Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 26 lip 2009, 21:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=kl05.txt

Kolejny przykład próby niszczenia naszych zabytków. Ileż ich straciliśmy podczas licznych wojen przetaczających się przez nasz kraj - a teraz rządzący w Polsce zbrodniarze niszczą to, co jeszcze nam pozostało.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 31 lip 2009, 06:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Wymierający gen - polskość

Przejechaliśmy wioskę w żółwim tempie rozglądając się na boki w poszukiwaniu jakiejś wskazówki. Dokąd dalej jechać? Wokół żywej duszy.

Znalazłem to miejsce przypadkowo w internecie. To, co o nim przeczytałem, zabrzmiało na tyle zachęcająco, że na drugi dzień z całą rodziną i przyjaciółmi ruszyliśmy w kierunku Brodnicy. Przez całą drogę kołatało mi przeczytane w sieci zdanie: wczesnośredniowieczny gród graniczny pierwszych Piastów z IX wieku. Oj, działało na moją wyobraźnię, działało. Ponad godzinę dość szybkiej jazdy i... jest znak informacyjny: "SKRWILNO". Przejechaliśmy wioskę w żółwim tempie rozglądając się na boki w poszukiwaniu jakiejś wskazówki. Dokąd dalej jechać? Wokół żywej duszy.

Zatrzymaliśmy się pod zakładem fryzjerskim. - Gdzie jak gdzie, ale tu na pewno wszystko wiedzą - uśmiechnąłem się w myślach. A tu rozczarowanie. Tęga kobieta w białym fartuchu spojrzała na mnie mało życzliwie i bąknęła mniej więcej tak: - Coś gdzieś jest, ale... nie wiem. - Poczułem, że życie ze mnie uchodzi. Wolno odróciłem się na pięcie i wtedy zobaczyłem starszego mężczyznę, który ze swojego obejścia przyglądał się przyjezdnym siedzącym w samochodach. Po chwili stałem przy nim. Znał to miejsce! W jego dość skomplikowanym opisie drogi, jaką mieliśmy jeszcze do pokonania, punktem orientacyjnym była... Targowica. - Masz babo placek. Tylko tego mi jeszcze brakowało. - T-a-r-g-o-w-i-c-a - pomyślałem zniesmaczony. Szybko się jednak okazało, że życzliwy mężczyzna mówił o wiejskim targowisku i o żadnym spisku przeciwko naszej wyprawie nie ma absolutnie mowy. No to pojechaliśmy.

Pogubiliśmy się po czwartym zakręcie w lesie. Wokół cisza, podmokły grunt, śpiew ptaków. Pytająco popatrzyliśmy na siebie. Czyżby to kres naszej wycieczki? Jakże głupio byłoby teraz wracać do Bydgoszczy, gdy było się już tak bardzo blisko. I nagle słyszymy klakson. Nie, na nas nikt nie trąbił, ale był to znak, że w pobliżu są ludzie.

Pędem puściłem się w kierunku, z którego doszedł dźwięk dający nadzieję. Po jakichś stu metrach dojrzałem dom, a przy nim kilka stojących terenówek. W budynku wyszli dwaj mężczyźni. Zauważyli mnie. No to ja pytam o grodzisko. Wiedzieli! Okazało się, że to myśliwi. Początkowo zaczęli tłumaczyć coś o brzózkach i brzegu jeziora, a potem widząc moją gasnącą minę zdecydowali, że pójdą ze mną.

Przeszli ze mną kawał drogi opowiadając o tych lasach, a reszta ferajny jechała za nami. W końcu pokazali kępę wysokich drzew w oddali i wrócili do swoich zajęć. Dwie, trzy minuty i... JEST. Mocno podmokły teren kazał z niepokojem patrzeć na opony samochodów. Wszak to nie terenówki z napędem na cztery koła, jakimi poruszają się po tej okolicy myśliwi. Im się udaje, ale czy nam uda się stąd odjechać bez przeszkód?

No, ale dopiero przyjechaliśmy. Przed nami spore wzniesienie, jakby nasyp. Przy nim, o dziwo, tablica informacyjna. Wszystko ładnie napisane, to i tamto. Tylko dla kogo? Kto tu trafi? Ale dobre i to. Krótka wspinaczka i jesteśmy na wale. Jednym bokiem graniczy z jeziorem. Pozostałą część otacza podmokła łąka. Pewnie przed wiekami wokół było bagno. melioracja zrobiła swoje i dziś można tu dotrzeć w miarę suchą nogą. Staramy sobie wyobrazić, jak wyglądała zabudowa grodu, życie jego mieszkańców. Co spowodowało, że pewnego dnia opuścili swoje domu? Może gród spłonął? Wszak bronił rubieży państwa Piastów przed Prusami i Litwinami.

Miejsce to z pewnością widziało wiele, ale mało kto je zobaczy. Kto będzie miał tyle samozaparcia i szczęścia, co my? Dlaczego nawet mieszkańcom wioski nie jest ono znane? Przecież ta wieś jest siedzibą gminy. Są jacyś radni, jakiś samorząd, władza. A to jedyne miejsce w okolicy, które można pokazać turystom, pochwalić się nim. No i dla miejscowej szkoły to gratka nie lada. Lekcje historii i wychowania patriotycznego u stóp wczesnośreniowiecznego, polskiego grodu! Czyż to samo się na narzuca?

Wbrew pozorom czas, w którym żyjemy, nie sprzyja polskości i patriotyzmowi. Dziwnie wstydzimy się swojej tożsamości, nie przykładamy wagi do swoich korzeni. Zabytki, przeszłość? A cóż nas to obchodzi? Jest tyle wokół spraw ważniejszych.

No i ten notoryczny brak środków w budżetach samorządów... A przecież takich SKRWILNÓW jest wiele. W każdym powiecie, gminie... Giną na naszych oczach, niszczeją w zapomnieniu. A TO ONE NAJLEPIEJ ŚWIADCZĄ O NASZYM PRAWIE DO TYCH ZIEM. Są jak podpisy naszych ojców na aktach własności. Czy naprawdę ich nie potrzebujemy?

W Bydgoszczy ogłasza się publiczne zbiórki na odbudową pruskiej fontanny i synagogi. Społeczeństwo bombardowane jest hasłami potrzeby zachowania germańskiego i żydowskiego dziedzictwa kulturowego. Wszystko to w ramach unijnych banialuk.

A kto uratuje polskość?


http://www.propolonia.pl/blog-read.php? ... 4#comments


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 19 lut 2010, 15:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my11.txt

Tak wygląda odbudowa Zamku Królewskiego w Poznaniu - od wielu lat władze w typowo szwabskim stylu kręcą i macą, byle tylko odwlec odbudowę polskiego zabytku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 14 mar 2010, 13:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/132/polska-w-kanale-augustow

Kontynuując proces niszczenia polskich zabytków PO zabrała się za Kanał Augustowski. Teraz już tylko część kanału po białoruskiej stronie ma charakter zabytkowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 19 mar 2010, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Jaki by nie był, to jednak zabytek. Miejsce w którym torturowano i zamęczano polskich patriotów. Tymczasem:

Na zakupy do ubeckiej katowni

Regionalny Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków w Białymstoku w opinii w sprawie dawnej ubeckiej katowni w Augustowie stwierdził, że nie ma podstaw, by dom Turka wpisać do rejestru zabytków. Obecny właściciel bezcennego historycznie budynku chce w nim urządzić sklep.

Planami przebudowy domu Turka powinien zainteresować się Wojewódzki Komitet Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, organ doradczy wojewody podlaskiego. Ale mimo monitów do tej pory nic w tej sprawie nie zrobił


http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po72.txt

Niemcy zacierają ślady swoich zbrodni, przerzucają je na nasze polskie "konto", to i neobolszewicy robią podobnie. Za ileś lat może się okazać, że to szefem ubeckiej katowni był np. Łupaszko, albo Młot, czy Roj. i mordowano w nich bojowników o lepsze jutro i o świetlaną przyszłość. Ciężkie to były czasy, gdy polskie pany i kułacy niszczyli nasz kraj kawałek po kawałku....Tak właśnie może być, do tego prowadzą obecnie wszystkie oficjalne, urzędowo - rządowe drogi.

Kto wówczas stwierdzi, że...

W latach 1939-1941 dom Turka wybrali na swoją siedzibę funkcjonariusze krwawego NKWD. Tu torturowali polskich patriotów. Następnie w latach 1944-1956 w budynku mieścił się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Augustowie. W tym czasie w domu Turka dokonywano brutalnych przesłuchań m.in. osób zatrzymanych podczas obławy augustowskiej. Wpisanie domu Turka do rejestru zabytków ostatecznie zabezpieczyłoby budynek przed zniszczeniem czy zatarciem jego wyjątkowego charakteru. Organizacje patriotyczne chcą też, by powstało tu pierwsze w Polsce muzeum komunistycznej zbrodni.

Jeżeli, ktoś tak właśnie będzie uważał to znaczy, że mu się coś w głowie poprzestawiało...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 13 maja 2010, 10:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/29616

Obrazek

Bolszewia nawet nie zważa na jakiekolwiek zakazy - rozmyślnie i konsekwentnie niszczy naszą pamięć narodową. Teraz Bolszewia popisała się wyjątkową bezczelnością, rozbierając budynek Komendy Głównej Armii Krajowej.

Niszczenie pamięci narodowej trwa, a przechwycenie przez Bolszewię IPNu grozi niszczeniem dokumentów dowodzących bohaterskiej postawy Polaków w czasach drugiej wojny światowej. Nie łudźmy się, że chodzi im tylko o uniknięcie lustracji - to im i tak nie grozi. Najważniejsze dla nich jest uderzenie w pamięć narodową, co też konsekwentnie realizują.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 03 lis 2010, 15:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://paulo.salon24.pl/245357,nieudoln ... lsudskiego

Gronkowiec bez niczego dała 500 milionów złotych dla szczekaczkę o nazwie TVN, jednocześnie wycofała zainicjowaną przez Lecha Kaczyńskiego arcyważną odbudowę Pałacu Saskiego za relatywnie śmieszną sumę 200 milionów złotych. Ostatni ważny zabytek Warszawy zniszczony przez Niemców podczas II wojny światowej dzięki Platformie wciąż jest nieodbudowany, tymczasem dług miasta Warszawy rośnie w tempie równie imponującym jak dług budżetu centralnego. I tu, i tam nikt nie wie, na co idą tak ogromne sumy.

Autor artykułu jawne działanie na szkodę Polski łagodnie nazywa nieudolnością.

Kopia artykułu:

Nieudolność HGW(2): Odbudowa Pl. Piłsudskiego
Czas przypomnieć warszawskim wyborcom kolejną (po wcześniej opisywanej sprawie Technoportu) wielką miejską inwestycję niezrealizowaną przez Hannę Gronkiewicz-Waltz.
Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego (dawniej Plac Saski) [1] od zawsze był jednym z centralnych punktów Warszawy. Okrutnie doświadczony przez historię, podobnie jak okrutnie doświadczany był kraj, którego stolicą jest Warszawa. Wielokrotnie przebudowywany, najczęściej przez wspomniane okrutne dzieje (Powstanie Listopadowe, Powstanie Warszawskie), dziś w XXI w. jest jedynie marną namiastką dawnej świetności. Wraz z nim sztandarowa budowla – Pałac Saski. Dziś istniejący jedynie w formie maleńkiego skrawka dawnej kolumnady, ocalałego po Powstaniu [2], Grobu Nieznanego Żołnierza. Po Pałacach Kronenberga (dziś w tym miejscu jest hotel Victoria) i Bruehla (dawna siedziba władz miasta z czasów Stefana Starzyńskiego) nie zostało nic. Za kadencji śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego powstał kompleksowy projekt odbudowy i rewitalizacji tego placu. Za ok. 200 mln zł miał zostać odbudowany zarówno Pałac Saski jak i Pałac Bruehla. Budynki hotelu Victoria, jak i wystawionego w latach 2001-2003 biurowca Metropolitan, mocno niepasujące i zaburzające boczne pierzeje placu miały zostać architektonicznie „przykryte” szpalerem drzew i miejskiej zieleni. Projekt zakładał również wyposażenie placu w odpowiednią infrastrukturę (min.: garaże podziemne) pomagającą w zaadoptowaniu gospodarczym powstających budowli. Były plany by w Pałacu Saskim swą siedzibę poza podmiotami komercyjnymi znalazły także takie instytucje jak Senat, ministerstwa oraz muzea czy nawet sam ratusz.
Prace się rozpoczęły, wydano 16 mln zł z miejskiej kasy,odsłonięto fundamenty, plac był rozkopany, wszystko było gotowe by rozpocząć odbudowę i ukończyć ją w 2010 r. Niestety przyszły rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz i prace zostały wstrzymane, projekt wyrzucony do kosza, fundamenty zasypano piaskiem [3]. Oficjalne przyczyny to wniosek stołecznego konserwator zabytków Ewy Nekandy-Trepki skutkujący wpisaniem fundamentów do rejestru zabytków. Tej samej konserwator, która ostatnio dała się poznać jako lubująca się mieszać w bieżącą politykę oraz nie „nadążająca” z wpisaniem do rejestru zabytków starej parowozowni na Pradze [4] oraz siedziby AK z czasów Powstania Warszawskiego [5] (które zostały wyburzone). Oczywiście ludzie Pani prezydent Gronkiewicz-Waltz nie omieszkali użyć starej i mocno zgranej karty w postaci argumentu, że poprzednicy: „źle przygotowali, nie przewidzieli ryzyka itp. itd.”. Jak w wielu innych sprawach ratusz pod rządami Gronkiewicz-Waltz postąpił w podobny sposób, gdy pojawiły się problemy inwestycja poszła do kosza. Zero kreatywności i chęci rozwiązywania problemów. Najłatwiej jest się pokazywać tylko na otwarciu gotowych już budowli, przypisując sobie jednocześnie nienależne zasługi zapoczątkowania inwestycji, ale tylko wtedy gdy wszystko poszło gładko (jak np.: Centrum Nauki Kopernik [4], remont Krakowskiego Przedmieścia) i bez problemów. Gdyby odkrywanie fundamentów stanowiło faktyczny, nie rozwiązywalny problem, Warszawa po II wojny światowej powinna w dalszym ciągu być spustoszonym gruzowiskiem, bez odbudowanego min.: Zamku Królewskiego. Kolejne argumenty w stylu, że „...Warszawa nie potrzebuje pałaców, tylko mieszkań…” świadczą o kompletnym niezrozumieniu odrębności obydwu spraw jak i funkcji miasta. Warszawa potrzebuje zarówno troski o swoje dziedzictwo, zabytki jak i rozwiązywania problemów w kwestii mieszkalnictwa. Pomijam już ten populistyczny język, przejęty żywo od dawnych władz komunistycznych, ale sam fakt pogardy dla tradycji, kultury i funkcji publicznych miasta jest niezaprzeczalny. Warszawy i Warszawiaków nie stać na kolejną kadencję prezydenta, który aprobuje tego rodzaju politykę i podejście do swoich obowiązków.

[1]http://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_Marsza%C5%82ka_J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego_w_Warszawie
[2]http://www.polskatimes.pl/warszawa/fakty24/109564,palac-ktory-czeka-na-odbudowe,id,t.html
[3]http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95194,5922713,Miliony_na_Palac_Saski__ktorego_nie_bedzie.html
[4]http://www.tvnwarszawa.pl/1,1598844,0,,zabytkowa_parowozownia_zmasakrowana,wiadomosc.html
[5]http://niezalezna.pl/article/show/id/34028
[6]http://hgw-watch.pl/2010/10/hania-samosia-czyli-nieprawdy-hgw-w.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 24 sie 2011, 21:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/15085-hold-pruski-w-berlinie

Z jakiej racji wywożą do Niemiec słynne dzieło Matejki "Hołd Pruski" - czy nie chodzi tutaj o stworzenie okazji do "przypadkowego" zniszczenia dzieła przypominającego dni wielkiej chwały Rzeczypospolitej? Jeśli raz Niemcy dostaną ten obraz, to kto im go wyrwie z powrotem? Czy oddadzą dobrowolnie? Bardzo wątpliwe.

Kopia artykułu:

"Hołd pruski" w Berlinie

Obrazek
Czy jeszcze kiedyś zobaczymy ten obraz w Polsce?


"Hołd pruski" Jana Matejki pojedzie na wystawę "Obok. Polska-Niemcy. 1000 lat historii w sztuce", organizowaną w berlińskim muzeum Martin-Gropius-Bau. W poniedziałek w Zamku Królewskim na Wawelu rozpocznie się demontaż obrazu.

Olbrzymie płótno zostanie zdjęte ze ściany, ściągnięte z krosna i nawinięte na wielką rolkę. Prace te będą trwały niemal cały dzień.

"Ze względu na rozmiary tego dzieła jest to ogromne i skomplikowane logistycznie przedsięwzięcie. Ponieważ +Hołd Pruski+ był w latach 2006-07 konserwowany i jest w tej chwili w bardzo dobrej kondycji, dyrekcja zdecydowała się na jego wypożyczenie. Z reguły takich wielkoformatowych dzieł się nie wypożycza" - powiedziała PAP Ewa Wiłkojć, główny konserwator Zamku Królewskiego na Wawelu.

Nad demontażem "Hołdu Pruskiego" będą czuwać specjaliści, którzy na co dzień opiekują się tak dużymi obrazami.

"Hołd pruski" to jedno z najbardziej znanych dzieł Jana Matejki. Płótno ma wymiary 3,88 na 7,85 m. Obraz został namalowany w latach 1880-82 z myślą o eksponowaniu go na Wawelu, ale trafił tam tylko na krótko w 1883 r.

Wkrótce po powstaniu płótno pokazywano także we Lwowie, Warszawie, Berlinie, Rzymie, Paryżu, Wiedniu i Budapeszcie. W 1885 r. obraz trafił do Sukiennic. W 1939 r. dzieło Matejki zostało wywiezione z Krakowa w obawie przed Niemcami.

"Hołd pruski" przeszedł do tej pory sześć konserwacji. Podczas ostatniej z nich obraz został oczyszczony i zaimpregnowany w celu wzmocnienia i zespolenia wszystkich jego warstw. Konserwatorzy uzupełnili ubytki farby, usunęli stare retusze, zastępując je nowymi. Po konserwacji obraz odzyskał intensywną kolorystykę. Naciągnięto go też na nowy, samonaprężający się blejtram, znacznie bezpieczniejszy dla płótna.

Obraz jest własnością Zamku Królewskiego na Wawelu, jako depozyt eksponowany jest w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Wystawa, na którą "Hołd Pruski" zostanie wypożyczony, stanowi część zagranicznego programu kulturalnego w ramach polskiego przewodnictwa w Radzie UE. Ekspozycja zostanie otwarta 23 września, a patronatem objęli ją prezydenci Polski i Niemiec - Bronisław Komorowski i Christian Wulff.

Ekspozycja zatytułowana "Obok. Polska i Niemcy. 1000 lat w historii i sztuce" ma ukazać dzieje sąsiedztwa Polski i Niemiec. W Muzeum Martin-Gropius-Bau pokazywanych będzie ok. 700 obiektów, w tym 250 dzieł malarstwa, 100 obiektów rzemiosła artystycznego, 150 fotografii, 30 rzeźb, 60 starodruków, 80 rękopisów i 60 grafik. Eksponaty pochodzą z licznych polskich, niemieckich i międzynarodowych kolekcji - muzealnych i prywatnych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 27 paź 2011, 23:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/18205-ratujmy-warszawskie-zabytki

Czy zostaną po Polsce jeszcze jakieś dowody, że kiedyś na tych ziemiach była?

Kopia artykułu:

Ratujmy warszawskie zabytki

Inwestor prywatny dokończył likwidację stuletniego budynku przy ul. 29 Listopada 5 w Warszawie. W środę, 26 listopada, runął ostatni fragment koszar Pułku Huzarów Grodzieńskich. Znajdowały się one w luksusowej dzielnicy, obok Łazienek Królewskich.

Zgodnie z pierwotnymi planami, prywatny inwestor - spółka Parkview Terrace - zamierzała przerobić historyczny budynek na luksusowe apartamenty. Jednak z biegiem czasu plany inwestorów uległy zmianie, co doprowadziło do całkowitej likwidacji zabytku wybudowanego na przełomie XIX i XX w.

Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zamierzają wystąpić do władz stolicy o wprowadzenia przepisów, które uniemożliwią w przyszłości niszczenia zabytków Warszawy w taki sposób. Warszawscy politycy PiS Adam Kwiatkowski (poseł-elekt) oraz Maciej Wąsik (przewodniczący klubu radnych PiS) zapowiedzieli, że podczas najbliższego posiedzenia Rady miasta zamierzają złożyć wniosek o wyjaśnienie, jak doszło do dewastacji i zniszczenia zabytkowego budynku. - Dla ich ratowania jesteśmy gotowi działać ponad podziałami partyjnymi - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Kwiatkowski.

- Nam nie chodzi o wywołanie konfliktu – wyjaśnia poseł-elekt PiS. - Chcemy po prostu zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. Przecież w krótkim czasie doszło do kilku podobnych sytuacji, w wyniku których miasto zostało zubożone o zabytkowe budynki. Nie chcemy, żeby kosztem nielicznych warszawskich zabytków powstawały biurowce czy apartamentowców. W przyszłości takie zachowanie powinno być całkowicie wyeliminowane. Inwestorzy muszą wiedzieć, że ich dążenie do zniszczenia zabytków będzie karane, że nie uzyskają oni zgody na realizowanie swoich planów kosztem historycznych budowli. Wierzymy, że właściciel gruntu przy ul. 29 Listopada 5 poniesie surową karę, lecz w przyszłości na tym gruncie zostanie przywrócony budynek, który właśnie został zniszczony – mówi w rozmowie z niezalezna.pl Adam Kwiatkowski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 21 lis 2011, 22:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://bialczynski.wordpress.com/2011/11/17/21039/

Apel o ratunek dla Dębu Bartek z Zagnańska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 18 sty 2012, 18:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/1386/gdzie-te-polskie-dworki

Dworki szlacheckie to symbol niegdysiejszej polskiej potęgi, nieme świadki czasów, gdy pół Europy i spora część Azji mówiła po polsku, używając naszego języka jako międzynarodowego, a Polska stanowiła centrum kulturalne dla znaczącej części świata. Nic dziwnego, że wrogowie Polski pragną zniszczenia tych niemych świadków, by czasem Polakom nie zechciało się nawiązać do tych wspaniałych czasów, by nie zapragnęli spróbować odzyskać dawnej pozycji.

Kopia artykułu:

Gdzie te polskie dworki?
portret użytkownika sgosiasgosia, 18 stycznia, 2012 - 20:51

Gdy napisałam o pałacu w Kurozwękach zwrócono moją uwagę na "Raport o polskich dworkach" Macieja Rydla. W maju 2006 r w Siedlcach na sesji „Dziedzictwo duchowe i materialne szlachty podlaskiej od XIX wieku do III Rzeczypospolitej” wygłosił on referat, który stał się podstawą do napisania tego raportu.
Czytając ten dokument uświadomiłam sobie skalę zniszczeń, jakie dokonały się głownie w czasach PRL-u. Przed II wojną światową w Polsce istniało około 16 000 dworów, z tego spora część na Kresach. Wystarczyły lata wojny, które nie miały wielkiego wpływu na stan liczebny i pięćdziesiąt lat komuny, a potem niefrasobliwych rządów III RP i zostało ich około 2800. Z tego niespełna 800 jest w dobrym stanie. Pozostałe są ruinami, zostały zupełnie ogołocone, lub kompletnie przebudowane.
Z raportu wynika, że zaledwie 1% stanu z 1939 r. to dworki istniejące w Polsce , które zachowały stanu zbliżony do oryginalnego. Żaden z nich jednak nie ma wokół siebie funkcjonującej infrastruktury, które przetrwała okupacje i PRL.
Teoretycznie wiadomo, że dwory powinny wrócić do prawowitych właścicieli i ich spadkobierców. Jak jednak sprawić, by do dworów wróciła tradycja i były tam kontynuowane zwyczaje ziemiańskie. Myślę, że potrzebne są specjalne działania by przywrócić status ziemianina, a z dworów mogła znowu promieniować polska kulturą i duma narodowa. Uważam, ze nie można tego zaprzepaścić. Przecież w krajach Europy Zachodniej majątki ziemskie w większości należą do potomków wcześniejszych właścicieli i są miejscami tętniącymi życiem i przynoszącym dochody mieszkańcom dworów (czy zameczków) i okolicy.
Data przebita na 18.01.2012 , ze względu na wagę tematu.
Tematu podstawowego dla kultury i tradycji Polskiej.
> rospin

sgosia - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 28 lut 2012, 23:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=52586

Nic tak Platformy nie podnieca, jak niszczenie wszelkich fragmentów polskości.

Kopia artykułu:

Ratujmy dom rodzinny księdza Skorupki!
Aktualizacja: 2012-02-28 11:09 am

- Trend na budowanie wieżowców w centrum Warszawy nie maleje – donosi gazeta stołeczna – warszawski dodatek „Gazety Wyborczej” z 21 lutego br.

Obrazek
Ignacy Skorupka, 1907


- Najwięcej z nich jest planowanych w pobliżu ronda ONZ, na granicy Śródmieścia i Woli. Zanim powstaną, trzeba wyburzyć inne budynki. (..) Do wyburzenia przeznaczonych jest tu kilka nieruchomości. Od frontu to kamienica, która ma adres Twarda 28. (…) Skanska ( firma budowlana-przyp. aut. ) bacznie przygląda się też kolejnej kamienicy komunalnej obok – przy Ciepłej 3. – Jej opróżnianie jest w toku z powodu złego stanu technicznego – mówi Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka urzędu na Woli. – Nie zapadły decyzje, co zrobić z tymi budynkami. Ich remont byłby bardzo kosztowny. Kamienicy przy Ciepłej 3 przed zburzeniem bronią społecznicy z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK. Nie ze względu na wartościową architekturę – uważają, że budynek należy chronić, bo urodził się w nim ks. Ignacy Skorupka, jeden z bohaterów bitwy warszawskiej w 1920 r. Zmiany w tej części Warszawy wydają się jednak nieuniknione.

Ton w jaki „Gazeta” pisze o sprawie każe podejrzewać pogodzenie się z rozbiórką domu księdza Skorupki. Także wypowiedź przedstawicielki urzędu dzielnicy Wola sugeruje brak zainteresowania sprawą. W tej sytuacji należy bić na alarm. W centrum warszawy gdzie autentyczne domy z końca XIX wieku są rzadkości – dom, w którym 31 lipca 1893 roku urodził się bohater wojny 1920 roku powinien być zachowany, nawet jeśli ma być otoczony lasem wysokościowców. Miasto Warszawa powinno umieścić w nim muzeum ku czci swego bohaterskiego obrońcy.
Nie ma czasu do stracenia. Ton notatki z “GW” każe podejrzewać, że do wydania decyzji o rozbiórce może dojść bardzo szybko. Wszystkich ludzi dobrej woli wzywam do energicznego działania na rzecz ocalenia kamienicy przy Ciepłej 3!

Piotr Semka

Za: Stefczyk.info (27.02.2012 )
http://www.stefczyk.info/blogi/sacrum-z ... a-skorupki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 14 maja 2012, 19:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/05/07 ... we-lwowie/

Ratujmy od zapomnienia polskie mogiły, nie tylko we Lwowie.
Posted by Marucha w dniu 2012-05-07 (poniedziałek)

Artykuł podrzucił p. PiotrX. Pochodzi on z 24 sierpnia 2010 r.

Liczne czasopisma kresowe, docierające do nas z Polski oraz wydawane w języku polskim na Ukrainie, przeważnie zwracają uwagę na Cmentarz Łyczakowski – zabytek naszej najwspanialszej nekropolii, uchodzący za jeden z najpiękniejszych w Europie. Dziękujemy za to autorom i jesteśmy dumni, gdyż Cmentarz Łyczakowski jest miejscem drogim każdemu Polakowi we Lwowie. Tu spoczywają prochy naszych przodków – bohaterów: powstańców kościuszkowskich (1794 r.), listopadowych (1930-1931 r.), styczniowych (1863 r.), uczestników walk o Lwów (1918-1920 r.). Na Cmentarzu Łyczakowskim pochowano też wiele wybitnych osobistości, zasłużonych dla polskiej nauki, kultury i życia publicznego. Spoczywają tu: malarz A. Grottger, poeci S. Goszczyński i M. Konopnicka, pisarka G. Zapolska, matematyk S. Banach, lekarz H. Mosing, św. ks. Zygmunt Gorazdowski i wielu innych. Nie da się tu wszystkich wyliczyć, więc ciekawskim polecam skorzystanie z przewodnika.
Celem mym jest przedstawienie Państwu również obecnego stanu Cmentarza Janowskiego. Ze względu na to, że są tam pochowani moi rodzice i dziadkowie, dla uporządkowania ich mogił często go odwiedzam. Cmentarz Janowski został założony w 1883 r. i funkcjonuje do chwili obecnej. Jest on mniej okazały optycznie i artystycznie od Cmentarza Łyczakowskiego, jednak też posiada swoje skarby. Spoczywa tu, na przykład, abp obrządku łacińskiego św. ks. Józef Bilczewski, znajdują się tu też kwatery ofiar walk polsko-ukraińskich o Lwów z lat 1918-1920.
Zabytki obu wymienionych cmentarzy, jak również pomniki Obrońców Ojczyzny z września 1939 r. muszą być ratowane, choć państwo polskie nie może na to wszystko wydzielić wystarczającej ilości środków. [Może, może, tylko nie chce - admin]

Ostatnio na Cmentarzu Łyczakowskim przeprowadzono renowacje kilku zabytków pod kierownictwem znanego nam prof. Janusza Smazy z ASP w Warszawie. Sponsorem projektu było polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W wyniku powojennej emigracji i dramatu wypędzenia rodzin z ich etnicznych ziem, zapomniane zabytkowe grobowce i nagrobki uległy destruktywnemu działaniu czasu. Groby ziemne pozapadały się, spróchniałe drewniane i zardzewiałe metalowe krzyże uprzątnięto. A kto ma o nie dbać, jeśli rodzin zmarłych już we Lwowie nie ma?

Gorszym zjawiskiem jest wyburzanie starych grobowców i rujnowanie pomników, by zwolnić miejsce na nowe lub umieścić „nowych lokatorów”. Między rzadko usytuowanymi i zadbanymi grobami ukraińskimi, wznoszą się kikuty polskich nagrobków z piaskowca, cementu, większa ilość których leży na trawie rozkruszona przez korzenie starych drzew. Część nagrobków zasłaniają gęste i wysokie chwasty oraz gałęzie drzew. Nikt nie zapala tu zniczy (nawet w czasie akcji Światełko Pamięci 1 listopada). Czy zawarte na tablicach prośby „o modlitwę do Boga”, czy o „Pozdrowienie Anielskie” zostaną jeszcze kiedyś wysłuchane? Niestety, brak obecnie opiekunów dla porzuconych polskich pochówków. Pozostali we Lwowie Polacy nie są w stanie godnie zaopiekować się mogiłami przodków.

Na Cmentarzu Janowskim też nie brak zaniedbanych polskich mogił i grobowców. Inaczej sprawa wygląda z pochówkami w Polsce, gdzie się je pielęgnuje prawie do przesady. W latach 2007 i 2008, spotkałem na Cmentarzu Janowskim studentów z Politechniki Kieleckiej, którzy robili zdjęcia polskich pochówków i spisywali z nich inskrypcje. Wedle ich słów, potwierdzonych dokumentami z poprzednich lat, corocznie znika tu 200 polskich mogił. Później dowiedziałem się, że opracowali oni przewodnik po tym cmentarzu, który byłby dla nas pożytecznym źródłem informacji w pracy, poświęconej ocaleniu narodowego dziedzictwa kulturowego.
Przed kilkoma laty, Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej podjęło starania nad uporządkowaniem części pomników wokół grobu św. ks. Józef Bilczewskiego. Odnowiono figurę Matki Bożej na grobie ks. Jana Piwińskiego (na zdjęciu), inskrypcje na okolicznych grobowcach itd. Pomysłodawcą tych, wprawdzie amatorskich, poczynań był nasz przyjaciel Krzysztof Rumiński. W tym roku, prac porządkowych niestety nie rozpoczęto. Zaznaczę, że przyczyną tego jest zobojętnienie do jakichkolwiek prac, które ostatnio można zaobserwować w naszym środowisku.

Bardzo pożyteczną akcję porządkującą, przeprowadzono pod patronatem Konsulatu Generalnego RP we Lwowie na polskim cmentarzu w Chyrowie 9 maja 2008 r. Wziął w niej udział Klub Stypendystów SEMPER POLONIA (Lwów, Strzałkowice, Sąsiadowice, Sambor, Dobromil) i TKPZL w Mościskach. Wykarczowano wtedy krzewy, wykoszono trawę, oczyszczono z mchu nagrobki i płyty, ustawiono kilka osuniętych i zniszczonych nagrobków. Dowiedziałem się, iż podobne prace sporadycznie prowadzi się na polskich cmentarzach w Drohobyczu, Sądowej Wiszni i innych miastach.

Na długo pozostała w mej pamięci inicjatywa Konsulatu Generalnego RP we Lwowie zorganizowania akcji „Znicz” na Cmentarzu Łyczakowskim i Janowskim. „Światełka Pamięci”. W Dniu Wszystkich Świętych 1 listopada płoną nie tylko na grobach legendarnych Orląt Lwowskich, ale i na wszystkich grobach, bez żadnych różnic – zadbany, czy zapomniany, ukraiński czy polski. Wspaniałą jest ta akcja, jednak dla ocalenia polskich nekropolii na Kresach Wschodnich II RP nie wystarczy samo zapalenie zniczy w Dzień Wszystkich Świętych czy Dzień Niepodległości. Niezbędną jest stała opieka, fachowa renowacja obiektów o wartości historycznej i artystycznej, no i oczywiście odpowiedni do tego celu budżet. Cieszy serce fakt, iż wsparcie materialne polskich nekropolii na wschodzie obiecało Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe na wniosek Konsulatu Generalnego RP we Lwowie.
Akcje porządkowania zabytkowych nagrobków (w tym proboszczów kościoła św. Marii Magdaleny), przeprowadził kilka lat temu na Cmentarzu Łyczakowskim ks. Marian Skowyra. Obecnie, ze złośliwości lub przez brak jakiejkolwiek ludzkiej kultury, groby te zostały zasypane śmieciami. Kilkanaście razy z p. Jurkiem Gubą pracowaliśmy nad oczyszczeniem tych grobów. Odnowiliśmy również inskrypcje na grobie zm. w 1903 r. proboszcza kościoła św. Marii Magdaleny ks. Jana Stopczyńskiego (zdjęcia przedstawiają groby do i po odnowieniu inskrypcji oraz śmiecie, wyniesione na aleje, by transport mógł je łatwiej zabrać).

Dla wszystkich osób, interesujących się zaniedbanymi polskimi cmentarzami na Kresach Wschodnich, polecam cykl „O pamięci w Kamieniu Wyrytej” Urszuli Olbromskiej, od lat ukazujący się z dużą ilością zdjęć na łamach „Lwowskich Spotkań” pod redakcją p. Bożeny Rafalskiej.

Podsumowując, wystosuję apel do przewodniczących polskich organizacji oraz księży z różnych parafii o zachowanie czynnej pamięci o przodkach. Wprost niezbędną jest organizacja na polskich cmentarzach cyklicznych akcji porządkowych, które skupiałyby młodzież i członków poszczególnych organizacji. Przyczyniłyby się one nie tylko do zachowania polskiego dziedzictwa kulturowego na naszych ziemiach, ale byłyby również dobrą lekcją patriotyzmu i posługi chrześcijańskiej.

Stanisław Maldziński

http://www.polskiekresy.info/index.php? ... Itemid=512


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 08 lip 2012, 13:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/07/06 ... -techniki/

Propaganda anglosaska twierdzi, że cała technika, to dzieło Germanów i Celtów - wyjątkowo bezczelne kłamstwa, skoro większość urządzeń technicznych dziś używanych, od telewizji po komputery, ma polski rodowód, a co najmniej poważny polski współudział. Niewielu Polaków ma pojęcie o ogromnym wkładzie Polski w obecny stan nauki i techniki, a wrogowie Polski czynią wszystko, by Polaków w tej niewiedzy utrzymać.

Tłumaczą nam się brakiem pieniędzy - jakoś dla hipermarketów mają pieniądze, że zwalniają je z podatków, a tylko miesiąc podatku dochodowego z jednego tylko hipermarketu starczyłoby zapewne na roczne dofinansowanie setki takich muzeów.

Kopia artykułu:

Niechciane Muzeum Techniki
Posted by Marucha w dniu 2012-07-06 (piątek)

Decydenci uznali, że Warszawa nie potrzebuje muzeum dokumentującego polską myśl techniczną
Działającemu od ponad pół wieku w Warszawie Muzeum Techniki grozi likwidacja, a w najlepszym przypadku… przenosiny na Śląsk. Ten ostatni pomysł to obecnie najpoważniejsza propozycja rozwiązania problemów finansowych placówki. Powielający frazesy o potrzebie rozwoju technologicznego naszego kraju urzędnicy szczebli centralnego i lokalnego odrzucają odpowiedzialność za przyszłość największego muzeum dokumentującego rozwój polskiej myśli technicznej na przestrzeni ostatnich kilkuset lat.
“Jeśli chcesz rozwijać swą wiedzę i poznać wkład Polski w rozwój cywilizacji technicznej świata i Europy, to szybko odwiedź Muzeum Techniki. Dlaczego szybko? Dlaczego tak się stało? Bo państwa polskiego nie stać na finansowanie tego Muzeum, przerzuciło ciężar jego utrzymania na stowarzyszenia naukowo-techniczne sfederowane w Naczelnej Organizacji Technicznej (NOT)” – taki dramatyczny apel widnieje na stronie internetowej http://www.ratujemy-muzeum.pl.
Polską myśl techniczną sami dokumentujcie
Polski Edison, geniusz wynalazczości, Jan Szczepanik (1872-1926)
Muzeum Techniki, należące do NOT, mieści się w Warszawie w Pałacu Kultury i Nauki. Podlega mu 6 oddziałów terenowych, m.in. w Gdańsku, Nowej Słupi i Sielpi k. Końskich i w sumie ponad 11 tys. eksponatów dokumentujących rozwój techniki w Polsce i na świecie. Wśród nich znajduje się egzemplarz niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, której kod polscy matematycy złamali po raz pierwszy jeszcze na początku lat 30. ubiegłego wieku.
Utrzymanie muzeum kosztuje obecnie ok. 5,5 mln zł rocznie. Do ubiegłego roku na ich pokrycie wystarczały fundusze przekazywane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz środki uzyskiwane przez MT głównie ze sprzedaży biletów. Muzeum odwiedza rocznie ok. 150 tys. osób, z czego dużą część stanowią wycieczki szkolne. W ten sposób MT wypełnia funkcję edukacyjną w dziedzinie tak ważnej w dzisiejszej cywilizacji technicznej.
Planetarium
Jednak w ub.r. dramatycznie pogłębiły się problemy MT. Gdy MNiSW dwa razy odrzuciło wnioski muzeum o dofinansowanie, placówka stanęła przed widmem upadłości. Dopiero złożony w marcu br. trzeci wniosek o dofinansowanie został zaakceptowany, ale na sumę 3 mln złotych. Odsunęło to jedynie widmo upadłości, ale przyszłość placówki nadal nie jest jasna. – Środki te jednak mogą być przeznaczone tylko na konkretne zadania. Nie można ich przeznaczyć np. na zapłatę czynszu i tu jest problem, bo brakuje ok. 1 mln zł – wyjaśnia prezes NOT Ewa Mańkiewicz-Cudny.
Dlaczego MNiSW nie chce w pełni nadal finansować MT? “Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach środków budżetu na naukę może finansować tylko te zadania, które dotyczą upowszechniania, promocji i popularyzacji nauki, w tym działalność muzealną i archiwalną jednostek naukowych i podmiotów działających na rzecz nauki” – odpowiada sucho resort w przesłanym nam oświadczeniu.
W dodatku jasno zapowiada, że po zmianach zasad finansowania nauki sprzed 2 lat nie będzie finansować wydatków na utrzymanie muzeum.
“Szklana panienka”, ruchomy model obrazujący budowę i funkcjonowanie organizmu ludzkiego
“Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych Naczelnej Organizacji Technicznej, której jednostką wewnętrzną jest Muzeum Techniki NOT, będąca podmiotem działającym na rzecz nauki, nie ma możliwości prawnych do ubiegania się o dotację na finansowanie przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego działalności statutowej Muzeum, w tym na bieżące utrzymanie zbiorów muzealnych” – zaznacza biuro prasowe resortu.
Tymczasem to właśnie utrzymanie zbiorów, opłaty za czynsz i wynagrodzenia pracowników stanowią znaczną część kosztów funkcjonowania placówki.
Nie chcą Narodowego Muzeum Techniki
Dyrektor Muzeum Techniki inż. Jerzy Jasiuk od dawna powtarza, że rozwiązaniem sytuacji byłoby przekształcenie placówki. Swoje propozycje przedstawił w liście otwartym, będącym jednocześnie apelem o wsparcie: “Postulujemy, aby Muzeum Techniki otrzymało rangę Muzeum Narodowego przede wszystkim z uwagi na zakres jego działalności, która reprezentuje dorobek polskiej myśli technicznej, stanowiącej, jak wiadomo, fundament rozwoju cywilizacji”.
Słynna “Enigma”, rozpracowana przez polskich naukowców.
Pomysł popiera NOT. – Rozmowy na temat zmiany formy organizacyjnej MT, tak aby stało się ono muzeum państwowym, prowadzimy z dwoma resortami – nauki oraz gospodarki – przyznaje prezes Mańkiewicz-Cudny, dodając, że na razie nie ma w tej sprawie konkretnych efektów.
W przesłanym nam stanowisku MNiSW jasno daje jednak do zrozumienia, że jego zdaniem utrzymanie MT to problem NOT, nie resortu. “Federacja powinna wypracować taką formułę działalności i statusu Muzeum, aby możliwe było finansowanie bieżącej działalności Muzeum Techniki NOT, np. przez organ nadzorujący, tzn. starostę powiatu warszawskiego, a w przypadku finansowania działalności poszczególnych oddziałów Muzeum – właściwy dla ich siedziby samorząd lokalny” – twierdzi resort.
Z kolei Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, do którego NOT również zwracał się o pomoc, oferuje Muzeum Techniki jedynie propozycję ubiegania się o finansowanie konkretnych projektów ogłaszanych przez resort.
Ekspozycja “Ciekawa fizyka”
Warszawa nie chce Muzeum Techniki
Finansowanie programów nie pozwala jednak na pokrywanie “twardych wydatków”, a więc np. kosztów konserwacji eksponatów, wynagrodzeń pracowników oraz czynszu za wynajem powierzchni w Pałacu Kultury i Nauki. Miesięcznie z tego tytułu MT musi płacić należącej do miasta spółce pod tą samą nazwą 140 tys. złotych. To właśnie zwłoka z zapłatą czynszu stała się w tym roku jednym z najpoważniejszych problemów finansowych muzeum.
- Dlaczego spółka utworzona przez Miasto Stołeczne Warszawa, pod nazwą Pałac Kultury i Nauki, nie zgodziła się nawet na umorzenie odsetek za zwłokę w opłacie czynszu za wynajmowaną powierzchnię? Zamiast tego nasłała na nas windykatorów – pyta oburzona prezes NOT.
Także zdaniem dyrektora MT postawa władz miasta jasno świadczy o tym, że nie zależy im na dalszym funkcjonowaniu muzeum w Warszawie. – Obecne władze stolicy bardziej troszczą się np. o Muzeum Sztuki Nowoczesnej, dla którego gotowe są nawet zbudować gmach – podkreśla inż. Jerzy Jasiuk.
Fotoplastikon
Prezes NOT dodaje, że o postawie władz miasta świadczy też brak zainteresowania możliwymi rozwiązaniami problemów MT, proponowanymi przez Federację Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych.
- Wspólnie z innymi podmiotami i organizacjami wystosowaliśmy list do wiceprezydenta m.st. Warszawy z prośbą o przekazanie np. terenu po byłych zakładach FSO na urządzenie przynajmniej Muzeum Motoryzacji w stolicy. Do tej pory nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi – podkreśla Ewa Mańkiewicz-Cudny. – Skoro m.st. Warszawie nie zależy na tym, żeby mieć taką instytucję jak Muzeum Techniki, to będziemy musieli przenieść je na Śląsk! – dodaje oburzona.
MT wyjedzie na Śląsk?
To właśnie ze Śląska padła propozycja przyjęcia i finansowania MT. Złożył ją marszałek województwa śląskiego Adam Matusewicz. “Zwracam się do Pana Ministra z propozycją, aby rozważyć możliwość utworzenia Narodowego Muzeum Techniki jako instytucji wspólnej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorządu Województwa Śląskiego w jednym z postindustrialnych obiektów znajdujących się na terenie Województwa Śląskiego” – napisał marszałek na początku czerwca w liście do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Prawdopodobnie MT trafiłoby do jednego z budynków powstającego Muzeum Śląskiego na terenie byłej kopalni Guido w Zabrzu.

Obrazek
Zabytkowe aparaty radiowe


Do tej pory nie było jednak oficjalnego stanowiska MKiDN. W odpowiedzi na nasze pytanie jego służby prasowe przerzuciły jedynie odpowiedzialność za przyszłość muzeum na NOT. “Organizatorem Muzeum Techniki w Warszawie jest Naczelna Organizacja Techniczna. Wszelkie decyzje związane z funkcjonowaniem tego Muzeum leżą w kompetencjach NOT. Zatem ewentualna decyzja o współfinansowaniu Muzeum jest kwestią dwustronnych uzgodnień między NOT i Marszałkiem Województwa Śląskiego” – stwierdziło biuro prasowe ministerstwa.
Stanowisko resortu, a także pozostałych instytucji, do których zwracały się MT oraz NOT, pokazuje, że władze centralne i zarządcy stolicy Polski nie tylko ignorują składane przez samych zainteresowanych propozycje zmian, ale też – wbrew deklaracjom – faktycznie bojkotują prace nad rozwiązaniami zapewniającymi przetrwanie muzeum dokumentującego w końcu historię polskiej techniki i jego rozwój. Zaś realne projekty, uwzględniające także przekształcenie MT w nowoczesną jednostkę muzealną, wymagają zarówno zaangażowania czasu, energii, jak i funduszy właściciela, którym w sytuacji tak ważnych i dużych zasobów powinno być państwo.

Mariusz Bober

http://naszdziennik.pl/mysl/3221,niechc ... hniki.html

Komentarz admina: Warszawa w szczególności, a Polska w ogólności, nie potrzebuje absolutnie żadnych pamiątek, dokumentujących jej historię, naukę, inżynierię, sztukę, literaturę, gospodarkę itd. Polacy mają być narodem bez historii, bez osiągnięć, bez własnej kultury – istniejącym w stanie szczątkowym tylko po to, aby stanowić bezmyślne bydło robocze dla wiadomej rasy panów.
Państwo polskie stać jest na budowanie gigantycznych stadionów, których nie da się potem utrzymać. Stać jest na dofinansowanie międzynarodowego syjonizmu w rozmaitych wojnach daleko poza naszymi granicami. Stać jest na płacenie haraczu totalitarnej Unii Europejskiej. Nie stać na dbałość o własną kulturę.



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niszczenie polskich zabytków
PostNapisane: 16 lip 2012, 08:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Zabytek, ale nie ustawowy

Pozostałości XIX-wiecznych warsztatów Kolei Nadwiślańskiej są właśnie niszczone przez koparki i buldożery - alarmują pasjonaci zabytków warszawskiej Pragi. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków informuje tylko, że obiekt nie został wpisany do rejestru zabytków, ponieważ rzekomo nie spełniał wymogów ustawowych.

Na warszawskiej Pradze trwa cichy dramat niszczenia pozostałości po głównych warsztatach Kolei Nadwiślańskiej umiejscowionych wokół osi ulicy Oliwskiej.

Większość budynków powstała w czasie budowy linii kolejowej Kowel - Warszawa - Mława w latach 1876-1877. Warsztaty zostały rozbudowane przez Niemców w ramach przygotowań do ataku na Związek Sowiecki.

- Ci sami Niemcy, wycofując się z Warszawy, niemal kompletnie zniszczyli ogromny kompleks budynków warsztatów, lokomotywowni itp. Dlatego tym bardziej cenne są pozostałości tego, co przetrwało do dnia dzisiejszego - mówi Artur Soszyński, którego wiedza na ten temat jest imponująca.

Ponieważ teren jest bardzo atrakcyjny pod zabudowę mieszkaniową, budynki są obecnie niszczone, zapewne pomaga w tym ich peryferyjna lokalizacja.

- W ostatnich dniach wyburzona została łaźnia kolejowa na Oliwskiej. Obiekt wybudowano w latach dwudziestych XX wieku, jego cechy stanowiły jednak o wielkim stopniu unikalności. Do budowy użyto modnej w tym czasie szarej cementowej cegły, nie zastosowano jednak obowiązujących w ówczesnej architekturze kolejowej form dworkowych ani nieco późniejszych modernistycznych. Obiekt detalami nawiązywał do wcześniejszych budynków z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku. Drugiego takiego obiektu chyba wówczas nie było - ubolewa Soszyński.

Jak ustalił "Nasz Dziennik", obiekt ma już założoną kartę, ale nie został jeszcze wpisany do rejestru zabytków. - Procedura trwa, dlatego jest pospiesznie likwidowany - uważa Soszyński.

Spieszmy się niszczyć

Aleksandra Derc-Jasińska, rzecznik Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków Urzędu m.st. Warszawy, tłumaczy, że fakt istnienia karty oznacza, iż zabudowa była potencjalnie przeznaczona do wpisania do rejestru zabytków.

Problem w tym, że dopóki to nie nastąpi, obiekt nie jest prawnie chroniony.

- Rozebrany budynek z zespołu dawnych warsztatów Kolei Nadwiślańskiej, ul. Oliwska 18, pochodzący z lat dwudziestych XX w. (informacja według karty ewidencyjnej z 2009 r., w zbiorach BSKZ), nie był wpisany do rejestru zabytków i nie był ujęty w gminnej ewidencji zabytków. W związku z czym Stołeczny Konserwator Zabytków nie ma podstaw prawnych do podejmowania jakichkolwiek kroków w stosunku do właściciela obiektu - informuje dr Karol Guttmejer z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

Derc-Jasińska zaznacza ponadto, że nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2010 r. narzuca na samorząd obowiązek stworzenia gminnej ewidencji zabytków.

- W Warszawie utworzono ją dużo wcześniej, ale jest uzupełniana i ponownie opracowywana. W tej chwili czekamy na jej przyjęcie. Nastąpi to prawdopodobnie w drugiej połowie lipca - oznajmia rzecznik. Jak dodaje, dopiero wtedy obiekt będzie chroniony prawnie jako zabytek. Kartę założył Piotr Brabander, stołeczny konserwator zabytków, a wpisanie do rejestru należy do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

- Gdyby już trwała procedura wpisania, to już byłby chroniony, ale z tego, co się dowiedziałam, wynika, że nic się w tej sprawie nie dzieje - zaznacza Aleksandra Derc-Jasińska.

Z kolei według Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, budynek nie został umieszczony w rejestrze, ponieważ jakoby nie posiada walorów zabytkowych.

- Nie wystarczy, żeby obiekt był stary. Musi też spełniać definicję ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Powinien zatem posiadać wystarczające wartości historyczne, artystyczne i naukowe. A ten obiekt takich walorów nie posiadał - przesądza Agnieszka Żukowska, rzecznik Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Takie postawienie sprawy bulwersuje Artura Soszyńskiego, który jest świadkiem i dokumentalistą niszczenia zabudowy za pomocą koparek i buldożerów.

- Obecnie przystąpiono do kolejnego etapu dewastacji polegającego na "sprzątaniu" tego terenu pod osiedle mieszkaniowe. Ginie dawna stacja Praga, która dała początek kolejarskiemu Bródnu - alarmuje miłośnik i znawca zabytków.

Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... awowy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 19 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /