Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 146 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 22 lip 2016, 20:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Putin liczony, Michnik na deskach

No i jesteśmy już po warszawskim szczycie NATO. Wszystkim pożytecznym idiotom, a także tym bardziej lub mniej zakamuflowanym pomagierom Putina, którzy robili wszystko by szczyt się nie odbył lub został przeniesiony do innej stolicy nie udało się storpedować dyplomatycznych zabiegów zmierzających do zwiększenie naszego bezpieczeństwa. Są i po prawej stronie sceny politycznej ludzie, którzy sprzeciwiają się obecności na naszym terytorium żołnierzy amerykańskich i tworzeniu stałych baz NATO w Polsce. Powiem szczerze, że i dla mnie nie jest to komfortowa sytuacja, ale z jednego powodu. Żałuje, że mój kraj, a w szczególności polska armia nie jest na tyle silna, aby samodzielnie zagwarantować nam bezpieczeństwo, ani nie ma takiej siły odstraszania, żeby chociaż zmusić potencjalnego agresora to rozważenia na poważnie zysków i strat ewentualnej agresji na Polskę. Mając tego świadomość trzeba z chłodną głowa przyjąć, że póki co, na horyzoncie nie widać lepszego sposobu na zwiększenia naszego bezpieczeństwa. Każdy w miarę rozgarnięty człowiek rozumie, że o ile Rosja widząc moralny i polityczny rozkład zniewieściałego zachodu odważyłaby się zaatakować kraj członkowski NATO to głęboko się zastanowi, jeżeli ten atak będzie wiązał się z uderzeniem na stacjonujące w zaatakowanym państwie wojska sojuszu w tym Stanów Zjednoczonych.

Chciałbym jednak dzisiaj wrócić do okresu poprzedzającego szczyt NATO w Warszawie i przypomnieć, którym środowiskom w Polsce wyraźnie ten szczyt nie był na rękę i podobnie jak Putinowi zakłócał spokojny sen. Warszawski szczyt sojuszu miał jeszcze jedno bardzo pozytywne znaczenie. Podobnie jak po smoleńskim zamachu na naszych oczach demaskowali się wrogowie Polski służący od lat Moskwie. Tuż przed szczytem w rozmowie wyemitowanej na antenie TV Republika Antoni Macierewicz stwierdził: "To była naprawdę bardzo zaawansowana akcja, która ewidentnie miała swoje korzenie także w Polsce i była wspierana przez to, co się nazywa opozycją. […] Były całe artykuły gazetowe. One ukazywały się także w głównych periodykach opiniotwórczych w Waszyngtonie i w Brukseli czy Paryżu oraz w Berlinie. To była skoordynowana akcja polityczno-propagandowa, mająca doprowadzić do tego, żeby prezydent Stanów Zjednoczonych dał znać, że sobie nie życzy, by ten szczyt był w Polsce. […] Próba doprowadzenia do tego, żeby przenieść siedzibę szczytu. Niech już będzie z Polską, ale niech się odbędzie na przykład w którymś z państw bałtyckich – nawet wskazywano, w którym. Później, kiedy to państwo zaprotestowało przeciwko jakiemukolwiek wiązaniu go z taką inicjatywą, żeby szczyt odbył się w Brukseli".

Skoro pan minister nie wymienił z imienia i nazwiska tych wrogów suwerennej i bezpieczniejszej Polski to wyręczmy go. Warto zwrócić uwagę, że są to te same środowiska, które już od niemal ćwierć wieku z wyjątkową zaciekłością i nienawiścią atakują Jarosława Kaczyńskiego oraz dzisiejszego szefa MON. Zacznijmy od redaktora Jacka Żakowskiego, który na portalu wp.pl pisał:„To zwiększa prawdopodobieństwo, że kraje rządzone przez liberalnych demokratów (czyli niemal wszystkie państwa starej Unii i starego NATO) będą chciały przeciąć wrzód, dopóki ma względnie lokalny charakter. Już wiele wskazuje, że Jarosław Kaczyński z rozmaitych powodów nie będzie mógł liczyć na taką wyrozumiałość, jak Fico, Orban i Erdogan. Jednym ze skutków może być przeniesienie przyszłorocznego szczytu NATO z Warszawy, jeśli Amerykanie uznają, że Polska narusza korpus wartości podstawowych paktu, do którego należą „demokracja, wolność jednostki i rządy prawa”.
A teraz „Gazeta Wyborcza”: "Nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym budzi obawy nie tylko Unii Europejskiej, ale także USA. Ze źródeł „Gazety Wyborczej” wynika, że administracja prezydenta Baracka Obamy odkłada decyzję o spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą, a zorganizowanie lipcowego szczytu w NATO w Warszawie wcale nie jest przesądzone".
Oczywiście nie mogło obejść się bez starego wypróbowanego patentu, czyli powoływania się na prasę zachodnią. Tu z komsomolskim zapałem dwoił się i troił niejaki Bartosz T. Wieliński z „Gazety Wyborczej” pisząc: "Czy szczyt NATO zamiast w Warszawie nie powinien się odbyć w Rydze? - takie pytanie zadaje opiniotwórcza gazeta niemiecka. To dla Polski zły znak. Publikacja "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" nie oznacza jeszcze, że szczytu u nas nie będzie. Dowodzi jednak, że taką możliwość na Zachodzie się rozważa".
To już nikogo nie powinno dziwić i zaskakiwać. Zawsze, kiedy środowisko „Gazety Wyborczej” uruchomi któregoś ze swoich zaprzyjaźnionych zagranicznych medialnych cyngli jest to podciągane pod cały „Zachód”, który jakoby już coś „rozważa”.

Podobne medialne głosy stają zawsze się pretekstem dla polityków, ponieważ mogą oni powoływać się na „niezależna prasę” i tak jak Rafał Grupiński z PO powiedzieć na antenie Radia Zet: "Myślę, że dopóki Antoni Macierewicz jest ministrem obrony narodowej to tych baz w Polsce nie będzie, dlatego że jest to człowiek nieobliczalny i nie sądzę żeby w sztabie NATO sobie z tego nie zdawano sprawy i się nad tym nie zastanawiano co w tej sytuacji zrobić".
A co, kiedy wiadomo już było, że szczyt w Warszawie się odbędzie, a „człowiek nieobliczalny” dopnie swego?
Ryszard Petru z trybuny sejmowej: "Przed nami szczyt NATO. Bardzo chciałbym, żeby Polska była bezpieczna. Pod każdym względem i jak najdłużej. Antoni Macierewicz tego bezpieczeństwa nie zapewni. Nie jestem pewien, czy szef MON czuje się bezpiecznie sam ze sobą, ale jako osoba odpowiedzialna za naszą obronność prowadzi nas na ślepy tor. […] Żadna symbolika nie jest tutaj potrzebna. Sojusznicze państwa NATO dobrze zdają sobie sprawę z tego, z kim będą rozmawiać za kilka dni w Warszawie. Kilka samolotów wysłanych na misję przeciw Państwu Islamskiemu nie sprawi, że cywilizowany świat przymknie oko na walec PiS rozjeżdżający nasz kraj w każdej możliwej dziedzinie".

Nie udało się storpedować szczytu, ani przenieść go z Warszawy w inne miejsce. Nie udało się zgodnie z życzeniami Putina zapobiec decyzji o rozmieszczeniu wojsk NATO na naszym terytorium. Co wynika z tych przytoczonych wypowiedzi autorstwa antypolskich szkodników? Gdyby je brać na poważnie to należałoby wysnuć następujący wniosek. Przywódcy państw członkowskich NATO z prezydentem USA na czele to banda głupków, która przybyła do Warszawy, aby pogaworzyć sobie z miejscowymi głupkami, którzy w ubiegłym roku w demokratyczny sposób pozbawili władzy niedościgłych mędrców i mężów stanu wspieranych przez „nowego człowieczeństwa Adama”… Michnika, - że podeprę się Szymborską. NATO rozmieści swoje wojska na flance wschodniej tylko po to, żeby nie prowokować „człowieka nieobliczalnego”, jakim jest Macierewicz. Obawy przed naszym szefem MON okazały się dla światowych przywódców silniejsze niż strach przed nieobliczalnym Putinem.

Coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy atypisowska opozycja i wspierające ją środowisko „Gazety Wyborczej” zdadzą sobie w końcu sprawę z tego, że już dawno przekroczyli wszelkie granice łącznie z granicą śmieszności i polityczno-propagandowego łajdactwa? Pomimo ich ujadania i rzucania rządowi kłód pod nogi pozycja międzynarodowa Polski nie maleje a wręcz rośnie. Czerska z kolei sprzedaje już tylko niecałe 100 tys. egzemplarzy swojej propagandówki. Jak tak dalej pójdzie to jest nadzieja, że czytać ich będzie już tylko najbliższa rodzina i zarząd Fundacji Batorego, który będzie się bał podpaść swojemu dobroczyńcy Sorosowi. Pragnęli klęski i upokorzenia Polski, a zmuszeni zostali do przełknięcia jej dużego sukcesu. Oby stanął im w gardle i udławił.

http://kokos.salon24.pl/721272,putin-li ... na-deskach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 26 lip 2016, 15:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Czy tylko kolejna kompromitacja rządu...

Sądzę, że wiele osób już zapomniało, jak wyglądał zarząd państwem przez koalicję PO-PSL. Nawet po wyborach nowego prezydenta trudno było dowiedzieć się, jakie są uzgodnienia rządu - wtedy jeszcze rządu premier Ewy Kopacz w sprawie polityki migracyjnej w związku z najazdem ludności arabskiej do Niemiec.

Długo trwały dochodzenia, ilu to uchodźców będzie umieszczonych w Polsce, nie było w ogóle wiadomo, w jakich miejscowościach zostanie przyznana im gościna. Wiadomo tylko, że ich przyjazd miał nastąpić w roku 2016, już po wyborach parlamentarnych.

Teraz, w niespełna rok po wyborach, w których politycy koalicji PO-PSL znaleźli się już tylko w opozycji, problemy społeczne w Niemczech, we Francji pokazują ogrom niebezpieczeństw, na jakie rząd Ewy Kopacz chciał narazić polskie społeczeństwo. W Nicei w ataku terrorystycznym zginęło wiele osób, w tym dwie Polki nie związane z żadnym ruchem politycznym. W Niemczech współpracownik pochodzenia islamskiego zaatakował współpracującą w firmie koleżankę narodowości polskiej, w kilka godzin później kolejmy imigrant zdetonował w miejscu przypadkowym niebezpieczny ładunek, z którym miał trafić na koncert z idziałem wielu fanów muzyki...

Pomyślmy, jak dzisiaj wyglądałaby Polska, gdyby nieznane społeczeństwu uzgodnienia rządu Ewy Kopacz - rządu koalicji PO-PSL zostały zrealizowane. We Francji zlikwidowano już kilka koczowisk ludności muzułmańskiej liczących ponad tysiąc osób każde... W Niemczech rozpoczyna się fala terroryzmu nieznanego tam od wielu lat. Tam nie było czegoś takiego, jak zagarnięcie mienia pozostawionego bez dozoru, nie było kradzieży w dużych sklepach... Społeczeństwo niemieckie przestrzegało zasad prawa własności, ale fala migracji z róznych stron - już świata - w błyskawicznie krótkim czasie wywróciła ten cały "niemiecki ordnung" dosłownie "do góry nogami"...

Myślę, że te wydarzenia społecznego problemu migrantów z kajów arabskich są dostateczną przesłanką do oceny postaw politycznych zwolenników liberalizmu, którzy popierają politykę państwa zarządzanego przez koalicję PO-PSL. Tym ludziom już ufać nie można, oni prowadzą do samozagłady. Jest to grupa ludzi pozbawiona samokrytyki i obojętna na patologie społeczne.

Myślę, że z podobną rezerwą należy podejść do zwolenników KOD-u jak i .Nowoczesnej - ci ludzie nie nauczyli się niczego poza uciekaniem od odpowiedzialności za swoje czyny. Musimy uniemożliwić im jakikolwiek wpływ na politykę państwa, bo wtedy problemy spoleczne będą narastać lawinowo.

Problem bezrobocia, problem uzyskiwania środków na życie, problemy z nadużywaniem narkotyków... to są skutki polityki gospodarczej podporządkowanej interesowi ponadnarodowych koncernów, polityki nieliczenia się z interesem rodzimej ludności...

http://lubczasopismo.salon24.pl/alexy/p ... acja-rzadu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 30 lip 2016, 20:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Czytole i słuchole mediów opiniotwórczych.

Ze względu na swoje komunistyczne pochodzenie stają się nimi w sposób naturalny.

Jest też grupa korzystająca z układu POPSL, czyli liczący na powrót.

Łączą ich wszystkich pewne braki w samodzielnym myśleniu.

Zarządzający tym wszystkim Niemcy, postawili na złego konia, bo głupi nic nie wymyśli a sama nienawiść to za mało.

Obrazek

http://lubczasopismo.salon24.pl/alexy/p ... otworczych


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 04 sie 2016, 08:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Opozycja na straży interesów establishmentu

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Mogłoby się wydawać, że spór zakończony, tymczasem nic na to nie wskazuje. Czy znów będziemy świadkami awantury politycznej?
– Przecież nie od dziś wiadomo, że nie o Trybunał Konstytucyjny tu chodzi, a już na pewno nie o demokrację czy o Konstytucję RP. Proszę mi wskazać, czy opozycja na przestrzeni tych miesięcy zaproponowała coś, cokolwiek obywatelom… Nie zaproponowała nic konkretnego poza przerwami i poza obstrukcją w obradach Sejmu.

Zważając na to, o czym Pan mówi, to do czego zmierza dzisiejsza opozycja?
– Można powiedzieć, że opozycja dziś zmierza do tego, żeby PiS nie realizowało swojego programu. Chcą, ażeby wszystko było tak, jak było przed ubiegłorocznymi wyborami, żeby Platforma, a dziś również Nowoczesna w dalszym ciągu stały na straży interesów establishmentu. Te formacje są strażnikami III RP. Zależy im, żeby wszyscy ci, którzy żerowali na Polakach, wciąż dobrze się mieli, ażeby nikt nie poniósł odpowiedzialności za zło uczynione względem państwa polskiego i Polaków. Przecież na przestrzeni blisko 27 lat tak na dobrą sprawę niewiele się zmieniło, jeśli chodzi np. o wymiar sprawiedliwości, bo nie osądzono nikogo. Nie osądzono tych, którzy strzelali do robotników na Wybrzeżu czy do górników w kopalni „Wujek”, a w szczególności tych, którzy wydawali takie rozkazy. Wreszcie nie osądzono twórców stanu wojennego czy tych, którzy zamordowali wielu opozycjonistów, kapłanów, a w szczególności ks. Jerzego Popiełuszkę. W przypadku zbrodni dokonanej na kapelanie „Solidarności” osądzono tylko bezpośrednich sprawców, a mocodawców nigdy nie dotknęła sprawiedliwa kara. Zresztą nawet w przypadku mordercy ks. Jerzego kara nie była zbyt dotkliwa, stosowano wobec niego amnestie, przerwy w odbywaniu kary, a dziś już od dawna jest na wolności. Również Wojciecha Jaruzelskiego nie tak dawno Platforma z honorami pochowała na warszawskich Powązkach. To wszystko pokazuje, że ci główni winowajcy, przeciwnicy Polski byli ochraniani, a PRL pod rządami koalicji PO – PSL trwała w najlepsze. I teraz po dojściu do władzy PiS, które chce, aby ze wzrostu gospodarczego korzystali wszyscy obywatele, a nie tylko wąska, uprzywilejowana grupa, robi się wrzawa. Robi się wszystko, żeby tę dobrą zmianę storpedować, a TK ma być tym orężem, bastionem, który ma te reformy zablokować.

Czy przyjmując taką rolę, TK stoi jeszcze na straży prawa?
– TK w tej chwili już w sposób jawny, można powiedzieć –ostentacyjny nie przestrzega prawa. Wystarczy tylko przypomnieć komentarz prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, który mówi wprost, że on tej ustawy nie widzi. Przecież to jest nic innego jak ostentacyjne łamanie prawa, ostentacyjne łamanie Konstytucji. Co więcej – czyni to organ, który powinien stać na straży i przede wszystkim przestrzegać tego prawa. Opozycji chodzi nie o ustawę, ale o podtrzymywanie napięcia, bo bez tego paliwa politycznego nie ma racji bytu. Stąd mamy straszenie Polaków rzekomym łamaniem Konstytucji, demokracji czy praw i wolności obywatelskich, co jest totalną bzdurą. Co więcej, opozycja nie ma nic do zaproponowania obywatelom poza tworzeniem aury strachu. Ich celem jest niedopuszczenie do zmian w Polsce i w tym kontekście jakakolwiek by nie była ustawa, to jeżeli nie będzie napisana przez opozycję albo przez TK, każda będzie zła.

Platforma i Nowoczesna zwróciły się do TK o zbadanie ustawy o Trybunale. Czy to nie paradoks, że ważność ustawy o TK ma zbadać tenże Trybunał?
– Rzeczywiście TK staje się sędzią we własnej sprawie. To jest łamanie pewnych standardów, to jest nieprzyzwoite. Jednak z drugiej strony warto podkreślić, że na przestrzeni lat nie zadbano o takie rozwiązania, że ustawa o TK np. będzie kontrolowana przez inny podmiot. Skoro ustawodawca tego nie przewidział, to gdyby TK miał trochę powściągliwości, nie uprawiałby polityki wokół tej ustawy. TK zachowuje się nie jak organ prawny, tylko jak organ polityczny, a w szczególności prezes Rzepliński. Należałoby, aby TK zachowywał się powściągliwie, a kontrolując tę ustawę, żeby przestrzegał prawa.

Wspomniał Pan, że ustawodawca nie przewidział, żeby kto inny, a nie TK oceniał sam siebie. Czy w ustawie o TK autorstwa PiS nie można było tego uporządkować?
– Konstytucja nie przewiduje tego, aby ktokolwiek inny mógł dokonywać tego rodzaju kontroli. Zresztą nigdy dotąd nie było to problemem. Ustawa z 1997 r. obowiązywała i jakoś nikt nie kwestionował jej konstytucyjności, TK się nią nie zajmował i nagle zajmuje się teraz, i to w sposób nadaktywny. Tymczasem ustawa, którą 7 lipca br. uchwalił Sejm, bazuje na tamtej ustawie, a mimo to to, co przez wiele lat było dobre, teraz nagle jest złe. Chodzi o to, żeby TK miał superwładzę i żeby stał ponad wszelką władzą, ażeby wybory w demokratycznym państwie nie miały większego znaczenia. Całą tę sytuację najlepiej oddaje stwierdzenie, że nie chodzi tu wcale o państwo demokratyczne, ale o ustrój trybunalski, ustrój, wedle którego najwyższą władzą przez nikogo niekontrolowaną będzie TK. I rzeczywiście dziś mamy taką sytuację, że TK nie poddaje się kontroli ze strony parlamentu i nie chce się stosować do tego, do czego stosować się winien. Nie przestrzega równowagi władz. Proszę zwrócić uwagę, że tyle mówi się o trójpodziale władz, ale jakoś opozycja niechętnie wymienia drugi element, a mianowicie równowagę władz. W związku z tym równowaga władz to nie tylko zapis w Konstytucji, ale również wypełnienie konstytucyjnej normy w postaci ustawodawstwa zwykłego. Skoro mowa jest o równowadze, to muszą istnieć instrumenty, które tę równowagę zapewniają.

Proszę przypomnieć, na czym ta równowaga ma polegać?
– Równowaga władz polega na tym, że władze są oddzielne, ale równoważą się.

Ale jak mają się one równoważyć?
– Właśnie w ten sposób, że TK jest niezależny, że sędziowie są niezawiśli w zakresie orzekania, ale organizacja Trybunału i sposób postępowania przed tymże TK określa władza ustawodawcza. I to ma swoje odniesienie także do innych sądów, do sądów powszechnych. Zwracam uwagę, że sądy są niezależne, powszechne, sędziowie niezawiśli w zakresie orzekania, ale ustrój tych sądów i sposób postępowania przed tymi sądami określają ustawy uchwalane przez władzę ustawodawczą. Najbardziej znanymi, najbardziej powszechnymi ustawami określającymi sposób postępowania przed sądami są Kodeks postępowania karnego, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks postępowania administracyjnego. A więc przed sądami powszechnymi reguły postępowania określa ustawodawca zwykły w drodze ustawy. I tak samo – wedle Konstytucji RP – ma to wyglądać w odniesieniu do TK. Trybunał jest niezależny, sędziowie niezawiśli, ale organizacja i sposób postępowania mają być określone w ustawie. O tym wyraźnie stanowi art. 197 Konstytucji RP. I na tym polega wypełnienie równowagi władz. Tymczasem opozycja wspólnie z prezesem Rzeplińskim chcą doprowadzić do tego, żeby TK był superwładzą i żeby to on o wszystkim decydował.

Jak to się ma do demokracji?
– Odpowiadając jednym słowem – ma się nijak, zarówno do demokracji, jak i do Konstytucji. Przypomnę, że sędziowie nie mają legitymacji demokratycznej. Politycy, a więc władza ustawodawcza podlega osądowi przynajmniej co cztery lata i jeżeli sprzeniewierzą się ideałom, jeżeli narażą się obywatelom, to nie mają co liczyć na przedłużenie władzy. Natomiast TK nie ma legitymacji demokratycznej, w związku z tym uzurpowanie sobie daleko idących praw nieprzewidzianych w Konstytucji rzeczywiście stanowi zagrożenie dla porządku prawnego. Warto może dodać, że TK, współpracując z Platformą – bo tak to należy powiedzieć – rozszerzył w ustawie z czerwca 2015 r. swoje kompetencje poprzez możliwość usuwania prezydenta ze stanowiska w przypadku braku możliwości sprawowania władzy. Przy czym te kwestie nie były dookreślone, a zatem możemy sobie tylko wyobrazić, jak dalece to mogło być poddawane interpretacji. O rozszerzeniu uprawnień TK stanowi też zapis, że to Trybunał będzie wykonywał wykładnię prawa. Można zatem powiedzieć, że TK ustawę z czerwca ubiegłego roku pisał dla siebie. To sędziowie TK napisali tę ustawę, co więcej – potem sami ją kontrolowali. To pokazuje, kto i kiedy dokonał zamachu na Konstytucję i zamachu na TK.

Co będzie, jeśli TK nie będzie chciał stosować nowej ustawy z 7 lipca przed zbadaniem jej zgodności z Konstytucją?
– Skoro TK nie będzie postępował na podstawie prawa, to tego rodzaju rozstrzygnięcia nie będą miały żadnego prawnego znaczenia. A zatem spotka je taki sam los jak „wyrok” z 9 marca br. Słowa „wyrok” używam w cudzysłowie, bo – jak wielokrotnie podkreślałem przy innych okazjach – nie każda wypowiedź TK jest wyrokowaniem. Żeby wyrokować, trzeba działać na podstawie procedury określonej w ustawie przez parlament. Jeżeli ktoś się do tej procedury nie stosuje, to tego rodzaju postępowanie nie może rodzić skutków prawnych.

Komisja Europejska przyjęła do wiadomości, że prezydent Duda podpisał ustawę, ale wciąż podtrzymuje swoje zastrzeżenia. Czy to oznacza, że wszczęta procedura kontroli praworządności w Polsce będzie kontynuowana?
– Trzeba, żeby KE przyjęła do świadomości, że Polska jest państwem suwerennym i o tym, jak urządzamy własny dom, decydujemy sami. Na tym polega suwerenność. Warto też zadać pytanie wprost: jaka jest podstawa prawna takiego działania KE wobec Polski? Na jakiej podstawie prawnej KE uzurpuje sobie prawo do ingerowania w funkcjonowanie suwerennego państwa?

Dzień przed ogłoszeniem zastrzeżeń przez KE na swoich stronach opublikowała je „Gazeta Wyborcza”. To zbieg okoliczności, przypadek, a może dar przewidywania, żeby nie powiedzieć proroctwo?
– Przecież nie ma cienia wątpliwości – na co wskazuje wiele faktów – że istnieje ścisłe współdziałanie opozycji w Polsce z Komisją Wenecką oraz z KE. Mówią tym samym głosem.

Z czego to wynika?
– Odpowiedź jest prosta. Mianowicie ideowo dzisiejsza opozycja w Polsce jest bliska KE. Wiemy też, jakie państwo w Europie odgrywa dziś najważniejszą rolę. Może więc w tym momencie warto sobie przypomnieć słowa płynące z Niemiec tuż po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta RP. Wtedy prasa niemiecka pisała, że wraz tym wyborem zagrożone zostały interesy niemieckie w Polsce. Myślę, że warto ze sobą zestawiać te fakty. I stąd też działania zarówno Komisji Weneckiej, jak i KE sprowadzają się do tego, że te środowiska liberalno-lewicowe nie mogą pogodzić się z tym, że w Polsce władzę sprawuje rząd prawicowy, rząd konserwatywny.

A zatem te wszystkie działania przeciw Polsce są motywowane politycznie?
– Zdecydowanie tak. Dlatego chociażby w stanowisku Komisji Weneckiej nie było miejsca na rozważania natury prawnej, natomiast sporo było tam chciejstwa politycznego.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, problem migracyjny czy coraz częstsze zamachy terrorystyczne to – jak widać – dla Komisji Europejskiej nic wielkiego w porównaniu ze sprawą TK w Polsce. Polska i sprawa TK stały się tematami zastępczymi dla organów europejskich?
– KE powinna się zająć sama sobą, a w szczególności nieprzestrzeganiem prawa czy wręcz łamaniem podstawowych praw i wolności obywatelskich chociażby w samych Niemczech czy też we Francji, gdzie obywatele nie są informowani o tym, co się dzieje w ich kraju. Wystarczy tylko przypomnieć, jak niemieckie media przemilczały przypadki gwałtów i innych przestępstw popełnianych przez imigrantów przybywających z Bliskiego Wschodu. A więc tu mamy do czynienia z nieprzestrzeganiem praw i wolności obywatelskich, a mimo to KE przymyka na to oko. W Polsce demokracja ma się dobrze, a prawa i wolności obywatelskie są przestrzegane, natomiast poważne zastrzeżenia budzi to, co się dzieje w kręgach decyzyjnych UE. Dziś o losach Unii, w tym o losach Polski, chcą decydować ci, którzy nie mają legitymacji demokratycznej. Bo kto wybierał tych panów z KE na stanowiska? Jeżeli zatem demokracja jest zagrożona, to właśnie w strukturach europejskich w Brukseli. Gra toczy się o zagrożone interesy głównych państw UE. Polska wybija się na suwerenność i na niepodległość, jesteśmy wielkim, dumnym Narodem, dużym państwem i mamy prawo stanowić o sobie. Niektórzy politycy z kręgów decyzyjnych UE nie mogą się z tym pogodzić i ten etap powstawania Polski z kolan bardzo ich razi. Stąd nie chcą do tego dopuścić i w dalszym ciągu trzymać nas w uległości. Ale jestem przekonany, że zdecydowane stanowisko polskiego rządu wreszcie pozwoli im zrozumieć, że Polska jest suwerennym państwem i nie cofniemy się w realizowaniu tego, co służy budowaniu Polski silnej, i tego, co służy dobru Polaków.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mentu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 08 sie 2016, 14:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Kto krytykuje prezydenta?

W pierwszą rocznicę zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy konferencje prasowe mieli zarówno politycy Platformy, jak i Nowoczesnej, manifestację na Krakowskim Przedmieściu urządził także KOD.

Jednocześnie w mediach takich jak „Wyborcza”, „Newsweek”, „Polityka” czy telewizjach jak TVN i Polsat, pojawiły się krytyczne teksty i reportaże, w których ich autorzy wręcz nie zostawiają suchej nitki na prezydenturze Andrzeja Dudy.

Wyraźnie więc widać, że najmocniej krytykują prezydenta Andrzeja Dudę środowiska i związane z nimi media, które na pewno na niego nie głosowały, co więcej, od pierwszego dnia jego urzędowania regularnie go zwalczają.

Główne zarzuty to niezrealizowanie wszystkich zapowiedzi wyborczych, choć wszyscy doskonale wiedzą, że minął zaledwie rok z jego 5-letniej kadencji, a także zbyt silne związki z Prawem i Sprawiedliwością, co ma się wyrażać niesamodzielnością prezydenta i podpisywaniem wszystkich ustaw uchwalanych przez obecną większość parlamentarną.

A przecież prezydent Andrzej Duda, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, konsekwentnie realizuje swoje zobowiązania wyborcze i w ciągu tego pierwszego roku mocno zaawansował wiele z nich.

Sztandarowe zobowiązania wyborcze prezydenta Dudy, ale także Prawa i Sprawiedliwości to program „500+”, podniesienie kwoty wolnej od podatku w podatku dochodowym od osób fizycznych czy program „Mieszkanie+”.

Program „500+” jest sprawnie realizowany, wpłynęło już ponad 2,6 mln wniosków dotyczących blisko 3,6 milionów dzieci, dzięki dużemu zaangażowaniu samorządów sprawnie przebiegają także wypłaty środków dla poszczególnych rodzin.

Ogłoszony został także program „Mieszkanie+”, budowy tanich mieszkań na wynajem na gruntach SkarbuPaństwa, tak aby zainteresowani mogli wejść w ich własność po 25-30 latach ich użytkowania.

Prezydent złożył także w Sejmie ustawę o podwyższeniu kwoty wolnej w podatku PIT, ale rząd chce ją zrealizować przy okazji wprowadzenia rozwiązania do podatku PIT polegającego na połączeniu w jedno: podatku dochodowego, składki zdrowotnej i składki na ubezpieczenia społeczne. Prace nad skonstruowaniem takiego wspólnego obciążenia trwają w kancelarii premiera pod nadzorem ministra Kowalczyka, a ze względu na poziom ich skomplikowania jego wejście w życie jest przewidziane na początek 2018 roku.

Prezydent Andrzej Duda przesłał do Sejmu projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego, a rząd niedawno w przygotowanym stanowisku poparł ten projekt, ustawa zostanie więc uchwalona jeszcze tej jesieni, a wejdzie ona w życie od 1 września 2017 roku.

Prezydent nie wycofał się ze zobowiązań wobec tzw. frankowiczów (jak sugeruje opozycja, część mediów i sami frankowicze), chce je w pełni zrealizować, tyle tylko, że zostanie to zrobione w dwóch krokach, a pierwszym jest tzw. ustawa spreadowa.

Drugi krok w tej sprawie zostanie zrealizowany poprzez rekomendacje KNF wydane już jesienią tego roku bankom, mających w swoich portfelach tzw. kredyty frankowe, których muszą one przestrzegać.

Chybione są także pretensje o zbyt silne związki prezydenta Dudy z Prawem i Sprawiedliwością, trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby było inaczej, skoro prowadził on kampanię wyborczą z programem naszej partii, więc dziwne byłoby niepodpisywanie ustaw go realizujących.

Wreszcie bardzo niesprawiedliwe są oskarżenia prezydenta Andrzeja Dudy związane z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego, przecież to nikt inny jak on właśnie po odebraniu zaświadczenia z PKW przestrzegał ówczesną koalicję PO – PSL, aby nie dokonywała istotnych zmian w prawie, a mimo tego ostrzeżenia dokonała takich zmian w ustawie o TK.

Podsumowując, prezydenta Andrzeja Dudę najmocniej krytykuje się za realizację jego zapowiedzi wyborczych, a robią to najczęściej te środowiska, które na pewno na niego nie głosowały.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... denta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 16 sie 2016, 05:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Dawno rozstał się z togą sędziego

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan tryb pracy Trybunału Konstytucyjnego nad skargami opozycji w sprawie lipcowej ustawy?
– Po pierwsze, nie był to wyrok, bo żeby taki mógł być, muszą być spełnione określone warunki, natomiast w tym wypadku mieliśmy do czynienia ze stanowiskiem czy też opinią sędziów Trybunału Konstytucyjnego, notabene opinią niejednomyślną. Ponadto opinia ta była niejako potwierdzeniem tego, co już wcześniej mówił prezes Andrzej Rzepliński. Można się zatem domyślać, że opinia niektórych sędziów Trybunału, o której rozmawiamy, była inspirowana właśnie przez prezesa Rzeplińskiego. Przypomnę, że prezes Trybunału mówił, że rozwiązania przyjęte w nowej ustawie o TK są niekonstytucyjne, zanim ta ustawa została uchwalona przez Sejm. Tym samym niejako wydał wyrok, zanim zebrali się sędziowie TK. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie jestem zaskoczony czwartkową opinią sędziów TK. Faktem natomiast jest, że pozostaje niesmak z uwagi na to, że organ, który jest powołany do tego, żeby stać na straży i przestrzegać zarówno Konstytucji RP, jak i obowiązującego prawa, sam to prawo w dowolny sposób nagina. Rozpatrzył tą ustawę o TK w formie oraz na posiedzeniu niejawnym, co się wcześniej nigdy nie zdarzyło, żeby tego rodzaju ustawy były w takim trybie rozpatrywane. To, co funduje nam dzisiaj TK, można określić nie inaczej jak degeneracja prawna.

Co to stanowisko zmienia, jeśli chodzi o uchwaloną ustawę?
– Tak jak powiedziałem, jest to stanowisko sędziów TK, które właściwie niczego nie zmienia. Natomiast z całą pewnością powoduje to, że Sejm z pewnością jeszcze raz pochyli się nad rozwiązaniami prawnymi regulującymi funkcjonowanie Trybunału. Sejm ma materiał do pracy, bo podstawę do tego będą stanowiły ustalenia zespołu powołanego przez marszałka Marka Kuchcińskiego. Przypomnę, że raport będący efektem pracy zespołu ekspertów ds. problematyki Trybunału Konstytucyjnego pod kierunkiem prof. Jana Majchrowskiego, został złożony na ręce marszałka Sejmu. I w oparciu o te wskazówki mam nadzieję od września Sejm zajmie się regulacjami dotyczącymi TK.

Skąd pośpiech prezesa Rzeplińskiego, żeby w tak ekspresowym tempie rozpatrzyć skargi Platformy, Nowoczesnej i PSL oraz RPO Adama Bodnara, podczas gdy w kolejce na rozpoznanie TK czeka ok. 80 wniosków?
– Można się tylko domyślać, że po pierwsze, celem takiego pospiesznego działania było rozpatrzyć te skargi przed dniem wejścia w życie ustawy z tym zamysłem, aby postępowanie w sprawie tych skarg prowadzić nawiasem mówiąc też nieprawidłowo, bo według przepisów ustawy o TK z 2015 r. Natomiast my jako większość parlamentarna oczekujemy, żeby TK procedował w oparciu o ustawę grudniową. Pomijając jednak te kwestie, pośpiech prezesa Rzeplińskiego wynika ze stricte politycznych przesłanek. Chodzi o to, żeby w dalszym ciągu podtrzymywać konflikt wokół TK, aby ten kryzys konstytucyjny w Polsce trwał jak najdłużej. Potęgowanie konfliktu jest celem opozycji, która nie ma pomysłu. Jest to paliwo dla opozycji, dla Platformy, dla Nowoczesnej, a prezes TK prof. Andrzej Rzepliński już dawno rozstał się z togą sędziego. Prezentuje opinie polityczne, staje po jednej stronie politycznego sporu i daje temu wyraz chociażby poprzez takie, a nie inne wyznaczanie terminu rozprawy i przyjęcie takiego właśnie trybu postępowania.

A zatem można powiedzieć za ministrem Zbigniewem Ziobrą, że „prezes Rzepliński to polityk całą gębą”?
– Gdyby prezes TK stał ponad politycznymi podziałami, wówczas można byłoby zgadzać się bądź nie z rozstrzygnięciami Trybunału jednakowoż trzeba byłoby je uszanować, gdyby TK działał zgodnie z obowiązującym prawem. Co innego jednak, kiedy prezes TK – najważniejszego sądu konstytucyjnego w państwie wypowiada swoje opinie przed wydaniem wyroku, kiedy dochodzi do sytuacji, w których politycy Platformy wiedzą wcześniej o wyznaczonym terminie, co więcej – o sposobie rozstrzygnięcia skargi niż opinia publiczna. To wszystko pokazuje, że prezes Rzepliński ściśle współpracuje z jedną stroną sceny politycznej, a tym samym wchodzi w buty polityka.

Na wstępie naszej rozmowy zwrócił Pan uwagę na zdanie odrębne trojga sędziów. Czy to może świadczyć o istniejącym podziale wewnątrz TK?
– Nowo wybrani sędziowie, którzy zostali dopuszczeni do orzekania, konsekwentnie zgłaszają zdanie odrębne w trakcie dotychczasowych prac TK, począwszy od sławetnego stanowiska z 9 marca 2016 r., poprzez kolejne rozstrzygnięcia, kiedy to Trybunał de facto proceduje w oparciu o nie bardzo wiadomo jakie przepisy – czy to w oparciu o przepisy ustawy z 2015 r., ale w takim układzie jest niekonsekwentny. Tutaj jest zasadniczy podział wśród sędziów Trybunału zarówno co do oceny formalnej funkcjonowania TK, nie mówiąc już o merytorycznych rozstrzygnięciach, bo tutaj też sędziowie zgłaszali zastrzeżenia w stosunku do tego stanowiska przyjętego w czwartek.

Czy skoro prezes Rzepliński dowolnie żongluje sobie przepisami, to czy ma jeszcze mandat do sprawowania tej funkcji?
– Można powiedzieć, że w demokratycznym państwie prawnym tego rodzaju pytanie, jakie pan redaktor stawia, jest jak najbardziej zasadne. Szkopuł w tym, że właściwie to nie istnieją jakiekolwiek sankcje wobec sędziów TK. Owszem, są olbrzymie przywileje i wysokie apanaże, natomiast nie ma jakiejkolwiek odpowiedzialności i stąd też niestety jest możliwe dowolne żonglowanie przepisami, co więcej – jest możliwe wypowiadanie opinii na temat przyszłego wyroku, zanim on zapadnie. Niestety, nie grożą czy też nie wynikają z tego żadne konsekwencje. Stąd też z całą pewnością jest potrzeba zmian w ustawie o TK, które odmiennie niż dotychczas określałyby status sędziego Trybunału.

A zatem możemy oczekiwać, że w nowej ustawie o TK tego typu zmiany się znajdą?
– Myślę, że takie zmiany powinny się znaleźć w nowej ustawie. Tak jak mówiłem wcześniej, podstawą prac Sejmu nad nową ustawą o TK będą ustalenia zespołu ekspertów pod kierunkiem prof. Majchrowskiego i potrzebą chwili jest to, aby tego ogromne przywileje sędziów Trybunału w jakiś sposób ograniczyć, bo są one zbędne i nie mają jakiegokolwiek uzasadnienia. Od pewnego czasu powaga TK w Polsce jest rozmieniana na drobne i to trzeba zmienić. Trybunałowi Konstytucyjnemu trzeba przywrócić należną powagę, ale to wymaga czasu.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ziego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 23 sie 2016, 17:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Okażmy lewakom miłosierdzie

Zakończyły się Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Było to wielkie i wspaniałe przeżycie duchowe, ale musimy też pamiętać o tych, dla których tych kilka zaledwie dni było trudną chwilą, żeby nie powiedzieć męczarnią i straszliwą torturą. Dla nich ten czas musiał ciągnąć się jak całe wieki i zapewne co chwilę nerwowo zerkali na zegarki i kalendarz, z którego drżącymi rękoma szybko zrywali kolejne kartki. Mam tu oczywiście na myśli środowisko utożsamiane z „Gazetą Wyborczą”. Oto całe lata obrzydzania i szkalowania przed światem Polski i Polaków poszły na marne. Mozolne wmawianie, że nad Wisłą zagnieździło się plemię faszystów, antysemitów, kiboli, rasistów, niegościnnych i zakompleksionych zaściankowych ksenofobów w ciągu tych kilku dni poniosło totalną klęskę i okazało się zwykłym propagandowym antypolskim łgarstwem autorstwa ludzi złej woli wrogo odnoszących się do naszego narodu. Dla normalnego człowieka to niezrozumiałe, że lewacy z uporem maniaka unikają mówienia prawdy choć skutkuje to już nie tylko totalną kompromitacją, ale lawiną kpin, żartów i szyderstw.

Na ulicach setki tysięcy radosnej rozmodlonej i rozśpiewanej młodzieży ze 180 krajów świata. W Krakowie milion, a w Brzegach niemal dwa miliony młodych ludzi, a na ostatniej Mszy Św. 2,5 mln wiernych . Wszyscy bez wyjątku zachwyceni Polską i Polakami. Ponad 300 tys. dziewcząt i chłopców, kobiet, mężczyzn i dzieci znalazło gościnę u polskich rodzin. Dodajmy, że gościnę po chrześcijańsku piękną i szczerą, bo bezinteresowną. Słowo Polska i Polacy stało się synonimem żarliwej i pięknej katolickiej wiary, otwartości na świat, radości, szczerości, miłości bliźniego, wolności i niebywale wysokiej kultury. Słowa Polska i Polacy oznaczają dzisiaj także doskonałą perfekcyjną organizację zapewniającą zgromadzonym pełne bezpieczeństwo. Chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jakie poczucie klęski zapanowało przy ulicy Czerskiej i jej ideologicznych okolicach. Tam pewnie trwa do dziś żałoba, a jeżeli już ktoś się upija to wyłącznie na smutno, czyli w trupa.

Papież Franciszek podczas swojej wizyty w Polsce wiele mówił o Bożym Miłosierdziu. Ja na początek apeluję o miłosierdzie zwykłe i ludzkie. Okażmy je Michnikowi i spółce, bo przecież miłosierdzie nie jest niczym innym jak szczerym współczuciem, ale współczuciem aktywnym wyrażającym się w działaniu. W naszym przypadku tym działaniem niech będzie wlanie otuchy i nadziei w ich zatwardziałe z nienawiści do Polski i Kościoła serca. Uwierzcie, że także i do was papież kierował te słowa: Jezus Chrystus jest tym, który potrafi obdarzyć prawdziwą pasją życia, Jezus Chrystus jest tym, który nas prowadzi do tego, byśmy nie zadowalali się byle, czym i dawali to, co w nas najlepsze; to Jezus Chrystus, stawia nam wyzwania, zachęca nas i pomaga nam, by powstawać za każdym razem, kiedy uważamy siebie za przegranych. To Jezus Chrystus pobudza nas do podniesienia wzroku i do wzniosłych marzeń. Ktoś może powiedzieć, że to takie trudne. Ja upadam, ja się staram, ale wiele razy upadam. Alpiniści, kiedy idą w góry śpiewają piękną pieśń, która mówi mniej więcej tak: "w sztuce wspinaczki to, co się liczy, to nie to by nie upadać, ale aby nie zostać w upadku". Jeśli jesteś słaby, to popatrz trochę do góry, a tam jest ręka Jezusa, która ci powie powstań i chodź. I tak cały czas. Ręka Jezusa jest zawsze gotowa by nas podnosić, kiedy upadamy. Czy to rozumiecie?
Tak, upadliście, ale nie pozostawajcie w tym upadku. Skoro jesteście tak słabi to za wskazaniami papieża popatrzcie trochę do góry, bo tam czeka wyciągnięta do was ręka. Janie Hartmanie z żydowskiej loży B’nai B’rith upadłeś nisko pisząc o Polakach: Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. […]…zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest”. Jak ta twoja pełna nieskrywanej nienawiści do Polaków fikcja literacka wygląda dziś w zestawieniu z rzeczywistością? Kto na końcu okazał się chamem dławiącym się pychą? Ale nie lękaj się Janie. My nie będziemy się odgrażali, że „przyjdzie na was czas, a jak nie na was to na wasze dzieci”. My mówimy: skoro upadłeś to podnieś się i spójrz w górę Janku.
Z miłosierdziem pochylmy się też na panią Agatą Młynarską. Po co było fatygować się i trudzić pani Agato aż nad Bałtyk do Władysławowa by poszukiwać Kiepskich? Czyż nie bliżej było na ulicę Czerską do gabinetu Ojca Redaktora? Czy tak trudno zauważyć, że dzisiejszy Michnik to wypisz wymaluj pomięty, rozchełstany Ferdek z rozbudowanym mięśniem piwnym, z taką samą sfilcowaną i mocno przerzedzoną czupryną i podobnie sfilcowanym obliczem? Jak widać najciemniej jest pod latarnią, szczególnie tą warszawską stojącą przy budynku „Agory”. Profesorzyno Magdaleno Środzino przestań w końcu nadawać, że katolicyzm jest źródłem przemocy, bo zwyczajnie bredzisz feministko jak potłuczona. Alimenciarzu Kijowski podnieś się z upadku i zapłać dzieciom to, co masz do zapłacenia. Przestań też łgać mówiąc, że terroryzm chrześcijański jest gorszy od islamskiego. Ilu tych terrorystów chrześcijańskich ujrzałeś w ostatnich dniach w Krakowie czy Częstochowie? Podnieś się z tego rynsztoka Mateuszu i spójrz w górę, bo tam czeka ręka, która mówi do ciebie, powstań i chodź.
Tomaszu Piątku nie obiecujemy ci cudu, który znowu udrożni twoje nasieniowody, ale powstań, bo to także i do ciebie, alkoholika i narkomana papież Franciszek mówił: Drodzy przyjaciele, pytam was: czy chcecie dla waszego życia tego wyobcowującego „oszołomienia”, czy też chcecie poczuć moc, która sprawia, że czujecie się żywi, pełni? Wyobcowujące oszołomienie, czy moc łaski? Wybierz moc łaski Tomaszu i nie błądź już więcej, bo także do ciebie papież kierował te słowa:Zastanawiające jest, gdy młodzi ludzie tracą piękne lata swojego życia na "uganianiu się za sprzedawcami fałszywych iluzji". Trafiając z „Krytyki Politycznej” do „Wyborczej” trafiłeś wprost do głównego dystrybutora tych fałszywych iluzji.
Zapamiętajcie sobie wszyscy lewacy, ateiści, agnostycy i antypolonici te słowa Jarosława Kaczyńskiego: Nie ma w Polsce innej nauki moralnej niż ta, którą głosi Kościół. I nawet gdyby ktoś nie wierzył, ale był patriotą, to musi przyjąć, że nie ma Polski bez Kościoła.

Ja wiem, że dla środowiska skupionego wokół „Gazety Wyborczej” powrót do człowieczeństwa, a tym bardziej do prawdy i wiary będzie bardzo trudny, ale kierując się miłosierdziem musimy im jakoś próbować w tym pomóc. Szkoda, że zmarnowali czas Światowych Dni Młodzieży i zamiast poświęcić go na głęboką refleksję nad swoim upadkiem zajęli się profanacją tego wielkiego święta oraz nienawistnymi atakami na PiS. To przykre, że gazeta Michnika i Sorosa, która wyspecjalizowała się napaściach na Kościół zwietrzyła dobry interesik i z okazji wizyty papieża Franciszka sprzedawała wraz z gazetą numizmat z wizerunkiem papieża w cenie 13,99 zł. Trudno o większy cynizm i obłudę. Mimo to musimy być nie tylko miłosierni, ale i bardzo cierpliwi. A by nie zafundować im już na samym początku szoku poznawczego zacznijmy od nauczenia ich pierwszych maleńkich kroczków. Na początku idąc za zaleceniami papieża Franciszka wygłoszonymi z okna przy Franciszkańskiej 3, wpajajmy im to, czego się uczy dzieci już w wieku przedszkolnym, czyli znaczenia i wielkiej wartości słów, przepraszam, proszę i dziękuję. A może i tego nie będą w stanie pojąć i polegną już na nauczaniu początkowym?

Artykuł opublikowany w „Warszawskiej Gazecie”

http://kokos.salon24.pl/723605,okazmy-l ... losierdzie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 27 sie 2016, 10:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Wyciekły e-maile sędziów TK

Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Biernat wezwał sędziów TK, by sprawy dotyczące „nowych, kontrowersyjnych ustaw” były osądzone do połowy grudnia – podał portal tvp.info. Biernat oświadczył, że w interesie publicznym jest wydanie wyroków jeszcze w 2016 r.

Portal tvp.info opublikował w piątek trzy e-maile napisane, jak podano, przez prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego (jego kadencja skończy się 19 grudnia), wiceprezesa Biernata i sędziego Marka Zubika. Według portalu, chodziło o ustalenie taktyki dotyczącej wydawania wyroków.

W e-mailu z 16 sierpnia – zaadresowanym do dziewięciorga sędziów wybranych przed 2015 r. – Biernat zwraca uwagę na „pilną potrzebę przygotowania znajdujących się w naszych referatach spraw K z 2016 r. dotyczących nowych, kontrowersyjnych ustaw zaskarżonych przez RPO czy posłów” (sygnaturą K są w Trybunale oznaczone wnioski o stwierdzenie zgodności ustaw lub ratyfikowanych umów międzynarodowych z Konstytucją oraz zgodności ustaw z umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie – PAP).

„Jest ze wszech miar pożądane, aby wiele takich spraw zostało osądzonych najpóźniej do połowy grudnia. To wymagałoby przedstawienia projektów na pierwszą naradę najpóźniej do końca września” – napisał wiceprezes TK.

Po tej publikacji Biernat wydał w piątek oświadczenie. „W interesie publicznym jest, aby jeszcze w 2016 roku Trybunał wydał jak najwięcej wyroków w doniosłych sprawach, jakie wpłynęły do niego w ostatnich miesiącach” – napisał. Dodał, że po wyroku TK z 11 sierpnia w sprawie nowej ustawy o Trybunale „zostały wyjaśnione podstawy prawne, na jakich funkcjonuje Trybunał, wobec czego nadszedł czas do zintensyfikowania prac nad tymi sprawami”.

Biernat zwrócił także uwagę, że do jego obowiązków należy czuwanie nad sprawnością załatwiania spraw w Trybunale. „Wiadomość e-mailowa wzywająca sędziów do przyspieszenia prac nad projektami orzeczeń, jak ta ujawniona, nie była pierwsza, ani zapewne nie jest ostatnia. Wiadomości takie są adresowane do wszystkich, niektórych lub pojedynczych sędziów” – napisał wiceprezes TK.

Zaznaczył, że dziewięciu sędziów, do których zaadresowana była wiadomość – prócz Rzeplińskiego, Biernata i Zubika – są to jeszcze Leon Kieres, Andrzej Wróbel, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Piotr Tuleja, Stanisław Rymar i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz – to ci, którzy „od roku realnie przygotowują merytoryczne orzeczenia w sprawach zawisłych w Trybunale i są w nich sprawozdawcami”.

„Jak wiadomo, pozostali sędziowie Trybunału ograniczają się do składania zdań odrębnych od wyroków, ale sami projektów wyroków nadających się do orzekania niestety nie przedkładają, mimo kierowanych do nich próśb, także przez wiceprezesa Trybunału” – napisał Biernat.

Prócz wymienionych dziewięciorga sędziów do składów orzekających są włączani także Zbigniew Jędrzejewski, Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski, którzy zostali wybrani na sędziów TK przez Sejm obecnej kadencji.

W korespondencji opublikowanej przez tvp.info na końcu listu Biernat dodał, że „Andrzej (Rzepliński) powinien jak najszybciej przedstawić projekt wyroku o bestiach”. (Chodzi o ustawę o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, którą część mediów nazwała ustawą o bestiach. Dotyczy ona m.in. postępowania wobec sprawców najcięższych przestępstw, skazanych w czasach PRL na karę śmierci, którym na mocy amnestii w 1989 r. zamieniono ją na 25 lat więzienia. Ustawę zaskarżył w grudniu 2013 roku prezydent Bronisław Komorowski – PAP).

Na wiadomość wiceprezesa TK odpowiedział sędzia Zubik, który napisał, że pracuje nad sprawą ustawy medialnej, w której jest sprawozdawcą. „A co do naszych spraw, to potrzebujemy pilnie Regulaminu” – dodał Zubik. Tvp.info napisał, że według informatorów portalu chodzi o plan obejścia ustawy o TK za pomocą regulaminu, tak by wpłynąć na wybór nowego prezesa na miejsce Rzeplińskiego.

Z kolei Rzepliński napisał: „Bestie przebierają swoimi nogami od 7 lipca, panie sędzio przewodniczący. Do końca września będzie również gotowy projekt ws. ustawy ziemskiej”.

Jak podał tvp.info, korespondencja została omyłkowo dołączona do wiadomości wysłanej do wszystkich pracowników TK.

W Sejmie do ujawnionych e-maili odnieśli się politycy PiS. W opinii rzecznik klubu PiS Beaty Mazurek, pokazują one, że „prezes Rzepliński nie ma woli spokojnej pracy w oparciu o ustawę”.

Z kolei szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział, że ranga i autorytet TK zostały po raz kolejny podważone i ośmieszone przez samych sędziów.

– Ta korespondencja wydaje mi się przede wszystkim śmieszna. Partyjka, która działa wewnątrz Trybunału, podejmuje działania, które mają spowodować, że nie odda władzy, którą ma w Trybunale po końcu kadencji prezesa Rzeplińskiego – ocenił.

– To, że korespondencja jest adresowana tylko do części członków Trybunału, i to, że nadal trwa impas, który polega na łamaniu przepisów, łamaniu prawa, niedopuszczaniu pozostałych członków Trybunału do procedowania, to jest skandal, którego mamy kolejną odsłonę – dodał Terlecki.

16 sierpnia weszła w życie nowa ustawa o TK, z 22 lipca. Według TK, jej kilkanaście przepisów jest niekonstytucyjnych (po wyroku z 11 sierpnia) i nie weszło w życie. Rząd zapowiedział, że nie wydrukuje tego wyroku, bo wydano go z naruszeniem prawa.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ow-tk.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 31 sie 2016, 12:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Wystawa „Stop dewiacji” zniszczona

W Opocznie, w godzinach nocnych zniszczono wystawę „Stop dewiacji”. Wszystkie bannery składające się na ekspozycję zostały odcięte od rusztowania i zabrane przez „nieznanych sprawców”.

Jak widać, jedyną odpowiedzią zboczeńców i ich zwolenników na badania naukowe jest wandalizm. Sprawcy nie mieli też wystarczająco dużo odwagi, żeby dewastacji dokonać przy świadkach i poczekali z tym do nocy.

Kradzież naszej wystawy dobitnie dowodzi, że zwolennikom homoseksualizmu nie zależy na rzetelnej i uczciwej debacie. Zamiast kontrargumentów wolą stosować przemoc i podstęp. W krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych doprowadzili już do tego, że cały aparat państwowy jest zaangażowany w stosowanie terroru wobec osób mówiących prawdę o homoseksualizmie. Jeżeli nie chcemy, aby i u nas prześladowano w przyszłości „homofobów”, musimy mówić głośno prawdę o patologiach, jakie występują w subkulturach LGBT i zdecydowanie sprzeciwiać się wszystkim formom zastraszania, takim jak zniszczenie wystawy w Opocznie.

Co ciekawe, nagonka na wystawę i jej organizatorów zaczęła się na facebookowym profilu opoczyńskich działaczy partii .Nowoczesna. Wśród komentujących pojawiały się pochwały dla wandali, którzy zniszczyli wystawę. Czyżby liberałowie stający wcześniej w obronie bluźnierczych spektakli teraz występowali przeciwko wolności słowa? Drodzy .Nowocześni, może potraktujecie naszą wystawę jako nowoczesną instalację artystyczną?

Fundacja Życie i Rodzina postawiła sobie za cel, żeby dotrzeć do wszystkich Polaków z prawdą o zagrożeniach płynących z homoseksualnego stylu życia. Nie damy się zastraszyć i usunąć z przestrzeni publicznej, a homocenzurze mówimy głośne NIE.

Jacek Januszewski / http://zycierodzina.pl

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... czona.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 01 wrz 2016, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Zacietrzewiony jak prezes Rzepliński

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jaki jest cel działań, które ostatnio wyszły na światło dzienne w związku z ujawnieniem e-maili adresowanych przez kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego tylko do części sędziów?
– To tylko pokazuje, że przynajmniej część sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a przede wszystkim prezes Andrzej Rzepliński jest po jednej stronie sporu politycznego. Dlatego też działania, które podejmuje w stosunku do ustalonych przez Sejm RP ustaw zmieniających ustrój TK, mają na celu zakwestionować konstytucyjność tych rozwiązań. Prezes Rzepliński w sprawie ustawy z 22 lipca tego roku wydał wyrok nawet nie przed wejściem w życie, ale jeszcze przed jej uchwaleniem, uznając, że jego zdaniem rozwiązania tam zawarte są sprzeczne z Konstytucją RP. To już samo w sobie podważało bezstronność prezesa Rzeplińskiego. Natomiast te e-maile, które ostatnio ujrzały światło dzienne, po pierwsze, pokazują w sposób oczywisty, że prezes Andrzej Rzepliński jest zainteresowany głównie utrzymaniem w Polsce status quo, także jeśli chodzi o TK. Po drugie, większość sędziów Trybunału działa pod dyktando prezesa Rzeplińskiego, co te e-maile tylko potwierdzają. Po trzecie, wydaje się, że w tym wypadku następuje naruszenie procedury, ponieważ faktem jest, że obowiązuje ustawa o TK, która określa tryb funkcjonowania tej instytucji i sędziowie między sobą nie powinni dyskutować w tej formie. Kierującym pracami TK jest prezes i powinien to robić zgodnie z obowiązującym prawem, a nie na zasadzie dogadywania się z poszczególnymi sędziami.

Podkreślił Pan, że prezes TK kieruje pracami tej instytucji, ale czy może dyktować sposób rozstrzygnięcia skarg, które wpływają do Trybunału?
– Istnieje obawa co do tego, że prezes Rzepliński dyktuje sposób rozstrzygania skarg wpływających do TK i to jest bardzo niebezpieczne. Sędziowie powinni dochodzić do wyroku w trakcie procedowania, a następnie po naradzie, która następuje po zamknięciu sprawy. Natomiast takie pokazywanie sposobu załatwienia skargi na ustawę o TK, wskazywanie, żeby to nastąpiło w jak najszybszym terminie – w moim przekonaniu – jest nie do końca zgodne z prawem. Przypomnę, że zgodnie z ustawą obowiązuje zasada rozpatrywania spraw według kolejności wpływu skarg. I ta zasada jest niestety nagminnie naruszana. Niepokojące jest również to, że dla obrony własnej pozycji TK prezes Rzepliński jest gotów na wszystko, czyli na nagminne naruszanie obowiązującej ustawy po to, aby rozpatrzyć ustawę, która dotyczy zarówno TK, jak i jego sędziów. Można zatem powiedzieć, że są oni w tym momencie zainteresowani bardziej obroną własnych przywilejów aniżeli sprawami, które dotyczą tysięcy obywateli, a które rozpatrywane nie są.

Czy patrząc na to, jak prezes prof. Rzepliński sprawuje swą funkcję, społeczeństwo może mieć jeszcze zaufanie do TK jako instytucji?
– Ostatnie badanie CBOS-u pokazuje, że większość Polaków niestety źle ocenia funkcjonowanie TK. Wynika to m.in. z tego, że na skutek działań prezesa Rzeplińskiego Trybunał traci swoją wiarygodność, traci zaufanie społeczeństwa. Organ, który został powołany do badania konstytucyjności ustaw, dzisiaj broni przede wszystkim własnego statusu ustalonego w wyniku częściowo niekonstytucyjnej ustawy z czerwca 2015 r., która była swoistą próbą zamachu na TK i która – co też należy powtarzać – dała sędziom Trybunału duże przywileje płacowe związane z ich pozycją także po przejściu w stan spoczynku. Może się rodzić podejrzenie, że głównie chodzi o utrzymanie tej pozycji niewspółmiernej – w moim przekonaniu – do wykonywanej przynajmniej na dzisiaj pracy.

Skoro e-maile są kierowane tylko do części sędziów, to wskazywałoby na podział wewnątrz TK. A skoro sędziowie ze sobą nie współpracują, to czy nie powoduje to, że ten organ nie spełnia swojej misji, a co za tym idzie, czy można mieć zaufanie do jego decyzji?
– Przede wszystkim podważają one zaufanie do prezesa TK, który w sposób nierówny traktuje sędziów. Po pierwsze, nie dopuszcza do orzekania trzech prawidłowo wybranych sędziów, od których ślubowanie przyjął prezydent RP. Sędziowie ci zostali niejako formalnie przyjęci do pracy w Trybunale, ale nie są dopuszczeni do orzekania, co przypomnę jest przedmiotem postępowania prokuratorskiego na razie w sprawie, ale nie mniej jednak toczy się. Druga sprawa dotyczy niejako punktowego wybierania sędziów, którzy akceptują działania prezesa Rzeplińskiego, a pomijania tych, którzy wielokrotnie składali zdanie odrębne od wyroków w bieżącym roku podejmowanych przez TK. To pokazuje, że trudno zakładać, że tak podzielony TK będzie pracował obiektywnie. Na razie większość w tym TK stanowią sędziowie wspierający prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, a co za tym idzie można się spodziewać, że pod dyktando tegoż prezesa nadal będą zapadały wyroki w sprawach dotyczących właśnie Trybunału. Przecież wiemy, że po tym stanowisku, które zostało przyjęte 11 sierpnia br., są jeszcze kolejne skargi dotyczące tejże ustawy. Można zatem podejrzewać, że zostaną uwzględnione podniesione w tych sprawach zarzuty – oczywiście są one polityczne, ale prezes Rzepliński, stając tylko po jednej stronie tego sporu politycznego, sam wszedł w buty polityka.

Nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek uległo zmianie przynajmniej do grudnia. Czy kiedy końca dobiegnie kadencja prezesa Rzeplińskiego, sytuacja wokół i w samym TK ulegnie diametralnej zmianie?
– Z całą pewnością po tym, co dokonało się pod rządami obecnego prezesa, trudno będzie odbudować utracony wizerunek TK. To są straty, które są zawsze trudne do zniwelowania, bo autorytet takiej instytucji buduje się latami, natomiast nierozsądnymi, nieroztropnymi decyzjami bardzo łatwo ten mozolnie budowany fundament zburzyć. I tutaj rzeczywiście obawy są uzasadnione. Dzisiaj ten spór ma charakter nie merytoryczny, ale polityczny. I to jest istota sprawy, której nie chcą dostrzegać instytucje europejskie, chociażby Komisja Europejska czy Komisja Wenecka, które działając na polityczne zamówienie przede wszystkim opozycji w Polsce, jątrzą sprawę. Tymczasem ten spór powinien być rozstrzygnięty w polskim parlamencie, bo to jest nasza wewnętrzna sprawa. I w tym kontekście odejście prof. Andrzeja Rzeplińskiego z funkcji prezesa Trybunału może oczyścić atmosferę, ale ważne jest także to, żeby już dzisiaj TK działał w myśl obowiązującego prawa. Można bowiem zakładać dzisiaj, że kolejnymi przepisami, które będą kwestionowane przez Trybunał, będą chociażby te, które dotyczą wyboru nowego prezesa TK. Jeżeli dzisiaj TK będzie chciał również te przepisy zakwestionować, to istnieje obawa, że ten spór przeciągnie się na kolejne miesiące przyszłego roku.

Czy chce Pan powiedzieć, że możemy mieć do czynienia z próbą obejścia ustawy o TK za pomocą regulaminu, jak to usiłuje robić prezes Rzepliński?
– Dotychczasowe działania i to, co się stało w br., pokazują dobitnie, że ani opozycja, ani prezes Andrzej Rzepliński nie cofną się przed niczym, aby mimo utraty władzy w Polsce zachować absolutną kontrolę nad TK i de facto blokować ustawy dobre dla Polski i Polaków. Przecież wszystkie działania podejmowane od ubiegłego roku, a więc zmiana ustawy o TK w tym kierunku, aby móc wybrać pięciu sędziów na zapas, pokazują, że opozycja chciała mieć kontrolę nad TK i łatwo z tej drogi nie zejdzie i będzie podejmować działania w tym kierunku, aby tę kontrolę zachować. W związku z tym z naszej strony już padła zapowiedź, że jeżeli ustawa z 22 lipca tego roku nadal będzie przez Trybunał kwestionowana, to nie będzie innego wyjścia jak to, żeby nową kompleksową ustawą rozwiązać ten spór. Oczywiście mamy, Sejm ma materiał do pracy, bo są ustalenia zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Kuchcińskiego. Raport – efekt pracy zespołu ekspertów ds. problematyki Trybunału Konstytucyjnego pod kierunkiem prof. Jana Majchrowskiego – został już złożony na ręce marszałka Sejmu. I w oparciu o te wskazówki mam nadzieję od września Sejm zajmie się regulacjami dotyczącymi TK. Baza do dalszej pracy na pewno jest, ale lepiej byłoby, gdyby Trybunał uznał konstytucyjność zapisów ostatnio uchwalonej ustawy o TK, tym bardziej że bazą dla tej ustawy była ustawa, która obowiązywała w Polsce od 1997 do 2015 r. i jakoś nikomu nie przyszło do głowy, aby przez tyle lat jej zapisy kwestionować.

Panie Pośle, życzeniowo, czy i kiedy będziemy mogli porozmawiać na inne tematy aniżeli TK? Kiedy polskie społeczeństwo będzie mogło odpocząć od tego tematu?
– Chciałbym, żeby to nastąpiło jak najszybciej, ale niestety dopóty, dopóki pracami Trybunału kieruje osoba tak zacietrzewiona jak prof. Andrzej Rzepliński, to większych szans na to, przynajmniej w bieżącym roku, nie ma. Bardzo życzyłbym sobie, żeby nawet w kontekście Trybunału, ale mówić nie o samym TK, ale o sprawach, które zawisły przed tym organem. Może tylko wspomnę, że sejmowa Komisja Ustawodawcza pracuje cały czas, wypracowujemy stanowiska. Tylko w tym roku komisja ustawodawcza przygotowała blisko sto stanowisk w sprawie skarg konstytucyjnych, które marszałek Sejmu kieruje do Trybunału, i tylko ubolewać należy, że o tych ważnych sprawach dla Polaków nie rozmawiamy, ale wciąż niestety drążymy temat TK.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... inski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 06 wrz 2016, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/30726 ... jnowsze%29

Jak to się dzieje, że jawny polakożerca wciąż piastuje swój urząd? Dlaczego antypolskim agentem wpływu nie interesuje się ABW? Chyba to jej psi obowiązek.

Kopia artykułu:

Adam Bodnar za antykoncepcją dla małotenich. Żądania RPO uderzają w prawa konstytucyjne
opublikowano: 2016-09-05 15:37:29+02:00 · aktualizacja: 2016-09-05 15:41:53+02:00


fot. PAP/Paweł Supernak


Rzecznik Praw Obywatelskich wywiera presję na Ministerstwo Zdrowia, by umożliwiło małoletnim dostęp do świadczeń ginekologicznych bez zgody rodziców, a w konsekwencji poszerzyło ich dostęp do środków antykoncepcyjnych. Przedstawiona propozycja budzi jednak poważne wątpliwości prawne i zastrzeżenia co do jej zgodności z konstytucyjnie zagwarantowanymi prawami rodziców.
W wystąpieniu do Ministra Zdrowia Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się z prośbą o rozważenie możliwości podjęcia działań legislacyjnych w zakresie umożliwienia osobom małoletnim po ukończeniu 15 roku życia dostępu do świadczeń urologicznych i ginekologicznych. Propozycję RPO, zmierzającą w istocie do zapewnienia osobom po ukończeniu 15 roku życia swobodnego dostępu do antykoncepcji, należy uznać jednak za nieuzasadnioną i wątpliwą prawnie.
W obecnym stanie prawnym w związku z treścią Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego oraz Kodeksu Cywilnego, osoby przed ukończeniem 18 roku życia nie mają pełnej zdolności do czynności prawnych, czyli nie są zdolne do podejmowania samodzielnych decyzji. W bliskim związku z powyższymi przepisami pozostają przepisy dotyczące możliwości wyrażania przez pacjenta zgody na świadczenia zdrowotne. Zgodnie z przepisami ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, po wyrażeniu zgody przez pacjenta. Jeżeli pacjent jest małoletni, wymagana jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego, a gdy pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego lub porozumienie się z nim jest niemożliwe - zezwolenie sądu opiekuńczego.
Te regulacje stanowią konkretyzację zasady odpowiedzialności rodziców za wychowanie dziecka, która wynika zarówno z Konstytucji RP, a zwłaszcza jej art. 48 ust. 1 i 2 oraz wiążących Polskę aktów prawa międzynarodowego, ze szczególnym uwzględnieniem Konwencji o prawach dziecka.
RPO jako przyczynę swojego wystąpienia wskazał fakt, że konieczność uzyskania zgody rodziców ma zniechęcać młodych ludzi od dokonywania wizyt u ginekologa, co ma prowadzić do rozlicznych zagrożeń dla ich zdrowia. Zagrożenia te mają występować szczególnie silnie w rodzinach patologicznych oraz wśród dzieci rodziców, którzy wyjechali za pracą za granicę (tzw. „eurosierot”). Rzecznik podkreślił ponadto, że wizyty u lekarza w obecności rodziców mogą naruszać godność i intymność młodych pacjentów. Uzasadniając swój wniosek RPO wskazał m. in. na rzekomą niekonsekwencję ustawodawcy, który z jednej strony zrezygnował z karnego ścigania współżycia seksualnego podejmowanego przez osoby powyżej 15 roku życia, a z drugiej nie zapewnił im swobodnego dostępu do usług zdrowia seksualnego.
Postulat RPO, aby wyłączyć konieczność zgody rodziców w procesie korzystania przez małoletnich po ukończeniu 15 roku życia z usług urologicznych i ginekologicznych należy uznać za nieuzasadniony. Przede wszystkim całkowicie mylny jest argument, jakoby brak karalności danego zachowania miał oznaczać jego akceptację przez ustawodawcę. Zastosowanie sankcji karnej stanowi bowiem w demokratycznym państwie prawnym ostateczność i może mieć miejsce wyłącznie w wypadku najbardziej szkodliwych czynów. Dlatego też sam fakt niekaralności danego zachowania nie świadczy o tym, iż jest ono uważane przez ustawodawcę za pożądane, tym bardziej, że powinien on ułatwiać jego podejmowanie. Dodatkowo należy podkreślić, że sam fakt legalności lub nielegalności zachowania nie ma związku z warunkami do opieki medycznej, stąd też sam fakt braku karalności współżycia seksualnego osób w określonym wieku nie implikuje konieczności zapewnienia im dostępu do świadczeń bez zgody rodziców. Ponadto należy podkreślić, że RPO nie przytoczył żadnych danych wskazujących na faktyczny rozmiar problemu negatywnego wpływu wyrażania zgody rodziców na dostęp dzieci do opieki ginekologicznej i urologicznej. Wreszcie Rzecznik nie przedstawia w sposób przekonujący, dlaczego to wyłącznie sfera zdrowia seksualnego ma być wyłączona spod nadzoru opiekuna prawnego, dlaczego zgody rodziców ma nie wymagać wyłącznie wizyta u ginekologa.

Trzeba także zwrócić uwagę na ideologiczny charakter propozycji RPO. Stoi za nią bowiem założenie, że rodzice nie powinni ingerować w sferę seksualną własnych dzieci. Według Rzecznika małoletni po ukończeniu 15 roku życia, którzy do podjęcia w sposób skuteczny decyzji o większości spraw życiowych (w tym wszelkich zabiegów medycznych w tym np. borowania zęba) potrzebują zgody rodziców, mieliby mieć zagwarantowaną całkowitą autonomię w sferze kształtowania własnej seksualności. Sięgałaby ona na tyle daleko, że rodzice nie tylko nie mogliby decydować o korzystaniu przez dzieci z danych usług medycznych, lecz także nie musieliby być w ogóle informowani przez lekarza o wizycie ich dziecka, także np. w wypadku zdiagnozowania grożącej zdrowiu choroby wenerycznej.
Trudno w tej sytuacji twierdzić, że proponowane rozwiązanie może stanowić wyraz troski o zdrowie dzieci. Wydaje się ono być raczej efektem doktrynalnego przekonania, że osobami odpowiednimi do decydowania o zachowaniach seksualnych małoletnich po ukończeniu 15 roku życia są dzieci, uznawane przez ustawodawcę za niesamodzielne w niemal wszystkich sferach życia oraz lekarze. Rodzice zaś mieliby być pozbawieni nawet prawa do informacji w tym zakresie.
Sejm dyskutuje dzisiaj nad corocznym sprawozdaniem z działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Opisywana interwencja to tylko jeden z wielu przykładów budzących wątpliwości działań rzecznika na przestrzeni ostatnich miesięcy. Dr Bodnar podważał w ostatnich miesiącach konstytucyjnie gwarantowaną wolność gospodarczą i swobodę umów, kwestionował konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, w sposób arbitralny próbował ograniczyć wolność sumienia i wyznania, a także interweniował w postępowaniach sądowych pomiędzy prywatnymi podmiotami, mimo że nie pozwalają mu na to obowiązujące przepisy.

Tekst ukazał się na stronie Ordo Iuris
http://www.ordoiuris.pl/rzecznik-praw-o ... 862,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 06 wrz 2016, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mirekkabala.pl/?p=7595

Stowarzyszenie 61 kierowane przez Różę Rzeplińską – córkę prezesa-warchoła TK – finansuje żydowski oszust i mason George Soros.
Wrzesień 4, 2016 Mirek Kabala Czerwone dynastie No comments

„Bez jego pieniędzy i funduszy, które współfinansował, nie byłoby serwisu Mam Prawo Wiedzieć” – wyznała podczas rozmowy z NaTemat.pl Róża Rzeplińska, mówiąc o George’u Sorosie.
Bez jego przestępczych pieniędzy nie było by już nawe, żydowskiej gazety dla Polaków – Gazety Wyborczej…

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 07 wrz 2016, 07:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
KOD prowokuje, policja reaguje

Podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka” policja zareagowała prawidłowo; nie została naruszona nietykalność osobista żadnego z uczestników Mszy żałobnej – przekonywał w poniedziałek w Sejmie wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, który nadzoruje działania policji.

28 sierpnia podczas Mszy żałobnej za Danutę Siedzikównę „Inkę” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” przed bazyliką Mariacką w Gdańsku pojawiła się kilkunastoosobowa grupa działaczy KOD. Doszło do przepychanek z innymi zgromadzonymi.

Pytania w sprawie incydentu zadawały w poniedziałek w Sejmie posłanki Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) oraz Małgorzata Chmiel (PO). Posłanka Nowoczesnej pytała m.in. o to, dlaczego policjanci „wyprowadzili osoby, który zostały atakowane, a zostawili osoby w tłumie, które atakowały. Dlaczego tak się zachowała gdańska policja?” – dopytywała.

Z kolei zdaniem Chmiel podczas pogrzebu zaatakowano grupę KOD, w tym kobiety. – Jakie zostały wyciągnięte konsekwencje wobec osób agresywnie atakujących KOD podczas tej uroczystości pogrzebowej? – pytała.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński, odpowiadając na pytania posłanek, mówił, że zgodnie z informacjami, jakie zebrał resort, podczas pogrzebu nie doszło do użycia środków przymusu bezpośredniego. – Nie doszło też do naruszenia nietykalności osobistej uczestników tego pogrzebowego zgromadzenia – dodał.

Jego zdaniem, policja zareagowała prawidłowo i profesjonalnie. – Policja chciała zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy mogli być przedmiotem jakiejś agresji – wyjaśniał Zieliński.

– Policja zawsze tak postępuje. Nie chcąc dopuścić do eskalacji konfliktu, zapewnia bezpieczeństwo w sposób najbardziej optymalny. Tutaj nie wyprowadziła siłą nikogo. Była rozmowa, była perswazja – mówił wiceszef MSWiA.

W opinii Zielińskiego, przedstawiciele KOD poszli na pogrzeb, aby prowokować. – To jest zupełnie oczywiste – stwierdził. Zwrócił uwagę, że sprawę incydentu na pogrzebie bada teraz prokuratura.

Podczas uroczystości przed bazyliką Mariacką w Gdańsku pojawiła się tego dnia kilkunastoosobowa grupa działaczy KOD z liderem Komitetu Mateuszem Kijowskim. Doszło do przepychanek, część zgromadzonych wznosiła okrzyki: „Precz z komuną”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. KOD-owcy opuścili plac przed świątynią w eskorcie policjantów.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aguje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 09 wrz 2016, 06:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Złodzieje i aferzyści są tak samo wrogami Polski i Polaków, jak zdrajcy, zaprzańcy, kolaboranci i donosiciele.

Winna Gronkiewicz-Waltz

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz może zwolnić połowę ratusza, ale to nie zmieni sytuacji, bo to ona jest odpowiedzialna „za przekręty na wielką skalę w Warszawie” – stwierdził wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Gronkiewicz-Waltz po posiedzeniu zarządu PO poinformowała, że do dymisji podał się wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak, który w stołecznym ratuszu odpowiadał za sprawy reprywatyzacji. Prezydent Warszawy powiadomiła, że odwołała również – choć zaznaczyła, że bez związku ze sprawą reprywatyzacji – wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza; jego kompetencje zostaną przekazane wiceprezydentowi Michałowi Olszewskiemu.

– Warszawiacy potrzebują jak najszybszej dymisji Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby odnowić legitymizację demokratyczną w Warszawie. Oczywiste jest, że osobą odpowiedzialną za przekręty na wielką skalę w Warszawie jest Gronkiewicz-Waltz, ona może zwolnić jeszcze połowę ratusza, ale to nie zmieni sytuacji – powiedział Tyszka w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie.

Dodał, że w państwie cywilizowanym polityk – gdyby był w takiej sytuacji jak prezydent Warszawy – natychmiast podałby się do dymisji.

Zdaniem Tyszki, jedynym sposobem, żeby wyjaśnić kwestie „przekrętów na wielką skalę w reprywatyzacji”, jest powołanie sejmowej komisji śledczej. Zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu klub Kukiz'15 złoży projekt uchwały w tej sprawie. – To jest wiarygodny sposób wyjaśnienia spraw warszawskich, ale też przekrętów, które miały miejsce w całej Polsce od 1989 roku – przekonywał.

Polityk Kukiz'15 przypomniał też, że prezydent Warszawy zapowiedziała audyt procesu reprywatyzacji. – Hanna Gronkiewicz-Waltz jest ostatnią osobą w Polsce, która może taki audyt przeprowadzić w sposób wiarygodny – ocenił.

Pod koniec sierpnia w mediach pojawiła się informacja o okolicznościach reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce – trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców – mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

Hanna Gronkiewicz-Waltz zwolniła dyscyplinarnie dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę, zapowiedziała audyt procesu reprywatyzacji, a na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Warszawy w ubiegłym tygodniu zapewniała, że chce wyjaśnić kwestie reprywatyzacji do końca.

Sprawą reprywatyzacji nieruchomości warszawskich zajmują się obecnie trzy zespoły prokuratorskie: w prokuraturze regionalnej we Wrocławiu, Warszawie oraz Prokuraturze Krajowej.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... waltz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wewnętrzni wrogowie Polski
PostNapisane: 12 wrz 2016, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30797
Dobrzy agenci i ruscy szpiedzy

W poprzednim numerze „Warszawskiej Gazety” w artykule, „Na tropie obcych szpiegów” Krzysztof Baliński dotknął bardzo ważnego problemu. Chodzi o to, że chyba każdy z nas w miarę trzeźwo oceniający to co się dzieje dookoła musiał zauważyć, że cała przynajmniej ta werbalna para wydobywająca się z ust polityków jeżeli jest mowa o obcej agenturze idzie natychmiast w gwizdek KGB, GRU i FSB. To oczywiście i jasne jak słońce, że Polska po długich latach podległości Kremlowi do dziś naszpikowana jest ruskimi agentami jak dobry keks bakaliami. Poza tym nie ulega wątpliwości, że Rosja jest naszym wrogiem i to jej agentura interesuje nas najbardziej także na łamach „Warszawskiej Gazety”. Tylko czy z tego powodu mamy założyć, że działający na terenie Rzeczpospolitej agenci wywiadów: Niemiec, USA, Izraela, Wielkiej Brytanii, Francji, Ukrainy czy Białorusi są mniej niebezpieczni? Można tak sądzić i znaleźć dla takiej opinii jakieś bardziej lub mniej wiarygodne uzasadnienie, ale pod jednym względem ci wszyscy agenci obcych wywiadów mają jeden wspólny mianownik. Oni wszyscy realizują zadania swoich central lub mówiąc inaczej służą interesom państw, które im płacą lub udzielają gratyfikacji w jakiejś innej formie. Patrząc chłodno musimy równie chłodno przyjąć, że zainstalowany na naszym terytorium agent wywiadu obcego państwa mieniący się Polakiem jest zdrajcą swojej ojczyzny bez względu na to komu służy.

Zgodzę się z Krzysztofem Balińskim i posługując się pewnym skrótem myślowym powiem, że dla większości naszych rodaków prawdziwy agent to ruski agent, reszta to tylko jakieś mniej szkodliwe podróbki, którymi nie warto sobie zaprzątać głowy. Takie myślenie ukształtowało się u nas po 89 roku i chyba dlatego za normalne uznaje się, że wśród najwyżej cenionych medialnych ekspertów aż roi się od osób z najróżniejszych finansowanych z zachodu fundacji i nikt o tym widza nie informuje. Żaden dziennikarz nie ma tyle śmiałości i odwagi by zapytać taką gadającą mądrą głowę, „pokaż kotku, co masz w środku”. Czytając tekst pana Krzysztofa Balińskiego przypomniał mi się jeden z ostatnich przed wakacjami programów Jana Pospieszalskiego, „Warto rozmawiać”. Zaproszonym gościem był emerytowany oficer wywiadu PRL, Piotr Wroński, który próbował publicznie przed kamerami TVP1 puścić w eter kilka pytań dotyczących byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Jako że program poświęcony był zamachowi na papieża Jana Pawła II, Wroński pytał o związki Sikorskiego z zainstalowanym w Watykanie komunistycznym agentem „nielegałem” Jerzym Turowskim, który w habicie Jezuity dostał się w otoczenia papieża. Pytania te dotyczyły tajemniczej przeszłości Sikorskiego i formułowane były na podstawie jawnych dokumentów IPN. Ku mojemu zaskoczeniu obecny w telewizyjnym studio redaktor Andrzej Stankiewicz z „Rzeczpospolitej” przerywał i robił wszystko, aby te pytania na antenie nie padły. Oczywiście to swoje bezczelne przerywanie ubrał w świetnie odegrane oburzenie nazywając hańbą to, że do programu zaproszono byłego esbeka. Zastanawiałem się gdzie podziała się nagle u Stankiewicza dziennikarska dociekliwość? Dlaczego tak bardzo spinał się na antenie i robił wszystko, aby te pytania nie padły? Jego zachowanie było tak dziwne i zaskakujące, że aż prosiło się, żeby dziennikarzowi zaintonować refren piosenki z kabaretu „Hrabi”, Andrzeju, Andrzeju - rety rety, jeju.

Na całe szczęście te pytania były oficer wywiadu Wroński zamieścił także na Facebooku, co daje nam wszystkim możliwość zapoznania się z nimi. Przytaczam cały jego wpis:
Panie ministrze Radosławie Sikorski,
Nie przywykłem tak jednoznacznie oceniać ludzi, jak Pan raczył był ocenić ministra Macierewicza, bez wyjaśnienia pewnych kwestii. Toteż, uprzejmie proszę Pana o odpowiedź na następujące pytania. Zaznaczam przy tym, że nic nie sugeruję, bo nie wiem po prostu, co mam myśleć, więc zamiast plotkować otwarcie pytam. Powtarzam: nie oceniam i nie przesądzam. Mam nawet nadzieję, że na wszystkie pytania odpowie Pan "nie", bo był Pan przecież ministrem polskiego rządu i marszałkiem polskiego Sejmu. Mam też nadzieję, że załączone zdjęcie jest "fejkiem", a przynajmniej nie o tego "Antka" chodzi.

1. Czy w czasie Pana urzędowania zapoznał się Pan z SMW, prowadzonym przez Wydz. III Departamentu I, nr IPN BU01824/311? Akta są jawne.

2. Czy to prawda, że wg relacji Alfreda P. z roku 1988 nie potrafił Pan wytłumaczyć źródeł finansowania swoich studiów oraz czy jego relacja w sprawie Pana ściągania na egzaminie w Oxfordzie jest prawdziwa? Jeśli tak, to czy jego wnioski, iż nie został Pan relegowany z uczelni i sprawa "została wyciszona" polegają na prawdzie? Alfred P. był rejestrowany jako kontakt przez pion wojskowy.

http://kokos.salon24.pl/724395,dobrzy-a ... y-szpiedzy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 146 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /