Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 26 cze 2017, 12:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Czas nadto dostatniego życia peowskich pasożytów mafijnych z pracy Polaków i z ich rabowania, zaczyna się kończyć.
Stąd takie ostre drgawki opozycji totalnej i innych kodów itp. ugrupowań poszkodowanych gangsterów.


HGW w opałach. Pierwszy świadek przed komisją reprywatyzacyjną

Obrazek
Pierwszy świadek stawił się przed komisją ds. reprywatyzacji w stolicy. Fot. PAP


Były urzędnik warszawskiego ratusza, Krzysztof Śledziewski, stawił się przed komisją śledczą ds. reprywatyzacji. Świadek obciążył Hannę Gronkiewicz-Waltz - miała ona zażądać skserowania akt ws. kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. - "Góra" życzyła sobie 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie - zeznał.

Z zeznań Krzysztofa Śledziewskiego wynika, że stołeczny ratusz ingerował w proces reprywatyzacyjny i nałożył odgórnie limit spraw, którymi będą zajmować się urzędnicy. - Polecenie 300 decyzji było wydawane ustnie, natomiast były też maile, od już nie pamiętam czy od naczelnik czy od dyrekcji, że trzeba przygotować każdego miesiąca dwa projekty decyzji zwrotowych, każdy pracownik prowadzący postępowanie - stwierdził pierwszy świadek przed komisją. Śledziewski pracował w stołecznym ratuszu w latach 2007-2016.
HGW poprosiła o ksero dokumentacji ws. kamienicy przy Noakowskiego
Urzędnik wskazał również posłom z komisji reprywatyzacyjnej, że procedura zwrotów kamienic zależała od układów. Szybciej decyzje zapadały w przypadku osób, zajmujących się skupowaniem roszczeń. - Wiadomo, że siła oddziaływania wszelkiego rodzaju tych handlarzy roszczeń była w mojej ocenie dużo silniejsza na urząd niż pojedynczego dajmy na to Kowalskiego, Lewandowskiego, czy Nowaka - przyznał Śledziewski.

Prezydent stolicy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, była zainteresowana losami skupu kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. Część praw do nieruchomości uzyskała rodzina HGW. - Była taka jedna sytuacja, dotycząca kamienicy przy Noakowskiego 16, gdzie pani prezydent zażyczyła sobie, żeby skserować jej akta - oświadczył świadek. Śledziewski został zapytany przez Patryka Jakiego, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz kiedykolwiek poprosiła o skserowanie dokumentów ws. reprywatyzacji.

Na pytanie, kiedy doszło do skserowania dokumentacji, świadek odparł, że był to okres drugiej kadencji urzędowania prezydent stolicy. - Pamiętam, że to był okres budżetowy, bo dostałem polecenie, żeby z aktami udać się do tzw. powielarni - powiedział Śledziewski. - Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podpisywała osobiście decyzji reprywatyzacyjnych. Przez pewien okres prezydent osobiście nadzorowała Biuro Gospodarki Nieruchomościami - dodał świadek.

Część nieruchomości przy ul. Noakowskiego 16 została w 2003 roku zwrócona mężowi prezydent stolicy Andrzejowi Waltzowi - w drodze postępowania spadkowego. W 2012 roku minister transportu zablokował zwrot sąsiedniej nieruchomości, bo doszedł do wniosku, że po wojnie wpadła w ręce oszusta. Ten sam oszust występował też jako powojenny właściciel kamienicy przy Noakowskiego 16 i to od niego kupił nieruchomość między innymi wuj męża Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Ratusz to Bizancjum
W przypadku nieruchomości przy ul. Twardej 8, Śledziewski ujawnił, że "miasto" miało wiedzę na temat nieznanych nikomu spadkobierców. Przy wspomnianej ulicy funkcjonowało jedno z najlepszych gimnazjów, które zostało przeniesione ze względu na postępowanie reprywatyzacyjne na rzecz Macieja Marcinkowskiego, największego beneficjenta wśród handlarzy roszczeniami w Warszawie. - Decyzję zwrotową należało podjąć, natomiast można było nie podejmować uchwały o przeniesieniu szkoły - wyjaśnił komisji Śledziewski.

Ratusz został nazwany przez świadka przesłuchania mianem "Bizancjum". - W tego rodzaju Biznacjum, jakim jest urząd Warszawy, niektóre instytucje przerzucały się kompetencjami - ocenił były urzędnik.

Bojkot komisji reprywatyzacyjnej
Hanna Gronkiewicz-Waltz natychmiast zareagowała na zarzuty, stawiane przez Krzysztofa Śledziewskiego. - To nieprawda, że kiedykolwiek ingerowałam w postępowania reprywatyzacyjne - napisała na Twitterze. Prezydent Warszawy podtrzymuje deklarację bojkotu komisji weryfikacyjnej, która jej zdaniem jest niekonstytucyjna. - Uważam, że ona jest niekonstytucyjna, w związku z czym ja się nie stawię - podkreśliła podczas konferencji prasowej. - Jeśli chodzi o kwestię, powiedziałabym troski komisji weryfikacyjnej, na początku słyszałam, że wyraziła kwestię, czy transmisja u państwa w TV dobrze idzie. Myślę, że do programu telewizyjnego nie muszę się stawić. Natomiast powinnam się stawić na wezwanie ewentualnie prokuratora, czyli organu konstytucyjnego - zaznaczyła.

Na wezwanie komisji nie stawił się w poniedziałek żaden obecny pracownik ratusza.
Źródło: PAP

GW

http://www.salon24.pl/newsroom/788903,h ... atyzacyjna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 27 cze 2017, 15:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Wystarczyły zeznania zwykłego urzędnika „ratusza”, żeby pogrążyć HGW

1. Wczoraj rozpoczęła pracę Komisja Weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w Warszawie powołana przez Sejm, i już przesłuchanie jej pierwszego świadka Grzegorza Śledziewskiego byłego pracownika Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN), przyniosło cały szereg informacji, które pogrążają prezydent Hannę Gronkiewicz - Waltz i jej najbliższe otoczenie.


Komisja zajmowała się wczoraj sprawą zwrotu dwóch nieruchomości przy ulicy Twardej 8 i 10 na rzecz znanego „przedsiębiorcy reprywatyzacyjnego” Marcina M. i jego adwokata, którzy po zatrzymaniu przez CBA, obecnie przebywają już w areszcie w związku z decyzją sądu we Wrocławiu.


Ale świadek w odpowiedzi na pytania aż 9 członków komisji i dwójki adwokatów reprezentujących „przedsiębiorców reprywatyzujących”, przedstawił także kilka ogólnych stwierdzeń odnoszących się do procesu reprywatyzacji.


2. Jedną z zasadniczych informacji, którą przekazał świadek było stwierdzenie, „że w ratuszu działała grupa koordynująca, która podejmowała decyzje reprywatyzacyjne w jej pracach uczestniczyli dyrektor, bądź wicedyrektor BGN” i dalej „góra wymagała od nas 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie”.


Co więcej z zeznań świadka wynika, że prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz interesowała się reprywatyzacją konkretnych nieruchomości, do tego stopnia, że w sprawie tej przy ulicy Okopowej, zwróciła się do ówczesnego dyrektora Jakuba R. (obecnie także w areszcie) takimi słowami „zawiodłam się na panu, panie dyrektorze” i nakazała zmianę decyzji odmawiającej zwrotu, na decyzję zwracającą nieruchomość”.


Wreszcie okazało się, że świadek osobiście kserował dokumenty dotyczące reprywatyzacji kamienicy przy ulicy Noakowskiego 16 (tzw. kamienicy Waltzów) na życzenie prezydent miasta Warszawy.


3. Już ta pierwsza informacja pokazuje jaka była strategia reprywatyzacyjna przyjęta podczas prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz, oddać możliwie jak najwięcej, mimo tego, że pojawiały się coraz większe wątpliwości dotyczące zasadności tego procesu (kuratorzy reprezentujący 120-130 letnich żyjących spadkobierców, udziały w nieruchomościach, które miały podlegać reprywatyzacji, wyceniane bardzo nisko, wręcz symboliczne, coraz częściej ubiegający się reprywatyzację ci sami „przedsiębiorcy reprywatyzacyjni”).


Wydawano w ramach reprywatyzacji warszawskie nieruchomości warte dziesiątki, a nawet setki milionów złotych w sytuacji, kiedy dokumenty „własnościowe”, którymi posługiwali się „przedsiębiorcy reprywatyzacyjni” pokazywały, że ponosili oni koszty idące najwyżej dziesiątki, rzadko setki tysięcy złotych.


Ba, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie miała nawet zahamowań, aby zwrócić się do kolegów partyjnych z Platformy, aby to Sejm uchwalając budżet przyznał Warszawie specjalną dotację na finansowanie procesów reprywatyzacyjnych.


I tak się stało z tzw. funduszu prywatyzacyjnego większość sejmowa PO-PSL przyznała miastu stołecznemu Warszawie kwotę 600 mln zł w latach 2014-2016 w trzech równych ratach po 200 mln zł rocznie (po powołaniu rządu Prawa i Sprawiedliwości ostatnia kwota 200 mln zł za rok 2016 nie została przekazana).


4. Już podczas przesłuchania pierwszego świadka, pełnomocnicy „przedsiębiorców prywatyzacyjnych” wręcz „stawali na głowie”, żeby je zablokować, ale zdecydowanie przewodniczącego komisji posła Patryka Jakiego temu zapobiegło.


Okazało się także, że wczoraj rano prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz złożyła do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, ponieważ jej zdaniem po powołaniu sejmowej komisji weryfikacyjnej są teraz aż dwa organy do rozstrzygania spraw reprywatyzacyjnych tj. miasto stołeczne Warszawa i wspomniana sejmowa komisja.


O powołaniu sejmowej komisji prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz wprawdzie wie przynajmniej od 2 miesięcy, składając, więc wczoraj ten wniosek do NSA, żeby zablokować jej pracę, tylko potwierdza, że strach zagląda jej w oczy.

Opublikowano: 27.06.2017 07:24.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/78899 ... grazyc-hgw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 28 cze 2017, 16:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
I tak właśnie grupka gangsterów zawładnęła Polską i jej majątkiem. A Polacy mieli siedzieć cicho i pracować na luksusy gangów politycznych, kierowanych przez Tuska, Pawlaka, Piechocińskiego, Millera, Palikota, itp.

Polska - państwo budowane na "słupach"

Okazało się, że Hanna Gronkiewicz – Waltz, prezydent Warszawy, jest tak zwanym słupem. Tak przynajmniej wynika z narracji, której sama używa od wielu miesięcy, by całkowicie oddalić od siebie jakiekolwiek zarzuty związane z grabieżą nieruchomości w Warszawie. Wszystkie decyzje o zwrocie nieruchomości podpisywali urzędnicy. Pani Prezydent tym się zajmowała, nic nie wiedziała, nie miała żadnej wiedzy o gigantycznym przekręcie na setki milionów złotych, co więcej, była też przez bardzo długi czas odporna na informacje ze świata mediów. Można się jedynie domyślać, że nie czytała nawet codziennych raportów prasowych, które w każdym magistracie są standardem. Kiedy spotykała się z Donaldem Tuskiem albo z Grzegorzem Schetyną, rozmawiali w Europie i nie zajmowali się takimi drobiazgami, jak działająca bezczelnie w Warszawie mafia handlująca roszczeniami. Innymi słowy, przez ostatnie 11 lat stolicą rządzili urzędnicy średniego i niższego szczebla i to oni sami są wszystkiemu winni. HGW nie rządziła, po prostu była i „dała” mieszkańcom metro. Prawdę mówiąc, wyborcom to wystarczało, skoro trwa właśnie trzecia kadencja niezatapialnej liderki PO. To nawet nie są standardy białoruskie, których trzyma się prezydent Warszawy i jej otoczenie, to są zwyczaje mafijne.

Kolejny „słup”, choć chyba nie do końca taki zwykły słup, to Marcin P. Z sześciogodzinnego przesłuchania przed Komisją Śledczą niewiele wynika, bo na każde pytanie dotyczące kulis powstania spółki Amber Gold i dalszych losów kilkuset milionów złotych, świadek odmawiał odpowiedzi. Krótko mówiąc nie zaczął sypać i nie będzie sypać, bo chce żyć. Chce dalej odgrywać rolę biznesmena, któremu po prostu nie wyszło, a jeśli ma odbyć karę więzienia, to ją odbędzie. Wyszło przy okazji na jaw, że jak na słupa jest osobą inteligentną i przebiegłą, więc jego mocodawcy postawili na właściwą osobę. Póki co państwo jest bezradne, bo ani prokuratura, ani Komisja Śledcza, ani służby specjalne, nie mają najwyraźniej wiedzy na temat tego, gdzie wyparowało ponad pół miliarda złotych. Że wyprane, że gdzieś krążą już jako „czyste” – to pewne, ale marne to pocieszenie dla poszkodowanych. Ciekawostkami z przesłuchania będą się karmiły media, ale słup Marcin P. skutecznie broni na razie swoich tajemnic. Choć samo uzyskiwanie przez niego poufnych informacji o działaniach ABW już jest skandalem, ale w Polsce to jak widać rzecz normalna. Żadnej sensacji nie ma. Takie mamy państwo.

Jest wreszcie i trzeci słup w polskiej polityce, zupełnie wyjątkowy na tle wyżej wymienionych – to Donald Tusk. O tyle inny od tamtych, że będąc premierem niemal zawsze za wszystko brał pełną odpowiedzialność polityczną. Także za Smoleńsk. Tyle tylko, że w pewnym momencie swojej kariery opuścił Polskę, żeby osiąść miękko na fotelu szefa Rady Europejskiej. Taki polityczny azyl. W sprawie Amber Gold też nie miał żadnej niepokojącej wiedzy, bo wprawdzie podległe mu służby działały, ale na pewno o niczym niepokojącym go nie informowały. Gdyby było inaczej, żadne fochy syna nie miałyby znaczenia. Po prostu nie rozpocząłby pracy w OLT Express i już. Co więcej, dostałby zakaz kontaktowania się z Marcinem P. Ale skoro Donald Tusk nic nie wiedział ani w marcu, ani w czerwcu 2012 roku o rysującym się gigantycznym przekręcie w jego rodzinnym Trójmieście, to czy można mu stawiać jakieś zarzuty? Zajmował się Europą i pielęgnowaniem „zielonej wyspy”. Zawiodły służby, urzędnicy, może jeden czy drugi minister, ale premier robił wszystko dla Polski. To może być z powodzeniem motto dla całej formacji politycznej, która zamieniła polskie państwo w szemrany biznes: „Nic Polakom do zwrócenia nie mamy”.

Opublikowano: 28.06.2017 16:54.

http://benevolus.salon24.pl/789468,pols ... na-slupach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 30 cze 2017, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Bezwzględne cyniczne babsko, obleśne i zakłamane poza granice i to nieprzyzwoitości.
Jak cała PO, jak KODziarze, jak cały ten obrzydliwy zboczony lewacki świat, jak całe libertyńskie robactwo okradające i niszczące Polskę, naszą Ojczyznę.
Urzędnik, czy złodziej? Sami sobie odpowiedzmy na to pytanie.


Prezydent pytała o Noakowskiego

Kolejny warszawski urzędnik ujawnia, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz była regularnie informowana o przebiegu reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

Na dzisiejsze posiedzenie komisji weryfikacyjnej badającej reprywatyzację w Warszawie nie stawił się żaden przedstawiciel warszawskiego ratusza i nie jest to pierwszy taki przypadek. Hanna Gronkiewicz-Waltz, która została wezwana przed komisję w charakterze strony, przekonywała w mediach, że ratusz żadną stroną w tej sprawie nie jest, odmawiając pojawienia się przed komisją.

Przewodniczący komisji, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zwracał uwagę, że podczas dyskusji o reprywatyzacji prezydent Warszawy jest bardzo aktywna medialnie, jednakże różnica między udzielaniem odpowiedzi w mediach a przed komisją jest zasadnicza.

– Polega na tym, że tutaj składa się zeznania pod rygorem odpowiedzialności karnej, a w mediach można mówić, co się chce. Sądzę, że właśnie dlatego pani prezydent boi się stanąć przed tym ciałem – stwierdził Jaki.

Komisja przesłuchała dzisiaj m.in. Marcina Bajko, byłego szefa Biura Gospodarki Nieruchomościami w stołecznym ratuszu, kierującego jednostką odpowiedzialną za decyzje o zwrocie nieruchomości uprawnionym osobom. Kolejny już przesłuchiwany urzędnik złożył zeznania, które nie stawiają prezydent Warszawy w dobrym świetle, w kontekście dotychczasowych oświadczeń Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wbrew stwarzanemu wypowiedziami prezydent stolicy wrażeniu, że kwestiami reprywatyzacji ona się nie interesowała, z zeznań przed komisją wynika co innego.

Bajko zeznał m.in., że szefowa warszawskiego ratusza była o kwestiach prywatyzacji szczegółowo informowana i wykazywała wyjątkowe zainteresowanie zwrotem nieruchomości przy ul. Noakowskiego 16, której część została przejęta przez rodzinę Waltzów.

– Pani prezydent do tej pory twierdziła, że nie dość, że nic nie wiedziała o reprywatyzacji, a o sprawie Noakowskiego to już w ogóle, że to się działo poza nią. Kolejny świadek zeznaje co innego. Pani prezydent od samego początku wiedziała o Noakowskiego. Wiele godzin na ten temat z nią rozmawiał [Marcin Bajko – przyp. red.]. Pani prezydent, według zeznań świadków, znowu mija się z prawdą – zauważył wiceminister Jaki.

Hanna Gronkiewicz-Waltz bagatelizuje jednak wypowiedzi świadków przepytywanych przez komisję weryfikacyjną. Prezydent Warszawy stwierdziła, że trudno jej traktować wiarygodnie wypowiedzi urzędników, których zwolniła dyscyplinarnie.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 30 cze 2017, 07:38 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Bezwzględne cyniczne babsko, obleśne i zakłamane poza granice i to nieprzyzwoitości.
Jak cała PO, jak KODziarze, jak cały ten obrzydliwy zboczony lewacki świat, jak całe libertyńskie robactwo okradające i niszczące Polskę, naszą Ojczyznę.
Urzędnik, czy złodziej? Sami sobie odpowiedzmy na to pytanie.

Obrazek

Kim była Hanna Gronkiewicz-Waltz (Hajka Grund­baum)? Chociaż pochodziła z plemienia Judy, głosiła się gorliwą katoliczką, aktywistką Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, gorąco popieraną przez bpa Dembowskiego, współtwórcę Okrągłego Stołu i zażartego przeciwnika lustracji. Twierdziła, że przed każdą decyzją radzi się Ducha Świętego. Jej katolicyzm mocno przygasł, kiedy na pewnym przedwyborczym wiecu zapytana, do jakiej parafii należy, nie umiała na to odpowiedzieć, a Duch Święty niczego jej nie podszepnął.

http://yelita.pl/artykuly/art/gronkiewicz-waltz

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 10 lip 2017, 21:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Szkoła przy ulicy Twardej odzyskana

W przedostatniej notce pisałem o aferze Amber Gold przez pryzmat twierdzenia Marka Belki o analfabetyzmie ekonomicznym. Morał dotyczył analfabetyzmu politycznego Polaków, którzy mimo kolejnych faktów nie wycofują poparcia dla PO.

Gdybym miał na przykładzie afery reprywatyzacyjnej ocenić analfabetyzm polityczny Warszawiaków, to przypomniał bym im jedną z kluczowych debat, w której HGW odgrywała poważną rolę, jako prezes NBP. Mianowicie przekonywała, że kilkuprocentowy udział skarbu państwa Estonii w sektorze bankowym powinien stanowić dla nas przykład, a nie 40-60% udział w Niemczech czy we Francji. Oczywiście, że państwo wasalne musi być skazane choćby na spłatę 50 mld rocznych odsetek od długu publicznego, w bankach niemiecko-francuskich, jak Grecja. To taki przykładzik dotyczący samej HGW, ale oczywiście należałoby zacząć od faktu, który dotyczy niewyegzekwowanej odpowiedzialności politycznej, wobec całej PO. PO, jako koalicja głównie UD,KLD - UW, jest odpowiedzialna w głównej mierze za zdradę prywatyzacji pod długim nadzorem późniejszego komisarza Lewandowskiego, gdzie w ramach "prywatyzacji za 1zł" doszło do tysięcy takich przejęć za 1/10 procenta, jak w przypadku szkoły przy ul. Twardej. Otóż analfabetyzm polityczny, który był przyczyną odrzucenia tych faktów przez elektorat PO, jest tak naprawdę, powiedzmy, główną pośrednią przyczyną afery reprywatyzacyjnej. Podobnie, jak w skali kraju, ośmioletnie rządy PO były główną pośrednią przyczyną m. in.

-20 miliardowej w skali roku, nieściągalności podatku VAT wynikającej wyłącznie ze świadomych zaniedbań aferałów/łże elyty czy politycznej mafii, bo i takie sformułowania słusznie padają

- Różnice zysków i strat spółek skarbu państwa w czasie rządów PO, w szczególności podobieństw w doprowadzeniu do upadku stoczni, a próbą doprowadzenia do upadku LOT-u.

W krótkiej notce ograniczmy się do tych dwóch punktów rozstrzygających, o przepaści między obecnymi rządami, jakkolwiek by je oceniać, a rządami skrajnie patologicznymi, które nadal dysponują 27% poparciem, licząc poparcie dla gorliwych obrońców PO przed PiS z Nowoczesnej. Te 27% jest do odebrania czego nie dokona PIS, a co zrobić trzeba, jeżeli chcemy poważnie mówić choćby o inicjatywie Trójmorza, bo jak ona się ma do śmiesznej "doktryny" płynięcia w głównym nurcie, a wiadomo, że główna partia opozycyjna prędzej czy później przejmuje władzę, dlatego PO nie może być główną partią opozycyjną już po wyborach 2019 r.

Jeżeli chodzi o wnioski z afer, Amber Gold i reprywtyzacyjnej, to proponuję powołanie wojewódzkich zespołów prokuratorskich, złożonych nie tylko z samych prokuratorów, ale również z fachowców różnych dziedzin, którym tytuł prokuratora będzie przysługiwał. Członków zespołów może zatwierdzać sejm, a najlepiej gdyby awansowano do tych zespołów część aparatu urzędniczego, który m. in. takimi metodami należy zredukować z horrendalnej liczby 0,6 mln.

Ale to inny, bardziej ogólny temat, więc żeby tym razem nie uogólniać tytułu, zakończmy, że czekamy na postawienie zarzutów HGW najpóźniej przez komisję Pana Jakiego, która będzie dysponowała najpełniejszą wiedzą.

Opublikowano: 10.07.2017 15:59

http://dosycklamstw.salon24.pl/792474,s ... -odzyskana


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 28 lip 2017, 08:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Bandyci warszawscy spod znaku złodziejskiej reprywatyzacji w odwrocie. Prawda i sprawiedliwość powoli zaczyna brać górę.
Brawo Patryk Jaki.


Odzyskana działka

Badająca reprywatyzację w Warszawie komisja weryfikacyjna zdecydowała wczoraj o uchyleniu – z klauzulą natychmiastowej wykonalności – decyzji w sprawie reprywatyzacji działki przy dawnej Chmielnej 70.

Obrazek

Komisja stwierdziła, że decyzja prezydent Warszawy, na mocy której działka zlokalizowana przy pl. Defilad, po południowej stronie Sali Kongresowej, trafiła w 2012 r. w ręce handlarzy roszczeń, wydana została z rażącym naruszeniem prawa. Chodzi przede wszystkim o nieprawidłowe ustalenia spadkobierców działki.

To od ujawnienia okoliczności zwrotu tej działki wybuchła afera reprywatyzacyjna. Dwie trzecie nieruchomości, do której roszczenia nabyli Janusz Piecyk, mec. Grzegorz Majewski i Marzena K., należało do Jana Henryka Holgera Martina. Komisja weryfikacyjna, opierając się m.in. na dokumentach urzędowych, także oświadczeniach sprzed lat samego Holgera Martina, stwierdziła, że był on obywatelem Danii – co jest kluczowe z punktu widzenia tej sprawy reprywatyzacyjnej. Starający się o przejęcie nieruchomości należącej do Holgera Martina przekonywali z kolei, że był on Polakiem.

– Ten pan był Duńczykiem. A w związku z tym, że Polska miała podpisaną umowę indemnizacyjną z Danią, w ogóle spadkobiercy po tym panu nie mieli prawa oczekiwać zwrotu działki – wyjaśnia przewodniczący komisji weryfikacyjnej, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Na mocy umowy Polski z Danią zawartej po II wojnie światowej wszystkie roszczenia obywateli duńskich przejął duński rząd, za co Polska zapłaciła Danii uzgodnioną kwotę.

– Nikt z przedstawicieli urzędu miasta nie stwierdził, że ta część nieruchomości objęta jest umową indemnizacyjną. W międzyczasie roszczenia obywatela duńskiego podlegały handlowi – wskazał Jaki. – Urząd miasta jak gdyby nigdy nic w 2012 r. wydaje decyzję reprywatyzacyjną – że ta część, która należała się Skarbowi Państwa, przechodzi na rzecz handlarzy roszczeń, pomimo że – jak komisja udowodniła – już w 2010 r. UM dostaje wniosek adwokata Andrzeja M., który rywalizował o część tej nieruchomości, że pan Holger Martin jest obywatelem duńskim, i przekazał całą teczkę dokumentów z IPN potwierdzających, że Holger Martin był Duńczykiem. Urząd miasta w ogóle się do tego nie odnosi – zaznaczył szef komisji.

Tu wkracza prokurator
W toku prac komisji wyszło na jaw, że już rok przed wydaniem decyzji reprywatyzacyjnej 30 urzędników ratusza o okolicznościach sprawy doskonale wiedziało. Warszawski ratusz podnosi, że mimo decyzji reprywatyzacyjnej działka cały czas pozostaje we władaniu miasta.

Po wybuchu afery beneficjenci decyzji zrzekli się praw do działki. Jednak – stwierdził Jaki – to ich oświadczenie nie miało oczekiwanych skutków prawnych. Decyzja reprywatyzacyjna nie została uchylona i cały czas znajdowała się w obrocie prawnym.

W sprawie reprywatyzacji przy Chmielnej 70 mamy już także do czynienia z zarzutami prokuratorskimi. Postawiono je m.in. byłemu wicedyrektorowi miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami, w którym przygotowywano decyzje reprywatyzacyjne. Gdy byłego urzędnika Jakuba R. zatrzymywano, podano do publicznej wiadomości, iż w zamian za pozytywną decyzję w sprawie Chmielnej 70 miał otrzymać korzyść majątkową w postaci nieruchomości, której wartość oceniana jest na 2,5 mln zł.

Patryk Jaki poinformował, że podczas rozpraw we wrześniu komisja zajmie się zamieszkanymi nieruchomościami przy Marszałkowskiej i Poznańskiej. W tych sprawach na wniosek komisji dokonany został już wpis w księgach wieczystych blokujący możliwości obrotu nieruchomościami.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ialka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 29 lip 2017, 09:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Zło platformiano - bandyckie zostało ugodzone mieczem sprawiedliwości.
Na razie jest ranne i wściekłe. Trzeba jeszcze je karnie dobić.


Nadzieja dla lokatorów

Komisja weryfikacyjna w ciągu najbliższych tygodni przystąpi do badania reprywatyzacji kamienic zamieszkałych jeszcze przez lokatorów.

Pod koniec przyszłego tygodnia badająca reprywatyzację w Warszawie komisja weryfikacyjna może już być gotowa ogłosić decyzję w sprawie działki przy dawnej Siennej 29. To nieruchomość sąsiadująca z Chmielną 70, w sprawie której komisja orzekła w czwartek uchylenie decyzji w sprawie reprywatyzacji, z tym że znajdująca się nie od południowej, lecz północnej strony Sali Kongresowej.

– W przyszłym tygodniu będziemy pracować nad decyzją w sprawie Siennej 29. Jeśli komisji uda się zbadać wszystkie materiały, jest możliwe, że pod koniec przyszłego tygodnia może zostać ogłoszona decyzja – informuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” członek komisji weryfikacyjnej, minister Sebastian Kaleta.

Do tej pory komisja weryfikacyjna, do której obowiązków należy zbadanie każdego przypadku reprywatyzacji w Warszawie, zajmowała się, oprócz Chmielnej i Siennej, także nieruchomościami przy Twardej – których nabywcy dopiero zamierzali na nich zainwestować. Teraz jednak przyjdzie kolej na te zamieszkałe przez lokatorów, którzy niejednokrotnie byli przekonywani do wyprowadzenia się gnębieniem przez czyścicieli kamienic.

Pierwsze badane reprywatyzacje należą do tych, w stosunku do których istnieją największe wątpliwości co do prawidłowości wydania decyzji zwrotowych. Przewodniczący komisji, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki sygnalizował w czwartek, że we wrześniu komisja mogłaby zbadać reprywatyzacje nieruchomości przy Marszałkowskiej i Poznańskiej.

– Jest bardzo możliwe, że będą to nieruchomości przy Marszałkowskiej 43 i Poznańskiej 14. Są to kamienice, w których mieszkają lokatorzy. Kolejne rozprawy przewidujemy na koniec sierpnia – początek września – powiedział nam Kaleta.

W przypadku Marszałkowskiej 43 mieliśmy m.in. do czynienia z próbą przekonania przez dwie obywatelki Francji, że są spadkobierczyniami. Pod koniec 2010 r. decyzję w sprawie reprywatyzacji wydał były już urzędnik ratusza, wiceszef Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub R., zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w związku z reprywatyzacją przy Chmielnej 70. Nabywcą nieruchomości okazał się brat tego urzędnika, następnie nieruchomość trafiła do dalszego obrotu. W sprawę zaangażowany był mecenas Robert N. Zawiadomione organa ścigania nie wykazywały wówczas determinacji do wyjaśniania wątpliwości. W przypadku Poznańskiej 14 są z kolei m.in. wątpliwości co do uprawnień spadkobiercy. Nieruchomość trafiła następnie do mecenasa Roberta N. oraz – przesłuchiwanego już w sprawie Chmielnej 70 – handlarza roszczeń Janusza Piecyka, po czym kolejny raz zmieniła właściciela.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torow.html

Jakie to ważne dla ludzi, że w dziczejącej pod władaniem PO-PSL Polsce, znalazła się siła polityczna wyciągająca ręce do zwykłych ludzi i starająca się troszczyć o każdego normalnego i uczciwego człowieka.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 01 sie 2017, 07:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Tak HGW potraktowała Powstańców Warszawskich.

Obrazek
RT. mjr. Czesław Mostek, 101 lat. Walczył w Powstaniu Warszawskim. Więzień UB HGW oddała jego dom mafii reprywatyzacyjnej.
Został eksmitowany.

Obrazek

A wczoraj oddawała im hołd ...

Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 01 sie 2017, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Coltrane napisał(a):
A wczoraj oddawała im hołd ...

Typowe dla PO, czyli Platformy Obłudników. Dla nich człowiek to to samo co przedmiot.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 06 sie 2017, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/08/0 ... zednikiem/

W 20-leciu międzywojennym za mniejsze rzeczy była kara śmierci. A tu śmieszna grzywna 12 tys., a jawny bandytyzm określony mianem "błędów". Do tego bezczelna-nietykalna karę opłaci z budżetu Warszawy.

Kopia artykułu:

HGW żąda, by za jej błędy zapłacili podatnicy. Jak przekonuje, nie jest osobą prywatną, a urzędnikiem.
Posted by Marucha w dniu 2017-08-04 (piątek)

Obrazek

Wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz regularnie nie stawia się na posiedzenia Komisji Weryfikacyjnej, w związku z czym musi zapłacić 12 tys. złotych grzywny.
Twierdzi, że kwotę tę powinni uiścić podatnicy, gdyż nie jest osobą prywatną, a urzędnikiem.
HGW ma dość zaskakujący sposób, by wywinąć się od niepłacenia tej kwoty i kolejnych kar, których można się spodziewać. W jednym z pism wysłanych do Komisji Weryfikacyjnej przez Kancelarię Adwokacko-Radcowską Pociej, Dobois, Kosińska-Kozak (swoją drogą to uznana kancelaria specjalnie wynajęta przez ratusz, mimo że ten dysponuje prawnikami, z którymi na co dzień współpracuje) czytamy , że na kary dla Gronkiewicz-Waltz powinni złożyć się mieszkańcy stolicy.
„Zauważyć należy, że postanowienia w przedmiocie grzywny zostały skierowany do Prezydenta m. st. Warszawy, jako organu wykonawczego (…), a nie do Hanny Gronkiewicz-Waltz jako osoby fizycznej” – czytamy w jednym z pism. Dodatkowo według urzędników stołecznego ratusza, skoro przedstawiciele prezydent Warszawy byli na posiedzeniu komisji, to pani prezydent nie powinna już być obciążana grzywnami.
„Chęć obciążenia podatników odpowiedzialnością za osobiste zaniedbania jest skandaliczna, ponieważ to prezydent odpowiada osobiście za niestawiennictwo” – skomentował sprawę członek komisji do spraw reprywatyzacji Sebastian Kaleta.

https://parezja.pl/hgw-zada-by-bledy-za ... zednikiem/

Swoją drogą – nazwanie bezczelnego, hucpiarskiego złodziejstwa „błędami” – woła o pomstę do nieba.
Admin



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 06 sie 2017, 17:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
W 20-leciu międzywojennym za mniejsze rzeczy była kara śmierci. A tu śmieszna grzywna 12 tys., a jawny bandytyzm określony mianem "błędów". Do tego bezczelna-nietykalna karę opłaci z budżetu Warszawy.


Faktycznie bezczelna.
A była taka okazja pogonić ją w referendum ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 31 sie 2017, 06:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Jak działali „czyściciele kamienic”

Prawie ośmiokrotny wzrost czynszu w „zreprywatyzowanej” kamienicy dla wielu lokatorów miał być decydującym argumentem, by opuścić budynek przejęty przez handlarzy roszczeń i kamienic.

Komisja weryfikacyjna badająca reprywatyzację w Warszawie dzisiaj po raz pierwszy zajęła się przypadkiem oddania nowemu właścicielowi nieruchomości wraz z lokatorami – chodzi o budynek przy ul. Poznańskiej 14. Część z nich wciąż lokale zajmuje mimo drastycznej podwyżki czynszu mającej zachęcić do opuszczenia mieszkania, licząc „na sprawiedliwość przed sądami”.

Przed reprywatyzacją czynsz wynosił 8 zł za metr kwadratowy, po reprywatyzacji lokatorzy dostali propozycje opuszczenia mieszkań i podwyżkę czynszu – do 14,7 zł, a po przejęciu przez kolejnego właściciela do 25 zł i wreszcie do 59 złotych. Dla lokatorów podwyżka czynszu to zwykle obciążenie ponad możliwości – nie płacą więc całości, dług narasta, a właściciel uruchamia procedurę eksmisyjną.

Na te długi był jednak pewien sposób. Jeden z zeznających przed komisją weryfikacyjną lokatorów kamienicy przy Poznańskiej 14 Robert Migros powiedział, że pewnym osobom zadłużenie darowano w zamian za wyprowadzkę, a schemat działania był prosty: osoby zadłużone na 10-20 tys. zł szły do właściciela, administracji, bo miały już dosyć. A wtedy padała odpowiedź: „dobrze, to my wam darujemy, ale do widzenia”. – Tak działa ten schemat, przypuszczam, że do tej pory tak jest – stwierdził świadek.

Oprócz podwyżki czynszu lokatorzy dostali również wypowiedzenie najmu. Migros zeznawał, że wypowiedzenie motywowane było tym, że nowi właściciele kamienicy, handlarze roszczeń: Janusz Piecyk i przebywający obecnie w areszcie Robert N., nie mają gdzie mieszkać i chcą zamieszkać właśnie w kamienicy przy Poznańskiej. Żaden z nich jednak – zeznawał – do kamienicy się nie sprowadził.

Utrudnianie życia ludziom
Kolejni świadkowie skarżyli się na nieustający hałas związany z ciągłym remontem kamienicy, dewastacje drzwi czy też skrzynek pocztowych (tego ostatniego mieli dopuścić się prowadzący prace robotnicy) czy też na wulgarne zachowanie pracowników firmy władającej nieruchomością. Do jednej z lokatorek mieli się oni – jak zeznała – usiłować włamać, próbując otworzyć drzwi łomem – jednakże zostali przegonieni przez sąsiada. Dwukrotnie też w kamienicy wybuchał pożar, czego lokatorzy – jak zauważyli – nie doświadczali przez całe lata przed reprywatyzacją.

Z zeznań świadków można było odczytać, że te nadzwyczajne zdarzenia nie były żadnym przypadkiem, a w ich przeświadczeniu zmierzały do celowego uprzykrzenia im życia i nakłonienia do wyprowadzki. Janusza Piecyka bronił jego pełnomocnik, zadając świadkom pytania – raczej retoryczne – m.in., czy widzieli, aby to jego klient osobiście dopuszczał się wobec nich jakichś niecnych rzeczy.

Miasto atakuje lokatorów
Na wezwanie komisji ponownie nie stawiła się prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz- -Waltz. Obecnych było za to dwoje pełnomocników miasta uprawnionych do zadawania pytań. Te zmierzały przede wszystkim do przekonania, że żaden z lokatorów na bruku nie wylądował, a ratusz starał się im pomagać.

Nieprzychylne opinie jedna z lokatorek opłaciła koniecznością odpowiedzi na pytania o okresy niepłacenia przez nią czynszu w latach ubiegłych czy też o niedostarczenie przez nią zaświadczeń o opłacaniu ZUS-u przez jej męża – co miało być konieczne do złożenia wniosku w sprawie przyznania lokalu socjalnego.

Mimo kilkukrotnych upomnień dotyczących niezadawania pytań niezwiązanych ze sprawą, a tyczących także spraw osobistych świadka, reprezentanci ratusza nie ustawali. Przewodniczący komisji, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zdecydował – poparty przez większość w komisji – o ich wykluczeniu z przesłuchania. – Słyszycie, co państwo przeszli w kamienicy, i próbujecie po raz drugi przeczołgać tych ludzi, na co nie pozwolę – mówił Jaki.

Stowarzyszenie mieszkańców podnosiło także wątpliwości co do samego procesu reprywatyzacji m.in. w kwestii postępowania spadkowego – prokuratura wniosku mieszkańców nie uwzględniła. Chodzi np. o to, czy osoba uznana za spadkobiercę faktycznie nim była i czy rzeczywiście była jedynym spadkobiercą. Za spadkobiercę nieruchomości przy Poznańskiej uznany został Aleksander Włodawer, który w 1968 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, od którego Janusz Piecyk i Robert N. odkupili roszczenia. W 2014 r. sprzedali nieruchomość spółce Jowisz należącej do Fenix Group zajmującej się m.in. przejmowaniem i przerabianiem starych kamienic w luksusowe apartamenty.

Członek komisji, minister Jan Mosiński, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zaznacza, że istnieją poważne wątpliwości, czy spadkobierca kamienicy przy Poznańskiej 14 został ustalony prawidłowo. – Z dokumentów wynika, że ojciec pana Włodawera zginął, opuszczając getto, w 1943 r., a spadkobierca urodził się w roku 1946. Niewykluczone, że mamy do czynienia z podrobieniem dokumentów, wykorzystaniem dwóch podobnie brzmiących nazwisk. Mam daleko idące wątpliwości co do wydanej w tej sprawie decyzji – stwierdza Mosiński.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 22 wrz 2017, 06:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Potwór warszawski jaki oburzony, że mu dobrano się do kasy. Czyjejś własności, czyichś pieniędzy ostentacyjnie nie szanowała, ale swoje to już jest jej i będzie tego bronić. Nigdy więcej tego gangu lewackiego przy władzy!

Urząd zajął konto

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz musi się liczyć z tym, że w przypadku dalszego niestawiania się przed komisją weryfikacyjną zostanie z jej prywatnego rachunku wyegzekwowana cała kwota nakładanych na nią grzywien za niestawiennictwo.

Na razie urząd skarbowy zajął kwotę stanowiącą równowartość należności za cztery kary nałożone na Hannę Gronkiewicz-Waltz w związku z niestawieniem się przez prezydent Warszawy na posiedzenia komisji weryfikacyjnej. Komisja po każdym niestawieniu się na rozprawie nakładała na Gronkiewicz-Waltz grzywnę w wysokości 3 tysięcy złotych. – Decyzja urzędu skarbowego jest pochodną bagatelizowania prawa przez Hannę Gronkiewicz-Waltz – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Mosiński, członek komisji weryfikacyjnej. Ocenił, że Hanna Gronkiewicz-Waltz prowokowała komisję do podjęcia działań – zgodnych z prawem – prowadzących do wyegzekwowania zapłaty grzywien. Egzekucja dokonywana przez urząd skarbowy dotyczy 4 z 6 grzywien nałożonych przez komisję weryfikacyjną na Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Chodzi o niestawienie się na rozprawach, podczas których badano reprywatyzacje nieruchomości przy Twardej 8 i 10, Chmielnej 70 i Siennej 29. Niewyegzekwowane zostały jeszcze kary za niestawiennictwo prezydent Warszawy podczas badania dwóch ostatnich spraw – kamienic przy Poznańskiej i Marszałkowskiej, gdzie prezydent stolicy akceptowała „zreprywatyzowanie” kamienic wraz z mieszkańcami. Mosiński zaznaczył, że zapewne i w tych przypadkach – gdyby prezydent Warszawy dobrowolnie nie zapłaciła nałożonych grzywien – należne kary zostaną wyegzekwowane w analogiczny sposób.

Rzecznik komisji weryfikacyjnej Oliwer Kubicki podkreślił, że w kwestii egzekucji grzywien musi zostać przeprowadzona ścisła procedura, a Hanna Gronkiewicz-Waltz ma prawo i czas na to – z czego zresztą korzystała – by odwołać się do komisji w sprawie decyzji o nałożeniu grzywien. – Najpierw były postanowienia komisji o ukaraniu grzywną, później nastąpiły wezwania do dobrowolnego wykonania tego obowiązku – czyli uiszczenia grzywny, były upomnienia. Jak wiemy, to było nieskuteczne, więc przewodniczący komisji wystawił tytuł wykonawczy i wniosek o wszczęcie postępowania egzekucyjnego do organu egzekucyjnego – w tym przypadku naczelnika urzędu skarbowego. Na tej podstawie zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne i 15 września naczelnik przystąpił do egzekucji – powiedział „Naszemu Dziennikowi” Kubicki.

Przewodniczący komisji weryfikacyjnej, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki ocenił, że Hanna Gronkiewicz- -Waltz została potraktowana bardziej humanitarnie niż to robiono z ludźmi za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, której do tej pory Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą – nawiązując tym samym do skandalicznych egzekucji komorniczych z przeszłości. Jaki ocenił, że ta egzekucja należnych grzywien pokazuje, że komisja potrafi działać skutecznie, a polskie państwo „nie działa tylko teoretycznie”. Sama prezydent Warszawy egzekucję z jej konta określiła mianem „akcji politycznej”. Podczas konferencji prasowej poinformowała, że złoży doniesienie o nadużycie uprawnień zarówno przez komisję weryfikacyjną, jak i organ egzekucyjny. Stwierdziła również, że mimo prowadzonej wobec niej egzekucji przed komisją weryfikacyjną stawiać się nie ma zamiaru. – Nie będę poddawać się bezprawiu – stwierdziła prezydent Gronkiewicz-Waltz.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... konto.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bandycka, złodziejska "reprywatyzacja" w Warszawie
PostNapisane: 29 wrz 2017, 08:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Klika cwaniaczków uczepionych dorabiania się fortun na ludzkiej krzywdzie wciąż skutecznie demaskowana i rozbijana.
Brawo Patryk Jaki. Taka powinna być Polska, ZAWSZE!
SPRAWIEDLIWA i UCZCIWA.
A szlam społeczny w postaci mafijnych szajek powinien jak najszybciej znaleźć się za kratkami.
Choćby tylko ku przestrodze.


Wspólne interesy

Kamienica przy Marszałkowskiej 43 w Warszawie po decyzji komisji weryfikacyjnej wraca do zasobów miasta.

Komisja weryfikacyjna uchyliła kolejną decyzję warszawskiego ratusza w sprawie zreprywatyzowanej wraz z lokatorami kamienicy przy Marszałkowskiej 43. W uzasadnieniu decyzji komisja podniosła m.in. brak bezstronności urzędnika, który wydawał decyzję w sprawie reprywatyzacji. Przebywający obecnie w areszcie – w związku ze sprawą reprywatyzacji nieruchomości przy Chmielnej 70 – były wiceszef warszawskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub R. wydawał decyzję na rzecz spadkobierczyń z Francji. Były one reprezentowane przez mecenas Iwonę Gerwin związaną z bratem urzędnika Adamem Rudnickim, który to następnie stał się właścicielem nieruchomości, do której roszczenia miały spadkobierczynie.

Przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki wskazywał, że w tych okolicznościach mieliśmy do czynienia z naruszeniem przepisów zawartych w art. 24 kodeksu postepowania administracyjnego. – Spowodowało to naruszenie w rozpoznawanym przypadku obowiązku bezstronnego działania przez organ administracji publicznej, a także uchybienie zasadzie zaufania obywateli do organu władzy publicznej – mówił Jaki. Zaznaczył, że w takich okolicznościach Jakub R. powinien być wyłączony z wydawania decyzji. Sprawa Marszałkowskiej 43 na ewentualnych odwołaniach od decyzji komisji dotychczasowych właścicieli kamienicy raczej się jednak nie skończy.

Członek komisji Paweł Lisiecki zapowiedział złożenie wniosku do prokuratury m.in. w sprawie zeznań jednego ze świadków. – Będę wnioskował, by komisja weryfikacyjna wystosowała w tej sprawie wniosek do prokuratury. Jeśli komisja nie będzie mogła tego podjąć, sam wystąpię do prokuratury w sprawie tego, czy ewentualnie nie doszło do krzywoprzysięstwa jednego ze świadków – powiedział Paweł Lisiecki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. A chodzi o zeznania Adama Rudnickiego, który stwierdził, że nie wiedział, iż to jego brat wydaje decyzję reprywatyzacyjną w sprawie kamienicy, której następnie on stał się właścicielem. Ponadto Lisiecki zwrócił uwagę na kilkuletnią zwłokę warszawskiego ratusza z przystąpieniem do umowy o użytkowanie wieczyste w sprawie Marszałkowskiej 43. Ocenił, że urzędnicy – nie podpisując aktu notarialnego – zmusili de facto osoby, na rzecz których miała być zwrócona nieruchomość do zbycia jej na rzecz partnerki handlarza roszczeń. – To świadczy o tym, że w urzędzie miasta stołecznego Warszawy działo się nie tyle źle, co bardzo źle. To sugeruje, że osoby, które handlowały roszczeniami, miały wpływ na to, jakie decyzje były wydawane i na czyją rzecz. Może to świadczyć, że mieliśmy do czynienia z początkami mafii na terenie miasta stołecznego Warszawy, która była powiązana z urzędnikami ratusza – mówi Lisiecki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Ratusz 6 lat zwlekał z decyzją o ustanowieniu użytkowania wieczystego, a wydał ją dopiero wtedy, gdy właścicielem nieruchomości została Katarzyna Smolaga, która – jak zeznawali przed komisją świadkowie – jest życiową partnerką przebywającego w areszcie handlarza roszczeń Roberta N. Analizując przebieg zdarzeń, nie sposób nie odnieść wrażenia, że umowę użytkowania wieczystego zawarto dopiero wówczas, gdy kamienica została przejęta przez „docelowego właściciela”. Nieruchomość przy Marszałkowskiej 43 od spadkobierczyń reprezentowanych także w postępowaniu spadkowym przez mecenas Gerwin trafiła do związanego z nią prywatnie brata urzędnika, który wydawał decyzję reprywatyzacyjną w tej sprawie – Adama Rudnickiego. Ten z kolei odsprzedał ją Katarzynie Smoladze, partnerce Roberta N. Wcześniej Rudnicki ustanowił mecenasa N. pełnomocnikiem nieodwoływalnym w sprawie tej nieruchomości i to w kontekście tego pełnomocnictwa stwierdził, zeznając przed komisją, że można o nim [o Rudnickim – przyp. red.] powiedzieć, że jest w tej sprawie słupem. Decyzja reprywatyzacyjna podjęta została w 2010 r., a miasto przystąpiło do umowy oddania nieruchomości w użytkowanie wieczyste dopiero w 2016 r. Przewodniczący Jaki przywołał zeznania byłego wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami Jerzego Mrygonia, który zwłokę tłumaczył m.in. toczącym się postępowaniem dotyczącym sprawy stwierdzenia spadku po dawnej właścicielce. Jak się jednak okazało, nie było przeszkodą, by umowę zawrzeć w 2016 r., gdy właścicielem nieruchomości była już Smolaga. W kwestii spadku Sąd Najwyższy zajął stanowisko dopiero rok później. Interesujący w sprawie jest też fakt, że w 2006 r., gdy zgłoszono roszczenia do nieruchomości, właśnie kończono rozpoczęty w 2000 r. kapitalny remont kamienicy, który pochłonął 1,8 mln złotych. De facto zwrócono więc kamienicę wyremontowaną ze środków publicznych. Prokuratura z kolei przyjrzy się, czy „znaleziony na strychu” testament spadkobierczyń z Francji jest autentyczny.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... eresy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 26 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /