Koper.”
Sędziowie Sądu Najwyższego ( w sporej liczbie) nie uznają przepisów ustawy o wcześniejszej emeryturze pani prezes SN, uznając odesłanie jej w stan spoczynku za niekonstytucyjne odwołanie z funkcji. Pani prezes nie składa wniosku umożliwiającego jej dokończenie kadencji prezesa SN, bo sam ustawę uznaje za niezgodną z Konstytucją. Co jest dość kuriozalne zważywszy na brak wniosku o zbadanie konstytucyjności ustawy przez TK. Dzisiaj Pani Gersdorf przyszła do pracy, ale od jutra powierza pełnienie swojej funkcji Prezesowi SN, sędziemu Iwulskiemu. Który – wyraźnie uznając nowe prawo – złożył wniosek o możliwość pełnienia obowiązków sędziego po przekroczenia granicy wieku emerytalnego. Sama pani Prezes Gersdorf idzie na urlop. Czyż nie jest to kuriozum? Kruczki interpretacyjne, stosowane przez lata w polskich sądach, a umożliwiające np. do przedawniania się spraw, co uwalniało od odpowiedzialności za przekręty różnych mafiosów biznesowych –doprowadziły kompletnego spadku zaufania w stosunku do wymiaru sprawiedliwości.
Pochylę się nad jeszcze jednym przykładem. Z ostatnich dni. Wskutek uchylenia wyroku sądu II instancji wobec sędziego z Kartuz – został on zwolniony z więzienia, co opisał dziennikarz M. Marczuk. W swoim artykule oskarżył SN o przychylność wobec sędziego, ponieważ wskutek orzeczenia mógł on wyjść na wolność z więzienia. Na stronie SN mamy wyjaśnienia rzecznika oraz list do dziennikarza. 25 Czerwca zamieszczono na stronie SN wyjaśnienie rzecznika: „Warszawa, dnia 26 czerwca 2018 r.: W związku z informacjami dotyczącymi orzeczenia Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2018 r. w sprawie byłego sędziego Sadu Rejonowego w Kościerzynie Janusza K. i powiązaniem zwolnienia go z zakładu karnego z treścią tego orzeczenia (także w informacji Działu Prasowego Prokuratury Krajowej z dnia 27.06.) Publikujemy wyjaśnienie Rzecznika Prasowego dotyczące tej sprawy oraz treść pisma skierowanego do autora artykułu na ten temat autorstwa redaktora Macieja Marosza. Należy zaznaczyć, że częściowe uchylenie wyroku w tej sprawie nie powinno skutkować zwolnieniem Janusza K. z zakładu karnego.”
29 Czerwca 2018 r. zamieszczono na stronie SN odpowiedź do dziennikarza: „ uchylenie prawomocnego wyroku, w którym orzeczono karę łączną pozbawianie wolności (tak było w opisywanej sprawie), którą to karę wykonywano wobec skazanego, powoduje z mocy samego prawa (art. 575 § 2 k.p.k. stosowany także w takich układach procesowych) upadek kary łącznej. W takiej sytuacji w układzie, gdy jedyną podstawą odbywania kary pozbawienia wolności jest wyrok, w którym orzeczono karę łączną, konieczne jest wydanie nakazu zwolnienia z odbycia takiej kary łącznej.” I co może sobie pomyśleć przeciętny obywatel? Trzeba czy nie? Kto ma rację, dziennikarz czy SN? Najgorsze jest manipulacyjne użycie interpretacji obowiązujących przepisów prawa. Najpierw rzecznik informuje, że wyrok SN nie doprowadził do zwolnienia sędziego K., za 3 dni sędzia SN mówi inaczej: zwolnienie sędziego wynikało wprost z obowiązku prawnego. Gdzie prawda dla Kowalskiego? Czy tak buduje się szacunek do orzeczeń wymiaru sprawiedliwości?
Najgorsze w tym jednak jest to, że orężem w tej walce o wyższość interpretacji tych samych zapisów (dobieranych pod potrzeby marketingowe) stała się Konstytucja RP. Co gorsza, ten oręż wyciągnięty został przez –podobno walczących o niezawisłość – sędziów i prawników. Żenada. Dlaczego wybiórczo? Bo walczący o niezawisłość podają dwa artykuły Konstytucji; i nieusuwalności sędziów i kadencji Prezesa. Podczas gdy w Konstytucji mamy jeszcze inne zapisy: Art. 181 -3. Sędzia może być przeniesiony w stan spoczynku na skutek uniemożliwiających mu sprawowanie jego urzędu choroby lub utraty sił. Tryb postępowania oraz sposób odwołania się do sądu określa ustawa. 4. Ustawa określa granicę wieku, po osiągnięciu, której sędziowie przechodzą w stan spoczynku. 5. W razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia. Czyli Konstytucja przewiduje zmianę granicy wieku przejścia w stan spoczynku.
Pani prezes Gersdorf od 2008 roku jest sędzią SN. Podlega, zatem pod wszelkie przepisy ustaw ( w tym Konstytucji. Regulujących prawa i obowiązki sędziów. Zatem może być przeniesienia w stan spoczynku. Ponieważ Sędzia w stanie spoczynku nie jest w stanie wykonywać obowiązków zgodnie z przepisami Dz.U.2018.0.23 Tj. - Ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych- na prezesa SN należy wybrać kogoś nowego. Jeśli tak nie jest- jedyną drogą do rozstrzygnięcia sporu potrzeba jest debata prawników, TK, KRS, a nie hucpa uliczna. Bo emocje prawu nie służą. Ani wybiórcze, pod hasła manifestacji- dobrane argumenty.
Dla mnie te protesty pod sądami niestety plasują kwalifikacje przywiązania polskich sędziów do zawodu do kategorii afektywnego, nie normatywnego.* Bo dla mnie sytuacja jest następująca: Pani sędzia Gersdorf została mianowana sędzią. Jako sędzia musi honorować wszelkie przepisy regulujące jej status. Ustawą zmieniono granicę emerytalnego przejścia w stan spoczynku. Jako sędzia pani Gersdorf musi przejść w stan spoczynku. Skoro tak- nie może pełnić funkcji Prezesa SN. Mogła jednak dopełnić wymogu prośby do prezydenta o możliwość kontynuowania pracy i dostarczenia świadectwa o zdolności do wykonywania zawodu. (Kiedy KRS odmówił powołań asesorów z powodu braku zaświadczeń- była cisza**) i dokończenia kadencji. Dlaczego tego nie uczyniła?
Czy aby nie o prawo a o prawa tu chodzi. Prawa- sędziów do pozostawania kastą.

* Meyer, Allen i Smith (1993) przedstawili wielowymiarową koncepcję przywiązania organizacyjnego, rozszerzając ją następnie na teorię

przywiązania zawodowego. Koncepcja ta umożliwia wyodrębnienie trzech czynników odnoszących

1się do trzech różnych form przywiązania, są nimi przywiązanie afektywne, przywiązanie w formie spostrzeganych kosztów opuszczenia organizacji oraz przywiązanie w formie poczucia obligacji wynikającej z przestrzegania norm. Przywiązanie afektywne odnosi się do doświadczania pracy i potrzeby posiadania fizycznego i psychicznego komfortu bycia w organizacji. Przywiązanie

kontynuacyjne opiera się na potrzebie pozostania w organizacji i rozważaniu kosztów związanych z jej opuszczeniem. Przywiązanie normatywne jest zinternalizowaną obligacją i lojalnością, która pojawia się w rezultacie różnego rodzaju inwestycji finansowych i pozafinansowych poczynionych przez organizację na rzecz jednostki w ramach kontraktu psychologicznego (Bańka i Wołowski)(PDF) Regulacyjna funkcja przywiązania do zawodu. Available from: https://www.researchgate.net/publicatio ... _do_zawodu [accessed Jul 04 2018].

**„ Aby zostać asesorem sądowym, czyli być powołanym na okres próby, przed otrzymaniem bezterminowej nominacji na stanowisko sędziego, trzeba spełnić określone warunki – mieć polskie obywatelstwo, być nieskazitelnego charakteru, posiadać pełnie praw cywilnych i obywatelskich, mieć ukończone wyższe studia prawnicze, zdolność ze względu na stan zdrowia do pełnienia obowiązków, ukończenie aplikacji i zdanie egzaminu. KRS stwierdziła, że we wszystkich 265 przypadkach (bo tylu prawników na stanowisko asesora nominował Minister Zbigniew Ziobro), były, jak się wyrażono, braki o istotnym charakterze formalnym, mianowicie: brak aktualnych zaświadczeń lekarskich. Argument, który jest chybiony już na wstępie, ponieważ, gdyby tak było to KRS mogła wezwać asesorów do usunięcia braków formalnych, niestety tak się nie stało. Ponadto Dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie sędzia Małgorzata Manowska zapewniała, iż zaświadczenia lekarskie, które zostały złożone przy aplikacji do w/w szkoły są aktualne, tak samo przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości oświadczali, iż wszelkie dokumenty konieczne do rozpatrzenia kandydatur asesorów zostały wysłane. Z logicznego punktu widzenia wydaje się mało prawdopodobne, aby in gremio wszyscy zainteresowani mieli dokładnie takie same braki.”

https://www.salon24.pl/u/marcin-blaszcz ... atpliwosci

https://www.arslege.pl/zadania-prezesa-sadu/k41/a4761/

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1 ... -sadu.html

http://wyborcza.pl/7,75398,23622013,ape ... yzszy.html

https://www.researchgate.net/publicatio ... _do_zawodu [accessed Jul 04 2018].

http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/Site ... toria.aspx

https://wpolityce.pl/polityka/361183-na ... h?strona=2

http://www.infor.pl/prawo/prawa-konsume ... slugi.html

https://www.salon24.pl/u/1maud/878856,k ... udacznikow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 04 sie 2018, 19:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Widać, że sędziowie mają czego bronić. Widać że ich bytowanie ponad prawem weszło im w krew i nie wyobrażają sobie, że muszą żyć nie jak uprzywilejowani, ale jak zwykli ludzie.

Sędziowie poszli za daleko

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sąd Najwyższy zawiesił stosowanie artykułów ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia. Z czym mamy tu do czynienia?
– Mam wrażenie, że ktoś pomylił Sąd Najwyższy z Trybunałem Konstytucyjnym. Przecież o stwierdzeniu zgodności czy też braku zgodności przepisu czy przepisów z Ustawą Zasadniczą orzeka Trybunał Konstytucyjny, a nie Sąd Najwyższy. Tylko Trybunał może stwierdzić konstytucyjność bądź częściową niekonstytucyjność pewnych zapisów i wskazać termin ewentualnej naprawy takiego czy innego przepisu. I nikt inny jak tylko Trybunał Konstytucyjny nie ma do tego prawa.

Skoro pojawiają się wątpliwości, to dlaczego sędziowie nie zwrócą się o wykładnię do Trybunału Konstytucyjnego, tylko szukają szczęścia w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
– To jest najwyraźniej droga na skróty, a jednocześnie ewidentna gra totalnych, którzy szukają opinii wygodnej dla siebie. Tu nie chodzi o praworządność, tu chodzi o interesy i utrzymanie układu, który zaczyna się sypać. Tak czy inaczej ze strony sędziów mamy do czynienia z typową falandyzacją prawa, według której – jak pamiętamy – ktoś po spożyciu alkoholu nie był pijany, tylko miał tzw. pomroczność jasną. I w tym wypadku też mamy do czynienia dokładnie z taką samą sytuacją, z falandyzacją prawa, gdzie ktoś w sposób ewidentny próbuje budować nową interpretację obowiązującego prawa.

Czy to są jeszcze działania prawne czy polityczne?
– Działania sędziów w tym wypadku są polityczne. Będę powtarzał do znudzenia, że to Trybunał Konstytucyjny jest od stwierdzania lub wskazywania, że poszczególne artykuły bądź cała ustawa jest zgodna, bądź niezgodna z Konstytucją. Odnoszę wrażenie, że sędziowie Sądu Najwyższego w tym swoim stanowisku poszli za daleko.

Mamy też wypowiedź prezes Julii Przyłębskiej, która wyraźnie twierdzi, że Sąd Najwyższy naruszył Konstytucję i przepisy Prawa Cywilnego…
– Widać, że powstaje nowa „świecka tradycja” – jak to już było w przypadku rad gmin, sejmików czy chociażby w przypadku posłów, kiedy ktoś uznaje, że coś jest dla nich niewiążące. Teraz widzimy, że sędziowie Sądu Najwyższego twierdzą, że nie widzą potrzeby ustalania, uzgadniania czy respektowania zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym, bo twierdzą, że są one złe i to według nich ma wystarczyć. Te metody, jakie teraz obserwujemy, to nic innego jak psucie państwa. Tak się psuje państwo, kiedy organy do tego nieuprawnione podejmują decyzję w sprawach, do których nie mają żadnych kompetencji.

Jak długo jeszcze sędziowie będą dowolnie interpretować prawo? To jest próba stanowienia prawa? Sędziowie nie są do tego powołani.
– Tutaj nie mówimy o stanowieniu, a bardziej o interpretacji prawa już ustanowionego. Przy okazji dotykamy ciekawego zjawiska, mianowicie w Polsce nie jest ważne prawo, ale ważna jest interpretacja prawa. I dokładnie wykorzystują to obecni sędziowie Sądu Najwyższego, szukając różnego rodzaju sztuczek, wytrychów prawnych, aby postawić na swoim. A zatem nie liczy się prawo.

Z jakim sporem mamy do czynienia? Prawnym czy może jednak politycznym?
– To jest ewidentnie spór polityczny. Spór prawny byłby wtedy, gdyby w tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny, a konstytucjonaliści wyraziliby inne zdanie w tej samej kwestii. Natomiast w tym wypadku mamy wyraźnie spór polityczny, bo ktoś wychodząc poza swoje kompetencje, wypowiada się, i to w sposób nieuprawniony.

Mamy kolejny etap rozgrywki, walki z rządem i obrony systemu sądownictwa w dotychczasowej formie, żeby nie powiedzieć – buntu sędziów wobec własnego państwa?
– Sprawy – moim zdaniem – zaszły za daleko i to, co obserwujemy dzisiaj, to są działania nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, która szuka różnych, możliwych metod, aby obronić swoje dotychczasowe pozycje – status quo, żeby – jak mówi klasyk – było tak jak było. To środowisko doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli teraz reforma sądownictwa zacznie działać, to wszystkie dotychczasowe pozycje, na jakich opierał się ten stary układ, zostaną zburzone, już ich nie będzie i de facto skończą się czasy sędziów, nad którymi nikt nie miał kontroli i nikt ich z niczego nie rozliczał. Dlatego ten cały bunt.

Czy nie jesteśmy już przy ścianie? Kiedy ten spór może się zakończyć?
– Myślę, że chyba nikt dzisiaj nie jest w stanie podać takiej daty, kiedy nastąpi koniec tego sporu. Sprawy – z pewnością – nie ułatwia zbliżający się maraton wyborczy, niedługo wybory samorządowe, wiosną przyszłego roku wybory do Parlamentu Europejskiego, a za rok – jesienią –wybory parlamentarne. I w mojej ocenie, tak długo jak się nie zakończą te trzy wyborcze etapy, tak długo będzie trwał ten polityczny spór wokół reformy wymiaru sprawiedliwości.

Cała ta histeria nakręcana przez totalną opozycję nie jest tylko potwierdzeniem słuszności, konieczności dokonywanych reform?
– To pokazuje z jednej strony, że jest potrzeba zmiany systemu sądownictwa w Polsce, ale bez zmiany Konstytucji ta zmiana nie będzie skuteczna. To, co mamy dzisiaj, nazwałbym pewną formą łaty. Niestety – jak widzimy – wykorzystuje się wszelkie sposoby, używa się rozmaitych interpretacji prawnych po to, aby bronić dotychczasowej pozycji sędziów i ich przywilejów. Dlatego trwa cały czas, choć z różnym natężeniem, batalia polityczna.

Jaki szacunek dla prawa mają mieć zwykli obywatele, skoro prawa nie przestrzegają sędziowie, i to sędziowie Sądu Najwyższego?
– Myślę, że poziomu dzisiejszej dyskusji wokół Sądu Najwyższego już nikt nie rozumie. To tylko pokazuje, że mamy do czynienia z bardzo poważną sprawą, ze sprawą prawnie bardzo zawiłą. Jak zatem coś, co jest niezrozumiałe dla prawników, mają rozumieć obywatele nieznający prawa. Dlatego jest to wyraźny sygnał, że sprawy trzeba uporządkować tak, aby nie było żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości. Cała reforma wymiaru sprawiedliwości jest słuszna, jest też na granicy pewnej naruszalności prawa, i co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości, ale ciągle mieści się w granicach prawa. Trzeba mieć tego świadomość, ale jednocześnie należy przestrzegać obowiązującego prawa, a nie w ostentacyjny sposób je łamać. Jeśli zatem – zgodnie z obowiązującym prawem – ktoś (sędzia) po ukończeniu 65. roku życia nie złożył wniosku do prezydenta o przedłużenie możliwości dalszego orzekania, to nie może mieć do nikogo pretensji, że jest sędzią w stanie spoczynku, jak tylko do siebie. Takie jest obowiązujące prawo i co do tego nie ma dyskusji. Każdy, kto się nie stosuje do przepisów, dopuszcza się łamania prawa.

Wspomniał Pan, że reforma sądownictwa będzie skuteczna po zmianie obecnej Konstytucji RP. Jak jednak znaleźć większość do przygotowania i uchwalenia nowej Ustawy Zasadniczej?
– Albo wreszcie wszystkie strony polskiej sceny politycznej usiądą i zaczną rozmawiać o zmianie Konstytucji, albo dalej będziemy się obracać w granicach łatanych na siłę przepisów, które budzą kontrowersje raz po jednej, raz po drugiej stronie politycznej sceny. Póki co w jednym temacie wszyscy są zgodni, mianowicie, co do wprowadzenia sędziów pokoju. Prawdziwa reforma sądownictwa może mieć swój pierwszy akt, jeśli wszystkie siły polityczne, ponad podziałami zgodzą się na zmiany w Konstytucji po to, aby do porządku prawnego wprowadzić tzw. sądy pokoju. Chodzi o to, żeby od rozstrzygania spraw drobnych w lokalnych społecznościach byli właśnie sędziowie pokoju. Załatwialiby oni sprawy drobnych nieporozumień, wykroczeń, sporów rodzinnych. Rzecz polega na tym, aby tych spraw nie zsyłać do i tak już przeciążonych sądów, ale załatwić je w sposób najprostszy, najszybszy, najtańszy i oczywiście sprawiedliwy. Jeśli tak się stanie, to cała ta reforma sądownictwa będzie miała sens. W Kukiz’15 czekamy na taką wolę polityczną zarówno większości parlamentarnej, jak i opozycji totalnej, jak również prezydenta Andrzeja Dudy.

Dlaczego tej woli dotychczas nie ma?
– No właśnie. Ostatnio byłem w Pałacu Prezydenckim podczas uroczystości podpisania przez prezydenta nowelizacji ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, edukacji prawnej oraz niektórych innych ustaw. Miałem okazję przeprowadzić parę ciekawych rozmów, miałem też okazję poznać opinię prezydenta Andrzeja Dudy, z której wynika, że prezydent jest za wprowadzeniem sędziów pokoju. Jednocześnie wszyscy mają świadomość, że chcąc przeprowadzić ten projekt, to trzeba się zgodzić na zmiany w Konstytucji. Pytanie tylko czy, Prawo i Sprawiedliwość i opozycja totalna poprą pomysł Kukiz’15? To pytanie wciąż jest otwarte. Będziemy forsować ten pomysł. Skoro wszyscy chcą odblokowania przeciążonych sądów, wszyscy chcemy uproszczenia procedur, żeby sprawy w sądach trwały krócej, to wprowadźmy sędziów pokoju. Tak jak wspomniałem, nie wszystkie sprawy, nie wszystko, co określa się mianem kolizji prawnej, musi trafiać do sądów. Po co tracić pieniądze, czas, nerwy, zdrowie, skoro można załatwić tego typu sprawy inaczej, prościej. Są sprawy, które nigdy nie powinny trafić na wokandę sądu, które z powodzeniem mogą rozstrzygać sędziowie pokoju. Trzeba więc skończyć z tą wieczną niemożnością.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... aleko.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /