Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 09 gru 2016, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Skoro miała zniknąć polska armia, polska bankowość, polska gospodarka, polska tożsamość, polski przemysł zbrojeniowy itd. to znaczy że miała zniknąć również i Polska, a razem z Nią i my Polacy. Takie były ambicje pookrągłostołowej III RP.

Polski przemysł zbrojeniowy miał zniknąć

Ze Stanisławem Głowackim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” popiera działania rządu dla MON w kwestii zagwarantowania korzyści dla naszej gospodarki i przemysłu w związku z realizacją Programu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Czy to poparcie nie jest trochę na wyrost?
– Myślę, że nie jest na wyrost. Przyglądamy się działaniom Ministerstwa Obrony Narodowej oraz w ogóle rządu i przynajmniej do tej pory w całej tej formie deklaratywnej widać jasne, zdecydowane działania rządu PiS w celu wyciągnięcia ze wszystkich Programów Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych maksymalnych korzyści dla polskiej gospodarki i polskiego przemysłu. Oczywiście, dzisiaj jeszcze nie możemy mówić o wymiernych efektach, ponieważ w sprawie największych programów trwają rozmowy i negocjacje. Ale sygnał, jaki poszedł w związku z decyzją o zakończeniu negocjacji z Airbus Helicopters w przetargu śmigłowcowym do wszystkich przyszłych kontrahentów, oznacza, że należy się z nami liczyć, a w związku z tym że składane oferty dotyczące offsetu muszą być poważne. Bacznie obserwujemy, recenzujemy wszystkie działania rządu Beaty Szydło i uważamy, że są one właściwe. Nie ukrywam, że z szacunkiem i uznaniem patrzymy na działania podejmowane przez min. Antoniego Macierewicza, gdyż tylko jego upór i konsekwencja w działaniu są wielką szansą dla polskiej zbrojeniówki. Będziemy pilnować, żebyśmy sami tej szansy nie zmarnowali.

Na razie mamy zakończenie rozmów z Airbusem w przetargu śmigłowcowym i zapowiedzi, że w nowym rozdaniu skorzysta polski przemysł, ale konkretów brak.
– To, że nie ma konkretnych rozmów, to jest fakt. Natomiast już sama decyzja o przerwaniu negocjacji z Francuzami w przetargu śmigłowcowym to jest ważny sygnał dla Raytheon Company czy innych firm amerykańskich, że obecny rząd traktuje sprawy polskiej obronności poważnie i – mówiąc kolokwialnie – kitu nie da sobie wcisnąć. Wiemy, że prowadzone są negocjacje w sprawie różnych programów, ale to, co już dzisiaj widać, to zmiana podejścia tego rządu do polskich firm, które są traktowane priorytetowo. Jeśli zaś chodzi o śmigłowce, to istotna też będzie kwestia wyposażenia tych helikopterów w sprzęt i uzbrojenie. Dlatego jako związkowcy zwracamy uwagę całemu rządowi, w tym min. Macierewiczowi, żeby wziąć pod uwagę również ten aspekt, aby ten sprzęt i uzbrojenie produkowane były też w Polsce.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Karabiny produkowane w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie, rakiety z zakładów Mesko w Skarżysku-Kamiennej itd. A zatem nie chodzi nam tylko o zakup takich czy innych śmigłowców, nawet produkowanych w Polsce rękoma naszych pracowników, ale zależy nam, aby wyposażenie także było produkowane w polskich zakładach. Nie można bowiem wykluczyć, że np. Amerykanie w przypadku wyboru black hawka zechcą nam dołożyć w pakiecie swoje rakiety Hellfire produkowane przez firmę Lockheed Martin, chociaż my mamy swoje, lepsze, produkowane w Polsce.

Czyli dysponujemy odpowiednim potencjałem…
– Oczywiście, że dysponujemy i dlatego kładziemy nacisk na to, żeby ten nasz rodzimy potencjał został wykorzystany. Nie oznacza to, że we wszystkich dziedzinach jesteśmy bezkonkurencyjni. Owszem, są dziedziny, w których odstajemy, i to sporo, od najlepszych, ale to po to m.in. w modernizację firm inwestuje polski podatnik, aby możliwie jak najszybciej zasypać te rowy i pozyskiwać odpowiednie technologie, a przy okazji dawać Polakom zatrudnienie i nowe stanowiska pracy.

No właśnie, w stanowisku KSPZ NSZZ „Solidarność” można przeczytać, że obecny rząd broni polskiej gospodarki, polskiego państwa racji stanu. Ale proszę powiedzieć, jakie w tej materii z naciskiem na przemysł zbrojeniowy były „dokonania” poprzedniego rządu PO – PSL?
– Tu nie ma się co oszukiwać, bo o ty, jak to wyglądało za rządów Platformy, najlepiej może świadczyć przykład przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. To pokazuje, w jakim kierunku zmierzała polityka rządu koalicji PO – PSL w stosunku do rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Podczas rozmów z min. Macierewiczem prosiliśmy, żeby tę sprawę dokładnie prześledził, bo tak naprawdę taką, a nie inną polityką wtaczano polski przemysł zbrojeniowy do rozmaitych koncernów zagranicznych, tym samym dążąc do zlikwidowania tej istotnej gałęzi polskiej gospodarki. Choć oficjalnie nikt tego nie potwierdza, mieliśmy być przejęci, tzn. nasza produkcja wojskowa miała zostać przejęta przez Airbus Helicopters i inne światowe koncerny. Tak naprawdę polski przemysł zbrojeniowy miał zniknąć.

Mógłby Pan przypomnieć przykłady firm zbrojeniowych, które za rządów Platformy miały zniknąć?
– Przykładem mogą być zlikwidowane Zakłady Mechaniczne PZL-Wola w Warszawie – producent nowoczesnych silników o mocy 1100 KM, które można było wykorzystać, powiem więcej – wykorzystywano do produkcji czołgów. I dzisiaj nie możemy sami produkować jednego z najnowocześniejszych czołgów, bo zakład został zlikwidowany. Poprzez tego typu działania doprowadzono do osłabienia obronności państwa. To jednak nie koniec. Zlikwidowano szereg innych zakładów czy doprowadzono do rozszabrowania majątku poprzez niezrozumiałe prywatyzacje. Tak było chociażby przy okazji jednego z kluczowych zakładów elektroniki przemysłowej Radmor w Gdyni, które zostały przejęte przez WB Electronic, nie bardzo wiadomo, na jakich zasadach i po co. To odebrało Polsce możliwość tworzenia potencjału profesjonalnej elektroniki tzw. Grupy Elektronicznej w oparciu o kilka firm. Zgłosiliśmy tę sprawę do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i mamy nadzieję, że zostanie ona skontrolowana. Proszę sobie przypomnieć, jakie były działania wobec PZL Mielec, które na pewnym etapie przeżywały kryzys, a rząd Platformy nie zrobił nic, żeby im pomóc wyjść na prostą, co więcej – chciał ten zakład zlikwidować. Gdyby nie inwestycje Amerykanów, po PZL Mielec dziś nie pozostałby nawet kamień na kamieniu. Tymczasem są tam produkowane m.in. amerykańskie śmigłowce Black Hawk, a zakład stale się rozwija, dając zatrudnienie ok. 1600 pracownikom. Podobnie rzecz ma się z PZL Świdnik, gdzie zainwestował włosko-brytyjski koncern AgustaWestland. Te i wiele innych przykładów pokazuje, że dla ekipy PO – PSL udział naszych firm w polskim rynku się zupełnie nie liczył. Nic zatem dziwnego, że próbowano je wyrzucić na aut, dając tym samym pole do popisu zagranicznym koncernom zbrojeniowym. Przykłady tego sabotażu gospodarczego można mnożyć.

Jak dzisiaj wygląda portfel zamówień polskich firm z branży zbrojeniowej?
– Jeśli chodzi o zamówienia na 2017 r., to mamy pełen portfel. Ludzie mają pracę i nie drżymy, że będą kolejne zwolnienia. Natomiast myślimy o tym, żeby wzmacniać potencjał inżynieryjno-naukowy, aby te polskie zakłady rozwijać.

Faktem jest, że dotychczas umowy offsetowe były dla Polski niekorzystne, a nasza gospodarka i firmy sektora obronnego niewiele z nich skorzystały. Jak „S” ocenia propozycje wicepremiera Morawieckiego, aby przetargi ogłaszane w ramach Programu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych były wyłączone z procedur unijnych?
– To jest bardzo istotna kwestia, gdyż daje nam to pewną przewagę już na samym starcie do przetargu. My niestety staliśmy się niewolnikami samych siebie. Już w 2006 r. zwracaliśmy uwagę, że przystępując do „międzyrządowego reżimu stymulującego konkurencyjność europejskiego rynku obronnego”, który został wprowadzony na życzenie, gigantycznych koncernów zbrojeniowych w ramach Unii Europejskiej, polskie formy będą podlegać wielkim obostrzeniom, które wyeliminują nas z walki o ważne kontrakty. Nie mamy takiego systemu prawnego chroniącego nasz własny rynek i własne przedsiębiorstwa. Dla przykładu: dzisiaj, jeśli nie ominiemy procedur przetargowych ze względu na istotny interes bezpieczeństwa państwa, z czego – jak wiemy – min. Macierewicz musi się potem tłumaczyć, dlaczego to robi, tak na dobrą sprawę nie mamy szans zostać beneficjentem przetargu. Potentaci – koncerny, za którymi stoi wielki kapitał i lobby, są bezkonkurencyjne dla nas, bo prawo unijne preferuje ich, nie nas.

Czy podobne zasady obowiązują w innych krajach unijnych?
– Wyobraża Pan sobie, żeby – dajmy na to – armia francuska czy niemiecka dopuściła na swój rynek zbrojeniowy jakąkolwiek obcą firmę… Tak w tych państwach są stworzone przepisy, że chronią własny rynek. My takiej ochrony prawnej na razie nie mamy. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie obowiązuje zasada, że amerykański żołnierz musi być wyposażony w produkty i sprzęt rodzimej produkcji. Dlatego jako Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” zwracamy uwagę, że skoro nie jesteśmy przygotowani czy zabezpieczeni pod względem prawnym, jeśli chodzi o odpowiednie ustawy, zwracamy się do rządu, aby wykorzystując swoje uprawnienia, chronił polski przemysł.

A więc polonizacja przemysłu zbrojeniowego w tych obszarach, które mogą konkurować z zagranicznymi koncernami?
– Dokładnie tak, i to w sposób maksymalny. Polonizacja – nie tylko zresztą zbrojeniówki – jest czy też może być instrumentem rozwoju całego naszego przemysłu i w ogóle polskiej gospodarki. Baczmy na to, że nowoczesne rozwiązania w przemyśle zbrojeniowym przekładają się – jeżeli nie od razu, to po pewnym czasie – na pozytywne rozwiązania w gospodarce rynkowej.

Wcześniej na przetargach miały korzystać i korzystały zagraniczne koncerny zbrojeniowe. Teraz, kiedy ten rząd działa na rzecz rodzimego przemysłu, budzą się „demony”, a opozycja, wyprowadzając ludzi na ulice, zmierza do obalenia demokratycznie wybranej władzy…
– To prawda. Dlatego musimy zwrócić uwagę, że nasz polski rynek, jeśli chodzi o potencjał, skalę modernizacji technicznej sił zbrojnych i wielkość środków, jakie przeznaczamy na modernizację armii, jest penetrowany przez różnego rodzaju zagraniczne służby i lobbystów zagranicznych koncernów. I niestety – a mówię to z wielką przykrością – tym – nazwijmy to – sugestiom poddaje się szereg mediów i dziennikarzy, którzy zamiast chronić polską gospodarkę, chronić Polskę i polski rynek, podają w swoich przekazach medialnych argumenty używane przez naszych niekoniecznie przyjaciół.

Nie tylko media to robią, ale również politycy…
– Politycy opozycji – co zresztą jest nie tylko przykre, ale wręcz żałosne – swoimi działaniami występują przeciwko bezpieczeństwu naszego państwa. Możemy się różnić w poglądach czy jeśli chodzi o podejście do niektórych rozwiązań, ale interes bezpieczeństwa państwa polskiego powinien być nadrzędny. Tymczasem w wypowiedziach niektórych polityków interes osobisty, partyjny i nienawiść do obecnej ekipy rządzącej w Polsce bierze górę nad rozsądkiem i nad troską o bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Stąd też mamy próby wciągania w tę grę różnych ludzi, skłócanie społeczeństwa i co więcej – wyciągania ludzi na ulice przeciwko władzy wybranej w demokratycznych wyborach czy wręcz nawoływania do puczu. Pociechą jest to, że Polacy mądrzeją i właściwie oceniają różnych wichrzycieli. Pozostaje mieć nadzieję, że ta mądrość, rozsądek i dojrzałość naszego Narodu będą trwały także w przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... iknac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 18 gru 2016, 17:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Tak jak przewidywałem: mamy powtórkę z 2007 r.

Kilkanaście albo i więcej notek temu ostrzegałem, że podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości może dojść do powtórki sytuacji politycznej z roku 2007. Że opozycja może zachowywać się tak, jak w tamtej sytuacji. Organizować marsze, awantury, prowadząc nieustanną, całodobową nagonkę na rządy prawicy. Że nie będzie miała nic od zaoferowania Polakom poza jednym argumentem: odsunięciem PIS od władzy (przypominam, że PO zaczęła mówić o programie w zasadzie tuż przed i po wyborach). Teraz patrząc na emocje, jakie towarzyszą opozycji są niemal identyczne, jak te sprzed 10 lat. Wtedy ówczesny szef PO Donald Tusk i całe mainstreamowe media nie zamierzały ustąpić. Dzisiaj jest podobnie.

Zgromadzenia opozycji, Komitetu Obrony Demokracji przed Pałacem Prezydenckim i przed Sejmem jednoznacznie pokazują, że PO, Nowoczesna, PSL i wszystkie, antypisowskie partie postanowiły postawić wszystko na jedną kartę: albo teraz takimi awanturami i wiecami przejmiemy władzę w Polsce, a wyborcy przekonani naszymi argumentami pokażą, że Kaczyński stracił mandat społeczny do rządzenia albo będziemy musieli obejść się smakiem i być w opozycji przez następne 3 lata i jakoś pokazywać swoje pomysły na Polskę, o które trudno. Zarówno Schetyna, jak i Petru postanowili wybrać tą pierwszą drogę. Być może boją się, że jeśli by zdecydowali się na ten krok później, to ich popracie społeczne byłoby mniejsze. Słowa na wiecach o utracie przez PIS mandatu do rządzenia są kłamstwem, bowiem taki mandat uzyskuje się w wyborach i wyborach się go traci. A nie dzieje się to wtedy, kiedy ogłosi to Petru czy Kijowski. Trzeba też podkreślić, że Platforma ( w mniejszym stopniu Nowoczesna) przy dużym, niestety kłamliwym udziale mediów głównego nurtu wpoiła nie tyle swoim wyborcom, ale i pewnej części społeczeństwa, że tylko ona jest w stanie rządzić, że jest ona stworzona do rządzenia, a sprawować władzę może w najlepszym razie tylko układ elit III RP. Widać przy tym wyraźnie, że PO nie umie być w opozycji, nie ma na ten czas pomysłów, że to typowa partia władzy. W tamtym okresie Tusk też w opozycji wytrzymał krótko.

O ile wtedy opozycja organizowała głównie marsze, teraz dochodzi do prowokacji i prób strać z przeciwnikami politycznymi. Tutaj należy przywołać osobę, która udawała rannego czy pobitego przez "pisowca" lub utrudnienia pracy posłom PIS i dziennikarzom z TVP. To już jest brudna wojna, mająca znamiona wojny domowej, która nie ma nic wspólnego z dobrymi obyczajami, o które KOD czy inni apelowali. Zachodzi też pewna obłuda; wytyka się prezydentowi, że milczy w tym sporze, a jego działania nazywa marionetkowymi. W czasie kiedy swój urząd pełnił B. Komorowski, Kaczyński mówił tak samo o nim. Wtedy był wyszydzany i wyśmiewany oraz mówiono, że Komorowskiego wybrał naród, a on nie chce uznać wyniku. Teraz mamy sytuację identyczną zupełnie jednak nie pamiętając o takich porównaniach.

Niestety trzeba powiedzieć, że i PIS doprowadził do takiej sytuacji. Wspominałem kilka razy o dziwnych pomysłach niektórych członków PIS. Często są one ryzykowne, głupie i niepotrzebne (np. premie dla posłów) i kompletnie nie są teraz dla Polaków najważniejsze. PIS jednak ryzyko podejmuje nie zdając sobie sprawy w konsekwencji. Upór chyba niektórych ludzi sprawia, że te pomysły są jednak forsowane. Rządzący powinni jednak wyciągnąć wnioski i nie wdawać się w takie spory, które i im i Polsce kompletnie nie służą.

http://polska.nietylko.salon24.pl/74044 ... e-z-2007-r


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 19 gru 2016, 09:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Nie udało się zdestabilizować państwa

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, czemu ma służyć ten chaos, którego w piątek byliśmy świadkami w Sejmie i pod Sejmem?
– Po pierwsze zacząłbym od tego, że obrady Sejmu w Sali Kolumnowej nie jest to żaden precedens, jak to próbuje wmawiać Polakom tzw. totalna opozycja, ale taka sytuacja miała już miejsce kilka lat temu, kiedy w wakacje sejmowe wystąpiła powódź w kraju i zaistniała konieczność natychmiastowego zwołania posiedzenia Sejmu, aby dokonać zmian w ustawie, co umożliwiłoby uruchomienie środków budżetowych. I wówczas cały Sejm obradował na Sali Kolumnowej, brałem w tym udział, więc wiem, o czym mówię. Odbywały się głosowania bez urządzeń elektronicznych do liczenia głosów i nikomu nie przyszło do głowy, żeby kwestionować ważność podjętych decyzji. Niech zatem opozycja totalna nie opowiada, że w piątek na skutek niemożności przeprowadzenia głosowań na sali plenarnej, gdzie Platforma z Nowoczesną blokowały mównicę, co spowodowało konieczność przeniesienia obrad do Sali Kolumnowej, tym samym złamano dobre obyczaje, a co za tym idzie, że konieczna będzie reasumpcja głosowań. To jakieś nieporozumienie.

Czy takie zachowania tzw. opozycji totalnej można w jakikolwiek sposób tłumaczyć?
– Posłowie mają obowiązek brać udział w pracach Sejmu, natomiast skandalem jest, jeśli z jakichś nieuzasadnionych powodów zrywają pracę, mając za nic swoich wyborców. Taką pracą były piątkowe głosowania, co tu dużo mówić – najważniejszej ustawy mianowicie ustawy budżetowej na 2017 r. Tymczasem posłowie tzw. opozycji totalnej doszli do wniosku, że urządzą sobie i Polakom igrzyska, i ten plan realizują. To niestety musi smucić i niepokoić.

Co jest powodem takiego zachowania?
– Obok ustawy budżetowej była też głosowana ustawa dezubekizacyjna ograniczająca wysokość esbeckich emerytur i rent i działania podjęte przez Platformę i Nowoczesną zmierzały do storpedowania przyjęcia przez Sejm tej ustawy. Widać autorzy tego całego zamieszania, a w mojej ocenie, była to akcja wcześniej zaplanowana, bo doszli do wniosku, że trzeba zrobić wszystko, aby nie dopuścić do uchwalenia tej ustawy, która po wielu latach w końcu przywraca sprawiedliwość społeczną. Natomiast posłowie PiS, mając poczucie odpowiedzialności, znaleźli sposób i nie ulegając naciskom – nie zawaham się użyć określenia – terrorystów politycznych, i w Sali Kolumnowej odbyły się głosowania. Oburzające jest dla mnie to, że jedna ze stacji komercyjnych, bodajże TVN24, o której się mówi „telewizja śniadaniowa”, „żywieniowa” czy jakkolwiek ją zwał, próbuje kwestionować demokratyczny wybór Polaków i manipuluje faktami. Nieprawdą bowiem jest, że posłowie Platformy czy Nowoczesnej nie mogli wejść na Salę Kolumnową i brać udziału w głosowaniach. Z informacji, jakie posiadam, a dodam, że są to pewne informacje, wiem, że były przygotowane dla nich miejsca siedzące, wystarczyło odrobinę dobrej woli, by wejść i spełnić swój obowiązek. Nieprawdą jest również to, że jakoby Straż Marszałkowska czy posłowie PiS stali w drzwiach i nie chcieli ich wpuścić na salę. Faktem natomiast jest to, że Straż Marszałkowska nie wpuszczała na salę nikogo oprócz posłów z uwagi na jej wielkość. I tylko dlatego media ze sprzętem nie mogły tam wejść. To jest jedyny powód. Natomiast to, w jaki sposób wydarzenia z sobotniego wieczoru i z nocy relacjonowały prywatne, zagraniczne media w Polsce, był skrajnie nieobiektywny.

No dobrze, ale nie byłoby skutku bez przyczyny. Czy mimo wszystko marszałek Kuchciński nie przesadził z restrykcjami wobec dziennikarzy, bo przecież to dało pretekst opozycji do wszczynania protestów?
– Nikt nie może marszałkowi Markowi Kuchcińskiemu, czy w ogóle PiS, zarzucić, że ograniczają dostęp dziennikarzy do Sejmu. Dziennikarze akredytowani w Sejmie RP może w mniejszej liczbie niż ma to miejsce obecnie, ale z całą pewnością przedstawiciele wszystkich mediów będą mieć w pełni zagwarantowany dostęp do głównego gmachu Sejmu (budynku C) i miejsc, gdzie są posłowie, co więcej – mają się poprawić warunki pracy przedstawicieli mediów. Dzisiaj – tak na dobrą sprawę – dziennikarze nie mają nawet odpowiedniego miejsca, gdzie spokojnie mogliby wypić kawę czy się posilić. Jeśli obrady Sejmu trwają od godz. 9.00 do dajmy na to godz. 23.00, a czasem nawet dłużej, to możemy sobie zdać sprawę, jak trudna i wyczerpująca jest praca dziennikarzy, dlatego potrzebne jest odpowiednie zaplecze, żeby tę ich pracę ułatwić. Tak czy inaczej dobra wola jest potrzebna z obu stron.

Pan ma pewne doświadczenie, był Pan posłem w polskim Sejmie, teraz jest Pan posłem do Parlamentu Europejskiego. Jaka jest Pana ocena sposobu pracy dziennikarzy w Polsce i w Parlamencie Europejskim?
– Jeśli chodzi o komfort pracy dziennikarzy, to muszę stwierdzić, że z tego, co pamiętam, a byłem posłem na Sejm RP od 2005 do 2014 r., to korzystniejsze były warunki pracy dziennikarzy w polskim parlamencie. Pamiętam, jak na początku mojej pracy parlamentarnej byłem zszokowany, kiedy widziałem biegających dziennikarzy po hotelu sejmowym i to zarówno rano, w dzień czy w nocy. Później ten dostęp został ograniczony. Natomiast do dnia dzisiejszego mieli wyznaczone miejsca, gdzie ustawione były kamery, które pozostawały na noc. Warunki były zatem dobre, ale z całą pewnością nie komfortowe. Jeśli zaś chodzi o Parlament Europejski w Brukseli, to dziennikarze są praktycznie zgromadzeni na jednej kondygnacji, gdzie oczekują na umówionych wcześniej parlamentarzystów. Są również do dyspozycji studia radiowe czy telewizyjne, z których akredytowani dziennikarze mogą korzystać w swojej pracy w Parlamencie Europejskim. Jest to zatem część trzeciego piętra i powiem uczciwie, że na innych piętrach dziennikarzy nie widzę. Jeśli zaś chodzi o Strasburg, to dziennikarze mają do dyspozycji część pierwszego piętra, ale w porównaniu do Brukseli jest to powierzchnia znacznie mniejsza. Natomiast inną sprawą jest to, że każdy poseł może prywatnie zaprosić dziennikarza, którego może oprowadzać po Parlamencie. Z tym, że w takim przypadku poseł bierze odpowiedzialność za pobyt i zachowanie dziennikarza w danym obiekcie. Zresztą podobnie jest w polskim Sejmie.

Jeśli chodzi o kulturę pracy dziennikarzy, to gdzie jest lepiej – w Parlamencie Europejskim czy w naszym Sejmie?
– W Parlamencie Europejskim nie spotkałem się z sytuacją, żeby na posła wychodzącego z toalety czatowali dziennikarze z kamerami czy fotoreporterzy z aparatami. Tam jest to nie do pomyślenia. Natomiast w Polsce, niestety, tak jest i z tego, co pamiętam, trzeba było bardzo uważać, żeby w toalecie nie natknąć się na dziennikarza, bo byli wszędzie. Czasem strach było otworzyć lodówkę, bo istniała realna obawa, że może z niej wyskoczyć dziennikarz czy fotoreporter. To, co mówiłem wcześniej o nocnych eskapadach dziennikarzy, którzy polowali na posłów w hotelu sejmowym, nie było wyssane z palca. Na szczęście tego typu procedery ograniczono, bo poseł nie jest automatem, ale człowiekiem i też potrzebuje odpocząć.

Wracając jeszcze do piątkowych wydarzeń z Sejmu i do wsparcia opozycji pod parlamentem, do czego to Pana zdaniem zmierza?
– Byłbym daleki od dramatyzowania tych wydarzeń. To, z czym mieliśmy do czynienia w Sejmie i pod Sejmem, gdzie jak na hasło pojawiła się grupa wsparcia, to nie była żadna obrona rzekomo zagrożonej demokracji czy ochrona wolności mediów. To była ochrona zagrożonych interesów pewnej grupy, której władza decyzją Polaków się wymknęła z rąk. Ustawa dezubekizacyjna zagraża interesom wielu ludzi, którzy w czasach PRL-u działali w UB i SB, którzy prześladując polskich patriotów, mieli wówczas z tego określone profity i do dzisiaj odbierają wysokie apanaże, a ich ofiary ledwo wiążą koniec z końcem. Ten stary układ wspierany przez obecną opozycję stawia opór. „Telewizja żywieniowa” podała, że pod Sejmem w piątek wieczorem zebrały się tłumy. Jeśli przyjąć, że półtora czy dwa tysiące ludzi to tłumy, to rzeczywiście tak można powiedzieć. Ale jakie to tłumy…?! Wystarczy znaleźć w internecie przekazy takich mediów, jak TVN czy „Gazeta Wyborcza” podawane w trakcie i po wydarzeniach w Sejmie, które miały na celu podsycenie nastrojów społecznych. Powoli wypala się temat Trybunału Konstytucyjnego, więc nerwowo szuka się nowych tematów, żeby podsycać atmosferę i źle mówić o Polsce. Ta nienawiść sączona tu z kraju pod adresem Polski i Polaków transferowana na Zachód przez wrogie Polsce media i polityków jest przerażająca. Stary układ chwieje się w posadach i trzeba zrobić wszystko, żeby za wszelką cenę zadbać o własne interesy. I nic dziwnego, bo jak utrzymać willę i służbę za dwa tysiące sto złotych emerytury, jeśli dotychczas w sposób niezasłużony otrzymywało się wielokrotność tej kwoty. Nad takimi „pokrzywdzonymi” ubolewają liberalne media i obecna tzw. opozycja totalna, ale jakoś nikt z tych kręgów nie zająknął się przez lata, kiedy prześladowani przez reżim komunistyczny opozycjoniści otrzymują np. 800 zł renty czy śmieciowe emerytury, za które ciężko przeżyć miesiąc.

Nie obawia się Pan, że podsycanie nastrojów społecznych, prowokacje i cała ta narracja, która neguje obecną władzę, że to może się przerodzić w coś poważniejszego?
– Nie ukrywam, że najbardziej obawiam się prowokacji. Przecież ci ludzie są zdolni do wszystkiego. Podziwiam spokój i profesjonalizm służb porządkowych, które mimo wysiłków drugiej strony nie dały się sprowokować. Jednak widząc zacietrzewienie i narastającą wrogość opozycji totalnej, nie wiem, do czego są jeszcze zdolni ci, którzy obawiają się o własne interesy. Nie czarujmy się, tu nie chodzi o interes Polski, o interes Narodu, ale o partykularne interesy zagrożonych grup, które wykorzystują naiwność ludzi, wyprowadzając ich na ulice, dokonując podziału w Narodzie. Naprawdę nie wiem, do czego są w stanie posunąć się ci ludzie, żeby zadbać o swoje, koniunkturalne interesy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 12 sty 2017, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
W styczniu nokaut

Słaby bokser wychodząc na ring i mając świadomość, że marna kondycja oraz mierne umiejętności nie pozwolą mu na przetrwanie więcej niż jednej rundy ma tylko jeden wariant prowadzenia takiego pojedynku. On rzuca się na oślep do przodu i wymachuje zamaszystymi cepami licząc, że wyprowadzi przeciwnika z równowagi, zaskoczy, a któryś z ciosów dosięgnie rywala. Dodatkowo na widownię wprowadza garstkę opłaconych żuli, których zadaniem jest podnoszenie wielkiej wrzawy, która sprawiałaby wrażenie, że jest faworytem, a jego fanów jest wokół ringu więcej. Tak mniej więcej wyglądała pierwsza runda, czyli ostatnie dwanaście miesięcy walki odsuniętej od władzy antypolskiej złodziejskiej mafii z polskim rządem.

Od wielu miesięcy nawoływaliśmy w „Warszawskiej Gazecie” do zorganizowania w stolicy wielkiego marszu bądź wiecu, który unaoczniłby nie tylko naszym rodakom, ale i światu faktyczny stan nastrojów Polaków oraz pokazał jak wielka dysproporcja istnieje między zwolennikami obecnej władzy, a fanami totalnej opozycji, którym przez cały rok ani razu nie udało się wyprowadzić na ulice tłumu, który robiłby jakieś duże wrażenie. Zestawiając skalę medialnej propagandy oraz wielką ilość zatrudnionych „autorytetów” i celebrytów. Dodając do tego wsparcie polityczne i medialne lewackiej międzynarodówki można powiedzieć, że góra urodziła mysz. Pamiętajmy też, że na projekt prowadzony pod hasłem Agnieszki Holland, żeby było tak jak było poszły ogromne pieniądze. Dzisiaj wiemy już, że na początek roku planowana jest wielka manifestacja polskiego narodu, w której udział wezmą tak jak sugerowała „Warszawska Gazeta” wszystkie patriotyczne siły łącznie z „Solidarnością”, Rodzinami Radia Maryja i Klubami Gazety Polskiej. To będzie spektakularny nokaut, bo po takiej demonstracji siły żaden antypolski awanturnik typu Schetyna, Kijowski, Smolar, Michnik czy Petru z obawy przed totalną kompromitacją nie będzie wyprowadzał na ulice tej żałosnej garstki zadymiarzy i wykolejeńców wspomaganych przez starych esbeków. Na oczy przejrzą też w końcu pożyteczni idioci, którzy dali się zwieść kłamstwom o rzekomej utracie społecznego poparcia przez rząd. Nie sądzę też, że pierwszy kamerdyner Michnika, Jarosław Kurski nadal będzie miał ochotę na publiczne występy uliczne i wiecowe przemówienia. Po tej wielkiej patriotycznej manifestacji, każda próba uaktywnienia ulicy przez salon III RP będzie wizerunkową klęską.

Nic tak nie kompromituje polityków i mieniących się dziennikarzami propagandystów jak kompletna utrata wiarygodności i sprowadzenie samych siebie do roli zwykłych pajaców. Ciągłe mieszanie się we własnym towarzyskim sosie pozbawia kontaktu z rzeczywistością oraz prawdziwymi nastrojami Polaków. Jak wiemy tuż przed świętami cała totalna opozycja próbowała zaprezentować się światu, jako żarliwi obrońcy wolności mediów. Pytam, gdzie byli ci wszyscy obrońcy, gdy od 11 lutego 2012 roku do 23 listopada 2013 przez Polskę, Europę i Amerykę Północną przeszło aż 181 marszów w obronie wolnych mediów i TV Trwam, której rząd koalicji PO-PSL nie chciał przyznać koncesji? Czy Kijowskiego, Petru, Nitrasa, Szczerbę, Kierwińskiego, Pomaskę, Michnika z przybocznym Kurskim, Żakowskiego i Lisa widział ktoś wśród półmilionowego tłumu, który 29 września 2012 roku manifestował w Warszawie w obronie wolnych mediów?

Mocno wierzę, że planowana na styczeń manifestacja, jeżeli chodzi o frekwencję przynajmniej dorówna tej z 2012 roku. Dlatego pragnę zachęcić wszystkich Czytelników „Warszawskiej Gazety” do masowego udziału w planowanym wiecu poparcia dla władzy. Sprawmy, aby ta antypolska załgana zgraja szkodników poczuła nasz gorący oddech na swoich grzbietach. Oni muszą zobaczyć, z kim się mierzą, a ten widok niech sprawi, że ze strachu oczy wyjdą im z orbit i zrozumieją, że już nigdy nie będzie tak jak było o czym od roku marzy Agnieszka Holland.

http://kokos.salon24.pl/745057,w-styczniu-nokaut


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 11 lut 2017, 22:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
WAŁEK - BOLEK CZYLI KRAJOBRAZ UPADKU

Polską po 1989 roku rządzą w większości "ludzie bez biografii". Próżno szukać w mediach głównego ścieku zwanych przestrzenią publiczną informacji o przeszłości decydentów, którzy w postPRLu odegrali decydującą rolę, mieli wpływ na kształt państwa jak się potem okazało teoretycznego. Przez 25 lat "wolności" i "złotego wieku", a raczej złotej grabieży przez zdrajców sprawy polskiej media niewyartykułowały Jaruzelskich - Wolskich, Wałków - Bolków, Kwaśniewskich Alków alias Izaak Stoltzman, Cimoszewiczów Carexów, Olechowskich Mustów, i innych agentów bezpiek oplatających nasz zdesuwerenizowany kraj. Takie i tym podobne kreatury do dziś uchodzą za autorytety, są ekspertami od mydła i powidła, brylując na salonach. Jedyne miejsce gdzie powinni brylować to spacerniak, na pewno nie parlament. A oni tak na poważnie przez 25 lat. Teatr jako rzeczywistość, kłamstwo i łajdactwo jako dostojna polityka nasączona intelektualnym kitem, którą miejscowi eurokołchoźnicy (którzy Polakami być nie chcą) brali i dalej biorą na poważnie. To jest prawdziwa miara upadku postPRLu, systemu wyrosłego na kłamstwie i pozorowanemu kreowaniu rzeczywistości. Wałek - Bolek zamiast komuny obalił w Arłamowie m.in. prawie 300 butelek wódki, ponad 1100 piw, ponad 230 szampanów i ponad 150 win. W odróżnieniu od Kwaśniewskiego vel TW Alek, który jak coś obala to możemy być pewni, że tak jest, bo jak wiemy mimo, że "powietrze jest obecnie brudne to wódka jest czysta". Wałek jako kapuś, kłamca i tchórz stworzył podwaliny pod postkomunistyczny system, który dopiero po 25 latach zaczyna delikatnie tracić wpływy. Pokrętne argumenty, że "nie chcem, ale muszem" podpisał zobowiązanie (jedynym argumentem jaki mógłby przemawiać przeciwko podpisaniu jest to, że nie umiał pisać) do współpracy z SB w imię walki z komuną mogą trafiać jedynie do skretyniałych odbiorców, zwanych lemingami, którzy biorą na poważnie kłamstwa i dezinformacje retransmitowane przez Gwiazdy Śmierci - te najważniejsze, czyli Gówno Wybiórcze z ulicy Czerskiej i pedałen z ulicy Wiertniczej. Oczywiście Lemingrad i taką argumentację weźmie za dobrą monetę. Jeżeli wpisuje się ona w krajobraz michnikowszczyzny "za a nawet przeciw".
Trudno nawet sobie wyobrazić jakie koszty poniosła Polska i Polacy mając za prezydenta człowieka, który się sprzedał, w związku z czym nie może podejmować suwerennych, samodzielnych decyzji, bo można go szantażować i wymuszać decyzje korzystne dla obcych państw, a niekorzystne dla Polski? Takie pytania powinny zadawać media na paskach informacyjnych... ale nie, bo czego mamy się spodziewać po fabrykach kłamstwa, dezinformacji i propagandy założonych przez tych samych esbeckich towarzyszy, którym te niekorzystne decyzje służą. Na jakim etapie rozwoju byłaby dzisiaj Polska, gdyby została przeprowadzona lustracja i dekomunizacja a u władzy byliby ludzie wolni? A przynajmniej tacy, którzy nie sprzedadzą nas tak tanio jak esbeckie szumowiny.

Przykłady przypuszczalnych szantaży można mnożyć głębiej wnikając w biografie postPRLowskich sługusów. Nasuwa się zatem pytanie ws. zamachu warszawsko-smoleńskiego i rolę jaką odegrał Donald T. alias TW Oskar na którego zapewne kwity znajdują się w Moskwie i Berlinie. Nie dziwi zatem tak dalece idąca uległość ws. śledztwa smoleńskiego, czyli oddanie śledztwa bandziorowi z FSB-KGB Włodzimierzowi P.

Okrągły stół to mistyfikacja, której źródeł należy szukać nawet nie w gabinetach polskojęzycznych ruskich pachołków, morderców Polaków pokroju Jaruzelskiego vel TW Wolski, czy Kiszczaka a na Kremlu. To była dekoracja na potrzeby opinii publicznej. Im wyżej podnosi się kurtyna tym większy krajobraz upadku ukazuje się oczom szerokiej publiczności. Krajobraz załgania, którego nawozem był pakt Jaruzelski - Geremek, a efektem łajdacki system, czyli kapitalizm kompradorski, czyli dla wybranych. W taki sposób powinni zostać zdefiniowani inni TW i wykluczeni z życia politycznego, jeżeli Polska ma być prawdziwie wolna.

Jakież to wszystko jest przejrzyste, spinające się logicznie ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dla alimenciarza, przedstawiciela banksterskiej lichwiarskiej międzynarodówki Kijowskiego (finansowanego przez Sorosa) Bolek to bohater. Dla takich prymusów niemieckiej V kolumny jak karierowicz Szczerba, błazen Petru i innych geszefciarzy z postPRLowskiej mafii. Jakiż to cudowny uśmiech historii i prawdy, bowiem w tym samym momencie kiedy ostatecznie zdemaskowany został Wałek zwany Bolkiem zatrzymano gangstera Słowika, którego w latach 90-tych ułaskawił... Wałęsa.

Na gościnnych występach w Kolumbii ten kłamca wytoczył ze swojej ustnej kloaki, że po jego rewolucji zniesiono granice w Europie i wprowadzono wspólną walutę. To świadczy o dalece zaawansowanej megalomanii, która pozbawia go realnego patrzenia na rzeczywistość. Jeśli by tak było ten pętak nie wie, że świadczyłoby to o nim jeszcze gorzej. Może po prostu skorzystał z dobrodziejstw koloru białego, z których słynie Kolumbia, stąd takie wizje.

Jeśli Polską dalej będą rządzić ludzie z czarnymi dziurami w biografiach a którzy swoje pozycje zawdzięczają aktom zdrady państwa polskiego dalej będziemy krajem zależnym podległym, niesuwerennym a w sferze gospodarczej kolonialnym. Nie może być wolnym ktoś kogo można szantażować, kto trzymany jest na smyczy tej czy innej bezpieki. Jedyne nad czym można dyskutować to rozmiar owej smyczy, czyli jak krótko trzymany jest emisariusz, który reprezentuje swojego rzeczywistego pana posiadającego nań haki, a nie reprezentuje swojego narodu.

Należy wnikać w biografie "ludzi bez biografii", aby wiedzieć skąd komu "nogi wyrastają" bo jak wiadomo „fałszywa historia jest matką złej polityki”.

http://polska.racja.stanu.salon24.pl/75 ... raz-upadku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 21 lut 2017, 09:50 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
A to jeden z nich, założycieli III RP. Młody jeszcze wtedy był, ale już miał zadatki ;p
A ciągnęło go na Zachód ... W końcu jego marzenie się ziściło. Teraz może już oficjalnie donosić.

Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 26 maja 2017, 17:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
„Bój to jest ich ostatni...” – czyli upadek wrogów Polski

Obrazek

Proponuję zaopatrzyć się w popcorn, zimne piwo, chipsy albo co tam kto preferuje (może być „imperialistyczna” whisky albo i „sovjetskoje igristoje”, przecież mamy już pełny „pluralizm”) – by wygodnie obserwować sobie ostatnie podrygi zwolenników „tenkraju”.

Pamiętajmy, że gdy Donek koncertowo przerżnął oba starcia wyborcze w 2005 roku – to wtedy Grupa Trzymająca Władzę (inaczej zwana Lożą Minus Pięć) zaproponowała mu „przejście na ciemną stronę mocy”, z czego skwapliwie skorzystał. Efektem było rozpętanie wojny „polsko-polskiej” – która po dwunastu latach bezapelacyjnie zostanie zakończona na wiosnę przyszłego roku.

Przez pewien czas wydawać by się mogło ludziom małej wiary, że partia zagranicy zwycięży obóz patriotyczny, definitywnie zmieniając Polskę w „tenkraj” – ale to Mistrz Adam miał rację, będąc lepszym znawcą duszy polskiej, niż pozornie dominujący ówczesny Salon (bo zażarta walka partii zagranicy z obozem patriotycznym toczy się u nas już od 300 lat i każde nowe pokolenie Polaków na nowo musi wykuwać swą tożsamość oraz zakres swej wolności):

Obrazek

Stosowna perspektywa pozwoli nam nabrać dystansu do antypolskiej histerii przedstawicieli partii zagranicy i wspierających ją zagranicznych mediów.

Bo kto za kilka miesięcy będzie jeszcze się ekscytował takimi „wiekopomnymi aferami”, jak maglowane dzisiaj:

„śmierć na wrocławskim komisariacie”
„Opole 2017”
„Caracale”
czy "zamach na niezależność sądownictwa"???

Czy ktoś będzie jeszcze za dwa miesiące pamiętał o tych „szalenie ważnych sprawach”? Będą one wtedy tak samo ważne dla rodaków, jak Trybunał Konstytucyjny, Ciamajdan albo „upadek demokracji” dzisiaj... Ale kiedyś, to hoho...

Bo wtedy na pewno będą bezustanie wałkowane – „nawet na Jamajce”!!! – całkiem nowe i podobnie rozdmuchane „straszne afery tego strasznego PIS-u”, które zostaną równie szybko zapomniane, zgodnie ze starą prawdą – „psy szczekają, a ...”

Bo rzeczywistość na szczęście nie składa sią wyłącznie z „faktów prasowych” – ale o poziomie i kalibrze „naszej” totalnej opozycji oraz jej zakulisowych doradców świadczy wiara w samobójczą strategię – im więcej kłamstw, tym lepiej.

A efektem są takie kabaretowe zapętlenia, jak „stanowisko Platformy w sprawie przyjmowanie uchodźców”...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak, Polacy mogą zapamiętać z Platformy jedynie „zęby i uśmiech Przewodniczącego”...

Ale to bezsilne miotanie się ujawnia krok po kroku siatkę "subtelnych" antypolskich powiązań – a więc notujmy je, aby naszych wrogów przynajmniej odciąć od naszych pieniędzy – bo jeśli już muszą – to niech nas atakują za swoje...

Co prawda „model biznesowy III RP” polegał na kupowaniu polskich przesiębiorstw za ich własne pieniędze, ale agonia III RP i jej nieuchronny upadek wysyłają do lamusa i ten arcyprzekręt.

Ale cała Polska nadal oplątana jest siatką pasożytniczych sieci, wysysających z nas soki i hamujących nasz rozwój.

Obrazek

Bo czy wolna Polska może tolerować takie wybryki, gdy z festiwalu filmowego publicznie finansowanego przez nas wszystkich, resortowe dziecko Kijowski (tak, z „tych Kijowskich”) ośmiela się wyrzucić film o ostatnim żołnierzu Rzeczypospolitej pt. „Wyklęty”:

Skandal: Kijowski wyrzuca "Wyklętego"

A imperium Michnika upada, gdy tylko temu „piewcy wolnego rynku” odcięto kroplówkę publicznych pieniędzy – bo nic u nas nie było dotąd takie, na jakie wyglądało – i należy się tylko cieszyć, że rząd Zjednoczonej Prawicy krok po kroku, przy potępieńczym wyciu dotychczasowych beneficjentów świata postawionego na głowie – po prostu przywraca nam wszystkim normalność.

By „tenkraj” wreszcie przestał być niemiecko-rosyjskim kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym

Obrazek

Na szczęście już do tego blisko, bo od przyszlego roku zaczyna się ZŁOTA POLSKA DEKADA – gdy nasi wrogowie znacząco osłabną i otworzy się wspaniała dla nas koniunktura geopolityczna.

A decyzje zapadające w tym czasie będą miały dalekosiężne i bardzo dobre dla nas skutki. Wreszcie nasze położenie w sercu Europy – dotąd pomiędzy dwoma wielkimi łotrami – stanie się naszym atutem...

A gdy już pozbędziemy się kwaśniewsko-mazowieckiej konstytucji – to i uda się nam zreformować Polskę w kierunku jak najdalej od „tenkraju”.

Zatem wielki czas wziąć się do roboty...

Obrazek

26 maja 2017 r.

http://prognozydocenta.salon24.pl/78135 ... gow-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 04 cze 2017, 17:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
"Wolna Polska" czyli - kim jest Paweł Graś?

"Na przełomie lat 80 i 90 niemiecki wywiad BND za pośrednictwem CDU finansował rozwój kilku partii na polskiej scenie politycznej. O niektórych z nich pamiętają już tylko historycy, bo dawno temu zniknęły ze sceny. W polityce pozostali jednak wywodzący się z nich ludzie, zwłaszcza przedstawiciele jednej, sprzyjającej niemieckim interesom w Polsce. Mowa o Kongresie Liberalno - Demokratycznym, utworzonym na początku lat 90 siłami działaczy gdańskiej opozycji solidarnościowej, m.in. Donalda Tuska i Jacka Merkla. Wspierały ich „tuzy” polskiej myśli ekonomicznej, Jan Krzysztof Bielecki i Janusz Lewandowski, a także kilku znaczących TW Służby Bezpieczeństwa vide Michał Boni, którzy „godnie” i aktywnie reprezentują dziś Polskę w strukturach Unii Europejskiej, domagając się nałożenia sankcji na swój kraj. Choć KLD zniknął tak szybko, jak się pojawił – wchodząc w międzyczasie w skład Unii Demokratycznej i Unii Wolności Leszka Balcerowicza – to jego czołowi przedstawiciele w osobach Bieleckiego czy Lewandowskiego zdążyli doprowadzić do zapaści polską gospodarkę i sprywatyzować większość przedsiębiorstw. Mechanizm był prosty: doprowadzić przedsiębiorstwo do upadłości decyzjami administracyjnymi, a potem oddać za bezcen komu trzeba. Powstanie KLD do dziś owiane jest tajemnicą, a politycy tej partii z niechęcią wspominają postać Wiktora Kubiaka, nieżyjącego już polsko-szwedzkiego biznesmena, w latach 80 TW Wojskowej Służby Wewnętrznej i kooperanta gangsterów z „Pruszkowa”, a przy okazji menedżera kilku gwiazd estrady z Edytą Górniak na czele. To w apartamencie Wiktora Kubiaka w hotelu Marriott w Warszawie politycy KLD spotykali się przy najlepszej szkockiej whisky i kubańskich cygarach, snując polityczne wizje. To także tam przedstawiciele CDU dostarczali w „reklamówkach” – o czym mówił m.in. Paweł Piskorski – niemieckie marki niezbędne politykom KLD na rozwój działalności partyjnej. W tamtych czasach w Kongresie Liberalno Demokratycznym nie było jeszcze pewnej ważnej postaci, której rola nie została spozycjonowana do dziś – jej czas dopiero miał nadejść. Przyszły rzecznik rządu PO - PSL oraz minister koordynator do spraw służb specjalnych, Paweł Graś – bo o nim mowa – działalność opozycyjną rozpoczął podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiował prawo i dziennikarstwo. Jeszcze w czasie studiów został dyrektorem w polsko-niemieckiej spółce informatycznej ABW Pro-Holding GmbH, należącej do Paula Roglera, z którym poznał się w RFN w 1989. Rogler, to typowy przykład kariery w iście amerykańskim stylu – „od pucybuta do milionera”. Do 1987 prowadził skromny punkt ksero w bawarskiej mieścinie Selb, położonej na pograniczu Czechosłowacji, NRD i RFN, by niedługo później pojawić się w Polsce, już jako właściciel prężnej informatycznej firmy Rotronik EDV- -Entwicklungen i założyć jej filię: Pro-Holding. Rogler i Graś prowadzili wspólnie szereg interesów, ale bez szczęścia. Firmy Roglera notorycznie notowały straty, wydawałoby się, że zgodnie z logiką i zdrowym rozsądkiem niemiecki biznesmen powinien wycofać się z nierokującego rynku. Ale biznesmen działał wbrew logice. Po sprzedaży jednej firmy notującej straty, lokował pieniądze w kolejne przedsiębiorstwo notujące straty i tak nieomal bez końca. W 1998 Graś zniechęcił się do biznesu, co jednak nie zraziło go do pogłębiania znajomości z niemieckim biznesmenem. Paweł Graś znał elitę polityczną Krakowa z czasów w NZS-ie i postanowił wykorzystać ten fakt do zrobienia kariery politycznej. Należał do Unii Polityki Realnej, Ruchu Stu i Akcji Wyborczej Solidarność, z której dostał się do Sejmu. Karierę polityczną kontynuował w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym, a następnie w powstałej z inspiracji generała Gromosława Czempińskiego Platformie Obywatelskiej. Jego działalność polityczną cechowała jedna ciekawa kwestia – od początku kariery interesowały go przede wszystkim służby specjalne i zagadnienia tzw. „bezpieczeństwa narodowego”. Był uczestnikiem szkoleń z dziedziny bezpieczeństwa i obronności w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i w Niemczech, doradzał w sprawach bezpieczeństwa premierowi Jerzemu Buzkowi, zasiadał w Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Nadzwyczajnej ds. Rządowego Projektu Ustawy o ABW i AW. Przewodniczył stałej Podkomisji do spraw Współpracy z Zagranicą i NATO, Komisji ds. Służb Specjalnych, a od listopada 2007 do stycznia 2008 pełnił funkcję pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa i był nieformalnym koordynatorem do spraw służb specjalnych w randze sekretarza stanu. Z tej ostatniej funkcji został odwołany w 2008 i powierzono mu funkcję rzecznika rządu. Obserwatorzy mylili się sądząc, że było to spowodowane utratą zaufania do niego przez premiera. Przeciwnie. Donald Tusk chciał chronić Grasia i chciał chronić siebie – i wolał dmuchać na zimne. Chodziło o sprawę kontaktów koordynatora ds. służb specjalnych z niemieckim biznesmenem, która mogła zaszkodzić rządowi. Tusk, zręczny PR-owiec, zrobił po prostu krok do przodu i wytrącił argumenty z rąk przeciwników. Był to bowiem jeszcze czas, gdy miał w PO ograniczoną władzę i gdy jego błędy mocno punktował Grzegorz Schetyna. Pod wpływem doradców premier przesunął Grasia z newralgicznej funkcji na mniej decyzyjne, za to rządowe stanowisko. Uniknął w ten sposób zarzutów, że człowiek mający niejasne związki biznesowo-towarzyskie z potencjalnym przedstawicielem Bundesnachrichtendienst (BND) ma „pod sobą” wszystkie możliwe służby specjalne. W tamtym czasie było już bowiem tajemnicą poliszynela, że Paul Rogler „wychodził” w czynnościach operacyjnych ABW, jako powiązany z niemieckim wywiadem BND, ale przez wzgląd na Grasia sprawie „ukręcano łeb”. Dlaczego?

By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zanurzyć się w przeszłość.
Paweł Graś był przewodniczącym NZS-u Uniwersytetu Jagiellońskiego. A działo się to wówczas, gdy działali tam młodzieńcy stanowiący chwilę później awangardę nowych – starych kadr delegatury UOP w Krakowie, jednostki najeżonej esbekami, ale zarazem skupiającej działaczy NZS-u. Grupie tej przewodzili Maciej Hunia, absolwent szkoły wywiadu w Starych Kiejkutach, Grzegorz Reszka, Paweł Białek, późniejszy zastępca Szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, i Janusz Nosek. Dawnym studenckim opozycjonistom przewodził Tadeusz Rusak, dobry znajomy Bronisława Komorowskiego – a kilka lat później szef WSI zasłużony w „wyczyszczeniu” śledztwa CBŚ w sprawie fundacji „Pro Civili” – oraz szef krakowskiej delegatury Mieczysław Tarnowski, jego zastępca. Z warszawskiej Centrali delegaturze UOP w Krakowie patronowali posiadający właściwie nieograniczony wpływ na pracę służb specjalnych Konstanty Miodowicz, Bartłomiej Sienkiewicz i Wojciech Brochwicz. Czy w tej sytuacji Graś mógł czuć się bezpiecznie? Mógł – i tak było. Liczył, że ze strony przyjaciół z czasów studenckich nie grozi mu niebezpieczeństwo odnoszące się do kontaktów z niemieckim biznesmenem podejrzewanym o związki z niemieckim wywiadem BND – i tak się stało. Paweł Graś odwdzięczył się później kolegom z nawiązką, ułatwiając im awanse na najwyższe stanowiska. Było to już w czasach, gdy miał duży i coraz większy wpływ na Donalda Tuska. Zwłaszcza w materii służb specjalnych. Koniec końców w tej sytuacji kontrwywiad krakowski jedynie markował „monitorowanie” działalność Paula Roglera, od czasu do czasu zlecając swoim źródłom mało aktywne działania operacyjne i realizując działania obserwacyjne, z których wiele nie wynikało – bo najzwyczajniej w świecie wiele wyniknąć nie mogło. Przy okazji jednak wyszło na jaw, że tak naprawdę Roglerem kontrwywiad interesował się aktywnie już w latach 90, a nawet wcześniej. Punktem wyjścia były jego kontakty z personelem konsulatu niemieckiego w Krakowie – kontrwywiad szybko wyłapuje takie osoby poprzez obserwację prowadzoną ze Stałych Punktów Zakrytych oraz przez Osobowe Źródła Informacji, werbowane pod kątem operacyjnego zabezpieczenia personelu placówek dyplomatycznych w RP, a do takich zaliczają się konsulaty. Okazało się, że jednostki kontrwywiadu weszły w posiadanie informacji, że Paul Rogler, wspólnik w interesach Pawła Grasia, kontaktował się w Polsce z jednym z obywateli Niemiec ”przechodzących” – jak mówi się w języku służb specjalnych - w sprawie Ryszarda Tomaszka, a ten fakt w kontekście potwierdzonych informacji o szpiegostwie Tomaszka i o budowaniu przez niego niemieckiej siatki szpiegowskiej w Polsce był co najmniej zastanawiający. Wagę tej informacji zwiększał inny fakt - wiele danych potwierdzało związki Roglera z BND, a wszystkie te wątki układały się w logiczną całość. Wystarczyło tylko połączyć kropeczki. Kto miał to jednak zrobić, skoro „grupa krakowska” wszystkie zmiany przetrwała w miarę bezboleśnie – no, może jedynie z krótką przerwą w latach 2005-2007. W owym czasie parasol ochronny nad Grasiem rzeczywiście na moment został zwinięty i sprawa od razu nabrała tempa. Funkcjonariusze kontrwywiadu z miejsca uzyskali sporo danych dotyczących związków Grasia z niemieckim biznesmenem podejrzewanym o kooperację z BND. Najbardziej interesująco wyglądały wątki dotyczące wątpliwości w sprawie bezinteresowności działalności Roglera w Polsce w kontekście Grasia. Potwierdzały je niepokojące informacje odnoszące się zwłaszcza do początków tej znajomości, sięgającej lat 80. Sprawa rozwijała się dynamicznie, ale ostatecznie nie znalazła operacyjnego epilogu z jednej prostej przyczyny: po kryzysie rządowym w 2007 wybory wygrała PO. Jesienią 2007 p.o. szefa ABW został Krzysztof Bondaryk, za którego kandydaturą stali Wojciech Brochwicz, Konstanty Miodowicz i Bartłomiej Sienkiewicz, przedstawiciele „grupy krakowskiej”. Graś został zaufanym doradcą premiera Donalda Tuska, najbliższym współpracownikiem, i tym samym na kierownicze stanowiska w służbach wrócili jego koledzy z czasów studenckiej opozycji: Macieja Hunię mianowano szefem Służby Wywiadu Wojskowego, a następnie Agencji Wywiadu, z kolei Janusza Noska – Szefem SKW. Ostatecznie sprawa kontaktów Pawła Grasia z obywatelem Niemiec podejrzanym o związki z BND została zamieciona pod dywan, co było o tyle łatwe, że była to sprawa operacyjna. Ostatnią nadzieję na powrót do tej historii stanowił Ryszard Tomaszek, który po wyjściu z więzienia i wyjeździe do Niemiec na stare lata z powrotem zamieszkał w Polsce z dożywotnią pensją ponad 10 tysięcy złotych od niemieckiego rządu za działalność szpiegowską dla BND w naszym kraju – ale Niemcy skutecznie zamknęli mu usta…
Wracając do domu myślałem o sytuacji naszego kraju, w którym jedno przestępstwo ludzi na wysokich stołkach zacierało poprzednie, aż wreszcie wszystkie te popełnione przestępstwa połączyły się w jeden wielki system przestępstw, których nikt nie był już w stanie zliczyć, a co dopiero – rozliczyć. I rozumiałem już, dlaczego historia niemieckiej siatki szpiegowskiej w Polsce nie mogła znaleźć swojej pointy. Rozumiałem, dlaczego przez ostatnich kilkanaście lat setki osób zginęły w tajemniczych okolicznościach, a mimo to nie wykryto ani jednego sprawcy żadnego z licznych spektakularnych morderstw i nie wyjaśniono ani jednego przypadku z wielu głośnych „samobójstw”. Rozumiałem już, dlaczego takie sprawy, jak śmierć Andrzeja Leppera nie mogły zostać pokazane opinii publicznej w prawdzie, dlaczego zniszczono Tylickiego, Gruszkę, tylu innych i żadna z tych historii nie została wyjaśniona. I dlaczego Małgorzata Wierchowicz z Komendy Głównej Policji usiłująca na przekór wszystkim dojść do sprawców zamordowania generała Marka Papały od początku nie miała szans. Na rynku jest blisko siedem tysięcy teczek z operacji kryptonim „Hiacynt”, materiały z nielegalnych podsłuchów i tajnych przeszukań, zbieranych w każdym czasie i przez wszystkie opcje, setki wspaniałych haków wszystkich na wszystkich, a całość podlana sosem nacisków i szantaży. I trzeba by to wszystko zaorać, a następnie zbudować od początku, by wreszcie z tym skończyć. Pozostało pytanie: kto się na to odważy?
I nie mniej ważne – kto na to pozwoli?"

Fragment książki „ABW – Nic nie jest tym, czym się wydaje”.

sumlinski.pl

Opublikowano: 04.06.2017 10:02.

http://wojciechsumlinski.salon24.pl/783 ... pawel-gras


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 12 cze 2017, 21:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Raczej "Szanujcie prawo", tak bym zatytułował tę notkę.

Zostawcie tych ludzi w spokoju!

Sobotnie wydarzenia w Warszawie napełniły mnie głębokim smutkiem. Sceny w wykonaniu Obywateli RP jako żywo przypominały ataki na modlących się pod krzyżem Polaków, tuż po katastrofie smoleńskiej. Nie mogę tego, co się tam działo rozdzielić od szokujących rewelacji ujawnionych na taśmach księdza Sowy. Ale po kolei.

Tak wiem, że tym razem nikt nikogo nie obsikał, wszak u pewnej restauratorki celebrytki już nie dawali piwa za darmo, a kto by chciał za swoje sikać? Ale to żadna pociecha. Leżący i pod kamery ustawiony działacz „legenda”, wynoszony przez policję miał wreszcie swoje pięć minut. Chłop kiedyś kierowca PKS-u, dziś odziany w elegancki garnitur i o twarzy pielęgnowanej najlepszymi kosmetykami, postanowił nauczyć motłoch rezonu. Ci lepsi obywatele RP podobnie jak KOD-owcy wydają się nie zauważać problemów zwykłych ludzi, których w Polsce jest zdecydowanie więcej.

Wszak jak uczyć luksusu, to uczyć – jak wynika z najnowszych odsłon nagranych rozmów, przedstawicieli tego „zlinkowanego” towarzystwa „luksusowego” światka.

Luksus upamiętnienia ofiar nie dla polskiego motłochu, nie po stokroć nie! Z tego powodu, ów były kierowca PKS-u postanowił położyć się na ulicy, nie bacząc na swój elegancki garnitur i leżał tam niczym Rejtan - bo nie dla motłochu luksusy wspominania swoich bliskich i swoich polityków…

No dobrze, nie będę dalej złośliwy.

Kochani Obywatele RP!

Co Wam przeszkadza w tym, że ludzie się modlą, że wspominają? Czy boicie się czegoś?

Napiszę Wam czego się boicie.

Boicie się każdej integracji, każdego drgnienia sumień i duszy, bo wy na dzieleniu ludzi zbijacie polityczne i materialne kokosy. Wasza grupa, tych lepszych, tych wtajemniczonych, gardzących tymi, których nazywacie niezaradnymi, przegranymi, niedostosowanymi, tak naprawdę okazała się wrzodem na ciele polskiego państwa.

Napiszę wprost, bo mi wstyd za Was. Przyznajecie się do różnych nacji, jak wynika z taśm część z Was uważa się za Żydów, część za Niemców i jeszcze jest między Wami hierarchia, kto ma dwa pokolenia wstecz udokumentowane a kto mniej…

Tak naprawdę to i Żydzi i Niemcy będą się Was wstydzić, bo nikt nie znosi farbowanych lisów, takich co przyklejają się na chwilę żeby porobić swoje interesy pod spódnicą innej nacji. Łazicie ze zdjęciami matek w nadziei, że to będzie przepustką do lepszego życia.

A Wasze matki o tym wiedzą? Wiedzą jak hańbicie własną nację?

Mam propozycję, jak Wam tak w Polsce źle do wyjeżdżajcie śmiało! W Niemczech szybko przekonacie się, że tu nie robi się tak łatwo przekrętów, w Izraelu też jak Wam się skarbówka do czterech liter dobierze to zobaczycie, że nie ma żartów.

Tam nie da się wrzeszczeć, że antysemici Was atakują, tak jak w Niemczech nie zawyjecie, że ci wstrętni polscy faszyści was nienawidzą i to z tego powodu sypie się wasz biznes. Nie tu nie da się położyć komuś na drodze w garniturku i być delikatnie wyniesionym… Opór wobec policji jest bezwzględnie karany, a i w dupę można zarobić srogo.

Ja jestem Polsce wdzięczny za wszystko, co mnie tam spotkało. Były czasy dobre i złe. Lecz Polska mnie ukształtowała swoją wspaniałą historią i ciepłem ludzi, których tam spotkałem. Prawdziwych Polaków, prawdziwych Żydów i prawdziwych Niemców.

Nie, nie zarzucicie mi żem polskim narodowcem, bo ja w rubryce narodowość podczas spisów powszechnych zawsze inną narodowość wpisywałem… A dokumentów mam nie na dwa pokolenia wstecz, ale na wiele, wiele więcej… Nigdy się z tym nie kryłem, i nigdy nie spotkała mnie za to szykana. Ale żyłem uczciwie i skromnie, wierząc w to, że bycie porządnym człowiekiem jest najważniejsze, że tego za żadne pieniądze nie da się kupić…

Dajcie już tym biednym ludziom spokój!

Oni mają inne marzenia od waszych. Chcą uczciwie pracować, wychowywać dzieci, cieszyć się wnukami… Większość tych ludzi nie marzy, aby jeździć najnowszym wypasionym Porsche i wpieprzać przysłowiowe ośmiorniczki. Oni będą modlić się, pracować i dbać o pamięć przeszłych pokoleń, budując skromnie swoją przyszłość.

Przyjrzeliście się kiedyś krajobrazowi Polski? Potraficie go zrozumieć?

A są tam Kościoły i Bożnice, są Cerkwie i Meczety. I jest krzyż na Giewoncie ogarniający swoimi ramionami całą Polskę. Krzyż, który w Adobie wymazywaliście z reklamowych folderów Polski, kiedy wasi koledzy rządzili Polską przez osiem lat. Wspierałem wtedy Górali na Podhalu, aby wziąć pod ochronę nie tylko ten rzeczywisty krajobraz kulturowy, ale też ten reprodukowany w mediach.

Wyjdźcie kiedyś na rynek krakowski i zastanówcie się, z jakiego powody dachy kamienic wyglądają tak jak wyglądają?

Nie, wam to nie przyjdzie do głowy. Więc wyjaśniam - to po to, aby ukrócić sąsiedzkie spory, aby każdy właściciel kamienicy dbał o dach nad własną głową i nie spierał się o „modrzewiową dziegciem wyprawioną” rynnę, która kiedyś przebiegała po styku kamienic, odwadniając gotyckie niegdyś szczyty. Dla mnie to symbol unikania sąsiedzkich sporów. A Wy? Wy zdajecie się jedynie dążyć do tego by każdy walczył z każdym…

Polska jest dużym wspaniałym krajem, może pomieścić i wykarmić wszystkich swoich obywateli, których mogłoby być nawet dwa razy więcej…

A Wy „obżerając” się tak, że już Was mdli chcecie jeszcze więcej i będziecie tak żreć jak mityczny Uroboros, aż zeżrecie własne ogony i znikniecie?

Zastanówcie się nad tym i może jest jeszcze dla Was nadzieja, że się opamiętacie, że zaczniecie szanować każdego człowieka, że przestaniecie nazywać innych przegranymi…

Opublikowano: 12.06.2017 13:06.

http://alpejski.salon24.pl/785450,zosta ... -w-spokoju


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 13 cze 2017, 07:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wielka amnezja „elit III RP”

Podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej kilkanaście osób zakłócało jej przebieg. Wśród nich był Władysław Frasyniuk.

Jak wiele w życiu może się zmienić? – dobrym przykładem tego jest właśnie Władysław Frasyniuk, który kiedyś poświęcił zdrowie i siły na walkę z systemem komunistycznym w Polsce, a dziś nie potrafi uszanować manifestacji pamięci o ofiarach katastrofy smoleńskiej. Niegdyś nazywany bohaterem dziś towarzysz chuliganów, który zachowuje się tak, jakby chciał Polskę zburzyć i podpalić. Taki to jest nowy obraz pana Frasyniuka. Ale bez wątpienia jego dawne zasługi nie sprawiają, że dziś może czuć się ponad prawem.

Miesięcznice smoleńskie są legalnym wydarzeniem. Nikt nie może zabraniać ludziom modlić się w warszawskiej katedrze czy innych stołecznych kościołach. Także Marsz pamięci ma modlitewny charakter, a prowadzi go o. Zdzisław Tokarczyk – wspaniały kapłan z Sądecczyzny. Zastanawia mnie to, co takiego jest w tych miesięcznicach, że szatan tak ich nienawidzi? Gdy tylko zbliża się 10 dzień każdego miesiąca, przedziwne siły się uaktywniają. Bolał ich krzyż na Krakowskim Przedmieściu, boli ich też Różaniec. Przeszkadzają Jarosławowi Kaczyńskiemu w modlitwie na grobach bliskich. To jest ta nowoczesność, o którą walczą liberałowie? Polska ich marzeń to kraj, w którym nie ma miejsca na Boga. Nie potrafię zgodzić się na taką rzeczywistość. Polska jest piękna, jest wielka, bo jest katolicka.

O Polskę trzeba dalej walczyć, bo gdy dobrzy ludzie odpuszczą, to zło zacznie zbierać straszliwe żniwo. Co się działo z Polską, pokazują taśmy z Afery podsłuchowej. W restauracji „Sowa i Przyjaciele” Bartłomiej Sienkiewicz ogłosił już, że Polski nie ma, że nasz kraj istnieje już tylko teoretycznie. To co trzyma jeszcze nasz Naród przy istnieniu? Właśnie wiara.

Dlatego jest ten straszny atak i wiele środowisk domaga się, żeby Polska była krajem laickim. Kultura, dobre wychowanie, to nic dla nich nie znaczy. Cel jest jeden: zniszczyć wiarę w Polsce, wygonić Boga z naszego życia. Miesięcznica smoleńska integruje ludzi. Oni spotykają się, aby się modlić w intencji ofiar katastrofy. To jest sól w oku. To przeszkadza wszystkim tym, którzy już skapitulowali przed złym duchem. Nienawiść do drugiego człowieka jest niejako paliwem ich postępowania.

Dlatego policja postąpiła słusznie, podejmując reakcję wobec prowokatorów. Wszelkie porównania obecnej sytuacji politycznej z okresem PRL jest irracjonalne. Metody komunistyczne w dzisiejszej Polsce widzą tylko ci, którzy nie wiedzą, co działo się w Poznaniu w 1956 r. i na Wybrzeżu w 1970 r. Osoby te nigdy nie słyszały o Romku Strzałkowskim. Nie pamiętają działek wodnych, ścieżek zdrowia, górników z kopalni „Wujek”. Nigdy też nie poczuły uderzenia pałką w głowę i nie usłyszały krzyku rozwścieczonych zomowców. A nawet gdy kiedyś byli bici, to dziś wolą stanąć ramię w ramię z płk. Adamem Mazgułą, który w stanie wojennym widział „kulturalne wydarzenie”. Ot, współcześni „ludzie honoru”…

Dziś krzyczą: „milicja, milicja!”. A kto rządził, gdy policja gumową kulą wybiła oko fotoreporterowi „Naszego Dziennika”? Strzelali do związkowców z Łucznika, strzelali do górników z JSW. Za czyich rządów dziennikarze byli podsłuchiwani? Nie nazywajmy współczesnych policjantów – milicjantami, bo to wielka ujma i podważanie sensu ich ciężkiej pracy.

I tak wielka amnezja dopadła „elity III RP”. Kiedyś zwolennicy wolności, dziś walczą o ograniczenie swobód obywatelskich tym, którzy chcą się modlić. I jeżeli Władysław Frasyniuk twierdzi, że w Polsce nie ma miejsca na modlitwę za ofiary katastrofy smoleńskiej, to jest to godna pożałowania opinia. I warto mu w tym miejscu przypomnieć, że trudno stać się bohaterem, ale bardzo łatwo zerem. Taka droga jest wyjątkowo łatwa i krótka.

Stanisław Kogut

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ii-rp.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 13 cze 2017, 08:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Zobaczcie co Frasyniuk ma na klapie.
Znaczek z napisem po rusku ... ;p

Obrazek

Ot legenda z niego ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 13 cze 2017, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Coltrane napisał(a):
Ot legenda z niego ...

Co do legendy to oni wszyscy z UW, z PO, z KLD są legendarni z nadania.
A sam Frasyniuk zwracając się do obywateli polskich z przesłaniem; "jeb...ć PiS" określił najlepiej jak mógł swój poziom moralny, intelektualny i
duchowy. Od kioskowych troli wyróżnia go już tylko markowe ubranie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 19 cze 2017, 10:40 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Jak Frasyniuk runął z cokołu na pysk

Obrazek

Z okazji 28 rocznicy kontraktowych wyborów z 4 czerwca 1989 roku tak czczonej przez beneficjentów magdalenkowej zmowy doszło do zabawnej sytuacji.

Komuch, Włodzimierz Czarzasty publicznie znokautował szofera kombatanta Władysława Frasyniuka dając jasno do zrozumienia czym była ta cała proklamowana przy okrągłym stole III RP. Frasyniuk na Facebooku napisał: W pisowskiej telewizji ciągle o zniewolonym narodzie, o klęsce, o komunistach. Tylko, że myśmy ich, ku***, po-ko-na-li! To nie jest temat na dobry film, równy „żołnierzom wyklętym”? Czarzasty szybko sprowadził „bohatera” a ziemię słowami: Drogi Władysławie Frasyniuku! Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 r. do-ga-da-li.

Oto najkrótsza i najprawdziwsza historia narodzin III RP. Nie trzeba żadnych opasłych podręczników historii najnowszej. Ta krótka wymiana zdań mówi nam wszystko. Dziękujemy ci Władku, że sprowokowałeś starego komucha, który bardzo szybko za pomocą kilku słów prawdy pozrzucał styropianowych bohaterów z cokołów.

https://warszawskagazeta.pl/polityka/it ... lu-na-pysk

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 02 paź 2017, 21:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Takiej nienawiści Polaków do Polaków jeszcze nigdy nie widziałem!

Właśnie zakończyła się gala z okazji wręczenia Literackiej Nagrody NIKE 2017.

Ostatnio trochę podszczypywałem elity pisowskie.

Ale dziś w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego zebrał się cały salon III RP, zadowolony z siebie i jakże błędnie przekonany, iż rzeczywiście jest salonem. Uroczystość transmitowała TVN24.

Urodziłem się pod sam koniec wojny i wszystkie rządy począwszy od Bieruta przeżyłem, ale tak upolitycznionego literackiego wydarzenia nawet za Moczara nie widziałem. Gorzej, takiej pogardy i patogennie wynaturzonej nienawiści Polaków w stosunku do Polaków w najczarniejszych snach sobie nie wyobrażałem.

Zaś tę pseudo-elitarną hucpę zakończył, o ironio! Adam Michnik, który podzielił się z zebranymi marzeniem, że nadejdą jeszcze czasy, kiedy wolne sądy osądzą wszystkich architektów dobrej zmiany, co zostało nagrodzone owacją na stojąco i rzęsistymi oklaskami. Ja zaś mam nadzieję, że ta gala NIKE 2017 przejdzie do historii jako portret trumienny załganych moralnie "elit" Trzeciej RP.

Więc, jeśliby literackie standardy moralno etyczne mieli znów wytyczać ludzie Adama Michnika, to z dwojga złego, ja już wolę te siermiężne pisowskie elity.

Zaś na koniec zaryzykuję tezę, że powodem dzisiejszej furii Adama Michnika był fakt, że nomen omen w dniu dzisiejszym weszła w życie ustawa dezubekizacyjna, więc jeszcze raz przypomnę, co pana Adama do takiej furii doprowadziło, cytuję fragmenty mojej notki pt. "Nabrani przez redaktora" z pamiętnego roku 2010 - vide:

https://www.salon24.pl/u/salonowcy/2716 ... -redaktora

"Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji,piszę prowincji, a nie ze wsi, by prawdziwych polskich chłopów nie urazić, przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. Brano głównie tych „nijakich” i bez charakteru.

W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”. Ta grupa społeczna od inteligencji „starej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała, świadomości, bądź jej nie dopuszczała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli, a jeszcze żyjący nadal popierają wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. I w pewnym sensie nie można ich za to winić, gdyż tak ich po prostu wychowano.

Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. Otóż nic bardziej złudnego, gdyż proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez pewnego redaktora wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast. W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komuny, materiał ludzki został wykorzystany, trzeba przyznać genialnie, przez owego redaktora poczytnej Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli utwierdzenie ludzi w poczuciu społecznego awansu.

Mechanizm psychologiczny tej chytrej sztuczki jest następujący.
Otóż, jeśli garbatemu powiedzieć, że się prosto trzyma, to, choć wie, że tak nie jest, chętnie w to uwierzy. Jeśli szarej myszce ktoś powie, że wygląda jak hollywoodzka gwiazda też się nie oprze pokusie uwierzenia w tę oczywistą nieprawdę. Podobnych przykładów można mnożyć wiele.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (tata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i nie wykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Bezsprzecznie genialny redaktor wspomnianej Gazety doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „nowobogackiego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu (bis) bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę „ciemnego” społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę. I tu moim zdaniem leży tajemnica irracjonalnie wysokich notowań obecnie rządzącej Platformy Obywatelskiej, popieranej w znakomitej większości przez takich właśnie ludzi. Popierających bezkrytycznie, w obawie, że ewentualny upadek tej partii grozi weryfikacją elit, co dla nich oznaczałoby możliwość utraty ich nieuprawnionego awansu społecznego...", koniec cytatu.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Opublikowano: 01.10.2017 21:37

https://www.salon24.pl/u/salonowcy/8127 ... -widzialem

A czego się autor spodziewał, że samozwańczy panowie Polaków pogodzą się z tym iż niewolnicy postanowili żyć o własnych siłach i dostrzegli kto jest ich wrogiem, komu zawdzięczają stracone dla siebie i dla kraju ćwierć wieku?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Szumowiny założycielskie III RP
PostNapisane: 25 wrz 2018, 18:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Jak to z botami i trollami za czasów Tuska bywało

Proceder, który opiszę odkryłem na początku roku 2009, więc musiał on być zapoczątkowany jeszcze w roku 2008 lub wcześniej. Obserwowałem go przez równo rok, po czym wściekły na swoją bezradność zacząłem prowadzić własny blog polityczny* na portalu Niepoprawni.pl a później Salon24. Proceder trwał dalej, tylko ja przestałem się nim przejmować.

Za każdym razem wyglądało to identycznie. Pod niemal każdym postem umieszczonym na głównych portalach internetowych (a już na 100% pod każdym postem dotyczącym polityki) pojawiał taki oto osobliwy komentarz:

"Licznik prezydencki: Do końca kadencji Prezydenta Swojego Brata zostało 828 dni."

Oczywiście zamiast liczby "828" pojawiała się aktualna liczba dni do końca kadencji Lecha Kaczyńskiego, a zamiast słów "Prezydenta Swojego Brata" były wrzucane także różne inne negatywne określenia typu: "najgorszego prezydenta RP" itp.

Pod postem jako "odpowiedź" wklejany był elaborat o tym jak to PiS budując totalitarne państwo zawłaszczał to (np. media), pod tą "odpowiedzą" kolejna "odpowiedź" o tym jak to PiS budując totalitarne państwo co zawłaszczał tamto (np sądownictwo) i tak dalej... Co wśród rzeczy "zawłaszczonych" znajdowało się oprócz mediów i sądownictwa? Nie pamiętam - a wygooglać tego o dziwo się nie da (czyżby nikt o tym nie pisał? niemożliwe!). Komentarz pozycjonował się na samym topie (jako ten, na który najczęściej udzielana jest odpowiedź).

Za każdym razem elaboraty były tej samej formy i treści - nawet wklejane w tej samej kolejności przez "osoby" o tych samych nickach, z których zapamiętałem jeden: "eryksledzik". Jak się później okazało były to nicki wcześniej aktywnych w Internecie osób o poglądach konserwatywno-prawicowych, które przywłaszczyła sobie jedna osoba lub grupa osób ściśle współpracujących w sposób zorganizowany (podejrzaną osobą był "Luk" rozrabiający głównie na wp.pl).

Nie dysponowałem narzędziami, aby sprawdzić czy to była pojedyncza osoba, czy grupa. Tym bardziej nie mogłem ustalić czy był to niezrzeszony fanatyk, czy pełniący w ten sposób swoje "obowiązki" działacze "Palikot Jungend" (czyli wyjątkowo agresywnej młodzieżówki PO nazwanej dla niepoznaki "Młodzi Demokraci"). O tym, że mogło to być dzieło zawodowych trolli zaczęto w blogosferze rozmawiać dopiero we wrześniu 2011.**

Co ciekawe: portale w żaden sposób nie walczyły z tym procederem, a niektóre (prym wiódł właśnie wp.pl) wyraźnie go wspierały. Jakakolwiek wzmianka o tychże postach robionych metodą Ctrl+C, Ctrl+V i próba wykazania ich powtarzalności zawsze kończyła się usunięciem komentarza o tym informującego, a jak ktoś spróbował ponownie, to blokowana była możliwość wprowadzania komentarzy z jego adresu IP. Równie ciekawe było to, że portale tolerowały agresję, wzajemne opluwanie i bezczelną nawalankę, zaś posty rozsądne i rzeczowe - zwłaszcza biorące w obronę PiS i jego elektorat - były bardzo szybko usuwane. Stąd wziął się mój nick: Peacemaker, bo starałem się mimo wszystko prowadzić rozsądną i odcinającą się od agresji dyskusję.

Dziś PO wyciąga z rękawa umowę, na podstawie której sugeruje, że mega-inteligentne i pełne poczucia humoru posty zwolenników Andrzeja Dudy z kampanii prezydenckiej były dziełem "botów". Gdyby tak było, to twórcy tychże botów należałaby się nagroda Nobla w dziedzinie informatyki - robot z poczuciem humoru tworzący graficzno-tekstowe posty na podstawie najnowszych wpadek Komorowskiego - tego nawet najlepsi autorzy science - fiction nie wymyślili. Oczywiście nie wykluczam takiej możliwości, że firma reklamowa (która mogła wykorzystywać moc obliczeniową swoich serwerów wykorzystujących fikcyjne konta) została wynajęta do poszerzenia zakresu odbioru tego, co stworzyli ludzie. Co nie jest w prawie zabronione, to jest dozwolone. Jednak na początku i na końcu tej kampanii musieli stać ludzie: z jednej strony twórcy memów, a z drugiej zapaleńcy kolportujący je do swoich znajomych.

Wmawianie, że w roku 2015 PiS odniósł podwójne zwycięstwo wyborcze dzięki robotom jest w sam raz adekwatne do poziomu platformianych przygłupów, co przez dwie kampanie wyborcze nie potrafili wymyślić nic bardziej "kreatywnego", "inteligentnego" i "dowcipnego" niż tylko wciskanie wszędzie powykrzywianych Photoshopem twarzy Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Krystyny Pawłowicz.

UWAGA!!! Na koniec perełka, perła, sensacja, petarda, bomba, torpeda, prawdziwy ładunek termojądrowy!

Jak wspomniałem wcześniej, nie udało mi się wygooglać żadnych konkretnych materiałów na temat agresywnej, antypisowskiej kampanii prowadzonej od roku 2008 w Internecie przez PO. Natomiast przeszukując Internet za pomocą frazy "Licznik prezydencki" trafiłem na ten artykuł:

https://www.tygodnikprzeglad.pl/co-rozl ... zadow-pis/

autorstwa Waldemara Kuczyńskiego. I aż mnie zamurowało! Z porównania treści artykułu (napisanego przed dekadą) z całokształtem wydarzeń od roku 2015 jednoznacznie wynika, że cały ten cyrk z rzekomym łamaniem przez PiS konstytucji to jedna wielka ściema i ustawka - narracja ustalona ponad osiem lat wcześniej i odłożona na jakiś czas (prawdopodobnie z powodu braku jakichkolwiek dowodów oraz potrzeby użycia tej "opcji atomowej" jak długo PiS był w opozycji). Co więcej, w artykule pojawia się także koncepcja masowego podważania przez Trybunał Konstytucyjny ustaw wprowadzonych przez PiS, a nawet słynny "bon mot" o "pełzającym zamachu stanu", który zrobił zawrotną karierę po ujawnieniu przez Mariusza Kamińskiego (wtedy jeszcze szefa CBA) Afery Hazardowej (1 października 2009 roku - zaraz po tym wydarzeniu już 13 października Donald Tusk odwołał Kamińskiego ze stanowiska zastępując go Pawłem Wojtunikiem).

Więcej wniosków z analizy tego tekstu (jego odkrycie ma zasadnicze znaczenia dla zrozumienia większości zachowań zarówno totalnej opozycji jak i strony rządowej) umieściłem w artykule:

https://www.salon24.pl/u/peacemaker/896 ... -pulitzera

Czy może być coś bardziej kompromitującego dla zarzutów niż to, że zostały postawione na 7 lat przed rzekomym popełnieniem zbrodni? PiS w kwietniu 2008 został oskarżony o zamordowanie ciotki... gdy już o tamtych zarzutach zapomniano nagle zaczął niby mordować ciotkę od jesieni 2015 roku... mamy jesień 2018... a ciotka nadal żyje i ma się dobrze.

No i z powyższego artykułu Waldemara Kuczyńskiego dowiadujemy się kto rozpropagował "Licznik prezydencki"... a może nawet kto jest autorem wklejanych pod nim paszkwilanckich elaboratów... przez bezwzględnych trolli z czasów POgardy (dla niepoznaki nazwanej "polityką miłości").

-----

* Pierwszy artykuł napisałem 16 styczna 2010: http://niepoprawni.pl/blog/188/rasizm-a ... i-i-lekach

** http://niepoprawni.pl/blog/484/zawod-troll

https://www.salon24.pl/u/peacemaker/897 ... ska-bywalo


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 18 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /