Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 09 lis 2016, 00:33 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Aerolit pisze :
:Mamy nową gwiazdę medialną, trybunalskiego celebrytę, cyrkowca i żonglera, ale czy człowieka, czy patriotę, czy .....?"
niestety ta primabalerina działa na szkodę Polski i to bez żadnych osłonek,czy robi to na własny szcziot,czy ktoś nim kieruje,czyich rozkazów słucha ta tragiczna postać ?
myślę,ze warto uważniej przyjrzeć się temu człowiekowi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 05 gru 2016, 14:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7424
Lokalizacja: Podlasie
Aż się prosi, aby przypomnieć tutaj felieton nieocenionego Michalkiewicza sprzed prawie dwu lat.
Tekst niezwykle aktualny, a nawet aktualniejszy niż dwa lata temu. Równie dobrze można by było tekst ten zamieścić w wątku pt. "Donosiciele".



Oto idą dwaj folksdojcze
Felieton • tygodnik „Najwyższy Czas!” • 2 stycznia 2015

„Popatrz matko, popatrz ojcze! Oto idą dwaj folksdojcze. Co za hańba, co za wstyd! Jeden Polak, drugi Żyd.” - Taki okupacyjny wierszyk cytował mi w swoim czasie „Pan Brat”, czyli ś.p. mecenas Stanisław Szczuka. Kto by pomyślał, że w 70 roku od zakończenia pierwszej okupacji niemieckiej, ten wierszyk zacznie znowu nabierać aktualności i to w dodatku – precyzyjnej? Ciekawe, że znowu dzieje się to za sprawą Żydów, a konkretnie – za sprawą żydowskiej gazety dla Polaków, która na tym etapie z jednej strony nie pomija żadnej okazji, by dokuczyć mniej wartościowemu narodowi tubylczemu, a zwłaszcza – jego katolickiej części. Wprawiają się w tym zwłaszcza kandydaci na szabesgojów, którzy – jak przypuszczam – na polecenie ścisłego redakcyjnego sanhedrynu – nieubłaganymi palcami dźgają tubylczych katolików w chore z nienawiści oczy – ostatnio za „obżarstwo”, któremu mają się oni oddawać z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

Kto oryginalniej skrytykuje znienawidzoną katolicką część mniej wartościowego narodu tubylczego, ten ma większe szanse powiększyć rezerwę kadrową kandydatów na autorytety moralne – oczywiście jeszcze nie teraz, tylko w przyszłości, w miarę wykruszania się aktualnych karnych szeregów. Naturalnie sanhedryn nawet nie próbuje ręcznie wszystkim sterować, powierzając wiele burgrabiowskich czynności potomstwu świętych rodzin, np. pani red. Dominice Wielowieyskiej – bo nikt tak gorliwie nie wysługuje się sanhedrynowi, jak potomstwo świętych rodzin. Tedy debiutujący szabesgoje z jednej strony nieubłaganymi palcami dźgają katolicką część mniej wartościowego narodu tubylczego w chore z nienawiści oczy, pryncypialnie wytykając jej „obżarstwo” i to w dodatku – żywnością nie pochodzącą z uboju rytualnego, a z drugiej strony – brak należytego entuzjazmu do książek, a zwłaszcza – do filmów opowiadających o przygodach rozmaitych Żydów i Żydówek.

Kiedyś był rozkaz, by entuzjazmować się utworem pani reżyserowej Agnieszki Holland o problemach młodego Żyda z Hitlerjugend ze swoim napletkiem, no a znowu teraz obraz o Żydówce, która odkrywa swoje pikantne korzenie za sprawą upiornej stalinówy, wzorowanej ponoć na Helenie Wolińskiej, co to najpierw tresowała mniej wartościowy naród tubylczy do komunizmu, by potem z bezpiecznej Anglii obszczekiwać go za antysemityzm. Film ten jest polskim kandydatem do Oskara za sprawą komisji przy Ministerstwie Chałtury, w której zasiada co najmniej trójka Żydów i jeden pan Żydowicz. W tej sytuacji chałturnicy-folksdojcze jeden przez drugiego piszą i kręcą w nadziei, że ktoś wreszcie ich zauważy. Tak było i za pierwszej komuny, co zresztą odnotował poeta: „A na końcu paniusie idą a piszą. Piszą, piszą i piszą. Piszą, piszą i piszą. Piszą piszą i piszą. Piszą i piszą.”.

Mechanizm jest taki sam, jaki kiedyś, kiedy bywało: „w Poroninie na jedlinie wiszą gacie po Leninie. Kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować”. Teraz etap oczywiście jest inny, więc i rozkaz różni się w szczegółach, ale mechanizm jest ten sam: jeśli ktoś chce awansować, musi Żyda pocałować – wiadomo w co. Amatorów nie brakuje, więc już sama ta obfitość byłaby dostatecznym znakiem czasu, a cóż dopiero, gdy w Warszawie rozkręca swój biznes Muzeum Historii Żydów Polskich, na które Ministerstwo Chałtury nie szczędzi forsy. Od razu widać, że szykują się wielkie zmiany, a kto pierwszy je wyczuje i się do nich akomoduje, ten zostanie Gierojem Judeopolonii.

Od dawna bowiem mamy do czynienia z koordynacją niemieckiej i żydowskiej polityki historycznej, której celem – ze strony niemieckiej – jest stopniowe zdejmowanie z Niemiec odpowiedzialności za ekscesy II wojny światowej, a ze strony żydowskiej – w miarę zdejmowania jej z Niemiec - przerzucanie tej odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, na którego została wytypowana Polska. Stąd oskarżenia – najpierw o „bierność w obliczu holokaustu”, później, tzn. w roku 2001 – o „współudział” a wreszcie, w roku 2011 - już po wizycie in corpore rządu premiera Tuska w Izraelu – oskarżenie o „sprawstwo”. Tej koordynacji towarzyszą z jednej strony roszczenia majątkowe, których realizacja doprowadziłaby do ekonomicznej i politycznej dominacji Żydów nad mniej wartościowym narodem tubylczym, a z drugiej – nieustająca ani na chwilę kampania oskarżania narodu polskiego o „antysemityzm” i wszystkie inne przywary – w czym celuje nie tylko piąta kolumna tworząca środowisko „Gazety Wyborczej”, ale również liczne rzesze folksdojczów, którzy za ekspektatywę listka do wieńca sławy obrzygują i obsrywają współobywateli wydzielinami swego ducha twórczego. A więc znowu „dwaj folksdojcze – jeden Polak, drugi Żyd”.

Sprawa nabiera jeszcze większej aktualności w związku z wysadzeniem w powietrze przez prezydenta Obamę politycznego porządku lizbońskiego z roku 2010, który ufundowany był na strategicznym partnerstwie NATO-Rosja, wspierającym strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie. Ponieważ po wysadzeniu w powietrze porządku lizbońskiego, sytuacja w Europie Środkowej znowu stała się płynna, prezydent Obama kusi Naszą Złotą Panią z Berlina do porzucenia strategicznego partnerstwa ze złym Putinem. W sytuacji, gdy ambasador Stephen Mull oznajmia, że USA nie tylko nie będą wycofywały wojsk z Europy, tylko swoją militarną obecność tu wzmacniały, w odległą przyszłość oddala się również doktryna „europeizacji Europy”, tedy przed Naszą Złotą Panią stoi wybór: czy trzymać się strategicznego partnerstwa z Rosją, czy też plunąć na nie i wziąć udział w amerykańskiej krucjacie przeciwko Moskwie. Za kontynuowaniem strategicznego partnerstwa przemawia coraz mniej atutów, podczas gdy za krucjatą, w ramach której USA wojowałyby z Rosją niemieckimi rękami, co przemawia? Myślę, że Niemców mogłoby udelektować tylko jedno: zgoda USA na powrót do granicy z 31 grudnia 1937 roku, z jednoczesnym ufundowaniem Judeopolonii na resztówce obecnego polskiego terytorium państwowego – bo to zablokowałoby z góry wszelkie polskie protesty. Decyzja jest w niemieckich rękach, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że żaden z tubylczych Zasrancen nie ośmieliłby się pisnąć słowem. Zresztą pomyślmy sami – po cóż właściwie na większości, jeśli nie na wszystkich polskich uniwersytetach, utworzono kierunki judaistyki? Na jakie zatrudnienie liczą ich absolwenci, jeśli nie tłumaczy, tubylczych administratorów i torturantów?

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3295

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 12 sty 2017, 08:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Pawłowicz: Jestem gotowa na najgorsze

„Jestem przygotowana osobiście na najgorszy scenariusz. Pójdą na całość” - mówiła w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Krystyna Pawłowicz, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
Prof. Pawłowicz zdradziła, jakie przesłanie skierował do posłów PiS podczas posiedzenia klubu parlamentarnego prezes Jarosław Kaczyński.
„Prezes Jarosław Kaczyński prosił nas, by zachować spokój, byśmy nie dali się sprowokować – zwłaszcza osoby siedzące w ławach sejmowych tuż przy parlamentarzystach Platformy. (...) Musimy być przygotowani na każdy scenariusz. Jest przygotowana Sala Kolumnowa. Pełna mobilizacja” - mówiła Pawłowicz.
Jak dodała, choć paradoksalnie to nie PiS łamie reguły sejmowe, to jednak parlamentarzyści tej partii są na widelcu i opozycja czeka na ich potknięcie.
„Media zachodnie, Zachód tylko czekają to – by udzielić „bratniej pomocy”. W ten scenariusz wpisuje się opozycja, która chce przedstawiać Polskę pod rządami PiS jako kraj anarchią stojący, który państwa sąsiednie muszą wziąć w opiekę. To jest dokładnie to, co w czasach Targowicy – zwyczajna zdrada” - oceniła Pawłowicz.
Jak zaznaczyła posłanka, PiS jest gotowy na różne wydarzenia.
„Mamy nie tylko plan B, ale i C, D, E… Poza tym uważam, że w Sali Kolumnowej nie będzie tak łatwo blokować mównicy, dobiegać do niej i awanturować się” - mówiła.
Prof. Pawłowicz podkreśliła również w rozmowie, że choć opozycja straszy ekspertyzami, które miałyby pozwolić marszałkowi na użycie Straży Marszałkowskiej i BOR, to do niczego takiego nie dojdzie.
„Oni bardzo by tego chcieli, suflują takie rozwiązania, bo mieliby gotowe obrazki do sprzedania opinii publicznej i w Polsce, i poza granicami.(…) Dobrze wiemy, że ratuje nas – także wizerunkowo – spokój, pewne powściągnięcie emocji i poczekanie z reakcją” - stwierdziła.
Zapytana o scenariusze w głowie marszałka Sejmu, odpowiedziała że ten postara się jak najszybciej zakończyć posiedzenie Sejmu, by „nie dawać pretekstu do dalszej awantury”. Dodała również, że być może powinno się wprowadzić dłuższą przerwę w posiedzeniach Sejmu.
Prof. Pawłowicz oceniła Platformę Obywatelską, która zaostrza sejmowy spór.
„Byli poważną partią - możemy się nie zgadzać, wszystko toczy się w normalnym konflikcie politycznym, nawet wtedy, gdy marszałkowie Niesiołowski czy Kopacz zachowywali się wobec nas chamsko. Oni są jednak dziś tak bardzo zepchnięci na margines, że za wszelką cenę muszą zaznaczyć swoje istnienie - udowodnić, że są” - mówiła.
„Za dużo zainwestowali, a nic nie uzyskali - poza opinią partii nijakiej, którą może rozgrywać Petru - by teraz się wycofać” - dodała.
Posłanka PiS stwierdziła także na koniec: „Jestem przygotowana osobiście na najgorszy scenariusz. Pójdą na całość”.

ak/wPolityce.pl

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 9028810371


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 18 sty 2017, 22:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
PO i Nowoczesnej państwo polskie nie jest do niczego potrzebne, chyba, że tylko do łupienia.
Im wystarczą struktury mafijne i liberalna poprawność polityczna. A teoretyczne państwo Polacy jak chcą to mogą mieć.
I aż dziw bierze skąd te gangi polityczne mają jeszcze, wprawdzie nie wielki, ale jakiś tam procent poparcia społecznego?
Ale naiwność (żeby nie powiedzieć głupota) jest też chorobą ludzką i dotyka wielu z nas.


PO i Nowoczesna zabiegały o interwencję międzynarodową

Paweł Kukiz ujawnił treść listu do marszałka Sejmu, w którym posłowie opozycji zapowiadają kroki prawne przed sądami i trybunałami międzynarodowymi w związku z łamaniem Konstytucji przez marszałka Sejmu i PiS.

Portal DoRzeczy podał we wtorek, że 16 grudnia, gdy zaczynał się protest w Sejmie, posłowie PO i Nowoczesnej mieli przygotowany „wspólny apel opozycji”, w którym „wzywano Radę Europy i Parlament Europejski do pilnej interwencji w związku z sytuacją w Polsce”. „Akcja się nie udała, ponieważ złożenia podpisu odmówili przedstawiciele ruchu Kukiz'15 i PSL” – czytamy w DoRzeczy.

PO i Nowoczesna zaprzeczają, by takie wydarzenie miało miejsce. Rzecznik PO Jan Grabiec podkreślił we wtorek, że z pisma do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zrobiono apel o interwencję do obcych państw; nie było wspólnego apelu opozycji do Rady Europy i Parlamentu Europejskiego, oczekujemy natychmiastowego sprostowania artykułu DoRzeczy – mówił Grabiec.

Lider Kukiz'15 ujawnił na swoim profilu na Facebooku treść listu do marszałka Sejmu; według niego, e-maila z treścią listu wysłała do polityków opozycji posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Kukiz napisał, że jeśli politycy Nowoczesnej przekonują, że nie wiedzą o takiej inicjatywie, to czym w takim razie był e-mail od posłanki Lubnauer wysłany do polityków opozycji 16 grudnia.

„My posłowie klubów parlamentarnych, w związku z kryzysem konstytucyjnym, wywołanym przez marszałka Sejmu i większość parlamentarną, uznając za nielegalne obrady w sali kolumnowej, żądamy zgodnego z regulaminem Sejmu i konstytucją posiedzenia Sejmu w dniu 20 grudnia 2016 roku. Uznajemy za niezgodne z zasadami blokowe głosowanie budżetu państwa na rok 2017” – czytamy w liście do marszałka Sejmu.

Autorzy listu zażądali przywrócenia posła Michała Szczerby (PO) do możliwości uczestniczenia i pełnego wykonywania mandatu posła RP, zaprzestania stałego łamania regulaminu Sejmu, zaprzestania ograniczania wolności wypowiedzi posłanek i posłów, a także przywrócenia możliwości wykonywania przez media ich konstytucyjnego prawa do informowania opinii publicznej o pracach parlamentu.

List kończy się stwierdzeniem: „Wobec łamania konstytucji i regulaminu Sejmu przez marszałka i większość sejmową podejmiemy kroki prawne przed sądami i trybunałami międzynarodowymi”.

Posłowie PO i Nowoczesnej przebywali na sali plenarnej Sejmu od 16 grudnia 2016 r.; rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł.

Marszałek Sejmu wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w Konstytucji liczba posłów oraz że każdy z posłów mógł wejść do sali głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

Platforma 12 stycznia zawiesiła protest w Sejmie. Dzień wcześniej protest zakończył klub Nowoczesnej.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... odowa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 20 sty 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Pokaz nowoczesnych targowiczan

Z dr. Krzysztofem Kaszubą, prezesem Zarządu Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Oddział Wojewódzki w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak odbiera Pan decyzję agencji ratingowych Moody’s i Fitch, które pozostawiły ratingi dotyczące sytuacji Polski na dotychczasowym poziomie?
– Opracowywane przez agencje ratingowe i podawane do wiadomości publicznej ratingi pokazują m.in. ocenę wiarygodności kredytowej państw. Decyzje agencji Moody’s i Fitch z 13 stycznia tego roku oznaczają, że koszt pozyskiwania przez Polskę środków finansowych się nie pogorszy. To dobra wiadomość dla Polski.

W ubiegłym roku te oceny były krytyczne, dziś są bardziej ostrożne, wydaje się, wyważone w swoich ocenach. Z czego to wynika?
– W ubiegłym roku widoczny był wpływ zjawisk nieekonomicznych związanych głównie z histerią wokół Trybunału Konstytucyjnego zorganizowaną przez przeciwników rządu zjednoczonej prawicy. Rok 2016 potwierdził, że Polska się rozwija, PKB i wpływy podatkowe rosną, deficyt budżetowy jest mniejszy od zakładanego, bezrobocie spada, a program „Rodzina 500+” pobudza konsumpcję i poprawia egzystencję milionów polskich rodzin. Tego nie sposób nie wziąć pod uwagę, wystawiając ocenę.

Opozycja i tak dopatruje się dziury w całym, twierdząc, że minusem jest to, że raitingi nie idą w górę, zwłaszcza rating agencji Moody’s, która nie zmieniła negatywnej perspektywy?
– Czarny PR prowadzony przez polskojęzycznych polityków w Brukseli, Berlinie czy w Warszawie jest stałym elementem działań antynarodowych i antypolskich. Prowadzony od lat nie sprzyja poprawie wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Dlatego poprawa ratingów jest dla Polski bardzo ważna z wielu względów. Między innymi z powodu ogromnego zadłużenia zagranicznego Polski i konieczności obsługi długu poprzez zaciąganie przez Polskę nowych kredytów. Głównie przez emisję wieloletnich obligacji (10-letnich). Opozycja ma oczywiście sto procent racji, twierdząc, że agencja Moody’s nie zmieniła negatywnej perspektywy dla Polski. Ale ta sama opozycja sprytnie zapomina, że to właśnie jej przedstawiciele, gwiazdy i guru antynarodowej powszechnej przestępczej prywatyzacji, specjaliści od prawno-podatkowych horrorów wymierzonych w polskie firmy i polskich przedsiębiorców, od początku lat 90. zrobili dużo, aby sprzedając za pół darmo, zadłużyć kraj na kilkaset miliardów dolarów. Tymczasem dzisiaj gwiazdy nowocześnie kodującej platformy paserów i oszustów wielce ubolewają, że jakaś zagraniczna grupa finansowa nie zmienia oceny polskiej gospodarki. Pełna obłuda.

Czy ekonomiści zaczynają patrzeć na Polskę nie przez pryzmat tego, co się mówi o Polsce, a przez pryzmat tego, co się robi?
– Normalni ekonomiści zawsze patrzyli i patrzą na Polskę przez pryzmat ekonomicznych realiów. Co nie znaczy, że zawsze będą mówić prawdę. Biznes to gra, zwłaszcza w komunikacji i mediach. Wystarczy wspomnieć słynną akcję Rothschildów na londyńskiej giełdzie po porażce Napoleona pod Waterloo 18 czerwca 1815 r. czy antypolskie działania zagranicznych i polskojęzycznych ekonomistów za rządu Mazowieckiego.

Nie jest trochę tak, że agencje ratingowe Moody’s i Fitch nie stworzyły podstaw do atakowania rządu przez opozycję, która po porażce wyborczej, usiłując zdestabilizować sytuację w Polsce, działa według zasady „ulica i zagranica”?
– Agencje ratingowe będą jeszcze przez wiele lat oceniać stan polskiej gospodarki. Taka jest ich rola i istota działania. Na tym zarabiają. Natomiast opozycja tzw. totalna się ośmiesza, bo przecież agencje, oceniając np. dług zagraniczny czy dług publiczny Polski, wskazują pośrednio na sprawców tak wysokiego zadłużenia, czyli na polityczno-ekonomiczne gwiazdy dzisiejszej opozycji, a jeszcze nie dawno partii władzy.

Co jest kluczem do poprawy ratingów?
– Pierwszy klucz to poprawa jakości kapitału społecznego. Czyli wyższa jakość kapitału ludzkiego: rządzących, parlamentarzystów, zarządzających przedsiębiorstwami prywatnymi i państwowymi (z dużym udziałem państwa), oraz zdecydowana poprawa wzajemnych relacji, czyli komunikacji pomiędzy uczestnikami życia społecznego i gospodarczego. Klucz numer dwa to wprowadzenie w życie prostych, sprawiedliwych, efektywnych zasad podatkowych dla wszystkich podmiotów gospodarczych. Kluczem numer trzy do poprawy ratingów jest uczciwy, przyjazny dla przedsiębiorców, sprawiedliwy system prawny. Te trzy klucze to elementy otoczenia społeczno-prawnego. Ich dobra jakość umożliwi lepsze, efektywniejsze wykorzystanie zasobów rzeczowych i osobowych, które posiadają Polacy. Dotyczy to także nowych środków finansowych z unijnych programów w ramach perspektywy 2014-2020. Dobra zmiana we wspomnianych trzech obszarach musi zostać wsparta efektywną, a nie tylko efektowną współpracą polskich uczelni z polskimi przedsiębiorcami. Będzie wówczas szansa na wyższy wzrost PKB, obniżenie deficytu budżetowego, poprawę salda bilansu płatniczego i rozpoczęcie trudnej drogi zmniejszenia poziomu długu publicznego.

Jak dzisiaj, po roku rządów PiS, prezentuje się Polska pod względem ekonomicznym na tle innych krajów Europy?
– Sytuacja Polski w minionym roku na tle innych krajów Europy nie była zła. W zakresie takich kategorii jak: dynamika PKB (+2,0 proc.), dynamika produkcji przemysłowej (+3,3 proc.), saldo bilansu handlu zagranicznego (+5,0 miliardów dolarów), stan rezerw walutowych (ponad 100 miliardów dolarów), Polska znajdowała się w pierwszej dziesiątce krajów Europy. Bezrobocie, chociaż wciąż dwa razy za wysokie, było w Polsce niższe (8,3 proc.) od średniej dla strefy euro (9,8 proc.), co pokazuje, że obecność w strefie euro nie rozwiązuje problemów bezrobocia. Słabością polskiej gospodarki – obok wysokiego poziomu długu publicznego – było oczywiście zadłużenie zagraniczne brutto – 315 miliardów euro i wysoki deficyt budżetowy – 2,7 proc. Te dwie kategorie, smutne i niekorzystne dla Polski, są następstwem wieloletniej antypolskiej działalności obecnej opozycji i w głównej mierze decydują o bardzo niekorzystnej dla Polski cenie pozyskiwania środków na obsługę rosnącego długu zagranicznego. Stopa procentowa 10-letnich obligacji emitowanych przez rząd polski jest 10 razy wyższa od oprocentowania obligacji rządu Niemiec, 9 razy wyższa od obligacji Czech. Tylko Grecja i Portugalia pozyskują drożej pieniądze na rynku światowym.

Jak ocenia Pan budżet na 2017 r.?
– Corocznie uchwalany budżet jest w dużej mierze powtórką poprzedniego. Tegoroczny został uzupełniony głównie o środki dla programu „Rodzina 500+”. Najważniejsze zadanie to jego racjonalne wykorzystanie. A żale i histerie opozycji to tylko kolejny pokaz chorej z nienawiści platformy nowoczesnych targowiczan.

Wicepremier Mateusz Morawiecki mówi, że to najlepszy budżet od 30 lat. Podziela Pan ten optymizm?
– Wicepremier Morawiecki musi być optymistą. Jeśli weźmiemy pod uwagę efekt prospołeczny, to jest to rzeczywiście budżet wyjątkowy. Ważna będzie jego racjonalnie efektywna realizacja.

Czy rzeczywiście jest to budżet niebezpieczny dla opozycji?
– Każdy budżet korzystniejszy dla większości społeczeństwa jest niebezpieczny dla antynarodowej opozycji, bo pokazuje, że można inaczej. Ale tak naprawdę to nie budżet, ale szybkie wprowadzenie dobrych zmian w zakresie sprawiedliwości podatkowej i prawnej dla milionów podmiotów gospodarczych działających w Polsce będzie najbardziej niebezpieczne dla opozycji.

Nie ma obawy, że deficyt budżetowy na poziomie 59 miliardów złotych nie zostanie przekroczony, zwłaszcza przy bardzo prospołecznej polityce tego rządu?
– Końcówka minionego roku pokazała, że deficyt budżetowy może być mniejszy od zakładanego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby powtórzyć ten wynik również w tym roku. Kamil Stoch pokazał w Wiśle, że zwycięska powtórka jest możliwa. Tę szansę ma także rząd premier Beaty Szydło. Zadecyduje racjonalne wykorzystanie kapitału ludzkiego, niekoniecznie tylko polityków z legitymacją rządzącej partii.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iczan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 21 sty 2017, 23:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Anatomia sabotażu

Zygmunt Zieliński - 20 Stycznia, 2017 - 15:42

opozycja totalnasabotaż państwaopozycja konstruktywnadojście Hitlera do władzycele opozycji totalnej.
Pewna liczba komentatorów życia politycznego w naszym kraju prognozuje jakiś dalszy ciąg wysiłków zmierzających do obalenia rządu. Nazwijmy to puczem, zamachem stanu, rewoltą, nie o nazwy tu chodzi; wszystkie one wyrażają tę samą treść. Ogólnie mówiąc, chodzi tu o spowodowanie takiej destabilizacji życia publicznego, która wymagałaby w najlepszym przypadku ustąpienia rządu, nowych wyborów i zastosowania się do ich wyników, względnie też doszłoby do obalenia rządu na drodze siłowej. Mniej lub bardziej głupie pomysły w tej materii od czasu do czasu się pojawiają. N. p. Petru chciałby to rozwiązać na drodze referendum, oczywiście z pytaniami czy rząd ma dalej rządzić czy się rozwiązać. Nie wylęże sowa sokoła. Jaki szewc takie buty.
Ale powiedzmy, że udałoby się jakoś doprowadzić do przedterminowych wyborów. Nie mam zaufania do sondaży, ale PiS uporczywie ma ten sam wynik. PO i Nowoczesna z kolei mocno zmienny, ale w sumie wspólnie niższy niż PiS. W zasadzie tylko te dwie partie mogłyby pretendować do objęcia władzy. Czy w koalicji ze sobą, to jeszcze pytanie? Przy takim, jak obecnie stanie poparcia, nie mogłyby razem rządzić, trzeba by dokooptować koalicjanta, ale kto by się z taką ferajną chciał zadawać?
Jakie, więc szanse na objęcie władzy w Polsce, oceniając sytuację w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, mają ugrupowania nazywające się opozycją totalną? Jeśli nie liczyć na cud, w tym przypadku musiałby on być laicki, żadnych.
Oczywiście bardziej oblatani w historii najnowszej mogliby powiedzieć, że analogiczną opozycję totalną stosował Hitler i jego partia wobec rządów Republiki Weimarskiej, a zwłaszcza w stosunku do gabinetu kanclerza Brüninga. I oczywiście doszedł on do władzy na drodze legalnej, choć bezwzględnej większości w wyborach nigdy nie uzyskał. Nie wiem czy nasza totalna opozycja wzoruje się na Hitlerze. Wiele na to wskazuje, jest jednak jedno „ale” i to zasadnicze. Hitler nie reflektował na żadnego koalicjanta, choć bez trudu by takowego znalazł, nadto miał program. Nieważne, jaki on był. Mało kto wtedy przewidzieć mógł, że istotnym warunkiem jego powodzenia była planowana wojna, bo gospodarkę można było ożywić tylko inwestowaniem w nią. W programie Hitlera, tak jak w jego totalnej opozycji wobec każdej władzy, jaka by ona nie była, z wyjątkiem narodowosocjalistycznej, nie ukrywano przyjęcia jako jej idei przewodniej zasady wodzostwa, co równało się dążeniu do dyktatury. Każda bowiem opozycja totalna, nawet taka bezprogramowa, jaką u nas obserwujemy, w istocie zmierza do dyktatury. Tylko naiwni mają tu na względnie dyktaturę ustrojową. Może ona funkcjonować w różnych sferach życia, w kulturze, obyczaju, moralności, wychowaniu, gospodarce itd. Do takiej dyktatury dąży i częściowo ją realizuje kierownictwo Unii Europejskiej. Wydaje się, że nasza tzw. opozycja totalna nie ma sprecyzowanych celów, poza jednym: posiąść na powrót władzę. Wydaje się, że ta zdrowsza część narodu, legitymująca się przynależnością do określonej tożsamości, zasługującej na miano patriotyzmu, doskonale to rozumie, dlatego takie, a nie inne są sondaże, a grupy tzw. demonstrantów osiągają stopniowo coraz skromniejsze wymiary. Ale są, i tego nie można lekceważyć.
Paradoks. Według tego, co wyżej zauważono, a nie ma w tym, co piszę, żadnej manipulacji, a jedynie opis tego, co gołym okiem widoczne, z całą pewnością przywódcy totalnej opozycji nie myślą o żadnej demokracji. Hasła w tym stylu, to znane opium dla ludu, tak jest: dla, gdyż aplikuje się to owemu „ludowi”, który nie do końca wie, z czym się tę demokrację je, a dopiero później, po niewczasie przekonuje się, że go wykiwano i grupa dzierżąca władzę gwiżdże na opinię publiczną, czyli właśnie na demokrację. Przecież rządy PO/PSL dały pokaz takiej demokracji, pakując do kosza listy z milionami podpisów w sprawach dla narodu i kraju arcyżywotnych. I teraz ci sami ludzie dobrawszy sobie luminarzy w rodzaju pana Petru i Kijowskiego, nie licząc tabunu nawiedzonych dam i z lamusa powyciąganych polityków w rodzaju naszego noblisty, choć widziałem na demonstracji KODu także niejakiego pana Onyszkiewicza, którego o takie koneksje i powinowactwo mentalne nie posądzałem, wznosili okrzyki na część demokracji gwałconej rzekomo przez rząd PiS.
Wszystko to się – jak głosi ludowa mądrość – kupy nie trzyma. Coś tu nie gra. Gdzieś tkwi błąd. Wydaje mi się, że wiem nawet gdzie. Rzecz jasna, jak to zazwyczaj bywa, błąd tkwi w mylnym rozumieniu pojęć podstawowych. Tak więc, to co część polityków inaczej myślących niż partia rządząca – powtarzam część, gdyż partia Kukiz ’15 i chyba już także PSL są w opozycji, ale konstruktywnej, a nie totalnej posługującej się argumentację” „bo nie” – nazywa opozycją totalną, jest zgoła czymś innym, nie mieszczącym się w żadnej praktyce parlamentarnej cywilizowanego świata.
A więc, jakie jest właściwe pojęcie na określenie tej tzw. opozycji totalnej? Trzeba tu w jeden worek włożyć PO, Nowoczesną.pl i ten cały jazgot uliczny równający się z najgorszą kategorią kiboli. Bo powiedzmy sobie szczerze, w tych demonstracjach jest część ludzi pragnących gdzieś i jakoś zaistnieć, nawet za cenę ewidentnego wygłupiania się, część, to być może „najemnicy”, a rozróba należy do tzw. „czerni” (cfr. bunt Chmielnickiego). W sumie jest to armia podobna do ongisiejszego pospolitego ruszenia – wojująca nie tyle łapą, co papą. Swoisty folklor. Opozycja totalna to zatem nie żadna opozycja w sensie parlamentarnym, ale po prostu sabotaż państwa. Jedynym celem sabotaży jest niszczenie czegoś. Ci ludzie postanowili niszczyć Polskę, nie rezygnując z żadnej sposobności ku temu. Dlatego to ich odwoływanie się do jakiejś tam kolejnej carycy. Dlatego ogłupianie tych na ulicy lipnymi hasłami, choćby takimi, jak demokracja, faszyzm, dyktatura, wolność. „Wodzowie” tego badziewia sami się śmieją z tamtych przytupujących na mrozie, moknących na deszczu. Bo „profanum vulgus” ten lud głupi, niczego nieświadom (nie ja to wymyśliłem ale już Rzymianie), będzie zawsze wykrzykiwał hasła, których nawet werbalnie nie rozumie. Tamci, wtedy w Wielki Piątek krzyczeli „ukrzyżuj go”, bo im podpowiedzieli ludzie Sanhedrynu. Zawsze się jakiś Sanhedryn znajdzie. Inna rzecz, to czas mu dany.
Sabotaż wymaga tylko dwóch czynników sprawczych. Mózgu, który planuje: na kogo, gdzie i kiedy napadać. I wykonawców, najlepiej ludzi o najniższej kondycji umysłowej, których zawsze można się wyprzeć. Tych z ulicy dzisiaj już się wypierają. Zrobili głupią i podłą robotę i można im powiedzieć, jak powiedzieli arcykapłani Judaszowi: ty się patrz.
Sabotaż jednak nie może być bezkarny. Dotąd, wydaje się, że w Polsce taki bywa.

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-ziel ... a-sabotazu

http://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-ziel ... a-sabotazu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 31 maja 2017, 17:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Zdechrystianizują, zliberalizuja, zislamizują, a potem uciekną jak karaluchy.

O ile rzecz jasna zdążą, a zwycięski islam ich nie wyłapie. Zrzucanie z mostów i minaretów na głupie i zbrodnicze ryło to jedna z opcji jakie wyznawcy proroka stosują do przerzedzania niewiernych, a szczególnie niewiernych lewacko - genderowych.

Kogo dotyczy notka? Ano dotyczy dzisiejszej, opozycyjno totalnej, tak zwanej elity pragnącej Polski islamskiej, demokracji liberalnej, wolności totalnej, rozbrojenia z wojska i logiki, Rzeczpospolitej jako obszaru, a nie państwa, ponownego nałożenia na chudy kark niemieckiego jarzma, a przede wszystkim tego aby było tak jak było - cytując słowa pewnej znanej, lewackiej reżyserki, która z lubością zamieniła by katolickie kościoły na meczety i ośrodki promocji lgbt (choć trwanie jednych koło drugich jest niemożliwe, to jednak w lewackiej mentalności nie takie rzeczy gotowe są istnieć obok siebie).

Chodzi mi o polityków opozycji totalnej, o ich medialnych sprzymierzeńców, ideologów, tzw. elitę kulturalno naukową i środowisko społeczne (niestety takie istnieje). Ich to właśnie zachowań jestem ciekaw, gdy nastanie już ten antychrześcijański, liberalno islamski raj ubogacony o idee nowej trójcy świętej - Róży Luksemburg, Sorosa i Mahometa.

Jak to będzie kiedy Polska przestanie być ciemnogrodem i kołtunem Europy, kiedy przyjmie jej standardy moralne, przywróci władzę sędziowską nadzwyczajnej kaście ludzi, adwokaci przestaną się bać kraść, zachodnie i wschodnie korporacjie znowu będą mogły bezkarnie poić swoje konie w rzekach na obszarze niegdyś nazwanym Polską, a donośny głos islamskiego muezina niósł się będzie nad łąkami umajonymi.

Jak komentować będą tą nową rzeczywistość ci wszyscy zwolennicy liberalno muzułmańskiego rozdania społecznego? Co o nim będą mówić Żakowski, Wołek i Władyka, biskup Pieronek i Kardynał Nycz, Szczuka i Magdalena Środa wreszcie Petru (o ile dotrwa) i mój "ulubieniec" Schettino nieszczęsny kapitan POwskiego przeklętego latającego Holendra. Jakie obrazy będziemy mieli w telewizorach i w co ubogaceni się poczujemy?

Jako antyliberalny PiSior, któremu na stare lata dzięki obrazom, jakie widzi, poglądy jeszcze bardziej się radykalizują, jestem pewien, że wszyscy owi zwolennicy tego aby było tak jak było, jeśli dać im szansę, uczynią to, co napisałem w tytule. Spróbują oni ożenić ogień z wodą, jednak skutki będą opłakane. Nie są bowiem potrzebne żadne wyliczenia, albo skomplikowane socjologiczne tabele aby wywieść przekonanie, że połączenie i próba wprowadzenia w życie owych trzech tytułowych zamiarów, a więc dechrystianizację, liberalizację i islamizację, nie może się udać. I o ile liberalizm może sobie dać radę z chrześcijaństwem, o tyle wyżej wała nie podskoczy islamowi, mającemu jako broń masowego rażenia minarety i mosty, z których lotem nurkowym i jednostajnie przyspieszonym można zrzucać na pyski wszystkich liberałów począwszy od tych rozporkowych, a na gospodarczych kończąc.

W tyglu tego, co udałoby się nawarzyć opozycji totalnej islam przyczaiłby się na samym dnie czekając na swoją chwilę. Gdy już nadejdzie, wszyscy Żakowscy świata będą mogli jedynie zacząć liczyć trupy, a nie będą do tego skorzy, bowiem wcześniej za czasów tego ohydnego PiSu sami dążyli i palili się do tego aby taka sytuacja pro islamska i antykatolicka zaistniała. Media przez jakiś czas spróbują maskować społeczną rozpierduchę, a jeśli się nie da winą za nią obciążać reszki ruchów patriotycznych jakie się jeszcze ostały.

Kiedy nie da się już ukrywać prawdy, gdy rozpasany liberalizm chwyci łapa islamskiego dżihadu, żądający ustępstw w każdej dziedzinie życia, gdy Tomasz Lis nie będzie już mógł narzekać na ataki islamistów na mniejszości seksualne (narzekać na sam islam nigdy by się nie odważył), a nie będzie mógł, bo zostanie dotkliwie pobity przed swoim domem przez grupę ubogacających obszar nadwiślański ciemnoskórych Libijczyków, media zamilkną, nałożą sobie sobie kaganiec, albo, co gorsza zaczną testować pro islamską narrację. Kto wie czy nie zobaczymy i usłyszymy Tomasza Wołka flekującego watykański katolicyzm i w sposób ślisko erudycyjny udowadniającego, że wyższym stopniem uduchowienia jest islam. Może nasz nieodżałowany Schettino zacznie udowadniać nam, że właśnie weszliśmy w erę nowego rozwoju cywilizacyjnego, zaś pieniądze można zarabiać i kraść także w arabskich kwefeach, a biskup Pieronek nic nie powie tylko chwyci się za serce i umrze. Za to ksiądz Sowa w programie u Morozowskiego przyzna, że Allach jest cool.

Większość jednak tych co wrzeszczała o liberalizm, konstytucję i imigrantów zamilknie. Niczym pijane prostytutki, które obudziły się w rynsztoku i uświadomiły sobie, że są gołe, zapragną zniknąć, zejść z oczu widowni - społeczeństwu, ukryć się za w czarnej dziurze za różnymi idiotycznymi powodami, dla których czynili to, co czynili. Gdzieś z tyłu oczu wszystkie te opozycyjno totalne elementy antypolskie mają w pamięci historyczny odwet społeczeństwa za targowicę i zabory, zaś społeczeństwo lubi wracać do starych, sprawdzonych wzorców. Szczerze, życzę im wszystkim aby ta właśnie społeczna pamięć wisiała nad nimi jak memento, jak dobrze namydlona szubieniczna pętla, a gdyby nie daj Boże zafundowali nam taki los, aby Naród znalazł tyle siły, żeby wykopnąć im spod nóg katowski stołek.

Opublikowano: 31.05.2017 13:55. Ostatnia aktualizacja: 31.05.2017 13:56.

http://tajikase.salon24.pl/782366,zdech ... -karaluchy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 19 cze 2017, 11:05 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7424
Lokalizacja: Podlasie
Zdrajcom ku pamięci! Donosy na Polskę to narzędzie, którym posługują się pseudoelity IIIRP

Obrazek

Donosy składane na Polskę w Brukseli i Berlinie stały się podstawowym narzędziem, którym posługują się pseudoelity III RP, odsunięte od władzy i coraz bardziej pozbawiane wpływów. Jednak to nie donosy są głównym dowodem ich zdrady.

Zdrajców, jak to niestety bywało już w naszej historii, najbardziej pogrążają apele, a nawet błagania o oddanie Polski pod kuratelę obcego państwa. Lech „Bolek” Wałęsa podczas wizyty w niemieckim Akwizgranie, gdzie odbierał nagrodę Polonicus 2017 za dokonania na rzecz wolności i demokracji w Europie i Polsce, powiedział: – Musicie skończyć z kompleksami i przejąć odpowiedzialność za Europę.

Podczas swojego wystąpienia radził: – Jeśli chcecie zbudować mądrą Europę, to musicie ją osadzić na wartościach, i jeśli Polska, Węgry czy ktokolwiek inny rozbije Unię, to wy, jako wiodąca siła, musicie mieć przygotowane w kieszeni rozwiązanie. Jeszcze dalej posunęła się Agnieszka Holland, której apel „żeby było, tak jak było”, stał się dzisiaj symbolem i streszczeniem całego programu politycznego totalnej opozycji. Holland, laureatka tej samej nagrody co Wałęsa, tylko że w dziedzinie kultury, publicznie na antenie TVN24 zademonstrowała swój całkowity brak szacunku dla prezydenta Polski, a następnie zwróciła się do Angeli Merkel słowami: – Jesteś naszą ostatnią obrończynią w tej Unii.

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa innego zaprzańca i renegata, kierowane również do Niemki, Sophii Friederiki Augusty zu Anhalt-Zerbst-Dornburg, znanej z historii jako Katarzyna II Wielka albo caryca Katarzyna. Tak pisał do niej zdrajca i jeden z przywódców partii rosyjskiej w Rzeczpospolitej, Szymon Kossakowski, hetman wielki litewski: – Nie widzę i nikt dostrzec nie może ogólnego szczęścia kraju naszego, tylko w poważaniu tego sąsiedzkiego mocarstwa ogromnego, mającego własny interes widzieć nas mądrych i szczęśliwych, jako w osobie, którą wieki następne między cuda natury i wielkość kłaść będą – N. Imperatorowej całej Rosji. Nie masz pani wyżej umiejącej cenić prawa ludzkości i prawa rozsądnej wolności i sprawiedliwości: doświadczają i korzystają narody berłu jej poddane, kładąc i wielbiąc ją w mądre przymiotów bóstwa.
Jak widzimy, zmienił się tylko język, bo dusza zdrajców pozostaje niezmiennie taka sama. Kossakowski nie tylko przygotowywał z Sewerynem Rzewuskim i Szczęsnym Potockim konfederację targowicką, ale również informował rosyjskich generałów o stanie polskiej armii i namawiał ich do porwania Tadeusza Kościuszki. Jak na razie, nie doszły nas słuchy, by „Bolek” Wałęsa czy Agnieszka Holland postulowali w Berlinie porwanie Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego, ale obserwując antypolski amok, wszystko jeszcze przed nami. Niewykluczone, że Wałęsę i Holland ubiegnie jakiś inny prominentny przedstawiciel współczesnej targowicy, ale zanim to nastąpi, coś tym wszystkim zdrajcom przypomnę.

Szymon Kossakowski podczas insurekcji kościuszkowskiej został schwytany w Wilnie przez polskich powstańców i osadzony w Arsenale. 25 kwietnia 1794 r. skazano go na śmierć i powieszono na szubienicy wzniesionej przed wileńskim ratuszem. Dzięki historycznym przekazom wiemy, że skazaniec odziany był w żółty szlafrok, w czasie egzekucji głośno biły dzwony kościoła św. Kazimierza, zaś polski lud wznosił okrzyki: Niech żyje Rzeczpospolita!

Nieznany autor na tę okazję napisał wiersz zatytułowany Nagrobek Szymonowi Kossakowskiemu, który niniejszym dedykuje całej współczesnej targowicy.

Przechodniu! Wstrzymay twe modły, BÓG je za Prawych odbiera;
Jam Oyczyzny zdrayca podły – Jak kto żyje, tak umiera.
Straciłem życie i sławę, Niż pierwsze ostatnie wprzodu;
Sam sobie dałem Buławę, Stryczek był z Woli Narodu.
Śmierć mą nie głosiły Dzwony, Wyrok słuszny dni mych przerwą,

Jam tu został powieszony, I tu moje ginie ścierwo.

https://warszawskagazeta.pl/polityka/it ... lity-iiirp

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 21 cze 2017, 14:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Czy doniosą na Polskę, za to, że TK wydał wyrok nie po ich myśli ?

TK wydał wyrok w sprawie KRS dotyczący wyboru sędziów do tego gremium. Okazuje się , że wg. TK jest on niezgodny z Konstytucją.

Zastanawiam się totalna opozycja swoim zwyczajem poleci z donosem do Brukseli, do tej Brukseli , w której co rusz wysadza się w powietrze jakiś ciapaty.

Może dojść do paradoksu, że totalna opozycja, która tak broniła poprzedniego TK, doniesie na obecny TK, gdyż wydał orzeczenie niezgodne z ich oczekiwaniami , które pozwoli obecnemu rządowi na zmianę ustawy o KRS.

Czasy sędziokracji powoli dobiegają końca a czasy , gdy sędziowie byli nadzwyczajną kastą ludzi, przejdą do lamusa.

https://wpolityce.pl/polityka/344992-tr ... onstytucja

http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/30620 ... cyjne.html

http://sopoty.salon24.pl/787670,czy-don ... -ich-mysli


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 27 lip 2017, 11:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7424
Lokalizacja: Podlasie
Plan totalnej opozycji na obalenie rządu



"Platforma zdrajców" oraz "Nowoczesna targowica" czyli obóz zdrady narodowej mają jeden cel, obalić demokratycznie wybrany rząd.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 25 sie 2017, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Współczesna targowica jest mocno rozbudowana

Z Krzysztofem Wyszkowskim, współtwórcą i byłym działaczem Wolnych Związków Zawodowych, doradcą premierów Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego, członkiem Kolegium IPN, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W 37. rocznicę Porozumień Sierpniowych KOD miał zorganizować manifestację na placu Solidarności w Gdańsku. Wojewoda pomorski uznał jednak obchody za cykliczne, zmieniając tym samym decyzję prezydenta Gdańska. Jak odbiera Pan próbę zawłaszczania święta „Solidarności” przez ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z tym ruchem?
– To jawna, bezczelna prowokacja – zresztą typowa dla środowiska KOD i tzw. Obywateli RP. Dożyliśmy czasów i Polski, w której media – zwłaszcza prowincjonalne – są własnością obcych koncernów i są sterowane z zagranicy, ale wśród rdzennie polskich ośrodków również nie brakuje lobby postkomunistycznego, które ma moc organizowania tego typu antypolskich imprez, które de facto manipulują opinią publiczną i nakręcają ją w kierunku sprzecznym z interesami państwa polskiego. Przede wszystkim są to działania wymierzone przeciwko legalnie, w sposób demokratyczny wybranej władzy, przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości. To wstyd, ale tak już było w naszej historii, że po jednej stronie byli targowiczanie, a po drugiej patrioci. Dziś sytuacja się powtarza – choć na szczęście – w wolnej Polsce. Nie są to też liczne środowiska i mam nadzieję, że nie przemogą dobrej zmiany w Polsce.

KOD próbuje się kreować na nowy powszechny ruch obywatelski – „nową” „Solidarność”. Jak daleko mogą się jeszcze posunąć?
– Spodziewaliśmy się, co więcej – mieliśmy nadzieję, że w wolnej Polsce legalnych imprez o zabarwieniu postkomunistycznym już nie będzie. Tymczasem okazuje się, że są. Dzisiaj można przeczytać, że większość środowiska KOR-owskiego jest przeciwna rządowi i bierze udział w manifestacjach KOD. Na scenie KOD częstymi gośćmi są m.in. naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik, Jan Lityński czy Henryk Wujec. Z wieloma działaczami KOR w dawnych czasach się przyjaźniłem, bywaliśmy u siebie nawzajem w domach. Jednak dzisiaj się okazało, że dzieli nas bardzo dużo, różnice są fundamentalne, jak chociażby ocena potrzeb państwa, potrzeb społecznych, potrzeb narodowych, historycznych, politycznych. Właściwie wszystko nas dzieli. To są ludzie, którym nie przeszkadza bratanie się z całym dawnym aparatem komunistycznym, z funkcjonariuszami SB, WSW i innymi będącymi na usługach reżimu. To jest niegodne.

Czy to nie ironia losu, że ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z Ruchem Społecznym „Solidarność”, co więcej – kontestowali bądź walczyli z tą ideą, dziś chcą świętować polską wolność?
– Charakterystyczne jest to, że kiedy we wrześniu 1980 r., a więc tuż po strajkach sierpniowych Bogdan Borusewicz i Jacek Kuroń poinformowali nas, działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, że Lech Wałęsa jest agentem SB i trzeba go natychmiast obalić, to ja natychmiast zaprotestowałem. Stałem wtedy na stanowisku, że skoro nie ma dowodów, to nie mając pewności, nie można niszczyć człowieka i całego Ruchu Społecznego „Solidarność”, na którym z całą pewnością ten fakt mógł zaciążyć. Teraz okazuje się, że ci sami ludzie, którzy kiedyś chcieli ogłosić fakt, że Wałęsa jest czy był agentem, dzisiaj z tym samym agentem Wałęsą – tyle że już potwierdzonym, bo są na to niepodważalne dowody – idą ręka w rękę, a on sam jest dla nich bohaterem. Bogdan Borusewicz dzisiaj nie odważy się przeciw temu zaprotestować. To pokazuje zakłamanie, perfidię i dywersyjny polityczny charakter działań całego tego środowiska.

Czemu to ma służyć?
– Chodzi o to, żeby Polakom mącić w głowach. Inaczej trudno racjonalnie wytłumaczyć fakt, że ludzie dawnej „Solidarności” dzisiaj bratają się z byłym aparatem komunistycznym, czyli PZPR-em, z przedstawicielami komunistycznej policji politycznej. Również ich obecna działalność uprawnia do stwierdzenia, że realizują cele specjalnego Wydziału VI Grupy „D” Departamentu IV MSW, który specjalizował się w dezinformacji i dezintegracji. Te metody – jak widać – żywe również dzisiaj mają na celu niszczenie polskich interesów, i to we współpracy z niektórymi zagranicznymi ośrodkami medialnymi, które działają na polskim rynku. Polska jest na celowniku Komisji Europejskiej i unijnych elit, które działają pod dyktando Niemiec. Tak czy inaczej współczesna targowica jest mocno rozbudowana i wspierana z zewnątrz. Zresztą tak było już dawniej w historii, kiedy targowica była napędzana przez carską Rosję i przez Prusy oraz Austrię. Ta dawna sytuacja geopolityczna Polski mimo upływu czasu się nie zmieniła, w związku z tym targowica ma wciąż swoich – nowych – przedstawicieli w naszym życiu publicznym.

Nie dziwi Pana fakt, że ręka w rękę z żołnierzem PRL płk. Adamem Mazgułą kwiaty pod pomnikiem Sierpnia’80 chciał składać Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk i inni dawni działacze „Solidarności”?
– Ja się nie dziwię, że Wałęsa, który do dzisiaj nie ma odwagi się przyznać do współpracy z SB, chciał składać kwiaty pod pomnikiem, który nosi nazwę Poległych Stoczniowców. On jest zdolny do wielu rzeczy. Na szczęście jest decyzja wojewody pomorskiego i KOD nie będzie mógł zrealizować swoich niecnych planów. Co do pomnika, warto przypomnieć, że to, iż nosi on nazwę Poległych Stoczniowców, jest zasługą Anny Walentynowicz. Lech Wałęsa był temu przeciwny. Co więcej – chciał, aby był to pomnik pojednania narodowego, na którym miały się znaleźć m.in. nazwiska zomowców, esbeków, którzy mordowali i prześladowali stoczniowców. Skoro Lech Wałęsa ma dzisiaj czelność występowania pod tym pomnikiem i podtrzymywania kłamstw dotyczących nie tylko swojej przeszłości, twierdząc, że to byli dobrzy ludzie, że działali z pobudek patriotycznych, że w określonych warunkach owszem mogli zrobić coś złego; skoro taki człowiek ma czelność stanąć na tym miejscu z otwartą przyłbicą, to niby dlaczego nie może mu towarzyszyć płk Mazguła. Z Władysławem Frasyniukiem rzecz ma się podobnie. Nie jest tajemnicą, że jego sprawy nie idą w dobrym kierunku, stąd – widać – szuka swojego miejsca w polityce, tym razem jednak jako awanturnik. Reasumując ten wątek, można powiedzieć, że jest to zemsta PRL-u zza grobu. Jak to możliwe, że ludzi, którzy kiedyś walczyli z komunizmem, udało się bez trudu przerobić na tyle, że dzisiaj ramię w ramię stają z tymi, którzy ich prześladowali?

Skoro mowa o Wałęsie, to pion śledczy IPN prowadzi postępowanie karne w sprawie składania fałszywych zeznań przez byłego prezydenta, który zanegował autentyczność dokumentów z „szafy Kiszczaka” dotyczących jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Wałęsa twierdzi, że jest prześladowany…
– To bardzo ciekawe, co mówi Lech Wałęsa, twierdząc, że jest prześladowany. Gdzie indziej twierdził, że bycie funkcjonariuszem i agentem to przecież nic złego. Zresztą to sam Wałęsa mówił również, że ten agent „Bolek” to był bardzo inteligentny i mądry człowiek, a jego donosy były bardzo trafne i słuszne. W tej sytuacji można zadać pytanie, dlaczego się nie przyznaje. Pewnie dlatego, że zdaje sobie sprawę, iż zdecydowana większość polskiego społeczeństwa uważa fakt bycia szpiclem za czyn haniebny. Stąd idzie w zaparte i próbuje zaprzeczać prawdzie. Ale cóż mu innego zostało, skoro kartka po kartce odsłaniana jest cała jego przeszłość? I to nie tylko jego agenturalna działalność jako „Bolka”, ale również jego – co tu dużo mówić – podłe zachowania z wcześniejszego okresu. Przecież ostatnio jeden z wysokich funkcjonariuszy SB mówił, że Wałęsa w wojsku był agentem WSW, ale wcześniej – zdaje się – też nie odmawiał kontaktów z Milicją. Nie mówiąc już o tym, że jako prezydent potrafił działać na korzyść Rosji, lekceważąc podstawowe interesy bezpieczeństwa Polski. Przecież obalenie rządu Jana Olszewskiego – słynna „nocna zmiana” – to był najlepszy dowód na to, że Lech Wałęsa działał na korzyść Rosji. Zatem to nie on był czy jest prześladowany, ale to on prześladował, oszukiwał i nadal próbuje oszukiwać wszystkich Polaków.

Jak Lech Wałęsa powinien odpowiedzieć za składanie fałszywych zeznań?
– W mojej ocenie, wyrok trzech lat więzienia dla Wałęsy powinien zapaść. Tego domaga się sprawiedliwość dziejowa. Ten człowiek przez wiele lat konsekwentnie łamał prawo, i to w sprawach poważnych. Co więcej, to nie były jednostkowe zeznania, ale z premedytacją wielokrotnie składane chociażby przed prokuraturą. Dyrektor Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, a zarazem zastępca prokuratora generalnego Andrzej Pozorski nie jest podporządkowany prezesowi IPN, ale jego bezpośrednim zwierzchnikiem jest minister sprawiedliwości. To wskazuje, że prokuratura jest absolutnie niezależna w swoich działaniach prawnych od IPN. Jest to zatem działanie polskiego wymiaru sprawiedliwości, urzędu prokuratorskiego, a nie IPN. Rolą IPN jest badanie przeszłości i ujawnianie prawdy o totalitaryzmie. Służba w instytucjach państwa totalitarnego, a taką bez wątpienia była tajna policja komunistyczna, również bycie agentem, współpracownikiem tych tajnych służb, jest elementem zbrodni komunistycznych podlegających wyjaśnieniu przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Dlatego działalność Wałęsy z punktu widzenia zadań, celów, statutu IPN powinna być urzędowo potępiona. IPN nie ma jednak możliwości wymierzania kar, ale z całą pewnością Wałęsa nie powinien mieć żadnych przywilejów, które mu się nie należą. Błędem było też przyznanie Wałęsie przez ówczesnego prezesa IPN Leona Kieresa statusu osoby prześladowanej, co okazało się fikcją i w konsekwencji spowodowało likwidację tego statusu również w odniesieniu do innych osób. Choć status ten został zlikwidowany, to IPN publikuje dane, z których możemy się dowiedzieć, kto był funkcjonariuszem, a kto był tajnym współpracownikiem komunistycznego aparatu represji. I w tym rozumieniu Wałęsa powinien być napiętnowany. Natomiast prokuratura musi realizować przepisy prawa, a te nakazują osądzenie byłego prezydenta za złożenie fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i składanie fałszywych zeznań zaprzeczających współpracy z SB.

Trudno chyba oczekiwać, żeby Wałęsa trafił do więzienia.
– W mojej ocenie, Wałęsa w pełni wyczerpał znamiona czynów podlegających tej karze i powinien otrzymać wyrok trzech lat więzienia. Co do tego nie ma wątpliwości. Natomiast pomimo że jestem przekonany, że taka kara mu się należy, to jeśli taki wyrok zapadnie, osobiście wystąpię do prezydenta RP z prośbą o ułaskawienie Lecha Wałęsy.

Jak można to rozumieć?
– Chodzi o oszczędzenie pamięci publicznej. Miliony Polaków przez dziesięciolecia żyły w przekonaniu, że Lech Wałęsa jest bohaterem. I biorąc to pod uwagę, wsadzenie dzisiaj tego człowieka za kraty razem z kryminalistami byłoby ze szkodą dla nas, Polaków. Tak czy inaczej były prezydent powinien zostać skazany, ukarany również, ale w wymiarze finansowym. Wysoka, dolegliwa kara finansowa byłaby słuszna i sprawiedliwa. Natomiast więzienie w końcu dla starszego człowieka byłoby gorzkie nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla opinii publicznej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... owana.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 16 lis 2017, 21:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Skoro komturowie PO uznali karać swoją własną patologię, to znaczy, że zrozumieli że posunęli się o wiele kroków za daleko.
Obrzydliwość sama siebie próbuje usprawiedliwić w sposób już absolutnie ostateczny. Mleko się rozlało i nie da się tego odwołać. Stąd kary.


Będą kary dla europosłów z PO, którzy zagłosowali za rezolucją ws. Polski

Obrazek
Zdaniem europosłow PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. fot. facebook/Janusz Lewandowski


Europosłowie PO, którzy zagłosowali "za" sankcjami dla Polski poniosą tego konsekwencje - zapewnił wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

PE przyjął rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności. Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS, a PO podzieliła się w tej sprawie. Eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu. Sześciu europosłów PO, którzy głosowali "za", to: Michał Boni, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Różna Thun.

Zobacz: Michał Boni tłumaczy się z poparcia dla rezolucji PE. "Nie chcę sankcji dla Polski"
Tomasz Siemoniak pytany w radiu Plus o eurodeputowanych z PO, którzy zagłosowali za sankcjami dla Polski, podkreślił, że Platforma "podziela treści, które są w rezolucji, krytyczną ocenę rządów PiS-u". - Natomiast nie zgadza się, żeby nawet w formie miękkiej sugestii, pojawiało się ryzyko sankcji wobec Polski - podkreślił.

- Odróżniamy rząd PiS-u i jego złe działania od konsekwencji, które będą konsekwencjami dla każdego Polaka, bo będą mogły oznaczać, hipotetycznie ograniczenie funduszów europejskich - zaznaczył polityk. Jak dodał, oczekiwano wstrzymania się od głosu po to, by nie tworzyć wrażenia, że "pojawia się możliwość zaakceptowania sankcji".

- Platforma się wstrzymała od głosu, a kilku europosłów głosowało inaczej, mimo wyraźnego stanowiska frakcji. Zobaczymy, będziemy o tym rozmawiali, najlepiej, gdy cały klub, cała frakcja głosuje razem - oświadczył. Dodał jednocześnie, że "ta sprawa była niesłychanie emocjonalna, trudna".

Zapytany, czy eurodeputowani, którzy zagłosowali "za", poniosą konsekwencje, powiedział: "będziemy rozmawiali o konsekwencjach na posiedzeniu zarządu pewnie w przyszłym tygodniu". Dopytany o formę konsekwencji, powiedział: "nie wiem, czy kary. Uważam, że trzeba mocno zwrócić uwagę, że jednolite działanie naszej frakcji ma istotne znaczenie i że eurodeputowani wywodzą się z Platformy i powinni bardzo mocno uwzględniać lojalność wobec Platformy".

Europosłanka Danuta Jazłowiecka z PO powiedziała. że jest gotowa poddać się karze zarządu PO za swoje poparcie dla rezolucji PE ws. praworządności, jeśli zarząd tak zdecyduje. Podkreśliła, że jej zdaniem postąpiła słusznie głosując za rezolucją.

źródło: PAP

KJ

https://www.salon24.pl/newsroom/822855, ... -ws-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 20 lis 2017, 17:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Szukają wsparcia za granicą?

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Niemal wszyscy, bo 252 spośród 265 mianowanych asesorów sądowych rozpocznie pracę. Krajowa Rada Sądownictwa zmieniła zdanie w ich sprawie...
– Byłem 30 października na posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa, kiedy rozpatrywano sprawę 265 asesorów sądowych powołanych przez ministra sprawiedliwości. KRS miała miesiąc, aby ewentualnie złożyć sprzeciw, ale widać bardzo się z tym pospieszyła i na jednym posiedzeniu, w ciągu niespełna trzech godzin przedstawiono wszystkich kandydatów. Przy czym wszystko odbywało się wedle schematu, który – jak sądzę – był wcześniej przygotowany i omówiony przez to gremium. Mianowicie każdemu z asesorów rzekomo miało brakować zaświadczenia lekarskiego i psychologicznego. I to stanowiło podstawę do złożenia sprzeciwu wobec nominacji.

Czemu to miało służyć?
– To kolejny przejaw zwalczania ministra sprawiedliwości przez środowisko sędziowskie, a w tym wypadku także przez KRS. Chodziło o pokazanie, że to nie minister będzie decydował o tym, kto będzie sędzią, tylko KRS. W trakcie tej narady KRS, widząc, w jakim kierunku zmierzają sprawy, zwróciłem się telefonicznie do ministra sprawiedliwości oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, gdzie uzyskałem informacje, że wszystkie wymagane dokumenty są w porządku, zwłaszcza że każdy z asesorów, ubiegając się o aplikację sędziowską, musiał takie dokumenty przedłożyć, co było warunkiem przyjęcia. W związku z tym oczekiwanie przez KRS kolejnych dokumentów było nieuprawnione. Sytuacja wygląda podobnie jak w odniesieniu do sędziów, gdzie zaświadczenia lekarskie i psychologiczne złożone podczas ubiegania się na pierwsze stanowisko sędziowskie zachowują swoją aktualność podczas kolejnych awansów. Na przykład jeśli ktoś przed laty został sędzią sądu rejonowego i w trakcie konkursu przedłożył zaświadczenie lekarskie oraz psychologiczne, to gdy po latach ubiega się o stanowisko sądu okręgowego czy apelacyjnego, to nikt nie wymaga od niego kolejnych zaświadczeń. No, chyba że są uzasadnione sygnały, że ze zdrowiem takiej osoby jest coś nie w porządku, ale to jest zupełnie inna sytuacja. W podobny sposób wygląda sprawa asesorów. Skoro niedawno, kiedy starali się o aplikację sędziowską, składali zaświadczenia lekarskie i psychologiczne, to są one aktualne.

Czy w trakcie tego posiedzenia 30 października stanowiska resortu sprawiedliwości i Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury dotarły do KRS?
– Owszem, widziałem, jak jeszcze przed głosowaniami z sekretariatu przyniesiono przewodniczącemu pismo, które dotarło faksem. Stanowiska jednak nie wpłynęły na decyzję KRS.

Teraz decyzję zmieniono, a przewodniczący KRS Dariusz Zawistowski stwierdził, że wcześniej były przeszkody do powierzenia asesorom funkcji orzeczniczych, a teraz ich nie ma. Co wpłynęło na zmianę decyzji, podobno nowe okoliczności...
– Środowisko sędziowskie zorientowało się, że wizerunkowo decyzja o zamknięciu drogi asesorom wypadła fatalnie. Co więcej, zaszkodziło to relacjom KRS – prezydent RP. Fakty są bowiem takie, że prezydent Andrzej Duda wykonuje gesty w stosunku do KRS, tymczasem to środowisko pokazało, że to ono będzie o wszystkim decydować i jeszcze tego samego dnia Rada przysłała uchwałę, mocą której skrytykowała prezydencki projekt reformujący KRS. Odmowa mianowania na stanowisko asesora wywołała protesty samych asesorów, za którymi ujęło się m.in. Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, w związku z tym KRS poszukiwała, jak z twarzą wybrnąć z tej sytuacji. I znaleziono wyjście, na podstawie którego KRS ponownie postanowi rozpoznać sprawę i wezwać asesorów do uzupełnienia rzekomych braków w dokumentacji. Tyle tylko, że takich braków nie było.

Chyba trudno się dziwić, że asesorzy przystali na takie rozwiązanie…
– Naturalnie. W związku z tym spełnili żądanie KRS i dostarczyli nowe dokumenty, czyli nowe zaświadczenia lekarskie i nowe opinie psychologiczne. W niektórych przypadkach zbulwersowani lekarze, którzy wystawili ponownie dokumenty asesorom – dając upust swojej irytacji – napisali, że od ostatniego badania, czyli od roku czy dwóch, nic się w ich stanie zdrowia nie zmieniło.

Z czego wynika odrzucenie asesorów przez KRS? Można by sądzić, że tak poważne gremium powinno podejmować merytoryczne, przemyślane decyzje?
– Sam fakt odrzucenia wszystkich asesorów to bardzo wymowny przejaw walki politycznej. Warto podkreślić, że KRS niemal zawsze, przy każdej nadarzającej się okazji sprzeciwia się stanowisku ministra sprawiedliwości, opiniując negatywnie wszystkie jego projekty. Kilka miesięcy temu na posiedzenie KRS zaproszono przedstawiciela odpowiednika KRS z Holandii. Gość, sędzia, nie do końca orientując się, jak to wygląda w Polsce, zaczął mówić, jak świetnie układają się relacje holenderskiej KRS z tamtejszym ministrem sprawiedliwości. Mówił dalej, że jak Rada Sądownictwa chce podjąć jakąś uchwałę, to wcześniej konsultuje ją z ministrem, którego wszelkie uwagi są uwzględniane, a dopiero wówczas jest podejmowana uchwała. Słuchając tych słów, pomyślałem sobie, że rzeczywiście wygląda to bardzo elegancko, jednocześnie zacząłem się zastanowiać, co jest powodem tych wzorcowych relacji. Czy wyjątkowa uprzejmość holenderskich sędziów, czy też może inne są tego powody.

I dowiedział się Pan czegoś więcej?
– Owszem. Kiedy zadałem kilka pytań, to cała KRS mogła się dowiedzieć, jak wygląda proces nominacyjny sędziów w Holandii. Otóż z wnioskami o nominacje na stanowiska sędziowskie nie występuje tam Rada Sądownictwa – tak jak ma to miejsce w Polsce, ale występuje minister sprawiedliwości. W związku z tym ta informacja pozwoliła zrozumieć, dlaczego w Holandii jest kultura i szacunek we wzajemnych relacjach. W Polsce jest inaczej i to sędziowie decydują o tym, kto będzie sędzią, a gdy obecna reforma trochę te możliwości zaczyna ograniczać, to jest bunt w środowiskach sędziowskich, bunt w KRS. Dlatego sprawę asesorów trudno oceniać w kategoriach rzetelnego rozpatrywania.

Powstaje pytanie o odpowiedzialność, a więc czy i jakie konsekwencje powinni ponieść sędziowie KRS?
– Dlatego te wydarzenia czynią jeszcze bardziej konieczną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce. To jest dodatkowy argument czy argumenty przemawiające za tym, że reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce musi być gruntowna i jak najszybciej przeprowadzona.

Tyle że wciąż jest mniejszy lub większy opór materii…
– KRS nie tylko że sprzeciwia się reformom, to podejmuje również wysiłki w kierunku uzyskania wsparcia zagranicznego. Dowiedziałem się, że kilka miesięcy temu prezydium KRS było na spotkaniu w ambasadzie Niemiec. W związku z tym wystosowałem pismo do przewodniczącego KRS o udzielenie informacji i odpowiedzi na pytania: z czyjej inicjatywy, gdzie i kiedy takie spotkanie się odbyło? Czy o takim spotkaniu został powiadomiony minister spraw zagranicznych, czy o tym fakcie poinformowano opinię publiczną, jak również, co było przedmiotem rozmów i jakimi konkluzjami się to skończyło? Czekam na odpowiedź. Ja ten temat poruszyłem kilka miesięcy temu w KRS, ale nie otrzymałem wyczerpującej odpowiedzi, nie znalazło to również odzwierciedlenia w protokole posiedzenia Rady. Dlatego postanowiłem zwrócić się jeszcze raz, tym razem w formie pisemnej, i oczekuję też pisemnego, wyczerpującego wyjaśnienia.

To tylko świadczy, że sędziowie prowadzą walkę polityczną w myśl hasła: ulica i zagranica…
– Jeżeli ktoś nie stosuje się do tej zasady apolityczności, to w moim przekonaniu traci możliwość bycia sędzią. Sędzia – jak każdy człowiek – może mieć i zapewne ma poglądy polityczne, rzecz w tym, że nie wolno mu się z tymi poglądami obnosić. Sędziemu nie wolno poglądów politycznych ujawniać. Ponieważ ma w tym zakresie pewne ograniczenia, dlatego jest też odpowiednio uposażany. Jeżeli komuś nie odpowiada apolityczność, to powiedzmy wprost, że nie musi być sędzią.

Co sądzi Pan o projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym zaproponowanym ostatnio przez prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf?
– Znalazły się tam pewne rozwiązania przyjęte w naszej lipcowej ustawie, a następnie powtórzone w projekcie prezydenckim. W szczególności w projekcie zaprezentowanym przez I prezes Sądu Najwyższego znalazł się zapis o powołaniu Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Przypomnę tylko, że kiedy w lipcowej ustawie pojawił się zapis o Izbie Dyscyplinarnej, to prezes Gersdorf nie szczędziła ostrej krytyki pod adresem takiego rozwiązania. Mogliśmy usłyszeć, jak prezes grzmiała, że jest to „pałka” na sędziów, że są to rozwiązania niedopuszczalne, które godzą w zasadę niezależności, niezawisłości itd. Jak widać, sędziowie, broniąc własnych przywilejów, za każdym razem zasłaniają się prawami człowieka i obywatela, zasłaniają się podstawowymi zasadami niezależności, niezawisłości, a w gruncie rzeczy nie o to tu chodzi – a w szczególności – nie o prawa człowieka i obywatela, ale o własną uprzywilejowaną pozycję. Natomiast zadziwiające jest to, że prezes Gersdorf zmieniła zdanie i w swoim projekcie zamieściła również rozwiązanie dotyczące Izby Dyscyplinarnej. Dobrze, lepiej późno niż wcale, być może jakaś ewolucja w poglądach postępuje. Dla nas jest to niezwykle ważne, bo bez Izby Dyscyplinarnej posiadającej dużą autonomię w ramach Sądu Najwyższego skuteczna reforma wymiaru sprawiedliwości nie będzie możliwa.

W projekcie prezes Gersdorf jest także mowa o utworzeniu funkcji Rzecznika Sprawiedliwości Społecznej…
– Rzecznik Sprawiedliwości Społecznej miałby się wiązać ze skargą nadzwyczajną i jest to drugi element, który w tym wypadku został powtórzony jako idea z projektu prezydenckiego. W tym wszystkim ważne jest to, że Sąd Najwyższy nie posiada inicjatywy ustawodawczej, a zatem rodzi się pytanie, w jakim celu taki projekt w ogóle przygotowuje.

Zwłaszcza że w Sejmie mają rozpocząć się prace nad ustawami o KRS i Sądzie Najwyższym przedstawionymi przez prezydenta Andrzeja Dudę…
– Przedstawiciele Sądu Najwyższego oraz KRS będą obecni na posiedzeniach sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jest taki zwyczaj, że podczas prac nad projektem środowiska bezpośrednio zainteresowane są zapraszane na obrady. Podobnie będzie w tym wypadku, jeśli chodzi o przedstawicieli Sądu Najwyższego i KRS. I być może, zabierając głos, podzielą się swoimi przemyśleniami skonkretyzowanymi w tym projekcie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... anica.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 27 lis 2017, 09:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/61625-ruch-narodowy-sym ... poslow-po/

W normalnym, zdrowym państwie ci ludzie wisieliby realnie, a nie tylko symbolicznie. A tak wiszą tylko ich portrety, a i to mają czelność się oburzać i wyć na panujący w Polsce nazizm.

Kopia artykułu:

Ruch Narodowy symbolicznie powiesił zdradzieckich europosłów PO
Michał Miłosz Opublikowano 26 listopada 2017

Obrazek

Wczoraj w Katowicach odbyła się manifestacja „NIE dla współczesnej targowicy”. Na symbolicznych szubienicach zawisły zdjęcia lewicowo-liberalnych polityków, którzy szkalują nasz kraj na arenie międzynarodowej.

Uczestnicy demonstracji przynieśli ze sobą duże zdjęcia eurodeputowanych Platformy Obywatelskiej, m.in. Danuty Huebner, Róży Thun, Barbary Kudryckiej, Julii Pitery, Michała Boniego czy Janusza Lewandowskiego, które następnie powiesili na drewnianych szubienicach.

Akcja spotkała się już z masowym oburzeniem polityków Platformy Obywatelskiej, z której wywodzą się powieszeni zdrajcy Polski, głosujący w Brukseli za sankcjami dla naszego kraju.
– Narodowcy wieszają zdrajców w Katowicach. Dziś wieszają zdjęcia a jutro…?? – napisał poseł Grzegorz Furgo.
– Ta sytuacja to skandal, ale też test dla Prokuratora Generalnego: czy z urzędu podejmie postępowanie wobec faszystów, czy PiS nadal będzie roztaczał nad nimi parasol ochronny. Będzie czekał aż kogoś naprawdę podpalą lub powieszą? Faszyści z ONR pod osłoną policji, postawili wczoraj w Katowicach szubienice, na których powiesili wizerunki posłów PO. Żądamy natychmiastowej reakcji @MS_GOV_PL @ZiobroPL i @MSWiA_GOV_PL @mblaszczak – produkował się rzecznik prasowy PO Jan Grabiec.
Przyzwolenie @mblaszczak na takie zajścia jak w Warszawie i w Katowicach czyni go współwinnym. Żądamy od @ZiobroPL reakcji prokuratury wobec sprawców tych skandalicznych ekscesów. Podsycanie antyeuropejskich i ksenofobicznych nastrojów przez PiS doprowadzi do tragedii.Przyzwolenie @mblaszczak na takie zajścia jak w Warszawie i w Katowicach czyni go współwinnym. Żądamy od @ZiobroPL reakcji prokuratury wobec sprawców tych skandalicznych ekscesów. Podsycanie antyeuropejskich i ksenofobicznych nastrojów przez PiS doprowadzi do tragedii. – to przewodniczący Grzegorz Schetyna.
– Rządy PiS wspierają faszystów w Polsce. ONR wieszał na szubienicach portrety posłów PO. @PolskaPolicja ochraniała prowokację i nie interweniowała. – płacze Krzysztof Król.
– Jedno słowo Kaczyńskiego lub Ziobry wystarczy, by ścigać tych bandytów. Ale to słowo nie padnie, bo to nie ich portrety wiszą na szubienicach, i to nie ludzie z KOD czy z Obywateli RP te szubienice trzymają. Bezprawie i Niesprawiedliwość. #stopfaszyzmowi – ubolewa redaktor Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej”.
– Prokuratura natychmiast powinna się zająć tymi ludźmi, jeśli w naszym kraju nie zapanawowało już powszechne bezprawie. To jest groźba karalna! Panie ministrze Ziobro, proszę działać – produkuje się redaktor Dominika Wielowiejska.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 30 lis 2017, 10:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.ekspedyt.org/2017/11/29/jest ... poslow-po/

Jest zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez grupę europosłów PO
Autor: Redakcja, 29 listopada 2017



Rozpatrzenie tej sprawy przez organy ścigania pokaże nam, czy państwo polskie jest wciąż państwem teoretycznym, czy może zaczęło normalnie działać.
Sześcioro posłów Platformy do Parlamentu Europejskiego – Michał Boni, Róża Thun, Danuta Huebner, Julia Pitera,Danuta Jazłowiecka i Barbara Kudrycka – mogło dopuścić się przestępstwa naruszając art. 129 Kodeksu karnego, który mówi o działaniu na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej.



Art. 129 kk. zakłada, iż ten, kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. /TVPINFO/
Wymienieni eurodeputowani głosowali za przyjęciem rezolucji PE zwiększającej ryzyko nałożenia sankcji na Polskę oraz utratę reputacji międzynarodowej


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /