Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 17 lip 2009, 06:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Władcy III RP i ich zleceniodawcy nie mogą ani znieść, ani zaakceptować budzącego swą świadomość i dostrzegającego swoją prawdziwą tożsamość polskiego narodu przeznaczonego już dawno do kasacji, inaczej mówiąc na zagładę.

Państwo narodowe według nich to przeżytek. ( A jakież niby miałoby być państwo, jak nie narodowe?). Dewizy swoje starają się wszelkimi sposobami wnieść do powszechnej świadomości i zamontować je w mózgi lemingów, wmawiając im szersze od narodowych europejskie, a nawet światowe horyzonty.

Tymczasem proces "utylizacji" narodu polskiego uległ niespodziewanym zakłóceniom.
Powstał prężny ośrodek medialno – edukacyjny, związany z zakonem Redemptorystów, który nie dość że odwołuje się do innych wartości, to jeszcze na dodatek obnaża zamierzenia, które przyświecają postępowaniu "jedynie słusznej racji" pomiotu bolszewickiego jakim jest współczesne lewactwo. Wraz z odradzającą się świadomością narodową zaczynają w Polsce powstawać również i inne ośrodki zadające swoimi działaniami kłam oficjalnej wersji prawdy i "zawracające" błądzącą świadomość narodowa Polaków do źródeł polskiej kultury i do źródeł polskich szeroko rozumianych tradycji.

Nie jest to już zjawisko, które można by bagatelizować, jeżeli planuje się doprowadzić naród do samozagłady. Nie można nadal lekceważąco udawać, że nie dostrzega się rodzących przeciwności.

W początkowym okresie działania Radia Maryja jego istnienie pomijano milczeniem. Ale rzesze słuchaczy, ludzi głodnych prawdy, głodnych kultury przez duże K, głodnych kontaktu z historią, tradycją, przeszłością, z własna pamięcią narodu o sobie, poszukujących jądra ducha narodowego, stawały się coraz większe. Taka sytuacja stała się w końcu dla uzurpatorów „oficjalnej wersji prawdy” nie możliwa do zaakceptowania. Podjęto więc wiele prób walki z prawdą o Polsce głoszoną w Radiu Maryja, ale okazały się one bezskuteczne. Na szczęście!

Ostatnimi czasy daje się zaobserwować dość sprytne posunięcie rozsierdzonego i poddenerwowanego lewactwa. Jest to posunięcie wręcz niezrozumiałe. Atak po lewym skrzydle. Rozpoczęto w mediach równoległą do nagonki na Radio Maryja, nagonkę na bastion lewactwa jakim jest Gazeta Wyborcza. To zręczne zestawienie znienawidzonej przez większość społeczeństwa michnikowej fałszywej propagandy z otwierającą oczy na prawdę działalnością Radia Maryja i ukazanie ich razem na jednej płaszczyźnie jako skrajnych przeciwieństw, które aby dojść do "najwłaściwszej" prawdy należy bezwzględnie odrzucić, świadczy o sporym problemie jaki mają pomioty bolszewickie z odbudowującym się duchem polskości.
O skali problemu lewaków świadczy to, że desperacja ich jest tak wielka, że są w stanie poświęcić nawet Gazetę Wyborczą dla ratowania swoich pozycji i swojego stanu posiadania, czyli wszystkiego tego, co dotychczas stanowiło ich całkowitą i wyłączną własność.

Coraz częściej można zaobserwować próby zestawiania obu mediów, jako skrajnie fałszywych i sugerowanie "nie myślącym" wyboru drogi środka.

Taką samą taktykę możemy spotkać również na różnych forach dyskusyjnych. Stosują ją niektórzy wszechobecni przedstawiciele oficjalnej wersji prawd historycznych, politycznych, społecznych, filozoficznych, gospodarczych i .... jakich tam jeszcze...

Wadza (władza) ma więc problem. Jakby wystraszyła się że może nie utrzymać się na powierzchni narodu i w dodatku stracić swój stan posiadania, a tymczasem dobrze zapowiadające się potulne i łatwowierne lemingi mogą jej pouciekać z klatek przewidzianych dla ich świadomości.

Poszerzacze horyzontów do których niewątpliwie należy Radio Maryja i nieskromnie napiszę nasze forum, to najstraszliwszy przeciwnik, dla tych którzy chcą panować nad świadomością społeczeństw i narodów, i czynią wszystko aby utrzymać ludzi w martwicy duchowej, miernocie kulturowej, za to z rozbudzonym ponad konieczność, zainteresowaniem się głównie cielesnym sposobem wyrażania swojego człowieczeństwa.

Nie wszystkim jednak sprawia wyłączną radość zamykanie ich w klatkach intelektu i cielesności, z wrzuconymi do tych klatek przemyślnymi zabawkami dającymi jedynie rozrywkę lub używkę.
Niektórzy jako ludzie nie mieszczą się w takich wymiarach życia, jakie przewidziały dla nich pomioty bolszewickie.

Wielu z nas czekało na otwarcie w III RP ksiąg prawdy o naszej przeszłości. Nie doczekało się jednak tego. Zrobiły to zamiast oficjalnych państwowych mediów, media niezależne, media nie publiczne. Proces niszczenia narodu znów, jak to się dzieje od ponad dwustu lat, natrafił na przeszkody. Tym razem za narodem opowiedziały się Radio Maryja, IPN, niezależni publicyści, świadomi obywatele. Przeciw narodowi stoją nadal i to stoją pod bronią, bronią ostrego i bezwzględnego języka, potomkowie i kontynuatorzy dzieła tych co to 17 września 1939 r. weszli do naszej Ojczyzny i odtąd są jedyną grupą "trzymającą władzę" w Polsce nad Polakami.

I tak wierność Rzeczypospolitej to tylko ciemnogród i nawiedzone oszołomstwo, ale wierność Berlinowi, Jerozolimie, czy Moskwie to już niemal wrodzona madrość ponadczasowa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 17 wrz 2009, 13:32 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Warto obserwować proces jak PO od 2005 roku skręca konsekwentnie na lewo, to co wygaduje Kutz, Palikot i inni jest zbyt... lewicowe nawet dla SLD.

PO miała być rzekomo partią konserwatywno-chadecką z elementami konserwatywnego liberalizmu gospodarczego. A jaka jest? To takie UD-SLD w nowym opakowaniu, KLD to już nie jest, bardziej Unia Wolności skrzyżowana w obiecankach z SLD, Samoobroną.

Atak po lewym skrzydle jest więc bardziej bolesny od armii PO niż SLD. Zresztą są jednym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 26 lis 2009, 18:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Przyjrzyjmy się specjaliście od ataków po lewym skrzydle Rafałowi Ziemkiewiczowi oczami innego publicysty.

Ziemkiewiczowi do sztambucha

Charakterystyczną cechą większości komentarzy politycznych poświęconych dwóm latom rządów Donalda Tuska jest krytyczna ocena dokonań, a raczej opinia o braku jakichkolwiek pozytywnych wyników ekipy Platformy Obywatelskiej i PSL, i równoczesna krytyka PiS jako opozycji. Media przyzwyczaiły nas do tego, że prawie każdej krytyce rządów Platformy musi towarzyszyć krytyka PiS, a szczególnie jego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Metodę tę stosuje konsekwentnie czołowy dziś publicysta Rafał Ziemkiewicz, któremu nie można odmówić talentu oryginalnej obserwacji życia politycznego, ale można się zastanawiać, czy powodzenie, jakim się cieszy jego pióro, nie wynika z takiego właśnie rozłożenia akcentów w jego komentarzach. Dowodem choćby cykl felietonów "Między Michnikiem a Rydzykiem", który może potwierdzać, że najlepiej jest być gdzieś po środku ocen czy opinii i z tej pozycji snuć rozważania. Nie znaczy to, że podnoszę zarzut koniunkturalizmu, ale mam prawo zauważyć, że wspólną cechą wielu dziś tzw. niezależnych publicystów jest wyczuwalna obawa przed "zaszufladkowaniem", przed etykietą, która mocno przyklejona, może dziś, jak dawniej, zamykać drzwi studiów radiowych czy telewizyjnych. Mój zarzut pod adresem Rafała Ziemkiewicza jest taki, że swój zdecydowanie krytyczny osąd rządów Donalda Tuska nie wiedzieć czemu stara się osłabić jednoczesną krytyką PiS, jakby zapominając, że jako młody człowiek sparzył się mocno na polityce i niewiele dokonał, działając w Unii Polityki Realnej, która jako "wieczna opozycja" miała te same problemy, co inne partie prawicowe w postkomunistycznych realiach Polski.

Komentarz Rafała Ziemkiewicza - "Cuda Tuska i cud Kaczyńskich" (interia.pl) zawiera trafną ocenę rządu Tuska, który jest "w większości zbiorem miernot i nieudaczników, kierowanych przez człowieka, który jest doskonały w politycznych intrygach, eliminowaniu przeciwników (...), który nie nadaje się do kierowania jakąkolwiek firmą większą od osiedlowego sklepu; cóż dopiero mówić o całym państwie". Ale ten tragiczny rząd, zdaniem Ziemkiewicza, będzie rządził dalej, dlatego że w opozycji ma Lecha i Jarosława Kaczyńskich oraz PiS. Będzie rządził dalej, ponieważ PiS nie chce zrozumieć własnych błędów, a tym największym jest zwalanie całej winy na nieprzychylne media. A czy tak nie jest? Czy media sprzyjały temu rządowi, czy go zwalczały? A może, drogi Rafale, media nie mają wpływu na opinię publiczną? Ponadto PiS "nie zauważył wielkiej zmiany społecznej, której skutki skumulowały się w roku 2007". PiS "nie przyjął do wiadomości", "PiS nie zrozumiał", "katastrofę na partię sprowadzili Kaczyńscy" itd., itp. Trzy czwarte komentarza Ziemkiewicza, mającego być krytyką dwuletnich rządów Tuska, zajmuje krytyka PiS i Kaczyńskich. "Cuda Tuska" konfrontuje z "cudami Kaczyńskich", choć żaden z nich, w odróżnieniu od Tuska, takowych nie obiecywał.
Czy to zjawisko w naszej "prawicowej" publicystyce nie przypomina czasami kopania leżącego, który nie dość, że dostaje "z buta", to jeszcze musi słuchać o winach, nawet tych niezawinionych?
I tak oto obraz Polski, według Ziemkiewicza, to "nieudolny rząd i jego przywódca" oraz opozycja, "która robi wszystko, by utwierdzić Polaków w zniechęcaniu do niej". Dwie czarne figury retoryczne. To może SLD albo PSL, a może UPR zaproponuje coś lepszego od PiS.
Wielu publicystów i aktywistów trudzi się dzisiaj, żeby wybić ludziom z głowy powrót formacji Jarosława Kaczyńskiego do władzy. Nie oburza ich możliwość powrotu do władzy tych, którzy nocą obalali legalne rządy, gdy tylko zagroziły ich interesom, którzy wysługiwali się obcym, tworzyli i podtrzymywali tajne komunistyczne służby, rozkradali państwowy majątek, otrzymując za to najwyższe odznaczenia, którzy okłamywali Naród przez całe dziesięciolecia. Polską mogą rządzić wszyscy: nieudacznicy, polityczni szalbierze, cynicy, złodzieje, zdrajcy, tylko nie ci, na których, jak widać, nie ma się tzw. haków.
Być może zarysowana przez Rafała Ziemkiewicza perspektywa "stopniowego gnicia Polski" zakończona finałem jak w XVIII wieku jest wielce prawdopodobna. Ale jeżeli się ona sprawdzi, to także dzięki takiemu publicznemu diagnozowaniu, w którym wszyscy są do niczego, także ci, którzy mając zawsze "pod górkę", ośmielili się sięgnąć po władzę i uczynili z niej więcej pożytku niż szkód dla państwa i jego obywateli. Czy tak trudno jest przyjąć do wiadomości, że podział Polski na "liberalną" i "solidarną" zainicjowany przez PiS, właśnie dziś staje się przejrzysty i powszechnie doświadczany, bardziej niż w 2005 roku - w roku zwycięstwa Kaczyńskich? Dopiero dziś możemy poznać efekty tego "łże-liberalizmu" w wykonaniu PO. Tu i teraz możemy przekonać się, jak ważne jest poczucie solidarności i odpowiedzialności za słabszych, ta miara kultury i poziomu każdego cywilizowanego narodu. Jeżeli wizja zanikającej Polski tak spędza sen z powiek Ziemkiewicza, to niech sobie przypomni, kto próbował umacniać państwo w 2005 roku, a kto je od 2007 systematycznie likwiduje, kto zrywał z komunistyczną mafijną przeszłością, a kto ją od dwóch lat przywraca i umacnia, w końcu kto był i jest bardziej zaplątany w korupcję: PiS czy PO?
Jak rozumieć słuszną, niekiedy bardzo mocną krytykę dwuletnich rządów Donalda Tuska, skoro towarzyszy jej równie kategoryczna krytyka istnienia PiS będącego w opozycji? A może kolega Rafał Ziemkiewicz widzi w Pałacu Prezydenckim bardziej Tuska niż Kaczyńskiego? A jeżeli żadnego z nich, to może Włodzimierza Cimoszewicza, no bo chyba nie Janusza Korwin-Mikkego? Patrzymy na świat realnie czy go wymyślamy dla potrzeb kolejnego felietonu?
Przypomina mi się zachowanie pewnego towarzysza, który na krytykę partii odpowiadał cudzoziemcom zza oceanu z niezmienną "troską": a u was to biją Murzynów.

Wojciech Reszczyński

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=101834

Nie wszystko złoto co się świeci.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 26 lis 2009, 19:31 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
bardzo cenię Reszczyńskiego, ale chyba źle interpretuje Ziemkiewicza. Ziemkiewicz moim daniem gra do jednej bramki z PiS i dopinguje Partię Kaczyńskiego wołając o więcej agresji i skuteczności. Ziemkiewicz jest po prostu przewrotnym publicystą ;)

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 26 lis 2009, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
godziemba napisał(a):
bardzo cenię Reszczyńskiego, ale chyba źle interpretuje Ziemkiewicza. Ziemkiewicz moim daniem gra do jednej bramki z PiS i dopinguje Partię Kaczyńskiego wołając o więcej agresji i skuteczności. Ziemkiewicz jest po prostu przewrotnym publicystą ;)


Może masz rację, ale ja od dawna patrzę na Ziemkiewicza podobnie jak Reszczyński.
Sam chciałbym bardzo zdopingować Kaczyńskich, PiS.
Jednak nigdy nie czyniłbym tego w takiej formie jak robi to Ziemkiewicz.
Moim zdaniem Ziemkiewicz stanął w rozkroku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 08 lut 2010, 17:11 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
godziemba napisał(a):
bardzo cenię Reszczyńskiego, ale chyba źle interpretuje Ziemkiewicza. Ziemkiewicz moim daniem gra do jednej bramki z PiS i dopinguje Partię Kaczyńskiego wołając o więcej agresji i skuteczności. Ziemkiewicz jest po prostu przewrotnym publicystą ;)


czy mogę się dopisac
do tych,ktorzy
bardzo szanują redaktora Wojciecha Reszczynskiego ?Sonia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 13 sie 2010, 11:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Jak zwykle solidny ale niejednoznaczny publicysta, który tyle ile zrobi piórem dobrego, to zrównoważy tym co jest niestety aż nadto, delikatnie mówiąc niedobre dla obecnej Polski.

Rafał Ziemkiewicz.

"Kaczyński znowu czeka na cud"

Bezceremonialność, z jaką w ciągu dosłownie kilku dni Jarosław Kaczyński zniweczył wszystko, co udało mu się w wyborach zyskać, nie ma precedensu - pisze w dzienniku "Rzeczpospolita" Rafał Ziemkiewicz.

"Samobójstwem" określa publicysta gazety odejście Kaczyńskiego od spokojnego i ugodowego wizerunku. Szef PiS podczas prezydenckiej kampanii wyborczej zapowiadał koniec "polsko-polskiej wojny" i otaczał się mało radykalnymi politykami. Jednak od razu po przegranych wyborach prezes wrócił do dawnego wizerunku.

Ziemkiewicz przypomina sytuację z 2007 roku, gdy Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych nie pogratulował zwycięzcy i nie zadeklarował współpracy dla dobra państwa. Szef PiS wtedy "zdezawuował wyniki twierdzeniem, że wyborcy zostali ogłupieni, a kampania była nieczysta i przede wszystkim Tusk musi go przeprosić". Po tych wydarzeniach poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości gwałtownie spadło.

"Tę zabójczą dla siebie reakcję na przegraną prezes PiS właśnie powtórzył, bojkotując zaprzysiężenie nowego prezydenta i oznajmiając (...) że Komorowski wybrany został przez 'nieporozumienie', bo wyborcy nie wiedzieli, iż jest on wrogiem krzyża" - pisze Ziemkiewicz. Ten cios - "zadany sobie" - jest zdaniem publicysty jeszcze bardziej skuteczny. Kaczyński miał bowiem okłamać swoich wyborców, którzy zagłosowali na niego wierząc, iż ten "po tragedii odrzuca dotychczasową zajadłość". Ziemkiewicz nazywa takie zachowanie "cynicznym".

"Należało się więc spodziewać, że PiS będzie teraz raczej dowartościowywać 'twardych' zwolenników" - pisze publicysta. Dlaczego? Ponieważ w wyborach prezydenckich liczy się mniejszy elektorat negatywny i wizerunek "mniejszego zła". Teraz jednak zbliżają się wybory parlamentarne, w których liczą się przede wszystkim żelazne, stabilne elektoraty - przypomina Ziemkiewicz.

http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,1256 ... omosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 13 sie 2010, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Czy Ziemkiewicz ma grzyba w głowie?

Z wielkim zapałem oglądałem niegdyś serial zatytułowany „Z archiwum X”, szczególnie lubiłem odcinek opowiadający o tym, jak Scully i Mulder znaleźli się na jakiejś tajemniczej górze, we wnętrzu której rósł olbrzymi strzępiasty grzyb. Roślina była inteligentna i radziła sobie w życiu w ten sposób, że jej zarodniki powodowały intensywne halucynacje dostając się do organizmu istot żywych. Wydawało się ludziom, że są gdzieś w Nowym Jorku i idą na lunch do Chińczyków, a tymczasem wędrowali we wnętrzu góry prowadzeni wprost do miejsca, gdzie odbywało się trawienie zdobyczy. Scully i Muldera także to spotkało, już siedzieli owinięci ohydnymi plechami i czekali na strawienie, ale coś tam się wydarzyło, Mulder pogmerał w kieszeniach, nacisnął jakiś guzik i wyszli z tego. Uroda filmu polegała na tym, że widz nie miał pojęcia czy to co widzi jest rzeczywistością czy projekcją wytworzoną przez zarodniki w mózgach agentów. Producent bowiem opowiadał całą historię w retrospekcji i wtrącał także jakieś kawałki od siebie. Znakomity odcinek, polecam.

Przeczytałem dzisiejszy felieton Ziemkiewicza w Rzepie, który tak wychwalał bloger Chlip (całkowicie zmanipulowany przez zdrowy rozsądek) i doszedłem do wniosku, że pan Rafał także musiał się nawdychać jakichś zarodników. Wskazują na to bowiem myśli, które zawarł w dzisiejszym felietonie.

Pewnie wszyscy już wiedzą o kim jest ten tekst – o Jarosławie Kaczyńskim. Zacznę od tego, że według Ziemkiewicz popełnił prezes Kaczyński po wyborach „prawie samobójstwo”. Bezradność tej diagnozy jest mocno rozczarowująca, bo jest to chyba – dziwne, że Ziemkiewicz tego nie wie – piąte albo szóste „prawie samobójstwo” w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego. Może to jedynie oznaczać, że prezes jest w świetnej formie, bo każdy inny na jego miejscu po takiej ilości „prawie samobójstw” politycznych nie podniósłby się już na pewno, albo zamienił w zombie i straszył po nocach.

Troską Rafała Ziemkiewicza jest skuteczność Kaczyńskiego jako lidera opozycji. Kaczyński, bowiem, nie zachowuje się jak polityczny bokser i miast parować ciosy i stosować jakąś mądrą technikę albo się nadstawia do bicia albo płacze, że ktoś uderzył go w twarz. Ja nie mam tutaj siły by skomentować to ostatnie twierdzenie, ale myślę, że porównanie katastrofy smoleńskiej do bicia po twarzy (bo przecież chodzi o to co Kaczyński mówi w sprawie tej katastrofy, czyż nie?) jest ze strony pana Rafała po prostu brakiem delikatności. Zaskakujące jest jednak co innego. Mianowicie to w jaki sposób Ziemkiewicz postrzega boks, a w konsekwencji jego zdolność do konstruowania precyzyjnych metafor i zdolność do sensownego pisania w ogóle. Spieszę donieść, że boks to takie sport, w którym dwóch facetów tłucze się po mordach. Jest przy tym trochę skakania i biegania w kółko, ale chodzi jedynie o to, by obić pysk przeciwnikowi. Zdarzyło mi się raz czy dwa widzieć pana Ziemkiewicza w rzeczywistości i ja tę jego nieumiejętność zrozumienia istoty boksu pojmuję, ale nie wiem dlaczego – nie wiedząc o co chodzi – posługuje się on tym sportem jako metaforą.

Kaczyński jest słabym fighterem – to chce powiedzieć Ziemkiewicz. A dlaczego? Po nie przestrzega politycznych rytuałów – takie zdania pada w tekście. No, żesz! Musi pan popracować nad koordynacją i pracą nóg szanowny panie Rafale i radzę choć raz w życiu obejrzeć jeden mecz bokserski.

Polityczne rytuały i wizerunek – te dwa sformułowania powracają niczym mantra we wszystkich prawie tekstach dotyczących Kaczyńskiego. Nie potrafi się on zachować politycznie, bo w 2007 roku nie pogratulował zwycięzcy – pisze Ziemkiewicz. Ale w 2010 pogratulował miły panie! A Komorowski? Czy Komorowski podziękował przegranym? Czy on przestrzega rytuałów? A może on nie musi, bo wygrał wybory? I to właśnie chce nam przekazać pan Rafał w swym przydługim i pełnym chybionych metafor felietonie? Może chodzi właśnie o to, by zwycięzca mógł nie przestrzegać rytuałów , a przegrani byli rozliczani ze swoich postępków skrupulatnie i szczegółowo?

Pisze też Ziemkiewicz o wizerunku Jarosława Kaczyńskiego. Pisze to nie rozumiejąc, że prezes Jarosław odkąd świat światem nie zajmuje się tworzeniem swojego wizerunku, bo robią to za niego inni. Doświadczenie z podziękowaniem dla Rosjan pewnie tylko go utwierdziło w słuszności tych działań. Obojętnie co zrobi i tak zostanie to zinterpretowane na jego niekorzyść. Pisze Ziemkiewicz, że Kaczyński zwala winę za swój nieciekawy wizerunek na nieprzychylne media, a to nieprawda, bo on sam też jest temu winien. Po co kłamał, że się zmienił, jak teraz powraca do starej śpiewki i wznieca niesnaski? Sugerowałbym w tym miejscu jakąś bokserską metaforę, może dotyczącą techniki, może wycofania się do narożnika, a może zwarcia. Polityka bowiem jest w istocie trochę podobna do meczu bokserskiego, tyle że do prawdziwego, a nie takiego, jak to sobie wyobraził Rafał Ziemkiewicz.

Nie rozumiem za bardzo co miałby zrobić prezes po przegranych wyborach? Pogratulował zwycięzcy, wycofał się na kilka dni i wrócił. Podjął wyzwanie. Mówi o Smoleńsku, no bo o czym ma mówić? Podwyższenia podatków Polacy jeszcze nie odczuli w kieszeniach, więc byłoby to gadanie do ściany. Kaczyński interesuje się wyjaśnieniem śmierci swojego brata i to jest chyba normalne. Wydaje się nawet, że rozumie to także Ziemkiewicz, ale tylko przez chwile, bo zaraz czar pryska.

Ziemkiewiczowi nie podoba się, że Kaczyński postrzega politykę w kategoriach powinności moralnych a nie politycznej technologii. Za to ostatnie stwierdzenie powinien Ziemkiewicz otrzymać jakąś nagrodę od naczelnego i wielkie prawa od nas. Polityczna technologia przeciwstawiona powinnościom moralnym ze wskazaniem na tę pierwszą jako właściwy model zachowań. Coś pięknego i niedrogo, jak się mawiało dawnymi laty na bazarze Różyckiego. Był już kiedyś taki jeden, który o kuchni poetyckiej pisał i niewiele się z tego jego pisania zachowało. Powinności moralne muszą ustąpić technologii, a to z tego względu, że technologia kojarzy się Ziemkiewiczowi ze skutecznością. Tusk jest dobrym technologiem, jak wnoszę, Komorowski pewnie też. Fakt - Ziemkiewicz przyznaje, że Tusk nie rządzi, bo okoliczności są takie, że nie musi - i nie kłóci się to wcale z jego technologicznymi wywodami. Wszak technolog Tusk potrafił się zachować po wyborach w 2007 a moralista Kaczyński nie.

Według Ziemkiewicz Kaczyński czeka na cud. Cudem bowiem były zawsze jego powroty do władzy. Według profesora Strońskiego cudem było zwycięstwo nad bolszewikami w 1920, a Ziemkiewicz przecież upodobaniem podnosi swoją endeckość, może to jest powodem że używa tych samych sformułowań. 8 milionów ludzi popierających Kaczyńskiego w wyborach to cud, w 2005 roku także mieliśmy do czynienia z cudem. Rząd Olszewskiego także był cudem, bo tylko cuda mogą ratować takich ludzi. Teraz zaś powrót do władzy może się według Ziemkiewicza dokonać dopiero po jakiejś apokalipsie, a na tę – pisze nasz felietonista się nie zanosi. Ja nie wiem, gdzie był Ziemkiewicz 10 kwietnia i co to znaczy według niego „apokalipsa”, może także oglądał serial „Z archiwum X” i stamtąd nabrał przekonania, że wszystko mniejsze niż meteoryt wielkości Teksasu zbliżający się do Ziemi apokalipsą nie jest. Jaka jeszcze może nas spotkać apokalipsa panie Ziemkiewicz i czym według pana była Katastrofa Smoleńska? Wypadkiem na wycieczce krajoznawczej?

Jest jeszcze kwestia wojny polsko-polskiej. Ja nie wiem ile trzeba mieć złej woli w sobie lub ile zarodników tajemniczego grzyba, bo nie wykluczam ciągle tej możliwości, żeby wmawiać Kaczyńskiemu rozpętanie jakiejś wojny polsko-polskiej. Wojna polsko-polska jest szanowny panie figurą stosowaną do obłaskawiania tak zwanych centrowców, lub –jak ich sobie pozwolę nazwać – niedzielnych kierowców politycznych, którzy wczoraj dowiedzieli się, że spadł jakiś samolot, a przedwczoraj, że prezydentem nie jest Kwaśniewski tylko ten drugi, też na K. Muszą oni czym prędzej zabrać głos i wypowiedzieć się głośno popierając zgodę, szczęście, pokój i grzybobranie. Niczemu innemu owa rzekoma wojna nie służy. Bo jeśli byłoby inaczej musielibyśmy uznać, że Janusz Palikot to przebrany w perukę i brzydki garnitur gołąbek pokoju. Szkoda, że pan tego nie rozumie.
ZAinteresowanych moją książką "Pitaval prowincjonalny" zapraszam na stronę www.coryllus.pl

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... a-w-glowie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 25 sie 2010, 15:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Oni mają rację, Polska gnije

Zgadza się – gnije, a kto ma tę rację? Oczywiści pani profesor Staniszkis, panowie Ziemkiewicz, Warzecha i Migalski oraz wszyscy ci mędrcy biegli w księgach, którzy teraz, na wyprzódki – jak na usłyszane skądś hasło – jęli występować do Jarosława Kaczyńskiego z pretensjami i pouczeniami. Czasem wydaje mi się, że przedrzeźniają sienkiewiczowskie kazanie ks. Kamińskiego – Dla Boga, panie Kaczyński! Larum grają!...

Na naszych oczach Rzeczpospolita czeźnie na wskroś i tylko wierzchołkami gór lodowych były takie fakty jak: zamach na generała Policji; porwanie Krzysztofa Olewnika; wyczyny senatora Stokłosy; wizyta Rywina u Michnika; koperty wręczane ordynatorowi Mirosławowi G.; torby banknotów dla pani posłanki Sawickiej oraz urocze rozmówki pomiędzy panami Sobiesiakiem, Rychem, Zbychem, Mirem i Rosołem...

Bezprawie panoszy się też na bliższym nam poziomie. Powszechnym zjawiskiem jest zmuszanie pracowników do pracy na podstawie rożnych umów cywilnoprawnych. Natomiast Art. 22. Kodeksu pracy stanowi jednoznacznie – „Nie jest dopuszczalne zastępowanie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy...” – czyli – „...wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę”.

Nie przestrzeganie Art. 22. grozi grzywną, ale jest też Kodeks karny, który w Art. 218. stanowi, że „uporczywe naruszanie praw pracowniczych” grozi odsiadką do 3 lat. Umowy cywilnoprawne w większości potwierdzają nieprawdę w przedmiocie form zatrudnienia oraz wykonywanych czynności. Wyczerpuje to znamiona czynu opisanego w Art. 271. Kk, co jest zagrożone więzieniem do lat 8.

Nasza codzienna rzeczywistość kształtowana jest przy nieomal kompletnym braku egzekucji prawa. Choć istnieje w formie zapisanych paragrafów – mało kogo to wzrusza spośród tych, którzy są kreatorami gospodarki, kultury, edukacji – całego życia społecznego. I stąd chyba szara strefa – według badań World Bank – osiąga u nas wartość 1/3 PKB. Przodującymi w tym dziele branżami są budownictwo oraz handel hurtowy i detaliczny...

W atmosferę krainy cudów doskonale wpisuje się rządowa ekwilibrystyka księgowo-budżetowa, wedle której zadłużenie publiczne Polski wynosi niewiele ponad 50 % PKB. Przy czym każdy, kto sięgnie po dane publikowane przez Narodowy Bank Polski, może sobie policzyć, że owo zadłużenie przekracza 200 % PKB, oczywiście przy uwzględnieniu wszystkich długów ciążących na państwie polskim, w tym np. zaciągniętych przez ZUS...

Wszechobecne kolesiostwo, zasada ręka rękę myje sprzyja upowszechnieniu mentalności knajackiej – kradzieży winien jest ten, kto nie umie upilnować swojego! Nie ma to absolutnie nic wspólnego z jakimkolwiek liberalizmem. Regulatorem rynku nie jest tu żadna niewidzialna ręka, lecz jak najbardziej widzialna ręka złodzieja lub pięść bandziora!...

Nieszczęściem Polski nie jest Jarosław Kaczyński, który wszak przegrał wybory, tylko te ok. ćwierć elektoratu, które zadowala kontynuacja III RP, tej rzeczpospolitej kolesiów. Gdy blisko polowa dorosłych Polaków nie chodzi na wybory, umożliwia to zwycięstwa wyborcze Platformie Obywatelskiej – gorliwej obrończyni owej „kolesiowskiej” III RP.

Nie bez powodu rwą włosy z głów Staniszkis, Ziemiewicz, Warzecha, Migalski i inni – taki rozziew pomiędzy prawem pisanym i stosowaną praktyką występuje tylko w niektórych państwach trzeciego świata. Popatrzmy na prawników obsługujących szczyty PO – jest to albo doradca prawny biznesmena ściganego listami gończymi, albo adwokat oskarżony w sprawie karnej za mataczenie w dochodzeniu przeciwko gangsterom. Nawiasem mówiąc, proces ten tak się toczy, że z powodów tzw. proceduralnych, od kilkunastu lat nie odbyło się chyba żadne posiedzenie sądu i tylko patrzeć jak nadejdzie przedawnienie...

Polska chwieje się nad przepaścią. W dobie niewypalonego kryzysu światowego, nasze finanse publiczne osiągają stan katastrofy, a rząd powiększa zadłużenie i zatrudnia prawie 30 tys. nowych urzędników. Przeszkodą dla reform był ponoć Lech Kaczyński, ale gdy już go nie ma, nie ma też żadnych reform. Jedyne, co chłopaki wymyślili – przed wyborami przysięgali, że tego nie zrobią – to obciążenie fiskalne rynku poprzez podwyżki akcyz i VAT. Zmniejszy to albo obroty, albo zwiększy inflację, a najpewniej wyhamuje wzrost gospodarczy...

Tylko czemu, ci wzmiankowani mędrcy wymowni, czepiają się Jarosława Kaczyńskiego. Tego koszmarnego rządu – jak sami to to określają – nie nakłoni on do niczego żadną formą koncyliacji. Zresztą na czym miałby polegać kompromis – uzgodniono by kwotowy limit przekrętów, czy zasadę mówiącą, że złodzieje nie będą okradać wdów, sierot i staruszków?...

Nic w tym wszystkim nie zmieniłoby też to, gdyby pan prezes PiS osobiście poukrywał w kruchtach wszystkie krzyże z całego województwa mazowieckiego, a nawet z całej Polski. Tak samo nic nie zmieni gdy przyklei sobie do ust na stałe żabi uśmiech Kermita i przystąpi do namiętnej adoracji Moniki Olejnik. Powiem więcej – nic by nie zmieniło nawet to, że oddaliłby się na Marsa wraz z całym talibanem, który tak niedawno był uprzejmy porzucić pan Migalski...

A co może zmienić Jarosław Kaczyńki w kwestii pogardliwej obojętności polskiego rządu wobec tragedii smoleńskiej i śmierci całej delegacji państwowej pod kierownictwem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej? Pozostawiono Rosjanom wyjaśnienie sprawy, chociaż ci mijali się z prawdą już od pierwszych minut po katastrofie. Czy zmieniło by coś nawet to, że prezes PiS boso i w pokutnym worku zapukałby kosturem w bramę Kremla?...

Moi drodzy i kochani mędrcy! Jeśli pozostał w Was choć ułomek sumienia, jeśli tli się choć iskierka patriotyzmu i zwykłego rozsądku, to wzywam Was, czyńcie mową i uczynkiem wszystko co w Waszej mocy, wszystko co może zatrzymać rzeczpospolitą kolesiów! To jest ta Hydra, której łby musimy pourywać, bo nam Polskę przerobi w knajacką bardachę!

A od pana Jarosława proponuję się odtentegować, a jeśli Wam się opozycja jego pomysłu nie podoba, to załóżcie z łaski swojej lepszą partię, zamiast próbować rozwalać PiS!

http://jankalemba.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 25 sie 2010, 18:22 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2009, 23:02
Posty: 1580
Lokalizacja: Henderson-NV, Spring-TX
http://www.rense.com/general59/sdom.htm

co ciekawe napisal to concerned Zyd jeden z uczciwych.

_________________
All the war-propaganda, all the screaming and lies and hatred, comes invariably from people who are not fighting. http://swobodnadyskusja.myfreeforum.org/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 31 maja 2011, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Rafał Ziemkiewicz wrócił do swojej naturalnej (prawdziwej) retoryki.
W czasach spokoju powyborczego pracuje jakby to rzec na dwa fronty zyskując miano krytyka rządzących. Ale w gorączce przedwyborczej zdobyty wcześniej autorytet wykorzystuje do wspierania salonu i rządzących. Kierunek swojej agresji przenosi na PiS i na Jarosława Kaczyńskiego. Ot Ziemkiewicz.....


Nowy sposób krytykowania PiS - teraz Ziemkiewicz

Zdumiałam się nieco czytając artykuł Rafała Ziemkiewicza "Patrioci dopilnują Kaczyńskiego" w "PlusMinus" - weekendowym dodatku do "Rzeczpospolitej"/28-29.05/. Autor opisuje tam, jak w pewnym mieście grupa obywateli utworzyla ruch im. Lecha Kaczyńskiego. Zaniepokoiło to lokalny PiS, który utworzyl analogiczne ugrupowanie i zaczął energicznie zwalczać poprzedników. Publicysta stwierdza, że: "Typowe jest to, że dla terenowych struktur PiS głównym problemem wydają się zwykle nie terenowe struktury PO czy PSl, ale miejscowy klub "Gazety Polskiej", albo inne nieskonsultowane inicjatywy...".

Uświadomiłam sobie, ze ja to już gdzieś widziałam, a mianowicie w blogu lewackiego blogera Wywczasa 9 maja, przed rocznicą Smoleńska. W portalu "Polityki" ukazał sie wtedy artykuł Cezarego Łazarewicza "Gazeta Polska na smoleńskim paliwie" przedstawiający w krzywym zwierciadle działalność Klubów "Gazety Polskiej". Polemizowałam z tymi publikacjami w mojej notce "Tomasz Sakiewicz jako bohater teorii spiskowej" /TUTAJ/. Podejrzewałam też, iż taki był "przekaz dnia" przed 10.04.

Póżniej jednak kilkakrotnie spotykałam sie z podobnymi wpisami na różnych blogach. Najbardziej charakterystyczny był tekst niejakiego Madziara sekatora, autora jedynej notki "Walki frakcyjne" w Nowym Ekranie napisany 19.05. Nakreślono tam fantastyczną wizję konfliktów pomiedzy PiS, "Gazetą Polską", Solidarnymi 2010 oraz Nowym Ekranem. Tego typu notki są dość popularne. Wpis Wywczasa ma 1133 odsłony, a Madziara - 4075.

Artykuł Ziemkiewicza to jednak nowa jakość. Powstaje pytanie, czy te konflikty w łonie prawicy rzeczywiście mają tak wielkie nasilenie, czy też znany publicysta dał się wciągnać w akcję mającą na celu podzielenie i skłócenie środowisk prawicowych. Ja podejrzewam raczej to drugie. Wielu narzekało na skostnienie lokalnych struktur PiS, ale wyolbrzymianie tego jest szkodliwe. Przed wyborami potrzebna jest zgoda, a nie podsycanie waśni.

http://blogmedia24.pl/node/48882

Mamy już takiego Ziemkiewicza tu w tym wątku udokumentowanego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 18 sie 2012, 11:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Coś się święci ...

... znaki się mnożą. Jeden ze znaków, który byłoby łatwo niedocenić to fakt publicznego obśmiewania pozwu sądowego Adama Michnika przez Rafała Ziemkiewicza. Pozwany odczytuje na wideo co zabawniejsze kawałki tej prozy, ku uciesze publiczności na sali a internautów w sieci. Jest to znak przechwycenia berła. Bo tak się traktuje truchło.

Kilka lat temu proces wytoczony RAZ-owi przez AM zakończył się wymuszoną ugodą, raczej niemiłą dla Ziemkiewicza. Dzisiaj, niezależnie od wyniku obecnego procesu, młody delfin Rafał morduje publicznie starego króla Adama, by zająć jego miejsce. Jaki by nie był wyrok sądu, wyrok historii już został wydany. Król Adam wykonał swą misję i stał się niepotrzebny, a nawet zawadza.

Wyszedłwszy z łona komunizmu AM przeprowadził ideowych towarzyszy przez niebezpieczną transformację ustrojową. Jego język "humanizmu", "socjalizmu z ludzką twarzą" i europejskiego internacjonalizmu był potrzebny na etapie przemiany dla osłony uwłaszczenia partyjnej nomenklatury oraz sprzedajnej części elity solidarnościowej przed nieuważną publicznością. Dzięki temu owe interesy mocno się usadowiły w Polsce zdobywszy ochronę prawną państwa polskiego i Unii Europejskiej. Zdobyły także osłonę w postaci fałszywej świadomości (w marksistowskim rozumieniu ideologii) nowej klasy średniej, która jeszcze nie widzi, że mogłaby uzyskać materialnie więcej odrzucając ideologię "michnikowszczyzny".

I oto z taką ofertą odrzucenia fałszywej świadomości przychodzi Ziemkiewicz. Używa języka nagich interesów a pewnie wkrótce śmielej języka egoizmu narodowego. Uważa się przecież za neoendeka, acz oświeconego. Poparł Marsz Niepodległości, który oddaje hołd Romanowi Dmowskiemu. A dzieje się to w czasie, gdy chwieje się projekt Unii Europejskiej, dochodzą jawnie do głosu interesy narodowe. Niemcy sięgają po przywództwo w Europie - jako jedyne zdrowe, wielkie państwo kontynentu. W tej sytuacji ideologia "michnikowszczyzny" nie nadaje się do ochrony interesów uwłaszczonej byłej nomenklatury partyjnej z przylepką części solidarności, ani nowej klasy średniej i aspirantów do niej, czyli przysłowiowych MWzDM. Potrzebna jest ideologia egoizmu narodowego i język nagich interesów.

Nie żyje król Adam, niech żyje Rafał król.

Czy Ziemkiewicz ujrzał dla siebie historyczną szansę wprost przejęcia berła po Michniku? Czy może objąć rząd dusz MWzDM? Przekonamy się wkrótce, gdy za parę tygodni wyjdzie jego książka "Myśli nowoczesnego endeka".

Drugi znak, że coś się święci, to afera AberGold, w której zbiegły się wątki rozkładu państwa, neoliberanego wyzysku i kłamstwa założycielskiego III Rzeczpospolitej, a to dzięki finansowaniu przez oszusta filmu Wajdy o Wałęsie. Pisałem o tym parę dni temu w "O take Polske, o take".

Trzeci znak, to wizyta Cyryla I. Kto ma oczy ten widzi, że jest to wizyta posmoleńska. Ma zagospodarować skutki tamtej katastrofy. Patriarcha Rusi nie mógł wybrać się z taką wizytą bez wiedzy, zgody a może inspiracji nowego cara. Po politycznym obezwładnieniu Polski przyszła pora na duchowe. Proszę mi tylko nie wmawiać, że jestem przeciwny pojednaniu i pokojowi między narodami. Jestem za. Ale także wiem, że najmocniejsze pojednanie było w ZSRR i w pakcie warszawskim. Wtedy spoiwem ideologicznym był internacjonalizm proletariacki. Obecnie może to być internacjonalizm chrześcijański i nawracanie zdemoralizowanej Europy. Zwłaszcza, że Europa w tym Polska oraz Rosja, dosłownie wymierają wskutek egoistycznego indywidualizmu. Sojusz cerkwi i kościoła przeciw "cywilizacji śmierci" będzie więc całkiem atrakcyjną propozycją.

A to wszystko stanowi zajmowanie pozycji do walki przed nadchodzącą konfrontacją, czy raczej katastrofą. Rozwija się krysys strefy euro. Ekonomiści zapowiadają powtórkę lat 1930. Tak twierdzą Niall Ferguson, historyk gospodarczy z Harvardu, Paul Krugman, noblista z Princeton i Nouriel Roubini z Uniwersytetu Nowojorskiego, który publicznie ostrzegał przed krachem finansowym 2008 roku. Byłoby dziwne, gdyby w tych warunkach nie nadeszła era neonacjonalizmu.

http://klopotowski.salon24.pl/441271,cos-sie-swieci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 23 sty 2013, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Rafale Ziemkiewiczu - o co tobie chodzi?

W dzisiejszych, podłych czasach, zaufanie do dziennikarzy to niezwykle istotna kwestia. Kiedy większość pracujących w tym zawodzie zajmuje się nie informowaniem lecz propagandą, chciałoby się mieć pewność co do rzetelności i czystych intencji źródła z którego pozyskujemy informacje. Moja lista dziennikarzy godnych zaufania jest niestety dosyć krótka. Jest na niej np. Cezary Gmyz. Odsądzany od czci i wiary przez mainstream za artykuł o śladach trotylu na Tupolewie, które to informacje okazały się być najszczerszą prawdą, a w które ja osobiście - właśnie przez wzgląd na zaufanie - ani przez chwilę nie wątpiłem. Jeszcze do niedawna obok Gmyza wymieniłbym z pewnością także Rafała Ziemkiewicza. Niestety z wielką przykrością obserwuję jak autor "Michnikowszczyzny" doszczętnie rujnuje ostatnimi czasy swoją dziennikarską reputację

Znajomości i przyjaźnie Ziemkiewicza to oczywiście jego prywatna sprawą. Niemniej, są takie osoby, których obecność w kręgu towarzyskim uznać trzeba za kompromitującą dla całego towarzystwa. Z pewnością Roman Giertych jest taką właśnie osobą. Przyznam więc, że byłem mocno zaskoczony na wieść o wspólnym grillu redaktora Ziemkiewicza i mecenasa Giertycha. Podpisuję się bowiem pod tym co powiedział Grzegorz Braun w słynnym już spotkaniu w Klubie Ronina - ja również nie mogę zrozumieć "jak panowie mogą tak u siebie bywać?" Pół biedy jeśli panów łączy zażyłość, przyjaźń. Niepokojące natomiast jeśli miałoby to być zarzewie jakiejś quasi-endeckiej inicjatywy politycznej. To oczywiście tylko hipoteza, ale całkiem logiczna i jedna z niewielu, która tłumaczyłaby spotkanie w willi Giertycha w ubiegłym roku. Niejasności pozostały do dzisiaj, bo sam RAZ właściwie nigdy nie udzielił jasnej odpowiedzi po co właściwie brał w nim udział.

Bardzo przykrym zdarzeniem był swoisty donos jaki złożył Ziemkiewicz na uczestników wspomnianej już debaty z udziałem panów Brauna, prof. Nowaka, Maciejewskiego, Osiejuka i Wnorowskiego. Na spotkaniu tym padł słynny postulat rozstrzelania dziennikarzy TVN-u i Gazety Wyborczej, ale o sprawie zrobiło się głośno dopiero po wywiadzie jakiego RAZ udzielił Dominice Wielowieyskiej z GW, w którym ostrzegał przed prawicowym ekstremizmem i niemal wskazywał palcem na osoby biorące udział w tamtej dyskusji. W efekcie mainstream rozpętał propagandową nagonkę na rzekomych radykałów, a Grzegorz Braun otrzymał zarzuty prokuratorskie. Po raz kolejny patrzyłem na tę swobodę kontaktów Ziemkiewicza z głównym nurtem mediów i przecierałem oczy ze zdumienia, a już zupełnie nie mogłem pojąć jak porządny wydawałoby się człowiek, może zniżyć się do zrobienia takiego świństwa.

To jeszcze nie przesądziło o utracie zaufania. Dopiero stosunek Ziemkiewicza do katastrofy Smoleńskiej kazał mi ostatecznie zweryfikować zdanie na jego temat. Po blisko 3 latach od tragedii redaktor oznajmił bowiem nagle wszem i wobec, że nie wydaje mu się, żeby doszło do jakiegokolwiek zamachu na rządowy samolot, a ponieważ na uzyskanie twardych dowodów w tej sprawie polska strona i tak nie ma szans, gdyż znajdują się one w rękach Rosjan, to nie powinno się nawet spekulować na temat takiej możliwości. Zadawajmy pytania, owszem - postuluje Ziemkiewicz - ale odpowiedzi nie szukajmy. Bo po pierwsze - źle to robi na sondaże, a po drugie - żadnego zamachu nie było, więc kiedy prezydent Putin wyciągnie dowód, że był to jedynie arcybolesny wypadek i tak sobie po prostu walnęło i urwało, to znajdziemy się w mocno kłopotliwej sytuacji.

O co tobie chodzi Rafale Ziemkiewiczu? - chciałoby się zapytać, bo przecież mocno podejrzana jest ta ewolucja. Czyżby to ślady trotylu na wraku Tupolewa przekonały redaktora, że jednak nie doszło do wybuchu? Oczywiście ma prawo wierzyć w co mu się żywnie podoba, ale w momencie gdy wszystkie racjonalne przesłanki wskazują na zamach, a idiotyczne tezy z raportu Millera już dawno zostały obalone, takie podejście jest doprawdy kuriozalne. O co zatem tak naprawdę chodzi?

Nie wierzę w umysłową zapaść Ziemkiewicza. Wolta, którą popełnił nosi wszelkie znamiona wyrachowanego działania, podobnie jak te zastanawiające kontakty z osobami z układu rządzącego. Być może jest więc ziarno prawdy w pogłoskach jakoby "nowoczesny endek" faktycznie garnął się do polityki. Jeśli faktycznie tak jest, to uważam, że sposób w jaki się do tego zabrał nie przyniesie mu żadnego sukcesu. Wyrachowaniem nie zdobędzie poparcia w środowisku, które tyle razy zostało zdradzone, że ponad wszystko ceni sobie zaufanie. Moje zaufanie RAZ stracił już bezpowrotnie.

http://polakoczerwoni.salon24.pl/480580 ... bie-chodzi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 19 kwi 2013, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Gadał Ziemkiewicz do obrazu

I na samym wstępie należy zaznaczyć, że dziennikarz "DO RZECZY" sam to malowidło stworzył. Jarosław Kaczyński na tym obrazie występuje jako mimowolny, chociaż najzupełniej świadomy sojusznik Putina, przez którego równie świadomie jest wspierany, gdyż ten ma swój interes w ewentualnym sukcesie wyborczym szefa PiS.

Kalkulacja Putina ma być taka, że przeciwko Polsce rządzonej przez Kaczyńskiego łatwiej będzie mu rozpętać nagonkę na Zachodzie, a wówczas ta smętna dziewica Europa, znużona rusofobicznym warcholstwem Polaków, pozwoli w końcu Rosji ponownie przygarnąć Polskę pod swoje skrzydła. W tym sensie spolegliwa aż do mdłości postawa Tuska wobec bliskiej i dalszej zagranicy jest dla Putina po prostu przeszkodą w tych rachunkach.

Natomiast w rachubach Kaczyńskiego mają się mieścić jego niezłomne moralne zobowiązania wobec smoleńskich ofiar, a po drugie liczy on, że „wygra rosyjskie przyzwolenie dla dobra państwa”, gdyż w polityce skutek jest „nieprzewidywalną wypadkową różnych starań oraz intencji”. Tak mniej więcej przedstawia się obraz namalowany przez Rafała Ziemkiewicza w ostatnim numerze "DO RZECZY".

Trzeba powiedzieć szczerze, że w imaginacji Ziemkiewicza obecna rosyjska władza jawi się jako skrzyżowanie makiawelizmu najwyższej próby z wizjonerstwem na miarę Lenina, a w części praktycznej konkuruje sprawnością z Mosadem przy determinacji rodem z dawnego KGB. Moim zdaniem Ziemkiewicz zbyt nonszalancko lawiruje pomiędzy swoimi rolami, w których na przemian występuje: publicysty, pisarza i chłodnego analityka sceny politycznej.

Nie jest do końca prawdą, że „dla Rosji stworzenie wrażenia, iż całkowicie bezkarnie zamordowała próbującego jej się przeciwstawiać prezydenta Polski, jest szalenie korzystne”, a na dodatek korzystny jest obraz „Putina jako twardego władcy”, co ma być postrachem dla Europy . Polski także nie dyskredytuje w polityce międzynarodowej twarda polityka Putina, lecz koszmarnie uległa polityka Tuska i Komorowskiego. Gdyby bowiem polityka opierała się na takich inscenizowanych wrażeniach, to Putin już dawno rządziłby Europą, a Związek Sowiecki nigdy by nie upadł.

Za pomocą „sprawiania wrażenia” to można wygrać jakieś wybory, utrzymać się przy władzy drugą kadencję w kraju postkolonialnym, ale nie zmieni się rzeczywistości ani tym bardziej nie przekona możnych tego świata o swojej faktycznej sile. To jest drugorzędny czynnik. Nawet rządzona przez lewactwo Unia Europejska nie jest już taka głupia, żeby kierować się wrażeniem w ocenie potęgi jakiegoś państwa. Jeśli Unii imponuje putinowska Rosja, to wyłącznie zasobami, potencjałem i możliwościami – na przykład przeforsowaniem do spółki z Niemcami budowy gazociągu bałtyckiego oraz arsenałem nuklearnym. A gdyby Ronald Reagan i Margaret Thatcher kierowali się wrażeniami sowieckiej potęgi, to Donald Tusk byłby dzisiaj pierwszym sekretarzem KC, a nie premierem.

Jeśli chodzi o tragedię smoleńską, Rosji niewątpliwie zależy na skompromitowaniu wersji zamachu w celu podtrzymania swojej wersji, czyli raportu Anodiny. I to bez względu na to, czy zamach miał miejsce, czy go nie było. Rosji nade wszystko zależy na ukryciu swojej winy, lub też jak ktoś woli, swojego udziału w przyczynach katastrofy. To jest bowiem faktyczna kompromitacja państwa. Obraz podłego baraku-wieży kontrolnej na nieczynnym lotnisku smoleńskim nie jest tak kompromitujący, jak kontrolerzy lotów sterowani telefonicznie przez jakiegoś generała albo fałszowanie zapisów czarnych skrzynek.

Rosjanie stwarzają wrażenie, że coś jest na rzeczy z zamachem, podsycając w ten sposób żywioł polski, który z kolei podchwytując najbardziej fantastyczne i wręcz dzikie hipotezy (choćby tak zwana maskirowka), idealnie wpisuje się w kagiebowską akcję kompromitowania hipotezy zamachu. Przecież im więcej absurdalnych, niepotwierdzonych pogłosek i teorii na temat zamachu się pojawia, tym lepiej dla zamachowców. Także z tego powodu, że gdy pojawi się ślad autentyczny, łatwiej go będzie zdeprecjonować, zwłaszcza gdy ma się w ręku wszystkie dowody rzeczowe.

A że Putin piecze na tym ognisku dwie pieczenie, to nie dziwota, choćby ze względu na swój elektorat, a także – nie ma co ukrywać – na swoich ludzi w dawnych sowieckich bliskich zagranicach, jak Polska. Nic bowiem nie buduje bardziej przywiązania lokaja do pana niż widomy znak pańskiej potęgi. Mniej lub bardziej dyskretne podtrzymywanie przez Putina wizerunku bezwzględnego twardziela, który nawet w kiblu dopadnie wroga, leży jak najbardziej w interesie Putina. A że jest to działanie zakulisowe, więc można wyśmiać każdego, kto mu zarzuci pospolity bandytyzm. Metoda stara jak świat i ciągle działa.

W takim kontekście nie ma dla Rosji lepszej alternatywy niż Polska z Tuskiem albo kimś na jego podobieństwo u władzy i Kaczyński w opozycji, ale wciąż na chodzie, czyli mający realny wpływ na opinię publiczną. A w tle szydercza palikociarnia, pijąca za błędy pilotów. To jest gwarancja dla Putina, że jego błędy i winy pozostaną ukryte – spocony premier Tusk w pogoni za europejskimi splendorami oraz spętany strachem przed ujawnieniem swoich, czynionych w spółce z rosyjskim premierem machinacji w celu zmarginalizowania polskiego prezydenta. A naprzeciw Tuska twarda opozycja, o której on wie, że nie da się kupić ani zbyć splendorem, żyrandolem i kawiorem. To jest konfiguracja gwarantująca polską niemoc w sprawie Smoleńska. Taki stan rzeczy jest najkorzystniejszy dla Rosji, a nie Kaczyński przy władzy.

Owszem, Rosji zależy na ponownym zwasalizowaniu Polski, lecz w tym celu nie ma dla niej lepszego wariantu, jak prezydent Komorowski i premier Tusk u steru w Polsce, a biznesmedia z nimi w serdecznej i interesownej komitywie. Bo w tym wypadku nie trzeba czołgów, całej tej brutalnej mitręgi i obywa się bez protestów świata. Jakoś często mówimy, że Niemcy w sposób pokojowy zdominowały Europę i niejako spełniły sen III Rzeszy bez sięgania po przemoc militarną. Ale nie potrafimy wykrztusić wprost, że putinowska Rosja to już nie są chamscy Sowieci w walonkach i że ich także stać już na subtelniejsze metody.

A jeśli chodzi o Kaczyńskiego, cóż...mamy z nim do czynienia w polityce już 20 lat z solidną górą. Jasne, że swoich zobowiązań moralnych wobec smoleńskich ofiar dotrzyma, że ich nie przehandluje za stołek premiera. Jednego bowiem nie można o szefie PiS-u powiedzieć, a mianowicie nie można mu zarzucić Tuskowego ciągu na splendory władzy.

A co do reszty, to już dawno temu (po wyborach 2005) podsumował Kaczyńskiego pewien bystry publicysta, wrogi mu zresztą Jacek Żakowski. Przytaczam tę swoistą rekomendację, żeby mi żaden obwieś nie zarzucił, że uprawiam kult jednostki: „To nie jest ani gracz jak Miller, ani administrator jak Buzek, ani reformator jak Leszek Balcerowicz, ani dyplomata jak Aleksander Kwaśniewski. Zapewne jest tym wszystkim po trosze, ale przede wszystkim jest generatorem, nosicielem i egzekutorem politycznych wizji. W III Rzeczypospolitej jego sposób myślenia (ale już nie metody działania) można porównywać tylko ze stylem Adama Michnika. Jarosław Kaczyński nie uprawia polityki, a metapolitykę. Nie uprawia jej po to, aby zdobyć władzę, choć władza jest mu w jakiś sposób potrzebna. Nie zdobywa władzy, aby rządzić, chociaż możliwość rządzenia sprzyja jego celom… On chce zmieniać Polskę.”

A przecież o to nam wszystkim chodzi....

http://seaman.salon24.pl/501423,gadal-z ... -do-obrazu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Atak po lewym skrzydle.
PostNapisane: 15 lip 2013, 13:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Okazuje się że nawet u Michnika patriotyzm jest cacy i nawet wartości chrześcijańskie są cacy, ale pod warunkiem, że można je przypisać bolszewikom. Pozostali patrioci nie lewaccy, to według najnowszej, ale starannie odgrzanej stalinowskiej receptury, to są już faszyści i nienawistnicy i ich powinno się ścigać (czytaj prześladować).
Jakież to proste, nieprawdaż ..... aż .... prostackie...., choć propagandowo musi być jeszcze skuteczne, skoro jest stosowane.

Do czasu jednak dzban wodę nosi.
Kiedyś i te czasy przeminą.


„A jego kolor jest czerwony…”, czyli Michnik po stronie ZOMO

6 lipca 2013 roku to dzień historyczny i bynajmniej nie z uwagi na 90 urodziny zdrajcy Jaruzelskiego.

Tego, bowiem dnia, do tej pory krygujące się i dystansujące, a nawet zaciągające do sądu każdego, kto przypisywał mu komunistyczne powinowactwo, sympatie czy inklinacje, środowisko Gazety Wyborczej symbolizowane przez Adama Michnika, z odkrytą przyłbicą, bezczelnie i butnie stanęło pod postkomunistycznym sztandarem.

Z pełną premedytacją rękawicę wprost w twarz Polakom rzucił sam naczelny organu z Czerskiej, który w swoim artykule napisanym z okazji jubileuszu zdrajcy, renegata i zbrodniarza, nie pozostawiając już nawet tym najbardziej naiwnym żadnych wątpliwości, oddał hołd jego całemu życiorysowi pisząc w artykule „Dziękujemy, generale”:

„Patriotyzm generała jawi mi się jako mieszanina idei Polski "szklanych domów" rodem z Żeromskiego z przekonaniem zrodzonym z wojny, że tylko Polska prosowiecka ma szansę istnieć na mapie Europy”

To kredo obowiązuje do dziś i obserwując rosnące, szczególnie po smoleńskiej zbrodni wpływy w Polsce putinowskiej Rosji, można bardzo łatwo rozszyfrować obecne rozumowanie Michnika:

Tylko polska prorosyjska i podporządkowana Putinowi gwarantuje nam dalszą władzę nad tubylczym nadwiślańskim narodem i trzymanie nadal w ryzach polskiego żywiołu – zdaje się mówić Michnik i wcale nie dziwi, że rozumie i gloryfikuje cały życiorys generała.

On nie ma mu za złe, że splamił swoje zbrodnicze łapy krwią likwidując czynnie polskie podziemie niepodległościowe po 1945 roku. Nie ma mu za złe inwazji na Czechosłowację, antysemickich czystek z 1968 roku, których dokonywał rękę w rękę ze swoim przyjacielem Moczarem. Wybacza mu tym hołdem mordowanie polskich robotników na Wybrzeżu, działalność tajnych szwadronów śmierci SB, mordowania księży i przetrącenie na rozkaz z Kremla kręgosłupa polskiej solidarnościowej rewolucji z 1980 roku. Historia zatoczyła koło, a włodarze III RP uwłaszczeni przez tego moskiewskiego pachołka na zagrabionym Polakom majątku, aby utrzymać władzę dokonali dziś w III RP podobnego wyboru, co Jaruzelski 70 lat temu.

Znowu w pobliżu trzeba mieć protektora, gwaranta i jednocześnie żandarma - nadzorcę, który pomoże trwać przy korycie okrągłostołowym „elitom”, a w razie zagrożenie odrąbie łapy, które ośmielą się zamachnąć na magdalenkowych kolaborantów.

Czy w tekście Michnika jest, choć cień współczucia dla niewinnych ofiar działalności Jaruzelskiego i oburzenie na bezkarność jego i jemu podobnych zbrodniarzy? Owszem jest, choć dla niektórych kierunek, w którym to współczucie poszło może być zaskakujący. Michnik pisze:

„Kiedy sfanatyzowany nienawistnik uderzył generała kamieniem, raniąc go boleśnie, generał oświadczył, że nie będzie szukać zadośćuczynienia w prokuraturze. To był gest wielkiego serca chrześcijańskiego, była w tym "dawnych Polaków duma i szlachetność"”

Oto wyrafinowana drwina z Polaków. Spadkobiercą dawnej narodowej dumy i wartości chrześcijańskich, z których słynęła przed wiekami Polska jest dziś bardziej Jaruzelski i jemu podobni niż to żałosne ogłupione Polactwo, którego już nie stać nawet na bunt.

Jako ofiarę mamy bezkarnego komunistycznego zbrodniarza i zdrajcę, który „raniony boleśnie kamieniem” wspaniałomyślnie darował winy swojemu „katowi”. Cóż za pokaz „wielkiego serca chrześcijańskiego” i szlachetności. Przecież „zamachowca” mógł ktoś nazajutrz porwać, torturować i wyrwać mu język, po czym związać, przytroczyć mu do nóg worek kamieni i wrzucić do zbiornika we Włocławku, albo zatłuc na śmierć na jakimś komisariacie.

„Dziękujemy generale, dawnych Polaków dumo” za to „chrześcijańskie serce”.

To tak wygląda jakby Michnik podziwiał UB-eka, który wyrywając paznokcie przesłuchiwanemu „karłowi reakcji”, sam zranił się w palec obcęgami i zamiast wściekły wydobyć z kabury tetetkę i natychmiast strzelić więźniowi w potylicę, sam „boleśnie raniony” podszedł tylko do apteczki i założył sobie opatrunek na obolałą ranę.

Jeszcze nigdy w tak oczywisty sposób Czerska się nie określiła. Skończyło się nieudolne udawanie, że siedzą okrakiem na barykadzie i ważą racje walczących stron.

Tekst Michnika to z premedytacją wykonany pokaz buty i splunięcie Polakom prosto w twarz, a jednocześnie okrzyk, „MY TU RZĄDZIMY” i nic nie możecie nam Polaczki zrobić.

To samo przesłanie zafundowali nam udający się na urodzinową uroczystość w hotelu Hyatt: Jerzy Urban, Stanisław Ciosek, Aleksander Kwaśniewski, Kazimierz Kutz, Józef Oleksy i cała reszta tej komunistycznej hołoty.

Na koniec nie będzie żadnej optymistycznej puenty.

Po niemal ćwierćwieczu od tak zwanej transformacji ustrojowej oni już się nie krygują i w najbezczelniejszy z możliwych sposobów mówią nam:

Tak, w Polsce jest podział na „MY” i „WY”, ale to my graliśmy, gramy i będziemy grać zawsze na głównej płycie boiska, a wy jesteście po wszech czasy tylko od podawania piłek i możecie nam tak naprawdę skoczyć.

Czy stać nas dzisiaj na wielki zryw godny naszych przodków i zrehabilitowanie się za te wszystkie lata żałosnego poddaństwa i tolerowania rządów zdrajców i złodziei?

http://kokos.salon24.pl/521006,a-jego-k ... ronie-zomo


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /