Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 18 gru 2015, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Nie możemy się jako dumny sarmacki naród potulnie godzić na wyzysk przez obcych cwaniaków.
Brawo PiS.


Tłuste bankowe koty mogą schudnąć

Ryszard Petru w jednej z telewizji komercyjnych stwierdził, że Nowoczesna chce, aby podatkiem bankowym obłożyć również SKOK-i. – To jest test dla rządu i PiS, na ile są w stanie oderwać się od lobby, które reprezentują, czyli od lobby SKOK-ów – stwierdził.

Pan Petru z Nowoczesnej jest – jak to sam lubi używać zwłaszcza w stosunku do przeciwników politycznych – dyletantem ekonomicznym i prawnym albo świadomie dezinformuje opinię publiczną. Wystarczy spojrzeć do projektu ustawy o podatku od instytucji finansowych, a w niej jest napisane jak wół w art. 4, że podatek dotyczy również SKOK-ów, a przede wszystkim Kasy Stefczyka, która stanowi blisko 50 proc. aktywów Spółdzielczych Kas.

To, co robi Ryszard Petru, to jest powrót do brudnych chwytów znanych z kampanii: prezydenckiej i parlamentarnej. To pokazuje też rolę lidera Nowoczesnej w walce lobby lichwiarsko-bankowego o niewprowadzenie podatku dla sektora bankowego.

Jak widać, obrońców bankierów w polskim parlamencie jest dostatek. Ale tłuste koty bankowe i ubezpieczeniowe mogą troszeczkę schudnąć i podzielić się ze społeczeństwem swoim sadełkiem. Tylko w ostatnich latach zyski sektora bankowego, zdominowanego w około 70 proc. przez kapitał zagraniczny, wyniosły w latach 2004-2014 ponad 100 mld zł. Tylko ubiegłoroczny zysk netto to ponad 16 mld zł. Banki właśnie dzięki takim ludziom jak Ryszard Petru czy Leszek Balcerowicz miały w Polsce eldorado przez wiele lat.

Teraz banki nie mogą się z tym pogodzić, że od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości będą musiały się nauczyć jeść polskie konfitury łyżeczką, a nie chochlą czy łyżką do koparki, jak to robiły do tej pory. Panu Petru polecam zapis art. 4 projektu ustawy o podatku bankowym, który mówi wyraźnie, że przedmiotem opodatkowania są aktywa podmiotów będących podatnikami, a wśród nich wymienione są właśnie Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe.

Czas najwyższy, aby opinia publiczna w Polsce miała w pełni uzasadnione przekonanie, że rządzący urzędnicy wysokiego szczebla bronią ekonomicznego interesu Polaków, a nie zagranicznych korporacji i banków.

Lider Nowoczesnej ma także uwagi do wysokości podatku. Według niego, ten jest za wysoki.

Jeżeli Ryszard Petru ma uwagi w tej materii, to powinien sprawdzić, jak problem banków rozwiązano w Islandii, gdzie 26 bankierów odpowiedzialnych za kryzys finansowy skazano na więzienie. Podjęto decyzję, że banki mają zbankrutować, a nienależnych długów Islandia nie zapłaciła. A może niech spojrzy na Stany Zjednoczone, gdzie Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC), gdy złapie bank na nieprawidłowościach, wymierza mu karę w wysokości od kilku do kilkunastu miliardów dolarów.

Banki w Polsce płacą ok. 4 mld zł CIT, a rzekomo nierentowne kopalnie, które Petru chce zamknąć lub sprywatyzować, płacą 7 mld zł podatków i opłat. Widać więc, jak wygląda banksterska sprawiedliwość w wykonaniu Petru i jego Nowoczesnej. I jeszcze jedno. Banki z Polski nie odejdą. Gdzie będą mieć lepiej niż w systemie stworzonym przez Balcerowicza i Petru, gdzie Polaków strzyże się do gołej skóry?

Przewodniczącemu Nowoczesnej Ryszardowi Petru, liberalnemu obrońcy banków, jakoś nie przeszkadzało, żeby zostać choć na jeden dzień przewodniczącym Rady Nadzorczej PKP, jak informowały media.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... udnac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 18 gru 2015, 09:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
SKOKi nie powinny być obciążone podatkiem, bo nie są bankami i nie mają prawa wytwarzać pieniędzy przy udzielaniu kredytów. SKOK, gdy daje pożyczkę, to tylko z pieniędzy jakie klienci złożyli w formie depozytów i lokat terminowych. Poza ty SKOKi nie wywożą miliardów z Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 21 gru 2015, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Podatkiem bankowym w grupy interesu

Dzisiaj dla wielu grup interesów w Europie decyzje polskiego rządu są nie do przyjęcia – powiedziała premier Beata Szydło. Podała przykład podatku bankowego, jaki zamierza wprowadzić rząd.

Premier argumentowała, że sektor bankowy w Polsce w 70 procentach stanowią banki zagraniczne, „które mają swoje siedziby poza granicami Polski”, a dziś sektor ten nie płaci podatku. Podkreśliła jednocześnie, że podatek bankowy jest „podatkiem stosowanym w większości krajów europejskich”. – Sama Unia Europejska mówi o konieczności wprowadzenia podatku od na przykład transakcji finansowych – wskazywała w TVN24 premier.

– Uderzamy w korporacje finansowe, bo dzisiaj Polacy mają najdroższe opłaty bankowe, najdroższe marże, usługi bankowe są jednymi z najdroższych w Europie – dodała.

Zaznaczyła, że opodatkowanie sektora finansowego jest potrzebne, by można było realizować projekty prospołeczne rządu, takie jak 500 zł na dziecko, obniżenie wieku emerytalnego czy zwiększenie kwoty wolnej od podatku, bo Polacy w porównaniu z innymi pracownikami Unii Europejskiej zarabiają najmniej.

Pytana, czy za ten podatek nie zapłacą klienci, bo banki wyrównają straty, podnosząc prowizje i marże, oceniła, że to próby szantażu przez korporacje finansowe.

– To jest clou problemu, dlatego że dzisiaj te wielkie korporacje finansowe próbują nas wszystkich szantażować i mówią: przerzucimy to na klientów. W innych państwach tak się nie stało – to jest po pierwsze. Po drugie, ja czytałam już w tej chwili wypowiedzi szefa jednego z dużych banków, który mówi, że to jest nic nadzwyczajnego, że jemu zależy na tym, żeby interesy jego banku były prowadzone w Polsce i on przychyla się do tego, żeby ten podatek był wprowadzony – mówiła premier.

– Dzisiaj musimy wprowadzić takie zmiany w polskim prawie, które pozwolą na realizację ważnych projektów społecznych, które doprowadzą też do takiego stanu sprawiedliwości społecznej – mówiła Szydło. W tym kontekście wymieniła też planowany podatek od hipermarketów, o który „też jest wrzawa i też jest w tej chwili bunt korporacji”.

– Ale dzisiaj nie ma równego traktowania dla polskich małych firm handlowych. Polscy kupcy, polscy sprzedawcy nie mają szans konkurowania z tymi dużymi. Ci duzi mają ogromne obroty, nie płacą w Polsce podatków, pracownicy w tych sklepach, w tych ogromnych sieciach zarabiają marne grosze; mamy się z tym zgadzać? – przekonywała premier. Poinformowała, że w sprawie tego podatku przygotowany jest projekt ustawy i będzie to projekt rządowy, odbywają się konsultacje.

Podatek bankowy miałby obowiązywać od lutego 2016 r. Projekt PiS zakłada, że stawka tego podatku będzie wynosić 0,0325 proc. podstawy opodatkowania w skali miesiąca, czyli 0,39 w skali roku. W przypadku firm ubezpieczeniowych będzie to 0,05 proc. miesięcznie, więc 0,6 proc. w skali roku. Prace nad tym projektem toczą się obecnie w Sejmie.

Natomiast ze wstępnego projektu ustawy dotyczącej podatku od hipermarketów wynika, że opodatkowane miałyby być podmioty prowadzące działalność handlową w sklepach o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw. Ministerstwo Finansów szacuje, że dochody z podatku od hipermarketów powinny wynieść 2,5-3 mld zł rocznie. Konsultacje rządu z przedsiębiorcami w sprawie tego podatku zaplanowano na 8 stycznia.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... eresu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 15 sty 2016, 22:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Z bantustanu ku Polsce

Teza mówiąca, że antypolski amok zachodniej prasy jest inspirowany z Polski ma tyle potwierdzających ją przykładów, że śmiało można powiedzieć, że została udowodniona. Nie trzeba o tym przekonywać wyrobionych politycznie Czytelników „Warszawskiej”. My wiemy, że tak było zawsze gdy system III RP drżał w posadach, a magdalenkowa sitwa była w opałach i trzęsła portkami przed utratą władzy. Przez te wszystkie lata przeszliśmy cały wymagany przez naukę proces prowadzący od hipotezy przez tezę do udowodnienia. Źródłem niemal każdego antypolskiego ataku idącego z zagranicy jest donos któregoś z miejscowych konfidentów. Nie odmówię sobie jednak przyjemności zaprezentowania kolejnego książkowego przykładu zaprzaństwa i donosicielstwa. Zmiana przez parlament medialnej ustawy wywołała protesty zagranicznych dziennikarzy, a polskojęzyczne łże media z nieukrywaną satysfakcją, niemal oblizując się z zadowolenia powielały jednakowy, jakby zredagowany w jednej centrali komunikat brzmiący: „Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich (AEJ) w liście otwartym wezwało "do wstrzymania prac nad proponowanym przejęciem przez polski rząd bezpośredniej kontroli nad publiczną telewizją i radiem".

Cóż to takiego ten AEJ, który ośmiela się ingerować w wewnętrzne sprawy Polski? Dlaczego milczał, kiedy ekipa Tuska robiła totalną czystkę w mediach publicznych i wyrzucała na bruk niepokornych dziennikarzy, a Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oddała wprost w ręce byłego aparatczyka PO, Jana Dworaka - kumpla i członka honorowego komitetu poparcia kandydata na prezydenta, Bronka Komorowskiego? Dlaczego AEJ nie reagował, kiedy polityk rządzącego wówczas ugrupowania, Niesiołowski szarpał w jakimś furiackim amoku na oczach kamer opozycyjną dziennikarkę, Ewę Stankiewicz? Wystarczy wiedzieć, że AEJ, czyli Association of European Journalists ma w poszczególnych krajach wyznaczonych dziennikarzy do tak zwanego kontaktu. Można powiedzieć, że są to takie rozmieszczone w całej Europie czujniki mające w przypadku zagrożenia wolności słowa podnosić alarm. Kto jest tym czujnikiem AEJ w Polsce? Tu Czytelnika nie zadziwię. Jest nim publicysta i dziennikarz, Krzysztof Bobiński – ten sam, który z list Platformy Obywatelskiej bez powodzenia startował w 2004 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało jego żoną jest Lena Kolarska-Bobińska – europosłanka z list PO oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Ojcem Kolarskiej-Bobińskiej był przedwojenny komunista, Leon Kolarski, członek agenturalnej KPP. Chciałoby się powiedzieć, No to jesteśmy w domu, ale w tym przypadku trafniej będzie napisać, No to jesteśmy w bantustanie.

Najwyższy czas odpowiedzieć sobie na następujące pytanie. Jak to się stało, że w naszym kraju jest tyle już nie tylko pojedynczych osób, ale całych środowisk gotowych zawsze do angażowania się w każdą antypolską akcję godzącą w naszą ojczyznę i bez cienia wątpliwości służącą obcym interesom? Jak to się stało, że media stręczą nam tych zdrajców i konfidentów w aureolach autorytetów, ekspertów i jedynie słusznych polityków?
Otóż w 1989 roku nie powstało żadne wolne i niepodległe państwo polskie, ale bantustan. Jak wiemy takie państwo-potworek może istnieć przez całe lata tylko w przypadku, kiedy na jego czele stoją przekupni figuranci niemający poparcia swoich rodaków. To poparcie można było jedynie wykreować poprzez media. To interes polityczny kolonizatorów, a nie jak twierdzą beneficjenci III RP kapitalizm i wolny rynek doprowadziły do zagarnięcie mediów w Polsce przez zagraniczne koncerny, głównie niemieckie.

Ma rację wicepremier Mateusz Morawiecki mówiąc w wywiadzie dla „Polska The Times”: „Ubolewam nad tym, że od XVIII wieku, a może nawet wcześniej, zmagamy się ze zjawiskiem donoszenia na własny kraj za granicą. Większość tych artykułów w zagranicznych gazetach tak powstaje. Część polskiej elity, polskiego establishmentu, jest bardzo niedojrzała. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania elity niemieckiej. Proszę popatrzeć, jak oni rozgrywają ultrakontrowersyjny projekt Nord Stream 2. Pełna solidarność całej klasy politycznej".

Na swój sposób ma też rację niemiecka gazeta „Rheinische Post” pisząc: „Nowy polski rząd został wybrany w demokratycznych wyborach. W związku z tym ma wolność działania. To nie oznacza jednak, przynajmniej według standardów unijnych, że można dowolnie kształtować państwo prawa według swego widzimisię, tak jak przycina się żywopłot”. Niemiecki dziennikarz najwyraźniej w porę ugryzł się w palec stukający w klawiaturę i nie napisał, że PiS nie może według swojego widzimisię przycinać żywopłotu, który Berlin traktuje, jako część własnego prywatnego ogrodu.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że każdy, kto nazywa III RP bantustanem jest niespełna rozumu oszołomem i pukając się w czoło z cynicznym uśmieszkiem na twarzy zapyta mnie o dowody na taki stan rzeczy. Jestem i na to przygotowany. Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego do mediów tak zwanego głównego nurtu nie przebiła się pewna bulwersująca, a nawet dramatyczna informacja widniejąca na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego i mówiąca, że: „Polska traci miliardy złotych rocznie w wyniku nielegalnego przepływu środków finansowych. Opublikowany właśnie raport Global Financial Integrity (GFI) wskazuje, że nielegalny transfer pieniędzy z naszego kraju w ciągu dekady osiągnął kwotę blisko 150 miliardów złotych”.

Dla uzupełnienia dodam, że w tym opublikowanym przez GFI rankingu Polska znalazła się w pierwszej dwudziestce państw, w których ten „nielegalny przepływ środków finansowych” jest największy. Mówiąc kolokwialnie jesteśmy w światowej czołówce państw najbardziej okradanych przez międzynarodówkę finansowych geszefciarzy i zagraniczne korporacje – głównie niemieckie. Nie to jest jednak miernikiem dramatu i dowodem na to, że w 1989 roku powołano nad Wisłą do życia zwyczajny bantustan. Wszystkich tych, którzy opowiadają Polakom bajki o silnej Polsce w zjednoczonej Europie informuję, że w pierwszej dwudziestce tego rankingu najbardziej okradanych w świecie państw jesteśmy rodzynkiem, czyli jedynym członkiem Unii Europejskiej i figurujemy tam w towarzystwie Kostaryki, Paragwaju, Filipin i Nigerii.

Pamiętajmy, że to, co dzieje się w Polsce po wyborczym podwójnym zwycięstwie PiS to jest zwykła polityczna gangsterka oraz usilna międzynarodowa, głównie niemiecka próba zrewoltowania polskiego społeczeństwa. Kolonizatorzy nie mogą pogodzić się z tym, że mieszkańcy polskiego bantustanu zbuntowali się i wbrew nachalnej propagandzie nie wybrali tych, którzy byli przecież wyraźnie wyeksponowani, naznaczeni i podtykani nam przez ich zagranicznych mocodawców. W tym celu powtykano im w kupry ozdobne czerwone i różowe piórka, abyśmy się czasem nie pomylili. Dzisiaj zaś w wyraźnej panice na wodza bantustanu kreują kolejnego figuranta, Ryszarda Petru - ostatnią nadzieję na utrzymanie Polski w roli eksploatowanego i okradanego murzyna na europejskiej plantacji trzciny cukrowej.

U George’a Orwella w „Folwarku zwierzęcym” najgłupszą częścią społeczności zwierząt były owce, bezkrytycznie przyjmujące wszystko, co się im mówi. Polacy w 2015 roku udowodnili, że owcami już nie są, - ale to jeszcze za mało by przestać dać się strzyc. W 2016 roku musimy pokazać, że jako naród posiadamy również cechy dostojnego i majestatycznego drapieżnika widniejącego w naszym godle.

http://kokos.salon24.pl/691685,z-bantustanu-ku-polsce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 16 sty 2016, 09:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/15/ ... opejskiej/

Pora rozpocząć przygotowania do wyjścia z Unii Europejskiej.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-15

Obrazek
.
Oszuści historyczni dają zawsze kłamliwe porównania i nieraz spotkałem się z opisami: „jak to dużo zawdzięczamy Unii Europejskiej”.
Ja doskonale pamiętam: ile zawdzięczamy Unii Europejskiej.
.
Od 1992 roku – kolejni polskojęzyczni premierzy – jak psy łasili się do EWG – poprzedniczki Unii Europejskiej.
Na żądanie Berlina likwidowali kolejne działy polskiej gospodarki. Niszczyli polską kulturę i wyprzedawani Majątek Narodowy.
Po dziesięciu latach takiej polityki, sytuacja gospodarcza i społeczna Polski była katastrofalna,. a społeczeństwo ogromnie zdemoralizowane latami beznadziei.
Zmieniło się to po wejściu do Unii Europejskiej, ale jest daleko od tego – jak powinna wyglądać Polska po 25 latach od likwidacji PRLu.
W dalszym ciągu kilka milionów Polaków pozostaje bez pracy.
Kolejne kilka milionów Polaków musi pozostać za granicą, by w Ojczyźnie nie zemrzeć z głodu.
Oficjalnie bilion złotych długu, a na prawdę dwa biliony długu publicznego pozostawiamy naszym dzieciom i wnukom.
Wszechobecna korupcja i bezprawie, którego zawzięcie broni Komisja Obywatelska.
Chiny zaczęły swoje przemiany po 1995 roku.
Zaczynali od pracy za miskę ryżu, a dziś są bogatym narodem, który niedługo przegoni Stany Zjednoczone.
Ale w Chinach – takich jak urzędnicy unijni – rozstrzeliwano w pokazowych egzekucjach. I widocznie mieli rację!
Możemy jeszcze i sto lat bohatersko walczyć z problemami, które tworzy Unia Europejska, albo w ciągu dziesięciu lat odbudować własną gospodarkę i stać się liczącym się państwem w Europie.
Dziś możemy wejść w spółkę z Chinami, Japonią – czy choćby Koreą Południową i olać niemieckie technologie.
Niemcy muszą wiedzieć, że mamy taką alternatywę.
Jeżeli nie uda się na nowo ustalić warunków naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej – bez żalu pożegnać tą zdegenerowaną strukturę.
Norwegia i Islandia z niej zrezygnowały – z pożytkiem dla obywateli.
Szwajcaria nigdy do UE nie wstąpiła.

14 styczeń 2016
Artur Łoboda

Polskie Niezależne Media
http://zaprasza.net/a.php?article_id=33475


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 16 sty 2016, 15:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Nawet Bruksela nie przeszkodzi

Wczoraj Sejm uchwalił tzw. ustawę o podatku bankowym już po poprawkach Senatu, podpisał ją prezydent Andrzej Duda i po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw ma wejść w życie od 1 lutego tego roku i w związku z tym banki, firmy ubezpieczeniowe, wreszcie firmy pożyczkowe przez najbliższe 11 miesięcy tego roku odprowadzą do budżetu przynajmniej 5 mld zł tego podatku.

Skończyły się także konsultacje rządu ze środowiskiem handlowców, kolejnego podatku sektorowego, czyli tzw. podatku od supermarketów, który ostatecznie będzie podatkiem progresywnym, a więc podatkiem rosnącym wraz ze wzrostem obrotów w handlu detalicznym, i wejdzie w życie od 1 kwietnia tego roku, a planowane wpływy z tego tytułu do końca roku szacowane są na przynajmniej 2 mld zł.

W ten sposób firmy sektora finansowego i handlowego (głównie podmioty zagraniczne) wpłacą przynajmniej 7 mld zł na realizację wielkiego programu prorodzinnego „500 +” i nic już nie zablokuje tych dodatkowych obciążeń, które – jak słychać nieoficjalnie – bardzo nie podobają się zachodnim inwestorom.

Do tej pory firmy zagraniczne zarówno w sektorze finansowym, jak handlowym w Polsce miały wręcz finansowe eldorado, dziesiątki miliardów złotych wywędrowały z naszego kraju za granicę bez opodatkowania, bo firmy te nauczyły się za pomocą tzw. cen transferowych budować koszty (przy zupełnej bierności kolejnych ministrów finansów, a w konsekwencji służb skarbowych), że wykazywały albo zdecydowanie niższe zyski niż powinny, albo wręcz straty.

Sejm uchwalił także ustawę o jednorazowym dodatkowym wsparciu dla emerytów o niskich świadczeniach (do 400 zł dla świadczeń poniżej 2 tys. zł), trwają także intensywne prace nad projektem ustawy zabraniającej sądom odbierania dzieci rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej, w następnym miesiącu wpłynie do Sejmu projekt ustawy o darmowych lekach dla emerytów powyżej 75. roku życia.

Trwają w Sejmie prace nad ustawą o włączeniu prokuratury do Ministerstwa Sprawiedliwości, jednym z podstawowych rozwiązań zawartych w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości, które pozwoli na znacznie sprawniejsze ściganie przestępstw i poprawę ich wykrywalności, szczególnie tych najbardziej groźnych.

Komisja Finansów Publicznych zakończyła już prace nad projektem budżetu na 2016 rok, na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbędzie się jego II i III czytanie, więc do końca stycznia zostanie przyjęty i skierowany do Senatu, wszystko odbyło się zaledwie w półtora miesiąca od momentu jego złożenia przez nowy rząd.

Także prezydent Andrzej Duda wywiązał się ze złożonych zobowiązań w kampanii wyborczej.

Do Sejmu już jakiś czas temu wpłynął projekt ustawy o powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego, odbyło się już jego pierwsze czytanie, mimo tego, że kluby Platformy i Nowoczesnej głosowały za odrzuceniem go już w I czytaniu, został skierowany do sejmowych komisji i teraz rozpoczną się jego konsultacje ze związkami zawodowymi, które chcą do niego dołożyć uzależnienie świadczenia emerytalnego od okresu składkowego (35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn).

Prezydent złożył także projekt ustawy o podwyższeniu kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych, teraz odbędą się jego konsultacje z organizacjami samorządu terytorialnego, ponieważ jego skutki poniosą także budżety jednostek samorządu terytorialnego, wejdzie on w życie od 1 stycznia 2017 roku.

Wreszcie wczoraj prezydent przekazał frankowiczom konsultowany z tym środowiskiem projekt ustawy o pomocy w spłacie tzw. kredytów frankowych po „sprawiedliwym kursie”, jak się okazuje, dosyć ciepło przez nie przyjęty, jest więc realna szansa na udzielenie pomocy około 700 tysiącom rodzin, które znalazły się często w pułapce kredytowej.

Jak z tego wynika, realizacja programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości idzie pełną parą, mimo tego, że prezydent Andrzej Duda sprawuje swój urząd przez 5 miesięcy, a rząd Beaty Szydło zaledwie przez 2 miesiące.

Wszystko to jest realizowane mimo tego, że ani dla prezydenta, ani dla rządu nie było przyjętych jako standard w Polsce po roku 1989 słynnych 100 dni spokoju, a opozycja parlamentarna, w tym w szczególności Platforma i Nowoczesna, stawały na głowie, żeby wspomniane rozwiązania przynajmniej opóźnić.

Nawet ostatni „szturm” Komisji Europejskiej na Polskę i być może także przyszłotygodniowa debata w Parlamencie Europejskim o polskich sprawach nie zatrzymają Prawa i Sprawiedliwości przed realizacją programu obiecanego Polakom w obydwu kampaniach wyborczych.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kodzi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 17 sty 2016, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... anksterow/

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 28 sty 2016, 09:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
To racjonalny krok

Z Markiem Lewandowskim, rzecznikiem prasowym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy zdaniem NSZZ „Solidarność” progresywna stawka podatkowa od obrotów hipermarketów proponowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości to dobry pomysł?
– Tu mamy problem, bowiem zazwyczaj nasi eksperci zajmują się analizą i oceną już gotowych, konkretnych rozwiązań, tu natomiast mamy do czynienia z projektem. Zresztą sprawa jest wciąż świeża i trudno ocenić ten projekt merytorycznie, a jeśli już, to bardziej na wyczucie. Wydaje się, że jest to racjonalne rozwiązanie, bo dotychczas mieliśmy do czynienia – z jednej strony – z bardzo uprzywilejowaną pozycją dużych sieci handlowych szczególnie zagranicznych, które były preferowane na polskim rynku, a z drugiej strony z całym segmentem drobnego handlu. Ten rodzimy handel, do którego się przyzwyczailiśmy i bez którego trudno sobie wyobrazić normalne funkcjonowanie, jest niestety dyskryminowany przez duże sieci, które narzucają ceny, mają większą siłę przebicia u dostawców, które mówiąc wprost, zdominowały polski rynek i stanowią – co tu dużo mówić – nieuczciwą konkurencję dla drobniejszych punktów handlowych. W tej sytuacji progresywna stawka podatkowa z jednej strony wydaje się wyrównywać szanse, a z drugiej strony spełnia funkcję ochronną dla drobnego rodzimego handlu, bez którego nie da się normalnie funkcjonować. Na pierwszy rzut oka ta propozycja wydaje się racjonalnym rozwiązaniem, ale tak jak wspomniałem – dopóki nasi eksperci nie pochylą się nad tym projektem – nasza ocena nie jest pełna i ostateczna.

To fakt, że póki co opieramy się na komunikacie resortu finansów i z pewnością warto poczekać na projekt ustawy, ale tak czy inaczej – na ile realne jest to, że hipermarkety przerzucą ciężar opodatkowania na dostawców i konsumentów?
– Proszę zwrócić uwagę, że te wielkie sieci handlowe już to robią. Przede wszystkim wyprowadzając swoje dochody zagranicę. Np. palety nie kupują u nas w Polsce za powiedzmy ok. 70 złotych, ale kupują je zagranicą od zaprzyjaźnionych firm za ok. 70 euro. Tym samym pieniądze, które mogłyby zostać w Polsce, poprzez takie zakupy są transferowane, wyprowadzane zagranicę. To jeden ze sposobów wyprowadzania przez te sieci handlowe swoich zysków, nie płacąc podatku. I co ciekawe, nie łamią w ten sposób prawa, bo nikt im tego zakazać nie może, skoro prawo na to pozwala. Dotykamy tu kwestii mądrości aparatu państwowego, który powinien takie sytuacje przewidywać i odpowiednio się przed tego typu działaniami zabezpieczać. Krok w kierunku opodatkowania, gdzie punktem odniesienia będą obroty, wydaje się racjonalny.

Czy nie obawia się Pan, że sieci handlowe znajdą furtkę, żeby obejść restrykcyjne dla nich przepisy podatkowe?
– Czy sieci handlowe nie znajdą innego sposobu na omijanie tego podatku, tego nie wiem, wiem natomiast, że sytuacja, z którą mieliśmy dotychczas do czynienia, była niedopuszczalna. Tak naprawdę mieliśmy sytuację, która de facto szkodziła zdrowej konkurencji i racjonalnej gospodarce i to wymagało zmiany i uporządkowania.

A jeśli chodzi o przerzucenie kosztów na klientów…?
– Konkurencja na rynku jest ogromna, również wartość handlu jest w miarę policzalna, gospodarka się rozkręca, pensje Polaków rosną, również bezrobocie spada. To wszystko sprawia, że z jednej strony mamy rynek pracownika i klienta, a z drugiej ogromną konkurencję na rynku. W tej sytuacji nie widzę zagrożenia, a Polacy, mając wybór, będą kupować tam, gdzie jest taniej. Hipermarkety czy sklepy wielkopowierzchniowe będą musiały konkurować, walczyć o klienta i z tej perspektywy jest to dobra sytuacja.

Jak „Solidarność” ocenia pomysł, aby w soboty i niedziele sieci hipermarketów płaciły wyższe stawki podatkowe sięgające 1,9 proc.?
– Zapis o wyższym opodatkowaniu handlu w weekendy to niejako odpowiedź na postulat NSZZ „S”, który niezmiennie od lat domaga się zakazu handlu w niedziele i święta – przynajmniej tam, gdzie nie jest to konieczne. Do tej pory, za poprzedniej koalicji PO – PSL i obowiązującej wówczas arytmetyce sejmowej nie mogliśmy nawet marzyć o tym, żeby być wysłuchani, a nawet żeby podjąć z ówczesnym rządem racjonalne rozmowy. Teraz taka możliwość zaczyna się otwierać i według mnie nie ma znaczenia czy ustawodawca wprowadzi administracyjny zakaz handlu w niedziele i święta czy też na tyle utrudni czy spowoduje, że będzie on nieopłacalny i przedsiębiorcy sami będą od tego odchodzić. Ważny jest skutek. Propozycja brzmi zachęcająco, zobaczymy, jaki kształt ostatecznie przybierze. Uważam, że przy obecnej dobrej koniunkturze jest odpowiedni czas, żeby tego typu zmiany wprowadzać i nawet jeśli pojawią się jakieś perturbacje, to będą one jedynie stanem przejściowym, a rynek sobie poradzi i sam to ureguluje.

Co ten podatek może oznaczać dla pracowników sieci hipermarketów?
– Wygląda na to, że również pracownicy będą mieli większe możliwości skutecznej obrony przed przerzucaniem kosztów podniesienia podatków hipermarketom, a więc przed obniżaniem zarobków czy wręcz przed zwolnieniami, którymi już straszy branża handlowa. Powtórzę jeszcze raz: to dobry czas na tego typu zmiany i przed nami – myślę – na tyle długa perspektywa lepszej koniunktury, że te przeobrażenia mają szanse się utrwalić i już na stałe zagościć w naszej gospodarce.

Pracodawcy już grożą, że będą musieli zwolnić część pracowników. Czy nie jest to trochę naciągane, przecież zamknięcie hipermarketów w niedzielę wiąże się z oszczędnościami np. w kosztach utrzymania oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji itp., a obroty niekoniecznie muszą być mniejsze, bo to, co klient ma kupić w niedzielę, równie dobrze kupi w tygodniu?
– Pracodawcy niemal do perfekcji opanowali szantaż, że jeśli cokolwiek się zmieni na ich niekorzyść, to grozi to katastrofą. Przypomnę, że te same głosy były już wcześniej, kiedy ustanawiano dzień wolny w uroczystość Trzech Króli. Kolejny dzień wolny miał spowodować ogromne straty w gospodarce, co miało skutkować zwolnieniami. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Podobne larum pojawiło się ze strony pracodawców w kontekście płacy minimalnej, że jeśli będzie rosła zbyt szybko, to grozi to katastrofą, zwolnieniami szczególnie tych, których te płace minimalne dotyczą. Również tu nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie. Warto też spojrzeć na doświadczenia węgierskie, gdzie wprowadzono podobny zakaz handlu w dni świąteczne. Okazuje się, że obroty w handlu wzrosły na Węgrzech o 16 proc. To wszystko pokazuje, że argumenty, obawy i straszenie trafiają jak kulą w płot. Wreszcie to, o czym Pan wspomniał, a mianowicie my jako gospodarstwa rodzinne mamy określone dochody i pieniądze do wydania, musimy zakupić określoną ilość dóbr, ale nie jesteśmy jeszcze zbyt majętni, dlatego większość pieniędzy, które posiadamy, przeznaczamy na koszty utrzymania: czynsz, media i przede wszystkim żywność. Nie ma zatem zagrożenia, że jeśli sklepy nie będą czynne w niedziele, to tych pieniędzy nie wydamy. Powielanie takich argumentów przez sieci handlowe czy środowiska, które im sprzyjają, jest po prostu bzdurne. Owszem w okresie przejściowym my, klienci, będziemy się musieli przeorganizować, wyrobić w sobie pewne nawyki, dotyczy to także handlu. Zmniejszenie dni handlowych nie wpłynie negatywnie na zyski handlowców.

Takie zakazy obowiązują w wielu krajach i jakoś nikt się nie rozrywa szat…
– Owszem, w całej starej Unii Europejskiej i w połowie nowych członków Wspólnoty takie zakazy obowiązują i tam się w niedziele nie handluje. Dotyczy to m.in. takich państw jak Niemcy, Francja, Włochy czy Szwajcaria i czy gospodarki tych krajów mają się źle…?

No tak, tylko że już pojawiają się głosy obrońców „uciśnionych”, że ta progresywna stawka opodatkowania – zwłaszcza ta wyższa – uderzy w zagraniczne sieci hipermarketów i jak twierdzi Nowoczesna.pl, może to stanowić naruszenie prawa unijnego i może budzić wątpliwości Komisji Europejskiej…
– Różnica między NSZZ „S” a tzw. Nowoczesną.pl, bo nowoczesne to ugrupowanie jest tylko z nazwy, polega na tym, że my w sposób bardzo powściągliwy oceniamy te propozycje, których szczegółów jeszcze nie znamy, a ugrupowanie Ryszarda Petru posługuje się daleko idącymi stwierdzeniami, tak jakby znali cały projekt. W tej chwili w Sejmie pojawiła się propozycja nowelizacji ustawy o związkach zawodowych, którą otrzymaliśmy do zaopiniowania. Tam są takie rzeczy, które wskazują jednoznacznie, że politycy Nowoczesnej.pl nie potrafią czytać ze zrozumieniem, co więcej – nie znają materii, którą się zajmują. Ta opinia się za chwilę pojawi, ale fakt, o którym mówię, pokazuje, że mamy do czynienia nie z opiniowaniem rzeczywistości, ale z lobbowaniem na rzecz interesów określonych grup interesów. Politycy Nowoczesnej.pl zachowują się tu jak prawdziwi lobbyści występujący w interesie określonych grup, które mają w Polsce biznes do zrobienia. Biorąc to pod uwagę, na miejscu wyborców czy mediów wyciągałbym z tego wnioski.

Podsumowując naszą rozmowę, czy nie jest tak, że najpierw nierozważnie pozwoliliśmy rozpanoszyć się zagranicznym sieciom hipermarketów u nas w Polsce, a teraz mamy problem z opanowaniem tej fali, co więcej, z dyktatem samych zainteresowanych, którym grunt zaczyna się walić pod nogami?
– Jestem zwolennikiem tezy, że każdy funkcjonuje w obrębie warunków, jakie się mu stworzy. Trudno mieć zatem zastrzeżenia do zagranicznych sieci hipermarketów czy w ogóle obcego biznesu, który na preferencyjnych warunkach lokuje swoje firmy w Polsce, skoro takie warunki zostały im stworzone. Problem dotyczy tych, którzy takie warunki stworzyli, a zwłaszcza poprzedniej władzy, która na przestrzeni ośmiu lat sprawowania władzy w Polsce skutecznie zadbała nie o polski kapitał, ale o zagraniczny. Wystarczy tylko wspomnieć przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii i wybór francuskiego caracala, pendolino czy w ogóle sposób, w jaki rozstrzygano różnego rodzaju przetargi. Doprowadzono naszą gospodarkę do stanu, kiedy w zasadzie nie mamy polskich marek. Nie produkujemy samochodów, tylko montujemy je dla kogoś innego, nie produkujemy elektroniki, tylko wytwarzamy ją dla zachodnich koncernów, nie produkujemy sprzętu AGD i nie jesteśmy największym producentem tego sprzętu w Europie – jak mamił polskie społeczeństwo były wicepremier Janusz Piechociński, ale jesteśmy największą montownią sprzętu AGD. I jeśli właściciele tych firm uznają, że pora przenieść się gdzie indziej, to zostanie po nich tylko biała plama. Przykładem zakłady elektroniczne Sharp w Ostaszewie pod Toruniem, które zwinęły interes i przeniosły się z Polski gdzie indziej. Z takim modelem gospodarki musimy skończyć.

A co w zamian, ponadto nie da się tego zmienić z dnia na dzień?
– To prawda, jest to proces, który należy rozpocząć. Przede wszystkim polska gospodarka musi być bardziej innowacyjna i oparta na własnych markach. Należałoby powrócić do tematu polskich stoczni, które Platforma zlikwidowała, musimy myśleć o polskich markach zbrojeniowych i tu na całe szczęście płyną dobre sygnały. Jeśli natomiast ściągamy do nas czy wspieramy zagraniczny biznes, to musimy robić to tak jak w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy kupowaliśmy sprzęt, to technologia u nas zostawała. Trudno mieć pretensje do takiego czy innego koncernu, że tak postępuje, skoro mu na to pozwalamy. Ale to jest zarzut do poprzedniej władzy i do tych, którzy takie warunki obcym firmom stworzyli i kto wie, czy nie mieli z tego jakiegoś biznesu.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -krok.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 16 mar 2016, 07:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Kosztowne unijne dotacje

Według wszelkich wyliczeń, rok 2016 będzie pierwszym, kiedy do unijnej kasy wpłacimy więcej, niż z niej dostaniemy. Ale to oficjalnie. Wbrew pozorom we wcześniejszych latach nie było zbyt różowo.

Od kiedy jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, a więc od 1 maja 2004 r. bilans naszych zysków i strat nie był nigdy rzetelnie przedstawiany społeczeństwu. Rzucano tylko ogromne sumy pieniędzy, które dobrotliwa Bruksela przelewa na nasze konta. Realnie jednak dostaliśmy dużo mniej niż te 350 mld zł z poprzedniej perspektywy finansowej.

Każdej inwestycji towarzyszył wkład własny, dlatego też bardzo mocno się zadłużyliśmy. Przypomnę, że jak Prawo i Sprawiedliwość oddawało władzę w 2007 r., to polski dług publiczny wynosił około 530 mld zł. Dzisiaj, po 8 latach rządów Platformy i PSL, wynosi około 900 mld, i to po zagarnięciu 150 mld zł. A więc naprawdę jesteśmy zadłużeni na ponad bilion złotych!

Pieniądze na wkład własny pożyczaliśmy w bankach, które w zdecydowanej większości są w rękach kapitału zagranicznego. Gdyby skrupulatnie podejść do obliczeń, to okazałoby się, że koszty przyznanych nam 350 mld zł są gigantyczne.

Nikt nie mówił Polakom prawdy, że z każdego 1 euro dotacji 80 centów wraca do bogatych krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Pieniądze te, które nam zostały, wydano w sposób głupi, na niedokończone autostrady, ścieżki rowerowe czy nierentowne baseny. Hitem stał się program Kapitał Ludzki, który pochłonął prawie 49 mld zł, a właściwie nic nam nie dał.

Bardzo dyskusyjne jest stwierdzenie, że są to pieniądze prorozwojowe, bo w dużej mierze nie można ich wykorzystywać komercyjnie. To jest problem szpitali czy szkół, które nie mogą np. udostępniać swojej infrastruktury komercyjnie. Program przyznawania unijnych dotacji jest tak skonstruowany, żebyśmy nie budowali fabryk, które mogą stanowić konkurencję dla naszych zachodnich sąsiadów. Nie pomogą też w rozwiązywaniu palących problemów naszej gospodarki, jak np. kryzys w górnictwie. Wydaje się, że najbardziej pozytywne rezultaty pomoc unijna odniosła w rolnictwie, ale jak się przyjrzymy, to zobaczymy wiele problemów.

Co bardziej przerażające, większość dużych kontraktów inwestycyjnych przypadło zagranicznym firmom. I tak w wyniku budowy autostrad nie zarabiał polski przedsiębiorca, a głównie niemiecki. Wiele razy media opisywały sytuację polskich podwykonawców, którzy zostawali bez pieniędzy.

Unijne dotacje wiążą się przy tym z dużą ilością ograniczeń. Blokują przy tym dofinansowanie państwowe tych branż przemysłu, które są dla nas niezbędne. Tego nie da się odczytywać inaczej niż jako wymuszanie określonej polityki gospodarczej. Przykłady? Pakiet klimatyczny czy pakt fiskalny. Oba dokumenty nałożyły na nas nowe obowiązki i zmusiły do konkretnych wydatków. Od 100 do 200 mld zł będzie nas kosztować realizacja pakietu klimatycznego.

Nasz bilans unijny nie jest lukrowany, jak to do tej pory było przedstawiane. Summa summarum nasze członkostwo w Unii nie jest tak atrakcyjne, jak to się przez lata społeczeństwu wmawiało.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... tacje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 19 kwi 2016, 07:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Odbijamy banki

Dzięki kilku przejęciom zagranicznych banków przez polskie spółki udział rodzimego kapitału w bankowości może wkrótce sięgnąć poziomu 50 proc.

Mogłoby to nastąpić na przełomie 2016/2017 roku i oznaczałoby pierwszy duży sukces w procesie repolonizacji banków. Długo przed wyborami taki wariant kreślił obecny minister finansów Paweł Szałamacha.

– Osiągnięcie proporcji 50/50 pomiędzy kapitałem polskim a zagranicznym w bankowości jest zadaniem ambitnym, ale realnym – mówił Szałamacha jeszcze jako ekspert Instytutu Sobieskiego. Nie miał wątpliwości, że rządowi PiS ta sztuka może się udać.

W trakcie swojej kampanii wyborczej bardzo dużo mówił o bankach także prezydent Andrzej Duda. – Repolonizacja jest konieczna i powinna się odbywać poprzez stopniowe wykupywanie udziałów od zagranicznych właścicieli przez polskie instytucje finansowe – oceniał Andrzej Duda.

Teraz te plany zaczynają się ziszczać. W ubiegłym roku PKO BP wykupił Nordea Bank, ale optymizm wywołał zwłaszcza zakup aktywów detalicznych banku BPH przez Alior Bank, który kontroluje PZU. Za 1,2 mld zł zostało kupionych ponad 80 proc. udziałów BPH od General Electric, ale co ważne – Alior Bank nie przejmie portfela kredytów hipotecznych nominowanych we frankach. Po połączeniu liczba klientów banku wzrośnie do 3,3 mln osób, a jego aktywa przekroczą 60 mld zł, co da Alior Bankowi 9. miejsce w kraju.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... banki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 28 kwi 2016, 06:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Skończyło się finansowe eldorado

Z Januszem Szewczakiem, ekonomistą, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rząd Beaty Szydło przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2016-2019. Jakie są jego główne założenia?
– Uważam, że będziemy sobie całkiem dobrze radzić ze wzrostem gospodarczym, który powinien oscylować w granicach 3,8-3,9 proc., że deficyt sektora finansów publicznych będzie utrzymany na racjonalnym poziomie, ponadto że w związku z uszczelnieniem systemu podatkowego również dochody do budżetu ulegną istotnej poprawie. Pierwsze działania już widać i one z pewnością przełożą się na znaczące wpływy do budżetu państwa.

Za rządów koalicji PO – PSL w zakresie unikania płacenia podatków mieliśmy swoiste eldorado…

– To prawda. To eldorado dotyczyło zarówno niepłacenia, jak i obchodzenia systemu płatności tzw. optymalizacji podatkowej. Te główne wskaźniki, które zostały zarysowane może za wyjątkiem poziomu inflacji, a właściwie deflacji, która jest bardzo istotna i groźna dla dochodów budżetu państwa, dochodów podatkowych, te główne wskaźniki są optymistyczne. Oczywiście przed nami jeszcze kwestia zarówno obniżenia wieku emerytalnego, jak i zwiększenia kwoty wolnej od podatku, co będzie najprawdopodobniej realizowane stopniowo, a nie jednorazowo i słusznie, bo chodzi o to, żeby nie uszczuplać dochodów na rzecz sektora samorządowego. Ale generalnie zapowiedzi tego planu dostosowawczego gospodarczego w perspektywie najbliższych kilku lat wskazują na dobry kierunek, dobre nastroje, dobrą koniunkturę oraz wręcz poprawę sytuacji makroekonomicznej, finansowej. To wszystko na przekór politycznej wojnie wytoczonej nowemu rządowi przez tych, którzy zostali „odspawani” od stołków i nie mogą się pogodzić z utratą władzy. Polacy widzą, zwłaszcza ci najubożsi, rodziny wielodzietne, że w ich portfelach przybyło pieniędzy choćby w ramach rządowego programu 500 plus. Społeczeństwo widzi chęć poprawy sytuacji w zakresie rozwiązania palących problemów, jakim są tzw. kredyty frankowe i polisolokaty, jedna z poważniejszych w mojej ocenie afer finansowych – bo tak to należałoby chyba nazwać. Z jednej strony są pozytywne sygnały, które pojawiają się na szczeblu rodzin czy przedsiębiorców, a z drugiej mamy denuncjacje i donoszenie na Polskę zagranicę i próbę wywołania antyrządowych protestów, które mają ewidentnie cel obalenia rządu PiS przy pomocy ulicy, fałszywych oskarżeń i pomówień. Nie wspomnę już pogardliwych ataków medialnych i komentarzy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a wręcz przeciwnie, ją zakłamujących.

Myśli Pan, że Polacy w tym medialnej nagonce dostrzegają, kto chce im autentycznie pomóc?
– Myślę, że Polacy chcą przede wszystkim autentycznej, a nie tylko symulowanej poprawy swoich warunków życia i tego oczekują od rządu. Zmiany na lepsze już są widoczne, a przecież od objęcia władzy przez PiS upłynęło zaledwie kilka miesięcy. Te zmiany zachodzą bardzo szybko, tak wiele się już zmieniło, o czym już wspomniałem, ale to nie koniec dobrych zmian zapowiadanych w kampanii wyborczej. To nieprawda, że zagraniczne, głównie niemieckie media najbardziej się troszczą o to, jaka będzie rola Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, ale tu chodzi o zupełnie co innego.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Polskie państwo po latach poddańczej polityki uległej wobec obcych ekonomicznych potęg zaczęło się, a przynajmniej chce się wybić na suwerenność gospodarczą i nie chce dłużej pełnić roli półkolonii gospodarczej dostarczającej jedynie dużej ilości zysków i kapitałów dla koncernów, banków i podmiotów gospodarczych głównie zagranicznych. Stąd absolutnie nieuprawnione, niesprawiedliwe i nieuczciwe ataki, a z drugiej strony rysuje się wizja działań, którą otrzymuje od polskich władz Komisja Europejska, wizja pokazująca wyraźnie, że absolutnie polski rząd panuje nad systemem finansowym, gospodarczym, budżetowym. Mam nadzieję, że zarysowane, zadeklarowane wskaźniki wzrostu gospodarczego, inflacji, dochodów podatkowych, kwestia deficytu sektora finansów publicznych, że ta wizja zostanie zrealizowana.

Jakie są zatem szanse powodzenia tego projektu i tego przyspieszenia, o którym Pan mówi, bo wiemy przecież, że od założeń do realizacji daleka droga?
– Oczywiście deklaracje i założenia zawsze mogą ulec zmianie ze względu chociażby na wydarzenia geopolityczne, ze względu na to, co się będzie działo np. z Grecją, która kompletnie nie rozwiązała swoich problemów, nie wiemy też, co się będzie działo z Wielką Brytanią – czy dojdzie czy nie do Brexitu i wyjścia tego kraju z Unii Europejskiej. Tych uwarunkowań, których efektów nie znamy, a które mogą mieć wpływ na naszą sytuację, jest wiele. Zobaczymy, co będzie się działo np. z kredytami zagrożonymi w bankach włoskich, hiszpańskich, wreszcie jaka będzie polityka emigracyjna i co będzie z finansowaniem uchodźców, czy Unia znajdzie pieniądze – dziesiątki miliardów euro na tych, którzy już są w granicach Europy, nie mówiąc już o tych, którzy się dobijają do bram wspólnoty. Tych niewiadomych jest oczywiście bardzo dużo, niemniej jednak wydaje się, że koncepcja Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2016-2019 jest dobrze przygotowana i że wdrażanie elementów polityki gospodarczej, finansowej jak wspomniałem na wstępie naszej rozmowy – w zakresie uszczelniania systemu podatkowego – zwłaszcza stymulowania inwestycji ze strony czy to spółek Skarbu Państwa czy budżetu państwa, że to wszystko będzie miało korzystny wpływ i umożliwi dotrzymanie złożonych obietnic.

Co z tej koncepcji, tego planu wynika dla przeciętnego Polaka. Wspomniał Pan program 500 plus, ale co ponadto?
– Niezwykle ważne są też zapowiedzi, deklaracje prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o tym, że trzeba będzie zwrócić pieniądze, które w nieuczciwy sposób zagarnęły firmy ubezpieczeniowe, banki, firmy pośrednictwa finansowego z tytułu polisolokat, co dotyczy ok. pięciu milionów Polaków na kwotę 10 miliardów złotych. Nie wspomnę już o gigantycznym problemie tzw. kredytów frankowych, gdzie ani ludzie, ani firmy, ani deweloperzy franków szwajcarskich nawet na oczy nie widzieli, a to jest kwota ok. 140 miliardów. Jak widać, jest to ogromna pula pieniędzy, która jeśli wróciłaby do polskich portfeli, to miałoby to niezwykle pozytywne znaczenie na poprawę koniunktury gospodarczej. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... orado.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 07 maja 2016, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Czy to symptom dobrej zmiany?

Z Januszem Szewczakiem, ekonomistą, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Finansów Publicznych, głównym ekonomistą SKOK, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kandydatem prezydenta na szefa Narodowego Banku Polskiego jest prof. Adam Glapiński. Czy zaskoczyła Pana ta kandydatura?
– Nie, absolutnie nie jestem zaskoczony tą kandydaturą wysuniętą przez prezydenta Andrzeja Dudę. Znam prof. Adama Glapińskiego od wielu lat, cenię jego wiedzę i kompetencje oraz postawę społeczną, publiczną. Oczywiście fundamentalne pytanie, jakie należy dziś postawić, brzmi następująco: czy będzie to symptom tej dobrej zmiany dla Polski i Polaków w najważniejszej instytucji pieniężnej naszego państwa? Niewątpliwie dzisiaj potrzeba nam nie tylko wybitnych technokratów, wybitnych specjalistów rynku pieniężnego, ale również ludzi z wyobraźnią, z sercem po polskiej stronie, a jednocześnie ludzi z twardym kręgosłupem odpornych na ataki choćby spekulantów walutowych agencji ratingowych. Ten zmasowany atak na nowy polski rząd obserwujemy zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Tu przecież nie chodzi o kwestie zainteresowań różnego rodzaju zagranicznych lobby finansowych sprawą Trybunału Konstytucyjnego czy stanem demokracji w Polsce, ale o zainteresowanie kwestiami stricte finansowych zysków, swoistego eldorado pieniężnego czy rynkowego, z którego przez lata tu, nad Wisłą, można było korzystać.

Jakie wyzwania stoją przed nowym prezesem NBP?
– To ważny okres otwierający nowe perspektywy i szanse. Mamy bowiem nowy skład Rady Polityki Pieniężnej i będziemy mieli niebawem nowego prezesa NBP. Fundamentalną kwestią jest, czy w przeciwieństwie do poprzednich szefów Banku Centralnego za wyjątkiem śp. prezesa Sławomira Skrzypka, który sprawował tą funkcję bardzo krótko, czy nowy prezes będzie realizował pełen zapis artykułu 3 pkt. 1 ustawy o NBP, który mówi, że podstawowym celem NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, ale przy jednoczesnym wspieraniu polityki rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP. To bardzo ważna kwestia, bowiem do tej pory był realizowany tylko i wyłącznie element tego zapisu mówiący o stabilności poziomu cen, stabilności polskiego złotego. Natomiast zarzucono zupełnie realizację drugiego członu zadania, jakie stoi przed Bankiem Centralnym. Nawiasem mówiąc, to zadanie, a więc wspieranie polityki rządu realizuje większość banków centralnych na świecie.

I to jest to najważniejsze zadanie?
– Zdecydowanie tak. Przecież dla przeciętnego Polaka ważna jest nie tylko sprawa siły pieniądza, czy złoty jest słabszy o 2 czy o 3 grosze czy silniejszy, bo te wahania są czymś normalnym, natomiast ważne jest to, jaki będzie wzrost gospodarczy, jak będą wyglądać inwestycje w innowacje, czy przybędzie nowych miejsc pracy, a co za tym idzie – ważne jest to, czy Polacy będą mieli więcej pieniędzy w swoich portfelach. Oczywiście Bank Centralny powinien być niezależny, ale ta niezależność ma dawać siłę przeciwstawiania się różnym lobby lichwiarsko-bankowym i spekulacyjnym także spekulantom walutowym, tzw. inwestorom portfelowym, bo przecież cały ten proces odbywa się czyimś kosztem. Jak mawiał baron Rothschild: Jeśli będę miał prawo kreowania pieniądza i kredytu, to nie będę dbał o to, kto sprawuje władzę. I to są dzisiaj fundamenty siły państwa, podstawy zasobności kasy państwowej i dobrobytu społeczeństwa. W mojej ocenie, nie chodzi tu o prowadzenie polityki w ten sposób, aby przypodobać się zachodnim rynkom – dzisiaj głównie rynkom spekulacyjnym, neoliberalnym autorytetom, ale chodzi o to, żeby polityka pieniężna była sensowna i uzasadniona z korzyścią dla polskiego społeczeństwa i stanu finansów publicznych w Polsce.

To raczej trudne zadanie, tym bardziej że opór może być duży…?
– Myślę, że trzeba się będzie wykazać dużą odpornością, aby nie ulec szantażom i naciskom zewnętrznym, ale również odpornością na protesty wewnętrzne tych, którzy przyzwyczaili się jeść polskie konfitury chochlą, a nie chcą ich jeść łyżeczką, tak jak czyni to większość polskiego społeczeństwa. Trzeba się będzie wykazać takimi cechami jak roztropność, niezależność w prowadzeniu polityki finansowej, co jednak nie może oznaczać ślepoty czy głuchoty na realne potrzeby polskiego państwa, polskiego społeczeństwa i aspiracje Polaków. Mamy obecnie zjawisko deflacji na polskim rynku – bardzo groźne dla wzrostu gospodarczego, istnieje też potrzeba repolonizacji polskiego długu, mamy nierozwiązany problem tzw. kredytów bankowych i oszukańczych polisolokat. I od tych problemów czy wyzwań i decyzji nie tylko polski rząd, ale również NBP nie ucieknie. Troska o dobro własnego Narodu, troska o bezpieczeństwo ekonomiczne własnych obywateli są najważniejsze. Nie wolno też ulegać wpływom czy naciskom różnego lobby, nie należy martwić się o los rentierów i lichwiarzy. Lepiej dać szanse i wędkę dłużnikom niż strącać ich do lochów i skazywać na porażkę. W polityce pieniężnej nie wystarczy mieć tylko dobry plan, ale trzeba mieć jeszcze odwagę i wykazać się konsekwencją, aby ten program wprowadzać w życie.

Dobiega końca kadencja prezesa Marka Belki, który przejął stery po wspomnianym przez Pana prezesie Sławomirze Skrzypku. Jaka jest Pana ocena prezesury Marka Belki?
– Moja ocena dobiegającej końca kadencji prezesa Marka Belki jest bardzo krytyczna. To jest kadencja nicnierobienia, a wiele mówienia. Dokładnie tak jak to robiła za swoich rządów Platforma. Prezes Belka doskonale się wpisał w ten klimat, w politykę „ciepłej wody w kranie”, również w tym kranie pieniężno-finansowym. Prezes Belka wielokrotnie podchodził nonszalancko do zasadniczych problemów, które wiszą nad polskim sektorem finansowym, bankowym. Zresztą o prezesie Belce wiele mówią taśmy hańby i nagranie jego rozmowy z ówczesnym szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem, ale również podejście szefa NBP do tzw. kredytów frankowych. Z jego strony wiele było działań pozorowanych, ale nie były to istotne decyzje, które miałyby pozytywne przełożenie na poprawę poziomu życia Polaków.

Co zatem sprawiło, że rząd premier Beaty Szydło zgłosił kandydaturę prof. Belki na stanowisko szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju?
– Co stało u podstaw tej decyzji, tego oczywiście nie wiem. Mogę jedynie powiedzieć, że gdyby mnie osobiście pytano o opinię, z pewnością znalazłbym w Polsce lepszego kandydata na to stanowisko.

Co oznacza dla Polski ewentualny wybór prof. Belki na szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju?
– W moim przekonaniu prof. Marek Belka nie ma żadnych szans, aby zostać wybranym na to stanowisko. Dlatego uważam, że jest to tylko próba zaklinania rzeczywistości i pragnienie sukcesu, który w mojej ocenie jest bardzo wątpliwy. Myślę, że przedstawiciel Wielkiej Brytanii będzie faworytem do objęcia stanowiska szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, a mianowicie, jak kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego wpływa na pozycję ekonomiczną Polski zagranicą? Pytam o to w kontekście oceny wiarygodności kredytowej Polski, którą ma niebawem ogłosić agencja ratingowa Moody’s i reakcji prezesa Rzeplińskiego na prośbę min. Pawła Szałamachy o nieeskalowanie konfliktu wokół Trybunału do czasu pojawienia się tej oceny…
– Prezes Andrzej Rzepliński szkodzi rządowi od momentu jego utworzenia. Oprócz tego szkodzi także wizerunkowi sędziego i niezawisłości sędziowskiej. Według mnie, cała ta sprawa pokazuje także, że nie do każdego należy pisać listy. Efekt listu, jaki min. Szałamacha skierował do prezesa Rzeplińskiego, jest taki, jak wszyscy widzieliśmy. Natychmiastowe wykorzystanie tej korespondencji, skądinąd bardzo wyważonej i mądrej, do politycznego ataku medialnego pokazuje najlepiej, w co gra prezes Trybunału. Tak czy inaczej mamy z pewnością do czynienia ze skoordynowanym planem ataków na polski rząd również ze strony lobby zagranicznych lichwiarsko-bankowych, a agencje ratingowe są jedynie narzędziem w tym procesie.

Czy mimo wszystko ewentualne obniżenie ratingu dla Polski nie wpłynie negatywnie na postrzeganie naszego kraju przez inwestorów?
– Tymi agencjami ratingowymi i ich ocenami nie ma sensu się specjalnie przejmować, bowiem one same już dawno same straciły wiarygodność. Ponadto poprzednia obniżka ratingu Polski – absolutnie nieuzasadniona, niemająca żadnego podłoża ekonomicznego, a wyłącznie polityczne, nic nie zmieniła. Mieliśmy jedynie chwilowe, groszowe osłabienie polskiej waluty, co jest rzeczą normalną, podobnie jak wzmocnienie. Spekulacje walutowe dzisiaj kwitną na świecie i każdy szuka okazji, żeby zarobić. W mojej ocenie, nie ma się czym specjalnie przejmować. Wskaźniki ekonomiczne się raczej poprawiają, Komisja Europejska podnosi prognozę wzrostu gospodarczego dla Polski, bezrobocie jest najniższe od 25 lat. I to są elementy istotne dla inwestorów zagranicznych, którzy doskonale wiedzą, że dopóki nad Wisłą będzie można robić dobre interesy, to takie czy inne opinie mające stricte podłoże polityczne wynikające z niechęci do polskiego rządu tych, którzy nie mogą się pogodzić z tym, aby polskie państwo, polskie społeczeństwo, polski Naród wybijał się na suwerenność gospodarczą, to te mocno naciągane opinie takich czy innych agencji nie będą miały większego znaczenia. Tym bardziej że dzisiaj przyczyny wzrostu walut na świecie są powodowane głównie polityką carry trade, polityką prowadzonych wojen walutowych, gdzie wiele krajów „staje na uszach”, żeby wprost osłabić własną walutę i w tym kontekście, jak już wspomniałem wcześniej, groszowe osłabienie złotego dla polskich eksporterów będzie nawet mile widziane. Ich towary będą bowiem bardziej konkurencyjne, co stworzy szanse większej ekspansji rynkowej. W związku z tym nie ma dramatu i nie warto też prezesa Rzeplińskiego – osoby tak niewiarygodnej, tak upolitycznionej, depczącej zasadę niezawisłości sędziowskiej prosić o cokolwiek, dlatego że efekty na pewno będą odwrotne od zamierzonych.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... miany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 09 maja 2016, 19:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.autonom.pl/?p=15697

Program 500+ częściowo rozwiąże problem skrajnego ubóstwa wśród dzieci?
dodano dnia: 2016-05-05

Obrazek

Symulacja przygotowana przez ministerstwo finansów wskazuje, że program 500+ na drugie i każde kolejne dziecko może okazać się skuteczny w walce ze skrajnym ubóstwem wśród najmłodszych Polaków. Może ono bowiem spaść o niemal połowę.
Pieniądze z programu świadczeń społecznych na drugie i każde kolejne dziecko mają trafić do 750 tys. gospodarstw domowych, a tym samym do blisko 1,2 mln dzieci, zaś największymi beneficjentami będą rodziny, w których dochód na osobę nie przekracza 625 zł. Prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego twierdzi, że w podobnych rodzinach mamy do czynienia z niezarobkowymi źródłami w postaci świadczeń społecznych oraz niestabilnym zatrudnieniem opartym głównie o zarobki równe płacy minimalnej. Może to dla nich oznaczać więc wzrost zasobów budżetów domowych o blisko 60 proc.
Wspomniana już symulacja przewiduje, że druga grupa przedziału zarobkowego zwiększy dzięki 500+ swój budżet o blisko 18,2 proc., dla trzeciej 12,3 proc., a dla czwartej również prawie o 10 proc. dochodów. Pozwoli to na wyrwanie ze skrajnego ubóstwa nawet połowę polskich dzieci, bowiem wskaźnik ten jest jednym z najwyższych w Europie.

Na podstawie: biznes.interia.pl.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 13 maja 2016, 07:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Unii opłaca się żyć z kar

Wystąpienie ministra środowiska prof. Jana Szyszko wygłoszone w Sejmie podczas udzielania informacji Rady Ministrów o wynikach audytu po 8-letnich rządach Platformy i PSL.

Szanowna Pani Marszałek!

Szanowna Pani Premier!

Wysoka Izbo!

To, co powiem za chwileczkę, nie jest nowością dla Wysokiej Izby, dlatego że przez 8 lat mówiłem o tych sprawach, pisałem interpelacje, jak również listy otwarte do pana premiera, do pani marszałek, ale postaram się to krótko naświetlić. Polska to unikat w wielu zakresach. Na pewno jest unikatem w zakresie zasobów tradycyjnych, tych podstawowych zasobów energetycznych. Prawie 90% węgla kamiennego całej Unii Europejskiej znajduje się na terenie Polski, w sensie wymiernym węgla brunatnego jest tyle samo, a więc ponad 14 mld t. Mamy przebogate zasoby gazu, w tym gazu nieuwolnionego, gazu łupkowego, przebogate zasoby geotermalne. Jeszcze trzeba do tego dodać, że Polska jako jedno z niewielu państw wysoko rozwiniętych, czyli państw aneksu pierwszego, spełniła warunki protokołu z Kioto: miała dokonać redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery na poziomie 6% w latach 2008-2012, a dokonała tego na poziomie 32%, i było to wynikiem nie zapaści gospodarczej, ale szybkiego rozwoju gospodarczego.

Szanowni państwo, w 2008 r. my straciliśmy władzę, Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe ją dzierżyły. Była XIV konferencja stron konwencji klimatycznej w Poznaniu, organizowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Chcieliśmy pokazać polskie sukcesy i rozpocząć rozliczanie, kto ma płacić, a komu się pieniądze należą. Tak się jednak nie stało i wtedy, kiedy mieliśmy rozliczać, Platforma Obywatelska z Polskim Stronnictwem Ludowym przyjęły pakiet klimatyczno-energetyczny. O świadomości ówczesnych elit niech świadczy to, że premier Tusk w relacji z Brukseli mówił: Polska odniosła ogromny sukces, na miarę sukcesu rządu Marcinkiewicza, dostaniemy tyle samo pieniędzy. Znaczy się, tyle samo miliardów euro. Po trzech tygodniach pan premier to sprostował i powiedział, że to nie euro, a złotówki, a po trzech miesiącach powiedział, że Polska odniosła wielki sukces, gdyż naprawia błędy poprzedników i nie będzie musiała nic płacić. Szanowni państwo, to jest również nieprawda, dlatego że Polska jeszcze za to zapłaciła. Na lata 2008-2012 w ramach tzw. drugiego KPR-u Polsce dano za mało limitów emisji. Prawo i Sprawiedliwość, odchodząc od władzy, zaskarżyło to do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i wygrało. Należało nam się w latach 2008-2012 w sumie 380 mln t redukcji, której żeśmy dokonali. To jest wartość 9 mld zł w obecnych cenach, a więc jeszcze żeśmy stracili 9 mld.

Na lata 2013-2020 w ramach 20-procentowej redukcji w sześciu działach produkcji, a mianowicie ciepła, prądu elektrycznego, szkła, papieru, cementu i stali, musimy zakupić 784 mln t o wartości 19 mld zł, według cen dzisiejszych, a więc w sumie mamy już 28 mld zł. Trzeba być niezwykle bogatym państwem, żeby mieć taką redukcję, a równocześnie jeszcze tyle sobie dokupić. Szanowni państwo, również działamy subiektywnie, ja mówię: działamy jako Polska, mamy przebogate zasoby geotermalne, ale wyraźnie forujemy energetykę wiatrową, która jest niezwykle droga i nieoparta na polskich technologiach.

Wręcz jeden z prominentnych, no, jednak polityków zachęca do tego, mówi urzędnikom narodowego funduszu ochrony środowiska, że należy szukać haków i zerwać umowę na finansowanie geotermii toruńskiej. I tak się stało, w tej chwili pieniądze zostały zwrócone wyrokiem sądowym, za pomocą działalności sądów, Fundacji Lux Veritatis, z odsetkami, i te odsetki wynoszą 5 mln zł tylko z tego powodu, że nie doszło do końcowej rozprawy, bo wtedy byłoby prawdopodobnie o 10 mln więcej. A więc trzeba być niezwykle bogatym państwem.

Szanowni państwo, chcę również powiedzieć, że Lux Veritatis wykonała ten otwór, ale nie rozpoczęła eksploatacji 7 lat temu, w związku z tym nie mamy czystej energii, jest emisja dwutlenku węgla, jest emisja pyłów do atmosfery, a równocześnie ta moc, która powinna być zużyta w Toruniu, została zajęta przez inwestora obcego, przez EDF, który notabene z narodowego funduszu ochrony środowiska dostał kilkadziesiąt milionów dotacji. Szanowni państwo, a więc rzeczywiście bogatym trzeba być mocno.

Druga rzecz, unikat. Polskie zasoby środowiskowe, mierzone występowaniem rodzimych gatunków roślin i zwierząt dziko występujących, są wzorcowe dla świata. Mamy wszystkie gatunki, ale wyznaczamy Naturę 2000. Na czym polega różnica w wyznaczaniu Natury 2000 między nami a państwami starej Piętnastki? Państwa starej Piętnastki wyznaczały tam, gdzie cokolwiek jeszcze pozostało, ale przedtem pobudowały całą infrastrukturę, natomiast my robimy zupełnie odwrotnie, my wyznaczamy tam, gdzie ktokolwiek coś w życiu napisał.

Nie tam, gdzie możemy wyznaczyć, tylko tam, gdzie ktoś coś napisał, tak wyznaczamy, i robimy z Natury 2000 to, co robimy, miast robić z niej stymulator rozwoju gospodarczego. Miast całą Unię Europejską, przepraszam bardzo, ale trzymać w ryzach dyrektyw ptasiej i habitatowej, sami padamy ich ofiarą. Mamy tego przykłady, szanowna pani premier. Natura 2000, wyznaczamy… Jako rząd Prawa i Sprawiedliwości mówimy: Proszę bardzo, do lipca 2006 r. wyznaczaliśmy wszystkie obszary i zawiadamiamy o tym Komisję Europejską. Mówimy: O ile wam się nie podoba, proszę bardzo, wchodzimy w układ procesowy, ale na bazie danych. Straciliśmy władzę, rząd odszedł od tego i przyjął propozycję tzw. shadow list, czyli wszystkie te jakieś stare zapiski wprowadzono. No i mamy efekty tego, szanowni panowie.

Rospuda – nie poprowadzono obwodnicy przez Rospudę w tym miejscu, ale poprowadzono przez Rospudę w innym miejscu, tak samo przez dolinę, a nie ma już żadnych gatunków, które występowały w tamtych miejscach, w których teoretycznie powinno się je chronić. Ale nie to jest najważniejsze, tylko trasa S19, żywotna dla interesów Polski, która miała łączyć przez wschodnie rubieże Polski Skandynawię z Bałkanami, miała być wykonana do roku 2014 za nasze pieniądze budżetowe. Zniknęła z mapy finansowania do roku 2050 w planach Unii Europejskiej, a pan Barroso powiedział: Pobudujemy to przez Białoruś i Ukrainę. Druga trasa, S3, powstała? Też jeszcze nie, też przez Naturę 2000. A gdzie powstała i łączy Skandynawię z Bałkanami i Azją Mniejszą? Po zachodniej stronie Odry już jest autostrada.

A my się zastanawiamy, czy będzie nam się opłacało w tej chwili ją budować. Ktoś przejął ten cały ruch, czyli też i pieniądze. A więc Rospuda. Drugi taki przykład… A to było określone jako wielki sukces. Jakie są straty z tego punktu widzenia, jaki jest rozwój Polski Wschodniej? Druga sprawa, może taki przypadek – Świdnik. Wprowadziliśmy jako gatunek priorytetowy susła perełkowanego. Jak ja pytałem dyrektora, co to jest, to on mówił: Niech pan nie robi tu egzaminu naszym urzędnikom. No nie róbmy, tylko jak jest suseł, to jest 6 lat procedur w Unii Europejskiej. To tego oczywiście urzędnik nie musi wiedzieć – po co? No i w takim razie zrobiliśmy susła, mieliśmy tam grupę izolowanych osobników, zmieniliśmy lokalizację lotniska, wycięliśmy 140 ha lasów pod Świdnikiem, a susła już nie ma. Trzeba być niezwykle bogatym państwem albo zupełnie nie wiedzieć, co się za tym kryje.

No to może jeszcze weźmy Puszczę Białowieską. Puszcza Białowieska z jednej strony wpisywana w sieć Natury 2000, a z drugiej strony, kiedy już zaczyna się dziać bardzo źle, z inicjatywy obecnego rządu, wpisujemy na listę UNESCO dziedzictwa przyrodniczego nietkniętego ręką człowieka. I co mamy? Mamy w tej chwili 4 mln m3 drewna gnijącego, zanik takich gatunków jak jesion, dąb, już nie mówię o świerku. I giną siedliska priorytetowe, i grożą nam procesy w Unii Europejskiej.

Szanowni państwo, czy to nie jest przerażające? Ich wartość wynosi 700, 800 mln zł, a ludzie nie mają czym palić na miejscu. Kto za to ponosi odpowiedzialność? Szanowni państwo, przecież to jest jakiś sabotaż. Dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności, która użytkuje to od wielu lat, miejscowych leśników, a mówi się: nietknięte ręką człowieka. Podobnie jak Rospuda było nietknięte ręką człowieka. To podnieście śluzę w Augustowie, zobaczcie, jak się Rospuda zachowa, skoro nietknięta ręką człowieka. A kto zrobił Kanał Augustowski?

Szanowni państwo, a więc mamy drogi, pani premier.

Pan minister Adamczyk mówił: 20% droższe albo najdroższe ekrany, tak jest, ekrany. I w tej sprawie napisałem list otwarty do pana premiera Tuska. Dostałem odpowiedź? Nie. A kreator kultury – też tu siedział – który też wymieniał moje nazwisko, odpisał? Też nie odpisał. Ta sprawa jest teraz kierowana, podobnie jak sprawa Rospudy, podobnie jak sprawa Lux Veritatis, do organów, które powinny się tym zająć. Dlaczego? Dlatego że, panowie, po pierwsze, rzeczywiście minister środowiska miał to zapisane w ustawie o ochronie przyrody, ale że wydaje wspólnie z ministrem zdrowia i minister zdrowia ma decydujący głos, bo tu chodzi o hałas w stosunku do człowieka, to już o tym zapomnieliście, że on jest jakby priorytetem, decyduje o tym? A może teraz… I to były pytania w liście otwartym do pana premiera Tuska. Panie premierze, skoro tak jest, to dlaczego pan do roku 2012 bez przerwy budował? To pan nie wiedział?

A może jeszcze inne pytanie zadam. Przecież to nie są najostrzejsze normy w Europie. Są ostrzejsze w Niemczech, na Węgrzech, w innych państwach. Dlaczego tam nie ma tych ekranów? Kto te ekrany powstawiał i kto teraz te zardzewiale płoty w Warszawie będzie czyścił? Ktoś to zrobił i ktoś za to powinien ponieść odpowiedzialność, bo trzeba być niezwykle bogatym państwem, żeby coś takiego robić i równocześnie odkręcać sprawy, powiedzieć, że to minister środowiska wydał rozporządzenie na hałas. No przecież to jest przewrotność, szanowni panowie, szanowni państwo. A teraz już kończę, bo mam tylko 10 minut.

Szanowni państwo, parę przykładów. Reforma gospodarki odpadami w 2013 r. Jaki jest finał? Średnio ceny wywozu wzrosły o 30%. Rezygnacja z monitorowania przemieszczania masy odpadów – to są straty dla budżetów 2 mld zł rocznie. Trzeba być bardzo bogatym państwem, żeby coś takiego zafundować komuś. Szanowni państwo, a teraz parę przykładów. Nieprawidłowy proces koncesjonowania w zakresie poszukiwania i rozpoznawania złóż rud i metali – utracone korzyści, ponad 7 mld zł; nielegalne wydobycie kruszywa i bursztynu, przemyt – strata konkretna, ponad 8 mld zł; nieprawidłowa gospodarka gazu łupkowego – utracone korzyści, ponad 28 mld zł; brak polityki i strategii surowcowej – nie do wycenienia. Trzeba być niezwykle bogatym państwem, żeby sobie na coś takiego pozwolić.

A teraz już ostatnia sprawa, pani premier, pani marszałek. Mamy jeszcze 16 procesów o naruszenia prawa z Unią Europejską. Jakie są tego wyniki finansowe? Proszę bardzo, będzie już bardzo króciutko. O ile wszystkie weszłyby w życie, to tylko suma minimalnego ryczałtu… pierwszego dnia trzeba by zapłacić ponad 68 mln zł… euro, przepraszam bardzo, a od każdego następnego dnia między 82 tys. a 5 mln dziennie. Szanowni państwo, to trzeba być naprawdę mistrzem świata, żeby w kraju, który był unikatem w zakresie energetycznym, unikatem w zakresie środowiskowym, kraju, który powinien decydować o losach Unii Europejskiej, doprowadzić do tego, że – prawdę powiedziawszy – Unii opłaca się żyć z kar.

Dziękuję bardzo.

Kancelaria Sejmu

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... z-kar.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stop dla kolonizacji Polski
PostNapisane: 21 maja 2016, 16:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Mocne wystąpienie Szydło

Wczoraj do porządku obrad w Sejmie na wniosek premier Beaty Szydło został wprowadzony dodatkowy punkt „Informacja Prezesa Rady Ministrów w związku z komunikatem Komisji Europejskiej dotyczącym sytuacji w Polsce”.

Szefowa rządu zdecydowała się w ten sposób zareagować na informację rzecznika KE wygłoszoną w czwartek, że w najbliższy poniedziałek pojawi się jej kolejna opinia o stosowaniu praworządności w Polsce, jeżeli do tego czasu nie dojdzie do porozumienia rządzących z opozycją w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Informacja rzecznika KE została przedstawiona jak swoiste ultimatum dla polskiego rządu i nastąpiło to po wtorkowej telefonicznej rozmowie wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa z premier Beatą Szydło, w której wyraził on zadowolenie z postępów w dialogu toczonym przez większość parlamentarną z opozycją w sprawie TK.

Właśnie z tego powodu premier Szydło zdecydowała zaprezentować tę informację w Sejmie, żeby z jednej strony przedstawić niekonsekwencje w działaniach KE wobec Polski, z drugiej zwrócić uwagę opozycji na niestosowność jej działań wobec naszego kraju w instytucjach europejskich ( zarówno Parlamencie, jak i Komisji).

Rzeczywiście KE w ostatnich tygodniach podejmuje zastanawiające decyzje w różnych sprawach, tak jak gdyby nie zależało jej na spójności UE szczególnie w sytuacji zbliżającego się szybkimi krokami referendum w Wielkiek Brytanii w sprawie wyjścia z UE.

Połajanki wobec Grecji w związku z brakiem wystarczającego poziomu oszczędności budżetowych i zablokowanie kolejnej transzy pomocy finansowej dla tego kraju, pretensje wobec Austrii w związku z coraz bardziej prawdopodobnym wyborem na prezydenta reprezentanta partii skrajnie prawicowej, teraz po raz kolejny uwagi wobec Polski i to wręcz w formie ultimatum, czy też presja na przyjęcie stałego mechanizmu rozdziału uchodźców pomiędzy poszczególne kraje członkowskie i absurdalnie wysoka kara za ich nieprzyjmowanie (250 tysięcy euro za każdego nieprzyjętego imigranta), to tylko niektóre z tych dziwnych komunikatów KE w ostatnim czasie.

KE, a przynajmniej niektórzy jej wysocy urzędnicy zachowują się tak, jakby z radością byli gotowi przyjąć informację, że Brytyjczycy zdecydują jednak pod koniec czerwca o opuszczeniu przez ten kraj UE.

Z kolei opozycja w naszym parlamencie, a w szczególności politycy PO i Nowoczesnej z coraz trudniej skrywaną radością przyjmują kolejne interwencje z zagranicy, w tym w szczególności KE w polskie sprawy.

Można było na przykład odnieść wrażenie, że ostatnia decyzja agencji ratingowej Moody’s, nieobniżająca Polsce ratingu, została przyjęta przez opozycję w naszym kraju z zaskoczeniem i ze smutkiem.

Co z tego, że za takie obniżenie zapłaciliby zwykli ludzie (dewaluacja złotego i podrożenie rat kredytów walutowych, wyższe koszty pożyczania przez państwo, prawdopodobny wzrost oprocentowania kredytów), opozycja totalna wyznaje zasadę „im gorzej dla rządu, tym dla niej lepiej”.

Premier Beata Szydło w swoim wystąpieniu w Sejmie w sposób bardzo zdecydowany zwróciła uwagę parlamentarzystów zarówno na nieodpowiedzialne zachowania wysokich urzędników KE, jak i polskiej opozycji.

Przypomniała, że Polska jest krajem suwerennym, a opozycja o tym zapomina: „dziś widzimy, jak politycy PO, Nowoczesnej, PSL z radością przyjmują informacje, że instytucje europejskie podejmują działania przeciwko Polsce. Przyjęliście je z uśmiechem. Tak troszczycie się polski interes? W ten sposób rozumiecie polski interes? Tak zachowują się ludzie, którzy martwią się o dobry wizerunek Polski?”.

Po burzliwych obradach Sejm zdecydowaną większością głosów (260 głosów za) przyjął uchwałę o obronie suwerenności RP, która wzywa rząd do przeciwstawienia się wszelkim działaniom przeciwko suwerenności Polski.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zydlo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /