Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Polacy.
PostNapisane: 12 gru 2011, 09:51 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 30 lis 2011, 22:22
Posty: 10
My Polacy lubimy: długie procesy sądowe (wolałbym szybsze), wpływy zagranicznych państw - a może i nawet obce panowanie, straszyc się wzajemnie, kłócic przy okazji piłki nożnej (albo o) itd. .


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 12 gru 2011, 10:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
micsz napisał(a):
My Polacy lubimy: długie procesy sądowe (wolałbym szybsze), wpływy zagranicznych państw - a może i nawet obce panowanie, straszyc się wzajemnie, kłócic przy okazji piłki nożnej (albo o) itd. .

My Polacy akurat czegoś takiego nie lubimy.
Może wśród genetycznych Polaków są takie upodobania, ale nie wynikają one z naszej polskiej kultury. Raczej źródło takich upodobań tkwi w niskiej świadomości i w wątłej tożsamości, za to w aż nadto rozbudzonym egoiźmie.
Świadomi swojej polskości Polacy, ludzie tożsamościowo ukształtowani, są zupełnie inni od tych, których starałeś się Micszu przedstawić w swoim wpisie. Polacy to cywilizacyjna elita wśród narodów, jakkolwiek nie pozbawiona wad, ale daleko szlachetniejsza od tych tzw. "elitarnych" nacji, które podaje się nam za przykład, aby nas pognębić i umniejszyć.
Umniejszyć może się dać tylko ofiara losu, leming, lub niedouk.
Ale takich jest wystarczająco dużo w każdej nacji i w naszej też są. A władza dla samego panowania nad ludźmi lubi dzielić, bo wtedy staje się silniejsza.
Gdybyśmy my Polacy wszyscy siebie szanowali, byli ukształtowani tożsamościowo i trzymali się tego co mamy w swoim zawołaniu napisane, a więc Boga, Honoru i Ojczyzny, żadna władza by nie była w stanie nas skrzywdzić. Bylibyśmy dziś już potężnym i bogatym narodem, a kraj nasz byłby oazą kultury, gospodarki, nauki, prawa i sprawiedliwości.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 15 gru 2011, 07:01 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 30 lis 2011, 22:22
Posty: 10
Aerolit napisał(a):
My Polacy akurat czegoś takiego nie lubimy.
Może wśród genetycznych Polaków są takie upodobania, ale nie wynikają one z naszej polskiej kultury. Raczej źródło takich upodobań tkwi w niskiej świadomości i w wątłej tożsamości, za to w aż nadto rozbudzonym egoiźmie.
Świadomi swojej polskości Polacy, ludzie tożsamościowo ukształtowani, są zupełnie inni od tych, których starałeś się Micszu przedstawić w swoim wpisie. Polacy to cywilizacyjna elita wśród narodów, jakkolwiek nie pozbawiona wad, ale daleko szlachetniejsza od tych tzw. "elitarnych" nacji, które podaje się nam za przykład, aby nas pognębić i umniejszyć.
Umniejszyć może się dać tylko ofiara losu, leming, lub niedouk.
Ale takich jest wystarczająco dużo w każdej nacji i w naszej też są. A władza dla samego panowania nad ludźmi lubi dzielić, bo wtedy staje się silniejsza.
Gdybyśmy my Polacy wszyscy siebie szanowali, byli ukształtowani tożsamościowo i trzymali się tego co mamy w swoim zawołaniu napisane, a więc Boga, Honoru i Ojczyzny, żadna władza by nie była w stanie nas skrzywdzić. Bylibyśmy dziś już potężnym i bogatym narodem, a kraj nasz byłby oazą kultury, gospodarki, nauki, prawa i sprawiedliwości.


Więc dlaczego się nie trzymamy?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 15 gru 2011, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
micsz napisał(a):
Więc dlaczego się nie trzymamy?

Wielu z nas jest przede wszystkim ludźmi i tylko ludźmi, a jako ludzie czujemy się Polakami dopiero po zastanowieniu się nad sobą. Są i tacy którzy nawet się w to nie wgłębiają.
A poza niektórymi rodzinami i cząstką Kościoła Katolickiego nikt Polaków nie wychowuje w duchu tożsamości.
Natomiast na wielką skalę wprowadzany jest do naszych serc i umysłów internacjonalizm, kosmopolityzm, tumiwisizm i dewiantyzm. Robią to media, edukacja, politycy, literaci od siedmiu boleści, celebryci, a nawet zdegenerowani księża i biskupi.
Jesteśmy przez naszych wrogów na wielokroć podzieleni. Można powiedzieć posiekani. Nawet ta nasza dyskusja, którą tu toczymy świadczy o podziale między nami.
Dlatego trzymają się razem jedynie Polacy świadomi.
Reszta Polaków przebywa na codzień jedynie w ogrodach własnych wyobraźni, wszczepionych poprzez medialne zabiegi. Podzielono nas i więcej jest kłótni w nas niż zgody.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 19 gru 2011, 11:36 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 30 lis 2011, 22:22
Posty: 10
Trochę narzekasz, a to kwestia wyboru.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 19 gru 2011, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
micsz napisał(a):
Trochę narzekasz, a to kwestia wyboru.

To raczej Ty narzekasz. Ja widzę to wyraziście i jestem w stanie o tym coś napisać, a nie tylko bełknąć jakieś poturbowane zdanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 19 gru 2011, 17:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2011/12/19 ... -zmyslone/

Albo CBOS kłamie, albo Polacy przekroczyli najdalsze granice debilizmu.

Albo to wszystko jest zmyślone…

… albo polskie lemingi nie zasługują już chyba nawet na szlachetne miano lemingów.

Bronisław Komorowski pozostaje liderem rankingu zaufania do polityków – wynika z grudniowego sondażu CBOS. Na drugim miejscu jest premier Donald Tusk, a na trzecim – wicepremier Waldemar Pawlak.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 19 gru 2011, 22:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/20638-polacy-jest-coraz-gorzej

Polacy: jest coraz gorzej

64 proc. Polaków badanych przez TNS OBOP uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku; przeciwnego zdania jest 24 proc. respondentów, a 12 proc. nie ma opinii w tej kwestii - wynika z grudniowego sondażu. W porównaniu z listopadem nastroje pogorszyły się.


Według sondażowni Polacy twierdzą, że jest coraz gorzej, a jednocześnie wyrażają coraz większe zaufanie do rządzących i coraz mniejsze dla opozycji. Albo Polacy zwariowali, albo sondażownie kłamią. Ja uważam, że te wyniki sondażowni wszystkie nadają się do kosza na śmieci - mają tylko jeden cel: okłamać miliony ludzi. I kłamią bezczelnie - to jedyny wniosek z tych bzdurnych alogizmów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 20 gru 2011, 02:17 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3315
Asindziej napisał(a):
Bronisław Komorowski pozostaje liderem rankingu zaufania do polityków – wynika z grudniowego sondażu CBOS. Na drugim miejscu jest premier Donald Tusk, a na trzecim – wicepremier Waldemar Pawlak.
Bronisław Komorowski

Obrazek

starszy pan z wąsikiem, taki tatusiowaty, nieszkodliwy, niekonfliktowy, dobrze mu z oczu patrzy,.taki gładziutko uczesany..czegóż więcej chcieć od niego.
Wystarczy spojrzeć, by mieć poczucie zaufania...
błędnego zaufania, jeśli nie patrzy się na ręce...


Podobnie pozostali...
Donald Tusk

Obrazek

jeszcze młody, odważny, energiczny, ciekawomówny, zawsze elegancki...
cóż chcieć...skoro ładnie się prezentuje i taki wygadany...
No i to serduszko na twarzy... :roll:

Jedynie Pawlak...

Obrazek

te ciepłe kluchy jakoś tak ciągną się jak ta krówka mordoklejka..... :evil:
ale ją przecież też się jakoś przeżuje... :lol:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 19 kwi 2013, 19:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-sw ... uropa.html

Od Polaków uczy się pielgrzymować cała Europa
09.04.2013 19:18, aktualizacja 09.04.2013 20:26

Ruch pielgrzymkowy w Polsce wzrasta, a Polacy są przykładem dla innych nacji - to jedna z obserwacji przewodników i koordynatorów pieszych pielgrzymek pieszych do Częstochowy. Uczestniczą oni w czterodniowym spotkaniu na Jasnej Górze, centrum pątniczym w Polsce, gdzie co roku w pielgrzymkach pieszych przychodzi ćwierć miliona osób.

Spotkanie przewodników i kierowników pielgrzymek jest przede wszystkim okazją do wspólnej modlitwy, także ekspiacyjnej za próbę zniszczenia w ubiegłym roku Cudownego Obrazu Matki Bożej. Jest również sposobnością do omówienia ruchu pielgrzymkowego w Polsce, który, jak zauważa ks. Jan Przybocki, koordynator pielgrzymki krakowskiej, wbrew zapowiedziom sceptyków, nie maleje, ale wzrasta. - Bardzo pocieszające jest, że w pielgrzymkach chodzą przede wszystkim młodzi ludzie. Cieszy to, ze ludzie pozostawiają swój dobrobyt, wygodne życie i wyruszają w niełatwą przecież drogę - powiedział ks. Przybocki. Dodał, że bardzo ważnym elementem jest to, że od Polaków uczą się pielgrzymować mieszkańcy całej Europy. "Do nas przyjeżdżają przedstawiciele różnych krajów: Włoch, Francji, Niemiec, Słowacji, Ukrainy itd. Przyjeżdżają, aby wspólnie z nami przeżywać rekolekcje w drodze i od nas uczyć się pielgrzymowania" - zauważył koordynator krakowskiej pielgrzymki.

Spotkanie przewodników jest także okazją do wymiany pielgrzymkowych doświadczeń; omówienia wielu spraw organizacyjnych i logistycznych np. związanych z bezpieczeństwem w czasie drogi czy sposobami nowoczesnej promocji rekolekcji w drodze. Ks. Rafał Pleszewa, ojciec duchowny pieszej pielgrzymki poznańskiej, podkreśla, że dzisiaj trzeba się odwoływać do mediów, do strony internetowej, do filmów. - Wysyłamy filmy dotyczące pieszej pielgrzymki do katechetów z prośbą, by oni prezentowali je na katechezie i w ten sposób zachęcali młodych do udziału w pielgrzymce - informuje ks. Pleszewa. Jak zauważa, innym sprawdzonym sposobem jest także odbywanie "tourne" po parafiach i opowiadanie o pielgrzymce, jako o ważnym wydarzeniu w rozwijaniu życia duchowego.

W środę odpowiedzialni za pielgrzymki wezmą udział w otwartym sympozjum mariologiczno - maryjnym "Jasnogórska szkoła wiary". Jak zauważył o. prof. Zachariasz Jabłoński organizator spotkania, inicjator pieszej pielgrzymki z Krakowa Skałki, w Roku Wiary trzeba spojrzeć na Matkę Bożą jako najdoskonalszy wzór życia wiary. To Ona wskazuje nam w jaki sposób powinniśmy nią żyć. Do udziału w sympozjum zaproszeni zostali przedstawiciele różnych ośrodków naukowych w kraju. Wygłoszonych zostanie 13 referatów. Mowa będzie m.in. o jasnogórskiej szkole wiary jako wyzwaniu do nowej ewangelizacji, a także jako służbie w mobilizacji moralnej Europy na przykładzie peregrynacji "od Oceanu do Oceanu".

Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę wciąż pozostaje światowym fenomenem.

Rocznie przybywa tu ponad 300 dużych grup, a w nich prawie 250 tys. osób. Na świętą Górę Polaków wiedzie ponad 55 szlaków, które przecinają cały kraj. Ich długość waha się od kilku do kilkuset kilometrów. Niektóre szlaki wytyczono przed stuleciami np. z Warszawy czy Krakowa, inne dopiero w ostatnim trzydziestoleciu.

Historia pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę sięga początków istnienia klasztoru. Duże zorganizowane grupy przybywają tu od XV wieku. Pierwsza zorganizowana pielgrzymka piesza przyszła do sanktuarium w 1434 r. kiedy to po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Ikonę z Krakowa do Częstochowy.

Ruch pielgrzymkowy nie zamarł także w czasie II wojny światowej. Piesza Pielgrzymka Warszawska przyszła nawet podczas Powstania Warszawskiego.

Po wojnie liczba pieszych pątników, ze względu na uwarunkowania polityczne i społeczne, znacznie zmniejszyła się. Do połowy lat 70. piesze pielgrzymowanie ograniczało się jedynie do grup wyruszających z Warszawy i Łodzi. Z powodu różnych szykan pielgrzymki z innych miast nie mogły się odbywać.

Od końca lat 70. obserwuje się zdecydowany rozwój ruchu pielgrzymkowego. Mimo wysiłku władz komunistycznych, by "zarosły ścieżki" do Częstochowy lata osiemdziesiąte przyniosły gwałtowny wzrost zainteresowania pątniczymi szlakami do tego stopnia, że zaistniała konieczność tworzenia pielgrzymek regionalnych, zupełnie nowych lub wyodrębnionych z już istniejących (np. z Pielgrzymki Warszawskiej), by ich uczestnikom zagwarantować odpowiednią opiekę duchową i organizacyjną. Jak podaje Antoni Jackowski w książce "Pielgrzymki i turystyka religijna w Polsce" w roku 1961 na ogólna liczbę 4 mln osób odwiedzających Jasną Górę, pieszych pątników było 36 tys., ale w roku 1982 na 5 mln przybywających do Częstochowy, było ich już 150 tys. Po odwilży w 1989 r. w 150 pielgrzymkach przyszło 300 tys. pieszych pątników.
Od kilkunastu lat notuje się rocznie ok. 270-350 pielgrzymek.

Piesze pielgrzymowanie zwiększyło się gwałtownie wraz z wyborem kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. W dniach 4 - 6 czerwca 1979 (pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny) zgromadziło się na Jasnej Górze około trzech i pół miliona pielgrzymów, z których spora część przyszłą pieszo. Ważny dla eklezjalnego wymiaru pielgrzymowania na Jasną Górę jest udział pątników z Europy i całego świata.

Godnym uwagi zjawiskiem jest zwiększająca się od 1966 r. liczba pielgrzymów-obcokrajowców w pieszej pielgrzymce z Warszawy do sanktuarium jasnogórskiego. Pierwszą zwartą grupę stanowili Łużyczanie, chociaż nie oddzielali się oni od polskich pielgrzymów. Z każdym kolejnym rokiem bardziej umiędzynaradawia się pielgrzymka warszawska. W 1978 r. uczestniczyło w niej 850 osób z 17 krajów, największą grupę, około 450 osób stanowiła młodzież włoska. Od 1980 r. Włosi wędrują w pieszych pielgrzymkach z trzech miast: Warszawy, Krakowa i Lublina. Niektóre z tych grup szczególnie "Communione a Liberatione" w oparciu o doświadczenia z jasnogórskiego ruchu pątniczego próbują organizować piesze pielgrzymki we własnym kraju, m.in. z Perugii do Loretto. Dla grup Niemców wędrujących razem z Polakami jest to okazja do przeżywania braterskiej wspólnoty i zbliżenia po latach dramatycznej historii.

Pielgrzymowanie dla uczestników pochodzących z krajów, gdzie pielgrzymki są niemożliwe, pozwala przeżyć niemożliwa u nich w kraju radość z tak specyficznego manifestowania wiary. Nadto ma ona znaczenie ekumeniczne, bo w pielgrzymkach idą przedstawiciele różnych wyznań. Jak powiedział jeden z uczestników, ekumenizm nie jest tutaj programowany, ale sam się tworzy.

Pielgrzymki piesze trwają najczęściej kilka lub kilkanaście dni i stają się środowiskiem integralnej ewangelizacji, której pierwszym elementem jest dawanie świadectwa. Są nazywane rekolekcjami w drodze. Słowo Boże i codzienny udział w Eucharystii związane z trudem pielgrzymowania ułatwiają odkrywanie w sobie zdolności do wymagającej ofiary miłości bliźniego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 27 kwi 2013, 14:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/wydarzenia/51846-fi ... tyce.pl%29

Test Chestertona niezawodnie odkrywa nam w świecie dusze szlachetne, w przeciwstawieniu do duszy podłych. Wedle tego testu tylko dusze szlachetne mają dobre zdanie o Polakach, podczas gdy podłe Polaków nie znoszą.

Kopia artykułu:

Filmowy Gimli z "Władcy Pierścieni": "Polacy kojarzą mi się z mieszkańcami Gondoru, ponieważ są waleczni, szlachetni i dumni"
opublikowano: 20 kwietnia, 11:38 | ostatnia zmiana: 20 kwietnia, 13:47

Obrazek

Gdyby porównać Polskę do któregoś z państw w Śródziemiu, najbardziej przypomina Gondor
- stwierdził w rozmowie z PAP brytyjski aktor John Rhys-Davies, odtwórca roli krasnoluda Gimlego w ekranizacji "Władcy Pierścieni" Tolkiena.

Rhys-Davies jest gościem trwającego w Krakowie 6. Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera, gdzie zasiada w jury festiwalowego konkursu głównego.

Polacy kojarzą mi się z mieszkańcami Gondoru, ponieważ są waleczni, szlachetni i dumni. Szanuję Polaków. Urodziłem się w 1944 roku. Brytyjczycy z mojego pokolenia mówią często o bohaterstwie Polaków, przypominając wkład polskich lotników w Bitwę o Anglię. To byli ludzie nie znający strachu, wspaniali w powietrzu, pełni pasji
- mówił PAP brytyjski aktor.

Wśród zagranicznych gwiazd goszczących na Off Plus Camera znaleźli się - oprócz Rhysa-Daviesa, który do Krakowa przyleciał we wtorek - m.in. amerykański aktor Josh Hartnett (obecny w Krakowie od wtorku) i mieszkający w Stanach Zjednoczonych niemiecki aktor Udo Kier (na festiwalu od poniedziałku).
John Rhys-Davies polskiej publiczności znany jest najbardziej z ról krasnoluda Gimlego w ekranizacji "Władcy Pierścieni" (2001-2003) oraz Sallaha w filmach "Poszukiwacze zaginionej Arki" (1981), "Indiana Jones i ostatnia krucjata" (1989).

PAP/mall


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 02 maja 2013, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Naród niepotrzebnych emigrantów

Dr Robert Wyszyński

Polacy stanowią naród emigrantów – średnio co trzeci nasz rodak żyje poza granicami RP. Można szacować, że w sumie od kilkunastu do 21 milionów Polaków mieszka na obczyźnie. Najwięcej jest nas w Stanach Zjednoczonych – według oficjalnego spisu powszechnego z 2000 r. ponad 9,2 mln obywateli przyznaje się do narodowości polskiej. Druga największa diaspora polska żyje w Niemczech – ok. 2 mln Polaków, trzecią stanowi „chłopska emigracja” w Brazylii – ok. 1,8 mln, dalej plasuje się Francja z blisko 1 mln Polaków i Kanada, gdzie żyje ok. 900 tys. naszych rodaków. Odmienną grupę stanowią Polacy „pozostawieni przez Polskę” na Białorusi – od 400 tys. do 900 tys., na Litwie – ok. 300 tys., oraz na Ukrainie – od 140 nawet do 900 tysięcy. Są również liczne diaspory, m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii.

Samorządni Polacy

Przez dwa pokolenia, gdy w PRL rządzili komuniści, Polacy poza granicami stanowili niewygodny, a nawet niebezpieczny problem.

Te obawy oraz działania PRL-owskich władców Polski miały silne historyczne podstawy.

Próby budowy „małej Polski” na obczyźnie sięgają czasów Powstania Listopadowego, gdy po jego upadku Wielka Emigracja w ramach różnych obozów politycznych starała się wysyłać emisariuszy, przygotowywać powstanie, budować polskie siły zbrojne. Szczególnie żywa była wówczas idea alternatywnego rządu polskiego na obczyźnie, który na czele z księciem Czartoryskim starał się na różne sposoby, aby „sprawa polska” nie została usunięta z życia gabinetów i dworów Europy.

Tego typu myśl przyświecała również w okresie I wojny światowej politykom, którzy szczególnie we Francji i USA w oparciu zarówno o środowiska krajowe, jak i polonijne działali na rzecz wskrzeszenia Polski. Ich zabiegi przyniosły wymierny sukces.

Najlepszym chyba przykładem skuteczności poczynań Polonii na rzecz Macierzy z tego okresu było powołanie Błękitnej Armii gen. Hallera składającej się z ochotników – polskich emigrantów.

Porównywalna sytuacja miała miejsce również po zakończeniu II wojny światowej. Na Zachodzie pozostał korpus gen. Andersa popularyzujący ideę budowy alternatywnej „małej Polski”. Liczne rzesze byłych robotników przymusowych i więźniów bały się powrotu do komunistycznej Polski. Starano się nawoływać do bojkotu akcji repatriacji z Zachodu. Działał rząd polski na uchodźstwie. Tworzono polskie szkoły średnie, zawodowe, Polski Uniwersytet na Obczyźnie (PUNO), działały organizacje społeczne, młodzieżowe.

W tej sytuacji dla komunistycznego aparatu bezpieczeństwa działania inwigilacyjne i neutralizujące samoorganizacyjne poczynania Polaków poza granicami stały się jednym z priorytetów. Powołano do tych zadań specjalny departament MSW. Istotnym elementem tych prac była również propaganda i ośmieszenie w krajowych mediach środowisk emigracyjnych oraz londyńskiego rządu. Przyniosło to wymierne, długofalowe efekty.

Należy zauważyć, że współcześnie nasi sąsiedzi zdecydowanie odmiennie niż w Polsce postrzegają rolę emigracji w odbudowie ich krajów. Dla porównania na odrodzonej po upadku ZSRS Litwie prezydentem przez dwie kadencje był emigracyjny działacz, przewodniczący „Rady Amerykanów Litewskiego Pochodzenia” Vladas Adamkus, a głową Kościoła wileńskiego został również emigrant ks. kard. Juozas Backis, a po jego ustąpieniu ze względu na wiek, miejsce jego zajął urodzony w Waszyngtonie ks. abp Gintaras Grušas.

Światpol

W Polsce w okresie międzywojennym władze II RP podejmowały politykę współpracy z rozrzuconymi po świecie emigrantami. Rząd polski i Senat starały się wspierać inicjatywy oświatowe i kulturalne lokalnych organizacji polskich. W efekcie powołano do istnienia Światowy Związek Polaków z Zagranicy „Światpol”, który kierowany był przez późniejszego prezydenta na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza. W polskiej diasporze widziano część Narodu rozproszoną w okresie niewoli, ale tak samo cenną i ważną. Los naszych rodaków poza granicami stanowił często podstawę wzajemnych stosunków dyplomatycznych.

Wydaje się, że spoglądamy na nich głównie z perspektywy naszych bliskich, którzy zmuszeni sytuacją emigrują, powracają – żyją „na huśtawce” pomiędzy kolejnymi wyjazdami. Dostrzegamy czasami istotny problem rozpadu rodzin, losów tzw. eurosierot. Często podkreślanym, wymiernym wątkiem związanym z życiem naszej diaspory jest transfer do Polski kilkunastu miliardów złotych rocznie.

Są jeszcze miliony naszych rodaków starej emigracji, autochtonicznych Polaków żyjących na Kresach, prawie 10 milionów Polaków w USA. Czy ich potencjał społeczny, ekonomiczny, pozycja wypracowana w nowym kraju osiedlenia nie powinna służyć Polsce? Czy nie są konieczne zmiana optyki postrzegania emigracji i powołanie Światowego Związku Polaków?

Polityka sąsiadów

Nie jest to tylko pytanie retoryczne związane z historią i przypadającym na te dni świętem. Nie będę odwoływał się do przykładu polityki kulturowej takich państw jak Francja, Wielka Brytania czy Hiszpania. Spójrzmy na działania naszych sąsiadów, gdzie żyjąca poza granicami diaspora jest otaczana opieką i stanowi istotny element polityki zagranicznej.

Ukraina powołała do życia Narodową komisję ds. zagranicznych Ukraińców. Ustawowo Ukraińcy żyjący poza granicami otoczeni są opieką. Działa Światowy Związek Ukraińców, który jest rzeczywistym partnerem dla działań rządu i samorządów odradzającej się Ukrainy. Podobnie doniosłą rolę, co już podkreślałem, odgrywa emigracja w życiu Litwy. Dla przykładu: u naszych wschodnich sąsiadów opinia Światowego Związku Litwinów stanowi ujęty ustawowo element w przywracaniu obywatelstwa rozproszonym rodakom.

Nie wolno zapomnieć o Światowym Związku Węgrów i jego miejscu w ramach polityki zagranicznej i kulturowej Republiki Węgierskiej. Lokalni działacze opiniują pomoc dla rodzin, przyznanie Karty Węgra dającej m.in. szanse na pomoc edukacyjną dla dzieci. Rząd aktywnie wspiera diasporę, od 1992 r. prowadzi swą działalność Urząd ds. Mniejszości Węgierskiej za Granicą. Przynosi to wymierne efekty, o czym świadczyć mogą choćby sukcesy wyborcze w skali kraju mniejszości węgierskiej na Słowacji oraz samorządowe na Ukrainie.

Szczególny przykład stanowią moim zdaniem działania rosyjskie. Do niedawna emigracja, a szczególnie ta dawna, tzw. biała, była odbierana jako ex definitione zdrajcy. Jednak od kilkunastu lat podejście to uległo diametralnej zmianie. Powstał cały pakiet ustaw powrotowych, przyznawane jest też szeroko obywatelstwo etnicznym Rosjanom żyjącym w krajach powstałych po rozpadzie ZSRS. „Zagraniczny paszport” stanowi istotny element poczucia bezpieczeństwa dla „ludności słowiańskiej” rozsianej w azjatyckich republikach, daje również szansę edukacyjną dzieciom. Oprócz działań ustawowych i dyplomatycznych prowadzona jest szeroko zakrojona działalność w obszarze polityki historycznej. Powołano do istnienia specjalną fundację „Ruskij Mir”, na której czele stanął Wiaczesław Nikonow, wnuk Mołotowa. Wspierana jest szeroko działalność edukacyjna, wydawnicza organizacji rosyjskich w różnych krajach. Pominę ogólnie znane działania naszych zachodnich sąsiadów, którzy przez dziesiątki lat mieli cały ministerialny resort zajmujący się losem diaspory niemieckiej, szczególnie na Wschodzie.

Światowy Związek Polaków

Wydaje się zatem, że jesteśmy jednym z nielicznych narodów w Europie Środkowej bez własnego światowego związku, bez działającego w ramach ustawy urzędu zajmującego się sprawami diaspory, bez stałej rady konsultacyjnej przy rządzie, bez systemu wspierania edukacji itd.

Nie tylko nie powołuje się urzędów zajmujących się problemami polskiej diaspory, wręcz odwrotnie – likwiduje się je, np. Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli (CODN) zajmujący się oświatą polonijną, pomimo tego, że na samych Wyspach Brytyjskich żyje ponad 300 tys. polskich dzieci pozbawionych szansy nauki języka ojczystego.

Nie powinniśmy nadal utrzymywać stanu chaosu wywołanego destrukcyjnymi działaniami z okresu PRL. Należy odbudować oraz skonsolidować Polonię i Polaków poza granicami. Unikając tego typu działań, trwonimy gigantyczny potencjał społeczny i ekonomiczny wypracowany przez pokolenia szczególnie w USA oraz w innych krajach. Należy również rozpocząć akcję powrotową choćby części spośród milionów Polaków, która wsparta np. zwiększeniem szans edukacyjnych dla dzieci emigrantów może stanowić realną odpowiedź na problem „dziury demograficznej”?

Jest jeszcze jeden istotny wymiar samoorganizacji Polaków, szczególnie na Wschodzie. Ich integracja nie przyniesie nam bezpośrednich, wymiernych korzyści ekonomicznych, ale stanowi o naszej tożsamości, dotyczy ochrony dziedzictwa kultury polskiej. Jak bowiem zrozumieć może uczeń poezję Słowackiego bez obrazu Krzemieńca? A jak wczuwać się będzie w atmosferę „Dziadów” licealista, gdy nie odwiedzi cmentarza w Bujwidzach czy w Solecznikach? Co zrozumiemy z własnej historii, gdy nie zobaczymy Żółkwi, Chocimia, Kamieńca?

Wizja 21 mln potencjalnych nowych i zorganizowanych wyborców, którym zostanie przywrócone obywatelstwo, może jednak przerażać polityków polskich partii. Wyborców, którzy tak jak samorządowcy w dwu polskich rejonach na Litwie są w stanie jednogłośnie intronizować Chrystusa Króla. Czy to właśnie nie ten lęk od kilkunastu lat pozwala na łamanie konstytucyjnego prawa do powrotu i osiedlenia się rozsianych po świecie Polaków zawartego w artykule 52 punkt 5. W równie selektywny sposób politycy podchodzą do przywrócenia obywatelstwa zabranego milionom Polaków przez stalinowskie dekrety, choć według prawa polskiego obywatelstwa decyzją żadnych organów, a szczególnie obcych, utracić nie można.

Autor jest pracownikiem Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, był dyrektorem Instytutu Kresowego w Warszawie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/31409,nar ... antow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 27 sie 2013, 18:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/content/pielgrzym ... n-narodowy

Pielgrzymka: fenomen narodowy
Ursa Minor, 4 sierpnia, 2013 - 13:12

Sto pięćdziesiąt tysięcy uczestników, dwieście sześćdziesiąt grup i ponad pięćdziesiąt szlaków przecinających cały kraj – piesze pielgrzymki na Jasną Górę należą do największych tego typu wydarzeń na świecie. To fenomen religijny, społeczny i kulturowy – twierdzą naukowcy.
Tradycja pielgrzymowania na Jasną Górę rozpoczęła się w pierwszej połowie XV wieku, kiedy odrestaurowany po napadzie rabunkowym obraz przeniesiono w uroczystej procesji z Krakowa do paulińskiego klasztoru. Dwa wieki później przybywały tu regularnie pielgrzymki m.in. z Gliwic, Krakowa, Łowicza, Pabianic, Poznania, Sieradza, Wielunia, Żywca. Do najstarszych w Polsce należy pielgrzymka kaliska (od roku 1637), od roku zaś 1711 regularnie – nawet w roku 1944! – wędruje do Częstochowskiej Pani pielgrzymka warszawska.
- Jasna Góra zawsze pozostawała w nurcie dziejów Polski i była związana z ważniejszymi wydarzeniami historycznymi – wyjaśnia profesor Antoni Jackowski, geograf religii i turyzmu, przez jedenaście lat kierownik Zakładu Geografii Religii Uniwersytetu Jagiellońskiego. - O randze kultu zaczęły świadczyć tytuły nadawane Matce Bożej w cudownym wizerunku, jak: Królowa Polski. W okresie rozbiorów Jasna Góra stała się dla Polaków symbolem tożsamości i jedności narodowej. Podobną rolę odgrywała w okresie panowania komunizmu i solidarnościowego zrywu, kiedy to udział w tworzonych wówczas na wzór pielgrzymki z Warszawy pielgrzymkach diecezjalnych stał się formą protestu przeciwko panującemu reżimowi, stanowi wojennemu i związanych z nim represji politycznych.
Tak silnego sprzężenia świadomości religijnej ze świadomością narodową nie obserwujemy w żadnym innym kraju chrześcijańskim.
Tradycja i jedność
Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę pełni ważną funkcję kulturową i obyczajową – zauważają specjaliści. To potężny choć nieformalny czynnik integracji społecznej, narodowościowej, kulturowej, pokoleniowej i ponadpokoleniowej. Podczas kilku- czy kilkunastodniowej drogi wśród pątników, a także pomiędzy pątnikami a mieszkańcami położonych na trasach miejscowości (często w różnych regionach) buduje się poczucie wspólnoty: religijnej, społecznej i narodowej.
- Przemarsz pielgrzymki to zazwyczaj ważne wydarzenie w życiu danej społeczności lokalnej – wyjaśnia profesor. Częstym zjawiskiem jest przywiązywanie się pątników do konkretnych gospodarzy, u których nocują podczas każdej pielgrzymki.
Ks. Zbigniew Suchy, kierownik Pieszej Pielgrzymki Przemyskiej, mówiąc o fenomenie jasnogórskiego pieszego pielgrzymowania, uwypukla zjawisko kształtowania się na pielgrzymkach języka wiary, który umożliwia precyzyjne porozumiewanie się w tym zakresie. Intencje, z którymi uczestnicy udają się na pielgrzymkę, dostarczają mu wskazówek, w jakim kierunku podejmować działania duszpasterskie. Podkreśla, że wzajemne relacje w pielgrzymkowych, trudnych przecież warunkach są dla ich uczestników szkołą otwartości na drugiego.
Serce polskości
- Pielgrzymkę można nazwać „Polską w miniaturze” – zauważa ks. Aleksander Radecki z Wrocławia, „legenda” wrocławskiej pielgrzymki, wieloletni przewodnik grupy pokutnej. - Pojawiają się na niej wszystkie tematy i przejawiają problemy, którymi żyje w danym momencie nasz kraj. W modzie, modlitwie, śpiewie, zdobyczach techniki. Pokaż mi pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, a powiem ci, co dzieje się w Polsce – dodaje.
- Pamiętam, jak w stanie wojennym, gdy żywność limitowano na kartki, ludzie z mijanych przez nas wiosek wystawiali kanapki z kiełbasą, trudno dostępne wtedy masło, kawę i herbatę z cukrem, gotowali kompoty, piekli specjalnie dla nas chleb – wspomina Andrzej Niedźwiecki, wieloletni fotograf wrocławskiej pielgrzymki. - Choćby w tym wymiarze widać było zależność, dość zaskakującą, pomiędzy sytuacją w kraju a na pielgrzymce.
Było wtedy oczywiste, że pielgrzymka to kawałek wolnej Polski: można było mówić, co się chce, czuło się wśród swoich – dodaje. - W mieście trzeba było się zachowywać ostrożnie, bo za taki drobiazg jak noszenie opornika (symbolu podziemia) milicja mogła cię spałować, a na pielgrzymce słuchaliśmy patriotycznych wykładów, wchodziliśmy do Częstochowy z transparentami: Niech żyje Solidarność! czy Największym przyjacielem Polski jest Ronald Reagan. Dla mnie to była jedna wielka patriotyczna manifestacja.
Cudzoziemcy idą do Matki
Kolejnym interesującym zjawiskiem jest udział w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę pątników zza granicy. Od początku lat osiemdziesiątych XX wieku to około 10-15 tysięcy osób, głównie młodych, z około dwudziestu pięciu krajów.
- Zaczęliśmy pielgrzymować tuż po odwilży, w roku 1990 – opowiada ojciec Martin Lehončák, przewodnik pielgrzymki ze słowackiego Vranova nad Topl’ou, która w drodze na Jasną Górę pokonuje pieszo czterysta kilometrów. - Był to czas reaktywowania klasztorów [w Czechosłowacji zlikwidowano je w ciągu jednej nocy w roku 1951] i odbudowywania wiary. To na pielgrzymce do Częstochowy odkryłem, podobnie jak siedemnastu moich kolegów-kapłanów, swoje powołanie.
- Udział pątników zagranicznych w pielgrzymkach pieszych jest ważny dla eklezjalnego wymiaru pielgrzymowania na Jasną Górę – podsumowuje ojciec profesor Zachariasz S. Jabłoński, specjalista w dziedzinie kultu maryjnego i ruchu pielgrzymkowego na Jasną Górę.
Od Słowacji po Australię
Jasna Góra wciąż odgrywa rolę ośrodka, z którego idee pieszego pielgrzymowania promieniują na różne regiony świata. Co zadziwiające, rozwój tej tradycji przypada na ostatnie trzydziestolecie, a więc okres, gdy w postindustrialnej Europie ta forma pobożności niemal zupełnie zaniknęła. Pod wpływem pieszych wypraw na Jasną Górę po wielu latach przerwy podobne pojawiły się ponownie we Francji, Włoszech, Austrii, Niemczech i Hiszpanii. Idee jasnogórskie dotarły również do kontynentów zamorskich – Ameryki Północnej i Australii – gdzie tego typu zwyczajów prawie nie notowano.
- Masowość pielgrzymek pieszych na Jasną Górę sprawia, że zalicza się je do ważniejszych ruchów migracyjnych ludności zarówno w Polsce, jak też w Europie. W światowej literaturze przedmiotu piesze pielgrzymki na Jasną Górę porównywane są przede wszystkim do wędrówek wyznawców islamu do Mekki: ze względu na tradycję i zasięg przestrzenny – podkreśla prof. Jackowski.
Obecnie w pielgrzymkach pieszych przybywa na Jasną Górę pomiędzy 150 a 200 tysięcy pątników, co stanowi pięć procent ogółu pielgrzymów notowanych w sanktuarium. Stawia to ośrodek na jednym z czołowych miejsc w skali międzynarodowej.
Bóg i człowiek
- W codzienności zajmuję się tak wieloma sprawami, że często trudno mi doświadczyć Bożej bliskości – mówi Jadwiga Machnicka z Kłodzka, farmaceutka i pątniczka z blisko dwudziestoletnim stażem. – A na pielgrzymce jest trud, spiekota lub deszcz i… Pan Bóg. Bardzo ważne na pielgrzymce jest dla mnie osobiste doświadczenie modlitwy. Pielgrzymka daje zadowolenie z prostych rzeczy: z kontaktu z drugim człowiekiem, z daru słowa. Trudno opisać, jak dobrze smakuje na niej zwykła woda i chleb.
Jak podkreśla profesor Antoni Jackowski, współczesne czasy – pełne niepokojów związanych z sytuacją ogólną oraz osobistą, pełne „cywilizacyjnego” szumu, z „wyścigiem szczurów”, który zaczyna się już w szkole podstawowej, a kończy dopiero w momencie przejścia na emeryturę, brak warunków do wyciszenia się w życiu codziennym – sprawiają, że udział w pieszej pielgrzymce stanowi dziś jedną z atrakcyjniejszych możliwości wewnętrznego odrodzenia się. - Z własnych doświadczeń wiem, że po takich „rekolekcjach w drodze” nabieramy sił do dalszego kreatywnego funkcjonowania w codziennym środowisku – mówi. – Piesza pielgrzymka umożliwia nam swobodną medytację, zastanowienie się nad samym sobą, odszukanie Boga i rozmowę z Nim, intymność naszych przemyśleń oraz szacunek dla wędrujących z nami Współbraci. Uczy pokory i miłości.
- To oczywiście nie wszystkie odpowiedzi, możliwości jest tyle, ilu bywa uczestników – dodaje. Ale już te wymienione stanowią wystarczające wytłumaczenie dla zjawiska tak masowego uczestnictwa w pieszym pielgrzymowaniu. Mimo męczącej wędrówki połączonej z niewygodami pątnik nabiera przede wszystkim sił wewnętrznych do sprostania otaczającej człowieka rzeczywistości.

Read more:
http://www.pch24.pl/pielgrzymka--fenome ... z2azvPUO8u


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 21 wrz 2013, 13:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/5822/Po ... elgrzymuja

Polacy w Danii też pielgrzymują

Lic o. Leszek Kapusta C.Ss.R. Duszpasterz i koordynator Polskiej Misji Katolickiej w Danii.

Czas odpoczynku wakacyjnego jest dla wielu Polaków w kraju i zagranicą, nie tylko czasem wyjazdów w egzotyczne strony świata, ale jest też czasem pielgrzymowania do różnych sanktuariów i miejsc świętych. Tysiące rodaków z całej Polski pielgrzymuje do Stolicy Duchowej w Polsce, do Matki Bożej w Częstochowie, co jest wieloletnią tradycją, lub do innych miejsc świętych w Ojczyźnie. Byłem wręcz zaskoczony, odwiedzając w tym roku z rodziną sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Przecławskiej, ilu młodych ludzi i młodych małżeństw z dziećmi przybywało do tego pięknego, położonego w lasach, blisko granicy z Ukrainą sanktuarium. To wyraz wiary, nie tylko w podeszłym wieku rodaków, ale młodych Polaków.
Pracując od kilku lat dla Polonii w Danii, też zachęcam wiernych do pielgrzymowania do sanktuariów i miejsc świętych w Danii i w świecie. Przez ostatnie lata udało się nam zorganizować dziesięć pielgrzymek do różnych sanktuariów i miejsc świętych w Polsce, Europie i Świecie. Dzięki pomocy Biura Pielgrzymkowego w Porąbce Uszewskiej, prowadzonego przez ks. prałata Czesława Konwenta,ipomocy p. Grażyny Ebbesen-Sochackiej, mogliśmy nawiedzić trzykrotnie włoskie sanktuaria i Wieczne Miasto, również trzykrotnie Ziemię Świętą, dwukrotnie sanktuaria w Polsce (Łagiewniki, Kalwaria Zebrzydowska, Częstochowa, Licheń, Niepokalanów, Tuchów, Krzeptówki, jak również nawiedziliśmy sanktuaria we Francji (Paryż, Luord, La Salet, Ars, Lion), w Portugali (Fatima), w Hiszpanii(Santiago de Compostela), jak również w Meksyku sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, a w tym roku jedziemy do Medjugori.
Również co roku, w ostatnią niedzielę maja, wielu katolików Duńskich i emigrantów z Kopenhagi i okolic, także Polaków, pielgrzymuje, do Matki Bożej naAsebaken, w pobliżu Kopenhagi, gdzie pod przewodnictwem Ks. Biskupa Czesława Kozona uczestniczą w Eucharystii, wspólnym posiłku, w nieszporach i procesji z figurą Matki Bożej do pobliskiego klasztoru.?
Także od 13-tu lat jest organizowana pielgrzymka rodaków do wioski Pinstrup, na Jutlandii, gdzie jest mała, drewniana kaplica pod wezwaniem Św. Michała. To dzięki wielkiemu zaangażowaniu ks. Herberta Krawczyka SJ, p. Jerzemu Małeckiemu, i wielu Polaków z Arhus, jest organizowana coroczna pielgrzymka do tego miejsca, gdzie jest mała kaplica, monument świadczący o wierze Polaków, którzy tu przybywali za pracą w czasie międzywojennym i pamiętali o wierze w Boga.
W tym roku, w pierwszą sobotę sierpnia z wielu miejsc z Jutlandii i z Kopenhagi przybyli wierni Polacy, Siostry Służebniczki i Siostry Betanki, do tej małej kaplicy pw. Św. Michała w wiosce Pinstrup, gdzie pod przewodnictwem Ks. Biskupa Czesława Kozona o godz. 12.00 uczestniczyliśmy w uroczystej Eucharystii, której tematem było Nie lękajcie się Bożego Miłosierdzia. Jako że podczas wakacyjnego pobytu w Polsce, dzięki pomocy Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Czesława Kozona, udało mi się przywieź z Polski relikwie Św. S. M. Faustyny i Bł. Jana Pawła II, są to pierwsze relikwie tych wielkich Polaków w Kopenhadze, to tuż przywiozłem te relikwie na tą pielgrzymkę do Pinstrup, aby wszyscy pielgrzymi mogli ucałować je z wiarą.
Po uroczystej Eucharystii był czas na wspólne zdjęcie, wspólny posiłek, smaczne polskie potrawy, a w kaplicy było wystawienie Najświętszego Sakramentu, gdzie wierni mogli się w ciszy modlić i uwielbiać Boga. Także była możliwość do skorzystania z Sakramenty Pokuty. O godzinie 15.00-tej, godzinie Miłosierdzia Bożego, poprowadziłem modlitwę Koronkę do Bożego Miłosierdzia i Litanię do Bł. Jana Pawła II. O godz. O godz. 16.00 – pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Ks. Biskupa Czesława Kozona uczestniczyliśmy w Nieszporach, i na koniec zostały podane do ucałowania relikwie Św. S. Faustyny i Bł. Jana Pawła II i patriotycznie odśpiewane Boże coś Polskę, dodając – wolną wrócić nam Panie! W wielu osób roiła się łza, co wyrażało tęsknotę za pozostawioną Ojczyzną, Polską!
Zebrani wierni, z Jutlandii i Kopenhagi, byli bardzo zbudowani duchowo i zadowoleni, że mogliśmy przeżyć wspólnie takie chwile modlitewne i przyjacielskie. To podniosło nasz optymizm, że Polacy na emigracji nie tracą tego, co najważniejsze, wiary w Boga i miłości do Ojczyzny, Patriotyzmu. Zapraszamy do dalszego pielgrzymowania do kaplicy pw. Św. Michała w Pinstrup.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polacy.
PostNapisane: 27 wrz 2013, 15:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/nie-chcemy-imigranta ... patrianta/

„Nie chcemy imigranta – chcemy repatrianta!”
Informację zamieścił MarkD

Obrazek

Przewodniczący maltańskiego parlamentu spotkał się z podsekretarz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Spotkanie dotyczyło polskiej pomocy w uregulowaniu kwestii imigrantów przybywających na Maltę. Polska zgodziła się przyjąć 50 takich osób. Są to uchodźcy z północnej Afryki."
polacy
"Dziś są to problemy Europy Zachodniej, ale bardzo szybko mogą się stać również naszymi problemami. Musimy bardzo jasno, bardzo jednoznacznie stwierdzić: nie chcemy w Polsce żadnego multikulturalizmu. Cudzoziemcy osiedlający się w Polsce pojedynczo bądź rodzinami to zjawisko znane od setek lat, nie ma w nim nic dziwnego. Ale nie ma i nie będzie zgody na miliony muzułmańskich imigrantów. Nie ma zgody na arabskie dzielnice w polskich miastach. Polska jest i ma pozostać krajem słowiańskim oraz chrześcijańskim!"- Robert Winnicki na Kongresie Ruchu Narodowego, 08.06.2013 r.
Nie zgadzamy się na przyjmowanie przez Polskę imigrantów z obcych kręgów cywilizacyjnych. Nie możemy dopuścić do sytuacji jaka ma miejsce w Europie Zachodniej, zalewanej przez miliony muzułmanów i innych mieszkańców Trzeciego Świata. Już dziś na ulicach Londynu, Paryża, Madrytu czy Amsterdamu dochodzi do mordów w imię islamu, a w przedszkolach i szkołach rdzenni mieszkańcy państw zachodnioeuropejskich są w mniejszości. Taka sytuacja to zagrożenie: dla bezpieczeństwa naszego kontynentu, dla możliwości rozwoju, budowania dobrobytu oraz dla przyszłości naszej kultury, religii, tożsamości narodowej. Nie chcemy tego w naszym kraju.
Zamiast przyjmowania imigrantów z Afryki żądamy znaczącego zwiększenia repatriacji potomków Polaków zesłanych w XX wieku do Kazachstanu, na Syberię i w inne zakątki Związku Sowieckiego. Od 20 lat państwo polskie zaniedbuje naszych rodaków na Wschodzie w sposób skandaliczny, tłumacząc to głównie brakiem środków finansowych. Okazuje się jednak, że są pieniądze na sprowadzanie obcych kulturowo imigrantów!
Żądamy natychmiastowego zatrzymania imigracji z obcych kręgów cywilizacyjnych i aktywnej postawy rządu wobec repatriacji tysięcy Polaków ze Wschodu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /