Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 24 lip 2017, 11:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Coltrane napisał(a):
Aerolit napisał(a):
Opozycja sięga po dezinformację?

Dezinformacja to główna broń łajdaków.
Tylko za pomocą dezinformacji można zwabić tysiące ludzi, wyciągnąć ich z domu i wyprowadzić na ulice.
I wykorzystać do własnych parszywych celów. Jest to na rękę łajdakom, w momencie gdy na światło dzienne wyłazi wiele faktów świadczących przeciwko nim.
Aby uniknąć odpowiedzialności, dążyć będą do wywołania "polskiego majdanu". Soros (wysłannik samego diabła) z radością da na ten parszywy cel miliony.

Tu nie tyle o strach przed prawdą chodzi, co o strach przed sprawiedliwością, przed uwolnionymi od mafijnych układów sądami.
To już jest definitywny ich koniec, więc rzucają się do ostatecznej bitwy o POsiadanie Polski na swoją wyłączną własność razem z narodem, stopniowo, lecz zdecydowanie przekształcanym w masy niewolnicze.
Ta walka toczy się o ich dominację nad nami Polakami, ale ta walka jest też walką o nasze przetrwanie, o naszą teraźniejszość i przyszłość o sprawiedliwość społeczną, o nasz byt.
Musimy mieć tego świadomość i musimy umieć zareagować, gdy będzie trzeba. Ta wojna jest wojną o wszystko, zarówno dla nich, jak i dla nas.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 24 lip 2017, 12:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
To już jest definitywny ich koniec, więc rzucają się do ostatecznej bitwy o POsiadanie Polski na swoją wyłączną własność razem z narodem, stopniowo, lecz zdecydowanie przekształcanym w masy niewolnicze.
Ta walka toczy się o ich dominację nad nami Polakami, ale ta walka jest też walką o nasze przetrwanie, o naszą teraźniejszość i przyszłość o sprawiedliwość społeczną, o nasz byt.
Musimy mieć tego świadomość i musimy umieć zareagować, gdy będzie trzeba. Ta wojna jest wojną o wszystko, zarówno dla nich, jak i dla nas.


A więc tu jest i taka kwestia. Siły powiązane z NWO, których narzędziem jest m.i. żydomason Soros, nie chcą Polski katolickiej, wolnej, niezależnej. Do tej pory próbowali Polskę zmieniać poprzez podległe im rządy III RP, fundacje. wprowadzać wartości tzw. "europejskie", zasiedlać Polskę islamistami, niszczyć Kościół. A gdy taka możliwość wymknęła im się spod rąk, będą próbować to zmieniać w inny sposób. I być może zrobią wszystko, aby wykorzystać jeszcze trzecią możliwość, tj. wzniecić w Polsce majdan, czyli sięgnąć po broń, która przyniosła im sukces na Ukrainie. I tu widać wyraźnie, że te wrogie Polsce siły dążą do tego w sposób ewidentny i nie podlegający żadnym wątpliwościom. KOD, ORP, dezinformacja, wywlekanie tysięcy ludzi na ulice, Fundacja OTWARTY DIALOG (organizacja podległa bezpośrednio Sorosowi !) - to wszystko służy jednemu celowi - wywołać w Polsce majdan, rozpętać bratobójczą wojnę !

Akcja pt. "Brońmy Sądów" to tylko pretekst, to preludium przed wywołaniem majdanu.

I jeżeli PiS nie zapanuje nad tym, jeżeli sytuacja wymknie się spod kontroli, jak to było na Ukrainie w przypadku Janukowycza, to więcej niż pewne, że do tego majdanu dojdzie !

A wtedy ... broń nas Panie Boże Wszechmogący ...
Uchroń nas przed tym potworem, któremu na imię MAJDAN, a któremu patronuje sam Soros, kanalia nad kanaliami ....

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 04 paź 2017, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Ta totalna, czarna, czy jaka tam, dzicz targowicka jest w opozycji do wszystkiego co normalne, co uczciwe, co ludzkie.

Czarne protesty spontanicznym ruchem?

Rozpowszechniona narracja wokół tzw. czarnych protestów, które przetoczyły się przez Polskę rok temu, prezentuje je jako ruch oddolny i spontaniczny. Analiza powszechnie dostępnych w Internecie materiałów pokazuje jednak, że na rzekomo spontaniczne działania organizacje feministyczne uzyskały gigantyczne środki z zagranicy, głównie od organizacji finansowanych przez George’a Sorosa. Analiza niektórych tylko danych dostępnych na oficjalnych stronach internetowych wskazuje, że na zablokowanie inicjatywy obywatelskiej „Stop aborcji” feministki otrzymały około miliona złotych[1]. W „czarne protesty” wbrew wiążącej je zasadzie bezstronności światopoglądowej aktywnie zaangażowała się też część polskich uczelni publicznych.

W finansowanie „czarnych protestów” bezpośrednio zaangażowany był Global Fund for Women (GFW), organizacja mająca – jak sama podaje – „wspierać prawa kobiet na świecie”, w praktyce zaangażowana w promowanie dostępu do aborcji. Global Fund for Women jest partnerem i grantobiorcą Open Society Foundations – największej międzynarodowej fundacji George’a Sorosa (s. 6).

Na stronach GFW do dziś można znaleźć informację o wsparciu finansowym, jakie organizacja przekazała do ASTRA Network, działającej w ramach Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, znanej bliżej jako Federa. To właśnie Federa była jedną z organizacji, które odpowiadały za zbiórkę podpisów pod proaborcyjnym projektem „Ratujmy kobiety” i organizację tzw. czarnych protestów – czym chwali się na swojej stronie internetowej w zakładce „kampanie i projekty”.

Jak czytamy na oficjalnej stronie GFW, w 2016 r. organizacja przekazała polskiej Federze grant mający na celu „wstrzymanie przyjęcia przez rząd propozycji ustawy o zakazie aborcji”. Co więcej, GFW podaje, że wsparcie, dzięki któremu ASTRA (część Federy) mogła zbudować „szeroką koalicję grup kobiet i innych organizacji w całej Polsce”, a także „uruchomiła skuteczne kampanie medialne, aby wywierać nacisk na rząd w 2016 r., prowadząc do masowych protestów w »czarny poniedziałek«, dzięki którym parlament wycofał się z proponowanego ustawodawstwa w październiku”, zostało udzielone już w (sic!) kwietniu [2016 r.] – czyli bezpośrednio po rozpoczęciu zbiórki podpisów pod obywatelskim projektem, kiedy dyskusja na jego temat ledwie się rozpoczęła.

W sumie ASTRA Network (Federa) otrzymała od GFW 12 tys. dolarów. Inna polska organizacja feministyczna, która włączyła się w promocję „czarnego protestu”, Fundacja Współpracy Kobiet, także od GFW otrzymała w zeszłym roku 10 tys. dolarów.

GFW przekazywała pieniądze do Polski nie tylko bezpośrednio, ale także poprzez inne organizacje. Przykładem może być International Network of Women’s Funds (INWF). Ta zarejestrowana w Kanadzie, a sponsorowana przez GFW sieć (s. 13), jest partnerem holenderskiej MamaCash. Fundusz MamaCash stawia sobie za cel „umacnianie grup i ruchów feministycznych” i jest silnie związany z polską organizacją „Ponton”, która jest jego grantobiorcą (w latach 2011-2015 co najmniej 110 tys. euro dotacji). Co ciekawe, Ponton jest grupą edukatorów seksualnych działającą przy… Federze. W swoim raporcie za 2016 r. MamaCash otwarcie przyznaje, że dzięki funduszowi „w Polsce działaczki na rzecz kobiet uniemożliwiły zakazanie aborcji”, a „Ponton był na czele oporu” (s. 9). W tym samym raporcie (s. 31) wskazano, że Ponton otrzymał od MamaCash wsparcie w wysokości 30 tys. euro. Kolejne 16 325 euro otrzymała międzynarodowa organizacja Women on Waves, która pieniądze przeznaczyła na kampanie zwalczające „restrykcyjne prawo aborcyjne” m.in. w Polsce (s. 37).

Co więcej, GFW chwali się w swoim zeznaniu podatkowym (s. 85), że zadbała o nagłośnienie kwestii „praw kobiet” w międzynarodowych mediach, m.in. „Newsweeku”.

Na szczególną uwagę zasługuje także wsparcie udzielone „czarnym protestom” przez International Women’s Health Coalition (IWHC), finansowaną przez Open Society Institute George’a Sorosa (s. 32) w ramach „Programu na rzecz zdrowia i praw reprodukcyjnych”. Polskim partnerem tej organizacji jest ASTRA (Federa), która – jak podaje samo IWHC – otrzymała wsparcie w formie grantów, by „prowadzić protesty i strajki kobiet” w październiku 2016 r. IWHC wręcz podkreśla, że to dzięki jej wsparciu nie doszło w Polsce do zmiany prawa (s. 5). Istotną rolę w zakresie wykorzystania środków z tego źródła miała Marta Szostak, koordynatorka sieci ASTRA w Polsce. W artykule dostępnym na stronie IWHC można przeczytać, że chce ona „zmieniać obecną politykę i zwiększać świadomość ludzi na temat ich praw” oraz że choć pracuje w „trudnym środowisku”, uzbrojona jest w umiejętności, dzięki którym może realnie wpłynąć na zmiany w Polsce. To właśnie IWHC sponsorowało w 2016 r. jej udział jako przedstawicielski ASTRY w 60th UN Commission on the Status of Women – dwutygodniowej konferencji ONZ poświęconej równości płci (na ten cel IWHC wydała łącznie 151 420 dolarów, finansując uczestnictwo w konferencji (s. 24) w sumie 32 aktywistkom z 21 krajów. Sama ASTRA otrzymała od IWHC w 2016 r. grant w wysokości 40 tys. dolarów, tj. ok. 157 724 zł (s. 22). Jednakże to nie koniec wsparcia, jakie polskie feministki otrzymywały ze strony IWHC. Również w 2015 r. organizacja ta przekazała Federze 40 080 dolarów (s. 8). Okazuje się, że organizacja ta od lat sponsorowała szkolenia i wyjazdy konferencyjne. Również w 2015 r. aktywistka z Polski uczestniczyła w 59th UN Commission on the Status of Women. Na ten cel przeznaczono środki z IWHC (łącznie IWHC przeznaczyło na pobyt 52 aktywistek z 27 państw 196 454 dolary) (s. 8). Warto odnotować, że już w 2014 r. IWHC szkoliło działaczki z Polski w zakresie „zdolności przywódczych koniecznych do efektywnego działania na rzecz praw seksualnych i reprodukcyjnych”, podczas których odbyły się między innymi warsztaty z lobbingu.

Federa i działające w niej struktury były w zeszłym roku finansowane także przez wiele innych międzynarodowych organizacji promujących prawo do aborcji – w tym Sigrid Rausing Trust, który 1 marca 2016 r., gdy zapowiedziano już zbiórkę podpisów pod projektem „Stop aborcji”, przekazał działającej w ramach Federy ASTRZE 90 tys. funtów. Należy nadmienić, że w latach 2014-2016 Federa realizowała także dwa projekty finansowane z tzw. funduszy norweskich, którymi dysponowała w tym czasie założona przez George’a Sorosa Fundacja Batorego – jeden dotyczący m.in. „prawa do przerywania ciąży” (kwota dofinansowania 181 024,51 zł, z czego proporcjonalnie na 2016 r. przypada 27 153 zł), a drugi dotyczący edukacji seksualnej, realizowany przez zaangażowany w „czarne protesty” Ponton (kwota dofinansowania 189 367,53 zł, z czego proporcjonalnie na 2016 r. przypada 37 906 zł).

Wsparcie pieniężne otrzymała także Krystyna Kacpura, dyrektor wykonawcza Federy, działaczka Koalicji „Mam prawo” (jak sami informują, wspieranej przez Ponton i Federę), której seminarium mające odbyć się w październiku 2016 r. i „mobilizować organizacje pozarządowe zajmujące się kobietami i prawami człowieka do tworzenia szerokiej koalicji przeciwko dalszym ograniczeniom praw reprodukcyjnych kobiet” zostało wsparte kwotą 4 tys. euro od European Society for Contraception and Reproductive Health (ESC). ESC stawia sobie za zadanie m.in. „wprowadzanie i ułatwianie dostępu do aborcji”.

Badając zaledwie te kilka źródeł, można stwierdzić, że polskie organizacje feministyczne, są regularnie sponsorowane przez zagraniczne lobby aborcyjne. Najostrożniejsze szacunki wskazują, że na działania przeprowadzone w 2016 r. w celu walki ze zmianami legislacyjnymi w Polsce organizacje odpowiedzialne za „czarny protest” otrzymały około miliona złotych. Finansowanie ze strony opisanych instytucji to tylko część środków, jakie zagraniczne organizacje przekazały polskim działaczom proaborcyjnym w związku ze sprzeciwem wobec obywatelskiego projektu ustawy o pełnej ochronie życia ludzkiego. Dość wymienić, że Instytut Ordo Iuris w najbliższych tygodniach opublikuje raport opisujący wszystkie istotne przepływy finansowe przekazane do Polski przez międzynarodowe organizacje proaborcyjne w 2016 r.

Instytucjonalne wsparcie „czarnych protestów” pochodziło nie tylko ze strony międzynarodowych organizacji. Do udziału w protestach zachęcała istotna część mediów, w tym tytuły należące do koncernu Agora SA, którego udziałowcem jest fundusz MDIF założony przez George’a Sorosa (jak wspomniano, założone i finansowane przez tego finansistę fundacje w aktywny sposób finansowały organizację „czarnych protestów”). W polityczne protesty radykalnych środowisk lewicowych aktywnie zaangażowała się też część polskich uczelni wyższych. Takim wsparciem z pewnością można określić informację o usprawiedliwieniu nieobecności w dniu 3 października 2016 r. („czarny poniedziałek”). Takie zapewnienie wyszło m.in. z ust prodziekana Wydziału Orientalistycznego UW. Wydział Psychologii UW postanowił wyjątkowo nagrać wykłady, które odbyły się w „Czarny poniedziałek”, aby umożliwić zapoznanie się z nimi osobom, które z powodu uczestnictwa w protestach były nieobecne. Do udziału w protestach zachęcał także Samorząd Studentów EUROREG UW, który zapewniał też, że nieobecności tego dnia zostaną usprawiedliwione. Instytut Kultury Polskiej (Wydział Polonistyki UW) promował w ramach „strajku kobiet” wydarzenie „Kobiecy Pokój”, na które udostępnił jedną ze swoich sal. Podobne przypadki miały miejsce także w innych miastach – m.in. w Poznaniu, gdzie dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego odwołała w dniu „czarnego protestu” zajęcia dydaktyczne.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... uchem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 11 paź 2017, 22:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Psychoza i opętanie totalnej opozycji - stąd już tylko krok od tragedii

Na kolejnej tzw. kontrmiesięcznicy smoleńskiej mogliśmy zobaczyć mrożące krew w żyłach sceny, do złudzenia przypominające te z filmów Scotta Derricksona. Obywatele RP, w ordynarny i agresywny sposób, znowu próbowali zakłócić spotkanie osób pragnących uczcić pamięć ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.
Nawet pobieżne przejrzenie filmów, które nagrano podczas demonstracji, pozwala na przerażającą konkluzję, że z kondycją psychiczną tych osób, jednak nie wszystko jest w porządku.

„Obłęd”, „opętanie”, „psychoza”, to tylko niektóre z komentarzy, jakie mogliśmy przeczytać chociażby na Twitterze, pod relacjami z „kontrmiesięcznicy”. Pojawiają się sugestie, że kontrmanifestantami powinni zająć się psychiatrzy. Jeszcze odważniejsze kroki postuluje redaktor naczelny naszego portalu:
- Odnoszę nieodparte wrażenie, że tam przydałby się egzorcysta, mówi Artur Ceyrowski – Wyobraźcie sobie, jaka byłaby reakcja tych ludzi, gdyby wśród nich znalazł się ksiądz z monstrancją, czy choćby zwykły człowiek z różańcem lub biblią. Jestem przekonany, że część z nich zareagowałaby agresją, być może nawet fizyczną. Część najprawdopodobniej by uciekła, tak jak podczas jednej z procesji w USA – przekonuje dziennikarz.

Ciężko nie zgodzić się z powyższymi opiniami. Sam, obserwując dantejskie sceny z Krakowskiego Przedmieścia, jestem przerażony ogromem jadu i nienawiści, która wylewa się z tych ludzi. Nie chcę dywagować, czy to działanie złego ducha, czy przyczyny należy doszukiwać się w bardziej prozaicznych czynnikach, ale faktem jest, że nakręcanie spirali nienawiści przez polityków totalnej opozycji, już teraz przynosi wymierne efekty w postaci tego typu zachowań. Stąd już tylko krok do tego, co zaszło w biurze PiS w Łodzi. Zalecam opanowanie, bo kolejna tragedia wisi w powietrzu.

Piotr Filipczyk

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 1387998745

Można kliknąć na ten link i na żywo obejrzeć i posłuchać jak wygląda człowiek obłąkany, niepoczytalny zanurzony po czubek głowy w lewackim delirium. Ludzie odrealnieni w swojej codzienności przenoszą odrealnienie na głębsze sfery umysłu, psychiki (o duchu nie wspomnę, bo trzeba go mieć) i obnażają prawdziwą twarz lewactwa. Bardzo chorą twarz....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 14 paź 2017, 22:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Ponownie rozpuczyła nam się totalna targowica. Tym razem puczuje na młodych lekarzy, którym ni stąd, ni z owąd pod rządami PiS-u zachciewa się aż tyle, że aż dziw bierze, że pod panowaniem PO-PSL było im wystarczająco dobrze.
I tak oto totalna dzicz opozycyjna pogrąża się w chaosie własnej pustki.


Będąc młodą lekarką, przyszły do mnie dwie średnie krajowe

Lekarze-rezydenci, czyli dwudziestokilkuletni medycy szkoleni za pieniądze podatników, postanowili zorganizować strajk. Protestu z tak beznadziejnym przekazem nie było chyba nigdy. „Młodzi, wykształceni, z wielkich miast”, lansujący się na facebooku i instagramie w wersji „na bogato”, położyli się na szpitalnej podłodze i zapowiedzieli, że będą głodować tak długo, aż dostaną dwie średnie krajowe, którymi polski podatnik ma osłodzić ich edukację. A jak już w końcu zrobią specjalizację na koszt polskiego podatnika, to natychmiast zawiną się z Tenkraju i smród nawet po nich nie zostanie.

Bardzo ciekawie brzmi też wyznanie jednej z organizatorek protestu, która oświadczyła, że do strajku rezydenci przygotowywali się od dwóch lat, czyli od dojścia PiS do władzy. Wcześniej nie protestowali. Dlaczego? Odpowiedź znajduje się na ich stronach fb. Wynika z nich, że strajk zorganizowała klasyczna lemingoza zaangażowana w protesty opozycji totalnej. Są tam nawet fani Zandbergowskich neobolszewików i zwolennicy legalizacji aborcji na życzenie. Przy okazji, czyżby lekarze-rezydenci nie zdawali sobie sprawy, że w myśl przysięgi Hipokratesa nie wolno im wykonywać takiego zabiegu?

Wróćmy jednak do kwestii podstawowej, czyli do kompletnej porażki propagandowej strajku lekarzy-rezydentów. Z komentarzy internautów wynika, że Polacy są na młodych medyków po prostu wściekli. Żądanie przez szkolących się młodziaków dwóch średnich krajowych (czyli ok. 9 tys. brutto) w kraju, w którym połowa obywateli zarabia poniżej 3100 zł brutto, a z tej połowy większość otrzymuje 2500 zł brutto, czyli niecałe 1800 zł „na rękę”, to po prostu wizerunkowe samobójstwo. Dlaczego protestujący zdecydowali się na to samobójstwo?

Dla mnie odpowiedź jest prosta. Strajkujący lekarze-rezydenci to ofiary Matrixu, który zafundowały im demoliberalne media z Wyborczą i TVN na czele. Im naprawdę wydaje się, że dwie średnie krajowe to absolutne minimum, bo żyją na zielonej wyspie i w najwspanialszym momencie polskich dziejów. Przecież oni są światłymi, postępowymi Europejczykami, czego dowiedli podczas czarnych protestów i obrony „wolnych sądów”, więc dobrobyt należy im się jak psu miska. I mają ten dobrobyt dostać już, bo jak nie, to będą głodować, żeby pokazać, jaki zły jest ten PiS, który nie chce im dać dwóch średnich krajowych. Protestujący muszą przecież mieć za co pojeździć po świecie, kupić modne ciuchy i zajefajną furę. Co prawda, za rządów PO-PSL takich pensji nie mieli, ale wtedy to było ok, bo niemiecka prasa wprost nachwalić się nie mogła, jaka ta Polska jest super. Teraz już nie chwali, więc trzeba protestować – zwłaszcza, że strajk przygotowywało się dwa lata. „Wolne sądy” i czarny protest nie obaliły rządu PiS, więc „młodzi, wykształceni, z wielkich miast” ruszyli do boju.

Czym to się skończy? Skończy się tym, że wszyscy lekarze – jako grupa zawodowa – zostaną przez Polaków uznani za roszczeniowych pasożytów, którzy pacjenta traktują po macoszemu, bo jedyne, na czym im zależy, to kasa, Misiu, kasa. Lekarze zdają sobie z tego sprawę i coraz powszechniej odcinają się od strajkujących rezydentów. Ale ci brną i grzęzną coraz bardziej. Czyżby jeszcze nie zorientowali się, jak wygląda sytuacja? Przypuszczam, że nie. A dlaczego? Nie bez przyczyny latają do nich posłowie opozycji totalnej i antyrządowi celebryci. Strzelają sobie z nimi fotki i deklarują: „Dobrze! Strajkujcie! W was cała nadzieja! Razem obalimy PiS!” I tu dochodzimy do sedna. Protest lekarzy-rezydentów to po prostu polityczna hucpa, która została odpalona, gdy okazało się, że „ulica i zagranica” nie działa.

Wiecie, co jest zabawne? Otóż „protest uciśnionych rezydentów” też nie działa. A totalni skrobią się po głowie i nadal nie rozumieją, o co chodzi. Bo totalni uwierzyli w swoją własną propagandę i nie wiedzą, że zabiła ona w nich zdolność logicznego myślenia. I dlatego wspierają protest, który – parafrazując słynny skecz radiowy – można śmiało nazwać tak: „Będąc młodą lekarką, przyszły do mnie dwie średnie krajowe”.

http://wprawo.pl/2017/10/14/bedac-mloda ... e-krajowe/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 16 paź 2017, 22:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Paranoicy nienawiści, obłąkańcy, zwący siebie totalną opozycją, kroją kolejny pucz, tym razem poprzez młodych lekarzy, których zaangażowano do konfliktu z rządem w celu, jak zwykle, obalenia go.
Nienawiść i obłąkańcze dążenie do obalenia rządu PiS-u, czyli powrót do dalszego krojenia tortu jakim jest Polska, to jest podstawowy i jedyny program polityczny obozu mafijnego totalnej targowicy.
Tyle i tylko tyle mają do zaoferowania Polakom i Polsce PO, Nowoczesna, PSL no i te całe wspierające wymienioną mafię KOD-y itp. sitwy.


Hydra podnosi kolejną głowę, inaczej - opozycja dotrzymuje obietnicy

Zawsze znajdzie się ktoś lub coś, co człowieka przyprawi o denerwację: jak nie prezydent - to rezydent. Wygląda na to, że w przestrzeni publicznej ten drugi zaczął pierwszego nieco przykrywać - choć, jeśli patrzeć na powagę materii, powinno być odwrotnie. Powinno, a nie jest, choć protest nie całkiem kompletnych lekarzy jest imprezą ... no, mocno zawahałbym się przed powiedzeniem, że poważną; za to z całą pewnością - sztucznie pompowaną.

Miałbym tego dowodzić? Niemało rozsądnych rzeczy o tym powiedziano i napisano także tu, w Salonie. Wypada więc tylko dodać dowód wzięty z samego źródła: nie tak dawno lider opozycji - no, co do tego leadership, to Ryszard z kropką byłby odmiennego zdania - zapowiedział: - będziemy inspirować i organizować! No i proszę - jest. Za przykładem PiS zapanowała chyba w polityce moda na dotrzymywanie obietnic - czy jak? A może zwykłe wyrachowanie: skoro PiS-owi się opłaca dotrzymywać, to może i my spróbujmy dotrzymać czegokolwiek? Drogi myślenia Grzegorza S. (nie wiem, czemu mi się tak napisało - jakieś przeczucie?) nie są tak skomplikowane, żeby podążanie nimi było zbyt trudne.

Jak się rzekło - impreza niepoważna, a gdyby opozycja w podobny sposób swoje inspiracje planowała rozciągnąć na inne materie życia społecznego, to pewnie sprawy tak by się potoczyły: księgowi odmawiają sobie codziennej kawy żądając prawa do opiniowania budżetu państwa, majstrowie na budowie domagają się zmiany prawa budowlanego i tę akcję wzmacniają odmawianiem sobie piwa w co drugi piątek ... taka sama skala i te same proporcje. Chciałem dodać jeszcze, że studenci będą próbowali swoich sił w reformie szkolnictwa wyższego, ale - wróć! - z nimi już próbowano, ze skutkiem, jaki pamiętamy. Swoją drogą - to ciekawe: być może niejeden z obecnie protestujących świeżo upieczonych lekarzy podczas tzw. protestu studentów, w którym dla ratowania sytuacji za studenta musiał robić płk. Mazguła - okazał rozsądek i został w akademiku, a zaraz po zrobieniu dyplomu ten sam zdrowy rozsądek stracił? Niewykluczone. Ciekawostek jest zresztą więcej - choćby snujący się między lekarzami aktorzy czy politycy; termin "polityk" w odniesieniu do np. p. Szczerby - to pewnie przesada, ale niech mu będzie. Może to wszystko niespełnieni medycy - czuli powołanie, ale egzamin był za trudny? A Arłukowicz - też się między rezydentami kręci i jest aktywny: to on mimo zaawansowanego wieku miałby nie mieć jeszcze specjalizacji? No, po prawdzie - to by można zrozumieć: służba Ojczyźnie itp.

A wracając do hydry: przez ostatnie niespełna dwa lata podnosiła głowę wiele razy; a to - media, a to - demokracja. Była tych głów, jak z mitologii wiemy, niezliczona ilość - bo miały tę właściwość, że odrastały. Były umiejscowione na wężowych szyjach; ta, którą teraz obserwujemy - to wąż Eskulapa. Wiadomo, jak Herakles sobie poradził: ucinał i przypalał - i władze u takich Hiszpanów i Francuzów, jak pokazują ostatnie wydarzenia, mogłyby się nie zawahać. A my - inaczej: żadne tam ścinanie czy tym podobne; zaproponowano głodówkę? - ja bym się tam nie wtrącał.

Opublikowano: 16.10.2017 20:24.

https://www.salon24.pl/u/eurybiades/815 ... -obietnicy

Żeby ta hydra podnosiła głowę (musiałaby ją mieć) ...., ale ona podnosi ... paszczę, gotową zagryźć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 18 paź 2017, 07:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 20 paź 2017, 12:08 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3231
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/proba ... zacej-list

Próba samospalenia w Warszawie w proteście przeciwko polityce partii rządzącej. List pożegnalny wskazuje, że desperat uwierzył opozycyjnym mediom!
Wczoraj w Warszawie doszło do szokującego wydarzenia. Pod Pałacem Kultury i Nauki podpalił się mężczyzna. Na szczęście został na czas ugaszony i z poważnymi poparzeniami znalazł się w szpitalu. Na miejscu odnaleziono też list pożegnalny, w którym tłumaczył motywy swojej decyzji. Wygląda na to, że próba samospalenia ma związek z tym co słyszy od dwóch lat w opozycyjnych mediach na temat partii rządzącej, PiS.
Manifest desperata zawiera się w 15 punktach, z których każdy rozpoczyna się od słowa "Protestuję". Czytając go można odnieść wrażenie, że został napisany przez kogoś kogo światopogląd ukształtowała Gazeta Wyborcza, Newsweek, TVN i Polsat. Właściwie wszystko co jest w nim napisane, ów nieszczęśnik musiał dowiedzieć się z tych polskojęzycznych źródeł informacji.

Wszystko wskazuje na to, że desperat został podkręcony przez nieprzychylne rządowi media i rzeczywiście uwierzył w to, że w Polsce dzieje się coś strasznego, bo nie rządzi partia którą popierają te środowiska medialne. Sugestywne jest to, że do tej próby samospalenia doszło dokładnie w rocznicę ataków Ryszarda Cyby na biuro poselskie PiS w Łodzi. Tam również nakręcony w taki sam sposób przez media, szalony z nienawiści człowiek, zastrzelił pracownika tego biura, Marka Rosiaka i ranił drugiego za pomocą noża.

Trudno powiedzieć czy wczorajsza data wybrana na ten szalony protest to przypadek czy też człowiek który się podpalił celowo wybrał ten dzień jako kojarzący mu się z walką z PiS, której to formacji zapewne szczerze nienawidził. Pojawia się teraz pytanie co zrobić w sytuacji gdy medialna szczujnia doprowadza do tego, że niezrównoważony psychicznie człowiek, porywa się na własne życie. Czy nie ma tu nikogo winnego? Czy ludzie odpowiedzialni za propagandę opozycyjną nie mają sobie nic do zarzucenia?

Obrazek

Oczywiście, że nie mają. Jacek Żakowski już ogłosił tego mężczyznę patriotą. Opozycyjne media udają, że nie mają z tym nic wspólnego i niezbyt chętnie epatują treścią listu - manifestu, bo już na pierwszy rzut oka widać, że napisane tam rzeczy promowano bez opamiętania licząc na polaryzację społeczną i w konsekwencji na polski "Majdan". Niektórzy już nawet się z tym nie kryją.

Trzeba przyznać, że budowanie podziałów w społeczeństwie wychodzi im całkiem dobrze i nie da się już normalnie rozmawiać ze zwolennikami i przeciwnikami obecnej władzy, ponieważ zachowują się oni przeważnie jak fundamentaliści, nie dopuszczając do siebie żadnych innych poglądów, a każde słowa krytyki wobec uwielbianej przez nich formacji politycznej traktują jako przyznanie się do poparcia czy to opozycji czy to partii rządzącej.

Warto przypomnieć, że za czasów rządów PO również doszło do próby samospalenia, pod Kancelarią Premiera Donalda Tuska, wtedy jednak ta sama grupa dziennikarzy, którzy teraz nazywają wczorajszego desperata "patriotą", nazywała tamtego "człowiekiem niezrównoważonym psychicznie".

Jedno jest pewne wczorajszy niedoszły samobójca zapewne wierzy w to, że jest patriotą, ale nie można go porównywać do prawdziwego patrioty, jakim był Ryszard Siwiec, który popełnił samobójstwo podczas dożynek na Stadionie Dziesięciolecia 8 września 1968 roku. To był rzeczywiście poruszający akt desperacji w sytuacji zdawałoby się bez wyjścia. Tym razem mamy do czynienia z chorym człowiekiem, który został nakręcony przez media. To bardzo smutna dysproporcja.



super nowoczesny i zakamuflowany Mind control
Jacenna

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 21 lip 2018, 21:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Wszyscy musimy odbudować powagę Sejmu

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jaki sens miała akcja polegająca na wwiezieniu w bagażniku dwóch osób postronnych na teren Sejmu RP? Co chcieli osiągnąć posłowie Joanna Schmidt, Joanna Scheuring-Wielgus i Ryszard Petru?
– Po raz pierwszy w historii grupa posłów złamała pewną zasadę obowiązującą w polskim parlamencie, mówiącą o wzajemnym zaufaniu. Jest taka niepisana zasada, że nikt nikogo nie naraża na zagrożenie, na niebezpieczeństwo, bo jak wiemy, ludzie bywają różni i trzeba mieć tego świadomość. Jednocześnie obowiązuje zasada, że nikt nie nadużywa tego zaufania w celach niezgodnych z prawem.

W związku z powyższym, jeżeli poseł, w sposób świadomy, bo przecież nie był to przypadek, że ktoś wpakował do bagażnika posłance Schmidt, bez jej wiedzy oponentów obecnej władzy, liderów tzw. Obywateli RP: Pawła Kasprzaka i Wojciecha Kinasiewicza, ale było to działanie świadome, zamierzone i z premedytacją, i to jest bardzo niebezpieczne i niepokojące. Bez względu na całą sytuację, na nieporozumienia i tarcia między obozem władzy a opozycją totalną, jeśli ktoś przemyca w bagażniku samochodu ludzi, którzy w normalny sposób nie weszliby na teren Sejmu, to nie może to znaleźć usprawiedliwienia.

Rozmawiałem z wieloma posłami z innych ugrupowań i nie spotkałem nikogo, kto powiedziałby, że to była dobra robota, kogoś, kto pochwaliłby takie nieodpowiedzialne zachowanie. Nawet posłowie z Nowoczesnej są zbulwersowani taką postawą i takim zachowaniem swoich byłych partyjnych kolegów. Efekt jest taki, że krytyczna opinia kładzie się cieniem na wszystkich posłów i powoduje, że parlamentarzyści stają się niewiarygodni w oczach społeczeństwa. Została przekroczona jedna z najprzedziwniejszych granic absurdu, jaką w ogóle można sobie wyobrazić. Ta złamana granica jest dzisiaj do odbudowania i jest to zadanie dla wszystkich posłów.

Jak czują się teraz posłowie, których bagażniki przy wjeździe na teren Sejmu są kontrolowane?
– Tego nie było nigdy wcześniej. W ogóle było to nie do pomyślenia, skoro poseł posiada przepustkę, jego samochód jest zarejestrowany. Dzisiaj jest inaczej i jest to uzasadnione, tylko czy jest to normalne i czy tak się musiało stać? Tymczasem winowajcy zamiast się zreflektować, tryumfują, są dumni z tego, że kogoś udało się wwieźć na teren Sejmu. Nie po to się walczy z wandalizmem, żeby dzisiaj mówić, iż wandalizm jest fajny i akceptowalny, bo nie jest i nigdy nie będzie. Protesty są wpisane w demokrację, ale to wszystko musi się odbywać w sposób cywilizowany. Nie można też pozwolić, żeby bojówkarze napisami dewastowali fasadę Sejmu.

Panie Pośle, z czym mamy do czynienia: czy tylko z psuciem państwa i brakiem szacunku dla prawa, i to ze strony parlamentarzystów?
– Po pierwsze, jest to brak szacunku do samych posłów na Sejm, bo tak jak wspomniałem, wszyscy, z którymi rozmawiałem, byli tym faktem zbulwersowani. Po drugie, jest to brak szacunku dla komórek organizacyjnych Sejmu: – dla Straży Marszałkowskiej oraz funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, którzy są od pilnowania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa parlamentarzystom. Jeśli w trakcie obrad najwyższego organu władzy ustawodawczej jest przyjmowane polskie prawo, to prace tego gremium nie mogą być zakłócane, niedopuszczalne są naciski, działania zewnętrzne – mam na myśli protestujących przed Sejmem, którzy walczą z policją, chcąc wtargnąć na teren parlamentu.

Służby, o których wspomniałem, są od tego, żeby zagwarantować bezpieczeństwo posłów. Tymczasem ktoś podważa zaufanie do tych służb, w dodatku śmiejąc się, że udało się wwieźć osoby nieuprawnione na teren Sejmu. Co jeśli komuś z posłów przyjdzie do głowy wwieźć na teren Sejmu osoby niebezpieczne, uzbrojone – czego przecież nie można wykluczyć…?

Czy poseł, który przemyca na teren Sejmu osoby nieuprawnione, naruszając tym samym zasady bezpieczeństwa, który de facto łamie prawo, powinien w dalszym ciągu pełnić funkcję posła?
– Przede wszystkim sprawą tą powinny się zająć organy odpowiedzialne za przestrzeganie prawa w Polsce, a więc policja. Ponadto jest to temat dla Komisji Regulaminowej Sejmu, Spraw Poselskich i Immunitetowych, dla Komisji Etyki Poselskiej, bo nie można nad tym incydentem przejść do porządku dziennego. Nie można tej sprawy zamieść pod dywan i powiedzieć, że nic się nie stało, bo stało się i posłowie Joanna Schmidt, Joanna Scheuring-Wielgus i Ryszard Petru muszą ponieść wszystkie możliwe konsekwencje, jakie może ponieść poseł na Sejm RP, który łamie prawo.

Politycy – jak wiemy – wypowiadają różne słowa, ale tu mieliśmy do czynienia z przekroczeniem wszelkich norm, z czynem nieodpowiedzialnym, z czynem przekraczającym wszelkie granice przyjęte w cywilizowanym państwie prawa. Co więcej, sprawcami są posłowie, a więc osoby, od których przede wszystkim wymaga się przestrzegania prawa. Jak sądzę, nikt nie będzie płakał, jeśli wszyscy zostaną surowo ukarani.

Czy immunitet może chronić parlamentarzystę, który łamie prawo? Może – zważając na różne niebezpieczne sytuacje – warto zastanowić się nad zmianami?
– Immunitet chroni posła czy senatora i takie jest prawo. Natomiast w tym wypadku kara musi być współmierna do popełnionego czynu, ale jednocześnie musi się pojawić wątek pewnej wątpliwości i ograniczenia czy zmniejszenia zaufania do posłów. Na przykład jeśli chodzi o poseł Joannę Scheuring-Wielgus, to nie jest pierwszy wybryk, a zatem nie można tu mówić o przypadkowości, ale wręcz o pewnej recydywie. Pytanie brzmi: do czego jeszcze można się posunąć w tej ignorancji wobec zasad i de facto łamania prawa? To jest bez wątpienia poważna sprawa, mówimy o poważnej sytuacji, którą trzeba bardzo mądrze załatwić, poprowadzić, a jednocześnie nie pozwolić, żeby sprawa ta rozeszła się po kościach. Powiem raz jeszcze: jestem za tym, żeby w tej sprawie wyciągnąć wszelkie możliwe konsekwencje.

Jest marszałek, Prezydium Sejmu i są podstawy, żeby zadziałać w sposób zdecydowany. O ile w wielu innych sprawach miałem wątpliwości, co do działań marszałka Kuchcińskiego i Prezydium Sejmu, to w tym wypadku ani ja, ani nikt inny spośród parlamentarzystów nie będzie miał najmniejszych wątpliwości, że kara dla winnych musi być surowa.

Afera bagażnikowa wpisuje się w cały cykl ostatnich wydarzeń, jakie miały miejsce przed Sejmem, także przed Biurem Przepustek. Jak odniósłby się Pan do awantury, jaką w Biurze Przepustek Sejmu RP urządził poseł Arłukowicz, który nalegał, aby na teren parlamentu wpuścić protestujących tzw. Obywateli RP?
– Odpowiadając na to pytanie, opowiem może o tym, co sam przeszedłem. Otóż z powodu umówionego spotkania w siedzibie Kukiz’15 musiałem na chwilę opuścić teren parlamentu. Tymczasem okazało się, że nie mogę wyjść, bo cztery czy pięć osób spośród protestujących stanęło w przejściu i powiedziało: nie, bo nie… Żadne próby perswazji, tłumaczenia z mojej strony, jak te działania połączyć z tzw. walką o praworządność, o rzekomo zagrożone prawa człowieka i jak to się ma do poczynań tych osób, okazały się nieskuteczne. Poza tumultem, wrzaskiem, krzykiem nie było żadnej reakcji. Z tymi ludźmi nie sposób było rozmawiać, były krzyki, nie było mowy o żadnym dialogu.

Widząc „ścianę”, po prostu odszedłem stamtąd. Wracając, widziałem, jak problem z wejściem na teren Sejmu mieli dziennikarze telewizyjni, co więcej, znam przypadek dziennikarza, który był nawet legitymowany przez protestujące osoby, co już samo w sobie jest nonsensem. Tym bardziej jestem pełen podziwu wobec anielskiej cierpliwości funkcjonariuszy policji i Straży Marszałkowskiej, ale fakty są takie, że w tym momencie ktoś wyraźnie naruszył, i to bardzo poważnie, swobody obywatelskie innych ludzi.

Te osoby, na które ja trafiłem – starsze już panie – nie są przecież uprawnione do legitymowania kogokolwiek, do sprawdzania, kto i po co wchodzi na teren instytucji państwowej, jaką jest Sejm RP, i zabraniania wchodzenia na teren parlamentu. Wiele osób spoza Sejmu, które udawały się na posiedzenia komisji, po prostu nie zostało wpuszczonych. I nie mówię o czymś zasłyszanym, ale o tym, czego osobiście byłem świadkiem. Pierwszy raz wchodzących do Sejmu legitymowała nie policja, nie Straż Marszałkowska, ale osoby w żaden sposób do tego nieuprawnione.

Panie Pośle, ale przecież tych protestujących była garstka, to nie są już czasy, kiedy Sejm był oblegany przez KOD i sympatyków. Tak trudno sobie z tym poradzić?
– Zgadza się, to nie było żadne duże zgromadzenie, to było kilkanaście, góra kilkadziesiąt osób, ale nie tłum. Policja zachowywała się w sposób bardzo kulturalny i wielki szacunek zarówno dla policjantów, jak i dla Straży Marszałkowskiej, że wykazali anielską cierpliwość, bo ktoś inny wobec niegrzecznych zachowań czy wręcz prowokacji zachowałby się w sposób bardziej emocjonalny. W moim przypadku, z uwagi na to, że były to kobiety, nie wdawałem się w dłuższe dyskusje. Tak czy inaczej ze strony blokujących Biuro Przepustek naruszone zostały elementarne prawa osób dotyczące swobodnego przemieszczania się.

Jak skomentuje Pan chamskie ataki bojówkarzy sprzed Sejmu na marszałka seniora Kornela Morawieckiego i w ogóle to, co przez ostatnie dni działo się przed Sejmem?
– Tego nie da się skomentować, to jest smutne, tragiczne. W obecnej kadencji polskiego parlamentu mieliśmy już różne sytuacje, jak chociażby słynne przewroty grudniowe, teraz mamy bagażnikową próbę przewrotu, ale istotne jest to, że kiedy obserwuję to z bliska, to nie widzę tłumów, ale może 30, może 50 osób, natomiast całość przez część mediów jest sprzedawana tak, jakby protestujących były tysiące. I to jest dla mnie bardzo niepokojące, że media w sposób nieodpowiedzialny grają na emocjach i próbują to nagłośnić, manipulując faktami.

Już za komuny znane były metody, kiedy manipulując w mediach, z garstki ludzi robiono tłumy i odwrotnie, w zależności od potrzeb...
– Nieprzypadkowo mówimy o mediach jako o czwartej władzy. Widać czasy się zmieniły, ale dla niektórych stare sprawdzone metody są wciąż obowiązujące.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... sejmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzicz "opozycyjna" w akcji
PostNapisane: 18 paź 2018, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31051
Hej kolenda, kolenda

Szukałem adekwatnego słowa do opisu tego zjawiska. Dziennikarka, reporterka to nie są właściwe słowa. Mógłbym przyjąć słowo kreatorka, ale ono niesie jakiś pozytywny ładunek. A w tym jednak wypadku nie ma nic pozytywnego. Może kreatoriocjonistka byłoby lepsze. Tak, bo to łączy w sobie burzenie i tworzenie w to miejsce czegoś nowego, niekoniecznie lepszego.

Pojechała więc kreatoriocjonistka do Watykanu na obchody 40 rocznicy powołania kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Po co pojechała? Aby cieszyć się radować, że Bo nas obdarzył takim Rodakiem? Ona tam pojechała na polowanie. Pojechała polować na każde słowo, na każdy gest, które mogą być użyte w walce ze znienawidzonym przez nią i jej mocodawców obozem politycznym. Jest to tak obleśne, jak przypadek seksoholika, który niezdrowo podnieca się, gdy dostanie na śniadanie dużą, ugotowaną, gorącą parówkę.

Poszła więc kreatoriocjonistka do bazyliki św. Piotra na Mszę Świętą. Czy aby po to aby w skupieniu modlić się i dziękować Bogu za naszego Wielkiego Świętego? Prawdopodobnie nie, bo byłoby jakieś echo w jej kreacjach. Ona słuchała wszystkiego co może uderzyć. No i usłyszała. Mało tego. Ona już znalazła stosowną encyklikę papieską, którą się podparła, że w Polsce jest „samowola ponad prawem”. Nie byłem na tej Eucharystii, nie słuchałem homilii, więc nie wiem czy takie słowa padły czy nie. Nie takie rzeczy widziałem i słyszałem u kreatoriocjonistów. Z tej kreacji swojej wywnioskowała, że jest to połajanka dla Prezydenta RP. Hmm, a może to jest połajanka dla kasty sędziowskiej, która łamie prawo naginając je do swoich potrzeb? Znając delikatność watykańskiej dyplomacji stawiałbym na to drugie, zdecydowanie na to drugie.

Kreatoriocjonistce było za mało udziału we Mszy Świętej, więc po mszy zadawała Prezydentowi pytanie czy aby to czy tamto. To właściwie nie były pytania a twierdzenia, które Prezydent na jej życzenie miał udowodnić. Prezydent jednak ze spokojem odpowiedział to, czego nas nauczał Święty Jan Paweł II w sprawie UE. Że mamy do niej wnieść naszą kulturę, historię, tradycję i naszą wiarę. Ja ze swej strony przypomnę, jaka była zacięta walka o to a by w preambule do konstytucji UE nie było wpisanego żadnego odniesienia do Boga. Papież Jan Paweł II interweniował w tej sprawie. Czy kreatoriocjonistka byłaby łaskawa to wspomnieć? Nie chce wspomnieć? A to szkoda...

Gdyby teraz ktoś chciał zawieść krzyż w jakiejś sali w budynku UE to byłby wściekły ryk. Gdyby jakąś salę nazwać imieniem Świętego Jana Pawła II to byłby jeden wielki hejt. W zamian tego mamy przy wejściu do budynku UE Antonio Spinellego, włoskiego komunisty marzącego o likwidacji narodów i likwidacji Kościoła. A jaka była wściekłość aby w naszej konstytucji nie było też odniesienia do Boga. A gdyby tak kreatoriocjonistce powiedzieć, że w naszej konstytucji małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety to pewnie by się zrobiła czerwona jak burak i natychmiast wypaliła bez zawahania: „a u was Murzynów biją, aha!”.

Z tą kreacją kreatoriocjonistki to w ogóle jest przekomiczna sytuacja. Media, które reprezentuje są zdecydowanie antyklerykalne. Jeżeli już coś o klerze to zawsze w bardzo złym świetle. A już Watykan i jego hierarchowie są zepsuci do cna. Jeżeli już coś o klerze to tylko poprzez pryzmat „Kleru”. Czyli kler jest zły do szpiku kości. A tu patrz pan, pańskie przemienienie u kreatoriocjonistki. Dobry kler, dobry. Cuda panie, cuda.

Taki specyficzny udział we Mszy Świętej, jak ten naszej kreatoriocjonistki – trzeba to dobitnie podkreślić – nasuwa mi na myśl specyficznych uczestników Mszy Świętych za komuny, a szczególnie tych, którzy w godzinach swojej pracy byli jej uczestnikami za życia bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Co oni zrozumieli z tego co tam słyszeli? Gdy padały słowa „przekażcie sobie znak pokoju” to jeden drugiemu podawali numery swoich pokojów, w których na co dzień pracowali.

https://www.salon24.pl/u/apokalipsatera ... da-kolenda


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /