Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 04 gru 2017, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Zdrajco!

Lusia Ogińska

Zdrajco mojego narodu
-szukam cię
szukam
w szumie pochodu!
Szukam i odnajduję,
gdy Polskę w policzek całujesz!

Słyszałam, słyszałam z oddali
gdy w piekle o ciebie pytali!
Pytali:
-Nie boisz się złego?
-Nie boisz się gniewu polskiego?

Zdrajco mojego narodu!
Wołam z duszy, bezgłośnie...
Zdrajco mojego narodu!
Czy wiesz, że słyszę:
jak drzewo rośnie,
już rośnie
na twą szubienicę


http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=80


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 04 gru 2017, 08:50 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 13 sty 2018, 13:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Jaki ten nasz półświatek opozycyjny ubogi w merytorykę. Za to jaki bogaty w agresję, jakie ma niespożyte pokłady nienawiści, że nie wspomnę o głupocie, jaki pazerny, a jaki obłudny, a jaki perfidny itd.
Kiedyś nie myślałem, że aż tylu niedorobionych jest w szeregach tzw. polskich polityków.


Opozycja w chaosie

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak to rozumieć, że Platforma i Nowoczesna, które mienią się partiami hołdującymi tolerancji i wolności, łamią kręgosłupy moralne, naciskając na swoich posłów, aby głosowali za projektem umożliwiającym zabijanie dzieci nienarodzonych, a przeciwko inicjatywie ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”?
– Widać, że Platforma Obywatelska, szukając wszelkich, możliwych odniesień opozycyjnych przeciwko Prawu i Sprawiedliwości zapętliła się we własne sieci. Politycy tej formacji wspomagając, a często firmując „czarne marsze”, sami się radykalizowali, szukając w tym środowisku oparcia. Na tym polu konkurowali z Nowoczesną, SLD i innymi radykalnymi ruchami. Przy czym w swych szeregach Platforma nie miała aż tak zradykalizowanych polityków, bo jak wiadomo – całkiem spora część członków tej formacji to ludzie bardziej usposobieni biznesowo, a nie ideologicznie. Tak czy inaczej uwikłali się w całą tę brudną grę, chcąc być bardziej wiarygodni dla lewackiego elektoratu, ale nie mając panowania nad swoimi posłami w tym zakresie. Stąd efekt jest taki, jak widzimy.

Czy nie jest to też swojego rodzaju próba oczyszczenia swoich szeregów przez Grzegorza Schetynę?
– Grzegorz Schetyna może w ten sposób umacniać swoją pozycję i władzę w partii, ale z pewnością nie jest to korzystne dla Platformy. Jeśli zsumować wszystkie te elementy, to tak czy inaczej wychodzi gigantyczna klapa.

Zarząd Krajowy Platformy wykluczył troje posłów Joannę Fabisiak, Marka Biernackiego i Jacka Tomczaka, również troje posłów Nowoczesnej – na znak protestu – zawiesiło swoje członkostwo w partii, a jeden Adam Cyrański opuścił jej szeregi. Opozycja jest w rozsypce?
– Dokładnie. Po pierwsze, opozycja totalna jest wewnętrznie, ale też na polu międzypartyjnym skonfliktowana, a po drugie – wewnątrz tych ugrupowań są silne napięcia: – Nowoczesna na naszych oczach praktycznie ulega dekompozycji, a Platforma przynajmniej osłabieniu. Różnica polega tylko na tym, że Platforma posiada bardzo wysokie subwencje na działalność z budżetu państwa, co jest elementem scalającym tę formację, natomiast Nowoczesna w związku z naruszeniem Kodeksu wyborczego taką dotację utraciła. I jeśli to wszystko zsumować, to można oczekiwać, że na scenie politycznej poza tymi, które znamy z parlamentu, pojawią się jakieś inne, nowe byty.

W jaką stronę zmierza Platforma, która uważała się za partię prawicową, a w której jak widzimy, nie ma już miejsca dla osób o poglądach konserwatywnych?
– Platforma po klęsce w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku jest mocno rozchwiana. Można powiedzieć, że miota się od ściany do ściany, rozpaczliwie poszukując wyjścia z największego kryzysu od chwili powstania. Ponadto wewnątrz tego ugrupowania trwa rywalizacja liderów, którzy chcieliby odsunąć od władzy Grzegorza Schetynę. To powoduje, że sam przewodniczący Platformy wygłasza często różne sprzeczne komunikaty w tych samych sprawach. I tak z jednej strony Platforma mówi o rzekomym powrocie do zasad konserwatywnych, do wartości chrześcijańskich, ale z drugiej strony chce głosować i de facto głosuje za skrajnie lewackim projektem umożliwiającym zabijanie nienarodzonych dzieci, wyciągając konsekwencje wobec tych posłów, którzy myślą i głosują inaczej. Również sam Grzegorz Schetyna często zmienia zdanie w sprawie imigrantów, raz będąc przeciwko ich przyjmowaniu, a raz za otwarciem granic na imigrantów muzułmańskich. Podobny dwugłos dotyczy Programu „Rodzina 500+”. To pokazuje, że w szeregach Platformy mamy totalny chaos.

Z czego Pana zdaniem ten chaos wynika?
– Ten chaos, kryzys, podziały czy gry frakcyjne wynikają ze słabości przywództwa. Grzegorz Schetyna nie jest przywódcą, jakim był Donald Tusk, który mocno trzymał w karbach Platformę, usuwając czy też odstawiając na bok swoich politycznych przeciwników. Nic zatem dziwnego, że za Grzegorza Schetyny Platforma ma tak niskie notowania i jeszcze mniejszą skuteczność.

Czy Platforma, skręcając mocno na lewo, ma jakiekolwiek szanse na zaistnienie w tym obszarze?
– Na lewicy jest bardzo gęsto. I nie chodzi tu tylko o ugrupowania parlamentarne takie jak Nowoczesna, ale przecież za progiem parlamentu czeka jeszcze SLD, Partia Razem, po lewej stronie są też pozostałości po Ruchu Palikota i wiele innych mniejszych bytów politycznych. Poza tym wiarygodność Platformy w tym środowisku, szczególnie w środowisku feministyczno-aborcyjnym, jest nikła, w związku z czym ten kierunek jest zupełnie nieadekwatny w stosunku do tego, jak kształtuje się scena polityczna w Polsce. To wszystko sprawia, że Platforma utrwala wśród Polaków negatywny obraz partii bezideowej.

Może to świadczyć o zmierzchu Platformy?
– Tak jak wspomniałem, Platforma trzyma się jeszcze na powierzchni ze względu na finanse, które – nawet w momentach mocno kryzysowych – dają liderowi ugrupowania narzędzia funkcjonowania. Wiadomo przecież, że wybory to duży koszt, a bez odpowiednich środków skuteczna kampania jest bardzo trudna do przeprowadzenia. Natomiast wyraźnie widać, że Platforma rozjeżdża się coraz bardziej, osłabia, ma poważne problemy. Niewiadomą jest także to, czy i jak długo sam Grzegorz Schetyna – jako przywódca tej formacji – utrzyma się na ostrym zakręcie. To jest bardzo duży znak zapytania.

Kryzysy w Platformie i Nowoczesnej wywołują dyskusję na temat powstania nowej formacji politycznej. Czy jest w Polsce jest przestrzeń dla nowej liberalno-lewicowej partii?
– Nie można takiego wariantu wykluczyć, tylko że bardzo trudno jest stworzyć taką przestrzeń. Taka partia mogłaby powstać na gruntach Nowoczesnej, która tak czy inaczej będzie jeszcze jakiś czas dogorywać. Z kolei sama Platforma tak łatwo zatopić się nie da. Przypomnę tylko, że ugrupowanie to ma jeszcze rozbudowane swoje struktury tu i ówdzie w samorządach. Oczywiście Platforma słabnie i będzie słabnąć jeszcze bardziej, bo jak widać, z jej szeregów odchodzą posłowie, odchodzą samorządowcy, co widać w różnym miejscach kraju, a więc partia ta sypie się, ale jakiś czas będzie jeszcze egzystować. Natomiast jeśli przegrają, a opozycja totalna przegra jedne czy drugie wybory: samorządowe, a następnie parlamentarne, to wydaje się, że byłby to ostateczny sygnał do tego, żeby próbować po stronie liberalno-lewicowej tworzyć nowy polityczny byt i szukać nowego lidera dla takiego projektu.

Wracając jeszcze do projektu ustawy „Ratujmy kobiety” wprowadzającego aborcję na życzenie , za skierowaniem go do prac w komisji zagłosowało 58 posłów PiS z prezesem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem na czele. Jak rozumieć ten krok?
– Politycy Prawa i Sprawiedliwości argumentowali ten fakt obietnicą złożoną wyborcom jeszcze podczas kampanii parlamentarnej, że żaden z projektów społecznych w odróżnieniu od tego, co czyniła Platforma, nie zostanie odrzucony, ale będzie procedowany w komisjach i odrzucony dopiero w momencie ostatecznego głosowania w Sejmie. Taka jest argumentacja, czyli że tych 58 posłów teraz głosowało nie za aborcją, ale za tzw. demokracją. Jednakże trzeba też wiedzieć, że ten lewacki projekt, nie wiedzieć czemu nazwany „Ratujmy kobiety”, jest tak odrażający, że skłonił niektórych posłów Platformy, a nawet Nowoczesnej do wyrażenia protestu. Osobiście stoję na stanowisku, że są jednak pewne granice, których nie wolno przekraczać, a zatem nie ma nad czym dyskutować. W innym wypadku oznaczałoby to, że każdy absurdalny projekt można wysuwać i debatować nad wszystkim. Pomijając to taką a nie inną przyjęto strategię. Ta taktyka wybiła kompletnie argumenty opozycji, bo skoro PiS-owscy posłowie – po części – poparli to, żeby procedować dalej nad wszystkimi projektami, to nie sposób tej partii zarzucić, że jest „niedemokratyczna”, bo realnie o tym zadecydowali posłowie opozycji. Tak więc być może była to taktyka na pogłębienie chaosu w łonie opozycji. Natomiast sam fakt, że w tym wypadku mieliśmy do czynienia z projektem nieludzkim umożliwiającym zabijanie dzieci nienarodzonych, jest nie do zaakceptowania pod względem moralnym. Tego się nie da wytłumaczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aosie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 19 lut 2018, 14:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Polacy zachowali by się tak jak trzeba. Niepolacy niestety są w opozycji do Polaków. Zrobią każde świństwo, aby Polakom zaszkodzić.

Rodzima Targowica sekunduje Żydom atakującym Polskę

Są ludzie i ludziska, tak było jest i niestety będzie. Sięgając czasów Jezusa Chrystusa wśród 12 apostołów, był Judasz -zdrajca, przecież on był blisko Jezusa, niestety uległ chciwości i zdradził.Dwunastu apostołów to różne charaktery, św. Piotr przestraszył się i trzykrotnie zaparł Jezusa.

Historia zanotowała bohaterów oraz zdrajców. Podobnie jest obecnie. Totalni z PO i histeryczni z Nowoczesnej wykorzystują sytuację, aby szkalować Premiera Morawieckiego, a wtórują im celebryci, którzy mają sporo za uszami. Jest to smutne, żenujące, a przede wszystkim oburzające, gdyż może źle się skończyć dla Polski.

Opublikowano: 19.02.2018 12:40.

https://www.salon24.pl/u/brygida-naruni ... cym-polske


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 15 cze 2018, 12:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Targowiczanie i unijni poplecznicy Berlina mają jeden wspólny cel. Chcą zachować misternie uplecioną pajęczynę własnych powiązań i mieć się dobrze i żyć kosztem "naiwnych Polaków".
Tymczasem świadomość społeczna i narodowa na tyle wzrosła wśród Polaków, że większa ich część nie chce dać się dłużej okłamywać i okradać cwaniaczkom z PSL, PO, SLD, Nowoczesnej i mądralom z sąsiednich państw.


Skarżą się na Polskę

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Część organizacji stowarzyszeń i polityków apeluje do Komisji Europejskiej o zaskarżenie ustawy o Sądzie Najwyższym do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Czemu to ma służyć i czy to zatrzyma reformę?
– Chodzi o to, żeby było tak, jak było, czyli ewidentnie o wstrzymanie, obstrukcję reformy wymiaru sprawiedliwości i zachowanie status quo zaprzyjaźnionych koterii kast prawniczych, sądowniczych czy prokuratorskich. Mamy dość histeryczne próby zahamowania reform. Skoro jednak w lipcu wchodzi w życie ustawa o Sądzie Najwyższym, to w tym momencie reforma się domknie, dopełni. Natomiast działania, jakie obserwujemy, mają na celu destrukcję i jest to kontynuacja polityki tzw. totalnej opozycji, a więc „ulica i zagranica”, co za wszelką cenę ma wstrzymać proces zachodzących zmian. Tyle tylko, że reformowanie państwa, również w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jest wewnętrzną sprawą danego państwa, w tym wypadku Polski.

Niestety nie przeszkadza to przeciwnikom reform – totalnej opozycji niejako rzutem na taśmę angażować instytucje europejskie. W mojej ocenie na przestrzeni ostatnich tygodni uczyniliśmy pewne ustępstwa, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Komisji Europejskiej. Uczyniliśmy wyraźny ukłon w kierunku Komisji, zarówno jeśli chodzi o Sąd Najwyższy i w ogóle jeśli chodzi o sądownictwo powszechne, jak chociażby kwestia zrównania wieku przechodzenia w stan spoczynku dla sędziów kobiet i mężczyzn. Ponadto gestem z naszej strony jest kwestia publikacji rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego, jak również zwiększenie uprawnień prezydenta dotyczących np. mianowania asesorów sądowych. To wszystko są działania, które – powiedzmy jasno – w ramach większości rządowej nie były popularne, a jednak je podjęliśmy, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Komisji Europejskiej. I po tym wszystkim dalsze podgrzewanie tego tematu, kolejne skargi do Komisji i oczekiwanie na to, żeby zaskarżyć Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, to wszystko są działania wyraźnie szkodzące Polsce oraz godzące w reformę, którą przeprowadzamy w zakresie wymiaru sprawiedliwości, reformę, od której nie ma już odwrotu.

Fransa Timmermansa jednak te działania ze strony Polski nie przekonują, co więcej, wyraźnie oczekuje on od polskiego rządu kolejnych ustępstw…
– I to jest bardzo przykre, bo Frans Timmermans z jednej strony traktuje te sprawy, co zresztą widać – w sposób polityczny, z kolei ze strony przewodniczącego Jean-Claude'a Junckera było raczej widoczne zrozumienie dla stanowiska Polski. Nic zatem dziwnego, że szef Komisji Europejskiej z zadowoleniem przyjął nasze ustępstwa, rysując nawet zakończenie sporu. Można zatem wnioskować, że gdyby nie szkodliwe działania opozycji i ich kolejne skargi, donosy na Polskę, to sądzę, że Frans Timmermans nie miałby jakichkolwiek powodów czy argumentów, żeby nie podzielać stanowiska przewodniczącego Junckera.

Czy przełom może przynieść spotkanie Timmermansa z premierem Morawieckim w przyszły poniedziałek w Warszawie, skoro tenże wiceszef Komisji uważa, że dotychczasowe rozmowy nie prowadzą do żadnej konkluzji?
– Oczekiwałbym, aby faktycznie zostały jasno sprecyzowane zastrzeżenia, które Komisja Europejska – jak widać – ciągle jeszcze ma wobec Polski. Natomiast rolą premiera Mateusza Morawieckiego i polskich służb dyplomatycznych jest przekonanie wiceprzewodniczącego Timmermansa, że ze swojej strony zrobiliśmy już wystarczająco dużo, aby Komisja się wycofała z procedury art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej wobec Polski. Kompromis obejmuje dwie strony, nie tylko jedną, o czym widać Frans Timmermans zapomina.

Tylko że te argumenty nie przekonują Timmermansa, skoro ciągle jest niezadowolony. Do czego w dłuższej perspektywie może doprowadzić ten impas?
– Na pewno nie do sankcji, na co tak mocno liczy, strasząc Polaków, totalna opozycja. Jak wiadomo, do nałożenia sankcji na taki czy inny kraj członkowski potrzebna jest jednomyślność, której w Radzie Europejskiej, jeśli chodzi o Polskę, nie ma. Być może w którymś momencie, może nawet niezbyt odległym, Frans Timmermans będzie musiał usłyszeć twardą odmowę ze strony polskiego rządu. Nie możemy przecież ustępować w nieskończoność, bo to zdemoluje sens oczekiwanych przez społeczeństwo polskie reform.

Jednak nie uprzedzajmy faktów i poczekajmy jeszcze z ostateczną decyzją z naszej strony, bo rozmowy – jak wiemy – cały czas trwają. Oczywiście debata na temat Polski podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu była dość nudnym spektaklem. Nie padły tam żadne merytoryczne argumenty, które mogłyby podważyć reformy sądownictwa czy też w jakikolwiek sposób uprawdopodobnić zarzuty o łamaniu praworządności w naszym kraju. Niemniej jednak debata, co warto podkreślić na życzenie europosłów Platformy, na pewno Polsce, choć nie zaszkodziła, to z pewnością też nie pomogła. I za to powinniśmy „podziękować” opozycji totalnej, że ten temat – kolejny zresztą raz – stanął na forum europarlamentu. Tak na marginesie, po znikomym, żeby nie powiedzieć, żadnym zainteresowaniu ze strony europarlamentarzystów państw członkowskich widać, że temat ten już dawno się wypalił i na dłuższą metę podsycanie go na nowo nie ma sensu.

Tak czy inaczej szykuje się kolejne wysłuchanie Polski w sprawie art. 7 i tzw. praworządności…
– Zobaczymy, co z tego wyniknie. To, co polski rząd miał w tej sprawie do powiedzenia, to już powiedział. Przedstawiliśmy argumenty, które przemawiają, po pierwsze, za potrzebą reform wymiaru sprawiedliwości, a po drugie – w świetle prawa europejskiego – jest to wewnętrzna sprawa Polski i nic do tego Komisji Europejskiej.

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu, także wczoraj, odbyła się debata na temat zwalczania korupcji. Okazuje się, że Komisja – osobiście Timmermans – zaniechała przedstawienia oczekiwanego, drugiego już raportu o działaniach antykorupcyjnych w Unii, bagatelizując problem przeciwdziałania temu przestępczemu zjawisku, tymczasem do znudzenia wałkuje temat praworządności w Polsce…
– To jest przykład podwójnych standardów w unijnych kręgach. To także dowód na protekcjonalne traktowanie państw Europy Środkowej, które mimo iż są członkami Unii Europejskiej od lat, to wciąż są uważane za gorsze od państw tzw. starej Unii. I nawet jeśli dochodzi do łamania prawa w państwach starej Unii, takich np. jak Niemcy czy Francja, to Komisja przymyka na to oko, natomiast na całkowicie zgodne z prawem, za to nie po myśli unijnych decydentów działania suwerennego polskiego rządu wytacza się biurokratyczne armaty. Stąd próba reformy państwa, bo reforma wymiaru sprawiedliwości taką z pewnością jest, spotyka się z tak dużymi emocjami, oporem i krytyką. Oczywiście tak być nie powinno, ale niestety takie podwójne standardy obowiązują w Unii Europejskiej, ciągle są stosowane głównie przez liberalnych unijnych polityków, którzy ściśle współpracują w tym zakresie z totalną opozycją w Polsce.

W tle dyskusji o reformie sądownictwa jest stanowisko prezes Małgorzaty Gersdorf, która twierdzi, że nigdzie się nie wybiera, i uważa, że Konstytucja gwarantuje jej posadę I prezes Sądu Najwyższego do 2020 roku…
– Wydawałoby się, że od I prezes Sądu Najwyższego – tak jak od każdego obywatela, a może przede wszystkim od I prezes Sądu Najwyższego – należałoby oczekiwać przestrzegania obowiązującego w Polsce prawa. Tak czy inaczej w momencie wejścia w życie reformy o Sądzie Najwyższym prezes Gersdorf, chce czy nie, będzie jej podlegała. I tak jak każdy sędzia, który ukończył 65. rok życia, chcąc nadal pełnić swoją służbę w Sądzie Najwyższym, powinna wystąpić do prezydenta RP o wyrażenie zgody na pełnienie funkcji sędziego po osiągnięciu wieku 65 lat życia. W tej sytuacji zapowiedź sformułowana przez prof. Gersdorf świadczy o tym, że pani prezes lekceważy obowiązujące w Polsce prawo, a po drugie zachowuje się – niestety – jak polityk, stając po jednej stronie sceny politycznej. To nie jest dobry prognostyk, bo bez względu na to, co w tym momencie mówi prezes Małgorzata Gersdorf, ustawa o Sądzie Najwyższym została uchwalona przez parlament, niedługo wejdzie w życie i żadne deklaracje składane przez panią profesor tego faktu nie zmienią. Przede wszystkim trzeba też powiedzieć, że jeśli wciąż urzędująca prezes Sądu Najwyższego kwestionuje przepis tej ustawy pod kątem konstytucyjności, to chcę przypomnieć, że obowiązuje coś takiego jak domniemanie konstytucyjności ustaw i dopóki Trybunał Konstytucyjny przepisów ustawy nie podważy, to one po prostu powinny być wykonywane.

A jeśli prezes Gersdorf nie złoży, co zresztą zapowiada, wniosku do prezydenta o wyrażenie zgody na dalsze pełnienie funkcji sędziego to, co wówczas?
– Wtedy, w sposób oczywisty, zgodnie z ustawą przejdzie w stan spoczynku i skorzysta z uprawnień, jakie daje sędziemu ustawa o ustroju sądów powszechnych.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Targowica 2016
PostNapisane: 16 lip 2018, 18:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Nieodpowiedzialna postawa opozycji

Z posłem Andrzejem Maciejewskim, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan fakt, że w Zgromadzeniu Narodowym nie wzięła udziału Platforma, a Nowoczesna i PSL po odśpiewaniu hymnu opuściły dziedziniec Zamku Królewskiego?
– Dodam, że Nowoczesna i Polskie Stronnictwo Ludowe opuściły obrady Zgromadzenia Narodowego przy wejściu na salę prezydenta RP Andrzeja Dudy. Panowie zrobili „kondukt żałobny” i wyszli.

Dwie różne formy manifestacji, ale efekt ten sam…
– Gdyby politycy tzw. opozycji totalnej nie otrzymali zaproszenia na tę jakże ważną uroczystość pokazującą ciągłość państwa polskiego, to byłby wielki krzyk, że są pomijani, prześladowani, że jest to kolejny przejaw braku czy wręcz końca demokracji itd. Natomiast, kiedy zostali zaproszeni, to jak każdy parlamentarzysta powinni się czuć wyróżnieni, ale, jak widać, mają to w poważaniu i nie przychodzą bądź też wychodzą z sali. To przejaw braku szacunku dla państwa polskiego, który ma się nijak do walki tych formacji w obronie rzekomo zagrożonej demokracji i łamanej Konstytucji. Zgromadzenie Narodowe ma to do siebie, że zebrane dwie izby parlamentu wysłuchują orędzia prezydenta RP. Andrzej Duda mówił m.in. o historii polskiego parlamentaryzmu, o wkładzie Polski w budowanie parlamentaryzmu w Europie i na świecie, co pokazuje, że było to wystąpienie bardzo stonowane. Natomiast totalni, totalnie położyli wszystko na plecy, ośmieszając nie tylko siebie, ale demonstrując taką, a nie inną postawę, ośmieszyli swoich wyborców, ośmieszyli Naród, który powierzył im tak zaszczytne mandaty posłów czy senatorów. Krótko mówiąc to, co zrobili, to była totalna porażka i tego nie da się niczym usprawiedliwić.

Co chce osiągnąć opozycja totalna?
– Wszystkie argumenty, jakimi się posługiwali politycy Platformy, Nowoczesnej, ale także PSL tym jednym ruchem, tą nieodpowiedzialną postawą sami sobie wytrącili z rąk. Tak naprawdę pokazali polskiemu społeczeństwu, do czego są zdolni.

Grzegorz Schetyna podczas alternatywnego spotkania powiedział, że „nigdy nie pozwolimy, by polski parlament był sejmem niemym, by ci, którzy chcą kneblować opozycję, osiągnęli sukces”. Czy Pan, jako poseł na Sejm RP, czy klub Kukiz’15 czuje się kneblowany?
– Absolutnie nie. Przybyliśmy na obrady Zgromadzenia Narodowego, aby uczcić 550. rocznicę parlamentaryzmu polskiego. Oczywiście nie zgadzamy się co do sposobu czy systemu procedowania, czy do pewnych, nowych tradycji, jakie wprowadziła większość sejmowa w ostatnim czasie. Mamy zatem pewne wątpliwości, bo to nie są rzeczy, które nas zachwycają, ale mamy też świadomość, że jesteśmy różni, że mamy inne podejście do wielu kwestii, ale wiemy też, że musimy się nawzajem szanować, zachowując pewien poziom debaty i kultury parlamentarnej oraz osobistej. Z jednej strony wiemy, że są ograniczenia, jakie wprowadził marszałek Marek Kuchciński, które w naszej ocenie nie są najmądrzejsze i myślę, że wiele spraw można było załatwić lepiej i prościej, natomiast to, że opozycja totalna w sposób ewidentny przekroczyła granice przyzwoitości, to jest już inna sprawa. Na tym polega parlament, który jest miejscem sporów, także kłótni, po to, żeby na polskich ulicach panował porządek, pokój, żeby ludzie do siebie nie strzelali. I tak rozumiem istotę parlamentaryzmu.

W naszej tradycji, pamięci są złe wzorce parlamentaryzmu. Jak wiemy byli już tacy, którzy zrywali Sejm i źle się to kończyło. Czy dzisiaj też mamy do czynienia z partiami, które nie rozumieją istoty parlamentaryzmu?
– Zerwanie Sejmu może mieć miejsce wtedy, kiedy dana siła polityczna nie ma większości parlamentarnej, natomiast jeśli ma większość, to na sali plenarnej zawsze będzie kworum. Co by jednak nie powiedzieć, dzisiejsze zachowanie Platformy, Nowoczesnej i PSL było skalkulowane na postawienie akcentu wpisującego się w spór odnośnie do Sądu Najwyższego, prof. Małgorzaty Gersdorf i to jest sedno sprawy, i właściwe ukierunkowanie tej manifestacji. Jednocześnie jest to dowód, że wszystkie możliwe narzędzia są wykorzystywane przez totalną opozycję, aby tylko zniechęcić ludzi do obecnie rządzących i przejąć władzę. Ale to za mało, żeby móc rządzić Polską.

O wspomnianej przez Pana większości parlamentarnej, która ma społeczny mandat do rządzenia, mówił też prezydent Duda, twierdząc, że nie można odmawiać partii, która wybrała wybory realizacji programu…
– Wszystko się zgadza. Nie możemy się obrażać na demokrację. Przecież PiS nie zagarnął sobie władzy siłą, ale ta władza została przekazana tej formacji politycznej w sposób pokojowy, w drodze demokratycznych wyborów. Tak działa demokracja. Natomiast „totalni” nie mają żadnego pomysłu na siebie, nie mają koncepcji na program dla Polski, dlatego ich działania przypominają krzyk bezradności. Z kolei mnie dzisiaj bardziej interesuje kwestia ordynacji wyborczej, dyskusja nad jej kształtem, bo kierunek, jaki teraz obserwujemy, bardziej zmierza w stronę duopolu PO–PiS, PiS–PO. I to – według mnie – jest bardziej niepokojące niż to, co się wydarzyło podczas i w związku z obradami Zgromadzenia Narodowego, mianowicie, że opozycja totalna nie chciała wziąć udziału w święcie demokracji, którą cały czas ma na ustach i sztandarach, ale tylko tam, bo przecież nie w sercu.

Co w orędziu prezydenta przykuło Pana szczególną uwagę?
– Przede wszystkim istotne jest to, że prezydent Andrzej Duda swoje orędzie skierował nie do wybranych, ale do wszystkich. To było przemówienie adresowane do każdej formacji politycznej i wszyscy, którzy obiektywnie oceniają wypowiedziane dzisiaj słowa prezydenta, mogli bić brawo. Również jako Kukiz’15 biliśmy brawo, gdy mowa była np. o suwerenie, o woli Narodu, bo to jest baza – wola i głos Narodu. Pod tym względem przemówienie prezydenta Dudy było – można powiedzieć – dobre.

Czy 550. rocznica parlamentaryzmu w Polsce nie powinna być naszym argumentem wobec Komisji Europejskiej, aby nie uczyć nas demokracji, a więc czegoś, co jest u nas znacznie mocniej zakorzenione i trwalsze niż struktury młodej Unii Europejskiej?
– Unia Europejska, Komisja Europejska nie powinna nas pouczać, a raczej spojrzeć, jak ta osławiona już praworządność – nie do końca zdefiniowana – wygląda nie tylko w pozostałych państwach członkowskich Wspólnoty, ale także w samej Brukseli. Mam tu na myśli chociażby wczorajsze zachowanie – swoją drogą nie pierwszy raz – przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera podczas szczytu NATO w Brukseli, gdzie to, że utrzymał się na nogach, może zawdzięczać tylko osobom, które były skłonne wspierać go, i to dosłownie, oraz holować. To się odbyło na oczach całego świata i cały świat to komentuje, nie pozostawiając suchej nitki na samym zainteresowanym. Ten pan najwyraźniej ma poważne problemy, co więcej, specjalnie się z tą swoją przypadłością nie kryje, ale to się leczy... Może więc wyślijmy specjalistę czy specjalistów, którzy pomogliby mu wyjść z tego problemu uzależnienia. Pytanie, jakie musi też paść, brzmi: jak w ogóle można rozmawiać o ważnych problemach Unii Europejskiej z gościem, który jest najczęściej pijany. Żeby z kimś takim rozmawiać, to taka osoba musi być trzeźwa. Musi zatem zwalczyć chorobę – jeśli do końca tej kadencji europarlamentu w ogóle będzie to możliwe. Dopiero później można z kimś takim zasiąść do stołu i poważnie rozmawiać np. o praworządności. Do tego potrzebny jest jednak nie tylko trzeźwy umysł.

Jak Panu osobiście podobały się obrady Zgromadzenia Narodowego, wprawdzie na dziedzińcu Zamku Królewskiego, ale w namiocie, którego wynajęcie i obsługa kosztowała krocie. Może w ramach oszczędności i taniego państwa warto było ograniczyć koszty?
– Warto w tym miejscu wyjaśnić jedną rzecz, że namiot, w którym odbywało się posiedzenie, to nie jest namiot cyrkowy, nic z tych rzeczy. Warto też pamiętać, że na sali obecni byli nie tylko najważniejsi przedstawiciele państwa polskiego, prezydent, parlamentarzyści, rząd, eurodeputowani, ale także ambasadorowie różnych państw, przedstawiciele mediów. A więc nie było to spotkanie pod namiotem w formie grilla, ale zostało przygotowane godne miejsce, gdzie w sposób adekwatny do rangi wydarzenia, ale bez przesady można było z szacunkiem uczcić ważne wydarzenie historyczne – 550. rocznicę parlamentaryzmu polskiego. Takie wydarzenie jest raz na kilkadziesiąt lat i niech żałują tego parlamentarzyści, którzy poprzez swoją nieobecność sami wyrzucili się poza nawias. Natomiast jeśli chodzi o koszty, to może warto byłoby, żeby np. Brytyjczycy zrezygnowali, dajmy na to, z utrzymania monarchii i całego dworu królewskiego. Analizując też wszystkie aspekty życia, moglibyśmy stwierdzić, że skoro nie ma wojny, to po co nam wojsko i jakże kosztowna modernizacja armii? Tak czy inaczej, na obrady Zgromadzenia Narodowego wybrano najbardziej godne miejsce – Zamek Królewski, ale że jego sale nie mogłyby pomieścić tak dużej liczby uczestników, to ze względów czysto technicznych zdecydowano się na dziedzińcu postawić namiot, który spełniał – jak już wspomniałem – wszystkie kryteria dla tego typu wydarzenia.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... zycji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /