Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 05 paź 2016, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Unijne komisary wydały prykaz protestować, prowokować a lokalna dzicz podjęła wyznaczone jej działania.

Czarny protest? Kłamstwa zamiast refleksji

Z prof. Krystyną Pawłowicz, poseł PiS, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Eurorealistycznnego Zespołu Parlamentarnego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Dziś wieczorem Parlament Europejski będzie debatował o sytuacji kobiet w Polsce. Ma to związek z procedowaniem przez parlament RP ustawy w pełni broniącej życie. To uzasadniona troska?
– Sytuacja kobiet w Polsce jest szczególna. Cieszą się one u nas wielkim szacunkiem społecznym, a także prawo gwarantuje kobietom bezpieczeństwo oraz rozwój osobisty. Co więcej, prawo chroni także dzieci kobiet. Wszędzie w Europie są one zabijane, a u nas mają niepodważalne prawo do życia, z wyłączeniem trzech wyjątków. A to, co robią liberałowie i lewacy w Parlamencie Europejskim, to jest to wtrącanie się w wewnętrzne sprawy państwa polskiego – i to już kolejny raz. Odbywa się to z naruszeniem unijnych traktatów i tzw. protokołu brytyjskiego w sprawie stosowania Karty praw podstawowych Unii Europejskiej do Polski i Zjednoczonego Królestwa. To, co robi teraz PE, drastycznie narusza też deklarację 61 Rzeczypospolitej Polskiej ws. Karty Praw podstawowych UE. Według tej deklaracji w sprawach dotyczących życia prywatnego, moralności publicznej, prawa rodzinnego, ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka karta ta nie narusza prawa obowiązującego w Polsce. Unia i jej trybunały nie mają prawa w te obszary ingerować. Co więcej, traktaty unijne nie przewidują prawnych kompetencji unijnych w sprawach światopoglądowych. Tak więc kolejne antypolskie posiedzenia PE, tym razem dotyczące sytuacji kobiet i spraw aborcji, z punktu widzenia traktatów jest nielegalną interwencją w polskie sprawy. Ponieważ Unia jest już opanowana przez światopogląd lewacko-islamski, to wykorzystuje „sprawę kobiet w Polsce” do walki z chrześcijańskim Narodem Polskim. Jednocześnie też „troszcząc się” o polskie kobiety, którym nie dzieje się żadna krzywda, Unia przymyka oczy na coraz powszechniejsze pedofilskie praktyki muzułmanów w Europie. Nasz kraj jest w zdecydowanej większości katolicki, czyli nie pasuje do wizji laickiej, wykorzenionej narodowo Europy.

Jak wobec łamania ustaleń akcesyjnych przez Parlament Europejski powinien zachować się rząd?
– Unijne traktaty nie przewidują dla narodowych państw członkowskich żadnych realnych kroków prawnych dla obrony swych wartości ustrojowych. Parlament Europejski jest więc bezkarny. Polska może co najwyżej składać oświadczenia, by organy unijne stały na gruncie traktatów i nie wtrącały się w sprawy zastrzeżone traktatami dla państwa narodowego. Minister Zbigniew Ziobro stwierdził niedawno, że rząd przestał się już interesować niedorzecznymi oskarżeniami Polski o łamanie praw człowieka. Dlatego też wszelkie tego typu inicjatywy PE będą przez Polskę ignorowane. Taki sam pogląd wcześniej wyraziła premier Beata Szydło. Niech europarlament robi sobie co chce, a my musimy więcej uwagi przywiązywać na politykę informacyjną w Polsce i poza granicami. Ludzie ulegają czarnej propagandzie i to jest większy problem, niż nic nieznacząca dyskusja europejskich lewaków.

Spodziewa się Pani kolejnej rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski?
– To jest pewne. Oni będą to robić tak długo, jak PiS będzie u władzy. Teraz będą potępiać polskie władze za chęć ograniczenia aborcji, choć jest to inicjatywa demokratyczna, bo obywatelska. Z pewnością za kilka tygodni wymyślą nowy powód tych niedopuszczalnych, politycznych napadów na Polskę. Jest to część strategii urabiania europejskiej i polskiej opinii publicznej przeciwko rządowi w Warszawie. Kłamanie i podjudzanie to są to tradycyjne formy działania lewactwa. Jednak w ostatnim czasie przyjmują one bardzo agresywną formę. Wiąże się to z tym, że Polacy w demokratyczny sposób postawili na Prawo i Sprawiedliwość, a ich głos był tak zdecydowany, że nikt nie jest w stanie podważyć wyników ostatnich wyborów. Lewactwo wie, że Polska znalazła się poza ich strefą bezpośredniego oddziaływania, dlatego wszelkie dyplomatyczne uprzejmości musiały zejść na dalszy plan. Jak podkreślił w Gruzji Papież Franciszek, mamy teraz do czynienia z III wojną światową – walką przeciwko rodzinie i życiu.

W poniedziałek odbył się w Polsce „czarny protest”. Jak Pani ocenia te manifestacje?
– Jestem zaskoczona, że tak dużo kobiet ciągle jest niedoinformowanych. Proszę tylko posłuchać ich wypowiedzi podczas protestów i poczytać napisy na transparentach, a zobaczy pan, że one nie mają zielonego pojęcia o tym, co tak naprawdę zawiera obywatelski projekt „Stop aborcji”. Twórcy projektu zadbali o jego upublicznienie i można do niego dotrzeć bez problemu. Uczestniczki „czarnego protestu” wolały jednak iść na łatwiznę i powtarzają kłamliwe slogany rozpowszechniane przez feministki. To jest dla mnie szok, że często wykształcone osoby przyjmują bezrefleksyjnie to, co im przekażą stronnicze media. Dlatego bardzo ważna jest polityka informacyjna, bo w obszarze tak w istotnym, jak obrona życia, ludźmi jest łatwo manipulować. Wielu protestującym zabrakło też elementarnej wiedzy, gdyż twierdzili, że „nie można mówić o dziecku, bo to jest część ciała kobiety”. Przecież nauka dawno stwierdziła, że dziecko od poczęcia jest oddzielnym organizmem! Co więcej, ma też inny kod genetyczny niż matka. Pojawiało się na „czarnym proteście” bardzo wiele demagogicznych haseł o zabieraniu kobietom wolności, a nikt nie poruszył fundamentalnej sprawy – odpowiedzialności za bliskie relacje, których efektem jest poczęcie dziecka. Czy żadna z tych pań oraz panów nie wiedzą, czym może skończyć się taka bliskość? Czyżby możliwość poczęcia dziecka była dla nich zaskoczeniem? Widzimy, jak mało tam refleksji, a jak dużo kłamstwa.

Równolegle do „czarnego protestu” odbywał się „biały protest” i nie na ulicach, a głównie w kościołach. To wystarczająca forma walki o prawo do życia dla każdego poczętego dziecka?
– Proszenie Pana Boga o to, żeby każde dziecko otaczał swoją opieką, jest jak najbardziej na miejscu. Jednak to za mało. Bo po to Opatrzność postawiła nas na tym świecie, abyśmy także my wzięli odpowiedzialność za te sprawy i dawali świadectwo. Módlmy się, ale nie możemy zapominać, że trzeba też uświadamiać osoby, które mają fałszywą wiedzę o aborcji. Dlatego ważna jest rola wszelkich organizacji pro-life, ale żaden chrześcijanin nie może zwolnić się z obowiązku obrony życia. Zwolennicy zabijania dzieci chętnie wykorzystują niewiedzę, aby realizować swoją politykę. A potem efekty mamy takie, a nie inne.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/167733 ... eksji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 08 lis 2016, 15:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Zalecenia Komisji są niezgodne z polskim prawem

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rząd nie zrealizuje zaleceń Komisji Europejskiej związanych z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Czy to przejaw rozsądku i rozwagi czy raczej otwieranie drzwi kolejnym atakom na Polskę…?
– W mojej ocenie, jest to nic innego jak odpowiedź, która jasno pokazuje, że zalecenia Komisji Europejskiej są niezgodne z obowiązującym w Polsce prawodawstwem, a co za tym idzie – ich realizacja jest niemożliwa. Już kilka tygodni temu w piśmie do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiego Fransa Timmermansa wskazywaliśmy z prof. Ryszardem Legutką, że z uwagi na brak prawniczej rzetelności i fałszywe wnioski część zaleceń nie nadaje się do wykonania. Natomiast pozostałe zalecenia straciły znaczenie po wejściu w życie nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Jakie to stanowisko naszego rządu i de facto niezastosowanie się do zaleceń Komisji Europejskiej może pociągnąć za sobą konsekwencje?
– Biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg wydarzeń, spodziewam się, że ten temat nadal będzie rozpalał głowy tych, którzy uznają go za atrakcyjne paliwo antyrządowe i wygodną odskocznię od realnych problemów, z jakimi boryka się dziś Wspólnota.

W odpowiedzi rządu premier Szydło możemy przeczytać m.in., że „…strona polska nie dostrzega prawnych możliwości realizacji” zaleceń Komisji Europejskiej, co więcej, że ich wykonanie oznaczałoby naruszenie przez organy państwa Konstytucji i ustawodawstwa. Czy to oznacza, że Komisja namawiała Polskę do łamania prawa…?
– W swoich zaleceniach Komisja Europejska wykazała się przede wszystkim zasadniczą nieznajomością polskiego prawa. We wnioskach i zaleceniach sformułowanych przez to ciało znalazły się błędy w takich kwestiach jak m.in. kompetencje orzecznicze Trybunału Konstytucyjnego, jego pozycja w polskim systemie prawnym czy kompetencje Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do przyjmowania ślubowania od nowo wybranych sędziów. Tego rodzaju błędów w zaleceniach Komisji Europejskiej jest cała masa i trudno wskazać je wszystkie. Tak czy inaczej sprowadzają się one do wniosku, że Komisja nie rozumie istoty ustrojowej polskiego Trybunału Konstytucyjnego i chce mu przypisać kompetencje, których Trybunał w rzeczywistości nie posiada. Co więcej z jego orzeczeń próbuje wywieść treści i skutki, które z nich nie wynikają, bo w świetle konstytucyjnych uprawnień Trybunału wynikać nie mogą.

Komisja posiada kompetencje traktatowe, które uprawniałyby ten organ do oceny zgodności ustaw państw członkowskich z ich konstytucją czy też w ogóle z międzynarodowymi standardami?
– Komisja Europejska nie posiada kompetencji traktatowych do oceny zgodności ustaw państw członkowskich z ich konstytucją czy międzynarodowymi standardami. Co więcej problematyka sądownictwa konstytucyjnego nie należy do kompetencji Unii Europejskiej. Stąd działania Komisji noszą znamiona motywacji politycznej, a nie rzetelnej oceny stanu prawnego uwzględniającej opinie wszystkich stron sporu.

Sejm przyjął ustawę o statusie sędziów TK, która wprowadza m.in. jawność oświadczeń majątkowych sędziów oraz przejście ich w stan spoczynku z chwilą ukończenia 70. roku życia. To już kolejna ustawa dotycząca TK autorstwa PiS. Są tacy, którzy twierdzą, że PiS, próbując uporządkować sprawy wokół TK, samo się „zakiwało”?
– Nie zgadzam się z tą opinią. Tak jak pan redaktor wspomniał, działania PiS w tym zakresie mają na celu przede wszystkim uporządkowanie i nadanie większej transparentności działaniom Trybunału. Jawność oświadczeń majątkowych to nie jest wymysł PiS, ale taka jest tendencja ogólnoświatowa. Obowiązek dotyczy nie tylko parlamentarzystów, ale nawet radnych w kilkutysięcznych gminach. A skoro tak, to niby dlaczego nie miałoby to dotyczyć także sędziów Trybunału. Jeśli zaś chodzi o zmianę dotyczącą przejścia w stan spoczynku, to dotyka ona nie tylko kwestii wieku, ale również zasad funkcjonowania w tym okresie. Sędziowie w stanie spoczynku są ciągle sędziami, stąd postulat m.in. zakazu prowadzenia działalności publicznej, nie dającej się pogodzić z zasadami niezawisłości sądów i niezależności sędziów.

W Pana ocenie z chwilą zakończenia kadencji przez prezesa Rzeplińskiego w sposób naturalny zakończy się spór wokół Trybunału Konstytucyjnego…?
– Nie jest tajemnicą, że prezes Andrzej Rzepliński nie działa na rzecz załagodzenia sporu wokół Trybunału – a wręcz przeciwnie, przyczynił się do jego zaognienia. Najlepszym przykładem jest dzisiejsza sytuacja, kiedy to prezes Rzepliński wbrew obowiązującej ustawie zdecydował, że Trybunał Konstytucyjny będzie obradował w niepełnym, pięcioosobowym składzie. Tymczasem przepisy mówią jasno, że w sprawie zgodności z Konstytucją ustaw o Trybunale Konstytucyjnym powinien orzekać pełen skład sędziowski. Swoim działaniem prezes Andrzej Rzepliński te zapisy po prostu łamie.

Platforma uważa, że ustawy PiS uderzają w niezależność Trybunału. Z kolei Pana ugrupowanie stoi na stanowisku, że konieczne jest przestrzeganie zasad podziału władz i równowagi władz, a nie superwładza, jaką Platforma chciała zostawić w spadku po przegranych wyborach. Jak znaleźć w tym wszystkim kompromis…?
– Ta kwestia była poruszana już wielokrotnie, a argumenty Platformy w tej sprawie są zupełnie nietrafione z jednego prostego powodu – a mianowicie to nie Prawo i Sprawiedliwość zaingerowało w niezależność Trybunału Konstytucyjnego. To rząd koalicyjny Platformy i Polskiego Stronnictwa Ludowego, przeczuwając porażkę wyborczą, próbował rzutem na taśmę „ustawić” sobie Trybunał. Oznaczałoby to blokowanie przez Trybunał wszystkich zmian zapowiedzianych przez PiS w kampanii wyborczej i de facto paraliż władzy. Niestety, ten misternie przygotowany plan destrukcji, mówiąc językiem młodzieżowym, nie wypalił.

Paradoksalnie nie jest tak, że to Trybunał w obecnym kształcie i pod takim, a nie innym kierownictwem jest zagrożeniem sam dla siebie?
– Największym zagrożeniem dla Trybunału Konstytucyjnego jest zaangażowanie polityczne niektórych sędziów. To niestety bardzo negatywnie rzutuje na wizerunek tej instytucji, która ma stać na straży Konstytucji RP.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 09 lis 2016, 11:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-z ... mpaign=rss

Polacy ciemni nie chcą wysyłać 6 latków do na szkolną indoktrynację. Jasna Europa zgodnie z tendencjami niedługo będzie do szkół posyłać dzieci jeszcze nienarodzone, nawet takie tuż przed aborcją.

Kopia artykułu:

Komisja Europejska krytykuje Polskę za zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków
Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Wtorek, 08 listopada 2016 o godz. 10:10:10

KE w swoim najnowszym raporcie o systemach edukacji w UE krytycznie ocenia zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków w Polsce. W jej ocenie decyzja rządu w tej kwestii nie jest zgodna z wynikami międzynarodowych badań.

W dokumencie KE podkreślono również znaczenie wczesnego nauczania. Według unijnego komisarza ds. edukacji Komisja Europejska popiera wszystkie reformy, które obniżają wiek wchodzenia dzieci w system edukacyjny. Jak ocenił Tibor Navracsics, decyzja Polski jest sprzeczna z tą tendencją i dlatego jest krytykowana.

Były wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski w rozmowie z RIRM mówi, że nie jest zaskoczony decyzją KE. Uważa, że w swoich ocenach powinna ona brać pod uwagę uwarunkowania regionalne. Jego zdaniem, wzorce preferowane przez KE są „odległe od polskich wartości”.

W tym roku szkolnym dzieci sześcioletnie mogły pójść do I klasy pod warunkiem odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. Jeżeli dziecko nie uczęszczało do przedszkola, wówczas rodzice musieli uzyskać pozytywną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Przeczytaj również: Reforma edukacji minister Zalewskiej budzi kontrowersje w rządzie PiS
http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka ... zadzie-pis

RIRM / Kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 16 lis 2016, 10:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/11/1 ... zekiwania/

Gdyby Polską rządzili Polacy, natychmiast skorzystali by z prezentu i wstrzymali płacenie składki przez Polskę bo Brukseli (np. pod pozorem, że to niezgodne z polskimi przepisami).

Kopia artykułu:

UE coraz bardziej bezczelna! Wstrzymuje wypłatę pieniędzy dla Polski, bo obowiązujące w naszym kraju od 2004 r. procedury nagle „przestały spełniać oczekiwania”!
Posted by Marucha w dniu 2016-11-14 (poniedziałek)

Kumple Tuska w Brukseli doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nałożenie sankcji na nasz kraj jest niemożliwe (sprzeciw Węgier i innych państw V4). Dlatego postanowili ostro zakombinować.
Właśnie „odkryli”, że obowiązujący w naszym kraju od 2004 r. sposób zatwierdzania procedur przetargowych, do którego nikt nigdy wcześniej nie miał żadnych uwag, nagle „przestał spełniać oczekiwania”.
Stąd bezczelna decyzja o wstrzymaniu wypłaty 800 mln euro dla Polski (za listopad) i groźba wstrzymania wypłat kolejnych transz! Co za hipokryzja!
Komisja Europejska podjęła w ubiegłym tygodniu zaskakującą decyzję. Okazało się, że brukselscy kumple Donalda Tuska wstrzymali wypłatę dla Polski 800 mln euro (4 mld zł) z programu Infrastruktura i Środowisko, gdyż zauważyli, że „sposób zatwierdzania procedur związanych z przetargami nie do końca odpowiadał oczekiwaniom Komisji Europejskiej”.
Innymi słowy – Unia wstrzymuje wypłatę pieniędzy dla Polski, gdyż obowiązujące w naszym kraju procedury formalne dotyczące przetargów na inwestycje infrastrukturalne współfinansowane ze środków europejskich nie były właściwie ułożone (według opinii Komisji Europejskiej). Okej. Mocny argument. Skoro Komisja Europejska zarządza procesem dzielenia i przyznawania pieniędzy, to może żądać od beneficjenta, aby proces związany z wydatkowaniem tychże środków przebiegał według schematu zaakceptowanego przez Brukselę.
Problem polega jednak na tym, że kwestionowane przez eurokratów procedury obowiązywały w naszym kraju od… 2004 roku! I nikt nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi, że coś jest z nimi nie tak!
W kontekście powyższego powstaje pytanie – co takiego się stało, że kumple Tuska z Komisji Europejskiej dopiero teraz „odkryli”, że obowiązujący w naszym kraju od kilkunastu lat sposób zatwierdzania procedur przetargowych dotyczących inwestycji współfinansowanych ze środków UE „nie odpowiada ich oczekiwaniom”? Dlaczego nie dostrzeżono tego problemu w latach 2008-2014, kiedy naszym krajem rządził dobry znajomy eurokratów z Brukseli?
Czy przypadkiem nie chodzi tutaj o pozaproceduralne „ukaranie” obecnego rządu w Warszawie? Wszak eurokraci doskonale wiedzą, że promowany wśród lewactwa i „obrońców demokracji” pomysł nałożenia oficjalnych sankcji gospodarczych na Polskę, nie ma żadnych szans na wprowadzenie w życie (choćby przez zapowiedziane już veto Węgier w tej sprawie). Stąd jedyny sposób na bezpośrednie uderzenie w nasz kraj może przebiegać przez „wstrzymywanie” wypłat środków unijnych z byle powodów formalnych, które w poprzednich latach nie miały żadnego znaczenia.

Źródło:
UE wstrzymała wypłatę 4 mld zł dla Polski (Rp.pl)
http://www.rp.pl/Fundusze-Europejskie/1 ... olski.html
Polska przyspiesza w funduszach UE. Ale KE wstrzymała wypłatę ponad 4 mld zł (Wyborcza.biz)
http://wyborcza.biz/biznes/1,147752,209 ... plate.html

http://niewygodne.info.pl
http://niewygodne.info.pl/artykul7/0341 ... Polski.htm

Odpowiedzią rządu Polski powinno być natychmiastowe zaprzestania płacenia składek do budżetu unijnego.
Poza tym liczenie na jakieś „wypłaty” z obozu Polsce wrogiego jest kretynizmem. I czy w ogóle warto dla kilku miliardów złotych oddawać się w niewolę łajdakom? Czy nie więcej zaoszczędzimy, opuszczając tę organizację?
Admin



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 13 gru 2016, 09:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Zwolennicy Fidela Castro znów przeciwko Polsce

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Parlamencie Europejskim planowana jest debata o stanie praworządności w Polsce. Do tego, że ataki na polski rząd stały się pewną „normą”, zdołaliśmy się przyzwyczaić, ale czy wybór daty 13 grudnia, który wprawdzie został przesunięty na dzień następny, nie jest brakiem szacunku wobec ofiar stanu wojennego i bohaterów polskiej wolności?
– Zwrócę uwagę, że ta debata wywoływana czy też prowokowana jest po raz kolejny tylko i wyłącznie przez polską opozycję. Jest to swego rodzaju przejaw bezsilności tzw. opozycji totalnej wobec sytuacji, w jakiej się znalazła. Nie dziwi zatem fakt, że tkwiąc w tym politycznym amoku, zwraca się o pomoc do swoich kolegów w Parlamencie Europejskim. Wybierając datę 13 grudnia, wysyłają jasny i klarowny sygnał, że dla nich nie ma żadnej świętości. Niestety zarówno opozycja w Polsce, jak i zaprzyjaźnione z nią media częściej mówią głosem Komisji Europejskiej.

Przed czym uciekają unijne elity, sięgając po kolejną debatę w sprawie Polski, co tym razem usiłują przykryć, od czego odwrócić uwagę?
– Obecne bardzo słabe personalnie i merytorycznie unijne przywództwo próbuje na siłę forsować swoją linię, co więcej chce decydować za obywateli poszczególnych państw Unii Europejskiej. Z kolei polski rząd dba w pierwszej kolejności o interesy Polski i Polaków. I to jest główna oś sporu, jaki ma miejsce po przejęciu władzy w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość.

Czy i jakie mogą być konsekwencje tej debaty dla Polski?
– Parlament Europejski, godząc się na tego typu debaty, pokazuje, że de facto stoi tylko po jednej stronie sporu politycznego, przez co podważa swój autorytet i zwyczajnie się dewaluuje. Spodziewam się – jak poprzednio – pustej sali plenarnej, pewnie nie zabraknie też podnieconych dziennikarzy reprezentujących nieprzychylne polskiemu rządowi media oraz emocjonalnych wystąpień tych europarlamentarzystów, dla których Fidel Castro był bohaterem. Tak z grubsza rysuje się obraz tych, którzy będą debatować i relacjonować tę debatę.

Wiadomo jednak, że ta debata nie zakończy się przyjęciem rezolucji. Po co zatem ona jest?
– Proszę zwrócić uwagę, że kolejny raz odbędzie się debata na temat Polski, natomiast są pomijane np. kłopoty strefy euro, fala emigracji czy brak perspektyw dla młodzieży. W obliczu konkretnych wyzwań czy problemów Parlament Europejski po raz kolejny zwraca uwagę na problem, którego w Polsce nie ma, przez co staje po jednej stronie sporu. Do tego próbuje pouczać czy wręcz straszyć Polskę, nie mając żadnych mechanizmów realnej władzy.

Czy zatem zgodzi się Pan, że mamy do czynienia z walką ideologiczną przeciwko Polsce? Kto te ataki inicjuje?
– Tak jak wspomniałem, wszelkie ataki na forum europejskim inicjowane są przez opozycję totalną w Polsce, która w tych działaniach widzi jedyną szansę zaistnienia w polskiej polityce. Żadna z partii opozycyjnych, a więc Platforma czy Nowoczesna, nie mają konkretnego programu, który odpowiadałby oczekiwaniom polskiego społeczeństwa. W związku z tym starają się wykorzystywać swoją obecność w liberalno-socjalistyczno-chadeckich grupach, które chętnie atakują centro-prawicowy rząd w Polsce, uznając, że to pomoże przetrwać słabej polskiej opozycji w przestrzeni publicznej.

Komisja Europejska nie dostrzega, że się kompromituje, a może w szeregach zasiadających tam polityków nie ma zdolności do refleksji…?
– Komisja Europejska, choćby ustami wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa, wielokrotnie udowadniała, że tak naprawdę nie ma pojęcia o istniejącym w Polsce porządku prawnym. Swoimi działaniami pokazywała też, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, mając zupełnie inną wizję rozwoju Europy, komplikuje realizację – w moim przekonaniu –szkodliwej liberalno-lewicowej doktryny rozwoju Unii Europejskiej.

Panie pośle, czy ta debata wymierzona przeciwko władzy w Polsce, wbrew inicjatorom, paradoksalnie nie wzmocni Polski i obecnej władzy, przypominając, że to nasz kraj jako pierwszy przeciwstawił się tyranii komunistycznej?
– Ma pan rację. W mojej ocenie, im więcej takich debat, tym większe będzie poparcie dla rządu Prawa i Sprawiedliwości, bo Polacy mają już dość nieobiektywnych, jednostronnych ataków ze strony Unii Europejskiej, która powinna się zająć realnymi, a nie wyimaginowanymi problemami, jakie stoją przed całą wspólnotą.

Jest jeszcze jeden aspekt, który się wyłania, a mianowicie, czy skupienie uwagi na Polsce nie jest z korzyścią dla Węgier, które tym samym nie są już w centrum zainteresowania unijnego establishmentu?
– Polska wraz z Węgrami, Słowacją i Czechami tworzy grupę V4 i jest to jeden z najtrwalszych sojuszy w Unii Europejskiej. Dobrze funkcjonująca Grupa Wyszehradzka, której Polska jest liderem, uwiera Brukseli, dlatego spodziewam się, że w kolejnych miesiącach presja na osłabienie lub rozbicie V4 będzie jeszcze większa.

KOD dzisiaj pod hasłem „Stop dewastacji Polski” chce wyprowadzić ludzi na ulice przeciwko rządom PiS. Czym jest wypowiedzenie posłuszeństwa demokratycznie wybranej władzy, czym się to może skończyć?
– W Polsce funkcjonuje demokratycznie i prawomocnie wybrany rząd, który ma mandat od społeczeństwa do sprawowania władzy. Każdy ma też prawo do wyrażenia swoich poglądów na ulicy, jednak smutne jest, że KOD, w skład którego wchodzi tak wielu funkcjonariuszy byłego systemu i aparatu represji, w tym SB-ków, będzie demonstrował 13 grudnia. Ale to świadczy, że ci ludzie nie mają żadnych skrupułów, co więcej, są pozbawieni elementarnego wyczucia. Przecież to jest dzień, w którym przypominamy o ofiarach reżimowej władzy. Cyniczne wykorzystywanie daty 13 grudnia przez KOD i środowiska z nim związane, czy też popierające tę formację, jest nieuczciwe wobec Polski i Polaków.

Czy porównywanie obecnej władzy z reżimem Wojciecha Jaruzelskiego nie jest zakłamywaniem historii?
– Mogę powiedzieć tylko jedno, a mianowicie, że porównywanie obecnego rządu do czasów Jaruzelskiego jest absurdalne.

Jak skomentuje Pan wypowiedź Donalda Tuska, który ocenił, że polityka zagraniczna i lansowana idea międzymorza prowadzona przez rząd PiS prowadzi do dryfowania Polski w stronę peryferiów, marnując potencjał odgrywania większej roli w Europie, który wynikał z zacieśniania relacji z Francją i Niemcami?
– Donald Tusk zamiast wypowiadać się na ten temat, powinien poinformować Polaków, co zrobił w ostatnich latach w Europie i co Polska ma z tego, że jej polityk piastuje stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że swój wybór Donald Tusk zawdzięcza kanclerz Angeli Merkel. Stąd też konsekwentnie dba o interesy krajów starej UE. Zresztą robił to wówczas, gdy był premierem polskiego rządu, i robi to również dzisiaj.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamienieck

http://www.naszdziennik.pl/swiat/172257 ... olsce.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 20 lut 2017, 18:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Prywatna wojna Timmermansa

Prezydencki doradca Krzysztof Szczerski uważa, że wiceszef KE Frans Timmermans prowadzi prywatną, osobistą krucjatę przeciwko Polsce. Jak mówił, MSZ powinien zwrócić się w tej sprawie do przewodniczącego Komisji Jeana-Claude'a Junckera.

W piątek na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, podczas pierwszego panelu poświęconego przyszłości UE, doszło do wymiany zdań między Timmermansem a szefem polskiego MSZ Witoldem Waszczykowskim. Wiceszef Komisji Europejskiej powiedział, że „praworządność zakłada, że państwa członkowskie nie mieszają się do wymiaru sprawiedliwości”.

– Nie ma zasady, która nakazywałaby, by w każdym kraju był Trybunał Konstytucyjny, ale jeżeli w kraju istnieje TK, to powinno się przynajmniej przestrzegać konstytucji – dodał Timmermans.

Waszczykowski zripostował te słowa, mówiąc: „Proszę pozwolić nam na działania zgodne z naszą Konstytucją, a nie z pańską wizją naszej Konstytucji”. Odnosząc się do Komisji Weneckiej, o której wspomniał Timmermans, szef MSZ powiedział, że to gremium „udzieliło (Polsce) rady”: „W Polsce ma miejsce polityczny spór, rozwiążcie go za pomocą środków politycznych, a nie poprzez mieszanie się instytucji zagranicznych”.

Szczerski, który jest doradcą Andrzeja Dudy ds. międzynarodowych, wyraził w poniedziałek w „Sygnałach Dnia” radiowej Jedynki zaniepokojenie działaniami wiceszefa KE. – Mnie niepokoi to, co robi pan komisarz Timmermans, bo on w kuluarach konferencji monachijskiej prowadził dalej swoją osobistą krucjatę przeciwko Polsce – powiedział. – Tłumaczył to dość szokująco, że on zwrócił się do krajów członkowskich o wsparcie, poza Niemcami, bo Niemcy mają swoją trudną historię z Polską, więc uważa, że nie powinny wywierać presji na Polskę, ale każdy inny kraj już tak. Tego typu machinacje na granicy strumienia świadomości nie przystoją – ocenił prezydencki doradca.

Według niego, działania wiceprzewodniczącego Komisji powinny zakończyć się „formalną reakcją ze strony polskiego MSZ do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera. – Wydaje mi się, że on znacznie przekracza mandat, jaki zgodnie z traktatami ma wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej. Mam wrażenie, że to jest jego prywatna, osobista krucjata – podkreślił Szczerski.

W Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa uczestniczyło ponad 30 szefów państw i rządów. Obecny był również prezydent Andrzej Duda.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mansa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 27 lut 2017, 14:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Atak na suwerenność Polski trwa

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Według nieoficjalnych informacji Komisja Europejska rozważa możliwości zwiększenia presji na Warszawę w ramach prowadzonej wobec Polski procedury w sprawie praworządności. Czy mamy kolejną odsłonę ataków na Polskę ze strony organów Unii Europejskiej?
– To nie jest kolejna fala ataków na Polskę, bo ta presja tak naprawdę nigdy się nie skończyła. Atak na Polskę cały czas trwa. Powiem więcej, że te ataki mogą się jeszcze nasilać. Proszę pamiętać, że zbliżają się wybory w Niemczech czy we Francji, stąd politycy tych krajów podejmują próby odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych, także własnych błędów, a skupianie się na wyimaginowanych problemach w Polsce. W tej chwili obserwujemy akcję ratunkową kanclerz Angeli Merkel, która jako lider CDU po raz pierwszy przegrywa w sondażach z SPD i Martinem Schulzem. Najnowszy niemiecki sondaż na zlecenie publicznej telewizji ZDF pokazuje, że w wyborach bezpośrednich, gdyby do takich doszło, bo, jak wiadomo, ordynacja wyborcza w Niemczech tego nie przewiduje, to kandydat socjaldemokratycznej SPD Martin Schulz pokonałby chadecką Angelę Merkel różnicą 11 proc. Podobna jest sytuacja we Francji, gdzie Marine Le Pen stojąca na czele Frontu Narodowego ma duże szanse na prezydenturę. Wracając jednak do meritum sprawy, mamy sytuację, kiedy Komisja Europejska i wiceprzewodniczący Frans Timmermans wzięli sobie za cel Polskę i ta krucjata przeciwko Polsce wciąż trwa. Niestety nie zauważa się realnych problemów dotyczących łamania prawa i zasad demokracji w Niemczech, nikt dziś nie mówi też, że we Francji trwa stan wyjątkowy wprowadzony po atakach terrorystycznych w Paryżu w 2015 r. i przedłużony po zamachu w Nicei w lipcu 2016 r., ale jako temat zastępczy wybiera się Polskę.

Jaką formę może przybrać ta presja. „Sueddeutsche Zeitung” twierdzi, że możliwe jest nawet zawieszenie Polski w prawach członkowskich?
– Jest to tylko – jak sądzę – pobożne życzenie tego niemieckiego medium, bo prawnych możliwości zawieszenia Polski w prawach członkowskich nie ma. Nie ma możliwości, żeby Polska została wykluczona, bo wymagałoby to jednomyślności wszystkich państw członkowskich, której mimo usilnych zabiegów Timmermansa z całą pewnością nie będzie. Zresztą nie sądzę, żeby Komisja Europejska posunęła się aż tak daleko. Tak naprawdę Komisja się ośmiesza, podobnie jak sam Frans Timmermans, który przywołuje opinię Komisji Weneckiej, jakby to było gremium nieomylne i jedyne w swoim rodzaju. Tymczasem trudno pojąć, jak Komisja Wenecka – agenda Rady Europy, która nie potrafi się skutecznie zająć łamaniem praworządności w krajach Azji czy Ameryki Południowej – z takim zapałem skupia się na rzekomym łamaniu demokracji w Polsce. Przyznam, że wygląda to co najmniej śmiesznie. Jest to tak samo komiczne i niepoważne jak osoba Fransa Timmermansa, który zachowuje się niczym zraniony odyniec po kontrze, na jaką się nadział po ataku na szefa polskiej dyplomacji, ministra Witolda Waszczykowskiego, podczas niedawnej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Co skłania KE do atakowania Polski i skąd te uprzedzenia, żeby nie powiedzieć – wrogość?
– Mówmy o wrogości, bo tak to wygląda. Do tego przyczyniły się różne czynniki, a zwłaszcza działania tzw. totalnej opozycji w Polsce, która nie może się pogodzić z porażką wyborczą, utratą władzy, a co za tym idzie – fruktów, i donosi na własny kraj. Niedawno Donald Tusk pozwolił sobie – zresztą nie na pierwszą – skandaliczną wypowiedź pod adresem Polski, przyznając oficjalnie, że procedura wobec Polski, która może się dla naszego kraju zakończyć sankcjami, jest optymalna. To chyba pierwszy taki przypadek, żeby polityk na tak eksponowanym stanowisku atakował, i to publicznie, własny kraj. Nic zatem dziwnego, że takie skandaliczne zachowanie nie spodobało się nawet jego partyjnemu koledze z Platformy, który określił to zachowanie Tuska adekwatnie do sytuacji. Widać to środowisko, które reprezentuje Tusk, jest do tego stopnia zdeterminowane i wpatrzone we własne interesy, że nie potrafi się wstrzymać z atakami czy donosami zawierającymi nieprawdziwe informacje na własny kraj do Komisji Europejskiej czy do Rady Europy.

Donald Tusk – jako szef Rady Europejskiej – może nakręcać w unijnych instytucjach tę spiralę ataków i wrogości wobec Polski?
– Jestem przekonany, że Donald Tusk nie tylko może tę spiralę wrogości wobec Polski nakręcać, ale on ją nakręca. W swojej oficjalnej wypowiedzi podczas debaty w Parlamencie Europejskim – jako przewodniczący Rady Europejskiej – zaatakował Polskę, co nie spodobało się nawet politykowi Platformy. Czy to normalne, że były premier Polski pluje na własną Ojczyznę, czy to nie skandal…?!

Czy twarde stanowisko polskiej dyplomacji jest w stanie ostudzić zapędy zwłaszcza Fransa Timmermansa?
– Wiceprzewodniczący Timmermans wziął sobie na celownik nie tylko Polskę, ale również Węgry czy Austrię. Natomiast jeśli chodzi o zabiegi o równouprawnienie homoseksualistów i osób transpłciowych, to nie wiem, czym jest spowodowane to jego nieprzejednane stanowisko i oficjalna zapowiedź obrony tych mniejszości. Sądzę, że tacy ludzie jak Timmermans są tak zdeterminowani, że użyją wszystkich możliwych metod, aby zaatakować Polskę, aby odwrócić uwagę poszczególnych krajów zachodniej Europy w tym szczególnym – wyborczym roku, gdzie rozstrzygnięcia mogą doprowadzić do przyspieszenia końca Unii Europejskiej, a przynajmniej do końca strefy euro.

Fransa Timmermansa w atakowaniu Polski popiera szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel. Jak to jest, że kanclerz Merkel w Warszawie deklaruje poparcie dla Polski, a Sigmar Gabriel popiera presję na Polskę? Skąd ten dualizm?
– Ten dualizm wynika z walki wyborczej. Po Sigmarze Gabrielu przywództwo w SPD przejął Martin Schulz, który jest kandydatem na kanclerza Niemiec. Obaj robią wszystko, ażeby uzyskać możliwie najlepszy wynik i póki co to się im udaje, bo SPD w sondażach wyprzedziło CDU. Żeby było śmieszniej, Schulz startuje w wyborach pod hasłem przywracania sprawiedliwości społecznej. To nic innego jak chichot historii. Jeśli ktoś taki jak Schulz, znany z agresji czy wręcz z wrogości wobec Polski, posługuje się takim hasłem, to jest to skandal i chichot historii. Przecież krytyczne stanowisko SPD i osobiście Schulza wobec Polski jest jaskrawe i znane. To nie kto inny jak właśnie Schulz parokrotnie porównał Polskę do Rosji Putina czy wręcz groził użyciem siły wobec Polski. Kto jak kto, ale wówczas przewodniczący Parlamentu Europejskiego, na dodatek Niemiec, jeśli się posuwa do takich pogróżek wobec Polski, to jest to nieprawdopodobny skandal. Warto też przypomnieć, co było powodem, ażeby użyć takiego określenia – powodem było kwestionowanie przez Polskę zasadności kwotowania imigrantów. Okazało się, że ostatecznie to Polsce przyznano rację – nawet sama Angela Merkel, która – jak pamiętamy – wcześniej sama zaprosiła do Niemiec imigrantów muzułmańskich.

Tak naprawdę Schulzowi, który został posądzony o kumoterstwo, też pali się grunt pod nogami…
– Posądzenia wobec Martina Schulza są bardziej poważne. Pisma niemieckie, takie jak „Der Spiegel” czy „Stern”, poinformowały o sposobie sprawowania władzy przez Schulza, który jako przewodniczący PE przez pięć lat, od stycznia 2012 do stycznia 2017 r., miał się dopuścić korupcji przy zatrudnianiu swoich pracowników, ponadto zarzuca się mu nadużycia przy windowaniu poborów czy bizantyjskie otoczenie jego dworu, jak się określało gabinet przewodniczącego PE. Do tego należy doliczyć nadmiernie rozbudowaną flotę pojazdów samochodowych, którymi się poruszał, czy wreszcie używanie do celów prywatnych odrzutowców, którymi się posługiwał nie tylko w podróżach po Europie, ale też po całym świecie. To wszystko z całą pewnością nie przysparza Martinowi Schulzowi splendoru. Natomiast sytuacja w tej chwili wygląda tak, że Komisja Kontroli Budżetowej PE prowadzi, można powiedzieć, śledztwo czy dochodzenie, próbując wyjaśnić te wszystkie zarzuty pod adresem Schulza. Z kolei Europejski Urząd do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) podejmie działania po uzyskaniu materiałów, które opracowuje zespół niezależnych ekspertów. Osobiście do listy „grzechów” Martina Schulza dorzuciłbym nieco więcej, dlatego że sprawy zlecane przez niego dotyczące wielu prac remontowych na przestrzeni ostatnich dwóch lat w obiektach PE śmierdzą z daleka. W ostatnich tygodniach 2016 r., uzasadniając potrzebę poprawy bezpieczeństwa w PE, Schulz dokonał paru zleceń z dużym zakresem robót, za poważne pieniądze wybranym przez siebie firmom. To wszystko pokazuje, że grunt pod nogami Schulzowi zwyczajnie się pali. Natomiast dla mnie jest zaskakujące to, że tak duże poparcie w sondażach uzyskał polityk bez matury, człowiek, który miał poważne problemy alkoholowe. To jest nieprawdopodobne, że taki ktoś ma tak duże poparcie w społeczeństwie niemieckim, które toleruje zachowania Schulza, co więcej, sankcjonuje jego działania i pomaga w realizacji jego politycznych celów.

Z czego to może wynikać?
– Nie umiem powiedzieć. Być może wynika to z agresji Schulza wobec innych narodów.

W jakim świetle ten poziom stawia elity brukselskie, czy to nie dowód na kryzys panujący na szczytach unijnych władz?
– Ten kryzys jest faktem. Mówiliśmy o Timmermansie czy o Schulzu, ale do tego grona nie sposób nie zaliczyć szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’ Junckera. Nie przypominam sobie, abym go kiedykolwiek widział „świeżego”, czy to na Sali Plenarnej PE, czy w innych okolicznościach, w trakcie sprawowania swojej funkcji, nawet w godzinach przedpołudniowych.

Zresztą Jean-Claude Juncker też ma nierozwiązane do końca problemy z przeszłości, z czasów, kiedy był premierem Luksemburga…
– Zgadza się. Zresztą to też jest chichot historii, bo Komisja Europejska ma walczyć z rajami podatkowymi, czyli z oszustwami finansowymi. Tymczasem Jean-Claude Juncker najpierw jako minister finansów, a następnie jako premier Luksemburga stworzył klasyczny raj podatkowy. W 2014 r. wyszło na jaw, że Luksemburg pomagał wielkim korporacjom międzynarodowym unikać płacenia podatków, co więcej, przez lata blokował prace nad wspólnymi regulacjami dotyczącymi unikania płacenia podatków w krajach Unii Europejskiej. Chodzi o aferę LuxLeak.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -trwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 21 lip 2017, 06:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Lewacki pasibrzuch, zniewieściały ignorant, narzędzie do bicia w łapach jeszcze większych psychopatów.

Krucjata Timmermansa przeciwko Polsce

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak odbiera Pan zarzuty wobec Polski sformułowane w środę przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa?
– To kolejna próba ataku na polski rząd, próba ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Komisja Europejska – a Frans Timmermans szczególnie – jest tak zaślepiona w swojej krytyce wobec Polski, że dopuściła się jej jeszcze przed przyjęciem ustaw dotyczących reformy sądownictwa przez Sejm RP. Komisja nie miała więc nawet czasu, żeby zapoznać się z treścią tych propozycji i zamiast tego od razu przystąpiła do frontalnego ataku. Nie wyobrażam sobie, żeby taka sytuacja mogła mieć miejsce w przypadku procesu legislacyjnego w Niemczech czy we Francji.

Czy tej nagonki nie należy rozpatrywać w kontekście wydarzeń w Polsce, a zatem czy wysoki urzędnik unijny wpisuje się w działania opozycji w Polsce?
– Oczywiście, Frans Timmermans przecież nie atakuje Polski po raz pierwszy. To koło ratunkowe rzucone tonącej tzw. totalnej opozycji, która podobnie jak w grudniu dąży do ponownego wywołania awantury. A wszystko to dzieje się pod płaszczykiem pięknych haseł wypowiadanych przez wiceprzewodniczącego Timmermansa o rządach prawa i obronie rzekomo zagrożonej demokracji w Polsce.

Obszar wymiaru sprawiedliwości należy do wyłącznych kompetencji państw członkowskich. Czy zatem Komisja Europejska, atakując Polskę, nie wykracza poza swoje uprawnienia?
– Komisja Europejska uzurpuje sobie kolejne prawa, których nie ma. Kilka tygodni temu widzieliśmy to na przykładzie następnej procedury uruchomionej przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom w związku z odmową przyjmowania przez te kraje migrantów muzułmańskich. Świadomie używam tu słowa „migranci”, gdyż do tej pory Komisja nie przedstawiła żadnego skutecznego sposobu weryfikacji tożsamości tych osób, a mimo to próbuje naciskać na państwa członkowskie w celu ich przyjmowania. Polityka azylowa, podobnie jak kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości, to wyłączna domena państw członkowskich i ingerując w te sfery w przypadku Polski, KE testuje, jak daleko może się posunąć.

Jakie może być stanowisko polskiego rządu wobec ultimatum KE?
– Polski rząd od wielu miesięcy stara się rzeczowo na argumenty rozmawiać z Komisją Europejską, ale chociażby po dzisiejszym butnym wystąpieniu wiceprzewodniczącego Timmermansa i niewybrednych komentarzach – z jego strony – na temat polskiego rządu widać wyraźnie, że dobra wola Komisji to jedynie fasada. Gdyby temu gremium rzeczywiście zależało na konstruktywnym dialogu z polskim rządem, usłyszelibyśmy dzisiaj, że Komisja chce mieć czas na gruntowne zapoznanie się z tekstami projektów ustaw dotyczących reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości i zgłoszonymi w ostatnich godzinach poprawkami. Zamiast tego usłyszeliśmy pogróżki i zapowiedź kolejnego ataku na nasz kraj w przyszłym tygodniu.

Czy bardzo emocjonalne wystąpienie i osobiste wycieczki Timmermansa pod adresem Polski nie wykraczają poza uprawnienia i kompetencje wiceprzewodniczącego KE?
– Nie mam wątpliwości, że to nic innego jak osobista krucjata wiceprzewodniczącego Timmermansa przeciwko Polsce. Przypomnę, że nie kto inny jak Frans Timmermans jest członkiem skrajnie lewicowej holenderskiej partii i osobą, której rząd centroprawicowy i konserwatywny w Polsce zwyczajnie uwiera. To, że to właśnie on stał się twarzą KE w sporze z Polską, już samo w sobie pokazuje, o co tak naprawdę tu chodzi. Najwyższy czas, żeby wiceprzewodniczący Timmermans pogodził się z wyborem Polaków i swoim zachowaniem przestał podkopywać zaufanie do unijnych instytucji.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w tym wypadku hasło „ulica i zagranica” kolejny raz dochodzi do głosu.
– To schemat, który opozycja realizuje właściwie od samego początku, choć bardziej zasadne byłoby raczej określenie „ulica i Targowica”. Już nawet brukselski portal Politico odnotował, że ataki na Polskę na forum Unii Europejskiej są nakręcane przez europosłów Platformy, którzy domagają się zdecydowanych działań wobec Polski i Węgier. Rozmawiamy o tym z europosłami z innych państw, np. Wielkiej Brytanii czy Włoch, dla których tak szkodliwe zachowanie w europarlamencie wobec własnego kraju jest po prostu nie do pomyślenia.

Wiceszef Timmermans stwierdził, że KE jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu, który przewiduje sankcje. Czy i na ile jest to realne?
– Kilka miesięcy temu ponowne pogróżki słyszeliśmy pod adresem Węgier. Oczywiście nie należy wykluczać możliwości uruchomienia art. 7 traktatu i dążeń do nałożenia sankcji na Polskę. Mam jednak nadzieję, że Komisja – zanim podejmie decyzję – dobrze wykorzysta ten tydzień przede wszystkim na zapoznanie się z proponowanymi zmianami w zakresie sądownictwa w Polsce oraz – co najważniejsze – porówna je z istniejącymi już rozwiązaniami chociażby w Niemczech, Danii, Szwecji czy Hiszpanii.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olsce.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 27 lip 2017, 07:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Świetna robota Timmermansa

Frans Timmermans po raz kolejny pogroził Polsce sankcjami. Przekazał, że Komisja Europejska dała Warszawie miesiąc na wykonanie zaleceń zawartych w trzeciej rekomendacji. Impulsem do tego była podpisana przez prezydenta ustawa o ustroju sądów powszechnych. Timmermans podkreślał, że Komisja Europejska ma możliwość skorzystania z art. 7 bez względu na działania Polski.

Cokolwiek działoby się w Polsce, to Komisja Europejska ocenia to źle. Obawiam się, że wkrótce dojdzie do sytuacji, w której polski parlament będzie zobligowany do konsultowania z KE każdej ustawy, i to na etapie pracy w komisjach. Ta szeroka i nachalna ingerencja w sprawy polskie to jest to coś strasznego.

Myślę, że dzisiaj pan Timmermans odwalił świetną robotę. Jednym wystąpieniem wytrącił wszystkie argumenty osobom wierzącym w szczere intencje tłumów protestujących na ulicach polskich miast. Komisarz, zamiast uspokajać sytuację, biegnie do ogniska z kanistrem paliwa i mówi: „Idę gasić pożar”. Dlatego uważam, że Timmermans wykazał się wyjątkowo nieodpowiedzialnym wystąpieniem, jak na wysokiego unijnego urzędnika.

Zwróćmy uwagę, że spór Polska vs Komisja Europejska trwa już dwa lata. Wszelkie starcia przebiegają zawsze w ten sam sposób i kończą się zawsze tym samym – wzrostem entuzjazmu wobec działań rządu. Im więcej nieodpowiedzialni urzędnicy brukselscy się wypowiadają, tym bardziej dowodzą, jak wygląda praca Komisji Europejskiej. Spór trwa dwa lata, i co? Nic. Nie stoją za nimi żadne podstawy prawne, nie mają żadnych możliwości działania.

Wystąpienie Timmermansa zbiega się z decyzją Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych o zatwierdzeniu projektu ustaw, które wprowadzą kolejne sankcje wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej. Rzecz rozbija się o Gazprom, Nord Stream II, o współpracę gospodarczą Berlina z Moskwą. Wokół tych projektów powstają nowe, o bardzo dużej wartości. Pamiętajmy, że Polska nie jest krajem, który by popierał zdjęcie sankcji z Rosji.

I podobnie rzecz się ma z przymusową relokacja tzw. uchodźców. Komisja Europejska przeszła do kolejnego etapu procedury przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom właśnie w sprawie przyjmowania emigrantów ekonomicznych, którzy dotarli do Europy. Trzeba przyznać, że to, co robi Timmermans i KE, przekłada się na zjednoczenie środowiska prawicowego i narodowego w Polsce. Wiele osób i środowisk nie jest przekonanych co do słuszności działań Prawa i Sprawiedliwości, ale sprawa tzw. uchodźców jest dla nich wspólna. Podobnie sprawa się ma w kwestii Grupy Wyszehradzkiej. Ta odrodziła się właśnie w wyniku nachalnych działań Komisji Europejskiej.

I jak tu nie wierzyć w sens starego powiedzenia: „Nic tak nie łączy ludzi jak wspólny wróg”?

Andrzej Maciejewski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mansa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 05 sie 2017, 08:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Kuriozalne tłumaczenie Komisji Europejskiej

Komisja Europejska, odpowiadając w piątek na list „Solidarności” w sprawie kwestionowania równego wieku kobiet i mężczyzn, oceniła, że rozwiązania z polskiej ustawy o sądach powszechnych w tej sprawie to przywracanie dyskryminacji.

„Solidarność” wysłała kilka dni temu list, w którym pyta, czy KE, kwestionując różny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn w ustawie o sądach powszechnych i rozpoczynając w tej sprawie procedurę o naruszenie prawa, kwestionuje jednocześnie różny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn w ogóle.

Rzeczniczka KE Mina Andreewa podkreśliła w piątek, że polskie prawo z 2012 roku wprowadziło stopniowy wzrost i wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, ale w 2016 roku odwrócono tę reformę.

„Równe traktowanie to kluczowy filar, na którym opiera się UE. Od 1979 roku mamy zasady, których celem jest postępujące wdrażanie równego traktowania kobiet i mężczyzn, jeśli chodzi o ochronę społeczną. Włącza się w to wiek emerytalny” – zaznaczyła.

Jak dodała, kraje członkowskie nie są proszone o wprowadzenie natychmiast jednakowego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn, jednak muszą pracować w tym kierunku. Dodała, że odwrócenie tego trendu i „wprowadzenie na nowo dyskryminacji”, jak w przypadku Polski i jej prawa dotyczącego emerytur, nie jest „w duchu europejskiego prawa”.

Dodała, że odwrócenie tego trendu i „wprowadzenie na nowo dyskryminacji”, jak w przypadku polskiego prawa dotyczącego emerytur, nie jest „w duchu europejskiego prawa”. To dlatego szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker – jak mówiła – poprosił komisarz ds. sprawiedliwości Verę Jourovą i komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen, żeby przeanalizowały tę sprawę i odpowiedziały „właściwie”.

W piątek w wywiadzie dla Euractiv prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski powiedział, że zarzut KE dotyczący zróżnicowania wieku emerytalnego w ustawie o sądach powszechnych „wydaje się być motywowany polityczną wrogością ze strony części Komisji wobec rządu Prawa i Sprawiedliwości, a nie europejskimi zasadami i wartościami”.

Żurawski vel Grajewski, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, mówił, że zróżnicowanie wieku emerytalnego funkcjonowało w Polsce w przypadku wszystkich zatrudnionych, nie tylko sędziów, do 2012 roku, gdy rząd PO – PSL podwyższył wiek emerytalny i zrównał w nim kobiety z mężczyznami. Jak podkreślił, KE nigdy nie zgłaszała zastrzeżeń wobec starych regulacji – ani w trakcie negocjacji akcesyjnych, ani w latach 2004-2012, gdy Polska była już członkiem UE. Żurawski vel Grajewski podkreślił też, że zróżnicowany wiek emerytalny dla mężczyzn i kobiet istnieje, łącznie z Polską, w dziesięciu z 28 państw UE, a – jak mówił profesor – Komisja w tej kwestii milczy.

KE poinformowała w sobotę o wszczęciu postępowania wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów w następstwie publikacji w piątek w polskim Dzienniku Ustaw ustawy o ustroju sądów powszechnych. Główne zastrzeżenie Komisji dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski. Zdaniem Komisji, jest to sprzeczne z art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... skiej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 25 sie 2017, 12:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Unia na ostrym wirażu

Z Jadwigą Wiśniewską, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Poprzez akcję „Solidarni z Europą” zachęcamy do pisania do wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa. Apelujemy do niego, aby zamiast atakować Polskę, zatroszczył się o przestrzeganie praw człowieka i narodów w Unii Europejskiej. Jak ocenia Pani ten pomysł?
– Inicjatywa pod hasłem „Solidarni z Europą” jest bardzo dobra i cenna. Pragnę wyrazić wdzięczność „Naszemu Dziennikowi”, że podejmuje akcję mającą na celu otworzenie oczu Fransowi Timmermansowi. Trzeba jednak zadać pytanie, czy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej jest w ogóle skłonny te oczy otworzyć. Przypomnę, że w KE zasiada przedstawiciel Polski Elżbieta Bieńkowska, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości oraz małych i średnich przedsiębiorstw, która powinna tonować nastawienie wrogie Polsce, wyjaśniać sytuację, ale niestety tego nie robi. Biorąc pod uwagę poziom emocji Fransa Timmermansa, można wnioskować, że przemawia do niego targowicki obraz kreowany przez nieprzychylne naszej Ojczyźnie środowiska. W tej sytuacji każda akcja pokazująca fakty, mówiąca o tym, że Polska jest krajem demokratycznym, w którym prawa i wolności obywatelskie są cenione i szanowane, ma głęboki sens. Totalna targowica, atakując Polskę, niszczy jej dobre imię poza granicami naszego kraju. Tym bardziej nie bądźmy obojętni wobec tego typu ataków, nie dajmy się zakrzyczeć współczesnym targowiczanom, podejmujmy działania polegające również na tym, aby otwierać oczy przedstawicielom KE.

Jak polscy europosłowie na miejscu, w Brukseli starają się pokazywać prawdziwy obraz Polski?
– Jako posłowie Prawa i Sprawiedliwości wchodzący w skład frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów przy każdej okazji staramy się pokazywać pełny, rzeczywisty a nie zafałszowany obraz Polski na forum Parlamentu Europejskiego. Jednak w sytuacji, kiedy ataki na Polskę coraz bardziej przybierają na sile wszystkie ręce muszą się znaleźć na pokładzie. Za każdą wysłaną kartkę do Fransa Timmermansa, każdej osobie, która się tego trudu podejmie, należą się podziękowania. Dać świadectwo prawdzie, to nasz wspólny, zbiorowy obowiązek.

Timmermans zagroził Polsce wszczęciem procedury przewidzianej w art. 7 Traktatu o UE, a co za tym idzie m.in. sankcjami finansowymi za „łamanie praworządności”. To jego odpowiedź na reformę sądownictwa, którą chce przeprowadzić rząd Beaty Szydło. Unijny urzędnik ma prawo działać przeciwko krajowi członkowskiemu?

– Odpowiedź jest krótka i zdecydowana – nie ma takiego prawa. Te działania to kolejny dowód na to, że KE przekracza swoje kompetencje i de facto łamie przepisy unijne uzurpując sobie prawo do ingerowania w obszary, do których nie ma uprawnień. Polska jako państwo członkowskie ma prawo kształtować ustrój swojego sądownictwa, jeśli wymaga tego sytuacja. Dziwne, że wiceprzewodniczący Timmermans nie reagował, kiedy tysiące Polaków w Warszawie – w majestacie prawa – było pozbawianych swoich mieszkań i wyrzucanych na bruk, kiedy mafia reprywatyzacyjna działała „pod nosem” warszawskiego Ratusza i nikt nie zatrzymał tego przestępczego procederu. Natomiast teraz, kiedy podejmujemy działania, aby sądownictwo i wymiar sprawiedliwości wkroczyło – wreszcie – na właściwe tory, to robi się wielki szum, który ma zastopować dobrą zmianę także w tym obszarze.

Przez 10 lat, kiedy sprawowałam mandat posła na Sejm RP, sama prowadziłam biuro bezpłatnych porad prawnych. Przyjęłam ponad 10 tys. obywateli. Potrzebowali pomocy, bo państwo im tego nie gwarantowało. To jest jeden z wielu dowodów na to, jak bardzo potrzebna jest reforma sądownictwa. Nie może być dłużej tak, że sąd jest opresyjny i silny wobec słabych, a słaby wobec silnych. My chcemy sądów sprawiedliwych. Oczywiście jest cała rzesza uczciwych, rzetelnych prawników, ale patologie, które występowały i wciąż jeszcze – niestety – występują, wymagają wykorzenienia i naprawy.

Czy partnerem do rozmów dla najważniejszych urzędników Komisji Europejskiej nie powinien być polski rząd, a nie „totalna opozycja”?
-

– Unia Europejska w dużej mierze jest zdominowana przez środowiska lewackie czy lewicowo-liberalne. Główni przedstawiciele Polski w strukturach unijnych to Donald Tusk i Elżbieta Bieńkowska i to nie kto inny jak oni suflują przywódcom europejskim wypaczony obraz naszego kraju.

Polska z przywiązaniem do tradycji, wartości, wiary chrześcijańskiej nie podoba się elitom europejskim, bo nie pasuje do ich liberalnej i multikulturowej wizji Europy. Polacy dają świadectwo wiary, przywiązania do wartości i korzeni, z których wyrastamy, natomiast w Brukseli dominuje polityka odcinania się od korzeni, od wartości chrześcijańskich. Polska katolicka jest nie w smak „postępowym” kreatorom rzeczywistości europejskiej. W zachodniej Europie wmawia się ludziom, że płeć ma podłoże społeczno-kulturowe, a nie jest biologicznym faktem. To nie tylko walka z naturą, ale także z nauką. I ten lewicowo-liberalny nurt, który dzisiaj – niestety – dominuje w strukturach unijnych, powoduje, że przedstawiciele tzw. totalnej opozycji w Polsce i reprezentanci tego nurtu w Parlamencie Europejskim kreują negatywny, nieprawdziwy obraz Polski. W PE każde państwo członkowskie ma przedstawicieli partii, których reprezentanci uzyskali mandat europosła i są to – tak jak w przypadku Polski – przedstawiciele partii, które stoją w kontrze do siebie. Prawda jest taka, że nikt tak nie atakuje swojej ojczyzny i nie przenosi sporu wewnętrznego na forum PE, jak czynią to europarlamentarzyści z Platformy i z PSL. Mówiąc wprost: nie mają wstydu. To, co wyczyniają, to hańba, jest mi za nich zwyczajnie wstyd. To się po prostu nie mieści w głowie, że polscy posłowie są w stanie źle mówić o Rzeczypospolitej Polskiej na salonach brukselskich, co więcej – kłamią. Wstydu nie mają, o honorze nie wspomnę.

Coraz częściej twarz Timmermansa, Junckera, ale także Tuska kojarzą się z upadkiem UE. Czy Europa nie widzi, że ci politycy prowadzą ją ku samozagładzie?
– Dzisiaj UE jest już nie tyle na zakręcie, ile na ostrym wirażu. Kryzys migracyjny i związany z tym brak bezpieczeństwa obnażyły miałkość unijnego przywództwa. Donald Tusk jest takim liderem UE, jakim był premierem polskiego rządu. Nie jest to polityk, który ma wizję umacniania UE, który podejmowałby konkretne działania, który troszczyłby się o zapewnienie obywatelom Europy bezpieczeństwa. Donald Tusk jest niemy, nie przedstawia stanowisk w kluczowych sprawach, nie kreuje przyszłości Europy, co więcej – jako szef Rady Europejskiej wtrąca się w wewnętrzne sprawy Polski. Zamiast zachować neutralność, podsyca konflikt polityczny toczący się w Polsce. Konkludując, jest odtwórcą roli, którą powierzyła mu kanclerz Angela Merkel. Występuje w roli, która jest wygodna dla Niemiec, ale nie w interesie Polski. Tusk spełnia oczekiwania kanclerz Niemiec i przywódców państw zachodniej Europy. Nie zabiega o polskie sprawy i daje fałszywe świadectwo, jeśli chodzi o wewnętrzną sytuację polityczną. To samo można powiedzieć o komisarz Elżbiecie Bieńkowskiej, jest to wielka stracona dla Polski szansa. Dziś, gdy w Unii ludzie giną w coraz częstszych zamachach terrorystycznych, przywódcy unijni udają, że wszystko jest w porządku. Kolejny raz przedłużono stan wyjątkowy we Francji, a przywódcy europejscy w obliczu zamachów terrorystów islamskich na cywilizację chrześcijańską zachowują się jak dzieci w piaskownicy.

Pani zdaniem jest to brak kompetencji czy może świadome działanie?
– W mojej ocenie, jest to celowe działanie. Zamysł jest taki: przymykać oczy i w imię poprawności politycznej udawać, że nic się nie dzieje. A w tym czasie w Europie szerzy się islam, z rąk terrorystów giną niewinni ludzie. Wszystko po to, żeby wykorzenić chrześcijaństwo, odciąć UE od jej chrześcijańskiego dziedzictwa. Warto przypomnieć, że ojcowie założyciele UE, którzy dziś są kandydatami na ołtarze, ufundowali Unię opartą na chrześcijańskich wartościach. Dziś na naszych oczach ten projekt jest niszczony m.in. przez takich polityków jak Jean-Claude Juncker, Frans Timmermans czy Donald Tusk.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... irazu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 31 sie 2017, 06:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Podwójne standardy KE wobec Polski

Rząd Węgier potępia najnowszą decyzję Komisji Europejskiej w ramach procedury praworządności wobec Polski, oceniając, że KE stosuje podwójne standardy – oznajmił rzecznik rządu Zoltan Kovacs.

Rzecznik powiedział, że rząd węgierski na środowym posiedzeniu przeanalizował najnowsze wydarzenia dotyczące procedury praworządności wszczętej przez Komisję Europejską wobec Polski i stwierdził, że Polska pada ofiarą stosowania podwójnych standardów.

Jak zaznaczył Kovacs, rząd Węgier potępia decyzję KE, gdyż jednoznacznie potwierdziło się, że w praktyce KE nie ocenia państw unijnych, przestrzegając tych samych kryteriów.

– Rząd Węgier z zasady odrzuca stosowanie podwójnych standardów i apeluje do Komisji, by zgodnie ze swoimi zadaniami była strażnikiem traktatów, nie zaś zajmowała się sprawami politycznymi – dodał Kovacs.

Komisja Europejska odrzuciła we wtorek przedstawione przez Polskę stanowisko, według którego KE nie ma prawa ingerować w polski system sądownictwa.

– Ramy procedury praworządności ustalają, jak Komisja powinna zareagować, jeśli pojawią się wyraźne zagrożenia dla praworządności w państwie członkowskim. KE uważa, że jest takie zagrożenie dla praworządności w Polsce – powiedziała na wtorkowej konferencji prasowej w Brukseli rzeczniczka KE Vanessa Mock.

Szef MSZ Witold Waszczykowski ocenił w poniedziałek, że Komisja Europejska nie ma uprawnień do tego, by „ingerować w wewnętrzne kwestie polskiego wymiaru sądowniczego”. Według niego reformy dotyczą administrowania i nie mają wpływu na niezawisłość władzy sądowniczej ani na wyroki.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/188459 ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 06 wrz 2017, 10:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
UE poszukuje w Polsce Saracenów

Każda epoka ma swoje szaleństwa. Niektóre bywają przerażająco krwawe, inne śmieszne, budzące co najwyżej politowanie. Nie wiem, jak zostanie zakwalifikowane to, co obecnie wyrabia Unia Europejska. Myślę, że są tu historyczne analogie. Kiedy słyszę, jak chcą nas uczyć tolerancji i praworządności, przypominają mi się sceny z „Krzyżaków”, kiedy to jeden z europejskich gości zakonu chciał szukać w Polsce Saracenów. Ogłupienie pomieszane z ideologiczną zaciekłością i chęcią złupienia słabszego daje takie efekty.

Epoka Internetu wiele tu nie zmieniła. Wprawdzie łatwiej jest zdobyć informacje, lecz łatwiej też zgłupieć, a kłamstwo czasem przybiera instytucjonalne formy.

W Polsce sądy były i są fatalne. Oczywiście nie wszystkie, ale liczba ludzkich tragedii wynikających z zależności sędziów od towarzysko-biznesowo-politycznych układów powinna wystarczyć, by chcieć coś w tej sprawie zmienić. Przemiany zaczęły się niedawno, ale napotkały ogromny opór. Dla opozycji to ostatnia linia obrony przed likwidacją systemu postkomunistycznego. Dla UE stawka jest jeszcze większa. Przy pomocy sądów i Trybunału Konstytucyjnego można było blokować zmiany, które sprawiłyby, że Polska stanie się suwerennym, silnym krajem. Przecież w Niemczech lata temu sąd konstytucyjny orzekł prymat prawa krajowego nad unijnym. Co by się stało, gdyby polskim sądom takie rzeczy przyszły do głowy? Sejm mógłby robić, co chce, a już na pewno to, czego nie zechce Unia. Na to Niemcy i europejscy biurokraci nie mogą sobie pozwolić. Tylko jak powiedzieć Europie, że w Polsce ma być gorzej niż w Niemczech? Lepiej powiedzieć, że zalali nas współcześni Saraceni (tym razem mają to być zwolennicy PiS) i zrobić przeciwko nim krucjatę. Poszukiwanie w Polsce Saracenów zawsze było niezbędne dla polityki podboju tego regionu. Hiszpanie czy Włosi mają w nosie polskie sądy, jednak przy odpowiednim ideologicznym zacietrzewieniu znajdzie się trochę polityków, którzy przyjdą wyzwalać Polskę.

O co grają Niemcy? O kontrolę nad Europą, którą Polska w porozumieniu z USA może im osłabić. O zyski ekonomiczne, które spadają, gdy zaczynamy pilnować swoich interesów. O nowy układ geopolityczny, w którym wejdą do ekstraklasy. Bez Europy Środkowej są ciągle tylko mocarstwem regionalnym. Polska może dogadać się z Niemcami wtedy, gdy będą nas traktować jak partnera. Na razie próbują czegoś odwrotnego. Musimy udowadniać światu, że nie ma tu Saracenów. Co ciekawe, potomkowie Saracenów właśnie zalewają Europę Zachodnią, grabiąc, gwałcąc i mordując, ale o tym mówić nie wolno. Bo przyślą nam z UE kolejną krucjatę.

Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr 36/2017 z dn. 06.09.2017 r.

Opublikowano: 06.09.2017 10:08.

https://www.salon24.pl/u/tomaszsakiewic ... -saracenow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 16 lis 2017, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Tam już nie ma co się kompromitować. Tam raczej ujawniły się bezwzględność, nienawiść, agresja, ksenofobia, antypolonizm, bydlęcość, bestialstwo, podłość,... i tak można wyliczać, wyliczać.... i wyliczać...

Dzień kompromitacji europarlamentu

Europosłowie Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Róża Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, Michał Boni, Danuta Huebner zagłosowali za rezolucją, wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień. dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach. Przyjmując rezolucję europosłowie zainicjowali też procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 traktatu o Unii Europejskiej wobec Polski odebrania prawa głosu i nałożenia sankcji finansowych na Polskę.

W przyjętej dziś w Strasburgu rezolucji większość europosłów udzieliła mandatu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego do opracowania specjalnego sprawozdania dotyczącego Polski. Na tej podstawie Parlament Europejski będzie mógł przegłosować wniosek wzywający Radę Europejską do podjęcia działań zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej konsekwencją, których może być nałożenie sankcji. Za działaniami przeciwko Polsce zagłosowali m.in. eurodeputowani Platformy: Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Róża Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, Michał Boni i Danuta Huebner. Zbulwersowana atakami na Polskę premier Beata Szydło zapowiedziała, że poruszy dzisiejsze skandaliczne wydarzenia ze Strasburga podczas rozpoczynającego się w piątek w Goeteborgu szczytu Rady Europejskiej.

Podczas dzisiejszej debaty na temat praworządności w Polsce, w której uczestniczyło zaledwie 65 europosłów, co stanowi niewiele ponad 8 proc. wszystkich eurodeputowanych zasiadających w Parlamencie Europejskim, w roli głównego atakującego nasz kraj wystąpił europoseł Janusz Lewandowski, który swój wywód oparł na incydencie i de facto ludzkiej tragedii samospalenia Piotra S., a także na kłamliwych oskarżeniach dotyczących Puszczy Białowieskiej oraz rzekomym neonazizmie podczas Marszu Niepodległości w Warszawie. Wypowiedzi Lewandowskiego oraz jego partyjnych kolegów prof. Ryszard Legutko ocenił jako antypolskie. Wskazując na intencje prowodyrów zauważył, że podobnie jak w przypadku poprzednich debat, także i w tej nie chodzi o żaden dialog. – To jest kolejny orwellowski seans, to jest pokaz siły w stosunku do Polaków i do polskiego rządu. Tu nie chodzi o praworządność, nie chodzi o wartości, tu chodzi o władzę, o to, kto ma władzę. To jest kolejna odsłona tego samego teatru – zaznaczył współprzewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Zdaniem Ryszarda Legutki, unijni politycy mają obsesję na punkcie polskiego rządu. W tym kontekście europoseł PiS przypomniał publikacje w niemieckich mediach, w tym niedawną wypowiedź minister obrony Niemiec Ursuli von der Leyen czy prezydenta Francji Emmanuela Macrona odnośnie działań Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej zmierzające do upodmiotowienia się tej części Europy. W ocenie prof. Legutki wypowiedzi polityków niemieckich i francuskich są przejawem starych kolonialnych nawyków. – Ta wschodnia Europa nagle śmie coś robić, decydować o sobie, niebywałe, bez naszej wiedzy. Proszę przyjąć do wiadomości – wskazywał eurodeputowany PiS, że proces upodmiotowienia we wschodniej Europie się dokonuje i żeby Państwo nie wiem co tutaj robili, czy czego nie robili, to ten proces będzie trwać – akcentował prof. Legutko.

W wypowiedzi współprzewodniczącego EKR nie zabrakło też odniesień do działań wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który wskazywał, że władze Polski powinny przywrócić niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego jako strażnika polskiej Konstytucji. Powinny też dostosować prawo o sądach powszechnych do prawa unijnego. – Proszę mi tutaj nie mówić, że pan reprezentuje prawo, że pan reprezentuje wartości. Wszystkie działania Komisji przeciwko Polsce są działaniami bezprawnymi, które łamią traktaty europejskie i to, że te działania są „przyklepywane” w Parlamencie Europejskim, to wcale nie czyni ich mniej bezprawnymi. Państwo macie tu większość, możecie wszystko przegłosować nawet to, że dwa plus dwa jest pięć, ale prawda jest taka, że to są działania bezprawne – ocenił europoseł Legutko, wskazując jednocześnie, że w działaniach KE i osobiście Fransa Timmermansa przeciwko Polsce jak na dłoni widać, że mamy tu do czynienia z podwójnymi standardami, co więcej nikt tego nie kryje. Podkreślał, że KE i osobiście Timmermans nie reagował, kiedy w Polsce działy się złe rzeczy, podobnie brak było reakcji na wydarzenia w Hiszpanii. – Gdyby dziesiąta część tego, co w Hiszpanii działa się teraz w Polsce, to Pan zmieniłby się w św. Jerzego, który walczy ze smokiem – mówił Ryszard Legutko. W ocenie polityka PiS KE zachowuje się dziwnie, ignorując wszystkie odpowiedzi polskiego rządu i cały czas używa tej samej retoryki, wskazując, że w niczym nie przypomina to dialogu, ale ton ultymatywny. – To jest to, co Szekspir nazwał „the insolence of office”: bezczelność urzędu, bezczelność władzy – akcentował polityk PiS. Zapewniał też, że KE tylko się wydaje, że może zrobić wszystko, ale to tylko złudzenie. – Proszę Państwa, to tak naprawdę nie zaszkodzi Polsce, dawaliśmy sobie radę z większymi problemami – to szkodzi Unii. Gdyby zebrać wszystkie antyunijne diatryby, które padały w tej izbie, to wyrządziłyby one mniejszą szkodę wizerunkowi Unii niż Pana wystąpienia. Dla niszczenia wizerunku UE zrobił Pan więcej niż Nigel Farage i Marine Le Pen razem wzięci – podsumował swoje wystąpienie prof. Legutko. Po wystąpieniu prof. Legutko europosłowie PiS opuścili salę plenarną.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mentu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemiecka (pozornie unijna) nagonka na Polskę
PostNapisane: 22 lis 2017, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Przyjaciele od korzyści zakłopotani upodmiotowianiem się Polski. Ofiara wymyka się im z nazistowsko - faszystowskich łap. Zaczyna być samodzielna, wyzwala się spod kolonizacji. Fafluhten ... taka strata.....

Polskę chcą zepchnąć do narożnika

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W czyim imieniu wypowiedział się na Twitterze Donald Tusk? Skąd ta wzmożona aktywność szefa Rady Europejskiej?
– Sądzę, że jeśli chodzi o motywację takiego działania, to musiałby się wypowiedzieć sam Donald Tusk. Natomiast my możemy pospekulować. Wydaje się, że Tusk, przekraczając granice przyzwoitości, stara się wpisać w retorykę przyjętej w ubiegłym tygodniu antypolskiej rezolucji Parlamentu Europejskiego. Przypomnijmy, że kiedy Tusk był premierem, starał się wyczuwać pewne, aktualnie dominujące w Europie trendy, które były wypowiadane czy wyznaczane w Berlinie. I tak odpowiadając na zapotrzebowanie kanclerz Angeli Merkel, swoimi działaniami Donald Tusk wpisywał się w ten kontekst, w zamian uzyskując pewne pochwały. Być może i tym razem liczy na ewentualną kontynuację swojej politycznej kariery na unijnych salonach po zakończeniu kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej. Swoimi działaniami pokazuje, że jest lojalny, tyle tylko, że nie w stosunku do polskiego rządu i Polski, ale bardziej wobec biurokratów brukselskich i przywódców zachodnich państw, którzy rozgrywają Unię Europejską dla swoich celów.

Jakie znaczenie ma to działanie Tuska, jeśli chodzi o polską scenę polityczną?
– Jeśli chodzi o sytuację wewnątrz obozu opozycji liberalnej, to wyraźnie widać, że trwa tam rywalizacja czy konkurencja na radykalizm antypisowski. Oznaką tego może być postawa sześciu europosłów Platformy, którzy zagłosowali przeciwko Polsce. Obecny szef Platformy – Grzegorz Schetyna, chcąc być jeszcze bardziej radykalny, a przynajmniej równie radykalny, w tym kontekście wpadł na pomysł konstruktywnego wotum nieufności dla rządu Zjednoczonej Prawicy. W ten sposób próbuje się wybić na czoło jako najbardziej radykalny lider opozycji, ten, który będzie kandydatem na premiera i którego będą musieli poprzeć wszyscy liberalni opozycjoniści zasiadający w polskim Sejmie. I być może Donald Tusk, który odczytuje te intencje, próbuje pomieszać szyki Grzegorzowi Schetynie i stąd – w swojej retoryce zamieszczonej na Twitterze – jest jeszcze bardziej radykalny.

Do czego doprowadzi takie ściganie się na radykalizm?
– Takie zachowania polityków tzw. totalnej opozycji kompromitują ich w oczach Polaków, ale ostatecznie również na arenie międzynarodowej, gdzie takie zjawiska raczej nie występują. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby ktokolwiek zajmujący eksponowane stanowisko zachowywał się tak w relacji do własnej ojczyzny, własnego państwa. Oczywiście takie postawy mogą okazać się skuteczne czy windujące dla pojedynczych karier, być może również dla międzynarodowej kariery samego Tuska, i w konsekwencji przełożyć się na frakcyjną walkę wewnątrz Platformy czy między Platformą a Nowoczesną.

Jakie mogą być echa tego wpisu na Twitterze, jeśli chodzi o wizerunrek Polski za granicą?
– To jest wzmocnienie antypolskiego przekazu, który w ubiegłym tygodniu wyszedł z Parlamentu Europejskiego. Donald Tusk – jakby nie było, kiedyś premier Polski – tym tweetem uwiarygadnia rezolucję przeciw Polsce, której kolejnym krokiem ma być uruchomienie artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, a w konsekwencji nałożenie sankcji na nasz kraj. Jeśli Donald Tusk w sposób pozbawiony jakiejkolwiek logiki próbuje łączyć sprawy relacji Polski z Ukrainą z rzekomo promoskiewskim kursem rządu w Warszawie, to pokazuje kompletne absurdy, zwłaszcza że obecne relacje polskiego rządu z Rosją są bardzo napięte. Trzeba przypomnieć, że to za rządów Donalda Tuska relacje Polski z Rosją były dziwacznie, wręcz niebezpiecznie ciepłe. Jeśli zatem prześledzić ten wpis Donalda Tuska, to trzeba powiedzieć, że nie jest on nawet spójny logicznie, za to wizerunkowo uderza w Polskę, w dodatku wpisuje się w głos europarlamentu. Oczywiście są tu też inne, dalsze cele europejskich graczy, którzy chcieliby Polskę zepchnąć do narożnika, zmarginalizować, odciąć nas od wpływania na bieg spraw europejskich. Jednocześnie zohydzić to, co jest proponowane w Polsce jako alternatywa ideowa w stosunku do Europy. Warto mieć świadomość, że jeśli w Polsce są podnoszone kwestie religijne i patriotyczne, to jest to sprzeczne z ateistycznymi czy multikulturowymi treściami dominującymi w zachodniej Europie. Pseudopostępowe elity europejskie i zachodnie obawiają się odrodzenia Europy w klasycznym wydaniu, dlatego robi się wszystko, żeby zohydzić Polskę.

Tak czy inaczej mówi w imieniu europejskich elit. Pamiętamy przecież jego słowa, że „polskość to nienormalność…
– Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj Donald Tusk mówi nie jako osoba prywatna, ale jako wysoki urzędnik unijny. Co prawda nie wyróżnił się jakoś specjalnie jako szef Rady Europejskiej, był czy jest bezbarwny, bez pomysłu czy w ogóle inicjatywy, co najwyżej wpisywał się w narrację, która szła z Zachodu. Teraz, występując przeciw Polsce, wzmacnia tylko głos i ocenę Jean-Claude'a Junckera, który stwierdził, że stanowisko przewodniczącego RE jest niepotrzebne, a Donald Tusk wykorzystuje je, działając w interesie tych, którzy go tam postawili. Oczywiście, w tym kontekście widać jeszcze wyraźniej, jak słuszną była decyzja polskiego rządu, który nie poparł Tuska jako kandydata na drugą kadencję szefa RE. Co by nie powiedzieć, Donald Tusk czuje się dzisiaj – jak wielu przywódców opozycji liberalnej – którzy są bardziej częścią establishmentu europejskiego, unijnego, niż politykami, którzy reprezentują interes narodowy Polski.

Tyle tylko, że ten establishment europejski też zaczyna się chwiać się w posadach, wystarczy tylko spojrzeć na Angelę Merkel, która na arenie międzynarodowej dyktuje warunki, a ma problemy ze skonstruowaniem rządu u siebie, w Niemczech…
– Jeśli nic się nie zmieni, to w Niemczech będą kolejne wybory i polityka niemiecka prędzej czy później się poukłada, i jej cele będą w taki czy inny sposób realizowane. Oczywiście, że Niemcy słabną. Gospodarczo kwitną, ale nie mają już tak przejrzystej sytuacji politycznej. Stąd powyborcza łamigłówka jest skomplikowana, rosną napięcia, co jest wynikiem wzrostu napięć społecznych, a nie tylko pomiędzy partiami politycznymi. Z kolei te napięcia między partiami są pochodną rozregulowania społecznego, zwłaszcza po szaleństwach dotyczących migracji. W tym względzie nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie dzieją się różne rzeczy i w tej sytuacji Polska – z częścią krajów środkowej Europy – wychodzi z bardzo jasnym przekazem, a mianowicie, że Unia Europejska powinna być Unią narodów, Unią państw narodowych z poszanowaniem suwerenności każdego z państw itd. Niestety takie podejście stoi w sprzeczności z tym, co proponują euro-federaliści, którzy mniej przejmują się skutecznym i kompetentnym zarządzaniem kontynentem, a bardziej składaniem deklaracji, że wszystko wymaga uregulowania na szczeblu europejskim. I przy tym kryzysie politycznym, który wybrzmiewa coraz głośniej w różnych krajach europejskich i w samej Unii, przecież Brexit to nie jest przypadek. W związku z tym, kiedy mamy do czynienia z sytuacją kryzysu, to lepiej byłoby, żeby ten głos, propozycja z Polski wybrzmiała pełnym głosem. Tyle tylko, że nie jest to na rękę eurofederalistom, stąd kiedy 11 listopada, w Święto Niepodległości, odbywa się marsz patriotyczny, to trzeba go sprowadzić do nazizmu i faszyzmu, a kiedy Polska wychodzi z jakąś mądrą propozycją inicjatywy europejskiej, to w świat idzie przekaz pisany ręką Tuska, że jest to inicjatywa moskiewska. Tak wygląda propaganda i fałsz, który ma wydźwięk antypolski. Antypolonizm jest zatem obecny, mam tu na myśli antypolonizm walczący z Polską tradycyjną, Polską chrześcijańską i narodową. Polscy politycy, którzy przyłączają się do tego chóru lewicowych zachodnich polityków – w mojej ocenie – będą mieli bardzo negatywną ocenę, ale widać o to nie dbają.

Jak wobec takiej postawy Tuska powinien zachować się polski rząd?
– Kłamstwa przeciwko Polsce – w jakimś sensie – są prostowane, tylko pytanie, kto chce słuchać Polski. W mojej ocenie ten temat powinien wybrzmieć również na forum Rady Europejskiej. Wszystko jedno, czy obrażający Polskę Donald Tusk – jako szef Rady Europejskiej – jest Polakiem czy nim nie byłby, tak czy inaczej z całą pewnością nie powinien ingerować w wewnętrzne sprawy żadnego z krajów członkowskich. Tusk nie powinien prowadzić gry politycznej przeciwko któremukolwiek z państw, dlatego tym bardziej tę kwestię należy podnieść na forum międzynarodowym. Szef Rady Europejskiej powinien być apolityczny, ale w przypadku Donalda Tuska tak nie jest. I to jest pierwsza kwestia. Jednak najważniejsze jest to, żeby w sposób jasny, przejrzysty komunikować polskiemu społeczeństwu prawdę. Sądzę, że póki co, na tyle brzmi to mocno – przynajmniej w mediach narodowych, że Polacy – jeśli jeszcze nie mają, to z pewnością wyrobią sobie opinię zarówno o samym Donaldzie Tusku, jak też o unijnych elitach, które zdecydowały się w ten bezpardonowy sposób atakować Polskę.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... znika.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /