Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 04 lip 2016, 07:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Telewizja "misyjna" dla krycia matactw

Rząd Beaty Szydło wyraża w wielu kwestiach poglądy, które ja - i grupa zaprzyjaźnionych patriotów - głosiła 15 lat temu.

W końcu PiSowcy poszli po rozum do głowy. Ale nie we wszystkim.
Jest jeden minister - dla mnie najważniejszego ministerstwa, który wykazuje porażające ubóstwo umysłowe.
Od zawsze głoszę, że: nie ma ważniejszego zadania dla polskiego Rządu - jak przywrócenie elementarnych norm - w każdej dziedzinie życia.
I w tym względzie najważniejsza rola przypadła Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo kultura promieniuje na wszystkie inne dziedziny życia.
Tymczasem Piotr Gliński okazał się prostakiem, który chce zaklajstrować kulturową patologię - polityką sztandarów i proporczyków.
Dywersja polega również na tym, że zamiast działania - tylko się o nim mówi.

Piotr Gliński twierdzi, że tworzy "narodową telewizję misyjną".
A jaką "misję" wykonują podstarzałe pampersy telewizji PiSowskiej?

Pominę programy napiętnowane przez środowiska chrześcijańskie i podam tylko jeden bulwersujący przykład:

Prezydent RP - Andrzej Duda nie podpisał nominacji sędziów - rażąco łamiących Prawo.
W efekcie tego został zaatakowany przez MAFIĘ SĘDZIOWSKĄ, która broni bezkarności własnego środowiska.
Ta banda prawniczych przestępców wywodzi się bezpośrednio ze stalinowskiego sądownictwa wojskowego i dalej pokazuje swoją butę, oraz poststalinowski zamordyzm.
Kiedy Mariusz Kamiński został skazany przez takiego "sędziego" za to, że walczył z patologiami - to NIKT ze środowiska sędziowskiego - nie zajęknął się nad bezprawnością wyroku sądowego.
Mało tego - wyglądało na to, że CAŁE środowisko sędziów zawzięło się na ludzi usiłujących walczyć z przestępczością w Polsce.
I dlatego Prezydent nie miał innego wyjścia - jak ułaskawić Mariusza Kamińskiego.

Mamy dziś taką sytuację, że przeciwko Prezydentowi stanęło całe poststalinowskie środowisko, które rządziło Polską przez ostatnie 26 lat.
W takiej sytuacji Telewizja publiczna - winna stworzyć cały dział programów edukacyjnych dla młodzieży, by pokazać drogi bezprawia w PRL i ich kontynuację w trzeciej RP.
Przede wszystkim uświadomić Polakom, że w wyniku matactw Konstytucji Kwaśniewskiego - tak zwana "trzecia władza" znalazła się poza jakąkolwiek kontrolą społeczną i w wyniku degeneracji przerodziła się w zorganizowaną grupę przestępczą!
To jest oczywiste dla każdego uczciwego Polaka, który przeżył lata komunizmu.
Ale to powinna zrozumieć - przede wszystkim - młodzież.
A co robi "telewizja misyjna" pod zarządem post-pampersa Jacka Kurskiego?
Jednak to nie Kurski jest winny, lecz ludzie - którzy go tam posadzili.

1 lipiec 2016
Artur Łoboda

http://zaprasza.net/a.php?article_id=33763


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 18 gru 2016, 17:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Gwiazda o protestach KOD: "To akcja zwalczania demokracji"

Legendarny opozycjonista rozprawia się z awanturami organizowanymi przez Kijowskiego.
"Cała akcja jest wielką akcją zwalczania demokracji przez antydemokratyczną, a więc totalitarną opozycję. W telewizji słyszymy nieprecyzyjne informacje o "spontanicznej demonstracji'" - mówi Andrzej Gwiazda w rozmowie z portalem wPolityce.pl, komentując awantury w Sejmie i na ulicach Warszawy.
Legendarny opozycjonista zwraca uwagę na to jak zorganizowane są te "spontaniczne" protesty.
" A okazuje się, że jej uczestnicy chwalą się, iż jechali całą noc, aby wziąć w niej udział. Czyli jest to wymagająca grubych funduszy ogólnopolska akcja, pozostaje tylko pytanie przez kogo zorganizowana. Na to nie ma jasnej odpowiedzi. Nie mamy przekonywujących dowodów na to, że została ona zorganizowana przez byłych esbeków, którym ograniczono emerytury. Można jednak powiedzieć, że cała akacja jest prowokacją" - mówi Gwiazda.
Zwraca też uwagę na zachowanie PiS. Gwiazda uważa, że wyrzucenie posłów opozycji z Sejmu nie byłoby błędem.
"Jeżeli można tu coś zarzucić PiS to chyba tylko to, że zbytnio przejęło się zasadami demokracji parlamentarnej. Bo równie usprawiedliwione byłoby wtedy, żeby straż marszałkowska wszystkich zbuntowanych posłów wyrzuciła poza Sejm. Okupowanie trybuny jest bowiem działaniem przeciwko Sejmowi, a tym samym przeciwko społeczeństwu, które tych ludzi wybrało" - powiedział.
mly/wPolityce.pl

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 8815750663


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 20 gru 2016, 10:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Prokuratura bada przebieg wydarzeń przed Sejmem

Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada materiały od policji ws. piątkowych wydarzeń przed Sejmem; dostała też zawiadomienia PO i Nowoczesnej w sprawie domniemanego złamania prawa przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego – poinformował rzecznik prokuratury Michał Dziekański.

Według niego, trzy zawiadomienia dotyczące przebiegu obrad, autorstwa PO i Nowoczesnej, wpłynęły do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście i zostały przesłane prokuraturze okręgowej.

– Na razie nie znamy ich treści, będziemy je analizować – powiedział w poniedziałek PAP prok. Dziekański.

Potwierdził, że policja przekazała prokuraturze okręgowej materiały, w dużej części o charakterze audiowizualnym, z monitoringu, z piątkowych wydarzeń przed Sejmem.

– Są one analizowane pod kątem, o jakich przestępstwach może być mowa oraz aby podjąć decyzję, czy i w jakiej formie będzie prowadzone postępowanie – dodał prokurator.

W piątek w Sejmie posłowie opozycji zablokowali mównicę sejmową. Była to reakcja na planowane zmiany w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie oraz na wykluczenie z obrad jednego z posłów PO. Potem Sejm, głosami głównie posłów PiS, uchwalił m.in. przyszłoroczną ustawę budżetową – wobec blokady mównicy obrady odbyły się nie na sali plenarnej, lecz w Sali Kolumnowej. Zdaniem opozycji, przeprowadzone w ten sposób głosowania są nielegalne. PiS zapewniało, że nie doszło tu do złamania prawa, a przestępstwo popełniła opozycja, blokując mównicę.

Przed Sejmem odbyła się zaś manifestacja, podczas której wyrażano poparcie dla pełnej obecności mediów w Sejmie i dla polityków blokujących mównicę. W nocy demonstranci próbowali blokować wyjeżdżających z Sejmu przedstawicieli rządu i PiS – działania policji polegały na wynoszeniu lub odsuwaniu blokujących. Nikogo nie zatrzymano; nie było też informacji, by ktoś odniósł obrażenia.

Według zawiadomień PO i Nowoczesnej, Kuchciński miał naruszyć m.in. art. 231 kodeksu karnego. Stanowi on, że „funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Nowoczesna wskazała, że marszałek zorganizował i prowadził obrady „w sposób uniemożliwiający posłom wykonywanie swoich praw i obowiązków w postaci dopuszczenia do czynnego udziału w posiedzeniu Sejmu, zadawania pytań, udziału w głosowaniu oraz składania wniosków formalnych”. Według Nowoczesnej, mogło też dojść do popełnienia przestępstwa przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego oraz nieustaloną liczebnie grupę posłów, „polegającego na wprowadzeniu do dokumentu (listy obecności) niezgodnych z rzeczywistością elementów (podpisu)”.

W 2012 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście prowadziła śledztwo w sprawie zablokowania Sejmu przez związkowców z NSZZ „Solidarność” z 11 maja 2012 r. w proteście przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego. Uniemożliwiono wtedy posłom opuszczenie terenu Sejmu. Podstawą śledztwa były artykuły kodeksu karnego przewidujące do 3 lat więzienia dla tego, „kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania” oraz dla tego, kto „przemocą lub groźbą bezprawną” wywiera wpływ na czynności urzędowe organu państwowego.

Śledztwo wtedy umorzono, nie dopatrując się znamion czynów zabronionych. Prokuratura uznała, że związkowcy nie stosowali przemocy ani gróźb, jedynie blokowali wyjścia. Prokuratura uznała, że manifestacja miała charakter pokojowy, a jej celem był protest przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego. Do blokady doszło już po głosowaniach Sejmu, co było dla prokuratury podstawą do uznania, że związkowcy nie wywierali wpływu na działania Sejmu.

Po analizie „dostępnych materiałów” szef Kancelarii Sejmu przesłał wtedy prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstw w czasie zgromadzenia zorganizowanego przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność”. Jedno z nich dotyczyło domniemanego przestępstwa bezprawnego pozbawienia wolności posłów i pracowników Kancelarii Sejmu przez uniemożliwienie im opuszczenia gmachu Sejmu. Rzecznik przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Marek Lewandowski oświadczył, że Solidarność i przewodniczący Piotr Duda biorą „całkowitą odpowiedzialność za to, co wydarzyło się tego dnia”. Według Lewandowskiego, incydenty, do których doszło, „przy takiej skali protestu i emocji były nieliczne i trudne do uniknięcia”.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ejmem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 12 sty 2017, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Fajdanisi bronią demokracji

Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 10 stycznia 2017

Ach tak demokracja! Iluż zgryzot przysparza i to nie tylko jej przeciwnikom, co byłoby jeszcze zrozumiałe – ale przede wszystkim – jej płomiennym zwolennikom. I to w dodatku – przez najbardziej płomiennych jej obrońców, którzy ostatnio strasznie się sfajdali. Mam oczywiście na myśli pana Ryszarda Petru, któremu jakaś Schwein zrobiła zdjęcie w samolocie lecącym do Portugalii, jak to siedząca obok niego urodziwa zastępczyni, posłanka Joanna Schmidtowa wpatrywała się w niego z uwielbieniem i nadzieją. Nie byłoby to może nic strasznego, bo pani Joanna pozostaje w stanie wolnym, gdyby nie okoliczność, że kiedy pan Rysio odlatywał do ciepłych krajów, w naszym nieszczęśliwym kraju działaczki partii Nowoczesna własnymi pulchnymi ciałami tamowały przystęp faszyzmowi do sanktuarium naszej młodej demokracji w sali plenarnej Sejmu. Powstała szalenie niezręczna sytuacja, którą próbowała rozładować pulchna posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, improwizując na poczekaniu opowiastkę, jakoby pan Rysio wyleciał do Portugalii „w sprawach partyjnych”. Ale pan Rysio, chociaż jeszcze nie wszystko wie, to w ciemię bity nie jest i zaraz panią Lubnauer zdezawuował oświadczając, że spraw prywatnych komentował nie będzie. Czy mu to doradził ktoś starszy i mądrzejszy, co pilotuje mu karierę, czy też sam się tropnął, że jak powie, że leciał do Portugalii w sprawach partyjnych, to zaraz będzie seria pytań, a jakież to sprawy ma Nowoczesna w Portugalii, a z kim miał tam je omawiać i tak dalej i tak dalej. Nietrudno się domyślić, że wersja pani Lubnauer długo by się nie utrzymała, a w tej sytuacji bezpieczniej trzymać się metody zaprezentowanej przez przedstawicieli niezależnej prokuratury przed sejmową komisją, co to ma badać aferę Amber Gold: „nie wiem, nie pamiętam!” W ten sposób w tym wątku sytuacja została uratowana, ale cóż z tego, skoro przy okazji wydało się, że prawodawcy w rodzaju pani Lubnauer mają skłonność, a być może nawet prawdziwą zapamiętałość do improwizowania niekoniecznie zgodnego z prawdą – no a skoro kłamią w jednej sprawie, to być może również z innych? Z kolei pan Rysio – niby broni demokracji, ale jak może coś tam ukłuć na boku, to nie waha się ani chwili. I słuszna jego racja, bo nigdy nie słyszałem, żeby demokracja komuś uciekła, podczas gdy okazje uciekają w każdej chwili i to całymi stadami.

Ale to jeszcze nic w porównaniu z wyczynem pana Mateusza Kijowskiego, filuta, co to przechwalał się, że jest „na utrzymaniu żony” Może tak było kiedyś, zanim jeszcze zaczął bronić demokracji, bo z tą chwilą już żył z demokracji a konkretnie – z jej obrony. Co tu gadać; uczciwą pracą by tyle nie zarobił, więc nic dziwnego, że do obrony demokracji w naszym nieszczęśliwym kraju ludziska walą drzwiami i oknami. 90 tysięcy zaledwie w pół roku! Ale nie to jest najważniejsze, bo najważniejsze wydaja się inne sprawy. Po pierwsze, pan Kijowski był najwyraźniej zaskoczony faktem, ze sprawa ujrzała światło dzienne i przypisał to swojej „niezręczności”. Słusznie – bo gdyby był zręczniejszy, to nawet niezależna prokuratura nic by mu nie mogła zrobić. Dlaczego jednak był taki niezręczny? Przypuszczam, że dlatego, iż ktoś starszy i mądrzejszy, kto zrobił z niego człowieka, powiedział mu, żeby niczym się nie przejmował, ani nie martwił, a forsę ze zbiórek brał, jak swoją, bo demokracja właśnie po to jest, by było dobrze jej obrońcom. Ale – jak przestrzega poeta - „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności” zwłaszcza gdy – co zauważył inny poeta, że - „tymczasem na mieście inne były już treście” i ktoś musiał wetknąć nos dziennikarza śledczego z „Rzepy” w papiery i polecić mu, by opisał to własnymi słowami. Zaraz też współpracownicy pana Kijowskiego zaczęli okazywać ostentacyjne zgorszenie, które pan Mateusz scharakteryzował jako grę przedwyborczą – bo w lutym obrońcy demokracji mają się wybierać. Natychmiast tedy odzyskał równowagę ducha i nawet zapowiedział, że będzie kandydował na Głównego Obrońcę Demokracji, jak gdyby nigdy nic. Najwyraźniej czyjaś Mocna Ręka musiała go podtrzymać, chociaż z drugiej strony pojawiły się głosy, że może byłoby lepiej, gdyby Głównym Obrońcą Demokracji został legendarny przywódca Solidarności, pan Władysław Frasyniuk. To rzeczywiście ciekawy pomysł również i z tego powodu, że legendarni przywódcy Solidarności nie rozliczyli się z sum znacznie większych, niż głupie 90 tysięcy pana Kijowskiego. Oto w latach 80-tych Solidarność otrzymała od CIA, za pośrednictwem centrali związkowej AFL CIO, 200 milionów dolarów poprzez uważany podówczas za bezpieczny (dzisiaj już tak nie uważamy) kanał watykański i co najmniej dwa razy tyle poprzez Międzynarodowe Biuro Solidarności w Brukseli, którym kierował tajny współpracownik SB, późniejszy minister stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy Jerzy Milewski. Mówiło się wtedy, że te pieniądze powinny zostać rozliczone, chociaż oczywiście nie teraz, kiedy SB szaleje, tylko później, już w „wolnej Polsce”. No i nastała „wolna Polska”, w której, na pierwszym zjeździe Solidarności, ktoś rzucił pomysł, by te pieniądze rozliczyć. Klangor podniósł się aż pod niebiosa, bo wiadomo, że „łatwiej przeżyć śmierć ojca, niż utratę ojcowizny” - ale zaklęcie zostało wypowiedziane i coś trzeba było z tym zrobić. Zatem ksiądz prałat Henryk Jankowski dał kapłańskie słowo honoru, że z tą forsą wszystko było w jak najlepszym porządku i na tym sprawa się zakończyła.

Ale i pan Kijowski nie jest bez szans przy panu Frasyniuku. Wezwany na przesłuchanie do resortowej „Stokrotki” został tam zapytany, czy jest „człowiekiem honoru”. Po krótkim wahaniu, spowodowanym – jak przypuszczam – refleksją, czy ujawniać w ten sposób tajemnicę państwową, pan Kijowski odpowiedział, że tak, że jest człowiekiem honoru. To bardzo ważna deklaracja, zwłaszcza gdy pamiętamy, że na szczycie hierarchii człowieków honoru stał do niedawna generał Czesław Kiszczak. Skoro generał Kiszczak był człowiekiem honoru, to nie może nim nie być pan generał Marek Dukaczewski. A skoro człowiekiem honoru jest pan generał Dukaczewski, to człowiekami honoru muszą też być pułkownicy i nawet porucznicy. A skoro porucznicy, to i konfidenci – bo honor nie wybiera, tylko spływa z góry na dół, aż do szeregowego konfidenta na podobieństwo rozmaitych płynów ustrojowych – oczywiście wchodzących w skład najlepszego na świecie ustroju. Zatem z autentycznego źródła mamy potwierdzenie naszych podejrzeń, że pan Mateusz Kijowski jest człowiekiem honoru. No dobrze – a czy człowiekiem honoru jest również pan Władysław Frasyniuk? Na tym tle widać wyraźnie, że pan Mateusz Kijowski, chociaż oczywiście trochę się sfajdał, ma w tej konkurencji szanse.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3830


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 14 sty 2017, 15:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Potrzebna konstruktywna opozycja

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, nie ma Pan wrażenia, że w swoich działaniach Platforma się trochę pogubiła i dlatego musiała podjąć decyzję o zawieszeniu protestu?
– Ostatnie godziny tego protestu pokazały, co zresztą było wyraźnie widać w środę wieczorem, że Platforma stała się nie tylko siłą destrukcji państwa, ale również samodestrukcji. Mam wrażenie, że politycy Platformy sami się pogubili, dochodząc do ściany. Pora, żeby udali się do domów i odpoczęli. Osobiście rozmawiałem z politykami tej formacji i mogę powiedzieć, że są bardzo zmęczeni zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dziwi fakt, że zamiast przed świętami udać się do swoich domów, spędzić ten szczególny czas Bożego Narodzenia z rodzinami, to kursowali między Warszawą a swoimi okręgami. Nie dość, że zmarnowali ten świąteczno-noworoczny czas, to jeszcze wychodzą z tego nonsensownego protestu mocno wyeksploatowani.

Skoro posłowie Platformy są zmęczeni tym protestem, to czy nie mogli tego wyartykułować wobec kierownictwa partii i zakończyć coś, co od samego początku nie miało sensu. A może nie mieli się z tym do kogo zgłosić, a to z kolei uzasadnia pytanie: kto dziś rządzi w Platformie?
– Oficjalnie szefem Platformy jest Grzegorz Schetyna, ale sądzę, że za jego plecami rośnie coraz bardziej w siłę frakcja Rafała Trzaskowskiego. Widać, że jego apetyt na przywództwo w tej partii coraz bardziej wzrasta, widać też, że w Platformie frakcja młodych, którzy próbują przejąć schedę po Grzegorzu Schetynie, a tym samym przygotować grunt pod miękkie lądowanie dla powracającego z Brukseli Donalda Tuska, staje się coraz mocniejsza. Krótko mówiąc, scenariusz pt. „Powrót Donalda” jest właśnie realizowany.

Okupacja sali plenarnej Sejmu powinna przejść bez konsekwencji?
– Psychologicznie dla środowiska bliskiego Platformie zawsze lepiej brzmi, że protest został zawieszony niż zakończony, a więc wciąż trwa. Z drugiej strony należy się zastanowić, czy środowiska Platformy nie należałoby określić mianem „Folwarku zwierzęcego”, gdzie wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. Jeśli tak nie jest, to konsekwencje wobec polityków tej formacji powinny zostać wyciągnięte.

Jakie konsekwencje ma Pan na myśli?
– Te konsekwencje jasno precyzuje regulamin Sejmu, który mówi, że obowiązkiem posła jest czynny udział w posiedzeniach Sejmu, a w szczególności udział w debatach i głosowaniach. Okupacja sali plenarnej Sejmu z całą pewnością nie należy do obowiązków posła. Co więcej, mam wrażenie, że politycy Platformy, podejmując taką formę protestu, nie są świadomi, że naruszyli również kodeks karny. Załóżmy, że w sądzie pojawia się oskarżony, który zwraca się do przewodniczącej składu sędziowskiego „pani sędzino kochana”, to jaka będzie reakcja sędziny i jaką karą taki krok byłby zagrożony? Ponadto, jakie konsekwencje wywołałaby okupacja sali sądowej, gdyby ktoś dajmy na to zajął miejsce sędziego za stołem prezydialnym i ogłosił protest…? Ciekawe, jak długo trwałby taki protest?

A jak Pan uważa…?
– Jestem przekonany, że nie minęłoby dłużej niż kilka minut i potencjalny protestujący znalazłby się w objęciach strażników czy też policji. Kolejną osobą, która zajęłaby się takim delikwentem, byłby prokurator, a on sam trafiłby do aresztu z zarzutami. Podobna sytuacja jest w parlamencie. Posłowie to są osoby wybrane przez społeczeństwo, które chroni immunitet. Tyle że ten immunitet nie chroni posła czy senatora przed świadomym łamaniem prawa. Pod płaszczykiem immunitetu nie wolno podejmować działań destrukcyjnych, działań ewidentnie naruszających kodeks karny. W kuluarach sejmowych mówi się, że politycy Platformy i Nowoczesnej po swoich ostatnich wyczynach powinni odbyć obowiązkową pielgrzymkę z przeprosinami do grobu śp. Andrzeja Leppera. Opozycja totalna pobiła wszystkie możliwe rekordy. Przypomnę, że kiedy mównicę sejmową zablokowali posłowie Samoobrony, to byli odsądzani od czci i wiary, natomiast kiedy takie same działania – tyle że w dłuższym przedziale czasowym – zrobili politycy Platformy i Nowoczesnej, to TVN24 i red. Monika Olejnik nazywali to obroną demokracji. Jak widać cynizm, obłuda i podwójna moralność kapią z każdej strony.

Kto jest wygranym, a kto przegranym w tym „zawieszonym” sporze?
– Trafną diagnozę czy też ocenę postawił Paweł Kukiz, który stwierdził, że na tym sporze przegrała Polska. Nie politycy, ale największymi przegranymi są obywatele Rzeczypospolitej. Polskie społeczeństwo od 16 grudnia było mimowolnym świadkiem żenującego spektaklu. Młodzi Polacy, młodzież szkolna zobaczyła coś, co nie miało prawa się nigdy wydarzyć. Polacy byli świadkami blokowania fotela Marszałka Sejmu RP, blokowania mównicy sejmowej, byli świadkami nocowania posłów na sali plenarnej. Nigdy wcześniej posłowie nie spędzali tak Wigilii, świąt Bożego Narodzenia, sylwestra czy święta Trzech Króli. Polacy byli świadkami żenujących występów pseudoartystycznych w wykonaniu posłów, festiwalu piosenek, wierszyków. Mogli też zobaczyć, jak poseł Nitras buszuje wśród prywatnych rzeczy pozostawionych przez posłów na sali plenarnej. Nic zatem dziwnego, że po tych wydarzeniach w Sejmie żartujemy sobie, że zostawiając torbę, trzeba zwracać uwagę, czy w pobliżu nie ma Sławomira Nitrasa. Przypilnuj mi torbę, bo nie wiadomo, czy Nitras gdzieś się nie kręci – to już jest kawał. To pokazuje, że element zaufania, prywatność, kultura i pewien poziom obowiązujący wcześniej posłów został naruszony. Tego żenującego zachowania wielu posłanek i posłów Platformy i Nowoczesnej w żaden sposób nie da się obronić. Takiego zachowania nie da się inaczej wytłumaczyć, jak tylko brakiem elementarnych zasad kultury i kręgosłupa moralnego, który powinien cechować każdego człowieka, a tym bardziej posła na Sejm RP. I na tym straciła przede wszystkim Polska, obywatele.

Patrząc na coraz bardziej zuchwałe zachowanie posłów totalnej opozycji, można odnieść wrażenie, że nie ma granic, których nie byliby w stanie przekroczyć. Nie uważa Pan, że Polacy, widząc to, w końcu powiedzą dość?!
– Polacy są dzisiaj bardzo świadomymi obywatelami i – jak sądzę – te wyczyny nie przejdą bez echa. Za dwa lata są wybory samorządowe, za trzy lata wybory parlamentarne, wybory do Parlamentu Europejskiego i Polacy wystawią rachunek poszczególnym partiom i politykom przy urnach wyborczych. Myślę, że będzie to ciekawa lekcja demokracji dla tych, którzy dziś udają, że jej bronią przed rzekomymi zagrożeniami. Już dzisiaj wielu Polaków wstydzi się za tych, których popierało w wyborach, angażując się w kampanię, bo nie tego od nich oczekiwali. Tak to niestety wygląda. To są czarne dni polskiego parlamentaryzmu – tak uważają ludzie. Odium tych złych emocji niestety spadł na wszystkich 460 posłów. Wszyscy polegliśmy jako klasa polityczna.

Co dają dwa tygodnie przerwy w 34. posiedzeniu Sejmu? Marszałek Kuchciński argumentował, że potrzebna jest głębsza analiza wydarzeń z ostatnich kilku tygodni?
– Czas na refleksję jest potrzebny. Jednocześnie marszałek Kuchciński apelował, aby komisje sejmowe w tym czasie pracowały. Dlatego już w czwartek sejmowa Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, której jestem przewodniczącym, odbyła posiedzenie, gdzie został przyjęty plan pracy na najbliższe pół roku, bardzo bogaty plan pracy. Mamy już założenia na najbliższe tygodnie pracy w komisji, mamy rozpisane scenariusze działań. Inaczej mówiąc, pamiętamy o tym, co się dzieje na sali plenarnej – i to jest jakby jeden element pracy posłów, ale równie ważne jest to, co jest esencją pracy poselskiej, a więc komisje, grupy bilateralne, zespoły parlamentarne, czyli małe cegiełki, z których zbudowany jest Sejm. Podejmując te prace, niejako próbujemy powrócić do źródeł pracy poselskiej. I te dwa tygodnie przerwy są również czasem, aby narzucić sobie pewien rytm pracy po przerwie świąteczno-noworocznej. Tyle że – jak już wspomniałem – nie wszyscy wypoczęli. Teraz mają czas, żeby po ludzku nabrać sił i wrócić do rytmu sejmowego. Wierzę w to, że będziemy robić swoje. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w świat poszły złe sygnały. Wielu wrogów Polski zacierało ręce i otwierało butelki z szampanem. Wokół Polski zbudowano już historię i ideologię, naciągając fakty, powstały też różne teorie spiskowe. Szkoda tylko, że rachunek za całe to zamieszanie zapłaci nie klasa polityczna: Platforma, Nowoczesna, ale my wszyscy – Polacy.

Jak ocenia Pan sugerowanie przez opozycję totalną, m.in. przez Ryszarda Petru czy chociażby Donalda Tuska, aby w związku z ich zdaniem nieprawidłowo uchwalonym budżetem Unia Europejska nie wypłacała Polsce dotacji w ramach perspektywy 2014-2020?
– To można skomentować tylko jednym zdaniem: Targowica wiecznie żywa. Tego nie da się inaczej skomentować jak właśnie w ten sposób. Wygląda na to, że pewnym grupom jest lepiej wtedy, kiedy gorzej jest Polsce. I to oni swoimi działaniami spychają Polskę coraz niżej. To jest tragiczne, że część elit politycznych cieszy się z problemów i klęsk państwa polskiego. Wnioskowanie czy też twierdzenie na forum Unii Europejskiej, że budżet Polski jest nielegalny, jest bardzo, bardzo mocno naciągane. Mechanizm tworzenia budżetu w Polsce jest bardzo prosty. Jest Sejm, a więc prace w komisjach, pierwsze, drugie i trzecie czytanie i głosowanie. Potem jest Senat – również prace w komisjach i głosowanie ewentualnych poprawek i kierowanie ich do Sejmu i cały ten proces wieńczy podpis prezydenta. Chcę podkreślić, że budżet Polski nie powstał na kolanie, ale powstawał przechodząc całą ścieżkę legislacyjną. Co więcej, 16 grudnia rozpoczęliśmy głosowania nad poprawkami budżetowymi. To oznacza, że byliśmy już na finiszu prac sejmowych. I żeby być uczciwym, trzeba tu powiedzieć o związku przyczynowo-skutkowym, bo o ile w przypadku posła Szczerby marszałek Kuchciński mógł i zastosował prawo, to w przypadku blokowania mównicy i fotela marszałka przez grupę blisko dwustu posłów nie wykazał się zdecydowaniem.

Co chce Pan przez to powiedzieć…?
– Opozycja tzw. totalna dała marszałkowi wszystkie argumenty, co więcej napisała jedno wielkie usprawiedliwienie dla działań w stanie wyższej konieczności, czym było przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej. Zmierzam do tego, że finał prac sejmowych był taki, jaki zarysowała tzw. opozycja totalna. Podpis marszałka pod przyjętym projektem budżetu jest pewną formą wiarygodności. Regulamin Sejmu mówi wyraźnie, że głosowania mogą być liczone elektronicznie bądź ręcznie, a więc wszystko się odbyło zgodnie z prawem. Ponadto druga rzecz istotna dotyczy kworum, co oznacza ponad połowę obecnych na sali głosowań. Tymczasem tzw. górkę nad to kworum niefortunnie dołożyli również tzw. gapie z totalnej. I z chwilą upublicznienia nagrań z wszystkich kamer nikt już nie kwestionował braku kworum. Gdyby nie było kworum, wówczas zasadne byłoby kwestionowanie zgodności uchwalonego budżetu. Tymczasem medialnie nikt nie kwestionuje braku kworum, co oznacza, że ustawa budżetowa na 2017 r. została przyjęta przez Sejm. Ponadto w Senacie opozycja totalna miała prawo działać, tymczasem Platforma, mówiąc wprost, uciekła z sali plenarnej. Senatorowie Platformy mieli okazję zgłosić poprawki, ale tego nie zrobili. W tej sytuacji nikt już nie ma prawa kwestionować ustawy, która trafiła do prezydenta, a dzisiaj została podpisana przez Andrzeja Dudę. Inaczej mówiąc, cały proces legislacyjny ustawy budżetowej odbył się zgodnie z prawem – koniec, kropka! Czy komuś się to podoba, czy nie, Polska ma budżet na rok 2017.

Powrót do cywilizowanych norm funkcjonowania parlamentu jest możliwy?
– Sądzę, że jest to możliwe, co więcej jest to konieczne. Czas goi rany i wszystko może być normalnie, pod warunkiem że posłowie zaczną się zachowywać normalnie, z kulturą, jakiej oczekują od nich Polacy. Obserwując z bliska zwłaszcza Platformę, widzę, że politycy tej formacji nie mogą się pogodzić z tym, że przez osiem lat rządzili i robili, co chcieli, a dzisiaj, kiedy przychodzi głosowanie, przegrywają. To powoduje traumę byłej władzy, która nie potrafi zaakceptować reguł demokracji, która polega na tym, że to suweren wybiera swoich przedstawicieli, że ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. W wyborach w 2015 r. suweren dał większy mandat zaufania Prawu i Sprawiedliwości, co więcej dzisiaj w Polsce nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, kto sprawuje władzę. Za trzy lata będą kolejne wybory i w pierwszym rzędzie zostaną ocenieni rządzący i owoce bądź brak owoców ich rządzenia. PiS ma większość w Sejmie i w Senacie i ma mandat do sprawowania władzy. I czy to się Platformie i Nowoczesnej podoba, czy nie, de facto nie ma znaczenia. Im prędzej ten fakt zaakceptują i zaczną pełnić rolę opozycji merytorycznej, a nie histerycznej, tym lepiej dla nich, ale przede wszystkim lepiej dla Polski. Taki mamy ustrój – demokratyczny, chyba że ktoś chce zmienić go na dyktaturę.

Czy Platforma i Nowoczesna nie będą szukać kolejnych pól do konfliktu?
– To jest polityka. Przez 26 lat w Polsce przyjęła się bardzo zła praktyka. To znaczy dobra opozycja w oczach obywateli to taka, która ciągle krzyczy „nie”, kontestując wszystkie działania rządu. U nas nie ma pojęcia konstruktywnej opozycji, która potrafi pochwalić – jeśli jest to obiektywnie uzasadnione – rządzących i być krytyczna wobec władzy, ale nie krytykancka. I to jest praktyka, która funkcjonuje w Polsce od dawna. Stąd dzisiaj w parlamencie między Platformą a Nowoczesną rozgrywa się bój o to, kto jest bardziej antypisowski, kto jest bardziej ostry i radykalny w swoich ocenach i poczynaniach. I dochodzimy do bardzo skrajnego momentu, kiedy zaczynamy balansować na granicy rozwiązań siłowych.

No dobrze, tylko czy Sejm to odpowiednie miejsce do rywalizacji między Schetyną a Petru o przywództwo w opozycji?
– Zgadza się, ale raz jeszcze powtarzam, że jeśli zaczynamy nakręcać tę spiralę i tworzyć formułę licytacji, kto jest bardziej radykalny, bo skoro mieliśmy już blokadę fotela marszałka Sejmu, mównicy sejmowej, jeśli mieliśmy 16 grudnia próbę zablokowania marszałka w jego gabinecie, to pytanie brzmi: co będzie dalej, do czego zawiedzeni politycy tzw. totalnej opozycji będą się w stanie posunąć w kolejnych działaniach. Czy mamy czekać aż poleje się krew? To byłoby straszne, chyba że o to komuś naprawdę chodzi. Mam nadzieję, że czas przerwy w 34. posiedzeniu Sejmu ostudzi emocje i wrócimy do normalnej rzeczywistości parlamentarnej.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 15 sty 2017, 19:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Ziemkiewicz: Z całego ołtarza jeden Owsiak im został

"Od 25 lat Jurek jednoczy Polaków przeciw Kościołowi Tradycji i prawicy. Wciąż się nie udało ale przy okazji kupił sporo sprzętu dla szpitali" - pisze na Twitterze Rafał Ziemkiewicz.
Publicysta podzielił się z internautami swoją refleksją na temat 25 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Jerzego Owsiaka.

Ziemkiewicz odnosi wrażenie, że „w tym roku nasilenie bluzgów ze strony sekty żelaznych wyznawców Owsiaka jest większe niż kiedykolwiek”.
"No cóż, bądźmy miłosierni. Kijowski okazał się naciągaczem, Petru bawidamkiem, Rzepliński cwaniaczkiem, Schetyna jełopem… Z całego ołtarza jeden Owsiak im został" — zwrócił uwagę Rafał Ziemkiewicz.
Zdaniem publicysty, dawanie pieniędzy Jerzemu Owsiakowi to forma „walki z reżimem”.
"Jeśli ofiarowywanie mu maksymalnych pieniędzy ma być, odnoszę wrażenie, formą okazywania nienawiści PiS i „walki z reżimem”, to jeszcze jeden dowód na to, że „Pan Bóg pisze prosto nawet po krzywych liniach” — podsumowuje Ziemkiewicz.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9063726014


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 21 sty 2017, 23:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Nawet o tym nie myślcie!

Coraz częściej słychać głosy o "odpuszczeniu kar" dla blokujących mównicę, a potem wyjście posłów i "okupujących". Przeciwników tego rodzaju posunięcia jest wielu, ale może najlepiej odda to hasło "Wyborcy PiSu pierwsi!".

Nic mnie nie obchodzi co będą jęczeć media i politycy innych partii. Potrafiłabym zrozumieć (chociaż z trudem) gdyby taki był warunek zakończenia zadymy w Sejmie. Ale PO i Nowoczesna skapitulowały bezwarunkowo. Nadszarpnięto wizerunek Sejmu, doszło do gorszących przepychanek i wyzwisk w Sejmie, wiele rodzin miało zmarnowane Święta - myślę o pracownikach Sejmu no i poniesiono konkretne straty finansowe. Jeśli to nie zostanie ukarane to po pierwsze takie cyrki będą powtarzane co chwilę no ale przede wyborcy PiSu się wściekną - a oni potrafią wyrazić te uczucia na wiele sposobów - także między wyborami.

Oczywiście nie myślę o żadnym pociąganiu do odpowiedzialności karnej , chociaż nie wykluczam pozwów cywilnych i jeden już chyba jest złożony (poseł Suski). Myślę o karach finansowych i odwołaniu pani Kidawy-Błońskiej i pani Dolniak z funkcji wicemarszałków. Co innego szeregowy poseł a co innego "funkcyjny" - powinny mieć regulamin Sejmu w małym palcu.

Kary powinny pokryć dodatkowe koszty a reszta powinna być przeznaczona na biura poselskie - na zakup kamer. To po rozhuśtaniu nastrojów zostały zniszczone drzwi biura PiSu w Szczecinie.

I żadnego "zło dobrem zwyciężaj".Widzieliśmy wszyscy nieprawdopodobne chamstwo polityków PO - bo to oni wrzucali te filmiki do internetu, które potem zostały wykorzystane w filmie "Pucz". Cham nie rozumie dobroci, bierze to za słabość. Ustępuje tylko przed siłą, bo taki język do niego dociera.

I pamiętajcie! Żadnego zabierania dotacji partyjnych! To byłoby niezgodne z zasadami. Ale w regulaminie Sejmu są przewidziane kary finansowe dla poszczególnych posłów i należy z tego korzystać. Zachowują się jak rozwydrzone bachory? No to trzeba zabrać tygodniówkę! W tym wypadku diety.

PS Napisałam w tekście o co chodzi - dobro niektórzy ludzie kojarzą ze słabością. A chrześcijaństwo z tolerowaniem zła. Nawet Bóg mówi o karach - piekielnych. Ja tylko finansowych, nie dlatego, że "wszystko mnie się kojarzy z kasą" tylko dlatego, że to będzie kara dopuszczalna i zrozumiała. No, ale może lepiej opiszę przykładem z życia?

Znajoma lekarz- pediatra opisywała taki przypadek. Zima, wchodzi kobieta z jakimś zawiniątkiem pod pachą. Mówi do szpitalnego portiera, że chce zostawić dziecko. Okazuje się, że w zawiniątku jest niemowlak. Lekarze biorą na oddział, badają, może chore? Nie, zdrowe więc tłumaczą, że trzeba dokonać formalności, podpisać papiery. W drzwiach stoi znudzony kierowca karetki - dziecko ma być zabrane do Instytutu Matki i Dziecka. Kobieta mówi, że nigdzie nie jedzie...Sprawa się przeciąga, w końcu szofer podchodzi i mówi: wsiadasz k...o czy nie? Kobieta posłusznie idzie do karetki. Czasami trzeba przemówić do kogoś w JEGO języku.

21 stycznia 2017 r.

http://ufka.salon24.pl/749586,nawet-o-tym-nie-myslcie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 30 sty 2017, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wgospodarce.pl/informacje/33091- ... podarce.pl)

Rośnie skala afera reprywatyzacyjnej w stolicy: prokuratura wszczęła ponad 150 śledztw. Adresy w prestiżowych miejscach...
opublikowano: 29 stycznia 2017 roku, 11:02 | autor: wPolityce.pl

Obrazek

Afera reprywatyzacyjna ma dużo większą skalę niż sądzono. Jak się dowiedziały „Wiadomości” TVP, prokuratura wszczęła aż ponad 150 postępowań dotyczących dzikiej reprywatyzacji prestiżowych nieruchomości w stolicy.

Liczba doniesień uległa znaczącemu zwiększeniu. (…) To przeróżne adresy - m.in. to nieruchomości zlokalizowane na terenie Krakowskiego Przedmieścia, Nowego Światu czy Placu Zamkowego- powiedziała „Wiadomościom” Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Warszawie . Objętymi śledztwami są również inne prestiżowe i bardzo drogie adresy w stolicy zlokalizowane m.in. na ulicach: Pięknej, Hożej czy Marszałkowskiej - w samym centrum Warszawy.

Serwis informacyjny TVP1 relacjonuje również świadectwa mieszkańców tych adresów, do których nawet kilka razy w roku przychodzą dziwni reprezentanci kancelarii adwokackich i sugerują, że reprezentują interesy „właścicieli” kamienic.

Tak mniej więcej jest co roku - ktoś tu bywa, i u mnie, i w lokalach, które są w gestii miasta — słyszymy.

Jak podkreślają „Wiadomości”, pracy prokuratorów towarzyszą również prace przy powstaniu komisji weryfikacyjnej.

Źródło: wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 31 sty 2017, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/lista-200-nieruc ... 86556.html

Lista 200 nieruchomości, które przejęła mafia reprywatyzacyjna
30.01.2017, 9:30

Obrazek

"Fakt" dotarł do listy nieruchomości oddanych oszustom za grosze na podstawie sfałszowanych dokumentów. Żniwo afery reprywatyzacyjnej jest naprawdę wielkie.

Na liście najprawdopodobniej nielegalnie sprywatyzowanych nieruchomości znalazło się aż 200 lokalizacji.

Machinacje i układy jakie miały miejsce przy procesie prywatyzacji, są czasami wręcz niewyobrażalne. Dla przykładu prawa do kamienicy przy ulicy Hożej 25A zostały odkupione przez jednego z handlarzy nieruchomości od 85-letniej kobiety za kwotę... 50 zł. Od miasta żądał on 5 mln zł.

Inny przypadek to akt notarialny podpisany w nieistniejącym mieszkaniu przez nieistniejącego notariusza (sprawa dotyczyła prywatyzacji kamienicy przy Narbutta 60).
reklama
Czy Gronkiewicz-Waltz opuści ratusz w kajdankach? Czy Gronkiewicz-Waltz opuści ratusz w kajdankach?

A to tylko dwa przypadki w prawdziwym morzu malwersacji...

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz tłumaczyła przed prokuraturą, że nie jest jej zadaniem sprawdzanie wiarygodności dokumentów. Czy tak gigantyczny proceder rzeczywiście mógł ujść uwadze najważniejszej osoby w stolicy?

Oto lista nieruchomości udostępniona przez "Fakt":

1. Al. Stanów Zjednoczonych

2. Al. Ujazdowskie 26

3. Al. Waszyngtona

4. Alei Róż 10

5. Alei Róż 6

6. Bagatela 14

7. Bednarska 17

8. Bednarska 26

9. Bema 95
Sądownictwo niszczące państwo Sądownictwo niszczące państwo

10. Białostocka 10/12

11. Biskupia

12. Borzymowskiego

13. Bracka 23

14. Brązownicza

15. Burakowska 4

16. Cegłowska 40

17. Chmielna 11

18. Conrada

19. Dahlberga 5

20. Dąbrowskiego 18

21. Dobra 32

22. Dynasy 4

23. Dziennikarska 13

24. Emilii Plater 12

25. Emilii Plater 29

26. Foksal 7/9

27. Folwark Służewiec

28. Francuska 27

29. Fundamentowa 48

30. Garwolińska 11

31. Goszczyńskiego 17a

32. Grabowa 4

33. Grochowska 230a

34. Grochowska 71a

35. Grójecka 212, 214

36. Haska 8

37. Hoża 7

38. Hoża 25a

39. Hoża 26

40. Hoża 70

41. Idzikowskiego

42. Iwicka

43. Jana Kazimierza

44. Jaworowskiej

45. Karowa 14, 16

46. Kazimierzowska 34

47. Kazimierzowska 72

48. Kickiego 4/6

49. Kinowa

50. Kompanii Kordian 27

51. Kossaka 5, 9

52. Koszykowa 35

53. Krakowskie Przedmieście 4/6

54. Krochmalna 47

55. Królewska 39

56. Króżańska 12

57. Kwitnąca

58. Lekarska 9

59. Lipska 7/9

60. Londyńska 26

61. Londyńska 2c

62. Lwowska 15

63. Łęczycka 4

64. Łochowska 38

65. Łucka 20 m 66

66. Madalińskiego 31, 33

67. Marszałkowska (Domy Towarowe Centrum)

68. Marszałkowska 118

69. Marszałkowska 43

70. Mazowiecka 12

71. Miechowska 4

72. Młocińska 5 i 7

73. Młynarska 48

74. Mokotowska 1

75. Mokotowska 63

76. Mokotowska 7

77. Morszyńska 27

78. Narbutta 60

79. Narbutta 8

80. Nieruchomość gruntowa z rejonu ulic Książęcej Smolonej i Kruczkowskiego (identyfikacja gruntu poprzez księgę wieczystą)

81. Noakowskiego 12

82. Noakowskiego 16

83. Noakowskiego 18

84. Noakowskiego 20

85. Nowogrodzka 14

86. Nowogrodzka 18

87. Nowogrodzka 46

88. Nowogrodzka 6A

89. Nowy Świat 27

90. Nowy Świat 63

91. Nowy Świat 66

92. Obozowa 102

93. Odolańska 15

94. Odolańska 26

95. Odolańska 7

96. Ogrodowa 60

97. Opoczyńska 4B

98. Osada Młynarska

99. Otwocka 10

100. Piaseczyńska

101. Piaseczyńska 3

102. Piękna 11a

103. Piotrkowska 13

104. Piwna 19

105. Plac Defilad 1

106. Plac Zamkowy 11, 13

107. Podwale 1

108. Potrzebna 9

109. Poznańska 12

110. Poznańska 14

111. Poznańska 15

112. Przybyszewskiego 40/42

113. Puławska 113A

114. Puławska 141

115. Puławska 31

116. Puławska 33

117. Rakowiecka 33

118. Rozbrat 9

119. Różana 36

120. Saska 56 i 58

121. Schroegera 72 i 74

122. Senatorska

123. Sękocińska 5

124. Sękocińska 7

125. Sielecka 36/38

126. Sienna 29

127. Skaryszewska 11

128. Smolna 13

129. Smolna 15

130. Smolna 17

131. Sobieskiego

132. Solec 35 i 53

133. Stalowa 9

134. Suligowskiego 17

135. Suligowskiego 7

136. Sułkowskiego 25/27

137. Szarych Szeregów

138. Szaserów 145

139. Szpitalna 3

140. Śliska 44

141. Świętojerska 32

142. Świętokrzyska 18A

143. Targowa 64

144. Targowa 66

145. Techników 29

146. Topiel 21

147. Twarda 10

148. Twarda 42

149. Twarda 8

150. Twarda 8/12

151. Tykocińska 30, 40

152. Tyniecka 18/12

153. Waszyngtona 136

154. Wejnerta 34

155. Widok 10

156. Widok 22

157. Wiejska 20

158. Wilcza 14a

159. Wilcza 65

160. Wilcza 79

161. Willa Służew

162. Wolska 99, 101, 103

163. Wspólna 53

164. Ząbkowska 9

165. Zgoda 4

166. Zielna 5

167. Złota 72

168. Złota 8

169. Żytnia 13, 15, 15A

emde/fakt.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 09 lut 2017, 09:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://parezja.pl/hgw-podejrzewana-o-p ... -sledztwo/

HGW podejrzewana o przyjęcie 2,5 mln zł łapówki – rusza śledztwo
Przez Redakcja - 8 lutego 2017

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 2,5 mln zł przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz lub jej zastępcę.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa związanego z nieprawidłowościami przy tworzeniu planu zagospodarowania przestrzennego terenu ogrodów działkowych na Saskiej Kępie złożył w ubiegłym roku stołeczny radny Jan Śpiewak.

„To jest prawdopodobnie jeden z największych przekrętów reprywatyzacyjnych w stolicy. Chodzi o próbę przejęcia prawie 40 hektarów nieruchomości na Saskiej Kępie. To jest grunt wart ponad miliard złotych, na którym jeden z deweloperów chciał wybudować duży kompleks mieszkaniowy” – powiedział Jan Śpiewak.

„Tam doszło do fikcyjnej reaktywacji belgijskiego przedsiębiorstwa, które ten grunt posiadało przed wojną. To przedsiębiorstwo otrzymało od państwa polskiego rekompensatę. Reaktywacja tej spółki była co najmniej przedziwna. Następnie doszło do próby zwrotu tej nieruchomości. Wtedy Lech Kaczyński był prezydentem i to zablokował. Zwolnił urzędnika, który chciał to zrobić. Wydawało się, że wszystko pójdzie w dobrą stronę, ale przyszła nowa administracja pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, która z jednej strony dokonywała kroków prawnych w celu oddania tej nieruchomości tej fikcyjnie zrealizowanej spółce i z drugiej strony nie chciała uchwalić planu zagospodarowania terenu dla tego miejsca” – dodał.

Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła: „Decyzję o zwrocie reaktywowanej spółce nieruchomości, na której są ogródki działkowe na Saskiej Kępie, podjęto z upoważnienia Lecha Kaczyńskiego”. Jak podkreśliła, zarzuty Śpiewaka „wyglądają na chęć przykrycia ostatniej kompromitacji PiS w stolicy”.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w sprawie przyjęcia w nieustalonym miejscu w 2008 roku korzyści majątkowej znacznej wartości w kwocie 2,5 mln zł przez funkcjonariusza publicznego w osobie prezydent Warszawy lub jej zastępcy w związku z pełnieniem funkcji publicznej, w zamian za zaniechanie realizacji czynności służbowej.

Zaniechanie miało polegać na czasowym powstrzymaniu się od skorzystania z ustawowej kompetencji do wystąpienia z wnioskiem do rady Warszawy o podjęcie uchwały o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu ogrodów działkowych przy Saskiej Kępie w rejonie ul. Kinowej, al. Stanów Zjednoczonych oraz al. Waszyngtona w Warszawie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 18 lut 2017, 09:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7480
Lokalizacja: Podlasie
Klata – praktyka spiskowa

Obrazek

Wojna kulturowa trwa. Jej zagończykami są desygnowane do walki symbole. Ten etap kampanii o odzyskiwanie Polski z rąk lewaków zdecydowanie przegrywamy. Nie będę ukrywał swego rozczarowania w tym kontekście, szczególnie, gdy chodzi o świat teatru. A tutaj, z przysłowiowego banana, ktoś wystrugał symbol numer jeden – Jana Klatę.

Kto dzisiaj jeszcze pamięta, jak w listopadzie 2013 roku w krakowskim Teatrze Starym widzowie protestowali przeciwko obsceniczności i perwersji pokazywanej na deskach tej sceny? Kto pamięta, że chodziło o inscenizację dramatu Augusta Strindberga „Do Damaszku" w reżyserii Jana Klaty? A przecież to były dopiero początki dyrektorowania w Krakowie, które zaoferował panu Jankowi ówczesny minister kultury, Bogdan Zdrojewski. Minister namaścił nowego dyrektora w konkursie, który nie był konkursem, a mówiąc precyzyjnie - nie był w zgodzie z obowiązującymi procedurami wpisanymi do ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Zdrojewski zorganizował nieistniejący w ustawie „konkurs zamknięty” dla tylko przez siebie wytypowanych kandydatów, oceniany przez jakiś „zespół opiniujący”, który nie miał nic wspólnego ze zdefiniowaną przez ustawę komisją konkursową. Czyli, trochę jak w liberalnej teorii dochodzenia do bogactwa: „pierwszy milion trzeba ukraść”.

Nasz polski problem polega jednak na tym, że nie o te ukradzione pieniądze chodzi najbardziej, a o ludzką duszę. Myślę, że zgodzicie się Państwo ze stwierdzeniem, iż tzw. przemysł rozrywkowy deprawuje człowieka. A ja dodam, że teatr publiczny w ostatnich dekadach stał się już niemal w całości tegoż przemysłu częścią i to tą, która deprawuje najbardziej. Twarda obrona pozycji Klaty na stołku dyrektora sceny narodowej w Krakowie nie jest przypadkowa. On został powołany przez określony układ polityczny i ideologiczny po coś, podobnie zresztą jak wielu przed nim i po nim w dziesiątkach instytucji kultury wyższej „w tym kraju”.

No właśnie: kultura wyższa, czyli artystyczna kreacja, która prowadzić powinna… katolik by powiedział, że do Pana Boga, ale przyjmijmy w tym wywodzie ze względu na dominujących w dyskursie publicznym tolerancjonistów, że do dobra, prawdy i piękna. I ta właśnie kultura wyższa, zawłaszczona przez uczniów Gramsciego, zamiast robić to, co jest jej powinnością, świątynie sztuki zamieniła na bulwar, a nawet więcej, bo zrównała z ofertą rodem z dzielnicy „czerwonych latarń”.
Klata, po porażce swego Strindberga wykreował kolejny skandal, zapraszając do Krakowa reżysera z Chorwacji, niejakiego Olivera Frljicia. Ten znany w Europie skrajny lewak został wynajęty do zrobienia inscenizacji, a raczej modnej dekonstrukcji klasycznego polskiego arcydzieła, czyli „Nieboskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego. Po licznych protestach i rezygnacji z udziału w spektaklu aż siedmiu aktorów próby zawieszono i do premiery nie doszło. Warto tutaj zacytować chorwackiego dziennikarza, Gorana Andrijanića, który w artykule „Bałkański skandalista w Krakowie” opublikowanym przez tygodnik „wSieci” tak pisał: Teatr, który zaprosił Frljicia, znał jego biografię i wiedział, czego może od niego oczekiwać. Ktoś najprawdopodobniej chciał wywołać taką prowokację.

Niestety, Klata po roku wrócił do Krasińskiego i oddał naszego wieszcza w ręce lokalnych czekistów od teatru, czyli duetu Strzępka / Demirski. Powstałe widowisko „Nie-Boska komedia. Wszystko powiem Bogu!” jest tak dalekie od literackiego pierwowzoru, jak „polskie obozy koncentracyjne” od niemieckich fabryk śmierci zlokalizowanych na terenach okupowanej Polski. No i oczywiście „przy okazji” mamy autorską egzemplifikację polskiego antysemityzmu, czyli to, co wrogowie Polski lubią najbardziej.

Droga zawodowa Jana Klaty zadziwia każdego, kto nie wierzy w spiskową teorię dziejów. Jego reżyserski teatralny debiut miał miejsce w roku 2003 – aż pięć lat po ukończeniu studiów w Krakowie, a już dwa lata później, w Warszawie, z wielką pompą zorganizowano przegląd jego przedstawień w ramach specjalnego festiwalu „Klata Fest”. Niezwykłe, prawda? Tym bardziej, że obiektywna artystyczna ocena dokonań pana Janka wypada nader skromnie. Esencjonalnie skwitował to kiedyś reżyser Jacek Zembrzuski: Ja nie piszę, że mi się to nie podoba, tylko, że to jest d u r n e: prymitywnie pomyślane, koślawo-kabaretowo wykonywane, i na ogół niesłyszalne w siódmym rzędzie, bo wszystko zagłusza play-lista.

Ale kogo to… Wkrótce kariera Jana K. jeszcze bardziej przyspieszyła, niczym auta na niemieckich autostradach, gdzie – jak wiadomo – nie ma limitów szybkości. W 2006 r. wrocławski Teatr Współczesny dostał z Niemiec pieniądze na realizację spektaklu „Transfer!”. Reżyserował Klata. Haniebny ten spektakl był jednoznaczną ekspozycją ideologii Związku Wypędzonych Eriki Steinbach. Potem było kilka kontraktów reżyserskich Klaty w samej Republice Federalnej (Bochum i Düsseldorf), które w roku 2012 uwiecznił „Titus Andronicus", koprodukcja Staatschauspiel z Drezna i Teatru Polskiego we Wrocławiu, gdzie na scenie Rzymianie to kulturalni Niemcy, a Goci, to polska prymitywna dzicz.

Z końcem tegoż roku wrocławianin, już wspomniany minister Bogdan Zdrojewski, w rezydencji Ambasadora Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie otrzymał odznakę „Zasłużony dla Saksonii” z uzasadnieniem: „za wkład w rozwój stosunków polsko-niemieckich w dziedzinie kultury, wzmocnienie współpracy, zachowanie dziedzictwa kulturowego oraz jego promocję poza granicami landu”. Trzy miesiące później Jan Klata był już dyrektorem Narodowego Starego Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Przypomnijmy swoisty apel z roku 2013 Temidy Stankiewicz-Podhoreckiej, recenzentki teatralnej: Panie ministrze, co jeszcze musi się zdarzyć w teatrach, by podjął pan właściwą decyzję uwolnienia scen teatralnych w Polsce od takich dewiantów? Panie ministrze, co jeszcze musi się zdarzyć, by wreszcie podjął pan decyzję uwolnienia Starego Teatru, o wieloletniej pięknej tradycji, od celowo niszczycielskiej działalności Jana Klaty? Wielokrotnie w swoich publikacjach zwracałam uwagę ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego na to, iż działalność Jana Klaty nie tylko niszczy polską kulturę, ale więcej: jest zagrożeniem polskiej racji stanu. O to samo chodziło innemu komentatorowi i znawcy teatru, Piotrowi Zarembie, gdy zwracał się do tegoż ministra Zdrojewskiego tymi słowy: Za scenę narodową odpowiada pan szczególnie. I ktoś pana zapyta w końcu: dlaczego pan wpuścił na nią barbarzyńców?! A aktor Jerzy Zelnik tak podsumował działalność dyrektora Starego Teatru: Klata i jemu podobni biorą widownię w niewolę, w niewolę własnego braku gustu. Nazywają to: antyteatrem, antysztuką. Tylko co w zamian? Nic – pochwała wielkiego NIC.

Takich cytatów moglibyśmy przytoczyć dużo więcej, także autorstwa osób, które reprezentują opcję co najmniej sympatyzującą z panem Janem Klatą. Na przykład Jerzy Fedorowicz, dzisiaj senator PO, tak to widział: Stary Teatr nie musi być konserwatywny, ale zwyczajnie nie może być głupi.

Państwo, czytający te słowa, wiecie dobrze, że protegowanemu obecnego europosła Zdrojewskiego i pupilkowi niemieckich lewaków nic się złego nie stało i to pomimo przejęcia władzy w państwie przez PiS. Spokojnie i jednocześnie bardzo aktywnie, co do zdefiniowanego ideologicznie repertuaru, Klata dodyrektorowywuje swój kontrakt i kto wie, czy nie wystartuje w przygotowywanym obecnie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego konkursie na stanowisko, które zajmuje. Lewacy niezależnie od tej ewentualności już od wielu tygodnie suflują dla Teatru Starego „kompromis”, ale oczywiście z nimi w roli głównej. Klatę ma przecież kto zastąpić. Mówi się o Miśkiewiczu, szepta o Szydłowskim i spekuluje na temat tandemu Demirski / Strzepka, bo przecież nie można oddać raz zdobytej instytucji! Tymczasem po polskiej stronie tej wojny o narodową tożsamość - cisza. Nie tylko, że nie mamy kandydata na szefa jednej z najważniejszych scen w kraju, ale tak to wygląda, jakbyśmy nie rozumieli, że powinniśmy go mieć już od dawna.

Tomasz A. Żak

http://www.pch24.pl/klata---praktyka-sp ... 537,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 05 mar 2017, 15:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Kritesomachia, czyli wojna kokosza

Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 5 marca 2017

Odkąd Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe na początku października 2015 roku rzutem na taśmę wybrały „nadliczbowych” sędziów Trybunału Konstytucyjnego – czemu z marszałkowskiego stolca patronowała posągowa sejmowa marszalica Małgorzata Kidawa-Błońska, w naszym nieszczęśliwym kraju zapanowała szalenie jurydyczna atmosfera. Nawiasem mówiąc, o ile pamiętam, żaden z dzisiejszych płomiennych szermierzy praworządności, nie zająknął się ani słowem protestu. Milczał jak zaklęty nadęty pan profesor Andrzej Rzepliński, nie ośmielił się pisnąć również pan sędzia Jerzy Stępień, a nie przypominam sobie, by „psucie państwa” zauważył nawet sam pan prof. Adam Strzembosz, nieubłaganym palcem wytykający dzisiaj rządowej większości „łamanie prawa”. Jużci, nie ma nic gorszego, niż złamane prawo, no, może jeszcze – złamane serce – o czym wypada przypomnieć w przededniu zapowiadanego „strajku kobiet”, albo – bo mamy przecież równość kobiet i mężczyzn - złamana pewna inna część ciała męskiego – ale oczywiście złamane prawo to też sprawa poważna. Potem PiS – jak wiadomo – poszedł w ślady Platformy Obywatelskiej, czego stróżowie praworządności, zarówno w naszym nieszczęśliwym kraju, jak i w Unii Europejskiej, do dzisiaj nie mogą mu wybaczyć. Specjalnie zawzięty na praworządność w naszym nieszczęśliwym kraju jest poddany króla Niderlandów, pan Frans Timmermans. Odgraża się, że w sprawie praworządności w Polsce „nie popuści” - no i słychać, że namawia się z dygnitarzami z różnych członkowskich bantustanów Unii Europejskiej, żeby „zjednoczyły się” w walce przeciwko polskiemu rządowi. Najwyraźniej Królestwo Niderlandów jest specjalnie uczulone na praworządność w Polsce, czego nawiasem mówiąc, doświadczyłem osobiście, kiedy za pieniądze tego Królestwa pani Magdalena Tulli i Sergiusz Kowalski wyprodukowali knota pretensyjonalnie zatytułowanego „Zamiast procesu”, w którym zamieściły donosy na najsławniejszych polskich antysemitników, wśród których, obok J.E. Prymasa Józefa Glempa, a także naszego, tj. „Najwyższego Czasu” korespondenta z Tel Awiwu, Katawa Zara, znalazłem się i ja. Co z tego ma Królestwo Niderlandów – tajemnica to wielka, ale coś musi mieć, skoro pan Timmermans nie ustaje w poszukiwaniu sposobów, jakby tu Polskę ukąsić.

Wróćmy jednak a nos moutons, bo jurydyczna atmosfera doprowadziła wreszcie do stanu kritesomachii (krites to po grecku sędzia). Oto Sąd Najwyższy, któremu prezesuje pani Małgorzata Gersdorf, co to niedawno zasłynęła z deklaracji, że za 10 tys. złotych to może można żyć na prowincji, ale nie w Warszawie i drugiej – że „nie przestraszy się” PiS-u – ma zbadać, czy obecna przewodnicząca Trybunału Konstytucyjnego, pani Julia Przyłębska, została aby prawidłowo wybrana, słowem – czy przy jej wyborze nie zostało aby złamane prawo. Na takie dictum grupa posłów z Wielce Czcigodnym Arkadiuszem Mularczykiem nie tylko nabrała wątpliwości, czy pani prezes Małgorzata Gersdorf została prawidłowo wybrana prezesem Sądu najwyższego, ale wniosła w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego. O ile nie mam wątpliwości, że słynący z niezawisłości Sąd Najwyższy, co to w swoim czasie wbrew wszelkim dowodom uznał, że Marian Jurczyk nie był konfidentem Służby Bezpieczeństwa, zwłaszcza pod przewodnictwem pani Małgorzaty Gersdorf uzna, ze wybór pani Julii Przyłębskiej dokonał się ze złamaniem prawa, to nie mam też wątpliwości, że niezawisły Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem pani Julii Przyłębskiej może uznać, że wyborowi pani Małgorzaty Gersdorf na Pierwszego Prezesa SN też towarzyszyło złamanie prawa. A wiadomo, że nie ma nic gorszego, jak złamane prawo, no, może jeszcze... - i tak dalej – więc tylko patrzeć, jak wnet się posypią piękne wyroki! Całkiem możliwe, że wszystko zakończy się nie tylko potwornym gdakaniem połączonych, to znaczy pardon – oczywiście podzielonych chórów utytułowanych krętaczy, ale w dodatku tak, jak w sztuce Sławomira Mrożka „Policjanci – dramat ze sfer żandarmeryjnych”, gdzie w finale wszyscy wyaresztowują się nawzajem. To by nawet było jakieś wyjście, bo za jednym zamachem środowisko sędziowskie zostałoby wreszcie odnowione i przewietrzone – a to by się przydało nie tylko dlatego, że na skutek hermetyzacji tego środowiska zachowała się w nim zatęchła atmosfera z czasów komuny, ale również dlatego, że prawdopodobnie ton nadaje tam bezpieczniacka agentura. Chodzi nie tylko o agenturę zwerbowaną albo zainstalowana w niezawisłych sądach przez Wojskowe Służby Informacyjne, ale również – przez UOP w ramach tajnej operacji „Temida” - co wypłynęło przy okazji sprawy sędziego Andrzeja Hurasa z Katowic. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że im wyżej w hierarchii jakiś sędzia awansował, tym większe prawdopodobieństwo, że może być konfidentem – jak nie tej, to innej bezpieczniackiej watahy. Ten wątek, mówiąc nawiasem, pojawił się w związku z wątpliwościami podnoszonymi co do prawidłowości wyboru przewodniczącej Trybunału Konstytucyjnego, pani Julii Przyłębskiej. Okazało się bowiem, że jej mąż, piastujący funkcję ambasadora Rzeczpospolitej w Berlinie, miał zostać zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik SB o pseudonimie operacyjnym „Wolfgang”. Ciekawe, że klangor w tej sprawie podniosły osobistości w Platformy Obywatelskiej – te same, które nieugięcie stoją na nieubłaganym stanowisku, że wszelkie oskarżenia o współpracę z SB wysuwane wobec Kukuńka są pozbawione podstaw. To znakomita ilustracja mądrości etapu w działaniu; jeśli to korzystne dla partii – to lustrujemy, a jeśli niekorzystne – to idziemy w zaparte.

Na tym tle schodzi właśnie w cień dotychczasowa sensacja personalna w osobie europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, w którym prezes Jarosław Kaczyński sobie upodobał jako kandydacie na przewodniczącego Rady Europejskiej. Nasza Złota Pani, która nie raz i nie dwa złożyła dowody, że kariera Donalda Tuska leży jej na sercu, właśnie w nim upodobała sobie jako w kandydacie na kolejną kadencję – ale wydaje się, że w tej sprawie prezes Kaczyński jest nieprzejednany. Jednym z priorytetów polityki naszego państwa jest bowiem wytarzanie Donalda Tuska w smole i w pierzu. Tymczasem, gdyby został tym całym przewodniczącym na drugą kadencję, perspektywa wytarzania go w smole i pierzu znowu by się oddaliła na co najmniej 2 lata, a kto wie, co przez takie burzliwe dwa lata może się wydarzyć? Toteż prezes Kaczyński, wykorzystując jakąś animozję posła Saryusza-Wolskiego do macierzystej Platformy, nie tylko oświadczył, że „nie ma mowy” o poparciu kandydatury Donalda Tuska, ale za pośrednictwem niezależnych mediów rządowych zaczął dawać do zrozumienia, że upodobał sobie w pośle Saryuszu-Wolskim. Wielkich szans ten pan Jacek Saryusz-Wolski podobno nie ma, bo przy wyborze przewodniczącego RE obowiązuje większość kwalifikowana (55 proc. państw członkowskich reprezentujących 65 proc. obywateli UE), ale kto wie – może w tej sytuacji kwalifikowana większość znajdzie sobie jakiegoś innego faworyta i Donald Tusk będzie musiał powrócić do naszego nieszczęśliwego kraju, gdzie... Najbardziej zmartwiony taką perspektywą wydaje się przewodniczący PO pan Grzegorz Schetyna, któremu powrót Donalda Tuska jest potrzebny, jak psu piąta noga – ale myślę, że niepotrzebnie się martwi, bo - po pierwsze – Nasza Złota Pani z pewnością jeszcze raz poda Donaldu Tusku pomocna dłoń, a po drugie – jeśli przeczucie mnie nie myli, to wszystkie te sprawy już wkrótce w innych rozstrzygną się kategoriach – bo przygotowania do kolejnej kombinacji operacyjnej przebiegają zgodnie z planem i nawet generałowie, którzy „odeszli” z naszej niezwyciężonej armii, nie przeszli w żaden „stan spoczynku”, tylko uwijają się wedle nowych zadań, jak mróweczki.

Stanisław Michalkiewicz

posting.php?mode=reply&f=3&t=3921


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 24 mar 2017, 21:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Zło bezkarne rozlewa się w życiu społecznym

List byłych posłów do prezydenta RP w obronie Witolda Tomczaka.

Panie Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej!

Pan Witold Tomczak, były poseł na Sejm RP, po szesnastu latach włóczenia go po sądach, został prawomocnie skazany za to, że w 2000 roku w gmachu Zachęty w Warszawie zdjął z eksponowanej tam, leżącej figury Ojca Świętego Jana Pawła II, przygniatający ją głaz. Poprzednio zabiegał o usunięcie tej obraźliwej dla Polaków i katolików instalacji, ale ówczesne organy Państwa Polskiego odmówiły wypełnienia ich prawnych obowiązków. Wyrok nie jest wprawdzie drastyczny, ale niestety uznaje winę pana Witolda Tomczaka, który uczynił jedynie to, czego każdy Polak ma prawo żądać, aby było czynione w naszym polskim domu. Mamy w szczególności prawo żądać, aby rzekoma „sztuka” nie stawała się narzędziem szyderstwa z tego, co święte i stanowiące fundament tożsamości polskiej.

Zło, gdy bezkarne, rozlewa się w życiu społecznym. Mieliśmy w ostatnich dziesięcioleciach i plakaty z wizerunkiem Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego na nagim, kobiecym łonie, i koncert, na którym niszczono Pismo Święte, i okładkę czasopisma, na której jasnogórski wizerunek Maryi przybrany był w maskę przeciwgazową. Ostatnio mamy przedstawienie teatralne, w którym zawarte są bluźniercze, obsceniczne zachowania wobec krzyża oraz ponownie wobec św. Jana Pawła II. Mamy też wyrok sądowy na Polaka, który ośmielił się czynnie sprzeciwić tej tendencji, gdy Państwo Polskie milczało.

To, co Pan, Panie Prezydencie, może dziś uczynić, to obligować organy Państwa do stanowczej reakcji na przewrotne zło oraz skorzystać z prawa łaski wobec wyroku sądowego lekceważącego zasady sprawiedliwości – o co Pana gorąco prosimy.

Z wyrazami najwyższego szacunku – byli posłowie na Sejm RP

Mariusz Grabowski

Jan Łopuszański

Halina Nowina Konopka

Warszawa, dn. 19 marca 2017 roku

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... cznym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 06 maja 2017, 12:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Ubeckie żądania

Póki nie obowiązywała poprawność polityczna, kłamstwo było postrzegane jako coś nagannego, czego należało się wstydzić. Ale „nowoczesnemu człowiekowi” udało się już wmówić, że w kłamstwie nie ma nic zdrożnego, podobnie jak w kradzieży, czy nawet morderstwie, zwłaszcza takim „zgodnym z prawem”. Ubecy mają czelność manifestować swoje żądania do przywilejów! Uzasadniają to prosto: skoro nie potraficie wpakować nas do więzień, to byliśmy i jesteśmy lepsi od was i musicie nas sowicie wynagradzać!
Według nich, to prawica zakłamuje historię PRL-u twierdzeniem, jakoby był to czas zniewolenia i obcego panowania. A przecież był to okres prosperity resortowych klanów, które przy okrągłym stole zapewniły sobie nietykalność. Dla dzisiejszego lewactwa kłamać w żywe oczy i innych oskarżać o kłamstwo, to właśnie normalność. Zastanawiająca jest jeszcze jedna „normalność”. Jak to się dzieje, że w „totalnej opozycji” przypada rekordowa ilość idiotów na metr kwadratowy? Czy możliwe, żeby sama negatywna selekcja dała aż taki imponujący wynik? Podejrzewam, że co znamienitsi przedstawiciele gatunku „opozycji totalnej” wspierają się jeszcze nowoczesną farmakologią, pospolicie nazywaną dopalaczami. To zapewne standard, bez którego okrzyki typu „precz z dyktaturą kobiet” trudno sobie wyobrazić.

Małgorzata Todd

http://mtodd.pl/?wysija-page=1&controll ... er_id=8065


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Uwolnijmy Polskę od pasożytów, toksyn i wirusów.
PostNapisane: 18 cze 2017, 20:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Jak to się mówi "komuś wybiło szambo." A że na twitterze, to już inny problem

https://mobile.twitter.com/lis_tomasz/s ... 5157541893

https://mobile.twitter.com/lis_tomasz/s ... 4900761600

Nie każdy pajac (nie obrażając pajaców) musi być żałosny.

Opublikowano: 18.06.2017 16:01.

http://tomciob.salon24.pl/787028,jak-to ... ny-problem

Tak wygląda merytoryczne dziennikarstwo III RP. I to jest właśnie to, wyrażone, lecz nieprecyzyjnie wskazane szambo.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /