Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Co nam Polakom zagraża?
PostNapisane: 14 wrz 2018, 10:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Polska chce być prymusem Agendy 2030. Zobacz co przygotowuje rząd!

Polska dobrowolnie zgodziła się na wcześniejsze raportowanie do ONZ o postępach w realizacji wszystkich celów zrównoważonego rozwoju w naszym kraju. Pierwszy przyjęty przez rząd w czerwcu tego roku raport zaprezentowano w lipcu podczas pierwszego przeglądu wdrażania przez Polskę Celów Zrównoważonego Rozwoju określonych w Agendzie 2030 ONZ. Czytając ten raport aż włos się jeży na głowie!

Twórcy Agendy 2030, a za nimi przedstawiciele polskiego rządu, planują między innymi wprowadzenie szeregu podwyżek (według założeń mają ograniczyć ubóstwo), ograniczenie prawa własności (działanie ma przyczynić się do... eliminacji głodu), narzucić Polakom wymianę pieców (początkowo przy partycypacji finansowej państwa, później już bez niej), zakazać poruszania się samochodami spalinowymi po centrach miast, zaprowadzić politpoprawną indoktrynację na modłę ONZ i zaprzęgnąć całe społeczności do działalności na rzecz Agendy 2030, wdrożyć dość tajemniczo brzmiące „zwiększenie opieki instytucjonalnej nad dziećmi”, ograniczyć możliwości zatrudniania ludzi na umowy inne niż pełnoetatowe (sic!), czy jeszcze podwyższyć opłaty parkingowe! Nie brakuje też oczywiście zapewnień realizacji celów dotyczących „zmian klimatycznych”.

Polski rząd ochoczo przystąpił do realizacji tych postanowień, choć uczciwie trzeba przyznać, że w planach przygotowanych przez ekipę Mateusza Morawieckiego nie znalazła się realizacja najgorszych założeń Agendy 2030 – tj. zrównoważonej reprodukcji oraz zdrowia seksualnego, co w praktyce oznacza dostęp do aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej. Ale sam fakt braku zainteresowania posłów PiS obywatelskim projektem zakazujacym w Polsce aborcji eugenicznej może sugerować, że wynika to właśnie z troski o relacje z ONZ. W polskim raporcie nie ma też mowy o innym założeniu Agendy 2030 – przymusowej edukacji seksualnej, ale to może wyjaśniać, dlaczego powołujący się na chrześcijańskie wartości rząd wciąż nie chce wypowiedzieć genderowej konwencji Rady Europy, zwanej „konwencją antyprzemocową”.

Co ciekawe, Polska chce być w realizacji Agendy 2030 prymusem. Za priorytetowy program Agendę 2030 uznała też UE, kraje latynoskie, w tym Brazylia, Meksyk i Argentyna (swoją drogą przeżywające poważne kryzysy) oraz niektóre kraje azjatyckie np. Indie i Chiny. Zaś z jego realizacją nie spieszy się zbytnio na przykład Kanada, zaś na szarym końcu są Australia, Japonia, Rosja i USA. Prezydent Donald Trump wstrzymał wręcz finansowanie tzw. Zielonego Funduszu Klimatycznego i zapowiedział – gdy to będzie możliwe – formalne wycofanie USA z porozumienia paryskiego, zawartego jeszcze za czasów Baracka Obamy w 2015 roku.

Rząd PiS zgodził się na tzw. narodowe przeglądy z wykonywania Agendy 2030, czyli dobrowolne i oparte na wytycznych określonych w raporcie Sekretarza Generalnego ONZ. Monitorowaniem i przeglądem wdrażania Agendy 2030 na poziomie ONZ zajmuje się Forum Polityczne Wysokiego Szczebla (High Level Political Forum – HLPF), które co roku zbiera się pod auspicjami Economic and Social Council (ECOSOC) oraz raz na cztery lata pod auspicjami Zgromadzenia Ogólnego.

Pierwszy przegląd wybranych krajów odbył się na posiedzeniu HLPF w 2016 roku. Jako pierwsze swój raport z wdrażania Agendy 2030 zaprezentowały: Chiny, Kolumbia, Egipt, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Gruzja, Madagaskar, Meksyk, Czarnogóra, Maroko, Norwegia, Filipiny, Republika Koreańska, Samoa, Sierra Leone, Szwajcaria, Togo, Turcja, Uganda i Wenezuela. Podczas przeglądu w 2017 roku raport z wdrażania Agendy 2030 przedstawiły 43 kraje, w tym 10 krajów z UE.

Pierwszy raport z realizacji przez Polskę celów zrównoważonego rozwoju zamieszczono także na stronie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

Morawiecki: rząd zdeterminowany, by wdrożyć wszystkie cele Agendy 2030
Jak podkreślił już we wstępie dokumentu premier Mateusz Morawiecki „Realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju w Polsce Raport 2018” jest „pierwszym raportem na temat realizacji celów Agendy 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju przygotowanym przez Polskę”. I dalej: „Prezentujemy w nim nasze priorytety i działania na rzecz realizacji wszystkich 17 celów zrównoważonego rozwoju. Przyjęcie Agendy 2030 we wrześniu 2015 roku zbiegło się w Polsce w czasie z pracami nad średniookresową strategią rozwoju kraju – Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz jej wdrażaniem. Nowy model rozwoju dla Polski nakreślony w Strategii jest zbieżny z Celami Agendy 2030”.

Premier zwraca uwagę, że „ambitna wizja świata wolnego od ubóstwa, gdzie każdy człowiek może korzystać i korzysta z rozwoju społeczno-gospodarczego, zawarta w Agendzie 2030, jest też naszą wizją i naszym celem. Polska jest zdeterminowana do realizacji Agendy 2030 i osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju”. Szef polskiego rządu utopijną wizję świata wolnego od ubóstwa, znaną z wizji komunistycznych ideologów , nazywa „ambitną”, wyrażając nadzieję, że uda się nie tylko wdrożyć, ale nawet przyspieszyć realizację Agendy 2030 w Polsce i na świecie.

Polska aktywnie zaangażowana na forum ONZ w sprawie Agendy 2030 i polityki klimatycznej
Podczas Specjalnego Szczytu NZ, w ramach którego przyjęto Agendę 2030, „Polskę reprezentował prezydent RP, Pan Andrzej Duda, dając wyraz najwyższego politycznego poparcia w Polsce dla wypracowanych celów”. Zaś „zgłoszenie się Polski do zaprezentowania swojego dobrowolnego przeglądu realizacji Agendy 2030 na poziomie krajowym już w trzecim roku jej obowiązywania stanowi wyraz aktywnego zaangażowania się strony polskiej w ten ważny proces coraz szerzej obejmujący całą problematykę rozwojową Narodów Zjednoczonych”.

Premier Morawiecki zaś, w swym raportcie powołał się nawet na słowa Jana Pawła II: „Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro” dla uzasadnienia „potrzeby natychmiastowych działań i pełnego zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron w ten wielki proces zmian w kierunku zrównoważonego rozwoju”. Podkreślił także zaangażowanie Polski w globalną politykę klimatyczną, by „zwiększyć ambicje i przyspieszyć działania” w tej kwestii.

W raporcie wskazano na priorytety realizacji celów Agendy 2030 (SDGs), a „kluczowym dokumentem, poprzez który w Polsce następuje implementacja Agendy 2030 i jej celów zrównoważonego rozwoju jest Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR)”.

Utrudnienia dla obywateli, wyższe podatki i nowe opłaty mają służyć poprawie „jakości życia” wszystkich
Morawiecki wielokrotnie zastrzegał, że wszelkie działania regulacyjne podejmowane przez rząd mają służyć poprawie „jakości życia” wszystkich obywateli, jak stanowi Agenda 2030: „nikogo nie pomijając”. Ma to nastąpić między innymi poprzez „ograniczenie wykluczenia społecznego, ubóstwa, wszelkiego rodzaju nierówności społecznych”. Program ma budować „spójność społeczną”. Morawiecki zastrzega, że w sferze gospodarczej priorytetem dla Polski jest budowa silnego, nowoczesnego przemysłu oraz wsparcie przedsiębiorczości i w tym wymiarze kluczowe są inwestycje w innowacje, rozwój nowoczesnych technologii i produktów o wysokiej wartości dodanej, rozwój technologii informacyjnych i pełne skorzystanie z rewolucji cyfrowej oraz tworzenie marek polskich za granicą. W wymiarze środowiskowym Polska dąży zaś do poprawy stanu środowiska oraz zrównoważonego gospodarowania zasobami i odpadami.

Dla uszu przeciętnego odbiorcy zapewnienia te brzmią bardzo pięknie. To jednak pozory. Po bliższym przyjrzeniu się planom realizacji tych celów można odczytać ich pełny sens. I tak na przykład ograniczanie ubóstwa ma odbywać się poprzez zabieranie pieniędzy tym, którym się powiodło, a spójność społeczna może spowodować ograniczenie prawa własności – np. gruntów. Ale o tym promotorzy zrównoważonego rozwoju wolą nie mówić. Podobnie jak o kosztach „budowy komunizmu” woleli nie opowiadać ci, którzy uwierzyli w tamtą utopię.

Rząd powołał specjalny Zespół ds. spójności SOR z Agendą 2030, którego zadaniem było przygotowanie Polski do przeglądu. W skład Zespołu wchodzą przedstawiciele ministerstw, organizacji społecznych, partnerów społeczno-gospodarczych, organizacji pozarządowych, statystyki publicznej, społeczeństwa obywatelskiego, środowisk akademickich i młodzieżowych. Dla każdego z SDGs zostali wyznaczeni koordynatorzy ministerialni, a opisy poszczególnych działań i przykłady dobrych praktyk opracowano we współpracy z partnerami zewnętrznymi.

Agenda jest wdrażana na poziomie globalnym, regionalnym i krajowym oaz lokalnym. Koordynacją wdrażania Agendy 2030 na poziomie krajowym zajmuje się Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT).

Koordynacją na szczeblu zagranicznym zajmuje się MSZ. Kierunki działań określone zostały w Wieloletnim Programie Współpracy Rozwojowej na lata 2016-2020.

Cele Agendy 2030 i ich realizacja w Polsce
Poniżej prezentujemy wszystkie cele Agendy 2030 oraz przygotowany przez polski rząd skrócony raport z dążenia do ich realizacji. Zwracamy uwagę, że wiele z tych założeń brzmi bardzo szlachetnie – trudno bowiem postponować chęć poszerzenia dostępu do wody. Pozwalamy sobie jednak zauważyć zagrożenia, które niesie próba odgórnej budowy nowego świata.

Cel 1 Agendy 2030, czyli zwalczanie ubóstwa, polski rząd realizuje przez program 500 Plus, 300 Plus, Mieszkanie Plus, Opieka 75 Plus, Wieloletni Senior Plus (chodzi o aktywizowanie ludzi starszych, program Dostępność Plus (ułatwienia dla osób niepełnosprawnych) itp.

Cel 2 Agendy dotyczący eliminacji głodu, lepszego odżywiania itp. rząd zamierza zrealizować poprzez wprowadzenie szeregu podwyżek, w tym m.in. cen cukru, by walczyć z otyłością i poprzez programy edukacyjne, reklamy zachęcające do zdrowego stylu życia. W planie są inwestycje w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, drogi na wsiach, tworzenie zbiorników retencyjnych, inwestycje w szerokopasmowy internet na wsi, ale zapowiedziano również liczne nowe regulacje dotyczące ziemi i gospodarowania gruntami rolnymi, ograniczającymi prawo dysponowania własnością.

Jeśli chodzi o cel 3 dotyczący zdrowia i jakości życia, rząd chce poprawić jakość usług zdrowotnych poprzez rozwijanie tele-medycyny (wirtualne porady, e-recepty itp.). W przypadku tego celu kluczowe są projekty dotyczące walki z zanieczyszczeniami, zwłaszcza z tzw. niską emisją poprzez zamykanie centrów miast dla samochodów spalinowych i wprowadzenie wysokich opłat za wjazd do nich, zmuszanie do termomodernizacji, wymiany pieców itp. Początkowo rząd będzie dopłacał do wybranych projektów. Później obywatele nie będą mieli wyjścia i będą musieli przymusowo wyasygnować większość niezbędnych środków na przeróbkę instalacji i montaż nowych pieców itd.

Cel ten realizuje się także poprzez system obowiązkowych szczepień, podniesienie akcyzy na alkohol, papierosy, cukier itp. W raporcie, podkreślmy raz jeszcze, nie wspomniano o jednym z kluczowych zadań dotyczących Agendy 2030 w punkcie „Zdrowie”, czyli upowszechnienia dostępu do nowoczesnych metod antykoncepcji, aborcji i sterylizacji.

Cel 4, dotyczący edukacji przez całe życie, przewiduje indoktrynację nie tylko dzieci i młodzieży, ale całego społeczeństwa na potrzeby Agendy 2030, choć próbuje się to przykryć poprzez pomniejsze cele, takie jak aktywizacja całego społeczeństwa do wolontariatu. Ale uwaga, do wolontariatu na rzecz realizacji założeń Agendy!

Tu również warto dodać, że na razie w polskim raporcie nie wspomina się nic o permisywnej edukacji seksualnej i gender, co także jest wymogiem i wyznacznikiem edukacji wysokiej jakości. Docelowo każde państwo zaangażowane w realizację Agendy 2030 musi zrealizować ten wymóg. Co wydarzy się więc, gdy PiS, realizujący dziś Agendę na tak wielu polach, straci kiedyś władzę? Cóż, postępowi politycy będa mieli przygotowany idealny grunt do potwierdzenia tych kilku pozostałych założeń Agendy.

Cel 5, dotyczący równości płci, rząd planuje osiągnąć między innymi poprzez zachęcanie ojców do brania urlopów tacierzyńskich i walkę z przemocą w rodzinie, wzmacnianie agend państwowych, a także zachęcanie kobiet, które urodzą dzieci do szybkiego powrotu na rynek pracy. Ale w raporcie jest również mowa o tajemniczmym zwiększeniu opieki instytucjonalnej nad dziećmi! Co może to oznaczać, i jak wpływnie na prawo rodziców do wychowywania dzieci – jeszcze nie wiadomo.

Jest też kilka celów nie budzących większych emocji, jak dotyczący wody cel 6 – rząd ma go jednak realizować w kontrowersyjny sposób: poprzez wyższe opłaty środowiskowe oraz (nie problematyczną) budowę nowych zbiorników retencyjnych – czy cel 7, dotyczący energii. Rząd chce szeroko dotować rozwoju elektromobilności (tu pojawia się jednak obawa o zmuszanie przedsiębiorców i dostawców usług komunalnych, samorządów do zakupu odpowiedniej liczby pojazdów elektrycznych – np. 30 proc. autobusów, 10 proc. śmieciarek).

Cel 8, czyli promocja pełnego zatrudnienia, niczym w komunizmie. Państwo ma tu stać się państwem całkowicie opiekunczym (ale swą „troskliwą opieką” ma otoczyć firmy), wymuszając inkluzywność gospodarki i godną pracę dla wszystkich, co zamierza się osiągnąć przez stałe podnoszenie płacy minimalnej, aktywację kobiet, osób po 50 roku życia, wspieranie małego biznesu i daleko idące zmiany w kodeksie pracy dotyczących zwłaszcza czasu pracy. Rząd bardzo dużą wagę przywiązuje do ułatwienia dostępu do pracy dla cudzoziemców i zachęcania ich do osiedlania się w Polsce.

Warto pamietać również, że Polska ratyfikowała szereg umów międzynarodowych, zakazujących dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, w tym „orientacji seksualnej”. Polski rząd „dobrej zmiany” przyjął 29 maja 2017 roku „Krajowy Plan na rzecz wdrażania Wytycznych ONZ dotyczących biznesu i praw człowieka na lata 2017-2020”. Wytyczne faworyzują w dostępie do dotacji i pożyczek przedsiębiorstwa, które realizują projekty na rzecz Agendy 2030 i nie „dyskryminują” homoseksualistów.

Cel 9, czyli innowacyjny przemysł i infrastruktura, to przede wszystkim dalsze wspieranie firm IT. Cel 10 zaś zakłada zmniejszenie nierówności w kraju i za granicą. Tutaj państwo ma stać się opiekuńcze względem obywatela (za pieniądze innych obywateli rzecz jasna). Cel ten obejmuje programy z zakresu taniego mieszkalnictwa i walki z wykluczeniem na wsiach i w małych miastach poprzez Program wspierania regionów. Brzmi podobnie do założeń wszystkich rządów PRL, nieprawdaż? Ponadto zakłada się też zachęcanie osób starszych do pozostawania na rynku jak najdłużej, dostępu do internetu, i przede wszystkim rozwój polityki imigracyjnej (ściąganie imigrantów do pracy) pod kątem zapotrzebowania lokalnych przedsiębiorców, co jest już realizowane w przyspieszonym tempie, mimo oporu społecznego.

Cel 11, czyli zrównoważone miasta i społeczności, stanowi priorytet rządu. Realizowany on jest przez programy poprawy jakości powietrza, elektromobilność, upowszechnienie transportu publicznego (zamiast samochodów osobowych), tworzenie krajowej sieci współpracy miast, zagęszczanie miast, smart city – czyli zintegrowane zarzadzanie infrastrukturą miejską i powierzenie jej firmom technologicznym (powolne wywłaszczanie), Program Czyste Powietrze, który ma być szybko realizowany poprzez zakaz wjazdu do centrów miast pojazdów spalinowych, wyższe opłaty parkingowe, rozszerzanie stref płatnego parkowania i tworzenie nowych śródmiejskich stref parkowania w miastach powyżej 100 tys. osób, ustalenie nowych rygorystycznych norm dotyczących jakości paliw stałych, ocieplanie domów, wymiana kotłów itp.

W nowym ,wspaniałym świecie nie może zabraknąć przecież nowych, wspaniałych miast.

Cel 12, czyli zrównoważona konsumpcja i produkcja, to realizacja kolejnych programów zmuszających ludzi do segregacji śmieci, podnoszenie opłat za śmierci, itd.

Co ciekawe, mówi się też o stworzeniu gospodarki o obiegu zamkniętym (w której można produkować towary gorszej jakości, poluzowanie wymogów sanitarnych i zdrowotnych, wymogi dotyczące recyklingu), i gospodarce współdzielenia (gdzie nie trzeba posiadać rzeczy na własność, to tzw. uberyzacja gospodarki). Rząd planuje też zakup „inteligentnych usług” i „innowacyjnych produktów” od zagranicznych koncernów, rozszerzanie nowej etyki biznesu (społeczna odpowiedzialność biznesu), promowanie innej diety np. zamiast wołowiny – ryby, co też czynią dotowane przez rząd organizacje ekologiczne np. WWF (program szkoleń „Jaka ryba na obiad?”). Finansowanie kampanii ekologicznych organizacji dotyczących różnorodności biologicznej, program Natura 2000, który ogranicza prawo dysponowania własnością pod pretekstem ochrony np. siedlisk niektórych rzadkich gatunków komarów (sic!) itp.

Cel 13, czyli podjęcie pilnych działań przeciwko „zmianom klimatycznym”, obejmuje wspieranie niskoemisyjnej gospodarki, gospodarki o obiegu zamkniętym, kampanie edukacyjne itp.

Cel 14, czyli ochrona mórz i oceanów to programy dotyczące rozwoju polskich portów, a cel 15, odnoszący się do życia na lądzie, to działania ukierunkowane na audyty krajobrazowe. Cel 16 to budowa pokoju, sprawiedliwości i inkluzyjnych instytucji – czyli działania mające skłonić społeczeństwo do angażowania się na rzecz realizacji Agendy 2030. Wszystko to ukryte jest pod hasłami m.in. informatyzacji sądownictwa, dalszego uszczelniania podatków, zaangażowania na rzecz wzmacniania prawa międzynarodowego, tworzenia centrów mediacji i arbitrażu, nowych instytucji zarządzających rozwojem w duchu Agendy 2030 itp.

Cel 17, czyli partnerstwo na rzecz celów zrównoważonego rozwoju, to przede wszystkim zwiększona pomoc zagraniczna Polski dla innych krajów za pośrednictwem organizacji pozarządowych i budowanie koalicji na rzecz szybkiej realizacji Agendy 2030.

Wszystkie 17 celów i 169 zdań mają zostać osiągnięte do 2030 roku.

Źródło: mpit.gov.pl / qz.com / herritage.org
Agnieszka Stelmach

https://www.pch24.pl/polska-chce-byc-pr ... 821,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co nam Polakom zagraża?
PostNapisane: 25 paź 2018, 15:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Szkoła ma uczyć i wychowywać, a nie deprawować.

Twoje dziecko nie musi uczestniczyć w „Tęczowym Piątku”. Masz prawo do sprzeciwu!

Obrazek

Rodzice mają prawo decydować o wychowaniu swoich dzieci, a szkoły pod żadnym pozorem nie mogą prowadzić na swoim terenie żadnych form indoktrynacji – przypominają eksperci. Dotyczy to nie tylko wszelkiego rodzaju zajęć, ale i samego wystroju szkoły. Zatem „Tęczowy Piątek” wcale nie musi się odbyć.

Jak zauważył Paweł Kwaśniak, prezes Centrum Życia i Rodziny, mamy do czynienia ze wzmożoną aktywnością środowisk homoseksualnych. To jest widoczne m.in. na ulicach polskich miast, gdzie obserwujemy różnego rodzaju marsze, parady równości – nierzadko organizowane po raz pierwszy. Widać zatem, że środowiska LGBT próbują przejąć inicjatywę i narrację w przestrzeni publicznej oraz medialnej. Tym razem dokonuje się marsz przez szkołę, a jego przejawem jest „Tęczowy Piątek”, do którego w tym roku chciało przystąpić aż 211 polskich szkół.

Marsz przez instytucje – różnych państw oraz organizacji międzynarodowych – trwa od końca lat 60 i niestety jest on skuteczny. – Uderzenie w szkołę jest elementem budowy nowego społeczeństwa i ma utrwalać rewolucyjne zmiany w najmłodszym pokoleniu, które poniesie je w przyszłość. Nie należy się zatem dziwić, że to właśnie edukacja staje się celem środowisk genderowych, homoseksualnych, lewicowych, hołdujących permisywnemu wychowaniu. „Tęczowy Piątek” jest tylko kolejną odsłoną tego działania – ocenił Kwaśniak.

Jak przypomniał, dzieci i młodzież indoktrynowane są na różne sposoby, czego dowodem jest choćby sytuacja w ZHP. Niestety organizacje, które powinny nieść przekaz oparty na dziedzictwie chrześcijańskim, stają się nośnikiem idei rewolucyjnych. Stąd też powstała akcja „Tęczowe ZHP”, wyrażająca sprzeciw wobec homopropagandy w harcerstwie, które – co warto zauważyć – często działa też w otoczeniu szkół.

Jak zauważył Paweł Kwaśniak, w „Tęczowy Piątek” włączyć chce się 211 szkół. Tymczasem w ramach akcji CŻiR „Szkoła Przyjazna Rodzinie” zaangażowało się już około tysiąca szkół, które zobowiązały się, że nie będą wpuszczać na swój teren organizacji, które podważają wartość małżeństwa, rodziny i wychowania w duchu cywilizacji łacińskiej. - My w kontekście „Tęczowego Piątku” zachęcamy nauczycieli, dyrektorów, szkół, rodziców do odważnej obrony dzieci i młodzieży przed homoseksualną propagandą. Namawiamy do włączania szkół, przedszkoli do naszego programu i stawiania tamy tym niebezpiecznym działaniom środowisk homoseksualnych. Musi być nas jak najwięcej, by ta druga strona zobaczyła, że ich działania nie spotykają się z pozytywnym odzewem – dodał Paweł Kwaśniak.

Jak podkreślił, przede wszystkim rodzice nie powinni pozostawiać w szkołach dzieci bez świadomości tego, co się w nich dzieje. Ponadto, projekt „Szkoła Przyjazna Rodzinie” podsuwa gotowe i dobre rozwiązania - to m.in. projekty edukacyjne, które w sposób afirmatywny uczą o wartości życia, rodziny, małżeństwa, mówią o przygotowaniu młodych ludzi do odpowiedzialnego przyjęcia roli rodzica i małżonka. Zatem warto z nich korzystać, zamiast poddawać się propagandzie ruchów LGBT.

Z kolei Rafał Dorosiński, ekspert Instytutu Ordo Iuris, zauważył, że brakuje informacji czy na zgłoszenie przez dyrektorów do akcji „Tęczowy Piątek” szkoły, zgodę wyraziły Rady Rodziców. A taka zgoda w przypadku tego rodzaju zajęć jest wymagana. - Pierwszą rzeczą jaką powinni zainteresować się rodzice jest sprawdzenie czy Rada Rodziców wyraziła zgodę na organizację takiego wydarzenia na terenie szkoły. Nawet gdyby się zdarzyło, że taka zgoda była, to w dalszym ciągu rodzice dziecka mają prawo decydować o tym, czy dziecko weźmie udział w jakiejkolwiek formie zajęć wychowawczo-dydaktycznych na terenie szkoły – powiedział.

Zatem rodzice sprzeciwiający się homopropagandzie mogą złożyć w szkole przygotowane przez Ordo Iuris oświadczenie rodzicielskie wychowawcze, w którym wyraźnie wskazują, że nie wyrażają zgody na tego rodzaju zajęcia. To pierwszy krok. Coraz częściej bywa jednak tak, że tego rodzaju inicjatywy są wprowadzane do szkół w formie np. zajęć antydyskryminacyjnych i czyni się to rzekomo w ramach zajęć obowiązkowych tłumacząc, że należą one do podstawy programowej (vide Gdańsk). Tymczasem takie założenie jest pozbawione podstawy prawnej.
- Nawet ta błędna argumentacja nie przekreśla prawa rodziców do tego, by dziecko w takich zajęciach nie uczestniczyło. Tematyka seksualności, płciowości, małżeństwa wchodzi w zakres pojęcia „wychowania”, a tu pierwszeństwo mają rodzice. To oni wychowują dzieci, to oni decydują o jego kształcie, a szkoła pełni tu tylko rolę wspomagającą – dodał Dorosiński.

Trzeba też pamiętać, że mowa tu nie tylko o zajęciach szkolnych, ale i o wystroju szkoły na „Tęczowy Piątek”. Szkoła bowiem w żadnym elemencie nie może narażać dzieci na treści sprzeczne z wartościami wyznawanymi przez rodziców. Zatem nie chodzi tu tylko o zajęcia obowiązkowe, dodatkowe, ale też o organizowane wystawy, konkursy czy wystrój szkoły. Istotny zatem jest sam fakt indoktrynowania dzieci, a sposób jest tu sprawą drugorzędną. W przypadku sprzeciwu wobec akcji takich jak „Tęczowy Piątek” wszystkie argumenty są po stronie rodziców. Nie należy zatem się obawiać i trzeba reagować. W przypadku konfliktu, problemów, zawsze można zwrócić do Instytutu Ordo Iuris z prośbą o pomoc - choćby w ramach akcji „Chrońmy nasze dzieci”.

Jak zauważył Arkadiusz Stelmach, wiceprezes Instytutu im. Ks. Piotra Skargi, „Tęczowy Piątek” jest jednym z wielu zdarzeń, które przypominają nam o większym problemie – trwającej od kilkudziesięciu lat rewolucji seksualnej, sięgającej swoimi korzeniami do teorii Marksa, Freuda, Reicha, Marcuse oraz tzw. szkoły frankfurckiej. - Rewolucja seksualna jest wymierzona przeciwko człowiekowi, przeciwko prawdzie o człowieku. Ona relatywizuje tę prawdę, a jednym z elementów jej działania jest właśnie ideologia LGBT i koncept płci kulturowej (gender) – wskazał.

W szkołach dzieje się to pod osłoną działań „antydyskryminacyjnych”. - Stałą taktyką rewolucji jest to, że złe rzeczy muszą mieć pozory dobra. Szatan lubi jawić się jako anioł światłości. I z tym mamy tu do czynienia. Słyszymy zatem o „antydyskrymiancji”, „tolerancji”, a równocześnie spotykamy się z całkowitym brakiem tolerancji w stronę katolicką – powiedział Arkadiusz Stelmach. Jak zauważył, mamy tu do czynienia z próbą deprawacji dzieci, a wszystko to dzieje się stulecie niepodległości.

Można być pewnym, że „Tęczowy Piątek”, nie jest ostatnią próbą przemycenia do szkół ideologicznych treści. Działalność seksedukatorów została nieco utrudniona, stąd środowiska wspierające ruchy LGBT szukać będą innych dróg dojścia do młodych ludzi. Szczególnie, że jest ku temu okazja, bo w wielu miastach Polski doszło do zmian we władzach samorządowych i znaleźli się w nich ludzie, którzy opowiadają się za wprowadzeniem do szkół edukacji seksualnej i chcą sprawić, by miasta były „przyjazne LGBT”. Trzeba zachować czujność.

Marcin Austyn

https://www.pch24.pl/twoje-dziecko-nie- ... 694,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co nam Polakom zagraża?
PostNapisane: 28 paź 2018, 20:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Wynaradawiać można, ale tylko Polaków.

Posted by Marucha w dniu 2018-10-27 (sobota)

Jeśli rozdziobią nas kruki i wrony, to tylko dlatego, że jako naród popełnimy w końcu skuteczne samobójstwo.

Obrazek

Pewne sprawy są od nas niezależne (położenie geograficzne), inne otrzymaliśmy w spadku po poprzednikach, jeszcze inne to skutek wcześniejszych rządów (np. majątek narodowy doszczętnie rozkradziony przez ekipę towarzysza Balcerowicza, realizującego porozumienie Jaruzelski-Rockefeller z 1985) czy zadłużenie zagraniczne, kosztujące nas 82mln zł odsetek dziennie.

Każde z wymienionych ad hoc zagadnień wymagałoby głębokiego namysłu i poważnej debaty narodowej (nie mylić z wzajemnym przekrzykiwaniem się idiotów w programie telewizyjnym prowadzonym przez agenta WSI czy innego folksdojcza).

Ale poza nimi jest szereg spraw, w których te czy inne władze polskojęzyczne mają pełną autonomię. Jest też powiedzmy szara strefa, w której rzekomo nic się „nida” zrobić, a tymczasem przykład premiera czterokrotnie mniejszego kraju czyli Wiktora Orbana pokazuje, że się jak najbardziej da: można wywalić na zbite pejsy antynarodowe fundacje Sorosa, można wyrzucić genderowski zabobon z uczelni państwowych (u nas za to są granty od Gowina na genderowe projekty, jest „tęczowy piątek” i pani minister edukacji zupełnie niepotrzebnie udająca durnia) , można skutecznie dbać o oświatę odciętych od macierzy rodaków, można skutecznie dbac o honor i dobre imię własnego kraju – no ale to wszystko można na małych Wegrzech, a w Polsce się „nida”.

Prezydent na Wegrzech nie plecie jak Piekarski na mękach o jakiejś „rzeczpospolitej przyjaciół”, o „polin”, celem wegierskiego MSZ-u nie jest dobrostan Ukrainy kosztem własnego kraju, a politycy zamiast na koszernych kolacyjkach u jakiegoś hochsztaplera z plackiem na głowie, popijają szampana z Putinem, a mimo wszystko niebo nie zamierza się obalić ani potłuc skowronki.

Tam w ramach dekomunizacji pozbyto się ludzi z komunistycznym rodowodem z najwyższych stanowisk państwowych, u nas w ramach dekomunizacji … rozebrano pomnik wdzięczności Armii Radzieckiej.

Orban w ślad za obietnicą „nie będziemy kolonią!” skończył z przywilejami dla międzynarodowych koncernów, a wręcz obłożył je specjalnymi podatkami, a w Polin nawet biedny JP Morgan dostał 20 mln zł dotacji.

Na Wegrzech premier mówi o Koronie Świętego Stefana, a w skarlałej duchowo Polsce nawet historyczny plakat z przedwojennymi granicami zdzierany jest z tablicy po interwencji tego czy innego banderowca, podczas gdy w tym samym czasie na frontonie polskiej szkoły we Lwowie wisi popiersie zwyrodniałego zbrodniarza i kata Polaków.

A przyczyna tego wszystkiego wydaje mi się jest następująca:

Pomijam folksdojczów z PO na szwabskim jurgielcie, bo to wiadomo (por. wizyta Schetyny w Berlinie, bynajmniej nie po nowe zęby).

Ostatnio dzięki wykładom dostępnym m.in. na kanale YT „Centrum Edukacyjne Powśle” zapoznałem się z przerażającą prawdą o przedwojennej sanacji po zamachu stanu w 1926. PiS bardzo trafnie określany jest jako grupa rekonstrukcji historycznej sanacji, nie tylko ze względu na fascynację jedną z najgorszych tradycji politycznych i gospodarczych międzywojnia, ale również na fakt, iż w teorii i praktyce „partii interesów syjonistycznych” naród polski i polskość są tylko i wyłącznie środkiem, a nigdy celem.

Z tego też względu rodowici Polacy na Litwie, Białorusi i Ukrainie są dla władzy warszawsko-belwederskiej tylko i wyłącznie przeszkodą w realizacji prometejsko-giedroyciowskich fantazmatów, podczas gdy Wegrzy oderwani od swojej macierzy przez traktat rozbiorowy w Trianon są dla władz w Budapeszcie celem.

PS
Najsmutniejszym elementem antypolskiej układanki jest wyparcie się Boga, Honoru i Ojczyzny przez część katolickich hierarchów w Polsce.

Poniższe przykłady mogą być co prawda wynikiem zwykłej głupoty i niefrasobliwości, ale głowy bym nie dał.

* * *

Wierni Polacy nierzadko mają pretensje do księży przybyłych z Polski za wprowadzenie, ich zdaniem na siłę, języka białoruskiego do liturgii. Byłem świadkiem, jak młoda mama prowadząca swoją córeczkę na lekcję religii mówiła po takiej lekcji do katechizującej zakonnicy: „Dlaczego siostra mówi z naszymi dziećmi po rosyjsku, a nie po polsku? Przecież praktycznie wszystkie dzieci w grupie są Polakami?”. Na koniec dodała: „Jestem Polką i chcę, żeby moje dziecko rozmawiało z Bogiem w języku ojczystym”.

Właśnie. Rola Kościoła w ochronie polskości, a szczególnie języka polskiego na Wschodzie, to sprawa istotna. Nie tylko na Białorusi. Kościół przez wieki bronił języka narodowego. A w tym przypadku wprowadza do liturgii języki obce. To niedobry znak. Powoduje złe nastroje u Polaków i zatraca siłę i wiarygodność. Kościół winien dokładnie przeanalizować swoje stanowisko.

No i na koniec szkoła. „Ziemia Lidzka” dawno już pisała:

Polacy na Białorusi powinni wiedzieć, że są oni cząstką polskiego narodu. Polskość nie kończy się na słupkach granicznych. Nie zgadzam się z propozycją Związku Polaków na Białorusi, zgodnie z którą przedmioty ścisłe w przyszłej polskiej szkole będą wykładane w języku białoruskim. Nic dobrego to nie da […]. Polacy mają teraz pierwszą i ostatnią szansę, na odrodzenie naszej polskiej szkoły, w której nasze dzieci polskie nie tylko nauczą się czytać i pisać po polsku, lecz również myśleć i żyć po polsku.

Nic dodać, nic ująć. Jeśli chcemy zachować polskość jako wartość nadrzędną poza podziałami politycznymi, język polski winien w szkole i w Kościele brzmieć tak samo jak przez wieki.

Stanisław Srokowski, warszawskagazeta.pl
https://warszawskagazeta.pl/felietony/j ... -bialorusi

* * *

„Diecezja warszawsko-praska sabotuje proces asymilacji ukraińskich imigrantów”.

Za zgodą ordynariusza Diecezji Warszawsko-Praskiej Ukraińcom-grekokatolikom udostępniane są kościoły i kaplice na Msze św. po ukraińsku. W placówkach edukacyjnych ukraińskie dzieci są kierowane na lekcje religii w tym języku, mimo iż do tej pory uczyły się w języku polskim. Jednocześnie na Ukrainie od lat konsekwentnie realizowany jest proces ukrainizacji polskich wiernych, a rzymskokatolickie świątynie są bezprawnie odbierane.

(…)

Dzieci, które do tej pory chodziły w szkole czy w przedszkolu na religię po polsku są „wyrywane” z tych zajęć i trafiają na lekcje religii w języku ukraińskim. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w podwarszawskich Ząbkach. Według naszych informacji, dzieci które dotąd dobrze asymilowały się z Polakami, teraz są wtórnie ukrainizowane.

[dzieje się to w tym samym czasie, kiedy nie tylko na Ukrainie, ale i w Polsce ukraińska cerkiew grecko-katolicka jest nie tylko narzędziem, ale i entuzjastycznym rozsadnikiem banderowskiej ideologii, zaś ich kandydatem na ołtarze jest hitlerowski kolaborant i wymownie milczący świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, renegat Andrzej Szeptycki].

Za https://kresy.pl/wydarzenia/diecezja-wa ... imigrantow

https://marucha.wordpress.com/2018/10/2 ... o-polakow/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co nam Polakom zagraża?
PostNapisane: 30 lis 2018, 21:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Jesteśmy największą ofiarą „drenażu mózgów”

Europejski raport na temat „drenażu mózgów” jednoznaczni wskazuje na nasz kraj, jako na najbardziej poszkodowany przez emigrację młodych ludzi poszukujących lepszych perspektyw na przyszłość. W minionym roku poza Polską mieszkało więc blisko 580 tysięcy osób po studiach, co jest najwyższym odsetkiem wśród państw Unii Europejskiej, a ich miejscem docelowym stały się państwa zachodnie mogące pochwalić się wysokim wzrostem gospodarczym i innowacjami.
Dokument przygotowany na potrzeby Europejskiego Komitetu Regionów wskazuje na niewielką mobilność europejskich pracowników, ponieważ w ubiegłym roku tylko 17 milionów z 511 milionów obywateli Unii Europejskiej zmieniło kraj swojego zamieszkania w poszukiwaniu pracy. Dodatkowo blisko połowę z tych osób w wieku produkcyjnym, w tym nie tylko tych wykwalifikowanych, przyciągnęły do siebie Niemcy oraz Wielka Brytania.

Co czwarty z migrujących mógł więc pochwalić się wyższym wykształceniem, a w latach 2014-2017 odsetek dobrze wykształconych osób opuszczających swoją ojczyznę stale rósł. Najwięcej takich osób pochodziło pod tym względem z Węgier (51 proc.), Chorwacji (46 proc.) i Słowacji (41 proc.). W liczbach bezwzględnych „drenaż mózgów” najbardziej dotknął jednak Polskę, ponieważ w ubiegłym roku poza granicami naszego kraju przebywało blisko 576 300 naszych rodaków legitymujących się wyższym wykształceniem.

Twórcy dokumentu zauważają więc, że w niektórych regionach UE emigracja spowodowała drenaż wysoko wykwalifikowanych pracowników. Najczęściej opuszczali oni więc miejsca, w których panuje niestabilna sytuacja polityczna, niskie wynagrodzenia, wysoka stopa bezrobocia oraz bariery administracyjne. Do siebie przyciągały ich więc głównie państwa oferujące wzrost gospodarczy, wyższe wynagrodzenia, solidne zabezpieczenie społeczne, wysokie PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca, podobieństwo językowe, podobieństwo kulturowe, łatwiejszy dostęp do rynku pracy, oraz innowacyjną gospodarkę.
Najczęstszymi skutkami „drenażu mózgów” są niższe wpływy z podatków, problem ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników, zmniejszenie konsumpcji, ograniczenie wzrostu gospodarczego oraz zmniejszenie możliwości wdrażania innowacyjnych rozwiązań gospodarczych. Napływ ludności do regionów wiąże się z kolei ze wzrostem potencjału innowacji, wzrostu ekonomicznego i popytu, a także z rosnącą przewagą konkurencyjną.
Na podstawie: forsal.pl.

Źródło: AUTONOM.PL

http://alexjones.pl/aj/aj-polska/item/1 ... azu-mozgow


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /