Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 17 kwi 2013, 13:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/38522-dla- ... acjonalizm

Dla IPN (!) w Katowicach unitarny charakter państwa polskiego to "bękart" przeszłości, a okupiona krwią walka o polski Śląsk to "rewizjonizm i nacjonalizm"

Nie dało się zlikwidować IPN, to się go przemieniło w antypolskie narzędzie. Na razie w Katowicach, gdzie jak wiadomo jest centrum niemieckiej agentury dążącej do ponownego podboju Śląska. Drang nach Osten obowiązuje Niemców od 2000 lat i program ten nie zniknie, dopóki będzie żył na Ziemi choćby jeden Niemiec.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 18 gru 2013, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
15 lat IPN

Piotr Szubarczyk

Przed 15 laty Sejm przyjął ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej i Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

IPN powstawał w bólach, choć wydawało się, że w Polsce, która tyle wycierpiała od czerwono-brunatnych totalitaryzmów, powołanie instytucji badawczo-edukacyjnej z pionem śledczym jest sprawą pilną.

23 lipca 1997 r. zakończyła pracę sejmowa komisja nadzwyczajna, przygotowująca projekt ustawy o IPN. 4 grudnia 1998 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski zawetował ją, gdyż zabraniała dostępu do akt byłym funkcjonariuszom służb specjalnych. Minister Janusz Pałubicki pod wrażeniem tego weta nazwał Kwaśniewskiego „prezydentem wszystkich ubeków”.

Wreszcie 18 grudnia 1998 r. Sejm przyjął ustawę o IPN: za głosowało 282 posłów, przeciw 164. Odrzucił weto.

IPN był przedmiotem wściekłych ataków. 20 grudnia 2001 r. Adam Michnik w niemieckim piśmie „Dialog” żądał likwidacji pionu śledczego. Jego brat Stefan był stalinowskim mordercą sądowym, rząd Szwecji odmówił wydania go Polsce. Wtórowali Michnikowi Bronisław Geremek, Seweryn Blumsztajn, Janina Paradowska i inni ludzie ze środowiska „Gazety Wyborczej”.

Apogeum kampanii przeciwko IPN przypadło na kadencję Janusza Kurtyki (zm. 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku), animatora gruntownych badań genezy PRL i zbrodni NKWD-UB, inicjatora Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

IPN Łukasza Kamińskiego to głównie prace naukowe, związane z doktoratami i habilitacjami jego pracowników. IPN zrezygnował z szerokiej pracy edukacyjnej i z kreowania polskiej polityki historycznej, choć ustawa podkreśla, że racją jego bytu jest „zachowanie pamięci o ogromie ofiar, strat i szkód poniesionych przez Naród Polski”, „patriotyczne tradycje zmagań Narodu Polskiego z okupantami, nazizmem i komunizmem” oraz „czyny na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/62799,15-lat-ipn.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 12 maja 2014, 20:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/depesze/76403-rusza ... tyce.pl%29

Ruszają Wilcze Tropy - nowy portal IPN o powojennym podziemiu
opublikowano: 13 marca 2014, 16:48 · aktualizacja: 14 marca 2014, 9:50

Nowy portal IPN o powojennym podziemiu niepodległościowym na Mazowszu i Podlasiu
Strona http://wilczetropy.ipn.gov.pl opowiada o Mazowszu i Podlasiu w ogniu w latach 1944-1956. Tamtejsze powojenne podziemie niepodległościowe było kontynuacją działalności niepodległościowej z okresu okupacji niemieckiej i naturalną konsekwencją wyborów, jakich dziesiątki tysięcy konspiratorów dokonało na początku wojny. Na portalu chcemy przedstawić ich losy, a także nasze propozycje edukacyjne; publikacje, mapy, teksty piosenek i trasy rajdów historycznych.
Portal przygotowali naukowcy i edukatorzy z Oddziału Warszawskiego IPN. Zapraszamy internautów na nasza nową witrynę edukacyjną!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 06 sie 2015, 09:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://solidarni.cba.pl/index.php?optio ... &Itemid=50

Nowa strona IPN-u

Obrazek

Powstała nowa strona, dzięki której zainteresowani będą mogli dowiedzieć się wielu informacji dotyczących realizacji Ustawy o Działaczach Opozycji Antykomunistycznej oraz Osobach Represjonowanych z Powodów Politycznych. Strona znajduje się w Portalu ipn.gov.pl . Znajdują się na niej także wzory dokumentów i wnioski do pobrania dla osób które starać się będą o uzyskanie statusu działacza.

Adres strony: http://ipn.gov.pl/opozycja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 06 lis 2015, 10:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://polskobudzsie.wordpress.com/201 ... o-nagrody/

IPN organizacją plugawiącą dzieje Polski?

Kopia artykułu:

Przedstawiała Niezłomnych jako zwyrodnialców, a IPN… nominował ją do nagrody

Prof. Mieczysław Ryba: „To rzecz kompromitująca!”

Oburzenie wywołała decyzja IPN o nominowaniu do prestiżowej nagrody dziennikarki, która w przeszłości opisywała Żołnierzy Wyklętych jako zbrodniarzy. Chodzi o III edycję ogólnopolskiego konkursu na Audycję Historyczną Roku.
Wśród nominowanych znalazła się Walentyna Łojewska, dziennikarka białoruskiego Radia Racja, która niegdyś w swojej twórczości opisywała żołnierzy mjr. Łupaszki czy kpt. Burego jako morderców, gwałcicieli czy złodziei — podaje „Nasz Dziennik”.
Bulwersującą sprawę komentuje w gazecie prof. Mieczysław Ryba, wykładowca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Warto się zastanowić, w imię czego podjęto decyzję o tej nominacji. Czy to jest przeoczenie, czy może ta decyzja zapadła mimo wiedzy o jej poglądach. Jeżeli jest to drugi powód, oznacza to, że polityka historyczna dalej funkcjonuje w ramach relatywizmu i fałszywego dialogu, który rzekomo ma łączyć. Natomiast w kontekście zamętu wokół mjr. Łupaszki i kpt. Burego takie działanie IPN sprawia, że myli się nam, kto był bohaterem, a kto ofiarą — mówi profesor.
Jak podkreśla, bez względu na to, czy IPN miał wiedzę o wcześniejszych publikacjach Łojewskiej, czy też tego nie sprawdził, „jest to rzecz kompromitująca”.
Gdy mówimy o inicjatywach organizowanych lub wspieranych przez IPN, to dorobek zawodowy każdego z uczestników musi być weryfikowany. Jednak gdyby była to decyzja celowa, byłoby to jeszcze gorsze, niż gdyby doszło do niewiedzy lub pomyłki. Łojewska została nominowana do konkursu za audycję pt. „Wciąż ich widzę”, opowiadającą o pacyfikacji wsi Zaleszany w województwie podlaskim. Przedmiotem pacyfikacji byli współpracujący z Sowietami białoruscy kolaboranci. Według Łojewskiej, żołnierze Narodowego Zjednoczenia Wojskowego dowodzeni przez kapitana „Burego” dokonali tam zbrodni — zaznacza prof. Ryba w rozmowie z Rafałem Stefaniukiem.
O decyzji IPN już wcześniej informował portal Prawy.pl, gdzie wypowiadali się oburzeni przedstawiciele rodzin majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka” i kapitana Romualda Rajsa ps. „Bury”.
To oburzające, że tak szacowna instytucja jak IPN nie sprawdza kogo nominuje do nagród. Osoba, która publicznie szkaluje imię Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” czy Romualda Rajsa „Burego” nie powinna być brana pod uwagę przy tego typu nominacjach. „Łupaszka” był postrzegany przez ludność cywilną zarówno polską jak i białoruską jako gwarant ochrony przed atakami zbrojnych grup komunistycznych bandytów – mówił portalowi Prawy.pl Jerzy Lichtarowicz, przedstawiciel rodziny Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
To jest skandal. Firmowanie przez IPN takiej osoby szkalującej imię mojego ojca jest po prostu skandaliczne — dodawał Romuald syn „Burego”.
Ogłoszenie ostatecznych wyników konkursu ma nastąpić 26 listopada podczas gali w Białymstoku. Czy uroczystość odbędzie się pod znakiem skandalu?
„Nasz Dziennik”, Prawy.pl, wpolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 20 lut 2016, 17:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Cenckiewicz o IPN: Porażający brak profesjonalizmu

„Prokurator prowadzący postępowanie dopuścił się wielu nieprawidłowości mogących zostać zakwalifikowanych jako rażące naruszenie prawa i uzasadniających zarzut przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Okoliczności te uzasadniają natychmiastowe jego odsunięcie od prowadzonego postępowania.” – napisał Sławomir Cenckiewicz w specjalnym oświadczeniu na swoim profilu na Facebooku. Poniżej pełna treść stanowiska historyka.
Oświadczenie na temat zaniedbań pionu śledczego IPN w sprawie ukrycia przez osobę do tego nie uprawnioną dokumentów podlegających przekazaniu do IPN:
Działania pionu śledczego IPN w śledztwie sygn. S 64/15/Zi dotyczącęgo ukrycia przez osobę do tego nie uprawnioną dokumentów podlegających przekazaniu do IPN, w ramach którego dokonano przeszukania w domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku, porażają brakiem profesjonalizmu i szkodzą dobru śledztwa. Poniżej najważniejsze nieprawidłowości, jakie można zauważyć na podstawie komunikatów IPN, wypowiedzi członków Rady IPN oraz przekazów medialnych ukazujących dokonywane czynności śledcze.

Podstawę prawną prowadzenia postępowania w tej sprawie przez prokuratora IPN stanowi art. 45a ustawy o IPN, który zobowiązuje Instytut do wszczynania z urzędu śledztwa w sprawach o przestępstwa określone w art. 54 i 55 ustawy, a więc również postępowania w sprawie ukrywania dokumentów podlegających przekazaniu do IPN. Zgodnie z art. 45 ust. 5 ustawy o IPN do prowadzenia śledztw przez Instytut Pamięci stosuje się przepisy Kodeksu postępowania karnego.

Na podstawie powyższego należy stwierdzić, że prokuratorom IPN przysługują wszystkie instrumenty prawne z jakich może skorzystać każdy prokurator na podstawie KPK. Wszelkie pojawiające się informacje, że IPN pewnych czynności nie może przeprowadzić w ramach prowadzonego śledztwa, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw prawnych.

Zgodnie z KPK, postępowanie karne wszczyna się, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. W ramach postępowania, w celu znalezienia rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie lub podlegających zajęciu, można dokonać przeszukania pomieszczeń i innych miejsc, jeżeli istnieją uzasadnione podstawy do przypuszczenia, że wymienione rzeczy tam się znajdują.

Niezrozumiała jest przyczyna, dla której prokurator IPN nie zarządził, mimo formalnego wszczęcia śledztwa w tej sprawie w 2015 r. czynności procesowej przeszukania zaraz po jego wszczęciu, skoro istniało uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Na pewno uzasadnioną przyczyną nie jest obawa prokuratora przed ewentualnymi roszczeniami ze strony osoby podejrzanej, bo takie istnieją zawsze, a niepodejmowanie w takich przypadkach czynności uniemożliwiałoby prowadzenie jakiegokolwiek postępowania karnego.

Nie ma też podstawy prawnej, aby twierdzić, że śmierć Czesława Kiszczaka stanowiła przeszkodę do zarządzenia przeszukania po jej nastąpieniu. Przecież celem i istotą tego postępowania jest odzyskanie dokumentów podlegających przekazaniu do IPN, niezależnie od tego, kto je posiada. Potwierdza to również fakt, ze ostatecznie przecież zarządzono przeszukanie po jego śmierci.

W aspekcie procesowym reakcja IPN na propozycję Marii Kiszczak sprzedaży nielegalnie posiadanych dokumentów budzi poważne wątpliwości, zakładając, że informacje o przebiegu tego spotkania podawane przez Prezesa IPN są prawdziwe.

Osobie, co do której istnieje uzasadnione podejrzenie, że popełniła tego rodzaju przestępstwo, nie powinno się umożliwić powrotu do domu bez asysty prokuratora i policji w celu dokonania przeszukania. Dokument, który przedstawiła Prezesowi IPN, powinien zostać natychmiast zatrzymany w trybie procesowym i zabezpieczony.

Z okoliczności sprawy, w szczególności z wypowiedzi Marii Kiszczak wynika, iż powinna mieć przedstawione zarzuty.
Sam fakt, że przechowywała bez podstawy prawnej dokumenty państwowe, jest podstawą do pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej.

Propozycja sprzedaży dowodzi, że miała zamiar posiadania tych dokumentów. Maria Kiszczak miała świadomość, jakiego rodzaju dokumenty przechowuje. Ewentualny brak świadomości, że dokumenty podlegają przekazaniu do IPN nie ma tutaj znaczenia. Inna sytuacja byłaby, gdyby przyszła zaraz po śmierci męża i poinformowała, że są w domu pewne dokumenty i chciałaby je przekazać. W związku z tym wypowiedzi przewodniczącego Rady IPN A. Dudka, o tym, że osobiście nie jest zwolennikiem postawienia zarzutów M. Kiszczak, mogą być odbierane jako niedopuszczalna forma nacisku na prokuratora prowadzącego śledztwo.

Czynności przeszukania przeprowadzone przez prokuratora IPN w dniu 16 lutego 2016 r. podjęte w domu Marii Kiszczak w godzinach od 18.00 do 22.00 nie zostały dokonane zgodnie z zasadami procesowymi obowiązującymi przy wykonywaniu tej czynności. Zamiast przeszukania miało miejsce wydanie dokumentów przez Marię Kiszczak i podjęcie pobieżnych czynności sprawdzających.

Biorąc pod uwagę, iż jest to podpiwniczony piętrowy dom jednorodzinny posadowiony na kilkusetmetrowej nieruchomości, przeszukanie w sprawie podejrzenia ukrywania dokumentów o takiej wadze i znaczeniu dla państwa polskiego, winno zająć wiele godzin, a biorąc pod uwagę samą tylko ilość wydanych dobrowolnie dokumentów, być może nawet kilkadziesiąt godzin.

Wiadome jest, że służby podległe Czesławowi Kiszczakowi sporządzały w postaci mikrofilmów kopie dokumentacji, np. przed przekazaniem ich do Moskwy. Istnieje więc uzasadnione podejrzenie, że w posiadaniu Marii Kiszczak mogą nadal znajdować się mikrofilmy, i w tym kierunku również powinny zostać podjęte czynności przeszukania. Przeszukanie takie winno być wykonywane przez zespół prokuratorów w asyście wyspecjalizowanej grupy poszukiwawczej policji, przy udziale archiwistów IPN. Ekipa policyjna winna dokonywać wyłącznie czynności technicznych. Umożliwienie jej dostępu do niezabezpieczonych dokumentów, co było widać w relacjach telewizyjnych, jest rzeczą niedopuszczalną.

Należy mieć na uwadze, że zakończenie przeszukania mogłoby mieć miejsce po wydaniu dokumentów, jeżeli postępowanie byłoby prowadzone w sprawie ukrycia konkretnych, oznaczonych dokumentów, np. skradzionej teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek” i dokładnie te dokumenty zostałyby dobrowolnie wydane.

W przypadku tego postępowania, prokurator IPN winien przeprowadzić drobiazgowe przeszukanie, ponieważ niewątpliwie celem śledztwa jest odzyskanie bliżej nieoznaczonej ilości i rodzaju dokumentów. Czy w przypadku prowadzenia np. postępowania dotyczącego posiadania narkotyków, gdy organy ścigania dokonujące przeszukania, poprzestałyby na dobrowolnym wydaniu przez podejrzanego kilku gram nielegalnej substancji i zakończyły czynności? A dokładnie tak postąpiono w przypadku Marii Kiszczak.

W związku z uzasadnionym podejrzeniem, że na miejscu mogą znajdować się jeszcze jakieś dokumenty, czynności przeszukania należy bezwzględnie uzupełnić.

Zgodnie z KPK należy sporządzić spis i opis przedmiotów wydanych lub znalezionych w czasie przeszukania. Na miejscu również należy sporządzić protokół zatrzymania rzeczy lub przeszukania, który powinien zawierać dokładną listę zatrzymanych rzeczy i w miarę potrzeby ich opis. Są to czynności niepowtarzalne, których dokonanie stanowi podstawę metodyki prowadzonego śledztwa i ukierunkowują jego dalszy przebieg.

Wiadomo jest, że podczas czynności przeszukania w dniu 16 lutego 2016 r. prokurator IPN nie porządził spisu i opisu dokumentów. Protokół taki sporządzany jest aktualnie w siedzibie IPN. Zaniechanie dokonania tych czynności w miejscu przeszukania stanowi rażące naruszenie prawa, mające daleko idące konsekwencje procesowe. Czynności tych dokonuje się bowiem w miejscu przeszukani m.in. po to, aby zapewnić obecność uprawnionych osób zainteresowanych przy ich dokonywaniu, w szczególności w celu potwierdzenia spisu rzeczy zatrzymanych, co uniemożliwia skuteczne podnoszenie zarzutów co do rodzaju i ilości zatrzymanych rzeczy oraz sposobu przeprowadzenia czynności procesowych.

Zgodnie z KPK przedmioty wydane lub znalezione w trakcie przeszukania podlegają oględzinom i dokonuje się ich w miejscu przeszukania. Są to jednak wstępne oględziny, służące ocenie, czy rzeczy te podlegają zatrzymaniu i umożliwiające dokonanie ich spisu i opisu. Oględzin szczegółowych można dokonywać poza miejscem przeszukania, nawet wielokrotnie, a ich celem może być ustalenie wszelkich okoliczności istotnych dla sprawy.
Oględziny dokumentów wydanych przez Marię Kiszczak dokonywane są aktualnie przez prokuratorów i archiwistów w siedzibie IPN.

Zgodnie z KPK za zgodą prokuratora w przeszukaniu może uczestniczyć oprócz osoby, u której przeszukanie jest dokonywane, również osoba przez nią wskazana. Natomiast osoba ta nie uczestniczy w przeprowadzanych oględzinach dokumentów poza miejscem przeszukania. Nie wiadomo w jakim trybie procesowym w oględzinach tych uczestniczy córka Czesława Kiszczaka. Możliwość taka istniałaby np. w przypadku, gdyby osoba ta wytworzyła przedmiotowe dokumenty i zostałaby dopuszczona do oględzin w charakterze świadka.

Nie ma żadnej podstawy prawnej, aby córka i syn Czesława Kiszczaka uczestniczyli w oględzinach i zapoznawali się z treścią dokumentów poddawanych oględzinom, to uprawnienie wyłącznie prokuratora i powołanych biegłych. Na jakiej podstawie osoba ta pozna treść przejętych dokumentów przed osobami uprawnionymi do zapoznania się z dokumentami?

Czy w jakiejkolwiek innej sprawie tego typu prokurator dopuścił do oględzin dokumentów osobę trzecią? Ta niezrozumiała decyzja wynika wyłącznie z zaniedbań i zaniechań dokonanych w trakcie przeszukania i obawy przed wykorzystaniem możliwości zaskarżania sposobu przeprowadzania czynności w ramach przeszukania. Decyzja ta być może wina zostać potraktowana jako przekroczenie uprawnień przez prokuratora.

Szybkość jest jedną z podstawowych zasad postępowania karnego. Umożliwia ją koncentracja czynności procesowych poprzez właściwe ich planowanie. Zasada ta została w sposób szczególny naruszona przez prokuratora IPN. W tym samym czasie, kiedy rozpoczęto czynności przeszukania w domu Marii Kiszczak, takie same czynności winny rozpocząć się u innych osób najbliższych – syna i córki Czesława Kiszczaka, na terenie działki letniskowej Kiszczaków na Mazurach, oraz u wielu innych osób, u których istniało uzasadnione podejrzenie, iż mogą ukrywać dokumenty podlegające przekazaniu do IPN.

To powinny być skoordynowane czynności dokonywane w tym samym czasie w wielu miejscach jednocześnie. Dla dobra śledztwa wszelkie informacje medialne winny się ukazać dopiero po ich zakończeniu. Konferencje prasowe, wypowiedzi członków Rady IPN (m.in. A. Dudka i A. Paczkowskiego o tym, że IPN nie jest instytucją powołaną do tego, by poszukiwać materiałów skradzionych w archiwach MSW), a zwłaszcza zapowiedź Dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu o możliwych kolejnych przeszukaniach, w ogóle nie powinny mieć miejsca.

Czynności procesowe dokonywane na terenie działki letniskowej na Mazurach zostały podjęte dopiero 18 lutego 2016 r. Utrwalony przez ekipę telewizyjną TV Republika zapis czynności dokonywanych przez policjantów w obejściu działki wskazuje na wyjątkowy brak profesjonalizmu policjantów i zupełny brak nadzoru dokonywania czynności ze strony prokuratora. Działania te przeprowadza się w zupełnym oderwaniu od dostępnych już dziś kontekstowej wiedzy historycznej. Czy IPN zapomniał np., że oficerowie MSW - bohaterowie afery Żelazo (kryptonim „Zalew”) ukrywali uzyskane z przestępstw precjoza na swoich działkach rekreacyjnych nad Zalewem Zegrzyńskim?

Należy mieć na uwadze, że wszystkie ww. nieprawidłowości (którym towarzyszą w dodatku wypowiedzi przedstawicieli IPN z góry dezawuujące autentyczność i wiarygodność dokumentów znalezionych w domu Kiszczaków) w sposób poważny zagrażają dobru śledztwa, które jest najważniejszym śledztwem w tego rodzaju sprawach w historii Polski.

Prawdopodobnie w wielu domach prominentnych komunistycznych dygnitarzy, co do których istniały uzasadnione podejrzenia, że ukrywają ważne dokumenty wykradzione z archiwów państwowych, dokumentów tych już nie ma. Prokurator prowadzący postępowanie dopuścił się wielu nieprawidłowości mogących zostać zakwalifikowanych jako rażące naruszenie prawa i uzasadniających zarzut przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Okoliczności te uzasadniają natychmiastowe jego odsunięcie od prowadzonego postępowania.

Konieczne jest natychmiastowe podjęcie stosownych czynności nadzorczych przez Prokuratora Generalnego.

dr hab. Sławomir Cenckiewicz
Warszawa, 20 luty 2016 r.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 6213476950


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 25 cze 2016, 09:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Instytut Pamięci Narodowej, a nie partyjnej

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Można powiedzieć, że zaskoczenia nie było i wszystkie kandydatury członków Kolegium IPN zaproponowane przez PiS zostały zaakceptowane przez Sejm. Jak ocenia Pan ten wybór?
– Oczywiście, jest to formalne prawo zwycięzcy – partii rządzącej, która wygrała wybory parlamentarne. Prawo i Sprawiedliwość ma większość w Sejmie i takich wyborów może dokonywać samodzielnie, i z tego przywileju korzysta. Żadnego zaskoczenia zatem nie było, ale wydaje mi się, że niewątpliwie ładnym gestem byłoby, gdyby przynajmniej jedno miejsce w Kolegium IPN zostało oddane ludziom nieco inaczej myślącym – choć idącym w tę samą stronę – np. przedstawicielom ruchu narodowego domagającym się większej otwartości. Skoro jednak tak się nie stało, to można nad tym jedynie ubolewać.

Kogo konkretnie ma Pan na myśli?
– Przede wszystkim mam na myśli dr. Wojciecha Muszyńskiego, kandydata Kukiz’15 i PSL, historyka, pracownika Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, autora wielu książek o podziemiu niepodległościowym i elitach II RP, członka Rady Historycznej przy Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Jeśli był on zgłoszony wcześniej i ma odpowiednie ku temu uprawnienia, to sądzę, że byłoby stosowne docenić, że istnieje inna orientacja, że jest jej przedstawiciel, w dodatku z odpowiednim dorobkiem naukowym, i co również istotne, człowiek z piękną postawą. Ale tak jak powiedziałem wcześniej – zwycięzca ma prawo wszystko urządzać po swojemu. Takie jest prawo demokracji i z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku, ale wizerunkowo nie wygląda to dobrze, zwłaszcza jeśli były wcześniejsze uzgodnienia, które powinny być poszanowane.

W przegranym polu zostali: Ludwik Dorn (kandydat PO), prof. Andrzej Friszke (kandydat PO), Bogdan Lis (kandydat PO), wspomniany dr Wojciech Muszyński (kandydat Kukiz'15 i PSL) i Henryk Wujec (kandydat Nowoczesnej i PSL)…
– Jeśli chodzi o czterech kandydatów, których nazwiska pan przedstawił – oczywiście poza dr Wojciechem Muszyńskim, to uważam, że dobrze się stało, iż zostali oni utrąceni, bo Kolegium IPN to nie jest miejsce odpowiednie dla nich. Po pierwsze, znamy ich wszyscy od dawna i ludzie ci pokazali, co potrafią, na co ich stać. Henryk Wujec, owszem, ma jakieś zasługi z czasów tzw. opozycji, natomiast w Kolegium IPN byłby rzecznikiem strony, która bardzo mocno naciągała naszą polską historię czy wręcz ją kaleczyła. Jest tu chociażby kwestia stosunków polsko-żydowskich, sprawa podziemia niepodległościowego – czyli Żołnierzy Wyklętych. Tak czy inaczej o tych odrzuconych kandydatach można powiedzieć, że to nie jest ich miejsce i czas. Również Bogdan Lis, oczywiście, jest przedstawicielem Ruchu Społecznego „Solidarność”, ale dzisiaj jest to już czysta historia, a tamta epoka się skończyła. Nie wiem, jakie role miałyby spełniać w Kolegium IPN osoby, które wcześniej nie stanęły na wysokości zadania, rozminęły się z oczekiwaniami opinii publicznej i dzisiaj w pełni zasługują na takie, a nie inne krytyczne oceny. Teraz jest czas na nowych ludzi, jak wspomniany wcześniej przeze mnie dr Wojciech Muszyński, i takich osób należy szukać. Pytanie tylko, czy muszą to być sympatycy czy też członkowie partii rządzącej. Chociaż efekt jest ten sam, bo chodzi o różnicę w podejściu do pewnych kwestii, ale z pewnością nie są to ludzie typu prof. Andrzej Friszke czy Henryk Wujec. Owszem, jest potrzebna zmiana, ale zmiana nie tylko ilościowa, ale jakościowa.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN skrócona zostanie kadencja obecnej Rady IPN, a jej miejsce zajmie Kolegium IPN. Jaka jest rola, zwłaszcza dzisiaj, dla tego nowego gremium?
– To jest przede wszystkim wyznaczenie w ramach obowiązującej ustawy o IPN nowych celów i to się z pewnością stanie. Pewne kwestie są całkowicie zaniedbane i trzeba je przywołać na nowo i postawić na porządku dziennym, żeby je zbadać. Są też sprawy, które dotąd były zaniedbane z przyczyn nie tylko prawnych czy braku fachowców, ale przede wszystkim z powodów ideowych i to powinno się zmienić, a sprawy te – ważne – na nowo odnaleźć swoje miejsce. To jest Instytut Pamięci Narodowej, a nie pamięci subiektywnej.

Kolegium IPN będzie zgłaszać kandydata na prezesa Instytutu spoza swego grona. Jakie zadania stoją przed nowym prezesem IPN?
– Owszem, członkowie Kolegium IPN nie mogą kandydować na stanowisko prezesa IPN. Tak czy inaczej Instytut pod kierownictwem nowego prezesa musi zostać postawiony na nogi, bo tak jak wspomniałem wcześniej, szereg spraw niestety zostało zaniedbanych. Do tej pory było tak, że grupa, która miała przewagę, wyznaczała swoje cele w ramach obowiązującej ustawy o IPN, stąd jedne sprawy były spychane na margines, a inne tematy były nadmiernie eksploatowane. Teraz trzeba będzie znaleźć równowagę, złoty środek. I do tego są właśnie potrzebne nowe osoby w tym Kolegium, które będą wykazywały zrozumienie nie tylko jeśli chodzi o wąski, partyjny interes, ale szerzej, bo jest to Instytut Pamięci Narodowej, a nie partyjnej. Zatem liczymy na to, że cały zasób, a więc wszystko to, co wchodzi w zakres dziejów Narodu Polskiego na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, teraz zostanie powiększone, a rzeczom ważnym nadane zostanie właściwe znaczenie. IPN zakresem swoich badań powinien wybiegać daleko przed II wojnę światową i takie działania tematyczne z całą pewnością należy podjąć. Prace do wykonania są ogromne.

Konkretnie jakie…?
– Zadaniem IPN powinno być zbadanie konspiracji komunistycznej w II RP, badania muszą też dotyczyć ofiar, jakie Polska ponosiła na skutek zamachów terrorystycznych, morderstw popełnianych przez jawne i tajne służby komunistyczne w Polsce, które później, po 1944 r., dostały od Stalina we władanie nasz kraj jako prezent. Ponadto wciąż nie mamy w pełni ujawnionych danych osobowych funkcjonariuszy Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, a przecież z tamtych środowisk wywodzi się duża część tzw. elit czy bardziej pseudoelit III RP. To są dzieci bądź wnuki tamtych ludzi i opinia publiczna ma prawo poznać prawdę, nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek. Oczywiście, później przy wyborach, kierując się różnymi kryteriami, możemy wybierać osoby z takich czy innych kręgów, ale pod warunkiem, że znamy przeszłość, żeby później nie było wymówek, że nie wiedzieliśmy. Dlatego ta wiedza jest nam potrzebna. Do zbadania jest cały zakres struktur wojskowej bezpieki Głównego Zarządu Informacji, zwanego potocznie Informacją Wojskową, która mogła dosłownie wszystko, ponadto zbadać należy Prokuraturę Wojskową czy wreszcie Sądownictwo Wojskowe tamtego okresu. Cała ta historia aparatu represji komunistycznego państwa, która powinna być zbadana już 20 lat temu, a niestety nie została, teraz musi zostać wzięta na tapetę i dogłębnie prześwietlona. Wszystkie skrywane przez lata zakamarki Polski Ludowej, a zwłaszcza zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu, muszą zostać zbadane. To jest nasza powinność, nasz obowiązek.

Czy to oznacza, że należy rozpocząć od podstaw…?
– Może nie tyle od podstaw, ale z całą pewnością konieczne jest przekierunkowanie szeregu spraw na właściwe tory. Dotyczy to także tych spraw, które wydają się być zbadane w tamtym okresie, ale teraz na nowo muszą być podjęte. Nie wyobrażam sobie, żeby można było zostawić i udawać, że się nic nie dzieje np. ze sprawą Jedwabnego, gdzie sprawstwo można było tak łatwo przypisać Polakom, czy śledztw dotyczących zapomnianych, a przynajmniej przemilczanych zbrodni na Polakach przez sowieckich „partyzantów” narodowości żydowskiej w Nalibokach czy Koniuchach, które zostały przysypane niepamięcią. I cóż z tego, że śledztwo jest otwarte, że raz w roku ukazywał się komunikat, że jakieś tam czynności zostały wykonane, skoro tak naprawdę nie robiono w tej sprawie kompletnie nic? Porównując nakłady sił i środków, jakie kierowano na sprawę Jedwabnego – żeby ją nie wyjaśnić, ale zagmatwać, to teraz odpowiednie środki powinny pójść na rzetelne wyjaśnienie tej sprawy od początku do końca. Mamy też 70. rocznicę tego, co jest nazywane pogromem kieleckim, gdzie jest więcej niejasności niż rzeczy oczywistych, przez nikogo niekwestionowanych. Myślę, że jest to również zadanie dla IPN, aby odważnie, przy podniesionej kurtynie oraz przy udziale kompetentnych ludzi, fachowców, którzy się na tym znają, rzetelnie zbadać sprawę. Wszystko po to, żeby zwyciężyła prawda, a ideologia i polityka nie decydowały dłużej o naszej historii. Faktów się nie da zmienić, ale przede wszystkim trzeba je znać.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... yjnej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 19 lip 2016, 07:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Jeden z czterech

Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wnioskuje, by prezesem IPN został dr Jarosław Szarek.

– Instytut Pamięci Narodowej to jest miejsce szczególne. Naszym zadaniem jest przekazać pamięć o polskim dziedzictwie – powiedział dr Jarosław Szarek, pracownik krakowskiego oddziału IPN, podczas przesłuchania przed Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. – Nie pracujemy dla siebie, pracujemy dla przyszłych pokoleń – dodał.

Szarek zwrócił uwagę, że okres komunizmu „nas niezwykle zniszczył”. – Ta trucizna duchowa, którą pozostawił po nas komunizm, trwa w naszych umysłach do dzisiaj, z tym trzeba się zmierzyć, to jest wyzwanie na pokolenia – podkreślił. Przypomniał słowa Papieża Jana Pawła II, który mówił, że to Opatrzność nakłada na nas obowiązek pamiętania.

– Często nie chcieliśmy tego obowiązku spełniać, teraz zmienia się klimat społeczny, wyrosło nowe pokolenie – stwierdził. I dodał, że historia to nie tylko „liczenie guzków na mundurze”, ale to jest ciąg wielu pokoleń, na co zwracał uwagę Ojciec Święty.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... erech.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 21 lip 2016, 14:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Sejm powołał Jarosława Szarka na prezesa IPN

Sejm powołał w czwartek Jarosława Szarka na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. By mógł on objąć ten urząd, wybór musi jeszcze zatwierdzić Senat.
W głosowaniu kandydaturę Szarka poparło 256 posłów, 166 było przeciw, 13 wstrzymało się od głosu. Za wyborem Szarka głosowali posłowie PiS i 20 posłów Kukiz'15 (13 posłów tego klubu wstrzymało się od głosu); przeciw byli posłowie PO (jeden – Bogusław Sonik zagłosował „za”), PSL i Nowoczesnej.

Prezesa IPN na pięcioletnią kadencję powołuje Sejm, za zgodą Senatu, zwykłą większością głosów. Jak poinformowano PAP w biurze prasowym, Senat zajmie się wyborem prezesa IPN prawdopodobnie w piątek. Przed głosowaniem sylwetkę Szarka przedstawił posłom szef Kolegium IPN prof. Jan Draus. W poniedziałek Kolegium IPN wyłoniło Szarka spośród czterech uczestników konkursu na prezesa.
– Doktor Jarosław Szarek zaprezentował się jako kandydat odpowiedzialny, dynamiczny i ideowy, a ponadto wykazał się dobrą znajomością problematyki, związanej ze statutową działalnością Instytutu Pamięci Narodowej, trafnie diagnozując jego pozytywy i mankamenty – mówił Draus.

Dr Jarosław Szarek (ur. w 1963) jest absolwentem Wydziału Historycznego UJ; doktoryzował się na Wydziale Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Po 13 grudnia 1981 r. był zaangażowany w działalność opozycyjną, uczestniczył w pomocy internowanym i więzionym, kolportował i drukował podziemną prasę. Obecnie jest pracownikiem IPN w Krakowie. Jest autorem wielu artykułów i książek historycznych o najnowszych dziejach Polski. RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... a-ipn.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 22 lip 2016, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
IPN jest w dobrych rękach

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan ten wybór dr. Jarosława Szarka na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej?
– Powtórzę za członkiem Kolegium IPN, które dokonało wyboru nowego prezesa IPN, prof. Andrzejem Nowakiem, że z czterech dobrych kandydatów został wybrany najlepszy. Niczego nie odbierając pozostałym kandydatom, którzy startowali w drugim etapie przesłuchania na prezesa IPN, dr Jarosław Szarek jest osobą najlepszą z trzech powodów. Po pierwsze, jest osobą – można powiedzieć – z wnętrza Instytutu, w którym przepracował wiele, wiele lat. Po drugie, do IPN był przyjmowany, kiedy dyrektorem krakowskiego Oddziału był śp. prof. Janusz Kurtyka. Jarosław Szarek jest zatem gwarantem tego, że w swojej pracy jako prezes IPN będzie realizował i kontynuował wizję prezesa Kurtyki. Po trzecie, dr Szarek jest wybitnym badaczem najnowszych dziejów, jest historykiem samodzielnym, autorem takich książek jak: „Wojna z narodem” (2006 r.), „Czarne juwenalia” (2007 r.) „Powstanie Styczniowe. Zryw wolnych Polaków” (2013 r.), „Przebudzenie Polaków. 1920 Prawdziwy cud nad Wisłą” (2015 r.) oraz współautorem wielu innych. Wraz ze swoją żoną, dr Joanną Wieliczką-Szarkową, jest współautorem kilkunastu książek historycznych dla dzieci w serii „Kocham Polskę”, są to m.in.: „Elementarz dla dzieci”, „Historia Polski dla naszych dzieci”, „Nasza wspaniała Ojczyzna”, „Poczet wielkich Polaków”, co jest bardzo istotne, ponieważ edukacja historyczna musi się odbywać na wszystkich szczeblach, od wieku dziecięcego po wiek dojrzały. IPN musi dotrzeć nie tylko do studentów, nie tylko do uczniów liceów, ale także do uczniów szkół podstawowych.

A zatem można powiedzieć, że polityka historyczna IPN będzie zajmowała szczególne miejsce w działalności nowego prezesa IPN…?
– Z całą pewnością. Doktor Jarosław Szarek pisze zarówno książki akademickie, warsztatowe – jest w końcu doktorem historii, autorem rozprawy pt. „Działalność Służby Bezpieczeństwa wobec młodzieży akademickiej Krakowa w latach 1970-1980”, której promotorem był ówczesny dyrektor krakowskiego Oddziału IPN prof. Ryszard Terlecki – następca śp. prof. Janusza Kurtyki, jest zatem autorem prac dla poważnych ludzi, ale również autorem publikacji adresowanej do młodego pokolenia. Zauważył to zresztą podczas przesłuchania przed Kolegium IPN, gdzie podkreślił, że największym problemem na dziś jest to, że zapomnieliśmy o wychowaniu historycznym najmłodszych Polaków. Jestem głęboko przekonany, że dr Jarosław Szarek jako prezes IPN w znakomity sposób zapełni lukę w zakresie wiedzy historycznej najmłodszego pokolenia Polaków. Będzie to możliwe dzięki współpracy np. z Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wicepremierem prof. Piotrem Glińskim, a z drugiej strony z kierownikiem Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Janem Józefem Kasprzykiem. Sądzę, że współpraca z tymi osobami i instytucjami powinna dać doskonałe owoce edukacyjne.

Edukacja historyczna to jeden z ważnych wymiarów działalności IPN, ale są także inne obszary, jak chociażby odkrywanie prawdy i bolesnych kart naszej przeszłości, gdzie zdaje się, że nie wszystko było na swoim miejscu…?
– Jeśli chodzi o prace i zadania IPN w zakresie lustracyjnym i prokuratorskim, mam tu na myśli Komisję Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, a także w zakresie ekshumacji prowadzonych pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, pełnomocnika prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, to wydaje się, że wszystko jest w należytym porządku. W przypadku badań prof. Szwagrzyka jest to – jak sądzę – jedynie kwestia odpowiednich funduszy, o czym zresztą mówił podczas przesłuchania przed Kolegium IPN dr Szarek. Zdaje się, że prof. Szwagrzyk mimo ogromu wykonanej pracy jakoś nie był specjalnie doceniany przez poprzednie kierownictwo IPN. Myślę, że w tej swojej krytyce poprzedniego kierownictwa dr Szarek nakreślił zarazem swój plan działania na zbliżającą się kadencję.

Wybór nowego prezesa IPN poprzedził atak Platformy na dr. Szarka. Wygląda na to, że Platforma krytykuje każdy ruch nowej władzy nawet tam, gdzie polityka nie powinna odgrywać żadnej roli.
– Zachowanie Platformy jest skandaliczne. To niesamowite, że przy wyborze prezesa IPN – instytucji, która i owszem ma swój wymiar polityczny, ale z drugiej strony powinna pozostawać ponad wszelkimi walkami partyjnymi, pojawiają się tak niesprawiedliwe oceny.

Ma Pan na myśli wypowiedź posła Michała Szczerby?
– Poseł Szczerba zarówno wczoraj podczas przesłuchania w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a także podczas dzisiejszych obrad plenarnych Sejmu starał się wykazać, że jakoby dr Jarosław Szarek nie ma przesłanek zarówno moralnych, jak i merytorycznych, żeby pełnić tę funkcję. Powoływał się przy tym na wypowiedź dr Szarka, że wykonawcami mordu Żydów w Jedwabnem byli Niemcy. Chcę z całą mocą podkreślić, że dr Szarek jako zawodowy historyk jeżeli wygłasza jakieś sądy z zakresu historii najnowszej, to wygłasza je z pełnym rozpoznaniem sprawy. Nie są to zatem żadne domniemania. Jest rzeczą oczywistą, że skoro Polska w latach 1939-1945 znajdowała się pod niemiecką i sowiecką okupacją, to obywatele polscy byli niejednokrotnie zmuszani przez Niemców czy Sowietów do wykonywania niegodnych czynów zazwyczaj w stosunku do ludności żydowskiej. W żaden sposób – i tak to rozumiem – dr Szarek nie usprawiedliwia ludzi, którym puściły hamulce moralne, ludzi, którzy dali się złamać okupantom. Jednocześnie dr Szarek wyraźnie chce podkreślić, że to, co robiono z Żydami, to była polityka państwa niemieckiego, natomiast nie było to akceptowane przez Polskie Państwo Podziemne. Pragnę przypomnieć, o czym dr Szarek wielokrotnie mówił i pisał, że Polskie Państwo Podziemne bardzo surowo karało wszelkie akty antysemityzmu, wszelkie akty szabrownictwa czy szmalcownictwa i mnóstwo wyroków śmierci, jakie wykonywała Armia Krajowa, to były wyroki na ludziach, którzy zachowywali się niegodnie jako obywatele Rzeczypospolitej. W związku z tym robienie dr. Szarkowi zarzutu z tego tytułu, że on jakoby nie wie, kto mordował Żydów w Jedwabnem, jest po prostu śmieszne i wystawia fatalne świadectwo przedstawicielowi dogorywającej jak wynika z ostatnich wydarzeń i podziałów wewnątrz Platformy, która zajmuje się głównie wycinaniem siebie nawzajem. To jest – jak myślę – najlepszy komentarz do tego, w jaki sposób Platforma starała się wybór dr Szarka zablokować. Muszę powiedzieć, że ma dużo uznania dla bodajże jedynego posła PO Bogusława Sonika – zresztą z Krakowa, który dobrze zna dr. Szarka, posła, który wyłamał się i nie zagłosował przeciw tej kandydaturze. Zresztą dziwię się, że inni posłowie Platformy z Krakowa, będący z zawodu historykami, nie zagłosowali za wyborem dr. Szarka.

O czym to Pana zdaniem świadczy?
– To pokazuje, że u tych parlamentarzystów przeważyła motywacja polityczna nad motywacją merytoryczną. Okazuje się, że są ludzie, którzy zrobią każde świństwo, jeżeli tylko ma ono posłużyć interesowi ich partii, bądź też może bardziej niż zaszkodzić interesowi PiS, z którą to formacją dr Szarek jest niesłusznie utożsamiany. Dr Jarosław Szarek nie jest działaczem partyjnym, a to, że akuratnie w tym momencie, pod rządami PiS został prezesem IPN, to o niczym nie świadczy, jeśli chodzi o jego takie czy inne partyjne sympatie. Dr Szarek jest człowiekiem bezkompromisowym, jest człowiekiem ideowym, który zawsze walczył o sprawy polskie, który zawsze był nastawiony zdecydowanie antykomunistycznie i do tego nie są mu potrzebne żadne alienacje partyjne. Ta jego „nieprzemakalność”, jak ocenił w romowie z Telewizją Trwam prof. Ryszard Terlecki, a ja dodam bezkompromisowość i radykalizm, w dobrym tego słowa znaczeniu, to są te cechy charakteru dr. Szarka, które pozwalają z optymizmem patrzeć na to, jak będzie on sprawował swoją funkcję, prezesa bardzo ważnej dla budowania nie tylko polityki historycznej, ale także tożsamości narodowej instytucji polskiego życia publicznego.

Czy można zatem powiedzieć, że IPN jest w dobrych rękach…?
– IPN jest w bardzo dobrych rękach. Dodam jeszcze tylko to, o czym dr Szarek mówił podczas przesłuchania przed Kolegium IPN, że w Instytucie jest wielu znakomitych ludzi – zarówno w centrali, jak i w oddziałach i on chce się na tych ludziach oprzeć. I nie jest prawdą, jak to już się próbuje wyrokować czy straszyć, że w IPN będą czystki. Wręcz przeciwnie, dr Szarek chce w większej mierze, niż to było do tej pory, oprzeć się na oddziałach terenowych. Co więcej, ma zamiar nawet zwiększyć liczbę oddziałów IPN, ale to – jak sądzę – jest już nie tylko w jego rękach, bo w grę wchodzą tu także kwestie finansów. Jeżeli ma w tym momencie takie poparcie ze strony partii rządzącej, to jestem przekonany, że jeśli przedstawi rozsądne propozycje budżetowe, to również one zostaną uwzględnione z korzyścią dla polityki historycznej państwa polskiego. IPN jest w dobrych rękach, jest w rękach człowieka, który z powrotem sprowadzi tę instytucję na te tory, na które wprowadził IPN prof. Janusz Kurtyka, którego uczniem i wielkim orędownikiem jego sposobu zarządzania tą instytucją był i pozostaje dr Jarosław Szarek.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ekach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 23 lip 2016, 07:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Nowa jakość

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Doktor Jarosław Szarek został w piątek zaprzysiężony przez Sejm na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Jak ocenia Pan ten wybór?
– Myślę, że to jest nowa jakość, ale jednocześnie zapowiedź nowej polityki Instytutu Pamięci Narodowej, która jest bardzo ważna i potrzebna, bo wciąż jest wiele spraw niezałatwionych. Ostatnio histeria, jaką mogliśmy zaobserwować wokół wypowiedzi minister oświaty Anny Zalewskiej czy po wypowiedzi dr. Jarosława Szarka podczas przesłuchania na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, to wszystko świadczy o tym, że jest w Polsce strona, która usiłuje narzucić nam wykładnię historii. Bynajmniej nie chodzi tu o to, żeby zbadać, sprawdzić, wyjaśnić pewne kwestie, ale o to, żeby stłumić dochodzenie do prawdy publicystyką i tandetą historyczną, tak jak to miało miejsce w przypadku publikacji Jana Tomasza Grossa, który dla tamtej strony stał się bohaterem, żeby nie powiedzieć guru. Mam nadzieję, że pod nowym kierownictwem Gross więcej nie będzie gościem IPN, co wcześniej w jakiś sposób na pewno go uwiarygadniało w oczach opinii publicznej. Uważam, że czasy te powinny już odejść całkowicie w niepamięć.

Czy to był jedyny „grzech” IPN w ostatnich latach?
– Myślę, że w tym momencie nie warto mówić o grzechach, zwłaszcza że moja ocena jest wypowiadana z zewnątrz i właściwie na podstawie tego, co każdy sam może dostrzec, stojąc z boku. IPN przez cały okres swojej historii ma, owszem, bardzo dużo ważnych osiągnięć, aczkolwiek na wielu różnych poziomach. Oczywiście zupełnie inna epoka – można powiedzieć – była za czasów prezesury prof. Janusza Kurtyki, który bardzo pilnował, żeby polska tożsamość była broniona, żeby historia Polski była pokazywana w sposób właściwy i rzetelny. Ale niezależnie od tego, nawet pod kierownictwami, które spotykały się z krytyką, na co zasługiwały, w IPN byli i są nadal ludzie, którzy zawsze starali się wykonywać swoją pracę jak najlepiej, chociaż niekoniecznie byli w głównym nurcie i stąd nie zawsze byli doceniani.

Nowemu kierownictwu Instytutu niejako naprzeciw wychodzi też nowa ustawa o IPN…
– Nowa ustawa o IPN oczywiście rozszerza możliwości działania Instytutu, otwiera tę instytucję na nowe obszary, na okres wcześniejszy. Przypomnę, że do zbadania jest cała sfera II RP, jeśli chodzi o konspirację komunistyczną, zbrodnie popełniane przez komunistów, szykowanie się tamtej organizacji do zdobycia władzy w Polsce i władania Polską. Dotychczas IPN niestety nie był do tego uprawniony. Oczywiście jest bardzo dużo zaniedbań. Do tej pory nie ma też całościowych badań, badań zakończonych, co powinno się stać na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Dotyczy to np. tzw. Informacji Wojskowej, czyli odpowiednika sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz w Polsce, który powstał jeszcze w maju 1943 r. przy wojsku Berlinga. Nie ma też całościowych opracowań na temat Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadzonych przez IPN, nie ma też monografii Milicji Obywatelskiej. Co ciekawe, w dalszym ciągu nie ma monografii bezpieki. Owszem, są, ale jedynie w formie szczątkowej. Wreszcie praktycznie nieruszone są całe sfery, takie jak chociażby sądownictwo wojskowe i prokuratura wojskowa, a także sądy powszechne czy prokuratury powszechne po 1944 r., które prowadziły do masowych zbrodni na polskich obywatelach. To pokazuje, że historia komunistycznego aparatu represji, która powinna być zbadana już dawno, do dzisiaj niestety nie jest. Tym bardziej trzeba to zrobić. Wszystkie skrywane przez lata PRL zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu muszą zostać zbadane. Potrzebne jest zatem nowe otwarcie.

Czy tak obszernie nakreślone zadania może wykonać jeden człowiek?
– To są zadania, jakie stoją przed IPN. Oczywiście prezes dr Jarosław Szarek sam tego nie dokona, ale zapalając tzw. zielone światło i umożliwiając takie badania, wreszcie sprawując nadzór, żeby były one należycie wykonywane, to wszystko daje szanse, że – choć z wielkim opóźnieniem, ale w końcu dotrzemy do pełnej prawdy o tamtym okresie.

Mówi się o tym, że dr Szarek jako współpracownik śp. prezesa Janusza Kurtyki teraz jako prezes będzie kontynuatorem idei swojego poprzednika…
– Rzeczywiście, obaj są absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego, myślę, że również wywodzą się z tego samego kręgu ideowego, co widać chociażby po publikacjach i dotychczasowej działalności dr. Jarosława Szarka jako historyka IPN. Myślę, że choć nigdy do końca nie jest tak, że każdy kolejny prezes powtarza swojego poprzednika, to w tym przypadku w znacznym stopniu będzie to nawiązanie do idei i myśli śp. prof. Janusza Kurtyki.

To chyba dobrze…?
– Myślę, że tak. Tak czy inaczej, zwłaszcza na początku, w sytuacji, kiedy następuje tego typu zmiana – człowieka, który przychodzi na takie stanowisko, należy obdarzyć dużym kredytem zaufania. Tam gdzie byłyby znaki, że nie wolno tego zrobić, to oczywiście jest to niewskazane, ale jeśli chodzi o osobę dr. Jarosława Szarka, to jestem raczej spokojny. Duży kredyt zaufania na początek. Obserwujemy z uwagą, ale jednocześnie z dużą życzliwością ten wybór. Myślę, że nowy prezes IPN dr Jarosław Szarek może też, co więcej, powinien oczekiwać pomocy i wparcia, które będzie mu potrzebne w tej nowej, ważnej roli, bardzo ważnej dla pamięci historycznej nas, Polaków.

Wybór nowego prezesa IPN poprzedził atak polityków Platformy na dr. Szarka z powodu jego wypowiedzi o zbrodni w Jedwabnem. Poseł Michał Szczerba powiedział nawet, że dr Szarek „przyjął skandaliczną narrację w tej sprawie”…
– Platforma Obywatelska wykorzystuję każdą nadarzającą się okazję do walki politycznej, podobnie jest w tym wypadku. Pomija się całkowicie wiedzę historyczną, pomija się fakty. Przypuszczam, że poseł Michał Szczerba, zabierając głos, tak naprawdę nie wie, o czym mówi. Wydaje mi się, że gdyby miał jakiekolwiek pojęcie o tym wydarzeniu, to formułowałby swoje wnioski bardziej ostrożnie. Podejście do sprawy Jedwabnego, do sprawy Kielc czy do wielu innych spraw, które są uważane przez określone środowiska opiniotwórcze, przez tzw. siły stanowione, w tym również przez Platformę, za załatwione, wyjaśnione, zaklepane i że właściwie nie należy do tych spraw wracać, jest błędne. Te środowiska po prostu całkowicie się mylą, bo w tych sprawach, często wybijanych na czołówki niektórych mediów, tak naprawdę więcej dziś nie wiemy, niż wiemy. Jeśli chodzi o Jedwabne, to przypomnę, że śledztwo było skandaliczne, powierzchowne i zakończone w ciągu jednego roku. Tymczasem analogiczne śledztwa, np. w Nalibokach czy Koniuchach, trwają bodajże 15 lat i w tych sprawach nie dzieje się zupełnie nic.

O czym to świadczy?
– To pokazuje, że nie chodzi tu wcale o wyjaśnienia historyczne, rzetelne i uczciwe dociekanie do prawdy, ale w grę wchodzi polityka. Jeśli zaś mamy do czynienia z politycznym podtekstem i manipulacją faktami, to politycy Platformy powinni sobie zdawać sprawę, że nad polityką jest jeszcze moralność. Może zatem warto tym wszystkim działaczom partyjnym przypomnieć, że polityka jest sprawą przejściową i podobnie jak wszystko przemija. Natomiast z moralnego punktu widzenia będą jednak rozliczani, i to bardzo długo. Ta bardzo krytyczna opinia o nich pozostanie już na zawsze. Pozostaną w pamięci jako ci, którzy usiłowali zabić prawdę. Co więcej, próbowali zabić prawdę krzykiem, tupaniem i wrzaskiem.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... akosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 24 lip 2016, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Najważniejsze jest dochodzenie do prawdy

Z dr. Jarosławem Szarkiem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Obrazek

Służyć wiernie Narodowi Polskiemu, stać na straży prawa – to słowa roty przysięgi, jaką po wyborze na prezesa IPN składał Pan przed Sejmem. Przyznam, że bardziej pasują mi one do polityka, a mniej historyka…
– To ważne słowa, które są zobowiązaniem, i to nie tylko dla prezesa IPN, ale dla każdego obywatela Rzeczypospolitej. Każdy z nas, choć na różnych stanowiskach i w różnych rolach, jest zobowiązany stać na straży prawa, a jednocześnie jak najlepiej wykonywać swoją pracę w służbie Narodowi Polskiemu. Również ja traktuję te słowa jako zobowiązanie do wiernej służby mojej Ojczyźnie – Polsce.

Co uważa Pan za największe wyzwanie, jakie stoi dzisiaj przed prezesem oraz przed samym IPN?
– Za swoje główne zadanie jako prezes uważam płynne przejście do nowej struktury, co nakłada na IPN nowe prawo, nowa ustawa o IPN. Przed Instytutem stoi wiele zadań, m.in. bieżące, i zależy mi, aby to przejście w nowy rozdział nie spowolniło zarówno badań naukowych, działalności edukacyjnej, prac archiwum, jak i prac związanych z poszukiwaniem miejsc pochówków ofiar zbrodni komunistycznych. A zatem zależy mi na dobrym funkcjonowaniu wspomnianych obszarów, a jednocześnie na podjęciu nowych zadań.

Był Pan współpracownikiem śp. prezesa Janusza Kurtyki. Czy i jaką rolę w Pana podejściu do prac badawczych nad najnowszą historią Polski odegrał właśnie prof. Kurtyka?
– Profesor Janusz Kurtyka wywarł ogromny wpływ na moją, ale myślę, że także na karierę naukową wielu ludzi związanych z IPN i nie tylko. To przede wszystkim był wybitny historyk, który w swojej pracy zajmował się nie tylko najnowszymi dziejami Polski, ale również badaniem szeroko rozumianej historii powstania antykomunistycznego po II wojnie światowej. Był doskonałym mediewistą, rozwijał się i myślał – można powiedzieć – jako badacz średniowiecza. To jedna z trudniejszych dziedzin badań historycznych uwarunkowana umiejętnością interpretacji źródeł, przeważnie łacińskich. Był profesjonalistą i tego profesjonalnego podejścia wymagał od historyków, z którymi pracował w IPN. Jego praca o rodzinie Tęczyńskich przygotowana z wielką pieczołowitością stanowi doskonały wzorzec gruntownej monografii genealogicznej. Jednocześnie Janusz Kurtyka był człowiekiem, dla którego najważniejszy, zawsze na pierwszym miejscu był interes państwa polskiego. Tym, co go cechowało, było zrozumienie, czym jest służba Polsce. To były jego atuty, które pozwoliły stawiać czoła wszystkim, często niełatwym wyzwaniom, i krok po kroku je realizować. Miał także umiejętność dostrzeżenia wśród ludzi, z którymi pracował, potencjału i pasji. Co więcej, potrafił do nich wyciągnąć rękę. Tym samym zachęcał ich do pracy naukowej, jednocześnie zapewniając im – co było bardzo ważne – wsparcie ze swojej strony.

Czy ten Pana szacunek wyrażony w tych słowach dla śp. prezesa Kurtyki oznacza, że linia, jaką nakreślił on IPN-owi, będzie przez Pana kontynuowana?
– Od tragicznej śmierci prezesa Janusza Kurtyki upłynęło już ponad sześć lat i historia oraz wydarzenia następujące wokół nas z czasem nakreślają nowe wyzwania. Jest także szereg nowych zagadnień, które musimy badać. Natomiast z całą pewnością aktywność i to, co Janusz Kurtyka podkreślał, że IPN ma być głównym ośrodkiem inicjowania dyskusji o najnowszej historii Polski, skupiania wokół Instytutu różnych środowisk i aktywizowania ich oraz oczywiście strona i zadania edukacyjne, to z całą pewnością są główne działania, jakie stoją przed IPN, które chcę kontynuować i rozwijać.

Opozycja mniej akcentowała czy wręcz pominęła Pana dorobek naukowy, a bardziej skupiała się na Pana wystąpieniu przed sejmową komisją sprawiedliwości i odniesieniu do mordu w Jedwabnem. Jak odebrał Pan tę nagonkę już na starcie?
– To moje wystąpienie przed sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka trwało półtorej godziny. I z tego wystąpienia, które miało wiele wątków, wyciągnięto i wyeksponowano zaledwie pół mojego zdania. Natomiast pominięto zupełnie kontekst tych słów. Myślę, że już samo podejście i takie potraktowanie mojej wypowiedzi stawia obecną opozycję parlamentarną w takim, a nie innym świetle. Szkoda, że ci parlamentarzyści, ale również część mediów, które tak łatwo skrytykowały moją osobę i wypowiedź, nie pokusili się o wysłuchanie mojej całej wypowiedzi na ten temat oraz odpowiedzi na inne pytania podczas tego wysłuchania. Skupiono się na jednym wątku, wyciągając z całej wypowiedzi pół zdania, które całkowicie zmienia kontekst mojej wypowiedzi.

Jeśli chodzi o Jedwabne, to czy Pana zdaniem sprawa jest już zamknięta, jak uważa część polskiej sceny politycznej i niektóre środowiska, a także część mediów?
– Historia to dziedzina, która wymaga badań, pogłębionych analiz. Obowiązkiem historyków jest badanie przeszłości, nawet najbardziej odległych wydarzeń, jeśli istnieje ku temu uzasadniona przyczyna. Przecież w każdej sprawie, nawet tej, która wydaje się już dogłębnie zbadana, nawet po wielu latach mogą pojawić się nowe okoliczności, nowe świadectwa, także nowe dokumenty, które uprawniają do ponownego spojrzenia na taką czy inną sprawę. Badania nad wydarzeniami historycznymi się nigdy nie kończą. Natomiast wokół sprawy Jedwabnego trwa spór nawet w gronie samych historyków.

Czy śledztwo w sprawie Jedwabnego powinno zostać wznowione?
– Zadaniem każdego historyka jest dociekanie prawdy, co dotyczy każdego okresu dziejów – czy to kulis unii polsko-litewskiej z 1569 roku, czy to dramatycznych aktów ludobójstwa w XX wieku. Historycy cały czas spierają się o fakty z różnych okresów, formułują nowe interpretacje, pogłębiają stan wiedzy nad wydarzeniami z przeszłości. Weźmy chociażby historię początków państwa polskiego, chrztu Polski Mieszka I, gdzie badania jednego z amerykańskich uczonych czy badania prof. Ożoga postawiły tę sprawę w nieco innym świetle, niż uważano dotąd. To pokazuje, że dla historyka żaden temat nie jest nigdy raz na zawsze zamknięty. Najważniejsze jest dochodzenie do prawdy. A tam, gdzie pojawiają się nowe tropy, nowe źródła, obowiązkiem historyka jest ich rzetelne zbadanie. Jeśli w sprawie mordu w Jedwabnem takie się pojawią, to oczywiście trzeba będzie wrócić do badań nad tą sprawą. Proszę jednak pamiętać, że nowa ustawa o IPN nakłada na nas nowe obowiązki – będziemy zajmować się także historią sprzed 1939 roku – to oznacza, że przed nami jest do wykonania szereg zupełnie nowych wyzwań. Dlatego Instytut czekają w najbliższym czasie zmiany, które ułatwią pracownikom realizację ich planów naukowych i edukacyjnych.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 06 lut 2017, 09:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Długi cień PRL

Z dr. Jarosławem Szarkiem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Małgorzata Rutkowska

Eksperci Instytutu im. Jana Sehna potwierdzili autentyczność podpisu Lecha Wałęsy na zobowiązaniu do współpracy z SB oraz na innych dokumentach z „teczki Kiszczaka”. Czy to wreszcie zakończy spór wokół „Bolka”?
– Kończy, jeżeli chodzi o ostateczne potwierdzenie, iż Lech Wałęsa został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik „Bolek” od 29 grudnia 1970 roku do 19 czerwca 1976 roku. W pierwszym okresie donosił na stoczniowców i brał za to pieniądze, co zostało udowodnione w wyniku rzetelnych badań opublikowanych w 2008 roku przez historyków z Instytutu Pamięci Narodowej, dr. Piotra Gontarczyka i prof. Sławomira Cenckiewicza, w ich książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Decyzja o jej wydaniu została podjęta osobiście przez śp. prezesa IPN Janusza Kurtykę. Wszyscy oni stali się obiektem niewybrednych napaści, pojawiły się groźby likwidacji Instytutu, obcięto mu budżet. Dzisiaj fakty zaprezentowane w książce zostały potwierdzone w wyniku postępowania prokuratorskiego na podstawie odnalezionych kolejnych dokumentów zawierających zobowiązanie do współpracy podpisane przez Lecha Wałęsę, jego donosy, pokwitowania. I w tej kwestii to kończy dyskusję na ten temat.

Dzisiaj faktu współpracy Lecha Wałęsy z SB nie podważają nawet ci, którzy napadali na IPN w 2008 roku.
– W tej kwestii fakty są tak oczywiste, że dyskusja jest zakończona. Natomiast pozostaje otwarta sprawa – i spory na ten temat będą trwały – jak fakt współpracy z bezpieką z początku lat 70. XX wieku wpłynął na decyzje podejmowane przez niego w następnych latach, m.in. jako przywódcy „Solidarności”, nie wspominając o jego prezydenturze i kolejnych latach politycznej aktywności. I ta dyskusja już się toczy, a pojawiające się pytania są jak najbardziej uprawnione. Pomijając już kwestię szantażu, to przecież sama świadomość tego, iż są ludzie, którzy mają wiedzę o ciemnej karcie życiorysu, też nie pozostaje bez wpływu na decyzje, jakie się podejmuje.

I jeszcze rzecz zasadnicza – sam stosunek Lecha Wałęsy do tej sprawy.
– Od laureata Pokojowej Nagrody Nobla, przywódcy „Solidarności” – ruchu, którego jednym z fundamentalnych przesłań były kwestie moralne, a wśród nich niezgoda na kłamstwo – można wymagać więcej. Lech Wałęsa w tej sprawie nie zdobył się na stanięcie w prawdzie, ale wielokrotnie zmieniał zdanie. Trzeba to wprost powiedzieć: kłamał. Nie wspominając już o języku, jakim się posługiwał wobec swych adwersarzy. Dał tego przykład nawet w ostatnich tygodniach.
Sprawa ma jeszcze inny wymiar. Przez lata za Lechem Wałęsą kryły się wpływowe środowiska, z którymi on się związał. Wśród nich nie brakuje ludzi powiązanych z peerelowskim reżimem. Oni wiedzą, że teraz przyjdzie kolej na ich życiorysy. Dlatego będą, wbrew faktom, do końca bronić Wałęsy.

Ujawnienie dokumentów ze zbioru zastrzeżonego nie wywołało jednak spodziewanych emocji. Teczki bezpieki nie budzą już zainteresowania? A może to efekt wieloletniej propagandy antylustracyjnej?
– To prawda, jest pewien niedosyt, bo były duże oczekiwania na nazwiska z pierwszych stron gazet. Pamiętajmy jednak, że prace nad likwidacją zbioru zastrzeżonego będą trwały do 31 marca 2017 roku, nie wiemy, co się pojawi w kolejnych partiach dokumentów. Oczywiście, rola już udostępnionych akt jest duża, to są tysiące teczek, które trzeba dokładnie zbadać, i wtedy będzie można powiedzieć, co w nich jest. Nie zapominajmy, że w Archiwum Instytutu są kilometry akt, które też czekają na zbadanie. Nie wszyscy historycy chętnie z tego korzystają.

To pokazuje, że na wielu uczelniach dominują układy postkomunistyczne?
– Po pierwsze, przez wiele lat panował klimat, żeby lepiej tymi sprawami się nie zajmować, nie było też zainteresowania w katedrach historii najnowszej. Tych tematów nie badano, bo to było źle widziane, trzeba to wprost powiedzieć. Po drugie, liczba teczek jest tak ogromna, że to niektórych zniechęca. Trzeba długich, żmudnych badań, a tego nie zrobi się szybko.

Powszechnie spodziewano się, że w dokumentach, które opuściły zbiór zastrzeżony, znajdzie się wiedza o przepoczwarzaniu się PRL w III RP.
– Najbardziej interesujące byłyby dokumenty z końca lat 80. pokazujące mechanizmy tzw. transformacji. Być może te materiały jeszcze się znajdą. Pamiętajmy jednak o skali zniszczeń dokumentów cywilnej i wojskowej bezpieki. Na przykład w Gdańsku 90 procent materiałów z lat 80. zostało zniszczone. Nie wiemy, co znajduje się jeszcze w „prywatnych szafach” byłych funkcjonariuszy.

Jakie były więc kryteria, którymi kierowano się, zamykając dostęp do materiałów bezpieki?
– Przedziwne. Na pewno wiemy jedno: tym kryterium nie było to, którym się posługiwano, czyli ochrona bezpieczeństwa państwa polskiego. Najlepiej pokazuje to incydentalna, sprzed wielu lat, sprawa podpisania zobowiązania do współpracy Jerzego Zelnika czy kwestia pojawienia się w materiałach, które ujawniliśmy, nazwiska ówczesnego porucznika Gromosława Czempińskiego. W wielu przypadkach nie było żadnego uzasadnienia, żeby te materiały w tym zbiorze się znajdowały. To pokazuje nawet to, co w tym momencie ujawniliśmy. Najważniejsze, że ten zbiór przestaje istnieć.

Nowe archiwalia wpłyną w znaczący sposób na profil badawczy Instytutu?
– Mamy 14 centralnych programów badawczych, wśród nich nowe, m.in.: „Województwa wschodnie II Rzeczypospolitej”, „Komuniści w II Rzeczypospolitej”, „Rok 1989 – mechanizmy transformacji ustrojowej”, „Polacy w Rosji i Związku Sowieckim”, „Wojsko Polskie w strukturach państwa w XX wieku”. Oczywiście kontynuujemy te dotyczące aparatu bezpieczeństwa PRL, emigracji, środowisk twórczych… Są tematy, które materiały wychodzące ze zbioru zastrzeżonego poszerzą. Dostęp do Archiwum IPN jest podobny jak do innych archiwów. Zachęcamy historyków spoza Instytutu, żeby zaczęli te sprawy badać.

Można było odnieść wrażenie, że w poprzedniej kadencji badanie aparatu represji przez IPN zeszło na dalszy plan.
– Instytut został powołany m.in. po to, żeby te kwestie zbadać, ujawnić, ale ten proces nie jest zakończony. W 2011 roku Rada IPN podjęła decyzję, że badanie aparatu represji nie jest priorytetowym zadaniem Instytutu. Stąd też takie na tym polu opóźnienia czy zaniechania.

Jest nadzieja, że znakomity półrocznik IPN „Aparat represji w Polsce Ludowej 1944-1989”, który nagle przestał się ukazywać kilka lat temu, powróci?
– Będzie kontynuowany, wkrótce ukaże się kolejny numer, przygotowany tak jak wcześniej przez Oddział IPN w Rzeszowie. Po pięcioletniej przerwie na rynek powrócił „Biuletyn IPN” – przez lata najbardziej rozpoznawalna marka Instytutu. W najbliższą środę ukaże się na rynku, będzie dostępny m.in. w placówkach Poczty Polskiej, empikach.

Nowa ustawa o IPN nałożyła na Instytut nowe obowiązki. Jak wygląda sprawa finansowania tak szeroko zakrojonej działalności?
– Paradoksalnie na 2017 rok obcięto nam budżet o 24 miliony w stosunku do tego, co zaproponowaliśmy. A ten rok jest zasadniczy, ponieważ zostaliśmy zobowiązani ustawą z czerwca 2016 roku do powołania dwóch nowych biur: poszukiwań i identyfikacji oraz biura upamiętnień. Te biura w szkieletowym kształcie powołaliśmy już latem przy zerowym budżecie. Nie wspominam, że pojawiło się inne zadanie – poszerzenie działalności edukacyjnej, naukowej o okres od 1917 roku, co wymaga kolejnych kosztów. Na Archiwum IPN spada też obowiązek przygotowania materiałów do ustawy dezubekizacyjnej, i to w bardzo krótkim czasie – w ciągu czterech miesięcy. A w perspektywie jest wojskowa ustawa dezubekizacyjna. To będzie kolejna sprawa, która jest dla nas nowa, bo wojskowego aparatu bezpieczeństwa nie badaliśmy do tej pory. Doszło do paradoksalnej sytuacji, że znaczenia i roli IPN nikt nie kwestionuje, natomiast w tak znacznym stopniu obcięto budżet Instytutu. Ale podołamy. Powstaje bardzo dużo nowych inicjatyw.

Priorytetem IPN w sferze edukacji ma być w tym roku 80. rocznica Operacji Polskiej, zupełnie nieobecnej w świadomości historycznej Polaków. Amnezja w sprawie co najmniej 111 tysięcy ofiar nie może dłużej trwać.
– Zrobimy wszystko, żeby ta wiedza dotarła do nauczycieli i znalazła się w podręcznikach szkolnych, została spopularyzowana. Kilka tygodni temu Instytut wydał zbiór dokumentów dotyczących Operacji Polskiej z archiwów gruzińskich. Prowadzimy w ogóle szeroką działalność międzynarodową, ostatnio podpisaliśmy umowę o współpracy z Archiwum Watykańskim, chcemy opublikować materiały z kolekcji Kazimierza Papée, ostatniego ambasadora II RP przy Stolicy Apostolskiej. Nie mówię już o współpracy z odpowiednikami IPN z tej części Europy czy o kwerendach archiwalnych w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach zachodnich. Dużym wyzwaniem dla nas będzie przyszły rok i 100-lecie odzyskania niepodległości, bardzo ważna będzie sfera edukacji.

Jak układa się współpraca Instytutu z Ministerstwem Edukacji Narodowej?
– Myślę, że dobrze, bardzo dużą popularnością cieszy się cykl wykładów przygotowany wspólnie z MEN dla nauczycieli i we współpracy z ośrodkami doskonalenia zawodowego nauczycieli. Dzięki temu rozpowszechniamy wiedzę o Polskim Państwie Podziemnym, Kresach, Operacji Polskiej NKWD, emigracji, aparacie represji w PRL. W sferze edukacyjnej chcemy się skupić na wyposażeniu nauczycieli w narzędzia, dostarczyć im materiały, które by pozwoliły przedstawiać kwestie mało lub w ogóle nieobecne w podręcznikach szkolnych, mając nadzieję, że to się zmieni w nowej podstawie programowej. My nie zastąpimy szkoły, ale możemy pomóc, przygotowując ofertę edukacyjną, oświatową, co jest bardzo ważną częścią naszej działalności.

Polityka historyczna IPN ma też ważny wymiar międzynarodowy, zwłaszcza że państwo polskie codziennie konfrontowane jest z agresywną polityką pamięci krajów ościennych – Niemiec i Rosji. Kłamstwo o „polskich obozach zagłady” okazuje się trudne do wytępienia.
– Na istniejącej już stronie internetowej Instytutu http://truthaboutcamps.eu [MS1], gdzie znajdziemy informacje o niemieckich obozach zagłady i obozach koncentracyjnych w językach polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, bułgarskim, zamieściliśmy liczącą ok. 8,5 tys. nazwisk załogę SS obozu KL Auschwitz. Każdy, kto mówi, że to był „polski obóz”, niech sprawdzi, kto tam pracował. Życiorysom tym towarzyszy około 350 wyroków, jakie wobec części z nich zapadły po wojnie. To efekt śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie. Jednocześnie początek większego projektu. Dołączymy inne obozy. Było to możliwe dzięki współpracy z prof. Aleksandrem Lasikiem, który przez 30 lat prowadził badania naukowe dotyczące tej tematyki, zgromadził dane o ok. 25 tys. funkcjonariuszy SS, a teraz część efektów jego pracy udostępnia IPN. Takich naukowców będziemy wspierać.

Teraz rodzime media należące m.in. do niemieckich koncernów narzucają frazę „polskie obozy koncentracyjne” w odniesieniu do powojennych obozów pracy na terenie Polski. Będzie odpowiedź Instytutu?
– Po II wojnie światowej Polska nie była niepodległym państwem, to było państwo komunistyczne, które stało się częścią imperium sowieckiego. Te obozy były tworzone przez komunistów, one nie mogą być nazywane polskimi. Więziono w nich m.in. polskich patriotów, którzy przeciwstawiali się niewoli, która przyszła ze wschodu. Można je nazywać stalinowskimi, komunistycznymi, ale nigdy polskimi. Były na terytorium Polski, ale to nie Polacy je budowali. Ani państwo polskie, ani Naród Polski nie ponoszą za nie odpowiedzialności.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/175733, ... n-prl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 30 paź 2017, 10:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Naszym obowiązkiem jest pokazywanie prawdy

Z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem, wykładowcą akademickim, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk

Komisja sprawiedliwości rozpatrująca projekt przyszłorocznego budżetu odebrała Instytutowi Pamięci Narodowej 10 mln zł. I choć poprawkę musi zaakceptować komisja finansów i Sejm, to część opozycji już ogłosiła swój wielki triumf.
– Odnoszę wrażenie, że część polityków tzw. totalnej opozycji traktuje niechęć do IPN w sposób wręcz rytualny. Przyzwyczaili się do myślenia, że IPN jest instytucją, którą trzeba nieustannie krytykować, której trzeba utrudniać funkcjonowanie i obcinać budżet. Ich zdaniem, trzeba też wmawiać społeczeństwu, że jest to instytucja stronnicza i niewydolna, dlatego musi być zlikwidowana. Tu natychmiast pojawia się pytanie, czy ludzie związani z opozycją uważają, że kultywowanie historii Polski, prowadzenie badań naukowych, przechowywanie i udostępnianie cennych akt i pamiątek, ochrona pomników, wyjaśnianie rozmaitych tajemnic rządów komunistycznych czy poszukiwanie i identyfikowanie szczątków naszych bohaterów – to wszystko jest niepotrzebne? Tak by można to rozumieć. Ubolewam nad tego typu działaniami i sposobem myślenia.

Gdyby patrzeć na postulat likwidacji IPN całkowicie poważnie, to w jakiej znajdziemy się sytuacji, gdy Ukraina, Rosja i Niemcy na potęgę fałszują historię?
– Oczywiście, że nie możemy tego zrobić. Polityka historyczna stała się koniecznym elementem funkcjonowania współczesnych państw, zwłaszcza europejskich. W sytuacji gdy obarcza się nas odpowiedzialnością za zbrodnie, które kto inny popełnił, gdy pisze się o „polskich obozach koncentracyjnych”, naszym obowiązkiem jest pokazywanie prawdy. Tymczasem ta krzywa rzeczywistość historyczna pojawia się w wielu wypowiedziach nie tylko polityków, ale też naukowców, celebrytów i – o zgrozo – zwykłych ludzi. Dlatego w interesie nas wszystkich jest to, aby IPN mógł się rozwijać i pracować, a przez to oddziaływać zarówno na nasze społeczeństwo, jak i na obywateli innych państw. I reagować, gdy szerzy się kłamstwa i pomówienia. Jest to niejako naszą racją stanu w sytuacji, gdy niekiedy nawet z ust wpływowych osób padają historyczne bzdury.

Nawiązuje Pan do wywiadu byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który UPA zrównał z Armią Krajową, a Stepana Banderę z Józefem Piłsudskim.
– To tylko jeden z oburzających przykładów ostatnich tygodni. Niektórzy Ukraińcy udają ślepych na ten ogrom zbrodni, których dokonały oddziały banderowskie na terenie Galicji i Wołynia. To jest coś niedopuszczalnego i wstrząsającego. Niestety, takich niemądrych wypowiedzi mamy coraz więcej. Nawet niektóre osoby obywatelstwa polskiego nazywają Żołnierzy Wyklętych bandytami, zdrajcami, gwałcicielami i ludobójcami. Są to opinie wyssane z palca. W tej sytuacji obcinanie budżetu IPN-owi, który odpiera te kłamstwa, jest tym bardziej karygodne.

Mam wrażenie, że Ukraina szantażuje Polskę. Ukraińcy domagają się od nas odbudowy pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu, który został nielegalnie zbudowany, w zamian za zgodę na ekshumacje polskich ofiar na Wołyniu.
– Jest to żądanie nie do zrealizowania, niepodlegające dyskusji. Gdybyśmy teraz zaczęli stawiać pomniki zbrodniarzom, to byśmy uwłaczali czci ofiar. To byśmy napluli na naszych przodków, na naszą przeszłość i na wszystko to, co miało miejsce w naszej historii. Jednym ruchem przekreślilibyśmy wszystko to, co nasi przodkowie budowali swoim wysiłkiem i swoją krwią przez tysiąc lat naszej państwowości.

Strona ukraińska stawia tę sprawę na ostrzu noża: bez odbudowy pomnika UPA nie będzie zgody na ekshumacje ofiar ludobójstwa czy upamiętnianie Polaków pomordowanych w czasie II wojny światowej. Widzi Pan szansę na wyjście z tej patowej sytuacji?
– Są takie sytuacje, w których człowiek musi przyznać się do bezsilności. Dla mnie jest to coś niewyobrażalnego, jak cywilizowani politycy mogą przyjąć taką formę postępowania. Każdy kraj, który uważa się za nowoczesny, który kieruje się zasadą przyzwoitości, powinien umożliwiać i ułatwiać prace zmierzające do wyjaśnienia zbrodni totalitaryzmów i zbrodni wojennych, i nie powinno to być uzależniane od czegokolwiek. Ukraińcy przyjęli jednak taką postawę, która nie mieści się w jakichkolwiek ramach normalnego postępowania.

Prezes IPN dr Jarosław Szarek uważa, że potrzebny jest program, który podtrzymywałby pamięć o Kresach i przybliżałby ich dziedzictwo.
– Taki program jest bardzo potrzebny. Kresy przez wieki były miejscem, gdzie powstawały nasze najwybitniejsze osiągnięcia, gdzie wychowały się osoby, które zmieniały historię Polski i świata. I choć nie należą dzisiaj do nas pod względem administracyjnym, to jednak są z nami związane historią i tradycją. Ze względu na to, że polskim historykom rzucane są kłody pod nogi, nie mają oni możliwości prowadzenia gruntownych badań na wschód od Bugu. Wiele kart naszej kresowej historii jest ciągle słabo przebadanych i z każdym rokiem coraz trudniej będzie je zapełnić. Jeżeli zatem nie chcemy puścić w zapomnienie tego, co nas tworzyło przez wieki, musimy stworzyć program, który wzmocni świadomość społeczeństwa o Kresach, który poszerzy naszą wiedzę i ułatwi badania naukowe.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: IPN
PostNapisane: 05 cze 2018, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
J. SZAREK DLA „GOŚCIA NIEDZIELNEGO”: USTAWA O IPN SPARALIŻOWAŁA RELACJE Z NAUKOWCAMI

Konsekwencją nowelizacji ustawy o IPN było sparaliżowanie międzynarodowych relacji Instytutu z naukowcami zajmującymi się problematyką Holokaustu na świecie – mówi prezes IPN Jarosław Szarek w „Gościu Niedzielnym”. Jego zdaniem IPN był „pierwszą ofiarą” ustawy.

Pytany, czy to prawda, że część naukowców z zagranicy odmówiła dalszej współpracy z Instytutem po nowelizacji ustawy o IPN, prezes IPN Jarosław Szarek potwierdził.

„W grudniu 2017 r. odbyła się w Instytucie duża międzynarodowa konferencja <<Narody okupowanej Europy wobec Zagłady Żydów>>. Przyjechali na nią uczeni z wielu krajów. Później, w ramach protestu przeciwko nowelizacji, wielu z nich odmówiła przysłania swoich referatów do publikacji. Konsekwencją nowelizacji ustawy o IPN było sparaliżowanie międzynarodowych relacji Instytutu z naukowcami zajmującymi się problematyką Holokaustu na świecie” – powiedział w wywiadzie Jarosław Szarek.

Na pytanie, czy nowelizacja była konsultowana z Instytutem, Szarek podkreślił, że była konsultowana „jedynie w początkowej fazie”.

„Za mojego poprzednika” – doprecyzował.

„Później już z nami na ten temat nie rozmawiano. Instytut nie miał wpływu na ostateczny kształt przyjętych rozwiązań prawnych. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Instytut stał się pierwszą ofiarą tej nowelizacji” – podkreślił Jarosław Szarek.

PAP/RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/j- ... aukowcami/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /