Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 29 lis 2016, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Czym zajmują się ludzie prezentujący siebie samych jako istoty zatroskane prawami człowieka, wartościami europejskimi itp. bzdetami?
Poczytajmy więc o jednym z ich problemów, bardzo palącym, jak widać, dla ich ograniczonych zlewaściałych mózgów:


Fałszywi przedstawiciele

Wrogowie Radia Maryja próbują na różne sposoby zakłócić obchody 25. rocznicy powstania katolickiej rozgłośni. Chcieli nawet zorganizować „aferę finansową”.

W kilku agencjach nieruchomości pojawiły się osoby, które rzekomo w imieniu o. Tadeusza Rydzyka chciały kupować nieruchomości o dużej wartości. Jednak Radio Maryja takich działań nie prowadzi ani nikogo do tego nie upoważniło.

Oświadczenie w tej sprawie wydał o. Jan Król CSsR, który poinformował słuchaczy Radia Maryja, że z różnych miast w Polsce docierają do ojców redemptorystów informacje o działaniach nieznanych osób, które twierdzą, że reprezentują o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, i w jego imieniu poszukują dużych nieruchomości. Twierdzą, że rzekomo o. Tadeusz Rydzyk chciałby takie nieruchomości kupić. Jest to oczywiście nieprawda.

Ojciec Król podkreślił, że takie działania są skierowane przeciwko katolickiej rozgłośni i ojcu dyrektorowi.

„Chcemy stanowczo oświadczyć, że jest to kolejna prowokacja wymierzona w Radio Maryja i jego Założyciela. O. Tadeusz Rydzyk nie upoważnił żadnej osoby ani instytucji do działania w tym zakresie w Jego imieniu. O wszystkich naszych przedsięwzięciach i planowanych inwestycjach informujemy Rodzinę Radia Maryja w naszych mediach” – stwierdził o. Jan Król.

Najpoważniejsze sygnały o tych nadużyciach pochodzą z Warszawy i Wrocławia, gdzie akurat nieruchomości należą do najdroższych w Polsce. Ojciec Król tłumaczy, że osoby podszywające się pod Radio Maryja chciałyby skompromitować o. Tadeusza Rydzyka, wysyłając do mediów fałszywe informacje, że dyrektor katolickiego radia chce kupić działki lub budynki o wielomilionowej wartości, co mogłoby wywołać u niektórych ludzi negatywne reakcje, zwłaszcza w sytuacji, gdy w Warszawie mamy do czynienia z potężną aferą reprywatyzacyjną. Ojcowie nie chcieli czekać biernie na dalszy rozwój wypadków, aby „afera” nie została rozdmuchana. – Dlatego zdecydowaliśmy się nagłośnić tę sprawę, aby uniknąć prowokacji. W przeszłości przecież już pojawiały się podobne oszczercze oskarżenia wobec o. Tadeusza Rydzyka – przypomina o. Jan Król.

Ojciec Król nie kryje, że pewnie scenariusz działań mediów wrogich Radiu Maryja i ojcu dyrektorowi wyglądałby tak, że zaraz padałyby również pytania o to, skąd założyciel katolickiej rozgłośni ma „ogromne pieniądze” na takie zakupy. I zapewne następnie padałyby bezpodstawne oskarżenia, że są to pieniądze publiczne, którymi rząd PiS „płaci polityczne rachunki”. Taka narracja jest zresztą od dawna obecna w mediach, wypowiedziach opozycyjnych polityków. Dlatego ojcowie redemptoryści proszą, aby natychmiast im zgłaszać podobne przypadki, gdyby takie miały miejsce, żeby można było od razu na nie reagować.

Ojciec Jan Król nie jest zdziwiony, że akurat teraz jesteśmy świadkami różnych prowokacji wymierzonych przeciwko Radiu Maryja i personalnie przeciwko o. Tadeuszowi Rydzykowi. Zbliża się bowiem 25. rocznica powstania Radia Maryja i będzie to podniosła uroczystość z udziałem księży biskupów, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych oraz tysięcy słuchaczy. Podejmowane są więc różne działania, żeby te obchody zakłócić i zepsuć atmosferę święta. Próby skompromitowania Radia Maryja mają przede wszystkim w oczach Polaków osłabić znaczenie rozgłośni w życiu społecznym Polski. Nie można wykluczyć, że w następnych dniach takie akcje będą znowu podejmowane.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ciele.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 08 gru 2016, 11:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Mistrzostwa w nienawiści

Czy organizatorzy „mistrzostw” w szkalowaniu Ojca Świętego Jana Pawła II i gry, w której strzela się do jego postaci, poniosą odpowiedzialność?

Prokuratura bada, czy w tych przypadkach została naruszona godność świętego Papieża. – Prowadzone jest postępowanie sprawdzające w prokuraturze Warszawa-Mokotów – informuje Michał Dziekański, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zawiadomienia trafiły do Prokuratury Krajowej już w październiku. Przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą Ryszard Nowak alarmował śledczych, że doszło do znieważenia Jana Pawła II przez twórców gry „Zastrzel Jana Pawła II”, a także internautów, którzy na portalu społecznościowym zorganizowali swoistą akcję zatytułowaną „Mistrzostwa Polski w szkalowaniu papieża”.

Z Prokuratury Krajowej zawiadomienia te zostały przekazane z końcem października do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Stamtąd w listopadzie trafiły z kolei do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów.

Jak ustalił „Nasz Dziennik”, strona „mistrzostw” w nienawiści znikła z internetu, ale raczej za sprawą samych jej twórców. Zarządcy portalu bowiem, mimo wielu interwencji użytkowników, nie spieszyli się z jej usunięciem.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 11 gru 2016, 22:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Stare kiejkuty się przegryzają

Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 11 grudnia 2016

Kto by pomyślał, dokąd zaprowadzi nas, a właściwie nie tyle „nas”, co takich na przykład starych kiejkutów i ich popychadeł z politycznych i telewizyjnych ekspozytur – zatem dokąd zaprowadzi ich walka o demokrację i praworządność! Ponieważ niemiecka BND musiała już ochłonąć po nieoczekiwanym wyniku amerykańskich wyborów prezydenckich, zaś Nasza Złota Pani doszła widać do wniosku, że z tego przynajmniej powodu żadnej rewolucji w Europie nie będzie, tedy zapaliła zielone światło dla ostatecznego rozwiązania der polnischen Frage. W rezultacie stare kiejkuty, które na wieść o przewidywanej ewakuacji imperium sowieckiego ze Środkowej Europy zaczęły przewerbowywać się na służbę do central wywiadowczych naszych przyszłych sojuszników i w ten sposób trafiły między innymi pod zwierzchnictwo niemieckiej BND, zmobilizowały polityczne ekspozytury, konfidentów zorganizowanych w Komitet Obrony Demokracji oraz pożytecznych idiotów do ogłoszenia apelu do „obywatelek” i „obywateli”, żeby 13 grudnia w całym naszym nieszczęśliwym kraju zorganizowały demonstracje pod hasłem wypowiedzenia posłuszeństwa rządowi firmowanemu przez PiS. Jednym z głównych zarzutów stawianych rządowi jest ten, że „dzieli” on „Polaków”. Wprawdzie żaden z sygnatariuszów apelu wprost tego nie przyznaje, ale z tego zarzutu można wydedukować, że mimo upływu 40 lat od epoki Edwarda Gierka, wszyscy oni nadal wyznają nakazany wtedy ideał „jedności moralno-politycznej narodu” - oczywiście pod przewodnictwem Partii, która z kolei pozostawała w jedności sojuszniczej z miłującym pokój Związkiem Radzieckim. Czym skorupka za młody nasiąknie, tym na starość trąci, więc nic dziwnego, że zarówno taki na przykład pan generał Marek Dukaczewski, co to podobno „samego jeszcze znał Stalina”, podobnie jak młody wojewodzic Paweł Olszewski z politycznej ekspozytury Stronnictwa Pruskiego, który Stalina raczej już nie znał, stają dziś na nieublaganym gruncie jedności moralno-politycznej narodu – oczywiście pod przewodnictwem Partii – tej, która przez starszych i mądrzejszych zostanie wskazana w charakterze piastunki zewnętrznych znamion władzy. Ponieważ w naszym nieszczęśliwym kraju nasila się zjawisko dziedziczenia pozycji społecznej; dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami, nawet jeśli mają tylko pierwszy stopień muzykalności, to znaczy – rozróżniają, czy graja, czy nie – no a dzieci konfidentów zostają konfidentami, w następstwie czego podporządkowanie starych kiejkutów zagranicznym centralom wywiadowczym, do jakiego na skalę masową doszło w drugiej połowie lat 80-tych, reprodukuje się w kolejnych pokoleniach ubeckich dynastii, zgodnie z zasadą, że niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Ale jedność – jednością, ale nigdy nie należy zapominać o mądrościach obowiązującego etapu. Toteż na aktualnym etapie starre kiejkuty, co to samego jeszcze znały Stalina, jednym susem wskakują do pierwszego szeregu płomiennych obrońców demokracji, a za nimi jeden przez drugiego wskakują do kolejnych szeregów przedstawiciele kolejnych pokoleń, jak na przykład wojewodzic bydgoski Paweł Olszewski. Jego ojciec był w połowie lat 90-tych wojewoda bydgoskim z ramienia SLD, ale jego życiorys w Wikipedii zaczyna się dopiero od roku 1994, co, zwłaszcza w kontekście przynależności partyjnej, skłania do podejrzeń, że za pierwszej komuny musiał mieć wyjątkowo czarne podniebienie i nieźle wywijać. Oczywiście „w służbie Polsce”, jakże by inaczej – podobnie jak pan generał Marek Dukaczewski – z tym, że trzeba pamiętać przy tym o kontekście zarysowanym jeszcze w roku 1948 przez ojca-założyciela PRL Mieczysława Moczara, która tak naprawdę nazywał się Mikołaj Diomko: „Dla nas, partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą ojczyzną, a granice nasze, nie jestem w stanie dziś określić, dziś są za Berlinem, a jutro na Gibraltarze”. Trzeba tylko pamiętać, że Związek Radziecki zmienia położenie; raz jest na Wschodzie, a innym razem – na Zachodzie, raz stolicę ma w Moskwie, a innym razie – w Berlinie – ale stare kiejkuty, podobnie zresztą jak kiejkuty młode, nieomylnym tropizmem to położenie wyczuwają i zawsze zwracają się w prawidłowym kierunku. Tak to ci „służą Polsce”.

Wspominam o tym wszystkim, bo wśród sygnatariuszy wspomnianego apelu znalazł się również pułkownik Adam Mazguła – ten sam, co to w imieniu „wojskowych” zadeklarował intencję obrony konstytucji. Myślę, że wiedział, co mówi, twierdząc, że w kołach wojskowych jego postawa nie jest odosobniona. Chętnie w to wierzę, jak również i w to, że kiedy Nasza Złota Pani wyda rozkaz, nasza niezwyciężona armia, jak jeden mąż stanie na nieubłaganym gruncie obrony demokracji i praworządności, zapewniając osłonę siłową konfidentom zorganizowanym w KOD-dzie, którzy chyba będą musieli wykonać najbrudniejsza robotę. Wydaje się to tym bardziej prawdopodobne, że z zagadkowych powodów rząd projektami ustaw dezubekizacyjnych akurat teraz rozjątrza uczestników siłowych struktur państwa, jakby chciał właśnie do takiej felonii ich sprowokować. Ciekawe, czy na tę okazję nasza niezwyciężona armia, albo i stare kiejkuty wydadzą KOD-ziarzom broń z jakichś sekretnych arsenałów, jak to się stało w pierwszych dniach stanu wojennego, kiedy to partia rozdała broń swojemu „aktywowi”. Wróćmy jednak do pułkownika Mazguły, który w agitacyjnym przemówieniu dał wyraz swemu upodobaniu do stanów wojennych, jako wydarzeń par ekscellence kulturalnych. Z obfitości serca usta mówią, więc taka szczerość przynosi panu pułkownikowi Mazgule zaszczyt ale z drugiej strony to jeszcze nie czas na wygłaszanie takich opinii, nie ten etap. Na wygłaszanie takich opinii jeszcze jest za wcześnie, toteż przewodniczący Platformy Obywatelskiej, którą uważam za polityczną ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego „odciął się” od niej, a wojewodzic Olszewski uznał, że pułkownik powinien swój podpis pod apelem „wycofać”. Kiedyś, w koszmarnych czasach pierwszej sanacji, Stefan Żeromski złośliwie scharakteryzował poezję Juliana Tuwima mówiąc, że ten Tuwim tak się wgryzł w język polski, tak się wgryzł, że aż się przegryzł na drugą stronę. W identycznej sytuacji znalazły się stare kiejkuty i konfidenci, co to „samego jeszcze znali Stalina” - bo z ZMP-owskim zapałem pryncypialnie piętnują „komunistów”, nieubłaganym palcem wytykając PiS-owi prokuratora Piotrowskiego, który w PZPR był tak samo, jak pułkownik Mazguła, Generał Dukaczewski, czy przodek wojewodzica Olszewskiego. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy komuchy mają honor, czy też kierując się mądrością etapu w każdej chwili gotowi są zjeść spod siebie własne gówno, to właśnie ma znakomitą ilustrację. Kto by pomyślał, że w nieubłaganej walce o demokrację dojdą aż tutaj?

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3807


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 18 gru 2016, 09:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Idiotów mamy za opozycję

Zacznę od komentarza pewnego internauty, który najwidoczniej nie bardzo zgadza się moimi poglądami i bliżej mu zapewne do „Gazety Wyborczej” niż „Warszawskiej Gazety”. Uwaga z założenia miała być uszczypliwa i złośliwa wytykająca mi stosowanie podwójnych standardów i obnażająca moją obłudę. Osobnik o nicku „portos” napisał: "No i co panie demokrato kokos, widzę, że od roku nie rwie już pan szat i nie przekonuje, że opozycja jest solą demokracji. Czyżby dlatego, że pańscy idole to już władza, a nie opozycja?" To tylko przykład. Takich, którym wydaje się, że mnie przyszpilili jest dużo więcej.

Faktycznie przez ostatnie lata bardzo dużo pisałem o tym, że tak zwani „rycerze demokracji i wolności słowa” kojarzeni z „Gazetą Wyborczą” i „Fundacją Batorego” to tak naprawdę mentalni totalniacy, którzy od 89 roku wycierają sobie gęby zdobyczami demokracji. Demokracji, która według nich jest piękna i wspaniała, ale tylko wtedy, kiedy oni dzierżą stery rządów. Jednak, gdy tylko opozycja zaczynała rosnąć w siłę to wprost proporcjonalnie do tej siły coraz donośniejsze stawały się głosy mówiące, że na drodze wolności i demokracji stają kryptofaszyści. Normalna w demokracjach możliwość przejęcia władzy przez dotychczasową opozycję w III RP była przedstawiana niczym jakiś Armagedon i koniec świata.

Co by nie mówić PiS było opozycją poważną, posiadająca swój program i szerokie eksperckie zaplecze, które nie raz brało udział w przeróżnych konferencjach i debatach programowych. To właśnie dlatego protestowałem, kiedy ci pseudo demokraci spod szyldu „Gazety Wyborczej” i jej satelitów upojeni absolutną władzą po tragedii smoleńskiej wrzeszczeli za Tuskiem, „wyginiecie jak dinozaury”, a legalne antyrządowe demonstracje i patriotyczne marsze porównywali do faszystowskich pochodów. Oto nagle wydarzenia jak najbardziej oczywiste i normalne w każdym demokratycznym i poważnym państwie zaczęły wadzić tym salonowym demokratom, których protoplaści przybyli do Polski siedząc na sowieckich czołgach w kufajkach, walonkach i z pepeszami zawieszonymi na powrósłach. Warto przytoczyć słowa Stefana Bratkowskiego, który pięć lat temu w emitowanym na antenie TVN24 programie „Piaskiem po oczach” w swojej wypowiedzi zawarł kwintesencję, sedno i myśl przewodnią, czyli ściągę dla całej grupy trzymającej władzę. Bratkowski powiedział wtedy: „Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przewodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.”

Pamiętam, pomyślałem wtedy, że to tylko jakiś żart, albo uwiecznione przez kamerę nieszczęście, które dotknęło chorego człowieka. Za chwilę wyjdzie ktoś przed kamerę i powie, że to był kabaretowy numer, albo wbiegną jacyś panowie w białych kitlach, ubiorą Bratkowskiego w kaftan bezpieczeństwa i wyprowadzą go ze studia. Nic takiego się nie stało. Mało tego, piewcy demokracji poszli jeszcze dalej. Pojawiły się apele, aby opozycję jak źródło zarazy „otoczyć kordonem sanitarnym”. Pojawiały się głosy proponujące delegalizację największej opozycyjnej partii, a pupilek Sorosa z „Fundacji Batorego” prof. Marcin Król poszedł dalej mówiąc w wywiadzie dla „Wprost”: "Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet, jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam, jako mieszkaniec demokratycznego kraju".

Wszystkim tym, którzy zarzucają mi dziś obłudę i stosowanie podwójnych standardów chcę powiedzieć, że u mnie nic się nie zmieniło. Nadal uważam, że nieskrępowanie działająca opozycja jest solą demokracji, a każda próba jej kneblowania jest zamachem na tę demokrację. Mało tego, ja potwierdzam zarzuty opozycji twierdzącej, że dzisiaj pod rządami PiS-u demokracja jest śmiertelnie zagrożona. Zagrożona jest tym, że Polska pozbawiona została normalnej rzeczowej i merytorycznej opozycji. Nikt w najczarniejszych scenariuszach nie przypuszczał, że w parlamencie jedynymi poważnymi krytykami poczynań władzy będzie garstka ludzi wprowadzonych tam przez muzyka Pawła Kukiza. Miliarderem zostałby ktoś, kto w zakładach bukmacherskich obstawiłby wariant, że jednym z najbardziej zrównoważonych i profesjonalnych przedstawicieli opozycji będzie raper, Piotr „Liroy” Marzec. Poza tą garstką siedzących w ławach poselskich normalnych krytyków władzy mamy robiącą za opozycję bandę wyjątkowych szkodników i idiotów, która od samego początku zamiast rzeczowego punktowania władzy niesie swoim zwolennikom jedno przesłanie streszczające się w następujących słowach: My nie jesteśmy w stanie być merytoryczną opozycją zdolną w demokratyczny sposób przejąć władzę. Dlatego jedynym naszym pomysłem jest i w przyszłości będzie domaganie się pomocy w obaleniu obecnego rządu przez obce państwa i zagraniczne instytucje. Posłuchajmy niedawnego apelu wyartykułowanego w niemieckiej gazecie przez Lecha „Bolka” Wałęsę: "Domagam się efektywnych działań, łącznie z groźbą wykluczenia z Unii Europejskiej. […] Polska znajduje się w ślepej uliczce i dlatego potrzebuje pomocy z całego świata". Oto człowiek, co samowtór z „Danuśkom obalył komunę” teraz wzywa cały świat do obalenia w Polsce demokracji, czyli usunięcia legalnej demokratycznie wyłonionej władzy. Oto przesłanie pokojowego noblisty.

Jeszcze raz powtarzam, prawicowy rząd premier Beaty Szydło podobnie jak i demokracja w Polsce są śmiertelnie zagrożenie przez mieniącą się opozycją bandę idiotów, która udaje, że patrzy władzy na ręce, a tak na prawdę z nienawiścią połączoną z dziką zawiścią spogląda na stołki, które musiała opuścić. A co najgorsze podobnego sortu są medialni doradcy tej bandy kretynów. Niedawno odbyła się w sejmie pierwsza debata dotycząca niezwykle ważnej ustawy powołującej do życia Wojska Obrony Terytorialnej. Nikt z opozycji projektu ustawy chyba nawet nie przeczytał. Zaordynowany im przekaz streścił Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej” pisząc: "Strażnicy Rewolucji Macierewicza będą liczniejsi niż regularne wojsko. Czy należy się bać?" Istny dom wariatów zważywszy, że na jednym wdechu z tymi wypisywanymi idiotyzmami czerscy gardłują, że spada im sprzedaż i odnotowują finansowe straty. Oni nie widza związku przyczynowo-skutkowego między wypisywaniem durnot i debilizmów, a spadkiem czytelnictwa.

Mam nadzieję, że dość dobrze udowodniłem, że mój stosunek do opozycji nie uległ żadnej zmianie. Tak, nadal uważam ją za sól demokracji. Przecież nie można mnie winić za to, że dzisiejsza opozycja to w większości idioci. To nie moja wina, że kultury politycznej ci wszyscy mali zapyziali ludkowie począwszy od Schetyny, Kierwińskiego, Tomczyka, Witczaka, Neumanna, Szejnfelda po Petru, Gasiuk-Pihowicz, Lebnauer i Scheuring-Wielgus powinni się uczyć od posła i rapera Piotra Liroya Marca.

Dalej wierny jestem poglądowi, że bez prawdziwej merytorycznej opozycji nie ma prawdziwej demokracji. Jeżeli jest merytoryczna i uczciwa to należy bronić jej pazurami niczym niepodległości, a jeżeli jest taka jak dziś to należy głośno krzyczeć, NIE DLA IDIOTÓW!!!

http://kokos.salon24.pl/736856,idiotow-mamy-za-opozycje


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 20 gru 2016, 17:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Medialny atak na Polskę?

Z dr Hanną Karp, medioznawcą z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Przez weekend mieszkańcy zdecydowanej większości województw mieli problem z odbiorem kanałów TVP znajdujących się na multipleksie. Sytuacja budzi Pani niepokój?
– Jest to sytuacja precedensowa. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek w historii polskiej telewizji publicznej taki fakt miał miejsce – czy to w III RP, czy w okresie PRL. To musi budzić niepokój. Dziwi fakt, że jeszcze nie wydano oficjalnego wyczerpującego komunikatu w tej sprawie. Informację w tej kwestii powinien złożyć dostawca sygnału TVP, amerykański Emitel. Oficjalny głos powinny zabrać także polskie służby, które zajmują się bezpieczeństwem telekomunikacyjnym. Tłumaczenia, które do nas docierają – że to rozchwianie chwilowe sygnału, czysta techniczna awaria – są niewystarczające i gdyby sprawa nie była bardzo poważna, to takie wyjaśnienia mogłyby budzić tylko śmiech.

Prezes TVP Jacek Kurski podejrzewa działanie osób trzecich i zawiadamia ABW. Może być coś na rzeczy?
– Decyzja prezesa Kurskiego jest w pełni uzasadniona. W wyjaśnienie sprawy powinny być zaangażowane służby specjalne. Kontrola Emitelu jest o tyle konieczna, że firma ta to obecnie w Polsce wiodący operator radiodyfuzji i radiotelekomunikacji, świadczący także jeszcze inne usługi telekomunikacyjne, a znajdujący się – od 2000 roku, przed sprzedażą – na liście firm o strategicznym znaczeniu. Po sprzedaży Francuzom razem z TP SA, w 2013 roku został w 100 proc. sprzedany amerykańskiej firmie, inwestującej w infrastrukturę telekomunikacyjną. Obecnie, oprócz tego, że jest dostawcą sygnału TVP na całą Polskę, to jeszcze ma dostarczać cyfrowy sygnał radiowy na cały kraj. Proces cyfryzacji radia w Polsce to przedsięwzięcie bardzo kosztowne, wyjątkowo ważne z punktu widzenia strategii bezpieczeństwa informacyjnego państwa – a obecnie na etapie początkowym. Jeżeli spółka ta, która odpowiada za przerwanie nadawania TVP, ma jeszcze być dostawcą sygnału cyfrowego radia, to może bardzo niepokoić. Należy oczekiwać strategicznych decyzji, które dadzą gwarancję, że obecna „awaria” się już więcej nie powtórzy, bo założenie, że w sprawie mogły mieszać „krasnoludki” , żeby nie powiedzieć „zielone ludziki”, nie jest bezzasadne.

Tylko czy sprawą powinny się zajmować służby? Mamy inne instytucje kontroli...
– Nie zapominajmy o kontekście, w jakim wszystko się dzieje. Znajdujemy się w czasie, w którym jesteśmy świadkami czegoś, co niektóre media i eksperci nie wahają się nazwać próbą zamachu stanu. Doszło do blokady sali plenarnej sejmu i sparaliżowania prac nad przyszłorocznym budżetem. Nieprzyjęcie tej ustawy w ustawowym terminie powoduje rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych. W Warszawie pojawiają się bojówki, które zakłócają spokój na ulicach i prace Sejmu. Stan bezpieczeństwa państwa jest nadwerężony, a obywatele tracą jedno z istotnych źródeł informacji. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby sytuacja miała miejsce w warunkach działań zbrojnych lub klęsk żywiołowych, kiedy istnieje potrzeba szybkiego poinformowania społeczeństwa, bo to może zadecydować o życiu tysięcy ludzi. Tu powinny wkroczyć właściwe organa państwa , które uspokoją sytuację i przekażą konkretne i wyczerpujące komunikaty. Zaistniała sytuacja nie może być zawieszona w próżni. Nie może być tak, że otrzymamy informację w wyniku prac powołanej specjalnej komisji za rok czy pół roku. Informacje powinny do nas spływać natychmiast.

W całym kraju dochodzi do protestów w obronie wolności mediów, którym towarzyszą ataki demonstrantów na dziennikarzy TVP. O wolność których mediów walczy KOD?
– W tej chwili docierają do nas dwie sprzeczne narracje. Jedna – forsowana przez duże stacje komercyjne – że rację mają ci, którzy blokują Sejm, a druga – wypływająca z publicznych ośrodków – że rację ma obóz rządzący. Poszczególne przekazy stacji komercyjnych nieuchronnie prowadzą do konkluzji, że to one są stroną konfliktu. Kierują nim i konsekwentnie go podsycają – od strony informacyjnej, emocjonalnej i strategicznej. Logicznie wpisuje się w to przekaz Michała Broniatowskiego, redaktora naczelnego miesięcznika „Forbes” (właściciel Axel Springer), a wcześniej członka Rady Nadzorczej TVN, który opublikował na Facebooku instrukcję, w jaki sposób wywołać w Polsce Majdan. Instrukcja jest szczegółowa i sprawia wrażenie, jakby została opracowana przez osobę kompetentną i doświadczoną we wszczynaniu antyrządowych rewolt. Gołym okiem widać, że pewnym ośrodkom opozycyjnym, także poza krajem, zależy na sianiu w Polsce zamętu, budzeniu strachu i niepokoju. To także wymaga jak najszybszego wyjaśnienia. Z drugiej strony po raz kolejny widzimy, kto jest kim, np. w mediach. Obecnie globalne ośrodki medialne wywołują rewolty w wielu miejscach świata i nie wiem, czy teraz nie mamy z tym do czynienia. Choć mediami zajmuję się wiele lat, to to, co obecnie można słyszeć i obserwować w medialnych przekazach, wprowadzać może w stan osłupienia. Wydaje się , że nawet propaganda budowana przez reżym Wojciecha Jaruzelskiego przed wprowadzeniem stanu wojennego nie potrafiła tak rozhuśtywać społecznych emocji.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski prowadzi rozmowy z dziennikarzami ws. nowych zasad funkcjonowania mediów w parlamencie. Patrzy Pani na to z optymizmem?
– Wydaje się, że nie ma innego wyjścia, porozumienie jest konieczne. To odbierze argumenty stronie, która wywołuje burdy. Jeżeli dojdzie do porozumienia z mediami, to hasła „walki o wolność mediów” stracą na sile i będą już tylko groteskowe. Rządzący powinni przyjąć taktykę wybijania argumentów oponentom.

To może głównym grzechem PiS jest to, że zmian w regulaminie Sejmu nie rozpoczął od rozmów z mediami?
– Wszyscy dyskutują o „smoku”, a nikt nie wie, jak on wygląda. O zmianach w regulaminie mówi się już od dawna, ale nikną jego szczegóły. Może gdyby zadbano o lepszą politykę informacyjną, okazałoby się, że nie ma powodów, by tego smoka się obawiać.

Jest Pani zwolennikiem zmian w tej materii?
– Dziennikarze komercyjnych stacji traktują polityków jak zwierzątka w klatce. Cały dzień je obserwują, zwracając głównie uwagę na detale makijażu, stroju, a wieczorami śmiechem zabijają w swoich programach. To nie jest telewizja informacyjna, a raczej telewizyjny wyrafinowany polityczny hejt. Dobrze to nazwał redaktor Jacek Karnowski na portalu wPolityce – dziennikarstwem „tabunowym”. Chaotyczne i agresywne grupy dziennikarzy biegają za politykami, by ich w jakiś sposób zadręczać. Materiały są tak przygotowywane, że można sądzić, iż dziennikarze swoich rozmówców wręcz nienawidzą. Przypominają mi się tu skargi prof. Krystyny Pawłowicz, którą jedna z telewizji upatrzyła na kozła ofiarnego. Przebywanie w takiej atmosferze całymi miesiącami uniemożliwia pracę. Jest to nie do wytrzymania. Współczuję posłom takich warunków egzystowania. Taka sytuacja zdecydowanie wymaga zmian. Jest niewyobrażalna w jakimkolwiek innym europejskim parlamencie, nie mówiąc już o niemieckim Bundestagu.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 12 sty 2017, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Ziemkiewicz: „A tu żenua i dziadostwo”

„Wczoraj oburzali się że ksiądz Rydzyk zbiera pieniądze od staruszek – a dziś stoją #MuremZaMateuszem, choć redemptorysta kupował z darowizn nadajniki i kamery, a nie ciuszki i ajfony” - pisze na Facebooku Rafał Ziemkiewicz, publicysta.
„Przez cały ostatni rok Schetyna wmawiał nam, że prezydent, premier, nie mówiąc o marszałkach obu izb to figuranci, marionetki, nie ma co na nich tracić czasu – rządzi przecież wszystkim Kaczyński, i niech przestanie to ukrywać, niech jawnie stanie na czele i weźmie odpowiedzialność. Teraz ma focha, że z Kaczyńskim to on gadać nie będzie. On chce z Kuchcińskim” – pisze Ziemkiewicz, dodając, że jeżeli takie zaproszenie wyszłoby od marszałka Sejmu, to Schetyna i tak wskazałby pewnie kogoś innego w swoim zastępstwie, najlepiej nieosiągalnego.
„Czy to dziwi? Mnie nie. Przecież takie jest całe to towarzystwo” - stwierdza publicysta.

„Wczoraj oburzali się że ksiądz Rydzyk zbiera pieniądze od staruszek – a dziś stoją #MuremZaMateuszem, choć redemptorysta kupował z darowizn nadajniki i kamery, a nie ciuszki i ajfony” - zauważa.

Podobnie ma się rzecz jeżeli chodzi o standardy demokratyczne, wskazuje Ziemkiewicz.
„Wczoraj ciskali gromy, że „władzę zmienia się przy urnach a nie na ulicy” (...) – teraz powiadają, że „pokojowe metody przestały być skuteczne” i licytują się w nawoływaniach do „radykalnej” walki. Najchętniej twittując z luksusowego spa albo z Holandii” - dodaje Ziemkiewicz.
Dziennikarz widzi taką sprzeczność również w podejściu opozycji do prokuratury i Trybunału Konstytucyjnego.
„Przedwczoraj twierdzili, że Prokuratura jest niewiarygodna, bo pisowska, widzimisię przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego jest nienaruszalnym prawem, bo on z PO” - podkreślił, dodając na koniec: „I tak w każdej sprawie…”

„Jakże chciałoby się mieć wroga, którego można szanować – a tu żenua i dziadostwo, że nawet się nie chce w te załgane gęby plunąć” - puentuje wpis Rafał Ziemkiewicz.

ak/Facebook/Rafał Ziemkiewicz

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9022231595


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 15 sty 2017, 19:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Kołodziejski we "wSieci": Szantaż liberalnej mniejszości

"W żaden inny sposób nie da się bowiem wytłumaczyć trwającego już od roku dążenia ugrupowań opozycyjnych do eskalacji sporu".
„Dziś następuje renesans ludowładztwa. W Polsce, na Węgrzech, w Ameryce – coraz szerszą falą demokracja powraca do życia publicznego. Społeczeństwa reagują na silną presję kulturową, ideologiczną i ekonomiczną, której doświadczyły ze strony liberalno-lewicowego mainstreamu. Nic więc dziwnego, że fala ta wynosi najwyżej ugrupowania prawicowe, bo to one najczęściej i najgłośniej broniły podmiotowości obywateli przed tyranią funkcjonalnej arystokracji, w jaką przeistoczyły się liberalno-lewicowe elity” — pisze na łamach tygodnika „wSieci” Konrad Kołodziejski.
Publicysta zastanawia się w swoim eseju and tym, o co toczy się główny spór: nie tylko w Polsce, ale - jak zauważa - również w innych krajach Europy i świata.

Kołodziejski ocenia zwłaszcza to, co dzieje się nad Wisłą:
„Liberalna mniejszość próbuje zaszantażować większość społeczeństwa, dezorganizując pracę najważniejszych instytucji państwowych, z Sejmem na czele, i uruchamiając odsiecz ze strony organów Unii Europejskiej. Ma to wywołać zmęczenie nieustającym konfliktem – również na skalę międzynarodową – i doprowadzić do przesilenia. W żaden inny sposób nie da się bowiem wytłumaczyć trwającego już od roku dążenia ugrupowań opozycyjnych do eskalacji sporu, wręcz do oczekiwania na bijatykę i zamieszki” — czytamy.

Publicysta „wSieci” stawia tezę, że najbliższe miesiące i lata nie przyniosą znaczącego obniżenia temperatury sporu.
„Tym bardziej że nie wszystko zależy od nas, wiele zjawisk w Polsce jest sprzężonych z tym, co się dzieje w zmieniającym się ostatnio dynamicznie świecie. Chodzi jednak o przywrócenie proporcji. Niech kawiarniana lewica debatuje sobie swobodnie w kawiarniach, ale niech nie narzuca swoich kawiarnianych wizji całemu społeczeństwu. I o to w największym skrócie idzie dziś w największym sporze. Od jego wyniku zależy to, czy ostatecznie wygra demokracja, czy jej karykatura” — kończy Kołodziejski.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9056565434


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 16 sty 2017, 14:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Apolityczny prof. Rzepliński

Wczoraj w telewizji publicznej można było zobaczyć byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego, jak z puszką Orkiestry Świątecznej Pomocy snuje rozważania o konieczności wygrania przez obecną opozycję parlamentarną wyborów samorządowych w Warszawie.

Przy okazji były jakieś niezrozumiałe komentarze byłego prezesa dotyczące korzystania z łazienki w Trybunale przez jego kolegów sędziów, ale zasadnicza część była poświęcona najbliższym wyborom samorządowym.

Rzepliński nie krył się ze swoimi poglądami politycznymi i koniecznością zaangażowania po stronie obecnej opozycji mimo tego, że jest sędzią TK w stanie spoczynku, za co otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 15 tys. zł miesięcznie brutto (netto ponad 13 tysięcy), co zobowiązuje go do nieangażowania się między innymi w politykę.

Przypomnijmy tylko, że po powołaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę na prezesa TK sędzi Julii Przyłębskiej w ciągu pierwszych dni jej urzędowania udało się rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości, co więcej – okazało się, że nawet sędziowie do tej pory stający „murem” za sędzią Rzeplińskim są teraz skłonni do współpracy z nowym kierownictwem Trybunału.

Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych tygodni wszystkie sprawy „zawalone” przez prezesa Rzeplińskiego zostaną wyprostowane, a sam Trybunał zacznie intensywnie pracować, aby skrócić wielomiesięczne kolejki aktów prawnych czekających na zbadanie ich zgodności z Konstytucją RP.

Mamy więc teraz dowody czarno na białym, że przez ponad rok konflikt wokół TK był spowodowany ambicjami politycznymi prezesa Rzeplińskiego, a koniec jego kadencji daje realną szansę na powrót normalności w funkcjonowaniu Trybunału.

Przypomnijmy także, że prezes Rzepliński „dzielnie” przez ponad rok łamał prawo w sprawach dotyczących instytucji, którą kierował, że był już chyba przekonany, że wszystko mu wolno w tej sprawie.

Doprowadził nawet do tego, że 5 sędziów TK wybranych przez Sejm w grudniu 2015 roku i zaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie wiedzieć, na jakiej podstawie prawnej podzielił na 2 orzekających i 3 nieorzekających, choć cała piątka jest umieszczona na liście płac, wszystkim są wypłacane wynagrodzenia, od których odprowadzane są składki na ZUS i zaliczki na podatek dochodowy.

W związku z tym, zdaniem prezesa Rzeplińskiego, skład TK to wprawdzie zgodnie z Konstytucją RP 15 sędziów, ale tak się składało, że pod jego kierownictwem orzekało tylko 12 i tylu tworzyło jego zdaniem Zgromadzenie Ogólne.

Teraz już na szczęście ta wątpliwość została rozstrzygnięta i wreszcie Zgromadzenie Ogólne sędziów TK liczy 15 sędziów, co oznacza, że nie będzie kłopotów z kompletowaniem poszczególnych składów orzekających.

Trybunał będzie teraz nadrabiał stracony czas, natomiast sędzia Rzepliński chce dołączyć od opozycji, i to od razu, jako jeden z jej liderów, a wczorajszymi występami przed kamerami zdecydowanie o sobie przypomniał.

Wczorajsze jego wypowiedzi już jawnie potwierdzają, że chce być obecny w polityce, ale jeżeli będzie chciał to robić, to powinien zrezygnować ze statusu sędziego w stanie spoczynku, bo zaangażowania politycznego nie sposób z tym stanem połączyć.

Przy okazji wczorajszego kwestowania Rzeplińskiego pojawiły się zresztą w internecie komentarze, że niepotrzebnie chodził z puszką i zbierał jakieś drobne pieniądze, przecież mógł przekazać Orkiestrze Świątecznej Pomocy 150 tysięcy złotych odprawy urlopowej, którą wziął w Trybunale przy swoim odejściu tylko dlatego, że nie było go komu przez kilka lat wysłać na zaległe urlopy.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... inski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 17 sty 2017, 22:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Pietrzak: Opozycja nie ma nic do zaproponowania Polakom

„W demokracji nie tylko jakość rządu jest istotna, jakość opozycji również, które to ciała razem wzięte stanowią tzw. klasę polityczną” - zwraca uwagę na łamach „Tygodnika Solidarność” Jan Pietrzak, satyryk.

Dodaje, że ważne jest, w jaki sposób różne nurty tej klasy do siebie się odnoszą, na jakim poziomie intelektualnym i moralnym prowadzą spór.
„Czy dysponują odpowiednim aparatem pojęciowym, by ogarnąć polskie sprawy? Otóż posłowie PO i Nowoczesnej, decydując się na zawłaszczenie sali, nie pomyśleli, jak z tej sytuacji wybrną. Każdy kolejny dzień powiększa kompromitację, bo skoro już swobodnie dysponują mównicą, niech z niej korzystają (…) robią polityczne jam session...” - pisze Pietrzak.

Zauważa, że opozycja wdziera się na mównicę tylko wtedy, gdy mądrzy ludzie uchwalają ważne prawa, ale nie mają nic ważnego do zaproponowania Polakom.
„Jak na razie biorą pensje za bezmyślne lenistwo. Pokazuje to dobitnie żałosna okupacja sali, w której powinni pracować, ale nie potrafią (…) - pisze satyryk.

wkt/Tygodnik Solidarność

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9082180973


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 20 sty 2017, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Feministki planują mobilizację

Feministki zapowiedziały mobilizację wobec rozpatrywanej w Sejmie petycji ws. pełnej ochrony życia w Polsce, którą złożyła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia. Czeka nas wkrótce kolejna część czarnych protestów?

Prawo i Sprawiedliwość, odrzucając w październiku 2016 r. obywatelski projekt ustawy całkowicie chroniącej życie w Polsce, myślało, że zagwarantowało sobie spokój. Co bardziej znaczący politycy partii rządzącej zaczęli powtarzać, że akceptują kompromis aborcyjny, a to miało zamknąć usta wszelkim lewackim środowiskom. Rzeczywistość pokazuje, że stratedzy PiS bardzo się pomylili.

Feministki ucieszone odrzuceniem projektu „Stop aborcji” zamierzają teraz terroryzować rząd swoimi protestami przy każdej okazji. Gdy tylko w parlamencie pojawią się inicjatywy pro-life, wtedy feministki wyjdą na ulice. One czują słabość rządu i to wykorzystują.

A wystarczyło tylko przyjąć projekt chroniący życie. Protesty w imię obrony aborcji trochę by potrwały, z czasem by się zmniejszyły, potem przyszłaby zima i święta Bożego Narodzenia i nikt by o nich nie pamiętał. Życie byłoby chronione, a feministki tradycyjnie, samotnie spędzałyby w domach długie zimowe wieczory.

Ponadto niewiele osób zaangażowanych w czarne protesty to zwolennicy ruchu por-choice. Zdecydowana większość to przeciwnicy rządu, którzy chcą rozwalić Polskę. Wszystko jedno, jaki byłby to temat, czy ochrona życia, Trybunał Konstytucyjny, czy wolność mediów, liczy się jedno – podpalić Polskę rządzoną przez PiS.

Z kolei zabijanym dzieciom nie jest wszystko jedno. Codziennie średnio ginie trzech młodych Polaków. Zdecydowana większość z nich jest zabijana, bo podejrzewa się u nich chorobę. To trzeba podkreślić. W Polsce powodem do zabicia dziecka nie jest faktyczna choroba, ale podejrzenie jej występowania. Nie można być obojętnym na ich cierpienie.

Zaskakujące jest to, że ludzie, którzy nazywają się wierzącymi, nie mogą zrozumieć, że Jezus Chrystus weźmie w obronę wszystkich tych, którzy poświęcą siły na ratowanie najsłabszych. Bóg Miłości i Miłosierdzia z pewnością nie zostawiłby Polski samej. Wystarczy jedno: oddać się w słodkie jarzmo jego Prawa. Podstawą tego nie będą wzniosłe programy socjalne czy reformy gospodarcze, a obrona życia tych, którzy sami nie mogą się bronić.

Bez Bożej pomocy „czarcie marsze” dalej będą się odbywać, a diabeł będzie coraz wyżej podnosił głowę. Dla mnie jest to wyjątkowo smutne.

Ale większy smutek ogarnia mnie na myśl, że większość społeczeństwa boi się zachować tak, jak wymaga tego od nich wyznawana wiara i tradycja pokoleń. Środowiska laickie i lewackie w krótkiej chwili potrafią się zmobilizować i zjednoczyć. Wystarczyło kilka apeli, a w październiku ubrani na czarno wyszli na ulice. A gdzie wtedy były osoby wierzące? Dlaczego nikt nie zorganizował o wiele większych białych marszów? Deszcz je wystraszył? Tylko feministki mają parasolki?

Przygotowanie do marszy pro-life trwa tygodniami. Musimy się namawiać, a i tak wiele osób nie jest zdecydowanych, czy wziąć w nich udział. Nie tak powinna wyglądać walka o lepszą Polskę. Nie można jedynie siedzieć przed telewizorem i komentować wydarzenia. Podczas walki sprawa jest prosta, albo jesteś „za”, albo „przeciw”. I działaj. W twoich rękach jest przyszłość Polski i świata. Naprawdę chcesz się poddać?

Jacek Kotula

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zacje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 20 sty 2017, 09:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Feministki planują mobilizację

Mają nadzieję, że w końcu doprowadzą do majdanu w Polsce ...
Tylko lewackiej dziczy może coś takiego przyjść do głowy ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 21 sty 2017, 18:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Skąd w Polsce biorą się tacy ludzie, zapatrzeni w siebie, a wrodzy swojej Ojczyźnie?
Przecież ci ludzie to zwykli nikczemnicy.
Jeżeli ktoś nie wie, to nikczemność jest właśnie tym co wyczynia lewacka dzicz opozycyjna i jej klakierstwo.


Opętana opozycja jest w stanie paranoi

Jeśli nie można wywołać chaosu w państwie, zniszczyć jego demokratycznych instytucji takich jak parlament, jeśli liderzy partii opozycyjnych wzywają do wypowiedzenia posłuszeństwa rządowi przez policję i wojsko w paranoicznym apelu i jeśli to wszystko, i o wiele więcej, trwa już dobry rok, a Prawo i Sprawiedliwość nadal rządzi i ma się dobrze, to coś trzeba w końcu zrobić: na przykład zjednoczyć opętaną opozycję i zradykalizować swoje działania. Taki ruch zapewne nastąpi, ale być może Grzegorz Schetyna czeka, albo po prostu musi czekać na to co się stanie z Tuskiem. Niech się martwią. To co się dzieje z tak zwanymi autorytetami, antypisowskimi liderami politycznymi jest czystą paranoją. W tej paranoi tkwi - czy nam się to podoba czy nie - część Polaków, wcale nie zagubionych czy nierozgarniętych tylko najzwyczajniej w świecie także opętanych. Unikanie tego smutnego faktu nic nie da. Wyobraźcie więc sobie, że Jarosław Kaczyński mówi o tym, że jest podsłuchiwany przez zdalnie sterowanego robota i mówi to całkiem serio, mówi publicznie. Nie skończyłoby się na memach. Cała armia europejskich i polskich lewaków pismaków rzuciłaby się na byłego premiera i zażądała badań, szydziłaby z niego, a w niemieckiej prasie byłyby i takie nagłówki: "Paranoik rządzi Polską".

Paranoiczne wypowiedzi Lecha Wałęsy nie budzą co prawda już większych emocji, ale są jakieś granice. Noblista traktuje Polaków jak idiotów mówiąc całkiem serio o tym, że "Bolek" to nazwa maszyny, która go podsłuchiwała, a za tragiczną śmierć swojego syna obwinia historyków. Ryszard Petru, krążący prywatnie po Polsce z Joanną Schmidt, ale bynajmniej nie za prywatne środki*, dobrze wiedział, że ta sprawa wyjdzie na jaw tak czy siak. To jednak wcale mu nie przeszkadza w uprawianiu polityki jakkolwiek on ją rozumie i pojmuje. Skrajna pycha to za mało powiedziane. Paranoją jest obecność tego indywiduum w polskiej polityce, paranoją jest, że byli esbecy z lat 80 - tych krążą po ulicach i mówią o łamaniu demokracji, a lider PO Grzegorz Schetyna oskarża PiS o metody z lat stanu wojennego. To jest i histeria i obłęd w jednym. Jaki jest cel tego obłędu skoro widać jak na dłoni, że większości Polaków to nie odpowiada, że chcą spokoju, że mają dość awantury?

Wydaje się, że jedyną rzeczą, jaką dziś może realizować w Polsce opętana opozycja i siły zewnętrzne zainteresowane upadkiem rządu Prawa i Sprawiedliwości, jest wywołanie chaosu w głowach Polaków i umocnienie najbardziej zaciekłego antypisowskiego elektoratu. Jeśli rzeczywiście chciano między 16 a 18 grudnia ub. roku dokonać przewrotu, to jest już pozamiatane. Do tego mamy w Ameryce wybór Donalda Trumpa, którego narracja - bo o faktach na razie nie można przecież mówić - przypomina cele, jakie postawiło sobie Prawo i Sprawiedliwość. Jeśli nowy prezydent USA w ramach swoich interesów z Rosją (najprawdopodobniej przeciwko Chinom i terrorystom) nie poświęci bezpieczeństwa naszego państwa, to mamy w Trumpie bliskiego sojusznika. Na Zachodzie trwa właśnie histeria po jego inauguracyjnym wystąpieniu, a niemieckie media są wręcz przerażone, że będzie chciał blokować import ich aut z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. Typowe rozdwojenie jaźni. Niemcy prowadzą wybitnie protekcjonistyczną politykę gospodarczą wobec reszty Europy, o czym przekonały się także polskie firmy.

Ta polska paranoja to oczywiście tylko część tego co dzieje się teraz w Europie, a od kilku tygodni także w Stanach Zjednoczonych. To jest paniczny strach przed tym, że może być inaczej niż było, że nam to też grozi, ten straszny nacjonalizm i faszyzm. De Niro wyemigruje, Streep wyemigruje, kto będzie grał w Hollywood? Zaraza jest już w Polsce i na Węgrzech, szykuje się we Francji, Angole olewają Unię, ale teraz zaraza dotarła do USA! Nie bardzo wiadomo w jaki amok wpadli na przykład przeciwnicy Trumpa w Waszyngtonie, ale zaczęli niszczyć między innymi kawiarnię Starbucksa. Przecież to nie jest cool. Facet z kitką - wzięty zupełnie z sufitu - przez rok ciąga ludzi po ulicach, jego firma wystawia faktury, których wysokość nijak ma się do treści zleconych w nich usług i nic się nie dzieje, a przecież wykiwał swoich ludzi. On ma nadal wsparcie, wspiera go sam Adam Michnik. Czy to nie jest przejaw paranoi i obłędu? Niech oni się tym martwią, ale było nie było, tym także żyją na co dzień media, obojętnie prawe czy lewe.

Może trzeba się jeszcze więcej śmiać z tej porażającej głupoty? Cóż takiego dzieje się z ludźmi, którzy mają jakąś tam niezłą kartę z lat osiemdziesiątych, że teraz bratają się z byłymi esbekami? Zapewne są to dla nich również ludzie honoru, podobnie jak generał Kiszczak, bo jak inaczej tłumaczyć tą niewolniczą mentalność? Niestety, ale tak zwane elity III RP wychowały sobie jednak całe pokolenie głodnych i cynicznych wilczków, którzy ogarniają jedynie to, co napisze im Gazeta Wyborcza i co pokaże im TVN. Jeśli asystent europosła Rosatiego poucza na TT, że należy pisać o nazistowskich a nie o niemieckich obozach zagłady, to gdzie jest granica głupoty w polskiej polityce? Jak daleko można posunąć się w działaniu na szkodę własnego państwa? Każdy taki "drobiazg" ma znaczenie, każdy z nich opowiada nam o paranoi opętanej opozycji, całej tej skundlonej klasy politycznej, dla której w sumie nie ma narodu. Naród nie jest ważny, ważni są jedynie oświeceni obywatele głosujący na poprawnych politycznie co cztery lata, bo między wyborami codziennie buzują ich Pochanke i Skórzyński. Nie ma nadziei na żadne otrzeźwienie. Nie będzie go, bo to jest walka przeciwko narodom, przeciwko tożsamości narodowej, przeciwko tradycyjnym wartościom i przeciwko religii katolickiej. Od wczoraj jest to starcie w skali światowej. Nie będzie łatwo ani jednym ani drugim.

*źródło: w polityce.pl

http://benevolus.salon24.pl/749716,opet ... ie-paranoi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 27 sty 2017, 09:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://erykwiking.salon24.pl/750873,pro ... ch-lewakow

Protest studentów? Nie, studiujących lewaków.
25 stycznia 2017 r.

Dziś, w całej Polsce, w większych, akademickich miastach, organizowane były tzw. studenckie protesty. Niewiele o tym słyszałem, do wieczora. Gdzieś koło 16.00, jakiś znajomy coś napomknął, że dziś studenci się zbierają, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nic nie wiem i zupełnie o sprawie zapomniałem. Wieczorem, w domu, włączyłem neta i gdzieś mi wyskoczyło znowu z tym protestem.

Studenci? Protestują studenci?

Jak tylko usłyszałem o tej inicjatywie, wcześniej od znajomego, od razu przeszło mi przez myśl, że na bank, stoją za tym środowiska odpowiedzialne za różne wcześniejsze "antykaczystowskie" akcje.

Kilka kliknięć, mały research, trochę fejsbuk, trochę wujek Google i wuala. Mamy. Jedną z organizatorek tej imprezy, tego rzekomego protestu "studentów", jest niejaka Martyna Równiak, która na Fejsie występuje jako Martyna Równiak Edyta. Swoją drogą dobre, godne lewicowca nazwisko. Krotka i pobieżna lektura jej fejsbukowych treści, wskazuje w sposób nie budzący wątpliwosci, z kim mamy do czynienia. Walka o prawo do aborcji, udostępnianie postów ze strony Stowarzyszenie 8 marca, lektura Codziennika Feministycznego i takie tam. Wujcio Google z kolei, przynosi nam informację, że "inkryminowana", przywódczyni dzisiejszego 'protestu", jest feministką, studentką medycyny, oraz aktywistką ruchu Medical Students for Choice, ktorego to istnienie, wujcio google odnotował, przy okazji protestów przeciwko konferencji o "prawach poczętego pacjenta."

Znaczy ten ruch protestował, przeciwko temu, żeby się odbyła taka konferencja... No i co ? Czy wszystko zatem już jasne ?

Pisząc najkrócej, bez owijania... Główną wspłóorganizatorką dzisiejszych protestów, była, a raczej jest, osadzona w strukturach, rozmaitych, radykalnych ruchów proaborcyjnych i antyklerykalnych, zagorzała, młoda feministka. Jeszcze jakieś pytania?

Sama bohaterka dzisiejszego dnia i tej notki, próbowała, z tego co czytam, latać dziś po rozgłośniach radiowych i przekonywać słuchaczy, że reprezentuje szeroka masę studentów. Tu miedzy innymi, w Polskim Radio.

Wszystko jednak wskazuje na to, że Pani Równiak, reprezentuje w pierwszej kolejności nie studentów wcale, a zwykłych, ordynarnych lewaków, zaczadzonych nienawiścią do KK i wszystkiego co im się z nim kojarzy, czyli do obecnej władzy również. Nie może być mowy zatem, o żadnym proteście "studentów", jak próbują nam wciskać organizatorzy, podszywając się szumnie pod tę zacną społeczność. Zwłaszcza ,że jak gdzieś czytałem w necie, grupa tej "młodzieży", była dość licznie zasilana okołoemeryckimi zaciągami KOD-u..

To z czym mieliśmy dziś do czynienia, to lewackie, proyaborcyjne akcje propagandowe, stroszące się w piórka imprezy o większym i szerszym zasięgu.. Niezbyt liczna dodajmy, bo na całe szczęście prawdziwi studenci nie dali się na tę przynętę złapać, o czym świadczy wyjątkowo mizerna frekwencja.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 08 lut 2017, 16:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
To jest obrzydliwe

Obrazek

Nie wiedziałem o co chodzi ze słynnym ostatnio „dziesięciorgiem sierot z Aleppo”. Jak przeczytałem hiperpoprawny i obfitujący w skrajnie czarno-białe tony list Mai Ostaszewskiej to wiedziałem co prawda że to jakieś kolejne cyniczne draństwo, skierowane do tych którzy „się nie interesują”, ale szczegółów nie znałem. Dlatego – jak zazwyczaj w takich sytuacjach postanowiłem po prostu sam przeczytać oba pisma: i to w którym prezydent Sopotu prosi o zgodę i pomoc na przyjęcie „dziesięciorga sierot z Aleppo” i odpowiedź rządu w którym ten rzekomo twierdzi że się nie zgadza bo „to zagrożenie terrorystyczne”.
.
Przeczytałem i oniemiałem. Co prawda od wielu miesięcy nie zwracam szczególnej uwagi na linki artykułów w portalu Gazety Wyborczej, Newsweeka czy naTemat bo nie wywalam emocji w błoto – a po kilku, względnie kilkunastu dniach okazuje się zazwyczaj że panie i panowie redaktorzy albo wymyślali swoje rewelacje albo mocno je zniekształcali. Ale tym razem, przyznam szczerze – ta sprawa mnie ruszyła. Bo zwyczajnie chciałbym żeby moje państwo – w miarę możliwości – pomogło tym nieborakom. Podłość i cynizm jakim popisał się jednak w tej sprawie prezydent Sopotu i media które tą sprawę pompują żeby uderzyć w rząd, przeszły moje naprawdę elastyczne już po ostatnich miesiącach, wyobrażenia.
.
Oczywiście to nie jest tak, że do jakiegoś państwa nagle przyjeżdżają dobrzy państwo z Sopotu, zabierają grupę dzieci z opiekunami, przewożą je do swojego kraju i nadają im swoje obywatelstwo. Bo takie mają dobre serce. To nie takie proste! Wyobraźmy sobie na przykład że do Polski przyjeżdża komisja z dajmy na to Szwajcarii, wybiera sobie kilkadziesiąt osób i je zabiera nadając im obywatelstwo swojego kraju. To absurd! - tak się tego nie załatwia. I dokładnie to odpowiedziało MSWiA powołując się też na stanowisko MSZ. Mało tego – w odpowiedzi Karnowskiemu ministerstwo wyjaśniło że kwestię ewakuacji uchodźców regulują umowy międzynarodowe o korytarzach humanitarnych – i tą kwestię należałoby najpierw uzgodnić z państwami ościennymi – nie mówiąc już nawet o jakiejkolwiek administracji syryjskiej. To nie jest takie proste jak by się komuś wydawało, władze Sopotu, Warszawy albo Gdańska gdzie władze sprawują dobrzy ludzie z Platformy Obywatelskiej pojadą do Syrii, Afganistanu czy Iraku i przywiozą sobie stamtąd jakąś liczbę dzieci, mimo sprzeciwu złych ludzi z PiS-u.
.
Oczywiście można tym dzieciom pomóc i robi to od wielu lat na przykład Polska Misja Medyczna. Ale to ma kompletnie inną formę i status. Na pewno wielu z nas pamięta wzruszającą śliczną małą Irakijkę Imam – operowaną na serce w 2003 roku. Imam była właśnie przykładem tej pomocy jaką możemy nieść tym dzieciom. I wówczas takiej pomocy w Polsce udzielono kilkorgu dzieciom z ogarniętego wojną Iraku. Zresztą Polska Misja Medyczna także działa już w Aleppo – lekarze z fundacji polecieli już do Syrii. Mają tam – podobnie jak wcześniej w wielu państwach ogarniętych klęskami żywiołowymi i dramatem wojny – rozeznać problem i wytypować dzieci którym można pomóc tu w Polsce. Wiadomo już że część dzieci trafi do Gdańska, do Krakowa i do Sopotu. Jak informuje choćby portal Wirtualna Polska: „Po załatwieniu formalności po stronie syryjskiej, ruszą procedury w Polsce. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, wiosną co najmniej 10 dzieci trafi do polskich miast. Pięcioro z nich do Krakowa, gdzie będą miały dobierane protezy, a potem przejdą rehabilitację. Na przyjęcie uchodźców zgodził się m.in. Szpital w Prokocimiu i im. Żeromskiego. Kolejna piątka dzieci ma być przyjęta w Sopocie.”
I nikt w tym oczywiście nie przeszkadza!
Karnowski musiał o tym doskonale wiedzieć – choćby dlatego że Sopot został także zakwalifikowany jako ośrodek do którego trafią dzieci którym będzie udzielona pomoc medyczna. Wiadomo też że dzieci muszą otrzymać specjalne paszporty od władz syryjskich a ich kwalifikacja będzie przeprowadzona pod względem medycznym i to nie dobrzy radni z Sopotu ani żadna dobra pani aktorka z KOD-u będzie te dzieci kwalifikowała ale lekarze – tamtejsi i polscy. I przeciwko takiej pomocy nikt – a już na pewno polski rząd nie przeszkadzał. Co więcej - bez współpracy z ministerstwami lekarze Z PMM nie mieliby szans lecieć wczoraj do Aleppo.

Oba listy publikuję poniżej – niech sobie każdy spokojnie przeczyta i wyrobi własne zdanie. Ale proszę nie tracić czasu na szukanie w liście prezydenta Sopotu owej słynnej „dziesiątki sierot z Aleppo” - bo ich tam nie ma. Jak zwykle ci sami ludzie co zwykle, ten „fakt” wymyślili żeby być bardziej przekonywujący.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1017099,tit ... aid=118958

http://www.pmm.org.pl/pl/

http://wyborcza.pl/7,75398,21333960,sop ... fakty.html

http://fakty.interia.pl/autor/ewelina-k ... Id,2348568

7 lutego 2017 r.

http://waw75.salon24.pl/754544,to-jest-obrzydliwe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lewacka dzicz - społeczny nowotwór
PostNapisane: 06 mar 2017, 11:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Zybertowicz: Opozycja zachowuje się w sposób schizofreniczny

"Kandydatura Saryusz-Wolskiego to jest testowanie jak faktycznie działają wartości demokratyczne w Unii".
„Pan Donald Tusk sam w dużej mierze przegrał walkę o polskie wsparcie. Zaraz po wyborach powinien poprosić o spotkanie panią premier i liderów partii opozycyjnych. Pan Tusk powinien usiąść z nami przy stole i nie krytykować polskiego rządu. On krytykuje oficjalnie nasze państwo na arenie międzynarodowej” – powiedział Adam Andruszkiewicz z Kukiz'15 w programie „Woronicza 17 na antenie TVP Info.
„Rzekomy ambasador spraw polskich na arenie międzynarodowej krytykuje państwo polskie” – dodał.
Jan Grabiec z PO bronił Donalda Tuska.
„Negocjacje toczą się od wielu miesięcy. Jest kandydatem, bo tak ustaliła większość członków Rady Europejskiej”.
Stwierdził też, że Donald Tusk odniósł sukces jako przewodniczący Rady Europejskiej i dodał: „To jest kompromitacja rządu polskiego. (…) Rząd PiS-u wykonał woltę, która będzie przykładem blamażu przez wiele lat”.
Patryk Jaki zwrócił uwagę na proniemieckie nastawienie Tuska.
„Najwięksi publicyści od lat mówią, że Tusk zawdzięcza to stanowisko Niemcom” – powiedział.
„Niemcy są profesjonalnym państwem, słyną z jednej z najlepszych dyplomacji na świecie, skoro popierają Tuska, to nie robią tego przez przypadek. Robią to dlatego, bo są przekonani, że Donald Tusk dobrze reprezentuje interesy Niemiec” – tłumaczył. .
„Zgadzam się, że Donald Tusk jest kandydatem niemieckim. To nie jest tak, że ktoś ma polski paszport, to znaczy, że myśli o polskim interesie. Musimy wybrać osobę, która będzie dbała o Polskę” – dodał.
Na słowa Patryka Jakiego zareagował Adam Struzik z PSL.
„Tyle retoryki antyeuropejskiej dawno nie słyszałem” n– powiedział.
„Polska zgłosiła Tuska, 2,5 roku temu. (…) Wystarczy gotowość Donalda Tuska, by większość Rady Europejska podjęła taką decyzję” – dodał.
Prof. Andrzej Zybertowicz mówił o problemie jaki rodzi siła państwa niemieckiego.
„Jeśli jedną ze słabości UE jest jej hegemoniczność. Jeśli jedno państwo, które jest zasłużenie najsilniejsze, bo na najsprawniejszą gospodarkę, dominuje na zbyt wielu polach Unię, to powstaje problem” – powiedział.
„Kandydatura Saryusz-Wolskiego to jest testowanie jak faktycznie działają wartości demokratyczne w Unii. Nagle okazuje się, że procedury są niejasne Nie wiadomo w jaki sposób kto kogo zgłasza” – dodał.
Zybertowicz mówił też roli Tuska w zwycięstwie PiS w wyborach w Polsce.
„Donald Tusk doprowadził do zwycięstwa formacji, która waszym zdaniem szkodzi Polsce. A teraz chcecie poprzeć polityka, który z waszego punktu widzenia zaszkodził Polsce, osłabiając obóz rządzący, a potem szkodzi Polsce na forum unijnym. Opozycja zachowuje się w sposób schizofreniczny. Z jednej strony potępia rządzących, którzy mogli przejąć władzę dzięki temu, że Donald Tusk osłabił swój obóz, z drugiej strony lansuje go na drugą kadencję, mimo że osłabiał pozycję Polski w Unii Europejskiej” – powiedział.
„W obliczu kryzysu Unii i deklaracji wielu środowisk opiniotwórczych, że potrzebujemy reformy, Polska mówi: sprawdzam” – dodał.
Zdaniem Grabca kandydatura Saryusz-Wolskiego świadczy o zawiści PiS.
„Jarosław Kaczyński i rząd PiS z czystej zawiści i dla czystego interesu politycznego usiłuje rzucić pod nogi Donalda Tuska przeszkody” – powiedział.
Patryk Jaki przypomniał poparcie Tuska dla sankcji wobec Polski.
„Nikt nigdy w historii państwa nie zachował się tak haniebnie jak Donald Tusk popierając sankcje, za które musieliby zapłacić wszyscy obywatele” -powiedział.
„Nasz obóz polityczny potrafi zobaczyć szerszy horyzont. Polityk nie musi być z naszego obozu, ważne by dbał o polski interes” – dodał.
Andrzej Zybertowicz przekonywał, że sprawa dotyczy szerszego problemu niż tylko polityczna przyszłość Donalda Tuska.
„Rzecz się toczy o reformę Unii. (…) W sytuacji gdy Unia przeżywa serię kryzysów, waga polski rośnie. I wysunięcie Jacka Saryusz-Wolskiego musi być traktowane jako element funkcjonowania Polski w sytuacji gdy chcemy mieć wpływ na to w jaką stronę pójdzie reforma Unii. I testowania przywiązania elit unijnych do wartości, które głośno głoszą” - stwierdził prezydencki doradca.
Mly/PAP

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9487623023


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /