Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Polityka monetarna
PostNapisane: 15 paź 2009, 08:30 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 13 paź 2009, 08:26
Posty: 2
Witam
Pierwszy mój post na tym forum i od razu ad rem.

Zaprosił mnie tutaj Jan V RP, obecny także na forum przy portalu którego jestem współautorem http://www.projektcredo.pl
Jest tam grupa osób która doszła do wniosku że jakiekolwiek realne zmiany na lepsze w Polsce (i nie tylko w Polsce) są możliwe tylko wtedy, gdy zmieni się politykę monetarną. Bez tego jest jedynie fasada, a prawdziwa władza jest tam, gdzie powstaje pieniądz i komu jesteśmy zadłużeni.

Dla zaznajomienia się z tematem, proponuję najpierw obejrzeć filmy (oba składają się z kilku części):
Money as Debt I

Money ad Debt II


Wprawdzie opisują one sytuację w USA i mają kilka drobnych błędów, ale w łatwy sposób tłumaczą w czym tkwi problem.
Ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 15 paź 2009, 08:42 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
Czemu polityka monetarna miałaby być aż tak ważna? Polityka monetarna to nic innego jak regulowanie ilości pieniądza dostępnego w gospodarce.

Moim zdaniem dużo większym mankamentem u nas jest polityka fiskalna, gospodarcza, rozwoju, społeczna, rolnictwa itd... Te polityki dotykają wielu realnych stref naszego życia.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 15 paź 2009, 11:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Kolumb napisał(a):
Czemu polityka monetarna miałaby być aż tak ważna? Polityka monetarna to nic innego jak regulowanie ilości pieniądza dostępnego w gospodarce.

Moim zdaniem dużo większym mankamentem u nas jest polityka fiskalna, gospodarcza, rozwoju, społeczna, rolnictwa itd... Te polityki dotykają wielu realnych stref naszego życia.


Uwierz Kolumb że Blundi ma rację i do roku (może szybciej) sam do tego dojdziesz.

Pieniądz jest kluczem, ten kto go kreuje i kredytuje wg globalnych reguł lichwy jest KRÓLEM ŚWIATA, to sfera NWO, królewięta globalni - oni przemienili PRL w III RP, a nie Rosja czy Solidarność, czy nacisk USA, kraj który nie pożycza zewnętrznych pieniędzy (lepiej pożyczyć np złoto w stabilnych cenach, albo kiedy jest drogie, oddamy kiedy będzie tanie...) i emituje własne pieniądze jest krajem w pełni suwerennym niepodległym. Takim była Polska do 1939 emitująca pieniądze na zbrojenia, budowę Gdyni rozwalanej teraz przez Tuska czy COP także masakrowany okręg przez Tuska, takim był nawet PRL w sensie niezależności do ery Gierka od układów globalnej finansjery, niestety płaciliśmy haracz dla Rosji, dla bloku sowieckiego).

PRL nawet emitował pieniądze samodzielnie wg parytetów rozwoju, przyrostu PKB, Gomułka nie zadłużał kraju, rozwój za Bieruta był możliwy także dzięki zasobom przedwojennym które alianci z marżą (ukradli sporo) przekazali komunie. Szkoda, bo bardzo by się to złoto, srebro przydało po 1989. PRL miał jednak sztywne ceny, ostatnio zastanawiam się czy nie ma w tym naprawdę sensu. Jeżeli wolny rynek ma być UTRAPIENIEM dla ludności trapionej stale podwyżkami, wysoki cenami, próbowaniem OSZUKIWANIA na różnicach cen hurtowych, czyli typowej lichwiarskiej spekulacji, to po co nam wolny rynek? Czy wolny rynek energii, gazu coś dał? To jednak inny temat.

NBP konstytucyjnie ma emitować pieniądze, ale tego nie robi i nie chodzi przecież o numizmatykę, czy funkcje mennicy bijącej pieniądze, drukującej banknoty. Oni to robią wg określonego parytetu ilości pieniądze elektronicznego-niewidzialnego do drukowanego. Musi być np 20% drukowanej kasy w obiegu, ale to NIE JEST EMISJA PIENIĄDZA.

Pieniądze emitują głównie sprywatyzowane banki i powstałe filie banków globalnych poprzez KREDYT DŁUŻNY z powietrza w systemie rozproszonym. Jeżeli ktoś ma zegarek i go pożyczy to jest to pożyczka. Bank pożycza pieniądze na wysoki procent z zagranicy (a tam FED w USA dosłownie dopisuje ciągi zer, kreują bezpośrednio z powietrza) i pożycza te 100 tys zł na samochód na jeszcze większy procent plus inne opłaty, ubezpieczenie, marża. Lichwa oficjalna to zdaje 21% albo więcej. Jednak dodając różne kruczki procent jest nieograniczony.

Ta kasa krąży w całym systemie bankowym, bankom zależy żeby wracała do nich i dalej krążyła, bank centralny limituje kredyty (w Polsce to chyba jako tako działa, ale zagranicą nie sądzę widząc jak emitują biliony np Niemcy) w ten sposób ów zegarek za 100 tys zł krąży sobie i każdy pożycza to samo powietrze z lichwy w USA.

Nie musi tak być i ruch CREDO, DF ma rozwiązania. Nie tylko Rossakiewicz do tego doszedł, od 100 lat nad tym różne osoby, ruchy łamią głowę. Lichwa musi odejść w niebyt! Kreacja pieniądza jest przywilejem każdego państwa wolnego wg wskaźników gospodarczych. Pieniądza ma być w sam raz, nie może powodować inflacji ponad 2% (wg mnie 2-3%) ale też nie może dojść do obecnej sytuacji utrudnionego dostępu do pożyczek. To dusi gospodarkę, wracają stare czasy, kredyty na lichwiarskich procentach co ma nas ZMUSIĆ do przyjęcia euro.

Dlaczego zależy na tym Niemcom? Bo w strefie euro zabezpieczeniem emisji z powietrza są całe kraje, narody. Im większe tym lepiej. Pod "zastaw" Polski dojczeeurobank będzie mógł emitować setki miliardów z powietrza bez ryzyka inflacji przez kilka lat. My tej kasy nie zobaczymy, a moglibyśmy, MOŻEMY w każdej chwili emitować złotówki i zrównoważyć budżet. To nie PRL z pustymi półkami. Nie będzie wykupu towarów, ale widoczne ożywienie. To ta sama zasada co z dolarem w skali globalnej, plus petrodolary, czyli rozliczanie ropy, gazu wyłącznie w DOLARACH.

Żydzi swą obecność Polsce zaczęli od przejęcia mennicy książęcej w XII wieku, nie wiemy co było wcześniej, możliwe że Mieszko I też walczył na kredyt posługując się najemnikami, wojem zaciężnym. To powinno przemówić do wyobraźni, poza tym chodziło o ZŁOTO które mieli, o zdolność kredytową - lichwa zaczęła w Polsce 1000 lat temu, pora zakończyć milenium lichwy TERAZ.

To regulowanie ilości pieniędzy w gospodarce w "niezależnym" od Polski NBP i RPP od kogo zależy skoro NIE OD POLSKI, nie od wyborców, podatników? NWO?

Po drugie Kolumb mylisz się tu - "ilość pieniędzy dostępnych w gospodarce". To błąd. Pieniądze są czymś innym, one m.in odzwierciedlają WARTOŚĆ całej gospodarki, wszystkich procesów gospodarczych, a nawet tego co mamy, ile jest wart cały kraj, cały majątek. Pieniędzy jest więc o WIELE ZA MAŁO w obiegu gospodarczym, to skutkuje np duszeniem u nas płac zwykłych ludzi (pensja 2 tys zł netto uchodzi za wysoką), a skoro niskie płace, renty, emerytury (tu problem z systemem też) niskie zyski małych firm, to wszystko kuleje, niski popyt. POPYT, skoro jest popyt, to tylko posmarować kasą i maszyna ruszy do przodu jak w Chinach, jak w krajach gdzie MFW, BŚ, globaliści nie mają wiele do gadania z szaleńcami UE.

Pieniądz jest kluczem, następnie procenty-lichwa i wynikające z gospodarki opartej na permanentnym kredycie ZADŁUŻENIU. Gdyby III RP nie była zadłużona, gdyby celem po 1989 roku (choć byliśmy wtedy za PRL Generalną Gubernią Rosji, nie powinno być ciągłości prawnej, długi należało zatem wyzerować do zera, RESET) była wreszcie spłata długów zanim się wymknęły spod kontroli (bo tak się już stało jak za Gierka, Jaruzelskiego) to żylibyśmy znacznie lepiej bez płacenia haraczu lichwiarzom. Dalej damy radę zreformować kraj, życie będzie tańsze, popyt większy, ruch większy.

Fundusze unijne nie są błogosławieństwem, są pułapką (zadłużymy się totalnie, lichwa zbiera żniwa) na Polskę przez Niemcy przygotowaną, to II etap operacji zapoczątkowanej za Gierka, wtedy rozwalili PRL, teraz zamienią III RP we wschodni land Niemiec we współpracy z innymi lichwiarzami. Im przecież nie zależy na rozwoju Polski, jesteśmy KONKURENTEM, mamy być biednym krajem z 30% bezrobociem i stałym exodusem za chlebem. Poza tym jakie mamy miejsca pracy? Głównie to... budżetówka, czy podmioty które nie wypracowują produkcją zdrowego PKB.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 21 paź 2009, 07:59 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 13 paź 2009, 08:26
Posty: 2
Kolumb napisał(a):
Czemu polityka monetarna miałaby być aż tak ważna? Polityka monetarna to nic innego jak regulowanie ilości pieniądza dostępnego w gospodarce.

Moim zdaniem dużo większym mankamentem u nas jest polityka fiskalna, gospodarcza, rozwoju, społeczna, rolnictwa itd... Te polityki dotykają wielu realnych stref naszego życia.

Polityka monetarna to podstawa. Sposób dystrybucji pieniądza wywołuje takie, a nie inne zjawiska, mankamenty jakie opisałeś, to skutek błędów w fundamentach, na jakich opiera się nasza gospodarka i społeczeństwo. Bezpośrednio nikogo nie dotyczy. Pośrednio, każdego.
Każdego roku Polska traci kilkadziesiąt miliardów złotych tylko z tego powodu, że używa pieniądza.
Bo całość pieniądza w gospodarce pochodzi z oprocentowanego długu, kredytu, zaciągniętego w złotówkach lub walutach obcych.
Emisja pieniądza w formie kredytu powoduje, że znaczna część, o ile nie większość społeczeństwa żyje w trwałej, permanentnej biedzie.
Podobnie jest z bezrobociem - miliony ludzi zamiast pracować, bogacić siebie i kraj, wegetuje, bo takie są wymagania błędnej polityki monetarnej - nikt nie może pracować, o ile to się nie komuś nie opłaca.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 21 paź 2009, 16:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Polityka monetarna winna być tak prowadzona, by ilość pieniądza na rynku odpowiadała mocom produkcyjnym całego państwa. Wytwórcy produkują dziś 20-30% tego co mogą wyprodukować, a pomimo tego i tak jest nadprodukcja, gdyż pieniędzy na rynku jest za mało. Stąd kuriozum - z jednej strony głodny czowiek chciałby kupić chleb, ale nie ma pieniędzy, a z drugiej strony pragnący sprzedać chleb sprzedawca, ale nie ma klienta, który miałby z czego zapłacić.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 21 paź 2009, 16:42 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Asindziej napisał(a):
Polityka monetarna winna być tak prowadzona, by ilość pieniądza na rynku odpowiadała mocom produkcyjnym całego państwa. Wytwórcy produkują dziś 20-30% tego co mogą wyprodukować, a pomimo tego i tak jest nadprodukcja, gdyż pieniędzy na rynku jest za mało. Stąd kuriozum - z jednej strony głodny czowiek chciałby kupić chleb, ale nie ma pieniędzy, a z drugiej strony pragnący sprzedać chleb sprzedawca, ale nie ma klienta, który miałby z czego zapłacić.


Uproszczenie Asindziej.
Moc produkcji może być nieograniczona, można ją stale zwiększać, ale KTO TO KUPI, KTO ZAMÓWI, np nie musimy mieć floty wojennej słabszej od krajów tak małych, 100% bezpiecznych daleko od Rosji jak Dania, Holandia, Belgia, czy bezludnych jak Norwegia. Możemy mieć całą flotyllę potężnych niszczycieli, nawet krążowników, nawet współczesnych przybrzeżnych (na Bałtyk) pancerników, bo nigdy nie zrozumiem czemu nadszedł zmierzch najpotężniejszych okrętów które niesłychanie trudno zatopić nieraz wieloma torpedami, ciężkimi bombami, dziesiątkami pocisków podobnego kalibru, a teraz zabawkowymi rakietami z głowicami małej mocy. Obecne fregaty, korwety nie mówiąc o mniejszych drobiazgach można zatopić kamieniem, pociskami 155mm z działa z lądu o zasięgu 40 km z inteligentną amunicją przeciwpancerną. Mamy ogromne moce na budowę okrętów wojennych i cywilnych, a mimo to od Rakowskiego stocznie są gnojone, zmniejszane, likwidowane. PŻM zamawia okręty poza Polską, a MON zbiera złom od Amerykanów, Norwegów, kto co da, co łaska dla Polin...

POPYT jest kluczem. Ten prawdziwy który jest, każdy człowiek kupiłby niesamowite ilości towaru, ale gdyby miał na to środki... a 90% Polaków nie ma.

W tym popyt krajowy jako najważniejszy, oraz polityka kraju, bo zbrojenia to polityka, a nie popyt naturalny. Naturalny popyt to np konsole do gier, komputery, monitory płaskie, laptopy, telewizory coraz większe płaskie, DVD, szybki internet, zdrowe żarcie, zdrowe ciuchy, wszystko zdrowe... bo wszystko mamy szkodliwe, dosłownie WSZYSTKO wokół siebie.

Pieniądz nie może wywoływać dużej inflacji, ale inflacja niejedno ma imię, nie zależy tylko od podaży, emisji krajowego pieniądza, dostępności pożyczkowej. Inflacje wywołuje uzależnienie ludzkości od ropy, gazu, energii, wody, oraz idiotyzmy (zbrodnie ekonomiczne przeciw ludzkości) w rodzaju walki z co2, barier, podatków, wymogów z tym związanych.

Zgodzimy się jednak że pieniędzy jest za mało w obiegu u najuboższych (co gasi popyt, ale ten popyt jest, tylko nie może być zrealizowany z braku kasy!!!) i spokojnie NAJNIŻSZE pensje, emerytury mogłyby iść w górę o jakieś nawet 50%, ale w postępie wolnym, lepiej być ostrożnym, niech to trwa kilka lat co kwartał o o kilka procent. To nie przyniesie inflacji, bo jak pisze Asindziej jest dosyć towarów i nieograniczone możliwości produkcji, importu w ostateczności spoza UE, co da opłaty, PODATKI. Do tego usługi, nie musi być każdy Polak złotą rączką, przy takim podejściu bezrobocie będzie w końcu 50%.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 04 sty 2010, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31618
Euro na Słowacji - straty przewyższyły korzyści

Właśnie minął rok od wejścia Słowacji do strefy euro. O ile rok temu w momencie wprowadzania tej waluty była powszechna euforia to teraz po roku jej obowiązywania radości na Słowacji nie widać. Także w mediach w Polsce, w których rok temu było pełno informacji o tym, jak to Słowacja przyjmując nową walutę, prawie „chwyciła Pana Boga za nogi”, teraz nie ma już wcale poważnych analitycznych materiałów pokazujących konsekwencje przyjęcia euro. A jest się nad czym zastanawiać. Produkt Krajowy Brutto Słowacji licząc rok do roku, spadł w I kwartale 2009 o 5,7%, w II o 5,5%, w trzecim o 5%, co oznacza, że w całym roku spadnie przynajmniej o 5%. A trzeba wiedzieć, że PKB na Słowacji w roku 2007 wzrósł o 10%, a w roku 2008 o 9%. Przejście w ciągu roku od 10% wzrostu do 5% spadku PKB ma więc wymiar wręcz katastrofalny. Taki spadek PKB musiał się przełożyć na sytuację na rynku pracy. Bezrobocie, które na koniec 2008 roku wynosiło 9,5%, wzrosło o 3,5% i na koniec roku osiągnęło wysokość 13%. Dramatycznie pogorszyła się sytuacja finansów publicznych. Mimo drastycznych oszczędności budżetowych ten rok słowacki budżet zamknie deficytem wynoszącym ponad 6% PKB tj. deficytem 8-krotnie większym niż ten na koniec roku 2008.

Ta fatalna sytuacja gospodarcza wynika głównie z powodu załamania się słowackiego eksportu (odpowiada aż za 2/3PKB Słowacji). Spadł on o 25%, a import o 22%. Poważnie ucierpiała druga ważna część słowackiej gospodarki-turystyka. Ilość zagranicznych turystów zmniejszyła się na Słowacji o blisko30 %. Słowacki budżet został dobity przez samych Słowaków. Na skutek powszechnej drożyzny Słowacy masowo zaczęli wyjeżdżać na zakupy do krajów sąsiednich do Polski, na Węgry i do Czech. Były takie miesiące, że granicę z Polską tylko na jednym przejściu granicznym przekraczało 300 tys. Słowaków. Słowacy robiąc zakupy za granicą, ratowali swoje budżety domowe (w Polsce ceny na większość towarów są 20-30% niższe niż na Słowacji), ale zrujnowali budżet swojego kraju, gdzie nie wpływały miliardy euro z tytułu podatku VAT i akcyzy. Nic nie wskazuje na to, aby także w roku 2010 ta turystyka zakupowa wyraźnie się zmniejszyła, a Słowacy znowu pokochali swoje sklepy. Także prognozy dotyczące inflacji na Słowacji są bardzo niepokojące. Na koniec roku inflacja na Słowacji zmalała do zera, a na 2010 rok jest przewidywany nie wzrost cen, a ich spadek o 1% czyli deflacja, co jest zjawiskiem szalenie niebezpiecznym dla przyszłości słowackiej gospodarki (występowanie deflacji powoduje zwijanie się gospodarki).

Czy to gwałtowne pogorszenie sytuacji gospodarczej Słowacji jest rezultatem wprowadzenia w tym kraju waluty euro? Oczywiście nie. Po części to rezultat światowego kryzysu gospodarczego w tym w szczególności kryzysu u największych partnerów handlowych Słowacji w Niemczech i we Francji. To tam Słowacy lokowali większość swojej produkcji samochodów także dlatego, że to właśnie u nich wielkie zakłady samochodowe wybudował Volkswagen i PSA Peugeot Citroen. Głównym powodem kłopotów Słowacji jest przeliczenie słowackiej korony na euro po niezwykle mocnym kursie. Wprawdzie spowodowało to wzrost wynagrodzeń wyrażonych w euro (i zachęciło Słowaków do przyjęcia euro), ale poprzez to posunięcie gospodarka słowacka z najbardziej konkurencyjnej pośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej stała się gospodarką najmniej konkurencyjną. Koszty wytwarzania na Słowacji gwałtownie wzrosły i pogorszyły opłacalność eksportu głównego czynnika odpowiadającego za jej wzrost gospodarczy. Nic nie wskazuje na to, żeby w 2010 roku mogła tutaj nastąpić jakaś zmiana. Nie poprawi się także konkurencyjność słowackiej turystyki, choć właściciele bazy turystycznej zdecydowali się w tym roku na duże upusty cenowe, ratując się przed nieuchronnym bankructwem.

Czy dla Polski płyną z tej sytuacji na Słowacji jakieś wnioski? Oczywiście tak. Powinniśmy być szczęśliwi, że rządowi nie udało się, jak zapowiadał wprowadzić naszą walutę do systemu ERM2 od połowy 2009 roku. Gdyby to się zmaterializowało, to zamiast wzrostu PKB w 2009 roku mielibyśmy spadek PKB. A to oznaczałoby katastrofę budżetową. Bo skoro przy wzroście gospodarczym na poziomie 1,5% mamy spadek dochodów podatkowych o 20% w stosunku do roku ubiegłego, to co byłoby z naszym budżetem gdybyśmy mieli spadek PKB? Skoro przy wzroście gospodarczym bezrobocie wzrosło o 3%, to co byłoby na rynku pracy gdybyśmy mieli spadek PKB? Skoro przy wzroście gospodarczym mamy załamanie się finansów ZUS, co byłoby przy spadku PKB? Te pytania można mnożyć, odpowiedź na nie jest dosyć oczywista. Mając złotego w systemie ERM2, nasza gospodarka doświadczyłaby kryzysu, który w skutkach byłby podobny do tego z początków lat 90-tych. I przed tym udało się nam uchronić. Choć Premier i Minister Finansów przez całą jesień 2008 i zimę 2009 starali się usilnie, żeby nam to zafundować.

Zbigniew Kuźmiuk


http://www.pis.org.pl/article.php?id=16539


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 03 paź 2010, 21:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/897/kreacja- ... d-vs-banki

Główna wada obecnego systemu monetarnego to fakt, że tylko banki mogą drukować pieniądze, natomiast rząd by realizować społeczne potrzeby musi zadłużać się w bankach. To zadłużenie obciąża naród, który musi spłacać coraz większe odsetki - wcześniej czy później musi dojść do sytuacji, gdy suma odsetek będzie większa od PKB. Jest to ślepa uliczka dzisiejszej ekonomii, więc im szybciej emisja pieniędzy stanie się obowiązkiem państwa, tym prędzej wymkniemy się spod opadającego topora.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 27 wrz 2011, 18:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31618
Wielka tajemnica Rostowskiego i Pawlaka. Eksplozja bomby zadłużeniowej

Czy debata wyborcza koncentruje się na zagrożeniu od którego „boli głowa”? Czy jest to temat tabu? Czy uchwalane na kolanie ograniczenia w dostępie do informacji publicznej mają utrudnić niezależną od rządu weryfikację danych o poziomie zadłużenia państwa? Czy znamy kroki sanacyjne poszczególnych partii? Czy politycy tradycyjnie uważają Polaków za barany i chcą zbyć nas tematami zastępczymi? Czy polityków durni i tchórzy nie trzeba odesłać do diabła...?



26.09.2011 Tomasz Urbaś urbas.nowyekran

Polacy są oszukiwani przez rząd i opozycję. Osłabienie złotego zdetonowało bombę zadłużeniową, pracowicie podkładaną pod Polakami przez wszystkie ekipy po 1989 r.

Turbulencje na światowych rynkach, w tym spekulacyjny atak na złotego zaczęły upowszechniać obawy, że polski dług publiczny może przekroczyć próg ostrożnościowy 55 % Produktu Krajowego Brutto określony w art. 86 ust. 1 pkt 2 ustawy o finansach publicznych. Przekroczenie tego progu w świetle obecnie obowiązującego prawa wymusi zrównoważenie budżetu państwa na 2013 r.

W dniu 13 września 2011 r. Minister Finansów Jacek Rostowski wypowiedział się, że „osłabienie złotego trochę zwiększa dług publiczny, ale nie w jakiś groźny sposób, wynosi on obecnie około 53 proc. PKB”. W dniu 23 września 2011 r. uspokaja: „To, co będzie się liczyło, to jest kurs euro i innych walut na koniec roku. I tak jesteśmy dość daleko od takiego kursu, który by oznaczał, żebyśmy mieli przekroczyć ten próg 55 proc. relacji długu publicznego do PKB na koniec tego roku.” oraz „Jestem przekonany, że ten próg w żadnej sposób nie jest zagrożony. Jeśli chodzi o konkretne wartości kursu, to nigdy nie komentuję, ale zgadzam się w pełni z prezesem Belką, że obecny kurs odstaje i to znacząco od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki”.

Również w dniu 23 września 2011 r. Wicepremier Waldemar Pawlak oświadcza: „Nawet jeżeli doszłoby do dotknięcia tej linii, to zmiany będą obrazowane w budżecie i będą miały charakter długofalowy. Takich zagrożeń nie ma, jeżeli bierzemy pod uwagę średnie tendencje na kursie złotego. Obecny poziom kursu EUR/PLN na poziomie 4,50 jest znacznie niższy od tego, co było maksymalnie na początku 2009 r. To pokazuje, że obecny kurs złotego do euro i dolara jest w paśmie wahań, które było w ciągu ostatnich 12 lat” i marzy: „4,00 zł za euro jest rynkowym poziomem równowagi”.

Rostowski i Pawlak wykazują jakąś dziwną nieprecyzyjność i meandrowanie. Pora powiedzieć: sprawdzamy.

Zacznijmy od tegorocznego Produktu Krajowego Brutto Polski. W 2010 r. PKB wyniósł nominalnie 1415,4 mld zł. W najnowszych prognozach Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje jego wzrost realny w 2011 r. o 3,8 %. Deflator PKB (indeks cen) wyniósł w 2009 r. 3,7 %, a w 2010 r. 1,5 %. W związku z wymknięciem się inflacji spod kontroli władz monetarnych w 2011 r. spodziewamy się wzrostu deflatora PKB. Przyjmijmy, że wyniesie on 3,7 %, podobnie jak w 2009 r. (porównywalny poziom inflacji CPI i bazowej). Wówczas nominalny PKB w 2011 r. wyniesie ok. 1523 mld zł (1415,4 x 1,038 x 1,037). Mamy mianownik ułamka wskaźnika długu publicznego do PKB.

Pora przejść do licznika ułamka, do samego długu. Na dzień 30 czerwca 2011 r. zadłużenie sektora finansów publicznych wyniosło po konsolidacji: 787,9 mld zł w tym 215,2 mld zł długu denominowanego w walutach obcych. W połowie 2011 r. deficyt budżetu państwa wyniósł 50,7 % deficytu planowanego w 2011 r. Przyjmijmy, że ten sam stopień zaawansowania ma deficyt sektora finansów publicznych, który zaplanowano na 5,6 % PKB (Program konwergencji aktualizacja 2011). Wówczas przyrost długu z powodu deficytu sektora publicznego wyniesie w II półroczu 2011 r. ok. 42,6 mld zł. Drugim składnikiem przyrostu długu są różnice kursowe. Poziom długu na dzień 30 czerwca 2011 r. był obliczony przez Ministerstwo Finansów przy kursach 3,9866 zł/euro oraz 2,7517 zł/USD. Osłabienie złotego do poziomu 4,5000 zł/euro oznacza przyrost złotowej równowartości długu zagranicznego o ok. 12,9 % (4,5000/3,9866). Obliczając różnice kursowe tylko od tej części długu, który zaciągnięto do połowy roku, przyrost długu wyniesie ok. 27,8 mld zł (215,2 x 12,9 %).

Podsumowując przy kursie 4,5000 zł/euro na koniec roku zadłużenie sektora finansów publicznych sięgnie ok. 858,3 mld zł (787,9+42,6+27,8).

Kwota ta stanowi 56,3 % PKB (858,3/1523). Przekracza próg ostrożnościowy 55 % aż o 1,3 % PKB.

Przy jakim kursie dług publiczny będzie dokładnie na progu 55 %? Wówczas dług powinien wynosić ok. 837,7 mld zł (1523 x 55 %). Różnice kursowe 30.06-31.12.2011 r. nie powinny przekroczyć 7,2 mld zł (837,7-787,9-42,6). Oznacza, to że złoty nie może osłabić się o więcej niż o 3,3 % (7,2/215,2) w stosunku do kursów z dnia 30 czerwca 2011 r. Innymi słowy np. kurs w stosunku do euro (główna waluta denominacji długu) nie powinien przekraczać ok. 4,12 zł/euro. W dniu 22 września 2011 r. przed interwencją NBP kurs wynosił nawet ponad 4,52 zł/euro. Interwencja NBP w dniu 23 września 2011 r. umocniła złotego do poziomu ok. 4,37 zł (o 3,3 %).

Osłabienie złotego zdetonowało bombę zadłużeniową, pracowicie podkładaną pod Polakami przez wszystkie ekipy po 1989 r.

Uważamy, że atak spekulacyjny na złotego ma z tym bezpośredni związek. Spekulanci dysponują tą samą wiedzą co my – rząd siedzi po uszy w gównie. Próg ostrożnościowy jest kotwicą na której rząd opiera swoją politykę przetrwania. To z kolei wzbudza nadzieje spekulantów, że rząd będzie za wszelką cenę walczył o umocnienie złotego przeprowadzając interwencje do osiągnięcia satysfakcjonującego kursu (np. 4,12 zł/euro). Za wszelką cenę tj. za cenę utraty rezerw walutowych, na które ślinią się spekulanci. Interwencja polega bowiem na sprzedaży części rezerw walutowych Polski, które na dzień 31 sierpnia 2011 r. sięgnęły 107 mld dolarów. Sprzedaż rezerw zwiększa podaż waluty, a z obiegu ściągany jest złoty, który umacnia się.

Stawiamy jeszcze dalej idącą tezę. Polacy są oszukiwani przez rząd i opozycję. Nagle ni z tego ni owego w dniu 24 września 2011 r. Tusk i Kaczyński zgodnie oświadczają, że nie widzą możliwości obniżenia podatków. Równie „przypadkowo” tego samego dnia prof. Zyta Gilowska w towarzystwie Jarosława Kaczyńskiego ubolewa nad wysokim długiem publicznym: „Nasze państwo też jest bardzo poważnie zadłużone. Tu wchodzą w grę takie liczby, że obywatele myślą, że rozboli ich głowa” i tajemniczo: „zdać sobie sprawę z wielkości polskiego długu i związanej z tym sytuacji”.

Czy debata wyborcza koncentruje się na zagrożeniu od którego „boli głowa”? Czy jest to temat tabu? Czy uchwalane na kolanie ograniczenia w dostępie do informacji publicznej mają utrudnić niezależną od rządu weryfikację danych o poziomie zadłużenia państwa? Czy znamy kroki sanacyjne poszczególnych partii? Czy politycy tradycyjnie uważają Polaków za barany i chcą zbyć nas tematami zastępczymi? Czy polityków durni i tchórzy nie trzeba odesłać do diabła...?

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 22 paź 2015, 13:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=23203

Polska: Goldman Sachs szykuje atak walutowy?
on 21 października 2015 14:49 / 3 komentarze

"Analitycy" banku Goldman Sachs opublikowali raport wieszczący kryzys ekonomiczny w Polsce, jaki miałby nastąpić wskutek spowolnienia rozwoju gospodarki Chin, co przekłada się na niższe ceny surowców i malejącą inflację. Ma to w konsekwencji doprowadzić do gospodarczego "trzęsienia ziemi" nad Wisłą.
Polscy ekonomiści nie podzielają tej opinii. Według profesora Mariana Nogi nie ma bezpośredniego przełożenia pomiędzy stanem gospodarki chińskiej i polskiej. Podobne zdanie ma Rafał Antczak z Deloitte, który zresztą idzie krok dalej, wprost nazywając ten raport celową manipulacją, obliczoną na przygotowanie do ataku spekulacyjnego na Polskę. Według niego dokument roi się od błędów lub celowych przeinaczeń, np. nie uwzględnia sporych zasobów rezerw walutowych i przesadza w ocenie stopnia kredytowania polskich przedsiębiorstw. Antczak przywołał przy tym precedensy z przeszłości. Na przełomie lat 1999/00 i 2008/09 miały miejsce podobne ataki na złotówkę i powtarzane są mniej więcej co siedem-osiem lat, by inwestorzy zdążyli zapomnieć o poprzednim. Według ekonomisty Deloitte, poprzez publikację tego raportu bankierzy Goldman Sachs starają się wytworzyć w uczestnikach rynku odruch stadny, by w ten sposób skłonić ich do korzystnego dla banku zachowania w obliczu planowanego ataku. Panice ma sprzyjać również niepewność związana ze zbliżającymi się wyborami do parlamentu.

(na podstawie money.pl opracował RS)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka monetarna
PostNapisane: 24 maja 2017, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/05/22/nowa- ... lubelskim/

Po 1989 najbardziej Polsce udały się pieniądze. Moim zdaniem Polska posiada najładniejsze pieniądze na świecie.

Kopia artykułu:

Nowa pięciozłotówka. Na niej Jagiełło z Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim
DZIEŁA I KOLEKCJE, KULTURA I SZTUKA, WIADOMOŚCI | JAN LANDE | 22 MAJA 2017 22:54

Narodowy Bank Polski wprowadził dziś do obiegu nową monetę z serii „Odkryj Polskę”. Na pięciozłotówce widnieje Kaplica Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim.

Obrazek

Na rewersie wykonano fragment wnętrza Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim. Na tle okien kaplicy uwidoczniono fresk z konnym portretem króla Władysława Jagiełły.
Następna emisja zaplanowana jest na 29 maja. NBP upamiętni wówczas bitwę pod Zadwórzem, która będzie pierwszą monetą z serii „Polskie Termopile”.

Obrazek

Informacje

Nominał: 5 zł
stop: pierścień MN25, rdzeń CuAl6Ni2
stempel: zwykły
średnica: 24,00 mm
masa: 6,54 g
brzeg (bok): moletowany nieregularnie; na boku ośmiokrotnie powtórzony napis NBP, co drugi odwrócony o 180 stopni, rozdzielony gwiazdkami
nakład: do 1 200 000 szt.
projektant: Dobrochna Surajewska
emitent: NBP, monety wyprodukowała Mennica Polska S.A.

Źródło informacji: Banknoty i monety, nbp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /